Dodaj do ulubionych

chore dzieci w przedszkolu dlaczego posyłacie?!!!!

18.09.06, 14:01
dzisiaj gdy zaprowadzałam dziecko do przedszkola dobiegł mnie dźwięk
kichających i kaszlących dzieci.
a wychodzące do pracy mamy opowiadały sobie czym to one nie nafaszerowały
swoich dzieci.
będzie epidemia .
ludzie pomyślcie o innych.
pozdrowienia
Edytor zaawansowany
  • amma6 18.09.06, 14:29
    To proste, bo nie ma ich z kim zostawić w domu. Ech ten drapieżny
    kapializm!!!!! Nasze matki mogły być w każdym miesiącu na zwonieniu, nam może
    się tylko pomażyć.
  • agnieszka_gk 18.09.06, 14:41
    Wcześniej czy później i tak ci się dziecko rozłoży, i to nie na 3-4 dni, ale na
    2 tygodnie, chyba, że ze względu na "drapieżny kapitalizm" będziesz posyłać je
    na antybiotyku z niedoleczonymi zapaleniami ucha czy innymi bakteryjnymi syfami
    aż w końcu, po zarażeniu całego przedszkola, wyląduje w szpitalu. Od wieków
    wiadomo, że dzieci na początku dużo chorują, więc odpowiedzialni rodzice
    powinni to wziąć pod uwagę i w jakiś sposób zapewnić im opiekę w domu
    (dziadkowie, opiekunka, wymienne zwolnienia rodziców itp.). Powiem dosadnie:
    poraża mnie ta beztroska i bezmyślność rodziców. Wiem, że to kosztuje, ale czy
    dobro i zdrowie dziecka nie jest najważniejsze ?
  • magdalenkaaa78 18.09.06, 15:04
    Był juz taki wątek.

    Mnie poraża z jaką łatwością inne mamusie oceniają moje zachowanie. dziadków tu
    nie mam, na opiekunkę wydam całą pensję, zwolnienia nie wezmę, bo mnie z pracy
    wywalą. Chodzi z katarem Z kaszlem też o ile jest od kataru. Z gorączką i
    ogólnym oslabieniem nie puszczam.

    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • agnieszka_gk 18.09.06, 15:23
    magdalenkaaa78 napisała:

    > zwolnienia nie wezmę, bo mnie z pracy wywalą. Chodzi z katarem Z kaszlem też
    o ile jest od kataru. Z gorączką i ogólnym oslabieniem nie puszczam.

    A jak nie puszczasz to co ? Samo dziecko siedzi w domu, bo ty zwolnienia nie
    weźmiesz ? Nie chcę podchodzić radykalnie do tej sprawy i rozumiem, że
    zwolnienia nie sa w pracy mile widziane a nie zawsze zarobki wystarczają na
    opiekunki, ale z moich obserwacji wynika, że to nie bariera finansowa jest
    prawdziwą przeszkodą, ale po prostu beztroska i niechęć do ponoszenia innych
    kosztów niż te zwiazane z przedszkolem (wiele znajomych tak właśnie podchodzi:
    wreszcie będę mniej wydawać, bo przedszkole jest tańsze niż opiekunka).

  • magdalenkaaa78 18.09.06, 15:41
    Raz na jakis czas moge iść na zwolnienie. Co dwa tygodnie już nie.

    Moje dziecko jest najważniejsze. Ale wyobraź sobie,że musi coś założyć na
    siebie, coś zjesć, czymś sie bawić i gdzieś mieszkać. A na to trzeba zapracować.

    Zresztą już pisałam : dla mnie głupotą jest trzymanie dziecka z katarem w domu.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • kasia_mm 19.09.06, 06:46
    wiesz co to jest katar? wirusowa choroba przenoszona droga kropelkowa -
    kichnieciem, oddechem, slina - czyli posylasz majac gdzies ze zarazicie
    przynajmniej polowe dzieci a u polowy z tej polowy skonczy sie to zapaleniem
    drog oddechowych (niestety katar splywajacy go pluc powoduje je w 70%)
    wszystko jasne, posylam bo tak i juz - super postawa
  • magdalenkaaa78 19.09.06, 08:25
    Wiem, co to katar POINFEKCYJNY. I nie bedę z takim siedzieć w domu, nie mam na
    to warunkow. Poza tym nasz lekarz uważa, że Kuba jest zdrowy i może chodzić.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • sarna73 29.11.06, 21:21
    moj syn wlasnie od takich katarow ZAWSZE ma komplikacje na gardło. Był 8 dni w
    przedszkolu od poczatku roku !!! za reszte musze zaplacic!!!! a takie mamy jak
    ty nie biora tego pod uwagę !!! KATAR TO CHOROBA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • barponia 21.12.06, 14:20
    a przepraszma bardzo - czy ty mając katara lecisz dolakrza po zwolnienie??
    chyba nie, ja moja tez posylam z katarem do przedszkola, niema co apnikowac, a
    jeżlei wasze dzieci czesto choruja to sa malo zahartowane i z wiekiem im
    przejdzie, i wielu lekarzy tqwierdzi, zze z katarem mozna chodzic do
    przedszkola, bo katarato reakcja organizu na wirusy; a kaszel czesto jest
    wynikiem splywania wydziliny z nosa i nei jest niczym groznym - opamietajcie
    sie z tym wariactwem i posylaniem wszystkich z katarem do domu - najpierw
    spojrzcie na siebie a potem na dzieci -
  • rozalka7777 07.01.07, 17:48
    Najlepiej to niech biega z zielonym katarem i wyciera nos rękawem oraz we
    wszystkie zabawki na sali, aby inne dzieci też mogły skożystać z bakterii i
    wirusów. I tak oto właśnie się tworzą inne szczepy zarazków, które coraz
    trudniej leczyć. Czy zdajesz sobie sprawę jak się czuje twoje dziecko -
    osłabione, z brudną twarzą od gili ( bo niestety nikt nie będzie co minutę
    wycierać nosa indywidualnie twojemu dzieku ) trzeba było się nie decydować na
    dziecko skoro nie umie się o nie dbać jak należy. W dodaku lekceważenie innych
    dzieci samo mówi za siebie. A jeśli nie chcesz trzymać dziecka w domu z katarem
    to sobie wychodź na spacer, a nie przyprowadzaj je do przedszkola, bo inne
    dzieci też chcą dłużej pochodzić i mieć kontakt z rówieśnikami. Swoją
    egoistyczną postawą stwarzasz problemy wielu innym rodzicom a przede wszystkim
    lekceważysz zdrowie swojego dziecka oraz innych dzieci, z którymi bawi się
    CHORY !!!! Zasłanianie się pracą ,to wymówka wielu rodziców. Jest wiele
    sposobów na to aby dać sobie radę kiedy dziecko jest chore, tylko trzeba się o
    to postarać i ponieść z tym związany koszt. Gdyby do przedszkoli i żłobków nie
    chodziły chore dzieci, mniej rodziców musiało by chodzić na zwolnienia - między
    innymi Ty !
  • rozalka7777 07.01.07, 17:50
    Najlepiej to niech biega z zielonym katarem i wyciera nos rękawem oraz we
    wszystkie zabawki na sali, aby inne dzieci też mogły skożystać z bakterii i
    wirusów. I tak oto właśnie się tworzą inne szczepy zarazków, które coraz
    trudniej leczyć. Czy zdajesz sobie sprawę jak się czuje twoje dziecko -
    osłabione, z brudną twarzą od gili ( bo niestety nikt nie będzie co minutę
    wycierać nosa indywidualnie twojemu dzieku ) trzeba było się nie decydować na
    dziecko skoro nie umie się o nie dbać jak należy. W dodaku lekceważenie innych
    dzieci samo mówi za siebie. A jeśli nie chcesz trzymać dziecka w domu z katarem
    to sobie wychodź na spacer, a nie przyprowadzaj je do przedszkola, bo inne
    dzieci też chcą dłużej pochodzić i mieć kontakt z rówieśnikami. Swoją
    egoistyczną postawą stwarzasz problemy wielu innym rodzicom a przede wszystkim
    lekceważysz zdrowie swojego dziecka oraz innych dzieci, z którymi bawi się
    CHORY !!!! Zasłanianie się pracą ,to wymówka wielu rodziców. Jest wiele
    sposobów na to aby dać sobie radę kiedy dziecko jest chore, tylko trzeba się o
    to postarać i ponieść z tym związany koszt. Gdyby do przedszkoli i żłobków nie
    chodziły chore dzieci, mniej rodziców musiało by chodzić na zwolnienia - między
    innymi Ty !



    magdalenkaaa78 napisała:

    > Raz na jakis czas moge iść na zwolnienie. Co dwa tygodnie już nie.
    >
    > Moje dziecko jest najważniejsze. Ale wyobraź sobie,że musi coś założyć na
    > siebie, coś zjesć, czymś sie bawić i gdzieś mieszkać. A na to trzeba
    zapracować
    > .
    >
    > Zresztą już pisałam : dla mnie głupotą jest trzymanie dziecka z katarem w
    domu.
  • jayamez 24.09.06, 20:09
    > Mnie poraża z jaką łatwością inne mamusie oceniają moje zachowanie. dziadków tu
    >
    > nie mam, na opiekunkę wydam całą pensję, zwolnienia nie wezmę, bo mnie z pracy
    > wywalą.

    Moze trzeba bylo o tym pomyslec zanim sobie zafundowalas dziecko? Moe po prostu
    cie na nie nie stac? Czemu ludzie wiecej sie zastanawiaja przed kupnem psa (czy
    maja na to kase i czas) niz przed zrobieniem sobie dziecka??
  • iwonak112 26.09.06, 10:29
    Masz rację.2 tygodnie temu zaczęły kaszleć.Nowa praca zagranicą.Nie mogę nie
    iść.Jestem samotną mamą z 4 dzieci.Muszę ich utrzymać.Dawałam syrop z
    cebuli,robiłam inhalację(mam nebulizator,dzieci dodatkowo mają alergię).Chodziły
    do przedszkola tylko na 2 godziny.Tydzień temu już zaczęło się na dobre.Dalej
    chodzę do pracy.Dzieci do przedszkola z potwornym kaszlem.W tym tygodniu
    wezwałam lekarza do domu.I tak się rozłożyły.Zapalenie oskrzeli i uszu.Wysoka
    temperatura.Po wizycie lekarza jeszcze gorączkowo myślałam,żeby antybiotyk dawać
    przed przedszkolem i posyłać ich dalej.Tylko...Zadałam sobie pytanie...Co jest
    dla mnie najważniejsze?Wszyscy odpowiadamy zawsze:dzieci.No i na tym się
    kończy.Ale ja postanowiłam tym razem ustalić prawdziwą listę priorytetów.Jasne
    jest,że 1.dzieci 2.praca itd.Zrezygnowałam z pracy w tym tygodniu.To są moje
    dzieci i niczemu niewinne,że matka przywołując je na świat nie pomyślała,że musi
    je utrzymać.Niestety moim zakichanym obowiązkiem jest tak sobie wszystko
    zorganizować,żeby dzieciom zapewnić odpowiednią opiekę.Koniec.Początki w
    przedszkolu są trudne i nie ma co się łudzić,że cudownie ozdrowieją!Pozdrawiam
  • joolanta 18.09.06, 15:14
    w zeszłym roku tez nie mogłam tego pojąć, niestety nic na to nie poradzisz,
    przyzwyczaj się a sobie zaoszczędzisz nerwów!!!
    --
    forum - grafika komp.
  • mamaewy 18.09.06, 15:25
    nie posyłam chorego dziecka.
    --
    Ewunia ma teraz...
  • qamyczeq 18.09.06, 15:47
    A wiecie, co pani farmaceutka powiedziała mi dziś w aptece? Powiedziała, że
    bardzo źle robię, że nie puszczam dziecka z kaszlem i katarem do przedszkola,
    bo nigdy się nie uodporni.i choć to nie pani doktor, zaczęłam myśleć, czy jej
    jutro nie posłać. Katar ma olbrzymi, ale ogólne samopoczucie dobre, jest
    pogodna i pyta o przedszkole. JUż sama nie wiem, co robić...
  • agnieszka_gk 18.09.06, 15:52
    Tylko ciekawe, kto będzie latał za małą i jej co chwila podcierał nos, a potem
    całej reszcie... Dziwię się, że przedszkola w ogóle zezwalają na
    przyprowadzanie chorych (w tym zasmarkanych i kaszlących) na zajęcia, zwłaszcza
    tych maluchów, które w większości nie radzą sobie w pełni ze swoją samoobsługą
    tak jak np. 5-latki. (Już widzę jak zaraz mamusie na mnie naskoczą, że im
    dzieciom nie trzeba wycierać nosa, bo są samodzielne i same potrafią, a poza
    tym pięknie zakrywaja buzię za każdym razem gdy kaszlą). Poza tym jedne dzieci
    infekcje wirusowe przechodza dośc łagodnie, inne znacznie gorzej, ale czy mamę
    dziecka łagodnie przechodzacego infekcję to w ogóle interesuje ?
  • blair_witch_project 18.09.06, 16:14
    Jedna czy druga napisze ze nie wezmie zwolnienia bo ja wyrzuca z pracy, to po
    jaka cholere chcialas to dziecko jezeli kariera jest wazniejsza. Znam juz te
    tlumaczenie ze "nie bede mu mila za co kupic jedzenia", to co inne mamy maja
    zrobic? Jesli je zwolnia z pracy to Ty dasz im na jedzenie? No bo ciebie
    przeciez nie zwolnia, bo nie bierzesz opieki na dziecko. Kosztem innych dzieci
    i ich rodzicow masz co miesiac 100% pensji a my(troskliwe mamy) musimy brac
    zwolnienie bo dzieciak na "paracetamolu" przyszedl z angina. Kiedyś jedna z
    tych bardziej troskliwych napisala ze jezeli dziecko jest chore a ma sile i
    chęć sie bawic to idzie do przedszkola. Zapominacie ze przedszkole to nie
    przechowalnia dla chorych dzieci. Takie mamusie sa strasznymi egoistkami
    zaslaniajacymi sie wyrzuceniem z pracy, a o ile sie orietuje na dziecko
    przysługuje 60 dni zwolnienia w roku, wiec darujcie sobie te glodne kawalki o
    niewyrozumialym szefie tylko przyznajcie ze macie "parcie" na pieniadze i
    kariere, a dziecko...hmm no juz jak jest to niech sobie radzi samo chore,
    osłabione, zdane tylko na siebie w przedszkolu
  • amamutek 18.09.06, 17:29
    z katarem puszczam, bo niestety właściwie cały okres jesienny dziecko go ma.
    Nawet jeśli uda mi się go wyleczyc na chwile za pare dni dziecie znów pociąga
    nosem. Jeśli nic innego się nie dzieje nie ma temperatury, poteznie nie kaszle
    idzie.
  • magdalenkaaa78 18.09.06, 18:47
    Po taką cholerę, że ktoś musi w przyszłości zapracować na twoją i moją
    emeryturę. Poza tym dlatego, że chciałam mieć dziecko i kocham je. Chodzić do
    pracy też chcę a przy okazji muszę.

    I w ogóle jak śmiesz uważać, że jesli posyłam dziecko z katarem czy kaszlem
    poinfekcyjnym to nie jeswtem troskliwa?

    60 dni zwolnienia w roku? 61 po powrocie dostaniesz wymowienie. Nie ma pustych
    miejsc, praca sama się nie zrobi.

    I nie będę brała z powodu kataru czy lekkiego kaszlu zwolnienia. idzie do
    przedszkola i już. Jak inna troskliwa mama tak dmucha i chucha na maluszka to
    nie powinna go z domu wypuszczać, bo a nóż zarazi się a) w autobusie b) w
    kolejce w sklepie c) od sasiadki.

    Cenię sobie umiarkowanie i rozum. A nie trzęsienie kuprem jak zdesperowana
    kwoka.

    Poza tym zawsze wydawało mi się, że dziecko w przedszkolu jest pod opieką a nie
    zdanie na siebie.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • hanna26 18.09.06, 20:00
    W naszym przedszkolu nie ma takiego problemu, bo dzieci zakatarzone i kaszlące
    nie są w danym dniu przyjmowane. To prywatne przedszkole, prowadzone przez
    siostry. Siostry bardzo pilnują, żeby przyprowadzone dziecko było zdrowe. Jak
    zauważą, że jest coś nie tak, dzwonią do rodzicow, prosząc, żeby zabrali
    chorego malucha. Taki telefon do pracy to pewnie nic przyjemnego, więc rodzice
    bardzo się starają, żeby zakatarzonych malców nie przyprowadzać.

    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych
  • bianka1977 18.09.06, 23:39
    wisz tylko że to co dla jednych kończy się katarem, dla mojego dziecka
    temperaturą, zapaleniami uszu, niedosłuchem itd.I chyba mam nadzieję, że ciebie
    tez to spotka, bo jak czytam twoją wypowiedź to mnie szlag trafia. Wtedy jak
    wydasz całą swoją pensję na laryngologa bo państwowy za 3 miesiące może, to na
    pewno zostanie na ubranie jedzenie i całą tą resztę potrzeb... Serdecznie ci
    tego życze ty nietrzęsąca kuprem mamusiu. Btw przez takie właśnie podejście mam
    niektórych mój syn leży z 40 stopniową gorączką po dwóch tyg chodzenia do
    przedszkola. A to juz drugi rok...
    --
    mama Dawidka i Karolinki
  • kasia_mm 19.09.06, 06:48
    bianka w 100% popieram!!
  • magdalenkaaa78 19.09.06, 08:28
    Ależ z ciebie katoliczka - ta, życzyć wszystkim wszystkiego najgorszego.

    Z tym, że razem z mężem pracujemy w branzy medycznej i do lekarzy chodzimy i za
    darmo i bez kolejki.

    Wiesz, ja żadnemu dziecku niedosłuchu nie życzę, więc zastanow się, co za
    głupoty wypisujesz. Serdecznie ci zycze, żeby w sklepach zaczęto sprzedawać
    zdrowy rozsądek.

    Widac twoje dziecko nie nadaje się do przedszkola.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • rozalka7777 07.01.07, 18:09
    magdalenkaaa78 napisała:

    > Ależ z ciebie katoliczka - ta, życzyć wszystkim wszystkiego najgorszego.
    >
    > Z tym, że razem z mężem pracujemy w branzy medycznej i do lekarzy chodzimy i
    za
    >
    > darmo i bez kolejki.
    >
    > Wiesz, ja żadnemu dziecku niedosłuchu nie życzę, więc zastanow się, co za
    > głupoty wypisujesz. Serdecznie ci zycze, żeby w sklepach zaczęto sprzedawać
    > zdrowy rozsądek.
    >
    > Widac twoje dziecko nie nadaje się do przedszkola.

    co za kretyńska i egoistyczna odpowiedź !!!
    Biedne twoje dziecko. A rozsądek to ty powinnas sobie kupić !!!!
  • coni77 19.09.06, 13:30
    Jestem mamą wprawdzie jeszcze złobkowicza ale czasem zaglądam na to forum z
    racji tego ,że chciałabym poznać problemy mam przedszkolakówzwłaszcza, że za
    rok zaczynamy debiut przedszkolny, jedno co mogę stwierdzić to są takie same
    jak nas mam żłobkowiczów. Bianko1977 jeszcze rok temu tak samo wkurzałam sie na
    matki zakatarzonych dzieci, które przychodziły do żłobka. Szlag mnie trafiał na
    widok dziecka z gilem po pas , bo moje dziecko szybko łapało katar który zawsze
    rzucał sie na ucho , potem robił sie płyn w uchu aplikowano mu mase leków i
    niestety antybiotyków. To co przeszliśmy z męzem to nasze, też wydalismu kupe
    kasy na prywatnych laryngologów, alergologów itp. I uwierz mi dziś patrze na to
    zupełni innym okiem. Pomimo tego, że zeszły rok to wyglądał mniej więcej tak: 4
    dni żłobka, 3-4 tyg. choroby no i oczywiście zwolnienia, kombinacje co tu
    zrobić z dzieckiem jak musiało zostać po kuracjach antybiotykowych w domu przez
    np. miesiac lub dłużej Wtedy nie było nam do smiechu. Z perspektywy czasu wiem,
    ze niestety dziecko które "wychodzi z domu" do większej grupy dzieci niestety
    jest narazone na czeste infekcje, póki sie nie uodporni to będzie ciężko. Więc
    Bianko1977 nie życz nikomu źle, bo przecież nie życzysz tego matce tylko
    dziecku bo to ono choruje. W tym roku moje dziecko po tygodniu od rozpoczęcia
    żłobka załapało lekki katar i wiesz co postanowiliśmy posyłać go do żłobka bo
    tym razem to nie było tak jak w ubiegłym roku, bez kaszlu temperatury itp.
    Efekt chodzi zadowolony, katr prawie miną. Pewnie mnie zlinczujesz za to że
    posłałam dziecko no ale niestety po tylu zwolnienieach niestety nie można sobie
    pozwolić na kolejne.Oczywiście nie posłałabym go gdyby był osłabiony i miał
    temperature. Przemyśl to i nie oceniaj pochopnie innym mam i nie wyzywaj ich,
    bo tak naprawdę nie wiesz czy ich dzieci na początku przedszkola nie przeszły
    takich samych chorób jak Twoje.
  • magdalenkaaa78 19.09.06, 13:36
    Chodzi o to,że niektore mamy nie widzą różnicy między katarem a anginą, między
    kaszlem poinfekcyjnym a zapaleniem płuc sad
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • anies75 19.09.06, 13:41
    na oko nie widać
    dlatego ja posyłam dziecko z katarem i pokasłiwaniem od kataru
    ale ja sama wiem czy dziecko ma tylko to czy cos wiecej
    dlatego byłam z młodym u lekarza i w czwartek i dziś przed przedszkolem by
    sprawdzić czy nic sie nie wdało
    lekarka w czwartek i lekarz dzis kazali dac do przedszkola bo syn zdrowy.., a
    że smarka, no cóż, pewnie bedzie tak przez większośc jesieni i zimy
    --
    Aga
  • kasiapfk 24.09.06, 21:32
    Bianko, ja pamiętam,że naszp ediatra powiedział, po 3 silnej infekcji u
    starszego, że on nie powinien chodzić do przedszkola (jeszcze, moze za rok
    będzie bardziej odporny) bo jego układ immunologiczny nie dojrzał do ścierania
    isę z infekcjami przenoszonymi przez dzieci.
    Wprost powiedział: może być tak, że to Państwa dziecko się nie nadaje do
    przedskzola. Nie te, któe chodzą zakatarzone ipoza katarem nic specjalnego im
    nie jest.
    Przeyznqm,ze trzepnęło mnie. Ale z drogiej strony, faktycznie może to moje
    dziecko jest jeszcze nie dojrzałe zrdrowotnie.
  • blair_witch_project 19.09.06, 12:28
    > Poza tym zawsze wydawało mi się, że dziecko w przedszkolu jest pod opieką a
    nie
    >
    > zdanie na siebie.



    no faktycznie bo opieka pani w przedszkolu polega na tym zeby za twoim
    zakatarzonym dzieciakiem latac i mu nos wycierac a nie organizowac zabawy
    zdrowym
  • magdalenkaaa78 19.09.06, 12:50
    Pani ma szereg obowiązków oprócz organizowana zabawy. Musi też podcierać pupy ;-
    p Natomiast nie sądzę, zeby wytarcie jakiegoś malego noska zajmowało aż tyle
    czasu, by stało się kłopotliwe. Poza tym mojemu dziecku nie cieknie ciurkiem z
    nosa.

    Tak - uważam, że jej obowiązkiem jest także wytarcie nosa mojemu dziecku smile
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • blair_witch_project 19.09.06, 13:10
    magdalenkaaa78 napisała:

    > Pani ma szereg obowiązków oprócz organizowana zabawy. Musi też podcierać
    pupy ;
    > -
    > p Natomiast nie sądzę, zeby wytarcie jakiegoś malego noska zajmowało aż tyle
    > czasu, by stało się kłopotliwe. Poza tym mojemu dziecku nie cieknie ciurkiem
    z
    > nosa.
    >
    > Tak - uważam, że jej obowiązkiem jest także wytarcie nosa mojemu dziecku smile

    A obowiązkiem ROZSĄDNEJ matki jest zajmowanie sie jej chorym dzieckiem w domu.
    Ja płace za przedszkole zeby pani uczyła moje dziecko czegoś innego niż
    pokazywanie na twoim jak sie nos wyciera
  • magdalenkaaa78 19.09.06, 13:19
    Jestem rozsądnasmile Chorego z gorączką, lecacego przez ręce i z ogólnym rozbiciem
    NIE POSYŁAM. Z kaszlem poinfekcyjnym, przebadanego dzień wcześniej przez
    lekarza ( + opinia lekarza, że dziecko kwalifikuje się do przedszkola ) jak
    najbardziej. Kaszel poinfekcyjny może trać do 4 tygodni. Nie wyobrażam sobie
    trzymania dziecka przez taki czas w domu.

    ja też płacę za przedszkole. I wymagam także wycierania nosa, pupy i zapinania
    guzikow jesli jest taka potrzeba.

    Cóż, ważne jest to, że co byś nie napisała moja żaba i tak pójdzie do
    przedszkola. Dyskusja na ten temat nie zmieni tego.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • aniald1 20.09.06, 15:39
    magdalenkaaa78 napisała:

    > Jestem rozsądnasmile

    Nie rozśmieszaj mnie!!!

    > Chorego z gorączką, lecacego przez ręce i z ogólnym rozbiciem NIE POSYŁAM.

    A wtedy dziecko zostaje samo w domu czy oddajesz na czas swojej pracy do
    szpitala????


    > ja płacę za przedszkole I wymagam

    super podejście do życia


    > Cóż, ważne jest to, że co byś nie napisała moja żaba i tak pójdzie do
    > przedszkola. Dyskusja na ten temat nie zmieni tego.

    Dobrze, ze moje dziecko nie chodzi do tego samego przedszkola co Twoje.
    --
    Ania i moje Słoneczko - Julka (15.07.2003) smile))))
  • magdalenkaaa78 21.09.06, 09:19
    wiesz, przyczepiam do kaloryfera na długim łańcuchu ( zeby mógł dotrzeć do
    łazienki ) stawiam miskę z jedzeniem, obok leki z instrukcją obsługi i
    zadowolona z zycia wychodzę. A - jeszcze knebluję, zeby sąsiedzi nie usłyszeli.

    Też się cieszę, ze nie muszę cię spotykać na ulicy... Jestem rozsądna i wiem,
    co to katar a co angina. A tobie proponuję się douczyć.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • aniald1 20.09.06, 15:33
    magdalenkaaa78 napisała:

    > Tak - uważam, że jej obowiązkiem jest także wytarcie nosa mojemu dziecku smile

    No super!!! gdyby wszystkie dzieci przychodziły z katarem to pani nic innego by
    nie robiła tylko wycierała nosy.
    --
    Ania i moje Słoneczko - Julka (15.07.2003) smile))))
  • magdalenkaaa78 21.09.06, 09:16
    No popatrz...a ja widzę, ze jednak czasu starcza na wiecej rzeczy.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • aniald1 21.09.06, 09:26
    magdalenkaaa78 napisała:

    > No popatrz...a ja widzę, ze jednak czasu starcza na wiecej rzeczy.

    Rozumiem, że jesteś cały czas w przedszkolu i wiesz jak wygląda sytuacja. A poza
    tym widocznie jesteś jasnowidzem skoro wiesz, że nauczycielce na wszystko co
    chciałaby zrobić starcza czasu (w tym przedszkolu są jakies zawirowania
    czaso-przestrzenne wink
    --
    Ania i moje Słoneczko - Julka (15.07.2003) smile))))
  • magdalenkaaa78 21.09.06, 09:30
    Jasnowidzem nie smile Ale mam jezyk w buzi i umiem się zapytać smile
    Nie bądź śmieszna - to nie szpital i wycieranie nosów czy pup zajmuje niewiele
    czasu. Z tego co wiem, panie podają także dziecim leki, jeśli jest taka
    potrzeba ( tak, tak wiem - dzieci z lekami niech idą do domu wink )
    Masz kiespkie przedszkole i jakąś mamełłę za nauczycielkę skoro sobie nie umie
    poradzić.

    za to ty na pewno z zegarkiem w ręku wyliczyłaś, ile trwa wytarcie nosa, ile
    podtarecie pupy a ile wciągnięcie skarpetek. Prosimy o statystyki.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • aniald1 21.09.06, 09:48
    magdalenkaaa78 napisała:

    > Masz kiespkie przedszkole i jakąś mamełłę za nauczycielkę skoro sobie nie umie
    > poradzić.

    Nauczycielki w moim przedszkolu radzą sobie świetnie - bez obaw. Jasno jednak
    została postawiona sprawa - chore dziecko zostaje w domu!! I dlatego wolę więcej
    zapłacić za prywatne przedszkole żeby nie miec kontaktu z takimi egoistycznymi
    matkami jak Ty.

    --
    Ania i moje Słoneczko - Julka (15.07.2003) smile))))
  • magdalenkaaa78 21.09.06, 09:57
    Chore. Tak. Z gorączką, z zapaleniem oskrzeli, lecące przez ręce. Nie z astmą (
    jak by nie było - też choroba ) nie z alergią ( też choroba ) nie z
    przezroczystym katerem czy kaszlem poinfekcyjnym.
    Nie jestem egoistką - jestem zdrowomyślącą matką dziecka, ktore miewa katar.
    Zresztą...wolę być egostką niż misiem o bardzo małym rozumku smile
    Płać, płać - widać Cię stać, zatem chorego na pewno nie przyprowadzisz bo
    zostanie z opiekunką. Na pewno też odprowadzasz duże podatki - idą także na
    przedszkole mojego dziecka wink
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • magdalenkaaa78 21.09.06, 09:32
    Poza tym i tak stoisz na z góry przegranej pozycji. No cóż, psy szczekają,
    karawana...w tym przypadku dziecko idzie dalej...do przedszkola.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • aniald1 21.09.06, 09:44
    magdalenkaaa78 napisała:

    > Poza tym i tak stoisz na z góry przegranej pozycji. No cóż, psy szczekają,
    > karawana...w tym przypadku dziecko idzie dalej...do przedszkola.

    To tylko Tobie wydaje się, że stoję na przegranej pozycji - do mojego
    przedszkola Twoje dziecko z katarem nie zostałoby przyjęte.
    --
    Ania i moje Słoneczko - Julka (15.07.2003) smile))))
  • magdalenkaaa78 21.09.06, 09:53
    Zostałoby - z zaświadczeniem, ze to kaszel/ katar alergiczny i że dziecko jest
    zdrowe. Nie ma wtedy przedszkole żadnego wyboru.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • aniald1 21.09.06, 10:16
    magdalenkaaa78 napisała:

    > Zostałoby - z zaświadczeniem, ze to kaszel/ katar alergiczny i że dziecko jest
    > zdrowe. Nie ma wtedy przedszkole żadnego wyboru.

    Ja sama mam dziecko alergiczne i katar alergiczny spokojnie umiem rozpoznać. Ty
    widzę na ten temat niewiele wiesz a sie wymądrzasz. Śmieszy mnie taka ignorancja.
    Szkoda mi czasu na bezproduktywne dyskusje z Tobą.
    Pozdrawiam

    --
    Ania i moje Słoneczko - Julka (15.07.2003) smile))))
  • magdalenkaaa78 21.09.06, 10:19
    No popatrz...genialna jesteś, lepsza niż wyrocznia delficka.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • magdalenkaaa78 21.09.06, 10:20
    No popatrz...genialna jesteś, lepsza niż wyrocznia delficka.
    Mnie śmieszy twoja głupota i przemądrzałość.
    Mniej mnie śmieszy, że nie wiele możesz...
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • agnieszka_gk 21.09.06, 13:42
    magdalenka78, a tak swoją drogą twoja praca nie jest chyba aż tak strasznie
    ważna, skoro cały dzień możesz dyskutować na forum... to może i jak byś czasem
    wzięła zwolnienie lekarskie, to tez by się nic nie stało;
    i nie sprowadzajmy sprawy do absurdu - alergiczny katar jest rozpoznawalny
    przez mamy, a z jednej strony chyba dziecko nie musi aż mieć wysokiej
    temperatury, aby rodzice zauważyli, że jest chore; jak wynika z doświadczeń
    wielu matek piszących tutaj i nie tylko, lekki katar albo kaszel często jest
    przez nie źle interpretowany i dopiero lekarz stwierdza, że sprawa jest
    poważna; czasem jednak się zdarza, że rodzice nie chcą tego przyjąć do
    wiadomości i nie przyjmują - "moje dziecko na pewno jest zdrowe"
  • magdalenkaaa78 21.09.06, 14:00
    Akurat moja praca to moja sprawa, prawda? W kazdym razie siedzieć muszę od 8 do
    16 a tobie nic do tego. Wyobraź sobie, że coś by się stało i nie mogę iść na
    zwolnienie.
    I jak wiadać po innych postach kaszel czy katar ( a raczej ich przyczyna ) nie
    jest tak łatwo rozpoznawalny.
    Poza tym czytaj ze zrozumieniem - ja jak cos dzieje się z dzieckiem to wedruję
    do lekarza i zawsze się pytam, czy może isć do przedszkola czy nie.
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • bianka1977 22.09.06, 00:04
    Dajcie ludzie spokój, bo dyskusja z ta baaardza mądra panią staje sie bez
    sensu. Może się z kims założyła, że powkurza jak największą ilość ludzi. A że
    ma w nosie i w d---e innych to widać, więc szkoda słow i tak zawsze będzie
    najmądrzejsza. a czasu jak widać ma dużo, pewnie ciężko pracuje i to ta praca,
    dla której zwolnienia na dziecko wziąć nie może. Pozdrawiam.
    --
    mama Dawidka i Karolinki
  • magdalenkaaa78 22.09.06, 08:16
    Może TY masz coś w nosie i w d.... za to kultury na pewno nie wink
    Czasu może i mam duzo - to też nie twoja sprawa. ale ty pewnie też w pracy nic
    nie robisz, skoro o tej porze nie śpisz tylko siedzisz i oceniasz innych.
    Poza tym mogę, mogę - ale na katar nie wezmę. Jasne?
    --
    www.dlaczego.org.pl/tekchniep1.htm
  • bianka1977 22.09.06, 19:15
    i vice versa moja pani. A piątki mam wolne, a jak jestem w pracy to pracuję a
    nie łażę po forach smile
    --
    mama Dawidka i Karolinki
  • orly1974 22.09.06, 22:47
    Mam nadzieje że nie mieszkasz na Tarchominie i nasze dzieci nie chodzą do
    jednego przedszkola bo... brak mi słów. Od kiedy nasza córeczka poszła do
    przedszkola każdy jej katar kończy się ZAPALENIEM UCHA. Srednio raz na 1,5 m-
    ca. A każdy katar zaczyna się w przedszkolu od innych zakatarzonych dzieci,
    które przyprowadzają tam takie pozbawione wyobraźni baby jak ty, życzę ci jak
    najgorzej!!!
  • aniaop 24.09.06, 13:57
    orly1974 napisał:

    > . Od kiedy nasza córeczka poszła do
    > przedszkola każdy jej katar kończy się ZAPALENIEM UCHA.

    Tez tak mielismy w pierwszym roku przedszkola. Radze udac sie do dobrego
    laryngologa i zrobic diagnostyke w kierunku 3 migdala. Odkad pozbylismy sie
    migdalka zapalenia ucha sie skonczyly a i katary szybciej mijaja.
  • orly1974 24.09.06, 19:39
    Dziękujemy za radę. Po próbach z wieloma laryngologami trafilismy w końcu do p.
    dr Anny Geremek w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu na Pstrowskiego,
    niestety podczas pierwszej (dotychczas jedynej) wizyta Magda miała zapalenie
    ucha, więc żadne rozszerzone badania nie wchodziły w grę. Mam nadzieję, że
    lekarze w tej placówce będą potrafili zaradzić naszym problemom, ale mam
    również prośbę. Czy mołaby Pani ewentualnie kogoś polecić, w przypadku gdyby w
    IFiPS coś było nie tak.
    Pozdrawiam. Tata Magdy
  • aniaop 25.09.06, 09:35
    Moja corka leczy sie w Krajmedzie. Jestesmy bardzo zadowoleni z tej klinki,
    jedyny minus to ceny. Pozdrawiam
  • haganna 03.12.06, 21:10
    Co za bezmózga flądra!
    Żygać się chce, jak się czyta taką wyzwoloną "mamusię", co to o swoje cztery
    literki tylko dba.
    Szkoda czasu na dyskusje, drogie panie. Są ludzie i taborety...
  • rozalka7777 07.01.07, 18:50
    to może sama posiedzisz kilka dni w przedszkolu i polatasz sobie za grupą ponad
    20 dzieci i powycierasz im prawie WSZYSTKIM nosy !!! ciekawe kiedy znalazłabyś
    czas w takiej sytuacji na zabawę i posiłek. Przez takie matki ja ty większość
    dzieci choruje i to poważnie i to nie dlatego, że się nie nadają do
    przedszkola !

    magdalenkaaa78 napisała:

    > Pani ma szereg obowiązków oprócz organizowana zabawy. Musi też podcierać
    pupy ;
    > -
    > p Natomiast nie sądzę, zeby wytarcie jakiegoś malego noska zajmowało aż tyle
    > czasu, by stało się kłopotliwe. Poza tym mojemu dziecku nie cieknie ciurkiem
    z
    > nosa.
    >
    > Tak - uważam, że jej obowiązkiem jest także wytarcie nosa mojemu dziecku smile
  • adsa_21 05.12.06, 12:01
    ot i slusznie napisane.
    ja tez jak mam lekki katar to do pracy ide.
    jakbym miala brac zwolnienie za kazdym razem gdy dziecko ma katarek to bym non-
    stop byla na zwolnieniach. tym bardziej, ze mlody czesto ma katar nie z powodu
    infekcji, tylko alegrii..
    jak widze ze oprocz kataru dziecko zle sie czuje ,ma stan podgoraczkowy, jest
    bladziutki to ide szybko do lekarza i na zwolnienie.
  • alfama_1 18.09.06, 17:25
    Podobno dziecko najbardziej zaraża, kiedy choroba jest ukryta i jeszcze nie ma
    kaszlu i kataru, więc kto ma się zarazić, ten złapie wcześniej. I tak staram
    się nie posyłać chorego syna do przedszkola. Swoją drogą syn ma astmę i kilka
    razy w różnych miejscach słyszałam, że przyprowadzam kaszlące dziecko. Jak
    widać nie każdy kaszel jest zaraźliwy, katar też może być np.alergiczny.
  • alfinka1 19.09.06, 08:07
    A ja zastanowiłabym sie raczej na miejscu mam ktorych dzieci choruja po
    zetknieciu sie z zakatarzonym dzieckiem. To chyba nie jest za dobra odpornosc i
    z tym trzeba cos zrobic. Moja corka ma dosyc czesto katar ale tez ja pozylam do
    przedszkola. Z tych katarów nic nie wynika. Za kazdym razem przychodzil do nas
    lekarz za kazdym razem zero goraczki, czyste płuca, uszy, oskrzela gardlo a
    kaszel z powodu sciekajacego kataru. Natomiast angina przychodzi nagle-
    wieczorem lub w nocy 40 st wczesniej zadnych innych objawow. I nie jestem w
    stanie tego przewidziec.

    --
    "<a href="lilypie.com/baby3/030611/2/1/1/+1""
    target="_blank">lilypie.com/baby3/030611/2/1/1/+1"</a>
  • abosa 19.09.06, 13:27
    Moje dziecko jest raczej z tych, co nie chorują. Jeśli zachoruje, nie puszczę
    do przedszkola, zostanie z dziadkiem (w sporadycznych syt. mogę liczyć na taką
    pomoc). Ale rozumiem pracujące matki, które dziecko z katarem czy kaszlem
    zaprowadzają do przedszkola (pomijam cięższe choroby, wymagające leżenia w
    łóżku itd.) Skoro dziecko jest, mimo wszystko, w dobrej kondycji, dlaczego nie?
    Jeśli moje dziecko zarazi się, mówi się trudno. W życiu nie przyszłoby mi do
    głowy obwiniać inne matki, które posyłają chore dzieci. Jeśli moje okaże się
    mało odporne, to mój problem, tak to widzę. Bo nigdy nie będzie tak pięknie,
    żeby otoczenie dostosowywało się do nas, lepiej się z tym szybko pogodzić i ...
    dostosować się do otoczenia smile

    Jestem dobrej myśli, bo odkąd młoda pojawiła się na świecie, starałam się
    wychowywać ją tak, aby dawała sobie w nim radę, nie trzymałam pod kloszem, nie
    chroniłam przed powietrzem, ludźmi, bardziej niż siebie. Nie izolowałam od
    chorych dzieci, nie ubierałam cieplej niż siebie (chyba, że się o to
    upomniała), nie nakładałam czapki wtedy, gdy sama jej nie potrzebowałam, nie
    rezygnowałam ze spaceru, ze względu na "złą" pogodę ("zła" jest przez 3/4
    roku wink).

    Większość chorób przenoszone jest zanim wystąpią pierwsze objawy. A więc nawet
    jeśli każde dziecko zostanie poddane szczegółowym oględzinom przed wejściem na
    salę, nie uniknie się możliwości zakażeń. Lepiej się z tym liczyć i ...
    pogodzić.
    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • agnieszka_gk 19.09.06, 14:52
    Zaczęłam się zastanawiać nad tym katarem i kaszlem; moja 3 latka choruje bardzo
    rzadko, ale zdarzyło jej się tylko raz kiedyś nad morzem mieć 2-dniowy katar
    bez żadnego ciagu dalszego. Normalnie, zawsze przebiega u nas tak, że jest
    katar, za chwilę kaszel i temperatura, czasem ok. 39, a czasem stan
    podgorączkowy 37,5-38. Nie wiem czy tylko moje dziecko choruje inaczej czy mamy
    dzieci katarzących szprycują je lekami przeciwgoraczkowymi i posyłają do
    przedszkola (wiadomo przecież, że po zadziałaniu np. Panadolu dziecko
    praktycznie w ciagu pół godziny z nieżywego robi się pełne energii,
    przynajmniej na pół dnia).
  • aniaop 19.09.06, 15:43
    Widocznie dzieci roznie choruja. Moja corka czesto w przedszkolu miewa szklisty
    katar (w niewielkiej ilosci), ktory zwalcza w ciagu ok tygodnia. Juz taki jeden
    w tym roku za nami.
    Jezeli nie przejdzie po takim czasie to niestety po drugim tygodniu "wchodzi"
    nadkazenie bakteryjne i wtedy mamy zotlego gluta, zwykle zapalenie zatok
    (wczesniej ucha) i antybiotyk. Wtedy dziecko ma z glowy przedszkole na 2-3 tyg.
    A pokaslywanie np mojemu dziecku zdaza sie sporadycznie jako pozostalosc po
    takiej duzej infekcji z katarem.
  • dorek3 19.09.06, 15:53
    U nas praktycznie też taki scenariusz. Kuba w dodatku lubi gorączkować wysoko i
    39 do u niego standard.
    Akurat gorączka jest generalnie dobrym objawem bo raz że daje sygnał że coś nie
    halo, a dwa oznacza obronę organizmu. Nie wyobrażam sobie posłania dziecka na
    panadolu żeby wyglądało na zdrowe
    Bardziej przeraża mnie coś innego: wczoraj posłałam drugiego malucha po raz
    pierwszy we wrześniu (brał antybiotyk, potem tydzień rekonwalescencji w domu a
    w zasadzie na dworze, bo pogoda ładna), był dokładnie 7 godzin i za nim jeszcze
    wrócił do domu (był na spacerze) dostał gorączki 39 stopni. Niestety w nocy i
    dzis temperatura ponownie wzrosła. Brak jakichkolwiek innych objawów
    (ewentualnie troche czerwone gardło). Kurcze nie był dzickiem nie chorującym,
    ale to co przerabiam teraz to wariactwo. A to dopiero wrzesień!
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • anies75 21.09.06, 12:31
    a moj miewa katar tylko bez goraczki kaszlu itp
    zdarza mu sie to non stop
    --
    Aga
  • blamblam 20.09.06, 12:21
    posyłam z zapchanym nosem. czyli bez gorączki, katar w nosie, nie cieknie,
    dziecko nie kicha, nie kaszle, nie boli je gardło. Wszelkie dodatkowe objawy
    powodują ze synek zostaje w domu. Posyłam bo synek lubi przedszkole, a ja chce
    odciążyć babcie która sama ma kłopoty ze zdrowiem, a my z mężem niespecjalnie
    mozemy być ciagle na zwolnieniu. a jak stwierdziła przedszkolanka w grupie
    synka i tak przez wiekszą cześc roku wiekszość grupy jest lekko podziebiona i
    trzeba sie do tego przyzwyczaić. czemóz więc tylko mój ma siedzieć w domu? Ale
    zaznaczam jak tylko jest coś wiecej - siedzi w domu.
  • emila25 20.09.06, 13:40
    A mój synek, rano jak własnie idziemy do przedszkola wyglada na bardzo
    chorego - katar, kaszel - gruby naprzemiennie z suchym, podkrążone oczy i
    tylko czekam az jakas mama mnie ochrzani ze wysyłam dziecko w takim stanie do
    przedszkola.
    A on, kolejna teza - lekarza prawdopodobnie uczulony na mleko.
    I co mam nie posyłac Go do przedszkola? bo jakas nadwrażliwa i wszystkowiedząca
    mamusia bedzie krzywo patrzec na nas?
  • agnieszka_gk 20.09.06, 15:19
    A u mnie z kolei inaczej - moja córka właśnie skończyła chorować, nie ma
    temperauty, zero kaszlu, sporadycznie katar i już miałam ja wysłac do
    przedszkola, ale po konsultacji z lekarzem okazało się, że po dokładnym
    zbadaniu węzłu, gardło i śluzówki wykazuja stan poinfekcyjny, i wysłanie jej do
    przedszkola jest jeszcze dość ryzykowne - dla niej, bo po 2 dniach znowu
    niedoleczona infekcja może wybuchnąc na nowo, i dla innych dzieci też, mimo, że
    juz wyglada na zdrową. Mimo wszystko, zdrowie mojego dziecka jest dla mnie
    najważniejsze, więc zostanie jeszcze 3 dni w domu - dla swojego, i poniekąd
    mojego dobra.
  • bella43 21.09.06, 09:13
    Współczuje dziecku i to bardzo.
  • nchyb 20.09.06, 16:55
    > dzisiaj gdy zaprowadzałam dziecko do przedszkola dobiegł mnie dźwięk
    > kichających i kaszlących dzieci
    w moim przedszkolu jest kilkoro dzieci niemal stale kaszlących i kichających.
    Katar wodnisty, sienny, alergiczny. Kilka mamuś początkowo się krzywiło, gdy
    zobaczyły zaświadczenia, zrozumiały, ze nie każdy kaszel jest oznaką
    galopujących suchot, a nie każde kichanie oznacza mega przeziębienie...

    Naprawdę chorych dzieci nie powinno się przyprowadzać do przedszkola, ale nie
    uogólniajmy, że kaszlące dzieci są na pewno proątkujące, wirusujące i
    zarazkujące...
    --
    Kryminały i sensacje
  • arwena_11 20.09.06, 18:49
    Są różne katary, sama mam alergię na pyłki, i na wiosnę jestem zakichana. Ale
    ten katar to woda.
    Nikt mi nie wmówi, że zielone gluty w nosie to katar poinfekcyjny. Karat
    poinfekcyjny jest przezroczysty. A niestety wielu rodziców takie cuda usiłują
    wmówić nauczycielkom.
    A tak ku przestrodze, beztroskim mamom powiem, że mojej przyjaciółki synek (
    dwa latka ), od jakiegoś czasu pokasływał, miał katarek. Do lekarza chodziła z
    nim kilka razy i słyszała, że gardło czyste, płuca też. Dopiero jedna z lekarek
    dwa dni temu, zaczęla podejrzewać astmę ( bo mały zaczął sie męczyć ). Kazała
    zrobić rentgen płuc.
    Astmę wykluczono, ale okazało sie że mały ma zapalenie oskrzeli. Bezobjawowe,
    które szybko przekształciłoby sie w zapalenie płuc.
    Czasami więc to że dziecko nie ma innych objawów niż katar czy kaszel, nie
    znaczy że nic mu nie jest. Nawet jak tak mówi lekarz. W tym wypadku dopiero rtg
    wykazał co sie dzieje.

    A może dla pracoholiczek powinno sie stworzyć przedszkola-szpitale. Można by
    dziecko oddać nawet z cieżką chorobą i miałoby sie święty spokój. A najlepiej
    jeszcze zabierać dziecko na weekendy. Ile te mamusie mogłyby czasu poświęcić
    pracy. O zwolnień, 200%normy. Kiedyś socjalizm proponował żłobki i przedszkola
    tygodniowe, dla niektórych byłoby to idealne rozwiązanie. Dziecko nie
    przeszkadzałoby w karierze. Można by sie z nim w weekend pobawić i pokazać
    otoczeniu, jaką to jest się super mamusią, ile to można dziecku kupić.

    Czasami patrząc na zakatarzone dzieci w przedszkolu ( oblepione glutami po
    twarzy ), mam wrażenie, że niektórzy mają dzieci nie dlatego że chcą, ale
    dlatego, że koleżanki już mają więc i one muszą, dla rodziny itp. Takie dziecko
    to przecież tylko kłopot. Trzeba brać zwolnienia, jak choruje, trzeba utulić
    jak płacze, a przecież tyle fajnych rzeczy można robić zamiast zajmować sie
    chorym dzieckiem. Wystarczy więc pozbyć sie go do przedszkola, niech inni sie
    martwią.
    Moje już zaliczyły w tym roku antybiotyk, a za nami trzy miesiące wakacyjnych
    szaleństw nad morzem i w górach kiedy nie było żadnych chorób. Jakoś nie były
    izolowane od ludzi. Spędzały całe dnie w wodzie. Będąc w górach chodziły z nami
    po szlakach. Nie raz spocone, zmęczone, zostały przewiane wiaterkiem i zero
    choroby. Z dzieciakami się bawiły i dalej nic. Ale wystarczyły cztery dni
    przedszkola i koniec sielanki.
    Ze względu na kłopoty córki ze stawami ( jest pod opieką inst.
    reumatologicznego ), każda infekcja, nawet ta najmniejsza musi być od razu
    leczona antybiotykiem. No i super, przez beztroskie mamusie które widzą tylko
    czubek własnego nosa, moje dziecko jest trute antybiotykami.
    Mam nadzieję, ze w tym roku zakaz przyprowadzania chorych dzieci ( zielony
    katar i ciężki kaszel ), będzie przestrzegany bardzo restrykcyjnie.
    Rodzice zdecydowali, że dzieci chore mają być odsyłane do domu ( rodzice
    wzywani do przedszkola ). Mam nadzieję że to zadziała i ten rok nie będzie pod
    znakiem chorób.
    --
    Marta
    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
  • moniam14 20.09.06, 23:20
    nie mogę tego czytac. Jestem za tym aby chore dzieci nie chodziły do
    przedszkola i tutaj mówię o naprawdę chorych dzieciach które mają gorączkę i
    nie czują się najlepiej zresztą to widać kiedy dziecku coś dolega. podchodzisz
    z ironią do pracujących matek które chcą osiągnąć troszkę więcej niż przeciętni
    mało tego ja pracuję dla siebie ale i dla mojej córci bo Ona jest dla mnie
    wszystkim i chcę dla niej jak najlepiej.Nie czuję się wyrodną matką kiedy
    posyłam ją do przedszkola z katarem. Chcę aby i Ona była szczęśliwa i myślę że
    jest. A Ty zastanów się czy powinnaś wysyłać córcię do przedszkola jeśli ma
    kłopoty zdrowotne i każda infekcja będzie się kończyć antybiotykiem bo jak na
    razie to Ty jesteś nie odpowiedzialną matką. Pozdrawiam
  • aniald1 21.09.06, 00:01
    moniam14 napisała:
    >A Ty zastanów się czy powinnaś wysyłać córcię do przedszkola jeśli ma
    > kłopoty zdrowotne i każda infekcja będzie się kończyć antybiotykiem bo jak na
    > razie to Ty jesteś nie odpowiedzialną matką.

    Ideologię do wysyłania chorego dziecka do przedszkola to faktycznie sobie super
    dorobiłaś - gratuluję!!
    --
    Ania i moje Słoneczko - Julka (15.07.2003) smile))))
  • balbinka01 21.09.06, 01:37
    Wiesz, jeśli uwazam, ze w jakims miejscu mojemu dziecku dzieje sie krzydwa, to
    nie posyłam jej tam. Nie zmienisz faktu, że niektóre matki posyłają chore
    dzieci do przedszkoli - przynajmiej nie zmienisz tego pisząc na forum. Więc
    odpowiedz - DLACZEGO posyłasz tam swoje dziecko? Dlaczego nie wynajmiesz
    opiekunki???? To straszna hipokryzja. Tez często słyszę kaszlace maluchy, ale
    wiem, że tak jest i staram sie uodpornić małą na wszelkie sposoby - cebulka,
    czosnek, spacery itd.
  • aniald1 21.09.06, 09:06
    balbinka01 napisała:
    Więc
    > odpowiedz - DLACZEGO posyłasz tam swoje dziecko? Dlaczego nie wynajmiesz
    > opiekunki???? To straszna hipokryzja. Tez często słyszę kaszlace maluchy, ale
    > wiem, że tak jest i staram sie uodpornić małą na wszelkie sposoby - cebulka,
    > czosnek, spacery itd.

    To było do mnie? Pytasz dlaczego posyłam dziecko do przedszkola? Uważam, że to
    najlepsze co mogę teraz dla Niej zrobić.
    Gdybyś jednak choć chwilę się zastanowiła to być może zauważyłabyś, że zarzucasz
    mi hipokryzję tylko dlatego, że posyłam dziecko do przedszkola a nie widzisz
    tego egoizmu, który kieruje osobami wysyłającymi z premedytacją chore dzieci do
    przedszkola. To żałosne!!!

    --
    Ania i moje Słoneczko - Julka (15.07.2003) smile))))
  • balbinka01 22.09.06, 00:37
    Żłobek to najlepsze co możesz zrobić dla dziecka????? raany, współczuję
    Twojemu dziecku!!!!!!!!Apropo's egoizmu. Jesli na przykład w najbliższym
    sklepie jest wredna sprzedawczyni, to po prostu tam nie chodzę i już. Jesli
    uważałabym, że przedszkole szkodzi mojemu dziecku - wszystko jedno - przez
    egoizm matek, brak opieki cy brud czy smród - wszystko jedno - to PO PROSTU bym
    tam dziecka nie posyłała. Proste, nie?
  • dorek3 22.09.06, 09:34
    A może dlatego, że przedszkole to niekoniecznie musi być przechowalnią na czas
    pracy rodziców.
    Idąc Twoim tokiem myślenia każdy kto ma jakąkolwiek alaternatywę dla
    przedszkola powinien dac sobie spokój jeśli dziecko zaczyna chorować.
    Likwidujemy w ten sposób skutek a nie przyczyne. Absolutnie nie oczekuję że
    moje dzieci nie rozchoruja się chodząc do przedszkola, ale bardzo na to liczę
    że nie będzie to kołowrót ciągłega zarażania, bo ktos niefrasobliwe posyła
    chorego malucha.
    I piszę to pomimo, że dla moich dzici bilans obecności we wrześniu będzie
    beznadziejny, ale to głownie dlatego, że staram się myśleć nie tylko o swojej
    wygodzie i pieniądzach (niemałych, bo dwójka dzieci w przedszkolu prywatnym),
    ale o zdrowiu dzieci, swoich i reszty. I tego oczekuje od innych rodziców i od
    samego przedszkola.
    I chcę żeby chodzili do przedszkola pomimo iż mogę im zapewnić opiekę która
    mnie praktycznie nic nie kosztuje. Bo zależy mi nie tylko na opiece jako takiej
    ale również na tym czego mogą sie nauczyć będac w grupie z innymi dziećmi i
    mając różnorakie zajęcia.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • kbarszczyk1 21.09.06, 12:13
    popieram cię w 100%.moje dziecko też ma alergię. i zaświadczenieod
    alergologa.ja wiem ja wygląda katar alergiczny i katar infekcyjny.
    inaczej wyglada dziecko chore a inaczej z alergią.
    mój jest uczulony również na mleko ale nie objawia to się strasznym katarem.
  • weronikarb 21.09.06, 10:17
    Jestem debiutantką w przedszkolu wink
    Czytałam juz ten watek, gdy synek był jeszcze zdrowy.
    W zeszłą środe wrócił i wieczorem była gorączka i reszta objawów.
    W czwartek juz ok, a w piatek po przeziebieniu tylko katar.
    Pomyslalam ze pójde do pediatry i poprosze go o opinie czy moze synek isc do
    przedszkola, czy nie zagraża sobie (nawrot choroby) i innym dzieciom (zarazając
    je).
    Okazalo sie ze maly ma ropne zapalenie migdala i to tak ze ropa nie wycieka a
    sie leje - zero bojawow zewnetrznych bo ani nawet stanu podgorączkowego, kaszel
    to moze ze 2 razy na dobe (w nocy wcale) i bez bólu gardła.
    Jest teraz w domku na antybiotyku i nadal nic nie widac bo szaleje jak niewiem -
    a mial sie nie męczyć.
    Jutro ide sie dowiedziec co dalej.

    Jak pozwoli (maly ma jeszcze ciut katarek) to puszczam, on chyba wie czy
    dziecko moze isc i czy zaraza smile
    --
    Dominik na wczasach smile

    img215.imageshack.us/my.php?image=im005282bg1.jpg
  • bogusia1231 21.09.06, 13:24
    A ja mam dziecko astmatyczne i nie potrafię powiedzieć kiedy ma kaszel
    wirusowy, a kiedy wywołany nagłym skurczem oskrzeli (reakcja alergiczna lub na
    nagły skok temperatury) i w efekcie zapaleniem oskrzeli, wiem że na wiosnę miał
    wirusówkę, bo zaraził młodszego brata. Również nie wiem czy jak rano musi
    wydmuchać nos, to czy będzie miał katar czy nie, również katar może dostać w
    ciągu dnia. Mogę jeszcze dodać, że jak Bartek był w złobku i w tym wieku prawie
    każdy katar kończył sie u niego zapaleniem oskrzeli - to zrezygnowaliśmy ze
    złobka (który bardzo nam się podobał) ze względu na możliwe dalsze powikłania.
    Mam nadzieję, że jego stan zdrowia pozwoli na to, żeby do przedszkola chodził,
    a jak nie no to trudno, znowu będziemy chodzić tylko na zajęcia dodatkowe, ale
    żadnej mamy z tego powodu nie zlinczuję. Tym bardziej, że dzieci które przyszły
    z katarem do przedszkola też gdzieś się nim zaraziły.
    --
    Bartek ma
    Jaś ma
  • grzalka 21.09.06, 13:33
    ja posyłam bo jestem wredna i lubie robić na złość
    --
    Zasada Falklanda:
    Kiedy nie ma potrzeby podejmowania decyzji, jest potrzeba nie podejmowania
    decyzji.
  • abosa 21.09.06, 13:46
    prawdy wink))

    A teraz, wszyscy oburzeni, możecie z satysfakcją wysapać "OD POCZĄTKU TO
    WIEDZIAŁAM/ŁEM" i ... przenieść się na wątek o uodparnianiu, bo ta dyskusja i
    tak niczego nie zmieni;
    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • anies75 22.09.06, 13:52
    super wink hihi
    --
    Aga
  • pola-magda 22.09.06, 07:08
    Dziewczyny. Dziecko jak i dorosły zaraża zanim pojawią się objawy, w tym
    przypadku katar. Czy jeżeli panie nauczycielki, kucharki, woźne oddziałowe nie
    przychodzą do pracy zaziębione? Oczywiście, że przychodzą. Co z tego, że ja nie
    posłałam z katarem i kaszlem pochorobowym skoro w szatni była dwójka dzieci z
    gilami do pasa. Oddałam dziecko do przedszkola i liczę się z tym, że będzie
    chorować. Pozdrawiam
  • katse 22.09.06, 13:48
    a co powiecie na to, że pediatra
    stwierdziła, że z katarem, jeśli dziecko nie ma gorączki i dobrze się czuje
    może iść do przedszkola.



    Matka poszła do lekarza aby zbadał dziecko, bo dziecko miało lekki katar i
    kaszlało, chciała sprawdzić czy cos wiecej sie nie dzieje chorobowo.

    Lekarka powiedziala ze gardlo lekko zaczerwienione, ale to pewno od kataru i ze
    do przedszkola moze isc

    autentyk

    K
  • katse 22.09.06, 13:50
    aha, i dodaam, ze matka ma z kim zostawic w domu dziecko, bo na pierwszy rok
    przedszkola i pewnie z zwiazanego z tym chorowania nie rezygnowala z opiekunki

    a lekarzowi wierzy i dziecko do przedszkola wyslala

    k
  • anies75 22.09.06, 13:51
    normalka
    u nas pediatra tez by tak powiedział
    --
    Aga
  • aniaop 24.09.06, 14:01
    anies75 napisała:

    > normalka
    > u nas pediatra tez by tak powiedział

    Nasz pediatra i nasz laryngolog mowi, ze katar to nie choroba i dziecko ma
    chodzic do przedszkola, jezeli nie ma oprocz tego zadnych innych objawow. I
    zwolnien na katar ani jeden ani drugi jakos nie chce dawac.
  • kasiapfk 24.09.06, 21:25
    odp na post aniaop:
    nasz pediatra też na katar nie chce dawać zwolnienia..., natomiast zdecydowanie
    jesli po 3 dnaich nie przechodzi radzi by dziecko "zostało w domu". Tylko z
    kim, jak zwolnienia dalej nie ma...
    już się boję, młodszy idzie do przedszkola za miesiąc.
  • gyokuro 24.09.06, 23:49
    Ciekawe, a mnie powiedziała dokładnie w takiej samej sytuacji, żeby nie
    posyłać... Co lekarz, to punkt widzeniawink
    --
    Kasia mama Juliusza (15.04.2003)

    "Together we stand - divided we fall"
  • agamamaoli 25.09.06, 16:44
    Nasz pediatra też w przypadku kataru i lekkiego pokasływania powiedziała aby
    Ola szła do przedszkola. Samopoczucie ma dobre, jest wesoła, biega - nie
    wygląda na chorą. Dzisiaj jej nie puściłam ale po wizycie u lekarza raczej
    jutro pójdzie - chyba żeby jej się pogorszyło. A
  • bianka1977 22.09.06, 19:13
    Nie wiem czy ta duskusja zeszła na odpowiednie tory. Mowa była o dzieciach
    które przychodzą nafaszerowane lekami i których matki wiedzą, że są chore. U
    nas w przedszkolu niektóre mamusie przynosza antybiotyki żeby pani podawała i
    to już dla mnei skandal. Pani takie mamusie odsyła z kwitkiem i dobrze. A co do
    odporności, hm, mój mały do pójścia do przedszkola nie chorował wogóle, nie był
    przegrzewany, jeździł na kulki i do marketów, spotykał się z dziećmi i było ok.
    A odkąd poszedł do przedszkola non stop chory. Szczepionki uodparniające nic
    nie dają. I nawet po tysiącu argumentów niestety będę tępić matki które CHORE
    dziecko prowadzą do przedszkola.
    mama Dawidka i Karolinki
  • tatimati 23.09.06, 13:18
    A moja córa ma astmę ( kaszel i to czasem okropny, duszący ) i alergię (
    dochodzi też cieknący katar)- córka jest od dwóch lat obserwowana i leczona
    przez specjalistów, którzy zdecydowanie zachęcają do normalnego chodzenia do
    przedszkola.

    No i widzę czasami w szatni strasznie karcące spojrzenia oburzonej
    matki,spojrzenia i komententarze pod nosem (albo do innej matki ). Uodporniłam
    się i nie tłumaczę bo: nie mogę każdemu z osobna, zwłaszcza że dziecko obok, a
    ja staram się przy córce nie podkreślać inności wynikającej z jej choroby i
    również dlatego, że uważam, że jeżeli jakaś matka ma pretensje to przeciez może
    to zgłosić mi albo pani, a ta już wytłumaczy, co jest przczyną kaszlu i kataru
    ( w przedszkolu od dwóch lat leży zaświadczenie od lekarza).

    Druga sprawa: prowadząc dziecko do przedszkola mam świadomość zagrożenia
    infekcją, ale:
    -już po wyjściu z domu jest atakowana przez wirusy i bakterie, na chodniku, w
    sklepie, w windzie
    -najgorszą rzecza jaką można zrobić dla zdrowia dziecka to odizolowanie go od
    wirusów i bakteri, przecież i tak się z nimi zetknie
    -gdyby w szatni nie podobałbymi się jakiś kaszel lub katar któregoś z dzieci,
    to mogę zawsze porozmaniać o tym z matką, panią lub z dyrektorką, a nie
    wzdychać, komentować złośliwie i wyżalać np. tu, bo to i tak nic nie da
  • cytryna26 25.09.06, 14:28
    jak w temacie
  • gyokuro 25.09.06, 17:50
    Rany, no nie można uważać, że ma się zdrowe dziecko, jak się zanosi pani
    antybiotyk. Albo samemu się jest chorym. Na głowę...
    --
    Kasia mama Juliusza (15.04.2003)

    "Together we stand - divided we fall"
  • graz.ka 29.11.06, 08:15
    stale powracający temat...
    --
    forum o origami

    serce jest bogactwem,
    którego się nie sprzedaje ani nie kupuje,
  • asiula30 29.11.06, 09:51
    Tak czytam ten watek i jakos nie zauwazylam jednego, dlaczego nie pisze sie nic
    o przeziebionych przedszkolankach, kucharkach , ktore maja kontakt z dziecmi
    on tez nie moga isc na L-4 bo nie ma zastepstw ,o tym nikt nie mowi tylko
    najlepiej jest sie wywnetrzac na matkach ktore z lekkim katarem posylaja dzieci
    do przedszkola. Moj syn chodzi juz do drugiego przedszkola i w jednym i drugim
    nie raz widzialam panie zakatarzone i kaszlace one pewnie nie zarazaja czyli
    moga chodzic do pracy i zarazac dzieci.

    --
    Joanna
  • agnieszka_gk 29.11.06, 10:57
    W naszym przedszkolu nauczycielki odsyłają chore dzieci do domu nie tylko dla
    bezpieczeństwa innych dzieci, ale także dla ochrony swojego zdrowia -
    nauczycielka, która co chwila wyciera nos smarkajacym dzieciom ciagle ma
    kontakt z wirusami, a sama nie jest ze stali. I postawmy sprawę uczciwie, to
    przede wszystkim dzieci chorują i one zarażają innych; choroby wśród personelu
    zdarzają się stosunkowo sporadycznie, a pewnie byłyby jeszcze rzadsze gdyby
    panie nie zarażały się od chorych przedszkolaków.
  • blou1 29.11.06, 11:20
    Ja wysyłam kaszlące i zakatarzone dzieco do przedszkola ponieważ pediatra mówi
    że nie ma przeciwskazań ku temu. Kaszel określiła "jesiennym", nie ma zapalenia
    oskrzeli, zapalenia ucha czy innego powikłania.
  • malazuzia 03.12.06, 21:41
    Bo personel z przedszkola nie ma innych chorych znajomych ( w tym chorych
    wnuków czy własnych dzieci ), tylko biedne zarażają się od tych wredych,
    chorych dzieci w przedszkolu.
  • pantheraleo 30.11.06, 10:45
    ja też mam już tego dość. miesiąc nasza córcia siedziała w domu, żeby dojść do
    siebie, żeby zaleczyć wszystko, najmniejsze ślady kataru i kaszlu, idziemy dziś
    do przedszkola, a tam stały zestaw małych "alergików" z głębokim, oskrzelowym
    kaszelkiem, alergicznym oczywiście. Jak to jest, że wszystkie dzieci w
    przedszkolu
  • pantheraleo 30.11.06, 10:55
    o czym to ja mówiłamwink?
    no właśnie, wszystkie dzieci w okresie jesienno-zimowym chorują i czasem ich w
    przedszkolu nie ma, ale nie mali alergicy, jedyne osoby na tej planecie, u
    których lekarze nie widzą przeciwwskazań do chodzenia między ludzi, gdy są
    chore. Kaszel nie kaszel, zapalenie oskrzeli, nie zapalenie oskrzeli, idź
    człowieku do przedszkola, zaraż innych, bo tobie i tak nic nie zaszkodzi! Sama
    jestem alergiczką i często mam zapalenie oskrzeli, któremu oprócz kaszlu nie
    towarzyszą żadne inne objawy, CO NIE ZNACZY, ŻE NIE ZARAŻAM WTEDY INNYCH!!!!
    Dlaczego miałoby być inaczej w przypadku dzieci? Alergicy, czy to mali czy
    duzi, po prostu częściej chorują, a siła i długość chorobhy są potęgowane
    reakcjami alergicznymi na infekcje, CO NIE ZNACZY, ŻE SĄ TO JAKIEŚ BEZPIECZNE
    DLA OTOCZENIA CHOROBY.
    To nie w porządku, że przyprowadzacie chore dzieci do przedszkola, bo nie macie
    co z nimi zrobić!!!
  • agawamala 30.11.06, 11:22
    Zajrzyj do wątków o chorych dzieciach w przedszkolu na forum e-dziecko.
    Jestem matką prawie dorosłych dzieci ( 18 i 19 lat). Do dziś mam w uszach
    awantury związane z walką matek chorych dzieci o to, aby wepchnąć słaniającego
    się od kataru, kaszlu, gorączki malucha i zyskać chociaż 1-2 dni.
    Wszystkie te dzieci oczywiście NIKOGO NIE ZARAŻAŁY, BYŁY ALERGIKAMI itd.
    Nieco prowokacyjnie wdałam się w dysputy i okazało sie, że gros matek choć nie
    posłałoby CHOREGO dziecka do przedszkola nie uważa, aby kichający czy kaszlący
    maluch był chory.
    Przywołuje się trudności na rynku pracy, brak możliwości zapewnienia
    alternatywnej opieki etc.
    Walka z wiatrakami. Jest olbrzymia grupa matek, która choć deklaruje inaczej,
    CHORE dzieci posyła do przedszkola. Te zarażają się wzajemnie i przy okazji
    innych, i kółko się zamyka.
    Część wyjdzie z tego zwycięko, niektórzy mają mniej szczęścia.C'est la vie......
  • malazuzia 03.12.06, 21:47
    18 czy 19 lat temu nikt nie słyszał o alergii.
    A ty zapewne chodzisz w maseczce na twarzy, żeby nie daj Boże coś cię złapało.
    Sama szerzysz wątek walki z wiatrakami. Piszesz rzeczy jak byś chciała świat do
    góry nogami postawić, a Wisłę kijem zawrócić.
    Twoje posty tylko skłócają matki na forum, a ty pomawiasz je o złe traktowanie
    swoich dzieci. Jeszcze raz cię proszę: nie siej demagogii. Ludzie się rodząi
    umierają: to też będziesz chciała zmienić?
  • agawamala 04.12.06, 08:04
    O alergii słyszano i 50 lat temu. Vide publikacje prof. Wacława Droszcza o
    astmie i zespołach para astmatycznych. Wie poglądów jest do dziś aktualnych!
    Nie chodzę w maseczce na twarzy, kontaktuję się z ludźmi, zachowuję
    racjonalnie.
    Mam prawo do swoich poglądów, a że są one inne niż te odpowiadające
    statystycznej matce, to już inna sprawa.
  • malazuzia 04.12.06, 18:57
    Może i 100lat temu.
    1) Jednak lekarze o alergii nie wiedzieli nic, albo prawie nic. Aby do dobrego
    lekarza się trzeba było dostać, to albo trzeba było się umówić na priva albo
    dać "w łapę". Zresztą to działa do dziś. Aby się leczyć, trzeba mieć kasę.
    Sama przeżyłam źle diagnozowaną chorobę u dziecka. Więc zanim się dojdzie do
    diagnozy "alergia" ( a raczej doszło, bo mówimy tu o tym co było 10 lat temu )
    to nieraz lekarze dzieci krzywdzą, podając złe lekarstwa. Z reguły są to
    antybiotyki, które wyżerają organizm. Co osłabia ich odporność. I to lekarze
    przyczyniają się do tego, co się z dziećmi dzieję. I dodam ci, że moje dziecko
    wyciągnął homeopata. I guzik mnie to interesuje, co o tym myślisz.

    2) Zapytaj się na forum mam, która zna publikacje przez ciebie przytoczone?

    3) Każdy ma prawo do swoich poglądów, jednak nie jest dobre, że ty nie słuchasz
    poglądów innych tylko na siłę chcesz nami manipulować. I nie piszesz do końca
    prawdy. Są to "mądrości" wyrwane z kontekstu. Być możę coś usłyszałaś od
    znajomych lekarze z kręgu męża i starasz się udowodnić, że ty Nam średnim
    matkom pomagasz. Niejedna jest lepsza od ciebie i siętym nie chwali. Co
    najwyżej doradza w sposób ludzki, normalny.
  • malazuzia 04.12.06, 19:01
    aha, i jeszcze jedno.
    Każda teoria wysnuta przez jakiegokolwiek lekarza ma dwie strony medalu. I
    zawsze znajdzie się grupka lekarzy jej przeciwników bądź zwolenników.

    Myślę, że nie jest to tajemnicą jak pochwalisz się nam:
    1. ile masz dzieci?
    2. czy chodziły do placówki typu żłobek i/lub przedszkole?
    3. czy z lekkim sercem mogłaś sobie pozwolić na zwolnienie lekarskie bądź
    miałaś instytucję babci, cioci, niani?
    Może to pozwoli mi zrozumieć ciebie. Bo jak narazie to ni hu hu
  • mami7 04.12.06, 20:24
    A ja o dziwo zgodzę się z Agawamala w tej sprawie.

    Większośc kaszlących i zakatarzonych dzieci w przedszkolu jest chorych.
    Nie przekonują mnie też argumenty, w stylu "ja też miałam katar aż do końca szkoły średniej", bla, bla. A ja akurat nie i nie chcę, żeby moje dziecko chodziło wiecznie z glutami do pasa, z otwartą buzią, bo nos zatkany i ciągle kaszlało.
    Nie posyłam kaszlącego, słaniającego dziecka do przedszkola i też mnie to kosztuje, bo z jednej strony opieka dla dziecka w domu, a z drugiej koniecznośc opłacenia przedszkola.
    Synek w zeszłym roku kaszlał przez blisko miesiąc-alergicznie!!!!! jak wmawiało mi 3 pediatrów. Synek miał jednak nieosłuchowe zapalenie płuc, ale na to, żeby zrobić dziecku RTG wpadł dopiero 4 lekarz, który nie widział podłoża alergicznego.

    Z tego co obserwuję, jak lekarze nie wiedzą co się dzieje, to wciskają to do worka z alergią, a za nimi niektóre mamy.
    Jakoś dziwnym zbiegiem, prawdziwie alergiczne znajome mi dzieci niemalże w ogóle nie chorują.
  • malazuzia 04.12.06, 20:46
    Czyli wygląda na to, że wszystkiemu winni są lekarze. No może nie wszystkiemu.
    Bo jeżeli mama zaprowadza dziecko do fachowca, ten stwierdza, że dziecku nic
    nie dolega, pozwala prowadzać dziecko do przedszkola, więc uważam, że taka mama
    jest usprawiedliwiona.
    Prawdę mówiąc, chyba w tych chorobach dzieci mają swój udział.
  • mami7 04.12.06, 23:55
    Lekarz powiedział osłuchowo bz, dostałam zaświadzczenie do przedszkola nawet wink Ale ja widziałam, że coś jest nie tak, stąd wizyty u kolejnych lekarzy. Synek nie chodził wtedy do przedszkola, bo moim zdaniem nie był zdrowy. Znam dobrze swoje dziecko i nigdy tak bez powodu nie kaszlało. Dlaczego nagle miałoby zacząć po 4 latach?

    Jak odprowadzam synka do przedszkola i widzę czasami niemalże duszące się dzieci, a od "mamy" słyszę, że to od 3 migdałka, albo alergia, to tak sobie myślę, że te dzieci nawet jeśli jakimś cudem jednak nie zarażają, to zwyczajnie się męczą. Ja bym tego swojemu dziecku nie zafundowała.
    Acha i często niestety te mamy nie pracują.

  • kamymama 13.12.06, 13:39
    Ja zakatarzonego dziecka do przedszkola nie posyłam, bo:
    - dziecko wtedy źle się czuje (jak któraś z mam wcześniej wspomniała źle mu się
    oddycha, a tym samym się męczy),
    - może szybciej coś innego dołapać,
    - zaraża inne dzieci chociażby samym katarem, a z kataru jeden krok do
    zapalenia oskrzeli.
    Chciałabym, żeby tak jak ja myślały inne mamy. W przedszkolu, do którego chodzi
    moja córka co miesiąc przychodzi lekarz i robi "przegląd" każdego dziecka.
    Okazało się, że rodzice wysyłają dzieci nawet z anginą! Tłumaczyli się, że
    dzieci w domu dostały leki i nie zarażają. Dla mnie to już lekka przesada!
    Przedszkole zawsze było, jest i będzie skupiskiem wszelakich bakteri i wirusów,
    ale wiedząć, że dziecko zaraża chociażby katarem i świadomie wysyłać go do
    przedszkola to tego nie rozumiem. To jest moje zdanie, a kazdy postępuje według
    swojego sumienia.
    Pozdrawiam.
  • kamymama 13.12.06, 13:40
    PS. Alergie to inna sprawa :o)
  • ayelet 05.12.06, 13:47
    Witajcie,
    ja posyłam dziecko z katarem do przedszkola, bo przesadę jest dla mnie branie
    zwolnienia na katar. W większości wypadków nie przeradza się to w poważną
    chorobę tylko przechodzi. Może dzięki temu jest też w miarę odporny, choruje 2
    razy w roku. Naprawdę szpikowanie dziecka prochami kiedy pojawi się katarek
    uważam za lekką przesadę. Mój zostaje w domu jak ma temperaturę albo
    poważniejszą infekcję wymagającą podawania leków (w naszym przedszkolu leków
    przedszkolanki nie podają). Np. ostatni tydzień spędził w domu, bo kaszlał i
    musiał brać syrop 3 razy dziennie. Ale jesli nie ma temperatury a jedynym
    problemem jest katar to posyłam jak najbardziej.
    --
    Roma mama Kacpra 13.07.2003r.
  • bruksia 08.12.06, 16:51
    od razu powiem, że jestem przeciw prowadzaniu chorych dzieci do przedszkola
    oraz że moje dziecko idzie do przedszkola za rok. Ale cholera mnie wzięła jak
    czytam co Pani wygaduje o alergii. Dziecko które ma zapalenie oskrzeli na tle
    alergicznym nikogo NIE ZARAŻA!!!!! Kaszale jest straszny (gdy się go słyszy),
    ale nie na tle wirusowym i zagraża tylko temu alergikowi dusznością. Ponadto z
    takiego kaszlu (zależy od przypadku) wychodzi się nawet ok. 2 m-c. Nie znaczy
    to oczywiście że alergicy nie choruja na "zwykłe" choroby - oczywiście że tak i
    wtedy nie powinny chodzić do przedszkola.
    ps. moje dziecko miało taki kaszel, choć wiedziałam że nie jest groźny dla
    innych. Spytałam lekarza czy może się spotkać z MALUTKIM dzieckie (o. 5 m-cy) i
    lekarz powiedział że ok. Więc trochę tolerancji i nie wypowiadaj się (tak
    kategorycznie) o czymś czego nie znasz - zapraszam na formu o alergii.
    ps. w latach 70 uważano że padaczka jest zaraźliwa i dzieci nalezy izolować
  • matyldziostwo 16.12.06, 16:16
    Wiecie co w waszych wypowiedziach jest najgorsze... nieznajomość tematu.
    Dziecko już w drugiej dobie zakażenia wirusem jest siewcą zarazków natomiast
    objawy klinicne pojawiają się po około siedmiu dniach, z tego prosty wniosek,
    nasze dzieci i tak będą zarażały się w przedszkolu od innych pozornie zdrowych
    i nic nie da zostawianie tych chorych w domu, nie da się wyeliminować chorób z
    przedszkoli i cieszmy się z tego bo to najlepsze co dziecko może spotkać, po
    roczym pobycie w przedszkolu wasz maluch ma taką pulę przeciwciał i to tych
    najlepsych ( IgG ) które wystarczą im potem naprawdę na spory kawał życia Układ
    immunologiczny dziecka dopiero w przedszkolu ostatecznie się kształtuje,
    wcześniej odporność jest bardzo wybiórcza, każda rodzina, osoba itp ma "swoje"
    wirusy i tylko przeciwko nim organizm dziecka potrafi się bronić, w stosunku do
    innych szcepów pozostaje bezradny, kontakt z tak dużą ilością różnorodnych
    wirusów działa jak swoista szczepionka.
  • oliwkap 27.12.06, 18:33
    Zgadzam się z przedmówczynią. MOja córka od niemowlaka miała kontakt z dziećmi
    w różnym wielu, w tym też z przedszkolakami. Nie trzymałam jej pod kloszem
    (oczywiście w ramach zdrowego rozsądku). Bardzo rzadko choruje aż po dzień
    dzisiejszy (odpukać). Być moze zawdzięczamy to właście kontaktom z dziećmi i
    uodparnianiu sie w ten sposób. Właśnie skończyła 3 lata. Od dwóch miesięcy jest
    przedszkolakiem. Zanim poszła do przedszkola też krytykowałam mamy, które
    puszczały dzieci zakatarzone i kaszlące do przedszkola. Zmieniłam zdanie. Moaj
    córka chodzi do prywatnego przedszkola, w którym raz w tygodniu wszystkie
    dzieci sa badane przez pania doktor (bardzo dobry lekarz - przyjmuje w naszej
    przychodni). Raz byłam swiadkiem takiego badania. Wiadomo, ze ze względu na
    dużą ilość dzieci do przebadania nie sa one badane dokładnie, ale na tyle
    dobrze, by pani doktor mogłą stwierdzić, który maluch jest chory i wymaga
    wizyty w przychodni i dokładniejszego zbadania, a który jest zdrowy. Rodzice
    chorych dzieci dostaja kartkę z informacją o podejrzeniu choroby i konieczności
    wizyty w przychodni. Oczywiście kartke wręcza wychowawczyni lub pani dyrektor,
    wieć następnego dnia żaden taki rodzic nie wmówi paniom, ze dziecko jest
    zdrowe. Zauważyłam, ze dzieciom mającym katar pani doktor pozwala chodzić do
    przedszkola, ale nie wszystkim. Jeden z rodziców przy mnie dostał karte z
    informacją, ze dziecko ma katar ropny (bodajze) i konieczna jest dalsza
    konsultacja z lekarzem. Moja córka czywiście podłapała katar po jakimś czasie,
    byłam z nią od razu w przychodni, gardło miała czyste, osłuchowo też w
    porzadku, uszy czyste. Lekarka powiedziała, ze moze chodzić do przedszkola.
    Zauważyłam, ze w przeszkolu przyjamniej kilkoro dzieci ma katar i pokasłuje.
    Dwa miesiące Oliwka przechodziła do przedszkola bez przerwy. Dopiero teraz
    złapała jakąś infekcję gardła, ma wysoką gorączke i jest w domku. Dodam, ze nie
    mam problemu z wzięciem wolnego w pracy, poza tym mąż pracuje w systemie 24/48
    i jest często w domu. Dziecko jest dla nas najważniejsze. Do przedszkola
    puszczamy ja z lekkim katarem (przezroczysty, nie zielony), jeżeli czuje się
    dobrze. Nie mam pretensji do mam, które przyprowadzaja kaszlace, czy
    zakatarzone dzieci, bo dzięki temu moja córka się uodoparnia i wierzę, ze
    dzieki temu kiedyś nadejdzie dzień, ze bedzie miała kontakt z chorymi ludźmi i
    nic jej nie złamie (tak jest ze mną - nie choruję w ogóle, a w czasach szkoły
    podstawowej miałam kilka razy w roku anginę). Lepiej, zeby ten proces miał
    miejsce w przedszkolu, a nie w szkole. Moze łatwo mi to pisać, bo moje dziecko
    ma stosunkowo dobrą odporność. Nie wiem, jakie byłoby moje zdanie, gdyby moje
    dziecko łapało wszystko, co popadnie.
    --
    Pozdrawiam smile Magda
  • peggy1 30.12.06, 00:05

    "Jakoś dziwnym zbiegiem, prawdziwie alergiczne znajome mi dzieci niemalże w
    ogóle nie chorują."

    Moje dziecko jest alergikiem. Od wrzesnia opuscil dwa tygodnie (tydzien - bo byl
    troszke przeziebiony i drugi tydzien bo mial niestrawnosc). Potwierdzam, znajomi
    alergicy baaardzo malo choruja.

    PS. Z kazdym katarem chodze na konsultacje do lekarza.

    --
    "ziarno chaosu, sen o rewolucji"
    aNIA I kACPEREK uwielbiajacy chodzic w kaloszkach big_grinDD

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka