Dodaj do ulubionych

puszczacie do przedszkola kaszlące?

03.10.07, 15:47
Wczoraj byliśmy u lekarza (katar niezbyt duzy, przyniesiony chyba z przedszkola, kaszel suchy, męczący...) Nic oczywiście nie ma osłuchowo, w uszach, nie ma gorączki. Dała coś na suchy kaszel i powiedziała, że mam puszczać do przedszkola, że to "przedszkolny standard" i że układ immunologiczny się przyzwyczai. Nawet mi się podoba to podejście, a młody się nudzi w domu. Ale żal mi pań i innych dzieci. Co sądzicie?
Edytor zaawansowany
  • ariana1 03.10.07, 18:46
    Ja nie puszczam. Mnie się takie podejście nie podoba. I nie żal mi
    pani i innych dzieci (bo inne matki mają takie podejście jak twoja
    lekarka i olewają zdrowe dzieci), ale żal i mojego własnego
    dziecka. Z kaszlem dziecko samo się wystarczająco umęczy w
    przedszkolu. Dlatego nie posyłam. Poza tym lekki katar może
    przekształcić się w coś poważniejszego. Odporność już jest osłabiona.
    --
    A to moje dzieci: Ania i Magda
  • bea.bea 03.10.07, 19:36
    a ja puszczam.....nikogo niczym nie zarazi....
    mój syn ma alergie wydzielina z nosa zbiera sie przez noc...wiec nie chciej
    słyszeć jak rano kaszle....ku zgorszeniu mam w szatni...smile
    i tak przez cała jesień i wiosne....
    mam w nosie co sobie inni myslą....
  • mayesia 22.10.07, 14:17
    gdyby nie puszczać dziecka z katarkiem albo delikatnym kaszlem,
    pewnie chodziłoby ze 3 dni w miesiącu do przedszkola, co jest
    absurdem. Dzieci chodziły, chodzą i będą chodzić chore do
    przedszkola bo wielu rodziców zwyczajnie nie zawsze może zostać w
    domu, choć ja nie pracuję i staram się by zawsze zostawała gdy
    zaraża, ale innych w miarę rozumiem. Wzajemne ŁYpanie na siebie
    spode łba rodziców w szatni gdy dzieci kaszlą śmieszy mnie trochę,
    tak jest, będzie i trzeba tylko liczyć się z tym, że dzieciaki się w
    miarę szybko uodopornią. Nie mamy na to zbytniego wpływu, czy inni
    rodzice mogą zostać w domu z chorym dzeckiem czy nie. Infekcji w
    przedszkolu nie unikniemy choćbyśmy się starali, bo często wysyłamy
    tam dzieci, które wyglądają na zdrowe, a już zarazają, bo wracają z
    przedszkola i zauważamy że zaczyna się infekcja, ale przez cały
    dzień zarażały. Poza tym jest jeszcze kaszel a kaszel oraz katar a
    katar. Jak córka ma katar, i wydzielina która spływa do gardła jest
    odkasływana,czyli czasem sobie pokasłuje, puszczam ją do
    przedskzola. Jak dycha sucho albo rzeczywiście potężnie, zostaje w
    domu. Najważniejsze jest dla mnie jej samopoczucie i temperatura.
  • evcik06 03.10.07, 19:37
    Moja zaczela niedawno chodzic do przedszkola i jest juz chora (zazebiona)ale
    tutaj (uk)katar,kaszel to nie choroba dzieci normalnie chodza i nawzajem sie
    zarazaja maja calkiem inny system o tym mozna bybylo duzo pisac ja dopiero
    zaczynam sie do tych metod przekonywac ,bo na poczatku nie moglam tego pojac
    teraz jest juz inaczej ,moja jest przeziebiona i chodzila do przedszkola ,teraz
    dostala temperature i dzisiaj zostala w domu ,ale jutro jak nie bedzie goraczki
    to raczej pojdzie ,teraz poczula sie lepiej i placze ,ze chce do przedszkola
    wiec ja puszcze rowniez zauwazylam w grupie jest paru kaszlacych i zasmarkanych
    ,wiec tutaj tego nie unikne ,bo zawsze bedzie jakies dziecko zazebione pozdrawiam
  • nunik 03.10.07, 19:40
    I pewnie wszystkie w przedszkolu mają alergię.
  • housewife1 03.10.07, 19:44
    evcik napisz jaki to system, zaciekawiłas mnie swoim postem...
    --
    IDŹ NA WYBORY I NIE PISz POD DYKTANDO !!!
  • housewife1 03.10.07, 19:45
    zapomniałam dodac PROSZę smile))
    --
    IDŹ NA WYBORY I NIE PISz POD DYKTANDO !!!
  • evcik06 03.10.07, 21:51
    A co chcialabys wiedziec konkretnie??
  • asia.julka 03.10.07, 19:45
    Moja juz drugi raz w tym roku siedzi w domu. Najpierw było przeziębienie, nic osłuchowo nie było, tylko mega katra i trwał półtpra tygodnia. 5 dni w przedszkolu i.. angina z goraczką 39 stopnii. Nie puszczam chorego dziecka, żal mi i jej i innych dzieci.
  • kiniabvipp 03.10.07, 20:14
    Uważm ze zaziębionych dzieci nie powinno sie puszczac do
    przedszkola, bo zarażaja inne! ja swojego nie puszczam, ale co to da
    skoro tyle rodziców zaprowadza kaszlące i zasmarkane
    dzieci..Zastanówcie sie troche i nie myślcie tylko o sobie!!!
  • andziulindzia 03.10.07, 22:09
    Nie puszczam dziecka mocno kaszlącego i z gorączką. Z katarem
    chodzi. Dzieci muszą swoje odchorować inaczej nie nabiorą
    odporności. A leczę swoje maluchy bez antybiotyków i z możliwie
    ograniczoną farmakologią. Antybiotyki tylko osłabiają organizm.

    --
    Szczęście nie jest dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to
    coś, co każdy z nas musi wypracować dla siebie samego.
    Erich Fromm
  • housewife1 03.10.07, 22:52
    evcik napisałaś " dzieci normalnie chodza i nawzajem sie
    zarazaja maja calkiem inny system "

    no więc jaki całkiem inny??? nie rozumiem...


    --
    IDŹ NA WYBORY I NIE PISz POD DYKTANDO !!!
  • evcik06 04.10.07, 00:28
    Jest inaczej niz w polsce ,tutaj jak juz pisalam jesli dziecko kaszle,ma katar
    chodzi normalnie do szkoly czy przedszkola(i nikt sie krzywo nie patrzy na matke
    ze przyprowadzila zaziebione dziecko),dzieci sa hartowane od malutkiego tzn.taka
    para roku jak jest teraz ja chodze np.juz w kurtce ,a dzieci chodza na krotki
    rekawek ,niemowlaki chodza bez czapek i maja gole nozki tutaj nie dmuchaja tak
    na dzieci ,ale co jest dziwne to te wlasnie dzieci tak czesto nie choruja
    ,poniewaz sa uodpornione i na takie dziecko mozesz kaszlec i nic mu nie bedzie
    (o to wlasnie chodzi ),sa tez dzieci takie jak moje ,ktore wszystko lapia
    ,poniewaz chodza normalnie ubrane (nie mam odwagi tak dziecka ubrac latem owszem
    ) .Moja mniejsza corcia ma 7miesc.i jest chora w 4 dniu(goraczkowania) poszlam
    do lekarza ,i lekarz mowi ze jest w porzadku mala infekcja mam podawac jej
    syropek na zbicie goraczki i tyle nawet kropel do nosa nie dostalam bo jest
    zamala ,a wiem ze w pl dostalabym cala liste lekow jak nie antybiotyk ,mam
    znajomych ktorzy lataja z dzieckiem do polski ,kiedy jest chore bo mowia ze
    tutaj nic jej nie przepisza a w polsce dostanie antybiotyk i bedzie ok ,takie
    podejscie mnie smieszy i teraz z czasem uwazam ,ze maja o wiele lepszy system
    jesli nie ma potrzeby nie faszeruja cie lekami ,wielu ludzi nie moze zrozumiec
    ze leki robia duzo szkody i jak im cos dolega odrazu chca antybiotyk tutaj nie
    przepisuja antybiotykow jesli nie ma potrzeby ,mi lekarz zawsze zabranial
    wychodzenia z domu kiedy bylam zaziebiona ,a tutaj masz wychodzic ,ciaza tez
    tutaj wyglada calkiem inaczej niz w polsce mam porownanie 1corke rodzilam w
    polsce ,a 2 tutaj ale o tym nie bede pisala bo nie wiem czy cie to interesuje
    generalnie chodzi mi o to ze tutaj caly system zdrowotny jest inny niz w polsce
    napoczatku bylam zaniepokojona ,lecz teraz uwazam ze jest dobry ,a poza tym od
    lat tak to tu funkcjonuje i jeszcze nikomu nic sie nie stalo ,wiem tez ze
    dziecko ubrane w polsce w ten sposob zwrocilo by na siebie uwage i napewno matka
    zostalaby wyzwana od idiotek itp.a co najwazniejsze leki dla wszystkich dzieci
    sa darmowe do 16 roku zycia i dla kobiet w ciazy i po urodzeniu dziecka 2 lata
    do tego jeszcze stomatolog pozdrawiam
  • dorotamakota1 13.10.07, 20:38
    Czyli przeżyje dziecko z największa odpornością. Co najmniej BEZNADZIEJA.
    --
    Nasze maluchy
  • binkaa 04.10.07, 08:16
    z katarem daję (no nie takim co gil wisi do pasa i się dziecko męczy)
    z kaszlem porannym (takim co sie odkszutsza nocna wydzielna ) też
    z męczącym nie dam, po co ma sie dziecko męczyć
  • magdalena1811 04.10.07, 17:41
    Przecież czy w domu, czy w przedszkolu-męczy się tak samo.
  • ahniszka 04.10.07, 17:53
    a w domu męczy jeszcze matkęwink
  • magdalena1811 04.10.07, 18:07
    A nawet jeszcze babkę i siostre, tak jest u nas. smile
  • binkaa 05.10.07, 10:36
    jesli katar jest męczący to w domu dziecku lepiej
    można psiknąc, powyjmowac co niepotrzebne wink itp
    sama jestem osoba zakatarzona cały rok (ale to juz z innej przyczyny
    niż choroba) i wiem że nie każdy jest męczący
  • luca28 04.10.07, 19:45
    oczywiscie że puszczam

    uważam że dziecka nie da sie wychowac w "złotej klatce" i bardzo mi
    sie podoba brytyjski system opisany przez evik
    --
    Miłość jest jak wino, pite z umiarem uszczęśliwia zaś w nadmiarze
    ogłupia

    Olgunia
  • ariana1 04.10.07, 21:05
    luca28 napisała:

    > oczywiscie że puszczam
    >
    > uważam że dziecka nie da sie wychowac w "złotej klatce" i bardzo
    mi
    > sie podoba brytyjski system opisany przez evik

    Jasne! A jak przy okazji pozaraża inne dzieci to nic nie zaszkodzi.


    --
    A to moje dzieci: Ania i Magda
  • mama303 04.10.07, 21:08
    ariana1 napisała:


    >
    > Jasne! A jak przy okazji pozaraża inne dzieci to nic nie zaszkodzi.

    To jest normalne ryzyko jak sie dziecko "puszcza do ludzi"
  • andziulindzia 04.10.07, 21:24
    że dzieci zarażają ZANIM dostaną kataru czy kaszlu.

    --
    Szczęście nie jest dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to
    coś, co każdy z nas musi wypracować dla siebie samego.
    Erich Fromm
  • yoanka 13.10.07, 20:18
    że infekcja jest najbardziej zaraźliwa w 2-3 dniu od pojawienia się
    objawów choroby. Mam tu na myśli sytuację gdy posyła się dziecko
    "tylko" z wodnistym katarkiem (wirusowym), czyli właśnie wtedy kiedy
    najbardziej zaraża, natomiast pozostawia się je w domu gdy katar się
    nadkazi bakteryjnie i zrobi się ropny. Wtedy to już jest trochę za
    późno.
  • e-magda 04.10.07, 22:02
    ja też byłam we wtorek z kaszlącym synem u lekarza, którzy
    stwierdził że to nie jest wirusówka, wobec czego innych dzieci nie
    zarazi i może chodzić do przedszkole.Synek kaszle raczej rano,po
    nocy. A i jak jest z tym, że jak dziecko może chodzić do przedszkola
    to i zwolnienia też nie będą chcieli dać?
  • miruka 05.10.07, 06:53
    nie puszczam, moje kaszle jak leży, a że jest w maluchach to by
    żadne dziecko nie zasnęło, więc już tak siedzimy dwa tygodnie, to
    znaczy nie siedzimy bo nie ma gorączki ani antybiotyku, biegamy do
    parku, normalnie jesteśmy aktywni i bardziej się udzielamy
    plastycznie w domu, uczę ją wycinać itd. bo mi żal, cuda sobie
    wyobrażam co te dzieciaki tam robią fajnego w przedszkolu
  • kurdkowa 05.10.07, 08:57
    podejście niektórych mam jest mocno przesadzone,...tak się boją, że
    kaszlące dziecko od razu zarazi ich potomstwo... kaszel to nie
    choroba sama w sobie i póki nie odkrztusza wydzieliny na inne dzieci
    (a one jej nie połykają) to tak łatwo nikt się nie zarazi...
  • yoanka 13.10.07, 20:30
    Ciekawa jestem skąd masz takie informacje. Sam katar jest zaraźliwy
    i to w takim stopniu, że wystarczy przebywać w jednym pomieszczeniu
    z osobą chorą (tak, tak, katar to nie objaw tylko choroba) aby się
    zarazić. Poza tym dzieci mają to do siebie że nie dbają o higienę
    tak jak dorośli i kaszlą na zabawki i inne przedmioty, których potem
    dotykają inne dzieci. Katar często wycierają ręką albo rękawem i też
    przenoszą zarazki na różne przedmioty i bezpośrednio na inne dzieci.
    Dlatego też uważam że nie można porównywać chodzenia do przedszkola
    chorych dzieci do chodzenia do pracy chorych dorosłych. Dorosły
    jednak w pewien sposób może ograniczyć rozprzestrzenianie się
    zarazków a współpracownicy mogą go w pewnym stopniu unikać. Dziecko
    w przedszkolu nie może się obronić, bo nikt nie będzie pilnował, aby
    zdrowe dzieci nie były okaszliwane przez chore.
    No i podstawowa sprawa - dorosły w czasie pracy może zażywać leki,
    natomiast chore dziecko w przedszkolu jest po prostu ofiarą
    ZANIEDBANIA swoich rodziców. Dziecko zakatarzone i kaszlące na pewno
    wymaga regularnego podawania leków i szczególnej pielęgnacji, np.
    dokładnego oczyszczania nosa, co w przedszkolu nie jest możliwe, a
    podawanie leków wręcz zabronione.
  • kropkacom 05.10.07, 09:06
    Moje maluchy drugi raz od początku roku szkolnego w domu. Katar, kaszel,
    osłuchowo czyste, gorączki brak. Doktorka stwierdziła że do przedszkola mogą iść
    ale będą siedliskiem bakterii dla innych dzieci. Więc zatrzymałam w domu.
    Oczywiście wcześniej cały tydzień w przedszkolu chodził chłopiec w tym stanie i
    pewnie od niego to podłapały. Stwierdzam że następnym razem schowam skrupuły do
    kieszeni i jak dzieci chcą (czują się na siłach) to pójdą. Nie ma sensu
    zatrzymywać w domu jeśli inni puszczają dzieci z katarem i kaszlem a przedszkole
    to akceptuje. Po prostu to nic nie da. I tak zawsze znajdzie się jakieś
    siedlisko bakteriismile
  • agmar3 05.10.07, 09:16
    no właśnie siedzimy od wczoraj w domu. Moje dziecko jest
    alergikiem, więc często odkasłuje, ale gdy zaczyna się suchy kaszel
    zostawiam w domu, idę osłuchać. Nie ma gorączki,ale wolę go
    przetrzymać. Już dziś jest lepiej!
  • kajka04 05.10.07, 09:46
    n/t
    --
    Bagba...
  • zo_79 05.10.07, 10:59
    A wystarczyłoby gdyby przedszkola odsyłały do domu dzieci kaszlące i
    zakatarzone. Aż dziwne, że tak się nie dzieje. W końcu chore dzieci
    to chora kadra i zamknięte przedszkole.
  • binkaa 05.10.07, 12:16
    ano nie mogą
    tak jak i szkoły
  • mama_pysiaczkow 05.10.07, 11:32
    Moje dzieci nie chodza do przedszkola gdy maja duzy katar (bo sie
    meczą gdyz nikt nie pilnuje ciągłego wycierania nosa) i gdy mają
    gorączke.
    Mały katar oraz kaszel nie sa powodem do pozostania w domu.

    Co do wychowania w systemie brytyjskim - zdecydowanie nie popieram.
    Oni juz kilkadziesiąt lat temu zrezygnowali z podawania niemowlakom
    mleka tylko wprowadzili rosołki - problemy rozwojowe pojwiały sie
    później i wrócili do mieszanek. Podobnie moze się okazac za
    kilknascie lat,ze zimny wychów to nie najlepsze rozwiązanie.
    Oczywiscie, nie przegrzewac ale nie przesadzac i w drugą stronę.
    Rozsądek ponad wszystko.
  • mamakasienki1 05.10.07, 12:29
    Moja po tygodniu w przedszkolu przywlokła jakieś paskudne katarzysko
    i kaszel. Zaraziła mnie, męża i czteromiesięczną siostrzyczkę.
    Zabrałam z przedszkola nie puszczałam, przesiedziała w domu, lekarka
    wysłyszała zmiany w płucach i antybiotyk. Po wszystkim zupełnie
    zdrowe dziecko pomaszerowało do przedszkola, 2 dni w przedszkolu i
    znów to samo.
    Mówię w końcu do Pani, że przyprowadziłam zdrowe dziecko a tu znów
    to samo, a ona na to, że w przedszklu to normalne i wszystkie dzieci
    mają katar i kaszel. No rzeczywiście posłuchać, to nie ma
    niekaszlącego dziecka w grupie.
    Teraz chodzi i narazie kataru nie ma i nie kaszle o dziwo. Ale jakby
    miała jakiś lekki katar czy kaszel pewnie by poszła bo po co trzymać
    w domu skoro w przedszkolu i tak się zarazi.
    --
    Kasieńka ma dziś...
    Majeczka ma dziś...
  • fogito 05.10.07, 16:59
    ciekawa jestem jak dlugo trwa takie uodparnianie w UK. Bo skoro
    chore dzieci zarazaja w przedszkolu zdrowe jak wczesniej napisala
    kolezanka, to znaczy, ze jednak nie sa tak odporne jakby sie mozna
    spodziewac. Ciekawa jestem czy np. dziesieciolatki maja juz choroby
    calkiem za soba czy tez jeszcze nie.
    A tak pol zartem pol serio, to oni sie w domach tez uodparniaja - z
    tego co pamietam bylo bardzo zimno i ciagle byl brak cieplej wody.
    Jak moj znajomy Londynczyk wpadl kiedys w odwiedziny to biedak nie
    wyszedl przez godzine z wanny, bo tak sie cieszyl z tej goracej
    kapieli. Jdnym slowem co kraj to obyczaj.
    No i ponoc Brytyjskie dzieci doganiaja juz Amerykanskie pod wzgledem
    otylosci, ale to zupelnie inny temat.
  • evcik06 05.10.07, 17:57
    Wiesz ja pisze o brytyjczykach ,a nie polakach zamieszkujacych wyspy i innych
    narodowosciach(ktorzy dopiero przyjechali a czuja sie bardziej brytyjscy niz
    sami brytyjczycy) ,pisze jaki maja system i on dziala ,oczywiscie taka pora roku
    sluzy przeziebienia ale oni nie robia z tego wielkiego halo i z moich obserwacji
    wynika ze napewno brytyjskie dzieci sa bardziej odporniejsze co nie oznacza ze
    nigdy nie choruja lub nigdy od nikogo sie nie zaraza bo tego nie napisalam
    (zazwyczaj na kaszlu i smarkach sie konczy funkconujac przy tym normalnie a nie
    siedzac w domku i bron boze okna nie otworzyc a na koniec zapalenie oskrzeli
    czy pluc jak to w pl sie zazwyczaj konczy)jesli chodzi o 10 latki nie mam
    pojecia poniewaz moja corka ma 4 lata ,a druga 7 miesc,wiec do 10 jeszcze daleka
    droga ,a z ta woda niezle mnie rozbawilas z kad ty takie informacje wzielas?haha
    nie moge nie ma cieplej wody niezlego masz znajomego Londynczyka! skoro nie ma
    cieplej wody moze mieszka pod mostem?u mnie w domu leci wrzatek i moge nawet
    ogrzewanie sobie wloczyc nawet w lipcu i kiedy tylko bede chciala (caly rok),bo
    w polsce to sa sezony grzewcze haha pozdrawiam naprawde zabawna jestes
  • fogito 07.10.07, 21:48
    smile)) pewnie ze jestem zabawna - taki moj urok. Mieszkalam kilka
    miesiecy w Londynie i jak dla mnie o te kilka miesiecy za duzo. W
    starych domach trzeba wrzucac monety, zeby ciepla woda poleciala z
    kranu. A takich domow w Londynie jest naprade bardzo duzo.
    No coz moj "mieszkajacy pod mostem" Londynczyk tez musial placic
    monetami za ciepla wode i dlatego byl taki zadowolony, jak w Polsce
    nie musial. Moze mieszkasz w nowym domu, ale te stare tradycyjne
    brytyjskie domy po prostu sa tak urzadzone, zeby nie zuzywac za duzo
    wody i energii grzewczej, czego oczywistym efektem jest zimno. Ja
    tez popieram ten zimny wychow - najsilniejsze jednostki
    przezywaja smile)
    W Polsce tez mozna wlaczac ogrzewanie w lipcu - ale my tego nie
    robimy, bo jest za cieplosmile
    Sorki, ze sie czepiam tego brytyjskiego sposobu leczenia, ale zwykle
    czytam na roznych forach, ze opieka medyczna w UK jest po prostu
    kiepska. Wiekszosc lekarzy odsyla chore dzieci do domu z prostej
    przyczyny, ze tak jest taniej i latwiej. Przezylam juz takie
    historie w Stanach ze swoim synkiem. Prawdopodobnie w efekcie dzieci
    po jakims czasie sie uodparniaja, ale jak dla mnie nie tedy droga.
    Faktem jest, ze dzieci w UK sa wiecznie zasmarkane a przynajmniej ja
    mialam takie wrazenie. I jedna z moich kolezanek ktora pracowala
    jako opiekunka tez to potwierdza. Dla mnie maly brytyjczyk, to
    blade, zmarzniete dziecko z glutem wiszacym do pasa. Sorki za taki
    obrazek, ale takie sa wlasnie moje doswiadczenia.
  • hannajamrozek 08.10.07, 00:26
    Jak czytam te Wasze posty, to mnie szlag trafia. To co? Znaczy, że
    jak posyłam dziecko do przedszkola, to od razu chcę żeby było chore?
    Otóż nie!!!
    Jak jest chore - nie posyłam. Jakbym posyłała, to przedszkole
    zamienia sie w szpital, bo ciągle jakieś dziecko zaraża inne i tak
    będzie w kólko. Jest chore to siedzę z nim w domku, aż będzie
    zdrowe. A nie że matka w ostatnim dniu brania antybiotyku przez
    diziecko, tłumaczy, że ono jest takie mardne cały tydzień w
    przedszkolu, bo ten antybiotyk go męczy. Wcześniej tego nie
    zgłaszała. Byłam świadkiem tej rozmowy. Kurde!!! To siedź kobieto z
    tym dzieckiem w domu, a nie narażasz inne na chorubksa i branie też
    antybiotyków za chwilę. A tak to za chwlę będzie chore inne, Twoje
    wróci i wszystko od nowa.
    Pomyslcie trochę!!!
  • aw271 08.10.07, 09:48
    Co roku problemy te samesmile) A podsumowując, aby do wiosny!!!
  • kamdam 08.10.07, 15:44
    nie rozumiem takich mam ktore dzieci kaszlace puszczaja do
    przedszkola. pracowalam w przedszkolu i bylam swiadkiem strasznej
    sytuacji mama dziecka nie powiedziala ze dziecko jest chore i bieze
    antybiotyk powiedziala ze on tylko kaszle a co sie stalo dziecko
    zaczelo nam sie dusisz bo okazalo sie ze dziecko bylo uczulone na
    jakis skladnik w antybiotyku .teraz jestem sama mama dwoch synow 9 i
    3 lata .nigdy nie puszczalam i nie puszczam chorych dzieci.wlasnie
    moj 3 latek siedzi juz drugi tydzien w domu a tez pani doktor
    powiedziala nic mu nie jest ale kaszle i ma zielony katar wiec po co
    ma zarazać inne dzieci . pozdrawiam
  • kocianna 08.10.07, 20:32
    Moja po każdej infekcji kaszle jeszcze 2-3 tygodnie jak stary gruźlik. Pani
    doktor na drugi dzień po opadnięciu gorączki (jeśli to była wirusówka) wypisuje
    zaświadczenie, że dziecko jest zdrowe i może do przedszkola chodzić. Mimo kaszlu.

    --
    Lidka

    Dyplomata potrafi powiedzieć "spadaj" w taki sposób, że adresat wypowiedzi
    będzie się ekscytował nadchodzącą podróżą.
  • fogito 08.10.07, 20:42
    no to niezla masz pania doktor surprised Jesli dziecko kaszle tak dlugo to
    pewnie oznacza, ze wirusowka przerodzila sie w infekcje bakteryjna.
    Ja proponuje zmienic lekarza i zabierac dziecko na kontrole, bo
    czasami konczy sie to zapaleniem pluc. Ciagly kaszel moze tez byc
    poczatkiem astmy.
  • gaba29 08.10.07, 22:09
    jestem za bezwzględnym zakazem przyprowadzania zakatarzonych czy kaszlących
    dzieci do przedszkola. Kadra powinna odsyłać do domu. I nie trafia do mnie
    argument, że jedna czy druga mama nie może pójść na zwolnienie. Przez takich
    rodziców zwolnienie musi brać połowa grupy co bardziej odpowiedzialnych
    rodziców. A co do hartowania, to można to robić nie szkodząc innym, pozwólcie
    Drogie Mamy, że to ja będę decydować w jaki sposób moje dziecko zdobywa
    odporność i nie narzucajcie mi waszych chorych pociech (dobrze, że nikt jeszcze
    nie kaze dziękować za tą niebywałą okazję do obcowania z chorym dzieckiem)
  • kocianna 08.10.07, 22:39
    Moje dziecko MA astmę. Ale akurat taki kaszel jest z nią nie związany. Po prostu
    bardzo długo oczyszczają jej się drogi oddechowe.
    --
    Lidka

    Dyplomata potrafi powiedzieć "spadaj" w taki sposób, że adresat wypowiedzi
    będzie się ekscytował nadchodzącą podróżą.
  • binkaa 09.10.07, 10:07
    wcale nie
    ja po każdej chorobie kaszlę ok 3 tygodnie
    zawsze tak miałam
  • binkaa 09.10.07, 10:08
    astmy nie mam
  • ola7721 09.10.07, 08:50
    Dziecko ma katar , kaszle ,moje dzieci często maja katar i kaszla ale są
    alergikami. i co mam je trzymać we domu, jeżeli są chore to oczywiście ze nie
    idą do przedszkola,. a jak wszyscy byśmy byli tacy przewrażliwieni, to mama
    rodzic powinien zwolnić sie z pracy, a w przedszkolu chyba by nie było prawie
    wcale dzieci. Tak więc nie przesadzajmy. i nie oceniajmy innych rodziców bo nimi
    sami jesteśmy i powinniśmy wiedzieć jak jest z tymi chorobami.
  • gaba29 09.10.07, 09:13
    Po pierwsze, z moich obserwacji wynika, że nie ma przexiębionych dzieci - sami
    alergicy. Po drugie wiem jak to z chorobami jest - i dlatego gdyby mi zależało
    by dziecko miało kontakt z chorymi to wystarczy jedno popołudnie w poczekalni w
    przychodni dla dzieci chorych. No i własnie - przekonujesz, że wszyscy
    siedzieliby na zwolnieniu, gdyby mieli zostawać z chorym dzieckiem w domu, a ja
    myślę, że zwolnień byłoby zdecydowanie mniej gdyby w przedszkolu nie bylo
    chorych i "alergicznych". Patrz czasem dalej niż czubek własnego nosa.
  • jaque 09.10.07, 11:28
    Rok temu też byłam taka radykalna - z najmniejszym katarkiem (o kaszlu nie
    wspomnę) syn zostawał w domu. Efekt - przez dwa miesiące synek był w przedszkolu
    może w sumie dwa tygodnie.
    Teraz wyluzowałam - jeśli lekarz pozwala, to puszczam dzieciaki do przedszkola,
    nawet jeśli mają katar i kaszlą. Zresztą przedszkolanki same mówią, że gdyby
    radykalnie traktować każde takie objawy, to placówkę trzeba by zamknąć z powodu
    zerowej frekwencji. Zdecydowana większość dzieciaków w przedszkolu ma katar i
    wszystkie chodzą. Nie zamierzam sie wyłamywać, tym bardziej, że rok temu w
    połowie października byliśmy już po dwóch antybiotykach, w tym roku (odpukać)
    wystarczają chusteczki.
    Mam też pytanie do radykalnych mam, które uważają, że z katarem i kaszlem do
    przedszkola nie można. Płacicie łapówki lekarzom za zwolnienia? Bo żaden z
    trzech, z którymi mamy kontakt nie wystawia L4 z powodu lekkiego kataru czy
    kaszlu. Więc co? Urlop bezpłatny? Rzucić pracę? Nie zamierzam być mądrzejsza od
    lekarza, jeśli uważa, że dzieci mogą być w przedszkolu, to je tam posyłam.
  • ola7721 09.10.07, 14:08
    moje dzieci są alergikami i jest to potwierdzone badaniami, więc nie musisz
    pisać tego w cudzysłowie. tak więc często maja katar , i kaszel. w związku z
    tym chodzą do przedszkola , i nie chodzi o posyłanie chorego dziecka do
    przedszkola,a tak na marginesie czy ty z katarem chodzisz do pracy czy siedzisz
    w domu.,
  • gaba29 09.10.07, 18:15
    Dlaczego piszę w cudzysłowie??? ano dlatego że w miesiącach jesiennych
    zauważyłam wzrost alergii u dzieci, przychodzi październik i każde ma katar
    sienny smile -przeziębionych nie ma. Jeśli chodzi o Twoje drugie pytanie, to tak,
    jak jestem chora to zostaje w domu, choc spotkałam się z osobami, które w trosce
    o wysokość zarobków narażają współpracowników Szlag mnie trafiał gdy ja w ciąży
    a koleżanka w pracy z gorączką i gilem do pasa, bo zwolnienie to parę zlotych
    mniej. Wolę jak przeziębiona osoba zostanie w domu, w przeciwnym wypadku po 2
    dniach cały zespół leży. W pracy się pracuje, choruje się w domu.
  • ola7721 10.10.07, 12:37
    do twojej wiadomości, najgorsze okres dla alergików to początek wiosny no i
    niestety właśnie jesienny. Wiec dla mnie nie ma tu nic dziwnego.
    I nie chodzi tu o zarobki bo nie wiem czy twój szef a nawet czy lekarz wypisze
    ci zwolnienie z powodu kataru.
  • mama303 10.10.07, 21:59
    gaba29 napisała:

    > Jeśli chodzi o Twoje drugie pytanie, to tak,
    > jak jestem chora to zostaje w domu

    Nie przeinaczaj, pytanie dotyczyło niewinnego kataru /bez gorączki i
    z dobrym samopoczuciem/.
    Nikt znany nie zostaje z czyms takim w domu bo mu lekarz zwolnienia
    nie da. Bądxmy realistami. smile
  • yoanka 13.10.07, 20:47
    Popieram w 100%. Gdyby chorzy brali zwolnienie na początku choroby to
    leczyliby się krócej i nie zarażali tylu współpracowników a gdyby
    rodzice zostawali z dziećmi w domu na początku kataru to wielu innych
    rodziców nie musiałoby brać zwolnienia albo co gorsza trafiać z
    dzieckiem do szpitala z powikłaniami.
  • 71gosik 09.10.07, 10:01
    Mój syn ma 4 lata, w zeszłym roku poszedł po raz pierwszy do
    przedszkola i przez cały rok był w nim 5 tygodni, po kazdej infekcji
    zostawiałam w domu żeby doszedł do siebie ( a byly to zapalenia
    pluc, zapalenia uszu, niedosłuchy, oskrzela, odpukac z gardlem nie
    bylo problemów). Zostawialam jak zaczynal sie katar, jak kaszlał,
    jak mial plyn w uszach, mimo, że laryngolog i alergolog nie widzieli
    przeciwskazan. Efekt taki, że po pierwsze kazdy powrot do
    przedszkola to byl placz, odpornosci nie łapał (po 2 dniach od nowa
    zabawa), a we wrzesniu wyraznie odstawal od grupy, która była juz
    zgrana, jak okreslila pani i juz mialam wizję wizyty u psychologa
    (siedzial na dywanie z dala od dzieci i nie chcial sie bawic).
    I teraz póki co przyjęłam inna taktykę, chodzi z katarem, chyba ze
    goraczkuje a katar leje sie strumieniami i nie pozwala normalnie
    oddychac, i wlasnie teraz bardzo kaszle, skarzac sie na drapanie w
    gardle. Byłam wczoraj u pediatry, osłuchowo ok, u laryngologa-wielki
    obrzęk alergiczny, ale zatoki ok, gardlo ok, plun w uchu po
    zapaleniu ucha, ale nie ropny, może migdal, ale teraz przez ten
    obrzek stwierdzic nie mozna.Kataru nie ma. Włączone leczenie
    antyalergiczne łącznie z wziewami. Posłałąm dziecko do przedszkola,
    bo skoro to alergia, to nie minie przeciez od siedzenia w domu. A
    kontakty społeczne są mu bardzo potzrebne.
    Też mnie irytuje, że nagle wszyscy robią się alergikami po pójściu
    do przedszkola, badałam kał na pasożyty i bakterie (ok), teraz tez
    zrobilam wymazy i czekam na wyniki. Jescze troche to zrobie badania
    z krwi na glistę, chlamydie itp. Ale póki co dzieciak poszedł...

    Małgorzata

    PS. Podobno to trzeba dojrzec zeby zakatarzone lub kaszlące dziecko
    posłać do przedszkola, nawet pani przedszkolanka mi mówiła zeby
    przyprowadzac. W zeszłym roku było to dla mnie niepojęte.
    Michal i Marta
  • mim288 10.10.07, 13:41
    Moje chodzi do przedszkola z kaszlem, czy katarem (nigdy nie
    gorączkuje, a katar czy kaszel na ogół przechodzi samczy z małą
    pomocą syropu). Nie przejmujemy się kaszlem, czy katarem, nasz
    pediatra też nie. Dzieci nam nie chorują (to znaczy nie gorączkują,
    nie narzekają na złe samopoczucie). Nie okrywamy też i nie
    opatulamy, z wyjątkiem zimy nie zakładamy czapek itd. I polecam, to
    się sprawdza. Nie tylko w Anglii dzieci się nie przegrzewa i jakoś
    żyją.
  • madalina 11.10.07, 09:31
    Moja córeczka nie przywiązywała wagi do ubioru do czasu kiedy poszła
    do przedszkola. Teraz oczywiście króluje spódniczka. Ja nie mam z
    tym problemu, ponieważ ja uwielbiam moją córcię w spódniczce - mamy
    ich zdecydowanie więcej niż spodni.
    Rano na rajtuzki ubieram jej spodnie i mówię, że w przedszkolu ja
    przebiorę w spódniczkę - nie robi moja córcia problemu.
  • koralik12 21.10.07, 13:07
    a jaki to ma związek z kaszlem?
  • sylwiaka12 11.10.07, 11:51
    1.dawniej w przedszkolach byl i lekarz i pielegniarka oni decydowali
    czy zasmarkany i/lub kaszlacy maluch mogl wejsc czy nie. teraz taki
    system nie istnieje a przedszkole wpusci kazdego w trosce o wlasny
    interes - nie ma zadnej ustawy o tym aby chore dziecko nie moglo byc
    w przedszkolu.
    2. moje dziecko malo a jesli juz to lekko chorujace na przeziebienia
    [bo tego wlasnie dotyczy problem!!!] po 2 tygodniach zielonego
    kataru wyladowalo w szpitalu z podejrzeniem sepsy.
    3.nie chodzi teraz do przedszkola ale chodzi do wszelakich innych
    miejsc gdzie ma kontakty z innymi ludzmi, takze i dziecmi. raczej
    niewiele jest tam kaszlacych i zasmarkanych - i efekt - nie choruje
    na przeziebienia - MORAL: przeziebienia lapie sie od chorych
    przeziebionych a nie od zdrowych nawet z objawami chorob
    przewleklych o objawach przypominajacych przeziebienie jak np astma,
    alergia, mukowiscydoza etc etc
    4. podsumowanie: przeziebione dziecko przeziebia nastepne dzieci,
    zarowno astmatyczne jak i nie. wystarczy wynajac nianke dla chorego
    dziecka zamiast bezlitosnie wobec niego i innych jeszcze
    nieprzeziebionych posylac je do przedszkola. czesto z
    antybiotykiem....
    5. mowicie ze nie macie pieniedzy na nianke? ale macie na drogie
    zabawki, ciuchy, prywatne zajecia i dietetyczne jedzenie????? a
    moze po prostu jestescie matkami bez wyobrazni? a moze nie kochacie
    swoich dzieci tak jak powinnyscie? a moze zadza kasy i kariery
    zablokowala wam umysly?
    6. no i skad tyle obojetnosci wobec innych dzieci i ich matek?
    7. jeszcze jedno: wirusy mutuja sie bardzo szybko, a infekcja
    wirusowa jest super-baza dla bakterii. flegma alergiczna takze jest
    swietnym podlozem dla bakterii. a wiec???
    8. ...a wiec najlepiej gdyby przynajmniej w warszawie skrzyknely sie
    te prawdziwie kochajace i madre mamy i zalozyly wlasne przedszkole -
    tylko dla nieprzeziebionych!!! co wy na to?
  • jaque 11.10.07, 13:13
    No padłam! Szczególnie przy punkcie 5 oraz przy "prawdziwie kochających i
    mądrych mamach".
    Skrzyknij podobne sobie i załóżcie własne przedszkole, bo szczerze mówiąc
    wolałabym na tak przewrażliwioną i agresywną mamę w przedszkolnej szatni nie
    trafić.
    Ręce opadają...
  • evcik06 11.10.07, 20:09
    masz racje ja rowniez padlam ,najlepiej zostawic to bez komentarza ,zreszta nie
    tylko ta odpowiedz...z takimi wrazliwymi mamusiami nie da sie pogadac ,bo zaraz
    stwierdza ,ze nie kochamy swoich dzieci i jestesmy glupie nie warto wyrazac
    swojego zdania ,bo te typy tak maja przeciez sa najmadrzejsze i nic do nich nie
    dotrze nawet ci lekarze sa jacys niemadrzy (jak nie dostana listy lekow i
    zwolnienia)ach te glupie mamusie ,ktore puszczaja podziebione dzieci do
    przedszkola i lekarze nieuki dobrze ,ze one sa takie madre ,to zawsze moga
    pobawic sie w lekarza i troche poeksperymentowac na swoich dzieciach hehehe
    pozdrowienia od niemadrej i nie kochajacej mamy hehe dobre widac ze co
    niektorzy rozumem nie swieca ,szkoda tylko ze o tym nie wiedza pa
  • mama303 11.10.07, 22:25
    sylwiaka12 napisała:

    > 8. ...a wiec najlepiej gdyby przynajmniej w warszawie skrzyknely
    sie
    > te prawdziwie kochajace i madre mamy i zalozyly wlasne
    przedszkole -
    > tylko dla nieprzeziebionych!!! co wy na to?

    Super pomysł
    A jak je nazwiecie? Może "Przedszkole dla dzieci nie
    przeziebiających się, które mają mamy prawdziwie kochające i mądre"
  • sylwiaka12 12.10.07, 12:01
    a jak was inaczej nazwac? nieczule? durnowate? puste? nie-
    empatyczne? egoistki do kwadratu? pozbawione wyobrazni????

    widac macie odporne dzieci albo totalnie was one nie interesuja
    skoro tak olewacie ich stan zdrowia i ponizacie w swych wypowiedziac
    te matki ktore sa takie jak ja.
  • sylwiaka12 12.10.07, 12:03
    zadziwiajace jest jeszcze i to ze na forumach potraficie sie
    wylaqcznie madrowac i klocic z kims kto mysli bardziej racjonalnie i
    ma choc odrobine zdrowego rozsadku - serdecznie pozdrawiam wszystkie
    inteligentne i kochajace oraz empatyczne matki
  • jaque 12.10.07, 12:41
    Cudowne są twoje wypowiedzi, każda kolejna ciekawsza. Napiszesz coś jeszcze?
    Może już nie tylko o kaszlu i katarku?
    Poraź nas jeszcze swoją racjonalnością i inteligencją, proszę.
  • sylwiaka12 17.10.07, 10:56
    zastanawiam sie kim sa mamy z tego forum:
    - czy szczepia dzieci czy sa "naturalnymi "przeciwnikami szczepionek
    - czy maja jakies wyksztalcenie poza podstawowka [bo brak wyobrazni
    u niektorych temu chyba raczej przeczy]
    - czy sa samotne,rozwodki, zamezne, bogate, ubogie, szczesliwe czy
    nie, chore czy zdrowe, z miast czy wsi
    -co zrobilyby gdyby ktos obcy na placu zabaw pobil ich dziecko
    -czy ich przedszkolaki uprawiaja sport i zdrowo sie odzywiaja
    - czy zapisalyby dzieci do przedszkola dla nie-przeziebionych gdyby
    bylo tanie lub bezplatne

    po prostu jestem ciekawa kim jestescie
  • babsee 14.10.07, 21:06
    Skoro jests tak kochającą Matką to poczytaj troche o katarach.Dla
    dobra dziecka.I dowiedz sie,ze jak jest zielony to sie leci do
    lekarza.A nie czeka 2 tygodnie.Acha!istenieje jeszcze cos takiego
    jak wymaz z nosa-tez by Ci dal odpowiedz,.I moze bys w szpitalu z
    dzieckiem nie wylądowala.
    Troche wyobrażni.
    --
    "Mniej nerwów mnie kosztuje izolacja od ludzi niż akceptowalne
    społecznie funkcjonowanie z nimi"( by Triss)
  • vatum 15.10.07, 14:11
    Szanuję zdrowie innych dzieci i chciałabym żeby tak samo było w stosunku do mojej córki.
    Ale niestety w grupie małej jesteśmy wyjatkiem. Dochodzi nieraz do tego, że zdrowe siedza w domach i czekaja aż chore będace w przedszkolu wyzdrowieja i łaskawie nie beda zarażać...
    --
    - Mamo, zobacz, Dextel! Ja lubię Dextela!
    - Ja też lubię Dextera... smile
  • sylwiaka12 17.10.07, 10:17
    porazenie kolejne - zauwazylam ze niektore z was zauwazaja ze gdyby
    przedszkole bylo tylko dla nie-przeziebionych to by frekwencja byla
    zerowa - moral: same zauwazacie wiec ze wszystkie co chodza to sa
    chore. chodza bo im matki kaza. czyli katar nie-alergiczny to tez
    choroba wg. was samych - wiec- jakie jestescie???

    porazenie kolejne: z zielonym katarem sie leci do lekarza a nie
    czeka....a jak wasze dzieci maja zielone katary to tez tak
    lecicie???? to jak to sie dzieje ze wasze zielono-katarowe i
    kaszlace dzieci spotyka sie na codzien w przedszkolu????

  • sylwiaka12 17.10.07, 10:22
    podobnie jak niektore inteligentniejsze i nieegoistyczne mamy na tym
    forum szanuje zdrowie innych dzieci , nie tylko wlasnego i moje
    wlasne. ale tak to jest ze niektorym z tych mam co sie na mnie
    poobrazaly sie po prostu jeszcze udaje i ich kichajace na zielono
    dzieci i kaszlace w twarz zdrowym dzieciom - jeszcze nie zachorowaly
    powaznie. po prostu maja farta. zycze wam zebyscie nigdy nie musialy
    miec tak przeogromnego stresu jak ja kiedy zastanawiano sie na co
    tak zachorowalo moje dziecko i czy przezyje. tylko ten co przezyl
    traume potrafi zrozumiec a wiec moral z tego taki : jak wasze
    dziecko zachoruje powaznie wtedy bedziecie wiecej prawdopodobnie
    swiadome zdrowia wlasnych dzieci i cudzych. poki co trzeba was na
    tym swiecie znosic.......i prosic zebyscie zmadrzaly
    wreszcie....mimo braku traumy.....
  • dorotamakota1 17.10.07, 11:10
    Ja puszczam kaszlące dziecko do przedszkola (nawet dziś kaszlałsmile).
    Moje dziecko ma astmę i często zdarza się mu kaszel. Wystarczy jakiś drażniący
    zapach etc i zaraz zaczyna kaszleć.
    Dziś zrobiliśmy sobie sprint do przedszkola. Było super ale mały oczywiście
    usiadł na ławeczce w szatni i zaczął kaszleć po wysiłku. Oczywiście mamy WIELKIE
    OCZY, że to dziecko chore itp. Szkoda mi gosad
    ale on też musi korzystać z dzieciństwa nie zamknę go w klatce bo ma astmę.
    Przecież tą chorobą nie zarazi innych dzieci!
    Drugi "zdrowy" synek jak tylko zaczyna kaszleć zostaje w domu i leczymy do
    skutku. Puszczamy gdy całkowicie przestanie kasłaćsmile
    --
    Nasze maluchy
  • sylwiaka12 17.10.07, 11:15
    kim jestescie - jest wyzej
  • sylwiaka12 17.10.07, 11:17
    czy poslalybyscie dziecko do przedszkola, bardzo fajnego i
    rozwojowego, ale takiego tylko dla nie-przeziebionych - gdyby bylo
    bezplatne [astma nie jest przeziebieniem ale astmatyk tez sie
    przeziebia, zebysmy sie zle nie zrozumieli]
  • fogito 17.10.07, 11:56
    Ja tez sie wkurzam, kiedy dzieciaki z glutami do pasa siedza w
    przedszkolu a flegme wykasluja na metr do przodu.
    Moj syn spedzil trzy doby na OIOM'e z powodu zpalenia krtani, ktore
    zaczelo sie niewinnym suchy kaszlem a po dwoch godzinach juz byl
    zaintubowany i przewieziony karetka do innego miasta. Dlatego po
    takiej traumie ja nie bagtelizuje zadnych objawow. I niestety
    przyprowadzam go zdrowego do przedszkola pelnego chorych dzieci.
    Chociaz u nas jest zakaz przyprowadzania chorych dzieci, to i tak
    mamusie jakos te swoje kaszlace (nie astmatyczne ) dzieci
    przemycaja. Ech zycie chcialoby sie powiedziec.
    A propos moj syn mial podejrzenie astmy, bo tez kaszlal dlugo rok
    temu, ale niestety 90% malych kaszlakow w przedszkolu to ofiary
    zapalen oskrzeli i niedoleczonych katarow.
  • mama303 18.10.07, 21:05
    sylwiaka12 napisała:

    > czy poslalybyscie dziecko do przedszkola, bardzo fajnego i
    > rozwojowego, ale takiego tylko dla nie-przeziebionych - gdyby bylo
    > bezplatne
    Raczej nie bo podejrzewałabym, że tam chodzą dzieci takich
    nawiedzonych mamuś jak Ty smile
  • kassada 19.10.07, 10:43
    To zalezy. Jak dziecko lekko pokasłuje, zdarza sie to raz na
    godzine, ogolnie dobrze sie czuje to puszczam do przedszkola. Jesli
    to kaszel co 5 minut - zostaje w domu.
    --
    Kasia mama Karoliny (2002) i Wojtka (2004)
    Ententino - wyjątkowe ubranka dla dzieci!
  • sylwiaka12 19.10.07, 10:54
    chyba jestesmy jedne z baaardzo niewielu matek z wyobraznia etc.
    pozdrawiam fogito, napisz cos jeszcze o londynie, byc moze tez sie
    tam wybiore, jakie sa tam szkoly?
  • fogito 19.10.07, 11:11
    Hej, ja na szczescie nie mieszkam w Londynie tylko w W-wie. Moje
    obserwacje angielskich dzieci wziely sie z kilkumiesieczngo pobytu w
    Londynie. Moj syn chodzi do przedszkola angielskiego w W-wie, ale
    byl rowniez jakis czas w przedszkolu w Stanach skad pochodzi moj maz
    i gdzie jezdzimy kilka razy w roku. Generalnie nasze przedszkole
    jest bardzo restrykcyjne jesli chodzi o przyprowadzanie chorych
    dzieci - kazdy rodzic dostal wytyczne na pismie. Ale niestety
    zdarzaja sie przypadki naruszania zasad i mamy te kaszlaki w
    przedszkolu sad
    No i na pewno jestesmy w mniejszosci uncertain pozdrawiam
  • sylwiaka12 19.10.07, 11:18
    a ile placicie za to anglojezyczne, i czy kaza wam placic takze za
    te dni kiedy dziecka nie ma w przedszkolu, bo choruje albo jest na
    wakacjach?
  • fogito 19.10.07, 11:29
    placimy strasznie duzo, az boje sie o tym pisac na forum. Moge
    napisac na priva jesli chcesz. Platnosc jest za semestr z gory i
    liczba nieobecnosci nie ma wplywu na cene.
  • sylwiaka12 19.10.07, 11:34
    odezwe sie do ciebie jeszcze na tym forum, podam ci inny adres ale
    teraz chwilowo musze skonczyc, napisze mysle dzis kolo 22-23.00,
    serdecznie pozdrawiam, sylwiaka12 zagladaj tu jeszcze gdyby mi
    sie nie udalo napisac
  • fogito 19.10.07, 11:36
    okidokismile
  • magdalenax 19.10.07, 15:24

    Puszczam bo mloda ma kaszel alergiczny. To ocena 2 lekarzy. Dostalam
    zaswiadczenie do przedszkola. Poza tym jej samopoczucie jest dobre.
    Gdyby byla przeziebiona nie puscilabym jej do przedszkooa.
  • sylwiaka12 19.10.07, 22:24
    fogito napisz na priv:
    sylwiaka12@gazeta.pl
    pozdrawiam sylwiaka12
  • yoanka 20.10.07, 20:36
    Dzięki egoistycznym mamusiom dzieci z naszego przedszkola mój synek,
    okaz zdrowia do 3. roku życia, leży właśnie 3 dobę z temperaturą 40
    st. Od 3 dni właściwie nie spałam, bo temperatura skacze mu z
    normalnego poziomu do 39 stopni w 20 minut.
    Ktoś wreszcie powinien się tym zając, aby zdrowe dzieci normalnych
    rodziców mogły spokojnie i bezpiecznie korzystać z edukacji niby
    gwarantowanej przez państwo. Mam już dosyć tego, że rodzice mający w
    głębokim poważaniu swoje i inne dzieci spokojnie przyprowadzają je
    chore do przedszkola a pracownicy tegoż ignorują notoryczne
    zaniedbywanie tych dzieci poprzez niezapewnianie im odpowiedniej
    opieki.
  • dorka.3 22.10.07, 11:01
    yoanka rozumiem Twoje rozgorycznie, mój synek też niejedno w
    przedszkolu przeszedł, ale niestety dopiero kontakt dziecka z
    większą grupą daje nam prawdziwy obraz jego odporności. większość z
    tych dzieciaczków chorujących w przedszkolu to były okazy zdrowia do
    3-go roku życia. i jest w tym wiele naszej winy, bo w większości
    rodzice unikają kontaktu dziecka z osobami chorymi czy
    przeziębionymi, przegrzewamy, dmuchamy i chuchamy. a potem dziecko
    idzie do większej grupy i niestety organizm sobie nie radzi. z tego
    co można zaobserwować najmniej chorują te dzieci, których rodzice
    nie izolują ich aż tak bardzo, nie przejmują się byle katarkiem itd.
    itp. ja swoje drugie dziecko będę już trochę inaczej wychowywać.
    wiem już teraz, że synka za grubo ubierałam, obecnie ubieram go
    zawsze cieniutko w przedszkolu, dopiero dziisaj założyłam rajtuzy
    pod spodnie na dwór. ogólnie od kiedy zaczęłam mniej się przejmować
    czy idziemy do kogoś przeziębionego, cieniej go ubierać, nie
    kontrolować na dworze non stop czy jest mu ciepło czy zimno, to w
    końcu przestał tak chorować. Czego życzę wszystkim dzieciaczkom. ale
    jak widzę w przedszkolu gigantyczny katar i kaszel to też mnie
    trafia.
  • fogito 22.10.07, 12:06
    Ojej, a ja nie zalozylam Malemu rajtuz pod spodnie (!)
  • dorka.3 22.10.07, 13:00
    Fogito, chodziło mi o to, że we wrześniu (kiedy naprawdę było dość
    ciepło), wiele dzieci miały już rajtuzy pod spodniami. Więc o co Ci
    chodzi?
  • dorotamakota1 22.10.07, 13:11
    Ja też zauważyłam to zjawisko u nas w przedszkolu...
    --
    Nasze maluchy
  • donciaw 22.10.07, 13:14
    Taaa, a ja swojego kaszląco-zakatarzonego trzymałam tydzień w domu,
    podleczyłam (już nie kaszle, mały katarek a raczej zatkany nosek z
    rana) i dzis zaprowadziłam do przedszkola, a tam...obok pani siedzi
    na krzesełku kolega z wielkim katarem i atakiem kaszlu takim,że w
    koncu zwymiotował flegmą...hmmm, biedne dziecko, biedne inne dzieci,
    nieodpowiedzialni rodzice. Ciekawe jak długo mój wychuchany bedzie
    zdrowy w takim środowisku, tym bardziej, że odporność ma obniżoną (i
    to jest wrodzone, tak wykazały badania krwi i niezależnie jak go
    będę ubierała, chroniła i cokolwiek to będzie się zarażał od chorych
    dzieci nagminnie przyprowadzanych do przedszkola, o!)
    --
    Filip ma już...
    Nasza żabka
  • dorotamakota1 22.10.07, 13:20
    Widzisz donciaw ja w takim przypadku rozważyłabym czy jest sens puszczania
    dziecka do przedszkola.
    Mój synek ma wtórne braki odporności. Ja zdecydowałam, że będzie chodził do
    przedszkola (na 5 godzin) ale ja nie będę pracować.
    Branie zwolnienia co 2 tygodnie zaowocowało nie przedłużeniem umowysad
    Mam nadzieję, że kiedyś z tego wyrośniewink
    --
    Nasze maluchy
  • fogito 22.10.07, 16:34
    O nic mi nie chodzi. Po prostu faktycznie nie pomyslalam o
    kalesonach pod spodnie. Tylko nie wiem jak to jest z samodzielnym
    ubieraniem takich rajtuz/kaleson, bo chyba w sali jest za cieplo,
    zeby w nich siedziec przez kilka godzin. Moj Maly pewnie nie bedzie
    chcial ich samodzielnie zalozyc przed wyjsciem na dwor a nie sadze,
    zeby panie mialy czas walczyc z kazdym maluchem. U nas czapka i
    szalik to juz problem uncertain
    Musze jutro pogadac z nauczycielem jak on to widzi.
  • dorka.3 23.10.07, 08:21
    fogito, ja w przedszkolu ściągam rajtuzy, bo jest dość ciepło, a
    potem jak idą na dwór to zakłada sam, tylko, że mój ma już 5,5 lat,
    ale i tak powiedziałam nauczycielkom, żęby go przypilnowały jak się
    będzie ubierał. nie raz ubierze tył na przód, poprzekręca nogawki,
    ale co tam. mój mały też swoje przechorował w przedszkolu, najgorsze
    było pierwsze pół roku, potem usunęliśmy 3 migdał i potem było tylko
    coraz lepiej. pozdrawiam.
  • yoanka 22.10.07, 15:58
    Dorko, ale to chyba normalne że sie unika chorych, nie jest to
    jednoznaczne z trzymaniem pod kloszem. Przed pójściem do przedszkola
    mój syn miał kontakt z dziećmi,chodził często na spacery, nigdy go
    nie przegrzewałam, bo on raczej zimnolubny jest, chodził też na
    basen i jakoś nie chorował. Nie łapał nawet infekcji jelitowych
    przebywając z chorymi.
    Ja się spodziewałam, że będzie jednak chorował w przedszkolu, ale
    nie 3 razy w miesiącu. Rozumiem, że może złapać infekcję od kogoś,
    kto jeszcze nie ma objawów ale już zaraża. Ale nie wytrzymuję, kiedy
    wprowadzam moje dziecko do sali i podbiega do niego chłopiec i z
    odległości 30 cm kaszle mu w twarz, albo gdy mama przyprowadza
    dziecko mówiąc że jest na antybiotyku, albo że ma zaświadczenie od
    lekarza że dziecko zdrowe, jedynie ma kaszel i katar! Coś tu chyba
    jest nie tak.

    I uprzedzając sugestie mam zaniedbujących swoje dzieci: to nie ja
    powinnam zrezygnować z posyłania dziecka do przedszkola, bo ma ono
    prawo do przebywania w higienicznych warunkach, a przedszkole ma
    obowiązek je zapewnić. Mówi o tym Rozdział 1 art.1 Ustawy o systemie
    oświaty. A nauczycielka wcale nie musi być lekrzem żeby stwierdzić,
    że stan dziecka nie pozwala na pozostawienie w przedszkolu. Wiele
    dzieci wygląda tak źle, że zastanawiam się czy te matki mają w ogóle
    sumienie.
  • kamdam 22.10.07, 16:42
    ja tez juz nie mam sily moje dziecko wczesniej nie chorowalo a mial
    kontakt z dziecmi bo jego starszy brat chodzi do szkoly i przynosil
    rozne infekcje do domu ale mlodszy zawsze sie czymal a teraz to
    horror tydzien temu poszedl do przedszkola po 3 tygodniowej przerwie
    ropny katar i zapalenie ucha i dzisiaj go odebralam z przedszkola i
    znow katar i stan podgoraczkowy a dzieci w jego grupie zasmarkane
    kaszlace i to napewno nie allergia starszy syn jest allergikiem i
    nigdy tak nie kaszlal nie wiem juz co mam robic. jedynie mozna
    prosic mamy aby zastanowily sie ile wyrzadzaja krzywdy swoim i innym
    dzieciom przyprowdzajac chore.
  • monis250 07.12.07, 09:22
    Moja córka od września chodziła do przedszkola. Zaczął się katar,
    kaszel, zapalenie oskrzeli. Po chorobie 2,3 dni w przedszkolu i to
    samo. Od września je już 6-ty antybiotyk. Efekt jest taki, że
    dziecko wczoraj wypisałam z przedszkola. Wiem i rozumiem, że nie
    wszyscy mają z kim zostawić chore dziecko czy siedzieć ciagle na L-
    4,ale trzeba się liczyć z tym, że później rodzice innych dzieci
    muszą siedziec z nimi w domu, albo wręcz zabrać z przedszkola.
    Dzieci są posyłane do przedszkoli bardzo chore, kaszlą tak jakby
    miały conajmniej gruźlicę.
  • mama303 22.10.07, 19:19
    yoanka napisała:
    Rozumiem, że może złapać infekcję od kogoś,
    > kto jeszcze nie ma objawów ale już zaraża. Ale nie wytrzymuję,
    kiedy
    > wprowadzam moje dziecko do sali i podbiega do niego chłopiec i z
    > odległości 30 cm kaszle mu w twarz,

    A co to za róznica od kogo złapie infekcję, jesli jest nieodporny to
    bedzie je łapał i albo organizm sie dostosuje albo zawsze będzie z
    tych bardziej chorowitych.
    To sa uroki przedszkola, z tym sie trzeba liczyć.
  • yoanka 23.10.07, 12:44
    > A co to za róznica od kogo złapie infekcję, jesli jest nieodporny
    to
    bedzie je łapał i albo organizm sie dostosuje albo zawsze będzie z
    tych bardziej chorowitych.

    No właśnie jest różnica, bo jeśli ktoś nie ma objawów i zaraża, to
    faktycznie możemy mówić o tym, że trzeba się liczyć z infekcjami, bo
    nie mamy na to żadnego wpływu. Ale posyłanie do przedszkola
    EWIDENTNIE chorych dzieci jest po prostu nie liczeniem się ze
    zdrowiem swojego i innych dzieci, bo rodzic wie i liczy się z tym,
    że zostaną zarażone inne dzieci. Takie zachowanie to czysty egoizm,
    pazerność i brak skrupułów. Żal mi dzieci takich rodziców.
  • mama303 23.10.07, 21:10
    No właśnie jest różnica, bo jeśli ktoś nie ma objawów i zaraża, to
    > faktycznie możemy mówić o tym, że trzeba się liczyć z infekcjami,
    bo
    > nie mamy na to żadnego wpływu.

    Ale dla odporności Twojego dziecka nie ma to chyba znaczenia czy
    zarazi się od dziecka, które jeszcze nie ma objawów czy od takiego
    co ma objawy.
  • yoanka 25.10.07, 13:57
    Jak najbardziej ma, bo gdyby chorzy zostawaliby w domu, zmniejszałoby
    się prawdopodobieństwo zarażania innych. W przypadku katru najbardziej
    zaraźliwy jest czas między 2 a 4 dniem od wystąpienia pierwszych
    objawów choroby, a chore dzieci zwykle w tym czasie chodzą do
    przedszkola, gdyż mamom się wydaje że jakoś to minie, przecież to
    "tylko katarek". Niektórym przydałoby się trochę doedukować, bo jak
    słyszę czasem te "mądrości" niektórych mam w przedszkolu to wydaje mi
    się, że na naukę czasu nie marnowały.
  • dorka.3 23.10.07, 08:27
    Yoanka, ale ja naprawdę Ciebie rozumiem, mój na początku też był
    chory dwa trzy w miesiącu, też wkurzałam się na mamy, że
    przyprowadzają takie zasmarkane czy kaszlące dzieci, mój zawsze
    zostawał w domu, bo miał gorączkę. ale po jakimś czasie sobie
    odpuściłam, bo to jest nie do przejścia, i zajęłam sie uodparnianiem
    swojego dziecka, zaczęłam go hartować itd. no i są efekty. oprócz
    chorób w przedszkolu dochodzą jeszcze pasożyty, moje dziecię już dwa
    razy załapało to paskudztwo, to dopiero jest jazda, jak w grupie
    panuje glistnica i właściwie nic nie można zrobić. pozdrawiam, i za
    jakiś czas zobaczycie będzie lepiej.
  • yoanka 23.10.07, 11:45
    Jak już pisałam, zdawałam sobie sprawę z tego że będzie chorował, bo
    to nieuniknionej w tak dużej grupie dzieci. Nie potrafię po prostu
    zrozumieć rodziców, którzy tak męczą swoje dzieci, że zostawiają je
    na 8 godzin bez podawania leków i odpowiedniej opieki, bo nie
    oszukujmy się, nauczycielka w przedszkolu nie będzie dziecku co
    chwilę wycierać nosa, nie może też podawać leków, nie będzie go
    oklepywać jeśli ma kaszel ani sprawdzać temperatury. Chore dziecko
    potrzebuje odpoczynku, a w przedszkolu odbywają się zajęcia ruchowe,
    rytmika, dziecko nie może odpocząć kiedy tego potrzebuje, nie ma
    ciszy i spokoju. W przedszkolu naprawdę nie ma warunków do
    wyzdrowienia. Mam nadzieję że choć kilka mam maltretujących dzieci w
    ten sposób przemyśli sobie kwestię posyłania chorych dzieciaczków do
    przedszkola.
  • fogito 23.10.07, 11:53
    Suchy kaszel nie jest niebezpieczny dla innych dzieci. Najgorszy
    jest ten mokry z odkaslywaniem sluzu. Jesli lekarz powiedzial, ze
    dziecko moze isc do przedszkola to ja bym poslala. Wszystko zalezy,
    czy dziecko meczy sie kaszlem czy nie.
  • yoanka 23.10.07, 14:56
    > Suchy kaszel nie jest niebezpieczny dla innych dzieci. Najgorszy
    > jest ten mokry z odkaslywaniem sluzu. Jesli lekarz powiedzial, ze
    > dziecko moze isc do przedszkola to ja bym poslala. Wszystko
    zalezy,
    > czy dziecko meczy sie kaszlem czy nie.

    Fogito, nawet jeśli nie jest niebezpieczny (w co wątpię), to
    niestety jest bardzo męczący i dziecko wymaga często regularnego
    podawania leków i odpowiedniej pielęgnacji a także spokoju i
    odpoczynku. Plan zajęć w przedszkolu nie gwarantuje odpoczynku wtedy
    kiedy dziecko go potrzebuje. Nikt nie będzie też skręcał grzejników
    ani nawilżał powietrza w sali dla jednego dziecka. A przecież
    powietrze w sali, w której przebywa nawet więcej niż 20 osób i
    często nie jest wietrzona w ciągu dnia, nie jest raczej korzystne
    dla kaszlącej osoby. Nawet w domu trudno zapewnić dziecku komfortowe
    warunki a co dopiero w przedszkolu.
    Apeluję do mam: miejcie trochę litości chociaż dla swoich dzieci.
    Jak nie potraficie sobie wyobrazić co czują chodząc chore do
    przedszkola, to idźcie sobie do pracy w czasie choroby nie
    zabierając ze sobą leków, nie oczyszczając nosa przez dłuższy czas,
    nie wietrząc pokoju a przy tym oczywiście nie zaniedbujcie swoich
    obowiązków. Może wtedy zrozumiecie co czują wasze dzieci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka