• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

odpowiem na pytania -dyrektor c.d. Dodaj do ulubionych

  • 15.11.07, 22:22
    Witam. Niestety mój wątek został najpierw przyklejony na górze ( bez
    mojej zgody ), a potem wyrzucony do lamusa z powodów swojej
    długości - jak mnie powiadomiono. Widzę jednak, że nadal pojawiają
    się na nim pytania od rodziców. Zapraszam do poczytania go -
    najlepiej znaleźć przez watek z największą liczbą odpowiedzi. Jednak
    jeśli nadal są rodzice z pytaniami do mnie to zapraszam ale nie moge
    obiecać zawsze natychmiastowej odpowiedzi. Przepraszam też tych,
    którym ostatnio nie odpowiedzialam gdyz nie zauważyłam nowych pytań -
    proszę je zadać na tym wątku. Dla przypomnienia - jestem dyrektorem
    jednego z warszawskich przedszkoli publicznych ( prosze nie pytac bo
    nie zdradzam którego ).
    Edytor zaawansowany
    • 16.11.07, 00:40
      Mieszkamy w Warszawie.Nasz synek ma 9 miesięcy(na naszym osiedlu
      jest dużo maluchów z jego rocznika.Urodził się w
      styczniu więc jak bedzie szedł do przedszkola będzie miał 3 lata i 8
      miesięcy. Narzeczony pracuje(wtedy będzie już mąż), a ja studiuje
      zaocznie. Jednak chcielibyśmy, aby w tym samym roku urodziło się
      drugie dziecko. Czy synek zostanie przyjęty do przedszkola w
      sytuacji gdy bedę w domu z malutkim dzieckim? Czy to,że będzie miał
      ponad 3,5 roku zwiększy nasze szanse na przyjęcie do przedszkola?
      • 17.11.07, 12:26
        Zrozumiałam , że planujecie Państwo drugie dziecko jak pierwsze
        pójdzie do przedszkola? TO chyba nie jest najlepszy moment ale
        decyzja oczywiście nalezy do państwa. Najlepiej zaplanować jak juz
        bedzie chodzić do przedszkola i juz się przyzwyczaj, czyli jeśli się
        da zajść w ciąże we wrześniu, a maluszek będzie w domu jak starszy
        będzie już doswiadczonym przedszkolakiem. Niestety i stety dzieci
        rodzi się teraz dużo i sama nie wiem jak to będzie za 3lata więc
        prosze się nie martwić na przyszlość. Może zerówki pójda do szkoł, a
        wtedy miejsc będzie dosyć?
    • 16.11.07, 10:10
      Witam panią dyrektor, bardzo sie cieszę, że jest Pani znowu na forum.
      Mój syn chodzi do przedszkola od 2 października, nie chorował więc
      ma 100% obecnośc poza 2 listopada, kiedy miałam wolne i został ze
      mna w domu. Mam dwa pytania:
      1. czy sa jakieś wytyczne co do wychodzenia dzieci na spacery, mój
      syn w przedszkolu był 3 (trzy) razy na dworzu, wiem, że czasem pada,
      ale nie codziennie, czy w takiej sytuacji dzieci nie powinny spędzać
      trochę czasu na świeżym powietrzu?

      2. moje drugie pytanie, a właściwie prośba o jakąś radę, mój syn nie
      nosi pampersa od roku, w domu pięknie woła, nie zsikał się w domu co
      najmniej pół roku, a może i dłużej, natomaist w przedszkolu nie
      zgłasza takich potrzeb, codziennie jest mokry, nie wiem jak dalej
      postepować, próbowałam juz kilku sposobów, ale efekt jest żaden jak
      na razie, już jest mi głupio w stosunku do pań pracujących w
      przedszkolu i nie wiem dlaczego tak się dzieje.

      Pozdrawiam
      Jola
      • 17.11.07, 12:31
        ad. 1 - z dziećmi powinno się wychodzić każdego dnia do minus kilku
        stopni i oczywiście z glową, czyli jak nie pada, wieje itp. Dzieci
        powinny codziennie być na dworku ale nie wszystkim rodzicom to
        odpowiada niestety i do tego nie wszystkim paniom się chce, czemu
        osobiście się dziwie bo wtedy mniej się mówi i wlasciwie w penym
        tylko sensie odpoczywa, chociaż oczy trzeba mieć dookoła glowy.
        ad. 2 To moze być bunt ale i lęk przed tym pomieszczeniem w
        przedszkolu lub przed powiedzeniem paniom o problemie. Może zwiedzić
        dobrze lazienke w przedszolu i z niej skorzystać przy mamie? Może
        poprosić panią pomoc lub nauczycielkę o czeste przypominanie, wręcz
        wysadzanie dziecka? takie pomysly przychodzą mi teraz do glowy.
        pozdrawiam
    • 16.11.07, 13:05
      W kwietniu złożyłam podanie o przyjęcie synka do przedszkola od stycznia 2008 a
      w lutym kończy 3 lata . Został przyjęty jako jedyny na liście rezerwowej .
      Dzwoniłam do przedszkola i tam pani dyrektor poinformowała mnie że
      najprawdopodobniej nie przyjmie mi synka bo brak miejsc choć w czasie tych kilku
      miesięcy przyszło inne dziecko nie zapisane wcześniej(nauczycielki Sz.
      Pod.).Argument że syn niema 3 lat odpada bo wiem że jest co najmniej jedno
      dziecko starsze od synka o tydzień.Co mogę w takiej sytuacji zrobić? Wiem że
      obecnie niema miejsc w przedszkolach w Warszawie. Szukałam w internecie i
      znalazłam spis wolnych miejsc (tylko na Bemowie) a to b daleko od domu a praca w
      drugim końcu miasta i dojazd jest fizycznie nierealny.
      • 17.11.07, 16:33
        Wlaściwie dyrektor nie musi przyjmować dzieci mlodszych, a Pani
        dziecko będziepełnoprawnym przedszkolakiem od września i to tyle. DO
        tego zapewne i tak będzie musiał poczekać w najmlodszej grupie na
        rówiesników. Może jednak warto czekać w kolejce na miejsce w
        najblizszym przedszkolu, a wykorzystać instytucje babci lub niani?
        Jeśli chodzi o wolne miejsca to proponuje dzwonić po przedszkolach i
        pytać. Nie wiem z jakiej dzielnicy Pani pisze ale czasami są jeszcze
        miejsca, a i dzieci rezygnuja bo czas chorowania. Zresztą dane w
        necie mogą się dezaktualizować.
    • 16.11.07, 17:15
      Wątek został przyklejony na górze na prośbę użytkowniczek, poza tym
      według regulaminu nie muszę pytać autora o zgodę. Pisałam do Pani we
      wrześniu ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Pytania w poprzednim
      wątku się pojawiały i wówczas wisiał on na pierwszej stronie - po
      odkeljeniu z góry. Otwiera się bardzo powoli, ponieważ jest długi i
      dlatego też prosiłam Panią o założenie nowego. Wątek nie został
      odesłany do lamusa - został jedynie odklejony z góry.
    • 17.11.07, 23:54
      Witam Panią Dyrektor. Mam pytanie w związku z warunkami higienicznymi
      w przedszkolu. Czy są jakieś sposoby na to, aby rodzice nie
      przyprowadzali chorych dzieci do przedszkola? Jak personel przedszkola
      może dopilnować, aby w przedszkolu przestrzegano przepisów Ustawy o
      systemie oświaty, zapewniających dzieciom bezpieczne i higieniczne
      warunki opieki? Czy orientuje się Pani jaka jest średnia frekwencja w
      najmłodszych grupach w różnych przedszkolach i czy frekwencja 22-35%
      nie świadczy o tym, że coś jest nie w porządku?
      • 25.11.07, 12:57
        Niestety tylko tłumaczenie i dzwonienie ale jeśli jest gorączka żeby
        natychmiast odebrac dziecko. TO problmem od lat, można prosisć,
        tłumaczyć, a zawsze znajdzie się rodzic, który ... Może rodzice sami
        powinni zwracać uwgę innym w szatni widząc np kaszlące lub
        zasmarkane dziecko? ALe uwaga, zawsze mogą usłyszeć, że dziecko ma
        alergie. Nie możemy wezwać lekarza i przebadac dziecka. Frekwencja w
        miesiącach jesienno - zimowych faktycznie w maluszkach jest kiepska
        z 25 dzieci najczęściej mniej ni z 20 chodzących, a i pamiętam czasy
        świnek i osp w przedszkolu gdzie bywało kilkoro. Teraz na szczęscie
        mamy szczepionki na wiele takich .
        • 25.11.07, 15:10
          Rodzice są bardzo oporni na wszelkie argumenty. Nie zależy im nawet
          na zdrowiu własnego dziecka, a co dopiero innych dzieci.
          Bardzo jestem ciekawa jakie przepisy nie pozwalają dyrektorowi czy
          nauczycielce na wezwanie lekarza i przebadanie dziecka. Byłabym
          wdzięczna za odpowiedź, gdyż w naszym przedszkolu sytuacja jest
          naprawdę dramatyczna. Opisana przez Panią frekwencja jest bardzo
          optymistyczna, w naszym przedszkolu od września normą jest 8 z 24
          dzieci, a często nawet 5. Przy czym na razie nie było chorób
          zakaźnych. Czy jest jakiś przepis, który zabrania dyrektorowi czy
          nauczycielce odmowy przyjęcia dziecka ewidentnie chorego (katar
          lejący się z nosa, czerwone oczy, mokry uporczywy kaszel), bo takie
          "przypadki" nie są odsyłane do domu, a nasze przedszkole bardziej
          przypomina przychodnię. Dochodzi do tego, że zdrowe dzieci nie
          chodzą do przedszkola, żeby się nie zarazić, bo większość kaszle i
          wyciera nosy w rękawy.
          • 27.11.07, 22:25
            W ustawie o sytemie oświaty jest o bezpicznych warunkach itd. Zgodę
            na przebadanie dziecka musi wyrazić rodzic, bo dziecko musi być
            ubezpieczone i mieć książeczke z danymi, a po drugie obecnie na
            wszystko prawie w przedszkolu musi rodzic wyrazić zgodę, na opieke
            psychologa, logopedy itp. a więc tym bardziej na badanie lekarskie.
            TO że jest tak malo dzieci w przedszkolu to czeste zjawisko o tej
            porze roku. Moje dziecko też sie nieźle nachorowalo gdy chodzilo
            kiedyś do maluchów. Potem bylo już tylko lepiej. Proszę zobaczyć czy
            cos na temat zdrowia jest w statucie tegoż przedszkola. Katar to
            częsta przypadłość u dzieci i dośc często rodzice tlumaczą to
            alergią, sychym powieetrzem itp. Jednak dziecko koszlące, z
            gorączką ... Państwo jako rodzce powinniście zwracać uwagę w szatni
            i zglaszć dyrektorowi. Dyrektor i nauczyciel powinien nie rzyjąć
            dziecka albo zadzwonić do pracy w celu odebrania dziecka, a jak
            rodzic upiera się że dziecko jest zdrowe to poprosić o zaświadczenie
            lekarskie - chociaż spotkalam sie z sytuacją, że rodzic dał
            zaświadczenie mimo, że dziecko było kaszlące aż strach. TO trudny
            temat. Trzeba walczyć i tyle. Zresztą nauczyciele też łapią infekcje
            od takich dzieci, a na zwolnieniu traci i naczyciel, i placowka, i
            dzieci. Może też Pai zadzwonić do sanepidu i opowiedzieć o sytuacji
            i poradzić sie co zrobić. Chętnie dowiem sie co odpowiedzieli.
            Powodzenia
    • 18.11.07, 22:06
      Witam, jestem ojcem pięcioletniego dziecka, matka parę miesięcy temu
      wyprowadziła się do innego miasta (adresu nie znam) ostatecznie
      uniemożliwiając moje kontakty z dzieckiem.
      Udało mi się za to ustalić (przy pomocy internetu) do którego
      przedszkola uczęszcza córka i jest to placówka prywatna.
      Jestem przekonany, że matka wraz ze swoim nowym partnerem
      uprzedzili personel przedszkola, że mogę się pojawić i żeby w takim
      wypadku nie dopuszczono do mojego kontaktu z małą.

      Dodam, że nie mam ograniczonych praw rodzicielskich, więc działanie
      matki jest bezprawne. Dlatego ostatnio postanowiłem złożyć wniosek o
      ustalenie kontaktów do sądu, niestety taka sprawa może ciągnąć się
      długo (pół roku, rok ... ?).

      I teraz pytanie - czy kiedy udam się to tego przedszkola to mam Pani
      zdaniem szansę, żeby przedszkolanki (które mnie przecież nie znają)
      pozwoliły mi porozmawiać z dzieckiem, dać prezent ? Chciałbym
      uniknąć nieporozumień, dlatego staram się przewidzieć reakcję
      przedszkola.
      Jak zareagowałaby Pani w podobnej, jak sądzę z Pani perspektywy -
      dość niewygodnej - sytuacji konfliktu pomiędzy rodzicami jako
      kierownik placówki ?
      • 25.11.07, 13:02
        DO momentu organiczenia praw lub wyznaczenia dni i godzin spotkań
        przez sąd zawsze może Pan odebrać dziecko jeśli chodzi o spotkanie
        na terenie przedszkola to prawnie też chociaż może to zakłucic
        spokojną atmoseferę, dziecko może źle zareagować, płakać lub nie
        chciec się rozstać, a i mama może zrobić awanturę. Proponuje
        załatwiać takie sprawy poza placówką. Ja w takiej sutuacji dzwoniłam
        do mamy i mówiłam żeby przyjechała i porozmawiała z ojcem lub żeby
        spotkanie odbyło się w jej obecnosci. Raz mama wyrazila
        telefonicznie zgodę, a spotkanie odbylo się w obecności
        nauczycielki. Jest to wyjątkowo niezręczna sytuacja dla wszystkich.
    • 25.11.07, 22:34
      czy panie do pomocy, pracujące w przedszkolu są jakoś sprawdzane pod
      kątem wiedzy o dzieciach, podejścia itp, czy niekoniecznie?

      większość pań do pomocy w przedszkolu do którego chodza moje dzieci
      jest super, ale jedna to kompletna porażka

      próbka tekstów:
      "jak będziesz płakał to mama po Ciebie nie przyjdzie"
      "A. był dzisiaj bardzo niegrzeczny- płakał, że chce jogurt"

      itd itp, co z tym robić, kto powinien zwracać uwagę?
      --
      Aksjomat Cole'a:
      Suma inteligencji na planecie jest stała, liczba ludności -
      rośnie.
      • 27.11.07, 22:14
        Niestety pani pomoc nie musi miec nawet wyksztalcenia średniego -a
        szkoda. Najczęsciej na to stanowisko idzie już ktoś znany, np byla
        pani wożna, ktora zdaniem dyrektorki nadaje się na to stanowisko i
        jak sie zwalnia zostaje ona przeniesiona. Jednak jak wszędzie i tu
        bywają pomyłki. Moim skromnym zdaniem na to stanowisko powinna iśc
        osoba chociaż ze średnim wyksztalceniem i po jakimś kursie zawodowym
        w tym kierunku ale cóż... w końcu maluchy nie muszą brać udzialu w
        zajęciach i teoretycznie moga odejść w trakcie jego trwania i wtedy
        pani pomoc powinna zadbac o ich bezpieczeństwo i zająć ich tak żeby
        nie przeszkadzały innym, ta pani powinna też pomagać w sali przy
        zajęciach i na dworze, w toalecie przy jedzeniu, fajnie gdyny znala
        troche piosenek , wierszyków itp i chociażby podstawy rozwoju 3
        latka. Ale to marzenia. Ważne żeby na tym stanowisku była zwyczajnie
        odpowiednia osoba. No i ta pani niw powinna udzielać rodzicom info o
        dzieciach, no chyba że typu zjadl wszystko lub spał albo nie. Od
        tego jest nauczycielka. Obawiam się, że może to być osoba, do której
        nie trafią Pani argumenty, myślę że warto najpierw porozmawiac z
        nauczycielką jeśli jest to fajna osoba, a jak nie to zostaje
        dyrektor.
        • 28.11.07, 09:01
          Bardzo dziękuję za odpowiedź. Pani "pomoc" zajmuje się tym wszystkim
          o czym Pani pisze, oprócz tego widziałam, że bawi się z
          dziećmi,spiewa z nimi itp- nie mam zastrzeżeń. Zastrzeżenia mam
          tylko do tego, co mówi do dzieci no i jak to mówi. Porozmawiam w
          takim razie z nauczycielką.
          --
          Aksjomat Cole'a:
          Suma inteligencji na planecie jest stała, liczba ludności -
          rośnie.
    • 03.12.07, 10:50
      Witam,

      moja córka najprawdopodobniej od września pójdzie do szkolnej
      zerówki.
      Mam pytanie, czy w związku z tym, że idzie do szkolnej zerówki
      będzie mogła skorzystać w wakacje z dyżurów w przedszkolach?
      Pytałam Pani w naszym przedszkolu, ale powiedziała, że nie, bo
      będzie już uczniem szkoły. Czy rzeczywiście tak jest.
      Pozdrawiam
      • 04.12.07, 17:21
        Nie wiem, o które wakacje chodzi. Rok szkolny trwa od września do
        końca sierpnia i jeśli dziecko w danym roku chodzi do przedszkola w
        wakcje ma oczywiście prawo skorzystać z dyżuru jeśłi chodzi do
        szkoły to ze szkolnej akcji lato w mieście ale nie z przedszkola bo
        nie jest do niego zapisane.
        • 04.12.07, 17:58
          Witam,
          córka obecnie chodzi do przedszkola do IV grupy, V grupa to już zerówka
          przedszkolna, ale my chcemy ją zapisać do zerówki szkolnej, aby chodziła od
          września, zamiast żeby zostawała w przedszkolu na kolejny rok. I dlatego pytam,
          czy w związku z tym będzie jeszcze mogła skorzystać z dyżurów wakacyjnych w
          przedszkolach w roku 2008 (lipiec - sierpień), bo Pani wychowawczyni grupy
          powiedziała, że nie, że jakby została w zerówce w przedszkolu to tak.
          Pozdrawiam
          • 04.12.07, 22:08
            Dyżur organizowany jest dla dzieci zapisanych w danym roku szkolnym,
            czyli dla Pani dziecka też a nie dla dzieci zapisanych od września
            kolejnego roku szk.
    • 03.12.07, 13:04
      Witam, obawiam się, że mam nieczęsto spotykany problem i nie mam pojęcia, jak
      sobie z nim poradzić. Odkąd moja niespełna 4-letnia córeczka chodzi do
      przedszkola, zmieniła się na gorsze. W ogóle nie chce opuścić przedszkola -
      wychodzi na siłę ostatnia, dość krótka droga do domu potrafi trwać grubo ponad
      godzinę. w tym czasie szarpie się, wyrywa, płacze, wrzeszczy... Po powrocie do
      domu wciąż
      płacze, nie chce zasnąć. Można się wykończyć. W przedszkolu jest bardziej niż
      grzeczna - do przesady, bo pozwala, aby inne dzieci ją źle traktowały (nigdy nie
      odda, gra tak, jak jej inne dzieci zagrają - złość wyładowuje w domu... w
      przedszkolu co najwyżej sobie popłacze w kątku, ale dalej lgnie do dzieci). Jak
      wybrnąć z tej sytuacji?
      • 04.12.07, 17:23
        Mysle, że to już problem raczej do rozwiązania w przedszkolu i
        proponuje skorzystac z rady psychologa.
    • 03.12.07, 13:59
      Pani Dyrektor
      w przedszkolu prywatnym mojego synka (KRK)obecnie nie ma placu zabaw. jak otwieralo sie przedszkole tez nie bylo ale z czasem udalo sie pani dyrektor wydzierzawic kawalek ziemi i przez 2 lata byl plac zabaw. Obecnie firma developerska zerwala umowe poniewaz postanowili postawic bloki. obecnie dzieci chodza do parku 15 min spacerem(jakladna pogoda0 ale rodzice bardzo sie buntuja. Codziennie rano maja gimnastyke i kolo 15 takze uwazam nie dzieci nie sa zastale. Czy my jako rodzice powinnysmy bardziej naciskac P. dyrektor o plac zabaw czy po prostu przedszkole prywatne nie musi miec placu zabac.
      mam jeszcze jedno male pytanie , na jakie imprezy dla dzieci rodzice powinni sie skladac a na jakie powinno isc za czesne.

      bardzo dziekuje za odpowiedz
      • 04.12.07, 17:26
        Prosze Panią, wybrala Pani przedszkole prywatne więc nie jestem w
        stanie odpowiedzieć na pytanie składek dodatkowych, a co do ogrodu
        to tez nie pomogę najlepiej zadzwonić do sanepidu i zapytać. Tam
        znaja wszystkie przepisy dobrze jesli chodzi o tego typu sprawy.
        Przedszkola prywatne są często zarejestrowane jako świetlice i
        często panuje tam prywata. Oczwyście jest wiele świetnym przedszkoli
        ale ... Nad panstwowymi przynajmniej ktoś ma nadzór stały, a nie z
        doskoku.
        • 05.12.07, 09:07
          Gdzie znajdę przepisy zabraniające zapisywania do przedszkola dziecka młodszego
          niż 3 lata. Mój synek w kwietniu kończy 3 lata, od lutego chciałam go zapisać do
          przedszkola ( niania odchodzi), do którego chodzi moja starsza córka. Dyrektor
          absolutnie nie chce się zgodzić, dopiero od kwietnia. Zasłania się kuratorium i
          przepisami. Jakimi, nie chciała powiedzieć. Czy to decyzja suwerenna dyrektora,
          czy regulowana prawem? Rocznikowo dziecko ma 3 lata, to kwestia 2 miesięcy.
          Miejsca w przedszkolu są.
          --
          Pozdrawiam
          Kamila
          • 05.12.07, 19:58
            Może w Statucie przedszkola jest punkt mówiący o wieku dzieci. Jeśli tak jest to
            niestety musisz czekać a jeśli tego niema to tylko dobra wola dyrekcji.
          • 06.12.07, 20:04
            w rozp o ramowy statucie przedszkola i statucie tego przedszkola ale
            w przypadku braku miejsc nic Pani nie zrobi, a przepis mówi o 2,5
            latkach w wyjątkowych przypadkach.
      • 14.12.07, 21:23
        niestety musze Panią zmarwić. Nie ma wymogu, aby przedszkole
        (niezależnie czy publiczne czy niepubliczne) musiało mieć plac
        zabaw. Są natomiast przepisy, które regulują jak ma ten plac
        wyglądać jeśli jest.
    • 05.12.07, 11:00
      Witam

      Moje dziecko chodzi do zerówki w przedszkolu i od kilku miesięcy słyszę że
      przedszkole jest głupie, nie chce tam chodzić, jest nudno. Do tego przedszkola
      chodzi od 3 rż i nigdy wcześniej nie narzekał. Panie skarżą się, że dziecko nie
      chce współpracować, że na zajęciach marudzi, że nie chce brać udziału w zabawach
      grupowych i wogole nic mu się nie chce.... itd. Jakiś czas sama oskarżałam
      dziecko, że jest marudą i leniem, ale z powodu choroby ostatnie tygodnie spędził
      w domu i nie zauważyłam takiego negatywnego zachowania. Przeciwnie, ciągle
      znajdywał sobie świetne zajęcia, pomagał mi w domu na każdym kroku i wogóle nie
      marudził.
      Skontaktowałam się z inną mamą zerówkowicza tego przedszkola i dowiedziałam się,
      że ma taki sam problem.
      No i mam pytanie:
      Czy takie zachowanie jest typowe dla dziecka w tym wieku czy może powinnam
      dociekać przyczyn w przedszkolu. Dodam, że na rozmowie w przedszkolu z paniami
      powiedziano mi, że tylko moje dziecko przejawia takie zachowania.
      Z góry dziękuję za odpowiedź.
      • 06.12.07, 20:08
        Takie zachowanie może miec rózne przyczyny : niedojrzalość, nuda,
        brak wiary we własne sily, problemy z opanowaniem materialu itd.
        Trzeba porozmawiać wnikliwie z nauczycielem i może poradzic się
        psychologa , dobrze jakby poobserwowal dziecko w grupie. A Pani
        polecam chwalenie, zauważanie co zrobi dobrze i mówienie o tym ale
        nie tylko ładenie, super, ślicznie. Trzeba zatrzymac się na chwilke
        o porozmawiac o tym co dziecko robi, jak to wyglada, jak sie
        postaralo itp.
        • 09.12.07, 19:50
          co Pani sądzi o takiej akcji (jest w "naszym" przedszkolu:

          www.pelargos.com.pl/103.html
          i czy rodzice nie muszą wyrazić na zgody na takie działanie?
          - - -
          Aksjomat Cole'a:
          Suma inteligencji na planecie jest stała, liczba ludności -
          rośnie.
        • 09.12.07, 19:51

          --
          Aksjomat Cole'a:
          Suma inteligencji na planecie jest stała, liczba ludności -
          rośnie.
          • 10.12.07, 16:55
            Napewno nie jako prezent tylko może jakiś dodatek. Książeczka akurat
            jest ok ale ta reszta reklam .... Kiedyś byla jeszcze pasta do
            zębów, a co rok gorzej. Zawsze możecie powiedzieć, że nie chcecie
            takich "paczek" .
    • 16.12.07, 00:47
      Witam Pani Dyrektor,
      mój syn ma 3,5 roku i od września uczęszcza do przedszkola. Ponieważ chodził do
      żłobka choroby ma za sobą. Ale zaczęły sie choroby zakaźne - ospa. Syn jest
      alergikiem i nie mogę od dłuższego czasu wyleczyć mu skóry (AZS). Krosty
      alergiczne zmieszały się z ospą (nie rozpoznałam jej). Z ospą cały czas chodził
      do przedszkola, do chwili kiedy ja ją dostałam. Wtedy dowiedziałam się, że ospa
      jest w 3. grupie a w 1. i 2. to się zaczyna. A u syna ospę rozpoznała wcześniej
      pani, która pomaga. Ale nikt mi nie zwrócił uwagi, żebym poszła jeszcze raz do
      lekarza.
      1. Czy naprawdę nie ma obowiązku informowania rodziców, że w przedszkolu jest
      choroba zakaźna? Rodzice mogliby wtedy obserwować swoje dzieci i nastawić się
      psychicznie, że będą musieli iść na zwolnienie.
      2. W przedszkolu jest lekarz raz w tygodniu. Czy lekarz nie powinien kontrolować
      stanu zdrowia dzieci (np. kiedy jest ospa)i sprawdzać ich czystość (a w
      szczególności włosy)?
      • 16.12.07, 14:42
        Przedszkole ma obowiązek zapenić dziecku bezpieczne i higieniczne
        warunki i to jest stwierdzenie szerokie i róznie je można rozumieć.
        W tym również mieści się - moim zdaniem - informowanie o chorobach
        zakaźnych. Nigdzie nie mo dokładnie zapisanego przepisu, że trzeba o
        chorobach informować. Jeśłi jest w przedszkolu lekarz o ktos za
        niego płaci - może z rady rodziców? Należałoby się może spotkać i
        omówić, a najlepiej spisać zasady współpracy. Co do oglądania dzieci
        i sprawdzania to może być problem bo nie wszyscy rodzice moga sobie
        życzyć aby własnie ten lekarz ciągle badał dziecko, poza tym to może
        być stresujące. Jednak w Pani przypadku to ta pani, która
        stwierdziła, ze to ospa powinna z pania porozmawiać albo skierować
        sprawę własnie do lekarza, żeby to on z pania porozmawiał.
        • 16.12.07, 20:38

          --Witam Panią mam takie pytanie bo nie wiem co terazByłam pierwsza
          na liście oczekujących na miejsce w
          przedszkolu.W pewnym dniu podeszłam do telefonu i miałam nie
          odebrany tel(nie odebrany dlatego ze własnie wyszłam z
          wanny).Zobaczyłam kto dzwonił i odrazu odzwaniam to było
          przedszkole.Pani powiedziała ze juz nie aktualne jest miejsce w
          przdszkolu bo nieodbierałam.Jeden tel jedno połączenie.Moga wogóle
          tak zrobić??


          • 17.12.07, 18:11
            Listy rezerwowe to w pewnym sensie wymysł wewnętrzny, nie ma
            przepisów na ten temat. Więc niewiele mogę na ten temat powiedzieć.
            TO praktyka wewnętrzna i zasady pewnie ustala sobie dyrektor.
            • 19.12.07, 12:40
              witam, rozpoczełam juz ten watek gdzie indziej -dopiero pózniej
              zobaczyłam ze mogę prosic o opinię pania dytektor. moje dziecko ma
              refluks i lekarz zalecił aby jadło co najmniej 2 godz przed spaniem.
              w przedszkolu po zupie dzieci lezakują. pani dyr. powiedziała ze nie
              ma mozliwosci przeniesienie na ten czas syna do innej grupy, bo
              panie nie są zadowolone z tego powodu, bo nie moga realizowac swoich
              planów zajęciowych( choc w rozkładzie dnia w tych godzinach sa
              zajecia relaksacyjne higieniczne itp), ze jedynie co to dziecko ne
              musi lezc tylko siedziec 1,5 godz. na łozku w pokoju z zasłonietymi
              oknami.. jest to przedszkole prywatne, w grupie sa 2 panie. co moge
              zrobic w tej sytuacji?
              pozdrawiam magda
              • 28.12.07, 17:21
                Prosze wziąć zaświadczenie od lekarza na temat stanu zdrowia dziecka
                i zalecanego sposobu odpoczynku oraz napisać podanie do dyrektora,
                najlepiej powolując się na któryś z zapisów statutu na temat
                higienicznych i bezpicznych warunków w przedszkolu> Niestety nie
                znam dobrze ramowego statu przedszkoli prywatnych - niepublicznych.
                Poczekać na odpowiedź dyrektora, ma 14 dni. Potem się zastanowimy
                dalej. Prosze napisac w piśmie jaki jest stan i jak źle wplywa na
                dziecko obecny sposób odoczynku, że to raczej kara za stan zdrowia i
                że nawet dorosly nie wytrzymałby takiego siedzenia, nie wspomnę, że
                nie wplywa to zbyt dobrze na sylwetke dziecka.
    • 20.12.07, 13:41
      Ja również, podobnie Pani, która pyta o refluks, dopiero teraz
      zorienowałam się, że mam "pod bokiem" specjalistę i mogę zapytać.
      Otóż będę wdzięczna za informacje na temat terapii pedagogicznej w
      przedszkolu: jakie są wskazania (problemy dziecka), czy są jakieś
      przeciwwskazania. Czy mogą to być zajęcia płatne? Jak dziecko
      przygotować, jak wyglądają takie zajęcia. Tyle pytań, ale bardzo
      liczę na odpowiedź.
      • 20.12.07, 21:54
        Witam,
        Do grupy mojego syna chodzi chłopiec, który jest najwyższy i najsilniejszy.
        Możliwe, że jego zachowanie nie wykracza poza normę, ale ponieważ jest bardzo
        duży, to jego ciosy są bolesne i zostawiają ślady (więc nie jest to tylko
        subiektywne odczucie dziecka). Chłopiec jest sympatyczny i ma sympatycznych
        rodziców (ale bije i to często i mocno). Kiedy rozmawiałam na jego temat z
        nauczycielką, powiedziała, że rozmawiała na ten temat z rodzicami i że oni
        "pracują nad problemem". Minęło trochę czasu, ale poprawy nie widać. Dziś w
        szatni przy opiekunce, która odbiera moje dziecko z przedszkola, mama tego
        chłopca sama wyznała, że "nie jest w stanie go opanować pod tym względem".
        Przyznam się, że zacytowany tekst mnie rozbroił. A gdyby miał zwyczaj nagle
        wtargnąć na trzypasmową jezdnię na czerwonym, to też tak sobie stoicko "nie
        potrafiła go okiełznać"? Wydaje mi się, że wówczas szybko uporałaby się z
        problemem. Wydaje mi się, że po prostu ani pań nauczycielek, ani rodziców nie
        boli, jak on bije i tak sobie sytuacja trwa, nikomu nie chce się wykazać
        stanowczości. Wiem, że przedszkole ma ograniczone możliwości działania, ale
        jakieś chyba musi mieć, nie może być tak, że grupa dzieci jest regularnie bita,
        bo chłopczyk jest duży i żywy. Proszę o radę, jak rozwiązać problem.
        • 26.12.07, 12:42
          Pytanie moje dotyczy technicznych warunków panujących w przedszkolu.
          Jak są wietrzone sale ? W obecności dzieci, czy podczsa ich
          nieobecności?
          MOje dziecko jest od miesiąca w domu w między czasie była 4 dni w
          przedszkolu.Jest ciągle chora. Bardzo często się zdarza już rano jak
          dziecko jest przyprowadzane na grupę przejsciową, że siedzą przy
          otwartym oknie, otwartych drzwiach od sali i do tego co chwilę się
          otwierają drzwi wejściowe, więc jest przeciąg.Tak samo jest
          popołudniu . To chyba nie tak powinna opieka nad dziećmi, no chyba
          ze panie chcą mieć mniejsze grupy do opieki.
          druga sprawa to na tych grupach nikt nie zwraca uwagi na dzieci
          wychodzące z toalety, że są źle podciągnięte , że brzuszki i plecki
          są odkryte, przecież te przeciągi są jeszcze bardziej dotkliwe dla
          tych dzieciaków.
          Już nie mówiąc o kradzieżach zwłaszcza ręczników.
          Jak z tym walczyć? Prosze o pomoc i poradę.
          --
          Gosia
          • 26.12.07, 22:36
            > Bardzo często się zdarza już rano jak
            > dziecko jest przyprowadzane na grupę przejsciową, że siedzą przy
            > otwartym oknie, otwartych drzwiach od sali i do tego co chwilę się
            > otwierają drzwi wejściowe, więc jest przeciąg.Tak samo jest
            > popołudniu .
            > druga sprawa to na tych grupach nikt nie zwraca uwagi na dzieci
            > wychodzące z toalety, że są źle podciągnięte , że brzuszki i
            plecki
            > są odkryte, przecież te przeciągi są jeszcze bardziej dotkliwe dla
            > tych dzieciaków.
            > Już nie mówiąc o kradzieżach zwłaszcza ręczników.
            > Jak z tym walczyć? Prosze o pomoc i poradę.

            Przepraszam, że się wtrącam, ale zawsze przy tego typu pytaniach
            zastanawiam się JAKIEJ rady w takich sytuacjach oczekują rodzice. Bo
            chyba jedyna, której można udzielić jest taka: "Proszę porozmawiać z
            nauczycielkami opiekującymi się dziećmi. Zasygnalizować problem/
            Państwa niezadowolenie. Poprosić je o zmianę postępowania. W razie
            braku reakcji porozmawiać z dyrektorem placówki DO KTÓREJ CHODZI
            DZIECKO".
            Rozumiem, że rodzice pytają tu o przepisy czy ich interpretację,
            procedury, dzielą się wątpliwościami, szukają potwierdzenia. Ale
            zawsze mnie zastanawia, dlaczego, jeśli problem jest stosunkowo
            prosty (nieodpowiednie wietrzenie, brak dbałości o stan ubrania
            dziecka) nie przyjmuje się najprostszego rozwiązania: bezpośredniej
            rozmowy z kimś od kogo zależy zmiana tego stanu rzeczy. Bardzo
            jestem ciekawa dlaczego tak się dzieje.
          • 28.12.07, 17:36
            Cztając ten post odpowiedź jest chyba jasna, prosze rozmawiać i
            zwracać uwagę. Sala powinna być wietrzona ale nie w takiej sytuacji.
            Co do podciągania to wiem, ze w mnłodszych grupach dzieci są
            poprawiane przez panie ale to zazwyczaj za chwilę jest już
            powyciągane znowu. Dzieci jest 25, a nauczycielka jedna i przydała
            by się pewnie pani do podciągania i wciagania podkoszulek. Warto
            dziecko uczyć w domu tej czynności.
        • 28.12.07, 17:31
          Niestety jest to problem trudny bo dziecko to nie może być wydalone
          z przedszkola, a rodzicom nic nie można zrobić jesli nie chcę
          współpracować, chyba że jest już to atologia i zgłasza się sprawę na
          policję, do opieki itp. A całe cięgi zbiera przedszkole bo nikt nie
          jest cudotwórcą i sam nauczyciel nic nie zrobi. Bez zgody i
          zaangażowania rodzica nic się nie osiągnie. Proponuje załatwić
          sprawę na zebraniu z rodzicami, może presja wszystkich rodziców
          wpłynie na rodzinę dziecka, chociaz znając życie oberwie się
          placówce. Można go przepisac tez do starszej grupy żeby nie czuł
          się najsilniejszy. Albo zabrać wlasne dziecko z przedszkola.
          • 28.12.07, 22:53
            przedszkole2 napisała:

            > Niestety jest to problem trudny bo dziecko to nie może być
            wydalone z przedszkola

            Dlaczego nie może być skreślone? Ustawa o systemie oświaty na to
            pozwala.

            > a rodzicom nic nie można zrobić jesli nie chcę współpracować

            Jeżeli rodzice nic z tym nie robią albo są totalnie nieskuteczni, a
            dziecko stanowi wyraźne zagrożenie dla bezpieczeństwa innych dzieci,
            to właśnie może być określoną w statucie placówki przesłanką do
            skreślenia dziecka z listy.

            --
            Ne puero gladium!
            • 29.12.07, 19:08
              Życze powodzenia w skresleniu z listy przedszkolaków dziecka, które
              uczęszcza do przedszkola, jest zadbane, czyste, rozwija się w
              normie, ma z teoretycznie normalną rodzinę, a jedynym problemem jest
              to, że Bije dzieci, co teoretycznie robi pewnie ze 30 % jego
              rówiesników. Oczywiście piszę to z przekąsem, ale życze powodzenia w
              szczegolnosci w walce z rzecznikiem praw dziecka, kuratorium itd.
              Przerabialam to i prosze mi wierzyć skreślenie takiego dziecka jest
              wlaściwie niemożliwe. Oczywiście wyniknie z tego stwierdzenie, że to
              nauczycielki nie dają sobie rady, a powinny i dyrektor jest
              nieskuteczny.
              • 29.12.07, 19:25
                Wiem, znam całą tę otoczkę, te różne bajędy rozmaitych
                niedorzeczników. Jednak jestem zdania, że w przypadkach, kiedy
                zawodzą wszystkie metody oddziaływania wychowawczego, trzeba podjąć
                taką uchwałę (rada pedagogiczna), wydać decyzję (dyrektor) i bronić
                tego jak niepodlegości.

                Praktycznie rzecz ujmując, chodzi też o kartę przetargową w
                rozmowach z beztroskimi rodzicami takiego dziecka, o potrząśnięcie
                nimi, o pokazanie, że przedszkole nie pozwoli się lekceważyć i albo
                rodzice współpracują, albo niech zabierają dziecko do innej
                placówki. W wielu przedszkolach obserwuję porażającą bezradność w
                rozmowach z rodzicami nieudolnymi wychowawczo, nadmierną uniżoność,
                służalczość wręcz. Takie postawy prowadzą do lekceważenia zasad
                obowiązujących w placówce ze strony niektórych rodziców, do
                bezradności i niemocy.

                Dla mnie sprawa jest prosta: na pierwszym planie trzeba stawiać
                prawa dziecka krzywdzonego. Jedno z nich, fundamentalne, to prawo do
                wolności od wtórnej wiktymizacji.

                --
                Ne puero gladium!
              • 29.12.07, 19:40
                przedszkole2 napisała:

                > Przerabialam to

                Pani Dyrektor, proszę napisać coś więcej. Była uchwała RP? Wydała
                Pani decyzję administracyjną o skreśleniu? Było postępowanie
                odwoławcze i uchylenie Pani decyzji? Z jakim uzasadnieniem?

                --
                Ne puero gladium!
            • 30.12.07, 09:28
              scher napisał:

              >
              > Dlaczego nie może być skreślone? Ustawa o systemie oświaty na to
              > pozwala.
              A co zrobić z nieudolnymi nauczycielkami? może pozwalniać?
              • 30.12.07, 10:13
                mama303 napisała:


                > A co zrobić z nieudolnymi nauczycielkami? może pozwalniać?

                Uderz w stół...

                MamoDywizjon303, -pewnie masz grupowego łobuza? wink

                --
                Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!

                fotoforum.gazeta.pl/3,0,597179,2,1.html
                • 30.12.07, 12:49
                  A czy trzeba mieć grupowego łobuza /nawet nie wiem kto to taki
                  smile/żeby myślec obiektywnie i logicznie?
                  • 30.12.07, 16:57
                    Zapraszam do założenia osobnego wątku na ten temat bo ja
                    wypowiedzialam się już w tej sprawie, a opowiadać dokładnie, tak jak
                    ktoś tu sugerowal, jak to było w moim przedszkolu nie planuję bo
                    nie o to tu chodzi. Poza tym sprawa dotyczyla dziecka z ogromnym
                    problemem. Zresztą jak już pisalam zalezy mi na anonimowości. Nie
                    jestem zwolennikiem wyrzucania z przedszkola każdego bijące dziecka
                    bo to nie rozwiązanie problemu tylko pozbycie sie go. Jestem za
                    szukaniem rozwiazań. Do tego nie piszemy tu o kryminaliście tylko o
                    dziecku, które ma problem. trzyba poszukac rozwiązania żeby zarowno
                    to dziecko mogło żyć w społeczności przedszkolnej jak i pozoslała
                    część grupy i ich rodzice czuli się bezpiecznie.
        • 29.12.07, 19:34
          jogo2 napisała:

          > nauczycielką, powiedziała, że rozmawiała na ten temat z rodzicami
          > i że oni "pracują nad problemem".

          Zapytaj nauczycielki, czy zna jakiekolwiek metody oddziaływania
          behawioralnego, czy oprócz rozmowy z rodzicami dziecka potrafi też
          sama kiwnąć palcem we właściwym kierunku? Czy wyciąga - we własnym
          zakresie - jakiekolwiek konsekwencje wobec bijących dzieci, czy
          stosuje na przykład metodę przerwy (time-out), czy wymaga od
          agresora każdorazowego zadośćuczynienia poszkodowanemu, czy
          każdorazowo doprowadza do momentu autentycznej skruchy, do momentu,
          kiedy agresywnemu dziecku przestanie być przyjemnie i pokojarzy to z
          konsekwencjami złego zachowania?
          Zapytaj też, czy oglądała "Supernianię" i czy wypróbowała
          pokazywane w tym programie metody?

          Najlepiej założyć ręce pod siebie i zwalić swoją niemoc na to,
          że "rodzice nie chcą współpracować"! W przedszkolu wiele rzeczy ma
          prawo dziać się bez zgody rodziców.

          --
          Ne puero gladium!
      • 28.12.07, 17:27
        Trudno odpowiedzieć mi na to pytanie bo możnaby napisać pracę na ten
        temat.Wskazania to najczęściej orzeczenie do ksztalcenia specjalnego
        dotyczy to skierowania dziecka do placówki integracyjnej, lub opinia
        o wczesnym spomaganiu - na ten temat jest rozporządenie MEN. Dzieci
        z problemami mają też zalecenia do pracy indywidualnej z
        nauczycielem od psychologa przedszkolnego ale to raczej lżejsze
        problemy. Dzieci kierowane są też na róznego rodzaju zajęcia w
        poradni osychologiczno - pedagogicznej. Wskazania mogą być rozmaite,
        a osoba prowadząa zajęcia powinna mieć przygotowanie do tego, lub w
        przypadku pracy indywidualnej- wyrownawczej prowadzi je nauczyciel
        wychowania przedszkolnego. CVzy moga byc płatne - pewnie tak, zależy
        od gminy lub orgnau prowadzącego. Jak wyglądają to zalezy od
        problemu dziecka. TO naprawdę zbyt szerokie pytanie.
        • 31.12.07, 00:49
          Witam ponownie,
          Dziękuję za odpowiedź na poprzednie pytanie, aczkolwiek raczej to stanowisko
          scher mnie bardziej satysfakcjonuje. Tym razem chciałam zwrócić się z prośbą o
          rozstrzygnięcie innego problemu. Odnoszę wrażenie, że przedszkole (w którym na
          1m2 powierzchni przypada o wiele większa liczba ludzi niż w mieszkaniu,
          przebywających w nim dzień w dzień, po wiele godzin) jest w ogóle nie wietrzone.
          To znaczy, przypuszczam, iż delikatnie uchyla się te nowoczesne uchylne w
          płaszczyźnie pionowej okna, ale nie ma mowy zapewne, aby zostały kiedykolwiek
          otwarte okna na oścież na co najmniej 15 min. żeby zapewnić wymianę powietrza.
          Kiedy przychodzę odbierać dziecko a także kiedy je przyprowadzam rano, mam
          wrażenie sporej duchoty panującej w sali. Przypuszczam, że nikomu się nie chce,
          a rodzice mają ten problem głęboko gdzieś także i nawet im w głowie nie zaświta,
          że w ogóle może to być jakikolwiek problem. Niestety, nie mogę zapewnić synowi
          przebywania 2-3 godzin dziennie na wielkomiejskim świeżym powietrzu, jak to się
          działo, zanim poszedł do przedszkola, oraz w pierwszym roku jego chodzenia,
          kiedy był odbierany zaraz po obiedzie. Tymczasem zamiast dziecka o rumianych
          policzkach, jakim był, zanim zaczął chodzić do przedszkola, po południu odbieram
          z przedszkola dziecko o ziemistoszarej cerze z sinymi workami pod oczami. W
          miarę jak wracamy do domu, zaczerwieniają mu się lekko policzki, a sińce pod
          oczami ustępują. Moim zdaniem jest to klasyczny objaw niedotlenienia. Co mam
          zrobić i jak porozmawiać z tymi paniami, aby zechciały przewietrzać ten lokal?
          Niestety na brak poparcia ze strony innych rodziców raczej nie mogę liczyć.
          • 31.12.07, 14:23
            Ja jakby trochę nie rozumiem sprawy bo wietrzenie jest naturalnym
            odruchem. Sale wietrzy się przy każdej okazji jak dzieci wwychodzą z
            sali - na rytmikę, gimnastyke, na dwór - a w czasie pobytu w sali
            rozszczelnia się okna lub otwiera jakies końcowe tak żeby nie wiało
            na dzieci bezpośrednio. POza tym dzieci codziennie powinny przebywać
            na dworze, oczywiście przy opowiedniej pogodzie i temperaturze-
            dzieci w "moim" przedszkolu mają buzie rumiane szczególnie gdy
            wracają z godzinnego ( lub więcej ) pobytu na dworze. Myśle, że
            powinna Pani zwyczajnie powiedzieć nauczycielce jakie ma Pani zdanie
            na temat zaduchu w sali i tyle. Jak to nic nie da to porozmawiac z
            dyrektorką. Prosze jednak pamiętac, ze pewnie 50% rodziców gdy
            wchodzi do wywietrzonej sali ma pretensje, że dzieci specjalnie się
            wietrzy żeby chorowały i ta sama część rodziców uwaza, ze
            wychodzenie zimą na dwór sprzyja chorobom i najlepiej siedzieć w
            sali.
            • 15.01.08, 11:41
              Mam prośbę - do wietrzenia przedszkoli i spacerów. Prosze mi napisać czy
              przedszkole powinno mieć regulamin, instrukcję obsługi, wytyczne czy coś
              podobnego odnośnie tych tematów. W naszym przedszkolu dzieci nie wychodzą na
              spacer a wietrzenie odbywa się na plecach mojego dziecka, zazwyczaj po rytmice i
              ostatnio jak się dowiedziałam po 2 dniach jest chora. Pani tłumaczy, że po
              rytmice jest gorąco - a do głowy jej nie przyjdzie że dziecko z krótkim
              rękawkiem rozgrzane nie powinno być wietrzone. Chciałabym wiedzieć czy jest coś
              wg. czego powinna się stosować przedszkolanka.
              • 15.01.08, 18:55
                Na temat spacerów są przepisy BHP dotyczące wycieczek i opieki w
                trakcie. Co do wietrzenia to poprostu zdrowy rozdsądek i jeśli
                chodzi o wychodzenie na dwór to w wielu programach można znaleźć
                zapis o ruchu na świeżym powietrzu. Czasami przedszkola mają
                opracowane jakies regulacje na ten temat. Ale żeby byo coś
                konkretnie na temat spacerów i wietrzenia to nie wiem, nie spotkałam
                się. Myślę, ze terzeba porozmawiac z dyrektorką na ten temat.
                • 14.06.08, 16:26
                  • 14.06.08, 21:20
                    Kobieto, regulamin ?! Litości! Po co? ( przepraszam ale nie
                    wytrzymałam )
    • 02.01.08, 17:53
      Na początku serdecznie pozdrawiam i życzę wszyskiego najlepszego w
      Nowym Roku!
      Moje pytanie dotyczy wyjątkowo nie dziecka ale siostry. Jej
      marzeniem od zawsze był zawód nauczycielki przedszkola. Ukończyła
      wymagany kierunek studiów, studia podyplomowe i tu zaczęły się
      schody. Jest ona osobą z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności z
      tytułu niedosłuchu. Nosi aparat słuchowy, który w 100% eliminuje
      niedosłuch. Niestety w orzeczeniu wśród wymienionego oprzyrządowania
      oprócz aparatu słuchowego wymieniony jest także gorset ortopedyczny.
      W momencie bowiem wystawiania takiego orzeczenia (siostra chodziła
      wówczas do szkoły podstawowej)miała problem z kręgosłupem i przez
      miesiąc była zmuszona w nim chodzić. Od tamtego czasu nie miała
      problemów z kręgosłupem, gorsetu więcej nie nosiła. Zapis jednak
      pozostał. I teraz szukając pracy dowiedziała się w jednym z
      przedszkoli, że nikt jej nie zatrudni w przedszkolu z takim zapisem
      w orzeczeniu. Stąd moje pytanie: czy naprawdę nie ma ona szans na
      zatrudnienie w żadnym przedszkolu? Czy regulują to jakieś przepisy,
      które zabraniają zatrudnić taką osobę (jeśli tak to będę wdzięczna
      za podanie podstawy prawnej)? Czy nie wystarczyłoby w tym przypadku
      na przykład zaświadczenie lekarskie wydane przez specjalistę
      medycyny pracy, iż siostra jest zdolna do pracy na stanowisku
      nauczyciela przedszkola?
      Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.
      • 05.01.08, 15:21
        Mam pytanie, jakie kryteria stosowane są przy naborze dzieci do
        przedszkola? Czy decyduje tylko kolejność zgłoszeń?
        W marcu 2007 zapisywałam synka do 3 przedszkoli bemowskich. Z uwagi
        na niedogodne godziny zapisów, udało mi się złożyć podania pod
        koniec terminu, w którym przyjmowano zgłoszenia. Mój syn nie został
        przyjęty do żadnego z tych przedszkoli, nie znalazł się też na
        liście rezerwowej.
        Dodam, że urodził się pod koniec listopada 2004, więc w momencie
        przyjęcia do przedszkola nie miałby jeszcze ukończonych trzech lat.

        Zastanawiam się w związku z tym, jak postąpić przy tegorocznych
        zapisach. Czy zrezygnować z przedszkoli Bemowskich, które są bardzo
        oblegane i zapisać dziecko do przedszkola w mniej obleganych
        dzielnicach?
        Czy podania są rozpatrywane w każdym przedszkolu z osobna, czy też
        przedszkola przesyłają podania i decyzje o przyjęciach są
        podejmowane gdzieś na "szczeblu centralnym"?


        • 06.01.08, 10:15
          Termin składania karty nie powinien być kryterium a przyjęciu, myślę
          że zadecydował miesiąc urodzin, przy dużej ilości wiele przedszkoli
          przyjmuje tylko pełnych 3 latków. Każde przedszkole ma osobną
          komisję rekrytacyjną ale przy przyjmowaniu dzieci przedszkola
          najbliższe kontaktują się ze sobą ( rekordziści jakich spotkałam
          składali do 5 przedszkoli ), tak żeby dziecko przyjąc do jednego i
          nie blokowac kart. Wielu dzielnicach sprawdza się karty czy nie ma
          dubli, a w zeszły roku przekazywało się spis do wydziału edukacji w
          mieście w wersji elektronicznej, a potem dostawało sie inf. gdzie
          ew. przyjete do nas dziecko jest jeszcze przyjęte i miałyśmy
          kontaktować się z tym przedszkole i uzgodnić gdzie zostanie. Nie
          wiem co Pani poradzić, bo w przeludnionych dzielnicach jak już
          powstanie grupa pełnych 3 atków to zazwyczaj nie ma dla młodszych
          miesjca w przyszłym roku. Ja zawsze radzę szukać miejsca teraz i
          zapisać teraz , bo w ciągu roku zwalniają się miejsca, a jak już
          dziecko zalapie się do grupy to na przyszły rok przyjete będzie.
          Pyta Pani gdzie zapisać, nie wiem gdzie Pani pracuje, czy daleka
          jest droja dojazdu, a moze gdzieś na ptasie w okolicznych
          dzielnicach, może na starych Bielanach gdzie jest mniej malych
          dzieci, a jaednocześnie na trasie do pracy zapytać teraz?
          DO przedszkola przyjmuje komisja powolana przez dyrektora
          przedszkola i on w oparciu o ogólne zasady prawne przyjmuje dzieci.

          • 07.01.08, 21:32
            Dziękuję za informację.
            Niestety w interesującej mnie okolicy (Wola, Bemowo) nie ma
            aktualnie wolnych miejsc sad
            www.edukacja.warszawa.pl/index.php?wiad=1077
            Czy skoro w ubiegłym roku nie przyjęto mojego synka do przedszkola,
            bo nie miał ukończonych 3 lat, to w tym roku będzie "aplikował" do
            grupy 3-latków?
            pozdrawiam,Ewa
            • 08.01.08, 16:45
              TO co w necie to są dane na 5 dnia miesiąca, a sytuacja miedzy 5, a
              kolejnym 5 często się zmienia. Wiele razy w ciągu miesiąca ktoś
              odchodzi, lub od 1 dnia miesiąca i już jest ktoś na jego miejsce.
              Oczywiście jeśli państwo pracujecie oboje, dziecko ma pełne 3 lata i
              mieszkacie w najbliższej okolicy to spełniacie kryteria, po matkach
              samotnych, rodzinach zastępczych itp. Jednak podstawowym warunkiem
              są wolne miejsca i moze być tak ( niestety ) że cała grupa obecnych
              3 latków przejdzie w komplecie i miejsc nie będzie. Bo dzieci które
              już chodzą , a spełniają kryteria tak jak Pani rodzina maja
              pierwszenstwo. Radzę podzwonić po przedszkolach i poprosić o kontakt
              w przypadku zwalniającego się miejsca i zapisać dziecię juz teraz.
              Pozdr.
      • 07.01.08, 16:49
        Przedw szystkim ta osoba musi miec zgodę od lekarza medyzyny pracy,
        czyli badania wstępne ,a na skierowaniu, które pisze pracodawca
        okresla sie dokladnie zakres czynności pracownika. Nauczyciela w
        przedszkolu musi sie schylic, dźwignąć , podnieś dziecko, cwiczyć,
        biegać, tanczyć itd. tak więc jeśłi w orzeczeniu wpisany jest gorset
        może być problem z uzyskaniem pozytywnego badania wstępnego. Warto
        wystąpić o zmianę orzeczenia tak żeby była aktualna ze stanem
        zdrowia. Lekarz nie weźmie na siebie odpowiedzialności jeśłi nie pa
        podkłądki, a dyrektor nie moze zatrunić bez badania wstępnego .
        Przepraszam, przeoczyłam Pani post.
        • 07.01.08, 19:58
          Serdecznie dziękuję!
    • 05.01.08, 21:39
      Ostatnio byłam zapisać córkę do przedszkola, które ma bardzo dobrą opinię, ale
      zastanowiło mnie kilka informacji podanych przez Panią dyrektor. Czy jest
      możliwe, żeby w maluchach nie było pani do pomocy i czy dzieci w wieku niecałych
      trzech lat powinny umieć same się ubierać, podcierać i same chodzić do ubikacji
      (jeśli zachce im się "dodatkowo" w trakcie zajęć)?
      • 06.01.08, 10:19
        Nie wiem czy pytanie dotyczy w-wy i czy przedszkola publicznego.
        Jeśłi tak to gdy w grupie jest powyżej 10 3 latków jest etat dla
        pomocy n-ciela. Co do samodzielności dziecka im bardzie samodzielne
        tym lepiej dla niego. Ale dziecko - moim zdaniem - powinno
        podejmowac próby wykonania wymienionych czynności. A siusiu to już
        samo powinno umieć zrobić do ubikacji. Jeśłi nie ma pomocy
        nauczyciel w grupie to raczej w trakcie zajęcia trudno je przerywać,
        zostawiać 20 dzieci i iść z jednym do WC, najczęscie przed zajęciem
        wszystkie dzieci korzystają z ubikacji lub przynajmniej sa do tego
        zachęcane.
        • 06.01.08, 10:24
          pytanie nie dotyczy wa-wy, a przedszkole jest niepubliczne. czy w takim razie w
          przedszkolach niepublicznych nie ma takiego wymogu?(na stronie internetowej tej
          placówki każda grupa ma panią do pomocy)...
          • 07.01.08, 16:44
            W przedszkolu niepublicznym panują zasady ustalone przez organ
            prowadzący, czyli przez własciciela, prosze sprawdzić w statucie
            placówki i na tej podstawie można ubiegać sie o pomoc na piśmie .
    • 06.01.08, 12:34
      Witam ponownie! Dlaczego nie odpowiedziała Pani na moje pytanie
      (wyżej postawione, dotyczące możliwości zatrudnienia w przedszkolu)?
      Mam nadzieję, że to z powodu niedopatrzenia. Naprawdę bardzo zależy
      mi na odpowiedzi.
      • 08.01.08, 16:16

        Witam,
        W sprawie wcześniejszego posyłania dzieci do szkół, z tego co
        rozumiem to na razie dobrowolnego. Czy w związku z tym jeśli będę
        chciała aby moje 5 letnie dziecko poszło do zerówki zamiast do 4tej
        grupy, to potrzebuję badania z poradni? Rozumiem, że skoro rodzice
        mają decydować czy szkoła wcześniej czy nie to te badania nie będą
        już potrzebne i mogą również zdecydować aby zerówka była o rok
        wcześniej?
        • 08.01.08, 16:24
          Przepraszam za pomyłkę, myślałam oczywiście o 3 grupie a nie o 4tej
          bo czwarta to zerówka aktualnie.
        • 08.01.08, 16:46
          To chyba pytanie do pani minister, a nie do mnie bo wiemy o tym
          pomyśle z prasy tyle co wszyscy.
          • 08.01.08, 17:24
            > To chyba pytanie do pani minister, a nie do mnie bo wiemy o tym
            > pomyśle z prasy tyle co wszyscy.
            No właśnie smile
            Ciekawa jestem jak będzie rozwiązany np. taki problem, że od
            września tego roku mogą się w klasie I znaleźć dzieci 6-letnie
            prosto z domu, 6-letnie po grupie 5-latków w przedszkolu, 6-letnie,
            które wcześniej przerobiły zerówkę np. w przedszkolu (bo zostały do
            niego przyjęte przed ukończeniem 3 r.ż) i 7-latki po zerówce. A w I
            klasie wciąż jeszcze będzie obowiązywał stary program zakładający,
            że naukę podejmują 7-latki po obowiązkowej zerówce. Dopiero się
            poziom wiedzy i umiejętności dzieci chodzących do jednej klasy
            pierwszej zróżnicuje...
          • 09.01.08, 11:06
            Pewnie do pani minister bardziej, ale ona nie ma takiego wątku
            tutaj smile
            Myślałam, że może cokolwiek więcej Pani wie...
            Ale rozumiem, że pomysł świeży i pewnie jeszcze zresztą ulegnie
            modyfikacji, a o takich rzeczach jak pytałam nikt nie pomyśli.
            Szkoda, bo za chwile nabory do przedszkoli a to ważna sprawa do
            której grupy w takim razie zapisywać.
            • 09.01.08, 18:29
              Zapisze Pani dziecko tam gdzie dyrektor je przyjmie, zgodnie z
              organizacją danego przedszkola. Liczę, że I klasy dla 6latków nie
              będą realizować tego samego programu co I klasy z 7 latkami, bo
              reforma rozwoju dziecka nie przyspieszy i jeśli już reforma dojdzie
              do skutku to dzieci pójda "kluczem" daty urodzenia, a nie jak komu
              sie podoba bo ta wersja jest chyba poroniona. Zresztą w jakimś
              wywiadzie p. minister wspomniała o ułożeniu programu dla "nowej" I
              klasy i myślę, że pójdzie za tym także przeszkolenie kadry - mam
              nadzieje. Jeśłi chodzi o moją opinie to trzeba dzieci przygotowac do
              szkoły a nie posylac je od razu do I klasy i wprowadzenie obowiązku
              I klasy dla 6 latków wcale nikomu szans nie wyrówna jeśłi 5 latki
              nadal będa mogly być w domu. Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi
              o pieniądze, a utrzymanie dziecka w przedszkolu jest droższe niż w
              szkole i to sporo droższe tak więc ... Nie uważam, żeby obecne 6
              latki w przedszkolach, uczace się w nich obowiązkowo nie były dobrym
              wyjściem, nie wiem po co to zmieniać. Myśle, że warto zeby rodzice
              wyrazali swoje opinie np. piszac do MENu. Ale u nas co minister to
              nowe pomysly czemu tylko kosztem naszych dzieci, a napewno tych
              pierwszych roczników które przetestują reformę. Ciekawe czy ktoś
              pomyslał o tej połowie 6 latków, która zostanie w niepelnych wtedy
              grupach przedszkolnych, pewnie wyśle się ich na siłę do zerówek
              szkolnych i do ... świetlic szkolnych.
              • 10.01.08, 14:47
                Zgadzam się z Panią w 100%. Moje dziecko jest z z pierwszego
                kwartału 2003 roku, więc niestety może się "załapać" na pierwszy
                rzut. Jeszcze co prawda nie wiadomo, jak to do końca będzie ale dla
                mnie to ważne, bo albo zerówka w przyszłym roku albo trzecia grupa.
                I nie wiem co robić. Wolałabyhm,zeby poszła do nieprzygotowanej
                szkoły jednak trochę przygotowana. Nie bardzo wierze w podział klas
                na 6 cio i 7 latki bo to pewnie liczbowo się nigdy nie zgodzi ale
                fakt, że mogą być likwidowane przedeszkolne zerówki za 2 lata.
                Niefajnie będzie. A najgorsze, że na ważne pytania nikt nie będzie
                jeszcze pewnie długo znał odpowiedzi. Pozdrawiam.
    • 08.01.08, 21:16
      Mam prosbe do Pani Dyrektor, potrzebuje kupic urzadzenia sanitarne-
      ubikacje i zlew ale male, takie jak dzieci maja w przedszkolu,
      pytalam w roznych sklepach ale kazdy robi wielkie oczy, moze Pani mi
      podpowiedziec gdzie mam tego szukac, przeciez gdzies przedszkola sie
      zaopatruja w takie rzeczy. Potrzebowalabym tez tanie szafki do
      szatni i tani sprzet na plac zabaw. Moze polecic mi Pani jakies
      firmy?. Z gory dziekuje i pozdrawiam.
      • 09.01.08, 18:32
        Tanie szatnie i tani sprzęt ogrodowy ? Nie znam takich - wszystko
        musi mieć teraz atesty do przedszkola - to po pierwsze, a po drugie
        musi być trawałe i bezpiczne z dobrego materiału więc nie idzie to w
        parze z tanim. Co do sanitariatów to proponuje zadzwonić do fabryki
        np w Kole albo poszperać w internecie bo ja nie wiem. Ja mam do od
        lat, a jak się zepsuje to zlecam naprawę firmie i oni już to
        zakładają.
        • 09.01.08, 19:48
          No dobrze, chodzilo mi o najtanszy sprzet i oczywiscie z atestami.
          Firm na rynku jest duzo (kiedys byl jeden CEZAS) i myslalam, ze Pani
          jako Dyrektor przedszkola orientuje sie ktore firmy oferuja fajny
          sprzet i niedrogi, ale jak widac sie mylilam. WIdocznie Pani
          przedszkole ma gore pieniedzy i cena kompletnie sie nie liczy.
          Pozdrawiam

          • 09.01.08, 22:14
            cena oczywiście się liczy ale sprzęt ogrodowy, który kupuje nie jest
            tani więc wymieniam go sukcesywnie ale za to jest trwały, bezpieczny
            i moim zdaniem najlepszy - ale napewno nie tani. Wolę mniej mniej w
            ogrodzie ale lepiej na dłuższy czas. Zresztą zgodnie z zasadami
            gospodarowania finansami publicznymi obowiązują mnie pewne procedury
            i musze umiec wytłumaczyć dlaczego ten, a nie ten. Pytała mnie Pani
            o tani sprzęt więc sprzęt który kupuje nie jest tani. Nie polecam
            sprzetu z beli drewnianych bo jest oczywiscie atrakcyjny ale po 8 -
            10 latach, zaleznie od podloża trzeba się z nim rozstać.
            • 10.01.08, 16:11
              czy w w-wie można składć wniosek o przyjęcie dziecka do przedszkola
              w kilku placówkach?
              --
              pozdrawiam
              kasia
              • 14.01.08, 17:32
                Róznie rodzice robią ale wiem, ze karty są sprawdzane i w niektórych
                dzielnicach te dzieci przyjmowane są na końcu albo wogóle.
                • 15.01.08, 08:44
                  jak mam rozumieć, określenie, że "karty są sprawdzane"?
                  czy są jakieś zasady określające do ilu placówek można złożyć
                  wniosek? np wnioski do żłobków można składać w kilku
                  miejscach...osobiście nie widzę w tym żadnego problemu...ale może
                  się mylę...
                  i mam jeszcze jedno pytanie: czy wystarczy, że jedno z rodziców jest
                  zameldowane w dzielnicy na terenie której znajduje się przedszkole,
                  czy też dziecko musi być zameldowane w tej właśnie dzielnicy? w jaki
                  sposób jest to sprawdzane?
                  --
                  pozdrawiam
                  kasia
                  • 15.01.08, 18:49
                    Od kilku lat w wielu dzielnicach sprawdzalo się karty czy nie ma
                    dubli, od zeszlego roku przekazuje się listę dzieci do miasta w celu
                    wyeliminowania dubli. CHodzi o to żeby jednego dziecka nie przyjąc w
                    kilku przedszkolach. W wielu ogloszeniach o zapisach i
                    obwieszczeniach burmistrzów widziałam prosbe lub jakiś inny zapis o
                    składaniu wniosku do jednego przedszkola. Nigdzie nie ma przepisu na
                    ten temat ale wiem, że patrzy się na te dzieci mniej życzliwym
                    okiem. W kartę wpisuje się adres zamieszkania, a nie zameldowania i
                    dyrektor może poprosić o dokument potwierdzający ten fakt.
                    • 16.01.08, 08:44
                      dziękuje za odpowiedźsmile
                      co do dublowania miejsc to przecież jeśli dziecko dostanie się do 2
                      przedszkoli to z jednego rodzice i tak muszą zrezygnować i
                      automatycznie jest miejsce dla innego dziecka...no ale jeśli jest
                      tak jak Pani pisze, to faktycznie nie warto ryzykować...choć dla
                      mnie to zasady rodem z PRL-u...
                      i jeszcze jedno ważne pytanie - jaki dokument ma potwierdzać adres
                      zamieszkania dziecka???
                      --
                      pozdrawiam
                      kasia
    • 13.01.08, 23:06
      Witam
      mam pytanie - moje dziecko ma 5,5 roku, od 3 roku życia chodzi do
      tego samego przedszkola, jest to przedszkole niepubliczne. W ciągu
      ostatniego roku zdarzały się sporadycznie sytuacje gdy pani
      zajmująca się dziećmi sygnalizowała nam ze syn źle się zachowywał
      (ignorował polecenia - udawał że ich nie słyszy, wykonywał je
      dopiero po powtórzeniu.
      Przez ostatnie dwa miesiące był spokój, ale ostatnio okazało się że
      syn w trakcie zabawy zniszczył zabawkę - uderzył samochodem o ścianę
      w trakcie zabawy w wyścigi, jak twierdzi było to niechcący i nie mam
      powodów by mu nie wierzyć. Usłyszeliśmy od pani dyrektor, że zabawkę
      mamy odkupić i tu nie mam żadnych uwag, ale także że syn nie słucha
      jej poleceń, rozrabia i pociąga za sobą całą grupę, która też wtedy
      nie chce słuchać Pani i Pani nie może przez to grupy opanować.
      Stwierdziła także, że jeśli się to nie zmieni to wyrzuci go z
      przedszkola. I tu muszę powiedzieć że trochę zgłupiałam - syn nie
      jest agresywny, nie bije innych dzieci, natomiast rzeczywiście jest
      trochę komediantem i lubi się popisywać przed grupą.
      Czy brak posłuszeństwa może być powodem do usunięcia dziecka z
      przedszkola?
      • 13.01.08, 23:40
        > Czy brak posłuszeństwa może być powodem do usunięcia dziecka z
        > przedszkola?

        Każde przedszkole, także niepubliczne, musi podać w statucie powody,
        dla których dziecko może zostać usunięte z przedszkola. Nie
        słyszałam, żeby wśród takich powodów podawane
        było "nieposłuszeństwo". Możesz poprosić o pokazanie statutu i
        wskazanie punktu, zgodnie z którym Twojemu dziecku groziłoby
        usunięcie. Zastanawiam się tylko, czy, jako rodzic, chciałabym, żeby
        moje dziecko chodziło do przedszkola, w którym go nie chcą, bo przez
        nie "nie mogą opanować grupy" smile
        • 14.01.08, 14:26
          Dzięki. Właśnie dziś wybieramy się na rozmowę do Pani dyrektor, więc
          sprawdzę to sobie w statucie.
          Oczywiście myślałam o zmianie przedszkola, ale z drugiej strony to
          ostatni rok - do zerówki musi już iść do szkoły, więc na tych kilka
          miesięcy nie opłaca mi się robić rewolucji i przerzucać go w inne
          środowisko. Zresztą w tym ma swoich kolegów, z którymi za jakiś czas
          pójdzie do zerówki a potem do pierwszej klasy - mieszkamy w
          niewielkiej dzielnicy miasta w której jest jedna szkoła i jedno
          przedszkole.
          Zobaczę co dziś usłyszymy...
      • 14.01.08, 17:33
        Proszę zobaczyć w statucie co na ten temat jest napisane ale w
        przedszkolach niepublicznych dzieją się różne rzeczy.
        • 15.01.08, 16:03
          Prosze o informacje, czy jest to zgodne z przepisami, ze przedszkolaki
          wozone sa np do teatru autokarem bez fotelikow.
          • 15.01.08, 18:59
            Tak. A pytanie do Pana, czy autobusami komuniacji miejskiej przewozi
            Pan dziecko w foteliku, a czy wszystkie dzieci mają foteliki w
            domach, czy siedzenia we wszytkich autokarach mają pasy ????
            • 15.01.08, 21:08
              Ja oczywiscie mam fotelik dla mojej coreczki, ale nie mam pretensji o
              przewozenie autokarem bez folelikow, poniewaz rozumiem, ze jest to
              praktycznie niewykonalne. Pytam o podstawe prawna, poniewaz czytalem,
              ze z wejsciem Polski do Unii istnieje u nas rowniez obowiazek
              zapinania pasow w autokarach. Interesuje mnie, czy dyrektorzy placowek
              swiadomie ignoruja ten przepis czy go zwyczajnie nie ma. Konkretnej
              podstawy prawnej nie znalazlem w internecie.
              • 17.01.08, 16:53
                Nie są mi znane takie przepisy ale może jestem niedoinformowana
                jednak gdy nasze dzieci na wycieczce były kontrolowane przez policję
                nie doczepil się nikt do braku pasów.
              • 20.01.08, 12:48
                tatalucyny napisał:

                > ze z wejsciem Polski do Unii istnieje u nas rowniez obowiazek
                > zapinania pasow w autokarach.

                Kojarzę skądś, że dotyczy to tylko autobusów z ostatnich roczników,
                które fabrycznie wyposażane już są w pasy bezpieczeństwa.

                --
                Ne puero gladium!
    • 15.01.08, 22:17
      Do kogo się zwrocić, jeśli moje dziecko przynosi z przedszkola
      pasożyty? Wiem że 3 mamy z grupy leczą podobnie jak ja. Ale reszta
      nie jest świadoma problemu, albo bagatelizuje. Pewno w młodszych
      grupach mamy nie wiedzą o takim problemie. Kiedy powiedzialam pani
      kierownik, że leczę swoje dziecko na pasożyty i poprosilam aby
      poinformowala innne mamy to odmowiła. Niby że nie ma takiego
      obowiązku, bo to są prywatne sprawy . Pani kierownik jest młoda,
      pracuje w prywatnym przedszkolu i pewno musi słuchać właścicieli.
      Dlaczego wychowawcy nie wiedzą nic o owsikach , lamblii,
      włosogłóce, gliśćie. Przecież sami i ich rodziny też są narazone na
      pasożyty i choroby które te wywołują. Dzieci w wieku przedszkolnym
      ciągle kaszlą, a niewiele matek wie, że taki kaszel wywołuje
      włosogłówka lub glista. Ja sama wyleczylam po 2 latach dziecko z
      astmy oskrzelowej w ten sposób ,że przeleczyłam na wszystkie
      pasożyty u parazytologa. Natrafiłam w internecie na artykul dr
      Ireny Wartołowskiej "Pasożyty a alergia", czytałam też przewodnik
      epidemiologiczny tytuły prac lekarskich sugerują że choroby są
      wywoływane nie tylko przez bakterie i wirusy ale tak samo przez
      pasożyty i grzyby. Pasożyty to nie tylko ból brzucha, biegunki, czy
      liszaje na skórze ale także zapalenie oskrzeli, płuc - często bez
      gorączki , suchy kaszel w nocy , nadpobudliwość,płaczliwość,
      senność, sińce pod oczami, pokrzywki na skórze, duszności, brązowe
      znamiona na skórze. Kolejki do alergologow są długie , a można je
      skrócić uświadamiając matki i pracownikow przedszkoli o pasożytach,
      o tym że trzeba leczyć po objawach, bo badania nie są doskonałe.
      Jaja w kupie nie muszą wystapić, bo np owsiki mogą pasożytować w
      jelicie cienkim, a nie grubym, .Pobranie kupy do badania może nie
      pokrywać się ze złożeniem jaj przez pasożyta. Glista jajeczkuje co
      2,5 miesiąca. Pediatrzy ignorują pasożyty , dla aptek i firm
      farmaceutycznych korzystniej jest leczyć na astmę niż na pasożyty.
      • 17.01.08, 16:50
        Kochana, masz 100% rację.
        I jest to ogromny problem. Lekarze zachowują sie jakby nic nie
        wiedzieli o pasożytach i leczą u wszystkich astmy i alergie. A
        zacząć trzeba od pasożytyów i dopiero brać się za alergię jak dobra,
        właściwie przeprowadzona kuracja na pasożyty całej rodziny nic nie
        dała.
        Fajnie by było jakby personel przedszkoli był tego świadomy i
        uświadamiał rodziców, bo to właśnie w przedszkolach dzieci sa
        najbardziej narażone. Tylko, że to temat tabu, wstydliwy i mało
        kto przyznaje sie do pasożytów. A tak naprawdę to potrzebna jest
        duża uświadamiająca kampania społeczna.
      • 17.01.08, 16:56
        Dziecko nie powinno chodzić do przedszkola z pasożytami i w trakcie
        leczenia. Dyrektor powinien poinformowac rodziców o problemie, a w
        przypadku owsików dobrze gdyby wszyscy, którzy mają styczność z
        chorym sie odrobaczyli. Jeśli jednak dyrektor nie reaguje w takich
        sytuacjach jest sanepid.
    • 16.01.08, 10:59
      Chcę zeby dziecko poszlo do przedszkola we wrzesniu 2009. Teraz ma 19 miesiecy.
      Czy jest to sposób na "zaklepanie kolejki" Czy mogą mi odmówić przyjęcia takiego
      wniosku?
      • 17.01.08, 16:59
        Nie, nie można zlożyc z takim wyprzedzeniem. Zresztą i tak kolejnośc
        zgloszenia dziecka nie decyduje o przyjęciu. A wniosek składa się w
        momencie naboru ogloszonego przez organ prowadzący na konkretnych
        roczników na konkretny rok. Wniosek Pani nie będzie przyjety rok
        wcześniej.
    • 17.01.08, 21:16
      Witam,
      Nasze dziecko urodziło sie w grudniu 2005 roku . Z tego co zdążyłam się
      zorientować nie mamy za dużych szans na miejsce w przedszkolu (od września
      tego roku).Dziecko aktualnie uczęszcza do państwowego żłobka. Zmartwiła mnie
      wiadomość, że od września nie może juz chodzić do żłobka, bo rocznikowo ma już
      trzy lata (wiadomość od P. Kierownik).Trudno mi zrozumieć tą sytuację, czy to
      jest zgodne z przepisami? Co mamy zrobić jeśli dziecko jest "za stare" do żłobka
      a "za młode" na przedszkole? Z góry dziękuję za odpowiedź.
      • 18.01.08, 08:36
        napisała Pani wyżej, że dyrektor moze zażądać dokumentu
        potwierdzającego adres zamieszkania dziecka - moje pytanie brzmi
        jaki to dokument??? a może chodzi o dkument potwierdzający meldunek?
        ale co jeśli adres zameldowania i zamieszkania nie jest ten sam???
        --
        pozdrawiam
        kasia
        • 18.01.08, 14:49
          dowód osobisty rodzica, książeczka zdrowia dziecka, umowa najmu
          lokalu, poświadczenie z urzędu meldunkowego ( np. o meldunku
          czasowym )
          • 18.01.08, 15:04
            ale tak naprawdę żaden z tych dokumentów nie jest (no oprócz tego o
            czasowym zameldowaniu)dokumentem potwierdzającym adres
            zamieszkania...takich dokumentów poprostu się nie wydaje i moim
            zdaniem nie ma możliwości sprawdzić gdzie ktoś faktycznie
            zamieszkuje...no chyba, że wywiad środowiskowy...
            --
            pozdrawiam
            kasia
            • 21.01.08, 16:53
              No na jakies podstawie miejsce zamieszkania ustalić trzeba bo np.
              dzieci zameldowane w innych miastach, a przebywające w Wwie z
              rodzicami w mieszkaniach wynajmowanych też moją prawo starać sie o
              przedszkole. DO wywiadu środowiskowego nie jestesmy upowaznione.
      • 18.01.08, 14:47
        To zalezy w jakiej dzielnicy. Ja akurat patrzę na rocznik bo tak
        dzieci ida też do szkoły, ale jeśli jest dużo chetnych niestety
        niektórzy dyrektorzy takie krytetium biorą pod uwagę. Pisałam na
        moim poprzednim poście żeby rodzice napisali list do MENu lub
        Kuratorium o dyskryminacji dzieci urodzonych po wrześniu i o
        utrudnianiu im możeliwosci edukacji ze swoim rocznikiem, a przez to
        utrudnianie wogóle możliwosci dostęu do przedszkoli ( bo przecież za
        rok grupa z jego rocznika jest już wkomplecie i miejsc brak ) i nie
        zapewnienie jednakowego okresu przygotowawczego przed szkołą o rok
        itd. Jest jeszcze instytucja rzecznika praw dziecka.
    • 18.01.08, 23:57
      Córeczka uczeszcza do przedszkola od wrzesnia.Duzo chorowała od tego
      czasu i przebywała w tym czasie w domu. Mielismy dotychczas 2
      imprezy przedszkolne.Dziecko jest inteligentne,przedszkolanki je
      chwalą.Problem dotyczy zachowania na przedstawieniach
      przedszkolnych - dostała rolę(byłam dumna).Niestety jak tylko mnie
      zobaczyła ( na Jasełkach) to już na krok nie odstąpiła.Oczywiście z
      występu nici,nył ryk,dziwne jiny, itp.Powtórka odbyła się dzisiaj na
      wystepach z okazji dnia Babci i Dziadka.Przykleiła sie do nogi
      Dziadka i koniec , nie dała się oderwać.Jak ją ośmielić? A może sama
      z tego wyrośnie: Jak reagować?
      Będę wdzięczna za wszelkie podpowiedzi..

      pozdrawiam,
      Ania
      • 21.01.08, 16:55
        Proponuje przeczekać bo zmuszanie może miec odwrotny skutek. Jest
        trochę takich dzieci i zazwyczaj mija to po roku - dwóch. Można też
        ośmielac dziecko małymi kroczkami rozpoczynając od występów w domu
        przy rodzinie, a potem stopniowo powiększać widownie.
    • 20.01.08, 13:12
      Witam,
      W lipcu tego roku planujemy z męzem otworzyć przedszkole
      niepubliczne w Łodzi. Chciałam zapytać z jakiego rodzaju problemami
      najczęściej sie Pani spotyka w przedszkolu, na co powinniśmy się
      uczulić?
      Ponieważ nie wszyscy mogą być zainteresowani tym tematem, podaję
      maila na którego może mi Pani przesłać odpowiedź
      agnieszka@ekoludek.com.pl
      Z góry dziękuję za pomoc
      Agnieszka
    • 21.01.08, 14:06
      Witam,

      moj synek w kwietniu skonczy 4 latka.W zeszlym roku staralam sie o
      wpis do przedszkola, ktore mam po drodze do pracy.Niestety nie
      dostal sie.To, do ktorego chodzi nie za bardzo mi odpowiada i
      chcialabym jeszcze raz sprobowac.I pytanie:czy skladac podania
      jednoczesnie do kilku przedszkoli?I czy w tym roku bedzie rowniez
      rekrutacja elektorniczna tak jak w zeszlym ?Czy tez beda powolywane
      specjalne komisje ???? prosze o rade
      • 21.01.08, 16:59
        Myślę, że nadal będzie elektroniczne przekazywanie danych bo w calej
        Wwie było bardzo dużo dzieci przyjetych w kilku przedszkolach w
        róznych dzielnicach co okazywało się dopiero we wrześniu ( rodzice
        zazwyczaj nie informują o rezygnacji ), a wiele dzieci bylo
        nieprzyjetych w związku z tym. Nie wiem co ma Pani na myśli pisząc o
        specjalnych komisjach bo komisje kwalifikacyjny powolywane sa przez
        dyrektora w przedszkolu, czasami spotykają się też dyrektorki w celu
        sprawdzenia kart przed przyjęciem ale to nie jest komisja, pomaga to
        wcześniej wylapać duble.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.