Dodaj do ulubionych

chore dzieci przyprowadzane do przedszkola?!

06.01.08, 09:03
czy jest w Krakowie przedszkole, do którego nie przyjmują chorych
dzieci, tzn. rano ktoś sprawdza w jakim stanie mądre mamusie i
tatusiowie przyprowadzają swoje pociechy?! mój syn chodzi do
przedszkola 180 (Bieżanów) i trafia mnie, bo co wróci po chorobie (a
zaraz jak ma jakieś objawy zostawiam go w domu), to zaraz coś łapie.
nic dziwnego, dzieci kaszlą , smarkają , niektóre z gorączki
zasypiają na stołeczkach. rodzice mają to w nosie, bo mają dziecko z
głowy, dziwię się tylko, że dyrekcja pozwala, żeby tak chore dzieci
przyłaziły i rozsiewały zarazki. czy ktoś mógłby mi polecić
przedszkole w Krakowie, gdzie rano sprawdza się , żeby chore dzieci
nie zostawały? dzięki i pozdrawiam!


Edytor zaawansowany
  • kropkacom 06.01.08, 09:15
    U nas nie jest tak źle. Z gorączką nikt nie przyprowadza. Za to moja córa kiedyś
    dostała gorączkę i panie nie zrobiły larum. Uznały że i tak zaraz leżakowanie.
    Odebrałam małą i dopiero wtedy się o tym dowiedziałam. Z katarem i kaszlem
    dzieci chodzą. Na początku była prośba do rodziców by nie przyprowadzać dzieci
    poważnie chorych i tych które dzień wcześniej wymiotowały lub gorączkowały.
  • ewusia13 06.01.08, 15:52
    niestety jest to wina rodziców...
    ja jako nauczyciel mam zakaz od mojej dyrekcji ingerencji w to czy dziecko nie
    jest przypadkiem chore bo nie jestem lekarzem, a to, że widzę objawy choroby
    jest nieistotne.
    rodzice na początku roku zostali poinformowani o tym, że nie wolno przyprowadzać
    dzieci chorych ale i tak robią to na co mają ochotę. do tego stopnia, że
    potrafią powiedzieć "proszę, żeby dziecko dziś nie jadło bo całą noc wymiotowało
    i ma gorączkę..." ręce opadają.
    moje dziecko też chodzi do naszego przedszkola i nie mogę znieść tej bezradności
    dyrekcji. ona zachowuje się tak jakby bała się odezwać do rodziców...
  • grzalka 06.01.08, 19:25
    nie wiem, jak w Krakowie, ale w Olsztynie jest jedno takie
    przedszkole- w sezonie infekcyjnym chodzi 3-4 dzieci
    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
    wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • rengro 08.01.08, 19:21
    w moim przedszkolu sprawa jest prosta .Po wcześniejszych
    przypadkach przyprowadzania dzieci chorych nawet na świnkę bądź
    prośbach rodzicóew o aplikowanie co osiem godzin antybiotyku
    biseptolu lub kropli do nosa sprawa została postawiona
    jasno .dziecko które wykazuje jakiekolwiek objawy chorobowe typu
    podniesiona temeratura ,ropny katar ,kaszel proszeni sa o
    przyniesienie od lekarza zaswiadczenia że dziecko w takim stanie
    może uczęszczac do przedszkola z rozporządzenia w kuratorium i
    wydziale oświaty wiemy że w sytuacjach zagrażających zdrowiu i
    bezpieczeństwu dzieci dyrektor placówki może wezwać sanepid a opłatą
    za wizytę i badanie dziecka obciążyc rodziców.rodzice zostali o tym
    fakcie poinformowani i choroby dzieci dla nas przestały byc
    problemem.Rodzice sami sie pilnują i są w stanie znaleźć opiekę dla
    chorego dziecka
  • hazel-eyes 08.01.08, 22:23
    a więc jedank się da, tylko trzeba chcieć. zazdroszczę mądrej
    dyrekcji.
  • mama_mamusia 07.01.08, 22:19
    Słyszałam, że tak, ale to gdzieś w centrum Krakowa...
    Dla mnie to jest czystą głu... i egoizmem żeby dzieci chore (lub podziębione) przyprowadzać do przedszkola.
    Trzeba być egoistą żeby tak robić!!!
    Mają rodzice wytłumaczenie, że nie mam z kim zostawić chorego maluszka a ja nie mogę siedzieć w domu z dzieckiem, bo stracę prace itp.
    Po pierwsze teraz nie jest tak trudno o pracę a zdrowie dziecka jest najważniejsze!!!
    Po drugie, jeżeli masz faktycznie trudną sytuację to pomyśl, że nie tylko ty (mam na myśli rodziców, którzy przyprowadzają dzieci chore lub podziębione do przedszkola).
    Taka mamusia np. Jacusia przyprowadzi chorego do przedszkola gdzie Krzyś (i kilkoro innych dzieci) też zachoruje, bo się zarazi i jego mama musi siedzieć w domu z dzieckiem chorym, bo nie ma wyjścia (np. wychowuje sama dziecko i jest jedyną żywicielką w rodzinie)
    a może stracić pracę i przez kogo wiadomo…
    Ciekawa jestem jak by przedszkole podzielić na dwie grupy gdzie jedna to dzieciaki chodzące chore i zdrowe a druga tylko i wyłącznie zdrowe dzieci. To gdzie by mama takiego Jacusia by zapisała…
    Po trzecie mówienie, że dziecko musi się wychorować?!!!
    Przepraszam, ale jak dziecko choruje to musi zażywać lekarstwa i to nie jest dobre dla organizmu zwłaszcza antybiotyki!!! A odporność nabywa się z wiekiem a nie z tzw. wychorowaniem się!!!
    Najwyraźniej przedszkole jest tylko PRZECHOWALNIĄ dzieci..


    Dla mnie jest to czysty EGOIZM I GŁU…!!!


    PS. W przedszkolu mojego syna matki 2-latków przyprowadzały (lub nadal przyprowadzają) o 6:00 a odbierają o 18:00. Maluch rano idzie do przedszkola i wraca do domu zje kolację i idzie spać. Kurcze a gdzie rodzice? Pani nauczycielka mówiła, że rodzice tych dzieci przedstawiali harmonogram swojej pracy i nie pracują od rana do wieczora! Czyżby zapominali o dziecku…
  • nowa_na_forum 08.01.08, 08:15
    rodzice mają to gdzieś. Trochę ich rozumiem, bo nie każdy ma możliwość
    zostać z dzieckiem w domu przez tydzień w miesiącu. Ale jest to
    denerwujące, bo przez to inne dzieci częściej chorują.
  • justi54 08.01.08, 08:23
    Odchodząc od tematu samego posyłania chorych dzieci do przedszkola
    (rodzice posyłali, posyłają i posyłać będą) to kto w tych super
    przedszkolach (Olsztyn czy centrum Krakowa) bada dzieci rano i
    ocenia ich stan zdrowia oraz jakie przyjmuje kryteria. Dziwi mnie
    też jedna rzecz jak o wyborze przedszkola dla dziecka może decydować
    fakt że nie przyjmują tam chorych dzieci. Można trafić na fatalne
    przedszkole a jedynym argumentem za będzie fakt
    kontroli "zdrowotności".
    --
    Ulubione forum Gwiazdki 2001
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
  • mama_misi 08.01.08, 13:43
    To zalezy co dla kogo jest najwazniejsze... Dla mnie fatalne sa
    przedszkola z chorymi dziećmi a niestety u nas tylko takie...
    --
    PODARUJ 1% MISI
  • justi54 09.01.08, 09:18
    U nas też na ponad 100 przedszkoli państwowych plus multum
    prywatnych (żyjacych na szczęście tylko kilka sezonów)nie ma ani
    jednego gdzie na wejściu ocenia się stan zdrowia dziecka. Dla mnie
    osobiście fakt funkcjonowaniu takowej oceny jest na ostatnim
    miejscu jeśli chodzi o kryterium wyboru przedszkola.
    --
    Ulubione forum Gwiazdki 2001
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
  • mama_misi 13.01.08, 22:35
    Dla mnie gdyby była taka możliwość, takie kryterium byłoby na
    pierwszym bo do "zwykłego" moje dziecko wcale nie może chodzić. Nie
    ważne by było, ze kadra mniej wyksztalcona, ze mniej zajęc
    dodatkowych. Takie przedszkole w którym sprawdzałoby się stan
    zdrowia dzieci przed wejściem byłoby szansa na beztroską zabawę dla
    mojego dziecka. Dla każdego ważne sa inne rzeczy... Dla mnie
    najwazniejsze jest zdrowie...
    --
    PODARUJ 1% MISI
  • mim288 14.01.08, 15:41
    Zero kontaktu z chorobami nie oznacza zdorwia. Poza tym oznacza to,
    że dziecko bedzxie najprawdopodibniej chorować w zerówce - a to już
    może stworzyc problem nie tylko z zabawą, ale i z nauką.Zarażać
    moga też dzieci bez symptomów choroby (zanim się rozchorują), więc
    jedyna metoda to uodpornić.
  • dusia_dusia 14.01.08, 22:01
    Kliknij proszę sygnaturkę mamy misi. Nie zawsze da się uodpornić
    --
    Marfa Pietrowna
  • grzalka 08.01.08, 22:31
    justi54 napisała:

    >kto w tych super
    > przedszkolach (Olsztyn czy centrum Krakowa) bada dzieci rano i
    > ocenia ich stan zdrowia oraz jakie przyjmuje kryteria

    ponoć ocenia pani nauczycielka, jakie kryteria przyjmuje nie wiem,
    bo moje dzieci tam nie chodzą, ale chyba ostre, skoro w sezonie bywa
    3-4 dzieci

    Dziwi mnie
    > też jedna rzecz jak o wyborze przedszkola dla dziecka może
    decydować
    > fakt że nie przyjmują tam chorych dzieci. Można trafić na fatalne
    > przedszkole a jedynym argumentem za będzie fakt
    > kontroli "zdrowotności".

    może najpierw wybiera się te z kontrolą stanu zdrowia przed
    wejściem, a potem z tych najlepsze?


    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
    wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • justi54 09.01.08, 09:20
    No to wybór jest żaden skoro takie są tylko w Krakowie lub Olsztynie.
    --
    Ulubione forum Gwiazdki 2001
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
  • hazel-eyes 08.01.08, 13:33
    witam! dzięki za odpowiedzi. niestety wszystko zależy od rodziców i
    ich podejścia do sprawy.u niestety choroba dziecka nie jest kwestią
    jednego tygodnia w miesiącu-to jeszcze dałoby się przeżyć. nie mam
    babć na emeryturze, jesteśmy tylko ja i mąż. nie przekonuje mnie też
    zdanie, że ktoś absolutnie nie może zostać z dzieckiem. jest
    przecież bodajże 60 dni opieki rocznie wg kodeksu. a może chodzi o
    to, że dostaje się 80% pensji? pracuję w małej prywatnej firmie, nie
    mam zastępcy i wiem, że jest bardzo ciężko iść na opiekę, ale nie
    jest to niemożliwe!ktoś wcześniej pisał, że dochodzimy do perfekcji
    w niedochodzeniu swoich prawsmile chyba tak jest.
    a odnośnie sprawdzania, czy chore dzieci nie przychodzą do
    przedszkola-nie chodzi mi o konsylium lekarskiesmile ale gorączkę u
    dzieciaka po prostu widać i kaszel oskrzelowy każda matka odróżni od
    zwykłego odkaszliwania.a jeżeli dziecko ma gorączkę to jest chore i
    nie ma dwóch zdań.
    zgadzam się z osobą, która pisała powyżej. przyprowadzanie dziecka
    do przedszkola to egoizm i głupota.
    pozdrawiam
  • hazel-eyes 08.01.08, 13:35
    hazel-eyes napisała:

    > witam! dzięki za odpowiedzi. niestety wszystko zależy od rodziców
    i
    > ich podejścia do sprawy.u niestety choroba dziecka nie jest
    kwestią
    > jednego tygodnia w miesiącu-to jeszcze dałoby się przeżyć. nie mam
    > babć na emeryturze, jesteśmy tylko ja i mąż. nie przekonuje mnie
    też
    > zdanie, że ktoś absolutnie nie może zostać z dzieckiem. jest
    > przecież bodajże 60 dni opieki rocznie wg kodeksu. a może chodzi o
    > to, że dostaje się 80% pensji? pracuję w małej prywatnej firmie,
    nie
    > mam zastępcy i wiem, że jest bardzo ciężko iść na opiekę, ale nie
    > jest to niemożliwe!ktoś wcześniej pisał, że dochodzimy do
    perfekcji
    > w niedochodzeniu swoich prawsmile chyba tak jest.
    > a odnośnie sprawdzania, czy chore dzieci nie przychodzą do
    > przedszkola-nie chodzi mi o konsylium lekarskiesmile ale gorączkę u
    > dzieciaka po prostu widać i kaszel oskrzelowy każda matka odróżni
    od
    > zwykłego odkaszliwania.a jeżeli dziecko ma gorączkę to jest chore
    i
    > nie ma dwóch zdań.
    > zgadzam się z osobą, która pisała powyżej. przyprowadzanie dziecka
    > do przedszkola to egoizm i głupota.
    > pozdrawiam
    oczywiście w ostatnim akapicie chodzi mi o przyprowadzanie CHORYCH
    dzieci, a nie przyprowadzanie w ogóle. tak to z mojej poważnej
    wypowiedzi, zrobiła się śmiesznasmile pozdrawiamn
  • makare1 08.01.08, 18:05
    hazel-eyes napisała:
    > a odnośnie sprawdzania, czy chore dzieci nie przychodzą do
    > przedszkola-nie chodzi mi o konsylium lekarskiesmile ale gorączkę u
    > dzieciaka po prostu widać i kaszel oskrzelowy każda matka odróżni
    od
    > zwykłego odkaszliwania.

    UUUUUUUUUUUU to dobra jesteś!
    Ja będąc lekarzem nie jestem w stanie tego powiedzieć bez
    osłuchania. Ale gratuluję dobrego oka!

    >jest bardzo ciężko iść na opiekę, ale nie
    > jest to niemożliwe!ktoś wcześniej pisał, że dochodzimy do
    perfekcji
    > w niedochodzeniu swoich prawsmile chyba tak jest.

    Ja też jestem matką, a co byś powiedziała gdybym to ja co chwilę
    szła na zwolnienie ze swoim dzieckiem, a Ty nie miałabyś do kogo
    udać się ze swoim? Dochodzenie swoich praw swoją drogą, ale nie
    dajmy się zwariować. Była już zresztą o tym mowa na ty forum!
    A teraz z innej beczki:
    Proszę dla własnej wiedzy poczytać sobie o rozwoju odporności i
    układzie immunologicznym u dziecka(sporo info w necie). Układ
    immunologiczny musi w jakiś sposób nabyć swoje kompetencje, jak nie
    w przedszkolu to dziecko swoje odchoruje w szkole...
    U dzieci infekcje często rozwijają się bardzo szybko: rano - jest
    zupełnie zdrowe, a w godzinach południowych jest już gorączkujące,
    wymiotujące, z dusznością, bolącym uchem itp Na prawdę ciężko to
    przewidzieć...
    Uwazam, ze ta dyskusja nie ma sensu...
  • jovzak 08.01.08, 19:49
    Makare1, powiedz mi proszę jako lekarz co robić z takimi dziećmi jak
    moje. Mój synek jest alergikiem .Na infekcje reaguje
    nadreaktywnością oskrzeli. Wcześniej prowadząc normalne życie (
    dziecko nie było izolowane) chorował bardzo mało. Nigdy nie miał
    antybiotyków. Od października, gdy poszedł do przedszkola, to
    prawdziwy dramat. Po paru dniach katar, suchy kaszel, wziewy, wziewy
    itp...Dzieci w grupie 30 - mnóstwo kaszlących strasznie, katary do
    pasa....Gdy u syna zaczyna się infekcja zabieram Go z przedszkola,
    wraca zdrowy i za chwilę jest chory, to czysty obłęd. W moim
    przypadku pozostaje wybór zostawic synka w przedszkolu i mieć
    nadzieję, że nie bedzie astmatykiem czy zafundować mu ( wg mnie mało
    atrakcyjne) życie z nianią. Całym sercem podpisuje się pod tym, że
    chore dzieci nie powinny być w przedszkolu. Oczywistością jest , że
    nikt nie chce chronić dzieci przed chorowaniem w ogóle. Jednak
    powinien byc w tym jakiś umiar. 4-latek z samego faktu bycia
    starszym o rok ma silniejszy układ immunologiczny, 5- latek jeszcze
    bardziej ( tak przynajmniej twierdzi moja P. Doktor), tak więc
    fundowanie dziecku nie kończących się infekcji i ciągłego podawania
    sterydów czy innuch leków nie jest chyba jedyną drogą.

    Zazdroszczę dziewczyny takiego przedszkola jak w Olsztynie, w mpim
    mieście dzieci chore w przedszkolu to szara rzeczywistość
  • mama303 08.01.08, 21:22
    jovzak napisała:

    > Makare1, powiedz mi proszę jako lekarz co robić z takimi dziećmi
    jak
    > moje. Mój synek jest alergikiem.

    No cóż musisz to zaakceptować że Twój syn cześciej niz inni choruje,
    predzej czy pózniej bedzie sie stykał z chorobami /szkoła, praca,
    sklepy itd, itp/
    Wiem cos o tym - mam w domu alergiczko-astmatyczkę.
  • jovzak 08.01.08, 22:15
    Tak, oczywiście, masz racje, wiem, że synek będzie więcej chorował.
    Jednak w sytuacji, gdy w przedszkolu nie obowiązują żadne reguły mój
    synek nie ma żadnych szans. Poza tym nie tylko dzieci alergiczne
    reagują na infekcje nadreaktywnością oskrzeli ( zdarza się to u
    dzieci u których testy z krwi i skórne wychodzą negatywne). W
    przedszkolach obowiązuje prawo dżungli ( przetrwa najsilniejszy) i
    ja nie mogę się z tym pogodzić. Rok temu planując przedszkole nie
    wiedziałam o chorobie synka mój pogląd jednak odnośnie posyłania
    chorych dzieci się nie zmienił.Co do szkoły, pracy - bedzie starszy
    i alergia powinna odddziaływać na niego mniej drastycznie - nie na
    poziomie oskrzeli ( przynajmniej mam taką nadzieję)
  • makare1 16.01.08, 19:48
    Też mam dziecko alergiczne, życie rozpoczął od atopowego zapalenia
    skóry, potem w żłobku łapał infekcję za infekcją, nadreaktywność,
    sterydy wziewne i beta-mimetyki też mieliśmy w swoim repertuarze.
    Alergolog sugerowała,że "to dziecko nie nadaje się do żłobka"- ale
    nie miałam ani babci, ani cioci i nie było mnie stać na opiekunkę.
    Mały chodził do żłobka i też był narażony na kolejne infekcje.
    Jednak z czasem układ immunologiczny dojrzał(w przedszkolu było już
    ok). Obecnie syn jest już w szkole i jest jednym z nielicznych
    dzieci, które najmniej opuszczają zajęcia. Tak więc spokojnie!
    Trzeba trochę wrzucić na luz...
    A na innych rodziców i tak nie wpłyniesz!
  • mama303 08.01.08, 21:18
    makare1 napisała:

    > U dzieci infekcje często rozwijają się bardzo szybko: rano - jest
    > zupełnie zdrowe, a w godzinach południowych jest już gorączkujące,
    > wymiotujące, z dusznością, bolącym uchem itp Na prawdę ciężko to
    > przewidzieć...
    Oczywiście że tak i przez ten dzień może pozarażać wiecej dzieciaków
    niż to pokasłujace czy zakatarzone. Poprostu w skupiskach ludzkich
    choroby sie zdażają i z tym trzeba sie pogodzic wysyłając dziecko do
    ludzi na pół dnia.
  • hazel-eyes 08.01.08, 21:51
    makare 1,nie piszę, że wiem od razu , "na oko" na co Synek jest
    chory, ale po tylu chorobach, jakie przeszedł przez ponad dwa lata w
    przedszkolu z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić po objawach
    że będzie zaraz chory. zresztą wybacz, ale jak zaczyna mokro
    odkaszliwać , to raczej nie dla zabawy. a gorączka-to już zostawiam
    bez komentarza.a lekarzy jest full i zawsze można iść do innego-może
    akurat lepszy będzie. ja mam pediatrę faceta po 50-tce, więc problem
    jego chodzenia na opiekę mam z głowysmile)i on świetny specjalista
    poradził znaleźć mniejsze przedszkole (mniejsze skupisko dzieci),
    albo opiekunkę i wcale nie polecał "wychorowania" się.
    w przedszkolu do którego chodził Synek chore dzieci można obserwować
    cały tydzień, więc rodzice są ślepi, albo nie chcą widzieć, że ich
    pociecha jest chora, jeżeli nadal, mimo objawów choroby posyłają je
    do przedszkola.
    ja prawie połowę listopada zeszłego roku spędziłam na opiece i co?
    świat się nie zawalił, firma prosperuje, a szef musiał się pogodzić,
    że trzeba mnie było zastąpić. nie było po prostu innego wyjścia i
    tyle.
    a o układzie immunologicznym oczywiście poczytam.
    pozdrawiam
  • mama_m_arysi 09.01.08, 07:33
    dla mnie podstawowe pytanie brzmi - co rozumiecie jako "chore dziecko"? dla mnie
    dziecko z temperaturą, wymiotami, biegunką oczywiście kwalifikuje się do
    pozostania w domu (+ wizyta u lekarza) - raz dla bezpieczeństwa pozostałych, dwa
    dla własnego komfortu (ja też z w/w objawami zostaję w domu) ale co robicie z
    dzieckiem "tylko" zakatarzonym? Marysia ma katar właściwie nieustannie od
    września (były jakieś 2-3 przerwy ok. tygodniowe), nie jakiś dramatyczny ale z
    nosa leci - zaliczyliśmy 4 wizyty u lekarza (wszystko OK), nie ma temperatury i
    żadnych innych objawów choroby - jest wesoła, pełna energii i chęci do zabawy.
    Posyłam ją więc z tym katarem do przedszkola (w każdej kieszeni chusteczka...) i
    widzę, że inne dzieci też w podobnym stanie przychodzą do przedszkola (= na 20
    dzieci zawsze w grupie jest jakieś dziecko z katarem), uznałam że to stan
    "normalny"........
  • hazel-eyes 09.01.08, 08:06
    mam podobne kryteria jak Ty. katar to chyba standard-cały rok w
    przedszkolu wisi kartka, żeby rodzice przynosili duże paczki
    chusteczeksmile ale jak czytam poprzedniczkę, która pisze, że nawet ze
    świnką dziecko chodziło, to doprawdy nie wiem co powiedzieć.
    właśnie jestem na etapie przepisywania dzieciaka do prywatnego,
    małego przedszkola-chętnie podzielę się wnioskami, czy lepiej, czy
    gorzej. trzymajcie kciuki , żeby Synek nacieszył się przedszkolem i
    zimą, jakakolwiek jest, a nie tylko siedział w domu ciągle z
    zapaleniem krtani. pozdrawiam.
  • mama_mamusia 09.01.08, 12:41
    Ja często widzę w śród moich znajomych, którzy prowadzą dzieciaki do przedszkola
    z wyraźnymi objawami przeziębienia (kaszel mokry i katar po pas) i nafaszerują
    lekarstwami malucha. Przecież nauczycielka nie musi stać w drzwiach i obserwować
    dzieci czy przypadkiem nie jest chore, wystarczy, że zauważy, że dziecko bardzo
    np. kaszle i powinna wezwać opiekuna, aby zabrał dziecko do domu (lub do lekarza).
    Owszem są przypadki, że dzieciak rano dobrze się czuje a w południe ma np.
    gorączkę i w tej sytuacji powinien wezwać rodzica, gdy tylko zauważy, co dzieje
    się z dzieckiem!!!

    Makare 1 szkoda mi Cię…
    Ty jako lekarka powinnaś wiedzieć, że posyłanie dziecka chorego do przedszkola
    to jest nieodpowiedzialne ze strony rodzica!!!
    Powiedz mi gdzie pracujesz, bo na pewno tam nie przyjdę z moim dzieckiem…
    Jakbyś zbadała moje dziecko to byś mi kazała wysłać chore do przedszkola bez
    obaw… I jak by się to skończyło? Z zwykłej infekcji zapalenie płuc? Organizm w
    trakcie infekcji jest osłabiony i miałby kontakt z innymi dzieciakami
    przeziębionymi (lub chorymi).
    Oj mam ogromną nadzieje, że nigdy nie będę miała do czynienia z taką lekarką!!!
    Ciekawa jestem, do jakiej grupy byś zapisała swoje dziecko?
    1. Do grupy gdzie jest zakaz przyprowadzania dzieciaków chorych lub
    przeziębionych czy (gdzie rodzice stosują się do tego zakazu),
    2. Do grypy gdzie chodzą dzieciaki i chore i zdrowe.

    Ciekawa jestem Twojej odpowiedzi…
  • hazel-eyes 09.01.08, 13:33
    mama_mamusia z przyjemnością czytam Twoje posty.pozdrawiam
  • kolina01 10.01.08, 10:36
    Witam,
    Ja tez mam watpliwosci i ciezko ocenic, ktore dziecko w przedszkolu
    rozsiewa zarazki.
    Moj synek chodzi do przedszkola 2 rok. Nadal jego obecnosc jest ok.
    25% na miesiacsad
    Mam 2 dzieci i widze jak reaguja oboje na chorobysad ROZNIE!
    Dlatego nie mam do nikogo juz pretensjisad
    Dziecko zachartowane i odporne (moje takie nie jestsad ) chodzi do
    przedszkola cały czas i ma tylko katar ... A mój sie zaraża tym
    katarem i katar go zwala z nog, dostaje atakow kaszlu
    (nadreaktywnosc, alergik) i ostro czerwonego gardla. Córeczka nie
    kaszle, przechodzi katarem, czasem lekko podwyzszona temp (ale
    niezauwazalnie). U niej alergia na razie objawia sie tylko skornie -
    ale wysypka jest glownie wtedy kiedy ma infekcjecrying
    Do tego sposob przebiegu infekcji zalezy od stanu bakterii jaki
    nalapal. Wiekszosc z nas jest nosicielami roznych bakterii i nie
    leczy sie ich dopoki sie nie jest chorym. Dzieciaki tez, tacy
    nosiciele zarazaja niestety bezobjawowo. Jedynym sposobem nie sa
    niestety antybiotyki sad Tylko uodpornienie organizmu, a z tym
    ciezko i kazdego inaczejsad Zwykly wodnisty katar u osoby bez
    paciorkowca w nosie, lub odpornego na bakterie, uwazany jest za nie
    chorobe. Ten sam katar u osoboby mniej odpornej bedzie nadkazony,
    paskudny, schodzacy na gardlosad
    Nie mozna kazdemu dziecku kazac zrobic wymazow i je przeleczyc
    antybiotykamk: ( Bo trzeba by chyba wszystkie mozliwe zastosowacsad
    Rok przed przedszkolem robilam dzieku wymaz z gardla i wyszedl
    gronkowiec, nikt go nie chcial leczyc, bo po co, jak przez nastepny
    rok dziecko bylo zupelnie zdrowe. Poszedl do przedszkola i zaczal
    chorowac.. Wymazy pomiedzy byly rozne...sad Cala gama roznych
    bakterii sie przewijala.. sad Roznej opornoscisad W tym roku w lecie w
    wymazie wyszedl paskudny pacirkowiec ropny, a w nosie to juz
    kolekcjacrying Ale w wakacje byl zdrowy przez 3msc., pomimo tych wymazow
    i nie leczenia niczym...
    Co do mokrego kaszlu. Przy kazdej infekcji zostawiam dziecko w domu
    3-4 tyg. Dlatego do przedszkola chodzi ok. 5 dni/msc.
    Nawet po 4 tyg i nawet gdy bral antybiotyk (staram sie, zeby nie
    bral czesciej niz co 3 msc, wtedy siedzi dluzej jeszcze w domu),
    zostaje mu wodnista, niobfita wydzielina z nosa i mokre
    pokaszliwanie,ktore przechodzi jeszcze kolejne 2 tyg. Ja glownie
    martwie sie napadowymi atakami suchego kaszlu u mojego dziecka.
  • antusiaczek 08.02.08, 01:09
    sposób na gronkowca w gardle - jedyna wspaniała pani pediatra ktora potrafila
    wyleczyc mojego synka z gronkowca MRSA ( w przewodzie pokarmowym) bez
    antybiotyków, powiedziala ze na gronkowca w gardle mozna sobie brac probiotyki,
    tylko zeby ich nie polykac tylko ssac. Wtedy te dobre szczepy bakterii namnazaja
    sie w buzi - gardle i zwalczaja te zle bakterie. Brac 3 razy dziennie, rozne
    probiotyki np: lacidofil, lcido baby, enterol, dicoflor itd. Zero ryzyka, a
    jakas szansa na wyleczenie. Cos w tym musi byc bo ostatnio slyszalam w tv, ze
    naukowcy odkryli ze szczepionka przeciw grypie powinna byc podawana pod jezyk,
    zeby przeciwciala wytwarzaly sie wlasnie w buzi.
  • agnieszka_gk 09.01.08, 14:56
    Rozumiem przewrazliwienie niektórych rodziców, których dzieci często
    chorują, bo sama taka byłam na początku edukacji mojej córki w
    przedszkolu. Ale mi przeszło, bo uważam, że nie ma żadnego dobrego
    sposobu na wyegzekwowanie tego, a poza tym - to co inni tu
    zauważają - dla jednych chore dziecko to z katarem albo z kaszlem,
    dla innych dopiero z temperaturą lub chorobą zakaźną. Nasza pediatra
    i laryngolog dzięcięca określają tzw. "normę przedszkolaka" i
    większośc moich konsultacji z nimi kończy sie konkluzją, że jest OK
    i nie ma przeciwskazań do chodzenia do przedszkola, nawet gdy brała
    antybiotyk na zapalenie ucha zewnętrznego. Jeśli dziecko ma dobre
    samopoczucie, to po prostu nie ma co je izolować ze względu na katar
    czy jakąś nawet inną przypadłość; i na prawdę inne dzieci wcale nie
    są jedynymi winowajcami chorób waszych dzieci.
  • mama_mamusia 10.01.08, 08:12
    Nawiązując do postu agnieszka_gk.
    Owszem może jestem "przewrażliwiona", ponieważ nie uważam (i myślę, że to się nie zmieni) że zażywanie lekarstw i nie jednokrotnie antybiotyków nie jest dobre dla dziecka.
    Jak piszesz "dla jednych chore dziecko to z katarem albo z kaszlem, dla innych dopiero z temperaturą lub chorobą zakaźną".
    Ale dla jednego dziecka katar czy kaszel kończy się po paru dniach dla innych koniecznością zażywania nawet antybiotyku. I czy nie jest to egoizm ze strony rodzica przyprowadzającego dziecko do przedszkola "z katarem albo z kaszlem"?
    Ja z ponad rocznym dzieckiem leżałam w dwóch szpitalach (na zapalenie płuc):
    1. Dzieci nie były segregowane (dzieciaki podleczone i nowo przyjęte na oddział leżały w tej samej sali- nawet leżało dziecko z biegunką i wymiotami)- wynik dzieci tam były 1 do 2 miesięcy a nawet był przypadek 3 miesięcy.
    2. Dzieci były segregowane (ciągła zmiana sali- dzieciaki nowo przyjęte w jednej sali inne już podleczone w innej sali i osobno dzieci zakwalifikowane do wyjścia)- wynik dzieci zazwyczaj leżały tam ok 10 dni- dokładnie tyle ile powinna przebiegać kuracja antybiotykowa w przypadku zapalenia płuc (tak twierdzili lekarze w obu szpitalach).
    Nie wygodne było częste zmienianie sali, ale jak szybko wróciliśmy do domusmile
    Podobnie jest z przedszkolami. Gdyby rodzice nie przyprowadzali dzieci podziębionych lub chorych wiele innych dzieciaków unikałoby zażywania lekarstw, które jak mówiłam nie są dobre dla organizmu małego człowieka.
    Czy to się zmieni? Sądzę, że tak- jest to kwestia czasu, abyśmy na tak dobre czasy dla naszych dzieci długo nie musieli czekać...
  • mama303 10.01.08, 12:56
    mama_mamusia napisała:

    > Gdyby rodzice nie przyprowadzali dzieci podziębi
    > onych lub chorych wiele innych dzieciaków unikałoby zażywania
    lekarstw, które j
    > ak mówiłam nie są dobre dla organizmu małego człowieka.

    Nie wymagaj od rodziców żeby martwili sie o inne dzieci, bo to bez
    sensu. Jesli moje dziecko ma katarek, bez gorączki, ogólnie dobrze
    sie czuję to puszczam do przedszkola nie zastanawiajac sie czy
    zaraża inne dzieci /mniej odporne/ - nie będę przecież z
    powodu "troski" o inne dzieci trzymała swojego tryskajacego energią
    w domu i szła na zwolnienie. Zwolnienie zostawie sobie na czas kiedy
    moje dziecko bedzie naprawde chore /a bywa niestety/. Chyba
    wszystkie przecietne matki tak robią.
    Takie życie, jedni sa bardziej inni mniej odporni. Jedni łapia
    wszystko co się nawinie, inni - nie łapia wcale albo rzadko.
    Co ciekawe takie przewrażliwione mamy to przeważnie mamy debiutantów
    albo wyjatkowo nieodpornych dzieci, co nawet zrozumiałe. Sama byłam
    bardziej przewrażliwiona jak moja córcia chodziła pierwszy rok do
    przedszkola. Teraz jest duuuużo lepiej i moje przewrażliwienie sie
    zmniejszyło.
  • protozoa 10.01.08, 13:14
    Walka z wiatrakami! Ludzie są , niestety, są durni. ....do chwili
    gdy nie dotyczy to ich własnego dziecka.
    Sa na to liczne przykłady. Dziecko z wietrzną ospą do....teatru.
    Jemu nic nie pomoże i pewnie nie zaszkodzi, a to, ze zarazi pół
    teatru to już nieistotne. Natomiast jeśli inne dziecko zarazi nasze,
    będzie ono cirpiało, matka musiała organizować opieke, iść na
    zwolnienie, drżeć że zachoruje mniejsze to juz całkiem inna sprawa.
    Moje dzieci chodziły do przedszkola ponad 10 lat temu. Problem był
    ten sam - przychodziły dzieci na antybiotyku, z infekcjami, po
    całonocnych wymiotach itd. Zarażały cała grupę, a potem były same
    zarażane.
    Zwolennikom 'ćwiczenia" układu immunologicznego proponuję wycieczkę
    do szpitala zakaźnego. Jest spora szansa, że będzie miał okazję na
    przetestowanie.
  • ladybird75 10.01.08, 20:22
    Jak świat światem dzieci chorowały i chorować będą. Niezależnie od tego czy jego
    równieśnicy w przedszkolu chodzą przeziębieni czy nie. Szczepienia na odrę,
    świnkę i różyczkę, w wielu przypadkach również na ospę wietrzną i grypę (rodzice
    szczepią bo zalecane) wyeliminowały te choroby z wachlarza przypadłości
    przedszkolaków. Mimo to i tak nie zmniejszyła się liczba dzieci chorujących -
    nie chorują na świnkę czy różyczkę to łapią infekcje wirusowe, te najbardziej
    popularne i odpowiedzialne za większość przeziębień dzieci i nie tylko. A w
    przypadku infekcji wirusowych wystarczy, że dziecko, które właśnie zachorowało
    przez jeden dzień kontaktuje się ze swoimi rówieśnikami a już z pewnością zdąży
    zarazić część z nich, a te z kolei zarażą następne itd.
    Tak więc nie wiązałbym bezpośrednio poziomu zachorowalności dzieci z faktem czy
    inne chodzą chore do przedszkola czy nie.
    Druga sprawa to posyłanie chorych, słabych, często gorączkujących maluchów do
    przedszkola. Uważam, że to jest po prostu niehumanitarne skazywać takie dziecko
    na konieczność przebywania cały dzień poza domem. Dziecko powinno mieć
    zagwarantowane prawo do chorowania w domu. Ciekawe jak czuje się taki rodzic,
    który słania sie na nogach, ma temperaturę i musi iść do pracy. Dzieci muszą się
    uodpornić, ale nie tylko poprzez "wychorowanie" - spacery, ćwiczenia, częsta
    zmiana klimatu, zdrowa dieta - to zasady wspomagające uodpornienie każdego, nie
    tylko dziecka. Oczywiście każdy przypadek jest indywidualny i wiele z Was może
    się ze mną niezgodzić. Ale to tylko moje przemyślenia wynikające z doświadczeń
    własnych i myślę, że nie można jednoznacznie osądzić wszystkich przypadków.

    Mama 5-latka przedszkolaka, alergika i astmatyka (leki p. alergiczne i wziewy) i
    2,5 latka, przyszłego przedszkolaka przechoruwującego wszystkie choroby razem z
    bratem.
  • protozoa 11.01.08, 07:48
    Mogę się zgodzić częściowo. Dzieci wcale nie muszą
    się "wychorować"!!!!!
    Moje dzieci - maja dzis ponad 17 lat, bliźniaki, wcześniaki, niska
    waga urodzeniowa, chorowały relatywnie mało i..... właściwie tylko
    wtedy, gdy chodziły do przedszkola.
    Nie maja obciążeń alergicznych, bardzo dbalismy o odpowiednia ilość
    godzin na świezym powietrzu ( nie ulica i sklepy a park), długie
    karmienie piersia, dieta, częste wyjazdy itd, ale jak w przedszkolu
    opjawiła się Ola ( do dzis pamietam imię) z infekcją rotawirusową (
    mama "musiała" iść do pracy, a w nocy wymiotowała, bo sie "zatruła")
    to złapali rotawirusa. Ja były przeziębienia - to je łapali.
    Pamietam awantury o stojące butelki z antybiotykami, o tony
    chusteczek itd.
    Żeby człowiek zachorował musi miec kontakt z czynnikiem
    chorobotwórczym ( wirusem, bakteria itd).
    Trudno wejść pod klosz, ale trudno też zgodzic się z przymusowym
    przebywaniem wśród chorych.
    Jestem zwolenniczką szczepień - w rozsądnym czasie, ale
    przeciwniczka przyprowadzania do przedszkola chorych dzieci.
    P.S.
    Raz zabawiłam się w przedszkolu. Z rodziców.Koledzy robiący
    specjalizację z chorób wewnętrznych mieli 6 tygodniowy staż na
    zakaźnych. Ja robiłam specjalizację z chirurgii, więc co prawda nie
    miałam takich zajęć, ale CELOWO powiedziałam, że mam.
    Ci samio rodzice, którzy bez mrugnięcia okiem przyprowadzali chore i
    zarażające dzieci, obeszli mnie dość szerokim łukiem( zaznaczam, że
    byłam , w przeciwieństwie, do ich dzieci zdrowa), bo a nuż noszę w
    sobie jakąś straszliwą chorobę!
    I to sie nazwya konsekwencja i brak uprawiania poliktyki Kalego.
  • mim288 28.01.08, 15:15
    Nie koniecznie są durni - wielu lekarzy uważa katar i kaszel bez
    goączki za stan raczej normalny i nie widzi potrzeby niepuszczania
    do przedszkola. Odporne dziecko nie choruje od kazdego kaszlnięcia.
    Nie każdy pracuje na umowę o pracę i ma iles tam dni chorobowego na
    dziecko - wielu rodziców jest na tzw. "samozatrudnieniu" - jak nie
    pracują nie dostana ani grosza. Nie koniecznie wszyscy są durni, bo
    moje izolowane dziecko się zaraża - może niekórzy sa
    przewrażliwieni i na własne zyczenie najpierw dzieciaka izoluja
    przed obcymi, przed zakatarzonymi itd,okrywają, opatulaja, chronia
    od każdego przeciągu, wiatru, zmoknięcia na deszczu, a potem
    posyłają do przedszkola i zaczyna sie polka.
    Nie jestem nawiedzoną teoretyczką, mam dwoje dzieci -
    nechorujących, ale musiałam sie nasłuchać jaka to ze mnie
    nieodpowiedzilna matka, bo przeciąg, bo bez czapeczki, bo
    niemowlaka ciągam po supermarketach, gdzie tylu ludzi i kaszlących,
    bo takie małe do przedszkola posyłam gdzie niechybnie chorowac
    zacznie. Większość dzieci choruje dzięki usłużnym mamusiom i
    babciom, które w najlepszej wierze chronia przed wszystkimi
    zarazkami i chowają małych chorowitków. A co jak dzieciak będzie
    chodzic do szkoły - też wszyscy mają siedziec w domu (broń boże
    kaszlnąć), bo czyjeś dziesko potencjalnie może się zarazić (zarazić
    może się też w autobusie, sklepie, na podwórku, w kinie ect - no
    chyb, że rpfilaktycznie nie chodzi nigdzie w okresie jesienno-
    zimowym).
  • haganna 10.01.08, 22:08
    Nóż mi się w kieszeni otwiera jak czytam wypociny pseudo-lekarki o
    tym, że się przedszkolak musi wychorować, bo w ten sposób nabierze
    odporności. I że chore dziecko w przedszkolu to zmartwienie rodziców
    innych dzieci. Oj, chyba bym nie zdzierżyła jak bym "na żywo"
    takiego "specjalistę" spotkała.
    Tak się akurat bowiem składa, że moje dziecko przez ciągłe
    chorowanie jakoś nie nabyło odporności, a wręcz przeciwnie -
    wylądowaliśmy w szpitalu zakaźnym z podejrzeniem SEPSY!
    Piszę to ku pamięci wszystkich mam, które posyłają chore dzieci do
    przedszkola!!!
    A tak na marginesie - teraz to dopiero dyrekcja przedszkola ma
    problem...
  • protozoa 11.01.08, 07:50
    Zgadzam się i jakoś nie bardzo wierzę, żeby jakikolwiek rozsądny
    lekarz opowiadał takie bajdy!
    Sama jestem lekarzem ( nie pediatrą), ale moja matka i babka są
    pediatrami i.... nigdy nie proponowały uodparniania przez kontakt z
    chorymi. Bo sam pomysł z założenia jest...chory.
  • mama303 11.01.08, 10:28
    protozoa napisała:

    > Sama jestem lekarzem ( nie pediatrą), ale moja matka i babka są
    > pediatrami i.... nigdy nie proponowały uodparniania przez kontakt
    z
    > chorymi. Bo sam pomysł z założenia jest...chory.

    Pani Doktor nie chodzi o to żeby na siłe szukać kontaktu z chorymi
    tylko o to żeby zrozumieć że jak sie idzie do grupy ludzi z ta grupą
    sie przebywa długo to trzeba sie liczyc że w tej grupie znajda sie
    ludzie juz zarażajacy chociaz jeszcze dobrze sie czujacy, sa ludzie
    którzy wyszli z choroby ale jeszscze mogą zarazić co mniej odpornych
    albo sa lekko zakatarzeni i też moga zarazic co mniej odpornych i są
    tez Ci co maja zaburzona odporność i łapia wszystkie świństwa które
    napotkaja i na wszystko ciężko reagują /rzeczywiscie rodzice takich
    dzieci maja duzy problem i szukaja wszędzie winnych/.
    Dzieci które idą do przedszkola w pierwszym roku przewaznie bardzo
    chorują bo do tej pory nie miały w tak duzym zakresie kontaktu z
    grupą, do tego dochodzą czynniki psychiczne, stres, osłabienie itd.
    W drugim roku nawet te bardziej chorowite juz mniej chorują a jak
    choruja to nie tak bardzo tylko katar, lekka goraczka itd.
    I to jest prawidłowośc która trzeba zaakceptowac a nie "walić głową
    w mur"
  • bursz 11.01.08, 21:29
    Witam,
    trafiłam na ten wątek i..POMÓŻCIEsmile))bo jesteśmy bezradni i
    zmęczeni tym chorowaniem, my też co rusz to coś łapiemy od dziecka.
    Nasza 3-letnia córcia zaczęła chodzić do przedszkola od września.
    Ile przechodziła? Mało, tylko jeden cały tydzień z katarem,myślałam,
    że przeciez musi być to alergiczny,ale niestety okazało się ze po
    raz kolejny nie i...w kółko chora. Najpierw był...kaszel, kaszel,
    okazało się krztusiec i mykoplazna, 4 tyg. przerwy,potem wiecznie
    inne infekcje, teraz jelitówka.
    Nawet miałam taką akcje po tym krztuścu, pytam Pani (pomoc) czy
    dziecko X jest w przedszkolu, bo rozmawiałam z mama i sie wyparła ze
    jest chore, a wiedziałam od lekarza, że jest. pani ta mówi "tak,
    jest siedzi przy stoliczku i kaszle", po czym rozmawiam z tą
    mama,ona, że skądże zdrowy, po czym babcia robi mi w przedszkolu
    awanturę, że jak ja śmie rozmawiać z jej córką (matką dziecka) i że
    dziecko zdrowe. Potem pytam Panią dyrektor, czy to dziecko
    kaszle, "nie". Obiecałam sobie, ze już z żadną mamą, babcią nie
    rozmawiam.
    Pałacę w terminie,nawet za nieobecnści się nie upominam.
    CZY MAM POROZMAWIAĆ i z kim? Czy z Panią dyrektor? Bo z panimi, nie
    mam kontaktu, pokój jest na końcu i..dziecko tak mało chodzi, że coż
    mogę wymagać, ale zaczyna mnie to irytować?!
    Jesteśmy zmęczeni, ja złapałam krztuści, teraz jelitówkę i jaki jest
    sens posłania do pzredszkola? Czy to norma? Czy to minie? Musi się
    wychorować?
    Nie chce zaszkodzć dziecku? Nauczyłam się, ze lepiej siedzieć cicho,
    tak jak robili nasi rodzice i jak jest przyjęte, ale czy to dobrze,
    czy coś zmienimy?
    PORADZCIE?
    dziękuję,
    pozdrawiam, jola
  • agata.raczynska 11.01.08, 23:49
    Nie mogę czytać tych bzdur. Nie wytrzymałam i postanowiłam, że się
    odezwę.
    Zanim zaczniecie oskarżać inne mamy poszukajcie winy w sobie!
    Odporność dziecka należy wzmacniać od urodzenia ale tylko w
    naturalny sposób. Zapierać się jak można przed podaniem antybiotyku!
    Wszystkie powszechne choroby pozwolić dziecku przejść niereagując i
    nie podawać nic poza witaminami. Im więcej zwykłych wirusowych
    chorób zwyczajnie olejemy tym dziecko będzie odporniejsze.
    Oczywiście pozwalać dziecku na kontakt z chorym w celu zarażenia
    jest idiotycznym pomysłem, ale np. pozwalanie na kontakt z
    bakteriami z innych żródeł już jest bardzo logiczne np. nie wyjmować
    dziecku z ust brudnych rąk, nie kąpać dziecka 15 razy dziennie no i
    co ważne podawać do picia oraz gotować głównie na wodzie z kranu.
    Tym prostym sposobem dziecko nabiera odporności stopniowo. Należy
    unikać szczepionek szczególnie tych powszechnych takich jak świnka
    różyczka ospa, grypa, odra. Te choroby dziecko powinno przejść i
    uodpornic się naturalnie!

    Przede wszystkim kaszel i katar to nie choroba sama w sobie (nie
    wiem skąd wam przychodzą do głowy te bzdury) Kaszel mokry czy suchy
    albo katar jest tylko i wyłącznie objawem, skutkiem jakiejś choroby.
    Kaszlem i katarem nie zarażamy. Jeśli dziecko ma katar lub kaszel to
    znaczy, że ma robaki albo zjadło coś co mu zaszkodziło tzn. ma
    alergię.
    Nie ma lekarstwa na katar. Pozbyć się kataru możemy tylko poprzez
    eliminację jego przyczyny.
    Najlepszym sposobem jest natychmiastowe wyrzucenie z diety produktów
    zaśluzowywujacych t.j. mleka, cukrów, bananów i przenicy. Jemy tylko
    warzywa, kasze wszelkiej maści i owoce. Oklepujemy dziecko przy
    każdej okazji oraz kąpiemy w soli Boheńskiej. Przy silnym
    flegmatycznym kaszlu pomoże spacer na mrożnym powietrzu.
    Po 3 dniach mamy kaszel z głowy. Jeśli dalej nie pomogło ODROBACZAMY
    dziecko. Każde dziecko ma robaki i odrobaczanie profilaktyczne raz
    do roku naturalnie wzmocni jego układ odpornościowy.

    Jeśli na byle przeziębienie podajemy dziecku antybiotyk to tak
    strasznie niszczymy jego układ odpornościowy, że o sepsę nie
    trudno!! Przypominam, że ta choroba łapie ludzi z niska odpornością.

    Jestem mamą 5 letniej Kingi oraz 10 miesięcznej Leny.
    Moja starsza córka po pierwszym roku w przedszkolu dostała
    zaświadczenie od mojej wspaniałej Pani Doktor, żeby wyeliminować z
    diety dziecka w przedszkolu mleko oraz słodycze. Regularnie ją
    odrobaczam i przez ostatnie 2 lata ma 100% frekwencję w przedszkolu.

    Mleko to trucizna. Kiedy inne mamy zwracały mi uwagę, że moja córka
    ma katar, pokazywałam im zaświadczenie o alergii na mleko. Teraz nie
    mogą nadziwić się dlaczego moja Kinga nie choruje.
    Mam nadzieję, że niedługo ktoś zmądrzeje i zakaże podawanie
    wszystkim dzieciom posiłków mlecznych w przedszkolach oraz podawanie
    nutelli, danonków i batonów na podwieczorki!!! Koszmar.

    Wszystkim przewrażliwionym mamom życzę troszkę więcej luzu...
  • agamamajana 12.01.08, 09:07
    Zgadzam się w 100%. Mały miał w życiu dwa antybiotyki-ostatni 2 lata temu. Mam na ten temat mocne przekonanie, że w ostatecznym rozrachunku, antybiotyk przynosi więcej szkody niż pożytku. Syn choruje, mało. Zdarza mu się katar, z kaszlem już nie puszczam, ale zaznaczyć muszę, że z kaszlem za każdym razem radzę sobie w 4 dni maksymalnie. Oklepywanie, kąpiele z dodatkiem lawendy, długie spacery, lekka odzież do przedszkola, syrop z cebuli, oraz wit. C to mój oręż w walce z chorobami i póki co działa nieźle. Te cudowne placówki w Olsztynie i Krakowie są do niczego skoro zimą chodzi 3-4 maluchy, przecież chodzi o to, żeby nie chorowały i chodziły jak najczęściej, a tam i tak ciągle cała grupa chora, więc co za sens tych badań przed zajęciami? Jak one się zarażają, skoro w grupie wszystkie zdrowe, czemu sale ciągle puste? Bzdura na resorach i tyle. Kolejny demoniczny wątek o katarzeuncertain
  • mama303 12.01.08, 09:40
    agata.raczynska napisała:

    > Nie mogę czytać tych bzdur. Nie wytrzymałam i postanowiłam, że się
    > odezwę.
    > Zanim zaczniecie oskarżać inne mamy poszukajcie winy w sobie!
    > Odporność dziecka należy wzmacniać od urodzenia ale tylko w
    > naturalny sposób. Zapierać się jak można przed podaniem
    antybiotyku!
    > Wszystkie powszechne choroby pozwolić dziecku przejść niereagując
    i
    > nie podawać nic poza witaminami.

    Przepraszam Cie bardzo ale troche sie zagalopowałaś. Angine czy np
    zapalenie bakteryjne zatok, ucha czy oskrzeli tez leczysz bez
    antybiotyku???
    Generalnie wirusy bez antybiotyku ale infekcje bakteryjne -
    antybiotyk jest niezbedny bo można dziecku zrobic poważną krzywde
    lecząc tzw. domowymi sposobami.
  • protozoa 12.01.08, 09:55
    W mysl Twoich wywodów moje dzieci powinny byc bez końca chore, a
    mają juz po ponad 17 lat ( niewiele mniej niz niektóre Forumowiczki)
    i....chorowali niewiele. Jeden z blixniaków brał raz antybiotyk ( w
    wieku przedszkolnym) a drugi nigdy.
    1. Moje dzieci przeszły MAŁO chorób wirusowych ( w związku z tym
    powinny byc mało odporne)
    2. Gdy pojaziło się cokolwiek brudnego - NATYCHMIAST - wyjmowałam z
    buzi
    3. Dzieci bawiły się na czystych kocykach
    4. Ręce myłam kilka(naście) razy dziennie ( do dziś pozostał im
    parszywy nawyl częstego mycia rak, i - psiakrew- wszyscy w rodzinie
    tak mają)
    5. Na palcach u jednej reki moge policzyc dni, kiedy nie byli kąpani
    ( a do dziś pozostał im nawyk prysznica rano i kapieli wieczorem - i
    cholera - my tez tak robimy)
    6.Wszyscy pijemy wode przegotowana/minetalna i - o zgrozo!- takze
    mykemy zeby w wodzie przegotowanej!
    7. Dzieci są "wyszczepione" - nie tylko szczepionkami
    obligatoryjnymi, ale także fakultatywnymi. Kalendarz ustalony
    wspólnie z pediatrą ( gdy byli młodsi) a później ze specjalista
    epidemiologiem .
    8.Bardzo dobrze, że udało nam sie uniknąć grypy, odry, świnki,
    różyczki i potencjalnych ( a nierzadkich) powikłań
    9. Ospę wietrzną - przechorowali - niestety- w przedszkolu
    10.Błagam!!!! nie pisz nonsensów, że "jesli dziecko ma katar albo
    kaszel to znaczy, że ma robaki, albo albo zjadło cos co mu
    zaszkodziło tzn. ma alergię". Sa to bzdury, do których nawet nie
    wiem jak się ustosunkowac. Porównywalne z tym, ze Ziemia jest płaska
    ( niektórzy też tak sądzą).
    11.Zgadzam się - kataru się nie leczy. Trwa tydzień albo 7 dni.
    Mozna natomiast niwelować objawy. I czasem to robię.
    12. Byc może "przenica" jest produktem trującym, jednak pSZenica
    nie! Wszyscy jemy ja w takiej lub innej formie, podobnie jak pijemy
    mleko, jemy banany.
    13. Nie znam soli "Boheńskiej" być może masz na myśli sól boCHeńską,
    można w niej kapać. Nie pomoże nie zaszkodzi, no może czasem
    podraznić, niegroźnie, skórę.
    14.Spacer przy silnym kaszlu na mroźnym powietrzu to.... najlepszy
    sposób, aby nabawić się zapalenia oskrzeli. No i ciekawa jestem jak
    wyjśc z dzieckiem na mroźne powietrze w czerwcu, no choćby w
    kwietniu. Ale to detal
    15.Odrobaczenie. Wiem, że pochodzimy od małpy, ale na miłość boską -
    nie odrobaczajmy profilaktycznie ludzi!!! Mam 41 lat, mąż 45 i....
    nigdy ani siebie ani dzieci nie odrobaczalismy. I czujemy się
    całkiem dobrze.
    16.Jesli widzisz związek między podawniem antybiotyków a sepsą(
    która zresztą nie jest chorobą jako taką) to informuje, ze w
    przypadku podejrzenia spsy nalezy BEZZWŁOCZNIE podać antybiotyk. I
    tylko taka zależność istnieje.
    17."Mleko to trucizna" - ...a za kilka lat pojawią się problemy z
    odwapnieniem. Gratuluje!
    18. Koszmarem jest to co piszesz. Ze swoimi dziecmi możesz robic
    wszystko - trzymac w brudzie, poic brudna woda, karmic owocami, nie
    leczyc, ale NIE MASZ ŻADNYCH UPRAWNIEŃ, żeby wypisywac podobne
    androny! Jest to szkodliwe.
  • bursz 12.01.08, 10:57
    Witam,
    nie takiej odpowiedzi oczekiwałamsmile))

    Agaty wypowiedz zostawię bez komentarza, protozoa
    powiedziała ....dużo, może wszystko.

    Nadmienię, że dziecko było karmionę do 3 lat naturalnie czyli
    mlekiem matki, spało od zawsze podczas drzemek oczywiście, ale i 2 i
    3 godziny na dworze, zimą na mrozie w wóżku teżsmile)) wychowało sie z
    psem, kurami, na wsi, raczkowało i zbieralo z podłogi wszystko (nie
    jadło).

    "Katarem i kaszlem się nie zaraża", też uważam, że bzdura przecież
    dziecko w ten sposób eksportje bakterie, którymi zaraża innychsmile))
    Krztuśca leczyłam, nie wiedząc że to krztusiec, przez 3 tyg. czym
    się da, niczym teżsmile))
    Reszty mi się nie chce komentować.
    Co do mleka mam wątpliwości,ale uważam raczej ze jeśli dziecko ma na
    coś ochotę to znaczy, że tego potrzebuje i powinno jeść produkty
    pochodzące z jego strefy klimatycznej (spotkałam sie z opinią ze
    cytrusy raczej nie).
    Alergii nigdy moje dziecko nie miało, karmiłam Ją i jadłam wszystko,
    poszła do przedszkola i może to ja raczej mam alergie na te firanki
    i wykładzinę dywanową, ale co mogę zrobić?smile)))
    Zależy mi zeby chodziła do tego przedszkola, bo tu jest Jej osiedle,
    niech tutaj ma znajomych.

    pozdrawiam, jola
    ps. piszcie proszę bo zwątpię w sens forum i zasadności
    wypowiadania, się na nim.
  • gaskama 14.01.08, 15:00
    Protozoa, dzięki za Twój post. Post, na który odpisujesz był takim
    stekiem bzdur, że mnie zamurowało. A regularne odrobaczanie ...
    litości. Kobieta chyba w chlewie mieszka. No brak mi słów, i to 21
    wiek i środek Europy.
  • agata.raczynska 14.01.08, 23:21
    Oj widzę, że na tym forum poparcia nie uzyskam. Na szczęście juz był
    na forum podobny wątek i tam udało mi się wzbudzić wśród mądrych mam
    spore zainteresowanie odrobaczaniem. Do dziś piszemy sobie maile na
    temat pasożytów.

    Z zazdrości obrażacie inne matki zdrowych dzieci. Nie kochana nie
    mieszkam w chlewie, mieszkam i wychowuję swoje dzieci na własnym
    ogrodzie z własną piaskownicą gdzie nie maja wstępu koty ani psy no
    i mimo to regularnie odrobaczam córkę. Tobie raczej radzę
    zainteresowac się problemem pasożytów szczególnie jeśli prowadzasz
    dziecko do publicznej piaskownicy zaszczanej przez zwierzęta.

    Wszystkim mamom, które ze spokojem i opanowaniem podchodza do
    choroby swojego dziecka życzę, żeby trafiły na tak wspaniałą doktor
    jak ja.
    Polecam ogromnie jej prywatną klinikę choć nazwiska nie wymienię,
    ale jest bardzo popularne na forach (ktoś nawet podał numer
    telefonu).16 lat pracy w CZD na odziale alergologii.
    Klinika nazywa się INSTYTUT MEDYCYNY HOLISTYCZNEJ na ulicy Kasprzaka
    róg Bema Warszawa.
    Polecam szczególnie tym którzy pragna leczyć dzieci a nie zaleczać.
    Pamiętajcie leczmy przyczyny a nie skutki.

    Kiedy moja córka przez pierwszy rok chodzenia do przedszkola często
    chorowała, moja reakcja na leczenie dziecka babcinymi sposobami była
    bardzo nieufna - podobnie jak wasza, ale kiedy piąty raz trafiłam w
    nocy do domu Pani Doktor z kaszlącym i dławiącym się od kataru
    dzieckiem i kiedy po fachowym córki oklepaniu kazała wrócić do domu
    i odrobaczyć wreszcie zmiękłam i podałam jej przepisane pyrantelum.
    Przeżyłam szok kiedy rano w pieluszce mojego dziecka zobaczyłam
    pieluchę z kupą pełną OWSIKÓW. Katar stał się wtedy mniej ważny, ale
    oczywiście przeszedł po 3 dniach.

    Każda teraz powie, że jej dziecka to nie dotyczy, ale odrobaczanie
    nie boli i w zaden sposób nie szkodzi zdrowiu, lepiej odrobaczyć
    zanim pojawią się robale bo później ciężko się ich pozbyć. Glistę
    mojej córki leczyłam 4 miesiące (cały czas miała kaszel pojawiał się
    i znikał, ale nie mógł ustąpic całkowicie).

    Badanie biorezonansem na obecność pasożytów kosztuje tylko 40 zł i
    teraz je można już zrobić w każdej liczącej się przychodni.
    Badania kału nie ma co robić bo trzeba trzy razy wozić a i tak może
    nie wyjść. Nie każdy wie, że badania na obecność owsików nie robi
    się w kale tylko z wymazu okolic odbytu.
    Każde dziecko ma robaki w przedszkolu, nawet te sterylnie chowane
    tylko o tym się nie mówi bo to jeszcze temat wstydliwy.

    Co do reszty chorób wymienionych tu na forum takich jak zapalenie
    ucha czy oskrzeli jest spowodowanych alergią pokarmową.
    Zastanówcie się zaraz po tym jak dziecko dopadnie kaszel lub katar
    czy w ciągu ostatniego tygodnia nie jadło nic słodkiego. Zaraz
    okazuje się, że babcia dała wnusiowi tabliczkę czekolady albo paczkę
    delicjii, która to wnusio oczywiście ze smakiem opędzlował.

    Ja lecze swoją córkę tylko Homeopatią, ale nie upieram się jak moje
    dziecko złapie coś poważnego to wtedy podam antybiotyk i będę miała
    pewność, że zadziała.

    A może, któraś z was miała sytuacje, że jakiś głupi lekarz podał na
    trzydniówkę antybiotyk, temperatura zeszła po 3 dniach, pojawiła się
    wysypka (jak to podczas trzydniówki) a lekarz wytłumaczył, ze to
    reakcja na antybiotyk.
    Trzydniówka to bardzo powszechna choroba, która dopada większość
    bobasów i sztuką jest nic nie podawać podczas 40 stopniowej gąrączki
    no i spokojnie czekać. Ja wytrzymałam i dzięki temu moja córka
    uodporniła się na całe życie (na to choruje się raz w życiu) no i
    przy okazji dużo szybciej jej organizm poradzi sobie z innymi
    infekcjami.

    A i jeszcze jedno nigdy nie zatrzymujmy biegunki u dziecka to bardzo
    dobry znak. Organizm pozbywa z siebie to co mu zaszkodziło i nie
    należy hamować tego procesu jakąś głupią smectą, tylko podawać
    duuużo picia.

    Każde leczenie dziecka zaczynam od lewatywy, która pomaga pozbyć się
    tego co zaszkodziło i jak nie przechodzi ide do lekarza.

    A spacery podczas choroby jak najbardziej po podaniu Engystolu- jest
    na spadek odporności.

    Pytacie skąd przy robakach katar, odpowiedź jest prosta robaki to
    pasożyty które pobierają z nas witaminy a co za tym idzie osłabiają
    układ odpornościowy, nasze dziecko jest słabsze i dlatego łatwo
    łapie wszelkie infekcje. Nigdy nie podajemy dziecku witamin jak nie
    mamy pewności czy ma robaki. Tymi witaminamy odżywiamy robale i
    możemy tylko zaszkodzić dziecku. Witaminki podajemy po odrobaczeniu.

    Jakie zapalenie ucha? taka choroba nie istnieje. Nie znacie
    powiedzenia lekarzy: jak ucho to brzucho czyli dziecko zjadło coś
    słodkiego albo opiło sie mleka. Robimy lewatywe, podajemy traumel do
    ucha, Viburcol na noc i rano jest po chorobie. Jak będziecie podawać
    na ucho antybiotyk to dziecko będzie coraz częściej miec
    dolegliwości i bóle ucha nawet co tydzień. Często mamy już
    rozkładaja ręcę bo dzieciak w ciągu ostatnich 2 miesięcy 3 razy
    chorował na ucho - to efekt podania antybiotyku.

    Rodzice MYŚLCIE LOGICZNIE a nie biadolicie o jakiś tam szcególach
    że ten to przyszedł z katarkiem a ta to strasznie kasłała- zajmijcie
    się swoimi dziećmi to nie będziecie musieli na to zwracac uwagi.





  • protozoa 15.01.08, 07:46
    Jezus Maria - kobieto opamietaj się i nie pisz nonsensów. Może
    niedługo zaproponujesz przelewanie jajka nad głową dziecka -
    zapewniam w 100%, że nie zaszkodzi!!!
    Trudno mi obrażać sie z zazdrości na matke przedzkolaka, ze jej
    dziecko nie choruje. Mam dzieci znacznie starsze, które chorowały
    niewiele i głównie PO KONTAKCIE Z LUDXMI CHORYMI.
    Profilaktyczne odrobaczanie??? Mylisz człowieka z psem/kotem.
    I nie wypisuj bzdur, że leki przeciwpasoztynicze można stsowac
    bezkarnie, bo sa "nieszkodliwe". Pierwszy z brzegu, który przyszedł
    mi do głowy Combantrin . Wcale nie tak rzadko powoduje nudności,
    wymioty, niechęć do jedzenia, biegunki , bóle brzucha i okresowe
    podniesienie aminotransferaz.
    Zapomniałam, jednak, ze Twoim zdaniem biegunka jest pożądana!!!!
    Ufff!!!! Pacjenci wygadują różne bzdury i robia tysiące rzczy mocno
    dyskusyjnych, ale takich głupot dawno nie widziałam!!!
    Czy wiesz do czego może prowadzic nie leczona biegunka????? W
    SKRAJNYCH przypadkach do śmierci!
    Czy wiesz co to jest katar? Jest to nieżyt nosa. Choroba wirusowa,
    która tak sie ma do "robali" jak pięść do nosa.
    Medycyna holistyczna to wspaniały sposób wyciągania pieniędzy . Od
    naiwnych. Pomaga na zasadzie placebo. Żadnej poważniejszej choroby
    nie wyleczy.
    To samo homeopatia. Jak ktos wierzy, ma pieniądze - to proszę bardzo.
    Stosownie antybiotyku w przypadku trzydniówki ( która ma kilka
    odmian, i na którą mozna chorowac kilka razy - więc kolejny mit do
    obalenia) jest błędem, ale większość lekarzy o tym wie.
    I wie równie dobrze, że istnieje jednostka chorobowa o nazwie
    zapalenie ucha środkowego.
    Brzuch może dzieci boleć przy wielu chorobach, ale nie ma to związku
    z "robakami". Nie neguje, że jest problem owsików - prawie (!) każdy
    przedszkolak je ma, ale glistnica jest znacznie, znacznie rzadsza.
    Jest grupa nawiedzonych i lekarzy i matek. Ich "leczenie" jest dobre
    póki nie zaszkodzą. A jak zaszodzą to dziecko ląduje w szpitalu.
    Bywa, że z uszkodzona watrobą po licznym odrobaczaniu, niedożywione,
    odwodnione.
    Na głupote i nawiedzenie nie ma rady. Sa tacy ludzie. Wspólczuje ich
    dzieciom.
  • eminence 26.01.08, 00:19
    Zgadzam się w zupelności!!!!!! Pragnę jedynie dodać że leczyłam moje dzieci w
    tej samej klinice medycyny holistycznej, niestety jedynym widocznym skutkiem
    bylo znaczne uszczuplenie mojego portfela, mam nadzieje, bo nie wiem do końca
    jakie skutki w organizmach moich dzieci przyniosło ciągłe odrobaczanie.
    Oczywiście robaki zostały stwierdzone metodą biorezonansu. Dla ciekawych u
    mojego 4 letniego synka wykryto, owsiki, glistnicę i o zgrozo tasiemca!!!!!!!!
    Dodam że należy on do tych raczej pulchnych, a już w podstawówce nas uczono, że
    osoby z tasiemcem są raczej chude. Dziecko przyjęło odpowiednią dawkę trucizn,
    przez pół roku bylo pod opieką tamtejszych lekarzy i niestety jak chorowało tak
    choruje. Piszę ten post, by przestrzec innych naiwnych. Można się bawić w
    eksperymenty do czasu. Ja żałuję że nie zrobilam mojemu dziecku badań na
    obecność pasożytów normalnymi metodami przed podaniem tych trucizn.
  • mama303 16.01.08, 09:53
    agata.raczynska napisała:


    > mimo to regularnie odrobaczam córkę. Tobie raczej radzę
    > zainteresowac się problemem pasożytów szczególnie jeśli prowadzasz
    > dziecko do publicznej piaskownicy zaszczanej przez zwierzęta.

    Skrajna głupota - regularne odrobaczanie. nie twierdze że problem
    pasozytów nie istnieje. Istnieje i nawet zgodze sie że jest
    niedoceniany przez lekarzy a może powodować objawy identyczne do
    alergii- kaszel, katar, spadek odpornosci. Ale odrobaczanie jest
    złem koniecznym i moze spowodować powazne konsekwencje zdrowotne np.
    od strony wątroby, która musi bardzo intensywnie pracowac aby pozbyc
    sie trucizny z organizmu. Wiec odrobaczac nalezy tylko w
    porozumieniu z lekarzem i kiedy rzeczywiscie jest to niezbedne /tu
    jest analogicznie do podania antybiotyku/. W wielu przypadkach
    organizm sam sobie radzi z pasożytami.

    Ciekawe czy sama tez podtruwasz się profilaktycznie?

    > Każda teraz powie, że jej dziecka to nie dotyczy, ale odrobaczanie
    > nie boli i w zaden sposób nie szkodzi zdrowiu, lepiej odrobaczyć
    > zanim pojawią się robale bo później ciężko się ich pozbyć. Glistę
    > mojej córki leczyłam 4 miesiące (cały czas miała kaszel pojawiał
    się
    > i znikał, ale nie mógł ustąpic całkowicie).

    Glista jest naprawde rzadkoscia i współczuję że dotknęło to Twoje
    dziecko. Radzę zaostrzyc zasady higieny!!
    >
    > Każde dziecko ma robaki w przedszkolu, nawet te sterylnie chowane
    > tylko o tym się nie mówi bo to jeszcze temat wstydliwy.

    Nie każde chociaz problem napewno istnieje.

    > Co do reszty chorób wymienionych tu na forum takich jak zapalenie
    > ucha czy oskrzeli jest spowodowanych alergią pokarmową.

    Nie wiem czy śmiac sie czy płakać. Nie słyszałas nigdy o wirusach a
    bakteriach?

    > Zastanówcie się zaraz po tym jak dziecko dopadnie kaszel lub katar
    > czy w ciągu ostatniego tygodnia nie jadło nic słodkiego. Zaraz
    > okazuje się, że babcia dała wnusiowi tabliczkę czekolady albo
    paczkę
    > delicjii, która to wnusio oczywiście ze smakiem opędzlował.

    Czyli wg Ciebie alergia bywa tylko na słodycze?

    > Ja lecze swoją córkę tylko Homeopatią

    Przynajmniej nie zaszkodzi

    > ale nie upieram się jak moje
    > dziecko złapie coś poważnego to wtedy podam antybiotyk i będę
    miała
    > pewność, że zadziała.

    Jaką pewność, takiej pewnosci to nawet lekarz czesto nie ma

    > A może, któraś z was miała sytuacje, że jakiś głupi lekarz podał
    na
    > trzydniówkę antybiotyk, temperatura zeszła po 3 dniach, pojawiła
    się
    > wysypka (jak to podczas trzydniówki) a lekarz wytłumaczył, ze to
    > reakcja na antybiotyk.

    Ja miałam ostanio sytuacje że lekarz rozpoznał 40 stopniowa goraczke
    u córki jako infekcje wirusową a wg mnie to była angina. I nie
    myliłam sie ja, bo okazało sie że wywiazała sie piekna angina a
    goraczka nie spadała. Efekt był taki że lekarza wzywałam po raz
    drugi żeby wypisała antybiotyk a dzieciak tylko sie dłużej
    wycierpiał.

    > no i spokojnie czekać. Ja wytrzymałam i dzięki temu moja córka
    > uodporniła się na całe życie (na to choruje się raz w życiu) no i
    > przy okazji dużo szybciej jej organizm poradzi sobie z innymi
    > infekcjami.

    Masz mocne nerwy z tym czekaniem, nie wiem czy to dobrze czy żle bo
    czasem liczy sie czas /klasyczny przykład wyścigu z czasem to sepsa/

    > A i jeszcze jedno nigdy nie zatrzymujmy biegunki u dziecka to
    bardzo
    > dobry znak. Organizm pozbywa z siebie to co mu zaszkodziło i nie
    > należy hamować tego procesu jakąś głupią smectą, tylko podawać
    > duuużo picia.

    Biegunka sama z siebie nie jest zła ale jej konsekwencje moga byc
    bardzo poważne, np odwodnienie, spadek elektrolitów. Po długich
    biegunkach organizm bardzo wolno sie regeneruje.
    >
    > Każde leczenie dziecka zaczynam od lewatywy, która pomaga pozbyć
    się
    > tego co zaszkodziło i jak nie przechodzi ide do lekarza.

    mam nadzieje ze nie robisz tej lewatywy wodą z kranu.

    >
    > Jakie zapalenie ucha? taka choroba nie istnieje.

    istnieje, zapewniam sama przebyłam to wiem - strasznie boli.

    Robimy lewatywe, podajemy traumel do
    > ucha, Viburcol na noc i rano jest po chorobie. Jak będziecie
    podawać
    > na ucho antybiotyk to dziecko będzie coraz częściej miec
    > dolegliwości i bóle ucha nawet co tydzień.

    Po przeleczeniu antybiotykiem - zapalenie ucha nigdy u mnie nie
    wróciło.

    Twoje wywody sa bardzo szkodliwe, mam nadzieje że żadna mama nie
    wzieła ich na poważnie.
  • agata.raczynska 16.01.08, 23:02
    Moj Boże jakie uparte baby...
    Wszystkie piszecie to samo do znudzenia, zamiast spróbowac tego co
    uczciwie proponuję. Czy to taki problem spróbować przy okazji
    kolejnego przeziębienia (kaszel katar bez gorączki) podać lek na
    odrobaczenie i wysilić się choćby w celu zaspokojenia własnej
    ciekawości nie dawać do jedzenia dziecku, raptem przez 5 dni żadnych
    słodyczy oraz produktów mlecznych!!!??? Czy to jest
    niebezpieczne???? Jeżeli nigdy do tej pory nie odrobaczaliście
    dzieci to chyba najwyższa pora???
    Zrozumcie, że ja też tak myślałam do puki nie spróbowałam. Efekt
    gwarantowany!!!

    Nigdzie nie napisałam, że nie daję dzieciom wogóle mleka czy
    pszenicy, albo słodyczy. Oczywiście, że dostają ale 2, 3 razy w
    tygodniu, a nie 3 razy dziennie bez zupełnej kontroli (tak jak to ma
    miejsce w przedszkolu!

    Nie wiem co zrozumieliście przez regularne odrobaczanie? Ja
    odrobaczam córkę raz do roku, choć lekarze zalecają częściej. Nie da
    się odrobaczyć dziecka bez wizyty u lekarza ponieważ leki te sa
    wyłącznie na receptę. Moja Pani Doktor potrafi rozpoznać zarobaczone
    dziecko (jest specjalistką chorób zakaźnych), tylko nie wie jaki
    robal w nim siedzi - stąd badanie biorezonansem. Jeśli nie widzi
    powodów do odrobaczania - odradza.

    Widać, że nigdy nie odrobaczaliście swoich dzieci bo pytacie czy
    sama siebie też faszeruję tymi srodkami. Oczywiście siebie, męża i
    wszystkich pozostałych domowników - inaczej leczenie jest nie
    skuteczne!! Jest przy tym trochę pracy bo trzeba jeszcze wysprzątac
    całe mieszkanie, wygotować pościel i ręczniki.
    No ale przeciez jestem takim brudasem...

    Homeopatia jest droga, ale moje dzieci wogóle nie chorują, raz do
    roku chodzimy do lekarza głownie po środki na odrobaczenie i
    homeopatyczne praparaty wzmacniające odporność (konsultacja bo są
    bez recepty). Dzięki temu wydaję rocznie na lekarstwa łącznie z
    wizytą może 200zł.

    Ja tez znam kilka chorych matek dzieci, które sa mocno
    przewrażliwione. "Kajtusiu wyjmij rączki z buzi, Kajtusiu nie bierz
    tego do buzi, Kajtusiu nie wchodź do kałuży, ojej Kajtusiu
    zamoczyłeś sobie skarpetkę musimy teraz zmienic na suchą. Znam też
    taką co myła ręce dziecku co chwila bo raczkowało po dywanie we
    własnym mieszkaniu!!! Zgroza!! Na takie dziecko wystarczy kichnąc i
    jest chore. \

    Nigdy nie wiemy co dzieciom przychodzi do głowy kiedy bawią się z
    rówieśnikami. Nie zdziwiłabym się gdyby moja córka juz kiedys miała
    w buzi glizdę albo próbowała ugotowanej przez siebie zupy z
    zaszczanej trawy i piasku z odchodami kocimi, dlatego tez wyraziłam
    się przez słowo "profilaktycznie" Wiem natomiast, iż moje córki maja
    wspaniałe dzieciństwo (takie jak ja) Buduja szałasy w lesie, pija
    deszczówkę jak maja ochotę i przynosza żaby w słoiku.
    Jeśli trzymacie dzieci pod kloszem i chodzicie za nimi krok za
    krokiem to szczerze wspólczuje Waszym zchorowanym pociechom
    dzieciństwa....

    Ps.Glista niebezpieczna?? Widziałam kobiete z tasiemcem uzbrojonym i
    wyglądała kwitnąco. Radze się zbadac a dla tych upartych polecam
    film Rosyjski o operacjach usuwania pasożytów z organizmu ludzkiego,
    jeden taki miał robala w sercu.

    Kontynuujcie swoje wywody dalej zamiast działać. Ja spadam.
    Młoda mama dwóch slicznych córeczek...
  • protozoa 17.01.08, 07:53
    Może jesteśmy upartymi babami, ale Ty nawiedzoną, niekulturalną (
    retoryka "zaszczane", o czyms świadczy) i niedouczona ( jest cos
    takiego jak glista, nigdy "glizda") osóbką.
    Chcesz odrobaczac córki, rozwalając im przy okazji watrobę - rób to.
    Moze za kilka lat Ci podziękują.
    Czy znasz cykle rozwojowe nicieni???? Jesli nie to zapytaj swojego
    zakaxnika. Z pewnością Cię uswiadomi.
    Życie w brudzie, a to co fundujesz córkom, jest własnie tym nie jest
    szczęśliwym dzieciństwem.
    Silnie działajace leki podawane profilaktycznie są zbrodnią, a
    zlecający to lekarz robi błąd w sztuce.
    Tu celowo przejaskrawiam, ale jest to tak jakby stosowac u każdego
    profilaktycznie chemioterapię. A nuż ma nowotwór, który jak wiadomo
    wcześnie leczony jest zazwyczaj uleczalny. A, że chemioterapia robi
    spustoszenie organizmu to juz inna bajka.
    Ja NIGDY nie odrobaczałam ani siebie ani dzieci ( sa pewnie 3 razy
    starsze od Twoich) i jakoś cała rodzina żyje i cieszy się dobrym
    zdrowiem.
    No, ale w ramach niszczenia im szczęśliwego, Twoim zdaniem,
    dzieciństwa, wyrobiłam w nich pewne nawyki - niebrania brudów do
    ust, mycia rak przed posiłkami, po każdorazowym korzystaniu z
    toalety itd.
    No i nauczyli się zasad ortografii - nie piszą "puki" . Co do
    Twoich "rewelacji" medycznych - "robali w sercu" nie bedę sie
    wypowiadała. Na szczęście dziewczyny na forum sa mądrzejsze.
  • agata.raczynska 17.01.08, 23:32
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=587&w=69936518&a=73082317
    Jednak sa mądre mamy na forum...

    A Ty za to pieścisz się ze swoimi dorosłymi dziećmi mówiąc
    zasiusiane, obsiusiane albo zwilżone moczem pochądzącym z organizmu
    ssaków. Gratuluję wychowania,obyś miała pewność, że Twoje "pociechy"
    tak się wyrażają. Szkoda mi ich...

    Próbujesz przekonać rodziców, że organizm żyjący w destylowanym
    świecie, nie mający żadnego kontaktu z bakteriami - czuje się
    świetnie po podaniu koszmarnej chemii w postaci antybiotyku. Super!
    To jest opisana przez Ciebie chemioterapia!
    My mądre mamy wiemy, że potocznie na glistę (tego określenia użyłam
    wielokrotnie) mówi się glizda, ale skąd mogłaś wiedzieć przecież ten
    temat jest Ci obcy. Poczytaj odrobinkę mądrej literatury a nadrobisz
    straty powstałe podczas wychowywania dzieci pod płaszczykiem.

    Skoro jesteś szczęśliwą mamą dorosłych już dzieci nie bardzo
    rozumiem Twoją obecność na tym forum. Chyba lubisz mieszać i czepiać
    się szczegółów...
    Mało kulturalne jest zwymyślać komuś pod pseudonimem, ja
    przynajmniej przedstawiam się z imienia i nazwiska.
    Jesli jesteś osobą pracującą sądząc po godzinach Twoich postów
    najprawdobodobniej korzystasz z cudzego internetu a to zakrawa o
    oszustwo.
    Opuszczam to forum bo nie znoszę ludzi z nietolerancją w genach (w
    typowym Polskim wydaniu)
    Powodzenia w dalszej dyskusji.



  • protozoa 18.01.08, 07:52
    Dzięki Bogu, ze są rózni ludzie. Ty - stawiasz na brud. Rozmawialam
    z kilkoma pediatrami na temat odrobaczania ( profilaktycznego), w
    tym między innymi z moja matką. I wszyscy są zdania, że od czasu do
    czasu odrobaczają profilaktycznie dzieci..... brudasów, flejtuchów,
    bawiązych się w okolicy szamba, jedzących brdnymi rękami. Wtedy ma
    to sens.
    Czyms innym jest użycie niecenzuralnych słów w obecności kumpli, a
    czymś innym używanie ich w formie pisemnej ( jest różnica między
    językiem pisanym a mówionym) do obcych, dorosłych ludzi.
    U nas w domu nie uzywa sie słów typu "zasrane", "zaszczane". Tak
    zostalismy wychowani.
    Co to jest destylowany świat????? Jak długo żyję to nie słyszałam
    takiego określenia. Pewnie znowu cos nowego wymysliłas, albo nie do
    końca rozumiesz pojęcie "destylacja". Pewnie mylisz go z
    pojęciem "stelylność". Polecam juz nie tylko słownik ortograficzny,
    ale i encyklopedię.
    Nigdzie nie pisałam, że moim ulubionym sposobem leczenia sa
    antybiotyki. A pojęcia "chemioterapia" użyłam w zupełnie innym
    znaczeniu.Polecam kurs z umiejętności czytania ze zrozumieniem.
    Jeżeli miernikiem mądrości jest przekręcanie słów, to gratuluje
    rozumu. Nie ma słowa "glizda". Owszem, czasem potocznie na
    dżdżownicę mówi sie "glizda", ale jest to skąposzczet nie mający nic
    wspólnego z nicieniami. Te pierwsze żyją sobie w ziemi, te drugie po
    przejściu stosownego dla gatunku cyklu rozwojowego są pasozytami
    przewodu pokarmowego. Są to wiadomości z liceum - proponuje stosowny
    podręcznik ( wystarczy poziom podstawowy).
    Czy forum jest zamknięte? Nie zauważyłam takiej uwagi. Jesli cos
    przeoczyłam to proszę o wskazanie stosownej uwagi.
    Specyfika forum polega na tym, że każdy z nas ma okreslony i nadany
    przez siebie link- i wcale nie musi byc to imie i nazwisko. Zreszta
    w tym drugim przypadku możesz rónie dobrze i legalnie, posługiwac
    sie danymi wzietymi z sufitu. Też tak bywało w i historii i w
    literaturze- zwłaszcza najnowszej. Polecam lekturę.
  • omamamia1 12.01.08, 16:09
    nie często odzywam się w takich wątkach,nadmienie,że moje dzieci
    zazwyczaj są leczone homeopatycznie ale to co pisze agata.raczynska
    jest niebezpieczne dla osób,które bezkrytycznie podchodzą do tego
    typu wypowiedzi,podobnie ma to się do porad udzielanych przez
    pseudolekarzy forumowych,żaden szanujący się pediatra nie wypowie
    się w taki sposób,mało tego zazwyczaj nie wypowie sie w ogóle,więc
    wszystkie zapowiedzi typu jestem lekarzem należy traktować z
    przymrużeniem oka.Ogólnie pozdrawiam chorowitków,będzie lepiej smile
    --
    "MaMy z miasta Kraka"
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49316
  • haganna 15.01.08, 00:27
    Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.
    Agato.raczyńska Twoje poglądy są ... tragiczne! Znam ja jedną taką
    mamę, które kąpie dzieci w ziołach, traktuje biorezonansem, trzyma
    chłodzie, nie daje mleka, soków, masła. Każda choroba to w/g niej
    wina pasożytów. Tylko, że ta mama jest mocno "nawiedzona" i
    przekonana o słuszności swoich poczynań, ja natomiast widzę w niej
    wieś, z której pochodzi i dopatruję się uprawiania znachorstwa.
    Brakuje mi tylko zamykania w piecu na trzy zdrowaśki wink.
    Nie leczenie antybiotykiem infekcji wirusowych, zdrowe odżywianie i
    codzienne spacery są truizmem. Natomiast pozwalanie dziecku na
    trzymanie brudnych rąk w buzi, picie kranówy i brak codziennej
    kąpieli to prosta droga do chorób - stąd zapewne tak czesto musisz
    odrobaczać swoje dzieci i twierdzisz, że skoro Twoje dzieci mają
    robaki, to "każde dziecko ma robaki".
    Szczepionki nie chronią przed zachorowaniem, one chronią przed
    SKUTKAMI zachorowania, przed powikłaniami. Gdybym nie zaszczepiła
    mojego dziecka, jego choroba i pobyt w szpitalu byłby wiele dłuższy,
    a jego stan - o wiele poważniejszy.
    Co do diety dziecka, to powinna być ona urozmaicona. Można pewnych
    produktów unikać, ale całkowite ich odrzucenie i wyeliminowanie
    jest ... po prostu głupotą.
    "Kaszlem i katarem nie zarażamy" - no pewnie, bo one "są skutkiem
    jakiejś choroby", więc tak naprawdę nie zarażamy kaszlem i katarem,
    tylko "jakąś chorobą".

    Co do naszego przypadku, to pediatra prowadzący "domowe" sposoby
    radzenia sobie z infekcjami. Kiedy one nie pomogą, sięga po
    farmakologię. W przypadku mojego dziecka organizm nie miał szans na
    odbudowanie odporności poprzez ciagłe infekcje.
  • protozoa 12.01.08, 14:45
    Najgorszą rzeczą jest siedzenie cicho i potakiwanie. Niestety,
    większośc mam ( babcie może w mniejszym stopniu, ale też) lansuje
    pogląd, że : katar(ek), kaszel(ek) to nie choroba, że układ
    odpornościowy trzeba ćwiczyć przez chorowanie, że dziecko musi
    się "wychorować", że praca wazniejsza niż posłanie zainfekowanego
    dziecka do przedszkola. A juz szczepienia ochronne to zbrodnia.
    A pokasływanie i katar winią alergię ( bo to tak tajemnoczo brzmi i
    jest dość trudne do zaprzeczenia). Ostatnio także mleko i słodycze.
    Tylko , że lek przed słodyczami nie przeszkadza im fundowac dziecku
    próchnicy poprzez dawanie lizaków i niemycie zębów.
    A prpos mycia. Zdaniem tych mam częste mycie zatruwa życie ( a w
    każdym razie sprzyja chorobom).

    NIE DAJ SIĘ ZAKRZYCZEC I ZASTARSZYC PRZEZ NAUCZYCIELKI, MAMY,
    BABCIE, DYREKTORKE I WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH. Twoje dziecko i jego
    zdrowie jest najwazniejsze.
    Jest bzdurą!!!!, że dzieci musza się wychorowac, żeby nie chorowały
    później.!!!!!!!
    Lepiej miec przydomek jędzy niż narazać dzieci na kolejne choroby.
    3 się.
  • skarbeniek1 12.01.08, 22:44
    To może od razu pozamykać przedszkola, u nas w grupie 25 dzieci a jak przychodzi
    połowa to sukces. Ale jak zwracać uwagę na każde kaszlnięcie czy katarek to
    zaczyna to przypominać paranoję. Zastanawia mnie skąd tyle dzieci chorych po
    wizycie w przedszkolu skoro zaprowadzacie same zdrowe? Może po prostu zwolnić
    miejsce w przedszkolu i wynająć nianię ?
    --
    Ewa mama prawie 3letniej Natalki,
    poznaniankismile
  • hazel-eyes 13.01.08, 09:50
    skarbeniek-przeczytaj skarbie jeszcze raz. nie piszemy tu o "każdym
    kaszlnięciu i katarku", a Twoja uwaga odnośnie zwolnienia miejsca i
    niani... po prostu śmieszna dla mnie. nie ma to jak napisać swoje
    trzy grosze pod jakimś wątkiem. no ale na necie każdy ma możliwość
    wypowiedzenia się i trzeba korzystaćsmile)))))))))))
  • skarbeniek1 13.01.08, 10:29
    To wy przeczytajcie ten raban i do tego na tym forum co drugi post tego dotyczy.
    Jak się posyła dziecko w zbiorowiska ludzi to trzeba się z tym liczyć że będą
    komplikacje. Dotyczy to nie tylko przedszkoli ale nawet wsiadając do autobusu, w
    drodze do przedszkola może dziecko coś wyłapać. Po drodze do domu pewnie robicie
    zakupy w sklepach, też zbiorowisko ludzi. To może tokiem myslenia, nie tylko
    przed drzwiami przedszkola postawić lekarza ale w każdym miejscu gdzie jest
    większa liczba ludzi :}
    A inna sprawa,że izolowanie dziecka od wszystkiego co złe nie koniecznie wyjdzie
    mu na zdrowie.
    A zdanie o niani miało być ironiczne, bo jak tak narzekacie na przedszkola to
    niania to jedyne wyjście. Niestety matek chorych dzieci też nie stać na nianie,
    więc trudno wymagać za 150zł miesięcznie żeby standard był wysoki.
    Moze zamiast tworzyć kolejne posty o chorobach w przedszkolu załóżcie wątek jak
    naturalnie podnieść odporność dziecka.
    --
    Ewa mama prawie 3letniej Natalki,
    poznaniankismile
  • hazel-eyes 13.01.08, 12:19
    oprócz tego, że mam w domu przedszkolaka, to jestem również w ciąży
    i czytam podforum z tym związane. tam też wątki się powtarzają,
    dziewczyny pytają czasem o błahe z mojego punktu widzenia rzeczy.
    tak jak na forum "przedszkola". ale jak nie mam ochoty doradzić,
    albo czyjeś pytanie jest dla mnie dziwne (bo raczej nie mogę
    napisać, że irytujące), to po prostu nie odpowiadam, a nie piszę
    uwag w stylu "taki wątek już istnieje", albo "że histeryzujemy,
    robimy raban itd".ja zakładając wątek wyraźnie zapytałam o coś
    konkretnego (przedszkole w Krakowie, w którym bardziej zwraca się
    uwagę na chore dzieci przyprowadzane do przedszkola). i widzę, że na
    ten temat nie masz nic do napisania. więc o czym dyskusja? Twoje
    poprzedniczki wprawdzie nie poleciły mi przedszkola, ale napisały
    różne ciekawe dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie) informacje.za
    co im dziękuję i pozdrawiam!
  • skarbeniek1 13.01.08, 13:37
    To czyli albo jesteś ze mną albo przeciwkosmile
    No pozostaje przytaknąć, jeżeli takie przedszkole istnieje gdzie sprawdza się
    dokładnie stan dziecka to ja mu długiego życia nie przewiduję, bo po prostu
    frekwencja będzie bliska zeru. A jezeli twoje dziecko choruje częściej w
    przedszkolu to powinno ci dać do myślenia,dziecko się tam po prostu nie nadaje
    bo ma mniejszą odporność od innych i masz kiepskiego pediatrę który nie może
    pokierować tak terapii że oprócz wyleczenia postara się również dziecko uodpornić.
    Sorry że wcięłam się w wątek wzajemnej adoracji matek posyłających dzieci zdrowe
    a odbierające choresad
    Ja na szczęście oddaję zdrowe i takie samo odbieram.
    --
    Ewa mama prawie 3letniej Natalki,
    poznaniankismile
  • protozoa 13.01.08, 15:03
    Każde(!!!!!!) nawet najodporniejsze dziecko będzie chorowac, gdy
    znajdzie się w skupisku chorych.
    I jest to prosta prawda, od zawsze. Nie ma tu najmniejszego
    znaczenia czy ma się rewelacyjnego czy przecietnego pediatrę. Po
    prostu zaraża się przez kontakt z chorym.
    Przypuszczam, że przed laty wyklinało mnie sporo mam, które
    dostawaly dramatyczne telefony z przedszkola, że ICH dziecko jest
    cięzko chore. Przerywało im to pracę, wizytę u kosmetyczki itd.
    Moje dzieci chorowały znacznie mniej niz przeciętne, ale łapały
    infekcje przedszkolne, bo....inni przyprowadzali chore dzieci.
  • hazel-eyes 13.01.08, 17:40
    i życzę Ci skarbeniek, żebyś zawsze odbierała zdrowe. bo moze się
    zdarzyć że za jakiś czas założysz podobny wątek. chętnie się tam
    dopiszę.
  • hazel-eyes 13.01.08, 17:52
    z drugiej strony skarbeniek gratuluję wyczucia.jeżeli masz takie
    odporne dziecko, to po co ciągniesz temat? to tak jak na forum "
    chore dzieci" są wpisy " a moje dziecko jest zdrowe i świetnie się
    rozwija". bałabym się przewrotności losu bardziej niż kiepskiego
    pediatrysmiletym postem kończę tę jałową dyskusję z Tobą-może
    przestaniesz pisać bzdury, jak poczujesz że masz ostatnie słowosmile
  • skarbeniek1 13.01.08, 19:48
    idę sobie jakieś samobiczowanie urządzić.
    Mi jak dziecko zachoruje, a choruje nawet antybiotyk czasami dostaje to mam
    pretensje tylko do siebie, że niestety ale takie zycie. Jak się dziecko posyła
    do innych dzieci to na pewno będzie chorować.
    --
    Ewa mama prawie 3letniej Natalki,
    poznaniankismile
  • betty_julcia 13.01.08, 20:45
    Zależy co to znaczy chore. Każdy inaczej interpretuje słowo chore
    stąd róznice zdań. Kiedyś dla mnie chora Julka znaczyło nawet jak
    miala katar. Wtedy jej nie posyłalam do przedszkola ale moglam sobie
    na to pozwolić. Nie wysylałam tylko dlatego że uważałam ze się
    będzie męczyła, bo panie nie są w stanie dopilnować żeby każde
    dziecko miało wysmarkany, oczyszczony nosek.
    Teraz po kilku latach słowo chore nabralo innego znaczenia.
    Kiedyż jak usłyszałam kaszlące dzieckow przedszkolu to od razu
    patrzyłam na matkę jak na wyrodną matkę, jak moze chore dziecko
    prowadzać do przedszkola. A okazało się ze moja Julka czasami po
    chorobie kaszle nawet miesiąc. Osłuchowo wszystko ok, nie jest chora
    tylko utrzymuje sie kaszel. Też ją posyłam.

    Nie posłalabym dziecka z gorączką, ze strasznym, gęstym zółtym
    katarem albo ewidentnie chorą. Ale kiedy jest to tylko katar lub
    utrzymujący się pochorobowy niegroźny kaszel to posyłam.
  • mamapatysi 16.01.08, 10:09
    jak ja posłałam swoje dziecko do żlobka to osiem m-cy siedziałam w
    domu i ciagle była chora- każdy przez to musi przejsc wczesniej czy
    pozniej wychorowała sie i juz teraz mam spokoj -choruje sporadycznie
  • mamapatysi 16.01.08, 09:46
    badanie czy dziecko jest zdrowe o siodmej rano w przedszkolu jest
    bez sensu bo dziecko ktore ma nawet goraczke w ten dzień zarazalo
    juz duzo wcześniej i odseparowanie go w danym dniu i tak nie
    zahamuje rozwoju wirusów czy bakterii. nie jestescie w stanie w
    takim skupisku kontrolowac zachorowalnosci zebyscie nie wiem co
    robily bo zarazajacego dziecka bez objawów na poczatku nie odrózni
    sie od tego ktore jest zdrowe
    dlatego ja sie juz z tym pogodzilam i nie mam o to pretensji w ogole.
  • izabellaz1 16.01.08, 15:15
    hazel-eyes napisała:

    > dyrekcja pozwala, żeby tak chore dzieci
    > przyłaziły i rozsiewały zarazki.

    Dzieci nie "przyłażą" tylko do przedszkola są PRZYPROWADZANE przez rodziców.

    > czy ktoś mógłby mi polecić
    > przedszkole w Krakowie, gdzie rano sprawdza się , żeby chore dzieci
    > nie zostawały? dzięki i pozdrawiam!

    A jak chcesz rozwiązać taką sytuację kiedy rodzic nie ma żadnej możliwości
    pozostania z dzieckiem w domu kiedy jest ono "trochę" chore?


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • mama_mamusia 16.01.08, 16:28
    > czy ktoś mógłby mi polecić
    > przedszkole w Krakowie, gdzie rano sprawdza się , żeby chore dzieci
    > nie zostawały? dzięki i pozdrawiam!
    >
    > A jak chcesz rozwiązać taką sytuację kiedy rodzic nie ma żadnej możliwości
    > pozostania z dzieckiem w domu kiedy jest ono "trochę" chore?

    Odpowiedź w tej sytuacji jest prosta:
    Rodzic kiedy naprawdę nie ma z kim zostawić dziecka w trakcie choroby nie
    zapisuje go do przedszkola gdzie jest bezwzględny zakaz przyprowadzania chorych
    (lub przeziębionych) dzieci do przedszkola. A hazel-eyes pyta się o przedszkole
    które jest niestety rzadkością a nie normą…
    Czyż nie mam racji izabellaz1??

    Ja uważam, że jest to problem rodziców jak nie mają, z kim zostawić dziecka
    chorego w domu a nie przedszkola (czy może całego świata hehehe).
    Tak troszkę egoizmu z mojej strony...
  • izabellaz1 17.01.08, 10:31
    mama_mamusia napisała:

    > Rodzic kiedy naprawdę nie ma z kim zostawić dziecka w trakcie choroby nie
    > zapisuje go do przedszkola gdzie jest bezwzględny zakaz przyprowadzania chorych
    > (lub przeziębionych) dzieci do przedszkola. A hazel-eyes pyta się o przedszkole
    > które jest niestety rzadkością a nie normą…
    > Czyż nie mam racji izabellaz1??

    Być może. Ja jednak stawiam się też trochę w sytuacji takiego rodzica, który
    może nie zarabia dużo i nie stać go nianię i nie ma rodziny, która mogłaby mu
    pomóc a praca pozwala utrzymać się rodzinie i częste absencje w pracy mogą
    przyczynić się do jej utraty. Istnieją również rodzice samotnie wychowujący
    swoje dzieci, których sytuacja bywa jeszcze bardziej ciężka.

    > Ja uważam, że jest to problem rodziców jak nie mają, z kim zostawić dziecka

    j/w. Staram się zawsze patrzeć z kilku stron na problem dlatego rozumiem i racje
    autorki wątku i patowe sytuacje niektórych rodziców.


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • mama_mamusia 17.01.08, 11:23
    Sytuacje, którą opisujesz np. rodziców samotnie wychowujący swoje dzieci zdarzają się (na szczęście) dość rzadko.
    Ja dużo widziałam sytuacji gdzie rodzic świadomie (!) przyprowadza dziecko chore (lub przeziębione) do przedszkola, gdzie dość, że dzieciak źle się czuje to naraża inne dzieciaki na choroby. Jak zadałam pytanie takiej mamusi (która mogła z dzieckiem zostać w domu), dlaczego go zaprowadziła do przedszkola to usłyszałam odpowiedź: Będę miała go z głowy.
    Dziecko, czym mniejsze tym ma słabszą odporność. Owszem dzieci często chorują w przedszkolu a w szkole prawie wcale, ale jest to spowodowane różnicą wieku a nie „wychorowaniem się”. Teoria „musi się wychorować” jest bzdurą.
  • izabellaz1 17.01.08, 11:38
    mama_mamusia napisała:

    > Ja dużo widziałam sytuacji gdzie rodzic świadomie (!) przyprowadza > dziecko
    chore (lub przeziębione) do przedszkola, gdzie dość, że
    > dzieciak źle się czuje to naraża inne dzieciaki na choroby. Jak
    > zadałam pytanie takiej mamusi (która mogła z dzieckiem zostać w
    > domu), dlaczego go zaprowadziła do przedszkola to usłyszałam
    > odpowiedź: Będę miała go z głowy.

    No ja z kolei rzadziej słyszałam lub widziałam takich rodziców ale naturalnie
    wiadomo, że i tacy istnieją i wtedy zgadzam się z Tobą oczywiściesmile
    Niemniej jednak myślę, że ciężko na przykład zostawać w domu z dzieckiem bo ma
    tylko lekki katar a i od takich rodziców wymaga się nieraz żeby zostało w domu.
    Pomijam oczywiście przypadki, o których pisałaś czyli widocznym, złym
    samopoczuciu dziecka (temperatura, ból głowy, gardła itd.)

    > Dziecko, czym mniejsze tym ma słabszą odporność. Owszem dzieci
    > często chorują w przedszkolu a w szkole prawie wcale, ale jest to
    > spowodowane różnicą wieku a nie „wychorowaniem się”. Teoria „musi
    > się wychorować” jest bzdurą.

    Naturalnie. Dlatego nie posłałam swojej córki do żłobka tylko opiekuje się Nią
    niania bo akurat mogłam sobie na to pozwolić.
    Ale rozumiem rodziców, którzy mają patową sytuację i decydują się dziecko
    podziębione (nie ewidentnie chore) zaprowadzić do przedszkola.


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • grzalka 18.01.08, 12:55
    mama_mamusia napisała:

    Teoria „musi się wychorować” jest bzdurą.


    Nie jest bzdurą. Układ immunologiczny jest "trenowany" właśnie przez
    kontakt z różnymi drobnoustrojami. Owszem, dziecko starsze może
    sobie lepiej poradzić z infekcją niż niemowlak, ale generalnie
    odporność ćwiczy się przez kontakt, a nie przez unikanie. Dlatego
    dzieci chorują najwięcej w pierwszym roku przedszkola i dlatego
    dzieci żłobkowe chorują znacznie mniej w przedszkolu niż inne
    dzieci. Oczywiście statystycznie rzecz ujmując, bo zaraz ktoś
    napisze, że jego dziecko to akurat odwrotnie.


    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
    wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • mamapatysi 18.01.08, 11:44
    życze Ci hazel-eyes zebyś nigdy nie miała problemu z chorobą dziecka
    i dylematem -iść do pracy i zostawić przeziębione dziecko czy zostać
    w domu i otrzymać zwolnienie z pracy.. naprawde życze Ci abyś nigdy
    nie musiała tak wybierac bo z Twoich wypowiedzi wynika ze chyba masz
    dobrze w zyciu i nie wiesz co to są wybory konieczne...
  • izabellaz1 18.01.08, 12:01
    mamapatysi napisała:

    > życze Ci hazel-eyes zebyś nigdy nie miała problemu z chorobą dziecka
    > i dylematem -iść do pracy i zostawić przeziębione dziecko czy zostać
    > w domu i otrzymać zwolnienie z pracy.. naprawde życze Ci abyś nigdy
    > nie musiała tak wybierac bo z Twoich wypowiedzi wynika ze chyba masz
    > dobrze w zyciu i nie wiesz co to są wybory konieczne...

    Również odnoszę podobne wrażenie. Nawet nie chodzi o to czy ma dobrze w życiu bo
    są i tacy, którzy mają dobrze ale poza wszystkim obdarzeni są odrobiną empatii i
    wyobraźni.


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • hazel-eyes 24.01.08, 08:03
    mamopatysi-jad zostaw dla siebie. wiem, co to wybory koniecznie, ale
    jak ktoś chce robić z siebie niewolnika w pracy, to tylko idzie na
    rękę szefowi.zdaję sobie sprawę, że są rodzice , którzy nie mają
    wyjścia (chylę czoła, że potrafią sobie radzić), ale jest to nieduży
    odsetek.
  • beciak77 22.01.08, 20:32
    A ja troszkę z innej beczki. Widzę że istnieje ogromny problem w tym
    że do przedszkola jest przyprowadzone dziecko np. z katarkiem.(nie
    mówię o przypadkach kiedy dziecko jest ewidentnie chore. A czy
    nikomu nie przeszkadza to jeśli do pracy przyjdzie pani
    przedszkolanka z katarem? Nie zdarzyło się to wam? Przecież pani
    przedszkolanka też jest z tych co nie chce stracić pracy i zapewne
    nie idzie na zwolnienie bo ma katar. Idąc do marketu na zakupy też
    nikt nie zwraca uwagi na to ile tam "zarazków lata", a matki chodzą
    tam wręcz z niemowlakami. Też jestem akurat mamą przedszkolaka który
    od września zaczął edukację i non stop choruje. Niestety nic na to
    nie poradzę... Zostaje tylko czekać aż złą passa minie. Pozdrawiam.
  • mayra3 24.01.08, 08:51
    Ja wprawdzie dopiero we wrzesniu rozpocznę boje z przedszkolnymi
    chorobami, ale wiem juz cos na ten temat z rodzinnego podwórka.
    Byłam w szkoku, kiedy moja ciotka kardiolog, a jednoczesnie babcia
    niespełna 3-latniego przedszkolaka, starała sie mnie przekonac, że
    dziecko musi "się wychorować". Nie jestem medykiem (na szczeście),
    ale wiem trochę o fatalnych skutkach częstego zazywania antybiotyków
    ( nawet, gdy jest to uzasadnione).A niestety trudno leczyc zapalenie
    ucha czy oskrzeli innym sposobem. Doskonale rozumiem autorke wątku i
    szczerze życzę znalezienia przedszkola z mądrym podejsciem do tego
    problemu.W przedszkolu społecznym, do ktorego zapisany jest mój
    synek trzeba podać w umowie osobę ( z imienia i nazwiska), ktora
    będzie zajmowała się dzieckiem w czasie choroby, chyba że Mama jest
    niepracująca. Przedszkole jest na tyle drogie, ze Dyrektorka
    wychodzi z załozenia nastepującego:"skoro stac Cię na przedszkole,
    musi być Cię stać rownież na opiekunkę" - oczywiście nie uzywa
    takiego zwrotu, ale daje to do zrozumienia.
    Ale przyznam się, że nie wierzę w cuda i w to, że moje dziecko nie
    będzie się zarażało. Dlatego szukam alternatywnych rozwiązań
    zamiast powrotu do pracy, mam tu na mysli pracę w domu w pierwszym
    roku przedszkola. Pewnie nie każdy zawod na to pozwala, ale jest to
    jakieś rozwiązanie zamiast ciagłego brania zwolnień na chore dziecko.

    <<marianna>>
  • hazel-eyes 24.01.08, 09:00
    mayra-dziękuję za odpowiedź . zazdroszczę mądrej Pani dyrektor. ja
    dałam ostatnią szansę mojemu Synkowi na zwykłe przedszkole, po
    następnej chorobie idzie do prywatnego. pozdrawiam i życzę zdrowia
    dla Twojego Synka, oby choroby omijały go szerokim łukiem.
  • protozoa 24.01.08, 12:02
    Obawiam się, ze prywatne przedszkole także nie daje pewności, ze
    rodzice nie będą wpychać na siłe chorych dzieci i chołubic zasadzie,
    że "trzeba się wychorować". Mayra ma niebywałe szczęście i mądra
    dyrektorkę!
    Dziś jeden z moich , naprawde całkiem dorosłych, synów nie poszedł
    do szkoły, bo ma katar.
    Korzyść z lekcji - żadna, stale wyciera nos, boli go głowa - jak
    przy katarze. I choć od dawna nie jest w wieku brania wszystkiego do
    ust, lizania, gdy kicha odwraca głowe, używa do nosa jednorazowych
    chusteczek itd, doszłam do wniosku, że po czorta ma siebie męczyć i
    zarażać innych - w tym ciężarną nauczycielkę.
  • gaskama 24.01.08, 13:37
    Nie che mi się czytać całego wątku. Odkąd mój syn poszedł do
    przedszkola, czyli 1,5 roku temu, czytują takie wątki notorycznie.
    Prywatne przedszkole nie koniecznie jest tu wyjściem. Syn chodzi do
    prywatnego. Niestety często tu się myśli tak "Nie po to płacę dużo
    za prywatne przedszkole, by na chore (przeziębione) dziecko brać
    zwolnienia." Znam też kilka mam, które przysyłają chore, by to chore
    miało w domu mniejszy kontakt np. z niemowlakiem, albo mama chce
    wypocząć trochę. Cóż, ja wybrałam następujący wariant:oddaję pół
    pensji na przedszkolę i nianię. Niania jest na całym etacie. Jak
    młody choruje, to siedzi z nianią. A chory jest non stop.
  • grzalka 24.01.08, 18:46
    mayra3 napisała:

    > Ja wprawdzie dopiero we wrzesniu rozpocznę boje z przedszkolnymi
    > chorobami, ale wiem juz cos na ten temat z rodzinnego podwórka.
    > Byłam w szkoku, kiedy moja ciotka kardiolog, a jednoczesnie babcia
    > niespełna 3-latniego przedszkolaka, starała sie mnie przekonac, że
    > dziecko musi "się wychorować". Nie jestem medykiem (na szczeście),
    > ale wiem trochę o fatalnych skutkach częstego zazywania
    antybiotyków
    > ( nawet, gdy jest to uzasadnione).A niestety trudno leczyc
    zapalenie
    > ucha czy oskrzeli innym sposobem.
    >
    > <<marianna>>

    no to musisz się jeszcze dokształcić, bo w wieku przedszkolnym 80-90
    % infekcji jest wywoływane przez wirusy i tak naprawdę przechodzi
    sama, zwłaszcza jeśli dziecko jest generalnie odpowiednio odżywiane
    i przebywa codziennie na świezym powietrzu (a z tym jest kiepsko, bo
    często moje dzieci są jednyme na podwórku w sezonie jesienno-zimowym)


    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
    wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • mayra3 24.01.08, 21:01
    grzalka napisała:
    no to musisz się jeszcze dokształcić, bo w wieku przedszkolnym 80-90
    > % infekcji jest wywoływane przez wirusy i tak naprawdę przechodzi
    > sama, zwłaszcza jeśli dziecko jest generalnie odpowiednio
    odżywiane
    > i przebywa codziennie na świezym powietrzu (a z tym jest kiepsko,
    bo
    > często moje dzieci są jednyme na podwórku w sezonie jesienno-
    zimowym)

    Po pierwsze o moje dokształcanie nie musisz sie martwić, a juz na
    pewno nie w kierunku medycznym, w zupełności wystarczy mi bycie
    radcą prawnym.

    Po drugie, napisałam, że wiem coś o skutkach zazywania duzej ilości
    antybiotyków, bo sama w dzieciństwie i będąc juz nastolatką sporo
    ich zjadłam ( wtedy nie zastanawiano się, czy to jest infekcja
    wirusowa czy nie) i częsc lekarzy ( druga ich cześc w ogole się nie
    wypowiada)w tym własnie upatruje przyczyny mojego przewlekłego
    schorzenia - tocznia układowego ( a co to jest możesz poczytać na
    forum o tym właśnie tytule). Dlatego uparcie bedę obstawać przy
    stanowisku, że NIE dla antybiotyków.
    Aha, od 2 miesięcy też samotnie spaceruję po parku z moim synkiem
    --
    <<marianna>>
  • protozoa 25.01.08, 08:05
    Antybiotykom NIE - w przypadku infekcji wirusowych - a takich jest
    własnie ok 90%. Wystarczy łóżko, częste wietrzenie pokoju, leczenie
    objawowe i... nieposyłania w duże skupiska ludzkie do momentu
    wyleczenia.
    Antybiotykom TAK, gdy mamy do czynienia z chorobami wywołanymi przez
    bakterie! Ropna angina, bakteryjne zapalenie ucha ( jest zazwyczaj
    to widoczne), zapalenie oskrzeli ( powikłane), zapalenie pęcherza
    itd.
    Można uchronic się przed antybiotykami - jeden z mioich synow wogóle
    nie brał ich nigdy w życiu, a drugi raz- gdy miał anginę. A maja
    nieco ponad 17 lat.
  • fogito 24.01.08, 23:13
    Ale te 'niewinne' wirusowe infekcje zwykle przeksztalcaja sie u
    dzieci w zakazenia bakteryjne, wlasnie z powodu niedoleczenia. A
    wtedy juz bardzo czesto trzeba podac antybiotyk. Niewinny wirusowy
    katar bardzo czesto powoduje zapalenie ucha, ktore ze wzgledu na
    powiklania z reguly leczy sie antybiotykiem.
    Ja wczoraj wyslalam druga skarge do dyrekcji z prosba o upomnienie
    rodzicow, ze przedszkole to nie szpital. Zal mi takich dzieci, ze
    maja glupich rodzicow. No ale w zyciu trzeba miec priorytety.
    Ja tez w dziecinstwie zjadlam mase antybiotykow i staram sie
    uchronic od tego mojego syna. Nie zawsze sie udaja niestetysad
  • gaskama 25.01.08, 09:23
    Właśnie miałam to samo napisać (czyli na początek katar, na koniec
    antybiotyk i przedszkole to nie szpital i nie lecznica).
  • husmus 24.01.08, 14:05
    U nas (Kraków) Dyrekcja oczywiście zastrzegła, żeby chorych dzieci
    nie przyprowadzać. Niestety, rodzice neiwile sobie z tego robią.
    Apogeum było na imprezie mikołajowej i balu karnawałowym. Po obu
    imprezach moje dziecko złapało poważne infekcje, mimo tego że
    wcześnie było zdrowe. Miałam wrażenie, że te dzieci były na siłę
    wydarte z łóżek, kaszlące, płaczące, zniechęcone, ale były!
    Natomiast co do argumentów rodziców, że nie mają z kim zostawić
    chorego dziecka - nasze przddszkole ma 4 oddziały (ok. 100 dzieci).
    Przy rekrutacji zwracano uwagę, czy oboje rodzice pracują (brak
    miejsc), jednak kiedy przychodzę po moje dziecko ok. 16, przedszkole
    jest prawie puste, zastaję ok. 10 dzieci na całe przedszkole. Więc
    jak to jest na prawdę, kto odbiera te dzieci i czy na pewno nie ma
    ich z kim zostawić, kiedy chorują?
  • protozoa 24.01.08, 14:57
    Nie wierzę, żeby nie było można znaleźć człowieka, który by został z
    chorym dzieckiem. Trzeba tylko chcieć i czasem za to zapłacić.
    1. Bardzo dużo ludzi pracuje na swoim i pracę może wykonać w nocy, w
    domu itd. Można więc zamiast we własnej firmie siedzieć w domu z
    chorym dzieckiem.
    2. Są jednak zwolnienia lekarskie i jeśli nie bierze się ich na
    remont mieszkania albo przy bolesnej miesiączce to raczej nie straci
    się pracy biorąc na zmianę z mężem na chore dziecko.
    3.Jest mnóstwo ludzi, którzy chcą dorobić. Ja zostawiałam
    przeziebione dzieci z emerytowaną pilęgniarką pediatryczną. I ktos
    kiedys na tym forum też tak robił. Nie jest to przypadek rzadki.
    4. Babcie nie musza zajmować się wnukami, ale bardzo wiele chce!!!
    Można więc umówic się z babcią ( nawet zamiejscową), że dojedzie. A
    w sytuacji awaryjnej ( nim babcia dojedzie) wziąć 1 dzień urlopu "na
    żądanie".
    5. Nie wszyscy szefowie mają krwiożercze instynkty. Czasem godzą
    się, by mama posiedziała w domu z chorym dzieckiem i zrobiła tam to
    co robiłaby normalnie w pracy wisząc na telefonie.
    6. Można ( dotyczy mam pracujących w systemie zmianowym), że będą
    pracowac popołudniami czy w nocy wtedy, gdy współmałzonek przyjdzie
    z pracy i podzielic się zajmowaniem chorym dzieckiem.
    Tak więc jest kilka sposobów, ale jesli chce się miec dziecko z
    głowy i bez wysiłku, to najłatwiej wysłac do przedszkola z większą
    lub mniejszą infekcją. Raczej jej nie przechodzi. Prędzej czy
    później się rozłoży. I prędzej czy póxniej stanie się przed
    dylematem - co dalej z chorym dzieckiem????
  • beciak77 26.01.08, 01:03
    Moje dziecko jest z tych chorujących, ale przed 16-tą zawsze odbiera
    je babcia która do południa załatwia swoich lekarzy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka