Dodaj do ulubionych

Dopłaty do przedszkoli prywatnych???

07.08.08, 11:33
Wiadomo, że płacąc tzw. opłatę stałą rodzice tylko partycypują w
kosztach uttrzymania dziecka w przedszkolu, ponieważ znacznie więcej
dokłada państwo. To wiem. Ale czy któraś z was wie coś na temat
takiego dofinansowania przedszkolaka także w przedszkolu prywatnym?
Pytam , ponieważ mam możliwość zapisania córki do prywatnego
przedszkola, ale będzie to nowootwarta placówka i ... obawiam , się,
że założycielka ... ustaliła czesne za niskie . Ma ono wynosić 550
zł + koszty wyżywienia. Poza tym zadeklarowała, że grupa bedzie
liczyć maksymalnie 10 dzieci. No a ja głupia martwię się, że 5 pół
tysiąca na utrzymanie grupy to jednak mało. Przecież trzeba opłacić
nauczyciela, zajęcia dodatkowe, koszty wynajmu, pani do pomocy,
konsultacje logopedy, psychologa, rachunki itd.Boję się, że przełoży
się to na jakość zajęć ( wiadomo, słabo opłacana kadra średnio jest
wydajna). Gdzieś jednak mi dzwoni, że przedszkola prywatne ( ale nie
pseudo przedszkola) również dostają takie dofinansowanie. Jeżeli to
prawda, to trochę by mnie to uspokoiło, ponieważ nie chciałabym co
rok posyłać córkę w inne miejsce.
A, i jeszcze jedno pytanie. Ma to być przedszkole o profilu
angielskim(dlatego tak mam na nie ochotę). Panie wychowawczynie
zajmujące się dziećmi mają wykształcenie _ edukacja wczesnoskolna z
językiem angielskim ( może nazwa nie bardzo trafna, ale w tym
kierunku). Może któraś jest mi w stanie powiedzieć, na jakim
poziomie posługują się angielskim absolwenci tego kierunku, bo
znając nasz system edukacji to i tego się obawiam.
Piszcie co sądzicie. Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • 07.08.08, 11:42
    Dziękuję stopjedzeniustokrotek smile
    Ale nie wiem, czy sobie zasłużyłam smile
  • 07.08.08, 11:51
    Czy miła pani mariwu zechce się wypowiedzieć ( skoro już namierzyła
    wątek ) smile
  • 07.08.08, 12:14
    > Wiadomo, że płacąc tzw. opłatę stałą rodzice tylko partycypują w
    > kosztach uttrzymania dziecka w przedszkolu, ponieważ znacznie
    >więcej
    > dokłada państwo. To wiem. Ale czy któraś z was wie coś na temat
    > takiego dofinansowania przedszkolaka także w przedszkolu
    >prywatnym?

    Przedszkola dofinansowywuje gmina.
    Przedszkola niepubliczne/prywatne otrzymują 75% kwoty, którą gmina
    dotuje dzieci w przedszkolach publicznych prowadzonych na swoim
    terenie. Wysokość (konkretna kwota) jest różna w różnych gminach (to
    zależy od kosztów, które ponosi gmina na prowadzone przez siebie
    przedszkola).
    Dofinansowanie może być jednak wyższe, jesli do przedszkola
    uczęszcza dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności (wtedy wyższa
    dotacja dotyczy tego konkretnego dziecka, a jej wysokość zależy od
    rodzaju niepełnosprawności) lub wtedy, jeśli przedszkole ma status
    integracyjnego.

    >Ma ono wynosić 550 zł + koszty wyżywienia.
    Trudno ocenić czy to wystarczające, dla dobrego funkcjonowania
    przedszkola, czesne. Wiele zależy od kosztów, które ponosić będzie
    właścicielka. Jeśli ma własny lokal (albo bardzo tanio go wynajmuje)
    i będzie także w nim pracować, to wydaje się całkiem realne. Mogę
    tylko powiedzieć, że znam kilka bardzo dobrych przedszkoli
    warszawskich (jednogrupowych, ok. 12-15 dzieci) w których cena
    kształtuje się na poziomie 550-700 zł (z wyżywieniem, standardowymi
    zajęciami dodatkowymi - 2-3 razy w tyg. angielski, 2-3 razy rytmika,
    1-2 razy korektywa, opieka logopedy). Ale wszystkie są prowadzone
    przez nauczycielki (pracujące w tych przedszkolach), w należących do
    nich domach jednorodzinnych, co niewątpliwie zmniejsza koszty.

    > A, i jeszcze jedno pytanie. Ma to być przedszkole o profilu
    > angielskim(dlatego tak mam na nie ochotę). Panie wychowawczynie
    > zajmujące się dziećmi mają wykształcenie _ edukacja wczesnoskolna
    z
    > językiem angielskim ( może nazwa nie bardzo trafna, ale w tym
    > kierunku). Może któraś jest mi w stanie powiedzieć, na jakim
    > poziomie posługują się angielskim absolwenci tego kierunku, bo
    > znając nasz system edukacji to i tego się obawiam.
    To pewnie wiedzą tylko Ci, którzy ten kierunek skończyli.

    Zawsze istnieje ryzyko, że właścicielka nowootwieranego przedszkola
    źle skalkulowała koszty/czesne. Ale może Jej się uda albo środki
    naprawcze smile, które zastosuje nie będą dla Ciebie zbyt bolesne
    (przyjmie 2-3 dzieci więcej albo lekko skoryguje opłaty).


  • 07.08.08, 12:43
    Dzięki wielkie smile
  • 09.08.08, 11:15
    Mnie zainteresowało to co pisze Pani o dodatkowym dofinansowaniu dla przedszkola gdy uczeszcza tam dziecko z orzeczeniem. Mój synek ma orzeczenie w związku z wada serca, chodzi do przedszkola niepublicznego. Czy w takiej sytuacji przedszkole mogłoby się starać o dodatkowe pieniądze z gminy?
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • 10.08.08, 14:15
    Z tabeli dotacji podanych przez Biuro Edukacji w Warszawie wynika,
    że:
    "dzieci niesłyszące, słabosłyszące, niewidome, słabowidzące, z
    niepełnosprawnością ruchową, z upośledzeniem umysłowym w stopniu
    umiarkowanym, znacznym lub głębokim, z zaburzeniami psychicznymi, z
    chorobami przewlekłymi - w niepublicznych przedszkolach
    ogólnodostępnych oraz niepublicznych przedszkolach integracyjnych"
    dostają dotację w nieomal podwójnej wysokości.
    Nie wiem, jak wygląda procedura ubiegania się o taką podwyższoną
    dotację. Co miesiąc przedszkola niepubliczne wysyłają do gminy
    informację o liczbie dzieci uczęszczających do przedszkola (uroczy
    formularz smile: 4 strony, podział na roczniki, gminy zamieszkania,
    rodzaje niepełnosprawności itp.). Problem w tym, że, aby gmina
    wypłacała dotację, należy we wrześniu określonego roku zgłosić
    planowaną na następny rok kalendarzowy liczbę dzieci (w tym dzieci z
    orzeczeniami o niepełnosprawności), więc jeśli przedszkole, do
    którego chodzi Twój syn nie zgłosiło "w planach" (we wrześniu 2007
    r.), że będzie miało dziecko, któremu należy się wyższa dotacja, to
    do końca roku 2008 r. w budżecie gminy może nie być poprostu
    pieniędzy na jej wypłatę (bo nie zaplanowano - zgodnie z
    wrześniowymi zgłoszeniami z przedszkoli - wypłaty takiej,
    podwyższonej, dotacji).
    Nie wiem także, jaki rodzaj orzeczenia ma Twoje dziecko w związku z
    wadą serca. Czy kwalifikuje się ono np. jako "choroba przewlekła".
    Myślę, że trzeba o to zapytać w gminnym wydziale oświaty.
  • 12.08.08, 16:00
    Dzięki za informacje. Niczego nie zgłosili bo ja ich poprostu nie poinformowałam o orzeczeniu. Choroba jest niewątpliwie przewlekła bo to wada wrodzona do korekty chirurgicznej ale i tak pewnie urzędowo zdrowy to on nie będzie nigdy.
    Z tego co piszesz rozumiem iż we wrześniu 08 zgłaszane są wnioski o dofinansowania na rok 2009, czy tak?
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • 12.08.08, 18:09
    > Z tego co piszesz rozumiem iż we wrześniu 08 zgłaszane są wnioski
    > o dofinansowania na rok 2009, czy tak?

    Tak. Nie wiem tylko czy wystarczy podać na standardowym formularzu,
    że do przedszkola w 2009 r. będzie uczęszczać dziecko z orzeczeniem
    o niepełnosprawności (a orzeczenie mieć w dokumentacj placówki do
    wglądu w czasie kontroli), czy też trzeba jakoś wcześniej komuś to
    orzeczenie pokazać (żeby uzyskać np. potwierdzenie, że ten rodzaj
    schorzenia uprawnia do wyższej dotacji).

  • 08.08.08, 15:59
    Dzień dobry ,
    otworzyłam niedawno przedszkole i śpieszę Panią uspokoić :
    do przedszkoli prywatnych i tzw altenatywnych(punkty przedszkolne
    i zespoły przedszkolne) istnieją dopłaty z gminy (np w Krakowie są sumy odpowiednio :ok 360zł/dziecko i 150zł/dziecko)
    Nie jest oczywiście łatwo je dostać -papiery,papiery....ale to już zupełnie inna historia smile
    pozdrawiamy ,
    Klub Zyrafa z Krakowa
  • 08.08.08, 17:43
    Dzięki. Sama mażę o otwarciu przedszkola smile Niestety moje dziecko
    pewnie się już nie załapie. Czy możesz podać mi adres mailowy?
    Chciałabym o tym trochę pogadać. POzdrawiam.
  • Wracając do wątku angielskiego w przedszkolu, to od września będę pracować w
    przedszkolu o profilu angielskim. Wykształcenie wychowawczyni musi być
    przedszkolne. I tylko takie. Do moich obowiązków należy przeprowadzenie zajęć w
    języku polskim. Od angielskiego jest inna pani. Jestem po ped. wczesnoszkolnej,
    i przedszkolnej. Ale nikt nie wymagał ode mnie abym prowadziła zajęcia w języku
    angielskim. Pracuję w Warszawie, wcześniej pracowałam pod warszawą. Tu
    dziewczyna która by miała skończona pedagogikę przedszkolna i do tego angielski
    na pewno by nie pracowała w małym przedszkolu prywatnym, bo zarobki takich
    dziewczyn są już na wysokim poziomie. I tylko drogie przedszkola z minimum 60
    dzieci stać aby zatrudnić taką dziewczynę na etat. dotacje dostają te
    przedszkola które mają skompletowaną kadrę oraz dyrektora uprawnieniami.
  • 12.08.08, 09:31
    Jestem pod adresem mailowym j.korolczuk@vp.pl
    z przyjemnością opowiem o przebojach w otwieraniu przedszkola smile
    pozdrowienia ! justyna
  • 12.08.08, 18:31
    Niestety, Twoje obawy wcale nie są bezpodstawne. Osobiście znam
    dziewczynę, która ukończyła ten kierunek studiów (edukacja
    wczesnoszkolna z j. ang.) na renomowanym bądź co bądź Uniwersytecie
    A.Mickiewicza w Poznaniu, a jej poziom znajomości języka
    angielskiego jest żenująco niski. Prawdę mówiąc, do dzisiaj nie mam
    pojęcia, jakim cudem ta dziewczyna zaliczyła przedmioty kierunkowe
    zw. z j. angielskim na studiach, bo po 3 roku studiów nie potrafiła
    posługiwać się mową zależną (sic!). Co więcej, po ukończeniu tych
    studiów (licencjat) poszła na studia podyplomowe z dydaktyki j.
    angielskiego, które też ukończyła, a kiedy czytałam jej program
    pracy napisany w języku angielskim (uczy w klasach I-III), to wprost
    nie mogłam uwierzyć, że może być tak najeżony błędami i że "coś
    takiego" można oddać dyrektorowi szkoły.
    Tak więc, Twoje obawy mają całkiem racjonalne podstawy. Przedszkolem
    bym się jednak aż tak nie przejmowała, mnie raczej martwi poziom
    nauczania angielskiego w szkołach, bo zupełnie nie mamy wpływu na
    to, kto w nich pracuje i jak uczy nasze dzieci, a praktyka niestety
    pokazuje, że są to najczęściej zupełnie przypadkowe i słabo
    przygotowane do zawodu osoby. Prawdą jest, że żaden "prawdziwy"
    anglista (po 5-letnich studiach mgr) nie będzie uczył w szkole,
    zwłaszcza podstawowej - chyba jedynie jakiś desperat smile. Ale to już
    jest temat na osobny wątek.
    Jagoda



    Panie wychowawczynie zajmujące się dziećmi mają wykształcenie _
    edukacja wczesnoskolna z językiem angielskim ( może nazwa nie bardzo
    trafna, ale w tym kierunku). Może któraś jest mi w stanie
    powiedzieć, na jakim poziomie posługują się angielskim absolwenci
    tego kierunku, bo znając nasz system edukacji to i tego się obawiam.
  • 13.08.08, 08:19
    jagoda2 napisała:

    , bo po 3 roku studiów nie potrafiła
    > posługiwać się mową zależną (sic!).

    Taaaaaaaaaa,bardzo sie przyda przedszkolakom angielski skład
    gramatyczny w mowie zaleznej (program klasy maturalnej).Juz widze te
    3 latki szczebocące po angielsku lepiej od maturzystow...smile))
    Niedlugo nauczycielka przedszkola bedzie musiala miec habilitację z
    chińskiegosmile)
  • 13.08.08, 10:47
    I po co ta ironia? Chodzi o sam fakt, jakich nauczycieli się teraz
    kształci. Oczywiście, że nie dla przedszkolaków mowa zależna, ale
    już np. prawidłowa intonacja i wymowa - jak najbardziej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.