Dodaj do ulubionych

Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!!

17.10.08, 22:55
Podsyłam link do stronki przedszkola. To jest jadłospis (całe szczęście to nie moje przedszkole) - ten jadłospis to jedna wielka pomyłka i ten kto to układał chyba nie ma bladego pojęcia o żywieniu dzieci....

To link www.przedszkole-niedrzwicaduza.com/jadlospis.htm

I mam też prośbę - dziewczyny piszcie, co wam nie odpowiada w Waszych jadłospisach przedszkolnych, czego za dużo czego za mało.

Ja wraz z pnia dyrektor z "mojego" przedszkola bardzo chcemy wyrzucić "smieciowe" jedzenie typu danonek, jakies batoniki itd... więc szukam pomycy i pomysłów.
Obserwuj wątek
    • ruiza Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 17.10.08, 23:19
      A no właśnie - ja nie mogłam uwierzyć, że dzieciaki w "moim" przedszkolu dostają
      na podwieczorek m.in. batony...
      Moje dziecko (2,5 roku) nie jadło takich rzeczy w domu - ze słodyczy to raczej
      od czasu do czasu ciastko, herbatnik, a tu dostaje... Snickersasad((( Też będę
      musiała podjąć ten problem na najbliższym zebraniu...
      --
      "Nigdy nie mów nigdy!"
      • anqa_77 Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 18.10.08, 08:22
        Mnie wkurzają cukierki, które dzieci dostają w nagrodę (landrynki w większości).
        Oczywiście, niech dostają nagrody ale czemu cukierki? Najgorsze, że większości
        rodziców to nie przeszkadza...

        Co do jadłospisu, u nas wyrzuciłabym parówki, które są czasem na śniadanie lub
        podwieczorek, jako "hot-dog" - uczą dziecko jedzenia fast food już od
        przedszkola ;/

        Słodyczy tj.batony, u nas na szczęście nie dają. U nas kucharka piecze sama
        ciasta i ciasteczka (niestety nie zawsze). Generalnie wolałabym, żeby słodyczy
        sklepowych nie było wcale.

        Martwi mnie jednak, że prawdziwy szok słodyczowy będzie w paczce świątecznej z
        przedszkola. W zeszłym roku tych słodyczy wystarczyło na kilka miesięcy ;/
        • fogito Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 18.10.08, 08:42
          bardzo duzo jest dyskusji o kipeskim jedzeniu isłodyczach w
          przedszkolach. I zawsze mnie zastanawia dlaczego rodzice
          kategorycznie nie zarządają 'nie podawania' żadnych słodyczy
          dzieciom w czasie pobytu w przedszkolu. Landrynki to twarde
          cukierki, którymi najłatwiej się zakrztusić! Ja ich w domu ni daję i
          zabiłabym każdego kto by je synowi wcisnął. A paczki świąteczne
          wcale nie muszą zawierać słodyczy. Rodzice powinni walczyć o dobrą
          dietę dla dzieci, bo przecież dla większości są to główne posiłki w
          ciągu dnia.
          A hot-dogi to najtańsza i najgorsza 'wędlina', której skład jest
          przerażającysurprised
          • kluchaleniwa Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 18.10.08, 09:57
            może nie najlepszy-radze jednak wejść na link opłaty i zastanowić
            się czy z takich pieniędzy można zrobic cos więcej lub lepiej.jak
            widzę generalnie wszyscy karmią dzieci żywnością z eko-gospodarstw i
            w domu zakładaja namioty tlenowe smile.jesli takie sprawy jak
            jadłospis nie odpowadają, można przecież zwyczajnie porozmawiac z
            osobą która ustala go albo co zakonczyłoby tę dyskusję, przenieść
            dziecko do prywatnego przedszkola z czesnym ca.500-700 pln i tam
            szaleć z wszystkimi swoimi pomysłami.oczywiscie hot-dog to nie
            najlepszy pomysł ale pisanie o smieciowych danonkach to juz lekkie
            zboczenie-to proszę o pomysł czym lepszym to zastapić?jak sądzę
            suplementów diety jest wiele, tylko jak znaleźć je w ekonomicznych
            realiach publicznych przedzkoli?!
            paczki to juz odrebna, najmniej istotna sprawa,najprostsza do
            wyjasnienia.
            a na marginesie taka uwaga, nad która radze sie powaznie zastanowić-
            ile z dzieci w przedszkolu ktorego jadlospis poddano krytyce lub w
            waszych, jedyne posiłki podane o wlascicwej porze i temperaturze je
            jedynie w przedszkolu?ile z nich tylko tam zazna zwykłych potraw
            czy tego smieciowego danonka lub innych waszym zdaniem jakże
            niedzięciecych uciech w postaci np. snickersa?!
            • fogito Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 18.10.08, 10:50
              Pomiędzy śmieciowym jedzeniem a eko-żywnością jeszcze masę się może
              zmieścić. Ale zgadzam się, że z pustego to nawet sam Salomon nie
              naleje i większość państwowych przedszkoli karmi dzieci za kwoty,
              które płacą rodzice czyli za marne grosze. Może rodzice powinni
              przegłosować podwyższenie stawek żywieniowych i dać dzieciom szansę
              na zjedzenie czegoś lepszego niż w/w śmieci.
              Ja płacę za przedszkole prywatne, w którym jest zakaz przynoszenia
              słodyczy. A w domu moje dziecko codziennie je ciepły obiad ugotowany
              przez mamę smile I dopiero ewentualnie po obiedzie może dostać 2
              delicje w nagrodę za ładnie zjedzony obiad.
            • hanna26 Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 18.10.08, 11:49
              Najbardziej podoba mi się śniadanie bodajże z wtorku: pączek
              lukrowany, herbatabig_grin

              Myślę, że cała sprawa nie polega jedynie na jedzeniu. Bo oczywiście,
              jeżeli większość rodziców postawi zdecydowane veto, to wiele rzeczy
              można przewalczyć. Chodzi jednak o coś znacznie głębszego, co u mnie
              przynajmniej wzbudziłoby niepokój: o podejście tych ludzi do
              dziecka. Bo o czym myślała osoba, układająca taki właśnie a nie inny
              jadłospis? O dobru dziecka? Czy też o własnym wygodnictwie,
              połączonym z maksymalną oszczędnością? Jasne, że znacznie łątwiej
              jest podać pączek niż zrobić kanapkę z masłem, wędliną i listkiem
              sałaty albo twarożkiem ze szczypiorkiem i plasterkiem pomidora. Zupa
              z pajdą chleba, kleks keczupu zamiast kawałka pomidora czy
              rzodkiewki. To jedynie oszczędność "w ekonomicznych realiach
              publicznych przedszkoli" i nic poza tym? Cóż, gratuluję poczucia
              humoru.

              Nie warzyw z ekogospodarstw, ale minimum zaangażowania i dobrej
              woli - tyle oczekuję od ludzi, którym powierzam własne dziecko.
              Zwyczajnie bałabym się pozostawić którąś z moich córek w
              przedszkolu, w którym pracują ludzie w ten sposób podchodzący do
              pracy z dzieckiem: aby łatwiej, aby szybciej, po co się wysilać.


              --
              Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków
              materialnych

              • barakudaa Re: dżisus... 18.10.08, 19:16
                asik37 napisała:

                > zamiast danonka-taniej i zdrowiej-twarożek z jogurtem lub sam
                jogurt.Snickers-t
                > o
                > najmniej odpowiedni "słodycz" dla przedszkolaka...zresztą tez nie
                najtańszy.

                Dżisussss,jak te dzieci sterylnie chowane,wlasnie stąd rekrutują sie
                przyszli puszysci zeby nie rzec dosadnie -grubi "klienci"
                psychologów i psychoterapeutow kiedy zaczną się objadac slodyczami
                jako dorosli zeby odbic sobie to co bylo im zakazane w dziecinstwie-
                prosty mechanizm psychologiczny...
                • azile.oli Re: dżisus... 18.10.08, 20:53
                  Wiesz co, masz świętą rację.Twarożek z jogurtem,pewnie jeszcz
                  naturalnym i zero cukru.Ciekawe, które dziecko to zje. A jednym
                  danonkiem raz na jakiś czas się otruje. Pójdzie do kolegi na
                  urodziny,zje kawałek tortu i nic więcej , bo wyczerpało limit na
                  cały tydzień. Nie da się tak wychowywać dzieci. Zjeść można
                  wszystko,byle z umiarem. I to nie zawsze jest tak,że człowiek wynosi
                  zawsze nawyki żywieniowe z domu. Nawet te najlepsze. Często wspomina
                  niektóre dania jako zmorę dzieciństwa.I czasem nadrabia zaległości w
                  tym,co mu ograniczano.
                  • peresia Re: dżisus... 18.10.08, 21:28
                    azile.oli napisała:

                    > Wiesz co, masz świętą rację.Twarożek z jogurtem,pewnie jeszcz
                    > naturalnym i zero cukru.Ciekawe, które dziecko to zje

                    Moje 3,5 -letnie zje i jeszcze się o takie upomina.
                    Danonkiem pluje i mówi, że niedobre...
                    --
                    "Jednego tylko się nie da - parasola w doopie otworzyć" - by mój
                    Dziadek Władek.
                • peresia Re: dżisus... 18.10.08, 21:30
                  > Dżisussss,jak te dzieci sterylnie chowane,wlasnie stąd rekrutują
                  sie
                  > przyszli puszysci zeby nie rzec dosadnie -grubi "klienci"
                  > psychologów i psychoterapeutow kiedy zaczną się objadac slodyczami

                  i stomatologów, diabetyków, poradni chorób metabolicznych,
                  kardiologów...
                  --
                  "Jednego tylko się nie da - parasola w doopie otworzyć" - by mój
                  Dziadek Władek.
                • fogito Re: dżisus... 18.10.08, 21:37
                  tu nie chodzi o sterylność tylko zdrowe nawyki żywieniowe, o których
                  większość dorosłych nie ma bladego pojęcia i dlatego polskie
                  dzieciaki przoduja w próchnicy zębów w Europie.
      • barakudaa Re: eee tam.... 18.10.08, 10:45
        Jedna mama coś "lapnęła" a wszystkie za nią jak w ogien...Po
        pierwsze jesli pominąć kwestie slodyczy to w jadlospisie znajduja
        sie i ziemniaki i makaron i kasza i kukurydza i ryż a wiec nie tylko
        zapchaj-ziemniaki.Zupy na czasie,czyli z tegorocznych buraczkow czy
        ogorkow.I wolalabys zapchaj-nalesniki od łososia?????Hmmm....
        Ciekawa jestem czy kazda mamusia codziennie robi inna zupe bo z tego
        co tu pisano w innym wtku to zapracowane kobietki maja w domu jedna
        zupe przez trzy dni.Wiec troche wlasnej opinii a nie patrzenia slepo
        na zalozycielkę wątku-nie zaszkodzi smile
        • fogito Re: eee tam.... 18.10.08, 10:53
          wydaje mi się, że każda ugotowana w domu zupa jest lepsza niż
          jakakolwiek w przedszkolu i nawet przez trzy dni jest dobra smile Jak
          gotuję rosół to syn popija nim obiad przez trzy dni big_grin
          A słodycze powinny być całkowicie wykluczone z jadłospisu
          przedszkolaków i zapewne kiedys się tak stanie, bo na szczęście
          idzie w tym kierunku.
          • kluchaleniwa Re: eee tam.... 18.10.08, 12:03
            przyczepiłyście się do słodyczy,a one zawsze ściśle wiążą się z
            dzieciństwem-przestańcie więc gderać na ten temat.najważniejsze,aby
            zachować umiar i pilnować,aby dzieci myły dokładnie zęby po owych
            słodyczach.
          • kluchaleniwa Re: eee tam.... 18.10.08, 12:05
            fogito napisała:

            > wydaje mi się, że każda ugotowana w domu zupa jest lepsza niż
            > jakakolwiek w przedszkolu i nawet przez trzy dni jest dobra smile Jak
            > gotuję rosół to syn popija nim obiad przez trzy dni big_grin
            > A słodycze powinny być całkowicie wykluczone z jadłospisu
            > przedszkolaków i zapewne kiedys się tak stanie, bo na szczęście
            > idzie w tym kierunku.
            gratuluje podawania dziecku rosołu przez 3 dni jako produkt
            zastępczy soku,kompotu...do obiadu-wyjątkowo wymyślna dieta
            • coronella Re: eee tam.... 18.10.08, 12:59

              hej, hej, nie komentuj jeśli nie znasz czyjegos problemu.
              wg mnie rosół jest lepszy niż kompot z rozgotowanych owoców, zasypany cukrem.
              Mój syn je maleńko, i często dostaje rosół do picia, bo TAK LUBI! Kompotu nie tknie, z resztą nie wciskam. Wolę zwykła wodę, i owoce na deser. Co do soków mam podobne zdanie. Przeciez to przede wszystkim cukier, i maleńki dodatek reszty.

              • mama_fasolki Re: eee tam.... 18.10.08, 16:52
                coronella napisała:

                >Co do soków mam
                >podobne zdanie. Przeciez to przede wszystkim cukier, i maleńki dodatek reszty.

                A to ciekawe - skąd ta teoria na temat soków???
                • fogito Re: eee tam.... 18.10.08, 19:17
                  To wiedza powszechna. Tylko soki wyciskane własnoręcznie w domu mają
                  wartość. Wszelkie soki z kartonu, butelek itp. to cukier, woda i
                  barwniki.
                  • mama_fasolki Re: eee tam.... 18.10.08, 19:22
                    Sok, to sok a napój to napój - wystarczy czytać etykiety. W soku nie powinno być
                    ani dodatku cukru ani barwników ani konserwantów - i wierz mi, na naszym rynku
                    są dostępne prawdziwe SOKI.
                    • coronella Re: eee tam.... 18.10.08, 20:19
                      tak, sa dostepne, ale nie powszechnie. A te powszechne SOKI są wiesz z czego?? z koncentratów. Rozrabianych woda. I wierz mi, wiem to. Mój kuzyn pracuje w Horteksie.
                      Jak myslisz, ile mam kupuje naturalne soki, które trudno jest kupic, a ile zwykłe soki w kartonach?

                      • kostka79 Re: eee tam.... 22.10.08, 12:51
                        Moja 3,5 córka chodzi do przedszkola - jest to przedszkole publiczne. Jadłospis
                        jest jednak bardzo dobry - zawsze owoc po śniadaniu, zamiast słodyczy. Jedzenie
                        tez urozmaicone, dużo warzyw, pełnowartościowego pieczywa 0 więc jak się chce to
                        można.
                        Jestem oczywiście za umiarem w podawaniu dzieciom słodyczy ale bez przesady. Nie
                        popadajmy w paranoję z ograniczaniem i wyliczaniem wszystkiego - słodyczy nie,
                        soki kupne nie, danonki nie, parówki nie.... Z tego co wiem, to próchnica nie
                        zawsze jest następstwem złego odżywiania. Poza tym jak pojawia się problem
                        podawania dziecku jakiegoś produktu to od razu ktoś z rodziny jest zatrudniony w
                        jednej z firm, a to od parówek, a to od soków!!!! Soki - dobre soki - są w
                        każdym prawie sklepie, a tylko ich cena jest wyższa niż tych rozcieńczanych. Ja
                        czasami pozwalam dziecku zjeść słodycz, którą lubi. W końcu to tylko dziecko,
                        wystarczy, że przez zapracowanie spędza mniej czasu z rodzicami. do tego mam
                        jeszcze same tylko zakazy i ograniczenia wprowadzać??!! Zresztą przyznaję rację
                        tym mamą, które napisały, iż zakazy teraz rodzą nadmierną ochotę później..
                        p.s. a lizaka, które dziecko otrzymało w nagrodę za wspaniałe zachowania u
                        lekarza mam mu odebrać?? przecież to zabójstwo dla zębów...
                      • aurita Re: eee tam.... 18.10.08, 23:01
                        > czytam i dlatego rzadko kupuję. Jeśli już to takie marchewkowe soki
                        > jednodniowe albo eko, które nie zawieraja konserwantów.

                        te soki nie sa przewidziane dla malych dzieci, niestety w Polsce marchewke
                        podlewa sie gnojowka i akurat nalezy sie wystrzegac swierzych sokow z marchewki...
            • fogito Re: eee tam.... 18.10.08, 19:14
              Chyba nie znasz właściwości rosołu skoro piszesz takie bzdury. Rosół
              zwany kiedyś 'żydowską penicyliną' jest najlepszym lekarstwem na
              przeziębienia. Poza tym świetnie się zamraża, ale tego pewnie też
              niegdy nie robiłaś. Pity do obiadu jest wyśmienity jako zupa i
              jednocześnie coś do popicia.
              Ja kompotów nie robię, bo nic w nich nie ma poza rozgotowanymi
              owocami. Lepiej jest podać świeze owoce. Soki daję dziecku bardzo
              rzadko w sytuacjach wyjątkowych, bo za dużo w nich cukru.
              Generalnie syn pije wodę mineralną i do obiadu często właśnie
              rosół smile
              • przeciwcialo Re: eee tam.... 19.10.08, 07:38
                Owoce w kompocie nie powinny byc rozgotowane tylko zagotowane. Owoce
                z takiego kompotu mozna zjadac- są lżej strawne niz surowe. Co nie
                jest bez znaczenie dla niektórych układów pokarmowych.
                Wychodzi na to że kompot tez trzeba umiec ugotowac smile
                • fogito Re: eee tam.... 19.10.08, 09:28
                  na pewno trzeba umieć, ale mnie się nie chce i przywoże czasem od
                  babci smile i niestety moj synek owoców z kompotu też nie chce jeść, bo
                  mu konsystencja przeszkadza.
        • coronella Re: eee tam.... 18.10.08, 12:57
          Ja przeczytałam ten jadłospis i porównałam z tym, co jedzą dzieci w moim przedszkolu. U nas jadłospis na każdy dzień wisi na korytarzu.
          Nie patrze na załozycielke wątku, bo nawet jej nie widze, widze tylko nicka.
          A co do jadłospisu- pączek na śniadanie????? rozumiem drożdzówka, bułka maslana, ale pączek???? watpię, czy sami smażą. Ja sama pączków nie jem, bo mi potem odbija się starym tłuszczem. A oni serwują dzieciom na pierwsze śniadanie- najwazniejszy posiłek w ciągu dnia.

          do każdej zupy pieczywo- no cóż, te dzieci, które znam, zjadły by pieczywo, zamiast zupy. Z reszta po co zapychac brzuch chlebem?

          myślisz, że kucharki kupuja tegoroczne ogórki, kiszą a potem robia z nich zupy? ja myślę, że kupuja gotowe przeciery, i to z ubiegłorocznych, albo jeszcze wczesniejszych.

          U mnie w domu prawie codziennie jest inna zupa. Gotuje rosół, a potem to juz chwila, dodac ogórki, szczaw, pomidory, co kto lubi. Krupnik czy zalewajke gotuję na 2 dni.
          Mi by w przedszkolu nie przeszkadzało, gdyby dzieci jadły przez 2 dni ta samą zupę.
          Poza tym łatwiej jest ugotować codziennie cos innego dla gromady dzieci, niż dla 4 os. rodziny.
          I ostatnie- kucharki są zatrudnione po to, by gotować. Mają na to czas, warunki, i za to dostaja wypłatę. Nie porównuj ich do mam pracujących.

          Wolałabym zapchaj nalesniki od łososia. Bo wiem, że nalesniki dzieci zjedzą. A lososia nie ruszą. To specyficzna ryba, bardzo nielubiana przez dzieci. Kazda inna tak, ale nie łosoś.



          • kluchaleniwa Re: eee tam.... 18.10.08, 13:56
            no to się zdecyduj-rosół na 3 dni,2-dniowe inne zupy czy codziennie
            inna zupa...bo się gubisz!co do ryb zamiast łososia proponuje śledzia
            (w końcu to każda inna ryba).a skąd wiedza,że w tym przedszkolu
            gotują kucharki?może zewnętrzna firma dostarcza posiłki?a
            dzieci,które ja znam zjadłyby zupe a nie chleb.ciekawe jak twój
            jadłospis wygląda?
            • coronella Re: eee tam.... 18.10.08, 14:13

              pozwól, że nie będę Cię wtajemniczac, to moja sprawa co kiedy gotuję. Przeczytaj dokładnie co napisałam, a na to pytanie sama sobie odpowiesz.
              W przedszkolu gotują panie opiekunki. Albo zamawiają tego wykwintnego łososia w pobliskim barze. Co by na kucharkach zaoszczędzic.Albo rodzice przynoszą. mają dyżury, każdy rodzić gotuje na kazdy dzień. jak sie komuś nie chce, to serwuję pączka na śniadanie.

              • barakudaa Re: eee tam.... 18.10.08, 14:25
                >>>>>Wolałabym zapchaj nalesniki od łososia. Bo wiem, że nalesniki
                dzieci zjedzą. A lososia nie ruszą. To specyficzna ryba, bardzo
                nielubiana przez dzieci. Kazda inna tak, ale nie łosoś.

                No i dogodz tu kazdego,inne mamy "zwyzywaly" nalesniki ze to kluchy
                ciasta zapchajbrzuchy hehehe...
                • coronella Re: eee tam.... 18.10.08, 14:49
                  nigdy nie dogodzi się każdemu smile choćby nie wiem ilu ekspertów nad czymś myślało, i tak znajdzie sie ktoś, kto cos skrytykuje smile

                  a o naleśnikach własnie tak źle się mówi, a wcale nie słusznie.
                  Można je fajnie zrobić, np mieszając mąkę razową (albo orkiszową) z białą, dodając kefir zamiast mleka. Do środka zamiast serka homo dodać biały ser zmiksowany z owocami.
                  Na dobrej teflonowej patelni usmazy się je zupełnie bez tłuszczu.
                  Moje dzieci uwielbiają naleśniki, i czasem uda mi się przemycić w nich coś zdrowego, czego samego by nie zjadły, np szpinak z serem.
                  Sam naleśnik ma jajko, nabiał, mąkę, więcej niz kromka chleba smile



                  • azile.oli Re: eee tam.... 18.10.08, 16:25
                    O gustach i to kulinarnych lepiej nie dyskutować.Moje dzieci wolą
                    łososia od naleśników i wolę, aby zjadły rybę, zamiast kluch.Bo nie
                    masz przecież pewności, czy te przedszkolne naleśniki robione są z
                    mieszanej mąki, z dodatkiem kefiru...Co do podanego jadłospisu w
                    większości się zgadzam, zwłaszcza śniadania są okropne i ten chleb
                    do każdej zupy. drugie dania natomiast całkiem w porządku.Natomiast
                    nie rozumiem, dlaczego aż tak bardzo demonizowane są wszelkie
                    słodycze. zgadzam się co do landrynek, niebezpieczne,niszczą zęby,
                    żadnej wartości odżywczej.podobnie batony. Ale już niewielkie ilości
                    czekolady, pod warunkiem, że można po tym umyć zęby raczej nie
                    zaszkodzą. Co więcej,czekolada, oczywiście w rozsśądnych ilościach
                    jest zdrowa. Wolę ją dać dziecku niż ciasto, czy
                    herbatniki.Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy dziecko nie może
                    jeść słodyczy ze względów zdrowotnych. Wtedy wystarczy poinformować
                    przedszkole i już. Moje dzieci chodziły do prywatnego przedszkola i
                    jadłospis nie zawsze mi odpowiadał,ale tam się gotowało to, co
                    dzieci lubią, czyli na przykład barszcz czerwony dwa razy w
                    tygodniu.Dzieci niejadki i panie kucharki chciały im dogodzić. Z
                    tym, że moje dzieci nie lubią i nie zjedzą czerwonego
                    barszczu.Kucharka się tłumaczyła, że większość lubi i ja nie robiłam
                    problemu, uśmiechnęłam się tylko i powiedziałam, żeby ich po prostu
                    nie zmuszano do jedzenia i tyle.Można ułożyć super zdrowy jadłospis,
                    ale nie mamy gwarancji, że dzieci będą wszystko ochoczo jadły.Panie
                    kucharki robiły u nas surówki ze świeżych produktów, syn jadł, córka
                    nawet nie tknęła. I co z tego? Nie zjadła, była głodna. W domu
                    wypiła sok warzywno-owocowy zrobiony przeze mnie. wszystkim nie
                    dogodzisz. Są mamy, które nie mają nic przeciw danonkom.Powiedz na
                    zebraniu, że dzieci nie powinny ich dostawać. Ciekawe, czy wszystkie
                    się z tobą zgodzą. Jeśli tak, to masz wyjątkowe szczęście.i jeszcze
                    jedno. Są dzieci niejadki. I często ich mamom zależy na tym, aby
                    dziecko podczas pobytu w przedszkolu cokolwiek zjadło, zwłaszcza
                    jeśli przebywa w placówce długo. I to coś niekoniecznie musi być
                    zdrowe, ale dziecko zje, bo mu smakuje.Ludzie mają tak różne nawyki
                    żywieniowe, że nie sposób wszystkim dogodzić.
          • mamanatalki2 Re: eee tam.... 23.10.08, 14:59
            Moje dziecko uwielbia ryby, zwłaszcza łososia i pstrągi. Zresztą owoce i warzywa
            też. Ma 4 lata i tak jest nauczona od małego. W "moim" przedszkolu prywatnym też
            wyżywienie jest do kitu. Z reguły nie ma np. surówek do obiadu - wtedy przynoszę
            z domu (robię przed pracą) i zostawiam , żeby siostra dała dziecku w
            przedszkolu. Robię więcej żeby w razie co inne dziecko tez mogło spróbować.
            Poruszłam ten teamt na zebraniu, ale innym rodzicom nie przeszkadza brak warzyw.
            Doszłam więc do wniosku, że skoro tak to ja będę przynosić z domu.

            Problemem są słodycze - na podwieczorek dają 4 razy w tygodniu słodycze, np.
            batony albo ciastka. Jeśli robią kanapki - to prawie zawsze bez warzywa. Prawie
            - 2 razy w ciągu 1,5 roku dali po plasterku pomidora.

            Ciekawi mnie ilu będzie grubasków w szkole wink I to niestety powaznie chorych...
            Biedne dzieci
          • krolowanocy Re: eee tam.... 04.11.08, 05:11
            coronella napisała:
            Cytat Wolałabym zapchaj nalesniki od łososia. Bo wiem, że nalesniki dzieci zjedzą. A lososia nie ruszą. To specyficzna ryba, bardzo nielubiana przez dzieci. Kazda inna tak, ale nie łosoś.

            a mój syn tuńczyka nie ruszy, a łososia bardzo lubi. bez generalizowania proszę, ludzie są różni.
            --
            Przygody potworów
            • melefretete Re: eee tam.... 04.11.08, 15:26
              Moje córcie bardzo lubią lososia tak samo jak ja. U nas w domu
              często sa ryby a najczęscie łosoś bo podaję go pod różnymi
              postaciami. Poza śledziami to moja ulubiona ryba więc dzieci sa do
              jej smaku przyzwyczajone. Natomiast akurat tunczyk nie wchodzi w grę
              z konserwy nie miały chyba okazji spróbować a takiego przyrzadzonego
              na patelni czy gotowanego tez nie daję bo nie robię...nie smakuje
              mi. Ale to chyba dlatego że trudno sie go przyrządza a ja tego nie
              umiem.
              W każdym badź razie, konkluzja taka że co dziecko ( człowiek) to
              inny przypadek gustów smile
      • aurita Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 18.10.08, 23:23
        obiad zaczyna sie o 12, ile Twoim zdaniem czasu dzieci poswiecaja na jedzenie?
        30 minut? potem robia siku i myja rece.A potem musza sie rozebrac do pizamek i
        ubrac, jakie 2,5 godziny?
        u nas lezakowanie trwa niby dwie godziny. Moje dziecko od 2 lat nie sypia w
        dzien a w przedszkolu to lezakowanie sobie bardzo chwali.
        Pozatym jest jeszcze podwieczorek.
      • stopjedzeniustokrotek Re: co do zup z chlebem 18.10.08, 18:49
        Swego czasu dlugi czas przebywalam w Armenii i Gruzji i tamtych
        rejonach i tam zwyczajowo do kazdej zupy podaje sie tony
        chleba,nawet jak wycieczki stamtąd odwiedzają Polskę to w menu
        obiadowym zawsze zaznaczają duze ilosci chleba do zupy.Ich dzieci są
        dorodne a ludzie dlugożyjący wiec nie demonizujcie bo dla mnie to
        jest smieszne i jak dziecko bedzie chcialo to wemie chleb a jak nie
        to nie...
        • jorn1 Re: co do zup z chlebem 18.10.08, 21:37

          " Wolałabym zapchaj nalesniki od łososia. Bo wiem, że nalesniki
          dzieci zjedzą. A lososia nie ruszą. To specyficzna ryba, bardzo
          nielubiana przez dzieci. Kazda inna tak, ale nie łosoś "

          To ja mam jakies dziwne dziecko. Uwielbia lososia, nie ruszy
          nalesnikow, chyba ze sa z miesem na ostro.
          NIE MA takiej potrawy ktory by lubily wszystkie dzieci. A slodycze od
          czasu w przedszkolu ( u nas czasami jest nutella z bulka na
          podwieczorek ) wielkiej krzywdy dziecion nie zrobia.

          • fogito Re: co do zup z chlebem 18.10.08, 21:48
            Moje tez musi byc dziwne a może normalne, bo też uwielbia łososia
            pieczonego w piekarniku. A łosoś to jedna z najlepszych ryb dla
            dziecka, bo filety z reguły nie mają ości i jeśli sa, to łatwo je
            wyjac bo są duże.
            Dla równowagi synek lubi też bardzo naleśniki z serem i owocami.
            • ib_k Re: co do zup z chlebem 18.10.08, 22:09
              Ten jadłospis jest idiotyczny podobnie jak to przedszkole!
              Wyżywienie to 110 zł miesięcznie czyli wcale nie tak mało, żadnych owoców!!! aaa przepraszam surówka z kiszonej kapusty, pora i marchewki i ogórek kiszony to tyle w temacie warzyw, któraś pisała o łososiu że dobry, owszem ale nie panierowany, prawdopodobnie smażony w głębokim tłuszczu, no i ten pączek i bułka maślana, brrry
              A najg orsze leżakowanie od 12,30 do 15! 2,5 godziny, mam nadzieję że dotyczy to tylko najmłodszych, chociaż nie jest to zaznaczone.
              Współczuję rodzicą że muszą oddawać tam swoje dzieci
          • aurita Re: co do zup z chlebem 18.10.08, 23:07
            moje tez jakies nienormalne bo od SMAZONEGO nalesnika woli PIECZONEGO lososia...
            i marchewke lubi pochrupac i placuszki z cukinii...
            dla rownowagi dodam ze czekolade tez niestety lubi wink
            • coronella Re: co do zup z chlebem 19.10.08, 09:44
              jasne, jasne, nagle wszystkie forumowe dzieci uwielbiaja łososie. Ale taka specyfika forum, nie tylko tego, że na potrzeby danego wątku, wszyscy robią sie idealni.
              Po drugie wątpię, żeby tam tego łososia PIEKLI. I to jeszcze w ziołach, bez soli, itp. Juz to widzę...
              jest pewnie smazony w panierce, co z bardzo tłustej ryby robi mega tłuste danie.
              I po trzecie, czegos tu nie rozumiem. łosoś to najdroższa ryba. dla mnie okazyjna. Skoro przedszkole takie biedne, ma taką małą stawkę żywieniową, dlaczego nie kupi dzieciom połowę tańszego dorsza? który jest smaczny, zdrowy, nie taki tłusty? tylko serwuje łososia, a za kilka dni zupę makaronową (co to w ogóle jest?)
              I nie piszcie juz o swoich idealnych dzieciach, ja tu jestem za długo i za duzo czytałam, żeby przejmowac sie takimi opiniami smile wiem, że życie jest zuuupełnie inne.

              • fogito Re: coronella 19.10.08, 11:12
                Ja wszystko piekę w piekarniku i nigdy nie smażę niezależnie czy to
                jest łosoś czy inne mięso. Jest to najprostszy i jeden z
                najzdrowszych sposobów przyrządzania mięsa. Poza tym nie wymaga
                pracy. Pakuje się takiego łososia skroplonego cytryna do piekarnika
                i on się sam piecze smile Polecam! A poza tym łosoś to od dawna nie
                jest już rybą ekskluzywną, bo teraz w większości sprzedaje się
                łososia z hodowli, który jest tańszy niż np. atlantycki. A
                najdroższą rybą to jest tuńczyk. Jego cena to czasami 80 zł/kg a
                łosoś zaledwie 20-30 zł/kg.
                I nie wiem co ma idealność do lubienia łososia, ale dzięki za
                komplement smile
                ps. piszesz to wszystko, bo czujesz wyrzuty sumienia, że dziecku nie
                kupujesz łososia? Zmień to po prostu i zacznij PIEC go dla całej
                rodziny. Jest super podawany z gotowanymi brokułami i ryżem lub
                kasza kuskus. Mój czterolatek uwielbia taki zestaw smile Ja też często
                do łososia robię sos malinowy ze świeżych lub mrożonych malin i jest
                boski.
                • coronella Re: coronella 19.10.08, 12:58
                  nie, nie czuję żadnych wyrzutów sumienia. Żadnych.
                  A wręcz myślę, że wiele mam mogło by się ode mnie czegoś nauczyć. Dla mnie jest bardzo ważne co i jak jemy, gdzie i jaką żywnośc kupuję. Wszystko, co przyrządzam, przyrządzam z głową, a nie z lenistwem.
                  Nie musisz mnie pouczać ani uczyć, doskonale wiem, jak sie PIECZE ryby. Pomimo, że ich raczej nie pieke, bo mi szkoda gazu na rozgrzewanie całego piekarnika na 4 porcje ryby. Ja ryby robię na parze, albo duszę w garnku, mam garnki Zeptera i doskonale potrafie je wykorzystac.
                  Łososia nie jadamy i jeśc nie będziemy, bo go nie lubimy. Po prostu. Muszę go jeść? Nie muszę. Za to jemy dorsza, pstrągi, itp, i wcale nie czuję się gorsza dlatego, że nie daję dzieciom łososia. A, i że zamiast łososia robię nalesniki. Ja te nalesniki tez umiem zrobic tak, by były duzo wartościowsze od rozgotowanych w garze wody i utłuczonych z masłem ziemniaków na przykład.
                  Ja także nigdy nie smaże.
                  Poza tym chyba odbiegasz od tematu. Przedmiotem dyskusji nie jest domowe przyrzadzanie potraw, tylko menu w konkretnym przedszkolu. Piszecie, że to przedszkole tak mało pieniędzy dostaje na wyzywienie. Więc pytam- dlaczego nie kupi dorsza za 10 zł za kg tylko łososia za 20-30zł. I jaki to ma związek z moimi prywatnymi zakupami? Żaden.


                  • ib_k a co to jest cena za przygotowanie jedzenia? 19.10.08, 14:11
                    to nic innego jak podzielona stawka żywieniowa, czyle koszt wyżywienia w tym przedszkolu to 110 zl(jest to właściwie typowa stawka żywieniowa)ale podzielono ją na pół aby nie zwracać całości za nieobecne dziecko.
                    Naprawdę nie sądzę aby kucharki poza właściwym wynagrodzeniem dostawały dodatkowe za przygotowywanie posiłków.
                    Niezmiennie uważam ten jadłospis za totalną pomyłkę!
                    Co do łososia tzw norweskiego to jest to obecnie jedna z najmniej wartościowych ryb, sztucznie hodowana i "pędzona", już lepsza byłaby bałtycka makrela wędzona, niż ten różowy tłusty papier

                  • fogito Re: coronella 19.10.08, 19:55
                    dyskusja zboczyla z tematu, bo napisałaś autorytatywnie, ze dzieci
                    łososia nie lubią. I nie chodziło ci o własne dzieci. Wobec tego ja
                    i parę innych mam chciałyśmy udowodnić ci, że sa na świecie dzieci,
                    które łososiem się zajadają smile. Oczywiście smażony łosoś i
                    jakakolwiek smażona ryba to dla mnie porażka, więc nie ma się co tak
                    nim zachwycać w przypadku tego przedszkola.
                    A przy okazji - spróbuj podać dzieciom tego nieszczęsnego łososia
                    gotowanego na parze - może się okazać, że polubią smile
                    • coronella Re: coronella 19.10.08, 20:38
                      ale po co? dla zasady?
                      z resztą na temat tego taniego łososia juz tu była mowa. Nie będe eksperymentowac. Dla mnie to stanowczo za tłusta ryba. My jemy praktycznie bez tłuszczu, więc takie rzeczy sie wyczuwa.
                      AAAAAA, przepraszam..... jedną potrawę z łososia uwielbiam! ale ja, tylko ja, nikt więcej go nie je, i dobrze smile
                      to:
                      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,78397624,78397624,0,2.html?v=2
                      tylko, że zawsze łososia zamawiam, żeby był super świeży, najlepszej jakości (czyli ten drogi), i przed przyrządzeniem mrożę przez 24 godz.
                      Polecam! To jest pyszne smile


                  • aurita Re: coronella 20.10.08, 10:39
                    > Łososia nie jadamy i jeśc nie będziemy, bo go nie lubimy. Po prostu.

                    a my lubimy i jadamy. I dziecko lubi bo zna ten smak. Nalesnikow nie lubi bo ja
                    leniwa jestem i nie smaze. Po prostu.

                    Maz tez jest idealny bo lubi lososia??? ciekawa teoria tongue_out

                    • coronella Re: coronella 20.10.08, 15:24
                      czy Twój mąż ma 3 lata i chodzi do przedszkola??
                      poza tym co tu ma do rzeczy wasza rodzina, męzowie i inni krewni, nie taki jest temat watku. Jedzcie sobie w domu co chcecie! ja nikomu nie wpycham na siłę nalesników!
                      Mówimy i przedszkolu, gdzie jest zbiorowisko dzieci od lat 3 do lat 6. I tylko to mnie interesuje. A nie to, co jada Twój mąż.
                      I tak na koniec- kończe ten temat, Jestem pewna swojego zdania i nie musze go przed nikim udowadniac. Ty widocznie nie, skoro wciąż go drążysz, poszerzając o jakieś zbędne komentarze.

                      • aurita Re: coronella 21.10.08, 07:35
                        Wydajesz mi sie emocjonalnie niezrownowazona (i podatna na manipulacje: sama
                        sobie odpowiedzialas ze to forum o dzieciach i o dzieciach, nawet idealnych,
                        mowic tu mozemy).
                        Moze jedz wiecej lososia?

                        Ryba dobra na wszystko!!!hehehhe
                • mami7 Re: co do zup z chlebem 19.10.08, 22:03
                  swego czasu mój syn uwielbiał łososia, gotowanego na parze, albo pieczonego w
                  piekarniku wink potem znienawidził różową rybkę i polubił dorsza, solę, pstrąga,
                  flądre. niedawno chciał ryby codziennie, teraz nie ma na nie w ogóle ochoty.
                  dzieciom zmieniają się smaki i smaczki, staram się to szanować, w granicach
                  rozsądku oczywiście.

                  najgorszy jadłospis był w przedszkolu mojego syna wink)) na siadanie słodkie
                  płatki z mlekiem, kakao.
                  na obiad...przegląd zup na kostkach i kucharkach, a drugie...np kiełbasa
                  pieczona, fasolka po bretonsku, placki po wegiersku, itd. czasami w tygodniu
                  było tak: poniedziałek- schabowy, wtorek- placki ziemniaczane, sroda-nalesniki,
                  czwartek-kielbasa, piatek- zurek i fasolka po bretonsku. na podwieczorek sam
                  kisiel, albo kanapki z nutella, ciasteczka.
                  na szczeście rodzice szybko zaprotestowali.
                  przyznam, ze teraz w szkole jest całkiem przyzwoity jadłospis.
                • joanna1982 Re: co do zup z chlebem 19.10.08, 22:04
                  W moim przedszkolu tez stawka żywienioa nie jest jakaś duża i jakoś jadłospis jest dobry w miarę.

                  Niechodzi mi tu wcale o jakies eko-zywienie. Tylko poprostu o dbanie o dzieci, żeby jadły zdrowo z rozsądkiem.

                  Nie mam nic przeciwko kawałkowi czekolady na podwieczorek i do tego jakiś owoc. Nie mam nic przeciwko galaretce z owocami, może być budyń czy ciasto pieczone przez panie kucharki.

                  Chodzi tylko i wyłącznie o to by odzywianie dzieci w przedszkolu było zrównoważone - owoce, warzywa, mleko, pieczywo, kasze, makarony i w niewielkiej ilości coś słodkiego (jogurt np. Jogobella - jest słodki i z owocami, budyń, galaretka, ciasto)

                  Co do gotowania obiadów - jestem mamą pracującą 2 dzieci w tym jedno przewlekle chore i drugie niepełnosprawne, mąż pracuje i nie mam do pomocy nikogo i jakoś nie mam problemu żeby codziennie mieć inną zupę na obiad. Po powrocie z pracy siadam z dziećmi (i mężem - zalezy od zmiany) i jemy razem - dzieci ile chcą, bo wiadomo jadły w przedszkolu.

                  Głownie chodziło mi o to, że za mało w tym warzyw i nie ma owoców, za mało mleka a za dużo pieczywa!

                  I ja tez zauwazyłam jeszcze jedną rzecz - większość rodziców nie ma pojęcia o tym co i ile powinno jeść dziecko w ciągu dnia, nie mają pojęcia co się kryje pod wspaniałymi nazwami E....coś tam i jeszcze się cieszą, że takie dobre słodycze dzieci dostają (batony, cukierki)

                  W moim przekonaniu przedszkole jako placówka wychowawcza tez powinno kształtowac w dzieciach nawyki zdrowego żywienia. Niestety na ulicach jest coraz więcej otyłych dzieci i coraz więcej z nich choruje. 20% polskich dzieci cierpi na choroby serca, cukrzyce, padaczkę, otyłość, alergie, astme i zaburzenia metaboliczne.
                  Ile ich będzie za następnych parę lat?
                • dori-dora Re: co do zup z chlebem 19.10.08, 22:09
                  policzyłam że stawka dzienna za jedzenie w ww. przedszkolu wynosi 2,5 zł. To
                  jakoś strasznie mało. Ja płacę 7 zł i widzę różnicę w jadłospisie w przedszkolu
                  mojej córki.A może rodzice powinni dopłacać do posiłków bo i tak -jak wynika z
                  opłat tego przedszkola- płaci się za niego grosze.
    • mim288 Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 21.10.08, 11:11
      Jadłospis jak jadłospis, o pomstę do nieba nie woła. Jest w miare
      zbilansowany. Osobiście też uważam, że dzieciaki chowane bez
      słodyczy (dla zasady, nie dlatego że same nie lubią, ale miały
      okazję sie same o tym przekonać) to przyszli bulimicy i klienci
      dietetyków i kardiologów (kiedyś jednak dziecko samo zacznie
      decydować co sobie kupi za kieszonkowe - niestety nie da się
      latorościod świata odizolować).
      Przeciw nadwadze najlepiej i to w każdym wieku i okolicznościach
      działa umiar w jedzeniu, a nie super rygorystyczna dieta i tego
      warto przede wszystkim dzieci uczyć, a na pruchnicę świetne jest
      mycie zębów - moje dzieci jedzą słodycze, ale zęby mają zdrowe.
      Ciekawe swoja drogą, że mamy w domu ugotuja zupę na trzy dni, dadzą
      ciasto na deser, a w sklepie kupią słodki sok, ale w przedszkolu ma
      być sama super hiper zdrowa żywność i kręcą nosem na wszystko (i
      oczywiście to super hiper najlepiej za stawke żywieniową np. 4 zł
      dziennie).
      Przedszkole to instytucja nie dla jednego dziecka, więc z
      konieczności ma się dostosować do większości dzieci i rodziców, tak
      sie zaś składa, że większość dzieci niekoniecznie zje codziennie
      serek naturalny, brokuły, makaron razowy itp.
      • hanna26 Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 21.10.08, 12:36
        mim288 napisała:

        > Jadłospis jak jadłospis, o pomstę do nieba nie woła. Jest w miare
        > zbilansowany.

        Cóż, moim zdaniem woła.
        W miarę zbilansowany?!
        Owoce - nie podano ani razu. Ani razu przez cały tydzień! Nie,
        przepraszam, raz jest ryż z jabłkami i śmietaną. Może to zaliczymy
        do owoców?
        Warzywa - 3 razy w ciągu całego tygodnia - z czego raz to ogórek
        konserwowy.
        Nabiał - 2 razy w postaci masła na kanapce, raz w postaci śmietany
        do ryżu, raz w postaci mleka z płatkami. I to wszystko. Przez cały
        tydzień. Sera białego czy żółtego - nigdy. Jogurtu - nigdy. Jajka -
        nigdy.
        Nie mówię już o takich wynalazkach jak "zupa makaronowa z chlebem".
        Nie mam nic przeciwko pieczywu, ale na obiad wolałabym, żeby dziecko
        zjadło ziemniaki albo kaszę, surówkę i mięso albo rybę. No i zupę,
        która dla mnie przynajmniej jest przede wszystkim wywarem z warzyw.
        Cóż, dla innych to może przede wszystkim makaron i chleb.
        Słodycze?
        Nie chodzi tu przecież o nadmiar słodyczy, ale o podawanie słodyczy
        ZAMIAST posiłku (pączek lukrowany na śniadanie).
        Ani razu do żadnej z kanapek nie podano żadnego warzywa - chociażby
        plasterka ogórka kiszonego.
        Bułka z parówką na śniadanie. Oczywiście bez żadnych warzyw.
        Nie chce mi się dalej kompntować tego "w miarę zbilanoswanego"
        jadłospisu.
        Żenada.


        --
        Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków
        materialnych

        • anna-t220 Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 21.10.08, 13:07
          Czytam i czytam i ciagle nie wiem o co Wam chodzi! Czy Wasze dzieci
          domu nie maja? Przeciez warzywa i owoce moga jesc popoludniu tonami!
          W przedszkolu i tak dzieci glownie nie jedza. Na 25 osob 3 zjadaja
          cale posilki - pozostale marudza, ale czytajac powyzsze wypowiedzi
          juz wiem po kim to maja. Za 5 czy 7 zl. nie da sie przygotowac
          posilkow, ktore: 1. wszystkie dzieci uwielbiaja, 2. sa zdrowe dla
          wszystkich. U mojej corki wczoraj byl bigos na obiad - mala
          zachwycona - to najwazniejsze.
          A slodycze? Z tym mi sie kojarzy moje dziecinstwo (miedzy innymi) i
          wspominam je SUPER (a prochnicy nie mam, klopotow zdrowotnych tez
          nie) - i nie wiem dlaczego mialabym odbierac je mojemu dziecku?!
          • przeciwcialo Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 21.10.08, 13:19
            napisałam w innym watku ze wielu rodziców chciałoby aby przedszkole
            załtwiło za nich wszystko- wychowanie, edukacje, opieke, zdrowe
            odzywianie, higiene i parę inny rzeczy tak jakby im samym brakowało
            inwencji twórczej.
            mało spaceruja w przedszkolu- zorganizuj spacer, kiepski jadłospis-
            zrób zdrowe sniadania i kolacje.
          • peresia Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 21.10.08, 13:32
            Za 5 czy 7 zl. nie da sie przygotowac
            > posilkow, ktore: 1. wszystkie dzieci uwielbiaja, 2. sa zdrowe dla
            > wszystkich.

            Da się. U mojej córki w przedszkolu stawka żywieniowa wynosi 5,90, a
            posiłki są wiele bardziej urozmaicone.
            Przykładowo na śniadanie jest: bułka z masłem, z szynką drobiową z
            pomidorem i z ogórkiem, żółty ser; lub jajecznica, lub z pastą rybną
            i ze szczypiorkiem. Czasem podają zupę mleczną z grysikiem, dla
            alergików zawsze jest coś innego w zamian.
            Na obiad: zupy różnego kalibru - jarzynowe, rosół, krupnik,
            pomidorowa, ogórkowa; na drugie danie - gulasz, kotlety drobiowe z
            ziemniakami lub z kaszą jęczmienną i z różnymi surówkami, naleśniki
            z serem, krokiety, gołąbki, pierogi, makaron z serem, ryba, do picia
            kompot.
            Między śniadaniem a obiadem dzieci ZAWSZE dostają jakis owoc i
            kompot.
            O podwieczorku nie napiszę, bo corka nie korzysta.

            Ogólnie jestem z jadłospisu bardzo zadowolona, córce smakuje i
            bardzo ładnie je.
            --
            "Rozpacz osłabia nam wzrok i zamyka uszy. Nie dostrzegamy nic poza
            widmem zguby, słyszyny tylko podniecone bicie naszych serc"
            CHALIL DŻUBRAN
        • mim288 Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 21.10.08, 19:42
          Jadłospis obejmuje śniadania i obiady - nic nie stoi na
          przeszkodzie, by na podwieczorek i kolację dziecko jadło owoce i
          warzywa. Dla mnie opis pt. kanapka z pasztetem nie wyklucza,że są w
          niej warzywa typu pomidor, czy ogórek.
          Co do dawania słodyczy poza posiłkami to ja własnie wolę, by
          dziecko zjadło pączka na podwieczorek, czy bodaj raz na śniadanie
          niż po obiedzie, czy między posiłkami - to będzie jedzenie ponad
          normę, które własnie nadwage powoduje.
          • mami7 Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 22.10.08, 13:49
            jedzenie słodyczy zamiast posiłku w przypadku rozwijającego się dziecka to
            niezbyt mądre posunięcie. pączek nie dostarcza dziecku nic dobrego, oprócz
            glukozy, którą spala błyskawicznie. potem jest tłuszcz i jeszcze raz tłuszcz,
            ten najgorszej jakości zupełnie niepotrzebny

    • chmiela Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 21.10.08, 11:46
      Hej!
      A co powiecie o tym:
      śniadanie: parówka, pieczywo, ogórek kwaszony i uwaga do popicia kakao. Dziś
      miała być kanapka z kiełbasą krakowską, jakieś warzywo, banan i do popicia znowu
      kakao. Jak zapytałam czemu tak jest, że kakao do parówki i kiełbasy to pani mi
      powiedziała, że jest też herbata i dziecko może wybrać. Tej herbaty nie ma
      umieszczonej w jadłospisie i nie wierze, że każde dziecko wybierze herbatę. Już
      raz się zdarzyło, że chłopiec zwymiotował po takim śniadaniu. Trudno mi
      powiedzieć, czy była to wina śniadania czy inna dolegliwość. Moja córka też źle
      się czuła po obiedzie jaki opisuje poniżej.
      Napiszcie, czy u Was tez tak jest. Zupa grochówka lub fasolówka a na drugie
      naleśniki lub kluski z serem i śmietaną i truskawkami. Mi się wydaje, że to
      kiepski zestaw ale nie jestem dietetykiem więc mogę się mylić. W domu raczej nie
      podałabym takiego zestawienia.
      Pozdrawiam
      Anka
    • bea-13 Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 23.10.08, 14:09
      w moim przedszkolu, i z tego co wiem tak też powinno być we
      wszystkich placowkach, jadłospis musi być zgodny z normami żywienia
      dzieci w wieku przedszkolnym. Takie rzeczy sprawdzane są podczas
      kontroli Sanepidu. Taki sam jadłospis nie może powtarzaćsię częściej
      niż co 10 dni (tzw. dekadówka. W moim przedszkolu, oprócz ciast i
      jogurtów, wszystko przygotowuje kuchnia. Galaretki, kisiele i
      budynie nigdy nie są "z paczki", bo po prostu tego nie wolno robić.
      Czasami pojawiają się wafeli czy herbatniki, czasem też ciasto
      drożdżowe lub drożdżówki. Ogólnie jadłospisy są niezłe i jak dotą
      nikt się nie skarżył. Danonków nie ma, bo co z tego, że mają dużo
      wapnia, skoro są niezbyt zdrowe bo zawierają duże ilości cukru.
      Stawka za wyżywienie (dzienne) w moim przedszkolu wynosi 3,50zł i w
      ramach takiej stawki napewno nie można pozwolić sobie na snikersy,
      bo z czego wziąć pieniądze na resztę posiłków (są 4 - śniedanie,
      drugie śniadanie, dwudaniowy obiad i podwieczorek, przedszkole jest
      czynne 11 godzin).
      • makoc Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 23.10.08, 14:44
        z tego co policzyłam w tym przedszkolu koszt wyżywienia wynosi
        średnio 5,5 zł dziennie (110 zł dzielone na 20 dni), wiec to chyba
        nie tak mało jak na 2 posiłki?
        problemem jest tu ewidentnie brak checi oraz świadomości, jak
        powinna wyglądac zrównoważona dieta.
        a w ogóle kojarzy mi sie to troche z moim komunistycznym
        przedszkolem, gdzie mięsko albo owoce były od święta wink moze w tym
        przedszkolu czas sie zatrzymał?
    • agnieszka_i_dzieci Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 23.10.08, 20:09
      U nas batoniki są na podwieczorek z reguły raz w tygodniu i są to np.wafelki w
      czekoladzie. A w pozostałe dni owoce, czasem jogurt czy Danio.
      Ogólnie jadłospis jest niezły.
      Z jadłospisu który podałaś najbardziej rozbroiły mnie dania: "makaron z serem,
      słoniną", "chleb pszenny z konserwą tłuszczowo-mięsną".
      Rzeczywiście jakiś idiota układał ten jadłospis... Zastanawia mnie co na to
      rodzice tamtejszych przedszkolaków.
      --
      Nasze bliźniaki mają...
      Nasze zdjęcia smile
    • melefretete Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 03.11.08, 21:35
      U nas w przedszkolu menu jest zróżnicowane..raz lepsze raz gorsze.
      Niestety ogolnie nie najlepsze.Nie mam zielonego pojęcia jaka jest
      stawka a i pani wychowawczyni tego nie wiem. Ale to co dzis
      zobaczyłam to juz lekko mnie zmartwilo . Śniadanie i podwieczorek
      ok...ale obiad: Zupa pieczarkowa a na drugie ziemniaki,i "
    • melefretete Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 03.11.08, 21:37
      U nas w przedszkolu menu jest zróżnicowane..raz lepsze raz gorsze.
      Niestety ogolnie nie najlepsze.Nie mam zielonego pojęcia jaka jest
      stawka a i pani wychowawczyni tego nie wiem. Ale to co dzis
      zobaczyłam to juz lekko mnie zmartwilo . Śniadanie i podwieczorek
      ok...ale obiad: Zupa Pieczarkowa a na drugie surówka,
      ziemniaki,i "KOTLET Z MORTADELI" Uważam że ani ta zupa a juz tym
      bardziej jakaś mortadela to nie jest to co powinny jesc dzieci w tym
      wieku. Córka dzis po tygodniowej przerwie wróciła do przedszkola , i
      z racji tego że cały tydzien byla na diecie z powodu problemow z
      brzuchem- od razu zaznaczyłam żę nie chcę żeby dziś jadła obiadu.
      • madziulaz Kiełbasa z cebulą.... 05.11.08, 09:15
        takie wczoraj drugie danie bylo w przedszkolu gdzie chodzi moj
        syn...biała kiełbasa z cebula...mały oswiadczyl pani ze cebula
        piecze i jesc nie bedzie..
        ale z drugiej strony co to za posilek dla trzylatka? smażona cebula??
        a dzis barszcz biały...pewnie na tej kiełbasie gotowany...
        Rozumiem ze chca dzieciom posilki urozmaicac..ale, moze zgodnie z
        wiekiem....
        • peresia Re: Kiełbasa z cebulą.... 10.11.08, 12:51
          > ale z drugiej strony co to za posilek dla trzylatka? smażona
          cebula??

          A cóż w tym dziwnego? Przecież nie podano samej smażonej cebuli w
          ogromnych ilościach, tylko była nią okraszona kiełbasa.
          To już jest trzylatek i jeżeli nie ma ograniczeń zaleconych przez
          lekarza może już jeśc wszystko.
          Moja córka zajada się smażoną wątróbką z cebulą odkąd skończyła dwa
          lata.
          --
          Kliknij mnie w jajo
          http://tinyurl.com/5al7wo/.gif
    • ania_ns Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 09.11.08, 23:18
      hehehe
      danonki mniam jesli chodzi o mojego syna
      Ja jestem lekarzem i troche sie zajmuje dietami zawodowosmile ale w schize nie
      wpadam. Mój Łukasz grymasi i połowy rzeczy się nie tknie, miedzy innymi nie
      tknie się bardzo wielu "zdrowych " rzeczy
      W przedszkolu generalnie je chętnie i wszystko nawet surówkę. nie mam
      specjalnych zastrzeżeń do jego jadłospisu, napewno jest bardziej urozmaicony niż
      w domu gdzie gotuje jak mam czas i zawsze na kilka dni. Jemy zupe az zje się
      całasmile Nie odmawiam mu słodyczy chociaż wydzielam np dwa ciastka po zjedzonym
      obiedzie. Sama uwielbiam słodycze i uwazam ze od nich się nie umiera. I jak w
      przedszkolu czasem dostanie wafelka nic mu nie będzie- nastepnego dnia ma banana
      czy jabłko albo chrupki. Czasami chodzimy z Łukaszem do MCDonalda- rzadko, moze
      raz na miesiąc, dwa miesiące, dla niego to jest mega przyjemność, a nie
      zachoruje jak raz zje frytki. Łukasz trenuje pływnaie i jeździ na nartach, jest
      szczupły i umięsniony, nie ma wskazań żeby mu zakazywać słodyczy. Zawsze po
      basenie dostaje coś słodkiego- na szybkie podniesienie cukru we krwismile ja też
      tego potrzebuję przy intensywnym wysiłku.
      Nie schizujcie na punkcie jedzenia tylko gońcie dzieci do uprawiania sportu-
      wtedy mu naparwdę jeden baton nie zaszkodzismile

      --
      Ania mama Łukasza (2004) i Bartusia (2007)
    • basiowata Re: Najgorszy jadłospis jaki widziałam!!! 10.11.08, 15:27
      matko! nawet sama bym nie zjadła konserwy tłuszczowo-mięsnej, a co dopiero
      dałabym ją własnemu dziecku.

      Dla mnie przerażający jest brak warzyw i owoców. Poza tym dziecko nie musi się
      zapychać chlebem do zupy, żeby się najadło. A później się dziwimy, że nasze
      dzieci mają nadwagę.
      Ketchup to przecież w większości cukier i ocet.
      A batony? Sam cukier, który na samym początku nie uwidacznia się (dzieci mają w
      porównaniu do nas silny metabolizm), ale potem... inwestycja w dentystę murowana...
      Oczywiście nie wolno histeryzować, ale w takich wypadkach zamiast batona można
      dać równie słodki owoc.

      Pamiętajcie rodzice, że to Wy kształtujecie nawyki żywieniowe Waszych dzieci.
      Jak będą starsze zrozumieją Wasze restrykcyjne postępowanie i jeszcze Wam
      podziękują.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka