Dodaj do ulubionych

Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach

30.11.08, 13:51
Moje dziecko od ponad roku chodzi do jednego z podwarszawskich
przedszkoli, a właściwie chodziło. Synek spadł ze schodów i ze
złamaną ręką i wstrząśnieniem mózgu leży w szpitalu. Żeby była
jasność spadł ze schodów na terenie "przedszkola" w obecności
nauczycielki. Właścicielka placówki próbowała nam wmówić że oni w
żaden sposób nie są winni wypadkowi a takie wypadki się zdażają (co
jest śmieszne), a poza tym spełniają wszystkie wymogi sanitarne,
przeciw pożarowe, itp.wię nie są winni. Jak się teraz okazuje NIE
SPEŁNIAJĄ I NIE MUSZĄ SPEŁNIAĆ ŻADNYCH WYMOGÓW!!!zgodnie z
istniejącym prawem każdy może otworzyć "przedszkole" wystarczy że w
nazwie zamiast słowa"przedszkole" ma "akademia" i nie podlegają pod
niczyi nadzór, taką placówkę mogą sobie nawet w szopie otworzyć.
Uwaga rodziców jest odwracana przez proponowanie najdziwniejszych
zajęć dodatkowych i wmawianie rodzicom że dzięki temu z ich dziecka
wyrośnie geniusz.
Po wypadku mojego synka dowiedziałam się, że prawdziwe przedszkole
musi spełniać bardzo ostre kryteria zarówno sanepidu, straży
pożarnej i PIP, m.in.sale muszą mieć odpowiednią wysokość, drzwi
szerokość, jeśli budynek jest piętrowy schody muszą mieć odpowiednie
wymiary oraz muszą być schody na zewnątrz budynku na wypadek
ewakuacji. W tym "przedszkolu" tego nie było. Mam jeszcze pytanie
kiedy w końcu zmieni się prawo i takie wymogi będą obowiązywać
wszystkie placówki??Czy dopiero jak dojdzie do śmiertelnych
wypadków???
I teraz pytanie do rodziców: co jest dla Was ważniejsze,
bezpieczeństwo czy to że dziecko w wieku 4 lat będzie umiało grać na
pianinie, w szachy i mówiło w 5 językach???? Proszę o Wasze opinie!!
Edytor zaawansowany
  • 30.11.08, 13:56
    Wiedziałam o tym, kiedy wybierałam przedszkole dla syna, od razu
    zdyskwalifikowałam kluby i inne akademie za brak odgórnego nadzoru. Nie podoba
    mi się taki luuuz, dowolność dopasowywana do oczekiwań rodziców.
  • 30.11.08, 14:35
    Ja nie wiedziałam i teraz za to płaci nasze dziecko. Takich osób jak
    Ty jest niewiele, inaczej by nie istniały te wszystkie akademie.
    Niestety nigdzie się o tym głośno nie mówi
  • 30.11.08, 14:49
    Jakiś czas temu czytałam artykuł, który o tym wspominał. Ale kilka
    lat temu czytałam też serię artykułów typu "jakie te wymagania do
    otworzenia przedszkola są durne i nieżyciowe". Jak widać wszystko da
    się obejść.
  • 30.11.08, 14:51
    Jak dla mnie to w każdym przedszkolu mogłyby być kamery w salach, rodzice
    podczas pracy mogliby zerkać na swoje pociechy, kontrolować sytację. Nawet w
    państwowych nadzór jest za słaby,a kamery nie wygodne dla personelu, to zrozumiałe..
  • 30.11.08, 19:23
    Nie posłałabym dziecka do przedszkola gdzie są kamery to
    nadinterpertacja rodzicielstwa, dziwactwo i niestety wabik wielu,
    wielu prywatnych przedszkoli. Jak bym chciała mieć dziecko cały czas
    na widoku to darowałabym sobie przecinanie pępowiny.
    --
    Ulubione forum Gwiazdki 2001
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
  • 01.12.08, 11:50
    Bo niby w jaki sposób posiadanie przez przedszkole kamer miałoby się odbić na
    bezpieczeństwie dzieci?

    --
    http://republika.pl/blog_oc_3941963/5196212/sz/79252148_o.gif
  • 01.12.08, 12:00
    W taki sposób, że póxniej mozna odtworzyć całą sytuację i zobaczyć
    czy to nauczycielka niedopilnowała czy może coś innego było
    przyczyną. A ile razy słyszy się że dzieci są bite w przedszkolach,
    kamery to uniemożliwiają.

    A jak ktoś uważa, ze oddaje dziecko do przedszkola po to żeby odciąć
    pępowinę a kamery mu to uniemożliwiają, to co za problem poprostu
    nie wchodzić na podgląd????
  • 02.12.08, 10:20
    Zrozum życie przy kamerach jest sztuczne, wypatrzone. Dzieci w mig
    je odkryją i będą się zachowywały nienaturalnie i właśnie wtedy
    rodzice zobaczą wypatrzony obraz przedszkola. A nie o to chodzi.
    Rodzice poprzez stały kontakt z nauczycielką czy presonelem, a
    zwłaszcza poprzez aktywne uczestnictwo w życiu przedszkola mogą
    wiedzieć wszystko co chcą. Należy uważnie słuchać własnego dziecka a
    nie bezmyślnie gapić się w nowinkę techniczną jaką jest podgląd.
    Nawet jesli zdarzaja się sytuacje konfliktowe to od tego jest
    nauczycielka by te sytuacje pomagała dzieciom rozwiązać, tylko tak
    dziecko nauczy się współżycia w grupie. Agrument o biciu w
    przedszkolach - oddajesz dziecko do przedszkola i nie ufasz
    nauczycielce? A kamera ma uniewmożliwić ewentualną przemoc fizyczną,
    ochronić dziecko? Czy w WC też są kamery?
    Dajcie nauczycielkom swobodnie pracować, oceniajcie ich pracę na
    zajęciach otwartych, konkursach, wspólnych wycieczkach, teatrzykach
    (teraz dobry czas bo na jasełkach)a nie w kamerkach.

    Moje dziecko poszło do przedszkola w wieku 3 lat dlatego, że był to
    kolejny etap w jego rozwoju (to odnośnie przecięcia pępowiny).
    --
    Ulubione forum Gwiazdki 2001
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
  • 02.12.08, 11:33
    teraz są takie kamery że ich nie widać. Czy zachowanie monitorowane
    przez kamety jest sztuczne - nie wiem. Nie wiem też czy da się
    udawać dzień w dzień po kilka godzin. Myślę że łatwiej jest udać od
    czasu do czasu po godzince że jest słodko i wogóle super w obecności
    rodziców.
    Każdy ma prawo mieć swoje zdanie na ten tematsmile
  • 02.12.08, 11:52
    Ale cała prawda polega na tym by nie udawać, że jest tak słodko.
    Cenię bardzo nauczycielki, które nie słodzą tylko przedstawiają
    sytuację taką jaka ona jest w rzeczywistości i zachęcają rodziców do
    wspólnego szukania drogi by było lepiej. Najlepszym sędzią jest
    zawsze dziecko, jeśli ono chętnie chodzi do przedszkola to wszystko
    jest OK.
    --
    Ulubione forum Gwiazdki 2001
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
  • 22.04.09, 12:14

    "Dzieci w mig je odkryją i będą się zachowywały nienaturalnie"
    w życiu nie słyszałam większej bzdury (mam 3 letnie doswiadczenie z
    przedszkolem z kamerami);

    "Agrument o biciu w przedszkolach - oddajesz dziecko do przedszkola
    i nie ufasz nauczycielce?"
    a kto może poznać nauczycielkę już po kilku dniach i obdazyc ja
    bezgranicznym zaufaniem???


    "> Dajcie nauczycielkom swobodnie pracować, oceniajcie ich pracę na
    > zajęciach otwartych, konkursach, wspólnych wycieczkach,
    teatrzykach
    > (teraz dobry czas bo na jasełkach)a nie w kamerkach."
    jasne - wtedy to one sa dopiero sztuczne!
    A to wlasnie na co dzien jest okazja popatrzec jak sie zachowuja w
    normalnych sytuacjach wobec dzieci.
    Nikt nie jest w stanie udawać przez kilkagodzin dziennie.
    A swoja droga rozmawiać z dzieckiem trzeba - nie tylko po to aby
    dowiedziec sie czegos o nauczycielach.... smile
  • 05.01.11, 16:22
    > Zrozum życie przy kamerach jest sztuczne, wypatrzone.
    W jakim sensie "wypatrzone", bo nie za bardzo rozumiem....?

    Dzieci w mig
    > je odkryją i będą się zachowywały nienaturalnie i właśnie wtedy
    > rodzice zobaczą wypatrzony obraz przedszkola. A nie o to chodzi.
    Żadne dziecko, ba- żaden dorosły nie jest w stanie zachowywać się nienaturalnie przez 24h/d. Towarzyszy nam mnóstwo kamer, w windach, w sklepach, na parkingach i nikt się nimi nie przejmuje. Po prostu je ignorujemy. I w przedszkolu jest tak samo. A jeśli jakaś opiekunka tylko ze względu na obecność kamer powstrzyma się przed wrzaśnięciem czy uderzeniem dziecka, to niech już lepiej będą. Niedawno zdarzył się przypadek molestowania dziecka w przedszkolu, więc samo zaufanie nie jest gwarantem, że każdy pracownik na to zaufanie zasłużył. IMO kamery nie są niezbędne, ale fajnie, jak są.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • 30.01.11, 17:19
    forum.gazeta.pl/forum/w,587,87902478,87982289,Re_Zgadzam_sie_z_justi.html
  • 02.12.08, 13:26
    A czy wy chcielibyście, żeby was w pracy ciągle ktoś podglądał? Bo
    ja nie... nawet się podrapać nie można.

    Jak się dziecko nie skarży, że mu źle to wszystko jest ok
  • 03.12.08, 10:25
    Ja bym chyba czuła się trochę zaszczuta...
    I nie wiem czy taka nienaturalna atmosfera może mieć dobry wpływ na dziecko.
    A co później gdy pójdzie do szkoły? Też monitoring na wszystkich lekcjach i
    przerwach?

    Co do odtworzenia ewentualnego wypadku to chyba lepiej nie dopuszczać do
    zaistnienia takowego niż później szukać winnego!
    --
    http://www.gify.motylki.info/data/media/1/16_12_7.gif
  • 02.05.09, 17:30
    co to znaczy kamery sa niewygodne dla personelu? co sugerujesz? Ty
    chciałabyc być na wizji w swojej pracy?
  • 30.11.08, 14:19
    No cóż, swojego czasu moja siostrzenica złamała nogę w publicznym
    przedszkolu. Ale np. w publicznym przedszkolu mojej młodszej
    spadnięcie ze schodów byłoby niemożliwe. Co najwyżej można spaść z 1
    schodka niezależnie od stopnia posłuszeństwa delikwenta. Btw ciekawe
    czy nauczyciele mieli odpowiednie kwalifikacje.
    A wymogi pewnie będą obowiązywać wszystkie placówki gdy rodzice będą
    zapisywać dzieci tylko i wyłącznie do przedszkoli spełniających te
    wymogi (pewnie jest to wszystko gdzieś na stronach MEN).
    Synkowi życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Dodam też, że różne
    ciekawe zajęcia dodatkowe są i w przedszkolach publicznych.
    Oczywiście dodatkowo płatne i niekoniecznie od wieku 2 czy 3 lat.
  • 08.11.10, 13:10
    Dziecko może spaść z nawet najbardziej certyfikowanych schodów i skręcic noge na krawężniku z normami CE oraz rozbić głowe o hustawkę z certyfikatami bezpieczeństwa. Tego czasem nie da sie uniknąc, bo dzieci są żywe, ciagle w ruchu, nieuważne. Jestes rozgoryczona, bo Twoje dziecko lezy w szpitalu i ja to rozumiem. Ale na prawde to sie mogło stać wszędzie. A zapisując dziecko do przedszkola byłas tam na pewno wcześniej i nic nie wzbudzało Twojego niepokoju. Więc fakt, że schodek nie miał certyfikatu itp. to chyba nie był i nie jest problem. Ja sama patrzę na to co jest, jak wygląda i czy wg mnie jest bezpieczne w przedszkolu i wyciągam wnioski na tak lub nie. Moje dziecko chodzi do na pewno niecertyfikowanego, bo "domowego przedszkola", i jestem bardzo zadowlona.
  • 30.11.08, 16:43
    Zastanówcie się trochę zanim cos napiszecie. Założycielkę wątku mogę
    zrozumieć, że jest zdenerwowana i musi kogoś obwinić. Jednak...
    wypadki zdarzają się wszędzie: w domach i przedszkolach, w
    placówkach publicznych i niepublicznych, bez względu na
    wykształcenie kadry (!) i stopień dopilnowania dzieci. Wypadek to
    wypadek! Nauczycielka z doktoratem, trzymająca dziecko za rękę nie
    jest w stanie zagwarantować, że akurat inne dziecko w nie nie
    wpadnie i nie zepchnie ze schodów. Nawiasem mówiąc pierwsze słyszę,
    żeby w placówkach publicznych obowiązywał przepis wymagający
    zewnętrznych schodów. Ja żadnego takiego przedszkola nie znam (a
    znam ich dziesiątki).
    Odnosząc sie do ostatniego akapitu.. tak, dla mnie ważniejsze jest
    bezpieczeństwo niż gra w szachy, ale dla mnie wszystko jest
    ważniejsze od zajęć dodatkowych: atmosfera, podejście nauczycielek,
    kwestie higieniczno- sanitarne i żywieniowe, to czy dziecko dobrze
    się bawi i przy okazji uczy... na samym końcu dopytywałabym o
    zajęcia dodatkowe.
  • 30.11.08, 17:32
    reges napisała:
    > Nauczycielka z doktoratem, trzymająca dziecko za rękę nie
    > jest w stanie zagwarantować, że akurat inne dziecko w nie nie
    > wpadnie i nie zepchnie ze schodów.
    Jeśli schodów nie ma to nie ma z czego spadać. Znane mi przedszkola
    (nie znam ich wprawdzie dziesiątkami) to po prostu parterowe budynki.


    > Nawiasem mówiąc pierwsze słyszę,
    > żeby w placówkach publicznych obowiązywał przepis wymagający
    > zewnętrznych schodów.
    Pewnie chodzi o drogi ewakuacyjne. W parterowych budynkach dzieci
    mogą być ewakuowane z sali prosto do ogródka.

    Co do kwestii sanitarno-higieniczno-żywieniowych przedszkola, które
    mają wszystkie papiery przedszkolne (czy to publiczne, czy
    prywatne), są kontrolowalne przez sanepid. Coś takiego, co działa
    jako działalność gospodarcza pt. klub malucha, niekoniecznie.
  • 30.11.08, 18:19
    Żłobki mają jeszcze bardziej rygorystyczne przepisy i wymogi - stąd wybieg w
    działalność gospodarczą, która zamiast tego robi "klubiki" i inne super miejsca,
    mając na uwadze po pierwsze zysk.
  • 30.11.08, 18:51
    wyrażnie napisałam: jeśli budynek jest piętrowy schody muszą mieć
    odpowiednie
    wymiary oraz muszą być schody na zewnątrz budynku na wypadek
    ewakuacji.

    A przepis taki istnieje i jak się okazuje nie każda placówka jest w
    stanie temu sprostać. Jest również przepis, który mówi o tym że w
    czasie remontu placówki nie może być żadnego dziecka na jej terenie
    i pewnie dlatego budynki z czasem nie są przystosowywane do wymogów
    prawa (placówka by przez ten czas ponosiła straty).
    Teraz myślę że wielu osobom jest poprostu wygodniej zakładać klubiki
    itp. bo i tak się znajdą "jelenie" którzy przyjdą i dadzą zarobić a
    przynajmniej nikt nie będzie zatruwał życia różnymi kontrolami
  • 30.11.08, 18:36
    bardzo mi przykro z powodu wypadku Twojego synka. ale szczerze
    mówiąc to kwestia pseudoprzedszkoli i pseudożłobków jest dośc
    nagłasniana i rodzice którzy się na takie decydują biorą ryzyko w
    pakiecie sad
    --
    Synek #1
    Synek #2
  • 30.11.08, 19:23
    co autorka i zawsze spotykalam sie z atakiem. moje dziecko chodzi do prywatnej
    uprawnionej do uzywania nazwy przedszkole. wszelkie klubiki to firmy krzaki moim
    zdaniem.
  • 30.11.08, 20:39
    Przykro mi, że właścicielka klubu, do którego chodziło Twoje dziecko tak Cię
    potraktowała. Świadczy to tylko o jej niekompetencji. Jednakże zapewniam Cię, że
    prawdziwe przedszkole, które teoretycznie spełnia kryteria sanepidu i inne wcale
    nie musi być takie różowe... Bo takie sytuacje zdarzają się niestety wszędzie- i
    to nie jest śmieszne, ale musisz przyznać, że prawdziwe, a dziecko może złamać
    sobie nogę będąc metr od własnej matki,potykając się o dywan. Sama pracowałam w
    prawdziwym przedszkolu, które niestety bardzo odbiegało od tego, co moim zdaniem
    powinno wyglądać na estetyczne i czyste. Obecnie prowadzę taki klub, który
    według Was jest jedynie sposobem na zarobienie pieniędzy (a to też prawda, bo po
    co wszyscy pracujemy...), czy firmą- krzakiem - w którym mimo tego, że nie muszę
    spełniać wymagań, robię to (mam na myśli te najbardziej oczywiste, a nie np. 3m
    wysokości budynku, mam niestety tylko 2,5m przy 10 dzieci...), ponadto rodzice
    przychodzący do mnie widzą, jakie warunki zapewniam ich pociechom...
    Wiadomo, że wszystko jest dobrze do pierwszego wypadku, tego na szczęście nie
    było, ale nikomu nie mogę zagwarantować, że dziecko nie zaplącze się we własne
    nóżki... Nie chcę żeby to zabrzmiało tak, jakbym wymigiwała się od
    odpowiedzialności - jednak takie rzeczy się zdarzają i nie ma znaczenia, czy
    jest to dom, przedszkole, czy klubik. Najważniejsza jest kompetencja
    wychowawców, którą ocenia się m.in. po tym, jak chętnie nasze dziecko chodzi do
    przedszkola,czy klubu, po sposobie komunikacji z rodzicami, a nie od papierka,
    jakie nauczycielka posiada. Więc bardzo proszę - zanim obrazicie właścicielki
    wszystkich klubików, zastanówcie się kilka razy...
  • 30.11.08, 20:52
    droga autorko wątku:
    czy zapisując dziecko do owego "krzaka" widziałaś wcześniej budynek?
    zakładam, że tak, więc pytam: gdzie miałaś oczy??

    IMHO to naturalne, że jeżeli przystosowanie (vel nieprzystosowanie)
    budynku budzi moje (uzasadnione lub nie) wątpliwości, to po prostu
    nie puszczam dziecka w to miejsce, ot co. Klubików itp. w Warszawie i
    okolicach jest mnóstwo, więc wybór miałaś spory. Zdecydowałaś się na
    to miejsce, to cierp ciało coś chciało, boś wiedziało coś brało...

    btw, moje dziecko chodzi do takiego "krzaka" (wg twojej
    nomenklatury). I nie mam ochoty zamieniać tego klubiku na nic innego,
    choć początkowo była opcja przejścia do państwówki w styczniu. Opieka
    świetna, wychowawczynie zaangażowane, elastyczne, kochają dzieci
    caaaałym sercem. Córka świetnie się tam czuje i absolutnie nic nikomu
    się nie stało, bo wychowawczynie mają oczy dookoła głowy (jak powinno
    być).

    Budynek przed zapisaniem młodej obejrzałam, nikt niczego przede mną
    nie ukrywał, mogłam się zdecydować lub nie. Wytłumaczono mi, że stu
    pięćdziesięciu certyfikatów klubik nie ma, bo funkcjonuje jako
    działalność, a nie przedszkole. U nas budynek niewielki, parterowy.
    Nie miałam zastrzeżeń i nie mam.

    Morał: Nie uogólniaj, proszę.
  • 30.11.08, 21:48
    Wydaję mi się, że ktoś tu zaatakował autorkę postu. Szczerze mówiąc
    nie dziwię się, że autorka jest oburzona i głośno krytykuje klubiki
    itp.
    Droga lolinko2 ja podobnie jak autorka mieszkam w podwarszawskiej
    miejscowości (co prawda nie wiem czy w tej samejsmile), ale u nas
    sprawa przedszkoli i różnych akademii wygląda następująco:
    - 2 przedszkola samorządowe - budynki parterowe, godziny pracy
    7.45 - 16.30 (zdecydowanie przeznaczone dla osób które nie pracują
    lub mają zatrudnioną osobę do odprowadzania iodbierania dziecka, bo
    nie sposób dojechać do pracy i z pracy)
    - 1 przedszkole niepubliczne działające od lat czynne od 7.30 do 17
    (już lepiej) mieści się jednak w budynku dwu piętrowym
    - 5 klubików czy akademii - oczywiście czynne dłużej co jest
    zaletą, niestety budynki w których się mieszczą to zaadaptowane
    domy tzw.klocki. No i tu się sprawa wyjaśnia dlaczego to są akademie
    a nie przedszkola - żadna instytucja nie dałaby zgody aby w takim
    budynku było przedszkole!!! A żeby to przebudować i spełnić wymogi
    trzba ponieść koszty bardzo często ogromne.

    Moje dziecko chodzi do takiej akademiisad Niestety na przyjęcie do
    przedszkola publicznego nie miało szans. A gdzieś chodzić musi
    chociażby po to aby mieć kontakt z innymi dziećmi.

    Ja wcale nie chcę, aby przedszkolanki miały doktoraty a przedszkole
    150 certyfikatów (jak to wcześniej napisałaś. Chciałabym jednak
    zobaczyć w takich placówkach zezwolenie o dopuszczeniu budynku do
    tego typu działalności przez sanepid i straż pożarną (względy
    bezpieczeństwa). Co najzabawniejsze w przedszkolach państwowych i
    tych prywatnych dyrektorzy placówek udostępniają takie dokumenty do
    wglądu rodziców. Zaś w akademiach itp. właściciele zapewniali mnie
    tylko że takie zezwolenia są, jednak nigdy nie udało mi się zobaczyć
    na własne oczy.

    Masz rację, w Warszawie też jest mnóstwo takich placówek i ja czy
    autorka czy dziesiątki rodziców mogliśmy wybrać prawdziwe
    przedszkole jak "oszukane" nam nieodpowiadają. Tylko tu znowu
    pojawia się problem miejsc i godzin otwarcia. Jadąc do Warszawy bym
    musiała dziecko budzić o 6.00 (korki)
    Mam nadzieję że mojemu dziecku nie przydarzy się taki wypadek!!!

    Morał: nie broń, jeśli nie znasz sytuacji (podwarszawskich
    miejscowości)

    Może Twój klubik jest wyjątkiem
  • 30.11.08, 22:34
    Pytam się po co oddajecie dzieci do tych placówek?
    odpowiem Wam gdyż oszukujecie sami Wasze sumienia:jest tanio(circa
    4zł za godzinę),mają dogodne godziny otwarcia,przez palce patrzą na
    spóżnienia,wychodzi też mniej dzieci do opieki na jedną opiekunkę
    (odwrotnie aniżeli w państwowych),nie ma prawie żadnych problemów z
    przyjęciem dziecka.
    Macie kilka wyjść:weżcie sobie opiekunkę za 2500zł,albo...zmieńcie
    sobie faceta na takiego który będzie umiał utrzymać Rodzinę,jasne?
    Gdyby nie było tych wszystkich klubików(jak zwał tak zwał)to
    jęczelibyście,żeby ktoś coś takiego otworzył...
    na 100% tak byłoby...polskie piekiełko
  • 30.11.08, 23:21
    i tu się z Tobą w 100% zgadzam!!!! Wszyscy byśmy jęczeli, żeby coś
    takiego powstało, tylko do diabła niech ktoś to nadzoruje w chociaż
    najmniejszym stopniu (jakiś organ zewnętrzny a nie
    właściciel)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • 01.03.11, 11:39
    hexy napisała:

    > Pytam się po co oddajecie dzieci do tych placówek?
    > odpowiem Wam gdyż oszukujecie sami Wasze sumienia:jest tanio(circa
    > 4zł za godzinę),mają dogodne godziny otwarcia,przez palce patrzą na
    > spóżnienia,wychodzi też mniej dzieci do opieki na jedną opiekunkę
    > (odwrotnie aniżeli w państwowych),nie ma prawie żadnych problemów z
    > przyjęciem dziecka.
    Właśnie!
  • 01.12.08, 10:14
    trzeba bylo zapoznac sie ze statutem tej placowki zanim oddalas tam
    dziecko ; nie mowiac o warunkach
    niezabezpieczone schody, nieodpowiednie oswietlenie, ogrzewanie,
    brak miejsca na wypoczynek, nie mowiac o bylejakiej kadrze to
    wszystko chyba widac na pierwszy rzut oka a ty sie obudzilas dopiero
    kiedy dziecko uleglo wypadkowi
  • 01.12.08, 11:21
    zamiast oceniać i atakować założycielkę postu może najpierw
    zorientuj się jak wygląda sytuacja w tego typu placówkach. Jasne,
    łatwo powiedzieć "zapoznać się ze statutem" tylko że akademie nie
    posiadają statutu. Statutowym przedszkolem jest to co podlega pod
    kontrolę kuratorium oświaty!!! a tych jest niewiele. Chciałabym
    zobaczyć jak ci wszyscy których dziecko nie dostało się do
    państwowego przedszkola czy do prywatnego, zostają z dzieckiem w
    domu i czekają kolejny rok bo może się dostanie zamiast posłać do
    tych akademii.
    Jak jesteście tacy mądrzy żeby teraz atakować matkę pokrzywdzonego
    dziecka, to dlaczego sami posyłacie do tych nibyprzedszkoli własne
    dzieciaki. A za chwilę bedziecie na jej miejscu i też się bedziecie
    tu rozpisywać
  • 01.12.08, 13:34
    ja odwiedzalam z 10 takich miejsc, z tego w ktorym byly niczym nie
    zabezpieczone strome schody w dol, albo takie krete i waskie, albo
    niezabezpieczony marmurowy kanciasty blat w otwartej kuchni ??!!
    albo z takiego gdzie odpoczynek odbywal sie w zimnej piwnicy
    ucieklam w te pedy mimo ze panie byly taaaakie mile i bylo taaak
    kolorowo
    i kazdy z tych klubow mial full dzieci - a to juz sprawa rodzicow
    czy sie o wlasne dzieci nie boja uncertain
    w kazdym z nich dostalam wzor umowy gdzie byl okreslony zakres
    odpowiedzialnosci placowki
    wiec kto chce ten moze przewidziec chocby czesc zagrozen
  • 03.03.12, 03:42
    otoz nie posylamy. ostatnio moca mojej rodzicielskiej wyobrazni odrzucilam "club montessori" po odkryciu zapisu w umowie, cyt.: Przedszkole zobowiązuje się do sprawowania najlepszej opieki nad dzieckiem, ale to rodzice bądź opiekunowie pozostawiają dziecko w klubie na wlasną odpowiedzialność.
    i wystarczylo mi, nie bylo co dywagowac dalej o atestach i nadzorach.

    --
    poslowie.niebije.pl/
  • 01.12.08, 11:32
    Pseudoprzedszkola powstały na nasze własne życzenie, sami zaczęliśmy
    przymykać oko na przepisy i posyłać tam dzieci wierząc że dzięki
    najdziwniejszym zajęciom dodatkowym wyrosną nam geniusze. I teraz
    się okazuje co z tego wychodzi. Każdy sobie może otworzyć taką
    placówkę i wszystko jest cacy do pierwszego wypadku. za chwilę
    przycichnie i znowu wszystko będzie ok. i tak w kółko...
  • 01.12.08, 12:19
    Ludzie, o co Wam chodzi? Takie glupie gadanie. A w "prawdziwychh"
    przedszkolach nic sie nie dzieje? A w domach nie ma wypadkow?
    Dziecko moze spasc ze schodow wszedzie. Moje dziecko zlamalo sobie
    reke na przedszkolnym placu zabaw, w szpitalu powiedziano, ze nie ma
    dnia, zeby jakies wypadki sie nie mialy miejsca. Do glowy by mi nie
    przyszlo, obwiniac o to przedszkole. Zjezdzal ze slizgawki,
    nieszczesliwie upadl i tyle.

  • 01.12.08, 12:18

    ale auotrki dziecko chodzilo do przedszkola czy klubu, akademii? bo
    przeczytalam, ze do podwarszawskeigo przedszkola a wiekszosc skupila
    sie na kklubach i akademiach
    ...no i co..tam tez sie wydarzyl wypadek. mysle, ze wszedzie moze
    siie taki wydarzyc. wypadki zdarzaja sie tez przy obecnosci rodzicow

    wiaodmo ze kazdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka.
    moja chodzi do klubu i jestem zadowolona..i tu nie hcodzi o
    koszta..po prostu wiem, ze tams ie dobrze czuje. nie ma schodow z
    ktorych moglaby spasc. codziennie przychodzi zadowolna i z checia
    tam wraca.
  • 01.12.08, 15:48
    Witam
    czytam te wszystkie wypowiedzi i az wlos mi sie jezy.
    Sama jestem wlascicielka klubiku i nie wyobrazam sobie zakladania
    punktu opieki z kretymi schodami, bez gasnic czy otwarta kuchnia!!!
    przeciez to jest wbrew zdrowemu rozsadkowi!!! jaka matka-
    wlascicielka cos takiego by zalozyla???? My wlasciciele takich
    klubikow sami czekamy az wejdzie w zycie ustawa ujednolicajaca
    warunki takich placówek. przepisy przepisami ale trzeba miec zdrowy
    rozsadek!!! ja sama gdybym szukala miejsca dla mojedo malego w
    klubiku i zobaczyla krete schody to bym od razu wyszla. owszem
    wypadki sie zdarzaja nawet w domu, czego sama z moim malym
    doswiadczylam, ale jesli ktos decyduje sie sprawowac opieke nad
    czyimis dziecmi to TRZEBA MYSLEC PODWOJNIE!!!!
    co do zarobkow. na tym nie zarabiamy kokosów. po oplaceniu
    wszystkiego zostaje ()jeSli) manimalna srednia krajowa. mowa o
    krakowie. Bo ceny sa rozne srednia 1500 warszawa, 900 kraków, 700
    wrocław. +/- oczywiscie. to Ci co maja najnizsze ceny prowadza to
    praktycznie po kosztach.odnosnie wymogów sanepidowskich, sa dla
    klubikow nie do przeskoczenia. Ale nie dlatego ze sa głupie tylko ze
    jest ich tyle. matki ktore prowadza takie klubiki dbaja o nie jak o
    wlasny dom. czyszcza dwa razy wiecej, a i w opiece nad maluchami
    przykladaja sie podwojnie. Wlasnie dlatego ze jest to prywatne i ze
    to nie nasze dzieci. a w opiece o to chodzi zeby dziwcko czulo sie
    bezpiecznie, zadowolone, wybawione, zeby nie chcialo wychodzic z
    klubiku. a to czy pieluche zmienia pani z mgr czy opiekunka z
    dośiwadczeniem i wyczuciem robi ogromna roznice.
  • 01.12.08, 16:07
    napisałaś:
    odnosnie wymogów sanepidowskich, sa dla
    > klubikow nie do przeskoczenia. Ale nie dlatego ze sa głupie tylko
    ze
    > jest ich tyle.

    Masz rację że są nie do przeskoczenia. Bo tych wymogów nie należy
    przeskakiwać tylko je spełniać. Przecież są niepubliczne
    przedszkola, które żeby działać muszą spełniać te wymogi. Poprostu
    jak się chce to nie ma rzeczy nie możliwych i to jest zadne
    wytłumaczenie, że jest "ich tyle". One są właśnie po to aby warunki
    sanitarno-żywieniowo-higieniczne w placówkach były jak najlepsze.
    Jeżeli komuś zależy żeby zapewnić opiekę jak najlepszą pod każdym
    względem to nie będzie próbował przeskakiwać ale spełni te wymogi!!!
  • 01.12.08, 17:17
    no ludzie,
    to jest forum wiec nie musze sie trzymac norm jezykowych. wolno
    pisac swobodnie. wiec prosze mnie nie lapac za slowka. przeskoczyc
    nalezy rozumiec jako spelnic!! no chyba ze nie ma sie o czym pisac
    to sie pisze na zaczepne.owszem sa prywatne ktore spelniaja warunki,
    tylko tu jest kolosalna roznica :zlobek a przedszkole. spelnienie
    formalnosci i wymogów zajmuje dlugi okres czasu. a te ktore juz je
    maja, prawdopodobnie zaczeli sie o nie starac jakis czas temu. tego
    nie da sie zalatwic od reki. a poza tym wynajete domy ciezko jest w
    100% zamienic pod wymogi.tek jak pisalam wczesniej my chcemy je
    spelniac. niech tylko rzad je ujednolici.rodzice wybieraja
    panstwowe:tanie zatloczone z dotacjami, cz prywatne male kameralne i
    drogie. z calym szacunkiem do pracownikow panstwowych zlobkow, ale
    nie wyobrazam sobie 1 opikenki na 12 maluchow w roznym wieku od 4 m-
    cy do 18 m-cy. ustalmy: prywatne do 10-15 maluchow a panstwowe do 3
    grup po 25 dzieci. wymogi musza sie roznic.prywatne ma byc
    bezpieczne, dostosowane pod mniejsza liczbe maluchow, funkcjonalne.
    czy ma znaczeni dla tej 15 maluchow wysokosc pomieszczenia 2,5m, a
    3m???? nie. ale dla tych 25 juz tak.mam ogromna prezeszczen dla
    maluychow, ale wysokosc 2,90m i co??? juz normy panstwowego sa nie
    spelnione.i gdzie tu logika???? niech rzad uchwali odpowiednia
    ustawe to skoncza sie watpliwosci.
  • 01.12.08, 17:34
    może w żłobkach jest inaczej, nie wiem, ale co do przepisów
    dotyczących przedszkoli prywatnych te przepisy, które obowiązuję
    m.in wysokość pomieszczeń, są to normy wymagane przez unię
    europejską. W krajach unii przepisy te są jeszcze bardziej
    rygorystyczne. Jeżeli chcesz ujednolicenia przepisów, to myślę że z
    czasem mogą być one jeszcze bardziej rygorystyczne, więc...życzę
    powodzenia klubkom, akademiom, itd., itp.
  • 01.12.08, 17:52
    ile ludzi tyle pogladów. jedni sa zadowoleni inni nie. A co powiecie
    o nianiach, ktore opiekuja sie u siebie w domu i same sobie
    odprowadzaja skladki zus. to wlasnie takie zasady kieruja
    klubikami.a nadzor mamy samych rodzicow.ubolewam tylko nad takimi
    sytuacjami jak zalozycielka watku. co za wlascicielka, ktora tak
    zbyla matke mowiac ze ona odpowiedzialnosci nie bierz. oczywiscie ze
    bierze, prawna i moralna przede wszystkim!!!
  • 01.12.08, 17:57
    moralną napewno, ale czy prawną??a jak ma wykupione ubezpieczenie od
    odpowiedzialności cywilno-prawnej??to będzie wtedy odpowiadać przed
    sądem za takie wypadki??myślę że nie, ale to byłoby trzeba jeszcze
    sprawdzić
  • 07.03.12, 16:45
    miska48 napisała:
    > ale co do przepisów
    > dotyczących przedszkoli prywatnych te przepisy, które obowiązuję
    > m.in wysokość pomieszczeń, są to normy wymagane przez unię
    > europejską
    . W krajach unii przepisy te są jeszcze bardziej
    > rygorystyczne.

    Bzdura. Gdyby byly jednolite przepisy w UE to wiekszosc zlobkow i przedszkoli w PL nie spelnialaby wymagan jakie obowiazuja w UK, IE na przyklad zwlaszcza pod wzgledem ilosci powierzchni na jednego malucha oraz zageszczenia maluchow na jednego opiekuna.
    Zywieniowych cudow z PL tez moje placowki nie musza spelniac wiec przepisy jednolite dla UE nie istnieja
  • 01.12.08, 17:54
    i jeszcze jedno, przepisy, które obowiązują są zróznicowane jeśli
    chodzi o adaptacje budynku a budowę od podstaw nowego.Do tych
    pierwszych jest mniejszy rygor.
    A swoją drogą okazuje się że każda placówka która posiada wpis do
    ewidencji spełnia te wymagania
  • 01.12.08, 19:19
    Nie czytałam wszystkich wypowiedzi,ale mam pyatnie do autorki watku.Czemu nie
    sprawdziła tego wszystkiego zanim posłała dziecko do tego "pseudoprzedszkola"?
    Czy potrzeba wypadku żeby rodzice kapneli sie gdzie chodza ich dzieci?
    Otóż moja droga to jest równiez Twoja wina,gdybyś wczesniej sprawdziła to
    miejsce obyłoby sie bez tragedii
    Pozdrawiam.
    --
    Mojeskarby-Bartuś 14.11.03 i Kacperek 03.12.07
    Kacperek3.12.07- Mam roczek
    Aniołek 24.11.2006 (*)
  • 01.12.08, 23:23
    człowieku?co ty chcesz osiągnąć tą pisaniną?
    na forum się żalisz czy chwalisz?kogo to obchodzi?
    masz policję,sąd i inne instytucje - tam sie udaj a tutaj popisz o
    misiach,lalkach,zabawie a nie wywołuj burzy w szklance wody gdyż i
    tak 9/10 tych postów to ściema i trolle mają tu używanie jak się
    patrzy
    ...jednego posta napisałeś(aś) i to zapewnie wymyślonego a ci się tu
    żrą zawzięcie...przeciwnicy i zwolenicy prywaty
  • 02.12.08, 08:26
    Piszę po to, żeby ostrzec innych, żeby wiedzieli na co zwracać uwagę.
    A jak ciebie to nie obchodzi to nie czytaj i nie pisz!!!!!!!!!TO
    JEST FORUM,każdy sie może wypowiedzieć na każdy temat.
    żeli uważasz że wymyśliłam sobie to wszystko to świadczy tylko o tym
    że to ty właśnie tak robisz.
  • 31.12.10, 16:15
    Niektore ogłaszają na stronie netowej ,że wpis mają a w rzeczywistości nie mają...
  • 02.12.08, 10:47
    koniak.2 napisała:

    >zdażają

    buhaha


    Jak się teraz okazuje NIE
    > SPEŁNIAJĄ I NIE MUSZĄ SPEŁNIAĆ ŻADNYCH WYMOGÓW!!!zgodnie z
    > istniejącym prawem każdy może otworzyć "przedszkole" wystarczy że w
    > nazwie zamiast słowa"przedszkole" ma "akademia" i nie podlegają pod
    > niczyi nadzór, taką placówkę mogą sobie nawet w szopie otworzyć.
    > Uwaga rodziców jest odwracana przez proponowanie najdziwniejszych
    > zajęć dodatkowych i wmawianie rodzicom że dzięki temu z ich dziecka
    > wyrośnie geniusz.
    > Po wypadku mojego synka dowiedziałam się, że prawdziwe przedszkole
    > musi spełniać bardzo ostre kryteria zarówno sanepidu, straży
    > pożarnej i PIP, m.in.sale muszą mieć odpowiednią wysokość, drzwi
    > szerokość, jeśli budynek jest piętrowy schody muszą mieć odpowiednie
    > wymiary oraz muszą być schody na zewnątrz budynku na wypadek
    > ewakuacji. W tym "przedszkolu" tego nie było. Mam jeszcze pytanie
    > kiedy w końcu zmieni się prawo i takie wymogi będą obowiązywać
    > wszystkie placówki??Czy dopiero jak dojdzie do śmiertelnych
    > wypadków???
    > I teraz pytanie do rodziców: co jest dla Was ważniejsze,
    > bezpieczeństwo czy to że dziecko w wieku 4 lat będzie umiało grać na
    > pianinie, w szachy i mówiło w 5 językach???? Proszę o Wasze opinie!!


    'sięokazuje". masz siano zamiast mózgu? mając dzieciaka w wieku przedszkolnym
    nie wiesz takich rzeczy? niektórych to się powinno sterylizoawc przed
    osiągnięciem dojrałości płciowej, doprawdy...
  • 02.12.08, 11:30
    chyba sama masz siano, krew mnie zalewa jak czytam takie rzeczy,
    ludzie piszą i obrażają a nie znają realiów jakimi się rządzą takie
    placówki.
    gratuluje poziomu maminka-2
  • 02.12.08, 12:52
    Mam pytanie do kliku pań, które biorą udział w tej dyskusji a są
    właścicielkami tzw. klubikow i akademii?
    Dlaczego zdecydowałyście się otowrzyć właśnie klubik a nie w pełni
    zarejestrowane przedszkole? Dlaczego oferujecie właśnie taką
    (klubikową) formę opieki nad dziećmi?? Dlaczego???
  • 03.12.08, 21:40
    Szczerze? Dlatego, że mnie na to nie stać. Kilka lat temu skończyłam studia i przez te parę lat na posadzie nauczycielki nie miałam szans zdobyć środków potrzebnych na dostosowanie pomieszczeń na przedszkole prywatne. Nie jestem "szczęśliwą posiadaczką" bogatych rodziców, czy szalenie zamożnego męża. Wiem, wiem, są dotacje, ale żeby dostać dotację z Urzędu Pracy, trzeba być bezrobotną, a trudno się nią stać z dwóch powodów - sama odeszłam z pracy, a dwa - nawet miesiąc bez pensji byłby dla mnie ciężki do przeżycia. A wiadomo, że na dotacje można czekać miesiącami. Na dotację z Unii również trzeba czekać zbyt długo i jest trudno ją uzyskać. Nie mogłam sobie na to pozwolić, żeby ciągle zwalniać się z pracy, aby załatwiać sprawy związane z dotacjami i szkoleniami, przez które często trzeba przejść, aby je dostać. Może niektórzy nazwą to brakiem przebojowości, nie wiem - u mnie tak to właśnie było. Głównie finanse.
    Nie mam jeszcze swoich dzieci, więc zakładając klubik kierowały mną trochę inne pobudki. Nie chciałam całe życie pracować dla kogoś, kto w ogóle nie doceniał mojej pracy, gdzie byłam zasypywana papierową robotą w stylu konspekty, plany itp. Chcę pracować z dziećmi, ale chcę jeszcze czuć satysfakcję z tego, co robię, a jednocześnie zadbać o to, żeby moje dziecko miało jak najlepiej kiedy się urodzi.
    I to prawda, na klubiku nie zarabia się kokosów. Ciągle jestem jeszcze na etapie, że dla maluchów wszystko, więc te zarobki są jeszcze mniejsze. Ale mim oto, czuję się znacznie szczęśliwsza.
    Uff. Ale elaborat smile Ale myślę, że odpowiedziałam częściowo na Twoje pytanie. Pozdrawiam
  • 04.12.08, 10:59
    Dzięki za szczera odpowiedź. Proszę nie bierz do siebie tego co
    napiszę poniżej ale tak własnie myślałam. Że chodzi o czas
    (potrzebny na załatwianie całej papierologii w Sanepidzie, straży
    pożarnej i innych urzedach)a przede wszytskim o pieniądze. Nie mając
    ich dużo, musialaś pewnie poczynić oszczedności na np. drzwiach p-
    pożarowych i właściwym oznakowniu wyjść ewakuacyjnych, czy na
    wykładzinach antyposlizgowych; kupiłas mebelki z Ikei (ktore nie
    spełniają wymaganych przez nasze przepisy norm i plac zabaw z
    katalogu (który nadaje się do domowego użytku ale już nie wymaga np.
    corocznego przegladu gwarantowanego przez producenta). Cieszę, się
    że realizujesz Swoje marzenia. Do tego naprawde nie jest potrzebny
    bogaty mąż smile.
    Chciałabym jedynie aby Rodzice mięli tę świadomość, że tu chodzi o
    pieniądze! Wiem że wypadki mogą się zdarzyć zarówno w Klubiku jak i
    Przedszkolu. Co więcej - zdarzają sie w domu!!! Ale ja osobiście
    lubię wiedzieć, że moje dziecko siedząc w przedszkolu przy stole
    (jedząc, rysując czy ucząc sie angielskich słówek) siedzi na
    krzesełku dostosowanym do jego wieku; że Przedszkole zapewniło
    bezpieczną podłogę a huśtawki w ogrodzie kupione były w firmie z
    certyfikatami. Pewnie, że jak spadnie z tej huśtawki i złamie ręke -
    to będzie sie ona zrastała niezależnie od tego z jakiej
    (certyfikowanje czy nie) hustawki spadło. Ale może chociaż
    ograniczona jest "awaria" takiej huśtawki przez certyfikaty i
    właśiwy seriws??
    I na koniec - wiem że o jakosci Przedszkola czy Klubiku decyduje
    KADRA. Ale jeśli za mniej więcej te same pieniądze mam wybór między
    dobrą kadrą w Przedszkolu (zarejestrowanym) a Klubiku - to wybiore
    Przedszkole
  • 02.12.08, 18:23
    Bardzo mi przykro z powodu wypadku, no ale moje driogie mamy jak
    możecie nie wiedzieć gdzie zapisujecie swoje dzieci!!!??? Czyżbyś
    nie oglądała jak to wygląda, nie sprawdzała pozwoleń, wykształcenia
    i innych tego spraw zapisując dziecko?? Ja swoje zapisałam do
    klubiku (żłobka) i doskonale zdawałam sobie sprawę gdzie je
    zapisuję. Ważne były dla mnie kompetencje opiekunki, wyżywienie, i
    kilka spraw które akurat nie miały większego znaczenia czy w kubiku
    czy żłobku. A wypadki no niestety wszędzie się zdarzają, i w domu, i
    w przedszkolach, żlobkach i klubikach. Dlatego dla mnie ważna była
    ilośc opiekunek i dzieci, no i jak wygląda samo miejsce gdzie moje
    dziecko spędzaczas.
  • 03.12.08, 00:18
    widzisz?pytają się forumowicze czy masz mózg,
    ja im odpowiem-masz ale takiej wielkości jak kura,
    i nie rycz na tym forum,tu się dyskutuje a nie krzyczy
    widziały gały co brały(jaki żłobek)
  • 03.12.08, 09:24
    Nigdy nie pisałam na tego typu forach, ale jestem wychowawcą obecnie
    w państwowym przedszkolu a przez krótki czas właśnie w takiej
    akademii.
    Po pierwsze ręce opadają jak czyta się wypowiedzi niektórych osób -
    brak kultury, anonimowość nie upoważnia do obrażania innych drogi
    hexy.
    Po drugie, zgadza się wypadki zdażają się wszędzie ale w tego typu
    placówce nie mają prawa. Oddajecie dzieci pod opiekę obcych ludzi i
    dopóki nie dotyczy to waszego dziecka to atakujecie założycielkę
    wątku, że to się zdarza. Niewiarygodne.
    A po trzecie z doświadczenia wiem, że dni otwarte prywatnych
    przedszkolach inaczej wyglądają w obecności rodziców gdzie jest
    garsta dzieci a inaczej w państwowych gdzie jest duża grupa dzieci.
    Więc nawet jak się idzie na rozeznanie do przedszkola to ciązko
    jest wyciągnąć obiektywne wnioski. I to się tyczy wszystkiego i
    opieki i warunków. Rodzicom można wmówić wszystko.
    Reasumując dziwią mnie ludzie, którzy w ten sposób się wypowiadają i
    ubliżają pokrzywdzonym.
  • 03.12.08, 09:55
    Wszystko sie zgadza, przedszkole (akademia, klub itd) maja obowiazek
    szczegolnej uwagi i wypadki teoretycznie nie maja prawa sie zdarzac,
    ale nie mozna tego wykluczyc. Nawet spelniajac wszystkie wygogi
    Sanepidu, Strazy Pozarnej itd, zatrudniajac swietna kadre, nie mozna
    wykluczyc, ze wypadek sie zdarzy, bo sa to rzeczy nieprzewidywalne.
    Wystarczy , ze dzeko potknie sie o wlasna noge, przewroci sie
    nieszczesliwie i zlamie reke. Kazdy przypadek nalezy oceniac
    indywidualnie. Szukac przyczyn. Ale nie rozumiem tego, ze posylam
    dziecko do przedszkola, jestem super zadowolona, a jak dziecko
    zlamie reke, to wszystko jest odrazu be i z zasady winne jest
    przedszkole i panie, ktore pewnie w tym czasie pily kawke i
    plotkowaly.
  • 03.12.08, 10:06
    zgadza się, nie podoba mi się tylko to że skoro dziecko spadło ze
    schodów w obecności nauczycielki, to co owa nauczycielka robiła w
    tym momencie??w placówkach gdzie są schody nauczyciele muszą
    zachować zwiększoną uwagę, prowadzić dziecko za ręke, uważać aby
    jedno drugigo nie popchnęło itd.a nie poprawiać sobie włosy.
    Ja właśnie dlatego jestem za kamerami w przedszkolach, wtedy każdy
    ma pewność że zajmujemy się dziećmi a nie ploteczkami.

    W całym tym forum bardzo śmieszne wydaję mi się to, że wypowiadały
    się tu również właścicielki klubików i zaciekle ich broniły, a gdy
    jedna osoba zadała pytanie czemu odrazu nie starają się otworzyć
    przedszkola, wszytkie ucichłysmile
  • 03.12.08, 21:03
    nie ucichly tylko jako wlascicielki nie mamy czasu na dlugie
    pogaduchy na forum. w ciagu dnia dzieci i opieka, a wieczorem
    sprzatanie i przygotowywanie wszystkiego na drugi dzien. poza tym
    jestesmy same mamami i zonami i tez mamy wlasne zycie rodzinne.
    co do powodow jest wielu, nie chce sie wypowiadac ogolnie po ciezko
    to uogalniac, ale:
    pewne predyspozycje ma sie w sobie, mowa o umiejetnosci rozumienia
    dzieci, empatii, cierpliwosci. jest to jest przed ciaza, po niem sie
    to wzmaga. to po prostu jest. jesli do tego skumuluja sie inne
    powody, typu brak miejsca dla naszych dzieci w zlobkach lub
    przedszkolach, lub po prostu chec spedzenia tych pierwszych lat z
    dzieckem i do teo dylemat co z powrotem do pracy???? to czlowiek
    zaczyna myslec co tu zrobic zeby sie nie rozstawac z dzieckiem, a
    tez pracowac i jakos dorabiac. zeby tylko forumowicze nie pomysleli
    ze nasze macierzynstwo jest zaborcze i chcemy miec dzieci caly czas
    przy sobie.ciaza i dziecko zmienia swiatopoglad calkowicie. wartosci
    ktore do czasu ciazy byly weazne po urodzeniu sie nie licza. ja po
    maciezynskim MUSIALAM wrocic do pracy. ok byl to powrot do
    rzeczywistosci, wyjscie do ludzi, oderwanie od pieluch, prania,
    prasowania itp. przez miesiac czasu. po miesiacu SZLAK MNIE TRAFAL
    ze nie moge spedzac tyle czasu z dzieckiem ile bym chciala, ze moje
    dizecko w pewnym momencie bardziej usmiechalo sie na widok babci niz
    matki,a to wszystko po miesiacu mojej pracy w zawodzie. zazdroscilam
    innym mamom z wozkami ze oga byc na spacerze a ja musze do przcy
    isc.poza tym robienie kariery stracilo swoj blask. po prostu
    przestalo sie liczyc. teraz po calym dniu opieki nad dziecmi, potem
    sprzataniu i \calej reszty nie wiem gdzie mam rece a gdzie nogi ale
    czuje ze cos robie, ze mi zycie przez palce nie przecieka.a nagrada
    tych wysilkow jest zadowolenie dzieci , uznanie rodzicow.wtedy czuje
    ze waro robic to co robie.
    duzo by pisac.... to siedzi w czlowieku. to trzeba czuc.
  • 03.12.08, 21:36
    ...ale tak sie zastanawiam: nie ma chyba sensu odpowiadac na takie
    pytanie"dlaczego.."bo i tak znajdzie sie ktos kto zaraz mnie zbeszta
    i posadzi o pierdloby. wiec po co to tlumaczyc. poza tym nalezalo by
    wyszukac wszystkich wlascicieli i zapytac "dlaczego". to by moze
    dalo calosciowy obraz "powodów". to co napisalam to tylko czesc. na
    wicej nie mam sil.tak czy siak: wlascicelki takich klubikow to na
    pewno nie dziunie z tipsami, ktore do tej pory bujaly sie po
    imprezkach mocno zakrapianych, ktorych nawiekszy problem to jakiego
    topa wybrac to ostatnio kupionych szpilek. tylko mocno stapajace
    kobiety, ktore maja rowno pod sufitem.
  • 03.12.08, 22:55
    to nie ja wydzieram się na tym forum,nie piszę dużymi literam z
    wykrzyknikami,ja ripostuję (mniemam że celnie gdyż wzbudzam
    wściekłoś u niektórych)
    powtórzę Ci:policja,prokuratura,sąd - to są właściwe urzędy od tych
    spraw a nie anonimowe forum,
    dotarło?
  • 04.12.08, 10:59
    oj hexy nie schlebiaj tak sobie, to nie wściekłość wzbudzasz ale
    niesmak, że istnieją tacy ludzie jak ty, pozbawieni jakiej kolwiek
    kultury. A forum jest od tego, żeby się na nim wypowiadać. Jeżeli
    ktoś chce się wyżalić to niech się żali jak mu taka forma odpowiada.
    Może się nie wydzierasz ale obrażasz innych forumowiczów, oni piszą
    swoje opinie ale w sposób kulturalny w przeciwieństwie do ciebie.
  • 04.12.08, 17:01
    xyz-7 napisała:

    > oj hexy nie schlebiaj tak sobie, to nie wściekłość wzbudzasz ale
    > niesmak,


    u mnie nic nie wzbudza: trollem smierdzi ta hexy
  • 04.12.08, 16:12
    A co mają tipsy do Przedszkola?? nie podważam również Twojego
    zdrowego rozsądku i nie liczę Ci wypitego na imprezach alkoholu ale
    według mnie są 2 podstawowe powody tworzenia tzw. klubików;
    pieniądze (o czym już pisałam wcześniej) i "pojście na łatwiznę" w
    kwestii przepisów i wymagań jakie musisz spełnić otwierając
    Przedszkole. I niezależnie jak głupie wydają nam się przepisy -
    omijanie ich jest nieuczciwe tym bardziej, że często Rodzice nie są
    świadomi różnic bo w logo placówki widzą jedynie nazwe "Przedszkole"
    I nie mam nic przeciw temu, żeby klubiki istniały ale jestem za tym,
    żeby Rodzice nie byli wprowadzani w błąd. Jeśli sprzedajesz swoja
    ofertę jako "klub malucha" - to wszystko jest OK ale jeśli w nazwie
    masz słowo Przedszkole to uważam to za zwykłe oszustwo
  • 04.12.08, 17:36
    nie mam w nazwie przedszkole tylko klubik, co wiecej wszystkim
    rodzicom mowie ze nie mam nad soba wydz. edukacji ani sanepidu. ze
    jest to dzialnosc gost. ze sa domowe warunki ale logiczne i rozsadne.
    to dyskusja po prostu nie ma sensu. jedni swoje drudzy swoje. po co
    tracic czas na pierdoly. cenna uwage napisala pomja poprzedniczka.
    nie istotna jest wysokosc kibelka tylko to czy jest czysty i czy
    jest sumienna i cierpliwa osoba zeby uczyc dzieci z nich korzystac.
    a tak czy siak na male czy te wyzsze kibelki dziecko i tak trzeba
    wysadzic. ot i juz!!!!
  • 04.12.08, 15:27
    Wypadki zdarzają się i w prywatnych i w państwowych przedszkolach, a
    także w klubikach smile
    Moje dziecię chodzi akurat do przedszkola - klubu i jest nim
    zachwycone, a ja razem z nim. Parterowy domek z ogródkiem, wspaniała
    opieka super sympatycznych i kompetentnych "cioć", mała grupa. A że
    nie ma małych kibelków i umywalek na poziomie siedzącego psa tudzież
    dziecka .... sorry mnie to nie przeszkadza.
    Chcę powiedzieć jedno - niewielkie ma dla mnie znaczenie status
    takiej placówki, najważniejsze jest kto ją tworzy i prowadzi -
    osoba, która ma doświadczenie, wiedzę i do tego kocha swoją pracę
    zrobi wszystko aby dzieci pod jej opieką były bezpieczne. Państwowe
    przedszkole, które oglądałam niedawno spełnia wszystkie możliwe
    wymagania (sanepidy, drogi ewakuacyjne, plac zabaw pod kontrolą
    itd), ale za to jest w nim 170 dzieci i pełna anonimowość, w moim
    klubiku ciocie wiedzą o moim dziecku wszystko co trzeba i jeszcze
    wiięcej. Pozdrawiam
  • 04.12.08, 17:38
    Dziękuję Julianno za poparcie idei klubików. A wracając do tego, co napisała Kolorowekorale - Pewnie, że część, może większość osób wybrałaby przedszkole - tylko dlatego, że to przedszkole. Ale trzeba jeszcze się do niego dostać. Po to właśnie powstają też takie kluby - dla rodziców, którzy nie mają co z dziećmi zrobić, a przedszkola są zajęte.
    A będąc po gruntownym szkoleniu BHP, ale przede wszystkim wiedząc z doświadczenia, co się najczęściej może przydarzyć dzieciom (np. poślizg na podłodze) wiedziałam, w co muszę zaopatrzyć miejsce, aby były jak najbardziej bezpieczne. Więc są i antypoślizgowe wykładziny i oznaczenia drogi ewakuacyjnych, gaśnica, zabawki i urządzenia w ogrodzie z atestem. To jest dla mnie zupełnie oczywiste, że nie oszczędzam na bezpieczeństwie, czy zdrowiu dzieci. Musiałam natomiast oszczędzić na przebudowie domu, w którym klubik jest, jak np. zmienić wysokość sufitu (absurd) lub zamontować kosztowne klimatyzatory, czy przebudować łazienkę (rodzicom i dzieciom nie przeszkadza, że na toaletach są specjalne nasadki itp), czy kuchnię- stąd catering.
    Myślę, że nie jestem jedyna, która zakładając taki klubik NAPRAWDĘ myśli o tym, żeby przygotowane to było z głową. A jak ktoś trafił na klubik taki, o jakim pisze założycielka wątku - to cóż ja na to mogę, wszędzie są czarne owce. I mogę tylko współczuć.

    P.S. Niech rodzice wiedzą, że chodzi o pieniądze...W prywatnym przedszkolu- zarejestrowanym, w którym pracowałam, aż za bardzo o tym wiedzieli...a mnie zaczęło być wstyd,że tam byłam... A więc może i klubik przedszkolu nierówny, ale i niejedno przedszkole nierówne klubikowi wink
  • 04.12.08, 20:10
    Myślę że każdy kto ma troche oleju w głowie wie że chodzi o
    pieniądze. Przecież właściciele też ludzie i tak jak każdy chcą żeby
    się im żyło jak najlepiej. Więc nie ma co tu nikogo oczerniać a z
    siebie robić świętych że my to niby prowadzimy swoje instytucje
    charytatywnie i mówić jak to jest nam wstyd za innych.
    A moja droga ci właściciele za których ci było wstyd to nie
    zapominaj że dali ci pracę dzięki której zdobyłaś doświadczenie i
    dzięki której teraz wiesz jak prowadzić taki klubik.
    Przedszkola są po to żeby rodzice mogli pracować i żyło się im
    lepiej. A dzięki rodzicom zarabiają właściciele i koło się zamyka.
    A jak nie chcecie komuś napychać kieszeni to siedźcie w domu z
    dziećmi.

  • 04.12.08, 20:26
    A ja się bardzo cieszę, że istnieją klubiki bo nie miałabym gdzie
    mojego dziecka oddać, bo do państwowej placówki choćbyśmy i bardzo
    chcieli to i tak się nie dostaniemy!
    Co do zakładania żłobków i przedszkoli a nie klubików to koszty są
    niesamowite i dlatego na pewno łatwiej założyć jest klubik. Nie
    chodzi (przynajmniej wiekszości) zapewne o to aby unikac sanepidu i
    innych tego typu instytucji bo one i tak w jakis sposób
    nadzorujatakie miejsca. Chociaz prawo mogło by byc bardziej
    sprecyzowane. Wiecie może jakie są wymogi zakładanych obecnie nowych
    przedszkoli i żłobków? Bardzo kosztowne! Koszt samej windy jest
    spory, a co tu mówić o reszcie.
    Tak wiec ja się cieszę, że klubiki są, widzę gdzie dziecko zapisuję,
    na nianię to mnie nie stać, a złobek nas nie chce. Samo życie
  • 09.12.08, 00:57
    Mówicie o klubikach,akademiach ...
    Przecież opieka nad dziećmi od 3 lat to z założenia przedszkole -
    publiczne(państwowe), niepubliczne albo prywatne-ale przedszkole!
    Wszystkie wymogi jakie musi spełaniać taka placówka sa zawarte w rozporządzeniu
    o innych formach wychowania przedszkolnego.
    takie przedszkola muszą spełniac odpowiednie normy i tu działalnośc gosp. w
    niczym nie pomoże.
    A akademie i kluby to inaczej takie "prywatne" złobki - bo tak naprawde żłobek
    prywatnyto sprawa nie do przejścia(podlega pod minister.zdrowia).

    Ale Chryste nie o to chodzi.
    Przeciez takie rzeczy jak upadek ze schopdów mogą się zdarzyć WSZĘDZIE.
    Dlaczego wy z góry zakładacie że panie były na ploteczkach,co akurat robiły?
    A moze akurat pomagały innemu dziecku spośród 20 innych?
    A przy was nigdy dziecku sie nic nie stało choć tylko na nie musicie uważać??
    Kurcze moja córka przy nas, w niedzielny ranek, odnosiła miseczkę po zupie
    mlecznej i się potknęła i co - rozcięta ręka,przecięte ściegno i nerwy.Zabieg
    pod narkozą.I co-zła matka jestem bo nie dopilnowałam JEDNEGO dziecka,jak mogłąm
    przecież?pewnie w tym czasie siedizłam i drinka piłam,a jak.

    Jasna cholera, ja naprawde rozumiem złośc w takiej sytuacji bo ja na siebie
    byłam wsciekła-że pozwoliłam jej odnieśc miskę (co zawsze robi) że mam normalne
    naczynia a nie plastikowe, ze to ze tamto...
    Strasznie dużo jadu wypływa z niekórych wypowiedzi.straszna niewiedza na temat
    funkcjonowania dzieci w grupach z nauczycielami.
    Az sama się dziwię że zabieram tu głos.

    Pracowałam w normalnym złobku-państwowym,takim spełniającym normy i wymogi itd itp.
    I co? I nie posłałabym tam swojego dziecka,z różnych względów.
    Pracowałam w państwowym przedszkolu,teraz pracuję w prywatnym i właśnie tez sama
    myślę czy otworzę przedszkole czy klub ("żłobek")
    nie uważam zeby w klubie czy akademii miało byc mniej bezpiecznie niż w żłobku
    lub przedszkolu.

    czasem nie macie pojęcia o czym piszecie tylko zakładacie jakieś opinie z góry
    jak chcecie zeby było jak najbezpieczneij sprawdzcie miejsce do którego je
    posyłącie-ale pamiętajcie że to są dzieci i rózne rzeczyu mogą się stać.i nie
    muszą one wynikac z zaniedbania czy niedopilnowania.
  • 09.12.08, 09:17
    Moja droga chyba musisz uważniej przestudiować to
    rozporządzenie.Żłobki to jedno a akademie, kluby to drugie. A jak
    będziesz już otwierać to przedszkole to się dopytaj na jakich
    zasadach działa klubik a na jakich przedszkol
  • 09.04.11, 13:46
    No juz teraz weszła w życie ustawa żłobkowa,żłobków będzie "jak mrówków".
  • 09.04.11, 16:58
    smile
    Podnoszenie tych - martwych jak widać - wątków, regularnie, raz na miesiąc?
  • 09.04.11, 18:39
    Do mnie piszesz?Jeśli tak to co to znaczy że watek jest martwy?Zajrzałampierwszy raz na forum na forum kilka dni temu,wątek był to się wypowiedziałam.
  • 09.12.08, 09:27
    Ryzyko wypadku można zminimalizować, ale wykluczyć się nigdzie nie ma gdzie są
    dzieci.
  • 09.12.08, 11:47
    Zgadzam się z KEDROK1. Sprawa pseudoprzedszkoli to odrębna sprawa.
    Jeżeli ktoś zakłada klubik jako działalość gospodarczą bez uzyskania
    kompetentnych władz to działa nieetycznie, okłamuje nieświadomych
    rodziców podopiecznych ,którzy znalezli stronę internetową z nazwą
    przedszkole.Przecież to jest karalne. Tyle ryzykanctwa z ich strony?
    Czy zatem można takim osobom powierzy swoje dziecko?
  • 10.12.08, 20:29
    bo-re napisała:

    > Jeżeli ktoś zakłada klubik jako działalość gospodarczą bez uzyskania
    > kompetentnych władz to działa nieetycznie, okłamuje nieświadomych
    > rodziców podopiecznych ,którzy znalezli stronę internetową z nazwą
    > przedszkole.Przecież to jest karalne. Tyle ryzykanctwa z ich strony?
    > Czy zatem można takim osobom powierzy swoje dziecko?


    Zaznaczam - Ktoś, kto zakłada klubik i nazywa go "Przedszkole" postępuje nieetycznie. Natomiast klub sam w sobie nie jest niczym złym. To, że jego założenie polega na działalności gospodarczej to też nic złego. Przy klubiku - nie przedszkolu - nie potrzeba specjalnych zezwoleń, tak jak jest to w przypadku zarejestrowanego przedszkola. Liczy się zdrowy rozsądek tego, kto taki klub zakłada,
    takiego wyposażenia miejsca, aby było bezpieczne dla dzieci. Działalność klubu polega też w dużym stopniu na zaufaniu rodziców do prowadzącej/ prowadzącego klub i własnej ocenie tego, co im odpowiada w danym momencie. Nie chodzi o to, że właściciel takiego miejsca jest mniej odpowiedzialny za to, co się tam dzieje bo "widziały gały co brały" - absolutnie nie. Chodzi o takie zaufanie, jakim obdarza się np. nianię. Zresztą - w każdym miejscu, zarówno w klubie, żłobku, czy przedszkolu to zaufanie jest niezbędne...
  • 20.12.08, 11:12
    z własnego doświadczenia mogę sporo napisać
    otóż właśnie jestem właścicielką takiego klubiku.
    Przez dłuższy czas starałam się aby przekształcić go na placówkę
    oświatową - przedszkole. Do mojego klubiku uczęszcza 45 dzieci po 3 -
    grupy (15 dzieci) - do każdej grupy przydzielone są dwie panie
    opiekunki, każda grupa ma osobną salę dydaktyczną, maluszki mają
    dodatkowo salę do leżakowania, jest jeszcze sale do zajęć
    plastycznych i jadalnia na 30 dzieci. Budynek posiada klimatyzację,
    wysokość ok. 2,9 metra.Wyżywienie przedszkolakom zapewniamy poprzez
    catering - objęty kontrolą sanepidu ! Klubik jest codziennie
    gruntownie sprzątany, łazienki posiadają np. umywalki dostosowane do
    wzrostu dzieci, z wc muszę przyznać troszkę gorzej - specialne
    nakładki, nocniki dla najmłodszej grupy - ale już nad tym pracujemy.
    Klubik posiada własny ogród ponad 2000 m2, wszystkie zabawki w
    ogrodzie tzw. małpi gaj są z atestami.W klubiku odbywają się
    różnorodne zajęcia - z angielskiego,gimnastyki korekcyjnej, rytmiki.
    Jasełka, mikołaj, bale, dzien babci, dziadka, mamy
    Gaśnice, oznaczenia dróg przeciwpożarowych - oczywiście wszystko
    jest !

    Niestety nie mogę przekształcić palcówki na pełnowymiarowe
    przedszkole.Dlaczego ? - ponieważ schody które prowadzą na drugie
    piętro są uwaga ! o 15 cm zbyt kręte ... (nie potrafię tego inaczej
    wyjaśnić mam nadzieję, że Państwo się domyślą) ... remont schodów
    jest niemożliwy ...


    W miejscu w którym utworzyłam klubik brakuje miejsc w przedszkolach
    dla ponad 1 tys. dzieci ! Dostając dotacje jednocześnie mogłabym
    zmiejszyć czesne - i uwierzcie mi chętnie bym to zrobiła widząc po
    prostu starania rodziców - którzy czasami oddają swoje ostatnie
    pieniądze aby zapewnić jakąkolwiek opiekę nad swoim dzieckiem (tak
    btw. cena czesnego w takim klubiku jest dużo mniejsza niż
    zatrudnienie niani). Klubik otwarty jest od 6.30 do 17.30.

    Wiem, że to może off topic tematu ale proszę czasami naprawdę
    pomyślcie, zobaczcie, zapytajcie .. zanim wydacie negatywną opinię,
    przez to całe 15 cm niestety nie mogę nazwać swojego klubiku
    przedszkolem - za to przedszkolem można nazwać palcówkę w której
    wykładzina nie była zmieniana od 1980 roku .. z pleśnią, i milionem
    zarazek, dorobnoustrojów w murach, tynkach przedszkolnych ...
    Oczywiście to extremum - są też wspaniałe przedszkola, prowadzone
    przez wiele lat ..

    Za każdym razem gdy słyszę podziękowania ze strony rodziców, słowa -
    wspaniałe przedszkole, bardzo dobra robota, uśmiech na twarzy
    dzieciaczków - upewniam się, że sam fakt nazwy przedszkole nie
    zawsze stanowi i odpowiedniej opiece nad dziećmi - waszymi
    największymi skarbami - które powierzacie nam każdego dnia.

    Pozostaje tylko czekać aż nasz kochany rząd zreformuje wreszcie te
    absurdalne przepisy i pozwoli normalnie życ ! Nie tylko tym
    właścicielom którzy jak tu ktoś napisał - patrzą się tylko na
    kwestie finansowe ale przede wszystkim rodzicom i dzieciom.

    Pozdrawiam serdecznie i z góry przepraszam za wszystkie możliwe błędy
  • 29.12.08, 14:04
    koniak.2 napisała:

    > Moje dziecko od ponad roku chodzi do jednego z podwarszawskich
    > przedszkoli, a właściwie chodziło. Synek spadł ze schodów i ze
    > złamaną ręką i wstrząśnieniem mózgu leży w szpitalu. Żeby była
    > jasność spadł ze schodów na terenie "przedszkola" w obecności
    > nauczycielki. Właścicielka placówki próbowała nam wmówić że oni w
    > żaden sposób nie są winni wypadkowi a takie wypadki się zdażają
    (co
    > jest śmieszne), a poza tym spełniają wszystkie wymogi sanitarne,
    > przeciw pożarowe, itp.wię nie są winni. Jak się teraz okazuje NIE
    > SPEŁNIAJĄ I NIE MUSZĄ SPEŁNIAĆ ŻADNYCH WYMOGÓW!!!zgodnie z
    > istniejącym prawem każdy może otworzyć "przedszkole" wystarczy że
    w
    > nazwie zamiast słowa"przedszkole" ma "akademia" i nie podlegają
    pod
    > niczyi nadzór, taką placówkę mogą sobie nawet w szopie otworzyć.
    > Uwaga rodziców jest odwracana przez proponowanie najdziwniejszych
    > zajęć dodatkowych i wmawianie rodzicom że dzięki temu z ich
    dziecka
    > wyrośnie geniusz.
    > Po wypadku mojego synka dowiedziałam się, że prawdziwe przedszkole
    > musi spełniać bardzo ostre kryteria zarówno sanepidu, straży
    > pożarnej i PIP, m.in.sale muszą mieć odpowiednią wysokość, drzwi
    > szerokość, jeśli budynek jest piętrowy schody muszą mieć
    odpowiednie
    > wymiary oraz muszą być schody na zewnątrz budynku na wypadek
    > ewakuacji. W tym "przedszkolu" tego nie było. Mam jeszcze pytanie
    > kiedy w końcu zmieni się prawo i takie wymogi będą obowiązywać
    > wszystkie placówki??Czy dopiero jak dojdzie do śmiertelnych
    > wypadków???
    > I teraz pytanie do rodziców: co jest dla Was ważniejsze,
    > bezpieczeństwo czy to że dziecko w wieku 4 lat będzie umiało grać
    na
    > pianinie, w szachy i mówiło w 5 językach???? Proszę o Wasze
    opinie!!



    Kopbieto, nie czytam pozostałych pozstów, ale sprawdzając
    przedszkole dla dziecka Twojego chyba próbujesz się dowiedzieć kto
    prowadzi i co to za placówka??
  • 20.01.09, 15:57
    Właśnie zakładam taki klubik, ale tylko dlatego nie będzie to
    przedszkole, ponieważ schody mają 17 cm wysokości, a nie 15 cm, ale
    przede wszystkim dlatego, że jako nastolatka wybrałam drogę
    edukacyjną ekonomiczną a nie pedagogiczną, a teraz dojrzałam, mam
    dwójkę szkolnych dzieci i pragnę mieć kolejne, ale nie mogę. Więc w
    przedszkolu prywatnym nie mogę zajmować się dziećmi, bawić się z
    nimi, mogę być właścicielem. Klubik daje mi możliwość zabaw z
    dziećmi, dbania o ich rozwój i radość.

    Nieprawdopodobne? Może jestem z innej planety...
  • 02.01.09, 21:51
    no właśnie, najlepiej to wszystko wygląda w pierwszych 3 latach
    istnienia takiej placówki, jak jeszcze się starają i nie mają
    wyrobionej opinii, a potem to już często zaczyna być tragedia..
  • 20.01.09, 17:21
    > to że dziecko w wieku 4 lat będzie umiało grać na
    > pianinie, w szachy i mówiło w 5 językach???? Proszę o Wasze opinie!!

    wybieram 4 jezyki i pianino..





    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • 21.01.09, 08:21
    widze przewaza wiekszosz idealnych matek...takich co dziecko nigdy nie spadlo,
    nie wlozylo paluszka w szpare w drzwiach...ja jestem za klubikami niz za
    wszawica w publicznych przedszkolach.kluby, klubiki, akademie prowadza czesto
    swietni ludzi.a dzieciaki lamia rece w publicznych przedszkolach rowniez i w
    idealnych domach tez to sie zdarza...
  • 22.01.09, 11:10
    Dzieci łamią sobie ręce i mają wstrząsy mógzu i w przedszkolach
    prywatnych i państwowych i na placach zabaw i we własnych domach,
    czy na posesjach rodziców. Zwłaszcza posiadanie ruchliwego syna
    wiąże się z ryzykiem złamań kończyn niejako "w pakiecie"
    pt "rodzicielstwo", to może i nie najbardziej sielankowe, ale
    prawdziwe. Przeciez autorka postu wiedziała gdzie zapisuje i
    codziennie przyprowadza dziecko, wiec skad te żale odnosnie
    warunków lokalowo-kadrowych, poza tym skąd twierdzenie, że w
    panstwowym przedszkolu nic by sie nie stało. Sanepid, straz pożarna
    i kto tam jeszcze nie lata jak kot z pecherzem po przedszkolach li
    i jedynie, a poza tym związek kontroli sanepidu ze złamaniem nogi
    jest doprawdy średni.
  • 22.01.09, 12:36
    Mój syn gdy miał 3-latka został zepchnięty przez starszych kolegów z
    samochodu-zabawkę na ogródku państwowego przedszkola .Wynik- ból
    głowy, wymioty i kilka kontroli mózgu. Pani wychowawczyni była
    bardzo zmartwiona.Ok.Ale wniosek : w dużej grupie ciężko upilnować
    dużą gromadkę dzieciaków młodszych i starszych czy to państwowe
    przedszkole czy prywatne.
  • 23.01.09, 14:47
    Nie do końca się z Tobą zgadzam. Ja twierdzę, że są DOBRE I ZŁE przedszkola, tak jak i DOBRE I ZŁE akademie, czy klubiki. Proszę zauważ,że atmosferę miejsca tworzą serdeczne, ODPOWIEDZIALNE osoby. Osobiście uważam, że klubiki i akademie przewidziane na małe grupki muszą mieć po prostu domowe warunki, musi być czyściutko itp. Mam dziecko 6 miesięczne i właśnie szukam dla niego żłobka, nie chodzę z miarką i nie mierzę drzwi, tylko obserwuję ludzi i czystość, wyposażenie itp. Moja znajoma zrezygnowała z przedszkola państwowego, które spełniało tzw. wymogi, ale jej synek był jednym z 30 dzieci w grupie. Masakra. A w klubiku kameralnie, panie również po pedagogice itp
  • 23.01.09, 15:49
    W zasadzie o to samo nam chodzi o liczebność w grupie i w całym
    przedszkolu.Przecież prywatne przedszkola są duże ( prawie tylko
    trochę różniące się od państwowych) i małe gdzie wszystkich dzieci w
    całym przedszkolu jest 10-15. A klubiki czy "żłobki prywatne" są
    tylko dobre na kilku godzinową opiekę.
  • 23.01.09, 19:29
    Tylko trzeba wziąc drogie Panie pod uwagę jeszcze to, że przy
    zapisywaniu dziecka do klubiku musicie prosić o okazanie dokumentów
    potwierdzających wykształcenie nauczycieli. W prawdziwym przedszkolu
    takie dokumenty są składane do kuratorium a w klubikach nie. Ja się
    spotkałam z przypadkiem jak w klubiku była nauczycielem pani po
    technikum chemicznym, ale to wyszło po czasie. A właścicielki
    zapewniały że wszystkie panie mają wykształcenie uprawniające to
    zajmowania się maluchami i wogóle jest super opieka, a tu nagle
    bęc...i wyszło szydło z worka
  • 26.01.09, 10:30
    Co to to bzdura???!!!! Gdybyś sama siedziała z dzieckiem w domu,
    opiekowała się nim, zapewniała bezpieczeństwo, wg podręczników z MEN
    realizowała program nauczania, uczyła je innych rzeczy, na których
    się znasz (np. taniec, teatr, sztuka, itp.) to wszystko się nie
    liczy, bo skończyłaś inne studia niż pedagogiczne??????
    Mam wrażenie, że ta większość negatywnych opinii (zwłaszcza o
    papierku "pedagogicznym") należy do właścicieli prywatnych
    przedszkoli, które boją się konkurencji klubików, akademii.
    Spokojnie - to rodzice i dzieci ocenią wyniki pracy, a nie panie z
    kuratorium, które przychodzą czasami na "kontrolę", czyli kawkę i
    ciasto (widziałam).
  • 26.01.09, 10:44
    a ja mam wrażenie że pisze to osoba która własnie jest właścicielem
    ale nie przedszkola tylko klubiku i to właśnie ona boi sie
    konkurencji. Myślę że jak ktoś płaci często nie małe pieniądze za
    przedszkole to chce aby jego dziecko miało zapewnioną jak najlepszą
    opiekę pod każdym względem
  • 26.01.09, 11:07
    Zgadza się - właśnie zakładam akademię. Wszystkie pozwolenia mam
    załatwione, budynek dostosowany (bez oszczędzania pieniędzy), ale
    nie chcę przedszkola prywatnego lecz klubik, gdyż w tym pierwszym
    nie mogłabym bawić się z dziećmi, prowadzić z nimi zajęć - a to jest
    powód tego zajęcia. Nie finanse, gdyż bez dofinansowania z gminy, to
    zarobię co najwyżej połowę tego, co zarabiam teraz. Przede wszystkim
    liczą się dzieci, a kto nie rozumie - jest ubogi duchem, a jego
    wartości kręcą wokół pieniędzy.
    Co do kadry - mam doświadczoną nauczycielkę wychowania
    przedszkolnego, będziemy realizować program MEN, ale ja również mam
    wiele do przekazania maluchom i ich rodzicom. Jestem doświadczoną
    matką (dwoje dużych dzieci), osobą wykształconą i komunikatywną o
    wysokiej inteligencji emocjonalnej (15 lat z jednym mężem to nie
    lada wyczyn w tych czasach wink))).
    Nie generalizujmy - dzieci jest mnóstwo, wszystkie potrzebują
    opieki - praca znajdzie się dla wszystkich, ale przy kim pozostanie
    zależy tylko od rodziców, którzy mają rozum i widzą efekty pracy z
    ich dziećmi.
    Pozdrawiam.
  • 26.01.09, 12:12
    ciociu alu z pewnością reklamę własnej osoby zrobiłaś jednak mocno nieumiejętnie, tak wiele pozytywnych cech może wzbudzić tylko nieufność, a poza tym nie rozumiem dlaczego w przedszkolu nie mogłabyś prowadzić zajęć z dziećmi? i rozumiem że twój klubik to tak na max 25 dzieci skoro jest tylko jedna wykształcona nauczycielka, ty będziesz tam do pomocy (coś jak sławetna "panie woźne" w państwowych?
  • 26.01.09, 15:39
    Przykro mi, słysząc takie słowa - szkoda.
    Masz rację - dzieci powinna nauczać wykształcona nauczycielka. Ja
    jestem wykształcona (studiowałam w Polsce i w Berlinie), a
    nauczyciel to osoba, która potrafi nauczać.
    Zaczęłam na forum bronić zaatakowanych osób, ich zdania, a okazuje
    się, że teraz muszę bronić również siebie.
    Szczerze? - Polak zawsze chce, żeby sąsiadowi zdechła krowa, zamiast
    poprosić o drugą dla siebie....
  • 27.01.09, 10:04
    Żółtodzioby są lepsze od starych wyjadaczek, ponieważ jeszcze mają
    serce do pracy.
    Ale wogóle to super pomysł - zatrudnię dodatkową PANIĄ
    PRZEDSZKOLANKĘ, dostanę dofinansowanie z gminy (min. 40% na dziecko,
    ponieważ wszystkie wymogi prywatnego przedszkola spełniam) i wtedy
    nie będę musiała pracować do końca życia: będą to robić 2
    zatrudnione Panie, a gmina będzie ponosić koszty.
    Tak, to zdecydowanie lepszy pomysł, niż nie brać pieniędzy z gminy,
    ale samemu wziąć się do roboty.
  • 27.01.09, 11:42
    ośmieszasz się takimi tekstami, lepiej zmień nicka przed napisaniem następnego bzdurnego posta
  • 27.01.09, 14:28
    > dostanę dofinansowanie z gminy
    >i wtedy
    > nie będę musiała pracować do końca życia: będą to robić 2
    > zatrudnione Panie, a gmina będzie ponosić koszty.

    Błąd w rozumowaniu. To nie właściciel dostaje dofinansowanie z
    gminy. To dzieci je dostają. Dzięki temu ich rodzice płacą mniej niż
    musieliby zapłacić, gdyby gmina nie dofinansowywała ich pobytu w
    przedszkolu.
    Można jedynie dyskutować dlaczego dzieci z przedszkoli
    niepublicznych dostają tylko 75% kwoty, którą gmina dotuje dzieci
    chodzące do przedszkoli publicznych.

    > wszystkie wymogi prywatnego przedszkola spełniam
    W takim razie nie bardzo rozumiem, dlaczego nie chcesz ulżyć
    rodzicom w opłatach i ubiegać się o dotację, która by się ich
    dzieciom należała.

  • 27.01.09, 16:01
    Piszesz:
    Błąd w rozumowaniu. To nie właściciel dostaje dofinansowanie z
    > gminy. To dzieci je dostają. Dzięki temu ich rodzice płacą mniej
    niż > musieliby zapłacić, gdyby gmina nie dofinansowywała ich pobytu
    w > przedszkolu.

    W Poznaniu opłata za tzw. klubiki, akademie wynosi tyle za prywatne
    przedszkole (gdzie więc wg Ciebie to odciążenie dla rodziców; to
    właściciel prywatnego ma więcej w kieszeni)


    > Można jedynie dyskutować dlaczego dzieci z przedszkoli
    > niepublicznych dostają tylko 75% kwoty, którą gmina dotuje dzieci
    > chodzące do przedszkoli publicznych.

    Oczywiście masz rację. Szkoda, że tak jest, ale wiele jest
    niesprawiedliwości (np. Twój stosunek do mnie wink)

    >
    > > wszystkie wymogi prywatnego przedszkola spełniam
    > W takim razie nie bardzo rozumiem, dlaczego nie chcesz ulżyć
    > rodzicom w opłatach i ubiegać się o dotację, która by się ich
    > dzieciom należała.
    >
    Odpowiadam ponownie (ale się powtarzam) moje dzieci podrosły, a
    kolejnego mieć nie mogę. Mam niezłą sytuację finansową i mogę
    pracować za grosze (takie jest wynagrodzenie w klubiku po odjęciu
    dobrego jedzenie, porządnych pomocy dydatktycznych, zabawek,
    atestowanych mebelków, itp), więc pomyślałam, że nauczać dzieci,
    ponieważ mam im wiele do przekazania, a osoby, które mnie znają są
    zawsze pod wrażaniem mojego kontaktu z dziećmi.
    To wszystko brzmi jak przechwałki, ale mam nadzieję, że rodzice
    zrozumieją, że są dobre i złe przedzkola , dobre i złe klubiki.
  • 27.01.09, 18:02
    > W Poznaniu opłata za tzw. klubiki, akademie wynosi tyle za
    >prywatne przedszkole (gdzie więc wg Ciebie to odciążenie dla
    >rodziców; to właściciel prywatnego ma więcej w kieszeni)

    W Warszawie ceny przedszkoli niepublicznych są bardzo zróżnicowane.
    Tzw. klubików też. Status prawny placówki nie ma bezpośredniego
    przełożenia na cenę. Ale wiem jedno: gdyby gmina przestała dotować
    dzieci chodzące do mojego przedszkola musiałabym podnieść czesne,
    żeby utrzymać dotychczas proponowany poziom usługi. To prosty
    rachunek: gminna dotacja oszczędza rodzicom pieniądze, które
    musiałabym od nich wziąć, żeby ich dzieci dostały ode mnie to samo,
    co dostają w tej chwili.

    >Szkoda, że tak jest, ale wiele jest
    > niesprawiedliwości (np. Twój stosunek do mnie wink)
    A jaki ja mam stosunek do Ciebie? Próbuję Ci tylko powiedzieć, że
    dotacja dla przedszkola niepublicznego nie nabija kabzy właściciela
    tylko pozwala zaproponować wysoki poziom usługi bez sięgania do
    kieszeni rodziców.

    > pomyślałam, że nauczać dzieci,
    > ponieważ mam im wiele do przekazania, a osoby, które mnie znają są
    > zawsze pod wrażaniem mojego kontaktu z dziećmi.
    Przecież nikt Ci nie zabroni przekazywania dzieciom wiedzy,
    udzielania się czynnie w pracy przedszkola, wspierania pracujących w
    nim nauczycielek.

    >są dobre i złe przedzkola , dobre i złe klubiki.
    W tej kwestii całkowicie się z Tobą zgadzam.
    Pisałam wyłącznie o rachunku ekonomicznym. Rodzica. Nie właściciela.
    Właścicielowi wszystko jedno czy określoną kwotę zapłaci mu tylko
    rodzic, czy rodzic na spółkę z gminą. A dla rodzica to jednak
    różnica...






  • 27.01.09, 15:23
    Koniak! Doskonale Cię rozumiem. To żenada, że każda "ciocia" może poza wszelkim
    nadzorem urządzać u siebie w domu "przedszkole", "klubik i akademię". Tego typu
    działalność gospodarcza powinna być obciążona szeregiem licencji i certyfikatów,
    m.in o niekralności, zdrowiu psychicznym, wykształceniu, badaniami zdrowotnymi
    itede. Moje dziecko było parę razy w takiej "akademii" (Kids Planet na Zawadach
    w Warszawie - już plajta) i dziwiłam się, że Pani pali na zewnątrz papierosa a
    dzieci same w sali, że dostały pizzę na obiad i nie mają czym popić, że w sali
    jest pełno zabawek z małymi elementami i przychodzą tam niemowlaki itede.
    Zlekceważyłam te sygnały ostrzegawcze, bo pomyślałam że skoro prowadzą tę
    działalność to ktoś im na to pozwolił. Moje dziecko chodzi do kiepskiego
    przedszkola publicznego bo za późno je zapisałam do innych lepszych. Jednak gdy
    do reszty mnie wkurzą w tym przedszkolu, to mogę zwrócić się do kuratorium,
    gminy itede. Mam przynajmniej gdzie interweniować.
    --
    Niezależne forum natemat rzucania palenia
    Rzuciłeś/aś? Pomóż nam!
    Chcesz rzucić? Zbierz siłę!
  • 28.01.09, 09:07
    Za opiekunkę płaci się więcej, a nie wymaga od tej schorowanej
    starszej pani zaświadczeń o zdrowiu psychicznym, wyższego
    wykształcenia, badań zdrowotnych, itp. - a klub różni się tym, że
    pani opiekunka ma więcej dzieci, odprowadza ZUS i podatek, podlega
    kontrolom sanepidu i straży pożarnej (poczytaj przepisy lub poczytaj
    dokładnie forum - ten temat był już poruszany), a czy realizuje
    program MEN i ma mądre dodatkowe zajęcia dla dzieci (np. szachy,
    szermierka, kulturoznawstwo, teatr, języki obce - jako kumunikacyjny
    z dziećmi, itd) rodzice szybko sami ocenią.
    Mój syn chodzi do PRZEDSZKOLA: dwa razy były tam wszy, raz epidemia
    ospy i raz zaraził się gronkowcem złocistym, a córka nie mogła zejść
    z domku na placu, spadła i złamała rękę, a panie siedziały w cieniu
    i plotkowały.
    Zostawmy ten temat, bo wniosek i tak jest oczywisty:
    -przedszkola gminne są złe - bo: przepełnione, po dwu latach pani
    nadal nie rozpoznaje rodziców (ba! nawet nie jest wstanie poznać
    dobrze waszych dzieci), wszy, choroby, brud, itd
    -przedszkola prywatne są złe - bo: właściciele pozakładali je tylko
    dla pieniędzy; zrobił się niezły rynek, więc dalej doić biednych
    rodziców; dzieci nie mają porządnych zabawek dydaktycznych,
    prawidłowych mebli (do swojego wzrostu), oszczędza się na jedzeniu,
    a wychowawczynie odchodzą co 3 miesiące, bo nie wytrzymują z
    pazernym i wrednym właścicielem
    -kluby, akademie są złe - bo: nie mają certyfikatów, nauczycielki
    nie mają wykształcenia pedagogicznego, jedzenie to catering, mało
    zabawek, itd.

    To wszystko prawda, ale --- dotyczy tylko części z nich. Niech
    rodzic sam wejdzie, sprawdzi papiery, certyfikaty i przede wszystkim
    REFERENCJE.
    Wtedy dopiero będzie miał pełen obraz sytuacji, a nie jakąś paranoję
    z Forum, gdzie się konkurencja ze sobą kłóci, a wszystko podsycają
    jeszcze zwykli krzykacze.
  • 28.01.09, 23:23
    Ty jełopo,gdzie Ty oddałaś to dziecko?Sumienia i oczu nie miałaś?
    Nawalona byłaś czy też nastukana?
    Myśl blondyno i zanim oddasz gdzieś dziecko to sprawdż,zrób
    wywiad,itd.Czy to do prywatnego czy też państwowego.
    Do palarni dziecko oddałaś?I zdziwiona jesteś?
    Eeeech...po co Ty się odzywasz i przyznajesz do tej gafy siermięgo?
  • 29.01.09, 17:38
    BRAWO!! dobrze napisałaś-podspisuje sie pod tym obiema rękami
    pozdrawiam (sama zaczynam prowadzić klub i wiem jak to wygląda...)
  • 10.04.09, 15:16
    popieram ciocia_ala8 ma racje. Nie ma idealych miejsc trzeba ogladac i
    zdecydowac sie co jest dla nas najwazniejsze. Wypadki zdarzaja sie
    wszedzie i nawet pod czujnym okiem rodzicow...
  • 07.04.09, 20:01
    To się nie powinno zdarzyć.
    Wszystkie placówki, gdzie przebywają dzieci są poddawane kontroli. W zaleznosci
    od rodzaju własnosci sa one rózne.
  • 02.05.09, 14:49
    Na szczęście rodzice mają opcję_do_wyboru i mogą wybrać kameralne
    grupy z niemal rodzinno-domową atmosferą, gdzie właściciele
    odpowiadają GŁOWĄ za wypadki. O tegorocznych normach w państwowych
    przedszkolach np. w Warszawie na Ursynowie, gdzie wyrzucono 6-latki
    do nieprzygotowanych szkół, była już tu mowa (wewnętrzne polecenie
    przyjęcia o 20% więcej dzieci do tych samych sal i z tą samą ilością
    nauczycielek, żeby mi. Hall udała się reforma...
  • 03.05.09, 15:08
    Pisałam o właścicielach nie o DYREKTORCE - to po pierwsze.
    Żeby zrozumieć, co miałam na myśli pisząc o odpowiedzialności
    WŁAŚCICIELI GŁOWĄ, trzeba być prawnikiem, a Ty zapewne nie jesteś,
    więc problem odpowiedzialności karnej i cywilnej jest Ci obcy.
  • 31.12.10, 18:14
    Ja jestem nauczycielką w przedszkolu i wielkim stresem są dla mnie wszelkie utrudnienia techniczne w przedszkolu. Mamy schody, jak dla mnie za bardzo są strome i śliskie. Kiedy wchodzę , lub schodzę nimi z dziećmi strasznie się stresuję, że któreś z dzieci może z nich spaść. Nie jestem w stanie ogarnąć całej kilkunastoosobowej grupy opieką, a nie mam nikogo do pomocysad

    Na szczęście do żadnego wypadku na terenie naszego przedszkola nie doszło , ale martwie sie o dzieci i takie schodzenie ze schodów jest stresujące. Wiadomo, dzieci trzeba uczyć takich praktycznych czynności. Myślę, że ważne jest zapewnienie odpowiednioej ilości personelu, żeby zapewnić właściwą opiekę dzieciom.
  • 19.11.11, 11:33
    elzunia25 napisała:

    > Ja jestem nauczycielką w przedszkolu i wielkim stresem są dla mnie wszelkie utr
    > udnienia techniczne w przedszkolu. Mamy schody, jak dla mnie za bardzo są strom
    > e i śliskie. Kiedy wchodzę , lub schodzę nimi z dziećmi strasznie się stresuję,
    > że któreś z dzieci może z nich spaść.
    Schodu to "utrudnienien teczniczne"???Chyba przesadzasz,schody sa wszechobecne....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.