Mówienie "Dzień dobry" w przedszkolu Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • MOja córka chodzi do najmłodszej grupy w przedszkolu. Poszła
    wcześniej, bo były wolne miejsca, a nie ma jeszcze 3 lat. Ogólnie
    jest OK.
    Rzecz w tym, że mam mieszane uczucia co do jednej z pań i
    zastanawiam sie czy jestem przewrażliwiona czy jednak coś jest na
    rzeczy. Od razu dodam , że nie chodzi o nic strasznego smile
    Rzeczy trywialna, odprowadzam Małą do jej sali, mówię dzień dobry,
    pani mówi dzień dobry. Moja córka nie mówi nic. Pani drązy temat "no
    powiedz dzień dobry". Dziecko nic. poza tym że buzia w podkówkę i
    łzy w oczach. ja wkurzona maksymalnie, bo dziecko przyszło w
    świetnym humorze i chętnie, a tu zmiana nastroju i płacz. Nie
    chciałam rano przedłużac i dyskutowac z panią, ale moim zdaniem,
    powinna odpuścić sobie to "dzień dobry" i miec zadwolone dziecko, a
    nie płaczące ale za to przestrzegające form grzeczonościowych.
    Uczę dzieci właściwego zachowania, ale nie na siłę. Przeszkole i tak
    jest stresem dla dziecka, więc nie wydaje mi się, aby konieczne było
    kruszenie kopii o "dzien dobry". Bo więcej jest zachodu z takim
    doprowadzonym do płaczu maluchem, niż z zadowolonym. POmijam fakt,
    że w wieku niespełna 3 lat niektóre dzieci nawet dobrze nie mówią
    (choć moje akurat mówi), zaś walka o "dzień dobry" o poranku nie
    jest chyba właściwą zachęta dla dziecka, aby bywac w przedszkolu.
    Odnoszę jednak wrażenie (nie tylko ja), że dla tej pani nie jest
    najistotniejsze samopoczucie dziecka, ale jej własne i to jak
    wyszkoliła dzieci.
    A Waszym zdaniem?
    • ja czasami wspolczuje nauczycielkom

      1) Mysle ze Twoja corka zle sie czuje w przedszkolu i mowienie "dzien dobry" nie
      ma nic do rzeczy
      2) Nie ma nic zlego w uczeniu dzieci mowienia "dzien dobry"
      3) Dziecko wyczuwa negatywne nastroje matki
      4) Plakanie przy odprowadzaniu powtorzy sie jeszcze nie raz (z dzien dobry i bez
      dzien dobry)
      5) Moim zdaniem Pani chciala dziecko zagadac
      6) Na moim "bogatym" osiedlu polowa mieszkancow "dzien dobry" nie mowi- w
      przedszkolu ich nie nauczyli i teraz tak maja
      7) Panie, niestety, nie zawsze wiedza jak dzieci "zagadac", u nas w koncu wpadly
      i puszczaja muzyke: nie mozna plakac jak nozki same sie rwa do tanca
      8) cierpliwosci to przejdzie (stress zwiazany z przedszkolem)

    • po prostu POPROSIC PANIA nauczycielke aby nie zachecala tak nagminnie dziecka.
      zreszta dobry pedagod od razu zauwazylby, ze coz nie gra...
      • Poprosić Panią żeby się wcale do dziecka nie odzywała bo może ono się
        popłakać... Należało by również nie patrzeć w stronę dziecka, nie dotykać, nie
        wychodzić z nim na dwór. A najlepiej to w ogóle nie zaprowadzać go do
        przedszkola i zostawić w domu z nianią... choć i ta może próbować coś do niego
        powiedzieć... a co będzie jak się popłacze?...
        --
        http://img373.imageshack.us/img373/7939/avakava20285929ss0.gifhttp://imgcash5.imageshack.us/img98/281/tt43bv7.gif
        • big_grin
          Otóż to. Powiedz pani: "Moje dziecko było w świetnym humorze, dopóki pani się do niej nie odezwała. Na drugi raz proszę się do niej nie odzywać, bo znowu jej pani zepsuje humor. W szczególności bardzo proszę o nie wymaganie od niej form grzecznościowych. Słówka >proszę, dziekuję, przepraszam czy dzień dobry< mogą bowiem moje zadowolone do tej pory dziecko doprowadzić do łez".
          I po kłopocie.

          PS. A co będzie, jeśli Twoja wrażliwa córka będzie musiała powiedzieć nie "dzień dobry", ale np. "przepraszam"? Jeszcze gotowa zemdleć. Może lepiej wypisz ją wcześniej z przedszkolawink

          --
          Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

          • hanna26 napisała:

            Cytat Powiedz pani: "Moje dziecko było w świetnym humorze, dopóki pani się do
            niej nie odezwała. Na drugi raz proszę się do niej nie odzywać, bo znowu jej
            pani zepsuje humor.

            Liczysz na to, że chamstwo wbije panią w podłogę i zapomni ona języka w gębie?

            --
            Ne puero gladium!
      • lilka69 napisała:

        > aby nie zachecala tak nagminnie dziecka.

        Albo nachalnie może?

        --
        "Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie
        samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta."

        Król Salomon
    • >moim zdaniem, powinna odpuścić sobie to "dzień dobry" i miec
      >zadwolone dziecko, a nie płaczące ale za to przestrzegające form
      >grzeczonościowych.

      Masz rację. "Dzień dobry" przyjdzie samo, kiedy dziecko poczuje się
      w przedszkolu/obecności tej pani pewniej.

      W przedszkolu to pani jest dla dziecka, a nie dziecko dla niej.
      Widocznie sobie jeszcze na to szczere, radosne, poranne "dzień
      dobry" dziecka nie zapracowała. I rzeczywiście sama sobie życie
      utrudnia budując w dziecku mur. Szkoda, że tego nie zauważa.



    • Moim zdaniem zmiana samopoczucia córki po wejściu do sali nie ma związku z mówieniem/niemówieniem "dzień dobry". Zbieg okoliczności - spora część dzieci, które jeszcze w szatni tryskają radością, zwłaszcza z najmłodszej grupy - w momencie wejścia do przedszkolnej sali nagle traci humor.

      --
      Klikanie w gif przyspiesza proces rozwoju wirtualnego smoka.
      http://dragcave.net/image/oxpU.gifhttp://dragcave.net/image/i3aw.gifhttp://dragcave.net/image/mRpo.gifhttp://dragcave.net/image/h5CC.gif
      • a może zamiast prosić nauczcielkę aby nie mówiła dzień dobry do
        dziecka (paranoja) to naucz sama swoją córkę form grzecznościowych?
        bo to chyba jednak rodzic powinien dopilnować aby dziecko wchodzące
        na salę powiedziało dzień dobry
        • Form grzecznościowych trzeba uczyć jak najbardziej a raczej po co
          się ich używa. Np. mama pewnego chłopca (5lat) przekupywała go
          słodyczami: "Jak powiesz do widzenia dam ci czekoladkę"- Taki to
          będzie wiedział po co mówi dzień dobry do widzenia itp.wink
          A tak do końca nie wiemy co ta "malizna" myśli w tej małej główce smile
          ja bym się jej nie dziwiła że przed salą "podkówka i łzy", przecież
          ta pani (dla niej "wredna baba") zabiera jej najcenniejszy skarb
          mamę i czas z nią.
          Ja tam zawsze wierzę w dobre intencje ludzi i może ta pani
          faktycznie chciała zagadać małą aby łatwiej było jej sie rozstać z
          mamą- nie byliśmy nie słyszeliśmy nie nam oceniać.
          Na jednego dana metoda działa na innego nie. A dziecko podejrzewam
          po niedługim czasie odzyskało humor i było w przedszkolu zadowolonesmile
        • A skąd wiesz, że ta mama nie uczy?
          Pomijam fakt, że taki 3-latek w ramach buntu nie wykonuje pewnych
          poleceń. Nie znaczy to, że trzeba mu odpuszczać, ale nie znaczy tez
          że trzeba zmuszać za wszelką cenę, zwłaszcza o poranku.
    • Myślę, że pani trochę się pośpieszyła z tym wymuszaniem "dziękuję". moja córka "od zawsze" wszystkim naokoło mówiła dzień dobry, a w przedszkolu problem. Ale nigdy ani ja ani pani nie zmuszałyśmy jej w 3-latkach do mówienia na siłę. I co więcej przez całą grupę 3 i 4 latków nie mówiła na wejściu dzień dobry i chociaż chętnie szła do przedszkola, to w momencie wejścia do sali trochę się spinała i zawstydzała. Rozmawiałam z nią o tej sytuacji dużo w domu, ale i tak wejście do przedszkola było małym stresem. Pani nigdy u takich maluchów nie wymagała powitania rano, za to po południu, kiedy dzieci są już z powrotem pod skrzydłami rodziców, dziadków to na wyjściu było wymagane powiedzenie do widzenia (choć też bez większego zmuszania). Teraz córka (obecnie grupa 5-latków) już od dłuższego czasu bez problemu mówi dzień dobry, do widzenia, więc na wszystko jest czas. dziecko trzeba uczyć, ale od trzylatka nie wymagajmy rygorystycznie spełniania wszelkich norm dobrego zachowania. naprawdę jeżeli ktoś z dzieckiem pracuję, a myślę że autorka tak robi, to z czasem to dziecko będzie z uśmiechem witać się w przedszkolu z paniami.

      Jeśli sytuacja się powtórzy porozmawiaj z panią, żeby nie wymuszała rannego powitania, bo to może odnieść odwrotny skutek i dziecko się zatnie. To jest jeszcze naprawdę małe dziecko
    • rozumiem Cie dobrze, bo z moja mała jest podobnie, ale panie nie
      naciskają, wchodze do sali mówie dzien dobry, mała milczy, Panie do
      mnie : dzień dobry i dzień dobry do mojej córki
      nikt nie robi z tego problemu, z czasem sie nauczy ( tez ma 3 lata)
      chyba pogadałabym delkatnie z Pania, jak to wygląda ranne rozsatnie-
      swoja droga pani sama powinna to dostrzec
      dodam, ze mała lubi przedszkole, ale jednak poranne rozstanie z mamą
      jest dla niej wystarczająco trudne
    • Tu chyba nie chodzi o 'dzień dobry', tylko o moment przejscia spod
      opieki matki do przedszkolanki.
      Moze powiedz pani wychowawczyni, że córka potrzebuje trochę czasu na
      wejście, poproś, zeby dała jej chwilę na oswojenie sie z porankiem w
      przedszkolu.
      • Dzięki za odpowiedzi, również te wątpiące,że uczę dziecko
        mówienia "dzien dobry, dziękuję itp" (choć nie wiem na jakiej
        podstawie forumowiczki wątpią, bo przypominam sobie, abyśmy się
        znaływink
        Rzecz w tym, że moje dziecko zwykle nie płacze wchodząc do sali, jak
        na niespełna 3-latkę świetnie się zaadoptowało w przedszkolu, i z
        pewnością nie przejmuje moich negatywnych emocji związancyh z
        rozstaniem, bo takich emocji nie mam. Problem w tym, że z czterech
        pań, które są w tej grupie, akurat tej jednej nie lubi. I akurat ta
        jedna pani rozkazującym tonem swoich wypowiedzi sprawia, że traci
        dobry humor, nie tylko moje dziecko.
        Bardzo łatwo odpowiedzieć na post słowami "zaproponuj pani, aby
        niczego nie mówiła do dziecka, ani nie patrzyła na nie, żeby nie
        popsuć mu humoru", trudniej napisać coś konstruktywanego.
        pozdrawiam,
        • Dzieci najlepiej uczą się naśladując dorosłych. Mówienie "dzień
          dobry" przyjdzie samo i pani niepotrzebnie naciska (zresztą na pewno
          w dobrej wierze i przekonana o słuszności swojego postępowania, bo
          któż nie jest o tym przekonany).
          --
          Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
          wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
          • A znasz przysłowie: "czego Jaś się nie nauczy..."?
            Myślę, że nic samo z wiekiem nie przychodzi...
            --
            http://www.wizaz.pl/forum/customavatars/avatar9745_7.gif
            • Dorotkosmile

              A znasz powiedzenie "wszystko w swoim czasie"?
              Samo przyjdzie, a przyjdzie znacznie szybciej, jeśli dziecko nie
              będzie do tego zmuszane. Moja córka w 3 i 4 latkach dzień dobry nie
              mówiła nigdy, w 5-latkach zaczęla sama i problemu nie ma, a teraz ma
              7 . Ale nigdy nie było to wymuszane- pani po prostu mówiła jej dzień
              dobry i uśmiechała si ę do niej, albo po prostu mówiła "chodź
              Anulka"- myslisz, że lepszą metodą byłoby wymuszanie tego dzień
              dobry od początku? Wątpię. Zwłaszcza u dzieci wrażliwych to nie jest
              dobra droga.

              A co do załatwiania sprawy polubownie- Shireley pójdzie do pani i
              powie "proszę nie wymagać od mojego dziecka mówienia dzień dobry"- i
              jakie nauczycielka wyciągnie wnioski? Że ma do czynienia z koeljną
              matką-dziwaczką, której nie wiadomo o co chodzi. Bo gdyby rozumiała
              problem to by tego nieszczęsnego "dzień dobry" nie wymuszała.
              --
              Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
              wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
              • Wskaż mi gdzie napisałam o wymuszaniu???

                --
                http://dragcave.net/image/dhai.gif<-kliknij
                na mnie a zobaczysz jak rosnęsmile
                • dorotamakota1 napisała:

                  > Wskaż mi gdzie napisałam o wymuszaniu???

                  wymuszaniem jest wg mnie to co robi pani córki Shirley i do tego się odnosiłam
                  pisząc o wymuszaniu, a nie do Ciebie- do Ciebie było, że jednak przyjdzie samo
                  biorąc pod uwagę moje doświadczenia i rozsądek autorki wątku
                  >


                  --
                  Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
                  wyczerpią już wszystkie inne możliwości
        • Najlepiej wylać swoje żale do Pani X na forum zamiast załatwić sprawę polubownie...
          Najlepiej szukać ofiary na której (za plecami) można wylać swe frustracje
          związane z porannym problemem...
          --
          http://www.wizaz.pl/forum/customavatars/avatar9745_7.gif
          • dorotamakota1 napisała:

            > Najlepiej wylać swoje żale do Pani X na forum zamiast załatwić
            sprawę polubowni
            > e...
            > Najlepiej szukać ofiary na której (za plecami) można wylać swe
            frustracje
            > związane z porannym problemem...

            Najwyraźniej to nie ja mam problem.
            P.S.
            Ulżyło Ci czy coś jeszcze dowalisz bliźniemu smile)))
            • A mnie smieszy jak ktos zaklada post i 20 mam probuje znależć 21
              teorii na to dlaczego pani np.krzywo spojrzała lub powiedziala do
              dziecka dzien dobry.Zgadzam się z tym,ze takie sprawy powinno się
              rozwiązywac w realu...
              • Czyli wiesz dlaczego corka nie mowi dzien dobry: nie lubi pani.
                Moim zdaniem to Ty przesadzasz. Mowienie dzien dobry jest norma spoleczna, tak
                podstawowa ze lubienie czy nie lubienie kogos nie ma znaczenia.
                3-latki to juz calkiem madrzy mali ludzie, wytlumacz dziecku ze nie zawsze
                przebya sie z ludzmi ktorych sie lubi i ze dzien dobry mowi sie zawsze.
                • Aurita, ty naprawdę wierzysz w to co piszesz? Miałaś dziecko w wieku trzech lat
                  (ale takie typowe, wśród obcych zwyczajnie onieśmielone, a może blokujące się,
                  )?Myślisz, ze dziecko które nie odpowiada na powitanie lub samo nie zagaduje nie
                  jest uczone/wychowywane przez rodziców?Poczytaj sobie psychologię rozwojową, jej
                  znajomość przyda ci się na pewno, bo wierz mi twoje dziecko nie raz cie zaskoczy
                  i zwyczajnie zrobisz mu krzywdę.
                  Do autorki: nie zwracaj uwagi Pani, bo choć jako przedszkolanka 3 LATKA nie
                  powinna WYMAGAC mówienia dzień dobry, zwyczajnie nie robi nic złego (tylko
                  popełnia pedagogiczny nietakt).
                  Mam dla ciebie pomysł- przywitaj sie z panią rano w przedszkolu i ja o coś od
                  razu zagadaj, zmień temat, a córczkę pchnij do rówieśników. I tak co 2 dzieńsmile
                  • > Aurita, ty naprawdę wierzysz w to co piszesz?
                    W pisanie nie wierze, pisanie uprawiam

                    > Miałaś dziecko w wieku trzech lat

                    kiedys mialam ale "dzien dobry" nie mowilo mi sie i je wymienilam na inny model

                    )?Myślisz, ze dziecko które nie odpowiada na powitanie lub samo nie zagaduje nie
                    > jest uczone/wychowywane przez rodziców?

                    Uwazam, ze coraz wiecej rodzicow rezygnuje z wychowania swoich dzieci.
                    Ucze doroslych (powyzej 18),ludzi z wyksztalceniem srednim, lub nawet po licencjacie. I niestety nie umieja mowic dzien dobry, poprosze, do widzenia. Zapewne mieli mamusie ktore uwazaly tak jak Ty, ze uczenie podstawowej grzecznosci to krzywdzenie dziecka (no bo jakze mozna wymagac czegos od dziecka). I ci biedni ludzie sa zawsze niezmiernie zestresowani, a nuz im ktos "dzien dobry" powie? HORROR!!!

                    • Tak sobie siedze i czytam i ogarnia mnie pusty smiech .Naprawde mam
                      niezly ubaw czytajac jak jedna pani zneca sie nad dzieckiem kazac mu
                      mowic dzien dobry a inna daje dziecku chmure zamiast
                      sloneczka............Jak juz skoncze sie smiac to powiem tym
                      mamom "zajmijcie sie same swoimi dziecmi i nie podrzucajcie ich
                      obcym a jesli musicie to zrobic to nie wlazcie z butami w cudze
                      kompetencje"Zawsze mozna sie spotkac we wlasnym gronie i opowiedziec
                      ze zes...o sie na rzadko i umylysmy je prawa reka a lewa byloby
                      bardziej higienicznie.
                    • "W pisanie nie wierze, pisanie uprawiam"- chyba raczej co najwyżej ogródek, bo
                      czytanie ze zrozumieniem u ciebie kuleje, a poczucie humoru z dolnej półkismile
                      Awanturnica jesteś i tylesmile
                      Nie bulwersuj się tylko przeczytaj moją wypowiedz jeszcze raz, chyba jednak jej
                      nie zrozumiałaś (bardzo skomplikowana była). Niewątpliwie uważam ze "uczenie
                      podstawowej grzecznosci to krzywdzenie dziecka (no bo jakze mozna wymagac czegos
                      od dziecka)".
                      I nie upieraj się przy swoim, bo zwyczajnie nie masz racji.Dobrze, ze nie
                      pracujesz z małymi dziećmi, bo nie masz pojęcia o psychice, emocjach dzieckasmile

                      Mamusia, która zrezygnowała z wychowywania swoich dziecismile





    • Rzecz w tym, że sie właśnie zastanawiam, czy w ogóle warto zwracać
      się z tym do pani czy też czekac na rozwój wydarzeń. A napisałam ten
      post po to, żeby się dowiedzieć czy inne mamy i ich dzieci też tak
      mają.
      A uwagi typu, że jest to głupie pytanie i po co w ogóle zaśmiecać
      takimi bredniami forum, są dla mnie to tyle dziwne, że
      1/ chyba po to jest forum i nikt wyraźnie nie określił, które posty
      są wystarczająco mądre a które głupie i nie wolno ich publikować
      (poza postami obelżywymi, a mój takim z pewnością nie jest);
      2/ jeśli kogoś bawi ten problem, to nikt go nie zmusza do czytania
      postu, a tym bardziej do pisania bezsensowych odpowiedzi;
      3/ dywagacje na temat "podrzucania dzieci innym" są co najmniej
      dziwne, zwłaszcza, że nie każda mama może sobie pozwolić na komfort
      siedzenia w domu z dzieckiem.
      Dziękuję za sensowne odpowiedzi.
      Pozdrawiam
      • A ja uważam, ze szukasz dziury w całym. Gdyby pani nie powiedziałą
        nic oburzona na forum napisałabyś, że pani ma gdzieś twoje dziecko
        albo że jest niewychowana, bo nie zwraca córce uwagi, że ma
        powiedzieć dzień dobry. Tak czy siak pani w przedszkolu jest
        najgorsza i nie ma pojęcia o 3letnich dzieciach. To po co dajesz
        dziecko do przedszkola jak na dzień dobry pani psuje jej humorek.
        Nie podoba się- żegnam, dziecko i niezadowoloną mamusię. Zawsze
        można wynając nianię i od niej wymagać.
        • Trzeba dziecko uczyc -
          moja kolezanka ma corki dwie duze-jak twierdzi chodziły do
          przedszkola ale zadna nie uzywa zadnej formy grzecznoscioej- ani
          dzień dobry, ani do widzenia ani dziekuje, ani pocałuj mnie nos
          ani nie myja rak jak wychodza z kibelka. Daze do tego ze dziecko
          powinno oswoic sie z uzywaniem tego słowa.Owszem ja na miejscu
          nauczycielki mowiłabym do dzieci-dzień dobry licząc na odpowiedz ale
          nie nakłaniałabym do powiedzenia tego kto nie odpowiedział.
          Nie wyobrazam sobie aby moja córka przychodzila do kolezanki i nie
          powiedziała dzien dobry , czy jak spotyka na ulicy znajomego
          dorosłego tez.
          A corki mojej kolezanki z bloku- nikomu nie mówia- wręcz jedna
          próbowała mowic do mnie na Ty,wchodzi jak do stodoly- ja nie uznaje
          takiego wychowania.
          --
          POMOC DLA KACPERKA
          • Ale mi dalyscie czadu....dobra,zgadzam sie ze moja wypowiedz byla
            troche chamska(ale tylko troche).Generalnie chodzi mi o to ze czesto
            pojawiaja sie tutaj wypowiedzi mam pisane "na goraco".Gdyby tak dac
            sobie troche czasu i np.przespac sie z tym problemem okazaloby sie
            ze problem nie jest tak wielki i mozna go rozwiazac
            samodzielnie.Moim zdaniem najlepsze rozwiazanie to wyjasnienie
            problemu u zrodla po "odparowaniu" emocji .Nie bojcie sie rozmowy z
            pania normalna osoba zrozumie wasze obawy i bedzie miala dosc
            empatii by wczuc sie w sytuacje dziecka.Chyba ze pani nie jest
            normalna....(nie bylbym soba bez odrobiny prowokacji)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.