Dodaj do ulubionych

Madalińskiego Warszawa - opinie z 2010/2011

19.01.11, 22:28
Cześć,
rozważam poród na Madalińskiego. Przynajmniej mają przejrzysty cennik i wiadomo za co trzeba zapłacić. Podobno można nawet wykupić nocleg dla osoby towarzyszącej. Mnie na tym wyjątkowo zależy, bo już swoje przeszłam w szpitalach i mam traumę. Czy któraś z Was rodziła tam ostatnio? Znalazłam wątki z 2009 r. Jakie są Wasze opinie? Z góry dziękuję za odpowiedzi
Edytor zaawansowany
  • afro.ninja 20.01.11, 10:07
    Jedynki zazwyczaj sa zajete non stop i mozesz byc na liscie, jedynka sie zwolni i tak Cie nikt o tym nie poinformuje, wiec trzeba sie dopytywac non stop, znaczy kilka razy dziennie, bo tam sa wypisy o roznych porach. Jak przyjedziesz na izbe i bardzo Ci na tej jedynce zalezy, zaznacz, ze chcesz sale platna, a pozniej jak ty bedziesz na porodowce, niech maz od razu idzie na dyzurke na poporodowke i wpisze Cie na liste oczekujacych, albo jak jest wolna jedynka, to niech od razu ja rezerwuje.
  • kuraczki1 20.01.11, 16:21
    Rodziłam na Madalińskiego w kwietniu 2010.Z jedynka nie bylo problemu,ogolnie pustki na izbie przyjec i porodowce,byc moze dlatego ze byl to Poniedziałek wielkanocny.Nie mialam oplaconej poloznej-docelowo porod planowalam w innym szpitalu,syn jednak nas zaskoczyl i zdecydowal ze "wychodzi" 2tyg.przed terminem wiec jako niedoswiadczeni rodzice udalismy sie do najblizszego szpitala.
    Wracajac do porodu-na izbie przyjec super lekarz i bardzo pomocna pielegniarka,ale na oddziale juz zdecydowanie gorzej.Porod bardzo ciezki,trwajacy 16 godzin,zakonczonu vacum.Polozna w tym czasie pojawila sie moze 4 razy,lekarz dwa.Bagatelizowano spadki tetna dziecka,polozna nieprawidlowy zapis ktg tlumaczyla chwilowa awaria aparatu,co w ostatecznosci doprowadzilo do podjecia decyzji o porodzie zabiegowym,na ktory zwolano caly personel.Ogolnie nie polecam,moze gdybym rodzila z oplacona polozna porod przebiegly inaczej ,jednak niekompetencja lekarza i jego olewczosc byly karygodne bo nieprawidlowosci w ktg byly mu zglaszane.Natomiast opieka poporodowa i noworodkowa bez zastrzezen-pielegniarka laktacyjna,wedle potrezby psycholog,pomocne pielegniarki i lekarze zarowno dla mamy jak i dziecka.
  • gosia_123456 20.01.11, 21:37
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • monikczek79 21.01.11, 14:45
    Rodziłam 22.12. i szczerze mówiąc NIE POLECAM. Może było to związane z tym, że okres był juz bardzo świąteczny, ale było masakrycznie. koleżanki z pokoju też były podobnego zdania-kazda z nas spontanicznie powiedziała, że gdyby kiedykolwiek miała jeszcze rodzić to na pewno nie tam. Dla mnie sam poród był ok, miałam wykupioną położną, ale z nią nie rodziłam, bo odbierała inny poród, a żadna inna położna nie miała ochoty mi potowarzyszyć. Największa masakra na noworodkach, pielęgniary fatalne-opryskliwe i niechętne do pomocy. Dodatkowo u mojego dziecka nie wykryto zbyt krótkiego wędzidełka podjęzykowego (które standardowo diagnozuje się chwile po porodzie i w razie potrzeby nacina), co skutkowało tym, że dziecko nie mogło ssać efektywnie i wciąż spadało z wagi. W ogóle mam traumę przez ten szpital.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/gyxwcwa1p2zvnhfd.png
  • karora7 24.01.11, 14:46
    UPS - zamierzam tam rodzić, ale pocieszam się tym, że każdy szpital może mieć opienie pozytywne i negatywne a na temat madalińskiego słyszałam najwiecej jednak tych pozytywnych...
    więc wierzę, że będzie dobrze...i zdania nie zmienię...zobaczymy jak będzie po
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kts3u1qzs.png
  • bobomama 01.02.12, 12:58
    ten wyraz najlepiej pasuje do określenia stanu opieki i zachowania personelu medycznego tego szpitala; przed porodem też uważałam że każdy szpital ma lepsze i gorsze opinie i nie ma się co przejmować...pomyłka! Dlaczego: poród w tym szpitalu (mimo że dostaliśmy sale 1 osobową) zmienił się dla mnie w jeden z najgorszych dni życia i u mnie tez pozostała trauma...
    Położne opryskliwe i pielęgniarki noworodkowe też (tych miłych i "z powołaniem" można policzyć na palcach jednej ręki), utrudniają dostęp rodziny, same pomocy udzielają "z łaską", za to chętnie odnoszą się do pacjentek "z góry" w myśl stwierdzenia ze "pacjent w pidżamie jest taki niegroźny", wszelkie prośby pacjentki uważają za kaprysy..i najlepiej jak poród jest bez powikłań, bo jeśli są to taka pacjentka nie jest mile widziana bo jak twierdzą robi im "problem"!!! w dodatku personel położniczy z lekarzami ma kiepską komunikację nie wspominając już o samych lekarzach od których się dowiedzieć cokolwiek jest ciężko i tylko trzeba prosić..obchody to kpina zwłaszcza te wieczorne.."nic paniom nie potrzeba to do widzenia", a jak się coś dzieje to położna opryskliwie stwierdza "dlaczego sama pani lekarza nie zapytała o to czy jest dobrze" czyli najlepiej się samemu diagnozować...generalnie mają tam wielki chaos!!!! jedni narzekają na drugich , a ty pacjencie nie stwarzaj problemów tylko wpasuj się w tłum ...warunki lokalowe mimo ze po remoncie też pozostawiają do życzenia...generalnie pobyt wspominam bardzo ale to bardzo niemiło i nie życzę nikomu aby mu zgotowano takie piekło jak mi tam....z dala od tego szpitala!!!!
  • wiki11110 24.01.11, 18:50
    Wiesz co niektórzy chwalą sobie Madalińskiego podobnie jak Wołoską, ale... . Właśnie podobno gigantyczny tłok tam panuje i nie zawsze chcą przyjąć i opłacenie położnej czy lekarz prowadzący nie jest gwarancja na sympatyczne obchodzenie się z pacjentką. Ja mieszkam pod Piasecznem i teoretycznie stąd dziewczyny jadą na te dwa szpitale aczkolwiek zazwyczaj nie są zachwycone. Ja rodziłam w 2008r. w Praskim i sobie chwalę ale to wybór każdej z nas a i odczucia każda może mieć inne smile.
  • karora7 25.01.11, 13:43
    dlatego prowadzi moją ciążę ordynator oddziału położniczego wink myślę, że mnie przyjmą jednak smile
    poza tym pytałam, jak to jest z tym nieprzyjmowaniem pacjentek - i owszem zdarzają się takie sytuacje, ale nie jest to nagminne, tylko wtedy kiedy faktycznie ilość rodzących jest na tyle duża, że kolejne pacjentki musiałyby czekać./rodzić na korytarzu...
    starajmy się zrozumieć szpital - to też swiadczy o tym, że szpital ten jest uznany wsród pacjentek skoro mają takie "obłożenie"...ale jednocześnie rozumiem, stres przed nie przyjęciem z powodu natłoku, ale to może zdarzyć się wszędzie...słyszałam też takie opinie o św Zofii.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kts3u1qzs.png
  • zawszemarteczka1987 25.01.11, 19:30
    Ja rodziłam na Madalińskiego 20.12.10 i jestem zadowolona. Leżałam w szpitalu tydzien bo mały miał infekcję. Przy porodzie mam tylko zastrzeżenia do Pani doktor Eweliny Śliwki była bardzo nie miła. Pielęgniarki na oddziale zależy od zmiany, ale większość bardzo sympatyczna. Jeżeli chodzi o opiękę lekarską oprócz jednej młodej brunetki pani pediatry, która na przebarwienia na podniebieniu mojego dziecka stwierdziła że to pleśniawki, a okazało się żę to linia podniebienia. ale zdecydowanie polecam.
  • ewa_mama_krzysia 26.01.11, 14:33
    ja obu synów rodziłam na Madalińskiego, każdemu polecam, położnej nie miałam wykupionej uważam że to strata kasy bo za mnie nie urodzi i od ewentualnych komplikacji nie uchroni. Polecam, za pierwszym razem płaciłam za jednoosobową salę za drugim już była za darmo, nie wiem jak jest teraz. Jak trafisz że nie ma zbyt dużo rodzących w kolejce, to można dośc długo być na tej sali z mężem lub kimkolwiek. NO i generalnie zależy na kogo trafisz za pierwszym razem położna była obrażona bo poród był wywoływany wiecz więc w nocy zarobiona była i rzeczywiście długo tylko zaglądała dopóki akcja się nie rozkręciła ale byłam z mężem to nie była mi potrzeba non stop, a za drugim razem super położna mi się trafiła, na koniec zapytała czy będę rodziła na podłodze czy wejdę na łóżko, bo takie miałam skurcze że na podłodze było mi najlepiej. A ta lekarz Sliwa rzeczywiście niemiła. Ale to taki typ. Aha i polecam prysznic długiiiiiiiiii bo ponoć szybciej szyjka się rozwiera

    --
    Krzyś 13 sie 2008 3665/58
    Julek 17 mar 2010 4095/61
  • nimanie 26.01.11, 21:30
    Mam pytanko, jak stosowałaś ten "długiiiiiiiiii" prysznic żeby szyjka się rozwierała?
  • ewa_mama_krzysia 27.01.11, 10:05
    po prostu polewałam się strumieniem, głównie po krzyżu
    --
    Krzyś 13 sie 2008 3665/58
    Julek 17 mar 2010 4095/61
  • karora7 27.01.11, 12:37
    Ewa, a powiedz mi coś na temat ordynatora, bo ja byłam u niego na wizycie i muszę powiedzieć, że w relacji takiej międzyludzkiej jest dość "surowy".
    Nie żabym szukała ginekologa przyjaciela, ale na serio ograniczył kontakt do poleceń i suchych zapytań... a chce rodzić na madalińskiego, i niestety skazana jestem na cc. wiem ze bedzie chcial je zrobic bo mam bardzo wg niego zadka wade macicy, wiecchce wszystkiego dopilnowac... trochę się go boję
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kts3u1qzs.png
  • karora7 27.01.11, 12:38
    ale ma opinie dobrego specjalisty wlasnie od takich "cięższych " przypadków...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kts3u1qzs.png
  • ewa_mama_krzysia 27.01.11, 13:55
    a nie wiem, nie miałam przyjemności nawet nie wiem jak się nazywa
    --
    Krzyś 13 sie 2008 3665/58
    Julek 17 mar 2010 4095/61
  • magi710 29.01.11, 12:49
    Ja nie polecam tego szpitala. Rodziłam tam w czerwcu i przez tą znieczulicę Madalińskiego straciłam synka. Żył tylko 6 miesięcy i 3 dnicrying Teraz staram się o drugie dziecko i napewno już tam nie będę rodzić. Omijam ten szpital wielkim łukiem i jak słyszę tylko słowo Madalińskiego to mnie krew zalewa. Zepsuli mi zdrowe dziecko, a mogłabym się teraz cieszyć macierzyństwem. Została tylko pustka i łzycrying

    Bartusiu, mamusia pamięta i bardzo Cię kocha [*] Zawsze będę Cię kochać mój Aniołeczkukiss
  • quick-share 29.01.11, 22:54
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • quick-share 29.01.11, 22:54
    bardzo mi przykro, nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak możesz sie czuć sad
    napiszesz cos więcej? Twój synek przeżył pół roku? dobrze rozumiem?
  • karora7 31.01.11, 09:54
    Magi - bardzo mi przykro, ale czy mogłabyś bardziej szczegółowo opisać "winę" "niedopatrzenie" szpitala ? Bardzo mi przykro z powodu tak ogromnej straty...

    Nie chcę abyś opisywała mi swój dramat, tylko wskaż proszę co ten szpital spaprał... aby ustrzec inne kobiety
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kts3u1qzs.png
  • annmaria10 06.04.11, 12:39
    Ja rodziłam syna pod koniec roku 2010. Zdecydowanie nie polecam!!!
    Pięknie wyremontowany szpital to nie wszystko, sale jednoosobowe etc. to nie wszystko... liczy się przede wszystkim człowiek. A personelowi szpitala w postaci Pań pielęgniarek daleko do ideału. Ja miałam problemy z karmieniem, niestety wiele razy zostałam olana,
    i zostawiona z problemem. Owszem zdarzyły się wyjątki, że na zmianie pojawiła się pielęgniarka, która pomogła mi małego przystawić maleństwo do piersi i dzięki jej za to.
    Natomiast w większości mają pacjentki gdzieś. A już nie daj Boże zawołaj je w nocy... (owszem przyjdą bo muszą ale okazując wielkie niezadowolenie).
    Człowiek czuje się bezradny...
    Na sali pooperacyjnej (miałam cesarkę), usłyszałam komentarz jednej z pielęgniarek, skierowany do pacjentki (która skarżyła się na ból), że trzeba było rodzić dołem...
    W szpitalu rodziły również w tym samym roku 2 moje koleżanki (jedna poród naturalny, druga cesarkę), obydwie skarżyły się na brak pomocy ze strony pielęgniarek.
    Jeszcze raz nie polecam. Pan Dyrektor Szpitala zamiast na remontach powinien w pierwszej kolejności skupić się na przeszkoleniu personelu jak powinno się traktować pacjenta.
  • majowamama3 06.04.11, 22:04
    W 100% zgadzam się. Ja rodziłam w maju 2010 i też mam identyczne odczucia. Na pewno nie polecam tego szpitala pierworódkom. A jeśli chodzi o pana dyrektora to też się dziwię jego pomysłom (wczoraj widziałam w tv) na temat porodów "domowych" w warunkach szpitalnych - jakiś dziwny pomysł. Pana Chazana cenię za jego poglądy, ale po pobycie w szpitalu i nowych pomysłach chyba coraz mniej.
  • felixkott 06.07.11, 21:07
    Podpisuję się pod tym całym sercem! Sam poród przebiegał sprawnie i do tej fazy nie mam żadnych zastrzeżeń. Traumatyczne były dla mnie przeżycia związane z pobytem na położnictwie. Miałam problemy z karmieniem, mała ryczała w niebogłosy, ale nikt do mnie nie przyszedł i nie pomógł. Gdy sama chodziłam i prosiłam o pomoc, połozne i pielęgniarki dyżurujące okazywały niemalże lekceważenie. Miałam problemy z karmieniem, okazało się, że mała niedojada, a że jest charakterna, wyła i domagał się swoich praw. Pielęgniary potrafiły złapać mnie na środku korytaz za cycka i jeżeli jakakolwiek kropelka wyleciała, odesłać mnie obcesowo z kwitkiem, twierdząć, ze powinnam się bardziej starać, bo jak zacznę dokarmiać, to dziecko nigdy z piersi nie nauczy się jeść. Okazało się, ze panie zlekceważyły zalecenie lekarza, wpisane w karte, zeby właśnie dziecko dokarmiać. O tym dowiedziałam się przy wypisie. Ja jak kretynka starałam się przystawiać Zochę jak najczęściej, problem w tym, że nic nie leciało, dzieciak ryczał, a ja razem z nim. Ze łzami w oczach łamałam się i przychodziłam po mm (wydawało mi się, ze na własne życzenie), które zresztą dostawałam razem z kazaniem. Zocha potem przesypiała noc, a ja ryczałam. Jak tylko wróciłam do domu mleko popłynęło wartką strugą, mimo wcześniejszego dokarmiania.
  • danusias 27.10.11, 23:51

    Rodziłam tam w maju 2010 przez cc. przyłączam się do opinii odnośnie personelu - wyjątkowe lekceważenie i matek, i dzieci, zero pomocy przy przystawianiu do piersi (wyjątek - nocna zmiana na sali pooperacyjnej), brak intymności na sali pooperacyjnej (podmywanie pacjentek przy otwartych drzwiach wychodzących na korytarz do sal porodowych, do których zmierzali także tatusiowie...), obchody - żenada - "w porządku?", a to idziemy dalej, po porodzie ani razu nie zostałam zbadana, a rana po cięciu została wymazana jakimś "niewłaściwym" preparatem paskudziła się i puchła mimo zdjęcia opatrunku niemal natychmiast po jego założeniu itd. Wszystkie badania krwi u dziecka - łącznie z przesiewowym badaniem słuchu - były przeze mnie wyżebrana u lekarzy, a do tego wyniki pomylone z innym dzieckiem, które było już wypisane i które na powrót ściągnęli do szpitala. Nie polecam, ze względu na brak życzliwości i chaos.
  • linka_wwa 01.02.11, 13:27
    Też się zastanawiam nad tym szpitalem, chociaż na początku zapierałam się, że tam na pewno nie będę rodzić. Z tego co słyszałam za wszelką cenę chcą aby rodząca rodziła sn, znam przypadek kiedy ordynator odmówił dziewczynie, której dziecko było niewłaściwie ułożone skierowania na cc, mówiąc, że "najpierw spróbujemy sn, a jak się nie uda to będziemy się martwić" - dziewczyna była cała w stresie i trudno jej się dziwić, bo wiedząc z miejsca że poród będzie z komplikacjami trudno zachować spokójsad Ostatnio koleżanka mi mówiła, że jej znajomej kazali urodzić sn dziecko ważące ponad 5kg (masakra). Ale mam też znajomych którzy są bardzo zadowoleni z porodu na Madalińskiego (przy czym wszyscy korzystali z płatnych opcji). Chwalili sobie wysoki standard szpitala, a także (co jest nieczęste) opiekę po porodową. Doszłam więc do wniosku, że jeżeli moja ciąża będzie przebiegała prawidłowo to wybiorę właśnie ten szpital (w sumie czemu mam zakładać że będę potrzebowała cc), tylko trochę przerażają mnie koszty, bo 1500pln za położną to naprawdę duża kasa i wolałabym te pieniądze przeznaczyć na dzieciątko. Z drugiej strony przy pierwszym porodzie wolę nie ryzykować traumatycznych wspomnień.


    http://www.suwaczki.com/tickers/2nn3skjo2j3z29kh.png
  • georgyporgy 01.02.11, 21:18
    Urodziłam na Madalińskiego tydzień temu. Poród był z planowego CC. Bez problemów dostałam skierowanie na taki zabieg. Opieka zarówno na sali pooperacyjnej jak i później była rewelacyjna. Płaciłam tylko 150zł za obecność partnera przy cięciu. Nikt nie traktował mnie z góry czy przedmiotowo, wprost przeciwnie. W 3 dobie miałam nawał pokarmu i pełniące dyżur położne bardzo mi pomogły poradzić sobie z ta wątpliwą przyjemnością. Co do parcia na sn to nie jestem pewna czy faktycznie takie mają - w dniu w którym ja rodziłam brakowało miejsc na pooperacyjnej bo ciągle kogoś cieli. Potem leżałam z dziewczyną, która przyjechała rodzić naturalnie ale lekarz dyżurny uznał, że jej dziecko na usg wygląda na zbyt duże i od razu zlecił cięcie.
    Ja jestem bardzo zadowolona z takiej opieki.
    --
    Audemars Piguet watch, Dimples in ya necktie, Hermes briefcase, Cartier top clips, silk lined blazers, diamond creamed facials, VVS cuff links, 6 star pent suites
  • karora7 02.02.11, 10:18
    georgy - a powiedz jak wygląda opieka pooperacyjna - chodzi mi konkretnie o pomoc przy dziecku, jak długo leżałas, czy z dzieckiem w pokoju, czy w nocy pomagali karmic, czy zabierali dziecko ?
    daj znać, bo bardzo sie stresuje a mam tam planowana cesarke i zastanawiam sie czy dodatkowo nie poprosic o pomoc po cięciu w opiece nad dzieckiem, bo przeciez lezy sie plackiem przez kilka h
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kts3u1qzs.png
  • quick-share 02.02.11, 16:28
    ja tam rodziłam ale naturalnie
    natomiast szwagierka miała cc (z braku postępu) i była bardzo zadowolona z opieki po
    po pierwsze bardzo szybko (nie pamiętam czy po godzinie czy moze dwóch) dali jej synka do nakarmienia
    potem położne czy tam pielęgniarki pomagały
    a juz na zwykłej sali tez bardzo dobra opieka, wszyscy bardzo życzliwi i pomocni, nie trzeba było się prosić o pomoc

    ja po naturalnym nie miałam problemów z opieką nad maluchem ale i tak co chwile ktoś przychodził, pytał czy wszystko w porządku, nie czułam sie przedmiotowo, wszyscy począwszy od pań sprzątających, roznoszących jedzenie, położne, pielęgniarki aż po pediatrów - naprawde bardzo mili i pomocni

    miałam tylko problem z wyjściem ze szpitala bo syn miał troche podwyższone crp wiec dostał antybiotyk, crp zaraz zaczęło spadać więc wszyscy mówili ze powinno wystarczyc 3 dni antybiotyku, ja sie ogromnie stresowałam, tęskniłam za starszą córką, płakałam, chciałam już wyjść, lekarka która zleciła antybiotyk przychodziła do mnie, pocieszała, tłumaczyła, mówiła ze po trzech dniach napewno wyjdziemy
    tymczasem rano na obchodzie inna pediatra stwierdziła że jest wszystko w porządku (po badaniu) ale wg niej powinno byc 5 dni antybiotyku bo to jest minimum
    na moje ogromne prośby ze skoro jest dobrze to niech nas wypisze poszła skonsultować sie z ordynatorem, wróciła i powiedziała ze jesli mi wyszedł ujemny wynik w badaniu na paciorkowca (a wyszedł) i synowi posiew tez wyjdzie ujemny to nas wypisze
    nawet zadzwoniła do laboratorium zeby szybciej podali wynik małego - okazał sie ujemny więc poszla po wypis
    ja sie zdążyłam juz wyszykowac do domu, mąż w drodze po nas a ta przylazła i że jednak może bysmy zostali.. ręce mi opadły i wyszłam na własne żądanie
    ale nawet po takiej akcji powiedziala ze to ze nie dala wypisu i wyjdziemy na własne żądanie, nie oznacza ze szpital sie od nas "odcina" i zapisala nas na za dwa dni do przychodni przyszpitalnej zeby jeszcze przyjść na kontrole

    tak więc małe przeboje z wyjściem ze szpitala ale poza tym naprawde wszystko ok, polecam szpital!
  • karora7 03.02.11, 08:49
    Dzięki za relacje, mam nadzieje ze i ja bede miala pozytywne przezycia...
    dla mnie ilosc dni spedzonych w szpitalu juz nie gra roli - ostatnio (po 1 porodzie) musialam zostac miesiac bez dziecka, wiec teraz nawet jak posiedze tydzien - 10 dni, ale bede zdrowa i maluch tez - bede szczesliwa, aby tylko byc razem smile

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kts3u1qzs.png
  • georgyporgy 18.02.11, 09:35
    Dziecko dostaniesz jak tylko znajdziesz się na pooperacyjnej. Będzie cały czas przy Tobie. Możesz prosić położne, żeby Ci je podały lub odłożyły do łóżeczka obok Twojego łóżka, ale nie tracisz malucha z oczu nawet na chwilę smile
    Ja urodziłam we wtorek i wyszłam w piątek, po zjechaniu z sali pooperacyjnej na oddział mała też była cały czas ze mną. Położne poproszone o pomoc zawsze Ci pomogą nawet w środku nocy. Malucha zabierają tylko w ciągu dnia na badania i trwa to góra 15-20 minut.
    Powodzenia!!
    --
    Audemars Piguet watch, Dimples in ya necktie, Hermes briefcase, Cartier top clips, silk lined blazers, diamond creamed facials, VVS cuff links, 6 star pent suites
  • ann.k 04.02.11, 19:27
    Rodziłam w listopadzie. Jestem zadowolna. Zaczęłam naturalnie, ale poród stanął i bez większych problemów skierowano mnie na cc. Dziecko było w b. dobrym stanie i szybka cesarka nie była wymagana, ale po 16 godzinach postanowiono mnie dłużej nie męczyć. A nie męczyłam się jakos specjalnie, nad wyraz dobrze i z uśmiechem znosiłam bóle porodowe, również te wzmacniane oksytocyną. Miałam też zachowany długo pęcherz owodniowy i zanim mi go przebito, lekarz dyżurny przedstawił mi możliwe scenariusze wsparcia akcji porodowej i zapytał na który się decyduję, a na koniec kiedy nie pomogły zapytał czy zgadzam się na cc czy chcę jeszcze czekać.
    Opieka na sali pooperacyjnej super, mogłam spokojnie spać, a położne doglądały dzieciaczków. Na poporodowej sama się zajmowałam dzieckiem, ale nie trafiłam na żadną niemiłą połozną. Wszystkie były miłe i uprzejme i nie krzywiły się jak szłam do nich kolejny raz w środku nocy, że dziecko śpi i nie chce się przyssać.
  • dezetta 18.02.11, 08:49
    We wtorek 15 lutego urodziłam na Madalińskiego córeczkę. Zdecydowałam się na ten właśnie szpital ze względu na ogólne wrażenie i krótki rekonesans w czasie ciąży. Nie żałuję ani sekundy spędzonej w tym miejscu. Opieka w ciąży, w czasie porodu i po urodzeniu jest moim zdaniem bez zarzutu. Od początku byłam traktowana poważnie i profesjonalnie. Żadnego robienia łaski i pretensji że przeszkadzam czy niepotrzebnie przychodzę. Personel sympatyczny i empatyczny, ludzie uśmiechnięci, lubiący swoją pracę i chyba w pełni świadomi jaką misję niosą. Nie płaciłam za położną ani żadne inne usługi poza znieczuleniem i muszę przyznać że nie odczułam żeby ktoś miał o to pretensję, zajmowano się mną w pełnym zakresie bez łaski. O każdej porze dnia i nocy mogłam poprosić o pomoc, zadać 1000 pytań na które odpowiedziano wyczerpująco dodając coś od siebie. Polecam ten szpital.
    --
    Malarstwo mojej mamy (strona widoczna w trybie pełnoekranowym)
  • gerberowa 03.03.11, 17:31
    rodziłam w tym szpitalu pod koniec 2010 i wszystko było ok! położna trafiła mi się świetna-nic nie opłacałam. pielęgniarki na noworodkach-jak już ktoś wyżej pisał-jedna milsza, inna trochę mniej, ale generalnie, jeżeli będę planowała kolejny poród, to właśnie tamsmile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/klz9krhmthjc97c0.png
  • lucknow 07.03.11, 13:02
    Urodziłam tam w zeszłym miesiącu córeczkę. Od razu zakwalifikowano mnie do cc (nie miałam jednak wcześniejszego skierowania), bo dziecko było zbyt duże (pow. 4,5 kg), więc nie namęczyłam się. Operację przeprowadzono szybko i po godzinie byłam już z maleństwem na sali pooperacyjnej. Tam opieka położnych była rewelacyjna. Biegały przy nas całą noc, poprawiając dzieci przy piersi, sprawdzając wszystko, pocieszając i doradzając.
    Późniejsze sale dla kobiet po cc są wyposażone rewelacyjnie - pokoje z łazienką, łóżka na pilota i jednorazowe nakładki na sedes.
    Opiekę później trudno mi ocenić, bo to już mój kolejny poród, więc tak bardzo pomocy i rady nie wymagałam, ale nie przypominam sobie żeby ktokolwiek był dla mnie lub dla innych kobiet w pokoju niemiły.
    Uważam, że szpital jest ok. Dodam jeszcze, że nie korzystałam z żadnych płatnych usług, ani nie miałam w tym szpitalu lekarza prowadzącego.
  • miloszekt 22.03.11, 14:12
    Witam,

    W zasadzie ciezko mi sie wypowiedziec czy polecam czy nie. Otoz z winy lekarki z Izby Przyjec, ktora zbagatelizowala spadek tetna mojego synka a takze nie przeprowadzila kompletu koniecznych badan moj synek nie zyje. Lekarka byla przesympatyczna ale odmowila przyjecia do Szpitala twierdzac ze nic mi nie jest. Gdyja tymczasem czulam silne bole w okolicach krzyza (tak jak podczas okresu).
    1,5 dnia poznije odszedl mi czop sluzowy a po zgloszeniu sie ponownie do szpitala okazalo sie ze synek juz nie zyje. Prawdopodobna przyczyna smierci bylo owiniecie sie pepowina.
    Synka musialam pomimo wszystko urodzic naturalnie - gdyby nie okolicznosci i swiadomosc ze moj synek nie zaplacze gdy go urodze, ze nie bedzie tak jak byloby gdyby zyl, to mozna powiedziec ze wszystko podczas porodu gralo. Lezalam co prawda na ginekologii ale bylo ok. Szpital znakomicie jest przystowany do przyjmowania martwych porodow - to akurat musze mu przyznac...
    W tej chwili toczy sie sprawa przeciwko Szpitalowi. Wczoraj byla pierwsza rozprawa. Radca szpitala przyznal ze w tej chwili jest 8 toczacych sie spraw sadowych przeciwko Szpitalowi. Do waszej wiec oceny pozostawiam czy warto rodzic w tym Szpitalu.
    --
  • kochammacka 23.03.11, 13:19
    Witaj,
    bardzo Ci współczuję. Nie ma żadnych słów żeby opisać co przeszłaś.
    Trzymajcie się
    Pozdrawiam
  • czaranna 23.03.11, 14:28
    w sierpniu 2010 również straciłam dziecko na Madalińskiego...
    pojechałam ze skurczami i bólem brzucha.
    za pierwszym razem odesłali mnie do domu po podaniu nospy.
    za 3 godz. byłam z powrotem, gdyż ból się nasilił.
    z łaską zostałam przyjęta.
    leżałam na sali porodowej prawie 3 godz w bólach zanim przyszedł lekarz. nikt nie zareagował na prawie płaski zapis ktg.
    decyzja o cc była podjęta za późno i odkleiło się łożysko a dziecko zmarło tuż przed cc.

    gdybym wybrała inny szpital Synek pewnie byłby dziś z nami...

    --
    Marcinek 01.06.2007, Wojtuś Aniołek (20.08.2010)
    i Precelek pod sercem
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-43601.png
  • miloszekt 28.03.11, 11:39
    Czy mozna wiedziec jaka lekarka przyjmowala Cie na Izbie Przyjec?
  • czaranna 28.03.11, 13:58
    wysłałam Ci wiadomość na pocztę.

    --
    Marcinek 01.06.2007, Wojtuś Aniołek (20.08.2010)
    i Precelek pod sercem
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-43601.png
  • karora7 31.03.11, 09:45
    to bardzo przykre, ale myślę, że tak na prawdę każdy "oblegany" szpital, który przyjmuje tysiące pacjentek miesiecznie i odbiera porody z powodzeniem, ma również tą smutną statystykę... i sytuacje dramatyczne - więc i sprawy w sądzie.
    Ja mimo wszystko będę rodzić w tym szpitalu, bo zarówno moj gin - jest profesjonalistą jak i personel wydaje mi się pozytywnie nastawiony.
    Nie jestem w stanie wszystkiego przewidzieć przed, dlatego opieram się na włąsnych odczuciach po wizycie w szpitalu i rozmowach z lekarzem.

    Powodzenia życzę kazej z nas, i oby nieszczęścia nie przytrafiały się nigdy.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kts3u1qzs.png
  • mamadwojkidzieci 07.04.11, 15:32
    Rodziłam 1 kwietnia 2011r. Skorzystałam z pakietu usług- znieczulenie, poród z prywatną opieką położnej- P. Eli Kowal, pobyt po porodzie na sali jednoosobowej z możliwością noclegu osoby bliskiej.
    Łącznie wyszło około 3,5 tys. zł. Nie żałuję. Byłam spokojna, że wszystko będzie dobrze. Co prawda mąż nie nocował ze mną, bo mamy w domu drugie dziecko, ale mógł do mnie przychodzić, kiedy chciał i faktycznie siedział raz pół nocy. Jestem w pełni zadowolona i polecam.
  • bajsarka 07.04.11, 17:36
    Możesz powiedzieć czego nie trzeba brać do szpitala? Dziewczyny mówią, że podkłady i podpaski są. Również octanisept.

    A jak na izbie przyjęć: jakie chcą dokumenty i czy długo trwa cała ta papierologia?

    Ja też zamierzam rodzić z tą położną, więc jestem spokojna, że i Ty jesteś zadowolona. Czy po porodzie maluch ląduje na Twoim brzuchu i na jak długo?

    --
    Pozdrawiam!
  • kochammacka 08.04.11, 12:18
    też rozważam ten pakiet, my nie mamy dziecka w domu i mąż ze mną zostanie na pewno smile chciałabym tylko, żeby te pokoje jendoosobowe były wolne - dużo ich mają? Chodziłaś tam na szkołę rodzenia? P. Elę polecasz ? Ile czasu wcześniej trzeba się dogadać z położną?
    Z góry dziękuję za odpowiedzi
  • ulla79 09.04.11, 20:54
    Witam

    też podłączam się do pytania bo zastanawiam sie nad takim pakietem - czy dużo ich tam jest?

    co do umowienia sie z polożną to ja już dzwoniłam i kazala przyjść gdzieś tak w 1- 2 tyg maja na dogadanie wszystkich spraw - termin mam na 13 lipca. a na szkołę to tam tez się już zapisałam.
    pozdrawiam
  • kjuber 29.05.11, 21:01
    Podbijam temat - proszę o aktualne opinie
  • bajsarka 30.05.11, 20:47
    Ja rodziłam w kwietniu z Panią Elą - polecam całym sercem!
    Ja mam bardzo dobre wrażenie ze szpitala. Na IP przyjechaliśmy nad ranem w sobotę - ok. 5:30. Tam najlepiej mieć ostatnie badania na wierzchu w kopercie - niestety papierologia trwa około 15 minut, a jak ma się skurcze, to jeszcze dłużej smile POtem badanie i na porodówkę. Ja przyjechałam do szpitala z 8 cm rozwarcia, na IP nie było ludzi, tylko ja. Przyjęcie bardzo ok.
    POtem pojechałam na salę - Pani Ela już czekała na mnie, bo byłam z nia w kontakcie telefonicznym w nocy.
    Można przeć w dowolnej pozycji, o znieczuleniu nie wiem, bo nie było sensu brac na te ostatnie 2 godziny. Na porodówce wszsytko jest - podkłady, itp.
    Natomiast na salach poporodowych super. Ja leżałam na 1 piętrze w sali dwuosobowej. Dostaje się podkłady absorgyn, w łazience wszystko jest - ręczniki papierowe, podkłady na wc, mydło, itp. Sale sprzątane bardzo dokładnie przez miłe panie salowe. Opieka bardzo dobra - ja szłam do położnych z każdą pierdołą - nikt mnie nie odesłał, złego słowa nei powiedział. Ale trzeba chodzić i mówić co dolega Tobie lub dziecku. Pamiętają, przychodzą, pytają.

    Chętnie odpowiem na pytania.
    --
    Pozdrawiam!
  • lamblia86 30.05.11, 21:32
    Gratuluję, ja też rodziłam z Panią Elą i mam poczucie,że to stracone pieniądze. Za dwie godziny jej obecności zapłaciłam tyle kasy, a mogłabym przeznaczyć te pieniądze na dziecko lub na pomoc po porodzie. A przecież bez umowy z położną też by ktoś musiał się nami zająć - w końcu pracują tam chyba fachowcy. Opiekę po porodzie też oceniam pozytywnie, ale brakowało mi snu i odpoczynku po porodzie. Nie jest łatwo !!!!
  • quick-share 30.05.11, 22:41
    a ja rodziłam z Anią Soszyńską, polecam!
    jak zaczeły odchodzic mi wody to zadzwoniłam, powiedziala zebysmy przyjeżdżali i spotkamy sie w szpitalu
    na miejscu bylismy ok północy, nikogo nie było, odrazu nas przyjęli, zbadali mnie, zrobili test czy to co sie sączy to napewno wody, papierkologia trwała nie wiem, moze z 10 minut i poszlismy na góre
    tam okazało sie ze pani Ania ma akurat dyżur, pytała czy chce kogoś na zastępstwo bo ona w takiej sytuacji nie moze poświęcić sie tylko nam w 100%, powiedzialam ze nie chce zastępstwa bo zależało mi nie na tym żeby mieć indywidualną opieke ale żeby rodzić z nią smile
    musielismy poczekać z pół godziny na zwolnienie sali do porodu, dostaliśmy tą poza blokiem

    i tak przychodziła do nas tylko pani Ania, nikt inny, śmiała sie że musze sie wyrobić z porodem do 7:00 bo wtedy jej dyżur sie kończy
    urodziłam wkońcu o 6:00, przez większość czasu bylismy sami z mężem, pani Ania zaglądala kilka razy żeby sprawdzić rozwarcie i coś poradzić
    jak przyszło do parcia to zapytala w jakiej pozycji chcę rodzić, powiedzialam ze w kucki i tak też urodziłam smile bez cięcia, troszke pękłam ale minimalnie smile
    na samo parcie przyszły chyba 2 dodatkowe osoby (w tym lekarka)
    jak juz sie synuś urodzil to wgramoliłam sie na łóżko i mały trafił na mój brzuch, zostal troszke otarty tetrówką i tak sobie leżeliśmy przez 2 godzinki i dopiero potem było ważenie, mierzenie itp

    niestety sala poporodowa trafiła mi sie ta stara ale i tak bylo całkiem fajnie, łazienka na korytarzu ale czysta, papier toaletowy, jednorazowe podkładki na sedes, mydło itp
    w salach była sól fizjologiczna, octenisept, gaziki
    były tez podkłady dla mam

    generalnie szpital dobrze wyposażony, opieka super, od salowych po lekarzy, pielęgniarki przychodziły, interesowały sie czy wszystko dobrze, naprawde polecam!

    mielismy tylko drobny problem z wypisem bo synek mial podwyższone crp i lekarka która mi o tym powiedziala stwierdzila ze nie tak dużo podwyzszone wiec powinno starczyc 3 dni antybiotyku i jak crp spadnie to do domu, dzien przed potencjalnym wypisem przyszła, pocieszała ze crp ładnie spadło, przy badaniu klinicznym widać że dziecku nic nie jest, ja mialam posiew czysty, synkowi tez wyszedł posiew jałowy wiec zapewniała ze jutro wyjdziemy do domu
    a nastepnego dnia przyszła inna lekarka ktora odrazu powiedziala ze jak sie daje antybiotyk to na min 5 dni i nie ma mowy ze krócej, mimo tego ze jest dobrze
    na moje błagalne prośby ze chce juz wyjść, ze w domu czeka córcia, poszła zadzwonic do laboratorium sorawdzic wyniki posiewu synka, wrócila i powiedziala ze posiew wyszedł jałowy wiec moze nas wypisać
    ja sie ubrałam, mąż w drodze a ta przysła ze może jednak bysmy zostali echh..
    wyszlismy na własne żądanie big_grin
  • karora7 31.05.11, 13:12
    lamblia86 napisała:

    > Gratuluję, ja też rodziłam z Panią Elą i mam poczucie,że to stracone pieniądze.
    > Za dwie godziny jej obecności zapłaciłam tyle kasy, a mogłabym przeznaczyć te
    > pieniądze na dziecko lub na pomoc po porodzie. A przecież bez umowy z położną t
    > eż by ktoś musiał się nami zająć - w końcu pracują tam chyba fachowcy.

    nie rozumiem, przecież nikt Cię nie zmuszał do płacenia ? sama zdecydowałaś....
    więc skoro masz takie jasne zdanie - trzeba było po prostu nie płacić za opiekę.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eikt3e3kts3u1qzs.png
  • leon-ka1 14.08.11, 19:03
    13/08/2011 wyszłam ze szpitala na ul Madalińskiego. Przebywałam na oddziale ginekologii 4 dni.
    Niestety nie mogę polecić tego szpitala. Dyrekcja Szpitala jest nastawiona na przyjmowanie jak największej liczby pacjentek, jednak pracujący tam personel nie jest w stanie należycie opiekować się chorymi. Pracuje tam za mało lekarzy, pielęgniarek i położnych. Odczuwalny jest brak zainteresowania pacjentem. Szpital był niedawno remontowany, ale w łazienkach przy brodzikach już jest grzyb. Nigdy więcej nie chciałabym tam trafić. Nie polecam tego szpitala. Kobiety w trakcie poronienia oraz ich obumarłe płody traktowane są w sposób niehumanitarny.
    Do końca życia będę pamiętać poronienie kobiety leżącej na tej samej sali co ja. To był koszmar. To w jaki sposób została potraktowana ta Pani i jej płód uwłacza godności ludzkiej.

  • bajsarka 01.06.11, 21:25
    Sama zadecydowałaś o wyborze indywidualnej opieki położnej. A co było nie tak?
    --
    Pozdrawiam!
  • luka-9 12.10.11, 23:25
    Witam,
    mam do Ciebie pytanie dotyczące szpitala na Madalińskiego. Otóż chodzi mi o umowę z położną, ja byłam w szpitalu na rozmowie z wybraną położną jakiś miesiąc temu, termin porodu na początek stycznia. Położna dała mi do podpisania Wniosek (1 egzemplarz), mi nie dała żadnej kopii, a wniosek podobno miała złożyć u głównej pielęgniarki. Trochę to dziwnie wygląda,bo na dobrą sprawę nie mam podkładki,że wniosek-umowa została zawarta- tym bardziej,że pani położna powiedziała,że w okresie w którym mam wyznaczony termin porodu ona może nie przyjechać, bo np mogę rodzić w sylwestra...
    Trochę się tym wszystkim martwię i nie wiem,czy nie poszukać innej położnej,albo innego szpitala sad Czy Ty dostałaś kopię umowy dla siebie i czy Twoja położna też miała takie podejście do sprawy?
    Prosiłabym o odpowiedź- naprawdę bardzo mi zależy.
  • ulla79 13.10.11, 00:11
    ja rodziłam w lipcu - nie dostałam kopii a w razie jakby moja polozna nie mogła to zwyczajowo jest tak że szuka kogoś na zastępstwo. ja generalnie trafiłam na swoja na dyżurze ale nie doczułam braku zainteresowania - może dlatego że długo nic się nie działo i nie była potrzebna - ale ja nie miałam skurczy, wywoływano mi poród - sama chciałam - i tak naprawde czekaliśmy az cos sie zacznie dziać - więc nie była mi potrzebna do różnych pozycji itp. a jak sie zaczelo to potem 20 minut i po wszystkkim. a umowe na pewno przekazała dalej - dla nich to dodatkowa kasa wiec dbaja o to aby trafila do nich smile
    --
    http://lb1m.lilypie.com/02mYp2.png
  • pstrabiedronka 13.10.11, 13:02

    ja rodziłam z indywidualna położna 3 lata temu - ale tak samo.
    Nie dostałam kopii
    to że oni nie gwarantuja ze bedzie ta położna - to wszedzie tak jest, bo moze byc zwyczajnie chora.
    Ale gwarantuja wtedy zastępstwo.
    Jak pisala poprzedniczka - dla szpitala to dodatkowa kasa, nie oleja Cię, nic się nie martw smile

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9pc0ztthopxbp.png
  • luka-9 13.10.11, 17:59
    Dzięki dziewczyny wink zaczęłam się już nieźle stresować wink
    Pozdrawiam!
  • chichicha 02.07.11, 22:31
    Rodziłam na Madalińskiego w lutym. Z porodu i opieki podczas porodu jestem zadowolona, natomiast z opieki na oddziale poporodowym NIE. Rodziłam pierwsze dziecko i liczyłam na pomoc położnych, a te na dzień dobry mi oznajmiły, że to moje dziecko i mam sobie sama radzić. Były takie zmiany, że przez cały dzień zajrzały może raz albo dwa na salę z wielką łaską...
  • vanillaaa 10.08.11, 23:10
    podbijam wątek moze ktos ostatnio rodzil ? jakie sa aktualnie warunki, jaka opieka? czy szpital jest oblozony czy raczej nie odsylaja?
  • jullady 19.08.11, 14:33
    też z chęcią przeczytam jakieś świeże opinie- do tego szpitala mam 50m z domu, więc poważnie rozważam ich kandydaturę wink
    tydzień temu rodziła tu koleżanka-koleżanki i była b. zadowolona, ale jak czytam ten wątek to jednak nie zawsze wygląda to tak kolorowo..
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2fwa3e3kgcq7qmna.png
  • afro.ninja 30.08.11, 14:59
    Jullady, a czego ty sie spodziewasz po szpitalu? Madalinskiego, to ani dobry, ani zly wybor, nie jest tam zle, ale zeby byc bardzo zadowolonym z pobytu w tym szpitalu, to juz moim zdaniem przesada. Ale ludzie nie sa wymagajacy...
  • ulla79 30.08.11, 15:26
    a ja jestem wymagająca i było ok smile rodzilam w lipcu - leżałam tydzień na patologii - niestety nie wyremontowane tam bylo i akurat pierwsza sala z oknem na wejście slużbowe więc głośno - ale idzie się przyzwyczaić jak w domu miałam remonty z wiertarką udarowąsmile poród długi ale z moją położna na dyżurze - maż obok, znieczulenie dostalam kiedy chciałam. potem lezelismy 2 godzinki i na poporodową - no i tu sie zbuntowałam bo trafiłam na 3 os bez łazienki. a sie okazuje ze moja praca pozwala mi na sale 1 osobowa za free wiec sie przeniosłam smile
    oczywiście jedzenie jest ponizej wszelkich standardów ale po tygodniu to zupki mleczne z rana są super pyszne smile
    wszystkie pielegniarki i połozne byly mile. jak mielismy smółke w pieluszce 1szej nocy i sie baliśmy co to mąż poszedl po kogos o 3 rano i przyszły we 4 zobaczyc co sie dzieje. doradczyni laktacyjna z pol godziny ze mna spedzila i mi wszystko wyjasnila. takze uwazam ze bylo ok.
    to zalezy na co na kogo sie trafi.
  • margot79 03.10.11, 18:43
    Urodziłam w czerwcu córkę. Najpierw przez ponad dwa tygodnie leżałam na patologii ciąży. Warunki lokalowe dobre, ale leżeć tyle czasu w piwnicy i mieć okna dokumentnie zasłonięte przez baraki budowlane... było to dołujące. Zwłaszcza dla dziewczyn, które musiały leżeć non stop. Położne były różne - niektóre miłe, niektóre nie bardzo. Salowe b. miłe smile Jedzenie paskudne (zwłaszcza że miałam dietę).
    Miałam cc w trybie nagłym. Wszystko w porządku, rana się dobrze goiła. Ale opieka poporodowa nie najlepsza - szpital był w tym czasie bardzo oblegany i położne nie miały czasu, a może i ochoty, żeby pomóc. Nikogo też nie interesowało, czy kobieta po ciężkim porodzie jest w stanie sama się dzieckiem opiekować.
    Leżałam po cc ponad tydzień i się swoje naoglądałam. Jedna dziewczyna rodziła sn, mimo że dziecko było ułożone nóżkami w dół i miała wskazanie na cc. Jednak na IP dwie lekarki ją obmacały i stwierdziły, że pupa jest główką. Na szczęście maluch urodził się zdrowy, ale poród był bardzo ciężki.
    Jednak nie tylko złe słowa mogę powiedzieć. Niektóre położne były naprawdę kochane. Lekarze także. Byłam trudnym przypadkiem medycznym i nie wypuścili mnie ze szpitala, póki nie mieli pewności, że dam radę funkcjonować. Kiedy okazało się, że nie mogę karmić, to przysłano do mnie bardzo miłą doradczynię laktacyjną, która dokładnie wyjaśniła jak zatrzymać laktację. Jest też możliwość skorzystania z porad psychologa.

    --
    Tu powinna być sygnaturka! Kto mi skradł sygnaturkę??
  • kadras1983 21.11.11, 20:12
    Właśnie szukam szpitala gdzie mam rodzić pragnę nadmienić że to moje pierwsze dziecko. O Madalińskiego mam mieszane uczucia przez ok 2 lata chodziłam do przychodni ginekologicznej zanim trafiłam do odpowiedniego lekarza "zaliczyłam 3" (włącznie z badaniem piersi a chciałam się dowiedzieć czy mam nadżerkę czy coś innego). Jak wreszcie trafiłam do odpowiedniego lekarza na początku super kontakt z dr Przybyłkowską z czasem jak zaczęło dochodzić jej pacjętów (tak myślę jak się do niej zapisywałam to na wizytę czekało się miesiąc, w lutym 2011 czas oczekiwania na wizytę wydłużył się ok 3 m-cy) to kontakt był coraz grorszy już tak bardzo się nie interesowała. W maju zleciła pobrać wycinek do analizy. Umówiłam się na termin zabiegu, zrobiłam badania i w wyznaczonym terninie stawiłam się w izbie przyjęć. I dopiero wterdy się zaczęło !!! Pani która zapisywała mnie NIE UPRZEDZIŁA, że to tylko wizyta, która ma mnie DOPIERO ZAKWALIFIKOWAĆ DO ZABIEGU !!! A NIE TERMIN ZABIEGU !!!. Po wizycie u "lekarza", który zapytał się mnie kiedy będę miała okres ( tak jakby nie mogła zapisać tego do karty p. ginekolog !!!, no ale dzięki temu ważnemu pytaniu odbyła się DODATKOWA wizyta i konsultacja) zostałam ZAKWALIFIKOWANA DO ZABIEGU !!!.

    Przyjechałam na drugi wyznaczony termin zgłosiłam się do izby przyjęć i tam zastałam kolejną niespodziankę ponieważ nie posiadałam zaświadczenia, że jestem zaszczepona na wirusowe zapalenie wątroby, (pomino wyników badań że nie jestem chora i przeszłam operację przegrody nosowej 5 lat temu !!! - byłam szczepiona, ale nie dostałam papierka). Zostałam poinformowana, że albo podpiszę OŚWIADCZENIA w którym w razie "przypadkowego" zarażenia nie wniosę sprawy do sądu!!!, lub zabieg nie ZOSTANIE WYKONANY!!!.
    Zdecydowałam się miałam dosyć czekania i zastanawiania się czemu nie mogę zajść w ciążę. Wyczekałam się do "kolejnego" lekarza aby mnie ZNOWU ZAKWALIFIKOWAĆ DO ZABIEGU !!! I co zgadnijcie...
    ZAKWALIFIKOWAŁAM SIĘ !!!.... ZNOWU.
    Trafiłam na oddział godzina 12.00 (przyszłam ok. 8.30) głodna i spragniona, bo przed zabiegeiem nie wolno jeść i pić!
    Poczekałam ok godziny trafiłam na salę i tu same POCHWAŁY personel, który przeprowadzał zabieg bardzo miły, (poraz pierwszy w życiu pielęgniarka idealnie założyła welflon - wogóle nie bolał, zero siniaków i skrzepów). Zostałam bardzo delikatnie wybudzona z narkozy i przenieniona po zabiegu do sali. Sale czyste, 2 osobowe z łazienką, paperem toaletowym, itd.
    Przespałam, przeleżałam kilka godzin na sali i NIKT DO MNIE NIE PRZYSZEDŁ I NIE SPRAWDZIŁ JAK SIĘ CZUJĘ!!! Po ok 2 godzinach po zabiegu poszłam do pielęgniarki zapytać się czy mogę się czegoś napić bądź zjeść ( tak mogę ale muszę sobie przynieść sama z bufetu bo pacjętki z chirurgii jednego dnia NIE DOSTAJĄ ŻADNEGO POSIŁKU !!!) OK. 17.00 przyszła salowa i ze zdziwniem zapytała się CO JA TU ROBIĘ ?! bo wszystkie paciętki z chirurgi jednego dnia już dawno wypisali ?! O 19 przyszedł lekarz na obchodzie zapytał się "dobrze się Pani czuje?" pomacał brzuch i powiedział może Pani iść do domu. Wyszłam o 20 głodna i spragniona !!! a podobno po zabiegu miałam wyść najpóżniej o 15?!

    Drugi przypadek i tu OSTRZEGAM PRZYSZŁE MAMY!!!
    chciałam, żeby moja Pani ginekolog (dr Przybyłkowska) prowadziła moją ciążę, dowiedziałam się, że NIE POZWOLĄ JEJ NA TO!!! bo prowadzi klinikę jakąś tam !!!. Zleciła USG potwierdzające ciążę ( na USG miałam czekać ponad miesiąc!!! - zrobiłam prywatnie ze względu na moją pracę najwyższa grupa szkodliwości). Wróciłam na madalińskiego z zapewnieniem, że przyjmie mnie pierwszy lepszy lekarz, "aby stwierdził ciążę i wypisał zaświadczenie do pracy". Przyszłam i co?! ... w rejerstracji zostałam poinformowana, że dr Kozłowska lub Koziorowska nawet MOWY NIE MA ŻEBY MNIE PRZYJEŁA poszłam do drugiej, która w tym czasie przyjmowała. Dr Baryłka (dokładnie nie pamiętam nazwiska coś związanego z beczką) tu ją zacytuję
    "NIE PRZYJMĘ DZISIAJ PANI, NIE MAM OCHOTY NA KOLEJNĄ CIĘŻANĄ PACJĘTKĘ MAM ICH POD DOSTATKIEM, PROSZĘ WYJŚĆ" a ja tylko chciałam, żeby wypisała mi zaświadczenie do pracy !!!.
    Poszłam do rejestracji i poprosiłam o zapiasanie mnie do dwóch kolejnych poleconych lekarzy jako mojego lekarza prowadzącego i co się okazało NIE BO PROWADZĄ JAKIEŚ BZDURNE KLINIKI!!! (a recepcjonistka wmawiała mi jeszcze, że tylko u nich jest BEZPŁATNA - szkoła rodzenia - KŁAMSTWO!!! namawiała mnie także żebym założyła u nich sobie kartę tak żebym miała u nich lekarza prowadzącego!!!).
    W sumie w szpitalu na Madalińskiego "gdzie personel jest przyjazny" dostałam odmowę prowadzenia ciąży (poprzez rerestrację bądź od samych lekarzy) od 5 LEKARZY!!!.

    Poszłam do INVICTA do dr Szpetnar, bardzo rzeczowa kobietka (chodzę do niej na wizyty z NFZ-u), a USG jakie u nich wykonałam w 12 tyg. ciąży super nawet widziałam maluszka w 3D. (choć odpłatna) Fachowa i bardzo miła obsługa zarówno lekarze jak i cały personel.

    Mam bardzo mieszane uczucia związane ze szpitalem na Madalińskiego jest czysto ale personel jest OKROPNY !!! mam wrażenie, że szpital nastawiony jest na tzw. SZTUKĘ a nie na pacjęta (z wyjątkiem osób, które robiły mi zabieg na oddziale chirurgii jednego dnia).
    PRZYSZŁE MAMY UWAŻAJCIE bo w tym szpitalu dużo słodzą, żeby tam rodzić!!! (na izbie przyjęć dowiedziałam się dzisiaj, że na poporodówce NIE MA MOŻLIWOŚCI DOKARMIANIA nawet jeśli matka nie ma mleka, bądź ma bardzo słabą laktację).
    Niewiem jaki jest personel przyjmujący porody i niewiem jak czy zdecyduję się na poród w tym szpitalu. Proszę o wasze opinie, wrażenia dotyczące porodu.
  • pstrabiedronka 21.11.11, 22:05

    prowadzę (kończę już) trzecią ciążę w przychodni na Madalińskiego.
    Powiem tak - jest tam duży bałagan, zawsze był - teraz i tak jest o niebo lepiej niż było np. 5 lat temu.

    Ale musze tez przyznac - że chętnych jest strasznie dużo i pewnie nie jest łątwo zapanować nad codziennym tłumem w przychodni, kiedy przyjmuje 15 lekarzy.

    Personel - w przychodni znam chyba już wszystkie panie smile i faktycznie jest kilka takich co jak np. siedza w rejestracji to po pierwsze wszystko idzie wolno i opornie, wszystko jest problematyczne, komunikacja fatalna...
    Ale jest też dużo bardoz życzliwych osób, które starają się działac sprawnie i przyjaźnie i zawsze wyjaśnią, pomoga, pokierują, doradzą gdzie pójść, co zrobić. Po prostu - zależy na kogo się trafi...

    Na USG się czeka - oczywiście. Ale nie nzam przychodni, gdzie robią darmowe USG z dnia na dzień - przykra rzeczywsitośc naszego kraju.
    Mi się udawało zawsze robić tam za darmo i w terminie. Tzn robiłam te obligatoryjne USG - w 12, 25 (chyba?) i po 30 tygodniu.
    Jak się chodzi regularnie do lekarza w przychodni to skierowanie dostaje się odpowiednio wcześniej, żeby była możliwośc zapisania się w odpowiednim tygodniu. Jak mówię - mi sie zawsze udawało, oczywiście zapisywałam się na ok. 3 tyg. wcześniej.

    Rodziłam tam już dwa razy - z pierwszego razu nie jestem zadowolona, z drugiego juz tak. Moje obserwacje dawały mi powody żeby myśleć, ze wszystko się zmienia - tzn 3 lata temu było dużo lepiej niz 5 lat temu. I nie mówię tylko o remoncie, czystości sal itp... mówię właśnie o personelu, o podejściu.

    Natomiast z namawianiem do porodu w tym szpitalu nigdy się nei spotkałam od nikogo.
    To mnie powiem szczerze dziwi, bo nawet nie wiem gdzie i kiedy miałabym takie zachęty słyszeć. Tak samo o szkole rodzenia...

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9pc0ztthopxbp.png
  • nemira79 22.11.11, 14:16
    Rodziłam w tym szpitalu w 2009, sam poród wspominam strasznie - poza studentkami nikt się mną nie interesował (dodam że byłam jedyną rodzącą tego dnia więc położne nie były zajęte). Sama musiałam dopominać się o antybiotyk co 4h. Na szczęście zmienił się dyżur i wszystko zakończyło się dobrze po 1h czasu. Nowy lekarz był bardzo kompetentny i muszę przyznać że nawet przyszedł do mnie na oddział kolejnego dnia zobaczyć jak się czuję (miałam porwane łożysko i straciłam prawie litr krwi).
    Gorzej oceniam niestety oddział poporodowy i pediatrów. Przez dwa dni oglądała mojego Maluszka jedna Pani doktor i nawet chciała nas wypisać przed końcem 2giej doby ale ze względu na mój stan lekarze się nie zgodzili - i dobrze bo 3ciego dnia przyszedł inny pediatra i stwierdził że dziecko ma złamany obojczyk!!!

    Na poporodowym jak się o coś nie poprosiło to panie same z siebie się nie wyrywały.
    Cały czas mówiono mi tylko że muszę wszystko sama - wyganiano męża bo Panie po cesarce same sobie radzą. A ja siadałam na łóżku i mdlałam po stracie litra krwi ale dla położnych to był "poród naturalny" - nieważne że kwalifikowałam się do przetaczania krwi sad

    Ogólnie drugi raz nie zdecydowałabym się na ten szpital bez zaplecza indywidualnej położnej i opieki ordynatora w tym szpitalu lub chociażby lekarza z tego szpitala. Tam na Izbie przyjęć jak wypełniasz papierki i Pani nie zna nazwiska lekarza to tak jakbyś była z innej planety.
  • pstrabiedronka 22.11.11, 23:40
    ja byłam po raz po cesarce i moja mama siedziała obok łózka cały dzień - więc wcale nie jest tak, że panie po cesarce same sobie radzą bo sobie niektóre nie radzą.
    Mama siediała spokojnie i cicho w kąciku - starała się nikomu nie przeszkadzac tylko podawac mi dziecko do karmienia, przewijała, przebierała.
    Nikt jej nie wyrzucał.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9pc0ztthopxbp.png
  • tylkocafe 14.12.11, 13:23
    Zdecydowanie polecam szpital.Nasza córka(3dziecko) urodziła sie przez planowe cc.Opieka na sali pooperacyjnej bardzo dobra,ketonal był podany zanim zdążyłam jęknąć.Sala poporodowa lepsza jak hotelu-3osoby w sali i łazienka.Wyzywienie szpitalne,ale bardzo mi smakowało.Pani psycholog i pani doradca laktacyjny są do dyspozycji pacjentek(bardzo dziękuję za cenne rady dotyczące zazdrości starszego synka i laktacji)Pstra biedronko-zycze Ci cierpliwości w kolejkach w przychodni i udanego porodu.Mimo trochę złej organizacji w przychodni myslę,ze warto.Jesli przypadkiem przytrafi mi się 4dziecko(tfu,tfu) to tylko tam poród.
    Pssmirktan po cieciu cesarskim jest wskazaniem do kolejnego cięcia
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/2c431d75e0.png
  • pstrabiedronka 15.12.11, 14:40
    tylkocafe napisała:

    > Pstra biedronko-zycze Ci cierpliwości w kolejkach w przychod
    > ni i udanego porodu.Mimo trochę złej organizacji w przychodni myslę,ze warto.J
    > esli przypadkiem przytrafi mi się 4dziecko(tfu,tfu) to tylko tam poród.
    > Pssmirktan po cieciu cesarskim jest wskazaniem do kolejnego cięcia

    juz po porodzie i tez jestem mega zadowolona smile

    wiem, ze to wskazanie ale ja bardzo ale to bardzo chciałam go uniknąć (cc) - co mi się udało już 2 razy smile po pierwszym cc urodziłam dwoje dzieci siłami natury smile
    Podpisuje sie pod twoimi wrazeniami. Sala położnicza super, wszystko inne tez
  • bobomama 01.02.12, 13:28
    wszystko jest fajnie jak nie ma żadnych problemów i powikłań....a jak coś się zdarzy to już tak pięknie nie ma a przecież od tego są szpitale aby w takich sytuacjach dobrze działać a nie tylko jak jest "książkowo"...
  • bobomama 01.02.12, 13:25
    rodziłam w tym szpitalu w 2011 i było podobnie czyli personel jest niereformowalny....na wstępie przy przyjmowaniu położna wyśmiewała się z kobiet które chcą rodzić z mamą (mimo iż na szkole rodzenia tam zachęcają do porodu z kim kobieta się najlepiej czuje) ja rodziłam z mężem i całe szczęście bo tak to na położną liczyć za bardzo nie ma co...my trafiliśmy na noc wiec podano mi papawerynę w celach rozkurczowych i kazano mi iść spać!!! spowodowało to spowolnienie akcji i męczenie do rana...po czym przyszedł nowy zespół i dostałam oksytocynę bo mam szybko urodzić...w trakcie samej akcji 2 fazy porodu opieka fatalna!!! położna wchodziła wychodziła i tak w kolo, kilku lekarzy każdy co innego mówi jeden "przeć" drugi "nie" w dodatku jedna lekarka wyrwała mi wenflon z ręki twierdząc ze przy bólach porodowych to taki ból to nic więc nic z nim nie zrobiła..nie mówić już o drzwiach na korytarz które prawie każdy zostawiał po sobie otwarte!!! porażka!! aż na koniec przyszedł główny lekarz dyżurujący udzielając mi reprymendy dlaczego krzyczę..ogólny chaos...opieka na poporodowej też nie lepsza- fajnych położnych jest dosłownie kilka a reszta traktuje rodzące jako "zło konieczne". Nie patrząc w dokumentację pacjentki wszystkie traktują według standardu nie zależnie od tego czy były powikłania czy nie...tak jak moja przedmówczyni pisze że "pacjentki radzą sobie same" a gdzie jest prawo pacjenta do dodatkowej opieki??? do tego dodatkowe komentarze kpiące z pacjentek które proszą o pomoc innych osób a już nie daj Boże rodziny! po co ci mąż lub mama...lekarze między sobą mają kiepski przepływ informacji i dopytać się o konkrety jest trudno, dokumentacje mi uzupełniali po kilku dniach przy mnie...dziecku test na fenyloketonurię robili przy wypisie bo "zapomnieli" i jeszcze mnie pielęgniarka upomniała ze dlaczego to ja nie dopilnowałam....porażka!!! wszystko robią "z łaską" np jak w nocy dostałam ataku duszności przy karmieniu dziecka piersią i poprosiłam położna to przyszła i stwierdziła co ja mam pani pomóc pani musi sobie sama poradzić na co ja do niej niech chociaż dziecko weźmie mi z rąk abym nie upuściła bo leżałam na łóżku i dopiero druga mi pomogła...ogólnie porażka nie polecam!!!
  • princessa.of.persia 15.02.12, 10:06
    Rodzilam w maju 2010. Ogólnie nie było zle ale...

    Do porodu przyjechałam po odejściu wód ok 16. Czekałam w poczekalni godzine, pod krzesłem była kaluza wody. Przyjęto mnie z zastrzeżeniem że moge czekać na korytarzu na wolny pokój. Była że mną jeszcze jedną dziewczyna. Czekaliśmy obydwie na sale. Ona dostała jedynkę bo miała wykupiona polozna. Ja poszłam do dwójki,która była pusta. Parę razy prosiłam aby mnie do jedynki przenieśli ale potem już mi było wszystko jedno. całą noc nic sie nie działo więc spalam. Rano podali oksy i dostałam takich boli że płakałam i blagalam o znieczulenie. No i właśnie z tym pojawił sie problem. A to anestezjologa nie było, a to był na operacji a to coś innego. W końcu przyszedł. Pani była bardzo niemila,mówiłam jej że idzie skurcz i że nie wiem czy dam radę sie nie ruszać aby poczekala a ona na to że proszę siedzieć spokojnie. Dostałam lekkiego mrowienia w nogach to sie na mnie wydała że jak to przecież nie powinnam. Zanim pojawiły sie skurcze parte to polozna przychodziła tylko raz na jakiś czas.Potem poród był ok, polozna fajna chciała abym przyjmowała różne pozycję ale ja pół roku lezalam plackiem i miałam słabe mięśnie i nie miałam siły na te wszystkie pozycje. Polozna masowala krocze ale i tak mi nacieli. Łożysko oglądali bardzo dokładnie. Nawet zawolali lekarza bo polozna miała jakieś wątpliwości ale było ok.

    Na poporodowym miałam problem z karmieniem. Raz pielęgniarka zapytała jak sobie radzę a Ja z tego stresu sie rozryczalam że sglodze dziecko że nie umie jej przystawic itp. Następnego dnia już był u mnie doradca laktacyjny i chyba dwa dni przychodził. Pielęgniarki codziennie kapaly i ubieraly maluszki. Zaraz po samym porodzie pielęgniarka zadbała abym sie wysikala bo jak nie to cewnik założą. Dała mi lodowata kostkę do przełożenia na krocze i czopek przeciwbolowy. Jedzenie ok nie narzekalam. Minus dla mnie to za daleko łazienka. I że strasznie pilnują godzin odwiedzin. Jak mąż przyjechał wcześniej to musiał prosić aby go wpuszczono.
    Ogólnie mimo niedogodności w tym roku znów zamierzam tam rodzic bo ogólnie było ok a zdaje sobie sprawę że w każdym szpitalu jest coś nie tak. Najbardziej negatywnie wspominam że był kłopot z tym znieczuleniem. Mam nadzieję że teraz sie to nie powtórzy. I że jest taki podział że kafki nie wykupi sie poloznej to marne szansę na jedynkę-chyba że jest małe oblozehnie.
  • pstrabiedronka 15.02.12, 16:34
    miałas pecha - to nie tak, ze "marne szanse" jak nie wykupisz połoznej.

    ja nie miałam położnej a byłam w jedynce i kilka moich koleżanek. Po prostu trafiłas na taki moment że wszystkie sale zajęte - zdarza się po prostu
    --
    http://lbym.lilypie.com/AU5Jp1.pnghttp://lb4m.lilypie.com/zZ3sp1.pnghttp://lb1m.lilypie.com/Bi1Pp1.png
  • bobomama 15.02.12, 21:24
    pech nie pech..zależy na kogo się trafi, mi nawet lekarka prowadzącą ciążę z tego szpitala!!! nie mówiła dobrze o położnych!!! tam po prostu nie jest tak super..trafić na dobra położną to trzeba mieć szczęście; ja trafiłam do jedynki i nie mieliśmy wykupionej położnej i panie które się mną "zajmowały" (bo akurat rodziłam przez 2 zmiany) nie wywarły najlepszego wrażenia..najpierw pierwsza kazała mi iść spać i tak mi doradzała abym tylko nie rodziła na jej zmianie bo sama chciała iść spać a ta rano tak była zabiegana i trudno ją było "złapać" i nie wspomnę już o tym że przeć mi kazała na leżąco na plecach....a o aktywnym porodzie to mówią tam tylko na szkole rodzenia!!!! Jak chciałam w nocy na piłce się kołysać i chodzić to mi położna kazała iść spać żeby rano rodzić....a już nie wspomnę o położnych z sali poporodowej...wielkie damy! NIE POLECAM!!!!
  • pstrabiedronka 15.02.12, 21:42
    strasznie się ekscytujesz

    rodziłam tam 3 razy i jestem zadowolona
    faktem jest że tylko częśc położnych proponuje inne pozycje niz półsiedząca na łóżku porodowym. Ale to nadużycie pisać, że "o aktywnym porodzie to mówią tam tylko na szkole rodzenia" - po prostu Ty trafiłaś na położną, która niespecjalnie Ci w tym pomagała, ale tych położnych pracuje tam bardzo dużo i naprawde większość jednak jest w porządku i pomaga rodzącym.


    http://lbym.lilypie.com/AU5Jp1.pnghttp://lb4m.lilypie.com/zZ3sp1.pnghttp://lb1m.lilypie.com/Bi1Pp1.png
  • quick-share 15.02.12, 22:34
    ja jestem w szoku jak czytam te negatywne opisy

    pierwszy raz rodziłam w styczniu 2008 na Inflanckiej a drugi raz w czerwcu 2010 na Madalińskiego
    i drugi poród to była bajka w porównaniu z pierwszym
    mimo ze pierwszy trwał krótko bo jak juz przyejchalismy do szpitala to w niecałą godzine było po wszystkim to zdążyli mnie naciąć (mimo ze wszystko szlo bardzo szybko, nie było problemów)
    za drugim razem chciałam mieć swoją położną ale na miejscu okazało sie ze ta wybrana (pani Ania Soszynska) ma akurat dyżur wiec nie chcialam zastępstwa
    rodziłam z pania Anią, przychodziła raz na jakis czas, nie była z nami non stop (bo byla na dyżurze wiec miala tez inne pacjentki) ale dlam nie to nawet lepiej bo siedzielismy sobie z mężem sami smile
    nikt mi nie proponował oksytocyny ani nic..
    jak przyszło do parcia to pytała w jakiej chce pozycji itp

    nie zapłacilismy ani grosza a było wszystko super smile
    potem niestety trafiłam do sali bez łazienki (przed remontem), spędziłam z synkiem w szpitalu 5 dni i caly personel (od pań slaowych po pediatrów) naprawde oceniam najwyżej jak można, wszyscy mili, pomocni, życzliwi smile
    tylko z wypisem był problem bo jedna lekarka powiedziała że już nas wypiszą a inna miała odmienne zdanie, koniec końców wyszlismy na własne żądanie
    ale nawet w takiej sytuacji szpital sie na nas nie wypiął tylko zapisali nas na wizyte do przychodni za kilka dni żeby sie upewnić że wszystko jest dobrze smile

    ja byłam w wielkim szoku (po wcześniejszych doświadczeniach na Inflanckiej), nei mogłam wyjść z podziwu że personel szpitala może być tak przyjazny smile (a dodam jeszcze ze na Inflanckiej wykupilismy jedynke po porodzie, kosztowała chyba 250zł za dobe wiec troche kasy im zostawiliśmy)
  • bobomama 16.02.12, 08:57
    ponieważ u Was były to kolejne porody to przechodziłyście je może z innym podejściem, ja tez byłam w ogromnym szoku podczas pobytu w tym szpitalu....mimo ze tam miałam lekarza prowadzącego i chodziliśmy na szkołę rodzenia. Spędziłam w szpitalu 5 dni z uwagi na komplikacje i swój stan zdrowia ale więcej bym nie zniosła..Zauważyłam że położne inaczej traktują pierworódki a inaczej wieloródki- bo one są lepiej obeznane w sytuacji. Niemniej jednak mimo ze to był mój pierwszy poród i nie nastawiałam się na super extra pobyt to najwięcej żalu mam do opieki poporodowej..która nie dość ze sama niechętnie pomagała to jeszcze utrudniała dostęp osoby do pomocy, aż konieczna była interwencja u przełożonych i wówczas nastąpiła cudowna przemiana....
    Możecie sobie być w szoku czytając negatywne opinie niemniej jednak po to są fora aby każdy mógł swoje zdanie wyrazić...i tak i tak nikomu tego szpitala nie polecę!!!!
  • hhcurdk 20.02.12, 17:17
    Unikaj tego szpitala, naprawdę polecam inflancką tam najwięcej usług jest za darmo a ja na Madalińskiego przeżyłam traumę.
    Niedawno rodziłam w szpitalu na Madalińskiego w Warszawie i jestem załamana. Nie wiem co dla nich oznacza rodzić po ludzku? Ładna porodówka tak, ale brak kompetentnych lekarzy, którzy poinformują o stanie zdrowia i przebiegu porodu. Jeżeli ktoś zastanawia się nad wyborem szpitala to unikajcie tego miejsca, piszę to bo chcę mieć czyste sumienie.
    Trafiłam na izbę przyjęć na badanie, chciałam rodzić gdzie indziej ,ale tam było bliżej tego dnia. Lekarz badając mnie ginekologicznie tak wsadził mi głęboko palce, że aż syknęłam (dzień przed terminem porodu chyba bada się delikatnie) i stwierdził 2 cm, sądzę, że to on do nich doprowadził. Zostaliśmy więc. Nikt do mnie nie zaglądał przez 4 godziny, dobrze, że mąż był obok.
    Nikt w czasie porodu mnie nie poinformował, że są jakieś problemy (byłam przytomna, mój mąż był obok i kilka razy pytaliśmy się czy wszystko ok), o niedotlenieniu dziecka i zagrażającej zamartwicy płodu dowiedziałam się z karty wypisowej odebranej 10 dni po porodzie. Nikt nie powiedział, że był zakładany próżnociąg, w czasie porodu mówili, że to pylotka, ja nie widziałam co robią tyko, że lekarz mi na brzuchu się położył wyciskając malucha ( myślałam, że to normalne procedury) dzień po porodzie na obchodzie lekarz zapytał się czy miałam vakum, nawet nie wiedziałam co to jest powiedziałam, że nie a on się zdziwił i powiedział, ze tak jest w karcie. Nikt nie przyszedł omówić stanu mojego (byłam szyta bardzo głęboko co dopiero mój ginekolog mi powiedział) ani dziecka a po 3 dniach okazało się, że był krwotok do mózgu i nikt nie ostrzegł, że był problem w czasie porodu, że trzeba dziecko obserwować, żadnych informacji odbębnili swoje, dziecko jako produkt uboczny porodu (dziecko mi przewieźli do innego szpitala, gdzie od razu podłączono je pod aparaturę monitorującą i dostało leki przeciwdrgawkowe profilaktycznie, ponadto powiedziano mi, że nie wolno dzieckiem potrząsać, kołysać, bardzo ostrożna pielęgnacja bo może dojść do kolejnych krwotoków...( a na Madalińskiego przez 5 dni nikt nawet mnie nie ostrzegł, że na coś trzeba zwracać uwagę, że trzeba bardzo uważać, że dziecku coś grozi). Nie byłam jedyną pacjentką tego dnia, gdzie tak zakończył się poród, gdzie przyśpieszali go na siłę i skończył się przóżnociągiem, bo im sal brakowało to przyspieszali.
    Pediatrzy i rehabilitanci oglądający mój skarb w innym już szpitalu byli oburzeni mówili, że powinnam mieć cesarkę, że próżnociągu się nie stosuje już a na pewno nie tak lekkomyślnie. Co więcej gdyby nie obecność mojego męża to by nikt nawet do mnie nie zajrzał bo w nocy położone tylko gadały i śmiały się i zapomniały, że jestem w sali obok. Po porodzie gdy mój maluch jeszcze był w innym szpitalu przyjechałam na izbę przyjęć z gorączkę i ostrym bólem w brzuchu, nawet nie chcieli mnie zbadać chociaż opieka po porodzie ich obowiązuje. Dla nich najważniejsza jest kasa z porodu a jak on się odbędzie i co potem się dzieje z dzieckiem mają gdzieś.
    O stanie zdrowia mojego dziecka poinformował mnie dopiero lekarz w innym szpitalu. Koleżanka z która byłam na sali również po takim porodzie nawet nie wiedziała, ze jej dzieck zabrali i wykonywali usg główki dowiedziała się dzięki mnie, jak powiedziałam że mojemu maluchowi robili, to sama zaczęła drążyć temat u lekarki. Co więcej nie odebrali od nas dokumentów, które wypełnialiśmy na izbie przyjęć takich jak zgoda na świadomy poród, zgoda na przetoczenie krwi, wywiad epidemiologiczny i nawet się nie zorientowali co znaczy, ze osoby przeprowadzające poród nawet nie zajrzały do naszej karty!!!
    Proszę dwa razy pomyślcie, a jeśli już tam to pilnujcie by mąż był przy was cały czas i domagajcie się wiedzy na temat tego co robią! A najlepiej nagrajcie chociaż na dyktafonie! Trzymajcie się ciepło i powodzenia!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka