Najnowsze opinie o szpitalu na Inflanckiej Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam,
    proszę Panie, które rodziły w tym szpitalu o opinie. Proszę o wpisy z porodów od października 2012 r. Najbardziej interesuje mnie kwestia znieczulenia zewnątrzoponowego (czy zawsze jest dostępne ) oraz namiary na fajną położną (nie znam dobrze personelu szpitala a interesuje mnie indywidualna opieka położnej ).
    Prowadzę swoją ciążę w tym szpitalu i jak na razie jestem bardzo zadowolona smile
    Z góry dziękuję za pomoc
    Kasia
    • Koleżanka rodziła 19 listopada, jest bardzo zadowolona, nie miała wynajętej położnej. Znieczulenie bez problemu, bardzo fachowy personel zarówno na porodówce, jak i na położniczym. Pomoc w zakresie karmienia, co dla pierworódek ważne, super warunki podobno.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/n59yanlikb08wr3m.png
    • Witam,
      ja również jestem zainteresowana najświeższymi opiniami Mam, które rodziły swoje Pociechy w szpitalu na Inflanckiej. Jestem Bardzo zainteresowana odpowiedzią na pytania takie jak:
      - czy w dniu w którym rodziłyście było bardzo dużo porodów, czy w związku z tym musiałyście czekać na salę albo spotkały was inne nieprzyjemne sytuacje związane z dużą liczbą rodzących?
      - czy korzystałyście z kąpieli w sali porodowej w wannie?
      - czy warto wykupywać opiekę indywidualną położnej, czy standardowa pomoc jest wystarczająca?
      - czy mogłyście bez problemu w ostatnim czasie skorzystać ze znieczulenia?
      -czy prosiłyście o pobranie krwi pępowinowej położną?
      - czy opieka na oddziele poporodowym jest w porządku:
      a) pomoc przy karmieniu
      b) pomoc przy przewijaniu i przebieraniu
      c) czy istnieje możliwość poproszenia o dokarmienie jeśli ma się problem z laktacją?
      - jak wygląda sytuacja z odwiedzinami - czy są tam pielgrzymki odwiedzających?
      - jak wygląda kwestia wypisu, czy długo czekałyście na powrót do domku z Maluszkiem?

      Będę wdzięczna za pomoc. Czekam na swój termin w Święta Bożego Narodzenia, troszkę denerwuję się datą, że będą jakieś niedogodności związane z nią, np urlopy, braki personalne, bardzo dużo rodzących, ogólny bałagan świąteczny itp...
      • Urodzilam pod koniec listopada
        * liczba porodow to srednio 20 na dobe (informacja od lekarza), jak ja rodzialm akurat ruch na porodowce nieduzy, ale to byl dzien. Pani powiedziala, ze bywa roznie, ale ogolnie jest bardzo duzo rodzacych,
        * z tego tytulu nie spotkaly mnie zadne nieprzyjemne sytuacje (oporcz tabunow zwiedzajacych poloznictwo w sobote, to bylo naprawde uciazliwe, jak do niektorych pacjentek przychodzilo po 4-5 osob i przesiadywali na korytarzu)
        * w sali nie mialam wanny, ale nie mialam tez potrzeby korzystania
        * ja trafilam na super polozna z dyzuru (tak pokierowala porod, ze urodzilam dziecko 4350 bez naciecia i pekania, za co bardzo jestem wdzieczna) uwazam, ze nie ma sensu wynajmowac wlasnej, chyba ze masz potrzebe, zeby byla z Toba caly czas, ze mna byl maz i w razie czego wolal
        * znieczulenie (tez korzystalam drugi raz) polozna sama przyszla i zaproponowala, nie bylo zadnego problemu, za chwile byl anestezjolog
        * krwi nie pobieralam
        Noworodki:
        zarowno na patologii ciazym jak i porodowce opieka lekarzy i poloznych super, tak noworodki niestety wypadaja fatalnie, jak dla osoby rodzacej pierwszy raz to moze byc ciezko
        * odwiedziny j.w.
        * zero pomocy przy przewijaniu (akurat mi nie byla potrzebna), przy karmieniu owszem, ale tylko w tygodniu jak jest polozna laktacyjna
        * o pomocy przy przebieraniu zapomnij, sama rozbierasz dziecko do obchodu i sama je ubierasz
        * dokarmiaja z marszu jak tylko powiesz, ze dziecko placze, a nie wiesz dlaczego (na pewno jest glodne!)
        * wypisy sa rano i wieczorem, z reguly 48 h od porodu, chyba ze zoltaczka silna albo inne badania (ja mialam gbs+)
        * urodzilam w pt wieczorem wyszlismy w poniedzialek po poludniu.
        Ogolnie polecam, bylam zadowolona z pobytu, warunki luksusowe, jedzenie b.dobre jak na szpital.

        • Do anciarek2012
          Dziękuję Ci serdecznie za tak szczegółowy opis warunków szpitala. Bardzo mi pomogłaśsmile Pozdrowienia dla Ciebie i Maluszkasmile
          • Do ania-0726
            Czy mogłabyś podzielić się swoimi opiniami na temat szpitala? Zdecydowałaś się na Praski czy Inflancką? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie informacje i cenne rady. Również rozważam te dwa szpitale i to pierwszy poród więc jest sporo stresu smile Czy korzystałaś ze szkoły rodzenia w którymś z tych szpitali.
            Pozdrowienia
            • Witam a ja mam takie zagadnienie...chcialabym trafic na sale jednoosobowa porodowa na bloku A.wiecie moze czy ciezko jest tam trafic,czy duzo chetnych czeka w kolejce??i czy jak juz sie uda to maz moze byc ze mna caly czas czy po 22 jest wypraszany?
              bardzo zalezry mi na rodzinnym porodzie ale z odrobina intymnosci
            • Cześć Maja,

              zdecydowałam się na Szpital Praski ze względu na mniejszy ruch.
              Tuż przed porodem odwiedziłam oba szpitale - wykonałam tam KTG i porozmawiałam z położnymi.
              Do szpitala pojechałam tydzień po terminie - zatrzymano mnie na patologii, ale moje oczekiwanie na poród nie trwało długo, w nocy mój synek zdecydował się przyjść na światsmile
              Generalnie szpital oceniam spoko. Na patologii zapytano mnie czy chcę mieć swój osobny pokój - każda z pacjentek leżała w pokoju sama, choć pokoje są dwuosobowe - nie ma oblężenia rodzących. Rodziłam w sali porodowej dwuosobowej, przedzielonej parawanem ale generalnie przez cały czas porodu w sali byłam tylko ja nie było innych rodzących - pomijając poród kobiety, która rodziła któreś z kolei dziecko i na salę została przywieziona na 10 min - ja się męczyłam z pierwszym dzieckiem 12 godzin. Jedynym mankamentem porodu była położna - FATALNA, ale mój mąż jakoś ją poskromił- trafiłam po prostu na okropną osobę na zmianie - na porodówkę przyjmowała mnie wcześniej baaardzo sympatyczna położna ale w trakcie porodu zmiana jej się skończyła i na koniec przyszła ta okropna kobieta - bardzo wielkim atutem jest to że przy porodzie jest mążsmile Dostałam znieczulenie na życzenie bez dodatkowych opłat. Po porodzie zostałam przewieziona do sali jednoosobowej ze wspólną łazienką na dwa pokoje - podobno trzeba pytać czy ten pokój jest wolny - nie płaci się nic dodatkowo - ta sympatyczna położna, która przyjmowała mnie na sali porodowej, sama zarezerwowała mi tę salę nie pytając mnie smile Po porodzie opieka bardzo miła i sympatyczna - pediatrzy i położne dla noworodków SUPER - pomagały, kąpały, pokazywały jak pielęgnować Malucha, jak przystawiać do piersi.

              Pozdrawiam,

              Ania
              • Aniu,

                bardzo dziękuję za odpowiedź, zdecydowanie przemawia ona na korzyść Szpitala Praskiego. Współczuję, że trafiłaś na tak nieprzyjemną położną w najważniejszym momencie. Gratuluję pojawienia się nowego członka rodziny. Jeżeli możesz mi polecić szkołę rodzenia do której chodziłaś to będę wdzięczna.

                Pozdrowienia dla Ciebie i Synka
                • Maju,

                  szkoła rodzenia do której chodziłam to właśnie szkoła przy szpitalu na Inflanckiej, gdzie nie zdecydowałam się rodzić- Beaty Szol, szkoła fajna - zmieniają się położne prowadzące, program jest ciekawy i ćwiczenia z fizjoterapeutką. Szkołę wybrałam bardziej pod kątem odległości od domusmile

                  Maju, a na kiedy Ty masz termin?

                  Pozdrawiam,

                  Ania
                  • Dzięki za informacje, ja mam termin na II połowę maja i już najwyższa pora zdecydować jaka szkoła rodzenia i jaki szpital ale ciągle mam wątpliwości... Strach przed nieznanym uncertain
                    • Witam
                      ja też mam pytanko odnośnie szpitala na Inflanckiej. czy któraś z Was miała kontakt z P. Beata Sikorą?? Chciałabym zmienić lekarza a zamierzam rodzic na inflanckiej co prawda termin Mam na sierpień ale ciekawa jestem czy Pani doktor ma dobre opinie.Aha a może ktoś z Was wie czy przyjmuje gdzieś prywatnie?Zanim zmienię lekarza chciałabym najpierw konsultacjismile
                      • Pani dr Beata Sikora prowadziła moją 1 ciąże na Inflanckiej a potem robiła mi cesarkę, nie mam powodów do narzekania, młoda ale kompetentna. Przyjmuje może na Kabatach razem z teściem Dr Sikorą obecnie Dyrektorem szpitala, ale nie wiem czy na pewno.
                        GABINET GINEKOLOGICZNY SŁAWOMIR SIKORA
                        02-798 Warszawa, ul. Polnej Róży 2/4
                        tel. (22) 649 71 67

                        --
                        http://www.suwaczki.com/tickers/w5wquay3pc29637r.png
                        http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dr7y8nt9l.png

                        Od kiedy na ziemię, tę ziemię, zstąpił duch, opuścił ją rozum.
            • Postanowiłam podzielić się z wami moją opinią o Inflanckiej. Rewelacja. 22 października 2012 roku urodziłam moje pierwsze dzieciątka Zosię. Miejsce urodzenia wybrałam nie przypadkowo, jak każda przyszła mama słuchałam i czytałam porad innych mam. Wpierw zdecydowałam o porodzie w wodzie, który jest niesamowity i mniej bolesny niż tradycyjny poród - ale z uwagi, że w Polsce jest to nowość i ponoć bardzo kosztowna sprawa zdecydowałam się rodzić tradycyjną metodą w Szpitalu na Inflanckiej. Jestem zachwycona, od momentu przyjęcia do szpitala do porodu opiekowały się mną dwie położne, niesamowite kobiety, czułam się jak w prywatnej klinice, indywidualne traktowanie, pomoc w trakcie porodu, prowadziły mnie niemalże za rączkę przez cały poród, wystarczyło posłuchać. Oczywiście nie oznacza to, że mnie nie bolało, ale poznałam metody minimalizacji bólu oraz przyśpieszające rozwarcie. Położna cały czas czuwała przy mnie, masując, wspierając, ucząc oddychać. (Moim błędem było pominięcie szkoły rodzenia).

              Dodatkowym atutem jest standard wykończenia i wyposażenia sal porodowych i poporodowych - Szpital w Zielonej Górze (z serialu " Na Dobre i na złe") pozostałe daleko w cieniu w porównaniu do Inflanckiej.

              Jedyna przestroga do. starszych (wiekiem) pielęgniarek (położnych) zajmującymi się noworodkami po porodzie - mam nadzieję, że moja opinia nie skrzywdzi wszystkich położnych, ale niektóre były naprawdę nieuprzejme. Dużą pomoc (bezinteresownie) wykazywały młode położne, które z uśmiechem starały się ułatwić i tak trudne chwile dla każdej młodej mamy. Takie zachowanie często wynika ze starego przyzwyczajenia opłacania położnych, ta metodyka powinna zniknąć ze szpitali, wówczas stosunek pewnych pań musiałby się zmienić. Moją osobą potwierdzam, że nie trzeba mieć swojej, opłaconej położnej, aby porodzić sobie po porodzie, jest tam bardzo pomocny personel szpitala.
        • anciarek2010 napisała:

          > Urodzilam pod koniec listopada
          > * liczba porodow to srednio 20 na dobe (informacja od lekarza), jak ja rodzialm
          > akurat ruch na porodowce nieduzy, ale to byl dzien. Pani powiedziala, ze bywa
          > roznie, ale ogolnie jest bardzo duzo rodzacych,
          > * z tego tytulu nie spotkaly mnie zadne nieprzyjemne sytuacje (oporcz tabunow z
          > wiedzajacych poloznictwo w sobote, to bylo naprawde uciazliwe, jak do niektoryc
          > h pacjentek przychodzilo po 4-5 osob i przesiadywali na korytarzu)

          bardzo mnie dziwi taka sytuacja, z tego co widziałam na patologi ciązy do każdego pacjenta w tym samym czasie może wejść na maxa 1 osoba.

          moja przyjaciółka rodziła w czerwcu i ona też mówi, że była w sali dwuosobowej poporodowej i nie było możliwości żeby rodzącą w tym samym czasie odwiedzało więcej niż jedna osoba.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/p19ugywli26vgft9.png
          • Byc moze tak jest, ale nikt tego nie pilnue. Jak rodzilam pierwsze w czasie remontu, to byly takie identyfikatory do jednego lozka jeden, a teraz kazdy robi co chce. Do mojej współlokatorki w niedziele przyszla chyba cala rodzina, z piec osob, siedzieli na korytarzu i nikt nie zwracal na to uwagi. Zreszta do mnie w tym samym czasie tez raz przyszly dwie osoby. Moze w weekendy przymykaja oko? ciezko powiedziec.
          • Dziewczyny, rodziłam na Inflanckiej w listopadzie, niespodziewanie w 36 tc przez cesarskie cięcie. Powodem pośpiechu było odejście wód płodowych a cesarki położenie miednicowe. Mimo,że nie było zagrożenia życia i córka otrzymała 10 pkt, oddychała samodzielnie, ważyła 2 i pół kilo, nie pokazano mi jej w ogóle. Dr. Anna Głuszko (beznadziejna z resztą ale o tym później) zabrała ją na oddział patologii noworodka. Mogłam ją zobaczyć dopiero następnego dnia jak się o własnych siłach doczłapałam na 5 piętro i przemierzyłam bezkresne korytarze. Każda kobieta, która miała cesarkę wie o czym mówię: niemiłosierny ból, ciężko się wyprostować, wstać a co dopiero pokonać taki dystans. Przeżyłam traumę i noc po porodzie, którą calutką przepłakałam, wspominam jak największy koszmar. Jak można matce nie pokazać dziecka po porodzie choćby na ułamek sekundy?!! Tyle się teraz mówi na temat wagi pierwszych chwil matki z dzieckiem. Szpital chwali się, że działa zgodnie z zasadami fundacji rodzić po ludzku. Nic podobnego. Traktują pacjentkę przedmiotowo. Ot kolejna do krojenia... Nie interesują ich uczucia matki. Zachowują się jak na taśmie produkcyjnej. Indywidualne podejście to bujda. Wracając do dr Głuszko - pani neonatolog, z tego co wyczytałam na stronie szpitala to szefowa oddziału patologii noworodka. Nie kwestionuje jej umiejętności, bo nie jestem lekarzem i nie mam takiego prawa ale mogę ocenić ją jako człowieka. Bezduszna, wyniosła i antypatyczna. Jest niedelikatna, bada dziecko szybko, gwałtownie. Jednak największy minus to brak informacji. Proszona przeze mnie i inne matki o informacje na temat stanu dziecka, planowanych badań itp, odpowiadała jednym słowem od niechcenia a przy okazji nie szczędziła ironicznych komentarzy w stylu : to znowu wy! nie nakręcajcie się! itp. Tak odpowiada lekarz przestraszonej matce wcześniaka? Mam nadzieje,że takie zachowanie pani doktor wynika z jej młodego wieku i małego doświadczenia, nieznajomości macierzyńskich uczuć. Może z wiekiem przyjdzie jej szacunek dla pacjentek i empatia. Póki co jest tragiczna, totalna porażka!!! Nadaje się do rwania zęba bez znieczulenia a nie do opieki nad wcześniakami. Ponadto oceniła moją córkę na 33 tc wg Baallarda czyli na 3 tygodnie młodszą. Rozbieżność między wiekiem ciąży z usg i z oceny dziecka jest możliwa oczywiście ale nie taka!! Wtedy co zdaniem pani doktor miałam zajść w ciążę, miałam już pozytywny wynik testu ciążowego. Pewien doświadczony lekarz powiedział mi, że zaniżanie wieku noworodka jest typowe dla młodych neonatologów (bo mogą się pochwalić młodszym pacjentem). Poza tym dla uzupełnienia informacji na temat szpitala: gdyby nie to zabranie i niepokazanie dziecka oraz postawa pani Głuszko, moja ocena byłaby dobra. Bardzo dobrą opiekę miałam na oddziale pooperacyjnym. Trafiłam na dwie zmiany, obie siostry idealne, opiekuńcze, kompetentne, z powołania. Niestety imion nie znam. Na poporodowym to już nic specjalnego, ogromny przemiał więc nikt się nad pacjentką nie roztkliwia. Lekarze fajni, szczególnie dr Ruszkowski i jeszcze jeden ciemny z wąsem - nie znam nazwiska - nazywany przeze mnie i moją współlokatorkę Leonsjo. Pozytywną opinię mogę dać także siostrze Małgosi od laktacji - zna się na rzeczy i jak obieca, że przyjdzie i pomoże to tak jest nawet jeśli minęły już jej godziny pracy. Podsumowując albo ja miałam pecha i na ogół jest poprawnie albo są aspekty nad którymi szpital musi jeszcze popracować, bo ładne ściany to nie wszystko.
            • beatula85 trafilas na jednego lekarza ktory zniszczyl ten piekny dzien.teraz bedzie to dla Ciebie bardzo zle wspomnienie.wspolczuje.ale mysle ze to jedna pani doktor na tysiac,ktora wyczucia nie ma.dr ruszkowskiego znam bo prowadzi moja ciaze.chcialabym trafic na porodowke na jego zmianie.super lekarz.jest jeszcze dr maj,tez wspanialy.
              • Dla tych dziewczyn, które jeszcze nie widziały:
                Cud narodzin-poród na Inflanckiej
                smile

                • A jak juz jestesmy przy filmie...myslicie ze dobrze jest przed wladnym porodem ogladac film.czy Wy ogladalyscie porody w necie?ja sie boje
                  • Ale ten film jest piękny . Polecam
                    • Pytam ogolnie.moze sie odwaze i obejrzesmile
                      • Ja rodziłam na Inflanckiej w połowie listopada. Mam nadzieję, że moja opinia Wam się do czegoś przyda. Ogólnie jestem zadowolona z tego szpitala, jeśli miałabym rodzić jeszcze raz to znowu bym ten szpital wybrała. Co dla mnie ważne - nie odmawiają znieczulenia zzo - mnie lekarka w pewnym momencie po prostu spytała, czy mam coś przeciwko znieczuleniu (!), oczywiście nie miałam. Chwilę później był u mnie anestezjolog, moment aplikowania zzo jest dosyć nieprzyjemny, ale do przeżycia. W sumie cały poród taki jest, ale nie taki straszny jak go malują smile Kolejny plus: sale porodowe. Ja dostałam salę z wanną, w której trochę poleżałam, żeby przyspieszyć poród. (Wszystko trwało w sumie 12 h). Moim zdaniem NIE warto płacić za położną. Te które są na miejscu świetnie się spisują. Ja miałam wcześniej "zaklepaną" położną, ale w końcu nie mogła dotrzeć. I dobrze się stało, zaoszczędziliśmy sporo kasy, a pani która pomagała przy porodzie była super. Niestety nie pamiętam nazwiska. Znieczulenia dostałam dwie dawki, bo tak wolno szło. Nagle poród niespodziewanie przyspieszył, a że małemu zaczęło spadać tętno końcówka odbyła się bez kolejnej dawki. Bolało, ale dałam radę, nie obyło się niestety bez nacięcia. Jednak wszystko już się zagoiło Synek dostał 10/10, 2 dni później byliśmy w domu.
                        Mam nadzieję, że wam się ten trochę chaotyczny opis do czegoś przyda. Jak macie pytania, to służę pomocą i powodzenia.
                        • Hej ,
                          mam pytanko odnośnie sal poporodowych na inflanckiej ,
                          - czy jest możliwość przebywania w sali 1 osobowej i ile jest takich sal, czy w każdej sali jest dostępna toaleta.
                          -jaki jest koszt wykupienia położnej ( jest to mój pierwszy poród i będę czuła się bardziej komfortowo)
                          -jeżeli ktoś zna nazwisko położnej godnej polecenia proszę o podanie
                          Pozdrawiam smile
                          • Z tego co się orientuję, to nie ma 1 poporodowych tylko 2 (czasami dostawiają 3 łóżko jak jest tłoczno). Sale są po remoncie i w każdej z nich jest toaleta (jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi, jeszcze tam nie rodziłam, info ze strony szpitala i od położnych).
                            Koszt wynajęcia położnej to na chwilę obecną 1200 zł (może będzie taniej od marca).
                            Ja rodzę z panią A.Ryczek. Co do poleceń, to muszą wypowiedzieć się doświadczone koleżanki, które już tam rodziły smile
                            p.s kiedy masz termin?
                            • Wydaje mi się, że ja rodziłam z panią Ryczek- jeśli jest to położna ok.50 tki i ma ciemne włosy to ona. Bardzo fajna kobieta. Z położnych na pewno godna polecenia jest Agnieszka Korejwo- b.konkretna, ale ciepła i sympatyczna.( poznał am ją na szkole rodzenia) Tak jak pisałam - ja mój poród przeżył am bez wykupionej położnej. Te na dyżurze robią dokładnie to samo, co te opłacone. Poza tym nie masz na stówę pewności, że wybrana położna dotrze, bo akurat wypadnie jej dyżur, będzie chora itd. I dodatkowy stres murowany. Nie ma co się fiksować na jednej konkretnej osobie.
                              • Z całego serca mogę polecić P. Agnieszkę Korejwo. Urodziłam z Nią córeczkę w lutym tego roku. Konkretna babeczka, bardzo miła, z poczuciem humoru. Moją prośbę o ochronę krocza potraktowala bardzo poważnie. Przyszła odwiedzić nas na sali poporodowej, bardzo miły gest smile P. Agnieszka nie była opłacona, akurat miała dyżur.

                                Ogolnie szpital r
                              • Z całego serca mogę polecić P. Agnieszkę Korejwo. Urodziłam z Nią córeczkę w lutym tego roku. Konkretna babeczka, bardzo miła, z poczuciem humoru. Moją prośbę o ochronę krocza potraktowala bardzo poważnie. Przyszła odwiedzić nas na sali poporodowej, bardzo miły gest smile P. Agnieszka nie była opłacona, akurat miała dyżur.

                                Sam szpital także polecam z czystym sumieniem. Bardzo fachowa opieka. Sympatyczny personel na porodowce jak o na poporodowej. Jedynie jedna pani od rozwozenia posiłków była mało życzliwa wink
                            • dzięki za info ja mam termin na 4 czerwca pozdrawiam wink
                              • Oto co mi powiedzial lekarz pracujacy na Inflanckiej.szpital jest swierzutko odnowiony.jezeli jestes w pierwszej fazie porodu trafiasz na sale przedporodowa,sale sa 4osobowe.lerzysz,odpoczywasz,chodzisz,tanczysz aby sie rozluznic.tutaj osoba towarzyszaca nie moze wejsc ale zawsze ty mozesz do niej na korytarz wyjsc.jak juz rozwarcie rosnie i skurcze sa czestsze trafiasz na sale porodowa.wszystkie sa jednoosobowe,maja swoje lazienki,fotele,drabinke,pilke do cwiczenia,niektore wanne.tutaj jestes z osoba z ktora rodzisz rodzinnie.po porodzie na sale poporodowa.dwuosobowe i dalej mozesz byc z kims bliskim,nawt w nocy jak wspollokatorka nie ma nic przeciwko.nie ma sal jednoosobowych ze wzgledow bezpieczenstwa.poprostu zawsze ma kto wezwac pomoc jakby sie cos dzialo.
                          • na bloku A sa sale pojedyncze,platne.na bloku B darmowe 2osobowe.fzisiaj wieczorkiem mam wizyte u lekarza ktory tam pracuje to podpytam o cene bo sama jestem ciekawa.tez czeka mnie pierwszy porod i tez myslalam o poloznej.ale jezeli chodzi o opieke przy porodzie to podobno i bez placenia beda sie Toba dobrze zajmowaly
            • Dziewczyny wiem, że każda osoba ma indywidualne odczucia w sprawie porodu, ja opisałam swoje. Uważam, że na oddziale porodowym poznałam fantastyczne położne, prowadziły mnie przez wszystkie etapy porodu. Dodam, że nie opłacałam żadnej z nich, mimo wszystko zapewniły mi komfort rodzenia. Lekarki nie pamiętam i tak, tylko mnie zszywała, w trakcie porodu jedynie stała obok.
              Natomiast na oddziale poporodowym bywało różnie, jak już wcześniej opisywałam, niektóre położne były fantastyczne, a niektórych wolałabym już więcej nie spotykać. Na każdą zmianę przypada ok. 3-4 położne (zajmujące się noworodkami), ok. 2 położnych (zajmujących się matkami) - dwa oddzielne pokoje. Wszystkie młode położne są fantastyczne i pomocne, natomiast starsze (od strony noworodków) ewidentnie szanują swój czas i ewentualną pomoc. Przestrzegam przed położną (blondynka) ok. 40-50 lat, oschła blondyna, bardzo zadbana, jak dobrze pamiętam nosi okulary każda młoda matka skarży się na jej sposób traktowania innych. Kolejna położna której miło nie będę wspominać wygląda, jak przerośnięty ogr z bałwankami na głowie (włosy ciemny bląd), szybka, oschła, o jej skuteczności nic mi nie wiadomo. Brrr....Po za tymi trzema położnymi pozostałą dużą rupę położnych wspominam bardzo życzliwie i uważam, że Inflancka zasługuje na dobrą ocenę w zakresie oddziału porodowego, jak i poporodowego.
              • Też mam podobne odczucia co do pielęgniarek na poporodowej. Młode sympatyczne i pomocne, ale trafił am na jedno stare babsko, które nie chciało mi pokazać, jak przystawić dziecko, bo to "przecież każdy głupi umie". No więc ja nie umiałam. Ogólnie po porodzie sama zajmujesz się dzieckiem, przewijasz itd. Pomoc tylko na wyraźną prośbę i akurat jak położne mają czas. Da się przeżyć, byle szybko wypuścili do domu. smile
                • a ja mam pytanie odnośnie tego co zabrać do szpitala. Wiem że jest lista na stronie www i właśnie do niej mam pytania:
                  DZIECKO:

                  - DWIE CZAPECZKI- TRZY PARY SPIOSZKÓW ZAPINANYCH NA RAMIONACH - czy muszą być śpioszki? czy mogą być zamiast nich pajacyki?

                  - TRZY KAFTANIKI BAWEŁNIANE CIENKIE - czy zamiast mogą być body z dł/kr. rękawkiem?

                  - TRZY KAFTANIKI GRUBE- CIEPŁY KOCYK- RĘCZNIK DLA DZIECKA - po co grube kaftaniki?? ja w ogóle takich nie planowałam kupować...

                  - PIELUCHY TETROWE - 5 SZTUK

                  - PIELUCHY JEDNORAZOWE - 1 OPAKOWANIE

                  - CHUSTECZKI HIGIENICZNE DLA NIEMOWLĄT


                  MAMA DZIECKA:

                  - - PIELUSZKI HIGIENICZNE ZAMIAST PODPASEK -
                  - jakie to są pieluszki??

                  czy nie potrzeba tam żadnych podkładów poporodowych? czy można mieć majteczki siateczkowe/jednorazowe???


                  no i jak to jest z tymi jednoosobowymi salami poporodowymi? w weekend planuję odwiedzić szpital, ale może na część pytań pomożecie mi znaleźć odpowiedź...
                  • Jezeli chodzi o ubranka dla dziecka to nie jest narzucone,chodzi o wyobrazenie sobie ilosci ubranek.nikt przeciez nie moze narzucic co masz kupic;p
                    Podobno pol paczki pieluch wystarczy,chyba ze trzeba bedzie zostac w szpitalu dluzej to wiadomo ze bedzie ich potrzeba wiecej.ale jak ma kto dowiesc to lepiej tak zrobic.
                    Dokladnie chodzi o podklady poporodowe np.bella.
                    Sal jednoosobowych poporodowych na inflanckiej nie ma,bo polityka szpitala sie z tym kluci.personel uwaza ze dwuosobowe sa najlepsze bo zawsze jedna mama ma oko na druga,jakby cos sie stalo.
                    Co do odwiedzin to sie dowiedz czy bedzie mial kto Cie wpuscic bo z tego co mi lekarz powiedzial to moze byc problem.po remoncie wszystko jest unowoczesnione,kazde drzwi na karte czyli ktod musi otworzyc a podobno nie zawsze polozne maja czas.
                    • Szkoda ze jedynek nie ma,wydawalo mi sie ze gdzies to wyczytalam i juz nastawilam sie na povyt w 1.
                      • Jedynku byly ale przed remontem.justynka_28 tez bylam nastawiona na jedynke,chcialam zaplacic i to w sumie nie obchodzilo mnie ile.ale po rozmowie z lekarzem zrozumialam ze to wcale nie jest lepsze rozwiazanie dla mnie.razem zawsze razniej.
                        • W sumie moze masz racje ze z kims innym troche razniej i na dziecko moze spojrzec. To bedzie moj pierwszy porod wiec nie wiem czego sie spodziewac.
                          --
                          http://www.suwaczki.com/tickers/m3sxcsqv22fs6ac9.png
                          • To twój 1 poród, radzę wybrać inny szpital.Polecam Madalińskiego ,gdzie rodziłą moja siostra.Ja po Inflanckiej mam traumę na całe życie.Nie polecam
                            • A mozesz powiedziec dlaczego?
                              --
                              http://www.suwaczki.com/tickers/m3sxcsqv22fs6ac9.png
                              • Ja też Inflanckiej na pierwszy poród nie polecam. Też mam wiele do zarzucenia. Pisałam wielokrotnie.
                              • Wbrew moim oczekiwaniom, pokazali mi dziecko na sekundę i zabrali, mimo ,że nie było żadnych medycznych wskazań, by była odseparowana, wskutek czego nie spałam całą noc.Kiedy mi dali dziecko rano, położna była bardzo zdziwiona ,że chce je przytulić a nie zostawić samo sobie w wózku, stwierdziła ,że przesadzam.Tak stresującej nocy nie miałam nigdy w życiu.W wyniku opóźnienia, miałam problemy z karmieniem.Położne dokarmiły dziecko wbrew mojej woli.
                                Położna na poporodowej wpadała i wolała zdejmować majtki, jak dla mnie grubiaństwo, odmówiła mi zastrzyku na początku 2 doby ,a później zapodała z pretensją " teraz mi tu nie jęcz !!
                                Dlatego nie polecam cesarki tam.Teraz dyrektor szpitala próbował mnie przekonać ,że nie dawanie dzieci to nie praktyka tego szpitala tylko konkretnych lekarze, jednak nie zawierzam do końca jego słowom.
                                Jeśli komuś pasuje brak kontaktu z dzieckiem przez kilka czy kilkanaście godzin, czy też nie zamierza karmić piersią, to Inflancka może być, ale dla mnie to porażka
                                • Mi zabrali bez słowa dziecko po porodzie naturalnym. Jak się dowlekłam na noworodki dowiedzieć się o co kaman dowiedziałam się, ze musi trochę zostać w cieplarce (czemu- nikt nie wyjasnił- lekarka stwierdziła tylko- a po co pani to wiedzieć?), na pytanie czy mogę go nakarmić usłyszałam zdziwione- to ma pani pokarm? Ogólnie czułam się tam jak intruz.
                                  O salowych łupiących wiadrami o 5 nad ranem i sarkających jak to wszyscy brudzą (gdy zapytalam skąd mogę wziąć czysty podkład).
                                  O położnych na obchodzie wołających "zdjąć majtki" i zostawiających otwarte na oścież drzwi.
                                  Komentarz położnej do mojej współlokatorki z pokoju, która nie radziła sobie z przystawieniem dziecka: Do szkoły rodzenia przeciez pani chodziła, a dziecka nakarmić nie potrafi?
                                  A najlepsze było że na szkole rodzenia podkreślali jak to ważny jest ruch w czasie porodu i możliwość picia. ja przez 22 godziny miałam zakaz picia (piłam, bo chyba bym umarła), musiałam leżeć, nie mogłam wstawać, a na moje pytanie co to jest? jak położna podłączała kroplówkę usłyszałam "kroplówka" i położna wyszła...
                                  Komentarz lekarki jak jęknęłam z bólu podczas badania- No przeciez to nie boli!
                                  Ja generalnie jestem na nie, ale moze coś się zmieniło...
                                  • melancho_lia a kiedy rodziłaś? ostatnio rozmawiałam z kobietą, która po raz pierwszy przybyła na wizytę na Inflancką i była strasznie zaskoczona dobrymi warunkami. Z rozmowy wynikało,że jej koleżanka ostrzegała ją przed szpitalem ze względu na straszne warunki big_grin ale rodziła jakiś czas temu. Dlatego też proszę opinie od października 2012, te chyba będą obecnie najbardziej wiarygodne.
                                    Obecnie mam do czynienia z personelem samej przychodni i złego słowa nie mogę powiedzieć, moja lekarz prowadząca, położne w punkcie czy lekarze wykonujący USG zawsze mili i pomocni.
                                    W poczekalni spotyka się też dziewczyny, które na Inflanckiej prowadzą kolejną ciążę więc to też chyba o czymś świadczy smile
                                    • Ja podczas cesarki jak wyjęli dziecko dostałam je na chwilę na pokazanie, potem zabrali aby zrobić wszystkie czynności przy noworodku a na salę pooperacyjną dostałam dziecko gdzieś 1,5 h po porodzie, ja musiałam dostać kroplówki potem dali do karmienia, dziecko było ze mną co jakiś czas, na noc oczywiście do sali noworodkowej no bo ja spałam i dochodziłam do siebie. Było to podczas remontu w 2009, teraz też zamierzam tam rodzić mimo niekoniecznie dobrych wspomnień ale znam miejsce, znam położne mniej więcej i wiem na co mogę liczyć. Ja sama poprosiłam na 2 noc aby zabrali mi na noc dziecko bo nie miałam siły się nią zajmowac a i tak była dokarmiana mieszanką bo ja miałam mało pokarmu i nie chciała ssać. Więc różne są opinie i każda z nas sama podejmuje decyzję.
                                      --
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/w5wquay3pc29637r.png
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dr7y8nt9l.png

                                      Od kiedy na ziemię, tę ziemię, zstąpił duch, opuścił ją rozum.
                                    • Widzisz ja rodzilam już jakiś czas temu. wtedy wydawało mi się ze jest w miarę ok, ale potem mialam porównanie z Żelazną i bardzo żałuję wyboru Inflanckiej na pierwszy poród (którego skutki moje dziecko odczuwa do dzisiaj).
                                      Po prostu nie mam zaufania do Inflanckiej, głownie za to,. że jedno mówili na szkole rodzenia a na miejscu było zupełnie inaczej oraz za chamskie odzywki personelu.
                                      Mam szczerą nadzieję (i życzę tego wszystkim rodzącym), że teraz jest tam lepiej i że może jakieś zmiany na lepsze zaszły. Ja tam na pewno nie wrócę z kolejnym porodem.
                                      • Obiecuję,że opiszę wszystko z najdrobniejszymi szczegółami jak tylko urodzę smile Czytałam opinie o wielu warszawskich szpitalach i nigdzie nie jest idealnie. Żelazna preferuje porody naturalne i też zdarzają się tam dziwne akcje (chodzę do szkoły rodzenia prowadzonej przez położne z Żelaznej i właśnie tam opowiadała dziewczyna o sytuacji, kiedy lekarz wielokrotnie odsyłał pacjentkę z sączącymi się wodami płodowymi - efektem było zakażenie i matki i dziecka ).
                                        Z tego co się dowiedziałam, szpital na Inflanckiej ma być szpitalem wzorcowym Warszawy, więc z pewnością będzie im zależało na dobrych opiniach pacjentek. Tak jak pisałam warunki, opieka personelu przychodni, lekarze, czyli osoby z którymi do tej pory się zetknęłam dla mnie bez zarzutu. Dodatkowo wszystkie badania i wizyty bezpłatne, darmowe znieczulenie (na Żelaznej jest "dobrowolna" cegiełka, a ta dobrowolna kwota zawsze wynosi 600zł i później na rachunku zapisywana jest jako "darowizna dla szpitala" big_grin), indywidualne, bezpłatne, nowoczesne sale porodowe, dwuosobowe sale poporodowe, ok 6 anestezjologów (jak nie więcej), nowoczersny oddział patologii noworodków. To wszystko przemawia za tym,że właśnie na Inflanckiej chcę rodzić, a jak przebiegnie poród, tego nie wie żadna z nas. Mogę życzyć tylko Wam i sobie najlepszego porodu smilesmile
                                        • Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma:p
                                          Ja ostatnio stresowalam sie tymi zlymi opiniami ale teraz doszlam do wniosku ze porod i tak mnie nie ominie i po co sobie jeszcze zawracac glowe rzeczami na ktore nie mam wplywu.licze ze trafie na porzadna zmiane poloznych i lekarzybig_grin
                                          • A jak urodze,co juz niebawem nastapi,zdam swoja relacjesmile
                                          • Ja rodziłam synka na inflanckiej dwa lata temu i teraz na dniach córeczkę. Mam nadzieję, że poród pójdzie gładko i trafię na normalną zmianę. Jak już będę po to dam wam znać.
                                          • Hmm
                                            No właśnie jak najbardziej masz wpływ na pewne rzeczy, żeby uniknąć tych przykrych, które się zdarzają na Inflanckiej , jak to mówią zależnie od zmiany, ja jednak twierdzę ,że to jednak ogólna praktyka w tym szpitalu przysparza niektórym kobietom nieprzyjemności.Więc po co się stresować, tym co być może, skoro można zminimalizować ryzyko wybierając inny lepszy szpital, gdzie personel bardziej współpracuje z pacjentkami, gdzie w praktyce całego szpitala liczy się zdanie pacjentki i realizuje się idee o bliskości noworodka i matki? To od Ciebie zależy gdzie rodzisz, ale skoro nie spędza Ci snu z powiek to co tutaj przeczytałaś i nadal uważasz Inflancką za dobry wbór to oczywiście twoje zdanie się liczy.
                                      • O jakich skutkach mówisz Melancholia?
                                        Widzę, że znalazłam bratnią duszę co do zawiedzionych i mocno żałujących do dzisiaj matek pobytu na Inflanckiej. Czy przyszło Ci do głowy napisać skargę na Nich czy coś zrobić w tej sprawie czy czujesz ,że raczej nie ma sensu?
            • Cześć Beatula85, miałam podobny problem a propos traumy po cesarce, mi pokazano dziecko 3 sekundy i zabrano, mimo ze była i donoszona,a nawet po terminie i zdrowa.Nie dostałam dziecka.Podjęłam pewne kroki by wyjaśnić tę sprawę.Chciałam właśnie poznać opinię kogoś kto rodził niedawno, by zweryfikować to co mi powiedziano a propos traktowania matek i dzieci po cesarkach, zostałam poinformowana ,że coś sie zmieniło, ale okazuje się ze jednak nie i praktyki separacji cały czas sa na czasie.Jeśli bedziesz chciała odezwij się na mój mail justynaTrzopek@wp.pl. Tak samo jak Ty bidulko przepłakałam całą noc, nie zmrużyłam oka, także wiem co czujesz.
            • Żałosne, co napisałaś. Koncentrujesz się tylko na tym co jest dla ciebie dobre, a nie na dobru dziecka. Ja dziękowałabym takiej lekarce, która od razu zabiera dziecko do oddziału, gdzie jest otoczone najlepsza opieką. Normalnie w szpitalach dzieci potrafią czekać w kolejce godzinami na przyjęcie do inkubatorka. Reakcja twojej doktor zasługuje na uznanie i wzór dla innych lekarzy. Szczególnie w obecnych nagłośnionych przypadkach, gdy lekarze reagują opieszale ub wogóle i dzieci umirają.Zastanów się dobrze, czy nie podziękować jej za być może uratowanie życia twojemu dziecku. Skala Apgar o niczym nie świadczy, to tylko ocena zewnętrznych oznak zdrowia, podczas gdy najważniejsze rozgrywa się u niemowlaków w śrosku organizmu.
            • Witam, miałam, po przeczytaniu paru Waszych postów nie pisać, ale..
              To ja jestem tą "znienawidzoną" panią doktor od rwania zębów bez znieczulenia- nazywam się Anna Głuszko. Nie musiałam się niby przedstawiać, ale moje nazwisko padło tu publicznie.

              Do beatula85: ma Pani prawo odbierać ludzi, jak Pani odbiera, ma Pani prawo pisać o mnie publicznie, bo jestem osobą publiczną. Każdy z nas ocenia ludzi inaczej. Moja praca jest o tyle "niewdzięczna", że w pierwszej kolejności muszę zająć się dzieckiem w stanie zagrożenia życia. Ja i mój zespół jesteśmy wzywani w sytuacji, kiedy dziecku coś zagraża. Nikt nas nie wezwie "do interwencji" bo ma taki z przeproszeniem odpał. Niestety, nie ja projektowałam salę cięć, ani sale porodowe. Na wszystkich ja i mój zespół stoimy...do Was, Rodziców, tyłem albo dziecko na sali cięć jest zawinięte w jałową serwetę i przekazane zespołowi, żeby jak najszybciej podjąć działania. I nie widzicie, co robimy. Często w czasie interwencji zadajecie Państwo pytania: "Co się dzieje z moim maluszkiem?" Bardzo chciałabym odpowiedzieć, ale najpierw muszę się tym maluszkiem zająć, wydając polecenia mojemu zespołowi (zwykle min. 3 osoby). Często poza ty, ze dziecko "ma problem" z poradzeniem sobie po porodzie, nie jestem w stanie w ciągu kilku minut powiedzieć dokładnie, co jemu dolega. Jedyne, co zazwyczaj mówię, to, że np. nie może sam oddychać. Tak, dzieci "odbierane" są matkom i przewożone na 5 piętro. Staramy się, aby Panie były w miarę możliwości przenoszone po porodzie na ten sam poziom. To "odbieranie" wiąże się z tym, że musimy temu dziecku pomóc, podłączając je do różnych "aparatów". Często przychodzą po kilku minutach Ojcowie i pytają, co z ich dzieckiem. Uwierzcie mi, że jedyne, co mogę wtedy powiedzieć, to;" Jeszcze nie wiem". Żeby odpowiedzieć na takie pytanie muszę mieć czas na ocenę dziecka, pobranie badan, ich analizę. Wiem, że to dla Was trauma, stres... Uwierzcie, że dla mnie i mojego zespołu tez. Przeżywamy każde przyjęcie. A im cięższy stan dziecka, tym bardziej MY TEZ SIĘ DENERWUJEMY. Bo czujemy...bezsilność...

              W odpowiedzi na post shrzan-ki: to nie była kryptoreklama, ani reklama. Nie prosiłam nikogo, żeby pisał peany na mój czy mojego oddziału temat. Nie jestem od reklamowania się, tylko od pomagania dzieciom. I staram się robić to najlepiej, jak potrafię.

              W odpowiedzi na post pannaj1208: nie dostałam żadnej ciężkiej kasy za organizacje tego oddziału. Kasę dało Miasto Warszawa i Unia Europejska. Funduszami dysponowały inne osoby. Ja jeździłam tylko po Polsce, oglądając najlepsze w mojej ocenie oddziały intensywnej terapii, żeby na nich się wzorować. Wydawałam jedynie opinie. Czy były one uwzględnione, czy nie, zależało od osób stojących dużo wyżej ode mnie. PS. jeździłam własnym samochodem w moim wolnym czasie. Za to również nikt mi nie zapłacił.

              Są różne osoby, co można ocenić, czytając Pań wątki. Jedne są zdecydowanie na tak, inne mieszają ludzi z błotem.
              Myślę, że zasadniczy problem polega na tym, że nie ma dobrej komunikacji pacjent-lekarz. Jeśli matka nie pyta mnie o swoje dziecko, o karmienie, o...nie wiem- cos tam- ja uznaję, że ona wie, jest spokojna. Brakuje chyba również w naszym szpitalu zajęć w szkole rodzenia prowadzonej przez lekarza- neonatologa- ze "zdrowych noworodków" i lekarza z oddziału patologii noworodka. Gdyby ktoś usłyszał wcześniej, na co zwrócić uwagę, co mówi neonatolog (tak, używamy "naszego" języka, którego Państwo nie rozumiecie), dlaczego Pani Głuszko, albo jej zespół zabiera dziecko na 5 piętro, w dodatku nic nie mówi, nie wyjaśnia, może byłoby mniej takich traumatycznych doświadczeń.

              Jeśli któraś z Pan, mimo opinii Pani beatula85 i innych, będzie miała jakieś pytania do mnie, jako lekarza neonatologa, spróbuję odpowiedzieć. W miarę "po polsku", nie "po naszemu".

              Pozdrawiam mimo wszystko serdecznie. Wiem, że są Ludzie, którzy wychodzą z tego szpitala i Oddziału Patologii Ciąży z podziękowaniami za opiekę. Tyle, że...większość nie pisze o tym. I nie ma, w moim odczuciu takiej potrzeby.

              Z poważaniem Anna Głuszko
przejdź do: 1-100 101-200 201-245
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.