• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Najnowsze opinie o szpitalu na Inflanckiej

  • 22.11.12, 21:23
    Witam,
    proszę Panie, które rodziły w tym szpitalu o opinie. Proszę o wpisy z porodów od października 2012 r. Najbardziej interesuje mnie kwestia znieczulenia zewnątrzoponowego (czy zawsze jest dostępne ) oraz namiary na fajną położną (nie znam dobrze personelu szpitala a interesuje mnie indywidualna opieka położnej ).
    Prowadzę swoją ciążę w tym szpitalu i jak na razie jestem bardzo zadowolona smile
    Z góry dziękuję za pomoc
    Kasia
    Edytor zaawansowany
    • 25.11.12, 23:05
      Koleżanka rodziła 19 listopada, jest bardzo zadowolona, nie miała wynajętej położnej. Znieczulenie bez problemu, bardzo fachowy personel zarówno na porodówce, jak i na położniczym. Pomoc w zakresie karmienia, co dla pierworódek ważne, super warunki podobno.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/n59yanlikb08wr3m.png
    • 01.12.12, 00:43
      Witam,
      ja również jestem zainteresowana najświeższymi opiniami Mam, które rodziły swoje Pociechy w szpitalu na Inflanckiej. Jestem Bardzo zainteresowana odpowiedzią na pytania takie jak:
      - czy w dniu w którym rodziłyście było bardzo dużo porodów, czy w związku z tym musiałyście czekać na salę albo spotkały was inne nieprzyjemne sytuacje związane z dużą liczbą rodzących?
      - czy korzystałyście z kąpieli w sali porodowej w wannie?
      - czy warto wykupywać opiekę indywidualną położnej, czy standardowa pomoc jest wystarczająca?
      - czy mogłyście bez problemu w ostatnim czasie skorzystać ze znieczulenia?
      -czy prosiłyście o pobranie krwi pępowinowej położną?
      - czy opieka na oddziele poporodowym jest w porządku:
      a) pomoc przy karmieniu
      b) pomoc przy przewijaniu i przebieraniu
      c) czy istnieje możliwość poproszenia o dokarmienie jeśli ma się problem z laktacją?
      - jak wygląda sytuacja z odwiedzinami - czy są tam pielgrzymki odwiedzających?
      - jak wygląda kwestia wypisu, czy długo czekałyście na powrót do domku z Maluszkiem?

      Będę wdzięczna za pomoc. Czekam na swój termin w Święta Bożego Narodzenia, troszkę denerwuję się datą, że będą jakieś niedogodności związane z nią, np urlopy, braki personalne, bardzo dużo rodzących, ogólny bałagan świąteczny itp...
      • 05.12.12, 22:34
        Urodzilam pod koniec listopada
        * liczba porodow to srednio 20 na dobe (informacja od lekarza), jak ja rodzialm akurat ruch na porodowce nieduzy, ale to byl dzien. Pani powiedziala, ze bywa roznie, ale ogolnie jest bardzo duzo rodzacych,
        * z tego tytulu nie spotkaly mnie zadne nieprzyjemne sytuacje (oporcz tabunow zwiedzajacych poloznictwo w sobote, to bylo naprawde uciazliwe, jak do niektorych pacjentek przychodzilo po 4-5 osob i przesiadywali na korytarzu)
        * w sali nie mialam wanny, ale nie mialam tez potrzeby korzystania
        * ja trafilam na super polozna z dyzuru (tak pokierowala porod, ze urodzilam dziecko 4350 bez naciecia i pekania, za co bardzo jestem wdzieczna) uwazam, ze nie ma sensu wynajmowac wlasnej, chyba ze masz potrzebe, zeby byla z Toba caly czas, ze mna byl maz i w razie czego wolal
        * znieczulenie (tez korzystalam drugi raz) polozna sama przyszla i zaproponowala, nie bylo zadnego problemu, za chwile byl anestezjolog
        * krwi nie pobieralam
        Noworodki:
        zarowno na patologii ciazym jak i porodowce opieka lekarzy i poloznych super, tak noworodki niestety wypadaja fatalnie, jak dla osoby rodzacej pierwszy raz to moze byc ciezko
        * odwiedziny j.w.
        * zero pomocy przy przewijaniu (akurat mi nie byla potrzebna), przy karmieniu owszem, ale tylko w tygodniu jak jest polozna laktacyjna
        * o pomocy przy przebieraniu zapomnij, sama rozbierasz dziecko do obchodu i sama je ubierasz
        * dokarmiaja z marszu jak tylko powiesz, ze dziecko placze, a nie wiesz dlaczego (na pewno jest glodne!)
        * wypisy sa rano i wieczorem, z reguly 48 h od porodu, chyba ze zoltaczka silna albo inne badania (ja mialam gbs+)
        * urodzilam w pt wieczorem wyszlismy w poniedzialek po poludniu.
        Ogolnie polecam, bylam zadowolona z pobytu, warunki luksusowe, jedzenie b.dobre jak na szpital.

        • 07.12.12, 12:51
          Do anciarek2012
          Dziękuję Ci serdecznie za tak szczegółowy opis warunków szpitala. Bardzo mi pomogłaśsmile Pozdrowienia dla Ciebie i Maluszkasmile
          • 08.01.13, 15:55
            Do ania-0726
            Czy mogłabyś podzielić się swoimi opiniami na temat szpitala? Zdecydowałaś się na Praski czy Inflancką? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie informacje i cenne rady. Również rozważam te dwa szpitale i to pierwszy poród więc jest sporo stresu smile Czy korzystałaś ze szkoły rodzenia w którymś z tych szpitali.
            Pozdrowienia
            • 11.01.13, 13:40
              Witam a ja mam takie zagadnienie...chcialabym trafic na sale jednoosobowa porodowa na bloku A.wiecie moze czy ciezko jest tam trafic,czy duzo chetnych czeka w kolejce??i czy jak juz sie uda to maz moze byc ze mna caly czas czy po 22 jest wypraszany?
              bardzo zalezry mi na rodzinnym porodzie ale z odrobina intymnosci
              • 11.01.13, 15:04
                @dagda000 z tego co się orientuję to tam są tylko jednoosobowe sale porodowe, innych nie ma smile w przypadku porodu rodzinnego na pewno męża nie wyproszą smile
                • 11.01.13, 15:08
                  Pocieszyas mnie.bo z tego co wyczytalam na stroniwe szpitala to gdy masz na sali wspollokatorke a ona nie bedzie chciala osob postronnych to moga wyprosic
            • 12.01.13, 20:29
              Cześć Maja,

              zdecydowałam się na Szpital Praski ze względu na mniejszy ruch.
              Tuż przed porodem odwiedziłam oba szpitale - wykonałam tam KTG i porozmawiałam z położnymi.
              Do szpitala pojechałam tydzień po terminie - zatrzymano mnie na patologii, ale moje oczekiwanie na poród nie trwało długo, w nocy mój synek zdecydował się przyjść na światsmile
              Generalnie szpital oceniam spoko. Na patologii zapytano mnie czy chcę mieć swój osobny pokój - każda z pacjentek leżała w pokoju sama, choć pokoje są dwuosobowe - nie ma oblężenia rodzących. Rodziłam w sali porodowej dwuosobowej, przedzielonej parawanem ale generalnie przez cały czas porodu w sali byłam tylko ja nie było innych rodzących - pomijając poród kobiety, która rodziła któreś z kolei dziecko i na salę została przywieziona na 10 min - ja się męczyłam z pierwszym dzieckiem 12 godzin. Jedynym mankamentem porodu była położna - FATALNA, ale mój mąż jakoś ją poskromił- trafiłam po prostu na okropną osobę na zmianie - na porodówkę przyjmowała mnie wcześniej baaardzo sympatyczna położna ale w trakcie porodu zmiana jej się skończyła i na koniec przyszła ta okropna kobieta - bardzo wielkim atutem jest to że przy porodzie jest mążsmile Dostałam znieczulenie na życzenie bez dodatkowych opłat. Po porodzie zostałam przewieziona do sali jednoosobowej ze wspólną łazienką na dwa pokoje - podobno trzeba pytać czy ten pokój jest wolny - nie płaci się nic dodatkowo - ta sympatyczna położna, która przyjmowała mnie na sali porodowej, sama zarezerwowała mi tę salę nie pytając mnie smile Po porodzie opieka bardzo miła i sympatyczna - pediatrzy i położne dla noworodków SUPER - pomagały, kąpały, pokazywały jak pielęgnować Malucha, jak przystawiać do piersi.

              Pozdrawiam,

              Ania
              • 14.01.13, 13:48
                Aniu,

                bardzo dziękuję za odpowiedź, zdecydowanie przemawia ona na korzyść Szpitala Praskiego. Współczuję, że trafiłaś na tak nieprzyjemną położną w najważniejszym momencie. Gratuluję pojawienia się nowego członka rodziny. Jeżeli możesz mi polecić szkołę rodzenia do której chodziłaś to będę wdzięczna.

                Pozdrowienia dla Ciebie i Synka
                • 14.01.13, 22:25
                  Maju,

                  szkoła rodzenia do której chodziłam to właśnie szkoła przy szpitalu na Inflanckiej, gdzie nie zdecydowałam się rodzić- Beaty Szol, szkoła fajna - zmieniają się położne prowadzące, program jest ciekawy i ćwiczenia z fizjoterapeutką. Szkołę wybrałam bardziej pod kątem odległości od domusmile

                  Maju, a na kiedy Ty masz termin?

                  Pozdrawiam,

                  Ania
                  • 18.01.13, 13:13
                    Dzięki za informacje, ja mam termin na II połowę maja i już najwyższa pora zdecydować jaka szkoła rodzenia i jaki szpital ale ciągle mam wątpliwości... Strach przed nieznanym uncertain
                    • 25.01.13, 11:59
                      Witam
                      ja też mam pytanko odnośnie szpitala na Inflanckiej. czy któraś z Was miała kontakt z P. Beata Sikorą?? Chciałabym zmienić lekarza a zamierzam rodzic na inflanckiej co prawda termin Mam na sierpień ale ciekawa jestem czy Pani doktor ma dobre opinie.Aha a może ktoś z Was wie czy przyjmuje gdzieś prywatnie?Zanim zmienię lekarza chciałabym najpierw konsultacjismile
                      • 27.01.13, 12:46
                        Pani dr Beata Sikora prowadziła moją 1 ciąże na Inflanckiej a potem robiła mi cesarkę, nie mam powodów do narzekania, młoda ale kompetentna. Przyjmuje może na Kabatach razem z teściem Dr Sikorą obecnie Dyrektorem szpitala, ale nie wiem czy na pewno.
                        GABINET GINEKOLOGICZNY SŁAWOMIR SIKORA
                        02-798 Warszawa, ul. Polnej Róży 2/4
                        tel. (22) 649 71 67

                        --
                        http://www.suwaczki.com/tickers/w5wquay3pc29637r.png
                        http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dr7y8nt9l.png

                        Od kiedy na ziemię, tę ziemię, zstąpił duch, opuścił ją rozum.
            • 28.01.13, 18:02
              Postanowiłam podzielić się z wami moją opinią o Inflanckiej. Rewelacja. 22 października 2012 roku urodziłam moje pierwsze dzieciątka Zosię. Miejsce urodzenia wybrałam nie przypadkowo, jak każda przyszła mama słuchałam i czytałam porad innych mam. Wpierw zdecydowałam o porodzie w wodzie, który jest niesamowity i mniej bolesny niż tradycyjny poród - ale z uwagi, że w Polsce jest to nowość i ponoć bardzo kosztowna sprawa zdecydowałam się rodzić tradycyjną metodą w Szpitalu na Inflanckiej. Jestem zachwycona, od momentu przyjęcia do szpitala do porodu opiekowały się mną dwie położne, niesamowite kobiety, czułam się jak w prywatnej klinice, indywidualne traktowanie, pomoc w trakcie porodu, prowadziły mnie niemalże za rączkę przez cały poród, wystarczyło posłuchać. Oczywiście nie oznacza to, że mnie nie bolało, ale poznałam metody minimalizacji bólu oraz przyśpieszające rozwarcie. Położna cały czas czuwała przy mnie, masując, wspierając, ucząc oddychać. (Moim błędem było pominięcie szkoły rodzenia).

              Dodatkowym atutem jest standard wykończenia i wyposażenia sal porodowych i poporodowych - Szpital w Zielonej Górze (z serialu " Na Dobre i na złe") pozostałe daleko w cieniu w porównaniu do Inflanckiej.

              Jedyna przestroga do. starszych (wiekiem) pielęgniarek (położnych) zajmującymi się noworodkami po porodzie - mam nadzieję, że moja opinia nie skrzywdzi wszystkich położnych, ale niektóre były naprawdę nieuprzejme. Dużą pomoc (bezinteresownie) wykazywały młode położne, które z uśmiechem starały się ułatwić i tak trudne chwile dla każdej młodej mamy. Takie zachowanie często wynika ze starego przyzwyczajenia opłacania położnych, ta metodyka powinna zniknąć ze szpitali, wówczas stosunek pewnych pań musiałby się zmienić. Moją osobą potwierdzam, że nie trzeba mieć swojej, opłaconej położnej, aby porodzić sobie po porodzie, jest tam bardzo pomocny personel szpitala.
        • 11.01.13, 16:47
          anciarek2010 napisała:

          > Urodzilam pod koniec listopada
          > * liczba porodow to srednio 20 na dobe (informacja od lekarza), jak ja rodzialm
          > akurat ruch na porodowce nieduzy, ale to byl dzien. Pani powiedziala, ze bywa
          > roznie, ale ogolnie jest bardzo duzo rodzacych,
          > * z tego tytulu nie spotkaly mnie zadne nieprzyjemne sytuacje (oporcz tabunow z
          > wiedzajacych poloznictwo w sobote, to bylo naprawde uciazliwe, jak do niektoryc
          > h pacjentek przychodzilo po 4-5 osob i przesiadywali na korytarzu)

          bardzo mnie dziwi taka sytuacja, z tego co widziałam na patologi ciązy do każdego pacjenta w tym samym czasie może wejść na maxa 1 osoba.

          moja przyjaciółka rodziła w czerwcu i ona też mówi, że była w sali dwuosobowej poporodowej i nie było możliwości żeby rodzącą w tym samym czasie odwiedzało więcej niż jedna osoba.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/p19ugywli26vgft9.png
          • 11.01.13, 17:05
            Byc moze tak jest, ale nikt tego nie pilnue. Jak rodzilam pierwsze w czasie remontu, to byly takie identyfikatory do jednego lozka jeden, a teraz kazdy robi co chce. Do mojej współlokatorki w niedziele przyszla chyba cala rodzina, z piec osob, siedzieli na korytarzu i nikt nie zwracal na to uwagi. Zreszta do mnie w tym samym czasie tez raz przyszly dwie osoby. Moze w weekendy przymykaja oko? ciezko powiedziec.
            • 12.01.13, 11:00
              @ dagda000 sale porodowe są na pewno jednoosobowe, jeśli chodzi o sale po porodzie to są one 2 lub 3 osobowe. Szpital na swoich stronach informuje o jednej osobie odwiedzającej (jest to chyba zapis z czasu remontu a remont już się skończył). Myślę też, że "współlokatorka" nie może wypraszać kogoś kto Ciebie odwiedza wink w końcu jesteśmy na równych zasadach smile

              • 12.01.13, 12:31
                4wisienka29 dzieki za dobra wiadomosc,ulzylo mi.moze to taka glupota z mojej strony ze o takie pierdoly sie martwie ale rodze pierwszy raz i czyms stresowac sie musze;p
                • 12.01.13, 15:26
                  witaj w klubie big_grin
          • 13.01.13, 19:49
            Dziewczyny, rodziłam na Inflanckiej w listopadzie, niespodziewanie w 36 tc przez cesarskie cięcie. Powodem pośpiechu było odejście wód płodowych a cesarki położenie miednicowe. Mimo,że nie było zagrożenia życia i córka otrzymała 10 pkt, oddychała samodzielnie, ważyła 2 i pół kilo, nie pokazano mi jej w ogóle. Dr. Anna Głuszko (beznadziejna z resztą ale o tym później) zabrała ją na oddział patologii noworodka. Mogłam ją zobaczyć dopiero następnego dnia jak się o własnych siłach doczłapałam na 5 piętro i przemierzyłam bezkresne korytarze. Każda kobieta, która miała cesarkę wie o czym mówię: niemiłosierny ból, ciężko się wyprostować, wstać a co dopiero pokonać taki dystans. Przeżyłam traumę i noc po porodzie, którą calutką przepłakałam, wspominam jak największy koszmar. Jak można matce nie pokazać dziecka po porodzie choćby na ułamek sekundy?!! Tyle się teraz mówi na temat wagi pierwszych chwil matki z dzieckiem. Szpital chwali się, że działa zgodnie z zasadami fundacji rodzić po ludzku. Nic podobnego. Traktują pacjentkę przedmiotowo. Ot kolejna do krojenia... Nie interesują ich uczucia matki. Zachowują się jak na taśmie produkcyjnej. Indywidualne podejście to bujda. Wracając do dr Głuszko - pani neonatolog, z tego co wyczytałam na stronie szpitala to szefowa oddziału patologii noworodka. Nie kwestionuje jej umiejętności, bo nie jestem lekarzem i nie mam takiego prawa ale mogę ocenić ją jako człowieka. Bezduszna, wyniosła i antypatyczna. Jest niedelikatna, bada dziecko szybko, gwałtownie. Jednak największy minus to brak informacji. Proszona przeze mnie i inne matki o informacje na temat stanu dziecka, planowanych badań itp, odpowiadała jednym słowem od niechcenia a przy okazji nie szczędziła ironicznych komentarzy w stylu : to znowu wy! nie nakręcajcie się! itp. Tak odpowiada lekarz przestraszonej matce wcześniaka? Mam nadzieje,że takie zachowanie pani doktor wynika z jej młodego wieku i małego doświadczenia, nieznajomości macierzyńskich uczuć. Może z wiekiem przyjdzie jej szacunek dla pacjentek i empatia. Póki co jest tragiczna, totalna porażka!!! Nadaje się do rwania zęba bez znieczulenia a nie do opieki nad wcześniakami. Ponadto oceniła moją córkę na 33 tc wg Baallarda czyli na 3 tygodnie młodszą. Rozbieżność między wiekiem ciąży z usg i z oceny dziecka jest możliwa oczywiście ale nie taka!! Wtedy co zdaniem pani doktor miałam zajść w ciążę, miałam już pozytywny wynik testu ciążowego. Pewien doświadczony lekarz powiedział mi, że zaniżanie wieku noworodka jest typowe dla młodych neonatologów (bo mogą się pochwalić młodszym pacjentem). Poza tym dla uzupełnienia informacji na temat szpitala: gdyby nie to zabranie i niepokazanie dziecka oraz postawa pani Głuszko, moja ocena byłaby dobra. Bardzo dobrą opiekę miałam na oddziale pooperacyjnym. Trafiłam na dwie zmiany, obie siostry idealne, opiekuńcze, kompetentne, z powołania. Niestety imion nie znam. Na poporodowym to już nic specjalnego, ogromny przemiał więc nikt się nad pacjentką nie roztkliwia. Lekarze fajni, szczególnie dr Ruszkowski i jeszcze jeden ciemny z wąsem - nie znam nazwiska - nazywany przeze mnie i moją współlokatorkę Leonsjo. Pozytywną opinię mogę dać także siostrze Małgosi od laktacji - zna się na rzeczy i jak obieca, że przyjdzie i pomoże to tak jest nawet jeśli minęły już jej godziny pracy. Podsumowując albo ja miałam pecha i na ogół jest poprawnie albo są aspekty nad którymi szpital musi jeszcze popracować, bo ładne ściany to nie wszystko.
            • 13.01.13, 21:57
              beatula85 trafilas na jednego lekarza ktory zniszczyl ten piekny dzien.teraz bedzie to dla Ciebie bardzo zle wspomnienie.wspolczuje.ale mysle ze to jedna pani doktor na tysiac,ktora wyczucia nie ma.dr ruszkowskiego znam bo prowadzi moja ciaze.chcialabym trafic na porodowke na jego zmianie.super lekarz.jest jeszcze dr maj,tez wspanialy.
              • 05.02.13, 09:16
                Dla tych dziewczyn, które jeszcze nie widziały:
                Cud narodzin-poród na Inflanckiej
                smile

                • 05.02.13, 11:28
                  A jak juz jestesmy przy filmie...myslicie ze dobrze jest przed wladnym porodem ogladac film.czy Wy ogladalyscie porody w necie?ja sie boje
                  • 05.02.13, 12:04
                    Ale ten film jest piękny . Polecam
                    • 05.02.13, 12:08
                      Pytam ogolnie.moze sie odwaze i obejrzesmile
                      • 05.02.13, 12:21
                        Ja rodziłam na Inflanckiej w połowie listopada. Mam nadzieję, że moja opinia Wam się do czegoś przyda. Ogólnie jestem zadowolona z tego szpitala, jeśli miałabym rodzić jeszcze raz to znowu bym ten szpital wybrała. Co dla mnie ważne - nie odmawiają znieczulenia zzo - mnie lekarka w pewnym momencie po prostu spytała, czy mam coś przeciwko znieczuleniu (!), oczywiście nie miałam. Chwilę później był u mnie anestezjolog, moment aplikowania zzo jest dosyć nieprzyjemny, ale do przeżycia. W sumie cały poród taki jest, ale nie taki straszny jak go malują smile Kolejny plus: sale porodowe. Ja dostałam salę z wanną, w której trochę poleżałam, żeby przyspieszyć poród. (Wszystko trwało w sumie 12 h). Moim zdaniem NIE warto płacić za położną. Te które są na miejscu świetnie się spisują. Ja miałam wcześniej "zaklepaną" położną, ale w końcu nie mogła dotrzeć. I dobrze się stało, zaoszczędziliśmy sporo kasy, a pani która pomagała przy porodzie była super. Niestety nie pamiętam nazwiska. Znieczulenia dostałam dwie dawki, bo tak wolno szło. Nagle poród niespodziewanie przyspieszył, a że małemu zaczęło spadać tętno końcówka odbyła się bez kolejnej dawki. Bolało, ale dałam radę, nie obyło się niestety bez nacięcia. Jednak wszystko już się zagoiło Synek dostał 10/10, 2 dni później byliśmy w domu.
                        Mam nadzieję, że wam się ten trochę chaotyczny opis do czegoś przyda. Jak macie pytania, to służę pomocą i powodzenia.
                        • 06.02.13, 13:06
                          Hej ,
                          mam pytanko odnośnie sal poporodowych na inflanckiej ,
                          - czy jest możliwość przebywania w sali 1 osobowej i ile jest takich sal, czy w każdej sali jest dostępna toaleta.
                          -jaki jest koszt wykupienia położnej ( jest to mój pierwszy poród i będę czuła się bardziej komfortowo)
                          -jeżeli ktoś zna nazwisko położnej godnej polecenia proszę o podanie
                          Pozdrawiam smile
                          • 06.02.13, 13:42
                            Z tego co się orientuję, to nie ma 1 poporodowych tylko 2 (czasami dostawiają 3 łóżko jak jest tłoczno). Sale są po remoncie i w każdej z nich jest toaleta (jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi, jeszcze tam nie rodziłam, info ze strony szpitala i od położnych).
                            Koszt wynajęcia położnej to na chwilę obecną 1200 zł (może będzie taniej od marca).
                            Ja rodzę z panią A.Ryczek. Co do poleceń, to muszą wypowiedzieć się doświadczone koleżanki, które już tam rodziły smile
                            p.s kiedy masz termin?
                            • 06.02.13, 17:05
                              Wydaje mi się, że ja rodziłam z panią Ryczek- jeśli jest to położna ok.50 tki i ma ciemne włosy to ona. Bardzo fajna kobieta. Z położnych na pewno godna polecenia jest Agnieszka Korejwo- b.konkretna, ale ciepła i sympatyczna.( poznał am ją na szkole rodzenia) Tak jak pisałam - ja mój poród przeżył am bez wykupionej położnej. Te na dyżurze robią dokładnie to samo, co te opłacone. Poza tym nie masz na stówę pewności, że wybrana położna dotrze, bo akurat wypadnie jej dyżur, będzie chora itd. I dodatkowy stres murowany. Nie ma co się fiksować na jednej konkretnej osobie.
                              • 08.04.14, 21:39
                                Z całego serca mogę polecić P. Agnieszkę Korejwo. Urodziłam z Nią córeczkę w lutym tego roku. Konkretna babeczka, bardzo miła, z poczuciem humoru. Moją prośbę o ochronę krocza potraktowala bardzo poważnie. Przyszła odwiedzić nas na sali poporodowej, bardzo miły gest smile P. Agnieszka nie była opłacona, akurat miała dyżur.

                                Ogolnie szpital r
                              • 08.04.14, 21:41
                                Z całego serca mogę polecić P. Agnieszkę Korejwo. Urodziłam z Nią córeczkę w lutym tego roku. Konkretna babeczka, bardzo miła, z poczuciem humoru. Moją prośbę o ochronę krocza potraktowala bardzo poważnie. Przyszła odwiedzić nas na sali poporodowej, bardzo miły gest smile P. Agnieszka nie była opłacona, akurat miała dyżur.

                                Sam szpital także polecam z czystym sumieniem. Bardzo fachowa opieka. Sympatyczny personel na porodowce jak o na poporodowej. Jedynie jedna pani od rozwozenia posiłków była mało życzliwa wink
                            • 07.02.13, 19:49
                              dzięki za info ja mam termin na 4 czerwca pozdrawiam wink
                              • 07.02.13, 20:31
                                Oto co mi powiedzial lekarz pracujacy na Inflanckiej.szpital jest swierzutko odnowiony.jezeli jestes w pierwszej fazie porodu trafiasz na sale przedporodowa,sale sa 4osobowe.lerzysz,odpoczywasz,chodzisz,tanczysz aby sie rozluznic.tutaj osoba towarzyszaca nie moze wejsc ale zawsze ty mozesz do niej na korytarz wyjsc.jak juz rozwarcie rosnie i skurcze sa czestsze trafiasz na sale porodowa.wszystkie sa jednoosobowe,maja swoje lazienki,fotele,drabinke,pilke do cwiczenia,niektore wanne.tutaj jestes z osoba z ktora rodzisz rodzinnie.po porodzie na sale poporodowa.dwuosobowe i dalej mozesz byc z kims bliskim,nawt w nocy jak wspollokatorka nie ma nic przeciwko.nie ma sal jednoosobowych ze wzgledow bezpieczenstwa.poprostu zawsze ma kto wezwac pomoc jakby sie cos dzialo.
                                • 09.02.13, 15:48
                                  Nie mogę być z mężem od chwili poczatku porodu? Tylko w fazie parcia? Jka to? Przed remontem tam rodziałam i płąciłam za salę i byłam od samiutkiego poczatku z mężem. Przeraziłaś mnie...nie chce być bez niego!
                                  • 09.02.13, 19:42
                                    Tak mi lekarz wytlumaczyl.jezeli trafisz na sale przedporodowa to tu rodzina wejsc nie moze.ale jezeli przyjezdzasz do szpitala juz ze skurczmi to trafiasz na sale porodowa od razu i tutaj jedtes z osoba towarzyszaca.ale nie oszukujmy sie,jak jedziesz do szpitala to juz ze skurczami,czasem juz po odejsciu wod wiec trafiasz na porodowke od razu.w tych przedporodowych zazwyczaj czekaja cesarki.dont worry
                                    • 10.02.13, 21:58
                                      Dzieki za wyjaśnienie smile Uspokoiłaś mnie smile
                                    • 11.02.13, 15:47
                                      To ja nie pociesze, bo rzeczywiscie jest tak, ze trafiasz na poczatek porodu to tej czteroosobowej sali i tam nie moze byc osoby towarzyszacej. W trakcie pobytu na patologii bylam tam dwa razy, przebywaja tam dziewczyny prosto z ip ze skurczami oraz po odejsciu wod, ale np. bez rozwarcia.Na tej sali sa podlaczane do ktg i maja badanie reczne. Personel po prostu reguluje sobie ruch na porodowce, bo maja sal niewiele. Nie wyobrazam sobie, zeby kobieta zajmowala sale 30h, bo jesli jest 20 porodow na dobe, to jakos musza dawac rade, zeby nie odsylac.Jak raz lezalam, to przyjechala dziewczyna ze skurczami co 5 minut z partnerem, to on po badaniu zostal odeslany do domu, a ona tam lezala pod ktg. Zreszta byly tam tez dwie dziewczyny, ktorym odchodzily wody. Moja klezanka, ktora rodzila miesiac wczesniej, przybyla do szpitala z odchodzacymi wodami wieczorem, zostala umieszczona na patologii, pozniej na tej sali, a na koncu dopiero w sali porodowej, praktycznie na sam final. Ale przed remontem rzeczywiscie, w tej sali wtedy trzyosobowej, mogla byc osoba towarzyszaca.
                                      • 12.02.13, 12:39
                                        To rzeczywiście urocze. na kilkadziesiąt godzin zostać samemu podczas porodu.
                                        • 12.02.13, 13:44
                                          No wlasnie.szczerze mowiac mi lekarz to inaczej przedstawiam.teraz to sie zaczelam zastanawiac.przeciez ja umre od stresu ze jestem sama,to nieludzkie.wlasnie zaczelam czytac o szpitalu na zelaznej.
                                          • 12.02.13, 16:13
                                            A jeszcze pytanko do Was...ile toreb mozna wziasc ze soba.na stronie szpitala napisali ze jedna o wymiarach walizki pokladowej.ale szczerze mowiac ja sie zmiescilam w dwie male bo w jedna z tymi pieluchami,szlafroriem,recznikami....nie idzie
                                          • 13.02.13, 10:34
                                            Ja Żelazną polecam z całego serca (a rodziłam tez na Inflanckiej)- tak wspaniałej opieki i serca oraz profesjonalizmu lekarzy nigdy nie zapomnę. Córka urodziła się z problemami, spędzilam w szpitalu 2 tygodnie.
                                            • 14.02.13, 12:02
                                              Melancholia rodziłaś w Św Zofii przez CC czy naturalnie, co możesz powiedzieć o kontakcie z bobo po cesarce, coś wiesz.Bo przez telefon mgliście mówią, jakby sami nie wiedzieli co mogą ujawnić ; )
                                              • 14.02.13, 12:10
                                                Rodziłam sn, ale jak chodziłam na noworodki to zaraz obok oddziału były sale dla cesarzowych tuż po operacji. I wielokrotnie widziałam jak położne wjeżdżały tam z wózeczkami z dziećmi więc chyba przynosili do karmienia. Zresztą tam do opieki nad kobitkami po cc w pierwszych godzinach/dobie są wydelegowane dodatkowo położne tuz przy tych salach i są na każde wezwanie.
                                                • 14.02.13, 14:53
                                                  Mi to sie zaczyna wydawac,czytajac rozne fora,ze w kazdym szpitalu trafi sie dziadowski personel.tego sie nie uniknie.jedne pokozne pracuja z powolania inne za dlugo w tym siedza i maja znieczulice.ale niestety nie jest nam dane wybrac personel na swoj poroduncertain
                                                  • 15.02.13, 08:32
                                                    Widzisz na Inflanckiej spędziłam 8 dni- personel poza jedną zmianą raczej fatalny.
                                                    Na Żelaznej spędziłam 14 dni. Wszyscy życzliwi, pomocni, cierpliwi...
                                      • 12.02.13, 17:33
                                        Kurcze, to fatalnie. Przed remontem byłam z mężem od momentu odejścia wód w sali jednoosobowej. Nie wyobrażam sobie leżeć bez niego i się martwić, a On co, na korytarzu i nic nie wie? Jakos inaczej to pzredsawiali.
                                        Rozuemiem, że 8 godzin moge leżeć sama (z innymi rodzącymi), płakać sobie sama do poduszki a późneij an 5minut moge być z mężem na parcie? Bezsens. To już wolałam płacić te 500zł i mieć go koło siebie.
                                        • 12.02.13, 17:58
                                          Murbanella juz nie ma jednoosobowych sal platnych.teraz wszystkie sa dwuosobowe
                                          • 15.02.13, 20:56
                                            Wiem, ze jednoosobowych nie ma po porodzie i to mi akurat nie przeszkadza w ogóle. Ale porodowe są dwuosobowe? Tylko? Mam rodzić z inną kobietą też rodzącą? Czy sie źle zrozumiałyśmy?
                                            • 15.02.13, 21:19
                                              Sale porodowe są jednoosobowe big_grin źle się zrozumiałyśmy
                                              Np taka szpital-inflancka.pl/site/l-i-l-k-a%EF%BB%BF
                          • 06.02.13, 14:02
                            na bloku A sa sale pojedyncze,platne.na bloku B darmowe 2osobowe.fzisiaj wieczorkiem mam wizyte u lekarza ktory tam pracuje to podpytam o cene bo sama jestem ciekawa.tez czeka mnie pierwszy porod i tez myslalam o poloznej.ale jezeli chodzi o opieke przy porodzie to podobno i bez placenia beda sie Toba dobrze zajmowaly
            • 06.02.13, 15:32
              Dziewczyny wiem, że każda osoba ma indywidualne odczucia w sprawie porodu, ja opisałam swoje. Uważam, że na oddziale porodowym poznałam fantastyczne położne, prowadziły mnie przez wszystkie etapy porodu. Dodam, że nie opłacałam żadnej z nich, mimo wszystko zapewniły mi komfort rodzenia. Lekarki nie pamiętam i tak, tylko mnie zszywała, w trakcie porodu jedynie stała obok.
              Natomiast na oddziale poporodowym bywało różnie, jak już wcześniej opisywałam, niektóre położne były fantastyczne, a niektórych wolałabym już więcej nie spotykać. Na każdą zmianę przypada ok. 3-4 położne (zajmujące się noworodkami), ok. 2 położnych (zajmujących się matkami) - dwa oddzielne pokoje. Wszystkie młode położne są fantastyczne i pomocne, natomiast starsze (od strony noworodków) ewidentnie szanują swój czas i ewentualną pomoc. Przestrzegam przed położną (blondynka) ok. 40-50 lat, oschła blondyna, bardzo zadbana, jak dobrze pamiętam nosi okulary każda młoda matka skarży się na jej sposób traktowania innych. Kolejna położna której miło nie będę wspominać wygląda, jak przerośnięty ogr z bałwankami na głowie (włosy ciemny bląd), szybka, oschła, o jej skuteczności nic mi nie wiadomo. Brrr....Po za tymi trzema położnymi pozostałą dużą rupę położnych wspominam bardzo życzliwie i uważam, że Inflancka zasługuje na dobrą ocenę w zakresie oddziału porodowego, jak i poporodowego.
              • 06.02.13, 17:09
                Też mam podobne odczucia co do pielęgniarek na poporodowej. Młode sympatyczne i pomocne, ale trafił am na jedno stare babsko, które nie chciało mi pokazać, jak przystawić dziecko, bo to "przecież każdy głupi umie". No więc ja nie umiałam. Ogólnie po porodzie sama zajmujesz się dzieckiem, przewijasz itd. Pomoc tylko na wyraźną prośbę i akurat jak położne mają czas. Da się przeżyć, byle szybko wypuścili do domu. smile
                • 08.02.13, 17:40
                  a ja mam pytanie odnośnie tego co zabrać do szpitala. Wiem że jest lista na stronie www i właśnie do niej mam pytania:
                  DZIECKO:

                  - DWIE CZAPECZKI- TRZY PARY SPIOSZKÓW ZAPINANYCH NA RAMIONACH - czy muszą być śpioszki? czy mogą być zamiast nich pajacyki?

                  - TRZY KAFTANIKI BAWEŁNIANE CIENKIE - czy zamiast mogą być body z dł/kr. rękawkiem?

                  - TRZY KAFTANIKI GRUBE- CIEPŁY KOCYK- RĘCZNIK DLA DZIECKA - po co grube kaftaniki?? ja w ogóle takich nie planowałam kupować...

                  - PIELUCHY TETROWE - 5 SZTUK

                  - PIELUCHY JEDNORAZOWE - 1 OPAKOWANIE

                  - CHUSTECZKI HIGIENICZNE DLA NIEMOWLĄT


                  MAMA DZIECKA:

                  - - PIELUSZKI HIGIENICZNE ZAMIAST PODPASEK -
                  - jakie to są pieluszki??

                  czy nie potrzeba tam żadnych podkładów poporodowych? czy można mieć majteczki siateczkowe/jednorazowe???


                  no i jak to jest z tymi jednoosobowymi salami poporodowymi? w weekend planuję odwiedzić szpital, ale może na część pytań pomożecie mi znaleźć odpowiedź...
                  • 08.02.13, 18:15
                    Jezeli chodzi o ubranka dla dziecka to nie jest narzucone,chodzi o wyobrazenie sobie ilosci ubranek.nikt przeciez nie moze narzucic co masz kupic;p
                    Podobno pol paczki pieluch wystarczy,chyba ze trzeba bedzie zostac w szpitalu dluzej to wiadomo ze bedzie ich potrzeba wiecej.ale jak ma kto dowiesc to lepiej tak zrobic.
                    Dokladnie chodzi o podklady poporodowe np.bella.
                    Sal jednoosobowych poporodowych na inflanckiej nie ma,bo polityka szpitala sie z tym kluci.personel uwaza ze dwuosobowe sa najlepsze bo zawsze jedna mama ma oko na druga,jakby cos sie stalo.
                    Co do odwiedzin to sie dowiedz czy bedzie mial kto Cie wpuscic bo z tego co mi lekarz powiedzial to moze byc problem.po remoncie wszystko jest unowoczesnione,kazde drzwi na karte czyli ktod musi otworzyc a podobno nie zawsze polozne maja czas.
                    • 09.02.13, 10:04
                      Szkoda ze jedynek nie ma,wydawalo mi sie ze gdzies to wyczytalam i juz nastawilam sie na povyt w 1.
                      • 09.02.13, 10:11
                        Jedynku byly ale przed remontem.justynka_28 tez bylam nastawiona na jedynke,chcialam zaplacic i to w sumie nie obchodzilo mnie ile.ale po rozmowie z lekarzem zrozumialam ze to wcale nie jest lepsze rozwiazanie dla mnie.razem zawsze razniej.
                        • 09.02.13, 13:34
                          W sumie moze masz racje ze z kims innym troche razniej i na dziecko moze spojrzec. To bedzie moj pierwszy porod wiec nie wiem czego sie spodziewac.
                          --
                          http://www.suwaczki.com/tickers/m3sxcsqv22fs6ac9.png
                          • 13.02.13, 23:22
                            To twój 1 poród, radzę wybrać inny szpital.Polecam Madalińskiego ,gdzie rodziłą moja siostra.Ja po Inflanckiej mam traumę na całe życie.Nie polecam
                            • 14.02.13, 07:50
                              A mozesz powiedziec dlaczego?
                              --
                              http://www.suwaczki.com/tickers/m3sxcsqv22fs6ac9.png
                              • 14.02.13, 08:59
                                Ja też Inflanckiej na pierwszy poród nie polecam. Też mam wiele do zarzucenia. Pisałam wielokrotnie.
                              • 14.02.13, 11:32
                                Wbrew moim oczekiwaniom, pokazali mi dziecko na sekundę i zabrali, mimo ,że nie było żadnych medycznych wskazań, by była odseparowana, wskutek czego nie spałam całą noc.Kiedy mi dali dziecko rano, położna była bardzo zdziwiona ,że chce je przytulić a nie zostawić samo sobie w wózku, stwierdziła ,że przesadzam.Tak stresującej nocy nie miałam nigdy w życiu.W wyniku opóźnienia, miałam problemy z karmieniem.Położne dokarmiły dziecko wbrew mojej woli.
                                Położna na poporodowej wpadała i wolała zdejmować majtki, jak dla mnie grubiaństwo, odmówiła mi zastrzyku na początku 2 doby ,a później zapodała z pretensją " teraz mi tu nie jęcz !!
                                Dlatego nie polecam cesarki tam.Teraz dyrektor szpitala próbował mnie przekonać ,że nie dawanie dzieci to nie praktyka tego szpitala tylko konkretnych lekarze, jednak nie zawierzam do końca jego słowom.
                                Jeśli komuś pasuje brak kontaktu z dzieckiem przez kilka czy kilkanaście godzin, czy też nie zamierza karmić piersią, to Inflancka może być, ale dla mnie to porażka
                                • 14.02.13, 11:52
                                  Mi zabrali bez słowa dziecko po porodzie naturalnym. Jak się dowlekłam na noworodki dowiedzieć się o co kaman dowiedziałam się, ze musi trochę zostać w cieplarce (czemu- nikt nie wyjasnił- lekarka stwierdziła tylko- a po co pani to wiedzieć?), na pytanie czy mogę go nakarmić usłyszałam zdziwione- to ma pani pokarm? Ogólnie czułam się tam jak intruz.
                                  O salowych łupiących wiadrami o 5 nad ranem i sarkających jak to wszyscy brudzą (gdy zapytalam skąd mogę wziąć czysty podkład).
                                  O położnych na obchodzie wołających "zdjąć majtki" i zostawiających otwarte na oścież drzwi.
                                  Komentarz położnej do mojej współlokatorki z pokoju, która nie radziła sobie z przystawieniem dziecka: Do szkoły rodzenia przeciez pani chodziła, a dziecka nakarmić nie potrafi?
                                  A najlepsze było że na szkole rodzenia podkreślali jak to ważny jest ruch w czasie porodu i możliwość picia. ja przez 22 godziny miałam zakaz picia (piłam, bo chyba bym umarła), musiałam leżeć, nie mogłam wstawać, a na moje pytanie co to jest? jak położna podłączała kroplówkę usłyszałam "kroplówka" i położna wyszła...
                                  Komentarz lekarki jak jęknęłam z bólu podczas badania- No przeciez to nie boli!
                                  Ja generalnie jestem na nie, ale moze coś się zmieniło...
                                  • 14.02.13, 16:13
                                    melancho_lia a kiedy rodziłaś? ostatnio rozmawiałam z kobietą, która po raz pierwszy przybyła na wizytę na Inflancką i była strasznie zaskoczona dobrymi warunkami. Z rozmowy wynikało,że jej koleżanka ostrzegała ją przed szpitalem ze względu na straszne warunki big_grin ale rodziła jakiś czas temu. Dlatego też proszę opinie od października 2012, te chyba będą obecnie najbardziej wiarygodne.
                                    Obecnie mam do czynienia z personelem samej przychodni i złego słowa nie mogę powiedzieć, moja lekarz prowadząca, położne w punkcie czy lekarze wykonujący USG zawsze mili i pomocni.
                                    W poczekalni spotyka się też dziewczyny, które na Inflanckiej prowadzą kolejną ciążę więc to też chyba o czymś świadczy smile
                                    • 14.02.13, 22:37
                                      Ja podczas cesarki jak wyjęli dziecko dostałam je na chwilę na pokazanie, potem zabrali aby zrobić wszystkie czynności przy noworodku a na salę pooperacyjną dostałam dziecko gdzieś 1,5 h po porodzie, ja musiałam dostać kroplówki potem dali do karmienia, dziecko było ze mną co jakiś czas, na noc oczywiście do sali noworodkowej no bo ja spałam i dochodziłam do siebie. Było to podczas remontu w 2009, teraz też zamierzam tam rodzić mimo niekoniecznie dobrych wspomnień ale znam miejsce, znam położne mniej więcej i wiem na co mogę liczyć. Ja sama poprosiłam na 2 noc aby zabrali mi na noc dziecko bo nie miałam siły się nią zajmowac a i tak była dokarmiana mieszanką bo ja miałam mało pokarmu i nie chciała ssać. Więc różne są opinie i każda z nas sama podejmuje decyzję.
                                      --
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/w5wquay3pc29637r.png
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dr7y8nt9l.png

                                      Od kiedy na ziemię, tę ziemię, zstąpił duch, opuścił ją rozum.
                                    • 15.02.13, 08:36
                                      Widzisz ja rodzilam już jakiś czas temu. wtedy wydawało mi się ze jest w miarę ok, ale potem mialam porównanie z Żelazną i bardzo żałuję wyboru Inflanckiej na pierwszy poród (którego skutki moje dziecko odczuwa do dzisiaj).
                                      Po prostu nie mam zaufania do Inflanckiej, głownie za to,. że jedno mówili na szkole rodzenia a na miejscu było zupełnie inaczej oraz za chamskie odzywki personelu.
                                      Mam szczerą nadzieję (i życzę tego wszystkim rodzącym), że teraz jest tam lepiej i że może jakieś zmiany na lepsze zaszły. Ja tam na pewno nie wrócę z kolejnym porodem.
                                      • 15.02.13, 10:50
                                        Obiecuję,że opiszę wszystko z najdrobniejszymi szczegółami jak tylko urodzę smile Czytałam opinie o wielu warszawskich szpitalach i nigdzie nie jest idealnie. Żelazna preferuje porody naturalne i też zdarzają się tam dziwne akcje (chodzę do szkoły rodzenia prowadzonej przez położne z Żelaznej i właśnie tam opowiadała dziewczyna o sytuacji, kiedy lekarz wielokrotnie odsyłał pacjentkę z sączącymi się wodami płodowymi - efektem było zakażenie i matki i dziecka ).
                                        Z tego co się dowiedziałam, szpital na Inflanckiej ma być szpitalem wzorcowym Warszawy, więc z pewnością będzie im zależało na dobrych opiniach pacjentek. Tak jak pisałam warunki, opieka personelu przychodni, lekarze, czyli osoby z którymi do tej pory się zetknęłam dla mnie bez zarzutu. Dodatkowo wszystkie badania i wizyty bezpłatne, darmowe znieczulenie (na Żelaznej jest "dobrowolna" cegiełka, a ta dobrowolna kwota zawsze wynosi 600zł i później na rachunku zapisywana jest jako "darowizna dla szpitala" big_grin), indywidualne, bezpłatne, nowoczesne sale porodowe, dwuosobowe sale poporodowe, ok 6 anestezjologów (jak nie więcej), nowoczersny oddział patologii noworodków. To wszystko przemawia za tym,że właśnie na Inflanckiej chcę rodzić, a jak przebiegnie poród, tego nie wie żadna z nas. Mogę życzyć tylko Wam i sobie najlepszego porodu smilesmile
                                        • 15.02.13, 13:05
                                          Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma:p
                                          Ja ostatnio stresowalam sie tymi zlymi opiniami ale teraz doszlam do wniosku ze porod i tak mnie nie ominie i po co sobie jeszcze zawracac glowe rzeczami na ktore nie mam wplywu.licze ze trafie na porzadna zmiane poloznych i lekarzybig_grin
                                          • 15.02.13, 13:06
                                            A jak urodze,co juz niebawem nastapi,zdam swoja relacjesmile
                                          • 15.02.13, 21:52
                                            Ja rodziłam synka na inflanckiej dwa lata temu i teraz na dniach córeczkę. Mam nadzieję, że poród pójdzie gładko i trafię na normalną zmianę. Jak już będę po to dam wam znać.
                                          • 16.02.13, 22:23
                                            Hmm
                                            No właśnie jak najbardziej masz wpływ na pewne rzeczy, żeby uniknąć tych przykrych, które się zdarzają na Inflanckiej , jak to mówią zależnie od zmiany, ja jednak twierdzę ,że to jednak ogólna praktyka w tym szpitalu przysparza niektórym kobietom nieprzyjemności.Więc po co się stresować, tym co być może, skoro można zminimalizować ryzyko wybierając inny lepszy szpital, gdzie personel bardziej współpracuje z pacjentkami, gdzie w praktyce całego szpitala liczy się zdanie pacjentki i realizuje się idee o bliskości noworodka i matki? To od Ciebie zależy gdzie rodzisz, ale skoro nie spędza Ci snu z powiek to co tutaj przeczytałaś i nadal uważasz Inflancką za dobry wbór to oczywiście twoje zdanie się liczy.
                                      • 15.02.13, 18:21
                                        O jakich skutkach mówisz Melancholia?
                                        Widzę, że znalazłam bratnią duszę co do zawiedzionych i mocno żałujących do dzisiaj matek pobytu na Inflanckiej. Czy przyszło Ci do głowy napisać skargę na Nich czy coś zrobić w tej sprawie czy czujesz ,że raczej nie ma sensu?
                                        • 17.02.13, 07:44
                                          A czy ktoras z Was wie jak wyglada teraz patologia ciazy,sale sa nowe?ilu osobowe?
                                          • 17.02.13, 10:01
                                            dagda000 tutaj możesz zobaczyć jak to teraz wygląda - www.um.warszawa.pl/aktualnosci/nowy-oddzia-po-o-nictwa-w-szpitalu-inflancka
                                            dodatkowo filmik o Inflanckiej jeśli ktoś jeszcze nie widział:
                                            www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/cud-narodzin,295573.html
                                            • 17.02.13, 10:07
                                              I jeszcze ten artykuł gdzie jest wszystko dokładnie opisane (z kwietnia 2012 r, teraz jest już po remoncie i wszystko tu opisane jest dostępne):
                                              www.um.warszawa.pl/sites/default/files/attach/aktualnosci/material_inflancka_30_marca_2012.pdf
                                              • 17.02.13, 11:29
                                                4wisienka29 dzieki wielkie za szybka odp.troche stresik mnie lapie bo prawdopodobnie poloza mnie na patologii w poniedzialekuncertain
                                                • 17.02.13, 12:37
                                                  Nie martw się, na pewno będzie dobrze smile Grunt to pozytywne myślenie
                                                  • 17.02.13, 13:43
                                                    Ze z Dzidzia bedzie ok to jestem pewna ale nie lubie szpitali,dzialaja na mnie depresyjnie.boje sie poprostu tego miejsca
                                                • 17.02.13, 16:09
                                                  dagda000 jeśli można wiedzieć jesteś już po terminie?
                                                  • 17.02.13, 17:07
                                                    Termin mam na 5.03 ale w pt lekarz do ktorego chodze na usg stwierdzil hipotrofie asymetryczna plodu.generalnie Niunia ma wszystko rozwiniete prawidlowo,glowka tez ok.tylko brzuszek ma chudziutki co za tym idzie wazyla w 37tygodniu 2220g.wiem ze na usg waga jest kwestia pomylki nawet o 500g ale jutro musze jeszcze byc przebadana przez lekarza prowadzacego i on zdecyduje czy kladziemy mnie na patologii czy to byla kwestia zlego ulozenia plodu i zlego odczytu.
                                                  • 17.02.13, 17:55
                                                    W takim razie życzę powodzenia.
                                          • 11.04.13, 11:47
                                            Patologia ciąży na 5+, jak reszta - jeszcze nie wiem ale pewnie zdam relację.
                                            • 11.04.13, 11:48
                                              whitney85 napisała:

                                              > Patologia ciąży na 5+, jak reszta - jeszcze nie wiem ale pewnie zdam relację.
                                              Zgadzam się. Patologię też mogę ocenić na 5+.
                                              Na położnictwie byłam tylko w odwiedzinach, więc jak napisałam wyżej.

                                              --
                                              http://www.suwaczki.com/tickers/7u22tqyw0f071nlw.png
                                              • 11.04.13, 17:08
                                                Mam nadzieję że bez patologi się obędzie smile czekałam tam 10dni aż moje dziecko się łaskawie urodzi po terminie . Czyli mam rozumieć że na poporodowej gdzie sie jest z dzieciaczkami już nie ma sal 6łóżkowych ? Bo pamiętam że na korytarzu były tylko 2łazienki na cały oddział, poza płatnymi salami...a właśnie, czy te "jedynki " nadal są?
                                                • 11.04.13, 17:15
                                                  samira87 napisał(a):
                                                  > Mam nadzieję że bez patologi się obędzie smile czekałam tam 10dni aż moje dziecko
                                                  > się łaskawie urodzi po terminie . Czyli mam rozumieć że na poporodowej gdzie si
                                                  > e jest z dzieciaczkami już nie ma sal 6łóżkowych ? Bo pamiętam że na korytarzu
                                                  > były tylko 2łazienki na cały oddział, poza płatnymi salami...a właśnie, czy te
                                                  > "jedynki " nadal są?
                                                  Teraz patologia to jak oddział w szpitalu uzdrowiskowym.
                                                  Nie ma już sal sześcioosobowych. Nie ma też już sal pojedynczych płatnych. Myślę, że zrezygnowano z nich podczas remontu na rzecz sal dwu i trzy osobowych. Teraz łazienki są w każdym pokoju.
                                                  Jak leżałam na patologii, to koleżanka powiedziała, że Inflancka wygląda jak szpital z serialu. To komplement wink
                                                  Chyba rodziłaś dość dawno, prawda?

                                                  --
                                                  http://www.suwaczki.com/tickers/7u22tqyw0f071nlw.png
                                                  • 11.04.13, 17:26
                                                    tak, w marcu 2010smile w środku remontu ... jak wychodziłam to część poporodowej była na patologii...oj działo się ale wspominam dobrze patologię, tylko gorzej z tą poporodową ( jak wspomniałam ilość osób). za tydz mam się zgłosić na obserwację czy już czy jeszcze nie ... byłam w szp." rejonowym " ale mi ciarki przeszły .
                                                  • 11.04.13, 17:31
                                                    Też pamiętam Inflancką w trakcie remontu, moja siostra rodziła w grudniu 2009... teraz to zupełnie inny szpital.
                                                    --
                                                    http://www.suwaczki.com/tickers/7u22tqyw0f071nlw.png
                                                  • 11.04.13, 17:43
                                                    qqina napisała:

                                                    > Też pamiętam Inflancką w trakcie remontu, moja siostra rodziła w grudniu 2009..
                                                    > . teraz to zupełnie inny szpital.
                                                    mam dylemat czy bliżej i się denerwować.... czy 40km i być spokojną... tym bardziej że do wyliczonego terminu jest jeszcze miesiąc ... ale dzidzia jest duza juz na 39tydz.Dziękuję za info o tych salach wink
                                                  • 11.04.13, 17:53
                                                    Inflancka jest naprawdę w porządku. Tak mi się wydaje.
                                                    Chociaż miewam chwile zwątpienia i zastanawiam się, czy tam rodzić czy nie...
                                                    --
                                                    http://www.suwaczki.com/tickers/7u22tqyw0f071nlw.png
                                                  • 11.04.13, 18:03
                                                    qqina napisała:

                                                    > Inflancka jest naprawdę w porządku. Tak mi się wydaje.
                                                    > Chociaż miewam chwile zwątpienia i zastanawiam się, czy tam rodzić czy nie...

                                                    Ja wiem że jest ok tylko dla nas daleko. Jak by się okazało że muszę zostać dłużej niż to potrzebne jak poprzednim razem kiepsko bym to zniosła.sama , bez odwiedzin i synek w domu z tata...
                                                  • 11.04.13, 18:25
                                                    To już musisz się zastanowić.
                                                    --
                                                    http://www.suwaczki.com/tickers/7u22tqyw0f071nlw.png
                                                  • 19.05.13, 11:51
                                                    Rodziłam w kwietniu 2013 na Inflanckiej - jestem bardzo zadowolona. bez prywatnej położnej, wspaniała opieka juz od izby przyjec na ktora przyjechalam jak odeszly mi wody (zalałam podłogę na sali) ale nie bylo skurczów. po 5 godzinach oksytocyna i antybiotyk (lekarz przyszedł dokładnie po 5 godzinach - wtedy kiedy trzeba, jak w zegarku), co chwile ktos zagladał do nas, położne były dostepne na każde zawołanie i odpowiadały cierpliwie na wszystkie pytania (zarówno podczas porodu jak i na sali poporodowej). Polecam wszystkim ten szpital!
                                                  • 19.08.13, 17:05
                                                    Witajcie,

                                                    Jestem w 7 tygodniu ciąży. Chciałabym prowadzić ciąże i rodzić w szpitalu na Inflanckiej. Dzwoniłam dziś, by dokonać zapisu na pierwszą wizytę do ginekologa położnika i powiedziano mi, że wolne terminy są na koniec listopada. Przecież to jakaś masakra. Czy jeśli udałabym się osobiście do szpitala z pozytywnym wynikiem poświadczającym, że jestem w ciąży, to szpital ma obowiązek mnie przyjąć?

                                                    W ogóle zastanawiam się co zrobić w tej sytuacji jeśli chcę prowadzić i rodzić w tym samym szpitalu. Czy jest taka możliwość na chwile obecną w Warszawie z Waszego doświadczenia?

                                                    I proszę nie pouczać mnie, że skoro jestem w ciąży, to powinno być mnie stać na prywatnych lekarzy.

                                                    Będę wdzięczna za wszelkie informacje.

                                                  • 19.08.13, 17:31
                                                    layla.1234 napisał(a):

                                                    >Czy jeśli udałabym się osobiście do szpitala z pozytywnym wynikiem poświadczającym, że jestem w ciąży, to szpital ma obowiązek mnie przyjąć?

                                                    Szpital nie odsyła rodzących kobiet, nie ma obowiązku przyjąć Ciebie ze względu na to,że jesteś w ciąży smile
                                                  • 19.08.13, 19:43
                                                    4wisienka29 napisał(a):


                                                    >
                                                    > Szpital nie odsyła rodzących kobiet, nie ma obowiązku przyjąć Ciebie ze względu
                                                    > na to,że jesteś w ciąży smile

                                                    Mhm..dzięki. w takim razie jutro będę dzwonić i pytać w innych szpitalach. A z Waszego doświadczenia istnieje możliwość na dość szybkie zapisanie się do ginekologa położnika czy raczej chodziłyście prywatnie, a dopiero po odczekaniu 'swojego' na nfz? Bo to chyba jedyne wyjscie. Ogólnie ten cały system to jakaś porażka.
                                                  • 19.08.13, 21:29
                                                    Czekałam trzy tygodnie na wizytę w szpitalu. I kiedyś to była norma.
                                                    --
                                                    Asia
                                                    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73df9h95xpxg3m.png
            • 13.02.13, 23:12
              Cześć Beatula85, miałam podobny problem a propos traumy po cesarce, mi pokazano dziecko 3 sekundy i zabrano, mimo ze była i donoszona,a nawet po terminie i zdrowa.Nie dostałam dziecka.Podjęłam pewne kroki by wyjaśnić tę sprawę.Chciałam właśnie poznać opinię kogoś kto rodził niedawno, by zweryfikować to co mi powiedziano a propos traktowania matek i dzieci po cesarkach, zostałam poinformowana ,że coś sie zmieniło, ale okazuje się ze jednak nie i praktyki separacji cały czas sa na czasie.Jeśli bedziesz chciała odezwij się na mój mail justynaTrzopek@wp.pl. Tak samo jak Ty bidulko przepłakałam całą noc, nie zmrużyłam oka, także wiem co czujesz.
            • 06.03.13, 21:06
              Żałosne, co napisałaś. Koncentrujesz się tylko na tym co jest dla ciebie dobre, a nie na dobru dziecka. Ja dziękowałabym takiej lekarce, która od razu zabiera dziecko do oddziału, gdzie jest otoczone najlepsza opieką. Normalnie w szpitalach dzieci potrafią czekać w kolejce godzinami na przyjęcie do inkubatorka. Reakcja twojej doktor zasługuje na uznanie i wzór dla innych lekarzy. Szczególnie w obecnych nagłośnionych przypadkach, gdy lekarze reagują opieszale ub wogóle i dzieci umirają.Zastanów się dobrze, czy nie podziękować jej za być może uratowanie życia twojemu dziecku. Skala Apgar o niczym nie świadczy, to tylko ocena zewnętrznych oznak zdrowia, podczas gdy najważniejsze rozgrywa się u niemowlaków w śrosku organizmu.
            • 13.04.13, 08:48
              Witam, miałam, po przeczytaniu paru Waszych postów nie pisać, ale..
              To ja jestem tą "znienawidzoną" panią doktor od rwania zębów bez znieczulenia- nazywam się Anna Głuszko. Nie musiałam się niby przedstawiać, ale moje nazwisko padło tu publicznie.

              Do beatula85: ma Pani prawo odbierać ludzi, jak Pani odbiera, ma Pani prawo pisać o mnie publicznie, bo jestem osobą publiczną. Każdy z nas ocenia ludzi inaczej. Moja praca jest o tyle "niewdzięczna", że w pierwszej kolejności muszę zająć się dzieckiem w stanie zagrożenia życia. Ja i mój zespół jesteśmy wzywani w sytuacji, kiedy dziecku coś zagraża. Nikt nas nie wezwie "do interwencji" bo ma taki z przeproszeniem odpał. Niestety, nie ja projektowałam salę cięć, ani sale porodowe. Na wszystkich ja i mój zespół stoimy...do Was, Rodziców, tyłem albo dziecko na sali cięć jest zawinięte w jałową serwetę i przekazane zespołowi, żeby jak najszybciej podjąć działania. I nie widzicie, co robimy. Często w czasie interwencji zadajecie Państwo pytania: "Co się dzieje z moim maluszkiem?" Bardzo chciałabym odpowiedzieć, ale najpierw muszę się tym maluszkiem zająć, wydając polecenia mojemu zespołowi (zwykle min. 3 osoby). Często poza ty, ze dziecko "ma problem" z poradzeniem sobie po porodzie, nie jestem w stanie w ciągu kilku minut powiedzieć dokładnie, co jemu dolega. Jedyne, co zazwyczaj mówię, to, że np. nie może sam oddychać. Tak, dzieci "odbierane" są matkom i przewożone na 5 piętro. Staramy się, aby Panie były w miarę możliwości przenoszone po porodzie na ten sam poziom. To "odbieranie" wiąże się z tym, że musimy temu dziecku pomóc, podłączając je do różnych "aparatów". Często przychodzą po kilku minutach Ojcowie i pytają, co z ich dzieckiem. Uwierzcie mi, że jedyne, co mogę wtedy powiedzieć, to;" Jeszcze nie wiem". Żeby odpowiedzieć na takie pytanie muszę mieć czas na ocenę dziecka, pobranie badan, ich analizę. Wiem, że to dla Was trauma, stres... Uwierzcie, że dla mnie i mojego zespołu tez. Przeżywamy każde przyjęcie. A im cięższy stan dziecka, tym bardziej MY TEZ SIĘ DENERWUJEMY. Bo czujemy...bezsilność...

              W odpowiedzi na post shrzan-ki: to nie była kryptoreklama, ani reklama. Nie prosiłam nikogo, żeby pisał peany na mój czy mojego oddziału temat. Nie jestem od reklamowania się, tylko od pomagania dzieciom. I staram się robić to najlepiej, jak potrafię.

              W odpowiedzi na post pannaj1208: nie dostałam żadnej ciężkiej kasy za organizacje tego oddziału. Kasę dało Miasto Warszawa i Unia Europejska. Funduszami dysponowały inne osoby. Ja jeździłam tylko po Polsce, oglądając najlepsze w mojej ocenie oddziały intensywnej terapii, żeby na nich się wzorować. Wydawałam jedynie opinie. Czy były one uwzględnione, czy nie, zależało od osób stojących dużo wyżej ode mnie. PS. jeździłam własnym samochodem w moim wolnym czasie. Za to również nikt mi nie zapłacił.

              Są różne osoby, co można ocenić, czytając Pań wątki. Jedne są zdecydowanie na tak, inne mieszają ludzi z błotem.
              Myślę, że zasadniczy problem polega na tym, że nie ma dobrej komunikacji pacjent-lekarz. Jeśli matka nie pyta mnie o swoje dziecko, o karmienie, o...nie wiem- cos tam- ja uznaję, że ona wie, jest spokojna. Brakuje chyba również w naszym szpitalu zajęć w szkole rodzenia prowadzonej przez lekarza- neonatologa- ze "zdrowych noworodków" i lekarza z oddziału patologii noworodka. Gdyby ktoś usłyszał wcześniej, na co zwrócić uwagę, co mówi neonatolog (tak, używamy "naszego" języka, którego Państwo nie rozumiecie), dlaczego Pani Głuszko, albo jej zespół zabiera dziecko na 5 piętro, w dodatku nic nie mówi, nie wyjaśnia, może byłoby mniej takich traumatycznych doświadczeń.

              Jeśli któraś z Pan, mimo opinii Pani beatula85 i innych, będzie miała jakieś pytania do mnie, jako lekarza neonatologa, spróbuję odpowiedzieć. W miarę "po polsku", nie "po naszemu".

              Pozdrawiam mimo wszystko serdecznie. Wiem, że są Ludzie, którzy wychodzą z tego szpitala i Oddziału Patologii Ciąży z podziękowaniami za opiekę. Tyle, że...większość nie pisze o tym. I nie ma, w moim odczuciu takiej potrzeby.

              Z poważaniem Anna Głuszko
              • 13.04.13, 08:52
                Sorry- Miało być: Oddziału Noworodków i Patologii Noworodka smile)
                ann
                • 14.04.13, 00:58
                  Pani Anno, dziękuję za ten post. Utwierdził mnie on w wyborze szpitala. Termin mam na 15.05. ale kto wie kiedy się u Was pojawimy z Poląsmile
                  A rozhisteryzowanymi osobami proszę się nie przejmować, tacy ludzie też muszą żyć.

                  Przyszła pacjentka szpitala na Inflanckiejsmile

                  • 30.01.14, 17:30
                    Ja również planuję rodzić na Inflanckiej smile o wyborze zdecydowało wiele pozytywnych opinii i czas dojazdu z domku
                    --
                    http://www.suwaczki.com/tickers/a8dok0s3wrjlg76i.png
                  • 28.02.14, 19:43
                    urodzilam dziecko o polnocy, podobno mi je pokazali po cc ale to twierdzi maz bo ja odlecialam. dziecko zobaczylam dopiero nastepnego dnia rano o 11. nie mialam zadnych informacji o nim przez cala te noc. ale ze bylam po utracie przytomnosci i nawet nie bardzo wiedzialam co sie dzieje. takze o ten kontakt mamy z dzieckiem nie bardzo sie tam dba od strony personelu. rano go przywiezli jak spalam, ocknelam sie i patrze jest dziecko a nie ma nikogo obok niego, ja bez czucia w nogach jeszcze. poza tym z minusow to jeszcze to ze mam zle zrobione ciecie i rozlazl mi sie szew i mam brak czucia wokol jego. no niestety mam dosc duzo zastrzezen i nie rodzilabym tam znowu. niestety dalam sie namowic na ten szpital bliskiemu znajomemu rodziców znanemu ginekologowi. drugi raz rodzilabym gdzie indziej, ale drugiego razu nie bedzie bo mam zbyt duza traume.
                    --
                    • 12.03.14, 13:32
                      No ja akurat miałam sporo szczęścia bo wszystko poszło gładko i mojego Krzysia urodziłam bez wiekszych problemów, szew tez się goi dobrze. Opieka była ok tylko denerwowało mnie że w okolicy nie było żadnej knajpy z jedzeniem poza suhi. Dopiero jakaś dziewczyna powiedziała mi ze za intraco jest Gadka Szmatka i dowożą smaczne jedzenie. Byłam tam później z mężem i bylo naprawde miło. Mają drzewo w środku.
              • 20.06.13, 17:55
                Dzień dobry Pani Doktor,
                chciałam Pani napisać, że są osoby, które rozumieją to co robicie. Pani mnie pewnie nie będzie pamiętała smile rodziłam u Was 22/07/12 r. po trzech dniach po odejściu wód. Urodziłam dużego synka, dostał 10 pkt, jednak został zabrany, ponieważ poród w 34 tygodniu. I co z tego, że duży, że maksymalna skala. Gdybyście go nie zabrali, a coś mu by się stało, wtedy to dopiero byłaby afera. Wiele razy zwracałam uwagę, najczęściej o dokarmianie smile chyba nie było położnej / pielęgniarki, na, którą bym nie nakrzyczała smile. Ale tak jak Wy rozumiecie nas - rodziców, tak my musimy rozumieć Wasze działania. Też wiele razy czekałam na informacje o dziecku, ale zawsze została mi ona udzielona, gdy wszystkie badania były zrobione. Jak dla mnie Pani oraz Pani zespól jest wyjątkowy i opisałam to po wyjściu ze szpitala na kilku forach, ten powstał później. Uważam, że wykonuje Pani kawał dobrej roboty i wszystkim dziewczynom, które czytały poprzednie wpisy, chciałam powiedzieć, że każdy może mieć swoje zdanie, każdy ma swoje odczucia sytuacji. Nigdy nie zdarzy się tak, że każda z nas będzie miała to samo zdanie. Wybór szpitala powinien nastąpić w sercu, tak by później nie żałować. Nie wyobrażam sobie by komukolwiek w jakimkolwiek szpitalu nie zależało na zdrowym, szybkim i jak najmniej bolesnym porodzie, a na pewno nikomu nie zależy by zaszkodzić naszym dzieciom.
                Pani Aniu jest Pani świetnym lekarzem. Pozdrawiam Panią i cały Pani zespół z lipca 2012 roku. Do dzisiaj utrzymuję kontakt z jedną z Pani podwładnych, bo była rewelacyjna. Ma lub miała Pani również wielki skarb w postaci położnej laktacyjnej, dzięki, której szybko zaczęłam karmić moje maleństwo.
                Życzę byście się nie zmieniali i jeszcze raz bardzo Wam za wszystko dziękuję.
                Grażyna - mama Piotrusia
                • 22.10.13, 08:09
                  Witam Was, wszystkie "moje" dziewczyny.
                  Cieszę się bardzo- nie tyle z opinii o mnie, choć to bardzo miłe, ale o MOIM zespole smile Dziewczyny są młode, bardzo się starają, żeby mimo trudnej dla Was sytuacji, jaką jest urodzenie nie całkiem zdrowego, a często ciężko chorego dziecka Was pobyt u nas był jak najmniej stresujący.
                  Wszystkim Mamom powtarzamy, że pierwsze dni na naszym oddziale są trudne, pełne łez i pytań: "Dlaczego moje dziecko?...". Robimy co w naszej mocy, żeby przeprowadzić Was przez te trudne momenty. Może czasem nie mamy dla Was uśmiechu, bo samym nam trudno, boimy się o Wasze dzieci. Nie opowiadamy Wam, że będzie dobrze, że to nic takiego. Nie można czegoś takiego mówić. Jeśli dziecko trafiło na nasz oddział, wiecie, że dobrze nie jest. Dla mnie jesteście Partnerami w leczeniu. Wasze nastawianie jest bardzo ważne. I cieszę się, bo jesteście Dziewczyny na prawdę wspaniałe w tych ciężkich sytuacjach. Nie ma "histerii", nie ma "humorów". Stajecie na wysokości zadania w chorobie Waszych malutków.
                  Buziaki dla Was wszystkich.
              • 21.06.13, 14:01
                Uwazam ze jest Pani odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu.moja Mala lezala na oddziale przez tydzien i nigdy nie przyszlo mi do glowy martwic sie o nia.i Pani Doktor i polozne i pielegniarku skakaly nad dziecmi,opiekowaly sie super.pomogly doradzily.dzisiaj moje Malenstwo dzieki tym Paniom rosnie w oczach,jest radosna i pelna zycia.
            • 21.10.13, 23:45
              Witam, urodziłam w 2007 r. w Szczecinie-w 32 tyg. ciąży-opiekowała się nami dr Anna Głuszko-bardzo dobry lekarz i wspaniały człowiek. Nie umiem dziękować za życie -pewnie nie ma takich słów, ale pragnę podkreślić, że mój synek 4 listopada skończy 6 lat i to dzięki wspaniałej opiece, kompetencji i oddaniu tego lekarza. To nie jest ważne,że ona nie mówi dużo, że nie opowiada, że nie daje złudnych nadziei, ważne,że po skończonym dyżurze zostanie na oddziale bo obawia się kryzysu u dziecka, ważne,że pielęgniarki pracujące z nią są super wyszkolone bo innych nie dopuści do maluchów, wymaga bardzo dużo od siebie i jeszcze więcej od rodziców,ale czy to może być zarzut, pozdrawiam i gratuluję wszystkim, którzy mają szczęście na nią trafić i jeszcze raz dziękuję Pani doktor -chociaż jak już pisałam nie ma takich słów
    • 12.02.13, 16:17
      Podłączę się pod temat szpitala na Inflanckiej. Czy macie może informacje jak wygląda kontakt z dzieckiem po cc? Znalazłam jakieś informacje, że matka spędza na sali pooperacyjnej 12 h i niekoniecznie przynosi się jej dziecko? Czy to znaczy, że w ciągu tych godzin nie widzi się dziecka, a co z podejmowaniem prób karmienia? To byłoby wbrew zasadom, na które w obecnych czasach tak kładzie się nacisk. Proszę więc o ewentualne sprostowanie informacji, które znalazłam w internecie.
      • 13.02.13, 10:36
        Ja tam bym się nie zdziwiła gdyby nie przynosili...
      • 13.02.13, 23:27
        Powiem tak.Nie dają dziecka po operacji.Leżysz sama ileś godzin.Później dają Ci dziecko,a później masz problem z karmieniem.Albo walczysz i karmisz piersią borykając się z głodnym dzieckiem,albo częściowo dokarmiasz.Nie przynoszą Ci dziecka na karmienie.Rozmawiałam dzisiaj z Dyrektorem ,który twierdzi ,że jest inaczej, a jeśli zdarza się, że kobieta dziecka nie dostanie, że to kwestia samowolki personelu medycznego, konkretnego dyżuru.Zapewniał mnie ,że teraz nie jest tak jak 1,5 roku temu.Ale ja jakoś temu nie wierzę ,a czytając post Beatuli85 która rodziła niedawno.Można przypuszczać ,że dyrektor chciał mnie uspokoić i załagodzić sytuację, albo nie jest świadomy tego co dzieje się w jego szpitalu.
        • 23.02.13, 14:11
          dziewczyny a jak to jest z planem porodu na Inflanckiej? jest jakis druk który można wcześniej wypełnić?? jeżeli np. zależy mi na ochronie krocza to kiedy i komu mam to przekazać?
          • 24.02.13, 18:49
            Nie wiem czy jest plan bo do porodu zostal mi tydzienbig_grin ale nie upieralabym sie przy nienacinaniu krocza.na poczatku tez sie balam i za wszelka cene uniknac tego.ale porozmawialam z lekarzami i polozna i wiem ze nie warto sie upierac bo tylko 1-2% kobiet jest w stanie urodzic bez ciecia,reszta albo bedzie nacieta pod kontrola albo rozerwie ja.i to rana moze usc nawet w glab ciala.
            • 24.02.13, 20:11
              tak, wiem o tym. ja się nie upieram przy tym żeby w ogole nie nacinać - oczywiscie ze wolę to niz pęknięcie, tylko zastanawiam się czy jest taka możliwość, że położna będzie robiła cokolwiek, żeby może udało się uniknąć nacinania, jakies masaze itp.. moze akurat byłabym w tym 1 % szczęściar wink
            • 24.02.13, 20:21
              >.ale porozmawialam z lekarzami i polozna i wiem ze nie warto sie upierac bo
              > tylko 1-2% kobiet jest w stanie urodzic bez ciecia,reszta albo bedzie nacieta p
              > od kontrola albo rozerwie ja.i to rana moze usc nawet w glab ciala.
              tak,tak...w szpitalu na Inflanckiej jest specyficzny mikroklimat i kobiety nie sa w stanie urodzic bez nacieciawink ale wystarczy zmienic dzielnice i szpita,l i zaraz tak sie kobiety rozciagaja, ze bez naciecia rodzi ok 70% i wiecejwink oczywiscie wszystkie sa porozrywane po szyje...Jak ci nie zalezy na ochronie krocza to twoja sprawa tylko nie pisz takich bzdur o 1-2%...maja w tym szpitalu takie rutynowe nawyki i dorabiaja do tego teorie z nosa wydlubane - chcesz to w wierz...prosze bardzo
              • 24.02.13, 22:03
                Wtrące sie w dyskusje o nacinaniu - rodziłam na Inflanckiej w 2010r, to był pierwszy poród i nacięta nie zostałam. Na ten temat nie było żadnej rozmowy wczesniej z położną, po prostu uznała ze nie jest to konieczne i mnie nie nacięła. Miałam 1 bardzo małe pęknięcie które zagoiło się samo bez szycia.
                Ostatnio rodziła tam znajoma, co prawda drugie dziecko ale sporo ponad 4 kg i również nacięta nie została.
                Wiec nie opowiadajcie ze to standardowa procedura na Inflanckiej.
                Na dniach mam termin porodu 2 dziecka, równiez wybieram sie na Inflancką.
                Za pierwszym razem nie przezyłam żadnej z opisywanych powyżej traum,i mam nadzieje również teraz ze wszystko bedzie ok.
                Swoją drogą - jesli ktos jest zadowolony z porodu i szpitala nie zajmuje sie wylewaniem żółci na forum, robią to głownie osoby które są niezadowolone. Dobrze zreszta ze piszą o swoich doswiadczeniach, mogą ostrzec innych, ale nie jestem przekonana do podejmowania decyzji o wyborze szpitala tylko na podstawie lektury forum.
                • 25.02.13, 11:40
                  Hej, ja mam termin na maj tez chcę rodzić na inflanckiej , chcę również wykupić położną i słyszałam że dobra jest Anna Barwińska jeśli ktoś zna tą położną proszę o informację .
                  pozdrawiam
                  • 25.02.13, 13:23
                    Ja mogę polecić p. Iwonę Musialkowską - była ze mną przy pierwszym porodzie jako położna z dyżuru. Super ciepła i pomocna.
                • 25.02.13, 14:01
                  Czytałam dużo na temat Inflanckiej.Pojawiały się często opinie pozytywne jak i czysto informacyjne. Pozytywne wypowiadały się często w odpowiedzi na konkretne zarzuty.Także nie można powiedzieć ,że osoby tutaj się wypowiadające to te które tylko plują jadem.
                  Poza tym spotkałam się z negatywnymi i pozytywnymi ocenami tego samego zachowania.
                  Np Pani byłą zadowolona ,że pomocne pielęgniarki zabrały od kobiety dziecko bo była zmęczona a dziecko płakało ,a ona już nie mogła tego znieść. Ja dramatycznie chciałam by dziecko było ze Mną. Jedne się cieszą ,że mają cesarkę, siostra szwagra miała pretensje, że się lekarze upierali by próbować naturalnego porodu przy dużym dziecku, ja wolałabym naturalnie. Nie twierdzę ,że wszystko na Inflanckiej jest źle i ,że personel zawsze coś robi tak albo tak, ale zdarzają się tam często rzeczy, o których nie słyszałam np ani na Madalińskiego ani w Św Zofii ,ani w Instytucie Matki i Dziecka, a które moim skromnym zdaniem nie powinny się zdarzać. Dużo też zależy od konkretnego lekarza, położnej. A np w wyżej wymienionych szpitalach bez względu na personel, niektóre praktyki nie mają miejsca, np. decydowanie za pacjentkę, traktowanie jej w sposób protekcjonalny w niektórych kwestiach, zabieranie dzieci, dokarmianie wbrew woli butelką, wpychanie smoka ( dla mnie rzeczy jednoznacznie negatywne). W niektórych szpitalach ogólna praktyka , wiodąca idea nie pozwala na pewne procedury. Np. na nie pokazanie dziecka matce w ogóle co miało miejsce na Inflanckiej juz po remoncie w 2012 roku po koniec. tak pisała jedna z forumowiczek. Także nie mogę się zgodzić z tym co napisałaś Justja Easy
                  • 25.02.13, 16:31
                    a ja się zgadzam z tym co napisała justka.easy i w ogóle dziwne to jest dla mnie, że kilka osób, które rodziły już dawno temu wciąż czują potrzebę pisania jak to na Inflanckiej jest źle, mimo, że szpital przeszedł gruntowny remont i warunki w nim są zupełnie inne. na chwilę obecną jest to jeden z najlepiej wyposażonych szpitali położniczych w wawie.
                    • 26.02.13, 14:06
                      Wyposażenie to nie wszystko.
                      A piszą moze dlatego, ze mimo upływu czasu tamto traktowanie nadal boli? A moze dlatego, że mój syn do tej pory ma pewne trudności, które zostały moim (i nie tylko moim) zdaniem spowodowane bezpodstawnym rozdzieleniem nas zaraz po narodzinach?
                      • 25.10.13, 23:30
                        Witam was dziewczyny...W tym szpitalu rodziłam dokładnie rok temu,to co ja i mój synek przeylismy to się w glowie nie miesci.....
                        Na izbie przyjęć powiedzieli ze wody odeszly i trzeba jechać na sale porodowa,za jakies pol godz przychodzi lekarz i twierdzi ze wody nie odeszly to wyslali mnie na patologie....Na drugi dzień następny lekarz twierdzi ze wody odeszly i wysyla mnie na sale porodowa....Trafilam na porodowke o 11,byla bardzo wredna polozna o nic nie można było ja zapytać jak kazala mi się polozyc na lozku to tak lezalam do 19.....Przez caly dzień przyszla do mnie tylko raz,,zapytalam się jej czy mogę pojsc do wc ona odpowiedziala ze jak musze to mam isc bo ona mi lewatywy nie zrobi ponieważ mój maz jest nerwowy,,
                        maz rozmawiając z lekarzem prosil o to żeby zrobili mi cesarkę,bo będzie mi ciężko rodzic bo mam noge po operacji,lekarz stwierdził ze będzie porod naturalny,wiec maz na to ,,dobrze tylko żeby czasem nie było tak ze porod będzie zabiegowy i będziecie uzywac kleszczy,lekarz odpowiedział ze w tym szpitalu tego się nie stosuje..19.10 powiedzieli mi ze o 20.30 zaczna porod....to sobie mysle ok wytrzymam bliżej niż dalej....Moja mama obserwowala jakie jest tętno dziecka,i mowila tym pielegniarka ze bardzo spadlo tętno...wiec dziewczyki z lekarzem wpadly na sale i mowia ze już będą odbierać porod....i co najlepsze wyprosily meza z sali bo okazało się ze porod będzie zabiegowy z uzyciem kleszczy....moje dziecko na czole do dziś ma blizny po tym co mu zrobili,o dopiero zdazyly znikac torbiele w glowie...Lekarze jak go badali w przychodniach itp...to sami mówili co za szpital żeby tak zranic dziecko...Opieke trafiłam fatalna w niczym nie pomogly nie pokazaly,bardzo chamskie panie....Jeżeli mi się uda wstawie zdjecie które było zrobione minute po porodzie ,jak wygladalo moje dziecko...
                    • 27.02.13, 12:12
                      Ja rodziłam pierwsze dziecko na Inflanckiej w 2009 i chociaż to było przed remontem to wiedziałam, że następne też tam urodzę. smile
                      Drugie dziecko rodziłam w listopadzie 2012.

                      Warunki na pewno poprawiły się zarówno na porodówce jak i salach poporodowych. Miłym zaskoczeniem były dla mnie 2-3 osobowe sale (każda z własną łazienką). Poprzednio leżałam na ogromnej 6-osobowej sali, a łazienka była jedna na korytarzu na cały oddział i strach było do niej wejść. Jednak ze względu na opiekę lekarzy i położnych i warunki porodu, przymknęłam na to oko i wróciłam 3 lata później.

                      Za poród w fajnej salce z łazienką, drabinkami, piłką i całą masą innych gadżetów nie musiałam już płacić tak jak poprzednio.
                      Oczywiście dostałam na życzenie znieczulenie. Nie wyobrażam sobie rodzenia bez... smile

                      Nie zmieniły się jednak salowe ze swoim podejściem. Bez względu na porę dnia, trzaskały drzwiami (nieważne, że właśnie usnęło dziecko), hałasowały niemiłosiernie, no i oczywiście w środku nocy zbierały śmieci tak, że wszystkich budziły...

                      Za to jedzenie było boskie!!! W dniu kiedy przyszłam rodzić otworzyli własną kuchnię zamiast cateringu i wszystkie byłyśmy zachwycone! Ogromne porcje, wszystko świeże i pyszne!
                      Marzyło mi się, żeby tak ktoś podawał mi takie jedzenie w domu po powrocie... smile

                      Obchód ginekologiczny był zawsze ekspresowy i trwał rano dosłownie sekundę. Czasami w nocy zaglądał przez uchylone drzwi lekarz i pytał się czy wszystko w porządku (nie wiem czy to był obchód nocny?!).

                      Na noworodkowy zawsze długo się czekało. Ktoś zaglądał i mówił, żeby przygotować dzieci, bo idzie obchód... i był, ale za godzinę! Dzieci czekały przykryte kocykami.

                      Lekarze i pielęgniarki nie mówiły nic same z siebie, trzeba było o wszystko się dopytywać. Kobiety niektóre nie wytrzymywały ich uwag i płakały. Nie wiem, czy to wina hormonów czy niski próg wrażliwości na uwagi krytyczne?
                      Faktem jest, że wymagały od świeżo upieczonych mam, że wszystko zrobią same przy dziecku, a zdarzały się takie, które bały się ubrać, rozebrać, czy przewinąć i dostawały za to "baty". Wychodziły z założenia, że od instrukcji jest szkoła rodzenia.

                      Co mnie zaskoczyło to to, że po 2 dniach wypisują do domu. Wcześniej to były 3 dni, ale podobno NFZ nie płaci za pobyt matki.

                      Ja leżałam w szpitalu 5 dni i ze względu na pyszną kuchnią mogłabym tam dłużej zostać! smile

                      Aha... Tylko 1 osoba może odwiedzać. Poprzednio jak leżałam na 6-osobowej sali to do każdej mamy były tłumy odwiedzających i to była masakra!

                      W nocy pielęgniarki krzyczały do siebie z jednego końca korytarza na drugi, salowe też.

                      Położne naciskały na naturalne karmienie i nie za bardzo chciały dawać mleko na dokarmianie w nocy... Zdarzało się, że mamy nie wiedziały jak karmić lub nie miały jeszcze pokarmu.

                      Podsumowanie:
                      PLUS:
                      - kuchnia
                      - opieka w czasie porodu
                      - znieczulenie
                      - warunki porodu
                      - warunki na poporodówce

                      MINUSY:
                      - salowe (hałas i delikatnie mówiąc - mało subtelne)
                      - głośne pielęgniarki
                      - brak informacji ze strony pediatrów nt stanu dzieci (trzeba się samej dopytywać)

                      Raczej nie planujemy już z mężem więcej dzieci, ale gdyby miało pojawić się trzecie to na pewno wrócimy na Inflancką smile
                      • 27.02.13, 23:45
                        zgadzam się z tobą moja opinia o tym szpitalu jest podobna
                        -o jedzenie dla dziecka musiałaś się prosić a wręcz żebrać i tłumaczyć się za każdym razem dlaczego przyszłaś po mleczko,od jednej pani pediatry na nocnej zmianie usłyszałam,że dziecko ma jeść tyle ile chce i tu rozbieżność pomiędzy teorią a faktami mi odmierzali mleko do butelki co do ml
                        ja rodziłam pod koniec listopada 2012.
                        po 15godz porodu stwierdzili,że nie urodzę naturalnie i miałam cesarkę dobrze ,że był mąż ze mną bo bym chyba" nie przeżyła"-dla mnie ten poród to jest trauma na całe życie położne przychodziły co godzina za każdym razem inna na godzinę przed porodem jeszcze ćwiczyłam pomiędzy skurczami bo tak kazała położna uwierzcie mi robiłam wszystko by urodzić
                        -nad ranem przyszła kolejna położna doświadczona (ta pani z filmiku)i od razu stwierdziła,że nie urodzę naturalnie i dzięki niej sprawy się szybko potoczyły bo za chwilę miałam cesarkę
                        w między czasie dwa razy byłam znieczulana no i trzeci raz przy cesarce
                        dziecka nie pokazali mi po porodzie,
                        na szczęście ,że chociaż mąż mógł zobaczyć nasze maleństwo i zobaczyłam synka na zdjęciu z telefonu
                        i najlepsze na koniec od pani doktor usłyszeliśmy z mężem cytuję(przecież wiedzieli państwo na co się decydują )takie teksty od lekarza położnika jak się prosi o znieczulenie po 10 godzinach porodu
                        -sala pooperacyjna bardzo miłe pomocne i uczynne położne we wszystkim dosłownie jak się obudziłam to synek już na mnie czekał przy położnej
                        dzieci były na sali pooperacyjnej z nami do północy
                        a sale poporodowe to już inna historia położne opryskliwe i zachowywały się jakby wszystkie rozumy pozjadały
                        dziecko brały na badania a mama musiała czekać na korytarzu
                        nie polecam tego szpitala ja tam rodziłam bo sąsiadka z bloku mi poleciła

                        a może faktycznie trafiłam na wszystkie najgorsze osoby z personelu
                        • 28.02.13, 01:37
                          czy w szpitalu jest jakiś sklep gdzie można kupić biustonosz do karmienia, koło poporodowe, laktator, butelki,maści? czyli coś co może się przydać i co kupuje się na ogół po porodzie.
                          z góry dziękuję za odpowiedź!
                          • 28.02.13, 07:47
                            jest kiosk-bar ale ceny są około 10zł wyższe niż gdzie indziej ale niedaleko jest arkadia
                            • 28.02.13, 10:38
                              wiem,że jest Arkadia, bo do szpitala mam ok 500msmile ale wątpię, że komuś będzie się chciało tam pójść, a czasami może być tak,że coś będzie potrzebne na już.
                              dziękuję za odpowiedź!
                    • 28.02.13, 20:58
                      Nie mówię o wyposażeniu, wystroju sal, odmalowanych ścianach, przecież piszę wyraźnie , że chodzi o idee, o personel, o nastawienie do pacjenta, o praktyki, a nie ładny szpital, poza tym napisałam również , ze negatywna opinia została napisana przez Panią rodzącą pod koniec 2012. Proszę czytać ze zrozumieniem. Dziwisz się, ze mają potrzeba wywnętrzania opinii ,gdyż przykre wydarzenia przy tak ważnej okazji nie były twoim udziałem więc tego nie zrozumiesz , chyba, że jednak Cię to spotka, czego Ci oczywiście nie życzę.
                      pozdr. Emilia
                • 25.02.13, 17:35
                  Justka, ja trzecie tez tam bede rodzicsmile Po pierwszym porodzie bylam na 100% pewna, ze drugie tam bede rodzic. Rzeczywiscie szpital jest wyposazony super, dla mnie jest to najwazniejsze, lekarze i pielegniarki sa kompetentni, no i te warunki, dla mnie to tez jeden z wazniejszych elementow w szpitalu. I wybralam ten szpital, mimo ze mam 50 km, a porodowka w moim miescie jest dobra. Mysle, ze po prostu (tak jak ja) kazda kobieta przed pierwszym porodem ma mase watpliwosci, bo nie wie co ja czeka, duzo czyta i czyta, i tylko niepotrzebnie sie denerwuje. Takze Kobiety, nie martwcie sie na zapas! Do szpitala idziemy na kilka dni, a lekarze naprawde nie chca niczego zlego dla nas i dziecka. Szpital ten ponownie polecam kazdemu, bo warto!
                  • 27.02.13, 21:01
                    dziewczyny, mam pytanie odnośnie torby do szpitala, czy ta zasada, że można mieć tylko jedną jest bardzo przestrzegana? mi za nic nie uda się spakować do jednej małej walizki rzeczy dla mnie i dla dziecka(same pieluchy, chusteczki, podlaski i ręczniki zajmują 3/4) miejsca. najchętniej spakowałabym dwie małe torby, oddzielną dla siebie a oddzielną dla małego...
                    • 06.03.13, 16:00
                      nikt nie zwraca uwagi na torbę. Bylebys nie przywiozła 5 walizek po 30 kg kazda smile chodzi o komfort rodzącej, walizke wnosi mąż bo Ty nie masz siły jak Cie meczą skurcze, i lepiej nie mieć 5 tobołków zeby sie jakos w miare sprawnie ogarnąć smile Mysle ze 2 torby to luz.
                      Wyszłam z Inflanckiej w poniedziałek, urodziłam moją dzidzie w czwartek.
                      I znów mam głównie pozytywne obserwacje. Naprawde. Urodziłam szybko i bez znieczulenia, opiekowały sie mną 2 połozne - studentka i druga doświadczona. Bardzo wspierały, chwaliły, pomagały. Znieczulenia nie dostałam bo w miedzyczasie były non stop cesarki i anestezjolog nie miał jak znieczulac porodów. Ale tego mi nie powiedziały w trakcie porodu, tylko - ze czekają na wyniki badan a porod tak szybko postepuje, a ja tak pieknie rodze ze jeszcze chwila i bedzie po wszystkim. Czułam ze cos sciemniają ale wzięłam to za dobrą monetę i udało sie bez.
                      Salowe faktycznie nie przejmuja sie niczym - wchodzą jak do obory, wychodząc zostawiają otwarte drzwi, wchodza na sale w srodku nocy by opróznic kosze. Masakra.
                      Połozne noworodkowe - zależy od osoby, zdarzają sie super babki, zdarzają sie hetery, grunt to nie przejmowac sie ich komentarzami. Lekarki od dzieci - trafiłam na 2 - jedna fajna i wszystko wytłumaczy, druga - obrazona na cały swiat, z nosem na kwinte wyrzucająca z siebie krytycznym tonem uwagi.
                      Jesli chodzi o lekarzy ginekologów- obchod robią szybki ale jak sie ma jakis problem czy pytania to odpowiedzą. Jeden jedyny lekarz który traktował kobiety jak partnera do rozmowy to Hubert Wójtowicz w trakcie mojego pobytu - w okularach i kręcone włosy. Zrobił na mnie b, dobre wrazenie - wszystko tłumaczy co i jak i dlaczego, nie robi tego po łebkach, poswieca czas pacjentkom.
                      Jak macie pytania do piszcie, odpowiem.
                      --
                      http://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44j9lxvzq67.png
                      http://www.suwaczki.com/tickers/km5stv73eeeonzs5.png
                      • 06.03.13, 21:13
                        No to gratulacje! Fajnie, ze mialas bezproblemowy porod i mile wspomnienia ze szpitala. A jak bylo po porodzie? Moglas zostac jeszcze w tej sali, czy przewiezli cie od razu na poporodowa? W ilu osobowej bylas? Wiesz moze jak to jest z wypozyczeniem laktatora? To bedzie moj pierwszy porod i kupie go dopiero jak urodze i okaze sie ze jest potrzebny. Wiem, ze na dole wisiala karteczka o mozliwosci wypozyczenia, ale w koncu zapomnialam sie spytac o szczegoly... Czy polozne kąpią dzieci? Pomagaja przy nich? A i ostatnie pytanie czy jest cos czego nie ma na tej liscie rzeczy,ktore trzeba spakowac do szpitala a sie jednak przydaje? W ogole daja tam jakies wyprawki? Sorki ze tyle pytan na raz smile ja mam termin za miesiacsmile
                        • 08.03.13, 15:51
                          Po porodzie dostałam od razu dzidzie na brzuch ale raczej krótko. Potem była wazona, oglądana przez lekarza, ale tez krótko to trwało. Szybko wróciła do mnie, nie ubrana, w pieluszce tylko. W sali porodowej zostałysmy jeszcze ok. 2-3 godzin.Potem przyszła połozna, ubrała mała, i przewieziono nas na 3 os. salę, ale jedno łózko było wolne. Potem współlokatorka wyszła do domu, na 1 noc zostałam sama, nastepnego dnia przywiezli 1 dziewczynę, w nocy kolejną i juz przez ostatni dzien było pełne obłozenie.
                          Na połoznictwie jest duzo pacjentek, ok. 40 os. sa chyba 3 lub 4 połozne i wydaje mi sie ze jest ich za mało, jak sie je o cos prosi to przychodzą ale chwile to trwa.
                          Co do laktatora, mozna na dole w sklepiku wypozyczyc mechanizm ale trzeba do niego dokupic zestaw ręczny za ok. 100 zł. Ja miałam swoj wiec nie korzystałam. Z doswiadczenia wiem ze lepiej kupic wczesniej niz po porodzie szukac bo zwykle sie przydaje.
                          Jesli jest sie w szpitalu powyzej 3 dni połozne proponują kapiel, ja byłam 5 dni i połozna wykąpała mi córeczke, sama zaproponowała.
                          Wyprawek nie dają smile Jak wypełnisz ankiete i podasz dane osobowe dostaniesz tzw. niebieskie pudełko z próbkami róznych rzeczy. Ja zrobiłam to przy I porodzie i potem załowałam bo ciagle wydzwaniali do mnie proponujac rózne od czapy rzeczy, w sprzedazy wysyłkowej.
                          Co do rzeczy do szpitala, trudno mi powiedziec. Ja pakowałam sie juz do 2 porodu wiec wiedziałam co mi sie przyda a czego nie ma na liscie smile
                          Pozdrawiam i łatwego porodu zyczę!
    • 06.03.13, 21:27
      Chciałabym korzystając z wątku szpitalu na Inflanckiej podziękować wyjątkowej osobie - dr Annie Głuszko! To najlepsza lekarz, kochająca maluszki, oddana całym sercem, przy tym z ogromną wiedzą i doświadczeniem. Nigdy dotąd nie spotkałam bardziej wartościowego człowieka, który tak bezinteresowanie zajmuje się zdrowiem wcześniaczków. Miałam ogromne szczęście trafiając do tego szpitala i z moim synkiem na dyżur i do oddziału dr Głuszko.

      To było 8 miesięcy temu. I każdego dnia myślę o tym co mogłoby się wydarzyć z moim synkiem, gdyby dr Anna Głuszko nie zareagowała blyskawicznie i zajęła się nim, podczas gdy ja leżałam na sali poporodowej po cesarskim cięciu.

      Mój synek podobnie jak w przypadku historii opisanej poniżej przez osobę o nicku Beautule85, dostał 10pkt, urodzony przez cc w 36 tc. Gdyby nie Pani doktorGłuszko to najprawdopodobniej Olivek miałby do dziś poważne problemy zdrowotne.

      Leżałam w szpitalu na Inflanckiej w trakcie ciąży 2 razy. Pierwszy raz ok, 6 miesiąca z powodu anemii, drugi raz - małowodzie od 7,5 mc przez 2 tygodnie aż do cesarki. Ogólnie szpital jest świetny i profesjonanie wyposażony, szczególnie teraz po remoncie - nowy sprzęt, dobra opieka i przyjazna atmosfera smile

      Jedyną uwagę mogę mieć do osób na ochronie, gdzie wydawane są numerki dla gości. Zdażało się, że nie były to osoby zbyt uprzejme. A oni są pierwszym kontaktem nas matek i odwiedzających gości.

      Wracając do porodu. W 36 tc lekarze zdecydowali się na cesarskie cięcie, ponieważ z usg wychodziło, że maluszek jest mniejszy o 300g w porównaniu z poprzednim tygodniem! Cesarka trwała ok 1,5 h, poszło całkiem nieźle. Okazało się, że mały ważył 500g więcej niż wyszło na usg tego samego dnia.... Także, jeśli chodzi o błędy pomiaru to nie ma reguły. Zależy jak się dzidzia ułoży w brzuszku podczas badania.

      Synka przy cesarce zobaczyłam dosłownie na sekundę, w momencie, gdy go wyciągnęli. Dostał 10 punktów, z czego się bardzo cieszyłam i myślałam, że wszystko będzie super. Przewieziono mnie na salę pooperacyjną, gdzie niektóre mamy miały już dzieci przy sobie.

      Po kilku minutach pielęgniarka powiedziała mi, że Olivka zabrano do obserwacji. Na początku bardzo to przeżyłam i było mi ciężko i smutno. Na salę pooperacyjną nikt z rodziny nie może wejść. Zadzwonił do mnie tato mojego synka i powiedział, że dr Głuszko - zdecydowała się go zatrzymać, ponieważ ciężko oddychał. Zaczął też kaszleć i trafił do inkubatora. Widziałam go dopiero po 14 godzinach - po przeniesieniu do pokój na poporodówce. Pamiętam pierwszą noc bez synka, strasznie mi było ciężko szczególnie, że inne mamy miały przy sobie inne dzidzie. Mimo to rozmiałam, że taka sytuacja jest dla dobra mojego dziecka, a jego dobro jest dla mnie duzo ważniejsze, niż moje samopoczucie.

      Zobaczyłam go i mogłam dtknąc tylko jego rączkę przez otwór w inkubatoru. Nadal nie mogłam go przytulić, ponieważ był podpięty do respiratora i dostawał antybiotyk. Drgiej nocy został odpięty od respiratorka bo oddychanie wróciło do normy. Nadal pani doktor zdeczydowała się pozostawić go w ciepłym inkubatorku.
      patrzyłam na synka i na inne maluchy i ich mamy w podobnej sytuacji. Wszystkie byłyśmy bardzo wdzięczne dr Głuszko i czułyśmy się bezpiecznie, że otacza tak ogromna opieką nasze maluszki.

      Dopiero po 3 dniu po porodzie mogłam go przytulić. W szpitalu zostaliśmy jeszcze prze kilka dni. W międzyczasie widziałam wiele wcześniaczków. Oddział na Inflanckiej jest najlepiej wyposażonym oddziałem w Polsce i z tego co się dowiedziałam, dr Głuszko ma w tym swój orgomny udział. Załatwiła dla szpitala najlepszy sprzęt, który nalezy do czołówki światowej. Panie pielęgniarki powiedziały, że dzieki takiemu sprzętowi można uratować nawet dzieci urodzone z wagą 500g! trdno jest mi to sobie wyobrazić. Ale z mojej strony i dziwczyn, które rozły w tym samym czasie, z którymi ejstem w kontakcie mogę zapewnić, że opieka nad maluszkami i nami - mamami, jest tam na wysokim poziomie.
      Polecam ten szpital z pełna opdowiedzialnością. Kolejne dziecko będę rodzić w tym samym szpitalu.
      • 06.03.13, 22:17
        bardzo nie udana kryptoreklama ;/
      • 07.03.13, 07:18
        Aż się wzruszyłam...
      • 07.03.13, 09:57
        Hehehe
        Ciekawe ile jej zapłacili , szczególnie za te ochy i achy na doktór Głuszko, która załatwia sprzęt wink ), jakże nowoczesny.Prawdziwa bohaterka wink
        • 07.03.13, 10:08
          A jak wyglada ta doktor? Kazda rodzaca na nia trafia?
        • 07.03.13, 11:22
          @ pannaj1208 mam prośbę o nie zaśmiecanie wątku
          z góry dzięki w imieniu swoim i pozostałych dziewczyn
          wypowiedziałaś swoją opinię i wystarczy
          • 08.03.13, 21:32
            4wisienka29 napisał(a):

            > @ pannaj1208 mam prośbę o nie zaśmiecanie wątku
            > z góry dzięki w imieniu swoim i pozostałych dziewczyn
            > wypowiedziałaś swoją opinię i wystarczy

            Wypowiadanie się tutaj jest dozwolone dla każdego, jak na każdym forum, nikogo nie obrażam, a Ty, wybacz, nie jesteś od tego by mi mówić, czy już wystarczy moich komentarzy, czy nie. Nie uważam również wypowiedzi innych osób za śmieci , nawet jeśli się z nimi nie zgadzam.
            Jednocześnie zrozumiałam twoją prośbę.A czy się wypowiadasz w imieniu pozostałych poddaje pod wątpliwość, chyba ,że faktycznie jesteś przedstawicielką całej reszty forum?
            Równie dobrze, ja mogę być przedstawicielką wszystkich uciśnionych.
            Pozdrawiam i życzę Ci niezapomnianych wspomnień ze Szpitala Zakurzonej Inflanckiej
            • 08.03.13, 22:59
              pannaj, wydaje mi się ze chyba powinnać poprosic o jakąs pomoc psychologiczną, bo to nie jest normalne, zeby tyle czasu przezywac swoj porod/pobyt w szpitalu. a to, że źle życzysz komus, kto ma zaraz urodzić tylko świadczy o tobie...

              pannaj1208 napisał(a):

              > 4wisienka29 napisał(a):
              >
              > > @ pannaj1208 mam prośbę o nie zaśmiecanie wątku
              > > z góry dzięki w imieniu swoim i pozostałych dziewczyn
              > > wypowiedziałaś swoją opinię i wystarczy
              >
              > Wypowiadanie się tutaj jest dozwolone dla każdego, jak na każdym forum, nikogo
              > nie obrażam, a Ty, wybacz, nie jesteś od tego by mi mówić, czy już wystarczy m
              > oich komentarzy, czy nie. Nie uważam również wypowiedzi innych osób za śmieci ,
              > nawet jeśli się z nimi nie zgadzam.
              > Jednocześnie zrozumiałam twoją prośbę.A czy się wypowiadasz w imieniu pozostały
              > ch poddaje pod wątpliwość, chyba ,że faktycznie jesteś przedstawicielką całej r
              > eszty forum?
              > Równie dobrze, ja mogę być przedstawicielką wszystkich uciśnionych.
              > Pozdrawiam i życzę Ci niezapomnianych wspomnień ze Szpitala Zakurzonej Inflanck
              > iej
              • 09.03.13, 00:52
                emilia_33 napisała:

                > pannaj, wydaje mi się ze chyba powinnać poprosic o jakąs pomoc psychologiczną,
                > bo to nie jest normalne, zeby tyle czasu przezywac swoj porod/pobyt w szpitalu.
                > a to, że źle życzysz komus, kto ma zaraz urodzić tylko świadczy o tobie...
                >
                > Być może powinnam, dziękuję za radę. Owszem nie jest to normalne i nie powinno tak być,
                , i wierz mi Emilio, że takich kobiet jest więcej poznałam takie osobiście, które doznawały dużo gorszej traumy.Jednak nie świadczy to o predyspozycjach moich do urojeń i dramatyzmu, tylko świadczy o błędach niektórych lekarzy, o złej miejscami opiece w tak wrażliwym czasie, a skutki tego czasem bywają długofalowe, bo nie dotyczą rzeczy błahych.
                Nikomu źle nie życzę, wręcz odwrotnie, nawet jeśli mój wpis był sarkastyczny.
                Większość kobiet, jak ja wcześniej, nie bierze pod uwagę cięcia cesarskiego, i często nie dowiaduje się o procedury w konkretnym szpitalu, a takie mogą kogoś przykro zaskoczyć, kiedy kobieta jest bez czucia i już nic nie może zdziałać, by odwrócić bieg wydarzeń i później może przeżywać to równie głęboko jak ja. I nawet padły tutaj takie wpisy z cesarek 2012.
                I dlatego chciałam uczulić o pewną dociekliwość w sprawach naprawdę ważnych, ważniejszych niż piękno zabudowań i nowoczesność sprzętu. Zbyt pochopnie mnie oceniłaś.
                Poród naturalny w tym szpitalu owszem, na tak, ale cesarka i sytuacje problematyczne, fatalnie.I tylko o pełną świadomość tego, co nie musi, ale może spotkać osoby, które akurat ten szpital wybiorą, mi chodzi. Jeśli ktoś wyczuwa w moich wypowiedziach jad, albo chorobę psychiczną, może omijać moje posty szerokim łukiem.Boli mnie ,że ktoś dobrowolnie się tam uda, zachęcony remontem, a po wyjściu będzie miał bliznę na sercu. Ale tak jak powiedziałam, jeśli się w pełni świadomie decyduje na ten szpital, wie jak jest i nadal uważa ,że mu wszystko pasuje, to proszę. Kwestia by być dobrze poinformowanym.
                A ja tak naprawdę wszystkim życzę porodu naturalnego, bo jest najpiękniejszy i bez poporodowych komplikacji.
                Mam nadzieję ,że nikt tutaj nie będzie później zaśmiecał tego forum pustymi żalami.
                Dziękuję jeszcze raz za troskliwego posta Emilio i pozdrawiam

                • 15.03.13, 01:10


                  niestety ja długo przerabiałam swój poród na Inflanckiej z 2009. w jakimś sensie 'uzdrowił' mnie drugi poród, dzięki któremu zrozumiałam możliwości własnego ciała. te dwa porody są nieporównywalne. do dzisiaj dnia żałuję decyzji o porodzie na Inflanckiej. od przyjęcia byłam traktowana lekceważąco, tylko dlatego, że ciąże prowadziłam przy innym szpitalu. potem tony rutyniarstwa i medykalizacji zrobiły swoje. itak nie skończyłam tak, źle bo z fizjologicznie rozpoczętych porodów (wśród moich koleżanek w tamtym czasie, tam rodzących), tylko ja urodziłam drogami natury, reszta skończyła się cesarkami.
                  od 2009 roku nic się nie zmieniło, wciąż przejeżdżając obok mam mdłości i ściskanie w żołądku sad i bardzo żałuję, że pierwsze dziecko nie miało szansy na taki poród i taką więź ze mną, jak drugie.
                  z zadziwieniem czytam o tylu pozytywnych opiniach, bo nie wierzę, że remont budynku zmienił mentalność pracowników. no chyba, że zmienili większość położnych. w 2009 z tego co pamiętam dobra była tylko jedna, niestety ja na nią nie trafiłam.
                  powodzenia
              • 15.03.13, 01:13
                zespół stresu pourazowego, będący wynikiem szeroko rozumianego złego traktowania w czasie porodu, faktycznie czasami trzeba leczyć. nie ma w tym nic śmiesznego, ani obraźliwego.
                na zsp zapadają żołnierze walczący np. na misjach, i .... część kobiet po porodzie sad
                • 15.03.13, 09:14
                  Klarci ale teraz nie masz porównania z tym co się tam dzieje, są nowi lekarze z Solca, podobno jest inaczej ale o tym się przekonam wkrótce.
                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/w5wquay3pc29637r.png
                  http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dr7y8nt9l.png

                  Od kiedy na ziemię, tę ziemię, zstąpił duch, opuścił ją rozum.
        • 09.03.13, 00:21
          Nie badz smieszna. Moze gdyby ktos tobie uratowal dzidziusia to tez potrafilabys byc wdzieczna. Zamiast krytykowac napisz cos konstruktywnego, cos co komus sie przyda. Ktory wedlug ciebie szpital dysponuje lepszym sprzetem dla wczesniakow? Ile szpitali ma stanowiska intensywnej opieki noworodkowej? Ja miala wielkie szczescie, ze lezalam na Inflanckie, akurat kiedy otwierali ten oddzial.


          pannaj1208 napisał(a):

          > Hehehe
          > Ciekawe ile jej zapłacili , szczególnie za te ochy i achy na doktór Głuszko, kt
          > óra załatwia sprzęt wink ), jakże nowoczesny.Prawdziwa bohaterka wink
          • 09.03.13, 01:58
            iggmarie:

            Wybacz, ale twój post brzmiał bardzo książkowo i sztucznie, stąd moja kpina.
            Bardzo się cieszę ,że twój maluszek dostał odpowiednią opiekę. Gdyby nie było takiego oddziału na Inflanckiej zostalibyście przetransportowani do szpitala o wyższej organizacji
            Co do szpitali, jeszcze niedawno były 3 o najwyższym stopniu zorganizowania co do intensywnej opieki neonatologicznej, na pewno Szpital na Karowej, gdzie sama miałam praktyki i Św. Zofia , 3 nie pamiętam być może Instytut Matki i Dziecka. Mają w tym na pewno większe doświadczenie.Ale ja nie kwestionuję wiedzy medycznej wyższego personelu na inflanckiej, mają i wiedzę i pewne doświadczenie, tylko ,że czasem podejścia do ludzi im brak.
            Zagrożenie życia i zdrowia noworodka to zupełnie inna kategoria, zmieniają się priorytety i każda matka posłucha lekarza w takiej sytuacji bez mrugnięcia okiem.Bo życie jest najważniejsze, tulenie i karmienie piersią, kontakt skóra do skóry, tracą znaczenie kiedy noworodek ma niewydolność oddechową, wady serca inne zaburzenia wymagające hospitalizacji. Ale ja nie o tym pisałam.Ja pisałam jedynie o nadmiernej medykalizacji w przypadku, gdy nie jest ona konieczna i braku poszanowania dla zdania dorosłej kobiety, która ma prawo decydować o sobie i dziecku, a lekarze na Inflanckiej w większości traktują pacjentki protekcjonalnie.Na pozór traktują je jak partnerki do rozmowy, wszystko dobrze póki robisz to co Ci powiedzą, jeśli z czymś się nie zgadzasz, jesteś na przegranej pozycji.
            Pani Głuszko jest właśnie taką umedycznioną dokor ,która profesjonalnie się zajmie dzieckiem, ale ignoruje emocjonalny aspekt porodu. W przypadku ,który opisałaś ta pomoc była celowa i niezbędna, ale czy trzeba trzymać noworodka w separacji ,która mu nie służy w inkubatorze dlatego ,że mało je.A może lepiej by jadł, w cieple u mamy? To jest sedno sprawy, żeby może trochę przywrócić naturalny bieg rzeczy, tam gdzie można.
            i pozwolę sobie skończyć już moje wywody , sądzę ,że tak iggmarie i Pani Wisienko tym sposobem wyczerpałam temat.




            • 10.03.13, 01:07
              pannaj, wybacz, ale kompletnie nie wiem o co chodzi. domyślam się, że źle Ciebie i Twoje dziecko potraktowali na Inflanckiej? ale co dokładnie zrobili? bo piszesz tak jakby Ci dzieciaka zamienili...piszesz półsłówkami. czy czymś Was zarazili, nie dopełnili procedur, sprawili, że dziecko jest chore, niepełnosprawne? czy raczej masz żal , bo jesteś /byłaś rozhisteryzowaną eko mamą, co to wyznaje zasadę "rodzicielstwa bliskości", że tylko Ty jesteś w stanie zająć się dzieckiem, a lekarze to idioci, odcinania nietętniącej pępowiny i innych podobnych?
              sama mam termin 16.05. i na 99% jestem pewna, że chcę urodzić właśnie w tym szpitalu. kieruję się po pierwsze oddziałem i opieką nad dzieckiem, po drugie moją wygodą (do szpitala mam naprawdę blisko), a po trzecie sentymentem- sama przyszłam tam na świat 29 lat temu. ale jeżeli coś bardzo złego tam się dzieje to rozważę jeszcze Zośkę, bo do niej też nie mam daleko.
              będę wdzięczna za wyjaśnienie problemu, bo przyznam, że trochę się martwię czy słusznie wybrałam.
              • 10.03.13, 01:18
                ok, doczytałam o co chodzi pannaj.
                moja Przyjaciółka rodziła przez cc na Madalińskiego. też zobaczyła Syna tylko przez ułamek sekundy,a później przywieźli Go rano. (cc było ok 1 w nocy, Sz wrócił do Niej po 8)? poza tym zabierali Go jak Mama chciała odpocząć. Na karmienie wracał.
                przesadzasz i to bardzo. po znieczuleniu nie wolno się ruszyć, podnieść głowy przez co najmniej 6h, a Ty chciałaś fikać wkoło dzieciaka? pożałowałabyś po wymiotach, giga bólu głowy , nie mówiąc o świeżej ranie. a dziecko chyba nie umarło z tęsknoty? nie mówiąc o tym, że jeszcze 10 lat ? temu dzieci w ogóle były bez mam, przyjeżdżały tylko na karmienie, a jakoś mamy kontakt z własnymi Rodzicielkami (niektórzy powiedziałabym, że mają bardzo silną więź). znam szpitale gdzie w ogóle niechętnie dają dzieci do pokoju mam, raczej naciskają na zabranie ich do sali noworodków.
                jeżeli chodzi tylko o to,że dzieciaka dostałaś po kilku godzinach, to dziękuj za opiekę nad Tobą i Maluchem, a nie siej paniki jaki to zły szpital. są w Polsce DUŻO gorsze oddziały.
                • 10.03.13, 11:08
                  Może twoja przyjaciółka, nie chciała dziecka, może jej stan był z jakiegoś powodu ciężki, albo dziecko wymagało konkretnej opieki.
                  Nie miałam potrzeby fikania, moja droga, tylko zwyczajnego bycia. Moje dziecko nie wymagało niczego więcej niż leżenie z matką. Kiedy już dziecko dostałam, nie musiałam z nim przez prawie dobę, nic robić, wyobraź sobie, przewinięcia wymagała dopiero po wielu godzinach.
                  Poza tym kiedy dostałam dziecko rano o 7, i tak nie mogłam się ruszać do 14, więc co za różnica.i nie mów mi co można ,a czego nie, bo ja już miałam cesarkę i wiem co czułam i fizycznie i psychicznie.
                  Nie obchodzą mnie gorsze oddziały, moja znajoma, nie dostała dziecka 2 dni, a później dziecko było jej obojętne, rozumiesz? Nie chciała się Nim w ogóle zajmować nie budziło już w Niej żadnych uczuć.Jakoś patrz przy normalnym kontakcie , się tak nie zdarza.
                  Mówiłam, moja siostra 1 dziecko na Madalu rodziła i dostała od razu , na noc też położne doglądały matek i pomagały, przy 2 nie dostała, ale z powodów zdrowotnych swoich i dziecka - wcześniaka..Konkretny powód był i wtedy oddzielenie jest słuszne. Na Madalińskiego, jeśli matka nie chce dziecka, by odpocząć to też zabiorą zajmą się, wybór kobiety być powinien, bo to jej dziecko, a nie szpitalne.
                  Wszystko.
              • 10.03.13, 10:52
                Yhm
                Brideone , wygląda na to ,że Ty uważasz ,że zdrowym dzieckiem powinni zająć się lekarze, a matka ma patrzeć w sufit. Tak, generalnie jestem za " rodzicielstwem bliskości", chociaż nie wiem co Ty pojmujesz przez to, czy masz może bardziej wypaczone na ten temat pojęcie, tak jak dałaś temu wyraz, mówiąc rozhisteryzowana eko mama, ale ja w ciąży, ani podczas porodu nie miałam pojęcia o takim trendzie, nie miałam żadnych poglądów na ten temat. I tak wyobraź sobie ,że po tym jak ujrzałam dziecko, chciałam je mieć przy sobie, nie tylko dlatego ,że to ważne i taki był mój pogląd, to było silne uczucie ,które się po prostu w Tobie rodzi i owszem bolało mnie , kiedy mi Ją zabrali, wbrew mojej woli, wmawiając mi na siłę moje samopoczucie, ,że jest gorsze niż w rzeczywistości. bolało mnie ,że moje dziecko odchodzi odemnie w płaczu. Czy potrzebę bycie z noworodkiem nazwiesz histerią, proszę bardzo ,ale ja pozwolę się z tym nie zgodzić. Uważam ,że każda kobieta ma prawo zadecydować , czy może ma ochotę oddać dziecko , czy mieć przy sobie. Bo pielęgniarki od tego są, by czuwać nad dziećmi i matkami a nie przy biurku dłubać w nosie. i w Zośce i na Madalińskiego, dają dzieci od razu ,albo przynoszą, nawet z inkubatorów, jest stan dziecka jest dobry. Wygląda na to ,ze w Zośce i na Madalińskiego pracują rozhisteryzowani Eko lekarze i położne, respektujący potrzebę kontaktu i zapewniający matkom spokój psychiczny, nie mówiący ,że Pani jest śmieszna chcąc być z dzieckiem. Tak mam do zarzucenia szpitalowi , to ,że nie dali mi dziecka, to ,że miałam później problemy z karmieniem , jak wszystkie matki odseparowane bez sensu od dzieci, to ,że nie spałam 3 dni, częściowo oczywiście z powodu noworodka, wiadomo, to akurat normalne, ale w dużej mierze ze stresu, który mi zafundowali. Mam do zarzucenia, ze dokarmiali butelką bez mojej zgody, to ,że położna odmówiła mi zastrzyku na początku 2 doby, a później powiedziała nie jęcz mi tu teraz, to ,ze kazała wychodzić facetom , bo "cycki będziemy oglądać". To ,że przez ten stres i brak snu , kiedy zasnęłam śniłam koszmary i niechcący zrobiłam krzywdę mojemu dziecku.Ostatecznie nic się mojej córce nie stało. W tym momencie możesz sobie pomyśleć, że cóż to moja wina, nieodpowiedzialna eko mama co chciała być z dzieckiem, teraz ma za swoje, że obwiniam szpital za swoje przewinienia. Ale uważam ,że komfort i spokój powinien być zapewniony i wtedy wspomniane sytuacje , nie miały by miejsca, w pewnym momencie, szala goryczy się przechyliła. Nie tak powinien wyglądać poród, nikt nie ma prawa wpędzać kobietę w taki stan.
                A dla Położników nie powinno być niespodzianką ,że kobiety w tym czasie też są bardziej wrażliwe i nie bez powodu. Moja sąsiadka z sali, po cesarce także, była odseparowana jeszcze dłużej niż ja bo nie dopominała się o dziecko, później dziecko głównie leżało w wózku
                , niechętnie je karmiła, zdziwiona ,że tak trzeba , a kiedy dziecko płakało z głodu, mówiła z wściekłością , że zaraz je wyrzuci przez okno...Ona mnie nazwała histeryczką, a sama była przykładem, zgoła innej potocznie mówiąc depresji poporodowej, brak kontaktu z dzieckiem, brak wzniecenia instynktu macierzyńskiego, jakiś zanik uczuć i poczucie bezradności wobec dziecka. Powiedziałam, jeśli komuś pasuje program na Inflanckiej, to czemu nie. Sporo matek wychodzi, stamtąd szczęśliwych.Może trafisz, do tej szczęśliwej, dość licznej grupy. Może będziesz miała poród naturalny i super położną. Ale nie przewidzisz ,czy może trafi Ci się cesarka z porodu , na szybko, nie przewidzisz , co poczujesz widząc swoje dziecko i jakie uczucia, wznieci w Tobie, płacz dziecka ,które chce do mamy, może jak ja będziesz chciała je utulić i nakarmić a nie będziesz mogła, " bo nie", bo takie zasady Proszę Pani. Mnie dopadła melancholia na kilka miesięcy.
                Póki nie urodzisz dziecka, nic nie wiesz na ten temat. Bo rodzicielstwo, które wyznaje bliskość dziecka z matką rodzi się po porodzie. Teraz możesz sobie kpić ile wlezie, później sama zobaczysz i ocenisz.
                W zasadzie, nie wiem, czemu tak bardzo mnie to obchodzi, to w końcu nie moja sprawa , jak inne kobiety z tego forum, będą się czuły. Może jestem zbyt empatyczna, może staram się walczyć o coś ,czego połowa tutaj nie rozumie, bo nadal jest w ciąży.
                Już mi się znudziło pisanie tutaj, bo to długi temat jest, temat " powrotu do natury" powrotu w pewnym stopniu, ,ale kobiety - nie matki i kobiety ciężarne mogą postrzegać takie jak ja
                , jako osoby nawiedzone. Każdy podejmuje pewne wybory, i odczuwa ich konsekwencje, twoja sprawa co wybierzesz Brideone , ja dokonałam złego wyboru i jest mi z tym źle, chociaż funkcjonuje na codzien normalnie, jak większość matek.
                Pozdrawiam
                Justyna "eko"
                • 10.03.13, 11:57
                  Wow,nie chce mi sie nawet do konca czytac belkotu tego drugiego postu ale autorka naprawde ma nierowno pod sufitem. Wez dziewczyno poszukaj gdzies pomocy i nie stresuj niepotrzebnie innych.
                  • 10.03.13, 12:06
                    To nie czytaj , nikt Ci nie każe, tylko po co o tym mówić, skoro nie masz do powiedzenia nic prócz obraźliwych słów. To też pokazuje, jaką ignorantką jesteś w temacie rodzenia po ludzku, praw matki i noworodka, ciekawe ,że negujesz co mówię nie czytając "bełkotu", bełkotu z ,którym zgodził się sam dyrektor szpitala.
                    Życzę wszystkim powodzenia a Tobie większej wiedzy i kultury


                    • 10.03.13, 12:42
                      hehe ty mówisz o kulturze? sama jeszcze niedawno źle innym życzyłaś. pewnie dyrektor dla świętego spokoju przyznał ci rację, żeby mieć cię z głowy. dziewczyno, nawet laska, która z tobą na sali leżała powiedziała ci ze jesteś histeryczką, więc mój osąd nie był taki zły. ach i niby ja jestem ignorantką? mówisz ze to była twoja druga cc ale o idei rodzicielstwa bliskości nie słyszałaś, zresztą jak ty nie jesteś taką ignorantką to trzeba było wcześniej poszukać informacji o szpitalu w którym chcesz rodzić, skoro w innych jest tak dobrze.
                      dziewczyno zrób przysługę sobie i innym, idź się pobaw ze swoimi dziećmi, spędź z nimi trochę czasu w miłej atmosferze, a nie jakieś żale wylewasz sprzed kilku lat na forum i psujesz tylko humor sobie i reszcie czytających ten wątek.
                      • 10.03.13, 13:20
                        Drogie Panie, w tym wątku nie chodzi o kłótnie, wylewanie swoich żalów i pretensji czy nawet o pytania dotyczące pakowania torby do szpitala. Założyłam temat, żeby szybko znaleźć konkretne opinie rodzących mam na temat konkretnego szpitala. Tyle w temacie. Wszelkie opinie będą przydatne, negatywne czy pozytywne. Pozwoli to na podjęcie decyzji przyszłym pacjentkom bez zbędnego przeszukiwania sterty niepotrzebnych wątków. Zniechęcanie na siłę też nic nie da - decyzję podejmie każda z nas.
                        Miłego dnia wszystkim życzę
                      • 10.03.13, 13:24
                        Ech
                        Czytaj proszę uważnie, mam jedno dziecko, i jedną cesarkę miałam, mówiłam ,że już ją miałam, więc wiem jak się wtedy człowiek czuje i sam doskonale wie, co może, a w czym trzeba mu pomóc. Nie życzyłam nikomu źle, to ,że mój wpis był sarkastyczny ze względu, na negatywne wspomnienia, nie znaczy ,że chcę by inni to podzielili. Co do dyrektora, to już są twoje domysły, co on chciał, to on wie najlepiej. Napisałam ,że osąd mojej sąsiadki, nie był wiarygodny bo sama zachowywała się jeszcze gorzej.Chyba ,że groźby dla 2 dniowego dziecka, wyrzucę przez okno to normalka dla Ciebie, podejrzewam ,że nie. Powiedziałam ,że jesteś niezorientowana w temacie. Owszem gdybym była zorientowana przed porodem, dokonałabym innego wyboru, ale wtedy powtarzam nie byłam, dlatego wybrałam Inflancką, bo nie zadając dużo pytań na jego temat, wybrałam go z podobnych powodów, o których tu jest często mowa.
                        Od postu , do postu, skoro ktoś pisze to odpowiadam, na tym polega forum, ale owszem zrobiło się nieprzyjemnie, więc pozwolę sobie skończyć. Tu masz rację, bo trafiłam kulą w płot. Krytykujesz co pisze, ale sama nie masz o tym dużego pojęcia. Kiedy przyjdzie czas każda matka, dokona wybory dobrego luz złego i wyrobi sobie własne poglądy na temat podejścia do dzieci i porodu.
                        Pozdrawiam i życzę udanych porodów
                        • 10.03.13, 18:27
                          Najnowsze info o inflanckiej.wlasnie leze na sali poporodowej.opisze swoje wrazenia.izba przyjec zalezy od zmiany,sa mile polozne ale sa tez takie ze znieczulica,ale niech one Was nie wystrasza.ja trafilam na poczatek na patologie.sale jak wszedzie odnowiome z tv i lazienka.polozne mlodziutkie.poza jedna powazna bez poczucia humoru reszta super.potem bylam na przedporodowej,ktore znajduje sie zaraz obok porodowek.cztery lozeczka,zasloniete kotarami.polozne pierwsza klasa.interesuja sie,pomagaja,odpowiadaly na moje najdziwniejsze i najglupsze pytaniasmile
                          Mialam obiekcje tylko do lekarzy.generalnie bardzo uprzejmi i usmiechnieci ale uprzedzam ze w razie jakis problemow przy porodzie nie dadza sie przekonac do cesarki.beda Cie meczyc abys urodzila naturalnie,za wszelka cene.opiela poporodowa tez bez zastrzezen.oczywiscie dobre wrazenie zalezy od tego na jaki personel trafisz.
                          • 10.03.13, 22:46
                            A rodziałś z mężem? Jak to teraz wygląda? Maż jest dopiero w fazie parcia? Wcześniej nie, bo sala z 4 łóżkami? Jak to?
                            • 11.03.13, 06:31
                              Teoretycznie na przedporodowej jestes sama bo nie wpuszczaja mezow.ale tu zalezy wsxystko od poloznej,jak sie ladnie poprosilo to mojego wposcila i siedzial ze mna.ale przedporodowka to tylko maly przystanek bo sal do rodzenia jest tylko 7 a kobiet duzo,a nie oszukujmy sie niektore rodza i dobe wiec te kobiety z pierwsza faza nie moga mormalnie lezec z ciezarnymi tylko blisko porodowki gdzie maja juz konkretna opieke.
                              • 11.03.13, 17:58
                                Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź smile

                                Czyli jak któraś rodzi 7-8 godzin czy dobę to mąż na korytarzu siedzi i czeka? Dobrze rozumiem?

                                A czy możesz jeszcze mi powiedzieć czy noworodki an oddziale sa kąpane?
                                • 11.03.13, 18:08
                                  mam świeże wiadomości od lekarza, że jest dużo teraz planowanych cesarek i czasami może nie być miejsca w szpitalu i na cesarkę się czeka kilka dni.
                                  --
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/w5wquay3pc29637r.png
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dr7y8nt9l.png

                                  Od kiedy na ziemię, tę ziemię, zstąpił duch, opuścił ją rozum.
                                • 11.03.13, 20:06
                                  Na przedporodowej czy wpuszcza meza zalezy od uprzejmosci poloznej.jak juz trafisz na porodowke to z mezem.cala sala jest dla Was,jest tv,lazienka,pilka do gimnastyki.kladziesz sie albo chodzisz,co Ci ulatwi porod.polozna zaglada co kilkanascie minut.dzieci sa myte i ubierane.jezeli jest z dzidzia wszustko ok to przygotowane dostajesz.jak nie to Ty na poloznictwo a dzidzia doslownie po sasiedzku na oiomie jest.ale rodzice moga wchodzic kiedy chca,ale pojedynczo.
                                  • 11.03.13, 23:39
                                    Cześć kobietki! za tydzień mam planowaną cesarkę i mam wielką prośbę jak możecie to napiszcie o swoich doświadczeniach, jak to wszystko wygląda krok po kroku?! bo mnie zaczyna brać stresiksmile
                                    Proszę o informację jakie rzeczy są potrzebne dla dziecka zaraz po porodzie, czy maleństwo ubierane jest w moje rzeczy czy szpitalne? czy potrzebny jest rożek, kocyk ? kiedy widzi się swoje maleństwo, czy dostaje się je zaraz po porodzie, a kiedy pierwsze karmienie? gdy jestem na sali pooperacyjnej to maleństwo jest ze mną, czy może być ze mną mąż? może banalne to pytania ale proszę o wasze odczucia i doświadczenia, bo to mój pierwszy poród i troszkę się denerwuję. Będę bardzo wdzięczna za każde cenne wskazówki.
                                    • 12.03.13, 14:02
                                      Przy porodzie może być mąż, musi tylko wykupić specjalnie sterylny strój, dziecko pokazują od razu podczas operacji, potem zabierają na ważenie i inne te zabiegi pielęgnacyjne, ubierają w ciuszki, które Ty szykujesz do torby dla dziecka, zawijają w kocyk i przekazują mężowi albo komuś z rodziny. Zanim Ciebie zszyją i zawiozą na pooperacyjną to trochę czasu minie, mi dziecko dali do karmienia około godziny po porodzie na karmienie potem zabrali do sali noworodkowej. Pierwszą noc dziecko było osobno na sali, ja rano poszłam na sale poporodową i już dziecko było ze mną non stop. Tak było jak rodziłam w 2009 roku, a jak jest teraz przekonam się za tydzień.
                                      --
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/w5wquay3pc29637r.png
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dr7y8nt9l.png

                                      Od kiedy na ziemię, tę ziemię, zstąpił duch, opuścił ją rozum.
                                      • 12.03.13, 14:38
                                        Dziękuję za informację, ale czy dobrze zrozumiałam, że Ty też rodzisz w przyszłym tygodniu?
                                        • 12.03.13, 19:41
                                          taką mam nadziejęsmile termin na 18.03
                                          --
                                          http://www.suwaczki.com/tickers/w5wquay3pc29637r.png
                                          http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dr7y8nt9l.png

                                          Od kiedy na ziemię, tę ziemię, zstąpił duch, opuścił ją rozum.
                                          • 13.03.13, 00:10
                                            to może się spotkamy smile

                                            może ktoś jeszcze podzieli się swoim doświadczeniem po CC na inflanckiej
                                            pozdrawiam i czekam na informacje

    • 15.03.13, 15:49
      W tym tygodniu urodzilam coreczke w szpitalu na Inflanckiej. Generalnie jestem zadowolona. W izbie przyjec bywa tloczno ale nalezy pamietac, ze jesli kobietcie zaczeka sie akcja porodowa to musza przyjac poza kolejnoscia i o to trzeba walczyc bo inne pacjentki bywaja bardzo samolubne i niechca przepuszczac. Ja mialam szczescie trafic na pusta izbe przyjec.
      Warunki na sali porodowej sa ekstra. Jest toaleta z prysznicem, wanna, pilka i drabinki. Polozna mialam oplacona i moge ja smialo polecic.
      Pobyt na oddziale polozniczym oceniam pozytywnie ale to moje drugie dziecko i nie miakam problemow z opieka nad dzieckiem i karmieniem. Z pozytywnych stron moge stwierdzic ze:
      1. Warunki bdb, sale 2 osobowe z lazienkami, przewijakiem, wanna.
      2. Smaczna choc monotonna kuchnia.
      3. Przynajmniej podczas mojego 3 dniowego pobytu nie spotkalam sie ze zlym traktowaniem przez personel.
      4. Pielegniarki noworodkowe troskliwie podchodza do dzieci, doradzaja, pytaja czy jest jakis problem
      Z negatywnych spraw:
      1. Salowe niezbyt dokladnie sprzataja, widzialam jak jedna umyla klape toalety woda z klozetu!
      2. Kiepska organizacja badan u dzieci - kobiety zmeczone po porodzie, ledwo chodzace musza stac w kolejce z noworodkami do gabinetu zabiegowego bo wszystkim kazano przyjsc na te sama godzine. Nie ma gdzie usiasc podczas oczekiwania. Na dodatek badanie przypada w porze sniadania wiec ciepla zupa lub kawa stygnie sobie w tym czasie.
      3. Podobnie wyglada zdejmowanie cewnikow po znieczuleniu - zwoluje sie pacjentki pod gabinet a lekarza nie ma, trzeba czekac. Widac wazniejsze zeby pan doktor nie czekal, najwyzej jakas pacjentka zemdlej, co tam......
      4. Na sale rzadko ktos zaglada, jestescie zdane na siebie w opiece nad dziecmi. Nie zadroszcze poczotkujacym
      5. W tym szpitalu wogole nie kapia dzieci, nawet na porodowce.

      Zycze powodzenia wszystkim, mam nadzieje ze choc troche pomoglam moim wpisem.
      • 15.03.13, 16:56
        Czyli niewiele się zmieniło od mojego poprzedniego pobytu w 2009 roku co do zasad mycia dziecka i zaglądania do sal, zmieniły się warunki lokalowesmile A Ty miałaś cc czy sn rodziłaś?
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/w5wquay3pc29637r.png
        http://www.suwaczki.com/tickers/0d1yyx8dr7y8nt9l.png

        Od kiedy na ziemię, tę ziemię, zstąpił duch, opuścił ją rozum.
        • 15.03.13, 18:50
          rodzilam silami natury
          • 15.03.13, 19:45
            a z jaką położną rodziłaś? i jak znieczulenie? faktycznie pomaga?
            • 16.03.13, 11:15
              Rodzilam bez znieczulenia. Polozna nazywa sie Ewa Klik. Wspaniale sie mna zajela.
      • 16.03.13, 15:40
        Cześć! smile
        Za miesiąc mam zaplanowaną cesarkę na Inflanckiej (względy medyczne...).
        Może któraś dziewczyna, mająca w ostatnim czasie taki zabieg w tym szpitalu, opisałaby, jak to wygląda? Najbardziej mnie interesuje, kiedy i na ile dostanę dziecko po porodzie i kiedy będę mogła zobaczyć się z bliskimi. No i ogólnie - wrażenia smile
    • 19.03.13, 12:48
      Witam
      Mam pytanie odnośnie porodu naturalnego, jakimi nićmi miałyście szyte krocze po nacięciu, rozpuszczalnymi czy nie? I czy jest możliwość ich wyboru?
      • 19.03.13, 14:04
        Stosuja rozpuszczalne
    • 19.03.13, 15:28
      Ja rodziłam 2 stycznia 2013r. i lepszego porodu nie mogłabym sobie wymarzyćsmile Nie miałam wykupionej położnej. W trakcie porodu zmieniały się położne z P. Beaty Szol na P. Sylwię Herman i obie Panie podejście naprawdę super. Dodatkowo 2 wspaniałych lekarzy (niestety nie pamiętam nazwisk) czuwających stale przy porodzie. Znieczulenie bez problemu. Przez cały czas do dyspozycji prysznic i wanna. Ogólnie pełna prywatność. Przy porodzie obecny był cały czas mąż. Niestety po 8,5 godzinach zakończyło się cesarką z uwagi na spadek tętna dziecka. Na sali operacyjnej pełen profesjonalizm.
      Jeśli chodzi o sale poporodowe to byłam w pokoju dwuosobowym, w pełni wyposażony. Opieka poporodowa na plus. jak tylko poprosiłam o pomoc przy noworodku lub przy karmieniu Pani starały się pomóc jak tylko mogły.

      Naprawdę polecam ten szpital. Był to mój pierwszy poród i jeśli miałabym rodzić ponownie z czystym sumieniem wybrałabym go ponownie.
      • 19.03.13, 17:51
        A jak długo po cc byłaś na sali pooperacyjnej? I jak szybko dostałaś dziecko do nakarmienia po zabiegu? Przynieśli Ci go/ją na pooperacyjną?
        • 19.03.13, 20:41
          tasia66 napisała:

          "A jak długo po cc byłaś na sali pooperacyjnej? I jak szybko dostałaś dziecko do nakarmienia po zabiegu? Przynieśli Ci go/ją na pooperacyjną?"

          CC było o 21.29 po godzinie przynieśli mi dziecko do karmienia na salę pooperacyjną. Następnego dnia ok. 10.00 przenieśli mnie już do sali poporodowej razem z dzieckiem.

          • 19.03.13, 22:34
            Jeszcze tylko zapytam - po tym, jak Ci przynieśli wieczorem dziecko, to na noc Je zabrali, czy było przy Tobie? A jeśli zabrali, to jeszcze przynosili, czy dopiero rano, jak Was przenosili? Z góry dzięki za odpowiedź.
            • 19.03.13, 22:44
              tasia66 napisała:

              " Jeszcze tylko zapytam - po tym, jak Ci przynieśli wieczorem dziecko, to na noc
              > Je zabrali, czy było przy Tobie? A jeśli zabrali, to jeszcze przynosili, czy do
              > piero rano, jak Was przenosili? Z góry dzięki za odpowiedź."

              Dziecko na noc zabrali, bo trzeba trochę odpocząć. Natomiast jeśli się poprosi to mogą je przynieść na żądanie.
              • 20.03.13, 13:56
                CC w środę przed 22, a w sobotę o 16 byłam już z małym w domu.
    • 31.03.13, 15:28
      jak macie jakies pytania, pytajcie, rodziłam sn
      • 31.03.13, 21:08
        Ja rodzę niebawem, więc jak możesz opowiadaj wszystko ze szczegółami smile jakie odczucia? czy miałaś plan porodu i czy jest respektowany? jak z opieką przed i po?czy miałaś indywidualną opiekę okołoporodową? czy dużo rodzących na iizbie przyjęć i jak ze znieczuleniem zzo? mam nadzieję,że nie za dużo tych pytań big_grin
        • 02.04.13, 12:28
          Na izbie przyjęć nie było dużego tłoku. Pojechałam w piątek po południu pnieważ na ktg dzidzius mało się ruszął i kazali powtórzyć. Tam na IP wszyscy mili serdeczni, zostałam przyjecta na oddział. DZiewczyn ful, wymieszane piętrami tzn. patologia lezała z noworodkami, noworodki z patologią, podostawiane łłózka do sal 2 osobowych twaorząc sale 3 osobowe. Ale nie uważam tego za minus, wrecz pwoiedziałabym plus. Opieka miła sympatyczna, bez zastrzeżeń.
          Poród, był tak jak ja chciałam, chodziłam, robiłam co chciałam. ZZO dostałam na życzenie bez problemu (radzę tylko wcześniej pwoiiedziec ze sie je będzie chciało, bo muszą pobrac krew i zbadac a to chwilę trwa).
          Na noworodkowym, opieka tez ok, wszyscy mili, sympatyczni, jednaksami z siebie nic nie uczuli, nie pokazywali, ale jak tylko chciałaś to byli pomocni.
          Jak będziesz miała jeszcze jakies pytania, postaram sie tym razem szybciej odpowiedziec smile
          • 02.04.13, 12:50
            Dzięki za info smile możesz jeszcze opisać działanie ZZO? wiele dziewczyn pisze,że je dostało ale nikt nie opowiada jak się po nim rodzi big_grin i co z nacięciem krocza? standard czy plotka? pisałyście wcześniej też o sali przedporodowej - jak długo na niej się leży zanim trafi się na salę porodową.
            Coś czuję,że ja kolejna będę tutaj opisywała swój poród big_grin
            • 02.04.13, 14:48
              ZZO w moim przypadku działało tak, że nie czujesz wogóle bólu i nawet możesz się przespać. Niestety działało 2 godziny, potem nastąpił spadek tętna i musiała być cesarka. Ale jeśli nic by się nie działo to miałam mieć podane znowu za te 2 godziny.
              • 02.04.13, 19:44
                Na żadnej sali przedporodowej nie byłam. Trafiłam od razu na porodową gdzie lezałam 4,5h poród plus 2 godizny po nim.
                ZZO podają w kregosłup, uczucie mało przyjemne ale nie bolesne. Działa tak, ze nareszcie czujesz sie tak jak w tej chwili czytajac to smile czyli nie czujesz żadnego bólu smile U mnie działało krótko bo tylko godzine, ale oddałabym wszystko aby własnie tą godzinę nie czuć bólu, odpocząć i zregenerowac sie smile
                Jak masz już skurcze parte to lepiej aby znieczulenie juz nie działalo, bo wtedy wiesz kiedy dokłądnie przec i idzie szybciej, a ta faza porodu już nie jest tak bolesna smile
    • 02.04.13, 11:57
      ja wprawdzie jeszcze nie urodziłam, ale jestem na oddziale patologii ciąży i nie moge zlego słowa powiedziec na ten oddzial. warunki, polozne, lekarze czy salowe, do niczego nie mam zastrzezen. wszyscy sa mili i uprzejmi. jedzenie bdb wink
      • 03.04.13, 11:40
        Też leżałam na patologii i też sobie chwalę.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/7u22tqyw0f071nlw.png
        • 04.04.13, 10:35
          Cześć dziewczyny!

          Jestem tu nowa, jestem w drugiej ciąży. Pierwszą córeczkę rodziłam na żelaznej, teraz zastanawiam się pomiędzy żelazną a inflancką.
          Już wiem, że będe mieć cc(kręgosłup sad)
          Jeżeli to nie problem to proszę o odp na kilka pytań smile
          1)W którym tyg najwcześniej taki zabieg mogę przeprowadzić?(na skierowaniu będę mieć napisane, że mam wykonać jak najwcześniej)
          2)ile czasu przed zabiegiem muszę zgłosić się do szpitala?
          3)ile czasu po zabiegu muszę leżeć w szpitalu(zakładając, że ze mną i maluchem wszystko ok)
          4)ile czasu leże się na sali pooperacyjnej oraz gdzie wtedy jest maluszek
          5)czy podczas cięcia mąż może być ze mną?

          dzięki za odpowiedzi smile
          • 04.04.13, 11:21
            Witam, ja rodziłam w marcu 2010 dużego bobasa ( 4.850) i jestem zadowolona , był akurat remont ale nie odczuwalny smile teraz widziałam jak się zmieniło i jestem coraz bliżej decyzji by znów tam rodzić (termin na maj) a mieszkam poza warszawa teraz i mam bliżej szpital ale z kiepawą opinią.Czy są jakieś mamuśki które też rodziły jakieś duże dzieci ( te też się szykuje sporesuspicious) w niedawnym czasie i mają jakieś wrażenia?I zastanawia mnie jak to jest teraz z salami jednoosobowymi poporodowymi, bo mam info z przed 3latbig_grin zawsze mogę zadzwonić do szp.i się dowiedzieć ale chodzi mi o Mamuśkowe informacjewink


            Pozdrawiam i czekam na infowink)
          • 04.04.13, 12:44
            airmag napisał(a):

            > Cześć dziewczyny!
            >
            > Jestem tu nowa, jestem w drugiej ciąży. Pierwszą córeczkę rodziłam na żelaznej,
            > teraz zastanawiam się pomiędzy żelazną a inflancką.
            > Już wiem, że będe mieć cc(kręgosłup sad)
            > Jeżeli to nie problem to proszę o odp na kilka pytań smile
            > 1)W którym tyg najwcześniej taki zabieg mogę przeprowadzić?(na skierowaniu będę
            > mieć napisane, że mam wykonać jak najwcześniej)
            Zadzwoń na infolinię szpitala (22-6973-666, z tel. kom.: 797-301-555) i się dopytaj. Na pewno konieczne jest spotkanie z dyrektorem szpitala.
            > 2)ile czasu przed zabiegiem muszę zgłosić się do szpitala?
            Jak wyżej.
            > 3)ile czasu po zabiegu muszę leżeć w szpitalu(zakładając, że ze mną i maluchem
            > wszystko ok)
            Chyba z tydzień, ale też na infolinii Ci powiedzą.
            > 4)ile czasu leże się na sali pooperacyjnej oraz gdzie wtedy jest maluszek.
            Wczoraj na szkole rodzenia położna mówiła o kilku godzinach. Dziecko wtedy w mydelniczce jest transportowane na oddział. Może być w asyście taty.
            > 5)czy podczas cięcia mąż może być ze mną?
            Też się dowiesz na infolinii.
            >
            > dzięki za odpowiedzi smile


            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/7u22tqyw0f071nlw.png
            • 11.04.13, 11:30
              A czy któraś z Was dziewczyny może mi zobrazować sale POporodowe? ja mam małą traumę po pobycie z 6 kobitkami w różnych fazach hormonalnych ( ze mną włącznie big_grin ) Jak to teraz wygląda??? odpiszcie plisss bo zostały mi 2 -3tyg .
              • 11.04.13, 11:43
                Sale są 2-3 osobowe. W każdym pokoju jest toaleta, miejsce do przewijania dzieci.
                Zdarzają się dziewczyny z patologii, ale raczej takie po terminie... nie wiem, czy to nagminne czy sporadyczne.
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/7u22tqyw0f071nlw.png
            • 13.04.13, 11:05
              potrzebne fragmenty do dyskusji.
              Netykieta....
              Netykieta
              Netykieta to zbiór zasad savoir-vivre obowiązujących w dyskusjach w Internecie a więc i na Forum Gazeta.pl.
              Jak pisać:

              Pisz zwięźle i na temat.
              Zanim założysz wątek sprawdź, czy temat już nie był omawiany. Użyj wyszukiwarki.
              Postaraj się, by tytuł wątku, który zakładasz był czytelny i zrozumiały.
              Odpowiadając na post, cytuj tylko potrzebne fragmenty, a resztę wycinaj. Nigdy nie cytuj sygnaturek (podpisów)!
              Jeśli zadajesz komuś pytanie, sformułuj je precyzyjnie.
              --
              Zmęczyłam się czytaniem
              Zielono mi
              • 14.04.13, 09:01
                Ależ mi się oberwało.... przepraszam.
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/7u22tqyw0f071nlw.png
    • 17.04.13, 17:24
      ja już po porodzie na Inflanckiej. Dziewczyny, po tym co się tutaj naczytałam miałam obawy, czy dobrze wybrałam szpital. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna niż to co na forum można wyczytać. zaliczyłam i patologie ciąży i oddział położniczy. wszędzie był przyjazny personel, położna przy porodzie bardzo sympatyczna, lekarze także. moj porod zakonczył się cc, więc leżałam jeszcze na sali pooperacyjnej. tam także nie mialam zadnych zastrzezen do położnych, skakały nad każdą pacjentką, były na prawdę na każde zawołanie. dziecko dostajecie po 2 godz od cc. jest z wami do godz 24. potem, od 24 do 06 rano jest na noworodkach. sale poporodowe tez schludne, czyste łazienki. jedzenie smaczne. wyczekiwałam także tych słynnych salowych,które niby tak hałasowały od wczesnych godzin. z niczym takim ani razu się nie spotkałam. drugi poród też planuję na Inflanckiej. a wszystkim niezdecydowanym radzę nie sugerować się aż tak bardzo negatywnymi opiniami jakie są w tym wątku...
    • 19.04.13, 09:57
      Mam pytanie, do tych, które zaliczyły patologię ciąży.. czy w szpitalu/na patologii jest ogólnodostępny internet bezprzewodowy? Ktoś się może orientuje? Wybieram się lada dzień do szpitala.. i tak się zastanawiam brać laptopa czy nie ma szans na kontakt ze światem?wink
      --
      http://lb4m.lilypie.com/KPYQp1.png http://lmtm.lilypie.com/8nr0p2.png
      • 19.04.13, 10:10
        kledka82 napisała:
        > Mam pytanie, do tych, które zaliczyły patologię ciąży.. czy w szpitalu/na patologii jest
        > ogólnodostępny internet bezprzewodowy? Ktoś się może orientuje? Wybieram
        > się lada dzień do szpitala.. i tak się zastanawiam brać laptopa czy nie ma
        > szans na kontakt ze światem?wink
        Nie ma ogólnodostępnego Internetu bezprzewodowego.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/7u22tqyw0f071nlw.png
        • 19.04.13, 10:16
          Dzięki.
          --
          http://lb4m.lilypie.com/KPYQp1.png http://lmtm.lilypie.com/8nr0p2.png
          • 29.04.13, 21:32
            Moja opinia o szpitalu powstała na podstawie 9-miesięcznego okresu czasu. Na Inflanckiej prowadziłam ciążę i tam też urodziłam córeczkę w kwietniu 2013r.

            PROWADZENIE CIĄŻY
            Ciążę prowadziłam u przesympatycznej, troskliwej i kompetentnej pani doktor Anety Zamojskiej. Każda wizyta w miłej atmosferze, pani doktor odpowiada na wszelkie pytania, wspiera, pomaga, doradza. Badania zlecane na Inflanckiej oraz USG są w standardzie czyli wykonywane bezpłatnie.
            Personel medyczny kompetentny, uśmiechnięty i pomocny (szczególnie pani Beata).
            IZBA PRZYJĘĆ
            Serdeczna i miła atmosfera, pac jętka informowana jest o wszelkich procedurach, na które osobiście wyraża zgodę. Szpital nie odsyła rodzących. Po porodzie w każdym momencie można liczyć na fachową pomoc (korzystałam oczywiście ).
            OPIEKA NA PATOLOGII CIĄŻY
            W ostatnim tygodniu ciąży trafiłam na oddział patologii z podejrzeniem małowodzia i po raz kolejny spotkałam się ze wspaniałą opieką zarówno lekarzy jak i pozostałych członków ekipy (pielęgniarki, położne, salowe). Odział wyremontowany, sale 2, 3 lub 4 osobowe z łazienkami, każda wyposażona w najnowszy sprzęt. Na wszelkie zabiegi wyrażamy zgodę.
            OPIEKA W CZASIE PORODU
            Jeżeli poród wymaga indukowania leżymy na sali przedporodowej do momentu rozpoczęcia regularnej akcji skurczowej. Po tym czasie przenoszą nas na jedną z nowoczesnych, pojedynczych i bezpłatnych sal porodowych (ja rodziłam w tej sali Lilka). Opiekują się nami położne ( spotkałam dwie wspaniałe położne w czasie swojego porodu) oraz pomagają im studentki medycyny (nieoceniona pomoc dla rodzącej w tak ważnej chwili, dziewczyny są na „każde zawołanie” i cierpliwie znoszą humory pacjentek big_grin). Istnieje możliwość wykupienia indywidualnej opieki położnej (wtedy mamy do dyspozycji jedną wybraną panią przez cały okres porodu).Koszt tej usługi to 1500zł (nie korzystałam).
            W czasie porodu można korzystać z wanny, prysznica, drabinek, piłek itp.
            Istniej także możliwość bezpłatnego znieczulenia ZZO (cudowny wynalazek, zero bólu a mamy 2 godziny wytchnienia i szansę regeneracji sił na dalszy etap porodu).
            Lekarze czy położna informują o wszelkich procedurach medycznych, personel także tutaj ciepły i życzliwy oraz co najważniejsze kompetentny.
            Po porodzie dziecko i mama w nieprzerwanym kontakcie (prawie nieprzerwanym, zabierają na chwilę na ocenę w skali APGAR) pozostają przez dwie godziny na sali porodowej. Po tym czasie mama i dzidziuś przewożeni są na salę poporodową.
            W czasie porodu może być z nami wybrana osoba towarzysząca.
            Można pić, raczej nie powinno się jeść.
            OPIEKA PO PORODZIE
            Sala poporodowa oczywiście w jak najwyższym standardzie, 2-osobowa z łazienką. Pielęgniarki doglądają w nocy (ja byłam dodatkowo nawadniana, trochę mi się zasłabło big_grin). Panie przemiłe (chociaż trafiłam na dwa wyjątki od tej reguły ale jak wiadomo są ludzie i ludzie, więc w żaden sposób nie wpływa to na moją opinię o szpitalu).
            W razie jakichkolwiek pytań należy pytać. Dzieci nie są kąpane (i to nie jest minus, radzę poczytać niezorientowanym). Dziennie odbywają się 2 obchody rano i 2 wieczorem (jeden dla matki drugi dla dziecka, wtedy też można pytać do woli, panie odpowiadają, pokazują).
            Na terenie szpitala jest bezpłatna poradnia laktacyjna (na pewno nauczą was przystawiać bobaska do piersi, ja już posiadłam tą tajemną wiedzę.)Jeśli nic się nie dzieje, wypisują nas po 3 dobach.


            Trochę się rozpisałam a i tak nie napisałam pewnie wszystkiego big_grin Podsumowując – szpital spełnił wszelkie moje oczekiwania we wszystkich sferach. Jednym słowem mogę porównać go do kliniki prywatnej. Jestem bardzo zadowolona, tak bardzo, że jeśli tylko zdecydują się rodzić po raz kolejny to na pewno wybiorę szpital na Infanckiej smile.


            Dziękuję wszystkim pracownikom szpitala, jesteście wielcy smile.

            p.s oczywiście odpowiem na każde pytania

            K.W
            • 02.05.13, 13:32
              Cześć
              Można parę pytań?
              Co prawda rodziłam na inflanckiej w 2010, i zamierzam teraz w lipcu też tam . Chcę wiedzieć na ile się zmieniło postępowanie podczas porodu?
              Na jak długo podpinają pod KTG po przyjęci na salę porodową i czy każą wtedy bezwzględnie leżeć?
              Czy po podaniu ZZO podpinają KTG i też każą leżeć (w 2010 r. w obu sytuacjach musiałam leżeć co było dla mnie udręką).
              Czy w trakcie 2 fazy porodu do sali wchodzili Ci rożni ludzie by sobie pogadać?
              Co z nacięciem krocza, starają się je chronić i jakimi nićmi je potem zszywają rozpuszczalnymi czy nie?
              Czy trzeba mieć własne sztućce by móc zjeść posiłek szpitalny ? wink)
              • 02.05.13, 18:21

                > Na jak długo podpinają pod KTG po przyjęci na salę porodową i czy każą wtedy bezwzględnie leżeć? - podpinają oczywiście pod KTG dla bezpieczeństwa Twojego i dziecka ale kiedy tylko prosiłam odpinali mnie od tego urządzenia. W czasie porodu korzystałam z wanny oraz w czasie fazy partej (ok 1 godz.) używałam drabinek, które bardzo mi pomogły urodzić moją niunię smile

                > Czy po podaniu ZZO podpinają KTG i też każą leżeć (w 2010 r. w obu sytuacjach musiałam leżeć co było dla mnie udręką). - po podaniu ZZO KTG nie przeszkadza i można leżeć i odpoczywać, ja leżałam a poród postępował bez bólu do pełnego rozwarcia. Ze znieczuleniem raczej nie pozwolą Ci chodzić, zresztą nogi jak z waty więc raczej nie dasz rady big_grin

                > Czy w trakcie 2 fazy porodu do sali wchodzili Ci rożni ludzie by sobie pogadać? - oprócz lekarza i położnych nikt dodatkowo się nie pojawiał. Z opieki jestem bardzo zadowolona, ciepłe, miłe osoby, znoszą wszelkie fochy rodzących.Kiedy miałam taką potrzebę wypraszałam po prostu wszystkich z sali, nikt złego słowa nie powiedział

                > Co z nacięciem krocza, starają się je chronić i jakimi nićmi je potem zszywają rozpuszczalnymi czy nie? - Ochrona krocza do granic możliwości pacjentki - u mnie się nie udało, dziecko ważyło prawie 4 kg a ja jestem bardzo drobna. Pytają o zgodę na nacięcie. Koleżanka, która rodziła następnego dnia nie miała nacięcia. Szwy zwykłe i rozpuszczalne jednocześnie. Ściąganie nie boli (dla mnie żaden dyskomfort)

                > Czy trzeba mieć własne sztućce by móc zjeść posiłek szpitalny ? - Sztućce dostajesz w szpitalu, jeśli oczywiście masz ochotę możesz mieć swoje osobiste smile
                • 06.05.13, 07:34
                  Jeszcze moje pytania jakbys mogla smile bo przy moim poprzednim porodzie tej sali przedporodowej wieloosobowej nie bylo a to jest moja glowna bolaczkasad lezysz na niej sama a maz na korytarzu? Czy moze przychodzic albo Ty? I klada rozumiem zanim sie zaczna skurcze a sale porodowe zajete? I ile na niej lezalas? ( wiem ze to indywidualne ale chcialabym miec oglad sytuacji) dzieki.
                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/f2w39n736wz0fv8e.png
                  • 07.05.13, 17:42
                    Ja na sali przedporodowej wylądowałam w celu wywołania porodu a sale porodowe były puste smile położna zagląda, pomagające studentki również. Mój mąż przyjechał z lekkim opóźnieniem (byłam już na porodowej) ale myślę,że na przedporodową spokojnie by go wpuścilismile
                    Jeśli przyjedziesz z regularną akcją skurczową nikt raczej na przedporodową Ciebie nie zawiezie tylko od razu na porodową smile
    • 04.05.13, 17:33
      Hej. Ja rodziłam 2 tyg. temu. Długo zastanawiałam się, czy wybrać ten szpital, bo czytałam o dantejskich scenach, jedna z moich koleżanek też tam rodziła i niestety były duże problemy z maluszkiem. Tak więc początkowo byłam zdecydowana na Żelazną, ale moja gin. powiedziała, że nie warto, że to tylko wielka wyciągarnia kasy i poradziła Inflancką. I powiem tak... blok porodowy wygląda super, salki są jednoosobowe z łazienkami, położne miłe, ale to też zależy jak się trafi. Do mnie ciągle zaglądała jakaś studentka i była na prawdę przemiła. Położna lekko przemądrzała, ale tej to akurat prawie nie było (nie wykupowałam położnej). Miałam rodzić naturalnie, niestety okazało się, że mojej córeczce groziła zamartwica. I tu znów miałam chyba szczęście, bo lekarz (niezbyt miły) bardzo szybko podjął decyzję o cesarce, a ja (tu chyba przeczucie bo nikt nie chciał mi nic powiedzieć, pewnie by mnie nie denerwować) bez czytania podpisałam zgodę na cc. Bardzo szybko lekarze się zebrali i zrobili cc. Dzięki temu, że nie zwlekali, że się nie naradzali mała urodziła się zdrowa i dostała 10 pktów. Chwała im za to. smile Na sali pooperacyjnej znów było różnie, gdy mnie przywieźli była strasznie wredna baba, która nie chciała mi powiedzieć nic (bo nie wiedziałam wtedy jeszcze czy moje dziecko jest zdrowe), a za to ciągle powtarzała, "ale okropne te dzieciaki dzisiaj, ciągle ryczą". crying Na szczęście po 2 godzinach przyszła na zmianę prawdziwa kobieta-anioł, bardzo miła, a kolejna która zjawiła się rano tez była ok. Tak więc znów wszystko zależy od ludzi. Na drugi dzień rano przewieźli mnie na salę poporodową (2 osobową) od razu z mała i już od tego momentu musiałam się zajmować moim maluszkiem 24 godz/dobę, mimo że ledwo chodziłam, ból był nie do zniesienia i cały czas prosiłam o środki przeciwbólowe, a dziecko trzeba było podnosić, karmić, przewijać. I znów wszystko zależy od ludzi, były bardzo miłe i pomocne położne, ale były i takie co łaskę robiły, że żyją i na siłę wpychały sztuczny pokarm, zamiast pomóc jakoś w karmieniu. Podobnie było z lekarzami. Część lekarzy była miła, a część nie. Ale najgorsze to były salowe. Wchodziły jak do obory, nie można się było doprosić o papier toaletowy, waliły mopem w łózko o 6.00 rano mimo że akurat udało się nam zamknąć oko na chwilę. W kuchni zaś zaserwowali kobietom po porodach naturalnych surówkę z selera i potem wszystkie dzieci miały bóle brzuszków. Jak dla mnie głupie. Trochę się rozpisałam. smile Tak czy inaczej uważałam, ze wszystko zależy od szczęścia i od ludzi, z którymi akurat ma się do czynienia, albo inaczej... od szczęścia do ludzi. Powodzenia. smile
      • 23.12.13, 12:50
        Witam, ja rodziłam na Inflanckiej 3,5 miesiąca temu, pod koniec sierpnia...
        Tydzień byłam na patologii, w sumie to odwiedziłam wszystkie salesmile przedporodową,patologię,porodową i po porodową..
        Również czytałam przed porodem opinie na temat szpitali i byłam przerażona tym wszystkim, tak naprawdę na każdy szpital coś się znajdzie negatywnego.
        Wybrałam Inflancką bo:jest to wyremontowany i czysty szpital, sale dwu-trzy osobowe z telewizorem na ścianie,schludnie,jak w prywatnym szpitalu.Co do osób tam pracujących, jest różnie, jak wszędzie, trzeba trafić. Na ogół wszyscy byli bardzo mili, oprócz tych dwóch położnych jak koleżanka wcześniej napisała już na sali z dziećmi...Nie potrafiła mi pomóc karmić małej piersią , kazała ją przegłodzić bo leniwa była niby, efekt w ogóle nie nauczyła się ciągnąć piersi a mi pokarm zanikł i po ptokach jak to mówią, jest wyłącznie na butli.
        Co do samego porodu odbieram go pozytywnie, trwał 4 godziny i pierwszy poród , więc nie mam co narzekać..Ekipa od dyżuru wieczornego po prostu super, lepiej nie mogłam trafić a na te dyżury wieczorne różni lekarze przychodzili i to tak od niechceniasmile więc inny lekarz by mnie olałsmile a ja bym urodziła na salismilena ktg skurczów nie miałam, wody nie odeszły, brzuch się nie opuścił, bardzo mnie na dole krzyż bolał, i trochę brzuch.....jak lekarz wziął mnie po obchodzie do gabinetu jakie moje zdziwienie było jak odparł że mam 6 cm rozwarcia hehe a ja chciałam znieczulenie,mała chciała inaczej i rodziłam bez niczego.
        Najgorsze było parcie i zszywanie krocza...I naprawde jestem zadowolona, ale są i ale . Po pierwsze podczas porodu małej złamali obojczyk.. dowiedziałam się dopiero o tym w dniu kiedy wychodziłyśmy.....na piers mi tez od razu nie dali, po przewiezieniu na sale z dziećmi koło 1 w nocy położna kazała mi żeby mała leżała w tym łóżeczku swoim, więc całą noc nie miałyśmy kontaktu i nie leżała mi przy piersi a na drugi dzien niemilosiernie krzyczała i gryzła mnie dziąsłami.Nie miałam też w książeczce badań krwi jej ani grupy krwi co powinni od razu z pępowiny pobrać.Więc muszę to zrobić na własną rękę. Tak polecam, ale radzę trafić od razu na salę porodową wink na przedporodowej jest męczarnia , leży się z bólami na boku lub na wznak podłączonym do ktg non stop do łazienki żeby iść trzeba prosić,, ja bym nie uleżała, miałam bóle krzyżowe i musiałam chodzić lub stać, leżenie lub siedzenie w grę nie wchodziłosmile. Weszłam do wanny w sali porodowej na 30 minut i rozwarcie bylo na 8 cm i już rodziłam.Ważne że malutka jest zdrowa i się dobrze rozwija a obojczyk się zrósł i rusza rączką bez problemu na poczatku bylo inaczej. Drugi poród też pewnie tam się odbędzie ale teraz będę mądrzejsza w doświadczeniasmilePozdrawiam wszystkie mamusie i przyszłe mamusie
        • 23.12.13, 12:56
          A i jeszcze jedno nie bójcie się bo i tak nie wiadomo jak Wasz poród będzie przebiegał, życie lubi zaskoczyć. Ja się przygotowałam na długie godziny porody i męczarni, naczytałam się że z pierwszym dzieckiem tak szybko nie jest, a jednak zależy wszystko od dzidziusia i mamy i od biologii. I tak musicie wypchnąć jakoś dziecko więc nie ma co się stresować przed, lepiej zachować siły na poród.....
          Dacie radę bo jak nie My to ktosmile))))))))na pewno nie facecismile
    • 06.05.13, 15:54
      Moje kochane,
      obiecałam sobie że napisze poporodzie, bo to forum pomogło mi podjąć decycje co do szpitala.
      Rodziłam 28.04, urodziłam zdrowego synka siłami natury. Zdecydowałąm się na Inflancką gdyz mialam powazne obawy ze skonczy sie cc ( jestem b. drobna, niska, waska miednica) i myslalam, ze nie bedzie problemow, drugim powodem bylo to, ze na Inflanckiej nie odsyłają.
      Przyjechalam na izbe przyjec ze skurczami co 7-8 min, polozono mnie na noc na przedporodowej, ale akcja sie nie zaczela. Nastepnego dnia przeniesli mnie na patologie ciazy gdzie przelezalam caly dzien, dopiero kolo 16.00 skurcze zaczely sie nasilac, bardzo fajna i madra polozna na patologii wyslala mnie na "gore" czyli na porodowa, mimo tego, ze wody mi nie odeszly ale lekko sie saczyly.
      Doradzila mi tez, zeby poprosic o lewatywe od razu, ze moze to przyspieszyc cala akce i zwiekszyc rozwarcie. Tak tez zrobilam. Akurat na porodowej zalapalam sie na zmiane i to bylo chyba najszczesliwsze co moglo mnie spotkac. Trafilam na super polozna, nie pamietam nazwiska, ale na pewno miala na imie Sylwia, czarne dluzsze wlosy, mloda kolo 30 ale bardzo kompetentna i mila. Dzieki niej urodzilam i to naturalnie, czego w ogole sie nie spodziewalam i w dodatku bez zeniczulenia zewnatrzoponowego a jedynie na tzw gazie rozweselajacym. Generalnie najlepsza rada-trzeba sluchac poloznej, ona na prawde wie co robi, co przyspieszy porod i co jest dla ciebie dobre. Wiem ze ciezko jest zaufac obcej osobie, ale mysle, ze gdyby nie ona to nie poszlo by " tak latwo" mimo tego, ze oczywisie sielanka to nie byla smile
      Nalezy mowic co sie chce i jak sie czujemy, ja np przy mocnych skuraczach powiedzialam, ze nie wytrzymam bez znieczulenia, niestety na zewopo. bylo juz za pozno, stad decyzja o gazie. Szkoda, ze nie ucza o tym gazie na szkole rodzenia, bo umiejetne jego podawanie moze na prawde zmiejszyc bol ( albo daje tego pozory) ale aplikujemy go sobie same ( poprzez wdechy). Gaz ma dzialanie troche rozluzniajace, troche mi sie chcialo po nim wymiotowac i mialam odruch wymiotny, ale generalnie lepsze to nic nic. Czujesz sie jakna lekkim rauszu. Gdy pojawily sie skurczce parte, to juz bylo ok, urodzilam malego moze 4-5 parciami ku zaskoczeniu i powiedzialabym nawet zachwycie calego personelu, z tego co pamietam to byla na prawde mila atmosfera, wrecz sie czulam ze wszyscy sa ze mnie dumni, ze sobie dobrze radze no a ta Pani Sylwia byla dla mnie jak siostra.
      Najgorsze bylo niestety szycie i czyszczenie bo przestalam juz wdychac gaz wiec robione to bylioi prawie na zywca, tego tez troche zaluje, ze nikt mnie nie uprzedzil, ze bedzie jeszcze bolalo i nie dali mi czasu ani szansy zeby choc troche sie " znieczulic". Wspominam to jak drugi porod, lekarz mimo ze przepraszal za kazdy ruch, miałam wrazenie ze byl bardzo neidelikatny i jak mnie czyscil to balam sie ze mi uszkodzi macice...
      potem byly oczywiscie cudowne chwile z malcem na brzuszku na porodowej lezelismy jeszcze razem ok 2-3 h. Caly czas ze mna byla mama, ktorej nawet pozwolono przeciaz pepowine, wiec dobrze jest miec kogos, kto czuwa...
      Tutaj kolejna krytyka, bo okazalo sie ze nie dostalam na porodowej kolacji, wydawac by sie to moglo blache ale wszystkie rodzace wiedza, ze jestes po porodzie tak zmeczona i glodna, ze nawet od razu moglabys cos zjesc. Ja niestety nie dostalam kolacji ( a wiem, ze inne mamy jadly) i rano zemdlalam przy przwijaniu malego, bo bylam taka slaba... na sniadanie czekalam jak bym nie jadla przez tydzien.
      No i tutaj sie konczy mila historia, bo odzial poporodowy niestety odbiera temu szpitalowi bardzo duzo.
      zaczne od tego, ze przywiezli mnie do sali 3 osobowej ale jedno lozko to byla ewidentna dostawka, wiec bylo baaardzo malo miejsca. Wozki z dziecmi obijaly sie o siebie a jak przyszli goscie no to nie dalo sie oddychac. Zaraz po polozeniu sie do lozka i ja i malec zasnelismy kamiennym snem, za kilka minut przyszla "pigula" bo tak nazywalam pielegniarki z poporodowego, ze zabiera malego na badania. Ja spie, maly spi nie wiem w ogole co sie dzieje no i powiedzialam, jej ze mozna to przeciez zrobic rano ( a nie rozbudzac dziecko o 3 nad ranem pare godzin po porodzie), na fochu przyznala mi racje i powiedziala, ze to musi byc zrobione w ciagu 12h itd itd, nie bylo problemu i rano zostalo to zrobione.
      Generalnie " piguly" na poporodowym w niczym ci nie pomoga, chyba ze bedziesz chodzic do nich i przesadnie grzecznie je o wszystko prosic, mi nikt nie pokazal, jak sie dziecko przebiera, czy pielegnuje, wszystkiego uczylam sie sama, albo dyskutowalam z kolezankami z pokoju. Najgorsze sa takie dwie mlode jedna z dlugimi czarnymi wlosami w wysokim kucyku a druga taka bardzo imla i sympatyczna z wygladu no ale obie prze okropne. Jedna ta czarna, przyprowila nie o lzy, gdyz maluszek nie chcial od razu ssac. Poprosilam ja o pomoc z tym i jak nie reagowal na jej palucha w buzi, to wyszarpala go normalnie za ucho tak ze maly zawyl jak dorosly...kurde no po prostu automatycznie mi polecialy lzy, jak mozna tak traktowac jednodobowe dziecko...a ona na to do mnie; " co sie dzieje? hormony?" mialam jej ochote powiedziec; "nie, poprostu nie moge zniesc widoku jak ktos krzywdzi moje dziecko", ale powstrzymalam sie...i tak bylo ze wszystkim, w koncu sama po licznych probach nauczylam malego ssac piers i teraz nie moze przestac smile po powrocie do domu juz go nawet nie dokarmiam. I tak bylo ze wszystkim z tymi pigulami, jak sie po cos do nich szlo, to przewracaly oczami, ze czulas sie az winna a najszczesliwsze byly jak siedzialy sobie w 6 w swojej kanciapie i plotkowaly...jak ktos przychodzil do nich po pomoc to czul sie jak intruz. Nie moglam sie doczekac az wroce do domu, bo warunki i atmosfera byly trudne. Wszystkie strasze Panie byly bardziej mile i jakies takie bardziej pomocne i kompetentne, jedna uratowala mnie przed calkowitym zalamaniem kiedy nie moglam dlugo w nocy uspokoic malego. Doradzila go jeszcze dokarmic, mimo tego, ze mi sie wydawalo ze jest najedzony. Wiem wydaje sie oczywiste, ale jak karmisz malego prawie co 30 min to nie wpadniesz na to od razu, ze moze jest caly czas glodny i trzeba go dokarmic butelka...
      Podsumowujac= szpital polecam, szczegolnie ta Pania Sylwie jako polozna. Jesli chodzi o poporodowy to trzeba zacisnac zeby i jakos przez to przejsc.Dziewczyny nie bojcie sie pytac, prosic o pomoc, domagac sie jej wrecz, po to tam sa te piguly. Generalnie calosc ok, jesli bede jeszcze kiedys rodzic to chyba tez wybiore ten szpital.
      Pozdrawiam wszystkie obecne i przyszle mamuski smile
      • 29.05.13, 10:56
        Czy któraś z Was ma doświadczenie z pobieraniem krwi pępowinowej na Inflanckiej? Czy robią to rutynowo na życzenie pacjentki? Czy jest z tym problem?
        • 30.05.13, 00:01
          Na pewno problemu nie ma. Wiem, bo znajomi pobierali w tym szpitalu miesiąc przed moim porodem.
          • 05.06.13, 10:42
            Cześć
            Postanowiłam napisać coś o swoim porodzie, ponieważ sama przed wyborem szpitala szukałam informacji na temat tego szpitala. Rodziłam na Inflanckiej w lutym tego roku. Na izbę przyjęć trafiłam wieczorem ze skurczami co 5 min. Na szczęście na IP nie było tłumu, wiec wypełniłam dokumenty i podłączono mnie do KTG. Okazało się, ze skurcze są regularne, więc zawołano lekarza, żeby mnie zbadał - miałam założony krążek, więc przed porodem musiał być zdjęty. A że miałam tam lekarza prowadzącego ciążę, wiedziałam że w tym czasie ma dyżur, poprosiłam o konsultację. Zabrano mnie na salę przedporodową - było to dla mnie straszne. Na szczęście mąż był przy mnie cały czas - w sumie miał być tylko chwilkę, ale skoro nikt go nie wypraszał to został dłużej smile Nie chciałam być sama smile Trafiłam na fajną , doświadczoną położną, która o wszystkim mnie informowała. Po 1,5 h przeszłam na salę porodową - byliśmy tam z mężem sami, co jakiś czas przychodziła położna. Sale porodowe super.Dobrze wyposażone. Spędziłam w wannie godzinę, co pomogło mi przetrwać skurcze. Położna od razu spytała, czy decyduję się na znieczulenie zaznaczając, że ona wolałaby żebym tego znieczulenia nie brała. Ja od samego początku byłam zdecydowana na poród bez znieczulenia. Jakoś do momentu 7 cm rozwarcia ten ból był znośny - myślałam, że jest gorzej wink Później już nie było kolorowo smile Ale wiem jedno bardzo ważne jest wsparcie bliskiej osoby. Mąż bardzo mi pomógł w czasie porodu...Na izbie przyjęć pytano mnie, czy rodzę sama, czy z mężem, odradzali zabranie męża na porodówkę. Mąż nie ma żadnej traumy - trzeba wiedzieć, gdzie stanąć, żeby zbyt wiele nie widzieć wink Jedyne z czego nie byłam zadowolona na sali porodowej, to z tego, ze podczas bóli partych zleciało się kilka osób. Oprócz położnej, lekarza, pediatry i jeszcze jakiejś chyba pani doktor, była sprzątaczka! Która siadła na krzesełku prawie na wprost mnie i patrzyła jak rodzę uncertain To było dla mnie dziwne. Po porodzie dziecko wycierają - nie myją, ważą, itd. Położna jeszcze przed ostatnią fazą porodu zapytała, czy ma chronić krocze, czy nie. Ja chciałam, żeby chronić, chyba że zobaczy ze się nie da, no to żeby naciąć. Na szczęście się udało bez nacięcia. Lekkie pękniecie ( śluzówka) zszyte szwami rozpuszczalnymi. Przed szyciem, zażyczyłam sobie znieczulenia miejscowego wink Ale i tak czułam i bolało mnie bardzo sad Z sali porodowej jestem zadowolona. Profesjonalne podejście położnej, lekarzy. Sala poporodowa to inna bajka. Jeśli rodzi się pierwsze dziecko, to jest bardzo ciężko. Nikt się nie interesuje tym, czy kobieta może wstać, czy potrafi nakarmić...Nie wymagam, żeby ktoś obok mnie skakał,ale choć najmniejsze zainteresowanie...Obchód to jakaś fikcja - ten ginekologiczny. Noworodkowy trochę lepszy - choć jak zaczęłam rozbierać moja córkę - a nie miałam wprawy, więc robiłam wszystko bardzo wolno - pediatra wyrwała mi dziecko i powiedziała, ze ona nie ma czasu patrzeć jak ja się zastanawiam, jak rozebrać - aż się popłakałam...Jak zbadała, rzuciła tylko chłodnym spojrzeniem na mnie ze słowami, niech pani szybko ubiera, bo dziecko zmarznie i będzie czkawka. Tragedia...Ja akurat miałam lekki poród i następnego dnia normalnie chodziłam i mogłam zajmować się małą, ale jak kobiety są po cc to nie wyobrażam sobie opieki nad dzieckiem - nikt w niczym nie pomoże. Sale poporodowe ładne, dobrze wyposażone, ale co z tego, jak nie ma na nich opieki. Ja miałam duże problemy z pokarmem. Dokarmiałam modyfikowanym. Raz mała tak płakała w nocy, bo była głodna, poszłam po dolewkę mleka, to mnie okrzyczała, ze za dużo je, ze będzie brzuch bolał...wróciłam do sali bez mleka, a mała nadal się płakała. Wzięłam ją i podeszłam do położnych jeszcze raz - zlitowała się nad mała i dała jeszcze trochę. Nie rozumiem, jak można być taką osobą, żeby dziecku odmówić 10 ml mleka! Moja ocena sali poporodowej jest negatywna. Dziś, po swoim 4 miesięcznym doświadczeniu w opiece nad dzieckiem nie potrzebowałabym pomocy i może inaczej bym to wszystko odbierała. Sala porodowa - tak, sala poporodowa - nie.
            Życzę wszystkim przyszłym mamom szczęśliwego i szybkiego porodu smile

            Pozdrawiam,
            E.
            • 12.09.13, 21:49
              widzę, że w ciągu 3 lat niewiele zmieniło się na Inflanckiej, a w szczególności w opiece i pomocy poporodowej. wychodzi na to, że nadal matki (szczególnie te rodzące po raz pierwszy) nie mają łatwego życia i nie mogą liczyć na żadną pomoc.
              jeśli chodzi o poród to też pamiętam masę ludzi na mojej sali (być może i była pani sprzątaczka). teraz rodziłam poza Warszawą z jedną położną, która świetnie sobie sama ze wszystkim poradziła.
              --
              www.ararattrek.pl
            • 07.10.13, 13:48
              Rodziłam na Inflanckiej w czerwcu 2013 roku. Jestem bardzo zadowolona z opieki na porodówce, wcześniej dwa dni leżałam juz w szpitalu bo miałam przenoszoną ciążę. Rodziłam z gazem rozweselającym i bardzo polecam pomimo, ze do śmiechu mi nie było. Bardzo ulżyło mi to w bólu ale nie eliminuje go całkowicie. Miałam proponowane znieczulenie ale ostatecznie zostałam przy gazie. Ekipa była super, nie płaciłam położnej a mimo to jestem bardzo zadowolona. Lekarz zapytał mnie czy przyspieszamy poród, czyli miałam przebity pęcherz płodowy i podana oksytocynę. Natomiast rozczarowałam sie na oddziale poporodowym, gdzie pomimo , że mówiłam ze synek nie potrafi jeszcze się przyssać do piersi to nie zaproponowali mi sztucznego pokarmu i tym sposobem dopiero po 8 h od porodu dziewczyna, z którą leżałam w sali powiedziała mi żebym poszła po sztuczny pokarm. Wiem, że teraz to może dziwnie wyglądać, że dziecko tyle godzin nie jadło a ja z tym nic nie zrobiłam, ale cały czas próbowałam go nakarmic piersią, i mowiłam pielęgniarkom ze nam to nie wychodzi i ze synek nie jadł. Byłam po porodzie i nie myslalam zbyt bystro. Oczywiście jak sie poszło do pielęgniarek żeby o cos zapytac to odpowiadały, ale same z siebie nie pomagały. Nikt nie pomaga w przewijaniu, ubieraniu itp a wiem ze w innych szpitalach pokazują jak poprawnie przewinąć, daja wskazówki dla początkujących rodziców, a nawet sa kąpiele. Na Inflancką trafiłam ponownie nie dawno na zabieg jednodniowy, zeby wyciąć polipa który mi urósł na szwie poporodowym, również jestem zadowolona z opieki.
    • 17.06.13, 15:42
      Ja rodzilam w szpitalu przy Inflanckiej w styczniu br(2013).
      Pojechalismy tam w"ciemno",jak tylko odeszly mi wody. W ciemno to moze troche zle okreslenie ,poniewaz przed porodem juz wiedzialam ,ze tam wlasnie chce rodzic,a wiekszosc pochlebnych opinii tylko mnie w tym utwierdzila. Ale... No w moim przypadku nie bylo tak kolorowo. Ok godz. 12 wyladowalam na Izbie Przyjec,gdzie po wywiadzie polozne podlaczyly mnie pod ktg. Bardzo mile panie. I tyle. Lekarz na dyzurze jak wkoncu raczyl zejsc na Izbe i mnie zbadac,nie byl z tego faktu zadowolony...no ale nic... Szczerze? Rozumiem,nie kazdy zawsze musi byc usmiechniety i mily,zwlaszcza pod czas pewnie ciezkiego dnia pracy. To nic. Okazalo sie ,ze mimo braku skurczy na ktg,rozwarcie jest juz na 1cm i jak to dr powiedzial-dzis w nocy pani urodzi. Smieszne,pomyslalam bo przeciez nic mnie nie boli,nic mi nie jest oprocz tych cieknacych wod smile
      Polozne wypisaly i karte przyjecia do szpitala,kazaly przebrac sie w pizame,wsadzily na wozek i pojechalysmy na spotkanie z mezem,ktory juz nerwowo czekal na dalszy przebieg akcji. Polozna zawiozla nas na porodowke i poszla,zyczac powodzenia wink Wstajac z wozka jeszcze nic mi nie bylo,podeszlam do okna zobaczyc co sie dzieje i zlapal mnie pierwszy skurcz,ale to od razu taki ze az mnie zgielo w pol...a wszyscy mi mowili,ze najpierw jest luzik,a z czasem jest gorzej..u mnie od razu bylo zle wink przyszla polozna zapytala czy mam skurcze i co ile..no i chyba niedowierzala jak jej powiedzielismy,ze co 3minuty
      • 17.06.13, 15:49
        Jestem niecały miesiąc po porodzie. 23 maja o 2 w nocy odeszły mi wody (na 3 tyg. przed terminem), pojechaliśmy do szpitala od razu, bo Młoda była ustawiona miednicowo i miałam mieć cięcie. Na IP nie było ludzi, więc zostałam od razu przyjęta. Zostałam podłączona pod ktg, cały czas lało się ze mnie. Przyszła lekarka, wywiad, badanie.
        Zawieziono mnie na salę przedporodową, mąż mógł na niej zostać, ale cc miałam mieć rano, więc mu powiedziałam, żeby jechał do domu spać i przyjechał na 8.
        Na sali przedporodowej standard: wenflon, opieka spoko, bardzo fajne studentki położnictwa - jedna nawet ze mną na operację poszła.
        Lekarze byli u mnie kilka razy tłumacząc dlaczego czekają z cięciem.
        O 8 przyszedł lekarz operator, przedstawił się, zapytałam go, czy mąż może być na operacji. Nie widział przeciwwskazań, ale zaznaczył, że podłoga jest twarda smile
        Operacja przebiegła w porządku, na sali pooperacyjnej też było ok. Po 2h przywieźli mi córkę i zostałyśmy już razem.
        Na położnictwie też standard.
        Szpital polecam, chociaż ma kilka średnich punktów w postaci humorzastego personelu...
        --
        Asia
        http://www.suwaczki.com/tickers/tb73df9h95xpxg3m.png
      • 17.06.13, 15:53
        C.d. No i juz nastepnym razem po jakis 40minutach przyszla inna polozna...nie niemila,nie mila...taka...nijaka. Nic wiecej nie moge na jej temat powiedziec..
        Zabronila mi sie jedynie ruszac,bo mialam podlaczone ktg caly czas,a maly mial slabe tetno. Nie minely 2h a juz bylo 4-5cm,to byl moj pierwszy porod. Polozna byla zdziwniona. W koncu przyszedl lekarz! Strasznie sympatyczny lekarz,mimo ze nie mogl mi pomoc,ani nawet dac zzo,to tak do mnie mowil...spokojnie...milo...sama jego obecnosc uspokajala..ale niestety..byl u mnie tylko dwa razy.
        Wracajac do tematu... Calkowity zakaz ruszania sie byl dla mnie mordega.. Bo czulam ze musze chodzic,a tu nie wolno..
        Jakos dalismy rade i nastala dlugo oczekiwana chwila... Ok godz.17 zaczelam przec,pierwsze proby przy poloznej,potem przyszla jakas lekarka-niestety nie mily pan dr crying choc pani byla tez sympatyczna. Do czasu. Okazalo sie,ze synek jest zle ulozony...bokiem.
        Tetno mu spadalo. Ja sie denerwowalam. Dr zarzadzila uzycie vacuum. Ech. Nie musze chyba mowic co bylo dalej. Synek na szczescie caly i zdrowy. A dr wziela sie za wszywanie
        • 17.06.13, 16:00
          Zszywanie. Na zywca. Bylo to gorsze niz sam porod. Po wszystkim krwotok. Kroplowka. Na sali porodowej lezelismy od 17:30(urodzil sie synek) do 22. Najgorsze bylo przewiezienie na poporodowa. Ja cala obolala. Ciezko sir ruszyc. Zszyta. Zmeczona. A pani ktora mi "pomagala"wsiazc na wozek najwyrazniej sie bardzo spieszyla i chamsko mnie na niego wepchnela..chyba nie musze mowic jak to bolalo. Zero zrozumienia... Po prostu fabryka. Poporodowa... Bardzo mila polozna od razu zaproponowala ze wezmie malego na ta noc..bo widziala ze ja nie jestem do zycia i ciezko mi z nim samej bedzie. Bogu dzieki za ta kobiete ! Przychodzila jesscze w ciagu nocy i sprawdzala czy jesscze zyje wink niestety juz wiecej na nia nie trafilam. I to tyle milych ludzi tam pracujacych. Pielegniarki...niezadowolone ze wszystkiego. Lekarze na obchodsch tez. Ale tak naprawde to nie jest wazne. Ja np. Wcale sie tym mie przejmowalam lezac juz na sali
          • 17.06.13, 16:03
            Czysto. Schludnie. Czy polecam? Mimo wszystko tak. Bo przeciez poszlam rodzic tam dziecko a nie szukac kolezanek
    • 30.07.13, 22:52
      Po ostygnięciu emocji czas na mój opis:
      10.05.2013 o godz. 16:30 urodziłam na Inflanckiej Córkę.
      Nasz poród był zupełnie inny, ale o tym za chwilę.
      Wszystko zaczęło się rano, ok 8:30. Byłam umówiona na KTG, w przychodni. Zapis był w porządku, aż do ostatniej minuty. Nagły spadek tętna do 120 i wzrost do 180. Koniec zapisu. Konsultacja z lekarzem, bardzo wiekowym Panem, bez (chyba) dwóch palców u jednej z rąk. Niby wszystko ok, ale usłyszałam zdanie "dla mojego świętego spokoju proszę przyjść po 16 na IP i poprosić o kontrolne KTG"
      Byłam na IP o 16:10,może 15. Była mała kolejka,usiadłam, ale coś mnie tknęło i bez słowa weszłam do pokoju. Na moje szczęście KTG było wolne, od razu mnie położono i Panie położne (dwie) zaczęły szukać tętna. i cisza. Pytają się gdzie rano było serce Poli. Pokazałam. Lekkie puknięcie, ale cisza. Krzyk "Szefie". Wszedł lekarz, szuka i nic. Mówi "USG". Na moje szczęście nie miałam dużego brzucha i szybko się zebrałam do sąsiedniego pokoju. tzn jak się wchodzi jest biurko i miejsce na papierologię, po prawej KTG, a po lewej USG. Szybkie USG i ledwo bijące serce mojego dziecka. Wrzask dziki lekarza "Cięcie". wrzucili mnie i to dosłownie na wózek , bieg do windy, jakieś papiery po drodze musiałam podpisać, zdążyłam dwa, bo ręce latały jak oszalałe. Rozbierali mnie w windzie ( był upał, więc na szczęście miałam tylko bieliznę i sukienkę na sobie), na blok wjechałam chyba już naga. wszystko mi wyrwano. wjechałam na salę, tłum ludzi! nie wiem skąd, bo wszystko trwało może 2-4 min? Do Męża dzwoniłam czekając na windę, a 4 min później urodziła się Pola. Na bloku szybko na stół, szukają tętna, anestezjolog wbija się w plecy, szybko mnie kładą, widzę znajomą twarz lekarza z IP i słyszę "skalpel". myślę , a gdzie znieczulenie? i czuję ciepło i rwanie Poli. wiem,że krzyczałam, ale ile? nie wiem. wiem, że lekarz PRZEPRASZAŁ moją Mamę, za to, że mnie bolało, ale ratował życie dziecka.
      Pola urodziła się na 2 ptk, tylko za serce. nie widziałam Jej. Dali mi chwilę, żeby znieczulenie złapało dobrze i mnie kończyli. w tle słyszałam jakieś dźwięki i najpiękniejsze co mogłam usłyszeć: lekkie piski mojego dziecka.
      wyjechałam z bloku ok 16:55. godziny odtwarzam z telefonów do Męża i Rodziców.

      Trafiłam na salę pooperacyjną. Była tam bardzo miła Pani położna, która chyba o 18 została zmieniona przez Anioła!
      Wiadomo, nie wiedziałam co z Polą, dopytywałam. Po ok godzinie przyszła Pani neonatolog. Rzeczowo i konkretnie wyjaśniła "niedotlenienie, nadzieja w chłodzeniu głowy, Centrum Zdrowia Dziecka". zgodziłam się bez pytań. Córka przed 19 wyjechała do CZD.
      a mną zajęła się chyba Pani Aldona? wiem, że miała jakieś oryginalne imię na A. Płakałam bardzo,nie mogłam się uspokoić. a Ona nie dość, że pozwoliła wejść mojej Mamie, później Tacie i Mężowi, który był ze mną długo ( mam nadzieję, że Położna nie będzie miała przez ten czyn problemów, to mi życie uratowało, bo chyba bym wyskoczyła z okna). jak zostałam sama to przytuliła, posiedziała i powiedziała piękne słowa. nie pieściła się ze mną, ale była tak życzliwa jak mało kto! była na każdą prośbę, dawała lodowaty worek na brzuch, bo to mi przynosiło wielką ulgę, w nocy był lekarz dyżurny, albo anestezjolog, dostałam baaaardzo bolący zastrzyk i po prostu zasnęłam.
      rano wiadomo- pionizacja. nie ma lekko. ale nie boli. wszyscy życzliwi, pomagają, ale się nie bawią.
      poprosiłam żeby mnie położyli nawet w prosektorium, ale nie zniosę widoku i krzyków dzieci, to mnie bardzo rozwalało, a na pooperacyjnej rano pojawiły się noworodki.
      Pani A. szukała i znalazła ,trafiłam na małą ginekologię ,zaraz po lewej przy głównym wejściu. trafiłam do sali ,gdzie leżała Starsza Pani, a w sobotę jeszcze jedna Kobitka, tym razem z trudami pierwszego trymestru.
      wyszłam 3 dnia, wcześniej musiałam brać antybiotyki, bo cięcie było brudne.

      I teraz moja opinia: nie mam słów, jakimi mogłabym opisać moją wdzięczność za uratowanie życia mojej Córeczce!!!!!!!
      Każdy, ale to każdy pracownik szpitala zajął się mną idealnie, miałam opiekę, empatię i życzliwość.
      Poprosiłam o doradczynię laktacyjną, przyszła zaraz po 9 w poniedziałek, powiedziała co radzi w sytuacji dziecka w szpitalu, dała do siebie nr tel i powiedziała,że mam dzwonić jak Pola będzie ze mną.
      Lekarze z małej ginekologii bardzo konkretni, spokojni i życzliwi, wiedzieli o mojej sytuacji.

      I teraz po kolei BARDZO, ALE TO BARDZO DZIĘKUJĘ!!!!!!!
      -Panu Doktorowi z KTG rannego, który zalecił powtórkę po 16, inaczej Pola by zmarła.
      -Dwóm Paniom położnym,które nie radząc sobie ze znalezieniem tętna, nie czekały i zawołały Szefa
      -Szefowi Izby Przyjęć, który w ciągu chwili zadecydował o cięciu, zrobił to i URATOWAŁ moją Smoczycę
      -Panu dr Tomaszowi K. to nazwisko widnieje na moim wypisie i jak się nie mylę to młody lekarz, który do mnie przychodził, dopytywał, wypisał i życzył Poli zdrowiasmile
      -Aniołowi z sali pooperacyjnej!!!!! Kobieto jesteś wspaniała i bardzo ,ale to bardzo dziękuję za wszystko!! Za każde słowo , za każde działanie i za to, ze byłaś ze mną w tak trudnej sytuacji
      -Pani neonatolog- na skierowaniu do CZD widnieje Pani Marzanna R-Z? nie wiem czy to ta Pani zajęła się Polą, przychodziła do mnie wielokrotnie w nocy z wiadomościami co się dzieje, tłumaczyła, po 24 dodzwoniła się do CZD i przekazała mi wiadomości. Spokojna, rozważna, rozsądna Pani doktor! Bardzo ,ale to bardzo dziękuję za zajęcie się moją Córką, uratowanie Jej, za decyzję o cool capie, za decyzję o CZD!!!!!!
      Słowami nie opiszę naszej wdzięczności!!!!

      Kilka słów o Poli: do poniedziałku cool cap, śpiączka farmakologiczna, niewydolność oddechowa i krążeniowa, wrodzone zapalenie płuc. 6 dni na OIOMie Kliniki Patologii Noworodka, 8 na oddziale patologii noworodka. 4 dni odżywianie pozajelitowe, później sonda. po 7 dniach próby z butelką.

      24 maja RÓWNO O 16:30, PO DWÓCH tygodniach pobytu w CZD ,ruszałam spod szpitala do DOMU z naszą Polką.

      Teraz do tych narzekających. Jeżeli wam zależy na włażeniu w ..., na jakiś pierdołach-nie wiem jakich, bo ja miałam raj, to chyba pudło. Ale jeżeli zależy wam na FACHOWCACH, NA OPIECE NAD DZIECKIEM, NAD MATKĄ, NA ZDROWIU I PEWNOŚCI, ŻE TRAFICIE NA ZGRANY ZESPÓŁ TO RODZCIE NA INFLANCKIEJ. Jak wam zależy na luksusach to jedzcie do SPA, na Malediwy czy gdzie tam chcecie. to SZPITAL, a nie urlop. i sama widziałam mazgające kobiety, które irytowały nawet matkę, która mało co nie straciła dziecka.
      jako ciekawostkę tym płaczącym, że nie przystawiają do piersi: Anioł z pooperacyjnej rano sprawdziła, że pojawia się siara kazała kupić laktator i ściągać. Nie karmiłam piersią przez 3 tyg i 3 dni, od 8 tyg Smoczyca JE TYLKO Z PIERSI!!! więc nie panikujcie, że przez kilka godzin stracicie szanse na KP.

      nie wiem co mam jeszcze napisać, bo żadne słowa nie oddadzą tego co czuje matka ZDROWEGO DZIECKA!!
      TAK, TAK. Pola wylizała się jak mało kto! Jedyny minus to to, że mamy wizyty w CZD co ok 3 tyg, jak nie neurolog to okulista, audiolog. NIC SIĘ NIE DZIEJE, co odbiega od normy, a raczej normę przekracza. Poli ważyła 3190, po 11 tyg już 5200- na samej piersi! nie wiem ile mierzyła, ale ok 48-50 cm, teraz już 58.
      jest w pełni zdrowa, uśmiechnięta. Minus mrożenia-nie trawi upałówsmile dla Niej 25 stopni to max, inaczej ledwo biedna żyjesmile
      Śpi jak suseł, po ok 18-20 h na dobę. Rozwija się super.

      Jeszcze raz WIELKIE DZIĘKUJĘ CAŁEMU ZESPOŁOWI Z INFLANCKIEJ. OD PAŃ Z IP DO PANI SPRZĄTAJĄCEJ O 5:40 W SALIwink
      JESTEŚCIE WIELCY I BRAK SŁÓW JAKIMI MOGĘ WAM PODZIĘKOWAĆ!!!!!!!!

      Jeżeli przeczyta to ktoś z Inflanckiej- bardzo proszę przekazać wiadomość Pani Aldonie (?), Doktorowi z KTG, Szefowi IP, Pani neonatolog Marzannie, Doktorowi Tomaszowi K. oraz Dyrektorowi i wszystkim innym Pracownikom.

      postaram się pojawić z Polką, bo mimo, że mieszkamy bardzo blisko ,nie daję rady przyjść. Emocje są jeszcze bardzo duże.

      Jeszcze raz dziękujemy!!!!!!!!!!! Za wszystko!! Pola, Ania i Darek z Dziadkami i całą rzeszą naszym znajomych,przyjaciół i wszystkich nam bliskic
      • 30.07.13, 23:10
        Piękny wpis. U mnie nie było tak dramatycznie, ot 23 maja o 2 w nocy odeszły mi wody. W 37 tc. Od 34 tc byłam pod stałą opieką lekarza ginekologa (pani doktor z Inflanckiej), która nakazała mi leżeć i wyhodować jeszcze człowieka. Dotrwałam do rzeczonego wspomnianego wyżej tygodnia.
        Miałam planowane cesarskie cięcie, bo córka położona miednicowo a ja pierworódka. Cesarka odbyła się z samego rana o 9. Świetny zespół lekarzy podczas operacji. Mąż był ze mną cały czas. Operacja skończyła się ok. 10, po 12 córka była ze mną na sali pooperacyjnej i została do nocy. Na noc dzieciaki nam zabrano, ale moja mała się obudziła ok. 3 i chciała jeść, więc przywieziono ją do mnie i spałyśmy razem. Pionizowanie rano dało radę, ale ćwiczyłam już nogi od 22.
        Ma rację moja przedmówczyni (brideone), że szpital to nie ośrodek wypoczynkowy i najważniejsza jest rzeczowa "obsługa". Taka na Inflanckiej jest.
        Jak dla mnie najlepszy szpital.
        --
        Asia
        http://www.suwaczki.com/tickers/tb73df9h95xpxg3m.png
      • 31.07.13, 17:54
        do "brideone" smile ogromna radosc dla mnie - od kolezanek z CZD wiedzialam, ze Pola jest juz w domu smile
        zycze wszystkiego co najlepsze i serdecznie pozdrawiam
        Neonatolog Marzanna smile
        • 02.08.13, 13:35
          Pani Doktorsmile ależ się zdziwiłam jak zobaczyłam odpowiedź od Panismile
          Bardzo miło,że pilotuje Pani swoich małych pacjentówsmile
          życzę wszystkiego dobrego, jak najmniej takich wariatów jak Polkasmile

          ps. proszę pozdrowić ode mnie Panią Położną, bo Pani pewnie łatwiej skojarzy która to Kobietasmile oraz Pana Szefa IPsmile

          jeszcze raz ślicznie i bardzo dziękujemy za wszystko!!!!!!!
          • 02.08.13, 20:43
            Przez końcówkę ciąży śledziłam wątek z zaciekawieniem, więc dodam i swoją opinię.

            Urodziłam synka 1 lipca w szpitalu przy Inflanckiej. Wody odeszły mi o 5 rano, o 8 z baardzo lekkimi skurczami byłam na IP. Skierowano mnie na salę przedporodową, gdzie ok 11 podłączono oksytocynę (szyjka 1,5 cm, brak rozwierania). Chwilę po 12 byłam już z mężem na sali porodowej, miałam straszne skurcze od kręgosłupa, ale na znieczulenie musiałam czekac do 3 cm rozwarcia - trwało to do ok 19 sad. Nastąpiła zapewne zamiana położnych, bo mniej więcej wtedy zajęła się mną bardzo miła pani Alicja (drobna blondynka). Od momentu znieczulenia minęło 1,5 h i miałam już pełne rozwarcie. Synek musiał przekręcić główkę, więc nie mogłam przez jakiś czas przeć, ponad to wychodził z rączką przy główce, w każdym razie zdrowy urodził się o 23.10

            Pani położna pytała za każdym razem o zgodę - czy to o lewatywę, czy podgolenie itp. Zapytała czy wyrażam zgodę na nacięcie krocza w razie potrzeby - w efekcie brak nacięcia - pęknięcie na 1 szew. Niestety dopiero po powrocie do domu i zdjęciu szwów przez położną środowiskową okazało się, że pęknięcie było poważniejsze - wewnętrzne i mam tam również szwy najprawdopodobniej rozpuszczalne - niestety w szpitalu NIKT mnie o tym nie poinformował mimo, że pytałam pana doktora, który szwy zakładał!

            Jesli chodzi o poporodowy oddział - byłam w 2-osobowej sali, standard bardzo dobry, łazienka, wygodne łóżka. Obchody chodziły o której chciały, panie od noworodków różne - w każdym razie jest tam kilka młodych pielęgniarek/lekarek noworodkowych (zapamiętałam dwie brunetki) - super miłe, bardzo mi pomogły z karmieniem, nie zbywały, przychodziły, dopytywały. Kilka starszych pielęgniarek miało mniej zapału do pracy, ale tak bywa smile

            Dodam jeszcze, że na przedporodowej i porodówce są studentki, które są super! Bardzo pomocne, wspierające.

            Urodziłam w poniedziałek, we czwartek o 14 wyszliśmy do domu. Mimo tych kilku rzeczy, które mi się nie spodobały to kolejne dziecko też bym rodziła na inflanckiej.

            Pozdrawiam. Aneta
            • 19.08.13, 09:37
              Dziewczyny, ja również chciałabym rodzić na Inflanckiej. Jednak po przeczytaniu całego wątku pojawiło się kilka znaków zapytania...
              Prawdopodobnie będę rodzić przez cc (o ile łożysko się nie podniesie). Naczytałam się sporo o tym, że po cc kobieta dłużej dochodzi do siebie i nie zawsze jest w stanie od razu zająć się dzieckiem. Jeśli na początku nie będę w stanie wstać z łóżka, kto dziecko przewija, ubiera?
              Czy chętnie przynoszą dziecko do karmienia naturalnego, czy jest tendencja, żeby je dokarmiać?

              I jeszcze kwestia opłacenia położnej. Część z Was pisze, że położne i tak się dobrze zajmują kobietą rodzącą bez opcji wykupywania takiej usługi, natomiast ja chciałabym się zapytać dziewczyn, które z tego skorzystały: czy położona jest tylko na czas porodu, czy można do niej zadzwonić wcześniej (na przykład żeby się upewnić czy to już jest dobry moment żeby przyjechać do szpitala), czy po porodzie pomaga się zająć dzieckiem? Czy pomaga w karmieniu piersią, czy trzeba korzystać z opłaconego doradcy laktacyjnego?

              Zaczynam wkrótce zajęcia w szkole rodzenia Beaty Szol i pewnie tam się dopytam jak to jest z tymi położonymi (na stronie jest info, że położna to 1500 PLN a doradca laktacyjny 100 PLN) ale mimo wszystko chciałabym zapytać o Wasze doświadczenia.
              • 19.08.13, 10:30
                > Prawdopodobnie będę rodzić przez cc (o ile łożysko się nie podniesie). Naczytałam
                > się sporo o tym, że po cc kobieta dłużej dochodzi do siebie i nie zawsze jest
                > w stanie od razu zająć się dzieckiem.
                Wszystko zależy od organizmu. Ja sobie bardzo chwalę cc. Oczywiście, boli Cię brzuch, ale dostajesz leki przeciwbólowe i jest ok. Od razu dzieckiem się nie zajmujesz. Po cięciu przenoszą Cię na salę poporodową i tam przez jeden dzień dochodzisz do siebie. Po 2h od operacji dostajesz dziecko, które zostaje z Tobą do wieczora. Na noc dzieciaki są zabierane, ale jeśli powiesz, że chcesz karmić, to po pierwszym wrzasku głodowym bobas ląduje u Ciebie na brzuchu. Następnego dnia po porannych ćwiczeniach, dobrze jest ćwiczyć podnoszenie nóg od momentu, w którym zaczniesz je czuć, przenosisz się na położnictwo, gdzie już obsługujesz dziecko non stop. Sale są 2-3 osobowe, więc jak będziesz się gorzej czuć na pewno któraś z dziewczyn Ci pomoże.

                > Jeśli na początku nie będę w stanie wstać z łóżka, kto dziecko przewija, ubiera?
                Jak wyżej. Od razu nie zajmujesz się dzieckiem. Po 24h na sali pooperacyjnej zajmujesz się bobasem. Wcześniej dajesz położnej wszystkie rzeczy do opieki (ubranka, pieluszki, kremy) i położna na sali poop się zajmuje bobasem za Ciebie. Ty dziecko tylko przytulasz i starasz się karmić.

                > Czy chętnie przynoszą dziecko do karmienia naturalnego, czy jest tendencja, żeby
                > je dokarmiać?
                Stawiają na karmienie naturalne, ale nie ma przeciwskazań do dokarmiania. Dobrze jest zabrać do szpitala laktator, żeby rozkręcić laktację.

                > I jeszcze kwestia opłacenia położnej. Część z Was pisze, że położne i tak się
                > dobrze zajmują kobietą rodzącą bez opcji wykupywania takiej usługi, natomiast ja
                > chciałabym się zapytać dziewczyn, które z tego skorzystały: czy położona jest
                > tylko na czas porodu, czy można do niej zadzwonić wcześniej (na przykład żeby
                > się upewnić czy to już jest dobry moment żeby przyjechać do szpitala), czy po po
                > rodzie pomaga się zająć dzieckiem? Czy pomaga w karmieniu piersią, czy trzeba
                > korzystać z opłaconego doradcy laktacyjnego?
                Na temat położnej się nie wypowiem, bo miałam cięcie. Do szpitala zaś możesz przyjechać w każdej chwili. Nie bój się Izby Przyjęć. Doradczynie laktacyjne są dostępne praktycznie przez cały czas. Bardzo miłe i kompetente pielęgniarki.

                > Zaczynam wkrótce zajęcia w szkole rodzenia Beaty Szol i pewnie tam się dopytam
                > jak to jest z tymi położonymi (na stronie jest info, że położna to 1500 PLN a
                > doradca laktacyjny 100 PLN) ale mimo wszystko chciałabym zapytać o Wasze doświadczenia.
                Jak będziesz chodzić na szkołę rodzenia, to możesz zawsze dzwonić do prowadzącej zajęcia. Ja tak robiłam. Moim zdaniem wynajęcie położnej jest zbędne, podobnie doradcy laktacyjnego.
                A jeśli jeszcze dodatkowo będziesz miała cięcie, to położna nie będzie Ci w ogóle potrzebna.

                Powodzenia.
                --
                Asia
                http://www.suwaczki.com/tickers/tb73df9h95xpxg3m.png
                • 19.08.13, 13:40
                  Asiu, bardzo Ci dziękuję za wszystkie odpowiedzi, teraz czuję się spokojniejsza i lepiej poinformowanasmile W takim razie zgodnie z Twoją opinią uzależnię wykupywanie usługi opieki przez położną od rodzaju porodu... jeszcze jest trochę czasu i może się okazać po kolejnym usg, że jednak będę rodzić naturalnie.

                  Piszesz o tym, że na położnictwie ktoś może mi pomóc zajmować się dzieckiem. A czy mój mąż może wtedy się nim zająć? Czy na położnictwie spędza się czas z maluszkiem, czy położne również donoszą dziecko?
                  • 19.08.13, 14:04
                    > Piszesz o tym, że na położnictwie ktoś może mi pomóc zajmować się dzieckiem. A
                    > czy mój mąż może wtedy się nim zająć? Czy na położnictwie spędza się czas z maluszkiem,
                    > czy położne również donoszą dziecko?
                    Ten "ktoś" do pomocy, to mogą być dziewczyny z pokoju (na chwilę), ale jednak przyjęte jest, że dzieckiem zajmujesz się sama 24h na dobę. Bobas śpi w "mydelniczce" ustawionej w Twoim pokoju. Mąż może być od rana (od 9) do 19 u Ciebie w odwiedzinach, więc też może pomagać. Ale nie przejmuj się, naprawdę da radę zajmować się dzieckiem po cc. Najgorsze są nazwane przeze mnie stany przejściowe, czyli z siedzenia do stania, ze stania do chodzenia itp. Jak idziesz jest ok., jak siedzisz jest ok.
                    Jedna z lepszych rzeczy po cc jest taka, że nie krwawisz tak mocno jak po porodzie naturalnym. Nie musisz używać podkładów ginekologicznych, tylko większych podpasek. Możesz od razu założyć bieliznę z niskim stanem (majtki biodrówki) i pamiętać o tym, by blizna była cały czas sucha.
                    --
                    Asia
                    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73df9h95xpxg3m.png
                    • 19.08.13, 14:36
                      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, jestem już spokojnasmile
                      • 26.08.13, 21:00
                        jeszcze jedno, ale za to bardzo wazne pytanie! czy na inflanckiej jest oddział intensywnej terapii noworodka? w tym artykule jest napisane ze ma powstac ale czy faktycznie go wybudowali?
                        m.warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,106541,9216676,Szpitale_walcza_o_rodzace__jednoosobowe_sale_to_za.html
                        pytam, bo jesli dziecko tfu tfu odpukac bedzie mialo sie znalezc w inkubatorze, to wolalabym zeby w tym samym szpitalu co ja....
                        • 26.08.13, 21:29
                          julka.82 napisał(a):
                          > jeszcze jedno, ale za to bardzo wazne pytanie! czy na inflanckiej jest oddział
                          > intensywnej terapii noworodka? w tym artykule jest napisane ze ma powstac ale
                          > czy faktycznie go wybudowali?
                          Tak, jest oddział intensywnej opieki noworodkowej.
                          Polecam stronę www.inflancka.pl
                          --
                          Asia
                          http://www.suwaczki.com/tickers/tb73df9h95xpxg3m.png
                        • 27.08.13, 05:25
                          Jest i to z super ekipa i najlepszym lekarzem.moja Corcia lrzala w inkubatorze 5 dni i codziennie widzial prace oddzialu
                          • 30.08.13, 11:22
                            Jest. Moja Córka była tam tylko 2h, bo jak widzieli, że nie dadzą rady się Nią dobrze zająć i że warto włączyć procedurę cool cap odesłali Ją do CZD.
                            Dla mnie to bardzo ważne, że w razie kłopotów mają możliwość odesłać dzieciaka do tak dobrego szpitala jakim jest Centrum Zdrowia Dziecka. I nie boją się podjąć takiej decyzji, nie wstydzą się, że nie dają rady, że nie mają odpowiedniego ( mocno specjalistycznego) sprzętu.
                            Ale oby jak najmniej maluchów musiało z tego korzystać.
                            • 30.08.13, 12:48
                              Szpital na Inflanckiej jest filią Centrum Zdrowia Dziecka. Posiada wszelkie ich rekomendacje i bardzo ściśle z nimi współpracują.
                              --
                              Asia
                              http://www.suwaczki.com/tickers/tb73df9h95xpxg3m.png
    • 08.10.13, 20:56
      Hej dziewczyny, jeżeli jesteście zainteresowane namiarami na położne na Inflanckiej piszcie na kmularczyk@op.pl, maia którego podałam wcześniej raczej nie odwiedzam za często big_grin pozdrawiam
      • 21.10.13, 16:11
        Porod na inflanckiej wspominam super. Fachowa opieka medyczna. Mialam miec swoja polozna ale porod byl szybki wiec nie zdazylam na jej zmiane. Polozna ktorej wczesniej nie znalam okazala sie super ( pani malgosia), zlapałyśmy dobry kontakt. Lekarz ktory badal rozwarcie polecil mi skorzystac z wanny co bylo super ulga podczas skurczow. Akurat trafilam na zmiane zalogi 7.30, nowy lekarz w porzadku, szybko zszyl krocze i zatamaowal krawienie z szyjki macicy, zrobil to fachowo. Dzidzius mogl lezec chwile na piersi, potem zrobili mu szybko badanie i oddali mi go. Wybierajac inflancka czytalam opinie na forum, kolezanki ktore rodzily powiedialy mi o swoich doswiadczeniach, bylam tez na patologii przez chwile wiec wiedzialam jak funkcjonuje szpital. Chodzilam tez do szkoly rodzenia na inflanckiej, pomogla mi oswoic sie z szpitalem, porodem. Warunki bardzo dobre w sali porodowej i poporodowej. Jedyny minus to glosne bufetowe i salowe, nie mozna bylo odpoczac bo glosno za klamke szarpaly oraz glosno wymienialy kosze. Polozne mlode super w przeciwienstwie do dwoch starych: brunetka i blondynka ktore byly mniej emaptyczne.wogle nie warto sie nimi przejmowac, od razu mlode zapytac co i jak, np karmienie piersia. Znieczulenie mialam do wyboru, skorzystalam z gazu, polecam. Polecam inflancka do rodzenia!!
    • 04.01.14, 18:55
      Moje doświadczenia z Inflanckiej są MEGA pozytywne.

      Trafiłam na izbę przyjęć po szóstej rano, formalności zostały poprowadzone sprawnie, mimo, że trafiłam akurat na zmianę dyżuru. W drodze miałam skurcze co 3-4 min, ale na miejscu zadziałał efekt izby przyjęć i ktg wykazało skurcze co 6-7 min. Trafiłam na salę przedporodową, gdzie leżałam ok. 3 godzin. Po tym czasie przeniesiono mnie na porodówkę, do ślicznej 1-osobowej sali.
      Po chwili w sali pojawiła się przemiła położna - p. Sylwia i zapowiedziała, że będzie się nami opiekować (rodziłam z mężem). 1 faza porodu trwała prawie 8 h i w tym czasie mogłam przyjmować dowolną pozycję, korzystać z piłki i wanny (bardzo polecam) - p. Sylwia przyniosła nawet pachnący płyn do kąpieli, żebym się czuła lepiej smile przy rozwarciu 4 cm zostałam poinformowana o możliwości otrzymania ZO. Nie skorzystałam, dostałam za to zastrzyk przeciwbólowy w pupę.

      Przy rozwarciu 6 cm p. Sylwia przypomniała o możliwości ZO - i o tym, że rozwarcie 7 cm to górna granica do ZO. Zamiast tego wskoczyłam do wanny, która bardzo pomagała przetrwać "kryzys 7 cm. Przy rozwarciu 8 cm dostała gaz rozweselający. Gdy zaczęły się bóle parte, p. Sylwia oraz studentka Asia były przy mnie cały czas. Proponowały zmianę pozycji w zależności od tego, jak układało się dziecko. Były bardzo, bardzo zaangażowane i pomocne. Rodziłam na leżąco (na boku), w kucki, na stołku porodowym. Akcja się przedłużała, trwałą w sumie ponad 2h, a pani położna i p. Asia cały czas podtrzymywały mnie na duchu, zagrzewały do "walki". Gdy mój synek wreszcie wydostał się na świat, zostaliśmy na sali w trójeczkę ponad 2 h, a potem przeniesiono nas do 3-os. na oddział poporodowy. Sale czyściutkie i bardzo funkcjonalnie urządzone, z łazienką, zlewem, ręcznikami papierowymi itp. Mimo, że było już późno, od razu dostałam kolację. Po chwili na salę przywieziono jeszcze jedną dziewczynę, do końca pobytu w 3-os. sali byłyśmy tylko we 2.
      Opieka poporodowa FANTASTYCZNA. Personel MEGA pomocny i zaangażowany. Wcześniej czytałam o tym, że rodzące po porodzie dostają dziecko i mają radzić sobie same. Tutaj tak nie było! Gdy dzieci płakały, położne same pojawiały się na sali i proponowały rozwiązanie - że może maluchy mają za ciepło/za zimno/że potrzebują bliskości i trzeba wziąć je do łóżka, itp. Do rozbudzenia laktacji do własnej dyspozycji dostałam laktator elektryczny, z którego korzystałam do końca pobytu. Każda pacjentka może liczyć na pomoc p. Małgosi (doradcy laktacyjnego), która stara się pomóc na każdym etapie karmienia piersią.

      Jeżeli personel Inflanckiej czyta te posty, to ja chciałam bardzo podziękować za opiekę. Mimo dość trudnego porodu cały ten czas wspominam bardzo pozytywnie.

      PS. Rodziłam w grudniu 2013.
      • 23.02.14, 22:19
        Moje odczucia z porodu na inflanckiej również są bardzo pozytywne.
        Szczególnie chciałam tutaj wyrazić wdzięczność i bardzo podziękować za tak dobre wspomnienia położnej - p.Sylwii. Mam poczucie, że nie dało się porodu poprowadzić lepiej, p. Sylwia była bardzo wspierająca i pomocna. Pani Sylwio - jeśli kiedyś przeczyta Pani mój wpis to proszę przyjąć podziękowania od nas - rodziców "niezdecydowanego" Grzesiasmile
        Ponad to podziękowania należą się całemu personelowi, łącznie z izbą przyjęć, na której również spotkałam się z bardzo przyjazną i troskliwą opieką.
        Od strony praktycznej sala porodowa - dobrze wyposażona, sale poporodowe również w bardzo dobrym stanie. ja leżałam na 2-osobowej z łazienką.
        Opiekę poporodową oceniam jako niezłą. Może "szału" nie było, ale źle też nie.
        Ogólnie - na prawdę polecam ten szpital. Ja jestem z niego bardzo zadowolona.
        Rodziłam tam również 4 lata temu i mam wrażenie, że od tamtej pory (choć wtedy źle nie było, ale teraz zdecydowanie lepiej) standard opieki się poprawił. O warunkach lokalowych nie wspominając.
    • 08.01.14, 14:45
      W szpitalu na inflanckiej spędziłam kilka ładnych tygodni wiec mogę cos powiedzieć. Ani nie polecam ani nie odradzam – szpital jak każdy inny, zależy na kogo się trafi. Proszę mi wierzyć, w innych jest to samo. Wizualnie może być, sale nawet ładne, czyste dzięki paniom latających z mopem o 5 rano wink Mówię o patologii, gdzie należałam się najdłużej. Jest lodówka, czajnik, w sali papier, mydło, łazienka i tv. Zależy z jakim problemem się leży – jak poród przenoszony nikt się nie śpieszy do wywołania, po co. W sumie racja. Jak na podtrzymaniu leki i lezenie, cukrzyca – tez leki, jak problem bliżej niezidentyfikowany radzą iść gdzie indziej, bo to szpital położniczy przecież. Na obchodzie każdy mówi co innego, nikt się nie przedstawiał. Nie można było nigdy się powołać na słowa kogoś tam. Dlatego teraz nie mogę z nazwiska nikogo pochwalić (ani zmieszać z błotem) bo nie wiem kto to był. A znalazłoby się kilku lekarzy co przynajmniej sprawiali wrażenie że ich obchodzi nasz los. Ale byli i tacy co kiwali posępnie tymi mądrymi glowami i mówili, że po co zadajemy takie pytania, naczytamy się tych bzdur w necie i panikujemy. Obchód wieczorny, haha, fikcja wink Pielęgniarki/położne nawet nawet, brak zastrzeżeń…o nie, była taka jędza, ale tylko jedna (duża z wąsem pod nosem) więc na taką ilość personelu jest ok smile Mi osobiście najbardziej do gustu przypadła pani Kingap. No kurcze, fajna babeczka. Dobra, tyle o patologii.
      Przedporodowa nie wiem jak na co dzień funkcjnuje, ja tam spędziłam ok 10 godz, pod ktg. Nikt przez ten czas nie zapytał mnie co i jak, jak się mam, może chcę siku albo coś innego mi trzeba, do jasnej ciasnej jak trafia się tam w 33 tc to można by chociaż słowo otuchy usłyszeć. No ale było minęło, obeszło się bez niańczenia. Donosiłam prawie do terminu.
      Porodówka – nie wiem, miałam cc. Otumanili mnie lekami, nie pamiętam prawie nic. Dali do pocałowania główkę i zabrali dzieciaczka sad oddali po 8 godzinach i hop na nóżki!
      Na poporodowej ok, dają przeciwbólowe, sami pytają czy trzeba proszków. Bez słowa dają mleczko jak się chce dokarmić, przychodzą pomóc jak maluch płacze, pokazują jak karmić piersią i jak jest problem to same biorą tego cycka i wsadzają dzieciom. nie mogę narzekać, choć moje samopoczucie po cc było FATALNE. Szkoda, że nie można oddać malucha na noc (nawet za kaskę wink. Może to brutalnie brzmi, bo od razu chciałam to zrobić, ale naprawdę fatalnie się czułam. Przy wypisie nic nie mówią jak dbać o maleństwo, kiedy i gdzie się zgłosić kontrolnie itp., jest tylko krótkie info na karcie wypisowej. Tak więc ja dopiero z tej karty dowiedziałam się kilku rzeczy, o których w ogóle mnie nie informowano. Minus za to.
      Podsumowaując, nie jest źle, ale to istna fabryka dzieci. Jest tam multum kobiet, pewnie dlatego że nie odsyłają. Najważniejsze to nie panikować podczas porodu i współpracować. Ale jak ma się jakiekolwiek wątpliwości koniecznie dopytywać, prosić, mędzić, wręcz żądać niektórych rzeczy i będzie ok smile

      • 10.01.14, 13:32
        Dziewczyny, a możecie polecić jakieś położne do "wykupienia"? Chodzi mi przede wszystkim o to żeby był to ktoś z doświadczeniem a nie jakaś młoda siksa świeżo po szkole, ale jednocześnie jeszcze nie znieczulony na cierpienie rodzącej i otwarty na aktywny poród. Mam nadzieję że wiecie o co mi chodzi? Taka położna z powołania.
        Będę wdzięczna za namiary na gazetowego @
        • 10.01.14, 15:20
          cześć ja polecam p. Iwonę Musiałkowską , położna z powołania . Zobacz film Cud narodzin o szpitalu inflancka
        • 10.01.14, 19:18
          Witam, polecam serdecznie Panią Ewę Klik. Jest nieoceniona, cudowna. Naprawdę z powołaniem. Nr tel podadzą Ci na infolinii szpitala.
        • 23.02.14, 22:21
          Ja mogę polecić Panią Sylwię (niestety nazwiska nie znam), ale rodziłam z nią i naprawdę bardzo polecam!!!
          --
          http://dl8.glitter-graphics.net/pub/692/692178wtdu5jnk8q.gif
          • 27.03.14, 11:44
            Może Sylwia Herman? Młoda, ciemne włosy?
            Cudowna dziewczyna, rodziłam z nią dwie moje córki i nie obraziłabym się gdybym trafiła na nią przy trzecim porodzie smile)
            --
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.