Dodaj do ulubionych

Rodziłam w Bródnowskim

30.08.04, 10:16
chciałabym Wam opisać mniej więcej jak odbywają się porody w tym szpitalu. gdy
przybyłam do szpitala miałam ok. 3 cm rozwarcia, było to po północy. w trakcie
porodu podłączono mi kroplówkę "na przyspieszenie" bo "bardzo powoli się
rozwierałam". położna przy każdym skurczu masowała mi szyjkę, przebiła pęcherz
płodowy oraz pod koniec "kładła mi się na brzuch" wyciskając dziecko. podczas
porodu cały czas słyszałam, że - szybko urodzę i rzeczywiście tak było, bo już
o 2.10 urodziłam córkę. inną sprawą może mniej ważną jest to, że "podglądają"
Ciebie studenci w trakcie porodu. ja musiałam cały czas prosić męża, żeby ich
grzecznie wyprosił...plusem całej tej sytuacji jest to, że naprawdę szybko
urodziłam i prawie nie odczułam bólu związanego z długim porodem. minus jest
taki, że przy wypisie okazało się, że córka ma złamany obojczyk, ale
tłumaczono mi to tak, że to często się zdarza i to prawie norma. napiszcie czy
też macie podobne doświadczenia. ja rodziłam na początku marca tego roku.
Edytor zaawansowany
  • myszorek3 30.08.04, 23:00
    Tez czeka mnie poród w bródnowskim (na dzisiaj był termin), w związku z tym mam
    pytanie: czy pamietasz może jak nazywała się ta położna?
    ----
    Pozdrawiam,
    Myszorek
  • m.u.m.m.y 31.08.04, 13:23
    niestety nie, ale to była młoda położna, w sumie w tym szpitalu jest kilka
    takich. ciemne włosy, spięte w kucyk. nie potrafię ci więcej powiedzieć.
  • ewabart 31.08.04, 19:55
    ja mam pare pytan do ciebie,ktore wynikaja z wczesniej przeczytanych postowi
    nnych dziewczyn rodzacych w brodnowskim:
    1 .jakie sa warunki sanitarne, tzn. czy jest czysto w lazienkach, na salach,
    czy zmieniaja np posciel jezeli jest mocno zabrudzona,
    2. czy obsluga jest naprawde ok czy raczej dosc kiepsko
    3. a jak wygalad sala porodowa, czy jest mozliwosc rodzenia z mezem, czy
    slychac inne rodzace
    4. jak ogolnie po porodzie

    prosze jakbys miala troche czasu o odpowiedz, gdzy ja mam do tego szpitala
    jakies 5 minut ale do tej pory nawet nie chcialam slyszec o tym szpitalu gdzy
    czytajac posty innych dziewczyn straszeni mnie to przerazilo, ale teraz wiem ze
    do kazdego szpitalu mozna sie do czegos przyczepic

    a czy duzo tam przyjmuja rodzacych, gdyz z tego co wiem to reszta szpitali jest
    obladowana

    z gory dziekuje za odpowiedz
    pozdrawiam
    ewea & 38 tc niespodzianka
  • asiex 31.08.04, 20:29
    witam, moje dwie siostry rodziły właśnie w tym szpitalu i są zadowolone.
    Podobno personel jest fachowy i miły. Ważne również jest to, że ten szpital
    jako nieliczny ma ojom dla noworodków. Też jestem ciekawa opinii nt temat,
    poniewaz rodze w styczniu.
  • iwonady 01.09.04, 11:30
    Witam!
    Ja tez w styczniu bede rodzic i najprawdopodobniej w tym szpitalu...na razie
    wiem, ze mają szkołe rodzenia, kosztuje 250 zł, a zoo w tym szpitalu kosztuje
    350 zł....
    To tyle odnośnie moich wiadomości...no i zbierajac opinię na różnych forach jest
    więcej opinii na plus niż na minus..smile)))))
  • asiex 24.09.04, 13:06
    super Iwonka, może się poznamy smile Ja też myślę o szkole rodzenia, ale jeszcze
    nie dowiadywałam się co i jak? możesz wyjaśnić co oznacza zoo za 350? myślałaś
    może o basenie? szukam zajęć dla ciężarówek, ale na razie znalazłam daleko i
    drogo. Chyba będę chodzić po prostu na pływanie do Poloneza (też na brudnie).
    Pozdrawiam
    Asia
  • iwonady 24.09.04, 14:39
    No własnie pływalnia odpada póki co, bo mam nadciśnienie i skurcze i mam
    częciej leżeć niż "bywać"....mam nadzieję, ze do szkoły rodzenia bede mogła
    pochodzić...
    A Ty też rodzisz w styczniu? Ja mam termin na ok. 20.01.
    aha...zoo to znieczulenie zewnątrzoponowe...kosztuje wasnie 350 zł....no i
    pojedyncza sala 50 zł doba- to z najnowszych wieści o tym szpialu.
    Pozdrawiam!
  • k_awka 25.09.04, 11:15
    To ja Wam moge podac informacje, co do pozostałych kosztów. Własna położna
    kosztuje 350 zł, poród rodzinny nie kosztuje nic, oprócz ubranka, które musi
    sobie zakupić tatuś za 20zł. Jest tez mozliwość rodzenia na specjalnym kole
    porodowym, które są tylko dwa w Polsce, w tej salce jest też normalne łóżko,
    kanapa, wiklinowa kołyska dla dzidziusia, przewijak i telewizor, ale za ten
    luksus trzeba zapłacić 500zł. Samo to łóżko na kole wygląda trochę kosmicznie,
    ale dziwczyny bardzo je sobie chwalą i chętnych nie brakuje.
    To chyba wzystko, polecam Wam szkołę rodzenia przy szpitalu, jeżeli
    zdecydujecie się tam rodzić, w programie jest zwiedzanie oddziału, spotkanie z
    anestezjologiem, ćwiczenia, spotkanie z położną, ginekologiem-położnikiem,
    pielęgniarką noworodkową i pediatrą.

    Pozdrawiam
  • monia341 08.10.04, 12:10
    Mam pytanie odnośnie własnej położnej. Wspominacie że kosztuje 350 zł. Czy
    trzeba sie umawiać z nią wcześniej czy jak zacznę rodzić to mówię że bym
    chciala mieć własną położną i płace wtedy 350 zł?

    Pozdrawiam
  • bdominika 08.10.04, 15:50
    Monia, ja wczesniej zadzwoniłam na porodówkę do szpitala i umówiłam się na
    rozmowę z położną, po której się na nią zdecydowałam. Myślę, że tak jest
    lepiej, bo podejmiesz sama decyzję czy ta położna Ci odpowiada. Poza tym ta z
    którą ja jestem umówiona dała mi do siebie prywatny numer telefonu pod którym
    jest dla mnie dostępna 24h na dobę, kontaktujemy się raz w tyg obowiązkowo, a
    ja dzięki temu mam poczucie, że ona o wszytskim wie i w trakcie porodu mam
    nadzieję też będzie wykazywała się taką fachowością i troską
    Pozdrawiam Dominika i Mikołaj (35 tydz i 6 dni)
  • asiex 12.10.04, 14:03
    czesc Dominika, czy moglabys podac nr tel na porodowke i jak sie nazywa Twoja
    polozna? Bylaby bardzo wdzieczna.
    Z gory bardzo dziekuje
    Asia i Filipek (27tc)
  • bdominika 12.10.04, 15:25
    Asiu, wysłałam Ci to o co prosisz na konto mailowe. Jeśli nie dojdzie to napisz
    na mój adres b_dominika@o2.pl, a wyślę Ci jeszcvze raz.
    Pozdrawiam
    Dominika
  • asiex 15.10.04, 16:22
    czesc Dominika, dzwonilam wczoraj do szpitala. Nie rozmawialam dokladnie z ta
    polozna, ale zapisalam sie na listopad do szkoly rodzenia! Zaczynam 3.11 smile
    Mysle, ze dzieki tej szkole lepiej poznam szpital i personel. Pozniej napisze
    jak zajecia.
    Pozdrawiam
    Asia i Filipek
  • olida 15.10.04, 17:56
    Dominiko
    czy mogłabys i mi wysłać kontakt do twojej położnej w Bródnowskim?
    będę wdzięczna
    --
    Olida i sMalec
  • bdominika 25.09.04, 12:13
    Ja wczoraj byłam oglądać oddział i na rozmowie z położną. Faktycznie opisywane
    łóżko wygląda kosmicznie, mnie jakoś nie przekonało. Ceny jak piszecie: zzo-
    350zł, opieka położnej - 350zł, poród rodzinny za darmo, a pojedyncz salka 50
    zł za dobę. Położna która z nami rozmawiała bardzo miła i udzielane przez nią
    odpowiedzi brzmiały konkretnie i fachowo. Poza tym po pierwszej rozmowie
    sprawia wrażenie kobiety konkretnej, a dla mnie to ważne, bo nade mną przy bólu
    nie wolno bardzo się rozczulać, bo wtedy koniecsmileA co najważniejsze podobno nie
    zdarza się odsyłanie do innych szpitali, bo ja jakoś w trakcie porodu nie mogę
    sobie wyobrazić wycieczki po warszawskich szpitalach, a tak się ostatnio
    zdarza...I po rozmowie z mężem jesteśmy na 99% zdecydowanie, a bęziemy rodzić
    ok. 7 listopada. Pzodrawiam
    Dominika i Mikołaj (34 tydz i 1 d)
  • pani.kuleczka 25.09.04, 19:05
    dziewczyny, jak jest z cesarka w brodnowskim? czy tata moze byc po zabiegu?
    slyszalam, ze po operacji mama spedza 25 godziny na sali pooperacyjnej i tam
    nikt nie moze jej odwiedzac sad
    jakos sobie nie wyobrazam, ze po takim przezyciu jakim jest porod bede calkiem
    sama. przeraza mnie to! a jesli nie bede dawala sobie rady z dzieckiem? a jesli
    bede potrzebowala czegos z domu?
    czy w innych szpitalach tez tak jest?


  • magda.81 26.09.04, 12:35
    Z tego co wiem ze szkoły rodzenia, od pana anestezjologa, tata może jedynie
    oglądać operację zprzez szklane drzwi z odległości 20-30m- nie wiem czy z tej
    odległości cokolwiek widać. Nie wiem jak jest w pierwszej dobie po cesarce, ale
    jak oglądałam sale to znajoma pokazała mi salę po cesarskim cięciu, były w
    niej 3 lub 4łóżka - wtedy ta sala była pusta, co podobno zdarza się żadko w
    tym szpitalu, ponieważ przy każdym tródniejszym przypadku proponują kobietom
    cesarkę - co wydaje mi się dobre.
    Pozdrawiam
    Magda i Ninka(39)
  • zuzka26 27.09.04, 13:57
    Też zaczynam zastanawiać się nad tym szpitalem (rodzę w grudniu) i mam pytanko
    czy poród rodzinny jest bezpłatny w sali pojedyńczej (ale nie tej kosmicznej)
    czy tylko na ogólnej? No i czy jeśli chcę mieć zzo to muszę się umówić
    wcześniej z anastezjologiem?
    Może też któraś a mam ,które juz tam rodziły napisze coś o opiece po porodzie
    nad mamą i dzieckiem?
  • magda.81 27.09.04, 16:27
    Poród rodzinny w normalnej salce jest bezpłatny (płaci tylko Tatuś za zakup
    ubrania dla siebie na czas porodu - 20zł).
    Na znieczulenie nie musisz umawiać się wcześniej, możesz o nie poprosić wtedy
    gdy będzie konieczne. Położna z którą będę rodzić powiedziała, że czasami gdy
    widzą, że akcja porodowa szybko się toczy to odradzają znieczulenie (oczywiście
    decyzja zawsze zależy od mamy).
    Pozdrawiam
  • myszorek3 27.09.04, 20:47
    Normalnie po cc spędza się na sali pooperacyjnej ok 24 godz. Ja tam spędziłam
    około 10 godzin - potem przeszłam do sali pojedyńczej z wykupioną opieką
    położnej 12 godzin (200 zł).

    -
    Ania
  • lubunia 11.01.05, 09:25
    Witaj! Nie wiem czy jeszcze Jesteś zainteresowana odpowiedzią, może jest już
    Dzidzia na świecie?
    Ale cesarka wyglada tak:
    Tata może być w drzwiach do sali operacyjnej więc widzi dzidziusia zaraz po
    przyjściu na świat a Ty po cc leżysz dobę na sali pooperacyjnej bez dzidziusia,
    donoszą dziecko na karmienie. Jest to dobre bo nie będziesz mogła się poruszać
    choćbyś chciała. CC wykonywał doc.Sawicki, bardzo szybko doszłam do siebie.
    Rewelacyjną położną jest Mariola Sienkiewicz, daje wspaniałe rady odnośnie
    karmienia, bardzo pomaga, jest życzliwa. Pozdrawiam.
  • studnia29 13.01.05, 11:39
    Witam! Mam pytanie:Jak wygląda sprawa z oplaceniem położnej?Tzn.wiem,że 350 PLN
    ale za co to jest opłata? Czy za to ,że jest przy porodzie caly czas do mojej
    dyspozycji,pomaga mi itd.,czy również za 12h po porodzie?Może któraś z Was wie
    jak to wygląda? Czy chcąc miec piel.przy porodzie i 12h po nim placę 350 czy
    350+200PLN? Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.Z góry dziękuję.Magda
  • myszorek3 13.01.05, 14:30
    Tak położna jest tylko do twojej dyspozycji.
    Natomiast jeśli chcesz opiekę położnej po porodzie (tak jak ja miałam -
    załatwiana pod koniec porodu) to dodatkowa opłata, czyli 350zł + 200zł.
    --
    Ania
  • aniah75 27.09.04, 19:56
    rodziłam w Bródnowskim w sierpniu. Dłuuugi poród zakończył się cc. Mąż nie mógł
    mnie odwiedzić na sali pooperacyjnej, bo tam nie pozwalają wchodzić. Po jakichś
    15 godzinach przenieśli mnie na pojedynczą salę i tam mógł już ze mną siedzieć
    do wieczora. Cały poród opisywałam już na tym forum. Rodziłam na sali z kołem
    porodowym. Bardzo ważna była dla nas prywatność. I sobie pojeździłam smile)) do
    badania - w górę, a do parcia- w dół. A poród rodzinny jest bezpłatny, tylko
    płaci się za salę, a jak na tych normalnych salach (bez udogodnień) to za
    darmo. Przy cc, tata może sobie stać w pewnej odległości za szybką, ale tak
    naprawdę jedyne co widzi to twarz mamy, ale potem może sobie pooglądać jak
    dzidziusia myją, ważą itp. i dostaje go potem na rączki. i może zdjcia
    porobić smile
    udanych porodów
  • zuzka26 28.09.04, 14:59
    Dziękuję za informacje, jak już się zdecyduję, który szpital to wybiorę się
    porozmawiać i pooglądać. Nic nie pisałyście o opiece po porodzie, jak jest-
    położne pomagają przystawiać dzieci do piersi? Są ogólnie sympatyczne?
  • asiex 30.09.04, 22:05
    Witam, mam pytanie, czy na wizytę na oddziale trzeba się wcześniej umawiać czy
    można przyjść o dowolnej porze dnia? Jak to jest z tym kołem? Czy trzeba go
    zarezerwować na poród, czy kto pierwszy ten lepszy?
    Dzięki z góry za informację
    Pozdrawiam smile
  • wlud2 07.10.04, 12:58
    Chciałabym Wam wszystkim bardzo podziękować z a informację o szpitalu
    Bródnowskim. Mieszkam właśnie na Bródnie i mam zamair tu rodzić. Trochę mnie
    wasze relacje uspokoiły bo niedługo rodze a bardzo się boję kolejnego porodu
    ( długa przerwa - 11lat). Cieszę się, że macie dobre opinie na temat tego
    szpitala. Wygląda na to, że wychodzi najtajniej, mam na myśli zzo,( w innych
    szpitalach od 500 do 600 zł). Szkoda tylko, że mąż nie chce być przy porodzie
    ale trudno, nie zmuszam go do tego. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś wytrzymać
    i że pójdzie w miarę szybko. Pozdrawiam wzystkie przyszłe mamusie,
    niecierpliwie oczekujące tego ważnego wydarzenia.
  • aniabar 09.10.04, 15:38
    Witam "brudnowskie" przyszłe mamy.

    Właśnie zastanawiam się nad tym szpitalem. Piersze dziecko urodziłam Na
    Starynkiewicza. Ale teraz mieszkam na Tarchominie o do Brudnowskiego mi
    najbliżej. Chociaż mysle jeszcze o innym. Chodząc na szkołe rodzenia połozne z
    nojej przychodni wspominały o specjalnym fotelu do rodzenia, że coś takiego
    jest, dzieki czemu bardziej są wykorzystywane siły ciązenia. Bardzo chciałabym
    na czyms takim rodzić. Czy to jest to opisywane przez Was "kosmiczne koło".
    Napiszcie coś bliżej o tym. Ile kosztuje poród na takim "czyms". Ja rodze w w
    drugiej polowie lutego i dopiero w styczniu mialam wybrać sie do odwiedzin
    szpitali. Ale jak już teraz sie czegoś dowiem to może sobie zaoszczedzę kilku
    wizyt. Przed pierwszym porodem nie odwiedzałam Brudnowskiego bo było mi niepo
    drodze.
    Dziekuje za uwagi i pozdrawiam.

    Ania

    PS. na Starynkiewicza też byli studenci, a że mam kontakt z tzw. "branża
    naukowa" to jakoś jestem w stanie to przeżyć.
  • bdominika 09.10.04, 17:26
    Aniu, to koło to właśnie ten magiczny przedmiot. Poród na tym cudzie według
    tego co słyszałam od położnej kosztuje 500 zł(w to wchodzi już opłacony
    pojedynczy pokój po porodzie). JA będę rodzić już niedługo, za ok. 4 tyg, ale
    nie zdecydowałam się na to koło. Jakoś do mnie nie przemawia, ale słyszałam, zę
    kobiety je sobie chwalą
    Pozdrawiam
    Dominika i Mikołaj (36 tydz.)
  • aniabar 10.10.04, 11:06
    Dziekuje Dominiko za wiadomości. 500 zł to jak dla mnie troche przydużo.
    Najlepsza opcja dla mnie byłoby rodzenie na tym kole, a pokój już nie musi być
    pojedynczy. Przy poprzednim porodzie nie zaplaciłam ani złotówki i teraz też
    bym wolała nie płacić. Ogólnie byłam zadowolona, poród był bardzo szybki. Ale
    drugi raz nie chciałabym być "zszywana". Podobno łóżka porodowe to wymysł
    lekarzy z początku XX-wieku dla ich wygody, a nie pacjentki. Dlatego tak jestem
    ciekawa tego koła. No nic, zobaczę jak to się wszystko ułoży do lutego.
    Prynajmniej wiem, że jak odwiedzę wcesniej szpital to mam o to koło pytać.
    jeszcze raz dziekuje za informacje i życzę szybkiego, bezproblemowego porodu.

    Ania i Niespodzianka.
  • bdominika 10.10.04, 11:49
    Prosze bardzo Aniu. Do mnie jakos to koło nie przemówiło. Chyba bezpieczniej
    czuję się tam gdzie nic się nie buja i nie chwieje. A te pieniązki wolę
    przeznaczyć na opiekę położnej, bo to mój pierwszy poród i mam trochę obaw. JAk
    wrócę i urodzę to na pewno podziele się odczuciami. A ja też mieszkam na
    Białołęce. Może więc nawet mieszkamy w pobliżu. Pozdrawiam
    Dominika
  • aniah75 10.10.04, 22:55
    Dziewczynki,
    chcę tu "wyprostować", że poród w pokoju z kołem porodowym kosztuje 500 zł, ale
    nie jest w to wliczony pojedynczy pokój po porodzie. taki luksus kosztuje 50 zł
    za dobę i jest płatny dodatkowo. a koło można zobaczyć na stronie szpitala.
    pozdrawiam
    Ania
  • bdominika 11.10.04, 10:00
    Nie wiem Aniu. Mi tak powiedziała położna, z którą oglądałam szpital. Myślę, zę
    chyba zna ceny. Ale najlepiej sprawdzić u źródła.
    Pozdrawiam
    Dominika
  • aniabar 11.10.04, 13:16
    Jeszcze raz dziekuje dziewczyny za informacje.
    Pisałaś Dominiko, że mieszkasz na Białołece. Ja mieszkam na Picassa. Jeżeli to
    gdzieś blisko Ciebie to daj znać na maila. Ja raczej w dalsze rejony Białołeki
    się nie wypuszczam z różnych przyczyn.
    Pozdrawiam.

    Ania
  • aniah75 11.10.04, 14:18
    Sorki, przypomniało mi się w nocy, że pokój po porodzie na kole jest
    rzeczywiście bezpłatny, ale jak ja w nim chciałam być, to powiedzieli, że nie,
    bo tu pediatrzy nie schodzą do dzieci i mnie wytransportowali na górę do
    płatnego !? Może zarobić dodatkowo chcieli, hm ? Jeszcze raz przepraszam za
    błędne info
    Pozdr
    Ania
  • bdominika 11.10.04, 14:43
    Aniuh75 nic sie nie stało. Spij w nocy spokojnie i nie mysl o cenach w
    szpitalusmile Pozdrawiam
    Dominika
  • wlud2 11.10.04, 15:04
    Wszytkie przyszłe rodzące w Bródnowskim,
    Mam termin na 18 - go października, więc juz blisko. Co prawda na razie nic się
    nie dzieje i zaczynam sie po mału niecierpliwić i trochę martwić ale jak tylko
    znajdę się w tym szzpitalu i szczęśliwie urodzę, to opiszę Wam jak tam jest. N
    arazie miałam do czynienie z paroma osobami bo chodze tam na KTG ale też
    niecodziennie. Lekarze wydają się w porządku, są rzeczowi. Zobaczymy przy
    porodzie. Jestem nastawiona tylko na zzo - faktycznie kosztuje 350 zł ale
    wszystko będzie zależało jak się potoczy akcja porodowa. Opisze Wam wszystko
    jak tylko wrócę do domu. Pozdrawiam.
  • magdalenax 11.10.04, 20:03
    Ja bede miala w Bródnowskim cc. Mam sie zglosic 18 pazdziernika (skonczony 38
    tc) o 8 rano na czczo. Cc mam miec z powodu polozenia miednicowego. Oprocz tego
    mam cukrzyce. Dzwonilam dzisiaj zeby sie upewnic czy mnie przyjma bo odmowiono
    mi juz w trzech szpitalach ze wzgledu na brak miejsc (Zelazna, Starynkiewicza)
    lub przekonania lekarzy "u nas musi Pani sprobowac naturalnie (Karowa)". A na
    Brodnie uslyszalam - Prosze Pani, my nie mamy w zwyczaju odsylac pacjentek.
    Prosze przyjechac.

    Pare osob przerazilam kiedy powiedzialam ze mam zamiar tam rodzic "bo to nie
    jest szpital przyjazny matce i dziecku". Ciekawe bo jak do tej pory jako jedyni
    potraktowali mnie przyjaznie. Zreszta spedzilam tam juz kiedys 5 dni na
    patologii i nie bylo zle tylko do domu daleko i maz dojezdzal po 40 min w jedna
    strone. Personel bardzo mily, czysto. Jedyne niesympatyczne wspomnienia
    pochodza z poradni diabetologicznej w tym szpitalu, dlatego wybralam
    diabetologa na Karowej.

    Odezwe sie pewnie za jakies 2 tygodnie kiedy bedzie po wszystkim smile

    Pozdrawiam,
    Magda 37 tc
  • asiex 22.10.04, 18:57
    Magda napisz co u Ciebie, jak wrazenia. Mam nadzieje, ze wszystko w porzadku.
    Dziewczyny podaje Wam link do szpitala brodnowskiego. Sa tam niezbedne nr
    telefonow i zdjecie kola porodowego smile
    www.szpital-brodnowski.waw.pl/ginekologia.php
    W listopadzie zaczynam szkole rodzenia, wiec bede Wam pisac o swoich odczuciach
    nt szpitala i personelu.
    Pozdrawiam serdecznie
    Asia i Filipek
    lilypie.com/days/050113/0/23/1/+1
  • wlud2 25.10.04, 17:33
    Cześć przyszłym mamusiom!!!
    Właśnie jestem po porodzie w szpitalu Bródnowskim. Mam mieszane uczucia - muszę
    przyznać. Urodziłam synka - 4,5 kg. 59 cm długi. Poród odbył się bardzo szybko
    i bez zzo. Położna mi odradzila ponieważ szyvko następowało rozwarcie szyjki
    macicy i stwierdziła, że szkoda by było tracić przez zzo skurcze. Sama nie wiem
    jak to wytrzymałam bo bóle mialam bardzo silne ale jakoś szczęśliwie
    poszło.Rodziłam z mężem za co nie zapłaciłam grosza i na zzo też
    zaoszczędziłam. Ale nie w tym rzecz. Ponieważ synek był duży wagowo więc mialam
    duże nacięcie i duże szycie. Urodziłam o 4.45 nad ranem a o 8.00 byłam już na
    sali z innymi mamusiami. Po 8.00 był obchód gdzie usłyszałam,że w środę idę już
    do domu. Ucieszyłam się ale jak się okazało trochę za wxześnie. Leżałam na sali
    4 osob. z łazienką i prysznicem. Nie były to może najlepsze warunki sanitarne
    ( brakowało np. papieru toaletowego i zwykłego mydła) ale widać ,że nie jest
    najbogaciej w tym szpitalu. Ubranka dla dziecka też miałam swoje i w ogóle dużo
    rzeczy musiałam mieć z domu. Najbardziej jednak zdziwiło mnmie to, że tak
    szybko pozbywali się pacjentek do domu. Efekt jest takji, że tera muszę z
    maleńkim dzieckiem jeździć na kontrole do szpitala a to zdjęcie szwów a to
    kontrola po zdjęciu szwów itd., itd. Trochę przyznam jestem zawiedziona tym
    szpitalem, myślalam ,że są troszkę lepsze warunki i więcej zainteresowania
    kobietami w połogu. Tylko są pod szczególną obserwacją te mamy i ich dzieci,
    które miały żółtaczkę. Ich rzeczywiście często doglądano a z tymi z którymi
    było wszystko w porządku wyrzucają po 2 dobach, dla mnie to trochę za
    wcześnie.Dziecko w 3 dobie zaczęło dostawać jakiegoś oczulenia ale pediatra
    stwierdziła że to potówki, niestety okazało się, że to pokrzywka i miałam przez
    ten jego pierwszy tydzień życia jeżdżenia po szpitalach. W trzeciej dobie ledwo
    wyszłam ze szpitala, kuśtykałam jak kaleka a i do tej pory nie chodzę tak jak
    powinnam ale co zrobić. Aha i jeszcze mam gorący apel, nie bójcie się
    powietrza. Trzeba koniecznie wietrzyć salę, ja przez tą duchotę prawie
    zasłabłam. Kobiety nie dały otworzyć okna ( wietrzyło się tylko jak dzieci szły
    do kąpieli-czyli 1 raz dziennie!) To stanoweczo za mało. Zakładajcie dzieciom
    czapeczki na główkę i wietrzcie salę! To jest naprawdę bardzo ważne!Poza tym od
    14.00 do 19.00 były odwiedziny - tych ludzi pełno, tłoczno, duszno, do każdej
    rodzącej po 2 , 3 osoby, jak wychodzili to lekarze i pielęgniarki zwracali nam
    uwagę,że śmierdzi - a jak ma nie śmierdzieć jak tyle ludzi się przewinęło i
    wszystko przy tych dzieciach. Uważam, że nie opowinno tak być - to
    "dziecko przy matce" jest bez sensu, chyba, że ktoś ma osobny pokój z pełnymi
    wygodami przy 4 kobietach na sali tak nie powinno być. Umęczone były i kobiety
    i dzieci i odwiedzający. Przy dziecku trzeba było wszystko zrobić samemu,
    pielęgniarki interesowały się jak któreś za długo płakało, ale też kiedy o coś
    zapytałam służyły radą ale zrobić trzeba było samemu. Tak więc z tym bolącym
    kroczem, wstawanie do dziecka w nocy lub co godzinę i to z tego niewygodnego
    łóżka to nie najlepszy pomysł. Matka powinna mieć czas wypocząć, przynajmniej
    pierwszą dobę po porodzie. Ja miałam taki efekt ,że porobiły mi się krwiaki na
    szwach - położna stwierdziła, że się przeforsowałam - pewnie dlatego tak długo
    mam problem z chodzeniem. Za wcześnie jest ten wypis ale podobno szpital
    przeżywał oblężenie i dlatego kogo mogli to wyganiali do domu.
  • olida 25.10.04, 20:13
    Cześć Wlud
    przede wszystkim gratulacje dla ciebie i synka. Dla synka, że się przecisnął,
    dla ciebie, że to wytrzymałaś. Czy taka waga nie jest już wskazaniem do cc? No
    chyba, że nie jesteś bardzo drobna i wąska w biodrach. Czy w ogóle zastanwiali
    się nad tym, żeby cię ciąć z powodu wagi maluszka?
    Faktycznie dwie doby, przy dużym cięciu może być nieco krótko, chyba nie ma
    szans wrócić do sił.
    Z tym wietrzeniem i odwiedzinami to na pewno masz rację. Ja z tego powodu
    planuję szarpnąć się na jedynkę. W domu mam wiecznie pootwierane okna bo ciągle
    mi duszno, chyba bym tam zwariowała. Więc już lepiej mieć jedynkę i nikomu nie
    przeszkadzać z upodobaniami takimi jak mojesmile
    Jeszcze raz gratuluję i dzięki za relację.
    Ja się troszkę waham, ale raczej się zdecyduję na ten szpital, tak czy inaczej.
    Pozdrawiam
    --
    Olida i sMalec
  • wlud2 26.10.04, 10:38
    Cześć, dzięki za gratulacje.
    Co do cc. nie było żadnych wskazań aczkowliek położna stwierdziła, że będzie na
    pewno duże dzieciątko. Kilka dni wcześniej robiłam USG i podobno waga dziecka
    wychodziła 3,5 kg. ha, ha, ha...troszkę sie pan doktór pomylił...Jestem raczej
    drobna i wąska w biodrach ale w ciąży przytyłam równo 20 kg więc wydawało mi
    się ,że wszędzie się rozszerzyłam. Położna nie chciała mi podać zzo mimo, ż e
    prosiłam ale może to ona jednak miała rację bo faktycznie bóle by mi minęły i
    poród byłby gorszy- sama nie wiem. Opieka nad nowrodkami jest dobra, tak jak
    pisałam pielęgniarki interesują się dlaczego dziecko płacze, co się dzieje. Mój
    synek dał mi w szpitalu wyjątkowo popalić - podejrzewam, że na niego również
    miał wpływ brak powietrza i nie mógł sobie znaleźdź miejsca. Poza tym pierwszej
    nocy dostał strasznej kolki ponieważ nie zrobił pożądnej kupki czyli tzw.
    smółki i przez to się męczył - dostał coś do picia i potem już wszytko poszło a
    miał tej smółki sporo oj sporo. W domu się uspokoił, zupełnie inne dziecko.
    W szpitalu są pojedyncze pokoje - doba kosztuje 50 zł i teraz bardzo żałuje, że
    nie zdecydowałam się na taki pokój ale z drugiej strony, mamusie leżące ze mną
    pomagały mi jak mogły - podawały jedzenie lub picie. Wstałam przed obiadem więc
    nie było tak źle ale jednak nadwyrężyłam się przez to. Ogólnie z opieką nie
    jest najgorzej. Sa obchody do dzieci - ja akurat trafiłam na bardzo miłą panią
    pediatrę do mojego dziecka. Aha...nie martwcie się też o pokarm. Dziecko się
    najada a jeśli któreś chce troche dłużej possać cycusia to niech sobie possie,
    nie żałujcie tego dziecku, ja wiem ,że jest to trochę męczące bo trzeba się i
    umyć i coś zjeść ale warto. O piersi też się nie martwcie tylko trzeba je
    dobrze wymasować po każdym karmieniu. W nocy też jest to trochę ciężkie ale
    trzeba próbować. To tylko kilka dni i później przechodzi - zresztą w szpitalu
    można o wsztstko zapytać , przychodzą nawet panie i sprawdzają piersi czy
    wszystko OK. jak nie to doradzają co zrobić. Niestety, trzeba się tylko o swoje
    upominać bo mają tam, tendencje do zapominania. O wietrzenie sali trzeba
    walczyć - to dla zdrowia i Waszego i dziecka. Przepraszam ,że piszę z błedami
    ale siedzę jeszcze w pozycji daleekiej od wygodnej. Pozdrawiam wszystkie
    mamusie przyszłe i obecne - jeśli będziecie miały jakieś pytania to piszcie a
    dopowiem bo zaglądam tu często.
  • asiex 26.10.04, 15:43
    Ja również gratuluje! rzeczywiscie wielki chlopak smile
    Mam kilka pytan, chyba banalnych ale i tak spytam. Ciekawa jestem jak traktuja
    kobiete w trakcie porodu, czy np. pytali sie Ciebie czy moga naciac krocze? 50
    zl za dobe za pojedynczy pokoj to nie tak duzo, bede sie teraz nad tym
    zastanawiac czy skorzystac. A co myslisz nt wynajecia pielegniarki po porodzie?
    Czy wiesz moze ile to kosztuje? Napisz prosze jak sobie radzisz sama z
    dzieckiem? Ja chyba tego najbardziej sie boje. Nigdy nawet nie trzymalam
    takiego maluszka. Chodzilas wczesniej do szkoly rodzenia?
    Z gory dziekuje za odpowiedz i serdzecznie Cie pozdrawiam
    Asia i Filipek
  • wlud2 27.10.04, 15:05
    Cześć Asiu,
    Jeśli chodzi o nacięcie krocza to wstyd powiedzieć ale sama o to prosiłam -
    chyba bałam się, że dzidzia się nie przeciśnie sama, albo już z tego bólu...Ale
    tak naprawdę położna sama zrobiła nacięcie bo wcześniej mówiła, że będzie duże
    dziecko i mąż który był przy porodzie mówił mi później, że trochę go musieli
    wyciągać... Nie ma się co przejmować , każda z nas rodzi inaczej w innym tempie.
    Słyszałam tylko, że pielęgniarka po porodzie kosztuje ok.350 zł chyba za 12
    godzin opieki ale nie wiem czy to prawda, musiałby ktoś potwierdzić.
    Na razie opiekujemy się z dzieckiem obydwoje z mężem. Mąż dostał 7 dni opieki
    na mnie, ponieważ jak wcześniej pisałam miałam problemy z sercem - stąd te
    zasłabnięcia i te inne. Była u mnie pani doktór z przychodni rejonowej -
    stwierdziła, że zanim dostanę się do kardiologa to trochę minie więc przyszła
    osobiście do domu mnie osłuchać i wystawiła mi skierowanie. Przy okazji
    poprosiłam ją żeby wypisała dla męża zwolnienie. Bardzo jestem jej wdzięczna bo
    jako jedyna zainteresowała się mną, tak pewnie musiałabym sama kuśtykać do
    Przychodni po skierowanie. Tak więc jeszcze mam pomoc do 1 listopada bo 2- go
    mąż już wraca do pracy. Przyznam szczerze że trochę się boję zostać sama w
    domu z maluszkiem. Choć to moje drugie dziecko ( starszy synek ma 11 lat) i
    niby coś pamiętam z tamtego okresu ale mimo wszystko jak sobie pomyślę... Na
    szczęście była u mnie położna więc dopytuje się o wszystko przy każdej wizycie,
    najbardziej niepokoi mnie pempek i ta pokrzywka ale z tą drugą trochę
    przechodzi. Musimy go kąpać na przemian w kalii ( tj, nadmanganianie potasu)i
    krochmalu. Zadnych oliwek i innych rzeczy. dziś będzie kąpany w czymś
    nawilżającym ale nie pamiętam nazwy a wszystkie ubranka musiałam jeszcze raz
    przeprać w płatkach mydlanych tylko nie wiadomo ile tego sypać do pralki bo się
    strasznie pieni. Może któraś z Was będzie wiedziała? Aha...na obolałe krocze
    stosujcie Rivanol 0,1% i 2 razy dziennie płuczcie w Tantum Rose - trochę
    kosztuje ale warto - ulga jest znaczna. Róbcie okłady z Rivanolu non - stop,
    chodzicie w tym od jednej zmiany podkładu do następnej przez cały dzień i na
    noc, zobaczycie jak to Wam pomoże, naprawdę polecam. Oczywiście trzeba sie
    podmywac normalnym mydłem z wodą i po podmyciu robić sobie takie opatrunki,
    naprawdę będziecie mogły szybko chodzić i zacząć normalnie siadać. Przepraszam,
    że pisze o tym ale ja się naprawdę porządnie nacierpiałam przez to dlatego
    polecam. Dziś połóżna jeszcze kazała mi kupić jakiś balsam Rasztawickiego- mam
    nadzieję , że nie pomyliłam nazwy- to tez przynosi dużą ulgę i uelastycznia
    skórę a to ważne bo po porodzie wszystko tam jest napięte.
    Gdybyście miały jeszcze jakieś pytania to piszcie. Na razie pozdrawiam.
  • olida 27.10.04, 17:39
    Z mojej rozmowy z położną w Bródnowskim (dwa tyg temu) wynika, że położna na 12
    godz (dyżur) kosztuje 200. Tylko są jakieś problemy jak jest to niepełny dyżur,
    trzeba by się dokładnie dopytać.
    --
    Olida i sMalec
  • magda.81 28.10.04, 13:15
    Też rodziłam w tym szpitalu jednak zbyt szybko zdjęto mi jeden ze szwów i dwa
    dni po tym poszłam z tym do lekaża. Ten polecił mi właśnie balsam
    Szostakowskiego i po kilku dniach (dziś jest siudmy dzień używania) rana
    zagoiła się a miejsce gdzie powinna być blizna jest już prawie niewidoczne.
    Serdecznie polecam ten specyfik.
    Pozdrawiam
    Magda
  • wlud2 28.10.04, 15:51
    Przepraszam, faktycznie balsam Szostakowskiego. Pewnie błędnie podałam nazwę
    ale jeszcze jestem troche skołowana po ostattnich wydarzeniach, dużo rzeczy mi
    sie myli. Właśnie i u mnie nastąpił ubytek tkanki i po prostu mam w jednym
    miejscu dziurę - dosłownie, podobno ten balsam ma to zregenerować - zobaczymy.
    Położna kazała mi ten balsam wlewać w miejsce ubytku ale jak to zrobić,
    musiałabym na leżąco a nie bardzo mam czas w domu poleżeć. Oczywiście jak mogę
    pokładam się ale trudno mówić o jakimś wlewaniu bo to i tak zaraz wypłynie. No
    nic, będę robić okłady z teo balsamu - skoro jest godny polecenia....
    Co do szpitala to tak jak pisałam wcześniej - zaskoczyło mnie to, że tak
    wcześnie zostałam wypisana. Wiem, wszystko było w porządku ale jednak.... nie
    ma co za szybko wyrywać sie do domu, trzeba trochę swoje wyleżeć. Mam nadzieję,
    że przyszłe mamusie będą bardziej zadowolone ode mnie, choć niestety za
    wszelkie wygody i luksusy misimy dzisiaj płacić - smutne to trochę ale co
    zrobić. Mnie ominęło zzo i opłata pielęgniarki lub osobnego pokoju ale z
    drugiej strony odbiło się na moim zdrowiu. Życzę Wam wszystkim szybkiego
    powrotu do zdrowia po porodzie. Nie martwcie się prezebiegiem porodu. Każda z
    nas rodzi inaczej w innnym tempie i trzeba wszystko cierpliwie przeczekać.
    Powodzenia z Waszmi maluszkami!
  • asiex 31.10.04, 17:46
    Czolem, dzieki za cenne rady!! jak pojde na zwolnienie to zrobie liste
    potrzebnych rzeczy, ktore w razie czego trzeba bedzie kupic.
    Mam jeszcze jak zwykle pytanie: czy maluszki po porodzie leza caly czas z
    mamami? Czy jest mozliwosc oddania dziecka do jakiejs ogolnej sali, zeby
    pielegniarki sie nimi zajely?
    Trzymajcie sie cieplutko,
    pozdrawiam
    Asia i Filipek
  • magda.81 01.11.04, 18:18
    Dzieci powinny być cały czas z mamami, ale jest możliwość, jeśli się poprosi
    żeby na pierwszą noc po porodzie maluszka oddać. Niestety pierwszej nocy
    trafiłam na zmianę z nieprzyjemnymi położnymi i gdy poprosiłam, żeby małą
    zabrały chociaż na 2 godzinki żebym mogła odespać poród to się nie zgodziły.
    Dopiero gdy mała wyła całą noc ok. 5 rano zaproponowano mi, że się mała zajma,
    ale wtedy to ja już im podziękowałam. Za to następnej nocy (gdy przyszła
    kolejna zmiana) pani dyżurna zaglądała do nas( miałyśmy pojedyńczą salę) kilka
    razy, żeby sprawdzić czy wszystko ok. Tak więc to czy w razie potrzeby
    zaopiekują się Twoim dzieckiem zależy od humoru położnej na danej zmianie.
    Pozdrawiam
    Magda
  • asiex 08.11.04, 10:23
    no to niezle. Wszystko zatem zalezy od przypadku, na jakich ludzi sie trafi. No
    coz, najwyzej zaproponuje jakiejs poloznej opieke tylko dla mnie po porodzie,
    oczywiscie to bedzie kosztowalo, ale trudno. Zreszta i tak wszystko pewnie
    okaze sie na miejscu. Moze moj synek bedzie spal caly czas z przerwami na
    cyca smile Marzenia smile
    Pozdrawiam
    Asia i Filipek
    lilypie.com/days/050113/0/23/1/+1[/img][/link]
  • magdalenax 19.11.04, 10:45
    Potwierdzam, polozna na 12 godzin kosztuje 200 zl.

    Pozdrawiam,
    Magda
  • magdalenax 19.11.04, 12:55
    Witam,

    Tak jak mowilam trafilam do szpitala 18 pazdziernika. Okazalo sie ze wbrew temu
    co mowil moj lekarz nie bede miala cc z "marszu" tylko mam czekac na
    rozpoczecie akcji skurczowej. Przez prawie 2 tygodnie lekarze mnie
    zwodzili "zobaczymy za 2 dni", "zbadamy Pania w piatek i zobaczymy", w piatek
    mowia "zaczekamy z tym badaniem do poniedzialku", w poniedzialek mowia "ok,
    jutro operacja", poniedzialek wieczor "czekamy do srody", we wtorek "czekamy
    dalej". Prawdopodobnie czekalabym jeszcze dluzej gdyby nie obchod profesorski i
    decyzja profesora.

    Ja nie ma wcale pretensji o to ze czekalam tak dlugo tylko o to ze tak dlugo
    mnie zwodzono. W sumie, spokojnie moglam byc jeszcze w domu przez te 2 tygodnie.

    W piatek przed operacja zostalam obudzona przez siostre ok. 5.30 na lewatywe.
    Potem siostra zalozyla mi cewnik i wenflon (niektore polozne zakladaja wenflon
    juz poprzedniego wieczoru ale nie wiadomo w sumie po co). Przed 7 zjechalam na
    porodowke i podlaczono mnie do ktg w sali przedporodowej (dobrze zabrac ze soba
    telefon komorkowy i cos do czytania). Na sale operacyjna zabrano mnie ok 8.40.
    Tam sie rozebralam i polozylam na stol a anestezjolog zrobil mi znieczulenie.
    Wtedy najbardziej balam sie tego ze znieczulenie nie zacznie dzialac. Operacja
    zaczela sie o 9 a 9.20 urodzila sie moja coreczka. Zobaczylam ja na moment
    dopiero po zbadaniu i umyciu.

    W czasie operacji najbardziej brakowalo mi tego ze nikt ze mna nie rozmawial
    (nie zawsze tak jest - inne dziewczyny mowily ze je zagadywali). W dodatku
    anestezjolog mial w pewnym momencie mine co najmniej przerazona a w dodatku
    uslyszalam z jego ust ciche "co oni tam robia?". Mi to nie pomoglo zwlaszcza ze
    czulam bezbolesne ale silne szarpanie. Balam sie ze zaraz zlece z tego lozka.
    Potem sie dowiedzialam sie od meza ktory wszystko obserwowal ze lekarz nie mogl
    wyciagnac malej i kladl mi sie na brzuchu.

    Maz byl blisko. Stal sobie w korytarzu przed sala i wszystko obserwowal. Ja tez
    go widzialam. Bardzo mi to pomoglo. Mam nawet pare fotek na stole operacyjnym w
    tym z reka lekarza po lokiec w moim brzuchu. Maz robil tez zdjecia coreczce w
    trakcie mycia i badania.

    Operacja trwala do godz.10.30. Potem zawieziono mnie na oddzial polozniczy do
    sali pooperacyjnej. W tej sali nie ma odwiedzin ale ja akurat mialam szczescie
    poniewaz maz musial przyniesc moje rzeczy z patologii i widzielismy sie przez
    chwile.

    Coreczke przywieziono mi ok. 16.00 - 17.00 i od tego czasu juz byla ze mna
    pomijajac kapiele i badania.

    W nocy po operacji korzystalam z pomocy osobnej poloznej (dyzur 12 godz. od 19
    do 7 rano - 200 zl) - warto. Pierwszy raz wstalam ok. 4 rano i wtedy siostra
    pomogla mi sie tez umyc. Po 24 godzinach trafilam do zwyklej 4 osobowej sali.
    Ze szpitala wyszlam w 5 dobie. Szwy zdejmuja w 7 dobie - nie boli a wrecz szew
    juz tak nie ciagnie.

    Sama nie wiem czy polecac ten szpital. Na pewno warunki nie sa komfortowe - pod
    tym wzgledem na poloznictwie jest gorzej niz na patologii. Z personelem jest
    roznie ale generalnie nie bylo zle. Pediatrzy sa swietni i wszystko tlumacza.
    Sa specjalne obchody pediatryczne i wszystkiego mozna sie dowiedziec.

    Na koniec kilka rad:
    1. Warto miec ze soba dobry laktator! Ja mam Medela Mini Electric i sprawdzil
    sie na 100%.

    2. Warto pytac i prosic o pomoc przy karmieniu. I pamietajcie ze kazda polozna
    ma swoje techniki i czesto ich porady moga sie wykluczac. Trzeba to wszystko
    przefiltrowac na swoj uzytek.

    2. Warto byc milym dla personelu. Duzo chetniej pomagaja.
    Powyzsze nie dotyczy jednej salowej - straszna kobieta. Z takim chamstwem dawno
    sie nie spotkalam.

    3. Nie bojcie prosic o leki przeciwbolowe (daja czopki lub zastrzyki), bez
    bedzie wam trudno opiekowac sie dziecmi.

    Pozdrawiam, Magda (Ania, ur. 29.10.2004)
  • asiex 19.11.04, 13:51
    Gratulacje Magda! strasznie Ci zazdroszcze, ze masz juz coreczke w ramionach.
    Jak sobie radzisz w domu? Ktos Ci pomaga czy jestes sama? Chodzilas do szkoly
    rodzenia? Moze wiesz jak to jest, jak ktos nie ma szkoly to porod rodzinny cos
    kosztuje?
    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zycze duuuuzo zdrowka
    Asia i Filip
    lilypie.com/days/050113/0/23/1/+1[/img][/link]
  • bdominika 19.11.04, 17:08
    Asiu, jesli nie masz szkoly rodzenia porod rodzinny nic nie kosztuje. Ja Ci już
    chyba pisałam, ze ja nie miałam i daliśmy radę. A wręcz przy moich bólach
    krzyżowych żadne techniki mi nie pomagały, a Mąż bez tego dawał sobie świetnie
    radę. MAsował plecy, trzymał za rękę, a wręcz prawie parł razem ze mna. Co do
    opieki na bloku po porodzie to faktycznie bycie miłym dla personelu najczęściej
    oznacza to, ze oni są mili dla Ciebie. NA opiekę pediatrów też nie można
    narzekać, ale o wszystko trzeba bardzo dokładnie pytać, bo nie wiem czemu
    panuje taka zasada, że jak są wyniki dobre to nie informują tylko przy złych. A
    ja ciekawska matka i będąca 9 dni w szpitalu, więc schodziłam do nich i o
    wszystko pytałam. Pewnie mieli mnie już dośc.
    Magdalenax to byłyśmy w tym samym czasie w szpitalu. JA rodziłam 31
    października, tylko ja miałam jedynkę. Może nawet się gdzieś minełyśmuy.
    Pozdrawiam
    Dominika
  • bdominika 10.11.04, 18:30
    31 października urodziłam w Bródnowskim synka. Mikołaj ważył 3550, miał 58 cm i
    10 punktów. Pierwsze bóle zaczęły się z piątku na sobotę w nocy. Najpierw był
    co pół godziny, a potem coraz częściej . Pojechaliśmy na izbę przyjęć w sobotę
    po 15 i okazało się, ze skurcze są minimalne i co 7 minut, więc powrót do domu.
    Dopiero wieczorem zaczęło się. Bóle byłu już coraz częstsze, wszystkie szły z
    krzyża. W pewnym momencie myślałam, ze wgryżę się w sxciane (a próg bólu u
    mnie niski). Już nie wiedziałam jak leżeć, siedzieć, bo o chodzeniu nie było
    mowy. Stwierdziłam, ze poczekam do rana. OD 4 nie miałam już siły, więc weszłam
    do wanny i tak leżałam do 6. Już w domu darłam się niesamowicie, więc mąż
    stwierdził jedziemy. Zadzwoniliśmy do naszej położnej, która kazała nam
    natychmiast jechać, a potem po taksówkę. Na izbie przyjęć rozwarcie było już na
    cztery centymetry i zostałam przyjęta do szpitala. Zgodziłam się na
    zaproponowaną lewatywę i potem weszliśmy na górę. Wtedy nasza położna już
    czekała. Po położeniu się na łóżku i badaniu okazało się, ze rozwarcie jest już
    na 6 cm. Niestety znieczulenia nie dostałam, bo położna stwierdziła, ze to
    zahamuje akcje i poród potrwa dłużej. Darłam się cały czas, bo bole pozostały
    bólanmi krzyzowymi, ale nasza położna była cudowna i bardzoo mi pomagała. Poza
    tym mój mąż wykazał się ogronmną pomocą. On masował mi krzyż, położna trzymała
    za rękę i pomagała w oddychaniu. NAjgorzej nie mogłam sobie poradzić z parciem.
    Zamiast przeć krzyczałam i wtedy traciłam cała siłe. Ale po kilku wskazówka
    położnej i pomocy męża jakoś udało mi się przeć. Na koniec porodu była przy
    mnie jeszcze jedna położna i lekarz, który troszkę pomógł małemu naciskajac na
    brzuch. Mikołaj urodził się zdrowy. Jeśli chodzi o sam poród i opiekę w trakcie
    byłam bardzo zadowolona. Szczególnie z pomocy położnej. JEdyny manakament juaki
    nam się przydarzył to zszycie rany. Niestety okazało się przy zdejmowaniu
    szwów, ze trzymają się na jednej stronie i nie zbliżyły rany. Byłam wię c
    zszywana jeszcze raz (podobno wogóle mam mało gojliwe ciało, ale też faktem
    jest, ze pierwszy szew był źle założony. Potem wylądowaliśmy na oddziale
    noworodków i tam spędziliśmy 8 dni, bo okazało się, zę Mały miał infekcję i był
    leczony antybiotykami. Teraz już jesteśmy w domu. Jeśli macie jakieś pytania
    tro postaram się odpowiedzieć. A poród w szpitalu trwał tylko 3 godziny.
  • olida 10.11.04, 21:51
    Cześć Dominika!
    gratulacje, dzielna byłaś , synek też, szczególnie, że wylądawał na
    noworodkach.. Ale rozumiem, że już wszystko super!
    Jestem ciekawa jak się nazywała twoja położna?
    Pozdrawiam
    --
    Olida i sMalec
    lilypie.com/days/050214/1/0/1/+1
  • wlud2 12.11.04, 13:27
    Cześć przyszłym i oczekującym mamusiom,
    Jestem już 4 tygodnie po porodzie, czuje się znacznie lepiej chociaż dokucza mi
    kręgosłup i bóle pleców, mój synek rośnie, jest coraz cięższy i grubszy ( taki
    baleronik), ciężko mi go nosić no ale jakoś musze sobie dawać radę. A przy
    okazji, czy któraś z Was ma lub wie, gdzie można znaleźdź jakieś ćwiczenia na
    kręgosłup szczególnie po porodzie, mogą być oczywiście wszystkie inne ćwiczenia
    które pozwalają wrócić do formy ale na kręgosłup przydałoby się najbardziej.
    Jeśli macie taki zestaw ćwiczeń napiszcie skąd, gdzie go można zdobyć. Ja mam
    książkę Femmy DeLyser "Jane Fonda przyszłym mamom",( na marginesie bardzo
    polecam), troche ćwiczeń tam jest ale na kręgosłup mało. Będę bardzo wdzięczna
    za każdą informację. Napisałam nawet do redakcji "Twoje dziecko" może w
    grudniowym numerze umieszczą taki zestaw ćwiczeń, zobaczymy.
    Aha..i jeszcze jedno, naprawdę gorąco polecam balsam Szostakowskiego, stosujcie
    go jak tylko zdejmą Wam szwy, naprawdę jestem bardzo zadowolona bo dzięki niemu
    mogę chodzić i siedzieć. Polecam wszystkim, stosujcie go ale oczywiście Rivanol
    też jest bardzo dobry i Tantum Rose też. Balsam zaczęłam stosować jakieś 1,5
    tygodnia po porodzie i wiedzę, ze naprawdę są efekty. Trzeba tylko trochę
    cierpliwości a wszystko będzie dobrze.
    Pozdrawiam - napiszcie coś na temat tych ćwiczeń jeśli któraś z Was ma taką
    możliwość.
  • radara 15.11.04, 10:50
    bdominika -

    Mam termin na 20.01.2005, chodzę do lekarza z Brodnowskiego (Woźniewicz), mam
    zamiar tam rodzić bo słyszałam dobre opinnie o tym szpitalu - powiedz jak
    nazywała się Wasza położna i czy masz z nią kontakt, abym mogła się ewentualnie
    z nią umowić.

    Pozdr
    AR
  • bdominika 15.11.04, 11:39
    Radara odpowiedziałam Ci na maila gazetowego.
  • bdominika 15.11.04, 11:43
    Do radara. Niestety nie udało mi się na maila.
    Położna z którą rodziłam nazywa się MAłgorzata Bielawska. Można do niej
    zadzwonić na porodówkę i umówić się. Jeśli chcesz prywatny numer do niej napisz
    do mnie na moją pocztę gazetową. JA byłam bardzo zadowolona, a myślę że z
    opieki swojego lekarza jesteś zadowolona. Jeśli ma takie podejście do swych
    pacjentek jak do tych na oddziale.
    Pozdrawiam
    Dominika
  • kariba 24.11.04, 11:24
    Drogie mamusie smile) Mam gorącą prośbę abyście jeśli możecie napisały co należy
    zabrać ze sobą do szpitala dla dziecka i mamy. W szpitalach są różne wymagania
    a ja jestem w tej kwesti zielona. Będę rodzić w Bródnowskim moze nawet pod
    koniec stycznia bo mój synuś się szybko rozwija ma 2 tyg wyprzedzenia.
    Interesuje mnie również bardzo kwestia ubranek dla dziecka. Czy w szpitalu jest
    bardzo ciepło czy nalezy brać tam jakieś ciepłe pajacyki czy bawełniane
    wystarczą? Pomóżcie dobrymi radami przyszłej mamie pozdrawiam cieplutko kariba
    29tc
  • bdominika 24.11.04, 16:44
    KAriba,
    do szpitala trzeba zabrać wszystko, tzn.: ubranka dla dziecka, pieluchy
    jednorazowe, chusteczki do wycierania, rożek (początkowo po porodzie zawijaja
    dziecko w tajkie ich cudo,a potem przy nastepnej kąpiueli pytają o swój).
    Ubranek nie musisz brać grubych, bo w spzitalu jest naprawdę ciepło. Zresztą
    maleństwo i tak większośc leży w ubranku i w rożku, możesz mieć kocyk i jeszcze
    je przykryć w razie czego.
    Pozdrawiam
    Dominika i 24 dniowy Mikołaj
  • bdominika 24.11.04, 16:47
    A nie napisałam co dla mamy. Na pewno będą Ci potrzebne takie pieluchy bella
    (można dokupić wq sklepiku na dole), przydatne są jednorazowe majtki z
    siateczki, żeby krocze lepiej się goiło, papierowe ręczniki, ja używałam
    jeszcze Tantum Rosa do przemywania. Pzoa tym koszulki nocne do karmienia,
    stanik do karmienia, szlafrok, klapki pod prysznic. Niektórym kobietkom
    potrzebny był jeszcze laktator. U mnie obyło się bez tego. A i zaopatrz się w
    wodę mineralną. Mi po porodzie bardzxo chciało się pić.
    Pozdrawiam jeszcze raz
    Dominika
  • kariba 25.11.04, 09:57
    Bdominika bardzo dziękuję za odpowiedź smile W najmniejszym rozmiarze mam
    bawełniane pajacyki i cieniutkie koszulki i dlatego obawiałam się, że może
    maleństwu być zimno. Rożek zabiorę napewno, kocyk i to wszystko co napisałaś i
    pewnie jeszcze troche pierdułek tak na wszelki wypadek. Serdecznie pozdrawiam i
    dzięki za pomoc kariba
  • wlud2 25.11.04, 10:18
    Jeśli mogę coś dodać....Nie ma potrzeby zabierania kocyka jeśli będziesz miała
    rożek a i tak mysle, że dziecku będzie aż zanadto ciepło. Rodziłam w
    Bródnowskim i wiem, że jest gorąco, ciepło to za mało powiedziane. Drogie
    przyszłe mamusie, naprawde nie bójcie sie powietrza, wietrzcie sale chociaż
    kilka razy w ciągu doby choć na 10 minut, same się przekonacie, że nie
    wytrzymacie długo bez powietrza. Dzieciom też jest gorąco, nie dziwne, że krecą
    się i płaczą, po prostu nie mogą znaleźdź sobie miejsca. Co do tych majtek
    papierowych to tez raczej nie polecam, raz, że lekarze i pielęgniarki zwracają
    na to uwagę ,że w czymś takim się chodzi bo krocze powinno być jak najwięcej
    wietrzone a przy tych majtkach pupa się po prostu zagrzewa a w takiej
    temperaturze wiadomo, odchody po porodzie po prostu nie przyjmnie pachną, i
    dłużej się rana goi, na co też miałyśmy zwracaną uwagę. Wiem, że te majtki są
    bardzo wygodne bo nie brudzą koszuli ani pościeli ale same się przekonacie ,że
    będą mieli w szpitalu do Was o to pretensje, będą zwracać uwagę, że trzeba
    wietrzyć. Może zakładajcie te majtki wtedy kiedy rzeczywiście jest to kinieczne
    np. przy wstawaniu do posiłków, lub w czasie odwiedzin innych osób,jeśli
    leżycie to najlepiej tylko z samym podkładem. Ubranka dla dzieci, rzeczywiście
    trzeba mieć swoje - chyba tak jest najbezpieczniej, zawsze to swoje, uprane i
    wyprasowane. Pielęgniarki bardzo chętnie zmieniają ubranka na domowe. W każdym
    razie, niestety, trzeba mieć przy sobie dużo rzeczy. Zyczę powodzenia i
    pozdrawiam.
  • haika 25.11.04, 22:11
    No to ja dołączę się do pytań - mam kilka (być może głupawych):

    - co to znaczy, że leżeć z samym podkładem, przepraszam ale nawet nie wiem jak
    ten podkład wyglada (podpaska?) na czym ona ma się trzymać jeśli zrezygnuję z
    majtek?
    - ubranka dla dziecka - rozumiem, że przy kazdej zmianie oddadzą mi te, które
    dałam wcześniej?
    - jakie muszę zabrać kosmetyki dla dziecka, chciałabym miec wszystko co
    potrzeba, bez proszenia kogokolwiek o cokolwiek, czy muszę zabrać także gruszkę
    do noska, nożyczki, gaziki do pępuszka itp. rzeczy?
    - jak jest z kąpiela maleństw? Czy nie zostanę pozostawiona na pastwę losu tak
    od razu? Wolałabym aby ktoś mi pokazał, poinstruował najpierw...
    - Jak wygląda pojedynczy pokój, ten 215? Co tam jest dokładnie? Czy często tam
    ktoś zagląda? cenię sobie intymność, ale minimum opieki także. smileCzy jest
    problem z zamówieniem tego pokoju? Kiedy należy to zgłosic i komu?
    - opłaty - rozumiem, że mogę wszelkie należności za usługi, z jakiś skorzystam
    uiścić przy wypisie?
    - rożek - mam tylko miękki rożek, czy w szpitalu wymagają usztywnianego?
    - czy trzeba zabrać własne sztućce, talerz itp.?
    - obchód - czy jest o stałej porze , tak , że można się przygotować?
    .... i pewnie znalazłoby się jeszcze milion pytań, ale na tym na razie
    poprzestanę, z góry dziękuję za odpowiedzi smile


    --
    Pozdrawiam ciepło!
    Karola & Niezidentyfikowanej Płci Maleństwo 37tc.
  • bdominika 26.11.04, 12:55
    Haika
    Pokój 215 to pokój pojedynczy (ja spędziłam tam 8 dni) i płaci się za niego
    50zl za dobę. W tym pokoju jest toaleta, a z prysznica korzysta się w pokoju
    214. Pokój ten w żaden sposób nie jest zaniedbywany i położne zaglądają tam
    równie często (tak było u mnie). Obchód ginekologiczny był (u mnie tak
    wypadało) ok.8 rano, a wieczorem ok19. Obchód pediatryczny różnie,a le tak
    ok,10. Pokój zamawia się po porodzie i jak jest wolny (są 4 pokoje płatne) to
    nie ma problemu.
    Jeśli chodzi o te podkłady to faktycznie lekarze i połozne twierdzą, ze lepiej
    jest po prostu mieć go podłożony i leżeć na nim beż majtek. W pojedynczej sali
    to sobie wyobrażam, ale w takiej większej... Szczególnie jak u każdego ktoś
    jest.
    Jeśli chodzi o ubranka są oddawane po każdej kąpieli. Kapią pielęgniarki
    noworodkowe,a noe mamy. Z kosmetyków potrzebne są chusteczki do pupy. Gaziki,
    spirytus do przeywania dostałam w szpitalu,a można jeszcze mieć maść do pupci
    (w razie czego).A rożek? Pewnie, zę może być nieusztywniony. JA taki miałam i
    nikt nic nie mówił
    Pozdrawiam i szybkiego porodu
    Dominika
  • haika 26.11.04, 15:54
    Dominiko, bardzo Ci dziekuję, jutro wybieram się (o ile zdołam) do szpitala
    obejrzeć oddział, w razie czego dopytam na miejscu o wszystko. Mam tylko
    nadzieję, że ok. 14 grudnia nie będzie tam strasznego przepełnienia i że mnie
    przyjmą smile
    --
    Pozdrawiam ciepło!
    Karola & Niezidentyfikowanej Płci Maleństwo 37tc.
  • agus8 26.11.04, 11:57
    czesc - zbliza mi sie termin porodu i chcialabym sie dowiedziec ile kosztuje
    polozna na brodnie do porodu
  • bdominika 26.11.04, 12:55
    Położna na bródnie kosztuje 350 zł
  • agus8 26.11.04, 13:34
    dzieki
  • haika 11.12.04, 10:51
    Na wtorek 14.12 mam termin i będę rodziła w bródnowskim, byłam z mężem obejrzeć
    oddział i byłam strasznie zaskoczona bardzo miłym przyjęciem, położna
    oprowadziła nas po niemal wszystkich salach (tych wolnych oczywiście, a nawet
    pewne małżeństwo zgodziło się abyśmy zerknęli na pokój 215, w którym akurat
    byli - jacy mili), położna opowiedziała co i jak, a ja stałam sie o 200 %
    spokojniejsza, bo już wiem gdzie, co, jak i dlaczego. szpital nie jest
    najnowszy ale wszystko wygląda przyzwoicie, czysto i nie tak strasznie (byłam
    nastawiona na gorszy widok) a pokoje pojedyncze - płatne 50 zł - są naprawdę
    milutkie, niestety poobno trudno trafić na wolny bo jest ogromne
    zainteresowanie nimi, nie dziwię się, można poczuc sie jak w hoteliku a nie w
    szpitalu. Nie zamawialiśmy osobistej położnej, liczę na to, że trafi się jakaś
    przyzwoita, trzeba być dobrej myśli, natomiast jeśli bedzie wolna sala na dole
    z kosmicznym fotelem, to jestem zdecydowana smile Moze być ciekawie smile Opiszę
    wszystko po powrocie! Bardzo polecam "wycieczkę" do tego szpitala, naprawdę
    warto sobie wszystko pooglądać, popytać, my byliśmy w czwartek 2 tyg. temu, po
    17.00, było niesamowicie pusto i cicho, na izbie czekały tylko 2 kobitki. Nie
    trzeba się z nikim umawiać na zwiedzanie, Pan Portier pokieruje smile
    --
    Pozdrawiam ciepło!
    Karola & Niezidentyfikowanej Płci Maleństwo 39tc.
  • asiex 07.01.05, 14:23
    Czesc haika, co u Ciebie? daj znac jak sie czujecie? jak porod i w ogole
    wrazenia? odezwij sie. ja mam termin na 15 stycznia, ale jakos nic nie
    wskazuje, zeby malemu sie spieszylo. coraz bardziej boje sie tego dnia, no i
    pozniejszych tez...
    Pozdrawiam
    Asia i Filipek
  • olida 10.01.05, 18:39
    i jak Asiu, umówiłaś się w końcu z położną? czy planujesz, aby Sawicki był przy
    twoim porodzie, czy raczej zdajesz się na dyżurujących lekarzy?
    Pozdrawiam
    --
    Olida i sMalec
    lilypie.com/days/050214/1/0/1/+1
  • asiex 10.01.05, 21:47
    czesc Ola, nie dostalas mojego maila? dzieki za kontakt do komisu. Porod to
    wciaz jedna wielka niewiadoma. Zaczynam sie na prawde bac. Zwiedzalismy
    porodowke, ale to chyba nie byl dobry pomysl, bo moj maz teraz to dopiero ma
    pietra. Spodobala mi sie oddzielna sala z kolem, ale ten luksus oczywiscie
    kosztuje. Zobaczymy jak to sie wszystko potoczy na miejscu jak przyjdzie co do
    czego. Na razie puchne i ledwo sie ruszam, zaczal mnie nawet bolec brzuch na
    dole (ale inne stycznioweczki tez to maja).
    Pozdrawiam i bede informowac. Jak chcesz to podaj mi nr komorki, to jak bede w
    szpitalu juz po to wysle info.
    Asia i wciaz Filip w brzuchalu
  • iwonady 10.01.05, 22:26
    ja mam termin na jutro....ale niestety prawie zero objawów przedporodowych...:
    ((( tez zamierzam rodzić w Bródnowskim..... w srode jadę do swojego gina na
    rozmowe....co dalej????? jak tak sobie piszecie to strach mnie obleciał przed
    tym porodem.....ja ze strachu to nawet tej porodówki nie zwiedziłam, zeby mi
    się do porodu nie śniła.....smile
    Ruszam sie dosc zgrabnie, ale niestety nogi spuchnięte mam.....no i brzuch boli
    mnie jak na @....ale o wiele lżej i falami, dość krótkimi, ciagle mam nadzieję,
    ze to zapowiedź rychłego porodu...
    Pozdrawiam!
  • agus8 11.12.04, 16:26
    Czesc,wlasnie wrocilam ze szpitala Brodowskiego, urodzilam w niedziele i
    wszytkim polecam.Wprawdzie mialam wynajeta polozna ale nie tylko ona
    towarzyszyla mi przy porodzie. Zaskoczona bylam obsluga na samej porodowce
    (przy pomocy poloznej rodzilam tylko 3,5 godziny). Polozne zainteresowane,
    lekarze rowniez (co rzadko sie zdarza), mialam szczescie ze nie bylo studentow,
    wiec w ogole komfort, dostep do prysznica, pilki. Na samym oddziale tez bylo w
    porzadku (chociaz czasami zalezalo od zmiany), ale generalnie wszystkie polozne
    zainteresowane i pomocne. Ostrzegam przed jedzeniem, niestety rodzina bedzie
    was musiala dokarmiac, ale toraczej najmniejszy problem.. wszytkim
    zainteresowanym polecam i powodzenia..
  • olida 15.12.04, 19:39
    Hej Aguś
    fajnie, że ci się podobało. Ja już jetem zdecydowana na ten szpital od dawna,
    ale wątek śledzę pilnie, co by się dowiadywać o wszystkich nowościachsmile
    Czy mogę zapytać, z którą położną rodziałaś?
    pozdrawiam
    --
    Olida i sMalec
    lilypie.com/days/050214/1/0/1/+1
  • agab72 20.12.04, 11:41
    Jestem z Bródna i zastanawiam się właśnie nad Bródnowskim, ale z jednego powodu
    jeszcze się nieco waham. Z personelem bywa różnie - jak to w każdym szpitalu -
    można trafiż na "lepszą" lub "gorszą" zmianę. Jednak napiszcie proszę jak to
    jest ze studentami. Wiem, że jest to szpital kliniczny i ponoć przy porodach
    uczestniczą studenci. Przyznam, że trochę mnie to krępuje. Niby można zastrzec
    sobie, aby studentów nie było, ale już się domyślam jak potem można być
    potraktowanym.
    Napiszcie o swoich doświadczeniach pod tym kątem - bo może ja poprostu
    wyolbrzymiam tą kwestię i w ogóle nie ma co panikować... ??? smile

    Pozdrawiam.
    Aga.
  • ankar_a 23.12.04, 11:11
    Pytanie do dziewczyn, które rodziły w tym szpitalu naturalnie:
    czy przeć można w kucki, czy raczej trzeba położyc się na łóżku porodowym w
    pozycji "na żuczka"?
    Będę wdzięczna za info
  • olida 23.12.04, 17:29
    Nie rodziałam, ale się żywo interesowałam tematem. Pytałam położną, pytałam na
    szkole rodzenia. Stwierdziły, że o tym tak naprawdę decyduje lekarz (jest to po
    prostu zależne od stanu dziecka), ale raczej się "nie zdaża". Poza tym
    stwierdziły, że na te 3 ostatnie skurcze dziewczyny same chętnie się kładą - w
    poprzednich fazach porodu - dowolność (uzależniona od dobrej kondycji dziecka)
    --
    Olida i sMalec
    lilypie.com/days/050214/1/0/1/+1
  • ania_sz77 28.01.05, 14:49
    Ja urodziłam tam córkę 20 stycznia. Parłam już na łóżku. Wcześniej położna dała
    mi piłkę i kazała na niej troche poskakać. Potem jak powiedziałam że czuje już
    parcie to kaząła się położyć. Zaczęłam trochę się zwijac do tego parcia.
    Powiedziała że źle to robię i kazała mojemu mężowi w momencie skurczu odnosić
    mi głowę do klatki a kolana do brzucha, albo przeć lażąc na boku i zwijając się
    w rogalik. 20 minut i było po wszystkim...
  • kinia79 19.01.05, 13:49
    Witam serdecznie dziewczynki!
    Po raz pierwszy pisze na tym forum, ale przed porodem zaglądałam na niego kilka
    razy dziennie. Jestem mamusią już prawie 2 miesięcznej Natalki i rodziłam
    właśnie w szpitalu Bródnowskim. Całego pobytu w szpitalu raczej nie jestem w
    stanie opisać, bo troche by to zajęło, więc jeżeli któraś przyszła mamusia ma
    jakies pytania to prosze, pytajcie. Postaram się odpowiedzieć na wszystkie
    dręczące Was pytania. Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona z pobytu w tym
    szpitalu, choć było też kilka minusów, których na pewno nie zapomne
    (m.in.badania w izbie przyjęć jeszcze przed przyjęciem mnie na porodówke;
    wywoływanie skurczów podczas porodu przez masownie szyjki macicy, co jest
    baaardzo bolesne, a wiem, ze niekoniecznie potrzebne).
    Rodziłam 28 listopada 2004, więc całkiem niedawno. Prawdopodobnie jedyne co
    mogło sie tam zmienić to cennik po nowym roku. Tak jak powiedziałam, postaram
    sie odp. na pytania, choć pewnie nie na wszystkie będę znać odpowiedz.
    Pozdrowionka Kinga i Natalka
  • izia30 20.01.05, 13:10
    odsyłam cię do "wybierz mniejsze zło"
  • alojw 05.03.05, 16:22
    Nikomu nie polecam tego szpitala. Zacznę od początku. Po przyjeździe do izby
    przyjęć najpierw podłączono mnie pod KTG w tak zimnym pomieszczeniu, że cała
    przemarzłam. Dalej było przyjęcie na izbie przyjęć i tak nieprzyjemny lekarz,
    że aż ciarki przechodzą. Poza tym lekarz ten prawie, że kłócił się ze mną abym
    wyraziła zgodę na zrobienie lewatywy, ale przystałam przy swoim, pomimo jego
    nasmiewań, że nikt nie będzie chciał byc przy porodzie, bo boędzie śmierdziało
    (jak się później okazało wcale lewatywa nie była potrzebna). Sam poród był w
    porządku, ale na prywatnej sali, więc może dlatego. Polecam wszystkim
    dziewczynom już wcześniej wspominane koło porodowe, tylko, że nie ma go w
    żadnym innym szpitalu. Cała moja męka zaczęła sie na oddziale położniczym. Tam
    zero jakiejkolwiek pomocy. Sala czterosobowa a leżało na niej pięć pacjentek.
    Do tego odwiedziny dopiero od 14 co powodowało natłok ludzi a w tym wszystkim
    jeszcze nasze maleństwa. Ale tym się nikt nie przejmował. Ponadto bardzo
    niemiły personel. Jedyną życzliwą mi osobą, która chciała mi pomóc była lekarz
    pediatra, która zajmowała się moim synkiem. Do tego jeszcze wszędzie było
    strasznie bródno co raczej na oddziale, gdzie przebywają noworodki nie powinno
    miec miejsca. Przy wyjsciu ze szpitala spotkała mnie jeszcze jedna nieprzyjemna
    sytuacja. Nigdy nie widziałam jak wygląda pępek noworodka, więc myslałam, że ta
    końcówka która znajduje się na pempowinie musi być zdjęta i poprosiłam personel
    o zdjęcie tego plastiku, Pielęgniarka, która przyszła zaczęła się śmiać z tego
    i skwitowała to tak "A co nigdy nie widziała pani jak krowa rodzi ciele?"!!!
    Tego chyba nie trzeba komentować jak traktują pacjentki na tym oddziale. Dodam
    że rodziłam pod koniec grudnia 2004, więc nie sądzę aby cos się zmieniło od
    tamtej pory.
  • izia30 05.03.05, 21:22
    to ja opiszę wam jak potraktowano moją przyjaciólkę , rodziła 30 grudnia. 28
    grudnia poszła na kontrolne ktg. pani doktor powiedziała ze coś ją niepokoi i
    zostawiła ją z tym ktg na 4 godziny, nie pozwalając jej się ruszać. nie wpadła
    też na pomysł żeby zrobić może USG. 30 grudnia bez informowania jej co to było
    to niepokojące, zawieziono ją pod kroplówkę z oksytocyny, skurcze się
    rozpoczęły, wiadomo bolało, położna szybciutko zaproponowała znieczulenie, "bo
    jak pani chce to teraz bo lekarz zaraz wychodzi" zgodziła się, nikt jej nie
    powiedział ze znieczulenia nie robi sie przy porodzie wywoływanym. lekarz
    zrobił i nigdzie nie poszedł. 3cią i ostatnią dawkę jej dał gdy rozwarcie było
    10cm (też bardzo prawidłowo). akcja porodowa się skonczyło, dziecko tkwiło 20
    mnut w kanale rodnym zanim zdecydowano się na cesarkę. i to wszystko po co i w
    imię czego?
    do domu wyszła po 4 dobach z zaczerwienieniem wokół rany, to akurat ja
    zauważyłam bo właśnie do niej przylazłam, bujała sie z czyszczeniem rany, ropą
    i zakażeniem jeszcze 3 tygodnie. nic ująć nic dodać. w czasie kiedy ona tam
    była zrobiono 17 cesarek, chyba taśmowo, i nie dziwne, przy takim podejściu.
    szpital czysty a obsługa miła. nie ma terroru laktacyjnego, jak masz kłopot z
    karmieniem piersią to ci dziecko nakarmią butelką, napoją wodą z glukoza, a
    potem sie bujaj.
  • olida 05.03.05, 22:20
    To niesamowite, co piszecie smile
    Ja rodziłam tam w poniedziałek 28 lutego, a chodziłam na KTG od półtora
    tygodnia. Lekarze na Izbie bardzo mili (za wyjątkiem kretyna rosyjskiego
    pochodzenia), mój własny prywatny lekarz nie badał mnie tak delikatnie jak ci
    przypadkowi ludzie. Co do zimnego pomieszczenia KTG - co kto lubi - dla mnie
    jedyna sala w szpitalu, w ktorej da sie wytrzymac bo jest przyjemnie chlodno smile.
    Co do porodu. Całkowicie wywoływany, bo na kontrolnym KTG zaczęło spadać tętno
    dziecka. Od momentu kiedy pokazał się drugi spadek pani doktor - szefowa
    dyżuru - nie wychodziła z mojego pokoju, oprócz momentów kiedy szła do
    rodzących, w tym momencie zostawała ze mną dyżurna położna. Tak było dopóki
    tętno się nie wyrównało, potem wpadały co 15 min. Lekarz powiedziała, że
    jeszcze jeden spadek i mnie tną bo za duże ryzyko (początek porodu!) W końcu
    przewieźli mnie na porodową, bo było ok, ale akcja była fatalna (przez 5h
    miałam tylko 3cm), i w końcu miałam kolejny spadek. Błyskawicznie na cięcie.
    Po porodzie: na pooperacyjnej, opieka super, położna cały czas się kręciła.
    Chcieli wziąć dziecko na pierwszą noc, powiedziałam, że dziękuję. Na
    położniczej sali było w porządku, ale fakt drugiego dnia dołożyli piątą osobę.
    Mój komentarz dotyczący pomocy: ja jestem osobą wymagającą, wymagam zarówno od
    siebie jak i od innych, pracuję w stresie w zagranicznej firmie i wiem, że
    ludzie są często nie niechętni, ale zapracowani. I powiem krótko: w szpitalu
    miałam depresję, płakałam, nie mogłam karmić, nie umiałam, dziecko płakało.
    Ilekroć POPROSIŁAM o pomoc, dostawałam ją i to z uśmiechem. Ja nie
    oczekiwałam,że wszyscy będę koło mnie sami z siebie, bo jestem realistką (nie
    chcę tym nikogo z was obrazić!). Efekt był taki, że wszyscy chętnie mi
    pomagali, a ja pomagałam tym dziewczynom, które nie umiały poprosić o pomoc. Na
    wyjściu usłyszałam, że jak będę miała problemy to proszę przyjść pomożemy z
    laktacją, proszę dzwonić jak będzie miała pani jakieś problemy. Wczoraj poszłam
    podziękować dyżurnej lekarce (TYLKO podziękować, po prostu bo miałam na to
    ochotę) za poród, pogadałyśmy miło, kazała się pokazać z blizną, jak zdejmą
    szwy to popatrzymy co tam się dzieje. Ja nie uważam po prostu, że ponieważ to
    jest ich praca, to nie należy im się dobre słowo.
    Mam nadzieję, że nie wywołam burzy, ale wierzę w to, że ile ciepła samemu się
    da z siebie, tyle można otrzymać w zamian. I chrzanię niezbyt czystą łazienkę
    czy inne tego typu rzeczy.
    Pozdrawiam serdecznie i jednak polecam poród w tym szpitalu.
    --
    Olida
  • iwonady 06.03.05, 12:09
    To ja też nieco przewrotnie...smile)))
    Rodziłam tam 25.01, najpierw od 19.01 leżałam na patologii z przenoszoną ciażą.
    Ten oddział z czystym sumieniem polecam. Personel kompetentny i przemiły!!!!
    25.01 po 4 próbie oksy i zalożeniu leku na rozwieranie szyjki akcja ruszyła.
    Przy indukowanym porodzie dostałam zoo, bo o nie poprosiłam! Nie wiem kto
    wymysla takie historie, ze przy indukowanym porodzie nie można brac zoo???!!!!!
    nie znalazłam na to zadnego naukowego potwioerdzenia, zreszta na ten temat
    rozmawiałam jeszcze leżąc na patologii z dc. Sawickim i powiedział, ze jak
    najbardziej zoo można a czasami nawet trzeba, bo poród indukowany jest
    bolesniejszy!!!!
    Po zaaplikowaniu zoo szybko miałam 10 cm, ale z powodu dużej ilosci wód
    płodowych dziecko miało dużo miejsca i nie weszło w kanał rodny. Cały czas była
    ze mną położna, bo tetno dziecka co jakis czas zanikało, jak również lekarka-
    nikogo tam nie opłacałam. Przy drugim spadku tętna zrobinono mi cc w narkozie.
    Rana super się zagoiła, zadnego zakazenia, szycie przepiękne, prawie nic nie
    widać!
    Co do odziału położniczego, to go nie polecam!!!!! izia30 pisze, ze nie ma tam
    terroru laktacyjnego. A wg mnie jest!!!! Na 2 dobe po cc przyszła położna i na
    moją sugestię aby nakarmić dziecko, bo nie mam pokarmu stwierdziła, ze mam i
    wymyslam!!!!!!! potem bezpardonowo łapnęła mnie za sutek i scisnęła w celu
    sprawdzenia!!!!!!!!!!!!! Zgroza!!!!! Nie wiem jaką butelką tam karmią, bo ja
    widziałam, ze poją dzieci tylko i wyłącznie strzykawką i w takiej strzykawce
    dostawałam tez mleko (2 razy) sama do dokarmiania. W 3 dobie stanowczo
    odmówiono mi dokarmiania, bo ja mam juz na 100% mieć pokarm. Ocena rózniał się
    jedynie tym, ze już nikt mi sutków nie sprawdzał (pewnie w obawie, ze mam
    rację). Gdyby maz nie przyniósł butelki i mleka modyfikowanego, to dziecko
    zagłodziłoby się chyba. Zreszta wszystkie położne były na tym oddizale niemiłe,
    nieuprzejme i absolutnie niechętne do jakiejkolwiek pomocy.
    Jak widac każda z nas widzi ten szpital przez pryzmat swoich oczekiwań i ew.
    ich spełnienia!
  • olida 07.03.05, 10:54
    Zgodzę się z Iwonady, że pomoc w nauce karmienia była momentami brutalna; też
    mnie mocno ściskano za sutki i było to bolesne. Ale ja tak bardzo bałam się, że
    nie będę miała pokarmu, że nawet to przyjmowałam, byle tylko zadziałało.
    A teraz mały tak mnie poranił, że tamten ból to pryszcz smilesmile
    Pozdrawiam

    ps. wczoraj zdjęto mi szwy po cc na izbie - znowu trafilam na przemiłą polożną,
    z którą sobie pogadałyśmy o wszystkim i o niczym. I faktycznie nic nie bolało,
    a strasznie się bałam!
    --
    Olida
  • black_currant 06.03.05, 12:59
    izia30 napisała:

    > (...) nikt jej nie
    > powiedział ze znieczulenia nie robi sie przy porodzie wywoływanym (...)

    A niby czemu?
    Ja miałam znieczulenie przy wywoływanym porodzie bez żadnych problemów...


    ---------------------------------------
    Ania - podwójna mama październikowa smile
    Emilka (1.10.2001)
    Grześ (18.10.2004)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka