C.C. na Unii Lubelskiej w Szczecinie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy któraś z Was miała cesarkę na Unii Lubelskiej ? Będę wdzięczna za
    podzielenie się wrażeniami - odnośnie przebiegu operacji, lekarza ją
    wykonującego i opieki po.
    Z góry bardzo dziękuję. Mam tam mieć cesarkę za około 2 tygodnie.
    • Witam livja, nie miałam co prawda cesraki, rodziłam naturalnie na Unii, ale
      bardzo miło wspominam ten poród i pobyt w szpitalu. Lekarze bardzo mili i
      kompetentni. Na Unii jest wiele cesarskich cięć i mają tam duże doświadczenie
      pod tym względem. Jest to szpital dla tzw trudnych ciąz. Moja ciąża przebiegała
      bez problemu i rodziłam tam z "ulicy" , bez protekcji itd. ale opieke porodową
      miałam super. Miło wspominam dok. Węgrzynowskiego i dok. Bilara. Połozne na
      oddziale połogowym też miłe. Zyczę zdrówka dla bobaska. Edyta
    • Ja miałam smile 22.08.04 urodziłam Igorka smile Po 13 godzinach od odejścia wód i
      braku postępu porodu miałam CC. Szybciutko smile) Jestem b. zadowolona.
      Przepraszam, ale więcej teraz nie napiszę bo mały się przebudził.

      Pozdrawiam
    • 08.12.04, 21:10
      Sam przebieg CC wyglądał następująco:
      Pani anestezjolog chyba miała kiepski dzień, bo miała kłopoty wbiciem się w
      kręgosłup ( jak się później okazało nie tylko mi smile). Najperw znieczulają
      miejsce nakłucia, także ból wcale nie jest taki okropny. Jak już w końcu jej
      się udało, czujesz ciepełko od krzyża w dół... Kładą placuszkiem na stole i za
      kilka chwil dzidzia jest na świecie. Przebiegu zabiegu nie widzisz, bo masz
      zasłonkę. Mi nie kładli małego na brzuchu, w sumie cały zabieg byłam w
      koszuli smile, nie wiem czy innym kładą tak jak to się czyta w książkach i innych
      poradnikach i czasem na forum. Zabierają maluszka do innego pomieszczenia a
      Tobie wszystko czyszczą i zaszywają. Mnie "kroiły" dwie lekarki. Jedna stoi z
      prawej druga z lewej strony... Widać to szczególnie po bliźnie, która była
      bardziej doświadczona smile Po wszystkim zawożą cię do drugiego pokoju i sobie
      spokojnie leżysz. Na opiekę nie narzekam. Co kilka chwil przychodzą, podają
      kroplówki, pytają o samopoczucie. Jak znieczulenie już puszcza, można dostać
      zastrzyk przeciwbólowy ( to chyba bardiej bolało od tej rany). Po ok. 6
      godzinach wstajesz z wyrka żeby się troszkę ruszyć i umyć. Ciężko, ale da się
      wytrzymać. Po tych zabiegach zabierają już na Oddział Połogowy. A tam to już
      loteria na jaką położną (pielęgniarkę) trafisz. Raz lepiej raz gorzej. Ja
      akurat na tą pierszą zmainę traiłam extra. Wszystko mi wytłumaczono, podłączono
      kroplówkę i spanko... Co jakiś czas mierzenie ciśnienia, zmiana kroplówki,
      zastrzyk... Dzidzi nie widziałam sad Dopiero następnego dnia jak chłop z wizytą
      się pojawił przywiózł małego. Nie karmiłam przez pierwsze 3 doby ze względu na
      antybiotyk.
      Jeśli planowałaś rodzić z mężem (lub nie mężęm):
      nie jest obecny na sali, może stać za drzwiami które są szkalne, tak że
      widzicie się nawzajem. W momencie kiedy zabierają dziecko do drugiego
      pomieszczenia do badania, może przeciąć pępowinę, zostawiają specjalnie taką
      dłuższą, żeby tatuś mógł przeciąć. Można porobić zdjęcia, pielęgniarki też
      pstrykają smile)))
      Po CC jesteś w szpitalu 5 dób (jeśli wszystko w porządku z Tobą i dzidziusiem).
      W dniu wyjścia zdejmują szew... jednym pociągnięciem brrrr.
      Ja jestem b. zadowolona z pobytu na Unii..

      Ufff jeśli masz jeszcze jakieś pytania to odpowiem....
      Może troszkę chaotycznie opisane, ale chyba zrozumiale smile

      Pozdrawiamy i życzymy zdrowego maluszka.

      Iza i Igor
    • Hej, ja rodziłam przez cc 21.04.04. Pojechałam jak do zwykłego porodu. Poród
      nie przebiegał prawidłowo - nikło tętno u maluszka - więc trafiłam na stół.
      Generalnie było ok, "kroił" mnie dr Uzar - mam bardzo ładną bliznę. Ponieważ w
      mooim przypadku było nie tak ze znieczuleniem - okazałam się bardzo odporna, w
      momencie wyciągania maluszka dostałam usypiacza. Ale tak było wspaniale. Mój
      mąż pilnował, żeby nam nie "podmienili" maluszka, potem jak go zabrali na górę
      to siedział przy mnie na sali pooperacyjnej i mówił do mnie, żebym się
      obudziła. Jeszcze wieczorem przynieśli do mnie Kacperka, ale ponieważ bardzo
      źle się czułam to JA poprosiłam, żeby zabrano go na noc. A następną dobę już
      był cały czas ze mną - oddałam go tylko na czas kąpieli.
      Opieka po porodzie jest wspaniała, tylko jedna położna jest bardzo oschła, ale
      również życzliwa. Po cc trzeba jak najszybciej wstać i choć ból jest straszny,
      to nie polecam środków pbólowych. Można wytrzymac i bez nich. Ogólnie -
      polecam. A zdjęcie szwów nic boli - nie daj się zastraszyć - masz uczucie
      jakbyś szybko przeciągała przez zaciśniętą dłoń cieniutki sznurek. Ani nie
      piecze, ani nie ciągnie. Ja bałam się strasznie, aż drżałam jak się położyłam
      do zdjęcia a tu szast prast i po krzyku. Życzę miłego pobytu w szpitalu i
      wytrwałości w pierwszych dniach po operacji.
      Pozdrawiam
      Aga

      w tu jest nasz maluszek: ww.kacperfiuk.republika.pl
    • Bardzo Wam dziękuję Dziewczyny. Dostałam już skierowanie na c.c. - mam się
      zgłosić do kliniki w najbliższą środę, juz się nie mogę doczekać ! Cieszę się,
      że macie dobre wspomnienia z tego szpitala. Niestety, ostatnio spotkałam
      dziewczynę, która po 3 latach od cesarki na Unii jest w II ciąży i w 32 t.c.
      zaczęła jej się rozchodzić blizna na macicy... Jej cesarkę robił dr Hajdasz. A
      ja słyszałam pozytywne opinie o dr Szmigiel i marzy mi się, zeby to ona mi
      zrobiła c.c.
    • Odgrzebałam ten wątek smile Cesarkę przeżyłam, pierwsze 3 dni ciężkie ale potem
      już super. Cieszę się, że nie rodziłam normalnie. Ale, niestety, muszę
      przyznać - pani anestezjolog jest ........... no brak słów po prostu sad(((((((
      Kłuła mnie 6 razy w kręgosłup (każde ukłucie poprzedzone "ukłuciem
      znieczulającym", czyli w sumie kilkanascie razy) i powiedziała, że jestem
      jednym na 100 przypadków, taki kręgosłup. Potem dowiedziałam się od dziewczyny
      która miała cc tuż przede mną, że jej powiedziała dokładnie to samo i też ją
      kłuła tyle razy. Koszmar po prostu ......

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.