Dodaj do ulubionych

C.C. na Unii Lubelskiej w Szczecinie

07.12.04, 11:57
Czy któraś z Was miała cesarkę na Unii Lubelskiej ? Będę wdzięczna za
podzielenie się wrażeniami - odnośnie przebiegu operacji, lekarza ją
wykonującego i opieki po.
Z góry bardzo dziękuję. Mam tam mieć cesarkę za około 2 tygodnie.
Edytor zaawansowany
  • 08.12.04, 11:47
    Witam livja, nie miałam co prawda cesraki, rodziłam naturalnie na Unii, ale
    bardzo miło wspominam ten poród i pobyt w szpitalu. Lekarze bardzo mili i
    kompetentni. Na Unii jest wiele cesarskich cięć i mają tam duże doświadczenie
    pod tym względem. Jest to szpital dla tzw trudnych ciąz. Moja ciąża przebiegała
    bez problemu i rodziłam tam z "ulicy" , bez protekcji itd. ale opieke porodową
    miałam super. Miło wspominam dok. Węgrzynowskiego i dok. Bilara. Połozne na
    oddziale połogowym też miłe. Zyczę zdrówka dla bobaska. Edyta
  • 08.12.04, 20:24
    Ja miałam smile 22.08.04 urodziłam Igorka smile Po 13 godzinach od odejścia wód i
    braku postępu porodu miałam CC. Szybciutko smile) Jestem b. zadowolona.
    Przepraszam, ale więcej teraz nie napiszę bo mały się przebudził.

    Pozdrawiam
  • 08.12.04, 21:10
    Sam przebieg CC wyglądał następująco:
    Pani anestezjolog chyba miała kiepski dzień, bo miała kłopoty wbiciem się w
    kręgosłup ( jak się później okazało nie tylko mi smile). Najperw znieczulają
    miejsce nakłucia, także ból wcale nie jest taki okropny. Jak już w końcu jej
    się udało, czujesz ciepełko od krzyża w dół... Kładą placuszkiem na stole i za
    kilka chwil dzidzia jest na świecie. Przebiegu zabiegu nie widzisz, bo masz
    zasłonkę. Mi nie kładli małego na brzuchu, w sumie cały zabieg byłam w
    koszuli smile, nie wiem czy innym kładą tak jak to się czyta w książkach i innych
    poradnikach i czasem na forum. Zabierają maluszka do innego pomieszczenia a
    Tobie wszystko czyszczą i zaszywają. Mnie "kroiły" dwie lekarki. Jedna stoi z
    prawej druga z lewej strony... Widać to szczególnie po bliźnie, która była
    bardziej doświadczona smile Po wszystkim zawożą cię do drugiego pokoju i sobie
    spokojnie leżysz. Na opiekę nie narzekam. Co kilka chwil przychodzą, podają
    kroplówki, pytają o samopoczucie. Jak znieczulenie już puszcza, można dostać
    zastrzyk przeciwbólowy ( to chyba bardiej bolało od tej rany). Po ok. 6
    godzinach wstajesz z wyrka żeby się troszkę ruszyć i umyć. Ciężko, ale da się
    wytrzymać. Po tych zabiegach zabierają już na Oddział Połogowy. A tam to już
    loteria na jaką położną (pielęgniarkę) trafisz. Raz lepiej raz gorzej. Ja
    akurat na tą pierszą zmainę traiłam extra. Wszystko mi wytłumaczono, podłączono
    kroplówkę i spanko... Co jakiś czas mierzenie ciśnienia, zmiana kroplówki,
    zastrzyk... Dzidzi nie widziałam sad Dopiero następnego dnia jak chłop z wizytą
    się pojawił przywiózł małego. Nie karmiłam przez pierwsze 3 doby ze względu na
    antybiotyk.
    Jeśli planowałaś rodzić z mężem (lub nie mężęm):
    nie jest obecny na sali, może stać za drzwiami które są szkalne, tak że
    widzicie się nawzajem. W momencie kiedy zabierają dziecko do drugiego
    pomieszczenia do badania, może przeciąć pępowinę, zostawiają specjalnie taką
    dłuższą, żeby tatuś mógł przeciąć. Można porobić zdjęcia, pielęgniarki też
    pstrykają smile)))
    Po CC jesteś w szpitalu 5 dób (jeśli wszystko w porządku z Tobą i dzidziusiem).
    W dniu wyjścia zdejmują szew... jednym pociągnięciem brrrr.
    Ja jestem b. zadowolona z pobytu na Unii..

    Ufff jeśli masz jeszcze jakieś pytania to odpowiem....
    Może troszkę chaotycznie opisane, ale chyba zrozumiale smile

    Pozdrawiamy i życzymy zdrowego maluszka.

    Iza i Igor
  • 09.12.04, 12:34
    Hej, ja rodziłam przez cc 21.04.04. Pojechałam jak do zwykłego porodu. Poród
    nie przebiegał prawidłowo - nikło tętno u maluszka - więc trafiłam na stół.
    Generalnie było ok, "kroił" mnie dr Uzar - mam bardzo ładną bliznę. Ponieważ w
    mooim przypadku było nie tak ze znieczuleniem - okazałam się bardzo odporna, w
    momencie wyciągania maluszka dostałam usypiacza. Ale tak było wspaniale. Mój
    mąż pilnował, żeby nam nie "podmienili" maluszka, potem jak go zabrali na górę
    to siedział przy mnie na sali pooperacyjnej i mówił do mnie, żebym się
    obudziła. Jeszcze wieczorem przynieśli do mnie Kacperka, ale ponieważ bardzo
    źle się czułam to JA poprosiłam, żeby zabrano go na noc. A następną dobę już
    był cały czas ze mną - oddałam go tylko na czas kąpieli.
    Opieka po porodzie jest wspaniała, tylko jedna położna jest bardzo oschła, ale
    również życzliwa. Po cc trzeba jak najszybciej wstać i choć ból jest straszny,
    to nie polecam środków pbólowych. Można wytrzymac i bez nich. Ogólnie -
    polecam. A zdjęcie szwów nic boli - nie daj się zastraszyć - masz uczucie
    jakbyś szybko przeciągała przez zaciśniętą dłoń cieniutki sznurek. Ani nie
    piecze, ani nie ciągnie. Ja bałam się strasznie, aż drżałam jak się położyłam
    do zdjęcia a tu szast prast i po krzyku. Życzę miłego pobytu w szpitalu i
    wytrwałości w pierwszych dniach po operacji.
    Pozdrawiam
    Aga

    w tu jest nasz maluszek: ww.kacperfiuk.republika.pl
  • 10.12.04, 10:05
    Bardzo Wam dziękuję Dziewczyny. Dostałam już skierowanie na c.c. - mam się
    zgłosić do kliniki w najbliższą środę, juz się nie mogę doczekać ! Cieszę się,
    że macie dobre wspomnienia z tego szpitala. Niestety, ostatnio spotkałam
    dziewczynę, która po 3 latach od cesarki na Unii jest w II ciąży i w 32 t.c.
    zaczęła jej się rozchodzić blizna na macicy... Jej cesarkę robił dr Hajdasz. A
    ja słyszałam pozytywne opinie o dr Szmigiel i marzy mi się, zeby to ona mi
    zrobiła c.c.
  • 10.12.04, 20:59
    ooo mi właśnie robiła dr Szmigiel smile Zapomniałam jej nazwiska wcześniej. Blizna
    po tej stronie, którą mi szyła wygląda super... Może ta druga połowa też tak z
    czasem się zagoi smile) Bardzo konkretna doktor. Trzymam kciuki.
  • 26.03.05, 20:32
    Odgrzebałam ten wątek smile Cesarkę przeżyłam, pierwsze 3 dni ciężkie ale potem
    już super. Cieszę się, że nie rodziłam normalnie. Ale, niestety, muszę
    przyznać - pani anestezjolog jest ........... no brak słów po prostu sad(((((((
    Kłuła mnie 6 razy w kręgosłup (każde ukłucie poprzedzone "ukłuciem
    znieczulającym", czyli w sumie kilkanascie razy) i powiedziała, że jestem
    jednym na 100 przypadków, taki kręgosłup. Potem dowiedziałam się od dziewczyny
    która miała cc tuż przede mną, że jej powiedziała dokładnie to samo i też ją
    kłuła tyle razy. Koszmar po prostu ......

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.