Dodaj do ulubionych

Solec - po remoncie?

24.01.05, 11:47
Dziewczyny, czy któraś z Was ma jakieś wiadomości jak wygląda oddzial na
Solcu po remoncie. Slyszalam, że wcześniej bylo tam po prostu okropnie. Może
któraś więc byla już tam na "wizytacji" albo już rodzila w nowych warunkach?
Czy komfort się podniósl? Jak z salami pojedyńczymi?
Edytor zaawansowany
  • malynia100 24.01.05, 12:10
    Solec nigdy nie będzie drugą św. Zofią bo nie ma tam na to miejsca, a moim
    zdaniem jest to zupełnie nie potrzebne. Rodziłam na Solcu przed remontem i nie
    uważam, żeby tam było 'okropnie'. Najważniejsza dla mnie była fachowość
    personelu, nie morelowe ściany i indywidualne sale.
    Ważne dla mnie też było to, że weszłam praktycznie 'z ulicy', nie musiałam za
    nic płacić, a personel z panią ordynator włącznie, skakał przy moim porodzie
    jakbym tam miała nie wiem jakie znajomości...

    W lipcu też mam zamiar tam rodzić i chcę się tylko zorientować jak się zmienił
    skład lekarski, bo wiem, że dr Sarnowska nie jest już ordynatorem.

    Pojedyncze pokoje po porodzie i wysoki standard jest też w szpitalu na
    Starynkiewicza. Każda doba oczywiście odpowiednio płatna.
    Pozdrawiam.
  • olga3025 24.01.05, 16:01
    Zgadzam się, że fachowość personelu jest najważniejsza ale na prawdę nie ważny
    jest komfort? Na to wychodzi, że można urodzić byle gdzie oby tylko polożna i
    lekarz się spisali. Dziwne podejście. Dla mnie jednak jest ważna i opieka i
    otoczenie w którym się znajduję. Sam poród jest stresogenny, a wąska, obrapana
    klitka i druga rodząca za parawanem chyba nie pomagają zbytnio w jak
    najszybszym przyjściu dziecka na świat. Chyba, że chce się urodzić, byle jak
    najszybciej stamtąd uciec.
    Pozdrawiam.
  • malynia100 25.01.05, 10:55
    Nie wiem skąd masz informacje o 'wąskiej obdrapanej klitce'?
    Komfort jest też ważny ale wierz mi - będziesz miała w nosie czy ktoś gdzieś
    tam za dwoma ścianami rodzi czy nie - nawet nie usłyszysz jej krzyków, bo
    będziesz skupiona na sobie i ważne będzie tylko to, czy dobrze się Tobą wszyscy
    zajmują.
    Łóżka porodowe są bardzo nowoczesne, sterowane na wszystkie strony. Zaraz obok
    łóżka są szafki i rzeczywiście nie ma tam bardzo dużo miejsca, ale jeśli musisz
    być podpięta do KTG, to ten sprzęt musi być blisko Ciebie. Jesteś zasłonięta
    parawanem, ale intymność jest zapewniona. Jest czysto, ładnie, nie ma żadnych
    odrapanych ścian smile Błyszczące kafelki, a na górze pomalowana ładnie ściana.
    Jeśli zapada decyzja o cesarce - dzięki temu parawanowi - jest do Ciebie łatwy
    dostęp - natychmiast przenoszą Cię na łóżko, i przewożą 10 m do sali
    operacyjnej (chyba, że idziesz o własnych siłach).

    Co do Twojego ostatniego zdania - na pewno chciałam jak najszybciej znaleźć się
    w domu smile Ale nie ze względu na złe warunki, po prostu w domu jest zawsze
    najlepiej smile

    Dodam jeszcze tylko - pediatrzy, neonatolodzy - super, super, super! Badają
    dziecko przy pacjentkach w sali. Wszystko wyjaśniają. Dziecko jest zabierane
    tylko i wyłącznie do badania krwi (możesz iść i patrzeć na pobieranie krwi) i
    ew. na szczepienia. Chyba, że chcesz 'odpocząć' od dziecka smile Możesz zawsze
    poprosić, żeby pielęgniarki zajęły się Twoim maluchem. Ty wtedy śpisz/kąpiesz
    się/odpoczywasz...

    Życzę powodzenia i trafnych wyborów.
  • mkacperka 25.01.05, 09:44
    Malyniu100 zgadzam sie z Tobą calowicie że ważna jest fachowość i podejście
    personelu, ja też rodział na solcu przed remontem i wcale nie było tam
    tak "okropnie", fakt że łazienka i toalety były kiepskie ale sale wcale nie
    były złe, ja leżałam na dużej sali gdzie było 5 łóżek i wcale przez to nie było
    tłoczno bo sala była naprawdę duza, wiem że są też i trochę mniejsze sale bo
    moja kolezanka leżała właśnie na takiej, było troszkę ciasno ale nie nażekała,
    a ja swój poród i pobyt w tym szpitalu wspominam dobrze wiec nie rozumiem
    dlaczego tak wszyscy nażekają, przecież przed porodem można iść zobaczyć
    oddział i wtedy zdecydować czy sie chce tam rodzić, ja byłam, widziałam i
    atmosfera i personel bardzo mi się podobały dlatego tez zdecydowałam tam rodzić
    i wcale tego nie żałuję.
  • kika_78 25.01.05, 11:00
    i obejrzeć oddział, czy tylko w ramach szkoły rodzenia ???

    Karolina
  • malynia100 25.01.05, 11:14
    my z mężem weszliśmy z ulicy. Trzeba sobie na dole w automacie kupić
    ochraniacze na buty, żeby móc obejrzeć porodówkę.

    Pamiętam, że już jak leżałam na łóżku porodowym (jeszcze przed akcją porodową)
    położna weszła do mnie i zapytała uprzejmie czy mogłaby na chwilę zajrzeć para
    zainteresowana porodem na oddziale. Nie miałam nic przeciwko temu smile
    Jest jednak duża szansa, że jedno łóżko porodowe będzie wolne i wszystko sobie
    dokładnie obejrzysz.
  • agadj 25.01.05, 11:14
    Troszke sie dziwie Waszym wypowiedzia. Olga3025 napisała:

    > Dziewczyny, czy któraś z Was ma jakieś wiadomości jak wygląda oddzial na
    > Solcu po remoncie.
    A praktycznie zadna z Was nie wypowiedziala sie na temat warunkow panujacych
    obecnie na Solcu. Tak sie sklada, ze dwa tygodnie temu, zaraz po oddaniu
    oddzialu bylam tam wraz z mezem. Oprowadzila nas Pani Komosa po nowooddanych
    salach. Duze przestronne pomieszczenia, cztery oddzielne sale z nowym
    nowoczesnym wyposazeniem. Kazda sala pomalowana na inny kolor, od tego rowniez
    sie nazywaja np morelowa. Dwie sale wyposazone w wanny dla dwoch pozostalych
    lazienka znajduje sie na przeciwko. Pomieszczenia, ktore dotychczas pelnily
    funkcje porodówki obecnie sa pomieszczeniami do diagnostyki, tam sie odbywa
    wywiad, badanie i przyjecie na oddzial.
    Oddzial jest bardzo ladnie odmalowany w pastelowych kolorach. Ogolne wrazenie
    jest batdzo dobre.
    DLATEGO ZAMIAST GLOSIC NIESPRAWDZONE OPINIE PROPONUJE SIE WYBRAC NA ODDZIAL I
    DOKONAC WERYFIKACJI POSIADANEJ WIEDZY NA TEMAT ODDZIALU NA SOLCU.
    Pozdrawiam.
  • malynia100 25.01.05, 11:21
    No proszę smile Nawet są morelowe ściany smile
    Cieszę się, że napisałaś.
    Dzięki agadj!
  • agab72 25.01.05, 11:21
    agadj - ale się cieszę, żenapisałaś.
    Ja termin mam wprawdzie dopiero na lipiec, ale już zbieram informacje.
    Bardzo poważnie myślę o Solcu i wcześniejsze opinie, że po remoncie nic się nie
    zmieniło troszkę mnie przestraszyły ponieważ wiązałam z tym remontem spore
    nadzieję.
    Teraz widzę jednak, że czym prezej muszę udać się tam sama i problem będzie z
    głowy smile)

    Aga
  • borotka 25.01.05, 11:17
    przeczytałam Twoje pytanie oraz negatywną opinię "kawusi". Ja rodziłam we
    wrześniu 2004 - heh, i nie wiem czy to już PO czy PRZED tym remontem. Na pewno
    dziewczyna ma trochę racji - ale wszystko zależy od punktu widzenia. Na Solcu
    na pewno nie jest "milusio" i przytulnie, ale to jest po prostu szpital, gdzie
    najchętniej idzie się na cztery dni urodzić dziecko i już (pozytywne
    nastawienie często się sprawdza) Domyślam sie, że stwierdzenie "fachowy
    personel" jest nieco zimne,ale z drugiej strony - gwarantuje spory komfort
    psychiczny. Warunki na salach i w łazienkach może i pozostawiają sporo do
    życzenia, ale są wystarczające: jest czysto i ciepło, a to jest najważniejsze
    dla maluchów. Ten brak sterylności pokazuje że bez obaw możesz zabrać
    dzidziusia do domu, gdzie przecież nie zlewasz wszystkiego lizolem ;o)
    POlecam też pobyt na wspólnej sali - szczególnie przy pierwszym dziecku:
    wymiana informacji z innymi matkami jest bardzo cenna.
    Ze swoim synkiem spędziłam tam tydzień (zakażenie) i ogólnie - jestem bardzo
    zadowolna - tzn. całkiem świadoma wad tego szpitala, spokojnie mogłabym tam
    rodzić ponownie :o)
  • agadj 25.01.05, 11:20
    Remont na Solcu zakonczyl sie 10 stycznia 2005 i wszelkie opinie na temat
    oddzialu dotyczace pobytu przed ta data nie sa zwiazane z tematem na tym poscie.
  • olga3025 25.01.05, 12:25
    Dzięki wielkie za te slowa, bo na sąsiednim forum kawusia bardzo zjechala
    Solec - z tego co zrozumialam obecny, po remoncie.
    Niestety, nie mogę się zgodzić z większością opinii, że do szpitala idzie się
    tylko po to aby urodzić i w związku z tym nie ma co patrzeć na warunki. Ja
    poprzednio rodzilam na Karowej (malyniu więc wiem na czym polega cala akcja
    porodowa i uwierz mi, że bardzo ważny jest wówczas spokój, bez krzyczącej obok
    za parawanem drugiej rodzącej) ale, niestety, moja lekarka pracuje teraz na
    Solcu więc dlatego rozpatruję ten oddzial. Na Karowej mialam osobny pokój,
    przytulny, dobre nowoczesne lóżku, ktg mialam podlączone ale jakoś można to
    wszystko bylo ustawić w tym pokoju to tak aby nie bylo ciasnoty. Na opiekę też
    nie mialam tam co narzekać. Wtedy, kilka lat temu krytycznie podeszlam do
    warunków panujących na warszawskich oddzialach polożniczych i teraz też tak
    zrobię.
    I uwierzcie mi dziewczyny, nie jest tak, że ważna jest tylko fachowa opieka.
    Znajoma rodzila na Czerniakowskiej - byla bardzo zadowolona ale gdy odwiedzila
    nieco później oddzial św. Zofii stwierdzila, że zdecydowanie drugie dziecko
    urodzi na Żelaznej. Trzeba porównywać i wymagać, a nie poddawać się zasadzie
    byle jak bo każda kobieta przez to przechodzi. 20 lata temu każd rodzila sama,
    bez możliwości obecności partnera i co bylo OK?
  • lolalilu 25.01.05, 21:01
    Olga, ale czego poza fachowym personelem można się spodziewać po tak zadłuzonym
    szpitalu jak szpital na Solecu... I tak dobrze, że "odświeżyli" nieco oddziały.
    Nie należy też porównywać szpitali monospecjalistycznych (zajmujących się tylko
    jedną dziedziną) jak m.in. Karowa, Żelazna, Inflancka, Madalińskiego ze
    szpitalem, w którym położnictwo jest tylko oddziałem w multispecjalistycznym
    szpitalu... Na co innego się w takich placówkach kładzie nacisk.

    Znają c sytuację Szpitala na Solcu nie powinno się oczekiwać zbyt wiele (po
    standardzie oddziału).
    --
    pozdrawiam
    Lola
  • mama_olusia 31.01.05, 09:27
    Nie zgadzam sie z Tobą. Wg mnie Solec nie jest gorszy od Karowej. Właśnie w
    tych "wyspecjalizowanych" szpitalach często traktuje sie rodzące jak
    maszynki... jedna za drugą na porodówkę.... jak na taśmociągu. Ja na Karowej w
    bólach spędziłam kilka godzin na izbie przyjęć bo nie mogli się zdecydować czy
    rodzę czy nie. W dużej mierze dzięki mojemu uporowi dziecko żyje !!!! Bo
    uparłam się, że rodzę, w końcu odesłali mnie na Solec i tam miałam cesarkę bo
    dziecko było owinięte pępowiną i przez to trochę niedotlenione!!!! Gdybym
    wróciła do domu to nie wiadomo czy bym zdążyła !!!!
    Jeśli będę rodziła kolejne dziecko to tylko na Solcu. Tam są prawdziwi lekarze
    z "duszą"

    Pozdrawiam
    Marta i Oluś
  • borotka 26.01.05, 09:51
    no właśnie o to chodzi! co akurat Ciebie uspokoi psychicznie :o)
    mi taki komfort zgotowała żywa gotówa, którą miałam przy sobie w torbie, tj. 6
    stów na ewentualne znieczulenie ;o)))) Nie użyłam tych pieniędzy, zresztą nie
    wymagaliby przecież opłaty w trakcie porodu!!! Ale mi świadomośc pomagała! ;o)))
    A krzyki obok? Fakt - potrafią być deprymujące
    Ale skoro to drugi - szybkiego porodu życzę! :o)
  • olga3025 26.01.05, 10:23
    Dzięki Borotka. Mam nadzieję, że faktycznie drugie nie będzie za bardzo zwlekać
    z przyjściem na świat ale i tak będę szukać i oczekiwać pewnego
    poziomu "uslug". Byc może, najprawdopodobniej, skończy się to tak, że tylko
    kasa zapewni ten komfort. Zresztą chyba nie jest realne inne wyjście.
  • malynia100 26.01.05, 14:21
    Olga - kawusia skrytykowała przede wszystkim ginekologię na Solcu. O
    położnictwie napisała, że było tam gorąco i to wszystko.
    Do szpitala idzie się 'aż' nie 'tylko' po to żeby urodzić.

    Nigdy się nie zrozumiemy, bo po prostu każda z nas ma inny próg wymagań co do
    warunków, w których czuje się komfortowo. Piszesz 'Uwierz, że bardzo ważny jest
    spokój bez krzyczącej obok drugiej rodzącej' Wierzę, że dla CIEBIE jest to
    bardzo ważne smile Uwierz, że dla mnie nie smile Ja na Solcu czułam się bardzo
    komfortowo fizycznie, psychicznie, w czasie porodu i po nim. Rodziłam w sumie
    16 godzin, a wspominam to bardzo dobrze.

    Podczas mojego porodu urodziły cztery inne kobiety, ruch był straszny, ale
    czułam się bardzo dopieszczona smile (Jedna z dziewczyn od przyjazdu do szpitala
    urodziła w jakieś 20 minut. Okazało się, że przy tak kosmicznie szybkiej akcji -
    rozeszła jej się kość łonowa. Nic bardziej psychicznie nie pomaga jak fakt, że
    ortopeda jest na miejscu.)
    Chyba najbardziej cieszy mnie to, że poza ZZO nie zapłaciłam tam za nic.

    Rozumiem, że masz na myśli przytulny osobny pokój w którym rodziłaś? Dla mnie
    najważniejsza podczas porodu była intymność, a tą miałam zapewnioną. Natomiast
    po porodzie - cieszyłam się, że mogę pogadać z innymi świeżo upieczonymi
    mamami smile Jakbym była w jedynce to by mi było smutno.

    Nie wiem czemu uważasz, że każdy kto ma inne zdanie od Twojego, poddaje się
    zasadzie "byle jak bo każda kobieta przez to przechodzi". Bardzo świadomie
    wybrałam szpital na Solcu wcześniej, a Karowa i św. Zofia to dla mnie szpitale,
    od których należy się trzymać z daleka smile Każda kobieta ma swoje zdanie,
    podejście, gust i zawsze wybierze tak, żeby jej było dobrze, czego oczywiście
    Tobie też życzę.

    Pojedź tam po prostu i wtedy napisz co Twoim zdaniem jest nie do przyjęcia w
    kwestii wyglądu oddziału, bo jeśli jest tam Twoja dr prowadząca, to rozumiem,
    że tylko to powstrzymuje Cię przed decyzją o porodzie w tym szpitalu.
  • olga3025 26.01.05, 15:26
    Masz w jednym rację - każdy ma inny próg wymagań. Nie widzę powodów by od razu
    godzić się na zaistnialą sytuację, bo przy zerowych wymaganiach nie zmieni się
    nic. Gdyby kilka lat wcześniej kobiety nie zaczely wymagać poszanowania ich
    potzreb, to nie byloby Żelaznej, Karowej czy odremontowanego Solca. Wcześniej
    przecież też w wielu placówkach byla fachowa opieka a rodzilo się na kilku
    osobowych salach. Dlatego mam wrażenie, że wiele z was poddaje się tej myśli,
    że skoro inne urodzily w takich warunkach to i ja mogę. Ja natomiast po prostu
    uważam, że od otoczenia trzeba więcej wymagać. Może wynika to zmojego poczucia
    estetyki, nie wiem. Wiem, że nie można się tak latwo poddawać i trzeba szukać i
    egzekwować spelnienia swoich oczekiwań.
    Podobno bardzo dobra ekipa lekarska jest też w Praskim. Ciekawe dlaczego tak
    malo dziewczyn zachwyca się tą placówką...
  • malynia100 27.01.05, 11:35
    Osobiście uważam, że mam we wszystkim rację smile)

    Co Więcej - myślę, że Ty też masz rację smile

    Każdy ma swoją i dlatego nasuwa mi się wniosek, że pytanie na forum o odczucia
    pacjentek po pobycie w danym szpitalu ma wątpliwy sens. Właśnie ze względu na
    ten próg wymagań, na skrajny subiektywizm odczuć w sytuacji ekstremalnej jaką
    jest poród i tysiąc innych rzeczy, które będziemy zawsze odbierać po swojemu.

    Jedno co mnie niepokoi w Twoich wypowiedziach to ciągłe podkreślanie 'zerowych
    wymagań', 'odrapanych ścian', 'byle jakiego porodu', 'godzenia się na
    zaistniałą sytuację' itp jakby kobiety rodzące np. w opisywanym Solcu były
    uciemiężonymi, bezwolnymi, nieoświeconymi i prymitywnymi kobietami bez godności
    i szacunku do samych siebie.

    W innym wątku napisałaś, że tak jak kawusia chcesz, żeby dobrze zajęto się Tobą
    podczas porodu i po porodzie w dobrych warunkach i otoczeniu. Ja mogę napisać,
    że na Solcu właśnie super zajęto się mną podczas porodu i po porodzie w bardzo
    dobrych warunkach i otoczeniu. Było czysto, pachnąco, miło, z choinką swiecącą
    w korytarzu i kolędnikami w pierwszy dzień świąt.
    Rzeczywiście nic więcej nie wymagam od szpitala opłacanego z moich składek
    zdrowotnych (swoją drogą 12.000 rocznie to też niemało...). Otoczenie, wygląd,
    estetyka i choćby zapach na korytarzu oddziału ma dla mnie ogromne znaczenie.
    Być może właśnie dlatego nie rodziłam w szpitalu Praskim, który odstręczał
    swoim wyglądem.
    Z drugiej strony - przytulny pojedynczy pokoik z prywatną łazienką, telewizorem
    i wanną z hydromasażem to już coś, co jest luksusem, za który powinno się
    dodatkowo płacić. Nie chciałabym, żeby moje podatki były na to wydawane, więc
    niech szpital we własnym zakresie zbiera na to fundusze. Nie widzę w tym nic
    złego.

    Dodam jeszcze, że jestem absolutnie niepoprawną optymistką i wierzę, że mimo
    całego zamieszania wokół służby zdrowia, kiedyś w naszym kraju wszędzie będzie
    w szpitalach inne podejście do pacjenta i placówki będą dążyć do standardów
    europejskich/światowych dot. wyglądu oddziałów i komfortu pacjenta. Nie
    porównujmy tego co było za PRL'u i co jest teraz. Zmienia się, będzie się
    zmieniać i miejmy nadzieję, że tylko na lepsze.
  • olga3025 27.01.05, 12:20
    Wiesz co malynia, po raz pierwszy chyba się z Tobą zgodzę. Masz rację jest to
    subiektywna kwestia odczuć.
    Chodzilo mi o to m.in., że jednak większość dziewczyn niepotrzebnie robi z
    siebie takie "matki-polki". Owszem, zgadzam się, że fachowość i dziecko są
    najważniejsze ale otoczenie - do cholery - też. Szczerze mówiąc wczoraj bardzo
    obruszyla mnie wypowiedź na sąsiednim forum niejakiej "anety", która niemal
    stwierdzila, że placąc i oczekując wyższego standardu uslug, kierując się tutaj
    zdrowym egoizmem od razu klasyfikujesz się gorzej jako matka, że będziesz mniej
    kochala swoje maleństwo itp bzdury.
    Masz rację, że to co dla mnie jest obskurne, dla innych będzie do przyjęcia.
    Dla jednych już do przyjęcia jest praski, a dla innych ten pulap już nie
    spelnia pewnych wymagań. Dla mnie poprzednie warunki, jakie panowaly na Solcu
    nie spelnialy tych kryteriów. Dlatego tak się dopytuję o to jest dzisiaj.
    Oczywiście, wybiorę się sama aby je zobaczyć, bo tylko wtedy tak na prawdę będę
    mogla zdecydować czy mi to odpowiada czy nie.
    Jeżeli innym nie przeszkadzają takie warunki jak panują w szpitalach, to ich
    sprawa. Jednak byloby chyba też milo, gdyby w przypadku jeśli gotowa jestem
    więcej zaplacić - ale nie aż tak wiele jak np. w Damianie - mialabym szerszy
    wybór niż tylko Żelazna czy Karowa.
    Z drugiej strony, jeśli o coś się nie walczy, o czymś się nie mówi to ciągle to
    będzie luksusem - jak choćby zzo, za które trzeba ekstra doplacać. Luksusem
    dlugo też byla obecność męża przy porodzie - powoli się to zmienia, ciekawe
    dlaczego...
    Dlatego moim zdaniem trzeba mówić o tym wszystkim, wtedy rodzi się jakaś
    szansa, że kolejne placówki będą staraly się dorównać tym lepszym, "bogatszym"
    i podwyższać standard swoich uslug.
  • malynia100 27.01.05, 12:58
    to prawda - aneta się zagalopowała

    Jestem od tygodnia permanentnie zżerana przez ciekawość jak Solec teraz
    wygląda. Nie wiem czy nie wskoczę w auto i nie pojadę obejrzeć smile
    Dopytam też o ceny - może w tym temacie też coś się zmieniło.

    Postaram się też zdobyć namiary położnej Bożenki - cud kobiety.

    Pozdrawiam,
    m.
  • olga3025 27.01.05, 13:37
    Nieoficjalny cennik - z jakiegoś innego forum - wygląda następująco:
    poród rodzinny - bezplatny (na pewno?)
    pokój 1 osobowy - 150 zl/doba (jest taka możliwość?)
    polożna - 600 zl
    zzo- 400 zl.
    Mam tu dwa znaki zapytania. Nie weryfikowalam jeszcze tego cennika, więc nie
    daję na niego gwarancji.
    Pozdrawiam
    O.
  • malynia100 27.01.05, 14:44
    Rachu ciachu i po wizycie na Solcu smile
    Cennik jest następujący:
    poród rodzinny - bezpłatny (na pewno)
    pokój 1-osobowy - 150 zł/dobę (jest jedna jedynka, więc jeśli by była zajęta
    to nie będzie tej możliwości)
    prywatna położna 600 zł
    zzo - 600 zł

    Niestety mojej ukochanej położnej Bożenki już tam nie ma - nie pracuje sad W
    takim wypadku nastawię się pozytywnie na położną z dyżuru.

    Są 4 dodatkowe sale porodowe - kolorowe, full miejsca dookoła, dwie są z
    łazienkami, dwie mają dostęp do łazienki na przeciwko sali (tylko na użytek
    rodzących).

    Martwi mnie jedna rzecz - są dodatkowe 4 sale porodowe, ale nie zmienili składu
    dyżuru. Nadal na dyżurze są dwie położne. Jeszcze nigdy im się nie zdarzyło
    żeby więcej niż dwie pacjentki rodziły w tym samym czasie, ale co jeśli się
    jednak tak zdarzy? Dlatego zaczęłam myśleć o prywatnej położnej, ale bez
    Bożenki to nie wiem na którą się zdecydować. Komosy nie lubię, pozostałych nie
    znam.

    PS. Najchętniej rodziłabym w sali malinowej wink
  • olga3025 27.01.05, 15:01
    Sale porodowe 1 osobowe są liczone jako standard, czyli bezplatnie, czy jako
    usluga ekstra? Jakie są jeszcze "owoce" poza malinką wink
  • malynia100 27.01.05, 15:23
    Są jeszcze imbirowa (ściany ecru), cytrynowa i morelowa.
    Cytrynowa i morelowa mają łazienki, ale niestety nie mogłam ich zobaczyć, bo w
    salach były pacjentki. Malinowa i imbirowa mają dostęp do łazienki w korytarzu.
    Łazienki są albo odnowione (jak najbardziej są kabiny prysznicowe) albo
    zupełnie nowe (właśnie te przy salach porodowych).

    Specjalnie zapytałam czy na pewno pojedyncze sale są bezpłatne i starsza
    położna, pani Katarzyna Milej to potwierdziła. Nie ma tam takiego obłożenia,
    żeby wszystkie 4 sale były zajęte i trzeba było przyjąć poród w sali ogólnej.
    Pani wyraziła się tak: "teraz rodzimy tylko w tych pojedynczych".

    aha - w malince jest też narożna wanna z hydromasażem (hihi) A dopiero co
    pisałam, że uważam to za luksus big_grin

    Pozdrawiam,
    m.
  • redorek 28.01.05, 07:12
    Łazienki w tych dwóch których nie widziałaś sa zupełnie milusie, kibelek jest i
    bodajże kabina prysznicowa. Nie pamietam dobrze (duzo wrazeń na wizytacji, nie
    sposób zapamietać było wielkości łazienki...) ale chyba były dość spore, tzn.
    słonica z brzuchem nie bedzie sie ocierać o sciany.....
    Te nowe sale maja tez nowe łóżka, takie ze specjalnej "skórki", która nie poci
    sie podczas akcji porodowej!!
  • olga3025 28.01.05, 11:19
    Czyli widzicie można czegoś wymagać także od zwyklej placówki zdrowia. A czy
    nie jest wam od razu przyjemniej, że w takich warunkach będziecie rodzić?
    Jeszcze jedno - czy może któraś z was, wie coś bliżej o oddziale poporodowym?
    Tam też byle remont? Coś się zmienilo. Generalnie ilu osobowe są tam sale, jak
    stan czystości toalet, lazienek... Mam nadzieję, że zmiany nie skończyly się
    tylko na porodówce smile
  • malynia100 28.01.05, 12:00
    remontowany był cały oddział i to co pisałam o łazienkach dotyczyło wszystkich,
    tych poporodowych też.
    Niestety tak jak myślałam - po stworzeniu dodatkowych 4 sal porodowych, na tym
    samym oddziale są tylko 2 sale 4-osobowe dla położnic oraz jedna sala, niestety
    bardzo ciasna dla kobiet po cc (3 łóżka), ale wydaje mi się, że tam się spędza
    pierwszą dobę po cięciu.
    Pozostałe łóżka dla położnic są na ginekologii i przyznam się bez bicia, że
    przeleciałam jak huragan przez położnictwo, a na ginekologię już nie miałam
    czasu zajrzeć. Obawiam się, że może nie być różowo...
  • afryka13 29.01.05, 23:44
    ja widziałam cytrynową salę smile
  • mama_lukaszka 06.02.05, 22:23
    Jak ja przyjechałam rodzić na Solec dwa lata temu to okazało się, że jestem
    piąta. Przez dwa miesiące które tam spędziłam na patologii nie było takiego ruchu!
    Jeśli nie zmienili osady dyżurów to istotnie kiepsko.
    Zmartwiaś mnie wiadomością, że pani Bożenka już tam nie pracuje. Mam termin na
    12 maja 2005 i chciałam tam z nią rodzić.

    pozdrawiam

    mama lukaszka i brzuszka
  • olga3025 26.01.05, 15:28
    A jeszcze jedno. Oczywiście zanim ostatecznie wybiorę ten szpital czy inny to
    wcześniej przejadę się tam na wycieczkę aby warunki poznać "naocznie". To nie
    podlega żadnej dyskusji.
  • aniolek78 26.01.05, 10:33
    nie rozumiem i nie zrozumiem po co w tak mało przyjemny sposób wymieniacie ze
    soba uwagi na temat szpitala....zawsze ile jest nas tyle bedzie opinii i nie
    trzeba sie sprzeczac tylko uszanowac albo po prostu zignorowac...i tak mamy
    maja problemy na głowie i takie wymiany zdan chyba nie sa za bardzo potrzbne smile
    ja co prawda po remoncie oddziału nie widziałam(wybieram sie w najblizszym
    czasie)ale zamierzam rodzic na solcu bo mam do tego szpitala blisko i juz raz
    miałam przyjemnosc tam lezec(w bardzo dla mnie nieprzyjemnej sprawie...smile
    takze przyszłe i obecne mamy nie stresujmy sie na wzajem bo nie ma to
    najmniejszego sensu...powinnyśmy sie przeciez wspierac a nie krytykowac...
    pozdrawiam
    --
    lilypie.com/days/050302/4/0/1/+1
    gg 2652539
  • koma.edziecko 28.01.05, 11:54
    W poniedziałek się tam wybieram,to postaram się zdać relację mnie interesuje
    głównie poporodowy bo mam mieć cc.
    --
    Moja Fasolka smile
  • kluseczka74 29.01.05, 10:23
    Hej
    Byliśmy wczoraj na Solcu. Byłam, widziałam, zdecydowałam się. Oprowadzała na
    sławna pani Komosa. Krótko zwięźle i na temat. Oglądaliśmy salę ( chyba
    morelową - ja bym określiła to łososiowa hihihihihi). Wygląda to ok. Mam
    porównanie bo ciążę miałam prowadzoną na Żelaznej i leżałam tam dwa razy.
    Oczywiśćie luksusów na Solcu nie ma ale jeśli nie muszę płacić to wymagać
    niewiadomo czego też nie mogę. Dla mnie to proste. Były różne mankamenty - typu
    wczoraj była nieczynna winda a porodówka jest na II piętrze - ze skurczami no
    nie fajnie ale napewno naprawią. Poza tym jak to w centrum problem co z
    samochodem?? Mam nadzieję, że mój dzielny mężczyzna sobie i z tym poradzi.
    Tak więc decyzja zapadła- Solec. Tylko kiedy????
    Pozdrawiam
    Kluseczka i Człowieczek 37tc i 3dni.

    src="lilypie.com/days/050219/4/25/1/+10" alt="Lilypie Baby Ticker"
    border="0" /></a>
  • mamaanieli 29.01.05, 11:14
    Rodziłam na Solcu dwa razy - pierwszy raz w 2002 roku, kiedy nawet łóżka
    porodowe na ogólnej były stare. Drugi raz - w 2004 - wyremontowana ogólna
    porodowa. Za każdym razem leżałam potem w jedynce, tzw. ekologicznej (z tego co
    wiem teraz już jej nie ma) We wrześniu rodzę po raz trzeci i oczywiście na
    Solcu. Kochane kobitki, mówi Wam doświadczona mamuśka: nie liczy się wspaniała
    sala, łóżka z bajerami, kolorowa ściany i karuzela na korytarzu!!! Liczą się
    ludzie! Wspaniały personel (rodziliśmy z p. Krysią Komosą), dziećmi zajmowały
    się wspaniałe lekarki - pediatrzy. I to najważniejsze! teraz moją ciążę
    prowadzi dr Rak - v-ce ordynator. Mówił, że warunki sa super - trzy sale do
    porodów rodzinnych, sale o podwyższonym standarcie. I fajnie, bo szczerze
    mówiąc, mi najbardziej dokuczały toalety... Okropne były. Ale nawet gdyby ich
    nie było, i tak bym do niego wróciła. Pozdrawiam i polecam (szczególnie
    Kryśkę - chodziam do niej na szkołe roddzienia, a potem rodziłam z aparatem
    TENS - to dopiero ulga)
  • madaska 31.01.05, 14:28
    Witam,
    juz dawno zdecydowaliśmy się na Solec! po wypowiedziach foroskich jesteśmy
    teraz zdecydowani na 200%! właśnie dzisiaj mam pierwsze zajęcia w szkole
    rodzenia p.Komosy, jestem bardzo ciekawa jak będzie!?? z tego co wyczytałam,
    bardzo sobie chwalisz tą panią, a jak jej szkołę rodzenia? warto?
    pozdrawim ciepluchno
    madzia i kacperek (29t)
  • klubiale1 01.02.05, 08:49
    Też kończyłam szkołę u Komosy w 2003 roku. Zajęcia są naprawdę świetne.
    Ćiwczenia fizyczne dość męczące, ale warto bo dobrze przygotowują do porodu.
    Nauka opieki nad maluchem, kapanie, przewijanie, higiena pępką itd. Zachecanie
    do karmienia piersią, ale bez przymusu. Rozmowa z pediatrą. Filmy z porodów, w
    tym film z porodu w wodzie na Solcu z udziałem Komosy. rzeczowa informacja o
    przebiegu porodu i czego się spodziewać w poszczególnych fazach - ważne i dla
    kobiety rodzącej i dla taty towarzyszącego przy porodzie. Informacje o wyprawce
    i rzeczach potrzebnych w szpitalu.
    Tylko jak dla mnie Komosa jest trochę zbyt oschła i mało delikatna. Z jednej
    strony to dobrze, bo mobilizuje do wysiłku, ale ja osobiście nie chciałabym jej
    mieć przy porodzie. Ale to naprawdę dobra położna, więc nie zraź się do niej.
    Potem po porodzie na oddziale też mnie poznwała, interesowała się stanem
    zdrowia moim i dziecka, pytała jak mi idzie karmienie.
    pozdr
  • afryka13 29.01.05, 23:41
    Właśnie wróciłam z mężem z Solca. Bylismy na ogladaniu oddziału. Bardzo
    sympatyczna siostra oprowadziła nas po całym oddziale, pokazujac wszystkie sale
    i warunki w jakich porzyjdzie mi rodzić. Dla mnie ok. i zdecydowanie taniej niz
    u św. Zofii. pzdr.
  • eliza582 31.01.05, 10:36
    pisze jedna reka,bo na drugiej dzidzia urodzona 26 stycznia w szpitalu na
    solcu. rodziłam tam drugi raz z roznica roku i 2 m-cy. duzo sie zmienilo ale na
    szczescie nie personel. dzidzia była po terminie 6 dni. nie czulam juz ruchow
    wiec tak powiedzialam. trafiłam na dyzur dr raka i ten od podszewki sie mna
    zajał. ktg,usg znow ktg,badanie i wyrok "muł i wodorosty" co mialo oznaczac ze
    jeszcze nie urodze bo wszystko długie i pozamykane. w miedzyczasie opieka
    malgosi borowej (anioła pomimo ze nie placona) moja była iwona
    oksiedzka,ale...nie zdazyła dojechac,bo po podaniu oksytocyny urodziłam w 45
    min i tym razem nie zdazyłam wziac zzo ani oplacic połoznej smile potem miły
    chirurg,ktory nawet w nocy interesował sie dlaczego dzidzia placze itp. lezalam
    na ginekologii,bo szpital jest oblezony cesarkami. nie załuje,bo przynajmniej
    było nas 3 w pokoju i było czym oddychac. wspominam wszystko rewelacyjnie,no
    moze poza skromniejszym jedzeniem,ale to juz kaprys.
  • koma.edziecko 01.02.05, 11:48
    Też byłam wczoraj na Solcu, potwierdzam to co napisały dziewczyny które już tam
    były po remoncie.
    Jak dla mnie warunki są ok, sale porodowe obejrzałam wszystkie oprócz malinowej
    i powiem Wam że niczym się nie różnią od tych na Karowej,a tam rodziłam
    pierwszą córkę.
    Sale są duże,część z łazienkami a w malinowej jest wanna z hydromasażem,łóżka
    bardzo nowoczesne, w morelowej leżała akurat kobieta,która przed chwilą
    urodziła dziecko,nie mogła się nachwalić taka była zadowolona.
    Łazienki są nowiutkie,z jasną glazurą i terakotą a prysznice to po prostu
    normalne kabiny prysznicowe z matowymi szybami, wszędzie czysto.
    Sale poporodowe są dwie czteroosobowe plus jedna pooperacyjna z trzema łóżkami.
    Czteroosobowe są dosyć duże nie trzeba się przeciskać między łóżkami, nie
    czułam żeby na oddziale było duszno....
    Było dosyć spokojnie i panowała miła atmosfera.
    Na mnie jednak czeka tam sala zielona czyli operacyjna,będę miała cc.
    Pozdrawiam, mam Julki i córeczki jeszcze bezimiennej smile



    --
    Moja Fasolka smile
  • sabe 01.02.05, 12:04
    a czy na Solcu można rodizć w wannie?
  • diorella 01.02.05, 12:33

    Rany JUlek, to nie lepiej dopłacić i rodzić na Żelaznej???? Kompletnie was nie
    rozumiem, w końcu nie rodzi się co tydzień.
  • magda742 05.02.05, 21:49
    nie kazdego stac...
    --
    --
    Moja Fasolka
  • pumisia 06.02.05, 12:15
    bez przesady. ciaza trwa 9 miesicy- nie uwierze ze nie mozna odlozyc kilku
    tysiecy.pozatym posiadanie dziecka to wydatki - to nalezy wziac pod uwage
    przed...

    pumisia ( szykujca sie do cc w Iatrosie) i córeczka 35 tc
  • madaska 06.02.05, 13:08
    czasami nawet przed tak długi okres czasu niektórzy z nas nie są w stanie
    odłożyć tych (jak stwierdziłaś) kliku tysięcy?!, akurat my nie mamy z tym
    problemu, ale pomyśl sobie, że niektórych nawet nie stać na wózek, a co dopiero
    na ekstra wygody w szpitalu podczas porodu! jakieś nieżyciowe podejście! ale to
    tylko moje zdanie!
    pozdrawiam ciepło
    madzia i kacperek (30t)
  • afryka13 13.02.05, 23:06
    Trochę zirytowały mnie opinie o braku mozliwości odłożenia kilku tysięcy zł.
    Dla wielu kobiet i ich rodzin przyjście dziecka wiąże sie nie tylko z radością
    ale i z ogromnymi wydadtkami. Mnie stać na opłacenie porodu na Zelaznej tylko
    po co wydawać bez sensu, kiedy mozna mieć lepszą opiekę i warunki za mniejsze
    pieniądze. Chyba, że ktos chce zadawać szyku tekstem" ja rodze tylko na
    Żelaznej i tylko z Jeanette".
    Poznałam tą gwiazdę połoznych i na mnie nie zrobiła takiego wrażenia aby płacić
    jej 1500 zł. Poza tym szpital na Żelaznej przystosowany jest na tzw. łatwe
    porody. Fakt, że odbierają bardzo dużo porodów, ale maja też wiele przypadków
    porażen mózgowych. Bardzo długo zwlekają z cięciem cesarskim. Decyzję podejmują
    położne. Lekarzy jest tam bardzo niewielu. A jak mam rodzić bezproblemu to moge
    urodzić w domu. Do szpitala idzie sie rodzić na wypadek komplikacji, aby pomoc
    nadeszła w porę. Kilku uznanych lekarzy ginekologów powiedzieli mi "niech Pani
    rodzi gdzie chce nawet na ulicy, byle nie na Żelaznej" Dlatego dziewczyny nie
    czujcie się gorzej bo nie rodzicie na słynnej Żelaznej. Głowa do góry.
    Skonczyłam szkołe rodzenia Jaenette a rodzić chcę na Solcu smile Ciepło pzdr.
  • magda742 09.02.05, 08:46
    zalezy ile sie zarabia...
    --
    --
    Moja Fasolka
  • rachelka3 09.02.05, 19:13
    Witam. Od dłuższego czasu śledzę forum i opinie o Solcu. czy mozesz mi odpisać
    więcej szczegółów na temat cc w tym szpitalu? Kiedy trzeba się zgłosić i gdzie,
    jak długo się jest w szpitalu po cc, itp. Ja mam wskazania do cc z powodu
    poprzedniego porodu przedwczesnego zakończonego cc. CZy to prawda że może być
    osoba towarzysząca? Która z Was, dziewczyny coś wie na ten temat - proszę
    napiszcie. Aha, termin mam na kwiecień. Pozdrawiam.
    Marta z Juniorem
  • koma.edziecko 09.02.05, 19:59
    Ja będę miałą cc w marcu, nie wiem jak z przyjęciami bo mam lekarza
    prowadzącego z Solca i to z nim będę się umawiać na cesarkę,on najczęściej robi
    planowe cesarki sześć dni przed terminem.
    Po cesarce jeśli wzystko jest ok to wypisują już w trzeciej dobie, więc wg mnie
    bardzo szybko, poprzednio na Karowej wypuścili mnie dopiero w piątej.
    Jest jedna sala pooperacyjna z trzema łóżkami jak byłam oglądać oddział to
    akurat była pusta, ale tam leży się tylko kilka godzin po cc, potem przenosżą
    na normalną salę.
    Nie ma problemu z oddaniem dziecka na noc na oddział noworodkowy,jeśli nie
    czujesz się na siłach opiekować maleństwem, wstaje się też kilka godzin po cc
    ale to pewnie zależy też od rodzaju znieczulenia jakie zastosują.
    Co do obecności męża to nie wiem, mój napewno nie będzie na sali operacyjnej,
    potem nie ma tam żadnych ograniczeń do przebywania męża z żoną po porodzie.
    Myslę że dobrze by było uzgodnić wszystko z jakimś lekarzem tam pracującym albo
    przejechać się na oglądanie oddziału i przy okazji omówić tą kwestię.

    --
    Moja Fasolka smile
  • rachelka3 10.02.05, 18:28
    dzięki, pewnie się tam niebawem wybiorę. Jak byś coś wiedziała więcej to daj
    znać, będę śledzić forum, albo na priva. A jak będzie juz po to - też chętnie
    przeczytam relację z pobytu w szpitalu. pozdrawiam i zyczę wszystkiego dobrego.
    M.
  • titik 06.02.05, 12:44
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • polka3 06.02.05, 21:31
    tez bym chetnie usłyszała odpowiedz na twoje pytanie,ale chyba zrezygnuję, bo
    pewnie musze przeczytać dwadzieścia innych uwag nim dojdę do sedna. Pozdrawiam.
  • popularny 11.02.05, 20:18
    dopiero teraz zajrzalam na forum i przeczytalam kilkanascie maili, ale nie
    dalam rady wszystkich. Rodzilam 20 stycznia pod okiem poloznej Krystyny Komosy.
    Trafilam do szpitala "z ulicy" o 2 w nocy. Razem z mezem. Polozono mnie w sali
    morelowej (dlugo nie bede chciala moreli...) Spedzilam tam troche czasu. Do
    momentu zmiany kadry niewiele sie ze mna dzialo i dopiero jak przyszla p.
    Komosa to zmusila mnie do ruchu (mialam silne bole i wolalam lezec, jak chodzic
    wiec moj stan sie nie zmienial przez kilka godzin). Pani K. Komosa byla
    fantastyczna (w ktoryms mailu byla info, ze p. Komosa jest raczej surowa, ale
    dla mnie byla wymarzona), zmusila mnie do chodzenia, prysznica, pilki oraz
    cwiczen (pokazala co robic) i nic sobie nie robila z mojego zrzedzenia.
    Doprowadzila tymi zabiegami do rozwarcia 3 cm i moglam wreszcie miec
    znieczulenie. Nie chodzilam do szkoly rodzenia, ale przychodzila do mnie
    polozna. Nie opanowalam w zwiazku z tym dobrze cwiczen oddechowych (wszystkim
    wiec radze lepiej sie do nich przykladac, moze cos daja), wiec bardzo mnie
    bolalo. W II fazie nie umialam przec i tylko dzieki p. Komosie oraz
    fantastycznym lekarzom, ktorzy uczestniczyli w porodzie udalo mi sie urodzic
    dziecko drogami naturalnymi. Inaczej mowiac, musialam zaufac obcej osobie i p.
    Komosa byla tym co mi sie najlepszego trafilo. Goraco ją polecam. Jest swietna.
    Byla bardzo kompetentna, troskliwa i nie dala sie mi "przerobic". A ja lubie
    robic po swojemu.
    Co do warunkow, to nie byly zle. Sala oddzielna jest ok. Polozne i lekarze
    czesto przychodza i sprawdzaja co sie dzieje. Wszyscy odpowiadaja na pytania. W
    czasie porodu, uslyszalam placz dziecka i sie w glos rozplakalam.
    Przyszla "obca" polozna, ktora mnie uspokoila. Polecam tez znieczulenie i pania
    anestezjolog p. Marie Bogusławską - fantastyczna, spokojna i doswiadczona
    lekarka. Uspokajala mnie wczasie parcia.
    Maz byl ze mna caly czas (te kilkanascie godzin), uczestniczyl we wszystkim
    (wychodzil tylko w trakcie badan), pomagal w II i III fazie porodu. Wszystko
    widzial, ale przezyl. Jedyna niedogodnosc dla niego to to, ze tyle godzin (od
    2.00 do 17.00) mogl tylko siedziec na taborecie, ale w końcu nikt go zmuszał smile
    Po porodzie trafilam na 4 osobowa sale i jesli dzis mialabym wybrac to
    wolalabym sale platną, ale oddzielną. Niemniej po porodzie zajela sie mna
    cudowna polozna, ktora mnie umyla (co jest wazne, jak nie mozna wstac, a po
    porodzie roznie bywa) i co godzine sprawdzala co sie ze mna dzieje.
    Opieka pediatryczna byla bardzo dobra, a pielegniarki bardzo pomagaly i byly
    sympatyczne. Szpital propaguje karmienie piersią - mozna się tego nauczyc od
    połoznych i pielegniarek - jedyny problem to taki, ze kazda ma inna metodę.
    Więc i tak pozniej trafilam do poradni laktacyjnej. W nocy jak dziecko plakalo,
    to pielegniarki przychodzily i sprawdzaly co sie dzieje i czy nie trzeba pomoc.
    Polecam ten szpital, choc trzeba pamietac, ze zawsze mozna trafic na zly
    dzień ...
  • agadj 14.02.05, 12:07
    Witam;
    W związku z powyższym ja również pozwolę sobie na krótka relacje z mojego
    pobytu na Solcu. Urodziłam tu cudne Maleństwo – Krzysia (3850g.; 57 cm.),
    nasze.
    A teraz szczegóły: Na wstępie zaznaczę, że byłam umówiona z p. Krysią Komosa na
    indywidualny poród i opiekę okołoporodowa. I od razu zaznaczam, że nie był to
    jakiś potworny koszt kilku tysięcy złotych, tylko 600,00 plus 200,00 za opiekę
    przed i po porodzie. A teraz do rzeczy. O godzinie 5:00 nad ranem obudziły mnie
    dziwne „doznania” w dole brzucha – tak jakby zatrucie JJJ, ale jak nabrały – te
    doznania - regularności co około10 minut, to o 6:00 obudziłam mojego Męża i
    przyszłego Tatusia, że to już dziś przyjdzie na świat nasze Maleństwo.
    Zmierzyliśmy częstotliwość skurczy i doszliśmy do wniosku, ze jeszcze spokojnie
    możemy poczekać. O godzinie 10:00, kiedy skurcze były już co około 7 minut
    zadzwoniłam do p. Krysi i umówiłyśmy się koło 12:00 na zapis ktg. Do szpitala
    na badanie dotarliśmy na 14:00 ze skurczami co około 5-7 minut. P. Krysia
    przyjęła nas osobiście, na sali imbirowej, podłączyła mnie do ktg. Z zapisu po
    30 minutach wynikało, ze akcja skurczowa postępuje, a Dzidziuś ma się dobrze.
    Następnie zbadała mnie (bardzo delikatnie), a dokładnie moje rozwarcie – 1,5
    cm. I stwierdziła, że jeśli chcemy możemy zostać, a jeśli nie, to możemy jechać
    do domu i obserwować, co się dzieje. Dodam, że mój Mąż był cały czas ze mną.
    Postanowiliśmy wrócić do domu. Aha p. Krysia poleciła pić dużo herbatki
    malinowej – zmiękcza szyjkę i pomaga w szybszym rozwarciu. Umówiliśmy się na
    tel. do 19:00, bo wtedy kończyła dyżur lub w razie potrzeby szybciej. W domu
    zjedliśmy lekki obiadek i czekaliśmy, żartując, prasując koszule (dla męża na
    zapas) około 18:00 skurcze nasiliły się na tyle, ze trzeba było im już
    poświecić całą uwagę. O 19:00 zadzwoniliśmy do p. Krysi (skurcze co około 2-3
    min trwające do 50 sek.). Polecenia były następujące, ciepły prysznic na około
    20 min a następnie leżenie na lewym boku – co okazało się nie do zniesienia,
    więc nie leżałam, około 20:00 kolejny tel. i „diagnoza” – to już się zaczęło na
    dobre, za pół godziny spotykamy się w szpitalu. Dodam, że o 19:00 zeszła z
    dyżuru, a o 21:20 jak dotarliśmy do szpitala już na nasz czekała. A teraz
    poród. Najpierw, te wszystkie koszmarne formalności (wywiad, badanie tym
    cyrklem położniczym rozstawu miednicy). Następnie podłączyła nas do ktg na 20
    min. Potem zbadała rozwarcie – 3 cm. „No to musimy zacząć działać” – najpierw
    prysznic, gorąca woda i piłka – 40 min w trakcie tej „sesji” zaglądała do nas
    kilkakrotnie. W czasie skurczu polewałam sobie brzuch woda miedzy skurczami Mąż
    polewał mi plecy – co dawało ogromne odprężenie i pozwalało nam normalnie
    rozmawiać, a nawet sobie żartować. Po prysznicu rozwarcie 6 cm. „No to teraz
    chodzimy i „znieczulimy” się troszkę” -tens. Podłączyła mi na plecach w okolicy
    krzyżowej cztery „plasterki” i podłączyła takie małe urządzonko, które
    emitowało dość silne wibracje w czasie skurczu Mąż włączał wibracje i uśmierzał
    w ten sposób ból. P. Krysia podpowiadała różne pozycje na piłce, na worku sako,
    na sedesie – podtrzymywał miednice. Mnie jednak najwygodniej było pochylać się
    w czasie skurczu do przodu opierając o zlewozmywak lub o łóżko. Tak sobie
    spacerowaliśmy jakieś 45 minut. Następnie p. Krysia zaproponowała wannę i znowu
    40 minutek pluskania. Nadmienię, że dzięki metodzie p. Krysi skurcze bardziej
    odczuwałam jako dyskomfort, a nie jako ból!!!! Gdy wróciliśmy z wanny rozwarcie
    było na pełne 10 cm po niespełna 4 godzinach od momentu wejścia na sale
    porodowa. Następnie przyjęliśmy pozycję na podłodze J Mój Mąż siedział na
    taborecie z szeroko rozstawionymi nogami, ja wsparta pod ramionami, Jego
    kolanami kucałam, a p. Krysia między moimi udami robiła mi okłady z gorącej
    kawy na krocze, starając się w ten sposób ochronić je przed nacięciem. Po
    jakimś czasie zaproponowała jeszcze prysznic, aby złagodzić chęć parcia, co nie
    mogło jeszcze nastąpić, bo główka jeszcze nie całkiem była wstawiona. Pozwoliła
    mi jednak leciutko przeć, gdy już nie mogę powstrzymać parcia, a Ona w tym
    czasie kontrolowała schodzenie główki. W pewnym momencie wzięła moją rękę i
    kazała dotknąć schodzącej główki Dzidziusia. Następnie zaprosiła nas na lóżko,
    ułożyła na boku, jedną nogę podtrzymywała na swoim ramieniu, no i zaczęła się
    praca. (nabierz dużo powietrza do brzucha, wypuść, jeszcze raz to samo i przemy
    jeszcze, jeszcze, jeszcze, a teraz szybko wymień powietrze i jeszcze raz, ale
    szybko, bo nam się skurcz skończy!!! – tak wyglądała nasz współpraca J) Kilka
    dyrygowanych skurczy partych i przy kolejnym Krzyś urodził się – godzina 2:05 w
    nocy (w trakcie jednego skurczu urodziła się główka i barki) i wylądował na
    moim brzuchu!!! Pępowinka przestała tętnić i dzielny Tata własnoręcznie ją
    przeciął.
    ......tego nie da się opisać, to nie szczęście, to nie radość, czy euforia. Nie
    będę nawet próbowała określić uczuć, jakie wypełniały nasze serca w tym
    momencie – to chyba tylko można określić jako magia Rodzicielstwa, a tylko ktoś
    kto to przeżył wie o czym piszę!!!
    Krzyś dostał 10 pkt , był zmierzony i zważony w tej samej sali, w której
    rodziliśmy, a następnie został przystawiony do piersi. Teraz nastąpiła ta mniej
    przyjemna część porodu – szycie pękniętej szyjki i niewielkiego nacięcia (2
    szwy). Po opatrzeniu mojego krocza p. Krysia jeszcze dokładnie je przemyła,
    obłożyła lodem i zawiozła na wózku na salę. Ona pchała mój wózek a Mąż naszego
    Krzysia. Pani Krysia jeszcze pół godzinki z nami posiedziała, a Mąż mógł
    zostać ze mną do rana.
    A teraz troszkę banalnych konkretów. Z braku miejsc na oddziale położniczy
    leżałam na ginekologii, po drugiej stronie korytarza. Do życzenia pozostawiały
    jedynie co nie co łazienki, które niestety tu nie zostały odremontowane, ale
    jak dla mnie łazienki nie są priorytetowe, w związku z tym dzielnie zniosłam tę
    niedogodność.
    Opieka zarówno położniczo – ginekologiczna, jak i pediatryczna super!!!
    Ginekolodzy – dyskretni i ciepli. Położne bardzo serdeczne i służące pomocą - w
    razie potrzeby. Pielęgniarki Noworodkowe pomagają w przystawianiu do piersi, w
    pielęgnacji, udzielają wszelkich porad, są do dyspozycji nie tylko w czasie
    obchodu, ale w każdej chwili, gdy jest taka konieczność. Gdy Maluszek w nocy
    płacze, zaglądają, by sprawdzić, czy młoda Mama sobie radzi. Pediatrzy są
    bardzo kompetentni, udzielają wszelkich informacji o Dzidziusiu, badany jest
    przesiewowo słuch, kontrolują precyzyjnie poziom bilirubiny (żółtaczka
    fizjologiczna), w szpitalu za 50,00 jest możliwość wykonania usg stawów
    biodrowych, główki i brzuszka.
    Dodam jeszcze, że p. Krysia Komosa kilkakrotnie zaglądała do mnie i Maluszka w
    czasie pobytu w szpitalu, a gdy poszliśmy podziękować i pożegnać się,
    zapewniała o swojej gotowości pomocy i możliwości wszelkiego kontaktu w razie
    potrzeby.
    Podsumowując:
    · Opieka na bardzo dobrym poziomie
    · Polecam poród z indywidualną opieką położnej, ja oczywiście polecam p.
    Krysię Komosa!
    · Opieka nad Noworodkiem bardzo dobra.
    · Poziom informowania o stanie zdrowia dziecka i matki bardzo wysoki.
    · Warunki do porodów rodzinnych bardzo dobre.
    · Warunki na oddziale położniczym (ginekologicznym) zadowalające.
    · Odpłatność: poród rodzinny – bezpłatny; indywidualna opieka położnej w
    czasie porodu - 600,00; opieka położnej okołoporodowa – 200,00; znieczulenie
    (uważam, że w trakcie porodu z własną położną nie jest konieczne) – 600,00

    Pozdrawiam serdecznie!
    agadj

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.