Dodaj do ulubionych

Urodziłam na Solcu w Warszawie

03.03.05, 11:33
Witajcie
22.02.05 o 19,20 w Szpitalu na Solcu przyszła na świat nasza córeczka Kinga.
Poród był bardzo długi i trudny. Zakończył się cesarskim cięciem. Mimo to
polecam ten szpital. Doskonała opieka zarówno dla Mamy w trakcie porodu jaki
i po. Anielska pani anestezjolog. Poprostu cud kobieta. Pediatrzy z sercem i
powołaniem szczególnie pani ordynator pediatrii - sama przychodziła
kilkakrotnie w ciągu dnia informować co u dzidzi. Warunki sanitarne na
położnictwie nie złe - po remoncie. W każej sali kącik do mycia i przewijania
dziecka i umywalka z lusterkiem dla Mamy. Natryski i kibelek na korytarzu -
często sprzątane. Jeśli nie oczekujesz ,, złotych klamek" tylko dobrej opieki
to tylko Solec. Jeśli miałabym kiedyś rodzić jeszcze raz to tylko tam.
Pozdrawiam
Kluseczka i Kinga

src="lilypie.com/days/050219/4/25/1/+10" alt="Lilypie Baby Ticker"
border="0" /></a>
Edytor zaawansowany
  • 03.03.05, 11:46
    z jaką położna rodziłaś?
    --
    --
    Moja Fasolka
  • 03.03.05, 13:27
    Dzięki za info. Ja się tam wybieram 21 marca.Cieplutko pozdr.
  • 04.03.05, 09:10
    Ja mam termin na 23.04.05 i też zamierzam rodzić na Solcu. Dziękuję za
    informację, utwierdziłaś mnie w wyborze.
    Pozdrawiam, życzę wszystkiego naj, naj.
  • 13.03.05, 22:06
    ja tez mam termin na 23.04.2005, moze sie spotkamy smile
  • 15.03.05, 09:25
    I ja mam termin na 23.04.05. Rodzę na Solcu. Tydzień temu dowiedziałam się, że
    dzidziuś ułożony jest miednicowo. Jeśli się nie odwróci prawdopodobnie będę
    miała cesarkę. No chyba że bedzie ważył do 3 kg to może spróbuję urodzić
    naturalnie.
    Pozdrawiam cieplutko, może się spotkamy ?
  • 04.03.05, 11:08
    Hej
    urodziłam w 3 dni po terminie. Poród indukowany ze względu na sporą
    przewidywaną masę dziecka - usg wynikało, że 4200. Trwalo to 38 godzin, mąż byl
    ze mną kiedy chciał. Przychodził i wychodził - baardzo mi pomagał i wcale nie
    byl traktowany ja intruz. Rodziłam w boksie pordowym bo tam właśnie odbywają
    sie wszytkie trudne podrody - za parawanem jest biurko połóżnej i lekarza.
    Pojawiają się błyskawicznie nawet nie na Twoje wezwanie. Własnej położnej nie
    miałam a ponieważ trwało to tak długo to ,,przerobiłam' kilka zmian położnych i
    lekarzy. Wszyscy byli kompetentni i chętni do pomocy.
    Jeśli macie jakieś pytania chętnie odpowiem.
    Kluseczka i Kinga 10 dni.
  • 04.03.05, 11:44
    Czy małżonek mógł z Tobą spędzać tyle czasu ile chciał, nawet w nocy ? Jak z
    wizytami innych ?
  • 05.03.05, 13:46
    Hej
    Na porodówkę wchodził kiedy chciał nawet o 23 kiedy zaczeło coś się dziać.
    Wizyty innych no coż na porodówkę to tylko mąż - to jasne - po co obycy i
    dodatkowe zamieszane a na położnictwie teraz są ograniczenia ze wzgledu na
    grypę. Jedna osoba do jednej pacjentki. Do 19 nie am problemu.
    Pozdrawiam
    Kluseczka i Kinga
    --

    src="lilypie.com/days/050219/4/25/1/+10" alt="Lilypie Baby Ticker"
    border="0" /></a>
  • 04.03.05, 13:33
    Potwierdzam słowa Kluseczki, równo tydzień temu urodziłam tam moją Oliwię.
    Moja Oliwka jest wcześniaczkiem urodziła się miesiąc przed terminem, jestem pod
    wrażeniem fachowości personelu a najbardziej pediatrów którzy aż się rwą do
    dzieci smile) Kluseczka napisała szczerą prawdę,ludzie którzy tam pracują są
    naprawdę fachowcami z wspaniałym podejściem do pacjentek i dzieci.
    Razem z Kluseczką leżałyśmy na jednej sali, Kluseczko odezwij się do mnie pod
    koma.aga@wp.pl bo nie mogę znaleźdź tej kartki z Twoimi danymi sad

    Ojej muszę zmienić sygnaturkę....
    --
    Moja Fasolka smile
  • 05.03.05, 19:42
    Rodziałam na Solcu dwukrotnie z p. Krystyną Komosą. Polecam i szpital, i
    personel i aparaturę TENS, którą udostęnia Komosa - niesamowita ulga, choć
    czuje się ból. Teraz jestem w jedenastym tygodniu i we wrześniu znów wracam na
    Solec, miejmy nadzieję do Krysi. A, prowadzi mnie v-ce ordynator, dr Rak -
    polecam również. Pozdrowienia dla wszystkich.
  • 06.03.05, 10:15
    Byliśmy z nią umówieni na prywatny poród, ale nie wiem czy "państwowym"
    pacjentkom udostępnia aparaturę. Co do aparatu TENS (jakiś angielski skrót)-
    nie jestem lekarzem i nie napiszę Ci dokładnie na czym polega jej działanie - w
    skrócie: przyklejają Ci do pleców - w różnych miejscach takie przyssawki
    (plasterki?), które kabelkami sa połaczone z aparatem z prądem (o małym
    natężeniu). Kiedy idzie skurcz - położna lub mąż "podkręcają" aparat - prąd
    blokuje czucie bólu. Oczywiście nie do końca, boli i to bardzo, ale można
    wytrzymać. Kiedy mój mąż raz się spóźnił i właczył aparat "po czasie ", dopiero
    poczułam różnicę... Polecam, bo metoda jest naturalna, stosowana na świecie od
    lat i nie ma skutków ubocznych. O ile pierwszy poród wspominam... tak sobie, o
    tyle drugi - choć dość ciężki, bo mały urodziła się ogromny - m.in dzięki TENS
    i oczywiście Komosie, bardzo pozytywnie. Pozdrawiam.
  • 07.03.05, 09:55
    CHyba jednak Komosa stosuje TENS przy prywatnych pacjentkach - przypomniało mi
    się, że te "plasterki" sa wymieniane po każdym porodzie, a Kmosa sprowadza je
    na własne potrzeby z Holandii.
  • 07.03.05, 10:47
    Hej
    Na 100% stosuje TENS przy opłaconym porodzie. Ja też miałam Komosę na mojej ,,
    zmianie" z racji długości mojego porodu i nie proponowała mi nic takiego.
    Szczerze powiedziawszy to fachowiec ale nie byłam nią specjanie zachwycona.
    Kwestia gustu to fakt. Całokształt ( opiekę nade mną i małą) wspominam bardzo
    dobrze.
    Pozdrawiam
    Kluseczka i Kinga

    --
  • 18.03.05, 10:01
    Czesc,
    Mam pytanko - ile płaciłaś za poród z Komosą??
    Dzieki,
    Aga
  • 07.03.05, 10:47
    Witam Kinga,

    Po pierwsze gratuluje z całego serca, ja jeszcze muszę poczekać, dopiero 13
    tydzień. Mam pytanie czy dopłacałaś do jakiś dodatkowych usług.
    Pozdrawiam
    Marta
  • 07.03.05, 10:54
    Witaj
    Kinga to nasza mała ja ma na imię Kasia. Owszem płaciłam ale tylko za zoo do
    porodu - 600pln. Potem okazało się, że nie dam rady naturalnie i była cesarka
    reszta bezpłatnie. Wszyscy byli dla nas bardzo serdeczni. Dodam, że kiedy
    następnego dnia po cięciu położna mnie ,, spionizowała" i zostawiała na łóżku
    dla ,, posiedzenia" kiedy się zmęczyłam mlody lekarz pomagał mi się położyć.
    Byłam w szoku.
    Pozdrawiam, życzę powodzenia i ciepliwośći smile
    Kluseczka i Kinga
    --
  • 10.03.05, 18:18
    Gratuluję Wszystkim Mamusiom!
    Bardzo chciałabym również mieć pozytywne wspomnienia z porodu. Oczywiście bólu
    i zmęczenia nie wyeliinuje się, ale skoro można przynajmniej urodzić w miłej
    atmosferze, to czemu nie?
    Ja mam jeszcze pytanka, dlatego "wyciągam" Solec na pierwszą stronęsmile
    1) Na stronie Solca znalazłam info, że są 4 nowe sale pojedyncze. Czy to prawda?
    2) Czy sala pojedyncza zobowiązuje do wynajęcia położnaej?
    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi!
    Pozdrawiam serdeczniesmile
  • 10.03.05, 21:06
    Sale są nowe i nie trzeba miec położnej. Jeżeli nie ma tłoku to rodzi sie na
    takiej sali, a jeżeli zbiegniemy sie wszystkie to są jeszcz tzw. boksy. Ale
    nie nalżey się tym przejmowac, bo zapewniaja intymnośc i jest miejsce dla
    tatusia. Zreszta z tego co wiem to są tam równiez odbierane trudne porody. ja
    sie tam wybieram na 21 marca. smile
  • 10.03.05, 21:10
    Tak, na Solcu są obecnie 4 pojedyncze sale do porodów, (można rodzic razem z
    mężem) oraz dwa oddzielne boksy. Jesli w trakcie przyjęcia do szpitala
    wszystkie sale pojedyncze sa zajęte to kłada Cię w któryms z boksów.Ale nie ma
    czym się bardzo przejmować, bo oba boksy są oddzielone normalnym przejściem i
    ściankami.Czyli intymnośc jest zachowana.
    A jesli chodzi o położną to nie ma żadnego obowiązku abyś "ją"wynajmowała.

    Ja też szykuję się na Solec, mam nadzieję, że nastąpi to już w najbliższym
    tygodniu!!!
    pozdrawiam
    Aga i Maciuś (jeszcze w brzuszku)
  • 11.03.05, 16:11
    Dziewczyny!
    Wszystko co pisałyście o Slocu to święta prawda!
    Zostałam razem z mężem "oprowadzona" po porodówce przez przemiłą położną.
    Do szczęścia nic nam więcej nie potrzeba, no może tylko łatwy i krótki poródsmile
    Mam tylko nadzieję, że do lipca (kiedy mam rodzić) nie wprowadzą dodatkowych
    opłat.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Ala z 22 tygodniowym Antosiem
  • 11.03.05, 16:29
    ja też się wybieram na solec w lipcu. Już zwiedzałaś szpital? Czy jakoś sobie
    zaklepalaś tam miejsce? Ja sie zapisałam do p. Komosy do szkoły - startuje 4
    kwietnia.
    Przy okazji podaj proszę stornę webową Solca - pisałaś w poście wyżej o stronie?
    Ja osobiście obawiam się ,że teraz po remoncie Solec się zrobi bardzo popularny
    i będzie tłok jak na Karowej czy Zelaznej i straci swój urok i spokój.
    --
    Forum Lipiec i Matylda albo Kacper
  • 11.03.05, 16:44
    Witaj!
    Może spotkamy się w lipcu na Solcu smile
    Ja też obawiam się tej popularności... Ale może nie będzie tak źle.
    Nie zaklepywałam sobie miejsca, bo tego nie można zrobić. Przyjeżdżasz jak
    zaczynasz rodzić i wtedy się albo załapiesz na pojedynczą salę, albo nie (ale
    ta podwójna, to też naprawdę ok. Ja jestem bardzo wymagająca [mój mąż mówi
    nawet, że jestem zmanierowanasad((] ale takie warunki są dla mnie (po tym co
    widziałam gdzie indziej) naprawdę super!!! Mogłabym opowiadać długo - pojedź i
    zobacz sama - warto.
    Stronka internetowa: www.cmsolec.host.sk/porody_rodzinne.html
    My zapisaliśmy się wprawdzie do szkoły rodzenia przy fundacji Rodzić po Ludzku,
    ale może spotkamy się na sali poporodowejsmile))
    Pozdrawiam!
    Alik
  • 11.03.05, 18:16
    Ha ! Ja też mam termin na lipiec - konkretnie na koniec lipca i też wybieram
    się na Solec. Czy nie za wcześnie na szkołę rodzenia ? Ja myślałam wybrać się
    raczej w maju. Czy wiecie jak długo trwają zajęcia - jak często cykl jest
    powtarzany? Czy dużo wcześniej trzeba się zapisywać ?

    Aga.
  • 12.03.05, 07:42
    Tydzień temu urodziłam syna na Solcu.
    Jeśli chodzi o opiekę i peronel to nic się nie zmieniło: ludzie są rewelacyjni,
    ci na porodówce zwłaszcza. Warunki bytowe po remoncie bardzo przyzwoite, z tym,
    że tylko po stronie położnictwtwa, na ginekologii, gdzie jest część sal dla
    matek z dziećmi bez zmian.
    Niestety, tłumy straszne. W dniu urodzin mojego syna odebrano 12 porodów, w
    następnych dniach było tylko troszkę lepiej. Mimo to opieka doskonała a lekarze
    i położne dwoją się i troją. Pacjentek starają się nie odsyłać, kładą je gdzie
    się da, a to na porodówce, a to na ginekologii.
    Polecam,
    linusia
  • 12.03.05, 20:09
    Hej
    Mówią bądź spokojna. Mi powiedziała, żeby oddychac brzuchem ( do tego
    instrukcja co i jak) - to na pierwszym etapie porodu - do drugiego nie
    doszliśmy. Troche pomaga dle potem jak juz byłam wykończona oksytocyną na
    niewiele się zdalo. Pomagał ( na trochę ) dolargan.
    pozdrawiam
    Kluseczka i Kingusia
    --

    src="lilypie.com/days/050219/4/25/1/+10" alt="Lilypie Baby Ticker"
    border="0" /></a>
  • 12.03.05, 16:36
    Witam kolejną lipcówkęsmile
    Wiesz, ja się zapisałam do szkoły rodzenia, która zaczyna się 15 kwietnia,
    tylko chciałam sobie zaklepać miejsce (bo wiem, że zapisy już się na ten turnus
    kończą). Nasza szkoła trwa 2 miesiące: od 15 kwietnia do 15 czerwca. Spotkania
    są 2 razy w tygodniu (w sumie 16 spotkań)i trwają 2 godziny.
    Przy Fundacji Rodzić po Ludzku następny turnus to koniec kwietnia do początku
    lipca. Ja bałam się, że to za bardzo "na styk"smile Ale Ty przecież rodzisz pod
    koniec lipca.
    Wiem, że niektóre szkoły mają tylko 8 spotkań. Wybrać szkołe można ze strony
    www.rodzicpoludzku.pl, tam są też opinie o szkołach.
    Pozdrawiam!
    Alik
  • 12.03.05, 16:53
    Cześć,
    przepraszam, coś mi się nie udało umieścić postu w odpowiednim miejscu. Była to
    odpowiedź dla agab72, która rodzi lipcu.
    Niestety nie mogę Ci odpowiedzieć na Twoje pytanko (bo jeszcze nie rodziłam).
    Ale wydaje mi się (takie odniosłam wrażenie), że położne są na Solcu bardzo
    sympatyczne i z pewnością jak poprosisz, to wszystko Ci pokażą.
    Wiesz, jeśli masz chęć, to są też (wiem, że w różnych miejscach) indywidualne
    porady położnych np. przy Fundacji Rodzić po Ludzku (koszt to chyba 70zł za
    jedną). A na Solcu to chyba coś takiego oferuje położna Krystyna Komosa
    (www.rodzimy.pl).
    Życzę powodzenia!
    Pozdrawiam
    Alik
  • 12.03.05, 18:00
    Ja rodziłam z położną z dyżuru, nie opłacałam prywatnej. Ponieważ do szkoły
    rodzenia chodziłam pod sam koniec ciąży, a rodziłam 2 tyg przed terminem i
    tydzień wcześniej leżałam na patologii, ominęły mnie w szkole rodzenia zajęcia
    o parciu, o tym na czym to polega, jak sie to robi, jak się wtedy oddycha itd.
    W czasie porodu, gdy zaczęły się skurcze parte powiedziałam położnej, że nie
    wiem co mam robić w tej fazie porodu i bez problemu dostałam szybką i wprawną
    odpowiedź, tak że poród przebiegł bez zakłoceń i wszystko było dobrze.
    Tak więc nie martw się, pytaj położne, a na pewno wszystko ci powiedzą i
    wytłumaczą.
    pozdr
  • 12.03.05, 20:27
    a na solcu rodzilas??
    chyba beda musialy mi powiedziec bo inaczej moze byc problem z normalnym
    porodem, no ale pytanie czy beda wyrozumiale czy sie wscieknal. no wlasnie nie
    mam pieniedzy ani na znieczulenie ani na porod rodzinny. no ale znieczulenie to
    nie problem bo bardziej sie boje wbicia w kregoslup i nikt mnie nie przekona do
    zzo winkproblem mam tylko z tym oddychaniem
    --
    www.TickerFactory.com/ezt/d/1;20002;31/st/20050328/dt/7/k/d431/preg.png
    gg 4189169
  • 13.03.05, 10:15
    Hej
    Urodziłam na Solcu 22.02 nikt mnie nie pytał o żadna szkołę rodzenia i za
    rodzinny nie płacisz. NIkt sie nie będzie na Ciebie wściekał - szkola rodzenia
    to Twój wybór a nie obowiązek. Od milinów lat kobiety rodziły i nikt o czymś
    takim nie słyszł a gatunek ludzki jakoś nie zaginął smile.A co do zzo i wbijania w
    kręgosłup - Twój wybór ale uwierz mi ja po trzydziestu kilku godzinach porodu z
    wlewem z oksytocyny błagałam o zzo i było mi naprawdę wszystko jedno co i gdzie
    mi wkuwają ( zreszta zakładanie cewnika w kręgosłup jest pod znieczuleniem
    miejscowym)a Pani anestezjolog była poprostu Boska.
    O oddychanie sie nie martw szybko się przeszkolisz.
    Pozdrawiam
    Kluseczka i Mój skarb
  • 13.03.05, 10:26
    Oddychać nauczyłam się dopiero pod koniec drugiego porodu... smile A skończyłam
    dwie szkoły rodzenia... hihi W tym p. Komosy... pozdrawiam
  • 13.03.05, 13:48
    Czytam i oczom nie wierze! czy piszecie o tym samym szpitalu ktory zwiedzalam?
    zaniedbanym,niedoinwestowanym,przepelnionym,z lazienkami na korytarzu,
    kilkuosobowymi salami,pacjentkami palacymi przy windzie,noworodkami placzacymi
    na caly korytarz? jesli tak i decydujecie sie na porod tam to podziwiam
    odwage.ja obejrzalam i czym predzej ucieklam.brrr.jedynie bezsporny jest fakt
    ze dr Rak jest doskonalym lekarzem.a co do szkoly rodzenia-nie chodzilam,w
    efekcie mialam i tak cc ale nie podoba mi sie fakt mówienia do rodzacej po
    imieniu i ,,pokrzykiwanie" na nia.wszystko kwestia gustu
  • 13.03.05, 18:26
    Hej
    Nie wiem kiedy zwiedzałaś ten szpital. Ja spędziłam tam 9 dni w tym 7 z
    noworodkiem. Oddział położniczy jest po remoncie tak jak napisałam zakładając
    ten wątek jeśli nie oczekujesz złotych klamek możesz tam znaleść życzliwość i
    fachową opiekę. Dzieci płaczą i tak to już jest. Do mnie w nocy przychodziły ,,
    ciocie noworodkowe" i pomagały mi z małą kiedy była taka potrzeba i to one
    słyszały, że taka pomc jest potrzebna. Też miałam cc i zasmakowałam początków
    normalnego porodu. Po cc naprawdę dobrze sie mną opiekowano.
    Jasne jeśli CIę stać idziesz do Damiana albo innego prywatnego szpiala.
    Mnie nie było na to stać ale nie żałuję swojego wyboru. Zarówno ja jak i Kinga
    miałyśmy super opiekę.
    Pozdrawiam
    Kluseczka i Kinga

  • 13.03.05, 19:42
    Ja szpital "zwiedzałam" od srodka - dwa razy na porodówce, raz na ginekologii.
    Oprócz teego jeszcze wiele innych - byłam odwiedzajacą, oczywiście. I
    wszystkie, bez wyjątku, były "zaniedbane,niedoinwestowane,przepelnione,z
    lazienkami na korytarzu,miały kilkuosobowe sale i pacjentki palące przy
    windzie,tudzież noworodki płaczące". oczywiście nie mówią tu o klinikach
    prywatnych, do których zaliczam też Żelazną i Karową - państwowe formalnie, w
    praktyce całkowicie sprywatyzowane.
    Co do Solca, nie jest moim zamiarem przekonywanie kogokolwiek do tego szpitala,
    bo i po co. Czuję się jednak w obowiązku napisać, że nie doświadczyłam tam
    pokrzpokrzykiwania i "tykania" (raz pielęgniarka strofowała ostro dziewczynę,
    którą nakryła na powrocie z "dymka"...) zachwyciła mnie opieka nad noworodkami -
    ciepło i kompetencja tak pielęgniarek jak i lekarzy. Jeśli chodzi o warunki
    sanitarno- lokalowe: obecnie, po remoncie bardzo się poprawiły - można wynając
    też salę o podwyższonym standarcie. Najważniejsza dla mnie jest jednak panująca
    na Solcu atmosfera - bardziej rodzinna i domowa niż szpitalna (co nie wyklucza
    kompetencji personelu). Rzeczywiście - wszystko kwestia gustu.
  • 02.06.05, 23:36
    ja też mam termin na lipiec tylko na koniec, i również mam zamiar rodzić na
    Solcu, tylko jak tak czytam to przerażają mnie te tłumy, bo słyszałam że tam
    jest malo porodów a tu proszę.
  • 15.03.05, 10:09
    Witajcie,
    Ja wlasnie koncze szkole rodzenia u Krystyny Komosy. Bardzo polecam, kobieta
    jest rewelacyjna. Prowadzi mnie tez lekarz z Solca, wiec napewno bede tam
    rodzila. Moj termin to 14 maja. Szczerze mowiac nie wyobrazam sobie obecnie
    rodzic gdzies indziej!!!
    Pozdrawiam,
    Aga
  • 16.03.05, 17:04
    Zaznaczę od razu, że tam nie rodziłam ale moja siostrzenica tak. Było to 2 lata
    temu i mam nadzieję, że się bardzo ale to bardzo poprawiło.
    Poszła tam rodzić bo właśnie taki super szpital, dobra opieka no i jej lekarz
    tam pracował i sam jej polecał ten szpital.Niestety nie było go przy porodzie.
    Przyjechała 31 grudnia koło południa z bólami i rozpoczęta akcją. Oczywiście,
    że ją podłączyli do KTG ale potem nikt przez kilka godzin się nią nie
    nteresował. Zainteresowanie rozpoczęło się dopiero od momentu, kiedy jej mąż
    opłacił położną.
    Po porodzie okazało się, że urodziła córeczkę z ZD o czym poinformowano ją w
    sposób bardzo suchy jak leżała na sali porodowej. Był wieczór Sylwestrowy.
    Natychmiast dali jej środki uspokajające, żeby nie wpadła w histerię. Nikt nie
    rozpoczął żadnych badań bo Sylwester a potem 1 stycznia. W tym czasie
    pielęgniarki w ogóle się nie "wtrącały" w to, co się dzieje w salach. Trzeba
    było do nich pójść jeśli się miało taką potrzebę. Dopiero po 4 dniach zaczęto
    badać jej córeczkę.
    Szpital był jak to jedna z poprzedniczek napisała "zaniedbany', przepełniony i
    brak było chociażby podpasek.Osobiście na mnie robił wrażenie przygnębiające i
    powiem szczerze, że przysłowiowa Żelazna a Solec (wtedy bo nie wiem jak teraz)
    to niebo a ziemia.
  • 16.03.05, 17:24
    urodziłam 19 lutego, w sali cytrynowejsmile
    Szpital rewelacyjny, opieka fachowa i przemiła, położne super!!! Troszkę
    poobserwowałam różne zmiany personelu, ponieważ spędziłyśmy z Karolinką w
    szpitalu 6 dni. Dodam, że w szpitalu na Solcu rodziłam po raz drugi. BARDZO
    POLECAM!!!!!
  • 17.03.05, 10:56
    Witajcie!
    Jak to jest z tymi salami? Podpowiedzcie mi, proszę.
    Widziałam 4 pojedyncze porodowe - super (nie widziałam podwójnej, ale podobno
    też ok) - czy wszędzie są nowe łóżka i możliwość umycia się (prysznic albo
    wanna?).
    Czy poza dość ciasnymi 4 osobowymi salami poporodowymi są jeszcze pojedyncze?
    Czy jest ich kilka, żeby mieć szansę się do nich dostać? I czy niewiecie, czy
    mąż może zostać w takiej pojedynczej ze mną?
    Przepraszam za nawał pytańsmile
    Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.
    Alik z Antosiem pod serduchem
  • 17.03.05, 16:51
    Z tego co wiem to:
    1.Do pojedyńczych sal trafiasz jeśli jest miejsce- jeśli nie ma to do
    podwójnych boksów, o których dziewczyny już rodzące dobrze się wypowiadały na
    forum. Nie wiem czy w boksach są nowe łóżka ale we wszystkich pojedyńczych
    salach tak. Zawsze jest możliwość żeby wziąć prysznic.
    2.Jest jeden pojedyńczy pokój poporodowy ( kosztuje 140zł.) i trudno się do
    niego dostać. Kiedy przyjezdżasz na poród, mówisz że chciałabyś go zaklepać i
    albo będziesz miała szczęście, że właśnie ktoś go zwolni i nie będzie osoby
    oczekującej albo nie. Mąż wtedy może zostać.
    Mam nadzieje, że pomogłam. Pozdrawiam.
  • 17.03.05, 20:47
    Hej
    Potwerdzam że w boksach są nowoczesne łóżka. Sama spędziłam w nim prawie trzy
    dni z krótkim pobytem na ginekogii. Ja byłam na pooperacyjnej ( mój poród
    skończył się na sali pistacjowej - czyli tej wyłożonej kafelkami) oraz na
    zwykłej 4 osobowej - na której często bywało wesoło. W szpitalu spędziłam 9 dni
    w tym 7 z małą i zdążyłam się zaprzyjaźnić z kilkoma dziewczynami.
    Pozdrawiam
    Kluseczka i Kinga
  • 18.03.05, 09:09
    Na sali czteroosobowej jest wesoło smile)) ja też się zaprzyjaźniłam z kolkoma
    dziewczynami, buziaki Kluseczko wink))
    --
  • 18.03.05, 10:08
    Czesc,
    Mam pytanko - ile płaciłaś za poród z Komosą??
    Dzieki,
    Aga
  • 18.03.05, 13:16
    Właściwie to mąż płacił - ja odpoczywałam smile Ale z tego co mi się obiło o uszy -
    600 zł. Ale powinnas skontaktować się osobiście, bo nie jestem pewna.
    Pozdrawiam
  • 18.03.05, 14:33
    Cześć,
    Bardzo dziękuję za odpowiedź.
    Ja chodzę do Krystyny Komosy do szkoły rodzenia i już
    wstępnie się z nią umówiłam.
    A jaka jest na samym porodzie - OK?
    I faktycznie jest tak, że do niej się dzwoni i ona
    jest od razu na miejscu??
    Pozdrawiam,
    Aga
  • 18.03.05, 16:33
    KOmosa - jeśłi chodzi o poród, szkołę rodzenia, czy opieką okołoporodową, to
    profesjonalistka w każdym calu - świetnie zna się na rzeczy, jest opanowana,
    spokojna i stanowcza. (Jedyne "ale" ze szkoły rodzenia to opieka nad
    noworodkiem - jakby sprzed półwiecza... ) Podczas porodu kiedy trzeba pocieszy,
    kiedy trzeba - przywoła do porządku. Stosuje świetne masaże. Wiem od dziewczyn,
    które rodziły u niej na dyżurze, że tak samo zachowuje sie przy "państwowych"
    pacjentkach. Jedyna różnica - brak aparatury TENS, o której pisałam wyżej. U
    mnie było tak, że dzwoniłam do niej i dawała mi "dyspozycje" telefoniczne -
    dzięki temu pierwsze dwanaście godzin porodu spędziłam w domu, a dopiero drugie
    w szpitalu... A tak się składało, że przy dwóch porodach - ona po prostu
    zostawała ze mnąg po dyżurze. Inne moje koleżanki, które u niej
    rodziły "wydzwaniały" ją z domu. Jedna z nich natomiast, która była z nią
    umówiona, gdy zadzwoniła dowiedziała się, że p. Krystyna "jest u rodziny"
    gdzieś na wschodzie, czy pólnocy kraju. (To tak gwoli sprawiedliwości...) Nie
    wiem dlaczego tak się stało, podobno wypadek losowy. Nie wnikałam.
  • 18.03.05, 16:51
    Dzięki za potwierdzenie.
    Więc jednak opłaca się chyba wydać te 600zl
    i miec ja przy sobie. Zawsze jest to ktoś
    przynajmniej znajomy no i ta aparatura TENS
    brzmi pomocnie.
    Bardzo Ci dziękuję!
    Pozdrawiam.
  • 18.03.05, 16:59
    Wiesz, ja w ogóle wiele dobrego słyszałam o wszystkich tamtejszych położnych (
    nie znam ich osobiście, to tylko opinie znajomych). Nie ma ludzi
    niezastąpionych... Komosa jest ok, ale pewnie wiele jest takich położnych.
    Natomiast baaardzo polecam aparaturę TENS. Pozdrawiam
    moje gg. 2584094 - łap mnie to pogadamy, jeśli chcesz. AGATA
  • 19.05.05, 13:28
    hej!!!
    Dziewczyny ja rodziłam na Solcu jeszcze przed remontem, widok trochę odstraszał
    (tak twierdziły koleżanki, które nas odwiedzały), ja bardziej patrzyłam na
    specjalistów i traktowanie rodzącej niż białe niezbyt czyste ściany. Ale
    położne i cały personel są super. Miałam ciężki poród i nie miałam opłaconej
    położnej, ale położna pani kasia (blondynka z kręconymi włosami, nie pamietam
    nazwiska)bardzo pomagała. Kilkakrotnie masowała szyjkę, bolało ale
    przyspieszało rozwarcie, i choć rodziłam w środku nocy cały czas była przy
    mnie. Doktor Rak i drugi na imię miał Longin zajmowali się nami fachowo a do
    tego byli mili i sympatyczni. Opieka nad maleństwami też była ok. uczyły
    przystawiać do piersi, pokazywały jak myć, przewijać, jeśli ktoś nie umiał,
    odpowiadały na wszystkie pytania i cały czas były chętne do pomocy (nawet w
    środku nocy z uśmiechem służyły radą i pomocą). Pediatrzy badali dzieci przy
    mamusiach i zawsze o wszyskim informowali. Następne dziecko też rodze na Solcu
  • 19.05.05, 14:05
    Gosia, masz może gg albo czy mogłabyś podać mi nr telefonu? Mam trochę pytań
    dotyczących Solca -jezeli nie miałabyś nic przeciwko temu.

    Jestem trochę zagubiona ....
    Cały czas chodziłam na Madalińskiego i mimo iż jestem w 34 tc - dzisiaj
    dowiedziałam się, że kolejka do mojego gin prowadzącego całą moją ciążę - jest
    duuuuża i mogę kontynuować z innym lekarzem.
    Mój prowadzący - mimmo iż prowadzi mnie całą ciąże - zupełnie mnie nie pamięta -
    nie czuję jakby prowadził ale za każdym razem na nowo przyjmował.
    Trochę mnie to rozbiło - brak organizacji i zainteresowania pacjentami.
    I ... chyba nie będę tam rodziła.
  • 19.05.05, 14:10
    ja byłam umowiona na poród z Komosą a jak zaczęłam rodzic to powiedziała mi że
    nie ma czasu. całe szczescie ze nie nastawiałam sie jakoś straszliwie na porod
    z własną położną bo byłby to dla mnie szok. w ogole nie chcę drugi raz rodzic
    na Solcu.
    --
    Suwaczek
  • 19.05.05, 17:55
    Witam!
    CZy trzeba mieć skierowanie do tego szpitala?
    Ubranka dla dziecka można mieć swoje,czy pieluchy,kosmetyki itp
    zapewnia szpital,czy też trzeba mieć?
    Obecnie zastanawiam się nad Karowa,
    (ale jakoś mnie zniechęca ten szpital)a Solcem-co mi radzicie?
    Po Waszych wypowiedziach chyba nie powinnam mieć wątpliwości.
  • 20.05.05, 12:33
    Cześć Dziewczyny!

    Dzięki Wam zdecydowaliśmy się z mężem na 100% na poród na Solcu. Myślę, że przy normalnym terminie porodu i bez żadnych powikłań w czasie ciąży - to najlepszy wybór w Warszawie w tym momencie.

    Jeśli macie jeszcze cierpliwość, to bardzo prosiłabym o odpowiedź na 2 pytania:

    1) Czy wszystkie położne są pozytywnie nastawione do porodu naturalnego? Chciałabym rodzić w pozycji wertykalnej, tzn. albo na stołku porodowym, albo w pozycji kucznej. Czy jeśli nie wezmę własnej położnej, to wszystkie Panie respektują takie życzenia?

    2)Czy jest jakaś szansa na 1 osobową salę po porodzie? Czy raczej nie. I czy w takiej sali mój mąż może ze mną spać?

    Będę wdzięczna za odpowiedź.
    Pozdrawiam!
    Ala

    --
    Czekam na Ciebie Antosiusmile
  • 22.05.05, 11:42
    hej,
    Ja urodzilam synka 8 maja na Solcu i jestem bardzo zadowolona.
    Rodzilam z p. Komosa i jesli chodzi o nia to jest super, rodzilam w bardzo
    roznych pozycjach min. w tych co piszesz. Komosa robi wszystko zeby porod
    poszedl jak najsprawniej i szybko, sama szuka i ustawia cie w takich pozycjach
    zeby bylo jak najlepiej.
    Jesli chodzi o sale pojedyncza to jest tylko jedna niestety wiec trzeba miec
    szczescie zeby trafic na wolna, ja jak urodzilam to juz byla zajeta. nie wim
    jak to jest z rezerwacja ale pewnie musialabys znac dokladny termin porodusmile
    Na sali ogolnej nie jest wcale zle, napewno weselej smile
    pozdrawiam
    Onaa
    --
    lilypie.com/days/050514/0/0/0/+1
  • 22.05.05, 11:53
    a rodziłaś w sali pojedynczej z Komosa czy w boksie? Na ile wcześniej trzeba się
    z nią umówić na poród? Jak wyglądaja takie formalności?
    --
    --
    Moja Fasolka
  • 23.05.05, 14:29
    Rodzilam w sali pojedynczej - malinowej - byl to porod rodzinny. W oglenej
    rodzi sie jesli nie jest to porod rodzinny lub jesli nie ma miejsca w
    pojedynczych.
    Z Komosa sie nie umawialam, akurat mialam szczescie ze miala dyzur twgo dnia smile
    Zeby sie umowic najlepiej pojedz do szpitala i pogadaj z nia.
    Pozdrowka
    --
    lilypie.com/days/050514/0/0/0/+1
  • 27.05.05, 14:17
    jakie sa ceny:
    poród rodzimmy
    polozna,
    zzo,
    sala pojedyncza
  • 27.05.05, 22:06
    Hej
    Kiedy zakładałam ten wątek to zoo kosztowało 600 pnl - wiem bo miałam.
    za rodzinny nic nie płacisz, za salę do porodu rodzinnego - oczywiście
    pojednyczą tez nie. ja akurat rodziłam w boksie ale to już zupełnie inna
    historia - patrz wyżej.
    Położnej nie miałam - wszystkie są ok może poza sławną Komosą, która akurat nie
    przypadła mi szczególnie do gustu.
    Pozdrawiam
    Kluseczka i Kinga ( 22.02.2005) - Solec

    --

    src="lilypie.com/baby1/060222/2/16/1/+1" alt="Lilypie Baby Ticker"
    border="0" /></a>
  • 01.06.05, 14:15
    Hej! Ja urodziłam synka na Solcu dwa lata temu. Wcześniej leżałam 2 dni na
    patologii w 37 tyg apotemprzez dwa kolejne jeździłam prawie codziennie na ktg.
    Proponowano mi planowaną cesarkę za względu na ułożenie dziecka i weekend
    majowy, ale dzięki Bogu Kostek dał o sobie znać dzień przed zgłoszeniem do
    szpitala, więc pojechaliśmy tam już na skurczach. Skończyło sie oczywiście cc,
    ale czekaliśmy 6 godzin, bo rozsądnie, nie rozpoznałam skurczów i zjadłam
    śniadanie. Wszyscy bez wyjątku, na porodówce byli mili i sympatyczni, pomocni i
    fachowi. Przy cc uśmiałam się jak norka, cały czas gadałam z personelem, który
    robił wtedy 3 cc z kolei, ale wykazywał się niesamowitym poczuciem humoru.
    Trafiłam na ówczesną panią ordynator: Sarnowską i jakiegoś młodego lekarza,
    który zrobił mi śliczny szew śródskórny. Pani anestezjolog: anioł, reszta
    kobitek towarzyszących: przemiłe. Na sali pooperacyjnej położna pomogła mi
    przystawić synka do piersi, bylismy razem do 1 w nocy, potem zabrano go do
    noworodków, żebym mogła się wyspać. Teraz wiem, że za drugim razem nie oddam, i
    tak nie spałam, a z dzieckiem u boku jest się spokojniejszą. Spotkałam tam dwie
    niesympatyczne osoby: pielęgniarkę od noworoków: około 50 lat, która do każdej
    mamy na sali musiała się o coś przyczepić i jednego starszawego lekarza:
    komentarze chamskie, prostackie i obraźliwe, niestety nazwiska nie pamietam, ni
    wiem czy pracuje tam jeszcze. Po pewnym czasie, jako już lekko doświadczona
    matka 2 letniego dziecka, myśle, ze nie do końca konsekwentna była polityka
    pediatrów w stosunku do Kostka, który spadł na wadze, a ja miałam pokarm
    dopiero w 2 dobie po cc. Niepotrzebnie nas stresowali ważeniem, perspektywą
    dokarmiania. Skończyło się na kroplówce z glukozy, na co również bym się teraz
    nie zgodziła, gdyż pokarm miałam 6 godzin później, biłe ślady wokół jego ust po
    każdym przystawieniu świadczyły, że mało pewnie, ale jednak coś produkuję i
    mały coś tam je. Generalnie jednak byłam bardzo zadowolona, bo każdy spokojnie
    udzielał informacji, pani ordynator od noworodków zainteresowana pacjentami,
    może, wg obserwacji problemów z karmieniem innych mam, zbyt mało pomagano w
    właśnie w karmieniu. Miło mi, że szpital ma dobre opinie na forum. Planuję
    drugie dziecko i mam zamiar rodzić je właśnie na Solcu, mimo, że położenie
    szpitala miedzy ulicami nie daje możliwości spokojnego snu nocą. POzdrawiam
    wszystkie wybierające się na Solec i życzę powodzenia. Bialka
  • 16.06.05, 14:10
    Witam!
    Ja też rodziłam na Solcu we wrześniu 2004. Wcześniej ok. miesiaca leżałam tam na
    patologii ze względu na nadcisnienie, cholestazę itd... Miałam czas żeby sobie
    poobserwować. Generalnie było w porządku połozne, lekarze a potem także
    pediatrzy i pilelegniarki noworodkowe w porządku. Tak jak wszędzie trzeba się o
    większośc rzeczy pytać, ale pomagaję kiedy trzeba i nie robią tego z łaski.
    Jedynymi moimi zastrzeżeniami są: sala porodowa ułożona centralnie - co czesto
    przeszkadza spać w nocy, a wdzień stresuje smile poza tym z tego co wiem lekarze
    bardzo długo zwlekają z wywołaniem porodu po terminie. Dzieczynie która leżała
    ze mną zaczęto wywoływać w 17. dniu. Wydaje mi sie, że w innych szpitalach
    krócej się czeka smile Zaplecze sanitarne takie sobie - ciasne kibelki co przy
    wieelkim brzuchu utrudnia. W łazience nie ma zasłony w oknie wiec jest się
    atrakcją dla turystów przejezdzaacych pociągiem... Pociągi - bliskosc torów tez
    przeskadza spac, ale są przecież stopery... Sale noworodkowe są w porządku z
    wanienkami itd. ale tych sal jest mało i czesto mamy kończą ze swoimi dziećmi w
    salach zwykłych za ciasnych na dzidziusiowe wózeczki, no i wtedy nie mozna
    asystowac przy kapieli bo maluch jedzie do kąpania gdzie indziej... No można
    pójsc i popatrzec przez szybkę smile
    Plusem jest to że za obecnośc Taty przy porodzie nie płaci się ani złotóweczki.
    Położne są cały czas w pobliżu i są chętne do pomocy.
    Bezpłatny poród odbywa się w sali gdzie są trzy stanowiska oddzielone od siebie
    ściankami zasłona zas od stanowiska lekarzy.
    Czesto są studenci, ale to mnie akurat nie irytowało bardzo. w końcu gdzieś
    muszą się tego nauczyć.
    I to chyba wszystko.
    Generalnie polecam.
    --
    Kasia mama małego Stefka
  • 16.06.05, 20:14
    a ktorego lekarza polecacie na poczatku drogi do dzidziusia
  • 14.07.05, 17:28
    Podbijam wątek bo mam pytanie o Solec: czy stamtąd odsyłają? Bo wydaje mi się,
    że gdzieś czytałam, ze oni starają się nie odsyłać pacjentek, ale jak to
    wygląda w praktyce? Co w sytuacji gdy wszystkie sale pojedyńcze (bo jest ich
    zdaje się tylko 4) i oba boksy są zajęte?

    --
    Zapraszam na zakupy!
  • 18.08.05, 20:00
    Podbijam i proszę o odpowiedź.
    Poród już za 3 tygodnie i jestem prawie zdecydowana na Solec, ale chciałabym
    jeszcze poznać odpowiedż na moje powyższe pytania...
    --
    Zapraszam na zakupy!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.