Dodaj do ulubionych

szpital PRASKI - wow!

07.07.05, 15:45
Witajcie.

Byłam dziś w Praskim na kontrolnym KTG, wcześniej chodziłam na Kondratowicza,
a w pierwszej ciąży na Inflancką, więc mam jakie takie porównanie. MOje
wrażenia? WOW!!! To już nie jest szpital lat `70. Na położnictwie ładne
kafelki, na izbie przyjęć nowe ławeczki, podłogi i ściany. Aż przyjemnie
popatrzeć.

Kontrolne KTG przy biurku położnej, a nie w samotnym pokoju. Położna
włąściwie cały czas obserwowała zapis, przy okazji o wszystko wypytywała.
Nawet prosiła o opowiedzenie pierwszego porodu, kóry miałam zakończony
cesarką. Chciała wiedzieć wszystko, co i jak było, jakie komplikacje etc.
Dokłądnie przeczytała kartę ciąży i najnowsze badania, które ze soba wzięłam.
Potem przyszła pani doktor. W osobnym pokoju (bez towarzystwa osoby
wypisującej dokumentację wizyty) zbadała mnie i poprosiła o relację z
cesarki. Na jej oko ciąża duża i nie ma co ryzykować przenoszenia (dziś mam
termin). Poza tym po pierwszej cesarce nie chce ryzykowac samego porodu
dużego dziecka, tymbardziej, że szyjka (jak i przy pierwszej ciąży) nie
wydaje się być chętna i gotowa do porodu smile

Jutro mam się stawić o 9 rano ze wszystkimi papierami i rzeczami. Zrobią mi
jutro USG i jeżeli potwierdzi się, że dzidzia ma ok. 3,5- 3,7 to będą mnie
szykowac do planowanej cesarki.

Poza tym Praski to szpital, w kórym nie ma tłoku. Nikt tam nie leży na
korytarzach jak w innych "słynnych" placówkach i nie stoi w trzygodzinnych
kolejkach do zapisu KTG (jak np. na Kondratowicza). Myślę, że też nikogo nie
wypisują stamtąd zbyt wcześnie tylko dlatego, że jest przepełnienie...

Dodatkowe wrażenie - również b.pozytywne - to, że czułam się pacjentem a nie
petentem. Osobą, a nie kolejnym przypadkiem. Było to bardzo miłe...

A, na ścianie wisi nagroda dla tamtejszego oddziału położniczego przyznana 23
czerwca 2005r. jako "miejsce przyjazne kobiecie (i chyba dziecku... bo
dokładnie nie pamiętam, ale napewno kobiecie...)" przez pismo "Twój Styl",
podpisana przez Kwaśniewską i Pieńkowską.

Także te dziewczyny, które brały pod uwagę szpital Praski zachęcam, bo sama
przekonałam się, że to dobry wybór smile

Resztę tu dopiszę, jak wrócimy do domu już po wszystkim...
Edytor zaawansowany
  • laminja 07.07.05, 16:09
    super! Oby wszystkie szpitale tak się rozwijały. Wtedy zniknie wiele problemów,
    a konkurencja zrobi swoje.
  • bonnie75 07.07.05, 16:47
    No tak, Praski mam pod nosem, a szukam po calej Wawie. Czy Twoj lekarz
    prowadzacy jest tez z Praskiego? A jak tam jest z cenami za sale, rodzinny,
    zoo, polozna?
    --
    NASZE KURCZĄTKO
  • malynia100 08.07.05, 10:03
    Widzę, że bardzo często jest już w Waszych głowach takie przekonanie - trzeba
    mieć SWOJEGO lekarza, wykupioną położną, salę jednoosobową i nie wiem co
    jeszcze.

    W Praskim nie ma czegoś takiego jak 'Rodzinny', nie ma opłat za to, że kobieta
    chce mieć przy sobie męża bo to chyba nigdzie nie powinno być płatne.
    Chcesz koniecznie być w pojedynczej sali? Płacisz wtedy tylko za opiekę
    położnej, która musi Ciebie tam doglądać, za salę już nie. Położna kosztuje
    chyba 400 lub 500 zł. Przy tym na sali 'ogólnej' są dwa nowoczesne i wygodne
    łóżka. Myślę, że jest baaardzo mało prawdopodobne żeby w tym samym czasie
    rodziły tam dwie kobiety. W sali pojedynczej jest stare i nieciekawe
    łoże 'madejowe' wink

    zzo kosztuje 600 zł
    jesli po porodzie chcesz byc w pojedynczej sali płacisz 75zł/ dobę, płatne za 3
    doby z góry.

    PS. S_silva - myślę, że mogłyśmy się minąć wczoraj w izbie przyjęć. Też byłam
    na kontrolnym KTG smile
  • bonnie75 08.07.05, 17:30
    Bo niestety moja droga, tak to czesto bywa, ze jak nie masz lekarza
    prowadzacego z danego szpitala, to moze sie zdarzyc, ze po prostu na taka
    porodowke nie zostaniesz przyjeta i odesla cie Bog wie gdzie. Tudziez
    potraktuja cie jak piate kolo u wozu (pisze to z doswiadczen wielu znajomych).
    Po drugie niektore osoby wola miec "do dyspozycji" oplacona "swoja" polozna, bo
    zdarza sie, ze polozna z urzedu ma cie gleboko w d..... (nie twierdze, ze to
    regula, ale niestety.....).
    Po trzecie nie we wszystkich szpitalach na sali ogolnej nie potrzeba zgody
    innych rodzacych na porod rodzinny. Niektore dziewczyny wola rodzic w bardziej
    intymnych warunkach, wiec nie rozumiem o co chodzi....
    --
    NASZE KURCZĄTKO
  • malynia100 08.07.05, 20:16
    Zdobądź najpierw swoje doświadczenia i wtedy się wypowiadaj. Ja mam
    doświadczenia z Solca, z Praskiego i Bródnowskiego gdzie wchodząc 'z ulicy',
    bez opłat czy innego rodzaju gratyfikacji czy znajomości byłam traktowana
    podmiotowo i na pewno nikt nie miał mnie głęboko gdzieś o czym piszesz.
    Sytuacje o których wspominasz mogły mieć jedynie miejsce na Karowej, na
    Zelaznej lub ew. w IMiDz. Jeśli interesuje Cie szpital Praski - tam Cie to nie
    spotka.

    Mam nieodparte wrażenie, że takimi przekonaniami, same pacjentki kreują
    atmosferę łapówkarsko-krętaczą...
  • laminja 12.07.05, 10:42
    jak jest bardzo dużo porodów to i z Solca potrafią odsyłać. A własna położna to
    pewność, że przy Twoim porodzie będzie osoba, którą znasz i zostanie z Tobą do
    końca (położna z dyżuru może przed końce porodu przekazać Cię następnej
    koleżance). W szpitalach popularnych płaci się w dużej mierze za ich
    popularność. A wysokość opłat nie świadczy o tym, że damy szpital jest lepszy
    tylko o tym, że jest bardziej popularny. Oczywiście zazwyczaj za wysokimi
    opłatami szły też lepsze warunki, ale to się w tej chwili zmieniło. Szpital
    praski ma taki sam stopień referencyjnośc jak Karowa i IMiDz. Wyższy niż
    Żelazna. Brakowało mu tylko lepszych warunków, co jak widać już się zmieniło.
    Niestety za polepszającymi się warunkami i dobrymi opiniami pójdzie wzroost
    popularności szpitala, który wkrótce zacznie się pewnie też borykać z większą
    liczbą chętnych niż miejsc. Wtedy lekarz prowadzący lub własna położna będą
    pewnie podnosić poczucie bezpieczeństwa. Kiedy na 1 wolne miejsce pojawi 5
    pacjentek jakoś trzeba będzie wybrać tą jedną, która zostanie przyjęta wink
  • majan2 07.07.05, 19:55
    Jak bedziesz miala glowe i chec to jak bedziesz juz posmile to napisz jak tambylo
    w czasie porodu. Brzmi jak narazie swietnie i ja tez niezbyt chetnie patrze na
    te oblegane szpitale. Bo boje sie,ze tam poslzi juz w ilosc a nie jakosc.
    Napisz czy cos placilas a jak tak to ile i komu. I powodzenia!!!!!!!!!
  • uszatkowa 07.07.05, 22:27
    ja tez w niedlugim czasie wybieram sie do praskiego, najpierw myslalam o innych
    ale slyszalam o lepszej opiece w praskim, tak wiec jak juz bede po, a juz
    niedlugo to napisze jak bylo
  • 2aliki 08.07.05, 14:45
    Ja też "przeniosłam się" z robieniem KTG ze Starynkiewicza do Praskiego. I potwierdzam, że wszyscy, których tam spotkałam są sympatyczni. W porównaniu do Starynkiewicza izba przyjęć jest 1) ładniejsza, 2) sprawniejsza (szybsza), 3)bardziej intymna, 4) położne i lekarze są bardziej sympatyczni. Poza tym na Starynkiewicza kazano mi płacić 20zł za KTG przed terminem, mimo, iż miałam skierowanie. Natomiast w Praskim nie dość, że nie kazano mi płacić, to jeszcze zbadano mnie i zrobiono (też za darmo) usg z przepływami. I kazano przychodzić co dwa dni (nadal jest przed terminem).
    Tak więc potwierdzam, że ludzie tam są super! I potrafią się człowiekiem zająć.

    Mam tylko dylemat, czy jechać tam czy na Solec. Bo w Praskim jest za darmo tylko podwójna sala porodowa i jak sąsiadka się nie zgodzi to mąż nie może być przy porodzie. A u mnie to nie wchodzi w grę! Na Solcu natomiast sale są darmowe pojedyncze i nie trzeba nikogo pytać o zdanie.

    No i nie wiem jeszcze co z ewentualną cesarką - na Solcu na pewno jest anastezjolog na miejscu i szybciutko zrobi zabieg, a w Praskim? Jeśli ktoś wie, bardzo proszę o odp.

    Pozdrawiam!

    ...jeszcze kilka/naście/ dni Antosiu...
    --
    Czekam na Ciebie Antosiusmile
  • malynia100 08.07.05, 20:26
    Wczoraj rozmawiałam z położną w Praskim - ten szpital ma jeden z wyższych
    wskaźników procentowych cięć cesarskich. Anastezjolog na pewno jest na miejscu.
    Co innego jeśli do porodu naturalnego pacjentka zażyczy sobie ZZO. Wtedy czasem
    anast. dojeżdża (tak też było na Solcu - poprosiłam o ZZO o godz. 20:00 a pani
    doktor -cudowna zresztą kobieta- dojechała dopiero o 22-giej).

    Najwięcej cięć w Praskim jest ze względu na szpital na Karowej. Oni masowo
    odsyłają tam pacjentki mimo, że to właśnie tam powinny rodzić np. kobiety z
    cukrzycą. Okazuje się, że Karowa, szpital kliniczny, który powinien
    specjalizować się w patologiach, jest obłożony tzw. fizjologią czyli normalnymi
    porodami bez komplikacji, pacjentkami które dostają się tam przez swoich
    lekarzy lub dzięki opłatom 'dodatkowym'. Raptem kobieta z cukrzycą nie ma już
    tam miejsca i jest operowana w Praskim.

    Na Solcu w tej chwili - właśnie ze względu na pojedyncze sale porodowe -
    darmowe - jest b. duże obłożenie, a miejsc dla polożnic mają bardzo mało.
    Jak tam byłam ostatnio wszystkie sale pojedyncze do porodów były zajęte i nie
    można ich było obejrzeć.
  • laminja 12.07.05, 10:46
    bo Praski jest najbliższym szpitale z I stopniem referencyjności (jak Karowa)
    więc tam odsyłają. Swoją drogą ciekawe jak oni (Karowa) to robią, że przyjmują
    rocznie kilkaset porodów mniej niż Żelazna a możliwości mają dwa razy większe.
  • dorfip 08.07.05, 15:09
    może wypowiem się z punktu widzenia osoby która już rodziła w praskim . Co
    prawda było to 1,5 roku temu ale sądzę że ludzie sie nie zmienili.
    Jeśli chodzi o ktg to nawet jak chodziłam do lekarz z tego szpitala prywatnie
    to ktg miałam za darmo. Jedyne za co płaciłam to usg, ale lekarz był fajny,
    bardzo dokładny i sympatyczny, odpowiadał na każde pytanie.
    Jeśli chodzi o ceny to niestety nic nie wiem na ten temat bo sama nie
    zdecydowałam sie na takie dobrodziejstwa z powodu braku pieniędzy.Ale szczerze
    mowiąc nie trzeba było.
    Poimo że nie rodziłam w oddzielnej sali a na ogólnej i traf chciał że akurat
    było nas 3 to nie brakowało osob do opieki. Co chwila przychodziła położna ,
    badała mnie, pytała czy może chcę zmienić pozycję z leżącej na inną,
    proponowała piłkę. Każda miała własnego lekarza.
    warunki może nie były luź ale dla mnie ważniejsza była opieka i czy jest
    czysto. W końcu nie przychodzimy tu doznawać wrazeń estetycznych.
    A opieka po porodzie też była ok.
    Powodzenia przyszłym mamom.
  • forsycia 09.07.05, 11:56
    Ja także jwestem zdecydowana na Praski i mam termin na 04 sierpnia ale obawiam
    się że jak tam wszystkie zaczniemy rodzić to niedługo tam też bedą tłoki smile
    Mam cichą nadzieję że ja się załapie jeszcze normalnie!!!! smile
    Pozdrzwiam i powodzenia!!!
  • gosiaczek81 11.07.05, 16:42
    Witam
    Maiłam okazję rodzić w Szpitalu Praskim nie wypowiadam sie na temat
    lekarzy,szpitala, chiałam sie wypowiedzieć na temat jednej położnej.
    Przyszłe matki baaaardzo gorąco polecam Panią Alicję Piotrak!!!
    To było moje pierwsze dziecko ta Kobieta jest uduchowieniem opiekuńczości!!
    Jej podejście do mnie i do mojego przyszłego największego skarbu zasługuję na
    wyróżnienie. Powinna szkolić przyszłe połozne podejścia do pacjenta zwłaszcza
    w takim wielkim steresie jakim jest pierwszy poród. Jest przemiłą
    usmiechnięta osobą która koncentruje sie na swojej pracy( tak jak by do tego
    była stowrzona).
    Myślałam że jestem ta wybraną i że skupia swoją całą uwagę na mnie i tutaj
    niespodzianka!!Z tego co udało mi sie zaobserwoać Ona w ten sam sposób
    trakuje wszystkie przyszłe matki!
    Pani Alicjo dzięki takim osobom wraca wiara w naszą dramatyczną publiczną
    służbę zdrowia.
    DZIĘKUJĘ !!!
  • vanilla.2 09.07.05, 02:02
    Wszystko pięknie, tylko niech któraś spróbuje przyjść w nocy na izbę ( tak jak
    ja to zrobiłam w 9 m-cu, z ciśnieniem 150/90).
    Babsko tam obecne potraktowało mnie jak śmiecia, ponieważ śmiałam zakłócić jej
    sen ( na leżance do ktg była rozłożona pościel).
    To zadecydowało o tym ,że moja noga już tam więcej nie staneła!

    P.S: Babie się dostało odemnie, ja z tych co se w kasze dmuchać nie dająwink
    Pyskówka była ostra.
    --
    dzieciaczki:
    dziewczę (02.1995)
    chłopaczyna (03.2005)
  • pajesia 10.07.05, 13:42
    przyłączam się do opinii Vanilli.2 mimo, że moja opinia o tym szpitalu
    ukształtowała się przed kilku laty - to jej nie zmienię!
    Ponieważ jestem napływową Warszawianką, chodzenie do mojej poprzedniej pani
    ginekolog było niemożliwe ze względu na dojazd, chciałam znaleźć sobie lekarza
    tu, w Wwie. Szpital Praski ze względu a lokalizację był ok.
    Gdy chciałam zarezerwować wizytę - najbliższy termin był możliwy za 5 tygodni,
    (gdybym miała jakieś zapalenie albo grzybki - chyba zwariowałabym czekając tyle
    czasu). Nasłuchałam się przy okazji od pielęgniarki, jak to źle jest zmieniać
    lekarzy prowadzących, argument związany ze zmianą miasta zamieszkania nie był
    dla niej wystarczający.
    Potem to badanie! Lekarz był właściwie kukiełką wypisującą receptę, reszte,
    łącznie z badaniem i decyzją jaki lek mi zastosować (bo dorobiłam się jednak
    zapalenia) przeprowadzały pielęgniary, było ich z pięć, mimo moich protestów i
    próśb, by wyszły. Dodam, że w tamtych czasach każda wizyta u ginekologa była
    wielkim i stresującym przeżyciem dla mnie. do tego baby śmiały się ze mnie, gdy
    już siedziałam na fotelu, że przecież "o tych sprawach" z mamą rozmawiałam - a
    prawda jest taka, że NIGDY NIGDY takich rozmów z mamą o tych sprawach nie
    prowadziłam, nie do pomyślenia było też takie wypinanie tyłka pred nią.
    Dodam jeszcze, że bez znaczenia dla mnie był ówczesny brak pięknych kafelków,
    ławeczek i kolorków na ścianach.

    tak więc teraz, gdy jestem w ciąży z bliźniakami, jeśli nie trafię na poród do
    wybranego szpitala lub dwóch opcjonalnych (Starynkiewicza, Inflancka, Karowa), a
    będą chcieli mnie zawieźć do Praskiego (geograficznie najbliższego mojego
    miejsca zamieszkania) - gotowa jestem rodzić choćby na ulicy, byle nie w tym
    szpitalu. nawet, jeśliby miało sie to skończyć moim zejściem .
  • dorfip 11.07.05, 12:54
    Ja byłam na izbie 2 razy i zawsze wypadało to w nocy i nigdy nie byłam
    traktowana jak przedmiot niezależnie od pory dnia lub nocy. Pielęgniarki były
    może nie wylewne ale konkretne i wiedziały co robią a lekarze bardzo mili i
    robili wszystko nawet z nawiązką. Poza tym one mają własny pokój więc jakby
    miały spać to raczej nie na kozetce do ktg. Choć niczego nie można wykluczyć. A
    no i leżałam też tydzień na patologii i też miło to wspominam (jeśli można tak
    mówić o pobycie w szpitalu).
  • mth_herma 09.07.05, 13:44
    Ja rowniez rodzilam w Praskim i bardzo sobie chwale ten szpital.Oczywiscie jak
    sie chce to mozna sie doczepic do pewnych rzeczy,ale generalnie jest bardzo
    przyjazna atmosfera.Polozne i lekarze sa mili,mozna o wszystko zapytac,opieka
    jest bardzo troskliwa i mozna czuc sie bezpiecznie.Przyjezdzajac do Praskiego
    mozecie miec pewnosc,ze nie zostaniecie odeslani do innego szpitala z
    powodu"braku miejsc".Lekarze sa bardzo mili i nie trzeba byc pacjentka zadnego
    z nich,zeby byc dobrze potraktowana.Pediatrzy i pielegniarki z noworodkow
    rowniez sa bardzo mile,pomagaja dostawic do piersi,informuja o stanie zdrowia
    dziecka,o wszystkich badaniach, szczepieniach itp.Jest malo personelu i nie
    zawsze jest na kazde zawolanie,ale ja nie moge narzekac,bo otrzymalam super
    pomoc.Goraco polecam ten odzial-poloznictwo i noworodki.Nie musicie sie
    obawiac,ze trzeba cos placic(lapowki itp),calkowicie odbiega ten odzial od
    opinii jaka ma polska sluzba zdrowia.Ja jestem bardzo zadowolona z pobytu w
    Praskim.Polecam!
  • katrem 10.07.05, 15:44
    Witam, Praski jest faktycznie super, zwłaszcza że mniej więcej od 1,5 roku
    pracuje tam moja lekarka - wcześniej była ordynatorem na Solcu. Jeszcze nie
    rodziłam, ale w zeszłym roku leżałam tam na ginekologii i jestem pod wrażeniem
    podejścia do pacjenta. Jak będę w przyszłości rodzić to tylko tam - już kilka
    osób, które przekonałam do porodu w Praskim, są zadowolone. Nie wiem jak było
    tam wcześniej. Ale teraz dzięki remontom i wspaniałym ludziom atmosfera robi
    wrażeniesmile Polecam dr Annę Sarnowską (leczę się u niej od ponad roku, sama
    robiła mi laparo, a teraz czekam na fasolkę) i ordynatora Fidzińskiego.
  • malynia100 17.07.05, 08:09
    Chodzę teraz do praskiego co dwa dni na KTG (jestem już po terminie) i jak na
    razie cały czas reaguję bardzo pozytywnie na to miejsce. Miałam już kontakt z
    różnymi położnymi i lekarzami. Wszyscy są naprawdę w porządku.

    Katrem - pisałaś o dr Sarnowskiej - ja jej nie znam z wizyt prywatnych, ale tak
    się złożyło, że 2,5 roku temu miała akurat dyżur w Wigilię i odbierała mój
    poród. Bardzo mi odpowiadało jej podejście - zdecydowane, konkretne, bez
    tzw. 'cackania się' ale jednocześnie bardzo życzliwe i serdeczne. Czułam się b.
    bezpiecznie przy niej, bo kobitka po prostu wie co robi, ma autorytet i
    charyzmę. Kto wie, może teraz na nią trafię w szpitalu praskim smile

    Aha - zaczyna się robić tłoczno, ale mimo to każda położna z którą rozmawiam
    zapewnia, że na pewno nikogo nie odeślą do innego szpitala. Przenieśli
    dziewczyny z patologi piętro wyżej i zwolniło im się kilka łóżek. Do tego
    rotacja jest szybka i jak się przyjedzie do porodu to już po nim mogą być
    kolejne 2 łóżka wolne.
    Jestem dobrej myśli smile

    Pozdrawiam.
  • gocha99 16.11.05, 20:44
    katrem bardzo Cię proszę jeżeli możesz to daj mi namiary na dr. Sarnowską (gdzie przyjmuje, tel.kontaktowy). Ja również rodziłam w szpitalu praskim i jestem zadowolona.moje gg 7879409. Czekam na kontakt. Z góry bardzo dziękuję. A może masz namiary na innych lekarzy z praskiego to też będę wdzięczna.papapa
  • olimpiakz 25.07.05, 15:16
    co do pielegniarek od noworodków to bym tak pochlebnie sie o wszystkich nie
    wypowiadala
  • maczkama 25.07.05, 16:23
    Ja te| rodzilam w Praskim i nie wspominam dobrze niektorych pielegniarek od
    noworodkow. Kiedy przyszlam rodzic akorat byly dwie dziewczyny na porodowce.
    Rodzilam w oddzielnej sali, ale dolecial mnie komentaz poloznej z ogonej sali
    (strasznie chamski). Bylam pacjentka dr Sarnowskiej - super Lekarz. Ogolnie
    szpital polecam, ale niektore dziewczyny przesadzaja piszac peany na czesc
    Praskiego. Acha i pani ordynator od noworotkow tez potrafi byc nieprzyjemna...
    No ale przeciez nie ma miejsc idealnych.
  • dronka 11.07.05, 17:38
    Dziewczyny, czy przy szpitalu praskim dziala szkola rodzenia? Wiecie moze ile
    kosztuje?
  • aggu 11.07.05, 17:46
    a to na Kondratowicza czeka się 3 godziny na ktg...??? Dziwne, bo ja tam rodzić
    nie będę (teraz nikt nie będzie do września, bo zamknęli się do remontu), ale w
    zeszłym tygodniu właśnie tam jeździłam co drugi dzień na ktg z drugiego końca
    Wwy i byłam momentalnie obsługiwana przez bardzo życzliwy personel... Nigdy nie
    czekałam nawet 10 minut, co dopiero 3 godziny... Dużo się można dowiedzieć na
    forum wink
    --
    Nasze Tygrysiątkosmile))
  • edzia251 11.07.05, 19:43
    dziewczyny ja rodzilam na karowej 3 lata temu ale praski ogladalam ze szkoly
    rodzenia.tragedia!!!okropne sale do porodu jak za komuny,obskurny pokoj do
    rodzinnych.tylko sale po porodzie ladne.gdy bylam tam na ktg przyszla kobieta
    na usg ale niemogla zrobic bo lekarz ktory je wykonuje byl na urlopie!!co w
    takim wypadku z kobietami z parologii?!dlatego gdy przyszedl termin porodu
    nawet niepomyslalam o praskim choc tu mieszkam.mam nadzieje ze przez 3 lata
    zmienilo sie na lepsze ale watpie.
  • malynia100 12.07.05, 07:35
    Och, jak ja uwielbiam takie 'mądre' posty...

    Edzia - przez 3 lata to cały nowy szpital można wybudować. Przez ostatnie 3
    lata nawet Karowa bardzo się zmieniła jeśli chodzi o wystrój, bo wszystko tam
    remontowali.
    Ty się nie martw o kobiety z patologii, o USG i inne ważne badania, bo naprawdę
    nikomu tam się krzywda nie dzieje, a pisząc takie głupoty w kontekście opinii o
    szpitalu, który sobie obejrzałaś 3 lata temu wystawiasz sama sobie świadectwo.
    Szczególnie tym ostatnim zdaniem... Pffff....
  • marianka.m 12.07.05, 09:42
    malynia100, niech sobie dziewczyna myśli co chce. Mądre przyszłe mamy nie
    zawierzą takim opiniom, posłuchają tych, które są na świeżo po porodzie albo
    tych, które pojechały i zobaczyły na własne oczy, jak jest. A z przymrużeniem
    oka mogę tylko dodać, że dobrze, niech sobie myśli tak dalej, przynajmniej nie
    będzie tłoku, na jaki się zanosi na praskim położnictwie (ot, jednej mamusi
    mniej). wink
    Pozdrowienia.
    --
    ♂ czy ♀?
    Zagadka rozwiązana - czekamy na synka smile
  • bonnie75 15.07.05, 16:25
    Jak ja nie cierpie takich "madrych" jak ty!
    Chyba mozna miec wlasne zdanie na jakis temat, prawda?
    Czy ty moze inaczej uwazasz?
    --
    NASZE KURCZĄTKO
  • maczkama 25.07.05, 16:25
    zmienilo sie i caly czas sie zmienia...
    Na lepsze.
  • marianka.m 12.07.05, 09:45
    Ja na 100% rodzę w Praskim, w szkole rodzenia nie byłam, więc nie podpowiem.
    Spróbuj jednak znaleźć przez wyszukiwarkę na tym Forum. Był wątek o szkole
    rodzenia w Praskim. Niestety, dziewczyny nie polecały.
    --
    ♂ czy ♀?
    Zagadka rozwiązana - czekamy na synka smile
  • marchefka27 12.07.05, 10:00
    szkola rodzenia przy praskim jest, kosztuje 320 zl, najblizszy kurs zaczyna sie
    1 sierpnia.
    Ja jednak choc planuje rodzic w praskim, nie wybralam tej szkoly rodzenia, bo
    za 75 zl znalazlam szkole ktora oferuje wiecej zajec.
  • moni912 12.07.05, 11:08
    A jaką szkołę znalazłaś i gdzie? Podaj jakieś namiary.
    --
    moni
  • marchefka27 13.07.05, 22:02
    tak...za 75 zł WIECEJ smile czyli za 395 szkoła Krystyny Komosy w Warszawie (wpisz
    w wyszukiwarkę jej nazwisko). Zajęc jest duzo - cwiczenia i wyklady. Tu na
    forum tez polecana. Jak bedzie - okaze sie w praktyce smile
  • s_silva 18.07.05, 13:01
    Witajcie znowu.
    W piątek położyli mnie na patologii, musiałam poczekać na izbie ze dwie
    godzinki bo nie było miejsc i musieli je przygotować. Myślę sobie - ładnie...

    Wszystkie pokoje są dwuosobowe, co sprzyaj intymności. Pół godziny po
    moim "położeniu" się sąsiadka poszła rodzić (skurcze i rozwarcie na 3 palce).
    Obok w pokoju nawadniali drugą przed cesarką. W sobotę trzecia z patologii
    poszła rodzić i tak do poniedziałku leżałam sama obok drugiej pustej dwójki.
    Miałam planowaną cesarkę, więc się mniej bałam niż przy pierwszym porodzi,
    który miał być naturalny a niestety po wielu męczarniach nie był.

    Od północy w poniedziałek głodówka. 5:30 pobranie krwii na krzepliwość i KTG.
    6:00 intymne, delikatne podgolenie i lewatywa w NOWEJ łazience z leżanką,
    prysznicem, toaletą i bidetem. 8:00 leżę już na porodówce pod kroplówkami (była
    przymnie wspomniana już wcześniej p.Alicja smile), wiadomo cewnikowanie i takie
    tam... przedoperacyjne przygotowania. Mogłam być w swojej koszuli nocnej.
    Anestezjolog (nie pamiętam nazwiska - ładna, miła blondynka - hehe)
    zaproponowała mi znieczulenie pp i to był dobry wybór. Na sali operacyjnej
    byłam już po 9, a o 9:50 zostałam drugi raz mamą. Wszystko mi wytłumaczono,
    zanim zaczeło działać znieczulenie babka obok głaskała mnei po ręku i
    zagadywała, po czym mówi tam mimochodem "wie pani, tak jakby co, to operacja
    jest już w toku" "Już, nawet nie zauważyłam" A tak sie denerwowałam, że
    swiadomość rozcinanego brzucha powali mnie poniżej stołu. Wszyscy byli
    uśmiechnięci i powalająco spokojni, potem nagle zabujało stołem i nad parawanem
    zobaczyłam swoje maleństwo! Przynieśli mi ją za chwilkę owiniętą w kokon na
    buziaka i musiałam poczekać az mnie pozszywają. Na pooperacyjnej zwalniali
    właśnie łóżka, za jakąś godzinę po mnie przywieźli drugą babeczkę, która miała
    cesarkę rok temu i bali się rozerwania macicy. O 12:00 moja mała już ciągnęła
    cycka. Na noc wykupiłam sobie opiekę indywidualną (właśnie trafiła mi się
    p.Alicja, która została po swoim dyżurze - koszt: 200zł). Przyniosła fotel obok
    mojego łóżka, obmyła mnie (ale te babki, które nie miały wykupionej opieki były
    już wcześniej obmyte przez kobitkę z dyżuru), o 22 pomogła usiąść na chwilkę na
    łóżku, przystawić małą, dała przeciwbólowe cudo domięsniowe, po którym czułam
    się jak po wizycie w PUB`ie ;P i dobrze mi się spało. Rano jeszcze zrobiła
    wokół mnie i była szczęśliwa, że ktoś przy mnie czuwał i zatroszczył się. Było
    warto!

    W drugiej dobie, po drugiej serii oksytocyny zostałam przeniesiona do normalnej
    sali (oczywiście dwuosobowej). Wzięłam pod czujnym okiem mojej mamy nawet
    pierwszy prowizoryczny prysznic... Ale na noc poszłam do położnych po drinka
    przeciwbólowego do weflonu. Oczywiście wbrew zakazom zjadłam pół paczki
    sucharków i nie czekałam do rana na kleik - byłam strasznie głodna - nie
    zaszkodziło mi. (A propos sztućcy - lepiej mieć swoje, ale jak ich nie masz to
    dadzą ci szpitalne i nie każą ci głodować!)

    Trzecia doba, rano lekarz znowu ogląda ranę i zaleca siostrze przemycie jej
    spirytusem. Zaczynam panikować o mleko, które jest ciągle żółte jak kanarkowa
    farba. Ale w ciągu jednego dnia mała przybiera 150g, więc mimo że za bardzo
    tego mleka nie czuję w piersiach i nie widzę, to ono jest!.

    Czwarta doba, badają birubinę małej bo żółkła. Ma 13,24% - mieści się w
    granicach normy fizjiologicznej, ja się ruszam , rana nie ropieje, macica
    obkurcza się - idziemy do domu. O 19 leżę już w swoim łóżku.

    A w domu... to już długa historia - dopiero wczoraj nie wzięłam nic
    przeciwbólowego, ale po operacji trzeba dać sobie trochę czasu. tymbardziej gdy
    dwoje dzieci siedzi ci nad głową - hehe.

    Summum: Szpitalowi Praskiemu nie mam właściwie nic do zarzucenia. Wystarczy
    odrobina wyrozumiałości i zrozumienia od dziewczyn dla personelu, który ciężko
    pracuje dla naszego zdrowia. A robi to często i z uśmiechem.
  • s_silva 18.07.05, 13:10
    Jeszcze chciałam dodać, co mi same opowiedziały babeczki, które spotkałam w
    czasie swojego pobytu w Praskim..., że

    1.kobieta z cukrzycą, która była prowadzona na Karowej. Przyjechała tam na
    planowaną cesarkę o 15, kazali jej siedzieć i czekać na korytarzu i o 23
    odesłali do Praskiego. (bez komentarza - dla tych , co myślą że lekarz
    prowadzący czy położna jest przepustką...)

    2.kobieta, która pierwsze dziecko urodziła na Żelaznej przyjechała z
    rozwarciem - SAMA, bo mąż był w trasie w pracy - zostałą odesłana do Praskiego,
    bo i tak nie będzie miałą porodu rodzinnego.

    3. kobieta z zielonymi wodami płodowymi została odesłana z Żelaznej, bo w
    Praskim ją przyjmą...

    4.kobiecie odmówili wykonania kontrolnego KTG na Żelaznej bo była już tydzień
    po terminie i nie chcieli jej musieć zatrzymywać.

    5.wkurzona polożna z izby przyjęć, rzuca telefonem i mówi, że przestanie
    obierać telefony od Żelaznej...

    6.położna na izbie przyjęć zapewnia dzwoniącą ciężarną, że jak tu przyjedzie,
    to jej nikt nie zostawi bez opieki i nie musi się stresować tylko spakować
    torbę i przyjechać...

    BEZ KOMENTARZA!!!!!!!!!!!!!!!
  • malynia100 18.07.05, 23:17
    s_silva - bardzo serdecznie Ci gratuluję zdrowej córeczki! smile

    no i dzięki serdeczne za opisanie wszystkiego tak szczegółowo!
  • laminja 19.07.05, 15:24
    do tych opowieści podeszłabym również ze zrozumieniem dla personelu innych
    szpitali, które borykają się z nadmiarem chetnych. Gdyby więcej kobiet od razu
    jechało do szpitala Praskiego, zamiast starać się o przyjęcie do zazwyczaj
    przeładowanych szpitali (Żelazna czy Karowa) takich opowieści by pewnie nie
    było. Być może dzięki Twojej relacji i pozytywnym opiniom innych mam, które
    rodziły w Szpitalu Praskim (notabene ten szpital ma wyższy stopień
    referencyjności noworodkowej niż Żelazna) być może wkrótce Żelazna przestanie
    mieć problemy z nadmiarem chętnych i nie będą musieli odsyłać pacjentek. A
    konieczność odsyłania kobiet z Żelaznej jest chyba dostatecznie
    usprawiedliwiona przez ilość porodów, które są tam przyjmowane. 4000 porodów w
    zeszłym roku na 7 łóżkach porodowych to bardzo dużo. Nawet jeśli część z tej
    liczby stanowią cc planowe to i tak jest bardzo dużo na dość mały szpital. Na
    Karowej w zeszłym roku było prawei 1000 porodów mniej, a jest dwa razy większym
    szpitalem niż Żelazna.

    pozdrawiam i życzę sybkiego powrotu do formy

    P.S. Sorry za tą wstawkę o Żelaznej, ale wiem jak ciężko ludzie tam pracują. Im
    też należy się odrobina zrozumienia. Choć wiem, że odesłanym kobietom nie było
    przyjemnie. Rozumiem ich rozczarowanie sad( Jednak w każdym szpitalu zdarza się,
    że jest więcej rodzących niż miejsc. Zwłaszcza kiedy 3 duże oddziały w
    Warszawie są zamknięte do remontu.
  • s_silva 18.07.05, 13:12
    smile))
  • portalegre 25.07.05, 17:19
    Ale nie byl z Toba w czasie cesarki? Bo w niektorych szpitalach pozwalaja
    podobno...
  • pasmois 05.08.05, 22:16
    Silva, podpisuje sie pod wszystkim co napisalas. ja rodzilam 17 czerwca.
    odeslali mnie z Zelaznej. A w praskim bylo ok..bardzo ok.
    --
  • forsycia 05.08.05, 13:17
    25 lipca urodziłam w szpitalu Praskim!!!
    Termin porodu miałam na 4 sierpnia. 24 Zaczęły mi odchodzić a raczej sączyć
    wody płodowe, ale do szpitala pojechałam dopiero 24 wieczorem, (bez żadnych
    skurczy czy buli). Tego dnia akurat w szpitalu był ostry dyżur, więc było
    bardzo dużo kobiet większość odesłanych z innych szpitali.Po badaniu i decyzji
    pani doktor skierowano mnie na porodówkę.
    Na porodówce chwile musiałam poczekać na przygotowanie łóżka
    (bardzo nowoczesnego). Zostałam podłączona do kroplówki i dostałam Oxycyne i
    Augumetin. Moją położną była Alicja Piotrak Kobieta bardzo miła, rzeczowa i
    kompetentna a do tego bardzo pomocna. Ponieważ obok rodziła druga dziewczyna
    (jak się później okazało bardzo fajna)położna spytała się czy chcemy mężowi i
    czy oni dadzą rade. Nigdy nie byłam zostawiona bez opieki, nawet, gdy położna
    odeszła to była w pobliżu salowa (tez bardzo sympatyczna). W szpitalu byłam do
    niedzieli, bo moja córeczka miała żółtaczkę wiec zdążyłam poznać cały personel
    od salowych przez położne po lekarzy ginekologów i pediatrów. Tylko dwóm osobą
    mogę cokolwiek zarzucić. Ale i na to przymknąć trzeba oko, bo po całym dniu
    każdy może czasem być odrobinę nie miły.
    Podsumowując POLECAM szpital Praski wszystkim kobieta i życzę powodzenia.
  • hogatab 06.08.05, 16:10
    ja tez rodzilam w praskim i jestem bardzo zadowolona smile gpraco polecam polozna
    Malgorzate Ufnal pozatym inni lekazre jak i pielegniarki tez byli super jesli
    keidys w przyszlosci bede miala rodzic to tylko w praskim smile
  • annawk 06.08.05, 19:45
    ja od początku bycia w ciąży wiedziałam że będę rodzić w praskim,i okazało się
    że nie mogłam lepiej trafić.Ginekolodzy są super ludźmi może poza panem
    ordynatorem który żadko kiedy miewa dobry chumor albo poprostu taki ma sposób
    bycia,pedziatrzy tłumaczą matkom po tysiąc razy co dzieje się z maleństwem , a
    położne, panie salowe i pielęgniarki z oddziału noworodków to poprostu anioły.
    moje drugie dziecko napewno przyjdzie na świat w tym właśnie szpitalu, bo nie
    chodzi przecież o to aby szpital wyglądem przypominał hotel 5*, tylko żeby
    personel zajmował się rodzącą kobietą i jej dzieckiem jak obsługa z najlepszego
    hotelu.
  • monidelko 08.08.05, 22:55
    Tak, w praskim jest naprawdę super ekipa ginekologiczno-położnicza. A i Pan
    Ordynator nie jest taki zły na jakiego wygląda, często zamyślony i przez to
    może wydawać się ponurakiem ale w gruncie rzeczy jest naprawdę "świetnym
    fachowcem" zyskuje przy bliższym poznaniu ( "lecze" się u niego już dziesięć
    lat więc wiem co mówiewink). Polecam też położną Mariolę Gańko, ona naprawdę wie
    co robi!!! Doktora Pawła Mielnika jako specjalistę od USG, doktora
    Grzybowskiego ( był przy porodzie mojej pierwszej córy ) no i doktor Annę
    Sarnowską która była przy mnie w styczniu tego roku. Jeśli chodzi o lekarza
    pediatrę to polecam p. Grażynę Małecką-Lech. Na patologii i podczas porodu jest
    naprawdę ok'y miałabym troszkę zastrzeżeń do pielęgniarek z noworodków no ale
    nie wszystko może być idealne.
  • katrem 09.08.05, 10:46
    ja też już wiem, że będę tam rodzić razem z dr anią sarnowskąsmile
    --
    Mój Groszek:
    lilypie.com/days/060317/0/21/1/+1/.png
  • furkotka 19.08.05, 13:20
  • furkotka 19.08.05, 13:29
    Dr Sarnowska to świetna specjalistka i konkretna babeczka, bardzo mi pomogła w
    ostatniej fazie porodu. Kiedy inny lekarz mówił ,że mam dopiero 4 cm rozwarcia
    i jest za wcześnie na znieczulenie, wybłagałam położną żeby poszła po dr
    Sarnowską. Przyszły bardzo szybko. Pani doktor mnie zbadała i okazało się że
    mam 9 cm i już rodzę. Po 10 min na świecie pojawił się mój synek.Nie wyobrażam
    sobie ile czasu jeszcze bym sie męczyła gdyby nie ONA !
  • onion75 10.08.05, 10:29
    mam kilka pytan dot. praskiego:
    - czy w tym szpitalu w przypadku gdy cos idzie nie tak przy porodzie bez
    problemu kieruja na cc? Czy zmuszaja kobiete do rodzenia silami natury jak to
    bywa w niektorych szpitalach?
    - czy ktos z was korzystal z pojedynczej sali porodowej? Jaki tam jest
    standart? Sa jakies dodatkowe urzadzenia?
    - czy ktos z Was prowadzil ciaze w poradni przyszpitalnej? Ew. ktos wie, jacy
    lekarze tam przyjmuja? Czy uwazacie, ze lepiej isc do lekarza prywatnie?

    Z gory dziekuje za odpowiedzismile
    --
    smile
  • katrem 10.08.05, 11:01
    Witaj.
    Leczyłam się u dr A.Sarnowskiej i ona teraz prowadzi moją ciążę - prywatnie.
    Nie wiem czy przyjmuje w poradni przyszpitalnej, na pewno ma dyżury w szpitalu,
    bo tam normalnie pracuje (przeprowadza operacje - rok temu zrobiła mi laparo,
    odbiera porody).
    Na pewno w poradni możesz dostać się do ordynatora - dr Fidzińskiego. Na
    początku stwarza niezbyt miłe wrażenie, ale jest super człowiekiem i z tego co
    wiem (jak tam leżałam na ginekologii), wielu kobietom pomógł i zajść w ciążę i
    ją szczęśliwie donosićsmile
    W tym szpitalu dosyć szybko decydują się na cc i chyba się w tym specjalizują,
    bo na tzw. trudne przypadki odsyłają tu z innych szpitali.
    Jeszcze tam nie rodziłam, więc nie wiem jak jest z salami. Wiem tylko, że chyba
    niezbyt drogie są jedynki.
    Polecam!
    --
    Mój Groszek:
    lilypie.com/days/060317/0/21/1/+1/.png
  • hogatab 10.08.05, 15:18
    ja rodzilam w praskim i wiem ze sa jedynki ale nie wiem czy ci sie to oplaca bo
    sale sa 2 wiec czasem lepiej jest miec towarzystwo zwlaszcza jak jestes po
    porodzie i nie masz sily na nic a tak towarzyszka napewno pomoze poztym zawsze
    mozna podzielic sie swoimi doswiadczeniami a to jest naprawde przydatne bo nie
    wszystko mozna wyczytac z gazet smile
  • onion75 10.08.05, 16:39
    dzieki za odpowiedzismile

    moze zle sie wyrazilam wczesniej, ale chodzi mi o pojedyncza sale do porodu,
    podobno jest taka w tym szpitalu. Przegladalam wszystkie watki, wszystkie
    dziewczyny pisza o rodzeniu w tej podwojnej. Albo ja cos pokrecilamsmile

    pozdrawiamsmile
    --
    smile
  • monismonis 10.08.05, 19:10
    I jak długo ta położna jest przy was? do wyjścia do domu? czy tyko pierwszą
    dobe??
  • atk2001 10.08.05, 20:31
    ja dzisiaj byłam w praskim i dla mnie żadne tam "wow". sala pojedyncza
    poporodowa rzeczywiście bardzo fajna, ale na ogólnej porodowej są dwa miejsca
    podzielone tylko wertikalami, mnie położna wprowadziła tam dzisiaj mimo że jakaś
    kobieta rodziła tam na wprost drzwi (byłam w szoku!), a sala pojedyncza do
    porodu (400 zł z osobną położną w cenie) bardzo ubożuchna, bez łazienki, wanny,
    gadzetów typu drabinki, piłki, chyba tylko jakiś sfatygowany worek sako
    widziałam. no nie wiem, czegoś więcej się spodziewałam po tych Waszych
    entuzjastycznych postach. Acha, położne bardzo miłe, udzielają wyczerpujących
    odpowiedzi, chociaż podpadły mi trochę tym wjazdem na sale porodową prawie w
    krocze jakiejś biednej dziewczyny.


    --
    Koziołkowe Maleństwo

    Syneczku, czekamy
  • katrem 10.08.05, 21:40
    ale nikt nie mówił, że w Praskim jest jak w szwajcarskiej klinice!
    fakt, wyposażenie biedne, bo szpital kiepsko dofinansowywany (był nawet pomysł
    jego likwidacji - na szczęście zrezygnowano), ale chyba obsługa i atmosfera są
    najważniejszesmile
    ja nie potrzebuję marmurów i chromów, dla mnie ważni są ludzie i ich podejście
    do pacjenta, a ten szpital to zapewnia!
    --
    Mój Groszek:
    lilypie.com/days/060317/0/21/1/+1/.png
  • hogatab 11.08.05, 14:17
    no wlasnie praski to nie hotel 5* ale dla mnie liczy sie najbardziej dobra
    opieka smilei tu ja otrzymalam no ale coz kazdy oczekuje czegos innego . pozatym
    zaleta jest to ze sie nie palci kupe kasy tak jak to ma miejsce w innych
    szpilach smilepozatym wydaje mi sie ze mozna obejsc sie bez luksusow przeciez
    porod to tylko "chwila" a trzeba pamietac ze takie maly szkreab to wieczna
    skarbonka i czasem lepiej zaoszczedzic pare groszy na " luksusowym porodzie" i
    zainwestowac w malenstwo smile
  • atk2001 11.08.05, 17:22
    dziewczyny, opanujcie się!!! gdzie ja napisałam, że szukam 5gwiazdkowego hotelu
    albo nie wiadomo jakich luksusów!? to super, ze Wam ten szpital odpowiada, ale
    nie wszystkim musi!!!!
    nie przekonacie mnie, że większośc polskich szpitali nie jest po prostu
    paździochowata. i niby dlaczego mam sie na to zgadzać? place co miesiac
    horrendalne stawki na służbę zdrowia a widzę tylko biedę z nędzą. No sorry, ale
    nie jest to normalna sytuacja i wkurza mnie to niemożebnie. Podziwiam ludzi,
    którzy traktuja pracę lekarza, czy położnej nie tylko jako źródło zarobku, ale
    jako jakąś misje i potrafią mimo tego wszystkiego być dla pacjentów/ek mili i
    opiekuńczy. To naprawdę cudowne. Ale ja chce ten poród wspominac dobrze, a do
    tego oprócz miłych i kompetentnych ludzi przydadzą mi się też ściany, z których
    nie odpada farba... (to tylko przenośnia, więc nie piszcie, że w praskim nic nie
    odpada).
    acha, jakoś żadna z Was nie pokusiła się o komentarz do wprowadzenia mnie na
    salę porodową podczas porodu jakiejś dziewczyny - z całego serca Wam życzę, żeby
    podczas Waszych porodów nie trafiła się żadna wycieczka - chyba że to Wam
    również nie przeszkadza, bo przecież obsługa taka miła i cudowna...

    pozdrawiam,
    Ania

    --
    Koziołkowe Maleństwo

    Syneczku, czekamy
  • hogatab 12.08.05, 13:07
    co do wycieczek na porodowke to sie zgadzam nie powinno miec miejsce takie
    zdarzenie co do reszty Twojej wypowiedzi sie nie zgadzam ale szanuje cudze
    zdanie i wiem ze kazdy ma prawo miec inne zdanie . mnie twz szlag tarfia ze
    place skaldki a sluzba zdrowia wyglada tak jak wyglada pozatym na praskim nie
    palci sie horendalnych sum za porod rodzinny lub znieczulenie tak jak to ma
    miejsce w innych szpiatlach i pewnie dlatego praski wyglada tak jak
    wyglada .pozatym wydaje mi sie ze zadne worki czy tez drabinki lub najlepsza
    szkola rodzenia nie pomoga zlagodzic bolu ( moze sie myle ale w moim przypadku
    nie podzialalo by zadne z nich )
  • forsycia 17.08.05, 19:22
    Kobieto nie wiem czy ty już rodziłaś, ale ja mam to juz za sobą i wież mi jak
    miałam silne skurcze to naj mniej mnie obchodziło kto na mnie patrzy.
    Więc chyba troche przesadzasz !!!!!!!!!
  • marchefka27 26.08.05, 21:40
    16.08 pojechalismy z mężem obejrzeć porodówkę w Praskim. Oprowadzała nas
    p.Alicja Piotrak (tak jak pisałyscie sprawia mile razenie, co potwierdzila
    kolezanka poznana w tym szpitalu ktora rodziła z p. Alicją). Sala do porodu
    rodzinnego - fakt zadna rewelacja, sala ogólna - nowe łóżka, ale przedzielona
    tylko wertikalami. Koszt opieki poloznej = porod na oddzielnej sali = 500zl
    (moze cena zalezy od poloznej bo pisalyscie o 400zl?). Sale poporodowe 75 zl za
    dobe (platne za 3 doby z gory). ZZO 600zl-anestezjolog dojezdza (co mnie troche
    zmrozilo...). Z cesarką nie zwlekają, jak w innych szpitalach gdzie na sile
    jest parcie na porod naturalny. Golenie w miejscu naciecia, lewatywę robią. To
    juz wiecie.
    Po wszystkim poszlismy na izbe przyjec, bo cos sie dziwnie czulam od kilku dni
    i stwierdzilam ze jak juz tu jestem to moze sie upewnie. No i po badaniu i ktg
    trafilam na patologie...Lekarz prowadzacy dr Anna Łabanowska (b.mila). Lezalam
    tam tydzien, obsluga ok, warunki tez. To zdecydowalo ze raczej nie zmienie juz
    decyzji i rodzic jade tam.
    Lezac tam poznalam dziewczyne ktora w ten wtorek urodzila w koncu corke smile
    Porod wspomina dobrze, obslugę tez. Jedyna ryska: rodzila na sali ogolnej sama,
    spytala salowej czy maz moze wejsc poki lezy pod kroplowką. Babka stwierdzila
    ze powinna to wczesniej ustalic z polozną. Na moment ostatniej fazy jej maz
    wyszedl, a wpuscili go znow jak juz dziecko lezalo u mamy na brzuchu.
    Mozna wiec urodzic razem za darmo, ale polozne wolą chyba zeby te porody
    wspolne odbywaly sie na platnej sali.
    Szpital faktycznie musi byc mocno niedofinansowany skoro na patologii nie mają
    detektorow tetna plodu tylko polozne musza kilka razy dziennie mierzyc
    tetno ....przedpotopową drewnianą "TRĄBKĄ"...Rozmawialam z jedną, ktora nie
    mogla sie nadziwic jak to jest ze w 21w musza na patologii pracowac na czyms
    takim. A w syt kiedy mierzy tetno u blizniakow? to moze i dziala ale skoro jest
    nowszy sprzet to po co sie meczyc???
    --
    Marchefka z Groszkiem
  • marchefka27 26.08.05, 21:45
    Zapomnialam jeszcze dodac - do szpitala bierzemy ciuszki dla dziecka (3 zmiany)
    i pampersy. Tetrowe i kosmetyki mają szpitalne. Polozne pokazują jak przebierac
    i przystawiac dziecko. Do kąpania dzieci są zabierane. Zdaniem tej mojej
    znajomej jesli poprosisz pokaza jak kąpac dziecko. Przy porodzie polozne
    skutecznie pomagają w oddychaniu itp.
    --
    Marchefka z Groszkiem
  • aami3 28.10.05, 19:13
    Witam,
    W tą niedziele mam teoretycznie termin porodu - chociaz na razie nic sie
    jeszcze nie dzieje. Z racji na odleglosc i uczestnictwo w szkole rodzenia
    zdecydowalismy z mezem rodzic w Praskim. Mialam nie brac poloznej ale maz
    ostatnio stwierdzil, ze moze jednak wezmiemy prywatnie dla mojego komfortu.
    Myslisz ze to dobry pomysl? Czy jak nie bedziemy mieli swojej wlasnej poloznej
    to po porodzie nikt nie pokaze mi jak przystawiac dziecko do karmienia, nikt
    nie wykapie malenstwa?
    POzdrawiam,
    Ania
  • bananka2 26.08.05, 22:47
    witajcie ,czytam wiele pozytywnych wypowiedzi na temat tego szpitala..i mam
    zgryz, jestem w 37tyg. i nie wiem na co sie zdecydowac czy rodzic na solcu
    ,ktory jest blisko domu i chodze do szkoly rodzenia prowadzonej przez polozna z
    tego szpitala,czy wybrac praski w ktorym pracuje moj lekarz prowadzacy
    dr.Sarnowska.Bylam w praskim ,nie zrobil na mnie jego wyglad dobrego wrazenia ,
    ale w sumie nie jest to tak wazne jak opieka i bezpieczenstwo.aha pyt.dzis
    lekarz o cene znieczulenia - powiedziala ze 500 zl.co byscie radzily?
  • ag.uchna 26.08.05, 22:52
    Ja wybrałam Praski, bo tam pracuje mój lekarz prowadzący, a to jest dla mnie
    najważniejsze. Blisko mieć nie będę, a i do szkoły rodzenia chodzę przy innym
    szpitalu...
  • gftr54q 31.08.05, 10:29
    szcerze polecam ten szpital i dr Sarnowska, to swietny specjalista.
    Rodzilam trzy miesiace temu, zapowiadalo sie pieknie, dr Sarnowska byla pewna,
    ze urodze szybko i bez problemow, niestety po kilku godzinach mega boli okazalo
    sie, ze maluszek zle wstawil glowe i nie ma szans, zeby wyszedl (to zle
    wstawienie mozna okreslic, dopiero przy pelnym rozwarciu, okropne bole parte, a
    dziecko nie idzie do przodu, a na dodatek zaczyna zanikac tetno). Byly dwie
    mozliwosci, vacum - kleszcze, albo cesarka, dr Sarnowska nie zastanawiala sie
    ani chwili i szybko przeciageli mnie na stol operacyjny i wten sposob jestem
    szczesliwa mama. Przy wyciaganiu maluszka pekla macica, nie byla to wina
    lekarza, tak sie stalo. Wszystko skonczylo sie okolo godziny 20 (zaczelo o 8
    rano) i kochana Pani doktor nie podrzucila mnie jakiemus lekarzowi dyzurnemu,
    tylko byla ze mna do konca, czekala nawet kiedy wybudze sie po pelnej narkozie.
    Opieka, moge powiedziec o tym dosc duzo, lezalam po porodzie 10 dni, mialam
    stany zapalne i goraczke, pielegniarki, byly na kazde zawolanie, usmiehniete,
    czasami zle (kazdy moze miec zly dzien) i pomocne. Polozna, nie pamietam jak
    sie nazywala (niewysoka ok 45-50 lat) sympatyczna kobieta. Ogolnie, personel
    dbajacy o pacjenta. Polecam goraco.
    Nastepne dziecko planuje urodzic rowniez w Praskim.
    pozdrawiam,
    Ania i Szymek
  • marianka.m 26.08.05, 23:47
    Witajcie!

    25 lipca urodziłam w Szpitalu Praskim synka - Wojtusia. Rodziłam w sali do
    porodów rodzinnych (polecam) z położną Mariolą Gańko. Poród odbierała p. dr
    Anna Sarnowska. Po porodzie leżałam w sali dwuosobowej (obie sale komercyjne
    były zajęte). Oto moje wnioski:

    1. Położna Mariola godna polecenia - spokój i profesjonalizm, wrażenie, że
    jesteśmy znajomymi od pierwszej chwili poznania;
    2. Opieka w szpitalu na piątkę z plusem - pediatra, dr Lech (dwuczłonowe
    nazwisko) - anioł, przemiłe siostry, mówiące do do Was "słoneczko", nie
    traktujące przedmiotowo maluszków, miła atmosfera podczas obchodów - duża
    zasługa ordynatora Fidzińskiego;
    3. Nie żałuję, że nie było dostępnej poporodowej "jedynki", dwuosobowa sala to
    i tak super komfort, chyba nie ma takiego drugiego szpitala;
    4. Subtelne i delikatne załatwienie sprawy z lewatywą i goleniem krocza (info
    dla tych, które się boją), miłe salowe;
    5. Jedzenie bardzo w porządku;
    6. Zmora, jeśli chodzi o opinie dot. łazienek - są wyremontowane, czyśiutkie,
    super.

    Na koniec najważniejsze - w Szpitalu Praskim o wszystko można pytać, prosić o
    pomoc i nigdy nie jest się zbytym, tu personel jest dla Was, nikt się nie
    spieszy, bo nie ma tłoku. Prawdą jest, że wiele osób trafia odesłanych z
    Żelaznej czy Karowej, ale potem dziękują losowi za taki stan rzeczy.

    Nie mam najmniejszych wątpliwości - następny poród tylko w Szpitalu Praskim,
    zastanawiam się tylko, czy do tego czasu Praski nie stanie się drugą Żelazną,
    bo tyle będzie chętnych do rodzenia w tak wspaniałych warunkach!

    Pozdrawiam serdecznie i zaręczam wszystkim wahającym się przyszłym mamom, że
    nie będą żałowały. Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem.

    --
    Ania, lipcowa mama Wojtusia - 25.07.2005 r.
  • bananka2 27.08.05, 00:26
    droga marianko.m dzieki za szegolowy opis..a a jakie mialas wrazenia jesli
    chodzi o o dr Sarnowska?
  • marianka.m 29.08.05, 16:55
    odpisałam Ci na priva, odbierz pocztę.
    --
    Ania, lipcowa mama Wojtusia - 25.07.2005 r.
  • bananka2 29.08.05, 17:51
    bardzo dziekuje za odpowiedz i opis.Goraco pozdrawiam
  • wake 04.09.05, 21:27
    I ja również dołączam do grona osób będących pod wrazenie tego szpitala ( oddz.
    położniczy). 29.08 urodziłam tam synka z położną Mariolą Gańko i dr. Sarnowską.
    Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że w warunkach i atmosferze, jakie stwarzyły
    podczas porodu te panie przeżyłam najcudowniejsze chwile w swoim życiu. Polecam
    z całego serca!
    --
    lilypie.com/days/050830/4/25/1/+1
  • ag.uchna 05.09.05, 23:58
    Mam pytanko do dziewczyn, które ostatnio rodziły w Praskim... Czy
    korzystałyście z opcji ZZO?
  • marianka.m 06.09.05, 18:08
    Nie korzystałam, nie było takiej potrzeby, ale koszt to 600 zł.
    --
    Ania, lipcowa mama Wojtusia - 25.07.2005 r.
  • anulla30 31.10.05, 13:53
    WBREW OPINIĄ O TYM SZPITALU ZARYZYKOWAŁAM I ZMIENIŁAM IMID NA PRASKI.NIE
    ŻAŁUJĘ.DR.SARNOWSKA WSPANIAŁA KOBIETA ZAJĘŁA SIĘ MNĄ NA IP.DZIĘKI POMOCY I
    DOBREMU SŁOWU 30.08.2004 R.URODZIŁAM CÓRECZKĘ.POLECAMY ANIA ,MAMA KAROLINKI

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.