Dodaj do ulubionych

Karowa 2006

10.09.06, 11:57
Dziewczyny, ktore rodzily niedawno - prosze o opinie o szpitalu, poloznych itd..
Edytor zaawansowany
  • aniabenes 10.09.06, 17:14
    witam,
    Ja rodzilam 05-05-2006 na Karowej.Gorąco polecam położną która nazywa się
    Grażyna Sarna. To wspaniała kobieta.Pomimo bardzo wielu różnych zdarzeń podczas
    porodu wiedziałam że jak ona jest koło mnie to jestem bezpieczna. Naprawdę z
    czystym sercem polece ją każdej dziewczynie która będzie chciała tam rodzić.
    Czujesz się przy niej bezpiecznie , potrafi tak poprowadzić całą akcję porodową
    że po kilku miesiącach będziesz myślała o tym jak bardzo jestes jej wdzuęczna
    za to że tam była z tobą ...
  • julita77 11.09.06, 12:55
    Dziekuję za informację, jakieś inne doświadczenia???
  • magdasek76 11.09.06, 15:03
    Popieram w calej rozciaglosci opinie nt. pani Grazyny.
  • szeszka 11.09.06, 13:50
    rodzilam 6.06 ale napisze ci jak wroce od fryzjera smile
  • irka15 11.09.06, 19:12
    Witam!
    Bardzo interesujacy watek. Tylko prosze dopiszcie jeszcze takie info jak: czy
    polozna byla z dyzuru, czy bylo naciecie, golenie, przerywanie blon plodowych, w
    jakiej pozycji 2 faza porodu. Mysle, ze dla wielu osob to bardzo istotne
    informacje.

    Z gory dziekuje i pozdrawiam
  • szeszka 11.09.06, 21:26
    dobra, to zaczynam smile bede w punktach, bo tak latwiej wink

    1. dostepnosc: bardzo trudno urodzic na karowej, jezeli nie ma sie powiklanej
    ciazy ani prowadzacego lekarza, ktory tam pracuje, to graniczy to z cudem - moj
    lekarz jest ordynatorem ginekologii, mialam umowiona polozna, chodzilam do
    szkoly rodzenia a i tak o maly wlos nie odeslali mnie do innego szpitala...
    2. polozna: mialam umowiona polozna (na opieke indywidualna), zadzwonilam do
    niej jak zaczely sie skurcze i od tego momentu to ona kierowala wszystkim, co
    prawda nie mogla uczestniczyc przy moim porodzie, ale od razu zalatwila
    zastepstwo - bardzo polecam opieke indywidualna bo naprawde warto!!!!
    3. izba przyjec: siedzialam na izbie dwie godziny (7-9), czekajac na miejsce na
    porodowce- nie bylo nigdzie miejsca, wiec albo lezalam na lozku do ktg albo
    chodzilam po poczekalni pelnej ludzi... nie bylo komfortowo... mialam 2 cm
    rozwarcia i odeszly mi wody... na izbe przyszla po mnie moja polozna i
    zajmowala sie mna non-stop az do czasu przewiezienia mnie na oddzial polozniczy
    4. blok porodowy: bardzo dobre wrazenie, nowoczesnie, czysto - mielismy porod
    rodzinny wiec maz byl caly czas przy mnie - jak tylko cos sie dzialo, w ciagu
    kilkudziesieciu sekund przy lozku byl lekarz (czasem nawet dwoch) - opieka
    medyczna bez zadnych zastrzezen - polozna wspaniala!!! - dzieki niej porod byl
    pieknym i niezapomnianym przezyciem - o 10 dostalam znieczulenie i juz tylko
    lezalam a corka "sie rodzila" - bylam podlaczona do ktg - nie zmuszano mnie do
    lezenia, ale nie bylo sensu chodzic, bo I faza nastepowala bardzo szybko - o 12
    zaczela sie II faza i mialam troche klopotu bo slabo czulam skurcze - parlam w
    roznych pozycjach, glownie na boku z podkurczonymi nogami, na stojaco,
    przykucjac, polozna caly czas mnie prowadzila i mowila co mam robic - po
    godzinie dostalam oksytocyne i wtedy dopiero poczulam parcie!!!! urodzilam o
    13.37 - nie bylo zadnej lewatywy, ogolono 2-cm wycinek, gdzie bylo naciecie -
    naciecia nie czulam w ogole - na koniec bylo szycie i to byl najgorszy moment z
    calego porodu sad od razu dostalam dziecko na chwile na brzuch, potem bylo
    badane i znowu do mamusi wink polozna pomogla mi przystawic corcie do piersi -
    lezalam na sali jeszcze dwie godziny - bylo super!!!!!
    5. oddzial polozniczy: opieka zdecydowanie gorsza niz na porodowce, musialam
    sie o wszystko dopraszac, pierwszej nocy mala strasznie plakala a ja nie
    umialam przystawic jej do piersi... nikt nie chcial mi pomoc... bylam zagubiona
    i mialam problemy z karmieniem - chcialam zamowic doradce z prywatnej poradni
    laktacyjnej ale nikt nie chcial przyjechac do szpitala... - czulam sie tak,
    jakby wszyscy wokol robili mi laske, ze cos dla mnie robia - nie podobalo mi sie
    6. oddzial neonatologiczny: moja mala niestety miala problemy ze zdrowiem i
    bylysmy w szpitalu dwa tygodnie - pielegniarki na noworodkach niemile - lekarze
    bardzo kompetentni, profesjonalny sprzet, od razu komplet badan, ale czulam sie
    niedoinformowana - musielismy o wszystko sie dopytywac

    ogolnie szpital oceniam jako dobry, zwlaszcza, jezeli pobyt jest krotki i
    szybko wyjdzie sie do domu - najgorsze: szycie po porodzie, najbardziej
    meczace: parcie, najpiekniejsze: przytulic swoje dziecko a potem zobaczyc je w
    ramionach zachwyconego tatusia smile

    POLECAM: indywidualna opieke poloznej, zzo, porod rodzinny
    ODRADZAM: szkole rodzenia

    w razie watpliwosci - pytajcie!!!
  • anniaa2 05.10.06, 18:10
    dzieki Ci za tyle informacji ! Napisz, dlaczego odradzasz szkołę rodzenia na
    Karowej ?
    I jak nzywa się położna z którą eodziłaś ?

    pozdrawiam
  • julita77 11.09.06, 22:17
    Witam, bardzo dziekuje za infomacje. Czy Twoim zdaniem jakos można ochronić
    krocze? Ja bym wolała nie być nacinana, jeśli się da...
  • agni71 11.09.06, 23:20
    Ja też niedawno rodziłam na Karowej (na pocz. sierpnia). Gdybym nie miała
    umówionej położnej, to na pewno by mnie odesłali, a tak przyjechała moja
    położna i powiedziała, że idę na górę. Siksa, za przeproszeniem, z IP nie miała
    już nic do gadania smile
    Co najbardziej mi sie w tym szpitalu podobało, to łóżka na oddziale
    położniczym - super wygodne, sterowane takim jakby pilotem.
    Ale trzeba pamiętać, że ten szpital to taka fabryka trochę - jak ja rodziłam to
    było chyba z 90 noworodków w szpitalu.
    Jeśli chodzi o krocze, to z mojego punktu widzenia lepiej byc naciętą niz
    pęknąć. Przy pierwszym porodzie pekła mi szyjka, a krocze bylo nacięte - bolało
    to wszystko jak diabli. Przy drugim porodzie polożna chroniła krocze, ale
    małego nacięcia nie dało sie uniknąć. Było super, szybciutko się wygoiło, nie
    bolalo przy chodzeniu, siadaniu itp. Przy trzecim porodzie (właśnie na Karowej)
    położna niezdążyła ani ochronić krocza ani naciąć - w rezultacie pękłam trochę.
    No i niestety, pęknięcie jest w takim miejscu (pęka się w strone odbytu, a
    cięcicie jest na skos), że jednak bardziej to przeszkadza, chociażby podkłady i
    podpaski zahaczają o szwy...

    aga
  • szeszka 12.09.06, 09:22
    szczerze mowiac nie wiem, czy da sie uniknac... mnie sie wydawalo, ze lepiej
    naciac w sposob kontrolowany niz ma cie porozrywac w nieznanym kierunku smile nie
    dyskutowalam z polozna, zdalam sie na jej doswiadczenie (moja polozna pracowala
    na karowej ponad 20 lat!!!) - moje naciecie bylo dosc duze a i tak zagoilo sie
    w kilka dni (przy bardzo starannej pielegnacji) - nie demonizowalabym naciecia
  • julita77 12.09.06, 13:30
    No tak - trzeba uważać, ale powiem Ci, że jak widzę 90% nacinania u pierworódek
    - taki Karowa podaje odsetek, to myślę, że przesadzają. MOja znajoma rodziła w
    lipcu na Żelaznej, nie nacinali jej - pękła odrobinkę - miała jeden szew i od
    razu mogła siadać i czuła się rewelacyjnie. Od razu nie miała ŻADNYCH problemów.
    Myślę, że położna wie co robi - ale czasem nastawienie ogólne w szpitalu, nie
    pozwala na wybór.
  • karolinka1116 12.09.06, 14:03
    jesli nie upre i nie pozwole sie nacinac: persolnel bedzie zlosliwy i nie
    pomoze regulowac porodu ,tak zeby nie popekala???
    a co z karmieniem: nie bede karmila, nie chce tez opiekowac sie dizeckiem w
    nocy, bo chce spać, jak bedzie to odbierane????
  • agamamaoli 12.09.06, 14:15
    Karolinka jeżeli nie chcesz karmić piersią to ten szpital nie jest dla ciebie,
    poważnie, ja chciałam ale miałam mało pokarmu i proszenie się o sztuczny pokarm
    to było chyba najgorsze w tym szpitalu. Jedna z położnych powiedziała że nie da
    mi mleka, mimo wyraźnego wskazania i wpisu w karcie przez pediatrę. Powiedziała
    że nie da i koniec, bo mam pokarm.
    Opieka w nocy - może jest możliwość wykupu indywidualnej opieki położnej -
    jeżeli nie to nie licz na pomoc w nocy. Panie w nocy śpią, raz poprosiłam
    położną w nocy o pomoc w przystawieniu dziecka do piersi, to wstała przyszła
    wsadziła cycek do buziaka i poszła. Dziecko po sekundzie wypluło pierś i wyło
    nadal, a ja razem z nim.
    Poza tym szpital polecam, naprawdę, urodziłam tam dwójkę dzieci i moje
    doświadczenia są jak najbardziej pozytywne. a co do nacieńcia krocza - pierwszy
    poród - rutyna nikt nie pytał, drugi - miałam ochronę krocza, położna sie
    postarała, nie wiem czy tylko dlatego że akurat przypadkowo był mój lekarz
    prowadzący na dyżurze,czy i tak by to zrobiła. A
  • karolinka1116 12.09.06, 19:28
    Naprawde bardzo dziekuje za to, co mi teraz powiedziałaś
    bardzo, bardzo
    zwłaszcza jesli chodzi o to karmienie: ja po prostu bardzo nie chce karmić, i
    nie ma tu przyczyn biologicznych, sa psychiczne
    nacinac sie nie pozwole, bo moje ciało- w moim przekonaniu -da sobie rade, a
    naprawde nie mam ochoty w męlkach i bolach dyskutowac o tym z pielegniarkami/
    mam tam prowadząca: na karowej, ona nie jest przyjemną, stąd moje obawy co do
    samego szpitala
    nie miałam tez pojecia,ze kobieta-tuz po porodzie musi miec indywidulaną
    polozna dla swojego dziecka, zeby dano jej spokoj i mogla troche odpocząc-szok!
    przeciez to jest szpital dla kobiet w ciazy!

    pewnie zdecyduje sie na żelazną..

    moze to glupie, ale: jak to nie pytają o nacięcie?
    podchodzą i po prostu: ciach!!!
    jestem pierworódka.
  • dragonia 12.09.06, 19:54
    Czy któraś z doświadczonych mam rodzących na Karowej mogłaby napisać jak to
    jest z rzeczami dla dziecka: ubraniami, becikiem, kosmetykami, pieluszkami??
    Czy szpital ubiera dzecko w swoje rzeczy czy trzeba odrazu swoje dać??
    To samo dotyczy mamy: co z koszulami, podkładami itp??
    --
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10047;35/st/20061122/dt/6/k/2762/preg.png
  • szeszka 12.09.06, 20:47
    jezeli chodzi o rzeczy dla mamy, to sa bardzo ladne kolorowe koszule, podklady
    higieniczne, podklady na lozko i posciel w nieograniczonej ilosci, ogolnie
    dostepne (szafki w korytarzu) - ja bylam w szpitalu 2 tyg i zuzylam tony smile

    jezeli chodzi o rzeczy dla dziecka, to ubranka mialam swoje, bo nie chcialam
    uzywac szpitalnych (jeden komplet wzielam na sale porodowa, reszte mialam w
    torbie) - posciel i kocyki mialam szpitalne - pieluszki i krem do pupy
    (alantan) dostalam a dziecko jest kapane przez pielegniarki, wiec nie trzeba
    kosmetykow do kapieli - to samo z pielegnacja pepka - dobrze jest wziac
    szczoteczke do wlosow i pieluchy tetrowe/bawelniane, bo nie ma ich na oddziale
    polozniczym

    --
    Puszczak
  • agni71 12.09.06, 22:10
    dragonia napisała:

    > Czy któraś z doświadczonych mam rodzących na Karowej mogłaby napisać jak to
    > jest z rzeczami dla dziecka: ubraniami, becikiem, kosmetykami, pieluszkami??
    > Czy szpital ubiera dzecko w swoje rzeczy czy trzeba odrazu swoje dać??

    Ja po porodzie na Karowej byłam troche zdziwiona, bo nikt mnie nie pytał o
    ciuszki dla małej, tylko zawinęli ją od razu w szpitalną pieluszkę tetrową i
    kocyk, bez mycia przez co najmniej 6 godzin po porodzie. Podobno tak sie dzieci
    lepiej adaptują do nowego środowiska...Po pierwszej kąpieli juz była malutka
    ubierana w domowe ubranka. Rożek miałam swój, w szpitalu zawijają w kocyk.
    Krem do pupy miałam swój, i wilgotne chusteczki.

    > To samo dotyczy mamy: co z koszulami, podkładami itp??

    Koszule szpitalne na Karowej są całkiem OK, podkładów ile chcesz, podobnie jak
    pieluszek dla dziecka (bella Happy Start)

    aga
  • issy33 21.09.06, 20:11
    Karolinka, nigdzie nie masz opieki nad noworodkiem w nocy za darmo. jak sobie
    wykupisz polozna to zabieraja dziecko, jesli nie malenstwo zostaje z toba.
    Roznica jest taka, ze w praskim mialam zapalenie oskrzeli bo jakas ci..
    otworzyla okno w styczniu na sali operacyjnej i zostawiali mi dziecko na noc
    mimo, ze mialam temperature 38 - 39 i kaszlalam jak wsciekla. Na Zelaznej
    pewnie zabraliby w taki wypadku - ale jesli wszystko jest ok to nie licz na
    przespane nocki.
    --
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;116/st/20070119/dt/6/k/301d/preg.png
  • kaja05 26.09.06, 17:21
    jestem z dolnegośląska.rodziłam rok temu.nie było problemu aby zostawić
    dzieciątko u położnych.sama nie korzystałam ale inne mamusie tak.
    --
    nasza kajunia

    kaja ma już...
  • szeszka 12.09.06, 20:48
    niestety nie ma mozliwosci opieki indywidualnej na oddziale a opieka, ktora
    oferuja pozostawia wiele do zyczenia... mysle, ze jest to najslabszy punkt tego
    szpitala...
    --
    Puszczak
  • szeszka 12.09.06, 21:47
    troche jestem zaskoczona twoja opinia o sztucznym karmieniu na karowej, bo ja
    mialam zupelnie inne odczucia...

    moja mala zabrali ode mnie na dwa dni na neonatologie - chcialam ja karmic
    piersia przez caly czas, nawet w nocy i musialam sie strasznie gimnastykowac,
    zby moc to zrobic (codziennie nosilam pielegniarkom czekoladki, zeby mnie nie
    wygonily...) - zniechecano mnie do karmienia tak, ze chcialam napisac skarge do
    dyrektora szpitala... w koncu powiesilam na lozeczku corki kartke, ze dziecko
    jest karmione tylko piersia i podalam moj numer pokoju...

    poza tym, ze mna w pokoju byla kobieta, ktora nie miala pokarmu i od razu jej
    dziecko dostalo butelke... nie zauwazylam, zeby musiala sie o to specjalnie
    starac...

    co do pomocy nocnej, to zgadzam sie w 100%... w nocy na oddziale polozniczym
    sie spi... tylko szkoda ze noworodki o tym nie wiedza wink

    --
    Puszczak
  • k.sg 24.09.06, 21:39
    Czasami można. Ja, za radą położnej, od 36 tyg. masowałam perineum witaminą E w
    płynie (sposoby masowania znajdziesz na stronie www.rodzicpoludzku.pl). Podczas
    porodu położna również w ten sposób masowała krocze. Dzięki temu obyło się bez
    nacinania, a ja miałam jedynie odrobinę otartą śluzówkę.
  • k.sg 24.09.06, 21:45
    Upss... Sorki, że wtraciłam się w wątek. Pytanie nie było do mnie, a ja tak z
    rozpędu napisałam smile
  • libretka 12.09.06, 22:09
    ja rodziłam pod koniec maja przez planowe cc (na oddział porodowy przeszłam z
    patologii).
    też miałam swojego lekarza prowadzącego z Karowej - myślę, że bez tego trudno
    się dostać (choć i lekarz nie jest gwarancją. Szpital jest bardzo !!! oblegany.
    Stąd może być tak, że z IP odeślą lub trzeba będzie czekać na wolne łóżko.
    Zgadzam się w swoich odczuciach z tym co napisała szeszka. Opieka na porodówce
    bardzo dobra, sprzęt świetny, sale nowoczesne, gorzej z opieką na poporodowym
    (ale to może ze względu na tłum pacjentek).
    Ja po 4 godz od operacji leżałam już (sama!) na jednoosobowej sali, sama też
    wstawałam z łóżka.
    Dziwi mnie opinia, że na Karowej nie dają karmić butelką. Mam przeciwne
    doświadczenia. Butelki stały na korytarzu z gotowymi mieszankami Bebiko 1 lub
    Bebiko 1 HA i pielęgniarki zachęcały by mamy które nie miały jeszcze pokaru (np
    jak ja po cc) dokarmiały.
    Szpital zapewnia też ubranka dla dziecka i pieluszki - choć ja miałam swoje.
    Generalnie polecam. Zwałszcza mamom u których ciąża nie przebiega
    idealnie.Będzie tam w dobrych rękach.
    --
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;0;107/st/20060525/n/Antos/dt/7/k/f928/age.png
  • agamamaoli 13.09.06, 14:50
    Niestety takie są moje doświadczenia. Rzeczywiście butelki były wystawiane na
    noc, co zauważyłam chyba w trzeciej dobie - także brałam już na zapas żeby nie
    prosić się w dzień. Po pierwszej nocy na oddziale byłam gotowa wziąć mleko od
    dziewczyny, która była na sali a miała nawał i wylewała. Podczas ważenia
    dziecka nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że strasznie schudł, dopiero rano po
    ciężkiej nocy, przystawianiu płaczącego dziecka non stop poszłam do położnej z
    prośbą o pomoc i powiedziałam ile dziecko ważyło dzień wcześniej to
    przyciągnęła wagę zważyła bo nie mogła uwierzyć że tyle schudł. Dopiero później
    przyszła lekarka kazała dokarmiać - co z tego jak trafiłam na położną która
    stwierdziła że mam pokarm, mam przyjść z dzieckiem na kozetkę do niej do
    pokoiku i tam nakarmić (dziecko leżało wtedy na lampie), bo ona mi butelki nie
    da póki jest na dyżurze - wiecie jak czułam się, dziecko wyje, ssie ale było za
    mało pokarmu (naprawdę nie wiem co to nawał a mam dwoje dzieci). Oczywiście
    powiedziałam że dziecka nie ruszę z lampy żeby przyszła do mnie (później mówiła
    że tak sobie żartowała) a w międzyczasie odczekałam aż sobie gdzieś pójdzie i
    poprosiłam inną o butelkę. Największe rozchwianie nerwowe u mnie wywływał ten
    płacz dziecka które pręży się przy karmieniu, bo za słabo leciało, ciągły płacz
    tej małej istotki. I płakałam, szczególnie tej pierwszej nocy na oddziale,
    razem z nim. Bo w nocy to zero było pomocy. Na początku miałam najwidoczniej
    jakąś słabość psychiczną, normalnie dobrze sobie w życiu daję radę, ale wtedy
    czułam się bardzo niepewnie. W sumie na tym oddziale spędziłam 7 dni, jak tylko
    zaczęłam dokarmiać dziecko, zawsze trzymałam w lodówce jakiś maleńki zapas
    mleczka na 1 -2 karmienia, to był luzik. A
  • szeszka 13.09.06, 20:05
    to mialas rzeczywiscie przykre przezycia sad a polozne i pielegniarki na tym
    oddziale to dramat... zgadzam sie z toba w 100% - ja lezalam tam 2 tyg i to
    byly najtrudniejsze 2 tyg w moim zyciu...
    --
    Puszczak
  • zuza2be 13.09.06, 22:16
    21-06-2006 na Karowej urodziłam drugie dziecko. Szpital za kazdym razem dostaje
    odemnie wysokie noty. I teraz i przedtem rodziłam z Małgosią Knaś. Za pierwszym
    razem skończyło się cc ale dzięki niej nie wpadłam w histerię. Tym razem
    uchroniła mnie od oksytocyny w kroplówce (skurcze były marne). Potrafiła
    pobudzić naturalne jej wydzielanie. Jedynym problemem za każdym razem było to,
    że trafiałam na przepełnienie szpitala. ale może to domena lata.
  • julita77 13.09.06, 22:59
    mam prośbę - napisz cos więcej, ile Ciebie trzymali, jak było z dostniem się do
    nich, jak lekarze?Czy nacinali Ciebie, jak z pozycjami rodzenia itp...
  • majka995 14.09.06, 09:11
    Rodziłam na karowej 2 razy w 2000r z Panią Małgosią Kniaś i w 2005r z Panią
    Agnieszką Muchą. Mam tam lekarza prowadzącego prof.Smolarczyka. Oprócz porodów
    leżałam tam jeszcze dwa razy raz na ginekologi i raz na septycznym. Każdy pobyt
    wspominam bardzo dobrze. nie miała zadnych problemów z dostaniem się do
    szpitala nawet jak było przepełnienie. Rzeczywiście opieka na połozniczym jest
    kiepska ale zalezy to od tego jakie połozne mają dyżur. Mnie kilka razy trafiły
    się fantastyczne połozne, które nie spały w nocy i chodziły po pokojach i
    pomagały. Więc nie można uogólniać że wszystkie są złe bo tak nie jest. Trafiły
    się i takie które cały czas spały w nocy . Nikt mnie nie zmuszał do karmienia
    piersią choć ja chciałam karmić. Ale przy drugim synku nie miałam pokarmu na
    początku i poszłam do połoznych że mały płacze a one stwierdziły że on jest
    głodny i trzeba go nakarmić i dały mi mleko. Nawet przynosiły mi
    h=ypoalergiczne mleko ze względu na alergie pierwszego synka. Dla mnie szpital
    jest super, luksusowe wareunki i śiwtni specjaliści i zaplecze medyczne.Dla
    mniej ten szpital to numer jeden i gdybym miała jeszcze kiedykolwiek rodzić to
    tylko tam
    Pozdrawiam
  • szeszka 14.09.06, 21:09
    nic dziwnego ze nie mialas problemow z przyjeciem jezeli twoim lekarzem
    prowadzacym byl jeden z dwoch najwazniejszych lekarzy na karowej... pacjentek
    smolarczyka i czajkowskiego sie nie odsyla...

    ps. ja tez jestem pacjentka smolarczyka i jestem nim zachwycona!!! to najlepszy
    lekarz jakiego w zyciu spotkalam smile

    --
    Puszczak
  • majka995 14.09.06, 22:59
    Dla mnie prof.Smolarczyk tez jest najlepszym lekarzem na mtórego trafiłam.
    Jestem jego pacjentką od 7 lat. Ufam mu w 100% i zawsze bede go polecała .
    Pozdrawiam
  • zuza2be 14.09.06, 09:50
    po cc wyszłam w 4-tej dobie, teraz po sn wyszłam w drugiej dobie. Jeśli chodzi
    o przyjęcie to nie było problemu bo wcześniej byłam umówiona z położną. Lekarze
    są kompetentni i bardzo zaangazowani. Naprawdę nie mogę mieć do nich
    zastrzeżeń. Informowali mnie o tym co robią, jaki jest stan dziecka. Reakcja na
    obniżenie tętna była natychmiastowa - usg, mierzenie miednicy, wywiad. Chyba z
    5 osób przybiegło. Owszem byłam nacięta ale jak tylko minęło mi znieczulenie
    mogłam swobodnie siadać i chodzić więc nie stanowi to dla mnie problemu. Jedyny
    problem jaki odczuwałam to osłabienei po znieczuleniu. Założyli mi 1 szew (jak
    to zostało określone "naskórny"). Co do pozycji rodzenia to położna próbowała
    mnie namówić do innych niż leżące ale zdecydowanie od kiedy poczułam pierwsze
    poważne skórcze wolałam leżeć i żadna inna opcja mnie nie interesowała. Parłam
    początkowo na boku. Szycia wogóle nie czułam a lekarz informował mnie co mogę
    czuć. Na Karowej rutynowo sprawdza się macicę ręką po porodzie (czy nie zostało
    coś tam). Jednak przy zzo jakie miałam naprawde nic nie czułam - a poziom bólu
    mam bardzo mały. Ze względu na tłok w szpitalu nie trafiłam w tym roku na
    położnictwo. Zostałam na porodówce. Żadnego golenia (poza 2cm odcinkim na
    nacięcie wykonane tuż przed nacięciem), żadnej lewatywy.
  • apaka 15.09.06, 20:55
    ja mam wprawdzie informacje dotyczace 2005 roku i mam nadzieje , ze takie
    sytuacje sie juz tam nie zdazaja , nie mniej przekazuje ;dziewczyna odeslana
    zostala do innego szpitala z 6 cm rozwarciem , nakrzyczano na nia , gdy zaczela
    plakac( przyznala , ze z nerwow , ale nie byla to hiteria), a najlepsze bylo
    pelne pretensji pytanie lekarza , po co wogole tu przyjezdzala , skoro miala
    blizej inne szpitale. Ogolnie zachowanie lekarza i poloznej tragiczne i pelne
    nonszalancji.Ja sie raczej nie wybiore.
  • karolinka1116 20.09.06, 13:24
    ogolnie to minus: z kroczem, z opieka nocną, nie wiem jak w rzeczywistosci jest
    z karmieniem- nie piersią, i ta macica czyszczona ręcznie
    chyba sobie odpuszcze..
  • karolinka1116 20.09.06, 13:25
    a co z pozycja??????
  • barbara.g 20.09.06, 19:59
    obawiam sie ze bedziesz miala Kobieto problem ze znalezieniem szpitala ktory
    spelni Twoje wszystkie wymagania... no chyba ze wybierzesz 'Damiana' itp...

    przyznam, ze zaskoczona jestem oczekiwaniem, ze ktokolwiek w publicznym
    szpitalu bedzie sie zajmowal w nocy dzieckiem... w dobie 'rodzenia po ludzku'?

    i chyba lepiej sprawdzic macice czy nie zostaly resztki lozyska niz przez
    niedopatrzenie dorobic sie zakazenia...
  • szdaga 20.09.06, 22:10
    czesc, rodzilam na karowej w sierpniu 06, mialam swoja położna CUDOWNA PANIA
    SARNE,miałam lekarza prowadzacego i chodzilam na szkole-niepolecem, urodzilam
    cesarka choc pocztkowo probowalismy naturalnie.Poród przezylam tylko dzieki
    Pani Sarnie i mezowi bylo cieko ale sie udalo. MALUSZEK JEST SLODKI.Poczatkowo
    lezalam na patologii i opieka EXTRA,poloznictwo ok, na popie panie bardzo
    sympatyczne i potem wyladowalam w jednoosobowej sali z maluszkiem, butelki z
    mlekiem staly w nocy nie zawsze, ale w dzien pielegniarki cwiczyły ze mna
    karmienie jak je poprosiłam i oczywiscie nie wszystkie,generalnie opieka tam
    tak sobie myslałam że wiecej beda pokazywac uczyc,gdybym iala rodzic drugie
    malenstwo to NAPEWNO PANI SARNA I KAROWA ( chyba ze zmieni szpital ) Dagmara
  • zawadk 27.09.06, 11:03
    dziewczyny chciałabym jakiś kontakt do dobrej położnej z Karowej. Jak go
    zdobyc????????
  • karolinka1116 21.09.06, 12:42
    jak to nie beda zajmowac sie dzieckiem!!!??
    w nocy!!!!
    przeciez ja bede padnieta
    znam siebie, nawet po meczacym okresie- bez talbeltek, spalam jak niedzwiedz
    sądze ,ze zajma sie dzieckiem, bo ja sie nim zajmowac nie bede...
    a w nocy, gdy mnie ktos wybije ze snu, potrafie byc nieobliczalna...

    moze pacjentki powinny glosno krzyczec, budzic inne pacjentki, wyrazac swoje
    zdanie
    szczerze mowiac ja tak robie- i jak do tej pory- nie zawiodlo

    zresztą wybralam juz zelazna; mam nadzieje ,ze ten minimu zostanie tam spelnione
    szpitale sa dla nas, po to sie je tworzy
    az sie zdenerwowalam..
  • issy33 21.09.06, 20:22
    wiesz karolinka, lepiej sie tak nie nastawiac - nikogo raczej nie obchodzi ze
    bedziesz padnieta bo wszyscy sa padnieci smile im bardziej bedziesz robila rozroby
    tym bardziej dadza ci po nosie - wiem cos o tym bo tez mam rogata dusze
    rozrabiary.

    pamietasz ten moment i zdanie z matrixa: "welcome to the real world"? Tak
    wlasnie jest z macierzynstwem.

    powodzenia smile
    --
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;116/st/20070119/dt/6/k/301d/preg.png
  • agamamaoli 21.09.06, 22:42
    O co chodzi z tym ręcznym czyszczeniem macicy?

    Rodziłam tam dwa razy i o ile pamiętam to lekarz sprawdzał tylko łożysko czy
    całe. Nikt nie czyścił mi macicy.

    kiedys obiło mi się o uszy że w szpitalu na Wołoskiej pierwszą noc dzieciaczi
    mogą spędzić na oddziale noworodkowym.
    Mogę tylko pocieszyć że pierwsze 24 godz to te noworodki śpią, obydwa porody
    miałam o północy i tę pierwszą noc i dzień był spokój - dopiero następna noc to
    była masakra.
    Chcesz mieć komfort to odkładaj kasę na pojedyńczą salę - moje dzieciaki nieźle
    krzyczały w nocy, do tego warczałyśmy z sąsiadką latatorem.
    Tak w ogóle to przygotuj się na wielką zmianę w życiu, ja już nie pamiętam
    przespanej nocy, a o polegiwaniu rano nie mówię. Jak nie dwumiesięczniak to
    trzylatka zawsze któreś się budzi. I tak już od trzech lat i muszę przygotować
    się na następne trzy. Wiele razy będziesz czuć się wykończona, psychicznie i
    fizycznie, ale przy dziecku nie ma zmiłuj - żadnego. No chyba że będziesz miała
    stałą pomoc. A
  • barbara.g 25.09.06, 14:04
    Zeby doszlo do czyszczenia macicy najpierw wnikliwe oko poloznej/lekarza
    dopatruje sie ubytkow w lozysku.. u mnie dopatrzyli sie minimalnego uszczerbku
    i macica byla lyzeczkowana. Zebralo sie tego doslownie na pol lyzeczki od
    herbaty, ale zostawienie tego w srodku to geneza wszelkich zakazen... Zabieg
    byl bezbolesny, bo mialam ZZO na czas porodu. Resztki lozyska oddaja na badania
    histopatologiczne celem sprawdzenia ewentualnego 'chorobliwego' zrodla
    nieurodzenia lozyska w calosci.
    NIGDY nie slyszalam zeby gdziekolwiek czyscili macice 'na wszelki wypadek'...
    Odnioslam wrazenie jedynie, ze na Karowej naprawde wnikliwie sprawdzaja czy
    nic 'w srodku' nie zostalo, wlasnie ogladajac prawie pod lupa lozysko...
  • barbara.g 25.09.06, 14:00
    nie beda i juz, nawet na Zelaznej: jestesm mamusia od chwili poczecia i tyle..
    ja pierwsza noc przespalam w miare cala po odstawieniu od piersi, czyli po 12
    miesiacach karmienia...
    po porodzie, wieczorem, zemdlalam w lazience i zeby miec minimum pewnosci co do
    opieki nad Malenka - po prostu oplacilam opieke nocna i tyle.. i tak wstawalam
    siusiu kilka razy i zagladalam do dziecka (de facto wozily mnie polozne na
    wozku, bo nie mialam sily samodzielnie sie poruszac), nie bylo mowy o spaniu...
    Ale to nie jest standardowa opieka. W standardzie masz Dzieciatko przy sobie
    odkad powita swiat. I jak dziewczyny mowia - a ja dopowiadam: od poczecia wiele
    nocy jest nieprzespanych... i tak naprawde to juz Twoja kondycja, samopoczucie
    itp schodza na plan bardzo daleki...
  • flora_palmieri 25.09.06, 22:08
    kochana! nawet po porodzie, ktory trwal 25 godzin (masakra) i zakonczyl sie
    niestety CC bedziesz miala dziecko od razu przy sobie!!! nie wiem jak na
    karowej, ja rodzilam na madalinskiego. powiem tak - przezylam to jakos, bo
    wynajelam polozna na indywidualna nocna opieke (300 zlotych!) inaczej nie wiem
    jak by to bylo... nie dosc, ze przez pierwsze 12 godzin kaza ci lezec na
    plasko, to nawet nie dalabys rady wyjac samodzielnie dziecka z wozeczka-
    lozeczka... a opieka na poloznictwie tragiczna... oj, czarno to widze, ale
    przygotuj sie juz lepiej teraz, ze lekko nie bedzie. u mnie bylo bardzo ciezko,
    zwlaszcza przez przemeczneie po dlugim porodzie, brak sil i bol po tym jak
    znieczulenie odpuscilo (bolalo jak cholera, ledwo sie ruszalam przez jakis
    czas, dopiero po paru tyg doszlam do siebie). poza tym mialam problemy z
    karmieniem i pomagali mi, ale kazali budzic dziecko co 2-3 godz nawet w nocy na
    jedzenie... a w 3 dobie trafil mnie nawal pokarmu - to dopiero atrakcja. piersi
    jak kamienie, dziecko przysysa sie - wyjesz z bolu cierpialam, karmilam,
    odciagalam i tak w kolko... o spaniu mowy nie bylo, a nawet jak czlowiek zasnal
    na godzine, to i tak nie wypoczywal...

    a poza tym - mam cudownego synka i staram sie nie wspominac zle tamtych dni, bo
    mam w planach jeszcze dwojke wink mysl o koszmarze "pierwszego miesiaca" troche
    mnie przeraza...

    trzymaj sie
    pozdrowienia
    flora
  • karolinka1116 25.09.06, 23:28
    to znaczy u mnie do konca ani z karmieinem, ani z opieka nad dzieckiem nie
    bedzie tak..
    nie zamiarzam karmic piersią- to jest raczej mocne postanowienie, i raczej
    dzieckiem tez sie opiekowac calodobowo nie bede-mam studia i to na rano-wiec
    musze miec szanse na to, zeby w ogole cos na nich pomysleć
    ojciec dziecka przejmuje wszystkie obowiazki: ma super plan-juz ulozony pod
    dziecko i tez studiuje
    moze to troche dziwne: ale nie rozumiem dlaczego wszystkieo obowiazki spadaja
    na matke; u mnie moja mama, mama ojca dziecka i sam ojciec beda zatrudnieni
    przy opiece
    postawilam ten warunek juz na poczatku ciąży i jakos nie kwapie sie do tego by
    opiekowac sie dzieckiem samodzielnie
    noce mam tylko 2 badz 3 w tygodniu: bo dziecko bedzie mialo 2 domy: swojego
    ojca i swojej matki
    wszyscy sie buntuja, ale coż: jesli nie oni, ja niczego poza swoja dzialke
    robic nie bede, i bynajmniej nie zmienie postanowienia, bo jestem coraz
    bardziej pewna w swoich zalozeniach- mimo ,ze mowili, ze mi sie odmieni
    moze po porodzie...

    wazne, zeby dziecko mialo matke 2,3 razy w tygodniu, niz jakąs wydrę
    zniecierpliwiona, sflustrowana i zmęczoną...
    chce dobrze odnalezc sie w tej rolismile

    dlatego tez poczęści nie kaemnie-nie chce uzalezniac dziecka od siebie
  • karolinka1116 25.09.06, 23:30
    i nie jestem podla i egoistyczna!!!!!!
    mam dosc wymowek i usmieszkow
    jestem odpowiedzialna i potrafie zaangazowac wszystkich w swoje zycie i zycie
    dziecka!
  • agamamaoli 26.09.06, 09:18
    Dobrze że dziadkowie chcą się angażować, ale weź pod uwagę różne scenariusze.
    Przed urodzeniem dziecka wszystko wydaje się proste, ale zobaczysz jak bardzo
    wszystko się zmieni. Twoja psychika też. Moim zdaniem zbyt kategorycznie
    stawiasz sprawę, a co jeśli jednak dziadkowie nie będą mogli/chcieli zająć się
    dzieckiem? Od poczęcia jesteś jego matką i nic tego nie zmieni; przecież go nie
    porzucisz. Super że ojciec dziecka chce się mocno angażować, mój mąż też mi
    pomaga, ale kiedy dziecku jest źle, jest chore, boli je brzuszek to jednak
    córka (bo synek jeszcze nie może) woła mamę. Życzę Twojemu dziecku i Tobie aby
    obudziły się w Tobie instynkty matki - dziecko i jego dobro są najważniejsze.
    Teraz to już za późno, ale może za wcześnie zdecydowałaś się na dziecko?
    Mówię Ci plany sobie życie sobie, bo dziecko wszystko zmieni, już nic nie
    będzie takie jak kiedyś. Mam nadzieję że zmienisz podejście do sprawy.
    Po prostu możesz zapłacić za to słabym kontaktem ze swoim dzieckiem, i to nie
    mówię o dziecku kilkuletnim, bo takie bezgranicznie pragnie matki, ale
    dorastającym i dorosłym.
    Mam mieszane uczucia po ostatnim Twoim poście, nie chcę pisać że jesteś
    egoistką, raczej brak tutaj wyobraźni, może uczuć, za dużo zimnej kalkulacji,
    ale życzę Wam aby się ułożyło. Pozdr A
  • zuza2be 26.09.06, 10:07
    wydajesz się być zbyt niedojrzała aby mieć dziecko. Nie zdajesz sobie sprawy
    ile miłości potrzeba dziecku. Ja również studiowałam kiedy zaszłam w ciążę i po
    urodzeniu dziecka. Postarałam się o zmianę trybu na Indywidualny dzięki czemu
    moglam chodzić na dowolne wykłady i wybierać grupy na ćwiczenia. Co do nauki w
    domu to uczyłam się przy karmieniu. Pokarm odciągałam i szłam na uczelnię.
    Wtedy faktycznie na te kilka godzin zostawała z synem moja tesciowa lub
    siostra. Mąż wracał z pracy (ok. 20) i przejmował opiekę (bez karmienia) dzięki
    czemu mogłam wykonać projekty na ćwiczenia (uczelnia techniczna). Od 4 miesiąca
    dodatkowo zaczęłam pracować. Dom dla dziecka był jeden - i zgodnie z opinią
    każdego psychologa jest dla dziecka najważniejsze - stabilizacja i otoczenie
    kochających go osób. To co napisała moja przedmówczyni też jest całkowicie
    zgodne z prawdą po porodzie zmienia się wszystko. Ja byłam przeciwniczką
    karmienia piersią ale 3 miesiące karmiłam dla dobra dziecka (i własnego też,
    nie masz pojęcia co znaczy uczucie pełnych piersi, w takim wypadku napewno nie
    skupisz się na studiach). Zastanawiam po co wogóle decydowałaś się na dziecko
    skoro go nie chcesz. Pamietaj dziecko potrzebuje miłości i stabilizacji inaczej
    czuje się niepewnie. A nieprzespane noce .... hmmm dla mnie bardziej męczace
    były całonocne imprezy niż nocna opieka nad dzieckiem więc niczego nie
    przesądzaj z góry.
  • majka995 26.09.06, 11:27
    wiesz co ja też wpadłam z pierwszym dzieckiem , miałam wtedy niecałe 22 lata a
    mój mąż niecałe 21. Ciąża była dla mnie zaskoczeniem , tez miałam studia ale
    nigdy nie myslałam tak jak ty.Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy jak to jest z
    takim maleństwem. Ono potrzebuje głównie matki,uspokaja się słysząc jej bicie
    serca i czująć jej zapach. Dla mnie jesteś niedojrzałą pozbawioną uczuć
    egoistką. Każdy ma prawo do własnego życia tak jak mu sie podoba, ale dlaczego
    krzywdząc dziecko. Ty wogóle nie powinnaś mieć dzieci, już współczuję temu
    maleństwu. Mnie dziecko tez trochę pokżyzowało plany, ale nigdy bym nie
    wytrzymała bez niego kilku dni, nie oddała bym go do ojca na kilka dni. Nie
    wiem może jestem dziwna ale dla mnie dzieci sa wszystkim, poświęciłam się im
    całkowicie i nie żałuje tego. Nie moge spokoijnie czytać twoich postów. Mam
    nadzieje że jak weżmiesz swoje dziecko na ręce to zmienisz zdanie. jeśli to cię
    nie zmieni to dla mnie nie jesteś matką
    Pozdrawiam
  • mathiola 26.09.06, 12:31
    odpowiedzialna?? Wez slownik dziewczynko i naucz sie znaczenia slow. A juz na
    pewno nie uzywaj tych, ktorych znaczenia nie rozumiesz. To o czym piszesz to
    nie jest odpowiedzialnosc tylko wygodnictwo i brak poczucia obowiazku. A co, to
    twoja rodzina zaszla w ciaze i bedzie miala dziecko ze juz ich obowiazkami
    obdzielilas?
  • eyes69 23.10.06, 10:57
    Ale To Twoje dziecko, a nie dziecko wszystkich, wiec kogo Ty chcesz angazowac?

  • ondysia 26.09.06, 11:40
    Trochę za wcześnie dla ciebie na dziecko. Czas dorosnąć Karolinko. To się
    nazywa e g o i z m do kwadratu. Zmień swoje podejście bo żal dziecka. O
  • bobo89 26.09.06, 13:13
    Karolinko, wydaje mi się że zmienisz podejście jak tylko zobaczysz swojego
    małego brzdąca. Ja jestem wielkim śpiochem, a nocne wstawanie to kwestia
    przyzwyczajenia. Dziecko daje wiele radości w życiu. Mówisz , że jesteś
    odpowiedzialna, chyba nie dokońca wiesz co to znaczy. Piszesz, że potrafisz
    zangażować wszystkich w swoje życie i życie dziecka - to jest tylko czysta
    wygoda i egoizm. Dla dziecka jest ważny kontakt z rodzicami, a nie z dziadkami.
    Dwa domy dla dziecka - po prostu ci się to nie uda. Dziecko potrzebuje jednego
    domu w którym będzie czuło sie bezpiecznie, dom to nie hotel. A pamiętaj, że
    wszystko odbije sie na dziecku. Dziecko to nie przedmiot ma swoje potrzeby.
    Jesli chodzi o poród ja rodziłam w 06/2006 w szpitalu Brudnowskim. Szpital jest
    przed remontem, ale opieka super. Kobiet rodzących nie odsyłają. Opieka przez
    24h. Położne pomogą przy opiece nad dzieckiem. Twoje stwierdzenie , ze to
    szpitale są dla nas a nie my dla nich - nie do końca jest prawdą. Masz za
    bardzo roszczeniowy stosunek do świata. Życze ci , abys zmieniła swoj stosunek
    do maleństwa.
  • peggy1 26.09.06, 13:15
    "jestem odpowiedzialna i potrafie zaangazowac wszystkich w swoje zycie i zycie
    dziecka!"

    HAHAHAHA -> ale masz fajne pojecie o odpowiedzialnosci - hahaha


    --
    "ziarno chaosu, sen o rewolucji"
    aNIA I kACPEREK uwielbiajacy chodzic w kaloszkach big_grinDD
  • monnap 26.09.06, 18:51
    Karolinka, ty chyba wystepujesz na kazdym z mozliwych forow. Na forum w
    oczekiwaniu, starasz sie udowodnic ze lepiej miec dzieci jak sie jest mlodym i
    starasz sie byc zgryzliwa w stosunku do kobiet, ktore maja dzieci pozniej.
    Powiem Ci, ze nie doroslas do tego, zeby miec dzieci a jesli ktokolwiek bedzie
    sfrustrowany, to bedziesz to ty i przestan wypisywac glupoty, zabierz sie
    lepiej za to swoje studiowanie. Pozostale laski moga poczytac glupoty, ktore
    wypisuje Karolina na forum w oczekiwaniu. Fajna lektora i przemyslenia
    malolaty, ktora przypadkowo sie zaciazyla i glosi durnowate poglady.
  • aintha 23.10.06, 14:16
    Najlepiej od razu mieć postawę rozszczeniową, to na pewno zjedna Ci sympatię i
    zrozumienie.

    Mam nadzieję, że nie trafię na Ciebie na porodówce / sali poporodowej tongue_out
    ------------------------------
    Nasza Fasolka
    Fasolkowo-Filmowo
  • mw144 13.11.06, 07:54
    Może oddaj do adopcji, zrobisz dziecku przysługę, a Ty będziesz się mogła spokojnie wyspać.
  • dyzurna 13.11.06, 18:55
    w zyciu nie czytalam taki glupot lekko ujmujac, moim zdaniem masz mozg i serce
    wielkosci jak u teletubisia!
  • lolinka2 26.09.06, 17:56
    życzę radosnego zetknięcia z rzeczywistością
    a twojemu dziecku szczerze współczuję, o ile nie zmienisz podejścia i planów, bo
    jest z góry skazane na popapranie psychiczne.
    --
    Chuderlawa Dziewczynka Tatiana
  • g0sik 26.09.06, 13:34
    >jestem odpowiedzialna i potrafie zaangazowac wszystkich w swoje zycie i zycie
    >dziecka!

    Gdybyś była odpowiedzialna i umiała planować tak jak się mądrzyć nie byłabyś w
    ciąży. Ciekawe, co zrobisz jak tatuś wypnie się na Twój plan....? Wątpię, aby
    Twoja następczyni chciała spędzać randki w towarzystwie cudzego dziecka...Ale
    zawsze możesz zarządzić zrzutę na opiekunkę. Niech starzy bulą skoro nie
    wyedukowali Cię w temacie antykoncepcji...
  • kaja05 26.09.06, 17:58
    przykro mi się robi jak czytam takie posty.żal mi ciebie a jeszcze bardziej
    tego biednego dzieciątka.twoja mama też tak z tobą robiła???gdzie ty masz rozum
    kobieto???dziecko to nie zabawka ale taki sam człowiek jak ty,nawet
    ważniejszy,bo bezbronny.boże,brak mi słów.........
    --
    nasza kajunia

    kaja ma już...
  • lolinka2 26.09.06, 18:46
    Dziewczyny, sprowadźcie mnie na ziemię jeśli nie mam racji.
    Nie lubię mitu Matki Polki co zjada g*** dla dobra dziecka.
    Nie lubię tekstów typu męczeńskiego, ze macierzyństwo uszlachetnia i te inne
    patetyczne pierdóły...
    Mam dwoje dzieci, przy każdym noce przesypiałam, bo mój kochany mąż wziąl to na
    siebie (a właściwie bierze, bo młodsza ma niecałe 4 m-ce).
    Dużą urodziłam mając 20 lat, studiując dziennie i pracując na 1.5 etatu, do
    pracy wróciłam tuż po macierzyńskim, studia skończyłam, dziecko widziało mnie
    jednak CODZIENNIE.
    Małą urodziłam mając firmę i 24 lata. Zasuwam jak osieł, w ciąży pracowałam do
    końca i od piątej doby po porodzie znowu pracuję - taki life... Natomiast staram
    się jak mogę aby te obowiązki przy dziecku oprócz mnie wykonywało jak najmniej
    osób a właściwie tylko jedna - mój mąż. Są dni kiedy mam wolne praktycznie cały
    dzień, są dni kiedy jestem w domu w godzinach 10-15, są dni kiedy cały dzień
    mnie nie ma, weekendy wolne zawsze. Ale dziecko widzi mnie CODZIENNIE.

    I nie wyobrażam sobie tego, a może przesadzam bo za dużo psychologii mnie na
    studiach uczyli????, żeby dzieciak latał między dwoma domami, bo tak jest komuś
    (w domyśle: mamusi) wygodniej. Kiedyś były żłobki tygodniowe i mamy teraz biznes
    psychoterapeutyczny w pełnym rozkwicie bo owo pokolenie go najręca stając się
    pacjentami.

    I tak samo nie wyobrażam sobie tego, zeby obowiązek wychowania własnego dziecka
    zwalić na bliższą i dalszą rodzinę, 'bo ja jestem za delikatna/mam ważne sprawy/
    nie chce mi się/ należy mi się to czy tamto itp".

    Podobnie nie wyobrażam sobie tego, zeby po porodzie olać własne potomstwo z
    premedytacją wg jakiegoś planu rodem jak ze snu schizofrenika. OK, jesteś
    zmęczona to śpisz, a dzieckiem ktoś się zajmie, ale do ciemnej krótkiej, kilka
    nocy z rzędu, po tym jak się to dziecko właśnie urodziło????? To trzeba kobietą
    nie być, nie - to trzeba człowiekiem nie być!!!!!!! Pobyt w szpitalu trwa raptem
    3 dni...

    Moja córa młodsza spędziła początek życia w cieplarce, potem i tak każdą noc aż
    do końca była przetrzymywana na patologii noworodka (nawet jak w dzień była ze
    mną ostatnią dobę przed wypisem). I nie zmienia to faktu, że po prostu prosiłam
    pielęgniarki z noworodkowego zeby mnie budziły jak ona się budzi na karmienie,
    bo chociaż na początku mogłam tylko donieść odciągnięte mleko, chciałam przy tym
    być. Wstawałam co 3 godziny...24...3...6.. padałam na pyska rano, więc
    odciągałam i szłam spać w dzień. Ale chciałam tam być, i każda na dziewczyn co
    miały dzieci na patologii noworodka chciała. To chyba normalne... fizjologiczne
    wręcz... hormonami sterowane. Kurna, jakie hormony trzeba mieć w ciąży zeby
    takie cuda dziecku planować???!!!

    I jeszcze jednego sobie nie wyobrażam - żeby odmówić dziecku własnego mleka, z
    tak płytkich pobudek 'żeby się nie przyzwyczaiło'. Jakby się tego karmienia,
    choinka, nie dało ustawić inaczej..... Dla zainteresowanych osobiście karmię
    piersią na odległość z niezłym powodzeniem.

    Wyprowadźcie mnie 'na ludzi' jeśli nie mam racji, albo upewnijcie ze ją mam, bo
    jak czytam takie rzeczy to normalnie sfiksowac idzie...
    --
    Chuderlawa Dziewczynka Tatiana
  • karolinka1116 26.09.06, 19:47
    witam wszystkie uztkowniczki!
    posypaly sie gromy

    gdzie przeczytalam,ze chwale mlode macierzystwo-co za bzdura.. sama taka
    jestem, bo mam niespelna ponad 20 lat-wiec raczej nie chwale..
    ale co tam

    niestety moja postawa nie zmienila sie od początku ciązy
    nic pewnie nie zmieni zobaczenie dziecka: mialy zmienic kopniecia, duzy brzuch
    itp-nie zmienily
    jakies wewnetrzene przeczucie i tak mocne zdystansowanie sie do sprawy dziecka
    sprawia, ze nie nie zalewa mnie fala milosci

    musze sie udzielac na forach: wiec prosze mi nie zarzucac mojej aktywnosci

    studia kocham
    studiow nie rzuce

    i naprawde nie da sie pogodzic malego dziecka z moim tokiem zajec, stad moj
    ODPOWIEDZILANY pomysl odnosnie obsadzenia obowiazkami innych
    dziecka niestety zatrzymac u siebie w domu na dluzej niz kilka dni w tyg. nie
    moge, czy chce czy niesad

    tez mi dziecka szkoda
    ale coż: nie ma wyjsc polowicznych..

    mamusia jest w tym wszystkim najwazniejsza- nie z czystego egozimu, uwazam ze
    tatus, tak,tak swietnie mamusie zastąpi

    instynkt jakos sie u was rozwinał.. nadmiernie

    oczywiscie wspolczuje wszystkim kobietom, ktore braly to na siebie- bo mialy
    poczucie obowiazku i swojej niezastapionej roli w zyciu dziecka
    nie ma w was bohaterstwa- chcialyscie-robilyscie
    i nie ma czym sie chwalić; dzieki takim jak wy, mile panie-nasza wladza
    przedluza urlopy macierzynskie kobietom, ktorych nie chca przez to zatrudniac
    pracodawcy-bo facetow w roli ojcow nie widzi...

    ja mowie chyba jakbym nie byla w ciazy!!!
    nie omamilo mnie
    o jezu!
    nie przeszlam metamrfozy
    hormony mnie ominęły-szerokim lukiem-(szkoda tylko ze zdeformowaly mi cialo)
    rozumiem te, ktroe oddają, nie kochaja, nie chca i nie boją sie decydować
    prawdziwa z ciebie 'karolinko1116' egoistka
    feeee
    jestes niedojrzala-nie zabezpieczylas sie
    skoro jestes taka dorosla to powinnas wiedziec cos o antykoncepcji, skoro sie
    za takie rzeczy zabieralas...
    gowniara z ciebie,malolata, smrkula, szczyl jeden
    wez ty w ogole sie tutaj nieo dzywaj

    a i jeszcze: wspolczuje ci
  • ulaj1 26.09.06, 19:59
    dziecino,

    coz takiego wielkiego chcesz dokonac, ze uwazasz ze dziecko pokrzyzuje ci plany?

    wez badz odpowiedzialna, nie boj sie i oddaj dziecko ludziom ktorzy z pocalowaniem reki wezma, zapewnia podstawowe potrzeby malenstwa- tzn. dadza mu poczucie bezpieczenstwa i milosc.
    A ty sie wysypiaj i realizuj.

    Uwazam, ze powinno sie egzaminowac kandydatow na rodzicow, a po tym poscie uwazam, ze sterylizacja dla emocjonalnych popaprancowto dobre wyjscie.
  • karolinka1116 26.09.06, 20:18
    kobiecino!

    jak drugi raz będe chciala zajść w ciaże-będziesz moim egzaminatorem!
  • ulaj1 26.09.06, 20:36
    mocno sie wkurzylam na ta twoja pisanine, wygarnelam ci na goraco...
    teraz troche ochlonelam, doczytalam, ze jestes mlodziutka (myslalam, ze jestes w okolicach 30, ale zatrzymalas sie w rozwoju emocjonalnym). Bedzie dobrze. Jesli pozwolisz i otworzysz swoje serce to dziecko nie zabierze ci zycia, ono ci je tylko zmieni, ubarwi po swojemu i bedzie dla ciebie motorem dzialan. jesli na to pozwolisz.
    Piszesz tak jakbys sie bala. nie boj nic... pozdro smile
  • flora_palmieri 26.09.06, 21:28
    faktycznie, troche to wszystko smutne i zalosne co pisze karolinka, ale coz...
    zycie jej wszystko zweryfikuje. same dobrze wiemy jak bylo - nie sadze, zeby
    ktorakolwiek z nas zdawala sobie dokladnie sprawe jak bedzie wygladalo zycie po
    urodzeniu dzidziusia, prawda? plany, wyobrazenia itp.. wszystko trzeba
    zweryfikowac. a jak nie, to... prawde mowiac mi juz na samym poczatku, kiedy
    przeczytalam, ze w nocy jestes nieobliczalna kiedy cie ktos obudzi, przyszlo do
    glowy, ze powinnas je oddac komus kto bedzie je kochal i otaczal opieka (to ze
    nie chcesz karmic piersia, nie znaczy, ze dziecko nie chce jesc!).
    dla dziecka najwazniejsza oprocz milosci jest STABILIZACJA. uwierz, twoje
    dziecko bardzo szybko da ci w kosc jezeli bedziesz nim tak rzucac. malutkie
    niunie chca spokoju i systematycznosci, a nawet wlasnego lozeczka i domu
    (jednego!), nie potrafia tego powiedziec slowami, ale potrafia swoim
    zachowaniem i placzem... a to dopiero dla ciebie bedzie nie do zniesienia
    zapewne.
    poza tym ulaj1 chyba jako pierwsza w koncu zrozumiala, ze ten twoj podniesiony
    glos i pyskowanie - to po prostu krzyk rozpaczy. mysle, ze powinnas sie zwrocic
    o pomoc do kogos w realnym swiecie, nie forumowym. i zycze ci naprawde, zebys
    nie skrzywdzila dziecka, ani siebie, bo tak mocno przed nim sie broniac mozesz
    tez zranic wlasna osobe. choc wydaje ci sie teraz, ze wlasnie o siebie
    walczysz. dziecko to poswiecenie, ale zadne dziecko nie chce miec matki, ktora
    sie wyrzekla siebie!

    pozdrowienia
    flora
  • eufrozynaparys 26.09.06, 21:07
    porażające wystąpienie kazimiery szczuki polskiego macierzyństwa!,
    współczuć tobie nie zamierzam, współczuję twemu dziecku, które niestety nie
    stało się ofiarą aborcji i narażone jest na bezpośredni kontakt z matką o tak
    niebywałym spectrum emocjonalnym jakim dysponujesz,
    ale karolinko - nic to!!! nie wszystko stracone: zawsze możesz (jako kobieta
    ciężarna) przypadkowo spaść ze schodów, wpaść pod samochód albo wstrzyknąć sobie
    denaturat lub przynajmniej ulec wypadkowi podczas szydełkowania i wtedy nie
    tylko studia ale i przewód doktorski będzie stał przed tobą otworem
    p.s. nie wiem jak z tokiem zajęć ale napewno nie da sie pogodzić małego dziecka
    z takim tokiem rozumowania
  • vharia 26.09.06, 23:49
    Trochę sie pośmiałam:
    >
    > ja mowie chyba jakbym nie byla w ciazy!!!
    > nie omamilo mnie
    > o jezu!
    > nie przeszlam metamrfozy
    > hormony mnie ominęły-szerokim lukiem-(szkoda tylko ze zdeformowaly mi cialo)
    > rozumiem te, ktroe oddają, nie kochaja, nie chca i nie boją sie decydować

    Dlaczego uważasz, ze instynkt macierzyński powinien sie objawić w ciaży??? Nie
    musi. U niektórych po porodzie (tak u mnie) u innych po kilku tygodniach
    zajmowania się niemowleciem.
    Nawiasem mówiac przesadzasz i histeryzujesz. To sa właśnie ciążowe hormonysmile))

    Nieważne. Wojujesz, wojujesz, widać, ze sie boisz. Nie bój sie. Nie zbrzydniesz,
    nie zestarzejesz się, nie upasiesz. Nie rzucisz studiów i nie utkniesz w garach.
    Po co panikujesz i winisz przed czasem dziecko za rzeczy, które
    najprawdopodobniej nigdy sie nie staną?
    Zaangazowanie i miłość do dziecka nijak nie koliduja z samorealizacją i ciekawym
    życiem, pewnoscia siebie i niezależnością. Pamiętaj, że dziecko to też będzie
    Twoje zycie. To także będzie coś, co Ci sie uda lub nie, co zrobisz dobrze lub
    przecieknie Ci przez palce. Tymczasem mozna mieć wszystko, nie ma musu:
    "wybierać". Tylko wysilić się trzeba.

    Miłam 21 lat kiedy urodziłam pierwsze dziecko, między drugim a trzecim rokiem
    studiów. Zwinęłam meza i dzieciaka i wyjechaliśmy do miasta, gdzie studiowałam
    radzić (i mieszkać!!!) sobie sami. Nie postawiłam listy rządań i nie rozpisałam
    grafika babciom. Moje dziecko- mój problem. Jest to też miarą dojrzałości. Ale
    przede wszstkim jest inwestycją w przyszłosć, bo takie historie, jak zaniedbane
    rodzicielstwo ciagną się za człowiekiem jak smród za wojskiem do końca zycia.

    Weź moze głebszy oddech, niech sie urodzi, zastanowisz sie jeszczewink

    --
    liczba literówek odzwierciedla poziom irytacji
  • latouche 26.09.06, 23:50
    karolinka1116 napisała:
    > gdzie przeczytalam,ze chwale mlode macierzystwo-co za bzdura.. sama taka
    > jestem, bo mam niespelna ponad 20 lat-wiec raczej nie chwale..
    kochana, tak z ciekawosci - jak mozna miec jednoczesnie "niespelna ponad 20"? a
    jak ja mam 33 lata to nam niespelna 40 czy ponad 30 lat?

    > i naprawde nie da sie pogodzic malego dziecka z moim tokiem zajec, stad moj
    > ODPOWIEDZILANY pomysl odnosnie obsadzenia obowiazkami innych
    masz szczescie ze masz pod reka jakichs innych do obsadzenia. Ja mam tylko ojca
    dzieci, jak juz wroci z pracy o tej 19.00 wink Poza tym obsadzanie innych w moich
    obowiazkach niesie ze soba ryzyko, ze ci inni beda sie wtracac w moje zycie,
    udzielac mi roznych zbawiennych rad, etc. Bo przeciez skoro odwalaja moja robote
    to maja prawo to robic.

    > mamusia jest w tym wszystkim najwazniejsza- nie z czystego egozimu, uwazam ze
    > tatus, tak,tak swietnie mamusie zastąpi
    z pewnoscia przemawia przez Ciebie bogate doswiadczenie w tym zakresie smile

    > instynkt jakos sie u was rozwinał.. nadmiernie
    kazdy robi co moze ;-PP

  • karolinka1116 27.09.06, 12:33
    za bardzo sie tutaj pompujesad(
    nie moge sie denerwowac w tak zaawansowanej ciąży
    musze przestac to czytac

    dzisiaj jakies malutkie dziecko w wozku wpatrywalo sie w matke, i tak sobie
    pomyslslam- ono ciagle uczy sie jej twarzy
    zawsze myslalam ze dzieci swidruja oczami i nie potrafia utrzymac wzroku w
    jednym miejscu: a ten byl jak zaczarowany
    ciekawa jestem czy na tate tez by tak patrzyl: gdyby np: dawal mu jesc, czy
    nosil go, jak matka

    nadal nie wybralam szpitala
    nie mam swojej poloznej
    zaraz początek roku
    bardzo chce konca ciązy, chce sie normalnie ubierac, chodzic i byc bardziej
    sprawna
    chce, miec znow sily
    bo teraz tylko spie
    i spie
    tez w rzeczywistosci

    a z drugiej strony: nigdy w zyciu, tyle nie zrobilam, co będac w ciąży:
    motywacja-zdązyć, pozaliczać, odhaczyc liste
    naprawde-sama siebie zaskakuje

    lakarka od kardilogii dala mi karteczke odnośnie potrzeby zastosowania u mnie
    zzo-czy to uprawnia mnie do darmowego zzo???? na zyczenie??
  • xenias 27.09.06, 13:53
    Chyba uprawnia - mi też tak powiedzieli.
    Życzę Tobie i dziecku, żeby Wam się wszystko ułożyło. Moja siostra ma 21 lat,
    nie wyobrażam sobie, jak by się zachowywała w Twojej sytuacji. Poradzisz sobie,
    ale nie zapominaj o Twoim dziecku. Maminego przytulania nic mu nie zastąpi, a
    swoją drogą poradzić sobie i ze studiami, i z dzieckiem to jest dopiero
    osiągnięcie! Wielu dziewczynom się udało, uda się i Tobie. Bardzo mi się
    podobała wypowiedź vhery (czy jakiś taki podobny nick), spokojna, zrównoważona.
    Nie bój się (a przynajmniej bój się jak najmniejwink i postaraj się polubić to
    dziecko... na początek...
    Trzymam kciuki!
  • latouche 27.09.06, 23:45
    karolinka1116 napisała:
    > zawsze myslalam ze dzieci swidruja oczami i nie potrafia utrzymac wzroku w
    > jednym miejscu: a ten byl jak zaczarowany
    cos Ty, niemowlaki maja wlasnie takie intensywne spojrzenie smile Moj Dzidek
    potrafi sie wpatrywac w kogos jak sroka w gnat, dopoki ten ktos nie usmiechnie
    sie do niego, a wtedy Dzidek sie caly rozpromienia.

    > ciekawa jestem czy na tate tez by tak patrzyl: gdyby np: dawal mu jesc, czy
    > nosil go, jak matka
    na pewno.

    > lakarka od kardilogii dala mi karteczke odnośnie potrzeby zastosowania u mnie
    > zzo-czy to uprawnia mnie do darmowego zzo???? na zyczenie??
    to chyba zalezy od szpitala. pogadaj z ginekologiem, niech Ci doradzi w sprawie
    wyboru szpitala. A poloznej ja tez nie mialam oplaconej, rodzilam przy takiej co
    miala dyzur obydwa razy, i dobrze nam poszlo.
    Bedzie dobrze, zobaczysz
  • domilisa 23.10.06, 19:05
    Urodziłam na Karowej 13 paździrnika w piątek moją córunię smile Jak dla mnie
    szpital super, a położna która miałam poprostu fantastyczna. Dzieki niej mój
    poród trwał niecałe 3 godziny i nie było żadnego bólu. Polecam wszystkim.
  • babie_lato1 13.11.06, 23:10
    Rodziłam przez cc na początku maja, wspominam z rozrzewnieniem, chociaż musiałam
    tam posiedzieć 8 dni. Zalety: b. dobra opieka lekarska (zwłaszcza
    ginekologiczna), pielęgniarki też w porządku, "zaopatrzenie" (podkłady, ubranka,
    koszule, kosmetyki pielęgnacyjne dla dziecka, pieluchy itd.), WYśMIENITE łóżKA.
    Wady: słaba koordynacja opieki - ciągle ktoś wchodził i o innej porze - a to
    obchód, a to pępuszki, a to kąpiel - w rezultacie dziecko często było odstawiane
    od piersi, budzone itp. - stres dla niego, nic nie można było sobie ustawić,
    zaplanować. Wadą też może być to, że nie skaczą koło Ciebie, nie uczą
    pielęgnacji jeśli nie poprosisz, ale na prośbę niczego nie odmawiają. Mnie to
    akurat odpowiadało. No i cała ta przyjemność nie kosztowała mnie złamanego
    grosza, wszyscy byli mili (no, może poza jedną pielęgniarką) i pomocni.
  • abba29 15.12.06, 10:13
    Witajcie mamy i przyszłe mamy
    Opowiem o moich doświadczeniach z Karową
    Historia I
    Mojej przyjaciółki koleżanka jest położną (Agnieszka Mucha) na Karowej stąd mimo ze nie miałam lekarza prowadzącego zdecydowaliśmy z mężem na rodzenie w tym szpitalu.
    Zaczęło się od szkoły rodzenia prowadziła ją Agnieszka Musza – było super, były ćwiczenia, psycholog, pediatra, pokazywanie szpitala – szczególnie porodówki. Agnieszka od razu wzięła nas pod swoją opiekę dała swój nr. i powiedziała by dzwonić o każdej porze jak by się coś działo.
    Pod koniec 7-go miesiąca Kacperek zaczął spieszyć się na świat, przed przyjechaniem do szpitala ok. 8:00 w sobotę zadzwoniłam do Agnieszki ze chyba się zaczęło (jak się potem okazało ten telefon był konieczny). Na izbie przyjąć Panie były bardzo miłe, mimo tłumu ludzi. Czułam się jak ktoś szczególny i odniosłam wrażenie, że do wszystkich pacjentów tak się odnoszą.
    Trafiłam prosto na porodówkę gdzie był istny kocioł fabryka dzieci Panie rodziły jedna za drugą. Moje łóżko było dostawione do pokoju w którym leżałam. Niektóre Panie po porodzie leżały na korytarzu – naprawdę był niezły młyn. W efekcie przeleżałam 2 – doby na porodówce i chyba ze stresu (całą noc co chwilę jakaś pani krzyczała rodząc) Kacperek się rozmyślił – skurcze ustały. Potem jeszcze 5 dni leżałam na patologii i bardzo dobrze wspominam opiekę.

    Historia II
    Na początku 9-go miesiąca ponownie zaczęły się skurcze ok. 5 po południu. W nocy ok. 1 przyjechaliśmy z mężem do szpitala na Karową. Tego dnia rozmawiałam z Agnieszką wiem że wieczorem kończyła pracę. Ale chyba z roztargnienia, że to już, przed wyjechaniem do szpitala nie zadzwoniliśmy do Agi – i to był błąd. Na izbie przyjęć nie było żądnych pacjentek – w szpitalu cisza jakby tu nikt nie pracował. Pani oschle mnie przyjęła następnie Pani lekarz bardzo niemiła zbadała mnie-stwierdziła że akcja porodowa się zaczęła jest rozwarcie na 3cn. Jak leżałam pod KTG podsunęła mi pod nos pismo mówiąc proszę to natychmiast podpisać, ja na to niczego nie podpisze bez przeczytania Doktor mówi proszę podpisać bo nie ma czasu karetka już na Panią czeka, jedzie Pani do Międzylesia - tu nie ma miejsc.
    Do mnie dotarło o Boże nie zadzwoniłam do Agi. Mąż zadzwonił szybko do Agnieszki, która została wyrwana ze snu. Ona w ciągu 10 min oddzwoniła, że nie przewiozą mnie do innego szpitala (w tym czasie nikt do mnie nie przychodził leżałam i czekałam co się dalej stanie). Po telefonie Agnieszki przyszła ta sama dr. Już była bardzo miła uczynna, nie dowierzałam,
    Trafiłam na porodówkę gdzie również była grobowa cisza, żadnego porodu. Leżałam sama w Sali 3-osob (były wolne miejsca).
    O 7- rano trafiłam na porodówkę bardzo miła położna nazwisko na S (ale nie Pamiętam zajęła się mną do przyjazdu Agi – czyli 8:00.
    Dalej to już tylko same miłe wspomnienia z porodówki – gorzej było na poporodowym w zależności od położnych na zmianie, które są bardzo miłe i niemiłe.
    Miałam problem z karmieniem – jak większość w bólach i płaczu aż w końcu przyszła dobra duża (Położna Ela), która nauczyła mnie jak być powinno.
    W szpitalu byłam 7 dób ze względu na małego leżał na neonatologii – tam Panie są tak miłe ze wolałam siedzieć u nich niż na poporodowym.


    Reasumując Bez znajomości kogoś z Karowej od tak z ulicy ciężko się dostać. Drugi raz mimo wolnych miejsc nie chciano mnie przyjąć bo byłam dla nich zupełnie obca bez protekcji – nie zapowiedziana. Ale jak już się tam jest, to uważam że szpital jest super. Obecnie spodziewam się drugiego dziecka i też będę chciała rodzić na karowej u Agnieszki – mam nadzieję się uda (ale to jeszcze odległy termin sierpień 2007).

  • majka995 15.12.06, 12:28
    A ja pomimo tego że miałąm połozną również Agnieszkę Muchę(fantastyczna osoba,
    polecam) i lekarza z tamtego szpitala to pani połozna na Izbie przayjęć była
    bardzo niemiła , więć nie sądze aby protekcja kogoś ze szpitala zmieniała
    nastawienie personelu do ciebie. Myślę że jeśli chodzi o dostanie się do
    szpitala to jak najbardziej lepiej mieć tam kogoś. Ja obydwa porody na Karowej
    wspominam bardzo dobrze. Miła atmosfera, fachowość lekarzy i połoznych. Tylko
    czasem położne na położniczym srednio miłe. Ale jak lezałam na ginekologii to
    tam położne były wspaniałe.
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.