Dodaj do ulubionych

Nieczułła KAROWA

31.05.08, 15:25
Od tygodnia leżę na Karowej. Jestem w 27 tyg (za 2 dni będzie 28
tyg). W 22 tc odeszły mi wody. Leżałam 3 tyg na Inflanckiej na
obserwacji. Wód zaczęło przybywać, choć nadal było ich za mało. Po
wyjściu ze szpitala poszłam na "porządne" usg, żeby sprawdzić czy z
dzidziusiem wszystko ok. No i okazało się, że pępowina opadła i jest
przed główką co może w każdej chwili doprowadzić do jej wypadnięcia.
Zalecenie - natychmiast szpital z dobrym OIOMEM. Wybrałam Karową. A
tu lekarze co dzień dają mi do zrozumienia, że dziecko i tak umrze
lub będzie BARDZO chore. Dziś np jedna pani doktor zaczęła mi mówić
jak to szkodzi dziecku tak długie przebywanie bez wód. Spytałam więc
czy nie lepiej w takim razie urodzić już teraz (przez tą pępowinę i
tak czeka mnie cesarka) i może bezpieczniej będzie dziecku w
inkubatorze. Na to pani doktor stwierdziła, że o wcześniejszym
porodzie mogłam pomyśleć miesiąc temu kiedy było by mi łatwiej
rozstać się z tym dzieckiem. Załamałam się tym tekstem doszczętnie.
Aczkolwiek czytałam tu na foum o dziewczynie, której wody odeszły w
23 tc, następne 5 tyg przeleżała w szpitalu, po czym zrobiono jej
cesarkę i  z dzidzią wszystko jest ok. Strasznie się boję o moją
dzidzię. Mi lekarze powiedzieli, że z porodem będą czekać aż dostanę
skurczy, ewentualnie jak wda się jakaś infekcja. Sama nie wiem czy
skoro brak wód tak źle wpływa na dziecko to czy nie lepiej
faktycznie urodzić teraz i walczyć o nie już "na zawnątrz". Dodam,
że z nerkami dzidzi jest ok i wody wypłynęły prawdopodobnie z powodu
przedwczesnego pęknięcia pęcherza. Pomóżcie, proszę i dajcie choć
trochę nadziei...
Obserwuj wątek
      • asiaiwona_1 Re: Nieczułła KAROWA 31.05.08, 17:05
        Wiem, że można. Byłam nawet w tej sprawie na konsultacji w Bielańskim.
        Ale tam pani doktor stwierdziła, że po co ma się wogóle za to zabierać
        skoro i tak mi ponownie wylecą. I też powiedziała, że powinnam oswoić
        się z myślą, że stracę tą ciążę. A tu proszę, minęło od tego czasu 3
        tygodnie i dzidzia jest, tętno ma monitorowane 24/h i jest w porządku.
          • natanea Re: Nieczułła KAROWA 15.01.09, 09:09
            A może,jakiś prywatny szpital.Matko,co za ludzie tam pracują.Coś
            trzeba zrobić z taką opieka. Jeśli jest tętno i dzidziuś jest
            monitorowany to dlaczego mia mu coś dolegać. Kochana trzymaj się
            dzielnie,i maleństwo też.Jesteśmy z tobą.
            • asiaiwona_1 Re: Nieczułła KAROWA 15.01.09, 10:29
              natanea napisała:

              > A może,jakiś prywatny szpital.Matko,co za ludzie tam pracują.Coś
              > trzeba zrobić z taką opieka. Jeśli jest tętno i dzidziuś jest
              > monitorowany to dlaczego mia mu coś dolegać. Kochana trzymaj się
              > dzielnie,i maleństwo też.Jesteśmy z tobą.

              Dziewczyny, BŁAGAM, czytajcie całe wątki. Mój Synek nie żyje od pół
              roku, więc nie doradzajcie mi zmiany lekarza, czy szpitala.
              --
              Michałkowi
              Aniołek
              Moja historia
        • ciociacesia asia 09.06.08, 17:03
          kurka wodna - nie daj sie tak łatwo zbyc. niech ktos bliski poszuka
          lekarza który spróbuje ci pomóc przeciez kazdy tydzien 'w srodku' to
          wieksza sznsa dla twojego malucha - nawet jesli wody wyciekna to
          moze warto spróbowac i dac szanse?
    • aga_sama Re: Nieczułła KAROWA 31.05.08, 18:01
      Wyślij ojca dziecka do lekarzy z Instytutu, może też zadzwońcie do Centrum
      Zdrowia Dziecka, poszukajcie dobrego neonatologa pracującego na ojomie dla
      wcześniaków. Nie rozumiem sytuacji, dziecko jest monitorowane, nadal żyje...
      Dowiedz się dokładnie, co dokładnie będą z nim robić po porodzie. Co lekarze
      wogóle myślą o wywoływaniu akcji??
        • asiaiwona_1 Re: Nieczułła KAROWA 01.06.08, 07:29
          obawiam się, że szukanie miejsca w innym szpitalu nie ma sensu, bo
          jak mnie tutaj przyjmowali to powiedzieli najpierw, że nie mają
          miejsca i szukają w innych szpitalach. Okazało się, że nigdzi nie ma
          miejsca, więc zostawili mnie na Karowej i 3 pierwsze dni spędziłam
          na sali porodowej - na łóżku porodowym. Dopiero jak się zwolniło
          miejsce to mnie przenieśli do sali z "normalnym" łóżkiem.
          Mąż oczywiście rozmawia z lekarzami (pod warunkiem, że go wpuszczą,
          bo ponoć na tym oddziale nie ma odwiedzin, ew. w weekend kiedy nie
          ma ordynatora). I lekarze mówią mu tylko, że trzeba czekać, że mój
          brzuszek jest najlepszym "inkubatorem" dla dziecka. Tyle, że potem
          jakiś inny lekarz mówi mi takie straszne rzeczy. Generalie co lekarz
          to co innego powie.
          W piątek np. pan ordnator powiedział, że sam zrobi mi usg, żeby
          sprawdzić ilość wód i tą pępowinę (istnieje niezerowa choć mała
          szansa że dzidziuś pociągnie ją rączką do góry). Oczywiście nie
          zrobił tego. Pytałam się o te usg innych lekarzy, ale mnie zbywali
          lub po prostu nie odpowiadali na to pytanie. Jedna pai doktor
          stwierdziła, że przecież miałam robione usg 5 dni wcześniej. Nie
          rozumiem co to za problem. Mają takie usg na kółkach, więc to chba
          żaden problem "przyjechać" nim i zrobić mi to usg. Tym bardziej, że
          nei zajmuje to aż tak dużo czasu.
          Pocieszające jedynie jest to, że większość położnych jest naprawdę
          miła i pomocna i zawsze starają się jakoś mnie rozweselić jak
          płaczę..
              • annapa7 Re: Nieczułła KAROWA 01.06.08, 11:49
                Może niech Twój mąż spróbuje dowiedzieć się o miejsce na Kasprzaka,
                mi moja gin mówiła, że gdyby coś się działo z niedonoszoną ciążą, to
                Kasprzaka i Karowa to są szpitale, które mają właściwy sprzęt do
                ratowania takich maluszków.
                Może tam podejdą do Was trochę bardziej z sercem? Przecież miejsca
                się zwalniają na bieżąco, w końcu coś się trafi.
              • goossia Re: Nieczułła KAROWA 01.06.08, 11:58
                Hmmmm.... Lezalam na patologii pare miesiecy temu, przez 9 tygodni,
                i zupelnie mialam inne wrazenia! Jako urodzona szczesciara trafilam
                na moment po rotacji, czyli standardowej na karowej zmianie
                personelu lekarskiego. Na moim oddziale szefowa zostala zona prof
                czajkowskiego, wylecialo mi nazwisko z glowysad Codzienny obchod
                polaczony z wyczerpujacym odpowiadaniem na pytania pacjentek, usg
                robione w ciagu 5 min tylko z powodu niepokoju przyszlej mamy -
                jednym slowem, bylam w szoku, ze tak moze byc w szpitalu. Szczerze
                Ci wspolczuje, bo musialas trafic na nieciekawa zmiane! Ale teraz
                pare milych faktow - na solcu lezalam rok temu z laska, ktorej
                odeszly wody w 23 tygodniu i tylko 3 tygodnie wytrzymala. Jak
                rozpoczela sie akcja, tez nikt nie byl optymista, a dzis jej synek
                (ur w 25t i 2d!) ma ponad dwa latka i ZADNYCH problemow zdrowotnych.
                A jesli chodzi o karowa, przez te 3 miesiace spotkalam kilka
                dziewczyn lezacych plackiem z powodu malowodzia lub calkowitego
                braku wod i wszystkie te przypadki skonczyly sie dobrze. Jak mowila
                moja ulubiona polozna - kazdy dzien jest wazny, wiec trzymaj sie
                mocno! Pozdrawiam!
                • penelopa1 Re: Nieczułła KAROWA 01.06.08, 18:55
                  Straszne jest to co się dzieje. Myślałam,że Karowa to szpital porządny gdzie
                  zajmą się tobą i dzieckiem w takim przypadku. Życzę ci kochana dużo siły i
                  przede wszystkim zdrowia dla twojego dzieciątka i żeby wszystko było dobrze,żeby
                  dziecko urodziło się zdrowe. Nie jestem ekspertem i nie wiem co robić w takiej
                  sytuacji w jakiej się znalazłaś. Ale może twój mąż albo mama (albo najlepiej
                  oboje) mogliby się umówić na wizytę do ordynatora w IMiD na Kasprzaka, niech
                  wezmą dokumenty (wyniki badań i co tam się tylko da -im więcej tym lepiej bo nie
                  wiem co może być potrzebne-pełna historia przebiegu sytuacji od momentu kiedy
                  zaczęło się dziać niedobrze. Oraz wszystkie dokumenty dot.przebiegu ciąży,
                  kartę ciąży, co się tylko da bo nie wiem co może być potrzebne. Umówić się na
                  konsultację do ordynatora położnictwa w IMiD i powiedzieć o wszystkim od a do z
                  - po prostu prawdę tak jak jest i poprosić czy nie mogliby cie przyjąć do IMiD
                  bo wy widzicie,ze na Karowej nie pomagają wam tylko straszą i według was nie
                  pomagają wam ani zwłaszcza waszemu dziecku.Z tego co tu wyczytałam na różnych
                  forach to istnieje cos takiego jak konsultacje ordynatora-on ma swoje dyżury i
                  godziny kiedy można przyjść na konsultację do niego.Więc niech mąż i mama
                  zapiszą się na taką konsultację-nawet jeśli termin wizyty będzie odległy to
                  niech się zapiszą. Jesli termin będzie odległy to po prostu przyszłabym w
                  godzinach tych konsultacji do tego ordynatora i probowała żeby mnie
                  przyjął-zapytałabym się czy mnie przyjmie bo mam nietypową i niełatwą sprawę, że
                  chodzi o życie dziecka, które jest w brzuchu i który tydzień i co grozi, co się
                  dzieje-pytając się powiedziałabym pokrótce w kilku słowach a dopiero jak już
                  znajdzie dla mnie chwilę to wszystko po kolei. Trzeba mu wyraźnie zaznaczyć,że
                  sprawa jest pilna i naprawdę chodzi o życie nienarodzonego dziecka. Więcej
                  pomysłów nie mam, ale spróbowałabym się dostać do ordynatora na konsultację
                  skoro nie chcą cię przyjąć do szpitala. A jak nie na Kasprzaka to moze w
                  Międzylesiu -tam chyba też mają dobry oddział dla noworodków-wczesniaków.
                  Próbujcie wszystkich dróg. Nie czekajcie. Powodzenia, dajcie znać co robicie i
                  nie poddawaj się. Życzę dużo zdrowia dla twojego dziecka i żeby urodziło się
                  zdrowe, a potem zdrowo i prawidłowo się rozwijało. Jesli jesteście wierzacy to
                  na pewno się modlicie, a jesli odeszliście trochę od wiary to teraz jest ten
                  moment kiedy trzeba się pomodlić każdego dnia o zdrowie dla waszego dziecka, aby
                  urodziło się żywe i zdrowe. Trzymam kciuki, powodzenia. Dawajcie znać co się dzieje.
                  --
                  Czasami cały świat oznacza mniej niż jeden Maleńki a już Kochany Człowieczek, na
                  którego się tak długo czekało
                  • asiaiwona_1 Re: Nieczułła KAROWA 02.06.08, 10:19
                    Dzięki wszystkim za słowa otuchy.
                    Z konsultacją na Kasprzaka to na razie nie ma szans, bo mąż wyjechał
                    na tydzień a reszta naszych rodzin miszka daleko od W-wy.
                    Dziś dowiedziałam się od ordynatora, że NA PEWNO nie będę NIGDY
                    przeniesiona na patologię, bo tam nie ma możliwości monitorowania
                    tętna dziecka non stop i nie ma tam lekarza 24/h.
                    Natomiast w "przypływie dobrej woli" pan ordynator zgodził się na
                    codzienne wizyty męża, które mogą trwać 5 minut. Nieźle co? TO on
                    chyba tylko wejdzie, da mi buzi, pogłaszcze po brzuchu (choć mówią
                    że w ciąży zagrożonej nawet tego nie można) i pójdzie sad
                    • niuta79 Re: Nieczułła KAROWA 02.06.08, 10:44
                      Trzymaj się dziewczyno, wiem, ze to frazez ale musisz myśleć
                      pozytywnie, to ważne dla Ciebie i Dziecka. Dziewczyny popisały Ci
                      wyżej przykłady uratowania Dzidziusia po dużo wcześniejszym odejściu
                      wód, więc jest nadzieja i musisz się jej trzymać.
                      Gorąco Cię pozdrawiam, wierzę, że Ci się uda.
                    • jarzabka Re: Nieczułła KAROWA 02.06.08, 12:58
                      Masakra!!!
                      Gdybyś nie napisała to bym nie uwierzyła włąsnym uszom?! Ja lezałam
                      na Karowej dwa lata temu na sztywnym łóżku w 27 tc. i pod ciągłym
                      monitoringiem 24h. Oczywiście nie byłą to patologia bo nie było tam
                      warunków jak na porodoowce. Widziałam różne przypadki bo sama miałam
                      zagrożenie przedwczesnym porodem ale nikt nie dołował...koszmar...
                      Masz się trzymać bo ja wierzyłam tylko w Karową. W Międzylesiu nie
                      dawali szans na mojego syna i klarowali mi głowę koszmarami!!!
                      Wierzę ,że uda sie wam doczekać, bo widziałam 25 tyg. wcześniaki jak
                      wychodziły w inkubatorkach. Nie ma innego szpitala, który odbiera
                      tam wczesne ciąże,jest jeszcze Kasprzak ale sam transport itp...Meża
                      nie wpuszczaja bo mają taki przepis ale tak już jest...Nie głaskaj
                      brzuszka bo wywołuje skurcze ale jak oni czekają na to , to chyba
                      nawet bardziej wskazane?! Trzymam kciuki i nie możesz się dołować
                      bo...bo TAK!!!
                      • penelopa1 Re: Nieczułła KAROWA 02.06.08, 15:50
                        Trzymaj się i nie poddawaj się. Na pewno jest ci trudno i cieżko i pewnie płakać
                        sie chce każdego dnia. Ale nie poddawaj się, nie trać nadziei, módl się
                        codziennie. Skoro dziewczyny tu podały przykłady uratowania dzieci w takich
                        sytuacjach jak twoja to i dla was jest szansa. Wody chyba całkiem nie odeszły,
                        jest ich tam choć trochę? Dziecko się rusza-czujesz? Jesteś monitorowana 24h i
                        są odpowiedni lekarze, więc chyba jednak nie zostawią cię i w razie jakby było
                        cos nie daj Boże nie tak to na pewno będą próbowali ratować twoje dziecko
                        -przecież po coś cię monitorują i trzymają właśnie w tym a nie innym
                        miejscu-nawet ordynator ci wyjaśnił dlaczego tu cię trzymają, więc jednak nie
                        kładą na was kreski. Na pocieszenie napiszę ci,ze niedawno się dowiedziałam,że
                        moja koleżanka urodziła córeczkę w 25tyg.ciązy, trzymali małą w inkubatorze i
                        wogóle pod aparaturą. Ale teraz jej córka ma już już 8 lat i ma się dobrze, jest
                        zdrowa i wygląda jakby nigdy nic -niedawno widziałam jej córeczkę. Takze i twoje
                        dziecko ma wszelkie szanse żeby wszystko skończyło sie dobrze. Wierzę w to i
                        bardzo bardzo ciepło cię przytulam i jeszcze raz życzę zdrowia dla twojego
                        dzieciątka. A lekarze czasem mówią różne rzeczy nie zastanawiając się jak to
                        działa na pacjenta, dla nich jesteś którymś tam przypadkiem a dla ciebie to stan
                        wyjątkowy. Nie poddawaj się, nie trać nadziei,ze będzie dobrze, módl się.
                        --
                        Czasami cały świat oznacza mniej niż jeden Maleńki a już Kochany Człowieczek, na
                        którego się tak długo czekało
                        • asiaiwona_1 Re: Nieczułła KAROWA 02.06.08, 17:56
                          Dzięki jeszcze raz za miłe słowa i pozytywne przykłady, że wszystko
                          będzie dobrze. Jeśli pozwolicie to będę pisała od czasu do czasu co i
                          jak. No i oczywiście napiszę jak już urodzę. Ale to mam nadzieję za
                          kilka tygodni. Niech dzidzia posiedzi jeszcze troszkę w moim brzuszku.
                          Na razie jako takie minimum "założyłam" sobie 32 tydzień. A potem
                          zobaczymy smile
                          • penelopa1 Re: Nieczułła KAROWA 03.06.08, 00:01
                            Pisz asiaiwona, pisz co u ciebie i jak z twoim maleństwem. Trzymam za ciebie
                            kciuki i za twoje dzieciątko - żeby dotrzymało i urodziło się żywe i zdrowe. Nie
                            trać nadziei, nie poddawaj się.
                            --
                            Czasami cały świat oznacza mniej niż jeden Maleńki a już Kochany Człowieczek, na
                            którego się tak długo czekało
                            • dwojra Re: Nieczułła KAROWA 03.06.08, 12:59
                              Hej!
                              Trzymaj się, a dla Twojego dziecka każdy tydzień, ba dzień w Twoim brzuszku jest ważny. Też miałam zagrożoną ciążę, leżałam na Karowej - krótko i pewnie przypadek był lżejszy, ale ufałam lekarzom, bo w końcu oni wiedzą, co robić w takich przypadkach. Jesteś pod dobrą opieką i wierz, że wszystko dobrze się ułoży. życzę Ci żebyś dotrwała z dzieckiem jak najdłużej, żeby było silne i zdrowe. Ja takie strachy lekarzy traktowałam bardzo mobilizująco - i starałam się walczyć o siebie i dziecko. Udało się i Tobie życzę tego samego. Będzie dobrze. Pozdrawiam
                                • asiaiwona_1 Re: asiaiwona -daj znać co z twoimi dzieckiem? 06.06.08, 19:45
                                  Dzidziuś ciągle w brzuszku. Lekarze mówią, że są w szoku, że
                                  dzidziuś tak długo wutrzymuje bez wód (od 26 kwietnia) i tak
                                  naprawdę sami nie wiedzą co robić i co o tym sądzić. Ale skoro
                                  zapisy tętna są ok i wyniki badań krwi też to lepiej poczekać, żeby
                                  dzidziuś jeszcze troszkę podrósł. Chcielibu, żebym chociaż
                                  dociągnęła do końca 32 tygodnia - to jeszcze 3 tyg i 4 dni smile Potem
                                  się zastanowią, ale pewnie podejmą decyzję o cięciu. Stwierdzili, że
                                  teraz gorsze jest dla dzidziusia wcześniactwo - więcej możliwych
                                  powikłań. A jeśli chodzi o brak wód to najbardziej boją się o
                                  płucka. DOstałam co prawda sterydy na ich rozwój no ale różnie może
                                  być. Jednak pani doktor powiedziała, że nawet jeśli byłyby jakieś
                                  problemy z płuckami to w większości są one odwracalne. A dzidzia
                                  waży już 1300 gram, wielkościowo odpowiada temu tygodniowi ciąży,
                                  więc chyba rozwija się prawidłowo smile
                                  Trzymajcie kciuki.
                                  • penelopa1 Re: asiaiwona -daj znać co z twoimi dzieckiem? 07.06.08, 11:01
                                    No to dobrze. Bardzo się cieszę. Jest nadzieja i będzie dobrze zobaczysz. Teraz
                                    najważniejsze żeby dzidziuś się urodził zdrowy, żeby dotrwał w twoim brzuszku
                                    tak długo jak się da i żeby te płucka się dobrze rozwinęły. Trzymam niezmiennie
                                    kciuki, a ty się módl i nie trać wiary ani nadziei. Bedzie dobrze.
                                    --
                                    Czasami cały świat oznacza mniej niż jeden Maleńki a już Kochany Człowieczek, na
                                    którego się tak długo czekało
                                      • asiaiwona_1 Re: asiaiwona -daj znać co z twoimi dzieckiem? 05.07.08, 18:16
                                        Z wielkim smutkiem przekazuję wiadomość, że 28 czerwca, dzień po
                                        narodzinach zmarł mój kochany Synek Michałek. Ważył 1790 g, miał 48
                                        cm. Niestety 10 tygodni bez wód płodowych spowodowało, że płucka nie
                                        wykształciły się. Nie pomogły ani sterydy, które dostałam będąc
                                        jeszcze w ciąży, ani leki podane Michałkowi bezpośrednio po
                                        przyjściu na świat. Na szczęście czekał na nas z odejściem.
                                        Przyszliśmy do niego i zdążyliśmy się z nim pożegnać. ogliśmy Go
                                        potem przytulić... Na zawsze pozostanie w naszych sercach.
                                        W tym miejscu chcę podziękować wszystkim położnym z bloku porodowego
                                        szpitala przy ul. Karowej za opiekę i dobre słowo przez 5 tygodni
                                        mojego leżenia. W szczególności dziękuję pani Magdzie (niestety nie
                                        paiętam nazwiska) za to, że przyszła do mnie, gdy Michałek już
                                        umarł...
                                        Jeśli mogę prosić, to nie składajcie kondolencji. I tak jest mi
                                        bardoz ciężko. wolałabym, żeby ten wątek był wątkiem "informacyjnym"
                                        na temat odejścia wód płodowych. Za miesiąc będę miała wyniki
                                        sekcji, ale lekarze już mówią, że to najprawdopodobiej hipoplazja
                                        płuc. Wyczytałam gdzies w internecie, że najwększe ryzyko hipoplacji
                                        płuc jest właśnie pomiędzy 19 a 25 tyg. ciąży. Mi wody odeszły w 22
                                        tyg, więc ryzyko hipoplazji było właściwie stuprocentowe. Lekarze
                                        mówili też, że nie mieli jeszcze takiego "przypadku" jak mój, tzn.,
                                        żeby tak długo wytrzymać bez wód (10 tygodni) i nie mieć żadnego
                                        zakażenia, ani przedwczesnych skurczy. Maksymalnie ile takie kobiety
                                        dotrwały to 3-4 tygodnie i potem trzeba było rodzić. A u mnie nic,
                                        żadnych niepokojących objawów i dzidziuś przybierał na wadze
                                        prawidłowo.
                                        Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia, kiedy jeszcze leżałam w
                                        szpitalu. Teraz muszę jak najszybciej dojść do siebie, bo moja
                                        starsza córeczka nadal bardzo czeka na braciszka, a mąż na synka. Ja
                                        też potrzebuję jak najszybciej mieć taką małą kruszynkę, na którą
                                        mogłabym przelać moją miłość smile

                                        • asiaiwona_1 Re: czekanie na wynik sekcji 13.08.08, 09:27
                                          Od 3 tygodni dzwonię do szpitala w celu uzyskania info nt wyników sekcji. Za
                                          każdym razem słyszę odpowiedź: "proszę zadzwonić za tydzień". Wczoraj
                                          powiedziano mi, że jeśli lekarz, który robił sekcję (w szpitalu na Kasprzaka)
                                          przekaże na Karową dokumenty, to w następny poniedziałek będę mogła odebrać ten
                                          wynik. Wkurza mnie to, że robią taki problem z wydrukowaniem kilku zdań. Wynik
                                          miał być na początku sierpnia - sekcja była 2 lipca i wynik miał być po ok. 30
                                          dniach. Już sama nie wiem jak mam ich "zmusić", żeby w końcu dali mi ten wynik crying
                                          --
                                          www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
                                          • hedom Re: czekanie na wynik sekcji 13.08.08, 16:29
                                            Hej,

                                            Mi w zeszłej ciąży odeszły wody w 19 tyg. Na wynik czekałam miesiąc,
                                            ale nic to badanie nie wniosło. Dostałam jedno zdanie informujące o
                                            infekcji. Tyle czekania w sumie na nic, więc nie nastawiaj się tak
                                            bardzo, że czegoś się dowiesz. Ja zrobiłam sobie później podstawowe
                                            badania, tarczycę, usg narządów rodnych i też nic nie wyszło.
                                            Obecnie jestem w 31 tyg. i za radą paru "znanych" warszawskich
                                            lekarzy od początku pilnuję posiewów z pochwy (których wtedy nie
                                            robiłam)i leczę wszelkie infekcje. Oczywiście cały czas schizowałam
                                            się czy mi wody nie odchodzą ale tego nie da się chyba uniknąć po
                                            takim doświadczeniu.
                                            Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki za kolejne podejściesmile.
                                            Ja doszłam do siebie po mniej więcej 3 miesiącach, ale wiem że jest
                                            Ci ciężko.

                                            Trzymaj się,
                                            • asiaiwona_1 Re: czekanie na wynik sekcji 14.08.08, 09:07
                                              No właśnie te posiewy są tu chyba kluczowe. Moja gin też mi ich nie robiła.
                                              Nawet jak miałam plamienia i na izbie przyjęć zlecili zrobienie posiewu moja gin
                                              to olała. No i mniej więcej tydzień potem odeszły mi wody.
                                              A jeśli chodzi o wynik sekcji to jestem ciekawa czy przyczyną śmierci była tylko
                                              hipoplazja płuc czy coś jeszcze. Bo jak już leżałam na Karowej to miałam chyba 2
                                              czy 3 razy robiony posiew w ciągu miesiąca, więc było to kontrolowane i żadnych
                                              groźnych infekcji nie miałam.
                                              --
                                              www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
                                              • asiaiwona_1 No i jest wynik sekcji... 20.08.08, 11:53
                                                "Badanie sekcyjne wykazało:
                                                - hipoplazję z całkowitą bezpowietrznością płuc
                                                - masywne krwawienie do układu komorowego mózgu z rozmiękaniem
                                                obszarów mózgowia wokół komór bocznych oraz mostu i móżdżku co stało
                                                się bezpośrednią przyczyną śmierci
                                                - cechy niewydolności krążeniowo-oddechowej.
                                                Na podstawie dostępnych wyników badań oraz wyniku oględzin i sekcji
                                                zwłok można przyjąć, że przyczyną zgonu była hipoplazja i
                                                bezpowietrzność płuc, które doprowadziły do narastającej
                                                niewydolności oddechowej, krążeniowej, a następnie do powstania
                                                rozległych uszkodzeń ośrodkowego układu nerwowego."

                                                Nie wiem, czy dobrze rozumuję, ale czy te krwawienia do mózgu były
                                                konsekwencją niewykształconych płuc, czy to coś zupełnie odrębnego?
                                                No i w sumie nadal nie wiem czemu pęknął mi ten pęcherz płodowy w 22
                                                tc.
                                                www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
                                                • hedom Re: No i jest wynik sekcji... 20.08.08, 14:06
                                                  Hej,

                                                  Z tego co wiem to bardzo często u wcześniaków dochodzi do wylewów do
                                                  komór mózgowych - może jest to kwestia niedotlenienia, nie wiem.

                                                  Co do pękniętego pęcherza (u mnie w 19tc.), ja również już chyba
                                                  nigdy się nie dowiem. Obstawiam jednak
                                                  1.bakterię - chociaż posiew wykonany jeszcze tego samego dnia
                                                  wykazał jedynie E.coli i lekarz powiedział, że ta bakteria by raczej
                                                  nie przebiła pęcherza
                                                  lub
                                                  2. mechaniczne uszkodzenie, chociaż nie przewróciłam się ani nie
                                                  uderzyłam i ogólnie bardzo uważałam.
                                                  Tak czy siak w kolejnej ciąży mi się to nie zdarzyło, jestem teraz w
                                                  32 tygodniu. Z ostrożności procesowej zrezygnowaliśmy jedak z seksu,
                                                  bo jak lekarka przyjmowała mnie wtedy na IP to pytała między innymi
                                                  o to, więc tak profilaktycznie...
                                                  Życzę Ci dużo sił i zdrówka w kolejnej ciąży.
                                                  Pozdrawiam po raz kolejny,
                                                  • asiaiwona_1 i jeszcze wynik badania łożyska... 01.09.08, 10:46
                                                    W badaniu łożyska wyszło:
                                                    metaplazja płaskonabłonkowa nabłonka owodniowego płyty kosmkowej i
                                                    ogniskowo błon płodowych pozałożyskowych. Śladowe oznaki zakażenie
                                                    wstępującego. Ogniskowo występujący odczyn zapalny w ścianie jednej
                                                    z tętnic pępowinowych. Kosmki łożyska nierówno dojrzewające,
                                                    dojrzałości morfologicznej na ogół mniejszej od należnej okresowi
                                                    ciąży. Część kosmków tzw. typu rozrostowego.

                                                    No tak, napisali po polsku, ale i tak nie wiem o co chodzi. A wizyta
                                                    u gina dopiero 11 września sad Na mój rozum, to były i jakieś
                                                    bakterie, które mogły spowodować pęknięcie błon płodowych, no i
                                                    wychodzi mi, że z łożyskiem też coś było nie tak. Tylko czemu w
                                                    takim razie na połowkowym usg lekarz nie zobaczył nic niepokojącego
                                                    (mimo, że mówiłam mu o plamieniach???).
                                                    Wiem jedno - nigdy więcej ginekologów z Enel Medu!!!
                                                    --
                                                    www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
    • mama2chlopakow Re: Nieczułła KAROWA 05.09.08, 10:07
      ja miałam raczej nieprzyjemnośc rodzić na karowej(drugie
      dziecko,pierwsze na Solcu0.Jedyne co dobrego o tym szpitalu mozna
      powiedziec to to,ze maja tam dobry sprzęt i warunki tez sa niczego
      sobie,Natomiast jesli chodzi o personel i podejście do pacjentek to
      szkoda gadac.....Najmilsze wrazenie zrobiła na mnie
      pielęgniarka,która była na izbie przyjęc i mnie przyjmowała na
      oddzial(była 3 w nocy).jeszcze jedna babeczka na sali pooperacyjnej
      była fantastyczna(miałam cc).Ale juz na normalnej sali...Mi bylo
      łatwiej bo to juz drugie dziecko to wie sie to i owo..ale dziewczyny
      tzw.pierwiastki ..tylko współczuc !!nikt nie miał dla nich czasu
      zeby co kolwiek podpowiedziec,wytłumaczyc,pokazac czy po prostu byc
      choc przez chwilke.wiec prawie wszystkie pija tam "slony napój"cos
      na ukojenie nerwów.Panie sa niemile oschłe o wszystko trzeba pytac
      milion razy,trzaskaja dzrzwiami ,o 11 w nocy serwis sprzatający
      opróżnaia w salach kosze na odpady.Zadko słychac dzien dobry,czy jak
      sie macie....moim zdanie KAROWA JEST PRZEREKLAMOWANA!!!jesli ktos ma
      inne zdanie to uwarzam ze miał duze szcescie trafic na lepszy dzien
      bialego personelu.
      pozdrawiam mamy
      • dailies Re: Nieczułła KAROWA 05.12.08, 09:48
        Niechce nikogo straszyc. tylko moze uczulic troche.

        Kolezanka majaca wade (nieukrywana) genetyczna serca zostala potraktowana na
        Karowej jak zupelnie zdrowa kobieta. Donoszona i zdrowa ciaza i dziecko
        urodzilo sie naturalnie ale z niedotlenieniem (zaniechanie cesarki) a matka
        zmarla...

        POzniej na Karowej rodzila jej siostra ( zupelnie zdrowa dziewczyna) i personel
        znajac przypadek traktowal ja bardzo dobrze.

        Badzcie uwazne jesli sie zdecydujecie tam rodzic.

          • asiaiwona_1 Re:Po kontroli... 12.09.08, 08:48
            Wczoraj byłam na kontroli po cc. Pokazałam wszystkie wypisy ze
            szpitali, wynik sekji i badania łożyska. No i wyszło tak jak w
            większości przypadków, tzn. nieznana przyczyna pęknięcia błon
            płodowych. Tak się czasai zdarza, niestety. Tylko czemu akurat mi
            się coś takiego przytrafiło??? Badania jakie mam zalecone to usg
            miednicy, usg sutka i badania krwi. Nie ma żadnych przesłanek żeby
            robić badania genetyczne...
            A o następną dzidzię możemy zacząć się starać pod koniec kwietnia,
            czyli 10 miesięcy po...
            Pozdrawiam i mam nadzieję, że ani mi ani żadnej z Was nie zdarzy się
            taka tragedia.
            --
            www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
              • epa77 Re:Po kontroli... 04.12.08, 23:12
                właśnie po raz pierwszy przeczytałam Twoją historię i cieszę się, że
                ostatnia wiadomość jest właśnie taka. jestem przekonana, że będzie
                dobrze. wysyłam garść pozytywnych myśli
              • hedom Re:Trzymam kciuki 05.12.08, 16:44
                Hej,

                Już kiedyś pisałam do Ciebie w tym wątku - mi również pękł pęcherz w
                19 tc.

                Mówiłam Ci wtedy, że właśnie jestem w ciąży a dziś trzymam na rękach
                mojego 2-miesięcznego bobasa. Jak więc widzisz jestem żywym
                przykładem, że po odejściu wód z nieustalonych przyczyn, kolejna
                ciąża może skończyć sie jak najbardziej szczęśliwie.
                Pamiętaj o posiewach z pochwy!
                Trzymam kciuki, na pewno wszystko będzie dobrze!!!
                Pozdrawiam
              • puellapulchra Re:Po kontroli... 05.12.08, 22:28
                > Ale powiedzcie, że Wy też wierzycie, że nic dwa razy się nie
                zdarza...

                Nic dwa razy się nie zdarza smile
                Mnie lekarka na IP szpitala na Madalińskiego powiedziała słowa,
                które mnie uspokoiły - że każda ciąża jest inna, "to" dziecko, to
                jest inne dziecko.
                Z tym że ja histeryzowałam w ciąży, bo moją siostrę spotkała śmierć
                córeczki kilka dni przed terminem porodu. W zdrowej ciąży... Po
                prostu serduszko przestało bić. I ja schizowałam, jak tylko zbyt
                długo nie czułam ruchów. Urodziłam zdrowe maleństwo, donoszone -
                czego i Tobie życzę big_grin
              • sanciasancia Re:Po kontroli... 06.12.08, 15:01
                To nie jest ta sama ciąża.
                To jest inne dziecko.
                Tym razem będzie inaczej.
                Tak mi kazała psycholożka sobie powtarzać, jak już będę w ciąży. Jak na razie
                nawet trochę działa.
                Ufam, że wszystko będzie u Ciebie i dziecka dobrze i że będziecie mieli razem na
                początku piękne 9 miesięcy, a potem całe życie.
                --
                Loitering with content.
              • cicha39.1 Re:Po kontroli... 15.12.08, 00:19
                Właśnie przeczytałam Twoją historię i czekałam na właśnie takie
                zakończenie.Spokojnie czekaj na swoją dzidzie zobaczysz wszystko będzie dobrze,
                musi byc dobrze i tak masz myślec!Życzę Ci z całego serca tego najpiękniejszego
                prezentu od Boga!Teraz już wszystko będzie dobrze, wiem ,że ciężko będzie
                przetrwac ten czas oczekiwania sama przeżywałam trudne chwile czkając na
                narodziny syna i nikt nie wie ile łez wylałam wtedy i nikt nie wie co
                przeżywałam 10 lat pózniej czkając na córkę, ale teraz Bóg dał mi zdrową
                dziewczynkę i Tobie życzę tego samego!
                Pozdrawiam i czekam na wiadomości o Twojej kruszynce!
              • tika.1980 Re:Po kontroli... 15.12.08, 21:36
                Nie przeżyłam takiej tragedii i ciężko mi wyobrazić sobie co czujesz. Wiadomośc
                o tym, że jesteś w ciąży jest wspaniała. Dbaj o siebie i spróbuj się nie bać,
                nie zamartwiać. Mówią, że nic dwa ray się nie zdarza. Powodzenia
                --
                http://suwaczki.maluchy.pl/li-17473.png>Mateusz
                http://suwaczki.maluchy.pl/li-17474.png>Natalia
              • malenka_e650 Re:Po kontroli... 17.12.08, 22:14
                właśnie trafiłam na Twoją historię... współczuję straty Michałka i gratuluję ciąży
                będzie dobrze, organizm sam wie kiedy jest gotowy smile
                ja też straciłam pierwsze maleństwo, w mniej dramatycznych okolicznościach niż
                Ty, w kolejną ciążę zaszłam w okresie, na który miałam wyznaczony termin porodu
                tej utraconej ciąży smile mój Skarb ma już ponad 5 lat smile
                teraz czekam na narodziny drugiej córeczki, pewnie to zbieg okoliczności, ale
                data jej narodzin jest wyznaczona na ten sam okres co tej pierwszej, którą straciłam
                ja wierzę w to, że we wszechświecie nic i nikt nie ginie
                i wierzę w Anioły smile
                obiecuję zaglądać do tego wątku, czekam na kolejne wpisy i z całych sił trzymam
                kciuki za Ciebie i twoją Kruszynkę
              • best-agulina Re:Po kontroli... 22.01.09, 13:51
                Hej
                Leżałyśmy razem na karowej i jestem bardzo szczęśliwa ze jesteś w ciaży, napewnoo teraz bedzie wszytko w porządku- Aniołek nad Tobą czuwa, trzymam mocno kciuki za was!!!
                Pozdrawiam Agnieszka
                  • best-agulina Re:do asiaiwona_1 03.02.09, 12:30
                    Tak leżałyśmy na sali 2 osobowej- migdałowej, wpuszczali naszych mężów na 5 min wieczorami...po wielkim błaganiu, a co do wyglądu to chyba i tak nie przypomnisz sobie bo to że jestem brunetką to chyba dużo nie mówismile Przyszłam 1 czerwca leżałam 4 dni.A i jak juz leżałam na patologii i chodziłam na Usg to wpadałam na sekunde(dosłownie) do Ciebie
                      • best-agulina Re:do asiaiwona_1 04.02.09, 12:39
                        Nie to była moja pierwsza ciaża, trafiłam ze skórczami a potem pojawiły się spadki tętna dzidziusia, tak u nas wszytko w porządku
                        I zyczę tobie aby też było w porzadku z wami niech dzidziuś spokojnie sie rozwija i żebyś ty się nie stresowałasmile

                        Pozdarawiam Ciebie gorąco i trzymam kciuki
    • fabiankaa Re: Nieczułła KAROWA 08.12.08, 21:31
      Asiaiwona- trzymam kciuki, zebys za 9 miesiecy bezpiecznie tuliła w
      ramionach swoje malenstwo. I wierze, ze tym razem wszystko sie uda.
      Dla pocieszenia - lezałam w szpitalu na oddziale z dziewczyna,
      ktorej wody odeszły w 18 lub 19 tc. Lezala plackiem 3 tygodnie,
      potem wdala sie infekcja i stracila dwoje blizniąt. Straszna
      tragedia.

      o roku była juz szczesliwą mamą pięknego synka.
      Wierze, ze u Ciebie bedzie tak samo.
      Pozdrawiam.
      --
      http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
    • pysiak122 Re: Nieczułła KAROWA 08.12.08, 23:09
      Gratuluje!ja tez stracilam kochana corcie,mialam bezwodzie
      [dowiedzialam sie o tym w 20tgc.] nic nie dalo sie zrobic bo
      dzidzius nie mial nerek i pecherza moczowego,a mimo to nie usunelam
      ciazy i dotrwalam do 38tgc.corcia zyla dwie godziny.wierze ze nasz
      aniolek czuwa nad nami i dzieki niej mamy teraz zdrowa coreczke.Nie
      poddawaj sie mysl pozytywnie a napewno bedzie wszystko
      dobrze.pozdrawiam
          • patrice7 Re: do arogancja72 12.12.08, 09:31
            Przeczytałam Twoją historię i jestem pod ogromnym wrazeniem jaka dzielna kobieta
            jestes!!
            Pomimo dramatu , cudowny spokoj wyplywa z postow.
            Trzymam kciuki i jestem przekonana ,ze za 9 mies. bedziesz tulic swoej malenstwo.

            --
            Wybacz za literówki, ale to z emocji... big_grin
            Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć
            przeciwko niemu w dniu jutrzejszym. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany
            poglądów, bez podawania przyczyny wink
            • asiaiwona_1 Re: do arogancja72 12.12.08, 09:47
              Dzięki. Nikt mi jeszcze nie powiedział o tym spokoju... Ale to co
              teraz przeżywam i pewnie do końca ciąży tak będzie, to naprawdę
              jeden wielki stres, ale tez i radość z każdego kolejnego dnia ciąży.
              No i jeszcze się okazało, że termin mam na 5 sierpnia, a dzień
              wcześniej będziemy mieć rocznicę ślubu. Gdyby wszystko się udało tym
              razem to byłby najpiękniejszy prezent jaki moglibysmy sobie nawzajem
              dać.
              Jeszcze raz dzięki za słowa otuchy smile
              --
              Michałkowi
              Aniołek
              Moja historia
              • arogancja72 Re: do arogancja72 12.12.08, 10:24
                Jestem pewna, że teraz wszystko pójdzie ok. Zbyt wiele przeszłaś jak na jedną
                osobę. Bądź dobrej myśli i czekaj na dzieciątko. Będziecie mieli piękny prezent
                na rocznicę ślubu.
                • pinius2003 Re: do arogancja72 14.12.08, 11:30
                  życzę powodzenia
                  bądż dobrej myśli

                  zastanów się tylko nad karową.Moja bratowa dwa razy rodziła dzieci przedwcześnie 1 syna na karowej,ale nie była zadowolona synek ważył 1450 i z leczeniem przenieśli się do IMiD.2 SYNKA URODZIŁA JUŻ WŁAŚNIE TAM T.Z.N.w IMiDa maluszek ważyl tylko 650 g.Dzieci są już zdrowe .
                  jescze raz powodzenia
                  • monikaps Re: do arogancja72 25.12.08, 21:11
                    Ściskam mocno i gorąco życzę, żeby tym razem wszystko było dobrze.
                    Moja przyjaciółka pare lat temu straciła synka po 13 dniach. Teraz ma wspaniałą córkę i planują kolejne. Ja chyba w podobnej sytuacji wybrałabym IMiDz na Kasprzaka. Sama widziałam tam półkilowe maleństwa, które potem miały się dobrze.
                    Dbaj o siebie i maleństwo smile))

                    --
                    Monika z Ewunią i Wojtkiem
                    Ewunia ma dziś:
                    Wojtuś ma dziś:
    • szafirowa_noc Re: Nieczułła KAROWA 11.01.09, 12:17
      podziwiam twój hart ducha, to jest najtrudniejszy chyba kawałek do pokonania,
      kiedy jeszcze się nosi dziecko, a nad głową wisi coś tak okropnego. ja z kolei o
      tym ,że moje pierwsze dziecko nie przeżyje, dowiedziałam się w ostatniej chwili
      i chociaż miało straszną przypadłość, to urodziło sie bardzo silne, pełne woli
      walki o życie, i pomimo że lekarze mówili, niech się pani już pożegna teraz , bo
      nie wiadomo co będzie jak pojedzie pani do pokoju, to maleństwo żyło, i tyło na
      karmieniu na sondzie jeszcze 2 tygodnie. wiem co to znaczy siedzieć przy
      inkubatorze, i widziałam tam takie drobinki, że nie dałabym im 50%szans na
      przeżycie, a jednak te dzieci tam żyły , i rozwijały się dobrze, widziałam
      ojców, którzy przywozili mleko w butelce od mamy ściagnięte, widziałam też same
      mamy, trzeba być bardzo silnym i mieć w sobie wolę bycia z tym dzieckiem i
      koniec, napisz za jakiś czas jak z tymi wodami, i czy dzieciątko ok. pozdrawiam
      i bądżcie silni , dziewczyno, to bardzo trudna próba dla was, szczególnie dla
      męża, który jak rozumiem został w domu z maluszkami i swoimi myślami. mój facet
      wtedy przeżywał to jakoś do środka, i dopiero ordynatorka na oiomie zwróciła mi
      uwagę, że szybko muszę coś z tym robić, bo to dla niego też jest straszne.
      trzeba być silnym.
      • asiaiwona_1 Re: do szafirowa noc 11.01.09, 13:54
        Oj, chyba nie przeczytałaś dokładnie... Mam 6-cio letnią córeczkę i
        to z nią mąż został sam w domu na 2 miesiące.
        A jeśli chodzi o te wody - urodziłam w 32tc. Synek żył jeden dzień.
        28 czerwca poszedł do nieba do innych aniołków. Teraz znowu jestem w
        ciąży i jest to chyba najbardziej nerwowe 9 miesięcy mojego życia...
        --
        Michałkowi
        Aniołek
        Moja historia
        • a-n-i-k-a asiaiwona! 11.01.09, 15:36
          Dopiero teraz przeczytalam Twoja historie. Wspolczuje bardzo straty Michalka,
          dzielnie walczyłaś.
          Ja sama tez wierze w to, ze nic dwa razy sie nie zdarza i ze kazda ciąża jest
          inna. Osobiscie bardzo na to licze i tego tez zycze Tobie.
          Niepokoj i stres beda na pewno towarzyszyly Ci cala ciąże, ale mocno wierze, ze
          wszystko tym razem szczesliwie sie zakonczy! Trzymam za Was mocno zacisniete
          kciuki i ściskam smile.
          Pzdr.
          Anika

          --
          http://lilypie.com/pic/090111/m10e.jpghttp://b3.lilypie.com/J7Hhp1/.pnghttp://bd.lilypie.com/eBvop1/.png
        • szafirowa_noc Re: do szafirowa noc 11.01.09, 19:18
          dopiero teraz zajarzyłam, o kim to, ten link, aniołek. mocno cię pozdrawiam,
          wiem że zapewne nie zapomniałaś ani chwili z tego króciutkiego czasu jaki ci
          dano. zdążyłaś go zobaczyć i w ogóle? jeden dzień, mój Boże, to tak mało, ja
          miałam 2 tygodnie na nacieszenie się, a i to było mi mało, co dopiero ty... wiem
          ze to strasznie boli, kiedy zobaczyłam te świeczki internetowe, to dotarło do
          mnie ze mnóstwo dziewczyn przeżyło takie tragedie. bezpośrednio w moim
          otoczeniu, nie ma takich dziewczyn, ale w takich miejscach dociera świadomość,
          ze wielu płakało tak jak ja nocami w poduszki i patrzac w gwiazdy też pewnie
          wielu ludzi myślami jest z takim maleństwem. ciesz się tą ciążą, nie denerwuj,
          bo szkoda zdrowia i tego dziecka! na szczescie masz męża, a to jest ogromne
          wsparcie na co dzień, nawet jeśli chodzi o potrzymanie za rękę czy wyręczenie w
          jednej czynnosci domowej. ;D zobaczysz bedzie dobrze, tylko sie nie denerwuj.
          • asiaiwona_1 Re: do szafirowa noc 11.01.09, 19:28
            Dzięki za miłe słowa smile Moja córka też bardzo to wszystko przeżywa. Ostatnio jak
            strasznie mocno wymiotowałam (to u mnie standard na początku każdej ciąży) to
            powiedziała, że ona wie, że ten dzidziuś też umrze bo ja tak bardzo wymiotuję
            jak wtedy. Ryczeć mi się chciało jak to usłyszałam... Ale muszę być silna i
            chociaż przed córką udawać, że wszystko jest ok, że się nie martwię.
            Michałek żył 22 godziny i 15 minut. Ponieważ miałam cesarkę to nie mogłam być z
            nim cały czas. Raz widziałam go w nocy, jak pielęgniarki po mnie przyszły i
            powiedziały, że jego stan jest krytyczny. Siedziałam u niego może pół godziny.
            Ale ponieważ zemdlałam to musiałam wrócić na salę pooperacyjną. Ale wtedy jak u
            niego byłam i mówiłam do niego i trzymałam go za rączkę to lekarki mówiły, że
            jego stan trochę się polepszył. Potem pielęgniarki przyszły po mnie rano mówiąc,
            że on właściwie już umiera. Poszliśmy z mężem do niego i po ok. 45 minutach
            zobaczyliśmy, że umiera...
            Tak czasami sobie myślę, że gdybym wtedy w nocy nie zemdlała i była przy nim
            cały czas to może on by przeżył... Tyle się mówi o zbawiennej obecności rodzica
            przy dziecku. Niestety nigdy się nie dowiem co by było gdybym jednak była z nim
            cały czas...
            --
            Michałkowi
            Aniołek
            Moja historia
            • kt-km Re: do szafirowa noc 21.01.09, 12:57
              Podziwiam Cię. Jesteś bardzo dzielna. Sama jestem mamą i mogę sobie
              tylko wyobrazić jaki koszmar masz za sobą. Cieszę się, że jesteś
              znów w ciąży. Trzymam za Ciebie kciuki i ufam, że tym razem będzie
              wszystko OK, urodzisz ślicznego, zdrowego dzidzusia. Życzę dużo
              optymizmu i zdrówka.
            • bajkonur Re: do szafirowa noc 01.08.13, 00:07
              Asiaiwona... dopiero teraz to wszystko przeczytałam.
              Napisz proszę zakończenie tej historii. Głęboko wierzę, że dobre, bo tak dzielna i dobra osoba, jak Ty zasługuje na takie. Napisz proszę, że masz już co najmniej dwoje zdrowych kochanych dzieci i jesteś szczęśliwa...

              Ściskam Cię bardzo mocno
              Bajka
        • teritom :-) 17.01.09, 20:54
          Właśnie przeczytałam Twoją historię - łza mi się w oku zakręciła. Ja poroniłam pierwszą ciążę w 8 tyg. i wtedy myślałam, że spotkała mnie największa tragedia w życiu. Trzymam mocno za Ciebie kciuki asiu, bądź dzielna. Pozdrawiam.
          --
          Szczęśliwa mama Pawełka (13.11.2007)
          fotoforum.gazeta.pl/5,2,teritom.html
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka