Dodaj do ulubionych

Nieczułła KAROWA

31.05.08, 15:25
Od tygodnia leżę na Karowej. Jestem w 27 tyg (za 2 dni będzie 28
tyg). W 22 tc odeszły mi wody. Leżałam 3 tyg na Inflanckiej na
obserwacji. Wód zaczęło przybywać, choć nadal było ich za mało. Po
wyjściu ze szpitala poszłam na "porządne" usg, żeby sprawdzić czy z
dzidziusiem wszystko ok. No i okazało się, że pępowina opadła i jest
przed główką co może w każdej chwili doprowadzić do jej wypadnięcia.
Zalecenie - natychmiast szpital z dobrym OIOMEM. Wybrałam Karową. A
tu lekarze co dzień dają mi do zrozumienia, że dziecko i tak umrze
lub będzie BARDZO chore. Dziś np jedna pani doktor zaczęła mi mówić
jak to szkodzi dziecku tak długie przebywanie bez wód. Spytałam więc
czy nie lepiej w takim razie urodzić już teraz (przez tą pępowinę i
tak czeka mnie cesarka) i może bezpieczniej będzie dziecku w
inkubatorze. Na to pani doktor stwierdziła, że o wcześniejszym
porodzie mogłam pomyśleć miesiąc temu kiedy było by mi łatwiej
rozstać się z tym dzieckiem. Załamałam się tym tekstem doszczętnie.
Aczkolwiek czytałam tu na foum o dziewczynie, której wody odeszły w
23 tc, następne 5 tyg przeleżała w szpitalu, po czym zrobiono jej
cesarkę i  z dzidzią wszystko jest ok. Strasznie się boję o moją
dzidzię. Mi lekarze powiedzieli, że z porodem będą czekać aż dostanę
skurczy, ewentualnie jak wda się jakaś infekcja. Sama nie wiem czy
skoro brak wód tak źle wpływa na dziecko to czy nie lepiej
faktycznie urodzić teraz i walczyć o nie już "na zawnątrz". Dodam,
że z nerkami dzidzi jest ok i wody wypłynęły prawdopodobnie z powodu
przedwczesnego pęknięcia pęcherza. Pomóżcie, proszę i dajcie choć
trochę nadziei...
Edytor zaawansowany
  • novinka1 31.05.08, 16:53
    Wiem, ze istnieje mozliwosc zewnętrznego dostarczenia wód płodowi, ale nie wiem,
    do którego tygodnia (w którym tygodniu) jest to możliwe.
    --
    Nasz synek
    Jesteśmy razem...
  • asiaiwona_1 31.05.08, 17:05
    Wiem, że można. Byłam nawet w tej sprawie na konsultacji w Bielańskim.
    Ale tam pani doktor stwierdziła, że po co ma się wogóle za to zabierać
    skoro i tak mi ponownie wylecą. I też powiedziała, że powinnam oswoić
    się z myślą, że stracę tą ciążę. A tu proszę, minęło od tego czasu 3
    tygodnie i dzidzia jest, tętno ma monitorowane 24/h i jest w porządku.
  • novinka1 31.05.08, 17:48
    Jak Boga kocham, nie rozumiem tych lekarzy! Bądź dzielna i staraj sie myslec
    pozytywnie mimo ich gadania. A moze niech ktos z Twoich bliskich dowie sie o
    inny szpital? IMiD albo inny... Niestety Orłowski wciąż zamknięty...
    --
    Nasz synek
    Jesteśmy razem...
  • natanea 15.01.09, 09:09
    A może,jakiś prywatny szpital.Matko,co za ludzie tam pracują.Coś
    trzeba zrobić z taką opieka. Jeśli jest tętno i dzidziuś jest
    monitorowany to dlaczego mia mu coś dolegać. Kochana trzymaj się
    dzielnie,i maleństwo też.Jesteśmy z tobą.
  • asiaiwona_1 15.01.09, 10:29
    natanea napisała:

    > A może,jakiś prywatny szpital.Matko,co za ludzie tam pracują.Coś
    > trzeba zrobić z taką opieka. Jeśli jest tętno i dzidziuś jest
    > monitorowany to dlaczego mia mu coś dolegać. Kochana trzymaj się
    > dzielnie,i maleństwo też.Jesteśmy z tobą.

    Dziewczyny, BŁAGAM, czytajcie całe wątki. Mój Synek nie żyje od pół
    roku, więc nie doradzajcie mi zmiany lekarza, czy szpitala.
    --
    Michałkowi
    Aniołek
    Moja historia
  • ciociacesia 09.06.08, 17:03
    kurka wodna - nie daj sie tak łatwo zbyc. niech ktos bliski poszuka
    lekarza który spróbuje ci pomóc przeciez kazdy tydzien 'w srodku' to
    wieksza sznsa dla twojego malucha - nawet jesli wody wyciekna to
    moze warto spróbowac i dac szanse?
  • aga_sama 31.05.08, 18:01
    Wyślij ojca dziecka do lekarzy z Instytutu, może też zadzwońcie do Centrum
    Zdrowia Dziecka, poszukajcie dobrego neonatologa pracującego na ojomie dla
    wcześniaków. Nie rozumiem sytuacji, dziecko jest monitorowane, nadal żyje...
    Dowiedz się dokładnie, co dokładnie będą z nim robić po porodzie. Co lekarze
    wogóle myślą o wywoływaniu akcji??
  • tygrysiatko1 31.05.08, 18:28
    nie mogą bo musi urodzić przez cc...
  • asiaiwona_1 01.06.08, 07:29
    obawiam się, że szukanie miejsca w innym szpitalu nie ma sensu, bo
    jak mnie tutaj przyjmowali to powiedzieli najpierw, że nie mają
    miejsca i szukają w innych szpitalach. Okazało się, że nigdzi nie ma
    miejsca, więc zostawili mnie na Karowej i 3 pierwsze dni spędziłam
    na sali porodowej - na łóżku porodowym. Dopiero jak się zwolniło
    miejsce to mnie przenieśli do sali z "normalnym" łóżkiem.
    Mąż oczywiście rozmawia z lekarzami (pod warunkiem, że go wpuszczą,
    bo ponoć na tym oddziale nie ma odwiedzin, ew. w weekend kiedy nie
    ma ordynatora). I lekarze mówią mu tylko, że trzeba czekać, że mój
    brzuszek jest najlepszym "inkubatorem" dla dziecka. Tyle, że potem
    jakiś inny lekarz mówi mi takie straszne rzeczy. Generalie co lekarz
    to co innego powie.
    W piątek np. pan ordnator powiedział, że sam zrobi mi usg, żeby
    sprawdzić ilość wód i tą pępowinę (istnieje niezerowa choć mała
    szansa że dzidziuś pociągnie ją rączką do góry). Oczywiście nie
    zrobił tego. Pytałam się o te usg innych lekarzy, ale mnie zbywali
    lub po prostu nie odpowiadali na to pytanie. Jedna pai doktor
    stwierdziła, że przecież miałam robione usg 5 dni wcześniej. Nie
    rozumiem co to za problem. Mają takie usg na kółkach, więc to chba
    żaden problem "przyjechać" nim i zrobić mi to usg. Tym bardziej, że
    nei zajmuje to aż tak dużo czasu.
    Pocieszające jedynie jest to, że większość położnych jest naprawdę
    miła i pomocna i zawsze starają się jakoś mnie rozweselić jak
    płaczę..
  • goossia 01.06.08, 09:49
    Na ktorej patologii lezysz? jedynce czy dwojce?
  • asiaiwona_1 01.06.08, 10:17
    No właśnie w tym problem, że na patologii nie ma miejsca i leżę na
    bloku prodowym. Na szczęście w sali z normalnym łóżkiem.
  • annapa7 01.06.08, 11:49
    Może niech Twój mąż spróbuje dowiedzieć się o miejsce na Kasprzaka,
    mi moja gin mówiła, że gdyby coś się działo z niedonoszoną ciążą, to
    Kasprzaka i Karowa to są szpitale, które mają właściwy sprzęt do
    ratowania takich maluszków.
    Może tam podejdą do Was trochę bardziej z sercem? Przecież miejsca
    się zwalniają na bieżąco, w końcu coś się trafi.
  • goossia 01.06.08, 11:58
    Hmmmm.... Lezalam na patologii pare miesiecy temu, przez 9 tygodni,
    i zupelnie mialam inne wrazenia! Jako urodzona szczesciara trafilam
    na moment po rotacji, czyli standardowej na karowej zmianie
    personelu lekarskiego. Na moim oddziale szefowa zostala zona prof
    czajkowskiego, wylecialo mi nazwisko z glowysad Codzienny obchod
    polaczony z wyczerpujacym odpowiadaniem na pytania pacjentek, usg
    robione w ciagu 5 min tylko z powodu niepokoju przyszlej mamy -
    jednym slowem, bylam w szoku, ze tak moze byc w szpitalu. Szczerze
    Ci wspolczuje, bo musialas trafic na nieciekawa zmiane! Ale teraz
    pare milych faktow - na solcu lezalam rok temu z laska, ktorej
    odeszly wody w 23 tygodniu i tylko 3 tygodnie wytrzymala. Jak
    rozpoczela sie akcja, tez nikt nie byl optymista, a dzis jej synek
    (ur w 25t i 2d!) ma ponad dwa latka i ZADNYCH problemow zdrowotnych.
    A jesli chodzi o karowa, przez te 3 miesiace spotkalam kilka
    dziewczyn lezacych plackiem z powodu malowodzia lub calkowitego
    braku wod i wszystkie te przypadki skonczyly sie dobrze. Jak mowila
    moja ulubiona polozna - kazdy dzien jest wazny, wiec trzymaj sie
    mocno! Pozdrawiam!
  • penelopa1 01.06.08, 18:55
    Straszne jest to co się dzieje. Myślałam,że Karowa to szpital porządny gdzie
    zajmą się tobą i dzieckiem w takim przypadku. Życzę ci kochana dużo siły i
    przede wszystkim zdrowia dla twojego dzieciątka i żeby wszystko było dobrze,żeby
    dziecko urodziło się zdrowe. Nie jestem ekspertem i nie wiem co robić w takiej
    sytuacji w jakiej się znalazłaś. Ale może twój mąż albo mama (albo najlepiej
    oboje) mogliby się umówić na wizytę do ordynatora w IMiD na Kasprzaka, niech
    wezmą dokumenty (wyniki badań i co tam się tylko da -im więcej tym lepiej bo nie
    wiem co może być potrzebne-pełna historia przebiegu sytuacji od momentu kiedy
    zaczęło się dziać niedobrze. Oraz wszystkie dokumenty dot.przebiegu ciąży,
    kartę ciąży, co się tylko da bo nie wiem co może być potrzebne. Umówić się na
    konsultację do ordynatora położnictwa w IMiD i powiedzieć o wszystkim od a do z
    - po prostu prawdę tak jak jest i poprosić czy nie mogliby cie przyjąć do IMiD
    bo wy widzicie,ze na Karowej nie pomagają wam tylko straszą i według was nie
    pomagają wam ani zwłaszcza waszemu dziecku.Z tego co tu wyczytałam na różnych
    forach to istnieje cos takiego jak konsultacje ordynatora-on ma swoje dyżury i
    godziny kiedy można przyjść na konsultację do niego.Więc niech mąż i mama
    zapiszą się na taką konsultację-nawet jeśli termin wizyty będzie odległy to
    niech się zapiszą. Jesli termin będzie odległy to po prostu przyszłabym w
    godzinach tych konsultacji do tego ordynatora i probowała żeby mnie
    przyjął-zapytałabym się czy mnie przyjmie bo mam nietypową i niełatwą sprawę, że
    chodzi o życie dziecka, które jest w brzuchu i który tydzień i co grozi, co się
    dzieje-pytając się powiedziałabym pokrótce w kilku słowach a dopiero jak już
    znajdzie dla mnie chwilę to wszystko po kolei. Trzeba mu wyraźnie zaznaczyć,że
    sprawa jest pilna i naprawdę chodzi o życie nienarodzonego dziecka. Więcej
    pomysłów nie mam, ale spróbowałabym się dostać do ordynatora na konsultację
    skoro nie chcą cię przyjąć do szpitala. A jak nie na Kasprzaka to moze w
    Międzylesiu -tam chyba też mają dobry oddział dla noworodków-wczesniaków.
    Próbujcie wszystkich dróg. Nie czekajcie. Powodzenia, dajcie znać co robicie i
    nie poddawaj się. Życzę dużo zdrowia dla twojego dziecka i żeby urodziło się
    zdrowe, a potem zdrowo i prawidłowo się rozwijało. Jesli jesteście wierzacy to
    na pewno się modlicie, a jesli odeszliście trochę od wiary to teraz jest ten
    moment kiedy trzeba się pomodlić każdego dnia o zdrowie dla waszego dziecka, aby
    urodziło się żywe i zdrowe. Trzymam kciuki, powodzenia. Dawajcie znać co się dzieje.
    --
    Czasami cały świat oznacza mniej niż jeden Maleńki a już Kochany Człowieczek, na
    którego się tak długo czekało
  • asiaiwona_1 02.06.08, 10:19
    Dzięki wszystkim za słowa otuchy.
    Z konsultacją na Kasprzaka to na razie nie ma szans, bo mąż wyjechał
    na tydzień a reszta naszych rodzin miszka daleko od W-wy.
    Dziś dowiedziałam się od ordynatora, że NA PEWNO nie będę NIGDY
    przeniesiona na patologię, bo tam nie ma możliwości monitorowania
    tętna dziecka non stop i nie ma tam lekarza 24/h.
    Natomiast w "przypływie dobrej woli" pan ordynator zgodził się na
    codzienne wizyty męża, które mogą trwać 5 minut. Nieźle co? TO on
    chyba tylko wejdzie, da mi buzi, pogłaszcze po brzuchu (choć mówią
    że w ciąży zagrożonej nawet tego nie można) i pójdzie sad
  • niuta79 02.06.08, 10:44
    Trzymaj się dziewczyno, wiem, ze to frazez ale musisz myśleć
    pozytywnie, to ważne dla Ciebie i Dziecka. Dziewczyny popisały Ci
    wyżej przykłady uratowania Dzidziusia po dużo wcześniejszym odejściu
    wód, więc jest nadzieja i musisz się jej trzymać.
    Gorąco Cię pozdrawiam, wierzę, że Ci się uda.
  • jarzabka 02.06.08, 12:58
    Masakra!!!
    Gdybyś nie napisała to bym nie uwierzyła włąsnym uszom?! Ja lezałam
    na Karowej dwa lata temu na sztywnym łóżku w 27 tc. i pod ciągłym
    monitoringiem 24h. Oczywiście nie byłą to patologia bo nie było tam
    warunków jak na porodoowce. Widziałam różne przypadki bo sama miałam
    zagrożenie przedwczesnym porodem ale nikt nie dołował...koszmar...
    Masz się trzymać bo ja wierzyłam tylko w Karową. W Międzylesiu nie
    dawali szans na mojego syna i klarowali mi głowę koszmarami!!!
    Wierzę ,że uda sie wam doczekać, bo widziałam 25 tyg. wcześniaki jak
    wychodziły w inkubatorkach. Nie ma innego szpitala, który odbiera
    tam wczesne ciąże,jest jeszcze Kasprzak ale sam transport itp...Meża
    nie wpuszczaja bo mają taki przepis ale tak już jest...Nie głaskaj
    brzuszka bo wywołuje skurcze ale jak oni czekają na to , to chyba
    nawet bardziej wskazane?! Trzymam kciuki i nie możesz się dołować
    bo...bo TAK!!!
  • penelopa1 02.06.08, 15:50
    Trzymaj się i nie poddawaj się. Na pewno jest ci trudno i cieżko i pewnie płakać
    sie chce każdego dnia. Ale nie poddawaj się, nie trać nadziei, módl się
    codziennie. Skoro dziewczyny tu podały przykłady uratowania dzieci w takich
    sytuacjach jak twoja to i dla was jest szansa. Wody chyba całkiem nie odeszły,
    jest ich tam choć trochę? Dziecko się rusza-czujesz? Jesteś monitorowana 24h i
    są odpowiedni lekarze, więc chyba jednak nie zostawią cię i w razie jakby było
    cos nie daj Boże nie tak to na pewno będą próbowali ratować twoje dziecko
    -przecież po coś cię monitorują i trzymają właśnie w tym a nie innym
    miejscu-nawet ordynator ci wyjaśnił dlaczego tu cię trzymają, więc jednak nie
    kładą na was kreski. Na pocieszenie napiszę ci,ze niedawno się dowiedziałam,że
    moja koleżanka urodziła córeczkę w 25tyg.ciązy, trzymali małą w inkubatorze i
    wogóle pod aparaturą. Ale teraz jej córka ma już już 8 lat i ma się dobrze, jest
    zdrowa i wygląda jakby nigdy nic -niedawno widziałam jej córeczkę. Takze i twoje
    dziecko ma wszelkie szanse żeby wszystko skończyło sie dobrze. Wierzę w to i
    bardzo bardzo ciepło cię przytulam i jeszcze raz życzę zdrowia dla twojego
    dzieciątka. A lekarze czasem mówią różne rzeczy nie zastanawiając się jak to
    działa na pacjenta, dla nich jesteś którymś tam przypadkiem a dla ciebie to stan
    wyjątkowy. Nie poddawaj się, nie trać nadziei,ze będzie dobrze, módl się.
    --
    Czasami cały świat oznacza mniej niż jeden Maleńki a już Kochany Człowieczek, na
    którego się tak długo czekało
  • asiaiwona_1 02.06.08, 17:56
    Dzięki jeszcze raz za miłe słowa i pozytywne przykłady, że wszystko
    będzie dobrze. Jeśli pozwolicie to będę pisała od czasu do czasu co i
    jak. No i oczywiście napiszę jak już urodzę. Ale to mam nadzieję za
    kilka tygodni. Niech dzidzia posiedzi jeszcze troszkę w moim brzuszku.
    Na razie jako takie minimum "założyłam" sobie 32 tydzień. A potem
    zobaczymy smile
  • penelopa1 03.06.08, 00:01
    Pisz asiaiwona, pisz co u ciebie i jak z twoim maleństwem. Trzymam za ciebie
    kciuki i za twoje dzieciątko - żeby dotrzymało i urodziło się żywe i zdrowe. Nie
    trać nadziei, nie poddawaj się.
    --
    Czasami cały świat oznacza mniej niż jeden Maleńki a już Kochany Człowieczek, na
    którego się tak długo czekało
  • dwojra 03.06.08, 12:59
    Hej!
    Trzymaj się, a dla Twojego dziecka każdy tydzień, ba dzień w Twoim brzuszku jest ważny. Też miałam zagrożoną ciążę, leżałam na Karowej - krótko i pewnie przypadek był lżejszy, ale ufałam lekarzom, bo w końcu oni wiedzą, co robić w takich przypadkach. Jesteś pod dobrą opieką i wierz, że wszystko dobrze się ułoży. życzę Ci żebyś dotrwała z dzieckiem jak najdłużej, żeby było silne i zdrowe. Ja takie strachy lekarzy traktowałam bardzo mobilizująco - i starałam się walczyć o siebie i dziecko. Udało się i Tobie życzę tego samego. Będzie dobrze. Pozdrawiam
  • penelopa1 06.06.08, 14:27
    Jak w tytule. Dawaj znać. Myślę o tobie i trzymam kciuki. Jak twoje maleństwo?
    --
    Czasami cały świat oznacza mniej niż jeden Maleńki a już Kochany Człowieczek, na
    którego się tak długo czekało
  • asiaiwona_1 06.06.08, 19:45
    Dzidziuś ciągle w brzuszku. Lekarze mówią, że są w szoku, że
    dzidziuś tak długo wutrzymuje bez wód (od 26 kwietnia) i tak
    naprawdę sami nie wiedzą co robić i co o tym sądzić. Ale skoro
    zapisy tętna są ok i wyniki badań krwi też to lepiej poczekać, żeby
    dzidziuś jeszcze troszkę podrósł. Chcielibu, żebym chociaż
    dociągnęła do końca 32 tygodnia - to jeszcze 3 tyg i 4 dni smile Potem
    się zastanowią, ale pewnie podejmą decyzję o cięciu. Stwierdzili, że
    teraz gorsze jest dla dzidziusia wcześniactwo - więcej możliwych
    powikłań. A jeśli chodzi o brak wód to najbardziej boją się o
    płucka. DOstałam co prawda sterydy na ich rozwój no ale różnie może
    być. Jednak pani doktor powiedziała, że nawet jeśli byłyby jakieś
    problemy z płuckami to w większości są one odwracalne. A dzidzia
    waży już 1300 gram, wielkościowo odpowiada temu tygodniowi ciąży,
    więc chyba rozwija się prawidłowo smile
    Trzymajcie kciuki.
  • penelopa1 07.06.08, 11:01
    No to dobrze. Bardzo się cieszę. Jest nadzieja i będzie dobrze zobaczysz. Teraz
    najważniejsze żeby dzidziuś się urodził zdrowy, żeby dotrwał w twoim brzuszku
    tak długo jak się da i żeby te płucka się dobrze rozwinęły. Trzymam niezmiennie
    kciuki, a ty się módl i nie trać wiary ani nadziei. Bedzie dobrze.
    --
    Czasami cały świat oznacza mniej niż jeden Maleńki a już Kochany Człowieczek, na
    którego się tak długo czekało
  • 987ania 07.06.08, 17:01
    Dobrze, że napisałaś. To świetnie, że maleństwo ma się dobrze. a 1300g to już
    całkiem sporo!!
  • asiaiwona_1 05.07.08, 18:16
    Z wielkim smutkiem przekazuję wiadomość, że 28 czerwca, dzień po
    narodzinach zmarł mój kochany Synek Michałek. Ważył 1790 g, miał 48
    cm. Niestety 10 tygodni bez wód płodowych spowodowało, że płucka nie
    wykształciły się. Nie pomogły ani sterydy, które dostałam będąc
    jeszcze w ciąży, ani leki podane Michałkowi bezpośrednio po
    przyjściu na świat. Na szczęście czekał na nas z odejściem.
    Przyszliśmy do niego i zdążyliśmy się z nim pożegnać. ogliśmy Go
    potem przytulić... Na zawsze pozostanie w naszych sercach.
    W tym miejscu chcę podziękować wszystkim położnym z bloku porodowego
    szpitala przy ul. Karowej za opiekę i dobre słowo przez 5 tygodni
    mojego leżenia. W szczególności dziękuję pani Magdzie (niestety nie
    paiętam nazwiska) za to, że przyszła do mnie, gdy Michałek już
    umarł...
    Jeśli mogę prosić, to nie składajcie kondolencji. I tak jest mi
    bardoz ciężko. wolałabym, żeby ten wątek był wątkiem "informacyjnym"
    na temat odejścia wód płodowych. Za miesiąc będę miała wyniki
    sekcji, ale lekarze już mówią, że to najprawdopodobiej hipoplazja
    płuc. Wyczytałam gdzies w internecie, że najwększe ryzyko hipoplacji
    płuc jest właśnie pomiędzy 19 a 25 tyg. ciąży. Mi wody odeszły w 22
    tyg, więc ryzyko hipoplazji było właściwie stuprocentowe. Lekarze
    mówili też, że nie mieli jeszcze takiego "przypadku" jak mój, tzn.,
    żeby tak długo wytrzymać bez wód (10 tygodni) i nie mieć żadnego
    zakażenia, ani przedwczesnych skurczy. Maksymalnie ile takie kobiety
    dotrwały to 3-4 tygodnie i potem trzeba było rodzić. A u mnie nic,
    żadnych niepokojących objawów i dzidziuś przybierał na wadze
    prawidłowo.
    Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia, kiedy jeszcze leżałam w
    szpitalu. Teraz muszę jak najszybciej dojść do siebie, bo moja
    starsza córeczka nadal bardzo czeka na braciszka, a mąż na synka. Ja
    też potrzebuję jak najszybciej mieć taką małą kruszynkę, na którą
    mogłabym przelać moją miłość smile

  • asiaiwona_1 13.08.08, 09:27
    Od 3 tygodni dzwonię do szpitala w celu uzyskania info nt wyników sekcji. Za
    każdym razem słyszę odpowiedź: "proszę zadzwonić za tydzień". Wczoraj
    powiedziano mi, że jeśli lekarz, który robił sekcję (w szpitalu na Kasprzaka)
    przekaże na Karową dokumenty, to w następny poniedziałek będę mogła odebrać ten
    wynik. Wkurza mnie to, że robią taki problem z wydrukowaniem kilku zdań. Wynik
    miał być na początku sierpnia - sekcja była 2 lipca i wynik miał być po ok. 30
    dniach. Już sama nie wiem jak mam ich "zmusić", żeby w końcu dali mi ten wynik crying
    --
    www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
  • hedom 13.08.08, 16:29
    Hej,

    Mi w zeszłej ciąży odeszły wody w 19 tyg. Na wynik czekałam miesiąc,
    ale nic to badanie nie wniosło. Dostałam jedno zdanie informujące o
    infekcji. Tyle czekania w sumie na nic, więc nie nastawiaj się tak
    bardzo, że czegoś się dowiesz. Ja zrobiłam sobie później podstawowe
    badania, tarczycę, usg narządów rodnych i też nic nie wyszło.
    Obecnie jestem w 31 tyg. i za radą paru "znanych" warszawskich
    lekarzy od początku pilnuję posiewów z pochwy (których wtedy nie
    robiłam)i leczę wszelkie infekcje. Oczywiście cały czas schizowałam
    się czy mi wody nie odchodzą ale tego nie da się chyba uniknąć po
    takim doświadczeniu.
    Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki za kolejne podejściesmile.
    Ja doszłam do siebie po mniej więcej 3 miesiącach, ale wiem że jest
    Ci ciężko.

    Trzymaj się,
  • asiaiwona_1 14.08.08, 09:07
    No właśnie te posiewy są tu chyba kluczowe. Moja gin też mi ich nie robiła.
    Nawet jak miałam plamienia i na izbie przyjęć zlecili zrobienie posiewu moja gin
    to olała. No i mniej więcej tydzień potem odeszły mi wody.
    A jeśli chodzi o wynik sekcji to jestem ciekawa czy przyczyną śmierci była tylko
    hipoplazja płuc czy coś jeszcze. Bo jak już leżałam na Karowej to miałam chyba 2
    czy 3 razy robiony posiew w ciągu miesiąca, więc było to kontrolowane i żadnych
    groźnych infekcji nie miałam.
    --
    www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
  • asiaiwona_1 20.08.08, 11:53
    "Badanie sekcyjne wykazało:
    - hipoplazję z całkowitą bezpowietrznością płuc
    - masywne krwawienie do układu komorowego mózgu z rozmiękaniem
    obszarów mózgowia wokół komór bocznych oraz mostu i móżdżku co stało
    się bezpośrednią przyczyną śmierci
    - cechy niewydolności krążeniowo-oddechowej.
    Na podstawie dostępnych wyników badań oraz wyniku oględzin i sekcji
    zwłok można przyjąć, że przyczyną zgonu była hipoplazja i
    bezpowietrzność płuc, które doprowadziły do narastającej
    niewydolności oddechowej, krążeniowej, a następnie do powstania
    rozległych uszkodzeń ośrodkowego układu nerwowego."

    Nie wiem, czy dobrze rozumuję, ale czy te krwawienia do mózgu były
    konsekwencją niewykształconych płuc, czy to coś zupełnie odrębnego?
    No i w sumie nadal nie wiem czemu pęknął mi ten pęcherz płodowy w 22
    tc.
    www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
  • hedom 20.08.08, 14:06
    Hej,

    Z tego co wiem to bardzo często u wcześniaków dochodzi do wylewów do
    komór mózgowych - może jest to kwestia niedotlenienia, nie wiem.

    Co do pękniętego pęcherza (u mnie w 19tc.), ja również już chyba
    nigdy się nie dowiem. Obstawiam jednak
    1.bakterię - chociaż posiew wykonany jeszcze tego samego dnia
    wykazał jedynie E.coli i lekarz powiedział, że ta bakteria by raczej
    nie przebiła pęcherza
    lub
    2. mechaniczne uszkodzenie, chociaż nie przewróciłam się ani nie
    uderzyłam i ogólnie bardzo uważałam.
    Tak czy siak w kolejnej ciąży mi się to nie zdarzyło, jestem teraz w
    32 tygodniu. Z ostrożności procesowej zrezygnowaliśmy jedak z seksu,
    bo jak lekarka przyjmowała mnie wtedy na IP to pytała między innymi
    o to, więc tak profilaktycznie...
    Życzę Ci dużo sił i zdrówka w kolejnej ciąży.
    Pozdrawiam po raz kolejny,
  • asiaiwona_1 01.09.08, 10:46
    W badaniu łożyska wyszło:
    metaplazja płaskonabłonkowa nabłonka owodniowego płyty kosmkowej i
    ogniskowo błon płodowych pozałożyskowych. Śladowe oznaki zakażenie
    wstępującego. Ogniskowo występujący odczyn zapalny w ścianie jednej
    z tętnic pępowinowych. Kosmki łożyska nierówno dojrzewające,
    dojrzałości morfologicznej na ogół mniejszej od należnej okresowi
    ciąży. Część kosmków tzw. typu rozrostowego.

    No tak, napisali po polsku, ale i tak nie wiem o co chodzi. A wizyta
    u gina dopiero 11 września sad Na mój rozum, to były i jakieś
    bakterie, które mogły spowodować pęknięcie błon płodowych, no i
    wychodzi mi, że z łożyskiem też coś było nie tak. Tylko czemu w
    takim razie na połowkowym usg lekarz nie zobaczył nic niepokojącego
    (mimo, że mówiłam mu o plamieniach???).
    Wiem jedno - nigdy więcej ginekologów z Enel Medu!!!
    --
    www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
  • kania_kania 01.09.08, 13:07
    Witaj,

    Jest mi przykro z powodu twojego Synka. Mimo, ze mam pakiet w Enelu to do
    ginekologa cala ciaze, jak i przed i po chodzilam i chodze prywatnie, do
    BabkaMedica (kolo Arkadii).

    Tam moge polecic dr Justyne Radkiewicz, ale inni ginekolodzy tez sa OK.

    Pozdrawiam, zycze szbkiego powrotu do rownowagi psychicznej i spokoju.

    Kania


    --
    Magdalena Julia
    Kasia 9 lat
    Paweł 11 lat
  • milka_milka 03.09.08, 21:25
    Ja z czystym sumieniem mogę Ci polecić prof. Sawickiego z bródnowskiego. To
    naprawdę świetny fachowiec. Pozdrawiam.
    --
    Pozdrawiam.
    www.pajacyk.pl/index.php
  • asiaiwona_1 04.09.08, 10:13
    Dzięki,ale już mam wybranego lekarza - dr Kozicka z Medicoveru.
    Pracuje też na Inflanckiej i miałam już z nią styczność, więc co do
    niej nie mam żadnych zastrzeżeń smile
    --
    www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
  • dominika2521 10.09.08, 20:21
    ja polecam gabinety lekarskie na łudzkiej. Dobry lekarz to naprawde podstawa.
  • mama2chlopakow 05.09.08, 10:07
    ja miałam raczej nieprzyjemnośc rodzić na karowej(drugie
    dziecko,pierwsze na Solcu0.Jedyne co dobrego o tym szpitalu mozna
    powiedziec to to,ze maja tam dobry sprzęt i warunki tez sa niczego
    sobie,Natomiast jesli chodzi o personel i podejście do pacjentek to
    szkoda gadac.....Najmilsze wrazenie zrobiła na mnie
    pielęgniarka,która była na izbie przyjęc i mnie przyjmowała na
    oddzial(była 3 w nocy).jeszcze jedna babeczka na sali pooperacyjnej
    była fantastyczna(miałam cc).Ale juz na normalnej sali...Mi bylo
    łatwiej bo to juz drugie dziecko to wie sie to i owo..ale dziewczyny
    tzw.pierwiastki ..tylko współczuc !!nikt nie miał dla nich czasu
    zeby co kolwiek podpowiedziec,wytłumaczyc,pokazac czy po prostu byc
    choc przez chwilke.wiec prawie wszystkie pija tam "slony napój"cos
    na ukojenie nerwów.Panie sa niemile oschłe o wszystko trzeba pytac
    milion razy,trzaskaja dzrzwiami ,o 11 w nocy serwis sprzatający
    opróżnaia w salach kosze na odpady.Zadko słychac dzien dobry,czy jak
    sie macie....moim zdanie KAROWA JEST PRZEREKLAMOWANA!!!jesli ktos ma
    inne zdanie to uwarzam ze miał duze szcescie trafic na lepszy dzien
    bialego personelu.
    pozdrawiam mamy
  • dailies 05.12.08, 09:48
    Niechce nikogo straszyc. tylko moze uczulic troche.

    Kolezanka majaca wade (nieukrywana) genetyczna serca zostala potraktowana na
    Karowej jak zupelnie zdrowa kobieta. Donoszona i zdrowa ciaza i dziecko
    urodzilo sie naturalnie ale z niedotlenieniem (zaniechanie cesarki) a matka
    zmarla...

    POzniej na Karowej rodzila jej siostra ( zupelnie zdrowa dziewczyna) i personel
    znajac przypadek traktowal ja bardzo dobrze.

    Badzcie uwazne jesli sie zdecydujecie tam rodzic.

  • mama2chlopakow 05.09.08, 10:10
    o rany!!przepraszam nie tu napisałam swój wywód....dopiero sie
    zorientowałam...ale gafa...wybaczciesad
  • aniarasz 08.09.08, 17:57
    niestety zgadzam sie z Toba.
    Nie polecam Karowej!!! NIKOMU!!! Nawet wrogowi!

    --
    http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev023pr___.png
  • blueberry_beauty 11.09.08, 10:00
    Przeczytaj cały wątek.
  • asiaiwona_1 12.09.08, 08:48
    Wczoraj byłam na kontroli po cc. Pokazałam wszystkie wypisy ze
    szpitali, wynik sekji i badania łożyska. No i wyszło tak jak w
    większości przypadków, tzn. nieznana przyczyna pęknięcia błon
    płodowych. Tak się czasai zdarza, niestety. Tylko czemu akurat mi
    się coś takiego przytrafiło??? Badania jakie mam zalecone to usg
    miednicy, usg sutka i badania krwi. Nie ma żadnych przesłanek żeby
    robić badania genetyczne...
    A o następną dzidzię możemy zacząć się starać pod koniec kwietnia,
    czyli 10 miesięcy po...
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że ani mi ani żadnej z Was nie zdarzy się
    taka tragedia.
    --
    www.michalekbugowski.pamietajmy.com.pl
  • asiaiwona_1 04.12.08, 21:17
    Najnowsze wieści. Jestem w ciąży (nieplanowanej...) Strasznie się boję, bo:
    1. to trochę za szybko od ostatniego cc
    2. strasznie się boję, żeby historia się nie powtórzyła.
    Ale powiedzcie, że Wy też wierzycie, że nic dwa razy się nie zdarza...
    --
    Michałkowi
    Aniołek
    Moja historia
  • 2asiula7 04.12.08, 22:38
    wszystko będzie dobrze, zobaczysz smile trzymam kciuki.
  • epa77 04.12.08, 23:12
    właśnie po raz pierwszy przeczytałam Twoją historię i cieszę się, że
    ostatnia wiadomość jest właśnie taka. jestem przekonana, że będzie
    dobrze. wysyłam garść pozytywnych myśli
  • sylwusia87.0 04.12.08, 23:25
    Aniołek czuwa nam Wamismile
    --
    Szczęśliwa Mama Roxanki-16.06.08 r.
  • lillaj 05.12.08, 07:04
    Ja też trzymam kciuki. Musi być dobrze. Jesteś bardzo dzielną dziewczynąsmile
    --
    http://b1.lilypie.com/jB1Ap1/.png
  • hedom 05.12.08, 16:44
    Hej,

    Już kiedyś pisałam do Ciebie w tym wątku - mi również pękł pęcherz w
    19 tc.

    Mówiłam Ci wtedy, że właśnie jestem w ciąży a dziś trzymam na rękach
    mojego 2-miesięcznego bobasa. Jak więc widzisz jestem żywym
    przykładem, że po odejściu wód z nieustalonych przyczyn, kolejna
    ciąża może skończyć sie jak najbardziej szczęśliwie.
    Pamiętaj o posiewach z pochwy!
    Trzymam kciuki, na pewno wszystko będzie dobrze!!!
    Pozdrawiam
  • asiaiwona_1 05.12.08, 20:38
    hedom - gratulacje. Czyli jednak trzeba wierzyć, że tym razem będzie dobrze.
    Dzięki za wiadomość. Pozdrawiam. No i całuski dla bobasa smile
    --
    Michałkowi
    Aniołek
    Moja historia
  • puellapulchra 05.12.08, 22:28
    > Ale powiedzcie, że Wy też wierzycie, że nic dwa razy się nie
    zdarza...

    Nic dwa razy się nie zdarza smile
    Mnie lekarka na IP szpitala na Madalińskiego powiedziała słowa,
    które mnie uspokoiły - że każda ciąża jest inna, "to" dziecko, to
    jest inne dziecko.
    Z tym że ja histeryzowałam w ciąży, bo moją siostrę spotkała śmierć
    córeczki kilka dni przed terminem porodu. W zdrowej ciąży... Po
    prostu serduszko przestało bić. I ja schizowałam, jak tylko zbyt
    długo nie czułam ruchów. Urodziłam zdrowe maleństwo, donoszone -
    czego i Tobie życzę big_grin
  • sanciasancia 06.12.08, 15:01
    To nie jest ta sama ciąża.
    To jest inne dziecko.
    Tym razem będzie inaczej.
    Tak mi kazała psycholożka sobie powtarzać, jak już będę w ciąży. Jak na razie
    nawet trochę działa.
    Ufam, że wszystko będzie u Ciebie i dziecka dobrze i że będziecie mieli razem na
    początku piękne 9 miesięcy, a potem całe życie.
    --
    Loitering with content.
  • qwerty3.5 09.12.08, 11:25
    Jaka ty dzielna jesteś!!! Wszystko będzie dobrze !! pamietaj tylko o
    wyborze dobrego lekarza,który musi poznać twoja historię.
  • cicha39.1 15.12.08, 00:19
    Właśnie przeczytałam Twoją historię i czekałam na właśnie takie
    zakończenie.Spokojnie czekaj na swoją dzidzie zobaczysz wszystko będzie dobrze,
    musi byc dobrze i tak masz myślec!Życzę Ci z całego serca tego najpiękniejszego
    prezentu od Boga!Teraz już wszystko będzie dobrze, wiem ,że ciężko będzie
    przetrwac ten czas oczekiwania sama przeżywałam trudne chwile czkając na
    narodziny syna i nikt nie wie ile łez wylałam wtedy i nikt nie wie co
    przeżywałam 10 lat pózniej czkając na córkę, ale teraz Bóg dał mi zdrową
    dziewczynkę i Tobie życzę tego samego!
    Pozdrawiam i czekam na wiadomości o Twojej kruszynce!
  • tika.1980 15.12.08, 21:36
    Nie przeżyłam takiej tragedii i ciężko mi wyobrazić sobie co czujesz. Wiadomośc
    o tym, że jesteś w ciąży jest wspaniała. Dbaj o siebie i spróbuj się nie bać,
    nie zamartwiać. Mówią, że nic dwa ray się nie zdarza. Powodzenia
    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-17473.png>Mateusz
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-17474.png>Natalia
  • malenka_e650 17.12.08, 22:14
    właśnie trafiłam na Twoją historię... współczuję straty Michałka i gratuluję ciąży
    będzie dobrze, organizm sam wie kiedy jest gotowy smile
    ja też straciłam pierwsze maleństwo, w mniej dramatycznych okolicznościach niż
    Ty, w kolejną ciążę zaszłam w okresie, na który miałam wyznaczony termin porodu
    tej utraconej ciąży smile mój Skarb ma już ponad 5 lat smile
    teraz czekam na narodziny drugiej córeczki, pewnie to zbieg okoliczności, ale
    data jej narodzin jest wyznaczona na ten sam okres co tej pierwszej, którą straciłam
    ja wierzę w to, że we wszechświecie nic i nikt nie ginie
    i wierzę w Anioły smile
    obiecuję zaglądać do tego wątku, czekam na kolejne wpisy i z całych sił trzymam
    kciuki za Ciebie i twoją Kruszynkę
  • best-agulina 22.01.09, 13:51
    Hej
    Leżałyśmy razem na karowej i jestem bardzo szczęśliwa ze jesteś w ciaży, napewnoo teraz bedzie wszytko w porządku- Aniołek nad Tobą czuwa, trzymam mocno kciuki za was!!!
    Pozdrawiam Agnieszka
  • asiaiwona_1 22.01.09, 13:54
    Ale razem na jednej sali??? Przypomnij pls jak wyglądasz bo przez te
    2 miesiące z tyloma dziewczynami leżałam, że juz nie pamiętam. Poza
    tym wogóle mam krótką pamięć do twarzy i imion smile Aha, na której
    sali leżałyśmy? Na tej 2 osobowej - migdałowej?
    --
    Michałkowi
    Aniołek
    Moja historia
  • best-agulina 03.02.09, 12:30
    Tak leżałyśmy na sali 2 osobowej- migdałowej, wpuszczali naszych mężów na 5 min wieczorami...po wielkim błaganiu, a co do wyglądu to chyba i tak nie przypomnisz sobie bo to że jestem brunetką to chyba dużo nie mówismile Przyszłam 1 czerwca leżałam 4 dni.A i jak juz leżałam na patologii i chodziłam na Usg to wpadałam na sekunde(dosłownie) do Ciebie
  • asiaiwona_1 03.02.09, 13:55
    Faktycznie, brunetek było kilka smile Czy To była Twoja druga ciąża, a pierwsze
    dziecko urodziłaś wcześnie na Karowej?
    Mam nadzieję, że u Ciebie i dzidziusia wszystko ok.
    U mnie teraz 14 tc i mam nadzieję, że tym razem wszystko będzie dobrze...
    Pozdrawiam serdecznie
    --
    Michałkowi
    Aniołek
    Moja historia
  • best-agulina 04.02.09, 12:39
    Nie to była moja pierwsza ciaża, trafiłam ze skórczami a potem pojawiły się spadki tętna dzidziusia, tak u nas wszytko w porządku
    I zyczę tobie aby też było w porzadku z wami niech dzidziuś spokojnie sie rozwija i żebyś ty się nie stresowałasmile

    Pozdarawiam Ciebie gorąco i trzymam kciuki
  • fabiankaa 08.12.08, 21:31
    Asiaiwona- trzymam kciuki, zebys za 9 miesiecy bezpiecznie tuliła w
    ramionach swoje malenstwo. I wierze, ze tym razem wszystko sie uda.
    Dla pocieszenia - lezałam w szpitalu na oddziale z dziewczyna,
    ktorej wody odeszły w 18 lub 19 tc. Lezala plackiem 3 tygodnie,
    potem wdala sie infekcja i stracila dwoje blizniąt. Straszna
    tragedia.

    o roku była juz szczesliwą mamą pięknego synka.
    Wierze, ze u Ciebie bedzie tak samo.
    Pozdrawiam.
    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • pysiak122 08.12.08, 23:09
    Gratuluje!ja tez stracilam kochana corcie,mialam bezwodzie
    [dowiedzialam sie o tym w 20tgc.] nic nie dalo sie zrobic bo
    dzidzius nie mial nerek i pecherza moczowego,a mimo to nie usunelam
    ciazy i dotrwalam do 38tgc.corcia zyla dwie godziny.wierze ze nasz
    aniolek czuwa nad nami i dzieki niej mamy teraz zdrowa coreczke.Nie
    poddawaj sie mysl pozytywnie a napewno bedzie wszystko
    dobrze.pozdrawiam
  • arogancja72 10.12.08, 12:01
    Trzymaj się dziewczyno. Na pewno Ci się uda. Głowa do góry.
  • karolina-1977 11.12.08, 15:43
    zy podałabyś mi swój prywatny e-mail. Mam do Ciebie kilka pytań.Pisz
    na adres karolina-1977@gazeta.pl
  • patrice7 12.12.08, 09:31
    Przeczytałam Twoją historię i jestem pod ogromnym wrazeniem jaka dzielna kobieta
    jestes!!
    Pomimo dramatu , cudowny spokoj wyplywa z postow.
    Trzymam kciuki i jestem przekonana ,ze za 9 mies. bedziesz tulic swoej malenstwo.

    --
    Wybacz za literówki, ale to z emocji... big_grin
    Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć
    przeciwko niemu w dniu jutrzejszym. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany
    poglądów, bez podawania przyczyny wink
  • asiaiwona_1 12.12.08, 09:47
    Dzięki. Nikt mi jeszcze nie powiedział o tym spokoju... Ale to co
    teraz przeżywam i pewnie do końca ciąży tak będzie, to naprawdę
    jeden wielki stres, ale tez i radość z każdego kolejnego dnia ciąży.
    No i jeszcze się okazało, że termin mam na 5 sierpnia, a dzień
    wcześniej będziemy mieć rocznicę ślubu. Gdyby wszystko się udało tym
    razem to byłby najpiękniejszy prezent jaki moglibysmy sobie nawzajem
    dać.
    Jeszcze raz dzięki za słowa otuchy smile
    --
    Michałkowi
    Aniołek
    Moja historia
  • arogancja72 12.12.08, 10:24
    Jestem pewna, że teraz wszystko pójdzie ok. Zbyt wiele przeszłaś jak na jedną
    osobę. Bądź dobrej myśli i czekaj na dzieciątko. Będziecie mieli piękny prezent
    na rocznicę ślubu.
  • pinius2003 14.12.08, 11:30
    życzę powodzenia
    bądż dobrej myśli

    zastanów się tylko nad karową.Moja bratowa dwa razy rodziła dzieci przedwcześnie 1 syna na karowej,ale nie była zadowolona synek ważył 1450 i z leczeniem przenieśli się do IMiD.2 SYNKA URODZIŁA JUŻ WŁAŚNIE TAM T.Z.N.w IMiDa maluszek ważyl tylko 650 g.Dzieci są już zdrowe .
    jescze raz powodzenia
  • monikaps 25.12.08, 21:11
    Ściskam mocno i gorąco życzę, żeby tym razem wszystko było dobrze.
    Moja przyjaciółka pare lat temu straciła synka po 13 dniach. Teraz ma wspaniałą córkę i planują kolejne. Ja chyba w podobnej sytuacji wybrałabym IMiDz na Kasprzaka. Sama widziałam tam półkilowe maleństwa, które potem miały się dobrze.
    Dbaj o siebie i maleństwo smile))

    --
    Monika z Ewunią i Wojtkiem
    Ewunia ma dziś:
    Wojtuś ma dziś:
  • osmanthus 26.12.08, 09:46
    Zainteresowanym podrzucam strone (po angielsku)poswiecona wylacznie
    PROM (przewczesne pekniecie worka owodni)

    www.kanalen.org/prom/stories.php?list=story&w=22
    W tabeli podane jest w ktorym momencie ciazy pekla owodnia oraz
    kiedy nastapil porod.
    Kolor zielony oznacza przypadki, w ktorych dzieci przezyly.
    Czarny - ciaze mnogie.
    Niebieski (i tych jest niestety wiekszosc)- dziecko nie przezylo.
  • szafirowa_noc 11.01.09, 12:17
    podziwiam twój hart ducha, to jest najtrudniejszy chyba kawałek do pokonania,
    kiedy jeszcze się nosi dziecko, a nad głową wisi coś tak okropnego. ja z kolei o
    tym ,że moje pierwsze dziecko nie przeżyje, dowiedziałam się w ostatniej chwili
    i chociaż miało straszną przypadłość, to urodziło sie bardzo silne, pełne woli
    walki o życie, i pomimo że lekarze mówili, niech się pani już pożegna teraz , bo
    nie wiadomo co będzie jak pojedzie pani do pokoju, to maleństwo żyło, i tyło na
    karmieniu na sondzie jeszcze 2 tygodnie. wiem co to znaczy siedzieć przy
    inkubatorze, i widziałam tam takie drobinki, że nie dałabym im 50%szans na
    przeżycie, a jednak te dzieci tam żyły , i rozwijały się dobrze, widziałam
    ojców, którzy przywozili mleko w butelce od mamy ściagnięte, widziałam też same
    mamy, trzeba być bardzo silnym i mieć w sobie wolę bycia z tym dzieckiem i
    koniec, napisz za jakiś czas jak z tymi wodami, i czy dzieciątko ok. pozdrawiam
    i bądżcie silni , dziewczyno, to bardzo trudna próba dla was, szczególnie dla
    męża, który jak rozumiem został w domu z maluszkami i swoimi myślami. mój facet
    wtedy przeżywał to jakoś do środka, i dopiero ordynatorka na oiomie zwróciła mi
    uwagę, że szybko muszę coś z tym robić, bo to dla niego też jest straszne.
    trzeba być silnym.
  • asiaiwona_1 11.01.09, 13:54
    Oj, chyba nie przeczytałaś dokładnie... Mam 6-cio letnią córeczkę i
    to z nią mąż został sam w domu na 2 miesiące.
    A jeśli chodzi o te wody - urodziłam w 32tc. Synek żył jeden dzień.
    28 czerwca poszedł do nieba do innych aniołków. Teraz znowu jestem w
    ciąży i jest to chyba najbardziej nerwowe 9 miesięcy mojego życia...
    --
    Michałkowi
    Aniołek
    Moja historia
  • a-n-i-k-a 11.01.09, 15:36
    Dopiero teraz przeczytalam Twoja historie. Wspolczuje bardzo straty Michalka,
    dzielnie walczyłaś.
    Ja sama tez wierze w to, ze nic dwa razy sie nie zdarza i ze kazda ciąża jest
    inna. Osobiscie bardzo na to licze i tego tez zycze Tobie.
    Niepokoj i stres beda na pewno towarzyszyly Ci cala ciąże, ale mocno wierze, ze
    wszystko tym razem szczesliwie sie zakonczy! Trzymam za Was mocno zacisniete
    kciuki i ściskam smile.
    Pzdr.
    Anika

    --
    http://lilypie.com/pic/090111/m10e.jpghttp://b3.lilypie.com/J7Hhp1/.pnghttp://bd.lilypie.com/eBvop1/.png
  • szafirowa_noc 11.01.09, 19:18
    dopiero teraz zajarzyłam, o kim to, ten link, aniołek. mocno cię pozdrawiam,
    wiem że zapewne nie zapomniałaś ani chwili z tego króciutkiego czasu jaki ci
    dano. zdążyłaś go zobaczyć i w ogóle? jeden dzień, mój Boże, to tak mało, ja
    miałam 2 tygodnie na nacieszenie się, a i to było mi mało, co dopiero ty... wiem
    ze to strasznie boli, kiedy zobaczyłam te świeczki internetowe, to dotarło do
    mnie ze mnóstwo dziewczyn przeżyło takie tragedie. bezpośrednio w moim
    otoczeniu, nie ma takich dziewczyn, ale w takich miejscach dociera świadomość,
    ze wielu płakało tak jak ja nocami w poduszki i patrzac w gwiazdy też pewnie
    wielu ludzi myślami jest z takim maleństwem. ciesz się tą ciążą, nie denerwuj,
    bo szkoda zdrowia i tego dziecka! na szczescie masz męża, a to jest ogromne
    wsparcie na co dzień, nawet jeśli chodzi o potrzymanie za rękę czy wyręczenie w
    jednej czynnosci domowej. ;D zobaczysz bedzie dobrze, tylko sie nie denerwuj.
  • asiaiwona_1 11.01.09, 19:28
    Dzięki za miłe słowa smile Moja córka też bardzo to wszystko przeżywa. Ostatnio jak
    strasznie mocno wymiotowałam (to u mnie standard na początku każdej ciąży) to
    powiedziała, że ona wie, że ten dzidziuś też umrze bo ja tak bardzo wymiotuję
    jak wtedy. Ryczeć mi się chciało jak to usłyszałam... Ale muszę być silna i
    chociaż przed córką udawać, że wszystko jest ok, że się nie martwię.
    Michałek żył 22 godziny i 15 minut. Ponieważ miałam cesarkę to nie mogłam być z
    nim cały czas. Raz widziałam go w nocy, jak pielęgniarki po mnie przyszły i
    powiedziały, że jego stan jest krytyczny. Siedziałam u niego może pół godziny.
    Ale ponieważ zemdlałam to musiałam wrócić na salę pooperacyjną. Ale wtedy jak u
    niego byłam i mówiłam do niego i trzymałam go za rączkę to lekarki mówiły, że
    jego stan trochę się polepszył. Potem pielęgniarki przyszły po mnie rano mówiąc,
    że on właściwie już umiera. Poszliśmy z mężem do niego i po ok. 45 minutach
    zobaczyliśmy, że umiera...
    Tak czasami sobie myślę, że gdybym wtedy w nocy nie zemdlała i była przy nim
    cały czas to może on by przeżył... Tyle się mówi o zbawiennej obecności rodzica
    przy dziecku. Niestety nigdy się nie dowiem co by było gdybym jednak była z nim
    cały czas...
    --
    Michałkowi
    Aniołek
    Moja historia
  • agatracz1978 13.01.09, 20:03
    życzę Ci żeby nie opuszczała Cię nadzieja i wiara, że tym razem będzie wszystko ok
    dużo spokoju, pozdrawiam
  • zoria_polunocznaja 14.01.09, 13:13
    asiaiwona...przeczytałam Twoją historię, bardzo bardzo współczuję Ci przeżycia osobistej tragedii. Trzymam za Ciebie kciuki, zobaczysz, że oprócz solidnej porcji nerwów wszystko będzie dobrze. Strata dziecka to koszmar, którego nikt nie powinien przechodzić. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i proszę, trzymaj się!
    --
    Złotka, a za mną już...
    Czekamy...kto tam mieszka?
    http://bd.lilypie.com/DfcLp1.png
  • kt-km 21.01.09, 12:57
    Podziwiam Cię. Jesteś bardzo dzielna. Sama jestem mamą i mogę sobie
    tylko wyobrazić jaki koszmar masz za sobą. Cieszę się, że jesteś
    znów w ciąży. Trzymam za Ciebie kciuki i ufam, że tym razem będzie
    wszystko OK, urodzisz ślicznego, zdrowego dzidzusia. Życzę dużo
    optymizmu i zdrówka.
  • bajkonur 01.08.13, 00:07
    Asiaiwona... dopiero teraz to wszystko przeczytałam.
    Napisz proszę zakończenie tej historii. Głęboko wierzę, że dobre, bo tak dzielna i dobra osoba, jak Ty zasługuje na takie. Napisz proszę, że masz już co najmniej dwoje zdrowych kochanych dzieci i jesteś szczęśliwa...

    Ściskam Cię bardzo mocno
    Bajka
  • teritom 17.01.09, 20:54
    Właśnie przeczytałam Twoją historię - łza mi się w oku zakręciła. Ja poroniłam pierwszą ciążę w 8 tyg. i wtedy myślałam, że spotkała mnie największa tragedia w życiu. Trzymam mocno za Ciebie kciuki asiu, bądź dzielna. Pozdrawiam.
    --
    Szczęśliwa mama Pawełka (13.11.2007)
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,teritom.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka