Dodaj do ulubionych

Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Jezus)

22.08.08, 10:03
Dziewczyny - pogrzebałam trochę na forum i znalazłam sporo sprzecznych
informacji. Większość z dosyć starą datą więc postanowiłam założyć świeży wątek.
Proszę o opinię dziewczyny które rodziły tam w miarę niedawno. Wyczytałam na
stronach szpitala że można sobie zapłacić za salę poporodową z podwyższonym
standardem - czy ktoś wie ile to kosztuje?

Na forum przeczytałam coś okropnego - że po porodzie pacjentki bywają
wystawione na korytarz (???) co jest dla mnie nie do pomyślenia sad Naczytałam
się też o chamstwie położnych i lekarzy - z jednej strony a z drugiej o tym że
było ok i położne były dobre. Czy prawdą jest to że w tym szpitalu liczy się
tylko dziecko a "matka może nawet zdechnąć" (cytat z forum)

Przyznam się że jestem mocno wrażliwa i strasznie się boję chamskiego będę
karmić dziecka (za radą lekarza prowadzącego leczenie boreliozy) Ale wiem że
borelioza jest mało znaną chorobą, boję się że położne będą robić problemy z
karmieniem butelką...

Prowadzi mnie teraz lekarka z tego szpitala - ale miałam dopiero jedną wizytę
i jeszcze może ze dwie przede mną (termin mam na 16 października) Zamierzam
zapłacić za położną którą mi pani dr poleci (przygotowaną do porodu nie na
leżąco bo nie chcę na leżąco za nic na świecie)

Napiszcie mi o swoich doświadczeniach. Czy ktoś wie czy opłacenie pokoju i
położnej wystarczy żeby nie wystawiono mnie na korytarz lub nie zostawiono
samej sobie z dzieckiem?

Będę wdzięczna za opinie smile
--
"Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
niemożliwe"
Obserwuj wątek
    • karolina10000 Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 22.08.08, 10:10
      Nieiwele pomogę, po rodziłam w innych szpitalach.

      Ale co do jednego Ci poradzę:weź swoją butelkę i mleko.(ja wybrałam
      bebilon comfort, super)W polskich szpitalach z dokarmianiem jest z
      reguły problem i dodatkowy stres.Jak ja rodziłam w połowie lipca 2
      dziecko)dzieciaczki wyły z głodu, ale położne dokarmiały tylko w
      skrajnych przypadkach i to łaską i obrażającym komentarzem, więc ja
      po takich przejściach z córką, za drugim razem byłam już mądrzejsza.

      Pozdrawiam
      • zonka77 Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 22.08.08, 10:14
        Zamierzam jak najbardziej wziąć ze sobą wszystko do karmienia, mleko mam
        wybrane, martwię się właśnie że będą mi robić problemy z używaniem własnego
        "sprzętu" i że będę narażona na niemiłe komentarze.
        Pierwsze dziecko rodziłam w Krakowie, miałam kłopoty z przystawianiem, mała nie
        bardzo chciała ssać. Pamiętam dosłownie terror, czułam się wyrodną matką - bo co
        ze mnie za matka która karmić nie potrafi nawet. Teraz jestem chyba trochę
        przewrażliwiona bo ogólnie źle wspominam poród i szpital w Krakowie i nie
        chciałabym przeżyć powtórki...
        --
        "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
        niemożliwe"
    • artdesign84 uciekaj stamtąd !! 22.08.08, 10:32
      na drugi raz wolę urodzić na ulicy niż tam.
      tak, ja 6 godzin leżałam na korytarzu z noworodkiem, bo czekałam aż
      się pokój zwolni
      za salę pojedyńczła płaciłam chyba 200 zł za dobę
      też nie karmiłam piersią wcale i dostałam leki na zatrzymanie
      laktacji
      jak chcesz coś jeszcze wiedzieć to pisz
      --
      Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
      • zonka77 Re: uciekaj stamtąd !! 22.08.08, 10:52
        artdesign84 - co do sali to ja z góry wiem że chcę zapłacić i mieć tą salę. Też
        już wygrzebałam info o cenie 200 zł za jedynkę i 15 za dwójkę - jestem w stanie
        płacić 200 zł - tylko martwi mnie to że jak rozumiem nie gwarantuje mi to że
        nie będę leżeć na korytarzu sad

        Ale leżenie na korytarzu było jedynym minusem że się tak zraziłaś? A jak poród,
        położna? Ja chcę rodzić na tym krzesełku - najchętniej szczerze mówiąc to
        chciałabym mieć możliwość wyboru pozycji w trakcie porodu - nie wiem jak będzie
        najwygodniej. Byle nie na leżąco.
        --
        "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
        niemożliwe"
          • milka2288 Re: oj źle napisałam 22.08.08, 11:23
            to zależy jak trafisz. Ja po raz drugi rodzić tam nie zamierzam, ale
            moja koleżanka była zadowolona z opieki. Jeśli będziesz po terminie
            i poród będa chcieli wywoływać (przebicie pęcherza, leżenie 18
            godzin, oxytocyna i w koncu z wielkiej łaski cc) to się na to nie
            zgódź a najlepiej jedz gdzieś indziej. Jeśli natomiast poród
            zapowiada ci się lekki to możesz zaryzykować.
            Sam oddział poporodowy na I piętrze jest bardzo ładny i odnowiony,
            natomiast ja neistety nie dostąpiłam przyjemności tam leżenia bo
            miałam problemy zdrowotne i dwa tygodnie przeleżałam na parterze
            który jest obskórny i nigdy chyba nie był odnawiany (za wyjątkiem
            pokoju położnych).
            • ela82 Re: oj źle napisałam 22.08.08, 13:04
              Ja tam rodzilam jakis czas temu i nie bylo tak zle. To byl moj drugi
              porod w tym szpitalu, wybralam go calkiem swiadomie. Fakt, pieknie
              to tam nie jest moze, ale powiem szczerze, ze mi bylo to obojetne.
              Lekarza chamskiego nie spotkalam - lekarki tak, zwlaszcza jedna, ale
              to na patologii ciazy mialo miejsce. Polozne byly w wiekszosci
              sympatyczne, moze jedna malo uprzejma byla. Najbardziej wnerwialo
              mnie podejscie pileegniarek z oddzialu noworodkow, ale to tez mozna
              przezyc jakos.
              JEzeli jeszcze raz bede rodzic, to tez tam.
              --
              Kochaj mnie
        • artdesign84 Re: uciekaj stamtąd !! 22.08.08, 15:17
          Sali możesz nie dostać, jeżeli wszystkie będą zajęte to poprostu
          trafisz na ogólną.
          Nie, to mnie akurat w ogóle nie zraziło (leżenie na korytarzu)
          Położna i lekarz masakra - w ogóle nie szanowali mnie jako
          człowieka. Podając coś do kroplówki na moje pytanie co to jest
          odpowiadali że i tak się na tym nie znam, więc co za różnica jak to
          sie nazywa. Studenci byli cały czas (wykonywali też badanie bardzo
          boleśnie i nie umiejętnie)
          Jak w trakcie masażu szyjki płakałam z bólu to lekarz kazał mi się
          zamkinąć bo studenci nie słyszą co on im tłumaczy
          Jak się spytałam o ochronę krocza (rodziłam wcześniaka, więc był
          mały) to powiedzieli że nie mają czasu na taką zabawę.
          Kazali mi cały czas leżeć na łóżku, nawet do łazienki mnie nie
          puści, mąż mi musiał oczyszczać basen.
          Rodziłam prawie 29 godzin, więc poznałam kikla zmian położnych i co
          jedna to gorsza.
          Na zzo musiałam czekać ponad 2 godziny, bo lekarz miał przerwę na
          obiad (zapłaciłam za to 600 zł)
          Nikt mi nie mówił o postępie porodu, o tym co będzie robił (trochę
          się zdziwiłam jak podszedł lekarz z wielkimi szczypcami i nie
          powiedział że będzie przebijał pęcherz płodowy)
          --
          Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
            • zonka77 Re: artdesign 22.08.08, 21:14
              ojej sad niefajnie....
              Sama już nie wiem, jedne dziewczyny opisują horror - inne piszą że było super.
              Ale po tym Twoim opisie zaczynam mieć wielkie wątpliwości sad
              --
              "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
              niemożliwe"
          • zonka77 Re: uciekaj stamtąd !! 22.08.08, 21:15
            no i z tymi studentami to nieciekawie a już w kilku wątkach czytałam o tym.
            --
            "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
            niemożliwe"
          • kamelia04.08.2007 artdesign 26.08.08, 11:32
            kurcze, włosy mi dęba stanęły. Po tym opisie doszłam do wniosku, ze
            doroczne przedwielkanocne zarzynanie zwierzat na wsi jest duzo
            bardziej humanitarne niz traktowanie kobiet w rzeczonym szpitalu.

            W tych okolicznościach, preferowanie przez ciebie rodzenia na ulicy,
            w samochodzie itp. jest jak najbardziej zrozumiałe, bo komfort
            rodzenia duzo wiekszy niz w owym szpitalu.
            • artdesign84 Re: artdesign 26.08.08, 11:52
              dokładnie tak ...
              po tym porodzie mam wielką traumę i przez to nie planuję kolejnego
              dziecka
              jednak jak mi za kilka lat przejdzie i zajdę w ciążę to na pewno tam
              nie pójdę (a jak nie będzie miejsc w innych szpitalach w wawie to
              karzę mężowi wieść się gdzie inedziej - Radom, Otwocko, cokolwiek..)
              --
              Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
              • kamelia04.08.2007 Re: artdesign 26.08.08, 12:20
                moja matka rodziła mnie przez 29 godz na szaserów. Podobno najlepszy
                szpital wtedy w w-wie, same ochy i achy, a człowiek byl młody,
                niedoświadczony i głupi.
                Sposób, w jaki ja potraktowano był duzo razy gorszy niz procedura
                swinobicia przed wielkanoca, do tego arogancki personel. Ja sie omal
                nie udusiłam (byłam fioletowa) a we wczesnym dziecinstwie wykryto mi
                dużą wade wzroku na skutek uszkodzenia przy porodze. Wade wzroku
                nadal mam i tak mi juz zostanie.

                Po tym miała taka traume, urodziła jednak za kilka lat mojego brata.
                Druga ciaża zbiegła sie to mniej wiecej w czasie z wykryciem tej
                wady wzroku u mnie, wyobraź sobie sytuacje, diagnozuja chorobe u
                twojego dziecka, trzeba usiąśc, żeby sie nie przewrócic.
                Róznica miedzy pierwszym a drugim porodem była taka, ze w innym
                szpitalu (majacym opinie fabryki dzieci), ale juz na innych
                warunkach - nie szczedząc pieniędzy dla lekarza prowadzacego.
                Okazało sie, że personel może byc miły i profesjonalny.

                Teraz jest w stanie wyłozyc duze pieniadze na to, by jej córka
                (czyli ja) i synowa rodziły w godnych warunkach, nie cierpiały
                niepotrzebnie i by nie ryzykowac zdrowiem/zyciem dziecka.

                Mysle, że z czasem ci jakos przejdzie, to wybierzesz inne miejsce,
                inny personel i za inne pieniadze.
                • artdesign84 Re: artdesign 26.08.08, 18:09
                  dokładnie masz rację..
                  następny poród jak będzie to tylko z moją lekarką (wiem że jest
                  możliwość umówienia się z nią na poród). A że z wykształcenia jest
                  też położną to mam nadzieje że obędzie się bez zbędych 10 osób
                  gapiących mi się w krocze.
                  MAm nadzieję że Twój poród będzie przebiegał prawidłowo i nie
                  będziesz miała takich wspomnień jak Twoja mama.
                  --
                  Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
    • mama2be Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 22.08.08, 23:30
      ja miałam tam cc i wspomnienia całkiem przyjemne. nic zlego mnie tam
      nie spotkało.
      Ale w trakcie ciąży 2 razy leżałam na porodówce ( szczęśliwie
      wygasili skurcze) i wiem jedno: o tym jak rodzisz, w jakiej pozycji
      itp. decyduje personel a nie ty. ZAWSZE!!! Urok watpliwy szpitala
      akademickiego...
      Więc jeśli chcesz przezyć ten poród "po swojemu"to omijaj ten
      szpital z daleka!
      Gdybym miała rodzić siłami natury to NIGDY tam. Wiedziałam że mnie
      pokroją więc było mi wszystko jedno gdzie. A zrobili to fachowo!
      • asienka27wawa kilka pytań o ten szpital 25.08.08, 17:27
        witajcie
        dopisuje sie do watku z kilkoma pytaniami
        -ile kosztuje znieczulnie ZZO?
        -czy nie ma problemu by je dostac?(problem z anestezjologiem...)
        -ile mają sal do porodów rodzinnych?
        -czy pobierają opłaty za takie porody?
        -co potrzebuje dla siebie i dziecka do szpitala a co ewentualnie zapewniają?
        -czy zapewniają coś do porodu dla meża?(pytam ,bo w niektórych szpitalach
        podobno trzeba miec cos swojego)

        bede wdzieczna za odpowiedzi
        pozdrawiam
        • artdesign84 Re: kilka pytań o ten szpital 25.08.08, 19:44
          1.ile kosztuje znieczulnie ZZO
          600 zł
          2.czy nie ma problemu by je dostac?(problem z anestezjologiem...)
          jest problem - jak jest zajęty przy cc albo ma przerwę to musisz
          sobie poczekac (ja czekałam kilka godzin)
          3.ile mają sal do porodów rodzinnych?
          3, ale nie są osobne. to są takie przestrzenie oddzoelone ścianką ok
          2 metrową żeby nie widzieć jak inna rodzi - słychać za to wszystko
          4. czy pobierają opłaty za takie porody
          nie
          5.co potrzebuje dla siebie i dziecka do szpitala a co ewentualnie
          zapewniają
          wszystko musisz wziąść - łącznie ze sztućcami i szklanką na herbatę
          6. czy zapewniają coś do porodu dla meża
          tak, na miejscu musi kupić takie niebieskie ubranko i ochraniacze na
          buty

          pozdrawiam
          --
          Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
          • milka2288 Re: kilka pytań o ten szpital 26.08.08, 12:07
            jak już pisałam wcześniej po porodzie cc w tym szpitalu dostałam
            wysokiej gorączki, już w pierwszej dobie, ale nikt się tym nie
            zainteresował. Dopiero w drugiej dobie trafiłam na lepszą położną
            która zmierzyła mi temperaturę (39,5) i zaalarmowała lekarzy. Jakoś
            przed porodem nikogo nie zainteresowało że mam bakterię coli w
            szyjce choć kilkakrotnie to mówiłam i było napisane w karcie ciąży.
            POdczas cięcia doszło do zakażenia krwi tą bakterią i miałam coś w
            rodzaju posocznicy lub inaczej - sepsy. Po alarmie położnej, podano
            mi na ślepo antybiotyk który nie zadziałał, w tym samym czasie
            zrobiono mi posiew krwi i chyba dopiero w trzeciej dobie dostałam
            dwa inne antybiotyki które wyszły na antybiogramie. Przez wydaje mi
            się niedopatrzenie, gdyż mogli mi od razu pobrać krew do badania
            skoro wiedzieli a przynajmniej powinni wiedzieć o tej bakterii,
            przez to narazili moje życie i zdrowie, nie mówiąc o tym że
            spędziłam z dzieckiem 2 tyg w szpitalu na parterze gdzie diabeł mówi
            dobranoc (kto tam nie był nie ma czego żałować), nie mogłam karmić z
            uwagi na te antybiotyki, miałam deprechę i dziękować Bogu że z tego
            jakoś wyszłam.
            Ktoś jeszcze ma ochotę tam rodzić?
            • bonnie75 Re: kilka pytań o ten szpital 26.08.08, 14:42
              Rodzilam na Karowej (choc mialam na Starynkiewicza, niestety odkazali wtedy
              szpital) - i abstrahujac od tego, ze mam dosc wysoki prog bolu i rodzilam
              stosunkowo krotko i bez komplikacji czy myslicie, ze wlasnie na tej oslawionej
              Karowej pozwola Wam rodzic na stojaco i nie natna wam krocza? A guzik prawda!
              Wszystko zalezy od personelu, a wszedzie trafia sie niezadowolone zolzy polozne,
              ktorym rodzaca osmielila sie zaklocic cisze nocna i ktore za wszelka cene beda
              staraly sie "umilic" Wam te jakby nie bylo ciezkie chwile (mnie ciachneli bez
              pytania i nie w skurczu i nie zapomne tego uczucia nigdy!).
              Taki oto przyklad:
              ja - Karowa - neutralne wrazenia (po porodzie pies z kulawa noga mna sie nie
              zainteresowal, choc lezalam na porodowce od wczesnego poranka do 16 po poludniu)
              kolezanka - Zelazna - twierdzi, ze masakra, niekompetencja, zero fachowosci,
              niechlujstwo i nigdy wiecej
              druga kolezanka - Starynkiewicza - bardzo sobie chwalila, nawet tych
              znienawidzonych studentow, ktorzy biegali kolo niej i starali sie ulzyc we wszystkim

              Tak wiec powtorze raz jeszcze - wszystko zalezy od tego jak sie trafi!!!
              --
              ADAŚ
              BĄBELEK
                • zonka77 Re: kilka pytań o ten szpital 26.08.08, 15:48
                  a gdzie milka będziesz rodzić?
                  Ja chcę zapłacić za położną, za salę, za znieczulenie - za wszystko co potrzeba
                  byleby mieć jak najlepiej. Za pierwszym razem zdałam się na szczęście - albo
                  raczej nie przygotowałam się na nic i własnie nie chcę drugi raz przechodzić
                  koszmaru.

                  Co do położnej to rozumiem że skoro zapłacę i będę rozmawiać z nią wcześniej to
                  się dogadamy i będę mieć taką opiekę jaką będę chciała (ochrona krocza i poród
                  nie na leżąco - to już wiem że jest możliwe z tą położną)

                  Trochę mnie przerażają trzy sprawy:
                  1.To że salki porodowe nie są oddzielone od siebie zupełnie i będę słyszeć co
                  się dzieje obok
                  2.Studenci - przy pierwszej ciąży przezyłam badanie na oczach 20 studentów,
                  badał mnie wstrętny ordynator, potraktował jak kawał mięsa, gapił mi się między
                  nogi tłum ludzi a w oczy świeciła wielka lampa. Wstrętne przeżycie, zero
                  intymności a zostałam wzięta z zaskoczenia i nie poinformowana ani o tym co się
                  będzie działo ani nie zapytana o zgodę.

                  3. Że może nie byc miejsca w płatnych salkach poporodowych i mogę trafić na
                  korytarz.

                  Oj, muszę się mocno zastanowić gdzie iść sad


                  --
                  "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
                  niemożliwe"
    • madame_edith Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 26.08.08, 15:46
      Rodziłam 3 lata temu, więc relacja mało aktualna, ale:
      - jakiś czas po porodzie leży się "na obserwacji" na korytarzu vis a
      vis wejścia na oddział
      - przez cały poród leży się na lewym boku przypiętym pod ktg
      - jeśli nie ma z Tobą osoby towarzyszącej to nikt do rodzącej nie
      zagląda (do nas wchodzili tylko jak chłop po kogoś poszedł)
      - nacięcie następuje bez uprzedzenia i w momencie dowolnym
      - dziecko ze mnie wypchnął lekarz kładąc mi się na brzuchu
      - od momentu wejścia na oddział podłączona oksytocyna niezależnie od
      tego czy poród postępuje sam z siebie czy nie
      - położna na moją prośbę o znieczulenie stwierdziła, żeby jej tu nie
      jęczeć, bo ona tego od 20 lat słucha i jej to nie wzrusza

      Ale były i milsze osoby, tylko niestety w mniejszości.
      Ja w każdym razie nigdy więcej tam i w ogóle bez umówionej położnej
      boję się teraz rodzić gdziekolwiek.
      • zonka77 Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 26.08.08, 15:53
        co do leżenia to ja rozmawiałam już z lekarką, powiedziałam że rozpaczliwie nie
        chcę być zmuszana do leżenia i nie chcę mieć nacięcia jeśli to nie będzie
        konieczne. Przyznam że p. dr zrobiła nieco dziwną minę ale powiedziała że w
        takim razie poleci mi położną która spełni moje oczekiwania i że nie muszę na
        leżąco rodzić, mogę na krzesełku lub może inaczej - że to muszę sobie z położną
        ustalić.
        Więc rozumiem z tego że jeśli zapłacę i się umówię to mnie nie położą na siłę.

        Ja przy pierwszym porodzie miałam to samo co ty - nikogo nie znałam, z nikim się
        nie umawiałam. Nasłuchałam się obcesowych uwag, kazali mi leżeć, anestezjolog
        mnie olewała i też krytykowała za znieczulenie do zwykłego porodu itp. Za nic na
        świecie nie chcę drugi raz takiego porodu sad
        --
        "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
        niemożliwe"
        • madame_edith Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 26.08.08, 16:07
          Skoro masz zagwarantowaną fajną położną to w takim razie się nie
          zastanawiaj, szpital jak szpital, ważni są ludzie w końcu. Ja
          fatalnie wspominam właśnie ludzi (większość) i traktowanie. Leżenie
          na ogólnej sali, okropne jedzenie czy nawet ten korytarz mało mnie
          obeszły. Studentów nie wspominam źle, raczej to, że dla nich
          jedynych to nie była nuda i rutyna, więc byli sympatyczni. A jak już
          urodzisz w życzliwej atmosferze to daję Ci słowo, że poleżenie na
          korytarzu będzie Ci obojętne (zresztą może nie będziesz musiała na
          nic czekać).
          Powodzenia, ja mam dylemat nie mniejszy, bo nawet lekarza stałęgo
          nie mam (mój jest na urlopie naukowym i nie wiadomo kiedy wróci),
          więc nawet cienia pomysłu nie mam jaki szpital wybrać i położną.
          Osobiście bardzo mnie kusi wizja porodu do wody, ale chyba w samej
          Warszawie takich cudów nie ma, a szkoda. Pewnie ostatecznie
          zastosuję kryterium geograficzne i pójdę najbliżej domu wink
          • lilith76 Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 27.08.08, 10:28
            > Osobiście bardzo mnie kusi wizja porodu do wody, ale chyba w samej
            > Warszawie takich cudów nie ma, a szkoda. Pewnie ostatecznie
            > zastosuję kryterium geograficzne i pójdę najbliżej domu wink

            W szpitalu powiatowym w Wołominie (na pn-wsch od Wawy, 20-30 minut samochodem od granic miasta) są takie porody. Swego czasu zajął pierwsze miejsce w akcji RpL.

            --
            Pisząc pierwsze sto stron mogę jeść gó.., oglądać gó.., słuchać gówna, mówić gó.., być gównem, ale nie mogę czytać gówna. Zadie Smith
        • artdesign84 zonka77 26.08.08, 16:24
          A wzięłaś pod uwagę ze ta Twoja położna nie koniecznie będzie w
          Tobą?? Może być chora, mieć dyżur, być z inną rodzącą, która ją
          wcześniej wezwała itp itd
          Wiec jeżeli chcesz tam rodzić tylko z nią i masz takie warunki to
          sobie odpuść, bo wg mnie jest zbyt duże prawdopodobieństwo że jednak
          na nią nie trafisz i będziesz miała taką traumę jak ja i inne
          dziewczyny które tu piszą.
          --
          Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
          • zonka77 Re: zonka77 26.08.08, 16:27
            hmm. Nie wzięłam tego pod uwagę niestety
            --
            "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
            niemożliwe"
            • milka2288 Re: zonka77 26.08.08, 17:16
              zonka77 pytałaś gdzie w takim razie zamierzam rodzić..
              jeszcze do konca nie wiem, termin mam na marca, narazie rozglądam
              się za kompetentnym lekarzem (ginekolog-chirurg) pracującym na
              Karowej, Madalińskiego, Żelaznej. Mam zamiar już na pierwszej
              wizycie zapytać czy poprowadzi moją ciążę aż do chwili porodu i
              jeśli nie usłyszę jasnej odpowiedzi będę szukać dalej. Jeśli
              zadecyduje on o ewentualnym porodzie naturalnym, będę szukać
              położnej w tym samym szpitalu. Powiem tyle, nie będę szczędzić
              grosza na prywatne wizyty, choć gdybym miała dużo pieniędzy pewnie
              zdecydowałabym się rodzić w Damianie.
              Wiele z was porusza temat studentów, to akurat najmniejszy mankament
              szpitala na Starynkiewicza, choć okropne jest pokazywanie krocza
              szerszej publiczności, ale rodząca kobieta i intymność to dwie
              przeciwności.
              Dla mnie najgorsze było nie fatalna opieka poporodowa i warunki tam
              panujące, ale totalne olewanie podczas porodu ze strony położnych
              (przewinęło się 3 zmiany podczas mojego porodu) jak i lekarzy
              odwlekających decyzję o cc o dobrych parę godzin (w sumie rodziłam
              18 godzin.) Może gdybym miała znajomego lekarza bądź położną, do
              tego by nie doszło. Niestety byłam zieloną pierworódką a mój mąż też
              za wiele nie miał do gadania choć był cały czas przy mnie i prosił
              lekarzy o skrócenie mojej męki.
              Jeśli ktoś z Was ma do polecenia życzliwego lekarza z któregoś z
              warszawskich szpitali, to choć już o to prosiłam w innym poście i
              kilka koleżanek mi odpisało, pozwalam sobie i teraz prosić o namiary.
              • artdesign84 milka2288 26.08.08, 17:36
                ja mam genialną lekarkę. jak wrzucisz nazwisko w wyszukiwarkę na
                forum szpitale to się pokażą same pozytywne opinie. prowadziła moją
                ciążę do 7 miesiąca (później sama urodziła dziecko)
                pamięta pacjentki już po pierwszej wizycie, jak potrzebujesz to
                spędzasz u niej nawet godzinę na wizycie zadając pytania, ona nigdy
                nie pogania. można do niej dzwonić o kązdej porze dnia i nocy
                (przetestowałam) i też pomoże. jak było trzeba to w 5 minut
                załatwiła mi miejsce na KArowej na patologi i położne wiedząc ze
                jestem jaj pacjentką latały dookoła mnie jak szalone. Mojej
                kolażance pomogła w załatwieniu miejscu do porodu tam i trakcie jak
                rodziła kilka razy dzwoniła na porodówkę pytać się co i jak i
                przypominać że muszą sioę nią dobrze zająć (nie płaciła za poród ani
                grosza)
                --
                Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
                        • artdesign84 bonnie75 27.08.08, 01:51
                          proszę Ty napisz do mnie a ja Ci odpiszę bo nie wiem dlaczego ale
                          pokazuje sie błąd przy wysyłaniu wiadomości do Ciebie sad
                          --
                          Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
                          • asienka27wawa boje sie 27.08.08, 16:56
                            kurcze dziewczyny poczytałam sobie i mam pietra...
                            taka prawda...
                            tak już po trochu nastawiałam sie,ze tam uderze w godzinie zero mimo,iż nie
                            prowadze u nich ciaży jak i nie prowadze jej u lekarza ,który tam pracuje...
                            termin mam na 8 listopada i jest to moja druga ciaża.poród w roku 2000
                            zakończony cesarka,a wogóle to był koszmarny a cc oczywiscie nie planowane i
                            robione w ostatniej chwili na Karowej.

                            nie planuje miec położnej.jestem tylko zdecydowana na poród rodzinny i
                            ewentualne znioeczulenie ZZo gdybym "poczuła taką potrzebe"
                            przeraziłam sie,ze nie ma oddzielnych sal do porodów rodzinnych-wielka
                            szkoda!!!!a wogóle to już zgłupiałam!!!
                            • zonka77 Re: boje sie 27.08.08, 18:50
                              sale są niby oddzielne ale jak zrozumiałam ścianki nie są do sufitu więc
                              wszystko słychać. I to jest chyba coś co mnie najbardziej zniechęca. No naprawdę
                              słuchać jęków i krzyków innych rodzących to wątpliwa przyjemność uncertain
                              --
                              "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
                              niemożliwe"
                              • schaapje Re: boje sie 27.08.08, 22:05
                                rodzilam tam trzy lata temu
                                nie wszystko bylo tak, jak bym chciala, ale caly czas twierdze, ze
                                nie mam gwarancji, że gdzie indziej byloby lepiej. teraz tez bym
                                rodzila na Starynkiewicza, ale chyba nie zdąza sie otworzyc...

                                jak dla mnie scianki byly ok - dzieki nim porod rodzinny byl
                                bezplatny, a ze nie są to parawany, ani sciany z dykty, dawaly mi
                                poczucie odosobnienia.
                                i powiem Wam szczerze, ze bylam tak zajeta swoim porodem, że nie
                                mialam pojęcia, ze obok w ogole ktos rodzil (choc wiem, ze wszystkie
                                trzy sale byly zajete, a dziewczyna w jednej z nich o malo nie
                                zeszla z tego swiata z powodu krwotoku - w akcję ratowania wlaczyla
                                sie nawet moja 'prywatna' polozna)


                                --
                                Moja Glizdeczka (7.06.2005)

                                Moje Maleństwo ma już:
                                • milka2288 Re: boje sie 28.08.08, 09:25
                                  jak ktoś szybko rodzi to może i nie ma to znaczenia, ja rodziłam
                                  bardzo długo (od 8 do 23) i było mi bardzo przykro słuchać jak inne
                                  rodzą, dzieci kwilą a u mnie nic..
                                  • zonka77 Re: boje sie 28.08.08, 12:05
                                    Mnie nie chodzi o to że mi będzie przykro czy nie miło tylko mnie takie odgłosy
                                    po prostu przerażają. Będąc w ciąży byłam dwa razy w szpitalu, za każdym razem
                                    leżałam blisko porodówki, słyszałam dwa porody, jeden w dzień w miarę cichy a i
                                    tak byłam przerażona. Drugi w nocy - kobieta krzyczała potwornie a na koniec
                                    przywieźli ją do mnie całą zapłakaną bo był to wcześniak i nie przeżył. nie
                                    zapomnę tego, o mały włos nie uciekłam w nocy ze szpitala do domu. To dla mnie
                                    straszne słyszeć krzyki cierpiącej kobiety i wiedzieć że mnie za chwilę to samo
                                    czeka. Nie łudzę się że mi będą dawali ZZO do końca, w Polsce jest praktyka na
                                    sam poród zmniejszyć znieczulenie. Moim zdaniem to durnota bo przez to ja nie
                                    byłam w stanie urodzić samodzielnie ale tak jest. Wiem ze np w Stanach podaje
                                    się ZZO tak aby znieczulić wszystko od początku do końca, również pierworódkom i
                                    nie ma żadnego problemu. Moja koleżanka urodziła tam dwójkę dzieci bez
                                    najmniejszego bólu a tutaj przy trzecim była zaszokowana i nie mogła pojąć czemu
                                    u licha przestali ja na koniec znieczulać.
                                    --
                                    "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
                                    niemożliwe"
                                    • malutkabu Re: boje sie 28.08.08, 15:48
                                      lezalam tam 3 tygodnie w lipcu i jakpisalam wczesniej po porodzie sn
                                      wystawiają na 2 h na korytarz przy porodówce, potem trafiasz do
                                      sali.Przynajmniej tak jest na 1 pietrze.Odgłosy hehehe niestety
                                      wszystko słychać ale da sie do tego przyzwyczaić. Znieczulenie
                                      oczywiscie jak najbardziej, oczywiście jeśli twoj mąz, partner przed
                                      porodem poleci zapłaci za tą usługę...
                                      a cO do dzieci to opieka super, moj mały jest wczesniakiem i sporo
                                      czasu spędzilam na OIOMIE wiec wiem co mowie.... a co do dokarmiania
                                      nie ma najmniejszego problemu.. dają Bebiko w takich malych
                                      słoiczkach.

                                      pozdrawiam
                                      MB
                                      • artdesign84 Re: boje sie 28.08.08, 16:50
                                        to ja się nie zgodzę. moje dziecko też jest wcześniakiem, ale jego
                                        stan był na tyle dobry że był ze mną cały czas na mojej sali. mi
                                        dziecko doprowadzili do hiperbilirubiny (widzieli że bil. rośnie i
                                        już duuużo szybciej powinien znaleść się pod lampami, ale czekali
                                        nie wiem na co. Efektem tego jest to że musieliśmy po tym ciągle
                                        latać po lekarzach sprawdzać czy hiperbilirubina nie uszkodziła
                                        czegoś nieodwracalnie)
                                        Nie karmiłam piersią i dostałam leki na zatrzymanie laktacji, ale
                                        niektóre suki i tak nie chciały mi dawać mleczka dla synka i
                                        musiałam do pediartów chodzić zeby mi dali mleczko z patologi
                                        noworodka (synek jako wcześniak dostawał takie specjalne mleczko,
                                        które można kupić tylko na receptę, wiec nie mogłam mieć swojego
                                        mleczka i zawsze musiałam się o nie prosić - nie zawsze dostawałam)
                                        --
                                        Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
                                        • milka2288 Re: boje sie 28.08.08, 17:11
                                          ja przez dwa tygodnie też musiałam podawać małemu mleko modyfikowane
                                          bo miałam zakaz karmienia i prosząc dostawałam po jednej malutkiej
                                          buteleczce bebika, może inne dzieci piły malutko bo były tylko
                                          dopajane, ale jemu wystarczała taka na bardzo krótko i zawsze miałam
                                          problem chodzić i prosić o to mleko, szczególnie na noc miałam
                                          problem bo w nocy położne śpią (chrapanie słychać zza zamkniętych
                                          drzwi dyżurek), więc musiałam wieczorami błagać o większą ilość
                                          mleka.
                                          • malutkabu starynkiewicza 28.08.08, 17:51
                                            ja z tym nie mialam problemu bo mialam swój pokarm ,który
                                            odciągałam, nosiłam na OIOM gdzie podawano dziecku. Tam również mały
                                            byl naświetlany. Ale również na sali poporodowej lezały dzieciaczki
                                            pod lampami, bynajmniej tam gdzie leżałam dzieciątko prawie tydzień
                                            sie naświetlało a bilirubinę przychodzily panie mierzyć 2 razy
                                            dziennie.
                                            Jeśli chodzi o mleko o gdy mojemu malemu waga spadla ponizej 10%
                                            procent, po ważeniu połozna od razu przyniosła mi 2 słoiczki
                                            mleka.Nieskorzystalam bo mialam swojego "cyckowego" pod dostatkiem.
                                            Dziewczyny które leżały ze mną nie mialy problemu z mlekiem również
                                            moze ze względu na to ze my lezałysmy tam długo i poznałysmy
                                            wszystkie połozne.Z jedną tylko byl problem, nie pamietam jak sie
                                            nazywa, gruba o czarnych włosach z grzywką. Ta nie chciala dawać
                                            mleka nawet gdy ktos byl na liście od lekarzy do dokarmiania.Jak to
                                            zawsze ona powtarzala, że każda matka jest w stanie wykarmic swoje
                                            dziecko oi cięzko ją bylo przekonać.
                                          • misia_g Re: boje sie 15.09.08, 14:49
                                            To i tak miałaś fajnie, bo ja dostawałam po 30 ml, a jak poprosiłam o więcej,
                                            żeby co chwila do nich (położnych) nie chodzić (i przerywać im oglądanie
                                            telewizji, jedzenie ciasta i picie kawki), to usłyszałam od położnej ODDZIAŁOWEJ
                                            (która zresztą prowadzi w tym szpitalu szkołę roszenia - sic!): "Już i tak dużo
                                            pani wzięła"
                            • guska24 Re: Jestem zadowolona:-) 29.08.08, 09:50
                              Witajcie, ja rodziłam na Starynkiewicza 3 maja br. Trafiłam tam o 4
                              nad ranem, po zbadaniu mnie przez sympatyczną panią na IP zostałam
                              zaprowadzona na salę porodową, po 30 min otrzymałam znieczulenie
                              (miałam już odp rozwarcie), położna co chwilę zaglądała do mnie,
                              pytała jak się czuję, i badała. Na każde moje pytanie otrzymywałam
                              konkretną odpowiedź, o 10 na świat przyszedł mój synek, położne od
                              razu mi powiedziały wszytsko o jego zdrowiu, tata dostał synka w
                              wózeczku a ja w tym czasie miałam szyte krocze. Po porodzie 2
                              godziny leżałam na korytarzu, gdzie co chwila przychodziła położna
                              która się mną opiekowała w czasie porodu i sprawdzała, czy ze mną
                              wszystko ok (powiedziała mi nawet, że jest odpowiedzialna za moje
                              życie i musi wszystkiego dopilnować), potem fakt trafiłam na
                              ginekologię na 2p. z braku miejsc na noworodkach. Gdy potrzebowałam
                              pomocy korzystałam z dzwonka, zawsze przyszła jakaś położna, pomogła
                              przebrać małego lub wykąpać, nigdy nie zostałam źle potraktowana,
                              jestem wdzięczna wszystkim, którzy się mną i moim synkiem zajmowali
                              przez te 4 doby, i myślę, że jeśli kiedyś znów będę rodziła to
                              również w tym szpitalu!!! Oprócz zzo za nic nie płaciłam,
                              pozdrawiam, Aga
                              • milka2288 Re: Jestem zadowolona:-) 29.08.08, 10:39
                                to gratulacje. Jak pisałam, jak się nic nie dzieje to można
                                zaryzykować tam rodzić. Moja koleżanka która tam rodziła też złego
                                słowa nie da o tym szpitalu powiedzieć. Z tą różnicą że chodziła
                                prywatnie do lekarza ze starynkiewicza. No ale ja zdania nie zmienię.
                                • agulasek Re: Jestem zadowolona:-) 30.08.08, 10:25
                                  A co milka masz na myśli pisząc, że można zaryzykować, jak się nic
                                  nie dzieje. Ja rodziłam na Starynkiewicza, zaczęło się normalnie a
                                  skończyło nieplanowanym CC. Nie chcę Cię przekonywać, żebyś zmieniła
                                  zdanie, ale uważam, że nie ma szpitala o którym można mówić tylko w
                                  samych superlatywach, jak i takiego, który jest całkowicie zły.
                                  Wszystko to kwestia konkretnego przypadku. Ja byłam bardzo
                                  zadowolona z porodu na Starynkiewicza, ktoś inny nie i tak można by
                                  było licytować sie bez końca.
                • gabi359 Re: milka2288 10.10.08, 16:23
                  artdesign84 czy możesz podac mi również nazwisko Pani doktor na
                  maila gazetowego??
                  Obecnie jestem w 13 tdc i ciężko zastanawiam się nad zmianą lekarza,
                  lekarz prowadzący jest ze starynkiewicza i nieststy coraz bardziej
                  jestem załamana po wczytywaniu sie w Wasze opinie. Na pewno też będę
                  chciała wykupic sobie położną, pomimo tego iż nie jest to
                  najmniejszy koszt. Myśląc jednak o tym że to jest moja pierwsza
                  ciąża i pierwszy poród wolę wspominać go jako mniejsze zło niż zło
                  konieczne sad a powiem że panicznie sie go boję.
      • pajesia Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 05.10.08, 23:19
        madame_edith napisała:

        > Rodziłam 3 lata temu, więc relacja mało aktualna, ale:
        > - jakiś czas po porodzie leży się "na obserwacji" na korytarzu vis a
        > vis wejścia na oddział

        ja też rodziłam 3 lata temu tamże i z mojego punktu widzenia wyglądało to tak,
        że na korytarzu się lądowało jak szukali miejsca w salach (tzn kogo by tu
        wypisać) jak był tlok na oddziale. jak było pustawo, to po co zagracać korytarz?

        > - przez cały poród leży się na lewym boku przypiętym pod ktg

        mnie pozwolono leżeć tylko na plecach (rodziłam bliźniaki, więc brzuch miałam
        ciężki)... całe szczeście, że nie za długo, bo szykowana byłam na cc (ułożenie
        miednicowe obu płodów)
        co do stanowisk naprzeciw wejść gorsze jest chyba zabieranie dzieci w odwiedziny
        na taki oddział : przeganiałam parę razy zahipnotyzowane kilkulatki wgapiające
        się w rozchylone uda rodzących na sali porodowej - dzieci przyszły w odwiedziny
        do kogoś z sal "prywatnych" i znudzone wyszły sobie na spacer na korytarz.

        > - jeśli nie ma z Tobą osoby towarzyszącej to nikt do rodzącej nie
        > zagląda (do nas wchodzili tylko jak chłop po kogoś poszedł)
        tp prawda, że o wszystko trzeba prosić, najlepiej przez chłopa, bo inaczej
        traktowanym się jest jak coś bezmózgowego


        - położna na moją prośbę o znieczulenie stwierdziła, żeby jej tu nie
        > jęczeć, bo ona tego od 20 lat słucha i jej to nie wzrusza

        oj, położne są różne , naprawdę....

        >
        > Ale były i milsze osoby, tylko niestety w mniejszości.
        > Ja w każdym razie nigdy więcej tam i w ogóle bez umówionej położnej
        > boję się teraz rodzić gdziekolwiek.

        może i poszłabym tam rodzić raz jeszcze, ale... najpierw trzeba byc znowu w ciąży

        --
        ania
    • lemurka3 Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 03.09.08, 15:43
      Rodziłam 1,5 roku temu. Nie wszystko było tak jak sobie wymarzyłam,
      ale czułam się w tym szpitalu bezpieczna. Jest to super szpital pod
      względem opieki nad noworodkami, z matką już trochę gorzej. Nie wiem
      czy poziom opieki zależy od tego czy jesteś pacjentką "z ulicy" czy
      chodzisz na wizyty do lekarza pracujacego w szpitalu, moim lekarzem
      prowadzącym była lekarz z tego szpitala. Osobiście nie spotkałam sie
      z chamstwem, jeśli potrzebowałam pomocy zawsze ja otrzymywałam -
      wystarczyło najnormalniej poprosić. Neonatolodzy przemili,
      przejmowali sie dziećmi. Studenci super - chyba najmilsze osoby smile -
      bardzo pomocni przy porodzie, bo powiedzą cos miłego, za ręke
      potzrymają. Miałam położną z dyżuru - na szczescie zmieniły sie
      dyżury, bo groziło mi rodzenie z niezbyt miłą panią a po zmianie
      trafiłam na bardzo miłą panią Grażynę. Ponieważ rodziłam sama
      położna masowała mi plecy, pocieszała jak czekałam na odpowiednie do
      znieczulenia rozwarcie, trzymała za reke jak płakałam z bólu.
      Rzeczywiscie tna krocze rutynowo. To nie prawda ze rodzi sie tylko
      leżąc, bo mi pani Grażynka mówiła zebym sobie uklękła, połozyła sie
      inaczej, ukucneła, ale mi i tak najlepiej było leżąc. Dziecko szybko
      przystwioane jest do piersi. Niestety nie ma konsultanta
      laktacyjnego, ale połozne pomagały w problemach z karmieniem.
      Położna zadbała zebym miała salę po porodzie, ciagle do mnie
      przychodziła i pytała czy jest ok. Lekarz przy porodzie też był ok.
      Jedyne co mi sie najbardziej niepodobało to to że nie mozna pić
      podczas porodu i ze jest się podłączonym do ktg. Dodam jeszcze ze za
      położną nie płaciłam.
      Sle o podwyższonym standardzie polecam - ale 2 niej 1 bo jak
      wyjdziesz gdzieś na chwile to koleżanka z pokoju moze popatrzeć na
      dziecko no i jest raźniej.
      Mimo małych minusów polecam.
      --
      Antolocik
      • zonka77 Zdecydowałam się 12.09.08, 16:24
        rodzić na Starynkiewicza w końcu. Do porodu mam teoretycznie 5 tyg (o ile małe
        nie postanowi być w brzuszku krócej lub dłużej)
        Nie znalazłam żadnego szpitala w Warszawie o którym ktoś nie napisał by czegoś
        okropnego. Uważam że wszystko zależy od personelu - a ponieważ ja zdecydowałam
        się na prywatną położną to jestem dobrej myśli. Rozmawiałam już z nią, bardzo
        miła osoba, wyjaśniłyśmy sobie wszystko - czego oczekuję i jakie są możliwości.

        Jak będzie po wszystkim to zdam relację smile
        --
        "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
        niemożliwe"
            • zonka77 Re: Zdecydowałam się 13.09.08, 21:43
              wiesz co...mam nadzieję że będzie dobrze. W zadnym szpitalu nie mam 100%
              gwarancji...w Polsce jest tak jak jest. Pierwsze dziecko rodziłam w Krakowie na
              siemiradzkiego i uważam że to okropny szpital - poród był koszmarem powracającym
              przez lata. A znam osoby które tam miały świetne porody i chwalą ten szpital pod
              niebiosa. Ja miałam pecha i trafiłam na niefajną położną i wstrętną wielką panią
              anestezjolog. Dlatego teraz nie chcę być zdana na przypadek. Szpital
              odwiedziłam, zrobił na mnie dobre wrażenie, za wszystko co mogę zapłacę, nie idę
              w ciemno tym razem bo po pierwszym razie kiedy to byłam pełna ideałów (że nikomu
              płacić nie będę itp) teraz mam niestety ideały gdzieś (w tym temacie). Zresztą
              uważam że to uczciwe - chcę mieć prywatną specjalną opiekę to płacę, chcę mieć
              pokój o podwyższonym standarcie to płacę. tylko znieczulenie uważam ze powinno
              być za darmo bo to jest barbarzystwo żeby w dobie "postępu" i nowoczesnej
              medycyny uważać znieczulenie do porodu za coś "ekstra" Ale to nie wina szpitala
              czy położnej czy lekarza - tylko państwa i nfz-tu. Tego nie przeskoczę smile


              --
              "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
              niemożliwe"
              • artdesign84 Re: Zdecydowałam się 16.09.08, 00:33
                zonka77 napisała:

                > wiesz co...mam nadzieję że będzie dobrze. W zadnym szpitalu nie
                mam 100%
                > gwarancji...w Polsce jest tak jak jest. Pierwsze dziecko rodziłam
                w Krakowie na
                > siemiradzkiego i uważam że to okropny szpital - poród był
                koszmarem powracający
                > m
                > przez lata. A znam osoby które tam miały świetne porody i chwalą
                ten szpital po
                > d
                > niebiosa. Ja miałam pecha i trafiłam na niefajną położną i
                wstrętną wielką pani
                > ą
                > anestezjolog. Dlatego teraz nie chcę być zdana na przypadek.
                Szpital
                > odwiedziłam, zrobił na mnie dobre wrażenie, za wszystko co mogę
                zapłacę, nie id
                > ę
                > w ciemno tym razem bo po pierwszym razie kiedy to byłam pełna
                ideałów (że nikom
                > u
                > płacić nie będę itp) teraz mam niestety ideały gdzieś (w tym
                temacie). Zresztą
                > uważam że to uczciwe - chcę mieć prywatną specjalną opiekę to
                płacę, chcę mieć
                > pokój o podwyższonym standarcie to płacę. tylko znieczulenie
                uważam ze powinno
                > być za darmo bo to jest barbarzystwo żeby w dobie "postępu" i
                nowoczesnej
                > medycyny uważać znieczulenie do porodu za coś "ekstra" Ale to nie
                wina szpitala
                > czy położnej czy lekarza - tylko państwa i nfz-tu. Tego nie
                przeskoczę smile
                >
                >

                1. Twoja położna może nie móc sie Tobą zająć (choroba, dyżur, urlop
                itp)
                2. Sale VIP (jedno - dwu - osobowe) są w 99,9 % rezerwowane duuuużo
                wcześniej, np. przez dziewczyny z patologii ([piętro wyżej), które
                już mają umówioną na konkretny dzień cesarkę, albo poprzez
                znajomości (ja tak miałam)
                3. oj na znieczulenie to się możesz nie doczekać... to jeden z
                niewielu szpitali w Wawie z 3cim stopniem referencyjności, więc
                trafiaja tu często "nagłe przypadki" do cesarki i anestezjolog
                będzie przy nich, a nie przy Tobie, nawet jak zapłacisz sto razy
                więcej...

                --
                Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
                • zonka77 Re: Zdecydowałam się 16.09.08, 09:23
                  > 1. Twoja położna może nie móc sie Tobą zająć (choroba, dyżur, urlop
                  > itp)

                  No tylko w razie ew. choroby - inaczej się zajmie, zapewniła mnie, nawet urlop
                  odwołała bo miała gdzieś jechać w październiku ale powiedziała że to jest
                  ważniejsze (to dla niej też zarobek)

                  > 2. Sale VIP (jedno - dwu - osobowe) są w 99,9 % rezerwowane duuuużo
                  > wcześniej, np. przez dziewczyny z patologii ([piętro wyżej), które
                  > już mają umówioną na konkretny dzień cesarkę, albo poprzez
                  > znajomości (ja tak miałam)

                  wiesz co ja byłam w tym szpitalu już i wszystkie sale były wolne. Zresztą po
                  remoncie sale ogólne są tylko 3 osobowe więc da się przeżyć smile Łazienkę
                  oglądałam i jest ok. Salę będę miała "rezerwowaną" od chwili kiedy zadzwonię że
                  się zaczyna - ale nawet jak się nie uda lub będzie trzeba poczekać (jużnie na
                  korytarzu bo łóżka na korytarzu są zlikwidowane) to myślę że jednak jak będę już
                  "po" to nie będzie aż tak ważne.

                  > 3. oj na znieczulenie to się możesz nie doczekać... to jeden z
                  > niewielu szpitali w Wawie z 3cim stopniem referencyjności, więc
                  > trafiaja tu często "nagłe przypadki" do cesarki i anestezjolog
                  > będzie przy nich, a nie przy Tobie, nawet jak zapłacisz sto razy
                  > więcej...

                  No więc o tym rozmawiałam i z lekarzem i położną. Obie panie podkreślają że to
                  jest nieduży szpital, że są w Wawie wielkie szpitale nakręcone na "masową produkcje"
                  Zresztą - sama jestem chyba trochę trudniejszym przypadkiem, choruję na
                  boreliozę i nie mam 100% pewności czy dziecko jest zdrowe i nie będzie żadnych
                  problemów. A wiem że lekarze do dzieci tam są rewelacyjni.

                  Zobaczymy jak będzie. Po prostu przeczytałam masę wątków, zadałam dużo pytań i
                  na temat każdego szpitala w Wawie znajdzie się kilka osób które będą pisały że
                  jest koszmarnie. Jak pisałam - sama na temat pewnego Krakowskiego szpitala mam
                  jak najgorsze zdanie a czytam sporo że jest dużo zadowolonych z niego kobiet.
                  Oczywiście że może się zdarzyć że coś nie wyjdzie - i w tym i w innym szpitalu.
                  Tutaj przynajmniej znam lekarza i położną. I kilka osób które rodziły tam na
                  przestrzeni kilku lat ostatnich i jednak były bardzo zadowolone. M.in z lekarki
                  jak również z położnej i to bardzo.

                  Mam jeszcze 4 tyg więc myślę że czas najwyższy się zdecydować. Pewności nie mam
                  nigdzie więc wybieram to co chociaż trochę znam.

                  Z chęcią napiszę jak było - również jeśli się okaże że to był zły wybór.




                  --
                  "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
                  niemożliwe"
                  • zonka77 Re: Zdecydowałam się 16.09.08, 09:26
                    przy pierwszym porodzie otarłam się o cesarkę, nie mogłam sobie poradzić.
                    Położna o tym wie i sama mówiła że w razie czego sala do cesarki jest obok
                    porodówki - mam nadzieję oczywiście że sobie poradzę ale może się zdarzyć i tak
                    że sama będę "nagłym przypadkiem" (oby nie)
                    --
                    "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
                    niemożliwe"
                    • artdesign84 Re: Zdecydowałam się 16.09.08, 13:33
                      o doległość się nie martw smilejest naprawdę bliziutko i w ciągu 5
                      sekund są w stanie Cię przeweźć smile
                      Moja koleżanka nagle dostałakomplikacji (tętno spadło u synka) i
                      mówi że nawet nie wiedziała kiedy i jak i się obudziła już po CC,
                      tak szybko się ogarnęli, więc nawet nie zdążysz się zacząć bać smile
                      Ja Ci życzę powodzenia,będę z niecierpliwością czekała na Twoją
                      relację i mam nadzieję że z dzieckiem wszystko będzie dobrze.
                      Trzymaj się dzielnie i walcz o swoje jak będzie trzeba smile
                      --
                      Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar
    • frankie5 Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 06.10.08, 08:26
      Cześć dziewczyny,
      01.10.08 urodziłam na Starynkiewicza córeczkę. Był to mój drugi
      poród w tym szpitalu. Pierwszy (w 2005 roku) był długi i bolesny.
      Rodziłam ze znieczuleniem ale na fazę parcia nie chciano mi już
      podać drugiej dawki i przez dwie godziny parcia okropnie cierpiałam.
      Drugi poród trwał ok 2 godziny, dostałam znieczulenie i urodziłam
      BEZ BÓLU. Miałam dobrą położną (pryw.) p. Bogusię Herlinger.
      Serdecznie ją polecam. Teraz znieczulenie jest płatne (600 zł) ale
      chyba nie odmawiają już drugiej dawki na fazę parcia. W Szpitalu
      wszystkie osoby, które się mną zajmowały były sympatyczne. Po
      porodzie leżałam na ginekologii, ponieważ na porodówce nie było
      miejsc. Moje osobiste odczucia są takie, że ze znnieczuleniem i
      umówioną położną można urodzić "po ludzku"-)))
      serdecznie pozdrawiam-)
      • kocurek100 Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 07.10.08, 14:25
        Czesc Dziewczynysmile Ja rodzilam tam dwa razy. 29 sierpnia 2006
        urodzilam coreczke przez cc - polozenie miednicowe (termin
        nieplanowany). 29 kwietnia 2008 urodzilam synka silami natury.
        Obydwa porody odbyly sie w niesamowitej atmosferze! W trakce cc
        najpierw plakalam ze smiechu, bo personel bardzo dowcipny, potem ze
        wzruszeniasmile Porod silami natury wspominam super, polozne
        rewelacyjne! Znieczulenia nie mialam, bo w moim przypadku nie mozna
        bylo. Fakt po porodzie przez dwie godziny lezalam na korytarzu,
        polozna caly czas mnie odwiedzala i dogladalasmile Jak juz bylam na
        sali poporodowej przyszla po 'swojego synka', powiedziala, ze
        sprawie jej olbrzymia radosc jak bedzie mogla go ubrac!smile
        Uwazam, ze opieka pediatryczna powinna sie zmienic - w obydwu
        przypadkach chcialam zwiewac gdzie pieprz rosnie... Ale z tego co
        slysze od znajomych tak jest wszedzie.
        W marcu 2005 mialam poronienie, wiec parter tez mam zaliczony. Fakt
        rewelacyjnie nie wyglada ale opieka jaka mialam wynagrodzila mi
        'wystroj wnetrz'.
        --
        Dawid
        Julinka
        My
          • madeline28 Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 07.10.08, 20:29
            Ja rodziłam na Starynkiewicza pod koniec czerwca b.r. Wybrałam
            świadomie, tam chodziłam do szkoły rodzenia. Jak przyjechaliśmy
            Panie w rejestracji były pochłonięte rozmową i nie zwracały uwagi na
            mnie ani na męża. Jak już skończyły rozmowę to poinformowały mnie że
            nie ma miejsc i że powinnam rodzić tam gdzie mam swojego lekarza
            (moja lekarka aktualnie nie praktykowała w żadnym szpitalu). Chcieli
            mnie odesłać do Żyrardowa. Na szczęście w szkole rodzenia wbili nam
            do głowy żeby się nie spieszyć i przyjechać do szpitala jak skurcze
            będą co 5-10 minut. U mnie były już co 5 min. Tak czy inaczej jak
            przyjedziesz do szpitala to muszą cię zbadać. Po wejściu do gabinetu
            odeszły mi wody no i musieli przyjąć. Miałam szczęście bo mój poród
            trwał godzinę i bez komplikacji. Trafiłam na miła położną i lekarkę.
            Po 2h na korytarzu miejsce jakoś się znalazło, tyle że piętro niżej
            na innym oddziale. W sali do której trafiłam były 3 wolne łóżka,
            drugiego dnia już 4 wolne (bez komentarza). Ogólnie pobyt wspominam
            dobrze, fachowa obsługa pediatrów, niestety pielęgniarki raczej
            nieuprzejme i nie zadowolone z życia, o wszystko trzeba się bardzo
            prosić. Jednak kolejny raz nie chciałabym tam rodzić choć pewnie
            gdzie indziej mogłoby być gorzej...
            • a02091980 Re: Starynkiewicza Warszawa (szp im dzieciątka Je 21.10.08, 20:38
              zgadzam się z madeline. rodziłam 5.10. szpital wybrany ze względu na moją gin.
              Przyjechaliśmy około 5.00 więc najpierw trzeba było obudzić panią w rejestracji,
              potem czekaliśmy na pielęgniarkę która przyszła i zbadała mnie czy rodzę (nic od
              niej nie mogłam się dowiedzieć, była niemiła, pewnie też obudzona). poród
              wspominam dobrze ale tylko dzięki cudownej położnej pani Małgosi Rombel bez
              której bym sobie nie poradziła.
              W szpitalu brak pielęgniarki laktacyjnej co uważam za duży minus.
              Pielęgniarki opryskliwe i niezadowolone z życia (podczas mojego ponuty tam 5 dni
              spotkałam jedną, która interesowała się pacjentkami). Nikt nie przychodził aby
              zobaczyć czy wszystko w porządku, czy nie trzeba pomóc (raz w nocy poprosiłam o
              pomoc przy karmieniu bo nie mogłam dobudzić małego i pielęgniarka stwierdziła
              niech sobie śpi... a mały nie przybierał na wadze). Poza tym trzeba było łazić i
              się dopytywać o wyniki badań, właściwie o wszystko, nikt nic z siebie nie
              powie... Pediatrzy ok.
              swojego pobytu nie wspominam pozytywnie.
          • kocurek100 do wij-drewniak 10.10.08, 23:42
            Miedzy porodami byl odstep dokladnie 20stu miesiecy. Mialam do
            wyboru cc lub porod sn, wybralam sn z roznych wzgledow. Przede
            wszystkim dlatego, ze chcialam byc w dobrej formie dla pierwszego
            dziecka (podnoszenie, bieganie itd). Liczylam sie tez ze zdaniem dr
            prowadzacej, ktora nie jest zwolenniczka cc. Oczywiscie w szpitalu
            mialam usg i sprawdzono parametry dziecka. Urodzeniowe wymiary
            synka: 58cm i 3740g. W trakcie porodu bylam szczegolnie
            monitorowana, podobno ekipa do cc byla caly czas w 'pogotowiu'.
            Wystarczylo zebym kiwnela palcem... Dowiedzialam sie o tym juz po
            porodzie. Na chwile obecna jezeli mialabym wybierac, powtornie
            wybralabym porod sn. Dla mnie to bylo niesamowite przezyciesmile z tym,
            ze ja z tych niestekajacych jestemwink
            --
            Dawid
            Julinka
            My
            • wij-drewniak Re: do wij-drewniak 21.10.08, 21:16
              Dzięki za odpowiedź, czyli rozumiem, to był Twój wybór. Jeśli możesz
              napisz mi nazwisko lekarki, która namawiała na sn jaka była jej
              argumentacja?
              U mnie będą pełne dwa lata odstępu między porodami. Pierwsza próba
              sn skończyła się cc, dziecko nie wstawiało się w kanał mimo iż nie
              było największe (53 cm, 3600). Po przeżyciach tego pierwszego sn
              chyba wolę cc, którą zniosłam bardzo dobrze.
              Prawdę mówiąc rozwaŻam starynkiewicza tylko w sytuacji gdyby cc
              rzeczywiście wchodziło w grę. Mam stamtąd fajną lekarkę prowadzącą,
              ale warunki szpitala i opinie trochę mnie zniechęcają. Mam jednak
              mętlik w głowie, gdzie indziej iść. Chodzę jeszcze dolekarki z
              Inflanckiej, pierwsze dziecko rodziłam na Solcu i w sumie warunki i
              opieka po nie były takie złe. Mam jesZcze trochę czasu do namysłu...
              • zonka77 jeszcze nie urodziłam ale 22.10.08, 12:29
                byłam już 4 razy na ktg i raz na badaniu i muszę przyznać ze nie jestem zachwycona.
                Tylko raz trafiłam na miłą położną która zachowywała się normalnie. Pozostałe
                wizyty były nieprzyjemne - czułam się niemal intruzem który przyszedł zawracać
                głowę. Wiem ze mają kocioł. w poniedziałek nie chcieli przyjmować nawet na ktg
                bo było przepełnione, na 3 sale rodziło 6 kobiet.

                Ale kurcze czemu te położne muszą się wyżywać na pacjentkach??
                To im nie pasuje godzina o której przyszłam, to mnie opieprzają że za mało
                zjadłam przed ktg - czuję się przy tym jak idiotka bo mówię że owszem zjadłam
                dużo i co więcej dziecko się rusza, nie śpi a one swoje - niezadowolone i przykre.

                W poniedziałek jednak mnie przyjęli (na prośbę mojej lekarki) ale zaraz przyszła
                jakaś wkurzona położna i dalej mnie ochrzaniać czemu tak późno - ja na to że
                przyszłam w godzinach podanych przez położne i lekarza. Więc ona co ja wymyślam
                że do 14 można przychodzić. Ja jej uparcie że powiedziano mi wyraźnie że do 15 (
                bo naprawdę tak mi powtarzano za każdym razem) a ona z pretensjami że mam się
                nie kłócić skoro wybrałam ich szpital to mam się dostosować itp.

                Szczerze mówiąc jestem tak nabuzowana że dzisiaj jak mi ktoś wyskoczy z
                pretensjami i niezadowoleniem życiowym to nie będę się powstrzymywać i powiem co
                myślę i że sobie nie życzę podobnego traktowania. W końcu kurcze jest to szpital
                położniczy i mi łaski nie robią!!
                --
                "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
                niemożliwe"
                • zonka77 Re: jeszcze nie urodziłam ale 22.10.08, 19:50
                  Byłam dzisiaj na ktg. No ok, mają tam tłok i chodzą podenerwowani, staram się
                  zrozumieć...
                  Wysłuchałam spokojnie przemowy położnej że takie jak ja powinny jechać rodzić do
                  miejsca zameldowania i powinna być rejonizacja bo zabieram miejsce
                  Warszawiankom. To nic że mieszkam i pracuję tutaj, z podatkami się przenieśliśmy
                  a zameldowanie nie jest konieczne ani zresztą możliwe póki nie jesteśmy na
                  swoim. Wg pani powinnam jechać 500km do "siebie" rodzić a nie miejsce zajmować smile
                  --
                  "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
                  niemożliwe"
                  • madame_edith Re: jeszcze nie urodziłam ale 23.10.08, 11:34
                    Nic się widzę nie zmieniło smile Ja jak chodziłam na ktg (3,5 roku temu) to
                    musiałam wysłuchać przemowy jednej z położnych niby nie do mnie, ale przy mnie,
                    że "przychodzą na to ktg jak na sraczkę, tyłek zawracają, a papier taki drogi,
                    skąd na to szpital ma mieć" i w ten deseń. Dodam, że tydzień po terminie to
                    było... Zameldowania się nie czepiali, bo ja zameldowana.
                    Brak słów na takie bezinteresowne chamstwo
                    --
                    http://tickers.baby-gaga.com/p/dev055pr___.png

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka