Dodaj do ulubionych

poród w IMID- opinie

11.02.09, 11:50
Interesują mnie wasze opinie na temat IMID i porodów tam. Czy ktoś
miał doczynienia z Paną doktor Asmą Niemiec lub dr Tomaszem
Maciejewskim? Jakie są opłaty?
Obserwuj wątek
    • kasia.46 Re: poród w IMID- opinie 11.02.09, 12:36
      Hej, nie znam żadnego z wymienionych przez Ciebie LEKARZY, ale
      rodziłam w IMID, było to 14mieś temu, a teraz znów spodziewam się
      dzidziusia.Mam termin na czerwiec i polecam ten szpital, ja mam
      zamiar rodzic' tam kolejny raz. Co do opłat to nie oriętuje się gdyż
      rodziłam bez znieczulenia, było za późno... ale była incjatywa
      lekarzy i chęc' pomocy w tej sprawie. Nie miałam również osobnej
      sali ani zarezerwowanego miejsca. Pomoc przy porodzie była ogromna,
      zainteresowanie i opieka super!!! Jedyne zastrzeżenia mam tylko do
      opieki podczas pobytu w szpitalu, gdyż pomoc przy dziecku była
      marna, siostry tylko kąpały maleństwa, poza tym wszystko inne robiły
      matki. Więc byłyśmy skazane na siebie i dało się odczuc' niechęc' z
      ich strony... czasami wręcz łaskę. Jednak dla mnie liczyła się
      wspaniała opieka podczas porodu. Wszystko inne dało się znieśc'...
    • marcowa_mama Re: poród w IMID- opinie 11.02.09, 13:41
      Hej!
      Byłam w tym szpitalu, żeby trochę podpytać i "pozwiedzać" przed
      porodem.
      Z informacji położnej jasno wynika, że po opłacie 1000 złotych ma
      się gwarantowane przyjęcie do porodu (przynajmniej nie trzeba
      jeździec po całej Warszawie) i że pierworódki są standardowo
      nacinane, aby poród trwał szybciej, bo w kolejce czekają inne
      pacjentki (słowa położnej). Są tylko dwie sale do porodu
      jednoosobowego, z których w trakcie mojego zwiedzania zrobiono dwie
      trzyosobowe sale patologii ciąży, ponieważ było przepełnienie i nie
      mieli gdzie położyć tych dziewczyn. Na pytanie: "Co stałoby się z
      tymi dziewczynami, jeżeli teraz zaczęłabym rodzić i miałabym
      wykupioną 'jedynkę'?" położna odpowiedziała, że panie po prostu
      zostałyby wywiezione na czas mojego porodu na korytarz. No
      comments...
      Jeżeli rodzisz w sali wieloosobowej, to każdy przechodzący właśnie
      korytarzem może sobie Ciebie pooglądać. (Ja jestem przewrażliwona na
      punkcie swojej intymności i mnie osobiście to by przeszkadzało).
      Położna bez skrępowania weszła też dziewczynie do pokoju
      jednoosobowego (nie pamiętam, ale koszt to chyba 250 zł/dobę), po to
      aby pokazać mi łazienkę. Płącąc tak duże pienądze za pokój w
      szpitalu nie życzyłabym sobie, żeby ktokolwiek wchodził do mojej
      łazienki i ją oglądał! Tym bardziej, że w pokoju była dziewczyna
      przywieziona zaraz po porodzie z kilkugodzinnym maleństwem (mnie
      zaprponowano wejście do ich pokoju - przyszłam prosto 'z ulicy', bez
      żadnych ochraniaczy!!!).
      Warunki bytowe w szpitalu pozostawiają wiele do życzenia, w
      łazienkach było brudno (+niepozmywana krew na podłodze)...
      Ale jest też druga strona medalu. Z opinii koleżanek wiem, że
      obsługa w trakcie porodu jest BARDZO DOBRA, no i jakby nie patrzeć
      szpital słynie z fachowej pomocy wcześniakom i dzieciom z wadami
      rozwoju. Jeżeli w innym szpitalu lekarze nie są w stanie zaopiekować
      się Twoim maleństwem (np. ze względu braku sprzętu), wyślą dziecko
      do IMiD. Pod tym względem to jeden z najlepszych szpitali...
      Życzę powodzenia w poszukiwaniach tego właściwego szpitala smile To
      bardzo trudne i z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nigdzie
      nie znajdziesz szpitala spełniającego 100% Twoich oczekiwań!
      Pozdrawiam!
      • mamuska82 Niestety nie polecam 11.02.09, 15:00
        Rodziłam w grudniu w IMID. Szpital wybrałam po długiej analizie, wydawało mi się, że to jedna z najlepszych placówek w W-wie. Teraz wszystkim radzę omijanie go szerokim łukiem (chyba że ma się swojego lekarza).
        U nas o mały włos mogło się skończyć tragicznie, choć nic tego nie zapowiadało. Ciąża bez problemów, poród miałam wywoływany po terminie. Po kilkunastu godzinach skurczy, przy pełnym rozwarciu i przebiciu pęcherza rozwarcie zaczęło się "cofać". Dziecku spadało tętno na każdym skurczu, włączał się alarm na ktg. Potem okazało się, że dziecko było owinięte pępowiną i nie miało szans na naturalne przyjście na świat. Doktor, która wtedy miała dyżur przyszła dopiero po trzech godzinach spadania tętna dziecka. Kazała mi rodzić naturalnie, bo za niecałą godzinę kończyła dyżur i nie chciało jej się zrobić cc. Na szczęście mieliśmy wykupioną świetną położną, która natychmiast po zmianie lekarza dyżurnego dosłownie przyprowadziła go do mnie i w ekspresowym tempie zrobiono cc. Przeżyłam horror w tym szpitalu. Nie muszę dodawać, że po takim porodzie długo dochodziłam do siebie.
        I jeszcze jedno- może miałam pecha, ale trafiłam na fatalnych pediatrów. O wszystko trzeba było się dopytywać, chodzić za lekarzami. Jedynie straszono nas, jakie skutki może mieć taki poród dla zdrowia naszego dziecka.

        Nie mogę powiedzieć złego słowa o położnych, bo faktycznie opieka w trakcie porodu jest b.dobra (nawet jeśli nie ma się wykupionej). Natomiast wśród lekarzy panuje anarchia, czego my jesteśmy przykładem. U nas na szczęście wszystko skończyło się dobrze, bo w ostatniej chwili została podjęta właściwa decyzja.

        Wiedziałam, że w szpitalu warunki są nie najlepsze, ale mąż musiał zaklejać okno w sali poporodowej, bo wiało. Dodam, że szpital ma podobno przyznane ISO.

        Piszę to wszystko po to, bo decydując się na ten szpital właściwie nie znalazłam negatywnych informacji na jego temat. Dopiero po porodzie dowiedziałam się, że w tym szpitalu zdarzają się sytuacje podobne do mojej. Może którejś z mam uda się dzięki temu uniknąć traumy, którą myśmy przeżyli.
      • sanciasancia Re: poród w IMID- opinie 11.02.09, 16:40
        Ja nie rodziłam, ale miałam przeprowadzaną amniopunkcję i po obejrzeniu stosunku
        personelu do pacjenta (dorosłego) na pewno nie chciałabym tam rodzić. Lekarze
        (za wyjątkiem genetyków) byli nieprzyjemni, położne też, męża wyrzucono z
        gabinetu przed zabiegiem, twierdząc, że na pewno zemdleje itp. (ciekawe, że na
        Karowej mężowie nie mdleją) i jeszcze do tego mieli do mnie pretensje, że jestem
        zdenerwowana (nie słyszałam o tym, żeby amniopunkcja była zabiegiem
        relaksującym, a pacjentki decydowały się na nią dla własnej przyjemności).
        Moje doświadczenia z neonatologami są też nienajlepsze - ukrywanie informacji
        przed rodziną bądź celowe wprowadzanie ich w błąd.
        --
        Loitering with content.
    • azaza777 Ja osoboście też nie polecam 11.02.09, 17:25
      Rodziłam tam dość dawno bo 20 miesięcy temu ale nie wydaje mi się żeby
      diametralnie coś się tam zmieniło.
      PODMIOTOWE traktowanie rodzącej. Rodziłam wcześniaka w 34 tygodniu oczywiście SN
      mocno wspomaganymi oksytocyną. Jedynie młoda lekarka robiąca tam specjalizację
      była miła i informowała o wszystkim (nie była jednak decyzyjna jak łatwo się
      domyśleć). Położna z dyżuru która mną się zajmowała potrafiła na moje pytanie
      czy będę nacięta odpowiedzieć z szyderczym uśmiechem "Oczywiście!". Teraz wiem,
      że to standard przy wcześniakach ale naprawdę można było nieco rozbudować swoją
      wypowiedź. To oczywiście tylko przykład ale naprawdę szczerze nie polecam ze
      względu na podejście personelu.
    • zuzankas Re: poród w IMID- opinie 14.02.09, 12:13
      Ja rodziłam w IMiDzie 3 lutego. Było to cc. Moja opinia o szpitalu odbiega od
      opinii moich przedmówczyń. Jestem bardzo zadowolona z przebiegu samego zabiegu,
      z przygotowań do niego. Cały personel bardzo miły i pomocny. Na oddziale
      położniczym również można było liczyć na pomoc położnych. Fakt - trzeba się
      zajmować maleństwem od początku, ale gdy tylko płacz trwał zbyt długo, położne
      przychodziły i pomagały.
      Spotkałam się z dużą życzliwością personelu, zawsze chętnego do pomocy i rady.

      Gdybym miała wybierać jeszcze raz - to na pewno IMiD.
      • fantaisie Re: poród w IMID- opinie 14.02.09, 22:17
        Rodziłam w październiku 2007 i moja opinia brzmi: super! świetna opieka, miałam
        swoja położną-wspaniała kobieta!!! pod każdym względem. Anestozjolog rewelacja!
        ogólna opieka potem tez super, wszystkie osoby z którymi miałam kontakt ciepłe,
        sympatyczne, życzliwe!
        Doktor A.Niemiec-tylko ze słyszenia podobna świetna, ale osobiście się nie
        znamy... za to znam jej męża, i mogą pisac tylko hymny pochwalnesmile
        Warunki bytowe mocno odbiegające od hotelu 5* ale te dwie dało sie przetrwaćtongue_out
        --
        ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪
        http://www.gify-animowane.pl/gify/Rozmaite/Muzyka/3.gif
        Bartuś
          • kaaniaa polecam 17.02.09, 22:02
            witam,rodziłam w IMID 6 lutego i mogę ze spokojnym sumieniem polecić ten
            szpital. Przed porodem 2 tyg. leżałam na oddziale patologii ciąży - opieka
            rewelacyjna, przede wszystkim kompetentni lekarze, z dr Maciejewskim na czele i
            bardzo pomocne położne. Moje dzieciątko jak u którejś z przedmówczyń też było
            owinięte pępowiną,o czym dowiedziałam się dopiero po porodzie, kilka razy
            lądowałam na porodówce z powodu spadku tętna dzieciątka, dodatkowo miałam mało
            wód płodowych i ciągłe skurcze pomimo że przyjmowałam fenoterol...lekarze
            zdecydowali, że nie ma na co czekać, wywoływano mi poród, ale przy rozwarciu 4
            cm tętno malucha zaczęło znowu gwałtownie spadać, nikt się nie zastanawiał nawet
            nad kontynuacją porodu naturalnego, od razu zabrano mnie na blok operacyjny i w
            drodze cc synek szczęśliwie przyszedł na świat. Miałam wykupioną położną, ale z
            tego co widziałam wszystkie na porodówce były bardzo kompetentne i stanowcze,
            kontrolowały poród przez cały czas. Zastrzeżenia miałam co do tego, że od razu
            po zabiegu przyniesiono mi dzieciątko, kiedy jeszcze nie czułam połowy ciała,ale
            położna, która się mną opiekowała była bardzo pomocna. Jeśli chodzi o oddział
            położniczy, to cóż...kiedy rodziłam w szpitalu było przepełnienie,czekałam na
            wolne łóżko,wreszcie trafiłam na 5-osobową salę, warunki nie były komfortowe,
            ale do przeżycia. Jeśli chodzi o pediatrów-bardzo zróżnicowani, jedni o
            wszystkim informowali, wszystko wyjaśniali, inni sprawiali wrażenie kompletnie
            niezainteresowanych pacjentami, pielęgniarki na położnictwie też bardzo
            różnie-niektóre kompletnie nieczułe i ironiczne, niektóre naprawdę z
            powołania,ale tak jak dziewczyny wcześniej pisały-jak dziecko bardzo marudziło,
            to przychodziły same i oferowały pomoc w dokarmianiu itp. Myślę, że gdybym miała
            kolejny raz rodzić, to zdecydowałabym się na IMID, zwłaszcza ze względu na
            profesjonalny personel,ale to oczywiście bardzo indywidualna kwestia, warto
            najpierw wybrać się do szpitala i zobaczyć jak to wszystko wygląda, żeby się
            potem dodatkowo nie stresować kiepskimi warunkami na oddziale itp., ja się temu
            przypatrzyłam będąc na patologiismile
            • hugo43 Re: polecam 18.02.09, 05:31
              a nie wiesz jak wygladaja te platne sale pojedyncze po porodzie?i
              ile ich jest?zamowilam sobie taka i mam nadzieje,ze bedzie akurat
              wolnasmile
              • kaaniaa Re: polecam 18.02.09, 20:15
                Tak, widziałam te sale, w porównaniu z ogólnymi to luksussmilesą bardziej
                przytulne,kolorowe, z oddzielną łazienką, miejscem do kąpieli dzieciątka,nie są
                duże, ale kameralne,nie ma problemu z odwiedzinami, ojcowie przesiadywali
                praktycznie całe noce - wiem, bo znajoma z patologii trafiła na taką salęsmilekilka
                tych sal znajduje się właśnie na oddziale patologii i ginekologii, mamą i
                dzieckiem zajmują się położne z tych oddziałów i oczywiście pediatrzy.Myślę, że
                dla własnego komfortu warto zapłacić, zwłaszcza, jeśli w perspektywie jest
                dłuższy pobyt w szpitalusmile
                • marcowa_mama Re: poród w IMiD 25.02.09, 16:02
                  Hej dziewczyny!
                  Właśnie podjęłam decyzję o zmianie szpitala na IMiD (38 t.c.), ze
                  względu na dobro maluszka i dobrą opiekę lekarza specjalisty po
                  porodzie. Pod koniec ciąży okazało się, że mam problemy ze zdrowiem
                  dzidziusia. Tak jak pisałam wczesniej, moje odczucia po wizycie w
                  IMiDzie nie są najlepsze. Czy na prawdę mamy tu tak mało
                  forumowiczek rodzących w Instytucie, czy mają aż tak złe
                  wspomnienia, że wolą o nich nie pisać? Będę wdzięczna za opinie o
                  porodzie, opiece po porodzie nad maluszkiem i mamą.
                  Pozdrawiam!
                  • renatill Re: poród w IMiD 25.02.09, 18:54
                    Ja rodziłam na poczatku lutego tego roku w IMID, z uwagi na stwierdzenie choroby
                    dziecka podczas ciąży. Leżałam w szpitalu po porodzie 10 dni, wiec wyrobiłam
                    sobie opinię na temat tego szpitala. Ogólnie nie polecam dla rodzących, u
                    których jest wszystko ok, gdyż opieka jest średnia, warunki fatalne. Jasne, ze
                    wszystko się poprawia jak się zacznie płacić... prywatna opieka położnej,
                    prywatna sala, opieka po poporodowa itp, ale i tak szpital w kiepskim stanie,
                    tylko lekarze dobrzy... chociaż tez nie wszyscy... moje dziecko miało zrobione
                    kompleksowe badania, to trzeba przyznać, ale biurokracja i informacja od lekarzy
                    na temat stanu zdrowia lub interpretacji wyników...średnia.
                  • kasia.46 Re: do marcowa_mama 25.02.09, 19:28
                    Izba Przyjęc' zazwyczaj tak przepełniona że trzeba wyczekiwac' w
                    godzinach na przyjęcie no chyba że naprawde masz duże rozwarcie i
                    wody odchodzą, ja miałam to szczęście że poprostu rodziłam i wzieli
                    mnie poza kolejką,. Przyjęcie przez położne na IP super bardzo miłe
                    kobtki przynajmiej ja na takie trafiłam. Sam poród i opieka na sali
                    porodowej bez zastrzeżeń . Zaznaczam że nie miałam tam lekarza
                    prowadzącego ani żadnych wykupionych wygód. Rodziłam bez
                    znieczulenia, ale z nim również problemu nie ma, koszt 600zł.
                    Przeważnie nacinają krocze nawet wieloródką. Waruki w salach
                    poporodowych, kiepskie, nieszczelne okna, przedpotopowe wyrka,. a
                    pościel zmieniana jest jednorazowo po każdej pacjentce, jak
                    ubrudzisz nie zmienią na nową, ignorują prośby,. Opieka żadna na
                    obchodach pediatrzy unikają odp. jak pytasz o stan dzieciaczka.
                    Siostry tylko kąpią wieczorami dzidzie na tym ich pomoc się kończy
                    no chyba że zapłacisz pokryjomu to ta co ma dyżur interesuje się
                    tobą. Wtedy podejście się zmienia. Robią problem z dokarmianiem
                    twierdzą że mleko jest w piersiach. Muszę też dodac' że fatalne
                    warunki są w toaletach, koniecznie zabierz jednoraowe podkł. na
                    kibelek i papier toal. czasami brakował, bez klapek pod prysznic nie
                    radzę, niespł. włosy czasami krew! Nic przyjemnego. Mimo tego
                    wszystkiego sprzęt medyczny dla noworodków wrazie jakiegoś
                    nieprzewidzianego wypadku mają perfekcyjny, pod tym względem są
                    naprawdę świetnie przygotowani... Jestem w 27tyg, zamierzam tam
                    rodzic' ponownie mimo tych kiepskich warun. uważam że wszystko da
                    się znieśc' a dobro i bezpieczeństwo mojego dziecka jest dla mnie
                    najważniejsze. Poród również był Ok. (rodziłam tam 1,5roku temu)
                    Pozdrawiam.
                    • marcowa_mama Re: kasia.46 26.02.09, 14:03
                      Kasia, dzięki za info.
                      Od 2 tygodni chodzę na ktg, więc codziennie widzę jak to wszystko
                      wygląda - na pierwszy rzut baaardzo nieciekawie. Mam wrażenie, że w
                      poliklinice też mają człowieka głęboko w d... Chociaż tak jak
                      napisałaś na Izbie Przyjęć zdarzają się fajne położne i jedyna
                      konkretna i rzeczowa pani doktor Cygan, od której można się
                      cokolwiek dowiedzieć o stanie zdrowia swoim bądź dziecka.
                      Położna, która mnie oprowadzała po oddziale, potwierdziła, że
                      pierworódkom standardowo nacinają krocze... Przeraża mnie też wizja
                      leżenia w tych dusznych pokojach, w których są tabuny odwiedzających
                      i człowiek nie ma jak odpocząć, a tym bardziej w intymnych warunkach
                      się wietrzyć...
                      Wczoraj wpadłam też na pomysł odwiedzenia szpitala Orłowskiego -
                      podobo też ma III stopień referencyjności i dobre zaplecze
                      neonatologiczne, a jest odnowiony... Jak będę miała siłę się tam
                      dotoczyć, to może w weekend go odwiedzę.
                      Pozdrawiam.
    • sajgonetka Re: poród w IMID- opinie 27.02.09, 23:42
      ja się nastawiałam na IMiD, i tam rodziłam.
      mialo być sn, wyszło cc - mały okręcił się pępowiną, przy skurczach co 5 min
      jego tętno spadało, więc nie kontynuowano porodu, tylko zrobiono cięcie.
      leżałam wcześniej kilka dni na patologii - faktycznie, przepełnienie szpitala,
      ale opieka lekarzy i pielęgniarek bardzo dobra. na każdym obchodzie indywidualne
      podejście, można porozmawiać o swoim i malucha stanie, o ewentualnych
      komplikacjach i innych rzeczach. psycholog także, w razie potrzeby, jest
      zapewniony wink
      sama sala porodowa - na ogólnej 3 miejsca, oddzielone ściankami, i tak naprawdę
      nie czuje się tego, że ktoś obok też rodzi - skupiasz się na sobie, na dziecku,
      czasem na partnerze, lekarzu, położnej - i świata nie dostrzegasz. partner
      /osoba towarzysząca w czasie porodu/ na ogólnej sali może być, jeżeli jest
      jakieś badanie, lub zabieg inwazyjny - wypraszani są wszyscy, po chwili mogą wrócić.
      jest też sala jednoosobowa - jeżeli nie jest wykupiona, to można spokojnie tam
      rodzić.
      i tutaj znowu - położne są naprawdę super, kompetentne, fachowe, miłe. jeżeli
      sie ich słucha, to poród przebiega gładko. lekarze są pod ręką. dostępni na
      każde skinienie. odpowiadają na wszelkie pytania, informują, co się dzieje itp.
      na położnictwie - opieka sióstr, położnych i pielęgniarek - wg mnie bardzo
      dobra. pediatrzy odpowiadają na pytania, można także iść do nich zapytać o
      ewentualne leczenie, czy inne zabiegi, jakim dziecko będzie/jest/bylo poddawane.
      pielęgniarki (także laktacyjne) są na każde wezwanie (dzwonek nad łóżkiem);
      pokazują co i jak robić z dzieckiem, jak przystawiać do piersi, jak się
      obchodzić - nawet mój mąż miał indywidualny przyspieszony kurs obsługi noworodka.

      jedynym minusem instytutu jest jego fachowość, co przekłada się na przepełnienie
      na patologii i położnictwie.
      no i to, że jest to szpital działający w oparciu o starą infrastrukturę - mało
      ubikacji i łazienek. ale jest czysto, nie odczuwa się za bardzo tego, że mogłoby
      być lepiej.
      no, ale to może moje odczucie, bo nie traktuję pobytu w szpitalu jak wczasów z
      wykupioną opcją 'all' wink

      --
      Junior
      • marcowa_mama Re: do sajgonetka 28.02.09, 09:01
        sajgonetka bardzo podoba mi się Twoja opinia smile Żeby wszyscy mieli
        takie miłe wspomnienia z tego szpitala...
        Napisz proszę, czy Twoim zdaniem "wykupienie" połoznej warunkuje tam
        lepszą opiekę medyczną w trakcie porodu? Mam problemy z dzieckiem,
        musi być ono pod stałą kontrolą w trakcie porodu i boję się, że jak
        na raz będzie nas rodziło kilka, to na czas nikt nie będzie mógł się
        zająć moim maleństwem w brzuszku. Z drugiej strony wydatek 1000 zł.
        jest bardzo duży, ale dla mojego dziecka zrobię wszystko, żeby tylko
        miało fachową pomoc na czas.
        Pozdrawiam.
        • sajgonetka Re: do sajgonetka 28.02.09, 11:29
          powiem ci tak: mimo, że mnie stać, to nie wykupywałam sali ani położnej, ani
          zzo. tym bardziej, że zzo można w każdym momencie.
          opieka na sali ogólnej jest o wiele lepsza (w mojej opinii) od tej na sali
          pojedynczej. bo: na sali ogólnej jest dwóch lekarzy, w tym jeden chirurg,
          dochodzący anestezjolog, kilka sióstr, położna główna, dwie położne inne,
          (często przychodzi na ploty położna wykupiona z sali jednoosobowejwink), lekarz
          dyżurny, i jeszcze ze trzech stażystów, plus salowa. więc nie ma opcji, że
          kobieta jest sama na sali i nie ma personelu medycznego.
          ja czułam się wprost 'osaczona' przez personel, bo ciągle ktoś przy mnie był - a
          to położna, a to lekarz, a to stażysta, a to lekarz dyżurny; fakt, że trochę
          żartowaliśmy, trochę rozmawialiśmy (przed świętami BN to było), ogólnie
          atmosfera bardzo luźna..
          a na pojedynczej: zdarzało się, że była dziewczyna sama z mężem, bo położna
          wyszła - bo skurcze się rozkręcały, albo dziewczyna na piłce sobie siedziała,
          więc nie było nic do roboty, lekarz przychodzi dopiero na parte, pielęgniarka z
          noworodków jest już na samym końcu.
          dziewczyna, z którą się zakumplowałam nieco - miała właśnie salę jednoosobową,
          położną, zzo wykupione, a i tak na cc się skończyło, a w międzyczasie jej męża
          do domu wysłali, bo się smarkał i bali się o infekcję. i ta dziewczyna
          stwierdziła, że żałuje, bo wiadomo - kasa na coś innego by się przydała, a jak
          widziała, że na ogólnej sali opieka taka sama, albo i lepsza, to była nieco
          rozżalona..
          no bo smutne to jest, że Instytut musi kasę na komercji zarabiać, bo NFZ nie
          wszystkie zabiegi refunduje..

          a, i przypomnialo mi się - nacinanie krocza nie jest standardowe u pierworódek,
          pierwsze co słyszałam, to to, że "postaramy się chronić krocze". dodatkowo - o
          każdej rzeczy informują, i pytają o zgodę (np. o podanie wspomagacza na
          rozmiękczenie szyjki, czy o przebicie pęcherza płodowego).


          --
          Junior
          • azaza777 Re: do sajgonetka 06.03.09, 23:21
            > a, i przypomnialo mi się - nacinanie krocza nie jest standardowe u pierworódek,
            > pierwsze co słyszałam, to to, że "postaramy się chronić krocze". dodatkowo - o
            > każdej rzeczy informują, i pytają o zgodę (np. o podanie wspomagacza na
            > rozmiękczenie szyjki, czy o przebicie pęcherza płodowego).

            Moim zdaniem piszesz nieprawdę. Albo napisz, że w stosunku do Ciebie tak
            zachowywała się personel. Nie pytają o nic i o niczym nie informują - ja
            spotkałam się z taką postawą personelu.

            >mimo, że mnie stać, to nie wykupywałam

            To mnie akurat nie dziwi - nie ma słowa wykupywać więc trudno robić coś co nie
            istnieje.
            • sajgonetka Re: do sajgonetka 13.03.09, 22:11
              > Moim zdaniem piszesz nieprawdę. Albo napisz, że w stosunku do Ciebie tak
              > zachowywała się personel. Nie pytają o nic i o niczym nie informują - ja
              > spotkałam się z taką postawą personelu.

              leżałam na patologii, ale że nie było miejsc na parterze, to leżałam w "sali
              porodowej nr 1", przez 6 dni mojego pobytu słyszałam niejeden poródwink dodatkowo
              - dwa razy byłam na sali nr 3 - raz na teście oksy i raz na porodzie właściwym -
              i tutaj też się nasluchałam rozmów położnych; o nienacinaniu krocza słyszałam
              bardzo wiele razy. nie pisałabym tego, gdyby mnie tam nie było.
              to, że w stosunku do ciebie takiego przekazu nie było - trudno. może twoje
              warunki fizyczne nie sprzyjały..
        • sajgonetka Re: do sajgonetka 28.02.09, 11:33
          a co do monitorowania dziecka - w czasie porodu jesteś non stop podpięta do KTG,
          nawet jak każą siedzieć na piłce, czy dreptać w miejscu wink, no, chyba ze idziesz
          do ubikacji, albo musisz się rozchodzić na korytarzu - to wtedy odpinają.
          a tak - jesteś non stop pod KTG, przychodzą co chwilę i sprawdzają, czy wszystko
          ok, dodatkowo jest monitor centralny na środku sali ogólnej (obejmuje także
          zapis z ktg w sali jednoosobowej) z wypasionym monitorem, i tam jest zapis
          elektroniczny, i każdy może w każdym momencie zerknąć na każde z 4
          urządzeń/pacjentek. dodatkowo - są ustawione progi alarmowe, i jeżeli by coś sie
          działo z tobą lub dzieckiem - aparatura wyje, a wszyscy się zlatują do ciebie i
          sprawdzają o co chodzi.
          wierz mi, nie reklamuję Instytutu, ale co jak co - fachowcy tam są. i szczerze
          polecam. i sama, jeżeli będzie kolejny raz, będę chciała właśnie tam wink


          --
          Junior
          • marcowa_mama Re: do sajgonetka 28.02.09, 11:41
            Dzięki sajgonetka. Uspokoiłaś mnie trochę. U mnie jak na ktg na
            Izbie Przyjęć aparat zaczął piszczeć co 5 minut, to przyszła położna
            i powiedziała "tu jest czerwony guziczek. Proszę go nacikać, jak
            będzie piszczeć, bo ja do pani co 5 minut chodzić nie będę." Dlatego
            też zastanawiałam się, co wyprawia się z pacjentkami już na górze.
            W każdym bądź razie dzięki jeszcze raz!
            Pozdrawiam!
            • kaaniaa Re: do sajgonetka 06.03.09, 22:49
              Sprzęt na izbie przyjęć nie jest najlepszy, zresztą, jak leżałam na patologii,
              to też miałam różnie robione zapisy ktg - na nowym dobrym sprzęcie i na starym,
              przy którym ciągle zapis się urywałuncertain ale na sali porodowej raczej mają lepsze
              aparaty.A co do samego porodu i opinii sajgonetki - ja trafiłam na salę
              jednoosobową, bo akurat była wolna, nie płaciłam za nią-taka jest zasada, i
              wcale nie czułam się opuszczona przez wszystkich, lekarze co chwila zaglądali,
              moja położna (wykupiona) była cały czas przy mnie, tak jak mój mąż, którego
              wypraszano tylko na czas badania wewnętrznego. I mam inne odczucia jeśli chodzi
              o opiekę na położnictwie, minusem był brak przepływu informacji
              lekarz-mama,pediatrzy na obchodzie nic konkretnego nie mówili,a potem ciężko
              było ich złapać. No ale może akurat na takich trafiłam, ogólnie IMiD do porodu
              polecamsmile
              • alerion1 Re: do sajgonetka 09.03.09, 00:19
                Hej. Chyba też zdecyduję się na instytut ( ze względu na opiekę w razie
                problemów maluszka ) Interesuje mnie w jaki sposób znalazłaś "swoją" położną. Na
                szkole rodzenia? Jezeli się sprawdziła napisz proszę na priv nazwisko tej pani.
                Dziękismile
                --

                http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20604;104/st/20090716/dt/9/k/21d5/preg.png
    • ada-0 Re: poród w IMID- opinie 10.03.09, 17:35
      Witam,
      Rodziłam w IMID na początku czerwca 2008 roku i muszę przyznać że bardzo miło
      wspominam tam pobyt ( o ile można to tak nazwać), miałam wykupioną opiekę
      położnej, zajęła się nami na jakieś 3 tygodnie przed terminem( jeździłam na
      badania i na ktg, urodziłam 2 dni po terminie). Rodziłam na sal pojedyńczej i
      muszę przyznać że nawet nie widziałam innej rodzącej, moja położna była cały
      czas przy mnie nie wychodziła nawet na moment. Ogólnie podsumowując to właśnie
      dzięki niej udał mi się urodzić SN bardzo szybko i co najważniejsze córka
      zdrowiutka.

      Dziewczyny jak chcecia konkretnie coś wiedzieć to chętnie odpowiem na pytania
      Ada
      • marcowa_mama Re: poród w IMID- opinie 10.03.09, 18:59
        ada-0 napisała:

        to właśnie
        > dzięki niej udał mi się urodzić SN bardzo szybko i co
        najważniejsze córka
        > zdrowiutka.


        Ada,
        A co jeśli nie ma się wykupionej opieki położnej? Czy inne, te z
        dyżuru są tak samo pomocne?
        Generalnie spotykam się z pozytywnymi opiniami nt. opieki na
        porodówce, ale miło byłoby znać opinię kogoś, kto już tam był i
        widział jak to wszystko się odbywa. Dzięki.
        • ada-0 Re: poród w IMID- opinie 11.03.09, 18:18
          szczerze mówiąc to nie mam pojęcia jaka jest opieka bez wykupionej położnej, bo
          jak się mną zajeła na izbie przyjęć to na odprowadzeniu do pojedyńczego pokoju
          skończyła ( zresztą sama go załatwiła ja tylko ją o to zapytałam), nawet nie
          widziałam innych rodzących więc nie mogę nic powiedzeć. Jak chciałam
          znieczulenie to anestezjolog był błyskawicznie, jeszcze na sali porodowej
          przystawiła mi córkę do piersi, cały czas była przy mnie. Ta moja położna też
          normalnie ma dyżury i można na nią trafić, jak umawiałyśmy się na ktg to
          schodziła lub przychodziła na dyżur.

          Jak wieczorem zaczeły się skurcze to byłyśmy w kontakcie telefonicznym i ona
          zadecydowała o jeździe do szpitala. Jak przyjechaliśmy to ona już tam była,
          szybkie ktg, badanie i przyjęcie do szpitala. Przyjęta zostałam po 3 ,
          znieczulenie dostałam o 4 a córkę urodziłam 7/15.
          Przy dziecku 3510 miałam założone 3 szwy z czego 2 same odpadły a jeden został
          zdjęty przez ta samą położną na izbie przyjęć ( a nie w poliklinice, ale nie wim
          czy to jest reguła)

          mam nadzieje że pomogłam, jak macie jakieś pytania to chętnie odpowiem
          ada
            • alerion1 do ada-0 12.03.09, 14:08
              Hej. Rodze w lipcu i chyba zdecyduję się na instytut. Coraz częściej myślę o wynajęciu położnej. Czy możesz napisać na alerion1@gazet.pl jak się Twoja położna nazywała? I czy rozmawiałaś z nią o nie nacinaniu krocza?
              Dzieki z góry. IMID jest strasznie tajemnicze. Dziewczyny mało o nim piszą.
              --

              http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20604;104/st/20090716/dt/9/k/21d5/preg.png
          • marcowa_mama Obchód na połozniczym.. 11.03.09, 21:06
            Dziewczyny, napiszcie jeszcze proszę, jak wygląda codzienny obchód
            na oddziale położniczym? Czy pacjentki proszone są na badanie do
            osobnego gabinetu, czy lekarz ogląda wszystkie na sali?
            Dzięki!
            • kasia.46 Re: Obchód na połozniczym.. 12.03.09, 20:35
              1,5roku temu jak przychodzili na obchód, to normalnie w sali przy
              innych dziewczynach musiałaś opuścic' gatki i wszystko pokazac'...
              troche krępujące bo łóżka ustawiane są na przeciwko siebie i ty
              widzisz kroczę sąsiadki a ona twojesad Wypraszali odwiedzających, i
              oglądali, komentowali. Zazwyczaj obchód był w godzinach rannych koło
              9-00, chodzili po 4osoby i same kobitki... Akrat ja tak miałam,
              leżałam 3dni.
              • marcowa_mama Re: Obchód na połozniczym.. 12.03.09, 21:04
                kasia.46 napisała:

                normalnie w sali przy
                > innych dziewczynach musiałaś opuścic' gatki i wszystko pokazac'...
                > troche krępujące bo łóżka ustawiane są na przeciwko siebie i ty
                > widzisz kroczę sąsiadki a ona twojesad
                i
                > oglądali, komentowali.


                OMAJGAD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                I to ma być XXI wiek?????
                • agaja5b Re: Obchód na połozniczym.. 13.03.09, 10:06
                  Rodziłam w końcówce stycznia i miałam wrażenie chaosu. Każdego dnia inaczej z
                  rana ok 8-9 obchód pediatrów: szybko i sprawnie ale mało komunikatywni ci
                  lekarze trzeba o wszystko dopytywać samemu. Pół bidy jak dziecko zdrowe ale moja
                  mała z problemami i też musiałam ciągnąć za język. Obchód położniczy to już inna
                  bajka: czasem przychodzili o 10 czasem o 13 bo np. kilka cesarek i brak
                  lekarzy.W czasie obchodu goście byli wypraszani na korytarz a badanie odbywa się
                  na łóżku w obecności innych mam. Inna sprawa czy ktoś rzeczywiście zagląda w
                  krocze sąsiadki czy wstydliwie odwraca oczysmileWarunki jakie są wiadomo ale warto
                  walczyć o lepsze, może się kiedyś zmienią i bez dodatkowych opłat będziemy
                  traktowane jednakowo.
                  • nalo Re: Obchód na połozniczym.. 14.03.09, 16:04
                    Rodzilam w IMiDzie 02 marca tego roku. Mialam planowa cc. Zglosilam
                    sie rano naczczo do ip, o dziwo nie kazali mi tam dlugo czekac (cale
                    szczescie bo czulam sie juz odwodoniona po wielu godzinach bez
                    picia). Na cesarke czekalam na korytarzu bloku porodowego, tam tez
                    podlaczyli mi kroplowki. Podczas cc atmosfera super, wszyscy mili.
                    To co bardzo mi sie podobalo to ze zaraz po wyjeciu dziecka mogl je
                    zobaczyc dumny tata. On tez pierwszy dostal mala do opieki. Ja ja
                    dostalam zaraz po przejechaniu na sale pooperacyjna. Maz mogl tam ze
                    mna byc, wiec bylismy od poczatku we trojke. No i co najwazniejsze
                    od razu przystawiono mi mala do cyca, dzieki czemu nie mialam
                    klopotow z laktacja. Dwa lata temu rodzilam synka przez cc na
                    Karowej i tam dziecko dostalam po prawie dobie, nakarmione i
                    niechetne do ssania... O laktacje musialam walczyc, a teraz wszystko
                    przyszlo jakos tak naturalnie... Nie mowic o tym ze dla mlodej matki
                    to jednak trudne by byc tak dlugo odseparowanym od dziecka... Dla
                    mnie to bylo bardzo wazne by byc z mala od samego poczatku. Pod tym
                    wzgledem uwazam ze w IMiDzie postepowanie jest bardzo dobre.
                    Zaskoczylo mnie jednak ze kaza wstac juz po 6 godzinach (na Karowej
                    lezalam 12). Ciezko bylo, oj ciezko... Dobrze ze byl maz do pomocy.
                    Moze nie jest to jednak takie glupie, bo znacznie szybciej dochodze
                    teraz do siebie niz po pierwszej cc. Jest jednak jeden minus... CC
                    mialam kolo 12, jak minelo 6 godzin to bylo akurat popoludnie. Gdyby
                    nie wykupiona indywidualna opieka poloznej (300 pln za dobe),
                    zostalabym juz z corcia sama, zdana tylko na siebie. A bylam jednak
                    jeszcze bardzo slaba, obolala, krecilo mi sie w glowie, nogi z
                    waty... Nie wiem jak dalabym rade sama sie nia zajmowac przez te
                    pierwsza noc. Na szczescie zamowiona polozna sprawdzila sie super,
                    dbala o wszytsko, pomagala, ale przeciez nie kazdego stac na ten
                    komfort... Powinni te kwestie jakos lepiej rozwiazac... Mialam tez
                    indywidualny pokoj (250 pln za dobe, wiec jak za niezly hotel uncertain).
                    Bardzo sobie to chwalilam, ale w sumie odradzalabym to rozwiazanie
                    dziewczynom z pierwszym dzieckiem. Lezalam bowiem na patologii ciazy
                    i szczerze mowiac nikt sie nami (poza porannymi krotkimi obchodami)
                    nie interesowal. To bylo moje drugie dziecko, wiedzialam jak
                    przystawiac do piersi, jak kapac (robilam to sama, nawet sama mala
                    wazylam!), przewijac, pielegnowac pepek itd i nawet odpowiadalo mi
                    ze nikt nam nie zawraca glowy, ale mysle sobie ze za taka kase mogli
                    sie bardziej zainteresowac... Fakt, ze ja o pomoc nie prosilam. Moze
                    jak bym poprosila to bym ja otrzymala, tego nie wiem, ale jednak
                    dziewczynie bez doswiadczenia byloby trudniej... No i obchody...
                    Zarowno pedatryczny, jak i polozniczy, docieraly do mnie w ostatniej
                    kolejnosci, czasem nawet kolo 13. Wielki problem to to nie byl, no
                    ale trzeba sie przygotowac na to ze tak jest w sali indywidualnej.
                    Do pediatrow nie mam zastrzezen. Pytani odpowadali na kazde pytanie.
                    Krew dziecku tez pobierano zawsze przy mnie. Generalnie wraznia
                    porownywalne z Karowa. Moge polecic ten szpital. Zwlaszcza jesli
                    zalezy nam na dobrym medycznym zapleczu dla dziecka...
                    • mumi7 Re: Obchód na połozniczym.. 17.03.09, 15:45
                      nalo napisała:

                      > . Gdyby
                      > nie wykupiona indywidualna opieka poloznej (300 pln za dobe),
                      > zostalabym juz z corcia sama, zdana tylko na siebie.

                      Nalo, a mogłabys na maila dac namiary na tę połozną + jaki koszt do
                      porodu?
                      Dziekuję!
                      • nalo Re: Obchód na połozniczym.. 19.03.09, 15:53
                        mumi7, jesli chodzi Ci o polozna do porodu, to nie pomoge. Ja mialam
                        planowe cc, polozna pomogla mi przetrwac pierwsza noc. Byla akurat
                        19 jak pierwszy raz wstalam, ale nadal bylam bardzo slaba i obolala,
                        wiec nie wiem jak dalabym rade tej pierwszej nocy bez czyjejs
                        pomocy. Wykapala dziecko, podawala mi do karmienia, przewijala, a co
                        najwazniejsze... dbala o to bym dostawala leki przeciwbolowe,
                        zmienila opatrunek na rania (a ze akurat okazalo sie ze wymagam
                        doszycia to nie wiem co by bylo gdybym byla sama i lekarze
                        zorientowaliby sie dopiero przy porannym obchodzie - a tak, to ona
                        od razu wezwala lekarza i jeszcze w nocy mnie doszyli). Koszt
                        spory, jak pisalam... 300 pln. Moim zdaniem byly to jednak jedne z
                        najlepiej wydanych pieniedzy w moim zyciu... Co do nazwiska, powiem
                        szczerze ze go nie pamietam. I tak procedura jest taka, ze
                        przyjedzie do Ciebie ta polozna co akurat nie ma dyzuru i sie
                        zgodzi. Troche to wiec ruletka, ale wiem od innych dziewczyn ktore
                        na tej samej zasadzie braly inne polozne, ze tez byly bardzo
                        zadowolone. Mysle ze za ta kase kazda bedzie sie starac Ci pomoc, a
                        o to w koncu chodzi.
                  • lampa150 Re: Obchód na połozniczym.. 23.02.11, 12:11
                    Rodziłam tam w styczniu i polecam wszystkim.
                    Szpital może wymaga remontu, ale opieka zarówno na porodówce jak i po, a zwłaszcza pielęgniarki noworodkowe jest naprawdę super. Leżałam tam tydzień i zawsze można było liczyć na pomoc pielęgniarek i nie zawsze trzeba było o nią prosićsmile
                    Jeżeli chodzi o wynajęcie położnej to w tym szpitalu to odradzam ponieważ opieka jest naprawdę bardzo dobra.
                    I znieczulenie za darmo.
                    • paniusia.aniusia początek lutego 28.02.11, 17:09
                      Rodziłam w IMIDz na pocżątku lutego. jestem bardzo zadowolona. Miałam opłaconą położną - p. Krystynę Bajor. Fantastycznie się sprawdziła. Pozostały personel przy porodzie też - dr Piekarski, pani anestezjolog i inne panie położne (byłam akurat jedyną rodzącą).
                      Na oddziale położniczym personel jest bardzo życzliwy - zarówno lekarze w czasie obchodu jak i położne. Dla nich szczególne podziękowania. Nie wymieniam imion żadnej z nich bo pominięcie którejkolwiek byłoby niesprawiedliwe, gdyż wszystkie były pomocne, chętne do pracy i pomocy.
                      Warunki sanitarne raczej przeciętne. Ale uważam, ze ostatecznie mogę się przemęczyć w kiepskiej łazience w zamian za doskonałą opiekę nade mną i dzieckiem.
          • agatapt77 Re: poród w IMID- opinie 20.08.09, 15:45
            Witam,
            Przeczytałam twoją opinię o IMIDie. Zamierzam tam rodzić i właśnie poszukuję położnej. Czy mogłabyś podać mi nazwisko tej położnej, która pomagała tobie? Może jakiś namiar na nią (tel.?). Z góry dziekuję.
            Agata
    • ilonawrona Re: poród w IMID- opinie 19.03.09, 11:43
      Witam,
      termin porodu mam na początek kwietnia,a jeszcze nie wybrałam na
      100% szpitala w którym będę rodzić. Jednak najbardziej jestem
      przekonana do IMiDZ. Czy ktoś może się orjętuje ile obecnie kosztuje
      zoo w tym szpitalu i czy dają go bez problemów? Z góry wiekie dzięki
      za odp. Pozdrawiam serdecznie. Ilona
    • ewb11 Re: poród w IMID- opinie 20.03.09, 20:54
      ja rodziłam w IMiD w lutym zeszłego roku i jestem bardzo zadowolona. Warunki cóż
      nie najlepsze, leżałam tam o niestety 6 dni, ale wszystko da się przeżyć. Poród
      wspominam bardzo dobrze. Nie miałam wykupionej położnej bo stwierdziłam,że i tak
      muszę urodzić sama a i boleć musi mnie a 1000 zł zostaje w kieszeni. I bardzo
      dobrze zrobiłam. Na porodówkę trafiłam ok 16 pojedyncze sale były zajęte przez
      panie, które już urodziły więc zostałam położona do sali ogólnej. Urodziłam o
      2.35 i przez cały poród nie było żadnej rodzącej więc cały personel łącznie z
      praktykantkami skupiony był na mnie. Anestezjolog bardzo miły i rzeczowy. Co do
      sali porodzie jednoosobowej to też to tez się nie zdecydowałam ( zapłaciłabym
      majątek za nią)Koleżanka miała to szczęście i leżała w takiej sali i był zakaz
      wchodzenia bo była epidemia grypy. Została sama, zdana tylko na siebie i nie
      miała się do kogo odezwać. Sale po porodowe nie najpiękniejsze zresztą tak jak
      łazienka. Radzę zabrać papier toaletowy bo brakuje nawet przez dwa dni. Położne
      z niewielkimi wyjątkami gburowate i nie chętne do pomocy. Jak wspomniałam
      urodziłam w nocy a na salę przewieźli mnie ok 5 i do 13 żadna nie pofatygowała
      się nie sprawdziła co z nami. Dopiero mąż poszedł zapytać, czy dziecko można
      przebrać itd to wielce oburzona przyszła i jeszcze nakrzyczała na mnie.
    • aatam Re: poród w IMID- opinie 23.03.09, 10:40
      Ja rodziłam w październiku 2007 r. Najpierw leżałam tydzień na
      patologii. Pielęgniarki tam były OK. Natomiast jeśli chodzi o
      lekarzy – anarchia. Brak poczucia, że ktoś tę naszą ciążę
      faktycznie „prowadzi”. Co lekarz – to opinia. O ile w ogóle udawało
      się tę opinię uzyskać. Niektórzy lekarze mogli by brać udział w
      konkursie na najszybszy obchód świata. Od wejścia na 3 osobową salę
      do wyjścia – ok. 2 minuty. Wystarczyło wejść, zapytać i równocześnie
      sobie odpowiedzieć – „Wszystko w porządku? W porządku. A u Pani –
      wszystko w porządku? I w ten sposób nie dopuszczając nikogo do głosu
      wyjść z sali.
      Najczęściej nie było sensu dopytywać – bo nic nie wiedzieli, wyników
      jeszcze nie było – proszę zapytać poranny obchód. A poranny obchód –
      nic nie wiemy, wyników nie ma – proszę zapytać wieczorny obchód…etc.
      Miałam wrażenie, że nikt przed tym obchodem nie przejmował pacjentów
      od poprzedniej zmiany.
      Ja miałam cc. Nie mam zastrzeżeń. Po zabiegu po 6 godzinach spacerek
      na położnictwo. Co było ciężkim przeżyciem – ale chyba na dobre mi
      wyszło, bo szybko wróciłam do formy.
      Gdyby nie to, że mam już dziecko i wiedziałam na czym polega opieka
      nad noworodkiem byłoby mi tam bardzo ciężko.
      Siostry na położnictwie niestety w 90% obsady nie pomagają przy
      dzieciach. Robią zastrzyki, podają zlecone leki. Ale dzieci wyją po
      nocach – i przez 4 noce kiedy tam byłam, tylko 1 zmiana sióstr czuła
      się w obowiązku podejść i zapytać matek czy w czymś nie pomóc.
      Mało tego – pamiętam, że jedna z obsad urządzała sobie po nocy
      jakieś biegi po oddziale, głośne śmiechy (na cały korytarz ryki i
      tupanie biegających radośnie„siostrzyczek”wink. Czułam się jak na
      jakiejś kolonii – żenada.
      Jedno co mogę w takiej sytuacji polecić to „asertywne proszenie” o
      pomoc. Trudno – środek nocy czy nie, trzeba iść, obudzić, stać nad
      głową i nie dać się zbyć, aż przyjdą i pomogą.
      Ja kiedy pierwszego dnia potrzebowałam pomocy tak robiłam (chciałam
      gorącej wody i mieszanki – bo jeszcze nie miałam pokarmu). Po trzech
      godzinach byłam tam znowu wink A na noc siostry dały mi czajnik i
      mieszankę do własnej dyspozycji. Dzięki czemu wzrosły ich szanse na
      sen, bo przynajmniej z mojej strony maiły zapewniony spokój.
      Co do opieki pediatrycznej – ja trafiłam na fajnego pediatrę. Trochę
      trzeba go było poszukać czasami, ale zawsze udzielał wyczerpujących
      informacji.
      Jeżeli chodzi o dzieci chore – to nie wiem, czy wszystkim wiadomo,
      że te najcięższe przypadki lądują w innym budynku IMiDu? Przewożone
      karetką z oddziału przy położnictwie.
      • adaneta Re: poród w IMID- opinie 21.05.09, 18:40
        witam, sporo się dowiaduję dzięki Wam o IMiD - mam termin na koniec czerwca i
        ciągle się zastanawiam gdzie rodzić. Poproszę jeszcze o informację, czy
        towarzyszenie/pobyt kogoś bliskiego przy porodzie jest płatny? Jeśli tak, jaka
        to kwota?
        Pozdrawiam
        AdAneta
        • sajgonetka Re: poród w IMID- opinie 23.05.09, 12:01
          osoba towarzysząca - bezpłatnie.

          skoro się wahasz - to nie jedź tam do porodu.
          zafunduj sobie szpital na żelaznej czy solcu - miód, malina, jak w hotelu
          4gwiazdkowym.

          gratuluje podejścia - lepiej mieć wysoki standard pomieszczeń niż wysoką jakość
          usług..
    • zolek0 Re: poród w IMID- opinie 23.03.09, 13:14
      Ja rodziłam 31 października 2008 przez cc.Od wtorku leżałam na Patologii bo na czwartek miałam zaplanowaną cesarkę(35 tydzień) ale lekarze zapomnieli mi zlecić zastrzyków(sterydy) na wzmocnienie płucek dzidziusia!!!!!!!!!Anestezjolog cofnął mnie z sali operacyjnej.
      Ale ogólnie na Patologii opieka była ok.Słabsza była na sali poporodowej.Na sali operacyjnej też bardzo dobra opieka.Pani anestezjolog Ewa przesympatycznasmile
      Mam tylko mały żal do jednej pani pediatry. Moja malutka miała operację i była w innym budynku.Pediatra po obchodzie przyszła do mnie i powiedziała że za chwilę dowie się co i jak z moją córą.I tyle ją widziałamsad
      Ogólnie Instytut oceniam na 4+
      Życzę powodzenia
      • marcowa_mama Urodziłam w Instytucie :) 24.03.09, 13:03
        Ech, dziewczyny... Mimo nienajlepszych wyobrażeń o szpitalu przed
        porodem, 6 dni temu urodziłam w Instytucie. I nie żałuję.

        Najpierw z oblężonej jak twierdza Izby Przyjęć trafiłam na patologię
        ciąży. I o dziwo, bardzo miło wspominam pobyt na tym oddziale.
        Pielęgniarki bardzo miłe, usmiechnięte, pamiętają o każdej swojej
        pacjentce. Myslę, że jeżeli opłaciłabym sobie opiekę prywtanej
        położnej w tym szpitalu, to niczym więcej nie różniłaby się od
        tej "zwykłej."

        W godzinie "0" przeprowadzono mnie na piętro na porodówkę. Tu
        szczęście zależy od personelu na jaki się trafi. Ja miałam
        fantastyczną panią doktor Ewę i 3 zmieniające się położne. Niestety
        cały poród spędziłam w pozycji leżącej, gdyż byłam na stałe podpięta
        do ktg. Z drgugiej strony, skurcze co 6 minut były tak silne, że nie
        byłam w stanie wstać z łóżka, tylko czekałam na te upragnione 3-4
        centymetry i na znieczulenie. Pani anestezjolog zrobiła to zupełnie
        bezboleśnie, wkłuwała się zaraz po mijającym skurczu, więc ulgę
        poczułam niemal natychmiast po kilku minutach. Od tej pory
        poród "nie taki straszny jak go malują." Nacięcia nie czułam w
        ogóle.

        Najgorzej z porodu wspominam jedną położną, która w trakcie moich
        partych powiedziała "przestań już krzyczeć dziewczyno, bo ci to nic
        nie da," oraz szycie krocza, któe trwało ponad godzinę i bolało jak
        cholera. Tutaj znieczulenie już nie zadziałało... Szyła mnie jakaś
        praktykanta, która starała się być miła i delikatna, ale raczej jej
        to nie wyszło... Zobaczymy jakie będą efekty po ściągnięciu szwów...

        Oddział położniczy to zupełnie inna historia w porównaniu do
        patologii. Leżałam przez 5 dni, z czego w przeciągu dwóch dni
        trafiłam na siostry ANIOŁY, a niestety przez 3 dni trzeba się było
        męczyć ze wszystkim samemu. Przez pierwsze dni, kiedy nie potrafiłam
        przystawić małej do piersi, pielęgniarka była u mine tyle razy, aż
        wreszcie nam się udało. Jedna z nich przyszła do mnie nawet w nocy,
        żeby po 3-ech godz. spania obudzić małą i przyzwyczajać piersi do
        produkcji mleka. W razie problemów można otrzymać 20 ml strzykawkę z
        mlekiem i karmić dziecko "po palcu."
        Siostry były do naszej dyspozycji przez całą noc i na każde
        zawołanie przychodziły i pomagały, nie denerwując się i nie
        krzycząc, po raz setny z cierpliwością powtarzając to samo.
        Bardzo pomocna okazała się też pani z poradni laktacyjnej - bardzo
        miła i cierpliwa dla wszystkich mam smile
        Ale... jak wspomniałam przez weekend trafiły mi się takie położne,
        które ani razu nie przyszły do pokoju i nie zapytały, czy u nas
        wszystko ok. Jak dzieci płakały w nocy, to one w najlepsze, albo
        spały, albo ogląday TV. Jednego dnia, kiedy moje dziecko w ogóle nie
        chciało ssać i poprosiłam pielęgniarkę o pomoc, spojrzała na mnie i
        powiedziała, że dobrze przystawiam dziecko do piersi i ona tu nic
        więcej zrobić nie może - trzeba mojej cierpliwości. A ja ze łzami w
        oczach i rozkrzyczanym dzieckiem pociłam się z bólu i stresu...

        Obchody w szpitalu wyglądają podobnie- o wszystko trzeba dopytywać,
        bo sami niewiele mówią (zarówno ginekolodzy, jak i neonatolodzy i
        pediatrzy). Trzeba być upierdliwym i pytać, pytać, pytać i żądać.
        Dziecko miało wykonane wszelkie nizebędne badania, które wynikały z
        patologii ciąży, natomiast jeśli chodzi o GBS-a, to musiałam za
        każdym razem, przy każdym badaniu przypominać i dopytywać, czy mi je
        zrobią... Na szczęście obyło się bez problemów. Warto, abyście przed
        prodoem wiedziały na co macie mieć podane szczepionki, leki, ew.
        zrobione dodatkowe badania, bo w mętliku i natłoku spraw lekarze o
        tym w ogóle nie pamiętają.

        Jeżeli macie jakieś pytania, to chętnie na nie odpowiem w wolnej
        chwili między karmieniami małej, która non stop wisi na cycku smile

        Gdyby mnie ktoś zapytał, czy żałuję, że w ostatniej chwili zmieniłam
        zdanie i wybrałam ten szpital, to odpowiedź brzmi NIE, nie żałuję, a
        wręcz jestem zadowolona z opieki nad moim największym skarbem
        świata smile Resztę da radę przeżyć. W końcu to tylko kilka dni...

        Pozdrawiam!
        • kasia.46 Re: Urodziłam w Instytucie :) 25.03.09, 09:10
          Gratulacje, niech malutka zdrowo rośnie i będzie twoją najkochańszą
          pociechą na świecie... Ja mam termin na 6czerwca więc jeszcze trochę
          to potrwa. Z tego co piszesz w Instytucie niewiele się zmieniło od
          mojego porodu w 2007r, położne takie na jakie trafisz, ja miałam
          tego pecha że trafiłam na te opryskliwe olewające wszystko zołzy...
          Poród był ok, mnie również same nacieńcie krocza nie bolało, szyła
          mnie również miła praktykantka, blondynka w okularach, oczywiście
          znieczulenie krocza do zszycia nic nie dało, bolało jak cholera i
          trwało chyba ze 40min. Nie miałam zzo, więc ból był nieprzyjemny i
          tylko sykałam... Dzięki że znalazłaś czas na relacje... cieszę się
          że to najgorsze masz już za sobą a to najwspanialsze masz obok
          siebie, całe i zdrowesmile Nie mam więcej pytań bo tak jak pisałam mam
          trochę wiedzy o porodzie w Instytucie w końcu rodziłam 1,5roku
          temu... nic się za specjalnie nie zmieniło ale najgrzej nie jest.
          Zdeyduje się ponownie na IMID... I zdam szczeg. relacje po moim
          porodzie... Pozdrawiam... Jeszcze raz dzięki!!!
        • ayak Re: Urodziłam w Instytucie :) 26.03.09, 15:29
          Hej, ja mam pytanie o patologię. Jakie są warunki (ilość łóżek w
          pokojach, łazienki, prysznice, czystość, czy jest stołówka, czy
          posilki spożywa się w łóżkach, czy jest lodówka...)? Bedę wdzięczna
          za wszystko co pamiętasz, bo wygląda na to, ze ja tam spędzę kilka
          dobrych tygodni, niestety.
          --
          http://tiny.pl/vq99
          • marcowa_mama Re: Urodziłam w Instytucie :) 26.03.09, 15:44
            ayak napisała:

            > Hej, ja mam pytanie o patologię. Jakie są warunki
            (ilość łóżek w pokojach,

            Ja leżałam w sali gdzie było 5 łóżek

            łazienki, prysznice, czystość,

            Łazienka jest niestety tylko jedna, są w niej 2 toalety i 2
            prysznice. Czystość taka, jaką zostawią po sobie pacjentki.
            Sprzątane są 1 raz dziennie. Na położniczym wygląda to o wiele
            gorzej... Ale, da radę wytrzymać. Ja chodziłam pod prysznic ok
            21:00 - 22:00, kiedy większość dziewczyn już spała, więc miałam
            łazienkę dla siebie. Ani razu w trakcie mojego pobytu nie zdarzyło
            mi się, żeby pod prysznicem obok ktoś się kąpał...

            czy jest stołówka,

            Jest catering. Jedzenie "przyjeżdża" z kuchni do pokoju. Proponuję
            zabrać wsłasny KUBEK i SZTUĆCE.


            czy posilki spożywa się w łóżkach,

            Tak, w łóżkach - mało to wygodne...

            czy jest lodówka...)?

            Jest i moim zdaniem warto zaopatrzyć się w swoje produkty spożywcze
            i w niej trzymać jedzenie. Na korytarzu jest też czajnik.

            Bedę wdzięczna
            > za wszystko co pamiętasz, bo wygląda na to, ze ja tam spędzę kilka
            > dobrych tygodni, niestety.

            Nic się nie martw! Większość sióstr jest tam na prawdę bardzo miła.
            Dobrze, gdybyś trafiła do sali z telewizorem (u nas jedna z
            dziewczyn przywiozła ze sobą), bo generalnie, to można tam umrzeć z
            nudów. Zaopatrz się w cierpliwość, książki i gazety. I wyśpij się
            przed porodem smile
            Życzę dużo zdrówka dla Ciebie i dla dzidziusia!
            • ayak Re: Urodziłam w Instytucie :) 26.03.09, 19:51
              Dziękuję ci bardzo za wyczerpującą relację smile

              Pewnie, ze nie spodziewam się luksusów, znam trochę IMiD, jednak
              ciekawa byłam czy da się tam żyć... Porodówka mniej mnie stresuje,
              bo będę tam raptem kilka dni (po cc), a na patologii minimum
              miesiąc, albo i dlużej.
              Wiem, że atrakcji nie będzie wink Nastawiam się na przeprowadzkę z
              laptopem, TV i biblioteką.
              --
              http://tiny.pl/vq99
                • sylwek_81 Re: Urodziłam w Instytucie -do nalo! 21.05.09, 16:27
                  Hej dziewczynysmile Mam termin na 29 maja i będę rodzić w Instytucie(mam chorą
                  córeczkę). Po przeczytaniu waszych opinii niestety nie jestem ucieszona-szkoda
                  że jest tyle negatywnych opinii i niektórymi rzeczami jestem zbulwersowana!mamy
                  XXi wiek a widzę że niewiele się zmieniło niestety...te warunki, wieloosobowe
                  sale, 1 łazienka na korytarzu,brud..ehh.można się załamać. I to że polożne nie
                  pomagają e opiece nad dzieckiem-przecież wiele kobiet nie ejst w stanie po
                  porodzie sie dobrze dzieckiem zaopiekować, zwłaszcza jeśl jest to 1 dziecko i
                  ręcę się trzęsą i strach. A jaka jest teraz sytuacja na porodówce, dużo
                  rodzących? Ktoś coś wie?
                  • kasia.46 Re: Urodziłam w Instytucie -do nalo! 23.05.09, 12:24
                    Ja mam termin na 6czerwiec, sytuacja bywa różna raz nawał rodzących
                    raz pustki na oddziale, zależy jak trafisz... i ile mam zdecyduje
                    się na ten szpital w podobnym terminie, loteria ale z tego co wiem
                    narazie nie odsyłają... Pozdrawiamsmile
                        • kasia.46 Re:Gratulacje 26.05.09, 14:54
                          a_waw napisała:

                          > Rodzilam w IMID 17 maja - sporo rodzacych ale tlumow nie ma.
                          > Korzystajac z okazji chce wyrazic swoja pozytywna opinie o
                          szpitalu. Mimo ze
                          > luksusow tam nie ma to personel na medal.

                          Podzielam twoje odczucia, po części. Swoją relacje zdam za ok.2tyg.
                          Jeszcze raz gratulacje.
                          • gon-li Re:Gratulacje 08.06.09, 10:39
                            Witajcie. Rodziłam tam kilka lat temu i...nie myślałam, że nie dając koperty
                            można być TAK traktowaną.
                            Cudowni lekarze: przyjmujący: p.Tomasz Maciejewski i prowadzący poród p.Ryszard
                            Jęczeń.
                            Miałam bzdurną interpretację badań USG(trzykrotnie powtarzanych przez
                            "utytułowane"lekarki ze Starynkiewicza , miałam rodzić w innym szpitalu(właśnie
                            tam)i dzięki Bogu jednak trafiłam na Kasprzaka.
                            Samo przyjęcie-dr Maciejewski: spokojnie, życzliwie-zaproponował dodatkowe
                            USG-bo jest czas, a dobrze, żeby mama rodziła spokojnie...
                            Cudowne położne i siostry, które szczególnie troskliwie opiekowały się
                            młodziutką, zaniedbaną dziewczyną. Uczyły nas dziewczyny jak karmić,
                            proponowały, że zabiorą malca na kilka godzin"bo pani musi się przespać"(tak, po
                            prostu).
                            O dr Ryszardzie Jęczeniu mogę powiedzieć tylko tyle, że jeżeli następny poród to
                            tylko w Jego towarzystwie.
                            Mój poród trwał baaardzo długo, wpadłam w międzyczasie na kilkanaście pomysłów,
                            szantażowałam, a ten człowiek nie wyszedł nawet na herbatę(ktoś mu przyniósł),
                            odpowiadał na pytania, rozwiewał wątpliwości. A w dniu odbioru, po zakończonym
                            dyżurze upewnił się, że ma mnie kto zabrać do domu(tata córeczki mógł przyjechać
                            dopiero wieczorem).
                            Bardzo fachowy anestezjolog-nie pamiętam nazwiska.
                            Co szczególnie zwróciło moją uwagę to fakt, że zauważono, że mało jemsmile-rodzina
                            przynosiła mi posiłki i miła Pani doktor podeszła i zaczęła pytać dlaczego nie
                            jem, czy wszystko w porządku itd.
                            Jeżeli chodzi o naczelnego pediatrę-nie zacytuję nazwiska-mężczyzna bardzo
                            podobny do Gargamella-zadufany dupek. Z tym ostro. Pisze do jakichś pisemek o
                            dzieciach-jest jednak nieuważny, zadufany, niedelikatny wobec dzieci.
                            Radziłabym-jeśli możecie pozwolić sobie finansowo-osobną salę po porodzie.
                            I... w moim przypadku bardzo dobrze sprawdziły się Panie
                            Studentki-Praktykantki-bardzo zaangażowane, pomocne, masujące, uciskającesmile.
                            Polecam Kasprzaka bardzo!!!
    • karotka_p Re: poród w IMID- opinie 08.06.09, 16:22
      Urodziłam 30 maja i bardzo sobie chwalę opiekę w trakcie porodu i na
      położnictwie. Warunki sanitarne może faktycznie nie są najlepsze, ale za to
      profesjonalny personel rekompensuje wszystko. Kiedy Mały w nocy strasznie płakał
      z powodu bólu brzuszka, położne były u mnie co chwila i pomagały go uspokoić.
      Sam poród też ok, choć z powodu chwilowego spadku tętna dziecka musiałam długo
      leżeć pod ktg (później się okazało, że to wina krótkiej pępowiny). Bardzo polecam!!!
      • kasia.46 Re:do karotka_p 10.06.09, 08:36
        karotka_p napisała:

        > Urodziłam 30 maja i bardzo sobie chwalę opiekę w trakcie porodu i
        na
        > położnictwie.

        karotka_p ja też rodziłam tam 30majasmile też sobie chwale, choc' jedną
        dobę spędziłam w sali obserwayjnej (porodowej niby)z powodu braku
        miejsc, ja urodziłam córę. Pozdrawiam was, może gdzieś się minęłśmy
        w salachwink
        • karotka_p Re:do karotka_p 11.06.09, 18:02
          Kasiu, my się nie minęłyśmy, tylko byłyśmy na tej samej sali obserwacyjnej smilesmile
          Znalazłam w innym wątku Twoją relację z porodu, a po Twoim wpisie tutaj
          skojarzyłam, że byłyśmy sąsiadkami. Świat jest bardzo mały smile
          My wyszliśmy do domu w ten sam dzień co Wy, na szczęście po dokarmieniu Mały
          przybrał i nie było potrzeby trzymać nas jeszcze jednej doby.
          Mam nadzieję, że Twoja córa rośnie zdrowo!
          • kasia.46 Re:do karotka_p 13.06.09, 16:32
            Hmmm ktoby pomyślałwink To super że wyszliśmy tego samego dnia,,, Moja
            Mała nadal tylko cycuś, noce przesypia całe z jedną przerwą na
            karmienie, za to w dzień tragedia, cały czas na cycku, dobrze że mąż
            ma urlop do końca miecha to zajmuje się synkiem,,, wole nie myślec'
            co będzie jak do pracy wróci, jak ja na wszystko czas znajdę. Chyba
            wtedy też butle wstawie bo mam też dużo innych obowiązków prucz
            karmieniawink Narazie jest spokobig_grin zdrowa, rośnie przybywa na wadze.
            Dziś nasze maluchy mają 2tyg. Mam nadzieje że u Was OK, mały również
            sprawuje się wzorowowink No i kiedyś musimy koniecznie zaliczyc' z
            Wami przysłowiową kawe skoro tak nam się drogi schodząwink Pozdrawiam
            Was cieplutko,,, rośnijcie szybkowink
            • karotka_p Re:do karotka_p 22.06.09, 11:12
              My również pozdrawiamy! Na pocieszenie - mój zaczął żyć według schematu: godzinę
              jem, godzinę śpię wink Na szczęście nie ma rodzeństwa, więc jakoś jestem w stanie
              się ogarnąć z całodobowym karmieniem. A Tobie życzę powodzenia i wytrwałości smilesmile
        • pandora81 sale 2 osobowe 16.09.09, 12:46
          Dziewczyny czy są sale 2 osobowe po porodzie? Nie chciałabym jedynki, bo nawet
          nie ma się do kogo odezwać, ani jak iść pod prysznic, a 4-5 osobowe to tłum.

          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/oar8dqk3mafezjjp.png
            • kitka80 Re: sale 2 osobowe 18.09.09, 09:51
              Robilam jakis czas temu research na temat poloznych w IMiD i
              pojawiaja sie jako godne polecenia takie nazwiska: Marianna
              Czerwonka, Urszula Sokołowska, Iza Kowalska-Cieślak,Beata Łakoma,
              Beata Boczkowska. Ja spotkalam sie z pania Iza i zrobila na mnie
              bardzo dobrze wrazenie. Termin mam na listopad, wiec teraz nic
              wiecej nie moge powiedziec. Podobno planowane sa jakies zakupy mebli
              w IMiD (nowe łóżko do porodu), więc może standard sie trochę
              poprawi...
              • pandora81 Re: sale 2 osobowe 18.09.09, 11:45
                kitka80 napisała:

                Podobno planowane sa jakies zakupy mebli
                > w IMiD (nowe łóżko do porodu), więc może standard sie trochę
                > poprawi...

                Nie wiesz na kiedy? Bo ja tam rodzę w listopadzie- mam termin cc. Nowe łóżka
                byłyby super big_grin


                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/oar8dqk3mafezjjp.png
                • kitka80 Re: sale 2 osobowe 18.09.09, 12:36
                  Z tego co zrozumialam, to łóżko do sali pojedynczej tzw. komercyjnej
                  powinno byc lada moment. Spodziewam sie, ze w listopadzie bedzie na
                  pewno. Na pewno byla mowa o łóżku do tej sali, nie wiem czy również
                  do głównej 3 osobowej...
              • asai17 Re: sale 2 osobowe 21.09.09, 15:27
                Dziękuję, za konkret na temat położnych. Opowiedz jak skontaktowałaś się z tą
                twoją. Ja mam termin na święta (22 grudnia). I niestety wiem że to piękny acz
                newralgiczny czas. I wiem że chce mieć prywatną położną tylko kompletnie nie
                wiem gdzie, jak mam się z nią spotkać/skontaktować. Pozdrawiam Asia
    • gardenbelts Re: poród w IMID- opinie 16.03.18, 02:29
      Dziwię się, ile pozytywnych komentarzy ma ta rzeźnia. Poród w tym miejscu to najgorsze przeżycie, jakie do tej pory miałam. Karetka przywiozła mnie w 1 fazie porodu. Miałam rodzić w Bielańskim, synek był duży, podejrzenie, że może mieć nawet 4.5 kg, byłam już po terminie i miałam skierowanie na cesarkę, poród zaczął się nagle o 5 rano i nie zdążyłam dojechać do szpitala, wezwałam karetkę. Prosiłam, żeby zawieźli mnie do Bielańskiego, gdzie mam lekarza i położną, gdzie chodziłam do szkoły rodzenia, ale usłyszałam, że "nie mam już nic do gadania". Podczas przyjęcia do IMiD, zrobiono mi badanie ginekologoczne, odeszły zielone wody. Nikt nie odpowiadał na moje pytania, nikt mnie nie słuchał, jak mówiłam, że dziecko duże i że 2 dni wcześniej usłyszałam, że małe są szanse na poród naturalny i dlatego na wszelki wypadek dostałam skierowanie na CC, miałam wrażenie, że wszystko dzieje się poza mną. Narzeczony został w domu ze wszystkimi dokumentami i torbą do porodu, bo ratownicy z karetki nie chcieli go zabrać (nie wiedziałam, że osoba towarzysząca nie może jechać karetką, dowiedziałam się dopiero, jak ruszyliśmy, gdybym wiedziała wcześniej, nigdy nie zdecydowałabym się na na jej wezwanie, próbowałabym dostać się jakoś inaczej do szpitala). Ciągle tylko słyszałam narzekania, że nie mam dokumentów i to skandal, jak tak można. Ból był nie do wytrzymania, kpili sobie ze mnie, jaki to mam niski próg bólu, słyszałam to podczas porodu wielokrotnie. Byłam przykuta do łóżka, podłączona ciągle do KTG, kazali mi leżeć i rodzić w pozycji horyzontalnej, koszmar. Miałam ochotę chodzić, ruszać się, ale nie mogłam. Odmówili zrobienia lewatywy, można domyślać się jak to się skończyło - mój narzeczony, który w końcu dotarł do szpitala, był świadkiem tego wszystkiego. Mogłam w tej sytuacji dosłownie podetrzeć się planem porodu, bo jak na złość każdy punkt był spełniany na odwrót. Nie życzyłam sobie zbędnego personelu przy porodzie - w II fazie porodu otaczał mnie dziki tłum. Chciałam ochronę krocza - nie dało się, zrobili duże nacięcie. Nie chciałam, żeby poród był wspomagany - mówili, że nie da się inaczej i zaczęli wlewać we mnie oksytocynę (po znieczuleniu akcja porodowa ustała, stwierdziłam, że pójdę do WC i akcja ruszyła, po powrocie z kibelka miałam już 8 cm rozwarcia - wystarczyło więc, że pozwoliliby mi się ruszać, ale nie, nie w tym szpitalu, tu rodzi się jak 100 lat temu, jak Bóg przykazał, na plecach, z nogami w górze, o grawitacji i jej zbawiennym działaniu nikt tu nie słyszał). Jeśli chodzi o Boga, to wszędzie pozawieszane święte obrazki i ksiądz, który bez pardonu włazi znienacka na salę poporodową i bez pytania odczynia jakieś gusła nad noworodkami. Wracając do porodu - synek miał problem, żeby wyjść wreszcie na świat (mówiłam już, że miał być duży, w co nikt w tym szpitalu nie chciał wierzyć?), więc konieczne było ratowanie jego życia (tak, życia, bo już zrobiło się bardzo niewesoło, dusił się, a nie, przepraszam, to JA go dusiłam, nie chciałam go urodzić, bo nie chciałam współpracować - takie teksty padały w moją stronę, jak nie mogłam już mocniej przeć, to był największy wysiłek w moim życiu, a oni powtarzali, że się nie staram), musieli użyć próżnociągu, i jeszcze wisienka na torcie, nagle bez uprzedzenia lekarz rzucił się na mój brzuch i zaczął synka wypychać ze mnie na siłę... Byłam pewna, że takie metody są zakazane i nielegalne, byłam w szoku (oczywiście, nie ma o tym słowa w dokumentacji z porodu, chociaż o braku współpracy znalazła się wzmianka). Ból rozwalał mi mózg, do tego zaczęłam panicznie bać się co z dzieckiem. Miały być świece, przygaszone światło, piłka, worek sako, kąpiele, masaże, ulubiona muzyka w tle, potem kontakt skóra do skóry, pierwsze karmienie i ogrom matczynej miłości, a był horror. Synek apgar 4-5-8. Był cały siny, zabrali go gdzieś od razu, nie krzyczał, nikt nie informował mnie co się dzieje. Jak pytałam, czy żyje, dlaczego nie krzyczy, to znowu kpiący głos rudej położnej, że zmęczył się porodem to nie krzyczy, proste? Wielka rzecz, normalka, pfff. Zobaczyłam synka dopiero po 4 godzinach. W tym czasie bez mojej wiedzy i zgody nakarmili go mieszanką. Zniszczyli mi psychikę, świadomość, że poród mógł zakończyć się śmiercią lub trwałym kalectwem mojego ukochanego, wyczekiwanego dziecka była po prostu nie do zniesienia. Mimo ogromnego zmęczenia, nie mogłam spać bo ciągle płakałam, dręczyły mnie wyrzuty sumienia, że wezwałam tę cholerną karetkę i mogło to wszystko bardzo źle się skończyć. Zasnęłam dopiero na dłużej niż 15 min w 4 dobie po porodzie. Potem miałam wiele miesięcy depresję, nie potrafiłam się cieszyć z macierzyństwa, ciągle nawracał irracjonalny strach o życie i zdrowie synka, mimo, że niby wszystko dobrze się skończyło. Synek ma teraz 14 mc a ja do tej pory nie potrafię go zostawić samego nawet u Dziadków, bo boję się, że coś mu się stanie. Spędziliśmy w szpitalu 9 dób, bo synek miał ciężką żółtaczkę i wysokie CRP (prawdopodobnie zachłysnął się tymi zielonymi wodami płodowymi). Jedyny plus tego wstrętnego miejsca, to sympatyczny dr anestezjolog i wspaniała opieka poporodowa, panie położne były przekochane, czułe i wyrozumiałe. Pediatra, która opiekowała się moim synkiem, to arogancka baba, która nie informowała mnie co się dzieje z moim dzieckiem i nigdy nie miała czasu odpowiedzieć na moje pytania. Dowiedziałam się o stanie zdrowia synka dopiero z wypisu. Warunki lokalowe - syf, grzyb i malaria, w styczniu lód na nieszczelnych oknach, zimno. Miało to swoje zalety, bo wstręt czegokolwiek dotkąć i dzięki temu naprawdę dbało się intensywniej o higienę. Sala porodowa - możnaby nakręcić film grozy, jak wyjęta z lat 50, upiorne, zielone kafelki. Jak na obchodzie zapytałam, dlaczego nie zrobili mi cesarki, tylko zmusili mnie do porodu SN, usłyszłam, że robią dopiero od 4500. Mój synek miał zaledwie 4340 i 63 cm, więc się najwyraźniej nie kwalifikował. Dopiero w domu wpadłam na pomysł, że może gdybym w trakcie porodu wykrzyczała, że im zapłacę za ludzkie traktowanie, to może inaczej by się to wszystko potoczyło. Moja opinia została usunięta wraz z moim kontem ze strony gdzierodzic, także postanowiłam wkleić ją gdzie się da, żeby ostrzec inne matki przed tymi rzeźnikami, a szczególnie przed położną WP, wstrętniejszej osoby nie spotkałam nigdy w życiu, mina zacięta jakby za karę tam pracowała, a za okazywanie wyższości, chamskie teksty i brak empatii dla bezsilnej rodzącej powinna przez całą wieczność trwać w bólach porodowych i być traktowana tak jak ja przez nią. Zaznaczę, że przez większość ciąży panicznie bałam się porodu SN i bardzo chciałam mieć CC, ale po rozważeniu ile dobrych stron dla dziecka ma poród SN (flora bakteryjna, wyciśnięcie wody z płuc, kontakt skóra do skóry, pierwsze karmienie dzidziusia, czekanie z przecięciem pępowiny, aż przestanie tętnić, w przyszłości mniejsze zagrożenie astmą itd) postanowiłam, że będę rodzić naturalnie i decyzja mojej prowadzącej dr ginekolog o skierowaniu na CC naprawdę mnie zdołowała. W końcówce ciąży miałam bardzo pozytywne nastawienie do porodu SN, ale w momencie jak zobaczyłam zielone wody serio się wystraszyłam i mam ogromny żal do lekarzy z IMiD, że skazali mnie na ten ciężki, zagrażający synkowi poród, bo niepotrzebnie narażali życie i jego i moje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka