Dodaj do ulubionych

Czemu nam umarłaś, Magdo

IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.12, 12:51
Temu towarzystwu co każe swoim dzieciom rysować takie"laurki" i je tam zanosi potrzebna jest pomoc psychiatrów. Bardziej niż matce dziecka.
Edytor zaawansowany
  • yaman49 13.02.12, 13:00
    Nic. Tacy jesteśmy. I nie mieszajcie do tego tej biednej dziewczynki. Spójrzcie na siebie. Na ulicy, w tramwaju, kolejce w sklepie, wszędzie tam, gdzie pozostawieni sami sobie i swoim problemom, próbujemy żyć w miarę normalnie wbrew aroganckiemu rządowi, niekompetentnym ale równie aroganckim urzędnikom, wyzyskującym nas pracodawcom. Dlaczego wbrew naszym odczuciom, jesteśmy jednym z najbardziej nielubianych narodów europy. Dlaczego spontanicznie powstają w Holandii, Irlandii czy Szkocji organizacje chcące pozbyć się Polaków ze swego terytorium. Dlaczego tak nas nie lubią Czesi czy Litwini ? Tak, wiem, oni są ksenofobiczni, a my nie możemy być źli, bo jesteśmy prześladowani, nikt nas nie rozumie, świat sprzysiągł się przeciw nam. A przecież mu chcemy dobrze. Nieprawda ?
  • maczki2 13.02.12, 16:59
    Ten artykuł jest tendencyjny. Nie życzę sobie takiego ironizowania. Tak, wszystkie odpowiedzialne matki przychodzą z dziećmi i czują się jakże lepsze. Co autorka artykułu chce przez to powiedzieć? Chcesz autorko powiedzieć, że wcale te matki nie są lepsze? Puknij się w główkę szukając analogii zachowań ludzi odwiedzających miejsce gdzie matka zasypała Madzię do tego przestępstwa. Ironizowanie z uczuć ludzi zaangażowanych w sprawę jest nie na miejscu. Rozumiem ironizowanie z gapiów. Ale większość ludzi zwyczajnie po ludzku zaangażowała się na początku w poszukiwania wtedy jeszcze w naszej świadomości żywej Madzi. Każdy NORMALNY RODZIC przeżywał zaginięcie Madzi bo wyobrażał sobie co by mógł zrobić gdyby sam się znalazł w podobnej sytuacji. Ludzie normalni mają prawo czuć się urażeni tą tragedią. Fakt faktem, że ci co mają uczucia i ludzkie odruchy współczuli tej rodzinie i mieli szczerą nadzieję, że dziecko się odnajdzie żywe. To jest normalny odruch ludzi żyjących w społeczeństwie. No a że okazało się, że matka madzi grała wszystkim na nosie, bo sama nie miałaby nigdy podobnych odruchów, bo ma wypaczony charakter i zero uczuć macierzyńskich to trudno się dziwić normalnym ludziom, że ją potępiają.
    Nie mogę pojąć dlaczego żółtodzioby dziennikarskie zamieszczają takie artykuły w necie. Pewnie silą się na moralizowanie i wydaje im się że uświadamiają społeczeństwo o swojej ułomności. Tylko po co, jak sami są zagubieni w swojej moralności.
  • konto_rower_szyja 13.02.12, 19:37
    Nie życzysz sobie... Dlzczego? Co Cię zabolało?
    Mam kilka pytań. Rodzice próbują się, mówisz, "wczuć". I co im wychodzi z tego wczuwania?
    Załóżmy, że się to komuś przytrafiło. Upuścił niemowlę. Tak niefortunnie, że zmarło.
    I co dalej? Co o tym możesz wiedzieć? Ile masz takich doświadczeń?
    Niedawno zmarła noblistka pisała "tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono".
    Kasię sprawdzono. Co czuła? Co było w niej? Ktoś to wie na pewno?
    Nikt. Kto lub co daje prawo do ferowania boskich wyroków?
    My, jako ludzkość, już to wiemy. To są pierwotne mechanizmy zmywania winy.
    Zmywania winy, umacniania struktur społecznych, samookreślenia się.
    Mechanizm kozła ofiarnego zażegnał kryzys polskiej rodziny. Polska rodzina jest silna. Chleje, leje gó...arzy, uczy przebiegać na czerwonym, kraść i kłamać, ale je kocha. Jest dobra. I na dowód ma to, co jest złe. Zbrodniarkę - Katarzynę W. Teraz wystarczyłoby wymierzyć sprawiedliwość. Może zlinczować. Może chociaż obnażyć, i biczować, a potem wygnać, albo wywieźć na taczce gnoju.

    Ale co takiego zrobiła Pani Kasia? Młoda dziewczyna? Zdarzył jej się straszny wypadek. Może nie spała po nocach. Może nie spała po nocach, a jej kochana teściowa całymi dniami ją dręczyła. Może traciła przytomność ze zmęczenia i zgnojenia. Może przytulając dziecko na chwilę zasnęła i upadła z nim?
    Wiem co mówię. Sam tak miałem z własnym dzieckiem. Kołysząc je po kilkudziesięciu godzinach bez snu wypuściłem je i niemal przygniotłem. Na szczęście w łóżku.
    A gdybym kołysał je w korytarzu, a upadł na schody?
    Co wiesz o tym zdarzeniu? Widzisz wyrodną matkę? Sukę? A ja widzę coś innego. Zaszczutą młodą dziewczynę, zapędzoną w kozi róg. Życie ją leje po gębie. Teściowa gnoi. Mąż raczej nie broni. Studiuje. Jest rycerzem - chce zbawiać świat. Nie ma czasu na to, by dostrzec dramat młodej dziewczyny. Znaleźć kąt, w którym mogliby WYCHOWYWAĆ SWOJE dziecko SAMI. Bez uwag "mamusi". Mamusia zresztą mówi - "oddaj _NAM_ Madzię". Jakby Madzia była bezprawnie przewłaszczona przez Kasię.
    Jakoś czuję tę sytuację.
    Paraliż. I zdarza się nieszczęście. Ale Pani Kasia... Co ona ma zrobić? No co ma zrobić? I tak jest już nikim.
    Obarczona dzieckiem, sama z teściową. Pozbawiona własnej woli, na łasce teściów. Młoda, niedojrzała dziewczyna odarta z jakiejkolwiek godności. Co ona ma robić po tym zdarzeniu? Zwrócić się o pomoc?
    Do kogo? Od kogo kiedykolwiek zaznała wsparcia?
    Od rodziców, którzy pozwalają jej na mieszkanie z teściową?
    Od męża, który nie potrafi jej zapewnić osobnego kąta, a zbawia świat?
    Od teściów dla których jest nikim (patrz rozmowa z mamusią - "od kiedy jesteśmy na Ty")?
    Przez chwilę coś znaczy. Znajduje się ktoś, kto jej współczuje po stracie porwanego dziecka. To być może pierwsze takie odruchy. Tłum jej współczuje.
    Ale potem ten sam tłum poczuje się perfidnie oszukany i wystawi jej za to rachunek - wyrok: "suka", "wyrodna matka", "dzieciobójczyni".
    A, pożal się Boże, detektyw ją wyzwoli.
    Zasadniczo - tak. Wyzwolił. Wyzwolił ją od tej chwilowej ułudy, że może być "kimś". Nie "szmatą", nie "suką", tylko "mamą Madzi". Po tym wyzwoleniu wszystko wraca do normy. Nadal jest nikim, tylko teraz jeszcze bardziej. Jest już teraz homo sacer oficjalnie.
    Tendencyjność tego artykułu polega na tym, że może on sugerować, że ten tłum słusznie oburzony, jest po prostu obłąkaną chmarą prymitywnej gawiedzi z rozkoszą pławiącej się w tragedii małego dziecka, młodej dziewczyny (matki), młodego nieporadnego chłopca (ojca), a ton temu nadaje cyniczny "detektyw".
    Ta krew, krew Madzi, jak słusznie zauważa autorka obmywa nas z naszych win. Przekreśla je. Obniża ich znaczenie. Czyż nie?
    Ja widzę w tej kapliczkowej formie katolicyzmu demony. Może Ty nie. Ja tak. Ten śmiertelny wypadek przeraża mnie mniej, niż zbiorowy sąd nad Panią Katarzyną.


    Jednej śmierci starczy. Mam nadzieję, że Kasi uda się z tego jakoś wyjść. Odzyskać gdzieś i poskładać na nowo ze szczątek jakieś resztki ludzkiej godności. Że znajdzie w życiu takich ludzi, jakich ze świecą szukał Diogenes. Trudno to będzie. Do tej pory nie znalazła. Diogenesowi też się nie udało.

    Pozdrawiam.

    Przepraszam za przynudzanie. I za bełkot, choć chciałem jasno i czysto.
  • Gość: koregaf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 20:45
    mam podobne zdanie, wypowiedź jest czysta, a nie obłudna.
    my chcemy być lepsi, stąd chyba to wszystko. pzdr
  • Gość: Leon IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.12, 22:09
  • Gość: es IP: *.ip.jarsat.pl 13.02.12, 23:34
    Miałem dokladnie takie same odczucia, wpisy na forum wskazują ze nibyłzawy motłoch dotarł i tutaj.
  • Gość: Whatever IP: *.dynamic.chello.pl 14.02.12, 00:07
    dlaczego to robią?
    Ależ to proste.
    Ten naród jest ciężko upośledzony i nie wie co ma ze sobą zrobić.
    Cośby gdzieśby a z kimże a gdzieżby .... co by tu spsocić ....

    Z nudów naogląda się tiwi a potem szuka pretekstu.
    Jedni do chlania wódy, a drudzy do robienia szopek. Przede wszystkim z siebie samych.

    Tak było z "oddajcie kszyrza mijastu" a teraz jest "oddajcie dziecko matce zastępczej".

    Naród imbecyli.
  • Gość: DNA IP: 193.57.67.* 14.02.12, 06:20
    "M jak Milosc" nie to samo co 5 lat temu,
    "Fakt" zjezdza na psy,
    Z braku dyzurnego tematu - smierc dziecka stala sie dyzurnym tematem.
    Rozumiem, mala dziewczynka, robi sie zal.
    Ale od razu wychodzi "Zastaw sie a postaw sie", nie przypadkiem tak jaskrawie w Sosnowcu - ktory w wiekszosci sklada sie z ludnosci naplywowej, przybylej do pracy za komunizmu ze sciany wschodniej. Tam mieszkaja specyficzni ludzie - kto mial z nimi stycznosc ten wie.


  • krzych.korab 14.02.12, 06:30
    jak i wierzący. Na pokaz, bo tak trzeba. Na co dzień pogonimy bezdomnego, nie mamy nic przeciw księżom pedofilom, a i pijakom wybaczymy bo pijany nie wie co czyni.
  • Gość: mischa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.12, 22:17
    No to jesteście potworni, chociaż i samokrytyczni.
  • maczki2 14.02.12, 00:29
    A dlaczego nibylzawy ? Dlaczego uważasz te odruchy ludzi odwiedzających gruzy w których Madzie zasypano za nibylzawe? Masz na myśli nieszczere? A może zbyt tkliwe, naiwne? odmawiasz ludziom prawa do sponatnicznego okazania żalu po dziecku. Może to i fakt, niemadra forma okazania żalu, te laurki i misie, ale nie sadze aby nieszczera. wiesz, ludzie tak jak mogą chcą zademonstrowac swój żal i sprzeciw przeciwko zgotowaniu dziecku takiego losu, celowo czy tez nie, czy to było zaplanowane wcześniej bądź spontaniczne upuszczenie. Zobacz, obcy ludzie wyrażają współczucie, żal. A co robi matka Madzi? Czy ona żałuje śmierci swojego dziecka, czy może żałuje swojej niekomfortowej sytuacji? Nie spodziewała się ze świat ujrzy co się naprawdę stało? Czuje się tym zaszczuta? No cóż, chyba powinna się tak czuć, trudno nie ponosić ciagle konsekwencji swoich czynów. To ze zaszła w ciążę i myślała ze mimo to nie musi czuć się jak matka juz świadczyło o tym, ze od zawsze była przekonana ze nie musi ponosić konsekwencji spontanicznie podjętych wyborów. Nie traktowała ciąży jak wyboru życiowego i myślała, ze rownież ten nibywypadek nie pociągnie zlych konsekwencji dla niej samej. 22 lata a jakże niedojrzala. Wiecznie przekonana ze życie za nią podejmuje wybory i sama za nie nie musi odpowiadać.
  • Gość: witus IP: *.4-85.cust.bluewin.ch 14.02.12, 06:29
    Banda polskojezycznej tluszczy, ktora interesuje nie swoj los. Strasznie duzo masz pytan, sugerowaloby to ze jestes wysoce inteligentnym czlekiem! Zartuje;)
  • Gość: marajka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.12, 12:15
    Tyle, że tę energię można lepiej spożytkować. Ile jest dzieci zagrożonych podobną tragedią? Młodych matek, które sobie nie radzą? Może z żalu ruszyć dupsko i zaoferować komuś pomoc, by zapobiec następnym takim wydarzeniom? Może kiedyś zareagować jak się usłyszy płacz i krzyki za ścianą?
    Łatwiej kupić misia.

    wiesz, ludzie tak jak mogą chcą zademonstrowac swój żal i s
    > przeciw przeciwko zgotowaniu dziecku takiego losu, celowo czy tez nie, czy to b
    > yło zaplanowane wcześniej bądź spontaniczne upuszczenie.

    Jak można komuś "zgotować los" poprzez wypadek? Między zaplanowanym a spontanicznym upuszczeniem jest też nieszczęśliwe upuszczenie - wypadek po prostu.
  • Gość: Jasio IP: *.dynamic.chello.pl 14.02.12, 00:54
    Przyszli się "pomodlić" czyli zwymyślać matkę w głowie i rzucić kamień. Bez wyobraźni, bez dystansu, bez zastanowienia a w niedzielę na mszę.
  • giezeta35 14.02.12, 11:22
    Ja tak samo! Chory kraj, chore społeczeństwo, chore media, które nakręciły sprawę. Ale niestety najbardziej chore media ... jeden artykuł nic tu nie poprawi!!
    Kto nami rządzi w myśl powiedzenia "chleba i igrzysk"? No cóż, jak chleba nie ma to choć igrzyska są.
    Wstrętne!!!
  • Gość: edi IP: *.nycmny.fios.verizon.net 14.02.12, 12:56
    Mam inne odczucia ale prosze bardzo mozecie nagrodzic ta wlasnie suke /przepraszam suke bo ta dba o wlasne dzieci/Osobe bez serca ,ktora nie udzielila pomocy wlasnemu dziecku albo je sama zabila bo bylo dla niej ciezarem,bo sie meczyla jej wychowaniem no bo zla tesciowa ja instrowala jak ma sie zajmowac corka . Ta tesciowa jak widziala ,ze to psychol a nie matka juz dawno powinna odebrac jej dziecko, teraz wnuczka by zyla.
    Normalny czlowiek nawet obcemu udzieli pomocy nie myslac o konsekwencjach bo pomaga sie sercem a co dopiero wlasnemu dziecku. Potwor "matka katoliczka" palcem nie kiwnela ,zeby pomoc ale ile musiala sie nakombinowac zeby swoje cztery litery i ew.drugiego nieopowiedzialnego rodzica ochronic przed odpowiedzialnoscia ?.Wywozenie cialka ,ukrycie je pod gruzem ,samookaleczanie,udawanie i oskarzanie innych o uprowadzenie.
    Dla mnie to perfidny,wrafinowany plan ukrycia nie wypadku/nieszczescia a zaplanowanego morderstwa.
  • konto_rower_szyja 14.02.12, 13:14
    Kompletnie nic nie zrozumiałeś. Przykro mi, bo być może kiedyś stanę przed Tobą i Twoimi kompanami. Nie spodoba Wam się, że jestem gruby, garbaty, jąkający się, obrzezany, niewierzący, chromy. Cholera wie, czy nie zostanę oskarżony o zatrucie wody, uprowadzanie dzieci na krew na macę.
    Oznaczę się czymkolwiek, co w Waszej słusznej pobożnej umysłowości będzie godne potępienia lub ukarania i nie zawahacie się mnie ukarać.
    Boję się tego autentycznie. Boję się słusznego gniewu ludu.
  • Gość: cudownie IP: *.jmdi.pl 14.02.12, 13:29
    zgadzam się z Tobą, konto. ale czy "słusznego" nie powinno być w cudzysłowie?
  • konto_rower_szyja 14.02.12, 14:41
    forum.gazeta.pl/forum/w,760,133312899,133333407,Re_.html
    Niech się przy tym chowają wszystkie moje wypociny.
  • Gość: Kiks IP: *.146.154.19.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.02.12, 20:55
    Zgadzam się z "_konto".
  • Gość: mockturtle IP: *.croy.cable.virginmedia.com 13.02.12, 21:33
    Cóż jeszcze dodać? Komentarz _konto chyba jeszcze lepszy, bardziej poruszający niż sam artykuł. Dzięki!
  • konto_rower_szyja 13.02.12, 21:48
    Oj, to niedobrze. Nie chciałem, żeby był poruszający. Chciałem wzbudzić refleksję, ale uchowaj Panie - nie chciałem uderzać w strunę emocjonalności.
    Uważam, jeśli mogę mieć prawo do publicznego wyrażania swoich niedojrzałych sądów, że emocje nas często zwodzą. Że refleksja, próba krytycznego spojrzenia na własne emocje, na poszarpanie się z nimi, jest cenniejsza, niż tkliwość. Tłum żałujący Madzi i, w jego odczuciu, równie słusznie złorzeczący Pani Katarzynie też jest szczerze przejęty. Proszę nie ufać swemu wzruszeniu. Bo może zwodzić.
  • Gość: receopadaja IP: 95.144.70.* 13.02.12, 22:28
    bazujac na tym, co napisales, moge jedynie stwierdzic, zze nie roznisz sie niczym od tej gawiedzi gnojacej matke Madzi. Ty tez widzisz suke i wyrodna matke w osobie tesciowej. samookreslasz sie zwalajac wine na zrzedzaca babe.
    Radze poczekac na rozprawe, sadze, ze ta sprawa nas jeszcze nie raz zaskoczy
  • mama_myszkina 13.02.12, 22:29
    Konto_rower_szyja

    Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią.
  • maczki2 13.02.12, 22:37
    Konto, ty chyba najbardziej z nas wszystkich jesteś zaangażowany w sprawę Madzi, świadczy o tym długość twych wypowiedzi. ale dziwie Ci się ze sam wyrokujesz na korzyść dziewczyny, twierdząc kategorycznie ze to był wypadek. Równie dobrze jak zaplanowana dawno zbrodnia mógł to być wypadek. Z tym ze niechęc matki Madzi do swego dziecka, zajmowania się nim niestety nie świadczy na jej korzyść. Dlaczego konto wyrokujesz, ze to teściowa zła była. Rozumiem ze sam masz nieznana teściowa co ci życie zatrucia i stad twa umiejętność zrozumienia zaszczytej dziewczyny. Ale czemu ta niechęć do teściowej? Czy to nie ona opiekowała się Madzia kiedy Kasia wychodziła na całe noce na imprezy? Jakim prawem Kasia uważała ze może podrzucac dziecko babciom a sama się bawić ? Skoro się już to dziecko zrobiło sobie to samemu należy za nie odpowiadać a nie podrzucac babciom i jeszcze robić to nagminnie.
  • konto_rower_szyja 14.02.12, 00:37
    Tak, jestem zaangażowany. Siedzę w tym po uszy i ze wszystkich sił staram się osłabić wszystkie demony jakie na mnie czyhają.
    Uważam, że ta sprawa jest w sposób zasadniczy znacząca dla określenia mojego "ja".
    Długość wypowiedzi zrzuciłbym raczej na nieokrzesanie. Brak erudycji. Brak wyrobienia w formułowaniu zwięzłego przekazu. Widzę to i żałuję.
    A teraz do rzeczy.
    Twierdzę kategorycznie, że to był wypadek. Otóż - nie. Nie twierdzę. Robię wolterowski eksperyment myślowy. Uwzględniam taką możliwość. Nie mam powodów, by podejrzewać, że Pani Katarzyna kłamie. To, że kłamała w innych sprawach, nie daje mi prawa, choć to kuszące, by sądzić, że kłamie i w tej kwestii.
    Czy obwiniam teściową? Hmmm... Żałuję, ale tak to zabrzmiało. Istotnie. Ale to nie była moja intencja. Mąż. Teściowa. Użyłem ich jako "scenografii" do mojego przedstawienia. Jako uwarunkowań. Potraktowałem przedmiotowo, za co przepraszam. Nie chciałem ich potępiać.
    Dobrze teraz o Pani Waśniowskiej - teściowej Pani Katarzyny.
    Kobieta około czterdziestoletnia. z 22-letnim synem. Jak łatwo policzyć matką została w wieku lat jeszcze -nastu. Czy była przygotowana do świadomego, odpowiedzialnego macierzyństwa? Śmiem wątpić. Być może też przez życie pognębiona. Ale syna wychowała. Wbrew przeciwnościom. I dobrze wychowała. Dobrze spełniła swoją rolę. Wie, jak wychować dobrego człowieka. Swoją rolę spełniła po mistrzowsku. Należy jej się szacunek. A Kasię, to trzeba ukształtować. By sobie zasłużyła na prawdziwy szacunek, to musi przebyć tę samą drogę. Ciernistą. Ale, czyż to nie uszlachetnia?
    Czy wiem, co przeszła mama Bartka? Nie - nie wiem. Czy mam prawo osądzać jej postępowanie negatywnie? Chyba nie... Nie wiem. W każdym razie, istotnie trudno mi się wyzbyć niechęci po przeczytaniu tej rozmowy [stenogram z nagrania ukrytą kamerą]:
    "Beata C.: Kasiu, Ci panowie są po to, żeby tobie pomóc, tylko powiedz, gdzie jest Magda! Bo potem nikt nie stanie w twojej obronie, wręcz przeciwnie. Ty zostaniesz sama, Kasiu... Powiedz, choćby to była najgorsza prawda. Kasiu, my wiemy, że ty kłamiesz, ja wiem, że ty wiesz...
    Katarzyna W.: Wyjdźcie stąd. Mam was wyprosić, czy jak mam mówić!
    Beata C: Ty nas możesz wypraszać. Nie zamkniesz się...
    Katarzyna W.: Nie mam zamiaru się zamykać, ja nie mam zamiaru słuchać twojego trajkotania.
    Beata C.: Od kiedy jesteśmy na ty?
    Katarzyna W.: Od nigdy!
    Beata C.: No właśnie!
    Katarzyna W.: Córeczka czasem sobie tak pozwala. A pani?!
    Beata C.: Pozwalam sobie, bo chodzi o moją wnuczkę, a ty wiesz, gdzie ona jest.
    Katarzyna W.: To jest moje dziecko...
    Beata C: I mojego syna też, tak! Ale teraz to na pewno ona zrobiła, to jest na bank ona, to jest na sto procent."

    Zrób analizę tej rozmowy. Tak, jak powinienem ją interpretować. Bo ja mam taką. Może niesprawiedliwą. Widzę pogardę pod adresem Pani Katarzyny. Odarcie jej z godności, z jakichkolwiek praw.

    "panowie są po to, żeby tobie pomóc" - bo ty jesteś nieporadna, głupia i nic nie zrobisz sama;
    "potem nikt nie stanie w twojej obronie" - aha... szantaż... możesz liczyć na prawo łaski, jak powiesz to, co ja już wiem - że jesteś nikim;
    "Katarzyna W.: Wyjdźcie stąd. Mam was wyprosić, czy jak mam mówić!" - bezsilne, rozpaczliwe wołanie o litość...
    "Ty nas możesz wypraszać. Nie zamkniesz się..." - jesteś nikim.
    "Katarzyna W.: Nie mam zamiaru się zamykać, ja nie mam zamiaru słuchać twojego trajkotania." - błaganie o litość - c.d.
    "Beata C.: Od kiedy jesteśmy na ty?" - właśnie... to zdanie mnie zdruzgotało.
    Tu się kryją znaczenia, w oparciu o które buduję obraz "zdrowej, przykładnej, tzw. dobrej rodziny"
    Od kiedy jesteśmy na "ty"? Od kiedy jesteśmy równi? Od kiedy to tobie należy się tyle godności co mnie? To jest to kluczowe zdanie. Zdanie, które świadczy, że Pani Katarzynie odmówiono godności. To tam jej tego pozbawiono. Pozbawiono jej tego, z czym człowiek się ponoć rodzi i co jest niezbywalne. Człowiek ponoć nie ma prawa pozbawiać innego godności. A tu? Co robi Pani Beata? A co robią internauci?
    Tyle o roli "babci".
    Nie chciałbym pisać o swoich teściach. To wspaniali ludzie. Ale być może dlatego trafiła mi się wspaniała kobieta - ich córka. Nigdy też dziadkowie moich dzieci nie rościli sobie praw do wnuków, do naszego życia. Robiliśmy to sami. Sami się uczymy. Sami popełniamy błędy. Sami!

    A teraz o "imprezach". Czy to, że młoda dziewczyna wychodziła na imprezy jest samo w sobie złe? A gdzie był ojciec w tym czasie? Czemu dziecko musiało zostawać z babcią? Czy, jeśli kobieta urodzi, to już jedyną jej rolą jest pranie śpiochów, pchanie wózka, rozwodzenie się na temat ulewania, laktacji, kolek i kupek pod piaskownicą? A ktoś tych młodych ludzi przysposabiał do brania odpowiedzialności na soje życie? Ktoś ich uczył ich seksualności? Chyba nie Pani Beata. Bo jej też nikt nie uczył, skoro sama mamą została w wieku lat 18.
    Gdzie jest w tym ojciec (nie doszło jak sądzę do niepokalanego poczęcia)? Co on robi? Jak sądzę ma wiele zainteresowań. Wiele aktywności. Działa na wielu polach. Ale czy dostatecznie dobrze odgrywa rolę głowy rodziny? Gdzie on jest w tym wszystkim? Kasia MUSI coś i NIE WOLNO jej czegoś innego, bo to jej uświęcony obowiązek. A dlaczego? Bo to nie pasuje do Twojego stereotypu macierzyństwa? Bo jak kobieta urodzi, to staje się niewolnikiem swej roli? Wydaje mi się to nieludzkie. Ale podkreślam - wydaje mi się.
  • qulqa 14.02.12, 00:56
    Szacunek, konto.
    Cieszę się, że nie wszyscy sprowadzają rolę kobiety do roli matki bez własnego życia.
  • maczki2 14.02.12, 02:27
    Twoja wypowiedz zaczyna w połowie tego postu mieć sens. Analiza wypowiedzi Tesiowej i Katarzyny wiele wyjaśnia, ale nie wszystko. Ja ta rozmowe odbieram jednak inaczej niż ty. nie chce mi się analizować postaci teściowej, ale jaka by ta osoba nie była nic nie usprawiedliwi postępowania Katarzyny. Naprawdę, gdyby się każdy chciał brać za analizowanie genezy, sięganie do wszystkich możliwych wątków życia danego przestępcy, to nawet seryjnego mordercę może i da się zrozumieć, ale czy usprawiedliwić? Czy wolno nam to robić?. Nie chce tu broń Boże osądzać Katarzyny czy winna jest celowego upuszczenie dziecka czy jedynie nieudzielenia pomocy lub nieposzanowania prawa jej dziecka do godnego pochówku. To zadanie sadu. Nawet jeśli okoliczności były takie, ze cały świat jej przeszkadzał w Byciu dobra matka i jednocześnie realizująca swe potrzeby kobieta, to nic jej nie usprawiedliwi i jej sumienie nigdy nie powinno dać jej spokoju. Sumienie chyba ma każdy z nas, nieważne w co wierzy. Poczucie winy chyba jej nie opuści, szkoda ze w tym decydującym momencie wydawało jej się ze jest bez winy a wszyscy w koło pracowali na jej winę.
  • demonanemon 14.02.12, 10:28
    Dobrze, że ten artykuł napisano. Sposób w jaki (duża zapewne) część naszego społeczeństwa przeżywa tę tragedię prowadzi do bardzo smutnych wniosków. To nie tylko troska o dziecko. Sprawa sięgnęła dużo dalej niż nieszczęście maluszka. Jest pretekstem.To okazja do wypuszczenia na zewnątrz naszych wyjących frustracji spowodowanych przez syndrom Matki-Polki, która po urodzeniu dziecka ma tylko i wyłącznie prawo do poświęcania się. Ta tragedia jest na tyle duża, że daje prawo osobom tłamszącym w sobie złość za swoje niespełnione życie do tego by spalić Kasię na stosie. Krzycząc (za jednym z tabloidów) to, czego sami całe życie bali się usłyszeć od rozjuszonej gawiedzi: "Jesteś złą matką!!!". Wiele matek w naszym kraju na co dzień czuje oddech tej groźby na karku. I zamiast żyć spokojnie, akceptując siebie i swoje słabości, akceptując, o, że przecież uczą się nowej roli - co chwilę obawiają się "porażki". Pod czujną obserwacją bliskich w każdej chwili gotowych do służenia krytyką. Niestety: zazwyczaj teśćiów i/lub własnych rodziców.
  • mama_myszkina 14.02.12, 17:20
    Ja nie wiem, jaka jest prawda. Zapewne, jak w większości przypadków, prawda leży gdzieś pośrodku.

    Może Katarzyna W wrobiła chłopaka w dziecko, bo chciała się wyrwac z domu i mieć 'lepszą' rodzine, a chłopak się nadawał? Moze to chłopak naciskał na seks, czego efektem była niechciana ciąża? Moze to Katarzyna W zabroniła tesciowej mówić do siebie po imieniu? Ja tego nie wiem i dlatego nie feruję wyroków. Nie podoba mi sie, że Katarzyna kłamała w mediach i odstawiła ten cały teatrzyk, ale zachowanie jej teściowej tez mi się nie podoba.

    Polacy to amatorzy czarno-białych schematów o złym potworze, niewinnej dziewicy i dzielnym rycerzu-wybawcy. Lubią takie historyjki, bo zajeci czyimś nieszczęściem mogą na chwilę przestać myśleć o wąłsnym nieciekawym życiu.
  • robaltherobal 14.02.12, 17:58
    Zapomnialem...te brawa sa dla KONTO_ROWER_SZYJA !!!!
  • cangu 15.02.12, 16:25
    maczki2 a skąd Ty masz taką wiedzę o ich życiu prywatnym, bo ja z licznych artykułów i wypowiedzi dowiedziałam się jedynie, że 1 raz opuściła dziecko po kłótni z teściową (wypowiedź samej teściowej) o dziecko. Zostawiła dziecko z jego ojcem i wspaniale opiekującą się babcią. - a jeśli nawet częściej. Od tego dziadkowie są, (Uwaga! jestem babcią i teściową) by odciążyć młodych rodziców, by odpoczęli, pobyli sami - we dwoje. Rodzicielstwo nie musi oznaczać przykucia do czterech ścian i pieluch.
  • maczki2 16.02.12, 10:09
    Ojciec Madzi z teściowa udzielali wywiadów, pokazują się w mediach, Rutkowski dużo o nich opowiada w mediach. Wywiady na TVN idą jeden po drugim. Nie czytam wprawdzie gazet, bo wystarczy mi net, ale ci co czytają szmatlawe gazety jak np superexpress, opowiadają coraz to nowe rewelacje. Moje odczucie jest takie, ze zdecydowana większość oskarża ja o celowe upuszczenie dziecka chyba właśnie przez te wywiady i kłamstwa. Przekornie się przyznam, ze prywatnie w rozmowach ze znajomymi nie stawiam oskarżeń. Raczej obstawiam wypadek, ale robię to tylko dlatego, bo mam dzieci i chce je chronić przed tak okrutnymi informacjami. Niestety do dzieci rownież docierają informacje ze swiata, zwłaszcza z TVN24. No i zadają mi pytania, co się stało z ta Madzia. Jak to dzieci, przeżywały na początku jej porwanie, potem smierć. Jak myślisz, w jaki sposób tłumaczę dzieciom te wszystkie medialne rewelacje? Myślisz ze oskarżam? Nie! Tłumaczę ze był to wypadek, nawet jeśli w to nie wierze, ale mam nadzieje ze byl. A tłumaczę to tak, aby moje dzieci nigdy nie pomyślały, ze własna matka może dziecka nie kochać. Nie mówiąc juz o celowym pozbyciu się. Synowi tłumaczę, że to był nieszczęśliwy wypadek, ale kiedy pyta się, dlaczego matka poszła do więzienia, to mu w głupi sposób tłumaczę, ze poszła dlatego bo była ciapa, gapa której wszystko z rak lecialo i siedzi w więzieniu za to, bo ludzie nie mogą jej wybaczyć, ze mogła w tak głupi sposób dziecko upuscic i ile nieszczęść i wstydu ma teraz. Nigdy mu nie powiem, ze dziecka nie kochała, nie chciała. Po co dzieciom takie informacje? No po co?
  • konto_rower_szyja 16.02.12, 13:52
    Jeśli można wiedzieć, to mniej więcej w jakim wieku są Twoje dzieci? Ja ze swoimi umówiłem się tak, że postaram się ich nie okłamywać. Że najwyżej powiem im, że czegoś im nie będę mówił. One na razie czerpią wiadomości z radia. Od starszego (8 lat) dziecka dostałem pytanie o Magdę i jej mamę. Na tak zadane pytanie - czy zabiła swoje dziecko odpowiedziałem, że nie wiem (zresztą zgodnie z prawdą). Na pytanie o to czy je kochała odpowiedzieliśmy tak samo. Że nie wiemy. Nie wiem, czy to dobrze. Ale tak samo chowali mnie moi rodzice. Nigdy żadne pytanie nie zostało zbyte przez moich rodziców (a było ich miliony). Na pytanie o homoseksualizm n.p. dostałem w wieku lat dziewięciu wyczerpującą, rzetelną, suchą, niewartościującą odpowiedź (rzekę słów:). Więc teraz raczej wiadomo, dlaczego jestem popaprany.
    Ich już nie ma, więc sięgam po odpowiedzi do uczonych ksiąg. Po lekturze każdej rozszerza się tylko obszar wątpliwości.
    Jak dobrze, że istnieje coś takiego, jak kompot z ananasów. Inaczej przyszłoby oszaleć.

    PS
    Przejrzałem od nowa większość Twoich postów na tym forum. Już po tym, jak zdałem sobie sprawę, że uwagą o robieniu "resume z Twoich obwinień" mogłem Cię dotknąć. Chciałem to zweryfikować, czy nie wysuwam zbyt daleko idących wniosków. I wiesz, co odkryłem? Odkryłem intensywną ewolucję Twoich poglądów. Od impulsywnego gniewu, do nieufnej, ale już gotowej na otwartość, postawy krytycznie poznawczej. Od postawy faryzejskiej, do prawdziwie chrześcijańskiej. Od mściwej, do miłosiernej.
    Nie wiem, czy byłbym zdolny do pokonania takiej drogi. Nie dane mi było chyba nigdy takie doświadczenie. To musi budzić podziw. Ukłony do samej ziemi.

    Jeszcze trochę o jednym aspekcie. Zastanawiałem się trochę dzisiaj n/t miary godności w życiu Pani Kasi. W sposób w miarę uporządkowany. Zastanawiałem się, czy nie jest tak, że do chowania w sobie godności, nie są potrzebne specjalne warunki. Czy nie jest tak, że żeby coś takiego w Tobie urosło, albo nie sczezło, nie jest potrzebny jakiś inkubator.
    Technicznie, myślę, jest tak. Bieda odziera człowieka z godności. Wzgarda innych odziera z godności. Kalectwo, choroba, czy choroba bliskich też może odrzeć z godności (w tym także alkoholizm). A godność rośnie, jak nie chodzisz głodna, jak nie jesteś wzgardzona, jak masz kochających i życzliwych bliskich. Uważam, że pragnienie godności jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka.
    Teraz w taki pogląd chciałbym wpasować Panią Kasię Waśniewską.
    Bez zagłębiania się w szczegóły, bo i to byłoby niegodziwe, na wyhodowanie w sobie choćby małej porcji godności życie jej nie pozwoliło. Pierwszą szansę dostała dopiero wraz z poznaniem Pana Bartłomieja (o nim kilka słów potem jeszcze). Przestąpiła ten próg. Weszła do nowego świata, w którym godność należy się, jak psu buda. Ale czy do końca? Nie każdy uważał, że ona już do niego ma stałą przepustkę ("złapała na dziecko, a od teściowej, to pieniądze brała..."). W każdym razie już przekroczyła ten próg. Po wyjściu z obory na komnatach można się oczywiście odnaleźć. Wymaga to chęci, woli i czasu. Można się przyzwyczaić, nauczyć chować kompleksy, można się oprzeć na (nomen omen, to potem) rycerzu.
    Ale to działo się tak szybko! Ciąża, teściowa, wzgarda, dziecko, wynajem. I dla tego, kto wyrastał w tzw. porządnej rodzinie, ten czas zawirowań może być trudny. A co dopiero dla dziewczyny znikąd, dla której blask nowego życia może wydawać się oślepiający. Nowa rózga, którą chłoszcze ją dama przecież, musi mieć boleśniejszy efekt. Rozdygotane ręce. Wzrok, który na sobie czujesz. Ale walczysz... Chcesz walczyć. Musisz. Skoro już raz dostałaś tę wejściówkę, to nie dasz się wypchnąć.
    Nie możesz dać. Zrobisz wszystko, by nie wrócić do świata pogardy. Wczepisz się pazurami. Jak przetrwasz, dostaniesz choćby ułomek godności. Spadnie z Pańskiego stołu. Ale go sobie weźmiesz i schowasz głęboko w sercu. Odmienisz los swój, a swoim dzieciom dasz lepsze życie.
    I nagle - bach. To, o co tak się starasz, los okrutnie w jednej chwili depcze. Wydziera Ci wejściówkę, pokazuje drzwi. W tył zwrot, dwa kroki, ale chowasz się jeszcze za kotarę. Może gdy ten sam los pójdzie sprawdzić, czy wyszłaś, nie zauważy Cię stojącej cichutko za kotarą, trawiącej swoją rozpacz i chłostanej przez sumienie. Nie działasz jak Ci, co już dostali godność. Ci, gdy los pokazuje im drzwi, wychodzą z podniesionym czołem, by po jakimś czasie wrócić jeszcze mocniejsi i szlachetniejsi. Ale Ty tego nie masz. Dopiero miałaś na to zapracować. Nie zdążyłaś.
    (...)
    Tłum.
    Tłum też już na Ciebie ma oko. Już wie, że chciałaś się wedrzeć do ich świata. Tłum już zauważył, że chcesz mieć to, co on. Ale to Ci się nie należy. Ty nie jesteś od nich. Ty jesteś z tego niższego świata. Świata zgnilizny, hańby i wzgardy. Zauważył Cię za kotarą. Może nawet, gdyby los Cię za nią nie zauważył, toby machnął ręką. Ale tłum nie odpuści. Musisz wyjść.
    (...)
    Rycerz.
    To jedyny jaśniejący punkt. Gdy zobaczyłem to zdjęcie, pomyślałem. Aha! "Jako cymbał brzmiący"! Szata niby rycerza, ale on też pokaże drzwi kopciuchowi. A tu... Co ja słyszę? Że wybaczył. Co?! Wybaczył?! Więc nie tylko szata! Jest też rycerskie serce.
    Teraz chcę się uderzyć w pierś. Ten młody człowiek JEST rycerzem. Jest CZŁOWIEKIEM. Myślę, że Diogenes musiałby zakrzyknąć -Inveni! Mnie ten akt obok Twojej ewolucji, a nawet bardziej, zaczyna przywracać wiarę w człowieka. Choć już tłum zaczyna coś bredzić o "współudziale", to i tak serce roście!
    Miłego! Ucałuj swoje dzieciaki. Mów im nawet rzeczy trudne. Wybaczą Ci że mówisz im bolesne prawdy. Kłamstwa Ci nie zapomną.
  • maczki2 16.02.12, 15:04
    To nie bieda odziera z godności, rownież nie kalectwo. To rządza posiadania tego co maja inni, tego co oferuje świat i wydaje się nam ze powinnismy to mieć odziera ludzi z godności. To poczucie ze przecież nam się tez należy to co maja inni albo widzimy w reklamie sprawia ze godności się ludzie pozbywają. Znam kaleke, który choć sparalizowany od pasa w dół i żyjący w wielkiej biedzie ma w sobie tyle godności jak mało który człowiek. Ten kaleka nie chce posiadać nic, pomocy nie wola, trzeba się prosić aby pomoc zechciał przyjąć. Chętnie natomiast przyjmuje zainteresowanie jego osoba, chęć rozmowy. znam ludzi dobrze sytuowanych którzy ciagle jecza na niedostatek, bo muszą spłacać kredyt na dom, a ze dom duży to raty muszą spłacać latami. Zadluzaja sie wsrod znajomych a pieniadze przetrwaniaja na zabawki dla dzieci lub drogie wakacje. Rządza posiadania u niektórych jest jak choroba i dotyka ona specyficzny typ człowieka. Moim zdaniem to typ człowieka podanego na manipulacje i reklamę, któremu wydaje się ze wszystko co widzi w reklamie musi być jego przedmiotem pożądania.
    Co do Katarzyny, mam do niej jednak krytyczny stosunek. Nie mam zaufania, nie tylko dlatego bo tyle nakłamala ale właśnie przez to, ze wydaje mi się ze chec wygodnego zycia i korzystanie z tego co chce mieć, przysłonily jej zdolność dostrzegania tego co powinno być w życiu ważne. Obawiam się, ze będzie odgrywala sierotke Marysie, która będąc gapa będzie zawsze mogła liczyć na ochronę swojego rycerza. Będzie grała słodka idiotke licząc ze wypadek ujdzie jej plazem, glownie w oczach Bartka, bo to on jest jej jedyna ostoja. Rutkowski lub policja wybiorą jej mieszkanie koniecznie bez progów i schodów i być może tym razem świadomie zdecydują się na dziecko. Ale można tez przypuszczać ze Katarzyna rzuci Bartka, aby dał jej spokój z narzucaniem rodziny i dzieci. Być może odkryje ze Bartek to jednak nie to czego chce, bo musi się biedna trochę wyszalec, tak jak to robią jej rówieśnicy. W stolicy bedzie duzo okazji na nowe doswiadczenia. W końcu ma dopiero 22 lata i prawo do wolności oraz korzystania z tego co maja inni w jej wieku. Chyba ze ta tragedia ja czegoś nauczy....
  • konto_rower_szyja 16.02.12, 15:50
    Znów w tekście.

    maczki2 napisała:
    > To nie bieda odziera z godności, rownież nie kalectwo.
    Odziera. Ale ktoś wyposażony w godność może nie dać jej sobie wydrzeć. W mojej paraleli to był powrót do komnat, z których los Cię wyrzucił. Byłem świadkiem poniżenia osoby niepełnosprawnej. I nie stanąłem na wysokości zadania. Wiem, że kalectwo odziera z godności.

    > To rządza posiadania tego co maja inni, tego co oferuje świat i wydaje się nam ze powinnismy to mieć od
    > ziera ludzi z godności.
    Jak pięknie... Żądza :) Mimetyczne pożądanie - właśnie Girarda. Wyrzekanie się pragnień De Mello za religiami Wschodu i za ostatnim przykazaniem: "Nie pożądaj". Miód na serce.

    > To poczucie ze przecież nam się tez należy to co maja i
    > nni albo widzimy w reklamie sprawia ze godności się ludzie pozbywają. Znam kale
    > ke, który choć sparalizowany od pasa w dół i żyjący w wielkiej biedzie ma w sob
    > ie tyle godności jak mało który człowiek. Ten kaleka nie chce posiadać nic, pom
    > ocy nie wola, trzeba się prosić aby pomoc zechciał przyjąć. Chętnie natomiast p
    > rzyjmuje zainteresowanie jego osoba, chęć rozmowy. znam ludzi dobrze sytuowanyc
    > h którzy ciagle jecza na niedostatek, bo muszą spłacać kredyt na dom, a ze dom
    > duży to raty muszą spłacać latami. Zadluzaja sie wsrod znajomych a pieniadze pr
    > zetrwaniaja na zabawki dla dzieci lub drogie wakacje. Rządza posiadania u niekt
    > órych jest jak choroba i dotyka ona specyficzny typ człowieka. Moim zdaniem to
    > typ człowieka podanego na manipulacje i reklamę, któremu wydaje się ze wszystko
    > co widzi w reklamie musi być jego przedmiotem pożądania.
    > Co do Katarzyny, mam do niej jednak krytyczny stosunek. Nie mam zaufania, nie t
    > ylko dlatego bo tyle nakłamala ale właśnie przez to, ze wydaje mi się ze chec w
    > ygodnego zycia i korzystanie z tego co chce mieć, przysłonily jej zdolność dost
    > rzegania tego co powinno być w życiu ważne.
    A ja widzę to podobnie, ale wniosek mam zgoła przeciwny. Katarzyna w życiu nie dostała tego, co mogłoby stanowić jej wyposażenie. Tego, co mogłoby stanowić i miecz, i tarczę.
    Gdyby to miała, gdyby urodziła i wychowała się godnie, być może i zachowałaby się godnie.
    Ona nie miała tego instrumentu. Kiedy to już masz i to w Tobie jest, nawet w łachmanach jesteś damą. Maria Antonina Austriaczka, także wytypowana na kozła ofiarnego, będę się upierał, że jak Katarzyna, zachowała godność do końca. Idąc na ścięcie, potknęła się o nogi kata. Z niewzruszoną godnością powiedziała - Przepraszam pana. To było niechcący.

    > Obawiam się, ze będzie odgrywala si
    > erotke Marysie,
    A ja twierdzę, że nie gra. Ona _jest_ sierotką Marysią. I chciałbym, aby jej gąski powróciły do niej, jak w tej baśni.

    > która będąc gapa będzie zawsze mogła liczyć na ochronę swojego
    > rycerza. Będzie grała słodka idiotke licząc ze wypadek ujdzie jej plazem, glown
    > ie w oczach Bartka, bo to on jest jej jedyna ostoja. Rutkowski lub policja wybi
    > orą jej mieszkanie koniecznie bez progów i schodów
    To nie było miłe.

    > i być może tym razem świadom
    > ie zdecydują się na dziecko.
    Być może. A być może świadomie zrezygnują z posiadania dzieci. Ich wybór. Mnie nic do tego. Można być człowiekiem i bez dzieci.

    > Ale można tez przypuszczać ze Katarzyna rzuci Bart
    > ka, aby dał jej spokój z narzucaniem rodziny i dzieci. Być może odkryje ze Bart
    > ek to jednak nie to czego chce, bo musi się biedna trochę wyszalec, tak jak to
    > robią jej rówieśnicy.
    To nie jest złe. Wierz mi. Ja byłem świadomie do tego przez rodziców przysposabiany. Ułatwiali mi to "szumienie". Naprawdę! Nie wiem, czy to przez to, ale już na pierwszym roku studiów "szumienia" miałem dość. Patrzyłem na tych wszystkich biednych ludzi, którzy się "urwali" starym z łańcucha. Obiecując sobie sam Bóg wie co, szybko zauważyłem, że Ci biedni ludzie robią te wszystkie beznadziejne, dziecinne rzeczy, które ja mam już za sobą. To być może trzeba przejść, jak świnkę, albo wietrzną ospę. Nie potępiałbym tego, bo nie ma w tym nic złego, że ktoś lubi się bawić. To wcale nie musi stać w opozycji do świadomego rodzicielstwa.

    > W stolicy bedzie duzo okazji na nowe doswiadczenia. W koń
    > cu ma dopiero 22 lata i prawo do wolności oraz korzystania z tego co maja inni
    > w jej wieku. Chyba ze ta tragedia ja czegoś nauczy....
    I dobrze. Niech wróci do życia. Nie widzę związku. Nie narzucajmy jej pokuty. Nie uśmiercajmy. Nie wpierajmy naszych oczekiwań. W zgodzie z tym, o czym piszesz na początku, czyli "nie żądaj". Nie żądaj od życia, nie żądaj nawet od siebie, ale przede wszystkim, nie żądaj od innych.
  • Gość: ja IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.12, 22:38
    Bardzo mi się podoba jak to napisałeś !
    Myślę, dokładnie tak samo !
  • Gość: aaaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 23:09
    "Przepraszam za przynudzanie. I za bełkot, choć chciałem jasno i czysto. "
    To nie było przynudzanie. Mam bardzo podobne zdanie. Dzięki.
  • Gość: mimi IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.02.12, 23:10
    to piękne co napisałeś. ja też tak uważam..........
  • samira33 13.02.12, 23:26
    Pytasz co matka powinna zrobić po tym zdarzeniu? Naprawdę nie wiesz? To Ci współczuję.

    I nie żałuj tak matki Madzi, bo każdy może mieć wpływ na swoje życie, o ile mu się tylko chce. Najłatwiej jest się tłumaczyć ciężkim dzieciństwem, brakiem akceptacji i czymkolwiek innym.

    Acha, rodzice Madzi mieszkali sami, nie z teściami, którzy tylko płacili za wynajęte mieszkanie - potwory.
  • Gość: nee IP: *.146.120.128.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 15.02.12, 08:45
    wynajmowali i pewnie na każdym kroku wypominali :)
  • dancing_baby 13.02.12, 23:34
    Dobrze powiedziane, do tego znacznie lepiej napisane niż artykuł. Popieram.
  • felinecaline 13.02.12, 23:39
    Dziekuje Ci za ten post, dokladnie tak samo mysle i ja.
    Pozdrawiam.
  • wj_2000 13.02.12, 23:45
    konto_rower_szyja napisał:
    > e ma czasu na to, by dostrzec dramat młodej dziewczyny. Znaleźć kąt, w którym m
    > ogliby WYCHOWYWAĆ SWOJE dziecko SAMI.

    Zakiwałeś się na śmierć, a ideologia przyćmiła Ci wzrok.
    Katarzyna i Bartek mieszkali sami na Floriańskiej 40, w wynajmowanym skromnym mieszkaniu, które remontowali, a Bartek feralnego wieczora wychodził z domu z kolegą po DESKI potrzebne do remontu. Znieśli wózek, a matka wróciła z dzieckiem pod pachą po pampersy, których zapomniała. Na schodach bęc i dziecko rąbnęło główką w kant schodów.

    Masz jakieś osobiste urazy do własnej teściowej, że pieprzysz jak niezdrowa du.pa?
    --
    "Wesołe jest życie staruszka, wesołe jak piosnka jest ta."
  • Gość: halyna IP: *.146.120.128.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 15.02.12, 08:50
    omg, nie trzeba mieć złej teściowej, żeby widzieć, że to babsko bez serca i założę się, że broni synka, chociaż to on jest winny, niestety.
    niech mi nikt nie pisze, że to kalumnie itd., bo wy już wydaliście wyrok na matkę, chociaż gołym okiem widać, że ona kogoś osłania :P
  • Gość: anax IP: *.rev.pro-internet.pl 13.02.12, 23:57
    W pełni się zgadzam, też mam takie obserwacje. A tony oburzonych niech popatrzą na wszystko z 2 strony a nie tylko swojego JA.
  • bromba_bez_glusia 14.02.12, 00:14
    Wyjątkowo wzruszająco się opisałeś, szkoda tylko że bez sensu.

    Rodzice Magdy mieszkali osobno. Mniemam więc że teściowa całymi dniami biedactwa nie szczuła.

    Piszesz, że zdarzył sie wypadek i "paraliż". No i właśnie. Gdyby nastąpił paraliż, rozpacz, nielogiczne zachowanie, szok itp itd to sprawy by nie było. Problemem jest że nastąpiło wyjątkowo logiczne jak na warunki działanie. Powiem nawet że Katarzyna we mnie jakiś perwersyjny podziw. Po śmierci dziecka zebrać się w sobie tak, żeby wymyślić historię z porwaniem i całkiem rzetelnie ją odegrać, łącznie z obiciem głowy itp to trzeba mieć nerwy ze stali.

    A co mnie w tym wszytkim zaczyna już bawić: część piszących odmawia innym prawa do osądzania, dając sobie bezdyskusyjne prawo to wymyślania historii o wrednych teściowych, stanie psychicznym Katarzyny itp. Skoro ja, na podstawie faktów które są znane, nie mogę jej osądzać, to wy tym bardziej nie macie prawa jej bronić i relatywizować jej winę na podstawie tego co się wam uroi.
  • Gość: drzewko214 IP: 31.109.242.* 14.02.12, 00:30
    Re: Ten artykuł jest tendencyjny
    Autor: konto_rower_szyja

    "Nie życzysz sobie... Dlzczego? Co Cię zabolało?
    Mam kilka pytań. Rodzice próbują się, mówisz, "wczuć". I co im wychodzi z tego wczuwania?
    Załóżmy, że się to komuś przytrafiło. Upuścił niemowlę. Tak niefortunnie, że zmarło.
    I co dalej? Co o tym możesz wiedzieć? Ile masz takich doświadczeń?
    Niedawno zmarła noblistka pisała "tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono".
    Kasię sprawdzono. Co czuła? Co było w niej? Ktoś to wie na pewno?
    Nikt. Kto lub co daje prawo do ferowania boskich wyroków?
    My, jako ludzkość, już to wiemy. To są pierwotne mechanizmy zmywania winy.
    Zmywania winy, umacniania struktur społecznych, samookreślenia się.
    Mechanizm kozła ofiarnego zażegnał kryzys polskiej rodziny. Polska rodzina jest silna. Chleje, leje gó...arzy, uczy przebiegać na czerwonym, kraść i kłamać, ale je kocha. Jest dobra. I na dowód ma to, co jest złe. Zbrodniarkę - Katarzynę W. Teraz wystarczyłoby wymierzyć sprawiedliwość. Może zlinczować. Może chociaż obnażyć, i biczować, a potem wygnać, albo wywieźć na taczce gnoju.

    Ale co takiego zrobiła Pani Kasia? Młoda dziewczyna? Zdarzył jej się straszny wypadek. Może nie spała po nocach. Może nie spała po nocach, a jej kochana teściowa całymi dniami ją dręczyła. Może traciła przytomność ze zmęczenia i zgnojenia. Może przytulając dziecko na chwilę zasnęła i upadła z nim?
    Wiem co mówię. Sam tak miałem z własnym dzieckiem. Kołysząc je po kilkudziesięciu godzinach bez snu wypuściłem je i niemal przygniotłem. Na szczęście w łóżku.
    A gdybym kołysał je w korytarzu, a upadł na schody?
    Co wiesz o tym zdarzeniu? Widzisz wyrodną matkę? Sukę? A ja widzę coś innego. Zaszczutą młodą dziewczynę, zapędzoną w kozi róg. Życie ją leje po gębie. Teściowa gnoi. Mąż raczej nie broni. Studiuje. Jest rycerzem - chce zbawiać świat. Nie ma czasu na to, by dostrzec dramat młodej dziewczyny. Znaleźć kąt, w którym mogliby WYCHOWYWAĆ SWOJE dziecko SAMI. Bez uwag "mamusi". Mamusia zresztą mówi - "oddaj _NAM_ Madzię". Jakby Madzia była bezprawnie przewłaszczona przez Kasię.
    Jakoś czuję tę sytuację.
    Paraliż. I zdarza się nieszczęście. Ale Pani Kasia... Co ona ma zrobić? No co ma zrobić? I tak jest już nikim.
    Obarczona dzieckiem, sama z teściową. Pozbawiona własnej woli, na łasce teściów. Młoda, niedojrzała dziewczyna odarta z jakiejkolwiek godności. Co ona ma robić po tym zdarzeniu? Zwrócić się o pomoc?
    Do kogo? Od kogo kiedykolwiek zaznała wsparcia?
    Od rodziców, którzy pozwalają jej na mieszkanie z teściową?
    Od męża, który nie potrafi jej zapewnić osobnego kąta, a zbawia świat?
    Od teściów dla których jest nikim (patrz rozmowa z mamusią - "od kiedy jesteśmy na Ty")?
    Przez chwilę coś znaczy. Znajduje się ktoś, kto jej współczuje po stracie porwanego dziecka. To być może pierwsze takie odruchy. Tłum jej współczuje.
    Ale potem ten sam tłum poczuje się perfidnie oszukany i wystawi jej za to rachunek - wyrok: "suka", "wyrodna matka", "dzieciobójczyni".
    A, pożal się Boże, detektyw ją wyzwoli.
    Zasadniczo - tak. Wyzwolił. Wyzwolił ją od tej chwilowej ułudy, że może być "kimś". Nie "szmatą", nie "suką", tylko "mamą Madzi". Po tym wyzwoleniu wszystko wraca do normy. Nadal jest nikim, tylko teraz jeszcze bardziej. Jest już teraz homo sacer oficjalnie.
    Tendencyjność tego artykułu polega na tym, że może on sugerować, że ten tłum słusznie oburzony, jest po prostu obłąkaną chmarą prymitywnej gawiedzi z rozkoszą pławiącej się w tragedii małego dziecka, młodej dziewczyny (matki), młodego nieporadnego chłopca (ojca), a ton temu nadaje cyniczny "detektyw".
    Ta krew, krew Madzi, jak słusznie zauważa autorka obmywa nas z naszych win. Przekreśla je. Obniża ich znaczenie. Czyż nie?
    Ja widzę w tej kapliczkowej formie katolicyzmu demony. Może Ty nie. Ja tak. Ten śmiertelny wypadek przeraża mnie mniej, niż zbiorowy sąd nad Panią Katarzyną.


    Jednej śmierci starczy. Mam nadzieję, że Kasi uda się z tego jakoś wyjść. Odzyskać gdzieś i poskładać na nowo ze szczątek jakieś resztki ludzkiej godności. Że znajdzie w życiu takich ludzi, jakich ze świecą szukał Diogenes. Trudno to będzie. Do tej pory nie znalazła. Diogenesowi też się nie udało.

    Pozdrawiam.

    Przepraszam za przynudzanie. I za bełkot, choć chciałem jasno i czysto. "
  • Gość: kellssikk IP: 31.135.21.* 14.02.12, 00:35
    święte słowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: ja IP: *.centertel.pl 14.02.12, 00:44
    ..Tak..faktycznie bełkot...
  • q-ku 14.02.12, 05:25
    zgadzam się z Twoimi tezami ale...
    ta mama tak aktorsko grała w TV zanim się wydało wszystko, ze to wyglądało jak lans do Tańca z Gwiazdami a nie zagubienie biednego kurczęcia
  • Gość: cichy obserwator IP: *.net.stream.pl 14.02.12, 07:42
    Mam takie same odczucia jak konto_rower_szyja

    Ludzie obudźmy się proszę i zostawmy tą Matkę, jej męża, teściów, rodziców w spokoju. To taka sama rodzina jak my wszyscy, tak samo niedoskonała i tak samo wrażliwa. Dajmy im przeżyć w spokoju swoją tragedię. Dajcie spokój małej Madzi, żeby mogła odejść w pokoju. Ci co wierzą w Boga powinni wiedzieć, że jest w lepszym świecie i że na pewno wybaczyła swojej Mamie. Jezus bratał się z najgorszym zbrodniarzem wiedząc, że jest dobry tylko pogubiły go jego lęki. W przypowieściach z Biblii okazuje się, że najgorszym grzechem jest wywyższanie siebie nad innych.

    Dlaczego zawłaszczacie sobie cudzą tragedię? Może wyjdziecie przed ołtarz zrobiony dla Madzi i podzielicie się swoimi tragediami i grzeszkami, żeby razem ze wspólnotą nad nimi zapłakać!

    Pusty dzwon głośniejszy, a krowa, która głośno muczy mało mleka daje. Myślicie, że im więcej krzyczycie tym lepsi jesteście!!!



  • Gość: głos trzeźwości IP: 88.220.76.* 14.02.12, 08:18
    Pokazały się w niej pierwotne - zwierzęce instynkty, z tym się zgodzę.
    Jednak ta kobieta nie chciała tego dziecka, nie była z nim szczęśliwa i w tym kontekście ten wypadek nie wygląda przypadkowo. Choćby to była nawet prawda. Każdy jest za siebie (ale i za małe dzieci) odpowiedzialny - niestety.
  • Gość: Berkano IP: *.as13285.net 14.02.12, 08:30
    jesteś mądry i ta tłuszcza nigdy Ci tego nie daruje. Jeżeli wypowiadasz swoje mądre tezy w realu, to z pewnością wielu twoich znajomych, część rodziny, twoi sąsiedzi nienawidzą Ciebie i przy najbliżeszej okazji Ci dokopią. Ludzie w swojej masie są podli. Świadczą o tym te skandaliczne wierszyki zostawiane w gruzowisku, im brakuje już tylko stosów. Żaden zwyrodnialec, gwałciciel, morderca, domowy oprawca nie jest tak linczowany przez tę tłuszczę jak ta bezbronna dziewczyna, a dlaczego? bo od niej nie dostaną po mordzie, a z domowym oprawcą lepiej nie zaczynać, tchórzostwo nie pozwala. Bezpieczniej i wygodniej jest iść z nim na piwo, pod pobliski sklep, bo przecież wielu z tej tłuszczy, nie jeden bród ma pod świętymi paznokciami.
  • konto_rower_szyja 14.02.12, 10:46
    Po pierwsze zazdroszczę Ci zwięzłości wypowiedzi. Po drugie - istotnie - jak otwieram gębę, to zwykle wsadzam kij w mrowisko. Mam jednak szczęście obracać się wśród ludzi z którymi można prowadzić dialog.
    A teraz o tym, co powoduje że to Pani Katarzyna została "wytypowana".
    Znów się rozgadam.
    Widzę w tym mechanizm obnażony przez Rene Girarda w "Koźle ofiarnym".
    Za bazę niech posłużą nam trzy przypadki:
    A) W patologicznej rodzinie trwa libacja. W jakimś barłogu śpi małe dziecko. Jest konkubent i konkubina, zalani w sztok, oraz ktoś trzeci. Jeszcze trzymający się na nogach. Na drugi dzień znajduje się martwe dziciątko. Obdukcja oprócz rozległych urazów wewnętrznych odkrywa jeszcze gwałt na dziecku.
    C) Pamiętany przeze mnie z dzieciństwa wypadek. Ojciec uruchamia kosiarkę rotacyjną, pod płachtami której małe dzieci urządziły sobie tzw. domek. talerze z nożykami rozrywają małe ciałka na strzępy.
    B) Przypadek Państwa Waśniewskich.

    Przypadek A) jest godny potępienia. Ale wiadomo - my gardzimy tymi ludźmi. To nie są ludzie. Jednakże pod ten dom nie przychodzą pielgrzymki z modlitwami o duszę aniołka i wieczne męki piekielne dla rodziców. Dlaczego? Bo to "nie nasza sprawa". Oni są wykluczeni. Nie są "nami". To oni. Tam było, jest i będzie źle. My jesteśmy zdrowi, moralni, dobrzy.
    Przypadek B). No cóż! Taka tragedia! Tak żałujemy tych dzieci! Tak żałujemy ojca! Boże! Cóż on może czuć!
    Przypadek C) jest najciekawszy. Bo tu wydarzyło się coś, co ma nieuświadomione, ale przeogromne znaczenie. To coś, co Rene Girard nazywa KRYZYSEM ODRÓŻNORODNIENIA.
    Ciężko to wytłumaczyć - polecam lekturę.
    Ale ten kryzys Kasia chyba wywołuje. A może tylko odkrywa. Otóż okazuje się, że co? Że nasza zdrowa tkanka, nasze podstawowe wartości leżą tak blisko patologii? Że przypadek A) i C) są blisko? Że my się nie różnimy? O nie! Tu trzeba odprawić cały rytuał.
    Wystąpił stereotyp prześladowczy. Zbrukano świętość polskiej, wierzącej, dobrej rodziny.
    Tu wystąpiło to odróżnorodnienie. Edyp współżył z matką. Zabił swego ojca. Także nieświadomie. To nie umniejszyło jego winy. To, że to był wypadek, że nie wiedział, że to jego matka, że to jego ojciec, nie miało znaczenia. On tak samo, jak Kasia Waśniewska wypełnił swoją rolę w w dramacie.
    Teraz się musi odbyć prześladowanie. Odarcie z godności. Pohańbienie.
    Rozwścieczona tłuszcza domaga się słusznej kary. Niech gnije w więzieniu, suka. Niech ją gwałcą. A dopełnieniem całości - w wiekach przeszłych to by się na pewno powiodło - otumaniony tłum rozerwałby w jakiejś morderczej ekstazie ciało Kasi na strzępy. Chyba ci, co ją trzymają w areszcie dla jej własnego bezpieczeństwa albo przeczuwają, albo zdają się znać ten mechanizm. Po tym nastąpiłoby oczyszczenie. Wrócilibyśmy do swych codziennych zajęć czyści. Krew kozła, ten święty, magiczny płyn życia zmyłaby nasze grzechy. I przywróciła ustalony, uświęcony porządek. Wszystko wróciłoby na swoje miejsca.

    Wiem, że ten archaiczny motor naszych działań trudno sobie uświadomić. Że wymaga nie lada wysiłku, by odkryć demony, które pchają do rytualnego mordu.
    Że wymaga niebywałej dyscypliny, by trzeźwo, chłodno spojrzeć na pogrom kielecki i wiele innych pogromów Żydów, na zaszczucie Anny Halman, na ukrzyżowanie Jezusa z Nazaretu, na gimnazjalną przemoc.
    Przed rozum zawsze zdaje się wybiegać właśnie ten popęd - popęd do uzdrawiania społeczności za pomocą rytualnego mordu.
    Myślę, że każdy czas jest dobry, żeby się wyrwać z tego przymusu.
  • Gość: app IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.02.12, 09:38
    Kasia też miała rodziców i brata, nie była sama na ziemi. Była wytworem naszych czasów - niezdolna do ponoszenia wyrzeczeń, poświęcania się dla kogoś, zaciśnięcia zębów i odpowiedzialności za siebie. Chodziła do szkoły, do kościoła ,nie była sierotą, była wychowywana ale się nie udało. Tak bywa.
  • Gość: ... IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.12, 11:35
    Dziękuję.
  • Gość: Slawek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.12, 14:35
    Zdarzenie tragiczne, ale ulga jaka, gdy okazuje się, że kotoś tak myśli i tak to widzi. Pozdrawiam.
  • robaltherobal 14.02.12, 17:55
    Nic dodac, nic ujac. BRAWO !!!
  • Gość: byk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.12, 22:15
    idź rower sie rozerwij na randkę czy co zamiast pyrdolić jak potłuczony
  • konto_rower_szyja 14.02.12, 23:59
    No, dobra. Pyrdolę. Jak potłuczony.
    Za Słownikiem Języka Polskiego: Pi.rdolić -> zob. pieprzyć.
    Pieprzyć:
    1. «dosypywać pieprzu do potraw»
    2. posp. «mówić coś od rzeczy»
    3. posp. «traktować kogoś, coś pogardliwie, lekceważąco»
    4. wulg. «mieć stosunek płciowy»

    Zakładam, że 1 i 4 odpada. 3 - też. Nie lekceważę - wręcz przeciwnie. A więc chodzi o 3: mówię od rzeczy. Zatem mówię głupio, bełkoczę, to co mówię jest niespójne, nielogiczne, niezrozumiałe. Dla odbiorcy. Jeśli to, co gadam jest niedorzeczne, to powinno być niezrozumiałe dla wszystkich. Nie jest jak sądzę tak, że ignorant, z definicji nie posiadający zdolności rozumienia, może zrozumieć przekaz drugiego idioty (czyli mój). Natomiast tu, jak widzę, przekaz jest dla części odbiorców zrozumiały. A Ty go nie rozumiesz. Zbierzesz to do kupy i sobie skonkludujesz, czy powinienem pociągnąć do końca ten ciąg wnioskowań?
  • maczki2 15.02.12, 12:25
    Myśle ze osoba uznająca twoje wypowiedzi za potluczone miała na myśli, ze twój potok słów a może raczej powinnam powiedziec rzeka może się mieć nijak do rzeczywistości. Starasz się za wszelka cenę wykazać, ze jest inaczej niż myśli większość, a może się okazać, ze jest zupełnie inaczej niż myśli mniejszość, do której nalezysz. Osób, które tak jak ty starają się tłumaczyć zachowania Katarzyny jest stosunkowo mniej, co nie znaczy, ze ci którzy jednak dopatruja się działań celowych ze strony matki to tzw pospolstwo cechujace się niska inteligencja, niezdolni do oceniania sytuacji biorąc pod uwagę wszelkie możliwe aspekty. Niekoniecznie ta większość to ludzie niezdolni do analizy i oceny sytuacji. Sytuacje wielu w tej chwili pozwala sobie oceniać, ponieważ nagłośnienie przez media, występy telewizyjne rodziny, ich wręcz nachalne wystawianie się w oczy całej Polsce sprawia, ze mamy prawo to ich zachowanie oceniać. Gdyby siedzieli w swoich domach cicho, nie wychodzili do mediów zapewne uniknęli by tych ocen. Niestety to media narażają Katarzynę na lincz, myśle ze rownież jej własna rodzina podświadomie chce tego. Stad te publiczne występy i to ze nie pozwalają nam o sobie zapomnieć. Sytuacje oceniać mamy prawo tak jak ja widzimy. Ja to widzę tak, ze Katarzyna jest winna nie do końca celowego upuszczenie dziecka jak niechciany wazon który się nie podoba, zawadza w mieszkaniu. Dziecko jej zawadzalo w życiu i je tak właśnie upuscila niby przypadkiem. Działania stricte celowego nikt jej nie udowodni, i ona to wie, to jest jej linia obrony i będzie się jej trzymać.
  • konto_rower_szyja 15.02.12, 14:07
    Twój przekaz jest tak zagęszczony, że pozwolę sobie nieelegancko odpowiadać w Twoim tekście.

    maczki2 napisała:
    > Myśle ze osoba uznająca twoje wypowiedzi za potluczone miała na myśli, ze twój
    > potok słów a może raczej powinnam powiedziec rzeka może się mieć nijak do rzecz
    > ywistości.
    Wiem. Liczę się z tym. Intencje, czyny, fakty, były, jakie były. Z ustaleniem faktów jest poważny kłopot. Ustalenie podświadomych, czy świadomych motywacji jest niemożliwe.
    To próbuję pokazać. I doprowadzić do konkluzji "powstrzymajcie się od ocen".
    Jeśli piszę coś przekornie - odwracając umyślnie rolę sprawcy i ofiary, to nie robię tak dlatego, że jestem przekonany o niewinności Kasi. Robię tak dlatego, że nic o niej i o tym zdarzeniu nie wiem.

    > Starasz się za wszelka cenę wykazać, ze jest inaczej niż myśli więks
    > zość,
    Staram się wykazać nie że jest inaczej, a że może być inaczej.

    > a może się okazać, ze jest zupełnie inaczej niż myśli mniejszość, do któr
    > ej nalezysz.
    Może. Rzecz w tym, że w oczach Najwyższego Sędziego okaże się jeszcze co innego, a to jego osąd ma jakąkolwiek wartość.
    Na szczęście moralne osądy, choć tłum rości sobie do nich silne prawo, nie są jego przywilejem.

    > Osób, które tak jak ty starają się tłumaczyć zachowania Katarzyny
    Pytanie zasadnicze. Co to znaczy: tłumaczyć. Znam 2 znaczenia. Tłumaczyć kogoś, tzn. usprawiedliwiać. Np. muszę się wytłumaczyć - spóźniłem się przez śnieżycę. I tłumaczyć, to znaczy - objaśniać, wyjawiać istotę sprawy, sprawiać ją zrozumiałą.
    To, co Ty prawdopodobnie (nie wiem, domyślam się) rozumiesz przez "tłumaczenie Katarzyny" jest próbą jej usprawiedliwienia. A to dlatego, że gdzieś już masz poukładane, że ona _jest_winna_, ja także, ale ja staram się ją usprawiedliwić, znaleźć jakieś okoliczności łagodzące. Nie. Nie, nie i nie. Ja do końca będę trwał w poznawczej gotowości. Do końca będę chciał ją zrozumieć.

    > jest stosunkowo mniej, co nie znaczy, ze ci którzy jednak dopatruja się działań
    > celowych ze strony matki to tzw pospolstwo cechujace się niska inteligencja, n
    > iezdolni do oceniania sytuacji biorąc pod uwagę wszelkie możliwe aspekty.
    Używasz słowa "pospólstwo". Nie wiem czemu zależy Ci na tym, żeby tak to polaryzować. Nie ma znaczenia, czy jesteś pospólstwo, czy rozyntelektualyzowana mniejszość. Dla mnie nie ma. Inteligencja z ferowaniem takich ocen też nie za wiele ma wspólnego. Moje IQ nie jest niskie, a nie potrafię jasno formułować swoich myśli. Mam znajomego z IQ ponad 150, który jest przesądny jak mało kto z Twojego "pospólstwa". Potrafi nadłożyć 20 km drogi, gdy kot przebiegnie mu drogę, a 13 w piątek się obija w pracy, by odpracować to w sobotę (nie odbiera maili i telefonów). Nie ma pospólstwo versus elita. Kompletnie o to nie chodzi. Chodzi o to, by szukać, by zdobywać i powiększać świadomość. Nie bać się niedopowiedzeń, wątpliwości, czy nawet prawd, które nas uwierają.

    > Nieko niecznie ta większość to ludzie niezdolni do analizy i oceny sytuacji.
    Tak. Racja. Nie są niezdolni. Ale są _niechętni_. Wydają szybko wyrok. Wydają, bo... Bo co? Bo nie chce im się myśleć? Bo muszą mieć szybko prostą odpowiedź? No dobra. To wiele upraszcza. Jak stoisz przed dylematem "mam dychę: mussli, czy czekolada", to taka szybka odpowiedź - a Bóg z nią. Nie musisz rozważać w nieskończoność, czy lepszy błonnik, czy chwila przyjemności itd... To odpuszczam. Ale tu nie chodzi o 5 gramów nadwagi, tylko o
    ludzką godność. Coś, co jest najważniejsze. A tu - ziu, ciach, trach, winna, suka, niech gnije w pierdlu. Szybki, płytki sąd, krótkie pytanie: - Winna? Szybka analiza: - Dziecko zabiła! Szybki wyrok: - Winna, zwyrodniała sucz! I szybka kara: -Niech jej robią w pierdlu z d...y jesień śreniowiecza!
    Nie. Tak się nie robi. Mógłbym na to przytoczyć kilka cytatów z Pisma, ale nie musisz podzielać tego systemu wartości. Też nie mam od Ciebie prawa tego wymagać.
    Ale musi być jakieś minimum. Jakiś fundament. Jakieś normy. Dla mnie to będą zasady z kazania na górze, a dla Ciebie to, może buddyzm lub zwykły humanizm.
    Kłopot w tym, że znaczna większość manifestuje przywiązanie do chrześcijaństwa, a dopuszcza się faryzejskich gestów. Groby pobielane...

    > Sytuacje wielu w tej chwili pozwala sobie oceniać, ponieważ nagłośnienie przez media, w
    > ystępy telewizyjne rodziny, ich wręcz nachalne wystawianie się w oczy całej Pol
    > sce sprawia, ze mamy prawo to ich zachowanie oceniać.
    Nie. Argumentacja gwałciciela. To, że dziewczyna założyła kusą spódniczkę i zmysłową bluzeczkę sprawiło, że poczułem nieprzepartą chęć zbliżenia z nią. Dlatego zgwałciłem To nie moja wina - mogła się tak nie ubierać. To raz.
    Dwa. Media dały rodzinie możliwość efektywnych poszukiwań. Gdyby rodzina wiedziała, jaka jest prawda, nie sądzę, by angażowała media.
    Ale nawet gdyby rodzina była na tyle próżną, jak goście tokszołów Ewy Drzyzgi i chciała pokazać swe najintymniejsze elementy dramatu, to to, że to śledzisz nie daje Ci prawa do ferowania wyroków. Ja mogę twierdzić, że jestem nikim. Nawet publicznie. Ale Ty nie masz prawa tego powtórzyć. Nic Ci tego prawa nie daje - nawet mój show. To moja godność. Ja jestem jej dysponentem.
    Trochę tak, jakbym chodził, wyjmował portfel i rozrzucał swoje pieniądze. Mogę. Bo moje. Ale Ty nie możesz mi odebrać portfela i zabrać z niego pieniędzy, bo "przecież i tak je rozrzucałem". Bo stajesz się w ten sposób złodziejką.

    > Gdyby siedzieli w swoich
    > domach cicho, nie wychodzili do mediów zapewne uniknęli by tych ocen.
    Tak... Gdyby nie włożyła sukienki, tobym nie zgwałciła, Gdyby nie rozrzucał pieniędzy, tobym go nie okradła...

    > Niestety
    > to media narażają Katarzynę na lincz, myśle ze rownież jej własna rodzina podśw
    > iadomie chce tego.
    Obrzydliwość.

    > Stad te publiczne występy i to ze nie pozwalają nam o sobie
    > zapomnieć.
    Nie - już Ci to mówiłem. Media przyszły "za Rutkowskim". I mogły się przydać w poszukiwaniach Madzi. Teraz pewnie chcieliby się z tego wywikłać. Ale teraz, to już nie jest takie proste.

    > Sytuacje oceniać mamy prawo tak jak ja widzimy. Ja to widzę tak, ze
    > Katarzyna jest winna
    Hmmmm... Mam nadzieję, że po tym, co tu piszę jeszcze raz gruntownie przemyślisz to zdanie.

    > nie do końca celowego upuszczenie dziecka jak niechciany wazon który się nie podoba, zawadza w mieszkaniu.

    Czemu tak piszesz? Czemu wymagasz od niej, by była idealną matką? Co daje Ci prawo do takich wymagań? To po pierwsze.
    Po drugie: Miłość macierzyńska, to nie jest coś, jak pstryczek elektryczek - jest - nie ma.
    Może się rozwijać. Dojrzała, mocna, świadoma, prawdziwa, pełna, może się pojawić nawet kilkanaście miesięcy od urodzenia dziecka.
    Po trzecie. Taka insynuacja - że to niby przypadkiem, że upozorowane, że perfidnie, zimno i cynicznie... Okropność.

    > Dziecko jej zawadzalo w życiu
    > i je tak właśnie upuscila niby przypadkiem. Działania stricte celowego nikt jej
    > nie udowodni, i ona to wie, to jest jej linia obrony i będzie się jej trzymać.
    Dalej - okropność.
    Sąd sądem, ale my już tam swoje wiemy. Wybornie!
  • maczki2 15.02.12, 15:15
    No dobrze, a czy to nie jest przypadkiem tak, ze sama Katarzyna chciała tych mediów, aby pokazać wszem i wobec, ze dziecko zostało jej porwane, aby uniknąć oskarżeń, ze jest winna zaginiecia? Czy nie chodziło jej o to, aby podpierajac sie mediami uniknąć odpowiedzialności za to co się stało? Od początku to czego się bała to ostracysmu w swojej spolecznosci oraz potępienia przez rodzine. Wiedziała ze tak będzie, jeśli dokona aborcji, jeśli odda dziecko do adopcji. Miala pewnie nadzieje ze upozorowanie porwania bedzie dla niej najlepszym wyjsciem. Mam wrażenie ze cały czas kombinowala jakby tu wrócić do życia sprzed ciąży, tego krótkiego dobrego momentu, gdy znalazła zapatrzonego w nią chłopaka, którym to momentem nie zdążyła się nacieszyć, bo wcześniej miała ciężkie dzieciństwo. przekombinowala. Szkoda, mogła się uczyc cieszyć zapatrzonym w nia dzieckiem, ale nie potrafiła, nie chciała się nawet postarać tego nauczyć. Szkoda ze to tak wyglada, jakby celowo to dziecko upuscila, naprawdę szkoda. Ale mylisz się, ze z tego powodu życzę jej gnicia jak to piszesz w pierdlu. Nie zycze jej linczu. Życzę jej tylko, aby zrozumiała jak wiele straciła, jak bardzo to dziecko mogło być dla niej ważne, ile radości mogłoby jej dać, zeby wiedziala ze dziecko wcale nie musi być traktowane jak przeszkoda. Ale jeśli nie chciała nawet dać sobie szansy na to, to przecież mogła oddać dziecko do adopcji. Ten wypadek nie wyglada na wypadek, chociażby z tego powodu, ze od początku tego dziecka nie chciała. Nie wnikam w to jak traktowała ja teściowa. Współczuje jej ze ma takie złe relacje z teściowa, niemniej mogła przecież się od niej odciąć i po swojemu wychowywać dziecko. Wiesz, kiedy zdarza się wypadek dziecku, matka czy nawet obca osoba stara się je ratować za wszelka cenę. Wiesz, nawet dzieci potrafią rzucić się na ratunek kolegi czy rodzeństwa kiedy widza ze sytuacja jest groźna. Dziecko znając numer pogotowia potrafi zadzwonić i wezwać pomoc. Ona nawet telefonu po pomoc nie wykonała. Pogotowia nie wezwała i to świadczy o tym ze nie ma dla niej usprawiedliwienia. wiele świadczy na jej niekorzyść i pamiętaj o jednym. W sadzie nikt nie będzie występował przeciwko niej, jej własna rodzina nie wystąpi przeciwko Katarzynie w roli oskarżycieli. Natomiast adwokatów gotowych bronić Katarzyny za duże pieniądze nie brakuje. Boisz się, ze grozi Katarzynie droga kara? Nie bój się, znając nasz system sprawiedliwości juz w tej chwili jest uznana za winna nieumyslnego spodowania śmierci a za to dostanie najwyżej rok w zawieszeniu. Nie będzie gnila w pierdlu, nie bój się o to. Wyjedzie może do stanów i ułoży sobie nowe, lepsze życie.
  • konto_rower_szyja 15.02.12, 16:20
    > No dobrze, a czy to nie jest przypadkiem tak, ze sama Katarzyna chciała tych me
    > diów, aby pokazać wszem i wobec, ze dziecko zostało jej porwane, aby uniknąć os
    > karżeń, ze jest winna zaginiecia?
    1) Co z tego? Chciała, to chciała. Co to zmienia?
    2) Ukrywać coś za pomocą mediów... Średni pomysł. To raczej dowodziłoby, że działała kompletnie nieracjonalnie. To ją raczej uwiarygadnia, jako osobę niewyrachowaną, zagubioną.
    3) W media raczej została wmanewrowana. Postaw się na jej miejscu. Co miała powiedzieć? Sory, Gregory, nie pójdę przed kamerę, bo mi wcale Madzi nie porwano? Nie - jak się uwikłała w kłamstwo (ale kłamstwo, to nie przestępstwo - nie zapominaj o tym), to musiała już w nie brnąć, by nie zostać zdemaskowaną. Ile starczyło sił, ile starczyło psychiki.

    > Czy nie chodziło jej o to, aby podpierajac si
    > e mediami uniknąć odpowiedzialności za to co się stało?
    Nie wiem o co jej chodziło. Przypuszczam, że zastosowała dziecinny mechanizm obronny. To znaczy zakryła twarz rękoma i krzyknęła "nie ma cię, potworze!".
    Nie sądzę, by chodziło jej o uniknięcie odpowiedzialności. Taki wniosek jest konsekwencją orzeczenia o winie. Jestem winna, ale nie mam wyrzutów sumienia. Teraz muszę tylko ukryć swoją winę. To Twoja wersja, bo orzekłaś o jej winie. A ja cały czas proszę. Odłóż to choćby na chwilę, i spróbuj zobaczyć dziecko, które, gdy stłucze kubek, zamyka oczy i znika ze świata.
    Jest taki piękny moment w filmie Forest Gump, gdy mała Jenny klęczy i modli się, by Bóg zamienił ją w ptaka, by mogła uciec ze swego domu. Być może cała ta maskarada, to była właśnie taka modlitwa... Uchyl proszę swe sumienie i na taką możliwość.

    > Od początku to czego si
    > ę bała to ostracysmu w swojej spolecznosci oraz potępienia przez rodzine. Wiedz
    > iała ze tak będzie, jeśli dokona aborcji, jeśli odda dziecko do adopcji. Miala
    > pewnie nadzieje ze upozorowanie porwania bedzie dla niej najlepszym wyjsciem.
    A więc już dostrzegasz, że była zniewolona? Ufff... Mamy już to za sobą?

    >Mam wrażenie ze cały czas kombinowala jakby tu wrócić do życia sprzed ciąży, teg
    > o krótkiego dobrego momentu, gdy znalazła zapatrzonego w nią chłopaka, którym t
    > o momentem nie zdążyła się nacieszyć, bo wcześniej miała ciężkie dzieciństwo.
    Czy to zbrodnia? Nie ma prawa do szczęścia? Ma żyć jak uważają inni?

    >przekombinowala.
    Czyli nijak nie da się wcisnąć, choćby cienia prawdopodobieństwa na to, że to mógł być istotnie wypadek. To jest wyrok ostateczny, tak?

    > Szkoda, mogła się uczyc cieszyć zapatrzonym w nia dzieckiem, al
    > e nie potrafiła,
    Czy to "szczęście" jest przymusowe? JA za takie szczęście dziękuję.

    > nie chciała się nawet postarać tego nauczyć.
    Skąd wiesz?

    > Szkoda ze to tak wyglada, jakby celowo to dziecko upuscila,
    Pozory mylą. Jeśli wyrok zapadł w oparciu o model dowodu "bo to tak wygląda", to ja dziękuję za taki sąd. Polecam starą chińską bajkę o złodzieju siekiery.

    > naprawdę szkoda. Ale mylisz się, ze
    > z tego powodu życzę jej gnicia jak to piszesz w pierdlu. Nie zycze jej linczu.
    Chwała Ci za to.

    > Życzę jej tylko, aby zrozumiała jak wiele straciła, jak bardzo to dziecko mogło
    > być dla niej ważne, ile radości mogłoby jej dać, zeby wiedziala ze dziecko wca
    > le nie musi być traktowane jak przeszkoda.
    Skąd pewność, że nie czuje straty? Odpowiem. Bo znów w tle jest to założenie, że zabiła swoje dziecko.
    Ja też chcę, żebyś rozszerzyła obszar "rozumienia". I co? Gderam, gderam i nic.

    > Ale jeśli nie chciała nawet dać sobi
    > e szansy na to, to przecież mogła oddać dziecko do adopcji. Ten wypadek nie wyg
    > lada na wypadek, chociażby z tego powodu, ze od początku tego dziecka nie chcia
    > ła.
    Powtórzę się: Fallaces sunt rerum species.

    > Nie wnikam w to jak traktowała ja teściowa. Współczuje jej ze ma takie złe
    > relacje z teściowa, niemniej mogła przecież się od niej odciąć i po swojemu wyc
    > howywać dziecko.
    Mogła, albo i nie. Byłaś kiedyś zniewolona? Jak nie, to nie wiesz co wtedy można.
    A nie można nic. Patrzyłem kiedyś na wystawę zdjęć o Żydach ukraińskich. Udokumentowana ostatnia ich droga. Esesmani gnali ich jakąś drogą dokumentując to. Na pierwszych zdjęciach widać mękę, na kolejnych. Ale jest takie zdjęcie, na którym można jawnie dostrzec, że wszyscy już wiedzą, że są prowadzeni na stracenie. Widać to w ich oczach - tego się nie da nie dostrzec. I co? Mogliby się rzucić na tych kilku strażników. Kilku by zginęło. Na pewno. Ale reszta by się uratowała. Mogli... Mogli... Mogli... Mogli? Nie wiem. To są doświadczenia graniczne. Niepojmowalne, jeśli się ich nie przeżyło. Co ja mogę o tym wiedzieć? Przecież mnie nie pędzono z dziećmi na rozstrzelanie. Ja się pokornie poddaję i w pełni świadomie mówię: Nie wiem. A Ty wiesz. Jeśli wiesz istotnie, to Ci zazdroszczę.

    > Wiesz, kiedy zdarza się wypadek dziecku, matka czy nawet obca
    > osoba stara się je ratować za wszelka cenę. Wiesz, nawet dzieci potrafią rzucić
    > się na ratunek kolegi czy rodzeństwa kiedy widza ze sytuacja jest groźna. Dzie
    > cko znając numer pogotowia potrafi zadzwonić i wezwać pomoc. Ona nawet telefonu
    > po pomoc nie wykonała. Pogotowia nie wezwała i to świadczy o tym ze nie ma dla
    > niej usprawiedliwienia.
    Nie. To o niczym nie świadczy. To świadczy tylko o tym, że wydałaś na nią wyrok.

    > wiele świadczy na jej niekorzyść i pamiętaj o jednym.
    > W sadzie nikt nie będzie występował przeciwko niej, jej własna rodzina nie wyst
    > ąpi przeciwko Katarzynie w roli oskarżycieli. Natomiast adwokatów gotowych bron
    > ić Katarzyny za duże pieniądze nie brakuje. Boisz się, ze grozi Katarzynie drog
    > a kara?
    Nie. Bo będzie sądzona za nieumyślne spowodowanie śmierci. Boję się, że sędzia może ją sądzić na Twój sposób. Nie za to, co się wydarzyło, nie za to, czemu jest istotnie winna, czy czego winy zostaną dowiedzione, lecz za to, co się wydaje, za to, co obraża Ciebie, Twoje wyobrażenie świata.


    > Nie bój się, znając nasz system sprawiedliwości juz w tej chwili jest u
    > znana za winna nieumyslnego spodowania śmierci
    Ulga. To jednak daje nadzieję, że nie schodzimy na psy.

    > a za to dostanie najwyżej rok w
    > zawieszeniu. Nie będzie gnila w pierdlu, nie bój się o to. Wyjedzie może do sta
    > nów i ułoży sobie nowe, lepsze życie.
    Oby. I mam nadzieję, że tam jej nie dosięgnie ludyczny gniew rozhisteryzowanej, wszystkowiedzącej tłuszczy.

    PS Mogłabyś się odnieś, proszę, do moich argumentów z poprzedniego postu?
    Odnoszę wrażenie, że nasz dialog niedomaga.
  • maczki2 15.02.12, 20:50
    Trudno się odnieść do wszystkich Twych wypowiedzi, ale powiem tak, zarzucasz mi ze stawiam tezy, ale ty rowniez tezy stawiasz, tyle tylko ze inne niż ja. Roznica miedzy nami jest taka, ze ja przyjmuje tą na niekorzyść Katarzyny a ty tą która ją wybiela, domniemujesz nieustannie jej niewinność. Dokładnie tak jak to robi dziś nasz wymiar sprawiedliwości, z którego mozesz być dumny. Tym sposobem mordercy skazani na 20 lat, mają skracaną karę do lat 5, zależy jeszcze jaki to rodzaj morderstwa ale jak często sie zdarza, dobry adwokat wystarczy i morderca zostaje uznany winnym nie morderstwa ale nieumyslnego spowodowania smierci lub powaznego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Nasz wymiar sprawiedliwosci szczególnie kuleje w przypadku smierci malych dzieci, gdzie bardzo trudno udowodnić przyczynę śmierci i tym sposobem konkubebci lub zwyrodniali rodzice niemal za kazdym razem sa oskarzani conajwyzej za nieumyslne spowodowanie smierci, albo nieudzielenie pomocy i nie siedza nawet 2 miesiecy w wiezieniu. Nie wspomne o przypadkach katujacych swoje zony i dzieci mezów - pijaków, albo gwałcicieli, ktorzy po odsiedzeniu roku w wiezieniu wracaja do swoich rodzin i robia dalej to samo. Czy to oznacza, ze mamy w Polsce taki wspaniały sprawiedliwy, humanitarny system sprawiedliwości? Jeśli rodzina nie oskarży, nie wystosuje pozwu to tym bardziej domniemana zostaje niewinność przestepcy.
    Nasz wymiar sprawiedliwosci jest skuteczny jedynie w sciaganiu podatkow i sciganiu komornikami. Natomiast dla mordercow, gwałcicieli, mafiozów brakuje miejsca w wiezieniu. Generalnie nikomu nie zalezy na tym, aby matka Madzi zajmowała to miejsce w wiezieniu. Mi też na tym nie zależy. Nie jest jednostką, która może stwarzać zagrożenie dla społeczeństwa, to w zasadzie nie ma potrzeby aby była uwięziona. Napewno podobnymi kategoriami będzie się kierował sąd. Mysle, ze mozesz byc z tego faktu zadowolony. Zresztą, to czy jest winna, Katarzyna sama wie najlepiej, a jeśli jest winna to pytanie, czy sumienie pewnie predzej czy później się w niej odezwie. Może odezwało się tuż po tym jak dziecko okazało się martwe? Tyle tylko ze za późno? Jeśli jest winna jedynie ieumyślnego spowodowania śmierci i zaniechania pomocy dziecku, to źle. Jeśli winna celowego "upuszczenia dziecka" - "niechcianego wazonu", który trzeba szybko posprzątać to jeszcze gorzej, ale celowości działania nikt jej nie udowodni, dlatego sąd uzna tą pierwszą opcję.
    Chcesz abym się odniosła do tego, że została ZNIEWOLONA. Postaram się, bo temat nieobcy niejednemu z nas.
    Zgadzam się z Tobą, że zniewolenie może być przyczyną wielu nieszczęść. Zniewolenie takie jak spotkało Żydów, to jednak przypadek nieadekwatny do sytuacji o której cały czas mowa, tzn nieszcześliwej i zagubionej matce Madzi, która niedorosła do macierzyństwa i dziecka nie chciała.
    Ja powiem ci, że gdyby tak dobrze popatrzeć na ludzi wokół nas, to niemal każdy jest w jakiś sposób zniewolony. Jesteśmy zniewoleni np pracą, bo musimy pracować aby mieć z czego żyć. Jesteśmy zniewoleni kredytami, bo nie większości z nas nie stać na zakup mieszkania ze zwykłej pensji. Jesteśmy zniewoleni starymi schorowanymi dziadkami, lub rodzicami, bo ktoś musi im zapewnić godziwą opiekę, kto ma sumienie, staruszków nie odda do domu opieki. Jesleśmy zniewoleni swoimi dziećmi, bo nie pojedziemy w każde miejsce na świecie które nam się podoba, tylko musimy brać pod uwagępotrzey dzieci. Jesteśmy zniewoleni szkołą, bo..itd itd. Zawsze mamy jakieś ograniczenia i musimy z nimi żyć, nauczyć się je akceptować. Ale te zniewolenia również nam coś dają, dlatego łatwiej nam je znosić.
    Jak możesz porównywać zniewolenie w rodzaju uzależnienia od rodziców czy teściów do zniewolenia Żydów czekających na zagładę? Czy Tobie się już kompletnie coś poplątało???
    Katarzyna korzystała z tego co jej teściowie dawali, a przecież nie musiała. Nikt jej do tego nie zmuszał. To był jej wybór. Mogła nie wybierać takiego Bartka, nie musiała go łapać na ciążę, nie musiała korzystać z mieszkania wynajmowanego przez teściów. Może jej się wydawało, że musiała, bo chciała mieć lepiej niż w domu rodzinnym, ale przecież mogła wybrać zupełnie inną drogę. Nikt nie chciał przecież jej zagłady, jak to porównujesz do Żydów.
    To jest po prostu niepojęte co piszesz. Przykto mi, ale Twója potężna rzeka słów nie ma najmniejszego sensu. Zniewolenie..... Ciekawy temat rzeka, ale nie na ten wątek.
  • konto_rower_szyja 15.02.12, 21:46
    Poddaję się...
    Masz rację. To nie ma sensu. Nie ma sensu dalej ciągnąć tej dyskusji.
    Może zasiałem w Tobie jakiś egzystencjalny niepokój. Może odkryjesz jak do rzymskich zasad z których korzystamy w prawie: domniemaniu niewinności, onus probandi dochodzono.
    Może odkryjesz kazanie na górze. Może odkryjesz szeregi tych filozofów, którzy umieją uzasadnić, dlaczego godność ludzka jest przyrodzona i niezbywalna. Dlaczego nienawiść niszczy. Dlaczego należy zło dobrem zwyciężać.
    Ja już tu nic nie mam do dodania.
    Ufam, że zasiałem ziarno. Że kiedyś zdecydujesz się sięgnąć po ŚWIADOMOŚĆ, by zastąpić nią GNIEW wynikający ze ŚWIĘTEGO PRZEŚWIADCZENIA.
    Sokrates mówił, że życie nieświadome nie jest warte, by je przeżyć.
    Życzę Ci, byś tę świadomość obudziła.
    "Jestem drogą, prawdą, życiem"

    Szerokiej drogi!
    Miło się gawędziło.
  • maczki2 16.02.12, 00:18
    Łatwo tak uciąć dyskusję twierdząc, że jestem święcie przeświadczona. Nie wiem dlaczego sam jesteś przeświadczony o mojej nienawiści do Katarzyny. Nie utożsamiam się z tymi co chodzą tam z laurkami o nienawistnej treści. Nie życzę jej linczu. Staram się zrozumieć dlaczego za przyczynę śmierci został uznany śliski kocyk? Dlaczego obok przyczyn śmierci takich jak kocyk i próg w mieszkaniu jest stawiana teściowa, warunki bytowe oraz chęć aborcji a potem oddania do adopcji i brak instynktu macierzyńskiego.
    Przyjmując tezę o nieszczęśliwym wypadku nielogiczne jest tłumaczenie go ciężką sytuacją rodzinną, kłótniami z teściową oraz niechęcią do bycia matką i posiadania dziecka. Tak się może tłumaczyć osoba winna czegoś więcej niż tylko wypadku. Pozostałe działania po śmierci Madzi można wytłumaczyć działaniem w szoku. To trochę tak, jakbym oskarżała męża, że dziecko dziecko mi spadło z łóżka, a teściową, bo za małe mieszkanie mi udostępnia i musimy się gnieździć w kawalerce i wszyscy spać w jednym łóżku.
  • konto_rower_szyja 16.02.12, 00:53
    maczki2 napisała:
    > Łatwo tak uciąć dyskusję twierdząc, że jestem święcie przeświadczona. Nie wiem
    > dlaczego sam jesteś przeświadczony o mojej nienawiści do Katarzyny.

    Przepraszam. Szczerze. Nie chciałem Cię dręczyć. Mógłbym zrobić resume z Twoich sugesti i insynuacji, ale być może się myliłem. Przecież Cię nie znam. Może inaczej rozumiem słowa które piszesz. Może to nadinterpretacja. Chciałem porozmawiać. Odbyć dialog. Naprawdę nie chciałem Cię dręczyć. Zapomnij o tym, nie przejmuj się. Tak już mam. Taka szmatława natura - nie ma tu Twojej winy, tylko moje czepialstwo.
    Jeszcze raz dzięki za uwagę.
  • maczki2 16.02.12, 01:08
    Dziękuję za Twe wypowiedzi, które w pewnym momencie zaczęły mieć dla mnie sens. Przepraszam, że tak późno, bo musiałeś długą rzekę słów wytoczyć. Ale myślę, że warto było ;)
    A tak poza tym, Katarzyna już jest uznana niewinną a Rutkowski załatwia jej nowe mieszkanie, aby nie musiała być zdana na łaskę i niełaskę teściowej. Ufff
  • Gość: koregaf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.12, 20:47
    maczki. ze ślepym o kolorach. co Ci daje prawo się wywyższać? jak nie wiesz to powiedz nie wiem. Ale Ty już wiesz. nie rozumiesz pewnych rzeczy, które są proste. Ale w sumie nie musisz. przestań się wymądrzać. czy wiesz co to pokora? litość? że ktoś chce dalej żyć? że być może ma szansę? nie Ty już postawiłaś wyrok. czemu wykluczasz, że nie kochała dziecka? bo spanikowała? bo wcześniej w czasie ciąży być może nie chciała? tak, dlatego. jeszcze sobie przypomnij że oddała dziecko na parę dni teściowej. co to za matka, no po prostu potwór. masz to szczęście, że masz typowe problemy, żadnych skrajnych. i tylko to. ciesz się tym i odłóż kamień.
  • konto_rower_szyja 16.02.12, 22:11
    Nie, no, nie ma się co bulwersować. Spokojnie. Poglądy Maczki2 nie są aż tak odległe od Twoich. Zresztą od początku dyskusji jej poglądy ewoluują. Od ślepego gniewu do łagodnej nieufności, ale dziewczyna chce myśleć i myśli. Nie zapiekła się w nienawiści. Naprawdę idzie w stronę światła. Niewykluczone już, że właściwie myśli już życzliwie i dojrzale, ale wstępnie przyjęte tezy nie pozwalają jej powiedzieć: OK - błądziłam.
    Kiedy media poinformują o następnym tego typu dramacie, jestem pewien, że znajdzie się w opozycji do motłochu.
  • Gość: sosnowiczanka IP: *.centertel.pl 17.02.12, 06:26
    dlaczego nie postawiono jej zarzutu zbezczeszczenia zwłok dziecka.
  • konto_rower_szyja 17.02.12, 10:03
    A doszło do zbezczeszczenia? Odpowiedź uzasadnij.
  • Gość: sosnowiczanka IP: *.centertel.pl 17.02.12, 10:51
    zwierzęta grzebią swoje zmarłe potomstwo, a nie porzucają w ruinach, przykrywając kamieniami i liśćmi i za ta przede wszystkim powinna matka dziecka odpowiedzieć. I rozliczyć się przed społeczeństwem za te kłamstwa,którymi nas karmiła,a ludzie szukali dziecka.
  • konto_rower_szyja 17.02.12, 11:34
    Gość portalu: sosnowiczanka napisał(a):

    > zwierzęta grzebią swoje zmarłe potomstwo,
    Które?
    > a nie porzucają w ruinach, przykrywaj
    > ąc kamieniami i liśćmi
    Czy nie to nazywamy właśnie grzebaniem zwłok?

    > i za ta przede wszystkim powinna matka dziecka odpowiedz
    > ieć.
    Czyli za pogrzebanie dziecka. Nie za zbezczeszczenie zwłok.

    > I rozliczyć się przed społeczeństwem za te kłamstwa,którymi nas karmiła,a
    > ludzie szukali dziecka.
    Może powinna, może nie. To tylko i wyłącznie jej sprawa, co powinna. Kłamstwo, to nie zbrodnia. Tak, jak naiwność. Z niej przecież nikt nie każe się rozliczać.
    Jeszcze mi tylko powiedz, jak miałaby się rozliczać z tym "społeczeństwem"?
    Jak to widzisz?
  • maczki2 17.02.12, 11:21
    Tak w ogóle to ta cała dyskusja może nie została rozpoczęta tak jak powinna. Chciałabym tylko dodać taką myśl. Otóż to potępienie, które chciałam wyrazić dotyczyło konkretnych czynów a nie Katarzyny jako osoby. Nikt mi nie odmówi prawa do potępiania czynów, bo nawet wiara katolicka mówi o tym, że nigdy nie należy potępiać ludzi, bo takiego prawa my jako ludzie nie mamy. Mamy jednak obowiązek dostrzegać zło, potępiać czyny niedozwolone i wystrzegać się ich. Nie jest moją intencją czepiać się jakiejś dziewczyny, brać ją na obstrzał, potępiać. Nigdy nie miałam tendencji do tego by sobie wybierać jakiegoś wroga. Nigdy mnie nie interesowało dołączanie się do linczu wybranych wrogów publicznych. Kiedy wszyscy nawoływali do zabicia Saddama Husajna ja stawałam w opozycji. Kiedy zabito Osamę Bin Ladena, pytałam się dlaczego nie poddano go pod sprawiedliwy osąd i po prostu nie skazano na dożywocie.
    Przypadek Katarzyny jest szczególny i ma dziewczyna pecha, że akurat ona wywołała tą dyskusję na temat zła. Jej naganne czyny wywołały całą dyskusję. Abstrachując jednak od tego czego się dopuściła, w zasadzie nieważne jakie to było przestępstwo, oby nie tak ciężkiego kalibru jak to początkowo wyglądało, to mamy prawo potępiać to co złe, zostawiając jednak samą Katarzynę w spokoju. Chodzi tylko o to, aby ludzie zdawali sobie sprawę jak wielkim złem są takie czyny o które została podejrzana Katarzyna. Nie można niestety tych czynów bagatelizować, ponieważ oznaczałoby to dopuszczenie u niektórych ludzi myśli, że mogą sobie pozwolić na więcej, poluźnić zasady i dopuścić się czegoś co mogłoby ponieść tragiczne konsekwencje i liczyć jeszcze na to, że to się upiecze.
    Wystarczy moment nieuwagi, brak samokontroli, poluzowanie sobie, przekroczenie jakichś zasad i zdarza się wielkie nieszczęście. W życiu jak na drodze, trzeba przestrzegać zasad bezpieczeństwa.
    Chyba właśnie brak samokontroli stał się przyczyną nieszczęścia Katarzyny. Ludzie którzy wylewają teraz pokłady agresji na różnych forach pewnie też tą samokontrolę utracili. Niepotrzebnie ta dyskusja taką formę przybrała. Ja nic nie mam do samej Katarzyny ale pozwolę sobie jedynie na potępienie pewnych czynów, które zostały jej udowodnione. Potępiam również czyny o które została podejrzana i oby się okazało, że niesłusznie. Bo to zło należy potępiać a nie tych nieszczęsnych ludzi. Ogólnie ludzkość można skrytykować za wiele czynów podobnie jak jednostki, ale to chyba nie ma sensu, bo to jeszcze ktoś to uzna za nieetyczne.
  • cangu 15.02.12, 08:09
    Pięknie napisane, mądrze i z pełną empatią. I napisał to mężczyzna. Przyznaję, że początkowo też się oburzałam, tym bardziej, że od początku w porwanie nie wierzyłam, myślałam, że tak zaplanować ukrycie faktów mogła tylko zbrodniarka, albo zmanipulowana przez kogoś kobieta o niskim poczuciu wartości. W moich przemyśleniach i próbach zrozumienia wygrało - niskie poczucie własnej wartości, które wzięło górę nad wszelkimi działaniami matki, która uczyła się kochać swoje dziecko - bo nie prawdą jest, że rodzimy dziecko i już mamy macierzyńskie uczucia - Przy pierwszym dziecku najczęściej dopiero się ich uczymy. Kasia miała to utrudnione, przez teściową, która wciąż udowadniała jej, że jest do niczego matką. W ostatnim czasie, mogła uczyć się bycia matką i kochać swoje dziecko, bo (czego nie zauważyłeś) już nie mieszkali z teściami. Niestety, właśnie wtedy zdarzyło się nieszczęście, które potwierdziło jej (wpojone) przekonanie, że jest beznadziejną matką. Jakże bardzo musiała pragnąć tę swoją "beznadziejność" ukryć przed światem, przed teściową. "... co powie teściowa" -
    Dziękuję za to, jak wykazałeś tyle empatii. Chyba tylko mężczyzna potrafi ją najlepiej w sobie wzbudzić, bo nie ma potrzeby dowartościowywania się jako matka.
  • robert6_666666 15.02.12, 14:19
    Za "belkot" nie przepraszaj :-) :-) trudno jasno pozbierac mysli kiedy temat taki emocjonalny...
    i tak mniej wiecej wiadomo o co Ci chodzi. Zasadniczo masz racje. Tylko nie potrzebnie mieszasz do tego katolicyzm akurat. Diogenes chodzil ze swieca i nie znalazl a wtedy nikt o katolikach nie slyszal... . Sam znam bardzo blisko kraje konfucjanskie, buddyjskie i pas biblijny USA (protestancki albo raczej neo-kalwinski) i lepiej nie jest ani z obluda ani z hipokryzja ani z psychologia tlumu i ferowaniem wyrokow (no tu moze u buddystow najlepiej jeszcze ale tez nie tak bardzo jak sie wydaje - problem pozostaje ten sam - jest Chrzescijanstwo i chrzescijanie, Buddyzm i buddysci)... to kondycja czlowieka jest marna nie religia...
  • maczki2 15.02.12, 22:00
    Przestańcie mówić, że ktoś wydał wyrok na Katarzynę. WYROK? JAKI WYROK? Żyjemy przecież w panstwie prawa, w którym mamy humanitarny system sprawiedliwości, nikt nawet za morderstwo z premedytacją nie odsiedzi nawet 20 lat. Mafiozi chodzą na wolności, gwałciciele też. Tam gdzie trudno udowodnić winę, trudno o skazanie i wyrok adekwatny do rzeczywistej winy.
    Katarzynie za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka dadzą taki wyrok jaki jest przewidziany w naszym prawie. Nikt inny na nią wyroków nie postawi, nawet jakby chciał. A to, że naród podzielił się na tych co domniemują jej celowość działania bądź niecelowość to nijak się ma do stawiania wyroków. Naród sobie może gadać, ale przecież nie ma uprawnień do wymierzania kary. Kiedy ktoś pisze, że naród wydaje WYROK, to tak jakby sugerował, że sąd bierze pod uwagę gadanie gapiów, liściki i laurki na grobie czy też może opinie z forum i na podstawie tego zastosuje odpowiednią karę dla Katarzyny. Cóż za niedorzeczność. Nikt tu nie jest uprawniony do stawiania wyroków, ale opiniować to sobie każdy może jak chce. Te popinie jednak nie wpłyną na wymiar sprawiedliwości i nie dotkną Katarzyny i jej rodziny bezpośrednio.
    Nie sądzę, aby lud w tej chwili tak jak w średniowieczu czy krajach muzułmańskich podjął się kamieniowania Katarzyny. Żyjemy w końcu w katolickim kraju. Nasz katolicko/humanistyczny w większości lud będzie ją conajwyżej bombardować wyrzutami i przypominać o sumieniu. Fakt, nikt narodowi nie dał prawa, aby się czepiali sumienia Katarzyny, bo nie wiemy w jakim stanie się ono znajduje, ale pewnie wielu to robi na wszelki wypadek, gdyby przypadkiem okazało się, że jednak winna i sumienia nie miała. A sprawa za jakiś czas ucichnie, możliwe że uda się tej rodzinie poskładać do kupy uznając wersję o nieszczęśliwym wypadku. Ludzie w końcu przestaną psioczyć, oskarżać, bo ile można. Wątpię jednak, aby finał był szczęśliwy dla Katarzyny, chyba że jest faktycznie niewinna. Jeśli jest niewinna, łatwiej jej będzie się poskładać do kupy. Wierzę, że jednak sumienie się w niej obudziło i to od tego sumienia zależy, jak się poskłada.
  • konto_rower_szyja 16.02.12, 00:44
    Lud wydał wyrok: Winna. Ty również.
    Przecież to wychodzi wprost z Twoich wypowiedzi. Przecież Ty już wiesz: zbędny wazon i tak dalej. Wiesz jakie były jej intencje. Wyrok ludu już jest.
    Mało tego. Jest już kara. Nie widzisz tego. Ale ona już odbywa karę infamii. Wiesz o czym mówię? Pewnie nie. Bo kara, to siedzenie w mamrze. Ty w tym widzisz... zewnętrzny moduł ludowego sumienia.
    Kuriozum. Jeśli Pani Katarzyna nie ma sumienia (nie wiem tego), to Twoje wyrzuty są psu na buty. Jeśli ma, to cierpi już od niego, a dodatkowo od tych wszystkich ludzi, tak miłosiernie życzących jej śmierci w mękach. Czy te proste idee są naprawdę aż tak niezrozumiałe?
    Mówisz, że nie sądzisz, by lud podjął się kamienowania. A ja nie muszę przypuszczać. Przecież "kamienowanie" ma tu znaczenie przenośne. Pani Katarzyna jest ukamienowana słowami, życzeniami. Odarto ją kompletnie z człowieczeństwa. Ty także.
    Mówisz, że "każdy sobie może opiniować, jak chce". Formalnie - tak. Tak samo, jak może kraść, zabijać, pożądać, nie czcić ojca i matki.
    Ale jeśli chce być moralny, to nie może. Nie może sądzić, bo wtedy - że też ateista musi Ci tłumaczyć :) - sprzeniewierza się podstawowej boskiej zasadzie: Nie sądź, albowiem sam będziesz sądzony!
    Katolicko/humanistyczny powiadasz? W większości? A ja odpowiadam: W większości nic nie rozumiejący z chrześcijaństwa. Każdą myślą, czynem, opinią urągający naukom Chrystusa. Obłudny, podły, żądny krwi, nienawidzący. Demoniczny. Narodu w to nie mieszaj. To nie jest sprawa narodowa. To sprawa sumień. Nie narodowości. Sumienia nie mają narodowości.
    Na koniec przypowiastka. Przepraszam, że tak dużo o Żydach, ale oni najczęściej byli pozbawiani czci. Najczęściej typowano ich na kozłów ofiarnych, czy homo sacer, jak chce inny filozof.
    Profesor Kołakowski przywoływał taką opowieść, w którejś książce. Nie mam tekstu przed oczami, więc będę cytował z głowy. Pisał on:
    Poznałem kiedyś pewnego starego człowieka. Z moich stron. Z podradomskiej wsi. Niepiśmienny. Jedyny kontakt z literaturą miewał raz w tygodniu, w kościele, gdy ksiądz czytał Pismo. I on tego słuchał. Słuchał uważnie, a potem rozmyślał. Gdy się zaczęła wojna, a życie Żydów staniało, gdy nawet i ksiądz zaczął Żydów piętnować z ambony i wypominać im przewiny w ukrzyżowaniu, on dalej rozważał. I doszedł do wniosku, że to nie tak. Że ksiądz się myli. Ukrył u siebie 2 rodziny żydowskie. I ukrył skutecznie, bo nie tylko przed Niemcami, ale i przed sąsiadami. Plotki krążyły. Ludzie się domyślali. Nawet nasyłano na niego Niemców, ale wszyscy wojnę szczęśliwie przetrwali.
    Po wojnie również się tym nie pochwalił. Żydzi z Polski uciekli w tajemnicy. Sprawa wyszła na jaw, gdy się okazało, że został jednym z pierwszych, którym Żydzi nadali swój honor "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata". Temu już przeczyć było niepodobna, więc przyparty do muru prawdę wyjawił. I wtenczas spłonęła mu stodoła. Wyniósł się ze wsi hen daleko, by na stare lata zaczynać swe życie od początku. Gdy go pytałem, czy nie żałuje, odparł, że nie, że zrobiłby to samo.
    Przeżyłem długie życie (pisze dalej profesor). Studiowałem i zrozumiałem dziesiątki doktryn i idei. Przeczytałem tysiące ksiąg w wielu językach, by pod koniec mego długiego życia dojść do tych samych prawd, które ten prosty, niepiśmienny chłop znał chyba od zawsze.

    Jak piszesz, że nasz "katolicko - humanistyczny w większości", to mi to brzmi fałszywie. W większości, to ten lud lata w niedzielę do kościółka, przekłada paciorki, układa wierszyki i kocha aniołki. Ale także donosi i podpala stodoły. Na miano katolicki i humanistyczny, to w moim popapranym odczuciu - o czym jesteś absolutnie przekonana, jest ten chłop, co księdza i dobrych sąsiadów nie posłuchał, a posłuchał i zrozumiał Jezusa.
    Czy sprawa przycichnie? Ano przycichnie. Przecież już się lud nakarmił. Ofiarę odprawił. Krwią się obmył. Jest rad. Wypędził szatana. Już nakłada nowe warstwy pudru i naftaliny. W niedzielę pójdzie na sumę. Trochę się na kazaniu wynudzi, na tacę wrzuci i wróci do zdrowego, dobrego katolickiego domu na rosół.

    Wiem, że nie wiesz o czym piszę. Dla Ciebie, to "rzeka słów". W większości bez jakiegokolwiek znaczenia, ładu i składu. Ale może jednak nie wszystko stracone? Przecież to czytasz. Będę ufał, że te moje wypociny, to ziarno. I że obumrze.
    <<Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity>>
    Może masz w domu Pismo. Weź do łóżka proszę i poczytaj. Mt 5, Mt 7.
    A snu Ci życzę sprawiedliwych.

  • maczki2 16.02.12, 01:47
    Nie można mówić o wyroku, jeśli mowa jest cały czas o opinii na dany temat. Opinia na podstawie przypuszczeń to jeszcze nie wyrok. Cały czas można mówić tylko o domniemywaniu winy. Ty mówisz o domniemywaniu niewinności. Ale wiesz, tak jak w policji zawsze musi być ten dobry i ten zły policjant, tak tu na forum można się w to brzydko powiem pobawić.
    Myślę, że wielu na tym forum opiniując różne zachowania Katarzyny i jej rodziny trochę bawi się w śledczych. Ale nie oceniaj tego tak drastycznie, ze wszyscy wskazujący na jej winę to muszą ziać nienawiścią, być żądni krwi. Przesadzasz. No i nie bierzesz pod uwagę jak media wpłynęly na ludzi, w jaki sposób rodzina ta została przedstawiona, jak Rutkowski dostarczał wszelkie dowody mediom i publiczność te dowody zbierała razem i oceniała. Wielu na różnych forach analizuje jaka może być prawda, ocenia te medialne dowody i wciśnie swoje trzy grosze. Wiemy z mediów to co wiemy i na podstawie tego domniemujemy co się mogło rzeczywiście stać. Można to traktować jako zabawę w Sherlocka Holmes'a, w którą nas wciągnął Rutkowski z TVN ale nie stawianie wyroków. Te prowokacje, wydawanie opinii. No śledczy podobno robią to samo, tylko oni mają chyba więcej namacalnych dowodów, być może są bliżej tej rodziny, mają świadków, których mogą obserwować, poznać osobiście. . Najwięcej o tej rodzinie pewnie wie jednak Rutkowski, ale co do jego intencji mam pewne wątpliwości. Zauważ że sam potrafi w jednym dniu oskarżać o morderstwo w innym bronić wersji o wypadku. Być może analizuje sytuację, pomaga w tym śledczym. A poza tym genialnie bawi się mediami, potrafi wpływać na opinie a przy tym jak robić sobie autoreklamę, tyle mogę o nim powiedzieć.
  • Gość: katowiczanka IP: *.centertel.pl 16.02.12, 06:57
    najgenialniej z nami wszystkimi pobawiła się matka Madzi/ jeżeli takie coś można nazwać matką/
    I tej kobiecie na czs śledztwa uchylają areszt. A może tak jeszcze Komorowski przyzna jej medal.
    Ile będzie kosztowała ochrona tej kłamczuchy i to z naszych podatków?
  • Gość: koregaf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.12, 21:07
    "takie coś" brak słów. katowiczanko - jak śmiesz?! tylko tyle powiem. różne rzeczy tu czytam ale to przebija chyba wszystko.
  • Gość: kami IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.12, 22:47
    nigdy nie ocenialam Katarzyny pod katem, co sie wydarzylo, czy byl to wypadek, czy nie, czekam konca, ale to co zrobila po tym zdarzeniu nie jest usprawiedliwione. Jak mozna dziecko wywiezc i ukryc, zamiast ratowac? To jest ludzki mechanizm wbudowany w nasza psychike, szczegolnie jesli chodzi o nasze dziecko. Bez wzgledu na stosunki z tesciowa, z rodzina, sasiadami itd. podnosze wrzawe, nie mysle wtedy o tym co o mnie mysli tesciowa!
    Dziecko stracilo przytomnosc, to bardzo prawdopodobna wersja, matka nie moze stwierdzic zgonu, moze zyla i moznabylo ja uratowac..... i za to chyba najbardziej jest potepiana.
  • Gość: alka IP: *.12.79.188.dynamic.jazztel.es 08.04.12, 18:48
    lepiej bym tego nie ujela.podzielam Twoje zdanie
  • Gość: xtt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 22:23
    Od palenia zniczy jest cmentarz, a misie lepiej oddać dzieciom w hospicjach.
  • mama_myszkina 13.02.12, 22:26
    maczki2 napisała:

    > Ten artykuł jest tendencyjny. Nie życzę sobie takiego ironizowania.

    A ja sobie nie życze hipokryzji i robienia szopki tam, gdzie nie ma na to miejsca.

    Tak, wszyst
    > kie odpowiedzialne matki przychodzą z dziećmi i czują się jakże lepsze. Co auto
    > rka artykułu chce przez to powiedzieć?

    Właśnie to, co napisałaś. Że wydawanie wyroku na Katarzynę pozwala sie poczuć świetnym rodzicem, bo przecież gdyby to Twoje dziecko upadło, zaraz byś zadzwoniła po pogotowie. Jesteś wiec lepsza od Katarzyny, a Twoje przewinienia wobec dziecka, męża itp stają się niczym, bo przecież Ty nikogo nie zabiłaś.

    Ja tak to rozumiem.

    Chcesz autorko powiedzieć, że wcale te m
    > atki nie są lepsze?

    A czujesz się lepsza? I po to tam chodzisz? Zeby sobie ego połechtać? Co to w ogóle za pytanie.

    Puknij się w główkę szukając analogii zachowań ludzi odwied
    > zających miejsce gdzie matka zasypała Madzię do tego przestępstwa. Ironizowanie
    > z uczuć ludzi zaangażowanych w sprawę jest nie na miejscu.

    Sama się puknij. I zamiast angażować się w życie innych ludzi, o którym nie masz pojecia i którzy Cię do niego nie zapraszali, zajmij sie swoją rodziną i swoimi problemami.


    Ludzie normalni mają prawo czuć się uraże
    > ni tą tragedią.

    Urażeni czyjąś tragedią? Daj sobie na wstrzymanie, bo śmieszne jest to, co piszesz. Ta tragednia to nie jest Twój interes ani Twoja sprawa i nie, nie masz prawa czuć się urażona. Podobnie jak nie masz prawa czuć się urazona, że ktoś ma grube dziecko, ktoś inny brzydką żonę a jeszcze ktoś inny woli spać do południa niż iść do kościoła. To nie ejst Twoja sprawa i Twoje uczucia, wybacz, niewiele mają tutaj do rzeczy.

    Moze jeszcze podaj Katarzynę o odszkodowanie za krzywde psychiczną, co?

  • maczki2 13.02.12, 22:50
    Rozumiem, ze sama wyroków nigdy nie ferujesz? Rozumiem, ze nie oskarzasz teściowej, ze zaszczula synowa i to wina teściowej, ze Kasia dziecko celowo upuscila? Rozumiem, ze nie oskarżasz jej rodziny, ze są hipokrytami, bo sami się do mediów zgłosili i co chwile wywiadów udzielają na własne życzenie? Wolisz oskarzac ludzi, ktorzy sledza historie naglosniona przez media i ja przezywaja. czy sama nie jesteś hipokrytka?
  • mama_myszkina 14.02.12, 17:12
    maczki2 napisała:

    > Rozumiem, ze sama wyroków nigdy nie ferujesz? Rozumiem, ze nie oskarzasz teścio
    > wej, ze zaszczula synowa i to wina teściowej, ze Kasia dziecko celowo upuscila?
    > Rozumiem, ze nie oskarżasz jej rodziny, ze są hipokrytami, bo sami się do medi
    > ów zgłosili i co chwile wywiadów udzielają na własne życzenie? Wolisz oskarzac
    > ludzi, ktorzy sledza historie naglosniona przez media i ja przezywaja. czy sama
    > nie jesteś hipokrytka?

    Nie oskrarżam nikogo, natomiast komentarz, do którego się przyczepiłaś/eś podobał mi się, bo pokazuje INNĄ wersję wydarzeń, która tym, co już wydali wyrok, niespecjalnie się podoba.


  • maczki2 16.02.12, 12:51
    Nie sadze aby ktoś wyrażając swoj pogląd na sprawę obstawal przy swoim zdaniu ze względu na to bo tak się komuś podoba. Tylko krowa nie zmienia zdania, bo tak się jej podoba. Ja raczej sadze, ze ci co wyrażają swoje zdanie kierują się jednak pewnymi argumentami, które znając z mediów przeanalizowali. Nie twierdze, ze w miarę śledzenia sprawy nie pojawiły się w tym co wcześniej myślałam jakieś wątpliwości. Ale jeśli poprzednia wersja wydarzeń poddalam ocenie nie znaczy ze jestem niezadowolona, ze kolejna wersja wydarzeń okazała się inna i muszę swą ocenę zweryfikować. Absolutnie wolałabym znaleźć wiecej argumentów na korzyść Katarzyny, aby ostatecznie wrócić do swej pierwotnej wersji, która zreszta przedstawiając dzieciom, tzn ze Katarzyna przez nieszczęśliwy wypadek straciła ukochane dziecko i stała się ofiara mediów, Rutkowskiego, którzy sprawę rozdmuchali. Stała się tez być może ofiara swej wspolnoty Katolickiej, w której oceniono ja jako wyrodna matkę, która od początku dziecka nie chciała i mogła chcieć się go pozbyć. Być może faktycznie teściowa jej życie zatruwala zamiast pomagać. Ale mimo wszystko cieżko mi uwierzyć, ze dziecko może sobie od tak umrzeć po upadku swobodnym z nmalej wysokości. To budzi moja wątpliwość, podobnie jak wypowiedzi jej rodziny.
  • Gość: okoliczny janek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 23:56
    Jakoś nikogo "nie bierze" gdy konkubent zatłucze dzieciaka na śmierć...
    Co chwila słychać o takich zdarzeniach i nic...
    Tu biednej dziewczynie przytrafił się wypadek i straciła biedna głowę, bojąc się teściowej ale NIE ZAMORDOWAŁA! NIE ZAMORDOWAŁA! Nie zatłukła po pijaku! Ona tylko nie poradziła sobie z tym wszystkim.
  • Gość: mark IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.12, 22:57
    konkubent to jednak troche inna bajka, choc za "zatluczenie" dziecka tez nalezy mu sie najsurowszy wymiar kary, ale to bylo jej wlasne, rodzone dziecko i zadne skomplikowane animozje rodzinne nie usprawiedliwiaja tego, ze nie wezwala pomocy, tylko wywiozla mala i ukryla.
  • zwyklak 14.02.12, 01:26
    Nie jestem zoltodziobem dziennikarskim i moze dlatego doskonale zrozumialem przeslanie artykulu. Stawiam oryginalnego szampana przeciw oranzadzie, ze nadmieniajac o moralnosci, a tak zrobilas, jestes osoba wierzaca i praktykujaca swa wiare. Nie wnikam jak wiare. Domniemuje jednak, ze chrzescijanska. Co to ma do twojej wypowiedzi? Twoj brak zrozumienia, ze wszyscy odwiedzajacy to miejsce podpieraja sie czyims nieszczesciem. Tak jak pisze autorka, idac tam z wlasnymi dziecmi, jak pokazuje film umieszczanie laurek z krzyzami, przeklenstw etc... Dam sobie spokoj. Twoj komentarz nie pozostawia zludzen. Dobrego samopoczucia zycze. Jeszcze lepszego niz dotychczas

    --
    "Wystarczjaco wielu ma gebe pelna boga, a krzywde ludzka na sumieniu" - Przemyslaw A.
  • q-ku 14.02.12, 05:23
    chyba w serialu brazylijskim?
  • Gość: MKcafe IP: *.kielce.vectranet.pl 14.02.12, 07:40
    artykuł wcale nie jest tndencyjny. Wiekszośc tzw normalnych ludzi istotnie przeżywała doniesienia związane ze śmiercią tego dziecka,ale...... Do normalnych w żaden sposób zaliczyć nie mozna tych idiotów o ptasich móżdżkach ,którzy łażą tam z laurkami ,wyzwiskami i misiami.
  • maczki2 14.02.12, 10:02
    Zgadzam się, ale nie oceniajcie wszystkich ludzi w jakis sposob przezywających tragedie tego dziecka, oburzonych na zachowanie matki przez pryzmat kilku idiotów, którzy zostawili tam laurki roznej tresci. Zreszta, szkoda gadać, to było do przewidzenia, że oprawczyni stanie się ofiarą. Taki naród, takie reakcje ludzkie. Ale jakby nie było, ludzie słyszac o takim zdarzeniu trudno aby byli obojetni i nie wyrazili swojego zdania, nie próbowali oceniać znając sytuację z mediów. Gdyby każdy jak to pewnie autorka artykułu oraz "konto" chcieliby, wyrażał się tak, aby w żadnym razie nikogo nie ocenić, to po co się w ogóle wypowiadać? Brak zdania na dany temat jest równoznaczny z brakiem wypowiedzi. Czy nie lepiej milczeć w takiej sytuacji niż wypisywać długaśne bełkotliwe artykuły na Gazeta.pl? Bełkotliwe wypisywanie artykułów treści mniej więcej takiej: "nic nie jest wiadome, nic nie jest pewne, winna może byc nie tylko matka, ale może mąż, teściowa albo całe społeczeństwo, które ją oskarża, a może Rutkowski ktory sam jej zasugerowal co ma mówić?" Jeśli jej zasugerował że ma mówić, że jej dziecko upadło niechcący, to chwyciła się tego jak tonący brzytwy i będzie do końca podtrzymywać tezę ratunkowa Rutkowskiego. Ale to niestety widać i tak to właśnie OCENIAM.
    Ale jako powiedzmy osoba z ludzkimi oczuciami, niekoniecznie dyktowanymi tym w co wierzę, powiem tak: ROZUMIEM nieszczęście matki Madzi, rozumiem, że miała ciężką sytuację w domu, rozumiem, że to młoda, głupia dziewczyna która nie nauczyła się brać odpowiedzialności za nic, ani za siebie ani za dziecko, nawet rozumiem dlaczego się tego nie nauczyła. Ale dlaczego mam naiwnie wierzyć, że dziecka nie upuściła celowo? Mam uwierzyć, że upuściła Madzię nie zamierzając jej zabić a jedynie pokazać swą bezradność, bezsilność w przypływie słabości i poczucia, że bycie matką to nie to czego w życiu chciała. Tylko dlaczego ją tak potraktowała? Jak wazon który się nie podoba i można go zbić niby przypadkiem?
  • Gość: q IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.02.12, 16:02
    pewnie dlatego policja jest zla na Rutkowskiego...
    on jej zasugerował
    teraz to już nikt się prawdy nie dowie ...
    gratulacje dla tego pana ...speca od przesłuchań, jak widać
  • Gość: dudda IP: *.sta.asta-net.com.pl 15.02.12, 18:00
    maczki2 napisała:

    > Ale dlaczego mam naiwnie wierzyć, że dzieck
    > a nie upuściła celowo? Mam uwierzyć, że upuściła Madzię nie zamierzając jej zab
    > ić a jedynie pokazać swą bezradność, bezsilność w przypływie słabości i poczuci
    > a, że bycie matką to nie to czego w życiu chciała. Tylko dlaczego ją tak potrak
    > towała? Jak wazon który się nie podoba i można go zbić niby przypadkiem?


    Dlaczego? Ponieważ od sądzenia są sądy i dopóki taki organ nie wyda wyroku, domniema się niewinność podsądnego. Pozostaw tę i inne sprawy specjalistom - niech oni ocenią, czy Katarzyna W. działała świadomie czy też po prostu miał miejsce nieszczęśliwy wypadek. Jej reakcja nie była standardowa, dla wielu - daleka od tego, co określilibyśmy mianem "ludzkiego" zachowania, ale to nie przesądza o winie. Te wszystkie oskarżenia nie wskrzeszą dziecka ani nie cofną czasu.
  • Gość: koregaf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.12, 21:56
    Ty rozumiesz? :) Ty oceniasz? Kto Ci dał prawo? Żyj po swojemu sobie, ale nie oceniaj. nie możesz tego zrozumieć, żeby nie oceniać? Żeby oceniać trzeba wiedzieć. Oby nikt więcej nie wiedział jak to jest. Dlatego są takie słowa "że może było tak lub inaczej". natomiast Ty urodziłaś dzieci, więc możesz oceniać. ferujesz wyroki, oczywiście "łaskawie" dopuszczasz, że zobaczymy. kobieto żyj swoim życiem, i tej kobiecie też pozwól żyć, oby tak szczęśliwie jak Tobie.
    ci wszyscy mądrzy, którrzy ją potępiają. tak. źdźbło u kogoś w oku zobaczą ale belki w swoim nie. I wiem, że śmierć nie jest źdźbłem. mówię w przenośni o poglądach jakby ktoś się już oburzył. nie dadzą ludzie żyć.
  • Gość: majka IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.12, 23:01
    Bardzo slusznie, zgadzam sie z Twoja wypowiedzia.
  • Gość: jacław IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 22:43
    w tranwaju, czyli z dzego miasta
  • Gość: gość z misiem IP: *.kracen.hor.net.pl 13.02.12, 23:20
    Te "żenujące misie" pokazują, że umiemy współczuć dziecku - prawdziwej ofierze tego dramatu. I oddać mu cześć - laurkami i misiami. Jestem dumna z tych, którzy odwiedzają grób tego dziecka. Robią to dla dziecka, a nie przeciw matce. Ostrożnie z tą pogardą, drodzy dziennikarze.
  • Gość: ege IP: *.dynamic.chello.pl 14.02.12, 00:25
    Gość portalu: gość z misiem napisał(a):

    > Te "żenujące misie" pokazują, że umiemy współczuć dziecku - prawdziwej ofierze
    > tego dramatu. I oddać mu cześć - laurkami i misiami. Jestem dumna z tych, którz
    > y odwiedzają grób tego dziecka. Robią to dla dziecka, a nie przeciw matce. Ostr
    > ożnie z tą pogardą, drodzy dziennikarze.

    Te żenujące misie i jeszcze bardziej żenujące wierszyki na laurkach dowodzą, że nie potrafimy wyrażać uczuć inaczej niż tylko upraszczając je do najbardziej infantylnej z możliwych form. Tych wierszyków nie pisały dzieci, te rymy to dzieło ludzi dorosłych, ale skrzywionych, takich dla których wiara to bozie, maryjki z odkręcaną główką, kiczowate aniołki, dla których miłość to love, misiaczek i pluszowe serce... I wszystkoogarniające małpowanie po Zachodzie. Napatrzyli się że w Stanach, Anglii jak się zdarzy nieszczęście, to trzeba iść pod dom ofiary albo na miejsce zbrodni i położyć misiaczka, nabazgrać kartkę z wierszykiem i zapalić świeczuszkę. I bazgrzą, idą, kładą, a potem robią sobie słit fotkę i wrzucają na facebooka
  • maczki2 14.02.12, 01:27
    Fakt, nie wzięłam pod uwagę ze tam , na te gruzowisko, przychodzi glownie mlode pokolenie facebookowe a nie same mohery od Rydzyka. Trochę się juz pogubilam. Nie należę do żadnej z tych kategorii i nawet miksow i laurek nie mam w zwyczaju układać na groby. Ale co to ma za znaczenie. Po prostu wierze ze ludzie, którzy tam przychodzą nie maja na celu linczu a jedynie wyrażenia żalu. Cóż z tego ze nie znali osobiście Madzi. Cała Polska poznała ja ze zdjęć jej słodkiej buzi umieszczanych dosłownie wszędzie. Tak jak wyrazamy żal po stracie osób ważnych dla naszego społeczeństwa, czy to zginęli ludzie leżący Tupolewem, czy zmarla Violetta Villas lub Whitney Huston. Umarli śmiercią naturalna czy tez tragiczna, ale jako społeczeństwo świadome wyrazamy żal ze komuś to życie przedwcześnie i w sposob niezrozumiale nagly przerwane zostało. Ludzie chcą rozumieć ale nie mogą i tym większy żal.
  • q-ku 14.02.12, 05:26
    by się troszkę tanio rozczulić
  • Gość: benek_z_watykanu IP: *.adsl.highway.telekom.at 13.02.12, 23:27
    Swieta prawda i zgadzam sie z kazdym slowem jakie napisal YAMAN49.....
    Ta smierc ukazala jeszcze bardziej wypaczenie spoleczenstwa polskiego ktore zyje tak naprawde od wiekow przeszloscia....W tym Polacy sa naj....Zyjemy bitwa wygrana 600 lat temu,zyjemy katastrofa sprzed 2 lat...zyjemy wojna...itd....Moze wreszcie czas na stworzenie czegos co spowoduje,ze beda o nas mowic za 600 lat...Cala Europa smieje sie z Polski,a my jak te osly pchamy sie tam gdzie nas nie chca,a tam gdzie nas wpuszcza to sie nami wysluguja...Przykre to niestety.
  • q-ku 14.02.12, 05:22
    to mentalność prostaczków chowanych na serialach i audycjach "wybacz mi"
  • mrarm 14.02.12, 10:30
    To nie jest wina żadnych polityków. To katolstwo - permanentna hipokryzja, wyprany umysł, zabobony i słabe wykształcenie. Średnio Polak czyta poniżej jednej książki rocznie. Burdele są nawet w małych miejscowościach, a w weekend do kościoła kolejki. Absolutn a obłuda i pustka intelektualna narodu, Stalin zrobił swoje, alkohol robi swoje, brak rzetelnej informacji docierającej do każdego, na wiele tematów. Chaos, to jest Polska.
  • Gość: marajka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.12, 12:09
    A co te wypociny mają wspólnego z artykułem? I jacy MY? Mnie za granicą jakoś nigdy nie spotyka niechęć ani przykre słowa. A czego nas inni nie lubią? No to zależy jacy inni - co do Litwinów się akurat udało, są ksenofobiczni i zakompleksieni, jak niektórzy Polacy nie lubią Niemców, bo mają wobec nich kompleks niższości i budują swoją tożsamość w opozycji Polak-nie lubię Niemca, tak samo jest z Litwinami, jestem Litwinem-nie lubię Polaków.

    Dlaczego wbrew naszym odczuciom, jesteśmy jednym z najbardzi
    > ej nielubianych narodów europy.

    Wbrew odczuciom...?

    Artykuł pokazuje prawdę. Niektóre mamusie mogą poczuć się lepsze. Może na co dzień czuły się złymi matkami, zaniedbywały dzieci, a tu jedna upuściła i nie wiemy czemu - może ze strachu, może z szoku, a może po prostu złą kobieta była, nie wiemy - ukryła ciało. I dawaaaaj. Jak reszta może poczuć się lepsza. Bo ja nigdy panie tego bym tak nie zrobiła - a to g. prawda. Bo człowiek nigdy nie wie jak się w ekstremalnej sytuacji zachowa. Z jednego wyjdzie bohater, a z drugiego świnia.
  • sniyg 13.02.12, 13:07
    To nie tylko ludzie, szanowna pani dziennikarko.
    To także, a może przede wszystkim wy, dziennikarze.
    Szukacie sensacji, ożywiają was ludzkie tragedie, rozdmuchuje sprawy do absurdu.

    Żeby potem strofować, rugać, ośmieszać, oceniać.

    Dlaczego pani nie poczeka z tym komentarzem, napisze go później gdy emocje opadną, jeszcze nikt misi nie sprząta, ale już wiadomo co tłum zrobi.

    Czym się pani różni od tego tłumu, tylko tym, że zamiast rymów częstochowskich posługuje się pani bardzie wysublimowaną polszczyzną.
  • Gość: Amok IP: 157.25.137.* 13.02.12, 13:16
    Ta Pani różni się od tego tłumu po prostu tym, że MYŚLI ...
    Gdy parę dni temu na jakiejś wsi pod Wodzisławiem matka wrzuciła noworodka do pieca (jawne i okrutne morderstwo), to dziś cisza, żadnemu durniowi, ani z Sosnowca, ani skądinąd, nie ruszyło to sumienia.
    Ale rusza to sumienie taki, tak bardzo wątpliwy przypadek ...
  • Gość: kolo IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.12, 14:29
    ...bo gdyby myśłała, to nie prowokowałaby tłumu. Po jaką cholere pisze o likwidacji tych wszystkich symboli ciekawości, żalu, empatii i słusznego, czy niesłusznego zaangażowania? Po co media zywiły się tą tragedią przez dwa tygodnie, gdzie nie było gazety, dziennika bez wywlekania sprawdzonych i niesprawdzonych informacji? Zainteresowanie dzieckiem, które matka spaliła, a jak pisze "dziennikarka" zamordowała - jest lepsza od śledczych, bo oni nie wiedzą, czy to było morderstwo, czy jak twierdzi matka, pozbycie się ciała dziecka, które poniosło naturalną smierć, ale dziennikarka gazety, jęczaca nad niezdrowym zainteresowaniem społecznym, swoje wie i nie omieszka jadu zapuszczać, wiec to zainteresowanie było mniejsze, bo i informacji było zdecydowanie mniej - media tym nie żyły, tylko odnotowały zdarzenie i to nawet nie na pierwszej stronie. Pomijając, ze miało to miejsce na wsi, gdzie społecznosć jest mała, to ani matka, ani jej sąsiedzi nie udzielali wywiadów, nie pokazywali się w tv, nie brali udziału w konferencjach prasowych. Nikt nie kazał ojcu Magdy informować "całego śwaita" o miejscu i dacie jej pogrzebu, ale jak chce mieć medialny spektakl, to będzie go miał. Ludzie działają wg. pewnego schematu, który przecież wy dziennikarze doskonale znacie, bo z tego żyjecie - cały czas manipulujecie nimi swoimi pseudo- konkursami, kuponami "w odcinkach", reklamą, jak i takim artykułem, który pewnie został napisany na zlecenie szefa, który został poproszony o wyciszenie sprawy. Jak polecenie będzie inne, to znajdziemy inny artykuł.
    Więc nie jęcz kobieto, a jak ci tak te znicze i maskotki sen z oczu zdejmują, to podpoiwedz ludziom, ze od środy mała Magda będzie miała jjuż stałe miesce spoczynku i tak zaangazowani w sprawę ludzie, mogę tp wszytko przenieś i tam sie za nią modlić. Przynajmniej zrobisz coś pożytecznego, zamiast jątrzyć.
  • Gość: mockturtle IP: *.croy.cable.virginmedia.com 13.02.12, 21:23
    To prawda, że media, jak to media - odstawiły szopkę, jak zwykle. Tylko nie rozumiem, dlaczego obrywa się akurat autorce jedynego naprawdę mądrego, dobrego tekstu o tej sprawie. Pewnie dlatego, że bardzo celnie uderzyła - mówiąc "homo homini lupus est". A ludzie, szczególnie ci bardzo rozmodleni, nienawidzą tych, którzy nie uważają, że wywieszenie misia lub postawienie krzyża jest szczytem niebiańskiej dobroci. Poza tym uważam, że religia zatruwa umysły.
  • konto_rower_szyja 13.02.12, 22:00
    Religia nie zatruwa umysłów. Znam wielu prawdziwie religijnych ludzi o zdrowych umysłach.
    Z tego, co sobie przypominam, to któryś ksiądz stamtąd, sosnowiecki, wołał o modlitwę za Madzię, za rodziców. Bez cienia potępienia.
  • krystin9 13.02.12, 22:36
    Gość portalu: mockturtle napisał(a):

    > To prawda, że media, jak to media - odstawiły szopkę, jak zwykle. Tylko nie roz
    > umiem, dlaczego obrywa się akurat autorce jedynego naprawdę mądrego, dobrego te
    > kstu o tej sprawie. Pewnie dlatego, że bardzo celnie uderzyła - mówiąc "homo ho
    > mini lupus est". A ludzie, szczególnie ci bardzo rozmodleni, nienawidzą tych, k
    > tórzy nie uważają, że wywieszenie misia lub postawienie krzyża jest szczytem ni
    > ebiańskiej dobroci. Poza tym uważam, że religia zatruwa umysły.

    Bo autorka (pracownica mediów) ocenia skutki działania tychże mediów. I jest bardzo "ździwiona"
  • maczki2 13.02.12, 23:18
    Skórki, ale myślisz się, mi się ten artykuł nie podoba, nie dlatego bo jestem dewotka, ale dlatego bo oskarża ludzi przezywajacych tragedie ludzka. Nie jestem rozmodlona dewotka. Ale fakt, wzruszam się na niektórych filmach, nawet jak są tylko filmy typu Titanic czy Leon zawodowiec. Przeżywam każda tragedie kiedy mam ja okazje śledzić i wyczuć się w sytuacje ofiar. To silniejsze ode mnie i nie muszę być rozmodlona dewotka żeby czuć i żałować tych ofiar.
  • Gość: okulele99 IP: *.home.aster.pl 14.02.12, 00:44
    szkoda mi ciebie i tych idiotów piszących żenujące laurki na poziomie gimnazjum. przezywasz tragedię ludzką innych ludzi ? takie anie z zielonego wzgórza jak ty są ckliwe do wyrzygania, wex się zajmij swoim życiem bo jak przyjdzie twoja własna tragedia to nie będziesz miała na nią czasu, idiotko z umysłem nastolatki.
  • wbka1 13.02.12, 23:54
    100% racji
  • Gość: łowcakreytnów IP: *.static.sitel.net.pl 13.02.12, 13:14
    Zerują, sycą się jak wampiry krwią, sokami i odchodami nieszczęścia.
  • Gość: Amok IP: 157.25.137.* 13.02.12, 13:16
    Chyba mówisz o sobie ...
  • poborowy102 13.02.12, 13:46
    dobrze wie co mówi, żeują na ludzkiej tragedii, stado hien, i to nie przypadkowo, chcą oczywiscie odwrócić uwagę od braku działań rządu.
  • Gość: slazak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.12, 14:36
    dobrze mówi, ta tragedia to temat zastepczy, w miedzy czasie podnieśli składki, podpisali acta, zawstydzili sie stadionem i niewiadomo co jeszcze... dziennikarze w dzisiejszej Polsce (Śląsku -musze to napisdac bo zaś sie obrażą delikatni ślązacy) są na pasu rzadzacych i zamiast informować i pietnowac rzadzacych zamulają, poróżniają i karmią sie tragediami innych. To juz nie dziennikarstwo.
  • flipvert 13.02.12, 19:24
    Chyba "pisanki" a nie "pisamki"
  • konto_rower_szyja 13.02.12, 19:44
    To nie oni się żywią. Ostatnim ogniwem jest odbiorca - widz. Widz się tym karmi. Media są tylko dostawcą. Nie byłoby popytu, nie byłoby chętnych na krew, nie byłoby tematu. Jest popyt, są dostawcy.
    A teraz, nakarmieni, lepsi, oburzeni, sprawiedliwi, obwiniamy (bo mamy prawo):
    1) Kasię Waśniowską,
    2) dziennikarzy.
  • Gość: ernie IP: *.rwd.prospect.pl 13.02.12, 20:24
    To media kształtują popyt. Widz to idiota - przeciętny Polak ostatnią książkę czytał w podstawówce i najprawdopodobniej jej nie zrozumiał, widz nie rozumie dziennika, widz nie rozumie świata. To mass-media zalewają go określonym rodzajem schematów tego jak ma myśleć, co ma robić, jakie emocje ma odczuwać. Kiedy telewizja manipuluje widzem tak że ma współczuć matce to współczuje bezrefleksyjnie i bez opamiętania, ponieważ nie potrafi się opamiętać sam z siebie gdyż nie umie zbyt dobrze myśleć, a mediom jest to na rękę bo rośnie sprzedaż reklam. Kiedy mówią mu że matka jest winna i wodziła go za nos, że go oszukała - to jej nienawidzi z całego serca, znów nie umie się opanować, znów jest bezkrytyczny, a media znów go nie uspokajają tylko jątrzą żeby nakręcać oglądalność. Robią tym samym krzywdę widzowi, bo widz staje się sfrustrowany, cały czas ulega silnym i złym emocjom których nikt w nim nie próbuje uspokoić - media powinny jednak być trochę bardziej moralne i nie uprawiać takiego bezczelnego grania emocjami.
  • konto_rower_szyja 13.02.12, 20:57
    Racja. Myliłem się. Ale i tak. Uważam, że to nie całkiem i nie tylko media. Jak już, to byłbym bardziej skłonny sądzić, że to relacja symbiotyczna. Handel tanimi płytkimi emocjami, tanimi wzruszeniami. Ktoś kupuje, a nie kupi innych, droższych. A żyć trzeba. Można marzyć o robieniu wielkiego egzystencjalnego kina, ale trzeba wyreżyserować jakieś 2 seriale, żeby utrzymać rodzinę. Można marzyć o pisaniu wiekopomnych dramatów, ale pisze się scenariusze do wzruszających seriali o "prawdziwych miłościach".
    Tak samo dziennikarstwo. Mogłoby edukować. Mogłoby unowocześniać. Ale kto to kupi? Kto zrozumie? Trzeba jakoś - nie wiem jak - przerwać ten zaklęty krąg. Ale jak? Ale kto miałby to robić? Siostra która, zagadnięta, czy zwierzęta mają dusze z oburzeniem odpowiadająca, że to jakaś herezja, a Bóg dał zwierzęta na użytek człowiekowi? Niedoceniani i zepsuci pedagodzy? Kto się ma przebić i kształtować naszą świadomość? Kołakowski umarł. O Geremku wiadomo, że to był zdrajca i Żyd. To samo, co Michnik. A Środa - wiadomo. Wywrotowa, antypolska wywłoka. Smarzowski robi filmy o chlaniu wódy, na które się nie da patrzeć.
    Nie ma komu przerwać tego kręgu.
  • Gość: zażenowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 22:50
    Nie " Kasię Waśniowską " tylko Katarzynę W. oskarżoną o poważną zbrodnie, której ofiarą padło jej własne dziecko !!

    Chyba ci się hierarchia wartości poprzestawiała, skoro nie odróżniasz kto w tym zdarzeniu jest winny a kto nie !

    Z innej strony czytając ten artykuł miałem wrażenie że napisała go Kolenda-Zaleska, taki był profesjonalny!
  • konto_rower_szyja 14.02.12, 12:11
    Dla mnie to jest Pani Kasia Waśniewska. Prywatnie.
    Była dla Was Kasią Waśniewską, jak odgrywała rolę mamusi porwanego dzidziusia. Wtedy była Kasią Waśniewską. A co zmieniło się teraz? Teraz jest Bartek Waśniewski, tatuś Madzi, jest Madzia, i Katarzyna W. - matka Madzi (już nie mama).
    Co się zmieniło? Czy ktoś wydał wyrok? Co z domniemaniem niewinności? Czy nieumyślne spowodowanie śmierci, to coś, co na człowieka sprowadza hańbę?
    Nie dostrzegam tego, za co Pani Kasia miałaby już zażywać skutków infamii.
    Za co - że kłamała? A któż nie kłamie? Za to, że bezcześciła zwłoki? No - dyskusyjne... Pogrzebała je. Może jej przewiną jest, że próbowała się nieporadnie odnaleźć, co Was obraziło?
    Na razie mamy ZARZUT. Zarzut NIEUMYŚLNEGO spowodowania śmierci.
    Jak sąd go dowiedzie i orzeknie o winie, to nie znaczy, że należy Panią Katarzyną gardzić. Ja sobie odmawiam tego prawa. Tobie także.
    Jeśli ktoś wbiegnie Ci pod koła samochodu, a potrącenie odniesie skutek śmiertelny, to, choć będziesz winna nieumyślnego spowodowania śmierci, tak samo odmówię sobie prawa do odsądzania Cię od czci. Nikt prócz Boga nie ma prawa do obierania bliźniemu czci. Nawet największemu zbrodniarzowi i kanalii.
    Albo się to wie, albo nie. Jeśli się tego nie wie, w niczym nie jest się innym od tych kanalii.

  • rjeka81 13.02.12, 13:24
    Polecam wpis:
    www.facebook.com/notes/tomasz-kowalski/ja-bym-kurw%C4%99-czyli-my-na-facebooku/305244229533575
  • Gość: nienaiwny IP: *.adsl.inetia.pl 13.02.12, 15:42
    Chętnie bym poczytał ale nie mam instynktu stadnego i nie lubię rejestrować się na pastwisku.
  • konto_rower_szyja 13.02.12, 19:51
    I już Ci lepiej, prawda?
    A szkoda, że nie możesz tego przeczytać.
  • Gość: gosćwieczorowapora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 22:55
    Polecam, warto zajrzeć na FB i przeczytać wpis
  • Gość: WEra IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.02.12, 13:27
    Beznadziejny, pelen pogar.dy i zlosliwosci artykul
  • konto_rower_szyja 13.02.12, 21:07
    Jeśli można, to proszę o uzasadnienie. Łatwiej się będzie odnieść.
  • poborowy102 13.02.12, 13:45
    No tak, temat zastępczy ciągnięty w najlepsze i do oporu, państwo bankrutuje, województwo może okazać się bankrutem, to trzeba gawiedź karmić prywatnymi dramatami.
    Odpier.olcie się od tych ludzi, DAJCIE IM JUŻ HIENY, SPOKÓJ. Piszcie już lepiej o bieganiu Muchy dookoła stadionu, skoro nie chcecie o rzeczach istotnych dla każdego, choćby o wpieprzeniu śląskiego w długi szpitali przez rząd (1 króciutki artykuł z głupiutkim tytułem) czy choćby o planowanych likwidacjach kolejnych linii kolejowych (0 artykułów).
  • Gość: LaGuardia IP: *.swietochlowice.vectranet.pl 13.02.12, 13:45
    Zabrakło mi tu uderzenia się we własne piersi, w imieniu całej bombardującej nas pięcioma artykułami - spektrum szerokie, od oskarżeń po ckliwość, wszystko w imię nakładu - na dzień redakcji katowickiej, Pani Redaktor. Word uciął, czy przyzwoitości z domu nie wyniesiono?
  • Gość: ala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 14:20
    to prawda w pierwszych dniach to ci redaktorzyny napędzali cały ten szum wokół sprawy, a teraz jacy przyzwojci,wyrozumiali .Kiedyś bardzo się dziwiłam dlaczego czytelnicy tak nalatują na pismaków z wyborczej,już mnie to nie dziwi
  • samira33 13.02.12, 23:34
    Zdaje mi się, że to rodzina zaginionej Madzi napędziła zainteresowanie wokół tej sprawy, czyż nie?
  • Gość: ga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.12, 14:31
    rskie, media i cały ten mainstream.. wszystko dla kasy ludzie sie nie liczą. takich smierci jest w ciagu roku kilka jedynie ta została nagłośniona mnie jako osobie ktora nie jest spokrewniona zupełnie obca niestety nie obchodzi los rodzicow itp. mnie to nie dotyczy po prostu. Oczywiście wspóczują bliskim bo to straszna tragedia. Brzydzie sie dziennikarzami ktorzy odarli potraktowali śmierc Madzi jak sensację trabiac o tym przez 3tygodnie.
  • kacze_buty 13.02.12, 15:17
    ci od pojednania, za miesiąc skleroza znowu ich opanuje
  • Gość: czytelnik IP: 145.253.127.* 14.02.12, 20:01
    czytam wpisy ludzi na foru, czytam kartki zostawione pod tym obszczanym przez lisy murem i nadziwic sie nei moge jak prymitywny jest ten narod. Jakies dziecko nie zyje i ogolnonarodowa histeria, wszyscy kochaja Magde Magdalene I, ktora powinna zostac pochowana na Wawelu! Niedlugio pogrzeb, na ktorzy czekam bo ciekaw jestem tych wszystkich prymitywnych ludzi ktorzy na niego przyjda beda plakac i szlochac a matke wyzwa od dziw...k i morderczyn, choc nic nie zostalo ustalon eprzez prokurature. Najglupszy wpis na forum: "mam nadzieje ze nei umierałas w samotnosci"!!!
  • Gość: z IP: *.xdsl.centertel.pl 13.02.12, 15:22
    "...po coście tu przyszli?.." - w tym miejscu "pochowała matka" dziecko.... co miesiąc pod pałac prezydencki przychodzą ludzie z kwiatami i zniczami , im trzeba zadać pytanie" po coście tu przyszli?"
  • Gość: krakós IP: 193.201.137.* 13.02.12, 15:26
    Dziennikarze rozdmuchali tę sprawę do granic możliwości. TVN podpisał deal z Rutkowskim i zrobili szoł z Kasią W. w roli głównej. Rozhisteryzowali co bardziej niestabilnych widzów, a teraz pochylają się nad sprawą, niczym badacz ze szkiełkiem nad mrowiskiem, paczą, paczą i mówią: O, zobaczcie, jacy rozhisteryzowani, ciekawe dlaczego?
  • Gość: Głos z sali IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.12, 00:47
    To co robili dziennikarze, w tym portal gazeta.pl napawało mnie obrzydzeniem. Relacje na żywo, czerwone bannery na pierwszych stronach, włażenie w butach, z mikrofonem i kamerami, eksploatowanie nieszczęścia rodziny bo gawiedź klika i gawiedź "paczy". To że robią tak fakt czy sekspres nie dziwi - to znane medialne śmiecie które dostarczają tani koks informacyjny dla ludożerki. Ale portale mieniące się "inteligenckimi" jak gazeta.pl - to smutne. A teraz robicie analizy i udajecie głupków. Jesteście nieetycznym dnem. Nie zdaliście egzaminu z kultury.
  • Gość: Ana IP: *.145.246.94.ip4.artcom.pl 13.02.12, 16:22
    laurki i pisać na nich te głupoty, odebrałabym dzieci w trybie natychmiastowym. To nie są normalne matki.
  • vito3 13.02.12, 16:44
    diabel na msze dzwoni do czego to doszlo dziennikarskie kurestwo ze chce kreowac wszystko a jesli cos dzieje sie po za nim oburza i potepia,ludzie maja jakies psychiczne potrzeby by zareagowac tak czy inaczej na razace lamanie norm na pewno nie poszli tam dla wierszowki, z trauma tez nie ma co przesadzac moze to dobry przyklad jak robic nie wolno kto to moze wiedziec dziennikarze wypisuja recepty na zdrowie psychiczne a sami z luboscia rozgrzebuja
  • three-gun-max 13.02.12, 17:05
    Na koszernym portalu łatwiej znaleźć artykuł z wyłączonym forum niż włączonym. Zasada jest taka: Jeśli większość komentarzy jest niezgodna z tezą artykułu -> wyłączamy forum
  • maciekz70 13.02.12, 20:48
    Jesteś kretynem.
  • Gość: do świni IP: *.internetia.net.pl 13.02.12, 21:35
    Przecież on podał tylko kilka faktów,a ty go, świnio, obraziłeś za to. To kim ty jesteś?
  • Gość: WS IP: *.net.pulawy.pl 13.02.12, 22:20
    Nie podał żadnych faktów tylko insynuacje.
  • Gość: Asparanoix IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.12, 22:26
    Jakich kilka faktow podal? Fakt - i to sporny - jest jeden - wiecej tekstow bez komentarzy niz "z". Reszta - czyli drugi "fakt" jest jedynie spekulacja lub domyslem.
    Chyba, ze to Michnik pod przebraniem pisze i wie co pisze... ;)
    Ergo jesli juz kogokolwiek obrazil, to jedynie kretynow...
  • Gość: jj IP: *.aster.pl 13.02.12, 22:34
    żadna obraza. pan three-gun-max to kretyn z ciagotami antysemickimi. pan three-gun-max siedzi na forum tej jak to pisze "koszernej gazety" od 3 lat, pieprzy od rzeczy wyobrazajac sobie że ma poglady prawicowe i walczy z wyimaginowanym lewactwem. w sumie strata czasu ale jak chcesz to sobie poczytaj bździny pana "three-gun-max" , który sądząc z nicka ma kompleks malego nieobrzezanego ptaszka.

    ludzie.gazeta.pl/three-gun-max/0,0.html

  • Gość: -ona IP: *.tvgawex.pl 13.02.12, 22:23
    jakiś frustrowany czy coś...
  • r.a.f5 13.02.12, 23:12
    zamiast wylewać swoje frustracje online. Albo załóż bloga - tam będziesz mógł pisać co uważasz na każdy temat.
  • ubiquitousghost88 13.02.12, 17:36
    ...psychopatów.
    PRL-owską głęboką degenerację społeczeństwa kapitalistyczna bezwzględność podniosła do kwadratu...
  • Gość: mik IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.12, 18:25
    Redaktorka się czepia "społecznej inicjatywy", czasami usłyszy się czyjś głos sprzeciwu na te wszystkie ataki, ale jak widać, rodzinie pasuje takie "społeczne" uczestnictwo w ich prywatnym życiu. Jeśli troska rodziny o bezpieczeństwo Katarzyny jest tak duża, to było trzeba zrobić pogrzeb prywatny, rodzinny, bo to jak mówi autorka artykułu, ich bolesna sprawa i ludzie powinni im dać spokój. Tylko jak tu dać spokój, jak ojciec Magdy informuje od tygodnia o miejscu i godzinie pogrzebu. Oczywiście tłum dopisze, nie braknie głośnych oskarżęń, wozów transmisyjnych, stada dziennikarzy, za to zabraknie refleksji, rodzinnej ceremonii i matki, która póki co oskarżona nie jest, a która córeczkę chciała pożegnać. Rodzina wybrała media, ich sprawa, ale to niech dziennikarka "nie płacze" nad ich medialnym i "forumowiczowskim" losem, bo taki wybrali, teraz już śwaidomie...
  • Gość: Beata IP: *.finemedia.pl 13.02.12, 22:43
    mąż i teściowie tak, wybrali, ale Katarzyna W. i jej rodzina raczej się o sławę ani o sąd przed tłumem nawiedzonych histeryków nie proszą.
  • Gość: mik IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.12, 23:48
    Dokładnie tak, Katarzyna robi za kozła ofiarnego, a rodzina ojca, z nim na czele, pracuje na swój wizerunek, dość nieudolnie zresztą, ale najniższe instynkty zadawalają....
  • Gość: Mika IP: *.adsl.inetia.pl 13.02.12, 19:06
    Ohydny artykuł, opluwający ludzi, którzy tam chodzą ze zniczami, misiami i kartkami.
    A cóż to tak przeszkadza pismakom? Rozumiem, że ci ludzie są podli, a matka Magdy dobra?
    Nie możemy mówić i pokazywać co czujemy, bo to nie idzie po drodze z jedynie słuszną waszą linią?
    Matka Magdy to potwór. Zamiast wezwać pogotowie, knuła jak ratować swoje 4 litery. To potwór bez sumienia i uczuć.


  • bzyk_origo 13.02.12, 19:49
    Zachowanie katolo-moherow przechodzi wszelkie granice normalnosci - pis-dnelo cale to swietojebliwe towarzycho. Z prywatnej sytuacji rodzinnej robia qrwa cyrk ! Dopoki sad rejonowy nie rozpatrzyl sprawy i nie wydal porawomocnego wyroku to matka tego dziecka jest NIEWINNA.
    Na pohybel katolo-moherstwu !!!
  • konto_rower_szyja 13.02.12, 21:54
    Uważaj, aby wojując z potworami nie stać się, jak one.
    Kiedy patrzysz w otchłań, ona patrzy w ciebie.

    To nie moje, niestety, tylko jakiegoś filozofa, czy coś.
    Proszę, nie pisz tak o nikim.
  • mama_myszkina 13.02.12, 22:35
    Nietzsche.
  • konto_rower_szyja 14.02.12, 12:21
    Wiem, żartowałem.
    Czytałem Twoich kilka postów. Bardzo dobre. Krótko, jasno i na temat. Z tym cudzym grubym dzieckiem, które urąga naszemu ego. Mistrzostwo świata. Uszanowanie. Pisz proszę, a ja zawstydzony zamykam dziób.
  • maczki2 13.02.12, 23:52
    Skończ Wac z politykowaniem na grobie dziecka. Wstydu nie masz. Bełkot polityczny nie w tym miejscu. MoHery, rydzyki, pisowcy czy PO. nie sadze by Tusk był takim idiota jak ty i urządzać tańce polityczne na grobie dziecka. Jeśli jesteś jakimś podrzednym członkiem klubu Po, to nie licz na awanse za te swoje cenne wypowiedzi.
  • Gość: bj IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 16.02.12, 00:22
    O ile się nie mylę to dopóki lekarz nie stwierdzi zgonu i nie zostanie wydany akt zgonu to człowieka nie można pochować.... I to na dodatek w ruinach i pod gruzem i kupą liści.
  • Gość: kosti IP: *.home.aster.pl 13.02.12, 22:32
    A po cholerę tam chodzicie?!Co tym chcecie osiągnąć?Jesteś ciotką dziecka?Znajomą rodziny?Wiedziałaś o nich wcześniej?Nie?To co ci daje położenie misia na miejscu znalezienia Magdy oprócz satysfakcji z samej siebie,jaki to potwór z tej Magdy a z ciebie super mama?Rozumiem,gdyby ktoś obcy im zabił dziecko,wtedy takie gesty są wyrazem wsparcia dla rodziny,a tak co?Wspieracie rodzinę?Czy może tylko pogłębiacie jej dramat?!Debile!
  • Gość: Mika IP: *.adsl.inetia.pl 13.02.12, 23:03
    To, że nie potępiam osób tam chodzących nie znaczy, że sama chodzę. To raz.
    Gdy z czyjejś śmierci robi się sprawę publiczną, to ludzie zaczynają się z tym zdarzeniem łączyć emocjonalnie. To dwa.
    Trzy - nie jestem super mamą. Jestem zwykłą matką dwójki dzieci. Ale gdyby zdarzył się wypadek w domu z mojej winy, czy też przez moje niedopatrzenie wezwałabym pomoc, a nie grzebała dziecko pod gruzami, gorzej niż psa.
    Te ludzkie gesty nie oznaczają wsparcia dla rodziny. Chyba czegoś nie rozumiesz KOSTI.
    Sam jesteś debilem obrażając ludzi tu piszących.

  • Gość: Beata IP: *.finemedia.pl 13.02.12, 22:45
    a ci, którzy prowadzą w to miejsce swoje dzieci przez tory to jeszcze nie potwory, bo jeszcze ich dzieci wypadek nie spotkał, tak?
  • Gość: Mika IP: *.adsl.inetia.pl 13.02.12, 23:07
    Jaki wypadek??? Jakie tory??? O czym ty piszesz???
    Życzysz ludziom wypadku? Chyba masz źle w głowie kobieto.
  • samira33 13.02.12, 23:40
    Przeciez tu nie chodzi o wypadek. Gdzie wy macie rozum ludzie.
  • Gość: szanel9 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 19:56
    od początku obserwuję to wydarzenie i serce mi się kraje nad losem matki ja jej wierzę i bardzo współczuję nie wiem czemu tak postąpiła po wypadku może nigdy nie miała oparcia w swoim (jakimś dziwnym) mężu.teraz wszysy matkę osądzili czy oni do CHOLERY dzieci nie mają nie wiedzą że czasami na złe to i mucha piardnie ja mam trójkę i codziennie Bogu dziękuję że kolejny dzień bez szwanku .Nawet dzisiaj moja półtoraroczna córcia mogła się połamać bo spóściłam ją z oczu na pół minuty a ona po stołeczku weszła na witrynę i co też jestem wyrodną matką morderczynią bo dziecka nie upilnowałam ludzie opamiętajcie się bo jak matka się zabije to wtedy wy będziecie mordercami ona i tak cierpi katusze dziecku nic życia nie wróci (NIECH KAMIENIEM ŻUCI TEN KTO JEST BEZ GRZECHU )same świętoszki w tym kraju zamiast osądzać matkę módlcie się za siebie bo może się okazać że miejsa w RAJU dla was zabraknie.Ja pomodlę się za Ciebie momo madzi bo wiem jak niewiele czasami trzeba żeby się nieszczęście stało i gdyby mnie coś takiego spotkało nie wiem czy dałabym sobie radę .Dzieci to ogromna odpowiedzialność ale nie zamieniłabym ich na nic na świecie .TRZYMAJ SIĘ .!!!
  • Gość: GOŚĆ-NIE-GOŚĆ IP: 89.22.193.* 13.02.12, 20:29
    No ale jakoś Twojej trójce nic się nie stało, całe i zdrowe, tak? a ona jednego nie umiała upilnować.... nawet jeżeli to był wypadek, to tchórz i kłamczucha cholerna...
  • maciekz70 13.02.12, 20:50
    Lepszy taki kłamczuch jak ona,niż taki ch... jak ty.
  • Gość: do dupka IP: *.internetia.net.pl 13.02.12, 21:41
    nie obrażaj, bydlaku, ciesz się, że ciebie matka nie opuściła, aczkolwiek..............
  • wj_2000 14.02.12, 00:30
    Gość portalu: GOŚĆ-NIE-GOŚĆ napisał(a):

    > No ale jakoś Twojej trójce nic się nie stało, całe i zdrowe, tak? a ona jednego
    > nie umiała upilnować.... nawet jeżeli to był wypadek, to tchórz i kłamczucha c
    > holerna...

    Ależ Ty jesteś ...(ugryzłem się w język) demagog.
    Wypadki na tym polegają, że zdarzają się dość rzadko i są zwane inaczej PECHEM, niefartem, złośliwością losu.
    Z faktu, że owej matce trójki dzieci się nie zdarzył pech, NIC ale to NIC sensownego nie wynika. To normalne. Większość nie ma pecha!

    Większość ludzi nie za to ma pretensje czy potępia, jest wkurzonych na Katarzynę, że przytrafił się jej wypadek (ja jej w tej części historii szczerze współczuję), ale że nie próbowała biec po pomoc. Może dziecko tylko zemdlało?
    Ponad pół wieku temu mieszkałem w tamtej okolicy i wiem, że na Nowopogońskiej, niedaleko rogu z Floriańską (od którego trzy posesje mieszka ta rodzina) jest Ośrodek Zdrowia (w każdym razie był, a na aktualnej mapie zaznaczona jest apteka, która wtedy była zespolona z ośrodkiem), a jeszcze bliżej, na samym rogu jest inna apteka w której mogła by się znaleźć 2 minuty po wypadku. Zawsze to farmaceuta mógłby reanimować i dzwonić po pogotowie.

    Ale ona myślała tylko o sobie! Jak uniknąć oskarżeń i oczywistych pretensji rodziny.
    Porzuciła dziecko w gruzowisku, może jeszcze żywe, a na pewno ciepłe, dostępne dla wałęsających się psów, które mogły je znaleźć i rozszarpać na strzępy, pożerając nawet miękkie dziecięce kosteczki.
    Następnie nabrała całą Polskę.
    --
    "Wesołe jest życie staruszka, wesołe jak piosnka jest ta."
  • Gość: ffortaleza IP: *.ster-net.pl 13.02.12, 23:15
    przestancie mohery z tym kamieniem ! ja jestem bez winy i ja w nia rzuce bardzo chetnie ! tak jej wspolczujesz i ja rozumiesz ? to powiedz dlaczego ta sucz wiedzac, ze dziecko lezy pod gruzami poszla sobie z mezusiem do kina ? no wytlumacz mi to !!!
  • Gość: kretynofob IP: *.dynamic.chello.pl 14.02.12, 11:00
    Nie ma gorszej swołoczy niż sku...syny uważające,że są lepsze od innych.Więc zamknij ryj i buda parszywy psie.
  • Gość: 13f IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.12, 01:03
    Kamieniem jak kamieniem, ale w ciebie trzeba by rzucić słownikiem ortograficznym. I to mocno.
  • monier 13.02.12, 21:25
    "Zastanawiałam się, jak tę zbrodnię tłumaczą dzieciom, żeby nie odbiła się traumą, ale mnie nie potrafili."

    O co chodzi????
  • Gość: zolwik IP: *.bb.sky.com 13.02.12, 21:25
    Po ilości doniesień "prasowych" o tej sprawie - mam wrażenie, że to już nowa polska celebrytka, stąd pytanie! :-Q Normalnie innych tematów w tym kraju nie ma?
  • Gość: aa IP: *.sileman.net.pl 13.02.12, 21:32
    infantylni ludzie
  • Gość: h IP: *.internetia.net.pl 13.02.12, 21:44
    ...ci dziennikarze, oczywiśce, piszący 3 artykuły dziennie o tym dziennie.
  • sewa1 13.02.12, 21:34
    Widziałem ten cyrk w telewizji. Dosyć żenujące widowisko.
  • Gość: h IP: *.internetia.net.pl 13.02.12, 21:45
    a widziałaś jak mucha biega dookoła stadionu?
    Dzinnikarze nakręcili cala tę historię i histerię,. a teraz obrazają tych, których w to wkręcili.
  • Gość: mica IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 13.02.12, 21:42
    co to za artykuł czy ten ktoś ma dzieci i wie co to rodzicielstwo oj coś mi się zdaje że nie .Jak bedzie matka to może wtedy napisze o tym zdarzeniu
    niech mi wytłumaczy jedno, no dobrze żeczywiśćie był to wypadek: napeno nie poszłabym i nie zostawiłabym ciałka swojej kruszynki na mrozie pod kamieniami BOŻE chyba bym oszalała z rozpaczy tego nie pojmuje nawet jeśłi lezałoby w trumience w grobowcu to nie spałabym spokojnie że leży tam samo...nie mogę nawet pisać łzy mi lecą po policzku matka która nic nie ma na sumieniu napewno by tak nie zrobiła, ona jest powalona i tyle nie dorosła do bycia matką
  • Gość: Bella IP: *.173.46.19.tesatnet.pl 13.02.12, 22:18
    Do bycia rodzicami nie dorośli Ci co opowiadają swoim dzieciom tą historię, beczą czytając te artykuły i każą swoim pociechom rysować laurki. To jest nienormalne.
  • Gość: xtt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 22:37
    Nie widzisz wszystkiego. Nie wiesz jaka była sytuacja w tej rodzinie. Skąd wiesz jaka byś była, gdyby bliscy uprzykrzali ci każdą sekundę twojego życia? Jesteś w stanie wczuć się w taką osobę?
  • Gość: JA IP: *.play-internet.pl 13.02.12, 22:05
    LUDZIE PRZESZKADZAJA W PRZEPROWADZENIU WIZJI LOKALNEJ?TO OSKARZYC ICH JAK RUTKOWSKIEGO ZE PRZESZKADZAL,LEGITYMOWAC I ZARAZ TEGO IDIOTYCZNEGO TLUMU NIE BEDZIE.NIECH ZAJRZA NA SWOJE PODWORKA I DO SWOICH RODZIN JAK SIE BIJA,OBGADUJA,NIENAWIDZA,PO SADACH O MIEDZE CIAGAJA A TU ZGRYWAJA PRAWORZADNYCH KATOLIKOW.GDZIE STRAZ MIEJSKA KTORA LUPI MANDATY ZA PARE KWIATKOW ALBO KUPE PO PSIE A CZY TO MIEJSCE TO CMENTARZ ZEBY SMIECI ZOSTAWIAC?DESZCZ ZMYJE TE KOLOROWE PAPIERKI ZWANE LAURKAMI I ZOSTANIE KUPA SMIECI DO SPRZATANIA ZA PUBLICZNE PIENIADZE.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka