Dodaj do ulubionych

Kaucja zniechęca czytelników do korzystania z p...

26.12.12, 17:30
I bardzo dobrze.
W bibliotece tej są takie warunki, że książki można czytać godzinami - po czym odłożyć na półkę.
Wcale nie ma konieczności brania ich do domu i trzymania przez miesiąc kosztem innych czytelników.

Naprawdę, nie widzę sensu, aby nagle z tej biblioteki zasoby miały powypływać do domów.
Edytor zaawansowany
  • zuccheropl 26.12.12, 17:32
    A jeśli w wyjątkowych przypadkach komuś książki będą potrzebne w domu, to na te kilka dni wpłacą te 150 zł.

    Przypominam, że CINiBA to NIE JEST miejska biblioteka, tylko biblioteka akademicka, Harlequinów panie domu stamtąd wypożyczać nie będą.
  • tanebo 26.12.12, 17:35
    OK. A skoro nikt nie korzysta z biblioteki to proponuję ją zburzyć.
  • Gość: Zibi IP: *.omi.pl 26.12.12, 20:02
    OK. Proponuję abyś wybrał się na spacer, dotlenisz sobie mózg
  • tanebo 26.12.12, 20:16
    No to tobie przyda się taki dwuletni. Czego nie rozumiesz? Może tego że tym sposobem wszystkich potencjalnych czytelników uznano za złodziei? A może tego że 150 PLN to w Bibliotece Śląskiej kara za przetrzymywanie książki przez jakiś rok. Nieźle.
  • Gość: ... IP: *.dip.t-dialin.net 26.12.12, 21:23
    w innych Landach
    trzeba
    zaplacic nie tylko za karte biblioteczna,
    ale
    i - DUZO - zaplacic, ta nieterminowe zwroty ksiazek
    *****************************************
  • tanebo 26.12.12, 21:30
    Ale jakieś przykłady czy jesteś zwykłym trollllem?
  • tanebo 26.12.12, 21:44
    W wojewódzkiej bibliotece publicznej w Krakowie kaucja jest pobierana w przypadku wypożyczenia szczególnie cennych książek. A nie wszystkich.
  • Gość: czytelnik IP: *.zanet.pl 26.12.12, 21:56
    Porównianie nieadekwatne. CINiBA nie jest biblioteką miejską czy wojewódzką, nie jest biblioteką publiczną. Co to powoduje? Ano chociażby to, że tamte biblioteki mają prawo do egzamplarza obowiązkowego każdej wydanej w Polsce książki. Akademickie tego nie dostają. Poza tym wypowiedź pani z Siemianowic, która mówi, że skoro bioblioteka została zbudowana z środków unijnych to powinna być dla wszystkich niestety świadczy o typowej postawie roszczeniowej, ale nawet bardziej o słabej wiedzy. Projekty unijne w większości są celowe, dla jakiejś konkretnej grupy - w tym przypadku są to studenci i naukowcy. To raz. Poza tym nie ukrywam, że też nie raz drażni mnie to, że są bramki w sklepach, że sprzedawcy pilnują albo ochrona, ale zawsze wtedy sobie przypominam, że żyje w Polsce. I nie ma się co obrażać. Niestety przez tych, którzy kradną, inni czasem tracą albo mają dyskomfort. Ja to jednak rozumiem, zwłaszcza w przypadku biblioteki, która nie jest inicjatywą komercyjną. Jak ktoś wypożyczy książkę, to nie ma żadnego prawa które nakazywałoby mu te książkę oddać. Niestety. Dlatego 150zł jest zabezpieczeniem. W przypadku studentów jest jeszcze lepsze zabezpieczenie - nie dostaniesz dyplomu póki nie oddasz książek.
  • tanebo 26.12.12, 22:02
    Dwa ważne aspekty. Po pierwsze społeczeństwo się zmienia. Dziś wielu ludzi pracuje na stanowiskach wymagających wiedzy przekraczającej wiedzę studenta. Nauka dziś nie kończy się na studiach. Człowiek dokształca się całe życie. Dostęp do biblioteki naukowej dla niestudentów nie jest bez sensu. A utrudnianie im tego ogranicza możliwości rozwoju miasta. Po drugie - gdzie zaufanie do ludzi?
  • Gość: czytelnik IP: *.zanet.pl 26.12.12, 22:07
    Przeczysz sam sobie - raz nawołujesz do zburzenia biblioteki, a w innym zdaniu mówisz coś innego. Jak dla mnie tracisz w ten sposób wiarygodność. Gdzie piszesz poważnie, a gdzie prowokujesz? Na dodatek kompletnie ignmorujesz argumenty i treść wypowiedzi. Stąd wniosek, że albo odpowiadasz na komentarze, których nie czytasz, albo ich nie rozumiesz. Z biblioteki może korzystać każdy. O najnowszej wiedzy, o której mówisz - dostęp do niej jest poprzez bazy danych, a nie poprzez książki drukowane. Dostęp do tych baz jest możliwy z komputerów w bibliotece. Niestety widać, że Twoja wiedza na temat dzisiejszej wiedzy i sposobów dostępu do niej zatrzymała się jakieś kilka lat temu.
  • Gość: czytelnik IP: *.zanet.pl 26.12.12, 22:03
    Aha, no i jeszcze komentarz w stylu: skoro nikt nie korzysta, to należy budynek zburzyć. Nie komentuje. Widać, że nie byleś/byłaś nigdy w tej bibliotece. Wiele osób korzysta. Budynek jest fantastycznie zaprojektowany i nikt sobie nie wchodzi w drogę. Zresztą gdybyś był/była to jasne by się stało, że z biblioteki MOŻE KORZYSTAĆ KAŻDY - są kanapy, stoliki a nawet zamykane szczelne boksy, w których jest duże biurko, świetne oświetlenie i dostęp do sieci oraz prądu. Dopiero jak chcesz coś wynieść poza bibliotekę - wówczas trzeba wypożyczyć. Poza tym jest możliwość skanowania i wysyłania tego na maila! A do tego ksero i wydruki, które są tańsze niż w Bibliotece Śląskiej, która zdziera na tym niezłą kasę!
  • Gość: x IP: *.adsl.inetia.pl 26.12.12, 21:44
    Ale to nie jest kara za przetrzymanie książki. Może zanim się wypowiesz, to przeczytasz artykuł? To kaucja, którą opłacasz przy założeniu karty. Byłam studentką US i UE, korzystałam z biblioteki i po skończeniu studiów założyłam kartę, zapłaciłam te 150 zł, bo warto!
    Jeśli kiedyś mi się znudzi biblioteka (w co wątpię), to zlikwiduję kartę i niezależnie od przetrzymań w swojej karierze, dostanę 150 zł z powrotem.
    Zapomina się, że to poważna biblioteka, gdzie czasem książka kosztuje 200 zł. Biorąc pod uwagę, że możesz wypożyczyć 3, to kaucja zabezpieczająca 150 zł chyba nie jest wygórowana za dostęp do poważnych, niespotykanych gdzie indziej woluminów?
  • tanebo 26.12.12, 21:56
    Nie wiem po co ci ta karta skoro nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Gdzie ja napisałem że jest to kara? Napisałem jedynie że jej wysokość jest porównywalna z karą za przetrzymywanie książki. To jakby pobieranie kary z góry. Takie podejście do klientów można porównać do nieuprzejmej sklepowej.
  • Gość: czytelnik IP: *.zanet.pl 26.12.12, 22:13
    Chcesz, żeby z Twoich podatków finansowane było ciągłe dokupowanie książek do bibliotek, podczas gdy nowe egzemplarze zakupionych wcześniej książek są na półkach ludzi, którzy nigdy tych książek nie oddadzą? Nie ma żadnych podstaw prawnych by ściągać nieoddane książki. Biblioteka musi się zabezpieczyć. I słusznie, że to robi. Bo zabezpiecza w ten sposób dostęp do książek dla czytelników. Studenci nie otrzymają dyplomu, jesli nie oddadzą książek. Co zrobić z innymi czytelnikami? Musi być kaucja. To nie jest kwestia zaufania, ale rachunku ekonomicznego. Wielka szkoda, że nie potrafisz lub nie chcesz tego zrozumieć. Poza tym naprawdę dziwne, że tak się wszyscy uparli na wypożyczanie tych książek? Owszem, w starej bibliotece tak, natomiast ta ma warunki do pracy indywidualnej, komputery, dostęp do baz danych. To biblioteka na poziomie światowym. Ze względu na lawinowy przyrost wiedzy, dziś głównym źródłem wiedzy dla specjalistów - absolwentów są bazy danych, a nie ksiązki. Dla studentów - owszem, podręczniki i książki podsumowujące wiedzę. Natomiast dla osób z zewnątrz o wiele cenniejsze są bazy danych.
  • surfen 26.12.12, 23:03
    Pełna zgoda. Nie zapominajmy o tym, że to jest Biblioteka Akademicka dwóch UCZELNI! Przecież oprócz tego są biblioteki miejskie oraz Biblioteka Śląska. A studenci innych Uczelni mają przecież swoje biblioteki uczelniane! Jak są za słabe, to trzeba było wybrać uczelnię z lepszymi zasobami. Natomiast wszystkie osoby z zewnątrz przecież bez problemu mogą korzystać z biblioteki. Nie róbmy tu jakiejś paranoi, że rzekomo tak dużo osób chce te książki wypożyczyć do domu. Może chcieli je wypożyczyć bo np. nie potrafią obsługiwać skanera w bibliotece? Przecież tam można wszystko zeskanować za darmo i nie ma potrzeby wypożyczania. W pełni popieram decyzję biblioteki. Dlaczego mają pozbywać się tak łatwo książek? Jak ktoś wypożyczy, to co go zmusi do oddania? List z prośbą o zwrot? Nie rozśmieszajcie mnie.
  • Gość: mista IP: *.dynamic.chello.pl 26.12.12, 22:13
    to ciekawe bo ja tez jestem absolwentka jeszcze Akademii i nie zaplaciłam zadnej kaucji właśnie jako była studentka
  • Gość: czytelnik IP: *.zanet.pl 26.12.12, 22:25
    Bo ten artykuł to niestety bicie piany. Wyobraźmy sobie sytuację odwrotną. Biblioteka nie pobiera żadnej kaucji. Zbliża się sezon oddawania prac dyplomowych. I mielibyśmy wypowiedź "przypadkowej" studentki Uniwersytetu Ekonomicznego/Śląskiego "literatura do mojego tematu jest trudno dostępna, ale wiedziałam, że jest w naszej bibliotece. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że książki te są od miesięcy wypożyczone". I potem dziennikarski komentarz empatyzujący, że biedna studentka, no i wiadomo - musi być wróg, sprawca tego zła. Padłoby wtedy na zarządzających biblioteką - "to miałabyć wspólna biblioteka obu uczelni, a okazało się, że studenci nie mają dostępu do książek, bo wypożyczają je inne osoby" no i obowiązkowo na koniec wielkoduszna dziennikarka dałaby rozwiązanie - a wystarczyłoby wprowadzić kaucje, które zniechęciłyby tych, którzy nie planują zwrotu książek. No, ale czy ktoś jest zdziwniony, że media są tendencyjne i w zależności od tego jak im wiatr zawieje, to takie mądrości wypisują?
  • Gość: alexandra IP: *.dynamic.chello.pl 26.12.12, 22:49
    aleXandra? A autor jest kretynem?
  • lecama_lima 27.12.12, 12:11
    Niesamowite. Właśnie przeczytałam artykuł na bit.ly/RTIzk9 o tym, że naród się uwstecznia i nie czyta, a tymczasem tutaj walczy się o niższą kaucję... ożywiona dyskusja pod artykułem w linku :)
  • starszybibliotekarz 01.01.13, 00:11
    Nie ważne czy książka jest z miejskiej biblioteki czy uczelnianej !!!! Do jasnej cholery przywłaszczenie książki to jest jawna kradzież ! Jeśli człowieku miałeś czas aby przyjść wypożyczyć to tym bardziej musisz znaleźć czas aby zwrócić wypożyczony tytuł. Szczególnie, że masz możliwość zwrotu 24 h na dobę. W sklepie też nie wychodzisz z towarem bez uiszczenia opłaty ! Ile razy to nie zliczę jak widziałam w "księgarniach" przyjęcie zwrotu podręczników akademickich które ewidentnie miały ślady kserowania ! Bo prawo handlowe przewiduje zwrot towaru do 30 dni na podstawie paragonu ! Punkty ksero nie respektują prawa autorskiego (bo idzie je łatwo pominąć) ! Mnożyć przykłady mogę mnożyć. Niestety ale w Polsce panuje dalej późny PRL co państwowe to moje. Kaucja jest zwrotna więc nic nie tracimy, a wręcz zyskujemy bo kserówki na uczelni to temat numer 1. Zastanówcie się, jak w łamiecie prawo autorskie, jak wykorzystujecie książki z CINiBy czy publicznych bibliotek a potem marudźcie, że pieniądze wydane na zakup książki idą z waszych podatków. Ja mam szczęście w nieszczęściu, że muszę korzystać prywatnie z wątpliwych usług lekarzy ! I nikt mnie nie pyta skąd mam na to pieniądze. Jem płatnikiem ZUS, ale pod koniec roku co słyszę w poradni która ma podpisaną umowę z NFZ (Pani nie ma punktów do lekarza). Jak Pani musi to proszę zapłacić. I Ja płacę bo zdrowie jest ważne aby pracować bo ręcina z ZUS-u nie starczy mi na urągające życie !!!! I nikt mi nie zwraca kasy za dzień dobry i wypisanie recepty. Dodatkowo muszę zostawić 200 zł w aptece ! Rachunek jest prosty 200 zł za rzut oka lekarza, dwie minuty rozmowy + wartość recepty. Razem leczenie 400-500 zł za jednorazowe leczenie. A powiedźcie mi kto skorzystał z moich punktów u lekarza ? No kto ? 150 zł KAUCJI ZWROTNEJ TO PRYSZCZ ! Przecież studenci dostają 200 zł od rodziców na same kserówki + opłata za prywatne studia + opłata za akademik, piwo, wyżywienie + bilet i jeszcze wam mało. Przecież rodzice obecnie cisną do dupy dzieciom ile mogą aby tylko by wyprodukować kolejnego bezrobotnego absolwenta uczelni wyższej ! Kolejnych naiwnych doktorantów (bez perspektyw na pracę i profesurę) na pewno stać na kaucję.
    NIE CHCESZ WPŁACAĆ KAUCJI TO TWÓJ PROBLEM I TYLE !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.