• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

prywatny szpital położniczy na Ochojcu? Dodaj do ulubionych

    • 17.08.07, 17:59
      Cześć, pytałam na Ci.. ale za dużo się nie dowiedziałam: czy wiecie
      coś o płukaniu pochwy tuż przed porodem na Łubinowej jakimiś
      związkami (jonowymi?) w celu pozbycia się bakterii, zwłaszcza tego
      cholerstwa, paciorkowca B?
      • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 19:40
        Pierwsze słyszę o czymś takim jak płukanie pochwy... aż się jeszcze bardziej boję porodu :/ A zostało mi ponad 4 tygodnie....
    • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.07, 01:37
      news.nfz.clan.pl/dokumenty/3/leczenieszpitalne.pdf
      takie cóś znalazłam w stronie naszego NFZ. Czy to oznacza, że mają
      tę umowę czy nie i nie trzeba będzie płacić za opiekę?
      • Gość: FynkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.07, 18:25
        patrycjo

        byłam w tym szpitalu na "wizycie kontrolnej" i od początku sierpnia podpisali kontrakt z NFZ na opiekę nad noworodkiem :) W ostatnim dniu po porodzie maleństwo przechodzi wszystkie kontrolne badania (słuchu, USG bioderek, i sprawdzają poziom bilirubiny) jeżeli wychodzi że noworodek ma żółtaczkę, to idzie na naświetlanie... Wszystko refunduje NFZ i nie trzeba za nic placi - chyba że żądasz jakiś dodatkowych badań :)
        • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.07, 20:12
          ok, ale dopiero co 2 dziewczyny pisały, że rodziły w sierpniu i
          płaciły po 300 za opiekę, nie z własnej woli, tylko poproszono je o
          to. Poszukałam sobie na stronie nfz i znalazłam właśnie to
          rozstrzygnięcie konkursu. Na stronie ogólnej jak się przeszuka
          podpisane umowy to dla nich czas obowiązywania tego kontraktu to
          1.09-31.12.2007. Zdziwiły mnie tamte wpisy, bo też tam już chodzę
          regularnie :) i słowem panie nie wspomniały o przesunięciu terminu.
          • 27.08.07, 22:51
            Najlepiej chyba zapytać w szpitalu...
            • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 13:10
              PATRYCJA ja dzisiaj mam wizytę u dr.Ślęczki i się dokładnie dowiem :) Potem napiszę Wam jak się sprawy mają.. ja tam byłam na początku sierpnia i Pani położna nie wspominała nic o pieniążkach za opekę nad noworodkiem.... Mówiła mi o tym jedna Pani - ale oni wtedy nie mieli jeszcze tego kontraktu....

              Dam zna co i jak
              • Gość: Hanka IP: *.48.jawnet.pl 28.08.07, 17:58
                Ja rodziłam w tym szpitalu w sierpniu i zapłaciłam za opiekę nad
                noworodkiem 300 zł.
              • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 20:23
                FunkyMama, wiesz już coś?
                • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 21:35
                  Patrycja wiem :) Byłam tam i Pani położna powiedziała mi że od 1 września znoszą tą opłatę (czyli nie trzeba będzie płacic tych 300zl) Dr.Ślęczka bardzo wporządku - powiedzial że za 3 tygodnie mogę już spokojnie rodzic :)
                  • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 23:00
                    Uff, tak cicho siedziałaś, że zaczęłam się martwić :) Czyli kontrakt
                    od 1-go, fajnie. Mnie na ostatiej wizycie powiedział to samo, że za
                    3 tyg. mogę (czyli już za tydzień).No ja mogę, tylko dzidzia jakoś
                    nie chce, a mogłaby...
                    Pzdr i trzymajcie się :)
                    • 30.08.07, 10:43
                      hej!czy ktos ma termin na pazdziernik i bedzie rodzic w tym
                      szpitalu??
                      • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 19:18
                        VIKUSIA22ja mam termin na 17 października i tam właśnie chcę rodzić :) 18 września mam przyjść na ostatnią wizytę przedporodową (dowiem się wtedy dokladnie co musze ze sobą zabrać, pooglądam sale szpital i porodowkę itd)... Może się spotkamy na porodówce hihihihi
                        • 31.08.07, 09:20
                          FUNKYMAMA ja mam termin na 23 pazdziernika,wiec moze sie tam
                          spotkamy jak bys troszke z tym porodem poczekala,hehehe
                          • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.07, 16:46
                            VIKUSIA22 wiesz ja nie chce rodzić po terminie :/ Najbardziej chciałabym urodzić pod koniec września - na początku październikaale i tak dzidzia sama zadecyduje kiedy wyjść :) Kiedy idziesz na wizytę kontrolną ??? Ja mam następna 18 września :D
                            • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 02.09.07, 19:46
                              FunkyMama ja mam wizyte 10 wrzesnia:P ,ale to chyba jeszcze nie
                              ostatnia,tak mi sie wydaje:)
                            • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.07, 10:04
                              VIKUSIA22 A do jakiego lekazra idziesz ????? Ja chodzę do dr Ślęczki(ordynator) bardzo fajnylekarz :)Zdam relacje po 18 :)A jak samopoczucie ??? Cięzko Ci już ???Mnie tylko kręgosłup dobija a ogólnie jest ok :) POZDRAWIAM
                              • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 06.09.07, 14:22
                                FunkyMama,ja od poczatku chodze do dr.Wieczorka(dyrektor
                                szpitala) ,rowniez jest bardzo fajny:),mnie tez nawala kregoslup,to
                                jest przerabane:)a tak to tez oki:P,ja mam wizyte 12 wiec tez zdam
                                relacje:P,masz moze gg??jak tak to podaj nr. poklikamy:),a Ty w
                                jakim jestes wieku??czekam na odpowiedz,pozdrowionka:)
                                • Gość: FunkyGirl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.07, 16:56
                                  VIKUSIA22 to podaj mi maila tam ci wyślę (będzie bezpieczniej). Ja mam 20 lat a ty ile ????? Czekam n aodp z mailem :D
                                  mój e-mail: majcka87@poczta.fm
                                  • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 06.09.07, 20:00
                                    FunkyMama ja mam 22 lata:),moj e-mail:daria7775@wp.pl
                                  • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 10.09.07, 10:03
                                    FunkyMama mialas napisac nr.gg na moj e-mail:),ja probowalam wyslac
                                    do Ciebie ,ale cos nie idzie
                        • 10.09.07, 15:12
                          Witaj FunkyMama, ja tez mam termin wizyty na 18.09 za to termin porodu nieco
                          pozniej - poczatek marca. Sledze wypowiedzi na forum i mam nadzieje, ze
                          wszystkie przyszle mamy beda zadowolone po porodzie.
                          Nie wiem czy u mnie cos sie zmieni blizej terminu rozwiazania, ale narazie
                          zupelnie niczego sie nie obawiam i wcale sie nie boje - mimo, iz to pierwsze
                          nasze dzieciatko. Pewnie jak Twoje malenstwo pojawi sie na swiecie bedziesz
                          miala mniej czasu, ale moze uda Ci sie skrobnac pare slow czy jestes zadowolona
                          z opieki podczas porodu i po nim.
                          Trzymam kciuki za Ciebie i za wszystkie przyszle mamy.
                          Pozdrawiam serdecznie
                          seena
                          • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.07, 09:56
                            SEENA to też moja pierwsza ciąża i pierwsza dzidzia - jestem bardzo mlodziutka :) I jak dam radę to napiszę :)

                            VIKUSIA22 wysyłam do ciebie maila z nr gg (sorry że dopiero teraz ale z netem mialam problemy :/ )
                            • Gość: wesola IP: *.chello.pl 11.09.07, 11:13
                              Witajcie! Ja mam termin na 17 września. Chodzę do dr. Ślęczki. Bardzo fajny i
                              zabawny lekarz. Jedyne co mnie niepokoi to częstotliwość wykonywanych badań usg.
                              Nie wiem czy to takie bezpieczne robić je co miesiąc, ale za to mogę popatrzeć
                              na mojego synka :-) Jeśli chodzi o zapłatę za wizytę (100zł) to nie jest ona
                              wygórowana biorąc pod uwagę, że w cenie jest również usg 4D.
                              Acha, znieczulenie zewnątrzoponowe 500zł.
                              Jeśli chodzi o szkołę rodzenia to mam neutralne zdanie. 4 spotkania/ raz w
                              tygodniu po 2 godziny w sumie 200zł. Prowadzi ją super położna z którą można
                              również się umówić na poród. Najważniejsze zajęcia były chyba o samym porodzie i
                              zwiedzanie sal. Tutaj muszę napisać, że trochę się rozczarowałam, bo jak na
                              prywatny szpital to myślałam, że będzie sala do porodu rodzinnego a wygląda to
                              tak, że dużą salę przedzielili "firankami" i rodzi się z obcą parą, słysząc
                              wszystko a jak firanka się odchyli to spojrzysz koleżance prosto w krocze! No i
                              dodatkowy mankament/ po jednej stronie mamy wannę a po drugiej fotel, więc jeśli
                              wyląduję po stronie fotela mogę się pożegnać z wanną.
                              Trochę się przeliczyli budując ten szpital. Sam personel mówi o nim "fabryka
                              dzieci", brakuje sal do porodu i łóżek. Ostatnio w nocy było 6 porodów. Tak więc
                              dziewczyny módlmy się, żeby wskoczyć w okienko, gdzie będziemy mogły rodzić same
                              z partnerem.
                              Mimo wszystko i tak będę tam rodzić z mężem, bo państwowe szpitale jeszcze
                              bardziej mnie przerażają.
                              • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.07, 16:06
                                Hej. Mam pytanie co do szkoły rodzenia. Orientowałaś sie może co do szkół
                                rodzenia gdzie indziej? Są jeszcze takie bezpłatne czy w ogóle już takich nie
                                znajdę? Bo tak na razie pobieżnie szukałam ale nic nie znalazłam. A dowiedziałaś
                                się tam czegoś faktycznie praktycznego? Dużo było na temat opieki nad dzieckiem
                                czy głównie poruszali kwestię porodu? W sumie to mam niewielkie szanse na poród
                                naturalny (bliźniaki) ale mam nadzieję że te spotkania podbudowałyby mnie w
                                kwestii opieki nad dziećmi. Jeśli chodzi o badania USG to z tego co gdzieś
                                wyczytałam to nikt jeszcze nie udowodnił, że są one szkodliwe, a dzięki częstym
                                obserwacjom nieraz można w porę zareagować jak dzieje sie coś niedobrego. Pewnie
                                gdyby NFZ na nas nie oszczędzał to też robiliby częściej USG.
                                Wesoła - trzymam kciuki za Ciebie! Już lada dzień i będziesz miała dzidziusia!
                                Ja na swoich chłopców musze troche jeszcze poczekać.
                                Pozdrawiam
                                • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.07, 16:42
                                  WESOŁA:) USG 4D jest w cenie tej wizyty ??? Mi robił zwykłe 2D z tym że na bardzo dobrym sprzęcie..... Też chcę tam rodzi - mimo firanki na porodówce-bo w szpitalach Państwowych wcale nie ma lepiej.... Czekam na jakąś odp w sprawie tego USG4D, bo mnie zaciekawiłaś.....
                                  • Gość: mantis79 IP: *.softpro2.pl 11.09.07, 23:24
                                    Witam serdecznie wszystkie przyszle
                                    Mamusie:)byłam dzisiaj na Ochojcu na wizycie konsultacyjnej u dr
                                    Ślęczki. Oczywiscie mielismy zrobione USG-jest to USG 3D z opcją
                                    4D,ktorej nawet lekarz uzyl-nasz synek pochwalil sie swoimi
                                    klejnotami:) wiec doktor Ślęczka stwierdzil,ze nie wolno mu
                                    przepuscic takiej okazji i wydrukowal zdjecie specjalnie dla mojego
                                    meza oby, jak to sie to doktor wyrazil,:"mogl sobie nosic to zdjecie
                                    w portfelu zamiast mojego" hehehhehe. Po wizycie poszlismy na
                                    pierwsze pietro i jedna z położnych oprowadziła nas po oddziale.
                                    Jestem nastawiona pozytywnie-wszystko wyglada schludnie i calkiem
                                    sympatycznie. Położna starała się udzielić jak najwięcej informacji
                                    i bez kręcenia nosem odpowiadała na nasze pytania:)Pytałam się także
                                    o płatności związane z oopieką nad noworodkiem-pan doktor
                                    powiedział,ze od 01.09 ta usługa jest jak najbardziej
                                    bezplatna.Teraz tylko z niecierpliwoscia czekam az nasz syn
                                    zdecyduje sie opuscic moj brzuszek-oby bylo to jak najszybciej.
                                    Czekanie mnie dobija:):):)
                                    pozdrawiam serdecznie wszystkie "forumowiczki":)
                                  • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.07, 00:16
                                    hi hi, jak na początku, po otwarciu szpitala, masa dziewczyn miała
                                    wątpliwości czy tam rodzić tak teraz trzeba będzie chyba ustawić się
                                    w kolejce do porodu, mimo tej całej firaneczki :) z drugiej strony
                                    ciekawi mnie jak np. na tym łóżku bliżej wejścia będzie rodzić
                                    dziewczyna a ta druga z łóżka przy wannie urodziła to lekarz musi
                                    przejść do pierwszego łóżka z dzidzią do pomiaru, bo tam w kącie
                                    jest stolik - tak mi się kojarzy. I tak będzie latał z dzieckiem czy
                                    co?
                                    Czy któraś z was widziała salę przedporodową? Jak to wygląda? Ja nie
                                    weszłam, bo akurat były tam 2 kobitki.
                                    • Gość: wesola IP: *.chello.pl 12.09.07, 14:46
                                      Sala przedporodowa wygląda całkiem...zwykle, jeśli mogę się tak wyrazić. Są 4
                                      łóżka i tyle. Położna mówiła, że jeśli jakaś tam wyląduje to i tak nie będzie
                                      się tam wylegiwać, bo trzeba jak najwięcej chodzić, więc luksusy nie są
                                      wymagane. Szkoda tylko, że łóżka nie są przedzielone jakimś parawanem, bo jak
                                      wejdą tam 4 pary to może być trochę mało "prywatności".
                                      • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.07, 15:22
                                        Wesola, a czy na sali przedporodowej jest jakaś piłka, worek itp.,
                                        bo rozumiem, że tam się chodzi/leży/siedzi w I fazie, a na sam poród
                                        to myk na łóżko do pokoju z firanką, tak?
                                        Skąd wiesz, że tam się chodzi? Tzn. nikt nie zmusza do leżenia
                                        (byłam świadkiem "nausznym" zmuszania do tego przez położną w
                                        szpitalu w DG), wręcz przeciwnie, każą łazić?
                                        • Gość: wesola IP: *.chello.pl 13.09.07, 13:39
                                          patrycjo! Na szkole rodzenia położna mówiła, że sala przedporodowa jest
                                          właściwie tylko do pacjentek które są przygotowywane do cesarki lub mają
                                          podpiętą kroplówkę. Na II fazę wchodzisz już na salę porodową gdzie jest wanna,
                                          fotel, piłka, worek, radyjko z relaksacyjną muzyczką lub jak wolisz możesz
                                          przynieść swoją, świeczki dla nastroju. Wejdź sobie na ten link to zobaczysz jak
                                          wygląda ta część sali z wanną www.narodziny.com.pl/album/
                                          • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 13:55
                                            Salę porodową widziałam na żywo, przedporodowej nie. To gdzie się
                                            spędza I fazę, jeśli nie będę mieć cc ani podpiętej kroplówki a sala
                                            porodowa będzie zajęta? Na korytarzu? To moja pierwsza ciąża i nie
                                            będę czekać w domu nie wiadomo na co tylko od razu pojadę do
                                            szpitala, zwłaszcza że będę mieć zzo i nie mogę przegapić momentu
                                            podania znieczulenia. W dodatku nie jestem z Katowic, więc muszę się
                                            liczyć z dojazdem w godzinach szczytu.
                                            • Gość: wesola IP: *.chello.pl 14.09.07, 11:49
                                              patrycjo! Tak właściwie to są małe niedociągnięcia w tym co mówi położna i inni
                                              pracownicy. Też się nad tym zastanawiałam, ale na pewno położą Cię w takim
                                              wypadku na przedporodową. Piszesz, że będziesz mieć zzo i tutaj jest to małe
                                              niedociągnięcie ponieważ na wizycie u p.anestazjolog powiedziano mi, że
                                              znieczulenie może mi dać tylko i wyłącznie do 3-4cm rozwarcia, czyli od razu
                                              biorą Cię na porodówkę, bo zanim tam dojedziesz to już będziesz miała takie
                                              rozwarcie natomiast położna mówiła, że zzo daje się nawet przy 8cm rozwarcia. No
                                              i być tu mądra :-) Po prostu nie martw się na zapas, wszystko będzie dobrze. Ja
                                              też dopatrywałam się sprzeczności w tym co mówi położna, lekarz a co
                                              anestazjolog, ale szkoda nerwów i dzidzi która denerwuje się razem z Tobą. Głowa
                                              do góry!!!
                                  • Gość: wesola IP: *.chello.pl 12.09.07, 14:42
                                    Witaj FunkyMama!Tak jak pisała mantis79 usg to wykonuje doktor w cenie. Nie
                                    wiem, może Tobie go nie zrobił ponieważ jesteś w zbyt zaawansowanej ciąży. Ja
                                    byłam w 31 tygodniu i ledwo co zmieściła się twarzyczka z profilu. Oczywiście
                                    dostaliśmy fotkę :-)
                                • Gość: wesola IP: *.chello.pl 12.09.07, 15:16
                                  Podwójna Mamo! Osobiście nie orientowałam się co do innych szkół rodzenia. Tak
                                  właściwie to nie chciałam iść, ale dr.Ślęczka tak zachwalał, że się skusiliśmy.
                                  Pierwsze zajęcia były o dolegliwościach III trymestru, drugie o porodzie z
                                  zwiedzaniem szpitala i wszystkich sal pod warunkiem, że nie ma porodu i są
                                  posprzątane, trzecie o pielęgnacji noworodka z wizytą ordynatora oddz.
                                  noworodków - wspaniały człowiek i wielki fachowiec no i ostatnie to połóg i
                                  powtórka tego co grupę najbardziej interesuje. Można zadawać miliony pytań na
                                  wszystko położna odpowie. Dużo zależy też do jakiej grupy się trafi. Są one
                                  zawsze 8 osobowe, czyli zazwyczaj 4 pary. Ja trafiłam na bardzo fajną, więc dużo
                                  się dowiedzieliśmy i można by powiedzieć, że tak dużo dostaliśmy informacji, że
                                  teraz nie wiem czy wszystko pamiętam :-)Wczoraj byłam na ostatnich zajęciach.
                                  Przyszli tatusiowie ćwiczyli przebieranie i kąpiel noworodka. Przyszłe mamy
                                  ćwiczyły przystawienie do piersi. Nie wiem co jeszcze by Cię interesowało?
                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.07, 15:45
                                    Dzięki Wesoła!!! Generalnie to już mi wszystko powiedziałaś co chciałam
                                    wiedzieć. Teraz muszę się zastanowić i ew. zapisać. Rozumiem że tam w
                                    rejestracji to załatwię? Acha, a to w dowolnym czasie można uczestniczyć czy
                                    dopiero od któregoś tygodnia zalecają? Chyba bym musiała zacząć jak najszybciej
                                    bo pewnie do terminu to nie wytrwamy, chłopcy mogą wcześniej zażyczyć sobie
                                    wyjścia na świat.
                                    • Gość: agazbrzuszkiem IP: *.eranet.pl 13.09.07, 10:04
                                      czesc forumowiczki. przeczytałam wszystkie wypowedzi od początku do
                                      końca i zastanawiam sie co z tym szpitalem jest nie tak.
                                      Bo jakby wszystko było ok to trzebaby rezerwowac na dwa lata przed
                                      porodem łóżko. Ja jetsem w 11 tygodniu i do tej pory chodziłam do
                                      prywatnej ale stwierdziłam, że to jest bez sensu bo oprócz tego że
                                      mnie pobada raz na miesiąc to nic mi nie robi żadnych badan ani nic
                                      i za wszystkie musze płacic i byle gdzie jeździc. Więc zapisałam sie
                                      na USG do dr. wieczorka. i teraz mam pytanie. czy warto zrobic te
                                      badanie prenatalne?? zamiast usg czy nie bo to w sumie 100 zł
                                      różnicy a obraz chyba duzo lepszy. tylko nieweim czy idzie zrobic te
                                      prenatalne zamiast usg. Po tej wizycie bede sie dalej zastanawiac
                                      czy rodzic w tym szpitalu. bo odczcia mam dziwne. niby szpital ok
                                      ale co chwila sie czyta o tym jak dziecko zostało wypuszczone juz po
                                      dwóch dniach z żółtaczką i potem był prolem. a przeciez młoda mama
                                      nie ma sie po wyjsciu ze szpitla martwic tylko cieszyc dzieciątkiem.
                                      prosze o odpowiedz
                                      • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 10:42
                                        WESOŁA NAPISAŁA:

                                        "Witaj FunkyMama!Tak jak pisała mantis79 usg to wykonuje doktor w cenie. Nie
                                        wiem, może Tobie go nie zrobił ponieważ jesteś w zbyt zaawansowanej ciąży. Ja
                                        byłam w 31 tygodniu i ledwo co zmieściła się twarzyczka z profilu. Oczywiście
                                        dostaliśmy fotkę :-)"

                                        Na pewno jestem w 36tc więc nie mam już co marzyc o 3D :/ a szkoda :( Boję się że jak zacznę rodzi to okaże się że nie maja tam miejsc albo coś w tym rodzaju.... podobno wszyscy chcą tam teraz rodzic :/
                                        • Gość: wesola IP: *.chello.pl 13.09.07, 13:26
                                          FunkyMamo dr.Ślęczka wytłumaczył mi to tak, że jeśli jestem pacjentką szpitala i
                                          dostaję od nich skierowanie na poród to choćby świat się walił przyjmą mnie i
                                          łóżko się znajdzie. Powiedział, że ich pacjentki mają pierwszeństwo.
                                          • Gość: wesola_ IP: *.chello.pl 19.09.07, 11:44
                                            17 minął a my nadal trzymamy się razem. Wczoraj byłam na wizycie u dr.Ślęczki i
                                            trochę mnie zmartwił. Co prawda ciąża jest zakończona, czyli oboje jesteśmy w
                                            pełni gotowi do porodu i od dzisiaj przechodzę pod opiekę oddziału położniczego.
                                            Co drugi dzień mam się wstawiać na KTG. Jednak zmartwił mnie tym, że jeśli nie
                                            urodzę do 27 to muszę się położyć w szpitalu i zrobią mi Test oksytocynowy.
                                            Jestem przerażona tą perspektywą! Wiem, że to tylko test a nie wywołanie porodu,
                                            ale tak na prawdę robi się to w tym samym celu przecież. Nie chcę, żeby na siłę
                                            wyciągali małego tym bardziej, że nikt nie potrafi lepiej obliczyć terminu
                                            porodu niż my - przyszłe mamy! A mój na pewno nie wypadał na 17.
                                            • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 16:38
                                              Wesoła, a na kiedy masz termin i czy masz jakiekolwiek rozwarcie,
                                              skróconą szyjkę? Mnie zostało 8 dni i nie dzieje się NIC, wizytę mam
                                              25 i normalnie się boję, że jakiś masaż szyjki mnie czeka albo
                                              właśnie oksytocyna, brr...
                                      • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 12:17
                                        Droga AgozBrzuszkiem :))Ja chodzę do Wieczorka od 9 tygodnia ciąży a teraz
                                        jestem w 28 i moim zdaniem można mu zaufać. 2 lata temu prowadził moją siostrę i
                                        też była bardzo zadowolona mimo że nie było u niej całkiem kolorowo. Myślę że
                                        Wieczorek zleci Ci te badania jeśli uzna to za potrzebne. Ja je miałam zrobione
                                        i nic nie płaciłam, bo miałam skierowanie (mi musieli zrobić ze względu na ciąże
                                        mnogą) od dr Kozy (współpracuje ze szpitalem). Jeśli się nie mylę to te badanie
                                        robi się ok 20 tygodnia wiec jeszcze będziesz musiała poczekać. Co do szpitala
                                        to myślę że jest jak najbardziej ok i tak naprawdę dopiero zaczyna robić się
                                        znany (działa przecież dopiero od stycznie!!!) i w związku z tym naturalne jest
                                        że wzbudza różne emocje. Jeśli dobrze poczytałaś to problem z badaniami
                                        noworodków był na początku działalności szpitala (nie mieli np sprzętu do
                                        badania słuchu) a teraz od dłuższego czasu nie ma na ten temat negatywnych
                                        opinii. Przynajmniej w moim odczuciu. Zresztą możesz śmiało pytać o wszystko
                                        Wieczorka - będzie Ci cierpliwie odpowiadał (najlepiej spisz pytania na kratce
                                        to przynajmniej o niczym nie zapomnisz :) sama kiedyś przyszłam z listą ok 15
                                        pytań - czasem może i głupich, ale na wszystko po kolei mi odpowiadał). Jeśli
                                        mogę Ci jeszcze na coś odpowiedzieć to pytaj :) Jestem do usług :))
                                        • Gość: mama podwójna IP: 195.94.209.* 13.09.07, 21:04
                                          o jejku , a gdzie te czasy jak ja rodziłam na Łubinowej i leżało nas
                                          3 kobitki na całym oddziale.Wypadał mniej wiecej 1 poród na
                                          dobe.Głucha cisza i spokój jak w sanatorium .Rodziłam calą noc z
                                          mężem wszyscy do naszej dyspozycji.... super .Ale to był poczatek
                                          lutego.Nie robili ani badań słuchu ani bioderek,. Pomimo wszystko
                                          POLECAM ten szpital wszystkim , pomiędzy nim a innymi szpitalami
                                          jest wielka przepaść pod kazdym wzgledem....
                                          • Gość: agazbrzuszkiem IP: *.eranet.pl 14.09.07, 13:34
                                            dzieki podwójna mamo za wyczerpującą odpowiedz. wiesz mam dopiero 22
                                            lata
                                            ale razem z mężem bardzo chcielismy miec bobaska. jestem troche
                                            przewrażliwiona
                                            bo na około mnie same niepowodzenia i poronienia. Ale jestem zdania
                                            ze jezeli
                                            chcesz urodzic zdrowedziecko to jednak trzeba chodzic do prywatnego
                                            doktora
                                            bo taki w przychodni poswieci ci pare minut. Takze jestem prawie
                                            pewna
                                            ze bede tam chodzic na stełe do dr. Wieczorka. W sobote za tydzien
                                            bede
                                            widziała po raz pierwszy swojego bobaska i juz nie moge sie doczekac.
                                            Tez
                                            chciłabym miec bliźniaki, szczęściara z ciebie. Życze ci powodzenia,
                                            a jak
                                            masz ochote to pisz co tam u ciebie słychac i u twoich pociech ja
                                            czesto
                                            śledze forum to sobie poklikamy. a tak na marginesie to miłą pamiątką
                                            jest
                                            pamiętnik mamy oczekującej dziecko koztuje 30 zł, ale napewno bedzie
                                            miło
                                            za pare lat poczytac sobie o odczuciach w tych pięknych chwilach. ja
                                            juz
                                            sobie zamówiłam. i bede go uzupełniac. Pozdrowienia dla wszystkich
                                            brzuszkowatych.
                                            • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.07, 17:07
                                              Hej AgozBrzuszkiem :)) Hehehe skoro za tydzień zobaczysz dopiero swoje Maleństwo
                                              to może też czeka na Ciebie tam dwójka (albo trójka...) hihih kto wie. Czasem
                                              marzenia się spełniają :)) Mnie Wieczorek poinformował o moim podwójnym
                                              szczęściu :)tak poza tym to też nie jestem za stara bo tylko 3 lata starsza od
                                              Ciebie i uwierz mi że też byłam przewrażliwiona. Potem mi przeszło pewnie dzięki
                                              temu, że wszystko u mnie przebiega książkowo i wzorowo. U Ciebie też będzie
                                              wszystko oki, ale oprócz dobrego lekarza na pewno potrzebne jest pozytywne
                                              nastawienie :)
                                            • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.07, 17:15
                                              c.d I wiesz co - nie słuchaj tych wszystkich tragicznych historii, bo można
                                              naprawdę się zdołować (uwierz że wiele znajdzie się wokół Ciebie takich
                                              "uprzejmych" osób, które Ci chętnie opowiedzą coś dramatycznego. Ciekawe, że
                                              rzadko te "uprzejme" wspominają, że tyle szczęśliwych narodzin się odbywa i że
                                              tak naprawdę cudem jest dać komuś życie :) No cóż ale taka chyba jest natura
                                              ludzi że lubią narzekać.
                                              Co do pamiętnika to faktycznie fajny pomysł, tylko że ja chyba jestem mało
                                              systematyczne (niestety) i pewnie uzupełniłabym 3 pierwsze strony :)) Za Ciebie
                                              trzymam kciuki bo na pewno miło będzie to potem poczytać. Pozdrowionka
                                              P.S. Wieczorek przyjmuje już nawet w soboty???
                                              • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 18:02
                                                WESOŁA NAPISAŁA
                                                "...FunkyMamo dr.Ślęczka wytłumaczył mi to tak, że jeśli jestem pacjentką szpitala i
                                                dostaję od nich skierowanie na poród to choćby świat się walił przyjmą mnie i
                                                łóżko się znajdzie. Powiedział, że ich pacjentki mają pierwszeństwo."

                                                Z tym że ja nie dostałam żadnego skierowania jak byłam bna wizycie :( A nie wiem czy 18 września pójdę bo mam male problemy finansowe :(

                                                AGOzBRZUSZKIEM ja taki pamiętnik dostałam za darmo właśnie w państwowej poradni ginekologicznej;-) Całą ciażę chodziłam do dr.Cofały który przyjmuje w przychodni na ulPanewnickiej w Ligocie, ale z uwagi na to że chcę rodzić w szpitalu na Łubinowej muszę odbyć pare wizyt aby otrzymać skireowanie i spać spokojnie :) Nie nażekam na państwową opiekę, mialąm co 3 tygodnie badania, USG 3razy w ciągu ciąży - to wystarczy ;)

                                                a ja mam 20 lat, nie jestem aż tak bardzo przewrażliwiona (może nie mam na to czasu), ale jak każda przyszła mama chcę dla swojej dzidzi jak najlepiej :)
                                                • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 18:57
                                                  byłam tydzień temu na wizycie, termin mam na 27.09 i dr Ślęczka
                                                  wypisał ręcznie skierowanie do porodu, miałam również konsultację u
                                                  anestozjologa, teraz czekam aż się zacznie a tu cisza.... :) a ja
                                                  chciałabym już opisać tutaj jak się rodzi na Łubinowej ;)
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.07, 11:14
                                                    PATRYCJO a chodzisz do dr Ślęczki przez całą ciążę ??? To prawidłowo wypisał Ci skierowanie (bo byłaś wtedy 3 tygodnie przed terminem) jeżeli uda mi się iśc 18 września na wizytę to też dostanę skierowanie, ale obawiam się że nie będę mie wtedy kasy :(
                                                  • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.07, 14:52
                                                    FunkyMama, nie chodzę od początku, to była 3 wizyta(wcześniej
                                                    chodziłam państwowo, ale zlikwidowali mi przychodnię), przede mną
                                                    jeszcze jedna wizyta, chyba że zacznę wcześniej rodzić :) O
                                                    skierowanie ani nie prosiłam ani nawet nie pytałam czy potrzebne, dr
                                                    sam wypisał.
                                              • Gość: agazbrzuszkiem IP: *.eranet.pl 15.09.07, 17:52
                                                fajnie by było jakby była parka ale zobaczymy, a co do pytania to
                                                chyba tak
                                                bo recepcjonistka powiedziała że to najbliższy wolny termin: sobota
                                                papa pozdrawiam
                                                • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.07, 08:26
                                                  Hej Ago Z Brzuszkiem :) Życzę Ci więc tych bliźniaków :) Ja już wiem na pewno
                                                  że będę mieć syneczków. Bardzo się cieszę :) Idę dziś do Wieczorka na kolejne
                                                  badania. Mam nadzieję że dalej jest wszystko z nami ok (tyle że nie mogę jeść
                                                  słodyczy). Pozdrawiam
                                                  • Gość: anet_78 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.07, 19:37
                                                    witam wszystkie brzuchtaki:) takze zdecydowałam sie rodzić na
                                                    łubinowej, termin na 29 wrzesnia ale ogólnie podobno mogę urodzic
                                                    juz ( i dobrze bo mała juz waży prawie 4 kg- chociaż z tego jak sie
                                                    czuję to wcale jej sie na świat nie śpieszy) mam wobec tego jedno
                                                    głupie pytanie: czy jak sie jedzie juz do porodu to wszystko
                                                    załatwia sie na początku przez rejestrację- także w nocy??? albo
                                                    jest jakieś osobne wejscie na izbę przyjęc? nie dopytałam sie i
                                                    jakos mnie to dręczy:)zwłaszcza chodzi o poród w nocy - wątpie żeby
                                                    to główne wejście było całą noc szeroko otwarte.
                                                  • Gość: mami IP: 195.94.209.* 17.09.07, 20:52
                                                    ja przyjechałam z bólami o 1 w nocy.Wchodzisz normalnie przez główne
                                                    wejście , jest zamknięte ale jest dzwonek , dzwonisz i schodzi ktos
                                                    po Ciebie.Pojechałam od razu do góry na 1sze piętro do lekarza
                                                    dyżurującego na badanie i podłączono mnie na KTG gdzie odeszły mi
                                                    wody , wtedy lewatywa i na porodówkę.Tam podczas skakania na piłce
                                                    położna wypełniła kartę i przeprowadziła wszystkie formalności
                                                    związane z przyjęciem.Nie martw się , wszystko idzie sprawnie ,
                                                    nigdzie nie trzeba czekać , nikt Cię nie olewa.Spokój , bez nerwów
                                                    i niepotrzebnego strtesu, wspaniała atmosfera .Byłam wtedy jedyna w
                                                    nocy do porodu i wspominam go bardzo przyjemnie.Nawet o bólu juz nie
                                                    pamiętam.Rodziłam na dyzurze pani Ewy Pytel SUPER POŁOŻNA !!!!!
                                                    Lepiej nie mogłam trafić.
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 09:29
                                                    A lewatywa jest tam obowiązkowa ??????
                                                  • Gość: anet_78 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.07, 09:47
                                                    mami: bardzo dziękuję za odpowiedź. mam nadzieje że u mnie też
                                                    pójdzie szybko i sprawnie - i najlepiej jakby poszło już:) bo to
                                                    czekanie jest dobijające.
                                                  • Gość: mami IP: 195.94.209.* 18.09.07, 12:56
                                                    anet nic sie nie martw , na pewno będzie dobrze.Ja urodziłam dwa
                                                    tygodnie przed terminem , nie było kolorowo bo mała ważyła tylko
                                                    2100 i nie potrafiła utrzymac ciepłoty ciała , leżała w
                                                    inkubatorze .Także lepiej sobie w spokoju poczekaj, ale wierzę Ci że
                                                    się niecierpliwisz.
                                                    funkymama > nie , lewatywa nie jest obowiązkowa.Ja poprosiłam
                                                    położną , bo po pierwsze byłam po bardzo obfitej kolacji no i
                                                    wiadomo czym to sie mogło skończyć , a po drugie nie chciałam iść
                                                    kilka godzin po porodzie na toaletę bo bałam się że mogą pójść szwy
                                                    ( tak się stało znajomej )a po lewatywie miałam dwa dni
                                                    spokoju.Zresztą muszę powiedzieć , że w życiu nie czułam się tak
                                                    dobrze i lekko jak właśnie po niej.
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 13:29
                                                    MAMI Czyli nie trzeba miec swojej lewatywy (wczesniej zakupionej w aptece)??? To dobrze... ja jeszcze nie wiem czy będę chciała lewatywę (zobaczymy czy będę po jakimś posilku dużym czy nie)... A inkubatory mają tam na miejscu czy dzidzie są przewożone np do tego Szpitala Matki i Dziecka na Medyków ????????
                                                  • Gość: Mami IP: 195.94.209.* 18.09.07, 13:37
                                                    Nie trzeba mieć swojej lewatywy.
                                                    inkubator jest na miejscu a tak na marginesie to już podczas porodu
                                                    przyjechał lekarz od noworodków i wcześniaków żeby natychmiast po
                                                    porodzie ocenić stan dziecka i w razie czego zalecic dalsze
                                                    postępowanie.Na szczęście mała leżała ze mną na sali w inkubatorze i
                                                    doglądał nas lekarz dwa razy dziennie, nie trzeba było nigdzie jej
                                                    przewozić .
                                                  • 18.09.07, 19:55
                                                    Witam wszytkie Mamy:))
                                                    Cały czas się zastanawiam nad porodem w tym szpitalu, z tego co
                                                    czytam jest wiele za, mało przeciw.
                                                    Odwiedziłam w sobotę Klinikę na Ligocie i przeraziłam się.
                                                    Tutaj warunki ok, ale z kolei obawiam się troszkę o bezpieczeństwo.
                                                    Mami, uspokoiłaś mnie odrobinę. Niewiele czasu pozostało mi na
                                                    podjęcie decyzji.
                                                    --
                                                    73kasia
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 08:52
                                                    73KASIA = i jak wygląda w szpitalu w ligocie... ja też mam dylematy :/ Mogłabyś mi coś więcej napisac... np. porówna klinikę z prywatnym szpitalem na Manhatanie ??????????
                                                  • 19.09.07, 21:31
                                                    Trudno porównać te dwa miejsca. Oba odwiedziłam w sobotę. Szpital
                                                    prywatny - nowy, czysty, cisza i spokój. Niestety nie byłam na górze
                                                    i nie widziałam sali porodowej - była zajęta. Oglądałam tylko pokoje
                                                    na parterze - czyste i z łazienkami. Pani na recepcji nie wiedziała
                                                    za dużo - nawet nie znała kosztów pobytu w pokoju 1-osobowym (chyba
                                                    była nowa - dzwoniłam wcześniej i rozmawiałam raz z dr Mniszek,
                                                    drugi raz z bardzo miłą i kompetentną Panią - obie te osoby
                                                    sprawiały wrażenie kompetentnych, tak więc chyba źle trafiłam
                                                    podczas odwiedzin). 2 pary opuszczały szpital z Maleństwami -
                                                    szczęście biło od nich niesamowite. Koszty pobytu z góry znane.
                                                    Klinika w Ligocie - sale wieloosobowe (6), łóżka w odległości 1
                                                    metra od siebie, dodatkowo sporo osób odwiedzających (byłam tam
                                                    przed 14:00). Sale pootwierane - totalny brak intymności. Łazienki
                                                    wspólne na korytarzu. Niby czysto, ale...
                                                    Bardzo miła Pani pielęgniarka skierowała mnie na blok porodowy. I
                                                    kolejna niespodzianka - milutka położna pokazała nam porodówkę,
                                                    odpowiedziała na wszystkie pytania. Niestety są kłopoty z ZZO - jest
                                                    tylko 2 anastezjologów, którzy znieczulają do porodu i może ich
                                                    akurat nie być w szpitalu, koszty do ustalenia z lekarzem przed
                                                    przyjęciem na oddział, Pani położna też raczej nie jest zwolenniczką
                                                    ZZO. Inkubator w pokoju badań noworodków przy porodówce pamięta
                                                    czasy moich narodzin (podobno służy tylko do utrzymania ciepła).
                                                    Generalnie spotkałam 2 naprawdę miłe Panie i nic poza tym.
                                                    Oczywiście plusem jest oddział najwyższej refundacji dla maluchów i
                                                    intensywna terapia (oby nie były potrzebne), ale dochodzący
                                                    anastezjolog już nie. Koszty związane z pobytem - ustalane
                                                    indywidualnie z ...personelem. Dodatkowo studenci. Wiem, że moja
                                                    wygoda nie jest najważniejsza, ale wydaje mi się, że w takiej chwili
                                                    spokój i cisza oraz domowa atmosfera są naprawdę w cenie.
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 14:35
                                                    73KASIU - dzięki za skrócony opis :) Byłam dzisiaj na Łubinowej bo myślalam że rodzę ale to byl falśzywy alarm - dali mi jeszcze kilkanaście dni.... Kiedyś byłam też w klinice na Medyków i teraz powiem szczerze że nie ma porownania.... sprzęt do KTG w tym prywatnym szpitalu o niebo lepszy niż ten w Klinice (nie trzeba leżec w jednej pozycji)i nikt pomnie nie nakrzyczal ze to fałszywy alarm ;-)
                                                  • 20.09.07, 16:53
                                                    kolejne plusy dla Łubinowej :)
                                                    Życzę, aby nie było więcej fałszywych alarmów:))
                                                    Powodzenia
                                                  • 20.09.07, 19:38
                                                    Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy.Półtora roku temu udało mi się urodzić
                                                    ślicznego małego człowieczka.Rodziłam w szpitalu państwowym, moja koleżanka w
                                                    tym samym czasie rodziła w klinice nastawionej na porody rodzinne.Ja wróciłam
                                                    szczęśliwie do domu a ona po dwóch dniach od wyjścia ze szpitala wylądowała z
                                                    małą w szpitalu w stanie ciężkim. Dzieciątko było za wcześnie wypisane,tak więc
                                                    są różne koleje losu. Trzeba się dobrze zastanowić gdzie rodzic i czy jest tam
                                                    dobra sprawdzona opieka pediatryczna, aby skutecznie mogli pomóc gdy zajdzie
                                                    taka potrzeba.
                                                  • Gość: Hanka IP: *.48.jawnet.pl 20.09.07, 19:45
                                                    A może by też tak: miesiąc temu rodziłam na Łubinowej, w tym czasie
                                                    moja koleżanka rodziła w szpitalu państwowym. Ja wyszłam wcześniej
                                                    do domu, szczęśliwa i sprawna (nie było nacięcia), ona zaś
                                                    pozszywana do dzisiaj ma problemy z chodzeniem, a wrzaski położnej
                                                    do dzisiaj jej się śnią po nocach. To, ze rodzą się chore dzieci to
                                                    tragedia ale niestety tak bywa i często jest to bez winy
                                                    jakiekolwiek lekarza.
                                                    Wszystkim przyszłym rodzicom polecam klinikę na Łubinowej (a mam
                                                    porównanie, gdyż pierwszy poród miałam w szpitalu państwowym.
                                                    Spokojnie, czyściutko, aż nie można uwierzyc, ze to w koncu też
                                                    szpital.
                                                    Pozdrawiam wszystkich.
                                                  • 20.09.07, 20:45
                                                    Dziękuję za obie opinie:)
                                                    Zgadzam się, że problemy mogą zdarzyć się wszędzie. Nie mam
                                                    doświadczenia ani w porodach, ani (na szczęście) w pobytach w
                                                    szpitalach. Chciałabym przeżyć narodziny mojej Córeczki w intymnej
                                                    atmosferze, z życzliwymi ludźmi, w spokoju i ciszy móc cieszyć się
                                                    tym wyczekiwanym Szczęściem. Nie z tłumem przypadkowych ludzi, w
                                                    przeludnionej sali, w brudnej, zakopconej papierochami łazience...
                                                    Bardzo uważnie śledzę to forum i będę wdzięczna za każdą Waszą
                                                    opinię o tym szpitalu, opiece nad Maleństwem i Mamą. Termin mam na
                                                    listopad, tak więc czasu coraz mniej
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.07, 09:13
                                                    Zgadzam się z 73KASIA!!! Ja mam termin na początek października (dletego te fałszywe alarmy) i również odwiedzam to forum po to by móc iśc rodzic na Łubinową bez strachu o mnie i moje dziecko ;) Chcę miec z tej "magicznej" chwili dobre wspomniena - nie chcę miec rutynowo naciętego krocza, nie chcę rodzic na leżąco, nie chcę aby Ktoś po mnie krzyczał że panikuję.... Pozdrawiam
                                                  • 21.09.07, 10:59
                                                    Też tak uważam. Nie oczekuję w szpitalu jakiegoś specjalnego traktowania ani
                                                    taryfy ulgowej, po prostu chcę swój poród pamiętać jako cudowny moment swojego
                                                    życia a nie mieć wrażenie że właśnie komuś przeszkadzam na dyżurze i dlatego
                                                    zdecydowaliśmy się z mężem rodzić na Łubinowej. Tam nie traktują kobiety jak zło
                                                    konieczne, wiem o tym bo sporo moich koleżanek już tam rodziło. Ja też mam
                                                    termin na listopad i też bardzo uważnie śledzę to forum bo każda opinia jest dla
                                                    mnie ważna
                                                  • Gość: realistka IP: *.streamnet.pl 21.09.07, 15:12
                                                    Czy ty nie chcesz za dużo?
                                                  • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.07, 15:46
                                                    Chce w sam raz, jak każda z nas, która chce rodzić na Łubinowej.
                                                    Chociaż są osoby, które jadą na prodówkę jak przysłowiowe cielę
                                                    prowadzone na rzeź, pozwalają zrobić ze sobą wszystko bez szemrania,
                                                    wbić igłę bez zadawania pytań: co to i po co, leżą w trakcie porodu
                                                    bo tak wygodniej położnej, uważają, że doktor to bóstwo i z nim się
                                                    nie dyskutuje, wszystko im jedno czy dookoła jest 5 studentów a
                                                    drzwi do sali się nie zamykają bo ciągle ktoś wchodzi i wychodzi a
                                                    ludzie z korytarza mają na co popatrzeć. Mąż/partner/ktoś bliski
                                                    tkwi na korytarzu, bo go położna wywaliła za drzwi "bo tu się
                                                    rodzi", a rodząca leży sama, cierpi z bólu i nawet nie próbuje
                                                    prosić o znieczulenie, bo przecież nasze prababki rodziły bez
                                                    znieczulenie w polu i wracały do pracy....Tak też można.Jak kto woli.
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 21.09.07, 17:37
                                                    Sama nie wiem czy przemawia przez Ciebie realizm czy pesymizm? Czemu uważasz że
                                                    chcę za dużo? Tylko dlatego że chcę być potraktowana godnie, jak człowiek?
                                                    Realia wcale nie są takie że wszędzie traktują kobiety i w ogóle pacjentów "na
                                                    odwal". Będą Cię tak traktować pod warunkiem że sobie na to pozwolisz, a jeśli
                                                    to jak Cię traktują nie odpowiada Ci to prostu trzeba się odezwać i upomnieć się
                                                    o swoje bo nikt za nas tego nie zrobi. Nie zwracając nikomu uwagi że nie chcemy
                                                    być traktowane tak a nie inaczej, utwierdzamy go w przekonaniu że tak można
                                                    postępować z ludźmi skoro sami się na to godzą. To tyle co chciałam dodać i tak
                                                    w ogóle to życzę więcej optymizmu :) Pozdrawiam
                              • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.07, 11:21
                                rodziłam w tej sali z zasłonką, dokładnie znam "historię choroby" mojej
                                współtowarzyszki, na czas jej porodu wyproszono nas z mężem z sali, można było
                                pójść do sali przedporodowej, gdzie były już 3 następne panie, na korytarz albo
                                do łazienki - w łazience było najlepiej; może rzeczywiście jest tam miło i
                                intymnie, jak się trafi w odpowiednim czasie, a nie z pięcioma innymi
                                dziewczynami; pani Ewa Pytel to bardzo dobra położna i to był jakiś plus
                                • Gość: anet_78 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.07, 15:15
                                  tylko że na kilka rodzących w jednym czasie mozna trafic w każdym
                                  szpitalu, i nigdzie nie ma specjalnego miejsca dla "oczekujących".
                                  na szkole rodzenia (szpital w siemianowicach) są dwie oddzielne
                                  porodówki. no i pytałyśmy sie czy zdarza sie ze rodzacych jest
                                  wiecej, połozna powiedziała że owszem nawet w sezonie letnim czesto
                                  bo jest zawsze nawał porodów. i jakos wtedy sobie radzą - w domyśle
                                  osoby z najsłabszą akcją porodową chodzą po korytarzu a na
                                  porodówkach jak na taśmie: jedna rodzi a druga juz czeka w kolejce
                                  do wskoczenia na łóżko. no i tak jest w każdym szpitalu bo przecież
                                  terminu porodu nikt nie wybiera - a w większosci szpitali nie ma
                                  nwet czegoś takiego jak sala przedporodowa.
                                  • 23.09.07, 16:30
                                    Bo w tym roku to podobno w ogóle jest bardzo dużo porodów i we wszystkich
                                    szpitalach porodówki są przepełnione. Na Łubinowej jeszcze parę miesięcy temu, z
                                    tego co mówiły moje znajome które tam rodziły, było spokojnie i atmosfera była
                                    sprzyjająca tzn. nie było "tłoku" ani pośpiechu. A że dobre wieści szybko się
                                    roznoszą, tak teraz coraz więcej kobiet dowiaduje się, że można urodzić w takich
                                    fajnych warunkach i prują tam jak w dym :)ciekawe jak tam będzie jeszcze za parę
                                    miesięcy skoro teraz już dziewczyny piszecie że odbywa się tam nawet 5 porodów
                                    dziennie ?!
                                    • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 22:28
                                      Mi dr. Ślęczka mówił że średnio odbierają 100porodów w miesiącu (licząc tylko te pacjentki które są przez nich prowadzone)a mają do dyspozycji tylko 12 łóżek.... ale tak jak piszecie dziwczyny - w każdym szpitalu jest przepełnienie :) Ja mimo wszystko chcę rodzic na Łubinowej, bo bardzo mi se podoba tamtejsza atmosfera i nastawienie ludzi którzy tam pracują.... a to że mogę rodzic z innymi kobietami (i ich toważyszami) trudno - przynajmniej nie będę sama ;-)
                                  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 22:24
                                    A ten szpital reklamuje się "bezpłatne porody w luksusowych warunkach" i został
                                    zbudowany od podstaw, wtedy kiedy porody rodzinne stały się czymś normalnym.
                                    Warunki są takie jak w każdym innym szpitalu, przyzwoitym szpitalu.
                                    • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 22:34
                                      Gościu a masz porównanie z innymi szpitalami ?????? Widzę że chyba nie za bardzo....
                                    • 24.09.07, 10:46
                                      Jakby na Łubinowej były takie same warunki jak w innych szpitalach to myślę, ze
                                      nie byłoby aż tyle chętnych kobitek do rodzenia tam. A tak statystyki mówią same
                                      za siebie i na potwierdzenie tego, te dziewczyny potem relacjonują na tym forum
                                      swoje porody i szczerze mówiąc zdecydowanie więcej jest pozytywnych opinii niż
                                      jakiś minusów. A wejdź sobie Gościu na fora innych szpitali, to normalnie
                                      czasami aż włos się jeży i odechciewa się wszystkiego...FunkyMama, kiedy
                                      rodzisz? Czekam na Twoją opinię jak było:) oczywiście życzę powodzenia, ja mam
                                      termin na 14 listopada
                                      • 24.09.07, 12:30
                                        Też słyszałam o tym, że sytuacja w innych szpitalach się poprawiła.
                                        Chciałam rodzić w Sosnowcu w szpitalu nr 2 - sale 2 osobowe,
                                        niestety toalety na korytarzu oględnie mówiąc takie sobie (trudno-
                                        wytrzymam), sala porodowa 2 stanowiskowa (z zasłonką :)) oraz sala
                                        do porodów rodzinnych - niestety szpital zawiesił we wrześniu
                                        działaność. Pozostałe szpitale w tym mieście - tragedia. Klinika na
                                        Medyków - sale wieloosobowe, łazienka za korytarzu, brak stałej
                                        opieki anastezjologa, podobno jest jakieś skrzydło po remoncie - nie
                                        widziałam, Raciborska - sale wieloosobowe, kiepska opieka nad
                                        noworodkami (opinie rodzących koleżanek). W pozostałych szpitalach -
                                        nie byłam, po przeczytaniu opinii na forach nie mam ochoty na dalsze
                                        zwiedzanie. Dalej się waham...ale wyboru dużego nie mam.
                                        • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 13:36
                                          73Kasia, fajna porodówka jest jeszcze w Tychach, 3 boksy z łóżkami,
                                          odgrodzone ścianami i zasłonką, pokój z kołem porodowym (fajne),
                                          drugi pokój do porodu w wannie, w sumie 5 stanowisk (koło i wanna
                                          kosztują). Mnie się bardzo podobało do czasu, aż położna (b.miła,
                                          moja imienniczka zresztą) powiedziała, że zzo na życzenie nie ma za
                                          żadne pieniądze (tylko do cc) a na ból dają dolargan :( szkoda
                                          wielka, żeby w wojewódzkim szpitalu faszerowali takim świństwem. Ale
                                          porodówka jest OK. Byłam pod wrażeniem. Podobno jeszcze jest fajnie
                                          w Mikołowie, po remoncie, zzo 400 zł.
                                          Na Łubinową mam może nie najbliżej, ale tu nikt mi nie odmówi zzo,
                                          bo za to płacę, tak?
                                          • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 24.09.07, 13:47
                                            Patrycja, na Łubinowej możesz sobie zażyczyć zzo i nikt Ci nie odmówi. Kosztuje
                                            500 zł
                                            • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 16:19
                                              Wiem, kochana :) dlatego tylko Łubinowa! Teoretycznie mam jeszcze 3
                                              dni, ale nic nie zapowiada porodu w czwartek. Jutro wizyta,
                                              zobaczymy co pan doktor powie...
                                        • Gość: biurwa IP: *.eranet.pl 24.09.07, 13:38
                                          Ja też chciałam na początku rodzić w szpitalu nr 2 w Sosnowcu
                                          leczyłam się u doktora Gałązki, ale przeprowadziłam się do Katowic i
                                          ktoś polecił mi doktora Matuszewskiego który jest świetny i to on
                                          zaproponował aby rodzić na łubinowej. Byłam już tam na USG
                                          genetycznym robił mi je doktor Koza . Było świetnie,miałam
                                          skierowanie i badanie było zadarmo. Ja już jestem zdecydowana na
                                          rodzenie na Łubinowej mimo, że rodze dopiero w styczniu.
                                        • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 24.09.07, 13:40
                                          Kasiu, jesteś z Sosnowca? Bo ja tak i właśnie też miałam zamiar rodzić w
                                          szpitalu nr2, bo parę moich znajomych tam rodziło i nie wnikając w szczegóły
                                          było ok w porównaniu z tym co się dzieje w innych szpitalach. Ale jak 4 września
                                          poszłam na szkołę rodzenia to się lekko zdziwiłam jak zobaczyłam wóz TVN.
                                          Dokładnie w tym dniu zamknęli oddział. Doszły mnie wieści że chcą tam wznowić
                                          przyjmowanie pacjentek ale nie wiadomo kiedy, więc nie chce ryzykować z
                                          czekaniem na ostatnią chwilę i już zdecydowałam się na Łubinową. A co do
                                          pozostałych szpitali w s-cu to potwierdzam Twoje zdanie, nie ma mowy żeby iść
                                          tam z własnej woli, niestety :(
                                          • 24.09.07, 15:43
                                            Ja też miałam zacząć chodzić do szkoły rodzenia na początku
                                            wrzesnia, więc pewnie byśmy się spotkały. W tym tygodniu mam wizytę
                                            u lekarza z 2, tak więc coś nowego się dowiem. Ostatnio widzieliśmy
                                            się 4 września i polecał mi łubinową. Dam znać po wizycie.
                                            Co do Tychów - dziękuję - po przygodach 2 moich koleżanek nikt mnie
                                            tam nie dotknie, choćby był to jedyny szpital w tym kraju. Słyszałam
                                            też dużo dobrego o nim, ale ja dla tego szpitala mówię nie.
                                            • 24.09.07, 15:52
                                              Cześć Dziewczyny,
                                              przeczytałam już wszystkie posty n/t Ochojca i jestem pod
                                              wrażeniem;termin porodu mam za 3 tyg. i chcieliśmy wraz z mężem
                                              rodzić w klinice na Ligocie (chodzimy tam do lekarza; ale po
                                              przeczytaniu tego co jest na forum kompletnie jestem zdezorientowana
                                              co robić:( czy któraś z Was miała kiedys doczynienia z Kliniką na
                                              Ligocie - słyszałam już różne opinie, niekoniecznie pochlebne a
                                              jedyne co przemawia do mnie za tym by tam rodzić to sprzęt (z tego
                                              co pisałyście na forum w razie jakichkolwiek problemów dziecko jest
                                              przewożone z Ochojca właśnie do Kliniki czy innych szpiali
                                              specjalistycznych); nie wiem co robić; prosze o komentarz:)


                                            • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 16:25
                                              hmm, czyżbym uległa pierwszemu wrażeniu? Tak tam strasznie w
                                              Tychach? Nie wiedziałam...
                                              Mam nadzieję, że nie trafię na kolejkę do porodu :) jak pisałam
                                              wyżej zostały mi 3 dni, a jak prześledzić posty to sporo dziewczyn
                                              ma termin na koniec września. Ciekawe, czy którąś spotkam na
                                              porodówce ;)
                                              Pozdrawiam wszystkie czekające (ja osobiście zacznę chodzić po
                                              ścianach jak nie urodzę w tym tygodniu).
                                              • 24.09.07, 16:46
                                                Z całą pewnością nie jest strasznie :) Znam 2 osoby z bardzo
                                                negatywnymi doświadczeniami z Tychów i tyle. Opinie na temat tego
                                                szpitala są podzielone, tak jak w większości przypadków 50% dobrych
                                                i 50% innych.
                                                Ja wybieram się dopiero w listopadzie. Trzymam kciuki za szybki i
                                                łatwy poród :). Napisz koniecznie po powrocie do domu.
                                                • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 17:13
                                                  MON.RO = ja mam termin na 17 października (ale spokojnie mogę już rodzic - 38tc za pasem)i czekam :)

                                                  MAGDALENA2-NET = z kliniki na medyków też dzieciątko muszą przenieśc do szpitala matki i dziecka, więc czy ono jedzie przystosowaną karetką z ochojca czy jest przenoszone z jednego budynku do drugirgo to chyba na jedno wychodzi.... jeżeli masz 3 tyg do porodu (z tego co pamiętam) to nie masz się czym przejmowac - bo będzie wszystko ok :)
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 17:31
                                                    dzięki za komentarz Funky Mama:)ciąża jak do tej pory przebiega ok,
                                                    ale boje się na zapas:( proszę powiedz jeszcze czy jeśli z mamą jest
                                                    coś nie tak (np. krwotok itp.) to rozumiem,że wszelkie zabiegi
                                                    medyczne wykonuja na miejscu?
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 17:56
                                                    Magdalena2-net = wydaje mi się że tak, skoro robią cesarskie cięcia itd to muszę miecprzystosowaną sale operacyjną i sprzęt.... poza tym jest to szpitalginekologiczno-położniczy więc robią tam też inne zabiegi ;)
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 18:02
                                                    dzięki za szybką odp:)chyba się wybierzemy z mężem na konsultację (o
                                                    ile wcześniej nie urodzę!); jakoś przeraża mnie ten młyn, który jest
                                                    ponoć na Medyków choć nie mogę się wypowiadać bo nigdy tam nie
                                                    byłam; nie wiem co robić; muszę to przemysleć a termin mam na 16
                                                    października:)
                                                  • 24.09.07, 18:07
                                                    Wybierz się na Medyków. Jestem ciekawa Twojej opinii o obu
                                                    szpitalach. Życzę dobrego wyboru.
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 18:13
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 18:23
                                                    no właśnie szukam kogoś kto rodził na MEDYKÓW? nie chcę tylko mieć
                                                    później wyrzutów sumienia, kiedy np. okaże się że w w/w klinice było
                                                    totalnie do bani a ja miałam możliwość rodzić w Ochojcu; w czwartek
                                                    jedziemy oglądać salę porodową na Ligocie-choć tez mam mieszane
                                                    uczucia czy to coś da bo przecież w trakcie porodu najażniejsza jest
                                                    położna - a z tego co słyszałam na Ligocie jest poprostu przeciętnie:
                                                    (z kolei opinie o położnych z OCHOJCA są tak pozytywne, że aż żal
                                                    tam nie rodzić; nie wiem-póki co mam ętlik w głowie i nadal czekam
                                                    może ktoś podzieli się opiniami n/t Ligoty?
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 18:28
                                                    Magdaleno (mogę tak się zwracac?) byłam pare razy na izbie przyjęc położniczej na Medyków (problemy w ciąży) i miaąłm pecha, jak trafiłam tam w niedzielę rano to wyszłam dopiero wioeczorem bo nikt nie mial dla mnie czasu :/ Pod KTG podpięła mnie jakaś położna która zwracała sie do mnie i mojego męża per.KOTKU (co doprowadzało mnie do szału) powiedziała ze w trakcie KTG nie mogę się ruszac tylko sztywno leżec na lewym boku, po czym po ponad 45 minutach (przypomniala sobie o nas) przyszła wyłączyła sprzęt i okrzyczała mnie że mam zbyt ruchliwe dziecko, które mogło zepsuc jej sprzęt do KTG <szok>...potem czekałąm na lekarza, który zbadal mnie i wyśmiał moje "obawy" itp poczym miałam czekac na USG (czekalam pare godzin bo lekarz poszedl poród odbierac) po czym zrobil USG i czekałam na wypis do domku - też z godzinę bo jakaś baba zaczęła rodzic :/ Więc mam złe wspomnienia :) Ana Łubinowej byłąm ostatnio (fałszywy alarm)KTG miałam robione w 15 minut mogłam spokojnie się ruszacitp, zbadała mnie miła położnam, która powiedziala że to jeszcze nie czas ;)
                                                  • Gość: Maja IP: *.smstv.pl 29.09.07, 19:58
                                                    Witam, chciałabym się dowiedzieć czy ktoś miał może wywoływany poród przed terminem tzn np. w 39 tygodniu ciąży-dziecko jest już donoszone-mam silne twardnienie brzucha i na tym koniec jeśli chodzi o objawy przedporodowe, chciałam się dowiedzieć czy mogą zostac w szpitalu parę dni przed terminem czy raczej każą wracać do domu i czekać na poród -wiem ze najlepiej jak poród sam się rozpocznie jednak strasznie się przejmuje dojazdem do szpitala mam dość daleko i boje sie ze w razie rozpoczęcia porodu mogłabym nie zdążyć- z góry wielkie dzięki za informacje:)
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 29.09.07, 20:33
                                                    Maju.
                                                    Z tego co mi wiadomo, to przed terminem porodu, jeśli nic się nie będzie działo
                                                    to niestety (albo i stety) nie przyjmą Cię na oddział, Jak rozmawiałam z dr
                                                    Ślęczką na ten temat, to mi powiedział że dopiero ok 10 dni po terminie ( o ile
                                                    oczywiście nie będzie innych wskazań) dla bezpieczeństwa maleństwa podają coś na
                                                    wywołanie porodu. I to w ramach informacji także dla Patrycji : jeśli minie
                                                    termin porodu a nic się nie będzie jeszcze działo, to rzeczywiście zalecają
                                                    przyjeżdżać codziennie lub co drugi dzień na ktg. I z tego co ja zrozumiałam, to
                                                    są to już bezpłatne wizyty. Cytuję jak powiedział lekarz ;" wtedy szpital bierze
                                                    panią już pod swoją opiekę". A przecież opieka lekarska związana z porodem jest
                                                    bezpłatna. Ale na wszelki wypadek lepiej tam zadzwoń i upewnij się wszystkiego.
                                                    I nie martw się na zapas, na pewno wszystko będzie ok:)
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: maja IP: *.smstv.pl 29.09.07, 23:19
                                                    mon.ro wielkie dzięki za odpowiedz:) no cóż zostało mi tylko czekać kiedy malutka będzie miała ochote wyjść-może to i dobrze-natura sama wie co robi-takie indukowane porody podobno dużo gorzej się przechodzi-są mocniejsze skurcze itd,bez ingerencji lekarskiej lepiej tylko to czekanie na TEN dzień jest strasznie męczące psychicznie- no ale to dzidzia zadecyduje kiedy bedzie chciała mamusie i tatusia zobaczyć-jeszcze raz wielkie dzieki za odpowiedz-pozdrawiam
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 18:17
                                                    a ja właśnie szukam kogoś kto rodził na MEDYKÓW:( wiesz, nie
                                                    chciaąłbym żałować kiedy np. zdecyduję się, na w/w klinikę a okaże
                                                    się totalną klapą wiedząć, że mogłam spróbować na Ochojcu:( no nic,
                                                    w czwartek mamy umówione spotkanie z naszym ginem na Ligocie -
                                                    obejrzymy porodówkę - choć szczerze mówiąc, nic pewnie nam to nie da
                                                    bo i tak najważniejsza w trakcie porodu jest położna - a z opinii
                                                    koleżanek wiem, że na Ligocie jest jak tak sobie. Więc jak czytam o
                                                    tych super położnych na Ochojcu to zaczynam się ciężko zastanawiać
                                                    co robić:)?
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 18:25
                                                    przepraszam za podwójny post ale wydawało mi się że źle wysłałam
                                                    pierwszy i że nie doszedł:(
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 18:35
                                                    Magdaleno :) Moja koleżanka w styczniu rodzila na Medyków synka.... bez jej zgody nacieli jej krocze zszyli nicmi na ktore miała uczulenie... nikt jej nie pomógł przy karmieniu (straciła pokarm... Lezela w sali 6-cio osobowej, bez łazienki (fuj)...dzidziuś się nie wysypiał - ona też bo co zasnęli to albo ktoś odwiedzal inne pacjentki, albo jakiś innymaluch plakał... MASAKRA... Podobno jej pobyt kosztował ponad 1200zł (ale ile w tymprawdy to nie wiem)bo trzeba byłozapłaci polożnej i lekarzowi :/
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 18:39
                                                    dzięki serdeczne za odp, czyli jest tak jak przypuszczałam:( szkoda
                                                    gadać; czy Ty juz jesteś zdecydowana na Ochojec? rodzimy w podobnym
                                                    terminie prawda?
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 18:47
                                                    Tak madziu mam termin dzień po tobie bo 17 październik i miałąm dylemat dopóki lekarz dr.Ślęczka niepowiedzial ze dzidzia jest już donoszona (ponieważ balam się że ze wcześniakiem mogą mnie tam nie przyjąc) ale teraz jestem w 100% zdecydowana że chcę tam rodzic..... Chcę mie normalne wspomnienia z porodu a nie traume, ból i wielkie cierpienie, oraz złe traktowanie :)
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 18:56
                                                    bardzo ci dziękuję za komentarze-to straszne, że takie rzeczy dzieją
                                                    się w szpitalach/klinikach; umówię się na spotkanie w Ochojcu - mam
                                                    nadzieję, że mnie przyjmą-nie mam tam swojego lekarza:(
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 19:01
                                                    Madziu ja też nie mam tam swojego lekarza byłam u dr.Ślęczki 2 razy na wizycie (bo inaczej się tam nie dostaniesz) i na ostatniej otrzymałam skierowanie :)Ty jakbyś teraz poszla to też dostaniesz skierowanie i wtedy muszą cię tam przyjąc :D
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 19:08
                                                    mąż zadzwonił; umówiłam się na 2 października:) jeśli do tego czasu
                                                    wystąpią skurcze to pojadę z biegu - moż też mnie przyjmą:) jeszcze
                                                    raz dziękuję Ci za wszelkie komentarze - bardzo mi pomogłaś! może
                                                    spotkamy się w szpitalu?:)
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 19:29
                                                    PO Waszych opisach to ja mam teraz stracha poważnego, bo mimo że od początku
                                                    chodzę do Wieczorka to mam jednak duże szanse na wylądowanie na Medyków (podobno
                                                    jeszcze jakiś szpital w Bytomiu odbiera wcześniaki, ale o tym szpitalu to już
                                                    kompletnie nic nie wiem, zresztą to już za daleko). Byłam tam tylko raz (na
                                                    odwiedzinach u kumpeli)i nie byłam zachwycona). Wieczorek na ostatniej wizycie
                                                    powiedział że musimy wytrzymać minimum do 35 tygodnia i wtedy będą już mogli
                                                    odebrać już moich chłopców. Jeśli poród zacząłby się wcześniej to wtedy jadę na
                                                    Ligotę :(
                                                    Czy AgaZBrzuszkiem pojawia się jeszcze na forum?? Jestem ciekawa jak wrażenia po
                                                    pierwszej wizycie u Wieczorka.
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 19:41
                                                    Podwójna Mama- dlaczego musisz wylądować na MEDYKÓW? czy w Ochojcu
                                                    nie mogą odebrać porodu bliźniaków (chodzi o to że wcześniaki?)
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 19:48
                                                    Z tego co mówił mi Wieczorek żaden miejski szpital(np. Bogucice, Raciborska, no
                                                    i tak samo Łubinowa)nie są przystosowane do odbierania wcześniaków. Pewnie
                                                    zależy to od tygodnia ciąży, bo przecież 35 tydzień to w dalszym ciągu
                                                    wcześniaki, ale na tyle rozwinięte, że mogą już zapewnić im odpowiednią opiekę i
                                                    pomoc. Mam nadzieję, że damy radę wytrzymać do tego czasu, bo bardzo chciałabym
                                                    znaleźć się pod opieką Wieczorka :)) Do kogo się umówiłaś na wizytę?
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 19:58
                                                    rozumiem; Panie z recepcji umówiły mnie do dr Ślęczka; w którym tyg.
                                                    jestes aktualnie?
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 20:03
                                                    W tej chwili w 29 tygodniu, więc jeszcze trochę czasu... Niestety nic na temat
                                                    Ślęczki nie mogę Ci powiedzieć, bo u niego nie byłam. Za to Wieczorka polecam.
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 20:11
                                                    trzymam w takim razie kciuki za maleństwa i Ciebie - obyście dotarli
                                                    zdrowo do 35 tyg.! powodzenia:)
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 20:16
                                                    Dzięki bardzo Magdaleno :))) Będziemy się starali wytrzymać. Podstawa to dużo
                                                    odpoczywać i się nie przemęczać w jakikolwiek sposób. Damy radę !!! Pozdrawiam
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 20:06
                                                    Madziu= Łubinowa ma tylko normalny sprzęt do opieki nad noworodkami (taki jaki ma każdy miejski szpital) jest inkubator (jakby co) ale przy porodzie przed 35tc to za mało :) Jedynie szpital Matki i Dziecka na Medykow jest szpitalem specjalistycznym (nie rodzisz tam ale tam trafiają wcześniaki)z tym że Łubinowa ma lepsze poedejście do badań noworodków (po porodzie)robią badanie słuchu,sprawdzają poziom bilirubiny i co najważniejsze od razu robią USG bioderek a np. na Raciborskiej sprawdzają tylkorównomierne rozłożenie fałdek :/

                                                    Jak najbardziej możemy się spotkac ;-) może na porodówce- akurat ma 2 stanowiska hihihi
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 20:13
                                                    FunkyMama - nie wiem czy to do końca jest jak piszesz, bo Wieczorek mi
                                                    tłumaczył, że gdyby akcja zaczęła się u mnie wcześniej, to zaraz po zbadaniu
                                                    mnie przewiozą mnie na Medyków, a więc przed porodem, a nie po.
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 20:21
                                                    PodwójnaMamusiu :) Możliwe... ja takich problemów nie miałam (bardzo Ci wspolczuję) Ale na pewno nie przewiozą cię do szpitala Matki i Dziecka tylko do kliniki (to są dwa budynki, stojące obok siebie) i noworodki zostaną po porodzie przeniesione do Szpitala Matki i Dziecka - tak mi się przynajmniej wydaje... Mi chodziło tylko o to że na Łubinowej nie mają warunków do tego by zapewnic opiekę nad wcześniakami... miałam podejrzenie przedwczesnego porodu w 33tc i dzwoniąc na Łubinową Pani powiedziała mi że mogą odebrac ten poród ale nie zajmą się wcześniakiem tylko przewiozą go na Medyków :) i że jeżeli skurcze się nasilą to lepiej żebym od razu jechała na Medyków (wtedy spotkało mnie to przykre doświadczenie)
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.07, 20:29
                                                    Oj sorry... myślałam że klinika i szpital Matki i dziecka to to samo :)) Dzięki
                                                    za wyjaśnienie.
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 20:17
                                                    rozumiem; czyli w razie jakichkolwiek komplikacji dziecko jest i tak
                                                    przewożone na Medyków? mam nadzieję, że tak się nie stanie. A jeśli
                                                    tak to czy nie szybciej pomoga maleństwu jesliby się jednak urodziło
                                                    na Medyków? Kurczę boje się że te kilka minut transportu może miec
                                                    za duże znaczenie, jeśli wiesz co mam na myśli? A co do porodu -
                                                    fajnie gdybyśmy sie spotkały? Rodzisz z mężem? Aha - czy jesteś
                                                    zadowolona z dr Ślęczka?
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 20:28
                                                    Madziu = my już nie musimy się przejmowac przedwzcesnym porodem... a jakby było coś nie tak to dzidziami po 35tc mogą się tam zajmowac ;) Poza tym wcześniaki trafiają do innego szpitala (NIE DO KLINIKI tylko do MATKI I DZIECKA) w ktorym są bardzo dobre warunki ;) chcę rodzic z mężem ale nie wiem czy nie będzie czasem w pracy :( Dr Ślęczka - bardzo fajny facet, odpowidada na każde (nawet głupie)pytania, robiąc USG wszystko opisuje, pyta jak chcesz rodzic i takie tam :) Jest to ordynator szpitala :) Jak do niego przyjdziesz potraktuje cię jakbys była jego pacjętką od lat :D
                                                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 20:40
                                                    nie wiem jak Ci dziękować za te wszystkie dobre opinie:) strasznie
                                                    mnie uspokoiłaś - mam tylko nadzieję że wytrzymam do konsultacji - 2
                                                    października (tzn. że nasz Franuś wytrzyma; jeszcze raz Ci dziekuję
                                                    i pozdrawiam gorąco!
                                                  • 26.09.07, 12:18
                                                    Cześć Dziewczyny, taka cisza na tym forum, że aż strach :))
                                                    Co sądzicie o szkole rodzenia na Łubinowej? Strasznie mało opinii
                                                    jest na ten temat powyżej, macie doświadczenia w tym temacie?
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 26.09.07, 13:51
                                                    Kasiu, z tego co pamiętam to o mało nie spotkałyśmy się na szkole rodzenia w
                                                    s-cu w szp nr 2:) ale jak zrobili tam takie a ku ku, to obdzwoniłam inne szkoły
                                                    ale tam chcieli mnie zapisać np na grudzień (mały szczegół że termin mam na
                                                    listopad:)) No i odpuściłam sobie tą naukę rodzenia, bo też nie wiedziałam że na
                                                    Łubinowej mają taką szkołę. A teraz to już chyba trochę za późno, w końcu to już
                                                    34 t.c i myślę że damy sobie radę z dzidzią i bez tego
                                                  • 26.09.07, 15:47
                                                    Ja mam termin 16.11 (wg ostatniego usg 9.11) i dzisiaj rozmawiałam z
                                                    Panią Ewą Pytel z Łubinowej nt szkoły rodzenia. Zapisałam się na
                                                    zajęcia od 11.10 (pierwszy wolny termin). Kurs kończy się 29.10 -
                                                    tak więc powinno się udać zaliczyć całość.
                                                  • Gość: olcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 18:46
                                                    Niedawno ukonczylam zajecia w szkole rodzenia na łubinowej.Cały
                                                    cykl to 4 spotkania mniej wiecej raz w tygodniu.Ogolnie razem z
                                                    mezem jestesmy bardzo zadowoleni.Zajecia sa bardzo ciekawe,nie ma
                                                    nudziarstwa i straszenia porodem.Wrecz odwrotnie -porod jest
                                                    przedstawiany w bardzo pozytywnym swietle .Nikt nie zaprzecza ze
                                                    jest bezbolesny.Mimo tego ,wiem ze czeka mnie cudowne przezycie -bo
                                                    to bedzie czas narodzin mojego synka.Czekam na ta chwile
                                                    niecierpliwie -za to wlasnie DZIEKUJE poloznym ktore tam prowadza
                                                    zajecia-pani Ewie Pytel i Joannie Janczuk[bardzo bym chciala rodzic
                                                    kiedy te panie maja dyzur -sa fantastyczne!] Wszystkim polecam
                                                    zajecia w tej szkole-naprawde warto!
                                                  • 26.09.07, 18:54
                                                    Bardzo dziękuję za Twój wpis. Na mnie Pani Ewa podczas rozmowy
                                                    telefonicznej zrobiła super wrażenie - nie odebrała telefonu,
                                                    oddzwoniła jak tylko mogła :). Udzieliła mi szczegółowych
                                                    informacji. Martwi mnie tylko, że tak mało czasu zostało mi do
                                                    porodu, ale póki co to czuję się bardzo dobrze, więc powinnam dać
                                                    radę, przynajmniej nic nie zapomnę z zajęć:) Jeszcze raz dziękuję za
                                                    Twoją opinię.
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 26.09.07, 19:11
                                                    Dziewczyny, a w jakich godzinach odbywają się te zajęcia i ile kosztuje całość?
                                                  • 27.09.07, 00:11
                                                    Witaj, a czy mozesz podac jaki jest koszt? W sumie nie jest to obowiazkowe, ale
                                                    pewnie wiekszosc z przyszlych mam chce byc przygotowana jak najlepiej :) Do tego
                                                    piszesz, ze zajecia ciekawe i pozytywne wrazenia, to tym bardziej chce sie isc
                                                    :) Jesli mozesz to napisz prosze o kosztach. AAA no i na kiedy masz termin??
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 26.09.07, 19:06
                                                    A ja mam termin na 14 listopada ale z ostatniego usg wyszło mi też na 9.11 :)
                                                    Kolejną wizytę mam u dr Ślęczki 5.10 więc może coś nowego się jeszcze dowiem.
                                                    Tyle dobrego jest tu napisane o położnej p.Pytel że też bardzo bym chciała na
                                                    nią trafić podczas porodu. W sumie wszystkie położne są tu chwalone ( oprócz
                                                    jednej, gdzie znalazłam kilka negatywnych opinii i mam nadzieję że nie będę się
                                                    musiała o tym osobiście przekonać) i wielka chwała im za to !!!
                                                  • 26.09.07, 19:21
                                                    Ja idę do mojego lekarza w piątek, więc zobaczymy co tam słychać u
                                                    Maleństwa i w sprawie S-ca. Po tej wizycie chcę się umówić na
                                                    konsultację na Łubinową, jeszcze nie wiem do którego z lekarzy.
                                                    Coraz bardziej przekonuję się do tego szpitala, więc może się
                                                    spotkamy - 9 listopad bardzo mi pasuje, chociaż "ostateczna decyzja"
                                                    należy do mojej córeczki :)
                                                  • 26.09.07, 19:35
                                                    Z wrażenia że są jeszcze wolne miejsca nie spytałam o koszty -
                                                    podobno 200, ale nie potwierdziłam dzisiaj. Zajęcia w moim terminie
                                                    są o 17:00, może powstanie grupa od 19:00 jak będą chętni - ja
                                                    chętnie zmienię godzinę na późniejszą ze względu na pracę męża.
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 26.09.07, 21:04
                                                    Dziękuję za info. No i o to chodzi z tymi godzinami, że ze wzg. na męża my też
                                                    byśmy mogli chodzić jedynie na 19, 17 odpada. Choć to i tak nieźle bo w s-cu
                                                    było na godz 14! Moja żabcia to też córeńka :-) Też bym chciała urodzić przed
                                                    14.11 byle by nie 1.11
                                          • 26.09.07, 23:53
                                            Witaj, ja tez jestem z Sosnowca, poczatkowo chodzilam do lekarza, ktory pracuje
                                            w szpitalu nr 2, ale jak pojechal na urlop i zostalam sama z soba, bez
                                            odpowiedzi na moje pytania i recepty na leki - ktore nie wiedzialam czy dalej
                                            brac - to zrezygnowalam i przenioslam sie do dra Sleczki na Ochojec. Teraz
                                            jestem bardzo zadowolona, bo moglam zadzwonic o 22h w nocy, jak pojawily sie
                                            problemy i uzyskalam pomoc, a i z wizyta w niedziele nie bylo problemu. Termin
                                            mam w prawdzie na poczatek marca, ale jak narazie chce rodzic wlasnie na
                                            Lubinowej - no chyba, ze opinie na forum (ktore sledze od poczatku) zmienia sie
                                            na bardzo negatywne - w co nie wierze.
                                            Jedyna moja obawa, na chwile obecna, jest jazda w korkach przez remontowana
                                            ekspresowke, no ale w godzine to chyba nie urodze ;)
                                            Pozdrawiam serdecznie
                                            • 27.09.07, 10:32
                                              Witam, ja z mojego lekarza jestem bardzo zadowolona. Zawsze ma dla
                                              mnie czas, jest do dyspozycji 24h. Mogę do niego zadzwonić o każdej
                                              porze, zawsze odbiera lub oddzwania w krótkim czasie. Jak pojechał
                                              na urlop to uprzedził mnie o tym, potwierdził, że będzie miał zawsze
                                              przy sobie telefon, a w razie kłopotów mam jechać natychmiast do
                                              szpitala. Wszystko mi tłumaczy, odpowiada na kazde pytanie. W
                                              obecnej sytuacji szukamy wspólnie optymalnego rozwiazania -
                                              pociesza, że nie mam się czym martwić, że krzywdy mi nie da zrobić.
                                              Bardzo żałuję, że nie będzie obecny przy narodzinach mojego
                                              Maleństwa.
                                            • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 27.09.07, 11:20
                                              Od początku moją ciążę też prowadziła pani dr ze szpitala na 2 i też nie miałam
                                              na co narzekać. Ale jak w szybkim tempie musiałam znaleźć sobie inny szpital i
                                              szczęśliwie trafiłam na Łubinową, to powiedziano mi że dobrze by było chociaż
                                              raz przyjść do któregoś z tamtejszych lekarzy. I tak trafiłam na dr. Ślęczkę. To
                                              był naprawdę dobry wybór. Lekarz uśmiechnięty, z cierpliwością odpowiadał na
                                              wszystkie pytania (a miałam ich sporo), nie wykazał żadnego zniecierpliwienia (z
                                              czym czasem się spotykałam u innych lekarzy), rozwiał wszelkie moje wątpliwości,
                                              dał poczucie bezpieczeństwa że w razie czego zawsze mogę dzwonić na jego
                                              komórkę. To naprawdę bardzo ważne mieć świadomość, że my i nasze kruszynki
                                              jesteśmy pod dobrą opieką lekarza
                                              • 27.09.07, 11:47
                                                Witam :)
                                                jak widać nie ważne kto gdzie pracuje, ale jakim jest człowiekiem.
                                                Mój lekarz polecił mi szpital na Łubinowej, umówię się tam na
                                                konsultację - chcę poznać lekarza, zwyczaje szpitala itp. Dla mnie
                                                poczucie bezpieczeństwa jest bardzo ważne. Wasze opinie oraz
                                                polecenie mojego lekarza zapewniają mi je :)Dodatkowo zajęcia w
                                                szkole rodzenia - jestem pewna, że Łubinowa to jest dobry wybór.
                                                • 27.09.07, 12:58
                                                  Witam przyszłe mamusie:)
                                                  Ja tez jestem z Sosnowca i myśle o rodzeniu na łubinowej choc co prawda tez mam
                                                  obawy z dojazdem czy zdąże, fajnie ze z forum sie dowiedziałam o szkole rodzenia
                                                  w tym szpitalu bo w Sosnowcu dosc ze cięzko wybrac szpital na poród bo
                                                  likwiduja,to szkół tez mało.Mam pytanie w których tc powinnam sie zapisac do
                                                  szkoły, teraz jestem w 21 tc termin ma na luty.Obecnie chodze do gin w Sante na
                                                  Zagórzu fajna babeczka ale jakbym chciała rodzic w klinice to słyszałam ze dr
                                                  Koza jest tez świetny.Pozdrawiam.
                                                  • 27.09.07, 13:17
                                                    Gdzieś wyczytałam, że zalecany czas rozpoczęcia zajęć w szkole
                                                    rodzenia to przełom 7 i 8 miesiąca. Ja chciałam iść do szkoły na
                                                    początku września, tj od 30 tc. Niestety rozpocznę zajęcia dopiero
                                                    11 października -(35 tc) a kończę 29.10, ale jestem dobrej myśli :).
                                                    Termin mam na połowę listopada, czuję się rewelacyjnie od samego
                                                    początku, więc powinno być ok.
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 27.09.07, 13:58
                                                    Z tym terminem rozpoczęcia szkoły rodzenia to w sumie jest bardzo różnie. Różne
                                                    szkoły mają swoje terminy. Mnie zalecano się wybrać ok 28 t.c. Ale jeśli
                                                    rozpoczniesz wcześniej czy tak jak Kasia73 - później, to tak naprawdę myślę ze
                                                    przecież nic wielkiego się nie stanie. Bo szkoła szkołą, a jak się znajdziemy na
                                                    porodówce to pewnie i tak przeżyjemy niezły Meksyk, hi hi ;-) Pozdrawiam serdecznie
                                                  • 27.09.07, 15:15
                                                    A tam od razu Meksyk :)
                                                    Ostatnio znajomi moich rodziców zostali dziadkami 4,6 kg bobaska (na
                                                    usg wychodziło o 1 kg mniej) z Łubinowej i podobno nie było tak
                                                    źle :)) Szczegółów nie znam. W każdym razie mama i maluch czują się
                                                    świetnie, wszyscy bardzo zadowoleni z pobytu w szpitalu. Będzie
                                                    dobrze, musi być.
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 27.09.07, 17:33
                                                    Ładny mi bobasek! Toż to nieźle odchowane dziecię :) Wg przewidywań usg moja
                                                    wiercipiętka ma ważyć ok 3,5 kg i na taką wagę liczę, choć sama też już się
                                                    spotkałam w bliskim otoczeniu, że co innego usg a zupełnie inna waga po
                                                    urodzeniu. Najważniejsze żeby wszystko przebiegło dobrze, a myślę że na
                                                    Łubinowej pracuje naprawdę fajny sztab ludzi, gotowy do wszelkiej pomocy. Także
                                                    póki co to w ogóle nie mam stracha a wręcz już nie mogę się doczekać spotkania z
                                                    moją Maleńką ( a nie ma co zapominać, że narodziny to także kolosalny wysiłek
                                                    dla naszych szkrabów)
                                                  • 27.09.07, 17:59
                                                    Ja myślałam, że mam baaardzo spokojne Dzieciątko, delikatne kopanko
                                                    rano i wieczorem, ale to już historia:) Od tygodnia rusza się prawie
                                                    cały czas, ku mojej i otoczenia uciesze. Mówimy na Nią Mały Kopacz:)
                                                    Co do wagi - na ostatnim usg ważyła ciut za dużo (wg norm waga
                                                    dzieciątka starszego o ok. 1,5 tygodnia) i pan doktor stwierdził, że
                                                    będzie bolało:, alke szybciutko dodał, że to nic nie znaczy, że
                                                    jeszcze dużo czasu, a każde dzieciątko jest inne... Zobaczymy, co
                                                    nam powie jutro. Najwyżej "ograniczę" picie bobofrucików nad ranem -
                                                    nie wiem tylko jak to przyjmie moja Mała Terrorystka:)-fanka tych
                                                    soczków o świcie:)
                                                  • 27.09.07, 18:36
                                                    Kasiu a nie wiesz kiedy powinnam zadzwonić w sprawie szkoły czy duzo wczesniej
                                                    sie zapisałaś?? bo jak pisałyscie to w listopadzie powinnam i nie wiem czy
                                                    dzwonic w połowie października czy tak na początku
                                                  • 27.09.07, 18:59
                                                    Ja dzwoniłam w tym tygodniu i na bliższe terminy nie było już
                                                    miejsc. Najlepiej zadzwoń do Pani Ewy i zapytaj ją o wszystko.
                                                  • 27.09.07, 22:51
                                                    Ja to mysle, ze Mwksyk bedziemy miec dopiero pozniej, jak wrocimy do domow -
                                                    jedzenie, pieluszki, bezsenne noce, zabkowanie itd, mysle, ze porod nie bedzie
                                                    taki sztraszny ;)
                                                    Pozdrawiam serdercznie
                                                  • 27.09.07, 22:46
                                                    Witaj :)
                                                    Co do lakarzy z Lubinowej, to chyba kazdy z nich jest warto polecenia, bo nie
                                                    spotkalam sie jeszcze z zadna negatywna opinia. Ja oczywiscie polecam, tego
                                                    ktory prowadzi moja ciaze - dr Sleczka :)
                                                    Jesli chodzi o obawy czy zdazymy z Sosnwoca do Ochojca to mysle, ze nie ma sie
                                                    czym martwic - zawsze mozna jechac inna droga (skad bedziesz jechala? moze cos
                                                    podpowiem, bo czesto jezdze na Ochojec nie tylko do lekarza), no i raczej nie
                                                    urodzimy w pol godziny :)
                                                    Jesli nie jestes jeszcze zdecydowana na szpital, to pojedz i "pozwiedzaj" na
                                                    Lubinowej, mysle, ze Ci sie spodoba.
                                                    Zycze powodzenia i pzodrawiam serdecznie
                                              • 27.09.07, 22:40
                                                Wychodzi na to, ze bylysmy w podobnej sytuacji, tyle, ze ja chyba lekarza
                                                zmienialam we wczesniejszym okresie ciazy i NIE ZALUJE!
                                                Co do dra Sleczki, to potwierdzam wszystko co napisalas ponizej :)
                                                Pozdrawiam serdecznie
                                                • 28.09.07, 08:51
                                                  seena jaką znasz najblzszą droge z Sosnowca podaje ci moje gg 9022470 jak cos to
                                                  napisz, chodziłam do GWSH i jezdziłam przez Mysłowice ale szczerze to nawet nie
                                                  wiem gdzie ta łUBINOWA sie znajduje?
                                                  • 28.09.07, 10:11
                                                    Witam przyszle mamy! Mam 28 lat i termin na 31 pazdziernika z
                                                    pierwszym dzieciatkiem (coreczka). Chodze caly czas do pani doktor
                                                    Grzyb (polecam ta pania - zadnych problemow)ze szpitala nr 2 w S-
                                                    wcu. Tam tez mialam rodzic, niestety jak wiecie zamkneli ten
                                                    szpital, stad tez moje poszukiwania innego. Przeczytalam cale forum
                                                    i z opinii wynika, ze szpital na Lubinowej jest naprawde super.
                                                    Jedyny mankament to sala porodowa z 2 stanowiskami. Nie wiem jakie
                                                    to uczucie rodzic wspolnie na jednej sali. Jak na razie to moje
                                                    jedyne niepewne odczucie. Zapisałam sie na wizyte do dr Wieczorek na
                                                    4 pazdziernika. Mam zamiar o wszystko go wypytac. Na razie z tego co
                                                    mowila pani z rejestracji nie placi sie za porod, nie placi sie za
                                                    cc z koniecznosci, nie placi sie 300 zl (oplata noworodkowa).
                                                    Natomiast placi sie za sale 1-os. 500 zl, znieczulenie 500 zl, cc na
                                                    zadanie - nie wiem ile. Po wizycie napisze cos wiecej. Pozdrawiam
                                                    wszystkie forumowiczki. Bassissta
                                                  • 28.09.07, 10:47
                                                    Widzę, że dużo nas tu sosnowiczanek :)
                                                    Oj, to że porodówka 2 osobowa jako jedyny "mankament" tego szpitala, to da się
                                                    przeżyć. W innych szpitalach też nie wszędzie jest sala 1- osobowa. z tego co
                                                    pamiętam cc na życzenie to chyba 3.5 tys (mogę się mylić). W każdym bądź razie
                                                    sporo pieniędzy a jak nie ma takiej potrzeby to wg mnie nie warto.
                                                    Pozdrawiam i radzę naprawdę najpierw obejrzeć szpital a wszelkie niepewności znikną
                                                  • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 16:09
                                                    cześć, czy któraś z Was jest po terminie i jeździ co 2 dni na ktg?
                                                    Ile to trwa, czy towarzyszy temu badanie gin. i czy za to się
                                                    płaci?
                                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 17:10
                                                    PATRYCJA ja jeszcze nie jestem po terminie, ale jak do 15 października nie
                                                    urodzę to mam się zgłosić 16października, na badanie, KTG i USG (za to się nie
                                                    płaci jeżeli masz skierowanie do tego szpitala- tak przynajmniej mi się wydaje.
                                                    Jak coś to zadzwoń tam na recepcję i się wszystkiego dowiesz - panie tam chętnie
                                                    udzielają informacji :)
                                                  • 28.09.07, 20:42
                                                    Co do S-ca - to też jest sala porodowa 2 stanowiskowa z zasłonką,
                                                    oczywiście oprócz tego salka do porodów rodzinnych.
                                                    Właśnie wróciłam od mojego lekarza i nic dalej nie wiadomo w sprawie
                                                    sosnowieckiej dwójki. Ten szpital to już historia... Tak więc
                                                    decyzja zapadła - rodzimy z Wami:) na Łubinowej.
                                                  • 29.09.07, 00:03
                                                    Witaj Kasia :)
                                                    Grono przyszlych mam z Lubinowej - w tym Sosnowiczanek - jak widac sie powieksza :)
                                                    Bylam ostatnio w "Gorniczym" (nie na poloznictwie oczywiscie) i po raz kolejny
                                                    mialam porownanie szpitala panstwowego z prywatnym - dodajmy, ze "Gorniczy" ma
                                                    przeciez dobra opinie (mial?). Taka wizyta tylko mnie utwierdzila w
                                                    postanowieniu porodu na Lubinowej!
                                                    A tak na marginesie, jak tak dalej pojdzie i Sosnowiczanki beda rodzic na
                                                    Lubinowej, to dla Katowiczanek braknie miejsca na Ochojcu ;)
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • 28.09.07, 20:53
                                                    Jesli cc kosztuje 3,5tys to ZDECYDOWANIE nie warto! Pomijam juz kwestie samych
                                                    pieniedzy, ale za 3,5tys mozna zrobic krzywde wlasnemu malenstwu i sobie tez. Cc
                                                    wcale nie jest zdrowa dla maluszkow, porod naturalny dostarcza maluszkowi m.in.
                                                    naturalnej flory bakteryjnej, stymulacji korzystnie wplywajacej na rozwoj ukladu
                                                    nerwowego, a w przypadku mamy rozciagaja sie drogi rodne uruchamiajac mechanizmy
                                                    hormonalne ulatwiajace laktacje i zmniejsza sie ryzyko depresji poporodowej.
                                                    Moim zdaniem cc na zyczenie to tylko wygoda kobiet ktore sobie tego zycza, a nie
                                                    mysla o konsekwencjach. Zupelnie inaczej sprawa wyglada przy koniecznosci cc -
                                                    jak nie ma wyjscia, to nie ma, lepiej jednak przezyc ten "slodki bol".
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.07, 21:27
                                                    Dziękuję Ci za ten wpis!!! Już myślałam że jestem osamotniona z takim poglądem.
                                                    Z reguły kobiety patrzą na mnie jak na idiotkę, gdy mówię że wolałabym rodzić.
                                                    Przy bliźniakach też jest to możliwe, tyle że częściej zdarza się cc z powodu
                                                    złego ułożenia dzidziusiów. Mimo to ja mam ciągle nadzieję, a lekarz na razie
                                                    nie pozbawił mnie złudzeń. Pewnie okaże się przy następnej wizycie, jakie mam
                                                    szanse na naturalny poród. Jeszcze raz dziękuję seena!
                                                  • 28.09.07, 23:38
                                                    Ja też sosnowiczanka z tym, że już mamusia. Urodziłam w tym szpitalu 27 czerwca
                                                    śliczną córeczkę. I jeśli mogę wam coś podpowiedzieć. Otóż nie macie co się
                                                    przejmować tą salą porodową bo nawet jeśli jest się na przedporodowej to i tak
                                                    słyszy się rodzące kobitki. A te zasłonki dają trochę intymności. Poza tym jak
                                                    sie już rodzi to świat staje się bardzo malutki i niespecjalnie zwraca się uwagę
                                                    na to co za zasłonką;)
                                                    A co do lekarzy to każdy z nich jest rewelacyjny. Zresztą lekarz przychodzi
                                                    tylko na sam finał.
                                                    Życzę wam drogie "ciężarówki" łatwych porodów i zazdroszczę brzuszków ;)
                                                  • 28.09.07, 23:58
                                                    Witaj Ola :)
                                                    Wlasnie na takie wpisy tutaj wszystkie czekamy, pelne optymizmu i rozwiewajace
                                                    nasze obawy :)
                                                    Dziekuje za ten wpis i ja Tobie rowniez zazdroszcze, ze masz juz coreczke przy
                                                    sobie, ale na kazda z nas przyjdzie pora :)
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • 28.09.07, 23:55
                                                    Witaj Podwojna Mamo :)
                                                    Mysle, ze sporo osob jest wciaz przeciwnych cc na zadanie, ale swiat sie zmienia
                                                    i wiekszosc idzie na latwizne :( Trzeba jednak troszke poczytac i nie myslec
                                                    tylko o sobie, ale przede wszystkim o malenstwie/malenstwach - stad moj poglad.
                                                    Pewnie wiele przyszlych mam nie zgodzi sie ze mna, ale przeciez kazdy ma prawo
                                                    do swojego zdania - najlepiej jesli je jeszcze uzasadni ;)
                                                    A przy okazji zazdroszcze Ci troszke dwoch maluszkow, ale przede wszystkim
                                                    gratuluje :)
                                                    Zycze Ci lekkiego, naturalnego porodu i pozdrawiam cieplo
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 29.09.07, 19:41
                                                    Cześć dziewczyny:)
                                                    CC na życzenie? Nigdy w życiu! Myślę że jakby te wszystkie kobitki co robią to
                                                    tylko ze zwykłej wygody i co z tego wynika pewnie myślą że dla nich to będzie
                                                    lepsze ( a przecież wiadomo że nie jest ) chociaż trochę poczytały z czym się ta
                                                    operacja wiąże ( bo przecież to jest operacja!!!) i gdyby zasięgnęły opinii
                                                    lekarskiej na ten temat, to myślę że przynajmniej jakaś część z nich zmieniła by
                                                    zdanie co do tak drastycznego przyjęcia na świat swojej mało do tego
                                                    przygotowanej dziecinki. Czytałam kiedyś fajny artykuł na ten temat i jakaś
                                                    położna powiedziała że gdyby natura chciała żeby właśnie dzieci w ten sposób
                                                    przychodziły na świat, to wyposażyłaby nas w suwak na dole brzucha:-) A skoro
                                                    tak nie jest, to widocznie jest ku temu poważny powód. Dziewczyny, rodźmy
                                                    naturalnie jeśli tylko się da, tak jest najlepiej dla maluszka jak i dla nas.
                                                    Trzymam kciuki za udany finał dla nas wszystkich.
                                                    Pozdrawiam :)
                                                  • 29.09.07, 23:50
                                                    Oczywiscie jestem za :)
                                                    W dodatku przeciez wiele poswiecamy dla naszych maluszkow juz w trakcie ciazy i
                                                    wcale nikt nas do tego nie zmusza - robimy to z wlasnej woli, to dlaczego nie
                                                    poswiecic sie jeszcze troszke i nie rodzic naturalnie?
                                                    Mysle, ze zwolenniczek porodow naturalnych jest jednak wiecej niz cc na zyczenie
                                                    i ze bedzie nas przybywac.
                                                    Pozdrawiam serdecznie i tez trzymam kciuki :)
                                                  • Gość: VIKUSIA22 IP: *.mtvk.pl 01.10.07, 12:28
                                                    hEJ!CO TU TAK CICHO OSTATNIO???MA KTOS TERMIN NA PAZDZIERNIK I RODZI
                                                    NA ŁUBINOWEJ??
                                                  • Gość: maja IP: *.smstv.pl 01.10.07, 19:39
                                                    hej Vikusia ja mam termin na 14 pażdziernika i już nie mogę sie doczekać-a ty na kiedy masz termin?-pozdrawiam Cie
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.07, 13:38
                                                    Dzięki Seena za życzenia i poparcie :))
                                                    Mam pytanie. Pakuję właśnie torbę do szpitala i zastanawiam się czy trzeba
                                                    zabierać też ze sobą jednorazowe buteleczki z mlekiem dla maluszków. Nie ma tego
                                                    na liście, ale koleżanka która rodziła na Ligocie musiała się zaopatrzyć w takie
                                                    w aptece i dowiedziała sie o tym dopiero w szpitalu. Oczywiście ma nadzieję że
                                                    nie będzie to potrzebne i wystarczy moje mleczko, ale na wszelki wypadek pytam.
                                                    Czy coś Wam o tym wiadomo?
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 02.10.07, 14:59
                                                    Cześć Podwójna Mama:)
                                                    Też dostałam taką listę co zabrać ze sobą do szpitala, ale ta miła pani co mi ją
                                                    dawała powiedziała, że nawet jak tego nie przyniosę to oni mają wszystko co
                                                    potrzebna dla maluszków i że nic się nie stanie jak nawet nie przywieziemy
                                                    ciuszków. Normalnie szok, takie wspaniałe podejście :) Tak więc myślę, że nie
                                                    masz się co martwić żadnymi butelkami ale dla spokoju ducha zawsze możesz
                                                    zadzwonić po informację.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 02.10.07, 15:10
                                                    Dziewczyny, jeszcze jedno pytanko.
                                                    Od dosyć dawna twardnieje mi brzuch (mam brać nospe). Ale ostatnio tak mi się
                                                    "stawia", jest twardy i napięty. Jestem już w 34 t.c i tak sobie myślę że może
                                                    zaczęły się już u mnie skurcze przepowiadające. Będę w pt na wizycie lekarskiej
                                                    więc oczywiście o wszystko wypytam, ale do pt jeszcze 3 dni a ja myślę i
                                                    myślę...Napiszcie proszę czy miałyście lub macie coś takiego? Nie zauważyłam
                                                    żeby działo się to w sposób regularny, natomiast mam przy tym takie uczucie bólu
                                                    jak przy menstruacji
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.07, 15:37
                                                    Dzięki mon.ro. Dobrze wiedzieć. Tak w ogóle to moja torba wygląda jakbym jechała
                                                    na dłuuuugie wakacje :)
                                                    Natomiast co do napiętego brzuszka to też tak mam (jestem w 30 tyg ale jak to
                                                    lekarz stwierdził macica jest rozwinięta jak przy donoszonej ciąży). Nie zdarza
                                                    się to często i nie jest zbyt uciążliwe, ale wyraźnie odczuwalne. Idę dopiero w
                                                    poniedziałek do lekarza, ale jak mi się wydaje że to są te skurcze
                                                    Braxtona-Hicksa. które pojawiają się w trzecim trymestrze. Przynajmniej pasuje
                                                    mi do opisów, które znalazłam na necie.
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 02.10.07, 18:32
                                                    Dzięki Podwójna Mama. Też mi się wydaje, ze to te skurcze Braxtona. Ale mnie
                                                    zaskoczyłaś, że torbę masz już spakowaną?! I jednocześnie zmobilizowałaś - od
                                                    jutra zaczynam szykować niezbędne rzeczy. Pójdę do apteki, kupię te wszystkie
                                                    podkłady i seksowne majciochy z siatki hihi
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.07, 19:57
                                                    Mon.ro nie stresuj się :)) Ja delikatnie mówiąc spanikowałam więc dlatego się z
                                                    tym tak pospieszyłam. Wieczorek kazał nam wytrzymać do min 35 tyg ale wcale nie
                                                    jest powiedziane że się nam uda. Dlatego wolałam sobie wszystko przygotować i
                                                    dzięki temu jestem dużo spokojniejsza :)) W poniedziałek idę do lekarza i mam
                                                    nadzieję że usłyszę, że damy radę i że jest wszystko ok. A majciochy są pierwsza
                                                    klasa :))) w sam raz na randkę :))
                                                  • Gość: maja IP: *.smstv.pl 02.10.07, 17:54
                                                    mon.ro to twardnienie to napewno skurcze przepowiadające, jeśli są nieregularne to nie masz się co martwić- ja mam takie teraz a jestem w połowie 39 tygodnia, ale jeśli ból jak przy menstruacji bedzie narastał to lepiej skonsultuj się z lekarzem-zawsze warto dryndnąć do niego bo słyszałam ze tak własnie może wyglądać początek porodu- aczkolwiek mówie tylko to co słyszałam bo sama jeszcze nie rodziłam-lepiej być zapobiegliwym niż się zamartwiać- w końcu najwazniejszy jest maluszek:)pozdrawiam Cię( Was):))
                                                    ps. ja też w piątek jestem umówiona u lekarza-pewnie też idziesz do dr Ślęczki;)
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 02.10.07, 18:24
                                                    Dzięki Maja za odpowiedź. Tak, idę do dr.Ślęczki, na 18.15, a Ty na którą idziesz?
                                                  • Gość: Maja IP: *.smstv.pl 02.10.07, 18:29
                                                    ja idę na 16 :)
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 02.10.07, 18:36
                                                    Czyli się nie spotkamy:) Ale masz fajnie, może już się czegoś konkretniejszego
                                                    dowiesz, może Twoja dzidzia już jest gotowa do wyjścia i lada dzień powitasz ją
                                                    na tym świecie.
                                                    Życzę powodzenia:)
                                                  • Gość: maja IP: *.smstv.pl 02.10.07, 19:36
                                                    oh mon.ro nawet nie wiesz jak bardzo bym chciała juz zostać w szpitalu i urodzić malutką-- tylko kurcze poza twardnieniem brzucha i czasami jakimiś maluśkimi bólami podbrzusza nie mam żadnych objawów przepowiadających-mam jednak nadzieje ze w piatek lekarz powie mi ze moze jakies rozwarcie juz jest:P pocieszam się tym ze jest już bliżej niz dalej:)))
                                                  • 02.10.07, 19:57
                                                    Cześć Dziewczyny :)
                                                    mon.ro - mi też zaczął twardnieć brzuch, nieregularnie i
                                                    bezboleśnie. Pytałam mojego lekarza w piątek i powiedział, że to
                                                    normalny objaw na tym etapie ciąży. Napisz koniecznie co powie Ci dr
                                                    Ślęczka w piątek. Ja mam u niego pierwszą wizytę w niedzielę.
                                                    Pozdrawiam.
    • Gość: JAGODA 29 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 14:48
      WITAM WSZYSTKIE CIĘŻARÓWECZKI
      15.09.2007 r. o godzinie 21.20 przyszła na świat moja śliczna
      córeczka Lenka. Urodziła się duża bo 3950 gram i 55 cm. Nie byłoby w
      tym raczej nic dziwnego, bo ciąża przeważnie kończy się porodem 
      gdyby nie fakt jak ten poród wyglądał. Chcę się z Wami tym
      podzielić, ponieważ nigdzie indziej na forach nie spotkałam się z
      taką historią, z takim podejściem do rodzącej, z taką opieką, z
      takim zaangażowaniem położnych, z takim komfortem itd itd. A cały
      ten cud zaczął się tak...
      ...15.09. o 6 rano obudziły mnie dosyć mocne bóle brzucha. Ból był
      do wytrzymania jednak regularny co 2 minuty. Starałam się być
      dzielna i nie panikować. Zakodowałam sobie w główce, że panika do
      niczego nie prowadzi, i że lepiej pojechać do szpitala później niż
      za wcześnie. Pojechaliśmy wiec na KTG o 12,00, a tam jak ręką odjął.
      Zero skurczy, zero bóli. Położna Sabina bo tak miała na imię śmiała
      się, że się wystraszyłam i podświadomie odstraszyłam skurcze. Kazała
      nam wracać do domku i przyjechać o 16,00 po uprzedniej kąpieli i
      mocnej fusiastej kawie.
      Momentalnie kiedy przekroczyliśmy z narzeczonym próg mieszkania bóle
      wróciły tyle że silniejsze i dodatkowo od kręgosłupa. Sebastian bo
      tak ma na imię narzeczony masował więc ile się dało kręgosłup, a ja
      podskakiwałam jakbym weszła w mrowisko. Tylko to przynosiło mi ulgę.
      Za radą położnej Sabiny wzięłam długą kąpiel i wypiłam mocną kawę. O
      16,00 zabraliśmy spakowaną torbę i pojechaliśmy rodzić. Byłam
      przerażona. To mój pierwszy poród a należę do grupy panikar
      pierwszego stopnia do tego zupełnie nieodpornych na ból. To co
      zastałam jednak na miejscu przerosło moje najśmielsze oczekiwania.
      Wiedziałam, że będzie inaczej bo 9 miesięcy chodziłam do tej kliniki
      do lekarza prowadzącego. Widziałam że klinika ta różni się „NIECO”
      od zwykłych szpitali. Wiedziałam że będzie wyjątkowo bo to nie
      państwowy szpital ale prywatna klinika położniczo-ginekologiczna ale
      w najśmielszych snach nie przypuszczałam że narodziny mojej córeczki
      staną się najwspanialszym i najbardziej mistycznym przeżyciem w moim
      życiu. Po zrobieniu mi lewatywy ok. 17.00 trafiliśmy do pokoju w
      którym zgaszono światła, zapalono świece, a z radia wydobywała się
      muzyka. Wanna była pełna ciepłej wody. Przyszły dwie położne Sabina
      i Kasia. Sabina przedstawiła się jako osoba która poprowadzi mój
      poród. Kasię znałam wcześniej. Dostałam jej numer gadu gadu od
      koleżanki która wcześniej rodziła w tej klinice. Kasia mimo że nie
      miała wtedy być w pracy, gdy dowiedziała się ze rodzę specjalnie
      przyjechała. Nigdy wcześniej jej tego nie proponowałam. Po prostu
      się zjawiła. To otwarta i pozytywnie nastawiona do świata i ludzi
      kobietka, która nad wszystko kocha swoją pracę. Sabina z kolei to
      ciepła i troskliwa dziewczyna, która swoim uporem i determinacją
      sprawiła, że wszystko w końcu się udało i mimo że bolało okrutnie to
      swoją osobą dawała ogromne poczucie bezpieczeństwa i ogromne
      wsparcie. A nie było łatwo. Ale po kolei...
      Zobaczywszy wannę weszłam do niej i to było naprawdę coś. Ciepła
      woda sprawiła, że skurcze osłabły na tyle abym mogła zregenerować
      siły do dalszej walki. Od razu pragnę zaznaczyć że skurcze ( faza I
      i II porodu) są spoko do wytrzymania przynajmniej jeśli chodzi o
      mnie. Mimo wszystko jednak zdecydowałam się na znieczulenie
      zewnątrzoponowe. I przynajmniej w moim przypadku to był błąd. Moje
      wyobrażenie o znieczuleniu było takie, że gdy już się je otrzyma to
      ból minie i do końca porodu będzie już bezboleśnie i w ogóle jak w
      raju. Byłam baaardzo naiwna  Prawda bowiem okazała się zupełnie
      inna. Znieczulenie spowodowało że rozwarcie stanęło w miejscu i
      działało tylko 1,5 godziny. Aby przyspieszyć rozwarcie podano mi
      oksytocynę która zaczęła działać kiedy przestało działać
      znieczulenie. Bóle wywołane oksytocyną były diabelnie mocne i był
      moment że myślałam że będę chodzić po ścianie. Momentami zdawało mi
      się że nadszedł mój koniec i że niebawem umrę. Mój narzeczony był
      jednak silniejszy ode mnie i ciągle krzyczał żebym była silna żebym
      się nie poddawała. Skakałam więc na piłce, leżałam w ciepłej wodzie.
      Na szczęście trwało to niedługo bo szybko okazało się ze mam
      wymagane do porodu rozwarcie i że za chwile zacznę rodzić. Nagle
      wokół mnie znalazło się 7 osób. Mój narzeczony trzymał mnie za lewą
      rękę, pani anestezjolog za prawą rękę, dwie położne Sabina i Kasia
      przy kroczu i druga pani anestezjolog z boku, pediatra za mną i
      lekarz prowadzący z doskoku  (jeśli kogos pominęłam to z góry
      przepraszam). Zaczęły się bóle parte i jak dla mnie one były
      najgorsze. Lenka miała niespełna 4 kg i nie umiałam jej zwyczajnie z
      siebie wypchnąć. Sabina pomagała jak tylko umiała, Kasia
      krzyczała „Go Lena go” jednak ja już po prostu nie miałam siły aby
      przeć na tyle mocno, żeby Lenka wyszła. Wtedy Sabina poprosiła żebym
      zeszła z łóżka i kucnęła na ziemi. Złapała mnie pod ramiona, a
      dłońmi rozszerzyła nogi. Napierając całym ciężarem swojego ciała na
      moje plecy poleciła żebym zaczęła przeć. Ta pozycja wertykalna
      spowodowała że moja kruszyna zeszła niżej. I wtedy w radiu
      usłyszałam piosenkę. Naszą piosenkę tzn moją i Sebastiana. Piosenkę
      z czasów kiedy się poznaliśmy sprzed 12 laty. Czyż to nie cud? 
      Nie miałam nawet siły żeby na niego spojrzeć i upewnić się że i on
      ją słyszy, ale poczułam w sobie jakąś niezwykłą moc. Gdzieś w sobie
      podjęłam decyzję, że teraz się uda, że za chwilę urodzę. Po kilku
      takich parciach w pozycji wertykalnej wróciłam na łóżko i po paru
      mocnych pchnięciach oraz pomocy lekarza prowadzącego w postaci
      delikatnego nacięcia Lenka wyskoczyła (nacięcie NIC nie boli).
      W momencie jak tylko wyszła i położono mi ją na brzuchu cała trauma
      i ból porodowy minął. Mała zachłysnęła się wodami płodowymi i
      musiano mi ją na godzinę zabrać aby oczyścić jej drogi oddechowe. W
      radiu ciągle jeszcze brzmiała TA piosenka kiedy położono mi Lenkę na
      brzuszku. Popłynęły łzy szczęścia. Sebastian do dzisiaj twierdzi, że
      to był najwspanialszy moment jego życia i że mimo że powinien być
      wtedy na meczu (jest piłkarzem) to żaden mecz, żaden puchar i żadna
      ilość zdobytych bramek nie byłaby w stanie uczynić go tak
      szczęśliwym jak fakt że mógł brać udział w czymś tak niezwykłym jak
      przyjście na świat jego córeczki. W jednej z gazet ukazał się nawet
      artykuł zatytułowany „Na porodówkę zamiast na mecz”  Kiedy Pan
      doktor później mnie szył (szycie również NIC nie boli, lekarz podaje
      bowiem znieczulenie miejscowe) byłam już na tyle przytomna i pełna
      sił, że prowadziliśmy konwersacje na tematy związane z wychowaniem
      dzieci. Musiało to śmiesznie wyglądać dla kogoś z boku. Kobieta z
      rozwalonymi na za piętnaście trzecia nogami a w jej kroczu facet
      (przystojny facet ) z igłą i nitką i ich swobodna konwersacja hihi.
      Ok. godziny 24,00 przewieziono mnie do mojego pokoju. Pokój
      jednoosobowy z łazienką i telewizorem plazmowym oraz sterowanym na
      pilota łóżkiem. I tu znowu spotkała nas przemiła niespodzianka.
      Położne Sabina i Kasia przywiozły również łóżko dla Sebastiana
      żebyśmy mogli spać razem i żeby Sebastian nie musiał wracać do domu.
      Lenka została na noc z położnymi żebyśmy mogli się wyspać i
      odpocząć. Pamiętam że rozmawialiśmy do 3 w nocy zanim usnęliśmy. W
      sumie na Łubinowej w Katowicach spędziliśmy 4 dni. 4 ponieważ
      okazało się że mała ma żółtaczkę. Przez całe te 4 dni Sebastian spał
      tam ze mną. Można powiedzieć że przez 4 dni mieszkaliśmy w klinice.
      Jedzenie jakie nam serwowano było wyśmienite. Wszystko z myślą o
      matkach karmiących. Codziennie moją kruszynę oglądał i badał
      doskonały pediatra. Jeśli sobie życzyliśmy to mogliśmy dzidziusia
      oddać na część nocy położnym aby się przespać. Myślę że nawet gdybym
      zdecydowała się na poród w domu to takiej atmosfery jaka
      tow
      • 01.10.07, 18:56
        Witaj Jagoda :)
        No to nam dalas do poczytania :) Oczywiscie kazda z nas bedzie inaczej
        przechodzila porod, ale samo to, ze jestes koleja mama, ktora potwierdza, ze
        warunki na Lubinowej sa na tak wysokim poziomie, nam wszystkim dodaje otuchy
        (chyba nam wlasnie tego trzeba). Gratulacje, ze Lenka juz z Wami!
        Zycze powodzenia i oczywiscie zdrowego rozwoju maluszki :)
        Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: Maja IP: *.smstv.pl 01.10.07, 19:35
        Jagoda pięknie to opisałaś, aż miło słyszeć ze mozna urodzić w takich warunkach-widać że w szpitalu tym pracują ludzie z powołania- ja mam termin na 14 pazdziernika i nie mogę się doczekać już kiedy zobacze malutką- ciesze się ze poród dla ciebie był przemiłym wydarzeniem i tak wspaniale go wspominasz-twoje słowa są wsparciem dla wszystich przyszłych mam i.. tatusiów:)pozdrawiam Cię serdecznie i życze dużo zdrowia i radości z maleńkiej:)
        • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 01.10.07, 21:01
          hej Maju!ja mam termin na 23 pazdziernika,nie potrafie sie doczekac
          juz tego dnia,a zarazem sie troche boje tego porodu,hehe.Pozdrawiam
          Cie
          • Gość: maja IP: *.smstv.pl 02.10.07, 06:45
            Vikusia ja też się boje ale damy rade-musimy:)ja każdego dnia jak wstaje - myśle sobie może to już dziś.. i tak mija kolejny dzień itd, to czekanie jest najgorsze...bardzo chciałabym się nie przeterminować;)no ale to już moja mała królewna podejmie tą decyzje kiedy będzie miała ochotę opuścić swój domek- zostało mi cierpliwe czekanie:)pozdrawiam
      • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 01.10.07, 20:02
        Przede wszystkim, Jagoda, gratulacje, że tak mężnie przeszłaś poród (i mąż
        też:)) i wszystkiego dobrego dla malutkiej. Dużo ciepłych słów tu napisałaś.
        Myślę że wszystkie przyszłe mamy, które to przeczytały są Ci bardzo wdzięczne za
        tę optymistyczną opowieść- ja jestem i dziękuję za to :) Nawet nie wiesz jak
        mocno pragnę mieć już swoje Słoneczko w ramionach i jak czytam że masz już Lenkę
        przy boku, to aż Ci zazdroszczę :-) oczywiście w pozytywnym tego słowa
        znaczeniu. Ale my mamy przed sobą jeszcze parę tygodni i lepiej niech tak zostanie.
        Życzę Wam samych radosnych chwil z maluszkiem. Pozdrawiam
        • 01.10.07, 20:15
          Jagoda Gratulacje i dzieki za relacje z porodu zastanawiałam sie czy rozcięcie
          krocza boli itp, wiadomo kazda poród przechodzi inaczej ale tym opisem dodałas
          mi otuchy i mam nadzieje ze nie bedzie tak źle bo ja tez jestem straszną
          panikara i strasznie to przeżywam jak to bedzie, ale teraz nie moge sie doczekac
          lutego i miec swojego maluszka przy sobie:)
      • 02.10.07, 10:52
        Witam,
        przede wszystkim gratuluję wszystkim obecnym i przyszłym Mamusiom :)
        Widzę, że Sosnowiczanki królują, ja również zaliczam się do ich grona :)
        Rzeczywiście warunki panujące w klinice zachęcają do dojazdu do Katowic...a tym
        bardziej po dokładnym opisie porodu Jagody. Jak do tej pory miałam jedynie
        pogląd na parter kliniki a widać, że im wyżej tym lepiej:):):) Wasze wypowiedzi
        podniosły mnie na duchu, że dobrze wybrałam miejsce do porodu... Będę napewno
        śledzić dalsze losy forum tym bardziej, że za kilka miesięcy dołączę do grona
        szczęśliwych przyszłych Mamuś:) Ale jeszcze zostało dużo czasu bo termin mam na
        17 marca:)
        Pozdrawiam Was cieplutko :*
        • 02.10.07, 12:08
          Witaj agnese :)
          Widze, ze nasze grono - Sosnowiczanek - rozrasta sie w duzym tempie :)
          Jestes chyba pierwsza przyszla mama, ktora ma termin, tak jak ja, na marzec.
          Troche jeszcze przed nami, ale widze z tego co pisza na przyklad mamy
          pazdziernikowe, ze ostatnie dni sa najbardziej meczace w oczekiwaniu. Mysle, ze
          dobrze wybralysmy miejsce porodu, mimo odleglosci, ale i ta nie jest jakas
          przerazajaca - ja sie urodzilam na Ligocie i moja mama jechala rowniez z
          Sosnowca :)
          Napisz prosze do ktorego lekarza chodzisz?
          Pozdrawiam serdecznie
          • Gość: wesola IP: *.chello.pl 02.10.07, 12:38
            Witajcie dziewczyny! W końcu mam chwilkę więc piszę. Urodziłam 21 września na
            Łubinowej. Mimo wielu obaw z czystym sercem piszę WARTO!!! Położne na każde
            zawołanie, pyszne jedzonko, schludne pokoje dwu osobowe, mąż mógł siedzieć przy
            nas do 22 od samego rana. Poród miałam bardzo łatwy i szybki a mimo to przy
            końcówce stało przy mnie 8 osób. Lekarz bardzo ładnie zszył krocze a położna
            przecięła nawet nie wiem kiedy. Z wanny ani piłki nie zdążyłam skorzystać.
            Podpowiadali jaka pozycja jest wygodniejsza i do niczego nie zmuszali. Miałam to
            ogromne szczęście, że rodziłam sama na sali porodowej i całe dwa dni leżałam też
            sama na sali poporodowej, więc można powiedzieć, że miałam wipowski pokój :-)
            Wypisali nas już po 48 godzinach! Cały personel szpitala czyli położne, lekarze,
            pediatra są pod telefonem i nie mają nic przeciw jeśli wydzwania się po nocy z
            "głupimi pytaniami". Pozdrawiam i życzę Wam wszystkim tak szybkiego i łatwego
            porodu jak mój :-D
            • 02.10.07, 12:53
              Cześć Dziewczyny :)
              Ogromne gratulacje dla Jagody i Wesołej - dziękuję za Wasze opinie,
              są bezcenne. Przede mną i moją Kruszynką jeszcze kilka tygodni
              oczekiwania (34 tydzień), ale czas tak szybko płynie...praca,
              urządzanie pokoju dla Maleństwa, zakupy (nie wiedziałam, że taka
              Mała Istotka potrzebuje aż tyle rzeczy:)). Już niebawem będziemy
              razem.
              Pozdrawiam również wszystkie przyszłe Mamy i ich "brzuszkowych
              Lokatorów"
              • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 16:30
                Dziewczyny wiecie może ile jest tych sal VIP-owskich ???????? Czy trzeba je
                jakoś wcześniej rezerwować ????? Jak to wygląda ?????? Mam termin za 2 tygodnie
                i nie wiem czy nie muszę czegoś już teraz zapłacić..... Czekam na odpowiedzi :)
                Pozdrawiam Was wszystkie a w szczególności VIKUSIE22 :D
                • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 02.10.07, 16:56
                  FunkyMama nie wiem czy czasem nie jest tylko jeden taki pokoj vip-
                  owski.Masz juz jakies dolegliwosci??skurcze??Pozdrawiam Cie i czekam
                  na odpowiedz:)
                  • Gość: FunkyGirl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 17:13
                    Chyba tam zadzwonię z ciekawości i zapytam... lepiej żeby mieli ich więcej, bo
                    znając mojego pecha będę musiała rodzić "w tłumie" i jeszcze Ktoś mnie
                    "uprzedzi" i zajmie mi salke VIP-owską...a bardzo mi na niej zależy.....
                    Wczoraj na wizycie w przychodni lekarz powiedział ze szyjkę mam już gotową do
                    porodu (skróconą [20%] gładką i rozwartą na 2cm) poza tym wypada mi czop śluzowy
                    (takie gluty fuj) i mam od wczoraj nieregularne, troszkę nieprzyjemne skurcze
                    przepowiadające (powtarzają się co jakieś 10-12 minut ale nie regularnie)...
                    Lekarz mi kazał wszytko obserwować i czekać na akcję porodową :D A jak tam Twoje
                    samopoczucie ?????
                    • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 02.10.07, 18:43
                      ja mam skurcze takie jak przy okresie,ale nieregularne,juz mi jest
                      strasznie ciezko....a ile teraz Twoja dzidzia wazy??/
                      • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 18:58
                        Nie wiem ile teraz waży... w 36tc ważyła ok 2500g teraz może waży 3kg... nie
                        wiem... Mi ciężko nie ma ja przytyłam książkowo, ani się nie męczę ani mi nogi
                        nie puchną, jedyne co mi dokucza to ból krzyża (ale to dlatego bo mam skoliozę)
                        • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 19:10
                          Do FunkyMama
                          Hej, byliśmy dzisiaj na wizycie u dr Ślęczka i jestem pod wrażeniem -
                          i szpitala i lekarza. Dołączam się do wszystkich dziewczyn, które
                          piszą o w/w lekarzu w samych superlatywach - to co od niego
                          usłyszeliśmy podczas dzisiejszej wizyty nie usłyszeliśmy przez całe
                          9 miesięcy od naszego poprzedniego lekarza. Nasz chłopczyk ma 3400 i
                          po raz pierwszy w życiu widzieliśmy fragmenty jego ciałka na 3D! Był
                          to dla nas szok! Zazdroszcze Ci oznak zbliżającego się porodu! U
                          mnie nic i prawdopodobnie z 16 paździrenika będa nici więc chyba się
                          nie spotkamy na porodówce:(- lekarz twierdzi że przenoszę dzidzię:(
                          Ale póki co wszsytko jest ok.Pozdrawiam wszsytkie ciężarówki i
                          dołączam się do podziękowań za opis porodu JAGODY!
                          • Gość: maja IP: *.smstv.pl 02.10.07, 19:45
                            Magdaleno2-net rodzimy mniej wiecej w tym samym czasie ja mam termin na 14 padziernika i powiem ci ze masz dużego synka już- moja kobietka w 36 tygodniu ważyła 2500 wiec teraz ok 3000- ja idę w piatek do dr Śleczki i jestem bardzo ciekawa co mi powie- mnie twardnieje brzuch i mam minimalne pobolewanie podbrzusza i nic poza tym- więc zobaczymy czy tez przypadkiem nie przeterminuje się-pewnie też już nie mozecie się doczekać maleństwa:)pozdrawiam
                            • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 20:02
                              Hej Maja!
                              bardzo bym chciała rodzić w tym czasie co Ty i w moim terminie
                              porodu ale kurczę nic się nie dzieje:( zaczynam się tym martwić bo
                              wiem jakie moga byc konsekwencje ciąży przenoszonej a podanie
                              oksytocyny w kroplówce też mi się za bardzo nie podoba bo skurcze po
                              niej sa bardzo bolesne. Masz rację, nasz synek jest już dośc spory -
                              dziś się zaczął u mnie 39 tydz.i wychodzi na to że na tydzień
                              przybiera 200g. No i strasznie się go nie umiemy doczekać! To
                              prawda! Pozdrawiam Cie serdecznie i napisz jak było w piątek!
                          • Gość: tkrakowczyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 19:52
                            To ja... Osobisty mąż tej ślicznej, wystraszonej Mamy magdaleny2-net :)Dziś
                            byliśmy tam razem i po raz pierwszy podczas tej ciąży dowiedzieliśmy się wielu
                            rzeczy, o których nikt nam nie wspominał. Jestem pod wrażeniem nie tylko wyglądu
                            szpitala, zachowania się personelu ale również bijącego zewsząd profesjonalizmu.
                            Tak, to jest szpital dla LUDZI... Czuliśmy się szanowani, nasze zdanie było
                            ważne, nasze pytania były warte odpowiedzi, nasze obawy nie były śmieszne,
                            rozmawiano z nami poważnie i rzetelnie, a że nie zabrakło miejsca na żarty :) to
                            już potężny plus, wyszliśmy wyluzowani, szczęśliwi i wogóle co tu dużo pisać,
                            wspaniale było... Tego brakuje w naszej jedynej słusznej służbie zdrowia.
                            • 02.10.07, 22:10
                              witaj mezu Magdaleny :)
                              Niezbyt czesto mamy tu okazje czytac opinie przyszlych tatusiow, dlatego za
                              Twoja wypowiedz szczegolnie dziekujemy. Widze, ze opinia mojego meza nie jest
                              odosobniona. My, jako mamy i przyszle mamy, no i przede wszystkim kobiety,
                              podchodzimy do wszystkiego bardziej emocjonalnie niz mezczyzni, dlatego takie
                              opinie sa nam rowniez bardzo potrzebne.
                              Gratulacje dla Was i pozdrowienia
                          • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 20:07
                            sprostowanie:)
                            widząc hasło Funky od razu pomyśłam o FunkyMama, której przypisałam
                            wszsytkie objawy zbliżającego sie porodu - sory ale teraz dopiero
                            zauważyłam że to FunkyGirl! Pozdrawiam obie przyszłe Funky i jeszcze
                            raz sorry za przeoczenie!
                          • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 18:21
                            Dzwonilam do szpitala i okazalo się że na cały szpital mają tylko 1 salę VIP-owską za 500zł (koszt całego pobytu) .... Pewnie będę miała pecha i będzie akurat zajęta ;'( nie można wcześniej zapłacic albo zarezerwowac :/ Wszystko zależy od mojego szczęscia.....
                  • Gość: JAGODA 29 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 14:38
                    jest jeden taki pokoj i nie ma niestety mozliwosci rezerwacji. po
                    prostu jesli bedzie wolny to go dostaniesz, jesli nie to niestety. z
                    tego co wiem jak trafisz na fajne polozne to nawet gdyby nie byl
                    wolny to one ci jesli bedzie taka mozliwosc (nie bedzie duzo
                    pacjentek) moga zalatwic ze bedziesz lezala sama na dwójce.
                    pozdrawiam i w razie czego to mam namiar na jedną z tamtejszych
                    poloznych. moj numer gg 207 80 46
                    • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.07, 15:23
                      Ile taka przyjemność kosztuje?
            • 02.10.07, 22:06
              Witaj wesola :)
              po pierwsze gratulacje, a po drugie... masz moze jakis sprawdzony sposob na taki
              porod? Jesli masz to zdradz, bo wszystkie chcemy rodzic szybko i latwo :)
              A powaznie, to im wiecej informacji od mam ktore juz maja malenstwa przy sobie,
              tym latwiej nam przyszlym mamom. Bardzo dziekujemy za opinie.
              Pozdrawiam serdecznie
              • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 19:16
                Madziu FunkyMama i FunkyGirl to ta sama osoba (udzielam się na kilku forach,a że za niedługo będę mamą to mój stary nick FunkyGirl zamienilam na FunkyMama- ale czasem mi się myli gdy chcę coś szybko napisac) Ja mam objawy zbliżającego się porodu :D Skrócona szu=yjka, rozwarta na ok.2cm, gladka, do tego skurcze przepowoadające co parenaście minut i wypadający czop śluzowy ;)W końcumam termin na 17 października :) Sorry za mój błąd w autorstwie :D

                POZDRAWIAM WAS WSZYSTKIE !!!!!!
                • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 19:41
                  hej FunkyMama!
                  to super, że te dwie funky to jedna osoba:) Nie wiesz jak
                  zazdroszcze Ci objawów zbliżającego się porodu! Trzymam kciuki za
                  Ciebie i Maleństwo. U mnie nic się nie dzieje jak juz pisałam -
                  Dzidzia wyraźnie nie spieszy się na świat ale za to ciągle rośnie i
                  przybiera na wadze:)Zaczynam powoli oswajać się z myślą że urodze po
                  terminie:(pozdrawiam!
                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 19:54
                    Ale ja z tak przygotowaną szyjką i z sączącym się czopem mogę też przenosic... a skurcze mam juz chyba od miesiąca więc też się nie napalam na to że urodzę w terminie :) Ważne żeby dzidzia była zdrowa - czas tu nie ma nic do rzeczy...
                    • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 04.10.07, 16:56
                      hej!czy ktoras z Was decyduje sie moze na to znieczulenie zzo???
                      • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 04.10.07, 17:48
                        Hej.
                        Ja nastawiam się na to, że będę rodzić bez zoo. Cholerka, za dużo znam
                        przypadków, że to znieczulenie opóźniło akcję porodową a potem więcej było z
                        tego powodu problemów. Wiem, że niezwykle rzadko się to zdarza, ale się
                        zdarza... Nie jestem panikarą i wiele czytałam o zzo, więc nie mówię
                        definitywnie NIE, bo jak mnie będzie bardzo bolało to teraz nie umiem tego
                        przewidzieć, czy czasem nie będę błagać o to znieczulenie :) Tak więc wszystko
                        okaże się na porodówce, choć będę próbowała znieść to dzielnie i bez zzo
                        • 05.10.07, 13:52
                          Witaj Kasiu.
                          Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin ! Na obecną chwilę szczęśliwego porodu
                          i zdrowiutkiej niuni.
                          Dziś idę na wizytę do dr Ślęczka, dam znać po powrocie co z moim twardniejącym
                          brzuchalkiem :)
                          Pzdr
                          • 05.10.07, 15:13
                            Bardzo dziękuję za życzenia :)) Urodziny miałam całkiem niedawno, a
                            dzisiaj kończę kolejny tydzień mojej przygody z Maleństwem:))
                            Napisz koniecznie o brzuszku (z całą pewnością jest wszystko ok), no
                            i co słychać u jego Maleńkiej Lokatorki.
                            • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 05.10.07, 16:07
                              Hi, hi aż się sama z siebie uśmiałam. Jak napisałaś, że kończysz 34, to chyba
                              włączył mi się skrót myślowy i automatycznie pomyślałam o urodzinach a nie o
                              t.c. A tak swoją drogą, to te nasze maluszki to są takie walentynkowe
                              spełnienia, no nie?:-)
                              • 05.10.07, 19:09
                                Aż sama sprawdziłam, co ja tam powypisywałam:), w naszym stanie
                                wszystko się może zdarzyć :), jeszcze raz dziękuję za życzenia.
                                Co do walentynek, to rzeczywiście piękne "prezenty" dostałyśmy w tym
                                roku :)))))))))))))))))))))))
                                Napisz koniecznie jak po wizycie u lekarza.
                                Pozdrawiam Was Obie
                                • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 06.10.07, 10:14
                                  Dziękuję Kasiu za pozdrowienia.
                                  Jak widzisz u mnie, tzn u nas wszystko ok, muszę po prostu szybciej przyszykować
                                  sobie torbę do szpitala:)
                                  A ciekawe, co Ty się dowiesz po wizycie.
                                  Napisz, czy Twoja kruszynka, też jest taka niecierpliwa jak moja.
                                  Trzymam kciuki
                                  • 06.10.07, 13:27
                                    Bardzo się cieszę, że wszystko ok z Tobą i Maleństwem. Wiedziałam,
                                    że tak będzie. My idziemy jutro na konsultację. Malutka się
                                    strasznie kręci ostatnio i wydaje mi się, że brzusio mi się troszkę
                                    obniżył. Poza tym wszystko ok. Zobaczymy. Trzymajcie się
                                    cieplutko :))
                              • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 06.10.07, 10:08
                                Hej.
                                Wczorajsza wizyta kontrolna trochę mnie zaskoczyła. Okazało się bowiem, że to
                                moje twardnienie brzusia, to po prostu kurczy się macica przygotowując się do
                                porodu. No niby normalka, ale myślałam,że jeszcze dużo czasu przede mną
                                (teoretycznie termin mam na 14.11) a tu się z mężem dowiadujemy, że nasza
                                Maleńka już się nisko ułożyła i że pewnikiem urodzę wcześniej. Lekarz z
                                uśmiecham nam doradził, żebyśmy jednak poczekali jeszcze ze 3 tyg, bo wtedy
                                minie już 38 tc i moja wiercipiętka będzie całkowicie przygotowana na spotkanie
                                z nami:) Tak się już przyzwyczaiłam do tego "ciążowego" stanu, że nagle doznałam
                                szoku, że niebawem będę miała swoją córeczkę po drugiej stronie brzuszka, że ta
                                wizja jest tak namacalnie realna...
                                Oj dziewczyny, ale mnie wzięło:-) Moje maleńkie, ogromne szczęście...
                                • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.07, 10:07
                                  Teraz mnie mon.ro trochę zaniepokoiłaś, bo mój brzuszek też twardnieje. Jutro
                                  idę do dr Wieczorka, ale mam nadzieję, że u mnie to jeszcze nie oznaka
                                  zbliżającego się porodu. My musimy tez jeszcze wytrzymać. Odliczam dni do tego
                                  35-36 tygodnia (to tak wypada około 2-go tygodnia listopada). Mam nadzieję że u
                                  moich chłopców wszystko w porządku :) Pewnie teraz już będziemy odwiedzać pana
                                  doktora co dwa tygodnie. Trochę nas to szarpnie finansowo, ale nie będę musiała
                                  tak długo czekać na nowe wieści i się niepokoić. Pozdrawiam serdecznie wszystkie
                                  mamusie
                                  • 07.10.07, 13:36
                                    Witam :)
                                    mon.ro - moja Kruszynka (prawdziwa kruszynka z malutkim
                                    brzuszkiem:) - waga 2 kg - ale zdrowiuteńka) nie spieszy się tak jak
                                    Twoja. Mamy kolejną wizytę 2 listopada. Do tego czasu nic nie
                                    powinno nas zaskoczyć. Pytałam o mój opadnięty nieco i ciut
                                    twardniejący (od 30 tc) brzusio - tak ma być.
                                    Podwójna Mamo - nie martw się - to że brzuszek twardnieje nic złego
                                    nie znaczy, wszystko będzie dobrze:)
                                    Poznałam dzisiaj Panią E. Pytel - jestem pod ogromnym wrażeniem.
                                    Uśmiechnięta, rzeczowa, pokazała nam porodówkę, wszystko objaśniła.
                                    Widziałyście ten fotel porodowy z masażem...
                                    Pozdrawiam
                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 07.10.07, 16:13
                                    Witajcie dziewczyny:)
                                    Podwójna Mamo, absolutnie niczym się nie martw, bo mnie mój brzusio już od dosyć
                                    dawna twardnieje, tylko że ostatnio bardziej intensywnie i z lekkim
                                    dyskomfortem, dlatego tak się zaniepokoiłam. Ale okazało się że tak ma być, więc
                                    skoro tak, to już jestem bardziej spokojna. A Ty nosisz przecież dwa maluszki,
                                    więc na pewno dają Ci chłopcy bardziej popalić:)
                                    Kasiu, to super,że u Was wszystko w porząsiu! Nasza maleńka ważyła teraz 2250 i
                                    podobno z tego co mówił lekarz to tak akurat, w sam raz. Więc i Twoja córcia
                                    waży dobrze, przynajmniej łatwiej będzie nam je urodzić:) My też trafiliśmy w pt
                                    na p. Ewę Pytel. Super babka, chciałabym na nią trafić przy porodzie. A tak
                                    swoją drogą, to ciekawe czy można się tam wcześniej umówić z konkretną położną,
                                    żeby była przy porodzie?
                                    A ten fotel do porodu, to rzeczywiście robi wrażenie, ale nie wiedziałam, że
                                    jest z masażem :-)
                                    Pozdrawiam
                                    • 07.10.07, 19:57
                                      Witam ponownie:)
                                      właśnie ustawiliśmy mebelki w pokoju naszego Maleństwa, jeszcze
                                      kilka drobiazgów i będzie gotowy na przyjęcie Kruszynki :)
                                      Fotel porodowy ma masaż i to nawet intensywny - Pani Ewa "kazała" mi
                                      go wypróbować i włączyła masaż - naprawdę jestem pod wrażeniem -
                                      ogromny, super wygodny fotel z masażem - nic tylko rodzić dzieci:)
                                      mon.ro dzięki za uspokojenie co do wagi Dzieciaczka.
                                      Pozdrawiam serdecznie.
                                      • 08.10.07, 18:51
                                        Witam,
                                        Dziewczyny co sądzicie o deponowaniu komórek macierzystych?
                                        Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii.
                                        Pozdrawiam
                                        • 08.10.07, 23:00
                                          Mysle, ze jak w przypadku kazdej nowosci mamy prawo miec watpliwosci i ja takie
                                          mam. Nie wiem na ile bedzie mozna je wykorzystac, za na przyklad 60 lat i czy
                                          faktycznie bedzie mozna, tak jak sie podaje. Jesli chodzi o cene przechowywania,
                                          to jest to troche tak jak z ubezpieczeniem, oplaca sie miesieczne skladki majac
                                          nadzieje, ze nie trzeba bedzie z ubezpieczenia korzystac - tak i tu, koszty
                                          przechowywania nie sa niskie, ale jesli w przyszlosci maja byc wykorzystane na
                                          przyklad do przeszczepu szpiku to koszty sa zadne, ale i tak pewnie bysmy sie
                                          modlili zeby nie musiec z nich korzystac. Z drugiej jednak strony, jesli po
                                          jakims czasie okaze sie, ze jest to jedyny (szybki) sposob na ratowanie dziecka
                                          (lub najblizszych - tez ponoc mozna), to pewnie nie wybaczymy sobie, ze nie
                                          zdecydowalismy sie przed porodem na zdeponowanie komorek (z tego co wiem to
                                          tylko wowczas mozna). Pytanie zasadnicze czy zaklada sie, ze spotka nas
                                          nieszczescie i musimy sie na nie przygotowac? Odpowiedziec musi kazdy sam.
                                          A jakie jest Twoje zdanie Kasiu?
                                          Pozdrawiam serdecznie i trzymam za wszystkie mamy :)
                                      • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.07, 20:52
                                        Właśnie wróciliśmy od dr Wieczorka. Jestem zdecydowanie spokojniejsza. Brzuszek
                                        może sobie twardnieć byle nie boleśnie. Szyjka jest ok, trzyma się nieźle, co
                                        więcej od ostatniej wizyty się nie zmieniła. Za to chłopcy urośli: jeden waży ok
                                        1900, a drugi ok 1750. Jedynie mam brać Aspargin (magnez + potas), zrobić
                                        badania krwi i dalej odpoczywać :)Następna wizyta za trzy tygodnie. Właśnie
                                        zaczynam 32 tydzień. Uffff....
                                        • Gość: magdalena2-net IP: *.tpnet.pl 08.10.07, 20:57
                                          Podwójna Mamo - cieszę,się że z Twoimi maluszkami wszsytko ok i wg
                                          mnie są bardzo duże jak na bliźniaków! Cały czas dopinguje byś
                                          wytrwała zdrowo do końca!
                                          Pozdrawiam:)
                                    • Gość: mama Iwona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.07, 08:07

                                      Jestem juz po porodzie i mam juz przy sobie moje kochane
                                      malenstwo.Rodzilam na łubinowej i szczerze polecam,jest super.Moj
                                      porod nie nalezal do najlatwiejszych i lezalam tam prawie dwa dni
                                      zanim urodzilam.Ktos tu na forum pytal czy mozna sie umowic do
                                      porodu z konkretna połozna-tego nie wiem,ale chyba tak{ja to
                                      przegapilam i troche zaluje ,ze sie tym nalezycie nie zajelam]
                                      JA trafilam na taka starsza polozna pania Basie Dudek i Bogu za to
                                      dziekuje,gdyz przez spory czas jak lezalam na sali przedporodowej
                                      to zajmowala sie mna polozna Kasia Jamrozik.Mysle ,ze to
                                      nieodpowiednia osoba na takim stanowisku.Ma dziwny zart[sugeruje w
                                      oczywisty sposob podziekowania za porod ] i nie za bardzo chyba sie
                                      orientuje w pracy na sali porodowej.Nie czulam sie bezpiecznie na
                                      jej dyzurze.Szczerze mowiac to liczylam ,ze trafie na pania Ewa Pytel
                                      [sporo dobrego o tej pani połoznej slyszalam]Jestem mimo to bardzo
                                      zadowolona i wdzieczna poloznej Basi ,ze dobrze sie mna zajela i
                                      urodzilam mojego synka.
                                      Dziekuje wszystkim ,ktorzy mi pomogli i mimo wszystko polecam
                                      Lubinowa.
                                      ]
                                      • 10.10.07, 17:17
                                        witaj :)
                                        na poczatku gratulacje, ze jestescie juz razem :)
                                        Napisz prosze czy to, ze Twoj porod nie nalezal do najlatwiejszych, jak piszesz,
                                        to wynikalo z jakosci uslug i pracownikow szpitala na Lubinowej?
                                        Widze, ze opinie o poloznej Kasi nadal sie nie zmienily - od pol roku juz chyba
                                        - ale chyba jestes pierwsza osoba, ktora napisala otwarcie czego pani Kasia
                                        oczekuje (co dziwne w przypadku szpitala prywatnego).
                                        Jeszcze raz gratulacje i jak bedziesz mogla - jak Ci maluszek pozwoli :) - to
                                        odpisz prosze.
                                        Pozdrawiam serdecznie
                                        • Gość: jagodzianka29 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 13:01
                                          prosze nie oczerniajcie pani kasi jamrozik bo to swietna polozna i
                                          nie bierze zadnych łapówek.. moze myli wam sie z inna kasia bo na
                                          łubinowej jest w sumie 5 pan o tym imieniu..POWTARZAM KASIA JAMROZIK
                                          NIE BIERZE ŁAPÓWEK i w sumie watpie zeby ktokolwiek tam bral bo dr
                                          sleczka bardzo tego pilnuje...wiem bo pytalam go o to i powiedzial
                                          ze sobie nie zyczy dawania kasy położnym i ze jak sie dowie to do
                                          zwolnienia.
                                      • Gość: JAGODA 29 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 19:41
                                        A ja rodziłam 3 tygodnie temu na łubinowej i jestem zachwycona.
                                        Zachwycona jestem nie tylko szpitalem, warunkami,lekarzem, ale
                                        przede wszystkim opieką jaką otoczyły mnie własnie Pani KASIA
                                        JAMROZIK i Sabina (nie znam nazwiska). Kasia Jamrozik nie miala
                                        dyzuru a specjalnie przyjechala zeby przy mnie byc. ZA DARMO!!!!!
                                        Nie rozumie wiec skąd twoje sugestie odnosnie jakoby sugerowala
                                        łapówkę. One mają bardzo duze poczucie humoru co sprawia ze czlowiek
                                        czuje sie tam jak w domu. Moze to tobie go po prostu brakuje. Obie z
                                        Sabiną skakały koło mnie bo miałam problemy z wypchnięciem mojej
                                        Lenki na świat. Kasia dopingowala i pomagala Sabinie. Natomiast co
                                        do Pani Ewy Pytel to nie znam akurat jej z dobrej strony. Gdy juz
                                        lezelismy na sali poporodowej nasza niunia miała żółtaczkę i gdy
                                        poszlismy do sali gdzie byla naswietlana zostawiając pokój zamknięty
                                        tylko na klamkę nie na klucz weszła i wzięła bez pozwolenia
                                        przewijak. Wyobrazcie sobie nasze zdziwienie kiedy wracamy do pokoju
                                        a tu drzwi na osciez otwarte a w pokoju brakuje przewijaka. Dzien
                                        wczesniej okradziono mojego męża w pracy wiec wyobrazcie sobie jak
                                        sie poczulismy. Nie chodzilo o przewijak bo przeciez przy kamierach
                                        nikt by go nie wyniósł z budynku ale kolejny raz ktos naruszyl naszą
                                        prywatność. Pani Ewa potem przyszla i przepraszala wiec w porządku.
                                        Ale smród pozostał. Szczerze i gorąco polecam zreszta nie tylko ja
                                        ale z mojego otoczenia jeszcze 8 osób własnie Panią Kasie Jamrozik i
                                        Sabinę. Gwarantuje ze nie biorą one żadnych łapówek. Wiem bo
                                        rodziłam tam i nie dostały ode mnie ani grosza. No chyba że za
                                        łapówkę nalezy uwazac ciasto które dostało całe grono położnych w
                                        podziekowaniu. Oby wiecej takich położnych jak KASIA JAMROZIK I
                                        SABINA a wtedy narodziny dziecka bedą naprawde CUDEM...
                                      • Gość: ANNA.B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 19:45
                                        TO NIEPRAWDA!!!! RODZIŁAM 2 MIESIACE TEMU U KASI JAMROZIK I ONA JEST
                                        ZAJEBISTA. ŁAPÓWKI???JA NIE DAŁAM NIC BO MNIE NA TO NIE STAĆ. MÓJ
                                        MĄŻ KUPIŁ KWIATY I PODZIEKOWAŁ I TO WSZYSTKO...NIGDY NIE BYŁO MOWY O
                                        ŻADNEJ ŁAPÓWCE...KOBIETO WIEM ZE MASZ PRAWO DO SWOJEGO ZDANIA ALE
                                        TAK ŁATWO JEST KOGOS OCZERNIĆ..BEZPODSTAWNIE.. JESTES PEWNA ZE TO
                                        NIE BYŁY WYGŁUPY..MOZE TROCHE WIECEJ POCZUCIA HUMORU. POZDRAWIAM
                                      • 16.10.07, 22:19
                                        Dzis bylam na wizycie u lekarza i przy okazji mialam okazje "poznac" p. Kasie
                                        Jamrozik. Nie wiem jak na samej "porodowce", ale wydawala mi sie mila osoba i z
                                        wlasciwym podejsciem do dzieci - przynajmniej do tych co mozna juz z nimi
                                        porozmawiac. Przyznam tylko, ze myslalam, ze p. Kasia jest troche starsza :)

                                        Pozdrawiam serdecznie
                      • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 18:51
                        ja mam rodzić za 2 tyg. i też nastawim się że będzie bez zzo choć
                        nie wiem czy dam radę. Znam kilka przypadków moich koleżanek kiedy
                        zzo nie zadziałało jak powinno (np. nie znosiło bólu do końca albo
                        zadziałało tylko na połówkę ciała!) -ale to indywidualne przypadki;
                        podczas ostatniej wizyty lekarz sam potwierdził, że zzo na pewno
                        spowalnia akcję porodową (często zdarza się, że kobieta nie czując
                        skurczów partych nie prze kiedy trzeba no i wówczas konieczne jest
                        użycie np. kleszczy czy próżnociągu). Ale jak wyjdzie w praktyce nie
                        wiem - jeśli nie wytrzymam bólu albo poród będzie się przeciągał w
                        nieskończoność poproszę o znieczulenie. Pozdrawiam!
      • Gość: Mama Weroniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 22:05
        Dołączam się do grona zadowolonych pacjentek Łubinowej....
        Mając już jakieś doświadczenie porodowe (pierwszy poród w szpitalu
        Kolejowym w 2005 roku)mogę z czystym sumieniem napisać tutaj,że
        rodzenie na Łubinowej to poprostu czysta przyjemność.
        Swojego pierwszego porodu nie wspominam miło i nie chodzi mi tutaj o
        sam ból ale o podejście lekarza i położnej.Czułam sie tam jak piate
        koło u wozu.Skończyło sie na tym,że o mały włos synek urodziłby się
        z niedotlenieniem okołoporodowym,choć na porodówce spędziłam 6
        godzin,do tego położna fatalnie nacieła mnie a lekarz zszył mnie
        tak,że szwy rozlazły sie i generalnie przez 5 tygodni rana sama
        ziarninowała się(wrrr trauma trwała długo) ....
        Na Łubinowej ominęło mnie kilka atrakcji(lewatywka,świeczki,muzyczka
        itp.),bo jak dotarłam do szpitala okazało się,że o mały figiel a
        Weronika urodziłaby się w domu.Położna i lekarz swoim podejściem do
        mnie i do męża powalili mnie na łopaty,czułam się tam poprostu
        rewelacyjnie.Sam poród trwał 5 minut(czego życzę każdej
        rodzącej).Szycie krocza (nic nie boli!),zeszło na miłej pogawędce z
        lekarzem...
        Opieka jest tam super,w każdej chwili mozna liczyć na
        pomoc....jednym słowem na Łubinowej mozna rodzić po ludzku i być
        godnie traktowanym.
        Wszystkim zestresowanym przyszłym Mamusiom polecam Klinikę
        zwłaszcza,że wiem jak może wyglądać poród w innym miejscu...
    • Gość: maja IP: *.smstv.pl 04.10.07, 20:12
      ja wolałabym uniknąć zzo- niestety więcej znam negatywnych opinii o zzo niz pozytywnych-pozatym ciężko jest się cieszyć maleństwem kiedy po zzo cierpnie ciało albo potwornie boli głowa- wmawiam sobie że tyle kobiet rodziło bez żadnych leków i dały rade to dlaczego ja miałabym nie dać-wiadomo że teraz się łatwo mówi a w praktyce samo wyjdzie co i jak ale wydaje mi się że jeśli poród naprawde jest cieżki to lekarze biorą sprawy w swoje ręce- to nie państwowy szpital gdzie nikt się nie interesuje rodzącą- oni dbają o reputacje- pozatym jest duzo możliwości innych łagodzących ból-chocby poród w wodzie-musiałoby być naprawde tragicznie żebym zdecydowałam się na zzo- no ale czas pokaże...:)))pozdrawiam wszystkie przyszłe mamuśki
      • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 09.10.07, 08:33
        Hej!Cos dlugo cie nie ma na forum,czyz bys urodzila??//
        • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.07, 10:45
          Nie jeszcze się kulam :) Ale to już na dniach :) Czop śluzowy już mi wypadł,
          szyjka krótka i rozwarta na 2 cm więc tylko czekam na porządne skurcze :) A ty
          jak tam ???????
          • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 09.10.07, 17:45
            hehe,a juz myslalam,ze wyladowałas na porodowce:),mi juz tez czop
            odpadl i tez czekam,mam skurcze,ale lekkie i nieregularne ,narazie
            nic wielkiego:)
            • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.07, 18:05
              Oj to ja mam bardzeij bolesne, czasem aż mi w pachwiny promieniuje ale są nieregularne więc nie mam co się napalać, a bez czopu i z taką szyjką mogę jeszcze spokojnie przenosić ;)
              • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.07, 19:30
                FunkyMama i Vikusia - Trzymam za Was kciuki!!!! Serdecznie pozdrawiam!!!
                • Gość: Maja IP: *.smstv.pl 09.10.07, 19:56
                  Dziewczyny ale wam zazdroszcze że wypadł wam czop i macie skurcze
                  nieregularne z każdym dniem zbliżacie się do spotkania z
                  dzieciaczkami- ja mam termin porodu na 14 pażdziernika czyli w
                  niedziele i cisza-wcześniej chociaż miałam skurcze przepowiadające a
                  teraz zupełnie nic- czuje się rewelacyjnie i mam głupawkę śmiechową(
                  ale to chyba stres tak przemawia)-jak tak dalej pójdzie to w
                  niedziele pierwsze ktg i co dwa dni potem- ah to czekanie jest
                  najgorsze...pozdrawiam :)
                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 10.10.07, 10:26
                    FunkyMama i Vikusia, życzę jak najszybszego rozwiązania:) Powiedzcie dziewczyny,
                    czy umawiałyście się z konkretną położną do porodu, czy zdajecie się na osobę z
                    dyżuru? Sama już nie wiem co o tym myśleć. Z tego co pisze mama Iwona to trochę
                    zależy na kogo się trafi. Fajnie by było mieć luz psychiczny a nie liczyć na
                    trochę szczęścia, że się trafi na fajną zmianę. Napiszcie co o tym sądzicie.
                    Dzięki i pozdrawiam
                    • 15.10.07, 10:21
                      Halo, Dziewczyny, dajcie znać co u Was? Czy już jesteście razem z
                      Waszymi Maleństwami?
                      Pozdrawiam
                      • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 15.10.07, 12:00
                        Hej!Ja jeszcze sie turlam:)termin mam na 23,a Ty na kiedy??
                        Pozdrawiam wszystkie przyszle mamusie!
                        • 15.10.07, 12:10
                          Mam termin na połowę listopada, tak więc jeszcze troszke czasu
                          przede mną. Po prostu zaczęłam się martwić o "stare" znajome z forum.
                          Cieszę się, że u Ciebie wszysko ok. Pozdrawiam
                        • 15.10.07, 12:13
                          Mam termin na połowę listopada, tak więc jeszcze troszke czasu
                          przede mną. Po prostu zaczęłam się martwić o "stare znajome" z forum.
                          Cieszę się, że u Ciebie wszysko ok. Pozdrawiam
                    • 15.10.07, 10:24
                      Cześć mon.ro, Ty też nagle zniknęłaś z forum. Napisz koniecznie co
                      słychać. Pozdrawiam serdecznie i czekam na wiadomości.
                  • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.07, 11:04
                    Hej!
                    ja mam termin na 16 października i tez nic:(podobnie jak u Ciebie
                    nic się nie dzieje i też czuję się ok. Żadnych skurczy, żadnych
                    czopów - nic! Pewnie się spotkamy w Ochojcu bo ja od wtorku też
                    musze jeździć co 2 dni na ktg - no chyba że urodzimy wcześniej!
                    Powodzenia!
                    • Gość: maja IP: *.smstv.pl 11.10.07, 10:51
                      Hej ! faktycznie może sie spotkamy, byłoby fajnie-ciesze się ze masz podobnie:) jedno jest pewne do grudnia tak nie bedziemy chodzić;)tak czy siak w ciągu najbliższych dwóch tygodni będziemy tulić swoje maleństwa i to jest najwspanialsze-ciekawe kiedy nasze dzieciaczki zechcą zobaczyć swoje mamusie na zewnątrz:)?pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia i błyskawicznego porodu!
                • 09.10.07, 19:57
                  Trzymajcie się Dziewczyny :)
                  Życzę lekkich porodów oraz przede wszystkim szybkiego spotkania z
                  Waszymi Maluszkami. Powodzenia :))))))))))))))))))))))))
                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.07, 08:46
                    kochana może tocisza przed burzą ???? Bedzie ok :)
                    • 10.10.07, 16:38
                      hej dziewczyny, bylam 4 pazdziernika na wizycie u dr Wieczorka,
                      wszystko fajnie, moja dzidzia wazyla wtedy 3150, termin na 31.10.
                      Ale chcialam napisac o tym, ze ogladajac sale porodowa polozna
                      powiedziala, ze w wannie w nocy nie ma cieplej wody, tzn po godz.
                      22.00. Wiec nie mozna z niej skorzystac. I nie wiadomo dlaczego tak
                      jest. Czy cos wiecie na ten temat? Troche to dziwne zeby taki
                      szpital mial taki problem.
                      bassissta
                      • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 08:59
                        Bassissta pierwsze slyszę o czymś takim - no ale może mają aktualnie jakąś awarię przecież takie rzeczy się zdarzają :) Jeszcze się kulam w dwu-paku.. Ciekawe ile jeszcze :/ Mam przeczucie że przenoszę.... POZDRAWIAM
                        • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 10:30
                          FunkyMama. Mam do Ciebie pytanie. Jeśli dobrze pamiętam to byłaś kiedyś na
                          Łubinowej w sprawie "fałszywego alarmu". Czy za taką nagłą wizytę też się
                          płaci?? A czy jak któraś leży przed porodem u nich kilka dni to jest to bezpłatne?
                          Zazdroszczę Wam że już jesteście w okolicach terminu. Ja jeszcze 4 tygodnie
                          koniecznie muszę dać radę, a potem czekam już na "luzaka" :)
                    • Gość: maja IP: *.smstv.pl 11.10.07, 10:55
                      Funkymama mam nadzieje że masz rację;) każdy wszystko inaczej przechodzi-czekam z niecierpliwością na poród-choć boje się- ale damy radę-musimy!pozdrawiam Cię:)
                      • Gość: Archibald24 IP: *.mtvk.pl 11.10.07, 16:25
                        witam i pozdrawiam przyszłe mamy, ja zostałam mamą całkiem niedawno
                        bo 6 pazdziernika,jestem bardzo zadowolona z pobytu jak i z usług
                        tejże placówki,rodziłam przy doktorze Wieczorku i położnej Kasi,na
                        sali porodwej miałam współtowarzyszkę bo były akurat 2 rodzące w
                        jednym czasie,niektóre dziewczyny wypisywały na forum wady sławnej
                        zasłonki pomiedzy rodzącymi, muszę powiedziec ze pomimo tej
                        niedogodnosci jak jest poród we 2 pary rodzących atmosfera którą
                        stworzyla pani kasia była bardzo intymna.Owszem byłyśmy odgrodzone
                        od siebie tylko zasłonką ale była ona założona w taki sposób ze w
                        niczym nie ujmowało to intymności.Miałyśmy pełną swobodę ruchów.
                        Opieka podczas porodu super,pani Kasia bardzo sprawnie sterowała
                        moimi poczynaniami porodowymi a wierzcie,że nie należe do łatwych
                        pacjentek,była moją ostoją w bólach rodzenia.Sam pobyt w klinice
                        jest krótki bo 2 dni, opieka na oddziale na dobrym poziomie było
                        miło ale sie skonczyło , nie ma jak w domu:)
                        • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 18:13
                          a pamiętasz może nazwisko tej pani Kasi?? Bo często są na temat pani Kasi
                          negatywne opinie, a Ty wypowiadasz się wręcz przeciwnie.,
                          • 11.10.07, 19:19
                            Oczywiście ze pamietam ,takich osób jak ta pani sie nie
                            zapomina,jest bardzo wesołą osobą o duzym poczuciu humoru a to
                            bardzo pomaga rozładowac nieraz stres związany z bólem.To pani Kasia
                            Jamrozik.Przejrzałam sobie posty z forum bo zaciekawiła mnie ta
                            kontrowersja i
                            np.Jagoda24,peach2007,marchewkowepole2,evelynka2,oleczka i inne
                            równiez chwalą sobie tą osobę.W innym poście była juz o tym mowa ze
                            dziewczyny pomyliły p.Jamrozik z inną Kasią bodajże
                            Tymińską,wystarczy dokładnie czytac zanim rzuci sie w kogos
                            kamieniem, pozdrawiam mama Julki.A tak przy okazji nie wszyscy musza
                            kazdemu podejsc do gustu,prawda?
                            • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 20:42
                              Przede wszystkim serdecznie gratuluje narodzin Maleństwa! Mam małe
                              pytanko - czy korzystałaś z wanny w trakcie porodu lub innych
                              sprzętów? Oraz czy mogłas rodzić w dowolnej pozycji (mówię juz tutaj
                              o samej fazie parcia) czy trzeba było leżec na łóżku porodowym?
                              Pozdrawiam!
                              • 12.10.07, 12:59
                                Byłam przyjmowana na nocy przy p.Ewie ona sama nic przy mnie nie
                                zrobiła,duzo formalności,podpisów.Po zmianie położnych p.Kasia
                                zaproponowała mi piłke a jak nasiliły sie bóle poszłam na 20 minut
                                pod ciepły prysznic,dostałam jakies 2 czopki na szyjkę.Korzystałam
                                równiez z masażu na łózku porodowym ,na początku jest denerwujący i
                                nie mozna sie skupić ale po 5 minutach odczuwa sie super ulgę.W
                                samej fazie parcia musialam leżec raz na lewym raz na prawym boku
                                racji tego ze głowka małej sie źle wstawiała,i nie chciala zejśc
                                nizej.Jak było juz tak daleko mogłsm przeć w kucki na łózku i w
                                pozycji siedzącej .Z racji tego ze byłysmy 2 rodzące na sali i to na
                                dodatek w tym samym czasie położna miala naszykowane 2 stoliki i
                                dyskretnie przechodziła miedzy tą zasłonką zeby sprawdzic ktora
                                pierwsza urodzi.Przy samej koncówce jest ci juz wszystko jedno czy
                                jest zaslonka czy jej nie ma,schodzi to na inny plan .Dla mnie było
                                to obojetne
                                • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 12:01
                                  Przeczytałam na forum wypowiedz ,ze pani Ewa nic nie zrobiła przy
                                  pacjentce ,to bardzo dziwne,bo ja moglabym to akurat napisac o pani
                                  Kasi J.,kiedy lezalam cala noc na jej dyzurze na przedporodowej i
                                  nikt za bardzo sie mna i moimi bolami nie interesowal.Polozna na
                                  moje pytanie nad ranem kiedy w koncu urodze odpowiedziala ze nie
                                  bedzie to szybko.Bylam juz zmeczona i nie wiedzialam juz co ze soba
                                  zrobic.Na dyzur przyszla pani Ewa P. i zajela sie mna i urodzilam
                                  juz za trzy godziny.To byl prawdziwy cud!!!!! do konca zycia bede
                                  jej wdzieczna ze pomogla mi urodzic moje dzieciatko.
                                  Podsumowujac wszystkie te wypowiedzi o klinice mysle ze kazdy ma
                                  prawo miec swoje zdanie ,czasami jednak wydaje sie ze niektore
                                  kobiety nie znajac dobrze faktow nieslusznie kogos oczerniaja.
                                  Pozdrawiam wszystkich pracownikow i szczgolnie dr. Sleczke ,ktory
                                  byl przy moim porodzie i pania Ewe Pytel.
                                  • Gość: Mamcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 12:17

                                    Oj kobitki ,kobitki,ale plotkujecie.....nie wstyd wam?
                                    Rodzilam pare miesiecy temu na Lubinowej i tez bardzo dobrze
                                    wspominam caly pobyt.Caly personel jest super
                                    [to tylko kwestia "gustu"]Polozne wszystkie sa fajne i maja super
                                    poczucie humoru.Poznalam i pania Kasie i pania Ewe i pania Basie i
                                    mysle ze kazda z nich jest Ok. Natomiast zbulwersowal mnie post ,ze
                                    pani Ewa cos wziela bez pozwolenia -to super babka i wiem ,ze
                                    napewno jst tu grubo przesadzone
                                    [chyba ktos za bardzo przejal sie swoja osoba
                                    ]zreszta jezeli ktos przeprasza to nie powinno sie go potem
                                    oczerniac -to jest wstretne!
                                    Zanim ktos tu cokolwiek napisze powinien sie dobrze zastanowic by
                                    kogos nie skrzywdzic .

                                    Ja zawsze bede dobrze mowic o tej pani i calym personelu.
                                    • Gość: JAGODA 29 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 12:51
                                      tak przeprosiła to fakt i o tym tez napisalam ale jako obiektywna
                                      osoba uwazam ze nalezy napisac wszystko wiec napisalam rowniez o tym
                                      ze weszla bez pytania do czyjegos pokoju i wziela bez pozwolenia i
                                      naszej wiedzy pewną rzecz. Uwierz mi nie jestem przewrazliwiona na
                                      swoim punkcie. dzien wczesniej okradziono mojego meza i uwierz nie
                                      jest to przyjemna sprawa. nie zycze tego nikomu. pozdrawiam
                                  • Gość: maja IP: *.smstv.pl 13.10.07, 12:33
                                    Kasiu ja jeszcze nie rodziłam ale też uważam że to jest kwestia gustu i podejścia do danego człowieka-poprostu wydaje mi się że co niektóre dziewczyny mają ogromne wymagania co do porodu jak i personelu- bo najlepiej by było jeszcze jakby lekarz lub połozna za nie urodzili- mnie już nic nie zdziwi jak widziałam laske na pobraniu krwi która syczała i darła się na pielęgniarkę ze ją to strasznie boli-zwykłe pobranie krwi-parodia poprostu-pierwsze co pomyślałam to jak ona ma zamiar urodzić? skoro pobieranie krwi ją tak "drastycznie" boli-są ludzie i ludziska- ano taki świat-co zrobić!!!
                                  • Gość: rubika 66 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 12:53
                                    oj ewa ewa nieładnie tak ciągle siebie zachwalac... nie wiem czy
                                    wiesz ale po IP komputera mozna dojsc do adresu z ktorego dana osoba
                                    pisze...a 1000 lecie to nie znowu takie duze osiedle kochana.
                                    ciekawe czy twoj maz bylby zadowolony ze tak postepujesz...
                        • Gość: ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 21:49
                          pytanie do Archibald24: a czy któraś z was musiała wyjść z sali porodowej, kiedy
                          rodziła ta druga (tzn. kiedy akcja porodowa za zasłonką była już zaawansowana)?
                          p.s. poza tym gratulacje!
                          • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.07, 11:14
                            Archibald24 nie zrozum mnie źle. Nikogo nie oceniam, bo póki co nie miałam
                            styczności z żadną z tych pań. Natomiast nie dalej jak 10 października "mama
                            Iwona" pisała, że pani Kasia Jamrozik to nieodpowiednia osoba na tym stanowisku.
                            Masz racje, że nie każdemu pasuje to samo. Być może problem polega na tym, że są
                            dwie panie Kasie i to może wprowadzać w błąd. W każdym razie życzę wszystkim
                            żebyśmy trafiły na tą odpowiednią :)
                            A Tobie gratuluję dzidziusia i życzę dużo zdrówka :)
                            • 12.10.07, 13:01
                              Mam termin na jutro :-) to moje pierwwsze dzieciątko. I cóż miałam
                              rodzić w Rudzie śląskiej na Goduli u dr Ziomka a tam "kapa" mają
                              malowanie i remont porodówki i najprawdopodobniej do wtorku lub
                              środy nie przyjmują pacjentek (jak dobrze pójdzie oczywiście) a w
                              dodatku mój lekarz ma wyjazd służbowy do Radomia. Na szczęście
                              polecił mi szpital w Świętochłowicach ale tam przepełnienie i
                              właśnie na Ochojcu. Na dzisiaj umówiłam się na wizytę do dr Ślęczka
                              i mam nadzieję że wystawi mi skierowanie. Jestem trochę przerażona
                              bo nie mam ochoty z bólami tułać się od szpitala do szpitala. Cieszę
                              się że trafiłam na to forum i na wasze opinie bo ogromnie mnie na
                              duchu podniosły, teraz byle uzyskać pewność że przyjmą mnie na
                              Łubinową i jak najszybciej urodzić :-))
                              • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 14:34
                                A więc tak :) Za fałszywe alarmy się nic nie płaci, oraz za wizyty po terminie
                                porodu - wygląda to tak ze podpinają pod KTG sprawdzają skurcze, bada Cię lekarz
                                (lub położna) i podejmują decyzję co dalej... nie rozumiem o co chodzi z
                                czekaniem na poród ????? Ja czekam na poród w domu, a jeżeli trzeba go wywołać
                                to jest już to objęte NFZ...

                                POZDRAWIAM - i jeszcze się kulam :)
                                • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.07, 15:17
                                  Już wyjaśniam o co mi chodziło z czekaniem na poród w szpitalu. Dr Wieczorek
                                  powiedział mi ostatnio, że gdyby się u mnie zaczęło coś dziać za wcześnie, to
                                  położą mnie u siebie i będą próbowali zatrzymać akcję (jeśli się będzie dało) do
                                  czasu aż będę mogła sobie spokojnie urodzić. No i z wrażenia zapomniałam go
                                  zapytać czy takie leżenie u nich jest refundowane.
                                  Dzięki za odpowiedź :)
                              • Gość: balbina112 IP: *.chello.pl 12.10.07, 15:26
                                wczorja bylam ogladac porodowke w tym szpitalu- warunki bardzo dobre
                                rozmawialam z polozna na teamt ewentualnego braku miejsc
                                i po pierwsze nikt nie wystawi nikomu skierowanai do szpitala bo ot
                                nieptorzebne, od tego masz karte ciąży
                                po drugie- jesli nei masz patologicnzje ciazy i nie potrzebuejsz byc
                                w szpitalu np. na miesiac wczesneij to nie zamartwiaj sie takim
                                blahostkiem jak skierowanie
                                po trzecie- jeszcze zadnej pacjentce nie odmowili przyjecia
                                poprostu moze sie okazac ze po porodize bedizesz lezec na chirurgi
                                ginekologicznje bo jedynie tma beda wolne miejsca, ale przeciez
                                najwaznejsze zeby urodizlo sie zdrowiutkei dziecko i ty zebys sie
                                odbrze czula, a czy lezy sie na chirurgi czy na poloznictwie, to
                                nazwa nie wazna, standard pomieszczen ten sam
                                sala przeporodowa ma 3 lozka do oczekiwania na porod
                                sala porodowa rzeczywiscie posiada zalonke, ale czy to takei wazne-
                                wkoncu wolalalbym tam nawet rodzic choccby na korytarzu niz w
                                wojewodzkim szpitalu w tychahc na proodowce!!! a w tychahc masz
                                boksy i ja ogladajac ta sale czulam sie jak kon wyscigowy, ktora z
                                pan szybicej urodzi - sa tma 3 stanowiska plus jedna pani zawze lezy
                                na "korytarzu" po porodzie tzn. to nie jest taki korytarz ze wszsycy
                                tamtedy chodza tylko taki przedsionek- zeby polozna widizla swiezo
                                po porodzie kobiete co sie z nia dzieje podczas jak monirotuje porod
                                aha jak cchesz miec pewnosc ze jedziesz i sa wolne miejsca- to
                                poprostu zadzown na numer calodobowy i pwoeidz ze jedizesz do porodu
                                i czy na pewno cie tam przyjma- zreszta nei sadze zeby nei
                                przyjmowali, ale dla swojeje pewnosci mozesz to zrobic
                                pozdrawiam i zycze szczesliwego rozwiazania
                                • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 15:42
                                  BALBINA: Wypisują skierowanie bo jeżeli jest za dużo pacjentek to tych bez
                                  skierowania nie przyjmują - mówił mi o tym dr.Ślęczka... to skierowanie daje ci
                                  pewność że nie odeślą cię z kwitkiem ani w razie przedwczesnego porodu, ani w
                                  razie fałszywego alarmu ani w przypadku porodu wywoływanego - bo jesteś ICH
                                  pacjentką...

                                  PODWóJNA MAMO: teraz rozumiem :) Moim zdaniem musisz się dopytać (mnie taka
                                  sytuacja nie dotyczyla więc nie pytałam, ale wydaje mi się że skoro chodzisz tam
                                  regularnie do dr.Wieczorka to w takim wypadku jak opisałaś pobyt w szpitalu jest
                                  bezpłatny.....
                                • Gość: maja IP: *.smstv.pl 13.10.07, 07:17
                                  Balbina to dziwne bo ja np mam skierowanie do tego szpitala najpierw mialam takie nieoficjalne dołączone do karty ciąży a potem już normalne i z tego co wiem to nie przyjmują tak poprostu każdą osobę która chce tam rodzić,jedynym warunkiem jest np to że poród jest już bardzo zaawansowany- mojej znajomej np. odmówili- pomimo bezkonfliktowej ciąży- więc do końca nie wiem dlaczego są takie różne informacje-pozdrawiam:))
                                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 08:10
                                    Maja ma racje... w końcu to prywatna klinika i nie każdy może skorzystać z jej uslug od tak... warunkiem jest minimum jedna wizyta kontrolna u jedneko z przyjmujących tam lekarzy(njelepiej pod koniec ciąży-bo wtedy dostaje się to skierowanie).....
                                    • 13.10.07, 10:43
                                      Witam :)
                                      no wlasnie taka mialam nadzieje, ze my, pacjentki kliniki, mamy pierszenstwo i
                                      miejsce "zaklepane". Teraz to juz mam namieszane w glowie... Bede we wtorek na
                                      wizycie to musze dopytac - dla spokoju ducha. Wydaje mi sie, ze jedna wizyta to
                                      i tak troche malo, skoro sa pacjentki, ktore chodza od poczatku ciazy i niech
                                      teraz trafia w tym samym czasie do porodu z pacjentkami, ktore byly tylko na
                                      jednej wizycie (na przyklad dwoma takimi pacjentkami), to co wtedy? Pewnie i tak
                                      traktowane sa tak samo.... W sumie to prywatny szpital i rzadzi sie poniekad
                                      swoimi prawami, m.in. prawem "kasy" bo przeciez za kazdy porod maja pieniazki z
                                      NFZ. Niech im tam sie kasa sypie, a ja mam tylko nadzieje, ze po Nowym Roku
                                      bedzie miejsce dla mnie :)
                                      Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: yyy IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 13.10.07, 10:28
    • Gość: maja IP: *.smstv.pl 14.10.07, 19:43
      dziś właśnie mija mój termin porodu przewidywany według OM- byłiśmy na ktg i bobasek hasa w brzuszku a skurcze są minimalne-a właściwie to tak jakby ich wcale nie było- we wtorek kolejne ktg- już się tak przyzwyczaiłam do ciąży że wydaje mi się że będę tak chodzić kolejny rok- nasze dziecko uczy nas cierpliwości:)kolejny dzień każe na siebie czekać:)czy są to też jakieś mamusie po terminie?
      • 14.10.07, 21:16
        Również jestem po terminie, trzecie KTG w poniedziałek przed nami.
        Żadnych skurczy, bobasek bryka ile się da, również ćwiczy naszą
        cierpliowść :) Ćwiczy również cierpliwość pań, gdyż nieźle się muszą
        natrudzić podczas szukania tętna :D - rozrabiaka ucieka i się
        chowa ;) A to pakowanie i wypakowywanie torby, hihihi... no cóż,
        pozostaje uzbroić się w cierpliwość i tyle
        • 15.10.07, 08:06
          Ja także po terminie (13.X) wczoraj pierwsze KTG i następne we
          wtorek. Ale cierpliwości zaczyna mi już brakować chciałabym mieć już
          synka w ramionach. No i mam dosyć tych ciągłych telefonów i pytań
          czy już urodziałm !!! Powodzenia dla wszystkich oczekujących !
          • 15.10.07, 08:13
            To głównie pytanie do mamuś które tam urodziły, wiem że mają już USG
            bioderek i że wykonują badanie słuchu. A co z :
            1. badaniem przesiewowym : fenyloketonuria i hypotyreoza
            2. Żółtaczka często pojawia się w drugiej trzeciej dobie od
            urodzenia co jeśli u maleństwa ujawni się w trzeciej dobie a oni po
            dwóch wypisują?
            3.Czy szczepią przeciw WZW typu B (żółtaczka) i BCG (gróźlica)
            zwykle wykonywane w trzeciej dobie przed wypisem noworodka ze
            szpitala
            4. Czy wykonują posiew w razie infekcji u dziecka - u mnie jest ten
            problem bo mam jakieś świństwo w moim posiewie i obawiam się że może
            maluszek to załapać.
            • Gość: ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.07, 09:52
              Badanie na fenyloketonurię robi się u nich po 48 godz. od urodzenia, czyli przed
              samym wyjściem (jak rodziłam 3 lata temu córkę, robiono te badania 72 godz. po
              porodzie i pilnowano tego, żeby nie 15 minut za wcześnie). WZW typu B i gruźlica
              obowiązkowo zaraz po porodzie.
              A co do żółtaczki - moje dziecko zrobiło się żółtawe właśnie w 3 dobie (w 3
              dobie, tzn. w tym dniu, kiedy wychodzisz - wszyscy mówią, że wychodzi się po 2
              dniach - to jest trzecia doba, pierwszą jest dzień porodu, rodzisz w
              poniedziałek - wychodzisz w środę po 48 godz.). Dr Guzikowski (nawiasem
              mówiąc,bardzo dobry neonatolog) zlecił badanie bilirubiny i czekałyśmy na to
              jakieś 4 godziny od pobrania krwi. Żółtaczka wyszła w tym wyniku, ale na
              poziomie, który nie kwalifikował się do naświetlania (podobno musi być > 12 mg,
              mała miała ok. 9 mg). I taka żółtaczka sama przechodzi w ciągu 7-10 dni. Dr
              powiedział, że idziemy do domu, a jakby się zrobiła bardziej żółta - możemy z
              dzieckiem przyjechać. Ale co wynika z takiego przyjazdu - czy zostajemy w
              szpitalu razem, czy nie - tego nie wiem. Małej na szczęście przeszło po
              tygodniu, chociaż wydawało mi się początkowo, że wygląda jak Chińczyk. Rodziłam
              w sierpniu i płaciłam tzw. darowiznę (inni mówią na to ubezpieczenie) 300 zł, bo
              oddział neonatologii nie miał jeszcze umowy z NFZ i to była gwarancja, że bez
              względu na stan zdrowia dziecka nie płacę za nic więcej. Teraz jest ta umowa i
              ewentualny powrót dziecka na naświetlania powinien być też za darmo. Nie wiem,
              jak z mamą, czy jej ewentualny powrót do szpitala jest odpłatny - o to najlepiej
              dopytać się któregoś z lekarzy. Co do posiewów nic nie wiem, nie miałam takiego
              problemu. O czymś takim jak hypotyreoza pierwszy raz słyszę, czy to coś z
              tarczycą? Pozdrawiam i trzymam kciuki.
              • 16.10.07, 10:00
                Dzięki wielkie za odpowiedź dziś jak tam będę to dopytam jeszcze
                dokładnie ale zawsze informacje od pacjentek są najwiarygodniejsze.
                Ja już się kulam po terminie :-( ale mam nadzieję że natura sama
                zadziała na dniach
          • Gość: maja IP: *.smstv.pl 15.10.07, 09:42
            Mar-lee to jeszcze z dwa, trzy dni i maleństwo już bedzie z tobą- będą wywoływac Ci poród pewnie-superowo masz -przedemną jeszcze 9 dni czekania i dopiero do szpitala, a chciałam Ci się spytać czy przez cały ten czas jak jeżdzisz na ktg miałaś może robione usg? ja myślałam że oprócz ktg monitorują też ilość wód płodowych i stan łożyska- ja np miałam już tydzień temu dość stare i myśłałam że będe badana a tu ktg tylko i do domku...
            Baba 113 jesteśmy na tym samym etapie- i mam to samo z tymi telefonami a najgłupsze pytanie jakie można zadać to- "jeszcze nie urodziłaś?"denerwuje mnie maksymalnie-tak jakby zależało to odemnie- niektórzy są naprawdę beznadziejni-tym bardziej ze mowi się ze jak urodze to dam znać kazdemu a i tak nie minie dwa dni i kolejny tel. lub sms od tej samej osoby- trzymajcie się mamuśki-może się spotkamy:)
            • 15.10.07, 11:06
              a kiedy powiedzieli Ci że zaczną coś działać jeśli natura nie da
              rady bo u mnie dr Ślęczka mówił o następnym poniedziałku. Też na
              razie tylko KTG ostatnie USG miałam w piątek a teraz tylko KTG
              codrugi dzień. No i czekanie !!!!!!
              • Gość: maja IP: *.smstv.pl 15.10.07, 11:21
                mnie powiedzieli ze we wtorek ale to dlatego ze ty miałas termin na 13 a ja na 14 dlatego wszystko się zgadza jeden dzien różnicy mamy- a na ktg byłam już 14 bo tak kazał mi przyjechać dr. Ślęczka w dniu terminu-jutro kolejne ktg- to czekanie mnie wykańcza już nie wiem co mam robić- całe mieszkanie wysprzątałam-pozdrawiam:)
            • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 14:36
              Dziewczyny powiedzice jak to jest - jesli jestem "na terminie lub
              po" - u mnie wypada to jutro, i mam jeździć na KTG co dwa dni i
              jeśli jest tak jak mówicie - tylko KTG bez USG to w jaki sposób
              oceniają stan łożyska (przecież trzeba go stale monitorwać aby spr
              czy nie jest przestarzałe); to samo dot. wód płodowych - skąd wiedzą
              że ich nie ubyło jeśli robia tylko KTG? pozdrawiam, Magda
              • Gość: maja IP: *.smstv.pl 15.10.07, 15:18
                Magda no i tu jest problem bo to własnie nie jest monitorowane- ja pierwsze ktg miałam wczoraj też pytałam o usg ze wzgędu na stare łozysko a położna powiedziała mi ze tego się nie praktykuje tutaj i po terminie jest tylko ktg-dlatego byłam bardzo zdziwiona-i szczerze mówiąc martwi mnie to- bardzo chciałabym już urodzić- nie chciałabym się dowiedzieć przy porodzie że moje dziecko poprzez stare łożysko jest niedotlenione- wydawało mi się ze po terminie powinno być jeszcze bardziej wszystko kontrolowane- pozdrawiam Cię i życze Nam obojgu żebyśmy się już rozdwoiły:)
                • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 15:27
                  no to mnie zmarwiłaś:( sama nie wiem co o tym myśleć...dobrze wiemy
                  jakie sa konsekwencje starego łożyska...dziwi mnie to, że w
                  prywatnym szpitalu, który tak dba o renomę i dobro pacjetek i ich
                  dzieci nie wykonuje się tak podstawowych badań - w szczególności po
                  terminie! martwi mnie to.....
                  • Gość: Maja IP: *.smstv.pl 15.10.07, 15:31
                    no właśnie to jest bardzo dziwne- chyba aby mieć spokojną głowę trzeba się umówić prywatnie do doktora-tylko takie widze rozwiązanie-ja sama nie wiem co mam robić- póki malutka mnie kopie bez zmian to narazie czekam- choć to moje najdłuzsze czekanie w życiu...
            • 16.10.07, 00:00
              No właśnie oprócz 3 KTG i jednego badania "ogólnego" do tej pory, nic poza tym
              nie miałam. Dziś dowiedziałam się tylko, że jeśli do 10 dni (na to się
              zapowiada) nie urodzę, mają mnie zostawić i podać oksytocynkę (blehh). Chociaż
              położna pytała się o termin badania i tak jakoś nie wyjaśniliśmy o co chodzi..
              Dziś było w ogóle niezłe zamieszanie - trafiliśmy na 2 przyjęcia - takim to
              dobrze...Kolejna wizyta w środę. Oby już z bólami porodowymi. Rodzina i znajomi
              też niecierpliwi, wydzwaniają i pytają CZY TO JUŻ.
          • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.07, 10:59
            Baba113. Wiesz ja mam problem innej natury choć równie irytujący jak telefony
            niecierpliwych znajomych. Mi z kolei wszyscy mówią, że lada dzień będę rodzić,
            bo taki wielki mam brzuch. Nie jest to pocieszająca biorąc pod uwagę, że właśnie
            zaczynam
            33 tc i przede mną trzy tygodnie, które muszę koniecznie wytrzymać. Pocieszam
            się, bo rozmiary wynikają z podwójnego :)) bagażu, a na razie nic nie zapowiada
            rychłego rozwiązania. Niech sobie więc ludzie gadają... :)) Pozdrawiam wszystkie
            czekające na dzieci mamusie :))
            • 15.10.07, 11:25
              Podwójna Mama: Nie martw się, z pewnością Twoje "Urwisy" wytrzymają
              nie tylko 3 tygodnie ale i chwilkę dłużej - z całą pewnością dobrze
              im w brzuszku. Ja jestem w 36 tygodniu i wszyscy znajomi
              już "wyznaczyli" mi termin porodu, aż się boję, co będzie jak się
              pomylili:) i będą musieli troszkę dłużej poczekać. Staram się tym
              nie przejmować, ale muszę przyznać, że z każdym dniem presja daty
              porodu jest coraz większa. Na tą chwilę cieszę się Maleństwem w
              brzuszku i niech tak zostanie jeszcze przez chociaż 3 tygodnie.
              Pozdrawiam Wszystkie Oczekujące na Wielki Dzień Mamy.
            • 15.10.07, 11:35
              Witaj Podwojna Mama :)
              zaczynasz 33tc, a ja jutro 20tc - troche mniej, kazdy kto mnie widzi pyta czy
              mam termin juz niedlugo, a jak mowie, ze na poczatek marca to nie chca wierzyc.
              Ja nie mam "podwojnego bagazu" :) (niestety, bo bardzo bym chciala). Troche mnie
              to zaczyna martwic, bo bratowa meza majac taki brzuch jak ja obecnie, byla juz w
              9 miesiacu ciazy i poszla rodzic... Gdyby to jedna, no powiedzmy dwie osoby,
              zwrocily uwage na to, ze mam "wielki brzuch" to pewnie bym sie nie przejmowala,
              ale to juz chyba z 6 osob - jesli dobrze licze. Jutro mam wizyte u dra Sleczki i
              mam nadzieje uslyszec, ze wszystko jest ok, a brzuch przestanie rosnac - jak nie
              to pekne :)
              Pozdrawam serdecznie
              • 15.10.07, 12:46
                A ILE JESLI MOŻNA WIEDZIEC MASZ W PASIE? (jeśli można nazwac to
                pasem :) ja mam 83 cm - termin na 23 marzec
                tez czuje sie gruba i ciężka przytyłam 4 kg
                w pierwszej ciąży w tym czasie byłam smukła i nawet nikt nie widział
                ciąży
                --
                Pozdrawiam Dorota Tychy
                moja Majusia 21.11.2002
                kurczaczek
                • 15.10.07, 12:52
                  no to ja Ci zazdroszcze :)
                  ja mam "brzuszysko" - w "pasie" (dokladnie na wysokosci pepka) 103cm, a przed
                  ciaza wcale nie nalezalam do "puszystych"... no to teraz juz nie wiem czy sie
                  martwic czy nie...
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • 15.10.07, 12:57
                    a tutaj zaglądasz?
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47904
                    może spotkamy się w Ochojcu :)
                    --
                    Pozdrawiam Dorota
                    moja Majusia 21.11.2002
                    kurczaczek
                    • 15.10.07, 13:01
                      dzieki, bede miala zajecie na pare godzin :)
                      kto wie, moze sie spotkamy :)

                      Pozdrawiam serdecznie
                      • 15.10.07, 14:36
                        na forum marcówek nie wiem gdzie Ci napisać bo wszędzie Cię pełno
                        szybko nadrabiasz :)
                        widze że się spodobało :)
                        --
                        Pozdrawiam Dorota
                        moja Majusia 21.11.2002
                        kurczaczek
                        • 15.10.07, 14:59
                          jak tylko mam chwilke to "wskakuje" i czytam, pisze, doksztalcam sie :)
                          Obecnie, gdy nie pracuje to mam na to czas, pozniej pewnie bede tak "zawalona"
                          obowiazkami, ze zapomne gdzie sie komputer wlacza :)

                          Pozdrawiam serdecznie
                        • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 15:05
                          Powiedzcie proszę czy macie jakieś oznaki zbliżającego sie porodu? U
                          mnie na razie nic prócz małych skurczów (tak jak na okres), głównie
                          w nocy. Czy Wasze maleństwa wstawiły się już w kanał?(czy obniżył
                          wam sie brzuch?)u mnie Dzidzia jest jeszcze wysoko i martwi mnie to
                          troszke:( Pozdrawiam wszsytkie Mamy październikowe:)
                          • Gość: maja IP: *.smstv.pl 15.10.07, 15:28
                            Magda ja z dwa tygodnie temu miałam mocne twardnienia brzucha a teraz .. nie mam nic poprostu czuje się swietnie, brzuch mi się nie obniżył, czop nie wypadł-jedynie mam codziennie rano białawą wydzielinę i tyle- zero objawów porodowych- biorąc pod uwagę ze już wszystkiego też próbowałam aby przyspieszyć:) dzidzia ma swój czas i tyle trzeba czekać-pozdrawiam Cie:)
                            • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 15:34
                              Dzięki maja za szybką odpowiedź:) ja też mam jakąś białawą
                              wydzielinę i tyle.Wiem, że nasze dzidzie same wiedzą, kiedy pojawić
                              się na tym świecie ale to czekanie i monitorowanie na ktg tylko bez
                              usg napawa mnie strachem....nie jestem do końca przekonana maja czy
                              to jest właściwe postępowanie? pozdrawiam Cię gorąco!
                              • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 15:41
                                chyba masz rację z tym umówieniem się prywatnie do lekarza na USG -
                                ale to trochę nie fair - nie sądzisz? Skoro jestes na terminie czy
                                po, masz skierowanie do szpitala i tak musisz tam jeździć co 2 dni
                                na ktg do dlaczego nie robą usg.....strasznie to dziwne.....no i
                                zastanawia mnie jeszcze poruszany wcześniej wątek o żółtaczce - w
                                szpitalu jesteś 2 dni, co jeśli dziecko dostanie żóltaczki na 3
                                dobę - wracać się z powrotem do szpitala? sama nie wiem co o tym
                                wszsytkim myśleć....
                                • Gość: maja IP: *.smstv.pl 15.10.07, 15:48
                                  z tą żółtaczką też nie wiem jak to jest- oni poprostu liczą na szybkie, bezkonfliktowe porody, dwa dni i do domu- ano zobaczymy nie chce myśleć co będzie może faktycznie wszystko ładnie się ułoży- dzieciaczki będą zdrowe-pociesza mnie fakt że zaraz na drugi dzień po wypisie ze szpitala przychodzi połozna do domu więc w razie czego oceni czy wszystko w porządku- a co do usg to też uważam ze to nie fair no ale co zrobić- w każdym razie zaskoczyło mnie to bardzo
                              • Gość: Maja IP: *.smstv.pl 15.10.07, 15:42
                                to są uroki chyba prywatnego szpitala- chcesz więcej zapłać- moja koleżanka w państwowym szpitalu ma ktg, usg i za każdym razem badanie ginekologiczne (bo wiadomo czasami skurczy brak a jest już rozwarcie)i poród tam wywołują w 6 dobie po terminie a nie 10-no ale ja już zdecydowałam się na ten prywatny szpital i nie chce nic zmieniać tylko bardzo teraz martwie się o malutką- myślałam ze tekst "po terminie jest Pani pod opieką szpitala" znaczy konkretnie opieka a nie tylko ktg...
                                • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 16:02
                                  wiesz Maja, ja tezż chcę wierzyć że nasze Maleństwa będą zdrowe ale
                                  jeśli coś okaże się nie tak...? będę miała wyrzuty sumienia, że
                                  wiedząc o tym wszsytkim co piszemy teraz jednak zdecydowałam się tam
                                  rodzić. Jutro jadę na KTG, zapytam o wszsytko i podejmę ostateczną
                                  decyzję. Szpital bardzo mi sie podoba, też cchiałąm tam rodzić ale
                                  te ostatnie posty dają wiele do myślenia.....
                            • 15.10.07, 16:31
                              U mnie podobnie jakieś delikatne skurcze jak przy okresie, brzuch
                              nisko a poza tym cisza. Czuję się świetnie. Próbuję naturze pomóc na
                              wszystkie sposoby i NIC !!! Już mnie dobija to czekanie.
                              • 15.10.07, 16:40
                                Daj znać czego się dowiedziałaś ja też podpytam i skonsultujemy
                                wiadomości.
                              • Gość: magdalena2-net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 16:52
                                dzięki za odpowied! co do moich wcześniejszych postów - mąż dzwonił
                                na Łubinową i sprawa wygląda tak: umówiliśmy się na wizytę u dr
                                Ślęczka aby mieć USG - czyli maja miala rację, ktg normalnie; co do
                                żóltaczki to można zostac dobę dłużej ale za dopłatą - nie wiem ile -
                                wolę zostać i być pewna że dzidzia jest zdrowa niz potem 2x jeździć
                                do szpitala, Jutro zapytamy o więcej szczegółów - chyba że urodzę:)
                                pozdrawiam!
                            • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 17:05
                              DZIEWCZYNY nie wiem jak umawiałyście się z dr.Ślęczką ale w moim przypadku lekarz powiedział tak: skoro termin ma pani na 17.10 to (o ile pani wcześniej nie urodzi) widzimy się na wizycie 16.10 - zapytałam czy taka wizyta też jest płatna, a dr.Ślęczka odpowiedział mi że absolutnie nie, i stwierdził że zostanę zbadana i podpięta na KTG.... Jutro czeka mnie ta wizyta, bo moja mała córa STRAJKUJE i nie chce się urodzić :/ Chociaż dzisiaj bardzo mocno boli mnie brzuszek, często mam skurcze (ale niezbyt bolesne) boli mnie pochwa (szyjka znowu się szykuje) i leci ze mnie czop śluzowy to i tak nie wierzę żebym dzisiaj, bądź jutro urodziła.... TRZYMAJCIE SIĘ MOJE BRZUCHATKI :*
                              • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 17:20
                                Jak byłam oglądać salę porodową to położna powiedziala mi że normalnie trzymają 2 doby ale jak ktoś nie czuje się jeszcze na siłach to może zostać dłużej, a gdy spytałam czy za to się płaci powiedziała że nie... teraz już nic z tego nie rozumiem :/ Jutro się wszystkiego dowiem :(
                          • 20.10.07, 00:54
                            To ja ponownie :) Mąż magdaleny 2 net
                            Przede wszystkim chciałbym podziękować z całego serca personelowi szpitala na
                            Łubinowej. 16.10.2007r. poznaliśmy co znaczy Rodzić Po LUDZKU !!! Tam ta idea
                            jest w 200% realizowana. Począwszy od skurczów i kontaktu tel. z porodówką,
                            przez przyjęcie do szpitala, wstępne KTG (dla mnie wtedy kawa :)), prowadzenie
                            porodu,KTG co kilka minut, żadnej oksytocyny, każdy lek przed podaniem opisany i
                            omówione działanie, monitorowanie postępu rozwierania szyjki i odpowiednie do
                            tego postępowanie, a to wanna, a to fotel z masażem, jak Magda słabła bo mało
                            spała przez dwie noce to kimnęła się na fotelu przy rozwarciu na 8 cm. Przespała
                            z 2 minuty i nabrała adrenaliny do dalszej walki. Byłem tam od samego początku i
                            wiem jak się nami zajmowała p. Ewa, jak często był lekarz, pod koniec od razu w
                            gotowości stał pediatra, pielęgniarka z pediatrii i ginekolog (żaden z powyżej
                            obmawianych chyba niesłusznie i trochę niesmacznie..., nas prowadził dr z
                            Ligoty, byliśmy na Łubinowej tylko na kontroli i wrażenie 100% pozytyw). Co do
                            tego USG łożyska. Piszecie panie piszecie a ja zadzwoniłem do dr Ślęczki w
                            poniedziałek że we wtorek mamy KTG i żona boi się o łożysko...je usłyszałem
                            proszę podejść na badanie do gabinetu. Może trzeba za nie płacić nie wiem ale
                            wiem, że w szpitalach miejskich mówi się o kwotach dużo wyższych niż 100 zł za
                            to aby wogóle raczyli na człowieka spojrzeć. To samo dotyczy 3 dnia. Jak się
                            ktoś uprze może zostać za darmo (ja deklarowałem chęć dopłaty i powiedziano mi,
                            że nie trzeba), dr Guzikowski (przepraszam jeżeli przekręciłem nazwisko) nie
                            wypuści Wam dziecka z żółtaczką lub innymi nieprawidłowościami, bez obaw.

                            Drogie Panie jedno Was powinno zastanowić. Całe katowickie o ile nie śląskie
                            państwowe położnictwo ma na ten szpital zęby, są pod lupą. Wiedzą, że każdy ich
                            błąd będzie nagłośniony jak najmocniej można aż do zamknięcia szpitala. Dlatego
                            taka ostrożność w przyjmowaniu ciąż trudnych. Dlatego nie mogą sobie pozwolić na
                            błąd. Wiem z rodzinnych doświadczeń, że w szpitalach państwowych zatuszować
                            można wszystko, wszystko! W tym szpitalu nie zatuszują nic, bo jedna skarga do
                            komisji etyki jest ich końcem i oni o tym wiedzą. Dlatego będąc tam od przyjęcia
                            do wypisu (mam urlop byłem prawie non stop przy żonie) i mając doświadczenia z
                            Kliniki w Zabrzu oraz naszego szpitala miejskiego (dwa pobyty w trakcie ciąży,
                            jeden na początku drugi w trakcie) wiem, że na Łubinowej nie ma patałachów, nie
                            ma nierobów. Tam procedury medyczne są realizowane od A-Z a normy bezpieczeństwa
                            zaostrzone. Tam ludzie przychodzą do pracy robić to czego się nauczyli z
                            zaangażowaniem a nie z łaski. Jestem bardzo cięty na to czego oczekuję od służby
                            zdrowia i lekarzy. Skoro ktoś wybiera ten zawód to albo wypełnia go bardzo
                            dobrze albo wcale. Nie ma miejsca na połowiczne zaangażowanie jak w państwowej
                            służbie zdrowia. Na Łubinowej z każdej strony bije chęć ulżenia, pomocy,
                            profesjonalizm i dostęp do tego co potrzebne (leki, sprzęt, personel). Nie
                            zdawałem sobie sprawy ile tam pracuje ludzi! I można... trzeba tylko chcieć.

                            Dalej
                            Magda rodziła naturalnie, skurcze przechodziła spokojnie dlatego p. Ewa nie
                            podała znieczulenia. Jak wiecie to nasze pierwsze dziecko. W ciągu 6 godzin
                            urodziła naszego syneczka Franusia, waga 4kg 90g długość 57 cm, obwód głowy 37
                            cm. I bez żadnych dopalaczy, próżnociągów itp. Cała zasługa położnej, która tak
                            umiejętnie Magda prowadziła, że urodziła tego chłopak. Najgorszy był koniec.
                            Magda słabła, skurcze też ale Franka było już widać. Wtedy cały personel i ja
                            zaczęliśmy Magdę dopingować i poszło :) Konieczne było nacięcie ale nie
                            znienacka. Wyjaśniono nam (właściwie mnie bo Magda była gdzieś daleko w innym
                            wymiarze) dlaczego i jakie są za i przeciw (znałem je wcześniej), za to szycie
                            idealne, teraz niewiele boli i nie ma komplikacji. W końcowej fazie główka się
                            zatrzymała, wtedy obrócono Magdę na czworaka i pomogło. Rodziła na tym fotelu z
                            masażem, rewelacja. Korzystaliśmy też z wanny. Dodam że rodziliśmy sami akurat
                            tak się udało :) Kolejny dzień był bardziej zatłoczony. Franka po urodzeniu
                            przyłożono do mamy, odczekano aż pępowina przestanie pulsować i ja przeciąłem
                            pępowinę a Franka zabrano do kącika noworodka. Po chwili p. dr przekazał Magdzie
                            dane i pogratulował. Franusia w tym czasie opatrywała p. pielęgniarka. Po
                            urodzeniu łożyska i szyciu (szycie bolało pomimo znieczulenia ale to podobno
                            norma) Magdę zabrano z Frankiem do sali obok na obserwację. Tam odbyło się
                            pierwsze karmienie Franka piersią przy pomocy p. pielęgniarki. Ssał aż miło :)
                            Tutaj jest zdjęcie Franka, naszego sensu życia i całej jego radości :)

                            images32.fotosik.pl/2/d7742dc5e976a39cmed.jpg
                            Nie muszę już chyba pisać, że cała opieka po porodzie, opieka nad noworodkami,
                            zabiegi, badania, spotkanie z pediatrą, troska o matkę są tam na poziomie, który
                            w naszych realiach uchodzi za dostępny wyłącznie klasom wysokim... I nie chodzi
                            tu o sale, wystrój, te telewizory słynne (ani razu nie włączany). Chodzi o
                            podejście do człowieka w potrzebie. O szanowanie godności i świadomość obowiązku
                            i misji jaką ma personel. Tam nikt nie przychodzi do pracy bo musi. Ja osobiście
                            sam byłem w szoku kiedy zaczepił mnie pediatra i sam od siebie zaczął mowić o
                            stanie dziecka. Mogłem uczestniczyć w kąpieli w pielęgnacji... Wspaniałe.

                            Finał
                            Magda z Frankiem smacznie śpią w sypialni, dziś była położna z patronażem i
                            wszystko OK. Franuś pije jak smok, śpi, sika i robi kupki. Madzi pojawił się
                            pokarm, skończyła się siara. W poniedziałek jedziemy do zdjęcia szwów na
                            zewnątrz (są nierozpuszczalne jako bardziej wytrzymałe). Później na kontrolne
                            badnie z Franusiem. Do piediatry będziemy chodzić tam. Wolę płacić niż narażać
                            dziecko na nieuków lub leni.
                            Mamy syna, jest zdrowy, Mama też dochodzi do siebie i czego nam trzeba więcej!
                            Nie mamy żadnego kaca moralnego po tym jak nas traktowano, nawet więcej jesteśmy
                            zachwyceni. Kolejny poród jeżeli będzie to tylko tam! Aha ojciec nie jest tam
                            zbędnym dodatkiem, miałem co robić i dobrze. Dopiero potem poczułem jak jestem
                            spięty. Cały czas na obrotach ale ma się poczucie porodu wspólnie. I to jest
                            dobre. Powodzenia wszystkim w porodach!
                            • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 20.10.07, 11:12
                              Witam:)
                              Przede wszystkim gratulacje dla całej Waszej rodzinki (już w komplecie).
                              Dziękuję Ci bardzo mężu magdaleny 2 net za tak wyczerpującą relację z Waszego
                              porodu i za to, że tak dokładnie opisałeś atmosferę i obyczaje panujące w
                              trakcie porodu na Łubinowej. To po prostu niesamowite jak ogromna jest różnica
                              między szpitalami państwowymi a tym szpitalem. Oczywiście nie chcę generalizować
                              ale...każdy z nas zetknął się z państwową służbą zdrowia i nie zawsze
                              wspomnienia te są miłe...
                              Cieszy mnie także to, że opisujesz to wszystko jako partner (mąż) i ojciec
                              rodzącego się dziecka, ponieważ wielkim marzeniem moim i mojego męża jest
                              przeżywać te niesowite chwile RAZEM. Razem piszę z dużej litery celowo, ponieważ
                              zależy nam aby obecność męża nie ograniczała się tylko do jego fizycznego
                              przebywania ale żeby traktowano nas od początku jako rodzinę i żeby mąż też mógł
                              na swój sposób w porodzie uczestniczyć. Po Twojej relacji widzę,że to wszystko
                              jest możliwe :-)
                              Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam i życzę samych radości i zdrowia dla maluszka
                              i jego rodziców !
                            • 20.10.07, 11:52
                              Podpisuje sie pod tym co napisala mon.ro Serdeczne gratulacje dla Was wszystkich
                              i oczywiscie zyczenia zdrowia. Bardzo sie ciesze, ze mamy tutaj opinie
                              mezczyzny, bo to zawsze inne spojrzenie niz rodzacej mamy. Twoja opinia tym
                              bardziej zacheca do porodu na Lubinowej, a ja zycze wszystkim przyszlym rodzicom
                              takich odczuc jak Wasze. Panstwowym szpitalom natomiast, polecam uwazne
                              przygladanie sie temu co dzieje sie na Lubinowej ,ale nie z zawiscia i
                              zazdroscia, ale aby wyciagnac wnioski i czegos sie nauczyc.

                              Pozdrawiam serdecznie
                              • 20.10.07, 19:28
                                Dołączam się do gratulacji :))))) Cieszę się razem z Wami i dziękuję
                                za to co napisałeś. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla
                                Madgaleny, Franusia i dla Ciebie.
                                Pozdrawiam. Kasia
                                • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.07, 07:52
                                  Gratuluję młodym rodzicom i również dziękuje za podzielenie się opinią i
                                  poświęcony nam czas :))
                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.07, 08:32
                                    Ostatnio miałam nerwówkę bo wydawało mi się, że jedno dziecko mi się nie rusza.
                                    zawsze czułam kopniaki po obu stronach brzucha a teraz nie. Cały dzień
                                    wsłuchiwałam się w siebie i miałam już poważną schize..... Dopiero późnym
                                    wieczorem zauważyłam (w zasadzie mąż) że dzieci ruszają się faktycznie bardziej
                                    z jednej strony, a tam gdzie dotychczas dostawałam kopniaki, teraz nic. Po
                                    dłuższych obserwacjach stwierdziliśmy że na pewno oboje się ruszają (bo jeden
                                    nie dał by radę narobić tyle zamieszania) , tylko ze jeden zmienił pozycję.
                                    W ogóle to brzuch trochę mi się obniżył i tu mam pytanie do mam. Czy to oznacza
                                    rozwiązanie lada dzień czy jeszcze jakiś czas tak pochodzę? Za tydzień mam
                                    wizytę u lekarza i już nie mogę się doczekać. Znowu jakieś będę miała
                                    informacje, a poza tym wizyta u Wieczorka zawsze działa na mnie uspokajająco :)
                                    • 22.10.07, 08:51
                                      Witaj Podwójna Mamo, jak pisałaś już wielokrotnie spodziewasz się
                                      dwóch Urwisów, więc Chłopaki psocą i "bawią się" z Mamą w
                                      chowanego:)). Nie martw się na zapas. Co do obniżenia brzuszka - mój
                                      obniżył się już ok. 33 tc (myślam, że mi się wydaje, ale moja mama
                                      też to zauważyła). Teraz jestem w 37 tc i właśnie zaczęłam mieć
                                      lekkie skurcze:), tak więc u mnie obniżenie się brzuszka nie
                                      oznaczało szybkiego rozwiązania, czego i Tobie życzę. Jak masz
                                      wątpliwości to zadzwoń do lekarza - z całą pewnością uspokoi Cię.
                                      Trzymaj się cieplutko :)))
                                    • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 22.10.07, 11:01
                                      Nie martw się Podwójna Mamo, bo samo obniżenie brzuszka nic nie oznacza. Ja na
                                      ostatniej wizycie prawie 3 tyg temu a był to 35 t.c też miałam już obniżony
                                      brzusio,a do tego dość mocne twardnienia i pobolewania. Też się bałam czy aby
                                      coś za szybko się nie zaczyna. Po badaniu usg okazało się, że moja mała
                                      rzeczywiście już jest nisko ułożona i lekarz z uśmiechem powiedział nam, żebym
                                      wytrzymała jeszcze ze 3 tyg. No i proszę, w pt idę na kolejną wizytę, po
                                      wyznaczonych 3 tyg i będzie to już bezpieczny 38 t.c a u mnie nic na szczęście w
                                      między czasie się nie wydarzyło. Tylko tyle, że brzuszek nadal nisko, nadal się
                                      kurczy i nadal pobolewa...Jak widzisz, to wszystko nie dzieje się tak szybko.
                                      Pozdrawiam
                • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.07, 17:17
                  Hehe z tym pasem to będzie problem, bo kurcze nie mam miarki w domu :( a do
                  rodziców na razie się nie wybieram, więc nie mam gdzie się zmierzyć. Na razie
                  przytyłam ok 13-14 kg, myślę, że to nie najgorzej, bo rosnę głównie w brzuchu :)
              • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.07, 17:25
                Seena i Kasia73. Dzięki za słowa otuchy :)) ja mam porównanie z siostrą i może
                za bardzo się tym sugerowałam. Ona co prawda tylko jedno dziecko wydała na
                świat, ale do końca miała mały zgrabny brzuszek. Pieszczotliwie nazywam siebie
                wielorybkiem, bo tak się obecnie czuje :))
                Tak w ogóle to czy któraś z Was zwróciła uwagę na ten dziwny post "rubika"
                sugerujący, że podszywają się tu położne ze szpitala??
                Pozdrawiam wszystkie wielorybki :))
                • Gość: FunikyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 17:54
                  A pytała może któras z Was jak wygląda u nich wywoływanieporodu ???? Czy stosują oksytocynę, czy żele dopochwowe ????? I ile dni po terminie wywołują ???? Piszcie bo jestem ciekawa
                • 15.10.07, 17:58
                  Ja też mam mały brzuszek i nikt nie chce mi wierzyć, że to
                  jeszcze "tylko" miesiąc do porodu. Moja koleżanka dla odmiany już w
                  sierpniu wyglądała jak mega-wieloryb:) a urodziła 17 października w
                  38 tygodniu (cc). Najważniejsze, że u Twoich Chłopaków wszystko ok:)
                  Co do postu "rubika" (i nie tylko) to nie zwracam uwagi na takie
                  wpisy. Nie szukam sensacji. Chcę w spokoju urodzić moją Córeczkę,
                  dla mnie najważniejsze jest to, co sama widzę lub słyszę od byłych
                  pacjentek. Stąd więcej niż jedna wymagana wizyta, udział w szkole
                  rodzenia...
                  • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 19:01
                    Ja też mam mały brzuch :) Nikt mi nie wierzy że jestem na 2 dni przed terminem porodu :) Wszyscy myślą że jestem w 7- 8 miesiącu :D W pasie mam 100cm :D
                    • 15.10.07, 20:19
                      No to ja juz nie wiem co sie tam u mnie dzieje, skoro Wy mamy pazdziernikowe
                      macie brzuszki po 100 cm, to jak ja bede wygladac pod koniec skoro jestem w
                      polowie i mam 103cm? Echh... musze jutro z lekarzem porozmawiac na ten temat,
                      moze tam jednak dwa maluszki sa albo ze trzy :)

                      Pozdrawiam serdecznie
                      • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.07, 08:42
                        Przecież wielkość brzucha o niczym nie świadczy..... i jak narazie tylko ja podałam swój obwód....a ja mam mały brzuch bo to u nas uwarunkowane genetycznie poza tym zawsze bylam długa chuda i drobna przeed ciążą ważyłam 56kg przy wzroście 171cm teraz waże 70kg na dzień przed terminem porodu.... trzymaj się i nie panikuj :*
                        • 16.10.07, 09:41
                          Witam, ja też jestem raczej drobnej budowy (ważyłam przed ciążą
                          52kg). Zaczęłam "widocznie" przybierać na wadze dopiero ok. 18 tc,
                          przytyłam tylko 11 kg (36 tc), obwód brzuszka 92 cm (taka śmieszna
                          kulka). Moje koleżanki, które urodziły ostatnio pytają, kiedy zacznę
                          tyć. Wszystkie były DUŻO większe ode mnie, tak więc to ja powinnam
                          się martwić, że jestem "za mała". A tak na poważnie to zarówno u
                          Ciebie, jak i u mnie z całą pewnością jest wszystko ok. Głowa do
                          góry :) Pozdrawiam serdecznie:)))))))
                          • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 16.10.07, 11:11
                            Witaj Kasiu!
                            No rzeczywiście nie było mnie parę dni ale już do Was wróciłam :)Dzięki za
                            zainteresowanie. U nas wszystko ok, choć skurcze mam coraz mocniejsze i coraz
                            boleśniejsze choć cały czas jeszcze nieregularne (na szczęście, bo dopiero w czw
                            zaczynam 37 t.c, więc dobrze by było pokulać się jeszcze ze 2 tyg). No Spa już
                            chyba na mnie nie działa, jak leżę i nic nie robię czyli jak mówi mój mąż
                            odpoczywam hihi, to jest lepiej a jak tylko zacznę coś robić to od razu brzusio
                            się stawia i po robocie:) Coś mi się nie chce wierzyć, że dotrwam do 14
                            listopada, tym bardziej że na ostatniej wizycie i usg wyszło,że moja malutka już
                            jest bardzo nisko ułożona. Ale dr Ślęczka powiedział, że jak tylko dotrzymam do
                            38 tyg to już sobie mogę rodzić, bo moja wiercipiętka już będzie gotowa. No i w
                            sumie to bym chciała, urodzić ok 38 tyg, bo jak czytam te wszystkie posty
                            oczekujących obecnie mam, to jak biedne czekają na jakiś sygnał na poród i to
                            jak narastają w nich te wszystkie wątpliwości, to bardzo im współczuję i co tu
                            dużo mówić, sama chciałabym tego uniknąć.
                            Drogie dziewczyny, trzymam za Was wszystkie mocno kciuki, życzę wytrwałości a na
                            pocieszenie dodam, że już niedługo będziecie tulić swoje maleństwa w ramionach i
                            wszystko będzie Wam wynagrodzone.
                            Pozdrawiam serdecznie.
                            Kasiu napisz co u Ciebie, kompletnie nic się jeszcze nie dzieje? Nawet
                            jakichkolwiek mini skurczy?
                            • 16.10.07, 11:34
                              Witam, cieszę się, że wszystko u Was ok. U mnie bez zmian - tylko
                              brzuszek coraz częściej twardnieje, Malutka wierci się i rozpycha na
                              wszystkie strony i ...tyle. Niech sobie tam jeszcze siedzi i rośnie
                              moja Kruszynka. Też mam nadzieję, że urodzę ciut wcześniej niż w
                              połowie listopada - (po cichu liczę na 9.11)zobaczymy:). Pozdrawiam
                              serdecznie Was Obie i pozostałe Dziewczyny.
                              • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 16.10.07, 15:46
                                Cieszę się Kasiu, że u Was też wszystko w porządku. Mnie z usg wychodzi, że
                                właśnie urodzę 9.11, tak jak Ty byś tego chciała a jak będzie to zobaczymy. To
                                Malutka zdecyduje kiedy nastąpi ten Wielki Dzień. Mój wierciuszek też rozpycha
                                się na maxa, aż mnie żebra już bolą.
                                Trzymajcie się ciepło
                        • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 16.10.07, 11:25
                          FunkyMama, żeby nie było że tylko Ty podajesz swój obwód brzusia to ja też się
                          ujawnię:) Podejrzewam, że wyglądamy bardzo podobnie z naszymi ciążami, co też
                          mam raczej uwarunkowane genetycznie. Przed ciążą ważyłam 58 kg przy 171 cm
                          wzrostu, a teraz ważę zaledwie 67 kg (no może już 68, bo ważyłam się prawie 2
                          tyg temu:)), więc przytyłam tylko 9 kg mój obwód brzuszka to 99 cm (przypomnę że
                          od czw zaczynam 37 t.c). Nie puchnę, nic mi nie dolega i gdyby nie ta wiercąca
                          się ciągle piłeczka to tak jakbym nie była w ciąży:) Oczywiście teraz troszkę
                          żartuję, że chodzi tylko o brzuszek, bo tak naprawdę to przeżywam swoją ciążę
                          całą sobą a nie tą małą piłeczką :)
                          Pozdrawiam
                          • 16.10.07, 13:04
                            Ale zaintrygowałyście mnie, ja też zmierzyłam sobie brzusio ma 95 cm
                            41 tc, ale grunt że z małym wszystko OK choć cierpliwość w
                            wyczekiwaniu zaczyna mi się kończyć 3 dzień po terminie a tu nic!!!
                            Maluszek uczy nas cierpliwości :-))
                            • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.07, 15:22
                              Załatwiłam sobie miarkę i mój brzuszek mierzy 109 cm i przytyłam 14 kg. Dopiero
                              zaczął mi się 33 tc więc czekam co będzie dalej. Przed ciążą miałam przeciętną
                              figurę, teraz w sumie tłuszczyk mi sie raczej nie odkłada - głównie rosnę w
                              brzuszku.
                              • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 16.10.07, 15:39
                                Hi,hi, aleśmy sobie znalazły temat na pogaduszki:) Najważniejsze jest to, że z
                                naszymi maluszkami jest wszystko w porządku a nasze figury i tak są na dalszym
                                miejscu, byleby naszym Misiatkom było tam wygodnie.
                                Podwójna Mama, no no, też nieźle trzymasz fason:) Masz podwójne "obciążenie" a
                                wymiary godne podziwu. Tak trzymać:-)
                                • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.07, 19:02
                                  Byłam dzisiaj w szpitalu... podeszłam do recepcji i powiedziałam położnej że
                                  dr.Ślęczka kazał mi się stawić na wizytę z uwagi na fakt iż jestem "na terminie
                                  porodu" i nic się nie dzieje. Pani kazała mi poczekać w kolejce do doktora (nie
                                  wytrzymałam i wepchałam się żeby się dowiedzieć co i jak). Lekarz powiedział ze
                                  mam iść na zapis KTG i wrócić do gabinetu... KTG wykazało bardzo malutkie
                                  skurcze (pracę macicy)- trwało 10 minut, potem wizyta w gabinecie doktora -
                                  standardowo badanko na fotelu, i USG :) Koszt (za USG) 50z... w związku z tym że
                                  nic się nie dzieje następne KTG za 4 dni, a następne zapisy mam mieć robione co
                                  2 dni.... i chyba tyle :)
                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 17.10.07, 10:48
                                    FunkyMama, czy to oznacza, że teraz przy każdej wizycie będziesz płaciła 50 zł?
                        • 16.10.07, 22:11
                          dzieki za pocieszenie, bylam dzis u lekarza i powiedzial mi to samo co Ty, zeby
                          nie panikowac :) powiedzial, ze z mojego terminu dziewczyny maja po 120cm, wiec
                          u mnie jest ok, tym bardziej ze mnie rosnie glownie brzuch, choc i reszta troche
                          tez, ale mam glownie jednak brzuch.
                          Przy okazji dowiedzialam sie jednak, ze w pozniejszym terminie moge miec
                          problemy ortopedtyczne, bo widac po mojej obecnej "figurze", ze mam mocno
                          wygiety kregoslup...
                          Ech tak to jest, ale na pocieszenie lekarz powiedzial, ze z maluszkiem wszystko
                          w porzadku, a to najwazniejsze :)

                          Pozdrawiam serdecznie
    • 16.10.07, 21:23
      Ci lekarze to wlasnie naiwni wierni PO i czekali na sygnal ale
      niewypal:
      Przedwyborcze usilne starania Tuska zawieraja osobe bez twarzy i
      charakteru, ktory tylko zabiega blagajaco o glosy i wyborcow,
      obiecujac wszystko pod publike, co chca wyborcy slyszec, jednak nie
      zdradzajac prawdziwego oblicza wodza i PO.
      Osobowosc bez twarzy i programu wszystko zamydla i wypacza,
      narazajac Polske i narod na manowce obiecanego nieznanego cudu
      gospodarczego i nurtu polityki ale jasno nie okreslenego jak !
      Ostatnie sensacyjne informacje dotyczace prywatyzacji sluzby
      zdrowia, wskazuje dobitnie, zwlaszcza po zaprzeczeniach Tuska wbrew
      zapisom programowym, cytowanych na debacie przez ex-prezydenta Kwasa,
      ze PO nosi sie jednak z wyraznym zamiarem liberalizacji i
      prywatyzacji szpitali a teraz posl PO Sawicka przedstawila klucz
      korupcyjny jak ?!!!.
      Michael


    • 17.10.07, 17:08
      • 17.10.07, 22:07
        Po pierwsze, jak slusznie zauwazyla FunkyMama sala kosztuje 500PLN, a nie
        2500PLN i to jest doplata za 1-ke, a nie za 2-ke.
        Po drugie MAJA rowniez ma racje w swoich spostrzezeniach.
        Po trzecie skoro mama-smyka pisze, ze jej synek ma 3 latka, to od kiedy
        funkcjonuje Lubinowa (na stonie jest wyraznie, ze "nowo otwarty"??
        Po czwarte nie wyobrazam sobie robic jakichkolwiek badan i nie odebrac wynikow
        (nie dostac do reki) - to chyba blad pacjentki. Wczoraj odbieralam wyniki na
        Lubinowej z cytologii wlasnie i juz pani w rejestracji odczytala mi wyniki
        mowiac, ze wszystko ok, a lekarz pozniej potwierdzil (nie mowil ,ze mam
        "jedyneczke", wiec to chyba nie o mojego lekarza chodzi)
        Po piate nie wierze zeby jakikolwiek lekarz mogl powiedziec pacjentce zeby sobie
        sama "wypedzlowala nadzerke w domu", a probke pobieral z glowicy USG - bardzo
        mocno przesadzone (na zdrowy chlopski rozum).
        Nie jest mozliwe robiac badania ginekologiczne nie zauwazyc nadzerki.
        Na podsumowanie, nie wiem jak mozna chodzic do lekarza przez 6 lat (SZESC LAT!!)
        i nie zauwazyc, ze cos jest nie tak. Przeciez jesli chodzi o nasze zdrowie (a
        pozniej i dziecka), to chyba dbamy o to zeby chodzic do specjalisty i w razie
        watpliwosci weryfikujemy jego zdanie z innym lekarzem.
        Nie bardzo chce mi sie w to wszystko wierzyc, tym bardziej ,ze moj lekarz jest
        nie tylko mily, ale i kompetentny, co potwierdzil w momencie pojawienia sie
        problemow i wierze w to ,ze wszyscy pracujacy na Lubinowej lekarze sa
        kompetentni i nie powinnysmy sie obawiac.
        Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: mama-smyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 21:40
          Po piate nie wierze zeby jakikolwiek lekarz mogl powiedziec
          pacjentce zeby sobi
          > e
          > sama "wypedzlowala nadzerke w domu", a probke pobieral z glowicy
          USG - bardzo
          > mocno przesadzone (na zdrowy chlopski rozum).

          Nie tylko przesadzone, ale wręcz śmieszne.
          Cóż, wiele pacjentek jest pod urokiem tego pana i choć intuicja
          podpowiada im, że coś nie gra, to nadal chodzą i wierzą w to, co
          mówi.
      • 17.10.07, 22:20
        poszperalam troche, bo mi to spokoju nie daje i znalazlam taka wypowiedz mamy-smyka:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=606&w=66029922&a=70592018
        we wczesniejszym wpisie okresla, o kim pisze.
        Ja i tak nie wierze, tym bardziej ze, jak pisze mama-smyka: "Jest przystojny,
        uśmiecha się, żartuje, udaje mądrego, ale niestety... Bagatelizuje prawdziwe
        problemy."
        w moim przypadku sie wlasnie nie sprawdza, bo UMIAL rozwiazac problemy.

        Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.07, 09:13
          Jeśli dobrze rozumiem to jest jeden przystojny ginekolog na Łubinowej (bez
          obrazy dla pozostałych), więc się domyślam, że to jest również "mój" lekarz.
          Chyba tez muszę zabrać głos w tej sprawie, bo ja do niego trafiłam z polecenia
          siostry. Mianowicie siostra pierwszą ciążę poroniła i gdy ponownie zaszła,
          zmieniła dotychczasową lekarkę (która krótko mówiąc olała moją siostrę)na
          naszego przystojnego lekarza (też był jej polecony przez zadowoloną znajomą.
          Ciążę siostry poprowadził idealnie, mimo że ze względu na wcześniejsze
          poronienie klasyfikowała się do ciąży zagrożonej, następnie przeprowadził
          cesarskie cięcie, po którym szybko wróciła do formy, a blizna jest niemal
          niewidoczna. To miało miejsce ponad 2 lata temu, więc nie na Łubinowej, tylko w
          Bogucicach. Mówiąc krótko - siostra była zadowolona z jego opieki. Ja również do
          niego trafiłam, przede wszystkim dlatego, że chciałam żeby on prowadził moją
          ciążę, a po drugie z nadzieją, że będę rodzić na Łubinowej. Również jestem
          zadowolona i bynajmniej nie dlatego, że żartuje i jest przystojny (choć od razu
          czułam się w jego towarzystwie wyluzowana i nie krępowałam się, w
          przeciwieństwie do poprzedniego lekarza, zadawać wiele czasem dziwnych pytań co
          również moim zdaniem ma niebagatelne znaczenie. Nie zaniedbuje żadnych badań,
          nie wyciąga ode mnie kasy chociaż miałby obecnie taką możliwość. Ze względu na
          ciążę bliźniaczą mógłby mi kazać przyjeżdżać teraz co 2 tyg, ale uznał że nie ma
          takiej potrzeby (i nie jest to zaniedbanie z jego strony), gdyż ciąża w moim
          przypadku przebiega bezproblemowo (jak na ciąże bliźniacza, bo oczywiście różni
          się mimo wszystko od pojedynczej), więc możemy spotykać się co 3 tyg. Oczywiście
          zawsze podkreśla, że jeśli miałabym jakiekolwiek wątpliwości to mam od razu
          przyjeżdżać. Osobiście czuję się pod dobrą opieką i wpis tej kobiety mnie na
          pewno nie zniechęci do pozostania pod nią w dalszym ciągu. Osobiście uważam, że
          nie udaję mądrego, bo nie musi - jest po prostu mądrym człowiekiem. (P.S. Może
          to jakaś nieodwzajemniona miłość posunęła ją do wypisywania takich oszczerstw)
          • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.07, 09:26
            O cholera, teraz dopiero weszłam seena na Twój link i przeczytałam całość, która
            tam była. Ja pisałam akurat o Wieczorku, a widzę teraz, ze nie o niego chodziło.
            Zasugerowałam się tym, że przystojny... W każdym razie przedstawiłam swoją
            opinię na temat tego lekarza :) Chyba nie zaszkodzi...
            • 18.10.07, 11:15
              tak, chodzilo jej o dra Sleczke, ale jak widze to ponizej FunkyMama znalazla tez
              niemila historie zwiazana z Twoim lekarzem. Nie wiem tylko czy to po prostu nie
              jest zawisc pracownikow z innych szpitali, zeby nas odwiesc od checi porodu
              wlasnie na Ochojcu. W kazdym razie, nawet jesli to prawda, to sa to odosobnione
              przypadki, 99% opinii jest jednak pozytywnych. To co przeczytalam, oczywiscie
              daje do msylenia, ale nie odwiodlo mnie od mojego postanowienia porodu na Lubinowej.

              Pozdrawiam serdecznie
              • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.07, 12:01
                Ogólnie mogę powiedzieć, że jestem lekko zniesmaczona (lekko? chyba raczej
                cholernie! - przepraszam za wyrażenie). Mimo wszystko też nie zamierzam
                rezygnować. Tragedie zdarzają się niestety wszędzie. Czasem można im zapobiec,
                innym razem nie sposób przewidzieć. Jednak ze względu na to, że jest to prywatna
                klinika, wymagamy bezbłędności od lekarzy, położnych i całego personelu.
                Niestety ideały nie istnieją. Gdyby taki przypadek zdarzył się w państwowym
                szpitalu czy byłoby na ten temat głośno?.... Hmmm...
    • 17.10.07, 17:11
      • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 17.10.07, 17:54
        No niezbyt zachęcające... ale jak ktoś opisuje takie sytuacje to powinien
        napisać także o jakiego lekarza chodzi. No bo po co nam taka informacja? Co
        możemy z nią zrobić skoro nie wiadomo o kogo chodzi?
        • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 19:21
          Nie wiem co napisać... w każdym szpitalu przecież zdarzają się różne wpadki :/
          ja jestem zadowolona.... A sala 1 osobowa kosztuje 500zł a nie 2500zł :/
          • 17.10.07, 19:24
            Szkoda że nie podała nazwiska lekarza bo takie pisanie bezosobowe
            nic nikomu nie daje, a jednak oskarżenia są dość poważne.
      • Gość: maja IP: *.smstv.pl 17.10.07, 19:58
        uważam że skoro ktoś już wydaje takie komentarze to powinien mieć odwagę napisać
        konkretnie o kogo chodzi- poza tym ta dziewczyna pisze o krwi pępowinowej- opis
        ten jest dla mnie śmieszny-po pierwsze krew pobiera się tylko w wyznaczonych
        bankach do tego i z tego co wiem to robi to odpowiednia osoba- moja szwagierka
        właśnie dlatego rodziła w Warszawie- nie robi tego pierwszy z brzegu lekarz i
        jeszcze tekst ze mu wypadła z ręki to jest trochę zabawne-dla mnie to po prostu
        zwykła paranoja co ta kobieta pisze i zwykłe kłamstwa- nie wydaje mi się żeby
        jakikolwiek lekarz na łubinowej był Aż tak niekompetentny i niefachowy-poza tym
        cyfra 2 w cytologii to nie jest odrazu rak- oj skoro się już tak kogoś oczernia
        to powinna chociaż laska jakiejś wiedzy medycznej zasięgnąć- a ona sama nie wie
        co pisze-byleby pisać źle..ano już to gdzieś pisałam że są ludzie i
        ludziska....a tej kobiecie życzę aby poczytałam książek medycznych najpierw a
        potem wymyślała choroby i oskarżała innych!
        • 17.10.07, 21:59
          Krew pępowinową pobiera się obecnie w większości szpitali (na
          Łubinowej również). Później jest przesyłana w specjalnym zestawie
          kurierem, preparowana i przechowywana w jednym z kilku banków w
          Polsce. Aby pobrać krew lekarz lub położna przechodzą krótkie
          szkolenie.
          Co do lekarza - mój pan doktor też na skrajne opinie - ja jestem z
          niego super zadowolona (jestem jego pacjentką od kilku lat),
          niektóre dziewczyny nie chcą o nim nawet słyszeć. Dwa lata temu
          postanowiłam zmienić lekarza na "wybitnego specjalistę" z polecenia -
          istny cudotwórca, "ojciec" wielu dzieci moich znajomych, same
          superlatywy. Wizyty u niego to USG (nawet 2 razy w tygodniu),
          tabletki i zastrzyki, żadnych badań ginekologicznych,
          hormonalnych... Za to "świetne" zalecenia co do trybu życia na
          poziomie epoki kamienia łupanego, totalny brak kontaktu z pacjentem,
          nawet nie odpowiadał na moje pytania tylko czasami coś mruczał pod
          nosem, cena wizyty wzrosła przez 4 miesiące 3-krotnie. Nagle
          olśnienie - co ten facet ze mną robi, powiedziałam "wybitnemu" co o
          nim myślę, wyluzowałam i wróciłam do "starego" lekarza pod
          standardową opiekę lekko skierowaną w stronę ciąży i za chwilkę
          (koniec 36 tc) będzie z nami upragnione Maleństwo:). Ciąża wzorowa,
          ani jednego dnia L-4, nadal pracuję (chociaż lekarz za każdym razem
          pyta, czy jeszcze chcę). Szkoda mi osób, które ślepo wierzą lekarzom
          kosztem własnego (a w tym przypadku nie tylko swojego) zdrowia. A
          potem jest żal, tylko pytam do kogo? Pozdrawiam serdecznie.
          • 18.10.07, 09:49
            Przeglądając neta oprócz bezosobowej negatywnej opini tej dziewczyny
            nie znalazłam żadnego negata na dr Ślęczka (bo on jest tym
            tajemniczym "dr") a wręcz przeciwnie same superlatywy. Wydaje mi
            się że dziewczyna znalazła poprostu kozła ofiarnego którego może
            winić za swoje i swojego dziecka problemy zdrowotne. Niestety
            nieszczęścia się zdarzają i wtedy swój żal i rozgoryczenie
            najłatwiej jest skierować w czyimś kierunku w tym przypadku lekarza.
            Żal mi jej że ma problemy ale nie jestem przekonana czy to wina
            lekarza czy poprostu losu, przypadku, ludzie chorują niewinne
            dzieciątka również i trudno nam się z tym pogodzić a za swój los
            obwiniamy cały świat. Nie popadajmy w paranoję dziewczyny bo to
            tylko zaszkodzi naszym nienarodzonym dzidziom. Grunt to pozytywne
            myślenie wszystko MUSI być dobrze a my już niedługo będziemy tulić
            nasze śliczne zdrowe dzieciątka w swoich ramionach. Pozdrawiam
            • Gość: FunkyMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.07, 10:48
              StellaR naisała na innym forum:

              "a ja mam dzis dola straszego od rana ...
              moja kolezanka z klasy z liceum tez teraz w ciazy byla,
              chodzila caly czas do ginekologa do chorzowa prywatnie i nie wiem czemu tak sobie ubzdurali ze chce rodzic na ochojcu w tej nowej klinice... ech ... :( ostateczny termin miala na 2go pazdziernika podkreslam ostateczny ... i jeszcze potem ja przetrzymali ponad 2 tyg !!!! bo nie bylo lozek !!! a jezdzila tam co drugi dzien i jej robili ktg i odsylali do domu
              ja juz dawno bym gdzie indziej pojechala, olac ta pieka klinike jesli tak to nazwac mozna najwazniejsze dziecko, nie trzeba rodzic na lozku z masazem ... jesooo juz nie co pisze, w koncu w pn podawali jej kroplowki z tym lekiem na o ... na wywolanie i nic ... we wt zrobili cesarke ...
              ich synus dostal tylko 1 punkt apgar, natychmiast wywiezli go do zabrza
              najblizsze godziny beda decydujace ... modle sie za malenkiego Kubusia caly dzien i lzy mi same plyna, a powiedzcie gdzie rozum lekarzy ??? no gdzie do jasnej cholery, tyle czasu po terminie to nawet amatorka taka jak ja wyczytala na necie ze moze byc zakazenie dziecka starzejacym sie lozyskiem a ONI TEGO NIE WIEDZA?????????
              glowa mi peka i mala moja chyba czuje jak sie denerwuje bo kopie tez mnie tak nerwowo... ide sie polozyc ...
              myslicie ze maly Kubus ma szanse na zdrowe dziecinstwo ? teraz sobie uswiadamiam dopiero jak wiele zalezy od porodu ... caly przebieg ciazy to jedno a porod to calkiem inna bajka .... podobno wiekszosc porazen mozgowych u dzieci jest spowodowana zlym porodem a nie przebiegiem ciazy ... czuje sie dzis jak na jakis prochach ..."

              Dziewczyna o której tu mowa chodziła do dr.Wieczorka....Jest to druga smutna historia ktorą znalazłam na temat tejże kliniki....

              I co teraz ??? Co o tym myślicie ?????
            • Gość: ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.07, 11:25
              Ja też chodziłam do dra Ślęczki i też nie mam żadnego fizycznego śladu wyniku
              cytologii. Robiłam u niego cytologię ze 3 razy, jeszcze na Kościuszki, zawsze
              "odbierałam wyniki" przez telefon i słyszałam "Czyściutko, dwójeczka, ostatnio
              były same dwójeczki". O wynik na papierze nigdy się głupia nie upomniałam. Może
              jest inaczej na Łubinowej.
              Jak wygląda robienie cytologii na Łubinowej?!
              Po tych ostatnich rewelacjach mamy smyka chyba pójdę zrobić gdzieś cytologię.
              • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 18.10.07, 11:55
                Zastanawia mnie w tym wszystkim jedna sprawa. Owszem, to lekarz pobiera materiał
                do badania cytologicznego, ale z tego co mi wiadomo, to później wędruje on do
                laboratorium i tam jest badany przez laborantów. Następnie wynik wraca do
                lekarza zlecającego i ten lekarz przekazuje wynik pacjentce taki jaki jest
                napisany na kartce. Tak więc, nie można mieć pretensji do lekarza o wynik
                badania, bo nie on je diagnozuje, no chyba że, ktoś tu chce zasugerować, że dr w
                trakcie badania wcale nie pobiera materiału cytologicznego, tylko okłamuje że to
                robi a potem wszystkim mówi, że wyniki są dobre?! No w to to w życiu nie
                uwierzę. Zresztą jak ja mam pobierany materiał do cytologii to czuję, kiedy to
                się dzieje i ciężko było by mi wmówić, że został pobrany w przypadku kiedy
                lekarz by tego nie zrobił
                • 18.10.07, 12:12
                  Dziewczyny, wpadamy wszystkie w panikę, tak nie można. Lada chwila
                  każda z nas może urodzić, po co nam (i dzieciaczkom) dodatkowe
                  stresy? Czy któraś z Was czekałaby tak długo z porodem - 2 tygodnie
                  po ostatecznym, czyli 4 tygodnie od planowanego porodu? Czy jak Was
                  coś niepokoi to nie pytacie na bieżąco lekarza? Ja też przeszukuję
                  internet, ale przede wszystkim pytam znajomych, "szukam" osób, które
                  tam rodziły. W każdym szpitalu i każdemu lekarzowi trafiają się
                  pomyłki, My musimy wierzyć, że wszystko będzie ok. Bo tak będzie i
                  już :) Wczoraj opisałam Wam moją przygodę z "wybitnym" lekarzem - aż
                  mnie ciarki przechodzą na samą myśl o nim - też byłam głupia i
                  dawałam się naciągać. Aż boję się pomyśleć, jak to się mogło
                  skończyć. Dla jasności - ten lekarz nie ma nic wspólnego z tą
                  kliniką. Mój obecny też tam nie pracuje, polecił mi to miejsce do
                  porodu i wierzę, że się nie pomylił.
                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 18.10.07, 12:21
                    No właśnie Kasiu, nie wpadajmy w panikę i basta:) A tak na marginesie, to nieźle
                    się kobitko trzymasz, że jeszcze się kulasz do pracy, twarda z Ciebie sztuka :-)
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • 18.10.07, 12:37
                      Mam fajną pracę, wyrozumiałego szefa, wspaniały zespół
                      współpracowników i jak tylko chcę możliwość pracy w domu. Czuję się
                      rewelacyjnie więc sobie jeszcze pracuję. Przynajmniej mam pretekst
                      do wyjścia z domu nie tylko na dzidziusiowe zakupy:) lub lekarza.
                      Poza tym nie mam aż tak dużo czasu na myślenie o złych rzeczach.
                      Same plusy :)))
                  • Gość: dorota32 IP: 77.223.195.* 30.12.07, 00:06
                    Kasa Kasa i jeszcze raz kasa! Szpital poznaje się właśnie po trudnych sytuacjach
                    jak wszystko jest w porządku to i w domu można samemu urodzić. Znam opisywany
                    przypadek, jak paru lekarzy wmawia Ci że 2 tyg po terminie to nie problem to co
                    robisz? nie ufasz im w końcu to LEKARZE a nie przypadkowe osoby. Wy jesteście
                    naiwne bo jak ktoś podczas waszego porodu da więcej kasy to ciekawe kim się
                    zajmą lepiej! Zresztą nie jedna sprawa toczy się w sądzie!
                • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 18.10.07, 12:13
                  Kurcze dziewczyny, przecież większość z nas tutaj jest na kilka dni lub tygodni
                  przed porodem! I nie sądzę, żeby któraś z nas nagle podejmowała tak radykalne
                  kroki jak zmiana lekarza czy szpitala, bo nagle została zasiana nić niepewności.
                  Nie popadajmy w jakąś schize, bo teraz jest nam to jak najmniej potrzebne...już
                  niedługo będziemy tulić swoje maluszki i musimy teraz myśleć o tym, że wszystko
                  będzie dobrze a nie o tym że coś złego się stanie. Ja na pewno nie zmieniam
                  swojej decyzji co do porodu na Łubinowej i staram się kierować swoje myśli na
                  pozytywne tory a nie ściągać na siebie wszystkie katastrofy świata. I tego też
                  życzę Wam - przyszłe Mamuśki:) Myślmy o dobrych rzeczach i nie popadajmy w paranoję
                • 18.10.07, 12:30
                  oczywiscie masz 100% racji, material jest pobierany przez lekarza, nastepnie
                  jest wysylany do Gliwic, a pozniej wynik wraca Lubinowa. Ja odbieralam wyniki we
                  wtorek i dotalam je "fizycznie", do reki i nie wyobrazam sobie zeby o to nie
                  zadbac. Kazdy wynik, z kazdych badan, trafia w moje rece, jesli jest tak, ze
                  lekarz chce go zatrzymac to robie ksero i zawsze mam czarno na bialym co i jak.
                  Uwazam ,ze jesli ktos nie widzi swoich wynikow to niestety jego zaniedbanie -
                  bez urazy, ale tak mysle.
                  Masz tez racje z pobieraniem materialu, co niby lekarz wysyla do Gliwic jesli
                  nic nie pobral?? - mnie to wszystko zaczyna juz smieszyc :)

                  Pozdrawiam serdecznie
                  • Gość: ajb1 IP: *.tys84.1000lecie.pl 18.10.07, 13:32
                    To nie moze byc prawda - dziecko tej Pani ma 3 lata - 3 lata temu
                    tego szpitala jeszcze nie bylo :(
                    • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.07, 18:27
                      cześć,
                      2 października urodziłam na Łubinowej śliczną dziewczynkę. Zaczęło
                      się od odejścia wód w poniedziałek rano, w południe byłam w
                      szpitalu, urodziłam na drugi dzień pod wieczór. Przez cały czas
                      byłam pod super opieką - pierwszego dnia pani Ewy Damas, drugiego
                      pani Ewy Pytel (odbierała poród), oprócz tego były jeszcze inne
                      panie, niestety nie zapamiętałam jak się nazywają, ale wszystkie z
                      tych dni były super - zainteresowane pacjentkami, życzliwe, miłe,
                      troskliwe. Regularnie robiono mi KTG, panie zachęcały do korzystania
                      z wanny, piłki, worka, nie czułam się zostawiona na pastwę losu, a
                      młyn w te dni był nieziemski - poród za porodem. Firaneczka na
                      porodówce nie stanowi problemu - jak się prze i skupia na oddychaniu
                      to wam lata co się dzieje za zasłonką. Przy porodzie - nie należał
                      do łatwych - pojawił się lekarz, zaglądał też drugi, pod koniec
                      porodu stał już przy mnie neonatolog, położna od noworodków,
                      asystentka (lub pielęgniarka) anestezjologa, generalnie tłum ludzi
                      nastawionych na pomoc dziecku i pacjentce i zainteresowanych żywo
                      tym co się dzieje.
                      ZZO w moim przypadku nie dało się podać i może dobrze bo u innej
                      dziewczyny zatrzymało akcję na dość długo. Poród da się przeżyć,
                      byle tylko nie rozpamiętywać w nieskończoność :)
                      Opieka po porodzie super, sale dwuosobowe z łazienką, w życiu nie
                      spałam na wygodniejszym łóżku (na pilota :) ). Dziecko można oddać
                      położnym na noworodki na noc lub można mieć przy sobie. Jestem
                      bardzo zadowolona i wdzięczna personelowi za szybkie decyzje, bo kto
                      wie jak by się skończyło...
                      Wam dziewczny życzę szybkich porodów, mało bólu w I fazie i zdrowych
                      dzieciaczków.
                      Co do opisów wyżej: nie rozumiem tego, że nie było łóżek: rodziłam
                      właśnie 2-go i mimo że było sporo porodów nikt nikogo nie wywalał ze
                      szpitala - miejsce się znajdowało. Co do przenoszenia ciąży: poród 2
                      tygodnie po terminie jest czymś normalnym a stan łożyska sprawdza
                      się na USG - jak się ma wątpliwości wystarczy poprosić o zrobienie a
                      nie gdybać czy się już zestarzało czy jeszcze nie. Dr Slęczka
                      prowadził moją ciążę od 7 m-ca, termin miałam na 27.09 i uzgodnił,
                      że gdyby nic się nie działo to po 9 dniach zgłaszam się na oddział z
                      bagażami a póki co przyjeżdżam na ktg co 2 dni; myślę, że ten termin
                      wywoływania porodu ustala się indywidualnie dla pacjentki. Z samego
                      lekarza jestem bardzo zadowolona i złego słowa na niego nie powiem.
                      Jakby co to pytajcie,
                      pozdrawiam Was i dzieciaczki :)
                      • 18.10.07, 21:10
                        Witaj:)
                        gratulacje - na poczatek - podziekowania - po drugie. Podziekowania za tak
                        pozytywna opinie, na nia wlasnie czekalysmy, po tym co czytalysmy powyzej
                        wlasnie tego nam bylo trzeba (mysle, ze wiekszosc podpisze sie pod tym).
                        Zyczenia zdrowia dla Ciebie i coreczki, i jeszcze raz dzieki :)

                        Pozdrawiam serdecznie
                      • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.07, 07:33
                        Gratulacje Patrycjo :))) Oczywiście podpisuję się pod tym co pisała Seena.
                        Życzę dużo zdrówka dla Ciebie i Maleństwa :)
                        A co do pytań to mam kilka. Czy będziesz teraz jeździć na badania z córeczka na
                        Łubinową? Bo chyba można, no nie? Czy musiałaś podawać adres przychodnim, do
                        której zapisana będzie córka? Ile dni byłaś po porodzie w szpitalu?
                        • Gość: patrycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.07, 12:25
                          dziękuję :)
                          wybieram się na wizytę patronażową oraz na usg stawów za 3 m-ce, ale
                          zapisałam dzidzię do mojej przychodni, bo nie mieszkamy w K-cach tu
                          mamy bliżej. Chociaz może po patronażowej zmienię zdanie : dam znać
                          jakby co.
                          Adres przychodni trzeba podać.
                          Urodziłam we wtorek pod wieczór, wyszłam w czwartek wieczorem, ale
                          najpierw obejrzano dziecko, czy żółte jest :) bo jakby było to byśmy
                          zostały.
                          • Gość: vikusia22 IP: *.mtvk.pl 22.10.07, 12:19
                            Witam !od 16.10. jestem szczesliwą mamusią Patryczka:).Moj porod
                            odbyl sie na Łubinowej,jestem bardzo zadowolona z tej kliniki.16
                            pazdziernika trafilam tam po 15 z lekkimi skurczami,po zbadaniu mnie
                            przez p.Ewe Pytel okazało sie ,ze mam rozwarcie na 7 cm,wiec od razu
                            wzięto mnie na porodowke:),az sie zdziwilam jak oznajmiła mi,ze za
                            niedługo bede rodzic.Usiadłam na fotelu do masazu i złagodził mi
                            troszke te bole kregosłupa,nastepnie skurcze byly mocniejsze i
                            odłączono mi fotel.okolo godziny 18 zaczęły się silne skurcze
                            parte,a o 18.35 urodzilam zdrowiutkiego syneczka,oczywiscie dzieki
                            p.Ewie Pytel,za co jej bardzo jestem wdzięczna.Nastepnie mąz odciął
                            pępowinę i maluszka dali do obserwacji i otrzymal 10 pkt ,lekarz mi
                            pogratulował zdrowiutkiego syna.Nastepnie kiedy szył mnie lekarz w
                            tym czasie moj maz juz sie opiekowal synkiem:)(ciecie i szycie nic
                            nie boli!),pozniej przewieziono mnie do sali kolo porodowki i tam
                            lezalam 2 godziny i kontrolowali czy nic sie ze mna nie
                            dzieje.Nastepnie przewieziono mnie do sali 2-osobowej i tam juz caly
                            czas bylam ze swoim ukochanym Patryczkiem:).Bardzo polecam tą
                            klinike,nie chodzi tu tylko o komfort ,ale co najwazniejsze o opieke
                            przy porodzie ,po porodzie i opieke nad dzieckiem!Pozdrawiam
                            wszystkie przyszłe mamy:)FunkyMama ,a Ty juz urodziłas???
                            • 22.10.07, 12:54
                              Gratulacje :))) Aż mi się buzia uśmiechnęła, rano właśnie myślałam o
                              Tobie, ale stwierdziłam, że nie będę dopytywać, czy to już... Dzięki
                              za kolejną dobrą opinię. Życzę dużo zdrówka dla całej Waszej
                              Rodzinki.
                              • 22.10.07, 14:16
                                Chodzę do Pana dr. Ślęczki to przesympatyczny lekarz. Jestem jak
                                narazie zadowolona. Mam termin na grudzień -dokładnie 22.XII ale
                                wiadomo że to może być różnie. Czytam na bieżąco opinie i miałam
                                dylemat czy rodzić w tej klinice czy lepiej w zwykłym szpitalu. Ale
                                raczej jestem pewna w 99% że będę rodziła na Łubinowej. Martwi mnie
                                tylko to że jest się tam tylko 2 doby a jak maluszek dostanie
                                żółtaczki później to słyszałam że robią inne szpitale problemy żeby
                                przyjąć dzieciątko z matką. Wiadomo konkurencja. A na Łubinowej z
                                tego co wiem nie przyjmują ponownie.
                                • Gość: Jenny IP: 89.25.150.* 15.11.07, 09:22
                                  Hey:) Ja też wiele czytałam o klinice na Ochojcu, termin mam na
                                  30,12 więc jeszcze trochę czasu mi zostało. Kolejna wizyte na
                                  łubinowej mam 28,11 i wtedy bede wiedzieć dokładnie jak bedzie ze
                                  mna i dzidzią, bo jak narazie szykuje się nam cc z czego nie jestem
                                  zbytnio zadowolona.Pozdrawiam :)
                              • 22.10.07, 18:05
                                Gratuluje syneczka:) zycze wszystkiego dobrego. Ja mam termin na luty ale śledze
                                wątek o szpitalu i mam nadzieje ze tez uda mi sie tam rodzic, bo czytajac takie
                                posty to strach przed porodem troszke mija:)
                            • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 22.10.07, 18:43
                              Gratulacje i dużo zdrówka dla Patryczka i jego rodziców. Jak przeczytałam to co
                              napisałaś to aż sobie westchnęłam...też bym tak chciała...mieć lekkie skurcze
                              przy 7 cm rozwarcia hihi, tylko pozazdrościć.
                              3majcie się zdrowo:)
                    • Gość: mama-smyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 21:35
                      DZIEWCZYNY!
                      Obudźcie się!
                      Ile razy mam podkreślać, że nie oceniam szpitala na Łubinowej, tylko
                      lekarza, który tam pracuje???
                      Nie wiem, może nie macie tyle czasu albo cierpliwości do moich
                      wypocin ;) i nie czytacie tych 3 postów do końca, uważam, ze szpital
                      na Łubonowej jest extra, ale...
                      No właśnie.
                      Ja rodziłam u Ś. na Markiefki, w Bogucicach.

                      seena->
                      Co wysyła, skoro nie pobiera?
                      NIC! Właśnie że nic nie wysyła a potem wymyśla wynik z kosmosu,
                      przecież o tym cały czas piszę i to mnie tak wkurzyło!
                      Bo jak to możliwe, że w jednym tygodniu wykonałam cytologię u 3
                      lekarzy i 2 powiedziało mi, że lada moment będzie w mojej szyjce
                      nowotwór, jeśli porządnie nie zabiorę się za leczenie a dr Ś. Z
                      BADANIA MATERIAŁU POBRANEGO W TYM SAMYM TYGODNIU, otrzymał wynik Pap
                      II (przypominam, że następnego dnia na zaświadczeniu wypisał mi Pap
                      I).
                      Czy wyniki badań, które otrzymujecie na Łubinowej, są wypisywane
                      bezpośrednio przez Gliwice - z ich pieczątką, Waszym imieniem i
                      nazwiskiem oraz datą?
                      I czy sa to wyniki materiałów pobranych Wam osobiście przez dr Ś.?

                      Wiedziałam, że tak będzie, ja też nie chciałabym wierzyć w takie
                      rzeczy, dlatego jeszcze raz powtarzam - to, co zrobicie z tym, co
                      przeczytałyście, to tylko i wyłącznie Wasza sprawa i decyzja.
                      Pozdrawiam.
              • Gość: mama-smyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 22:34
                Sprawdź KONIECZNIE!
                Nie zmieniaj go, po prostu cytologię sprawdzaj od czasu do czasu
                gdzie indziej, tak dla swojego spokoju.
                Od na lat -nastu ma 'same dwójeczki'. ;)
        • Gość: mama-smyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 22:04
          Kochana, ja Ci życzę, by nigdy żadna choroba Cię nie dotknęła,
          zwłaszcza taka, która rozwinęła z winy lekarza, któremu ufałaś i
          łudziłaś się, że wszystko jest ok, pod kontrolą.
          Napisałam, o kogo chodzi, bo dlaczego i nie.
          Nie wiem, co Ci przyszło do głowy, że krew pobiera się w bankach???
          Krew pobiera lekarz lub położna, poniewaz musi być pobrana
          natychmiast po porodzie i zaraz po odcięciu pępowiny i naprawdę
          wypadła temu dr z ręki i ją zmarnował, choć rodzice zapłacili za
          pobranie i zestaw pobraniowy, ale to w ogóle jest nieistotne.
          Widać niedokładnie czytałaś, co piszę, dwójka w ogóle nie oznacza
          raka, tylko stan zapalny, coś do zaleczenia, ew. tylko do kontroli
          i taki wynik przez 6 lat (a mojej koleżance 11...) podawał mi co
          pół roku dr Ś.
          Jednocześnie nie uwazał za stosowne, by leczyć stan zapalny lub
          cokolwiek z tym robić.
          O nowotworze powiedziało mi 2 innych lekarzy i nawet nie o
          nowotworze, tylko o kiepskiej cytologii i olbrzymiej nadżerce, która
          nieleczona jeszcze trochę (Ś. twierdził, że jest czyściutko i nie ma
          czego leczyć, wiem, ze to jakaś paranoja, dlatego przestałam do
          niego chodzić, bo już niczym nie mogłam tego sobie wytłumaczyć) z
          pewnością doprowadziłaby do nowotworu.
          To chyba rozumiesz?
          Boże, męczy mnie ten temat, proszę, przeczytajcie wszystko do końca,
          nim zaczniecie coś pisać, bo piszę w kółko to samo wyjaśniając to,
          czego nie doczytałyście.
    • Gość: asia79 IP: *.3s.pl 22.10.07, 16:25
      Witam serdecznie! Mam pytanie: Czy można jechać pierwszy raz do kliniki już
      przed samym porodem i nie zostanie się odesłanym, jeśli nie było się pacjentką
      żadnego z panów doktorów? I powiedzcie jeszcze ile kosztuje wizyta u obu
      lekarzy? Kiedy najwcześniej wybrać się do szpitala? Z góry ślicznie dziękuję za
      odpowiedzi i gorąco pozdrawiam wszystkie Mamusie i Brzuchatki :)))
      • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.07, 18:31
        Cześć Dziewczyny. Byłam dziś u Wieczorka. Trochę niepokoiły mnie te niby lekki
        skurcze i postanowiłam już dziś przejechać się na wizytę. Okazało się że moja
        szyjka jeszcze się nie rozwiera, ale jest już cała wygładzona i "trzyma się na
        włosku". Jutro rano mam się stawić do szpitala (bo nie byłam dziś na to
        przygotowana)i położą mnie na kilka dni. Mam dostać dożylnie jakieś leki na
        "relaksację" macicy, ale po nich będę się źle czuła. Musimy wytrzymać jeszcze
        dwa tygodnie. Problemy są przez to że dzieci są bardzo duże, ale wiadomo płucka
        jeszcze się nie zdążyły do końca rozwinąć i trzeba dać im czas.
        Pytałam czy będę musiała płacić coś za to, że tam będę leżeć i lekarz powiedział
        mi, że nie. Jest to finansowane przez NFZ.
        Mam nadzieję, że wrócę jeszcze do domu przed porodem. Trzymajcie kciuki -
        jeszcze dwa tygodnie!!!!
        • 22.10.07, 18:41
          nic sie nie martw, kilka dni w szpitalu to nic, jesli to tylko pomoze maluszkom,
          to warto. W Twoim przypadku to i tylko sie cieszyc, ze to pod sam koniec, a nie
          w polowie ciazy cos sie dzieje - widac, ze maluszki grzeczne i mamusi nie meczyly :)
          Trzymam mocno kciuki, a te dwa tygodnie szybko mina!

          Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 22.10.07, 18:51
          Oj, a jednak coś było na rzeczy. Ale to dobrze, że pojechałaś na wizytę i wiesz
          na czym stoisz. Nic się nie martw, teraz sobie troszkę poleżysz i co
          najważniejsze, że pod fachowym okiem tamtejszych lekarzy. Wszystko będzie
          dobrze, a że Twoi synkowie to spore chłopaki, to też już na pewno sobie poradzą
          nawet jakby im przyszło pojawić się już na tym świecie. Ale oczywiście, życzę
          Wam, żebyście jeszcze wytrzymali te 2 tyg.
          Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki
          • 22.10.07, 19:10
            Leż grzecznie i nic się nie martw, będziecie pod bardzo dobrą opieką
            a to jest najważniejsze. Tak długo wytrzymałaś, to dasz radę jeszcze
            te 2 tygodnie. Głowa do góry. Wszystkie mocno trzymamy za Was
            kciuki. Moc uścisków :))
      • 22.10.07, 18:45
        pytalam ostatnio o to mojego lekarza, to znaczy pytalam czy ja jako stala
        pacjentka nie zostane przypadkiem odeslana z porodem jesli nie bedzie miejsc.
        Lekarz powiedzial, ze moga odeslac pacjentke, ktora byla tylko na 1 wizycie lub
        nie byla na zadnej ,ale dla "ich pacjentki" miejscie musi byc.
        Dopytaj dokladnie u lekarza, bo moze byc roznie, jak beda miec kilka pacjntek do
        porodu to przyjma "swoja".
        Wizyta kosztuje 100PLN - niezaleznie od lekarza.

        Pozdrawiam serdecznie
        • 23.10.07, 18:28
          Rodziłam na Łubinowej 6 tygodni temu, wcześniej śledziłam uważnie wypowiedzi na
          forum i teraz chciałabym podzielić sie swoim doświadczeniem z tego miejsca, bo
          wiem jak bardzo to ważne gdy człowiek nie wie gdzie jajko znieść:)
          Tym bardziej że jestem zaskoczona kilkoma opiniami na forum, które pojawiły się
          w ostatnim czasie, np że trzeba mieć skierowanie do porodu (chyba że teraz jest
          jakiś dziki tłum chętnych, wcześniej nie trzeba było), albo jakieś chore zarzuty
          że położna wzięła (czyt. ukradła) przewijak (pewnie myślała, że to służbowy i
          zaniosła do innego pokoju), albo to anonimowe obsmarowywanie lekarza tam
          pracującego historią sprzed 3 lat... Doświadczenia z pobytu w tym szpitalu mogą
          być bardzo pozytywne, oczywiście jeśli potrafi się zachować dystans do siebie.
          Lepiej i tak nigdzie nie będzie. Fakt, że szpital nie jest przygotowany na
          sukces i to było widać - jak zaczęła się seria 6 porodów dziennie czasem trzeba
          było dłużej poczekać na pielęgniarkę, bo wszyscy byli przy porodach albo
          cesarce, ale jak już siostra przyszła, to: a) nigdy nie okazała żadnego
          zniecierpliwienia b) odpowiadała życzliwie na wszystkie pytania c) była
          kompetentna i pozytywnie nastawiona do pacjenta. Dlatego poszłam rodzić w tym
          szpitalu, choć byłam prowadzona przez świetnego lekarza z Raciborskiej i miałam
          ogromny dylemat. Ale postawiłam na personel pierwszego kontaktu i się nie
          zawiodłam (nie czarujmy się, lekarza w szpitalu ogląda się 2 minuty dziennie, a
          przez pozostały czas jesteśmy zdane na łaskę i niełaskę pielęgniarek, położnych
          i salowych). W szpitalu spędziłam 6 dni, bo byłam przyjęta prosto z konsultacji
          ze względu na wysokie ciśnienie (nie miałam zatrucia ciążowego tylko to
          ciśnienie). Ciśnienie zbijano mi dwa dni, ale i tak zaraz po rozpoczęciu akcji
          porodowej odeszły mi wody z krwią i kwalifikowałam się na cesarkę. Jedyne do
          czego mogłabym się "przyczepić" to to, że na stronie Łubinowej jest info, że
          przy cesarce partner może być obecny, a mój mąż nie został wpuszczony na blok
          operacyjny. Ale z drugiej strony rozumiem, że inaczej jest w przypadku umówionej
          cesarki a inaczej gdy jest to nagły przypadek. Po operacji wyszłam ze szpitala w
          4 dobie, doszłam do siebie bardzo szybko.
          Reasumując - opieka na wysokim poziomie, jedzenie pierwszorzędne i dużo,
          pielęgniarki anastezjologiczne miłe i kompetentne (głównie z nimi miałam
          styczność, bo leżałam na parterze a porodu naturalnego nie przechodziłam by móc
          ocenić położne), siostry od noworodków rewelacyjne - uczą przystawiać dziecko do
          piersi i odpowiadają cierpliwie na wszystkie pytania. Podobnie neonatolog dr
          Guzikowski - fachowy i pełen ciepła. Naprawdę, nie ma się do czego przyczepić.
          Polecam ten szpital wszystkim niezdecydowanym i wystraszonym mamom, można iść
          śmiało jak w dym.
          Pozdrawiam wszystkie kobiety przy nadziei i życzę lekkiego porodu,
          Mama Alka
          • 23.10.07, 19:14
            gratulacje i serdeczne dzieki za opinie :)
            Ja jestem juz zdecydowana na porod wlasnie tam.
            Dzis bylam na wizycie u dra Sleczki, takiej nieplanowanej, bo wczoraj zauwazylam
            niepokojace plamienie (21tc). Nie przekona mnie i juz nie niepokoi opinia
            mamy-smyka, z cala pewnoscia moge powiedziec, ze do lepszego lekarza nigdy nie
            chodzilam!
            Teraz jestem juz spokojna i utwierdzam sie w przekonaniu zeby rodzic wlasnie tam.

            Pozdrawiam serdecznie
            • Gość: mama-smyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 21:23
              Seena, mnie nie zależy, by do czegokolwiek Cię przekonać.
              Jeśli nie chcesz, możesz kompletnie zignorować to, co napisałam i
              uznać mnie za wariatkę.
              To twoje zdrowie i Twoje życie.
              Życzę Ci, byś nigdy nie musiała zmienić zdania o tym lekarzu.
              Ja jeszcze rok temu uważałam go niemal za boga.
              Chodziłam do niego prawie 6 lat.
              Jeśli jednak możesz, to tak informacjynie, dla wiadomości innych
              dziewczyn, napisz kiedyś, proszę, czy masz badane piersi, czy
              masz/miałaś wykonywane wszystkie potrzebne badania w czasie ciąży i
              jak wyglada sprawa wyników cytologii, której najbardziej się
              uczepiłam, bo to był ten gwóźdź do trumny (właściwie niemal
              dosłownie).
              Nie rozumiesz, że nieleczona szyjka w takim stanie wkrótce
              przerodziłaby się w nowotwór???
              Co dalej - każdy wie.
              A większość z nas ma dziecko lub dzieci i choćby dla nich chcemy żyć.
              W czasie ciąży 2 razy miałam krwawienie i obydwa razy dr Ś. kazał mi
              zostać w domu i poczekać sugerując, że pewnie się
              zdenerwowałam "albo coś".
              Nie pojechałam, bo wtedy wierzyłam mu jak wyroczni, później
              powiedziałam o tym oddziałowej, która prowadziła szkołę rodzenia i
              była b. oburzona (jak i inny ginekolog, ale to już nieważne), że nie
              kazał mi przyjechać chociaż na kontrolę, na ktg i usg.
              No cóż...
              Przykłady mogę mnożyć, nazbierało się przez te lata, ale chyba nei
              ma to senu, bo już dość napisałam a każdy zrobi z tym, co zechce.

              Powodzenia.
              • 24.10.07, 21:43
                Widzisz, u mnie jest tak, ze wszystkie wyniki badan, czy to z cytologii czy
                inne, dostaje do reki i mam je przy sobie - lekarz jedynie je spisuje.
                Co do krwawien, to zdarzylo mi sie juz dwukrotnie i za kazdym razem mialam "od
                reki" konsultacje w szpitalu (razem z badaniami), u tegoz wlasnie lekarza.
                Biorac pod uwage poprzednie poronienie, teraz dmucham na zimne i wierz mi, ze
                nie zdecydowalabym sie na niekompetentnego lekarza, ktory pobiera mi material do
                cytologii z sondy USG czy tym podobne.
                Jak poczytasz wypowiedzi dziewczyn, ktore rodzily na Lubinowej i chodzimy do
                dra, o ktorym piszemy to zauwazysz, ze opinie na jego temat sa pozytywne. W
                wiekszosci przypadkow pewnie ciaze byly bezproblemowe - w moim jest ciaza
                zagrozona i nie moge, jak dotad, zlego slowa powiedziec o tym lakarzu.
                Moze jest po prostu tak, ze zle trafilas, lub mialas pecha czy jak to inaczej
                nazwac, ale to nie znaczy, ze masz stresowac dziewczyny, tym bardziej, ze samam
                jestes mama i wiesz pewnie dobrze, ze stres w ciazy jest szczegolnie niewskazany.


                • Gość: mama-smyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.07, 22:28
                  Własnie o to mi chodzi, że widocznie miałam pecha.
                  Jesteś pierwszą osobą, która twierdzi, że dostaje jakiekolwiek
                  wyniki, może coś się zmieniło, odkąd przyjmuje na Łubinowej - oby!
                  Tego Wam naprawdę życzę.
                  Ja wszystkie badania robiłam prywatnie, bo na Kościuszki Ś. nie
                  dawał skierowania na państwowe badania - te oczywiście mam w domu,
                  ale sama je robiłam, bo on b. rzadko cokolwiek zlecał.
                  Natomiast cytologię - też prywatną, bo kasował za nią dodatkowo -
                  niby miał u siebie w historii choroby. :D
                  Nigdy jej na oczy nie widziałam, zawsze albo jej zapomniał z domu,
                  albo ze szpitala, albo z samochodu... I to w przypadkach wszystkich
                  pacjentek, które znam, to nas właśnie skłoniło to zmiany lekarza.
                  No nieważne już teraz.
                  Nie chodzi mi o to, by zepsuć mu opinię, zresztą to raczej
                  niemożliwe, bo ma tysiące zadowolonych pacjentek.

                  Ja poroniłam u Ś. 2 razy a w ciążę zaszłam akurat w takim miesiącu,
                  kiedy brałam antybiotyki, bo miałam anginę, odstawiłam leki, które
                  on mi zapisał - leki "pro" ;) (z powodu PCO musiałam mieć wykonaną
                  laparoskopię przed rozpoczęciem starań, potem stymulacja i
                  monitoring) - i nawet nie liczyłam płodnych dni.

                  Napiszę jeszcze raz - i mam nadzieję, ze ostatni - bądźcie po prostu
                  czujne.
                  Wiem, że moje pisanie nie ma sensu, najbardziej rozbroiła mnie
                  wypowiedź jednej mamy a zwłaszcza ostatnie zdanie:
                  "Gdyby taki przypadek zdarzył się w państwowym
                  szpitalu czy byłoby na ten temat głośno"
                  Oczywiście, że nie i teraz też nie jest głośno poza moją wypowiedzią
                  na forum.
                  I jak można napisać, że za dużo wymagamy od lekarzy?????
                  Brak słów.

                  Nawet nie chcę myśleć, ile dziewczyn tak jak ja odpuszcza, bo te,
                  które idą z tym do sądu, do gazety, zwykle są oceniane jako
                  wariatki, które same o siebie nie dbały i szybko szukają winnych w
                  genialnych lekarzach.
                  Zresztą wystarczy poczytać Wasze posty i reakcje w tym tylko wątku.
                  Najlepsza jest ta o nieodwzajemnionej miłości. :D

                  Już po pierwszym poście załowałam, że napisałam cokolwiek na ten
                  temat, bo wiedziałam, że dokładnie tak się to skończy.
                  Nikomu tym nie pomogłam a sama tylko się denerwuję, że ktoś nie
                  czyta albo wręcz stawia mi jakieś zarzuty a mnie chodziło tylko o
                  to, by nikt w przyszłości nie miał takich wspomnień związanych z tym
                  doktorem jak ja.
                  Chyba się pożegnam, bo takie przepychanki nie mają żadnego sensu - w
                  razie czego zapraszam na priv.
    • 24.10.07, 18:29
      w koncu chodzi o nasze dzieci
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=606&w=69822056&a=70909811
      --
      Pozdrawiam Dorota
      moja Majusia 21.11.2002
      kurczaczek
      • 24.10.07, 18:38
      • Gość: ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 10:29
        Miałam podobny poród jak heljo z polecanego linku - mimo że miła i fachowa
        położna - oksytocynka, poganianie, bo szykowały się następne porody.
        Położna, która nas przyjmowała, naskoczyła na mojego męża, że nie ma koszulki i
        butów na zmianę, jego koszulka była za ciemna. Ponadto usłyszał, że nie będzie
        mógł być cały czas przy porodzie, bo "wie pan, tu się różne rzeczy dzieją". Nie
        daliśmy się jednak spławić pani, która i tak wkrótce poszła do domu, a następna
        zmiana nie miała nic przeciwko, byliśmy cały czas razem. Dr Guzikowski -
        neonatolog chętnie tłumaczył wszystko mojemu mężowi podczas pierwszego badania
        dzieciaczka, zresztą i później odpowiadał chętnie na wszystkie pytania (nawet
        nie pytany).
        Jeden z plusów tego porodu (były plusy): nie miałam nacinanego krocza, niektórzy
        nacinają rutynowo, nawet przy 10. dziecku. Przy pierwszym porodzie miałam
        nacinanie i szwy, więc wiem, jaka to wieeelka różnica. PO PROSTU CZUłAM SIę
        śWIETNIE PO PORODZIE.
        Krocze ostatni raz oglądała położna po porodzie, w czasie obchodu pytano mnie
        tylko, czy się dobrze czuję, na szczęście nie miałam żadnych komplikacji w
        czasie połogu. Ale byłam zdziwiona, moja współtowarzyszka z pokoju również, bo
        poprzednio rodziłyśmy w Bogucicach i oglądanie krocza oraz podkładu (ważny jest
        np. kolor tzw. odchodów) było stałym (i przyznać trzeba kłopotliwym) punktem
        programu. To był mój drugi poród, więc gdyby coś było inaczej niż ostatnio, to
        bym zapytała, ale co ma zrobić dziewczyna, która pierwszy raz rodzi? Chyba też
        pytać, nawet głupio.
        • 26.10.07, 11:05
          Witam zaprzyjaźnione przyszłe i już-mamy :) Jestem bardzo ciekawa co
          u Was słychać. Mon.ro, napisz koniecznie, co słychać po dzisiejszej
          wizycie, czy Malutka grzecznie czeka na listopad? Pozdrawiam
          serdecznie i czekam na dobre wiadomości.
          • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 26.10.07, 21:17
            Hello:)
            No więc już jestem po wizycie i nie wiem Kasiu czy moja Laurusia wytrzyma do
            listopada...Dr powiedział, że ja już jestem gotowa i dzidziuś też:) Szyjka
            podobno króciutka i gładziutka i do tego rozwarcie na 2 cm. Wg. niego wszystko
            się może wydarzyć w ciągu najbliższych dni. Oj, chciałabym jutro rano wstać ze
            skurczami i pojechać już do szpitala. Teraz tylko czekam i doczekać się nie
            mogę,żeby mieć już swoje Słoneczko przy sobie, w ramionach. Dostałam też
            skierowanie do porodu, czyli jednak może się przydać. Może tak na wszelki
            wypadek, jakby się okazało, że jest dużo pacjentek na oddziale. Nie wiem, ale
            mam je mieć przy sobie jak przyjedziemy do porodu.
            Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, no i oczywiście maluszka:)
            • 26.10.07, 21:51
              Witam serdecznie:)
              Cieszę się bardzo i trzymam mocno kciuki za szybkie
              skurcze. "Melduj" się więc grzecznie codziennie na forum żebym się
              nie martwiła. Ja byłam u mojego lekarza w poniedziałek. Malutka
              urosła, tak więc wszystko ok. Zaczynam się czuć coraz mniej
              komfortowo, szczególnie wieczorami. Lekarz nie przewiduje
              późniejszego porodu. Kolejna wizyta za tydzień w piątek w szpitalu.
              Mam nadzieję, że wytrzymam, bo nie mam jeszcze skierowania. No cóż
              wszystko zależy od naszych Pociech. Również nie mogę się już
              doczekać. Spokojnej nocy.
              • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.07, 08:17
                Hej Wróciłam. W dalszym ciągu w trójpaku. Dostałam kroplówkę przez dwa dni i
                dwie noce, teraz już tylko tabletki. Na razie się uspokoiło. Musze leżeć
                grzecznie w łóżku i może przetrwam jeszcze jakiś czas. Właśnie zaczyna mi się
                35tc, więc zgodnie z życzeniem lekarza wystarcza tydzień jak wytrzymamy.
                Dostałam też leki na rozwój płuc u dzieci na wszelki wypadek.
                Co mogę powiedzieć. Na pewno pielęgniarki, położne i salowe (szczególnie pani
                Asia) są super!!!! Z lekarzami miałam mniejszy kontakt, bo tylko na obchodzie
                czy badaniu. Czułam się prawie jak w domu - wszyscy mili, sympatyczni i pomocni.
                Jedzenie smaczne, pokoje prawie jak w hotelu. Fakt, że przez ostatnie 2-3 dni
                był w szpitalu niezły cyrk, bo chyba wszystkie rodzące z okolicy umówiły się na
                jednoczesny poród, ale personel dwoił sie i troił żeby wyrobić się ze wszystkim.
                Czasem musiałam zaczekać dłużej na kogoś, ale nie miałam nic przeciwko, bo
                przecież to nie ja byłam w nagłej potrzebie.
                Za tydzień mam wizytę u Wieczorka. Na pewno nie zmieniłam pozytywnego
                nastawienia do szpitala i wiem że jak wrócę tam za jakiś czas, to poczuję się
                wśród tamtejszych pracowników jak w gronie dobrych znajomych.
                Idę do łóżka, bo obiecałam Wieczorkowi grzecznie leżeć. Pozdrowienia dla wszystkich.
                • 29.10.07, 09:33
                  Witaj Podwójna Mamo:), cieszę się, że wszystko się unormowało u Was,
                  leż grzecznie i odpoczywaj. Widzę, że "wykruszamy się" powolutku i
                  powiększamy grono szczęśliwych mam. Przede mną też już ostatnia
                  prosta (38tc) i tylko czekam na sygnał od Malutkiej:). Życzę dużo
                  zdrówka dla całej Trójki.
                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 29.10.07, 11:05
                    Zaczął się poniedziałek a u mnie cisza w eterze. Szczerze mówiąc miałam cichą
                    nadzieję, że może przez ten weekend coś się wydarzy:)Tyle tylko,że moja
                    wydzielina podbarwiła się na brunatno (czyli coś się dzieje). Tak więc czekam
                    grzecznie i cierpliwie a mąż cały czas pod telefonem:)
                    Kasiu podziel się wrażeniami po dzisiejszej wizycie, moja Malutka waży już
                    "mocne" 3 kg, lekarz mówił, że sporo przybrała przez te 3 tyg. Ciekawe jak Twoja
                    Kruszynka, czy też już obrosła w tłuszczyk.
                    Pozdrowienia dla Podwójnej Mamy, życzę jeszcze trochę wytrwałości.
                    Monika
              • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 29.10.07, 11:10
                Małe sprostowanie- pomylił mi się termin Twojej wizyty lekarskiej, sorki.
                Przecież już jesteś po, a lekarz mówił Ci ile waży mała? A wiesz, że w szp. nr 2
                znowu przyjmują pacjentki na ginekologie? Moja znajoma ostatnio tam urodziła,
                ale ja już nie zmieniam decyzji, jak się zacznie to pruję na Łubinową:)
                Pozdrawiam
                • 29.10.07, 11:39
                  Witam, a już myślałam, że mała Laura jest już obok Ciebie:)).
                  U mnie nadal cisza, czasami maleńkie skurcze, Maleńka wariuje
                  szczególnie wieczorami i tyle.
                  Co do "2", to byłam tam na USG tydzień temu - Maleńka ważyła ponad
                  2800, tak więc wygląda na to, że nadgoniła wagę:), zobaczymy co
                  powie Dr Ślęczka w piątek. Ja też nie zmieniłam zdania co do miejsca
                  porodu - zdecydowanie Łubinowa:)). Pozdrawiam obie Panie:)
                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 03.11.07, 09:57
                    Hej. Co tam dziewczyny u Was słychać, może jakieś pierwsze symptomy? Napisz
                    koniecznie czy Malutka daje Ci już jakieś znaki. Moja niecierpliwość niebawem
                    sięgnie zenitu. Córa mi się chyba zbuntowała, bo nie chce wychodzić, tylko się
                    wierci i kręci i wypycha słodziutkie stuptusie bokiem brzucha i pod żebra.
                    Odchodzi mi po trochu czop, no ale nic poza tym. Pozdrawiam i czekam na jakieś
                    newsy od Ciebie.
                    Ciekawe co z pozostałymi dziewczynami z tego forum, bo cisza tu ostatnio, aż
                    echo niesie
                    • 03.11.07, 13:13
                      Witam:), po wczorajszej wizycie na Łubinowej Dr stwierdził, że
                      szyjka jest miękka, Niunia gotowa do wyjścia i pozostaje nam czekać.
                      Tylko ile? Każdy dzień jest jak wieczność...No cóż w takim razie
                      jesteśmy w podobnej sytuacji - najważniejsze, że nasza cierpliwość
                      zostanie niebawem nagrodzona, i TO JAK :))))!!!
                      Na Łubinowej podobno boom narodzin - wszędzie leżą mamy z maluszkami
                      Mam nadzieję, żeznajdzie się i dla nas miejsce:)).
                      Pozdrawiam serdecznie i odzywaj się częściej.

                      • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 04.11.07, 10:58
                        To super, że pomalutku też już się szykujesz do spotkania z Malutką. Ale tak jak
                        piszesz, to czekanie jest dobijające. Mnie chyba niepotrzebnie lekarz
                        powiedział, że to już niebawem, bo trwa to już prawie 4 tyg a mnie się wydaje,
                        że z każdym dniem mam coraz mniej objawów i wydaje mi się, że już nigdy nie
                        urodzę :-) Nie zdziwię się, jak kiedyś przeczytam, że Ty już w domu z dzidzią a
                        ja jeszcze się będę kulać hihi.
                        Życzę przyjemnej końcóweczki i oby nas w końcu wzięło na dobre. Pozdrawiam
                        • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.07, 09:22
                          Dziś kamień spadł mi z serca. Minimum zostało wykonane czyli zaczął się 36
                          tydzień. Teraz mogę spokojnie czekać na rozwój wydarzeń. Dziś idę do dr
                          Wieczorka i zobaczymy jak sprawy się mają. Mam nadzieję że nie zostanę już w
                          szpitalu, bo wolałabym czekać na finał w domu, ale jeśli trzeba będzie to
                          trudno. Zresztą teraz już i tak jestem szczęśliwa że wytrzymaliśmy więc zgodzę
                          się na wszystko :)))
                          Dziewczynki trzymam za Was kciuki....a może już urodziłyście ? :)
                          • 05.11.07, 10:27
                            73kasiu powiedz czy chodziłaś do szkoły rodzenia? jakie sa twoje odczucia, co
                            prawda ja mam dopiero sie zamiar zapisac bo narazie mam 26 tc jeszcze mam
                            troszke czasu ale ten czas szybko leci wiec chciałabym sie dowiedziec czy juz w
                            pierwszych zajeciach sa wykłady i trzeba miec obuwie sportowe i dres czy
                            dopiero poinformuja.
                            A wogóle to zycze powodzenia i cierpliwosci:)
                            • 05.11.07, 11:57
                              Witam,
                              chodziłam do szkoły rodzenia. Są 4 2-godzinne spotkania: ostatni
                              trymestr, poród, opieka nad noworodkiem i połóg. Nie musisz mieć
                              specjalnego stroju. Ćwiczeń jest naprawdę mało i tylko na drugich
                              zajęciach. Generalnie jest to spotkanie w miłym gronie (ok. 4 par) z
                              położną przy ciasteczkach i soczku w bardzo przytulnej sali. Ja
                              potraktowałam tą szkołę jako okazję do oswojenia się ze szpitalem i
                              tym co mnie tam czeka. Z całą pewnością nie jest to typowa szkoła
                              rodzenia, ale ja nie żałuję, że na nią poszłam. Zajęcia prowadzą 2
                              położne: Ewa i Joasia, jest też spotkanie z ordynatorem noworodków.
                              Życzę powodzenia.
                          • 05.11.07, 11:49
                            Ogromne gratulacje:))) Daj znać po wizycie co powiedział lekarz.
                            Trzymam mocno kciuki za Waszą Trójkę.
                            • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.07, 20:26
                              Byłam dziś u lekarza. Był mile zaskoczony ponieważ dobrze się trzymamy, a
                              właściwie szyjka nieźle się trzyma. Jest już co prawda bardzo krótka, ale na
                              szczęście jeszcze zamknięta. Rokowania są dobre, bo powinnismy jeszcze troche
                              wytrzymać. Za tydzień mam kolejną wizytę i do tego czasu dalej biorę tabletki.
                              Oczywiście dalej odpoczywam, nie przemęczam się itd :)) Chłopaki znowu trochę
                              urosły, jeden jest trochę ponad 2500 drugi niecałe tyle, ale cieżko było je dziś
                              pomierzyć, bo się nie chciały odpowiednio ułożyć. Dalej są główkami w dół, jeden
                              bardzo nisko i dobrze by było gdyby nie próbowały już nic zmieniać :))
                              Prawdopodobnie będzie naturalny poród, chyba że chłopcy wywiną mi jakiś numer.
                              Mam nadzieję, że grzecznie będą sobie tak siedziały :)
                              Ogólnie wizyta bardzo sympatyczna, podniosła mnie na duchu i jestem pozytywnie
                              nastawiona do wszystkiego :))
                              • 05.11.07, 21:13
                                Fajnie, że wszystko ok. Tak trzymaj:)) Chłopaki - bądźcie grzeczni i
                                wytrzymajcie jeszcze troszkę w brzuszku Mamusi:)). A Ty odpoczywaj i
                                myśl pozytywnie - to bardzo ważne. Pozdrawiam gorąco.
                                Kasia
                              • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 06.11.07, 11:29
                                No to grzeczne chłopaki z tych Twoich synusiów:) Na dworze jesień to wcale się
                                nie dziwię , że naszym maluszkom tak dobrze u nas w brzuszkach.
                                Kasiu, mnie z usg termin wychodzi też na 9.11, może się spotkamy na porodówce?:)
                                Wszędzie czytam, że przed porodem dzidzia zwykle się uspokaja i mniej rusza,
                                czego ja u swojej wierciuszki nie zauważam. Wręcz przeciwnie, tak się rozpycha i
                                bryka, że wnioskuję iż wcale jej nie najgorzej w moim małym brzusiu :) Znam też
                                ból żeber o którym piszesz, nie raz aż podskoczę z wrażenia jak mi zaserwuje
                                kopniaczka. Ale wiesz co, mimo że już niecierpliwie czekam na rozwiązanie to
                                wiem, że szybko będzie mi tego wszystkiego brakowało. Tego ruszającego się
                                brzuszka, tych zabaw z Małą poprzez brzuch i to, że teraz wszędzie mogę ją ze
                                sobą nosić. Lubię tą moją piłeczkę :-)
                                Pozdrawiam
                                • 06.11.07, 12:33
                                  Witam, też czytałam o tym, że maluszki przed porodem lubią sobie
                                  troszkę poleniuchować w brzuszku. Widocznie nasze Walentynki są
                                  innego zdania:) Moja Kruszynka ma nawet swoją ulubioną pozycję - tak
                                  śmiesznie wypina pupcię(?) nad moim prawym żebrem (dobrze, że nie
                                  pod hi, hi). Tłumaczymy jej, że wyjście jest z drugiej strony, ale
                                  jakoś nie chce za bardzo słuchać Łobuziak mój kochany. Widocznie
                                  Dzieciątka lubią małe brzuszki swoich mamuś. Wczoraj nas
                                  troszkę "postraszyła" wieczorem i nawet na chwilę zmieniła kierunek
                                  natarcia, ale tatuś z nią "poważnie porozmawiał" i znowu nic...
                                  czekamy nadal. Też twierdzę, że zabawy z brzuszkiem są super (wprost
                                  uwielbiam je, rozmawiamy ze sobą, czytam jej bajeczki, próbuję
                                  odgadnąć, którą część ciałka mi pokazuje...) i aż trudno uwierzyć,
                                  że jeszcze chwilka i już nic nie będę musiała zgadywać. Pozdrawiam.
                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.07, 21:20
                                    Jak tam dziewczynki???
                                    Seena napisz co u Ciebie.
                                    FunkyMama co z Tobą?
                                    • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 09.11.07, 11:23
                                      Melduję się jeszcze nie rozwiązana :) a tak liczyłam, że będę już po, a tu
                                      zaczął się już 40 t.c a ja w ogóle nic nie czuję, żeby coś się szykowało.
                                      Dzisiaj jest dzień wyznaczonego porodu z usg i baaaardzo na niego liczyłam, no
                                      ale chyba nic z tego nie będzie. W ogóle z dnia na dzień czuję się coraz
                                      lepiej:-) Jak do środy nie urodzę to mam się zgłosić na pierwsze ktg, a pamiętam
                                      jak lekarz mi mówił, że nie ma takiej możliwości, żebym do tego czasu
                                      wytrzymała, że niby na bank urodzę wcześniej. Mała wierci się jak szalona,
                                      często mam wrażenie, że jeszcze trochę, a tą swoją stópcią wywali mi dziurę w
                                      brzuchu, bo tak się mocno przeciąga.
                                      Kasiu, a Twojej Małej pasuje ten 9.11, czy też nie zamierza jeszcze opuszczać
                                      swego lokum?:)
                                      Zastanawiałam się Podwójna Mamo, czy już urodziłaś. Ale super, że wytrzymałaś
                                      kolejny tydzień, widać chłopcom w brzuszku też się podoba i wiedzą co dla nich
                                      dobre.
                                      Pozdrawiam bardzo serdecznie i oczywiście będę na bieżąco informować jakby się u
                                      mnie coś zaczęło ( mąż mówi, że umówił się z naszą niunią na weekend :))
                                      • 09.11.07, 11:44
                                        Ja również nadal z Brzuszkową Panienką:)Dzisiaj zaczynamy 40 tc i
                                        wybieram się do mojego lekarza na konsultację (tak z ciekawości). Od
                                        kilku dni pobolewa mnie brzusio jak na okres, więc może...;) "Bóle"
                                        nie są jednak dokuczliwe i bardzo nieregularne, pewnie sama sobie je
                                        wmawiam:) Zobaczymy co powie Pan Dr. Napiszę wieczorem, chyba, że...
                                        Czego sobie i Tobie Moniko życzę:)))
                                        Podwójna Mamo, cieszę się że nadal jesteś w domku - tak trzymaj :)).
                                        Napisz Co u Ciebie?
                                        Pozdrawiam(y) Was serdecznie
                                        • 09.11.07, 12:05
                                          Kochana, ja te pobolewania brzusia mam chyba już od 6,7 tyg, ale jak widzisz u
                                          mnie nic one nie oznaczają, ale może u Ciebie...?:)
                                          Wieczorem koniecznie daj znać, co Ci lekarz powiedział. A skierowanie do porodu
                                          już dostałaś, tak?
                                          • 09.11.07, 12:56
                                            Dziewczyny - szok:) Właśnie zagadnęła mnie sąsiadka i spytała się
                                            czy rodzę NA WIOSNĘ !!!! No ładnie, ja się "turlam" pełne 39
                                            tygodni, a tu taki kwiatek na koniec:) Ach te nasze małe brzuszki:))
                                            Skierowanie dostałam:)tydzień temu.

                                            • 09.11.07, 20:32
                                              I już jestem po wizycie. Żadnych "poważnych" objawów szybkiego
                                              rozwiązania. Jeszcze będę musiała troszkę poczekać na moje
                                              Szczęście - ach ta moja mała Uparciuszka :)) No to czekamy dalej.
                                              Spokojnej nocy.
                                              • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 10.11.07, 10:28
                                                Najważniejsze, że wszystko ok. Teraz jeszcze troszkę cierpliwości Was czeka ale
                                                przecież to i tak nie długo, bo już bliżej niż dalej :) Trzymajcie się zdrowo.
                                                Ach, te nasze uparte skorpionki :-)
                                                Pozdrawiam
                                            • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.07, 12:03
                                              No to Kasiu cierpliwości życzę, ale skoro rodzisz na wiosnę( :)))) hihihih) to
                                              masz jeszcze trochę czasu :))) Nie ma jak to sąsiedzi i znajomi. Czasami to
                                              umieją człowieka "pocieszyć". My na razie też się trzymamy :) Może spotkamy się
                                              "za zasłonką".
                                              Mam pytanko. Czy czop śluzowy zawsze odpada na kilka dni przed porodem, czy może
                                              się trzymać do samego końca?
                                              • 10.11.07, 22:29
                                                No tak do wiosny przecież daleko:), więc sama nie wiem o co mi
                                                chodzi:).
                                                Co do "zasłonki" to nie ma sprawy, możemy się spotkać. Myślę, że
                                                mon.ro też się chętnie dołączy? Tylko że z trzema porodami
                                                jednocześnie to może być MAŁY problem. Ale na sali przedporodowej są
                                                3 łóżka, więc może tam się spotkamy, a potem "ustalimy" kolejność
                                                wizyt "za zasłonką". Co Wy na to dziewczyny?
                                                Ps. Tylko, czy poczekacie na mnie "do wiosny"?
                                                • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.07, 09:57
                                                  Hihih Kasiu, wiesz chyba do wiosny nie miałabym ochoty czekać :)) W sumie to tak
                                                  sobie myślę, ze chciałabym już mieć to za sobą. Wiem że lepiej dla maluchów
                                                  jakby sobie jeszcze poczekały, bo jeszcze sobie mogą przybrać na wadze. Z
                                                  drugiej strony wiem że dla nich to już bezpieczny czas i nie miałabym nic
                                                  przeciwko gdyby się już coś zaczęło dziać. Chyba jestem już troszkę zmęczona.
                                                  Jutro idę do lekarza, ciekawe czy to będzie już ostatnia wizyta (oby bo
                                                  cotygodniowe wizyty zrujnują mnie to finansowo. Jutro zaczynamy 37 tydzień.
                                                  Uffff....
                                                  • 11.11.07, 21:08
                                                    Mam nadzieję, że ten tydzień będzie dla mnie bardzo wiosenny pomimo
                                                    padającego śniegu... Właśnie wróciłam z rodzinnej imprezki i wszyscy
                                                    śmiali się, że po takiej uczcie to już mogę rodzić. Tak więc pakuję
                                                    torby, tak na wszelki wypadek.
                                                    Podwójna Mamo, daj znać po wizycie.
                                                    Mon.ro, czyżby Twoje Maleństwo spotkało się już z Tatusiem?
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.07, 19:58
                                                    Jestem już po wizycie. Lekarz stwierdził że mogę spokojnie myśleć o porodzie.
                                                    Chłopcy są już wystarczająco duzi (ok 2700 i 3000) i jak na bliźniaki dużo już
                                                    wytrzymaliśmy. Nie muszę już też leżeć (oczywiście bez szaleństw:) ). Jutro
                                                    koniec z tabletkami! Coś mi mówi że w tym tygodniu będzie po wszystkim.
                                                    Dowiedziałam się że zakupili na Łubinowej nowe wózeczki dla noworodków i że
                                                    trochę się uspokoiło. Kasiu - może faktycznie się spotkamy w szpitalu :)))
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich
                                                  • 12.11.07, 20:12
                                                    Bardzo się cieszę, że wszystko ok, byłam tego pewna:)). Mam
                                                    nadzieję, że to, że się uspokoiło, to znaczy, że jest mniej porodów,
                                                    bo cały czas mam stresa, czy nie zabraknie dla mnie miejsca...
                                                    Malutka znowu dzisiaj nas troszkę "postraszyła", więc też mam
                                                    nadzieję, że na koniec tygodnia będę już w domu z Kruszynką :)) Tak
                                                    więc nadal czekamy. Pozdrawiam serdecznie.
                                    • 09.11.07, 12:08
                                      Właśnie przeczytałam na innym forum, że jutro na TVP2 o godz 10.40 będzie jakiś
                                      program o ciąży mnogiej. Obejrzyj sobie. Ja też z ciekawości sobie zobaczę
                                    • Gość: agazbrzuszkiem IP: *.eranet.pl 09.11.07, 12:11
                                      hej podwójna mamo
                                      co tam słychac ja jestem teraz w 18 tygodniu i wkoncu zaczyna mi
                                      rosnac brzuch,
                                      ludzie sie mnie pytali gdzie go chowam, a ja nic nie miałam
                                      widocznego
                                      ale co jest smieszne to obwód mojego brzuszka 85 cm a ja nie
                                      przytyłam ani kg.
                                      ale ze ty jeszcze chodzisz to chyba juz na ostatnich nogach,
                                      najpierw
                                      chłopcy a potem Ty.
                                      POZDROWIENIA

                                      • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.07, 12:45
                                        Właśnie wczoraj uświadomiłam sobie że końcówka zbliża się wielkimi krokami i
                                        przyznam że strach mnie obleciał - jak to będzie jak przyniosę te dwa małe
                                        dzidziusie do domu.... Wszystko wydaje mi się takie abstrakcyjne - karmienie
                                        przewijanie kąpanie.....i chciałabym być w ciąży najlepiej przez kolejny rok!
                                        mam nadzieję że to normalne objawy i przejdzie mi jak będziemy już w komplecie w
                                        domu.
                                        Jak na razie to spędzam czas głównie na leżąco, ale nosi mnie i staram się czymś
                                        zająć, bo od myślenia mózg mi się przegrzewa. W sumie to gdybym mogła to
                                        poszłabym na spacer czy zakupy, ale mi nie pozwalają. Jakoś nie czuję się aż tak
                                        bardzo ociężała (na plusie mam 15 kg) no i na szczęście nie puchnę - zero
                                        obrzęków. Dziś jakoś dziwnie się czułam - trochę mi niedobrze (trochę późno na
                                        mdłości - ani razu mi sie nie zdarzyły), trochę jakby się brzuch spina.
                                        Przeleżałam cały ranek i chyba mi lepiej.
                                        Program na pewno sobie zobaczę - dzięki !!!!
                        • 05.11.07, 11:46
                          Ach, czekanie na nasze małe "Walentynki" to prawdziwa próba
                          cierpliwości. U mnie nadal bez zmian: małe skurcze, Maleńka szaleje
                          niesamowicie (straszny z Niej "uparciuch" szczególnie jeżeli chodzi
                          o "zabawy" w okolicach żeber mamy :))). Na szczęście w nocy i rano
                          jest grzeczna, tak więc mogę spać do woli. Śmiejemy sie z mężem, że
                          umówiliśmy się z nią na spotkanie 9.11 - tak więc do tej daty
                          czekamy, mam nadzieję, że Maleńka słucha swoich rodziców ;)
                          Trzymajcie się Dziewczyny. Pozdrawiam(y) serdecznie :))
                          • 10.11.07, 12:33
                            Dotad tylko podczytywalam ten watek, a dzis jakos mam ochote sie odezwac...

                            Ja tez sie wybieram rodzic na Łubinowa, mam juz skierowanie i jestem na
                            przełomie 37/38 tc. Wlasciwie to mam zagrozenie przedwczesnym porodem, ale
                            teraz, kiedy termin sie zbliza juz wielkimi krokami, juz mnie to tak nie
                            stresuje (przy okazji, gratulacje dla Podwojnej Mamy, bo niezle daje rade w
                            blizniaczej ciazy:))

                            Wczesniej zamierzalam rodzic w Goduli (Ruda Sl.) ale poniewaz do niedawna moj
                            synek byl ułozony posladkowo a gin uprzedzil w zwiazku z tym, ze tak czy siak
                            porod odbedzie sie dołem - bo to moj drugi, a pierwszy byl sn, to zaczelam
                            rozgladac sie za alternatywa. Chodzilo mi o to, zeby w razie draki miec opcje
                            cesarki na zyczenie (jakos sobie nie jestem w stanie wyobrazic porodu
                            posladkowego dołem) a jak sie okazuje taka cesarka na zyczenie jest w panstwowym
                            szpitalu nieosiagalna. Teraz juz wiem, ze moj synek zdazyl sie dobrze ułozyc,
                            wiec o cesarce nie mysle, ale przy okazji przekonalam sie jak fajnie moze byc na
                            oddziale polozniczym i jak przyjaznego podejscia lekarzy i personelu mozna
                            oczekiwac - i to w ramach NFZ:)

                            Ktoras z was wyzej pytala o czop sluzowy - nie musi wcale odejsc, w zasadzie
                            wody plodowe tez nie, wiec czasem pecherz trzeba przebic. Ja tak mialam przy
                            1wzsym porodzie - ani czopa sluzowego, ani odejscia wod nie bylo mi dane
                            doswiadczyc. Dopiero w trakcie porodu przebito mi pecherz, bo sam sie jakos nie
                            kwapil.

                            Pozdrawiam tymczasem wszystkie mamy czekajace na "rozładunek" na Łubinowej.
                            • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.07, 19:30
                              Witam Cię na naszym forum :) I dziękuje za odpowiedź :)
                            • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.07, 19:32
                              Witam na forum i dziękuje za odpowiedź :)
                              • 10.11.07, 22:17
                                Również witam serdecznie :))
                                • 11.11.07, 09:59
                                  Dzieki za mile powitanie:)

                                  Mam przy okazji pytanie - interesowalyscie sie moze szczepieniami, ktore w
                                  1wszej dobie dostaja noworodki? Bo szczepienia sa 2: na gruzlice i WZW typu B.
                                  Na to ostatnie do niedawna powszechnie szczepiono Euvaxem, ale w maju byla
                                  afera i wycofali nagle z obiegu szpitalnego i detalicznego te szczepionke i
                                  zastapili ja czyms innym. Co bylo dalej - nie wiem, ale najwidoczniej Euvax
                                  wrocil do lask, bo jak zadzwonilam na Łubinowa to sie dowiedzialam, ze wlasnie
                                  te szczepionke podaja noworodkom, ale oczywiscie jesli chce jakas alternatywna,
                                  to bez problemu zaszczepia, tylko musze ja przywiezc ze soba.

                                  Jest taka szczepionka, uchodzaca za lepsza niz Euvax - Engerix (nie zawiera zw.
                                  rteci jako konserwanta i jest jedyna zalecana przez stow. Prometeuszy), wiec
                                  uderzylam do apteki, zeby sie zorientowac w sytuacji. No niestety, dowiedzialam
                                  sie, ze Engerix w wersji dla noworodkow jest w tej chwili niedostepny (pani nie
                                  wiedziala czemu) i radzono mi zaufac szpitalowi i szczepic tym, co maja.

                                  Zasiegne jezyka jeszcze w innych aptekach, moze dowiem sie o co chodzi, a poki
                                  co przygotowuje sie psychicznie na ten Euvax. Powiem szczerze, ze choc nie
                                  panikuje, to jednak wolałabym malego zaszczepic Engerixem - po takich akcjach
                                  jak wycofanie szczepionki z obiegu trudno jest miec 100% zaufanie. Z drugiej
                                  strony, moja 3 letnia córeczka miala w 1wszym roku wszystkie 3 szczepienia
                                  przeciwko WZWtypu B wlasnie Euvaxem. Znosila je zawsze swietnie, a ja nawet nie
                                  bylam swiadoma, ze to ponoc jakis koreanski syf...

                                  Jesli wiecie cos na temat tych szczepien to prosze o info. Rowniez mamy, ktore
                                  juz rodzily na Łubinowej i szczepienia te maja za soba.

                                  Pozdrawiam!
                                • Gość: nenyy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.07, 10:02
                                  i ja też i ja też ;) ja również do tej pory podczytywałam sobie ten wątek,
                                  ponieważ "rozładunek" planuję na Łubinowej . Jesteśmy w 36 tygodniu ciąży, w
                                  piątek wizyta u dr Ślęczki i chyba dowiemy się już jakichś konkretów. Dziewczyny
                                  a jeśli nie odejdą wody i nie pójdzie czop to jak rozpoznać,że coś się zaczyna
                                  dziać ?? Podzielcie się doświadczeniem, ponieważ ja będę jechać z Częstochowy i
                                  mimo,że dr mówi ,że ta droga tylko mi wyjdzie na dobre jak się zacznie to i tak
                                  się trochę boję czy zdążymy czy rozpoznam, czy nie za późno itp itd
                                  • 11.11.07, 10:22
                                    Ha! dobre pytanie - ja tez mam podobne schizy:) choc to moj drugi porod. Za
                                    1wszym razem mialam tzw. masaż szyjki macicy, bo lekarz u ktorego mialam rodzic
                                    wybieral sie na urlop, ja bylam juz 2 dni po terminie, no i zeby przyspieszyc
                                    rozwoj wypadkow i zebym zdazyla urodzic przed jego wyjazdem, to zrobil mi ten
                                    masaż. Pisalam wczesniej, ze ani czop ani wody plodowe mi nie odeszly, ale po
                                    tym masazu powiedziano mi, ze pojawia sie regularne skurcze - i tak sie tez
                                    stalo. Z tym, ze ja wiedzialam, ze czekam na skurcze, wiec nie bylam zaskoczona
                                    i jak cos dziwnego zaczelo sie dziac w kilka godzin po tym masazu to bylam pewna
                                    na bank, ze ma to zwiazek z porodem. Do szpitala pojechalam jak skurcze byly juz
                                    dosc czeste (co jakies 5-6 min.) i juz. Inna sprawa, ze potem akcja skurczowa
                                    sie nie chciala rozwijac jak nalezy i rodzilam przez kolejne 15 godz.

                                    Teraz jakos sobie nie moge dokladnie przypomniec tamtych wrazen - napewno te
                                    skurcze byly bolesne, no i regularne. Do tego stopnia bolesne, ze mnie obudzily
                                    ok. 3. nad ranem. Wiec tego sie trzymam - albo odejscie wód płodowych, albo
                                    regularne skurcze. A czop sluzowy moze odejsc nawet na kilka tyg. przed porodem
                                    - tak slyszalam, wiec mozna potem jeszcze troche sie kulac i nie jest to
                                    wskazanie do pojawienia sie w szpitalu.

                                    A propos trasy Czestochowa - Ochojec - ja tez mam kawalek, choc nie az tak
                                    daleko (mieszkam w Bytomiu) i dojazd zajmuje nam cale 45 min. samochodem (byc
                                    moze w nocy jest troche szybciej, nie wiem, nie testowalam;)). Wiec trzymam
                                    kciuki, zebys spokojnie zdazyla dotrzec do szpitala, za siebie w sumie tez:)

                                    Pozdro!
                                    • Gość: nenyy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.07, 10:52
                                      dzięki za odpowiedź , pocieszyłam sie trochę ,że nie tylko ja się boję czy
                                      rozpoznam , a jednak większość z nas orientuje się kiedy nadchodzi ten moment ,
                                      więc staram się uspokoić i założyć , że i mnie się uda ;)oby . Ja również
                                      trzymam kciuki ( wszystkie 4 ;)) cobyśmy dojechały w "całości"
                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.07, 10:23
                                    Witam wszystkie nowe mamusie, bo jeszcze trochę i forum by umarło śmiercią
                                    naturalną :)
                                    Co do szczepień to nie mam pojęcia natomiast z kilku źródeł słyszałam że
                                    neonatolog - dr Guzikowski jest bardzo dobrym lekarzem.
                                    • 11.11.07, 17:09
                                      Witajcie
                                      Jestem w 27 tyg. ciąży, Mieszkam w Mikołowie i również chciałabym
                                      rodzić na Łubinowej, 21 listopada mam drugą wizytę u dr Wieczorka.
                                      Ponieważ na Śląsku mieszkam dopiero od roku nie miałam pojęcia o
                                      istnieniu tego szpitala, gdy się o nim dowiedziałam natychmiast
                                      umówiłam się na wizytę. Mam nadzieję,że nie odprawią mnie z kwitkiem
                                      w dniu porodu jeśli już do końca będe tam chodziła... .
                                      Pozdrawiam serdecznie wszystkie przyszłe i obecne mamusie.
                                      • Gość: angela IP: 195.94.209.* 11.11.07, 18:43
                                        Witam wszystkie mamusie , te które juz urodziły i te które dopiero
                                        będą miały tę przyjemność.
                                        Forum sledzę od samego początku , bo na łubinowej rodziłam w lutym
                                        czyli dosyć dawno temu.Chciałam troche z innej beczki dorzucic cos
                                        od siebie na temat dr.Guzikowskiego , ordynatora noworodków.Otóż ten
                                        człowiek jest rewelacyjnym specjalistą.Byłam u niego z moją córcia
                                        kilka dni temu , bo kilka dziewczyn tu pisało że przyjmuje tzn.ma
                                        gabinet na Łubinowej i można się zapisać na wizytę.Małej zbadali
                                        słuch i zrobili usg stawów biodrowych , bo w lutym nie było jeszcze
                                        sprzętu , zbadano ja dokładnie z każdej strony i dr.Guzikowski
                                        podważył teze naszego pediatry na temat skazy białkowej mojej
                                        córci.Powiedział że nie ma zadnej skazy i możemy jej podawac
                                        normalne mleko , a nie wstretny Nutramigen.Na poczatku bardzo sie
                                        bałam czy wszystko będzie ok.ale od tygodnia pije mleko Nan activ 2
                                        i wszystko jest ok.A ja przez cały czas zyłam w przekonaniu że ma
                                        skazę ,kupowaliśmy deserki , zupki itd. wszystko dla alergików no i
                                        do tego ten Nutramigen....szkoda gadać.Reasumując polecam tego
                                        lekarza wszystkim mamą , naprawde świetny specjalista , super
                                        podejście do dziecka , wspaniała atmosfera , taka jak podczas mojego
                                        pobytu w lutym .Jest to szpital na medal , a do ludzi tam
                                        pracujących mam pełne uznanie.
                                        Przemiła pani Kasia , przełożona od noworodków podarowała naszej
                                        Majci na dowidzenia sliczna kaczuszkę i jedno moge powiedzieć , że
                                        na pewno tam będę jezdziła z Majką na konsultacje , bo wiem że
                                        jestem w dobrych rękach.

                                        A co do dojazdu , nic sie nie martwcie.Ja jechałam z Tychów ,
                                        podczas śnieżycy , z bólami nie do wytrzymania, na letnich
                                        oponach...Wszytsko sie udało.Wam życzę tego samego.Trzymajcie się
                                        wszystkie. Pozdrawiam
                                        • 11.11.07, 20:54
                                          Witam kolejne nowe Mamy:)
                                          Angela, dziękuję za opinię nt Dr Guzikowskiego. Potwierdza ona moje
                                          odczucia po spotkaniu z tym lekarzem podczas szkoły rodzenia.
                                          Sprawia wrażenie bardzo oddanego swojej pracy, a przy tym rozważnym
                                          podejściem do dzieciątek i rozterek ich mam.
                                          • 13.11.07, 00:39
                                            Podwojna Mamo i 73kasiu, mam nadzieje ze wasza intuicja was nie zawiedzie i juz
                                            na dniach doczekacie sie swoich malenstw. Ja bym tez juz chciala, choc moze
                                            jeszcze kilka nocy na wyspanie sie na zapas by mi sie przydalo - i moge rodzic:)

                                            Pozdrawiam!
                    • Gość: przyszła mama IP: *.3s.pl 15.11.07, 13:23
                      Czy na zakończenie szkoły rodzenia i po porodzie świeża mamusia otrzymuje próbki
                      kosmetyków i inne artykuły jako paczkę dla maluszka tak jak w innych szpitalach??
                      • 15.11.07, 15:08
                        Witam, w szkole rodzenia dostałam zestaw kilku próbek kosmetyków -
                        płyn do mycia, krem do pupci, krem na roztępy oraz kilka broszurek o
                        ciąży i pielęgnacji noworodka. Jeżeli chodzi o poród - to nie mam
                        jeszcze własnych doświadczeń, ale widziałam kilka mam opuszczających
                        szpital z pudełeczkami w kolorze niebieskim lub różowym.
                  • Gość: Anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 09:14
                    Moze juz wystarczy reklamy tego szpitala wlasciciele i pracownicy tu
                    pisza i nakrecaja sobie reklame a wy dajecie sie na to nabrac- oj
                    naiwne naiwne
                    • 07.12.07, 11:50
                      Witam,
                      może i pracownicy szpitala piszą i robią sobie reklamę - ja do nich
                      nie należę - rodziłam w tym szpitalu i jestem bardzo zadowolona z
                      podejścia i opieki nad dzieckiem i mamą. A może jest tak , że
                      pracownicy innych szpitali zazdroszczą tak wysokich ocen tego
                      szpitala i stąd te złośliwe wpisy.
                      Co do zgonów, nie słyszałam nic na ten temat - co nie znaczy, że ich
                      nie było. Słyszałam natomiast o walce o noworodka, długiej i udanej
                      reanimacji i widziałam zaangażowanie personelu w tą walkę - akurat
                      byłam w szpitalu na wizycie. Wg mnie (opieram się na własnych
                      doświadczeniach) każda przyszła mama może czuć się bezpiecznie
                      decydując się na poród w tym szpitalu.
                      Dziewczyny "z Brzuszkami" - trzymam za Was i Wasze Maleństwa mocno
                      kciuki i życzę tylko przyjemnych wrażeń z sali porodowej oraz pobytu
                      w szpitalu.
                      Pozdrawiam:))
    • 13.11.07, 10:32
      Cześć dziewcczyny:)
      Ostatnio muszę leżeć więc moje dni są bardzo monotonne , mąż robi
      zakupy, odwozi syna do szkoły, ja tylko gotuję i już mnie szlak
      trafia. Mam nadzieję ,że pod koniec tygodnia trochę się wszystko
      uspokoi (skurcze i lekkie bóle brzucha), nie chciałabym tak leżeć do
      lutego:( W piątek mam jechać zbadać glukoze- blee.
      Trzymam kciuki za mamusie które na dniach mają rodzić swoje
      dzieciaczki:) Opiszcie później dziewczyny jakie wrażenia z Łubinowej.
      • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.07, 12:25
        Współczuję Ci naprawdę. Miałam namiastkę tego, bo w sumie tylko trzy tygodnie i
        miałam dość. Trzymam kciuki za Ciebie
        • 13.11.07, 12:33
          Ja na szczęście całą ciążę pracuję. Ale od początku listopada siedzę
          w domu i naprawdę mam dość... Tak więc mocno trzymam kciuki za
          Ciebie i Maleństwo.
          Pozdrawiam
          • 13.11.07, 14:20
            Dzięki Podwojna Mamo i 73kasia, jakoś wytrzymam mam wsparcie w mężu
            i 8 letnim synu, obydwoje bardzo mi pomagają. Mąż prowadzi własną
            firmę i stara się wszystko zalatwiać z domku więc mam towarzystwo:)
            Pozdrawiam wszystkie mamy i brzusie.
            • 13.11.07, 14:52
              Noo znam ten ból shiwa:/ Od 24. tc mam L4 ze wskazaniem "leżeć" (skracająca się
              szyjka). Moj gin wyslal mnie na to L4 na 2 tyg. przed naszym planowanym wyjazdem
              nad morze - a przy okazji kategorycznie zakazał mi tego wyjazdu. I od tamtej
              pory czas mi sie tak wlecze, ze juz nie moge poprostu. Ja normalnie prowadze
              bardzo aktywny tryb zycia (praca na 2 fronty, dziecko, dom - wiadomo, bieganina)
              a tu nagle taki szlaban. Poza tym w 1wszej ciazy zylam na pelnych obrotach do
              samego konca (studiowalam dziennie, pisalam magisterke po nocach, pracowalam w
              miedzyczasie popoludniami, zaliczylam wesele, przeprowadzke, a na koniec
              bronilam tej mojej magisterki na 2 tyg. przed porodem) i czulam sie swietnie.
              Teraz widac starosc nie radosc:) I tez mi to dosc mocno doskwiera. Moja coreczka
              ma 3 lata i siedzi ze mna w domu, a ja mam poczucie, ze nie zapewniam jej
              wystarczajacej rozrywki, no ale cóż...

              Nie powiem, ostatnimi czasy troszke sobie pofolgowałam i juz nie leze tak karnie
              jak wczesniej. No ale taki areszt domowy to jednak meczarnia psychiczna. Wiec
              fajnie, ze masz towarzystwo męża:) Ja w sumie tez narzekac na brak towarzystwa
              nie moge - moja córeczka nawija jak nakrecona, najchetniej na temat koników
              Pony, ksiezniczek i innych tego typu atrakcji. Ale zawsze to cos:)

              Wiec pozdrawiam cie cieplutko i życze, zeby ten tryb "leżenia" nie obowiazywal
              cie do konca ciazy, a był tylko tymczasowym rozwiazaniem.

              Mam tez pytanie - nie orientujecie sie moze jak to jest ze znieczuleniem
              zewnatrzoponowym na Łubinowej? Chodzi mi o to czy trzeba sie z wyprzedzeniem
              konsultowac z anestezjologiem, czy mozna sobie poprostu zazyczyc go podczas
              porodu. Ja coprawda nie jestem zdecydowana, ale biore pod uwage takie
              rozwiazanie, tylko nie wiem, czy jak sie zdecyduje juz na porodowce to nie
              bedzie za pozno.
              • 13.11.07, 15:59
                Cześć Dziewczyny,na pierwszej wizycie na Łubinowej lekarz powiedział
                mi, że każda pacjentka u nich ma konsultację anastezjologiczną, tak
                więc na kolejnej ja też miałam:). Podczas wizyty Pani Dr wypełniła
                formularz z wywiadem, opowiedziała o znieczuleniu i odpowiedziała na
                nasze pytania. No i musiałam zrobić test na krzepliwość krwi. Też
                nie wiem, czy do końca chcę to znieczulenie, ale chcę mieć taką
                możliwość. Najlepiej zadzwoń do szpitala i na wszelki wypadek zrób
                krzepliwość.
                • 13.11.07, 22:04
                  Kasia, dzieki za info, troche mi rozjasnilas sytuacje. Ja mialam wizyte u dr
                  Wieczorka 2 tyg. temu i tez kazal mi zrobic badanie na krzepliwosc w 37 tyg. -
                  juz je zrobilam. Nie wspominal tylko nic o konsultacji anestezjologicznej, a ja
                  o to nie pytalam i teraz dopiero tak sobie dumam "a co by bylo gdybym" chciala
                  dostac zzo. Umowilam sie tez z doktorem na kolejna wizyte juz przy porodzie,
                  wiec na konsultacje anestezjologiczna raczej czasu nie bedzie:) Ale dobrze
                  wiedziec jak to dziala na Łubinowej.

                  Pozdrawiam!
                  • 13.11.07, 22:53
                    Wg mnie najważniejsze jest to badanie, a wywiad,(wg mnie) można też
                    zrobić przed samym porodem. Ja jestem pacjentką Dr Ślęczki.
                    Będzie dobrze:)
                    • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.07, 09:22
                      No więc zaczął się kolejny dzień i jak co rano zastanawiam się co mi dziś
                      przyniesie :)) Wczoraj po południu skończyłam brać tabletki na "relaksacje"
                      macicy i dziś brzuch momentami twardy jak skała. Wyszłam sobie do sklepu,
                      zaczerpnęłam "świeżego" powietrza i tak przyszło mi do głowy, że to byłby
                      całkiem przyjemny dzień na rodzenie :))) Co Ty na to Kasiu?
                      • 14.11.07, 10:37
                        Witam, ja jestem w pełnej gotowości, nawet się bać przestałam. Od
                        kilku dni oprócz bólu w dole brzuchai krzyżach mam skurcze (co 20
                        min przez 2-3 godziny późnym wieczorem) i ... strasznie upartą
                        Córeczkę. Coś nie za bardzo jej się śpieszy:) Termin z OM mam na
                        piątek, mam nadzieję, że do tego czasu będę mogła ją już przytulić
                        mocno do siebie. To oczekiwanie jest strasznie trudne, ale wiem, że
                        warto czekać, bo "Nagrodą" jest spełnienie moich marzeń:)))) Tak
                        więc dzisiejszy dzień odpowiada mi w zupełności :))
                        • 14.11.07, 11:16
                          Zazdroszcze Wam:) już niedługo bedziecie miały dzieciaczki przy
                          sobie:) Trzymam kciuki i mam nadzieję ,że może już w niedzielę
                          obydwie opowiecie o swoich dzieciach i przeżyciach. Pozdrawiam
                          • Gość: ahmadi IP: *.chello.pl 14.11.07, 11:27
                            Mam 65 lat i sprawy o których piszecie daleko za sobą. Lektura
                            wzruszyła mnie do łez, bo przpomniała mi moje oczekiwania i
                            niecierpliwość ostatnich tygodni. Dobrze, że będziecie rodzić
                            inaczej nie w tak biednych warunkach jak ja, kazda pielucha i
                            kaftanik był ogromna zdobyczą. Cieszę się razem z Wami, bo przed
                            Wami same największe emocje i radości. Czego serdecznie Wam życzy 65-
                            latka.
                            • 14.11.07, 11:39
                              Bardzo dziękuję (myślę, że również w imieniu pozostałych Dziewczyn)
                              za życzenia. Proszę za nas mocno trzymać kciuki:). Pozdrawiam
                              serdecznie. Kasia
                              • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.07, 19:04
                                Ahmadi - dołączam się do podziękowań Kasi. No cóż...l dzien prawie minął i dalej
                                nic. Najpierw się chłopcy tak spieszyli, a teraz jak im już wolno wyjść na świat
                                to zwlekają :))
                                • 14.11.07, 19:12
                                  Moja Maleńka znowu nas tylko "postraszyła" - 3 skurcze po ponad 40
                                  sekund i dalej czekamy. Ciekawe co przyniesie nam dzisiejsza noc...
                            • Gość: THE END IP: *.eranet.pl 14.11.07, 11:40
                              Skonczcie to wreszcie nudne, to polskie piekielko zazdrosc ,zawisc
                              szczegolnie wsrod ginekologow to normalka -basta finito koniec.
                              • Gość: przyszła mama IP: *.3s.pl 15.11.07, 14:19
                                Czy na zakończenie szkoły rodzenia i po porodzie świeża mamusia otrzymuje próbki
                                kosmetyków i inne artykuły jako paczkę dla maluszka tak jak w innych szpitalach??
                                • Gość: ahmadi IP: *.chello.pl 15.11.07, 16:41
                                  Nie zwracajcie uwagi na gościa THE END. Powiało szarością i
                                  bylejakością, a Wy jesteście takie radosne. Piszcie sobie dalej o
                                  tym co się dzieje w brzuszkach. Gość THE end a kysz......
                                  • 15.11.07, 16:57
                                    Droga ahmadi, dzieki za ciepłe słowa:)

                                    I co dziewczyny, nadal cisza i spokój? Bo u mnie owszem, zadnych sensacji.
                                    Własciwie to nic dziwnego, skoro mam termin na 2. grudnia, ale poniewaz przez
                                    kilka m-cy zylam w przeswiadczeniu, ze bedzie dobrze, jak donosze do 35 tc to
                                    teraz juz sie czuje prawie jak na terminie i jakos tak mi dziwnie, ze juz 38 tc
                                    leci, a tu wciaz nic:) Dla mojego synka to napewno lepiej, ale tez sie juz
                                    zaczynam niecierpliwic.

                                    Pozdrawiam!
                                    • 15.11.07, 17:38
                                      U mnie dzisiaj strasznie cicho. Jutro termin porodu, ale skończy się
                                      pewnie tylko na KTG w szpitalu. Kruszynka jest strasznie spokojna.
                                      Dobija mnie to czekanie... Pogoda też nie nastraja optymistycznie...
                                      Wszystko już przygotowane dla Maluszka. Wymyślam sobie zajęcia -
                                      sprzątam, gotuję (wszyscy się dziwią skąd mam tyle energii) i czekam
                                      na sygnał "do startu". Zastanawiam się, ile to może jeszcze
                                      potrwać...
                                      • 15.11.07, 18:23
                                        A wiesz Kasiu, ze ponoc dzieci przed porodem sie uspokajaja, ruchy staja sie
                                        mniej "dotkliwe" i slabiej wyczuwalne dla mamy? Czytalam o tym w kilku roznych
                                        miejscach, wiec to chyba nie wyssane z palca, tylko taka jest tendencja i moze
                                        tak wlasnie zachowuje sie Twoja córeczka? Moze ta cisza to cisza przed burza...?:)
                                        • 15.11.07, 22:13
                                          Cześć Dziewczyny, jestem siostrą "Podwójnej Mamy" i chciałam Was
                                          poinformować,że dziś około godziny 14stej urodziły się moi dwaj
                                          prześliczni siostrzeńcy :))) Wiktorek 2400, a Karolek 3020!!!!
                                          Zdrowi, piękni chłopcy. Wszystko poszło dobrze. Justyna dobrze
                                          zniosła poród naturalny, a reszte pewnie opisze jak wróci do domu.
                                          POZDRAWIAM WSZYSTKIE MAMUSIE :))
                                          • 15.11.07, 22:48
                                            Przekaż proszę podwójne (a właściwie potrójne:)))) gratulacje dla
                                            Podwójnej Mamy ode mnie. Coś tak przeczuwałam, że ta cisza na forum
                                            to sprawka Dwóch Urwisów:)). Życzę całej Trójce dużo zdrowia,
                                            szybkiego powrotu do domu oraz wszystkiego co najlepsze. Pozdrawiam.
                                            Kasia
                                            • 15.11.07, 23:02
                                              No to pieknie:) Przyłączam sie go gratulacji dla Podwójnej Mamy i chłopaków i
                                              zycze szybkiego powrotu do domu i formy. Tak sobie mysle, ze szybko to poszlo -
                                              jeszcze wczoraj wieczorej Podwojna Mama pisala, ze jej chlopakom sie cos nie
                                              spieszy, a dzis popoludniu juz byli na swiecie - super:)

                                              Pozdrawiam!
                                          • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 15.11.07, 23:01
                                            Witajcie dziewczyny:)
                                            Dziś tylko się podzielę z Wami moim szczęściem. 11.11 w niedz o godz 16.05,
                                            urodziłam moją śliczną córeczkę Laurę! Ważyła 3.510 kg, miała 56 cm i 10 pkt w
                                            skali Apgar. Dziś o 16 wróciliśmy do domu i spędzamy razem pierwsze wspólne,
                                            przeczszęśliwe chwile.
                                            Więcej opiszę jutro lub w kolejnych dniach. Powiem tylko, żebyście były dobrej
                                            myśli i nie bały się, bo to naprawdę świetny szpital.
                                            Odpowiem też na wszelkie wasze pytania (na które oczywiście będę mogła Wam
                                            odpowiedzić.
                                            Kasiu73 serdecznie Cię pozdrawiam. A jednak nie spotkałyśmy się za kotarką. Choć
                                            rzeczywiście ktoś tam ze mną rodził.
                                            Jutro się do Was odezwę a teraz czekam na pobudkę mojego Szczęscia, żeby
                                            nakarmić mojego ślicznego Dzidziołka :)
                                            • 15.11.07, 23:08
                                              No prosze mon.ro - ty też:)! Fantastyczne niusy w jeden wieczor! Gratuluje
                                              serdecznie i mam nadzieje, ze jak znajdziesz chwilke to opiszesz nam po krótce
                                              swoj poród na Łubinowej. Tymczasem pozdrawiam i buziaki dla małej Laury!
                                            • 15.11.07, 23:13
                                              Wieczór pełen dobrych wieści i gratulacji:)))
                                              Cieszę się razem z Tobą (nawet nie wiesz jak bardzo). Uściskaj mocno
                                              Laurę ode mnie i cieszcie się sobą. Odezwij się koniecznie i opisz
                                              swoje wrażenia z Waszego pierwszego spotkania. Przesyłam moc
                                              uścisków. Pozdrawiam serdecznie:) Kasia
                                              • 16.11.07, 16:17
                                                Czyzby ta cisza oznaczała, że 73kasia tez juz na Łubinowej?:)
                                                • 16.11.07, 17:28
                                                  Tak,tak - była, ale już wróciła.
                                                  Dobra wiadomość - Niunia zdrowa (ok. 3 kg), KTG i USG ok
                                                  Zła wiadomość - nadal musimy czekać na naszą Kruszynkę. Co 2 dni KTG
                                                  i czekamy do 26.11.
                                                  Jestem troszkę spokojniejsza, że wszystko ok i Maleństwo jest
                                                  bezpieczne - a to teraz jest najważniejsze. Pozdrawiam serdecznie.
                                                  • 16.11.07, 18:18
                                                    Kasia, a czy moglabys troszke bardziej szczegolowo opisac procedure postepowania
                                                    na Łubinowej w przypadku przekroczenia terminu OM? Troche czytalam we
                                                    wczesniejszych watkach, no i dr Wieczorek tez sie ze mna wstepnie umowil na
                                                    wizyte nastepnego dnia po terminie, jesli do tego czasu nie urodze - na KTG i
                                                    "monitoring" jak to nazwal. Ale ty napewno masz najswiezsze niusy skoro jestes w
                                                    takiej wlasnie sytuacji. Nie jestem tez pewna czy na taka wizyte musze sie
                                                    wczesniej umowic? Pewnie i tak bede dzwonic do szpitala jak juz bede na
                                                    terminie, ale wszelkie info z pierwszej reki mile widziane;)

                                                    Pozdrawiam i zycze szybkich decyzji ze strony Malenstwa;)
                                                  • 16.11.07, 18:48
                                                    Umówiłam sie z lekarzem, że jeżeli nie urodzę do 16.11 (termin z OM)
                                                    to zgłaszam się w ten dzień na KTG (badanie bezpłatne). Zadzwoniłam
                                                    dzisiaj rano do szitala i Pani powiedziła mi, że mogę przyjść o
                                                    dowolnej porze. KTG wykonywane jest przez położną i konsultowane z
                                                    lekarzem dyżurnym. Ponieważ strasznie bałam się o Malutką poprosiłam
                                                    o dodatkowe USG i badanie u dr Ślęczki (płatne 100) - poczekałam w
                                                    kolejce. Teraz mam się zgłaszać na KTG co 2 dni. Lekarz zasugerował,
                                                    aby zabierać ze sobą torbę z rzeczami, ponieważ w zależności od
                                                    wyniku mogę po każdym badaniu zostać w szpitalu. Jak nie urodzę do
                                                    10 dni po terminie to zgłaszam się rano w szpitalu i zostaję. Jak
                                                    nie urodzę przez kolejne 2-3 dni to cc (podobno tylko kilka takich
                                                    przypadków na ok. 700 porodów w tym szpitalu, za każdym razem
                                                    dzieciaczki urodziły się zdrowiuteńkie). Ciąża musi być rozwiązana w
                                                    terminie max 14 dni od daty z OM zgodnie z założeniem szpitala.
                                                  • 17.11.07, 00:48
                                                    Dzieki za wyczerpujace info! Fajnie byloby sie uwinac z porodem jednak przed
                                                    terminem, prawda? No ale to niestety nie od nas zalezy;)

                                                    Pozdrawiam!
                                                  • 17.11.07, 14:02
                                                    Witam, wierz mi, że to czekanie jest strasznie trudne, ale tak jak
                                                    napisałam wczoraj po wizycie w szpitalu jestem dużo spokojniejsza -
                                                    najważniejsze, że Malutkiej nic nie jest:)) Nieźle nas ćwiczy to
                                                    Maleństwo :)))
                                                    Pozdrawiam serdecznie



                                                  • 18.11.07, 18:25
                                                    Witajcie dziewczyny.
                                                    Tak jak obiecałam, w skrócie opisze Wam o swoim porodzie i pobycie na Łubinowej.
                                                    11.11 czyli w niedz wstaliśmy rano o zwykłej porze. W trakcie przygotowywania
                                                    śniadania czułam skurcze, które po pewnym czasie przybrały na sile i
                                                    systematycznośći, do tego zaczęły mi się sączyć wody. Na spokojnie zjedliśmy i
                                                    pojechaliśmy do szpitala. Skurcze miałam już co 5 min i były już dosyć silne. Od
                                                    razu przyjęto nas na oddział. Po zbadaniu okazało się, że mam już 6 cm
                                                    rozwarcia:) Była godz ok 11.30. Mój poród postępował szybko i sprawnie. Nie będę
                                                    wnikać w szczegóły, bo niebawem same tego doświadczycie. Powiem jedno - owszem
                                                    boli, ale naprawdę da się przeżyć. Po godz 15 miałam już pełne rozwarcie i
                                                    skurcze parte. Ten etap trwał u mnie najdłużej. Maleńka nie przekręcała główki
                                                    pod odpowiedni kąt i nie umiała się przedostać przez kanał rodny. W końcu dr.
                                                    Ślęczka (bardzo mu jesteśmy wdzięczni za szybkie podjęcie tej decyzji) ku mojemu
                                                    przerażeniu stwierdził, że musimy wykonać cc!!! Nie tak to miało być-
                                                    pomyślałam, tak bardzo pragnęłam aby ten poród do końca odbył się sn. O 15.50
                                                    byłam na sali operacyjnej a o 16.05 moje Szczęście było już z nami:-). Następnie
                                                    przewieziono mnie do sali gdzie leżałam przez 12 godz nie mogąc wstać z łóżka.
                                                    Mimo to moja córeczka była cały czas ze mną. Siostry cały czas przychodziły i
                                                    albo mi ją przestawiały, zabierały na chwilkę i znowu przynosiły. W szpitalu
                                                    byłam do czw.
                                                    Opieka, podejście całego personelu, bez zarzutu. Prawie jak nie w szpitalu:)
                                                    Zyczę Wam abyście przyszłe mamusie miały podobne wrażenia jak ja z tego cudnego
                                                    wydarzenia.
                                                    Pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia galerii na www.robbone.art.pl/laura
                                                    Muszę kończyć bo moja Perełka mnie wzywa:)
                                                  • 19.11.07, 09:41
                                                    mon.ro, dzieki za relacje z porodu. To dobrze, ze mimo komplikacji w ostatniej
                                                    fazie wszystko w sumie poszlo gladko:) Gratuluje jeszcze raz slicznej córy
                                                    (zajrzalam do waszej galerii:)) pozdrawiam, no i czekam na swoja kolej:)
                                                  • 19.11.07, 11:42
                                                    73kasia, ja znowu węszę aferę - czyżbys po wczorajszym ktg zostala juz w szpitalu?:>

                                                    Jesli tak, to trzymam oczywiscie kciuki i czekam na kolejna relacje.

                                                    Jesli rozładunek forumek na terminie bedzie nadal postepowal w tym tempie to juz
                                                    za chwile zostane tu sama. O matko! Licze, ze dziewczyny, ktore maja termin w
                                                    mojej okolicy (pocz. grudnia) jeszcze sie zamelduja.

                                                    Pozdro!
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 13:43
                                                    Hej. Mam chwilkę czasu żeby napisać swoje wrażenia. U mnie odbyło się to tak: o
                                                    2 w nocy zaczęły odchodzic mi wody, więc pojechaliśmy od razu do szpitalu.
                                                    Skurcze zaczeły się dopiero około czwartej - piątej, a na sale porodową poszłam
                                                    około ósmej,gdzie przez cały czas zajmowała się mną pani Ewa Pytel. Moge
                                                    powiedzieć że jest naprawdę wspaniałą osobą. Wszystko byłoby by ok, gdyby nie to
                                                    że miałam iles lat temu robioną wypalankę i teraz ta blizna nie chciała "puścić"
                                                    i pozwolic główce wejść w kanał. Pani Ewa dzielnie walczyła z tym, robiła masaże
                                                    (owszem bolesne, ale konieczne). W końcu się udało, ale w tym momencie osłaby
                                                    mi skurcze i akcja można powiedzieć, ze się prawie skończyła. To był dla mnie
                                                    dramatyczny moment, bo byłam już poważnie zmęczona. Na szczęście podali mi
                                                    (chyba)oksytocyne i z dużą pomoca pani Ewy i doktora Mniszka przyszedł na swiat
                                                    Wiktor. przed samym jego przyjsciem nagle znalazło sie na sali pełno ludzi oraz
                                                    doktor Wieczorek, który szybko doprowadził do pojawienia sie na swiecie Karolka.
                                                    OPieka w szpitalu super, szczególnie pozdrawiam panią salowa Asie i dziekuje za
                                                    jej pomoc w każdej sprawie, uśmiech i poczucie humoru.
                                                    Pozdrawiam wszystkie mamy, te rozpakowane i jeszcze oczekujace na dzidzisie.
                                                  • 20.11.07, 20:51
                                                    Podwojna Mamo, przeczytalam twoja porodowa historie i raz jeszcze gratuluje!
                                                    Jeden z twoich synków dostal jak widze imie, ktore i my planujemy nadac naszemu
                                                    synowi - Wiktor.

                                                    Nie wiedzialam, ze taka blizna po wypalaniu nadżerki moze spowodowac komplikacje
                                                    podczas porodu - ja tez taka pewnie posiadam, bo rowniez zaliczylam wypalanke po
                                                    pierwszym porodzie. Czlowiek uczy sie przez cale zycie...

                                                    Zastanawiam sie tez jak sobie dajecie rade z dwójeczka? Juz przy jednym maluchu
                                                    jest sporo roboty, wiec tak sobie mysle, ze przy dwojce to sie robi konkretne
                                                    zamieszanie. No ale radosc tez jest podwojna, prawda? Zycze w kazdym razie duzo
                                                    sil i cierpliwosci, a chlopakow ucaluj (szczegolny buziak dla Wiktora;))

                                                    Jeszcze mi cos chodzi po glowie - czy podczas przyjecia do szpitala wystarczy ta
                                                    szara karta NFZ? Oprocz karty ciazy, badan itp. oczywiscie. Pytam, bo moje
                                                    kolezanki maja ksiazeczki ubezpieczeniowe, takie jak kiedys, papierowe - a kiedy
                                                    zapytalam o to w szkole gdzie pracuje to mi powoedziano, ze od lat takich juz
                                                    szkola nie wystawiala i one juz nie obowiazuja. W sumie moge zadzwonic do
                                                    szpitala i sie dowiedziec jak to jest, ale jesli ktoras z doswiadczonym mam z
                                                    Łubinowej moglaby mi napisac jak to tam wyglada to bede wdzieczna. (Wiem, ze
                                                    druki RMUa tez sa dowodem na to, ze jestesmy ubezpieczone, wiec sie zastanawiam
                                                    poprostu...)

                                                    Pozdrawiam!
                                                  • Gość: nenyy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.07, 18:16
                                                    witam wszystkie przyszłe i obecne mamuśki obecne na forum . Ja na Łubinowej
                                                    pojawię się 02.12 więc miło mi będzie się spotkać może z którąś z Was ;)ale do
                                                    rzeczy , ponieważ przyjeżdżam spoza Katowic a moje kadry są w Warszawie
                                                    szczególnie pytałam na Łubinowej o dokumenty jakie mam ze sobą mieć i usłyszałam
                                                    ,że jeśli posiadam to wystarczy karta chipowa bez książeczki zdrowia i jakiś
                                                    tam pieczątek , tylko karta chipowa ( no i oczywiście dowód osobisty )odpowiedzi
                                                    udzieliła mi p.Kasia - położna .
                                                  • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.07, 18:47
                                                    Zgadza się, do szpitala potrzebna jest karta chipowa. Weźcie tez kartę ciąży i
                                                    AKTUALNE BADANIE Z GRUPĄ KRWI - oryginał!!!! Ja miałam tylko w karcie ciąży, bo
                                                    oryginał został z poprzedniej przychodni do której chodziłam i był to pewien
                                                    problem. To bardzo ważne.
                                                    Co do opieki nad dwójką to faktycznie jest co robić i na nudę narzekać nie
                                                    można. Na razie wszystkiego się uczymy, mało śpimy, ale te cudne buźki wszystko
                                                    wynagradzają :)
                                                  • 21.11.07, 21:06
                                                    Czesc dziewczyny!

                                                    nenyy, jesli nie urodze przed terminem, który mam na 2. grudnia, to tez tego
                                                    dnia pojawie sie na Łubinowej na kontroli. A wiec szansa, ze sie spotkamy tam
                                                    na miejscu faktycznie istnieje. Jakby co, moim znakiem rozpoznawczym jest wielki
                                                    brzuch hahaha:)

                                                    Dzieki dziewczyny za info dot. dokumentów potrzebnych podczas przyjecia na
                                                    oddział. Te wszystkie papiery ZUSowskie mnie przerazaja, wiec bardzo sie ciesze,
                                                    ze nasza stara poczciwa karta chipowa wytarczy. Poza tym karta ciąży plus
                                                    aktualne badania, ale to sie rozumie samo przez sie.

                                                    Podwojna Mamo, mysle sobie, ze skoro znajdujesz czas zeby posurfowac chwilke po
                                                    necie przy dwojce maluszków, to nie jest tak zle;) Raz jeszcze zycze duzo sil i
                                                    wielu małych radosci na codzien - ja juz zapomnialam troche jak to jest zajmowac
                                                    sie takim swiezo upieczonym noworodkiem i nie moge sie doczekac pojawienia sie
                                                    mojego Wiktora - wtedy bede mogla sobie to wszystko przypomniec:)

                                                    Jestem niemal pewna, ze ta kilkudniowa cisza ze strony 73kasi oznacza, ze ona
                                                    tez juz urodzila. Fajnie - czekamy na wrazenia i relacje.

                                                    To tymczasem, pozdrawiam wszystkie zagladajace tu mamy!

                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 22.11.07, 12:22
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 22.11.07, 12:39
                                                    witajcie:)
                                                    zaglądam do was po kilkudniowej przerwie, bo w domu mamy prawdziwy maraton:)
                                                    sorki za literówki ale mam laurke na kolanach i średnio mi się pisze:-) oprócz
                                                    tego że z mężem ledwo patrzymy na oczy to jest cudownie!!! to nasze małe
                                                    szczęście odmieniło całe nasze życie. Jeśli chodzi o dokumenty do szpitala, to
                                                    rzeczywiście wystarczy karta chipowa, dowód osobisty, karta ciąży i aktualne
                                                    badania. i nie martwcie się, ze moga was nie przyjąć na oddział. Kazdego dnia
                                                    mają wiele porodów, ale chyba nie zdarzyło się żeby kogoś odesłali, tak
                                                    przynajmniej mówiły dziewczyny z personelu. jutro idę na ściągnięcie szwów. miło
                                                    będzie tam znowu zajrzeć:)muszę powiedzieć, że cięcie i szycie mam zrobione
                                                    perfekcyjnie. jestem już w pełni sprawna i rana też już nie boli.
                                                    Serdeczne pozdrowienia dla Podwójnej Mamy. Naprawdę podziwiam. To my z mężusiem
                                                    nie wiemy w co najpierw ręce włożyć przy naszym ślicznym Dzidziołku a co dopiero
                                                    musi być przy dwójce, wow;-)
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 22.11.07, 12:43
                                                    Kasiu, czekam na szczęśliwe wiadomości od Ciebie, bo czuję przez skórę, że i
                                                    Twoja Kruszynka zdecydowała się wreszcie na opuszczenie maminego brzuszka :)
                                                  • Gość: biurwa IP: *.eranet.pl 23.11.07, 11:59
                                                    Witam wszystkie pszyszłe mamy. Ja mam termin na 16 stycznia i też
                                                    będe rodzić na Łubinowej. Mam pytanie czy któraś z was może leczy
                                                    się u doktora Matuszewskiego? Ja chodzę do niego i napewno dostane
                                                    skierowanie na Łubinową i nie musze chodzić na żadne dodatkowe
                                                    konsultacje przed porodem bo on współpracuje z Łubinową.Zaletą jest
                                                    to że nie muszę teraz jeżdzić na ochojec tylko mam bliziutko
                                                    przychodnie na Obratów i płace mniej za wizyte. Ja jestem zniego
                                                    zadowolona to taki starszy miły pan, ale chętnie porównałabym opinie.
                                                  • 23.11.07, 19:42
                                                    Ja mam termin na 1,01 :) choć już wiem ze raczej małe szanse na ten
                                                    termin i prawdopodobnie dzidzia bedzie już z nami na święta. Całą
                                                    ciąże chodze do lekarki z której jestem bardzo zadowolonatym
                                                    bardziej że ciąża nie przebiega od początku zbyt dobrze. Też będe
                                                    rodzić na łubinowej, moja lekarka sama mi zaproponowała ten szpital
                                                    po pierwsze dlatego że z nimi współpracuje a po drugie dlatego że
                                                    jak wiadomo szpital ma dobra opinie choć zdażają się też te
                                                    mniej "miłe" ale chyba nie ma szpitali idealnych.Robiłam tam usg i
                                                    musze przyznać że szpital robi dobre wrażenie. Jak wyczytałam na
                                                    forum i rozmawiałam z lekarzem z łubinowej to jednak "preferują" (
                                                    choć może nie zawsze) gdy jest się u nich na wizycie miesiąc przed
                                                    terminem. Ja wolałam się zabezpieczyć i wyzyte mam w przyszłym
                                                    tygodniu :)
                                                  • 24.11.07, 09:11
                                                    Ja niestety nie znam dr Matuszewskiego, wiec nie podziele sie wrazeniami. Ale
                                                    zycze powodzenia i pozdrawiam;)
                                                  • 25.11.07, 14:42
                                                    Cześć Dziewczyny, witam Was po dłuższej przerwie, oczywiście już nie
                                                    sama :)))) Tak więc dołączam do szczęśliwych Mam z Lubinowej.
                                                    Napiszę więcej wieczorem - czas karmienia :))
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: shiwa8 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.07, 17:24
                                                    Witaj 73Kasia, gratuluje i życzę Ci wiele szczęścia z maleństwem w
                                                    domku. Jak tam na Łubinowej było? Dużo rodzących?
                                                  • 26.11.07, 09:18
                                                    Kasiu, gratulacje i pozdrowienia dla Maleństwa! Napisz koniecznie o swoich
                                                    wrażeniach z Łubinowej. Ja mam jeszcze 6 dni do terminu i wciaz czekam, wiec
                                                    chetnie poczytam:)
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 26.11.07, 11:00
                                                    Gratuluje :)
                                                    Wiedziałam, że i Twoja Maleńka w końcu powita ten świat. Bardzo, baaaardzo się
                                                    cieszę i życzę samych pomyślności dla całej Waszej rodzinki i zdrówka dla
                                                    bobaska, bo pogoda paskudna i trzeba teraz bardzo uważać.
                                                    Moja Laurusia teraz śpi, więc mam chwilkę żeby zajrzeć do Was dziewczyny. Tak
                                                    się przyzwyczaiłam do tego forum, że ciągle kusi mnie aby tu zaglądać. Polubiłam
                                                    uczestniczki tego forum i dlatego w dalszym ciągu będę śledzić ( na ile czas mi
                                                    pozwoli :)) Wasze losy i pierwsze wrażenia z macierzyństwa. To niesamowite ale
                                                    nigdy nie będzie już tak jak wcześniej, teraz jest dużo piękniej, pełniej i
                                                    chociaż czasami oczy opuchnięte od niewyspania, to nieważne... Nie zawsze jest
                                                    lekko, czasami już nie waiadomo co robić, gdy dzieciątko płacze i nic nie
                                                    pomaga. Ale potem patrzę w oczy mojego aniołka i miłość ogarnia mnie bez
                                                    reszty...a pomoc męża jest wprost nieoceniona, potrafi ją często lepiej uspokoić
                                                    ode mnie:)
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 26.11.07, 11:06
                                                    Kasiu, chyba przyszła pora abyśmy się przeniosły na forum niemowlęta :) Ja już
                                                    tam zaglądam, bo pytań i niepewności z każdym dniem więcej a bardziej
                                                    doświadczone mamy zawsze coś doradzą
                                                  • Gość: kasika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 17:05
                                                    Sorry że tak między Was się wepchnę, ale czytam ten wątek od początku jego
                                                    istnienia.
                                                    Może któraś z Was już dawno jest na listopadówkach a jeśli nie to zapraszam:-) W
                                                    końcu jesteście z jednego miesiąca (znaczy Wasze dzieci).
                                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46291
                                                  • 26.11.07, 18:36
                                                    No i obiecana relacja :)
                                                    W niedzielę podczas KTG nic nie zapowiadało szybkiego spotkania. W
                                                    nocy dostałam skurcze - częste i krótkie. Poszliśmy jednak spać.
                                                    Rano zaraz po przedudzeniu się odeszły mi wody płodowe i
                                                    pojechaliśmy do szpitala ok. 8:00. KTG i badania co 30 minut - brak
                                                    akcji porodowej, rozwarcie na 1 cm. "Pozwoliliśmy" więc urodzić 2
                                                    innym dziewczynom i mieliśmy całą porodówkę i personel tylko do
                                                    swojej dyspozycji. Zaczęliśmy działać ok. 18:00. Szło bardzo powoli
                                                    pomimo ogromnych starań ze strony połoznej i mojej. Przy rozwarciu
                                                    2,5 cm po oxy dostałam mega bóli, niestety bez efektów. Położna
                                                    zasugerowała ZZO (polecam). Pomogło, odpoczęłam, rozwarcie
                                                    powiększyło się i ...tyle. Koniec akcji, koniec znieczulenia. Druga
                                                    dawka nie pomogła. Szybka decyzja – robimy cięcie. I za kilka minut
                                                    mój mąż tulił naszą Małą Księżniczkę w ramionach. Mała urodziła się
                                                    20 listopada o 1:00. Ogromnie dziękuję Położnej Sabince i Dr Kozie
                                                    za szybką reakcję. Oleńka jest wspaniała (55cm i 2880). Jest naszym
                                                    całym światem. Ja czuję się bardzo dobrze. Malutka wszystkie noce w
                                                    szpitalu spędziła ze mną. Nie oddałam jej nikomu:) nawet w noc po
                                                    porodzie. Co do Łubinowej – polecam w 1000%, super opieka pod każdym
                                                    względem, Personel na każdym oddziale na 6 z plusem. Nie wyobrażam
                                                    sobie rodzić w innym szpitalu. Co do „tłoku” na porodówce – nam się
                                                    udało, było bardzo mało pacjentek w szpitalu w dniu naszego porodu.
                                                    W kolejnych dniach wypełniły się wszystkie sale, tak więc nie ma
                                                    reguły. Pozdrawiam wszystkie przyszłe Mamy i życzę równie dobrych
                                                    wrażeń z pobytu w tym szpitalu.
                                                  • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 27.11.07, 14:41
                                                    Witam kasika
                                                    Powiem szczerze, że już jakiś czas temu zgłosiłam chęć uczestniczenia na
                                                    listopadówkach, ale na maila przyszła mi odmowa. Próbowałam ponownie ale
                                                    przyszła kolejna odmowa. Być może zgłosiłam się za późno
                                                  • 27.11.07, 15:19
                                                    Do Kasika - ja równiez już próbowałam wcześniej się tam zgłosić i
                                                    także dostałam odpowiedź odmowną.
                                                  • Gość: kasika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 16:01
                                                    To dziwne że nie przyjeto Was:-( A napisałyście krótki opis?

                                                    Odradzam Wam zakładania odobnego wątku tu na Katowice, może
                                                    faktycznie założycie swoje osobne forum?

                                                    Ja jestem na styczniówkach, ale to już od początku ciąży, a za
                                                    niedługo "nasze dzieci" będą miały roczek:-)

                                                    ps. Oczywiście gratuluje Wam dzieciaczków! Ciszcie się każdą chwilą,
                                                    bo strasznie szybko dzieci rosną!!!!
                                                    Ja dopiero co rodziłam a tu już prawie roczek będzie:-)
                                                  • 26.11.07, 18:44
                                                    Dziewczyny, dziękuję za życzenia i gratulacje. Trzymam kciuki za Te
                                                    z Was, które jeszcze nadal czekają na Maleństwa. Mon.ro, śliczna
                                                    dziewczynka z Twojej Laury :). Podwjna Mamo - Ty jesteś mega
                                                    bohaterką na Łubinowej za swój poród sn - jeszcze raz gratulacje:)
                                                    Ja również bardzo lubię to forum i nadal zamierzam na nie zaglądać.
                                                    Do niemowlaków również. A może założymy własne forum Mam z
                                                    Łubinowej - jakoś ciężko mi się z Wami roztać, co Wy na to?
    • 27.11.07, 09:34
      Kasiu Gratuluje córeczki!!!i życze duuuzo szczęscia:) Fajnie ze opisałaś relacje
      z porodu i mam do ciebie pytanie odnosnie Dr Kozy czy jest fajnym lekarzem i czy
      nie wiesz czy on przyjmuje w tym szpitalu bo własnie do niego chciałam sie
      wybrac bo jak narazie chodze do gin. z Sosnowca, a wiem ze jak chce sie rodzic
      na łubinowej to lepiej zaliczyc wizyte u tamtejszego lekarza.Co prawda mam
      termin na luty wiec w styczniu chciałam sie wybrac na wizyte. Pozdrawiam.
      --
      <a
      href="www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]"
      target="_blank">www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]</a>
      • 27.11.07, 09:58
        73kasia, przeczytalam z zaciekawieniem twoja opowiesc z Łubinowej i teraz to juz
        sie nie moge doczekac swojej kolejki:) Gratuluje raz jeszcze i sle buziaki dla
        mojej imienniczki Oleńki:)

        Odliczam kolejny dzien do terminu - zostalo ich jeszcze 5... Wczoraj bylam u
        swojego lekarza z NFZ i byl w ciezkim szoku,ze ja jeszcze na chodzie i to z
        bagazem. Nie wiem, moze wspominalam gdzies wczesniej w tym watku, ze on mnie
        nastawial psychicznie na max. 35. tc, a to juz 40. tc leci i nic:)
        Rozwarcie na 3 cm i troche (taka wczorajsza diagnoza) i to by bylo na tyle.
        Wczoraj nawet przebieglam sie po schodach w dosc szybkim tempie na 6 pietro -
        jakis taki przyplyw energii poczulam, ale jak widac Wiktora to nie ruszylo. Mam
        jeszcze desperacki plan, ale to juz ostateczna ostatecznosc - mycie okien. Z
        tym, ze przy takiej pogodzie to za okna niebardzo chce mi sie zabrac, brrr!

        Co do forum mam z Łubinowej to niezly pomysl - pozwolilam sobie wyrazic swoje
        zdanie, choc pisuje tu od bardzo niedawna:) Po urodzeniu córeczki w lipcu 2004
        r. trafilam na forum jej rowiesnikow z tego samego miesiaca, ktore dziala do
        dzis, choc jest teraz napewno mniej zywotne niz kiedys. Fajna sprawa, taka
        wirtualna grupa wsparcia;) zawiazalo sie tam nawet kilka przyjazni, poza tym
        spotykalysmy sie w realu.

        Dobra, wracam do nic-nie-robienia w towarzystwie mojej córeczki. I pozdrawiam!
        • 27.11.07, 13:44
          Witam Dziewczyny, jeszcze raz dziękuję za życzenia:)
          Mighty_wu - trzymam mocno kciutki za Ciebie i Wiktorka - mam
          nadzieję, że u Was wszystko pójdzie sprawnie. Jestem pewna, że
          będziesz zadowolona ze szpitala :)
          Monia - dr Koza wydaje się bardzo sympatyczny - ja i Oleńka wiele mu
          zawdzięczamy, tak więc wg mnie jest super. Widziałam go podczas
          porodu, robił mi cc, był też kilka razy na obchodzie. Z tego co
          wiem, jest specjalistą od USG prenatalnego.
          Mon.ro - jak wrażenia po ściągnięciu szwu? Mnie to czeka za kilka
          dni i troszkę się obawiam:) Daj znać, jak było.
          Pozdrawiam Was gorąco.
          • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 27.11.07, 14:22
            Witam:)
            Kasiu, no zobacz, obie skończyłyśmy nasze porody cc. Z tym, ze ja miałam już
            pełne rozwarcie i bóle parte. I jak wreszcie poczułam ulgę mogąc przeć ( bo to
            już naprawdę jest super uczucie i ulga, parcie nic nie boli)to okazało się że
            Maleńka przez moją skoliozę kręgosłupa nie da rady obrócić główki w odpowiedni
            kąt i zapadłą szybka decyzja o cc.
            Jeśli chodzi o ściągnięcie szwów, to mnie szycie pięknie się goiło i nadal goi
            ale zdjęcie ich nie było przyjemną sprawą, aczkolwiek do przeżycia. Także nic
            się nie stresuj, dużo gorsze było wstanie z łóżka po cc. Normalnie myślałam, że
            się nie zwlokę z łóżka, jak po 14 godz przyszła siostra i kazała mi wstać:)
            Jestem chętna na założenie nowego wątku na forum:)
            Pozdrawiam
            • 27.11.07, 15:37
              Ja bardzo żałuję, że niestety nie udało mi się urodzić sn. Bardzo
              chciałam. Ale cóż, natura czasami płata nam figle. Najważniejsze, że
              obie Niunie są zdrowe:).
              Co do wstania po cc - to też nie mam najmilszych wspomnień, ale tak
              bardzo chciałam być sprawna i w pełni zajmować się Maleńką, że tylko
              to sie liczyło. Na szczęście przy moim znieczuleniu (zwiększenie
              dawki ZZO) mogłam ruszać się normalnie od razu, tzn. nie musiałam
              leżeć w bezruchu:). Wieczorem już "chodziłam" sama, a następnego
              dnia rano nie było prawie żadnych problemów.

              No cóż szwy tez trzeba będzie przeżyć
              • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 15:56
                Hej Kasiu. Moje gratulacje!!!!! Zaglądam tu trochę rzadziej niż kiedyś. Jak
                leżałam w szpitalu to przyglądałam się z zaciekawieniem na nowe rodzące i
                zastanawiałam się czy któraś z nich to Ty :)))
                Czemu mówisz że jestem bohaterką na Łubinowej?? Ktoś wspominał tam o mnie??
                Poznałaś może Asię salową? - w sumie to z nią najwięcej tam gadałam - super
                babka!!
                Co do forum mam jestem jak najbardziej za. Nasze obecne forum w sumie i tak się
                już zmieniło - kiedyś gadałyśmy zwykle o lekarzach i takich tam, teraz już
                częściej o nas i dzieciach :))
                Tak w ogóle to ciekawa jestem co stało się z FunkyMamą... Znikła....
                Moi chłopcy właśnie śpią...Szkoda że tak dobrze nie śpią w nocy.... Powinnam
                odsypiać w ciągu dnia ale nie potrafię w dzień zasnąć i chodze jak zombi...
                Jak załozycie forum nowe to chętnie się dołączę . Pozdrawiam :))
      • 27.11.07, 18:49
        Ja jutro ide do dr Kozy na łubinową choć lekarza prowadzącego mam na
        ligocie. Jedną wizyte u tego dr Kozy mam juz za sobą i musze
        przyznać że byłam bardzo zadowolona.Robił mi usg i byłam zachwycona,
        jego podejsciem do badania i do mnie jako przyszłej mamy :)
        • 27.11.07, 20:50
          Jenny czy duzo wcześniej trzeba sie do dr Kozy zapisać?? i czy wizyty masz w
          szpitalu na łubinowej? bo wiem ze gdzies w katowicach na Mariackiej
          przyjmuje.Powodzenia jutro:)
          --
          <a
          href="www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]"
          target="_blank">www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]</a>
          • 28.11.07, 08:53
            Wizyte mam dzisiaj popołudniu na łubinowej, choć mozna z nim się też
            umówić na Mariackiej w Katowicach :) Gdy rozmawiałam z dr Kozą
            podczas badania usg, powiedziała mi że najlepiej gdy pacjentka
            pojawia się u niego na jakiś miesiąc przed terminem, dlatego ja już
            dzisiaj pojawie się u niego :)mam do niego numery telefonów więc
            gdyby coś to wieczorkiem się pojawie na forum i udziele
            informacji :) pozdrawiam
    • 29.11.07, 16:03
      Jenny jak tam po wizycie?? mam nadzieje ze wszystko w porzadeczku!!
      Mozesz mi powiedziec czy Dr. Koza przyjmuje w szpitalu tam tez popołudniami bo
      mąż konczy tak prace. Właśnie nie wiem ja to zrobic bo 11.12 mam wizyte u swojej
      gin. która prowadzi moja ciąze a musze isc do niej bo mam wyniki z glukozy, i
      nie wiem czy jak sie umówie po 20.12 do dr Kozy to czy nie za czesto bedzie wizyta.
      --
      <a
      href="www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]"
      target="_blank">www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]</a>
      • 29.11.07, 16:28
        U mnie dobrze, wizyta za mna, mam skierowanie na cc ( dzidzia jednak
        nie chce sie dobrze ułozyć), dostałam też liste tego co powinno się
        mieć na łubinową do porodu ze sobą:) Dr Koza przyjmuje tam
        popołudniami więc nie powinnaś mieć problemu :)
      • 01.12.07, 15:01
        Hej Dziewczyny, znalazłam chwilkę czasu i odzywam się. U nas
        wszystko ok. szwy zdjęte - nawet nie poczułam kiedy:), Maluszek
        rośnie w oczach - jest naprawdę słodka ta moja Kruszynka.
        Mam pytanko odnośnie nowego wątku - zakładamy tu na Katowicach, czy
        na niemowlakach? A może prywatne forum, tylko nie mam bladego
        pojęcia jak się to robi. Dajcie znać.
        Pozdrawiam wszystkie Mamy i ich Pociechy oraz te jeszcze oczekujące:)
        • Gość: Podwójna Mama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.07, 16:50
          Hej. U mnie też oki, tyle że miałam gorsze doznania przy ściąganiu szwów.
          Chłopaki dobrze się sprawują, ale dalej nie wysypiam się w nocy :( Ciekawe kiedy
          zaczną dłużej spać....

          Miałam nadzieję, że jesteś bardziej obeznana co do zakładania forum, bo ja też
          nie wiem jak się do tego zabrać :( Czekam na wieści.

          Pozdrowionka
        • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 03.12.07, 09:38
          Witam Mamuśki:)
          Kurcze, jak ten czas teraz szybko biegnie. Laura jest słodziutka jak ciasteczko
          i absorbuje na maxa. Lubi, żeby cały czas z nią być, więc jak nie śpi ( a różnie
          z tym bywa) to mam z nią zajęć po pachy:)
          Co do zdjęcia szwów, to u mnie niestety nie odbyło się to bezboleśnie, wręcz
          przeciwnie, no ale na szczęście szybko poszło.
          Niestety nowego forum też nie pomogę założyć:(
          Pozdrawiam serdecznie
          • 03.12.07, 12:34
            Witam:)
            u nas ze spaniem nie ma problemów - Malutka śpi jak susełek, je i
            uwielbia być z mamą i tatą (strasznie towarzyskie Dzieciątko). Nie
            chce spać u siebie w łóżeczku i to jest póki co jedyny problem z
            którym walczymy - ale walka nie jest równa - jak odmówić takiej
            Dziecinie:), te oczka, uśmiechy... ciężka sprawa.

            Widzę, że z powodu naszej wspólnej niewiedzy zostajemy na tym
            forum:))
            Co do szwów - mialam bardzo przykre doświadczenia z takim szwem w
            przeszłości na ręce - długość ok. 3 cm - lekarz mi go przetrzymał i
            szew wrósł:( Tak więc teraz bałam się na maxa - pojechałam na
            zdjęcie w pierszym możliwym terminie, uprzedziłam panią o problemach
            w przeszłości i na szczęście wszystko było ok.
            Pozdrawiam serdecznie Mamusie i ich Pociechy:))
    • 29.11.07, 16:06
      Kasiu czy przydała ci sie szkoła rodzenia? masz bardziej rozeznanie jak
      postepowac z maluszkiem?
      --
      <a
      href="www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]"
      target="_blank">www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]</a>
      • 29.11.07, 20:06
        Ja potraktowałam zajęcia w szkole rodzenia jako czas na oswojenie
        się ze szpitalem, poznanie położnych, zwyczajów panujących w
        szpitalu, a w szczególności na sali porodowej. Są tylko jedne
        zajęcia z noworotków połączone ze spotkaniem z Dr Guzikowskim. Ja
        nie żałuję czasu spędzonego na zajęciach (mój mąż też). A opieka nad
        Maleństwem przyszła mi dość łatwo (chociaż się strasznie bałam przed
        porodem jak to będzie). Tak więc nie martw się, z pewnością dasz
        sobie radę. A szkołę polecam jako wstęp do bycia Mamą przez
        duże "M":)
        • 01.12.07, 14:56
          Witam, czyżby ta cisza w eterze z twojej strony oznaczała
          powiększenie rodzinki? Trzymam mocno kciuki i powodzenia:) Odezwij
          się koniecznie.
          • 03.12.07, 11:34
            Czesc dziewczyny!

            A i owszem, ja juz "rozładowana":) Urodzilam Wiktora w srode 28 listopada, a od
            soboty jestesmy w domu.

            Powiem tak, po pierwszym 12-godz. porodzie nie spodziewalam sie, ze to moze tak
            szybko pojsc. Ledwo zdazylam do szpitala - bylam na miejscu w recepcji o 15.15,
            a o 16.15 Wiktor pojawil sie po TEJ stronie brzucha. Od rana mialam lekkie
            skurcze, regularne ale niezbyt bolesne, wiec decyzje o podrozy do szpitala
            odwlekalam do ostatniej chwili, bo nie bylam pewna, czy to juz:) Rano moja mama
            wpadla po Martynke "tak na wszelki wypadek" i zabrala ja na przechowanie do
            siebie. O 13.30 zadzwonilam po tescia, zeby mnie zabral do szpitala, a mezowi
            dalam znac, ze jade (on pracuje w centrum katowic, wiec bylismy umowieni, ze
            spotkamy sie na miejscu w szpitalu). Moj tesc nie znal drogi dokladnie, wiec
            troche kluczylismy po Ochojcu, ale jakos sie w koncu dokulalismy. Jak lezalam
            podpieta do ktg dotarl w miedzyczasie moj mąż. Zajela sie mna połozna Joasia
            (jaki swiat jest maly! ta sama, ktora odbierala moj pierwszy porod w zupelnie
            innym szpitalu przed trzema laty). Zajrzal tez do mnnie lekarz (chyba dr Koza,
            sadzac po pieczatce w ksiazeczce zdrowia Wiktora) i o zgrozo stwierdzil, ze
            urzadzenie nie rejestruje zadnych skurczy. No ale skoro przyjechalam az z
            bytomia i twierdze, ze mam skurcze co 6 min. to mam zostac na oddziale. Potem
            wszystko potoczylo sie juz migiem - lewatywa, po ktorej zaczelam odczuwac bole
            parte, tak ze ledwo zdazylam weksc pod prysznic. Po prysznicu probowano jeszcze
            wypelnic ze mna papiery zwiazane z przyjeciem na oddzial, ale skonczylo sie na
            kilku punktach bo na reszte nie bylo czasu - zaczelam rodzic! Biegiem na
            porodowke, gdzie spedzilam ostatnie ponoc 10 min. - kilka parc i Wiktor byl na
            swiecie. Polozna Joasia super - nie naciela mnie, wiec teraz czuje sie doskonale
            (czulam sie swietnie juz w kilka godzin po). Zalozono mi chyba ze 3 szwy, bo
            niestety lekko popekalam - i to wszystko. Jak teraz na to wszytsko patrze to
            stwierdzam, ze mialam niezlego farta, ze nie trafilismy po drodze na korki, bo
            naprawde moglam nie zdazyc.

            Teraz mamy w domu sajgon - nie sadzilam, ze tak trudno bedzie na poczatku
            pogodzic interesy 3-latki i jej brata noworodka. Moj maz niestety w pracy, ale
            jest u mnie mama i mi pomaga, wiec jest ok.

            Tymczasem pozdrawiam i do zgadania niebawem. Wiktor sie budzi na karmienie...
            • 03.12.07, 12:25
              Gratulacje:))
              Witamy Wiktorka po tej stronie brzuszka:).
              Trzymam kciuki za "pogodzenie" obowiązków i interesów Siostry i
              Brata - słyszałam, że różnie to bywa na początku:)
              Jeszcze raz gratulacje
            • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 04.12.07, 10:15
              Serdeczne gratulacje!
              Zyczę dużo zdrówka dla Wiktorka i powodzenia dla jego rodziców ;)
              Coś mi się wydaje , że ten sprzęt do KTG to mają popsuty. My mieliśmy bardzo
              podobną sytuację w dniu porodu. Jak dotarliśmy do szpitala to miałam już 6 cm
              rozwarcia i silne skurcze co 5 min a na KTG te skurcze nie wychodziły, aż się
              położna zdziwiła i sama stwierdziła,że to niemożliwe i że widocznie sprzęt
              sfiksował.
              Kasiu - zazdroszczę Ci takiego spania u Twojej Malutkiej. Choć na nocki nie mogę
              narzekać. Spi ładnie w swoim łóżeczku i budzi się 2 razy do karmienia. Tylko w
              dzień woli spędzać czas z mamą i niekoniecznie spać:) Łapie czasami półgodzinne
              drzemki i to na tyle:) Dopiero jak mąż przychodzi z pracy to Laurunia chętnie
              zasypia u taty na rękach. Moja Mała to też bardzo towarzyski bobasek. Lubi jak
              są przy niej ludzie, lubi jak się rozmawia, jak leci muzyka i jak jest włączony
              odkurzacz:) Natomiast nie lubi jak jest wokół niej cicho i pusto.
              Pozdrawiam wszystkie mamusie, te rozwiązane i te oczekujące:-)
              • 04.12.07, 14:16
                Cześć Dziewczyny,
                czy macie zalecone podawanie witaminy "K" dzieciątku przy karmieniu
                piersią do końca 3 miesiąca?
                • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 05.12.07, 18:25
                  No właśnie też się zastanawiam co z tą wit K, bo też nie mam zlecone żeby
                  podawać Malutkiej. Mam tylko podawać 1 kroplę wit D3 i 5 kropel Cebion Multi
                  • 05.12.07, 19:51
                    hej,

                    a ja nie mam żadnych zalecen ze szpitala w tej kwestii. Wiem, ze Wiktor dostal
                    zastrzyk wit. K tuz po porodzie i tyle. Pediatra w szpitalu nie wspominala nic
                    na ten temat, a mi jakos nie przyszlo do glowy zapytac:) Coz, widac naprawde
                    zapomnialam juz jak to jest z dzidziusiami:)

                    Mojej corce podawalam do pewnego wieku, nie pamietam, byc moze do ukonczenia 1
                    r.ż. wlasnie cebion multi i wit. D3 w okresie zimowym. Pamietam, ze na cebion
                    sporo dzieciakow jest uczulonych, moze tez chyba powodowac jakies sensacje z
                    trawieniem (nie chce wprowadzac w blad, ale cos takiego mi swita) - mojej
                    Martynie słuzył i nic sie nie dzialo. A co do Wiktora, to zapytam lekarza
                    podczas wizyty patronazowej w przyszlym tyg.

                    Pozdrawiam!
                    • 05.12.07, 21:06
                      Witam, nam również Pani doktor przy wypisie nic nie powiedziała o
                      kolejnych wizytach, szczepieniach, witaminach...
                      Dopiero Dr Guzikowski na wizycie patronażowej wyjaśnił nam wszelkie
                      kwestie i przepisał witaminki - "K" od teraz do końca 3 miesiąca
                      przy karmieniu tylko piersią oraz 1 kropelkę D i 3 krople cebion
                      muti od 4 tygodnia. Co do witaminy "K" to jest to nowość wprowadzona
                      od tego roku.
                      Na wizytę poszliśmy między innymi dlatego, aby dowiedzieć się jak
                      wygląda kwestia dalszych wizyt lekarskich z Maluszkiem.
                      Mała została przy okazji dokładnie zbadana, a my zapewnieni, że jest
                      okazem zdrowia :))
                      Czyli jak widać co lekarz to inne zalecenia.
                      Pozdrawiam Was serdecznie.
                      • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 06.12.07, 12:05
                        Witam.
                        Przy wypisie ze szpitala też nie dostaliśmy żadnych wytycznych co do podawania
                        dziecku witamin. Dopiero na wizycie patronażowej naszego osiedlowego pediatry
                        dostaliśmy recepty na wit D3 i cebion multi. Natomiast nic nam nie powiedziano o
                        wit K, a do dr Guzikowskiego idziemy dopiero pod koniec 3 mies na wizytę, na
                        kontrolę stawów biodrowych. Więc już trochę późno jak na przepisanie wit K skoro
                        podaje się ją tylko do 3 miesiąca
    • 03.12.07, 10:12
      Jenny napisałam do ciebie na poczte jak mozesz to odbierz:)
      --
      <a
      href="www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]"
      target="_blank">www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]</a>
      • 03.12.07, 13:26
        mam nadzieję że wiadomośc dotarła :)
    • 03.12.07, 17:14
      28Jenny dzieki za odpowiedz i namiary:)
      mighty_wu GRATULUJE Wiktora:)!!!, fajnie ze miałaś tak szybki porod tez bym tak
      chciała! Tez sie martwie dojazdem do szpitala jeździłam z Sosnowca do Piotrowic
      przez 4 lata na studia i wiem ze czasem sie czeka na przejazdach kolejowych,
      poza tym korki na światłach w godzinach szczytu:( Nie wiem jak wytrzymam stres
      związany z porodem i jeszcze martwic sie o dojazd!!Dlatego wolałabym chyba miec
      cc i miec wszystko nagrane kiedy mam rodzic;) No coz moze sie jakos to potoczy i
      nie bedzie tak źle:)
      --
      <a
      href="www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]"
      target="_blank">www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]</a>
      • 04.12.07, 12:15
        Witam, chciałam Was dziewczyny zapytać, bo mam mieć cc planowane w
        tym szpitalu, narazie chodzę do swojego lekarza prywatnie i będzie
        mnie kierować do tego własnie szpitala (mam termin na 22 stycznia)na
        cc. Moje pytanie to ile tam się czeka na wizytę u któregoś z
        tamtejszych lekarzy, długie są terminy oczekiwania? Bo z tego co
        wyczytałam najlepiej się zgłośić na konsultacje 4 tygodnie przed
        terminem porodu, a ja mam niewiele czasu :)
        • Gość: monia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.07, 15:01
          Witaj, ja dzis dzwoniłam do jednego z lekarzy i wizyte mam na 14.12, co prawda
          termin porodu przewidywany mam na 11.02 ale postanowiłam juz teraz pojsc do
          tamtejszego lekarza zeby potem nie czuc sie taka "obca"
      • 07.12.07, 09:32
        Mam nadzieję, że udało Ci się umówić na wizytę :) Czekam na
        wiadomosci.
    • Gość: madzia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.07, 22:27
      A czy były juz w tej klinice jakies zgony noworodkow? Ja słyszałam o
      dwóch...
      • Gość: gość IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.07, 00:12
        :) Ktoś tu ma rację!
      • 07.12.07, 08:55
        Nie mam pojecia, ale zgony w szpitalach sie niestety zdarzaja, zgony noworodków
        rowniez. Wiec jaki jest sens zadawac tego typu pytania - tzn. domyslam sie, ze
        wzbudzenie sensacji, no ale po co?
      • 07.12.07, 09:29
        Nie rozumiem po co piszesz o tak przykrych sprawach, zgony zdażają
        się wszędzie i to chyba nie jest zależne od renomy szpitala czy
        umiejętności lekarzy...A każda z Nas ( tych które jeszcze mają swije
        maleństwa pod serduchem) czeka na dobre zakończenie ciąży i zdrowego
        maleństwa koło siebie.... Wszystkim ciężarnym życze pozytywnego
        myślenia :)
        • 07.12.07, 11:17
          witaj 28Jenny udało mi sie umówic na 14.12 wiec za tydzien, nie wiem czemu ale
          strasznie sie boje tej wizyty bedzie moj 31tc i mam nadzieje ze wszystko bedzie
          w porzadku:) Ostatnio jestem przeziębiona i mam nadzieje ze nie zaszkodziłam
          maleństwu braniem tabletek na gardło i piciem mleka z czosnkiem:) Postanowiłam
          tez ze nie ide do mojej prowadzącej gin teraz 11.12 tylko juz do dr Kozy.
          28Jenny a czy musiałaś brac papiery od swojej prowadzącej gin czy wystarczy
          pokazac ksiażęczkę ciąży??
          --
          <a
          href="www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]"
          target="_blank">www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]</a>
          • 07.12.07, 12:01
            W klinice na łubinowej 3 rozegrała się tragedia - moje dziecko
            urodziło sie prawie martwe. Nadal walczy o życie. Nawet jak przezyje
            będzie uszkodzone bez perspektyw na normalne zycie.Przy porodzie
            wystąpiły komplikacje.Ta sytuacja nie wydarzyła sie poprzez moje
            zaniedbanie czy zbagatelizowanie pierwszych niepokojących sygnałów
            niebezpieczeństwa. Nie polecam tej placówki. Co z tego, że jest
            nowoczesna skoro personel medyczny tam pracujacy jest ...... Resztę
            dopowiedzcie sobie sami.
            MÓJ PRZYPADEK NIE JEST PIERWSZY I OSTATNI W TEJ KLINICE
            ludzie przestańcie milczec wiem,że to boli ..... jak to bardzo boli
            • Gość: Gość IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.07, 17:51
              Zalamana25 bardzo ci współczuję jest mi przykro,że przeżyłaś taką
              tragedię. Ja też straciłam dziecko i wiem co czujesz.Podziwiam cię
              za to,że potrafiłaś napisać o tym na forum.Ja nie mogę już czytać
              tych zachwytów na temat tej kliniki, bo kobiety jesteście
              krótkowzroczne, zachwycacie się pięknymi ścianami , nastrojem tam
              panującym,świece muzyka itp.Posłuchajcie tych co naprawdę tam coś
              przeżyli,niekoniecznie pozytywnego. Dziewczyny! te któe mają inne
              wspomnienia niż rewelacyjne/ a są napewno/ z tej kliniki opiszcie
              je. Może innym otworzą się trochę oczy.Pozdrowienia dla wszystkich
              brzuszków i mamusiek. :)))
          • 07.12.07, 12:03
            W tej klinice na łubinowej rozegrała się tragedia - moje dziecko
            urodziło sie prawie martwe. Nadal walczy o życie. Nawet jak przezyje
            będzie uszkodzone bez perspektyw na normalne zycie.Przy porodzie
            wystąpiły komplikacje.Ta sytuacja nie wydarzyła sie poprzez moje
            zaniedbanie czy zbagatelizowanie pierwszych niepokojących sygnałów
            niebezpieczeństwa. Nie polecam tej placówki. Co z tego, że jest
            nowoczesna skoro personel medyczny tam pracujacy jest ...... Resztę
            dopowiedzcie sobie sami.
            MÓJ PRZYPADEK NIE JEST PIERWSZY I OSTATNI W TEJ KLINICE
            ludzie przestańcie milczec wiem,że to boli ..... jak to bardzo boli
          • 07.12.07, 18:33
            No to fajnie, że Ci się udało :)Do dr Kozy wystarczy Ci karta
            ciąży:) najlepiej jesli wczesniej sobie przemyslisz o co chcesz go
            zapytać bo wtedy łatwiej bedzie Ci z nim rozmawiać, a dr Koza
            odpowiada naszczęście na wszystkie pytanka bez problemu :)
    • 07.12.07, 11:50
      W tej klinice rozegrała się tragedia - moje dziecko urodziło sie
      prawie martwe. Nadal walczy o życie. Nawet jak przezyje będzie
      uszkodzone bez perspektyw na normalne zycie.Przy porodzie wystąpiły
      komplikacje.Ta sytuacja nie wydarzyła sie poprzez moje zaniedbanie
      czy zbagatelizowanie pierwszych niepokojących sygnałów
      niebezpieczeństwa. Nie polecam tej placówki. Co z tego, że jest
      nowoczesna skoro personel medyczny tam pracujacy jest ...... Resztę
      dopowiedzcie sobie sami.
      MÓJ PRZYPADEK NIE JEST PIERWSZY I OSTATNI W TEJ KLINICE
      ludzie przestańcie milczec wiem,że to boli ..... jak to bardzo boliRA
      • 07.11.08, 14:39
        Po jaką choinkę powtarzasz to tyle razy. Jakaś kretynka i wariatka.
        Powinien cię ten szpital zaskarżyć za zneslawinie za te kłamstawa i
        brak konkretów
    • 07.12.07, 11:57
      W tej klinice rozegrała się tragedia - moje dziecko urodziło sie
      prawie martwe. Nadal walczy o życie. Nawet jak przezyje będzie
      uszkodzone bez perspektyw na normalne zycie.Przy porodzie wystąpiły
      komplikacje.Ta sytuacja nie wydarzyła sie poprzez moje zaniedbanie
      czy zbagatelizowanie pierwszych niepokojących sygnałów
      niebezpieczeństwa. Nie polecam tej placówki. Co z tego, że jest
      nowoczesna skoro personel medyczny tam pracujacy jest ...... Resztę
      dopowiedzcie sobie sami.
      MÓJ PRZYPADEK NIE JEST PIERWSZY I OSTATNI W TEJ KLINICE
      ludzie przestańcie milczec wiem,że to boli ..... jak to bardzo boli
    • 07.12.07, 12:05
      W tej klinice na łubinowej 3 rozegrała się tragedia - moje dziecko
      urodziło sie prawie martwe. Nadal walczy o życie. Nawet jak przezyje
      będzie uszkodzone bez perspektyw na normalne zycie.Przy porodzie
      wystąpiły komplikacje.Ta sytuacja nie wydarzyła sie poprzez moje
      zaniedbanie czy zbagatelizowanie pierwszych niepokojących sygnałów
      niebezpieczeństwa. Nie polecam tej placówki. Co z tego, że jest
      nowoczesna skoro personel medyczny tam pracujacy jest ...... Resztę
      dopowiedzcie sobie sami.
      MÓJ PRZYPADEK NIE JEST PIERWSZY I OSTATNI W TEJ KLINICE
      ludzie przestańcie milczec wiem,że to boli ..... jak to bardzo boli
      • 07.12.07, 12:34
        WSPółCZUJE CI BARDZO!!! Wiem ze jesteś zrospaczona i załamana ale takie
        przypadki zdarzają sie w kazdym szpitalu ze cos moze pójść nie tak.sama nie wiem
        kogo za to obwiniać czy lekarzy, samego siebie czy Boga?? I niektóre z was
        polecaja ten szpital a niektóre nie, tak samo jest w państwowych jak jedna
        przezyje poród łagodnie i wszystko bedzie ok to wiadomo ze bedzie chwalic a
        matka która przezyje traumatyczny przypadek bedzie przeklinać szpital, lekarzy
        itd. Wiec to jest nasz wybór i nigdy nie bedzie pewnosci czy dobrze zrobiłam
        rodząc w tym a nie w innym szpitalu, po potem po tragedii zostaje tylko gdybanie...
        --
        <a
        href="www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]"
        target="_blank">www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]</a>
      • Gość: ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 14:07
        A co konkretnie masz do zarzucenia temu szpitalowi? Proszę o szczegóły, bo
        oskarżenia jest łatwo rzucać, zwłaszcza jak jest się zrozpaczoną mamą w
        niełatwej sytuacji (czego naprawdę współczuję, bo sama jestem mamą).
        Weź pod uwagę, że czytają to dziewczyny przed porodem i takie ogólnikowe
        "personel medyczny tam pracujący jest..." wcale im nie pomoże i tylko je zestresuje.
      • Gość: viki020 IP: *.mtvk.pl 07.12.07, 14:55
        witam!Czy rodzilas moza 29 listopada??bylam wtedy u ginekologa i
        wywozili jakies dziecko w inkubatorze!Trzymam kciuki za Twoje
        malenstwo
      • Gość: viki020 IP: *.mtvk.pl 07.12.07, 14:57
        Witam!rodzilas moze 29 ??bylam wtedy u ginekologa i jakies dziecko
        wywozili w inkubatorze!Trzymam kciuki za Twoje malenstwo
        • Gość: Gość IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.07, 17:55
          To co widziałaś to jest ta tragedia o której pisze załamana25
          • Gość: viki020 IP: *.mtvk.pl 07.12.07, 19:38
            Hej!skad wiesz,ze to bylo akurat jej dziecko??moze jeszcze jakies
            inne chore malenstwo sie tam urodzilo:(
            • Gość: kasika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 20:25
              Tragedie niestety zdarzają się w każdym szpitalu. Współczuję.

              Ale czy zalamana25 jest faktycznie była pacjentką tego szpitala, czy może
              zwykłym trolem??? Jakoś brak jakichkolwiek wpisów od tej osoby.

              A tak na marginesie, dziewczyny wpisujcie swoje opinie o szpitalach w
              "szpitale". Wiele dziewczyn tam zagląda szukając szpitala.
              • Gość: iza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 22:15
                Niestety, własciciele kliniki na Łubinowej stana sie wkrótce
                ofiarami własnego sukcesu. Minimalizuja koszty, aby wyjśc na swoje.
                To logiczne, ale to nie moze odbywac sie kosztem dużych pacjentek i
                małych pacjentów. Te dyzury pod telefonem, brak laboratorium na
                miejscu itp. A nawiasem mówiąc, to kilkanaści eprocent wpisów wtym
                wątku to wygląda na akcję PR kliniki :-)
    • 07.12.07, 21:17
      hej dziewczyny, miesiac temu urodzilam na Łubinowej synka!jestem pod
      wrazeniem tego szpitala,wszystko odbylo sie w szalenie ludzkich
      warunkach!!cudowna polozna, pani Ewa Pytel, absolutnie kompetentny
      lekarz prowadzacy, cudowne warunki!zdecydowalam sie na drugie
      dziecko po 15 latach,miedzxy innymi dlatego tak pozno, gdyz do tej
      pory wspominam poprzedni porod jak koszmar!! teraz moglabym urodzic
      jeszcze raz!!i gdybym sie zdecydowala{bo nie mam jeszcze WSZYSTKICH
      dzieci:)pierwszy tez syn}TO TYLKO NA ŁUBINOWEJ!! nieszczescia
      zdarzaja sie wszedzie,po prostu taka jest statystyka,i takie zycie:(
      • 10.12.07, 17:43
        Cześć Dziewczyny, co u Was słychać? Jak się mają Wasze Maleństwa?
        Moja Córeńka jest prześliczna i tak słodka, że można ją zjeść:) Jak
        przystało na skorpiona ma jednak swoje zdanie i zaczyna nami
        rządzić...uwielbia cyca (mogłaby go ssać cały dzień), nienawidzi
        smoka, śpi z nami w łóżku (mon.ro - jakim cudem Twoja Laura śpi w
        swoim łóżeczku?). Na szczęście w nocy budzi się na jedzenie tylko 2-
        3 razy i szybko usypia. W dzień natomiast śpi coraz mniej i bez mamy
        lub taty nie chce przebywać dłużej niż 10-15 minut. Nie wyobrażam
        sobie życia bez Niej:)))
        Pozdrawiamy Was obie serdecznie i piszcie co u Was.
        Kasia i Ola
        • 10.12.07, 19:12
          Witam:)
          U nas powolutku wszystko zaczyna się normować tzn. zaczynam łapać o co chodzi
          mojemu dziecku:) Bo na samym początku, to biegaliśmy z mężem wokół małej jak z
          motorkiem w ...:-) W pierwszym tygodniu Laura sporo płakała i mało spała. Teraz
          jest na odwrót- Malutka rzadko płacze, za to ładnie śpi, co początkowo było moją
          bolączką ( w dzień spała tylko po poł godz i to góra ze 3 razy!) Teraz wszystko
          się zmieniło i Mała zasmakowała w drzemkach. Teraz też właśnie śpi i to już
          drugą godz.
          Kasiu, pytasz jak robię, że małą śpi w swoim łóżeczku. No więc jak pierwszego
          dnia po powrocie ze szpitala wykąpaliśmy ją wieczorem to później ją nakarmiłam,
          po czym Laura usnęła. Więc umościliśmy ją ładnie w łóżeczku, no i tak robimy do
          dnia dzisiejszego :-) Mała śpi w łóżeczku i nie protestuje, tak po prostu, bez
          większego naszego wysiłku. Raz nawet wzięliśmy ją do nas do łóżka, to jakoś tak
          się kręciła i wierciła :) Pozdrawiam Was serdecznie. Pisz czasami co u Was
          słychać. Chętnie podtrzymam naszą znajomość :)
      • 10.12.07, 17:44
        Cześć Dziewczyny, co u Was słychać? Jak się mają Wasze Maleństwa?
        Moja Córeńka jest prześliczna i tak słodka, że można ją zjeść:) Jak
        przystało na skorpiona ma jednak swoje zdanie i zaczyna nami
        rządzić...uwielbia cyca (mogłaby go ssać cały dzień), nienawidzi
        smoka, śpi z nami w łóżku (mon.ro - jakim cudem Twoja Laura śpi w
        swoim łóżeczku?). Na szczęście w nocy budzi się na jedzenie tylko 2-
        3 razy i szybko usypia. W dzień natomiast śpi coraz mniej i bez mamy
        lub taty nie chce przebywać dłużej niż 10-15 minut. Nie wyobrażam
        sobie życia bez Niej:)))
        Pozdrawiamy Was obie serdecznie i piszcie co u Was.
        Kasia i Ola
        • 11.12.07, 00:33
          Witam:)

          U nas tez wszystko dobrze, choc pewne problemy juz sie zdazyly pojawic.

          Wiktor od poczatku duzo spi, potrafi nawet przespac ciagiem 4-4,5 godz. ale
          oczywiscie zdarzaja mu sie i polgodzinne drzemki. Czasem wieczorem albo w nocy
          miewa kolki, na szczescie szybko przechodza. Natomiast słabo przybiera na wadze.
          Urodzil sie spory (3800 g. i 58 cm), ale do łakomczuchów nie nalezy, wiec dzis
          waga pokazala 3620 g. czyli 120 g wiecej niz przy wypisie ze szpitala 9 dni temu
          (bylismy na Łubinowej na usg bioderek i dr Guzikowski przy okazji sprawdzil wage
          itp). Doktor mowi, ze to m.in. dlatego, ze zbyt rzadko przystawiam go do piersi
          (robie to kiedy sie budzi, a ze jego drzemki maja rozna dlugosc, to przerwy
          miedzy karmieniami tez - wiec laktacja tez jest rozregulowana). Zmartwilo mnie
          to, ale natychmiast po powrocie do domu zaczelam wprowadzac w czyn zalecenia ze
          szpitala - karmienie co 2 godz. w ciagu dnia (to oznacza, ze czesto musze budzic
          Wiktora a on na spiaco niebardzo jest chetny do ssania niestety), a w nocy
          przerwy miedzy karmieniami nie dluzsze niz 4 godz. Mam nadzieje, ze to pomoze i
          mi sie laktacja rozkreci, a mały bedzie chetnie wcinal moj pokarm.

          Poza tym pepek Wiktora troszkę sie zaczal slimaczyc, choc do wczoraj wygladalo,
          ze kikut pieknie zaschnal i lada moment odpadnie. No coz, jutro mamy kolejna
          wizyte poloznej w domu i mam nadzieje, ze mi troche poprawi humor.

          A tak poza tym to mam podobne do waszych odczucia - Wiktor jest rozkoszny,
          sliczny i juz mi przeslonil caly swiat razem ze swoja siostrzyczka. Martynka
          jest bardzo pozytywnie nastawiona do brata, co mnie tym bardziej cieszy. Sypia z
          nami w łóżku w nocy, a w ciagu dnia roznie - w swoim łóżeczku, albo w wózku.
          Poniewaz czasem mu sie ulewa nawet na dlugo po karmieniu, to ja sie czuje
          spokojniejsza jak mam go w nocy tuz przy sobie.

          No dobra, to tyle u mnie. Pozdrawiam was i wasze dzieciaczki tez.

          Do nastepnego posta!
      • Gość: anabelka78 IP: *.chello.pl 11.12.07, 10:20
        takie jest własnie życie, że na ileś tysięcy przypadków jeden jest
        poważny. Ale czy w tym czy innym szpitalu i tak by się to stało.
        Taka tylko różnica, że w innym i matka i dziecko mogłoby już nie
        napisać niczego na tym forum. Stąd zamiast się dołowac popatrz na to
        inaczej, że uratowli Twoje zycie. Wiem że to ciężka myśl, ale to
        jest proza zycia. A jesli zaniedbali coś lekarze to nie lepiej iść
        po pomoc a nie pisać głupot na forach?
        • Gość: nenyy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.07, 15:43
          jakich "głupot na forach "?? sama wypisujesz głupoty . urodziłam na Łubinowej
          25.11 , 29.11 miałam wypis , który przeciągnął się do wieczornych godzin z
          różnych przyczyn - nieważne . Po części byłam świadkiem tragedii jak się tam
          rozegrała, nie znam szczegółów , nie pytałam . Widziałam jednak łzy rozpaczy
          zamiast radości zarówno rodziny jak i personelu, przerażenie , złość , gorycz.
          Wtedy spoglądając na moje zdrowe maleństwo zdałam sobie sprawę co dostałam od
          losu , jak wielkie szczęście dostałam od losu. I bez względu na to czyja była
          wina, póki nie przeżyjesz tego co ta dziewczyna ( nikomu tego nie życzę !!!!!!!)
          nie masz prawa wypisywać takich słów do niej . "Proza życia " , "uratowali twoje
          życie", "zamiast się dołować " zastanów się co piszesz dziewczyno , jakie ma to
          wszystko znaczenie w takiej chwili dla matki ?? możesz mi wierzyć - żadne !!!!!
          więc lepiej przemilcz swoje "głupoty zamiast wypisywać je na forach ".
          • Gość: ma.ma tomcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.07, 20:11
            Witajcie,alez oczywiscie ze to jest WIELKA TRAGEDIA!!BARDZO BARDZO
            wspolczuje!!!chcialam powiedziec tylko tyle, ze TO SIE NIESTETY
            ZDARZA, tylko nie zawsze wychodzi na jaw!!i to ze ktos zobaczyl jak
            bardzo przezywal ta tragedie rowniez personel swiadczy o tym jak
            czlowiek bywa bezsilny wobec sily wyzszej..
            • Gość: Podwójna Mama IP: *.chello.pl 12.12.07, 20:37
              Cześć Koleżanki. Jestem po kilkudniowej nieobecności (nie miałam netta).
              Gratulacje Mihty :))) Super że tak szybko urodziłaś :) U mnie jakoś leci.
              Chłopaki rosną. Są kochane. Szkoda że budzą się w nocy., co prawda tylko 2-3
              razy ale licząc razy dwa.... Dobrze że mąż mi pomaga karmić (karmię na zmianę
              piersią i butelką, bo po dwóch tygodniach karmienia tylko piersią chodziłam jak
              zombi - byłam wykończona). Teraz jak karmię jednego to mama lub mąż mogą karmić
              drugiego. Jutro idziemy do lekarza, nic chłopakom nie jest ale chcę się
              dowiedzieć, jak ze szczepieniami, ile przybrali (zrobili się grubiutcy, Wiktor
              już nie jest taki malutki i chudziutki jak po porodzie).
              Pozdrawiam wszystkie mamy.
              Współczuje Załamana.
              • Gość: Podwójna Mama IP: *.chello.pl 13.12.07, 15:11
                Koleżanki moje z forum. Wiem już chyba jak założyć prywatne forum. Czy jesteście
                zainteresowane nadal? Bo widzę że tutaj atmosfera robi się gęsta. Proszę o odpowiedź
                • 13.12.07, 15:31
                  Witam Podwójna Mamo :)) Ja chętnie przeniosę się na prywatne forum -
                  nie chcę tracić z Wami kontaktu, a atmosfera na tym forum
                  rzeczywiście nie jest ostatnio najlepsza. Bardzo dołuje mnie zawiść
                  innych oraz brak obiektywizmu, tak więc czekam tylko na sygnał z
                  Twojej strony:)) Mam nadzieję, że inne Szczęśliwe Mamuśki:))
                  (szczególnie mon.ro i mighty_wu) też chętnie do nas dołączą.
                  Buziaki dla Chłopaków.
                • 13.12.07, 15:34
                  ja sie pisze:) co prawda jako zwykly uczestnik, bo do moderowania nie mam ani
                  glowy, ani czasu, ale i tak zagladam codziennie do tego watku, wiec mysle, ze
                  tym bardziej chetnie bede zagladac na zamkniete forum.

                  Podwojna Mamo - szcunek! Jak ty sobie z dwojeczka dajesz rade to naprawde wpedza
                  mnie w kompleksy. Jeszcze to karmienie piersia na dwa fronty... Serio, jestem
                  pelna podziwu. Moj Wiktor sporo ulewa, malo przybiera na wadze i jeszcze mamy
                  pewne laktacyjne perturbacje - i ja momentami trace glowe. Co by bylo przy
                  dwojce - brak mi wyobrazni;)
                • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 13.12.07, 15:46
                  No właśnie coraz mniej tu pisuję, bo atmosfera jak trafnie napisałaś robi się
                  gęsta. A ja nie mam ochoty nikomu nic udowadniać ani wykłócać się w postach.
                  Fajnie było przed naszymi porodami nawzajem się powspierać a później podzielić
                  się wrażeniami z tego wyjątkowego dnia. Teraz byłoby fajnie powymieniać się i
                  może podoradzać w sprawie maluszków. Bardzo nie lubię jak ktoś dla zasady sieje
                  zamęt, tam gdzie nikt go nie potrzebuje. A my przecież spotykamy się tu nie po
                  to, żeby żywić się sensacjami( wokół atakują nas zresztą samymi takimi
                  informacjami). Co nie znaczy, że jak ktoś ma problem, to nie może o nim napisać.
                  Wręcz przeciwnie. Myślę, że także w kryzysowych sytuacjach, każdy znajdzie tu
                  wsparcie. Ale kochane moje, nie w taki sposób...Nie dam sobie narzucać zdania i
                  nikt mi nie powie co mam myśleć. Ja opisuję tu swoje odczucia i swoje przeżycia,
                  które są jak najbardziej prawdziwe, więc nie rozumiem czemu ktoś potem to
                  podsumowuje, że jestem naiwna ?!
                  To tyle, bo chyba za bardzo się rozpisałam a chciałam głównie napisać, że
                  oczywiście jestem za założeniem prywatnego forum.
                  Pozdrawiam:)
                  • 13.12.07, 16:04
                    No Podwójna Mamo - działaj więc.
                    Dziewczyny, widzę, że mamy podobne zdanie co do szpitala i sensacji
                    wokół niego. Ja również zaglądam tu kilka razy dziennie i czekam
                    tylko na Wasze wpisy. Dziękuję Wam za "normalność" i proszę o
                    więcej:))
                    • 13.12.07, 16:42
                      To ja tez dorzuce słowko doppingu dla Podwojnej Mamy;) Mam nadzieje, ze szybko i
                      sprawnie uda ci sie załozyc prywatne forum. Czekam na niusy i do zobaczenia juz
                      "tam" byc moze nastepnym razem...
                      • 13.12.07, 18:40
                        Jak ma się nazywać nasze forum? Propozycje jakieś?
                        Czy ma to byc zamknięte czy otwarte? Otwarte - każdy może pisać i czytać.
                        Zamknięte - pisać mogą tylko wybrani użytkownicy.
                        Ukryte - pisać i czytać mogą tylko wybrani użytkownicy.
                        Acha to ja - Podwójna Mama
            • Gość: ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 21:48
              Pisze sie tu o wielkich tragediach, ale właściwie nie wiadomo dalej o co chodzi.
              Co się takiego stało na Łubinowej, że ten maluszek jest w ciężkim stanie i czy
              to na pewno jest wina personelu? Konkrety, konkrety...
              • 13.12.07, 22:17
                Ja mam tam rodzić w lutym , co 3 tygodnie chodzę na wizyty do dr
                Wieczorka i jestem bardzo zadowolona. Również uważam,że jeżeli ktoś
                rzuca oskarżenia powinien się wyrażać jaśniej, ogólnikami i
                niedomówieniami można wyrządzić dużo złego.
                Gratuluję rozdwojonym mamom z Łubinowej, ja jestem w 31 tygodniu,
                mój maluszek waży 1740 g i już nie mogę się go doczekać:) Czy tam
                zawsze jest anestezjolog ? Czy gdy będe rodzila w nocy dostane
                znieczulenie? Zapomniałam zapytać na wizycie,a bardzo mnie to męczy.
                Dzieki i pozdrawiam
                • Gość: Podwójna Mama IP: *.chello.pl 14.12.07, 08:18
                  Raczej jest anestezjolog. Koleżanka z szpitalnego łóżka, która była na
                  podtrzymaniu musiała być cięta w nocy bo odeszły wody i wiem że zrobili cc
                  natychmiast, więc anestezjolog musiał być. Na szczęście wszystko skończyło się
                  dobrze a jej bliźniaczki mimo że urodzone wcześnie (chyba 33 tydzień) mają się
                  dobrze.
                  • 14.12.07, 09:37
                    Witam, ja też miałam nagłe cc w nocy poprzedzone równie nagłym
                    błaganiem o zzo - nie było problemu z anastezjologiem, pani Dr wraz
                    z pielęgniarką były na miejscu. Nie byłam przekonana do zzo, a cc to
                    ostatnia rzecz o jakiej myślałam.
                    Co do bliźniaczek Agnieszki - to są cudowne (leżałyśmy razem kilka
                    godzin po moim cc) później miałyśmy sale obok siebie na II piętrze.
                  • 14.12.07, 09:42
                    Mam pytanie jeśli chodzi o żółtaczke czy jak wykryto u maluszka to sa
                    pozostawione w tym szpitalu?? maja tam taki sprzęt?

                    shiwa8 ja tez mam termin na lutego:)ciekawe która z nas sie pierwsza rozpakuje:)?
                    --
                    <a
                    href="www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]"
                    target="_blank">www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]</a>
                    • 14.12.07, 09:57
                      Ja na szczęście nie miałam z Malutką tego problemu. Nie martw się,
                      niw wypuszczą ze szpitala dziecka z żółtaczką - dr Guzikowski nie
                      pozwoliłby na to. Mają oczywiście lampy do naświetleń (widziałam).
                      Nie wiem, co jeszcze jest potrzebne, ale są z całą pewnością
                      przygotowani na maluszki z żółtaczką.
                      Powodzenia
                    • 14.12.07, 10:01
                      Ja mam termin na 12 lutego:) , poprzednio urodziłam w 38 tyg.
                      zobaczymy jak będzie teraz, końcówka jest męcząca:((
                      Mam jeszcze pytanie do mam które już tam rodziły: Czy miałyście
                      wcześniej robiony posiew na obecność paciorkowca z grupy B?
                      Przepraszam,że tak Was męcze moimi pytaniami ale od paru miesięcy
                      żyję tylko w oczekiwaniu na moją kruszynke.
                      • 14.12.07, 10:29
                        shiwa8 ja mam termin przewidywany na 11 luty:) moze uda nam sie spotkac razem w
                        szpitalu. Ja mam dzis kolejną wizyte u gin wiec zobacze co sie dowiem, tez
                        jestem ciekawa jesli chodzi o ten posiew?
                        --
                        <a
                        href="www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]"
                        target="_blank">www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/475a6d9ac5.png[/img][/url]</a>
                        • 14.12.07, 10:45
                          ja nie miałam takiego badania. Ciążę prowadził mi lekarz, który nie
                          pracuje na Łubinowej. W szpitalu miałam 3 konsultacje (35, 39, 40
                          tc) również nie zlecono tego badania. A badań miałam całe mnóstwo -
                          tak na wszelki wypadek.
                          • Gość: mon.ro IP: *.chello.pl 14.12.07, 11:46
                            Ja też takiego badania nie miałam. Ostatnie moje badanie to było na krzepliwość
                            krwi, lekarz mówił, że tak na wszelki wypadek. I całe szczęście, bo
                            niespodziewanie pod koniec mojego porodu, trzeba było wykonać cc. Co do
                            żółtaczki, to w razie gdyby się pojawiła, to nie wypuszczą maluszka do wypisu.
                            Moja towarzyszka z pokoju, miała naświetlaną swoją córeczkę i wyszły ze szpitala
                            dopiero po ustąpieniu żółtaczki
                            • 14.12.07, 13:16
                              A ja sobie zrobilam to badanie na wlasna reke, tzn. sama poprosilam mojego gina
                              o pobranie wymazu (prowadzil mnie lekarz, ktory nie pracuje na Łubinowej - w
                              szpitalu mialam tylko 1 wizyte przed porodem, w 35 tc i wtedy dr Wieczorek
                              zlecil mi tylko zrobienie krzepliwosci - przydaje sie czasem, a moj gin byl
                              bardzo zdziwiony po co mi badanie krzepliwosci jak mu o tym wspomnialam).

                              Ten posiew w kierunku paciorkowca z grupy B jest w niektorych krajach
                              obowiazkowy, np. w Anglii, a u nas jedynie zalecany, wiec lekarz moze ci go
                              zlecic, ale sama placisz za badanie. Z tego co pamietam, to kosztowalo mnie to
                              chyba 50 PLN., a na wynik czekalam tydzien.
                              • Gość: ajb1 IP: *.tys84.1000lecie.pl 14.12.07, 17:25
                                Witam,
                                Urodzilam na lubinowej 7.12.2007 coreczke w 36 tygodniu -
                                wczesniaczek (na szczescie bylo wszystko ok mala dostala 10 pkt
                                tylko przez 4 godzinki grzala sie w inkubatorku).Moge na 100%
                                polecic ten szpital - opieka jest naprawde bardzo dobra!!!! Odnosnie
                                zoltaczki to nie ma sie co martwic lezalam 3 dni dluzej w szpitalu
                                bo moja coreczka dostala zoltaczke i byla naswietlana lampami ( na
                                lubinowej sa takie lampy)poza tym dr Guzikowski - pediatra nie da
                                zrobic nic zlego Waszym malenstwa i nie wypisze dzieciaczka z
                                zoltaczka do domu. Gdybym miala jeszcze raz rodzic wybralabym na 100
                                % jeszcze raz ten szpital.
                        • 14.12.07, 18:30
                          Monia2506 ,może uda nam się spotkać na porodówce:)) Ja następną
                          wizytę u dr.Wieczorka mam 2 stycznia więc poproszę o ten posiew wole
                          dmuchać na zimne.
                        • Gość: Joa73 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.07, 19:20
                          Witam wszystkie Mamusie,

                          czytam Wasze forum od początku listopada gdy doktor prowadzący ciążę
                          poinformował mnie o istnieniu szpitala na Łubinowej. Poprzednio
                          urodziłam synka - teraz 4,5 roku- w Katowicach-Ligocie. Ja również
                          mam termin na 11 lutego i zastanawiam się czy tym razem zdążę
                          szybciutko przemieścić się do Katowic. Poprzednim razem
                          wyjeżdżaliśmy nad ranem. Mam nadzieję , że wszystko ułoży się dobrze
                          i do rozwiązania nie zajdą żadne okoliczności, które wymagałyby
                          porodu na klinice. Każda z nas pragnie tylko bezpieczeństwa dla
                          maleństwa i siebie. Mimo, że poród to fizjologiczny proces,
                          możliwość powikłań zawsze trzeba brać pod uwagę. Życzę Wam wszystkim
                          szybkiego, lekkiego porodu i wielkiego szczęcia z kruszynką w
                          objęciach. Ja już wiem jak to szczęście smakuje - nie ma większego
                          dla kobiety , która bardzo pragnęła dziecka.
                          • Gość: agtzm IP: *.chello.pl 18.12.07, 22:58
                            jestem do dziś w szoku że w takich warunkach można za darmo urodzić
                            w Polsce... Moja znajoma w Warszawie w centrum Damiana zapłaciła
                            7000 zł za prywatny poród!!!! a tamten szpital i ten są po prostu
                            nieporównywalne.