Dodaj do ulubionych

Aborygeni znow spalili kawalek Sydney!

IP: 157.25.88.* 17.02.04, 16:34
Aborygeni znow spalili kawalek Sydney! Znaczy sie na poczatek calkiem spora
(kilka peronow) stacje kolejowa Redfern, zdaje sie ze nastepna po Sydney
Central, jadac w strone Parramatty, w rewanzu za zamordowanie mlodego
Aborygena przez tamtejsze White Only Gestapo (pardon, Policje Stanowa)! Czy w
dalszym ciagu uwazacie Australie za raj na ziemi?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Linki IP: 157.25.88.* 17.02.04, 17:25
    serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34187,1915863.html
    Bunt aborygenów w Sydney
    Strażacy blokują ulicę w Sydney podczas zamieszek młodzieży
    SUB AP - Ostatnio w Australii
    Reuters, rps 16-02-2004, ostatnia aktualizacja 16-02-2004 19:05
    Przez dziewięć godzin policja z Sydney tłumiła rozruchy w aborygeńskiej
    dzielnicy biedy. Zamieszki wybuchły, gdy Aborygeni, czyli rdzenni mieszkańcy
    Australii, oskarżyli policjantów o zabicie 17-latka z ich społeczności.
    Nadzianego na metalowy płot 17-letniego Thomasa Hickeya znaleziono w sobotę,
    następnego dnia chłopak zmarł w szpitalu. Jego matka twierdzi, że syn został
    ranny podczas pościgu policji; policja, że patrol po prostu przejeżdżał obok
    jadącego na rowerze Hickeya, gdy ten bez powodu przyspieszył i spadł na płot.
    W niedzielę w aborygeńskiej dzielnicy Redfern zwanej "Blok" pojawiły się
    plakaty z portretami trzech policjantów i podpisem "mordercy dziecka". "Blok"
    to osiedle bieda-domków, zamieszkałe w dużej części przez narkomanów i
    alkoholików. Wejście do getta przypomina wojskowy posterunek kontrolny
    ogrodzony drutem kolczastym i blokami betonu. Biali nie mają tam wstępu.
    W nocy z niedzieli na poniedziałek około stu aborygenów z Redfern podpaliło
    stację kolejową i zaatakowało 200 policjantów. Autochtoni rzucali butelkami z
    benzyną i cegłami. Czterdziestu funkcjonariuszy odniosło lekkie rany; liczba
    rannych po przeciwnej stronie nie jest znana. Czterech aborygenów aresztowano.
    - Ostatniej nocy stawiliśmy odważny opór rasistowskiej polityce policji Nowej
    Południowej Walii - powiedział Lyall Munro, lider starszyzny Redfern. Munro
    uważa, że policja stale nęka mieszkańców "Bloku", a śmierć Hickeya była kroplą,
    która przelała czarę goryczy. Premier Nowej Południowej Walii Bob Carr złożył
    matce Hickeya kondolencje i zapewnił, że zostanie wszczęte niezależne
    dochodzenie. Lider opozycji John Brodgen uznał, że "gdyby był u władzy",
    kazałby zrównać Redfern z ziemią.
    400 tys. aborygenów to 2 proc. ludności Australii. To najbardziej zacofana
    społecznie grupa, której nieszczęśni przedstawiciele umierają 20 lat młodziej
    niż pozostali Australijczycy. Wśród aborygenów jest też wyższy wskaźnik
    przestępczości, bezrobocia, alkoholizmu.
  • bulldog3 17.02.04, 17:52
    i co ona na to ?? ijej rodzinka z Polski ?? i babcia ze szarlotka ?? nie sa
    wystraszeni ??? to tak dobrze w tej Australii jest ??
  • janosik6 18.02.04, 11:08
    Bo te dzikie aborygeny moga zle zrozumiec jego przyjazn z kangurami.
    Przyjazn kontakty osobiste jakie ma znimi ....
  • Gość: CGN IP: *.e / 213.25.195.* 18.02.04, 14:41
    Luiza mieszka, tak naprawde w Polsce, stad jej te zamieszki niemalze w centrum
    Sydney nie obchodza. A w ogole, to okolice dworca Sydney Central sa nieciekawe,
    opanowane przez podejrzane knajpki i sklepiki. Ladniej jest nad zatoka (np. The
    Rocks), ale tam jest z kolei drogo... Ja pracowalem w St. George's Bank, moj
    szef mial gabinet z widokiem na zatoke, wiec jak go zastepowalem, to mialem
    tzw. million dollars view. Ale 99% polonii australijskiej nigdy nie miala
    szansy na takie widoki (o dolarch juz nie wspomne), chyba, ze sprzatajac
    kibelki u bogatych izraelitow pochodzenia nadwislanskiego, mieszkajacych nad
    owa zatoka... sad
  • luiza-w-ogrodzie 19.02.04, 23:14
    Gość portalu: CGN napisał(a):

    > Luiza mieszka, tak naprawde w Polsce, stad jej te zamieszki niemalze w
    centrum
    > Sydney nie obchodza.

    Kagan, mieszkam kilkanascie km od centrum - to jeszcze nie Polska, zapewniam
    cie.

    >A w ogole, to okolice dworca Sydney Central sa nieciekawe,
    >
    > opanowane przez podejrzane knajpki i sklepiki.

    I tym bardziej nalezy je spalic a potem wybudowac cos ladniejszego ;oD

    > Ale 99% polonii australijskiej nigdy nie miala
    > szansy na takie widoki (o dolarch juz nie wspomne), chyba, ze sprzatajac
    > kibelki u bogatych izraelitow pochodzenia nadwislanskiego, mieszkajacych nad
    > owa zatoka... sad

    Musisz znac inne 99% Polonii niz ja. Kazdy ma to na co sobie zasluzyl. Widze ze
    zawisc ciebie zzera ze tobie sie w Australii nie udalo, a innym tak.

    --
    Luiza-w-Ogrodzie

    "have your fun and keep lafing" ©joanna

    .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
  • Gość: CGN IP: *.garinet.pl 20.02.04, 13:01
    luiza-w-ogrodzie napisała:
    Gość portalu: CGN napisał(a): Luiza mieszka, tak naprawde w Polsce, stad jej te
    zamieszki niemalze w centrum Sydney nie obchodza.
    luiza-w-ogrodzie napisała: Kagan, mieszkam kilkanascie km od centrum - to
    jeszcze nie Polska, zapewniam cie.
    C: Czyli mieszkasz w Cabramatta, czyli azjatycko-slowianskim ghetto... sad
    Gratuluje... wink

    C: A w ogole, to okolice dworca Sydney Central sa nieciekawe, opanowane przez
    podejrzane knajpki i sklepiki.
    - I tym bardziej nalezy je spalic a potem wybudowac cos ladniejszego
    C: Metoda tow. tow. Mao i Pol-Pota... sad

    C: Ale 99% polonii australijskiej nigdy nie miala szansy na takie widoki (o
    dolarch juz nie wspomne), chyba, ze sprzatajac kibelki u bogatych izraelitow
    pochodzenia nadwislanskiego, mieszkajacych nad owa zatoka... sad
    - Musisz znac inne 99% Polonii niz ja. Kazdy ma to na co sobie zasluzyl. Widze
    ze zawisc ciebie zzera ze tobie sie w Australii nie udalo, a innym tak.
    C: Mnie sie udalo, bo mnie stac bylo na wyjazd z Australii, a reszta, jak ty
    czy Pawel z St. Albans musza tam siedziec, bo nie stac was nawet na powrotny
    bilet do Polski... sad A swe frustracje wyladowujecie na tym forum, zachecajac
    innych, abyli przybyli do pulapki zwanej Australia... sad
  • Gość: CGN IP: *.e / 213.25.195.* 18.02.04, 15:31
    a w ChRL? newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=6944&Strona=1

    W Pekinie dziś możliwe jest wszystko. - Możesz robić rzeczy, na które ludzie w
    Ameryce machnęliby ręką, mówiąc, że tego nie da się zrealizować - twierdzi
    architekt Brian Lee z biura projektowego Skidmore Owen & Merrill. Dziełem tego
    biura jest projekt pekińskiej centrali największej chińskiej instytucji
    finansowej, Banku Przemysłowo-Handlowego. - Dla architekta Chiny to dziś
    najbardziej na świecie ekscytujące miejsce do pracy.
    Współczesne Państwo Środka, jeden z najszybciej rozwijających się krajów na
    świecie, chce pokazać globalnym konkurentom swe nowe, praktycznie
    nieograniczone możliwości. Jak grzyby po deszczu powstają gigantyczne budowle,
    które w zamyśle ich twórców mają być pomnikami wielkości państwa równie
    imponującymi co Wielki Mur. Boom inwestycyjny widać najlepiej w szybko
    bogacących się miastach wschodniego wybrzeża. Burzone są socrealistyczne
    klocki, by zrobić miejsce dla chromowo-szklanych świątyń kapitalizmu. Wszystko
    ma być najwyższe, największe i niepowtarzalne. Koszty i kalkulacje strat nie
    mają znaczenia. Do Chin pielgrzymują mistrzowie światowej architektury. Wiedzą,
    że nie ma projektu tak szalonego, by zniechęcił chińskich notabli czy ludzi
    wielkiego biznesu. Koncepcje urbanistyczne cenionego w Europie niemieckiego
    architekta Meinharda von Gerkana są realizowane w kilku chińskich miastach. -
    Chiny to świeże źródło witalności - uważa urodzony w Rydze Niemiec. - Europa
    jest skończona, dopiero tutaj odzyskujesz wolność tworzenia. Ostatni projekt
    von Gerkana to plan zagospodarowania centrum miasteczka Lang Fang, 70 km od
    Pekinu. - Nie dostałem żadnych wytycznych od tamtejszych urzędników - wspomina
    von Gerkan. Chcieli mieć tylko coś, czego nie ma nigdzie na świecie. Powstał
    plan centrum nad brzegiem jeziora przypominający piramidy Azteków. Inne
    projekty Niemca - jak np. Centrum Wystawiennicze w Shenzen i Centrum Kongresowe
    w Nanjingu - doczekały się już urzeczywistnienia. Dzieło swojego życia
    realizuje w Chinach Paul Andreu Ponders, kojarzony głównie z projektami
    wielkich portów lotniczych. Francuz wygrał rozpisany przez chiński rząd konkurs
    na budynek Narodowego Teatru w Pekinie. Awangardowy projekt gmachu w kształcie
    perłowej muszli pośrodku jeziora miał wielu przeciwników. Mówiono, że obiekt
    usytuowany w centrum stolicy, tuż obok placu Tienanmen, Bramy Niebiańskiego
    Spokoju i Zakazanego Miasta, wręcz profanuje narodowe symbole. Wszelkie
    dyskusje przerwał jednak Jiang Zemin. Chiński prezydent, zagorzały meloman i
    miłośnik włoskiej opery, zadbał również o finansowanie projektu. Mówi się o
    kosztach rzędu 500 milionów dolarów. Futurystyczna bryła największego teatru
    świata okazała się nie lada wyzwaniem dla samych budowniczych. Ponders
    odetchnął z ulgą, gdy doświadczeni inżynierowie z Hongkongu po wielu próbach w
    końcu zamontowali tytanową kopułę wieńczącą całe dzieło. Spełnia się sen
    Pondersa, który stał się również marzeniem Jiang Zemina. Budynek teatru i kilka
    planowanych wieżowców nie osłodzi mieszkańcom stolicy porażki w rywalizacji z
    Szanghajem. Osiągający 7-10-proc. tempo rocznego rozwoju Szanghaj stał się
    wizytówką Chin XXI wieku. Biura ma tu ponad 400 koncernów z listy 500
    największych korporacji świata i to tu inwestują one miliardy dolarów. W
    Szanghaju wszystko więc musi być "naj". Boom miasta rozpoczął się kilkanaście
    lat temu za rzeką Huangpu. Na dawnych mokradłach wyrosła nowoczesna dzielnica
    Pudong, która rozmachem, wielkością i wysokością niewiele różni się od
    nowojorskiego Manhattanu. Stoi już większość z planowanych ponad 200 drapaczy
    chmur. Nad całością dominuje symbol Szanghaju,
    ocierająca się o kicz 466-metrowa wieża telewizyjna, zwana Wieżą Perłową,
    dwukrotnie wyższa od Pałacu Kultury w Warszawie. Pod wieżą rozpościera się
    finansowe i handlowe centrum Chin, dzielnica Lujiazui. Przy Century Avenue
    znajdują się największe centra handlowe Chin, m.in. Chia Tai Square (240 tys.
    metrów kwadratowych powierzchni), wybudowane przez tajlandzką firmę za 335 mln
    dolarów. Na drugim końcu dzielnicy stoi najwyższy w Chinach i trzeci pod
    względem wysokości budynek na świecie, 88-piętrowa wieża Jinbao (420 m).
    Srebrny budynek, przypominający niektórym kształt chińskiej pagody, pobił kilka
    chińskich i światowych rekordów, dlatego szanghajczycy mówią, że Jinbao to
    pomnik ekonomicznego sukcesu metropolii. Ale w bezpośredniej bliskości wieży
    mają powstać dwa kolejne, niemal półkilometrowe kolosy. Zaczęto już budowę
    najwyższego budynku na świecie, szang-hajskiego światowego centrum finansowego.
    Budowany przez japońskiego potentata, firmę Mori Building, wieżowiec za cztery
    lata osiągnie 492 metry, czyli o równe 40 metrów przewyższy najwyższy na
    świecie budynek, bliźniacze wieże Petronas z Kuala Lumpur w Malezji. Wielu
    ekspertów podkreśla nieopłacalność budowy wieżowców przekraczających 300
    metrów, bowiem koszty ich utrzymania są horrendalne. - Te budynki powstają
    raczej po to, by pokazać potęgę i nieograniczone możliwości, szczególnie w Azji
    leczą one kompleksy z przeszłości. Szanghaj chce pokazać, że stać go na taki
    luksus - uważa Zheng Shiling, dyrektor Instytutu Architektury i Urbanistyki na
    Uniwersytecie Tongji.
    Pudong zachwyca jeszcze jednym projektem na miarę XXI wieku - posiada jedyną w
    świecie futurystyczną magnetyczną linię kolejową Maglev (od "magnetyczna
    lewitacja"). 31-kilometrowy odcinek z portu lotniczego Pudong do granic
    dzielnicy kosztujący miliard dolarów skład pokonuje w niecałe 8 minut. Niemcy,
    którzy opatentowali technologię lewitowania wagonów na poduszce magnetycznej w
    Europie nie zdołali znaleźć inwestorów. Dopiero w Szanghaju spełnił się kolejny
    sen. Czym jeszcze zadziwi to miasto? Planuje się parę połączeń-tuneli pod rzeką
    Hunagpu. Trzy już otwarte pochłonęły ponad dwa miliardy dolarów. Planowany na
    2007 rok 17-kilometrowy tunel pod rzeką Jangcy, łączący Szanghaj z wyspą
    Chongming, będzie kosztować władze miasta kolejne 1,5 miliarda dolarów. Przy
    ulicy handlowej Nanjing Lu za 850 milionów dolarów planuje się budowę centrum
    handlowego z główną atrakcją - repliką Titanica w skali 1: 1. W jego wnętrzu
    znajdą się kina, restauracje i sklepy. Już za dwa lata panorama Szang-haju
    wzbogaci się o prawie dwustumetrową, największą na świecie karuzelę. W
    okolicach Szanghaju powstaje kolejne "naj" Państwa Środka. Po 10 latach w
    zatoce Hangzhou przygotowań rozpoczęto budowę najdłuższego transoceanicznego
    mostu na świecie. Prawie 36-kilometrowa przeprawa ma zostać ukończona w 2009
    roku. W pracach przygotowawczych uczestniczyło blisko 700 ekspertów z całego
    świata, a plonem ich długoletnich narad będzie most z sześcioma trasami
    szybkiego ruchu, który bez remontu powinien wytrzymać przynajmniej 100 lat.
    Gigantomania dotknęła nie tylko Szanghaj. Niedaleko miasta Yinchang w
    środkowych Chinach miesiąc temu zwieńczono budowę największej zapory wodnej i
    hydrowęzła energetycznego na świecie. Ten hydrologiczny wielki mur zatrzymał
    wody Jangcy, trzeciej co do wielkości rzeki na świecie. Wysoka na 180 metrów
    ściana betonu pochłonęła 25 miliardów dolarów i wymagała pracy 250 tysięcy
    robotników. Na temat tamy prowadzono wiele zażartych dyskusji. Zwolennicy
    twierdzili, że pomoże okiełznać powodującą katastrofalne powodzie Jangcy,
    dostarczy ogromne ilości energii elektrycznej, usprawni żeglugę na rzece.
    Przeciwnicy uważają projekt za bezsensowną gigantomanię, która doprowadzi do
    degradacji ekologicznej tereny o powierzchni setek tysięcy kilometrów
    kwadratowych.
  • Gość: xp2 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.04, 20:27
    I bardzo dobrze !!! Niech palą co chcą przecież są u siebie
  • Gość: Me- 110 IP: *.bchsia.telus.net 20.02.04, 00:03
    Strach nad miastem
    Choć na ulicach nie ma paniki, warszawiacy boją się tajemniczego snajpera. Ten
    pozostaje wciąż nieuchwytny.
    Policja spudłowała - snajper, który w sobotę ostrzelał miejski autobus - cieszy
    się wolnością. Zatrzymany przez funkcjonariuszy mężczyzna został zwolniony.
    Warszawiacy wprawdzie nie wierzą, że snajper uderzy znów, ale boją się.


  • Gość: CGN IP: *.garinet.pl 20.02.04, 12:56
    Akurat ja obecnie nie przebywam w Warszawie... A szansa byc trafionym przez
    niego jest mniejsza niz byc trafiony przez meteoryt...
  • Gość: xp2 IP: *.u.mcnet.pl 20.02.04, 13:53
    Ja mam najlepszą amerykancką kamizelkę kuloodporną
    a na marginesie Warszawa to nie Chicago gdzie każdy debil potrafiący podpisać
    się na podaniu może dostać broń
  • Gość: CGN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:03
    Tez racja! wink
  • Gość: CGN IP: *.garinet.pl 20.02.04, 12:57
    Niby racja... Tylko co tam robi Pawel z St. Albans na ziemii nalezacej do
    Aborygenow?
  • Gość: CGN IP: *.garinet.pl 20.02.04, 13:18
    A choc kazdy jest kowalem swego losu, to jednak dziala w warunkach, na ktore
    nie ma wplywu (polityka banku centralnego, swiatowa koniunktura, rzady elit
    itp.)...
  • Gość: CGN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 16:52
    www.ufcw.org/issues_and_actions/walmart_workers_campaign_info/facts_and_figures/
    walmartwages.cfm
  • Gość: CGN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:02
    Po co mam kupowac paszport, jak ma ich dwa legalne (OZ i PL), i moge miec tez
    latwo z NZ i RPA?
  • kup_pan_paszport 21.02.04, 17:10
    Gość portalu: CGN napisał(a):

    > Po co mam kupowac paszport, jak ma ich dwa legalne (OZ i PL), i moge miec tez
    > latwo z NZ i RPA?

    To te z NZ i z RPA to będą nielegalne?
  • Gość: CGN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:29
    Mylisz sie, bo obywatelstwo Australii dostaje sie dozywotnio, a wiec paszport
    australijski przysluguje mi tez dozywotnio, podobnie jak polski...
    Tak samo jest z mym prawem do stalego pobytu w NZ i RPA!
    Znow przyklad wishful thinking! sad
  • coxik 25.02.04, 00:16
    no to up

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.