Dodaj do ulubionych

w Australii jest duze bezrobocie...

19.07.04, 02:27
Ostatnio cytowano statystyki:

1/4 rodzin nie ma breadwinner
42% ludzi ponad 45 nie ma pracy
Liczba bezrobotnych to TYLKO ilosc ludzi na zasilku(Centrelink), a jest wiele
bez pracy niezarejestrowanych. (Natomiast w POlsce wszyscy bez pracy SA
zarejestrowani). Poszukuja tez stalej pracy ci ktorzy maja prace dorywcza.
Ale oni nie sa zarejestrowanie jako poszukujacy prace.

Liczba ogloszen prac jest nieprawdziwa:
- czesto pracodawca daje ogloszenie w paru agencjach, a wiec ogloszenie na
jedna prace pojawia sie pare razy.

Zanizanie liczb jest w interesie rzadu.
Edytor zaawansowany
  • polak_au 19.07.04, 02:31
    polak_au napisał:

    > Liczba OFICJALNA bezrobotnych to TYLKO ilosc ludzi na zasilku(Centrelink), a
    jest wiele bez pracy niezarejestrowanych.
  • Gość: BM IP: *.tpgi.com.au / *.tpgi.com.au 19.07.04, 02:34
    Tak, zgadzam sie z tym ...bezrobocie jest tutaj moze nawet wieksze niz w
    Polsce. Dane statystyczne sa falszowane.
  • salceson.kujawski 19.07.04, 03:02
    juz wom o tym pisolem !! Australia to syf !!!!
    i ni ma polskiego piwa i kielbasy, na hooj tam siedzita ???
    ,tylko Americzka ,tu jezd najlepij
  • ona_au 19.07.04, 03:00
    tez przesuwaja ludzi bezrobotnych na tzw sickness benefits.W ten sposob
    sztucznie zmniejszaja ludzi na bezrobociu.

    Jest tez mnostwo niesamowicie wyksztalconych (nawet MBA)gosci bylych
    menadzerow, ktorzy stracili prace i juz od paru lat nie moge nic znalezc.
  • salceson.kujawski 19.07.04, 03:11
    to na hooj tam siedzita ??? walizy pakowac i do Chicago !!! tu jezd wszycko
    po polsku i pelno roboty.
  • kan_z_oz 19.07.04, 10:51
    Nie podniecaj sie Salceson; praca na dachach jest i w Oz, tylko, ze czesc
    bedzie wybierala i przebierala bo MD przeszkadza a nie pomaga.
    pzd
  • starypierdola 27.07.04, 06:03
    Tak, jest praca na dachach ale duzo ciezsza. Dachowki kamienne czy z terrakoty,
    ciezkie jak szlag, a w Ameryce z papy czyli leciutkie!
    No i A$ jakis taki cherlawy ...
    smile))
    SP
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 19.07.04, 09:31
    Bezrobotnych mlodszych przesuwaja w Oz na sickness benefit albo disability
    pension, starszych na tzw. mature age allowance. A ja nie moge znalezc stalej
    pracy w OZ majac MA z ekonomii i PhD z nauk politycznych i 20 lat praktyki w
    biznesie (banki, ubezpieczenia). MBA obecnie sie zas zdewaluowalo, i tutejsze
    uniwerki (business schools) oferuja nawet DBA, ktore tez pracy nie gwarantuja...
    Pozdr.
    Kagan
  • Gość: Antypod IP: *.nsw.bigpond.net.au 19.07.04, 12:03
    gdzie praca jest tylko dla niewyksztalconych albo tych co sie tu urodzili. U
    mnie zwalniaja, HR w porozumieniu z ZZ zaoferowali 'voluntary redundancy
    package'. Zglosilo sie 70% fizoli + 1 inzynier, ktory wlasnie zalozyl wlasny
    biznes i dlatego bylo mu na reke wziac wyprawke i odejsc. HR powiedzialo mu, ze
    zwolnic sie moze ale wyprawki nie dostanie. Natomiast fizole sie raduja,
    zainkasuja srednio po $40k na lape, a juz sobie pozalatwiali prace gdzie
    indziej. Jak to dobrze nie miec mozgu na Antypodach, od razu zycie jest
    latwiejsze.
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 04:12
    Niedlugo w Oz nie bedzie nawet pracy dla "fizykow", bo ile rzad moze
    przeznaczyc na podcieranie tylkow staruszkom? A robia to w Oz i ludzie z
    doktoratami, np. p. dr. Zarnowski, b. wykladowca Polish Studies na Monash
    University...
  • ona_au 19.07.04, 03:38
    no ale nie mozna tak hop do Chicago.Trzeba miec pozwolenie na staly pobyt.
    Ja mam paszport australijski.
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 04:10
    Jak masz polski, to szukaj szczescia w Europie...
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 19.07.04, 09:27
    Juz pisalem, ze wedlug niedawno przeprowadzonych badan The University of
    Melbourne, ok. 1/3 Australijczykow zdolnych do pracy zalezy od zasilkow
    Centrelinku. Stad realna stopa bezrobocia to nie ok. 5% jak podaje rzad, czy
    ok. 10% jak podaje ABS (tamtejszy GUS w Statistical Yearbook), ale ok. 30%, a
    wiec podobnie jak w Polsce. Stad takie obostrzenia dla potencjalnych
    imigrantow: kraj z bezrobociem ok. 5% szukalby aktywnie ludzi do pracy, bo 2-3%
    to zawsze tzw. frykcyjne bezrobocie (ludzie zmieniajacy prace)... I dzieki za
    kolejny glos rozsadku z Australii na tym forum! smile
    Kagan
  • Gość: kangur IP: *.bpb.bigpond.com 19.07.04, 13:11
    Nie dodales kagan,ze spora czesc na zasilku to tacy jak ty obecnie,ktorzy
    wyludzaja z centerlinku dodatek do czynszu mieszkajac wciaz u zony,jestes
    obecnie na inwalidzkim zasilku z powodu psychicznej choroby:
    www.airc.gov.au/my_html/T3296.htmwww.fms.gov.au/judge/html/keller2001.html
    to sa tylko dwa linki,reszta w innych postach,lecz sie chlopie,juz w Krakowie i
    Rzeszowie z tego powodu tez nie pracujesz.
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 04:08
    Znow powtarzasz stare klamstwa i pomowienia. Na wiecej cie nie stac?
  • ozpol 19.07.04, 15:04
    Czy widzisz tlumy zebrzace na ulicach? Czy widzisz tlumy ludzi zyjacych na
    ulicach.
    Chcesz to zobaczyc jedz do US.
    Rynek pracy przechodzi takie same przeobrazenie ja w US - czyli wiekszoc pracy
    nie stalej, nisko platnej i na ograniczony czas.
    Kto chce pracowac i gotowy zrozumiec jakie sa realia na rynku pracy ten
    dostanie prace.Moze skonczyly sie "dobre" czasy lat 80-tych ale da sie zyc, tak
    jak wszedzie.
    --
    Ozpol
    I po co ???
  • salceson.kujawski 19.07.04, 23:31
    ozpol !! ty stary wariocie !! czy ty kiedykolwiek w zyciu byles w
    Chicago ??,gdzie ty widzisz tlumy biednych na ulicy w naszu Americzku ????!!!!!
    Ty jezdes pojebany z tymi twojemi dyplomami !! z ktorych gowno masz ,bo nawet
    roboty ci nie dadza, Ale ja mam do 2000 US$ tygodniowo na renke ,ale sie nie
    wstydze byc "robolem albo fizolem jak tu niektore mamisynki pisza co to mlotka
    sieroty nie umiom w renkach uczymac !! i wielkie gowno maja,a ja mam na PKO SA
    napierdolone juz 157.000 $$ a do tego mam mam wlasny biznes i dom w
    Americzku i jezdze Lexusem Jeep za 37.00 $$ a ty starym repem zdezolowanym
    11 letnim bo cie nie stac na lepszy i do Polszu jezdzisz raz na 10 lat bo za
    daleko i za drogo. Mozesz jeno po plazy pobiegac na golasa bo takim jezdes i
    w kieszeniach.
  • ozpol 20.07.04, 02:29
    I nie wiem dlaczego jestes taki nerwowy i bojowy. czyzby robota tak dawala w
    dupe czy za malo masz dolcow na koncie. Cos sie gryzie brachu - napij sie,
    popatrz an konto bankowe, popatrz na Lexusa i ciesz sie zyciem.
    Ni ezazdrosc nam latania nagolasa po plazy , czy jezdzenia czymkolwiek bo moze
    odkryjesz kiedys ze to wszystko gowno warte a liczy sie dobre samopoczucie
    czego tobie zycze.
    Nawet nie wiesz jaki spotkal Ciebie zaszzyt ze odpisalem na taka durnote jak Ty
    --
    Ozpol
    I po co ???
  • ona_au 20.07.04, 03:32
    Centrelink wysyla do agencji pracy (rzadowych). A praca jaka tam ofiaruja jest
    naprawde do niczego: czesto dorywcza, za marne pieniadze i dojazd 1/5 godziny.
    Te lepsze prace trafiaja do znajomkow agentow. (wiem bo kolezanka mi wyznala ze
    tak po znajomosci dostala prace, nie bedac klientka).
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 04:03
    Zawsze tak jest, jak czegos brakuje: tak bylo z miesem w PRLu, podobnie
    (korupcyjnie i nieuczciwie) jest z praca w Australii. Tyle, ze w PRLu jak sie
    postalo pare godzin, to sie jakies mieso na ogol dostalo, a w Australii nie ma
    po co stac, bo pracy i tak nie ma: mamy tu ok. 300 bezrobotnych kandydatow na 1
    wolne miejsce pracy (realna stopa bezrobocia wedlug badan The University of
    Melbourne wynosi ok. 30%, dla osob ok. 50 lat nawet ok. 50%)...
  • himax 23.01.05, 23:32
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Zawsze tak jest, jak czegos brakuje: tak bylo z miesem w PRLu, podobnie
    > (korupcyjnie i nieuczciwie) jest z praca w Australii. Tyle, ze w PRLu jak sie
    > postalo pare godzin, to sie jakies mieso na ogol dostalo, a w Australii nie ma
    > po co stac, bo pracy i tak nie ma: mamy tu ok. 300 bezrobotnych kandydatow na 1
    >
    > wolne miejsce pracy (realna stopa bezrobocia wedlug badan The University of
    > Melbourne wynosi ok. 30%, dla osob ok. 50 lat nawet ok. 50%)...
  • Gość: fmw IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.01.05, 23:47
    dzieki za "podbicie" mego starego watku! wink
    I feel very well!
  • Gość: fmw IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.01.05, 23:48
    ezrobocie w Australii: FAKTY i MITY
    Autor: Gość: fmw IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.com indico.com.au
    Data: 23.01.2005 22:58
    Bezrobocie w Australii nie wynosi obecnie ok. 5%, jak to podaje
    rzad (ABS czyli tutejszy GUS), ale ok. 12%, W niektorych Rocznikach Statystycznych i innych wydawnictwach ABS mozna znalezc
    szacunki
    realnej stopy bezrobocia, czyli uwzgledniajace WSZYSTKICH bezrobotnych:
    rok stopa oficjalna/stopa realna:
    1991 7/19, 1993 10/22 1995 9/20 1997 8/19 1999 8/17 2001 7/16
    Stad Australijczycy nie mogac znalezc pracy, sztucznie utrzymuja
    przy zyciu de facto deficytowe male (rodzinne) firmy, czesto oszukujac
    na podatku, nie placac sobie naleznych pensji i zyjac ponizej minimum socjalnego... Zobaczcie jak wygladaj np. tzw. Milk Bars
    (osiedlowe
    sklepiki w Australii) i jak zyja ich wlasciciele. Oni z checia
    poszli by do pracy w fabryce, tyle, ze fabryk juz prawie nie ma
    w Australii... sad
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 04:04
    Wiecej Lexusow widzialem w Polsce, niz w Australii...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 04:06
    Koles! Jak bys prowadzil biznes w USA, to bys po pierwsze nie mial czasu na
    pisanie na forum, a po drugie dawno zapomnial polskiego, bo w USA polonia jest
    tak biedna, ze praktycznie nic nie kupuje...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 04:07
    Na razie w Australii da sie zyc z zasilkow, ale jak dlugo, i co to za zycie
    (zapytaj tych, co je biora). Kapitalizm sie sypie, i ciekawe co powstanie na
    jego gruzach...
  • Gość: Duskusja IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 05:45
    Z forum GOSPODARKA:
    w Australii jest duze bezrobocie...
    polak_au 19.07.2004 02:27 odpowiedz na list
    Ostatnio cytowano statystyki:
    1/4 rodzin nie ma breadwinner
    42% ludzi ponad 45 nie ma pracy
    Liczba bezrobotnych to TYLKO ilosc ludzi na zasilku(Centrelink), a jest wiele
    bez pracy niezarejestrowanych. (Natomiast w POlsce wszyscy bez pracy SA
    zarejestrowani). Poszukuja tez stalej pracy ci ktorzy maja prace dorywcza.
    Ale oni nie sa zarejestrowanie jako poszukujacy prace.

    Liczba ogloszen prac jest nieprawdziwa:
    - czesto pracodawca daje ogloszenie w paru agencjach, a wiec ogloszenie na
    jedna prace pojawia sie pare razy.

    Zanizanie liczb jest w interesie rzadu.

    • Re: w Australii jest duze bezrobocie...
    polak_au 19.07.2004 02:31 odpowiedz na list

    polak_au napisał:
    Liczba OFICJALNA bezrobotnych to TYLKO ilosc ludzi na zasilku(Centrelink), a
    jest wiele bez pracy niezarejestrowanych.

    • Re: w Australii jest duze bezrobocie... IP: *.tpgi.com.au / *.tpgi.com.au
    Gość: BM 19.07.2004 02:34 odpowiedz na list
    Tak, zgadzam sie z tym ...bezrobocie jest tutaj moze nawet wieksze niz w
    Polsce. Dane statystyczne sa falszowane.

    • Re: w Australii jest duze bezrobocie...
    ona_au 19.07.2004 03:00 odpowiedz na list

    tez przesuwaja ludzi bezrobotnych na tzw sickness benefits.W ten sposob
    sztucznie zmniejszaja ludzi na bezrobociu.

    Jest tez mnostwo niesamowicie wyksztalconych (nawet MBA)gosci bylych
    menadzerow, ktorzy stracili prace i juz od paru lat nie moge nic znalezc.

    • Re: w Australii jest duze bezrobocie... IP: *.latrobe.edu.au /
    *.latrobe.edu.au
    Gość: Kagan 19.07.2004 09:31 odpowiedz na list
    Bezrobotnych mlodszych przesuwaja w Oz na sickness benefit albo disability
    pension, starszych na tzw. mature age allowance. A ja nie moge znalezc stalej
    pracy w OZ majac MA z ekonomii i PhD z nauk politycznych i 20 lat praktyki w
    biznesie (banki, ubezpieczenia). MBA obecnie sie zas zdewaluowalo, i tutejsze
    uniwerki (business schools) oferuja nawet DBA, ktore tez pracy nie gwarantuja...
    Pozdr.
    Kagan

    • Re: w Australii jest duze bezrobocie... IP: *.latrobe.edu.au /
    *.latrobe.edu.au
    Gość: Kagan 19.07.2004 09:27 odpowiedz na list
    Juz pisalem, ze wedlug niedawno przeprowadzonych badan The University of
    Melbourne, ok. 1/3 Australijczykow zdolnych do pracy zalezy od zasilkow
    Centrelinku. Stad realna stopa bezrobocia to nie ok. 5% jak podaje rzad, czy
    ok. 10% jak podaje ABS (tamtejszy GUS w Statistical Yearbook), ale ok. 30%, a
    wiec podobnie jak w Polsce. Stad takie obostrzenia dla potencjalnych
    imigrantow: kraj z bezrobociem ok. 5% szukalby aktywnie ludzi do pracy, bo 2-3%
    to zawsze tzw. frykcyjne bezrobocie (ludzie zmieniajacy prace)... I dzieki za
    kolejny glos rozsadku z Australii na tym forum! smile
    Kagan
    • Bardzo ciekawe. IP: *.bg.am.lodz.pl
    Gość: BRvUngern-Sternber 19.07.2004 11:52 odpowiedz na list
    Wyglada na to ze ukrywanie bezrobocia osiagnelo tam skale apokaliptyczna jesli
    tylko otrzymujacy zasilki maja status bezrobotnego.Gdyby tak zrobic w Polsce to
    mielibysmy 800 tys zarejestrowanych czyli 6% bezrobotnych.Az mi sie nie chce
    wierzyc ze w Australii panuje takie zaklamanie.Musze to sprawdzic...
    • Nic z tego... IP: *.bg.am.lodz.pl
    Gość: BRvUngern-Sternber 19.07.2004 12:16 odpowiedz na list
    Nie sprawdzalem dane.Mowy nie ma zeby to bylo prawda.Oficjalne bezrobocie
    5,5.Faktyczne GORA 11%.3XMNIEJ niz w Polsce i 2XMNIEJ NIZ W STREFIE EURO!!!I
    TYLE SAMO co poza strefa Euro (Brytania,Dania,Szwecja)Takiego bezrobocia jak w
    Polsce to nie ma w cywilizownych krajach chociaz w strefa Euro nas dogania.

    • Re: Nic z tego... IP: *.lib.unimelb.edu.au
    Gość: Kagan 20.07.2004 05:37 odpowiedz na list
    Dane (ok. 30%) podalem wedlug badan The University of Melbourne (procent osob
    zdolnych do pracy, a zaleznych od zasilkow social security). Podobne bezrobocie
    jest tez w Niemczech czy W. Brytanii, i stad Niemcy zamkneli swoj rynek pracy
    przed Polakami, stad Australia stawia tak wysokie wymagania imigrantom, i stad
    Polacy nie moga znalezc pracy w Anglii...

    • Re: Bardzo ciekawe. IP: *.lib.unimelb.edu.au
    Gość: Kagan 20.07.2004 05:40 odpowiedz na list
    Zaklamanie na ta skale panuje wszedzie. Inaczej z USA nie deportowano by
    Polakow chcacych tam pracowac... Wiekszosc bezrobotnych w Australii jest
    pochowana zas jako uczniowie, praktykanci, studenci, chorzy, inwalidzi, samotne
    matki, opiekujacy sie chorymi czlonkami rodziny, "native Australians"
    (aborygeni) itp. itd. aby statystyki wygladaly lepiej...
  • kaganowicz 20.07.04, 08:39
    Ameryke odkryles?
  • Gość: kangur IP: *.bpb.bigpond.com 20.07.04, 14:18
    psycholu,to przeciez ty jestes na zasilku,czemu odwolujesz sie do
    innych,kapitalizm ci sie nie podoba?chyba wspominasz komune gdzie mogles miec
    prace bedac swirem,teraz juz tylko socjal ci zostal,nawet w Pl cie dopadli,
    niezadlugo tam sciemniales,to ile masz tej doplaty z naszych,podatnikow kasy
    skoro placisz swojej zonie $70 tygodniowo za dach nad glowa?Chyba ze $30 masz
    dodatku dr.Keller,prawie profesorze niezbyt mianowany?A to jest link do jego
    sprawy z socjalem o ta doplate wlasnie:
    www.airc.gov.au/my_html/T3296.
  • Gość: kangur IP: *.bpb.bigpond.com 20.07.04, 14:31
    Przepraszam,tamten link byl niepelny,sprawa o dyskryminacje zapatrywan
    seksualnych kagana w swietle roszczen doplaty do czynszu mieszkajac u
    zony,bardzo niski chwyt aby wyrwac pieniadze od podatnikow:
    www.fmc.gov.au/judge/docs/keller2004.pdf
  • salceson.kujawski 20.07.04, 15:34
    wszystko jest drogie w Australi,benzyna droga ,drozsza jak w Americzku !! cale
    3 x,samochody drozsze niz w Americzku okolo 2x , i do tego wszystkiego do
    Polszu daleko !!!,nie stac ich na bilety lotnicze bo jezdrza raz na 9 lat do
    Polsku !!!,eheheheheheh!!!
    A my tu w naszu Kochanej Americzku w Chicago mamy wszyscko i robotu pelno na
    dachach i duzo $$$$,i polskie piekiarnie i rzezniki i jest kasznka i salceson,i
    mysliwska i wejska kielbasa i piwo Zywiec i Lomza i do Polszu mozna latac dwa
    razy w roku bo z Chicago do Krakowa poza lipcem kosztuje tylko 560$ bilet
    LOTU ,ehehehheehehehhe !! Tylko Americzka !! nasza kochana Americzka !!!! zadna
    tam Australija !! to byla kolonia British Imperium,wszycko tam drogie jak
    cholera i podatki wysokie.
  • tato1 20.07.04, 15:39
    salceson.kujawski napisał:

    > wszystko jest drogie w Australi,benzyna droga ,drozsza jak w Americzku !!
    cale
    > 3 x,samochody drozsze niz w Americzku okolo 2x , i do tego wszystkiego do
    > Polszu daleko !!!,nie stac ich na bilety lotnicze bo jezdrza raz na 9 lat do
    > Polsku !!!,eheheheheheh!!!
    > A my tu w naszu Kochanej Americzku w Chicago mamy wszyscko i robotu pelno
    na
    > dachach i duzo $$$$,i polskie piekiarnie i rzezniki i jest kasznka i
    salceson,i
    >
    > mysliwska i wejska kielbasa i piwo Zywiec i Lomza i do Polszu mozna latac
    dwa
    >
    > razy w roku bo z Chicago do Krakowa poza lipcem kosztuje tylko 560$ bilet
    > LOTU ,ehehehheehehehhe !! Tylko Americzka !! nasza kochana Americzka !!!!
    zadna
    >
    > tam Australija !! to byla kolonia British Imperium,wszycko tam drogie jak
    > cholera i podatki wysokie.
    _____________
    ...Jak taki patryjota jestes to po cholere siedzisz w USA?......
    Nawet zwykla dziura w kraju ma sklep z kaszanka i nie trzeba latac dwa razy do
    Polski.Oj facet ty mieszkasz w us tak jak ja na ksiezycu......
  • salceson.kujawski 20.07.04, 15:52
    ty !!!! slepoku !! czytaj uwaznie co ja pisze i nie przekrecaj sensu,jesli ja
    salceson pisze ze w Chicago my tu na miejscu mamy polskie sklepy tzn ze oni tam
    w Australi w Melburne nie maja zadnych polskich produktow prosto z Polsku !!
    zadnego polskiego piwa zadnych dzemow,zadnych swizych gazet,zadnych polskich
    czekolad itp.itd. !!!,jesli ja pisze ze my mozemy latac do Polsku dwa razy do
    roku tzn ze stac nas na to bo bilety z Chicago do Krakowa poza sezonem sa
    tanie .Natomiast bilet z Sydney do Warszawy zawsze kosztuje okolo 1600 $$ a to
    jest szalona roznica miedzy Chicago - Warszawa tylko 560 $ Dlatego slepoku !
    jeden to jest ta roznica miedzy Americzku a Australyju !! zrozumial ?? czy
    naklasc lopatom raz jeszcze do tego durnego leba ??,ehehheeheheh !!
  • tato1 20.07.04, 15:59
    salceson.kujawski napisał:

    > ty !!!! slepoku !! czytaj uwaznie co ja pisze i nie przekrecaj sensu,jesli ja
    > salceson pisze ze w Chicago my tu na miejscu mamy polskie sklepy tzn ze oni
    tam
    >
    > w Australi w Melburne nie maja zadnych polskich produktow prosto z Polsku !!
    > zadnego polskiego piwa zadnych dzemow,zadnych swizych gazet,zadnych polskich
    > czekolad itp.itd. !!!,jesli ja pisze ze my mozemy latac do Polsku dwa razy do
    > roku tzn ze stac nas na to bo bilety z Chicago do Krakowa poza sezonem sa
    > tanie .Natomiast bilet z Sydney do Warszawy zawsze kosztuje okolo 1600 $$ a
    to
    >
    > jest szalona roznica miedzy Chicago - Warszawa tylko 560 $ Dlatego slepoku !
    > jeden to jest ta roznica miedzy Americzku a Australyju !! zrozumial ?? czy
    > naklasc lopatom raz jeszcze do tego durnego leba ??,ehehheeheheh !!
    _________
    ...Jedyna roznica ze ty jestes emigrant w Jackowo a ktos inny w Au.......
    A lopatom to ty walnij swoja starom bo ci nie daje i nerwowy jestes...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 07:42
    Oj, tlumoku ze slumsow Chicagowa... W Melbourne mamy polskie delikatesy, a w
    nich pelny wybor polskich smakolykow, oczywiscie po odpowiedniej cenie. I co z
    tego, jak masz tani bilet z Chicagowa do W-wy, jak musisz leciec LOTem, na
    ktory czychaja terrorysci... A z Australii mozna leciec do PL Emiratami czy
    Singapore, liniami bezpiecznymi...
  • Gość: eeeee IP: *.queens.ox.ac.uk 01.08.04, 16:30
    a nas tu w Anglii stac na latanie do Polski kazdego miesiaca tongue_outPPPPP
  • Gość: VIP-1 IP: *.cwshs.com 20.07.04, 15:53
    no ale z cenami i zarobkami to ma racje
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 07:40
    wink
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 07:44
    Nie samym chlebem czlowiek zyje. Nielegalni imigranci z Lomzy to nie calkiem
    ludzie... wink
  • Gość: VIP-1 IP: *.cwshs.com 20.07.04, 15:52
    ten kagan naprawde dobrze swirniety jest, hehehe
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 07:40
    A to niby czemu? Jak stawiasz jakas teze, to musisz ja najpierw uzasadnic...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 07:45
    Rozumiem, ze jestes pedalem, stad pochwalasz dyskryminacje
    heterosexualistow... sad
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 07:46
    Znow tylko wyzwiska? Opanuj sie czlowieku, bo dostaniesz udaru mozgu z
    nadmiernej excytacji... sad
  • polak_au 21.07.04, 08:11
    ale fakt faktem ze z Au do Polski musisz na podroz przeznaczyc ok 30 godzin.
    Do tego najtanszy bilet w 2 strony kolo $2800,
    Przy tym siedzisz scisniety w coraz wezszych siedzeniach i najwiecej pasazerow
    dostajacych skrzepu we krwi (smiertelna dolegliwosc) to Ci podrozujacy
    Australia -itd(bo zajebiscie dluga podroz). Nie wspominajc juz o gruzlicy.
  • kan_z_oz 21.07.04, 10:28
    A skad wziela sie ta gruzlica? Czy to metafora - bezrobotny - gruzlik?
    Pzd
  • kaganowicz 21.07.04, 10:32
    nie, coraz wiecej gruzllicy i coraz gorsze odmiany. Oddychasz tym samym
    powietrzem przez 30 godzin a okna nie mozna otworzyc. Ja jestem kilka dni chory
    po takiej wyprawie.
  • Gość: kangur IP: *.bpb.bigpond.com 21.07.04, 11:48
    Ciekawe,problem stawia polak z au,a odpowiada kaganowicz,bo to jest wciaz ten
    porabaniec kagan.30 godz.to lecisz chyba kukuruznikiem sieroto,powietrze ci
    zmieniaja i filtruja(jakbys lecial normalnym samolotem to takie otworki nad
    glowa)a 2800 dolcow to chyba placisz za komfort latania po 30 godz,pozatym kto
    ci broni robic sobie stop over porabancu.Ja latam srednio raz w roku,zajmuje mi
    to (czysty lot,bez stop-over)ok.22 godz. i jeszcze nie zaplacilem wiecej jak
    $Au 1900.Skrzepow to sie mozesz rowniez nabawic "doktorku"jadac samochodem z
    Melb.do Sydney,a gruzlice to skad ja masz?Wez tabletki bo juz sciemniasz.Keller!
    jak ty mozesz latac na pensji inwalidzkiej,chyba,ze ten dodatek do czynszu
    jakos ci pomaga:
    www.fmc.gov.au/judge/docs/keller2004.pdf
  • polak_au 21.07.04, 13:54
    Gość portalu: kangur napisał(a):

    > to (czysty lot,bez stop-over)ok.22 godz. i jeszcze nie zaplacilem wiecej jak
    > $Au 1900.

    Ja tyle placilem lotem przez Singapore i Londyn (Melbourne - Polska)
    A Ty jaka trasa lecisz i gdzie ten bilet kupujesz?
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 07:36
    Znow tylko ordynarne ataki ad personam? Policz sobie czas starcony na
    przesiadki w Berlinie, Framkfurcie/Main i Singapurze, i zobacz ile ci wyjdzie
    godzin... Kazdy sobie wybiera takie linie, jakie uwaza za bezpieczne, ja np. od
    kilku lat nie latam samolotami linii panstw zaangazowanych w brudne wojny, tj.
    liniami USA, Polski, Australii czy W. Brytanii, z wiadomych wzgledow...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 07:39
    Singapore Airlines maja nowe samoloty, gdzie nie ma juz III klasy
    (turystycznej), a za cene biletu III klasy ma sie tzw. executive class, czyli
    cos posredniego miedzy III (turystyczna) a II (biznes). Siedzenia w samolocie
    szerokokadlubowym sa 2+3+2 (zamiast 3+4+3), i lecialem takim niedawno z
    Singapuru do Melbourne.
  • polak_au 22.07.04, 08:11
    To ile placisz i w jakiej agencji bukujesz , mozesz prosze podac dokladnie
    detale?
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 08:42
    Roznie: T. Cook np., ale zawsze sprawdzam i porownuje ceny i jakosc uslug, w
    tym bezpieczenstwo (techniczne i polityczne) i czesto kupuje w biurze linii
    lotniczych...
  • lulu13 24.07.04, 08:38
    podobno coraz wiecej zwalniaja,i wysalaja na lay off,wsrod tych ludzi jest
    mnostwo polskich emigrantow !! zapanaowala trwoga i strach !!! Australia kraj
    marzen polskich emigrantow ,pelna egzotyka,kolorowe papugi i biale plaze, a
    teraz placz i grzytanie zebow !!!! i nie ma widokow na dobra prace !!!!!
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 26.07.04, 09:05
    O dobra prace teraz wszedzie trudno, stad tak trudno dostac Polakowi wize do
    USA, gdzie bezrobocie jest tylko niewiele mniejsze niz w PL (choc place wciaz
    wyzsze), i stad te ograniczenia w przeplywie sily roboczej w UE... A Australia
    ma ogromny deficyt wody, stad zywnosc tu drozeje, drozeja tez domy, bo tylko te
    w starych dzielnicach maja zapewniony dostep do pitnej wody. No i polityka
    liberalow (Howard) doprowadzila kraj do ponad 30% bezrobocia, a wiec
    porownywalnego z biedniejsza znacznie Polska. Australia nie ma juz przyszlosci,
    stad jak mi sie skonczy praca w Melbourne, to wracam do Europy...
    Pozdr.
    Kagan
  • lulu13 26.07.04, 16:53
    heehehehhe !!! do jakiej Europy ty chcesz wracac ???? masz wystarczajaco $$$$
    na swoim koncie ??? ,bo zeby sie urzadzic w prawdziwej Europie [ mam na
    mysli Berlin,Madryt,Amsterdam itp] to trzeba na setki ale to setki tysiecy
    dollarow,no chyba ze dla ciebie Europa to rowniez gleboka polska wies np,
    Zajacowo Gorne czy Kacze Doly tam moze sie urzadzisz za powiedzmy 20.000 -
    30.000 $$$$ krotko mowiac "Chalupy Welcome you " ,eheheheheh !!
  • polak_au 27.07.04, 09:03
    myslisz ze mozna do Europy ot tak? nie dostanies stalego pobytu bo niby z
    jakiej racji?
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 28.07.04, 09:44
    Z polskim paszportem moge teraz siedziec ile chce w calej UE, i nawet
    oficjalnie szukac pracy w UK czy Szwecji... A Polska to tez Europa, obecnie tez
    i UE...
  • pawel_z_melb 29.07.04, 01:01

    to prawda ze statystyki sa zafalszowane - lekko idiotyczn jest np. ze jak ktos
    przepracowal 1 godz. to juz nie jest 'bezrobotny', ale...


    to ze w Australii zasilki sa (wzglednie) latwe i wysokie powoduje ze ludzie
    *wola* zarejestrowac sie jako bezrobotni i pracowac na czarno...

    znam takich co:
    *nie brali slubu bo ona miala wtedy duzo wyzszy zasilek (a on pracowal)
    * malzenstwo na zasilkach on na dorabial na czarno i budowal 2 domy (teraz
    jeden sprzedali i zalozyli biznes


    w Au zasilek mozesz miec cale zycie, a u Polsce i USA (prosze mnie poprawic,
    jesli sie myle) zabieraja po (chyba) 6-ciu miesiacach...

    >
    > bez pracy niezarejestrowanych. (Natomiast w POlsce wszyscy bez pracy SA
    > zarejestrowani).

    zadziwiajace przekonanie - skoro w wielu przypadkach facet i tak zasilku nie
    dostanie (w Polsce) to po co mialby sie rejestrowac?
    (moja dobra znajoma pracuje w Polsce w Mlodziezowej Agencji Pracy i jej opinia
    jest dokladnie przeciwna)


    wreszcie - jest wiele osob ktore w Au dostaja zasilek, a gdzie indziej by nie
    dostaly. Moja cora przed studiami pracowala, wiec, choc ma teraz 20 lat i
    studiuje dostaje zasilek...
    Bezrobotna? dostalaby zasilek w Polsce?

    oczywiscie, zasilek nie jest (dobrym) sposobem na zycie, ale nie robmy ludziom
    wody z mozgu...

    Oczywiscie - wielu ludziom jest trudno o prace, ale (jak zawsze) warto szukac
    sposobow, a nie usprawiedliwien...


    --
    pozdrowienia z Melbourne

    Pawel
  • pawel_z_melb 29.07.04, 02:34
    Nie twierdze ze ktorys kraj jest lepszy (no, chyba ze mnie ktos zapyta smile)
    w Stanach sa tansze samochody, a w Polsce (najprawdopodobniej) profesjonalisci
    latwiej znajda prace.

    Bywa roznie. Znam polskie malzenstwo ona zrobila tu studia, i szybko
    zostala 'senior officer' w Public Service. On nie mogl sie znalezc, pil,
    zalymi nocami gral w brydza z kolegami...
    rozstali sie: on wrocil do Polski, zalozyl firme, ponownie sie ozenil i ma sie
    dobrze. Ona wziela dobrowlona odprawke, a teraz od kilku lat nie moze znalezc
    pracy...

    Nasz dobry znajomy Andrzej, ktory pracowal w amerykanskiej firmie tu w Melb.
    protestowal jawnie przeciwko wojnie w Iraku. Wywalili go. ale ze jest dobrym
    fachowcem w ciagu dwoch tygodni dostal duzo lepsza propozycje.

    wreszcie, najsmutniejsze, ale jakze wiele mowiace 2 przypadki:
    1. ona i on (wyzsze studia) przyjechali do Melb. kilkanascie lat temu. Nie
    mogli dostac odpowiedniej pracy i wrocili do Polski. Oboje dostali prace
    wykladowcow na wyzszej uczelni. Mimo to, pracujac kazde na 1 1/2 etatu ledwo
    wiazali koniec z koncem....
    Niedawno wrocili do Melb. Dla dzieci.

    2. podobnie inni znajomi - dobrze prosperujaca drukarnia, zalozona przez
    rodzicow. zdecydowali sie wyjechac do USA - bo w Polsce nie widza przyszlosci
    dla dzieci...

    ............

    wniosek:
    KAZDY wybor to pewne ryzyko.
    Czasem wyjdzie, czasem nie.
    Cokolwiek Ci sie przytrafilo, znies to z godnoscia.

    Nie win calego swiata (kraju, czy kogokolwiek innego)za swoje niepowodzenia.

    Poszukaj rozwiazania, ktore Tobie bedzie odpowiadalo.

    tylko nie spedzaj zycia na marudzeniu.

    Od tego sie mozna rozchorowac (na ciele i na umysle)



    --

    pozdrowienia z Melbourne

    Pawel


    -----
    Swiat w jakim zyjemy tworzymy sobie sami...
  • gapka 29.07.04, 02:48
    pawel_z_melb napisał:

    > Ona wziela dobrowlona odprawke, a teraz od kilku lat nie moze znalezc
    > pracy...
    >
    Jezeli ma studia i miala wysoka pozycje to niech sprobuje czegos mniej
    platnego: np sekretarskiej pracy.
  • Gość: kan_z_oz IP: *.mega.tmns.net.au 29.07.04, 02:58
    Gapka napisal/napisala; Jezeli ma studia i miala wysoka pozycje to niech
    sprobuje czegos mniej platnego: np sekretarskiej pracy.

    Nie oplaca sie; Przyklad: znam kobiete ktora jest po rozwodzie z 3 ka dzieci.
    Dostaje zasilek, dodatek do mieszkania itp.itp lacznie $3000/miesiac netto.
    Pracuje na 'czarno' za dodatkowe $2000/miesic netto.
    Aby dostac to samo $5000 netto na miesiac musialaby zarabiac w granicach
    $100,000/rok. Sekretarka to przecietnie 35-40K.

    Pzd


  • polak_au 29.07.04, 03:12
    wiesz Kan, ale wpasc jest latwo, wtedy wielki problem jest z rzadem.
  • Gość: kan_z_oz IP: *.mega.tmns.net.au 29.07.04, 03:18
    wiesz Kan, ale wpasc jest latwo, wtedy wielki problem jest z rzadem.

    Wcale tego nie pochwalam, ale bylabys/(bylbys?) zdziwiona jak bardzo jest to
    rozpowszechnione i nie tylko wsrod Polakow.
    Pzd
  • Gość: Antypod IP: *.nsw.bigpond.net.au 30.07.04, 12:45
    dlatego sie rozwiodla, zeby byc better off.. a ten frajer, ktory zrobil tej
    businesswoman trojke dzieci? co z nim sie dzieje?
  • polak_au 29.07.04, 03:07
    Pawel:
    nie brali slubu bo ona miala wtedy duzo wyzszy zasilek (a on pracowal)
    * malzenstwo na zasilkach on na dorabial na czarno i budowal 2 domy (teraz
    jeden sprzedali i zalozyli biznes

    no ale jak dostali pozyczke z banku jak pracowal na czarno??

  • Gość: kan_z_oz IP: *.mega.tmns.net.au 29.07.04, 03:13
    no ale jak dostali pozyczke z banku jak pracowal na czarno??

    low doc, czyli 30% wkladu; bank nie pyta o zadne dochody.
    Pzd
  • polak_au 29.07.04, 03:21
    co to takiego "low doc?"
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 30.07.04, 09:56
    Teraz wszedzie jest zle, bo od konca lat 1970 mamy recesje, spowodowana dlugiem
    USA spowodowanym wojna prowadzoana przez USA w Wietnamie i agresja Izraela na
    kraje arabskie. Zlote czasy (1950-1970) sie skonczyly: wszedzie mamy wysokie
    albo b. wysokie bezrobocie, inflacje i recesje (stagflacje)... Stad tak trudno
    o prace i stad tak trudno o sukces w biznesie, czego sam jestes najlepszym
    przykladem: masz doktorat z zarzadzania, a zarabiasz jako lichwiarz (loan
    shark)... sad I tak wyladowales lepiej niz dr. Zarnowska z Monash Uni, bo
    przynajmniej w kiblu sie zalatwiasz, a nie pracujesz w nim...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 30.07.04, 09:51
    Pawel! Znow kompletna niewiedza! W Australii jak ktos ma pracujacego malzonka
    to sie nie resjestruje, bo zasilku nie dostanie. A w Polsce kazdy bezrobotny
    sie rejestruje, aby miec chocby ubezpieczenie chorobowe w ZUS ( w OZ Medicare
    przysluguje automatycznie bez wzgedu na stosunek do pracy). I zasilki w Polsce
    i USA tez placa dozywotnio, tyle ze pod inna nazwa. Np. w Niemczech jak sie
    skonczy zasilek, to sie przechodzi na tzw. assistance, podobnie w USA...
  • Gość: Antypod IP: *.nsw.bigpond.net.au 30.07.04, 12:14
    w Oz nie dostaje sie zasilku, tylko od poczatku placa odpowiednik niemieckiego
    assistance, co jest ponizajace dla professionals
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 04.08.04, 05:39
    pawel_z_melb napisał: to prawda ze statystyki sa zafalszowane - lekko idiotyczn
    jest np. ze jak ktos przepracowal 1 godz. to juz nie jest 'bezrobotny', ale...
    K: Jak pracuje w "family business" albo na farmie, to nawet nie musi byc
    placony... Stad to rzekomo niskie bezrobocie poza miastami...

    -to ze w Australii zasilki sa (wzglednie) latwe i wysokie powoduje ze ludzie
    *wola* zarejestrowac sie jako bezrobotni i pracowac na czarno...
    K: Tak sie dzieje wszedzie w tzw. I swiecie...

    - znam takich co:
    *nie brali slubu bo ona miala wtedy duzo wyzszy zasilek (a on pracowal)
    * malzenstwo na zasilkach on na dorabial na czarno i budowal 2 domy (teraz
    jeden sprzedali i zalozyli biznes
    K: Radza sobie jak moga w tym idiotycznym kapitalistycznym systemie! Tak
    trzymac i nie dac sie!

    - w Au zasilek mozesz miec cale zycie, a u Polsce i USA (prosze mnie poprawic,
    jesli sie myle) zabieraja po (chyba) 6-ciu miesiacach...
    K: Wszedzie zasilek jest na cale zycie. Tyle, ze w USA zmienia on swa nazwe po
    pewnym czasie, i wymagaja tam, aby sprzedac so sie da, ale placa do konca
    zycia - odwiedz dowolne ghetto murzynskie, i zobacz, z czeho tam zyja poza
    kradziezami i rozbojami...

    - bez pracy niezarejestrowanych. (Natomiast w POlsce wszyscy bez pracy SA
    zarejestrowani).
    K: Tak jest wszedzie. Tyle, ze w OZ np. nie rejestruja np. rodzin farmerow i
    wlascicieli nawet najpodlejszych biznesow...

    - zadziwiajace przekonanie - skoro w wielu przypadkach facet i tak zasilku nie
    dostanie (w Polsce) to po co mialby sie rejestrowac?
    K: W PL rejestruje sie aby dostac darmowe ubezpoieczenie w ZUSie (emerytura,
    leczenie) i zasilek z pomocy spolecznej!

    - (moja dobra znajoma pracuje w Polsce w Mlodziezowej Agencji Pracy i jej
    opinia jest dokladnie przeciwna)
    K: A kto ja finansuje? Podatnicy?

    - wreszcie - jest wiele osob ktore w Au dostaja zasilek, a gdzie indziej by nie
    dostaly. Moja cora przed studiami pracowala, wiec, choc ma teraz 20 lat i
    studiuje dostaje zasilek...
    K: Dostaly by wszedzie w I swiecie, moze w USA byloby nieco trudniej, ale
    w "starej" Unii jeszcze latwiej...

    - Bezrobotna? dostalaby zasilek w Polsce?
    K: TAK! Tyle, ze marne sa one...

    - oczywiscie, zasilek nie jest (dobrym) sposobem na zycie, ale nie robmy
    ludziom wody z mozgu...
    K: To ty ja robisz, zachecajac do zakladania biznesow, ktore nie utrzymaja
    nawet pol osoby, w sytuacji recesji, braku pracy, a wiec i braku popytu...

    - Oczywiscie - wielu ludziom jest trudno o prace, ale (jak zawsze) warto szukac
    sposobow, a nie usprawiedliwien...
    K: Czlowieku! pracy nie ma! Zobacz, ilu jest chetnych na kazde prawdziwe wolne
    miejsce pracy! w tej sytuacji zawsze wola swoich, a nie imigrantow!
  • ona_au 29.07.04, 03:31
    Ja jak kupowalam dom, to wklad byl 10%
    + trzeba bylo dostarczyc tax nr i
    miec staly dochod na splacenie reszty.
  • Gość: kan_z_oz IP: *.mega.tmns.net.au 29.07.04, 05:30
    Nie jestem expertem w dziedzinie pozyczek. Low doc. to skrot i jest to nazwa
    poszczegolnego produktu, w tym przypadku pozyczki ktora nie wymaga wielu
    dokumentow. Pozyczka jest pod zastaw nieruchomosci. Np kupujac nieruchomosc o
    wartosci $400,000 musisz wlozyc 30% czyli $120,000. Wiekszosc bankow udzieli
    pozyczki pod taki zastaw klientowi ktory ma dobra historie kredytowa. Z zasady
    nie jest to udzielane w przypadku pierwszego domu, bank musi w razie czego
    uzasadnic dlaczego pozyczka zostala udzielona.
    Pzd
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 30.07.04, 09:58
    W kapitalizmie sukces wymaga aby najpierw ukrasc pierwszy milion...
  • Gość: Antypod IP: *.nsw.bigpond.net.au 30.07.04, 12:18
    ukrasc i twierdzic, ze sie dostalo w spadku
  • bylla 31.07.04, 02:45
    Podobno wiele ogoloszen z praca jest fikcyjnych.
  • kan_z_oz 01.08.04, 11:18
    kagan napisal; W kapitalizmie sukces wymaga aby najpierw ukrasc pierwszy
    milion...

    Ciekawe? zaslyszane czy wlasne spostrzezenia?
    Pzd
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 02.08.04, 08:37
    uslyszane dawno temu i nie raz, ale poparte wlasnymi oberwacjami....
  • Gość: kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 02.08.04, 08:34
    wiekszosc ogloszen oferujacych prace w Oz jest fikcyjna. Albo robia tzw. market research, czyli
    chca zobaczyc, czy przypadkiem nie przeplacaja zatrudnionych obecnie pracownikow (np. moga
    im pokazac podania od osob z lepszymi kwalifikacjami, ktore sie zgadzaja na nizsza place),
    albo tez przepisy wymagaja aby oglosic tzw. vacancy, mimo iz z gory wadomo, kto otrzyma owa
    prace (90% ogloszen z sektora panstwowego i akademickiego jest w tej kategorii)...
  • Gość: kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 02.08.04, 08:30
    albo twierdzic, ze sie po prostu odebralo swa wlasnosc...
  • elisa1974 02.08.04, 14:54
    kagan, dzieki za tak obszerne i cenne informacje. Mimo ze niektorzy sa bardzo
    niegrzeczni do ciebie na tym forum, twoje wypowiedzi naprawde sa rzeczowe, a
    nie taka pyskowka w wykonaniu polak potrafi. Czytajac te listy to nie moge
    zrozumiec po co te wszystkie wypowiedzi bez sensu, napiszcie cos konkretnego,
    pokazcie ze oprocz roboty na dachu, cos wiecej wiecie o kraju do ktorego
    wyemigrowaliscie.
  • polak_au 02.08.04, 15:08
    No wlasnie Kagan, a dzisiaj oficjalnie sie przyznali ze az 1/4 pracownikow to
    Ci na dorywczo!

    W Polsce krzycza ze nie ma pracy, a tutaj nie ma, ale potrafia lepiej
    kamuflowac prawde, w bardziej wyrafinowany sposob.
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 04.08.04, 04:50
    dzieki za mily mail (post). Australia ma dluzsze doswiadczenie z
    nowoczesnym "kasyno" kapitalizmem... A pracy w Australii nie ma od dawna.
    Definicja "robotnego" tutaj to ktos, kto pracuje od 1 godziny w tygodniu - jak
    pracuje w rodzinnym biznesie czy na rodzinnej farmie, to nawet nie musi byc
    placony. 90% Polakow ktorych znam nie ma pracy, a maja oni na ogol dobre
    wyksztalcenie, znaja dobrze angielski i maja doswiadcznie zawodowe na
    antypodach. Nowi wiec nie maja szans, chyba ze sa nielegalnie i wtedy pracuja
    na czarno przy azbescie czy staruszkach... Oczywiscie, Polacy sobie tutaj
    radza, wiekszosc z nich ma renty, a wiec jakos zyja, ale to nie jest to zycie,
    ktore oczekiwalismy w (podobno) trzecim najbogatszym kraju swiata (wedlug
    ONZ)...
    Pozdr. smile
    Kagan
  • kan_z_oz 03.08.04, 04:59
    elisa1974 napisała:

    > kagan, dzieki za tak obszerne i cenne informacje. Mimo ze niektorzy sa bardzo
    > niegrzeczni do ciebie na tym forum, twoje wypowiedzi naprawde sa rzeczowe, a
    > nie taka pyskowka w wykonaniu polak potrafi. Czytajac te listy to nie moge
    > zrozumiec po co te wszystkie wypowiedzi bez sensu, napiszcie cos konkretnego,
    > pokazcie ze oprocz roboty na dachu, cos wiecej wiecie o kraju do ktorego
    > wyemigrowaliscie.

    Co chcesz konkretnego wiedziec? Temat pracy byl walkowany na tym forum wiele
    razy. Czesc jest wiec znudzona.
    Pzd
  • Gość: elisa1974 IP: *.pool8251.interbusiness.it 03.08.04, 09:22
    Wiesz kan_z_oz akurat wczoraj trafilam na to forum, chcialabym wiedziec jak
    Polacy zintegrowali sie ze spoleczenstwem australijskim, czy trzymaja razem
    sztame, pomagaja sobie nawzajem, czy tak typowo utopiliby w lyzecce od herbaty.
    Styl zycia, praca, obyczaje itp...
  • kan_z_oz 04.08.04, 04:03
    Gość portalu: elisa1974 napisał(a):

    > Wiesz kan_z_oz akurat wczoraj trafilam na to forum, chcialabym wiedziec jak
    > Polacy zintegrowali sie ze spoleczenstwem australijskim, czy trzymaja razem
    > sztame, pomagaja sobie nawzajem, czy tak typowo utopiliby w lyzecce od
    herbaty.
    >
    > Styl zycia, praca, obyczaje itp...

    Moja opinia nie bedzie reprezentowala calej Polonii. Naleze do tej czesci ktora
    przybyla do Oz stosunkowa niedawno (1992). Wiekowo rowniez jestesmy chyba
    jednymi z mlodszych. Wiekszosc Polonii w Oz to ludzie po 50 tce. Odczuwam, ze
    miedzy moim i ich sposobem myslenia jest roznica pokolenia.
    Tak wiec to wyglada z mojej strony;
    Rynek pracy to Sydney i Melbourne; reszta, bardzo malo sie dzieje. Rowniez styl
    zycia w tych miastach jest zupelnie inny. W sumie nie odbiega bardzo od kazdego
    innego duzego miasta. Rodzaj zatrudnienia na stale i w pelnym wymiarze godzin
    coraz trudniej dostepny. Ogromna ilosc prac to kontrakty, dorywcze i oczywiscie
    samozatrudnieni. Stad tez jesli myslisz poza S/M warto o tym pamietac.
    Najczesciej prace na stale poza Sydney/Melbourne znajduje sie wlasnie w tych
    miastach i pozniej wyjezdza. Rynek pracy jest wciaz OK, wiekszosc
    profesjonalnych zawodow przechodzi przez internet www.seek.com.au;
    www.mycareer.com.au. Kontakt bezposredni z agentami konieczny, doswiadczenie w
    zawodzie 'must'. Z gazety malo kto dostaje, w sumie nie wiem po co jeszcze
    oglaszaja. Czesc zawodow nalezy dotrzec bezposrednio do pracodawcy.
    To tak bardzo ogolnie.
    Malo moge ci powiedziec na temat 'topienia w lyzce' innych Polakow. Moje
    najblizsze kolezanki to Polki i Oz. W Sydney nie ma 'getta' Polskiego, za to sa
    inne.
    Czy jestesmy zintegrowani? raczej rozproszeni w roznych dzielnicach. Jedyne
    skupiska o jakich mi wiadomo to kosciol i kluby Polskie.
    Pomoc otrzymalismy na poczatku zarowno od Polakow jak i Oz. 99% Polakow jakich
    znam osobiscie jest raczej zadowolona i wykonuje sensowne zajecia. Nie mialam
    zadnego kontaku z 'nielegalnymi', spotkalam troche studentow dorabiajacych w
    restauracjach; legalnie.
    Pzd
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 04.08.04, 04:40
    Znow przedstawiasz bardzo "wygladzony" obraz. Pracy w Australii nie ma od
    dawna. Definicja "robotnego" tutaj to ktos, kto pracuje od 1 godziny w
    tygodniu - jak pracuje w rodzinnym biznesie czy na rodzinnej farmie, to nawet
    nie musi byc placony. 90% Polakow ktorych znam nie ma pracy, a maja oni na ogol
    dobre wyksztalcenie, znaja dobrze angielski i maja doswiadcznie zawodowe na
    antypodach. Nowi wiec nie maja szans, chyba ze sa nielegalnie i wtedy pracuja
    na czarno przy azbescie czy staruszkach... Oczywiscie, Polacy sobie tutaj
    radza, wiekszosc z nich ma renty, a wiec jakos zyja, ale to nie jest to zycie,
    ktore oczekiwalismy w (podobno) trzecim najbogatszym karju swiata (wedlug
    ONZ)...
    Pozdr.
    Kagan
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 04.08.04, 04:44
    Integracja nie jest mozliwa, bo tubylcy (nie Abos, ale Aussies) to najgorsi
    rasisci po mieszkancach NZ. Od zorganizowanej polonii nalezy sie trzymac z
    daleka, ale kwitna nieformalne kregi i kolka Polakow. Utrzymuje sie tez
    kontakty z innymi imigrantami z Europy, ale praktycznie nigdy z tubylacami.
    Zdarzaja sie cross-cultural pary, ale glownie na zasadzie atrakcyja Polka i
    Australijczyk, bo Australijki to skrzyzowanie kangura ze swinia... Dla
    Australijczykow jestesmy wogami, i zauwazaja tylko nasz akcent, ktory jest tak
    samo niepoprawny w stosunku do Queens' English, jak ich...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 04.08.04, 04:45
    Znow przedstawiasz "kan z oz" bardzo "wygladzony" obraz. Pracy w Australii nie
    ma od dawna. Definicja "robotnego" tutaj to ktos, kto pracuje od 1 godziny w
    tygodniu - jak pracuje w rodzinnym biznesie czy na rodzinnej farmie, to nawet
    nie musi byc placony. 90% Polakow ktorych znam nie ma pracy, a maja oni na ogol
    dobre wyksztalcenie, znaja dobrze angielski i maja doswiadcznie zawodowe na
    antypodach. Nowi wiec nie maja szans, chyba ze sa nielegalnie i wtedy pracuja
    na czarno przy azbescie czy staruszkach... Oczywiscie, Polacy sobie tutaj
    radza, wiekszosc z nich ma renty, a wiec jakos zyja, ale to nie jest to zycie,
    ktore oczekiwalismy w (podobno) trzecim najbogatszym karju swiata (wedlug
    ONZ)...
    Pozdr.
    Kagan
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 04.08.04, 04:48
    Dzieki za kulturalny email, rzecz rzadka na tym forum... No coz, ja pisze
    prawde, a ta jak wiadomo, czesto w "oczy kole", stad te chamskie ataki na mnie,
    ktore trwaja na tym forum juz od lat...
    Jak juz pisalem, "kan z oz" przedstawia bardzo "wygladzony" obraz Australii.
    Pracy w Australii nie ma od dawna. Definicja "robotnego" tutaj to ktos, kto
    pracuje od 1 godziny w tygodniu - jak pracuje w rodzinnym biznesie czy na
    rodzinnej farmie, to nawet nie musi byc placony. 90% Polakow ktorych znam nie
    ma pracy, a maja oni na ogol dobre wyksztalcenie, znaja dobrze angielski i maja
    doswiadcznie zawodowe na antypodach. Nowi wiec nie maja zadnych szans, chyba ze
    sa nielegalnie i wtedy pracuja na czarno przy azbescie czy staruszkach...
    Oczywiscie, Polacy sobie tutaj radza, wiekszosc z nich ma renty, a wiec jakos
    zyja, ale to nie jest to zycie, ktore oczekiwalismy w (podobno) trzecim
    najbogatszym kraju swiata (wedlug ONZ)...
    Pozdr. smile
    Kagan
  • sidnejka 04.08.04, 05:40
    Kagan mowisz absolutnie prawde. Jestem w Sydney i tez mam znajomych
    Australijczykow wyksztalconych, ktorzy nie moga znalezc pracy.

    Seek.com oglasza prace jakiegos pracodawcy,
    w tym samym czasie te sama prace oglasza Mycareer i inne enginy.
    Jezeli ich jest 5 - to jedna praca pojawia sie az 5 razy!czyli wedlug danych
    pracy jest 5x wiecej niz jest(ktos juz to poruszyl na tym Forum).

    Byly wywiady z agentami pracy, ktorzy uczciwie o tym mowia, ze z praca jest
    bardzo zle. Oficjalnie nie mozna dyskryminowac przeciwko akcentom.Ale
    pracodawca wymysli jakis inny powod.Czesto interview zaczyna sie od telefonu i
    juz wiedza ze Cie nie chca.

    Co do jezyka - Kagan znowu ma racje.Ja sie nauczylam angielskiego od native
    British. Gdy ja odwiedzialam po pobycie w Australii, kobieta zlapala sie za
    glowe i powiedziala ze mowie jak peasant.

    Kagan pisze bardzo realistycznie, ale nikt nie chce sluchac prawdy, bo jest
    naprawde bardzo przykra. Nie dosc ze ciepla nie ma w "kangurach" to jeszcze z
    praca zle. Majac wybor jeszcze raz w zyciu bym tutaj nie przyjechala, ale jak
    sie ma male dzieci to inna historia.
  • Gość: Antypod IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.08.04, 14:28
    pracy nie ma tylko dla inteligentow, a fizole przebieraja jak w ulegalkach..

    w mojej firmie bunt fizoli.. obiecali, ze ich zwolnia (50% redukcja).. fizole
    poszukali juz sobie innych prac w roznych blacharstwach itp.. kazdy fizol
    liczyl, ze wezmie wyprawke 40k i wejdzie prosto do nowej roboty, a tymczasem
    nic z tego.. firma ich nie chce puscic i musza poczekac do marca.. poki co nic
    nie robia, totalna bumelka.. wot awstralia
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.08.04, 09:51
    Recesja jest od roku 1975. Dawniej np. planowano siec autostrad w Melbourne i
    Sydney, a wybudowano mniej niz 10% planu. Wiec i "fizycy" nie maja pracy, chyba
    ze b. nisko platna albo przy azbescie lub kiblach...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.08.04, 09:48
    Dzieki za kolejny glos rozsadku, ktory sie nie dal zastraszyc wiarusowi i sce...
    sidnejka napisała: Kagan mowisz absolutnie prawde. Jestem w Sydney i tez mam
    znajomych Australijczykow wyksztalconych, ktorzy nie moga znalezc pracy.
    Seek.com oglasza prace jakiegos pracodawcy, w tym samym czasie te sama prace
    oglasza Mycareer i inne enginy. Jezeli ich jest 5 - to jedna praca pojawia sie
    az 5 razy!czyli wedlug danych pracy jest 5x wiecej niz jest(ktos juz to
    poruszyl na tym Forum).
    K: Oczywiscie, plus wiele ogloszen jest fikcyjnych, zwykly "market research"...

    - Byly wywiady z agentami pracy, ktorzy uczciwie o tym mowia, ze z praca jest
    bardzo zle. Oficjalnie nie mozna dyskryminowac przeciwko akcentom. Ale
    pracodawca wymysli jakis inny powod. Czesto interview zaczyna sie od telefonu i
    juz wiedza ze Cie nie chca.
    K: Oczywiscie. W Oz akcent to sprawa nr 1 - nie liczy sie inteligencja czy
    wiedza, a glownie akcent, stad tak tu zle w porownaniu z mozliwosciami...

    - Co do jezyka - Kagan znowu ma racje. Ja sie nauczylam angielskiego od native
    British. Gdy ja odwiedzialam po pobycie w Australii, kobieta zlapala sie za
    glowe i powiedziala ze mowie jak peasant.
    K: Albo jak tzw. convict ze slumsow Londynu...

    - Kagan pisze bardzo realistycznie, ale nikt nie chce sluchac prawdy, bo jest
    naprawde bardzo przykra. Nie dosc ze ciepla nie ma w "kangurach" to jeszcze z
    praca zle. Majac wybor jeszcze raz w zyciu bym tutaj nie przyjechala, ale jak
    sie ma male dzieci to inna historia.
    K: A jak sie ma starsze, to jeszcze gorzej, bo maja partnerow lokalnych (corka
    z NZ, syn ma dziewczyne z rodzicow szkocko-libanskich)...
    Wiec co robic, jak sie nie ma na kupienie im wszystkim mieszkan i pracy w
    Europie?

  • Gość: elisa1974 IP: *.pool8249.interbusiness.it 04.08.04, 09:10
    Witam wszystkich,
    kan_z_oz bardzo dziekuje za tak obszerne informacje, dobrze ze przynajmniej ty
    widzisz to wszystko bardziej optymistycznie niz kagan, ale ty na pewno jestes
    duzo mlodszy od niego i wszystko przed toba, takze zycze tobie powodzenia i
    sukcesu.
    jezeli was moge pocieszyc to pracy nie ma rowniez w ue. Sytuacja jest
    beznadziejna, ja mieszkam we wloszech juz od dobrych 10 lat i mimo wszystko ze
    jest to narod przyjazny, cieply, wesoly, to nie jest to recepta na prace.
    Znam bardzo malo Polakow we Wloszech, ktorzy zrobiliby niesamowita kariere
    zawodowa (patrz: kariera zawodowa, nie pieniadze). I tak rowniez tutaj Polki
    przyjezdzaja do opieki nad starszymi ludzmi, sprzatanie itp. nic lepszego
    U was asystencja socjalna jest o wiele lepsz niz u nas. Jakie zasilki dla
    bezrobotnych, podatki wysokie, bezrobocie w moim regionie 25% takze glowa do
    gory, nie narzekajcie, bo wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.
  • kan_z_oz 04.08.04, 14:05
    Gość portalu: elisa1974 napisał(a):

    > Witam wszystkich,
    > kan_z_oz bardzo dziekuje za tak obszerne informacje, dobrze ze przynajmniej
    ty
    > widzisz to wszystko bardziej optymistycznie niz kagan, ale ty na pewno jestes
    > duzo mlodszy od niego i wszystko przed toba, takze zycze tobie powodzenia i
    > sukcesu.
    > jezeli was moge pocieszyc to pracy nie ma rowniez w ue. Sytuacja jest
    > beznadziejna, ja mieszkam we wloszech juz od dobrych 10 lat i mimo wszystko
    ze
    > jest to narod przyjazny, cieply, wesoly, to nie jest to recepta na prace.
    > Znam bardzo malo Polakow we Wloszech, ktorzy zrobiliby niesamowita kariere
    > zawodowa (patrz: kariera zawodowa, nie pieniadze). I tak rowniez tutaj Polki
    > przyjezdzaja do opieki nad starszymi ludzmi, sprzatanie itp. nic lepszego
    > U was asystencja socjalna jest o wiele lepsz niz u nas. Jakie zasilki dla
    > bezrobotnych, podatki wysokie, bezrobocie w moim regionie 25% takze glowa do
    > gory, nie narzekajcie, bo wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.

    Kan jest kobieta i kariere zawodowa mam gdzies. Majac to nastawienie i AWF z
    Polski jako glowne kwalifikacje zdolalam pracowac w kolejnosci chronologicznej:
    Pierwsza dorywcza praca; w czasie szkolnych ferii obozy z mlodzieza w Sydney
    Druga dorywcza praca; obozy narciarzami; darmowe zakwaterowanie, jedzenie i
    jazdana nartach. Pozniej pracowalam jako instruktor, nauczyciel.
    Krotko dorywcza praca w biurze, nastepnie doskonala praca w wypozyczalni nart
    W Sydney; nauczyciel dochodzacy, pozniej na stale przez ponad 4 lata, nastepnie
    developments, real estate. Teraz na swoim.
    Moj stary ma tez kariere gdzies; w zwiazku z czym; pierwsza stala praca
    nauczyciela w osrodku sportow zimowych; 4,5 roku z mieszkaniem , wyzywieniem.
    Pozniej praca na stale w kilku szkolach. Zmiana zawodu; 3 firmy farmaceutyczne
    w Sydney; ostania spora promocja, wiec siedzi juz 3 rok. Tez po AWF w Polsce.

    Kagan tez nie ma na co narzekac; przyjechal pare miesiecy temu do M i pracuje
    na uniwerku. Widac urodzony narzekacz.
    Recesja jest na calym swiecie. Nie pamietam Oz z lepszych czasow wiec nie mam
    problemu z porownywaniem.
    Pzd
  • Gość: Antypod IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.08.04, 14:37
    tylko fizole nie maja problemow z praca; patrz wyzej
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.08.04, 09:42
    "Fizykom" tez w Oz o prace coraz trudniej...
  • prawdziwystarywiarus 04.08.04, 14:39

    > Kagan tez nie ma na co narzekac; przyjechal pare miesiecy temu do M i pracuje
    > na uniwerku. Widac urodzony narzekacz.

    Erratum,

    Kagan, dorywczy pracownik Akademii Ekonomicznej w Krakowie i jakiejs prywatnej
    Wyzszej Szkoly Dupczenia na Kozetce Biznesowej i Gotowania na Gazie w
    Rzeszowie, jakich sie teraz w Polsce wszedzie narobilo, spedza w Australii
    polskie wakacje akademickie, zyjac nadzieja, ze niedawna wiadomosc o
    rozwiazaniu z nim kontraktow w Polsce to nieprawda.

    Karte do biblioteki Melbourne University Kagan znalazl w porfelu, w ktorego
    posiadanie wszedl w niejasny sposob, podobno tez znalazl.
  • elisa1974 04.08.04, 15:03
    do wiarusa: mnie wogole nie interesuje co robi kagan, jak chcesz pisac i
    wlaczyc sie do rozmowy to porusz ciekawy watek, zobacz o czym ja pisalam o czy
    inni napisali, cos konkretnego, a ty caly czas o tym samym,
    wiesz, powiem ci szczerze, ze takie oczernianie tego faceta jak ty i inni kuple
    pisza, nie wiem czemu, ale dzialaja na jego korzysc, a wam zaszkadzaja bo sobie
    o was potem zla opinie ludzie wyrabiaja. Nawet jezeli ma schizofrenie czy inne
    dolegliwosi to on pisze konkretne wiadomosci, a od ciebie nic sie nie
    dowiedzialam, jedeyne ze jestes pasjonatem kagana i wszystko na jego temat
    wiesz.
    A tak poza tym Kagan gratuluje tobie tak wielkiej popularnosci, bo toba wszyscy
    strasznie sie ineteresuja, jak vipem, ha,ha
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.08.04, 09:33
    Dzieki za kolejny glos rozsadku na tym forum. No coz, "wiarus" mimo swej
    olbrzymiej popularnosci na tym forum zazdrosci mi pracy na uniwerku...
    Pozdr.
    Kagan
  • miroslaw_krupinski 27.05.05, 05:45
    A kto to jest ten kagan, i czemu wiarus go tak nie lubi?
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.08.04, 09:37
    Znow mi zazdroscisz? I czemu ty nie poszukasz takiej karty, jesli ja nawet
    kagan potrafil znalezc? Zajmij sie meritum tego watku, a nie ma skromna osoba...
  • Gość: Kagan IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 09.08.04, 05:04
    Inaczej nie byloby takich utrudnien w uzyskaniu wizy...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 13.08.04, 04:53
    Mimo wymordowania tubylcow... Ptoz przegladajac nie dawno "Poznaj Swiat" z
    grudnia 1997 roku natknalem sie na ciekawy artykul o wymordowaniu wszystkich
    tasmanskich aborygenow przez brytyjskich kolonizatorow. W skrocie:
    W roku 1830 owczesny brytyjski gubernator Tasmanii (wtedy chyba jeszcze Van
    Diemen's Land) zmobilizowal 3 tys. zoldakow, tzw. wolnych osadnikow i skazancow
    (convicts) i rozpoczal polowanie z nagonka na tubylcow (tasmanskich
    Aborygenow). Jednakze po 7 tygodniach przeczesywania tamtejszego buszu
    znaleziono i zlapano tylko 1 (slownie jedna) Aborygenke z dzieckiem. Tak wiec
    Angole uciekli sie do podstepu, i wykorzystaly dzialalnosc naiwnego murarza,
    niejakiego George Robinsona, ktory staral sie pomoc Aborygenom tasmanskim i
    mial wiec ich zaufanie. Namowil on tasmanskich tubylcow aby sie przeniesli, dla
    wlasnego dobra i bezpieczenstwa, na mala ale przyjemna wysepke Marii. Ale jak
    przyszlo do przewiezienia owych Aborygenow, to zamiast na zyzna wyspe Marii,
    przewieziono ich na niegoscinna wyspe Flindersa, gdzie byly tylko bagna i nagie
    skaly i brak pitnej wody. Tak wiec Aborygeni tasmanscy, pozbawieni zywnosci i
    oszukani szybko wymarli na tej wyspie z wycienczenia fizycznego i
    psychicznego...
    Po 20 latach zylo tam tylko (w roku 1856) 16 osob. W roku 1867 zmarla ostania
    Aborygenka (Tasmanka, ktora kolonizatorzy nazwali Truganini (jest tak ulica w
    Glenhuntly - wschodnie przedmiescie Melbourne w poblizu zydowskiej dzielnicy
    Caulfield, gdzie kiedys, t.j. w Glen Huntly, jak sie to teraz pisze,
    mieszkalem na Maroona Rd.). Jak na ironie, owa biedna kobieta pomagala naiwnemu
    Robinsonowi...
    Taka jest prwadziwa historia Australii, o ktorej Anglo-Australijczycy nie chca
    wiedziec, i ktorej sie nie uczy w szkolach...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.08.04, 10:10
    Jak by bylo jak oficjalnie podaja ok. 5%, to byloby o wiele latwiej o wize do
    Ozlandu...
  • Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.08.04, 09:11
    Sztuczka polega glownie na maipulowaniu defincja bezrobotnego. W Niemczech jak
    sie pracuje 20 godz. na tydzien, to sie jest berobotnym, w Australii wystarczy
    przepracowac godzine na tydzien, i sie jest "robotnym"...
  • Gość: UP! IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 26.12.04, 10:31
  • miroslaw_krupinski 27.05.05, 05:44
    I co z tego?
  • Gość: Kagan IP: 61.29.98.* 12.09.04, 10:51
    1/3 zdolnych do pracy Australijczykow zyje z zsailkow...
  • Gość: Kagan IP: 61.29.98.* 12.09.04, 10:51
    1/3 zdolnych do pracy Australijczykow zyje z zsailkow...
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 04.10.04, 12:43
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=16327680&v=2&s=0
    Kolejny naiwny, co mysli, ze sobie poprawi standard zycia w Australii? Poziom
    tutejszego zycia jest, niestety, ale nizszy niz w Polsce, chyba, ze sie jest
    milionerem. Czy wiesz, ile kosztuje dom w Sydney (mam na mysli lepsze dzielnice
    blisko zatoki albo oceanu, a nie tzw. gleboki zachod, skad na najblizsza plaze
    jest 50km, a dookola slumsy, tyle ze zlozone z domkow (wl. barakow) z niby-
    ogrodkami). Angielskiego tu sie nie nuczysz, bo tu sie mowi z lokalnym
    akcentem, przejetym od tzw. convicts, czyli kryminalistow, glownie ze slumsow
    Londynu...
    Ogolnie poziom uniwersytetow jest tu b. niski, szczegolnie od roku 1996, kiedy
    to liberalowie Howarda obcieli wydatki na nauke praktycznie o polowe.
    Polecam stare watki z tego forum na otrzewienie:
    POLACY W AUSTRALII forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=7296
    Australia - Emigracja forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=4615323
    CZY JEST KTOS Z NOWEJ ZELANDII (Australii)???
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=10421480
    Marginalisation of Polish Migrants in Australia
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=11375902
    Cala prawda o Australii i NZ
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=10480449
    Pozdrawiam z Melbourne i ostrzegam: Australia jest dobra dla rasowego turysty,
    co poznal Europe, Azje, Afryke i obie Ameryki, i szuka egzotyki, ale jest
    fatalnym miejscem dla imigrantow ze wzgledu na rasizm zwrocony przeciwko
    wszystkim z nieangielskojezycznych krajow i ze wzgledu na postepujacy upadek
    gospodarki Australii, ktora ledwo ciagnie jedynie dzieki coraz to nowym
    pozyczkom zagranicznym...wink))
    Kagan

  • kaganowski 24.05.05, 08:54
    Realna stopa bezrobocia w Australii to obecnie ponad 18%!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka