Dodaj do ulubionych

Doświadczenie nielegalnej emigracji...

23.04.05, 21:27
Witam smilePiszę pracę magisterską na temat doświadczenia nielegalnej emigracji przez współczesnego człowieka. Dlaczego właśnie taki temat? W przeszłości sama tego doświadczyłam...Jeżeli również masz jakieś doświadczenia związane z nielegalnym przebywaniem poza garanicami kraju, tak jak ja, z jednej strony neiejednokrotnie przeżyłeś stres, z drugiej cieszyłeś się tym co nowe, wiele razy myślałes o powrocie, a jednak coś skłaniało Cię by na emigracji pozostać...to podziel sie ze mną refleksją, opowiedz o tym co było przyjemne, co stresujące, co szczególnie utkwiło w Twej pamięci...
Edytor zaawansowany
  • Gość: Штирлиц IP: *.dyn.optonline.net 23.04.05, 21:48
    Mojej współlokatorce potwornie wypad ją
    włosy i gdybym tego nie zobaczyła na własne oczy, nie uwierzyłabym, że mogą
    one wypadać w takich ilościach!!! Uznałam, że to poważny problem i
    postanowiłam jej pomóc w znalezieniu kompetentnego dermatologa.

    www.cudzoziemcy.pl/forum/viewtopic.php?p=247#247
  • iwaa80 23.04.05, 22:27
    Dziękujęsmile To cenne źródłasmile
  • Gość: myszka IP: *.170-130-66.mc.videotron.ca 24.04.05, 01:03
    a to dobre a przez tych komuszych sku..eli nie moglam tyle lat jechac do polski
    ,bo mnie zmuszali wyrabiac polski paszport a innym odmawiaja
  • markus19 24.04.05, 14:04
    Hallo iwaa80


    Jestem obiektem twojego tematu, jednak nie wiem co mam napisac zeby ci pomoc ,
    potraktuje ten list jako wylewna opowiesc i bardziej dla siebie , zeby siebie
    zrozumiec , bo sam juz nie wiem czego chce...
    Emigrant.
    Zaczalem wyjezdzac w wieku 22l. i do teraz z krotkimi przerwami przebywam
    zagranica.
    Mialem juz nieraz dosyc "wedrowki" do kraju, ktorego wiekszosc Polakow nie
    lubi, wrecz nienawidzi ?
    Problem u mnie w tym , ze nie naleze do wiekszosci i jestem tolerancyjny,
    akceptuje wszystkich ludzi i powiem ze nie widze wielkiej roznicy pomiedzy
    Polakami a Niemcami , czy inymi ludzmi z globu.

    Stresy przezywam codziennie raz mniejsze innym razem wieksze, a najgorszy
    stresik mam jak ludzie, ktorych poznaje przestaja mnie traktowac jak partnera ,
    tylko wychodzi na to czego oczekuja i nie mam na to wplywu chyba juz 1000 razy
    probowalem sie przedstawic z jak najlepszej strony , tez zeby zmienic zle
    opinie o Polakach, i powiem Ci ze za kazdym razem mam 90 proc wygranej na lini
    opinia o Nas.
    Ludzie, ktorzy wyjezdzaja z kraju, miasta nawet lub inni, ktorzy podejmuja
    ryzykowne decyzje, ida na wielka wode bez kamizelki ratunkowej to wiadomo-
    totalni ryzykanci. Co zmusza ich do podjecia tak ryzykownych decyzji? moze
    natura ryzykanta, moze nie przemyslana do konca decyzja? albo
    potrzeba "oderwania sie od szarej rzeczywistosci" ? otoz ja naleze do takiej
    grupy ludzi.
    Podejmowalem nieraz szybkie decyzje , nieraz wracalem- ale na krotko- poza
    jednym przypadkiem okolo 4 lat - budowalem od nowa swoj wizerunek w Polsce...
    ale nie jestem typem wytrwalym.
    Nie musze dodawac nikomu co sie dzieje z rodzina jesli ktos ja posiada i
    podejmuje decyzje o wyjezdzie, nawet na krotkie pare miesiecy - ma marne szanse
    na trwala wiez, szalona tesknota, milosc do granic wytrzymalosci, zaufanie
    spada w wiekszosci zwiazkow po czasie, najgorsze jest to ze sie czasu cofnac
    nie da.
    Jak wiadomo rozpadl sie zwiazek i pozostala frustracja - jeszcze gorzej.
    Co robic dalej? znowu wyjazd? nie lepiej zostac , ma sie dzieci przeciez....
    trzeba o nie tu dbac i chce je widziec czesciej , jest nawet taka mozliwosc ,
    bo mieszkaja w tym samym miescie, sa wspaniale....
    Jak dlugo mozna zyc w tym skorumpowanym kraju? co dzien mnie drecza tego typu
    pytania i w koncu wyjazd...
    Ale trafilem , gorzej byc nie moglo, balem sie samemu podjac decyzje o
    wyjezdzie, wiedzac do kogo jade tym razem- ale nie pierwszy juz raz - namowilem
    kolege- przyjaciela- nawet myslalem, wiedzac ile ma dlugow i ze grozi mu
    eksmisja, pojechal ze mna.
    Na samym poczatku dostalem takiego kopa od ludzi do ktorych trafilem, ze
    sie ledwo potrafilem "podniesc na nogi" , bylem zalamany, a do tego oni nie
    przestali, wywierali coraz to wieksza presje psych. na mojej osobie , wiedzac
    ile moge scierpiec, znajac mnie dobrze- niszczyli moja osobowosc, probowali
    mnie zalamac na ich sposob, i wiedzieli ze wszyscy jedziemy na podobnej fali,
    ( tu musze dodac - kazdy z nas mial wiele przejsc) nie wiedzac o co im chodzi a
    czujac sie fatalnie podjalem decyzje, ze koncze z ich znajomoscia i ...

    i tu mam znowu kolejne doswiadczenie- pomoglem facetowi nie raz w zyciu, wrecz
    mialem go za przyjaciela a on- niedowartosciowany? zagrozony? potrafil sie
    odwrocic i zapomniec kim jestem? nny znajomy totalny egoista i dominator wciaz
    manipulowal ludzmi.
    tu sie nie raz zawiodlem i wiele nie oczekuje od ludzi- tylko znowu sie
    poglebila samotnosc i wiara do ludzi, co moze doprowadzic do psychozy i
    oczywiscie doprowadzilo. sad

    smile Ale przeciez nie pierwszy raz.

    Podnioslem swoje morale ale wielkim kosztem- walki wewnetrznej do granic
    wytrzymalosci... jakie mysli ?
    zalujac ze w ogole wyjechalem, a przeciez poznalem nowych ludzi, ktorzy w koncu
    potrafia docenic moj wysilek i sa normalni...
    jednak nie na dlugo , bo po wielkim kolejnym rozczarowaniu mam mniej zaufania
    do wszystkich ludzi, jestem zamkniety w sobie,
    co sie okazuje do mnie tez nie maja zaufania . Tam gdzie trafilem- kontroluja
    mnie na wiele sposobow... chyba mieli nawet kamere zainstalowana...
    Dopiero sie czulem , ale mialem cel i osiagalem go powoli.

    Jedna z najwiekszych tesknot to poznac Przyjaciolke po rozpadzie zwiazku wciaz
    mysle o poznaniu wartosciowej osoby...
    Ale sie nie ludzilem, bo kto do Ciebie przyjedzie z kraju? wiem ze nie mam
    szans ...
    Pozostaje szukac na miejscu.. tam gdzie przebywa sie czyli na emigracji....
    Ale jak to jest mozliwe jak nie mam zadnego statusu ? tylko Pan Nikt?
    Malo ma sie szans na poznanie kogos dla zwiazku skoro sie jest w takim
    polozeniu jak ja.

    Do tego starzeje sie i wiem , ze mam coraz mniej sil na dalsze zycie w takich
    warunkach , dodam - jestem bez ubezp. chorobowego, a gdzie tam emerytalnego.
    zyje z dnia na dzien nadzieja ze cos zmienie i daze powoli do zalozenia firmy,
    jak wiadomo mozemy w Europie juz wiele , bo w niej jestesmy.
    Tylko zakladajac firme ponosi sie takie same wydatki jak osoby z kraju w ktorym
    sie te firme zaklada, wyliczylem sobie wszystko i wiem , ze nie bede
    konkurencyjny... poza tym mam juz potrzeby i przyzwyczajenia od ktorych sie
    ciezko odzwyczaic.
    Kazdy , kto emigruje ma nadzieje na poprawe swojego statusu materialnego przede
    wszystkim.
    Po czasie albo sie urzadzi i zyje legalnie- co jest mozliwe - bardziej dla
    kobiet albo wracaja i znow od nowa - glowny problem praca,
    i zarobki.
    Jak systematycznie podnosze poziom zycia tak tez wzrastaja wydatki i tak w
    kolko.
    Emigranci czesto popadaja w konflikt z prawem, jakos do tej pory tego nie
    zaznalem-oby tak dalej.

    Dam jedna rade ludziom, ktorzy maja zamiar gdziekolwiek sie udac - przemyslcie
    to, a jak sie zdecydujecie na wyjazd pamietajcie o ubezpieczeniach jest ich
    wiele i jezeli juz na czarno jedziecie to tym bardziej wzrasta wasze ryzyko na
    utrate zdrowia i utrate lat do emerytury, bedac mlodym nie mysli sie o tym, a
    lata szybko mijaja Kazdy mysli ze da rade... a jak bedzie? nikt nie wie.

    Rozpisalem sie dosc negatywnie ale skoro tak bylo?
    Mialem tez mile chwile jakos o nich nie pisalem , bylo ich kilka a licze ze
    bedzie wiecej.

    smile pozdrawiam wszystkich ktorzy sie dolacza chetnie poczytam na temat
    waszych choswiadczen moze wiecej pozytywnych wypowiedzi bedzie?
  • iwaa80 24.04.05, 17:57
    Dziękuję Ci Markusie19, własnie o to mi chodziło. Wzruszył mnie bardzo Twój list...może dlatego, że wzbudził wspomnienia. Myślę że pewnego dnia również podejmę się napisania czegoś od siebie, a w zasadzie dla siebie...Owszem w mojej pracy jest wiele emocji, ale nie mogę sobie pozwolić na aż tyle...ile Ty pokazałeś. Dziekuję Ci i życzę wszystkiego dobregosmile)
  • markus19 24.04.05, 23:12
    czesc Iwaa80

    czemu nie masz ochoty?

    napisz cos od siebie...
  • iwaa80 25.04.05, 01:22
    To że podjęłam się pisania pracy na taki a nie inny temat zmusiło mnie do wytworzenia swoistego dystansu, musialam odsunąc własne emocje na dalszy plan, aby móc spojrzec na to wszystko obiektywnie, ale...to przecież była i z resztą nadal jest część mojego życia, właśnie dlatego o tym piszę...
    ...ale na moją opowieść jeszcze przyjdzie czas markusie, zapewne już niebawem przeczytasz coś ode mnie...
  • Gość: ER IP: 207.134.95.* 25.04.05, 04:26
    Dawno juz nie czytalem podobnych bzdetow, poza tym markus mieszka w Polsce, co
    widac po tym bezdennie ograniczonym pisaniu
  • iwaa80 25.04.05, 09:46
    ER rozumiwm, że masz swoje zdanie, ale proszę Cię o odrobinę szacunku dla tych, którzy jednak postanowili się tu wypowiedzieć...
  • Gość: PoWolny IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 25.04.05, 01:25
    iwaa80 napisała:

    > Witam smilePiszę pracę magisterską na temat doświadczenia nielegalnej emigracji pr
    > zez współczesnego człowieka. Dlaczego właśnie taki temat? W przeszłości sama te
    > go doświadczyłam...Jeżeli również masz jakieś doświadczenia związane z nielegal
    > nym przebywaniem poza garanicami kraju, tak jak ja, z jednej strony neiejednokr
    > otnie przeżyłeś stres, z drugiej cieszyłeś się tym co nowe, wiele razy myślałes
    > o powrocie, a jednak coś skłaniało Cię by na emigracji pozostać...to podziel s
    > ie ze mną refleksją, opowiedz o tym co było przyjemne, co stresujące, co szczeg
    > ólnie utkwiło w Twej pamięci...

    Na tym forum sie nic nie dowiesz bo tutaj sa sami szczesciarze i milionerzy.

  • iwaa80 25.04.05, 01:45
    PoWolny nie jest to jedyne forum, na którym zamieściłam ten temat, poza tym już się czegoś dowiedzialamwink))
  • Gość: ER IP: 207.134.95.* 25.04.05, 04:23
    Kolejna polska dziennikarka na sile starajaca sie zebrac material..... O kysz,
    jesli juz bedziemy sie czyms dzielic to nie z toba dziecinko....
  • iwaa80 25.04.05, 09:32
    ER nie każdy kto zajmuje się takim tematem ma zamiar to opisać na łamach prasy. Może niektórych to zdziwi, ale ja realizuję ten temat studiując pedagogikę. Jak wielu moich kolegów szukam różnych źródeł, bo chcę napisać swoją pracę jak najlepiej. Coś w tym złego??? ...ale rozumiem, każdy ma swoje zdanie...pozdrawiam
  • donk 25.04.05, 13:03
    Poszukaj stron Amensty Intertational.
    Tam siem kilka ciekawych rzeczy dowiesz.
  • donk 25.04.05, 13:04
    Amnesty International jest chyba poprawniej. hehe
  • belzebub00 26.04.05, 00:31
    cos tu smierdzi,co to za tytul,nielegalna emigracja,dzien w ktorym dalem noge
    byl jak najbardziej legalny,kto to mial legalizowac-czerwone mordy
  • iwaa80 26.04.05, 14:41
    Witaj belzebub00. Wynikło wilkie nieporozumienie spowodowane tym, że nie przemyślalam tytułu tematu zamieszczonego na forum. Generalnie interesują mnie osoby, które wyemigrowały z kraju i podjęły się nielegalnej pracy za granicą. Dlaczego nielegalnej?? Dlatego,że interesuję się tym zjawiskiem, z psychologiczno - socjologicznego punktu widzenia. Społeczność nielegalnych imigrantów natomiast cechuje się większą złożonością procesów, na których się skoncentrowałam i tworzy dość specyficzną strukturę społeczną. Przeczytaj posta, którego napisałam w odpowiedzi na wątpliwości prawdziwegostaregowiarusa, może będzie Ci tu mniej śmierdziałowink Pozdrawiam
  • prawdziwystarywiarus 26.04.05, 05:01


    Kotku, tobie chodzi o nielegalna EMIGRACJE, czy o nielegalna IMIGRACJE?
    Nielegalna w swietle czyjego prawa? Moglabys to doprecyzowac?

    Chodzi ci o nielegalna EMIGRACJE, czyli opuszczenie PRL-u na stale pod dowolnym
    pretekstem (wakacje, saksy, wycieczka, stypendium, wizyta u cioci, pielgrzymka
    papieska etc.) - bez pozwolenstwa i blogoslawienstwa czerwonego, bez
    zaszczytnej sluzby w szeregach Ludowego Wojska Polskiego ramie w ramie z
    [bacznosc!] bratnia Armia Radziecka [spocznij!], bez wymeldowania sie z adresu
    stalego zamieszkania i pisemnego zawiadomienia wlasciwej miejscowo Komendy
    Dzielnicowej Milicji Obywatelskiej, ze za dwa tygodnie wyjezdzamy z czerwonego
    raju, aby juz nigdy do niego nie wrocic?

    Czy o nielegalna IMIGRACJE, czyli przebywanie Polaka dlugo albo stale w krajach
    Zachodu bez wizy zezwalajacej na taki pobyt, oraz utrzymywanie sie tam z
    wlasnej pracy bez zezwolenia miejscowych wladz na wykonywanie takowej?

    Tak pytam, bo warto wiedziec, z kim sie ma do czynienia.

    Obawiam sie powaznie, ze nie ze swojej winy, ale po prostu z powodu mlodego
    wieku, pieprzy ci sie emigracja z imigracja oraz legalnosc z nielegalnoscia.
    Jak ktos mieszka w Polsce, to niestety w ogole slabo rozumie
    pojecie "imigracja", poniewaz imigracja cudzoziemcow do Polski jest znikoma, z
    tych samych powodow, dla ktorych znikoma jest imigracja Szwajcarow do Ugandy.

    Polska postkomunistyczna broni sie przed imigracja ze swiata zewnetrznego
    rekami i nogami, poniewaz jej spoleczenstwo, urzednicy i politycy tradycyjnie
    smiertelnie nienawidza 'obcego', kazdego obcego. Znajdz sobie doniesienia
    prasowe o incydentach z podpalaniem domow naiwnych Holendrow w Polsce przy
    calkowitej bezczynnosci polskiej policji. Ci Holendrzy to imigranci z Holandii
    do Polski, calkowicie legalni, ktorzy naiwnie uwierzyli w swoje prawa obywateli
    Unii Europejskiej i chcieli uprawiac ziemie w Polsce.

    Twoje pokolenie, przywyczajone do wolnej prasy i 10-letniego paszportu w
    szufladzie, ani nie wie, ani sie nie domysla, ze dobrze ponad 90% wszystkich
    wyjazdow na stale z Polski przed 1989 rokiem to byla, z punktu widzenia
    czerwonego, ucieczka i nielegalna emigracja. Badz mila dla mamusi i tatusia -
    popros, to ci opowiedza o tamtych czasach, kiedy pojecie legalnosci i
    nielegalnosci bylo jeszcze bardziej elastyczne niz dzisiaj.

    Przeczytaj i przemysl sobie artykul pana profesora Dariusza Stoli "Milion
    straconych Polakow" opublikowany w Biuletynie Instytutu Pamięci Narodowej nr 3
    (marzec 2002):

    www.ipn.gov.pl/biuletyn/14/biuletyn03_11.html
    Moze wtedy ci zaswita, ze temat, dlaczego milion mlodych Polakow "glosowalo
    nogami", o ktorym pisze prof. Stola, jest duzo ciekawszy niz zadane ci przez
    promotora wypracowanie o pomiataniu dobrymi Polakami na obczyznie przez zlych
    obcych (nota bene: oczywiscie, jak dobrzy Polacy u siebie pomiataja zlymi
    obcymi, to jest OK i sluszne).

    Zasadnicza bieda z osobami urodzonymi w Polsce po circa 1973-74 roku jest taka,
    ze kto nie doswiadczyl PRL-u jako dorosly, ten napotyka na bardzo powazne
    trudnosci w zrozumieniu na czym wlasciwie bezdenne k.u.r.e.w.s.t.w.o PRL-u
    polegalo, dlaczego od niektórych praktyk czerwonego w tamtych czasach wiało
    grozą, oraz co to jest wioska potiomkinowska w skali calego panstwa. Wszyscy
    natomiast znaja popularną legende o tym, jak to w PRL dzieci jezdzily za darmo
    na kolonie, a bezrobocia nie bylo. To technicznie prawda, ale to znikomy ulamek
    prawdy o PRL.

    Do napisania porzadnej pracy magisterskiej bedzie ci potrzebna znacznie
    gruntowniejsza wiedza historyczna niz ta, ktora masz teraz.
  • iwaa80 26.04.05, 14:15
    Witamsmile Prawdziwystarywiarusie, nie dziwi mnie twój post bo faktycznie, zamieszczając temat na forum, nie przedstawiłam jasno tego o czym piszę. Widzę, że dysponujesz niebanalną wiedzą na ten temat i składam wyrazy szacunku...W temacie mojej pracy nie zawarłam samego pojęcia nielegalności, jedynie tu, na forum wprowadziłam je w celu wzbudzenia zainteresowania konkretnej grupy osób i cieszą mnie Twoje wątpliwości, bo faktycznie nie przemyślałam tego do końca. Twoje pytanie o to czy piszę o EMIGRACJI czy IMIGRACJI... Na wstępie swojej pracy zaznaczam, że swoje zainteresowania skupiam przede wszystkim na jednostkach które wyjechały z Polski i podjęły się nielegalnej pracy za granicą, ze względu na większą złożoność tego zjawiska.. Piszę zatem zarówno o emigracji jak i imigracji. Czasy PRLu o których pisałeś... Ja sięgnęłam trochę dalej i opatrzyłam moja pracę wstępem historycznym na temat przyczyn emigracji zapoczątkowanych w XIX wieku, kończąc właśnie na czasach PRLu. Wiadomo, że motywy emigracji ewaluowały przez wieki i przeróżne uwarunkowania sprawiały, że ludzie opuszczali swój kraj...Nie mówię tu tylko o uwarunkowaniach politycznych, czy ekonomicznych, ale i kulturowych, społecznych, aż wreszcie osobowościowych. Zważywszy na kierunek studiów, na jakim realizuję ten temat, analizuję to zjawisko przede wszystkim z punktu widzenia psychologii i socjologii, aczkolwiek uwzględniając też pozostałe uwarunkowania (jakby nie było współwystępują one ze sobą i głupotą byłoby rozpatrywanie ich rozdzielnie)
    Masz rację, czasy PRLu są mi obce, pod tym względem, że z percepcji dziecka nie doświadczyłam tego, co osoby dorosłe, które musiały radzić sobie z trudami tamtych czasów. Dlatego też traktuję emigrantów tamtych lat jako cześć historii. Przeprowadzając swoje badania weszłam w środowisko ludzi młodszych, którzy wyemigrowali już po przełomie. Jest to moje pokolenie, więc łatwiej było mi wejść w tą społeczność i lepiej ją zrozumieć. Niestety nie mogłam sobie pozwolić na długi czas badań w terenie, dlatego wykorzystałam w swej pracy różnorodne metody, a forum jest w zasadzie ich uzupełnieniem...
    Jeśli chodzi o wybór tematu... nie jest to zadane przez „promotora wypracowanie o pomiataniu dobrymi Polakami na obczyźnie przez złych obcych”. Wręcz przeciwnie, mówiąc bardzo ogólnie, skupiłam się na społeczności samych imigrantów, ich wzajemnych relacjach i różnorodnych aspektach jednostkowych. Nie wszyscy Polacy za granicą są przecież pomiatani... Aby móc realizować ten temat na pedagogicznym kierunku studiów musiałam też włożyć wiele wysiłku w to, aby znaleźć kompetentną osobę, która zgodziłaby się ten temat poprowadzić...
    Mam nadzieję, że udało mi się po części rozwiać wątpliwości, związane z moją osobą i tematyką pracy, której się podjęłam. Gdybyście mieli jeszcze jakieś wątpliwości, czy pytania piszcie proszę. pozdrawiam
  • filipek.us 27.04.05, 22:48
    iwaa80 napisała:
    Widzę, że dy
    > sponujesz niebanalną wiedzą na ten temat i składam wyrazy szacunku...
    ==
    Czy poprzedni papież "dysponował niebanalną wiedzą" teologiczną?
    ___


    bo faktycznie nie przemyślałam tego do końca. Twoje pyt
    > anie o to czy piszę o EMIGRACJI czy IMIGRACJI... Na wstępie swojej pracy
    zazna
    > czam, że swoje zainteresowania skupiam przede wszystkim na jednostkach które
    wy
    > jechały z Polski i podjęły się nielegalnej pracy za granicą, ze względu na
    więk
    > szą złożoność tego zjawiska.. Piszę zatem zarówno o emigracji jak i
    imigracji.
    ==
    A na ile osób szacujesz rozmiary dzisiejszej diaspory?
    Poproszę o przykładzik jednego nielegalnego emigranta, o którym piszesz w
    magisterce.
    ____


    Wiadomo, że motywy emigracji ewaluowały prz
    > ez wieki
    ==
    ewaluowały
    sjp.pwn.pl/haslo.php?id=14180
    ewoluować ndk IV, ~luuję, ~luujesz, ~luuj, ~ował
    «przechodzić ewolucję, zmieniać się; rozwijać się»
    Język pisarza stopniowo ewoluował.
    fr.
    sjp.pwn.pl/haslo.php?id=14223____


    Gdybyście mieli jeszcze jakieś wątp
    > liwości, czy pytania piszcie proszę. pozdrawiam


    --
    Polonijny wortal polecany przez Anielkę z bydgoskiego wysrolu
  • byt2 28.04.05, 01:43

    iwaa80 napisała:

    > Na wstępie swojej pracy zaznaczam , że swoje zainteresowania skupiam przede
    > wszystkim na jednostkach które wyjechały z Polski i podjęły się nielegalnej
    > pracy za granicą, ze względu na większą złożoność tego zjawiska.. Piszę zatem
    > zarówno o emigracji jak i imigracji.

    ------------------------------------------

    Zdecyduj sie o kim piszesz ? bo nielegalnych ktorym wiza na odwiedziny ciotki
    juz sie dawno skonczyla , lub w bezwizowych krajach "nie zauwazyli" ze nie moga
    zwiedzac przez kilka lat nie mozna utozsamiac z emigracja / imigracja .
    Imigranci w swoich nowych krajach w ktorych w wiekszosci sa obywatelami pracuja
    legalnie , to tylko Polska ubzdurala sobie ze kazdy wyjezdzajacy ma sie pytac
    wladzy o zgode bo inaczej jest nielegalny .
    ==========================================

    iwaa80 napisała:

    > Nie wszyscy Polacy za granicą są przecież pomiatani...

    ------------------------------------------
    Taak ? , a co powiesz o traktowaniu polakow z za wschodniej granicy przez
    Polske ktorej z mocy prawa sa obywatelami ? , jakie maja doswiadczenia
    nielegalnej imigracji do macierzy przez ktora traktowani sa jako obcokrajowcy ?.













  • krzywydupek 28.04.05, 17:41
    pomiatany to ja bylem w polszy ,nie zapomnialem tych biurw
    urzedowych ,sklepowych nabzdyczonych,itp,itd,dopiero tutaj widze jak ludzie sie
    mile odnosza do ciebie w urzedach,ze wiekszosc rzeczy zalatwie przez
    telefon,nikt mi laski nie robi
  • prawdziwystarywiarus 28.04.05, 05:29
    Kotku, ja się nie mogę oprzeć wrażeniu, że ten obrany temat jest dla ciebie
    dużo za trudny. Nie wolałabyś zamiast tego napisać pracy magisterskiej o tym,
    jak prezio z kolegami obalali komunizm? Wygląda ponadto na to, że polski system
    edukacyjny zrobił ci wodę z mózgu.

    Czy mogłabyś, na początek, zdefiniować nam "Polaka za granicą"?
    Objaśnię:

    Otóż, waaadza państwowa twojego z przeproszeniem państwa od niejakiego czasu
    prowadzi ofensywę ideologiczną przeciwko pojęciu "Polonia", zastępując je w
    oficjalnych publikacjach krajowych wieloznacznym zwrotem "Polacy za granicą"
    lub "Polacy zamieszkali za granicą".

    Czy także dla ciebie "Polakiem za granicą" jest na przykład pan Zbigniew
    Kazimierz Brzeziński, urodzony w Warszawie dnia 28 marca 1928 roku z ojca
    obywatela polskiego i matki obywatelski polskiej, a zatem w myśl majestatu
    prawa RP obywatel WYŁĄCZNIE polski. Profesor Brzeziński przebywa od 1938 roku
    w Stanach Zjednoczonych, i to w dodatku bez zezwolenia Warszawy i ważnego
    paszportu polskiego. Zgroza! Jeśli to jest "Polak za granicą", to głupia
    sprawa, bo prof. Brzeziński uporczywie twierdzi, że on jest Amerykaninem. Czy
    twoim zdaniem należy go przy następnej wizycie w Polsce obić pałką, żeby się
    opamiętał?

    Dlaczego Polska administracja państwowa chciałaby mieć prawo
    mianowania "Polakiem za granicą" kogo zechce, to właściwie diabli wiedzą, ale
    naprawdopodobniejsze hipotezy są dwie:

    HIPOTEZA A

    RP pragnie, by jak najbardziej nieostre stały się rozróżnienia pomiędzy
    obywatelami polskimi stale zamieszkałymi w kraju i stale zamieszkałymi za
    granicą, po to, by nikt nie mógł ustalić, ile właściwie Polska naprawdę ma
    ludności.

    Chodzi o to, żeby można było dodać do statystyk liczby ludności kraju,
    meldowanych do unijnego Eurostatu, 2-2.5 miliona martwych dusz, na które będzie
    się brało pieniądze z funduszów strukturalnych i funduszów spójności (cohesion
    funds) Unii Europejskiej, ale nic za te pieniądze nie trzeba będzie robić w
    zamian, bo tych 2-2.5 miliona ludzi w Polsce nie ma i nie będzie - oni od dawna
    szzcęsliwie mieszkają w innych krajach, których są pełnoprawnymi obywatelami,
    płacą tam podatki, wybierają swoje rządy, a wszelkie poronione płody polityczno-
    umysłowe w kraju na drugim końcu świata obchodzą ich mało albo wcale.

    Podaję ci, kotku, pod rozwagę, że gra jest finansowo warta świeczki. Jeśli w
    Polsce fizycznie znajduje się (at any given time), na przykład ,35-36.5
    milionów stałych mieszkańców, ale do Brukseli zameldujesz, na przykład,
    że "Polaków jest 38.5 miliona" to Bruksela wypłaci dotacje liczone na 38.5
    miliona, nie na 35-36.5. Niechby to tylko było marne 50 euro na głowę
    populacji, a już powstaje nie ujęta nigdzie nadwyżka w wysokości 50 milionów
    euro za każdy milion martwych dusz pomyślnie wciśniętych Brukseli, a nie
    istniejących fizycznie w jursydykcji terytorialnej RP.

    Pieniądze tak uzyskane, to w efekcie lewa kasa do podziału między
    pomyslodawców. Jak Bruksela zechce dowodów tezy, że "Polaków jest 38.5
    miliona", zawsze można z oburzeniem odpowiedzieć, że przeca system PESEL
    niezbicie dowodzi, iż Polaków w Polsce i za granicą jest co najmniej 40
    milionów, bo tyle mniej więcej wydano numerów PESEL. Bruksela (roją sobie
    kolesie z Warszawy) nie ma wiedzy niezbędnej, by sarkastycznie zapytać,
    dlaczego od 1 stycznia 2003 roku wprowadza się w Polsce do PESELu osoby które w
    Polsce nie mieszkają i nie mają zamiaru - jako stosowany od tej daty warunek
    wydawania nowych 10 letnich paszportów polskich za posrednictwem polskich
    konsulatów.

    Trzeba ci przy tym wiedzieć, kotku, że od ponad pięciu lat, od jesieni 1999
    roku, RP systematycznie straszy, że jak ktoś, kto ma podwójne obywatelstwo
    amerykańskie i polskie przyjedzie z wizytą do tzw. Macierzy na paszporcie
    USA, to Macierz rezerwuje sobie prawo niewypuszczenia go z powrotem do domu w
    Ameryce, bo to jest paszport niepolski, a zatem niedobry, a ponadto Macierz
    wie lepiej, gdzie jest prawdziwy dom Polaka.

    HIPOTEZA B

    Warszawa sobie roi, że jak ktoś się w dowolnej generacji o polski plemnik
    otarł,. lub nie daj Boże w Polsce urodził, to on i jego dzieci, wnuki,
    prawnuki etc. jest z tego powodu dożywotnio tej Warszawy poddanym, winnym jej
    posłuszeństwo. Chyba, że go prezydent w swoim osobistym miłosierdziu,
    jednosobowo podejmowaną osobista decyzją, z obywatelstwa miłościwie zwolni.
    Decyzja "zwolnić czy nie?" zabiera prezydentowi od roku do dwóch lat. Jest
    podejmowana osobiście, i na urzędników prezydent jej nie deleguje. Wniosek z
    obfitymi i surrealnymi załącznikami jest uprzednio opiniowany przez dwa
    ministerstwa. Naturalnie decyzja prezydenta nie podlegajakimkolwiek odwolaniom
    ani zaskarżeniom, ponieważ prezydent występuje w tym wypadku dla potrzeb ustawy
    jako suweren z uprawnieniami monarchy, który nie musi się nikomu z niczego
    tłumaczyć.

    Myślisz, że żartuję? No to zajrzyj, kotku, tutaj:

    Istnienie tej procedury, której RP broni jak niepodległości, unikatu prawnego w
    skali globalnej, korzenie którego sięgają bezpośrednio ustawodawstwa z ery
    Gomułki, a pośrednio metodologii administracyjnej carskiej Ochrany,
    uniemożliwia Polsce ratyfikację Europejskiej Konwencji o Obywatelstwie
    (European Treaty Series (ETS) No. 166), podpisanej przez RP w kwietniu 1999
    roku, a sprzecznej z podstawami obecnego ustroju państwowego Rzeczypospolitej
    (centralistyczny etatyzm autorytarny). RP bowiem podjęło fundamentalną
    decyzję, że lepsza tęga smycz umocowana do obroży na szyi poddanego w garści,
    niż Europa na dachu.

    Z opisanych powodów W-wa sobie roi, że oprócz Poplakow w Polsce, posiada także
    na własność 11-19 milionów dusz swych poddanych rozsianych po świecie. Liczba
    ta co dzień się zwiększa, ponieważ według prawa RP obywatelstwo polskie
    dziedziczy się po jednym lub obojgu rodzicach w nieskończoność.Opisana feudalna
    prerogatywa decyzyjna El Presidente de Todos Polacos jest aktywnie używana
    przez RP do uniemożliwiania w praktyce zrzeczenia się obywatelstwa polskiego na
    własny wniosek. Dość prosto obliczyć można, kiedy przekroczony zostanie
    puierwszy miliard (ang. billion) "Polaków za granicą", lub kiedy obywatele
    polscy stanowić będą bezwzględną większość populacji planety.

    Kto wie, kto wie, dumają prawnicy prezydenta, być może pewnego pięknego dnia da
    się te miliony czy miliardy "Polaków za granicą" opdatkować, w zamian za
    miłościwą zgodę miłościwego państwa, żeby dalej sobie mieszkali za granicą?

    To by było dopiero święto. Kasa darmo, i to bez potrzeby jakichkolwiek
    prawdziwych reform systemowych w Polsce.

    Ogólnie podtrzymuję swoje zdanie, kotku, że jak na przyszlego pedgagoga, to ty
    masz zatrważająco niski poziom wuiedzy historycznej oraz nadmierne ambicje w
    wyborze tematu pracy magisterskiej.

  • kingakunowska 28.04.05, 21:52
    Bravo. Mam nadzieje, ze zainteresowana wyniosla z tego nauke.
  • iwaa80 29.04.05, 02:41
    Owszem wyniosłam... Zważywszy jednak na moje kompetencje,jak już wcześniej wspomniałam, jestem zainteresowana tym problemem przede wszystkim z punktu widzenia psychologii i socjologii. Analiza emigracji, uwzględniająca wszelkie związane z nią dziedziny, jest już bardziej złożona i faktycznie wykracza poza moje możliwości. Całosciowe podejście do problematyki emigracji wymagałoby wielu lat studiów i badań, dlatego też zamykam się w bliskich mi dziedzinach nauki, do których niestety mało kto stara się na tym forum ustosunkować... pozdrawiam
  • byt2 29.04.05, 05:13
    Czy nielegalna praca w innym kraju ktora jest lamaniem prawa to wg. Ciebie sa
    kompetencje i doswiadczenie emigracyjnego/imigracyjnego zycia* ?.

    *nawet nie potrafisz rozroznic tych dwoch pojec .


  • filipek.us 29.04.05, 09:57
    iwaa80 napisała:

    > Owszem wyniosłam... Zważywszy jednak na moje kompetencje,jak już wcześniej
    wspo
    > mniałam, jestem zainteresowana tym problemem przede wszystkim z punktu
    widzenia
    > psychologii i socjologii. Analiza emigracji, uwzględniająca wszelkie
    związane
    > z nią dziedziny, jest już bardziej złożona i faktycznie wykracza poza moje
    możl
    > iwości. Całosciowe podejście do problematyki emigracji wymagałoby wielu lat
    stu
    > diów i badań, dlatego też zamykam się w bliskich mi dziedzinach nauki, do
    który
    > ch niestety mało kto stara się na tym forum ustosunkować... pozdrawiam
    =================
    Waaściwie Twój temat jest tak zwanom "loaded question", lecz można nań krótko
    odpowiedzieć: emigracja jezd z parapsychologicznego punktu widzenia jednom
    wielkom ulgom i kamieniem z serca. Regardless pojęć emi- imi- i repatriacja
    tudzież ekstradycja wrzuconymi przez Ciebie z lekkim sercem do jednego wora.
    Wypadałoby przeewaluować owe różnorakie gracje, albo po prostu zwyczajnie
    poprosić promotora o przetytułowanie wypracowania na "parapsychologiczne efekty
    roboty na czarno" i przeprowadzić kilka wywiadówek z braćmi z zielonej Ukrainy.

    www.salonniezaleznych.org/forum/viewtopic.php?p=1211
    --
    Polonijny wortal polecany przez Anielkę z bydgoskiego wysrolu
  • prawdziwystarywiarus 29.04.05, 14:25
    Masz chociaż świadomość, źe bredzisz jakby miała ciężki wstrząs mózgu i złamanie podstawy czaszki?
    Chcesz opisywać nielegalną emigrację lub imigrację w kategoriach wyłącznie psychologii i socjologii,
    olewając prawo, historię, nauki polityczne?

    "Legalny" i "nielegalny" to są konkretne pojęcia z zakresu prawa, nie psychologii ani
    socjologii. Stanowienie prawa to politologia. Praworządność to też pojęcie prawne, osadzone w
    konkretnym kontekście historycznym, a nie percepcja psychologiczna; prawo i praworządność albo są,
    albo ich nie ma, niezależnie od tego, co ci się w tej mierze wydaje, i co ci w duszy gra.

    Po dobremu radzę, pogadaj z promotorem i przyznaj mu się uczciwie, że nie masz bladego pojęcia o
    czym ta praca ma być, ani o co ci w tym wszystkim chodzi. Jeśli do niczego nie dojdziecie, idź do
    dziekana i powiedz mu, że promotor też nie wie.


    PS. Psychologia i socjologia są wykładane w PL i US podobnie, czasem nawet z tych samych
    podręczników, prawo natomiast tam i tu jest raczej rozbieżne. Jak nie wierzysz, zrób próbę - zastrzel
    włamywacza u siebie w domu w Warszawie, albo dla żartu złap kogoś za genitalia w pracy w Houston.
    Sama potem zobaczysz, czy istotniejsze są pdobieństwa nauczania psychologii, czy różnice prawne.
  • iwaa80 29.04.05, 20:20
    "Chcesz opisywać nielegalną emigrację lub imigrację w kategoriach wyłącznie psychologii i socjologii, olewając prawo, historię, nauki polityczne?"
    Jak wspomniałam już wczesniej, "Zważywszy na kierunek studiów, na jakim realizuję ten temat, analizuję to zjawisko przede wszystkim z punktu widzenia psychologii i socjologii, aczkolwiek uwzględniając też pozostałe uwarunkowania (jakby nie było współwystępują one ze sobą i głupotą byłoby rozpatrywanie ich rozdzielnie)".

    ""Legalny" i "nielegalny" to są konkretne pojęcia z zakresu prawa, nie psycholog
    > ii ani
    > socjologii."
    To też już wyjaśniałam "W temacie mojej
    pracy nie zawarłam samego pojęcia nielegalności, jedynie tu, na forum wprowadziłam je w celu wzbudzenia zainteresowania
    konkretnej grupy osób."

    "Sama potem zobaczysz, czy istotniejsze są pdobieństwa nauczania psychologii, czy różnice prawne" - Istnieją różnorodne kategorie, dotyczące człowieka. Człowiek to nie tylko jednostka prawna, ale i istota społeczna. Gdyby nie było takiej potrzeby, takie dziedziny jak psychologia, czy socjologia w ogóle by nie powstały...a jednak żyjemy wśród ludzi...

  • flipflap 28.04.05, 22:27
    Chylę czoła.
    Wiarus, takowymi wypowiedziami, nabruzgał sobie w swojej kartotece.

    Dla wyjaśnienia podam.

    - Nie wolno mówić i pisać żle na temat obecnej sytuacji w Polsce.
    - Nie wolno mówić i pisać żle na temat byłej sytuacji w Polsce.
    - Nie wolno mówić i pisać żle. Tok i wsio

    Wszystko jest dobrze. W kraju jest pięknie, i nic więcej niepotrzeba. Może
    trochę kapuchy od Polonii, i jak by siem nad tym zastanowić, to i od innych.
    Bo my som przecie poloki.

    Nie ma co krytykować, bo i poco.
    Wsio jest w poriadkie.

    Zyje się dobrze i nic nam więcej nie potrzeba. Może więcej dotacji, ale to
    tylko.

    Moje zdanie:
    - Jak by cały świat przyją polską politykę jako fundament to za parę lat
    szukalibyśmy szczęścia na Marsie.

    --
    www.fun.from.hell.pl/2004-08-26/misiu.jpg
    www.ziemni.risp.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka