Dodaj do ulubionych

Zgoda ojca na wyjazd z kraju z dzieckiem.

03.06.05, 23:07
Witam serdecznie...chcialabym prosic o pomoc w waznej sprawie. Sama wychowuje
1,5 roczna coreczke i obecnie staram sie o wyjazd do pracy u naszych
zachodnich sasiadow. Odpowiedz w sprawie pracy przyjdzie lada chwila ale juz
teraz musze wiedziec jak uzyskac zgode na wyjazd coreczki. Jesli ktos
orientuje sie jak wyglada cala procedura to bardzo prosze o pomoc. Dodam, ze
jestem w nienajlepszych stosunkach z ojcem dziecka i nie wiem czy wyrazilby
zgode na wyjazd...co robic jesli nie? I czy w ogole potrzebna jest zgoda?
Uprzejmie prosze o odpowiedz. Pozdrawiamsmile Aha, nie jestesmy malzenstwem ale
corka nosi nazwisko ojca.
Edytor zaawansowany
  • 03.06.05, 23:25
    zgoda ojca jest potrzebna na wyrobienie paszportu lub dowodu dla dziecka.
    przynajmniej dwa lata temu tak było. u mnie jest tak samo. nie jesteśmy
    małżeństwem, synek nosi nazwisko taty. tylko żę u nas jest oksmile
  • 04.06.05, 22:54
    Zgoda ojca potrzebna jest do wyrobienia paszportu. Czas oczekiwania na paszport-
    miesiac (sama wlasnie go odbieram dla synka). Jezeli wychowujesz dziecko sama i
    nie masz kontaktu z ojcem-musisz miec orzeczenie sadu w tej sprawie i wtedy
    oczekiwanie na paszport przedluza sie. Zgode(jesli ojciec by sie zgodzil)moze
    podpisac u notariusza bez twojej obecnosci na odpowiednim druku, jesli
    przebywa za granica musi to zrobic w konsulacie,ewentualnie jesli to mozliwe
    zlozyc wniosek paszportowy razem z toba(wtedy bez zadnej pisemnej zgody ale z
    dowodami osobistymi obojga rodzicow). Szczegolow dowiesz sie w biurze
    paszportowymsmilePowodzenia!
  • 04.06.05, 23:20
    Przed wyjazdem do UK wyrabiałam synowi dowód osobisty (teraz mogą mieć go
    wszyscy). Zgoda ojca nie była potrzebna(był już w Anglii). W razie czego możesz
    po prostu w którymś z granicznych miast przejść z dzieckiem przez granicę i
    poprosić kogoś o przeniesienie bagażu.
    --
    8399050
  • 04.06.05, 23:24
    Chyba, ze chce wjechac do Anglii. Wtedy musi miec dziecka paszport / dowod...
    --
    mrUfkaa*
  • 06.06.05, 11:35
    Serdecznie dziekuje za wszystkie odpowiedzi...przynajmniej wiem na czym stoje i
    ile czasu potrwa zalatwienie wszystkiego...a wyjezdzam do Niemiec...Niestety
    ojciec dziecka nie wyrazil zgody na wyjazd (tak jak myslalam). Pozdrawiam
    wszystkichsmile
  • 06.06.05, 12:43
    Yasminko, tak, jak pisałam, do wyrobienia dowodu nie jest potrzebna zgoda ojca.
    W razie czego powiesz, że jest za granicą. Do Anglii też możesz wjechać na
    dowód. Ten dokument można wyrobić nawet niemowlęciu teraz.
    --
    8399050
  • 06.06.05, 14:18
    a czy jesli dziecko wyjezdza z Polski lub wjezdza do Angli poslugujac sie
    dowodem nie jest potrzebna pisemna zgoda ojca?
    --
    pozdrawiamy
    Patrycja i Rizvan
    (22/09/2004)
  • 06.06.05, 14:27
    yasmina_26 napisała:

    > Serdecznie dziekuje za wszystkie odpowiedzi...przynajmniej wiem na czym stoje
    i
    >
    > ile czasu potrwa zalatwienie wszystkiego...a wyjezdzam do Niemiec...Niestety
    > ojciec dziecka nie wyrazil zgody na wyjazd (tak jak myslalam). Pozdrawiam
    > wszystkichsmile

    To w takim wypadku musisz isc do sadu. ;o(

    Pozdr.



    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.

    OXO
  • 06.06.05, 14:34
    Nawet na wyrobienie dowodu osobistego dla dziecka jest potrzebna zgoda dwojga
    rodzicow, jak rowniez na wpisanie do paszportu jednego z rodzicow jest
    potrzebna zgoda drugiego.
    --
    Se stasera farete qualcosa di cui domanattina vi pentirete,dormite fino a
    tardi. (H.Youngman)
  • 06.06.05, 15:36
    Jesli nie jestescie malzenstwem ojciec nie ma zadnego prawa zatrzymac ciebie
    lub corke w kraju. Legalnie nie ma praw ojcowskich i poprzez to nie ma prawa
    zadac gdzie macie zamieszkac, jednak moze sie ubiegac o prawa wizyty z corka.
    Jesli nie bedziesz jemu robila z tym trudnosci to sad nie bedzie widzial w tym
    nic zlego jesli np ojciec bedzie widywal sie z corka w swieta.
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 06.06.05, 16:13
    nie prawda.
    nie sa malzenstwem, ale ojciec ma nadal prawa ojcowskie czyli moze nie zgodzic
    sie na wyjazd corki.
    nie ma natomiast prawa ich zatrzymac jesli ojciec zostanie tych praw pozbawiony
    sadownie lub sad wyrazi zgode na wyjazd dziecka
    --
    pozdrawiamy
    Patrycja i Rizvan
    (22/09/2004)
  • 06.06.05, 18:28
    Przepraszam, ale wiem o czym mowie. Kolezanka byla w podobnej sytuacji i
    wybrala sie o porade adwokacka. Tak jej powiedziano i tak sprawa stanela.
    Ojciec dziecka nie mial zadnego prawa zatrzymac jej i ich dziecka do wyjazdu
    gdzie matka dziecka chciala wyjechac. Jesli stawial by problemy sparawa w
    sadzie sakonczyla by sie tym iz koelznka uzgodnila by wizyty ojca z dzieckiem
    itd...
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 06.06.05, 18:56
    mgna napisała:

    > Przepraszam, ale wiem o czym mowie. Kolezanka byla w podobnej sytuacji i
    > wybrala sie o porade adwokacka. Tak jej powiedziano i tak sprawa stanela.
    > Ojciec dziecka nie mial zadnego prawa zatrzymac jej i ich dziecka do wyjazdu
    > gdzie matka dziecka chciala wyjechac. Jesli stawial by problemy sparawa w
    > sadzie sakonczyla by sie tym iz koelznka uzgodnila by wizyty ojca z dzieckiem
    > itd...

    Jednak chyba nie bardzo, albo kolezanka nie powiedziala Ci wszystkiego.
    Dziecku zaden urzad nie wyda paszportu jezeli ojciec nie podpisze sie na
    wniosku.
    I jezeli ojcu nie sad nie odebral praw rodzicielskich (a zalozycielka watku nic
    o tym nie pisze) to ojciec ma takie same prawo o decydowaniu w sprawie dziecka
    jak matka.
    I jezeli ona wywiezie dziecko bez jego zgody, to on moze wystapic do sadu
    przeciwko matce.

    Pozdr.



    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.

    OXO
  • 06.06.05, 18:58
    mgna napisała:

    > Przepraszam, ale wiem o czym mowie. Kolezanka byla w podobnej sytuacji i
    > wybrala sie o porade adwokacka. Tak jej powiedziano i tak sprawa stanela.
    > Ojciec dziecka nie mial zadnego prawa zatrzymac jej i ich dziecka do wyjazdu
    > gdzie matka dziecka chciala wyjechac. Jesli stawial by problemy sparawa w
    > sadzie sakonczyla by sie tym iz koelznka uzgodnila by wizyty ojca z dzieckiem
    > itd...

    tak kolezanka kolezanki.
    moi rodzice nigdy nie byli po slubie. za kazdym razem gdy jechalam na wakacje
    mama musiala pytac ojca o zgode nawet gdy jechalam tylko na 2-tyg oboz. a ja go
    nawet nie znalam. i to wcale nie bylo tak dawno.
    sama piszesz
    > Ojciec dziecka nie mial zadnego prawa zatrzymac jej i ich dziecka do wyjazdu
    > gdzie matka dziecka chciala wyjechac. Jesli stawial by problemy sparawa w
    > sadzie sakonczyla by sie tym iz koelznka uzgodnila by wizyty ojca z dzieckiem
    > itd...

    czyli matka musi zapytac ojca o zgode. on ma prawo sie nie zgodzic. wtedy sprawa
    idzie do sadu.
    ojciec ma takie same prawa do dziecka jak matka. jezeli udowodni, ze matka ma
    zamiar wyjechac na stale, a jego nie bedzie stac na wizyte, sad moze nie zgodzic
    sie na wyjazd dziecka.
    z drugiej strony matka moze udowodnic, ze ojciec nie wykazuje zainteresowania
    dzieckiem, nie odwiedza go w kraju wiec nie zrobi mu to roznicy gdzie dziecko
    bedzie przebywac.
    --
    pozdrawiamy
    Patrycja i Rizvan
    (22/09/2004)
  • 06.06.05, 22:40
    Jesli dziecko nosi nazwisko ojca, co oznacza, ze zostalo uznane przez ojca, a
    ojcu nigdy nie zostaly odebrane prawa rodzicielskie na wydanie dokumentow na
    podroz potrzebna jest zgoda ojca.

    --
    Se stasera farete qualcosa di cui domanattina vi pentirete,dormite fino a
    tardi. (H.Youngman)
  • 06.06.05, 23:02
    i nawet jesli dziecko nie nosi nazwiska ojca, ale ojciec nadal posiada prawa
    rodzicielskie
    --
    pozdrawiamy
    Patrycja i Rizvan
    (22/09/2004)
  • 07.06.05, 00:17
    Popieram dziewczyny obstajace za prawem ojca do veta. Jesli tylko ojciec
    figuruje na akcie urodzenia dziecka, bez wzgledu na to jakie dziecko nosi
    nazwisko, jego zgoda jest niezbedna do wyrobienia paszportu/ dowodu dla
    dziecka... I tu sie zaczynaja tragedie, bo wielu facetow z
    przekory/zlosliwosci/zaniedbania/poczucia 5 minut wladzy takiej zgody nie
    wyraza.
    Mam w bliskiej rodzinie takaz wlasnie sytuacje, wkurzajaca jest okropnie.
    Zreszta sama tez z tym mialam doczynienia, wiec info mam z pierwszej reki.
    --
    mrUfkaa*
  • 07.06.05, 10:59
    Ale dziala to i w druga strone - mnie proszono o podpisanie zgody nie tylko,
    gdy ojciec dziecka wyrabial paszport, ale nawet gdy wymienial dowod osobisty
    musialam podpisac, ze zgdzam sie na wydanie jemu dowodu upowazniajacego na
    wyjazd zza granice.
    --
    Se stasera farete qualcosa di cui domanattina vi pentirete,dormite fino a
    tardi. (H.Youngman)
  • 07.06.05, 20:04
    Jesli illegitimate dziecko posiada nazwisko ojca, to ten ojciec nadal nie
    posiada praw ojcowskich, tz....posiada je tylko jesli matka dziecka wejdzie do
    sadu proszac o alimenty od ojca - wtedy ten ojciec ma prawa rodzicielski wink
    Innaczej ma malo do powiedzenia gdzie np dziecko ma pojsc do szkoly, lub jak
    daleko od niego dziecko moze zamieszkac. Tak jest to postawione do gory nogami
    i wrecz ubolewajace dla ojca ze jesli nie jest mezem matki dziecka to jego
    prawa sa nie na rowni z matki prawami, ale jesli chodzi o alimenty to tak
    owszem! Dobra wiadomosc dla tatusow to to ze powoli te prawa sie zmieniaja na
    ich kozysc.
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 08.06.05, 12:31
    Witamsmile Tak dla sprostowania dodam, ze ojciec uznal dziecko i mala nosi
    nazwisko ojca. A to oznacza, ze ojciec ma takie same prawa do dziecka jak i
    matka, moze decydowac o wszystkim...i to jest w porzadku, tak powinno byc, bo
    nie wszyscy ojcowie sa tacy jak on, i byloby krzywda dla tego "dobrego" taty,
    zeby pozbawic go tych praw. Jednak ojciec mojej coreczki nie interesuje sie
    nia, nie wie o niej zupelnie nic, chyba nawet nie poznalby jej na ulicy, bo nie
    widzial jej b. dlugo. Dlatego nie rozumiem dlaczego taka osoba (zupelnie obca)
    ma decydowac o naszym (moim i corki) zyciu. Czuje sie jakbym byla
    ubezwlasnowolniona...jakbym miala zwiazane rece...ale mam nadzieje, ze Sad
    wezmie pod uwage dobro dziecka a nie jakies widzimisie ojca. On to robi
    zwyczajnie po zlosci! A ja chce zeby moja corka miala szanse na lepsze zycie,
    sama musze o nia zadbac wiec robie to co uwazam za sluszne. Mam nadzieje, ze
    podjelam dobra decyzjesmile
  • 08.06.05, 14:17
    zastanawialas sie nad wystapieniem o pozbawienie ojcostwa?
    tak sprawa troche trwa, ale przynajmniej pozniej juz tylko ty bedziesz
    podejmowac decyzje dotyczace dziecka.
    ojciec nadal bedzie mial obowiazek placic alimenty
    --
    pozdrawiamy
    Patrycja i Rizvan
    (22/09/2004)
  • 08.06.05, 19:11
    Napisalas: "Jednak ojciec mojej coreczki nie interesuje sie nia, nie wie o niej
    zupelnie nic, chyba nawet nie poznalby jej na ulicy, bo nie widzial jej b.
    dlugo." Dziewczyno!!! To jest taka prosta sprawa do zalatwienia w PL!!! Po
    prostu idz do sadu i tam wyjasnij to co teraz napisalas ze ojciec sie nie
    interesuje dzieckiem, ze sie nia nie opiekuje, ze sie z nia nie widuje. Mozesz
    nawet dodac ze nie wiesz jak sie z nim skontaktowac (czy on na dziecko placi
    czy nie?). Uwiez mi bo koleznka moja przez to przechodzila i zostalo to
    zalatwione bez ojca. Jesli boisz sie to sama zrobic to zatrudnij adwokata i
    on/ona z toba do sadu pojda ta sprawe wyjasnic. Glowa do gory to da sie
    zalatwic. Pozdrowienia!
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 07.06.05, 20:10
    Wiesz jest jeszcze jedno prawo: zaden rodzic nie ma prawa zabraniac/utrudniac
    zeby dziecko posiadalo dokumenty typu paszport (tz jakby ubiegac sie zeby
    dziecka status byl "stateless"). Jest to nie legalnym i w sadzie taka sprawa
    zostanie latwo wyjasniona: poprostu matka (lub ojciec, jesli to matka utrudnia)
    w sadzie musi wyjasnic ze maz (lub nie-maz) nie zagadza sie na zgode wydania
    paszportu dla dziecka - i wtedy bedzie to mozna zalatwic bez zgody ojca. Tez
    wiem to z pierwszej reki, i wiem jak taka sytuacja jest wkuzajaca i wiem ile
    lez plynie w takich sytuacjach.
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 07.06.05, 20:14
    Jeszcze dorzuce, ze jesli ojciec dziecka kiedy kolwiek byl mezem matki dziecka
    to tylko wtedy moze sie ubiegac i wygrac wymagania typu: ze dziecko nie moze
    mieszkac dalej niz np 100mil od niego, lub np nie moze mieszkac w innym
    county/stanie, czy w innym panstwie, czy do jakiej szkoly ma chodzic, moze
    wtedy tez zazadac ilosc i czestotliwosc wizyt z dizeckiem, a nawet moze zazadac
    full custody of the child itd...
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 07.06.05, 20:49
    Mgna, przeczytaj jeszcze raz pierwszy watek. My tutaj rozmawiamy o matce Polce,
    ktora nadal jest ze swoim dzieckiem w Polsce. I jej dotyczy polskie prawo a nie
    amerykanskie.

    A to co Ty cytujesz to sa nie polskie strony. Nie czytalam tych stron, co
    podajesz tylko zerknelam i tam tez pisze, ze aby dziecku wyrobic amerykanski
    paszport musza sie podpisac oboje rodzice niezaleznie od tego czy sa, byli czy
    nie malzenstwem.

    No i sorry, ale mieszkam w Ameryce Polnocnej, nie w USA ale w Kanadzie i widze
    co sie tutaj dzieje.

    Jak ja jade z dzieckiem do Polski czy wogole gdziekolwiek tylko nie do USA to
    wystarczy, ze ma ono paszport.
    Jak chce jechac z dzieckiem do USA to procz tego paszortu musze miec jeszcze
    przy sobie potwierdzone notarialne pismo od mojego meza, ze on pozwala naszemu
    dziecku ze mna pojechac, mimo iz jestesmy malzenstwem i on bez problemu wyrazil
    zgode na wyrobienie mu paszportu. Tak samo jak maz by jechal z dzieckiem.
    Tak samo jakby dziecko jechalo z babcia czy kimkolwiek musi miec ze soba ten
    dodatkowy papierke, ale tylko do USA.

    To samo tyczy sie USA, za duzo tam jest przekretow wlasnie z wywozeniem dzieci
    bez zgody drugiego rodzica, czyli mowiac krotko - porwania.


    Pozdr.

    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.

    OXO
  • 07.06.05, 19:43
    Patrycjo, ladnie bedzie wygladalo kiedy matka zapyta sie o zgode ojca, jesli
    jednak ten bedzie stwarzal z tym klopot sprawa wejdzie do sadu. Tam jesli matka
    wyrazi szczera zgode na wizyty ojca za granica, lub jesli corke bedzie
    przywozila do PL, ojciec nie bedzie mogl zabronic wyjazdu ani matki ani
    dziecka (tz nadal biorac pod uwage ze rodzice dziecka nigdy nie byli
    malzenstwem; sprawa ma sie innaczej kiedy rodzice byli zamezni i teraz sa po
    rozwodzie lub w separacji).

    Pozatym matka nie musi ojcu mowic ze wyjezdza na stale, moze powiedziec ze
    jedzie na wakacje - tak tez w sadzie mowic. To ze pozniej zostanie, moze byc
    zmiana zdania juz za granica - inna sprawa.
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 07.06.05, 19:45
    Jesli mi nie wierzysz to wyszperaj te wiadomosci w
    www.lib.byu.edu/~rdh/wwi/hague.html (cala Hague Convention)
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 07.06.05, 19:58
  • 07.06.05, 21:17
    a jesli powie, ze jedzie na wakacje i nie wroci po kilku tygodniach, to ojciec
    nie ma prawa wniesc sprawy do sadu o np porwanie czy cos? w sadzie bedzie
    argumentowal ze wyrazil zgode na wyjazd dziecka tylko na czas okreslony, ze
    matka go oszukala itd. to edzie tylko z kozyscia dla niego.
    --
    pozdrawiamy
    Patrycja i Rizvan
    (22/09/2004)
  • 07.06.05, 22:02
    Pod Hague Convention podchodzi organizacja Hague Conference on Private
    International Law. Jesli matka wyjedzie z dzieckiem poza kraj (PL) to ojciec
    bedzie mogl sie ubiegac o jej powrot/powrot dziecka pod Hague Convention. NIe
    moglam znalezc polskich stron, ale jest to to samo.

    Jesli matka powie ze jedzie na wakacje z dzieckiem, i nie wroci to ojciec
    bedzie mogl sie ubiegac o jej powrot do kraju pod Hague Convention. Jednak
    jesli ojciec dizecka nie jest i nigdy nie byl mezem matki dziecka to nawet
    jesli wroci do PL bedzie tam w sadach (ojciec) mogl sie ubiegac o racje
    wizytacji z dzieckiem a nie zabranianie matce/dziecku przesiedlenia sie do
    innego panstwa. Jedyna droga kiedy ow ojciec bedzie mogl ubiegac sie o wiecej
    to jesli matka w sadzie zostanie udowodniona jako nei stabilna psychicznie.
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 07.06.05, 22:04
    Tutaj definicja dla was:

    The Hague Conference on Private International Law, an international treaty
    organization that oversees a series of dozens of conventions drawn up from the
    early 1900s through the present day aiming to rationalize certain aspects of
    civil law between signatories. The various conventions deal with the
    recognition of marriages performed in another country, international child
    abduction, international adoption, recognition of other countries' official
    documents, and the rationalization of some financial laws, among numerous other
    issues. One of the better known of these is Convention #12, the Hague
    Convention Abolishing the Requirement for Legalisation for Foreign Public
    Documents.
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 07.06.05, 22:58
    Pati jesli ojciec nie jest mezem matki dziecka, to nie bedzie mogl w sadzie
    sprawy wniesc jako "porwanie" dziecka, poniewaz on nie ma nad tym dzieckiem
    parental responsibilities, on nie jest guardian tego dziecka. Matka jest. Jak
    juz pisalam ojciec bedzie mogl tylko ubiegac sie o prawa wizytacji. Detale tych
    wizytacji i ich czestotliwosc zostana uzgodnione w sadzie.

    Jak moze w swoim zyciu doswiadczylas czasami planuje sie jakas rzecz przez lata
    i nagle wciagu jednego dnia cala perspektywa sie zmienia. To ze
    matka "zmienila" zdanie i wakacje staly sie pobytem nie ma nic do rzeczy.
    Coz...moze dostala tam lepsza prace....moze sie zakochala...moze tam widzi
    lepsza przyszlosc dla swojego dziecka? Roznie w zyciu bywa. To jest irrelevant.
    Co w sadzie tylko sie liczy, jak juz pisalam, to to ze ojciec ma prawo do
    wizytacji. Tyle.
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 08.06.05, 00:26
    niestety nie w Polsce.
    mam, o ktorej wspomnialam wczesniej, probowala wyrobic dziecku paszport bez
    zgody ojca, ale prawnik z sadu rodzinnego na konsultacji z gory odrzucila taka
    mozliwosc, bo ojciec dziecka za pomoca swojej matki ( babci dziecka) przelewa
    miesicznie pewna kwote na konto matki dziecka. To, jak rowniez fakt, ze ojcicec
    bywa w Polsce i zada widzenie z dzieckiem, sprawiaja, iz wedlug polskiego prawa
    nie mozna udowodnic, ze brak kontaktu z ojcem, a jedynie niemozliwosc
    namierzenia delikwenta daje matce prawo wyrobienia dziecku paszportu bez zgody
    ojca.
    to tyle wiesci z sadu rodzinnego we Wroclawiu.
    --
    mrUfkaa*
  • 08.06.05, 14:23
    juz nie kumam. to moze jechac na te 'wakacje' (jesli tak to yasmina moze sie juz
    chyba pakowac smile czy jadnak w Polsce to nie przedzie?
    --
    pozdrawiamy
    Patrycja i Rizvan
    (22/09/2004)
  • 08.06.05, 15:10
    mgna napisała:

    > Pati jesli ojciec nie jest mezem matki dziecka, to nie bedzie mogl w sadzie
    > sprawy wniesc jako "porwanie" dziecka, poniewaz on nie ma nad tym dzieckiem
    > parental responsibilities, on nie jest guardian tego dziecka. Matka jest. Jak
    > juz pisalam ojciec bedzie mogl tylko ubiegac sie o prawa wizytacji. Detale
    tych
    >
    > wizytacji i ich czestotliwosc zostana uzgodnione w sadzie.


    Mgna PLEASEEEEEEEEEEE, nie wprowadzaj ludzi w blad cytujac amerykanskie
    przepisy, bo one nie obowiazuja w Polsce.
    Znam ta sytuacje, ze tak powiem z wlsanego bardzo osobistego doswiadczenia i
    wydaje mi sie, ze wiem lepiej jak to tam wyglada niz Ty, ktora poczytala na
    internecie.

    W Polsce ojciec dziecka nie musi byc mezem matki aby mial pelne prawa do
    decydowania o jego losie, nawet w takim wypadku jak wyjazd dziecka na wakacje
    za granice.

    Pozdr.


    >
    > Jak moze w swoim zyciu doswiadczylas czasami planuje sie jakas rzecz przez
    lata
    >
    > i nagle wciagu jednego dnia cala perspektywa sie zmienia. To ze
    > matka "zmienila" zdanie i wakacje staly sie pobytem nie ma nic do rzeczy.
    > Coz...moze dostala tam lepsza prace....moze sie zakochala...moze tam widzi
    > lepsza przyszlosc dla swojego dziecka? Roznie w zyciu bywa. To jest
    irrelevant.
    >
    > Co w sadzie tylko sie liczy, jak juz pisalam, to to ze ojciec ma prawo do
    > wizytacji. Tyle.


    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.

    OXO
  • 08.06.05, 15:39
    ma.pi napisała:

    > W Polsce ojciec dziecka nie musi byc mezem matki aby mial pelne prawa do
    > decydowania o jego losie, nawet w takim wypadku jak wyjazd dziecka na wakacje
    > za granice.

    tez mi sie tak wydawalo. ale juz teraz zglupialam
    --
    pozdrawiamy
    Patrycja i Rizvan
    (22/09/2004)
  • 08.06.05, 19:14
    Moja droga! Niestety nie mialam przyjemnosci o tym z internetu wyczytac, ale z
    zycia (szkoda, bo wolalabym zeby to byla tylko historyja ktora gdzies
    wyczytalam). Rozprawa rozchodzila sie w PL.
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 08.06.05, 19:41
    mgna napisała:

    > Moja droga! Niestety nie mialam przyjemnosci o tym z internetu wyczytac, ale
    z
    > zycia (szkoda, bo wolalabym zeby to byla tylko historyja ktora gdzies
    > wyczytalam). Rozprawa rozchodzila sie w PL.

    Odpowiem w tym samym tonie ;o).

    Moja droga, ja nie musze (ba, wrecz nie chce) miec tej przyjemnosci czytania o
    tym w internecie ja niestety przeszlam przez to osobiscie w polskim sadzie.

    Pozdr.



    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.

    OXO
  • 08.06.05, 21:23
    Sytuacja o ktorej ja pisze tez byla w polskim sadzie w 2004.

    Wiecie co, jak wy piszecie mozna by komus przebaczyc ze pomyslal iz mowa jest o
    Saudi Arabia a nie o PL...
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 08.06.05, 21:39
    mgna napisała:

    > Sytuacja o ktorej ja pisze tez byla w polskim sadzie w 2004.
    >
    > Wiecie co, jak wy piszecie mozna by komus przebaczyc ze pomyslal iz mowa jest
    o
    >
    > Saudi Arabia a nie o PL...


    Podejzewam, ze w Saudi Arabia poszloby gladziej ;o)

    No coz, a Ty jestes swiecie przekonana ;o), ze jak jedna sprawa w sadzie
    (szczegolnie polskim) poszla w miare gladko to wszystkie tak ida ;o).

    Mazenie pewnie 99% e-mam z podforum "samodzielna".

    Pozdr.


    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.

    OXO
  • 08.06.05, 21:52
    Wiadomo kazda sprawa innaczej w sadzie moze wyjsc, zalezy to nie tylko od danej
    sytuacji ale rowniez od sedziego i adwokata. Jednak nie powinno sie z gory
    zakladac ze poniewaz tyle Mam na tym forum przywleklo negatywne sytuacje tak
    tez i w jej sytuacji bedzie przegrana. (Przepraszam za tyle powtorek
    wyrazu "sytuacja"). Zamiast mysla byc pozytywnym i z czolem do gory
    przeciwstawic sie i walczyc z ta sytuacja, to biedna dziewczyna wyczytala sie
    samych negatywnych zeczy ktore zapewne moga ja przytloczyc i z niechecic do
    planow wyjazdu do Niemiec. Ja nie wierze w poddawanie sie. Prawo jest poto zeby
    bylo przestrzegane, ale rowniez zeby bylo challenged (po polsku: wyzwane???) Z
    tego co Y opisala, i z tego jak kolezanki sprawa sie zakonczyla wiem ze Y nie
    powinna miec duzych klopotow w sadzie. Jednak niech z glowa wytlumaczy sedziemu
    jak sie sprawa ma.
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 08.06.05, 22:09
    wytlumacze: "Jednak niech z glowa wytlumaczy sedziemu jak sie sprawa ma."...
    zeby nie wylewala wszystkich (niepotrzebnych) detali. Nie pisze zeby klamala,
    ale nie wszystka prawda na jaw musi wyjsc. Po prostu sa fakty kozystne dla jej
    sytuacji i nie. Tych co nie sa niech nie wspomina, chyba ze pytanie zawisnie w
    sadzie. Wogole Y powinna sie zastanowic jak madrze podejsc do rozwiazania tej
    sytuacji czy kozystniej bedzie pojsc do sadu i orzec ze "ja chce wyjechac do
    Niemiec z dzieckiem na stale" czy kozystniej bedzie orzec ze "w wypadku kiedy
    bede chciala dziecko zaskoczyc wyciczka za granice (...) ze ojca jest ciezko
    uchwycic (lub moze ze nie wie gdzie on mieszka), ze dzieckiem sie nie zajmuje
    itd, itp"
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • 08.06.05, 06:08
    Wydaje mi sie ze kazdy celnik sprawdzajacy paszporty moze sie zapytac o zgode
    na wywoz dziecka. Mnie sie to zdarzylo 2 razy: raz to byl TEN wielki wyjazd
    dawno temu "na narty", nie pamietam jak zaczarowalam tego mundurowego ale od 17
    lat mieszkam jednak zagranica! Drugi raz to byl kanadyjski celnik przy
    wyjezdzie z Kanady. Oni sie obawiaja ze kradniesz dziecko wiec chcieliby miec
    jakis dokument ze tak nie jest. Ten kanadyjczyk mi wytlumaczyl ze powinnam miec
    list od meza, odreczny moze byc potwierdzajacy ze wie i zgadza sie na wywoz
    dziecka przeze mnie. Poza Polska odreczny podpis czlowieka jest uznawany ale w
    Polsce to chyba trzeba miec potwierdzenia notarialne i takie tam. Jezeli nie
    mozesz miec takiego listu to albo go napisz sama :o) albo mozesz powiedziec ze
    ojciec dziecka jest nie do zlokalizowania, ale to jest bardziej ryzykowne. Ja
    bym mala dopisala do swojego paszportu, na to chyba nie trzeba miec zgody?
    Powodzenia
  • 08.06.05, 16:07
    w Polsce obydwoje rodzice jesli tylko ojciec dziecka figuruje na akcie
    urodzenia maja takie same prawa bez wzgledu na to jaka jest ich sytacja ( czy
    sa razem czy nie ) .Sad moze ustanowic miejsce pobytu dziecka.ja tak mam , przy
    rozwodzie sedzia wiedzac ze mieszkam za granica kazala wpisac w akta ze "ustala
    sie miejsce pobytu dziecka w KAZDORAZOWYM miejscu pobytu matki ".Oczywiscie
    najpierw zapytali sie ojca czy sie zgadza , ojciec sie zgadza i juz .
    Problem jest jak sie nie zgadza to wtedy moim zdaniem konieczna jest sprawa w
    sadzie i jesli sie udowodni ze i tak ojciec sie slabo interesuje to pozwola na
    wyjazd .
  • 08.06.05, 19:21
  • 08.06.05, 19:23
    Za szybko enter.
    To o czym piszesz nie ma żadnego zastosowania w Polsce!
    Polsie prawo stanowi zupełnie inaczej i Twoje nietrafione podpowiedzi tylko
    mieszja dziewczynie w głowie!
    Najlepiej sprawę opisała moja poprzedniczka oraz Ma.Pi.
    Pzdr.
    M.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.