Dodaj do ulubionych

co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... !

20.05.06, 00:27
Kochani,
Poruszam watek juz zapewne 'podnoszony' nie raz, ale siedzi to we mnie jak kolec i musze to gdzies z siebie wyrzucic. Wybaczcie, ze tak sie publicznie obnazam, ale przez wiekszosc czasu mam tylko komputer w ktory sie gapie a to forum jest mi 'metafora' partnera do dyskusji. Do rzeczy jednak. Pozwole sobie prze-tytulowac ten watek na TAM OJCZYZNA MA GDZIE CHLEB MOJ.
Zona ma niepojeta jest dla mnie istota, bo nie chce zyc na emigracji. Czyz to nie dziwne. A moze to ja taki narrow-minded jestem, ze tego nie kumam? Chociaz zwazajac na to, ze wieksza czesc tej 'wirtualnej alejki' stanowia kobiety to pewnie dla was nie jest to dziwne. Pisze tak bo widze, ze wiekszosc z was ma ten 'defekt' lub swego rodzaju 'pomrocznosc'. Nie gniewajcie sie, panie. Ja po prostu zawsze mowie/pisze co mysle.
Siedze w Anglii juz 6 lat i nie mam zamiaru wracac do Polski na stale nigdy, a przynajmiej do emerytury. Nie wyrzekam sie jej, ale tez nie moge byc jej za wiele wdzieczny. Zawiodlem sie na niej ( Polsce ) wiele razy, az w koncu powiedzailem dosc i znalazlem sie tutaj. Kocham ten kraj ( UK ) bo dal mi chleb, normalne zycie i nieograniczone szanse rozwoju i kariery. A te 3 rzeczy to jak 'chleb i woda' dla czlowieka. Znalazlem je tu, a nie w Polsce. Zal mam do PL za to ze jest taka. Moja zona jednak uparta jest i do mnie nie chce dolaczyc. Mamy dzieci, gdzie mieszkac i czym pupe wozic i niektorzy mowia ze ma za dobrze i dlatego nie chce przyjechac.Moze to i moj blad, ale jak mam dzieciom nie zapewnic godnego zycia? W koncu one jeszcze nie rozumieja pewnych spraw. Ja juz tak dluzej nie moge. Przeszedlem 6 mies na antydepresantach i dalej nie wiem w czym jest rzecz. Przeciez jesli dwoje ludzi sie kocha i chce byc ze soba do konca zycie to ja uwazam ze niewazne gdzie. Wazne, ze bedziemy razem. Czyz nie? Jesli mamy jechac na tym wozku w ta sama strone to musimy miec ten sam cel.Jesli ja jade w lewo a ona w prawo to stoimy.Potem lapiemy kogos kto jedzie w nasza strone i juz po malzenstwie. Kochane Panie. Wytlumaczcie mi dlaczego kochacie strasznie ta Polske i gotowe jestescie posiwecic malzenstwo dla niej? Duzo by jeszcze gadac, ale nie chce was zanudzic.Pozdrawiam serdecznie mile Panie i czekam na odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • lucasa Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 00:38
      gummbass napisał:

      Przeciez jesli dwoje ludzi sie kocha i chce byc ze soba do konca zycie to
      > ja uwazam ze niewazne gdzie. Wazne, ze bedziemy razem. Czyz nie?

      wiec jezeli (dla Ciebie) nie wazne gdzie - dlaczego nie w Polsce?
      a moze zona widzi cos wiecej niz to ze masz czym sie wozic w Anglii?
      a dlaczego tutaj pytasz? pytaj zony dlaczego nie chce...
      A
    • cynta Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 03:02
      Zona nie chce przyjechac do ciebie? a czy namawia cie do powrotu? bo jezeli nie
      za bardzo to poprostu pasuje jej taki uklad, nie musi cie miec obok albo
      poprostu ma kogos innego. Znam mnostwo kobiet ktore pojechaly za mezem a nie z
      wyboru, nie sa zbyt szczesliwe ale oswajaja to "wiezienie". Nie uwieze ze twoja
      zona jest az tak glupia zeby uwazac ze w Polsce jest lepiej...
    • dorotus76 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 08:29
      Ja jadę do męża.
      Mieszkam z dziećmi w Polsce, mąż pracuje w Anglii. W Polsce mamy domek,
      samochód i całą rodzinę. Ale nie mamy dobrej pracy. Takiej, by zapewnić sobie i
      dzieciom godziwe życie. Nawet na urządzenie domu szły pieniądze zarabiane przez
      nas w Anglii na różnych wyjazdach wakacyjnych, na które jezdziliśmy osobno, by
      dzieci miały z kim zostać.
      Dlatego mamy juz dosyć. Co z tego, że ja mogę żyć tu super, za pieniądze, które
      on tam zarabia.
      Jesteśmy oddzielnie już rok czasu i mamy dosyć.
      Zostawiam wszystko co mam i jadę z dziećmi do niego, jeżeli trzeba będzie
      wszystko się w Polsce sprzeda a tam zacznie od przysłowiowego zera. Ważne że
      będziemy razem. Co z tego, że w wynajmowanym mieszkaniu, co z tego że na
      początku obniżymy sobie standard życia, ale BĘDZIEMY RAZEM.A dzieci będą miały
      w końcu ojca.
      A patriotką tez jestem smile).
      Kocham Polskę, ale niestety bardziej swojego mężasmile.
      I może kiedyś jeszcze tu wrócimy, ale jeżeli to tylko RAZEM.

      A co do Twojej żony...po prostu niektóre kobiety potrafią tak żyć i może
      rzeczywiście jest jej dobrze bez ciebie, ale trzeba się zastanowić dlaczego? To
      pytanie do niej. I lepiej zadaj jej szybko. Bo ja tego niestety nie mogę
      zrozumieć.

      pozdrófka
      --
      Wiki i Pola - dwa małe łobuziaki
    • basiak6 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 08:58
      A moze zona widzi tego co Ty nie widzisz? Ze emigracja wcale nie jest taka
      kolorowa jak moze Ci sie na razie wydawac? Dla mnie wszystko wygladalo zupelnie
      inaczej po 6 latach niz teraz po prawie 12tu. Czlowiek widzi ze do konca nigdy
      nie bedzie u siebie obojetnie jak bardzo jest zasymilowany. Ja jestem tutaj bo
      tutaj skonczylam studia i wiem ze w Polsce juz nie bylam za dlugo aby moc sie
      znalezc.
      Z tego co piszesz to na razie jestes tutaj sam, koszty zycia z rodzina z dziecmi
      sa zupelnie inne, moze tego zona sie wlasnie obawia?
      Dobre nieplatne szkoly ciezko znalezc, z wielu ktore widzialam sto razy bardziej
      wolalabym poslac dziecko do szkoly w Polsce.
      Wiec z tym godnym zyciem tez roznie bywa, znajoma poslala dziecko do lokalnej
      szkoly w Londynie gdzie po angielsku poprawnie mowilo bardzo niewiele dzieci. A
      jesli chodzi o dobra edukacje to albo dziecko jest bardzo zdolne i pojdzie do
      jednej z nielicznych grammar schools albo trzeba placic za prywatna.
      • aniek133 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 09:09
        Podzielam zdanie Basi na temat szkol.
        Nie chce juz dluzej pracowac w tutejszych szkolach - wole w Polsce smile Trudno w
        to uwierzyc, ze w tak wysoko rozwinietym kraju jest taki kiepski system
        szkolnictwa. I na nic sie nie zdaja najnowsze wynalazki technologiczne i
        kasa,jaka te szkoly dysponuja... Secondary schools to dopiero porazka!!!

        Ja tez przyjechalam tu w sumie do kogos, ale wlasnie wracam... Pamietaj, ze sa
        ludzie, ktorzy zwyczajnie nie nadaja sie na emigracje i moze Twoja do nich
        nalezy... Moze wie, ze nie bedzie szczesliwa nigdzie poza wlasnym krajem,
        wlasnym domem i tym wszystkim, co sklada sie na jej zycie....

          • basiak6 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 09:56
            Z tego co ja rozumiem to maz wyjechal a nie zonasmile Wiec jesli juz to idac za
            sercem to on powinien do niej po prostu wrocic.
            Czemu to niby kobieta ma byc ta ktora idzie za facetem a jesli tego nie robi to
            cos jest nie tak? Czemu on nie powinien wrocic tam gdzie jest jego zona i
            dzieci? Sprawy materialne przeciez nie sa najwazniejsze.
            Facet zapragnie za rok pojechac do Afryki a zona tez za sercem na za nim leciec
            z dziecmi? A moze to ona ma racje bo widzi cos czego on nie?

            Aniek, zgadzam sie z kazdym jego slowem.
            • dorotus76 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 11:18
              basiak6 napisała:
              > Facet zapragnie za rok pojechac do Afryki a zona tez za sercem na za nim
              leciec
              > z dziecmi?

              He he, dobre.Ale widzisz ja jestem takim typem Matki Polki, która by
              pojechała smile.
              Może gościu też ma gdzieś zakorzenione takie zachowanie, bo w jego rodzinie
              babka i matka tak własnie robiły i dlatego chciałby żeby żonka też taka była?

              A z drugiej strony jeśli bym sobie wymarzyła Wyspy Bergamuty i miała realne
              argumenty za przeprowadzką tam, to wiem, że mój mąż by się spakował i pojechał
              za mną, jeżeli akurat to by mnie uszczęśliwiło.
              Więc to powinno działać w obie strony?
              Dogadajcie się po prostu!
              Leć do Polski i pogadaj z nią!


              --
              Wiki i Pola - dwa małe łobuziaki
              • basiak6 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 13:21
                Dorotus, masz calkowita racje, moj maz juz raz zmnienil plany aby dojechac do
                mnie, wiele lat temu.
                Ale tutaj ten maz pisze troche w tonie szantazujacym, 'ja sie poswiecam, mecze,
                bralem leki, a ona sie uparla'.
                No i nia nia zwala wine, piszac ze chce poswiecic malzenstwo dla Polski. A on?
                Bez urazy dla Pana, ale w koncu pyta o nasze zdaniesmile
              • gummbass Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 00:09
                Jasne, ze tak. Ja jestem takim typkiem, ze gdyby zona bedac tu ze mna powiedziala mi 'jedzmy gdzies indziej na jakis czas, posmakujmy zycie, poznajmy swiat' to ja jej na to odpowiedzialbym - to sie pakujmy, samolot odlatuje o 7 rano. Jesli bedziemy razem, bedziemy szczesliwi.
                Ja naprawde umiem isc na ustepstwa, ale musze widziec, ze ta druga osoba odplaca sie tym samym. Jak narazie, to ja widze siebie, jako tego ktory poszedl na kompromis i siedzi tu jak ten palec, zarabia kase samotny, dzieci wkrotce zaczna mu mowic na 'pan' i tyle z tego bedzie. Jak narazie zero kompromisow z jej strony. Ja to obserwuje, wyciagam wnioski i jestem cierpliwy, ale do czasu. Czuje sie troche jak niewolnik, a to juz zostalo chyba zniesione, co?
                • abere8 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 22.05.06, 01:21
                  gummbass napisał:

                  > Jasne, ze tak. Ja jestem takim typkiem, ze gdyby zona bedac tu ze mna
                  powiedziala mi 'jedzmy gdzies indziej na jakis czas, posmakujmy zycie, poznajmy
                  swiat' to ja jej na to odpowiedzialbym - to sie pakujmy, samolot odlatuje o 7
                  rano. Jesli bedziemy razem, bedziemy szczesliwi.

                  Po pierwsze, to Cie rozumiem, bo mnie tez dosc latwo przychodzi zmieniac miejsce
                  zamieszkania. Ale z tego, co piszesz powyzej, wydaje mi sie, ze Ty bys sie
                  zgodzil na taka prosbe zony, bo to jest cos, czego Ty bys chcial, a nie
                  kompromis z Twojej strony. Tymczasem ona mowi "nie wyjezdzajmy z Polski", a Ty
                  wtedy stwierdzasz, ze ona nie chce isc na kompromis.

                  >Ja naprawde umiem isc na ustepstwa, ale musze widziec, ze ta druga osoba odplac
                  > a sie tym samym. Jak narazie, to ja widze siebie, jako tego ktory poszedl na ko
                  > mpromis i siedzi tu jak ten palec, zarabia kase samotny, dzieci wkrotce zaczna
                  > mu mowic na 'pan' i tyle z tego bedzie

                  W jaki sposob poszedles na kompromis? Czy zona prosi Cie, zebys mieszkal w tej
                  Anglii i tylko kase przysylal? Ona pewnie wolalaby mieszkac z Toba, a ze Ty
                  wolisz Anglie niz ja, to juz inna sprawa - widzisz, mozna i w ten sposob sprawe
                  postawic.

                  Naprawde ja tu gram adwokata diabla, bo ja mam raczej taka postawe jak Ty i
                  najwiekszy problem sprawia mi decyzja, gdzie zamieszkac za pare lat, a nie czy
                  sie przeprowadzic.
                  --
                  Jak się piszesz, tak cię widzą.
      • lol21ndm Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 14:41
        basiak6 napisała:

        > Dla mnie wszystko wygladalo zupelnie inaczej po 6 latach niz teraz po prawie
        12tu. Czlowiek widzi ze do konca nigdy nie bedzie u siebie obojetnie jak bardzo
        jest zasymilowany.

        Ja jestem tutaj od lat 14-stu i czuje sie do konca "u siebie". smile

        > Ja jestem tutaj bo tutaj skonczylam studia i wiem ze w Polsce juz nie bylam
        za dlugo aby moc sie znalezc.

        Z tym sie zgadzam - Polski, jaka znalam, juz nie ma.


        Co zas sie Zony tyczy - moze Ona ma charakter podobny do mojej Mamy; zle czuje
        sie poza Polska (bo nie zna jezyka, bo kocha to, co dla niej dobrze znane, bo
        tam ma rodzine i przyjaciol..., bo tutaj jest inaczej.)

        --
        Czas cos zmienic.
        =================
        Praca w Anglii
        • basiak6 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 15:52
          > Ja jestem tutaj od lat 14-stu i czuje sie do konca "u siebie". smile
          >
          No to fajnie, czyli jak jestes na imprezie i tubylcy sie smieja z czegos co bylo
          np modne/popularne tutaj kiedy byli dziecmi, doskonale wiesz o co chodzi? Tak
          samo jak my smiejemy sie z Bolka I Lolka czy miesa na kartki?
          Ja osobiscie wiem ze nigdzie nie czulabym sie po tylu latach bardziej u siebie
          niz tutaj, ale dla tubylcow zawsze bedzie sie obcokrajowcem i tyle.
          • izabelski Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 17:13
            wlasnie od wielu lat fascunuje mnie uczenie sie o tych Pop eye i Hush Puppies
            jest mi coraz latwiej smiac sie z tutejszych dowcipow smile
            a wczoraj jak sie jedna mama zapytala, czy czuje sie tu jak u siebie w domu -
            powiedzialam tak, i ze robie sie coraz bardziej angioelska, dzieci woze na
            krykieta (a nie maz smile)
            ultimate Britishness - I shall join WI smile
            --
            ☺ I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
            Geniusze widza swiat z innego punktu widzenia niz pozostali ludzie i na tym polega ich tragedia.
            • basiak6 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 19:53
              Iza, wiadomo ze czlowiek sie uczy, szczegolnie przez dzieci, ale to jest cos
              czego dopiero sie uczymy i cale zycie bedziemy sie uczyc. Przynajmniej ja caly
              czas odkrywam nowe rzeczy, glownie dzieki mojemu dziecku i przyjaciolom. Nie
              jest co cos co przyszlo nam od razu. W Polsce przedtem mieszkalam 20 lat, i
              raczej nie powiem ze po 12 latach mieszkania praktycznie wsrod samych Anglikow
              nagle jestem juz calkiem angielska, mimo ze jadac do Polski czesto czuje sie
              dziwnie przez rozne przyzwyczajenia ktorych nabralam.
              Mieszkalam przez dluzszy czas w Japonii ale Japonka sie nie stalam.

              Poza tym mi chodzi nie tyle o to jak my sie czujemy tylko jak nas widza i beda
              widziecsmile Obojetnie jak bardzo moze komus zalezec na tym aby byc 'jednym z nich'smile

              • aniek133 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 20:25
                Basiu, zgadzam sie z Toba calkowicie.
                Polka nigdy nie bedzie Angielka, chocby i 50 lat spedzila w UK sad I to bez
                wzgledu na to, co twierdza "zangielszczone" Polki. I w ten sposob bedzie kims
                innym, obcym, zeby nie powiedziec "gorszym" (wg mnie imigranci zawsze i w
                kazdym kraju stoja nizej od tubylcow). Tylko, ze jedne zdaja sobie z tego
                sprawe, a inne usiluja sobie i innym wmawiac, jak bardzo sa u siebie i jak
                bardzo nie sa juz Polkami. W sumie swietnie rozumiem taka postawe z
                psychologicznego punktu widzenia, ale nie popieram, bo to takie oklamywanie
                samych siebie.
                • izabelski Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 21:11
                  ale kto komu cokolwiek wmawia
                  oklamywanie?

                  te slowa zupelnie nie pasuja do tonu tej dyskusjii
                  malujesz osoby o innych odczuciach (jak wiadomo o uczuciach bardzo trudno
                  dyskutowac) jako zaslepione naiwniaczki?
                  nie przesadzaj

                  oprocz TV mam tez meza, ktory mi o tych rzeczach (obyczajach i kulturze)
                  opowiada a ja czuje sie wtedy wspaniale, bo to sa pozytywne doznania, ktore
                  otwieraja mi oczy na tutejsza kulture

                  ja przeciez nie mowilam, ze chce zostac angielka?
                  skad to wzielas?
                  --
                  ☺ I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
                  Geniusze widza swiat z innego punktu widzenia niz pozostali ludzie i na tym polega ich tragedia.
                  • aniek133 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 21:24
                    Absolutnie nie mialam na mysli nikogo konkretnego smile
                    Ja po prostu poieram slowa Basi, ze Polka nigdy nie bedzie w UK Angielka i to
                    tyle, co chcialam przekazac. Dlaczego wzielas moje slowa tak bardzo do siebie?
                    Co ja takiego napisalam, ze uznalas moja wypowiedz skierowana do siebie?
                    Naprawde, moim zamiarem nie byl zaden personalny atak.




                    • izabelski Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 22:00
                      >Dlaczego wzielas moje slowa tak bardzo do siebie?
                      > Co ja takiego napisalam, ze uznalas moja wypowiedz skierowana do siebie?
                      Odpowiedz jest prosta - Basie konkretnie zwrocila sie do mnie, a ty
                      skomentowalas jej wypowiedz
                      jak dla mnie posrednio komentowalas moja wypowiedz o tym, ze czuje sie
                      komfortowo na wyspach
                      jesie nie o mnie - to okim pisalas?
                      --
                      ☺ I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
                      Geniusze widza swiat z innego punktu widzenia niz pozostali ludzie i na tym polega ich tragedia.
                      • aniek133 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 22:42
                        Przepraszam, jesli tak zrozumialas - naprawde nie chodzilo mi o Ciebie tylko
                        tak ogolnie o te osoby, ktore twierdza, ze czuja sie w UK jak w domu smile

                        Ten problem byl poruszany na tym watku jeszcze zanim Ty sie wlaczylas do
                        dyskusji, wiec jakos tak wyszlo smile Ale faktycznie moglas pomyslec, ze ja do
                        Ciebie pije, wiec sorki smile
                        • basiak6 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 23:08
                          Iza, wiadomo ze majac meza Anglika, lepiej poznajesz to o co chodzi. Mam tutaj
                          znajoma, POlka, w UK 30 lat, od 30 lat mezatka maz Anglik. Do dzis o niej mowia
                          'his Polish wife', mowi wiadomo swietnie, ale akcent obcy zawsze bedzie.
                          Paszport ma brytyjski. Nie zeby to bylo w tonie negatywnym, ale po prostu takie
                          sa fakty.

                          Zgadzam sie wiec z tym co pisze Aniek (w ogole widze ze w wielu rzeczach sie
                          zgadzamsmile). Ja kompleksow zawodowych nie mam, bo zawodowo stoje dosc wysoko,
                          zarabiam lepiej niz dobrze, ale pracujac wlasnie na wyzszym szczeblu (w City)
                          gdzie obcokrajowcow jest malo, widze jeszcze bardziej pewne roznice, ktorych
                          kiedys kiedy pracowalam na nizszym szczeblu, nie widzialam, moze ich nie bylo?
                          Dla mnie to wyzwanie, lubie to, ale czesto czuje ze musze bardziej niektorym
                          udowadniac ze jestem dobra, ze slyszac obcy akcent z gory spodziewaja sie moze
                          nie byc idealnie. Wiem ze tak bedzie nadal.Jesli 10 osob przy stole to ludzie w
                          wieku 30-50 lat, wszyscy po najlepszych prywatnych szkolach z ktorych wielu sie
                          zna, to wiadomo ze mimo woli czuje ze nie jestem czescia pewnych rzeczy.
                          Mam znajomych tutaj Niemcow, ktorzy maja 20 letni staz tutaj i mowia to samo.
                          Obcokrajowiec bardziej musi udowadniac ze jest dobry.
      • gummbass Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 23:59
        Zgadza sie, ale sprobujmy do cholery! Badzmy razem jak malzenstwo i razem idzmy przez zycie, czy to deszcz czy slonce.Niech okaze troche dobrej woli, przyjedzie tu, zacznie prace, a potem mozemy porozmawiac co dalej.Miejmy wspolne plany i razem je realizujmy , a nie zyjmy razem ale osobno.To na dluzsza mete nie dziala. Nikt nie powiedzial, ze zycie musi byc latwe.Bo takie zycie w Polsce z kasa z Anglii moim zdaniem jest latwe. To pojscie na latwizne do cholery! To nie fair.
      • marga12 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 04.07.06, 20:59
        oczywiscie-zycie na emigracji nigdy nie bedzie super!!!zawsze bedzie sie
        obywatelem drugiej kategorii...tak to po prostu juz jest.gdzie bys nie byl
        zawsze bede mniejsze lub wieksze klopoty z lokalnymi-zawsze bedzie roznica
        mentalnosci-ale to trzeba olac,zajac sie soba i swoja rodzina,a reszte miec w
        tzw.glebokim powazaniu.ja nie mam zamiaru do Polski wracac bo nie mam po
        co,oczywiscie ze tesknie-ale to sa rzeczy i klimaty,ktorych juz niestety nie
        ma.Polska tez sie zmienia,a o normalnym codziennym zyciu tam ,ja nie mam juz
        zielonego pojecia,niestety.ale jest tak jak jest-j jestem zadowolona z tego coa
        mam-noe mam kokosow,ale zyje mi sie calkiem przyzwoicie.PA.
    • emkz Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 12:24
      A może po protstu ona tęskni za polskim powietrzem, lasami, wigilią, caaałą
      atmosferą świąteczną - jak dla mnie możliwą tylko w Polsce, choć nie wiadomo co
      bym robiła tutaj, no i RODZINĄ i przyjaciółmi. Może to dla niej są bardzo ważne
      rzeczy i ja się wcale temu nie dziwię...
    • aniek133 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 15:53
      Jest jeszcze cos, co mi chodzi po glowie. Jak sobie wyobrazasz, Gummbass, zycie
      swojej zony tutaj? Co ona by tu robila? Jak wygladaloby jej zycie? Czy zna
      jezyk? Czy w tym zyciu byloby cos, co by na pewno polubila (poza Toba,
      oczywiscie) smile)

      A tak naprawe, to mysle, ze dla mezczyzn jest wszystko latwiejsze. Wiem, ze
      gdziekolwiek ja bym sie nie wybrala, moj nie-maz, potrafilby tam zyc. Nie
      dziala to jednak w druga strone smile
      Nie da sie ukryc, ze kobiety sa bardziej emocjonalne, latwiej sie do
      wszystkiego przywiazuja (ja, na przyklad, nawet do gumki do mazania!) i
      trudniej im wszystko zaczynac od nowa. A chyba jest tez tak, ze im ktos
      starszy, tym trudniej, bo jest albo bardziej przywiazany do swojego zycia ,
      albo ma go tak serdecznie dosc, ze determinacja pozwala mu zaczac zyc jeszcze
      raz.
      Generalnie, choc pewnie juz pisze od rzeczy, uwazam, ze to nie takie proste ,
      jakby moglo sie wydawac. Uwazam, ze powinienes zaprosic zone tutaj na wakacje,
      pokazac jej jak wyglada inny swiat, poswiecic jej czas i duuuuuzo z nia
      rozmawiac. To powinno wiele wyjasnic i pozwolic Ci zrozumiec jej postawe oraz
      powody, dla ktorych nie chce tu zostac.
      • jollyb Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 23:41
        hej drogie dziewczyny, ja TEZ jestem zona ktora nie chce wyjechac z Polski ale
        ja mam dalej ,bo do Kanady. jestesmy rok po slubie, nie mamy dzieci, maz
        mieszka tam od wielu lat . Bylam tam teraz na miesiac i dla mnie bylo fatalnie.
        To jest to, o czym wiele z was pisze: tesknilam za rodzina, za kazda polna
        droga z mojej miejscowosci, za ludzmi, przyjaciolmi, za mozliwoscia "wpadania"
        do bliskich na kawe bez koniecznosci zapowiadania sie dzien czy 2 wczesniej, za
        kinem, teatrem , ksiazka gazeta PO POLSKU ( niby mozna tam wszytsko kupic ale
        ceny polskich ksiazek nie sa niskie) a na dodatek ja tesknilam starsznie za
        szkola w ktorej ucze od kilku lat. HM...samotnosc i moja tam nieporadnosc mnie
        dobila. Maz wychodzil do pracy o swicie, wracal padniety ok 18 a ja zajmowalam
        sie domem, caly dzien czekajac tylko az on pojawi sie w drzwiach, a jak sie
        pojawial to cos zjadl pogadal ze mna chwilke i zaraz szedl spac bo coz, takie
        zycie wstac tzreba wczesnie.. wiec wieczorami ogladalam filmy z ktorych
        rozumialam moze polowe. Niektore z was maja wiele wiele racji ze my kobiety
        sie OKROPNIE przywiazujemy, bardzo bardzo. Poza tym tu w polsce skonczylam
        studia a tam..caly miesiac szukalam pracy intensywnie, o szkole musialabym
        zapomniec, moglabym jedynie bawic komus dzieci, isc sprzatac lub isc do
        sklepu...to troche boli gdy zostawia sie dyplom na 5 w szufladzie i tzreba o
        nim zapomniec prawda?
        Moja nieporadnosc na autostradach, brak wyczucia wielkiego samochodu, szukanie
        glupiego koncentratu pomidorowego w kanadyjskim Fortinos przez dobre 15 minut,
        to i wiele wiele innych spraw po prostu mnie przerazilo...Moze jestem
        niedowazna i nie potrafie wziac zycia w swoje rece, ale... tu jestem u siebie,
        to moj kraj i chce aby moje dzieci mowily i czuly po polsku...i moj maz tego
        tez nie potrafi zrozumiec.
        caly czas stawiam sobie pytanie dlaczego ja mam zaplacici taka wysoka cene aby
        z nim byc? i co dalej za tym idzie czy gdy bede tam nieszczesliwa, nasze
        malzenstwo bedzie szczesliwe? pozdrawiam.
        • aniek133 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 20.05.06, 23:57
          Wlasnie o to wszystko chodzi - swietnie Cie rozumiem. Niby drobiazgi, ale z
          nich przeciez sklada sie zycie, prawda?
          Ja przyjechalam do UK dwa lata temu. Tez bez jezyka i z dyplomem, ktory moglam
          sobie co najwyzej oprawic w ramke i powiesic nad lozkiem. Nie umialam sie
          odnalezc w tym obcym i dziwnym dla mnie swiecie.
          Teraz jest duuuuuzo lepiej. Po 2 latach sie przyzwyczailam, nauczylam sie zyc
          tutaj, mam fajna prace (wlasnie w skzole), ale ...... nadal twierdze, ze to nie
          to i wracam. Nie mozna nic na sile smile
          Wspolczucje Ci jednak sytuacji. Szkoda, ze nie rozpatrzyliscie tej kwestii
          przed slubem....
          • gummbass Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 09:57
            dorotus76, sam nie wiem, co Ci odpisac. Wydaje mi sie, ze 'nas' juz nie ma. Jestesmy tylko 'ja i moje zycie' i 'ona z dziecmi i jej'. Tylko mnie juz to przestaje odpowiadac. Ja chce 'my i nasze zycie', ale nie w Polsce. Chce zyc jak czlowiek, ciezko pracowac i byc godziwie oplacanym za swoja prace. Czesc tego juz mam. Zyje jak czlowiek (tu) i jestem godziwie oplacanym za swoja ciezka prace. Natomiast brakuje mi czegos, a raczej kogos, kto bedzie na mnie czekal w domu,poda obiad, powie cieple slowo. Kogos kto bedzie lezal kolo mnie w lozku zamiast telefonu, goddamit!
            • basiak6 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 10:17
              Gummbass, po czesci cie rozumiem, po czesci nie.
              Moim zdaniem masz dosc idylliczne podejscie do zycia w UK, to mit ze tutaj jest
              latwiej sie czegos dorobic niz w Polsce.
              Byc moze to ty powinienes sie zastanowic nad tym czego oczekujesz od zycia w UK?
              Bedzie cie stac tutaj miec wlasny dom/mieszkanie, co z edukacja dla dzieci jesli
              bedziesz mieszkal w gorszej dzielnicy? Czy na razie oceniasz to wszystko po tym
              ze wynajmujac i wydajac na jedzenie, czy wysylajac do Polski, zyje ci sie tutaj
              niezle?
              Znam wielu ludzi w Polsce ktorzy zyja lepiej na srednich polskich pensjach niz
              wielu harujacych Polakow tutaj.
              Doskonale rozumiem twoja zone, chyba nie ma po prostu zludzen. A co do
              spontanicznych wyjazdow, takie cos robilam jak mialam lat 20, teraz mam juz
              sporo wiecej, mam dziecko i przede wszystkim o dziecku mysle. I maz i ja razem
              musimy isc na kompromis a nie tylko jedno.
              Zona nie jest od tego aby cie wspierac obojetnie co chcesz robic. Oboje
              jestescie razem po to aby rozmawiac i isc na kompromis. Ale ty tez musisz jakis
              krok w tym kierunku zrobic.
        • mama5plus Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 13:41
          Niektore z was maja wiele wiele racji ze my kobiety
          > sie OKROPNIE przywiazujemy, bardzo bardzo.

          Mysle, ze to jednak zalezy nie od plci a od charakteru wink
          Jedne z nas maja wieksze zdolnosci adaptacyjne, inne wieksze albo zadne.
          Mi zawsze sie wydawalo, ze to jednak kobiecie latwiej stworzyc dom gdziekolwiek
          jest ale, jak widac roznie bywa.
          Moj maz nie jest Polakiem, od poczatku wiedzialam, ze byc moze ten zwiazek
          wiaze sie z emigracja i podejmowalam te decyzje swiadomie. Wczesniej mialam
          okazje pomieszkiwac w kilku innych krajach. Pewnie to nie to samo co na stale,
          ale z drugiej strony czuje, ze moj dom jest tam gdzie moja druga polowa i
          obecnie cala moja najblizsza rodzina czyli maz i dzieci.
          W przyszlosci byc moze wyemigrujemy do Polski (tak, dla mnie to juz bedzie
          emigracja po latach spedzonych poza PL), moze zostaniemy tutaj, zamieszkamy w
          Szkocji czy na Grenlandii albo w brazylijskiej dzungli. Nie mam jakos obaw z
          tym zwiazanych. Najwazniejsze, ze razem. I wiem, ze M tez ma takie podejscie,
          ale to wynika chyba z charakteru. Pewnie tez nie bez znaczenia jest sila
          uczucia, wzajemna wiez i to, ze najwazniejsza i najblizsza dla mnie rodzina to
          maz i dzieci. I z wzajemnoscia.
          A wszystkie nowinki traktuje jako mozliwosc wzbogacenia mojego zycia i umyslu
          o nowe doswiadczenia czyli nie na zasadzie, ze cos trace, ale zyskuje.
          No ale taki mam charakter co ulatwia z pewnoscia sprawe. Gdyby bylo inaczej,
          chyba w tych warunkach ciezko o szczesliwy zwiazek.
          A do gummbass...tu chyba nie chodzi o patriotyzm a o ceche charakteru wlasnie.
          Niektorych po prostu nie da sie przeflancowac.
          Niestety malzenstwo mojego brata rozpadlo sie z czasem przy takiej roznicy
          interesowi zyciu w rozlace. Choc tak naprawde to poczatek konca ujawnial sie
          duzo wczesniej.
          --
          5plus
        • al.lee.gator Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 05:45
          Nie zgadzam sie,ze dyplom na 5 mozna powiesic sobie na sciane,i pracowac jako
          opiekunka do dzieci,kasjerka,sprzataczka(chociaz nie widze w tych zajeciach
          niczego uwlaczajacego).Najlepiej przetlumaczyc wszystkie swiadectwa ukonczenia
          szkoly,dyplomy etc.,dowiedzies sie co nam zostanie zaliczone z polskiego
          szkolnictwa w Kanadzie i doksztalcic sie w tym kierunku,skonczyc collage,jest
          mnostwo roznych kursow,wbrew pozorom jesli sie chce to nie jest to takie
          nieosigalne jak mogloby sie wydawac.Telewizja polska,radio,ksiazki to wszystko
          jest za granica.Polskie ksiazki sa w bibliotekach,jest przeciez internet.
          Natomiast wspomnienia,znajomi do ktorych mozna bylo wpasc bez uprzedzenia,inne
          rzeczy za ktorymi sie teskni,to pozostaje.Ja sie wyleczylam z tesknoty za
          Polska,kiedy po kilkuletniej bytnosci w Kanadzie pojechalam po raz pierwszy w
          rodzinne strony (dawne
          woj.suwalskie),bieda,bezrobocie,szaro,smutno,przygnebiajaco.
          A tutaj mozemy sobie spokojnie zyc z robotniczej pracy smile,co prawda maz od
          rana do nocy w robocie,ale ja w domu z coreczka,a w Polsce prawdopodobnie oboje
          bysmy siedzieli caly dzien w domu (jakbysmy gp mielismile).Ot,materialisci...
          • al.lee.gator Jollyb, 21.05.06, 05:51
            ten Fortinos to ten w Brampton?Ja nigdy nie pamietam gdzie stoi koncentrat
            pomidorowy,zawsze szukam,wydaje mi sie ze w kazdym sklepie jest w innym
            miejscuwink
            • jollyb Re: Jollyb, 21.05.06, 11:57
              nie, Fortinos w Etobicoke. Ile lat tam jestes? jak bylo Ci na samym poczatku ?
              ja mam sprawe jasna albo tam pojade i zacisne zeby z calych sil aby jakos sobie
              ulozyc tam zycie albo strace meza. Przed wyjazdem tam myslalam, ze sobie dam
              rade, ze co to takiego strasznego ten wyjad , ta emigracja... ze tyle ludzi
              wyjezdza wiec i ja moge. a potem juz tam na miejscu, omal nie oszalalam nie
              tylko z tesknoty , ale przede wszystki z mojej tam NIEPORADNOSCI. Mialam sie za
              osobe otwarta i taka, ktora niby wszedzie sobie rade da, a tam mnie rozwalilo
              calkowicie,nie umialam nawet glupiej kawy zamowic w Tim'ie
              Hortons'ie ,zabladzilam na autostardzie ktora jezdzilam z mezem non stop,
              czulam sie OKROPNIE nieporadnie, niesamodizelnie , nie bylam soba, caly ten
              wielki swiat mnie przerazil. Szkoda ze przed slubem 4 razy odmowiono mi wizy-
              przynajmniej wiedzialabym co to znaczy emigracja. Moj maz tez jakos tak odsunal
              sie tam od Polakow, niby nie ma na nic czasu i ja to rozumiem, ale brak tam
              czegokolwiek co byloby polskie w tym jego domu, i to nie dlatego ze go nie stac
              tylko chyba dlatego ze on nie chce ani polskiej Tv ani ksiazki ani gazety. Nie
              ma tez zadnych zanjomych.
              jeden raz bylam tam w szkole, byla to taka wywiadowka razem z dziecmi i
              rodzicami, (moj maz ma syna z pierwszego malzenstwa, ktory nawiasem mowiac
              wraca ze swoja matka do polski w czerwcu po 6 latach tam) niepoejte bylo dla
              mnie to ze nauczycielka przy rodzicach 3 razy musiala wychodzic z dwojka
              chlopcow na korytazr bo oni tak zle sie zachowywali wobec niej ze az bylo mi
              jej zal. w szkole w polsce gdzie pracuje takie zachowanei wsrod 12 latkow nie
              zdarza sie.
              A pierwsza zona mojego meza nigdy sie tam nie odnalazla. Wszystko to bylo dla
              mnie dolujace i smutne. I nie dodalam jeszcze ze moj maz ma tu w Polsce szereg
              mozliwosci na dobre zycie, i na pewno dalby sobie wspaniale rade-ale nie
              chce.Pozdrawiam.
        • jollyb Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 12:01
          I jeszcze jedno, mysle ze dla mnie DOBIJAJACA jest mysl ze mam do Polski , do
          rodziny , przyjaciol tAK STRASZNIE daleko, ze to inny kontynent, ze dzieli nas
          ocean. Moze sie myle ale emigracja europejska o tyle lepsza ze to ciagle jednak
          Europa. Mimo wszystko blizej do domu.
          • aniek133 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 14:43
            Zgadzam sie z tym, ze jednak przeprowadzka do Europy a do Kanady to dwie rozne
            rzeczy... Mieszkam w UK i mam swiadomosc, ze ja tylko zachce to w tym samym
            dniu, w ktorym przyjdzie mi taka ochota, moge kupic bilet i poleciec do Polski.
            Z Kanady pewnie trudniej, szczegolnie jak ktos nie mieszka w wielkim miescie, z
            ktorego sa loty do Polski. No i bilet tez pewnie kosztuje majatek....
            • cynta Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 16:03
              Wy byscie dziewczyny chcialy i jedno i drugie, i miec fajnie finansowo ( i
              wszystko co sie z tym laczy) i byc blisko Polski (bo jakby co to w samolot i z
              powrotem). Tak nie mozna, malo tego, uwazam ze to jest nieuczciwe: kraj ktory
              was przyjmuje "spodziewa sie" ze bedziecie w nim pracowac i go tworzyc,
              uczestniczyc w budowaniu jego wartosci, np. nie pasuje ci szkola dziecka? idz na
              zebranie rodzicow, porozmawiaj, sprobuj zrozumiec i zobacz co mozesz zrobic aby
              pomoc. Ja to wszystko zrozumialam po wielu latach emigracji i po powtornej
              zmianie kraju. Ktos sie tam powyzej oburzyl na moje powiedzenie ze uwazanie za
              wlasciewe zycia w Polsce jest glupota: tak wlasnie uwazam, jezeli nie widzicie
              ulomnosci tego kraju i z tak typowym dla naszego narodu idealistycznym
              sentymentalizmem chcecie zmarnowac sobie zyciowe szansy to to jest glupota. I
              nie mylcie chlopskiego przywiazania do ziemi z umilowaniem polskisci bo to nie
              to samo. Moje dzieci wychowane na emigracji mowia po polsku, czytaja i pisze
              przyzwoicie, znaja polska historie i potrafia tej znajomosci uzywac jezeli taka
              jest potrzeba. Czasem mozna godniej byc Polakiem nie w Polsce. Trafnych wyborow
              zycze..
              • basiak6 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 16:34
                Ja patrze na to z innej perspektywy. Moi rodzice jako jedyni z calej rodziny nie
                wyjechali 30 lat temu do Niemiec,niemniej to oni dorobili sie najwiecej.
                Nie robcie z wyjazdu z Polski nie wiem jakiej wygranej na loterii bo dla wielu
                taki wyjazd nawet po 30 latach konczy sie harowa, ciaglym poczuciem bycia nie u
                siebie i dorobkiem wylacznie w postaci mebli i auta.
                Chyba ze ktos ma naprawde swietne zarobki za granica i stac go na wiele,
                wlacznie z dobra edukacja dla dzieci, i na emigracji rzeczywiscie cos zyskuje
                dla swojej rodziny. Bo skandali politycznych rowniez w UK nie brakuje.
                • jollyb basiak6! 21.05.06, 20:20
                  zgadzam sie bardzo bardzo z toba, ale co tu zrobic, co zrobic zeby mozna bylo
                  nie jechac tam i sprowadzic meza z kanady?? nie ma takiej sily chyba na ziemi
                  ktora by go przekonala bo ja jzu probowalam wielu slow, sposobow i ciagle nici.
                  Kocham go, pewnie w koncu tam pojade ale nigdy nie bede tak szczesliwa jak w
                  polsce. pytanie ktore zadaje sobie co minute brzmi:co jest gorszym zlem? zycie
                  tu bez niego czy zycie tam z nim ale bez tego co kocham i do czego mam
                  powolanie tak mysle, a wiec szkoly, moich dzieciakow rodzinki i przyjaciol. co
                  wybrac aby sobie kiedys nie powiedzic: zmarnowalam zycie bo sie poswiecilam...
                  dlaczego tak malo dobrego potrafilam zobaczyc w tamtym kraju... co za los.
                  pozdrawiam wszytskich.
                  • gummbass Re: basiak6! 21.05.06, 20:58
                    Bo my po prostu takie uparte 'dziady' jestesmy i tyle. My z maczuga na tym polowaniu jestesmy i chcemy miec was blisko siebie i juz. Wiemy podswiadomie, ze ten 'las' to miejsce ktore zapewni nam jedzenie na lata, a zarazem ochrone rowniez na ten dlugi czas. Dla nas cos jest albo biale albo czarne, a dla Was ma jezcze n.p. 50 odcieni. Jestesmy tak inni, ale razem tworzymy niesamowicie zgrany duet, ktory robi z nas o wiele silniejszych i gotowych stanac naprzeciw najwiekszemu wyzwaniu. Zycie jest takie krotkie. Teraz tu siedze, a jutro moze mnie juz nie byc. I co wtedy? Czy jest cos czego mi nie powiedzialas, bo ja jestem tu, a ty tam? Jutro mozesz juz nie miec szansy. Jak mowia 'seize the day'. Dzieki mile Panie za ta 'burze umyslow'. Gummbass.
                  • basiak6 Re: basiak6! 21.05.06, 21:18
                    No wlasnie, co jest gorszym zlem, chyba dla mnie byloby zycie bez niego... Ale
                    kto wie czy za 20 lat nie mialabym do niego pretensji o to?
                    Nie wiem.
                    W kazdym razie dobrze jest o tym jak najwiecej rozmawiac, mam nadzieje ze ta
                    wymiana pogladow pomoze Gummbassowi.
                    Pozdrawiam,
                    Basia
                    • jollyb Re: basiak6! 21.05.06, 21:55
                      Mysle ze u mnie to chyba nie tyle strach przed emigracja ale tez fakt iz wiem
                      jakim trudnym czlowiekiem jest moj maz i ile razy przez 2.5 roku dal mi powod
                      do lez... boje sie ze znowu wyjda jego okropne rogi, ktore bylam w stanie
                      zniesc tu w polsce bo mialam "sciane " w postaci rodziny i ptrzyjaciol a
                      tam....bylabym sama jak palec i w pelni od niego uzalezniona... z mojej
                      sytuacji wlasciwie dobrego wyjscia nie ma, jest tylko gorsze zlo i lepsze zlo.
                      a zycie i tak przyniesie wlasne rozwiazanie. milych snow dla wszystkich.
                      • cynta Re: basiak6! 22.05.06, 01:43
                        Mysle ze glowny problem lezy u was w waszych wzajemnych stosunkach a nie w
                        problemie emigracji. Nie mozesz opierac swojego zycia na fakcie posiadania
                        rodziny u ktorej bedziesz sie skarzyc i wyplakiwac jak maz bedzie dla ciebie
                        podly. Ty sama musisz wziasc w swoje rece ta sytuacje, w Polsce czy w Kandzie
                        musisz byc Pania swego losu, i wykorzystac szanse jaka ci sie w zyciu nadarza.
                        Opieranie sie na rodzinie (mama, tata, rodzenstwo, dziadkowie, ciotki itp)
                        psychiczne czy co gorsza finansowe w zyciu doroslym jest oznaka
                        niesamodzielnosci psychiczne ktora bardzo mocno charakteryzuje polski typ
                        wychowania.
                        Nie oszukujmy sie ciagle jeszcze ludzie wychowani i wyksztalceni na tzw.
                        Zachodzie, wlaczajac w to USA i Kanade zachodza dalej niz ci pochodzacy z
                        Polski, kwestia uznawania uniwersytetow, znajomosci jezykow (takiej codziennej
                        do dogadania sie a nie takiej "akademickiej"). Natomiast prawda jest ze dzieci
                        polskich rodzicow w Ameryce czesto zachodza dalej niz amerykanie. Jestesmy
                        bardziej ambitni, widzimy mozliwosci w tym gdzie oni nie widza (np. hiszpanski
                        jest w kazdej szkole, a ilu amerykanow naprade nim mowi?), bardziej popychamy
                        nasze dzieci do nauki i do bycia lepszym od innych. Jak mozna tego nie widziec?
                        mozna z tego zrezygnowac, to rozumiem ale nie mowcie mi ze w Polsce jest lepiej
                        niz w Stanach, bez jaj.....
                  • mamumilu Re: basiak6! 23.05.06, 12:15
                    A ja tez mieszkałam w Kanadzie - wyszłam za mąż za faceta, który mieszkał tam
                    tez juz parę ładnych lat, strasznie kochał ta swoją Kanadę i na sam pomysł
                    powrotu do Polski dostawał bialej gorączki. Ja wyjechałam, bo chciałam byc z nim
                    i też od dawna marzyłam o Kanadzie. I było nam fajnie, pomimo, że ja również
                    przez ponad rok zajmowałam sie gotowaniem obiadów i czekaniem na męza. Potem po
                    3 latach przyjechalismy do Polski w odwiedziny i RAZEM doszliśmy do wnioslku, że
                    chcemu wrócić, bo jedank fajniej jest z rodziną, Polska się zmieniła (1997 rok)i
                    sprzedajemy w Kanadzie wszystko co mamy i wracamy. tam juz troche się
                    dorobilismy, proeadziliśmy razem swój sklep a tu musielismy zacząć wszystko od
                    zera. Co prawda ja wykorzystałam moj dyplom on doswiadczenie i dostaliśmy bardzo
                    dobre prace. Chcieliśmy żeby nasze dzieci jak się urodza miały rodzinę na
                    miejscu bo o wychowanie w tradycji i znajomość języka dbaja rodzice - jest wiele
                    przykładów na to jak dzieci na obczyżnie są prawdziwymi Polakami w kolejnych
                    pokoleniach. No i co - teraz pakujemy manatki, żeby wyjechać z Polski, bo
                    niestety sytuacja w Polsce nie nastraja najlepiej i obawiamy się o przyszloścc
                    dla naszych dzieci i znów podjęliśmy decyzję razem o wyjeździe i już planujemy
                    następną przeprowadzkę do innego kraju za parę lat - zwariowani? - może ale tak
                    nie jest nudno i mój mąż nie będzie narzekał że w Polsce jest źle - bo męczył
                    się tutaj porównując Polskę do Kanady. Ja wolałam mieszkać w Polsce bo poprostu
                    kocham naszą ziemię ale tak jak napisała dorotus - bardziej kocham swojego męża
                    niż Polskę, rodzinę czy znajomych. Na początku małżeństwa też mi brakowało
                    rodziny na święta urodziny czy koleżanek na pogaduszki - teraz po 12 latach -
                    nie potrzebuję nikogo innego oprócz męża i dzieci bo rodzinę możan odwiedzić a
                    koleżanki znaleźć wszędzie. Do sklepów się przyzwyczjasz a języka uczysz, praca
                    nie jest najważniejsza tylko osoba z którą chcesz żyć w każdym zakątku ziemi -
                    ja uważam że przysięga małżeńska składana w starożytnym Rzymie jest najlepszą
                    przysięgą - tam dom mój gdzie mąż mój - równoznaczne z tam dom mój gdzie żona
                    moja bo przecież mamy równouprawnienie a w miłości było juz dawno. smile

                    --
                    Pola i Jonathan - moje Bąble
    • amb25 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 22:03
      Nie wiem czy to popularne stwierdzenie (wątek przeczytałam pobieżnie) ale po co
      tak się męczyć? Razem nie mieszkacie, dla dzieci jesteś pewnie "wakacyjnym"
      Tatusiem więc ja chyba zdecydowałabym się na rozwód. Dzieci jak będą starsze to
      raczej wybiorą studia w Anglii - młodzierz patrzy bardzo pragmatycznie na życie.
      Może wtedy każde z was ułoży sobie życie tak, że będzie szczęśliwe?
      Mam przyjaciółkę, która była w podobnej sytuacji - ale to jej mąż nie chciał do
      niej dojechać. Po paru latach wzięli rozwód i chyba to było najsensowniejsze co
      mogli zrobić w takiej sytuacji.
      Ja wyjechałam z Polski z mężem, nawet w głowie mi nie postało żeby tam zostać.
      Bo wolę być z nim niż w Polsce, choć Polska to piękny kraj. Ja nie walczyłabym o
      niepodlgłość Polski (chyba że moje lub moich bliskich życie byłoby zagrożone),
      Nie jestem patriotką. A Polska taka jaka jest traz zupełnie mi nie odpowiada.
      Mieszkam traz w kraju gdzie mogę rower zostawić na dworze a torbę z zakupami
      przed sklepem i nikt jej nie ukradnie, gdzie wściekli kibice raczej płaczą nad
      porażką niż zabijają przeciwników itp. I nie chcę wrócić do Polski.
      Dziwię się ludziom, którzy mając szansę i perspektywy za granicą zostają w Polsce.
        • amb25 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 28.05.06, 18:06
          Odpowiedź jest prosta: bo my z reguły wybieramy dobro i bezpieczeństwo naszego
          dziecka (lub dzieci) albo po prostu spokojne, normalne życie i perspektywę
          normalnej starości. Tutaj kobiet 50-letnich nie uważa się za stare, a kobiety
          ok. 70 jeżdżą na nartach czy rwoerach. Mężczyźni zresztą też. Tutaj kobiety nie
          mają przywilejów większych niż mężczyźni. Tutaj jest zupełnie inna mentalność
          ludzi. Wolę żyć tutaj skromniej z jednej pensji (ja o pracy na razie mogę
          zapomnieć - bariera językowa) niż bardzo dobrze w Polsce z dwóch niezłych. I to
          są najczęśćiej powody dla których ludzie z perspektywami w Polsce wybierają
          emigrację. Często nie są to powody finansowe.
      • basiak6 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 21.05.06, 22:59
        Amb, dzieci moga sobie wybierac studia, tylko kto im za nie zaplacismile) Tutaj
        przecietny student konczy studia z dlugiem ponad £20,000.
        To tak w zwiazku z tymi mozliwosciami jakie ma sie za granica, za cos trzeba
        dzieciom te mozliwosci otworzyc.
        Ja konczylam liceum w Polsce i jak przyjechalam na studia w UK to stwierdzilam
        ze polska edukacja licealna naprawde byla dobra w porownaniu do tutejszych. Tak
        ze warto sie zastanowic gdzie tworzy sie dziecku realne mozliwosci rozwoju.
      • cynta Do tych co moze wyjada a nie chca 22.05.06, 01:30
        Moze te pare przemyslen " starej" emigrantki w czyms wam pomoze. Jezeli
        zdecydujecie sie na wyjazd np. do Kanady aby doloaczyc do meza czy zony to
        starajcie sie jeszcze w Polsce nastawic sie optymistycznie na to jak tam bedzie.
        Jezeli tego nie zrobicie nic wam sie nie bedzie podobac, kazde zdanie bedziecie
        zaczynac od: A u nas w Polsce.... Ja wyjechalam z wlasnej woli, bylam motorem
        tej decyzji a zapadla ona w mej glowie jeszcze w liceum, pod tym katem uczylam
        sie jezykow itp. a mimo to wiele rzeczy mi sie nie podobalo na poczatku. Jezeli
        jeszcze na dodatek nie jest to wasza decyzja ciezko jest komfortowo psychicznie
        zyc w takich warunkach.
      • gummbass Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 22.05.06, 11:23
        To, o czym Wam drogie Panie napisalem we wstepie tego watku to tylko wierzcholek gory lodowej. Historia mojego zywota jest bardziej skomplikowana i pokrecona niz to wprowadzenie. Zreszta ja sam pewnie tez. Te 6 lat nie pozostalo obojetne mej psychice zapewne.Wizyty u psychaitry,depresja itd.Ale to juz mam za soba.
        W skrocie wiec. Przyjechalem tu w 2000 jako kawaler, w 2002 pobralismy sie (po pol roku 'chodzenia') i wyjechalismy do Londynu.MOja zona dokladnie wiedziala w co sie pakuje i jakie jest moje nastawienie. Rok pozniej przyszlo dziecko, a po jego pierwszych urodzinach postanowilismy sprobowac wrocic do Polski (widzialem,ze zona jest nieszcesliwa tu).W Polsce wynajmowalismy jedno mieszkanie a w tym czasie remontowalismy drugie.Po 6 miesiacach w 'ojczyznie' ktore okazaly sie klapa (problemy z praca)ja wrocilem tu sam.Myslalem,ze wytrzymam tu sam,ale sie pomylilem.Telefony to nie wszystko.Zawsze sie nastawialem,ze Anglia to tylko 'temporary measure' i za kilka lat wroce.Jednak w tym roku cos sie we mnie przelamalo i doszlo do mnie,ze nie chce nigdy wracac do Polski na stale.Wiem to napewno. Chce ustabilizowac swoje zycie i miec w koncu prawdziwy dom - my home.Niejedna klotnie stoczylismy z zona na ten temat i bez skutku.Zaczynam myslec,ze najlepiej bedzie jesli kazde z nas pojdzie we wlasna strone.W zyciu trzeba przec do przodu, a tymczasem nasz 'wozek zycia' stoi w miejscu bo jak juz pisalem ja go go ciagne w lewo , a ona w prawo. Zabawne, bo oboje jestesmy z rozbitych rodzin.Ja zawsze sobie powtarzalem,ze nigdy nie pojde w slady rodzicow,bo na rozwodzie najmocniej cierpia dzieci.Wiem to z autopsji niestety.Na domiar wszystkiego spodziewamy sie teraz drugiego dziecka.Ciesze sie jak ten przyslowiowy 'gwizdek' bo kocham dzieci,ale musimy znalezc konsensus i to szybko, bo inaczej wiecej serduszek bedzie smutnych.
        Ale sie nam ten temat ladnie rozrasta. Dzieki tej dyskusji wiem,ze nie istnieje tylko biale i czarne, ale sa jezcze odcienie zycia pomiedzy.Ja jednak zawsze o tym podswiadomie wiedzialem,ale bedac samcem widze zycie jedynie na czarno-bialo. Taki juz jestem. Pozdrawiam drogie Panie.
        • monisia98 Re: jestem pod wrazeniem 22.05.06, 14:27
          naprawde jestem pod duzym wrazeniem po przeczytaniu twojego postu, chyba nie
          spotkalam w zyciu bardziej wylewnego faceta od ciebie...
          Generalnie u nas sytuacja jest odwrotna - ja siedze w domu w Anglii , moj maz
          jest w pracy , od samego poczatku wiedzialam za kogo wychodze... juz pierwszego
          dnia po slubie skazana bylam na samotnosc moj maz wyjechal na 8 mies.za
          granice - czasto podrozuje ma juz na swoim koncie ok. 7 krajow wlaczajac
          Stany - ta rozlaka byla dla nas chyba najgorsza... telefony dosc kosztowne, e-
          maile, i sms nie zastepowaly zwyklej rozmowy , a samoloty bardzo kosztowne wiec
          przyjazd byl raz na 3 mies.
          Czasmi mialam taka depresje ze myslalam ze oszaleje ale teraz jestesmy razem na
          szczescie.... nie wytrzymalabym juz dluzej (zaznacze ze mamay 2 dzieci :
          chlopca 7,5 i dziewczynke 2,5 ) najgorzej znosily to one - meza nie bylo calymi
          miesiacami a ja im zwyczjanie nie wystarczalam szczegolnie synkowi - czasmi byl
          bardzo niegrzeczny i mysle ze robil to celowo bo zwyczajnie brakowalo mu ojca.
          Teraz kontrakt opiewa na 3 lata wiec podjelismy wspolna decyzje o wyjezdzie do
          Anglii, maz jest specjalista - pieniedzy nigdy nam nie brakowalo ale bycia
          razem tak. Czasmi wolalabym byc z nim i zyc od mies. do mies. niz sama przez
          cale miesiace. Niejednokrotnie zazdroscilam swoim kolezanka ze ida w niedziele
          z mezem na spacer do parku a ja jestem ciagle sama i nie mam nawet z kim
          porozmawiac , na rodzine za bardzo liczyc nie moge bo jej nie mam wiec
          samotnosc mnie dobijala.
          Teraz to ja chce zyc tu z nim (mam na ,mysli anglie) a on chce wracac do
          polski , nie wiem tylko po co? On tenskni za krajem a ja w cale moze dlatego ze
          tak sie w nim nasiedzialam ze z samotnosci go znienawidzilam.
          Myle ze powinienies porozmawiac z zona i to bardzo powaznie - szczegolnie jesli
          chodzi o wasze malzenstwo i dziecko , bo tak dluzej to twac nie moze - mysle ze
          moze juz z jej strony sprawa byc przegrana albo nawet skazana na niepowodzenie.
          Ale z twojej wypowiedzi wynika ze masz silny charakter wiec powinienes dac
          rade. Zycze ci tego z calego serca a najbardziej twojej coreczce , ja tez
          pochodze z rozbitej rodziny , moi rodzice sie rozwiedli i dlugo bylam karta do
          walki miedzy nimi , mysle ze do tej pory odczuwam tego skutki i chyba zawsze
          bede.... dzieci w rodzinach w ktorej rodzice sie rozwodza bardzo to
          emocjonalnie przezywaja wiec chyba warto walczyc o dobro twojej coreczki aby on
          tego nie doswiadczyla. Pewnie rozumiesz co mam na mysli. Zawsze powtarzam ze
          osoba ktora czegos takiego nie przezyla i nie przeszla nie potrafi tego
          zrozumiec. Glowa do gory !!! Zycze duzo szczescia!!!Pozdrawiam
        • izabelski Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 23.05.06, 01:02
          ale zona wyjechala jak w Anglii bylo znacznie mniej Polakow i nie bylo tak
          dostepnych linii lotniczych (mowie o zasieg i o ceny)

          popros ja, zeby pomyslala, czego chce od zycia, bo jesli chce byc z toba, to
          przeciez mozna wszystko zorganizowac
          ]mozna kupowac bilety na pol roku na przod i miec wakacje 3x do roku w Polsce
          a miec bazze w UK
          na pewno po przyjezdzie tutaj znalazlaby kolezanki - pokaz jej ile dziewczyna
          pisze na roznych forach
          mozecie zamieszkac gdzies, gdzie je st duzo ppolonii - sa polskie grupy,
          polskie przedszkola, dziewczyny umawiaja sie na spotkania w parkach ertc.
          my tu nawet zorganizowalysmy sw.mikolaja polskiego - w Londyniesmile

          jes nas tu kilkaset tysiecy - kazdy ma jakies problemy i troski, ale wiele z
          nas pielegnuje polskosc - wystarczy pojsc do kosciola w niedziele smile
          moje dzieci chodza an polskei zuchy - jak dzieci sie zuchja - ja plotkuje z
          kolezankami (to jest w niedziele rano poltorej godziny)

          przy odrobinie dobrej woli mozna znalezc dobre , wartosciowe towarzystwo
          a ze juz nie wspomne o polskich sklepach, gdzie mozna nawet kupic proszek E i
          szmpon Familijny smile

          zycze wam owocnych rozmow i podjecia wlasciwej decyzjii
          --
          ☺ I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
          Geniusze widza swiat z innego punktu widzenia niz pozostali ludzie i na tym polega ich tragedia.
            • kozka172 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 23.05.06, 13:49
              skoro tak sie rozwijasz zawodowo to na pewno masz spore doswiadczenie i jestes
              juz specjalista w swojej dziedzinie wiec na pewno bez problemu znajdziesz prace
              w Polsce. i tu mozna zarobic spore pieniadze na godne zycie jesli ktos jest
              obrotny i jest fachowcem.bedziesz blisko zony i dzieci przede wszystkim. jak ci
              sie zachce podrozy to prosze, od czasu do czasu jakies szkolenie lub
              koferencja za granica i spelnisz swoje marzenia o podrozowaniu.
              musisz zdecydowac o co ci chodzi i na czym i na kim ci zalezy. kwestia tylko
              czy wolisz wczasy na maldiwach czy np na mazurach...?

              hhhaaaha mieszkam we wloszech i od kiedy weszlo euro ludzie narzekaja ze nie
              maja kasy. fakt gospodarka nie rozwija sie zbyt szybko ale... ludzie marudza ze
              nie moga sobie pozwoli na wczasy na Dominikanie dwa razy w roku. wiec drogi
              Panie zdecyduj sie...
          • jollyb izabelski 23.05.06, 14:09
            hej hej ale to fajnie napisalas o tej anglii, szkoda ze ja nie mialabym takich
            perspektyw w kanadzie. bylam tam miesiac wiem, jak niewiele osob poznalam
            (jedna tylko wlasciwie) . zazdroszcze ludziom emigracji w europie -zawsze to
            blizej domu. pewno do anglii to bym sie zdecydowala ?? nie wiem...z kanada jest
            bardzo bardzo ciezko. dziewczyny zastanawiam sie tylko teraz nad jednym,
            dlaczego moj maz tak ze mna postapil , powiedzial: albo kanada na zawsze albo
            rozwod, czy nie mozna byloby dac mi wiecej czasu?? czy nie mogl powiedziec:ok
            jesli tak ci sie nie podoba , to przyjedz na 3 miesiace we wakacje, potem w
            zimie na 2 (zwlaszcza ze mam tak przychylna dyrekcje w szkole, ktora
            zgodzilaby sie na moja wieksza nieobecnosc i moge zarobic na bilet), a potem
            zobaczymy , moze ja wroce , moze tobie sie spodoba. POWOLUTKu moze moglibysmy
            cos razem wypracowac , jakis kompromis, dlaczego postawil mnie pod sciana i
            rozstrzelal???
            • ma.pi Re: izabelski 23.05.06, 14:46
              jollyb napisała:

              > hej hej ale to fajnie napisalas o tej anglii, szkoda ze ja nie mialabym
              takich
              > perspektyw w kanadzie. bylam tam miesiac wiem, jak niewiele osob poznalam
              > (jedna tylko wlasciwie) . zazdroszcze ludziom emigracji w europie -zawsze to
              > blizej domu. pewno do anglii to bym sie zdecydowala ?? nie wiem...z kanada
              jest
              >
              > bardzo bardzo ciezko. dziewczyny zastanawiam sie tylko teraz nad jednym,
              > dlaczego moj maz tak ze mna postapil , powiedzial: albo kanada na zawsze albo
              > rozwod, czy nie mozna byloby dac mi wiecej czasu?? czy nie mogl powiedziec:ok
              > jesli tak ci sie nie podoba , to przyjedz na 3 miesiace we wakacje, potem w
              > zimie na 2 (zwlaszcza ze mam tak przychylna dyrekcje w szkole, ktora
              > zgodzilaby sie na moja wieksza nieobecnosc i moge zarobic na bilet), a potem
              > zobaczymy , moze ja wroce , moze tobie sie spodoba. POWOLUTKu moze moglibysmy
              > cos razem wypracowac , jakis kompromis, dlaczego postawil mnie pod sciana i
              > rozstrzelal???

              Bylas w Kanadzie tylko miesiac, to bardzo krotko i podejzewam, ze w zadnym
              kraju nie zdazylabys sie rozejzec i znalezc znajomych.

              Jakbys byla juz na stale, to mozesz pojsc do szkoly aby uczyc sie jezyka, czy
              na jakies inne kursy, a to najlepsza droga to poznania kogos.

              W poprzednim poscie pisalas, ze wkurza Cie to, ze nie mozna odwiedzic nikogo
              bez uprzedniej, kilkudniowej zapowiedzi.
              Nie do konca jest to prawda. To zalezy od ukladow miedzy znajomymi. My mamy
              takich znjomych, ze odwiedzamy sie bez wiekszych ceregieli. I tak np. w
              ostatnia niedziele, o godzinie 15 dzwoni telefon. I kolezanka pyta sie czy
              jestesy w domu, ja potwierdzilam, ze sie nigdzie nie wybieramy, to ona mi, ze
              fajnie i za godzine oni u nas beda. I mamy wiecej takich znajomych. Ten telefon
              to tylko po to, zeby nie jechac 30 km na prozno.

              A Twoja niechec do Kanady to pewnie w wiekszosci wynika z postawy Twojego meza.
              Mnie jakby ktos tak pod murem postawil, to tez bym sie zaparla, ze mi sie to
              nie podoba.

              Pozdr.


              --
              We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.
              • izabelski jollyb 23.05.06, 14:59
                pojedz na rok
                wez sobie rok urlopu z pracy
                zrob sobie plan, co chcesz osiagnac w tym czasie
                zakupy mozesz robic przez internet
                w wolnym czasie - pojsc na kursy, poodwiedzac osrodki polonijne, wlaczyc sie w
                prace takich chociazby szkol sobotnich, przez ktore mozesz poznac fajnych
                znajomych
                sprobuj popracowac tam - nie wazne jak, moze byc wolontariat - to jest dobre
                miejsce na poznafanie osob o niematerialnym podejsciu do zycia
                12 miesiecy pobytu pomoze ci uporzadkowac mysli i serce smile
                wam obojgu
                --
                ☺ I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
                Geniusze widza swiat z innego punktu widzenia niz pozostali ludzie i na tym polega ich tragedia.
        • anya.po.prostu Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 23.05.06, 18:07
          Duzo juz w tym watku Ci poradzono, ale jeszcze dorzuce swoje trzy grosze, bo
          mam troche podobna sytuacje, ale odwrotna.
          Mysle, ze sa tutaj dwa odrebne problemy: po pierwsze zona nie chce wyjechac z
          Polski i mieszkac w Anglii. Po drugie byc moze chodzi tez o to, kto ma pojsc na
          kompromis- Ty czy ona.
          To dlaczego ona nie chce wyjechac nieco wyjasnily juz dziewczyny. Rzeczywiscie
          nie kazdy nadaje sie na emigracje. Zrozumiale jest, ze ona moze nie chciec
          zaczynac wszystkiego od nowa w obcym kraju. Nawet jesli wielu osobom wydaje
          sie, ze ten kraj to raj. To nie jest raj i sa ludzie, ktorzy wola zostac tam,
          gdzie wszystko jes znajome i maja swoje korzenie. Uwazam, ze nie mozna z tego
          robic zarzutu.
          Druga sprawa to ten kompromis. Mysle, ze troche niesprawiedliwe jest
          stwierdzanie, ze to ONA SIE UPARLA, ze to ONA NIE CHCE. Piszesz, ze skoro Cie
          kocha to powinna zrobic tak jak Ty chcesz i przyjechac. Ale przeciez mozna
          dokladnie to samo powiedziec o Tobie, ze sie uparles i ze jesli ja kochasz i
          chcesz aby rodzina byla razem to powinienes wrocic. Nie znam Twojej zony i nie
          wiem co mysli i czuje, ale wiem, ze gdyby mnie ktos w taki sposob przymuszal i
          naciskal to wlasnie tak bym odpowiedziala. Ze dlaczego to ja i dzieci mamy
          zostawic wszystko i przyjechac do Ciebie a nie odwrotnie.

          Ja mieszkam ze swoim partnerem w UK ale bardzo chcialabym wyemigrowac do
          Australii. Zanim sie poznalismy to zakwalifikowalam sie do otrzymania wizy i
          wlasciwie teraz musialabym tylko zlozyc papiery. Wiec dla mnie moje marzenie
          jest na wyciagniecie reki. Ale on nie chce mieszkac w Australii.
          I tez moglabym go przekonywac i naciskac, ze przeciez tam jest tak pieknie,
          slonecznie, taniej. Moglabym szantazowac, ze jesli mnie kocha i chce byc ze mna
          to powinien sie zgodzic. Ale mysle, ze nie tedy droga. Duzo rozmawiamy o tym i
          szukamy wyjscia. Ja nie chcialabym by on zrobil cos wbrew swojej woli, nie
          chcialabym aby wyjechal tam dla mnie i potem byl nieszczesliwy i mial do mnie
          ukryty zal. Z drugiej strony jesli zostaniemy tutaj ja tez bede miala troche
          poczucie, ze zostalam przez niego, ze on mnie hamuje.

          Ale wlasnie dlatego tak wazne sa rozmowy. Tylko nie takie rozmowy, w ktorych
          jedna strona usiluje pokazac drugiej, ze jej decyzja jest zla a jej uczucia bez
          sensu. Nie takie, w ktorych jedna strona probuje naklonic, zmusic druga do
          ustepstwa. Mysle, ze przede wszystkim powinienes sprobowac zone zrozumiec.
          Uszanowac to co czuje, bo ma prawo czuc tak a nie inaczej. Byc moze upiera sie
          wlasnie dlatego, ze mowisz jej, ze to z nia jest cos nie tak bo nie chce
          wyjechac z Polski, moze dlatego, ze czuje sie zmuszana do przeprowadzki wbrew
          sobie? Trudno nawet zarzucic jej, ze nie sprobowala, bo przeciez przyjechala do
          Ciebie i przekonala sie, ze to nie dla niej.

          Nie wiem czy w tej sytuacji jest jakies zlote wyjscie. Oczywiste jest, ze zadne
          z Was sie nie rozdwoi i konieczny bedzie jakis kompromis. Ale kompromis
          oznacza, ze OBIE strony robia jakis krok ustepstwa.
          W kazdym razie zycze powodzenia.
    • elik12 Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 27.05.06, 21:14
      mnie takie sytuacje zawsze nasuwaja pytanie: dlaczego zona nie chce przyjecac
      do CIEBIE a nie na emigracje. DLa mnie w kazdym w miare normalnym zwiazku,
      dwoje ludzi chcacych byc razem, do tego bycia razem dazy. A co z dziecmi? Czy
      one nie maja prawa miec ojca? Moze czas pogadac z zona?
      Dodam, ze nie jestem facetemwink i mimo roznych zgrzytow rzeczywistosci i z
      mezem - dolaczylam jednak do niego i nie wyobrazam sobie zwiazku opartego na
      dosylaniu przez meza pieniedzy do Polski. Jezeli cos mnie skloni do pozostania
      w Polsce na czas emigracji meza, to bedzie raczej problem z mezem a nie z
      emigracja
    • olunia.m Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 29.05.06, 16:36
      Witam wszystkich!!
      Ja uważam, że to ambicja Gummbassa stoi ponad kompromisem i małżeństwem.
      Dlatego, że wówczas w Polsce nie mogłeś się spełnić zawodowo. Teraz osiągnąłeś
      jakiś rodzaj stabilizacji finansowej i nie chcesz znów ryzykować, ale też nie
      przemawia do Ciebie fakt, iż możesz stracić rodzinę oraz to-że w tym momencie
      łamiesz obietnicę daną sobie jako dziecko z rozbitej rodziny.
      Uważam, że jestes dla żony niesprawiedliwy:mówisz, że była,ale narzekała, nie
      chciała pracować, a potem znów-że trwało to 1,5 roku i tu także pierwszy rok
      życia spędziło wasze dziecko. Więc jak sobie to wyobrażałeś- że żona urodzi i
      zaraz poleci pracy szukać??to jest conajmniej niepoważne.Matka MUSI być przy
      dziecku w tych pierwszych miesiącach-ja tak uważam(mam 2-letnią córkę,żadne
      moje twierdzenie nie jest z kosmosu). I nie wyobrażam sobie tez sytuacji, że w
      obcym kraju pozostawia małą istotkę komuś i nawet nie może z kimś(kobietą)
      porazmawiać po prostu o swoich troskach-mąż jest według mnie niezastąpionym
      partnerem,ale pewnych rzeczy nigdy nie pojmie i nigdy tez nie będzie dobrym
      źródłem informacji na te tematy-o tym nie pojmowaniu kobiet sam wspomniałeś z
      resztą, dlatego przyjmij pewne rzeczy jako pewnik.
      Zastanów się też czy Ty kochasz żonę??To jest pierwsze i najprostsze pytanie.
      Czy kochasz swoje dzieci?Czy poświęciłbyś się dla nich??
      Z tego co piszesz to odczytuję, że ta rozłąka nie pozostała bez wpływu na wasze
      wzajemne relacje. Do osiągniecia szczęścia w małżeństwie wciąż duzo wam
      brakuje. Albo tą lukę wspólnie wypełnicie albo nigdy nie dowiesz się co miałam
      na myśli.
      No i chyba jeszcze jeden problem wszystkich mężczyzn, w którym nie jestes
      wyjątkiem: nie rozumiesz jak CIĘŻKĄ , CZĘSTO NIEWIDOCZNĄ , NA OGÓŁ NIEDOCENIANĄ
      PRACĄ JEST wychowanie małego człowieka. Czy uważasz , że żonie jest tak dobrze
      i łatwo być samotna matką??liczyć na obcych, że pomogą jej wózek wnieść czy
      znieść, że jak jest chora to musi prosić o pomoc, bo nie może iśc do apteki po
      leki, a z dzieckiem to zawsze jest wyprawa? Zastanów sie gummbass jakie małe
      niteczki teraz juz łączą cię z dzidziusiem, który jest w brzuchu żony? czułeś
      ruchy?? widziałes usg?mówisz do własnego dziecka o tym ,co będziecie razem
      robili, gdy już się poznacie? i czy w ogóle będzie to "będziecie"?????
      Spróbuj założyć firmę pol.-ang. jeśli tak lubisz ten kraj. Będziesz mógł jakiś
      czas spędzać w anglii, ale - zawsze mieć swój dom w postaci osobistej rodziny.
      Nie tup nogą i nie obrażaj się na Polskę, bo ona nie przeprosi Cię. W końcu w
      polsce jest dużo dobrze ustawionych rodzin, a teraz masz coś : kapitał,
      doświadczenie może znajomości i możesz to zainwestować w swoje gniazdo(polskę)
      + odbudować rodzinę i nauczyć dzieci miłości, ale przede wszystkim sam się jej
      nauczyć, bo rodzice cię tego pozbawili.
      Życzę Tobie i wszystkim owocnych rozmyślańsmileP.S.moja tu krytyka nie wynika z
      uprzedzenia do mężczyzn to tylko "babny punkt widzenia"smile
      • liloom Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 29.05.06, 18:52
        6 lat to jest kupa czasu. Nie wiem jak czesto sie widywaliscie, jak wygladalo te
        6 lat z jej strony, ja mysle ze ona przyzwyczaila sie do "ukladu" i jej juz z
        tym wygodnie. Ale dlaczego pytasz nas tutaj, a nie porozmawiasz z zona? Samo to
        wywoluje moje zdziwienie. Tzn ze cos jest nie tak.
        Jestem na emigracji duzo wiecej lat, od poczatku z mezem, ale oboje chcielismy
        sprobowac - nie wiem co byloby gdyby jedno chcialo, a drugie nie. Z ta tesknota
        do Polski to chyba przesada, przeciez to nie lata 70-te, mozna wsiasc w autobus,
        samolot, pociag... Spakowac sie i wyruszyc na podboj dalej owszem, ale do...
        Polski? Zbyt duze ryzyko. No, chyba, ze mielibysmy wspolnie jakis realny pomysl.
        Dlaczego ona nie chce? Widzialabym 2 przyczyny : 1. oddalila sie od Ciebie
        (przez 6 lat to naprawde nic dziwnego) 2.skoro wyjechala po 1,5 roku emigracji
        to chyba byla jakas przyczyna????? skoro narzekala...
      • jollyb Do olunia.m 30.05.06, 19:09
        Wiesz, ciesze sie ze to przeczytalas, nawet nie wiesz jaka poczulam ulge. Moje
        malzenstwo tez sie ostatnio posypalo- dlatego ze moj maz obrazil sie na
        polske ,polakow, niemal na wszystko co polskie a przeciez z niego zaden
        kanadyjczyk... Zostalam w Polsce, pracuje, cierpie ze mnei opuscil dlatego ze
        ja nie chcialam sie zdecydowac na emigracje...czy mozna opuscic zone tylko
        dlatego ze nie cche wyjechac na zawsze do kanady?? Moj maz ma tu tak wspaniale
        perspektywy finansowe, moglabym poczekac na niego ile trzeba bedzie, rok , dwa
        az wrocilby-... niestety ode mnei i naszej przyszlej rodziny wazniejszy okazal
        sie paszport kanadyjski... No nic, ciesze sie ze sa tacy ludzie jak TY, ktorzy
        mysla w ten a nie inny sposob. Pozdrawiam
    • grazyna_victoria Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 30.05.06, 17:34
      ja w pewnym sensie rozumie obawy Twojej zony.Mialam takie same,ale dolaczylam
      do meza,jestem tu juz trzy lata,stac nas na wszystko,mamy dzieci i tu urodzilo
      nam sie jeszcze jedno.Moj czas jest wypelniony,coz z tego jak nadal nie czuje
      sie jak u siebie w domu.Tutaj to jest tak jak z gosciem ktoremu mowim sie
      przyjezdzaj kiedy chcesz,wiec jedziesz i czujesz sie po pewnym czasie jak
      intruz.Mam tzw.dola psychicznego niby milo ale nigdy nie u siebie,wiec postaw
      sie na miejscu zony,nie zawsze pieniadze sa najwazniejsze.Moze niech przyjedzie
      na pewien okres,potem wroci i przemysli.Zycze Wam porozumienia a Ty zmien
      argumenty bo czasami pieniadze to nie wszystko.
    • aga_i_oli Re: co z wami sie dzieje - kobiety patriotki... ! 04.07.06, 23:05
      Echhh, mieszkam poza Polską od 3 tygodnii. Co prawda wcześniej trochę
      podróżowałam.Może to zbyt krótko... Nie czytałam powyższych odpowiedzi. W
      momencie kiedy poznałam mojego męża stwierdziłam że pojadę za nim wszędzie. No
      zrobiłam "wykluczenie" do państw skrajnie niebezpiecznych...Teraz jesteśmy razem
      prawie cały czas. Nie znam języka, może się nauczę - będziemy tu 3 miesiące - w
      dniu kiedy go poznałam powiedziałam że wszędzie razem - nigdzie oddzielnie
      (oczywiście w ramach zdrowego rozsądku) mam nadzieję że uda się nam to
      dotrzymać. Jesteśmy razem prawie 6 lat. Nie wiem czy JA potrafiłabym żyć bez
      męża ponad rok...dla mnie to byłoby bardzo smutne...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka