Dodaj do ulubionych

USA - CANADA gdzie jest lepiej zyc

11.11.01, 18:20
Lubie jechac do Kanady bo jest tak jakos czysciej i bezpieczniej.
Jakkolwiek zima przyjemniej jest na Florydzie.
A moze lepiej wogole wyniesc sie do Europy powiedzmy do Hiszpanii (nie do
Polski bo to trzeci swiat jeszcze).
Edytor zaawansowany
  • Gość: Jurek IP: 212.162.228.* 11.11.01, 18:31
    america napisał(a):

    > Lubie jechac do Kanady bo jest tak jakos czysciej i bezpieczniej.
    > Jakkolwiek zima przyjemniej jest na Florydzie.
    > A moze lepiej wogole wyniesc sie do Europy powiedzmy do Hiszpanii (nie do
    > Polski bo to trzeci swiat jeszcze).

    Jezeli Polske nazywasz trzecim swiatem, to USA sa swiatem 5 albo 6 .....1/3 kraju
    wyglada tak, jakby byla zywcem przeniesiona z Meksyku. Nie nalezy mylic sily
    gospodarki z poziomem cywilizacyjnym.
    Pozdro
  • Gość: Yankes IP: *.piscataway-11rh16rt.nj.dial-access.att.net 11.11.01, 22:54

    > Jezeli Polske nazywasz trzecim swiatem, to USA sa swiatem 5 albo 6 .....1/3 kra
    > ju
    > wyglada tak, jakby byla zywcem przeniesiona z Meksyku. Nie nalezy mylic sily
    > gospodarki z poziomem cywilizacyjnym.
    > Pozdro
    Bzdury facet opowiadasz. Jezeli jestes w Stanach to musisz buc slepy.
    Jezeli jestes w Polsce to jeste produktem komunistycznej propagandy.

  • Gość: nieznaj IP: *.tac.net 14.11.01, 23:51
    Gość portalu: Yankes napisał(a):

    >
    > > Jezeli Polske nazywasz trzecim swiatem, to USA sa swiatem 5 albo 6 .....1/
    > 3 kra
    > > ju
    > > wyglada tak, jakby byla zywcem przeniesiona z Meksyku. Nie nalezy mylic si
    > ly
    > > gospodarki z poziomem cywilizacyjnym.
    > > Pozdro
    > Bzdury facet opowiadasz. Jezeli jestes w Stanach to musisz buc slepy.
    > Jezeli jestes w Polsce to jeste produktem komunistycznej propagandy.
    >
    Proponuje osobie tej co to napisala, NIE PIERDOLIC!!! W tym USA jest jeszcze
    gorszy KOMUNIZN anizeli komunizm, ktory byl w Polsce za czasow PRL. W USA
    propaganda goni propagande. New York City - zylem tak i nie chce tam wiecej
    wracac. Wiele dzielnic wyglada gorzej jak najgorsza wies w Polsce!!!
    W Kanadzie jest lepiej mieszkac anizeli w Stanach, ale i tutaj sie znajdzie
    minusy.

  • kanadol 28.11.01, 19:33
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • ptwo 29.11.01, 05:40
    kanadol napisał(a):

    > Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    > deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    >
    > Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    >
    > których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    > emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    > rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    > produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    > dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    > które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.

    Ten osobnik chyba cierpi na gąbczaste zwyrodnienie mózgu!?
  • kanadol 28.11.01, 19:33
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 28.11.01, 19:34
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 29.11.01, 00:53
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 29.11.01, 00:54
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 29.11.01, 00:55
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 29.11.01, 00:55
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • Gość: XXX IP: *.sanjose-03-04rs16rt.ca.dial-access.att.net 29.11.01, 05:07
    kanadol napisał(a):

    > Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    > deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    >
    > Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    >
    > których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    > emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    > rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    > produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    > dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    > które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.

    WRACAJ DO POLSKI KOLEGO JESLI TAM NIE JESTES I ZAPROPONUJ TO SAMO RZADOWI W
    POLSCE.
    $10,000 OD KAZDEGO KANADOLA JEZELI WYEMIGRUJE DO POLSKI. UCZMY SIE BIZNESU OD
    INNYCH A NIE PITOLMY CO NA PUSTY SAGAN PRZYNIESIE.

    Z TYMI ZYDAMI NIE JEST INACZEJ BO SLEPY JESTES NIE Z BRAKU WZROKU LECZ OKULARY
    SPAWACZA ZAPOMNIALES ZDJAC I ZOSTAWIC W PRACY.

    WSZYSCY POPIERAMY POLSKE BO CIAGLE TAM MAMY RODZINY. ALE NIE POPIERAMY KRAJOWYCH
    DURNIOW I Z GORY I Z DOLU. POPIERAMY MADRYCH LUDZI CO PRZYNOSZA POLSCE DOBRO
    PRACUJAC CIEZKO DLA NIEJ. MY JUZ TAM NIE JESTESMY WIEC PRACUJEMY DLA DOBRA INNEGO
    KRAJU A JUZ NAPEWNO NIE ZAMIERZAMY PRACOWAC DLA DWOCH.

    PS. RECE CI DRZA ZE ZLOSCI BO 10 RAZY KLIKNELES MYSZKA
  • kanadol 29.11.01, 05:36
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 29.11.01, 05:37
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 29.11.01, 05:37
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 29.11.01, 05:38
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • Gość: libra IP: *.aclis.utah.edu 27.11.01, 14:22
    Masz absolutna racje! To nawet nie jest piaty, czy siodmy poziom
    cywilizacji !
    Przez wiele lat mieszkalem w roznych miejscach tego bandyckiego kraju,
    i wiem, ze jest to kraj bezprawia, degrengolady cywilizacyjnej i motlochu
    rozmieszczonego miedzy dwoma oceanami.
  • Gość: XXX IP: *.sanjose-11-12rs16rt.ca.dial-access.att.net 28.11.01, 06:52
    Gość portalu: libra napisał(a):

    > Masz absolutna racje! To nawet nie jest piaty, czy siodmy poziom
    > cywilizacji !
    > Przez wiele lat mieszkalem w roznych miejscach tego bandyckiego kraju,
    > i wiem, ze jest to kraj bezprawia, degrengolady cywilizacyjnej i motlochu
    > rozmieszczonego miedzy dwoma oceanami.

    Pamietaj ze prawie wszystko co posiadasz w domu i poza nim, masz dzieku USA.

    Wipisze tutaj mala liste odpisz jezeli powstalo to nie w USA. Robie liste bez
    zastanowienia sie.

    samochod
    elektrycznosc
    zarowke
    radio
    telewizja
    lodowka
    pralka
    air condition
    gramofon
    magnetofon
    traktor
    kombajn
    dojarke dla krowy
    computer
    najwazniejsze software komputerowe

    plus tysiace innych ktore uzywasz na codzien
    Inaczej bys zyla jak Libra z Kabulu
  • Gość: stefan IP: 12.250.72.* 07.12.01, 02:25
    To wracaj chuju do tego raju nad Wisla
  • gadula 11.11.01, 18:39
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 11.11.01, 19:09
    Co za debilny topic..wiadomo ze najlepiej jest w Mongolii.
  • america 11.11.01, 23:15
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > Co za debilny topic..wiadomo ze najlepiej jest w Mongolii.

    Czy w Mongoilii maja internet. Jezeli nie to jak sie tutaj dostales?
  • america 11.11.01, 23:00
    Kliken, Gadula nastepny topic bedzie pod tytulem

    "KLIKEN, GADULA GDZIE WAM BY BYLO LEPIEJ"

    Tym razem dyskusja dla szerszego grona.

    Jurek doceniam twoja opine.
    "Jezeli Polske nazywasz trzecim swiatem, to USA sa swiatem 5 albo 6 .....1/3
    kraju wyglada tak, jakby byla zywcem przeniesiona z Meksyku. Nie nalezy mylic
    sily gospodarki z poziomem cywilizacyjnym."

    Jakkolwiek spojrzmy prawdzie prosto w oczy. Zasiegnijmy statystyk np z ONZ i
    tam zobaczysz ze nawet biorac najsmielsze polske osiagniecia ciagle nasza
    ojczyzna znajduje sie dalej niz na 50-tym miejscu jesli chodzi o poziom rozwoju
    spolecznego.
    Jesli chodzi o rozwoj economiczny rowniez nie jest dobrze bo utknelismy na
    $6000 GDP, podczas gdy nasi poludniowi sasiedzi moga sie pochwalic podwojna
    cyfra niz nasza (nie mowie o Meksyku ale o Czechach).
    Wielu Polakow uwaza ze zapelnione polki w sklepach stanowia o poziomie
    spoleczenstwa. Jakze mylna to opinia. Pelne polki sklepowe maja w Argentynie
    (GDP zblizony do polskiego), Brazyli a nawet w Indiach. Wiele ludzi jeszcze w
    Polsce nie zrozumialo ze pelne polki w sklepach i brak pienedzy w kieszeni daja
    ten sam efekt co puste polki i pelne kieszenie pieniedzy czyli pusta lodowke
    (pamietamy z kumuny).
    Oczywiscie jest to tylko ogolne przedstawienie sprawy poniewaz zarowno w
    komunie bywalo jak i obecnie w Polsce bywa ze wiele ludzi wspaniale sobie radzi.
    Ja poprostu mowie o caloksztalcie problemu jakim jest jeszcze powszechny
    niedorozwoj Polski nie tylko do USA, ale Nimiec i dziesiatkow innych krajow.
    Jezeli usadowimy sie w pozycji ze jest tak wspaniale ze lepiej nic nie zmieniac
    grozi Polsce raczej bankructwo i totalne dziadostwo.
    Mysle ze napor na EWG jest niczym innym spowodowany jak tylko checia zdobycia
    darmowych datkow z zachodu na rozwoj naszego kraju jak rowniez mozliwosci
    zdobycia tamtego rynku pracy i wypchniecia masy Polakow na parobkowy zarobek.
    Czy wiesz ze w wielu miejscach w Polsce bezrobocie wynosi 25%. Powiesz noooo..
    nie chyba na wsi. Dla przykladu ci powiem ze mniej wiecej tyle jest w duzym
    miescie takim jak Radom.
    Nie dziw sie wiec ze nazywam Polske jeszcze trzecim swiatem bo to nie przez
    zlosliwosc, zycze Polsce jak najlepiej. Gdyby inaczej bylo nie siedzial bym
    dluzej w tym "BURAKOWIE" jakim jest Kanada i USA, ale bym sie cieszyl zyciem we
    wlasnym kraju w ktorym sie urodzilem. Niestety jest to jeszcze odlegla sprawa
    wiec wolalbym podyskutowac o tym co sie tutaj dzieje tzn. w "BURAKOWIE" za
    oceanem.

    Pozdrowiena z "BURAKOWA"
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 12.11.01, 02:53
    A po yle buraky?
  • Gość: XXX IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 12.11.01, 02:57
    Po ryju!
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 12.11.01, 02:59
    Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma albo gdzie sie ma dobra prace (i place).Moj
    koles wlasnie stracil prace (Toronto).Dostaje miesiecznie 1414 dolcow.Zglosil
    ze chcialby upgrade swoj skills.Powiedziano mu zeby poszukal sobie jakis
    college.Znalazl -CDi College za 12000.Placa bez szemrania.Za 6 mcy gosc
    dostanie super prace...napiszcie w jakim innym kraju byloby to mozliwe...
    O, Canada...
  • Gość: XXX IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 12.11.01, 03:05
    Po CDI college nie tylko nie dostanie pracy ale i skonczy mu sie EI ktory mogl
    wykorzystac na szukanie pracy.
    Typowy trend na zachodzie stracic troche aby stracic jeszcze wiecej
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 04:26
    Ludzie, ktorzy maja wypracowane tzw seniority , tzn uprawnienia do benefitow i
    zasilku jak prace utraca i nie moga znalezc nowej to ida do szkoly , czyli na
    przekwalifikowanie, po ktorym z reguly dostaja prace. Mozna rowniez nic nie
    robic i korzystac z zasilku, szukajac innej pracy. Wszystko sie laczy z
    zatrudnieniem,tzn znalezieniem pracy w ktorej nabedzie sie praw do
    benefitow.Jest to i bylo zawsze TRUDNE i bez protekcji i wprowadzenia nic sie
    nie wskora.I tu jest PIES POGRZEBANY. Nie wazne co wiesz, wazne KOGO ZNASZ.Jak
    sie ma klinken SWOJEGO czlowieka, ktory cie raz wprowadzil, gra sama sie juz
    toczy.I wtedy wypada TYLKO CHWALIC KANADE I SZCZERZYC ZEBY Z RADOSCI.Gorzej
    jak jestes "na swoim".Tylko 6 %ogolu zatrudnionych (zmuszonych i z wyboru)
    jest na swoim w Kanadzie. Widocznie slodki to chleb nie jest.
  • Gość: emil IP: *.public.svc.webtv.net 12.11.01, 03:10
    Kochani ,nic zlego na temat tej Kanady ne piszczie bo zostaniecie od zaraz zbluzgani przez polskich kanacyjczykow.To bardzo patryjotyczny narod i nie akcepyuja zadnej krytyki.Cholera oni to musza kochac ta swoja Kanade.
  • Gość: Yankes IP: *.piscataway-12rh16rt.nj.dial-access.att.net 12.11.01, 03:44
    A jak nie kochac kobiety, ktora Cie kocha i na kazdym kroku Ci to okazuje.
    Tu sie po prostu da zyc. I to dobrze. Przemawiaja tu przez naszych szanownych
    Rodakow prowincjonalne kompleksy i sny o potedze.
  • Gość: muzaaa IP: *.dialin.buffalo.edu 12.11.01, 03:54
    Ja chcialabym mieszkac przez jakis czas w Quebec, sliczny i blisko do Montrealsmile
    Musze przyznac ze w Kanadzie rowniez czuje sie bezpieczniej, chyba wlasnie tam
    lepiej jest zycsmile)
  • Gość: z USA IP: *.nc.rr.com 12.11.01, 22:57
    o przepraszam droga muzooo... nie zgodze sie z toba z ta slicznoscia quebecu.
    bylam tam, m.in. w montrealu i jestem przerazona. gorzej niz w polsce. montreal
    brudny, nawet bardzo, glowna ulica st.catherine do niczego i mnostwo meneli. stad
    nie wiem skad ci sie to "bezpiecznie" wzielo...? jednym slowem syf. a sam quebec
    z tego co wiem to ma teraz jakies "problemy finansowe" i stad bieda u nich az
    piszczy. jadac trasa z ottawy do montrealu tez nie bylam zachwycona. (ottawa jest
    o wiele ladniejsza, czystsza...ale to juz inna prowincja) czulam sie jak sporym
    zadupiu... no i drogi maja niestety gorsze w kanadzie niz w usa. no ale z usa to
    chyba zaden kraj nie moze sie rownac (jesli chodzi o te drogi).


    Gość portalu: muzaaa napisał(a):

    > Ja chcialabym mieszkac przez jakis czas w Quebec, sliczny i blisko do Montreal:
    > )
    > Musze przyznac ze w Kanadzie rowniez czuje sie bezpieczniej, chyba wlasnie tam
    > lepiej jest zycsmile)

  • Gość: Slawek IP: *.dialup.eol.ca 15.11.01, 18:01
    Gość portalu: z USA napisał(a):

    > o przepraszam droga muzooo... nie zgodze sie z toba z ta slicznoscia quebecu.
    > bylam tam, m.in. w montrealu i jestem przerazona. gorzej niz w polsce. montreal
    >
    > brudny, nawet bardzo, glowna ulica st.catherine do niczego i mnostwo meneli. st
    > ad
    > nie wiem skad ci sie to "bezpiecznie" wzielo...? jednym slowem syf. a sam queb
    > ec
    > z tego co wiem to ma teraz jakies "problemy finansowe" i stad bieda u nich az
    > piszczy. jadac trasa z ottawy do montrealu tez nie bylam zachwycona. (ottawa je
    > st
    > o wiele ladniejsza, czystsza...ale to juz inna prowincja) czulam sie jak sporym
    >
    > zadupiu... no i drogi maja niestety gorsze w kanadzie niz w usa. no ale z usa t
    > o
    > chyba zaden kraj nie moze sie rownac (jesli chodzi o te drogi).
    > Odwiedz Niemcy i Wlochy jezeli to dla Ciebie za daleko proponuje Ontario Canada.
    >
    > Gość portalu: muzaaa napisał(a):
    >
    > > Ja chcialabym mieszkac przez jakis czas w Quebec, sliczny i blisko do Mont
    > real:
    > > )
    > > Musze przyznac ze w Kanadzie rowniez czuje sie bezpieczniej, chyba wlasnie
    > tam
    > > lepiej jest zycsmile)
    >

  • taxandria 18.11.01, 01:35
    Przerazona MONTREALEM??!! Dreszcze na ulicy Ste-Catherine?!
    No tak, po tej nudnej i jakze czystej Ottawie, to musial byc szok.
    Nastepnym razem, proponuje sie uspokoic, isc na kawe w Starym Porcie
    albo na ulicy St-Denis, a potem na spacer w parku Mont Royal,
    tak jak wszyscy turysci. Bedzie prawie jak na pocztowce...


  • Gość: jej IP: *.sprint.ca 25.11.01, 19:38
    taxandria napisał(a):

    > Przerazona MONTREALEM??!! Dreszcze na ulicy Ste-Catherine?!
    > No tak, po tej nudnej i jakze czystej Ottawie, to musial byc szok.
    > Nastepnym razem, proponuje sie uspokoic, isc na kawe w Starym Porcie
    > albo na ulicy St-Denis, a potem na spacer w parku Mont Royal,
    > tak jak wszyscy turysci. Bedzie prawie jak na pocztowce...
    >
    >

    Mozna jeszcze pojechac do Quebec City, okolo 2.5 godziny i tam naprawde
    jest swietnie, tylko ... powod jest taki ze to miasteczko jak zadne inne w
    Ameryce Pn przypomina ladne miasteczko w Europie.
    Ale fakt faktem warto tam pojechac w kazdej porze roku. ( mozna zabrac narty)
    JEJ
  • Gość: z USA IP: *.nc.us.prserv.net 21.12.01, 00:36
    przykro mi ze mamy tak rozne spojrzenie na te czesc kanady. mnie nie skusi swoja
    uroda ani stary port ani mont royal. mnie sie po prostu montreal nie podoba.


    taxandria napisał(a):

    > Przerazona MONTREALEM??!! Dreszcze na ulicy Ste-Catherine?!
    > No tak, po tej nudnej i jakze czystej Ottawie, to musial byc szok.
    > Nastepnym razem, proponuje sie uspokoic, isc na kawe w Starym Porcie
    > albo na ulicy St-Denis, a potem na spacer w parku Mont Royal,
    > tak jak wszyscy turysci. Bedzie prawie jak na pocztowce...
    >
    >

  • Gość: Biala IP: *.qc.sympatico.ca 12.11.01, 03:50
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma albo gdzie sie ma dobra prace (i place).Moj
    > koles wlasnie stracil prace (Toronto).Dostaje miesiecznie 1414 dolcow.Zglosil
    > ze chcialby upgrade swoj skills.Powiedziano mu zeby poszukal sobie jakis
    > college.Znalazl -CDi College za 12000.Placa bez szemrania.Za 6 mcy gosc
    > dostanie super prace...napiszcie w jakim innym kraju byloby to mozliwe...
    > O, Canada...

    W Toronto Kliken, nie w Windsor
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 12.11.01, 14:34
    Do pana powyzej - kazdy ma wybor.Jedni wola brac unemployment i zasuwac na
    czarno przez 6 mcy ( i co oni odloza?) a inni wola upgrade skills , poznac
    nowych ludzi i znalezc prace.Ten kolega robi pelny MSCE 2000.Typowo polska
    krotkowzrocznosc i komunistyczne omamienie"....po co sie uczyc..." Madrzy sie
    ucza idioci myja garnki.Amen
    Biala przyjezdzaj do Toronto.
  • Gość: Biala IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 18:44
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > Do pana powyzej - kazdy ma wybor.Jedni wola brac unemployment i zasuwac na
    > czarno przez 6 mcy ( i co oni odloza?) a inni wola upgrade skills , poznac
    > nowych ludzi i znalezc prace.Ten kolega robi pelny MSCE 2000.Typowo polska
    > krotkowzrocznosc i komunistyczne omamienie"....po co sie uczyc..." Madrzy sie
    > ucza idioci myja garnki.Amen
    > Biala przyjezdzaj do Toronto.

    To nie sa kursy dla kazdego. Musisz wczesniej pracowac przy networkach lub
    serwerach. Szkola stawia pewne wymagania (przynajmniej w Windsor).
    Nie moge przyjechac do Toronto bo tutaj sie ucze
  • Gość: exKanado IP: *.focal-chi.corecomm.net 17.11.01, 07:49
    O czym ty kurwa piszesz?
  • Gość: Jurek IP: 212.162.228.* 12.11.01, 14:31

    > Jurek doceniam twoja opine.
    > "Jezeli Polske nazywasz trzecim swiatem, to USA sa swiatem 5 albo 6 .....1/3
    > kraju wyglada tak, jakby byla zywcem przeniesiona z Meksyku. Nie nalezy mylic
    > sily gospodarki z poziomem cywilizacyjnym."
    >
    > Jakkolwiek spojrzmy prawdzie prosto w oczy. Zasiegnijmy statystyk np z ONZ i
    > tam zobaczysz ze nawet biorac najsmielsze polske osiagniecia ciagle nasza
    > ojczyzna znajduje sie dalej niz na 50-tym miejscu jesli chodzi o poziom rozwoju
    >
    > spolecznego.
    > Jesli chodzi o rozwoj economiczny rowniez nie jest dobrze bo utknelismy na
    > $6000 GDP, podczas gdy nasi poludniowi sasiedzi moga sie pochwalic podwojna
    > cyfra niz nasza (nie mowie o Meksyku ale o Czechach).
    > Wielu Polakow uwaza ze zapelnione polki w sklepach stanowia o poziomie
    > spoleczenstwa. Jakze mylna to opinia. Pelne polki sklepowe maja w Argentynie
    > (GDP zblizony do polskiego), Brazyli a nawet w Indiach. Wiele ludzi jeszcze w
    > Polsce nie zrozumialo ze pelne polki w sklepach i brak pienedzy w kieszeni daja
    >
    > ten sam efekt co puste polki i pelne kieszenie pieniedzy czyli pusta lodowke
    > (pamietamy z kumuny).
    > Oczywiscie jest to tylko ogolne przedstawienie sprawy poniewaz zarowno w
    > komunie bywalo jak i obecnie w Polsce bywa ze wiele ludzi wspaniale sobie radzi
    > .
    > Ja poprostu mowie o caloksztalcie problemu jakim jest jeszcze powszechny
    > niedorozwoj Polski nie tylko do USA, ale Nimiec i dziesiatkow innych krajow.
    > Jezeli usadowimy sie w pozycji ze jest tak wspaniale ze lepiej nic nie zmieniac
    > grozi Polsce raczej bankructwo i totalne dziadostwo.
    > Mysle ze napor na EWG jest niczym innym spowodowany jak tylko checia zdobycia
    > darmowych datkow z zachodu na rozwoj naszego kraju jak rowniez mozliwosci
    > zdobycia tamtego rynku pracy i wypchniecia masy Polakow na parobkowy zarobek.
    > Czy wiesz ze w wielu miejscach w Polsce bezrobocie wynosi 25%. Powiesz noooo..
    > nie chyba na wsi. Dla przykladu ci powiem ze mniej wiecej tyle jest w duzym
    > miescie takim jak Radom.
    > Nie dziw sie wiec ze nazywam Polske jeszcze trzecim swiatem bo to nie przez
    > zlosliwosc, zycze Polsce jak najlepiej. Gdyby inaczej bylo nie siedzial bym
    > dluzej w tym "BURAKOWIE" jakim jest Kanada i USA, ale bym sie cieszyl zyciem we
    >
    > wlasnym kraju w ktorym sie urodzilem. Niestety jest to jeszcze odlegla sprawa
    > wiec wolalbym podyskutowac o tym co sie tutaj dzieje tzn. w "BURAKOWIE" za
    > oceanem.
    >
    > Pozdrowiena z "BURAKOWA"

    Mam wrazenie, ze niektorzy na tym forum myla "biala" Ameryke sprzed 15, 20 lat ze
    wspolczesnymi USA, ktore w wyniku braku kontroli polityki emigracyjnej w
    zastraszajaco szybkim tempie upodabniaja sie do swojego poludniowego sasiada i to
    do tego stopnia, ze jezyk hiszpanski w wielu stanach, zwlaszcza na poludniu jest
    juz jezykiem urzedowym (karty wyborcze oficjalnie sa juz wszedzie dwujezyczne).
    Latynoskie getta wyrastaja jak grzyby po deszczu doslownie w kazdym amerykanskim
    miescie i mozna juz od dluzszego czasu w powaznej amerykanskiej prasie znalezc
    artykuly o powolnym przeksztalcaniu sie tzw. "sun belt states" w trzeci swiat ze
    wszystkimi tego konsekwencjami. W zeszlym roku wybralem sie ponownie po 10 latach
    do LA i w ciagu tego okresu doszlo w tym miescie do tak olbrzymich zmian
    demograficznych, ze przewazajaca czesc miasta wyglada juz jak prawdziwy Meksyk i
    nie jest w stanie sie poznac po ktorej stronie granicy sie przebywa. Znalezienie
    pracy w tym miescie w wielu zawodach tylko z jezykiem angielskim graniczy prawie
    z cudem. W Chicago, w ktorym przybysze z Ameryki Lacinskiej stanowili 13 lat temu
    ok. 10% populacji, po ostatnim cenzusie w 2000r. stanowia juz ponad 50%
    mieszkancow. Jest rzecza oczywista, ze do USA emigruja glownie najbiedniejsi,
    pozbawieni jakiegokolwiek wyksztalcenia Meksykanie i to oni chcac czy nie chcac
    przeksztalcaja ten kraj w trzeci swiat. Niekontrolowana emigracja i sprowadzanie
    do USA najbiedniejszych i najmniej wyksztalconych mas ludzkich ma
    najprawdopodobniej swoje uzasadnienie ekonomiczne w mysl ktorego amerykanski
    wielki kapital nie musi przenosic swoich fabryk do krajow trzeciego swiata,
    taniej jest przeciez przeksztalcic USA w takowy i miec na miejscu nieograniczony
    dostep do taniej i niewykwalifikowanej sily roboczej. Przyrost biedoty powoduje
    tez obnizenie jakichkolwiek swiadczen spolecznych do poziomu krajow trzeciego
    swiata. Z reszta kazdy kto byl w USA chociazby na wakacjach, powinien sie
    orientowac o postepujacej juz od dwoch dekad brazylizacji Ameryki w wyniku ktorej
    klasa srednia stopniowo zanika a jej miejsce zajmuje z jednej strony skrajna
    biedota a z drugiej wyrastajacy jak grzyby po deszczu milionerzy. Niestety nic
    nie wskazuje na to, aby ten trend mial sie w przyszlosci zmienic.
    Pozdro
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 18:10
    Rzeczywiscie temat jest troche glupawy, gdyz nikt nie potrafi
    odpowiedziec na to pytanie twierdzaco. Mozna przytaczac dane
    statystyczne z roznych galezi by ocenic wartosc danego kraju
    ale to tez nie bedzie odpowiedzia na czyjs indywidualny
    sukces. Patrzac obiektywnie robotnik obecnie nie ma czym sie
    zachwycac i to wszedzie, nie wazne gdzie on mieszka i
    pracuje. Zarobic jest coraz trudniej. Zarobki sie zmniejszaja,
    biorac sile nabywcza pieniadza. Wiekszosc z pracujacych siedzi
    niestety w czyjejs kieszeni (banku). Co z tego ze mieszka sie
    w " swoim" domu np. w kanadyjskim Vancouver gdzie ceny
    drewnianych domow ( jezeli juz slowo dom tutaj pasuje;
    raczej "szopek" by bardziej podeszlo) zostaly tak wygorowane z
    pomoca rzadu ( rzad ma z wyzszej ceny wiekszy podatek
    nieruchomosci i 7% GST) ze sporo osob pracujacych pomimo niskiego
    procentu nie moze sobie pozwolic na ich splate. Srednio
    domek tutaj kosztuje ok 400 tys. Z praca wcale nie jest
    zaciekawie. Znam duzo osob ktore splacaja dom zostaly
    zmuszone do wykonywania dwoch prac (pomimo jak juz
    wspomnialem trudno ja znalezc) za stosunkowo bardzo niskie
    wynagrodzenie. Edukacja dzieci zarowno w USA jak i Kanadzie
    jest bardzo niska i nieefektowna. Te wszystkie kursy
    (przekwalifikowywania sie) sa kolejnym fiaskiem i czesciowym
    zamydlaniem oczu. Powiem cos dla przykladu tego co napisalem.
    Nie tak dawno byly "wdrazane"(popularne) przez rzad kanadyjski np.
    kursy bankowosci (teller) dlatego ze banki pod presja rzadu
    przeznaczyly pieniadze na edukacje ludzi malo kwalifikowanych z
    zastrzezeniem ze znaczna suma pieniedzy zostanie wydana w ich
    system - bankowosc. Wszyscy wiemy co sie okazalo. Maszymy
    wydaja nam pieniadze a kasjerki siedza w domach lub........
    Znam tez kilka osob ktore pokonczyly kilka kursow rzadowych i
    nic, tez siedza w domu lub pracuja robiac zupelnie co
    innego. Z tymi kursami uwazam ze w wiekszosci jest to
    strata pieniedzy. Tak wiec cieszyc sie nie ma czym, jak juz
    ktos wczesniej wspomnial bodaci sie bogaca a biedni biednieja.
    Jezeli ( a na to sie zanosi) bogaci wstrzymaja kase bedzie
    naprawde zle i dla wielu co chwala Kanade lub Ameryke
    nawet ze lzami w oczach. Niestety ja tak to widze. Polki
    sa pelne ale gdy sie nie ma pieniedzy to jest tak jakby
    byly one puste. Trzeba dodac ze dzisiaj znaczna czesc ludzi kupuje
    na kredyt a po straceniu pracy............ Pozdrawiam
  • Gość: ESL IP: 209.226.65.* 12.11.01, 18:22
    Zaraz ktos zawola, ze odchodze od tematu - sorry, tylko dla jednego zdania.
    Wedlug mnie wartosc w ciaglym doksztalcaniu sie, braniu kolejnych kursow i
    lekcji nie ogranicza sie wylacznie do tego jaka prace mozna po nich otrzymac -
    ciagla koniecznosc ksztalcenia sie, weryfikowania wiedzy juz dobytej,
    poszerzania jej i rozwijania, to sposob na utrzymanie mlodosci, na ciagle
    cwiczenie pamieci i na dlugie lata samodzielnosci profesjonalnej, finansowej,
    psychicznej i kazdej innej. A to jest mozliwe (i konieczne) i w Kanadzie, i w
    USA wiec adres jest juz tylko kwestia indywidualnych preferencji.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 19:57
    Gość portalu: ESL napisał(a):

    > Zaraz ktos zawola, ze odchodze od tematu - sorry, tylko dla jednego zdania.
    > Wedlug mnie wartosc w ciaglym doksztalcaniu sie, braniu kolejnych kursow i
    > lekcji nie ogranicza sie wylacznie do tego jaka prace mozna po nich otrzymac -
    > ciagla koniecznosc ksztalcenia sie, weryfikowania wiedzy juz dobytej,
    > poszerzania jej i rozwijania, to sposob na utrzymanie mlodosci, na ciagle
    > cwiczenie pamieci i na dlugie lata samodzielnosci profesjonalnej, finansowej,
    > psychicznej i kazdej innej. A to jest mozliwe (i konieczne) i w Kanadzie, i w
    > USA wiec adres jest juz tylko kwestia indywidualnych preferencji.

    * Nikt chyba ze zdrowym rozsadkiem nie powie ze wiedza
    komukolwiek i kiedykolwiek przeszkadzala. Tutaj rozmowa niestety
    dotyczy czegos innego. Wiadomo ze te kursy kosztuja pieniadze a
    w praktyce sa bardzo malo wykorzystane. Jezeli jest to tak
    bardzo dobre, dlaczego wiec nie "ksztalcic" chetnych bez konca?
    Wiem ze sie tacy znajda, nawet juz sa. Nie pisalbym o tym,
    gdyby Kanada czy Ameryka miala dosc pieniedzy i naprawde
    szukala mozliwych, rozsadnych drog ich zbycia. Wiemy ze z
    pieniedzmi( dostepnymi dla ich obywateli) nie jest wcale ciekawie
    w tych krajach. Sa dlugi i to duze. Sa tez inne potrzeby
    potrzebujace finansow ktorych ciagle brak. Jezeli juz maja byc
    wydane pieniadze na edukacje, ja osobiscie bym wolal widziec
    tutaj reforme szkolnictwa i to duza - wlasciwa. Obecnie sami
    wiemy co wiedza i co reprezentuja dzieci po opuszczeniu szkoly
    w Ameryce Polnocnej. Sposobow na utrzymanie mlodosci i cwiczenie
    pamieci trzeba szukac w samym sobie, nie w szkole (jak
    piszesz), szczegolnie gdy ktos za nia placi. Szkola powinna
    ksztalcic i rozwijac dzieci. Jezeli chodzi o doroslych, powinna
    uczyc zdolnosci ktore zostana wykorzystane dla dobra ogolnego
    w przyszlosci. A z tym wiemy ze jest inaczej, poza malymi
    wyjatkami. Krotko - skorka nie oplaca sie wyprawki. Taka prawda.
  • gadula 12.11.01, 20:05
    Pieprzycie smutki Towarzysze.
    Taniej jest sporwadzic wykwalifikowanych emigrantow którzy cicho siedza. Nie
    maja rodzin, znajomych a wiec maja mniejsza troske o dobro rodziny itd.
    Co do tych kursów to największą korzysc maja nauczyciele.
    Ta cala polityka doksztalcania to interwencjonizm socjalistow z Ottawy, którzy
    nie maja nic do zaoferowania. Komunistyczne nawyki! Zamiast rozdawać pieniadze
    bezmyslnie ludziom, zmniejsz ich podatki i pozwól im decydować o swoich
    wydatkach. Skoro rząd placi za kursy to jest to dobry sposób na przedłużenie
    zasilku dla bezrobotnych. Kończy się tak, ze biorą kursy ci, co je najmniej
    potrzebują. Mlodego emigranta H.R. wyśle na kurs szukania pracy i pisania
    resume, które są prowadzone przez ich kolegów. I tak się biznes kula...
  • Gość: ESL IP: 209.226.65.* 12.11.01, 20:13
    Wiekszosc ludzi miewa klopot z samo-dyscyplina, z tym zeby sie ksztalcic samemu
    w wolnym czasie. Korzystanie z roznego rodzaju zorganizowanych "doksztaltow"
    wymusza pewne zachowania, na ktore wielu nie zdobyloby sie majac do wyboru
    slodkie lenistwo w papuciach. Jak wielu ludzi moze uczciwie powiedziec, ze ucza
    sie gdy nie musza? Nawet majac juz projekty, egzaminy czy testy do zaliczenia w
    okreslonym terminie, wiekszosc z nas odklada nauke na ostatni moment, wiec to
    nie jest wcale tak, ze dzieci - do szkoly, a dorosli beda sie doskonalic we
    wlasnym zakresie. Bo nie beda. Jezeli prawa rynku, konkurencja do miejsc pracy
    czy chocby zwykly snobizm na BA czy PhD przed nazwiskiem tego na ludziach na
    wymusza, to tylko jednostki beda takimi swiadomymi doroslymi o jakich piszesz.
    Co zas do kosztow nauki, to ciagle jest tak, ze koszt nie-uczenia sie jest na
    dluzsza mete (najczesciej) wyzszy niz koszty poniesione na nauke. I to dotyczy
    wiekszosci dziedzin. Z mojego wlasnego doswiadczenia moge wspomniec, ze
    trafialo mi sie uczyc za cudze (panstwowe badz uczelniane) pieniadze, za moje
    wlasne i za pieniadze innych sponsorow (glownie firm, ktore mialy interes w
    ksztalceniu mnie) i za kazdym razem byl to zysk dla wszystkich
    zainteresowanych. Nawet jezeli nabyta wiedza stawala sie po jakims czasie
    nieaktualna badz niepelna.
    W interesie nas wszystkich jest inwestycja w nieustajaca (!) nauke i mlodych, i
    starych. I to jest wlasnie fajne na tym kontynencie, ze wiekszosc ambitnych
    ludzi to rozumie, popiera i propaguje. Tego mi bardzo brakowalo w Polsce w
    swoim czasie. Moze i teraz to sie tez tam zmienilo.
    A wracajac do glownego pytania czy USA, czy Kanada - to oba kraje (w roznych
    formach) inwestuja ogromne sumy w rozwoj mysli i technologii wszelakich. Bardzo
    mi ta sytuacja odpowiada.
  • gadula 12.11.01, 20:26
    Gość portalu: ESL napisał(a):

    > Wiekszosc ludzi miewa klopot z samo-dyscyplina, z tym zeby sie ksztalcic samemu
    >
    > w wolnym czasie. Korzystanie z roznego rodzaju zorganizowanych "doksztaltow"
    > wymusza pewne zachowania, na ktore wielu nie zdobyloby sie majac do wyboru
    > slodkie lenistwo w papuciach. Jak wielu ludzi moze uczciwie powiedziec, ze ucza
    >
    > sie gdy nie musza? Nawet majac juz projekty, egzaminy czy testy do zaliczenia w
    >
    > okreslonym terminie, wiekszosc z nas odklada nauke na ostatni moment, wiec to
    > nie jest wcale tak, ze dzieci - do szkoly, a dorosli beda sie doskonalic we
    > wlasnym zakresie. Bo nie beda. Jezeli prawa rynku, konkurencja do miejsc pracy
    > czy chocby zwykly snobizm na BA czy PhD przed nazwiskiem tego na ludziach na
    > wymusza, to tylko jednostki beda takimi swiadomymi doroslymi o jakich piszesz.
    > Co zas do kosztow nauki, to ciagle jest tak, ze koszt nie-uczenia sie jest na
    > dluzsza mete (najczesciej) wyzszy niz koszty poniesione na nauke. I to dotyczy
    > wiekszosci dziedzin. Z mojego wlasnego doswiadczenia moge wspomniec, ze
    > trafialo mi sie uczyc za cudze (panstwowe badz uczelniane) pieniadze, za moje
    > wlasne i za pieniadze innych sponsorow (glownie firm, ktore mialy interes w
    > ksztalceniu mnie) i za kazdym razem byl to zysk dla wszystkich
    > zainteresowanych. Nawet jezeli nabyta wiedza stawala sie po jakims czasie
    > nieaktualna badz niepelna.
    > W interesie nas wszystkich jest inwestycja w nieustajaca (!) nauke i mlodych, i
    >
    > starych. I to jest wlasnie fajne na tym kontynencie, ze wiekszosc ambitnych
    > ludzi to rozumie, popiera i propaguje. Tego mi bardzo brakowalo w Polsce w
    > swoim czasie. Moze i teraz to sie tez tam zmienilo.
    > A wracajac do glownego pytania czy USA, czy Kanada - to oba kraje (w roznych
    > formach) inwestuja ogromne sumy w rozwoj mysli i technologii wszelakich. Bardzo
    >
    > mi ta sytuacja odpowiada.

    kurwa! dobrze mi sie czyta Marksa.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 21:20
    Gość portalu: ESL napisał(a):

    > Wiekszosc ludzi miewa klopot z samo-dyscyplina, z tym zeby sie ksztalcic samemu
    >
    > w wolnym czasie. Korzystanie z roznego rodzaju zorganizowanych "doksztaltow"
    > wymusza pewne zachowania, na ktore wielu nie zdobyloby sie majac do wyboru
    > slodkie lenistwo w papuciach. Jak wielu ludzi moze uczciwie powiedziec, ze ucza
    >
    > sie gdy nie musza? Nawet majac juz projekty, egzaminy czy testy do zaliczenia w
    >
    > okreslonym terminie, wiekszosc z nas odklada nauke na ostatni moment, wiec to
    > nie jest wcale tak, ze dzieci - do szkoly, a dorosli beda sie doskonalic we
    > wlasnym zakresie. Bo nie beda. Jezeli prawa rynku, konkurencja do miejsc pracy
    > czy chocby zwykly snobizm na BA czy PhD przed nazwiskiem tego na ludziach na
    > wymusza, to tylko jednostki beda takimi swiadomymi doroslymi o jakich piszesz.
    > Co zas do kosztow nauki, to ciagle jest tak, ze koszt nie-uczenia sie jest na
    > dluzsza mete (najczesciej) wyzszy niz koszty poniesione na nauke. I to dotyczy
    > wiekszosci dziedzin. Z mojego wlasnego doswiadczenia moge wspomniec, ze
    > trafialo mi sie uczyc za cudze (panstwowe badz uczelniane) pieniadze, za moje
    > wlasne i za pieniadze innych sponsorow (glownie firm, ktore mialy interes w
    > ksztalceniu mnie) i za kazdym razem byl to zysk dla wszystkich
    > zainteresowanych. Nawet jezeli nabyta wiedza stawala sie po jakims czasie
    > nieaktualna badz niepelna.
    > W interesie nas wszystkich jest inwestycja w nieustajaca (!) nauke i mlodych, i
    >
    > starych. I to jest wlasnie fajne na tym kontynencie, ze wiekszosc ambitnych
    > ludzi to rozumie, popiera i propaguje. Tego mi bardzo brakowalo w Polsce w
    > swoim czasie. Moze i teraz to sie tez tam zmienilo.
    > A wracajac do glownego pytania czy USA, czy Kanada - to oba kraje (w roznych
    > formach) inwestuja ogromne sumy w rozwoj mysli i technologii wszelakich. Bardzo
    >
    > mi ta sytuacja odpowiada.

    * Tutaj sam znalazles odpowiedz na poruszany temat. Te kraje i
    ich firmy inwestuja w "rozwoj mysli i technologii wszelakich".
    Poprostu nie maja wyjscia gdyz "wyprodukowac" mysl tutaj
    jest poprostu im zadrogo. Dlatego tez kupuja gdzie sie tylko
    da. My jednak nie rozmawiamy tutaj o glebszej edukacji lecz
    o kursach dla ludzi bez "mysli". Sam dobrze wiesz, azeby
    otrzymac malezyta edukacje, byc kims a zarazem miec dobrze
    platna prace trzeba zainwestowac w swoja edukacje bardzo duzo
    pieniedzy. Tutaj rzad nie kwapi sie z pomoca gdyz byloby to
    konkurencja dla ludzi bogatych, ktorych stac zaplacic duze
    pieniadze za edukacje swoich dzieci. Ty samym chca tez byc
    zawsze krok do przodu przed "biedota". Jak bardzo rzad pomaga
    w studiach najlepiej wiedza sami studenci a fakt ze oplaty
    za studia w przeciagu ostatnich 10 lat wzrosly 200%( zarobki
    zas spadly) przy ogolnej bardzo niskiej inflacji potwierdzaja sam
    fakt jak bardzo chca wyciagnac reke i wyksztalcic
    spoleczenstwo. Nie oszukujmy sie. Kursy sa zbyciem czasu dla
    wielu ( jak powiedzmy gra w szachy czy cos podobnego) a dla
    politykow pomniejszaniem bezrobocia (zatrudniaja nauczycieli, sprzataczy
    itd.) i kolejna szansa opodatkowywania swych obywateli gdy
    tak naprawde znaczna czesc pieniedzy wydana na wspomniane
    kursy wraca z powrotem poprzez ich sprawnie funkcjonujacy
    system taksowy(nie musza placic welfare lub UI dla np.
    nauczycieli ktorzy mogliby powiekszyc bez kursow liczbe
    bezrobotnych). System coraz bardziej sie zagmatwuje i niedlugo
    bez wiekszych zmian naprawde sie zagubi.
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 23:24
    Moze to trywialne porownanie, ale pamietam z Polski w zatloczonym autobusie
    reke ponad tlumem trzymajaca SKARB : puszke szynki. Aby wszyscy widzieli.
    Wzrok pasazerow ,mimo woli kierowal sie na te puszke i pamietam , zrobilo sie
    zamieszanie , popychanka i puszka gdzies jakos zmienila wlasciciela, wsrod
    zlorzeczen i zrzedzenia wlascicielki...Potem juz w ciszy , zatloczony autobus
    jechal dalej. Puszki juz nie bylo ponad tlumem.
    Tutaj w Kanadzie, tak samo wyglada sytuacja z praca, jak z ta puszka !
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 12.11.01, 23:30
    Widac, ze niektorzy z was daaaaaawno zakonczyli edukacje lub nie ukonczyli jej
    wcale.Pisanie o nierownosciach w systemie nauczania , horrendalnych cenach and
    blablabla swiadczy o kompletnej nieznajomosci rynku pracy.Kto przy zdrowch
    zmyslach nie wysle teraz swojego dziecka na jakies idiotyczne studia bo to nie
    ma sensu (wyjatkiem sa studia prawnicze , lekarskie itp).po co dziecko ma isc
    na studia na kierunek informatyka.Po wyjsciu z tej uczelni nie bedzie potrafil
    wlaczyc komputera poniewaz technologia zmienia sie co kilkanascie
    miesiecy.Odpowiedzia na to sa KROTKIE SPECJALISTYCZNE kursy.Swiat sie zmienil
    diametralnie.Niestey nie wszyscy to zauwazyli.TO KIEDYS szlo sie na studia ,
    dostawalo STALA dobra posade do konca zycia itd.Stala w tej chwili (statystyka
    w toronto) to maximum 3.5 lat pracy dla jednej firmy.potem na bruk...szybkie
    kursy sa odpowiedzia ...nie dla wszystkich oczywiscie.Wiekszosc emigrantow
    bedzie nalewac kawe, jezdzic na szmacie albo klasc plytki do konca zycia.Kanada
    jako jedyny kraj na swiecie oferuje pomoc na taka skala.Kto tego nie potrafi
    wykorzystac i docenic TO IDIOTA.
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 23:35
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 17:09
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > Widac, ze niektorzy z was daaaaaawno zakonczyli edukacje lub nie ukonczyli jej
    > wcale.Pisanie o nierownosciach w systemie nauczania , horrendalnych cenach and
    > blablabla swiadczy o kompletnej nieznajomosci rynku pracy.Kto przy zdrowch
    > zmyslach nie wysle teraz swojego dziecka na jakies idiotyczne studia bo to nie
    > ma sensu (wyjatkiem sa studia prawnicze , lekarskie itp).po co dziecko ma isc
    > na studia na kierunek informatyka.Po wyjsciu z tej uczelni nie bedzie potrafil
    > wlaczyc komputera poniewaz technologia zmienia sie co kilkanascie
    > miesiecy.Odpowiedzia na to sa KROTKIE SPECJALISTYCZNE kursy.Swiat sie zmienil
    > diametralnie.Niestey nie wszyscy to zauwazyli.TO KIEDYS szlo sie na studia ,
    > dostawalo STALA dobra posade do konca zycia itd.Stala w tej chwili (statystyka
    > w toronto) to maximum 3.5 lat pracy dla jednej firmy.potem na bruk...szybkie
    > kursy sa odpowiedzia ...nie dla wszystkich oczywiscie.Wiekszosc emigrantow
    > bedzie nalewac kawe, jezdzic na szmacie albo klasc plytki do konca zycia.Kanada
    >
    > jako jedyny kraj na swiecie oferuje pomoc na taka skala.Kto tego nie potrafi
    > wykorzystac i docenic TO IDIOTA.

    * Ciekawe masz podejscie. Piszesz ze po studiach komputerowych za
    kilka miesiecy student nie potrafi wlaczyc komputera gdyz
    technologia sie zmienia i krotkie specjalistyczne kursy sa
    tutaj rozwiazaniem. A czy nie przyszlo Ci do glowy ze na
    kursach ktos musi te technologie wykladac by cokolwiek kogos
    nauczac. Skad maja sie wziac ci ludzie? Prawda jest taka ze
    te kursy komputerowe ucza ludzi pojecia ogolnego o komputerach,
    szczegolnie tych ktorzy nie maja zielonego pojecia o nich lub
    maja bardzo malo. Niestety ale po tych krotkich rzadowych
    kursach komputerowych bardzo malo osob znajduje prace poniewaz
    edukacja kilkumiesieczna jest poprostu niewystarczajaca. Znam takich
    co wlasnie pokonczyli jakies kursy komputerowe i nikt ich nie
    chce wziac do pracy juz grube miesiace ( zgodnie z Twoim
    rozumowaniem ten kurs juz stracil swoja wartosc bowiem
    technologia sie zmienila i potrzebny jest nastepny, kolejny kurs
    komputerowy; i tu masz swoj dowod ze pieniadze rzadowe zostaly
    stracone). Po konkretnych studiach osoba jest stosunkowo
    dobrze przygotowana, potrafi wykonac zadanie a z czasem
    "dopasowywac" sie do wymagan technologii sama od siebie. Dla
    przykladu przytocze jeszcze jeden z wielu przykladow
    niefunkcjonowania systemu tych kursow w Kanadzie. Otoz moj
    znajomy dostal propozycje zrobic kurs kierowcy (trucker). Oczywiscie
    ze dostal papiery i jest kierowca, tyle tylko ze bez pracy.
    Nikt go nie chce wziac gdyz wymagane jest w Brytyjskiej
    Kolumbii minimum dwuletnie doswiadczenie. A tego z powietrza
    wziac sie nie da. Dupa wiec zimna, pieniadze rzadowe stracone
    jak tez i jego czas. Wracajac do edukacjii w Kanadzie i
    USA same liczby mowia za siebie. Statystyka ludzi z wyzszym
    wyksztalceniem jest tutaj odpowiedzia. Kanada jest na bardzo zlej
    drodze i to pod wieloma wzgledami. Maja jeszcze duzo lasu
    do rabania i innych surowcow dlatego zipia. Dolar pada i
    winia sytuacje USA za fiasko. Japonczycy i inni z krajow gdzie
    ekonomika postawiona jest nie na surowce naturalne dyktuja im
    ceny na nie. Widzi sie tu jednak bardzo duzo ludzi biednych,
    ktorzy zmuszeni sa kupowac w sklepach rzeczy uzywanych.
    Niestety taka jest prawda a samo pisanie jak bardzo dobrze tu
    jest niczego nie zmieni. Oczywiscie jest duzo dobrych stron ale
    jest tez masa tych nienajlepszych. Czy jest lepiej w Kanadzie
    czy USA? Zalezy komu. Ja zylem tu i tam. Jest naprawde
    bardzo podobnie. Zawsze patrze obiektywnie na calosc zycia jak
    chyba wiekszosc z nas. Pozdrawiam
  • Gość: ESL IP: 10.21.18.* 13.11.01, 18:29
    Nie rozumiem skad u niektorych taka sklonnosc do uogolnien - albo wszystko jest
    super, albo kompletnie beznadziejnie. Kazdy z nas jest dorosly - wiemy, ze bywa
    tak i siak. Z tymi kursami tez - jedne sa dobre, daja i wiedze, i prace a inne
    to strata czasu. Kazdy ryzyko wyboru bierze na siebie. Ja natomiast powtorze,
    ze odpowiada mi zycie w spoleczenstwie, ktore doksztalcanie sie uwaza za cos
    normalnego i korzystnego. Zgadzam sie z Kilkenem, ze zaklepanie sobie
    wyksztalcenia raz na zawsze jednym dyplomem magistra jest przezytkiem i
    naiwnoscia. To moze byc dopiero poczatek, czasem dopiero poczatek poczatku.
    To jest jednak kapitalistyczna rzeczywistosc (wbrew sugestiom Gaduly) i kazdy
    decyzje zwiazane z edukacja podejmuje sam - czasem sa to decyzje dobre, czasem
    zle - normalka. Fajne jest jednak to, ze nikogo nie dziwi 40-letni inzynier,
    ktory chce zmienic zawod i uczy sie na X-Ray technician. Nie dla pieniedzy,
    zapewniam cynikow!
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 13.11.01, 18:40
    Hm, ty naprawde nie masz pojecia o tym co sie dzieje na swiecie, a szczegolnie
    w komputerach.Studia to masa pieniedzy i duuuuuuzo czasu.Zanim dostaniesz swoj
    dyplom bedzie on NIC nie warty.Krotkie internsywne kursy.Podam ci przyklad.80%
    wszystkich sieci Mictosoft dziala w oparciu o Windows NT 4.0.W ciagu nastepnych
    3 lat tych sieci bedzie "0" ZERO.Wszysko bedzie Windows 2000.To samo jest we
    wszystkich innych dziedzinach IT.Programowanie, web development.To co bylo
    dobre 2 lata temu dzisiaj jest nic nie warte itd itp.W tym trzeba siedziec aby
    to zrozumiec.Kryzys dotknal wszyskie panstwa.Czy Kanada jest rajem ? NIE, czy
    jest takie panstwo ktore jest rajem NIE.Kanada ma mnostwo do
    zaoferowania.Trzeba tylko chciec.Siedzenie i biadolenie jest nasza
    domena.Niestety....
  • Gość: Biala IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 17:55
    Gość portalu: ESL napisał(a):

    > I to jest wlasnie fajne na tym kontynencie, ze wiekszosc ambitnych
    > ludzi to rozumie, popiera i propaguje. Tego mi bardzo brakowalo w Polsce w
    > swoim czasie. Moze i teraz to sie tez tam zmienilo.

    To sie w Polsce juz dawno zmienilo!!!
  • Gość: L.L. IP: *.proxy.aol.com 27.11.01, 04:10
    Gość portalu: ESL napisał(a):

    > Wiekszosc ludzi miewa klopot z samo-dyscyplina, z tym zeby sie ksztalcic samemu
    >
    > w wolnym czasie. Korzystanie z roznego rodzaju zorganizowanych "doksztaltow"
    > wymusza pewne zachowania, na ktore wielu nie zdobyloby sie majac do wyboru
    > slodkie lenistwo w papuciach. Jak wielu ludzi moze uczciwie powiedziec, ze ucza
    >
    > sie gdy nie musza? Nawet majac juz projekty, egzaminy czy testy do zaliczenia w
    >
    > okreslonym terminie, wiekszosc z nas odklada nauke na ostatni moment, wiec to
    > nie jest wcale tak, ze dzieci - do szkoly, a dorosli beda sie doskonalic we
    > wlasnym zakresie. Bo nie beda. Jezeli prawa rynku, konkurencja do miejsc pracy
    > czy chocby zwykly snobizm na BA czy PhD przed nazwiskiem tego na ludziach na
    > wymusza, to tylko jednostki beda takimi swiadomymi doroslymi o jakich piszesz.

    Wydaje mi sie ze jest odwrotnie i wiekszosc ludzi naturalnie jest ciekawa
    otaczajacego ich swiata i automatycznie pragnie poglebiac swoja wiedze.
    Biblioteki zawsze sa pelne ludzi poszukujacych dobre ksiazki a ksiegarnie
    sprzedaja rekordowe ilosci ksiazek. Wiekszosc ludzi ksztalci sie dla wlasnej
    potrzeby i napewno nie ze snobizmu. Poza tym w krajach gdzie istnieja dluzsze
    tradycje i nacisk na wyksztalcenie stopa zyciowa jest nieporownywalnie wyzsza.

    Kiedy w Kanadzie wyzsze wyksztalcenie posiada 17.3 procent ludzi to w Polsce dla
    przykladu tylko 9.9 procent ludzi posiada wyzsze wyksztalcenie. Stopa zyciowa w
    Kanadzie wynosi 24,800USD kiedy w Polsce zaledwie 8,500USD.

    Ponizej jeszcze dane z kilku krajow na swiecie co do procentu ludzi z wyzszym
    wyksztalceniem w tych krajach w wieku 25-64 lat (dane z National Center for
    Education Statistics)

    United States 25.8%
    Netherlands 22.5
    Canda 17.3
    Norway 15.6
    Denmark 15.2
    Australia 14.8
    Sweden 13.4
    Japan 13.3
    Germany 13.1
    United Kingdom 12.8
    Belgium 10.6
    Czech Republic 10.4
    Poland 9.9

    Czyzby korelacja pomiedzy wyksztalceniem a stopa zyciowa byla przypadkowa?

    L.L.
  • Gość: Marcus IP: *.dyn.optonline.net 27.11.01, 04:19
    Gość portalu: L.L. napisał(a):

    . . .
    > Kiedy w Kanadzie wyzsze wyksztalcenie posiada 17.3 procent ludzi to w Polsce dl
    > a
    > przykladu tylko 9.9 procent ludzi posiada wyzsze wyksztalcenie. Stopa zyciowa w
    >
    > Kanadzie wynosi 24,800USD kiedy w Polsce zaledwie 8,500USD.
    >
    > Ponizej jeszcze dane z kilku krajow na swiecie co do procentu ludzi z wyzszym
    > wyksztalceniem w tych krajach w wieku 25-64 lat (dane z National Center for
    > Education Statistics)
    >
    > United States 25.8%
    > Netherlands 22.5
    > Canda 17.3
    > Norway 15.6
    > Denmark 15.2
    > Australia 14.8
    > Sweden 13.4
    > Japan 13.3
    > Germany 13.1
    > United Kingdom 12.8
    > Belgium 10.6
    > Czech Republic 10.4
    > Poland 9.9
    >
    > Czyzby korelacja pomiedzy wyksztalceniem a stopa zyciowa byla przypadkowa?
    >
    > L.L.

    Napewno jest tutaj jakas zaleznosc. Kraje w ktorych wiedza i wyksztalcenie byly
    szanowane zawsze mialy znacznie wyzszy poziom stopy zyciowej od krajowj gdzie
    wiedza i wyksztalcenie nie sa wazne.

    Marcus K.
  • Gość: G IP: *.gtconnect.net 13.11.01, 23:08
    Potwierdzam to co pisze Kliken. Skonczylam 2 letni kurs programowania, a moj
    malzonek 2 letni kurs obslugi sieci. Sami sobie wybralismy te dziedziny. Mezowi
    rzad zaplacil za dwa lata szkoly, mnie za rok (zasilek, oplaty za kursy i
    ksiazki). Przetrwac pomogly tez studenckie pozyczki. Od ukonczenia szkoly nie
    mielismy wiekszych przerw w pracy. Zarabiamy dobrze, nie bierzemy pozyczek bo
    stac nas na kupowanie gotowka. Doksztalcanie, ktore w tym zawodzie jest
    niezbedne, polega na krotkich, specjalistycznych kursach i treningu w pracy.
    Zycie jest naprawde lekkie, nieuczciewie byloby narzekac. Kanadyjska przyroda
    potrafi wyleczyc z bluesow, ktore z rzadka przychodza i szybko odplywaja
    (zeglowanie, narty, wedrowki po gorach). Wiele zawdzieczamy Kanadzie. Przede
    wszystkim uwierzenie we wlasne sily, nie obwinianie losu za wlasne porazki.
    Aha - prace dostawalismy bez zadnych znajomosci. Teraz wytworzyly sie juz
    kontakty branzowe, wiec nie wykluczam ze nastepna prace zdobede na tej
    zasadzie. Mam dobre referencje i to jest najwazniejsze. Do Polski ciagnie mnie
    tylko na wakacje, ktore sa beztroskie i dlatego milo wspominane. Wole tutejsze
    zdrowe warunki pracy i zycia na codzien. Zycie jest krotkie, jak ktos
    stwierdzil.
  • e603432 14.11.01, 00:18
    Szkoda tylko ze i tak nie przekonasz tych ktorzy wszystko lepiej wiedza i ktorzy wlasny brak
    inicjatywy i pomyslu na lepsze zycie nazywaja ukladami, znajomosciami itd. itp.

    Powodzenia.
  • Gość: ESL IP: 209.226.65.* 14.11.01, 15:20
    Gość portalu: G napisał(a):

    > Potwierdzam to co pisze Kliken. Skonczylam 2 letni kurs programowania, a moj
    > malzonek 2 letni kurs obslugi sieci. Sami sobie wybralismy te dziedziny. Mezowi
    >
    > rzad zaplacil za dwa lata szkoly, mnie za rok (zasilek, oplaty za kursy i
    > ksiazki). Przetrwac pomogly tez studenckie pozyczki. Od ukonczenia szkoly nie
    > mielismy wiekszych przerw w pracy. Zarabiamy dobrze, nie bierzemy pozyczek bo
    > stac nas na kupowanie gotowka. Doksztalcanie, ktore w tym zawodzie jest
    > niezbedne, polega na krotkich, specjalistycznych kursach i treningu w pracy.
    > Zycie jest naprawde lekkie, nieuczciewie byloby narzekac. Kanadyjska przyroda
    > potrafi wyleczyc z bluesow, ktore z rzadka przychodza i szybko odplywaja
    > (zeglowanie, narty, wedrowki po gorach). Wiele zawdzieczamy Kanadzie. Przede
    > wszystkim uwierzenie we wlasne sily, nie obwinianie losu za wlasne porazki.
    > Aha - prace dostawalismy bez zadnych znajomosci. Teraz wytworzyly sie juz
    > kontakty branzowe, wiec nie wykluczam ze nastepna prace zdobede na tej
    > zasadzie. Mam dobre referencje i to jest najwazniejsze. Do Polski ciagnie mnie
    > tylko na wakacje, ktore sa beztroskie i dlatego milo wspominane. Wole tutejsze
    > zdrowe warunki pracy i zycia na codzien. Zycie jest krotkie, jak ktos
    > stwierdzil.


    Nawet sobie nie wyobrazasz jak przyjemnie czytac Twoj post - welcome to the
    club! "Club" wszystkich tych, ktorzy korzystaja z mozliwosci (jakie daje Kanada
    na przyklad), ucza sie na bledach (swoich i cudzych) i ogolnie rzecz biorac sa
    OK. Wielkie dzieki za troche common sense!
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 14.11.01, 22:30
    Ta opowiesc o zasilkach i oplacanych przez rzad kursach nieuchronnie sprowadza
    mnie do jednego wniosku. Ci ludzie byli na NASZYM utrzymaniu, na welfare. Rzad
    nikomu tu za nic nie placi. Owszem, placi WELFROM, bo chce sie ICH POZBYC.Sa
    ludzie, ktorzy nie podejmuja pracy, ida po welfare i nastepnie "szantazuja"
    agencje rzadowe, ze ta praca to nie , tamta tez nie, a moze by tak kurs i
    przekwalifikowac sie? I o to im chodzi. Ze jest to droga sukcesu, widac z
    zalaczonej historii.ALE TRZEBA BYC NA TYM WELFARE.Dla mnie to wstyd.Ale
    widocznie TAKA DROGE(przez welfare) WIDZA LUDZIE SUKCESU W KANADZIE !!!!
    hahahaha
  • Gość: Pawel IP: *.honeywell.com 14.11.01, 22:53
    Gość portalu: renka napisał(a):

    > Ta opowiesc o zasilkach i oplacanych przez rzad kursach nieuchronnie sprowadza
    > mnie do jednego wniosku. Ci ludzie byli na NASZYM utrzymaniu, na welfare. Rzad
    > nikomu tu za nic nie placi. Owszem, placi WELFROM, bo chce sie ICH POZBYC.Sa
    > ludzie, ktorzy nie podejmuja pracy, ida po welfare i nastepnie "szantazuja"
    > agencje rzadowe, ze ta praca to nie , tamta tez nie, a moze by tak kurs i
    > przekwalifikowac sie? I o to im chodzi. Ze jest to droga sukcesu, widac z
    > zalaczonej historii.ALE TRZEBA BYC NA TYM WELFARE.Dla mnie to wstyd.Ale
    > widocznie TAKA DROGE(przez welfare) WIDZA LUDZIE SUKCESU W KANADZIE !!!!
    > hahahaha


    Renka,

    Wydaje mi sie ze ty sie juz poddalas, a moze nigdy we wlasne sily i umiejetnosci tak naprawde nie
    wierzylas. To jest twoj wlasny problem i nikt poza Toba go nie rozwiaze. Te powyzsze posty nie sa postami
    szantazystow, ale ludzi ktorzy potrafili sie odnalezc w zmieniajacych sie warunkach. Twoja opinia jest
    niesprawiedliwa zeby nie powiedziec po prostu glupia. Oczywiscie ze nic nie przychodzi za darmo. Ludzie z
    powyzszych postow placili ubezpieczenie i kiedy przyszedl na to czas wykorzystali przywilej na ktory
    zapracowali.

    Wez sie w garsc dziewczyno i zamiast wszystko krytykowac wykaz troche inicjatywy. A jezeli jej nie masz
    lub tez Ci sie nie chce to nie narzekaj ze mozliwosci same do Ciebie nie przychodza.

    Czesc,
    Pawel.
  • Gość: Prokop IP: *.sn.g.bonet.se 14.11.01, 22:56
    To przez tyle lat wmawiali, że Polska najpiękniejsza najbogatrza a ludzie
    najmądrzejsi a Wy o Kanadzie i USA w góry i Mazury.
    I lepiej nie martwcie się o internet w Mongolii bo się załamiecie.
  • Gość: kLIKEN IP: *.ym1.on.wave.home.com 14.11.01, 23:32
    NO I WYLAZLA SLOMA Z BUTOW RENKA..EH...ja pisalem o ludziach na unemployment
    insurace.Rzad nic nie daje .To ty sama placisz co dwa tygodnie.Nie rozumiesz
    tego? To sa twoje pieniadze.Pewnie dlatego ciagle siedzisz na szmacie albo
    bankietach...smutne
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 02:45
    No, wiecie Klinken(nie wiem, czemu robie ciagle ten blad), ja mam swoj
    business i to bardzo znany (wtajemniczonym), ale na szmacie rzadko
    jezdze..Natomiast co do UI, to trzeba bylo od razu tak powiedziec.Pozycja
    czlowieka na UI i welfra jest taka sama, sa zasilani z podatkow. Tyle , ze ten
    na UI zaplacil moze na to UI z 10%kosztow edukacji , a welfare nic, tylko
    zondal(nie mam polskiej czcionki).Jednym slowem chcialam tu napomknac, ze te
    wszystkie bajki o placeniu, sa PRAWDA i CO NAJWAZNIEJSZE ZAPLACONO IM Z
    KIESZENI WSZYSTKICH. I NIE MOGE IM DAROWAC(tym welfrom) TYCH PODROZY DO POLSKI
    ZA MOJE PIENIADZE! To jest przyczyna MOJEGO stresu!
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 15.11.01, 02:54
    Renka, jak masz business to chyba umiesz liczyc.Policz 10 lat razy 24 UI
    oplaty.Rzad nie trzyma tego w skarpecie tylko investuje i robi kase.Jezeli
    chodzi o Welfare to sie calkowicie zgadzam .Dranstwo
  • Gość: G IP: *.gtconnect.net 15.11.01, 00:05
    Widać że Cię niebywale denerwuje fakt, że można sobie dać radę. Dla wyjaśnienia
    (choc ty pewnie i tak będziesz wierzyć w swoje teorie spiskowe, bo one zdejmują
    z Ciebie odpowiedzialność) Na welfare nie byliśmy nigdy w życiu. Nawet nie
    moglibyśmy, bo przybyliśmy tutaj na sponsorstwo prywatne i przez 10 lat sponsor
    był za nas odpowiedzialny finansowo. Na zasilek dla bezrobotnych płaciliśmy
    przez dlugie lata pracy. To co rząd w nas zainwestował, po wielokroć
    spłaciliśmy w postaci podatków. Naprawdę radzę pojsc do szkoly - myślenie się
    opłaca. W Kanadzie to jest piękne, że nigdy nie jest za późno na naukę czegoś
    nowego. Można takze przejść przez szkołę bez pomocy rządu - na pożyczkach i
    wieczornych pracach jak to zrobilo wielu moich znajomych. Wszyscy pracuja i
    cieszą się z życia. Powodzenia życzę. I nie przepraszam że mi się udało!
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 04:53
    Gratuluje takiego szczescia.Bo szczesciem nalezy nazwac znalezienie sie we
    wlasciwym czasie i wlasciwym miejscu.Rzeczywiscie po kilku latach pracy i
    odprowadzania na UI, NALEZY sie ludziom ta szkola. Jednak z poczatkowych
    wypowiedzi Klikena wynikac moglo, ze Kanada daje COS ZA DARMO.Wszelkie
    naleznosci za kredyty, zasilki itp WYRWA ludziom z gardla w odpowiednim
    czasie.I mam nadzieje, ze te welfry (nie mam na mysli ludzi rzeczywiscie w
    klopotach, mam na mysli tych "system abusers")kiedys popracuja na mnie!
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 15.11.01, 15:26
    Renka, ZA DARMO znaczy te pieniadze tam sa ale tylko od ciebie zalezy czy je
    wykorzystasz...popatrz co robi 99% polakow na unemployment...dorabiaja za
    jakies smieszne pieniadze i po 6 m cach sa w tym samym miejscu bez forsy i
    przyszlosci.Niech mi ktos napiszasze czy jest jakis inny kraj na swiecie ktory
    w ciagu 6 mcy DA ZA DARMO $20 000 dolarow bezrobotnemu....
  • gadula 15.11.01, 15:35
    daj ogloszenie na OFERTACH PRACY
    zamiast wciskac propagande.
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 15.11.01, 16:35
    Gadula dla ciebie wszystko jest propaganda...get real.Zamiast ciagle narzekac
    powinienes uswadamiac polska gawiedz o roznorodnych mozliwosciach podniesienia
    kwalifikacji.Zeby z czegos skorzystac trzeba o tym wiedziec.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 20:15
    Te wszystkie kursy darmowe sa w wiekszosci wyrzucaniem
    pieniedzy w bloto. Oczywiscie ze niektorzy z nich korzystaja
    ale to jest bardzo maly procent. Bardzo maly zreszta procent
    tych kursow jest trafny i dostosowany do wymogow obecnej
    gospodarki (ekonomiki). Otoz zeby taki kurs otrzymac trzeba byc
    w okreslonym (stosunkowo mlodym) wieku. Trzeba byc BANKRUTEM co
    juz samo za siebie duzo mowi. Bankrutem w sensie, byc na
    Welfare lub bezrobotnym a co najwazniejsze - nie miec grosza
    w banku. Jezeli ktos ma pieniadze zaoszczedzone takiego kursu
    mu nie dadza ( zaoszczedzone, do ktorych sie przyzna). Istnieje
    oczywiscie inna pomoc rzadowa jak udzielenie kredytow na
    nauke, ale to mala laska gdyz tak jest w wiekszosi w
    miare cywilizowanych krajach. Te pieniadze przeciez pozniej
    trzeba zwrocic. Tak wiec te darmowe kursy sa dla ludzi bez
    uprzedniego sukcesu. Sam kurs zostaje dosc czesto tylko
    papierkiem w ich kieszeni ktory dalej potrzebnego papierka
    (dolara) im nie przynosi. Niestety, taka jest tego prawda.
    Wiem, ze zaczna mi tu pisac ludzie jak to po darmowych
    kursach otrzymali kariere i pozycje itd. Wyjatki sie zdarzaja,
    nie przecze. Milej edukacji w Kanadzie gdzie ksztalca zadarmo,
    tyle ze zastanawia mnie dlaczego przecietny kanadol jest bardzo
    nisko wyksztalcony. Chyba sa lenie..............itd. Nie ma to
    jak my Polacy umiemy wykorzystac ich kursy i jestesmy tutaj
    naprawde KIMS. Pozdrawiam i bez bajerow prosze.
  • Gość: vg IP: *.oanet.com 15.11.01, 21:36
    Przyjechalem do Kanady na wlasne sponsorowanie. Praktycznie zaczynalismy od
    zera, gdyz we Wloszech rowniez sami sie utrzymywalismy (spoznilismy sie na
    pomoc rzadowa). Moze to wlasnie spowodowalo, ze nie ogladalismy sie na to co
    inni nam dadza. Zaczalem od $6/godz. w magazynie. Ciagle skladalem applikacje
    wiec jak tylko znalazlem lepsza place - bralem ja. Po 3 latach kupilismy dom,
    po nastepnych 4 go splacilismy. Oboje z zona pracowalismy duzo (do dzieci
    sprowadzalismy dziadkow z Polski) aby podolac splatom. Dziekowac Bogu nadal
    nie wiem co to jest welfare ani gdzie dostac zarcie z food bank. Gdy przed
    kilkoma laty mnie zwolniono, poszedlem na dwa lata do szkoly wieczorowej. Na
    poczatku goscie z UI gonili mnie do roboty, ale gdy mojej znajomej counselor
    pozwolil brac UI i chodzic do szkoly - moj takze sie na to zgodzil. Za kursy
    placilem z oszczednosci, moja zona wowczas tez pracowala. W trakcie szkoly
    dwukrotnie udalo mi sie dostac prace na kilka miesiecy wiec bylo z czego zyc.
    Dzieki temu po szkole moglem znowu dostawac UI. Po dwoch miesiacach dostalem
    prace, pracuje tu juz prawie dwa lata i wlasnie zapowiedziano mi, ze dostane
    full time po zakonczeniu obecnego kontraktu. Pisze o tym nie po to aby sie
    przechwalac, ale zeby pokazac, ze moze tez byc inaczej. Ja osobiscie nie mam
    zadnych powodow aby narzekac na Kanade. Nigdy nie staralem sie obwiniac innych
    jesli mi cos w zyciu nie szlo. Moze w tym tkwi recepta na sukces. Powodzenia
    i odwagi.
  • Gość: Gatsby IP: 207.61.17.* 27.11.01, 15:12
    Gość portalu: vg napisał(a):

    > Przyjechalem do Kanady na wlasne sponsorowanie. Praktycznie zaczynalismy od
    > zera, gdyz we Wloszech rowniez sami sie utrzymywalismy (spoznilismy sie na
    > pomoc rzadowa). Moze to wlasnie spowodowalo, ze nie ogladalismy sie na to co
    > inni nam dadza. Zaczalem od $6/godz. w magazynie. Ciagle skladalem applikacje
    >
    > wiec jak tylko znalazlem lepsza place - bralem ja. Po 3 latach kupilismy dom,
    > po nastepnych 4 go splacilismy. Oboje z zona pracowalismy duzo (do dzieci
    > sprowadzalismy dziadkow z Polski) aby podolac splatom. Dziekowac Bogu nadal
    > nie wiem co to jest welfare ani gdzie dostac zarcie z food bank. Gdy przed
    > kilkoma laty mnie zwolniono, poszedlem na dwa lata do szkoly wieczorowej. Na
    > poczatku goscie z UI gonili mnie do roboty, ale gdy mojej znajomej counselor
    > pozwolil brac UI i chodzic do szkoly - moj takze sie na to zgodzil. Za kursy
    > placilem z oszczednosci, moja zona wowczas tez pracowala. W trakcie szkoly
    > dwukrotnie udalo mi sie dostac prace na kilka miesiecy wiec bylo z czego zyc.
    > Dzieki temu po szkole moglem znowu dostawac UI. Po dwoch miesiacach dostalem
    > prace, pracuje tu juz prawie dwa lata i wlasnie zapowiedziano mi, ze dostane
    > full time po zakonczeniu obecnego kontraktu. Pisze o tym nie po to aby sie
    > przechwalac, ale zeby pokazac, ze moze tez byc inaczej. Ja osobiscie nie mam
    > zadnych powodow aby narzekac na Kanade. Nigdy nie staralem sie obwiniac innych
    >
    > jesli mi cos w zyciu nie szlo. Moze w tym tkwi recepta na sukces. Powodzenia
    > i odwagi.

    "Po 3 latach kupilismy dom, po 4 splacilismy dom"

    Pozostaje wielka tajemnica jaki dom mozna "splacic" w ciagu 4 lat; takze
    tajemnica pozostaje jaki dom mozna kupic i ile osczedzic gdy zarabialo sie 6
    dolarow na godzine; i to nie wszyskto - kursy oplacone a oszczednosci...

    Jako byly pracownik banku (pracowalem w pozyczkach i investycjach) raczej nie
    spotkalem ludzi kotrzy splacali domy w 4 lata. Spotkalem jedna pare, ktora
    splacila dom w 6 miesiecy - ale oni byli milionerami (to jest wyjatek)

    Taka recepta na sukces powinna byc opublikowany w detalach. Prosze, detale...
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 21:56
    No wlasnie,Kliken, nie przecze, ze masz racje, ale CZESCIOWO. Bo rzeczywiscie
    ludziom najpierw trzeba dac SZANSE pracy(aby mnozyli dochod i byli potrzebni
    spoleczenstwu).(OFERTY PRACY, gdzie sa? nie ma? o to szkoda...) Skad
    wytlumaczysz cale rzesze doktorow, adwokatow, inzynierow za kolkiem, przy
    kuchni, czy jako kelnerzy albo ...Przeciez my wszyscy to wiemy, JAKIE TU SA
    MOZLIWOSCI.Tylko NIKT nie zagwarantuje ci przetrwania nawet KILKU miesiecy w
    pracy. Moze IT, tak, ale reszta..Ile wplaciles na UI, tyle ci proponuja na
    oplacenie kursu. 10 lat pracy to PRZESZLOSC.Po kilku latach, czy miesiacach
    moga ci dac na kurs zaledwie czesc mala tego, ile on kosztuje.RESZTE MUSISZ
    sam zarobic, lub oddac w przyszlosci, ktora nie rysuje sie rozowo.TZN dzisiaj
    pozyczka 40 tys na szkole to zbrodnia, bo po tej szkole zarobisz max 12/godz .
    Policz czy w ogole masz szanse oddac.Zyjac jakos w miedzyczasie.Z dziecmi i
    zona.Zarobki beda spadac stopniowo, bo na to sie zanosi.Rozwalaja cale zaklady
    pracy, a potem przyjmuja na nowo na nizsze stawki.Tak, ze oczywiscie od nas
    zalezy jak skorzystamy z tych dobrodziejstw, ale inna jest sytuacja rodziny z
    dziecmi niedawno przybylych a inna jest ludzi samotnych, nawet po wroclawskiej
    szkole (IT), bo moga Kanade w ...pocalowac i wyjechac do USA. Tam w networku
    kopy potrzeba. A tu ..roczny college prywatny w IT, network engineering
    kosztuje 24 tys CAD.Fakt ze oferty pracy mieli w ....USA. Zeby wziasc taka
    pozyczke , KTOS MUSI ZA CIEBIE PORECZYC, nie wiesz, bo przeciez MUSISZ to
    oddac.SLODKIE TO WSZYSTKO NIE JEST, niestety. Ale zycie jest piekne i trzeba
    zyc!
  • Gość: G. IP: *.gtconnect.net 15.11.01, 22:10
    Bajery to Ty troche wciskasz. Kurs ktory skonczylam nie byl organizowany przez
    rzad - sama go sobie wybralam. Jest to normalny dwuletni program na cenionym w
    Albercie SAIT-ie. Pomogl tutaj sympatyczny i zyczliwy doradca w urzedzie, ktory
    powiadamial o aktualnie dostepnych programach. Nikt nie sprawdzal ani nawet nie
    pytal ile mam na koncie. Jedyne co musialam zrobic to udowodnic urzedowi, ze
    mam realne szanse na dostanie pracy po tej szkole. Zrobilam wiec wywiad
    biznesami IT, zeby zobaczyc jaka opinie ma program. Moj maz dla odmiany dostal
    kurs rzadowy i jest administratorem sieci w wielkiej firmie naftowej juz od
    wielu lat. Czyli nieprawda ze po tych kursach, ktore organizuje rzad nic nie
    mozna. Wszystko zalezy od Ciebie i Twojego przebicia. Naprawde nie wydaje mi
    sie zebysmy byli wyjatkami. Jestesmy wyjatkami pod tym wzgledem ze nam sie
    chcialo uczyc - w srodowisku rodakow nie jest to takie czeste. Kursy powinno
    sie rowniez dobierac pod wzgledem rynku i zdrowego rozsadku. Nie kazdy moze byc
    programista, ale nie wierze ze 2-letni kurs na przyklad w business-
    administration nie pomoze w dostaniu pracy w biurze. Wielu ludzi zrobilo kursy
    drafting i tez maja prace. Mam kolezanke ktora jest ksiegowa z Polski. Zrobila
    tutaj tylko kilka kursow w accountingu, nie pelne studia i pracuje. Podobno
    doceniaja ja i przenosza na coraz bardziej zaawansowane pozycje. Opcji jest
    wiele, trzeba tylko sie zdecydowac co sie chce w zyciu zrobic. Dla mnie
    programowanie to jest tez pewien etap. Ma on prowadzic do otworzenia wlasnego
    biznesu i uniezaleznienia sie od szefow, sztywnych godzin pracy, malej ilosci
    urlopu. Jest to nastepny etap na drodze do niezaleznosci. Najwazniejsze jest
    miec pomysl na zycie!
  • Gość: Darek IP: 216.126.91.* 15.11.01, 22:29
    That's the spirit. Tak dalej trzymacsmile)) Tez jestem po college i dalej sie
    ucze. Pracodawca bardzo chetnie placi za moje CGA. Trzeba wiedziec co sie
    chce i jak do tego dojsc.
    Pzd.
  • gadula 15.11.01, 22:43
    zapraszam do umieszczania ogloszen, watek: OFERTY PRACY
  • Gość: ESL IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 23:13
    Probuje zrozumiec Twoje okropne rozgorycznie i czarno-widztwo. Sama piszesz, ze prowadzisz biznes
    i niezle sobie radzisz - jestes wiec pania swojego losu - to jest cos, czego bardzo wielu ludzi chce.
    Strasznie sie zapluwasz krytykujac rozne kanadyjskie rozwiazania, ktore na pewno maja wiele minusow,
    ale tez bywaja bardzo korzystne szczegolnie gdy sie wie, jak z nich korzystac (vide: posty G. i innych). Tu
    jest po prostu bardzo duzo wolnosci wyboru, z ktora nie kazdy wie, co zrobic ale akurat Ty -
    wlascicielka czegos swojego - powinnas wiedziec, ze kazda decyzja laczy sie z roznymi konsekwencjami
    - czasem dobrymi, czasem nie.
    Piszesz o wyksztalconych ludziach (imigrantach), ktorzy nie mieli czasu, checi badz mozliwosci
    nostryfikowania swoich dyplomow, podniesienia kwalifikacji, zdobycia licencji by wykonywac swoje
    oryginalne zawody. Kazdy przypadek jest indywidualny. Wielu zniecheca sie widzac, ze czekaja ich
    kolejne lata nauki, czesc chce zmienic zawod i emigracje traktuje jako szanse by to zrobic, jeszcze inni po
    prostu sa ordynarnie leniwi. To nie jest wylaczna wina kanadyjskiego systemu, ze wielu ludzi nie
    decyduje sie na kontynuowanie swoich karier z krajow pochodzenia.
    A wracajac do kursow i UI - to jest w interesie nas wszystkich placacych podatki by ludzie sie uczyli i po
    kursach wracali do pracy. Powinnas to wiedziec z wlasnego biznesowego doswiadczenia, ze warto
    inwestowac by isc do przodu i miec coraz wieksze zyski.
    I zupelnie prywatne pytanie, pewnie troche niestosowne (z gory przepraszam) - jak dlugo jestes na
    emigracji?
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 23:03
    Moglam jechac do Alberty, ale mnie zimno przerazalo, no i dzieci, one raczej
    potrzebowaly wilgoci i ciepla, bo BYLY uczuleniowe. Teraz juz nie.Ja jestem w
    Ontario.Wiem, ze Alberta zawsze miala madrzejszych ludzi i nie rozdawala
    welfra na lewo i prawo, raczej myslala o STWORZENIU miejsc pracy.Jak
    przyjechalam do Ontario ponad 1500 000 ludzi pobieralo welfare(statystyki).I
    pewnie.. pracowalo na czarno.Tutaj jest troche inaczej niz w Albercie, ktora
    sie tu jawi jako prawie , ze "buntownik" ze swoimi pomyslami na prywatyzacje
    itd.Wniosek: podejrzewam, ze Alberta mysli prawidlowo, najpierw praca, potem
    kursa.I JA TO POPIERAM PO TYSIACKROC!!!! Jak przyjechalam do Kanady to taka
    klasyfikacje robia na przyjezdzie i zaliczono mi 17 lat edukacji (SWIATOWEJ),
    bo nie kanadyjskiej.To bzdury, ze sie nie liczy DYPLOM, liczy sie, tylko z ta
    praca GORZEJ, bo jak jej nie ma, to, co?
  • gadula 16.11.01, 00:04
    czy zauwazyliscie, ze nikt prawie nie bierze udzialu z USA w tej chorej
    dyskusji.
    wiecie dlaczego? bo usa nie robi biznesu na emigracji tak jak to robi kanada.
    raz jeszcze zapraszam do umieszczania ogloszen w watku OFERTY PRACY.
  • Gość: ESL IP: *.dpcdsb.org 16.11.01, 00:56
    gadula napisa?(a):

    > raz jeszcze zapraszam do umieszczania ogloszen w watku OFERTY PRACY.

    a to nie jest propaganda?
    kazdy propaguje, co moze - Gadula np. swoj watek a ci, co sie osiedlili w
    Kanadzie (i jest im tu dobrze) - Kanade - "tak to wspolnym wysilkiem i dla dobra
    wspolnego kazdy cos propaguje moj malenki kolego."
  • gadula 16.11.01, 01:22
    W Kanadzie mięliśmy kiedyś bardzo ciekaw program na temat tzw. nianiek domowych.
    Dziewczyny te przyjeżdżają do Kanady na bardzo wrednych warunkach. Jedyne, co
    rząd miał na swoje usprawiedliwienie bylo to, ze te dziewczyny po rzepracowaniu
    dwóch lat będą mogły ubiegać się o stały pobyt w Kanadzie. Ponieważ z nianiek
    korzysta średnia klasa w Kanadzie, nikt jak do tej pory nie otworzył gęby, aby
    poruszyć ta kwestie – to chyba ta średnia klasa również pisze artykuły w
    gazetach i prowadzi programy telewizyjne. Dziewczyny te w rzeczywistości
    przyjeżdżają na zasadach dobrowolnego niewolnictwa. Musza nie tylko opiekować
    się dziećmi rodziny, do której przyjechały, ale i sprzątać domy tym ludziom jak
    i ich znajomym. W przypadku braku przepracowanego 1 miesiąca, tracą one prawo
    do stałego pobytu w Kanadzie. Jednym słowem musza trzymać mordę na kłódkę.
    Jeden powie, ze dajesz to im szanse wyrwania się z biedy.
    Drugi powie: dlaczego nie przyjąć ich do Kanady na takich samych warunkach jak
    inżynierów i temu podobnym pracowników? Dlaczego stosować takie ulgi dla
    bogatej średniej klasy? Równie dobrze mogą oni zatrudnić studentów szkol
    średnich, którzy znają język i na pewno by nie sprzątali im domów no i byliby
    drożsi. Można, a nawet należy pomagać ludziom, lecz nie może to być
    niewolnictwo, które odbija się na tych młodych dziewczynach, które są często
    gwałcone. Cicha kanadyjska prostytucja. Prawo musi być dla wszystkich w
    przeciwnym razie ludzie będą nadużywać swoich swobód, o czym politycy w USA
    doskonale wiedza – ta bomba już od dawna wisiała w powietrzu i przyszedł
    najwyższy czas, aby zrobić w końcu porządek z emigracja.
    To tylko jedna z wielu kwestii emigracyjnych na tym kontynencie, które
    wymagają rozwiązania.
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 16.11.01, 01:52
    Ustawiony przed wieloma laty ESL inaczej by mowil, gdyby stanal wobec sytuacji
    mojego kolego zwolnionego z uniwersytetu po 15 latach.Zabral sie za stolarke i
    udaje ze mu sie PODOBA..Ale zostawmy to. Ja jestem w Kanadzie 7 lat od 7 lat
    mam swoj biznes i JESTEM WIDZIANA jako czlowiek sukcesu.Mam nawet pokazna
    kolekcje artykulow w prasie (na kontynencie, nie tylko w Ontario) Ale nie
    jestem nim i nie czuje sie czlowiekiem sukcesu ,czuje sie jak kon wyscigowy
    zaprzegniety do pluga, rozumiesz to porownanie ESL? Mimo, ze "niczego" mi nie
    brakuje.O jednym marze. Potrzeba mi ofert PRACY i bezrobocia na poziomie 2 %-
    4%, ale wtedy Niagara chyba by sie odwrocila... OFERT PRACY, w ktorych
    moglabym pogrzebac. TAK JAK JEST TO W USA. Zadnej protekcji i znajomosci,
    zadnych zobowiazan. CZYSTA ROBOTA. TYLKO KWALIFIKACJE I MOZLIWOSCI. That is
    it, Mr ESL. PRACY< PRACY<PRACY !!!! Nie powiesz ze w Ontario jest z tym
    dobrze. Przejrzyj sobie na internecie oferty pracy w Kanadzie. Smiechu warte.
  • Gość: ESL IP: *.dpcdsb.org 16.11.01, 03:16
    Wszystko zalezy w jakim zawodzie i za ile chcesz pracowac. Ale u Ciebie to
    ciagle ta trawa zielensza u sasiada - a to lepiej w Albercie, a to w Stanach -
    wszedzie tylko nie tu gdzie jestes. Moze to raczej kwestia Twojej natury a nie
    paskudnego Ontario. Co zas do "ustawienia" to to nie dzieje sie z dnia na dzien
    i nie przychodzi bez wysilku. Ale po jakims czasie ceni sie i sam wysilek, bo
    daje cholerna satysfakcje. Ciesz sie, dziewczyno, ze Ci dobrze idzie i nie
    szukaj dziury w calym. Milego wieczoru.
  • gadula 16.11.01, 05:21
    A co z moja ostatnia wypowiedzią? Pozwoliłem ją sobie załączyć i do tej
    wypowiedzi, która również była pominięta milczeniem w innym wątku.

    Czytaliście rozmowę z Millerem?
    Rzućcie okiem na to pytanie:
    koala#: We wszystkich krajach, w których panuje recesja w gospodarce, obniża
    się podatki, u nas odwrotnie. Czy jest to nowatorski pomysł SLD na wyjście z
    kryzysu?
    Leszek Miller: Jak można obniżyć podatki, skoro dziura budżetowa sięga 90 mld
    złotych? Najpierw trzeba uratować finanse publiczne. Proszę zwrócić uwagę, że
    nie ma już praktycznie żadnego poważnego ugrupowania, które mówi o obniżeniu
    podatków.
    A teraz, jak myślicie, co by zrobil obecny rzad liberałow (socjaldemokraci)
    kanadyjskich w takiej sytuacji, jaką mamy dziś gdyby nie mieli oni emigracji?
    Podnieśliby podatki, co by najbardziej kosztowało średnią klasę i biznes.
    Biznes by uciekł na południe, a średnia klasa zaczęłaby pisać artykuły w
    gazetach o Bushu, swoim idolu. A tak, ściągają emigracje, co się odbywa kosztem
    najsłabszej warstwy społecznej, czyli emigracji.

    W Kanadzie mięliśmy kiedyś bardzo ciekaw program na temat tzw. nianiek
    domowych. Dziewczyny te przyjeżdżają do Kanady na bardzo wrednych warunkach.
    Jedyne, co rząd miał na swoje usprawiedliwienie bylo to, ze te dziewczyny po
    przepracowaniu dwóch lat będą mogły ubiegać się o stały pobyt w Kanadzie.
    Ponieważ z nianiek korzysta średnia klasa w Kanadzie, nikt jak do tej pory nie
    otworzył gęby, aby poruszyć ta kwestie – to chyba ta średnia klasa również
    pisze artykuły w gazetach i prowadzi programy telewizyjne. Dziewczyny te w
    rzeczywistości przyjeżdżają na zasadach dobrowolnego niewolnictwa. Musza nie
    tylko opiekować się dziećmi rodziny, do której przyjechały, ale i sprzątać domy
    tym ludziom jak i ich znajomym. W przypadku braku przepracowanego 1 miesiąca,
    tracą one prawo do stałego pobytu w Kanadzie. Jednym słowem musza trzymać mordę
    na kłódkę.
    Jeden powie, ze dajesz to im szanse wyrwania się z biedy.
    Drugi powie: dlaczego nie przyjąć ich do Kanady na takich samych warunkach jak
    inżynierów i temu podobnym pracowników? Dlaczego stosować takie ulgi dla
    bogatej średniej klasy? Równie dobrze mogą oni zatrudnić studentów szkol
    średnich, którzy znają język i na pewno by nie sprzątali im domów no i byliby
    drożsi. Można, a nawet należy pomagać ludziom, lecz nie może to być
    niewolnictwo, które odbija się na tych młodych dziewczynach, które są często
    gwałcone. Cicha kanadyjska prostytucja. Prawo musi być dla wszystkich w
    przeciwnym razie ludzie będą nadużywać swoich swobód, o czym politycy w USA
    doskonale wiedza – ta bomba już od dawna wisiała w powietrzu i przyszedł
    najwyższy czas, aby zrobić w końcu porządek z emigracja. To tylko jedna z wielu
    kwestii emigracyjnych na tym kontynencie, które wymagają rozwiązania.

  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 16.11.01, 14:19
    Gadula to juz chyba dziesiaty raz piszesz (czy raczej kopiujesz) wywody na
    temat nianiek.Co ty nianka jestes???
    A teraz do Renki i reszty.Szczerze mowiac nie chce mi sie pisac...musze jednak
    uswiadomic gawiedz.

    Warunki otrzymania kursu w UI w Ontario

    1.Trzeba byc na UI lub bylo sie w ostatnich 3 latach
    2.Cena kursu nie jest limitowana (nie wazne ile wplaciles na UI, Oh Renka)
    3.Cala paierowa robota jest OGROMNA i trwa do 5 mcy.
    4.Obowiazkiem kursanta jest znalezc przynajmniej 3 szkoly oferujace dany kurs.W
    kazdej szkole trzeba zdac egzamin z jezyka angielskiego, matematyki, logiki i
    cos tam jeszcze (branza IT).
    5. Zanim kursant zacznie myslec o kursie przechodzi okolo 5 regorystycznych
    inteview z roznymi osobami.
    5.Trzeba UDOWODNIC iz po danym kursie delikwent ma DUZE szanse na otrzymanie
    pracy (trzeba nalezc DUZO ofert pracy).
    6.Kursy te sa na podniesienie ISTNIEJACYCH kwalifikacji lub zmiane kariery o
    ile ma to sens.Sprzataczka nie zostanie programista , kierowca forklifta nie
    zostanie inzynierem...
    7.Wiekszosc osob ubiegajacych sie o kursy to niestety nie POLACY ale
    wyksztalceni z Hong Kong itd.Ludzie ktorzy wiedza ze za darmo nic nie ma i
    potrafia patrzec w przyszlosc.Polak jak staci prace to roznosi gazety albo
    rozwozi pizze i mysli ze jest SMART.
    8.Uczac sie i otrzymujac UI mozna dodatkowo zarobic (part time) do 25% zasilku
    UI
    9.UI oraz pieniazki za kurs sa TAXABLE czyli delikwent SAM musi sie rozliczyc z
    panstwem.
    10.Wiem to wszystko gdyz pomagam mojemu koledze w uzyskaniu dyplomu MCSE
    2000.Wlasnie robi ten kurs
    11.Kurs kosztuje $12000 (35 tygodni).Od panstwa dostaje 1414
    miesiecznie.Pracuje na pol etatu dla Rogers (technical support).
    12 jednym slowem KANADA
  • Gość: MO IP: 207.61.17.* 16.11.01, 15:34


    Page URL: http://www.nationalpost.com/commentary/story.html?
    f=/stories/20011116/20011116story1.html


    November 16, 2001


    I dreamt of Canada
    Conrad Black's speech to the Fraser Institute, Vancouver, BC


    By Conrad Black
    National Post

    My associate of 32 years, David Radler told a local journalist that he didn't
    think I would be speaking today about softwood lumber, but about sensible
    political thought. This rumination is in fact called "Reflections of an ex-
    citizen," and is offered in a spirit of goodwill and hopefulness.


    In all the minor controversies in which I've participated in this country over
    many years, my status as a Canadian nationalist, which Peter Newman presciently
    detected, has largely been lost sight of. From the age of eight, a regrettably
    long time ago now, when I first saw New York and London, in both of which
    cities I am a homeowner now, I dreamt of a Canada where the most talented and
    ambitious people would not feel irresistibly drawn to those and other great
    foreign cities.


    I think most English-speaking Canadians and a large number of French-speaking
    Canadians are pleased to be Canadian. Most regret, as I do, that Canada is not
    better recognized in the world and did not produce more people whose talent was
    recognized internationally. Most Canadians became fatigued as well as
    embarrassed by the intractability of constitutional problems. The fact that 90%
    of Canada's high culture and 80% of its popular culture come from elsewhere,
    mainly the United States, created serious ambivalences.


    Being a gentler and less vulgar but less creative and confident country than
    the United States while being less formal and often more enterprising than the
    British in my judgement never really wholly satisfied the ambitions of
    citizenship of most Canadians. Defining Canadians in subtle terms of what they
    are not is not a compelling rallying cry.


    Let us, at least between ourselves, face facts. Canada is, compared to other G-
    7 countries, a plain vanilla place or, to paraphrase our distinguished travel
    writer, Jan Morris, "a good second prize in the Lottario of life." The status
    of being good but not great afflicts French as much as English Canada. I know
    of few parts of the world more terminally self-absorbed than Quebec, but this
    interest in Quebec is shared by virtually no foreigners. Interest in Canada is
    like Canadian Art; it has no market outside the country. Believe me, I've
    tried. If pressed, a few Frenchmen will admit to a passing Châteaubriand
    interest in "messieurs les sauvages" and some Englishmen will express
    solidarity. Americans, with the best motives, don't regard Canada as foreign.


    Canadians are rightly heartened by those United Nations surveys that show
    Canada to be one of the world's most agreeable countries for the average person
    but most Canadians in my experience are frustrated by the country's lack of
    recognition as a significant nationality compared to the Americans or the
    principal countries of Europe. And almost all practising Canadians, including
    me when I was one, felt the urge to help lift the country that final rung we
    were told in school we were pre-destined to climb, to the summit of national
    achievement.


    In pursuit of this objective, I moved to Quebec in 1966 and took as a holy
    crusade the pursuit and propagation of a spirit of bonne entente between the
    French and English speaking Canadians. It was an asset, I told myself and
    others endlessly, to have both cultures in the same state. Though there were
    many like-minded English Canadians, it didn't work, as all Canadians know.


    For many decades the leading spokesmen of nationalist Quebec, Le Devoir, the
    French CBC, the Union Nationale, even the St. Jean Baptiste Society, had
    proclaimed that if biculturalism became bilateral, instead of just the French
    Canadians having to learn English unreciprocatedly for economic reasons, the
    cultural abrasions would cease and Quebecois would become wholehearted
    Canadians. In 1942, one of Quebec's leading nationalists, Dr. Phillipe Hamel,
    said: "Conquer us with goodwill, my English friends, you will be astounded at
    the easy victory which awaits you."


    Of course, when put to the test, all the efforts of the biculturalists were
    dismissed as attempts at assimilation. The real zeitgeist was clear in the
    hostile response to Daniel Johnson's and Jean-Jacques Bertrand's moderate Bill
    63 in 1969 and in the presentation of Robert Bourassa's outrageous Bill 22 in
    1974. Bill 22 submitted six-year-old children to language aptitude tests,
    imposed the state over the will of parents in matters of language of
    instruction, restricted freedom of expression, and created the language police.
    Pierre Trudeau and Robert Stanfield ignored it. The only prominent French
    Quebecer to oppose Bill 22 was Paul-Emile Cardinal Léger, and at that
    time he lived mainly in Africa.


    One of the most prominent members of the government of Quebec told me at the
    time, in a radio exchange, that if I didn't like Quebec I was free to leave it.
    Of course, I did like Quebec but I found the colossal betrayal of those of us
    who believed in biculturalism to be insufferable, compounded as it was by the
    hypocrisy of the federal leaders who would impose bilingualism on Calgary and
    Vancouver but not defend it in Quebec where the English language had had an
    official status for 200 years. I replied, again on the radio, "with sadness but
    with certitude, I accept that choice." I have rarely spent even one night in
    Quebec since. It was a painful disillusionment.


    I retreated to Toronto in 1974 and began the noisy championship of, in Quebec
    parlance, a distinct society vis à vis the United States. This would be
    a society that would retain more original talent, especially cultural talent.
    Simply, even glibly stated, the problem of Canadian identity has been that
    there is a much subtler distinction between Canadian provinces, except for
    Quebec, and the adjoining American states than between those states and
    southern states such as Texas or Georgia. The only really prominent distinction
    between Canada and the proximate United States is the French Canadians and they
    are, as I had discovered, sentimentally, largely separatist and not really
    Canadian at all as most English Canadians would define it.


    Before Canadians become too impatient, I used to remind myself, we must
    remember what we started with. Quebec declined to join the United States and
    eventually adhered to Confederation because it was afraid of assimilation, not
    out of any great enthusiasm for Britain, British colonists or English-speaking
    Canadians. English Canada was originally almost entirely Empire Loyalists
    fleeing the new American republic. Newfoundland narrowly voted to join Canada
    after it had gone bankrupt as an autonomous dominion. It was never going to be
    easy to create a distinctive nationality out of these bits and pieces which
    were scattered along the U.S. border, but for different reasons, didn't happen
    to be American.


    As the more conspicuous aspects of the British connection faded after World War
    II, Empire loyalty, which had been the basis of English Canada for over 150
    years, faded also. What we were left with was the paternalistic, monarchical
    and progressive British Tory tradition, best illustrated in this country by Sir
    John A. Macdonald, that a benign state confers good things on the people. This
    is at sharp variance with the American tradition that the people confer
    government on themselves and that all unallocated powers reside ultimately with
    the people.


    This tradition became identified in the Trudeau era and its aftermath as being
    simply a more socialistic society than the United States. Partly this was
    Trudeau's ideology and partly it w
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 16.11.01, 16:47
    Well kolego, ty chyba pomyliles watki? Przeczytalem ten atrykol-wode i nic z
    niego nie wynika poza debilnym porownywaniem 30 milionowej Kanady do 380
    milionowego US of A.O co ci chodzi?
  • Gość: MO IP: 207.61.17.* 16.11.01, 17:18
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > Well kolego, ty chyba pomyliles watki? Przeczytalem ten atrykol-wode i nic z
    > niego nie wynika poza debilnym porownywaniem 30 milionowej Kanady do 380
    > milionowego US of A.O co ci chodzi?



    Watkow nie pomylilem. Ty chyba angielskiego nie rozumiesz. Niestety nie mam
    polskiej wersji tego arykulu. (Dla ciebie - artykOlu).

    A nawet gdy nieco rozumiesz angielski to zagadnienia poruszane w tym artykule sa
    tobie obce i obcymi pozostana.


  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 16.11.01, 20:11
    Kanada w tym prawdziwym znaczeniu jest dzisiaj dla duzej
    wiekszosci tylko historia lub wspomnieniem dla niektorych.
    Kanada byla "Kanada" do rzadow Malroniego. Ktos wczesniej
    wspomnial jak to przyjezdzajac do Kanady (kilka lat temu) po
    roku czasu zarobil na down payment na dom a po nastepnych
    4 latach go splacil. Komu chcesz wode wciskac? Obecnie
    mieszkam w Brytyjskiej Kolumbii a Wankuwerze. Sredni zarobek
    roczny na rodzine statystycznie wyniosl rok temu 63 tys. co
    po odliczeniu podatkow bedzie jakies 40 tys. do kieszeni.
    Cena sredniego domu wynosi ponad 400 tys. Kto zna matematyke
    moze policzyc ile lat trzeba taki dom splacac. Dodam ze 1
    kg. dobrego chleba (takiego jaki Polacy jedza w Polsce
    kosztuje 4 dolary a litr wodki 30 dol). Cena srednia domu
    w Toronto jest troche nizsza (mysle ze gdzies w granicy
    300tys). Znam tez ceny z Montrealu i Calgary. Tam gdzie
    dom jest tani, ze swieca trzeba szukac pracy, ktorej sie nie
    znajdzie. Majac swoj dom rzad potrzebuje (naklada) oplate
    roczna ok. 4 tys. dol. tzw. propert tax. (biorac srednio w
    Wankuwerze) Ogrzewanie, woda i inne oplaty tez kosztuja. Nic
    wiec dziwnego ze niejeden robotnik zmuszony jest kupowac
    najtansze rzeczy a nawet dosc czesto w sklepach rzeczy
    uzywanych. Podatki w Kanadzie sa bardzo wysokie. Kto zarabia
    powyzej 60 tys. rocznie musi polowe z tego zaplacic podatku
    dla kochanego rzadu ktory jak wielu juz powiedzialo jest
    WSPANIALY. Robotnik naprawde jest bardzo mocno wziety " za
    morde" i wcale nie widac zeby cugle byly luzowane. To
    jest tylko troche prawdy o Kanadzie. Oczywiscie ze jest
    rajem dla ludzi uciekajacych przed wojnami , szczegolnie z
    trzeciego swiata i dla zupelnych nierobow - czesciowym
    szczesciem. Niby emigracja nastawiona jest na ludzi businesu,
    z pieniedzmi i z dobra, wysoka edukacja a same rozmowy
    na temat kursow juz przecza same sobie. Kogo wiec
    ksztalca? Cos najwidoczniej szwankuje w systemie albo mowia
    jedno a robia co innego. Tak czy inaczej Kanada czeka na
    nowych emigrantow bowiem bez nich jeszcze smutniej by tu
    bylo. Prawda tez jest ze pieniedzmi ktorych jest malo przy
    bardzo wysokim zadluzeniu rzad gospodarowac nie umie a moze
    lepiej by bylo powiedziec - nie chce. Pozdrawiam z kochanej
    Kanady.
  • Gość: ESL IP: *.sympatico.ca 16.11.01, 20:23
    To kiedy opuszczasz ten padol lez? Skoro jest tak fatalnie, to nie wmawiaj nam,
    ze meczysz sie w Vancouver tylko dla duzej ilosci opadow i pieknych widokow.
    Jest tyle krajow na swiecie (z Mongolia na czele!), pamietasz Bolka i Lolka -
    wez globus, postukaj tu i tam i ruszaj w swiat - daj Ci boze znalezc to
    miejsce, gdzie i podatki male, i pracy duzo, i wodka tansza! Daj znac jak tam
    dotrzesz to chociaz przyjedziemy na wakacje wspomoc turystyke.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 16.11.01, 21:00
    Niestety ale powaznie mysle zeby ten kanadyjski "raj" juz
    zostawic. Nie pisalem ze jest to jeden z najgorszych krajow
    itp. takze nie dopisuj tutaj Mongolii i jej podobnych. To
    co napisalem wczesniej jest prawda i chyba sam tego nie
    bedziesz zaprzeczal. Chwalic sie Kanada zawsze mozesz, zreszta
    sam rzad to robi na kazdym kroku, tylko ten co rzadzi
    widzi sprawy inaczaj a robotnik niestety je odczuwa na
    wlasnej skorze. W Kanadzie podobnie jak w Polsce kierowca
    Mulroney zostal jednym z multi milionerow a elektryk Walesa tez
    chyba blisko. Jednemu i drugiemu bardzo na czyms zalezalo,
    tylko nie na tym co trzeba. Wlasnie robotnik tam i tu
    pokrywa ich obojetnosc dbania o niego. Zycze Ci tej
    prawdziwej "Kanady". Wiem, wiem, Ty ja juz masz, tylko
    widok na ulicach wielkiej Kanady mowi cos odmiennego.
    Pozdrawiam
  • Gość: G IP: *.gtconnect.net 17.11.01, 00:10
    Straszna drozyzna tam u Was w Vancouver. Juz sie nie dziwie dlaczego moi
    przyjaciele ktorzy niezle zarabiaja, nigdy nie maja pieniedzy. W Albercie dom
    mozna kupic juz za 150-200 tys a property tax mnie np. wynosi $1200 rocznie.
    Chleb polski kosztuje 2$ a wodka Absolut (moja ulubiona) 20$. Niestety placicie
    w Vancouver za przepiekne polozenie i jest to Wasz wybor. Kocham tam jezdzic z
    wizyta ale zyc nie chcialabym (korki i odleglosci). Przenies sie do Alberty,
    troche zimniej ale w kieszeni zostaje wiecej smile Co do rozwazan Conrada Blacka,
    lubie faceta i zaluje ze obrazil sie na Chretiena i zrezygnowal z Kanady.
    Przynajmniej byla roznorodnosc pogladow na rynku prasowym. Kazdy kraj ma swoje
    zalety i wady, nie ma miejsca idealnego. Jesli wydaje Ci sie, ze go znajdziesz,
    to chyba marzysz. Porownaj sobie z sytuacja w Polsce i nabierz troche pokory i
    perspektywy. Wydaje mi sie czasem ze rodacy sa wiecznymi malkontentami. Tak juz
    stworzyla nas natura. Na imprezach nie moge juz momentami wysiedziec gdy slysze
    jak narzekaja ludzie, ktorzy naprawde nie maja wiekszych problemow. Albo tez
    sami sie w nie wpedzaja poprzez zycie ponad stan. Rozchmurzmy sie. Pozytywne
    myslenie czyni cuda. Ja tez nie lubie Chretiena, nie wydaje mi sie zeby Trudeau
    zaslugiwal na te holdy ktore mu skladaja media. Ale nie zamierzam z tego powodu
    szukac szczescia z globusem. Przezyjemy liberalow.
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.11.01, 00:27
    Mieszkam w Toronto-Mississauga i moj dom kosztowal rok temu $250 000.Jest
    pieknie polozony i ogromy (2 letni).Pracuje dla Microsoft i zarabiam 87 000 na
    rok kolego.Jestem w Kanadzie 8 lat.Wczesniej komputera na oczy niewidzialem.Do
    wszystkiego doszedlem SAM wlasna praca.Jezdze po calym swiecie i stac mnie na
    wszystko.Takie dupki jak ty cale zycie stoja przy betoniarce bo to jest
    naprostsze rozwazanie...nic nie robic i narzekac STFU u S.O.B
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.11.01, 00:32
    ..i jeszcze na koniec piszesz ze tam gdzie domy sa tanie to nie ma pracy.Wiec w
    Ontario nie ma pracy??? Nasza provincja i jej podaki utrzymuja takie provincje
    jak twoja ty palancie.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 01:01
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > ..i jeszcze na koniec piszesz ze tam gdzie domy sa tanie to nie ma pracy.Wiec w
    >
    > Ontario nie ma pracy??? Nasza provincja i jej podaki utrzymuja takie provincje
    > jak twoja ty palancie.

    * Nie bede z toba dyskutowal kto kogo utrzymuje. Ja utrzymuje
    siebie sam - zrozumiales!? Wez srednia zarobkow w Ontario
    (szczegolnie w Toronto) i srednia cene domow w tym miescie i
    powiedz te dane ludziom a kazdy oceni czy sa drogie czy
    tanie. Pewnie czyms jeszcze sie pochwalisz, moze bezdomnymi w
    tym miescie itd. Chodzilo tutaj o porownanie zycia w Kanadzie
    i USA. Jak do tej pory widze tylko tych co chwala Kanade.
    Nie ma jakos tych ktorym tak dobrze jest w USA. Dziwne
    jest to ze sporo Kanadyjczykow szczegolnie z dobrymi zawodami
    wyjechalo wlasnie do USA ( bowiem ten kraj tylko takich
    przyjmuje) gdyz w Kanadzie bylo im pewnie zadobrze. Pewnie
    tez wielcy z nich idioci, nie ma to jak KANADA! Raz
    jeszcze powtarzam, ja nie sugeruje sie pojedynczymi przypadkami a
    bazuje na tej sredniej (realnej).
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 00:46
    Czy ja gdzies narzekalem? Powodzi mi sie wcale nienajgorzej
    ale to jest nie zasluga Kanady lecz moja. Kanadzie place
    swoje podatki i to wysokie. Podalem ceny, podalem rzeczywistosc
    zarobkow itd. To ze w Kanadzie ludzie zarabiaja grube
    pieniadze o tym kazdy wie, zreszta nie tylko w Kanadzie.
    Wez dane statystyczne. Napisz nam jaki jest sredni zarobek
    w Kanadzie, powiedz cos o podatkach, cenach itd. a kazdy
    myslacy czlowiek doszuka sie wielkiego dobrobytu w tym kraju.
    Powtarzam jeszcze raz, chwalic sie kazdemu wolno, tylko tak
    naprawde nie ma czym. To, ze duzy, piekny i bogaty (
    szczegolnie w nature) kraj o tym kazdy wie. Szkoda tylko
    ze przecietny Kanadol jest biedny. Sporo z nich juz dzisiaj
    stoi w kolejce do food bank, a te domki o ktorych mowa
    to tez trzeba dodac ze w " biednej " Polsce niejeden
    chlopek trzyma kury i swinie w lepszych budynkach. Jest
    tylko ta roznica ze tutaj nauczyli sie je malowac no i
    maja jakies tam okna. Wypowiedz czlowieka z Calgary mi sie
    podoba, myslalem kiedys o przeprowadzce tam. Dzisiaj mnie juz
    mniej tam ciagnie. Teraz pewnie obrazilem wielu wlascicieli
    domow i zbiore tez gromy. Pociesze czytelnika i dodam ze
    w Kanadzie sa naprawde sliczne domki tyle tylko ze SLICZNIE
    kosztuja.
  • ttc 17.11.01, 02:16
    Gość portalu: ........ napisał(a):

    > Czy ja gdzies narzekalem? Powodzi mi sie wcale nienajgorzej
    > ale to jest nie zasluga Kanady lecz moja. Kanadzie place
    > swoje podatki i to wysokie. Podalem ceny, podalem rzeczywistosc
    > zarobkow itd. To ze w Kanadzie ludzie zarabiaja grube
    > pieniadze o tym kazdy wie, zreszta nie tylko w Kanadzie.
    > Wez dane statystyczne. Napisz nam jaki jest sredni zarobek
    > w Kanadzie, powiedz cos o podatkach, cenach itd. a kazdy
    > myslacy czlowiek doszuka sie wielkiego dobrobytu w tym kraju.
    >
    > Powtarzam jeszcze raz, chwalic sie kazdemu wolno, tylko tak
    > naprawde nie ma czym. To, ze duzy, piekny i bogaty (
    > szczegolnie w nature) kraj o tym kazdy wie. Szkoda tylko
    > ze przecietny Kanadol jest biedny. Sporo z nich juz dzisiaj
    >
    > stoi w kolejce do food bank, a te domki o ktorych mowa
    > to tez trzeba dodac ze w " biednej " Polsce niejeden
    > chlopek trzyma kury i swinie w lepszych budynkach. Jest
    > tylko ta roznica ze tutaj nauczyli sie je malowac no i
    > maja jakies tam okna. Wypowiedz czlowieka z Calgary mi sie
    > podoba, myslalem kiedys o przeprowadzce tam. Dzisiaj mnie juz
    > mniej tam ciagnie. Teraz pewnie obrazilem wielu wlascicieli
    > domow i zbiore tez gromy. Pociesze czytelnika i dodam ze
    > w Kanadzie sa naprawde sliczne domki tyle tylko ze SLICZNIE
    >
    > kosztuja

    .Z tymi cenami ktore podales w Vancouver to cos nie tak. Wedlug Canadian Real Estate Association
    srednia cena domu tam to ok. 275 tys. Nie jest to moze SLICZNY domek ale kurnik to raczej tez nie.
    Srednia cena domu w Toronto (samo miasto) to 235 tys. Dwoje nauczycieli w Toronto zarabia w sumie
    140 tys (po 10 latach stazu). Wiec chyba nie jest tak zle. Jezeli chodzi o Calgary to srednia jest okolo 185
    tys a w Edmonton 155. I tylko mi nie mow ze tam nie ma pracy. W Ottawie to 185 tys a w Montrealu 160.
    Wiec moze przestan mowic o tych 400 tys. Wedlug danych statystycznych ponad 60% ludzi w Kanadzie
    mieszka w domkach jednorodzinnych. Jezeli sie wyprowadzisz (a chyba o tym myslisz) to odradzam
    prawie cala Europe Zachodnia - tam jezeli chodzi o podatki i ceny domow to jest O WIELE drozej.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 02:33
    ttc napisał(a):

    > .Z tymi cenami ktore podales w Vancouver to cos nie tak. Wedlug Canadian Real E
    > state Association
    > srednia cena domu tam to ok. 275 tys. Nie jest to moze SLICZNY domek ale kurnik
    > to raczej tez nie.
    > Srednia cena domu w Toronto (samo miasto) to 235 tys. Dwoje nauczycieli w Toron
    > to zarabia w sumie
    > 140 tys (po 10 latach stazu). Wiec chyba nie jest tak zle. Jezeli chodzi o Calg
    > ary to srednia jest okolo 185
    > tys a w Edmonton 155. I tylko mi nie mow ze tam nie ma pracy. W Ottawie to 185
    > tys a w Montrealu 160.
    > Wiec moze przestan mowic o tych 400 tys. Wedlug danych statystycznych ponad 60%
    > ludzi w Kanadzie
    > mieszka w domkach jednorodzinnych. Jezeli sie wyprowadzisz (a chyba o tym mysli
    > sz) to odradzam
    > prawie cala Europe Zachodnia - tam jezeli chodzi o podatki i ceny domow to jest
    > O WIELE drozej.
    * Zarobek nauczyciela wcale nie stanowi sredniej zarobkow.
    Jezeli tak dobrze znasz dane statystyczne to napisz srednia
    zarobkow w Kanadzie. Albo ja mieszkam na Ksiezycu albo...........
    Za 275 tys. w Vancouver i w jego zarysie ok 20km. nie kupisz
    nawet dzialki pod dom. Oczywiscie 50km. od Vancouver sa tansze,
    dlatego tez wiele osob zmuszonych jest dojezdzac do miasta
    dlugie odleglosci gdyz ich nie stac na dom blizej centrum.
    Podobnie zreszta jest w aglomeracji Toronto. To ze sporo
    Kanadyjczykow mieszka w domach jest prawda. Prawda jest tez ze
    w nieswoich a w wielu przypadkach ich dzieci te domy beda
    jeszcze splacac. Mozliwe nawet ze przy zlej koniunkturze
    gospodarczej te domki przejmie bank jak to juz wczesniej
    bywalo. Musze tez dodac ze Kanada kiedys byla KANADA i wielu
    wlascicieli obecnych domow wcale nie mialo problemu ich splacac
    gdyz byly dostepne - tanie. Niestety te dobre czasy przeszly
    do histori i to co widzimy dzisiaj to tylko zabijanie sie
    za praca, dosc czesto z koniecznosci by splacac wlasnie dom
    i to latami. Zycze regularnych splat. Pozdrawiam
  • ttc 17.11.01, 02:54
    Gość portalu: ........ napisał(a):

    > ttc napisał(a):
    >
    > > .Z tymi cenami ktore podales w Vancouver to cos nie tak. Wedlug Canadian R
    > eal E
    > > state Association
    > > srednia cena domu tam to ok. 275 tys. Nie jest to moze SLICZNY domek ale k
    > urnik
    > > to raczej tez nie.
    > > Srednia cena domu w Toronto (samo miasto) to 235 tys. Dwoje nauczycieli w
    > Toron
    > > to zarabia w sumie
    > > 140 tys (po 10 latach stazu). Wiec chyba nie jest tak zle. Jezeli chodzi o
    > Calg
    > > ary to srednia jest okolo 185
    > > tys a w Edmonton 155. I tylko mi nie mow ze tam nie ma pracy. W Ottawie to
    > 185
    > > tys a w Montrealu 160.
    > > Wiec moze przestan mowic o tych 400 tys. Wedlug danych statystycznych pona
    > d 60%
    > > ludzi w Kanadzie
    > > mieszka w domkach jednorodzinnych. Jezeli sie wyprowadzisz (a chyba o tym
    > mysli
    > > sz) to odradzam
    > > prawie cala Europe Zachodnia - tam jezeli chodzi o podatki i ceny domow to
    > jest
    > > O WIELE drozej.
    >
    > * Zarobek nauczyciela wcale nie stanowi sredniej zarobkow.
    > Jezeli tak dobrze znasz dane statystyczne to napisz srednia
    > zarobkow w Kanadzie. Albo ja mieszkam na Ksiezycu albo...........
    >
    > Za 275 tys. w Vancouver i w jego zarysie ok 20km. nie kupisz
    > nawet dzialki pod dom. Oczywiscie 50km. od Vancouver sa tansze,
    >
    > dlatego tez wiele osob zmuszonych jest dojezdzac do miasta
    > dlugie odleglosci gdyz ich nie stac na dom blizej centrum.
    > Podobnie zreszta jest w aglomeracji Toronto.

    Jezeli chodzi o Vancouver to musze polegac na danych CREA. Srednie cena domu w granicach 230-240
    to by sie zgadzalo. Wiec nie jestem pewien skad Ty czerpiesz swoje dane. Srednia cana domu na cala
    Kanada (wyszedl wlasnie nowy raport) to 184 047. Nie jestem pewien dokladnego sredniego dochodu
    ale podejzewam ze to okolo 45-50 na rodzine. Mozna zreszta sprawdzic na SatsCan. 45 minut jazdy od
    Toronto mozna kupic calkiem ladne nowe domki ponizej 200 tys (200 metrow kwadratowych, 1.5 akra
    posiadlosci). A co z moimi przykladami z innych miast. Edmonton (szczerze polecam) jest fajnym
    miestem gdzie porzadny dom mozna juz kupic za ponizej 160 tys. Jest on w zasiegu reki dla nauczycieli,
    policjantow, pielegnirek i zwyklych robotnikow. Sredni dochod rodziny w Albercie to grubo powyzej 60 tys...


    To ze sporo
    > Kanadyjczykow mieszka w domach jest prawda. Prawda jest tez ze
    >
    > w nieswoich a w wielu przypadkach ich dzieci te domy beda
    > jeszcze splacac. Mozliwe nawet ze przy zlej koniunkturze
    > gospodarczej te domki przejmie bank jak to juz wczesniej
    > bywalo. Musze tez dodac ze Kanada kiedys byla KANADA i wielu
    >
    > wlascicieli obecnych domow wcale nie mialo problemu ich splacac
    >
    > gdyz byly dostepne - tanie.


    Och ten mit wspanialej Kanady z przeszlosci. Niestety nie ma on odbicia w rzeczywistosci. W latach 50 (te
    dane jest latwo sprawdzic) srednia cena domu wynosila 8 srednich rocznych pensji...

    Niestety te dobre czasy przeszly
    > do histori i to co widzimy dzisiaj to tylko zabijanie sie
    >
    > za praca, dosc czesto z koniecznosci by splacac wlasnie dom
    >
    > i to latami. Zycze regularnych splat. Pozdrawiam

    Dziekuje za zyczenia ale juz nieaktualne - dom splacony w 6 lat. Nie jestem pewien czy rozumiesz ze
    jednym z dobrodziejstw Kanady jest to ze ciezko pracujesz (tego nikt nie neguje) ale dom mozna miec.
    Nic nie ma za darmo i chyba to i dobrze...
    Mam sporo znajomych w Wielkiej Brytani ktorzy z dobrymi zawodami i ciezko praca o dobrym domu w
    Londynie to moga tylko pomarzyc. Podobnie jest w Hamburgu czy Amsterdamie. W Toronto,
    przedstawiciel klasy sredniej ma bardzo dobre szanse aby stac sie wlascicielem swojego
    wlasnego, calkiem przyzwoitego domu.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 07:00
    ttc napisał(a):

    > Gość portalu: ........ napisał(a):
    >
    > > ttc napisał(a):
    > >
    > > > .Z tymi cenami ktore podales w Vancouver to cos nie tak. Wedlug Canad
    > ian R
    > > eal E
    > > > state Association
    > > > srednia cena domu tam to ok. 275 tys. Nie jest to moze SLICZNY domek
    > ale k
    > > urnik
    > > > to raczej tez nie.
    > > > Srednia cena domu w Toronto (samo miasto) to 235 tys. Dwoje nauczycie
    > li w
    > > Toron
    > > > to zarabia w sumie
    > > > 140 tys (po 10 latach stazu). Wiec chyba nie jest tak zle. Jezeli cho
    > dzi o
    > > Calg
    > > > ary to srednia jest okolo 185
    > > > tys a w Edmonton 155. I tylko mi nie mow ze tam nie ma pracy. W Ottaw
    > ie to
    > > 185
    > > > tys a w Montrealu 160.
    > > > Wiec moze przestan mowic o tych 400 tys. Wedlug danych statystycznych
    > pona
    > > d 60%
    > > > ludzi w Kanadzie
    > > > mieszka w domkach jednorodzinnych. Jezeli sie wyprowadzisz (a chyba o
    > tym
    > > mysli
    > > > sz) to odradzam
    > > > prawie cala Europe Zachodnia - tam jezeli chodzi o podatki i ceny dom
    > ow to
    > > jest
    > > > O WIELE drozej.
    >
    > >
    > > * Zarobek nauczyciela wcale nie stanowi sredniej zarobkow.
    > > Jezeli tak dobrze znasz dane statystyczne to napisz sredn
    > ia
    > > zarobkow w Kanadzie. Albo ja mieszkam na Ksiezycu albo......
    > .....
    > >
    > > Za 275 tys. w Vancouver i w jego zarysie ok 20km. nie kupi
    > sz
    > > nawet dzialki pod dom. Oczywiscie 50km. od Vancouver sa ta
    > nsze,
    > >
    > > dlatego tez wiele osob zmuszonych jest dojezdzac do miasta
    >
    > > dlugie odleglosci gdyz ich nie stac na dom blizej centru
    > m.
    > > Podobnie zreszta jest w aglomeracji Toronto.
    >
    > Jezeli chodzi o Vancouver to musze polegac na danych CREA. Srednie cena domu w
    > granicach 230-240
    > to by sie zgadzalo. Wiec nie jestem pewien skad Ty czerpiesz swoje dane. Sredni
    > a cana domu na cala
    > Kanada (wyszedl wlasnie nowy raport) to 184 047. Nie jestem pewien dokladnego s
    > redniego dochodu
    > ale podejzewam ze to okolo 45-50 na rodzine. Mozna zreszta sprawdzic na SatsCan
    > . 45 minut jazdy od
    > Toronto mozna kupic calkiem ladne nowe domki ponizej 200 tys (200 metrow kwadra
    > towych, 1.5 akra
    > posiadlosci). A co z moimi przykladami z innych miast. Edmonton (szczerze polec
    > am) jest fajnym
    > miestem gdzie porzadny dom mozna juz kupic za ponizej 160 tys. Jest on w zasieg
    > u reki dla nauczycieli,
    > policjantow, pielegnirek i zwyklych robotnikow. Sredni dochod rodziny w Alberci
    > e to grubo powyzej 60 tys...
    >
    >
    > To ze sporo
    > > Kanadyjczykow mieszka w domach jest prawda. Prawda jest tez
    > ze
    > >
    > > w nieswoich a w wielu przypadkach ich dzieci te domy beda
    >
    > > jeszcze splacac. Mozliwe nawet ze przy zlej koniunkturze
    > > gospodarczej te domki przejmie bank jak to juz wczesniej
    >
    > > bywalo. Musze tez dodac ze Kanada kiedys byla KANADA i
    > wielu
    > >
    > > wlascicieli obecnych domow wcale nie mialo problemu ich spl
    > acac
    > >
    > > gdyz byly dostepne - tanie.
    >
    >
    > Och ten mit wspanialej Kanady z przeszlosci. Niestety nie ma on odbicia w rzecz
    > ywistosci. W latach 50 (te
    > dane jest latwo sprawdzic) srednia cena domu wynosila 8 srednich rocznych pens
    > ji...
    >
    > Niestety te dobre czasy przeszly
    > > do histori i to co widzimy dzisiaj to tylko zabijanie
    > sie
    > >
    > > za praca, dosc czesto z koniecznosci by splacac wlasnie
    > dom
    > >
    > > i to latami. Zycze regularnych splat. Pozdrawiam
    >
    > Dziekuje za zyczenia ale juz nieaktualne - dom splacony w 6 lat. Nie jestem pew
    > ien czy rozumiesz ze
    > jednym z dobrodziejstw Kanady jest to ze ciezko pracujesz (tego nikt nie neguje
    > ) ale dom mozna miec.
    > Nic nie ma za darmo i chyba to i dobrze...
    > Mam sporo znajomych w Wielkiej Brytani ktorzy z dobrymi zawodami i ciezko prac
    > a o dobrym domu w
    > Londynie to moga tylko pomarzyc. Podobnie jest w Hamburgu czy Amsterdamie. W To
    > ronto,
    > przedstawiciel klasy sredniej ma bardzo dobre szanse aby stac sie wlascicielem
    > swojego
    > wlasnego, calkiem przyzwoitego domu.

    * No tak, rownasz Londyn, Hamburg, Amsterdam do Winnipegu czy
    Edmontonu. 230- 240tys. zgadzaloby sie jezeli chodzi o caly
    Lower Mainland Brytyjskiej Kolumbii, nie Wankuweru jako miasta.
    Zreszta kto jest zainteresowany moze wejsc na byle jaki Real
    estate i sprawdzic domki w Vancouver (domki, nie apartamenty). W
    pieknych dzielnicach (szczegolnie nad woda, blisko marine) nawet
    apartamenty sa od 500 -1000000 (tak miliona) za dwie sypialnie.
    Ostatnio w Toronto bylem (chyba) 3 lata temu.Wtedy jeszcze miasto
    nie bylo polaczone w calosc. Przegladalem tamtejszy real estate
    i to co widzialem to jednak w Toronto trzeba bylo miec 300
    tys azeby kupic dom, w Scarborough np. 200 tys.Z tego co wiem
    to ceny nie poszly na dol, a raczej minimalnie skoczyly do
    gory. W latach 50 -tych mnie tutaj nie bylo ale z tego co
    mniej wiecej slysze od tych co tutaj zyli to wlasnie tak
    by bylo jak piszesz - 8 miesiecznych zarobkow kosztowal dom.
    Dlatego tez pisalem ze kiedys wlasnie byla KANADA ale nie
    dzisiaj i te statystyki o wielkim bogactwie domow i wiele
    innych spraw bazuja jeszcze w wielu dziedzinach na tej
    dobrej (historycznej) Kanadzie. Sa tu dzisiaj taksamo tanie domki.
    I tak np. nie tak dawno nawet w TV. podali ze w malenkim
    miasteczku w Brytyjskiej Kolumbii niedaleko na polnoc od Prince
    George w ktorym cos tam kopali ( teraz zas przestali kopac)
    domek taki ktory w Vancouver kosztuje 400 tys. tam 40. Sprawa
    jest ta, ze tam prawie nikogo nie ma. Wszyscy powyjezdzali.
    Zostaly tylko pobliskie wilki ktore juz pewnie w zimowym
    chlodzie zdrowo wyja. Ja juz znikam z tego watku. Nie bede
    przeszkadzal tym wszystkim ktorzy chca sie czyms pochwalic w
    Kanadzie. Dzisiaj kazdy ma dostep do informacji i prawdy ( tez
    kanadyjskiej). Kitu tutaj nie sialem. Opisalem niektore sprawy
    jak wygladaja w rzeczywistosci i nic wiecej. Dodam jeszcze ze
    Chinczykom tu tez pewnie zaciekawie nie jest gdyz sporo z nich
    wrocilo z powrotem. Prosze mi nie pisac ze w Chinach jest
    lepiej czy gorzej, nie o to tutaj chodzi. Ci ludzie
    (Chinczycy) przyjechali z kasa do Kanady i zeby jej zupelnie
    tutaj nie stracic (na podatki szalone) zdecydowali robic interes
    gdzie indziej, gdzie sa lepsze mozliwosci. Bye
  • ttc 17.11.01, 15:26
    1) Napisalem 8 rocznych pensji a nie miesiecznych wiec prosze cie bardzo nie przekrecaj moich
    wypowiedzi. Jak chce tobie sie szukac to latwo to sprawdzic.
    2) Srednia 270-280 tys odnosi sie do samego miasta Vancouver a nie Lower Mainland
    3) Nie porownalem Winnipeg do Hamburga tylko Toronto (gdzie srednia cena domu oscyluje w okolo
    230-240 tys) o to nie jest wcale zle porownanie.
    Powodzenia. Jeszcze raz ostrzegam do przeprowadzki do Europy Zachodniej gdzie posiadanie domu
    jest o wiele trudniejsze. W Stanach tez nie jest o wiele latwiej. Tylko kogo tam winic za ta sytuacje:
    Cartera? Reagana? a moze juz Busha...
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 17:07
    ttc napisał(a):

    > 1) Napisalem 8 rocznych pensji a nie miesiecznych wiec prosze cie bardzo nie pr
    > zekrecaj moich
    > wypowiedzi. Jak chce tobie sie szukac to latwo to sprawdzic.
    > 2) Srednia 270-280 tys odnosi sie do samego miasta Vancouver a nie Lower Mainla
    > nd
    > 3) Nie porownalem Winnipeg do Hamburga tylko Toronto (gdzie srednia cena domu o
    > scyluje w okolo
    > 230-240 tys) o to nie jest wcale zle porownanie.
    > Powodzenia. Jeszcze raz ostrzegam do przeprowadzki do Europy Zachodniej gdzie p
    > osiadanie domu
    > jest o wiele trudniejsze. W Stanach tez nie jest o wiele latwiej. Tylko kogo ta
    > m winic za ta sytuacje:
    > Cartera? Reagana? a moze juz Busha...

    * Mialem juz przestac pisac ale cos tutaj to juz zupelnie
    bym sie nie zgadzal z tymi 8 rocznymi pensjami. Nie wiem czy
    dobrze sie rozumiemy. Pewnie chodzilo ze w tym czasie srednio
    dom mozna bylo splacic w przeciagu 8 lat (pracujac oczywiscie
    i majac ta srednia zarobkow). Wlasnie rozmawialem na ten temat
    ze swoim sasiadem Wlochem, ktory 37 lat temu przyjechal do
    Vancouver. Pytalem ile wtedy zarabial na poczatku. Otoz
    powiedzial ze 10 dolarow dziennie. Dom kupil (nie ten w ktorym
    obecnie mieszka) zas za 4 tys. tutaj w Vancouver. Kiedy
    zapytalem ile obecnie tam taki dom by kosztowal- powiedzial: 400 -
    450 tys. Tak wiec widzisz jak sie wszystko pozmienialo, a
    liczyc napewno potrafisz. Te ceny co podajesz nie wiem kto
    je pisze. Jezeli brac cene apartamentow, townhousow, duplexow,
    domow, czyli wszystkiego razem to tak wlasnie by bylo. Ja
    mowilem o osobno stojacych domkach. Za te pieniadze bedziesz
    tutaj szczesliwy jezeli kupisz dzialke pod dom. Jest to
    mozliwe tylko ze ona bedzie jedna z tych malenkich i pewnie
    naroznych a juz pewne ze w gorszym rejonie lub pod bokiem
    bedziesz mial swiat prostytucji i narkomanow. Gdyby w Kanadzie
    bylo tak tanio przy jak piszecie wspanialych zarobkach to
    napewno przecietny kanadol nie bylby zadluzony po uszy. Pare
    lat temu (chyba z 5) slyszalem w TV. jak podawali ze srednio
    na jednego mieszkanca w Ontario zadluzenie wypada troche ponad
    46 tys. Nie chodzilo o zadluzenie panstwa lecz pieniadze ktore
    ludzie maja pozyczone z bankow (na domy, samochody, edukacje
    itd). W tym byli ci co mieli swoje oszczednosci w nich,
    welfrowcy bez grosza w banku i z banku jak rowniez ci
    ktorzy sa zadluzeni. Srednia juz podalem. W tym tez samym czasie
    podali personal bunkruptcy ktore bylo tez dosc wysokie,
    szczegolnie w srodowisku studenckim. Cos jeszcze ciekawego z
    Kanady powiem jezeli chodzi o domki. Otoz tu gdzie mieszkam
    sporo ziemi kiedys bylo dzierzawione od Indian przez rzad
    kanadyjski. Rzad podpisal z nimi umowe leasingowa na 100 lat.
    Umowa wygasla gdyz czas jej minal. Ludzie ktorzy podpisywali
    nie zyja. Papiery jednak zostaly. Sprawa w tym ze rzad
    potraktowal sprawe tej ziemi jako swoja wlasnosc - sprzedal ja
    immigrantom ktorych tak bardzo kocha a ci znowu pobudowali
    swoje domki na niej ktore tez bardzo kochaja nie wiedzac
    o calosci prawdy - przeciez to dobry rzad sprzedaje! Skonczylo
    sie jakos w miare spokojnie - tyle ze troche adwokaci zarobili.
    Pozdrawiam
  • ttc 17.11.01, 19:11
    Mit "starych dobrych czasow" pokutuje w wielu krajach. Nawet w Polsce wydaje on sie bardzo obecny.
    StatsCan publikuje roczne raporty na temat srednich dochodow i jak sa one wydawane. Jak juz
    wspomnielem The Canadian Real Estate Association co miesiecznie publikuje dane na temat
    srednich cen domow z podzialem na prowincje. Nie jestem pewien czy mozna te raporty dostac za
    darmo czy trzeba za nie placic. Widzialem oba (moja firma je prenumeruje) i sa one wielce
    interesujace. Wbrew roznym indiwidualnym opowiescia i wspomnieniom, sredni dom w Kanadzie nie
    byl nigdy (a przynajmniej przez ostanie 50 lat) tak latwo dostepny jak teraz (nie wspominajac juz o ich
    standardzie i wielkosci). W ciagu ostatnich 50 lat staniala tez bardzo zywnosc a wzrosly podatki i
    uslugi. Kanada ma sporo wad (jak kazdy kraj na tym swiecie) ale ceny domow nie sa jedna z nich.
    Kanada jest jednym z krajow (obok Stanow, Australii i Nowej Zelandii) gdzie jest najlatwiej stac sie
    wlascicielem domu. Pozdrowienia ttc
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 17.11.01, 20:00
    ttc napisał(a):

    > Mit "starych dobrych czasow" pokutuje w wielu krajach. Nawet w Polsce wydaje on
    > sie bardzo obecny.
    > StatsCan publikuje roczne raporty na temat srednich dochodow i jak sa one wydaw
    > ane. Jak juz
    > wspomnielem The Canadian Real Estate Association co miesiecznie publikuje dane
    > na temat
    > srednich cen domow z podzialem na prowincje. Nie jestem pewien czy mozna te rap
    > orty dostac za
    > darmo czy trzeba za nie placic. Widzialem oba (moja firma je prenumeruje) i sa
    > one wielce
    > interesujace. Wbrew roznym indiwidualnym opowiescia i wspomnieniom, sredni dom
    > w Kanadzie nie
    > byl nigdy (a przynajmniej przez ostanie 50 lat) tak latwo dostepny jak teraz (n
    > ie wspominajac juz o ich
    > standardzie i wielkosci). W ciagu ostatnich 50 lat staniala tez bardzo zywnosc
    > a wzrosly podatki i
    > uslugi. Kanada ma sporo wad (jak kazdy kraj na tym swiecie) ale ceny domow nie
    > sa jedna z nich.
    > Kanada jest jednym z krajow (obok Stanow, Australii i Nowej Zelandii) gdzie jes
    > t najlatwiej stac sie
    > wlascicielem domu. Pozdrowienia ttc

    * To by sie zgadzalo. Srednie ceny domow ale jak sam
    piszesz z podzialem na prowincje a to juz zmienia tresc
    rozmowy. Nastepna sprawa -ich dostepnosc. Otoz sa obecnie dostepne
    kazdemu. Kazdemu tutaj w Bytyjskiej Kolumbii kto ma prace i
    zarobki z mozliwoscia realna jego splacenia. Nie potrzebuja
    nawet zadnego down payment. Chca za wszelka cene doslownie
    "wcisnac" komus domek by pozniej cale zycie zanosil znaczna
    czesc swojego zarobku do banku i to regularnie. Ze 12 - 15
    lat temu w Toronto wymagali dosc czesto 25% down payment
    zanim sie kupowalo dom. Jak widzisz dzisiaj masz zupelna racje -
    sa dostepne! Kolejna sprawa to okreslenie "zostac wlascicielem
    domu". Jak zapewne wiesz to moze miec rozne znaczenie w
    wielu przypadkach. Czy sam fakt napisania papierow z
    wyszczegolnieniem "wlasciciel" nadaje mu ten tytul? Wiesz jakie
    "papiery" w Kanadzie nadaja wlasnosc, o tym musisz juz wiedziec.
    Z tymi ostatnimi wiekszosc niestety ma tutaj wielkie problemy,
    zreszta nie tylko tutaj.
  • Gość: Kliken IP: *.ym1.on.wave.home.com 18.11.01, 17:44
    ..problem w tym ze ten patafil pisze iz w KANADZIE jez drogo poniewaz w
    VANCOUVER jest drogo.Koles Vancouver jest w BC a BC jest w KANADZIE.JAk ci tam
    drogo to po co tam siedzisz? Przyjezdzaj do Mississauga.Tutaj tanio i pelno
    pracy (dla tych co chca pracowac).Ide na wrotki..
    Cheers
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 18.11.01, 17:56
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > ..problem w tym ze ten patafil pisze iz w KANADZIE jez drogo poniewaz w
    > VANCOUVER jest drogo.Koles Vancouver jest w BC a BC jest w KANADZIE.JAk ci tam
    > drogo to po co tam siedzisz? Przyjezdzaj do Mississauga.Tutaj tanio i pelno
    > pracy (dla tych co chca pracowac).Ide na wrotki..
    > Cheers

    * Nikt nie powie ze Kanada jest z tych tanich krajow, biorac
    srednia zarobkow i tax ktory sie tu placi. Ja pisalem ze
    domy sa drogie w Vancouver, nic wiecej. W Mississauga ja juz
    swoje odsiedzialem - dziekuje. Nie zapomnij zalozyc cieplej kurtki
    na wrotki i uwazaj zebys jechal chodnikiem a nie........
  • Gość: Jurek IP: 212.162.228.* 25.11.01, 16:05
    ttc napisał(a):

    > 1) Napisalem 8 rocznych pensji a nie miesiecznych wiec prosze cie bardzo nie pr
    > zekrecaj moich
    > wypowiedzi. Jak chce tobie sie szukac to latwo to sprawdzic.
    > 2) Srednia 270-280 tys odnosi sie do samego miasta Vancouver a nie Lower Mainla
    > nd
    > 3) Nie porownalem Winnipeg do Hamburga tylko Toronto (gdzie srednia cena domu o
    > scyluje w okolo
    > 230-240 tys) o to nie jest wcale zle porownanie.
    > Powodzenia. Jeszcze raz ostrzegam do przeprowadzki do Europy Zachodniej gdzie p
    > osiadanie domu
    > jest o wiele trudniejsze. W Stanach tez nie jest o wiele latwiej. Tylko kogo ta
    > m winic za ta sytuacje:
    > Cartera? Reagana? a moze juz Busha...

    Jest totalnym nieporozumieniem porownywanie domu kanadyjskiego czy amerykanskiego
    do domu w Europie.....co tak samo, jak porownywac Trabanta do Mercedesa.
    Pozdro
  • ttc 26.11.01, 16:55
    Gość portalu: Jurek napisał(a):


    >
    > Jest totalnym nieporozumieniem porownywanie domu kanadyjskiego czy amerykanskie
    > go
    > do domu w Europie.....co tak samo, jak porownywac Trabanta do Mercedesa.
    > Pozdro
    Drogi Jurku, musisz byc zapewne inzynierem budownictwa praktykujacym jednoczesnie w Europie
    i Ameryce Polnocnej zeby wydawac tak zdecydowane opinie. Inzynierem wprawdzie nie jestem, ale czesto
    wspolpracujemy z roznymi firmami i wiem to i owo na temat roznych standardow (insulacja, wytrzymalosc
    strutkuralna itd). Moge Ciebie zapewnic ze wspolczesne standardy kanadyjskie (nie znam
    amerykanskich) sa tak samo wysokie jezeli nie wyzsze w porownaniu z Unia Europejska. Glownym
    powodem tego jest klimat kanadyjski i zarowno rzad federalny (w mniejszym stopniu) jak i poszczegolne
    prowincje calkiem dobrze te normy podtrzymuja. Nie mowie tutaj o estetyce (ale widzialem juz tez niezle
    potworki-osiedla w Europie) ale o samej strukturze i jej parametrach. Pozdrowienia ttc
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 26.11.01, 18:48
    ttc napisał(a):

    > Gość portalu: Jurek napisał(a):
    >
    >
    > >
    > > Jest totalnym nieporozumieniem porownywanie domu kanadyjskiego czy ameryka
    > nskie
    > > go
    > > do domu w Europie.....co tak samo, jak porownywac Trabanta do Mercedesa.
    > > Pozdro
    > Drogi Jurku, musisz byc zapewne inzynierem budownictwa praktykujacym jednoczes
    > nie w Europie
    > i Ameryce Polnocnej zeby wydawac tak zdecydowane opinie. Inzynierem wprawdzie n
    > ie jestem, ale czesto
    > wspolpracujemy z roznymi firmami i wiem to i owo na temat roznych standardow (i
    > nsulacja, wytrzymalosc
    > strutkuralna itd). Moge Ciebie zapewnic ze wspolczesne standardy kanadyjskie (n
    > ie znam
    > amerykanskich) sa tak samo wysokie jezeli nie wyzsze w porownaniu z Unia Europe
    > jska. Glownym
    > powodem tego jest klimat kanadyjski i zarowno rzad federalny (w mniejszym stopn
    > iu) jak i poszczegolne
    > prowincje calkiem dobrze te normy podtrzymuja. Nie mowie tutaj o estetyce (ale
    > widzialem juz tez niezle
    > potworki-osiedla w Europie) ale o samej strukturze i jej parametrach. Pozdrowie
    > nia ttc
    * Nie trzeba byc inzynierem by cokolwiek wiedziec na temat
    domkow tu i tam. Piszesz o standardach ktore dotycza duzych
    budynkow (wysokich biurowcow, apartamentow itp.) i w tym
    oczywiscie masz zupelna racje. Konstrukcje tych budynkow sa
    dosc czesto w niektorych miejscach kontynentu amerykanskiego
    solidniejsze niz w Europie. Przyczyna - zabezpieczenie przed
    trzesieniem ziemi ( troche inna technologia budowy jak tez i samo
    spiecie budynku specjalnymi kablami). Nie o tym jednak tutaj
    rozmawiamy. Chodzi wciaz o domki jednorodzinne w ktorych
    mieszka wieksza czesc spoleczenstwa amerykanskiego czy kanadyjskiego.
    Tu wlasnie pasuje to Jurka porownanie Trabanta do Mercedesa
    lub odwrotnie. Dla przykladu powiem ze w miescie w ktorym
    obecnie mieszkam ( a liczy ono ponad milion ludzi) domki
    jednorodzinne sa wciaz budowane z drewna ( glowna konstrukcja ,
    sciany zewnetrzne, wewnetrzne z dodatkiem plyty gipsowej, schody,
    dach ktory jest papa pokryty). Jednym slowem wszystko oprocz
    fundamentu. W Ameryce jest tez duzo "domkow" ktore odpowiadaja
    nazwie trailer ( w podobnych czasowo w Polsce mieszkali robotnicy
    budowlani). Nic wiec dziwnego ze przy malej powodzi te
    wszystkie domki plyna jak lodzie a przy wiekszej wichurze
    zostaje po nich to co po katastrofie samolotu plus dosc
    czesto stojacy komin. Pozdrawiam
  • ttc 26.11.01, 19:17
    Gość portalu: ........ napisał(a):
    > * Nie trzeba byc inzynierem by cokolwiek wiedziec na temat
    > domkow tu i tam. Piszesz o standardach ktore dotycza duzych
    >
    > budynkow (wysokich biurowcow, apartamentow itp.) i w tym
    > oczywiscie masz zupelna racje. Konstrukcje tych budynkow sa
    > dosc czesto w niektorych miejscach kontynentu amerykanskiego
    > solidniejsze niz w Europie.


    Nie, pisze o domach jednorodzinnych a nie o przyczepach (ktore sa o wiele bardziej popularne w Stanach
    niz w Kanadzie). Kazda prowincja reguluje pewne parametry nowych domow jednorodzinnych. I te
    standarty sa takie same (jezeli nie wyzsze) niz w Europie Zachodniej. Zdaje sobie sprawe ze nie kazdy
    musi byc inzynierem zeby oceniac jakosc budunkow ale czasami latwo sie mylic oceniajac
    powierzchownie jak to wszystko wyglada. Wiem ze ogolne wrazenie jest ze domy w Europie sa drozsze
    ale bardziej solidne ale nie ma chyba w tym za duzo prawdy (mowie o nowych budynkachi). A jezeli chodzi
    o drewno, to niektore gatunki sa jednym z najlepszych surowcow do budowy domu. Japonczycy od lat
    importuja ta technologie a ich chyba ciezko posadzic o popieranie tandety. ttc





    Przyczyna - zabezpieczenie przed
    > trzesieniem ziemi ( troche inna technologia budowy jak tez i samo
    >
    > spiecie budynku specjalnymi kablami). Nie o tym jednak tutaj
    > rozmawiamy. Chodzi wciaz o domki jednorodzinne w ktorych
    > mieszka wieksza czesc spoleczenstwa amerykanskiego czy kanadyjskiego
    > .
    > Tu wlasnie pasuje to Jurka porownanie Trabanta do Mercedesa
    >
    > lub odwrotnie. Dla przykladu powiem ze w miescie w ktorym
    > obecnie mieszkam ( a liczy ono ponad milion ludzi) domki
    > jednorodzinne sa wciaz budowane z drewna ( glowna konstrukcja ,
    > sciany zewnetrzne, wewnetrzne z dodatkiem plyty gipsowej, schody,
    >
    > dach ktory jest papa pokryty). Jednym slowem wszystko oprocz
    > fundamentu. W Ameryce jest tez duzo "domkow" ktore odpowiadaja
    > nazwie trailer ( w podobnych czasowo w Polsce mieszkali robotnicy
    > budowlani). Nic wiec dziwnego ze przy malej powodzi te
    > wszystkie domki plyna jak lodzie a przy wiekszej wichurze
    > zostaje po nich to co po katastrofie samolotu plus dosc
    > czesto stojacy komin. Pozdrawiam

  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 26.11.01, 22:28
    ttc napisał(a):

    > Gość portalu: ........ napisał(a):
    > > * Nie trzeba byc inzynierem by cokolwiek wiedziec na temat
    >
    > > domkow tu i tam. Piszesz o standardach ktore dotycza duz
    > ych
    > >
    > > budynkow (wysokich biurowcow, apartamentow itp.) i w tym
    > > oczywiscie masz zupelna racje. Konstrukcje tych budynkow sa
    >
    > > dosc czesto w niektorych miejscach kontynentu amerykanskiego
    >
    > > solidniejsze niz w Europie.
    >
    >
    > Nie, pisze o domach jednorodzinnych a nie o przyczepach (ktore sa o wiele bardz
    > iej popularne w Stanach
    > niz w Kanadzie). Kazda prowincja reguluje pewne parametry nowych domow jednorod
    > zinnych. I te
    > standarty sa takie same (jezeli nie wyzsze) niz w Europie Zachodniej. Zdaje sob
    > ie sprawe ze nie kazdy
    > musi byc inzynierem zeby oceniac jakosc budunkow ale czasami latwo sie mylic oc
    > eniajac
    > powierzchownie jak to wszystko wyglada. Wiem ze ogolne wrazenie jest ze domy w
    > Europie sa drozsze
    > ale bardziej solidne ale nie ma chyba w tym za duzo prawdy (mowie o nowych budy
    > nkachi). A jezeli chodzi
    > o drewno, to niektore gatunki sa jednym z najlepszych surowcow do budowy domu.
    > Japonczycy od lat
    > importuja ta technologie a ich chyba ciezko posadzic o popieranie tandety. ttc
    >
    > ****Nie wiem jak mam z Toba rozmawiac a wlasciwie nie wiem o
    czym Ty piszesz. Raz napisales ze:"nie pisze o domach
    jednorodzinnych" po czym piszesz ze "kazda prowincja reguluje pewne
    parametry nowych domow jednorodzinnych" Jak zapewne widzisz sam
    sobie przeczysz. Nie mozna porownywac domu zbitego z plyt drzewnych
    (plywood), krytego papa ( a to jest typowy dom kanadyjski czy
    amerykanski) do typowego domu europejskiego gdzie sa uzyte
    zupelnie inne materialy. Nie mozna wiec uzyc tych samych
    parametrow czy porownan. Oczywiscie papa jest tez materialem
    popularnym na dachu jak kiedys w Polsce byla sloma po wsiach.
    Japonczycy maja malo domow z drewna a te ktore maja to sa
    tak zwane log house co w Polsce odpowiada domku w stylu
    goralskim. Niestety ale w Kanadzie czy USA takich domkow z
    beli jest naprawde bardzo malo ale jest za to masa
    tych...........kazdy wie jakich.
    >
    >
    >
    > Przyczyna - zabezpieczenie przed
    > > trzesieniem ziemi ( troche inna technologia budowy jak tez i
    > samo
    > >
    > > spiecie budynku specjalnymi kablami). Nie o tym jednak tutaj
    >
    > > rozmawiamy. Chodzi wciaz o domki jednorodzinne w ktorych
    > > mieszka wieksza czesc spoleczenstwa amerykanskiego czy kanadyjs
    > kiego
    > > .
    > > Tu wlasnie pasuje to Jurka porownanie Trabanta do Merced
    > esa
    > >
    > > lub odwrotnie. Dla przykladu powiem ze w miescie w ktorym
    >
    > > obecnie mieszkam ( a liczy ono ponad milion ludzi) domki
    > > jednorodzinne sa wciaz budowane z drewna ( glowna konstrukcja
    > ,
    > > sciany zewnetrzne, wewnetrzne z dodatkiem plyty gipsowej, sch
    > ody,
    > >
    > > dach ktory jest papa pokryty). Jednym slowem wszystko oprocz
    >
    > > fundamentu. W Ameryce jest tez duzo "domkow" ktore odpowiadaj
    > a
    > > nazwie trailer ( w podobnych czasowo w Polsce mieszkali robotni
    > cy
    > > budowlani). Nic wiec dziwnego ze przy malej powodzi te
    > > wszystkie domki plyna jak lodzie a przy wiekszej wichurze
    >
    > > zostaje po nich to co po katastrofie samolotu plus dosc
    >
    > > czesto stojacy komin. Pozdrawiam
    >

  • ttc 27.11.01, 00:18
    Gość portalu: ........ napisał(a):


    > >
    > > ****Nie wiem jak mam z Toba rozmawiac a wlasciwie nie wiem
    > o
    > czym Ty piszesz. Raz napisales ze:"nie pisze o domach
    > jednorodzinnych" po czym piszesz ze "kazda prowincja reguluje pewne
    >
    > parametry nowych domow jednorodzinnych" Jak zapewne widzisz sam
    > sobie przeczysz.



    Proponuje czytac uwaznie moje posty. Nie zauwazyles przecinka... Myslales ze ja pisze o biurowcach i
    moja odpowiedzia bylo "Nie, pisze o domach jednorodzinnych". Wcale sobie nie przecze. ttc

  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 27.11.01, 19:36
    ttc napisał(a):

    > Gość portalu: ........ napisał(a):
    >
    >
    > > >
    > > > ****Nie wiem jak mam z Toba rozmawiac a wlasciwie nie w
    > iem
    > > o
    > > czym Ty piszesz. Raz napisales ze:"nie pisze o domach
    > > jednorodzinnych" po czym piszesz ze "kazda prowincja reguluje p
    > ewne
    > >
    > > parametry nowych domow jednorodzinnych" Jak zapewne widzisz sam
    >
    > > sobie przeczysz.
    >
    >
    >
    > Proponuje czytac uwaznie moje posty. Nie zauwazyles przecinka... Myslales ze ja
    > pisze o biurowcach i
    > moja odpowiedzia bylo "Nie, pisze o domach jednorodzinnych". Wcale sobie nie pr
    > zecze. ttc
    >
    >

    * Tak, nie zauwazylem przecinka. Zwracam Ci honor. Nie
    przeczysz sam sobie, to prawda. Jednak to wcale nie zmienia
    sprawy w tych standardach, w krorych niestety ale racji nie
    masz. Pozdrawiam
  • Gość: u IP: *.focal-chi.corecomm.net 17.11.01, 08:27
    Kliken! Good Luck, ale po co obrzucasz błotem kogoś nieznajomego?
    Napisz ile płacisz podatku od swoich 87 tysięcy?
  • Gość: Greg IP: *.focal-chi.corecomm.net 17.11.01, 08:03
    Stany są lepsze 100 razy. Mieszkalem w Kanazie 7 lat i był to bardzo nudny okres mojego życia. Od kilku lat
    mieszkam w Stanach i żałuję, ze nie przyjechałem tu wcześniej.
  • Gość: Plus IP: 66.122.21.* 17.11.01, 18:14
    Gość portalu: Greg napisał(a):

    > Stany są lepsze 100 razy. Mieszkalem w Kanazie 7 lat i był to bardzo nudny okre
    > s mojego życia. Od kilku lat
    > mieszkam w Stanach i żałuję, ze nie przyjechałem tu wcześniej.

    Greg,

    Moglbys troche wyjasnic dlaczego tak myslisz.
    Co byla przyczyna twojej przeprowadzki i
    dlaczego jestes tak zadowolony ze mieszkasz teraz w USA.
    Nie wierze zeby nuda byla jedynym wyjasnienien dla takiej waznej decyzji.

    Pozdrawiam

    Plus
  • Gość: L.L. IP: *.proxy.aol.com 27.11.01, 03:19
    Gość portalu: Plus napisał(a):

    > Gość portalu: Greg napisał(a):
    >
    > > Stany są lepsze 100 razy. Mieszkalem w Kanazie 7 lat i był to bardzo nudny
    > okre
    > > s mojego życia. Od kilku lat
    > > mieszkam w Stanach i żałuję, ze nie przyjechałem tu wcześniej.
    >
    > Greg,
    >
    > Moglbys troche wyjasnic dlaczego tak myslisz.
    > Co byla przyczyna twojej przeprowadzki i
    > dlaczego jestes tak zadowolony ze mieszkasz teraz w USA.
    > Nie wierze zeby nuda byla jedynym wyjasnienien dla takiej waznej decyzji.

    Co tu znowu takiego roznego pomiedzy Kanada a USA. Kultura Kanady zdominowana
    jest poprzez amerykanska i style zycia sa bardzo podobne. Dawniej tez stopa
    zyciowa byla bardzo podobna w obu krajach. W tej chwili roznice w poziomie stopy
    zyciowej sa raczej spore.

    L.L.
  • Gość: Lazar IP: 10.0.0.* 24.11.01, 19:10
    Zdecydowanie powinieneś wrócić do kraju! Tam potrzebują łebskich gości na gwałt!
  • Gość: kliken IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.11.01, 02:50
    Od moich 87 place duuuuzzo podatku.To co zostaje niestety starcza tylko na
    splate duzeeego domu, samochodu, podrozowaniu po swiecie, kupowaniu co dusza
    zapragnie.Jednym slowem bieda.Pracuje teraz z trzema gosciami.Z Francji,
    Finlandii i Niemiec.Wszyscy przyznaja zgodnie ze zycie i ceny w Kanadzie sa
    niskie.Jezeli chodzi o komputery i dostep do internetu to europa ciagle
    daleeeko.Francuz narzeka tylko ze wino drogie.Przyznal jednak ze nie potafi
    odroznic Chardonnay z Ontario od tego z Lyion we Francji.
    Cheers
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 25.11.01, 05:23
    Gość portalu: kliken napisał(a):

    > Od moich 87 place duuuuzzo podatku.To co zostaje niestety starcza tylko na
    > splate duzeeego domu, samochodu, podrozowaniu po swiecie, kupowaniu co dusza
    > zapragnie.Jednym slowem bieda.Pracuje teraz z trzema gosciami.Z Francji,
    > Finlandii i Niemiec.Wszyscy przyznaja zgodnie ze zycie i ceny w Kanadzie sa
    > niskie.Jezeli chodzi o komputery i dostep do internetu to europa ciagle
    > daleeeko.Francuz narzeka tylko ze wino drogie.Przyznal jednak ze nie potafi
    > odroznic Chardonnay z Ontario od tego z Lyion we Francji.
    > Cheers
    * Kliken, komu Ty chcesz wcisnac ten kanadyjski dobrobyt. Trudno
    jest mi troche uwierzyc w te Twoje 87 tys. szczegolnie dlatego
    ze skonczyles jakis tam darmowy kurs komputerowy po ktorym
    ludzie maja 14 dol. na godzine za ciagle osmiogodzinne swiecenie
    im w oczy. Oczywiscie ze Kanada jest tanim krajem dla
    wiekszosci Europejczykow, Amerykanow czy Japonczykow. Niestety ale
    Kanadole ktorzy odwiedzaja Europe czy Japonie maja wlasnie to
    drugie zdanie, ze te kraje sa im drogie. Do USA tez juz
    malo Kanadyjczykow jezdzi gdyz jest za drogo. Za to
    Amerykanie lubia przyjezdzac do Kanady gdyz jest im tanim
    krajem. Co masz na mysli gdy piszesz o dostepie do komputerow?
    W Europie tez kto chce ten ma, moze tylko pare dolarow
    drozej placi za serwis nic wiecej.To, ze w Europie
    statystycznie troche ludzi mniej korzysta z sieci nie mowi
    wcale o dobrobycie czy jego braku. Trudno siedziec dzisiaj
    gdzies na kanadyjskim zadupiu bez komputera. W Europie zas
    ludzie ciagle sa przyzwyczajeni do innego stylu zycia, stylu na
    ktory przecietnego Kanadyjczyka nie stac. Kanada jako kraj ciagle
    bazuje na domenie bogatej natury ale nie bogactwie ludzi
    chociaz jest w nich taksamo bardzo duzo cech ciekawych. Sam
    wiesz ze Europejczycy i Amerykanie nie pchaja sie do Kanady
    w celach zarobkowych. Te czasy juz dawno minely i tendencja
    jest niestety odwrotna. Wszyscy o tym wiedza a Ty ciagle
    chcesz niektore fakty powstrzymac lub nawet zaprzeczyc. A chwalic
    sie wyjazdem na wczasy kazdemu wolno. Smiesznie to troche
    wyglada gdyz w Polsce taksamo ludzie wyjezdzaja na urlopy co
    jest normalnoscia taksamo jak i milczenie o nich. U Ciebie
    jest jednak inaczej.
  • Gość: ESL IP: *.sympatico.ca 25.11.01, 16:53
    Europa wcale nie jest dla nas (Kanadyjczykow) droga - jedyne, co jest tam drogie to benzyna (ponad
    dolara za litr - horror!), wszystko inne jest tansze badz porownywalne cenowo - jedzenie w knajpach,
    ubrania, pamiatki i cala reszta, za co placi normalny turysta.
    Nie mam pojecia jak wyglada kwestia cen za wynajem mieszkania czy ubezpiecznie samochodu, bo ostatni
    raz trzeba mi to bylo robic w Europie 7 lat temu i to tez bylo na troche specjalnych warunkach, bo bez
    placenia podatkow (zaproszenie kilku instytucji europejskich) wiec pewnie porownania sa nieadekwatne
    do dzisiejszej rzczywistosci.
    Ale ponad 6 tygodni podrozy po Europie tego lata powinno wystarczyc na porownanie cen (panstwa
    odwiedzone: Holandia, Belgia, Luxembourg, Szwajcaria, Wlochy, Hiszpania i Francja) wiec nie rzucajcie
    sie na Klikena z argumentem, ze Kanadyjczykow nie stac na podroze po Europie - to nieprawda. Smutne
    jest, ze czasem podroze po Kanadzie wychodza drozej niz np. wakacje w Portugalii, Hiszpanii czy Grecji
    ale to juz inny temat.
    Co zas do technologii i rozwoju mysli, to tak naprawde jedyne miejsca porownywalne z tym, co jest w
    Kanadzie np. w mojej dziedzinie (szeroko pojete "aptekarstwo") to Stany i kilka (coraz mniej niestety)
    bardzo wyspecjalizowanych osrodkow poza nimi - jest to bardzo naturalny proces - Amerykanie maja
    pieniadze i chec inwestowania w badania, wiec wiekszosc tych, co maja cos w glowie ciagnie na ten
    kontynent. Moge tylko podejrzewac, ze w innych dziedzinach jest podobnie.
    Ile zarabia Kliken to Jego sprawa - dziwie sie, ze podal liczbe, bo tym sposobem narazil sie na zarzut, ze
    zmysla badz na porownania typu "to wcale nie tak duzo" albo "to niemozliwe zeby az tyle" - ja nie widze
    powodu zeby nie wierzyc, osobiscie znam coraz mniej ludzi, ktorzy zarabiaja $14 na godzine - nawet
    sprzataczki w naszych laboratoriach maja wiecej ($16 z jakimis groszami) wiec watpie czy programista w
    ogole dotknolby klawiatury za takie pieniadze ale moge sie mlic - wyzysk czlowieka przez czlowieka nie
    zna granic i wszystko jest mozliwe w zaleznosci od okolicznosci.
    Nie rozumiem czemu niektorych tak wscieka, ze Klikenowi (i wielu innym!) jest tu dobrze? Mnie by na
    pewno bylo lepiej finansowo w Stanach i wielokrotnie zapraszano mnie tam do wspolpracy za duzo, duzo
    wiecej pieniedzy niz mam w Kanadzie ale tu np. ksztalce moje dzieciaki we francuskim high school, za
    ktore place duzo mniej niz trzeba by w Stanach i... tym sposobem oszczedzam na Ich edukacje
    uniwersytecka u naszego poludniowego sasiada. Kazdy ma swoje priorytety.
    Kanada to jest super miejsce do zycia (moze nie zawsze do zarabiania pieniedzy - tu sie zgodze) ale do
    zycia na pewno!
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 25.11.01, 19:47
    Gość portalu: ESL napisał(a):

    > Europa wcale nie jest dla nas (Kanadyjczykow) droga - jedyne, co jest tam drogi
    > e to benzyna (ponad
    > dolara za litr - horror!), wszystko inne jest tansze badz porownywalne cenowo -
    > jedzenie w knajpach,
    > ubrania, pamiatki i cala reszta, za co placi normalny turysta.
    > Nie mam pojecia jak wyglada kwestia cen za wynajem mieszkania czy ubezpiecznie
    > samochodu, bo ostatni
    > raz trzeba mi to bylo robic w Europie 7 lat temu i to tez bylo na troche specja
    > lnych warunkach, bo bez
    > placenia podatkow (zaproszenie kilku instytucji europejskich) wiec pewnie porow
    > nania sa nieadekwatne
    > do dzisiejszej rzczywistosci.
    > Ale ponad 6 tygodni podrozy po Europie tego lata powinno wystarczyc na porownan
    > ie cen (panstwa
    > odwiedzone: Holandia, Belgia, Luxembourg, Szwajcaria, Wlochy, Hiszpania i Franc
    > ja) wiec nie rzucajcie
    > sie na Klikena z argumentem, ze Kanadyjczykow nie stac na podroze po Europie -
    > to nieprawda. Smutne
    > jest, ze czasem podroze po Kanadzie wychodza drozej niz np. wakacje w Portugali
    > i, Hiszpanii czy Grecji
    > ale to juz inny temat.
    > Co zas do technologii i rozwoju mysli, to tak naprawde jedyne miejsca porownywa
    > lne z tym, co jest w
    > Kanadzie np. w mojej dziedzinie (szeroko pojete "aptekarstwo") to Stany i kilka
    > (coraz mniej niestety)
    > bardzo wyspecjalizowanych osrodkow poza nimi - jest to bardzo naturalny proces
    > - Amerykanie maja
    > pieniadze i chec inwestowania w badania, wiec wiekszosc tych, co maja cos w glo
    > wie ciagnie na ten
    > kontynent. Moge tylko podejrzewac, ze w innych dziedzinach jest podobnie.
    > Ile zarabia Kliken to Jego sprawa - dziwie sie, ze podal liczbe, bo tym sposobe
    > m narazil sie na zarzut, ze
    > zmysla badz na porownania typu "to wcale nie tak duzo" albo "to niemozliwe zeby
    > az tyle" - ja nie widze
    > powodu zeby nie wierzyc, osobiscie znam coraz mniej ludzi, ktorzy zarabiaja $14
    > na godzine - nawet
    > sprzataczki w naszych laboratoriach maja wiecej ($16 z jakimis groszami) wiec w
    > atpie czy programista w
    > ogole dotknolby klawiatury za takie pieniadze ale moge sie mlic - wyzysk czlowi
    > eka przez czlowieka nie
    > zna granic i wszystko jest mozliwe w zaleznosci od okolicznosci.
    > Nie rozumiem czemu niektorych tak wscieka, ze Klikenowi (i wielu innym!) jest t
    > u dobrze? Mnie by na
    > pewno bylo lepiej finansowo w Stanach i wielokrotnie zapraszano mnie tam do wsp
    > olpracy za duzo, duzo
    > wiecej pieniedzy niz mam w Kanadzie ale tu np. ksztalce moje dzieciaki we franc
    > uskim high school, za
    > ktore place duzo mniej niz trzeba by w Stanach i... tym sposobem oszczedzam na
    > Ich edukacje
    > uniwersytecka u naszego poludniowego sasiada. Kazdy ma swoje priorytety.
    > Kanada to jest super miejsce do zycia (moze nie zawsze do zarabiania pieniedzy
    > - tu sie zgodze) ale do
    > zycia na pewno!

    *Zeby porownywac niektore rzeczy trzeba by bylo wziac srednia
    zarobkow w danych krajach, ceny, podatki jak rowniez swiadczenia
    otrzymywane od rzadu. Nie wiem dokladnie ale w Kanadzie
    srednia zarobkow ksztaltowalaby sie w granicy 30 tys. kanadyjskich
    co byloby dzisiaj ok. 20 tys. US dol. a po zabranych podatkach z
    15 tys. do reki na rok. To, ze sprzataczki maja 16 z czyms
    ja sie zgadzam. Niektore z nich naleza do zwiazkow zawodowych
    dlatego tez tyle maja. Wiekszosc zas sprzata za okolo 10
    dol. na godzine tyle tylko ze Ty nie chcesz tego powiedziec
    a wolisz te gorne liczby. Najnizsza zarobkow w Brytyjskiej
    Kolumbii bylo 8 dol. na godzine. Ostatnio zostalo to zmienione,
    cofniete do 6 dol. na godzine. Prawda jest taka ze po
    przepracowaniu 500 z czyms godzin pracodawca zobowiazany jest
    zaplacic 8 dol na godz. tyle ze powstaje pytanie czy nie
    wezmie sobie nowego pracownika znowu za te szesc. Ceny jednak
    sa wysokie. Zajechac autobusem do pracy kosztuje chyba okolo 3
    dol., nastepne 3 by wrocic a paczka papierosow okolo tez 6-
    sciu dolcow. Tak wiec bazujac na tej sredniej zarobkow nikt nie
    powie ze Kanada jest tym rajem do zycia. Chyba nie z
    rozkoszy widze mase ludzi kupujacych tania zywnosc a nawet ciuchy
    w sklepach rzeczy uzywanych. Co sie tyczy Klikena napisalem
    troche ze zwatpieniem w te podana przez niego liczbe rocznego
    zarobku gdyz jest ona trzy razy wieksza niz srednia, nic
    wiecej. Wiem tez ile ludzie zarabiaja po darmowych kursach. Nie
    chce jednak twierdzic ze podal ja prawdziwa lub nie gdyz tak
    naprawde tutaj to wcale nie gra roli. On mi sie wydaje
    wlasnie tym czlowiekiem ktory dla nieznanego mi celu chce
    chwalic sie "kanadyjskim dobrobytem" ponad jego srednia i prawdziwa
    norme. Nie naleze do ludzi ktorzy narzekaja ale nie lubie
    tez gdy niektorzy zaczynaja sie chwalic czyms z nalotem
    egzageracji i pokazywac tylko piekne strony zycia. Ogolna
    statystyka mowi swoje a ja wlasnie na tym bazuje. To
    statystyka mowi ze w Kanadzie co piate dziecko jest
    niedozywione gdyz rodzice zyja ponizej linii nedzy. Kazdy myslacy
    czlowiek znajac srednia zarobkow jak tez i ceny moze szybko
    domyslec sie jak dobrze ma przecietny Kanadol. Zgadzam sie z
    Toba ze Kanada jest dobrym krajem do zycia ale to juz
    zupelnie inny temat raczej dotyczacy gustow. Znam wlasnie ludzi
    ktorzy tylko i wylacznie w Kanadzie chcieliby zyc, znam tez i
    takich ktorzy za nic by nie chcieli tutaj mieszkac - nie lubia
    kanadyjskiego sposobu zycia, co tez moze dla wielu z nas
    trudno zrozumiec ale........... Pozdrawiam
  • Gość: Polka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.11.01, 03:23
    Placzesz sie niemal po wszystkich watkach snujac swe fantasmagorie ale jest
    trudno pogodzic twoje wyksztalcenie ,bogactwo i co tam jaszcze z pospolitym
    chamstwem jakie reprezentujesz.Jestes jak sadze biednym polskim bucem na
    emigracji zyjacem w swiecie iluzji albo zludzem i marzen.Wybieram USA bo tam
    przy wiekszej liczbie mieszkancow jest trudniej spotkac podobnego do ciebie
    smiecia.
  • Gość: Greg IP: *.focal-chi.corecomm.net 26.11.01, 07:42
    W Kanadzie wkurwia mnie:
    -rządy pedałów i lesbijek
    -wysokie podatki
    -komunistyczna propaganda,że Kanada jest najlepszym krajem na świecie
    -bezgraniczna wiara rdzennych Kanadoli we wspomnianą propagandę
    -kłamstwo stulecia o darmowej opiece medycznej
    -chamstwo i kretyństwo urzędników celnych(mam dla nich zawsze przygotowanego dużego sztucznego chuja
    w bagażniku na którego natykają się jak mi szukają przemytu; zawsze mają głupią minę)
    -nuda,nuda,nuda
    -wpływy żydów 10 razy większe niż w Stanach
    Po tych bluzgach muszę szczerze powiedzieć, ze nie wykluczam kiedyś powrotu do Kanady zwłaszcza jeśli
    Stany pójdą na dno.
    Kliken! Don't waste your fucking time i ciesz się swoim dużym domem.Amen
  • Gość: Kliken IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.11.01, 01:48
    Czytam te wasze zawistne wypociny i nie bardzo moge dojsc o co chodzi? Kanada
    to prawdziwa KANADA dla ludzi chcacych cos zrobic i tyle.Kazdy tutaj ma
    szanse.Nie kazdy potrafi ja wykorzystac.Jezeli chodzi o moje zarobki to sa
    najnizsze w mojej grupie.Moj "szef" ma 27 lat i zarabia $130000.Zasluguje na
    to.Jaka praca taka placa.Czyje sie tutaj szczesliwy i tyle.Zaden inny kraj na
    swiecie nie oferuje tego co Kanada.Smiesza mnie wypowiedzi swiezych emigrantow
    narzekajacych na zarobki.Dostaniesz tyle na ile zaslugujesz.Jak nie znasz
    jezyka to bedziesz zarabial 6.75 i nic tego nie zmieni.Trzeba uwierzyc w
    siebie.Najlatwiej usiasc i plakac.Nie ma nic za darmo...
    Cheers
  • Gość: L.L. IP: *.proxy.aol.com 27.11.01, 03:49
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > Czytam te wasze zawistne wypociny i nie bardzo moge dojsc o co chodzi? Kanada
    > to prawdziwa KANADA dla ludzi chcacych cos zrobic i tyle.Kazdy tutaj ma
    > szanse.

    Z drugiej strony kazdy w Rosji czy w Niemczech ma podobne szanse jezeli chce cos
    zrobic.

    > Nie kazdy potrafi ja wykorzystac.Jezeli chodzi o moje zarobki to sa
    > najnizsze w mojej grupie.Moj "szef" ma 27 lat i zarabia $130000.Zasluguje na
    > to.Jaka praca taka placa.Czyje sie tutaj szczesliwy i tyle.Zaden inny kraj na
    > swiecie nie oferuje tego co Kanada.

    Glownym plusem Kanady to jest to ze jest blisko USA wiec mozna wyskoczyc tam po
    zakupy czy tansza benzyne. Roznice w stopie zyciowej poglebiaja sie z roku na
    rok, szczegolnie w ostatnich 10-20 latach. Pomimo ze styl zycia, kultura etc sa
    podobne to poziom stopy zyciowej w porownaniu do $36,200 w USA spadl w Kanadzie
    raczej gwaltownie do $24,800. Pomimo ze kulturowo Kanada jest bliska USA to w tej
    chwili poziom stopy zyciowej w Kanadzie jest bardziej podobny do tego zaledwie w
    Japonii czy krajach Europy Zachodniej

    www.cia.gov/cia/publications/factbook/

    lub www.cnn.com/WORLD/global.rankings/

    > Smiesza mnie wypowiedzi swiezych emigrantow
    > narzekajacych na zarobki.Dostaniesz tyle na ile zaslugujesz.Jak nie znasz
    > jezyka to bedziesz zarabial 6.75 i nic tego nie zmieni.Trzeba uwierzyc w
    > siebie.Najlatwiej usiasc i plakac.Nie ma nic za darmo...

    Z drugiej strony jezeli ktos nie zna jezyka to po co wybiera sie do obcego kraju?

    L.L.

  • Gość: Marcus IP: *.dyn.optonline.net 27.11.01, 04:31
    Gość portalu: L.L. napisał(a):

    . . .
    > Glownym plusem Kanady to jest to ze jest blisko USA wiec mozna wyskoczyc tam po
    >
    > zakupy czy tansza benzyne. Roznice w stopie zyciowej poglebiaja sie z roku na
    > rok, szczegolnie w ostatnich 10-20 latach. Pomimo ze styl zycia, kultura etc sa
    >
    > podobne to poziom stopy zyciowej w porownaniu do $36,200 w USA spadl w Kanadzie
    >
    > raczej gwaltownie do $24,800. Pomimo ze kulturowo Kanada jest bliska USA to w t
    > ej
    > chwili poziom stopy zyciowej w Kanadzie jest bardziej podobny do tego zaledwie
    > w
    > Japonii czy krajach Europy Zachodniej
    >
    > www.cia.gov/cia/publications/factbook/
    > lub www.cnn.com/WORLD/global.rankings/

    Faktem jest ze widac poglebiajaca sie roznice pomiedzy USA a Kanada jadac po
    Kanadzie teraz a powiedzmy 10 lat temu.

    > Z drugiej strony jezeli ktos nie zna jezyka to po co wybiera sie do obcego kraj
    > u?

    Wybieranie sie do obcego kraju bez kwalifikacji i w dodatku bez znajomosci
    jezyka daje czlowiekowi sporo dodatkowych problemow ktorych normalnie nie ma
    sie. Tak dlugo jak czlowiek ten nie bedzie znac jezyka bedzie tez obywatelem
    drugiej klasy.

    Marcus K.
  • Gość: G IP: *.cg.shawcable.net 27.11.01, 03:20
    Ciekawa jestem...Czy macie znajomych rodakow, ktorzy spelniaja srednia
    kanadyjska czyli $30 tys na rok na rodzine? Probowalam znalezc w moim
    srodowisku i mi sie nie udalo. Wszyscy zaczynali powoli ale z czasem sytuacja
    sie wszystkim bez wyjatku poprawila.
  • Gość: renka IP: *.home.cgocable.net 27.11.01, 03:35
    Czy musicie ciagle mowic o tych smiedzacych pieniadzach? To przeciez nic nie
    mowi o czlowieku ? Mozesz miec kupe szmalu a jestes NIKIM. Mozesz nie miec nic
    a JESTES WSZYSTKIM.NIe mysl, ze jak masz ponizej 30 tys na rodzine to jestes
    gorszy od Klikena...hihihihi Wielu siedzi na welfrach, dorabia na czarno,
    jezdzi (kiedy trzeba, do kosciola) najnowszym mustangiem , wyleguje sie przed
    housingiem , popijajac piwko w niedziele..I wielu im zazdrosci.A oni rycza w
    poduszke, jak to zle im w Kanadzie, bo nie maja 100tys na rok!Pieniadze to
    nie wszystko. Spojrzcie na swoje dzieci, porozmawiajcie z nimi, zaproscie je
    na koncert swiateczny. Idzcie z nimi na parade.Spiewajcie z nimi koledy w
    SWIETA!
  • ttc 27.11.01, 03:51
    Gość portalu: G napisał(a):
    Ciezko ich znalesc bo to nie kanadyjska srednia, ktora wynosi okolo 48-50 tysiecy. W trzech prowincjach
    jest powyzej 60 tys na rodzine (BC, Alberta i Ontario). 34 tys dla rodziny 4 osobowej w miescie powyzej
    pol miliona to granica ubustwa (i dlatego niektorzy mowia ze co 5 dziecko w Kanadzie zyje w biedzie).
    Sredni zarobek dla meszczyzny na pelen etat to 36-38 a dla kobiety 27-29.
    ttc
    > Ciekawa jestem...Czy macie znajomych rodakow, ktorzy spelniaja srednia
    > kanadyjska czyli $30 tys na rok na rodzine? Probowalam znalezc w moim
    > srodowisku i mi sie nie udalo. Wszyscy zaczynali powoli ale z czasem sytuacja
    > sie wszystkim bez wyjatku poprawila.

  • Gość: Kliken IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.11.01, 18:11
    Do pana powyzej ktory mowi ze roznice miedzy USA i Kanada widac po wiezdzie do
    kraju.Tak to prawda.Dla przykladu nalezy zobaczyc miasteczka po obu stronach
    Niagary.Amerykanska strona wyglada jak Wachock w 1945.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 27.11.01, 19:33
    Prawda jest ze Ameryka i Kanada sa bardzo podobne do siebie.
    W Ameryce sporo ludzi mieszka w trailerach w Kanadzie tez
    (szczegolnie Indian na polnocy). Stopa zyciowa w USA i
    Kanadzie byla bardzo podobna, niemalze jednakowa. Niestety ale
    ostatnie lata to zmienily i jak tak dalej pojdzie to
    bedzie sie zauwazac coraz wieksza roznice na korzysc USA.
    Kanada nie ma duzo atutow zeby konkurowac z USA. Edukacja w
    Kanadzie jest tansza biorac zarobki. Sprawy zdrowotne
    (ubezpieczenie) tez w Kanadzie jest duzo tansze dlatego tez
    sporo osob na emeryturze (Kanadyjczykow) ktorzy mieszkali w USA
    ktorych zdrowie szwankuje wola mieszkac znowu w Kanadzie
    gdyz nie stac ich na oplaty medyczne ( a moze wola w
    Kanadzie gdyz te oplaty sa tansze lub zupelnie darmowe). Dla
    czlowieka pracy w wiekszosci pieniadze sa wazne dlatego tez
    sporo Kanadyjczykow wyjechalo pracowac w USA gdzie zarobki w
    kazdej dziedzinie sa wyzsze. Wczesniej byla rozmowa o 30 tys.
    kanadyjskich - to jest srednia zarobku na osobe, nie rodzine. Gdy
    zas chodzi o to gdzie ktos wspomnial o znajomosci jezyka
    itd. dodajac odrazu skok w zarobkach ma oczywiscie troche w
    tym racji. Trzeba jednak pamietac ze to nie jest warunek
    sukcesu. Przeciez w Kanadzie jest masa Kanadyjczykow ktorzy
    sie wlasnie urodzili w Kanadzie, znaja biegle jezyk,
    pokonczyli nawet niezle szkoly (nie kursy darmowe) ale jakos
    nie potrafia zarobic 87 tys. na rok by te srednia
    podciagnac. A srednia wlasnie mowi prawde o Kanadzie. Ktos
    tez wspomnial o wysokiej procentowej ludzi w Kanadzie z
    wyzszym wyksztalceniem. Trzeba tutaj tez dodac ze sporo
    imigrantow z biedniejszych krajow wlasnie te statystyke podnosi.
    Duzo jednak z nich nie pracuje w swoim zawodzie dlatego
    tez ich studia, czy dyplom z nich wpisuje sie do statystyki
    kanadyjskiej bez pokrycia w wartosci edukacji ( dla przykladu
    lekarz z Polski jest wpisany jako posiadacz wyzszego
    wyksztalcenia ale praktykowac medycyny tutaj nie moze, co
    sprowadza w sumie do tego ze jego wyksztalcenie jest
    jakgdyby fikcyjne). Takich przypadkow jest mnostwo. Pozdrawiam
  • Gość: Kliken IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.01, 00:03
    ....te kropki ty chyba renka??? hahah na pewno ona.Ilosc zarabianych pieniedzy
    nie swiadczy o jakosci zycia (generalnie).Kanada zawsze byla wyzej (najwyzej)
    klasyfikowana w rankingach.@ lata temu bodajze Toronto bylo najlepszym miastem
    do zycia na swiecie.Najlepszym w USA byl Boston na...36 miejscu.
    A tak na marginesie to wlasnie czytalem jakies statystyki na temat produkcji,
    zarobkow itd.Polska jest na 53 miejscu na swiecie.Przed nia sa Indie, Pakistan
    i inne biedoty.Czy jest w naszym kraju az TAK zle?
  • Gość: renka IP: *.home.cgocable.net 28.11.01, 00:21
    Kliken , ja sie nie ukrywam. Mozesz sobie adresy porownac.Ja nie rozmawiam o
    pieniadzach.BO, panowie szlachta, PRAWDZIWE PIENIADZE LUBIA CISZE...
    Co do Toronto, to jest dla mnie za duze i za bardzo smierdzi oraz jest za
    glosno.Wole moje jezioro Erie.Przypomina mi Baltyk w szczecinskiem.
  • e603432 28.11.01, 01:38
    Kliken poruszyl moim zdaniem dosyc intrygujace zagadnienie. Porownajcie dwie strony rzeczki
    Niagary i do jakich wnioskow dojdziecie - ze Kanada w porownaniu do USA to tak jak NIemcy w
    porownaniu do Polski lub Polska do swoich wschodnich sasiadow?

    Pytanie nasuwa sie - jezeli w USA jest tak dobrze to czemu jest tak biednie. Upper New York to
    przeciez nedza jakiej nie znajdziesz nigdzie w Ontario. Oczywiscie sa tez wyjatki, np.
    wieksza czesc stanu California, vermont itd., ale generalnie ten wysoki standard zycia w USA
    jakos nie znajduje odzwierciedlenia w warunkach mieszkalnych obywateli.

    Moze nasi poludniowi sasiedzi mogliby rzucic na te kwestie troche swiatla - dlaczego tyle ludzi
    mieszka w trailerach, architektura domow mieszkalnych jest generalnie nieciekawa,
    zagospodarowanie terenu bezposrednio przylegajacego do domow jest czesto bardzo nedzne ?
    Przeciez ceny domow i koszty wiekszosci zwiazanych z domem materialow sa w USA nizsze niz
    w Kanadzie.

    Pawel.l
  • Gość: renka IP: *.home.cgocable.net 28.11.01, 04:28
    Moze ze wzgledu na tornada lub czeste powodzie w tamtych rejonach nie buduje
    sie kosztownych domow, bo ubezpieczenie chyba byloby wysokie.W kazdym badz
    razie nie kazdego stac na wysokie ubezpieczenie.Pewnie , w Usa jesli zarabia
    sie minimum to nie stac takiej osoby w ogole na wynajecie mieszkania.I jakies
    tam zycie, samochod, zreszta koniecznosc. W Kanadzie da sobie rade za
    minimum.Sa domy subsydiowane przez panstwo.A do pracy zyczliwi podwoza.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 28.11.01, 04:49
    Gość portalu: renka napisał(a):

    > Moze ze wzgledu na tornada lub czeste powodzie w tamtych rejonach nie buduje
    > sie kosztownych domow, bo ubezpieczenie chyba byloby wysokie.W kazdym badz
    > razie nie kazdego stac na wysokie ubezpieczenie.Pewnie , w Usa jesli zarabia
    > sie minimum to nie stac takiej osoby w ogole na wynajecie mieszkania.I jakies
    > tam zycie, samochod, zreszta koniecznosc. W Kanadzie da sobie rade za
    > minimum.Sa domy subsydiowane przez panstwo.A do pracy zyczliwi podwoza.
    * Z tym minimum to wszedzie nie jest ciekawie. Moim zdaniem
    jest wlasnie odwrotnie. To w USA da sie jakos z tego wyzyc
    a w Kanadzie w wiekszych miastach niestety nie, chyba ze sie
    siedzi u rodzicow nieplacac za mieszkanie. Moze Ci sie udaje
    wyzyc za minimum gdy "zyczliwi" do pracy podwoza i moze
    jeszcze cos tam. W USA sa tez konkretne domy tyle ze w nich
    robotnik nie mieszka. Robotnicy w Kanadzie i USA maja bardzo
    podobne domy. Trzeba pamietac ze domy nie byly wybudowane w
    przeciagu 10 lat. Przypomne ze Kanada kiedys byla Kanada stad
    jest ta pozostalosc w wartosci domow, ktora niestety zanika gdyz
    w Kanadzie coraz mniej stac ludzi na konkretny dom. Nie mozna
    tez porownywac Niagare z jednej strony i z drugiej dla oceny
    dobrobytu czy standardu. Niagara po stronie kanadyjskiej jest
    ustawiona na turystyke dlatego tez jest bardziej zadbana.
    Amerykanie maja wiele innych miast i regionow do sprzedazy
    turystycznej. Wezmy dla przykladu Las Vegas gdzie wszystko lsni i
    jest zadbane. Podobnie jest w Brytyjskiej Kolumbii gdzie
    mieszkam. W osrodkach turystycznych jest ladnie i przyjemnie.
    Szkoda tylko ze w tych ladnych stronach jest wielki syf i
    ubostwo gdzie turystow nie ma. Ale z tym wszedzie jest
    podobnie.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 28.11.01, 04:27
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > ....te kropki ty chyba renka??? hahah na pewno ona.Ilosc zarabianych pieniedzy
    > nie swiadczy o jakosci zycia (generalnie).Kanada zawsze byla wyzej (najwyzej)
    > klasyfikowana w rankingach.@ lata temu bodajze Toronto bylo najlepszym miastem
    > do zycia na swiecie.Najlepszym w USA byl Boston na...36 miejscu.
    > A tak na marginesie to wlasnie czytalem jakies statystyki na temat produkcji,
    > zarobkow itd.Polska jest na 53 miejscu na swiecie.Przed nia sa Indie, Pakistan
    > i inne biedoty.Czy jest w naszym kraju az TAK zle?

    * Sam widzisz ze te statystyki sa gowno warte na przykladzie
    Polski i Pakistanu czy Indii. Toronto najlepszym miejscem do
    zycia na swiecie??? Tez o moje uszy obilo sie to gadanie. Nie
    wiem komu miala sluzyc ta propaganda. Chyba strasznie im
    zalezalo na olimpiadzie ktora przegrali a za pieniadze statystyke
    mozna roznie ustalac. Tylko kto, kto troche widzial kontynentow
    i miast uwierzy w te brednie. Oczywiscie znajda sie tez
    "zakochani" i w Toroncie tyle tylko ze to nie jest miasto
    zakochanych jak Paryz czy Praga.
  • Gość: Kliken IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.01, 04:41
    Dear kropki (....), skad u ciebie tyle zacietosci?
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 28.11.01, 04:53
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > Dear kropki (....), skad u ciebie tyle zacietosci?

    * To nie jest zacietosc, to jest chec powiedziec troche prawdy (
    tej prawdziwej) o Kanadzie, nic wiecej. Jak widzisz nikt mnie
    w tym niepodwarza oprocz kilku "zakochanych" w Kanadzie, ktorych
    tez rozumiem. Rozumialbym ich bardziej gdyby patrzyli bardziej
    otwartymi oczyma i nie tylko na to co sie swieci lub jest
    dobre.
  • ttc 28.11.01, 05:23
    Gość portalu: ........ napisał(a):

    > Gość portalu: Kliken napisał(a):
    >
    > > ....te kropki ty chyba renka??? hahah na pewno ona.Ilosc zarabianych pieni
    > edzy
    > > nie swiadczy o jakosci zycia (generalnie).Kanada zawsze byla wyzej (najwyz
    > ej)
    > > klasyfikowana w rankingach.@ lata temu bodajze Toronto bylo najlepszym mia
    > stem
    > > do zycia na swiecie.Najlepszym w USA byl Boston na...36 miejscu.
    > > A tak na marginesie to wlasnie czytalem jakies statystyki na temat produkc
    > ji,
    > > zarobkow itd.Polska jest na 53 miejscu na swiecie.Przed nia sa Indie, Paki
    > stan
    > > i inne biedoty.Czy jest w naszym kraju az TAK zle?
    >
    > * Sam widzisz ze te statystyki sa gowno warte na przykladzie
    > Polski i Pakistanu czy Indii. Toronto najlepszym miejscem do
    > zycia na swiecie??? Tez o moje uszy obilo sie to gadanie. Ni
    > e
    > wiem komu miala sluzyc ta propaganda. Chyba strasznie im
    > zalezalo na olimpiadzie ktora przegrali a za pieniadze statystyke
    >
    > mozna roznie ustalac. Tylko kto, kto troche widzial kontynentow
    >
    > i miast uwierzy w te brednie. Oczywiscie znajda sie tez
    > "zakochani" i w Toroncie tyle tylko ze to nie jest miasto
    > zakochanych jak Paryz czy Praga.

    Porownywanie Toronto do Pragi to sa chyba wolne zarty. Praga ma piekna starowke i jej okolice (dla
    turystow, jak juz zauwazyles) ale reszta to niestety pozostalosci socjalizmu ( malo parkow, blokowiska).
    Zmieniaja to powoli ale troche im to zajmie. Paryz moze ma zabytki i atmosfere (znowu dla turystow) ale
    korki to ma jedne z najwiekszych na swiecie. Tym co nazekaja na 401polecam Paryz w srodku lata -
    smog jeszcze wiekszy niz w poludniowym Ontario. Nie mowie ze Toronto jest najlepsze na swiecie (jak to
    zmierzyc?) ale Twoje przyklady Pragi i Paryza to nie sa chyba najlepsze. Moim wyborem (z tych co
    odwiedzilem) bylby Sztokholm albo Sydney (mowie tutaj o miastach powyzej 1 miliona). Z reszta .... co
    Ciebie tak piecze jezeli ktos wybierze cos najlepszego w Kanadzie? Mowienie ze to propaganda
    wszystkiego nie zalatwia. Jak ja czytam ze ONZ wybralo Kanade pierwsza (druga, trzecia albo nawet
    niech i piata) to nie wylatuje na ulice z flaga ale daje mi to pewna swiadomosc ze Kanada jest JEDNYM z
    najlepszych miejsc do zycia na ziemi. I sprawia mi to przyjemnosc. A ze nie jest czasami latwo? Zdradze
    Tobie sekret: NIGDZIE NIE JEST ale w Kanadzie jest chyba latwiej niz w znakomitej wiekszosci krajow na
    tym naszym swiecie. Dobranoc
  • Gość: Marcus IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 18:14
    ttc napisał(a):

    . . .
    > wszystkiego nie zalatwia. Jak ja czytam ze ONZ wybralo Kanade pierwsza (druga,
    > trzecia albo nawet
    > niech i piata) to nie wylatuje na ulice z flaga ale daje mi to pewna swiadomosc
    > ze Kanada jest JEDNYM z
    > najlepszych miejsc do zycia na ziemi. I sprawia mi to przyjemnosc. A ze nie jes
    > t czasami latwo?

    To tylko biurokrata w UN (ONZ) siedzacy na cieplym stolku gdzies
    najprawdopodobniej w Nowym Jorku ktory nie ma nic innego do roboty moglby z tego
    typu rankingami wyskoczyc. Jakos ludzie w Toronto nie podzielaja tej opinii i
    wedlug niedawno opublikowanych danych blisko 75% mieszkancow Toronto wyniosloby
    sie gdzies indziej jezeli mieliby oni takie mozliwosci.

    > Zdradze
    > Tobie sekret: NIGDZIE NIE JEST ale w Kanadzie jest chyba latwiej niz w znakomit
    > ej wiekszosci krajow na
    > tym naszym swiecie. Dobranoc

    Oczywiscie ze jest latwiej niz w wiekszosci (ponad 90%) reszty swiata. Kanada
    zalicza sie do najbardziej rozwinietych krajow na swiecie i posiada jeden z
    najwyzszych poziomow stopy zyciowej ale napewno nie jest to jeszcze poziom
    Luksemburgu, Stanow Zjednoczonych czy Szwajcarii.

    www.cnn.com/WORLD/global.rankings/

    Marcus

  • ttc 28.11.01, 19:29
    Gość portalu: Marcus napisał(a):

    > ttc napisał(a):
    >
    > . . .
    > > wszystkiego nie zalatwia. Jak ja czytam ze ONZ wybralo Kanade pierwsza (dr
    > uga,
    > > trzecia albo nawet
    > > niech i piata) to nie wylatuje na ulice z flaga ale daje mi to pewna swiad
    > omosc
    > > ze Kanada jest JEDNYM z
    > > najlepszych miejsc do zycia na ziemi. I sprawia mi to przyjemnosc. A ze ni
    > e jes
    > > t czasami latwo?
    >
    > To tylko biurokrata w UN (ONZ) siedzacy na cieplym stolku gdzies
    > najprawdopodobniej w Nowym Jorku ktory nie ma nic innego do roboty moglby z teg
    > o
    > typu rankingami wyskoczyc.

    Nie zaden biurokrata tylko wiele renomowanych organicacji sie na ten raport zlozylo (np. WTO, Czerwony
    Krzyz). To musi byc jakas wielka konspiracja ze caly czas (1993-1999) Kanada jest na pierwszym
    miejscu. Ale dlaczego? Czyzby daja najwieksze lapowki? A moze pan Anan ma jakas kanadyjska
    kochanker i ma do calek Kanady slabosc.


    Jakos ludzie w Toronto nie podzielaja tej opinii i
    > wedlug niedawno opublikowanych danych blisko 75% mieszkancow Toronto wyniosloby
    >
    > sie gdzies indziej jezeli mieliby oni takie mozliwosci.
    >
    > > Zdradze
    > > Tobie sekret: NIGDZIE NIE JEST ale w Kanadzie jest chyba latwiej niz w zna
    > komit
    > > ej wiekszosci krajow na
    > > tym naszym swiecie. Dobranoc
    >
    > Oczywiscie ze jest latwiej niz w wiekszosci (ponad 90%) reszty swiata. Kanada
    > zalicza sie do najbardziej rozwinietych krajow na swiecie i posiada jeden z
    > najwyzszych poziomow stopy zyciowej ale napewno nie jest to jeszcze poziom
    > Luksemburgu, Stanow Zjednoczonych czy Szwajcarii.
    >
    > <a href="http://www.cnn.com/WORLD/global.rankings/">www.cnn.com/WORLD/global.ra
    > nkings/</a>

    Caly czas pokazujesz te dane na temat GDP i co z tego? To jest jeden czynnik ale nie decydujacy.
    Polecam pomieszkac troche w Szwajcarii gdzie ludzie zarabiaja wspaniale pensje ale i ceny maja tez
    fenomenalne. Co z tego ze duzo zarabiasz jak prawie to wszystko wydajesz? Jezeli myslisz ze
    przecietnego Szwajcara stac na wiecej produktow niz Kanadyjczyka to chyba sie mylisz. Dania tez jest
    cudownym krajem (GDP sporo wyzsze od Kanady) tylko niestety ceny i podatki zabieraja znakomita czesc
    Twojej pensji. Tylko GDP nie pokaze... ttc



    > Marcus
    >

  • Gość: Marcus IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 17:55
    Gość portalu: ........ napisał(a):

    > Gość portalu: Kliken napisał(a):
    >
    > > ....te kropki ty chyba renka??? hahah na pewno ona.Ilosc zarabianych pieni
    > edzy
    > > nie swiadczy o jakosci zycia (generalnie).Kanada zawsze byla wyzej (najwyz
    > ej)
    > > klasyfikowana w rankingach.@ lata temu bodajze Toronto bylo najlepszym mia
    > stem
    > > do zycia na swiecie.Najlepszym w USA byl Boston na...36 miejscu.
    > > A tak na marginesie to wlasnie czytalem jakies statystyki na temat produkc
    > ji,
    > > zarobkow itd.Polska jest na 53 miejscu na swiecie.Przed nia sa Indie, Paki
    > stan
    > > i inne biedoty.Czy jest w naszym kraju az TAK zle?
    >
    > * Sam widzisz ze te statystyki sa gowno warte na przykladzie
    > Polski i Pakistanu czy Indii. Toronto najlepszym miejscem do
    > zycia na swiecie???

    Kazdy moze sobie wydrukowac rankingi i statystyki jakie sa jemu wygodne co nadal
    nie zmienia rzeczywistosci. Kto interesuje sie historia to wie ze wedlug
    statystyk krajow komunistycznych Rosja i kazdy kraj komunistyczny wtedy gorowal
    w wiekszosci rankingow. Ale jezeli ktos interesowal sie rzeczywistoscia to
    istnialy zawsze zrodla podajace obiektywne liczby.

    Ogolnie uwazane za najbardziej zblizone do prawdy i prowadzone od dziesiecioleci
    dane pochodza z CIA:

    www.cia.gov/cia/publications/factbook/

    Inne dane na swiecie takie aby mogly byc uzyteczne i porownywalne na skale
    globalna tez najczesciej uzywaja albo swoich danych lub oficjalnych i innych
    danych oraz szacunkow porownywalnych i danych z CIA(Purchasing Power Parity
    Index)

    www.cnn.com/WORLD/global.rankings/

    www.tswoam.co.uk/world_data/countries_eccon_sorted_gdp_pc.html

    Metodologie moga byc inne i wedlug roznych metodologii rezultaty sie oczywiscie
    roznia. Tutaj nie ma problemu tak dlugo jezeli kazdy wie ktora metodologia sie
    posluguje do obliczania danych. Czasami dla publicznej konsumpcji podaje sie
    dane dla dwoch krajow z dwoch roznych statystyk czy metodologii. Dla przykladu
    uwaza sie ze dane z CIA znacznie rzetelniej obliczaja calosc aktywnosci
    gospodarczej kiedy wiele oficjalnych statystyk pomija cale sektory nieoficjalnej
    aktywnosci. W tym przypadku czasami widzi sie w jednym zdaniu porownanie np.
    danych z Indii wyciagniete z danych np. CIA i dane Polski wyciagniete z zupelnie
    innych danych obliczajacych zupelnie co innego i inna metodologia. Jest wtedy
    oczywiste ze porownania takie nie maja sensu.

    > Tez o moje uszy obilo sie to gadanie. Ni
    > e
    > wiem komu miala sluzyc ta propaganda. Chyba strasznie im
    > zalezalo na olimpiadzie ktora przegrali a za pieniadze statystyke
    >
    > mozna roznie ustalac. Tylko kto, kto troche widzial kontynentow
    >
    > i miast uwierzy w te brednie. Oczywiscie znajda sie tez
    > "zakochani" i w Toroncie tyle tylko ze to nie jest miasto
    > zakochanych jak Paryz czy Praga.

    Prawde mowiac to watpie czy poza rankingiem istnieje naprawde wielu ludzi ktorzy
    zakochani sa w Toronto. Toronto jest ohydne i w porownaniu do Paryza czy Pragi
    Toronto to wyglada w wielu czesciach bardzo podobnie do komunistycznych miast
    gdziekolwiek w DDR, Rosji, Polsce w latach 1950tych.

    Marcus
  • Gość: Marcus IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 17:21
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > ....te kropki ty chyba renka??? hahah na pewno ona.Ilosc zarabianych pieniedzy
    > nie swiadczy o jakosci zycia (generalnie).Kanada zawsze byla wyzej (najwyzej)
    > klasyfikowana w rankingach.@ lata temu bodajze Toronto bylo najlepszym miastem
    > do zycia na swiecie.Najlepszym w USA byl Boston na...36 miejscu.

    Obiektywne rankingi takie jakie kazdy moze sobie znalezc tutaj:

    www.cnn.com/WORLD/global.rankings/

    lub tutaj:

    www.cia.gov/cia/publications/factbook/

    Natomiast ja i ty oraz gazety lokalne w Toronto moga miec swoje wlasne rankingi.
    Tu nie ma w tym niczego zlego. Kazdy moze sobie ustawic swoj wlasny ranking ale
    nie znaczy to ze taka jest rzeczywistosc. Zastanow sie na zdrowy rozsadek ilu
    ludzi w Kanadzie, w USA czy gdziekolwiek na swiecie marzy o mieszkaniu w Toronto
    albo w Bostonie? A zastanow sie np. ilu proporcjonalnie ludzie marzy o
    mieszkaniu w Nowym Jorku? Jest zasadnicza roznica pomiedzy miastem universalnie
    lubianym na calym swiecie takim jak np. Nowy Jork gdzie tysiace ludzi z calego
    swiata przyjechalo aby zalapac sie do darmowej pomocy w wyjmowaniu gruzow z WTC
    tylko dlatego ze wiekszosc z tych ludzi personalnie uwaza to miasto za
    najwspanialsze a miastem takim jak Boston czy Toronto ktore nie jest przez
    nikogo za takie uwazane z wyjatkiem jezeli znajdzie sie w prowincjonalnym
    lokalnym rankingu w trzeciorzednej gazecie w Toronto.

    > A tak na marginesie to wlasnie czytalem jakies statystyki na temat produkcji,
    > zarobkow itd.Polska jest na 53 miejscu na swiecie.Przed nia sa Indie, Pakistan
    > i inne biedoty.Czy jest w naszym kraju az TAK zle?

    Cos ci sie pokrecilo z tymi Indiami i Pakistanem. Ranking Polski mozna znalezc
    latwo np. tutaj:

    www.cia.gov/cia/publications/factbook/

    lut tutaj:

    www.cnn.com/WORLD/global.rankings/

    I jezeli Polska jest na 60 miejscu to Pakistan bedzie proporcjonalnie na 130 a
    Indie jeszcze nizej.

    Marcus
  • Gość: Marcus IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 16:57
    Gość portalu: Kliken napisał(a):

    > Do pana powyzej ktory mowi ze roznice miedzy USA i Kanada widac po wiezdzie do
    > kraju.Tak to prawda.Dla przykladu nalezy zobaczyc miasteczka po obu stronach
    > Niagary.Amerykanska strona wyglada jak Wachock w 1945.

    Nie wiem dokladnie co bylo w Wachock w 1980 roku. Osoby ktorym wydaje sie ze
    moga pamietac cos z 1945 roku z reguly maja w tym wieku POWAZNE problemy z
    pamiecia.

    Wystarczy przejechac sie odrobine do Kanady to roznice widac i sa to roznice
    znacznie mniej kulturowe a znacznie wiecej wywodzace sie z poglebiajacych sie
    poziomow stopy zyciowej.

    Obojetnie czy wezmie sie dane World Bank czy UN (ONZ) takie jak np. tutja:

    www.unep.org/Geo2000/english/i3.htm

    to wyraznie widac ze roznice poziomow stopy zyciowej pomiedzy USA a reszta
    swiata (wlacznie z Kanada) poglebiaja sie z roku na rok od dziesiecioleci.
    Zreszta zapytaj sie kazdego kanadyjczyka ktory pamieta 20 - 30 lat wstecz kiedy
    stopy zyciowe Kanady I USA byly wirtualnie na tym samym poziomie.

    www.cnn.com/WORLD/global.rankings/

    Kanadyjczycy ubolewaja nad stanem ekonomii poniewaz nigdy w historii Kanady nie
    bylo tak wielkiej roznicy pomiedzy stopa zyciowa w Kanadzie i w USA.

    Marcus
  • ttc 28.11.01, 17:26
    Drogi Marcusie,
    Pomylilo sie Tobie GDP ze stopa zyciowa na ktora sklada wiele czynnikow. Jezeli chcesz juz cytowac
    ONZ (Ty zaczales, nie ja) to wybiera on regularnie (przynajmniej przez ostatnie 10) Kanade jako lepszy
    kraj do zycia niz Stany. Pieniadze to nie wszystko. Jezeli chcesz uzywac statystyk, to proponuje
    porownac Kanade i Stany pod wzgledem:
    - umieralnosci noworodkow
    -przestepczosc (morderstwa, gwalty itd)
    -dostepnosc opieki medycznej
    -wskazniki chorob zakaznych (np. gruzlica)
    Te czynniki sa dla mnie o wiele wazniejsze niz GDP od lba. Pozdrowienia ttc
  • Gość: Marcus IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 18:41
    ttc napisał(a):

    > Drogi Marcusie,
    > Pomylilo sie Tobie GDP ze stopa zyciowa na ktora sklada wiele czynnikow. Jezeli
    > chcesz juz cytowac
    > ONZ (Ty zaczales, nie ja) to wybiera on regularnie (przynajmniej przez ostatnie
    > 10) Kanade jako lepszy
    > kraj do zycia niz Stany.

    Nie wiedzialem obiektywnych statystyk gdzie UN (ONZ) twierdzi cos podobnego.
    Natomiast UN (ONZ) biadoli od lat ze roznice pomiedzy poziomami stopy zyciowej w
    USA i reszta swiata poglebiaja sie z roku na rok od kilkudziesieciu lat i
    jeszcze bardziej w ostatnich 10 latach. Ponizszy wykres z danych z World Bank i
    UN to samo dokladnie ilustruje:

    www.unep.org/Geo2000/english/i3.htm

    > Pieniadze to nie wszystko. Jezeli chcesz uzywac statys
    > tyk, to proponuje
    > porownac Kanade i Stany pod wzgledem:
    > - umieralnosci noworodkow
    > -przestepczosc (morderstwa, gwalty itd)
    > -dostepnosc opieki medycznej
    > -wskazniki chorob zakaznych (np. gruzlica)
    > Te czynniki sa dla mnie o wiele wazniejsze niz GDP od lba.

    Nie ma zadnego problemu jezeli porownuje sie te same dane obliczane ta sama
    metodologia. Nie tak dawno glosna byla afera o Japonskich statystykach wlasnie
    dotyczacych umieralnosci noworodkow. Wedlug oficjalnych danych z Japonii
    porownywanych z oficjalnymi danymi w USA wydawaloby sie ze w Japonii jest pod
    tym wzgledem znacznie lepiej niz w USA. Okazalo sie ze w Japonii rzeczywisty
    poziom umieralnosci noworodkow jest znacznie GORSZY niz w wielu krajach na
    swiecie poniewaz ze wzgledow kulturowych i innych noworodka ktory zmarl miesiac
    po normalnym porodzie nie klasyfikowalo sie jeszcze jako noworodka kiedy w USA
    ze wzgledu na nowoczesniejsze technologie noworodek urodzony kilka miesiecy
    przedwczesnie ktory nie przezyje z powodu takich czy innych komplikacji
    natychmiast znajdzie sie w tej statystyce.

    Inne dane np. co do przestepczosci tez sa jeszcze bardziej rozne w roznych
    krajach i wiele krajow po prostu nie ma mozliwosci zbierania tak dokladnych
    danych jak w USA. Poza tym kulturowe roznice sa tutaj potezne i w wielu krajach
    nie reportowane sa przestepstwa z uwagi na obawy przed retrybucja lub po prostu
    z uwagi na kulturowe tabu. Tutaj kraje takie jak Japonia (i wiele innych) znowu
    przoduja w statystykach tylko z uwagi na to ze reportujaca osoba narazi sie na
    wiecej nieprzyjemnosci niz przestepca albo np. w wypadku gwaltu w krajach takich
    jak Japonia i wiele innych kulturowo zadna kobieta nie przyznala by sie ze
    zostala zgwalcona. To powoli sie zmienia na swiecie ale aby doszlo do poziomu
    reportowania w USA to uplynie jeszcze sporo czasu.

    Na tej samej zasadzie ktos tutaj porownywal stope zyciowa w Indiach i w Polsce
    biorac pod uwage rozne dane z roznych badan roznymi metodologiami pomimo ze
    roznica pomiedzy stopa zycia w Indiach i w Polsce jest latwo zauwazalna:

    www.cnn.com/WORLD/global.rankings/

    Marcus
  • ttc 28.11.01, 19:18
    Gość portalu: Marcus napisał(a):


    > Nie wiedzialem obiektywnych statystyk gdzie UN (ONZ) twierdzi cos podobnego.
    > Natomiast UN (ONZ) biadoli od lat ze roznice pomiedzy poziomami stopy zyciowej
    > w
    > USA i reszta swiata poglebiaja sie z roku na rok od kilkudziesieciu lat i
    > jeszcze bardziej w ostatnich 10 latach. Ponizszy wykres z danych z World Bank i
    >
    > UN to samo dokladnie ilustruje:
    >
    > <a href="http://www.unep.org/Geo2000/english/i3.htm">www.unep.org/Geo2000/engli
    > sh/i3.htm</a>

    ONZ co roku poblikuje dane HDI (Human Development Index). Biora pod uwage dochod (ale tylko do
    pewnego stopnia), jakosc opieki medycznej, edukacja spoleczenstwa itd. W latach 1993-1999 Kanada
    byla na pierwszym miejscu. W 2000 byla trzecia za Norwegia i Australia (a moze na odwrot). Radze
    zauwazyc ze dochod Australii to tylko 60-65% amerykanskiego. Powtarzam jeszcze raz ze samo GDP to
    nie wszystko. Jedni mowia ze to propaganda ale zadnych dowodow nie maja. Dlaczego Kanada? Sa
    kraje bardziej socjalizujace (np. cala Skandynawia) czy sporo bogatsze. ONZ idealnym zrodlem na pewno
    nie jest ale bardziej im ufam jak CNN.




    > Nie ma zadnego problemu jezeli porownuje sie te same dane obliczane ta sama
    > metodologia. Nie tak dawno glosna byla afera o Japonskich statystykach wlasnie
    > dotyczacych umieralnosci noworodkow. Wedlug oficjalnych danych z Japonii
    > porownywanych z oficjalnymi danymi w USA wydawaloby sie ze w Japonii jest pod
    > tym wzgledem znacznie lepiej niz w USA. Okazalo sie ze w Japonii rzeczywisty
    > poziom umieralnosci noworodkow jest znacznie GORSZY niz w wielu krajach na
    > swiecie poniewaz ze wzgledow kulturowych i innych noworodka ktory zmarl miesiac
    >
    > po normalnym porodzie nie klasyfikowalo sie jeszcze jako noworodka kiedy w USA
    > ze wzgledu na nowoczesniejsze technologie noworodek urodzony kilka miesiecy
    > przedwczesnie ktory nie przezyje z powodu takich czy innych komplikacji
    > natychmiast znajdzie sie w tej statystyce.
    >
    > Inne dane np. co do przestepczosci tez sa jeszcze bardziej rozne w roznych
    > krajach i wiele krajow po prostu nie ma mozliwosci zbierania tak dokladnych
    > danych jak w USA. Poza tym kulturowe roznice sa tutaj potezne i w wielu krajach
    >
    > nie reportowane sa przestepstwa z uwagi na obawy przed retrybucja lub po prostu
    >
    > z uwagi na kulturowe tabu. Tutaj kraje takie jak Japonia (i wiele innych) znowu
    >
    > przoduja w statystykach tylko z uwagi na to ze reportujaca osoba narazi sie na
    > wiecej nieprzyjemnosci niz przestepca albo np. w wypadku gwaltu w krajach takic
    > h
    > jak Japonia i wiele innych kulturowo zadna kobieta nie przyznala by sie ze
    > zostala zgwalcona. To powoli sie zmienia na swiecie ale aby doszlo do poziomu
    > reportowania w USA to uplynie jeszcze sporo czasu.

    A co na temat morderstw? Tez w Japoni nie zglaszaja? Bo w przeliczeniu na ilosc mieszkancow to maja
    ich okolo 4-5 krotnie mniej. I prosze mi nie mowic ze to jest inny sysytem. W Kanadzie jest okolo 3 razy
    mniej morderstw niz w Stanach (w przeliczeniu na ilosc mieszkancow). W zeszlym roku, te ohydne
    Toronto mialo okolo 60 zabojstw (na 2.5 miliona mieszkancow). W calej Kanadzie byly ich 550 - to tyle co
    w niekrorych latach w samym Baltimor czy Filadelfii. W Nowym Jorku bylo wielkie swieto jak liczba
    morderstw spadla do ponizej 1000 rocznie. Ale sukces! Jezeli chodzi o smiertelnosc noworodkow, to
    dane WHO wskazuja ze Stany maja jeden z najwyzszych wskaznikow w calum rozwinietym swiecia. I ja
    nie mowie o Szwajcarii czy Norwegii tylko np. o Hiszpani. Ciezko to wszystko zwalic na rozne metody
    kalkulacj Przeklady mozna by mnozyc ale po co? GDP jest jednym ze skladnikow ktory sklada sie na
    dobrobyt spoleczenst ale nie jest on czynnikiem jedynym czy nawet dominujacym.i. ttc



    > Na tej samej zasadzie ktos tutaj porownywal stope zyciowa w Indiach i w Polsce
    > biorac pod uwage rozne dane z roznych badan roznymi metodologiami pomimo ze
    > roznica pomiedzy stopa zycia w Indiach i w Polsce jest latwo zauwazalna:
    >
    > <a href="http://www.cnn.com/WORLD/global.rankings/">www.cnn.com/WORLD/global.ra
    > nkings/</a>
    >
    > Marcus

  • kanadol 28.11.01, 19:21
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • Gość: Aaron IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.01, 19:32
    Chyba jednak przesadzasz.Polacy na ogol zasilaja te branze ktore nie wymagaja
    az takiego zaangazowania mozgow.Pozatym przejrzyj to co pisze Kliken.To
    zarozumialy i zakompleksiony mlodzieniec a w dodatku niegrzeczny i chamski bo
    jakze nazwac jego sformulowanie "..musze pouczyc ta gawiedz."Podpisujesz sie
    Kanadol a to tez swiadczy o Twoim braku szacunku do kraju w ktorym
    zyjesz.Mysle ze te luzne rozwazania i pseudodyskusje prowadzone na tym forum
    sluza zabawie a nie sa pomocne przy podejmowaniu jakichkolwiek
    decyzji.Przeciez to forum az roi sie od wszelkiej masci geniuszy,doradcow i
    uzdrowicieli.Tak wiec baw sie dobrze i nie probujac nawracac innych a juz nie
    wesz za swiatowym spiskiem skierowanym przeciw Polsce.To piekny kraj a ze nie
    ma szczescia do narodu ktory go zamieszkuje to juz inna sprawa.Nie kazdy moze
    nalezec do wybranych.
  • kanadol 28.11.01, 19:22
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • Gość: Marcus IP: *.dyn.optonline.net 29.11.01, 00:46
    ttc napisał(a):

    . . .
    > Ciezko to wszystko zw
    > alic na rozne metody
    > kalkulacj Przeklady mozna by mnozyc ale po co? . . .

    Organizacje takie jak ONZ biora pod uwage wlasnie dane z poszczegolnych panstw
    czlonkowskich. Dane obliczane sa w kazdym panstwie inaczej, innymi metodologiami
    i porownywanie ich jest tyle samo zdatne co porownywanie ziemniakow, pomaranczy,
    rzodkiewki, bananow i pomidorow. Poza tym UN jest organizacja polityczna ktora
    nie ma pojecia o ekonomii i zarzadzaniu soba wiec trudno jest wymagac danych od
    UN aby mialy one jakakolwiek ekonomiczna wartosc.

    Marcus
  • ttc 29.11.01, 01:42
    Gość portalu: Marcus napisał(a):

    > ttc napisał(a):
    >
    > . . .
    > > Ciezko to wszystko zw
    > > alic na rozne metody
    > > kalkulacj Przeklady mozna by mnozyc ale po co? . . .
    >
    > Organizacje takie jak ONZ biora pod uwage wlasnie dane z poszczegolnych panstw
    > czlonkowskich. Dane obliczane sa w kazdym panstwie inaczej, innymi metodologiam
    > i
    > i porownywanie ich jest tyle samo zdatne co porownywanie ziemniakow, pomaranczy
    > ,
    > rzodkiewki, bananow i pomidorow. Poza tym UN jest organizacja polityczna ktora
    > nie ma pojecia o ekonomii i zarzadzaniu soba wiec trudno jest wymagac danych od
    >
    > UN aby mialy one jakakolwiek ekonomiczna wartosc.
    >
    > Marcus
    Moze w tym jest Twoj problem - wszedzie szukasz ekonomicznej wartosci. Nikt nie neguje ze GDP
    Stanow jest sporo wyzsze niz Kanady. Tylko to nie chodzi tylko o ekonomie. Np. dlugosc zycia jest o wiele
    lepsza w przynajmniej tuzinie zachodnich krajow niz w Stanach. Czyzbys nie ufal tym danym? Czy
    uwazasz ze niektore kraje naginaja swoje osiagi a tylko Stany sa "sprawiedliwe wsrod narodow swiata".
    Ja bym mial takie same zaufanie na temat danych (ilosc morderstw, rabunkow, dlugowiecznosc itd) ze
    Szwecji, Dani, Kanady czy Stanow. A w prawie wszystkich innych niz ekonomia dziedzinach to Stany sa
    niestety sporo do tylu. ttc


  • Gość: Marcus IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 19:38
    Oczywiscie ze bardzo dobra sprzataczka w Polsce sprzatajaca w USA nadal bedzie
    sprzataczka i proporcjonalnie jej rola w stosunku do otoczenia nie zmieni sie
    znacznie. Ale jezeli posiada odrobine zdrowego rozsadku to bedzie mogla miec
    nieco inne stopy zyciowe pracujac w tym samym zawodzie za $5000 w Polsce,
    $30,0000 na Florydzie i $50,000 w Californi.

    Zasada jest taka ze taka sama dobra sprzataczka, dobra pielegniarka, informatyk
    czy profesor, beda tak samo dobrzy wszedzie. Problem w tym ze w tych czterech
    wybranych przeze mnie zawodach w USA znajda prace zawsze poniewaz brakuje
    corocznie setki tysiecy pracownikow w kazdym z tych zawodow i USA wydaje
    corocznie setki tysiecy tymczasowych wiz dla pracownikow z tych zawodow. Pomimo
    ze proporcjonalnie pozostana oni nadal sprzataczkami, informatykami,
    pielegniarkami czy profesorami to ich stopa zyciowa poprawi sie znakomicie.

    Poza tym nie tylko wazne sa tutaj potezne roznice w dolarach. Po prostu sam fakt
    ze wiele prac czeka na sprzataczke a nie wiele sprzataczek na prace potrafi samo
    w sobie niewymierzalnie podniesc samopoczucie tej sprzataczki.

    Wielu informatykow z innych krajow pragnie pracowac w USA zarabiajac czesto dwu
    czy trzykrotnie mniej niz ich koledzy amerykanscy i dla nich nie licza sie
    pieniadza tak bardzo jak samo doswiadczenie oraz mozliwosc dostepu w pracy do
    interesujacych najnowszych technologii ktore po prostu w innych krajach dostepne
    staja sie znacznie pozniej.

    Na tej samej zasadzie lekarze z wielu krajow chca pracowac w USA za znacznie
    mniejsze pieniadze niz ich koledzy z USA tylko po to aby miec dostep do
    doswiadczenia, najnowszych technologii i czesto brac udzial w badaniach
    naukowych na ktore po prostu nie ma pieniedzy nigdzie na swiecie na skale
    dostepna w USA.

    I mowiac o pieniadzach i badaniach to zapewne nie jest to najbardziej
    motywujacym argumentem za praca (nawet za pol darmo) w USA dla nauczycieli.
    Ludzie zajmujacy sie nauka z natury sa osobami dociekliwymi i naturalnie
    interesuja ich najnowsze odkrycia oraz dostep do dalszych badan. Profesorowie
    poza USA sa czesto zfrustrowani nie dlatego ze ich zarobki sa znacznie w tyle za
    zarobkami kolegow z USA ale dlatego ze nie maja mozliwosci na badania czy
    research. W tym wzgledzie USA zawsze przodowalo w ostatnich 10 latach nawet
    roznice w wydatkach na te cele pomiedzy USA a rozwinietymi krajami jak Japonia,
    Niemcy, Francja, Kanada i inne poglebily sie znaczniej i dlatego tak wielu
    naukowcow przyjezdza do USA. To ze zarobia znacznie wiecej pieniedzy w USA jest
    drugorzedne i wielu z nich po prostu nie dba o pieniadze w ten sposob jak dba o
    dostep do poblebiania swojej wiedzys i mozliwosci prowadzenia badan ze znacznie
    mniejszym wplywem politycznym.

    Marcus
  • Gość: plus IP: 66.122.21.* 28.11.01, 22:04
    Marcus,

    czy ty sie nie zagalopowales?
    skad masz informacje, ze przecietna placa sprzataczki w CA jest $50000 na rok?
    to by wychodzilo 50000/12/20/8=$26/godz ???
    Sam mieszkam w Californi i nie slyszalem o takich zarobkach dla sprzataczek.
    Nawet w Silicon Valley podstawowe prace jak w Starbucks, czy sprzatanie to gora
    $10-15.

    Jak masz taki job to podaj dane, chetnie zloze podanie.

    plus

  • kanadol 28.11.01, 19:24
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 28.11.01, 19:25
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 28.11.01, 21:42
    Z tym twierdzeniem ze Kanada jest najlepszym krajem do zycia
    przypomina mi sie dokladnie byly ZSRR. gdy odwiedzajac ten
    kraj kazdy Ruski twierdzil podobnie, ze wlasnie ich kraj
    jest najlepszy i ze zyc gdzie indziej za nic by nie
    chcieli. Trzeba sie tez przyjrzec za co ONZ. dosc czesto
    daje to pierwsze miejsce dla Kanady. Otoz dosc czesto za
    czystosc powietrza, wod, edukacje i prawie powszechny dostep do
    opieki zdrowotnej. Z edukacja kazdy mieszkajacy w Kanadzie
    wie najlepiej jak ona wyglada. Dzieci chodza do szkoly
    codziennie jak w wiekszosci krajow tyle ze wynosza ze szkoly
    prawie nic. Oczywiscie ONZ patrzy w tym przypadku na wydane
    pieniadze przez rzad na cele edukacyjne ktore w Kanadzie
    siegaja rekordow. Szkoda ze nie widac tych rekordow w
    osiagnieciach dzieciakow. Najwazniejsza jednak sprawa w tym
    "pierwszenstwie" dla rzadu kanadyjskiego bylo zawsze i jest
    zdobyc to pierwszenstwo dla czystej propagandy. Jednym z celow
    sukcesu kanadyjskiego jest wlasnie imigracja. To "pierwszenstwo"
    jest reklama by zachecic nowych imigrantow, szczegolnie tych
    z dobra kasa lub edukacja. Niestety ostatnio juz chyba nic
    nie dziala. Duzo wyksztalconych jak tez i bogatych ludzi
    wyjezdza wlasnie z Kanady gdyz widza i wola swoje
    mozliwosci wykorzystywac gdzie indziej. Polowa np. kanadyjskich
    pielegniarek pracuje w USA i one wiedza najlepiej dlaczego
    tam sie przeniosly. W Kanadzie zas operacje sa dosc czesto
    odkladane z braku personelu. Marcus trafnie odzwierciedla
    prawdziwosc kanadyjska, tak jak ja widzi, taka jaka
    rzeczywiscie jest. Do tego kto mi napisal ze Paryz czy
    Praga nie jest najpiekniejszym czy najlepszym miastem do zycia
    chce powiedziec ze ja tak tez nie twierdze. Napisalem ze sa
    uwazane za miasta dla zakochanych przez bardzo wielu, nic
    wiecej. Znam Toronto. Przemieszkalem tam 8 lat ale musze
    powiedziec ze mnie tam naprawde nic nie ciagnie. Jedyna zaleta
    jest stosunkowo dobre jedzenie ktorego na emigracji dla wielu
    z nas brakuje. Pod tym wzgledem dla Toronto dalbym chyba
    pierwsze miejsce ze wszystkich miast Ameryki Polnocnej (lepsze
    od Chicago i New York). Pozdrawiam
  • Gość: Marcus IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 23:34
    Gość portalu: ........ napisał(a):

    > Z tym twierdzeniem ze Kanada jest najlepszym krajem do zycia
    > przypomina mi sie dokladnie byly ZSRR. gdy odwiedzajac ten
    > kraj kazdy Ruski twierdzil podobnie, ze wlasnie ich kraj
    > jest najlepszy i ze zyc gdzie indziej za nic by nie
    > chcieli. Trzeba sie tez przyjrzec za co ONZ. dosc czesto
    > daje to pierwsze miejsce dla Kanady. Otoz dosc czesto za
    > czystosc powietrza, wod, edukacje i prawie powszechny dostep do
    > opieki zdrowotnej. Z edukacja kazdy mieszkajacy w Kanadzie
    > wie najlepiej jak ona wyglada. Dzieci chodza do szkoly
    > codziennie jak w wiekszosci krajow tyle ze wynosza ze szkoly
    >
    > prawie nic. Oczywiscie ONZ patrzy w tym przypadku na wydane
    >
    > pieniadze przez rzad na cele edukacyjne ktore w Kanadzie
    > siegaja rekordow. Szkoda ze nie widac tych rekordow w
    > osiagnieciach dzieciakow. Najwazniejsza jednak sprawa w tym
    > "pierwszenstwie" dla rzadu kanadyjskiego bylo zawsze i jest
    > zdobyc to pierwszenstwo dla czystej propagandy. Jednym z celow
    >
    > sukcesu kanadyjskiego jest wlasnie imigracja. To "pierwszenstwo"
    > jest reklama by zachecic nowych imigrantow, szczegolnie tych
    > z dobra kasa lub edukacja. Niestety ostatnio juz chyba nic
    > nie dziala. Duzo wyksztalconych jak tez i bogatych ludzi
    > wyjezdza wlasnie z Kanady gdyz widza i wola swoje
    > mozliwosci wykorzystywac gdzie indziej. Polowa np. kanadyjskich
    > pielegniarek pracuje w USA i one wiedza najlepiej dlaczego
    > tam sie przeniosly. W Kanadzie zas operacje sa dosc czesto
    > odkladane z braku personelu. Marcus trafnie odzwierciedla
    > prawdziwosc kanadyjska, tak jak ja widzi, taka jaka
    > rzeczywiscie jest. Do tego kto mi napisal ze Paryz czy
    > Praga nie jest najpiekniejszym czy najlepszym miastem do zycia
    >
    > chce powiedziec ze ja tak tez nie twierdze. Napisalem ze sa
    >
    > uwazane za miasta dla zakochanych przez bardzo wielu, nic
    > wiecej. Znam Toronto. Przemieszkalem tam 8 lat ale musze
    > powiedziec ze mnie tam naprawde nic nie ciagnie. Jedyna zaleta
    >
    > jest stosunkowo dobre jedzenie ktorego na emigracji dla wielu
    > z nas brakuje. Pod tym wzgledem dla Toronto dalbym chyba
    > pierwsze miejsce ze wszystkich miast Ameryki Polnocnej (lepsze
    > od Chicago i New York). Pozdrawiam

  • Gość: renka IP: *.home.cgocable.net 29.11.01, 01:50
    ESL, ttc i kliken oraz "wielu innych" to zydzi? Skad wiadomo? Dlatego , ze im
    sie powiodlo? hhaahahaha Kanadol,twoje refleksje sa przekonywujace, ale nic
    nie zmienia.Oni dalej sie beda przechadzac na tym forum z lekka skinawszy
    glowa od czasu do czasu, uprzejmie sie usmiechajac..., z wyjatkiem klikena ,
    ktory splunie ukradkiem .
  • Gość: darek IP: *.sympatico.ca 29.11.01, 02:45
    Jak to po polsku brzmi "Zydzi albo zlodzieje bo im sie
    powiodlo, a jesli im sie nie powiodlo to debile" slowa
    mojego sp. ojca z ktorych wcale nie jestem dumny. Ale
    to my musimy miec wspolnego wroga zeby z nim walczyc -
    wojny, a jesli nie to miedzy soba bedziemy sie
    zwalczali np.( mecze pilkarskie na ktorych sektory
    miedzy kibicami musza byc wolne bo sie obrzucaja
    butelkami) po to by na meczu miedzynarodowym siedzac
    razem spiewac Mazurka.
    Co do Kanady kraj jak kazdy inny ma dobre i zle
    strony,wiekszosc ktora narzeka tutaj mieszka, a jak
    wiem to LOT jeszcze lata i z 10000$ mozna wrocic i
    polski rzad wzbogacic.

    Pozdrowienia z Montrealu
  • Gość: Kliken IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.11.01, 02:52
    Renka, zapraszam cie na kawe.Podaj swoj mail... (:
  • Gość: renka IP: *.home.cgocable.net 29.11.01, 04:24
    Kawa, oh, to w kanadzie najlepsze bez watpienia.Szczegolnie lubie brazylijska
    ze smietanka orzechowa.
  • Gość: Kliken IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.11.01, 04:44
    ? ...wiec jak z ta kawa?
  • Gość: ........ IP: *.sympatico.ca 29.11.01, 05:25
    W Kanadzie na kawe sie nie zaprasza. Kazdy ja pije sam, taka
    jaka lubi i wtedy gdy ma na nia apetyt. Popularne jest zas
    zaproszenie kobiety np. na LUNCH ale tez wtedy gdy to
    pierwsze spotkanie juz nastapilo. Oczywiscie kazdy postepuje jak
    uwaza. Pisze to wszystko nie z celem pouczajacym itp. lecz
    dla przekazania swego doswiadczenia zyciowego w tej kwestii.
    A tak na marginesie to cieszy mnie ze temat zostal
    zmieniony. Pozdrawiam
  • kanadol 29.11.01, 06:06
    Gość portalu: renka napisał(a):

    > ESL, ttc i kliken oraz "wielu innych" to zydzi? Skad wiadomo? Dlatego , ze im
    > sie powiodlo? hhaahahaha Kanadol,twoje refleksje sa przekonywujace, ale nic
    > nie zmienia.Oni dalej sie beda przechadzac na tym forum z lekka skinawszy
    > glowa od czasu do czasu, uprzejmie sie usmiechajac..., z wyjatkiem klikena ,
    > ktory splunie ukradkiem .

    ty tez pokazalas kim jestes w watku "Polonii pod rozwage"
  • Gość: renka IP: *.home.cgocable.net 29.11.01, 07:22
    Ten watek Polonii pod rozwage byl niezly. Pomysl pomyslal i upadl.No bo moze
    te 2 ooo ooo kg gowna , co to po 1 kg na d..dziennie mialy wpasc do Wisly go
    przywalily. I pomysl upadl.Za duze trudnosci techniczne z ta przeprowadzka
    milionow (Polakow).
  • kanadol 29.11.01, 05:40
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 29.11.01, 05:40
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 29.11.01, 05:41
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • kanadol 29.11.01, 05:41
    Watek ten jest propagandą żydowską, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby żydowskiego w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, TTC, ESL, KLIKEN i wielu innych to Żydzi,
    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla Żydów jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.
  • Gość: . IP: 66.122.21.* 29.11.01, 06:34
    KANADOL napisał(a):
    Watek ten jest propagandą KANADOLA, której celem jest osłabianie Polski w myśl
    deklaracji lobby KANADOLA w Nowym Yorku: „Polska musi cierpieć.”
    Wypowiadający się tu goście tacy jak, KANADOLE i wielu innych to KANADOLE,

    których celem jest nic innego jak zachęcanie absolwentów szkol wyższych do
    emigracji. Dzięki tej emigracji i gotówki, jaka ta emigracja musi mieć, obecny
    rząd socjaldemokracji kanadyjskiej lata dziury w budżecie i obniża koszta
    produkcji ze względu na dużą różnicę podatków kanadyjskich i amerykańskich a
    dla KANADOLI jest to jeszcze jeden powód do radości, ze ubyło 10 000 $ Polsce,
    które każdy emigrant musi mieć przyjeżdżając do Kanady.

  • Gość: viking IP: *.ipt.aol.com 07.12.01, 03:17
    ktos o ptasim mozgu nie powinien miec dostepu wogole do komputera !!!!!
    lezcenie psychiatryczne jest na kontynencie polnocno amerykanskim darmowe
    niezaleznie gdzie mieszkasz - sproboj moze jeszcze ci cos pomoga MARRY
    CHRISTMAS !!!!! ho,ho.ho!!!!!!!!
  • Gość: YYZ IP: *.netcom.ca 11.02.02, 02:24
    america napisa?(a):

    > Lubie jechac do Kanady bo jest tak jakos czysciej i bezpieczniej.
    > Jakkolwiek zima przyjemniej jest na Florydzie.
    > A moze lepiej wogole wyniesc sie do Europy powiedzmy do Hiszpanii (nie
    > do Polski bo to trzeci swiat jeszcze).

    Ja zdecydowanie wybralbym Portugalie. Tam nie ma tylu Ruskich jak w
    Hiszpanii. Co prawda pomarancze sa tansze w Hiszpanii. Tak w sumie to
    sam nie wiem ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka