Dodaj do ulubionych

amerykanski ER horror

30.08.09, 23:38
hehe czyli moja pierwsza wizyta w Emergency Room. nie bedem wam
mowil z jakiego powody, bo bendziecie sie smiali. ale cos nadajacego
sie do SNL-owskiej serii "Appalachian ER"

tutaj przyklad


ale do rzeczy:

- 5:10 rejestracja (imie nazwisko, druk opaski na reke, generalna
kategoryzacja problemu)
- 5:12 jestem w triage room (vital signs rozpoznanie problemu)
- 5:15 salowy prowadzi do jednego z ok 20 pojedynczych gabinetow
wokol sporej sali z okolo 4-6 lekazy + inny personel
- 5:18 przychodzi kobiera z rejestracji abu zweryfikowac dane
osobiste
- 5:25 przebieram sie w gown
- 5:27 przychodzi resident physician robi swoje
- 5:30 przychodzi MD. robi swoje
- 5:42 wraca resident z wydrukiem diagnozy i inne paperwork.
podpisuje 1 swistek
- 5:45 jestem out of the door

zero placenia, zero opoznien, wszystko super efficient, czyste i
nowoczesne. w 40-tys miasteczku.

takiej tragicznej opieki zdrowotnej jak u nas nie zyczylbym
najgorszemu wrogowi, no moze poza minetnikiem
--
"Please tell me Kenny is blowing up a man-shaped balloon"
Obserwuj wątek
    • japox Re: amerykanski ER horror 31.08.09, 00:55
      hehehehehehehehehehe jot
      lzesz jak bura suka
      w hameryce takie sytuacje sa niemozliwe

      zamurzyn, knoblauch, japcok,
      powiedzcie udowodnijcie mu klamstwo

      --
      krapolski patriotyzm

      modlitwa krapola
      • mcov sierzant z WSI 31.08.09, 01:06
        Sierzant z WSI juz szykuje operacje, aby chlopaki oderwali sie od michy kaszy i dali odpor tej amerykanskiej prowokacji. Czas zaczac odliczanie.

        --
        McOv

        Janusz A. Majcherek: "Na pewno mogą spać spokojnie ci, którzy w III RP wyłudzili renty, zasiłki i świadczenia socjalne. W IV RP uczciwość też będzie mieć granice."
    • corrina kanadyjski ER horror 31.08.09, 03:24
      syn 16 zlamal nadgarstek grajac w hokeja,piatek wieczor-to juz
      przerypane,jedziemy do pobliskiego szpitala 10 minut od
      domu,triage,no i nie umiera wiec dostal tabletki przeciwbolowe,byl az
      do 2 w nocy po czym wyslano go do domu bo nie ma lekarza ktory sklada
      kosci,zadzwonili rano zeby przyjsc,bo lekarz juz jest,za 3 miesiace
      zlamal palca grajac w pilke,zawiozlam do szpitala znowu feralny
      piatek-tu lekarzy na lekarstwo w piatek wieczor i sobote,zostawilam
      go tam juz samego ,wrocil w sobote w poludnie -to wszystko
      prawda,teraz bidulek baardzo uwaza zeby nic nie polamac
    • polonus5 horror 31.08.09, 04:07
      W kolejce do lekarza w Legionowie stało prawie 400 chorych!
      20 lat temu ludzie stali w olbrzymich kolejkach po żywność. Dziś żywność jest,
      ale trzeba stać po zdrowie. Wczoraj w kolejce do lekarza w Legionowie stało
      blisko 400 chorych i potrzebujących pomocy. Niektórzy z nich koczowanie przed
      przychodnią rozpoczęli jeszcze w weekend. Tak oto wygląda darmowa, gwarantowana
      prawem służba zdrowia w Polsce.

      Punktualnie o godz. 22 w niedzielę rozpoczęła się gehenna pana Jerzego
      Trześniewskiego (65 l.) z Szadek koło Serocka. W czasie, gdy większość Polaków
      oglądała ulubione programy w telewizji lub odpoczywała przed nowym tygodniem
      pracy – pan Jerzy musiał zrezygnować ze snu. Całą noc spędził przed zamkniętymi
      drzwiami kliniki Mediq w Legionowie. Wszystko po to, by być pierwszym w kolejce
      do rejestracji do lekarza, by w końcu zdobyć wymarzony numerek do kardiologa.


      – Muszę się do niego dostać szybko, bo niedługo mam operację na zaćmę, a
      kardiolog musi sprawdzić, czy moje serce jest w stanie wytrzymać ten zabieg –
      tłumaczy przestępujący z nogi na nogę, zziębnięty pan Jerzy. Oczekiwanie jest
      tym bardziej meczące, że przed przychodnią nie ma nawet ławki, która choćby na
      chwilę dałaby wytchnienie opuchniętym nogom. Jeżeli ktoś myśli, że wystawanie
      przed przychodnią na kilkanaście godzin przed jej otwarciem jest nadgorliwością
      – ten jest w błędzie. W kilka godzin kolejka pęcznieje bowiem do
      niewyobrażalnych rozmiarów.


      Tuż przed 1 nad ranem dołącza do niej pan Grzegorz Barański. Przyszedł zapisać
      chorą żonę do kardiologa. Zaraz po nim zjawia się Zygmunt Rasiński (79 l.). Pod
      przychodnię przyjechał na rowerze z Jabłonny. Marzenie ma takie samo jak
      większość mężczyzn stojących przed nim w kolejce – zdobyć wyśniony numerek do
      kardiologa. Choćby i na wizytę za kilka tygodni. By umilić mu drogę i długie
      wyczekiwanie w kolejce, żona przyszykowała mu ciasto. Zresztą suchy prowiant i
      gorąca kawa to zestaw obowiązkowy ludzi, którzy w Legionowie chcą dostać się do
      lekarza.


      Gdy na zegarach wybija godzina 4 rano, ulice są puste – przed kliniką stoi już
      ponad 100 osób. Z każdą minutą ich liczba rośnie. Ci, którzy przychodzą przed
      godz. 5, mają jednak marne szanse na dostanie się do specjalisty. Zajmują swoje
      miejsce w niekończącej się kolejce. Jeszcze wierzą, że może się uda. Może ktoś z
      przodu zrezygnuje, bo złamie go to wielogodzinne wyczekiwanie.


      – Dlaczego nie możemy zapisywać się na wizyty telefonicznie – pyta pan Jerzy po
      blisko 5 godzinach wystawania na zimnie. – Nie musiałbym wtedy tego wszystkiego
      przeżywać. Strasznie bolą mnie już plecy i nogi. Żyję już długo, ale nie
      sądziłem, że jeszcze kiedyś doświadczę takiego upokorzenia – mówi załamany.


      Gdy zrobiło się już całkiem widno, z szarzyzny kolejki wyłoniło się już ponad
      200 osób. Zaczęli do nich dołączać ci, którzy nie mogli przyjść wcześniej –
      rodzice z małymi dziećmi. Wśród nich była pani Monika Hanc (36 l.) z 3-letnią
      Beatką. Kobieta chciała zapisać córeczkę do ortodonty i dentysty. – Jestem
      księgową i wyliczyłam, że rocznie na składki zdrowotne oddaję 3 tys. zł. I co z
      tego mam? – pyta rozżalona.


      Wreszcie o 6.20 stało się to, na co czekało ponad 400 zmordowanych ludzi. Drzwi
      kliniki zostały otwarte. Ruszyła rejestracja na zapisy do specjalistów w
      terminie od... lipca do września!


      I pomyśleć tylko, że jeżeli ktoś ma pieniądze, to zaledwie za 100 zł może
      uniknąć upokarzającego wystawania, a do kardiologa może dostać się niemalże z
      dnia na dzień. Niestety większości ludzi z legionowskiej kolejki na to nie stać.


      Bardziej przerażające jest jednak to, że nie widać sposobu na wyjście z tej
      sytuacji. – Zdaję sobie sprawę, że kolejki upokarzają ludzi, ale w ten sposób
      wybieramy mniejsze zło. Inaczej pojawiłyby się zarzuty, że bez kolejki
      przyjmujemy znajomych – tłumaczy Jerzy Pec, dyrektor kliniki w Legionowie. –
      Pacjenci mogą napisać skargę, a my możemy wysłać wtedy kontrolę i poprosić
      szefostwo kliniki o zmianę zasad rejestracji – umywa ręce Wanda Pawłowicz,
      rzeczniczka mazowieckiego Narodowego Funduszu Zdrowia.
      www.efakt.pl/400-osob-w-kolejce-do-lekarza,artykuly,46032,1.htmlwrocław

      We Wrocławiu niestety jest to samu. Aby zapisać córkę na rehabilitację( ma 4
      miesiące) stoję w kolejce od 2 rano jestem wtedy 20-30sta . Ci którzy przychodzą
      o 5 rano nie mają już szans( limity NFZ).Oczywiście jest to rejestracja na
      następny miesiąc. Tak więc każdego 1dnia roboczego nowego miesiąca ustawiam się
      w kolejeczce.

      Co robią z Polakami?

      Do czego to w tym naszym kraju doszło? Potrącają wszystkim składkę zdrowotną bez
      naszej zgody i gorzej traktują chorych niż pieski u weterynarza. Kiedy to się
      skończy? Na kogo wy Polacy głosujecie. Wymieść i rozgonić nieudaczników!!!
      na taczkach wywieżć całe ministerstwo zdrowia i NFZ-u , po co nam oni,

      co dzieje sie w polskiej słuzbie zdrowia , TO DRAMAT! tego nie ma nawet w
      Bangladeszu, kiedy Tusk zrobi porzadek z Kopacz i prezesem NFZ, oni nie maja
      zadnych pomysłow na reformy, tylko chca nam podnosci skladki , My nie bedziemy
      płacili wiekszych skaldek bo nie mamy za co, za tak podła opike, To chory kraj.
      Służba zdrowia!

      Dlaczego nie możemy zapisywać się na wizyty telefonicznie pyta pan Jerzy po
      blisko 5 godzinach wystawania na zimnie. - no własnie, dobre pytanie, dlaczego?
      czy nie mozna telefonicznie tego załatwic, co za problem? po co wystawac w
      takich kolejkach, przeciez to trzeba byc zdrowym, zeby w takiej kolejce, tyle
      godzin stac!Ktos jesli ma zdrowe nogi, czas to postoi, a co z osobami starszymi,
      co z osobami niepełnosprawnymi, czy te osoby nie maja w Legionowie w ogole szans
      by dostac sie przed oblicze lekarza?Co z ta naszą słuzba zdrowia jak Boga
      kocham, kogo za ten stan rozstrzelać by należało? kto doprowadził do tego
      wszystkiego, po jaka cholere mamy tego Ministra Zdrowia - ale kochani zblizaja
      sie wybory do parlamentu europejskiego, idżmy, głosujmy, napewno sie poprawi w
      tym zakresie i innym!Polska bedzie krajem mlekiem i miodem płynaca! Ja mam to w
      d..., w nic juz nie wierze !
      --
      Zadłużenie zagraniczne Polski wzrosło z 631 mld zł do 717 mld zł. (2008)
    • waldek.usa Re: amerykanski ER horror 31.08.09, 06:13
      jot-23 napisał:

      > hehe czyli moja pierwsza wizyta w Emergency Room. nie bedem wam
      > mowil z jakiego powody, bo bendziecie sie smiali.

      ► ja nie bede, jezeli masz problem, ktorego domowa apteczka nie rozwiaze,
      to walisz do lekarza. Proste.

      ale cos nadajacego
      > sie do SNL-owskiej serii "Appalachian ER"
      >
      > tutaj przyklad
      >
      >
      > ale do rzeczy:

      ► na poczatek to wyglada mi na to, ze w poczekalni nikogo nie bylo badz
      dojechales tam karetka na noszach, czyli miales pierwszenstwo.
      >
      > - 5:10 rejestracja (imie nazwisko, druk opaski na reke, generalna
      > kategoryzacja problemu)
      > - 5:12 jestem w triage room (vital signs rozpoznanie problemu)

      ► szybko jak na dwie minuty.

      > - 5:15 salowy prowadzi do jednego z ok 20 pojedynczych gabinetow
      > wokol sporej sali z okolo 4-6 lekazy + inny personel

      ► eliminujemy wersje noszy, byles w stanie chodzic zamiast byc przerzuconym
      z noszy na lezanke w "gabinecie" z tymczasowym (alisci niezbyt komfortowym)
      wyrem, hehehe

      > - 5:18 przychodzi kobiera z rejestracji abu zweryfikowac dane
      > osobiste

      ► so far so good. Kroplowki nie dali...szkoda...czyli sa szanse, ze
      opuscisz podwoje w krotkim czasie. W tym momencie podpisujesz papierki zgody na
      treatment.

      > - 5:25 przebieram sie w gown

      ► fachowo to sie nazywa "johnny", wiazane z tylu (czlowiek musi byc w
      kondycji, aby to cholerstwo zawiazac), zas pacjent jest tylko w majtkach. Z
      przodu jest kieszen na ewentualny przenosny monitoring system.

      > - 5:27 przychodzi resident physician robi swoje
      > - 5:30 przychodzi MD. robi swoje

      ► tu nalezy podkreslic, ze obydwaj zadaja te same pytania, hehehe.

      > - 5:42 wraca resident z wydrukiem diagnozy i inne paperwork.
      > podpisuje 1 swistek

      ► swistek to wypisanie ze szpitala.
      Co, recept nie dali?

      > - 5:45 jestem out of the door.


      > zero placenia, zero opoznien, wszystko super efficient, czyste i
      > nowoczesne. w 40-tys miasteczku.

      ► masz szczescie, ze tylko 40 tys. U mnie to kawalek dzielnicy.
      Mamy kilkanascie szpitali na najwyzszym poziomie, ER moze i bywa dosc tloczne,
      szczegolnie w weekend i poniedzialki. Aby trafic pronto do triage trzeba byc na
      noszach. Coz zrobic, duze miasto, jakkolwiek kazdy dostanie opieke, lacznie z
      symulantami.
      >
      > takiej tragicznej opieki zdrowotnej jak u nas nie zyczylbym
      > najgorszemu wrogowi, no moze poza minetnikiem

      ► no i temu M. Moore.
      Prawda, ze jest ogolnie fajnie, jakkolwiek prawdziwe przezycia zaczynaja sie na
      noszach karetki. Swiatla, syrena, czasami police cruiser na przodzie...
      Zwykle masz wybor szpitala, chyba, ze nie jestes w stanie tego wyboru podjac.
      Obsluga karetki jest w kazdej chwili w kontakcie ze szpitalem, nikt nie rozglada
      sie za pavulonem, dadza maske tlenowa zamiast tego, jest nowoczesny sprzet
      lacznie z karetka o masywnej budowie, hehehe...widziales kiedy zderzaki tej
      karetki, toz to bulldozer.
      Inna ciekawostka: jezeli pacjent nie ma mozliwosci wrocic do domu z racji braku
      transportu, to dostaje voucher na taxi. No chyba, ze jest bum.


      --
      Panowie wybierają Panie, Panów wybiera policja...Z szaconkiem, bo się skończy źle!
    • eczek1 Re: amerykanski ER horror 31.08.09, 06:39
      To ja sie dolacze. Tez miesteczko 40tys.
      Zone ugryzl pies. Zlapal ja za none z tylu. Wbil zeby dosc gleboko i
      pociagnal. Zawiazlem ja do szpitala na Emergency. Noga juz nie
      krwawila ale skura byla dosc mocno rozcieta.
      - 2 min oczekiwania. Zona wypelnia pierwsza forme. Na wozku
      inwalidzkim odwoza ja do jednej z salek lekarskich. Ja w tym czasie
      odpowiadalem na kilka innych pytan. Wszystko leci do komputera.
      Kiedy skonczylem poszedlem zaraz do niej. Byla juz tam przy niej
      pielegniarka i przygotowywala ja do szycia. Zastrzyk, mycie,
      przygotowanie narzedzi i materialow. Zadnych pytan.
      - 15 przyszedl lekarz. Wyszedlem z pokoju.
      - po pol godzinie juz bylo po wszystkim. Lekarz wyszedl a
      pielegniarka robila opatrunek.
      - zaraz po tym zjawil sie policjant. Czy bedzie wnosic oskarzenie
      przeciwko wlascicielowi. Zona mowi ze nie, to nasz przyjaciel.
      Jeszcze kilka pytan i juz wychodzimy.

      Sprawnie, szybko, wszystko jak w zegarku, wg procedury, zadnych
      zbednych ruchow. Profesjonalizm sluzby szpitalnej na najwyzszym
      poziomie. To szpital miejski, publiczny.
      W poczekalni zawsze siedza ludzie. Znani od lat szpitalowi. Nic
      szczegolnego im nie dolega ale prosza aby ich polozyc w szpitalu.
      Bardzo dobra opieka, doskonale zarcie, pokoje dwuosobowe,
      przedzielone, kazdy ma telewizor. Czuja sie tam jak na wczasach.
      Trudno pozbyc sie tych ludzi. Oni zawsze tam beda robili tlok.
    • krupniok_pl Prawdziwy horror !!! 31.08.09, 15:17
      Lepiej
      tym tutaj poradź


      co
      mają dalej ze sobą zrobić.




      --
      Jak_zdobywano_wizę "Do USA trafiał najgorszy element.
      O dziwo na ten dzień zawsze trzeźwy. Wybite zęby i blizny były dodatkowym atutem
      na amerykańską wizę."
      Jak_zdobywano_raj: "Puszczają jakiś film. Nikt nie patrzy.
      Panie roznoszą słuchawki. Cena $2. Nikt nie bierze. Panie roznoszą jedzenie.
      Wszyscy biorą. Piwo do obiadu? Proszę bardzo, $2.
      Nikt nie bierze. Wielu ma własne zapasy. Obsługa samolotu anglojęzyczna."
      • don-gruber Re: 35 min w amerykanskim ER??? 02.09.09, 11:25
        Blyskawiczne ER wizyta to tylko chyba w Meksyku mozliwa. Choc el
        prezidente tez juz sie skarzy, ze zbyt duzo szmalu traci na gringos
        z polnocy.

        The system has flaws, the facilities aren't cutting-edge, and the
        deal may not last long because the Mexican government said in a
        recent report that it is "notorious" for losing money. But for now,
        retirees say they're getting a bargain.

        "It was one of the primary reasons I moved here," said Judy Harvey
        of Prescott Valley, who now lives in Alamos, Sonora. "I couldn't
        afford health care in the United States. … To me, this is the best
        system that there is."
        http://www.usatoday.com/news/world/2009-08-31-mexico-health-
        care_N.htm
      • jot-23 Re: 35 min w amerykanskim ER??? 02.09.09, 12:21
        55,000 people were treated in the emergency room in 2007. The department is designed to process up to 65,000/year. The average wait time was 49 minutes
        --
        "Please tell me Kenny is blowing up a man-shaped balloon"
      • gendiva Re: 35 min w amerykanskim ER??? 03.09.09, 20:50
        Ty mnie tu dobranymi cyframi nie masuj, jotek. Rzeczywistosc ER-ki
        to nie 35 min... zwlaszcza gdy tylko "foreign object" ci gdzies
        utkwilbig_grin
        Dobrze by bylo by ataki serca spedzaly tylko 35 min w ER... Poki co
        jest to tylko poboznym chciejstwem.


        The wait can seem unbearable when you need help. Across the
        country, the average emergency room wait time is now 222 minutes —
        that's 3 hours, 42 minutes.


        http://www.msnbc.msn.com/id/15817906/ns/nightly_news_with_brian_willi
        ams/
        • jot-23 Re: 35 min w amerykanskim ER??? 03.09.09, 21:12
          nie wiem o co ci chodzi, tak po proawdzie, "cyferki" sa z fletcher-
          allen, mojego szpitala... to byla moja pierwsza wizyta w ER,
          napisalem dokladnie jak przebiegla, to wszystko...
          --
          "Please tell me Kenny is blowing up a man-shaped balloon"
          • eczek1 Re: 35 min w amerykanskim ER??? 06.09.09, 06:08
            Nie przejmuj sie jotek. To tylko skompromitowany i wysmiany zamurzyn
            dal sobie nowy nick. Teraz ci udowodni ze sie mylisz. Twoje
            doswiadczenie to sa bajki albo nieznasz sie na zegarku. Ile razy to
            przerabialismy.
            Nie wypada mu pisac pod toba jako nad-oceaniczny bo cie wiele razy
            popieral jak pisales zle o USA. Taki gnojek siedzacy w warszawskim
            blokowisku.
            Blazni sie tu co post, ludzie mu pluja w twarz a on ciagle powtarza
            ze to deszcz.
            • be.e Re: 35 min w amerykanskim ER??? 06.09.09, 14:26
              Potwierdzam spostrzezenia o ER. Ostatnio bylo mi odwiedzic ER i
              szpital. Moja wizyta trwala 1.5 godz, w tym godzine juz sie mna
              zajmowano. W szpitalu kolezanke, ktora tam przewieziono z walk in
              clinic traktowano wspaniale. Po prostu uratowano jej zycie, ktorego
              o malo nie pozbwiono jej w Polsce przepisujac niewlasciwe dla wieku
              lekarstwa. Zlapalam sie na glowe jak przeczytalam ulotke. W naszym
              kraju ludzi starszych traktuje sie jak smieci, tutaj jak ludzi. I
              nikt mi nie powie inaczej.
              • waldek.usa Re: 35 min w amerykanskim ER??? 06.09.09, 17:09
                be.e napisała:

                > Potwierdzam spostrzezenia o ER. Ostatnio bylo mi odwiedzic ER i
                > szpital. Moja wizyta trwala 1.5 godz, w tym godzine juz sie mna
                > zajmowano. W szpitalu kolezanke, ktora tam przewieziono z walk in
                > clinic

                ► widze, ze ludzie nie sa przyzwyczajeni do dzwonienia po karetke zamiast
                odwiedzac walk-in clinic

                traktowano wspaniale. Po prostu uratowano jej zycie, ktorego
                > o malo nie pozbwiono jej w Polsce przepisujac niewlasciwe dla wieku
                > lekarstwa. Zlapalam sie na glowe jak przeczytalam ulotke. W naszym
                > kraju ludzi starszych traktuje sie jak smieci, tutaj jak ludzi. I
                > nikt mi nie powie inaczej.

                ► tak jest, w Bulbie oczekuje sie, ze staruszkowie zrezygnuja z zycia i
                przestana zawracac glowy personelowi medycznemu. Tu ludzi ratuje sie czasami
                wbrew ich woli. Szacunek dla czlowieka to podstawa funkcjonowania sluzby zdrowia.


                --
                Panowie wybierają Panie, Panów wybiera policja...Z szaconkiem, bo się skończy źle!
                • be.e Re: 35 min w amerykanskim ER??? 06.09.09, 17:18
                  Z karetka to masz racje. Ja sama tez mam opory czy zadzwonic czy
                  dojechac, bo a nuz moze ktos jej bardziej potrzebuje niz ja. Nie
                  wiem czy ratuje sie zycie wbrew czyjejs woli, bo przeciez nie kazdy
                  wozi czy tez ma ten papierek, zeby w razie czego od wentylatora
                  odlaczyc. Ratuje sie tutaj zycie po prostu wszystkim i tego bylam
                  swiadkiem pare razy. A szacunek sluzby zdrowia wielokrotnie na
                  swojej skorze odczulam. Nie jakies tam zniecierpliwienie, ze smialam
                  jasnie panu doktorowi w drzemce czy "waznej" rozmowie telefonicznej
                  przeszkodzic. Jedno tylko wiem, ze w Polsce ta znajoma by juz nie
                  zyla, a chec do zycia mimo podeszlego wieku ma jeszcze ogromna i
                  jest wdzieczna, ze ja uratowano.
                  • waldek.usa Re: 35 min w amerykanskim ER??? 06.09.09, 17:58
                    be.e napisała:

                    > Z karetka to masz racje. Ja sama tez mam opory czy zadzwonic czy
                    > dojechac, bo a nuz moze ktos jej bardziej potrzebuje niz ja.

                    ► Ocena sytuacji nie nalezy do pacjenta. Jezeli "dyspaczer" oceni, ze
                    pacjent potrzebuje karetki, to ja dostanie. Jezeli karetki chwilowo brakuje, to
                    jada strazacy, czesto to sie zdarza. Policja tez moze sie w to zaangazowac. Ty
                    nikomu tej karetki nie odbierasz, chyba, ze jestes recydywa pijaczkiem i
                    wszystkie zalogi karetki cie znaja oraz adres i numer telefonu wyswietla sie
                    non-stop. Ale i tak trafisz pod opieke lekarska, gdyz kazda choroba jest wlasnie
                    choroba.

                    Nie
                    > wiem czy ratuje sie zycie wbrew czyjejs woli, bo przeciez nie kazdy
                    > wozi czy tez ma ten papierek, zeby w razie czego od wentylatora
                    > odlaczyc.

                    ► Dokladnie.

                    Ratuje sie tutaj zycie po prostu wszystkim i tego bylam
                    > swiadkiem pare razy. A szacunek sluzby zdrowia wielokrotnie na
                    > swojej skorze odczulam. Nie jakies tam zniecierpliwienie, ze smialam
                    > jasnie panu doktorowi w drzemce czy "waznej" rozmowie telefonicznej
                    > przeszkodzic. Jedno tylko wiem, ze w Polsce ta znajoma by juz nie
                    > zyla, a chec do zycia mimo podeszlego wieku ma jeszcze ogromna i
                    > jest wdzieczna, ze ja uratowano.

                    ► Ditto.

                    --
                    Panowie wybierają Panie, Panów wybiera policja...Z szaconkiem, bo się skończy źle!
                    • eczek1 Re: 35 min w amerykanskim ER??? 06.09.09, 22:02
                      Mysle ze ten kontekst ze straza pozarna trzeba wyjasnic. Nie wszyscy
                      czytajacy to forum mieszkaja w USA.
                      Straz pozarna w USA to przede wszystkim ekipa ratujaca zycie ludzi a
                      dopiero pozniej gaszaca pozary. Starzacy to ludzie przyuczeni do
                      wykonywania czynnosci medycznych. Samochod strazacki wyposazony jest
                      we wszystkie aparaty i urzadzenia do ratowania zycia. Starazacy maja
                      za zadanie przywiezc do szpitala czlowieka zywego.
                      To zupelnie inny system i struktura oragnizacyjna niz w Polsce czy
                      Europie.
                      Tu do kazdego wypadku, zawsze wpierw przyjezdza straz pozarna a
                      dopiero pozniej karetka. Numer 911 jest jedynym pod ktory dzwoni sie
                      w celu wezwania strazy pozarnej, pogotowia i policji. To ekipa 911
                      decyduje kogo wyslac.
                      To jest doskonaly system szybkiego reagowania. Latwy dla ludzi i
                      skuteczny w dzialaniu. Amerykanie dopracowali go do perfekcji.
            • nad_oceanem Hehehehe, hawaj, daj spokoj... 06.09.09, 17:12
              ... badzmy szczerzy, myslenie nie jest twoja najmocniejsza strona, nie kombinuj.




              eczek1 napisał:

              > Nie przejmuj sie jotek. To tylko skompromitowany i wysmiany zamurzyn
              > dal sobie nowy nick. Teraz ci udowodni ze sie mylisz. Twoje
              > doswiadczenie to sa bajki albo nieznasz sie na zegarku. Ile razy to
              > przerabialismy.
              > Nie wypada mu pisac pod toba jako nad-oceaniczny bo cie wiele razy
              > popieral jak pisales zle o USA. Taki gnojek siedzacy w warszawskim
              > blokowisku.
              > Blazni sie tu co post, ludzie mu pluja w twarz a on ciagle powtarza
              > ze to deszcz.


              --
              www.spieprzajdziadu.com/muzeum/images/thumb/c/ce/Teraz_wolska2.jpg/180px-Teraz_wolska2.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka