Dodaj do ulubionych

BED - zespól kompulsywnego objadania się

08.06.10, 18:29
Już dawno obok bulimii i anoreksji do zaburzeń jedzenia dołączono
BED (ang, binge eating disorder), czyli zaspół kompulsywnego
objadania się.

Sama cierpię na to zaburzenie. Polega ono na niekontrolowanym
pochłanianiu ogromnych ilości pokarmu. Od bulimii różni je to, że
chora osoba nie zwraca pokarmu. Efektem jest najczęciej otyłość
olbrzymia, tak jak w moim wypadku - ważę już 160 kg.

Za rok czeka mnie mankietowa redukcja żołądka - jest to wycięcie 4/5
żołądka. Jego celem jest zmniejszenie łaknienia. Obawiam się jednak,
że w wypadku kompulsywnych żarłoków ta metoda jest nieskuteczna - bo
ja jem nieodczuwająć łaknienia (głodu), jem bo nie potrafię się
powstrzymać od jedzenia mimo permanentnego uczucia sytości.
Czytałam, że najskuteczniejszą metodą leczenia tego zaburzenia jest
psychoterapia grupowa.Dlatego przez najbliższy rok zamierzam
uczęszczać do Anonimowych Żarłowków.

Oczywiście przechodziłam wiele diet, również pod kontrolą lekarzy -
bariatry oraz doktor z Instytutu żywienia w Warszawie. Każda z
moich diet, to efekt jojo, czyli + 10, 15 kg. Ostatnio byłam na
diecie 2 lata temu. Ze 150 kg schudłam do 134 kg. Przy tej wadze
trafiłam do szpitala psychiatrycznego z kolejnym w moim życiu
nawrotem depresji (od 18 roku życia choruję na zespól maniakalno-
depresyjny, nawroty mam co 3-4 lata). Aktualnie przyjmuję leki
przeciwdepresyjne zaordynowane mi przez moją psychiatrę.

Z ważnych chorób - jestem po operacji tarczycy - wycięciu jej
fragmentu, na którym znajdowały się niezłośliwe guzki.

Depresja i niedoczynność tarczycy bardzo zmniejszają szybkość
przemiany materii. Ponadto od dziecka byłam gruba - odziedziczyłam
otyłość po ojcu.

Wiem, że takich osób jak ja jest dużo więcej, więc myślę, że
najwyższy czas dopisać do tytułu tego forum BED. Za co zgóry
dziękuję moderatorkom - astarte i żabie_pelagii.





Edytor zaawansowany
  • mauamee 08.06.10, 21:37
    swithart1973 napisała:

    > Wiem, że takich osób jak ja jest dużo więcej, więc myślę, że
    > najwyższy czas dopisać do tytułu tego forum BED. Za co zgóry
    > dziękuję moderatorkom - astarte i żabie_pelagii.
    forum już jest
    jeśli chcesz, to je rozkręć

    forum.gazeta.pl/forum/f,12051,Kompulsywne_Forum.html
  • swithart1973 08.06.10, 22:01
    Jest ono w kiepskim miejscu, ciężko jest je znależć, byłabym jednak
    za dopisaniem BED do tego forum - zdziwisz się jak szybko wtedy samo
    się "rozkręci"
  • mauamee 08.06.10, 22:28
    swithart1973 napisała:

    > Jest ono w kiepskim miejscu, ciężko jest je znależć,

    jest ono w dobrym miejscu
    takim jak wszystkie inne

    a że Tobie było ciężko? trudno
    link Ci podałam

    jeśli chcesz, to reklamuj dalej


    byłabym jednak
    > za dopisaniem BED do tego forum - zdziwisz się jak szybko wtedy samo
    > się "rozkręci"

    jak tu dopiszesz BED, to tamto forum się rozkręci?

    spoko
    niech będzie, że mam problemy z logicznym myśleniem
  • swithart1973 09.06.10, 00:02
    Jak będzie w nagłowku Anoreksja, bulimia i BED - zaraz po wejściu na
    głowną stronę zdrowia. Bo jak ktoś ma problemy z jedzeniem, to
    szuka, go zaraz obok A i B.
    Tak łopatologicznie... I żeby być konsekwetną, dla mnie to ostatnia
    odpowiedź na Twoje czepiarskie, nic nie wnoszące, nadające się tylko
    do spuszeczenia (już wiesz gdzie) posty.
  • mauamee 09.06.10, 00:58
    anoreksja i bulimia są podobnymi chorobami

    BED jednak odstaje


    choć to wszystko podpada pod nerwicę


    jeśli chcesz nawoływać do dopisywania tych trzech literek, to o wiele bardziej
    logicznie będzie zrobić to np. tutaj
    forum.gazeta.pl/forum/f,23112,nerwica_natrectw_.html
  • ankaaa 09.06.10, 14:32
    O zdziwiłąbyś się bardzo ... Kompulsywne jedzenie jak najbardziej
    NIE ODSTAJE od tych "popularnych" ...


    Co do autorki wątku
    - zdecydowanie odradzam robienie sobie operacji ! Po pierwsze po
    takiej operacji możesz spokojnie utyć znów do takich samych
    rozmiarów ... żołądek przecież można rozciągać, nawet jego
    mikroskopijną część.
    A poza tym, znam ludzi - którzy przeszli tego typu operacje i ... są
    nadal otyli.
    - przede wszystkim polecam psychoterapię ! AŻ w twoim przypadku nie
    do końca może być dobrym pomysłem
    - tu sobie znajdź terapeutę www.glodne.pl - są to osoby polecane
    przez obecnych/byłych pacjentów. Zresztą stronę też sobie poczytaj ;)
    Jak ci się nie uda, to mogę ci polecić fajną osobę z Wawy.
    - co ile sprawdzasz hormony tarczycy i czy masz suplementację ?
  • mauamee 09.06.10, 21:12
    ankaaa napisała:

    > O zdziwiłąbyś się bardzo ...
    to zadziw mnie


    Kompulsywne jedzenie jak najbardziej
    > NIE ODSTAJE od tych "popularnych" ...
    na takiej zasadzie jak każdy inny rodzaj nerwicy
  • swithart1973 13.06.10, 15:58
    Miałam już z Tobą nie dyskutować, ale skoro tak dobrze znasz podłoże
    BED - i odsyłasz mnie do osób cierpiących na nerwicę, to może
    również obiło Ci się o uszy, że bulimia i anoreksja t6o nazwy
    popularne. Pełna nazwa to: Anoreksja nervosa i bulimia nervosa.
    Wszystkie trzy choroby, czyli BED również, zaliczają się do zaburzeń
    odżywiania.
    Jesli ktoś ma BED, to pierwsze kroki skieruje tutaj, raczej nie
    dokopie się do prywatnego forum poświęconego osobom kompulsywnym.
    Umieszczenie BED w nerwicach a nie tutaj jest równie sztuczne.
    Podejrzewam, że jesteś bulimiczką, jesli myślisz, że tak wiele różni
    Cię ode mnie – kompulsywnego żarłoka, to oszukuj się dalej jeśli
    chcesz. Tylko takie oszukiwanie na pewno nie pomaga w leczeniu. A to
    forum ma być właśnie narzędziem w leczeniu. Przynajmniej dla mnie.
  • loiseau 11.06.10, 17:51
    Oczywiście, że jest sporo osób cierpiących na BED, kompulsywne objadanie się,
    EDNOS czy jakkolwiek to nazwiesz, a nie jest to anoreksja ani bulimia.

    Ja mam za sobą również wiele lat objadania się, tycia i diet, w zeszłym roku
    podczas terapii indywidualnej sporo pisałam na tym forum.

    Szczerze odradzam Ci interwencje chirurgiczne - wczytałam się swego czasu w
    forum osób rozważających i mających za sobą takie operacje (pewnie znasz to
    forum) i nie rozwiązuje to problemu BED wcale! Poczytaj sobie jak te osoby
    nauczyły się objadać na nowo. Do tego ilość problemów zdrowotnych i powikłań
    jest zatrważająca.

    Zespół maniakalno-depresyjny, czyli CHAD, tak? Po różnych antydepresantach
    ludzie dodatkowo tyją, kompulsy też jak czytałam często towarzyszą manii czy
    depresji. Czy próbowałaś terapii indywidualnej? Psychiatra przepisuje Ci leki i
    to wszystko?

    Myślę, że przed tak drastycznym zabiegiem jak redukcja żołądka warto spróbować
    jeszcze tej indywidualnej psychoterapii. Możesz spokojnie chodzić sobie na grupę
    AŻ (chociaż to bardziej są mityngi jak we wspólnocie AA aniżeli grupowa
    psychoterapia, tak mi się wydaje) i do tego indywidualnie do jakiegoś
    specjalisty, do tego przyjmować leki pod kontrolą lekarza, jeśli jest taka
    potrzeba. Na forum glodne.pl masz istotnie polecanych psychoterapeutów, ja tam
    swojego znalazłam i mogę Ci na priv. polecić.
  • swithart1973 13.06.10, 16:03
    Własnie taki mam plan – poświęcić najbliższy rok na psychoterapię.
    Czytałam, że najskuteczniejszą terapią w wypadku BED jest
    psychoterapia grupowa. Jestem włąsnie na etapie szukania takiej
    grupy w Warszawie, bo mitingi AŻ mogą być pomocne, ale nie zastąpią
    psychoterapii grupowej, czyli jednak pomocy psychoterapeuty.
    Oczywiście z chęcią skorzystam z Twojej propozycji, za którą bardzo
    dziękuję – zaraz na piszę maila.
  • annarchia 11.06.10, 22:17
    Strasznie mnie to poruszyło, ponieważ ogromne łaknienie i objadanie się kojarzę
    z gigantycznym głodem uczuć, ciepła, miłości, czułości, empatii, ogromnej
    potrzeby dobrej relacji z drugim człowiekiem. Pokarm to takie "zastępstwo" tego
    wszystkiego, przykrywka...

    Jak napisałaś o tych 160 kg i powiększonym żołądku to tak sobie pomyślałam i
    poczułam, jak bardzo musisz być tego wszystkiego spragniona i jak bardzo
    niekochana tak głęboko w sercu...

    Lepiej myśleć o jedzeniu, to mimo wszystko mniej boli. Nawet, gdy czasem się
    objada do granic wytrzymałości. Wiem coś o tym...
  • swithart1973 13.06.10, 16:08
    Objadanie się to nie tylko zajadanie głodu miłości. Mieszkam w
    wielopokoleniowym domu – z ciocio-babcią, mamą i mężem oraz dwoma
    przecudnymi jamnikami. Wszyscy bardzo mnie kochają, więc mój problem
    leży gdzie indziej. Jak każdy mam stersy, myślę, że nawet mniejsze
    niż sosoby zdrowe i one są źródłem moich chorób. Dlatego właśnie
    bardzo potrzebuję terapii grupowej – może ktoś słyszał o takiej
    terapii prowadzonej w Warszawie?
  • annarchia 13.06.10, 20:01
    swithart1973 napisała:

    > Objadanie się to nie tylko zajadanie głodu miłości. Mieszkam w
    > wielopokoleniowym domu – z ciocio-babcią, mamą i mężem oraz dwoma
    > przecudnymi jamnikami. Wszyscy bardzo mnie kochają, więc mój problem
    > leży gdzie indziej. Jak każdy mam stersy.

    Przed rozpoczęciem psychoterapii miałam dokładnie takie samo zdanie: byłam i
    jestem kochana, dostawałam i dostaję ogrom miłości. I bardzo trudno je
    przełamać, u niektórych się to nie udaje wcale... A przecież tak poważne
    zaburzenia nie biorą się z powietrza, u ich podstaw leżą problemy i deficyty
    emocjonalne. Przed rozpoczęciem terapii moje problemy wiązałam z:
    "nadwrażliwością", z tym, że za bardzo się stresuję, z zaburzeniem
    neuroprzekaźników, ze zbytnim przejmowaniem się itd. A wizja mojego dzieciństwa
    i rodziny była taka, że byłam rozpieszczana jak mało kto, dostałam ogrom
    miłości, byłam w centrum uwagi, mama mnie ogromnie kocha, moja rodzina jest
    normalna, mocne więzi między nami - nie tak, jak w tzw. patologicznych
    rodzinach. Pozornie rodzina normalna. Pozornie chodziło o stres i nadwrażliwość.
    Uważałam więc, że w terapii wystarczy jak odreaguję stresy, zrelaksuję,
    popłaczę, pogadam z innymi, napięcie spadnie i nie będę się już "denerwować".
    To się ZDZIWIŁAM... :O
    I dziwię nadal...

    Problemy z odżywianiem się (i inne zaburzenia psychiczne) nieodłącznie wiążą się
    z relacjami z rodzicami, z samą sobą, z innymi ludźmi, z emocjami, lękami.
    Pierwszą rzeczą, które łączy matkę z dzieckiem jest... karmienie. Osoby naprawdę
    szczęśliwe, spełnione, zadowolone, niesamotne, nielękowe, czujące swoją wartość,
    dobrze się czujące z sobą oraz w relacjach z ludźmi - nie mają problemów z
    jedzeniem, nie objadają się do bólu. Czas i pieniądze poświęcane na spożywanie
    olbrzymich ilości pokarmu spędzają inaczej.
  • swithart1973 13.06.10, 21:10
    W jakim mieście korzystasz z psychoterapii? (może w warszawie?)
  • annarchia 14.06.10, 09:10
    Tak.
    Tyle że ja nie poszłam na psychoterapię z problemem
    anoreksji/bulimii/bed. Różne problemy związane z odżywianiem są u
    mnie wtórne wobec podstawowego zaburzenia (osobowości), epizodyczne
    i najczęściej atypowe.

    Kiedyś byłam w Klinice Nerwic IPIN i choć przy moim zaburzeniu ta
    terapia była stratą czasu i generalnei dla takich jak ja tego
    miejsca nie polecam (bo to nie jest dobre miejsce na leczenie osób z
    BPD!) to uważam, że w Twoim przypadku mógłby to być dobry pomysł.
    Jest osobna grupa kobiet z zaburzeniami odżywiania. Terapia trwa 10
    tygodni, plan dnia jest wypełniony od rana do nocy - nie ma za dużo
    czasu na jedzenie (choć jak ktoś chce.. to wiadomo), jest dieta,
    codziennie rózne terapie grupowe, wyjścia do kina/teatru, zajęcia
    relaksacyjne i oddechowe. Nie sądzę, aby to załatwiło Twoje problemy
    (10 tyg to ZA MAŁO), ale na dobry początek jako baza kolejnych
    terapii to mogłoby być dobre - może trochę schudłabyś, spędziłabyć
    czas z fajnymi ludźmi (ludzi wspominam baaardzo miło), nauczyłabyś
    się rozmawiać o swoich emocjach i wyrażać je. A potem na
    indywidualną.
  • annarchia 11.06.10, 22:26
    Można to wszystko ując jako zaburzenia odżywiania się.
    Niezależnie od tego, czy problem polega na powstrzymywaniu się od jedzenia, czy
    na jego zwracaniu, czy objadaniu się - wszystko kręci się wokół odżywiania i
    jedzenia.
  • swithart1973 13.06.10, 16:10
    Dlatego jeszcze raz zwracam się z prośbą do moderatorek tego forum o
    dopisanie BED do tematu tego forum.
  • mauamee 14.06.10, 13:20
    swithart1973 napisała:

    > Dlatego jeszcze raz zwracam się z prośbą do moderatorek tego forum o
    > dopisanie BED do tematu tego forum.
    ...łącznie z alkoholizmem, narkomanią i uzależnieniem od gier komputerowych

    to też nałogi, które wypełniają pustkę w sferze uczuć
  • anty_pro_ana 14.06.10, 16:03
    Bądź uprzejma i skończ z tą ironią, bo to co piszesz absolutnie nic do dyskusji
    nie wnosi.

    Gdyby zab. odżywiania podpadały pod nerwicę, to nie istniałyby w klasyfikacjach
    medycznych jako oddzielna kategoria. Dlatego jest oddzielna kategoria zab.
    odżywiania, że mają wspólny element związanym z jedzeniem. To prawda, że można w
    nich znaleźć znamiona uzależnienia, nerwicy, obsesji, a niektórzy twierdzą, że
    nawet urojeń. A jednak funkcjonują jako oddzielna kategoriach problemów.
    Wszystkie typy ED mają ze sobą więcej wspólnego niż np. BED i narkomania.

    Uważam, że to bardzo dobry pomysł, aby to forum było o wszystkich zaburzeniach
    odżywiania.

    --
    blog
  • mauamee 22.06.10, 03:26
    anty_pro_ana napisała:

    > Gdyby zab. odżywiania podpadały pod nerwicę, to nie istniałyby w klasyfikacjach
    > medycznych jako oddzielna kategoria.

    bądź uprzejma i nie pisz takich bzdur
    w tym wątku jest ich już wystarczająco dużo
  • annarchia 15.06.10, 13:28
    ICD-10
    Zaburzenia odżywiania

    F50.0 Jadłowstręt psychiczny (anorexia nervosa)
    F50.1 Jadłowstręt psychiczny atypowy
    F50.2 Żarłoczność psychiczna (bulimia nervosa)
    F50.3 Atypowa żarłoczność psychiczna
    F50.4 Przejadanie się związane z innymi czynnikami psychologicznymi
    F50.5 Wymioty związane z innymi czynnikami psychologicznymi
    F50.8 Inne zaburzenia odżywiania się
    F50.9 Zaburzenia odżywiania się, nie określone

    Anoreksja na pierwszym miejscu, bulimia na trzecim, a BED to 50.4
    lub wg niekórych 50.9. Wszystko to, co powyżej ma związek z
    JEDZENIEM, proste.
  • anty_pro_ana 14.06.10, 17:20
    Pozwoliłam
    sobie
    zasugerować ten pomysł na forum o forum. Myślę, że moderatorki nie
    mają uprawnień, aby zmienić nazwę tego forum, lepiej zwrócić się do administracji.

    --
    blog
  • swithart1973 14.06.10, 23:43
    Bardzo dziękuję za interwencję - gdzie można znaleźć to forum o
    forum, to chętnie się tam również wpiszę :-)
  • swithart1973 14.06.10, 23:49
    Nie zauważyłam linka do forum technicznego, też już się tam wpisałam.
  • annarchia 15.06.10, 13:43
    swithart1973 napisała:

    > Wiem, że takich osób jak ja jest dużo więcej, więc myślę, że
    > najwyższy czas dopisać do tytułu tego forum BED.

    A tak nota bene, swithart, taka Twoja prośba może być nieświadomą
    potrzebą, abys mogła się utożsamiać z jakąś grupą osób, mieć swoje
    miejsce w jakiejś społeczności, odzuwac przynależność (większość
    osób zaburzonych z tego właśnie powodu tak mocno przywiązuje się do
    diagnoz). Z tego też właśnie względu, nieświadomego, niektóre
    dziewczyny moga być niechętne, aby "jakaś obca diagnoza" pojawiła
    się w tytule forum...

    Jedzenie może to właśnie dawać - odnalezienie się w jakiejś grupie
    osób, temat do wspólnej rozmowy, poczucie przynależności,
    podobieństwo, określenie siebie jakoś. Tak jest i w bed i w
    anoreksji, bulimii (wspólne rozmowy o jedzeniu, dietach, leczeniu),
    nerwicy (wspólne rozmowy o lękach, natręctwach, lekach),
    zaburzeniach osobowości (wspólne rozmowy o trudnościach w relacjach
    z ludźmi).

    Gdybyś tu i teraz NAGLE zyskała normalną wagę, straciła diagnozę bed
    i przestałabyś tyle jeść to CO zrobiłabyś KONKRETNIE? Czym
    zapełniłabyś teraz ten czas jaki do tej pory spędzałaś na kupowaniu
    jedzenia i objadaniu się? I z jaką grupą osób identyfikowałabyś się?
  • swithart1973 20.06.10, 18:27
    Dla mnie z pewnością jedzenie nie jest spowodowane chęcią
    przynależenia do grona grubasów, ani jakiejkolwiek grupy społecznej.
    Jestem osobą skrajnie introwertyczną - nie znosdzę grup,
    społeczności, itp.
    Czytałam że grupa wsparcia jest nieodzowna do zdrowienia w wypadku
    osób z BED. Forum kompulsywne jest totalnie martwe na gazecie - moim
    zdaniem dlatego, że trudno się do niego dokopać. To i tylko to
    spowodowało, że prosiłam tutejsze modki o umieszczenie go tutaj -
    wśród zaburzeń dotyczących jedzenia.
    Jak schudnę to --- niech pomyślę.... będzie mi łatwiej chodzić, będę
    zdrowsza, nie będzie mi ciągle gorąco jak na saharze... czy będę
    tęsknić za grubasami lub inną grupą osób nie potrafiących sobie
    radzić z jedzeniem. śmiem wątpić.
  • annarchia 20.06.10, 22:57
    swithart1973 napisała:

    > Jestem osobą skrajnie introwertyczną - nie znosdzę grup,
    > społeczności, itp.

    Nie byłoby Cię tutaj na forum zaburzeń odżywiania (czy na
    kompulsywnym, gdyby był tam ruch), gdybyś nie chciała przynależeć do
    takiej grupy, gdybyś nie miała chęci rozmawiania o jedzeniu i
    terapii z innymi. A już na pewno nie zależałoby Ci na tym, aby
    dopisać Twoje zaburzenie do tytułu forum - po co, jeśli nie
    chciałabyś do niego przynależeć? Byłoby Ci to obojętne.


    > zdaniem dlatego, że trudno się do niego dokopać. To i tylko to
    > spowodowało, że prosiłam tutejsze modki o umieszczenie go tutaj

    Wierzę, że to Twoja świadoma motywacja. Ale ja nie mówię o Twoich
    świadomych powodach, tylko o tych głębszych, nieuświadomionych (a
    widać je jak na dłoni). Zresztą sama w czasie terapii pewnie
    odkryjesz potęgę nieświadomości i "ukrytego"...


    > Jak schudnę to --- niech pomyślę.... będzie mi łatwiej chodzić,
    będę
    > zdrowsza, nie będzie mi ciągle gorąco jak na saharze... czy będę
    > tęsknić za grubasami lub inną grupą osób nie potrafiących sobie
    > radzić z jedzeniem. śmiem wątpić.

    Chodziło raczej o to, jak będzie wyglądało Twoje życie, co zrobisz z
    czasem (przeznaczonym na jedzenie) - z jakimi osobami będziesz go
    spędzać, czy z nimi się dobrze czujesz, co konkretnie zrobisz z
    pustką wolną od jedzenia i myśli o jedzeniu - co ją zapełni i czy
    cię to będzie cieszyć tak naprawdę.
  • swithart1973 23.06.10, 16:07
    Naprawdę przynalzeżność do grupy jest dla mnie wyrzeczeniem,
    rezygnacją z roli outsidera, która bardzo lubię.
    Do poszukiwania grupy wsparcia zmusił mnie artkuł w Twojm Stylu,
    gdzie wyczytałamn, iż osoby z BED powinny uczęszczać na zajęcia
    psychoterapii grupowej.
    Jeśli BED będzie dopisane do tego forum, to więcej osób otyłych
    będzie z niego korzystać i łatwiej będzie mi namierzyć terapię
    najwłąściwszą dla mnie.
  • annarchia 24.06.10, 12:28
    swithart1973 napisała:

    > Naprawdę przynalzeżność do grupy jest dla mnie wyrzeczeniem,
    > rezygnacją z roli outsidera, która bardzo lubię.
    > Do poszukiwania grupy wsparcia zmusił mnie artkuł w Twojm Stylu

    Nikt Cię nie zmusił. Jesteś wolną osobą. Gdybyś nie miała
    najmniejszej chęci to żaden artykuł nie wpłynąłby tak na Ciebie,
    olałabyś sprawę i wszelkie grupy. Jak widać potwornie boisz się
    zależności, utraty "samowystarczalności", przynależności,
    potrzebowania ludzi, uczuć, ale te potrzeby w Tobie SĄ (bo jesteś
    człowiekiem) - ukryte, trudne do zaakceptowania.

    > Jeśli BED będzie dopisane do tego forum, to więcej osób otyłych

    A myślisz, że będzie, jesli przy dziewczynach z anoreksją piszesz o
    tym, że chcesz, aby to forum kojarzyło się z otyłością? Rusz głową.
  • loiseau 21.06.10, 09:32
    Pewnie najlepiej byłoby, jakby forum nazywało się "Zaburzenia odżywiania" i już.

    A tak na marginesie, to po tych kilku postach mnie też zaczęło zastanawiać Twoje
    podejście, Swithart:) Być może chcesz mieć wejście z hukiem tutaj na forum:D
    Fanfary w postaci umieszczenia BED w nazwie tego miejsca.

    Mnie jakoś brak tego dopisku nie przeszkadzał w pisaniu tu w zeszłym roku,
    chociaż objadałam się, nie głodziłam się ani nie rzygałam.
  • mauamee 21.06.10, 10:02
    loiseau napisała:

    > Mnie jakoś brak tego dopisku nie przeszkadzał w pisaniu tu w zeszłym roku,
    > chociaż objadałam się, nie głodziłam się ani nie rzygałam.

    bo zdrowsza jesteś
    ciesz się
  • annarchia 22.06.10, 09:24
    loiseau napisała:

    > A tak na marginesie, to po tych kilku postach mnie też zaczęło
    zastanawiać Twoj
    > e
    > podejście, Swithart:) Być może chcesz mieć wejście z hukiem tutaj
    na forum:D
    > Fanfary w postaci umieszczenia BED w nazwie tego miejsca.

    Ale z drugiej strony wg mnie na identycznej zasadzie działa to, że
    niektóre dziewczyny są bardzo niechętne na ten dopisek BED. To to
    samo, choć powierzchownie w obu przypadkach chodzi tylko o kwestie
    formalne.. ;) W takiej postawie też chodzi o coś swojego, odrębnego,
    przynależność, mogą ze złością reagować na próby wtargnięcia na
    swoje "anoreksja i bulimia" terytorium, a zarazem z dumą bronić go,
    powiedzieć "stop!".
  • swithart1973 23.06.10, 16:10
    Nie zależy mi na wejściu z wielkim hukiem, a jedynie na ty, aby
    osoby z moim problemem mogły bez trudu odnaleźć forum poświęcone
    otyłości - wśród innych zaburzeń jedzenia, a nie wstydliwie ukryte
    wśród forów prywatnych.
  • loiseau 23.06.10, 16:37
    Ale to nie jest forum poświęcone otyłości. Nie wszyscy otyli mają zaburzenia
    odżywiania. To konkretne forum jest poświęcone anoreksji i bulimii, ale piszą tu
    różne osoby z różnymi problemami wokół jedzenia. Dlatego, jak już napisałam,
    warto zmienić nazwę na "Zaburzenia Odżywiania".
  • annarchia 24.06.10, 12:21
    swithart1973 napisała:

    > Nie zależy mi na wejściu z wielkim hukiem, a jedynie na ty, aby
    > osoby z moim problemem mogły bez trudu odnaleźć forum poświęcone
    > otyłości

    Oj, swithart, teraz to sobie naważyłaś piwa ;) i chyba całkiem
    przekreśliłaś swoje szanse na dopisek...

    Nie pomyślałaś wcześniej, jak dziewczyny z anoreksją i bulimią
    (czyli przerażone tyciem, ze wstrętem do otyłości) mogą zareagować
    na takie słowa? Myślisz, że chciałyby, aby ich forum kojarzyło się z
    otyłością??
    Kiepski krok...

    "Zaburzenia odżywiania się" to była dobra opcja, moim zdaniem
    całkiem na miejscu, bo wszystko kręci się wokół
    jedzenia, "Anoreksja, bulimia, bed" - tak samo, ale sugestia, że to
    forum m.in. dla osób otyłych to samobój...
  • swithart1973 23.06.10, 16:12
    obawam się, że te dziewczyny będą musiały pogodzić się ze zmianą
    nazwy forum, bo nawet jeśli moja aktualna batalia nic nie wskóra, to
    ktoś kometenty w końcu pójdzie po rozum do głowy i zmieni jednak
    nazwę na Yaburyenia odzwniania, bo A i B to tzlko wierychoek grz
    lodowej.
    Dla mnie forum powinno b
  • nessie-jp 15.06.10, 19:41
    Chciałabym coś nieśmiało napisać w temacie -- bo widzę, że niestety większość
    postów to kłótnie o klasyfikacje i etykietki.

    Dokładnie takie objawy, jakie opisujesz, czyli pochłanianie ogromnych ilości
    pokarmu bez uczucia głodu, do bólu brzucha, wystąpiły u mnie POLEKOWO, po lekach
    przeciwdepresyjnych i przeciwpadaczkowych (akurat u mnie te dwie grupy są
    profilaktyką migreny). Przed rozpoczęciem kuracji ich nie było, po odstawieniu
    leków zniknęły -- ale niestety teraz znowu musiałam do leków wrócić.

    Przyjrzyj się bardzo uważnie lekom, które bierzesz, bo może się okazać,
    że wpędzają cię w błędne koło -- otyłość > depresja > zwiększenie łaknienia
    przez antydepresanty/neuroleptyki > większa otyłość > większa depresja...


    --
    Ostrożnie stawiaj kroki
    Po ludzkich stąpasz resztkach
    Omijaj ton wysoki
    Bo patos tu nie mieszka
  • swithart1973 20.06.10, 18:43
    nessie, bardzo dziękuję za Twojego posta.
    Ja niestety jestem otyła od dzieciństwa 9czyli na długo zanim
    zachorowałam na depresję). Na pewno masz rację - leki
    przeciwdeprtesyjne powodują, że masz totalny luz praktycznie we
    wszystkich dziedzinach życia. Przez słowo luz rozumiem, że nie ma
    takiej sfery, która by powodowała, że potrafisz się spiąć w sobie,
    aby coś tam zrobić, osiągnąć. Po prostu jesteś takim planktonem,
    który unosi się w otaczającej go rzeczywistości, bez jakiegoś
    większego celu, nie przejmując się niczym - czyli m.in tyciem. Jem
    sobie, bo tak jest przyjemnie, kojarzy mi się to z dzieciństwem,
    nagrodami, czyli jasną stroną życia. Leki
    przeciwdepresyjną "odstersowują" mnie , blokując na minusy
    łapczywego jedzenia - niemożność rucvhu, kalectwo, choroby.

    Jednak największą szkodą dla mojego organizmu jest spowolnienie
    przemiany materii spowodowane tymiż lekami (jeden z licznych skutków
    ubocznych wymienionych w ulotce). Czyli na zdrowy rozsądek
    przyjmując przeciwdepresanty powinnam znacznie obniżyć zpożywanie
    pokarmów, aby nie tyć. I tu się włącza czerwona lampka - nie wolno
    mi jeść, a ja tak bardzo to kocham, że nie dam sobie tego odebrać,
    więc pochłaniam tego jedzenia więcej i więcej.

    Tyle tylko, ze mam już dość = nie chodzi mi tu o wygląd - on jest
    dla mnie na samym końcu listy argumantów "za schudnięciem".


    Chciałabym pójść do galerii - ale tam trzeba dużo chodzić a ja nie
    dam rady.
    Chciałabym pójść do teatru ale istenieje duże ryzyko, że nie
    zmieszczę się w fotelu. W kinie ledwo się mieszczę i jest mi
    totalnie niewygodnie.
    Chciałabym polecieć na Kretę, ale muszę prosić stewardese o
    pprzedłużacz do pasa bezpieczeństwa robiąc niemałe zamieszanie
    odbierane czasem jako akcją "ratunku, biją mnie niemcy"
    Komus może się wydawać, że to są duperele,. ale dla mnie to powolna
    rezygnacja z życia.
    Czuję, że jeśli tym razem nie uda mi się bezpowrotnie zrzucić kg, to
    będzie ostatnia dieta w moim życiu z wagą po niej oscylująca w
    granicach 200 kg. I ta perspektywa skutecznie zniechęca mnie do
    działania (diety) bez wsparcia ze strony psychoterapeuty i grupy
    osób leczących się na BED.
    Myślałam, że to forum pomoże mi do nich dotzerć. Ale skoro
    bulimiczki i anorektyczki nieżyczą sobie moejej tutaj obecności, to
    nic na siłe. Powiem Wam tylko, że otwieranie się na innych i chęć
    pomocy to najlepsza terapia.
  • annarchia 22.06.10, 10:11
    swithart1973 napisała:

    > większego celu, nie przejmując się niczym - czyli m.in tyciem. Jem
    > sobie, bo tak jest przyjemnie, kojarzy mi się to z dzieciństwem,
    > nagrodami, czyli jasną stroną życia.

    I dopóki w innych sferach niż odżywianie się nie zaczniesz odczuwać
    satysfakcji i przyjemności to nadal będziesz miała BED. Odsuńmy na
    chwilę Twoją jasną stronę życia, czyli sferę objadania się; załóżmy,
    że nagle lądujesz na wyspie, gdzie jedzenia jest tak w sam raz,
    objadanie się odpada, a obok Ciebie są różni ludzie (jeden się do
    Ciebie zaleca, inny chce Twojej pomocy w budowaniu szałasu, ktoś
    chce pogadać o filmach, jakieś dziecko chce Ci usiąść na kolanach i
    mówi do Ciebie 'mama', jakaś dziewczyna opowiada o swoim pełnym CV,
    ktoś pyta, jakie masz pasje i zainteresowania, ktoś chce z Tobą
    razem popływać itd.): jak reagujesz? Jak się wśród nich czujesz? Na
    czym polega ta "ciemna strona życia"?

    > pokarmów, aby nie tyć. I tu się włącza czerwona lampka - nie wolno
    > mi jeść, a ja tak bardzo to kocham, że nie dam sobie tego odebrać,

    Skoro nie dasz tego sobie odebrać, to znaczy, że w innych sferach
    życia musisz sie czuć z jakichś powodów bardzo niedokochana. I jeśli
    to się nie zmieni to będziesz jeść dalej, taka logika. Wycięcie
    żołądka nic nie da, bo ty "musisz" jeść, aby się nagradzać i czuć w
    miarę dobrze (w porównaniu do tego, jakbyś nie mogła absolutnie
    niczym się nagradzać).


    > Tyle tylko, ze mam już dość = nie chodzi mi tu o wygląd - on jest
    > dla mnie na samym końcu listy argumantów "za schudnięciem".

    To też mi się z czymś kojarzy... W takim razie ten wygląd też musi
    coś "załatwiać", paradoksalnie (skoro aż tak nie przeszkadza). Np.
    można sobie nim usprawiedliwiać nieuczęszczanie do galerii, kin,
    muzeów, pubów, na wycieczki - łatwiej wyglądem tłumaczyć
    niespotykanie się z ludźmi, niż przyznać przed sobą, że się wśród
    ludzi nie odnajduje, źle się czuje (bo coś tam), ma się trudności w
    relacjach. Albo np.(!) można usprawiedliwiać się przed mężem za brak
    seksu "bo ja siły nie mam, męczę się, jak schudnę, to.." - zamiast
    pobadać, dlaczego seks nie satysfakcjonuje, albo unikać trudnej
    refleksji (i jej konsekwencji), że ten człowiek przestał fascynować
    jako facet. Itp...

    > Czuję, że jeśli tym razem nie uda mi się bezpowrotnie zrzucić kg

    Może być trudno (lub niemożliwe) je zrzucić, gdy (sama piszesz, że)
    nie dasz sobie tego oderać. Jakbyś to sobie odebrała to czy
    odczujesz taką samą lub większą przyjemność w kontakcie z drugim
    człowiekiem? Dlaczego?
  • swithart1973 23.06.10, 16:17
    Właśnie odpowiedzi na te pytania są dla mnie zagadką. Czuję się
    osobą szcześliwą, spełnioną - więc nie wiem co jest grane. Mam
    nadzieję, że pomoże mi to wyjaśnić psychoterapia.
  • annarchia 24.06.10, 12:48
    swithart1973 napisała:

    > Właśnie odpowiedzi na te pytania są dla mnie zagadką. (...) Mam
    > nadzieję, że pomoże mi to wyjaśnić psychoterapia.

    Ale to nie jakaś psychoterapia, ani nie terapeuta odpowie Ci na te
    pytania. Tylko TY sama możesz sobie zacząć na nie konkretnie
    odpowiadać. Nikt za Ciebie tego nie zrobi. Terapeuta ma za zadanie
    m.in. zadać Ci takie pytania, których sama być sobie pewnie nie
    zadała i towarzyszyć Ci przy odpowiadaniu, komentować.


    > Czuję się
    > osobą szcześliwą, spełnioną - więc nie wiem co jest grane.

    No bo jesz, a jedzenie to dla Ciebie jasna strona życia, przypomina
    Ci dizeciństwo, kochasz jeść, nagradzasz się tym. W ZYM CZUJESZ SIĘ
    SPEŁNIONA OPRÓCZ OBJADANIA? W seksie czujesz się wspaniale? Praca i
    rozwój zawodowy daje Ci satysfakcję? Miło spędzasz czas z ludźmi w
    galeriach i kinach? Jakie masz pasje?
  • mauamee 25.06.10, 11:44
    annarchia napisała:

    > swithart1973 napisała:
    >
    > > Właśnie odpowiedzi na te pytania są dla mnie zagadką. (...) Mam
    > > nadzieję, że pomoże mi to wyjaśnić psychoterapia.
    >
    > Ale to nie jakaś psychoterapia, ani nie terapeuta odpowie Ci na te
    > pytania. Tylko TY sama możesz sobie zacząć na nie konkretnie
    > odpowiadać. Nikt za Ciebie tego nie zrobi. Terapeuta ma za zadanie
    > m.in. zadać Ci takie pytania, których sama być sobie pewnie nie
    > zadała i towarzyszyć Ci przy odpowiadaniu, komentować.
    >

    już nie czepiajmy się tak słówek....
    jasne że odpowiada się samemu, ale jakby nie patrzeć terapeuta zadaje zawsze
    takie pytania, na które wydaje mu się, że sam wcześniej znalazł odpowiedź w
    trakcie kontaktu z pacjentem


    to tak jakby widział, że po karku spływa ci krew i zapytał: nic panią nie boli?
    nie uderzyła się pani gdzieś ostatnio? czy czasem nie wydaje się pani, że ma
    pani ranę z tyłu głowy?

  • annarchia 25.06.10, 15:08
    mauamee napisała:

    > jasne że odpowiada się samemu, ale jakby nie patrzeć terapeuta
    zadaje zawsze
    > takie pytania, na które wydaje mu się, że sam wcześniej znalazł
    odpowiedź w
    > trakcie kontaktu z pacjentem

    Niekoniecznie. On wcale nie musi znać konkretnej odpowiedzi.

    > to tak jakby widział, że po karku spływa ci krew i zapytał: nic
    panią nie boli?
    > nie uderzyła się pani gdzieś ostatnio?

    Różnica jest taka, że w zaburzeniach psychicznym rany są
    niewidzialne na zewnątrz, są ukryte w psychice i ich powody także są
    w dużej mierze ukryte - w tym (głównie?) dla samego chorego. Nawet,
    jeśli ich wyrazem jest widoczna autoagresja, otyłość. I bardziej
    skomplikowane niż siniak na nodze.

    Np. wiele bulimiczek przed podjęciem terapii/pracy nad
    samoświadomością, myśli, że wymiotuje po prostu dlatego, bo boi się
    przytyć, bo ma niemiłe wzdęcia, bo chce stracić kalorie, bo ma
    poczucie winy, że za dużo zjadła, itd.. A głębsze powody są ukryte
    dla nich samych. Natomiast terapeuta dobrze wie, że jedzenie jest
    przykrywką i zada takie pytania/tak poprowadzi rozmowę, aby
    dziewczyna mogła sama dojść do tego, dlaczego i po co się objada i
    wymiotuje. O to mi chodziło.
  • mauamee 25.06.10, 19:34
    annarchia napisała:

    > mauamee napisała:
    >
    > > jasne że odpowiada się samemu, ale jakby nie patrzeć terapeuta
    > zadaje zawsze
    > > takie pytania, na które wydaje mu się, że sam wcześniej znalazł
    > odpowiedź w
    > > trakcie kontaktu z pacjentem
    >
    > Niekoniecznie. On wcale nie musi znać konkretnej odpowiedzi.

    konkretnej często nie
    ale przeczucie ma
    albo przynajmniej wie, w które miejsca można celować


    >
    > > to tak jakby widział, że po karku spływa ci krew i zapytał: nic
    > panią nie boli?
    > > nie uderzyła się pani gdzieś ostatnio?
    >
    > Różnica jest taka, że w zaburzeniach psychicznym rany są
    > niewidzialne na zewnątrz, są ukryte w psychice i ich powody także są
    > w dużej mierze ukryte - w tym (głównie?) dla samego chorego.
    (itd. itd....)

    no i co z tego, że rany są niewidzialne?
  • loiseau 23.06.10, 16:43
    Bardzo dobrze napisane:)
  • wielki_szuwarek 20.06.10, 21:50
    dziwna przypadlosc
    --
    Bijemy_Rekordy_Frekwencji!
  • flying_pietruszka 22.06.10, 00:50
    Swithart1973 w Twojej wypowiedzi znalazłam dwa fragmenty które zwróciły moją uwagę:
    "Jem sobie, bo tak jest przyjemnie, kojarzy mi się to z dzieciństwem, nagrodami, czyli jasną stroną życia." - czy to znaczy że teraz Twoje dorosłe życie bez jedzenia nie byłoby jasne i przyjemne?

    "I tu się włącza czerwona lampka - nie wolno mi jeść, a ja tak bardzo to kocham, że nie dam sobie tego odebrać, więc pochłaniam tego jedzenia więcej i więcej." -Co strasznego stałoby się gdybyś spróbowała odmówić sobie jedzenia, czego się boisz?

    Mówię tak bo sama miałam podobne myśli i udało mi się je rozszyfrować (w bólach, po dwóch latach terapii, ale lepiej późno niż wcale). I paradoksalnie z tą wiedzą jest mi lżej.
    Myślę że gdzieś w głębi jest coś co nie pozwala Ci przestać i to jest jakieś bolesne uczucie które wypierasz. Tak jak już wcześniej ktoś wspominał - na początku myślisz że masz wszystkiego aż nadto, miłości, szczęścia rodzinnego itd. Możesz myśleć że wiesz już wszystko o swoich uczuciach, ale tak nie jest dopóki problem nie jest rozwiązany.

    Bez odpowiedzi zostały pytania annarchii które dały mi do myślenia: "Gdybyś tu i teraz NAGLE zyskała normalną wagę, straciła diagnozę bed i przestałabyś tyle jeść to CO zrobiłabyś KONKRETNIE? Czym zapełniłabyś teraz ten czas jaki do tej pory spędzałaś na kupowaniu jedzenia i objadaniu się? I z jaką grupą osób identyfikowałabyś się?"

    Myślę że każda z nas powina sobie odpowiedzieć na podobne pytania...
  • swithart1973 23.06.10, 16:19
    Ja myślę, że bez psychoterapii cięzko jest odpowiedzieć szczerze na
    tekie pytania.
    Dlatego właśnie celem mojej tutejszej obecności jest znalezienie
    odpowiedniej psychoterapii grupowej - będę wdzięczna za każdy namiar.
  • loiseau 23.06.10, 16:35
    Wiesz, z całym szacunkiem, ale Twój Styl nie jest wyrocznią:) Np. na tej stronie
    (pierwszej z brzegu): helpguide.org/mental/binge_eating_disorder.htm
    polecają trzy różne rodzaje terapii indywidualnej, dwie formy oddziaływania
    grupowego i trzy grupy leków stosowane w leczeniu BED. Także warto rozejrzeć się
    za bardziej wiarygodnymi źródłami informacji, niż kolorowy magazyn dla pań.
  • swithart1973 24.06.10, 14:21
    Leki u mnie odpadają - w wyniku odchudzania farmakologicznego
    zachorowałam na zespól schizoafektywny. To dla mnnie tak zimny
    prysznic, że już nie chcę żadnej chemii. Choćby nie wiem jak
    skutecznej i popartej nie wiem jakimi wynikami.
    Mazindol miał być bardzo bezpiecznym lekiem, po latach dowiedziałam
    się, że miał w składzie amfetaminę, która wywołała u mnie chorobę
    psychiczną.
    Jesli chodzi o terapie indywidualne, to mnie to nie przekonuje. Dla
    mnie sam terapeuta nie jest postacią wiarygodną - nigdy nie próbował
    zrzucić "dzieciątek" kg tłuszczu, więc dysponuje wiedzą czysto
    teoretyczną.
    Jedynie grupa terapoeutyczna (osoby biarące udział w terapii z
    podobnym do mojego problemu + terapeuta) mogą mi pomóc. Ja
    przynajmniej w to wierzę, a to chyba więcej niż ślepa ufność w
    teksty z prasy kobiecej.
  • ankaaa 24.06.10, 15:43
    A onkolog musi zachorować na raka, żeby wiedzieć jak leczyć ?


    Powiem ci tak - z takim myśleniem, nastawieniem ... ba przyjmowaniem
    pomocy od osób z forum ... jeszcze sobie długo będziesz gruba.
  • swithart1973 24.06.10, 23:46
    Wg Ciebie nie przyjmuję pomocy, bo nie potrafię odpowiedzieć na
    pytania dotyczące mojej podświadomości?
  • ankaaa 25.06.10, 08:31
    NIE.

    Już to ci pisałam - TERAPIA INDYWIDUALNA !!!
    A nie żadne spotkania typu AŻ.

    Podałam ci też stronę.
    Zaoferowałam też - podanie namiaru na sensownego specjalistę, jak
    sama nie znajdziesz.

    A Inni też wiele mądrego tu napisali.
    A ty tego NIE WIDZISZ, NIE ROZUMIESZ i NIE PRZYJMUJESZ.

    NO, i wcale zresztą nie musisz ;)

    Twoje życie, twoje wybory.
  • loiseau 24.06.10, 20:40
    To ja w takim razie mówię pas.

    Powodzenia w szukaniu grupy terapeutycznej dla otyłych/żarłoków/BEDowców (tylko
    czy ten terapeuta też ma być otyły, może już odchudzony, czy to w tym wypadku
    nie ma znaczenia?). Tu Ci na marginesie przyznam rację, jeśli w coś nie wierzysz
    (terapia indywidualna, leki), to pewnie nie ma się co za to zabierać, bo
    wszystkie pozytywne efekty płynące z dobroczynnego działania efektu placebo by
    Cię ominęły.

    Wiesz, tylko jednego nie mogę zrozumieć. Tłumaczysz nam tutaj we wstępie do tego
    wątku, co to jest BED (nawet nam z angielska skrót rozwijasz), pięknie różnymi
    fachowymi nazwami szafujesz (np. "zespół schizoafektywny"), oświecasz nas, a
    masz w sumie tak mało racjonalne podejście. No i te inspiracje z kobiecej prasy:(

    Dziwię się, że z tak poważnymymi problemami jakie Cię dotykają prezentujesz tak
    nonszalanckie podejście do tematu.

  • swithart1973 24.06.10, 23:48
    Nie bardzo rozumiem dlaczego inspiracje z kobiecej prasy są gorsze
    niż te z prasy fachowej? Przecież teksty w magazynach popularnych
    powołują się własnie na te źródłowe, tylko są ciekawiej napisane.

    szafuję nazwą, którą ordynator 9 odzdziału psychiatrycznego na
    sobieskiego określił moją chorobę - czy wg ciebie to jakiś popis
    erudycji?
  • mauamee 25.06.10, 11:40
    swithart1973 napisała:

    > szafuję nazwą, którą ordynator 9 odzdziału psychiatrycznego na
    > sobieskiego określił moją chorobę - czy wg ciebie to jakiś popis
    > erudycji?

    jak na zakres problemów psychicznych, które cie gnębią, wiedzę na ich temat masz
    dramatycznie małą

    nie dziw się
    to może szokować

    "Swithart, nie bierz tego za atak, naprawdę dobrze Ci życzę. "
  • mauamee 25.06.10, 11:38
    loiseau napisała:

    > Dziwię się, że z tak poważnymymi problemami jakie Cię dotykają prezentujesz tak
    > nonszalanckie podejście do tematu.

    jakie poważne problemy? przecież jest spełnioną, szczęśliwą kobietą, ze
    wspaniałą rodziną

    tylko do standardowego krzesełka nie może się zmieścić


    nie wymagajmy zbyt wiele

    jasno tu widać, że jako problem uznawany jest rozmiar pacjentki, a nie jej psychika

    trzeba jeszcze poczekać kilka(naście lat)

    tak jak z większością osób, które przychodzą na to forum
    nic nadzwyczajnego się w tym wątku nie dzieje
    poza większym zapędem do dostosowywania świata do swoich potrzeb (zmiana
    tematyki forum)

    ale jeśli na co dzień walczy się o większe rozmiary ubrań, odpowiednie krzesełka
    i brak przykrych spojrzeń ludzi na każdym kroku
    czyli o brak wykluczenia społecznego

    to z rozpędu można wpaść na forum i także tutaj z miejsca domagać się
    traktowania jako "swojego" i oficjalnego przyjęcia do "grupy"

    to w gruncie rzeczy całkowicie zrozumiałe


    "Swithart, nie bierz tego za atak, naprawdę dobrze Ci życzę. "
  • mauamee 24.06.10, 20:43
    żadnych skutków ubocznych
    nawet amfetaminy nie posiada

    swithart1973 napisała:

    > Jedynie grupa terapoeutyczna (osoby biarące udział w terapii z
    > podobnym do mojego problemu + terapeuta) mogą mi pomóc. Ja
    > przynajmniej w to wierzę, a to chyba więcej niż ślepa ufność w
    > teksty z prasy kobiecej.

    czyli z powodu ewidentnych braków z zakresu wiedzy, w trakcie tonięcia złapałaś
    się kolejnej brzytwy i będziesz się jej trzymać przez kolejne kilka miesięcy

    fajnie

    zajmie ci czas
    da poczucie, że coś ze sobą robisz



    zdrowia życzę
  • swithart1973 24.06.10, 23:50
    ... na pewno nie umili Ci Twojego marnego i krótkiego życvia
  • flying_pietruszka 25.06.10, 07:19
    Myślę że swithart1973 nie jest jeszcze gotowa na stawienie czoła swojemu
    zaburzeniu, i dlatego szuka jak najmniej skutecznego sposobu (oczywiście
    upraszczam).
    Jednak jest trochę prawdy w stwierdzeniu że prośba o pomoc to już pierwszy krok
    do wyjścia z choroby (ale taka prosto z serca, a nie z rozsądku żeby 'móc
    zmieścić się w fotelu').

    Swithart, nie bierz tego za atak, naprawdę dobrze Ci życzę.
  • mauamee 25.06.10, 11:19
    "Swithart, nie bierz tego za atak, naprawdę dobrze Ci życzę."

    jeśli będę to wstawiać na końcu każdego postu to też będę uznana za grzeczną?
  • annarchia 25.06.10, 15:47
    flying_pietruszka napisała:

    > Myślę że swithart1973 nie jest jeszcze gotowa na stawienie czoła
    swojemu
    > zaburzeniu

    Ja myślę, że ma ogromny opór i lęk. I niską samoświadomość. I może
    za dużą przyjemność mimo wszystko. I niewiedzę. A na tę wiedzę i
    wskazówki trzeba być otwartym, aby coś się dziać zaczęło...

    Ja tam to rozumiem doskonale, bo jeszcze parę lat temu żałośnie mało
    o sobie wiedziałam, uważałam, że moim jedynym problemem jest
    depresja i lęk, i to z ich powodu tak źle się czuję ze sobą, wśród
    ludzi, w życiu. A jest dokładnie odwrotnie... Ale ta świadomośc
    przychodzi z czasem. I mimo, że świadomie staram się stawić czoła
    mojemu zaburzeniu, jestem zdeterminowana mimo upadków, to nadal
    widzę, jak ogromna część mnie się przed tym opiera, w dalszym ciągu :
    ( Tak, jakby część psychiki działała na własną niekorzyść,
    oszukiwała siebie samą... z lęku przed utratą znanego, z lęku przed
    bólem, wstydem, większym dyskomfortem, zmierzeniem się z
    niewygodnymi prawdami i trudniejszym cierpieniem niż objawowe...
    Ciężka sprawa
  • annarchia 25.06.10, 15:27
    swithart1973 napisała:

    > Jesli chodzi o terapie indywidualne, to mnie to nie przekonuje.
    Dla
    > mnie sam terapeuta nie jest postacią wiarygodną - nigdy nie
    próbował
    > zrzucić "dzieciątek" kg tłuszczu, więc dysponuje wiedzą czysto
    > teoretyczną.

    Nie tylko teoretyczną. Może mieć doświadczenie w pracy z takimi
    pacjentkami. On nie musi być sam chory na BED, aby nie wiedzieć,
    jakie mechanizmy/motywy/opory/lęki za tym mogą stać i jak Ci pomóc.
    Tj. ktoś Ci napisał - nie trzeba mieć raka, aby być skutecznym w
    leczeniu nowotworów. Z kolei inna osoba z BED może Cię bardzo
    rozumieć, bo zna problem z autopsji, ale niekoniecznie Ci pomóc w
    wyzdrowieniu.

    > Jedynie grupa terapoeutyczna (osoby biarące udział w terapii z
    > podobnym do mojego problemu + terapeuta) mogą mi pomóc.

    Same osoby chore, z podobnym problemem, biorące udział w terapii
    mogą Cię zrozumieć (bo mają to samo), wesprzeć. Ale jakby potrafiły
    Ci pomóc, wyleczyć Cię, to same dawno byłyby zdrowe. Nie? Dlatego w
    takich grupach (tj. na indywidualnej) jest terapeuta (który nie musi
    mieć tego problemu, wystarczy empatia i kompetencje).

    Często osoby z podobnymi problemami, pozostawione samym sobie,
    nakrecają się wspólnie - dziewczyny z ED dzielą się radami, jak
    wymiotować, jak spalać kalorie, nakręcają się gadaniem o jedzeniu,
    pognębiają się, że nie da się wyjść z tego. Jak byłam na grupowej to
    tak było, głównie w czasie między sesjami. W mojej grupie
    monotematycznie gadało się o lękach, jakie kto ma, kiedy ma, co robi
    jak je ma, braku stabilności, bezsensie życia, samobójstwie (kto
    czytał i słyszał o jakich sposobach). Ja akurat wolę indywidualną,
    mając kontakt z kimś bardziej zdrowym niż takim jak ja.
  • annarchia 25.06.10, 15:59
    swithart1973 napisała:

    > Ja myślę, że bez psychoterapii cięzko jest odpowiedzieć szczerze
    na
    > tekie pytania.

    Z tą szczerością się zgadzam. Bo osoba zaburzona bywa mistrzem
    samooszukiwania. Nawet mimowolnie. Znam to... strasznie podstępny
    mechanizm. Człowiek się z lęku okłamuje. Czasem ten lęk jest tak
    duży, że opinii innych się nie słucha...
  • swithart1973 25.06.10, 17:56
    annarchia - dziękuję za Twoje posty.
    Uwierz, że nie ma we mnie złej woli w przyjmowaniu rad, a jedynie
    odrzucaniu tych, które testowałam na własnej skórze.
    Nie wierze w bezpieczne leki na odchudzanie - nie mam żadnej
    gwarancji, że dostanę placebo, a nie amfetaminę, tudzież inny
    specyfik, który w tej chwili jest dopuszczony do leczenia, a za
    jakiś czas okaże się, że byłam królikiem, na którym go testowano i
    jednak został wysofany.

    Dla mnie zespól schizoafektywny, to nie mądrze brzmiąca nazwa. To
    silne lęki - w których piekło jest taką samą rzeczywistością jak
    ziemia po której codziennie chodzę. Piekło to nie jest przenośnia,
    moje lęki były oparte o tematykę religijną, czy raczej
    satanistyczną, przy którym klimat" dziexcka Rosemary" jawi się jako
    otulająca Cię bezpecznie kołysanka na dobranoc.

    Po takim doświadczeniu awersja do leczenia otyłości farmakologicznie
    jest u mnie tak silna, że jestem na etapie czekania na wycięcie
    żołądka, żeby tylko nie przyjmować żadnej "odchudzającej" chemii.

    Terpaię indywidualną miałam dwa razy - dobrych kilka lat temu
    chodziłam przez kilka miesięcy do psychiatry z rospoznaniem zespołu
    maniakalno- depresyjnego. ja coś tam mówiłam, pan doktor
    przytakiwał "mhm" z pod jego przymknietych powiek ziało nudą i
    sennością.

    Druga terapię przechodziłąm w ośrodku na czerniakowskiej (poradnia
    szpitala z sobieskiego) z rozpoznaniem pochwicy. Chodziłam kilka
    miesięcy, w trakcie której trafiłam do super delikatnej ginekolog z
    tego ośrodka. W trakcie badania powiedziała, że mam leciutki objaw
    pochwiczy przy wejściu do pochwy, dalej jest lużniutko. Po tym
    badaniu przezyłam pierwszy w życiu normalny stosunek seksualny z
    obecnym mężem.
    Terapeuta napadł na mnie, że on jeszcze nie zastowsował technik
    relaksacyjnych (po kilku długich dla mnie tygodniach – on wciąż
    czekjał na przeprowadzenie relaksacji), a mi przeszła
    pochwica.Naprawdę nawydzierał się na mnie, za to że wysdrowiłam bez
    jego pomocy.

    Zdaję sobie sprawę, że terapeuci bywają różni, ja akurat bie miałam
    szczęścia. Boję się, że nie będę miała go nadal i będę się błąkać od
    annasza do kajafsza, a mój problem w wyniku tej tułaczki tylko się
    nasili.

    Nie próbowałam tylko psychoterapii grupowej, a jest ona naprawdę
    skuteczniejsza w wypadku żarłoków niż anorektyczek czy bulimiczek,
    które moga tworzyć własne sesje w trakcie przerw – z poradami o
    doskonalszych metodach wywoływania wymiotów, czy lepszego markowania
    jedzenia przed otoczeniem (anorektyczki.).

    Kompulsywni żarłocy nie ukrywają swojego problemu, bo nie mogą.
    Każdy kto na mnie spojrzy widzi, że jem jak świnia. Czego mogę się
    dowiedzieć z negatywnych rzexczy od osób z podobnym do mojego
    problemem? Ze zjadł na raz dwa kurczaki i czuł się po tym jak po
    narkotyku? Sama wiem, cvo mi daje, a przede wszytskim co mi odbiera
    jedzenie. I nawet jeśli nie „tworzę imagu” osobu zmotywowanej do
    działania. To nią jestem. Nie wierzę, że osoba, która nie jest
    przekonana do zmiany stylu życia decyduje się na wycięcie 4/5
    żołądka. Tylko sama nie dam rady zmienić stylu odżywiania. To już
    też wiem z autopsji.
  • kasiaczek1887 25.06.10, 22:11
    a czy takie coś: objadanie się na zmianę z głodzeniem to też jest to BED czy
    co to jest ? nie mam nadwagi...
  • mauamee 25.06.10, 23:22
    kasiaczek1887 napisała:

    > a czy takie coś: objadanie się na zmianę z głodzeniem to też jest to BED czy
    > co to jest ? nie mam nadwagi...


    to jest coś niezdrowego i niepokojącego

    czy naprawdę na tym forum wszystko musi mieć konkretną nazwę?
  • swithart1973 26.06.10, 16:35
    czy ty musisz na wszystkich napadać? Tak cięzko jest zrozumieć, że
    jeśli ktoś jest chory, to chciałby wiedzie na co? Czy w Twoim
    egoistycznym móżdżku zupełnie nie ma miejsca na myśli typu - ktoś tu
    przychodzi po pomoc - MOZE POMOGĘ zamiast ciągle dowalać?
  • mauamee 26.06.10, 18:18
    swithart1973 napisała:

    > czy ty musisz na wszystkich napadać?

    to nie był napad
    zrelaksuj się, bo jeśli w realu tak na kogoś naskoczysz, to trzeba będzie to
    potem odkręcać
    a po co?

    Tak cięzko jest zrozumieć, że
    > jeśli ktoś jest chory, to chciałby wiedzie na co? Czy w Twoim
    > egoistycznym móżdżku zupełnie nie ma miejsca na myśli typu - ktoś tu
    > przychodzi po pomoc - MOZE POMOGĘ zamiast ciągle dowalać?

    użalanie się nad innymi to nie jest pomaganie

    ale ty masz zamiar udać się do aż i szukać terapeuty, który sam kiedyś ważył 160
    kilo, więc już wiemy, że masz inne poglądy na ten temat
  • swithart1973 26.06.10, 16:33
    kasiaczku - niestety nie wiem co to jest - jest to jakaś mieszanka
    BED i anoreksji, na pewno warto zasięgnąć porady lekarza.
  • annarchia 26.06.10, 11:30
    swithart1973 napisała:

    > Dla mnie zespól schizoafektywny, to nie mądrze brzmiąca nazwa. To
    > silne lęki - w których piekło jest taką samą rzeczywistością jak
    > ziemia po której codziennie chodzę. Piekło to nie jest przenośnia,
    > moje lęki były oparte o tematykę religijną

    Znam to dobrze z autopsji.
    Tragedia.
    Współczuję bardzo.
    Ale dodam, że...

    > czy raczej
    > satanistyczną, przy którym klimat" dziexcka Rosemary" jawi się
    jako
    > otulająca Cię bezpecznie kołysanka na dobranoc.

    ...w tych słowach, oprócz rozpaczy, pobrzmiewa Twoje pragnienie
    wyjątkowości i podziwu (pewnie nieświadomie). Nie mówię, że to coś
    nagannego, stwierdzam moje wrażenie. Wiem, to może brzmieć
    oburzająco, ale... Jak jesteś zainteresowana (?) to polecam świetną
    książkę "Psychopatologia i religia" D. Janusa.

    > Druga terapię przechodziłąm

    Przechodziłaś - tak się nie zdrowieje.
    A coś w sobie zmieniłaś dzięki tej terapii?

    > Kompulsywni żarłocy nie ukrywają swojego problemu, bo nie mogą.
    > Każdy kto na mnie spojrzy widzi, że jem jak świnia.

    Nie zrozumiałyśmy się. Prawdziwym (tym źródłowym) problemem żarłoków
    nie jest ani tusza ani nadmierne jedzenie. Te problemy -
    osobowościowe, emocjonalne - są w psychice, często nieświadome dla
    samych żarłoków. Te problemy są świetnie ukrywane (przed innymi i
    samym sobą) przez objadanie się i kilogramy tłuszczu.

    > jedzenie. I nawet jeśli nie „tworzę imagu” osobu zmotywowanej do
    > działania. To nią jestem.

    Świadomie - wierzę Ci. Ja też jestem zmotywowana i zdeterminowana
    świadomie, ale terapia idzie opornie. Bo są też kwestie nieświadome,
    które mogą być zupełnie przecwistawne, a ich siła jest ogromna.
    Czytałaś coś o oporze/lęku przed zmianą?

    > Nie wierzę, że osoba, która nie jest
    > przekonana do zmiany stylu życia decyduje się na wycięcie 4/5
    > żołądka.

    To uwierz. Powodem Twojego stylu życia nie są rozmiary Twojego
    żołądka. Trzeba się zająć inną częścią ciała - mózgiem. To w umyśle
    tkwią przyczyny Twojego objadania się i stylu życia, tak więc jak
    chcesz zmiany to pracuj nad dotarciem do swoich zajedzonych emocji,
    nad poszerzaniem samoświadomości, zmianą myślenia, z pomocą dobrego
    terapeuty. Człowiek zmotywowany do zmiany nad tym pracuje. Bez
    takiej zmiany sama operacja prawdopodobnie pójdzie na marnację.
  • mauamee 26.06.10, 12:10
    annarchia napisała:

    > ...w tych słowach, oprócz rozpaczy, pobrzmiewa Twoje pragnienie
    > wyjątkowości i podziwu (pewnie nieświadomie).


    na takim poziomie abstrakcji i "nieświadomości", który prezentujesz na forum
    Annarchio, równie dobrze można za każdym razem odpisać, że projektujesz
  • annarchia 27.06.10, 21:21
    mauamee napisała:

    > na takim poziomie abstrakcji i "nieświadomości", który prezentujesz
    > Annarchio, równie dobrze można za każdym razem odpisać, że
    > projektujesz

    To raczej odwrotnie - bo tendencja do projektowania jest tym
    silniejsza i bardziej prawdopodobna im samoświadomość niższa, a nie
    głębsza :) Ja coraz lepiej sobie uświadamiam, kiedy i co na innych
    projektuję, ale dziekuję za uwagę, przemyślę.

    A pomijając już moje własne doświadczenia, odczucia, ewent.
    projekcje - nie zauważyłaś, że w tamtym poście podałam (jako zapewne
    wiarygodniejsze źródło dla Swithart niż moje wypowiedzi) tytuł
    książki, w której można wyczytać takie postulaty? "Psychopatologia a
    religia", bardzo polecam.
  • swithart1973 26.06.10, 17:31
    annarchia napisała:


    > Znam to dobrze z autopsji.
    > Tragedia.
    > Współczuję bardzo.

    > Ale dodam, że...

    > ...w tych słowach, oprócz rozpaczy, pobrzmiewa Twoje pragnienie
    > wyjątkowości i podziwu (pewnie nieświadomie). Nie mówię, że to coś
    > nagannego, stwierdzam moje wrażenie. Wiem, to może brzmieć
    > oburzająco, ale... Jak jesteś zainteresowana (?) to polecam
    świetną
    > książkę "Psychopatologia i religia" D. Janusa.

    Przez te słowa chciałam przyblizyć mój problem. Piekło kojarzy się z
    diabłem, smoła i takie tam bzdety. powołując się na film Polańskiego
    chciałam przekazać, że nie tyle same obrazy są straszne, co klimat
    tych wyobrażeń. Akurat miałaś podobny problem, więc wiesz o czym
    mówię. Jesli dla kogoś to kompletna abstrakcja, to łatwiej mu będzie
    zrozumieć, o czym piszę. Dzięki za podusnięcie lektury – teraz już
    jestem gotowa aby sięgnąć po ksiązki, może dlatego, że moje lęki
    minęły.

    7 lat temu byłam na sobieskiego. Zgłosiłąm się w dobrej formie – nie
    maiłam jakiejś szczególnie głebokiej depresji, po prostu chciałam
    zmienić stare leki na te nowej generacji – a to lekarz (ordynator) u
    którego byłam prywatnie mógł zmienić jedynie w szpitalu –
    przynajmniej tak mi wyjaśnił.
    Miałam być tam 2 tygodnie, byłam 6. Miałam zrobione pranie mózgu –
    leki zmieniały się jak w kalejdoskopie, a ja czulam się coraz
    gorzej. W najgorszej chiwli straciłam kontakt z rzeczywistością –
    wyglądfałam jakbym była nieprzytomna, chociaż słyszałam wszystko w
    okól, to tak jakby mnie nie było w ciele. Mama była przerażona.
    Pielęgniarka podpowiedziała, że czasem pacjentom w takim stanie
    pomaga kąpiel w wawnnie – w tarkcie zanurzenia następuje ocknięcie z
    polekowego letargu. Mi też pomogła.
    Długie miesiące zastanawiałam się dlaczego tak wyglądało moje
    leczenie. Az doszła do mnie informacja, że ten lekarz czekał na
    wynagrodzenie, bo przecież mimo, że w szpitalu leczył mnie
    prywatnie. Dla mnie i mojej rodziny nie było to takie oczywiste, a
    on się niczego nie dopominał.

    Już tak mam, że z klażdego doświadzcenia w życiu staram się
    wyciągnąc jakieś pozytywne strony. Tym razem było mi łatwo. Po
    praniu mózgu lęki bezpowrotnie minęły, za co jestem Bogu bardzo
    wdzięczna (lekarzowi trochę mniej ;-)) W trakcie pobytu w szpitalu
    lekarz prowadzący, gdy jeszcze jakoś kontaktowałam – syknął do mnie
    z nienawiścią – następnym razem wyląduje pani na oddziale newric.
    Nie wiedziałam o czym mówi. Całę zycie byłam powolnym żółwikiem –
    nie znałam uczucia nerwów. Zamykałam się w swojej skorupce, czasem
    coś mnie wkurzyło – ale teraz już wiem, że do prawdziwego
    zdenerwowania było mi daleko.
    W tej chwili są dnie (nie tak rzadkie), kiedy wkurza mnie dosłownie
    wszystko, że ktoś zażartuje na temat dla mnie drażliwy (jest ich
    coraz więcej – tych tematów), ktoś się spóżni – codziennie duperele
    wywzwalają we mnie wulkan wściekłości.

    Radzę sobie z tym w ten sposób – że znów wracam do swojej skorupki –
    zamykam się w swoim pokoju i proszę, zeby nikt tam nie zaglądał.

    Co do tematu głownego – nigdy nie jadłam mało,zawsze byłam grupa z
    przerwami na diety i zrzucanie po 20, 30 czy 40 kg, Każda dieta
    kończyła się efektem jojo. ze szpitaloa na spobieskiego wyszłam z
    wagą 120 kg – przez kilka lat trzymałam tego bastionu jedynym znanym
    mi sposobem – żadnych diet. Ale zbiegło się to moje wyjście z
    poznaniem obecnego męża – zaczęłam biegać na siłownię – zrzuciłam
    ok. 15 kg. A mój luby powiedział, że wuglądam jak szwraceneger, więc
    rzuciłam tą siłownię i zaczęłam jeść. Więcej i więcej. Nikgdy jednak
    tak żarłocznie jak teraz. Tzn zdarzały mi się takie napady – ale w
    wtej chwili mam je praktycznie codzioennie przed snem.



    > > Druga terapię przechodziłąm
    >
    > Przechodziłaś - tak się nie zdrowieje.
    > A coś w sobie zmieniłaś dzięki tej terapii?

    Opisałąm jak wyglądały te „terapie” – naprawdę myślisz, że miałam
    szansę dzięki nim coś zmienić. Bo ta druga terapia to zostałą
    włąsciwie rozgrzebana i brutalnie zerwana przez teraputę.


    > > Kompulsywni żarłocy nie ukrywają swojego problemu, bo nie mogą.
    > > Każdy kto na mnie spojrzy widzi, że jem jak świnia.

    > Nie zrozumiałyśmy się. Prawdziwym (tym źródłowym) problemem
    żarłoków
    > nie jest ani tusza ani nadmierne jedzenie. Te problemy -
    > osobowościowe, emocjonalne - są w psychice, często nieświadome dla
    > samych żarłoków. Te problemy są świetnie ukrywane (przed innymi i
    > samym sobą) przez objadanie się i kilogramy tłuszczu.

    Ależ ja to doskonale rozumiem – dlatego bardzo liczę, że w tym wątku
    pojawi się krtoś z warszawy i poda mi namiary na swojego terapęutę z
    prawdziwego zdarzenia. Nawet jeśli mam za to zebrać dalsze tutaj
    gromy – to bardzo zależąłoby mi jednak przede wszystkim na terapii
    grupowej.



    > > jedzenie. I nawet jeśli nie „tworzę imagu” osobu zmotywowanej
    > do
    > > działania. To nią jestem.
    >
    > Świadomie - wierzę Ci. Ja też jestem zmotywowana i zdeterminowana
    > świadomie, ale terapia idzie opornie. Bo są też kwestie
    nieświadome,
    > które mogą być zupełnie przecwistawne, a ich siła jest ogromna.
    > Czytałaś coś o oporze/lęku przed zmianą?

    Ja doskonale sobie zdaję sprawę, że taki lęk istenieje. \tego czego
    boję się racjonalnie odnośnie podjęcia terapii – to to, że trafię do
    konowała, który jeszcze bardziej namiesza mi w moim chorym mózgu. Do
    sceptycznych: mimo, ze już mam baaaardzo namieszane, to na pewno
    MOŻNA namieszać jeszcze bardziej ;-))


    >
    > > Nie wierzę, że osoba, która nie jest
    > > przekonana do zmiany stylu życia decyduje się na wycięcie 4/5
    > > żołądka.
    >
    > To uwierz. Powodem Twojego stylu życia nie są rozmiary Twojego
    > żołądka. Trzeba się zająć inną częścią ciała - mózgiem. To w
    umyśle
    > tkwią przyczyny Twojego objadania się i stylu życia, tak więc jak
    > chcesz zmiany to pracuj nad dotarciem do swoich zajedzonych
    emocji,
    > nad poszerzaniem samoświadomości, zmianą myślenia, z pomocą
    dobrego
    > terapeuty. Człowiek zmotywowany do zmiany nad tym pracuje. Bez
    > takiej zmiany sama operacja prawdopodobnie pójdzie na marnację.

    Nawet na pewno pójdzie na marne. Jednak prawdą jest, że to że
    zaczęłąm szukać terapii i chcę zawalczyć jeszcze raz o siebie – jest
    właśnie czekająca mnie operacja. Nie wiem, czy bez niej miałabym
    odwagę podjąc jakiekolwiek nowe próby diety (wiedząc jak się u mnie
    kończą).

    Tak sobie myślę – chirurdzy skupiają się tylko na operacji.
    Terapeuci tylko na mózgu. Jak ktoś waży 160 kg, to powinien być
    leczony kompleksowo.

    A dla uspokojenia tu obecnych – jeszcze nie wiem, czy z tej operacji
    nie zrezygnuję – ale tylko chodząć na dobrą terapię, a nie wiem czy
    taką znajdę). Jednak łątwiej znależź jest chirurga ;-))
  • mauamee 26.06.10, 18:23
    swithart1973 napisała:

    > W trakcie pobytu w szpitalu
    > lekarz prowadzący, gdy jeszcze jakoś kontaktowałam – syknął do mnie
    > z nienawiścią – następnym razem wyląduje pani na oddziale newric.
    > Nie wiedziałam o czym mówi. Całę zycie byłam powolnym żółwikiem –
    > nie znałam uczucia nerwów. Zamykałam się w swojej skorupce, czasem
    > coś mnie wkurzyło – ale teraz już wiem, że do prawdziwego
    > zdenerwowania było mi daleko.
    > W tej chwili są dnie (nie tak rzadkie), kiedy wkurza mnie dosłownie
    > wszystko, że ktoś zażartuje na temat dla mnie drażliwy (jest ich
    > coraz więcej – tych tematów), ktoś się spóżni – codziennie duperele
    >
    > wywzwalają we mnie wulkan wściekłości.
    naprawdę... i to po tylu latach "leczenia się"

    twoja ignorancja jest powalajaca
  • mauamee 26.06.10, 18:24
    ale spoko, nie martw się

    mamy na forum Siostrę Annarchię, która charytatywnie będzie cię edukowała
  • annarchia 27.06.10, 21:42
    mauamee napisała:

    > mamy na forum Siostrę Annarchię, która charytatywnie będzie cię
    edukowała

    Dzielę się tym, co sama czytam albo odkrywam u siebie, moją wiedzą
    (książki psych.) i refleksjami (subiektywne). A co ktoś z tym zrobi
    to zależy od niego. Poza tym ja przynajmniej staram się nie podawać
    nieprawdziwych informacji, odmiennie od Ciebie:

    "Autor: mauamee 27.06.10, 00:15

    > czy dziecko będzie zdrowe?
    niestety, nerwica jest zazwyczaj chorobą dziedziczną"

    Gdzie to wyczytałaś?
    Nerwica jest zaburzeniem nabywanym, a nie dziedziczonym.

  • mauamee 26.06.10, 12:13
    swithart1973 napisała:

    > I nawet jeśli nie „tworzę imagu” osobu zmotywowanej do
    > działania. To nią jestem.

    zmotywowana do działania na pewno jesteś
    pytanie pozostaje, w którym kierunku: rozwiązywania problemu czy chowania go pod
    dywan

    a właściwie odpowiedź już znamy

    powinnaś zajmować się psychiką, a uderzasz w żołądek

    czyli: jesteś cholernie zmotywowana do chowania problemu w szafie lub właśnie
    pod dywanem

    "<tu powinien być ten cytat, którego nie chce mi się teraz odszukać i kopiować>"
  • ankaaa 26.06.10, 19:02
    www.glodne.pl/terapia/

    forum.glodne.pl/terapeuci-adresy-vt780.html
  • swithart1973 26.06.10, 19:49
    ankoo - dziękuję :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.