• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

jestem wykonczona Dodaj do ulubionych

  • IP: 62.233.185.* 10.06.04, 21:29
    mam dosc, moje ciało odmawia mi posłuszenstwa, zoładek boli, gardło
    pokaleczone i totalnie nie reaguje na podraznienia.Juz niczego nie moge
    zwr.ócić, a brzuch mam zapełniony ponad miare. Ani nie zwymiotuje ani nie
    zasne z takim bólem.
    mam dosc chce z tym skonczyc, ale jak to zrobic, jestem w zakletym kregu,
    wokół rodzice usmiechnieci, ciesza sie ze zaczełam normalnie jesc, nic nie
    widza od roku.
    Jak z yego wyjsc?
    Edytor zaawansowany
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 10.06.04, 23:21
      witaj knoa to smutne co piszesz ale czy moglabys napisac cos wiecej o sobie
      chetnie ci pomoge w miare moich mozliwosci jesli nie dzis to jutro konczy mi
      sie czas napisz pare slow a teraz poloz sie do lozka i odpocznij pozdrowienia
      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 11.06.04, 20:01
        dzieki ze zainteresowałas sie mną, to dla mnie ważne ,bo niewiele jest osób,
        które w ogóle o moim stanie wiedzą.
        Mam 19 lat i choruje na bulimie od ponad2 lat, nawet nie pamietam jak to sie
        zaczeło, tylko to ze miałam przerazliwie chuda kolezanke-anorektyczke, ktora
        nie mówiła o niczym innym jak tylko jej wygląd i odchudzanie ,a ja szczupła i
        zwyczajna (pod wzgledem wagi) dziewczyna dałam sie w to wciągnąć.
        Totalnie nie pamietam kiedy pierwszy raz miałam napad, ani wymioty.
        Moja pamiec najprawdopodobniej sie tego pozbyła, jako środek ochronny.
        Wczoraj i przedwczoraj miałam strasznego doła, rodzice pojechali na weekend i
        zostałam sama wiec wepchnełam w siebie chyba pół lodówki ,a na drugi dzień
        drugą.
        Wymiotuje od tak dawna, ze moje gardło totalnie odmawia mi posłuszenstwa, nie
        mogłam niczego zwrócić, a do tego zosatało mi to wszystko w ciele z dw.óch dni
        i czuje sie dzis tak ociezale i cała spuchnieta, a w szczególnosci brzuch i
        palce.
        Czuje sie fatalnie.
        Dzwoniłam dzis do poradni psychol, ktorej namiar mam z forum, ale okazało sie
        ze niestet to prywatny gabinet, a ja nie mam tyle kasy na wizyty, bo moi
        rodzice nic nie wiedzą.
        Poza tym kieys byłam ( w marcu0 w przych.panstw i było tam strasznie a do tego
        zapisy sa dopiero na lipiec no to dziekuje za natychmiastowa pomoc.
        Teraz juz nie jestem szcczupła, ale napuszona i nie wchodze w połowe ubran z
        tamtego lata ,na kolejne odchudzanie nie mam po prostu juz siły ,ani
        ochoty .Nie wiem co robić, chciałabym tylko wrócić do normalnosci.zyc normalnie
        nie myslec wciaz o jedzeniu.Gdybym nie miała napadów i regularnie jadła to na
        pewno i waga by mi spadła, ale ja wiem ze nie wytrzymam ,jestem w zakletym
        krągu, nie wiem jak zyc nie umiem sie na niczym skupic ,a do tego jeszcze ssja.
        nie wiem juz niczego
        • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 11.06.04, 23:51
          witaj kna skorochcesz zyc normalnie i zdajesz sobie sprawe z tego co sie z toba
          dzieje to dobrze proponuje ci przeanalizowac twoja sytuacje zyciowa i
          przeanalizowac w jakich sytuacjach masz napady ze wzgledu na to ze przechodze
          przez to samo to zdaje sobie sprawe z tego ze wszystkie mamy problemy z
          jedzeniem nie dlatego ze nie potrafimy lub nie chcemy jesc ale dlatego ze mamy
          zupelnie inne problemy z ktorymi nie dajemy sobie rade a jedzeniem mozemy
          sprawic sobie przyjemnosc(niestety nie kontrolowana wnaszym przypadku)napisz mi
          prosze co jesz i ile wrzysz i mierzysz i co chcesz osiagnac nie przestawaj
          szukac pomocy pierwsze kroki skieryj do swojego lekarza czasami to wystarczy
          zeby otrzymac pomoc tak bylo w moim przypadku i pisz do mnie kiedy tylko
          bedziesz chciala moje chaslo na forum to-ze slonecznej hiszpani prosze przestan
          wymiotowac odpocznij przez ten weekend i postaraj sie kontrolowac to co jesz i
          kiedy jesz dam ci jedna rade ktora moze ci pomoc jedz co 4 godziny(sniadanie
          owoc obiad podwieczorek kolacja)w niedziele mozesz oczyscic organizm jedzac
          swoje ulubione owoce (jeden gatunek) a od poniedzialku pelna kontrola trzymaj
          sie bedziemy w kontakcie pa brygida
          • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 12.06.04, 23:08
            dzis nie jest najgorzej,czuje sie jednak nienajlepiej psychicznie gdyz zjadłam
            obiad kolacje i powstrzymałam sie przed wymiotami i mam straszne poczucie ,ze
            zjadłam za duzo ,ze powinnam to zwrócić, ale nie nie zrobie tego.
            Jutro uzbroje sie w truskawki i spróbuje twojej rady.
            Zastanawiałam sie nad twoim pytaniem w jakich okolicznosciac mam napady.sama
            nie wiem wszystko jest w porzadku i wtedy ide cos zjesc ,kiedy koncze znowu po
            cos siegam ,a kiedy zjadam cos bardziej kalorycznego np.biały chleb, albo cos
            słodkiego wtedy ogarnia mnie uczucie, ze nie moge tego w sobie, w moim ciele
            zostawic.
            Zeby to zwrócić musze zjesc wiecej gdyz jak napełnie zoładek to łatwiej mi sie
            wymiotuje.Chociaz ostatnio mam straszne problemy z gardłem, wic podudzenie go
            do wzdec jest prawie nie mozliwe.
            Nawet nie potrafie dokładnie zwerbalizowac co tak naprawde mnie ciagnie do
            jedzenia,poprostu jak przychodza mi złe mysli od razu je podchwytuje i robie to
            bardzo szybko zeby nie odciagnac sie od tego.
            Chyba gdy trace nadzieje, gdy wydaje mi sie ze moje starania i tak spalą na
            panewce to brnę w to coraz bardziej bo i tak nie bede umiała sobie z tym
            poradzić.
            Chce i nie chce ,juz sama nie wiem,czuje ze swiat sie kreci, a ja stoje nie
            potrafie isc naprzód.
            Cce zeby wszystko wróciło do normy, chce miec siłe do walki, ale brak mi
            samozawziecia, motywacji.
            Pomimo wszystko chce...
            • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 13.06.04, 10:17
              witaj po przeczytaniu tego co napisalas mam wrazenie ze nie nalezysz do tych
              osob ktore usilnie chca zzucic kilogramy i nie stosujesz drastycznych diet to
              dobrze wlasciwie wszystkie osoby z bulimia zaczynaja od odchudzania i odmawiaja
              sobie jedzenia a wiadomo jak czlowiek glodny to zly ale twoj przypadek jest
              troche inny napisalas ze wymiotyjesz gdy drecza cie zle mysli(wszystkie tak
              mamy)ale musisz zastanowic sie co tak naprawde cie
              dreczy:szkola,rodzina,osoby,ktore cie otaczaja,a moze nie jestes zadowolona z
              siebie?nie wiem czy czytalas moja historie(ze slonecznej hiszpani)wiesz mam
              siostre,ktora jest w twoim wieku przeszla przez 3 proby samobojcze(niestety
              mnie dotknelo to samo)zapytalam sie jej jak sobie z tym poradzila (ja jej
              starsza siostra mam 28 lat pytam sie dziewietnastoletniej dziewczyny o rade na
              zycie)i wiesz co mi powiedziala?przeanalizowalam wszystkie swoje problamy i po
              prostu wyeliminowalam je ze swojego zycia,przestalam sie przejmowac niektorymi
              sprawani.wiec teraz czas na ciebie.zastanow sie o co chodzi bo nie ma skutkow
              bez przyczyn czekam na odpowiedz co za musli chodza w twojej glowiemoze
              zaczniemy od pierwszego pytania:dlaczego twierdzisz,ze swiat kreci sie wokol
              ciebie przeciez ty tez nalezysz do tego swiata?
              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 13.06.04, 15:49
                wczesniej zapomniałam ci dodać (a pytałas o to)ze waze teraz 59,60 kg przy
                wzrosci 168.Nie zawsze tak było.Kiedy zaczynałam sie odchudzac , ponad 2 lata
                temu wazyłam 53 kg.Wygladałam dobrze.Chciałabym do tego wrócić, udało mi sie to
                rok temu na wakacjach, kiedy nie było mnie w domu ,absorbowało mnie mnóstwo
                innych spraw.Ale we wrzesniu ,przed rozpoczeciem roku akadem.wrócołam do domu i
                nawet nie pamietam kiedy wróciłam do wagi, zaczeły sie po prostu napady
                obzarstwa szczególnie wieczornego i wqystarczyło.
                Wakacyjny spadek był jakby poza mna ,bo nie stosowałaz zadnej diety, tylko
                jadłam w miare regularnie, a do tego nie miałam dostepu do kuchni, kto inny
                zajmował sie posiłkami.
                To niestety nie jest do końca tak ze nie che sie odchudzać, nie jestem
                zadowolona ze swojego wyglądu(mam duze biodra i pupe to mankament mojej figury).
                Zdałam sobie jednak sprawe, ze przede wszystkim chce wyzdrowiec, skonczyc z
                bulimia, zaczac normalnie myslec, a schudniecie tych kg przyjdzie
                póżniej.Myslenie w odwrotnej kolejności spowoduje ze nigdy nie osiągne żadnego
                z tych celów.Na diety , restrykcyjne ograniczenia i forsowne ćwiczenia nie mam
                po prostu siły ,ani ochoty.
                Co do przemysliwania powodów napadów to przed kwadransem mialam sekundową myśl
                (złą myśl).
                Moja starsza siostra ,która notabene była przy kiosci, a teraz jest chudsza ode
                mnie, wychodziła spotkać sie ze znajomy. I wyglądała szczupło ,ale tez po
                prostu ładnie.Gdy wychodziła pomyślałam ,ze mam ochote na wielki obzarsstwo,
                przecie nie bede nigy taka jak ona, nigy nie bede bez wysiłków wyglądać jak
                ona.Poza tym przez ta chorobe stałam si emniej towazyska bardziej skryta, mniej
                wyluzowana, trudno mi pomyślecze moge sie podobać facetom, a ona jest niższ ode
                mnie pewne wady w wyglądzie ,ale w ogóle na nie nie zwraca uwagi, ne
                przeszkadza jej to w prowadzeniu udanego zycvia z ludzmi.
                Nie wiem moze to infantylne ale był to jakiś powód do złej myśli, totalnego
                poddania sie.
                Pisałam ostatnio, ze świat ise kreci jakby beze mnie.To taki uczucie, ze w nim
                nie uczestnicze ,stoje gdzieś na bocznicy, a powpodem jest moja choroba, moje
                mankamenty figury, nieatrakcyjoność, sama nie wiem
                Ale kończe
                Dzieki ,ze jestaś,.
                Czytałam twoje posty i twoja sytuacja na poczatku wydawała mi sie beznadziejna(
                twojego punktu widzenia,),a teraz sama potrafisz patrzec na pewne problemy z
                dystansem ,podziwiam to.
                Bede kontynuawała "detektywistyczne" myśli nad samą sobą,papa,dzieki jeszcze raz

              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 14.06.04, 20:02
                to mój drugi post/czekam i czekam na odpowiedz...a moze powiesz mi kiedy
                najczesciej wpadasz na forum, wtedy bede wiedziała kiedy moge sie spodziewac
                odpowiedzi od ciebie
                buzka
                • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 14.06.04, 23:44
                  witaj knoa niestety moj czas jest troche ograniczony moge pisac od godziny 18
                  do 24 ale czasami mam tez w tym czasie pare spraw do zalatwienia dlatego
                  pomyslalam czy nie latwiej by bylo gdybys podala mi swoj numer telefonu?
                  moglabym do ciebie dzwonic o kazdej porze dnia bardzo bym chciala poznac cie
                  blizej a poza tym czasami mam wielka ochote z kims porozmawiac przez telefon
                  zwlaszcza wtedy gdy kiepsko sie czyje czasami latwiej jest podniesc sluchawke
                  telefonu zwlaszcza wmoim przypadku kiedy nie moge korzystac z internetu w
                  godzinach porannych lub popoludniowych to czekanie na wieczor mnie meczy
                  zwlaszcza ze czsami komputer jest zajety przez mojego faceta a tak poza tym
                  bylam dzisiaj u psychologa i niestety nie bylo to mile bo moja pani psycholog
                  nawrzeszczala na mnie za wszystkie moje poczynania wrocilam do domu z poczuciem
                  win i o maly wlos nie poddalam sie temu czego nie robie 2 tygodnie-lodowka-
                  kibelek ale nie zrobilam tego ale boje sie ze nie dam rady znowu zaczynam sie
                  denerwowac i moge stracic kontrole kurcze a wszystko przez to ze czuje sie wina
                  zawsze kiedy ktos ma do mnie pretensie i nie wazne czy sa to drobne sprawy czy
                  cos wiekszego ale jak mozna miec do mnie pretensie o to ze szykam pomocy we
                  wszystkich mozliwych miejscach i u wszystkich mozliwych lekarzy?moja pani
                  psycholog jest zdezorientowana co sie ze mna dzieje ale to nie daje jej prawa
                  obwiniac mnie za to zwlaszcza ze wie czym to grozi znowu zaczynaja sie nerwy
                  ale musze sie kontrolowac bo jesli nie dam rady to znowu stanie sie cos
                  zlego
                  a tak poza tym zauwazylam podobienstwo miedzy nami mamy tyle samo zwrostu
                  i ja tak jak ty zanim zaczelam z tym calym bagnem wazylam 53 kg spadlam do 45
                  kg a kiedy zaczelam chodzic na silownie to nawet 55kg teraz okolo 48kg i czuje
                  sie dobrze z ta waga moj organizm chyba sie przyzwyczail na razie koncze bo
                  chyba sie rozpisalam czekam na odpowiedz pozdrowionka i trzymaj sie cieplutko
                  pa
                  • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 15.06.04, 01:13
                    dzisiajszy dzien zaczał sie wspaniale, miałam strasznie duzo energi, no i siły
                    na walke.Niestety cos pekło.Mianowicie pokazywalam kolezance zdjecia z wakacji
                    sprzed 2 lat.Zapatrzyła sie na moje zdjecie na plazy,tzn w stroju kąpielowym i
                    powidziała, przeciez ty byłas taka szczupła...jej głos pamietam do teraz.
                    Po prostu miała racje, udazyło mne tez to ,ze ważyłam wtedy 56kg czyli nie był
                    to dla mnie ideał.Jakis czas przed tymi wakacjami wazyłam nawet 50-53 i wtedy
                    taz czułam sie gruba, co ja mam powiedziec dzis .Wchodze na wage i widze 59-
                    koszmar.
                    Wiem ze powinnam myslec o wyjsciu z bulimi, a nie o wadze, ale jej słowa,
                    całkiem szczere i na pewno nie złośliwe ,były prawdą.
                    Co ja najlepszego narobiłam ,byłam szczupła i mogło tak pozostać, wtedy tylko
                    sie odchudzałam, zaczynałam próbować wymiotów.Nawet nie wiem co ja bym dała,
                    zeby to sie nigdy nie zdarzyło.
                    Teraz po przeczytaniu twojego posta znów polepszył mi sie humor, tylko ,ze nie
                    obeszło sie bez ataku, na szczescie małego i w pore go opanowałam zanim nie
                    pochłonęłam pól lodówki.Niestety nie mam powodu zeby być z siebie dumna.wstyd
                    mi i strasznie głupio sie czuje.
                    znowu mam nowe spostrzezania, to jej słowa zburzyły we mnie wiare w coś
                    lepszego w przyszłości, pomyslałam ,ze przeciez to nie ma sensu, całe te moje
                    starania i walka z wiatrakami.
                    Teraz próbuje wierzyć,ze ma cel.Chce powrócić do siebie sprzed kłopotów, a
                    nawet lepiej chce juz być za nimi i czuc, ze z nich wyszłam choc bedzie ciezko.
                    Przeeciez to co nas nie złamie to nas wzmocni!!!
                    Trzymam za nas kciuki,pa
                    (co do nr tel to bedzie mi barzdo miło gdybysmy mogły pogadać, a chodzi ci o
                    domowy czy komórkowy?)
                    pozdr
                    • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 11:47
                      mówisz jestem zła na siebie bo objadłam się, poniosłam porażkę NIEPRAWDA!!!!!
                      ŹLE MYŚLISZ UDAŁO CI SIĘ POWSTRZYMAĆ OBJADANIE NIE ZWRÓCIŁAŚ TEGO CO ZOSTAŁO
                      ZJEDZONE A WIĘC ODNIOSŁAŚ SUKCES MAŁYMI KROCZKAMI DO PRZODU! MYŚL POZYTYWNIE
                      pozdrowienia trzymam kciuki

                      ps od razu Rzymu nie zbudowali ciesz się z każdego małego sukcesu ucz się
                      cieszyć i nagradzać za to:)
                  • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 15.06.04, 21:30
                    niestety nie wszystko jest tak jakbym chciała, niestety.Dzień miałam cały
                    zabiegany, ale wystarczyła chwila ,a moze wiecej i juz po wszystkim.przez
                    godzine walczyłam, ale na nic.poszłam na całość. Czuje sie teraz
                    taka "brudna",pełna wyrzutów do siebie, no bo do kogo moge mieć.Przeciez to ja
                    pcham sobie...szkoda gadać.
                    Próbuje powziać środki bezpieczeństwa na nastepne dni.
                    Jeżeli znów to poczuje wyjde na spacer albo przynajmniej balkon.Troche świeżego
                    powietrza dobrze robi, włącze sobie muzyke-moją ukochaną morcheebe, wyśle do
                    kogoś mesa.
                    Kurcze głupoty pisze.Nie wiem co mam robić.Wszystko jest w porządku, uśmiecham
                    sie do samej siebie, a tu łup w głowe.Totalna załamka.Dzisij to naprawde nie
                    wiem co do tego doprowadziło, może to że juttro mam egzamin, z resztą pojutrze
                    tez, stres...Chciałam sie rozładowac?
                    To trudne zrozumieć własne myśli, analizować je.
                    Jutro dzwonie do kliniki, nie wiem co z tego wyjdzie, ale spróbuje.Nie chce o
                    tym z nikim rozmawiać,szczególnie oko w oko, ale nie widze już innego wyjścia.
                    Na szczescie jesteś jeszcze ty, dzieki, ze moge tak sobie cosik popisać do
                    ciebie.Nie zawsze ma to sens, ale czy sens ma ta choroba?NIE! tylko wyjście z
                    niej ma sens!
                    pa
                    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 15.06.04, 22:54
                      witaj bardzo cie prosze nie badz taka smutna to co sie stalo jest przeszloscia
                      jutro jest nowy dzien a jesli chodzi o twoja kolezanke to wiem ze sprawilo ci
                      to przykrosc ale skoro mozna przytyc to mozna tez schudnac na twoim miejscu
                      zamiast martwic sie slowami kolezanki ktora zachowala sie nietaktownie (pewnie
                      sama nie jest zadowolona z siebie)pokazalabym jej na co mnie stac dlatego
                      proponuje ci aby calo swa sile poswiecila teraz na walce z wiatrakami pokaz
                      wszystkim co potrafisz niech wiedza ze maja do czynienia z kims kto cos znaczy
                      i moze zrobic cos dla siebie i ze jestes osoba ktora znaczy wiecej niz to sie
                      komus wydaje ja na twoim miejscu zamiast martwic sie tym co do mnie mowia
                      jeszcze bym pokazala innym na co mnie stac bylabym wsciekla a wscieklosc
                      dodaje mi sil pomimo tego ze nie zrobilam nikomu krzywdy stracilam wielu
                      znajomych ktorzy podawali sie za moich przyjaciol i wlasnie to sprawilo ze
                      czuje cos co mozna nazwac pogarda dla innych osob i teraz malo mnie te osoby
                      obchodza bo jestem lepsza i ty tez powinnas zrozumiec ze wiele znaczysz i
                      mozesz a zmoich obserwacji wynika ze im wiecej zjadasz i wymiotujesz tym wiecej
                      przybierasz na wadze wytlumacze ci to wszystko przez telefon ciesze sie ze
                      chcesz ze mna porozmawiac osobiscie mysle ze lepiej bedzie nam porozmawiac
                      przez telefon mozna wtedy duzo wiecej powiedziec podaj mi prosze swoj numer
                      domowy jesli zrobisz to dzisiaj lub jutro od razu dzwonie tylko podaj mi swoje
                      imie knoa to ladnie brzmi ale to chyba nie jest twoje imie trzymaj sie i
                      odpiszczekam brygida
                      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 16.06.04, 17:57
                        bardzo sie ciesze ze bedziemy migły pogadać.Mojego numeru nie mage podac ci na
                        forum, wiesz mozna miec przez to duze nieprzyjemnosci, ktos niepowołany itp.
                        Kiedyś byłam w takiej sytuacji i nigdy wiecej.
                        To mój mail: knoa@op.pl
                        bede na necie jeszcze wieczorem wiec jesli masz czas na napisanie mi to szybko
                        ci odpisze i podam nr.
                        Juz nie umiem sie doczekać, a teraz kuje i kuje jutro mam egzamin,trzymaj
                        kciuki.NIE MAM CZASU NA BULIMIE!!!haha
                        • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 16.06.04, 18:49
                          witaj skoro sie uczysz to ci nie przeszkadzam i oczywiscie trzymam mocno kciuki
                          na pewno egzamin bedzie zdany skontaktuje sie z toba o 10 wieczorem jeszcze
                          dzisiaj a porozmawiamy jutro po poludniu kiedy bede sama a ty po egzaminie no
                          to pa
                          • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 19.06.04, 19:48
                            no czesc i co tam u ciebie?Ja czuje sie troch zmeczona, ale na szczescie
                            egzaminami i nauką po nocach.
                            Jak na razie bez wiekszych niepowodzen w sferze b.Musze przyznać ze zdawanie
                            egzaminów jest prostsze od wychodzenia z choroby i walki z samą sobą,
                            przynajmniej wiem co mam robic, jak postepowac.
                            Z b. tak nie jest, nie jestem siebie pewna, nie moge byc pewna co zrobi za
                            chwile.skrobnij co u ciebie.hmm...??czerpie z rozmów z tobą duzo siły i z
                            reszta nie tylko ja
                            pozdr
    • 16.06.04, 19:33
      Kurcze ... nie rozumiem, czemu traktujesz to w kategoriach walki, moim zdaniem
      jak człowiek stara się ze sobą walczyć bo własnie wtedy jakaś jego część - ta
      chora - również zaczyna walczyć i wtedy jest ciężko. Upór i zmuszanie powoduje
      reakcję. Coś w nas stara się zachować stan faktyczny.
      Mi najlepiej wychodzi odchudzanie jak nie myślę o tym, jak myślę o tym tylko
      czasami i jako o rzeczy nieistotnej i prozaicznej.
      (niestety teraz nie mogę tak się nastawić o mój chłopak powiedział, że jemu się
      podobają szczupłe dziewczyny, nic na to nie poradzi i nie umie tego zmienić i
      że mogłabym się dla mnie odchudzić - a jestem w granicach normy tylko nie tych
      dolnych granicach- i teraz zupełnie mi odbiło na punkcie odchudzania i
      zdecydowanie źle mi to działa na psychikę. Swoją drogą CO MYŚLICIE O TAKIM
      ZACHOWANIU FACETÓW ??? CZY TO W PORZĄDKU ŻE ON MNIE NIE AKCEPTUJE
      • 01.07.04, 14:35
        no daj spokoj, swinia ten facet.tez mu cos takiego powiedz ze podobaja ci sie
        grubsi wysocy itp:-)
    • 16.06.04, 19:35
      Kurcze ... nie rozumiem, czemu traktujesz to w kategoriach walki, moim zdaniem
      jak człowiek stara się ze sobą walczyć bo własnie wtedy jakaś jego część - ta
      chora - również zaczyna walczyć i wtedy jest ciężko. Upór i zmuszanie powoduje
      reakcję. Coś w nas stara się zachować stan faktyczny.
      Mi najlepiej wychodzi odchudzanie jak nie myślę o tym, jak myślę o tym tylko
      czasami i jako o rzeczy nieistotnej i prozaicznej.

      (niestety teraz nie mogę tak się nastawić o mój chłopak powiedział, że jemu się
      podobają szczupłe dziewczyny, nic na to nie poradzi i nie umie tego zmienić i
      że mogłabym się dla mnie odchudzić - a jestem w granicach normy tylko nie tych
      dolnych granicach- i teraz zupełnie mi odbiło na punkcie odchudzania i
      zdecydowanie źle mi to działa na psychikę. Swoją drogą CO MYŚLICIE O TAKIM
      ZACHOWANIU FACETÓW ??? CZY TO W PORZĄDKU ŻE ON MNIE NIE AKCEPTUJE taką jaką
      jestem? czy to dobrze "wróży" naszemu "związkowi"??

      Więc moim zdaniem lepiej się nie nastawiać na WALKĘ tylko na stosowanie
      sposobów, manipulację ...

      Pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia !
      • 16.06.04, 20:34
        chyba nie zrozumiałaś..
        autorka postu nie chce sie odchudzać, tylko wygrać z chorobą.
        a co do twojego faceta, to ja kopnęłabym w dupe frajera, który byłby ze mną
        tylko dla mojego wyglądu.. poza tym, zobacz do czego cię doprowadza ten dupek,
        zaczynasz odwiedzac fora dla chorych na anoreksję i bulimię. miłość chyba nie
        polega na wpędzaniu się w chorobę, bo facet ma kaprys, żebyś była kimś innym
        • 16.06.04, 20:46
          STRASZNIE DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDŹ :)

          Wiem, że ona chce wygrać z chorobą i wiem, że takich prymitywnch sposobów jak
          mój się do tego nie stosuje, bo ta choroba jest bardziej skomplikowana...
          przykro mi, że nie mogę pomóc.
          • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 16.06.04, 22:18
            ona(annes17)ma racje, mnie juz nie zalezy na odchudzaniu, wiem ze to przyjdzie
            samo i póżniej, teraz chce WYGRAĆ z choroba.
            Wygrać dlatego że czuje ze jak w grze choroba ma nade mna przewage, nie moge
            tego tak zostawić, przecież ona rujnuje mi zycie.Jnaczej na siebie
            patrze,zniekształciła postrzeganie własnej osoby i jak sie domyslasz na gorsze.
            Walcze, bo chce zwycieżyć.To że to pisze nie oznacza że jest to łatwe, nawet
            dziś na mojej "drodze do zwyciestwa"pojawiły sie przeszkody (łatwo sie domyśleć
            jakie), ale nie poprzestane.
            Zmarnowałam 2 lata zycia, ani dnia wiecej!!!

            Co do twojego chłopaka, to naprawde egoistyczny typ. Nie wpedzaj sie w chorobe
            z powodu kogos kto nie potrafi ciebie zaakceptować.Pamietaj ,ze choc stracisz
            pare cm tu i tam to sama ty sie nie zmienisz, wiec nie wiem dla twojego ciała
            czy ciebie jako całaści zalezy temu dupkowi.

            pozdr
            • 18.06.04, 08:08
              Życzę Ci zatem powodzenia w tej walce.

              Ja jeszcze nie dopuszczam do siebie myśli, że jestem chora. Napisałam emaila do
              psychotarapeuty ale ani razu nie użyłam tam słowa bulimia. Ale mi przeszło jak
              zrobiłam sobie trzydniową przerwę od nauki i czytałam tylko poradniki i inne
              książki nie zwiążane ze studiami. Ale jak zaczynam się uczyć to od razu chce mi
              się jeść czegoś słodkiego i potem nie mogę przecież tego zostawić w
              żołądku...cholera jasna, a jeszcze przede mną 2,5 roku ciężkiej nauki :( i
              stresów .... :(

              Ja zawsze myślałam (bo kiedyś przeczytalam jakaś ksiązkę) że jak człowiek
              przestaje się odchudzać to bulimia znika jak ręką odjął ale być może człowiek
              po dłuższym czasie wpada w jakieś uzależnienie...
              Mam nadzieję, że sobie dasz radę....

              Może faktycznie go rzucę-choć mi strasznie szkoda, bo rozumie mnie jak nikt,
              jest ciepły, czuły, wrażliwy, opiekuńczy, troskliwy, wykształcony,
              elokwentny ..tylko trochę nudny ...

              pozdrawiam ciepło
      • Gość: aga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 11:51
        Kopni faceta w jego gruby tyłek. Powiedz mu np. ze lubisz facetow z duzymi
        bicepsami. Ciekawe czy dla Ciebie poleci cwiczyc w silowni?
        • 18.06.04, 14:42
          zgadzam sie z agą twój facet jest jakiś dziwny. Jak można powiedzieć ukochanej
          dziewczynie, że jest w jakieś dolnej granicy. I naprawde powiedz mu to co
          zaproponawała aga. mój mąż ciągle powtarza że kocha każdą moją fałdkę hmmm ale
          i tak jestem dla niego niedobra :(((
        • 18.06.04, 20:21
          Nie poleciał ćwiczyć:( choć mu delikatnie sugerowałam ... czasami ćwiczy z
          hantlami w domu ....

          Jest po medycynie, zdecydowanie typ intelektualisty
          uznał, że przyrost tkanki mięśniowej to poważna sprawa (nie jak odchudzanie- bo
          schudnąć parę kilo to nic takiego ) a żeby uzyskać przyrost tkanki mięśniowej
          trzeba by poważnie ćwiczyć, jeść odpowiednie - niezdrowe preparaty i to mogłoby
          zaszkodzić jego zdrowiu.
          Poza tym chodzić na siłownie z innymi "mięśniakami"? ... nie to zły pomysł ...
          Ale za to mam profesjonalną (dobry jest z tej medycyny) stałą, darmową
          motywację do odchudzania i konsultację medyczną...

          Tylko gdzie moja dawna beztroska i radość życia .... ??
      • Gość: landryna IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.11.04, 13:01
        uwazam ze bardzo zle to wrozy Twojemu zwiazkowi!
        ja na Twoim miejscu kopnelabym tego palanta mocno w dupe!.. i znalazla innego

        pomysl o tym, ze skoro jemu sie nie podoba to, ze masz te 2 kilo wiecej - wtedy
        jak schudniesz wystarczy tylko Twoja chandra konczaca sie pochniecieciem kilku
        nadprogramowych tabliczek czekolady - i zamiast znalezc w nim oparcie -
        Szanowny Pan odwroci sie dupa i zmieni Cie na szczuplejszy model!!! :/

        dlatego zamiast szukac w sobie wad/niedoskonalosci, ktore TYLKO on widzi! -
        kopnij lepiej tego zlamanego kuta*a w dupsko - skoro jemu tak bardzo zalezy na
        wygladzie!
        nie jest Ciebie wart!! takim kolesiem szkoda sobie nawet dupe podetrzec... :/

        ehhh.. przykro mi pisac takie niemile slowa, ale co to za facet ktory na sile
        wyszukuje w kobiecie kompleksy??????
        SKONCZONA DUPA... a nie facet!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        pozdrawiam cieplutko i zmien go na kolesia na lubiacego_kobiece_ksztalty ;)
        • Gość: landryna IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.11.04, 13:32
          a co do osiagniecia miesni to CO ON PIE..?!?!?
          jakie preparaty niezdrowe????
          to, ze trzeba miec odpowiednia diete podczas cwiczen - to ja sie z tym zgadzam!
          ale tak samo jak Ty musisz miec ODPOWIEDNIA DIETE BY SCHUDNAC!!!!! a do tego,
          zeby Ci nic nie wisialo - tez wypadaloby zebys cwiczyla!
          takze jak bardzo rozni sie Twoje zadbanie o siebie i o sylwetke od _jego
          zadbania o sylwetke_???
          chyba tylko tym, ze gosc pieprzyc o tym moze bez konca, bo zna to TYLKO z
          teorii, a jesli chodzi o ZADBANIE O SIEBIE i przede wszystkim WALKE ZE SWOIMI
          SLABOSCIAMI!.. to TYLKO O TYM GADA!

          owszem mozna brac preperaty rozne - ale wtedy szybciej wychodza efekty, jesli
          chce sie miec NATURALNE EFEKTY.. to rzecz jasna trzeba wiecej nad tym
          CWICZYC!!!! MECZYC SIE!! JESC O_D_P_W_I_E_D_N_I_O !!!!

          smierdzacy len!

          wiesz ...
          na Twoim miejscu bym mu mocno weszla na ambicje..
          i powiedziala cos dosadnie, poczytala troche na temat diet kulturystow i utarla
          nosa ze pie.. od rzeczy, nie ma o niczym pojecia - i zaslania
          sie 'preperatami szkodliwymi' by tylko dupy nie ruszyc..
          wszak dla Ciebie, by ta swoja dupe ruszyl, prawda???

          na Twoim miejscu bym mu co chwile wrzucala cos na temat wygladu, ze ma
          sflaczale miesnie, ze moglby cos z soba robic.. ze wsyd Ci sie pokazac przy
          nim.. zeby cos z soba zrobil - a nie tylko pieprzyl pod nosem, ze to CIEZKO!..

          jakim w ogole prawem on wytyka i rodzi w Tobie kompleksy?!??!?!
          rob to samo - a potem go olej!
          aha - i czerp z tego przyjemnosc i satysfakcje!

          bo tacy kolesie tylko na to zasluguja! :/

          p.s. ja schudlam 14 kg, waze 51/1.66 i czuje sie wspaniale.. fakt, ze to juz
          zaburzenie odzywiania.. mam odchyly - boje sie jesc.. a jesli zjem mam wielkie
          wyrzuty sumienia - to pozwala mi nie rzucac sie na jedznie tylko jesc cos
          lekkiego - mleko, jogurty, owoce i wszystko bardzo chude!
          odpierala mi nieraz niezle :)..
          hmmm.. czy ja wiem czy jest mi z tym zle?? ciesze sie, ze tak wygladam, czasami
          sie zmuszam by zjesc cos w towarzystwie.... ale czasami mnie to meczy..
          I za nic w swiecie bym nie podarowala gosciowi ktory WYTYKA MOJE KILOGRAMY!!!!!
          Jestem bardzo przewrazliwona - czasami ciagle uwazam, ze jestem za gruba..
          chociaz pelno kosci mi wystaje..
          i pomimo iz zrobilam to wszystko by byc akceptowana przez facetow - za jaja bym
          powiesila takiego ktory kaze mi schudnac badz kreci nosem jak sie zaokragle po
          wiekszym jedzonku!
          Bo schudlam dla kogos kto doceni moje wnetrze :).. by mial przyjemnosc z
          patrzenia na mnie, by mnie mogl nosic na raczkach etc :).. dlatego schudlam -
          no i przede wszystkim dla siebie :))
          .. ale tym skonczonym pie..om ktorym sie nie podoba nawet 10kg wiecej NIE
          PRZEPUSZCZE!!!!!!!! :[

          bo na wlasne zyczenie teraz cierpie... w pogoni za idealnym cialkiem :/
          cale moje zycie - to jesc-nie jesc
          jesc-nie jesc

          nawet sie zmuszam przy facecie w ktorym sie kocham, zeby troche zjesc - bo
          wygladam z boku jak nawiedzona! NIC NIE JEM! nie mozna ze mna na frillu nic
          zjesc, na spotkaniu! nie jem chipsow, miesa, PALUSZKOW!
          i plakac mi sie chce jak pomysle ze zbliza sie impreza gdzie wszystcy beda
          patrzec jak ja jem :(((
          boje sie tego bardzo.. ze mnie zasmieci!
          ze przytyje..

          a z drugiej strony chce wreszcie zjesc z kumplami, z kumplem na ktorym mi
          zlezy - pragne wreszcie COS ZJESC! i czerpac z tego przyjemnosc!

          dlatego nie pie..j sie w to gowno.. :/
          ze mna i tak nie jest tak zle - a juz barrrrrrdzo cierpie :/
          OLEJ KOLESIA i sama wywolaj w nim komplksy!
          mow glosno co ci sie w nim nie podoba!!!!
          i nie pozwol na to by Ciebie wpakowal w to pieklo!!! :[

          pozdrawiam ;)
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 19.06.04, 21:24
      witaj knoa przepraszam ze tak dlugo sie nie odzywalam ale najprawdopodobnie
      jeszcze dzisiaj do ciebie zadzwonie na pewno jutro do uslyszenia
      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 20.06.04, 23:11
        powiedziałam jej, trwało to troche zanim sie odwazyłam ,ale juz po wszystkim.
        Była strasznie zdziwiona, nie domyslała sie, myslała ze jem czasem wiecej i
        dlatego utyłam.
        bede do niej sie zwracac jesli tylko poczuje ze cos jest nie tak, jakies złe
        mysli, impulsy do zrobienia czegos złego.
        Dzieki ze mnie namówiłas, troche nam sie z nia nie układa, ale jesli chodzi o
        powazne sprawy to mozna na nia liczyc.
        Nie powiedziałam jej dokładnie jak długo to trwa ,ani jak to sie odbywa.
        Chyba troche mysli, ze to takie przelotne i samej mi przejdzie, ale nie.
        pojde do lekarza, mimo wszystko.
        myslałam ze bedzie gorzej.
        mam mnóstwo wiary i nadzieje ze nie minie mi wraz z zakonczeniem dnia.
        jutro zaczyna sie lato, mam swoje cele o ktorych ci mówiłam ,bede sie tego
        trzymac.
        pisz jak tylko bedziesz mogła
        pozdr
        kciuki trzymaj
      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 21.06.04, 16:52
        witaj!jest mi dobrze,wiesz?chce czuc to szczescie, chce chce chce.
        wiem ,ze to dopiero początek, ale musze, udowadnie samej sobie i wszystkim
        wokoło, ze potrafie.
        coraz czesciej zaczynam dostrzegac sfer,ktore przelatuija mi przez palce,
        rzeczy o ktorych nie myslałam ,nie zajmowałam sie tylko dlatego ze cały czas
        zajmowało mi to cholerne choróbsko.
        Boje sie nastepnych dni, ale czuje ze coraz mniej.
        dajesz mi siłe
        pozdr
        ps.do lekarza wybieram sie dopiero w piatek ,bo jeszcze mam egz i kuje.nawet to
        jest lepsze od choroby.
        pa
        • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 21.06.04, 23:46
          moja kochana knoa gratuluje ci ze podjelas tak wazna decyzje i zrobilas to
          ciesze sie ogromnie ze powiedzialas jestem przekonana ze teraz nie bedziesz juz
          sama jestem przekonana ze bedziesz miala oparcie w swojej siosrze tylko
          pamietaj ze musisz znia czesto o tym rozmawiac i wytlumaczyc jej wszystko zeby
          zrozumiala ze to powazny problem ciesze sie ze jestes bardziej pewna siebie aby
          tak dalej na swiecie jest tyle rzeczy do zrobienia ze warto sie zajac chociasz
          czescia z nich masz swoje plany i realizuj je nie ma nic piekniejszego od
          marzen a ty je masz zycze ci zdania wszystkich egzaminow i powodzenia na stazu
          w telewizji(moze kiedys powiem ze moja kolezanka jest kims bo pomimo swoich
          problemow dala rade pokonac wszystkie progi)ciesze sie ogromnie a jednak jest
          cos jeszcze oprocz bolu i niepewnosci jestes jeszcze ty pamietaj ze to ty
          jestes ta osoba ktora kieruje swoim zyciem trzymam mocno kciuki i zycze
          powodzenia jestem pewna ze wszystko sie uda zycze ci tego z calego serca
          pozdrawiam i do uslyszenia pa
          • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 22.06.04, 18:40
            nie moge powiedzieć-miałam straszna chwile słabosci.niestety po rozmowie z moja
            kolezanką, znowu gadała jakies głupoty, chuda jest , wyglada naprwede ok, a
            mówi mi ,ze nie jada rzeczy niepotrzebnie, bez sensu i w ogóle ze zle
            wygląda.W zartach odpowiedziałam jej "to co ja mam powiedziec o sobie", a ona
            na mnie tak spojrzała, jakby mówiła, ze ona to by sie od razu zabiła.Nie mam
            ochoty z nia gadac.
            Tak naprawde, to na poczatku mało mnie to obchodziło, ale pózniej gdy byłam
            sama cos we mnie pusciło.
            Teraz jeszcze bardziej sie zawziełam ,nie mam juz siły przejmowac sie
            wszystkimi dookoła, mam swoje cele i zamiary.
            wszystko inne sie nie liczy.

            A tak w ogóle co tam u ciebie, jak ci idzie.
            przeslij mi troche słonca,bo o nas lato chyba zapomniało
            papa
            • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 22.06.04, 23:05
              prawda o twojej kolezance jest taka ze czuje sie zakompleksiona i dzieki tobie
              chce poczuc sie lepiej pieprzyc takie kolezanki nastepnym razem powiedz jej ze
              wyglada jak wyglada ale wazniejsze jest to jak sie czuje bo ty czujesz sie
              wysmienicie i nie zawracasz sobie glowy glupstwami a jak bedzie dalej walic
              teksty jaka to ona jest niezadowolona z siebie to powiedz jej prosto:no to zrob
              cos z tym zamiast nazekac szlag ja trafi z miejsca nie wolno ci sie przejmowac
              innymi opiniami bo to co ty czujesz jest wazne a ludzie sa wredni i falszywi i
              po to zeby poczuc sie lepiej sa nie sympatyczni dla innych a nawet potrafia
              zatruc ci zycie po to tylko zeby poczuc ulge ale jak dasz takiej osobie do
              zrozumienia ze cie to nie wzrusz a to tylko oni cierpia ale sobie na to
              zasluzyli bo nikt nie ma prawa naszym kosztem polepszac sobie humor zwlaszcza
              kiedy sprawia nam t o przykrosc nie przejmuj sie tawoja kolezanko tylko to olej
              pamietaj ze jestes duzo warta i to ty decydujesz przesylam ci tysiace
              slonecznych buziaczkow a jesli chodzi o mnie to od trzech tygodni i dwoch dni
              nie wymiotuje a w niedziele zjadlam pysznego malego loda!!`pozdrawiam cieplutko
              pa
              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 23.06.04, 19:53
                jutro ostatni egzamin i wreszcie luz.Musze dobrze zaplanowac wakacje zebym
                przypadkiem nie znalazła czasu na b.
                Poza tym to koniec z niedowartosciowanymi kolezankami, koniec kontaktów z
                niami.Nie warto sie przejmowac.
                dzisiaj zjadłam mnóstwo truskawek, czeresni i brokuł i czuje sie pełna,
                niestety troche za pełna, ale mam nadzieje ze to za chwile minie.
                Mysle pozytywnie, nawet dzisiaj ktos powiedział mi ze usmiecha sie wiecej niz
                zwykle i jestem w wysmienitym humorze.Duzo w tym racji.
                Całkiem puszcza mi nerwy po egzaminie ,jest ustny wiec bardziej
                stresujący...ale wszystko jest dla ludzi.
                a moze masz mozliwosc podadania na gg, jesli tak to moj nr 8625494.
                Gratuluje ci zjedzenia loda, w koncu musisz na nowo odkrywac inne smaki.takie
                małe kroczki sa najbardziej motywujące, a jak widze motywacje mamy obie ogromną.
                Sciskam cie mocno ;)
              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 23.06.04, 22:29
                zastanawiałam sie i doszłam do wniosku, ze wokół mnie wciąz jest mnóstwo
                jedzenia.Moi rodzice wciaz cos robia do jedzenia, pichcą, a ja mam za scianą
                kuchnie i wciąz jakies zapachy.
                Najgorzej jest wieczorem, nie wiem skąd to wynika, ale mam taki apetyt ze skoda
                gadać.Dzis jest bardzo dobrze, ale wciąz o tym jezdzeniu myśle,a to działa
                deprymująco.
                Chyba po sesji przeniose sie do mieszkania mojej siostry, nie jest do konca
                uzadzone,ale mieszkac mozna ,a w nim nie ma zapasów jedzenia jak u mnie.
                poza tym troche pocwicze bo troche zmeczenia i hormonów szczescia nigdy nie
                zaszkodzi.
                ppaa
                • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 23.06.04, 23:18
                  ciesze sie ze masz wiecej optymizmu aby tak dalej zycze zdania egzaminu i tak
                  duzo hormonow szczescia zebys to nimi byla nasycona tak zeby cie brzuch
                  rozbolal he,he,hejesli chodzi o twoja przeprowadzke do siostry czuje ze to nie
                  przepelniona lodowka podsunela ci ta mysl a jesli to jest powodem to nie sadze
                  aby to gyl dobry pomysl a moze pomysl o tym ze ta lodowka wystawia cie na probe
                  no to jej pokaz ze jestes silniejsza przeciez potrafisz moze to troche
                  smieszne -walka z lodowka,ale walczymy tez z wiatrakami mam nadzieje ze
                  zaczniesz cwiczyc zobaczysz jak wiele sie zmieni i nie chodzi tu tylko o twoje
                  cialo ale przede wszystkim twoje samopoczucie tylko jak poczyjesz pierwsze
                  zmeczenie to nie zucaj tego ono szybko minie a zyskac mozesz naprawde bardzo
                  duzo a ja w sobote zjem sobie kolejnego pysznego loda juz nie moge sie doczekac
                  duzo buziaczkow
                  • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 24.06.04, 21:42
                    no to jestem po egzaminach, czuje sie ok, naprawde.nie mam nawet apetytu,
                    jestem zbyt zmeczona.na dpdatek jeszcze wypiłam 2 piwa i juz ide spac.
                    Jesli mozesz to kiedys zadzwon.
                    Aha, wawe sobie załatwiłam, ale nie wiem dokładnie co z reszta
                    wakacji.musze,koniecznie musze cos wymyslic.Byle nie w domu.
                    Moze masz racje z tą przeorpwadzką, na razie spróbuje powalczyc z lodówką w
                    domu.
                    bardzo ciesze sie ze moge wieczorem sobie usiacs i nawet przez neta sobie z
                    toba pogadac.To doje mnostwo energii.
                    teraz waze 58, wo!!kg mniej ,ale to nic ze tylko tyle, przynajmniej tyle.
                    barzo cie pozdrawiam isciskam mocno
                    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 24.06.04, 22:46
                      gratulacje!!!a teraz wypocznij i zastanow sie jak milo spedzic czas.walka z
                      lodowka nie jest taka trudna i wierze ze ci sie uda pamietaj ze to ty tutaj
                      rzadzisz do cholery nie daj sie zwariowac i nie pozwol zeby cos lub ktos
                      kierowal twoim zyciem wypoczywaj teraz duzo i wez sie w garsc teraz kiedy masz
                      tyle czasu wolnego bedziez miala wieksze szanse zeby uporac sie z tym wszystkim
                      bez stresu i powoli krok po kroku a kiedy bedziesz miala jakies watpliwosci to
                      jestem tutaj zadzwonie do ciebie jutro trzymaj sie cieplutko do uslyszenia
                  • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 24.06.04, 22:43
                    mam jeszcze jedno pytanie, skąd jestes, tzn gdzie mieszkałas bedac w polsce,bo
                    całkiem nie mam pojecia, ??pa
                    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 24.06.04, 23:16
                      jestem z lubina kolo legnicy calkiem fajne miasteczko tylko ludzie sie tak
                      zmienili ze szkoda gadac ale ciesze sie ze nie musze tam wracac chce ulozyc
                      sobie zycie w hiszpani jest tutaj tyle mozliwosci i tak latwo i bez problemow
                      mozna pozalatwiac sprawy zdrowotne slozbowe i normalnie zyc a jeszcze do tego
                      dochodzi klimat srodziemnomorski(mam do morza 300metrow)piekne krajobrazy i
                      piekne miasta ludzie sa niesamowicie otwarci oczywiscie nie wszystko jest
                      idealne ale czy jest takie miejsce na ziemi a najwiekszymi moimi wrogami tutaj
                      to polacy smutne prawda ale pieprze ich pa
                      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 25.06.04, 22:16
                        jeszcze przed kwadransem chciałam ci napisac ze zycie nie ma sensu, ze i tak
                        moje starania na nic sie nie zdaja. ze brak mi motywacji i zalewam sie łzami.
                        w tym zdołowanym momencie zadzwonił telefon i pewiem chłopak chciał sie ze mna
                        umówić, no i sie umówił.Świat jest taki dziwny, teraz znowu tryskam
                        energią.wiem ze strasznie wolno i trace wage i zmi9eniam moje myslenie, ale
                        przeciez kiedys musi sie udac.musie.
                        To słowo powtarzam sobie 13 razy na dzien, dzis powtarzam pozaz 100.musi ,albo
                        nie nie musi, ale ja musze.
                        Musze wszystkim udowadnic.
                        A w ogóle to jade do wawy, jesztem szczesliwa.ty tez badz,prosze...sciskam...
                        pa
                      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 25.06.04, 23:16
                        nie chce zaoeszac ,ale schdłam 2 kg.To brzmi tak absurdalnie, ale ciesze sie.
                        Nadal w sklepach musze brac rozmiar L, ktorego serdecznie nienawidze, ale jesli
                        tak dalej pójdzie to moze juz w wawie bedzie M??brygidzia, jak tam u ciebie?
                      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 26.06.04, 20:48
                        i znów jest do dupy..norma
                        fakt, ze powiedziałam o wszystkim mojej siostrze nie był jednak takim dobrym
                        pomysłem, niestety. Ona niczego nie rozumie, nawet nie chce, całkiem
                        bagatelizuje sprawe.Chyba jestes o wiele lepszą siostrą i ytwoja reakcja byłaby
                        o niebo leosza.
                        Dzissiejszy dzien był i nadal jest okropny. Nie bede wdawac sie w szczegóły,
                        ale mozesz sie domyslec.Zniknęło kilka rzeczy z lodówki, w tym pewna rzecz
                        mojej siostry, a ona zamiast porozmawiac ze mna o pooblemie,zapytac dlaczego,
                        moze co sie stało, albo przynajmniej byc na mnie zła, ze znów sie poddałam, to
                        ona była wsciekła ,bo nie miała czego zjesc na kolacje.
                        W ogóle wygadywała takie głupoty, ze chyba robie to specjalnie z premedytacją.
                        A wszystko to z ust kogoś komu zufałam, w ogóle o mało nie nazwała mnie grubą,
                        ale ugryzła sie w język.
                        Niestety bardzo załuje ze jej powiedziałam ,to straszna egocentryczka i szkoda
                        gadać.
                        Teraz boje sie ze wszystko powie moim rodzicom, a wtety to bede miała sajgon
                        Smutna
                      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 27.06.04, 22:02
                        widze ze cie wciaz nie m.mam doła,jest mi smutno.Rozmawiałam z kolega i sobie
                        tak mysle ze jestesmy(my bulimiczki i anor) totalnie głupie.Jak mozna sobie
                        niszczyc zycie na własne zyczenie.To oczywiscie tyczy sie mnie rowniez.Nie
                        potrafie sobie tego wszystkiego wybaczyc, jak moge i własciwie tak ciezko jest
                        mi przestac.Załuję wszystkiego.Nie porafie sobie juz nawet wyobrazic jak to
                        jest bez tego pietna i czy kiedys tak bedzie. Zdrugiej strony mysle ze w koncu
                        całe to piekło sie skonczy, musi.
                        dzieki ze moge sobie do ciebie pogderac i pomaruidzic.
                        wole tobie niz siostrze,
                        pa
                        • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 28.06.04, 18:59
                          witaj jak tam wizyta u lekarza?napiszjak poszlo i czy cos z tego wyszlo czy
                          mozesz liczyc na pomoc az sie boje ze napiszesz mi ze jestes rozczarowana ale
                          nie martw sie znajdziemy inny sposobna razie
                          • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 28.06.04, 21:05
                            nie było az tak zle,lekarka bardzo sie zmartwiła i poleciła jedną poradnie
                            zdrowia psychicznego , w ktorej przyjmuje jej znajoma,przynajmniej troche
                            obeznana w sprawach zburzen odzywiania.Powiedziała, ze niestety mało jest
                            jeczsze takich specjalistow, a leczenie zazwyczaj jest długie i potrzebne jest
                            zaangazowanie nie tylko pacienta, ale i lekarza.Niestety na razie ta psychiatra
                            jest na urlopie .Nie chciałam czekac wiec umówiłam sie na komsultacje z jakims
                            facetem.
                            Dostałam od niej jeszcze jeden adres i profilaktycznie tez sie umówiłam,ale to
                            na dalsza date.Jesli ten facet okaze sie ok, to na tym poprzestane.Troche nie
                            odpowiada mi to ze to facet,ale nie chce czekac i wreszcie sie do kogos udać.
                            Co do leków to powiedziała ze psychiatra mi pewnie cos zapisze i ona nie chce
                            tego robic bez konsultacji.
                            Mam umówioną wizyte na 1.07 i jeszcze 2 adresy w zanadrzu.Sposród tylu lekarzy
                            moze jakis okaze sie jakis odpowiedni.
                            Dziesiejszy dzien moge uznac za bardzo udany, zero wpadek, a do tego zazyłam
                            troche ruchu.Trzymaj kciuki, tylko mocno!
                          • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 29.06.04, 15:25
                            wydawało mi sie ze to forum działa na zasadzie wzajemnej pomocy i własnie po to
                            na nie wchodziłam,ale mam watpliwosci.
                            To co czytam mnie tylko dobija, z jednej strony uswiadamiam sobie ze mój
                            problem nie jest taki wielki, ale z drugiej jak czytam o metodach na wymioty to
                            naprawde robimi sie niedobrze.Jak na razie ogranicze sie tylko do zaglądsania
                            na nasz post.
                            Poza tym to zainstalowałam tlen: knoa@tlen.pl tyle wiem, ale go jeszcze nie
                            obsługiwałam
                            pozdrawiam z pochmurnej polski
                            • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 29.06.04, 23:14
                              jestem zalamana niektorymi postami. rece mi opadaja, a do tego wszystkiego
                              czuje sie odpowiedzialna za te osoby, czuje potrzebe, zeby pomoc tym wszystkim
                              osobom, ale nie mam pojecia w jakiej formie. chcialabym porozmawiac ze
                              wszystkimi, zapytac o wiele rzeczy, wytlumaczyc zla interpretacje wlasnego
                              zycia ijak zle postepuja z wlasnym zyciem, ale jak mam to zrobic? przeciez nie
                              moge po prostu ogolnie napisac do wszystkich, bo kazdy ma inny problem i pomysl
                              na chorobe- niestety zazwyczaj to wielkie pomylki. wiec co mam zrobic? nie
                              wiem. meczy mnie to ogromnie...duzo sloneczka z hiszpani i duzo buziaczkow...
                              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 30.06.04, 04:06
                                godzina jest jakas nieziemska,bo własnie wróciłam z olanu zdjęciowego.
                                pomyslałam ze przeczytam co mi napisałs i co widze?Nie wolno ci sie zadreczac
                                wszystkim i wszystkimi,nie powinnas nawet przejmowac sie mną.Pamietaj wszystko
                                z umiarem ,bo znowu doswidczenia innych doprowadza cie do czego złego, chociaz
                                po rozmowach z toba wiem ze jestes silna.
                                Kochana jestes ze tak bardzo chcesz pomagac innym i wyciagac z kłopotów, jednak
                                jak sama widzisz niektore z dziewczyn same tego ne chcą.Mają jakies obrzydliwe
                                i jak dla mnie niewiarygodne sposoby na rzyganie i dzielą sie
                                swoimi "przepisami" i co z tego wynika/?...z pewnoscia wiele dziewczyn zaczenie
                                robic podobnie. Albo przepisy na długotrwałe głodówki-to nienormalne.
                                Sama wiem po sobie, jak byłam w stadium odchudzania i zdrowwej zywnosci ,na
                                takie "rady" byłam chłonna jak gąbka.
                                w czwartek mam wizyte i powiem szczerze nie umiem sie doczekac,oby mnie tylko
                                nie zawiódł
                                trzymaj kciuki
                                pa
                              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 30.06.04, 11:41
                                mały sukces i mała porazka!
                                wczoraj na planie był przepyszny catering i zjadłam kilka kanapek, tak dawno
                                nie jadłam białego piecvzywka.Robiłam to jednak pomału ciszac sie ze sprawias
                                mi to tak duzo radosci
                                A sukces to dzisiejszy poranek-45 min cwiczen, maseczka na twadrz i bioderka,
                                kupiony samoopalacz (bo nie umiem siedziec na słoncu, a poza tym u nas słonca
                                wcale nie ma )jezdziłam na rowerku, skakałam na skakance i cwiczyłam ,dopadło
                                mnie pozytywne zmeczenie.Wybieram sie dzis jeszcze na basen,nie odpuszcze.
                                Chce ten miesiac do wyjadu wykaorzystac na zrzucenie tych 5,6 kg , albo
                                przynajmniej zadbac o skóre i jej wygląd.
                                Myslisz ze mozna to zrobic w miesiąc.
                                Wyjezdzam z dziewczyna wyzsza ,z ze slicznym biustem ,ale srednia figura, wiec
                                moze ja w tym bede leposza.Bardzo ją lubie ,ale moze odrobina rywalizacji
                                dobrze mi zrobi.
                                Jutro psycholog i boje sie ze okaze sie niekompoetentny, ale pomartwie sie
                                jutro.próbuje jesc co 4 godz i pozytywnie myslec, nawet na siłe.
                                pamietaj o tym ze mi bardzo pomagasz idzieki ze jestes.
                                • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 30.06.04, 18:29
                                  nawet nie wiesz jak mnie ucieszylo to co przeczytalam wlasnie rozpoczelas nowy
                                  pozytywny etap w swoim zyciu ciesze sie ze zaczelas cwiczyc nawet nie masz
                                  pojecia ile to zmieni w twojej psychice i jakie efekty przyniosa te cwiczenia
                                  twojemu cialu jestem z ciebie dumna a ta porazka to niby te kanapeczki?nam tez
                                  nalezy sie troche przyjemnosci ty kanapki a ja lody he he...z ta pomoca dla
                                  wszystkich to chyba nie jest tak latwo nie chce byc odpowiedzialna za zycie
                                  innych osob moze to zle odbic sie na mojej osobie to chyba jednak nie jest zbyt
                                  bezpieczne moglabym miec klopoty gdybym komus zrobilabym krzywde chcac pomoc
                                  ludzie roznie reaguja ale tak mnie to dreczy...no coz nie ja jedna jestem na
                                  swiecie a najlepiej jest chyba skupic sie na paru osobach niz miec na glowie
                                  caly swiat trzymaj sie i pamietaj ze wierze w ciebie i jestem dobrej mysli no
                                  i co zrobic zeby cycki sie powiekszyly przez ta cala chorobe stracilam okolo
                                  8cm w biuscie nie chce zeby znowu cos mi odbilo i nie chce sie wpakowac w
                                  nastepne klopoty najpierw brzuch teraz cycki o zgrozo he he pa
                                  • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 01.07.04, 14:54
                                    przeczytałam post dziewczyny,ktora pisała o smierci kolezanki z powodu bulimii
                                    lub anoreksi.przeraziło mnie to strasznie.Ja mam tyle w zyciu do zrobienia,
                                    tyle planów.
                                    Ale najwazniejszym jest wyjscie z choroby.Strasznie mnie to przestraszyło, ale
                                    moze to dobra terapia wstrząsowa, tylko szkoda, ze tej dziewczynie juz nic ani
                                    niokt nie pomoze.
                                    Brygida!Trzymaj sie mocno, mysl o sobie i o swoim szczesciu.
                                    trzeba ułozyc sobie zycie i wyeliminowac chorobe, za wszelką cene.
                                    • Gość: zaasia IP: *.heh.Uni-Osnabrueck.DE 01.07.04, 18:00
                                      jesli moge sie wtracic...

                                      czytam Wasza wymiane zdan od poczatku, i pomaga mi tez, dzieki ze jestescie.
                                      chcialabym tylko powiedziec, ze 5, 6 kilo w miesiac to za duzo, wlasnie to
                                      przerobilam, i ...to za duza roznica dla organizmu. Sprobuj 3, jak schudniesz
                                      wiecej, to dobrze, pozytywnie sie zaskoczysz, ale nie przeginaj, bo wiesz, jak
                                      organiznm reaguje. Prosze, nie strac tej kruchej rownowagi jaka masz, spieszac
                                      sie zbytnio...

                                      trzymam kciuki, i dalej sobie bede cichutko czytac...
                                    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 01.07.04, 18:36
                                      ciezko jest pobodzic sie z choroba a jeszcze z taka ktora powoduje smierc ja
                                      ciesze sie ze zyje pomimo ze dwa razy probowalam skonczyc z tym wszystkim(no
                                      wiesz chodzi mi o samobojstwo)dzisiaj dostalam w tej sprawie wezwanie do sadu
                                      mysle ze chca przydzielic mi jakiegos opiekuna wiem ze chodzi o moj ostatni
                                      pobyt w szpitalu a to co napisala zassia jest prawda nie wolno ci przeginac nie
                                      mozesz myslec ze w ciagu jednego dnia osiagniesz swoj cel uwazaj zebys nie
                                      wpadla w nastepny nalog (chociaz ten jest zdrowszy )ale pomalu z rozsadkiem
                                      osiagnieszwszystko na poczatek proponuje ci 20min na rowerku a potem 30min
                                      cwiczen po tygodniu mozesz zwiekszyc czas pod warunkiem ze nie bedziesz niczego
                                      robila na sile pamietaj ze z cwiczeniami chodzi o czas ktory jest potrzebny aby
                                      zauwazyc efekty wiec nie lam sie jesli po tygodniu nie zobaczysz efektow ale
                                      juz po kilku tygodniach twoje zaskoczenie bedzie ogromne ja biegam 40min na
                                      tasmie potem robie 1200 brzuszkow nastepnie tyleczek i nogi a na koncu
                                      cwiczonka z ciezarkami na szczescie mam sprzet w domu wiec moge przy okazji
                                      obladac telewizje czas szybciej leci a jutro moze lody?pozdrowionka z upalnej
                                      hiszpani(40stopni)i witam naszego nowego sluchacza hej zassia a co u ciebie?pa
                                      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 01.07.04, 22:14
                                        na razie mam mnóstwo energii, nie chce niczego przyspieszac,ucieszy mnie kazdy
                                        spadek wagi o ile bedzie trwały.Na razie wymysliłam sobie taki system:15min na
                                        rowerku, !5 mni na skakance i nastepny kwadrans ćwiczenia.Na rowerku troche mi
                                        sie nudzi wiec słucham radia albo czytam kciązke, nawet nie wiem kiedy, a juz
                                        sie rozgrzewam.Jutro moze uda znów pojść na basen
                                        Zaasia! A jak tam twoja sytuacja i samopoczucie??
                                        Brydzia!Słyszałam że osoby po probach samobójczych czasem sa pod kontrolą osób
                                        trzecich, ale moze to tylko przejsciowe.Wiem ,ze bardzo cie to zmieniło i
                                        inaczej myslisz niz wtedy.
                                        pozdrawiam i sciskam mocno!!
                                      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 02.07.04, 22:22
                                        ale kapa, wszystko do dupy, musze jutro zdawac egzamin jeszcze raz, bo prof.cos
                                        sie pomyliło i nic nie moge na to poradzić.
                                        Po prostu kipie ze złosci.
                                        Z tych nerwów zjadłam wiecej niz powinnam, ale to nic od kolacji od razu sie
                                        nie umiera.
                                        Czy ja jestem maszyną czy co, zeby tak z biegu pisac test.Teraz musze siedziec
                                        i powtarzac, a najchetniej to bym cos zjadła.
                                        Niestety mój problem to zajadywanie owych problemów, ale nie nie nie .
                                        Nie ma mawy, moze lepiej juz pójde spac, z pustą głową, ale i niepełnym
                                        zoładkiem.Lepij unikac takich sytuacji
                                        Trzymaj za mnie kciuki, musze to zdac, nie mam wyjscia.
                                        • Gość: zaasia IP: *.heh.Uni-Osnabrueck.DE 03.07.04, 02:07
                                          no jestem:)
                                          juz wczesiniej pislam, do knoi (tak to sie odmienia)...wiec czuje sie jak u
                                          siebie tutaj:)

                                          wlasnie chcialam napisac, ze wczoraj mialam miec ostatni examin, i nie spalam
                                          prawie nic, ale rano sie dowiedzialam, ze dzis musze jeszcze poprawic jeden z
                                          wczesniejszych examinow, najtrudniejszy TAk Z DNIA NA DZIEN, myslisz knoa, ze
                                          to jakas plaga??? w kazdym razie, po kolejnej zarwanej nocy (nie poszlam do
                                          pracy wczoraj) jeszce pracowalam 13 h!! i wlasnie jestem w domku, taka
                                          zmeczona, ze juz mi sie nawet spac nie chce.. ale szczesliwa, bo dostalam kopa
                                          (niezle sie wystraszylam, bo bez tego exa nie dostalabym stypendium, a nie stac
                                          mnie na studia...krucho) tylko slabo mi poszlo przez b... wiec mam tego co
                                          chcoialam KOPA W D... , bolalo, jeszcze boli, ale przezylam, wiec wszystko
                                          moge:)jestem w bardzo bojowym nastroju...:)))

                                          brygida :) (tzn.usmiecham sie do Ciebie) i chyle czolo, coz za osobowosc...mam
                                          tylko jedno pytanie, czy kojarzysz warek sprzed jakiegos miesiaca tu na forum,
                                          o dziewdzynie z Hiszpani, ktora napisala ze cos sobie zrobi, i juz sie nie
                                          odzywala? moze zwrocials na to uwage?
                                          o cholera - to TY!!! (wlasnie poszukalam po forum , zeby nicka sprawdzic)
                                          No to sobie zobacz, co j aCi wtedy napisalam, do dzis sie zastanawialam...
                                          boszzz, ale sie ciesze, ze Ty to TY:)
                                          lece spac, buziaki z Niemiec:)
    • Gość: Marta IP: *.devs.futuro.pl 02.07.04, 10:29
      dziewczyny, jestem pod wrażeniem!!!
      forum wzajemnego wsparcia z prawdziwego zdarzenia :)
      wierze ze wam się uda!
      mi się udało (chociaz obawiam się ze b. jest sie przez całe zycie, tak jak z
      cpaniem i piciem, trzeba sie pilnowac zeby do tego nie wrócić). w wielkich
      bólach, po stracie wielu rzeczy na które wczesniej cięzko pracowałam, po
      stracie zaufania ze strony rodziny. Ale poradziłam sobie! od stycznia
      jestem "czysta". nie mówię, czasem mam nieodparta ochotę odreagowac starym
      sposobem, jednak jeśli jeszcze raz wdepnełabym w to, skończyłoby się pewnie
      harakiri.
      nadal jestem na etapie remanentu w zyciu, powoli wspinam sie znów na swoje
      szczyty. z dnia na dzien jest coraz lepiej bo mam czystą głowę i jasne
      myslenie, nie koncentruje sie na dawnych nawykach bo mam nowe: faceta, prace,
      kota. to sa moje nałogi. pozwalam sobie na uzaleznienie sie od nich i tylko i
      wyłącznie od nich. Będę zagłądac i dopingowac Was, mam tyle energii i
      pozytywnego myslenia ze wystarczy nie tylko na mnie, moze jeszcze kogoś
      zarażę :))
      Trzymam za Was kciuki!
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 03.07.04, 10:48
      witam a ja wczoraj zaszalalam zrobilam sobie babskie zakupy o wartosci-170euro!
      a co tam zyje sie tylko raz.a dzisiaj na kolacje(imieninowa mojej przyjaciolki)
      bede jadla kurczaka i salatke moj pierwszy inny posilek od ponad 3 miesiecy nie
      bardzo mam ochote ale moze jak zaczne jesc wroca inne smaki dzisiaj w hiszpani
      pada wreszcie po 40-stopniowym upale chmurki sa mile widziane knoa martwie sie
      laney trzeba jej pomoc mam nadzieje ze moge na ciebie liczyc pozdrowionka i tak
      zaraz do ciebie zadzwonie pa
      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 03.07.04, 15:23
        bardzo chciałabym komus pomuc ,a widze ze ta dziewczyna jest strasznie
        zagubiona, najpierw chce z tego wyjsc, potem chce byc anorektyczka ( co
        strasznie mnie zdenerwowało).
        Ale czy ja mam do tego prawo?Jezeli sama cały czas czuje sie niepewna, czy moge
        jej udzielac rad?Spróbuje cos do niej napisac.
        Zaasia!jestem tez juz po egzaminie, ale musiałam na niego jechac do innego
        miasta 2oo km (prof ma zawsze racje)Tez bez niego nie dostane stypendium, wiec
        sie bardzo denerwuje, wyniki za kilka dni.A co ty studiujesz? I w ogóle jak tam
        twoja terapia?opowiedz jak to wygląda.
        Brydzia! SMACZNEGO, delektuj sie jedzeniem i baw jak najswietniej,papappa
      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 04.07.04, 20:26
        niestety juz spałam kiedy dostałam twojego mesa.jesli dobrze zrozumiałam, to
        cstało sie cos złego,bardzo mi przykro, ale to nic nie znaczy.Jestes
        silna ,przeszłas juz tyle ze taki epizod na prawde nie ma wiekszego
        znaczenia.Nie moze sie on przekształcic w ni xinnego, po prostu mały epizod.
        Brygida!dzisiej zjadłam porzadny obiad i kolacje, nie ciagnie mnie do niczego,
        czuje sie dobrze, a ty nie denerwuj sie i przypadkiem nie załamuj,
        pozdrawiam
        • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 04.07.04, 23:35
          knoa potrzebuje natychmiast twojej pomocy w sobote kiedy dzwonilam do ciebie
          bylam bardzo zdenerwowana(znam przyczyne)bardzo wazne jest to ze skonczyly mi
          sie tabletki przeciw depresyjne i kiedy zjadlam kolacje tego kurczaka byl
          moment ze publicznie sie rozplakalam potem pilam piwo (nie pamietam kiedy
          robilam to ostatni raz)wiec nie moglam wziasc tabletki na uspokojenie po dwoch
          moze trzech godzinach poczulam glod i znowu zaczelam jesc tym razem kawalki
          miesa nie wytrzymalam zwymiotowalam kiedy obudzilam sie w niedziele bylam nie
          przytomna tak jakbym miala wielkiego kaca(moze i mialam)i znowu nie wzielam
          zadnej tabletki okolo godziny siodmej postanowilam ze nie chce sie tak dluzej
          czuc wiec przygotowalam sie do biegania niestety po trzydziestu sekundach
          zrezygnowalam bo mialam klopoty z oddychaniem(mam je od dluzszego czasu)zeszlam
          z tasmy podeszlam do chlopaka i powiedzialam ze zle sie czuje i normalnie w
          swiecie zaczelam plakac to byl moj atak nerwowy teraz jestem sama w domu i
          jestem po kolacji bardzo boli mnie brzuch jestem prawie nie przytomna i
          pomyslalam o pojsciu do ubikacji ale wpatrywalam sie w twoje slowa i zaczelam
          do ciebie pisac czytalam te twoje slowa i chce mi sie smiac z samej siebie i
          czuje ogromny strach ale juz nie przed wymiotowaniem ale zdalam sobie sprawe ze
          moje zycie jest bardzo kruche skoro tak male rzeczy potrafia mnie wyprowadzic z
          rownowagi to co bedzie kiedy stanie sie cos naprawde zlego boje sie ten miesiac
          byl najlepszym miesiacem od roku nie boje sie wymiotowania boje sie ze znowu
          wroci ta chec odejscia boje sie tabletek i tego jak moge z nich skorzystac nie
          chce umierac boze nie chce pomoz mi blagam
          • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 05.07.04, 09:22
            i znowu nie mogłamAle wciaz mysle o tobie i wierze ze to co sie stało juz
            mineło,krotki epizod.
            usisz o tym szybko zapomniec i wziac sie w garsc.wrocic do normalnego trybu
            zycia.Zajmij sie czyms, najlepiej rób to co zwykle.
            I nie rezygnuj z tabletek, przyjmuj je normalnie, w dawkach jak wczesniej.łatwo
            sie denerwujesz, a one cie wycisza ,zebys wrociła do normy.
            Trzymam kciuki, wierze ze dzisiejszy dzien bedzie inny, zjedz, wez tabletki,
            pocwicz, jak zwykle, wpadniesz w codzienna rutyne i zapomnisz o tym co sie
            stało.
            Trzymam kciuki i mysle wcia o tobie,pa
          • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 05.07.04, 13:04
            leiej?gorzej?no jak?
            Moja kochana tylko spokój moze nas uratowac,pamietaj mozesz wiecej niz ci sie
            wydaje,kazdy ma w sobie wiecej siły, niz moze sobie wyobrazić.
            Przeszłas juz tyle, ze nie złamie cie taka sytuacja.
            Ja w ciebie wierze, wierzy równiez wiele dziewczyn, które czytały twoje posty.
            ZOBACZYSZ,JESZCZE WSZYSTKO WRÓCI DO NORMY, amoze juz wróciło??
            Sciskam mocno!!!
            • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 05.07.04, 18:47
              kochana przyjaciolko jest ze mna gorzej niz myslalam bo skoro moje samopoczucie
              jest zalezne od tabletek...czy wiesz jak czuje sie osoba ktora nie spi pare dni?
              w niedziele o maly wlos nie wjechalam pod samochod po prostu jechalam a na
              przeciwko mnie samochod czy zdajesz sobie sprawe z tego ze go nie widzialam?
              dzisiaj rozmawialam z lekarzem jutro dostane tabletki te ktore mi sie skonczyly
              (antydepresyjne)moze jutro znowu poczuje to co czulam przez ostatni miesiac
              szczescie i sile tylko chcialabym to poczuc bez tabletek to chyba jakies
              silniejsze prochy niz myslalam jest fatalnie jesli nikt mi tutaj nie pomoze to
              zapierdole(sorry)wszystkich lekarzy nie jestem zwykla malolata ktora sie
              zabawia ja jestem chora ale mam tyle rzeczy do zrobienia...chce miec dziecko
              prace i zdrowie...mam dosyc a do tego wszystkiego kiedy bylam w szpitalu
              najprawdopodobnie podalam kogos do sadu nie pamietam tego bo bylam nieprzytomna
              chyba dlatego dostalam to wezwanie jutro dowiem sie czegos wiecej to tyle na
              teraz dziekuje za mile slowa nawet sie usmiecham ale zaczynam znowu watpic no
              tak ale jutro nowy dzien ...o zgrozo he he he pa
              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 06.07.04, 18:45
                dzis napisze ci tak długiego posta,zebys na przynajmniej troche zapomniała o
                swoich problemach, a wiec zaczynam...
                Byłam dzis u psychiatry...ale to brzmi.Tak, niestety nasza słuzba zdrowia
                refunduje tylko konsultacje psychiatryczne, a nie psychologiczne.Ale niewazne,
                byłam u lekarki ,od razu i sie niespodobała, była znurzona i znudzona, a moze
                tylko zmeczona?Sama nie wiem ,zadawała milion okropnych pytan, a ja tak bardzo
                nie lubie o tym mówic.Na koncu wizyty nawet ją polubiłam.Przepisła mi seronil
                (jesli cos o nim wiesz o mi powiedz).
                Kazała scisle przestrzegac dawkowania i skierowała do osrodka specjalistycznego
                dla chrych na nerwice i zaburzenia odzywiania.
                No sama nie wiem ,pytała o tyle rzeczy aj prawie wciaz zaprzeczałam,no bo nie
                mam jakis lekow(procz tego ze od jedzenia utyje, a moze nie schudne)iel jem( a
                nie jem zbyt wiele oprocz atakow).
                No iu dała do zrozumienia ze moja chowrba sie wykrusza, ale nawyk wymiotow
                wciaz we mnie gdzies tkwi.
                Mowiła o terapi grupowej np.,ale ja sie do tego nie nadaje, nie umniem o tym
                rozmawiac, analizowac, czuje sie niesmiała i taka malutka.
                Chyba sie nie zdecyduje, moze sama...
                Brydzia a jak u ciebie?No jak sie kochana czujesz?Nie denerwuj sie ze bierzesz
                tak silne leki na razie widac takich potrzebujesz, ale przeciaz z czasem mozna
                wszystko zmniejszyc, zredukowac i jeszcze4 bedziesz cieszyc sie zyciem ( a
                najlepiej zacznij od zaraz),bedziesz miała gromadke dzieciaczkow(jeszcze ci
                uszami wyjdą).
                Przeciezs nic nie trwa wiecznie, wszystko ma swoj koniec, aty nawet nie zdajesz
                sobie sprwy ile juxz przeszłas i ile masz w sobie siły, nigdy nie dowiadujemu
                sie o sobie tyle ile w czasie kryzysu,przeciez nikt nie zastanawia sie skąd
                brac na przezwyciezenie problemów siły,nie .po prostu jest kryzys , znajduja
                sie takze takie pokłady siły i samazaparcia, ze pootrafią przezwyciezyc wszystko
                WSZYSTKO
                Nie deneruj sie na lanely, znów czytałam jej post,zmartwił mnie ,ale nie bardzo
                jej ufałam, nie ma przełaomów z dna na dzien ,nawet u mnie jest dobrze, ale nie
                najlepiej)
                Mysl o sobie ,skupiaj sie na swoich pragnieniach, znajdz sobie nowy cel i dż do
                niego za wszelką cene,Ja wierze w ciebie bardzo mokcno
                No i jeszcze taki banał...jutro jest nowy dzien i od niego mozna wszystko
                rozpoczac i wszystko skonczyc, nie przestawaj sie usmiechac,usmiechaj sie dla
                siebie mnie i swojego faceta, a mozer to Francuzów z góry i swoich kotow, moze
                sąsiadów.
                no brakuje mi juz pomysłu
                Sciskam,papa
          • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 05.07.04, 18:45
            i napiszesz mi co u ciebie?hm...
            martwie sie, wiesz?
            • Gość: zaasia IP: *.heh.Uni-Osnabrueck.DE 06.07.04, 13:49
              ja tez sie martwie!!!

              przepraszam, nie bylo mni echwilke, bo duzo pracuje, i wczoraj caly dzien
              spedzalam poza domem... a tu takie rewelacje!!

              brydziaczku!! musisz wytrzymac, co tam - Ty wytrzymasz, zacisnij zeby i czekaj
              az sie skonczy! jeszcze tylko pare chwilek i pomysl, jak juz fajnie bylo, jak
              cieplo i przytulnie, nastepnym razem tak bedze na dluze, jeszcze dluzej, a poem
              na zawsze!!

              knoa: biedaku, to CIe niezle przemiscil:P ja zdalam, ledwo, ale jednak:) ale
              wiecie co, ostatnio niby zaczelam o siebie dbac i tak dalej, i zaczelam
              myslesc, ze juz wszystko na dobrej drodze, tylko w niedizele wieczorem
              zauwazylam zajady:( to co ja, nie widzialam co ja robie?? tak mi smutno bylo,
              pedze do lekarza... jeszcze dwa dni:)

              buziaki
              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 06.07.04, 18:47
                B!!!mam nadzieje ze przeczytasz mojego posta jest troche wyzej, ale spójrz na
                daty
              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 06.07.04, 20:09
                aha zapomniałam zapytac co wiesz,a moze raczej wiecie o ADIPEXIE czy to
                psychotrop, pomaga, co?
                Dzieki z gory i czekam brydziu na wiadomosci!!!!!!!!!!!!!!
                Zaasiu...gratuluje zdania ja jeszcze nie znam wyników, a moge zapytac co i
                gdzie studiujesz?
                pa
                • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 06.07.04, 21:37
                  dostalam tabletki i rozmawialam z psychologiem pani psycholog powiedziala mi ze
                  ze mna jest lepiej bo wreszczie zrozumialam co sie ze mna dzieje a przede
                  wszystkim ze chce z tego wyjsc i jak wielka glupote zrobilam naprawde dzisiaj
                  jakbym pierwszy raz rozumialam sama siebie kurcze co za glupoty my robimy ze
                  swoim zyciem powiedzialam jej ze rozmawiam z wami na forum co pisze jak
                  rozumiem rozne rzeczy jak odbieraja mnie inni i chyba byla ze mnie dumna
                  powiedziala ze ludziom latwiej jest zrozumiec takie osoby ktore przeszly to co
                  ja niz gdyby to ona wlaczyla sie na nasze forum powiedziala ze moge pomagac
                  innym a tym samym sobie i mam sie nie przejmowac chwilowym porazkami a nawet o
                  nich glosno mowicdzisiaj rozmawiajac z nia pierwszy raz zastanawialam sie jak
                  to wszystko sie skonczy i co bedzie dalej wiem ze to zalezy wylacznie ode
                  mnie...no coz zobaczymy pozdrawiam cieplo i dziekuje...
                • Gość: zaasia IP: *.heh.Uni-Osnabrueck.DE 07.07.04, 03:17
                  wiecie, nawet mysle, ze jak ktos sobie przeczyta, ze kazdy ma gorsze momenty,
                  ale pisze o nich tak jak brydzia, to to bardzo pomoze. Nawet bardziej niz rady
                  takich, ktorzy bledow nie popelniaja. Przeciez wiekszosc z nas ma to czesciowo
                  przez nie spelnianie oczekiwan, wezmy taka laney...
                  ciesze sie, ze tak to postrzegasz, rzeczywiscie jestes slina:)

                  knoa: teraz jestem w Niemczech, studiuje European Business, ale juz wracam by
                  dalej jechac z tym wstertnym marketingiem... tu bylam tylko na rok, tak
                  zobaczyc:P no i mieszkam sama, calkiem, i pani b, ktora zawsze gdzies tam byla,
                  za bardzo sie rozpanoszyla...:( dopiero sobie zdalam sprawe jak bardzo, jak
                  moglam nie zdac, i wszystko by mi sie posypalo... ale sie nie dam, iwracami
                  lece do lekarza, nie ma co ryzykowac, poza tym twierdze, ze mam troche inny
                  obraz siebie niz w rzeczywistosci, i ktos musi mnie uswiadomic. Niektoer
                  zachowania sa juz dla mnie tak codzienne, ze nie zauwazam nienormlanosci!!

                  a jak tam u Ciebie? mam nadzieje ze w porzadku... i wiesz co? wcale nie
                  wydajesz mi sie (tak jak sobie piszesz) malutka, i niesmiala, i zamknieta. Nie
                  widze Cie, ale z tego co piszesz, to widac wyrazne poglady, osobowosc,
                  bynajmniej nie uleglosc i zagubienie. moze jeszcze o tym nie wiesz... :P

                  buziaki dla wszystkich walczacych!!
                  • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 07.07.04, 21:48
                    Prosze mi powiedziec co tam u ciebie brygidko?
                    Jak samopoczucie, jak pogoda w hiszpani, jak twój facet i w ogóle.
                    Dowiedziałam sie wczoraj ze diurawiec działa antydepresyjnie, a ponadto
                    łagodzi i leczy chry zołądek wiec co ja robie?...pije sobie te ziółka i choćby
                    miały działac jak placebo to mi pomogą, nie mają wyjscia , w końcu ja w to
                    wierze.
                    Mam nadzieje ze ty tez wierzysz? w to ze bedzie dobrz.Ale to mała trzeba
                    wierzyc ,że bedzie lepiej.
                    Cwiczę codziennie, moze nie bardzo forsownie, ale codziennie no i oczywiście na
                    raziew zadnych rezyltatów, troche sie podziewałam ,ale nadal będe przeciez w
                    końcu moje ciałko nabierze odpowiednich kształtów.
                    Cwiczysz?pewnie tak.
                    Aha słyszałas o adipexie?A chyba ci pisałam ze zapisano mi seroni
                    (tak ,przeciez pisałam wczoraj w poscie)
                    Strasznie cie pozdrawiam,bardzo bardzo...mocno

                    Zaasiu droga, nie myślałam nigdy o sobie w taki sosób, ale czemu nie od dzis
                    zaczynam.Niezle sobie radzisz ,gratuluje i wierze ze B. w koncu minie, to w
                    końcu kiedys w nas wszystkich zginie.
                    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 07.07.04, 23:26
                      w hiszpani upaly a w mojej glowie na razie spokoj knoa nie mysl sobie ze po
                      tygodniu cwiczen zauwazysz zmiany one oczywiscie nastepuja ale efekty te
                      bardziej namacalne zauwazysz po pol roku(tylko sie nie zalamuj he he he)moge ci
                      przysiac ze wytrwalosc i upor w cwiczeniach oplaci sie jak cholera pomysl tylko
                      jedrne posladki szczuplejsze uda piekne zgrabnie zaokraglone i smukle ramiona i
                      umiesniony brzuszek no co podoba ci sie taka perspektywa wygladu twojego cialka
                      pokochasz sama siebie(tzn. cialko)prosze wytrwaj w tych cwiczeniach bo to jest
                      cos co przynosi tylko same korzysci fizyczne i psychiczne pozdrawiam cie mocno
                      i caloje serdecznie(zaasia ciebie rowniez)a teraz poczytam co tam znowu
                      wymyslila laney pa
    • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 08.07.04, 15:22
      Zdałam !!! mam prawdziwe wakacje!!!zrobiłam sobie odrobine przyjemnosci i
      zjadłam chyba pół arbuza...pychaaa.
      Poza tym zapomniałam ze musze jeszcze cos załatwic w dziekanacie,i poszłam po
      prostu do domu .poza tym zamiast zwykłej mąki do sosu do spogetii dodałam
      ziemniaczanej...i wyszedł mi pomidorowy budyń.
      To wszystko to znak ze jestem szczesliwa.
      Dzisiaj umówiłam sie z koleżanką na bieganie do parku...zobaczymy jak tam moja
      kondycja
      W Poniedziałek,o ile wypali wyjade na tydzień do domku w niewielkiej miescince
      w góry.Odetchnąć świezym powietrzem...moze znajde tam internet.
      Jesli nie to bede tesknic wiesz, przyzwyczaiłam sie ze wchodze na forum i
      patrze czy napisałas( a raczej napisałyscie).
      Znowu na forum przeczytałm jakies idiotyczne gadki o tussi, odchudzaniu i
      pytania w stylu ile kcal maja truskawki.
      O nie!!!Nieczytam tych bzdur, bo mozna oszaleć.Jak napisałam ze te dziewczyny
      ktore pisza sobie ile waza i mierza sa niepowazne i powinny przestac bo kogos
      to moze zdołowac to miktoras odpiała ,ze ona by chciała wiedziec jak to jest
      byc chora na bulimie i jak dziewczyny wyglądają.Rozumiesz cos z tego?To
      nieludzki i na pewno nienornale.
      Przeciez to forum ma próbować pomóc dziewczyną znormalnieć,niestety niektorzy
      tego nie rozumieją.szkoda.
      Jak tam minął ci dzień?
      Ja czuje sie zakręcona jak...
      pozdrowionka!!!
      • Gość: BRYGIDA IP: 5.5.* / 80.58.44.* 08.07.04, 22:49
        GRATULUJE ZDANEGO EGZAMINU I ZYCZE MILEGO ODPOCZYNKU TERAZ BEDZIESZ MIALA DUZO
        CZASU NA PRZEMYSLENIA A MOZE PODEJMIESZ DECYZJE WAZNA I MADRA ODNOSNIE CHOROBY
        U MNIE W PORZADKU NIC SIE NIE DZIEJE MOJ FACET W SIERPNIU JEDZIE DO POLSKI I
        PRZEZ TRZY TYGODNIE BEDE SAMA TROCHE SIE BOJE BO KTO MI POMOZE GDY DOSTANE ATAKU
        (NIE CHODZI MI O BULIMIE)MAM NERWICE LEKOWA KTORA POWROCILA DO MNIE POPIECIU
        LATACH TERAZ Z POWODU BULIMI NIE WIEM JAK SOBIE PORADZE ALE MUSZE ZACZAC MYSLEC
        ZE NIE JESTEM DZIECKIEM I MUSZE DAC SOBIE PO PROSTU RADE NIE POZOSTAJE MI NIC
        INNEGO A MOZE JAK GO NIE BEDZIE JA TEZ BEDE MIALA WIECEJ CZASU NA PRZEMYSLENIE
        WIELU SPRAW JUTRO IDE SIE OPALAC A W SOBOTE MOZE DYSKOTEKA ARBUZY SA PYSZNE
        TYLKO JA JUZ SIE NIMI PRZEJADLAM ROK TEMU PRZEZ CALE WAKACJE NA KOLACJE
        ZJADALAM POL ARBUZA TYLKO MECZACE BYLO TO CIAGLE WSTAWANIE DO UBIKACJIZEBY
        ZROBIC SIKUALE ARBUZY SA OK DO PONIEDZIALKU JEST JESZCZE TROCHE CZASU WIEC
        JESZCZE SOBIE POGADAMY POSTARAM SIE DO CIEBIE JESZCZE ZADZWONIC TRZYMAJ SIE
        CIEPLUTKO NO I CWICZ!PA
        • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 11.07.04, 22:41
          wyjezdzam, na razie nie na długo, ale jednak nareszcie z domu.Tak, nareszcie,
          ten dom kojarzy mi sie z początkiem mojego problemu, z jego trwaniem ,ale na
          razie nie z zakończeniem.Wczoraj mojoa mama miała urodziny, dzis znowu w domu
          pełno ludzi, a co za tym idzie duzo smakołyków ,no i mama ,ktora mówi ,ze
          złamię jej serce jak nie spróbuje sernika, babeczek ,winka itp..
          Ale nie zebym miała z tym problem ,próbuje ,jem ,nawet duzo, a wczoraj to o
          wiele za dużo, ale nie ma mowy nie zwrócę.Taki mam system ,zadnych rzygań,odkąd
          lekarz powiedział mi o mozliwych nastepstwach czestych wymiotów wymuszanych to
          koniec.Udowodnił mi,ze nawet na mojej twarzy widac pewne oznaki.
          Jesli zjem za duzó to naturalną konsekwencja jest przytycie.Mam za swoje, sama
          jem ,to sama tyję.Proste.
          Brygidka!no, a jak u ciebie, widze, ze nie ma cie na forum, moze to dobrze, bo
          co tu sie wyprawia to szkoda gadać,niektóre posty są totalnie nawiedzone, mnie
          to miejcse nie pomaga, ale męczy,a wchodzę tu jedynie ze wzgledu na nasz post.
          Nie mam zamiaru sie dołować, dobijać i samodegradować w końcu robię to od jakiś
          3 lat, to chyba wystarczy.
          Prześlij tu troche słoneczka i moze jeszcze szumu morza...bedzie dobrze, musi
          być.
          P.S. CO NAS NIE ZNISZCZY ,TO NAS WZMOCNI
          • Gość: zaasia IP: *.heh.Uni-Osnabrueck.DE 11.07.04, 22:47
            jejku, jestm wykonczona, duzo pracuje, i chodze na imprazki:P

            widze ze sie trzymacie dziewczyny:) to swietnie! ja tez na basenik i biegam:) i
            juz nawet nie czytam tego forum, tylko ten watek, bo juz nie mam czasu sily i
            nerwow na nie... coz , kazdy musi przez to przejsc, swiata nie zbawimy

            buziaki i dobranoc, padam na nosel, ale to dobre zmecznie:)
    • Gość: kasiulka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 17:58
      JA siedzę w tym bagnie dopiero jakieś trzy miechy no ale terz powoli zaczynam
      czuć że to wszystko zaczyna mnie wykańczać.Zaczynam nienawidzić siebię za to że
      objadam się a potem męczę się żeby to wszystko jakoś zwrócić.No ale trzeba się
      ostro wziąć za siebię no i może jakoś się uda chociaż mam nadzieję na wyjście z
      teco bagna no a większość mówi że właśnie to jest podstawą.No i dzisiaj
      przeżyłam swój mały sukces no niestety nie udało mi się uniknąć ataku no ale
      przynamniej udało mi się opanować podczas ataku no i poczłonąć znacznie mniej
      niż zawsze!!!!!!!!!!!trzymam za was mocno kciuki no i życzę wam chociaż takich
      małych sukcesów.... POWODZENIA>>>>>>>>>>
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 12.07.04, 22:58
      zycze ci udanego wypoczynku i przemyslenia wszystkich spraw tych lepszych i
      tych gorszych i podjecia wlasciwych decyzji mnie tez meczy to forum nie mam
      nastroju ktory i tak ciagle sie zmienia dzisiaj nie bede duzo pisac pozdrawiam
      cie goraco i caluje przesylam szum morza(tylko nie ogluchnij he he he)
      wypoczywaj i baw sie dobrze pa
      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 20.07.04, 21:47
        jestem!!!!!!!!!!!wróciłam, nie na długo, ale jestem. Odpoczęłam nabrałam nowych
        sił, czuje sie mocna i mam mnostwo pozytywnej energii.Swieże powietrze, wiatr
        itp.to wszystko, działa na mnie jak antidotum na całe zło.
        No i wreszcie słońce jak w hiszpanii, tylko morza mi brak.
        A co u ciebie, jak sie czujesz ,jak twoje zycie, samopoczucie, no?
        Pozdrawiam tak mocno jak tylko moge.
        Mam nadzieje słyszeć od ciebie Brygida i od zaasi same dobre wiadomosci,
        Sciskam
        ;)))
      • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 22.07.04, 10:21
        No co tam kochana, widze ze na razie cisza. Tutaj wreszcie upał i słonce w
        pełni,opalam sie, a raczej nagrzewam i ogrzewam na słoncu.Aha jeszcze niezłe
        przeceny w sklepach poprawiaja mi humor,poza tym jescze perspektywa stypendium,
        ale na razie ciiiii..........
        Co za straszne głupoty czytam na tym forum,po dwoch postach dałam sobie
        spokój ,niektore opinie sa tak niepowazne, a dziewczyny nieodpowiedzialne i po
        prostu głupie. Niestety..
        Nadrabiam ogladanie zaległosci w czytaniu i ogladaniu filmów.
        pozdrawiam ;)))
        • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 22.07.04, 23:54
          ciesze sie ze juz jestes jakos tak pusto bylo bez ciebie nawet nie zagladalam
          na forum mam nadzieje ze wypoczelas ale to widac po twoim optymizmie mam
          nadzieje ze twoj dobry nastroj bedzie trwal i trwal...u mnie duzo slonca i duzo
          klopotow niestety poznalam dziewczyne ktora ma anoreksje i nerweice lekowa i
          byla pacjetka mojego lekarza to co mi opowiedziala na temat mojego lekarza
          sprawilo ze jestem niezle przestraszona ale o tym opowiem ci kiedy indziej
          najgorsze jest to ze musze zdecydowac sie na terapie w szpitalu ktory miesci
          sie o 100km od mojego miejsca zamieszkania polega to na tym ze kazdego dnia
          musialabym jezdzic na terapie i tego samego dnia wracac co oczywiscie wiaze sie
          z kosztami i oczywiscie nie jest to zbyt wygodne ale wczoraj rozmawialam z moim
          lekarzem ktory placi mi chorobowe i powiedzial mi ze jesli sie nie zdecyduje
          moge stracic pieniadze moj lekarz nic nie wie a jutro ide rozmawiac z nowym
          psychatra na dodatek dzisiaj dostalam oferte pracy i nie wiem co robic wiem ze
          jesli odmowie leczenia moge sobie tylko zaszkodzic bo niestety nie jestem taka
          silna zeby pomoc sobie samej probuje to zrobic od trzech lat a na prace moge
          chyba jeszcze poczekac na brak pieniedzy jeszcze nie narzekam ale jak sobie
          pomysle o pobycie w szpitalu to mam niezlego pietra pamietam jak sie czulam w
          szpitalu kiedy polknelam tabletki nie wytrzymalam dwoch dni ale potrzebuje
          pomocy wlasciwie to nie wiem co mam zrobic ale wiem ze nie chce aby moje zycie
          do konca wygladalo jak gowno wypoczywaj jak dlogo sie da abys mogla z nowymi
          silami powrocic do zycia ciesze sie ogromnie z twojego optymizmu i radosci
          ktora czuc az tutaj w hiszpani baw sie dobrze i napisz do mnie potrzebuje cie pa
          • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 23.07.04, 19:10
            ale sie narobiło moja kochana~!Pomału.
            Po przeczytaniu twojego postu pomyslałam ,ze musisz robić to co jest najlepsze
            dla ciebie i twojego zdrowia.Sama, bez pomocy psychologa sobie nie
            poradziesz .To chyba nie jest najlepszy czas na popdejmowanie nowej pracy,
            powinnas byc bardziej pewna siebie ,swoich zachowań,praca to przeciez pewna
            odpowiedzialnosc.Najpierw jednak wazniejsza jest terapia.Wiem ze szpital cie
            przeraża,ale moze nie bedzie tak żle ,musisz pamietać ,ze to dla twojego
            dobra.Dla twojej przyszłosci,wtedy bedziesz mogła podjac i prace i spełnic
            wszystkie plany.
            Zobaczysz sama, a co na to nowy psychiatra, a co na to twój facet?
            Porozmawiajcie, nie jestes z tym sama.
            Mój lekarz powiedziała mi zebym we wrzesniu pomyslała o terapii ,na pewno sie
            zdecyduje i ty tez powinnaś.
            Pozdrawiam cie serdecznie, pamietaj zawsze mozesz napisac ,zadzwonic.Niestety
            nie zawsze moge ci pomóc ,ale przynajmniej na rozmowe i wsparcie mozesz liczec.
            Ciesze sie ze cie mam, razem jest mi łatwiej,
            ~)
            • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 24.07.04, 10:37
              jestes kochana wiem ze ta terapia to moje jedyne wyjscie zdecydowalam juz ze ja
              podejme wczoraj rozmawialam z moim nowym psychiatra (kobieta)pierwszy raz
              trafilam na normalnego psychiatre jestem zadowolona z naszej rozmowy
              powiedziala mi ze moj przypadek jest ciezki i powinnam podjac terapie jednak
              mam wielkiego stracha nie umiem tego opisac ale jak sobie pomysle o tym ze bede
              wsrod ludzi ktorzy sa chorzy,w szpitalu z zamknietymi oknami i ze beda mi
              serwowac swoje zarcie to po prostu szlag mnie trafia i boje sie swoich reakcji
              po prostu sie boje to bedzie moja nastepna walka ktora wygram lub skonczy sie
              dla mnie nastepna depresja lub czyms gorszym strasznie sie boje...stane twarza
              w twarz ze swoja choroba i nie wiem ktora znas jest silniejsza ale musze tez
              myslec o swojej przyszlosci to mi troche pomaga nie wiem jak bedzie nie wiem...
              dziekuje ci ze jestes
              • Gość: nika IP: *.lobar.net 24.07.04, 14:51
                to ja tez się wtrącę...

                Dziewczyny! od ponad godziny czytam wasz "dialog" i jestem pod wrażeniem. Myślę
                że to może pomóc wielu innym osobom.
                Ja problem b. chyba mam juz za sobą(o ile można mieć to ZA sobą), ale kiedys
                było naprawde ciężko. Tym bardziej że byłam kompletnie sama ze swoim problemem.
                Strasznie się tego wstydziłam. Paradoksalnie chyba tez dzięki temu przestałam.
                Wstyd był silniejszy. Gdy musiałam zamieszkać w małym mieszkanku z dwiema
                koleznakami - po prostu nie było jak.... Od razu by się domysliły. No i jeszcze
                tabletki. Musiałam brac je o stałej porze, specjalnie wybrałam wieczór. wtedy
                jest najgorzej. Mowiłam sobie: jak wziełam stabletkę, to przez 4 godziny nawet
                nie wolno mi pomyślec o wymiotowaniu. działało
                Wiem, może to głupie sposoby, ale u mnie skuteczne, może komus to pomoże....
                No i oczywiście bez pozytywnego nastawienia się nie obejdzie!!!
                Także główki do góry! Będzie dobrze..
                Zajrzę jeszcze do Was, teraz musze lecieć, pa
              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 24.07.04, 19:33
                brydzia! wiem ze vsie boisz,ale musisz zacisnąc zębyi iść przed siebie.Po
                prostu nastepnym etapem twojej drogi jest ta terapia.Traktuj ją jako środek do
                osiągnięcia celu, a nie celem.Tam beda ludzie ktorzy beda w stanie ci pomóc ,
                bo po to tam jedziesz.Nie bedziesz tam sama,na pewno.Nie denerwuj sie na
                zapas.Ciesze sie ze znalazłas wreszcie lekarza ktory ci odpowiada,potrzebowałas
                tego.
                Ja wróciłam do domu i nie czuje sie tu dobrze z kazdym dniem gorzej,ale w
                poniedziałek wyjezdzam do wawy.Inne srodowisko,zdala od domu to zawsze na mnie
                dobrze działa.Bede pisać,zagladac do ciebie, nie stracimy kontaktu.
                Pisz o wszystkim,ściskam cie mocno,trzymam kciuki najmocniej na całym swiecie
              • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 24.07.04, 23:51
                miałam nic nie mówić ,ale jutro mam urodziny,stuknie mi 20.Zycze sobie tylko
                jednego.Taka okrągła data zmusza do zrobienia pewnych planów...Z tym trzeba
                skończyć.Mam taki osobisty plan i oczywiście musi sie udać.MUSI to moje
                ulubione słowo...tak po prostu...
                PAPA
                • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 25.07.04, 10:17
                  zeby sen sie nie konczyl a zyczenia zawsze sie spelnialy moc goracych zyczen z
                  okazji urodzin ze slonecznej hiszpani kochaj siebie
    • Gość: :- IP: 195.141.64.* 25.07.04, 10:52
      :-
    • Gość: kara IP: *.a2000.nl 27.07.04, 16:48
      jak z tego wyjsc???jestem z tej samej identycznej sytuacji od 7 lat i nie umiem
      z tego wyjsc wiec ktos moze mi tez powie.jak z tego wyjsc????
      • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 01.08.04, 22:32
        knoa nie wiem gdzie jestes ale bardzo za toba tesknie u mnie beda wielkie
        zmiany (zyciowe)bardzo powazne czekaja mnie decyzje i jestem tym przygnebiona
        wiem ze musze zrobic cos co zmieni moje zycie mam tylko nadzieje ze na lepsze
        pozdrawiam cie serdecznie i sciskam mocno
        • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 04.08.04, 19:31
          strasznie mi głupio,ze mnie tyle nie było ,nie odzywałam sie ,a ty masz
          problemy i do tego jestes z tym sama .
          Juz jestem i na razie nie planuje zadnych wyjazdów.
          Co do mojego wyjazdu to byłam na praktykach w warszawie,kupa pracy, plan
          zdjeciowy od rana do wieczora.Na prawde brakowała mi czasu dla siebie,do tego w
          mojej kwatwrze nie była netu.przepraszam cie bardzo.Na 3 dni urwałam sie
          jeszcze do kazimierza na festiwal filmowy..Ale teraz koniec o mnie ,co u ciebie?
          Jak leczenie ,czy chodzisz na terapie, czy zniany zyciowe o ktorych pisałas
          maja zwiazek z twoim facetem?Jak sie czujesz, co porabiasz,jakie masz mysli?
          Zobaczysz wszystko nadrobimy, a do tego pamietaj co nas nie zniszczy to nas
          wznocni.Ty jestes bardzo mocna wierze w to mocno.Bardzo pozdrawiam.
          Napisze jeszcze wieczorem,papa
          Całusy
        • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 04.08.04, 22:10
          no i znowu jestem ,cała do twojej dyspozycji.Tak myślałam o tym co mówiłaś o
          domu, ajk sie w nim czuje, jak odbieram go, jak o nim myśle (chodzi mi o
          rozmowe telefoniczną).Dzisiaj dgy dojezdzałam do domu,mogłam usiąsc we własnym
          fotelu i wykąpać sie we własnej wannie czułam sie nad wymiar dobrze.Wrócili
          rodzice wciaz o cos wypytywali, wszystko mnie cieszyło.
          A jak twój dom?
          Nie wiem czy chodzisz na terapie czy juz sie rozpoczęła, mam nadzieje ze
          tak ,ze twoje zycie zmieni sie na lepsze.Przeciez zmiany niejednokrotnie
          oznaczaja przełom na lepsze,na cos nowego.Poza tym nie ma tego złego...(koniec
          pewnie znasz),wielokrotnie sie o tym przekonałam.
          Czekam na info od ciebie,a teraz ide sie wreszcie wyspać,ty tez spij
          spokojnie ,regeneru siły, przecież nigdy nie wiadomo jaki bedzie nastepny
          dzien,a moze to ten decydujący??
          Pozdrawiam i sciskam
        • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 05.08.04, 09:16
          wstałam rano i powiem ci szczerze ucieszyłam sie ze moge lezec w swoim łóżku i
          porozmawiać z mamą.Najczęściej rozmawiamy o niczym tzn o jakis bzdurkach, ale
          dzisiaj nawet taka rozmowa dała mi duzo radości.
          Ale jeszcze wiecej energii daje mi możliwość napisania czegoś do
          ciebie.Dziekuje ze cie znalazłam.
          No a co u ciebie, jak samopoczucie?Mam nadzieje ze znajdziesz troche czasu i
          coś skrobmiesz, bardzo jestem ciekawa jak u ciebie wyglada życie.
          Pozdrawiam
          • Gość: soso IP: *.cswl.poznan.pl / *.man.poznan.pl 05.08.04, 11:17
            hej dziewczyny. siedze w pracy i jak rzadko mam wolne przedpoludnie. szperam w
            necie szukajac informacji o problemach z odzywianiem. Robie to dla siebie,
            chociaz powinnam byla juz dawno, zawsze jednak spelzlo na niczym, zwlaszcza
            jesli chodzi o wizyte u specjalisty, do kt nigdy nie udalo mi sie dotrzec, choc
            checi byly szczere...Przeczytalam dzis list po liscie wasza korespondencje.
            Ciesze sie, bo widze jak tworzy sie ten lancuszek wzajemnego porozumienia i
            wsparcia. Tkwie w tym sama po uszy od roku, choc nie mam typowych objawow
            bulimii, tzn. nigdy nie udalo mi sie zwymiotowac. Owszem, bardzo sie sataralam,
            ale widac, nieudolnie. Teraz tego nie robie, bo naczytalam sie ze to jest jak
            narkotyk i jesli jeszcze tego nie robisz, to lepiej nawet nie probuj. Potrafie
            nie jesc slodyczy dluuugo, np tydzien, ale potem poddaje sie apetytowi i
            nadrabiam straty. Rok temu bylam na diecie calorocznej, wmowilam sobie ze tak
            juz bede jesc cale zycie, tyle ze mialam tak niski poziom cukru, ze lekarka
            mnie straszyla spiaczka itd. I wygladalam nie za ciekawie- chudzielec i w
            dodatku zszarzaly :) nie mialam sily na nic, naweyt wejscie po schodach to byla
            zadyszka. potem byly wakacje- dom, kuchnia mamy, moja dieta nadal
            obowiazywala , ale pod okiem rodzicow, wystraszonych i zaalarmowanych, jadlam
            wieksze porcje niz zazwyczaj. Nie przytylam strasznie, zaledwie i az 4 kg.
            Minal kolejny rok na studiach. Probowalam, ale nie potrafie juz trwac w mojej
            poprzedniej diecie. Dzieki temu nota bene mam lepszy nastroj- wiadomo ze diety
            sprawiaja ze stajemy sie wiedzmami, tak bylo przynajmniej ze mna...Teraz waze
            52 przy 168. Wygladam ok i czuje sie dobrze. Tyle ze JA chcialabym schudnac!!!
            wiem jakie to glupie. ja patrze na siebie i widze sie gruba! tu zrzucic, tam by
            sie przydalo...poza tym te napady apetytu, wtedy pochalaniam wszystko,
            najwiecej tego czego nie mozna zazwyczaj- slodyczy! nie panuje nad tym
            kompletnie. robie to szybko, sama sie oszukujac- moze nie zauwaze?! wtedy nie
            licze kalorii, dopiero potem przychodza wyrzuty sumienia i zlosc na siebie. To
            zdarza sie najczesciej jak odwiedzam rodzicow. Dom jest jak inny swiat, poza
            tym tam jest pelna lodowka i ciasto na weekend itd. o rany...potem wracam do
            wywazonych porcji. potem po tygodniu, znow ochota na to czego sobie odmawialam-
            lakocie do kawy. Nie jedno, nie dwa, cale paczki po prostu. Eh tam, az mi wstyd
            opisywac. Jak mowie kolezance ze jestem lasuch i potrafie zjesc tyle to mi nie
            wierzy. A to mi sie zdarza i nie radzie sobie z tym...Staram sie i czasem mi
            sie wydaje ze jest ok, tlumacze sobie, nawet na glos :) i idzie dobrze. jakos
            daje rade. potrafie zjesc do kawy 2 ciastka i koniec. Ale po dniu, po dwoch,
            dawaj- od nowa. Co robic? postaram sie jakos kroczkami jak ty knoa. Wiesz o tym
            ze nie jestes jedna co nie? az mi sie wierzyc nie chce ile mlodych kobiet ma
            ten problem. i dlaczego my sie w to pakujemy?! zycze wszystkim wam powodzenia w
            walce z potworem, i sobie tez :) papa
            • 05.08.04, 17:38
              własnie załozyłam sobie konto w gazecie.Zdenerwowałam sie zdrowo ,bo ktos
              podszywał sie za mnie na forum.Do tego pytał o jakis srodek na odchudzanie.Ja
              od dawna sie w takie rzeczy nie bawie, rózne pacebo itp.Zepsuć sobie żołądek
              jest bardzoprosto,ale co potem.Tylko0 kupe problemów.Teraz bede sie logowac i
              miec spokój z oszustami.No przeszła mi złość
              Poza tym denerwują mnie posty o odchudzaniu, "wspaniałych " środkach
              spqlających tłuszcz i itp.To przeciez nie jest forum o tym ale o próbie wyjścia
              z chorob jakimi są i bulimia i anoreksja.Niewiele osób ktore na nie wchodzi
              uświadami sobie ten problem.
              Ale juz koniec.
              Pozdrawiam solo i sama nie wiem co napisac.
              • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 05.08.04, 18:50
                jak sie ciesze ze znowu jestes moja terapia jeszcze sie nie zaczela i nie wiem
                czy w ogole sie zacznie ale nie chce mi sie o tym pisac moje zmiany faktycznie
                dotycza zmian calego mojego zycia podjelam decyzje bardzo wazna ale nie moge
                teraz o tym pisac bo nie chcialabym aby przeczytal to ktos kto nie powinien na
                razie o niczym wiedziec czeka mnie duzo zmian i duzo wysilku a przede wszystkim
                musze teraz byc bardzo mocna psychicznie zeby poraz kolejny nie popelnic tych
                samych bledow(jestem sama,boje sie,nie potrafie jestem za slaba,jestem niczym)
                nie moge poddac sie bo tylko ja na tym strace a moge stracic bardzo
                wiele...wiem ze musze to zrobic ale zmiany mnie przerazaja ale jesli nie
                sprobuje to po mnie wiecej napisze kiedy bede sama moj facet jedzie do polski
                12 sierpnia wtedy wszystko wytlumacze ciesze sie ze odpoczelas i ze twoj powrot
                do domu sprawil ci przyjemnosc ja bardzo tesknie za swoimi rodzicami czasami
                sobie poplacze ale wiem ze musze tu byc bo w ten sposob mam wieksze szanse na
                lepsze zycie i zeby pomoc moim rodzicom finansowo dzisiaj kupilam wszystkim
                prezenty i porawilo mi to humor wiesz moja sytuacja rodzinna nie jest ciekawa
                ale dla moich rodzicow zrobilabym wszystko ty tez pamietaj o tym ze rodzicow ma
                sie tylko jednych i pomimo ze czasami nie jest tak jak bysmy chcieli to kochaj
                swoich rodzicow bo jak odejdziesz z domu wtedy dopiero zrozumiesz wiele spraw
                ale rodzice sa po to aby nam pomagali a my wspierali ich w trudnych sytuacjach
                tak bardzo kocham swoich rodzicow i tesknie...napisze teraz do soso chyba jakas
                fajna z niej osobka kochanie trzymaj sie i pisz bedziemy teraz w stalym
                kontakcie ja tez ci dziekuje ze moglam cie poznac
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 05.08.04, 19:02
      witam cie soso na naszym forum uzywaj zycia bo zycie masz tylko jedno przy
      twoim wzroscie twoja waga jest w porzadku nie popelniaj mojego bledu ja przy
      wzroscie 168 i wadze 53kg popelnilam ten blad ktory zmienil moje zycie w
      koszmar dietki,anoreksja,bulimia...a wystarczylo tylko troche pocwiczyc i
      poczekac na zmiany swojego ciala ale uczymy sie na wlasnych bledach a ty masz
      okazje nauczyc sie na cudzych wiec skorzystaj z tego bo potem mozesz stracic
      cos co jest wazniejsze niz waga stracisz zdrowie,radosc
      zycia,przyjaciol,chlopaka...zanim podejmiesz jakas decyzje odnosnie diety
      odchudzania zastanow sie i przemysl sobie wszystko i podejmij wlasciwa decyzje
      nie chcialabym aby ktokolwiek cierpial tak jak ja...pozdrawiam z upalnej
      hiszpani i przesylam duzo sloneczka
      • 05.08.04, 21:44
        wiesz ze trzymam za ciebie kciuki i wierze w ciebie mocno.Nie wolno wmawiać ci
        sobie ,ze jestes słaba i nie dasz rady.Ja wiem że nie jest ci łatwo, ze nie
        czujesz sie pewnie na gruncie na którym stoisz, ale muszisz nawet wbraw sobie
        powtarzać ze żadna choroba nie moze zawładnąć tobą do tego stopnia żebyś w
        siebie zwątpiła.Powtórz na głos MAM SIŁE.Nasza podświadomośc mimowolnie
        pochłania wszystkie informacje ,myśli.Jeśli mówisz ,ze jest żle to małe szanse
        żeby było lepiej.Jest dobrze, co nie znaczy ,ze nie może być lepiej.Będzie
        lepiej ,choćby z tego powodu ,ze przeciez czas płynie, wszystko sie zmienia i
        zadne kłopoty nie będa trwać wieczność.Ten okres zmian się skończy ,znajdziesz
        spokojną i szczesliwą przystań.Czekaj cierpliwie,uwierz w siebie, w swoją
        moc..Zmiany mogą przecież przynieść poprawe, a ty nowe pokłady energii.
        pozdrawiam .pa.
        • Gość: soso IP: *.cswl.poznan.pl / *.man.poznan.pl 06.08.04, 09:18
          hej dziewczyny. dzieki za odpowiedz. dziwnie sie czuje czytajac WASZE listy do
          MNIE. wow...nie wiem czy mnie rozumiecie. ja to wszystko wiem...zdaje sobie
          sprawe jak irracjonalne sa moje watpliwosci co do mojego wygladu, ale wlasnie w
          tym tkwi problem. Straszne bylo uslyszec od mojego chlopaka, kt sie zwierzalam-
          "ty sie nie kochasz, nie lubisz swojego ciala, nie mozesz lubic siebie"
          oczekiwal chyba ze zaprzecze, ale milczalam, bo on ma racje. to jest cholernie
          smutne, co nie? jak mozna nie lubic siebie??? eh tam. czasem mam dni ze sie
          lubie :) i to mnie pociesza, ale siedze w tym po uszy, stan lubienia siebie
          powinien byc raczej constans prawda? musze przede wszystkim znarmalizowac
          jedzenie. wiem ze gdy zabraniam sobie np. slodkosci, to po pewnym czasie to
          zwraca sie przeciwko mnie- i wtedy nie mam sily zeby nad tym zapanowac.
          Zreszta, obie chyba wiecie o czym mowie. Jestem w tym rok...czasem naprawde mi
          sie zdaje ze sama nie dam rady. Nie umiem powiedziec z czym mam problem, tak
          jak brygida pisala, ze naszym problemem nie jest jedzenia, tylko cos innego, co
          tylko przeklada sie na odzywianie. Zgadzam sie. Chcialabym znalezc te
          problematyczna sfere we mnie...Moze lekarz moglby mi pomoc. Sama nie wiem.
          Swoja droga brygida, dlaczego wazac tyle chcialas az tak schudnac? dobrze sie
          czulas z waga 45 kg, mialas sile chodzic? mialas dobry nastroj? knoa, a jak
          idzie tobie? cwiczysz? mam nadzieje, ze wygrasz z tym, bo jakkolwiek banalnie
          to zabrzmi, ale chyba trzeba to powtarzac- dziewczyny, my ROBIMY SOBIE STRASZNA
          KRZYWDE...buziaki i pozdrowiena
          PS. sloneczna Hiszpania...mmm...ale tu pogoda tez niczego sobie ostatnio.
          Wybierasz sie do Polski Brygida?
          • 06.08.04, 11:21
            Wydaje mi sie ze wszystkie tu sie rozumiemy, niejednokrotnie wydaje mi sie
            jakbym to ja sama niektóre wypowiedzi napisała.Tak naprawde to dopiero od
            niedawna zdaje sobie sprawe z tego ze to ja sama musze nad sobą panowac,nic bez
            mojej woli sie samo nie stanie.Nawet lekarz nie pomoże mi jesli ja sama bede
            myslała ze przejdzie to samo.
            Ja choruje od 3 lat, raz lepiej raz gorzej.Zastanawiałam sie gdzie jest we mnie
            ten słaby punkt przez który moje ciało i psychika próbuje odreagować i robie
            takie rzeczy myśle w taki sposób.Przeraża mnie to ze choroba ta tkwi we mnie i
            ja sama musze sie z niaą uporać,kazdego dnia musze znajdować nową siłe zeby w
            sobie pomału zwalczać własne fobie.
            Twoja waga jes taką jaką miałam przed chorobą, teraz waże ok 58, dawno sie nie
            ważyłam i takze nie jestem zadowolona z własnego ciała, zdarza mi sie go
            przeklinać i z trudem na nie patrzec.
            Powiem ci co mnie ustawiło na odpowiednie tory.W tym pomogła mi brygida rozmowy
            z nią.
            Musisz uswiadomić sobie co dla ciebie jest najważniejsze, co lubisz robić, na
            czym sie skupiać.Lista priorytetów.Na początku punkt 1)wygladanie szczupło było
            wysoko na mojej liscie, ale z czasem zniża sie do teo stopnia ze punkt 2)czuć
            sie dobrze z własną sobą stało sie wyzej niz inne.Ważne są dla mnie studia,
            praktyka, przyszła praca, zabyt dużo miejcsa poświecam na akceptacje wśród
            innych ,ale jeszcze nad tym pracuje.
            No właśnie praca nad soba-to jest najwaznijsze ,nic ,zapewniam sie nic, nie
            dzieje sie samo i ani ja ani ty, ani nikt inny nie wyjdzie z tego bez własnej
            akceptacji,bez pracy , a wręcz urzerania sie z sobą.
            Pozdrawiam cie i nawet sobe nie zdajesz sprawy jak chciałabym być na tym etapie
            choroby co ty.Zrobiłabym jedno, bardzo szybko odwróciłabym sie i
            zerwała ,podjeła leczenie, głośno o problemie mówiła i wyszła z tego .Tak
            zrób,masz faceta, angazuj go w to ,pomoze ci.Uciekaj i jak powiedziała Brygida
            ucz sie na czyiś błedach.Nie na swoich.
            trzymam kciuki
            • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 06.08.04, 19:10
              kurcze chyba pobilysmy rekord na forum koncza mi sie strony he,he,he pa
            • 06.08.04, 22:35
              Hej!Które z tych stwierdzeń jest typowe dla was?.."Ludzie zawsze się mnie
              czepiają"...czy..."Wszyscy są zawsze pomocni" Każde z tych przekonań będzie
              tworzyć odmienne doświadczenia.To co sądzimy o życiu,staje się dla nas
              prawdą...WITAM,jestem zdziwiona,że tyle energii,tracicie.A o pieniądzach nie
              wspomnę.Mogę,Wam napisać sporo ćw. wyobrażeniowych,od najprostszych
              zaczynając.Jak zechcecie,to napiszę skąd?bulimia,anoreksja:jak?,pozbyć się
              tego .I energię szanować.Proszę pytać,lub pominąć.Życzę radości na codzień.
              • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 07.08.04, 11:14
                tracimy energie i pieniadze?chyba jednak to nie my mysle ze to ty tracisz czas
                a co za tym idzie i pieniadze skoro trafilas na nasze forum bez obrazy ale
                potrzebujemy siebie nawzajem a nie lusterka
          • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 06.08.04, 18:41
            wlasciwie to nie wiem co napisac po raz kolejny moj nastroj zmienia sie w
            szybkim tempie od euforii i wiary w siebie do zwatpienia i bezradnosci ale to
            sie musi zmienic do jasnej cholery teraz nawet nie mysle o jedzeniu tak jakby
            ten problem nie istnial mam teraz wazniejsze sprawy na glowie...potrzebuje
            milosci...dzisiaj dostalam propozycje pracy z ktorej musze zrezygnowac smieszne
            nie?pozdrawiam bo jakos nie mam dzisiaj nastroju moze napisze cos pozniej pa
          • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 06.08.04, 18:51
            witaj soso mysle ze nie powinnas tak bardzo regorystycznie podchodzic do
            slodyczy pomysl gdy odmawiasz sobie czegos to pozniej normalne jest ze
            nadrabiasz wiec moze zamiast odmawiac sobie slodyczy przez tydzien z mysla o
            nich to jedz sobie slodkosci kiedy przyjdzie ci na to ochota a twoj apetyt na
            slodycze predzej czy pozniej unormuje sienie odmawiaj sobie przyjemnosci ja tak
            bardzo chcialabym zjesc ciasteczko a najlepiej wszystkie rodzaje
            ciastek,ciasteczek,ciast jakie tylko istnieja na tym swiecie(i lody)he,he,he
            pozdrawiam bardzo serdecznie a do polski nie jade bo popsulabym sobie pobyt w
            domu swiadomoscia ze moj facet tez tam jest wole pobyc troche sama i miec czas
            na uregulowanie swoich spraw osobistych pozdrawiam
      • 06.08.04, 11:27
        Brygidzia a do ciebie przesyłam ciepłe słówka.Jestem w domu 2dni, ajuż wydaje
        mi sie ze stoje w miejscu, nie znosze takiej stagnacji.Musze szybko wejść do
        wanny, wziac długą kąpiel i wyjsć z domu.To właśnie ruch i cos do roboty
        utrzymuje mnie w dobrej kondycji psych.
        Musi byc lepiej.
        A co ty porabiasz??
        SCIskam PA
        • 07.08.04, 19:38
          No i co tam słychać?Niechcesz sie odzywac?Chciałabym ci jakoś pomóć,napisac ci
          cos takiego co podniesie cię na duchu.
          Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, zebym mówiła sobie każdego dnia rano
          TEN DZIEŃ BĘDZIE PRZECIEŻ WYJATKOWY
          Wieć ty też powtóz sobie rano to HASŁO.
          Jestem na etapie czytania ksiażki "Potęga podświadomości".Dużo mi pomaga, może
          nawet uczy myslenia.Czytałaś?Jest troche naiwna i czasem
          przeintelektualizowana, ale mozna sie od niej zegoś nauczyć.
          Cały czas zbieram sie zeby wszystko przemyśleć.Moje życie, moje problemy.Usiaść
          i poukładac sobie ten cały nawał rzeczy wokół mnie .Niestety ogarnia mnie take
          ucvzucie strach, cały cza uciekam od tego, wciaz o czym innym mysle ,chcę
          zagłuszyć to.Zaczynam robić wszystko inne i odkaładam tę ważna rozmowe ze soba
          na inny, bardziej odpowiedni czas.To jest takie usprawiedliwianie sie przed
          sobą i odkładanie ważnych spraw na inny termin.
          Ale wreszcie to zrobie.Napisze ci o tym.
          Na razie cię pozdrawiam
          Czekam az bedziesz miała ochote i mozliwość napisania czegoś do mnie
          papa
          • Gość: 3po3 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.04, 23:36
            ZAPRASZAM NA 3PO3.i DZIAŁAĆ!proszę się nie obrażać,działać.
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 08.08.04, 09:56
      zrobilam pierwszy krok rozstalam sie z moim facetem za duzo jest we mnie zalu
      nie moge zyc z kims kto nie potrafi mnie zrozumiec i pomoc tylko dlatego bo tak
      mu jest wygodnie nie wiem czy odzsyskam wiare w mezczyzn i czy spotkam tego
      wlasciwego tzn. mysle ze tak tylko teraz mam watpliwosci ale chce byc z kims
      kto mi pomoze w trudnych sytuacjach przy kim bede czula sie bezpiecznie i jak
      kobieta ktora jest kochana i szanowana niestety po pieciu latach w stalym
      zwiazku okazalo sie ze to nie to on za bardzo egoistycznie do wszystkiego
      podchodzi bylam cierpliwa ale po moim pobycie w szpitalu cos we mnie peklo nie
      moge i nie chce zyc w strachu ze kiedy cos mi sie stanie albo nadejda problemy
      z ktorymi nie moge dac sobie rady bede sama wiec lepiej miec ta swiadomosc ze
      jest sie samemu i samej rozwiazywac problemy niz po cichu wierzyc ze on mi
      pomoze a potem kolejny raz sie rozczarowac teraz musze znalezc prace mieszkanie
      wyzdrowiec i zaczac sie realizowac i myslec o sobie wiesz czasami bycie w
      zwiazku strasznie nas ogranicza z wielu rzeczy musialam zrezygnowac w imie
      mojego zwiazku niestety tylko ja na tym tracilam i nie slyszalam slowa dziekuje
      ale teraz moze mi sie uda i bede silniejsza?chyba tak bedzie lepiej dla mnie i
      dla niego mam nadzieje teraz juz wiesz jakie trudnosci mnie czekaja i jakie
      zmiany mam nadzieje na slowa otuchy i wsparcia wiem ze jestes przy mnie choc
      tak daleko kiedys kiedy bede juz silna i samodzielna zaprosze cie na wakacje
      zobaczysz bedzie ci sie podobalo ale to w przyszlosci mam nadzieje ze
      niedalekiej(moze wygram w totka he he he )pozdrawiam cie goraco i sciskam
      • 08.08.04, 17:24
        nawet nie wiesz jak mi przykro! Dlatego ze musisz przez to przechodzić ,a w
        dodatku właśnie teraz.To nic,ze na pierwszy rzut oka mozesz czuć sie
        samotnie.Wokół ciebie jest duzo zyczliwych osób,a nawet jezeli nie wszystkiesą
        ciałem to rekompensują swoja obecność duchem.(mówie o sobie).
        Najważniejsze jest to ze wiesz ze postąpiłaś słusznie.Może ten związek nie miał
        szans na przetrwanie i na pewno nie miało sensu dłuzej tego ciągnąc.
        TERAZ NAJWAŻNIEJSZA JESTEŚ TY.Musisz wyjsc z kłopotów i poukładać swoje
        sprawy.Nic nie jest takie trudne jak sie wydaje,pamiętaj nie jesteś sama!Co z
        tego ze dzieli nas pół europy,to przecież nie tak daleko...haha
        TRZYMAJ SIE
        STRASZNIE CIE SCISKAM
        PRZECIEZ JUTRZEJSZY DZIEŃ MOZE BYĆ WYJĄTKOWY
        PA
        • Gość: soso IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 09:52
          o rany dziewczyny, przez to, ze tak intensywnie korespondujecie, i juz leci wam
          kolejna strona, ja dalam sie zmylic i sadzilam, ze nie odpisalyscie mi, a te
          wszystkie listy byly juz na nast. stronce. dopiero dzis rano to zauwazylam. nic
          to.
          dzieki za wasze odpowiedzi. jest mi strasznie milo, i jestem tez zaskoczona ze
          tak reagujecie i chcecie pomoc. moze mam takie wrazenie dlatego, ze wczesniej
          nie dzielilam sie przyzyciami z nikim <oprocz chlopaka, ale on tak do konca
          tego nie rozumie...choc bardzo sie stara>wy po prostu to znacie i wiecie o co
          chodzi.
          Knoa, dzieki za odpowiedz i rady. musze zebrac sie w sobie, wiem ze jesli tego
          nie zrobie ja strace. ostatnio dzieki wam wciaz o tym mysle...al e akurat
          jestem w domu na wekend- opycham sie jak dzika. serio. nie moge sie opanowac,
          tlumacze sobie ze to juz ostatni raz. mam nadzieje ze teraz "zegnam" sie z tym,
          za przeproszeniem, gownem. I ostatni raz musze sie nazrec??? nie wiem, to chyba
          nie jest terapia. Gdyby jednak tak mialo byc, dziekowalabym bogu. Koniec z tym.
          Mowie to wam- wiem ze mnie nie sprawdzicie, ale chce czuc sie wobec siebie i
          was zobowiazana. CHCE Z TYM SKONCZYC. nie bede odmawiac sobie ciastka do kawy,
          umowmy sie ze od czasu do czasu zjem cos slodkiego- sztuk jeden, dwa, a nie bed
          odmaiac sobie tego tygodniami po to by potem pozrec kilka paczek i miec wyrzuty
          sumenia. Polubic siebie...kurde, czasem naprawde mysle, ze potrzebny mi
          psycholog, jesli sama nie moge znalezc klucza...ale bede walczyc! Bede z Toba w
          kontakcie, chce mowic o tym i chce sluchac, jak Ty sobie radzisz :)

          Brygida, wiesz co mysle ze jestes niesamowita dziewczyna. Nie znam cie w sumie,
          czytam to co piszesz, widze ze angazujesz sie na forum i czytajac czuje jak
          draznia cie niektore glupie wypowiedzi i jak bardzo chcesz pomoc i uzmyslowic
          cos dziewczynam. Mysle z jestes bardzo wrazliwa, i nie mowie tego zeby cie brac
          pod wlos...cholernie trudno sie zyje gdy widzi sie to wszystko i odczuwa tak
          mocno, ze az czasem boli. Jestes przez to o niebo "madrzejsza" od innych,
          widzisz i czujesz to czego inni nie dostrzegaja. Tylko nie bierz na siebie za
          duzo :) Jestes silna i wytrzymala, wytrenowana w bojach z tego co
          czytam...Podziwiam cie ze wyrwalas sie z toksycznego zwiazku p o 5 latach.
          Wiesz ze najczesciej kobiet na to nie stac, z przyzwyczajenia, ze strachu, nie
          chca byc same. Najwazniejsze zebys TY nie miala co do tego zadnych watpliwosci-
          czujesz ze dobrze zrobilas? jesli tak to najwazniejsze. Jestes dobra osoba i
          poradzisz sobie. A smutek musi byc, nieodlaczna czesc zycia, tez uczy, co nie?
          trzymaj sie seniorita!
          mysle o Was! pozdrowienia
      • 09.08.04, 19:39
        Nie wiem czy sobe z tego zdajesz sprawę, ale jesteś naprawdę odważną kobietą.I
        mam nadzieje ,ze nic nie wyprowadzi cie z tej kruchej równoowagi ,która
        budujesz.Za jakiś czas bedziemy sobie wspominac te wszystkie sytuacje i
        dziekowac ,ze mamy to za sobą.Oby nadeszło to jak najwczesniej.Tyle zycia przed
        toba i to sie liczy.
        Mnie w domu troche brakuje zajęcia ,a wiesz czym to sie najczęsciej
        kończy,zamierzam wiec zaangażowac sie w pewien projekt zwiazany z moja
        uczelnia,jak sie uda to o tym napiszę.
        Wczoraj byłam na rowerz dzisiaj maszerowałam po parku z kolezanką.Byle nie
        zwariować.Mnie bezczynność zabija.
        Jaeszcze nie zdobyłam sie na odwage na poważne rozmyślania i stworzenie :planu
        nawigacyjnego".Ale zrobie to.
        A jak tam twój dzień,jak twoje uvczucia i samopoczucie.
        PAMIETAJ ,jeste silna i wiem to na pewno
        Sciskam
        papa
      • 10.08.04, 22:03
        moja droga!nie ma cie ale jeśl ci to nie bedzie przeszkadzac to sobie napisze d
        co cirbie pomimo to.Tak mi jakos lepiej na duszy.Ale o czym ci tu
        napisać...Moja siostra wyjechała na wakacje i nawet dobrze mi na razie bez
        niej ,nie czuje sie obserwowana i kontrolowana.Moze jeszcze sie stesknie, ale
        na razie raczej nie.
        Zaangazowałam sie juz w dwa przedsiewziecia zwiazane z moja ucz3elnia, jutro
        duzy sprawdzian moich umiejetności.Mam nadzieje ze wszystko sie uda.
        Tobie uda sie na pewno,jak bedziesz miała czas i ochote napisz.mozesz mi
        opowiedziec chociazby o pogodzie, zawsze miło wiedziec ze ktos o mnie myśli
        pozdrawiam
        pa
    • 12.08.04, 21:03
      Wiem, ze teraz przez jakiś czas nie bedzie cie na forum, oczywiście to
      rozumiem ,ale chyba nikomu nie bedzie przeszkadzać jak wciąż bedę do ciebie
      pisac.Cały czas czuje twoja obecnośc przy mnie.

      Właśnie dowiedziałam sie ( z jednego postu) że
      jestem "idiotką", "pustakiem""debilką"itd.
      Jak się z tym czuje?Dobre pytanie.Niestey uwazam podobnie, ale całkiem nie
      rozumiem jak ludzie zdrowi, bez podobnych problemów wchodzą na to forum, pisza
      okropne rzeczy ,dołują dziewczyny.Naprawde,nigdy w zyciu nie przyszłoby mi coś
      takiego do głowy ,a poza tym tacy ludzie musza być zwyczajnie złymi ludzmi,
      chcący sie wykrzyczeć,dowartaościowac,poczuc się lepszymi,
      mądrzejszymi,nierobiącymi tych ochydnych rzeczy.
      Czuję, ze właśnie sie ktoś w tym poście wyżył.Nie pisze tego ze złością, jestem
      całkiem spokojna i zrównooważona.
      Proszę,zeby takie posty ignorować, nie warto na nie odpowiadać,dodaje to
      autorom satysfakcji kiedy sie tak denerwujemy.

      Moja choroba nie steruje moda na bycie szczupłą, to nie o to chodzi.
      Właśnie od trzech dni mam straszną traume, jem właściwie bez opamietania.Mówie
      to spokojnie, bo tak samo to robie, nie mam nerwówki, która temu zazwyczj
      towarzyszyła, totalny spokój.Wiem ,ze to minie, jakie to głupie ,ale na przawde
      mam p[rzeczucie ze tak właśnie będzie.
      Nie martw sie brydzia
      Mówiłam ze moja choroba to nie wynik mody, ja po prostu tak reaguje na kłopoty,
      nerwówkę, gdy mi coś nie wychodzi,czuję sie zle, czuje ze coś wymyka sie spod
      mojej kontroli, gdy nad czymś nie panuję ,gdy czuje sie gorsza od kogoś, gdy
      zachowuję sie nie tak jak powinnam, a potem robię to jak w amoku, żeby wiecej,
      żeby było łatwiej.
      Ktoś pisze posty ,,zeby sie wyżyć, aj właśnie tak sie wyzywam.No i cio
      teeraz ,nic.
      totalnie cisza, no i post do ciebie.Nie jestem smutna, mam p[o prostu słabszy
      dzień, troche trudnych rzeczy do załatwienia, kilka sytuacji w których nie
      czułam sie pewna i włączyło sie u mnie to cholerstwo.
      Pociesza mnie fakt że czuje wewnątrz jednak przez cały ten czas wewnętrzny
      spokój to mnie ratuje.Ratuje mnie tez zdjęcie mojej przyjaciółki, tak sobie
      stoi i sie do mnie uśmiecha i juz mi lepiej.
      Czuje z toba wież i to niesamowitą, nawet jak z toba nie rozmawiam.Moją
      przyjaciółkę nie moge po prostu obciąz ć moimi problemami, jest wrażliwa i
      czuła, moja przyjażń polega tez na tym żeby jej nie dawać swoich problemów na
      swoje barki.
      Na twoje barki tez tego nie chcę robić, ale ty wiesz o czym ja mówię i co
      czuje, przeszłaś poezrz to, ja wychodzę, na pewno ...w koncu...
      Na razie cie zegna, jeszcze ci o tym wszystkim opowiem,na razie macham ci i
      sciskam cie serdecznie,pa
      • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 13.08.04, 00:41
        ciesze sie ze do mnie piszesz i nie gniewasz sie z powodu mojej nieobecnosci,
        ale to nie do konca tak. nawet sobie niewyobrazasz, ale bardzo czesto z toba
        rozmawiam, po prostu siedze, pije poranna kawe i mowie ci o wszystkim, ale ty
        tego nie slyszysz, ale to moj sposob na pozbycie sie ciezaru. ja wiem, ze
        niektore posty sa niepowazne i bardzo przykre, ale ja zrozumialam,. ze takie
        jest zycie. spotyka sie ludzi ktorzy mieszaja cie z blotem,. a ty nawet nie
        wiesz dlaczego. probujesz wszystko wyjasnic, ale ci sie nie udaje. ale to nie
        nasza wina,ze ktos nas nie rozumie. po prostu sa to ludzie, ktorzy maja cie
        gdzies i nic ich nie obchodzisz. bardzo wiele przeszlam z powodu innych osob.
        cholernie duzo przykrosci. a ja nic im zlego nie zrobilam i jak to wytlumaczyc?
        jedyny sposob na ponizanie przez innych jest tylko to, aby zdac sobie sprawe z
        tego, ze nie jest sie az takim zlym i nauczyc sie zyc w zgodzie z samym soba
        (chociaz to trudne), ale nie chce mi sie juz walczyc z wiatrakami...dzisiaj
        wyjechal on- mezczyzna, ktorego kochalam (kiedys) i wiesz, kiedy wracalam z
        miasta do domu plakalam. zdalam sobie sprawe, ze on tez mnie oszukal. po pieciu
        latach bycia ze mna zdal sobie sprawe, ze nie jest stworzony do zwiazku.
        plakalam nie dlatego, ze sie rozstalismy, tylko dlatego, ze poczulam sie
        oszukana i ze stracilam piec lat wierzac w milosc, ktora sie nie konczy. na
        poczatku bylo pieknie. myslalam- mam faceta, ktory sie mna zaopiekuje. kiedy
        przekroczylismy granice hiszpanska, poplakalam sie pierwszy raz i powiedzialam
        sobie; cos mi sie wydaje, ze bede to robic czesto. nie pomylilam sie. pamietam
        tez, ze przed wyjazdem, zapytalam sie go, czy nie pozwoli na to, abym byla
        glodna.( wiesz nie wiedzialam co mnie czeka w tej hiszpani) powiedzial, ze nie.
        potem przyszla choroba i zaczelo sie pieklo. nie rozumial tego i nie zrozumial
        do dzis. nie mialam pomocy z jego strony. slyszalam tylko takie slowa- nie
        potrzebujesz pomocy psychologa, jak wymiotujesz to posprzataj po sobie, nie
        potrafie ci pomoc, twoja choroba mnie przerasta, mam dosyc twoich nerwow,
        jestes chora i niebezpieczna, jestes darmozjadem, zlodziejem, nie masz nic, a
        wszystko co jest w tym domu jest moje, ty masz tylko swoje szmaty, ja nie mam
        problemow, tylko ty. jestes dla mnie gownem i korwa, spierdalaj z tego domu i
        wiele innych slow... kiedy polknelam drugi raz tabletki zrozumialam, ze jestem
        sama i ze jestem z kims, kto nie potrafi zyc z kobieta. po piecu latach
        uslyszalam, ze nie chce sie zmienic, ozenic, miec dzieci i nie jest stworzony
        do zwiazku. ale mam tez zal do siebie, bo gdybym nie byla taka naiwna, gdybym
        posluchala co mowia do mnie ludzie, moi przyjaciele nie mialabym tego uczucia,
        ze piec lat mojego zycia chcialabym wymazac z pamieci. ale duzo tez sie
        nauczylam i mam nadzieje, ze wiecej nie popelnie tych samych bledow. rok temu
        poznalam wlocha, ktory okazal sie moim prawdziwym przyjacielem, ale to chyba
        nie tylko przyjazn...wierzysz w milosc od pierwszego wejrzenia? bo ja tak. zycz
        mi szczescia, moze dlatego znalazlam sie tutaj, aby zaczac byc szczesliwa przy
        boku innego? nie wiem, ale wiem ze moge na niego liczyc. zna cala moja sytuacje
        i o mojej chorobie tez mu powiedzialam. jest to ktos, komu moge powiedziec
        wszystko otwarcie, a on mnie rozumie i chyba mnie kocha. teraz tylko musze
        podjac decyzje. mam nadzieje ze bedzie wlasciwa... dobra- koniec tych smutasow.
        w srode ide na rozmowe z pania, z agencji modelek. kto wie, moze nia zostane?
        moja terapia tez moze wypali, chociaz nie mam na nia ochoty. mam nadzieje, ze
        przez te pare dni ,kiedy bede sama, bedzie mi dobrze. musze sobie wszystko na
        spokojnie przemyslec i zaczac zyc na nowo. moze z wlochem...ciesze sie z twoich
        sukcesow w warszawie i pamietaj, ze jestem z toba pomimo, ze dzieli nas polowa
        europy. trzymaj sie cieplutko i glowa do gory, kiedys wszystko co zle sie
        skonczy, kiedys...
        • 13.08.04, 16:01
          Jak miło ,ze napisałaś.Co do tego co mi opisałaś trudno jest mi coś napisać,
          ale wiem jedno.Nie zasłużyłaś sobie na takie traktowanie, nikt z resztą ni
          zasłużył.Tak mi przykro za niego za całą ta sytuację, ale ostatnie zdanie
          twojego postu podobało mi sie najbardziej,wiem to dobrze wszystko co złe w
          końcu minie.
          Kto wie czy twoje miejsce nie jest przy Włochu o którym pisałś, może to on cię
          zrozumie i znajdziesz przy min swoje miejsce.
          Pytasz o miłośc od pierwszego wejrzenia.Nie wiem ,nigdy tego
          niedoświadczyłam ,niejednokrotnie zauroczyłam sie od pierwszego wejrzenia, ale
          nigdy tak naprawdę nie byłam zakochana.Może to dziwi w moim wieku, ale ja wiem
          swoje-nic na siłę.Może na to uczucie musze poczekać, moze długo.Nigdy mnie nie
          zajmowało tak bardzo.
          Niedawno poczułam sie kimś zauroczona, ale widzę totalna różnicę charakterów,
          już poraz N-ty trafiam na introwertyków, a na dłuższa mete zupełnie mi nam to
          nie odpowiada, ja raczej jestem ekstowertyczka, przynajmniej zazwyczaj.

          Wiesz mi tez zdarza sie z do ciebie mówic, jakoś wydaje mi sie że byś mnie
          zrozumiała.Mów do mnie jak tylko czesto chcesz.
          ściskam cie serdecznie

          • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 15.08.04, 11:51
            gdzie jestes? czuje sie taka samotna. moj henryk jest chyba zadowolony z
            naszego rozstania. czuje sie na pewno wolny. wolny od osoby, ktora jest chora.
            juz nie musi sie meczyc. teraz zostalam sama i nie wiem czy starczy mi sil.
            ciagle zmienia sie moj nastroj. raz mysle, ze wszystko mi sie uda, innym razem
            popadam w depresje i nie moge powstrzymac lez. kto tu popelnil blad? ja z moja
            choroba, ktora moze odebrac mi zycie, bo wiare stracilam we wszystko. wcale nie
            jestem taka silna, czuje sie winna wszystkiemu, ale nie moge w to wszystko
            uwierzyc. tak smakuje moj lek, zwatpilam we wszystko i moj cel nie jest pewny.
            jestem jego grzechem, ktory woli z siebie zmyc, a jak tak bardzo wierzylam we
            wszystko nieprzytomnie i teraz zostal mi lek i strach, ktory smakuje jak
            trucizna(sa to slowa kasi kowalskiej. ktora dokladnie potrafi wypowiedziec te
            slowa, ktore tkwia we mnie i ktorych tak bardzo sie boje)czuje tylko zal, zlosc
            zwatpienie, a moj kazdy dzien wypelnia bol. moj zal jeszcze nie minal. chce,
            zeby to wszystko juz minelo... niech mi bog pomoze, albo pozwoli mi umrzec.
            prosze...
            • 15.08.04, 16:20
              Widze jak strasznie ci ciężko,ale do musisz przejsć,pomyśl, ze nic juz gorszego
              cie juz nie spotka,wszystko sie w końcu skończy i zacznie się to lepsze.Masz
              taki natłok myśli, skrajnych uczuć,wszystko wydaje ci sie trudne, ale przecież
              wiesz ze mozesz przez to przejść.Twój facet nie zachował sie fair, nie mozesz
              patrzeć wstecz ,"to" juz minęło,teraz kolej na ciebie.
              Nie wątp w swoje siły i w samą siebie, tyle złego przeszłaś, ze juz czas odbic
              sie od dna.
              Choroba może sie w takim stanie twojego ducha pogo9rszyć, ale w myśli głeboko
              musisz sobie powtarzać ,ze są w tobie jeszcze pokłady energii.Jeszcze je
              odkryjesz, juz bez zbędnego balastu jakim był heniek.
              Ja tu jestem całyu czas na bieząco obserwuje czy mi czegos nie skrobnęłaś i
              zawsze bardzo sie ciesze.
              Jestem blisko, myśle o tobie i moze to bóg o którym pisałaś jest jakąs drogą
              pomocy?
              Myśl poztywnie, trzymam cie za ręke,
              pozdrawiam
              • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 15.08.04, 23:22
                chyba jestem bardziej nienormalna niz myslalm...wstaje rano,ide na
                taraz ,popijam kawke,pale papieroski i w mojej glowie sa wszystkie mysli tego
                swiata.slucham kasi kowalskiej i na przemian, z godnie z jej slowami, czuje
                strach,potem gniew,smutek i tak na przemian.potem obiadek i zaczynam
                ryczec,wszystko co zle wylazi ze mnie.wczoraj zadzwonilam do siostry, zeby jej
                powiedziec, ze czuje sie fatalnie i oczywiscie o tabletkach(wiesz o czym
                mowie),ona mnie probuje uspokoic,ja mowie, ze wszystko jest w porzadku,popijam
                syrop na uspokojenie i ide spac.wstaje i mysle co zrobic z reszta dnia.znowu
                zaczynam ryczec i jedyne co mnie ratuje, to umawianie sie z ludzmi. zaczynam
                sie szykowac do wyjscia, z podpuchnietymi oczami wychodze, zaczynam rozmawiac
                (wszystko pod kontrola, zeby nie zaczac sie mazac, a potem zaczynam myslec, ze
                to nie koniec swiata, czuje sie dobrze sluchajac co mowia mi ludzie, ktorzy
                podtrzymuja mnie na duchu, daja mi nowa nadzieje i znowu jestem silna i moge
                zrobic wszystko...jutro ide spotkac sie z trzema osobami, ktore jak dobrze
                pojdzie, pomoga mi znalezc prace (wlasnie dzwonila do mnie kolezanka, zeby
                powiedziec mi o rozmowie z jednym facetem ,z ktorym mam sie poznac jutro.
                powiedzial, zebym byla spokojna, bo nie jestesmy sami i trzeba sobie pomagac.
                no zobaczymy...)i znowu mam nadzieje...heniek dzwoni do mnie kazdego dnia.
                wlasciwie to nie wiem po co, bo to co mowi, to nic waznego. czyzby tesknil?
                nie, nie moge tak myslec. moja pani psycholog powiedziala mi, ze podjelam
                wlasciwa decyzje i powinnam sie jej trzymac. niby za nim tesknie i nie moge
                zrozumiec, a z drugiej strony wiem, ze to nie ma sensu. wloch chce, zebym
                podjela decyzje, ale nie wie biedaczek, ze moja choroba, moze tez go zniszczyc,
                a on nie zasluguje sobie na to. wczoraj spedzilismy duzo czasu ze soba, ale
                popelnilam blad, az mi wstyd. kiedy spcerowalam sobie z nim, zadzwonil heniek,
                a wloch w tym samym czasie zaczal rozmawiac przez telefon ze swoim kolega.
                myslalam, ze to zart, ze chce mi zrobic kawal (wie, ze gdy rozmawiam z henkiem
                nie moze sie odzywac)on nie wiedzial, ze z nim rozmawiam, ja myslalam, ze tylko
                udaje, ze rozmawia z kims przez telefon i zaczelam go kopac. publicznie. boze,
                popatrzyl na mnie i zapytal co robie, ze ludzie patrza, no i musialam go
                przeprosic. nawet nie wiesz jak mi bylo wstyd, ale przeprosiny zostaly
                przyjete. ulga... musze sie kontrolowac. dzisiaj oczywiscie nastepny dol, ale
                spotkalam kolezanke, ktora tez jest chora... opalalysmy sie w ogrodzie i bylo
                bardzo milo. potem zadzwonilam do mojej przyjaciolki i tez uslyszalam mile
                slowa. jutro mam spotkanie, pojutrze ide do fryzjera, w srode na rozmowe
                kwalifikajaca, z kobieta, z agencji modelek, w czwartek na zakupy(jakies
                ciuszki),w sobote moze do barcelony, a potem to juz nie wiem. teraz czuje sie
                dobrze. spedzilam milo dzien( przynajmniej jego wieksza czesc),jestem sama i
                pisze sobie do ciebie. nie mam dola i czekam, co przyniesie jutrzejszy dzien.
                przynajmniej mam o czym myslec(dobrze, ze nie o tabletkach)musialam obiecac
                moim przyjaciolkom, ze niczego zlego nie zrobie i ze w kazdej chwili zadzwonie,
                gdyby chodzily mi glupstwa po glowie...to tyle. dziekuje ci za to, ze jestes
                przy mnie, chociaz tak daleko... mam nadzieje, ze ty jestes w leprzej formie
                niz ja, chce zebys byla szczesliwa. uwazaj na siebie i pisz, bo teraz bardzo
                jestes mi potrzebna. dobranoc i dziekuje.
                • 16.08.04, 09:02
                  juz jestem.Ciesze sie ze masz czym wypełnić dni,tyle planów i decyzjito bardzo
                  dodry znak.Twoje przyjaciółki maja racje i wszyscy rzyczliwi ci ludzie
                  takze.Trzeba działać i nie ogladac sie wstecz.
                  Co do mnie to nie zadaje sobie takich pytań czy jestem szczesliwa,nie wiem
                  czasem wydaje mi sie ze wszystko zmierza w dobrym kierunku i przeciez juz
                  gorzej niz kiedys być nie może, ale bywa róznie.Dla mnie najlepszym sposobem
                  jest "niemyślenie" tzn nie zastanawianie sie i nie analizowanie siebie.Sprawia
                  mi to tylko ból i czuje wtedy ze tyle czsu zmarnowałam i w ogóle czuje sie żle.
                  Mam na razie kilka spraw zwiazanych z wydziałem ,poznam niedługo nowych ludzi,
                  to duzy sprawdzian.Mówie sobie ze tak trzeba, ze nawet jesli czasem nie mam na
                  nic ochoty i najlepiej zasztyłabym sie w czterech ścianach,to tego nie robie,
                  musze wyjść czymś sie zajac.Nie zwarować.Sa chwile ,minuty, a nawet godziny
                  kiedy czuje sie szczesliwa, jakby szczescuie przeze mnie przepływało.
                  Brygida, ale koniec o mnie pamietaj jestes wazna dla wielu ludzi, musisz wziąc
                  życie "za bary".Dla mnie tez jestes ważna i nie pozwole zebys zmarnowała ta
                  szanse.Jestem z toba ;)
                  pa
                • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 17.08.04, 22:21
                  nie ma cie jeszcze, ale to nic.I tak cos ci napiszę.
                  Jedno ważne spotkanie mam juz za soba ,musze pozałatwiac pare spraw
                  papierkowych i to jest teraz najważniejsze.
                  Niestety ,łączy sie to z pewnym stresem i niepewnością, a na to reaguje w tylko
                  jeden sposób-lody.Odpreżają mnie i dodają energii.I nie ważne że są kaloryczne,
                  gwizdze na to.Ale nie przecze przytyłam 2 kg. Nie chce traktować tego w
                  kategoriach tragedii, nic z tych rzeczy, ale najlepiej to tez sie z tym nie
                  czuję.No koniec na dziś o mnie.Prosze mi zdac relacje co tam u ciebie?Jak
                  spotkania w sprawach zawodowych, jak twoje samopoczucie, twoje nastroje i czy
                  wciaą tak czesto płaczesz?A może juz czesciej sie śmiejesz??
                  Mam taką nadzieje.
                  Jestem blisko
                  pa
                  • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 17.08.04, 23:57
                    jestem wykonczona...
                    • 18.08.04, 08:08
                      Brygida!no co ty?Uszy do góry, a może to wykończenie jest takie "pozytywne"?
                      • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 18.08.04, 20:21
                        dostalam sie do agencji modelek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        zaczynam w pazdzierniku.najpierw beda mnie uczyc makijazu,potem nauka chodzenia
                        i do pracy.ze wzgledu na moje cialo bede mogla uczestniczyc w kazdej dziedzinie
                        tzn. na wybiegu,w gazetach,w konkursach miss,w telewizji,itp...musze tylko
                        przyciemnic wlosy,opalac sie,cwiczyc i przytyc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        mam tez dwie inne oferty pracy i to mnie cieszy.to,ze jestem wykonczona,to
                        prawda,ale jest to pozytywne zmeczenie.po prostu prawie nie ma mnie w
                        domu.ciagle sie umawiam z ludzmi,rozmawiam pozno chodze spac,a moj telefon nie
                        przestaje dzwonic.teraz kiedy nie ma henka moge robic zeczy,ktorych normalnie
                        nie robilam.chyba przez ciagle myslenie-a co na to heniek?.oswiadczyl mi, ze
                        zamieza kupic mieszkanie.hm...ciekawe za co?nie wazne,ale niech sie
                        wyprowadzi,mam z kim mieszkac.teraz,kiedy sie rozstalismy,zauwazylam,jak wielu
                        mam przyjaciol.ok nie jest ich duzo.ale sa to bliskie mi osoby.wszyscy oferuja
                        mi pomoc.podtrzymuje mnie to na duchu.szczerze mowiac boje sie troche powrotu
                        henka.tych klotni,spojrzen i slow...ale jakos to bedzie.tylko musze zaczac
                        prace,a on sie wyprowadzic.jestem jak w amoku.ciagle cos musze zalatwiac,ale to
                        dobrze.tylko jednak zawsze przychodzi ta nieszczesna depresja.ten tydzien jest
                        naprawde meczacy,ale duzo lepszy od pozostalych dni.ciesze sie ogromnie,ze moge
                        z toba porozmawiac.mam nadzieje,ze u ciebie jest wszystko w porzadku.ze
                        zdrowiem i z praca.masz udane wakacje?napisz co robisz,ale najbardziej
                        interesuje mnie twoj stan psychiczny.mam nadzieje,ze jest lepszy od
                        mojego,wystarczy,ze ja sie mecze...mam jeszcze tydzien,zeby wszystko zapiac na
                        ostani guzik.problem tylko w tym.ze zaczyna mi brakowac pieniedzy.ale co
                        tam.jak mowi moj tata, pieniadze szczescia nie daja.pozdrawiam cie bardzo
                        serdecznie i sciskam bardzo mocno.teraz wychodze z ...?zgadnij...pa.napisze
                        jutro.caluski
                        • 18.08.04, 21:44
                          strasznie sie ciesze,wszystko wychodzi na prosta i tak ma być.To śmieszne
                          przecież ja nie wiem jak wyglądasz, ale na pewno jesteś śliczna. Uśmiałam sie
                          jak napisałaś ze musisz przytyć,czasem zycie robi nam takiego psikusa.Ciesze
                          sie niezmiernie, wiec nie bede zanudzać o sobie.Myśl tylko o sobie ,skup sie na
                          swoich dążeniach i celach.
                          Mam nadzieje ze spotkanie z ...?sie uda
                          pa
                        • 20.08.04, 21:24
                          no i znowu pada.Wczoraj sie opalałam ,a dzisiaj uciekam przed deszczem.
                          Za wszelką cenę próbowałam zasnąć już od 8.Niestety nic z tego, to stanowczo za
                          wcześnie.Ostatnio lubie spać,nie ma sie wtedy problemów, nie ma sie
                          świadomości,nie masie własnego rozumu, ani ciała.Taki boski stan poza
                          świadomością.I juz chciałam w ten stan uciec, bo wiedziałam ,że tego wieczoru
                          juz nic mnie nie czeka.
                          Chyba spróbuje jeszcze raz.To rodzaj takiej ucieczki, ale co z tego.
                          Dzisiaj mam ochote uciec od siebie, choćby w sen.
                          A jak tam sprawy zawodowe, pewnie jestes zabiegana!
                          Trzymam za ciebie mocno kciuki.
                          Wszystko ci sie uda, przynajmniej tobie
                          Na juto zyczę sobie słońca i swieżego powietzra! Da sie cos zrobić??
                          pa
                          • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 20.08.04, 23:31
                            ja tez bardzo czesto uciekam w stan nieswiadomosci jaki daje mi sen.gorzej jest
                            jak sie budze.jestem wtedy bardzo zdenerwowana.ale ja uwielbiam spac.dzisiaj w
                            nocy pojechalam do barcelony.pojechalam tam z moim przyjacielem...mial w
                            furgonetce tunczyka(swiezego),ktory wazyl 250kg.niesamowite.jestem zabiegana i
                            bardzo zmeczona.bardzo duzo sie dzieje.musze wykorzystac ten czas,zanim wroci
                            heniek.znowu sie z nim poklocilam, przez telefon.tzn.dowiedzialam sie o
                            czyms,co mnie zabolalo i nawrzucalam mu .on sie wszystkiemu wypiera,ale teraz
                            juz mnie to nie interesuje.nie wiem jak to bedzie kiedy wroci,ale ja zamierzam
                            robic to,czego nie robilam przez wiele miesiecy,a nawet lat.nie zamierzam
                            siedziec w domu i czekac zdenerwowana na powrot henka, ograniczajac swoja
                            swobode.zreszta, teraz juz nie bede tego musiala robic.i mam nadzieje,ze heniek
                            wyprowadzi sie ,tak szybko jak to mozliwe.dopilnuje tego.przesylam ci sloneczko
                            i nie uciekaj przed sama soba.pamietaj,ze jestes duzo warta i masz tyle godzin
                            do zabicia.pozdrawiam cie serdecznie i czekam na mile wiadomosci od ciebie.pa
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 21.08.04, 09:15
      siedze sobie,pijac kawke i zaciagajac sie dymkiem papierosowym(dobre na
      przeczyszczenie),a w tle kasia kowalska.a tak jej kiedys nie lubilam.czekam co
      przyniesie dzisiejszy dzien.bedzie dobry,smutny,czy jaki?ale mam nadzieje,ze
      bedzie ok.dzisiaj czuje sie dobrze tzn.teraz.mysle o pracy.mam dwie
      oferty.jedna przy sardynkach,na pol etatu,a druga w agencji modelek.jedn nie
      pasuje do drugiego, ale nie bede miala problemow, zeby zajac sie praca w dwoch
      miejscach.i to mnie cieszy.po warunkiem,ze w ostatniej chwili nic sie nie
      zmieni.mysle tez o tym.co wydarzylo sie miedzy mna,a hehkiem.ale teraz juz mnie
      to nie martwi.bo podjelam juz decyzje i zaczelam sie czuc wolna.myslalam,ze to
      bedzie dla mnie trudne i bedzie trwac w nieskonczonosc.ale chyba juz sie
      otrzasnelam.chyba uz sie z tym pogodzilam.moze dlatego,ze tak wielu przyjaciol
      mam.a nawet otym nie wiedzialam...no i ktos ofiaruje mi siebie,ale musze z tym
      zaczekac.dac sobie wiecej czasu.po prostu musze byc pewna.teraz na razie musze
      myslec przede wszystkim o sobie.a potem zobaczymy...nie wymiotuje,od trzeciego
      maja zdarzylo mi sie to tylko dwa razy.ale nie wiem, czy kiedys zaczne
      normalnie jesc.ale w agencji jest osoba,ktora zajmuje sie dieta dla
      modelek,wiec moze cos sie zmieni.mam taka nadzieje.teraz,kiedy zaczne
      pracowac,nie moge podjac terapji w szpotalu.ale musze z czegos
      zrezygnowac.niestety, ta terapia w moim przypadku jest bardzo wazna,ale z
      czegos musze zrezygnowac.tylko czy rezygnuje z tego,z czego powinnam?na pewno
      nie.zdrowie jest wazniejsze,bardziej niz pieniadze.ale bez pieniedzy,tez nie
      moge rozpoczac terapji i tutaj kolo sie zamyka.ale wierze,ze wszystko bedzie
      dobrze.mam nadzieje...pozdrawiam i czekam.skrobnij do mnie kilka slow.pa
      • 21.08.04, 19:14
        Kochana! Gdybym to ja wszystko wiedziała!Gdybym umiała odpowiedzie4ć ci na
        wszystkie pytania i rozwiać wątpliwości.
        Niestety nie umiem.
        Z tego co napisałaś wybierasz prace i nowe możliwości.Nie chcę cie
        przekonywać ,ale wydaje mi sie że to dobra droga.Oczywiście ta terapia z
        pewnością byłaby dla ciebie dobra, ale możesz to przecież odłożyć po prostu w
        czasie.Taka atrakcyjna oferta pracu może się nie pojawić poraz drugi.
        Z reszta widzę, ze ciągły ruch, nowe sytuacje, kontakty z ludżmi, poukładane
        miejmy nadzieję problemy z henkiem, są dla ciebie fantastyczna terapia.
        O wiele wiecej w tobie optymizmu.Ciesze sie.

        O sobie nie chce pisać,nie czs teraz na to.NASTEPNYM RAZEM ,OBIECUJE
        pa
        • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 22.08.04, 02:02
          a jednak ten dzien byl do dupy.czy na tym swiecie sa faceci, ktorzy rozumieja
          kobiety?oprocz ponizania i pieprzenia nie robia nic.korwa koncze z facetami!!!!
          mam ich gdzies.moge byc sama,przynajmniej zaden nie bedzie mnie
          wkorwial.odpieprzyc sie ode mnie,raz na zawsze.mam ich dosyc.i dosyc swoich
          bledow.jestem wsciekla na siebie.ale czas reczy rany. niech to szlag...
          • 22.08.04, 06:23
            Brygida!co za banały mi tu wypisujesz,powtarzałam sobie takie rzeczy już nie
            jeden raz.Uprzedzam,nie dziła to na długo.Ale tak powaznie,to nie pozwól zebyś
            sie tak czuła, nie zauważaj ich, nie przejmuj sie .
            I sie tak nie irytuj przecież nie są warci twoich nerwów.Mysl o sobie i tylko
            sobie.No i czasem pomysl o mnie
            pozdrawiam
            • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 22.08.04, 10:11
              kochanie caly czas mysle o tobie.tylko naprawde nie mam ochoty na sex,bardziej
              potrzebuje czulosci.oczywiscie,ze chcialabym kochac sie ipoddac sie
              rozkoszy,tylko jestem zablokowana psychicznie i nic nie wychodzi.a potem mam
              zal do facetow,ze mnie nie rozumieja.po prostu musze dac sobie troche czasu i
              nie skakac w goraca wode,bo moge sie sparzyc,a teraz tego musze unikac.heniek
              jest w lozku chyba najlepszym facetem.moze dlatego.ze mnie zna tak
              dobrze.zawsze pyta sie o wszystko i do niczego mnie nie zmusza.i tego mi
              najbardziej szkoda,utraty dobrego seksu.ale zyc z nim nie moge.czesto do mnie
              dzwoni i mysle,ze mnie kocha.ale jak mam zyc z nim dalej?znowu wierzyc,ze cos
              sie zmieni,a potem sie rozczarowac.nie,nie moge tak myslec.teraz jestem tylko
              ja i moje zycie.a pozniej zobaczymy...kochanie napisz mi co z twoim
              zyciem.naprawde chcialabym uslyszec cos od ciebie.nie mozemy tylko rozmawiac o
              moich problemach.jestem tu tez po to,aby posluchac ciebie.nie moge sie tez
              doczekac,kiedy skonczy sie ta strona i przejdziemy do nastepnej.chyba pobilysmy
              rekord ,co?he,he,he.mam nadzije,ze sa osoby,ktore czasami czytaja nasze
              wypowiedzi.i wyciagaja z tego jakies korzysci.mysle,ze naprawde nasze
              rozmowy,sa dobra terapia.zauwazylas,ze prawie nie rozmawiamy o chorobie?to
              dobry znak to oznacza,ze czujemy sie duzo lepiej.jedyne co mi przeszkadza to
              stany lekowe i czasami depresja.a wlasciwie kazdego dnia.ale teraz, jestem duzo
              silniejsza.moze dlatego,ze taka zla?zauwazylam,ze jak jestem wkurzona, to
              wiecej rzeczy dostrzegam i wiecej dzialam.ale lepsze to,niz bycie smutna. niz
              obwinianie sie, za wszystkie bledy tego swiata.no dobra.dzisiaj zamierzam sie
              opalac i zbrazowiec.zadzwonie do domu,a reszte dnia spedze sama na
              rozmyslaniach.albo lepiej nie bede myslec.tak.dzisiaj nie mysle.pa mpja
              droga.zajrze do ciebie pozniej.mam nadzieje,ze bedziesz
              • 22.08.04, 18:22
                Dostawałam już kilkakrotnie sygnały, że są dziewczyny ,które czytaja nasze
                posty, czsem im moze to pomaga.
                Mnie pomaga na pewno.
                Fakt,ze prawie nie rozmawiamy o chorobie nie zawsze jednak wskazuje że jest
                dobrze.Przynajmniej u mnie,ja nie przestałam wymiatować od czasu do czsu zdarza
                mi sie to .raz czesciej innym razem rzadziej.To nie jest jednak takim problemem
                jak ja sama ,moje samopoczucie.Wiedziałam ,ze wszystko sie zacznie jak tylko
                wróce do domu no i nie pomyliłam sie.Nie umiem uwierzyć ze wszystko może sie
                zmienić.Tzn. wiem że może ,ale wydaje mi sie że to taka długa i ciężka droga
                przede mna, ze po co zaczynać jak i tak nie uda mi sie do końca.Jem i jem co
                popadnie.Jak juz zaczełam to ide za ciosem.
                Nawet jezeli we wrzesniu wyjadę to to nie jest wyjście przeciez musze wrócić i
                zawsze jest tak samo.To rodzaj reakcj ,mojej niestety na różne sytuacje które
                dzieją sie wokół mnie,na stresy, na niepowodzenia.Zbyt ambicjonalie podchodze
                do wszystkiego, a kazda porazka to kleska na całej linii.Chce, ale wiesz jak to
                jest ,nie umem znależc w sobie tyle siły zeby uwierzyc ,ze moge doprowadzić do
                końca.
                A moze to dzisiaj mam gorszy humor, nie wiem
                jutro moze być pzecież lepiej
                pa
                • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 23.08.04, 18:40
                  byc moze dzisiaj jest ostatni dzien kiedy moge do ciebie napisac.jutro wraca
                  henryk i nie wiem jak potoczy sie moje dalsze zycie.czeka mnie powazna rozmowa
                  o naszej przyszlosci tzn. mojej i jego.moja decyzja jest juz podjeta.musze
                  tylko zrobic wszystko,aby nie popelniac bledow i zaczac myslec o sobie i zrobic
                  wszystko,aby moc zaczac normalnie zyc.nie wiem jaka bedzie jego reakcja,kiedy
                  wroci do domu i powiem mu ze tak dalej nie moze byc i ze powinien sie
                  wyprowadzic.rozmawialam dzisiaj z policja i z pania od spraw kobiet
                  maltretowanych psychicznie.mam prawo i powody,aby podac henka do sadu.jednak
                  musze poczekac na to,co mi powie,lub zrobi.oczywiscie nie chce narobic nikomu
                  problemow,ale jesli bede musiala...nie moge pozwolic na powtorke z
                  przeszlosci.dziwne,ale nigdy nie myslalam,ze mnie to spotka.mialam do niego
                  takie zaufanie,a teraz rozmawiam z policja.a moze ja przesadzam?ale na sama
                  mysl, o tym co sie staloco moze sie stac mam stracha.nie wiem,ale trudno mi w
                  to uwierzyc.moja psychika probuje mnie oszukac,oddalajac wszystkie bolesne
                  sprawy.musze byc twarda i dazyc do normalnego zycia.nauczyc sie na nowo
                  zyc.moja droga,wiem,ze to moze zabrzmi troche smiesznie,ale jak pomysle,co
                  robilam,jak sie czulam,w jakim bylam stanie,to na sama mysl robi mi sie
                  niedobrze.sprobuj zachowac abstynencje tak dlogo jak to tylko
                  mozliwe.zobaczysz,ze z czasem nie bedziesz miala ochoty wkladac sobie palcow do
                  ust i wymiotowac.pomysl jak cierpi twoj zoladek,twoje cialo,a przede wszystkim
                  psychika.czy warto jest czuc sie jak smiec,z trzesacym sie cialem i pogarda dla
                  samej siebie?w imie czego?przeciez jesli mozna przytyc,to mozna tez i schudnac
                  prawda?zastanow sie tez,czy aby na pewno nie widzisz innych cech w swoim
                  domu.przeciez nie zawsze jest tak zle prawda?masz na pewno swoj pokoj,w ktorym
                  masz swoje ulubione ksiazki,pamiatki,zdjecia...a poza tym uwierz mi,kiedy
                  odejdziesz z domu, zobaczysz jak bardzo bedzie ci go brakowalo.kiedy
                  wyjedziesz,wszystko sie zmieni.prosze badz szczesliwa.
                  • 24.08.04, 17:03
                    Oby to nie był twój ostatni wpis!!
                    Dużo pred toba, ale przejdziesz przez wszystko ,wokół ciebie wielu przyjaznych
                    osób.Proś o pomoc, nie warto sie bac czy unosic honorem.
                    Co do mnie to dzięki za sowa otuchy.Usiłuje być szczesliwa...
                    To troche smieszne, ale ja juz na początku dnia kiedy sie obudze wiem z jakim
                    nastawienie wejde w ten nowy dzień.Czasem jestem przekonana ,ze sie popddam juz
                    po kilku minutach.Dzis jednak miałam wiecej wiary niz zwątpienia to przychodzi
                    samo, a jak przeczytałam twój post od razu utwierdziło mnie to w przekonaniu,
                    ze jest cień nadziei.
                    To nie chodzi o wymioty, a raczej nie tylko o to .Dla mnie to reakcja na to co
                    sie stała, ze zjadłam ,a raczej pochłonęłam zbyt wiele, albo
                    rzeczy "niepotrzebe".
                    To jedzenie jest dla mnie głównym problemem.Uciekam w to gdy jest mi zle, cos
                    się nie udaje, jestem zestresowana, noie daje sobie rady.Reakcja obronna.Zła
                    reakcja.
                    Czasem nie panuje nad soba, albo nie chcę panowac, ponoszę sie emocjom i jest
                    mi przez chwile dobrze.Wszystko dla tego momentu uspokojenia i błogiego
                    poczucia lekkości.Konczy sie to po chwili i nawet czasami nie chce zwracac tego
                    co zjadłam,ale jest albo ból brzucha albo cięzkośc i w organizmie i w psychce
                    albo po prosu lęk przed przytycie.Ja wiem że to nie ma nic do rzeczy, bo jak
                    sie cos zje to mózg ma to zakodowane i nawet zwrot jedzenia nie jest w stanie
                    tego "wykasować'.Żoładek to zrozumie ,ale mózg nie ,a to on jest odpowiedzialny
                    za tycie, przybieraniu na wagze etc.
                    Taka mądra jestem ,a nie umiem sobie z tym poradzić,wiele przede mną.Ale dzis
                    byłam na rowerze, jest piekna pogoda ,załatwiłam pewna rzecz na wydziale, ibe
                    teraz na martszobieg do parku, a wiec moze ten dzięn nie bedzie stracony.
                    pozdrawiam i sciskam
                    Mam nadzieję ze wkrótce sie odezwiesz. Nie deneruj sie badz spokojna i
                    silna.Wszystko wytłumacz henkowi.Nie daj sie ponieśc emocjom.
                    pa
                    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 25.08.04, 19:33
                      dzieki moim przyjaciolom u ktorych teraz jestem moge do ciebie napisac.z
                      henkiem niestety moje stosunki sie skonczyly zaczely sie rozmowy z policja z
                      kobieta z centrum kobiet maltretowanych psychicznie i nie wiem co bedzie dalej
                      reakcja henka jest tylko jedna smiech pogarda ponizanie i cwaniactwo on nie
                      moze pogodzic sie z tym ze moge mu narobic problemow nie wierzy mi uwaza mnie
                      za osobe chora i niebezpieczna i uwaza ze on tez moze mnie zadenuncjowac teraz
                      jednak musze zadbac o siebie nie chcialam tego nie chcialam byc jego wrogiem
                      ale on uwaza ze zyje dzieki niemu jak mi dzisiaj powiedzial zawdzieczam mu
                      bardzo duzo np to ze jestem w hiszpani...nie pamieta biedaczek ze to byla nasza
                      wspolna decyzja a nawet jesli mi pomagal to uwazam ze skoro bylismy para zdani
                      wylacznie na siebie to chyba normalne ze jedno z nas robilo cos dla drogiej
                      osoby ciezko mi w to wszystko uwierzyc ale takie jest zycie nie wiem co
                      przyniesie nowy dzien nie wiem czy nie zacznie awantory gdy sobie popije i
                      przypali maryske moze zdazyc sie wszystko ale sa tu ludzie ktorzy mi pomoga a
                      policja jest w temacie nie pozwole soba pomiatac koniec z tym dostalam prace
                      moze bede miala mieszkanie przyjezdza moja przyjaciolka z polski i zaczynam
                      zycie od nowa chce zaczac wreszcie cos robic dla siebie zaczac prace w agencji
                      modelek zaczac kursy byc niezalezna od nikogo i zapomniec otym co zle chociaz
                      to trudno tak zapomniec kiedy spotykasz ludzi na ulicy ktorzy zrobili ci
                      krzywde ale nie moge o nich myslec wazne jest to co ja mysle o sobie bede
                      pisala do ciebie jak tylko bede mogla prosze zmien swoje zycie i uporzadkuj
                      wszystko co tylko mozesz i pamietaj ze dobrze jest sie uczyc na cudzych bledach
                      niz swoich jestem przy tobie i bardzo ci dziekuje za wszystko nie zegnam sie z
                      toba ale teraz bedzie mi troche trudniej no i musze pozalatwiac wszystko nie
                      musze ci chyba tlumaczyc ze jestem w ciezkiej sytuacji mam nadzieje ze mnie
                      rozumiesz ciesz sie zyciem mamy je tylko jedno nie warto zamiartwiac sie
                      glupstwami korzystaj tyle ile sie da pamietaj ze jestes wazna i znaczysz duzo
                      wiecej niz to ze zjadlas jedna czy dwie kromki wiecej przesylam ci buziaczki i
                      pozdrowienia pa tak trudno i ciezko mi bedzie bez mozliwosci rozmowy z toba
                      ale zrobie wszystko aby nasza przyjazn sie nie skonczyla caluje brygida
                      • 26.08.04, 08:00
                        moja droga!oczywiscie, ze sie nie gniewam.Masz racje we wszystkim co
                        robisz,pamietaj.Ja jade do krakowa, to taki mały ,"zawodowo-towarzyski" test
                        dla mojej osoby.
                        Cały czas dla nas "ktoś" przygotowuje testy, przeszkody i trudności.No i co z
                        tego? Przeciez wszystko ma swój ukryty sens.Nasza choroba,problemy, te duze
                        małe i wielkie też. Uwiarzmy w to.
                        Nie bój sie ,heniek to tylko egoista, który chce mieć nad kims ( a najlepiej
                        słabszeą kobietą)przeage, zeby była mu coś winna, za cos wdzieczna.To skrajny
                        egoizm, a do tego szowinizm.
                        Podejmuj słuszne decyzje dla siebie, wiem ,ze tak właśie robisz.
                        Ciebie nie bedzie, ale ja wciaz bede pisać .Żebyś wiedziała, ze czuwam i co sie
                        u mnie dzieje.
                        Sciskam i pozdrawiam
                        pozdrów przyjaciółkę
                        pa
                      • 27.08.04, 18:58
                        wyjazd udał sie nieziemsko,była praca i troche przyjemności.Juz wróciłam, a tu
                        propozycja z wawy, nie wiem czy sie uda, czy znajde czas i kase.
                        Odezwe sie pózniej ,padam z nóg, a co tam u ciebie?
                        Cierpliwie czekam kiedy napiszesz
                        pa
                      • 28.08.04, 22:27
                        a tu pogoda w kratkę, dokładnie taka sama jak pogoda mojego ducha, mojej psych,
                        nie jest zle, czasem dobrze, zdarzaja sie momenty rewelacyjne.
                        Zadaje sobie czasem pytanie, czy jestem w tej danej chwili szczesliwa.Ciesze
                        sie barzdzo kiedy moge odpowiedziec sobie, ze ta chwila mnie cieszy, ładuje
                        moje akumulatory.
                        Dzisiejsze przedpołudnie, naładowało moje akumulatory i mam nadzieje ze
                        wystarczy na nastepny dzien.Moze okazać sie ...mini przełomowy

                        A ty w tej chwili, króciutkim momencie czujesz fale szczescia?
                        Jesli tak to sukces
                        Mam nadzieje, a raczej goracą nadzieję, ze takie chwilki bedą nam sie zdarzały
                        coraz czesciej a do tego przedłuza sie całe godziny błogiego uczucia
                        podnoiesienia na duch.
                        podnoszę twojego ducha
                        ppoozzddrraawwiiaamm
                        pa
                      • 28.08.04, 22:28
                        Aha ...cierpiliwie na ciebie czekam...
                      • 29.08.04, 20:58
                        znowu jestem wykonczona.., ale pozytywnie, mam co robić, znowu przede mna nowe
                        wyzwanie (dotyczy pracy i uczelni).
                        To chyba jedyny sposób na moje zyciowe bóle- DZIAŁAĆ I DZIAŁAĆ, nie miec czasu
                        na nic,jeszcze troche i bedzie dobrze- PRZECIEZ MUSI
                        czekam cierpliwie na wiadomosci od ciebie
                        upał w pełni
                        jutro musze wczesnie wstać ide spać papa
                      • 30.08.04, 06:38
                        wiem, ze ciebie nie ma , ale tak bardzo sie przyzwyczaiłam, ze moge do ciebie
                        napisać, pozalić sie ,ponarzekać, pośmiać sie itp.I zobaczyc co tam
                        w "słonecznej hiszpanii"???
                        Przede mna ważny dzień, duzo biegania i załatwiania...musze sprawdzic sie na
                        całej linii.Udowadniam sobie i światu, ze choroba mi nie prezszkadz,że znika,
                        przestaje istnieć, a na plan główny wychodze ja i tylko ja...
                        pozdrawiam
                        cierpliwie czekam na odzew!
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 30.08.04, 18:37
      dziekuje ci za to ze przy mnie jestes niestety moje problemy nabraly
      ostrzejszego tempa dzisiaj w moim domu byla policja nie wytrzymalam zadzwonilam
      bo mam dosyc ponizania niestety heniek nie rozumie sytuacji dzisiaj wygladalam
      dla niego jak dziwka gluzeczka obcisla krotka spodniczka i wystarczylo zeby
      mnie ponizyc a przeciez zawsze byl taki dumny ze jego dziewczyna zwraca na
      siebie uwage pomimo swoich 28 lat nie rozumie ze sprawil mi tyle przykrosci do
      domu przyjechalo okolo 8 policjantow a heniek odgrywal swoja role ona jest
      chora nerwowa ja nie zrobilem nic jego mama mysli ze tez jestem stuknieta no
      coz polacy zrobia ci najwieksza krzywde a teraz dobre wiesci w srode zaczynam
      prace przy sardynkach w pazdzierniku w agencji modelek i jesli heniek odejdzie
      zaczynam nowe zycie tak bardzo tego pragne chce zrobic tez kurs instruktora
      areobiku i kurs komputerowy a w przyszlosci mmam nadzieje ze niedalekiej
      zaprosic swojego tate tak bardzo mi brakuje rodziny i kogos bliskiego owszem
      mam tutaj przyjaciol ale potrzebuje milosci duzo duzo milosci teraz tylko musze
      sie wziasc za siebie i pomalu poukladac swoje zycie jestem jeszcze mloda i
      mysle ze nie warto pieprzyc sobie zycie z powodu innych ludzi uwazaj prosze na
      siebie jutro moze pojutrze postaram sie do ciebie zadzwonic obiecuje jestes
      taka obca a taka bliska memu sercu dziekuje ci za wszystko powodzenia w
      warszawie i ciesze sie ze jestes szczesliwa pamietaj ze cale zycie przed toba
      uzywaj zycia jak tylko mozesz i miej wspanialych przyjaciol warto ich miec pod
      warunkiem ze sa prawdziwi o mnie sie nie martw i nie gniewaj sie ze nie moge
      odpisywac ci tak czesto ale mysle o tobie i wiem ze ty o mnie tez jeszcze raz
      dziekuje jestes wspaniala osoba nawet nie myslalam ze mozna zaprzyjaznic sie z
      kims przez internet a jednak caluje i do uslyszenia
      • 31.08.04, 09:04
        widzeze masz mnostwo planów-strasznie sie z tego cieszę.To najlepszy znak na
        przyszłosć.
        Twoje kłopoty martwią mnie, jestes wtrudnej sytuacji, ale nie daj sie jestes
        silna,niezależna i nie potrzebujesz henka .Tylko siebie.
        Ja teraz musze biec, mam mało czsu i troche do roboty.Wszystko ci w końcu
        opowiem
        pa
      • 01.09.04, 22:33
        słucham sobie bjork i jest mi bardzo dobrze, musze niestety pisać również
        strasznie nudną prace na uczelnię, ale to nic
        Upokaja mnie bjork
        I nic sie nie liczy
        musimy byc silne wiesz, to take mantra która sobie powtarzam, powtarzaj ja co
        dzień
        MUSIMY BYC SILNE
        Czujesz sie w tej chwili silna??
        pa
    • Gość: ciri IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.04, 23:25
      elo,
      wydaje mi sie ze powinnas sie powoli przelamywac do jedzenia
      jedz malo ale nie wymiotuj
      jezeli masz wrazenie ze tyjesz to lepiej to spal niz zwymiotuj
      wyjdz na spacer po posilku wtedy go spalisz i nie bedziesz miala go gdzie
      zwymiotowac
      zacznij cwiczyc
      pozdro
      3maj sie
      wierze w ciebie
      • 02.09.04, 09:10
        Najgorsze jest to ze ja to wszystko wiem, jak sie odzywiać, życ normalnie i
        cieszyc sie zyciem
        Problem tkwi w tym jak to wdrożyc w życie,dziekuje za zainteresowanie.
        Teraz jest o niebo lepiej ,ale czuje pewien niepokój, chyba o przyszłość.
        Ja zdaje sobie sprawe jak na to wszystko moga patrzec osoby z zewnatrz.To takie
        nienormalne, nienaturalne.Nie chce sie tak czuc.Czemu po prostu nie mozna sie
        pozbyc tego schematu myslowego, który włcza sie we mnie gdy za duzo mysle.
        przestaje myśleć
        Ide nakarmić kota, przynajmniej on traktuje jedzenie w normalny sposób
        • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 04.09.04, 09:46
          jestem, chociaz tak naprawde nie wiem co napisac. ten tydzien byl okropny.
          najpierw policja, potem proba polkniecia tabletek, wyprowadzilam sie z domu,
          potem pozegnalam sie z lekarzami i postanowilam, ze nie chce juz nikogo i
          niczego. to poczucie winy jest tak wielkie, ze zagubilam sie w tym
          wszystkim .zaczelam pracowac i w pierwszy dzien wyladowalam u lekarza. nie
          jestem w stanie pracowac. mam silna depresje, a wlasciwie sa momenty, kiedy
          czuje sie silna, a nagle mam ochote zniknac. jestem zla na caly swiat, nikt
          mnie nie rozumie. jestem chora i najlepiej trzymac sie ode mnie z daleka. ja
          wiem, ze popelniam duzo bledow, ale chociaz zdaje sobie z tego sprawe, w
          odroznieniu do ludzi, ktorzy robia mi krzywde ponizajac mnie, lub traktujac
          mnie jak chora psychicznie. postanowilam sie zmienic. kiedy sie wyprowadzilam,
          na drogi dzien wrocilam na stare smieci. pomimo tego, ze miedzy mna a henkiem
          juz nigdy nie bedzie jak dawniej, to musze byc tutaj. nie moge wloczyc sie po
          cudzych chatach, nie chce juz tez opowiadac nikomu o moich problemach, bo to ja
          najwiecej na tym trace. czuje sie winna wszystkiemu, a najgorsze jest to, ze
          jestem wsciekla na siebie, ze nie potrafie dotrzymac sobie slowa. ciagle sobie
          obiecuje, ze koniec z glupimi myslami, ze koniec z kontaktami z ludzmi, ktorzy
          mnie znaja i ze lepiej zaczac wszystko od nowa. sama i ze soba. odilozowac sie
          od wszystkiego, co wydarzylo sie do tej pory i od tych ludzi, ale wiem, ze to
          bedzie we mnie tkwilo do konca zycia. ale chcialabym chociaz zlagodzic ten
          smutek, ktory tkwi we mnie i uspokoic swoje mysli i nerwy i zaczac zyc
          normalnie. tylko co to znaczy zyc normalnie? rozmawiac z ludzmi o pogodzie,
          pracy, z blogim usmiechem na twarzy, walczac ze soba, aby nie wybuchnac placzem
          i zaczac krzyczec, ze jest mi zle. czy tak mozna i czy ja to potrafie?
          musialabym sie nie odzywac i dusic w sobie wszystko. jak dlugo tak mozna? knoa,
          nie mam nikogo, komu moglabym zaufac. nikogo. jestem sama i nigdy nie czulam
          sie tak okropnie. chcialabym, zeby czas zaczal biec szybciej, zebym mogla
          znalezc sie w innym, lepszym punkcie swojego zycia. tylko co mnie czeka. czy
          cos lepszego, czy moze dno, ktore ciagnie sie za mna juz tyle czasu? niby to od
          nas zalezy jak zyjemy. tylko ja nie moge zyc, tylko ze soba sama. mysle o
          innych ludziach i najczesciej mnie to gubi. musze z tym skonczyc. odetchnac i
          myslec o sobie, zostawic wszystko i wszystkich. zaczac od nowa. mam nadzieje,
          ze dasz mi pare rad, jak to zrobic i napiszesz mi pare madrych i cieplych slow.
          chociaz ty nie odwracaj sie ode mnie... a teraz dobre wiadomosci hm...wlasciwie
          jest tylko jedna. zaczynam 11 pazdziernika prace w agencji modelek, chce tez
          zrobic kurs instruktora areobiku, lub spinningu (to taka nowosc w silowni),
          znalezc normalna prace, tzn z ktorej bede zadowolona, no i zaczac wszystko od
          nowa. uda mi sie prawda? powiedz, ze tak. dziekuje za to, ze pomimo mojej
          nieobecnosci jestes tutaj. mam nadzieje, ze bedziesz zawsze. oczywiscie nawet
          kiedy poczujesz, ze nie potrzebujesz juz byc na tym forum, bo bedziesz zdrowa.
          ale z tego co piszesz mysle, ze duzo sie zmienilo w twoim zyciu. chyba jestes
          bardziej szczesliwa. twoje slowa pachna optymizmem. mam nadzieje, ze dasz sobie
          rade na uczelni. jestes inteligetna i na pewno bardzo ambitna. nie mysl juz o
          chorobie. daj jej spokojnie odplynac. teraz mysl o sobie, o swoich planach, nie
          marnuj czasu na mysleniu o jedzeniu. to dziwne, ale ja dalam sobie z tym rade.
          po prostu nie wymiotuje, od trzech miesiecy (tylko trzy razy).nie mysle o
          jedzeniu, jakby nie istnialo. moj organizm juz dal sobie spokoj i umysl tez.
          mam nadzieje, ze ten koszmar juz nie wroci. teraz tylko musze naprawic swoj
          umysl. wiem, ze to bedzie dloga i ciezka walka, ale musze, bo sie wykoncze i
          innych tez. kurwa, czy powiedzialam inni? jacy inni? pozdrawiam cie cieplutko i
          sciskam moja przyjacioleczko z internetu. moze dlatego, ze jestes tylko w
          komputerze, nie znienawidzisz mnie. tyle dobrego. odpisz, bede czekac
          • 04.09.04, 21:39
            moja kochana, bardzo mi smutno jak czytam co czujesz, co przezywasz i jak sie z
            tym wszystkim męczysz.Ja mam ci dawac dobre rady? Nie wiem czy potrafię, nie
            jestem najlepszym przykładem.
            Po pierwsze widze jaka jestes roztrzesiona i niespokojna, a to nie
            dobrze.Musisz skupić sie na tym co DLA CIEBIE jest najważniejsze.Już dość sie
            naurzerałaś, na szarpałaś w swoim zyciu, teraz tylko spokój i przemyslane i
            mądre myślenie.Nie emocje, a twój zdrowy rozsadek musi mówic ci co powinnaś
            robić i jak postepować.
            Nie poddawaj sie ani na moment, nie mów ze nie umiesz.Nikt z nas ludzi, nie
            umie wszystkiego, nawet siebie poznać i opanować do końca, ale wygrywa ten kto
            potrafi siebie i życie jakby oszukać, wmówić mu, ze umiem, ze sie nie poddaje
            chociaż nie jest najlepiej.
            Zostan w domu, tam czujesz sie jak u siebie, w obcym domu trudniej czuc sie
            dobrze, nie pozwol zeby heniek toba sterował i miał wpływ na twoje zachowanie i
            czyny.
            Przestań mówic o innych, o tym jak duzo czasu im zajmujesz i robisz problemów.
            Jezeli tak myślą to sie mylą i nie rozumiją co sie z toba dzieje tak naprawde.
            Nie umiem ci dawać dobrych rad, bo niby jak mam wiedziec co ty czujesz jak
            reagujesz, nigdy nie byłam w takiej sytuacji a na dodatek moje problemy przy
            twoich to jakieś popłuczyny i zadne problemy.
            mysl o sobie , nie marnuj swoich szans, zaakceptuj swoje wady.
            uspokój sie i spróbuj mysleć racjonalnie.
            trzymam kciuki , nie umiem ci bardziej pomóc, ale ty mozesz to zrobic najlepiej
            TY - NIE INNI
            PA BUZIA DOBRANOC
            • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 08.09.04, 23:00
              dzisiaj jestem w lepszym nastroju. dlatego pisze i mam nadzieje, ze nie beda to
              slowa goryczy. z przyjemniejszych rzeczy w moim zyciu, to rozpoczecie pracy w
              agencji modelek. dzisiaj dostalam propozycje wziecia udzialu w castingu do
              zdjec reklamujacych roznego rodzaju kremow upiekszajacych kobiece cialo. he,
              he, he. zdjecia beda tez robione do kalendarzy. oczywiscie zdjecia te, nie sa
              pornograficzne, ale oprocz dloni, ramion, stop beda robione tez zdjecia piersi,
              tylka i calego ciala. nalezy tylko wyrazic zgode. ja nie wstydze sie swojego
              ciala, wiec jesli te zdjecia mozna potraktowac powaznie, to czemu nie. moge
              nawet zaprezentowac sie nago. juz nie moge sie doczekac nastepnych plotek,
              dotyczacych mojej osoby. przeciez w normalnym ludzkim mysleniu dziewczyna,
              ktora pokazuje swoje cialo nago, to dziwka. ale co mnie to obchodzi. beda tak
              mowic z zawisci. w pazdzierniku zaczynam kurs makijazu i chodzenia po wybiegu.
              trwac on bedzie zaledwie pare godzin, ze wzgledu na to, ze mam male
              doswiadczenie. jednak normalnej pracy, tzn. 8 godzin dziennie, nie moge teraz
              zaczac. moja psychika znowu mi wysiada. psychicznie czuje sie fatalnie. znowu
              mam ataki. wsiadam na rower jade i nagle czuje w ustach metaliczny posmak,
              zaczyna mi sie krecic w glowie, a tak naprawde przestaje wyraznie widziec, a
              najgorsze z tego wszystkiego jest to, ze cale cialo zaczyna sie trzasc. to tak
              zwana nerwica lekowa. zawsze mnie dopada, kiedy mam powazne problemy i niezbyt
              mile przezycia. jednak ataki te przychodza w najmniej nieoczekiwanym momencie.
              tzn. kiedy dzieje sie cos zlego, to sie wkurzam, krzycze, placze itd., jednak
              atak ten prawdziwy, przychodzi na przyklad po miesiacu. i to wtedy ,kiedy sie
              go nie spodziewam. w sklepie, na ulicy, podczas rozmowy...dalej mieszkam z
              henkiem i staram sie kontrolowac. jestem na zwolnieniu. w pierwszy dzien pracy,
              poszlam do lekarza. no coz, trudno i tak mi musza placic, bo podpisalam umowe.
              moze zdecyduje sie w koncu na terapie? tak jak teraz nie moge zyc. mam dosyc.
              no dobra, to na razie tyle. napisz mi prosze co w warszawie i jak tam twoje
              plany?. mam nadzieje, ze nie wymiotujesz! prawda, ze nie? napisz prosze, co u
              ciebie, czy wszystko w porzadku? mam nadzieje, ze tak. dziekuje ci bardzo za
              slowa, ktore mi napisalas. mam je gleboko w pamieci... dziekuje. pa
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 15.09.04, 20:32
      nie wiem gdzie jestes, ale mam nadzieje, ze po prostu jestes tak zajeta, ze nie
      masz czasu, aby cos napisac. u mnie lepiej. tzn psychicznie. pomalu dochodze
      do siebie. pomagaja mi w tym ludzie, ktorzy daja mi nadzieje, ze wszystko
      bedzie dobrze. codziennie kogos poznaje, rozmawiam o codziennych sprawach i
      planach, ktore chce zrealizowac. ludzie tutaj sa bardzo otwarci. poznawanie
      nowych osob, pomaga mi zapomniec o krzywdach, ze strony moich bylych znajomych
      i daje nadzieje, ze nie wszyscy sa falszywi i egoistyczni. nie rozmawiam z
      nikim o mojej chorobie i to tez jest pozytywne. na dzien dzisiejszy, to cialo
      odmawia mi posluszenstwa. bola mnie miesnie, cholernie szybko trace na wadze i
      nie mam apetytu. zastanawiam sie, czy z bulimi nie zaczynam przechodzic w
      anoreksje. tylko, ze nie polega to na tym, ze nie jem, bo boje sie przytyc, ale
      po prostu nie mam najmniejszej ochoty na polykanie czegokolwiek. bardzo wiele
      osob zaczyna mowic. ze jestem cholernie chuda i ze to jest niebezpieczne.
      oczywiscie nie wiedza przez co przeszlam, ale widza, ze trace na wadze. ale jak
      mysle o jedzeniu, to poprostu mna rzuca. ja chyba czuje wstret do jedzenia.
      zawsze sie zastanawialam ,co to znaczy miec wstret do jedzenia i teraz juz
      wiem. najgorsze jest to, ze ja musze przytyc. to smieszne, ale to prawda.
      dostalam sie na sesje zdjeciowom , ktora rozpoczynam w pazdzierniku. dyrektor
      wystawil mi ogolna ocene. nie jest zle. na 10 punktow dostalam 8, ale
      oczywiscie jestem za chuda. postanowilam obzerac sie lodami. skonczylo sie
      bolem brzucha. nie wielkim co prawda, ale wystarczylo, aby meczyc sie przez
      polowe nocy i caly nastepny dzien. ale ja tak bardzo lubie lody... musze cos z
      tym zrobic, nie czuje sie zle w moim ciele, wrecz przeciwnie, ale uwagi innych
      ludzi powoduja, ze zaczynam sie wstydzic swojej chudosci. niezle co? tyle sie
      meczylam z dietami, z anoreksja, z bulimia, dostalam sie do agencji modelek, a
      teraz musze przytyc. tylko, ze to nie jest takie latwe. za duzo przezylam ,zeby
      tak po prostu zaczac przybierac na wadze. to jakas paranoja! ale moge sie
      pochwalic tym, ze od 4 miesiecy nie wymiotuje i czuje sie wspaniale. nawet o
      tym nie mysle. nie wierzylam, ze mi sie to uda, ale to po prostu samo sie
      skonczylo i jestem wdzieczna bogu za to, ze chociaz z tego mnie uwolnil. jesli
      chodzi o moja sytuacje zyciowa wyglada ona mniej wiecej tak: nie pracuje,
      dalej jestem na zwolnieniu, poznaje nowych ludzi i zaczynam w nich wierzyc. mam
      paru przyjaciol, na ktorych moge zawsze liczyc. mam nadzieje, ze w pazdzierniku
      zaczne pracowac w sklepie z odzieza, u jednej sympatycznej pani, ktora poznalam
      pare tygodni temu. spotykam sie z alejandro( to ten wloch), ale nie wiem jak
      mam do tego podejsc. na pewno nie moge sie rzucac na gleboka wode, nie zniose
      nastepnego zawodu. na razie jest ok. jestem zadowolona... z henkiem koniec.
      teraz dzieki alejandro odzyskalam wiare, ze mozna byc szczesliwym z inna osoba
      i chyba jestem troche spokojniejsza, chociaz musze z nim porozmawiac powaznie o
      naszej sytuacji i zapytac sie, czy to ,co jest miedzy nami traktuje powaznie,
      czy raczej nie mam na co liczyc. lepiej, kiedy o tym porozmawiamy teraz, niz
      gdybym miala utonac po raz kolejny z rozpaczy. ale wszystko pomalu, malymi
      kroczkami i tak jak mi powiedzialas,musze przestac sie kierowac emocjami, tylko
      glowa. prosze odezwij sie i napisz co u ciebie. czekam i caluje serdecznie
      • 16.09.04, 09:29
        miałam urwanie głowy w związku ze studiami ale to nie dlatego nie pisałam...
        ciesze sie ze u ciebie coraz lepiej ja nie mam nic do powiedzenia, zadnych
        sukcesów, żadnych uczuc.
        nie ma sensu o tym pisać, ciesz sie tym co osiągnełaś
        pa
        • 17.09.04, 00:21
          moj nick stworzony na przekor.Ja pierwszy raz kontaktuke sie w ten sposob-
          dziwne co?za to nie dziwne ze od czterech lat jestem w koszmarnym zwiazku z
          okrutna pania B.!!!!!ktora kaze mi klamac,chodzic z torbami pelnymi
          jedzenia,szukac kibla w najrozniejszych miescach swiata,opuszczac zajecia na
          uczelni, myc zeby 10 razy dziennie i oczywiscie rzygggggac!!!Qr..udaje czasem
          silna piekna a jestem BEZNADZIEJNA i nie mam pomysłu dziewczyny na ten
          koszmar.pisac na ten temat moglabym non stop,bo juz trocze rozgryzlam taktyke
          tego choróbska ale nie wiem jak to zwalczyc, wwiec teraz musze Qr..lecziec do
          kibla.QR..placze jak dawno to robilam tak szczerze!!ta cholernz B. powoduje
          znieczulice i desocjalizacje,odpiszcie cos prosze bo ja nie odwaze sie z nikim
          o tym bagnie pogadac.widze ze pani B. moze byc dumna bo pochlania sAme zdolne i
          kreatywne dziewczyny,chyba jednak zbyt wymagajace i ambitne co do swego
          wygladu.PULAPKA.
    • 17.09.04, 09:43
      Czuje sie podobnie jak Ty.Nie ma sily nawet pisac.To jest koszmar.Myslalm ze
      potrafie nad tym zapanowac,teraz juz wiem ze oszukiwalam siebie.Z dnia na dzien
      czuje ze wychodzi ze mnie zycie.Czuje ze samam siebie zabijam,niszcze.Powiedz
      moze wiesz kto nam moze pomoc bo chcialabym jeszcze troche pozyc mam dopiero 30
      lat!!!!Blagam o pomoc moze masz kontakt z dobrym psychologiem moje gg
      4050416.Dorota
      • Gość: happyania IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.04, 23:25
        Dorotko chcialabym wiedziec ile w tym bagnie tkwisz.ja juz wspomnialam,ze moja
        historia rozpoczela sie 4 lata temu i tak mi w nawyk wszedl ten okropny,wrecz
        obrzydliwy styl życia,że boję się,że zapomnę kiedys i zaczne wrzucać w siebie
        tony jedzenia z przyzwyczajenia mimo,że postanowiłam SKOŃCZYĆ.DOPIERO PIERWSZY
        DZIEŃ ,ale jest cudownie.normalnie jadłam, normalnie funkcjonowałam i nie
        myslałam non stop o zarciu.jaki wtedy dzień długi.tyle czasu straciłam przez tą
        chorobę,że zadnego dnia więcej!nawet sprzatanie i pranie wydawało się dziś
        przyjemne, bo nie czułam na sobie tego piętna, któremu podporządkowałam się na
        tak długo.Moja rada dziewczyny:powiedzcie sobie że macie siłe, wiem że czasem
        to moze wydać się banalne, a czasem wręcz czujemy się bezsilne ale obudzmy w
        sobie ten głos wołający zdecedowanie powtarzam ZDECYDOWANIE I BEZ WACHANIA O
        ZMIANE NASZEGO ŚWIATA.DOROTKO bedzie cudownie wiesz to!daj zdrowego jedzonka
        swoim osłabionym włosom i paznokciom,wynagrodż im te krzywdy;mleczko, jajeczko
        bułeczka -wszystkiego nie za dużo potem owoce duzo pij i koniecznie sie czyns
        zajmij-tą radę wziełam od dziewczyn na forum i działa.ja do specjalisty nie
        chodziłam.mam za sobą 1dzień ale musi się udać! Tonbie tez-napisz
        jutro.pozdrawiam
      • Gość: sara IP: *.lublin.mm.pl 18.09.04, 06:50
        laura
        wysłałam ci wiadomość na gg. jeśli potrzebujesz to jestem.
        • 18.09.04, 09:27
          a moze tak bez takich ckliwosci, jestesmy nienormalne i nie da sie z tym zyć
          juz przestałam w to wierzyć.
          Czekam na wpis brygidy a tu piszą jacys nieproszeni goście.Wiecie o kim mówie?
          • Gość: happyania IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.04, 13:53
            sory,jesli Ci porzadek zakłociłam.rola ckliwego, nieproszonego gościa niebardzo
            mi sie podoba.a Tobie widocznie calkiem inne zdanie miałam,wyczułam w Tobie
            dużą empatię więc pokusiłam się napisac jako że też należę do "jestem
            wykonczona"niestety!POZA TYM ABSOLUTNIE NIE ZGADZAM SIE Z TOBA BO NIENORMALNE
            NIE MUSIMY BYC DO KONCA ŻYCIA!i jeszcze jedno ja Ci nie blokuję wpisów od
            Brygidy i juz mnie tu nie ma.Udanego dnia Ci zycze
            • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 19.09.04, 21:19
              co ci prxyjdzie po przeprosinach, ja po prostu zazdroszcze wam wiary ktorj mi
              juz totalnie brakuje, macie siłe, a u mnie jej brak.Jestem zmeczona i nerwowa
              wyżywam sie nawet na nieznanych mi osobach.Może mi i przykro ale co to mnieni.
              Nie wiem za jaka mnie osobę miałas ale ja tez tego nie wiem.Jestem
              rozgoryczona, zła, słaba.Nie zalezy mi na niczym mysl sobie co chcesz,
              nallepiej nie czytaj tego co pisze bo widze ze poztywnie sie nastawiłas do
              zycia a u mnie tego nie spotkasz.Uciekaj póki możesz.Tego wszystkiego nie życze
              nawet wrogowi.
              Nie miej do mnie żalu, na wiecej miłych słów mnie już nie stać.Nawet wobec
              siebie.
              • Gość: norma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 19:57
                Cześć Knoa.
                Mi też brakowało wiary i sił.
                Marnowałam mnóstwo czasu i pieniędzy na bulimię.
                Ale któregoś dnia (w zeszły piątek) powiedziałam mojemu najlepszemu koledze i
                byłemu chłopakowi-płacząc i prowokując go, zeby to ode mnie wyciągnął bo sama
                nie mogłabym powiedzieć.
                On jest strasznie mądry. Zrozumiał i fachowo poradził, że mam przestać się
                odchudzać. Kazał mi jeść normalne posiłki(tłuste sosy i ziemniaki). Osoba chora
                nie może się odchudzać. To nie wychodzi. Prowadzi do patologii.
                Więc zaczęłam tak jeść (boję się, że utyję ale chcę być zdrowa)
                Wiesz ... przez pierwsze dwa dni było źle-płacz i wstyd, choć też ulga.
                Potem przyszło szczęście.
                Nie wymiotuję od tygodnia-wiem, że to krótko...
                Wiem, że być może mnie bulimia nie uzależniła tak jak Ciebie.
                Wiem, że mam dużo szczęścia, że mam tego Kolegę.
                Wiem, że tracisz nadzieję.
                Wiem, że bardzo próbowałaś wyzdrowieć.
                Nie wiem co Ci poradzić.
                Obawiam się, że moje doświadczenia będą dla Ciebie bez znaczenia.

                Ale podstawa to przestać się oceniać. Nie pisz "jestem słaba"! Wpadasz w błędne
                koło. Oceniasz się jako złą i słabą, a potem karzesz się za to i pewnie znowu
                masz atak.
                Błagam, przeczytaj "Przebudzenie" Anthonego de Mello (i postaraj się choć w
                części zastosować w życiu) i "Leczenie umysłu uzależnionego" Jimmy Lee Lampolski
                (czy jakoś tak)Wydawnictwo Santorski.
                I postaraj się sobie wybaczyć- choć nie wiem jak można to zrobić.

                Ale nawet nie wiesz jak bardzo życzę Ci wyzdrowienia...
                • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 27.09.04, 21:55
                  za kazdym razem wchodze na forum i czytam twój wpis, nie odpisuje bo cóz moge
                  napisac tylko ci bardzo podziekować, dawno juz przestałam czytać inne wpisy,
                  mam specjalne wejscie tylko na ten wątek, napisz coś jeszcze kiedyś ,pozdrawiam
                  mocno
                  PS przepraszam wszystkich których uraziłam ,po prostu wam zazdroszcze
                  • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 01.10.04, 22:36
                    jestem i przepraszam ze tak dlogo mnie nie bylo kochana dlaczego taka wielka
                    rezygnacje czuje w twoich slowach nie mozesz myslec ze nie potrafisz zmienic
                    swojego zycia po pierwsze zacznij wierzyc ze wszystko zalezy od ciebie kiedy to
                    zrozumiesz bedzie ci latwiej pokonac przeciwnosci losu to ty decydujesz o swoim
                    zyciu nie ma sytuacji bez wyjscia ja tez myslalam ze bulimia nigdy mnie nie
                    opusci ale nie ma jej przy mnie odeszla pewnie gdzies sie tam czai ale juz 6
                    miesiecy jak nie wymiotuje oczywiscie ze nie jem normalnie ale moj organizm juz
                    jest tak przyzwyczajony ze az sama mnie to dziwi ze nie prowokuje mnie do
                    polykania tony jedzenia i pozbywania sie go kiedy teraz o tym mysle o tylu
                    godzinach w toalecie o tym uczuciu rozpaczy ponizania siebie i beznadziejnosci
                    to musze powiedziec ze teraz czuje sie jakby tamta brygida to nie bylam ja ale
                    to nikt inny tylko ja sama pomoglam sobie nie bylo zadnych postanowien
                    deklaracji ze od dzisiaj koniec za kazdym razem kiedy to robilam moje proby
                    konczyly sie porazka teraz rozumiem dlaczego kiedy sobie czegos zabraniamy tym
                    bardziej mamy ochote lamac wszelkie zakazy pomysl tylko ty tez mozesz wszystko
                    zmienic spruboj pomyslec jak moglabys sie poczuc kiedy nie bedziesz myslala o
                    jedzeniu i spedzania czasu w ubikacji moge ci powiedziec ze pierwsze co
                    poczujesz to ulge a potem przyjdzie swiadomosc ze mozna zyc bez tego koszmaru
                    prosze cie zacznij wierzyc ze jedzenie nie moze toba kierowac to ty jestes
                    pania swojego ciala i umyslu wykorzystaj to pokarz kto tu jest szefem a co do
                    naszych gosci na naszym forum to milo mi ze sa tez inne osoby mozemy razem
                    sobie pomagac kochana wez sie w garsc i zacznij sobie ufac znaczysz wiecej niz
                    myslisz dla mnie na pewno pozdrawiam o moim zyciu osobistym kiedy indziej teraz
                    ty jestes dla mnie wazna czekam tu na ciebie pozdrawiam cieplutko pa
                    • Gość: norma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 23:44
                      Cześć Dziewczyny!
                      Chcialam tylko napisać, że to bardzo mądre co napisała Brygida.
                      "czegos zabraniamy tym bardziej mamy ochote lamac wszelkie zakazy ".
                      Dlatego moim zdaniem nie można procesu wyzdrowienia traktować jako walki. Bo
                      jeśli się z czymś walczy to daje się temu siłę.
                      Przeczytalam o tym w książce Przebudzenie Anthonego de Mello.
                      Ta książka bardzo mi pomogła-to jest taki przewodnik-jak wzdrożyć w swoje życie
                      filozofię stoicką.
                      Nie wymiotowałam od 5 dni.
                      Dziś oglądałam film "nigdy w życiu" Stenka jest strasznie szczupła, też bym
                      chciała...
                    • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 06.10.04, 16:37
                      i znów studia...znów jakiś mały cel do spełnienia, miałam okres
                      buntu ,zwątpienia samych niepowodzeń, jeszcze nie wiem czy chce o tym pisac,
                      bardziej potrzebuje kontaktu, po prostu bezposredniej bliskości.
                      Brygida! Za duzo skupiałam i skupiam sie na sobie, nie chce zeby i ciebie
                      absorbowały moje kłopoty ( amoze tylko mi sie wydaje ze je mam)
                      Chyba jestem przeambicjonalizowana egoistka, jeszcze o tym pomyśle, jeszcze
                      napisze
                    • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 08.10.04, 20:26
                      BRYGIDA! przeciez ty masz dziś imeniny!!!!!!!!!!!!!!!!
                      Ty wiesz czego chcę ci zyczyć,
                      zdrowia , wytrwałości, poprostu szczescia, nigdy sie nie zmieniaj, pokochaj
                      siebie
                      sto lat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      • 16.10.04, 23:44
                        kończę,
                        wierzę, że trzeba w końcu coś zrobic.
                        za duzo już czekania, stagnacji i jałowych rozmów, uzalania sie nad soba i
                        płaczu
                        nie oznacza to ze mam siłe na skończenie z tym raz na zawsze
                        nie nie mam takiej siły, jeszcze sie we mnie nie narodziła
                        widać szczeęsnie w moim pojeciu albo nie istnieja i to ja sie myle, albo nie
                        odczuje go.
                        dziekuje ci brygido za wszystko, teraz czas na własne zycie, ty juz je
                        zaczynasz ja jeszcze nie
                        nie zawsze miałam racje, nie zawsze ty ją miałaś, załuje tylko tego ze
                        powiedziałam mojej siostrze, wolałabym mieć ciebie za siostre, ale nie mam nie
                        mam też talii osy i płaskiego brzucha.
                        trzeba zyc jakby nic sie nie stało, ja tak nie potrafie, ale moze o ktoś
                        przeczyta i pomysli ze to madre, ja tak juz nie mysle
                        do zobaczenia nigdy
                        • Gość: knoa IP: 62.233.185.* 25.10.04, 18:41
                          brakuje mi ciebie brygida ,ale przeciez to nie wazne
                          • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 31.10.04, 19:41
                            mi ciebie tez bardzo brakuje przepraszam ze mnie nie bylo i nie wiem kiedy
                            bedzie nastepny raz moje zycie zaczyna sie od nowa po raz kolejny i tym razem
                            ostatni odeszlam od henka ostatnie slowa jakie uslyszalam po pieciu latach to
                            to ze nadaje sie tyko do pieprzenia potem juz tylko byl bol twarzy tak uderzyl
                            mnie a teraz nie czuje nic mysle o sobie o tym co chce robic i co osiagnac
                            musze konczyc przepraszam pozdrawiam pa
                            • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 04.11.04, 23:02
                              moje zycie uczuciowe leglo w gruzach i nie chce juz zanudzac cie ze jeszcze w
                              cos wierze czy nie jest mi ciezko chociaz coraz lepiej daje sobie rade zaczynam
                              myslec o sobie wczoraj mialam sesje zdjeciowa i musze powiedziec ze jestem z
                              niej zadowolona nie jestem idealna ale juz sie z tym pogodzilam czeka mnie
                              pokaz mody i moze jakas krotka przygoda jako modelka byc moze w styczniu razem
                              z pewna kobieta z polski otworzymy gabinet kosmetyczny moze zaczne pracowac w
                              biurze a moze gdzie indziej ...pomyslow wiele ale mam wazniwjsze zeczy na
                              glowie skonczylam z chodzeniem do lekarzy mam dosyc jestem po prostu zmeczona
                              ciaglym opowiadaniem tego samego i oczekiwania ze ktos zrozumie i pomoze mysle
                              ze przez lekarzy czulam sie gorzej i bardziej chora teraz jest inaczej nie
                              wymiotuje chociaz w sa momenty ze mysle o tym zdarzylo mi sie to po ostatniej
                              klotni z henkiem ale paietam tez jakie to okropne uczucie nie przywiazuje wagi
                              juz do jedzenia chociaz sklamalabym mowiac ze nie interesuje mnie moje jedzenie
                              tylko wlasciwie jedzenie wogole mnie nie interesuje ale moje cialo zaczyna
                              szwankowac zaczynaja sie chyba skutki uboczne calej tej choroby mowie tutaj o
                              skutkach fizycznych jesli chodzi o moj stan ducha jest lepiej zdalam sobie
                              sprawe z tego ze jestem dorosla i nie musze obwiniac sie za wszystkie grzechy
                              tego swiata i ze nie tylko ja popelniam bledy ale nie chce juz tlumaczyc innym
                              jaka krzywde mi robia i przykrosc to juz nie ma znaczenia nie przygnebia mnie
                              juz tak bardzo fakt gdy slysze od kogos przykre slowa ma moj temat zwlaszcza ze
                              ja mysle inaczej nie ma sensu sie tlumaczyc i prosic o zrozumienie nikt nigdy
                              do konca nas nie zrozumie ale nie bede sie obwiniac za wszystko najwyzszy czas
                              myslec o sobie jek o czlowieku ktory cos znaczy i zaczac zyc po swojemu nie
                              patrzac na innych egoistow ktorzy mowia ciagle ze wszystko co robisz robisz zle
                              i nie tak jak oni by zrobili skoro ja nie potepiam nikogo za nic nikt nie ma
                              prawa potepiac mnie pogodzilam sie juz z tym ze wiele osob mnie nie rozumie
                              moae nie chca a moze jest to dla nich za bardzo skomplikowane ale najwaznijsze
                              jest to ze przestalam sie traktowac jak pokrzywdzona przez los osoba chora
                              pokrzywdzona opuszczona przez innych i nierozumiana cholera mam to gdzies sama
                              dam sobie rade przeciez to moje zycie i moj swiat ...tylko czasami to poczucie
                              pustki i te cholerne tabletki ktore moglyby mi pomoc chociaz na chwile ale
                              potem...nie moge tego zrobic wiem ze po burzy wychodzi slonce kochanie pisz i
                              nie gniewaj sie na mnie czesto o tobie mysle i czuje sie zle wiedzac ze czekasz
                              na moje slowa a ja milcze opowiedz mi co zaistnialo miedzy toba a twoja siostra
                              czy masz kogos bliskiego i czy masz marzenia i jak twoja duszyczka pamietaj ze
                              jestes bardzo mloda i wiele jeszcze milych i szczesliwych chwil przed toba
                              chociaz czasami troche trzeba na nie poczekac caluje cie bardzo serdecznie i
                              sciskam pamietam o tobie i mysle pa
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 05.11.04, 15:36
      nie pozostaje mi nic innego jak odejsc. dzisiaj pokazalam spinke do wlosow,
      ktora znalazlam u siebie w pokoju. powiedzialam henkowi, ze znalazlam ja przez
      przypadek, w jego lozku i wiesz co, nie zaprzeczyl. nie zorientowal sie, ze to
      podstep z mojej strony. powiedzial, ze ma prawo pieprzyc sie z inna dziewczyna,
      nawet w naszym domu, pod moja nieobecnosc. nie zaprzeczyl. zrobil sie tylko
      czerwony na twarzy. jak maly chlopiec, przylapany na zlym uczynku. wlasciwie to
      nie wiem co czuje. chce mi sie plakac. nie sadzilam, ze to bedzie dla niego
      takie latwe. no coz... przeciez to facet. na koncu powiedzial mi. ze gdybym
      chciala, to slozy mi wspanialym orgazmem. pomimo swoich 38 lat jest jeszcze
      malym chlopcem. jest mi przykro, ale mam nadzieje, ze moje zycie sie ulozy.
      tylko znowu mysle o przyjemnosci jedzenia i o nieprzyjemnosci wymiotowania. nie
      chce tego znowu zaczynac. nie wiem czy dam rade. fizycznie czuje sie kiepsko.
      kiedy ten koszmzr sie skonczy? kiedy wreszcie stane na nogi? jak dalej zyc, nie
      potepiajac samej siebie? boze co za pieklo...odchodze raz wolniej, raz
      szybciej, lecz zawsze coraz dalej. jestem klebkiem nerwow...zycz mi szczescia w
      samotnosci...
    • Gość: brygida IP: 5.5.* / 80.58.44.* 06.11.04, 23:05
      boze wiedziec chce czy wszystko ma na pewno sens ty jedyny wiesz co komu z nas
      pisane jest jak wytlumaczysz mi znow brak wspolczucia w nas tak trudno odroznic
      nam dobro od zla i czy wiedziec chcesz ze zkazdym mym dniem bardziej i mocniej
      tak odczuwam lek co moze przyniesc nowy dzien dla ciebie placz a dla mnie
      smiech co moze przyniesc nowy dzien dla ciebie a ja dla mnie smierc...pociesz
      mnie i ucisz moj placz i w ciszy i w ciszy ciszy sobie lkam...piekne i
      prawdziwe
      • 23.12.04, 21:18
        bardzo za toba tęsknię,a zbliżają sie Świeta wiec jeżeli nie przeczytałaś
        mojego nowego wątku, zycze ci najserdeczniej jak umiem-WESOŁYCH SPOKOJNYCH I
        RODZINNCH SWIĄT
        Nowego roku przepełnionego szczęciem i uśmiechem
        Znajdz swoje miejsce na swiecie i bądz szczęsliwa
        knoa
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.