Dodaj do ulubionych

przyznalam sie

12.06.05, 20:15
Hej,

tak tylko chcialam cos napisac... podoba mi sie Wasze forum - jest szczere

mam 22 lata, od 6 lat jestem chora i moim ostatnim sukcesem jest to, ze 2 tyg
temu powiedzialam o wszystkim mojemu chlopakowi, z ktorym jestem od roku. W
jednym z postow przeczytalam, ze bulimiczki sa mistrzyniami w kamuflarzu...
ja tez :(. W trakcie choroby mieszkalam z rodzicami, przyjaciolka, siostra,
chlopakiem, w akademiku... i nikt sie nawet nie domyslil. Moj chlopak jest
pierwsza osoba, ktorej powiedzialam, co prawda bylam wstawiona, ale
zawsze :). tak wiec przez ostatnie 2 tyg. wymiotowalam 3 razy, za kazdym
razem przyznawalam sie do tego. nie chce go oszkiwac, kocham go. on nie
rozumie tej choroby, ale wie, jak istotne jest jego podejscie. Moze to
dziwaczne, ale po tym zdarzeniu naprawde uwierzylam, ze on mnie kocha. :)

wracajac do mnie, to pochodze z normalnej rodziny - nikt nie wrzeszczy, nie
pije... itd., jestem jedna z lepszych studentek u mnie na wydziale, nic nie
biore, mam lekka nadwage: 70/168 cm, jestem ciagle usmiechnieta i zadowolona
z zycia. chyba ze zostane sama... np. na weekend

ta cholera zawsze dopada mnie, gdy jestem sama, choc dzis potrafilam pojsc ze
znajoma do restauracji, zjesc obiad, ekspresem go zwrocic i zaplacic
rachunek :(. panicznie boje sie, ze jak za duzo zjem, to przytyje

aktualnie moim celem jest 2 tyg. spokoju. poki co, udalo mi sie max 9 dni.
ciagle sie staram. moze tym razem

pozdrawiam i trzymajcie za mnie kciuki :)

PS. przepraszam za brak polskich liter, ale cos mi szwankuje
Obserwuj wątek
    • motorufka Re: przyznalam sie 12.06.05, 21:54
      heja
      ja mam w sumie duzo wspolnego z twoim postem,
      moze poza tym wymiotowaniem ..
      wogole to sama nie wiem co sie dzieje z moim organizmem ..zgubilam sie w tym
      wszystkim juz :|

      super ze powiedzialas chlopakowi o tym , nie dziwie sie ze nie zrozumial bo jak
      sie tego nie przezylo, to nie da sie zrozumiec.. :(
      bo naprawde chyba ciezko zrozumiec ze jedzenie moze byc najgorszym problemem w zyciu
      ..brrr (no albo jednym z gorszych)
      szczerze ja sama siebie nie rozumiem dlaczego tak sie zachowuje i wogole..wiec
      jak ma zrozumiec to ktos inny :|
      to chyba tylko trzeba jakos zaakcpetowac najpierw a pozniej moze sie samo potoczy:)

      jesli chodzi o opisywanie o sobie , to ja tez moge tak napisac normalna rodzina
      , z nauka dobrze , usmiechnieta, zadowolona.. tak przynajmniej widza mnie inni..
      gdybym opowiedziala komus co czuje co mysle jakie mam problemy to raczej nikt by
      w to nie uwierzyl, ze ze mna moze byc tak zle..

      najgorsza jest w tym wszystkim wlasnie samotnosc.. a jeszcze gorsze ze same sie
      w nia wprowadzamy, np ja czasem nie chce wyjsc na jakams impreze bo tam bede
      musiala jesc:(
      zostaje w domu i albo jakos minie albo sie zalamie i jestjeszcze gorzej:(
      pie.. jest to wszystko..

      njo teraz ja tez probuje kolejny raz wrocic do normalnosci narazie dzien 6
      ..jest calkiem dobrze.. moze sie uda..
      ale nie wiem czy to ma sens.. skoro psychiki swojej nie umiem wyleczyc....
      • annpe Re: przyznalam sie 12.06.05, 22:52
        ja jakos nie narzekam na samotnosc - mieszkam w akademiku :).

        6 dzen u Ciebie, to niezly poczatek :). ja niestety od jutra bede liczac dni.
        mem teraz troche stresu - sesja za pasem... a jak sie stresuje, to jem :( a jak
        jem, to wymiotuje :(, a jak nie jem, to sie wsciekam... bledne kolo

        na szczescie moj chlopak mnie codziennie motywuje;

        Trzymaj sie!
        • motorufka Re: przyznalam sie 12.06.05, 22:55
          no ja zaczelam w polowie sesji dlatego cieezko bylo to laczyc, ale dla mnie
          gorsze od sesji sa weekendy jak wracam do doma:D::) bo na studiach to po prstu
          nie kupuje nic bo bieda:D
          a w domeq to jest wszystko :|
          • annpe Re: przyznalam sie 12.06.05, 23:07
            skad ja to znam... maminy obiadzik...

            choc dla mnei jakwiekszym problemem sa swieta, imieniny... dni ciaglego
            jedzenia i wymiotowania :( szok; w sumie to pamietam jedne swieta od 6 lat, gdy
            bylam grzeczna - szczelilam sobie diete, ktora konczyla sie dzien przed wigilia
            i milam super kiecke na sylwestra - dalam rade... do sylwestra... :(

            czasem mysle, ze jestem kompletna idiotka
            buli sprawia, ze trace poczucie wlasnej wartosci
      • motorufka Re: przyznalam sie 13.06.05, 09:03
        hm..powodzenia;)) uwielbiam poczatki tygodnia:) caly dzien zajeta...wiec nie mam
        czasu myslec o jedzeniu.. no dodatkowym jedzeniu: )

        annpe... jak wytrzymasz tydzien to 2 juz zleci raz dwa:)))
        • annpe Re: przyznalam sie 13.06.05, 12:12
          dzieki :),
          jakos podtrzymujesz mnie na duchu :)

          co prawda przedostatnio dalam rade 9 dni.., a pozniej 4, ale teraz mam duzo na
          glowie - postaram sie
    • annpe Re: przyznalam sie 14.06.05, 08:52
      no coz... life is brutal :(
      udalo mi sie nie wymiotowac, chodz przesadzilam z truskawkami - 1 kg, jogurtem -
      0.5l i platkami.

      dlaczego ja nie wiem, kiedy przestac jesc??

      oczywiscie przyznalam sie mojemu chlopakowi do tego, a on byl na mnie zly, a
      zarazem kochany. jak pozniej mi tlumaczyl - gdzies to sobie wyczytal, ze tak
      powinien sie zachowywac, czyli okazywac, ze nei akceeptuje mojego zachowania,
      a zarazem pokazac mi ze moge sie z nim czuc bezpiecznie, ze mnei kocha itd...
      moze to i dobra reakcja.
      chociaz z mojej strony, to ja juz i tak wystarczjaco podle sie czulam, a tu
      jeszcze to, ze jak jak tak moge robic, ze nie mysle jak robie zakupy...

      a ja tak bym chciala, jak normalni ludzie isc do sklepu i kupic sobie na kilka
      dni caly chleb, 5 jogurtow, ciastka, bo jutro przychodzi kolezanka, ale
      poprostu nie moge :(. nie moge, bo zaraz musze zjesc wszystko, a przynajmneij
      tyle, by to od razu zwymiotowac.

      ok. dzis sie zaczal kolejny dzien, swieci slonce, na 10 mam kolokwium, zajecia
      do 16 :) mam nadzieje, ze dam rade.
    • annpe Re: przyznalam sie 14.06.05, 19:55
      :) dzis mam dobry dzien!

      pije sobie piwko i ucze sie na egz. :) swoja droga, nie wiem, czy to skuteczny
      pomysl... ale co tam :)

      obym zawsze byla tak zadowolona z zycia...
        • annpe Re: przyznalam sie 15.06.05, 08:42
          :) no i poszlam spac :)

          wczorjaszy dzien to pelen sukces, zobaczymy jak dzis :).
          wymyslilam sobie, ze jak cos zjem i od razu pojde na spacer, np. do centrum
          handlowego :D, to jest ok. i ostatnio przygotowuje sobie porcej tego co zjem na
          talerzu i uciekam z kuchni

          moze troche autosugestii wystarczy, orzynajmniej na poczatek
    • evelinka-p Re: przyznalam sie 15.06.05, 00:34
      CZesć.. hmm mysle ze to mój pierwszy krok..napisanie do kogos kto też
      choruje :( Juz nie moge tego wytrzymać..Ciągnie sie to juz 6-sty rok...ale
      jak by mnie ktoś poobserwował to naprawde to jest CHORE!!! Zastanawiam sie
      jakie sa metody leczenie bulimii..jestem juz u kresu wytrzymałosć i szukam
      pomocy ..Non stop tylko jem i wymiotuje i tak w kólko pomiedzy zajeciami .. nie
      raz rezygnowalam z czegoś..bo sobie zjadłam i trzeba było sie tego pozbyć.. a
      zawsze zaczyna sie tak niewinnie..tylko kawałeczek..no i pozamiatane.. Wiem ze
      tak nie można.. nie mam nikogo kto moze mi pomóc.. dlatego tutaj WOŁAM O
      POMOC.. :(
      • annpe Re: przyznalam sie 15.06.05, 09:00
        hej!
        ciesze sie, zes wacpanna napisala :)
        tez mam 6-letni staz, aczkolwiek do CV tego nie wpisze...

        przyznam sie ze nie wiem, jakie sa metody leczenia buliego, w kazdym badz razie
        pomocy nalezy szukac u psychologa, psychiatry. jezeli tylko w kolko wymiotujesz
        i jesz, to chyba ostatni gwizdek, by sie do kogos zglosic... z tego co piszesz,
        wynika, ze nie masz napadow, Ty jestes w ciagu :(

        ja nie kupuje tylko pojedyncze porcje jedzenia, codziennie. nie dopuszczam do
        syt. by czuc sie glodna, bo wtedy nie wiem, kiedy mam przestac jesc, a jak zjem
        za duzo, to wiadomo...
        wiem, ze to latwo tak pisac... ja tez miewam lepsze i gorsze dni

        Zycze ci tylko tych lepszych!
        pozdrawiam serdecznie,
        annpe
    • annpe Re: przyznalam sie 15.06.05, 22:11
      moj wątek przemienia się w swoistego bloga :)

      mam nadzieje, ze nikomu to nie przeszkadza...

      tak wiec dzis bylam calutki dzien grzeczna, uczylam sie do egzaminu i jutro
      zamierzam tez to robic :)
      dzis minal dzien 3, i jakos nie bylo ciezko!

      poprostu zawsze musze myslec podczas zakupow :)
    • annpe Re: przyznalam sie 16.06.05, 10:00
      hej...

      odkad weszlam na forum, ani razu nei wymiotowalam, co prawda raz bylo ciezko,
      ale sie przelamalam :)

      dzien 4, moj Skarb nadal mnie podtrzymuje na duchu i codziennie pyta, czy bylam
      grzeczna :). jak ja sie ciesze, ze moge mu spokojnie odpowiedziec, ze wszystko
      ok. to poprostu daje mi sily na nastepne godziny.

      przetestowalam juz wiele metod niejedzenia... najlepsza jest regularne jedzenie
      malych porcji i szybkie wyjscie z kuchni.

      molego dnia!
    • annpe Re: przyznalam sie 17.06.05, 09:13
      dzien 4. to pelen sukces,
      dzis dzien 5. sniadanko - bulka z pomidorem, rogal i kawcia! calkiem niezle sie
      czuje. choc glowe dam, ze jakby jeszcze byl jogurt, to by bylo za duzo...

      dzis sie ucze... wiecie, jak nie wydaje kasy na nadmiar jedzenia, to nagle jej
      sie wiecej zrobilo :), za to kupilam sobie wczoraj buty! :)

      poprostu same korzysci...
      • annpe Re: przyznalam sie 17.06.05, 17:52
        wlasnie wrocilam z pizzerii, ale nie objadlam sie, wiec nie bede wymiotowac.

        tak sobie obiecalam... jakos humor stracilam :(
        jestem silna, ale to meczy... wymitowanie tez meczy, ale chyba daje ulge - nie
        rozumiem tego
        • teterak Re: przyznalam sie 17.06.05, 17:59
          to bardzo latwo zrozumiec: zarcie/wymiotowanie jest takim wentylem
          bezpiecenstwa. nie dopuszcza emocji/lekow do naszej swiadomosci. zycie PRAWDZWE
          jest o wiele bardziej skomplikowane bo emocje przezywamy a nie zajadamy. to
          chollernie trudne na poczatku. jesli masz z tym problem radze sobie te emocje
          po prosstu spisac na kartce- to zmusza do autoanalizy. powodzenia!
          • annpe Re: przyznalam sie 17.06.05, 18:03
            pewnie masz racje :(

            nigdy sie nie zastanawialam nad moimi emocjami :) wydaje mi sie ze mam tylko
            problem z iloscia jedzenia...

            moze sie myle. ok, przemysle to :). dzieki.
              • teterak Re: przyznalam sie 17.06.05, 18:26
                nie przejmowanie sie nie powinno polegac na wizycie na basenie. to nie jest
                rozwiazanie i sposob na normalne zycie. pamietacie jeszcze jak maja NORMALNI
                ludzie? nie planuja wizyty na basenie tylko dlatego ze zjedli pizze.
                  • annpe Re: przyznalam sie 17.06.05, 19:11
                    :)

                    juz jest dobrze... pogadalam z moim Slonkiem :)

                    swoja droga faktycznie ludzie po zjedzeniu pizzy nie planuja basenu :D.
                    ale ja zjadlam tylko pol! a na basen chcetnie bym sie wybrala :)

                    jutro ide do kina, na 10.30 - wlasnie zarezerwowalam bilety przez internet...
                    zaczynam doceniac te cholere :):).

                    pozdrawiam i ...to naprawde milo wiedziec, ze ktos sie o mnie martwi :)
                    Dzieki!
      • annpe Re: przyznalam sie 18.06.05, 22:13
        uff.. zjadlam kolacje :)

        kurcze, nie ma jak to autosugestia! Troche denerwuje mnie to ciagle pilnowanie
        ilosci spozywanego jedzenia - w mozgu nie odzywa mi sie dzwoneczek, ze czas
        konczyc jesc :( Slowem, wszystkiego musze pilnowac sama.

        Naprawde sie starm, we wtorek jade do rodzicow na pare dni i bedzie ciezko :(
        imieniny mamy - pewnie nie dam rady, ale nawet jak do tego czasu wytrzymam to
        bedzie sukces :).

        • motorufka Re: przyznalam sie 18.06.05, 22:21
          ale ci fajnie:))
          ja dzis mialam takie chwilowe zalamanie, ale tak sobie zaczelam mowic ze muszee
          to przejsc , wytrwac i jakos mnie powstrzymalo od ataku.. uff..

          wogole najgorzej jest w weekendy jak nie ma sie zadnych zajec:| brr no
          wspolczuje ci imieninkow, dla mnie wogole wyjazdy do domu sa przeokropne :| co
          tu jakos sie zmobilizuje i wprowadze sobie jakis rygor to pojade do domu
          wytrzymuje dzien a na 2 wysiadam :| potem wracam i musze na nowo wszystko ehh:(

          hmm a ja mam na imieninki sposob taki ze pomagam we wszystkim co sie da:) ze
          przy stole jestem tylko przy zbieraniu talerzykow do mycia:)
          • evelinka-p Re: przyznalam sie 19.06.05, 00:55
            Jejku dziwczyny jak ja was rozumiem... imieninki- tez sposobu nie mam na nie...

            ja wymieklam już nie che mi sie walczyć.. za tydzień wyjeżdzam ...moze poza
            domem mi sie uda.. bo tu nie da rady...i dziś po promocji (a raczej na-
            degustacje) wymiekłam i poszło juz samo.. POza tym kupilam ciasto na pizze..te
            Knorra he i zamist sie cieszyc ze pizzze sie zrobi - to mysle ze cholibka
            bedzie trzeba kibelek zaliczyc po...;/ masakra.. passuje do wyjazdu.. nie
            potrafie..po prostu nie moge przestac jeść.. teraz po koncercie "Łez" pierwsze
            co to do kuchni wpadłam...;/ ale tylko (???) dwie bulki.. heh tablety anty i
            antybiotyki wzięłąm przed.. wiec nie pozostaje mi nic innego jak położyć sie
            spać ;/

            Zreszta padam z nóg.. dobranoc..pójdzie w bioderka ;/ a juz spodni nie dopinam
            tak ostro pojechałam ostatnio.. bo jużmam taki wstret do wymiotowania ze
            poprostu jak sie nawpier.. to i zwlekam by sie wypróżnić no i przybyło 5
            kilo ;/ ;(

            P.S. Motorufka i Aanape..myśle że Wam we dwie jest ŁATWIEJ :) Tak trzymać :)
            • motorufka Re: przyznalam sie 19.06.05, 01:20
              evelinka-p oj ja sie nie zgadzam na zadne wymiekanie:P

              jejq a ja sie dzis ciesze ze udalo mi sie powstrzymac przed jedzonkiem ,
              weszlam zaczelam pisac ze jest nie tak i powoli powoli nabieralam sily zeby
              przestac i przestalam ufff!:) jupi

              nie cierpie weekendow:P:P
              i obiadkow rodzinnyh:)
      • annpe Re: przyznalam sie 19.06.05, 11:17
        wiesz... od czegos trzeba zaczac...

        rodzicom nie powiem i mam nadzieje, ze nigdy sie nie dowiedza, bo co to by
        zmienilo.

        a mojemu chlopakowi musialam powiedziec, zyby wiedziall w co sie pakuje bedac w
        zwiazku ze mna. z rodzicami juz pewnie nie bede mieszkac, a z nim pewnie tak;
        moze bedziemy mieli dzieci itd... jest dla kogo byc zdrowym :)
    • annpe Re: przyznalam sie 19.06.05, 16:33
      no i poleglam :(

      7 dzien... ani na chwile nie mozna zapomniec o kontroli, ani na chwile...

      zaczynam odliczac od nowa. cel - 14 dni. podejscie drugie
      • kwiatek8282 Re: przyznalam sie 19.06.05, 19:29
        Poległas ale nie tracisz nadziei i walczysz dalej i tak tzrymaj. A 7 dni to
        całkiem nieźle i tez sukces. Głowa do góry!!!

        Jak tak pisałas o kolejnych udanych dniach to zaczęłam brac z Ciebie przykład i
        wielkie dzięki. Ja jestem czysta dzisiaj ale dopiero pierwszy dzień i szczerze
        powiem, że wcale trudno nie było - pogoda mi sprzyjała - hehe. I teraz ja
        zaczne odliczać...

        A z tą kontrolą to sie w pełni zgadzam.
        • annpe Re: przyznalam sie 19.06.05, 20:43
          :)

          juz mi jakos lepiej, ale ciezko bylo... bylam wsciekla na siebie, ze nie umiem
          przezyc 14 dni bez wymiotowania :( :(

          wiem, ze sesja, stres... zawsze sobie znajde jakies wytlumaczenie, ale to
          przeciez nie o to chodzi :(

          ok. jutro bedzie lepiej, slonce znowu zaswieci, poucze sie ostatni dzien :), we
          wtorek zdam (oby..) egzamin i mam wakacje :) jade do rodzicow, pozniej do
          Slonka... czego chciec wiecej??

          pozdrawiam i
          Drogie Panie, staramy sie dalej!
    • annpe Re: przyznalam sie 20.06.05, 15:39
      witam dziewczynki!

      dzien pierwszy... jestem grzeczna i bede :)

      jutro zdaje ostatni egz. i jade do rodzicow, pozniej na praktyke...
      niestety, nie wiem jak bedzie z netem, wiec najprawdopodobnie juz nie bede was
      zanudzac moimi postami :).

      ale juz niedlugo odezwe sie znowu, bo forum naprawde pomaga.
      dzieki niemu czlowiek staje sie silniejszy, bo wie, ze nie jest sam :)

      Pozdrawiam!
      • annpe Re: przyznalam sie 04.09.05, 18:04
        troche wody w rzece uplynelo, ale sie reaktywuje...

        jestem na etapie codziennego upadku. moim malym celem jest spokojny, normalny
        tydzien.

        ja po prostu marze o tygodniu normalnego jedzenia. inni marza o tygodniu na
        jamajce, a jak moze przyziemnie, ale jak dla mnie, to wystarczajaco ambitnie.

        poniedzialek dzien pierwszy.

        oby sie udalo!
        • motorufka Re: przyznalam sie 04.09.05, 22:39
          uda sie uda... bo jak nie to ci bede trula przez gg jaka to ty niedobra:P:))

          a ja ide szukac ksiecia z bajki...tez mi sie uda;]

          buziol w nosol :*
          trzymam wszystkie 4 kciuki za ciebie:D:D
    • annpe Re: przyznalam sie 05.09.05, 08:36
      no dobra, trzeba sie wziac za siebie.

      7 rano - kromka czarnego chleba z pomidorem... niby nie duzo i zdrowo.
      8 - pierwsza kawa... pewnie dojde do jak zwykle

      zreszta rano jest zawsze ok. ale 16-20 to dla mnie godziny zgrozy.

      poczatek mam niezly :) i nastawienie optymistyczne - to nie moze byc za trudne,
      tydzien czasu jesc normalnie.

      pozdrawiam,
      papa

      ________________________________________________
      dzis chce byc grzeczna, a jak juz czegos chce...
      • annpe Re: przyznalam sie 05.09.05, 17:21
        no i ch.....
        powtorzylam scenariusz z kilku ostatnich dni :(

        chyba wprowadze sobie zakaz jedzenia w domu; pomysly mi sie powoli koncza :(.
        jak jem na miescie to kupuje male porcje jedzenia, wie, ze nie mam gdzie
        zwrocic, wiec jem malo... powinno wyjsc tez ekonomicznie...

        ________________________________________________________________________
        gdy siegne dna, to sie od niego odbije. niektorzy nigdy sie nie odbijaja
        • motorufka Re: przyznalam sie 05.09.05, 23:28
          hm... a ja dzis zjadlam... troche salatki z kalafiora i pare winogron..

          woogole to jestem zalamana dzisiejszym dniem i nie zdziwie sie jesli jutro nic
          nie rusze..

          dlaczego slowa bola bardziej niz wszystko inne.... ?

          aktualnie nawet mi nie zalezy ..czy sie obudze czy nie.

          jeq mam nadzieje ze ty jakos wytrwasz, pilnuj sie!! :)
          mi moze za pare dni minie... i zaczne dalej walke z wiatrakami:|
    • annpe Re: przyznalam sie 06.09.05, 06:55
      dlaczego im bardziej chce walczyc, tym gorzej mi to wychodzi?

      ________________________________________________
      nikt mnie nie potrafi tak zniszczyc, ja ja sama
      • anoresk Re: przyznalam sie 06.09.05, 08:46
        Annpe
        Oszukujesz się dziewczyno . Zwyczajnie się oszukujesz . Nie wygrasz z ED
        zajmując się tylko objawem-rzyganiem .Twoje pisanie tu to tak naprawdę ucieczka
        przed problemem- możesz sama sobie wmawiać , że przecież coś robisz z tą
        chorobą. W rzeczywistosci brniesz coraz głębiej .
        • annpe Re: przyznalam sie 08.09.05, 12:29
          czy jak ktos wierzy, ze mu sie uda, to wolno mu zabierac resztki zludzen?
          mowisz, ze uciekam, moze i tak. ale moze kiedys uciekne na dobre.

          jesli przeszkadza ci moje pisanie, to tu nie zagladaj, to wolny kraj.
          ja chce poprostu pare zeczy z siebie wyrzucic, a to jest jedna z latwiejszych
          form.

          kazdy dzien, od jakichs 2-3 lat to walka. raz wygrywam, innym razem nie.
          wczesniej mi bulimia nie przeszkadzala, powiedzialabym nawet, ze byla dosc
          wygodna, zeby nie przytyc. ale zabawa sie skonczyla i juz nie ja tu rzadze, a
          przynajmniej nie zawsze.

          mam nadzieje, ze i ty przestaniesz sie kiedys oszukiwac.
          pozdrawiam,
          annpe
          • anoresk Re: przyznalam sie 09.09.05, 09:45
            Ależ możesz sobie wierzyć . Tyle że w ED najpierw powinno się zacząć leczyć
            u SPECJALISTY a potem wierzyć. Co do resztek złudzeń - dopóki będziesz je
            mieć , dopóki będziesz bawiła się w zabawę " jak długo wytrzymam bez
            rzygania " .Zresztą nikt ci nic nie zabiera. A zwalanie odpowiedzialności na
            innych jest dalszym brnięciem w chorobę.
            Masz rację : pisanie tu to jedna z najłatwiejszych rzeczy . O wiele trudniej
            usiąść , porozmaiwać z rodziną , poszukać lekarza czy umówić się na wizytę .
            Wiem , bo kiedyś samej mi było niemożliwie trudno. I oszukiwałam się dokładnie
            tak samo jak ty , jak większość kobiet na tym forum.
            • annpe Re: przyznalam sie 09.09.05, 12:14
              ja na nikogo nie zwalam odpowiedzilnosci, wrecz przecinie - sama sie w to
              wpakowalam, to postaram sie sama wyjsc.

              co do specjalisty, to chwilowo nie mam jak.
              co do rodziny - poprostu nie chce, zeby relacje miedzy nami sie zmienily. juz
              dawno nie mieszkam z rodzicami, wiec jak oni mogliby mi pomoc?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka