Dodaj do ulubionych

bulimia mnie pożera

19.09.06, 10:47
błagam pomóżcie...ja nie wiem jak dalej żyć mam 21 lat w moim organiźmie jest
wszystko do wymiany, rodzice wiedzą,że jestem chora od 6 lat martwią się
strasznie mój brat nie nawidzi mnie za to że jem i wymiotuję a dalej jestem
chuda ja też sam siebie nie nawidzę,że bulimia jest we mnie tak głeboko
próbowałąm się leczyć terapia nie pomogła.Zawsze byłam pełną życia osobą a
teraz nic mi się nie che by osiągnąć dobre stopnie w trakcie sesji kosztuje
mnie to cztery razy więcej wysiłku, jak jestem w jakimś związku to zrywam bo
boję się,że moja tajemnica wyjdzie na jaw a ja wstydzę się tego kim jestem,
jak żyję i co robię.Rodzice chcąc uchronić mnie przed anoreksja od której
byłam bardzo blisko każ mi jeść kupują rzeczy, które lubię bym tylko jadła a
ja nie jem a później w tajemnicy POŻERAM wszystko co jest na mojej drodze
póżniej WCi strach....bijące serce jak szalone zawroty głowy i bolące gardło,
brzuch i zęby...dlaczego życie jest takie straszne...czy ja kiedyś będę żyła
normalnie czy urodzę kiedyś ZDROWE DZIECI?bo przecież już nie miesiączkuję od
kilku miesięcy mimo leczenia...ale co mi tabletek jak żygam....mój kręgosłup
odmawia mi normalnego funkcjonowania....co ja mam robić???NIE CHCE MI SIĘ
ŻYĆ. Z góry wszystkich pezpraszam musiałam się wypłakać.BULIMIO WYPUŚĆ MNIE
ZE SWOICH SZPONÓW...BŁAGAM ODEJDŹ
Edytor zaawansowany
  • ankaaa 19.09.06, 11:01
    Żadna tam bulimio ;) - sama sobie to robisz.
    Jak chcesz żyć to zacznij się leczyć NA PRAWDĘ.

  • kongo81 19.09.06, 12:01
    próbowałaś kiedykolwiek walczyć z czymś takim? czytałam klka Twoich stwierdzeń
    i wcale nie podoba mi się to co czytałąm nie sztuką jest wszystkich oceniać
    chyba,że jest się idealnym.Zostaw ocenianie temu Najwyższemu bo Ty kiedyś też
    zostaniesz oceniona...mamy się wspierać, pomagać a nie podsumowywać czyjeś
    uczucia czy życie
  • kwietniowe_cappuccino 19.09.06, 11:05
    BULIMIO WYPUŚĆ MNIE
    > ZE SWOICH SZPONÓW...BŁAGAM ODEJDŹ


    jeszcze się do niej modlisz na kolanach?
    twoje zycie zależy tylko od ciebie
    i tylko od cieie zalezy, czy otworzysz drzwi od toalety i wejdziesz, czy
    pójdziesz na spacer
  • kongo81 19.09.06, 11:57
    dziewczyny a wy kiedykolwiek byłyście chore...miałyście zagrożenie życia z
    powodu niedowagii?
  • ankaaa 19.09.06, 12:15
    Wiesz, jest taka różnica między nami - my jesteśmy zdrowe a ty chora.
    Więc może warto czasem posłuchać ZDROWYCH a nie chorych.
    Ale to tylko twój wybór. CHcesz się upajać swoją chorobą, proszę bardzo.
  • ankaaa 19.09.06, 12:22
    BTW, kto powiedział że leczenie ed polega na "wspieraniu i pomaganiu",
    heee.Dobre.
    Już nawet nie wspominając, o twoich wymaganiach co do osób tu bytujących.
    Nigdzie w statucie ww forum nie ma napisane - "daje wsparcie" ;)

    Ateistka, a propos.
  • kongo81 19.09.06, 13:32
    nie chce mi się komentować tych bzdur, które napisałaś, zwyczajnie nie mam na
    to siły.Ciesz się ,że jesteś zdrowa żadnemu wrogowi nie życzę tego co ja
    przeżywam...
  • dormeuse_infante 19.09.06, 13:49
    Dziewczyno, ale TY SAMA sobie to fundujesz!!! Bulimia to nie coś co w nas
    siedzi, coś co w nas jest czy coś co się do nas przyplątało i nie chce odejść!!!
    My same kierujemy swoim zyciem i to my się decydujemy na takie a nie inne
    zachowania.
    Dopóki tego sama nie zrozumiałam miałam problemy ze zdrowieniem, w sumie to był
    sposób na usprawiedliwianie się. Przecież jestem taka biedna, ta bulimia nie
    chce się odczepić!!!- beznadziejne, prowadzące donikąd myslenie!!!
    Każda z nas celowo zjada duże ilości i potem wymiotuje, nikt nas przecież nie
    pcha do kibla ani nie wpycha w nas masakrycznych ilości jedzenia!! Robimy to z
    własnej woli, więc please nie błagaj, żeby bulimia odeszła bo po pierwsze to
    sama nie odejdzie, a po drugie nic się nie zmieni jak sama czegoś w tym
    kierunku nie zrobisz!!!! Nie pisz- błagam pomóżcie, pomóz sobie sama- idż do
    lekarza, my tego za ciebie nie zrobimy. Chcesz pomocy??? Więc pomagam ci mówiąc
    jeszcze raz- MARSZ DO LEKARZA!!!!!!!!!!!!!!!!
  • kongo81 19.09.06, 14:53
    nie chodziło o błaganie o pomoc tylko wsparcie, żę są tacy ludzie jak ja i że
    mogę dać radę u lekarza byłam swa razy leczyłam się dwa lata i było dobrze
    przez jakiś czas dopóki moi rodzice nie zaczeli znów z tym jedzeniem ja
    najpierw miałam anoreksje przez którą prawie umarłam po jakimś czasie kiedy
    rodzice chcieli się rozwodzić zachorowałam na bulimię ja walczyłam ale
    widocznie nie mam na tyle siły by kolejny raz iść do lekarza kolejny raz
    opowiadać o wszystki i kolejny raz usłyszeć to samo...co tak naprawdę już wiem
    i nie pomaga to w wyzdrowieniu.Także ja nie proszę o cudowne ozdrowienie tylko
    o ciepłe słowo...a walczę cały czas tylko gdy nie jem i nie odbywm wycieczek do
    kibla rodzicom włącza się czerwona lampka ANOREKSJA wraca.Rozumiesz teraz o co
    chodzi?jak jem wszyscy poz mną są zadowoleni jak nie jem to ja mam czyste
    sumienie a rodzina ubolewa...bądź tu mądra i wymyśl dogodne rozwiązanie dla
    wszystkich...ale dziękuję za kopniaka z tym lekarzem
  • ramka10 20.09.06, 00:18
    kongo81, one wszystkie maja niestety racje! zachorowalam na bulimie jak bylam w
    twoim wieku, chyba, nie pamietam, teraz mam 30 i wciaz choruje. raz jest lepiej
    a raz gorzej ale wiem, ze sama sie w to wpakowalam, jesli nie wezme sie w garsc
    to nic z tego nie bedzie...
    jest mi przykro, ze cierpisz, dokladnie znam te uczucia
    niestety, przyslowiowy kop w tylek to tez forma terapii
    nie daj sie!
  • kongo81 20.09.06, 08:18
    ramka10 ja tym co tera napiszę nie chcę się usprawiedliwiać ale mam utrudnioną
    drogę do wyzdrowienia bo w sumie ja zachorowałam podpatrując co robi moja o 6
    lat starsza siostra więc w domu jest nas dwie...i nawzajem się kryjemy albo
    zrzucamy podejrzenia rodziców z jednej na drugą...jak ja się leczyłam to ona
    wmawiała rodzicą,żę ja dalej jestem chora i szkoda pieniędzy a naprawdę to ona
    chodziła do kibla rodzice wtedy zgłupieli...Najgorsze jest to że teraz nie
    potrafie znależć motywacji do tego by z tym skończyć...ja wiem,żę my same to
    robimy na własne życzenie ale ja mam chyba poczucie,że dzień bez objadania się
    jest jakiś nie taki...może kwestia wolnego czasu jest tu przyczyną...myślę,żę
    ja poczyniam pierwszy krok bo od października postanowiłam zająć swój wolny
    czas pływaniem lekarz mówi,żę to jedyny sposób na mój chory kręgosłup więc na
    tym się skupię...boję się tylko bym nie przestała jeść całkiem jak cztery lata
    temu...cholera muszę znależć tą cienka granice między bulimią a anoreksja...=to
    jest ten największyproblem.Dzięki serdeczne za kopniaka.Przepraszam,że tak się
    rozrzaliłam ale jakieś doły mam od dwóch tygodni
  • kwietniowe_cappuccino 20.09.06, 11:22
    to smutne, ze rodzina zamiast się wspierać i ratowac, wzajemnie spycha sie w
    przepaść
    zamierzasz porozmawiac z siostrą?
  • kongo81 20.09.06, 12:37
    nie nie rozmawiamy ze soba od jakiegoś czasu...jesteśmy kompletnie różne nie
    potrafimy znależć wspólnego języka ja jestem za bardzo wrażliwa, za bardzo sie
    wszystkim przejmuję ona ma olewke na wszystko i czerpie zycie garściami po
    protu się bawi...poza tym mojej siostrze nie ufam bo gdy powiedziałam o swoich
    problemach wszyscy znajomi wiedzieli a wiesz jak to jest jak jestes wytykana
    palcami...?mam nadzieje,że nie doznałaś nigdy tego uczucia jest STRASZNE
  • kwietniowe_cappuccino 20.09.06, 12:45
    ona ma olewke na wszystko i czerpie zycie garściami po
    protu się bawi...

    czyżby?
    bawi się w bulimię, czerpie garściami wymioty?
    a może jednak jest głeboko nieszczesliwa, zagubiona, niepewna?
    swoja chorobe ukrywa pod pozorami luzactwa?
    zwraca uwagę na innych, odwracając ją w ten sposób od siebie?
    ty pewnie też udajesz inną niż jestem
  • kongo81 20.09.06, 13:23
    PEWNIE TAK W JAKIŚ SPOSÓB NAPEWNO...ale dla mnie alkohol, faceci i zabawa nie
    jest wyjściem z sytuacji poza tym ona jest 6 lat starsza i powinna uchronić
    mnie przed tym bym wlazła e 6 lat temu do kibla jak ona wymiotowała...całe
    życie zazdrościła mi tego co mam bo sama nie była na tyle silna by spróbowac
    żyć normalnie...i te jej ciagłe pokladanie mi świni...skoro ją bronisz to jak
    skomentujesz jej zachowanie kiedy- zdradziła mnie z moim chłopakiem i zawsze
    jak jakiegoś mam robi wszystko by go uwieżć jak On się nie daje to wmawia
    rodzinie,że to nie facet dla mnie i jaka zrobiłam się pewna siebie, albo moment
    wróciła z Niemiec nie widziałyśmy się pół roku (wcześniej dzwoniła i
    umawiałyśmy się na siostrzany wieczór)a ona ledwo wlazłą do domu już poleciała
    ni imprezkę do miasta tłumacząc,że musi się zabawić wiedziałą,że ja na tą
    iprezkę nie pójdę bo musze wstać o piątej by jechać do pracy do innego
    miasta....po co obiecuje i mówi,że się zmieni jak fakt jest faktem...wiem,ze
    ona jest na dobre ale nigdy na złe.Ja chciałam żeby leczyła się razem ze mną
    ale ona stwierdziłą,że nie ma problemu.Zabrałam ją do psychologa na jedna sesje
    to mnie wyśmiała...
  • kwietniowe_cappuccino 20.09.06, 14:13
    bronię? nie, dlaczego? tylko zachęcam, żebyś zerknęła na wszystko z innego
    punktu widzenia
    może obwiniasz siostrę, żeby nie obwiniac siebie?

    zdradziła mnie z moim chłopakiem i zawsze
    jak jakiegoś mam robi wszystko by go uwieżć jak On się nie daje to wmawia
    rodzinie,że to nie facet dla mnie

    to ciekawe podejście psychologiczne - nie chłopak cię zdradził, tylko siostra
    a dlaczego zadajesz się z facetem, który cię zdradza?

    a ona ledwo wlazłą do domu już poleciała
    > ni imprezkę do miasta tłumacząc,że musi się zabawić wiedziałą,że ja na tą
    > iprezkę nie pójdę

    no cóż, unika kontaktu z tobą
    ale dlaczego? ze strachu? ale skąd ja mam to wiedzieć? ty zapewne wiesz to
    świetnie, tylko nie chcesz się do tego przyznać
  • kongo81 20.09.06, 14:56
    słuchaj mój stosunek do siostry pomogli wykreować mi psychologowie i to oni
    zauważyli,że ja zabiegam o jej względy a ona traktuje mnie jak kule u nogi całe
    życie mi powtarza,że mnie na świecie miało nie być ona miała być jedynaczką i
    po co ja się urodziłam skoro to ona ma do wszystkiego prawo i na wszystko
    zasługuje...nie tylko ze mna moja siostra nie ma kontaktu z tata i mamą
    też ,mój brat wstydzi się za jej zachowanie bo tak w wieku 27 lat już nie
    należy się zachowywac jak ona...czy ją osądzam tak...i moja opinia na jej temat
    jest obiektywna to lekarze uswiadomili mi,że ona miała taki wpływ na mnie i
    moje zachowanie,że potrafiła bardzo umiejetnie kierować moim życiem tak by
    stało się podobne do jej własnego...by rodzice mnie też zaczęli potępiać ale ja
    w pore się ocknęłam...i nie dotknęłam tego najniższego pułapu,bo wyprowadziłam
    się z domu, studiuję dziennie ekonomie i pracuję....ona nie skończyła studiów,
    nie pracuje i wciąż mieszka z rodzicami...
    A z tymi facetami skończyłam od razu jak siostra poinformowała mnie,że to on
    zaczął..propos nie wierze w to,że mogła im się podobać bo jest przeciwieństwem
    mnie Ona świetnie potrafi manipulować ludźmi ale ich też
    nieusprawiedliwiam...chociaż po czasie i rozmowach oni twierdzą,że do niczego
    nie doszło...a ona twierdzi odwrotnie...ja za rękę nikogo nie
    złapałam...wiadomo,że w takiej sytuacji posłuchałąm siostry a ona patrząc jak
    cierpię miała satysfakcje ze swojego zachowania.Widisz śmiem tak twierdzić bo
    moja siostra bardzo dużo rzeczy mówi różnym ludziom i czasami gubi się"w
    zeznaniach" i nie dokońca pamięta co komu mówi a takie rzeczy szybciutko
    wychodzą...ja się o tym przekonałam.Problem mój jest w tym że ja ją bardzo
    kocham a ona mnie co najwyżej toleruje a co ja jej w życiu zrobiłam to nie mam
    pojęcia...
  • kwietniowe_cappuccino 21.09.06, 08:49
    skoro tak rywalizujecie z siostrą i udowadniacie sobie wzajemnie swoją
    wyższość, to udowodnij jej swoją raz na zawsze - po prostu wyzdrowiej
    i tyle
  • aniafirak 21.09.06, 19:42
    zachorowałam w wieku 17 lat! Przyczyn tysiące Nie mam teraz czasu żeby to
    wszystko opisać . Trwało to ok 2 lat intensywnie, póżniej coraz rzadziej, w
    chwilach najwiekszego stresu. Sama w życiu bym sobie nie poradziła. Pomogła mi
    modlitwa,Bóg, a przede wszystkim miłość. W końcu zrozumiałam że jestem sensem
    życia wielu ludzi,ich miłościom szceściem i nadzieją. Nienawidziłam siebie, nie
    dbałam o to czy jestem zdrowa czy nie. Swoje ciało pociełabym na kawałki i
    wyżuciła. Ale tak bardzo kochałm swoja mame, swojego tatę.Nigdy nie chciałaby
    ich skrzywdzic. W kocu zrozumiałam ze niszcząc siebie zabijam swoich
    najbliższych. Oni na to nie zasłużyli. Pomyślałam, że razem ze mna umieraja
    ludzie których kocham moja choroba niszcy moją rodzine, mojego chłopaka. Nie
    mam prawa niszcyc im życia. Wciąż jednak nie zależało mi na sobie. Modliłam
    sie : Panie Boże spraw żeby moi bliscy byli szczęśliwi. Zebym nie była
    przyczyna ich nieszcęścia.O siebie nie prosiłam.
    Trwało to wiele lat. sama byłam dla siebie terapeutką . Męczyłam sie strasznie,
    wiele razy miałam chwile załamania. szukałam motywacji, tłumaczyłam sobie ze to
    co robie jest ochydne i egouistyczne. tyle ludzi na świecie cierpi głód a ja
    obżeram sie o wymiotuje!!!Każdy dzień bez wymiotów był sukcesem. nauczułam sie
    dostrzegać w sobie siłe. wiedziałam że wszystko zalerzy ode mnie. I chyba sie
    udało. Teraz mam 26 lat. Wyszłam za mąż za chłopaka, który był ze mną przez
    cały ten czas, przed którym odważyłam sie pokazać całą siebie i który mnie taką
    zaakceptował. Zaakceptował mnie taka jaka jestem, bez mojej choroby, bo ona nie
    była mną. Ona była kulą u mioijej nogi , nie pozwalała ruszyc na przód. Cheć
    posiadania dzieci była dla mnie dodatkową motywacją. Byc moze nawet
    najważniejszą! Zaszłam w ciaże. mój aniołek umarł w 10 tygodniu. Nie udało
    sie . Nie trace nadzieji. Walka z bulimia sprawiła że jestem silna kobieta( z
    wieloma wadami ;-) )! Wiem że jeszce bede miała dzieci. Wiem że miłościa i
    wytrwałościa jestem w stanie pokonać wszystkie przeciwności.
    Wierze ze i tobie sie uda. Jeśl;i chcesz pogadać pisz na priva.
    Pozdrawiam wszystkich Ania,
    Każdy ma swój sposób na walke z bulimią. Wystarczy tylko ją rozpocząc samemu i
    samemu skończyc.Powodzenia!!!!
  • kongo81 20.09.06, 08:51
    tigerina wiem że nam to nie pomoże ale widziesz ja doszłam do wniosku,że pisząc
    ile ważymy przy jakimś tam wzroście chcemy usłyszeć "opieprz" po to by
    wiedzieć,że jesteśmy chude bo to dla nas "najlepsza nagroda" za to katowanie
    własnego ciała.Ja po 6 latach jestem świadoma tego,że moje cialo i dusza
    chorują, wiem,że jestem szczupła a dalej to robię, nie miesiączkuję od jakiegoś
    czasu leczę się u ginekologa bo chciałabym być matką ale czasem mam poczucie,że
    nie powinnam,że nie zasługuję a czasm myślę,że może myślś o drugim życiu we
    mnie pomogłąby mi wyjść z tego bow końcu przezstałbym myśleć o sobie....nie
    wiem.wiem jedno nasza dusza krzyczy i woła o POMOC a takie afiszowanie sie z
    wagą to oczekiwana nagroda ale PO CO....CHCEMY BY LUDZIE SIĘ NAD NAMI LITOWALI
    by ktoś w końcu zwrócił na nas uwagę i się nami zaopiekował by KTOŚ NAS
    PRZYTULIŁ...!!!!TAK TO JET TO
  • ankaaa 20.09.06, 10:21
    1. Opieka i przytulanie jest zarezerwowane dla dzieci ;) a nie dla KOBIET 21
    letnich

    2. Obłuda - z tą chęcią dziecka. Chcesz je po to, bo wtedy zajęłabyś się nim a
    nie sobą. A trochę wcześniej piszesz prawdę --- dziecko byłoby po to, żebyś
    mogła być zdrowa. Czyli myślisz o sobie a nie o nim. Obrzydliwość.
    Czy chciałabyś przyjść na świat tylko jako antidotum na chorobę własnej matki ?
    Podejrzewam, że nie.
    Wiele dziewczyn tego próbowało - powiem tyle, że nie dziala taka
    forma "leczenia".

    Daleka twoja droga do zdrowia
  • kongo81 20.09.06, 11:07
    wiesz co Ci powiem,że właśnie dzisiaj rano podjęłam walkę z tą choroba i Twoje
    pisanie mimo,że mnie wkurza pozwala mi znależć jeszcze więcej siły z
    walczyć...nie wiem czemu nie czuję do Ciebie sympatii ale walczę i to ja sama
    wiem jaka jest moja droga Ty nie masz o tym zielonego pojęcia ale dzięki za
    opr...to wyzwala we mnie chęć walki...może właśnie tego potrzebowałam
  • kongo81 20.09.06, 12:38
    sŁUCHAJCIE WŁAŚNIE JEM BROKUŁY NA OBIAD Z SOSEM CIEMNYM SOJOWYM I NIE MAM
    ZAMIARU TEGO ZWYMIOTOWAĆ BO ROZPOCZĘŁAM DZISIAJ WALKĘ....na razie jestem czysta
    i nie miałam ataku oby tak dalej....
  • ankaaa 20.09.06, 14:39
    Jeszcze CIę trochę powkurzam ;)

    Nie koncentruj się na jedzeniu - co jesz, ile utyjesz etc. ... - nie tędy droga.
    Skoncentruj się na tym co jest WAŻNE w twoim życiu. Ale co nie nazywa
    się "chorobą"

    Jasne, że nie wiem jaka twoja droga ... ale znów wcisnę 3 grosze - możesz być w
    100 % zdrowa i możesz w miarę szybko to osiągnąć. Wystarczy na początek znależć
    DOBREGO psychologa, psychoterapeutę.

    BTW, "olej" siostrę i zajmij się sobą.
  • kongo81 20.09.06, 14:58
    DZIĘKI.....uwierzm mi że WALCZĘ całą sobą bo chce...
  • kongo81 20.09.06, 14:58
    a znasz może takiego psychologa albo terapeutę we Wrocławiu?
  • ankaaa 20.09.06, 16:32
    NIestety osobiście nie mogę Ci polecić bo nie znam.
    Wiem jedynie, że na forum www.glodne.pl - są namiary na sprawdzonych terapeutów.

    Albo wrzuć w google hasło: certyfikowani psychoterapeuci - jest taka
    ogólnopolska lista. Tam znajdziesz kogoś na pewno.
  • kongo81 20.09.06, 17:20
    Żabko co Ty...o co chodzi....????na mnie jesteś zła?
  • zaba_pelagia 20.09.06, 19:52
    ????
    przeciez szukasz specjalisty

    --
    Z drobiu nie zrobi się orła... (przeczytane na FK)
  • kongo81 20.09.06, 19:57
    tak tak już znalazłam dzięki tym linkom dzięki dzięki...nie skumałam
    tego "drobiu"
  • blondi22m 21.09.06, 16:57
    Czesc.Przeczytalam Twojego maila i tak jakbym czytala w swoich myslach.
    Doskonale Cie rozumie. Ja jestem chora od 5 lat. Ukrywam to przed najblizszymi.
    Nie potrafie z tego wyjsc. Kazdego dnia sobie powtarzam ze to juz ostatni raz.
    Chcialabym aby ktos mi pomogl sie wyleczyc. Tesknie za dawna soba. Nienawidze
    siebie za to co robie. Nie potrafie nic zjesc nie majac wyrzutow. Wszystko co
    jest we mnie, co pochlone chce natychmiast z siebie wyrzucic. Myslalam o tym
    zeby gdzies poszukac pomocy, ale chyba nie umialabym o tym otwarcie porozmawiac.
    Wciaz sobie obiecuje ze sama sobie z tym poradze... bez rezultatow jak narazie
    :( Tez nie mialam okresu od kilku miesiecy. Lekarz przepisal mi tabletki. Nie
    dosc ze wszystko we mnie jest do wymiany przez ciagle wymioty to jeszcze truje
    sie tabletkami. Pomóżmy sobie jakos!! Wolam o ratunek!! Chce byc zdrowa, jesc
    zeby zyc, a nie zyc zeby jesc :(
  • kongo81 21.09.06, 17:55
    blondi22m dalej róbmy coś trzeba walczyć....ja tego chcę Ty chcesz=obie chcemy
    ruszamy do ataku trzeba tą cholerną bulimię wypędzić
  • aniafirak 21.09.06, 19:45
    zachorowałam w wieku 17 lat! Przyczyn tysiące Nie mam teraz czasu żeby to
    wszystko opisać . Trwało to ok 2 lat intensywnie, póżniej coraz rzadziej, w
    chwilach najwiekszego stresu. Sama w życiu bym sobie nie poradziła. Pomogła mi
    modlitwa,Bóg, a przede wszystkim miłość. W końcu zrozumiałam że jestem sensem
    życia wielu ludzi,ich miłościom szceściem i nadzieją. Nienawidziłam siebie, nie
    dbałam o to czy jestem zdrowa czy nie. Swoje ciało pociełabym na kawałki i
    wyżuciła. Ale tak bardzo kochałm swoja mame, swojego tatę.Nigdy nie chciałaby
    ich skrzywdzic. W kocu zrozumiałam ze niszcząc siebie zabijam swoich
    najbliższych. Oni na to nie zasłużyli. Pomyślałam, że razem ze mna umieraja
    ludzie których kocham moja choroba niszcy moją rodzine, mojego chłopaka. Nie
    mam prawa niszcyc im życia. Wciąż jednak nie zależało mi na sobie. Modliłam
    sie : Panie Boże spraw żeby moi bliscy byli szczęśliwi. Zebym nie była
    przyczyna ich nieszcęścia.O siebie nie prosiłam.
    Trwało to wiele lat. sama byłam dla siebie terapeutką . Męczyłam sie strasznie,
    wiele razy miałam chwile załamania. szukałam motywacji, tłumaczyłam sobie ze to
    co robie jest ochydne i egouistyczne. tyle ludzi na świecie cierpi głód a ja
    obżeram sie o wymiotuje!!!Każdy dzień bez wymiotów był sukcesem. nauczułam sie
    dostrzegać w sobie siłe. wiedziałam że wszystko zalerzy ode mnie. I chyba sie
    udało. Teraz mam 26 lat. Wyszłam za mąż za chłopaka, który był ze mną przez
    cały ten czas, przed którym odważyłam sie pokazać całą siebie i który mnie taką
    zaakceptował. Zaakceptował mnie taka jaka jestem, bez mojej choroby, bo ona nie
    była mną. Ona była kulą u mioijej nogi , nie pozwalała ruszyc na przód. Cheć
    posiadania dzieci była dla mnie dodatkową motywacją. Byc moze nawet
    najważniejszą! Zaszłam w ciaże. mój aniołek umarł w 10 tygodniu. Nie udało
    sie . Nie trace nadzieji. Walka z bulimia sprawiła że jestem silna kobieta( z
    wieloma wadami ;-) )! Wiem że jeszce bede miała dzieci. Wiem że miłościa i
    wytrwałościa jestem w stanie pokonać wszystkie przeciwności.
    Wierze ze i tobie sie uda. Jeśl;i chcesz pogadać pisz na priva.
    Pozdrawiam wszystkich Ania,
    Każdy ma swój sposób na walke z bulimią. Wystarczy tylko ją rozpocząc samemu i
    samemu skończyc.Powodzenia!!!!
  • kongo81 21.09.06, 20:11
    aniu bardzo sie cieszę,że jesteś z nami...powiedz czy Twoje zycie całkowicie
    wróciło do normy...nie maz wyrzutów sumienia jak jesz?proszę powiedz mi czy
    przyczyną śmierci Twojego maluszka była ta choroba...???
  • aniafirak 23.09.06, 16:00
    kongo 81, naprawde mozna sie od tego cholerstwa uwolnić. Nie było mi łatwo.
    Przez wiele miesiecy, a moze nawet jeszce kilka lat od momentu kiedy
    postanowiłam wyzdrowieć, jedzenie było dla mnie strese. Uwielbiałam jeść, ale
    nienawidziłam byc najedzona. Czasem mówiłam o tym mojej przyjaciółce, ale ona
    nie potrafiła tego zrozumieć. Ponieważ przyczyną wyrzutów sumienia było
    jedzenie w żołądku, jadłam tylko tyle, aby nie czuć głodu, żeby nie być głodnym
    ale nie czyć jedzenia w żołądku. Zjadałam pół jabłka, zamiast jednego. Zawsze
    czułam niedosyt. Zawsze miałam ochote na jeszce parę kęsów, ale wiedziałam że
    to może spowodować wymioty. Jadłam czasem 10 razy dziennie po kilka gryzów. To
    pozwoliło mi jeść wszystko bez wyrzutów sumienia. Nie unikałam wspólnych
    obiadów, czy wyjścia z przyjaciółmi do pizzerii. Mi wysratczał tylko kawałek( a
    nawet pół i nikt mnie nie zmuszał, mogło mi przeciesz nie smakować, albo mogłam
    zjeśc przed wyjściem a na pizze wyszłam tylko dla towarzystwa).
    Byłam z siebie dumna.I nie poddawałam się jak mi sie nie udawało(na początku
    często nie wychodziło). Zawsze dawałam sobie druga szansę.
    A moja Kruszynka umarła zupełnie z innego powodu.
    Pozdrawiam Ania.
  • kongo81 23.09.06, 16:46
    dziękuję,że we mnie wierzysz.Ja też miewałam momenty, że byłam czysta i
    pamiętam to uczucie szczęścia kiedy dzwoniłam do rodziców i mówiłam,że tego
    dnia jestem czysta...mój problem polega na tym, że jak nie wymiotuję to
    przestaję jeśc i strasznie chudnę...moja waga wacha się od 48 do 44 kg pry
    1.67m wzrostu ja wcześniej miałam anoreksje i tu jest pies pogrzebany...,że ta
    moja głupia głowa nie potrafi ograniczyć jedzenia tylko odrzuca wtedy
    całkowicie...ja zreszta nie objadam sie dużo bo jak wcześniej wspomniałam dla
    mnie objadanie to dwie duże bułki i np jajecznica z trzech jajek ja to zwracam
    i znów zaczynam np to samo po kilku godzinach...więc ja nie mam napadów
    głodu "wilczego" bo tak nprawdę głodu nie czuję...jem by nie myśleć czy ....nie
    mam pojęcia...dlatego tak mnie to denerwuje,że taki mały krok dzieli mnie od
    normalnego życia a każdy stres powoduje,że zaczynam zwracać...ale też daję
    sobie druga szansę ...dziękuję...i pozdrawiam
  • aniafirak 23.09.06, 19:06
    wszystko siedzi w twojej głowie. życie jest takie kruche, a zdrowie to
    najważniejsza po miłosci rzecz w życiu. tak łatwo je stracic. Nie mam juz
    bulimi, ale moje ciało nadal odczówa jej skutki. Mam zniszczony żołądek i
    dwunastnice, słabsze zęy, problemy ze stawami, obniżoną odpornośc.Nie było
    warto. A sama to zaczęłam. Wygodnie mi było jeśc i wymiotować. nigdy nie
    przypuszczałam że takie to moze mieć skutki.
    Do walki z bulimią trzeba dojrzeć.
    Pozdrawiam Ania.
  • kongo81 23.09.06, 19:41
    Dziękuje Aniu...ja myślę,że dojrzewam ale wiem że długa walka przede mną i duzo
    dużo pokus...
  • megi58 23.09.06, 19:19
    hej.. wiesz wspolczuje wam ale tak naprawde nie wiem dokladnie jak sie czujecie
    bo o ja nie choruje... choc czasami chcialabym... ale nie mozecie sie
    poddwac... musicie wstac, otrzepac sie i isc dalej... na tym to polega.. zycze
    powrotu do zdrowia... :)
  • kss2 23.09.06, 19:03
    doskonale cie rozumie, cierpię na to od kilku lat, zazdroszcze osobom, którzy
    nigdy nie \doświadczyli koszmaru odchudfzania się przeplsatanego z napadami
    obżarstwa. Zastanawiam się tylko, czy jeszcze opdczuwasz smak? Bo ja zauważyłam,
    że od jakiegoś czasu nie odróżniam smakowo czekolady od pomidora, ale
    najwięjszym koszmarem jest doprawienie czegoś - po prostu nic nie czuje, czy coś
    jest słone czu słodkie czy popieprzone? Cały czas mam do tego zgagę i piecze
    mnie przełyk. I ta okropna obsesja jedzenia i tego, że jestem ciągle za gruba,
    choc wszyscy mówią, że jestem szczupła. nie lubię przy kimś jeść, ale jak
    wszyscy wyjdą wchodze dosłwnie do lodówki i wyjadam wszystko i to w strasznie
    szybkim tempie, nawet palcami, jak jakiś zwierz - to okropne. Dla mnie nie
    istnieje kulturta jedzenia, wszystko jedno jak jem i co, byle sie najeść. Nie
    zdawałam sobie do niedawna sprawy, że to może być chorovba, myslisz, że to
    bulimia? Czy powinnam iśc do lekarza? Troche sobie z tytm nie radzę/
  • weeroonis007 23.09.06, 19:16
    Skutki są straszne! Jetsem chora od przeszło 2 lat i mam wrzodowe zapalenie
    jelita grubego i wirusowe zapalenien żołądka. Wierzę w Ciebie!! Dasz radę. Wmów
    sobie, że jesteś silna!!!
  • dooodka 24.09.06, 11:53
    kongo!!!
    sprobuj sie zapisac jeszcze raz na jakies terapie! wez sie w garsc! zyje sie
    tylko raz! zdaje sobie sprawe ze to trudne ale POTRAFISZ! muszisz tylko chciec
    tych pieknych CZYSTYCH DNI! ja tez chce wyzdrowiec i wiem ze mi sie uda!
    pozdrawiam i trzymam kciuki
  • kongo81 24.09.06, 11:59
    Dziękuję doodka...dziękuje,że dajesz mi wiarę na to, żę może być wszystko
    dobrze.Miłej niedzieli.
  • agulaaaa1 24.09.06, 19:41
    Witam.
    Pisze tutaj poniewaz od jaiegos czasu podejrzewam u siebie bulimię, choc samej nie chce mi sie w to wierzyc. Wmawiam sobie ze
    wszystko jest ok, ze panuje nad sobą...ale ostatnio wszystko temu zaprzecza. A zaczelo sie od odchudzania...
    Bylam gruba i bardzo chcialam schudnąć. W koncu mi sie udalo i schudlam z wagi 80 kg na 50 kg, czyli 30 kilo w przeciagu pol roku.
    Potem robilam wszystko zeby tą wage utrzymac, i panicznie balam sie przytyc. Ale ostatnio dzieje sie ze mną cos dziwnego. Zaczelo
    sie od tego ze jeden dzien pozwolilam sobie na jedzenie wszystkiego na co mam ochote, bo w koncu od jednego razu nie
    przytyję...no i tak wpadlam w nalog, zaczelam robic sobie coraz wiecej takich dni. A potem wyrzuty sumienia i tycie. I teraz to
    jest tak, ze kilka dni dituje ostro, az w koncu pękam i kupuję furę jedzenia, a potem siedze i jem jem jem...az mi niedobrze, az
    mam taki pelny brzuch ze nie moge sie ruszac. I juz nie mam ochoty nawet na to jedzenie, ale nadal jem...i potem klade sie spac z
    postanowieniem ze od jutra biore sie za siebie i musze jak najszybciej schudnąć. Ostatnio wydalam nawet 150 zl na tabletki
    odchudzające...ale kilka dni diety poszlo ok, a potem znowu dni obzarstwa. W prawdzie nie prowokuje wymiotow, mimo ze czasem mam
    na to ochote, jak sie tak nażre, to mam ochotę sie zrzygac :( Dzisiaj znowu sie obzeralam, zjadlam dwie bulki z serem, 2 duze
    paczki ciastek, paczke chipsow, 4 batoniki, talerz frytek i do tego litre coli...i to wszystko w przeciągu 3 godzin. I nadla bym
    jadla, mimo ze juz mi brzuch pęka. A od jutra mam zamiar przejsc na dietę i duzo cwiczyc, ale obawiam sie ze znowu pękne i znowu
    bede jadla. Nie wiem juz co o tym myslec. Ostatnio ciagle mysle tylko o jedzeniu, i o tym ze tyję ze wyglądam okropnie, ze musze
    schudnąc i w ogole jak tak dalej pujdzie to chyba wpadnę w depresję :(((( Prosze pomozcie mi, doradzcie cos, czy to są oznaki
    bulimii??
  • weeroonis007 26.09.06, 18:40
    Agulaaaa1 wiem co przezywasz. Ja kiedyś też zaczęłam się odchudzać, bo nie
    podobało mi się swoje ciało. Miałam taką motywację,że ciągle ćwiczyłam, ale
    jadłam normalnie tylko że z umiarem i doszłam do wymarzonego wyglądu. ALE PRZEZ
    TO, ŻE LUBIĘ JEŚĆ przytyłam. obrzerałam się tak samo, tylko że wszystko
    zwracałam i tak od przeszło 2 lat. Teraz wszystko bym oddała,żeby wrócić do
    tego czasu, kiedy byłam z siebie zadowolona. Przemyśl sobie to, czy naprawd ę
    warto, bo w końcu jak raz Ci się udało, to dlaczego teraz miało by Ci się nie
    udać??:) A jeżeli nie wymiotujesz, to nie zaczynaj, bo są tego straszne skutki
    i to działa jak nałóg. Ja zaczęłam się leczyć i od pewnego czasu
    jestem "czysta", ale biję się, bo jest cienka granica między bulimią i
    anoreksją, ale postarm się być silna, tak jak kiedyś. Buziaki:*
  • nika2006 27.09.06, 19:42
    hej dziewczynki,mam niestety tez ten problem.nieumiem sobie z nim poradzic :( 6 lat temu zachorowalam na anoresje.myslalam ze sie wyleczylam ale jednak sie mylilam. mialam potem anoreksje bulimiczna. ale moja mam mi pomogla.ona przynajmniej tak myslala i mysli.teraz mam 19 lat i jestem bulimiczka,nikt o tym niewie z mojej rodziny i przyjaciol a tymbardziej sie niedomysla.niedaje z tym rady mam napady 3 5 razy dziennie.to jest tak cokolwiek zjem... odrazu lece do klopa :(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka