Dodaj do ulubionych

W Y G R A Ł A M z bulimią !!!!!!!!

27.07.07, 16:31
Witajcie. Niespełna rok temu miałam problemy analogiczne do problemów
większości odwiedzających tego typu fora. Walczyłam z bulimią, która dręczyła
mnie przez 5 lat. 5 lat, które nieodwracalnie straciłam na liczeniu kalorii,
okłamywaniu najbliższych, wymiotowaniu. Nie mogłam wówczas spojrzeć sobie w
twarz, nie mogłam patrzeć na siebie w lustro. Najgorsze było to, że
wymiotowanie wcale nie pomagało schudnąć, wręcz przeciwnie, gdy spoglądam na
swoje zdjęcia z tamtego okresu jestem przerażona - zapuchnięte policzki,
przekrwione oczy, ziemista cera, problemy z żebami, ciągłe zmiany wagi.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że w pełni kontroluję swoje życie. Wyrwałam się z
pęt BULIMII, chociaż cały czas muszę czuwać ona może zaatakować w chwili
życiowej porażki, kiepskiego dnia, itp. Wygrałam, bo to nie ona sprawuje
pieczę nad moim życiem lecz JA.
Nie dajcie się zatem zdominować, bo życie mamy tylko jedno, a stracone w
łazience chwile nigdy nie powrócą. Wspomnienie bulimii jest obecnie dla mnie
najgorsze. Jest bólem, wstydem, zażenowaniem, któego nie da się już nigdy
wyprzeć z umysłu, jednak zwycięstwo nad tak podstępnym wrogiem jest
największym sukcesem mojego życia!!!!!
Jeśli macie jekiś pytania jak mi sie udało chętnie odpowiem, na tę chwilę
kończę, ciesząc się spokojem myśli wyzbytych manią jedzenia wymiotowania
myślenia o jedzeniu i wymiotowaniu.
Edytor zaawansowany
  • galaaa1 27.07.07, 17:31
    czuje sie dokladnie tak samo jak Ty - szczesliwa :)

    podpisuje sie pod Twoimi slowami obiema lapkami ;)
    gratuluje Ci jednoczesnie tego sukcesu, bo wiem, jak wielki jest...
    ta przeszlosc boli, ale jednoczesnie jest czescia nas tych dzisiejszych,
    lepszych, madrzejszych o te wszystkie doswiadczenia - dlatego ja zaakceptowalam
    i pozwolilam jej pozostac w sobie, pogodzona z nia.
    to ona przeciez pomogla nam docenic swoje zycie i szanowac, to co nam dala
    natura.

    gatuluje wszystkim, ktore moga sie do nas przylaczyc :)
    trzymam kciuki, by wszystkie te, ktore 'walcza', w niedlugim czasie mogly
    powiedziec: "W Y G R A Ł A M z bulimią !!!!!!!!"


  • bahamadonna 03.08.07, 01:58
    Gratuluję. Napisz proszę jak i gdzie rozpocząć leczenie. Pozdrawiam
  • azylek82 06.08.07, 15:31
    Pomogły mi wizyty u psychologa. Oczywiście sama musiałam chcieć się wyleczyć. W
    gruncie rzeczy psycholog uświadomił mi, że bulimia to nałóg z którym muszę
    walczyć. Bulimia karmi się nudą, stresem, niską samooceną. Ja swoją walkę
    zaczęłam od maksymalnego wypełnienia sobie czasu, zajęcia sobie myśli czymś
    innym niż liczenie kalorii, myślenie o jedzeniu. Bulimia wypaczyła moje
    myślenie dotyczące codziennych posiłków. Myślę, że większość bulimiczek nie
    jada zwykle obiadu, kolacji śniadania - przynajmniej w moim przypadku tak było.
    Psycholog kazała mi zrobić listę rzeczy, które jem i tych które w moich oczach
    są mi zakazane. Doszłam do naprawdę przerażających wniosków. Zdałam sobie
    sprawę z tego że trudno było mi sobie przypomnieć kiedy jadłam normalnie
    przynajmniej 3 podtsawowe posiłki dziennie. Pamiętałam jedynie okresy nic
    niejedzenia i obżerania się - dramat. Teraz staram się jeść normalnie, chociaż
    często zjadam więcej niż powinnam, ale nie wymiotuję, czuję się pełna, ale
    wybieram się wtedy na basen, lub biegam. Wiem, że bulimia nadal siedzi w mojej
    głowie i choć jest uśpiona, zawsze może zaatakować. Pozdrawiam wszystkie, które
    wygrały, życząc wytrwałości tym, które nadal walczą. Jestem przykładem, że
    można ją pokonać. :)
  • annarchia 06.08.10, 16:22
    azylek82 napisała:

    > gruncie rzeczy psycholog uświadomił mi, że bulimia to nałóg z którym muszę
    > walczyć.

    Bulimia to sposób odczuwania-myślenia, który trzeba zmienić.
    Walka, szarpanina, nic nie da na dłuższą metę.


    > Bulimia karmi się

    > Bulimia wypaczyła

    > bulimia nadal siedzi

    > bulimia jest uśpiona

    > bulimia może zaatakować.

    bulimia. bulimia. bulimia... gdzieś jesteś w tym TY?


    > bulimia nadal siedzi w mojej
    > głowie

    Więc nie wygrałaś walki o siebie, a tylko zaleczyłaś objawy. Uważaj.


    > i choć jest uśpiona, zawsze może zaatakować.

    KTO może zaatakować? Po co to personifikowanie choroby?


    > wygrały, życząc wytrwałości tym, które nadal walczą. Jestem przykładem, że
    > można ją pokonać. :)

    Sama sobie zaprzeczasz... Przecież napisałaś, że "nadal siedzi w Twojej głowie"...

    Zawalcz o SIEBIE.
  • aeb456 11.07.12, 11:26
    Moja koleżanka z liceum miała bulimię i też z nią dość długo walczyła. Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy poznała chłopaka, chciala się odchudzić, chciała być dla niego piękna. Chłopak szybko ją rzucił, a jej wstręt do samej siebie, kiedy za dużo zjadła był niezwykle silny. Też poszła do psychologa, konsultowała się z dietetykiem i wygrała tę walkę - tak jak Ty. Także moje gratulacje!
  • zagwostka 27.09.11, 18:25
    Dziewczyny, pomóżcie! Jeżeli stosowałyście kiedyś dziwne, nietypowe diety, odchudzałyście się niemądrze lub znacie kogoś kto tak robił - napiszcie do mnie albo zadzwońcie.
    Robię materiał dziennikarski i potrzebuję kogoś, kto podzieli się ze mną swoimi doświadczeniami.
    Z góry Wam dziękuję i proszę o kontakt

    Joanna Kraińska
    519 520 347
    j.krainska@tvn.pl
  • migotka-f 27.07.07, 21:03
    Nie wiem czy moja bulimia jest typowa, czy istnieje cos takiego jak typowa
    choroba??? Objadam sie i wymiotuje na tle nerwowym. Najgorsze jest to,że nie
    kontroluje tego. Nie jest to stan ciągły bo potrafie nie robic tego przez pare
    miesięcy a później bum i znów powrót. Jest tak,że zdaża mi się to codziennie.
    Nie jest to zbyt uciążliwe ale jestem świadoma,że nie jest to normalne. Jeżeli
    mozesz napisz jak wybrałaś z tą choroba, Pozdrawiam
  • koziorozec15 28.07.07, 01:29
    AZYLEK!!!
    GRATULACJE JESTEM DUMNA ZE WYGRALAS Z TYM TYRANEM KTORY OGARNAL TWOJ UMYSL I
    NISZCZYL TWOJE CIALO!!!PISZAC ZE WYGRALAS DAJESZ NAM NADZIEJE I SILE ZE NAM SIE
    TEZ UDA!!! JA JESTEM CZYSTA OD PONAD TYGODNIA I CZUJE SIE SUPER!!! MAM NADZIEJE
    ZE BEDE TAK DZIELNA JAK TY!!!!
    GRATULAAAAAAAAACJEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!BUZIACZKI!!!!
  • nozyczka 28.07.07, 19:59
    koziorozec15, nie krzycz :P

    nie wymiotowałam od, ho ho, bardzo dawna. Zjadłam dziś trochę lasagne i
    drożdżówkę - po raz pierwszy nie miałam wyrzutów sumienia. Tzn, co, chyba
    wyzdrowiałam? :) sama!
  • littlebutterfly 28.07.07, 20:32
    jak to miło widziec, ze ktos sie z tym uporal:) ja musze sie pochwalic, ze rowniez calkiem niezle sobie radze. Nie ma co plakac nad wyrzyganym mlekiem;), cale zycie przed nami. Bez mii czuje sie o wiele lepiej, fizycznie i przede wszystkim psychicznie. Odzyskalam uczucia po latach znieczulicy, skonczyl sie koszmar mam nadzieje, ze na zawsze. Zycze Wam kochane i sobie powodzenia w walce z choroba;) silne z nas dziewuchy, damy rade:)
  • bahamadonna 03.08.07, 01:57
    Napisz proszę, jak i gdzie rozpocząć leczenie . pozdrawiam
  • chevrefeuille 04.08.07, 20:28
    I JA WYGRALAM!!!:)
    czego i Wam serdecznie zycze:)bo warto.bo zycie jest piekne.mimo iz nie zawsze
    latwe.
    i trzeba pamietac,ze nie zawsze bedzie idealnie,ze sa gorsze dni po
    wyzdrowieniu.a przez takie przechodze,ale sie nie zalamuje bo jestem pewna,ze
    to minie.kazdy ma gorsze i lepsze dni.i chory i zdrowy.a w razie czego zawsze
    mozna wrocic do tabletek i na terapie i to zadna ujma.tylk walka o zdrowie i
    zycie.i wazne zeby ja podjac i kontynuowac.
    pozdrawiam :) powodzenia :)
  • malutkabb 05.08.07, 09:28
    gratulacje. bardzo cieszy, ze udalo nam sie przezwyciezych ta zmore umyslowa.
    ja tez sie wyleczylam- bez pomocy lekarza. obecnie normalnie sie odzywiam.
    jestem szczesliwa, ze ona nie kieruje juz moim umyslem:)
  • goga2007 07.08.07, 16:40
    ja też jestem już zdrowa:)
  • goga2007 07.08.07, 22:45
    albo mi się zdawało:( do tego popoludnia nie wymiotowałam przez 1,5
    roku :((((
  • dierra 08.08.07, 08:00
    Ja nie napiszę że wygrałam, ale dobija mi trzeci czysty miesiąc.
    Miewam dni w których czuję się gorzej ale sobie radzę. Dużo jeszcze
    pracy przede mną ale wiem że jestem na dobrej drodze.
    Bardzo się cieszę, że dziewczyny które się z tym uporały nie
    opuszczają forum, trzeba nas podnosić na duchu i trzeba pamiętać o
    chorobie żeby zmniejszyć szanse na nawrót.
    Pozdrowienia dla wszystkich
  • babyme 08.08.07, 09:00
    oj tak, to bardzo ważne aby te co wygrały wciaż były z nami i nas
    wspieraly.
    pozdrawiam!
  • magdalenka1512 08.08.07, 12:22
    Hej dziewczyny - ja tez wygralam! Po okolo 10 latach meczenia sie!
    Tak jak azylek, wygladalam zle, opuchnieta, nagromadzenie wody w
    organizmie, czulam sie bardzo zle...
    A zaczelo sie tak niewinnie... mialam okolo 17 lat i odkrylam, ze
    jak cos zjem i zwymiotuje, to nie utyje, a wciaz zachowam
    przyjamnosc jedzenia. Z tym, ze zaczelam jesc wiecej i wiecej,
    specjalnie sie objadalam, zeby zwymiotowac.
    Nauczylam sie jak cicho wymiotowac, zeby nikt nie uslyszal. Doszlam
    do tego, ze nie moglam juz wymiotowac. Bylam za bardzo zmeczona i
    moj zoladek nie wytrzymywal tego. Wciaz wymuszalam wymioty.
    Pod koniec, po latach bulimii, bolalo mnie gardlo, moje rece byly
    poranione (przez zeby), bolala mnie glowa, czulam sie bardzo
    rozbita, opuchnieta, gruba...
    Do tego bylam strasznie niepewna siebie, balam sie ludzi, nie
    potrafilam nawiazac z nikim kontaktu. Bulimia jest takim strasznym
    zamknieciem. Tak, jak wiele innych dziewczyn, normalne posilki dla
    mnie nie istnialy. Nie bralam udzialu w obiadach, kolacjach...
    Poprawa sie zaczela, jak zaczelam jesc regularnie. Ten
    okres "pomiedzy", gdzie jeszcze czasem wymiotowalam, ale byly tez i
    dobre dni, trwal okolo 2-3 lata. Ale bylo coraz lepiej i coraz
    rzadziej wymiotowalam i czulam sie coraz silniejsza.
    Nie chodzilam na zadne terapie, jestem dumna i czasem sie poklepie
    po ramieniu, ze uporalam sie z tym sama, ale to byla trudna walka.
    Wiecie, ze nikt mnie nie nakryl przez te lata wymiotowania? To
    niesamowite. Raz tylko, na poczatku, brat uslyszal mnie w ubikacji i
    powiedzial mamie. Mialam wtedy mala pogadanke, ale jako rezultat,
    zaczelam byc sprytniejsza i chowalam sie lepiej...
    Teraz jem sniadanie, obiad i kolacje. Odzywiam sie zdrowo, jem duzo
    warzyw i owocow, wypiekow z pelnego przemialu, malo slodyczy. I
    jestem szczupla, mam rozmiar 36, czuje sie silniejsza, pewniejsza
    siebie, oczywiscie sa i gorsze dni, ale latwiej mi sie podniesc z
    dolka, nie wczesniej.
    Kochane dziewczyny, jesli dopiero zaczynacie wymiotowac i
    trafilyscie tu przez ciekawosc/przypadek - macie jeszcze duzo sily,
    walczcie! nie dajcie sie zagonic w kozi rog.
    Do paroletnich bulimiczek - jesli mnie sie udalo, tobie tez sie uda!
    Trzeba wierzyc, ze bedzie lepiej i ze uda ci sie!
    Jestemn z wami, dziewczyny.
  • babyme 08.08.07, 12:54
    same pozytywy z bycia zdrową, wszystkie epatujecie szcześciem, wiec
    nie ma co sie zastanawiac, trzeba dzialać. Bez względu na to czy
    przytyjemy czy nie...

    A ile czasu uplynelo od momentu gdy z tym zerwalas do momentu
    uswiadomienia sobie, ze wyzdrowialas? no wiesz, chodzi mi o ten
    okres przejsciowy, rekonwalencencje...
  • magdalenka1512 08.08.07, 13:38
    Ja mialam swiadomosc, ze mam bulimie przez dlugi czas.
    Byly okresy o mniejszym i wiekszym nasileniu, ale najgorszy byl
    ostatni rok. Wciaz staralam sie wierzyc, ze teraz zwymiotowalam
    ostatni raz i juz nie bede, nie chce, ale nastepnym rezem jak
    zaczynalam jesc, to nie moglam skonczyc. Musialam sie
    kompoletnie "dopchac" i isc zwymiotowac, bo nie moglam nawet sie
    zypelnie wyprostowac, bo mialam taki duzy brzuch . Nie mialam zadnej
    kontroli nad soba. Nie chcialam tak zyc I wymiotowac, ale nie moglam
    inaczej, bylam za slaba.
    Pomogl mi wyjazd I zmiana srodowiska. Zapisalam sie jako Au-Pair I
    wyjechalam za granice na rok. Bylam zmuszona jesc kolacje, bo trudno
    bylo mi sie wymigac, wiec jadlam troche. Najgorzej bylo mi zaczac
    jesc sniadanie. Bo, jak zaczelam jesc, to nie moglam sie opanowac I
    wymiotowalam wczesnie, potem caly dzien bylam slaba I rozbita. W
    domu zwykle wymiotowalam wieczorami przed pojsciem spac.
    Ale powolo powoli sie przyzwyczailam do sniadan I moglam sobie
    powiedziec dosc po zjedzeniu mniejszej ilosci.
    To bylo cos, co obezwladnialo mnie. W bulimii zaczynalam jesc
    zdrowo, potrafilam sobie przyrzadzic zdrowe i smaczne jedzenie, ale
    po jego zjedzeniu, zabieralam sie za cos innego – cokolwiek bylo w
    domu, ciastka, chleb, kielbasa, itd.Najtrudniej bylo nauczyc sie
    powiedziec sobie dosc, przestan jesc, juz wystarczy.
    Nie bylo jednego momentu gdy przestalam wymiotowac, to byl proces.
    Moge powiedziec, ze po roku bylam bardziej opanowana I kontrolowalam
    sie do stopnia, ze moglam wyjsc ze znajomymi na kolacje, zjesc
    normalnie I bawic sie. W drugim roku wymiotowalam sporadycznie, moze
    raz na 2-3 tygodnie, ale coraz rzadziej. W trzecim roku chyba 2 razy
    na rok. Mysle, ze wciaz we mnie tkwi “wirus bulimii”, ale wiem, ze
    nigdy nie wroci, bo nie pozwole mu na to.
  • alicenicci33 15.08.07, 19:47
    I ja wygrałam z Bulimią!!!!. Byłam na nią chora jakieś 11 lat. To
    byla taka mieszanka bulimia z anoreksją w najgorszym okresie
    wymiotowałam po zjedzeniu papryki.
    W wygraniu choroby pomogły mi cele jakie sobie postawiłam i które
    uznałam za bardzo ważne a których nie byłabym osiągnąć chorując.
    Dostałam psa którym musiałam się opiekować, po pół roku zaczełam
    studia na których strasznie mi zależało,budowę domu,staranie o
    dziecko któremu chciałam zapewnić normalną rodzinę. Powrut do
    zdrowia trwał jakieś rok . Nie miałam napadu od jakichś 5 lat!!!!!!!!
    Jestem dumna z siebie .Dobrze ,że sobie przypomniałam o Tym
    sukcesie :)
  • alicenicci33 15.08.07, 19:49
    Sorki za błędy ;)
  • andziiax33 13.08.09, 20:46
    Mam pytanko. Jak wymiotowałaś ze nikt Cie nie słyszał? ja tylko to robię kiedy
    nie ma nikogo w domu bo tak to od razu by było słychać.
    pozdrowienia
  • noyla 28.08.10, 19:35
    Witam,napisalam juz wczesniej moja historie,tez zaczelam w wqieku
    17 -18 lat i bylo tak niewinnie...teraz mam 27 lat,nieudane
    malzenstwo za soba a w nim 3 poronienia (ok.4-5 lat temu)...
    Wczoraj po raz kolejny wlozylam obraczke na moj palec,dla kogos kogo
    kocham bezgranicznie,staram sie walczyc,byc silna,ale od roku
    staramy sie o dziecko i nic...ja znam przyczyne,ale czy ktos moze mi
    odpowiedziec na pytanie czy mam jakakolwiek szansze na bycie
    matka,na calkowite wyleczenie,na normalne zycie....?prosze pomozcie
    bo juz sama nie mam sil,czasami zastanawiam sie czy nie lepiej
    byloby po prostu umrzec,odejsc,zamknac oczy i juz nigdy wiecej sie z
    tym nie meczyc.Jestem troche w gorszej sytuacji ponoiewaz duzo
    podrozuje,nie mieszkam w Polsce(najpierw ucieklam do innego kraju w
    Europie,pozniej Ameryka a teraz Azja)nie wiem gdzie moge szukac
    pomocy wiec szukam wsrod Was.Bede wdzieczna za kazda nowa mysl,za
    kazdy pomysl jak walczyc!
  • kaja_79 15.08.07, 22:55
    WITAJ AZYLEK82 Z TEJ STRONY KAJA_79.GRATULACJE-WYGRALAS Z
    BULIMIA.NAWET NIE WIESZ JAK CI ZAZDROSZCZE!!JA WALCZE Z TA CHOROBA
    OD PONAD 11 LAT.BYLAM U ROZNYCH LEKARZY I NIKT NIE UMIAL MI
    POMOC.BYLAM NAWET PODDAWANA HIPNOZIE-TO NOWA METODA LECZENIA-ZEROWY
    REZULTAT.OBECNIE JESTEM W KANADZIE-WYJECHALAM JAK NAJDALEJ OD
    RODZINY ABY ZAOSZCZEDZIC IM CIERPIEN.(DLATEGO PISZAC DO CIEBIE NIE
    UZYWAM POLSKICH ZNAKOW BO MAM KLAWIATURE W WERSJI ANGIELSKO-
    FRANCUSKIEJ)NIEDLUGO ZACZNE PRACOWAC WIEC TO ZMNIEJSZY MOJ DOSTEP DO
    ZYWNOSCI.JAK SIEDZE W DOMU TO SIE OBZERAM I CIAGLE
    RZYGAM.PRAKTYCZNIE CALE DNIE SPEDZAM A TOALECIE - MOGLABYM PRACOWAC
    JAKO KLOZET-BABCIA;)MOJ MAZ OCZYWISCIE NIC NIE WIE O TYM ZE JESTEM
    CHORA.PRACUJE OD RANA DO WIECZORA I NICZEGO NIE ZAUWAZA.PROSZE CIE
    BARDZO ABYS NAPISALA MI KILKA DOBRYCH WSKAZOWEK JAK WALCZYC Z TA
    CHOROBA.CZASAMI JESTEM TAKA SLABA I ZMECZONA ZE ODECHCIEWA MI SIE
    ZYC.CHYBA JEDNAK TO ZE KOCHAM BARDZO MOJEGO MEZA TRZYMA MNIE PRZY
    ZYCIU!!Z GORY BARDZO DZIEKUJE ZA POMOC.
    POZDRAWIAM I JESZCZE RAZ GRATULUJE!!
  • wiola.82 16.08.07, 13:22
    Witam. Ja nigdy nie miałam dość motywacji, by przestać. Zawsze jakoś
    to szło, nie byłam bardzo słaba, chociaż przytyłam zamiast
    schudnąć.. Ale ostatnio tak bolą mnie rano nerki, że płaczę z bólu.
    Mam problemy z pęcherzem i kołataniem przedsionków serca. Mdlałam.
    Paznikcie i włosy mi się rozdwajają, oczy bolą. Raz pękły mi
    naczynka, myślałam, że to koeniec, ale jakoś to wróciło do normy..
    Ale ten ból nerek budzi mnie o świcie i mija dopiero po kilku
    godzinach. Przeraziłam się. Od dziś kończę. Wolę być taka jaka
    jestem (mój chłopak i tak uważa, że jestem piękna :-) niż wylądować
    w szpitalu, albo na wózku.. Do lekarza nie idę, bo się wstydzę. To
    ktrępujące i żenujące. Ludzie umierają na raka, a ja miałam
    fanaberię się odchudzać. Sama to sobie zrobiłam i sama muszę się z
    tego wyplątać.
    Wyjeżdżam z chłopakiem na kilka dni. Będziemy cały czas razem.
    Powiedziałam mu, że mam problemy ze zdrowiem w zw ze złym żywieniem -
    obiecał, że mi pomoże. Będziemy razem gotować i żadnych słodyczy
    (on też z nich zrezygnuje). Po mału zacznę rozsądnie jeść. Grunt to
    pamiętać, by powiedzieć dość i nie wpieprzać jak głupia. Wolę się
    kochac niż żygać ;-)
    Uda się. MUSI :-)
  • azylek82 20.08.07, 22:19
    Witajcie,
    tak zwycięstwo nad bulimią jest największym sukcesem mojego życia,
    chociaż żal, że pochwalić się nim mogę jedynie na tym forum.
    Najważniejsza jest jednak wewnętrzna radość życia, którą bulimia
    stopniowo odbiera, niszcząc każdy przejaw szczęścia. W najgorszym
    momencie mojej bulimicznej drogi miałam samobójcze myśli, nie
    spotykałam się z przyjaciółmi, rzadko wychodziłam z domu.
    Nieustannie płakałam, byłam zła, zła na siebie po wymiotach, zła na
    wszystkich i wszystko wokół. Bulimia miała być sposobem na
    zachowanie idealnej wagi i jedzenie w dużych ilościach wszystkiego
    co popadnie - stała się koszmarem, błędnym kołem, z którego trudno
    było się wydostać - ani nie utrzymałam swojej wagi, ani nie czułam
    się lepiej z moim obżarstwem. Najważniejsze było uświadomienie sobie
    fatalnych skutków bulimii.
    Zaczęłam mieć problemy zdrowotne, choroby zebów - na których
    leczenie wydałam mnóstwo pieniędzy, opuchnięta twarz, przekrwione
    oczy, zapalenie gardła, huśtawki nastroju, depresja to był dla mnie
    sygnał, że bulimia zaczyna zabierać to, co najważniejsze zdrowie
    zarówno to fizyczne, jak również psychiczne. Dzięki pomocy
    psychologa, ale głównie mojej determinacji, rosnącej we mnie złości
    na stan, do którego się doprowadziłam, złości na to, że bulimia
    przejęła całkowitą kontrolę nad moim życiem, zaczęłam z nią walczyć.
    Szukałam alternatywnego sposobu rozładowania napięcia.
    oczywiście, zdarzały się sytuacje, w których według mnie zjadłam za
    dużo, jednak moje widzenie tego "za dużo" odbiegało znacznie od
    normy. MUSIAŁAM SIĘ NAUCZYĆ JEŚĆ OD NOWA. Dlatego jeśli miałam
    dzień, że chciałam sobie pojeść maksymalnie, nie szłam do łazienki
    wymiotować byłam pełna, objedzona, ale bulimia te bitewki
    przegrywała. Stopniowo odzyskiwałam kontrolę, czułam że moje życie
    jest w moich rękach i należy tylko do mnie. Oczywiście, bulimia jest
    piętnem, które każda z nas w sobie nosi. Zarówne te, które wygrały,
    jak również te które zaczynają z nią walczyć, muszą mieć się zawsze
    na baczności. Dlatego strzeżmy się.
    Buziaki
    P.s. Do kaja_79@gazeta.pl :
    Nie mogę do Ciebie odpisać, jakieś problemy z adresem e-mail. Jeżeli
    możesz prześlij jakiś alternatywny adres.
  • noyla 28.08.10, 20:21
    Hey Kaja_79 tu noyla...wlasnie przeczytalam Twoj post,wiesz za kilka
    dni wracam do Kanady (Montreal)moj maz jest kanadyjczykiem,tez
    cierpie na ta wstretna chorobe,moze chcialabys sie ze mna
    spotkac ,pogadac..wiem ze rto nie latwe rowniez dla mnie bo
    oczywiscie nikt nie wie o mojej chorobie,ale moze bedzie latwiej,nam
    obu...
    Noyla
  • lamaris 05.09.07, 12:25
    u mnie było tak. najpierw mialam anoreksje bulimiczna. kiedy doszlo do tego ze
    nie mialam sil zajsc sama na przystanek 100m od domu, zaczelam jesc. z wagi 38
    zrobilo sie w rok 57. tak strasznie balam sie tycia a jednak wiedzialam ze
    musze... i nadal rzygalam tyle ze nie bylo to juz wyrzygiwanie marchewki tylko
    prawdziwe napady bulimiczne.
    2 tygodnie temu postanowilam i z tym wygrac sama. po 2 latach codziennego
    rzygania i jego konsekwencji ktore kazda z was zna doskonale...nie wiem czy
    dobrze zrobilam ale przysieglam na bardzo wazna dla mnie osobe ze juz nigdy nie
    wyrzygam sie bulimicznie, balam sie to zrobic bo to glupie i tak dalej ale...
    nie wolno mi zlamac tej przysiegi.
    nie rzygam od dwc tygodn,jem normalnie. cud?
  • babyme 05.09.07, 12:44
    nie, to nie cud. przeciez osoby zdrowe jedza normalnie i potrafia
    jesc normalnie, dla nich nie jest to zaden cud. to dlaczego my nie
    mozemy? :(, nie pozwolmy czuc sie gorsze... :( Najciezej jest sie
    przelamac, ropoczac te pierwsze dni, przejsc przez nie jakos..., ty
    sie zawzielas i dalas rade, gratuluje. Ja tez jestem z siebie dumna,
    bo dzis mi mija juz 9-ty dzien! co jest dla mnie sukcesem na miare
    ostatnich 8-miu lat :-)
    wiec powodzenia:-)

  • lamaris 05.09.07, 17:15
    cudem jest e to przychodzi mi ta latwo:)
    po prostu przysieglam i nie rzygam...
    czemu wczesniej nie maialm odwagi tego zrobic?

  • privatedancer81 06.09.07, 00:16
    droga lamaris,
    gratuluje i zycze sukcesu w drodze do normalnosci...zauwazylam jednak, ze
    zostawils sobie furtke powrotna w to bagno...chodzi mi o twoja przysiege, ze nie
    bedzie u ciebie rzygania 'bulimicznego'. bardzo latwo wytlumaczyc sobie ze
    'przejadlam sie i mimo ze nie chce wymiotowac, jest mi mdlo(np) i czuje potrzebe
    fizyczna '.
    obiecaj sobie 'nigdy wiecej rzygania'
    trzymam kciuki...u mnie dzisiaj tez dobrze:)
  • red_nifis 08.09.07, 23:42
    Czesc, mam bulimie juz od roku- wczesniej ja bagatelizowalam, ale wlasnie dzisiaj pomyslalam ze musze cos z tym zrobic, bo to nie jest sposob na zycie( czyt. idealna sylwetke). najgorsze jest to, ze tak do konca nie chce rezygnowac z tego 'niedozwolonego jedzenia' bo powiedzmy sobie szczerze, napewno bym przytyla gdybym wrocila do normalnej lub ograniczonej diety- wlasnie tego boje sie najb. mam dopiero 19 lat, od kiedy zaczela sie ta choroba stracilam okres- hormony ktore przypisala mi ginekolog bralam tylko 3 mies bo wydawalo mi sie ze od nich tyje. stronie od ludzi, zabijam nude jedzieniem, wszystko mnie wkurza, a najbardziej to ze sobie z tym nie radze i napewno o tym nikomu nie powiem, bo sie wstydze. weszlam tu bo myslalam ze znajde jakies nie znane mi konsekwencje tej choroby, ktore dadza mi powaznie do myslenia i probowania powstrzymac sie od obzarstwa. tak samo mam blizne na reku od zebow, dwa razy mialam wylew na oku- pamietam ze wystraszylam sie jak cholera, mama zabrala mnie na pogotowie a lekarka pow. ze to z przemeczenia i ze zejdzie mi to za tydzien- tak tez sie stalo. najgorzej jest gdy siedze caly dzien sama w domu- wtedy potrafie wymiotowac nawet 3 razy... (musze konczyc, pozdrawiam..)
  • privatedancer81 08.09.07, 23:51
    sorki ze zapytam,ale nie uczysz sie ani nie pracujesz?czemu siedzisz caly dzien
    w domu?
  • red_nifis 09.09.07, 20:38
    ucze sie, mialam na mysli taki dzien jak niedziela, kiedy nigdzie nie wychodze...ale juz wczoraj sobie wszystko przemyslalam, zapisze sie na dodtkowe lekcje jezyka, zrobie prawo jazdy, zaczne chodzic na randki:P i chociaz na poczatku bede stronic od sytuacji, w ktorych bede miala pokuse 'zwrotnego jedzienia'.. (chociaz dzis znowu 'to' zrobilam..eh).
  • pantera1987 14.09.07, 00:24
    hej, czytajac to co napisalas mialam wrazenie ze czytalam o samej sobie, tez mam 19 lat i choruje od roku, tez stracilam okres i tez przestalam brac hormony ktore przepisal mi ginekolog bo balam sie ze przytyje i tez mam blizne na reku od wymiotowania, tak samo jak Ty potrafie wymiotowac kilka razy dziennie, ale chce z tym skonczyc! MOZE RAZEM NAM SIE UDA? CO TY NA TO ? bulimia to tyran a ja wstydze sie komukolwiek o tym powiedziec bo mi wstyd jak cholera. NIETORE NIEKTORE DZIEWCZYNY WYCHODZA Z TEGO SAME MOZE I NAM SIE UDA? MOZE DAMY RADE RAZEM? CO TY NA TO?
  • pantera1987 14.09.07, 00:12
    czy mozesz mi powiedziec jak wygralas z bulimia? bardzo prosze Cie o rade, mam juz dosyc spedzania czasu w lazience kazdego wieczoru, codziennie wymiotuje zamykajac sie w lazience na 2 godziny, to zenujace, choruje od roku. BŁAGAM CIE, POMOŻ MI!! nie chce sie przyznawac nikomu do tego ze mam bulimie dlatego Ciebie prosze o pomoc bo jak sama napisalas, wygralas z tym okropnym nalogiem.
  • arra17 16.09.07, 09:30
    gratuluje..:((
  • superapteka_pl 16.09.07, 11:01
    gratulacje!!!!!
    --
    apteka internetowa superapteka.pl najtańsze leki na receptę i bez
    recepty oraz kosmetyki Vichy, La Roche- Posay, Avene, Roc, SVR,
    Mustela, A-Derma..
    Leki z importu niezarejestrowane w Polsce, leki na malarię superapteka.org
  • milencia23 24.09.07, 15:04
    Tez tak myslałam jeszcze pół roku temu!!! Dopóki znów nie zaczełam.
    Tak naprawde z bulimią sie nie wygra można tylko sie oszukiwać bo to
    wszystko zostaje ukryte gdzieś w świadomości i prędzej czy później
    powróci, tylko ze zdwojoną siłą! Ja juz nawet nie wiem czy chce
    walczyć z tą chorobą, tak zawładnęła moim zyciem ze juz nic chyba
    nie zmienię, przez 5 lat wlaczyłam, myslałam ze mi sie uda... Nie
    pomogły nawet wizyty u psychiatry i leki. Juz nie widzę szans, moje
    życie to wegetacja, żyję z dnia na dzień z obawą przed kolejnym
    atakiem...Nie patrzę w lustro, nie moge spojrzeć sobie w twarz, jest
    mi wstyd przed samą sobą i przed innymi! Przytyłam 10 kg przez
    półtora miesiąca, wstydzę się tego wiem ze inni to widzą ale nic nie
    mówią tylko jak schudnę to zaraz jakies głupie komentarze. Najgorsze
    jest to że nikt nie wie o mojej chorobie i nikt mi nie pomoże. Ja
    sobie juz tyle razy próbowałam pomóc, ale nie mam już sił...
  • maddalena85 24.09.07, 15:29
    Zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Pozdrawiam.
  • galaaa1 24.09.07, 16:03
    to tak, jak ja (nie zgadzam sie).

    pzdr
  • babyme 24.09.07, 16:29
    problem jest taki, ze kazdy organizm jest inny, jeden szybciej tyje
    inny wolniej lub wcale. te ktore nie przytyly latwiej przechodza
    przez okres zdrowienia bo nie tyja, czyli nie dzieje sie to,czego
    kazda z nas sie boi najbardziej - nie tyja. A te ktore tyja nie moga
    tego zaakceptowac i wszystko psuja, po kilku dniach przerywaja dobra
    passe bo nie akceptuja nowego wygladu. i to jest takie bledne kolo.
    nie wiem, moze w tym wszystkim chodzi o to, zeby zaakceptowac to co
    robi organizm, czyli naturalne przybierane ksztaltow, moze trzeba
    pozwolic na to organizmowi, nie wiem, moze w tym wszystkim o to
    wlasnie chodzi. Tylko jak przy tym wygrac z psychika, ktora chce
    abym byla szczupla :(
  • tesa22 24.09.07, 18:24
    ja mam dokladnie te sam problem co ty babyme...jestem pewna ze
    gdybym sie nie roztyla tak w czasie terapi ( az 14 kg) to latwiej
    przyszlo by mi jesc normlane posilki...a tak naprawde to jestem
    wkolko na diecie przerywanej z dniami z glowa w kiblu co i tka nie
    daje zadnych efektow odchudzajacych wrecz przeciwnie itak
    wkolko...znam dzziewczyna ktora wlasnie przed terapai byla abrdzo
    chuda i w czasie terapi przytyla troche ale nawet z tymi kilkoma kg
    wygladal lepiej i wiem ze teraz jest u niej wszytko okej ..poradzila
    se z problemem...je normlanie itp...a ja z nadwagai tym cielskiem
    ktorego nei ciepie musze sie zmagac...i tak wkolko dieta, cwiczenia
    przeplatane z kiblem ...obled..i niech mi tu nikt nie pisze ze
    trzeba sie zaakceptowac takim jakim sie jest ...bo w moim wypadku to
    nie spisuje sie...i nie spoczne poki nie schudne ...taka to
    prawda...nie ma opcji zebym byla gruba ...a skoro w weiku 22 lat mam
    jzu nadwage z ktora nie moge sie uparac to co bedzie za 10
    lata...otylosc jak w banku !!!!!
  • babyme 25.09.07, 00:12
    dlatego wspomnialam o koniecznosci zaakceptowania potrzeb organizmu-
    wiekszych ksztaltow normowanych przez nature. Ale moze to tez nie
    jest tak, ze poprzez zdrowneinie bedziemy grube, ze bardzo tyjemy.
    Moze my po prostu nie potrafimy juz spojrzec na siebie obiektywnie,
    spodnie ktore byly luzne sa teraz obcsile, to powoduje ze wydaje nam
    sie ze jestesmy grube - a moze my wkoncu wygladamy normalnie,
    zdrowo - wczesniej bylysmy za chude.... Wazne aby to wszystko
    zrozumiec, tylko jak...
    Oj chyba zaczne kupowac spodnie nr 36/38. 34 to juz nie dla mnie, a
    hak im w smak, nie potrzebuje tego rozmiaru.
  • tesa22 25.09.07, 01:34
    hmmm...34 no takiego rozmiaru to ja moze od 4 lat nie mialm....przez
    wieksza czesc choroby mialam 36 a bardziej 38...no a po terapi 42 a
    teraz okolo 40 wiec u mnie to nie jest sprawa obiektywnego
    patrzenia...bo ja swojego obrazu w lustrzenei przykrzywiam ...mam
    nadwage i mi to obliczyla instruktorka na silowi...wiec to nie jest
    zaden moj wymysl...i niestety musze to jakos zgubic...bo tak latwo
    mi dwa kilo przytyc...a cholerie trudno zrzucic...nei che za 10 lat
    sie obudzic z numerem spodni 54 czy cos w tym stylu....tylo
    pozazdroscic ze ty p oterapi masz spodnie nr 36-38 !!!!
  • zawsze.malineczka 25.09.07, 08:27
    ddziewczyny!! nie wiem jak to jest,ale gdy chorowałam na bulimie to tyłam..a
    teraz walcze z nia od paru dni i jem ok 5-6 posilkow dziennie-i uwaga-chudne:)
    wazna jest zbilansowana mądra dieta,5 lub 6 małych posilkow typu ryba bez
    ziemniakow, sałatka, jakis jogurt, kanapka...i tak co 3 godz.gwarantuje Wam
    kolezanki,ze nie bedziecie czuły głodu, a to zażpobiegnie niechcianym
    atakom.trzeba sie w ten sposob odzywiac aby organizm uregulował tempo
    spalania.Trzymam kciuki!!!
  • galaaa1 25.09.07, 09:17
    zawsze.malineczka ma racje. u mnie bylo bardzo podobnie.
    kiedy zaczelam jesc normalnie, regularnie i zdrowo - zaczelam ladniej
    wygladac.
    obecnie jem naprawde sporo, czasem wiecej niz moj maz i inni bliscy
    mi ludzie. jem dosyc duze posilki, musze jesc czesto, czasem
    wystarczy jakas przegryzka (czesto cos nosze w torebce! ;P), ale musi
    byc, bo zoladek zaczyna mi wariowac. zreszta, wlasnie takie podejscie
    bylo kluczowe w moim zdrowieniu - w czasie zdrowienia doszlam do
    tego, ze kiedy czulam ssanie w zoladku, to zle sie to konczylo
    zwykle... bo oprocz zoladka, zaczynala glowa 'glodniec'... wiec, po
    prostu, staralam sie nie dopuszczac do takiego stanu, kiedy zoladek
    jest calkiem pusty i zaczyna sam siebie trawic. ustalilam sobie, ze
    bede jesc minimum trzy pelne posilki dziennie, bez wzgledu na to, czy
    mam apetyt, czuje laknienie, czy nie (a z tym przez dlugi czas mialam
    naprawde duze problemy - z odczuwaniem glodu). przez taka regularnosc
    nie mialam juz takich stanow 'hipoglikemicznych', jak mi sie
    zdarzaly - kiedys potrafilam trzesiawki dostac, jak bylam w
    stanie 'glodu totalnego', a nie bylo mozliwosci zjedzenia
    czegokolwiek!
    no i tak powolutku 'zagluszany' zostawal ten wilczy glod. po prostu
    blokowalam mu warunki sprzyjajace. caly czas mialam pelny,
    czyms 'najedzony' brzuch.
    poza tym, znakomita terapia jest jedzenie posilkow w towarzystwie
    osob zdrowych :) najlpeij tych, ktore cos wiedza na temat naszego
    problemu. beda nam pomocne.

    to moj sposob - ale sie sprawdzil znakomicie! moze sie komus
    przyda? ;)

    poza tym, jak tylko czulam, ze chodza mi po glowie 'czarne mysli',
    robilam sobie wielki (chyba politrowy) kubek kakao slodzonego,
    takiego dla dzieci. pisalam tu juz kiedys o tym. bylam wtedy na
    studiach (ciezki czas dla mnie to byl)... tez mi bardzo pomogla ta
    praktyka - po takiej 'napitce' to juz nic mi sie jesc nie chcialo,
    czulam sie syta i... spokojna! magnez z kakao? nie wiem. uspokajalo
    mnie to kakao w stanach 'napiecia', serio.

    ale Wam sekrety wykopuje! :) juz troche pozapominalam faktow z
    tamtego czasu... bede szczesliwa, jesli ktorejs z Was, cos to pomoze,
    podpowie, jak dzialac! :)

    i jeszcze....... zadnej z Was nie zazdroszcze, ze nosi rozmiar 34,
    czy 36, czy 40.... jakie to ma znaczenie???? predzej bylabym sklonna
    pozazdrosic znakomitej figury i wygladu osobie zupelnie zdrowej,
    pelnej sily i witalnosci, ze wlasnymi silami i ze zdrowym rozsadkiem
    umiala takie 'perfektum' osiagnac ;) a takich osob, niestety, jest
    bardzo malo.... bo albo stosuja chorobliwe diety, albo katuja sie
    jakimis nadmiernymi cwiczeniami, praktykami.... albo po prostu w
    ogole o siebie nie dbaja, jedza byle-co i nic nie robia... i maja
    bardzo niewysportowane, 'wiotkie' (bez jedrnosci) cialo - a tyle
    predyspozycji! oczywsice, to dotyczy TYLKO osob, ktorych nigdy nie
    dotknela taka choroba, jak nasza.
    to moje spostrzezenia - osoby juz zdrowej. nie przywiazuje juz takiej
    wagi do wygladu. nie posadam wagi, wiec nawet nie wiem, ile waze.
    nawet nie jestem w stanie dostrzec, kiedy mi przybedzie 2 kilo, lub
    kiedy mi ubedzie. obecnie jest to naturalne - orgaznim sam wie,
    kiedypotrzebuje wiecej cialka ;) a ja.... mam teraz naprawde wielel
    innych wazniejszych sparw na glowie niz medytowanie na tym tymi dwoma
    kilogramami........

    pozdrawiam!!!! :)

  • tesa22 25.09.07, 15:29
    ;-) ja tez takie triki stosuje typu kakao...tylkou mnie zamiasta
    kakao jest kawa bezkofeinowa na goraca lub mrozona ....oczywiscie
    porcja ja kdla konia....tez juz to rozkminilam ze trzeba jadac
    czesto...zeby nie bylo wilczych glodow...i tak szczerze to ja
    fizycznego glodu prawie nigdy nie czuje...chyba tez troche boje sie
    go poczuc...bo jest niebezpieczny ...tez polecam swierze
    marcheweczki od pochrupania...gumy do zycia o roznych smakach
    itp ...najgorsze u mnie jest to ze po tylu latach choroby i
    wiecznego bycian a diecie moj metabolizm strasznie
    spowolnial...chodze na silownei 4-5 razy w tygodniu...jem (
    oczywiscie kiedy nei wymiotuje ) napawde zdrowo i wogole a i tka
    mecze sie z dodatkowymi kilogramami -nie chca zniknac ;-)...no i nie
    jest to moj skrzywiony obraz...o nie dziewczynu...mialam pomiar na
    silowni taki test i wyszlo ze mam 20% tluszcu ( !!!!! ) i 6 kilo do
    zgubienia...tak to...no ale grunt to sie nei poddawac !!!! buzka
  • babyme 26.09.07, 16:46
    tessa22, ja mam doklandie ten sam problem. jak zdrowialam jadlam
    malo i zdrowo a i tak nie odczuwalam glodu. tak jakby moj metabolizm
    zapomnial co ma robic...
    ale nie cwiczylam, teraz biore sie za fitness.
    pozdrawiam
  • kansyheniek 25.09.07, 09:16
    Moja zona ma 24 i jest chora na bulimie.Jestem przerazony i wsciekly
    bo oklamywala mnie tyle czasu,ale mimo to chce jej pomoc.Nie wiem co
    robic ani jak sie zachowac.Szukam pomocy!!!
  • 1erka 16.04.08, 19:55
    Kurcze, nawet nie wiecie jak dobrze przeczytac tyle pozytywnych
    wypowiedzi,tyle sie naszukalam i ciagle tylko,ze ktos nie daje rady,
    a Wy dajecie i to po dlugim okresie chorowania!
    Ja troche nasmece teraz,bo niestety ja do zwyciezcow nie naleze,a
    probowalam juz wszystkiego-kilka terapii,leczenie farmakologiczne, 2
    pobyty w szpitalu.Ostatni pobyt byl cudowny,tzn na poczatku b.
    przykry,trudny i mialam ochote wyrywac kraty z okien,ale pd koniec-
    cudo,pierwszy raz od 13 lat(tyle choruje)smialam sie, bylam pelna
    energi,cierpliwa,moglam sie czyms zajac.Niestety po powrocie
    sielanka dlugo nie trwala.Obecnie po raz ktorys rzucilam prace, bo
    sie obzeralam i raz,ze wstyd,ze tak przytylam,dwa,ze coraz trudniej
    mi bylo dochodzic(napady w drodze do pracy,w pracy,po pracy),az w
    koncu nie doszlam, bo mialam taki napad,ze wszystko mialam w dupie,
    kiedys rzucilam prace w srodku dnia,zeby moc sie obezrec:(Nie panuje
    zupelnie nad tym,potrafie krasc pieniadze(oddaje,ale co kradziez, to
    kradziez),jem ze smietnikow itp.W ostatnim tyg.przezarlam 450zl..gdy
    sie wyrowadzilam z domu 3 lata temu dostalam posag;(10 typrzezarlam
    to w rok jednoczesnie pracujac i majac kase z wynajmu mieszkania(mam
    swoje)i wiecznie zero kasy,bo zrzezeram...Dzis od rana poczytalam
    sobie troche WAS:)i taka zbudowana bylam,a to masz, ledwo wyszlam
    poplynelam.Dziewczyny pomocy!ja na serio nie wiem co robic, nie wiem
    juz gdzie isc i ta straszna samotnosc:(

    Przepraszam,ze tyle stekam,ale wiem,ze mnie rozumiecie, a poza tym
    wiem,ze mozna z tego wyjsc, tylko trzeba miec wsparcie, kogos kto
    bedzie sie cieszyl sukcesem w walce,wiec szukam tego tutaj na tym
    forum(z tym wsparciem to 1 aspekt zdrowienia,ale jakze wazny dla
    mnie przynajmniej),za jakies 2 tyg.znowu do szpitala, ale to sie
    wydaje nieskonczonosc w momencie,gdy kazdy dzien jest koszmarem, gdy
    boje sie sama siebie, gdy kazda minuta to tylko walka.

    Podziwiam Was Silaczki, chwalcie sie wiecej i na biezaca
    sukcesami,prosze i pozdrawiam:)

    P.s jedyne(pierwsze)miejsce, gdzie znalazlam tyle madrych rzeczy i
    zdrowego podejscia do zdrowienia;)calkiem mi bliskiego tylko ,poki
    co, niemozliwego do zastosowania:(
  • renatam2 19.04.08, 14:14
    Ten problem skądś znam.Od 16 roku życia choruę na bulimię wszystko
    mi wysiadło serce ,jelita ,zęby , nogi mnie bolą, nawet
    kości.Wymioty były ciągle w moich myślach tylko aby jeśc i
    żygać.Najgorsze ze nie wiedziałam ile jem ale pózniej ile wymiotuję
    to było pół wiadra nie chciałam tego .Ale takie epizody zdazaly sie
    7 razy dziennie.Byłam wykończona nie miałam siły na nic elektrolity
    ipotas obniżyły sie bardzo że trafiłam do szpitala ale nie
    przyznałam się że cierpię na bulimięZa wszelką cenę chciałam być
    zgrabna żeby mąż mnie nie rzucił dla innej.Wydawało mi się że mam
    silńą wolę.Ale mąz powtażał że i tak jestem zerem bo nie mam muzgu
    wyzywał mnie potwornie że wpadłam w silna depresje ichciałam
    popełnić samobójstwo.Terapie mi pomogły i klinika byłam 3
    tygodnie.Jest lepiej trzymam się poprostu daję sobie radę.Pa
    pozdrawiam .
  • direy 19.04.08, 18:42
    Gratuluję!!! ktoś, kto przez bulimię nie przeszedł nie wie czym jest ta choroba.
    To choroba duszy, przez którą później zaczyna chorować ciało. Ale można się z
    niej wyleczyć, ja również jestem tego przykładem. Zaczęło się w wieku 15 lat,
    przeczytałam jakiś głupi artykuł w Bravo o dziewczynie chorej na bulimię i
    pomyślałam, że od czasu do czasu można taką metodę odchudzania zastosować. Tylko
    to od czasu do czasu przekształciło się w koszmarnych 7 bądź 8 lat. Czasami po
    kolejnej w dniu "wizycie" w toalecie trzęsłam się jak galareta, myślę, że
    organizm był wtedy na granicy wytrzymałości. Ale wiecie co było najgorsze, to,
    że nawet w nocy nie mogłam się od tego uwolnić. Ciągle śniłam, że objadam się i
    wymiotuję albo chcę ale nie mogę. I to był chyba ten przełomowy dla mnie moment.
    Miałam już dość. Mam 30 lat, więc od ok. 8 jestem wolnym człowiekiem. Nie byłam
    nigdy u żadnego lekarza, psychologa, udało mi się z tego piekła wyjść samej.
    Moja rodzina tylko podejrzewała, że coś jest nie tak ale raczej wyśmiewali to,
    że ciągle wymiotuję niż starali się pomóc. Myślę, że jeśli któraś z Was pomyśli,
    że chce się z tego wyleczyć, to jest to już pierwszy, może nawet najważniejszy
    krok. Najważniejsze to CHCIEĆ z tym skończyć. Na pewno nie będzie lekko, po
    kilku tygodniach, miesiącach mogą być nawroty. Ale da się je przejść. W tej
    chwili zupełnie normalnie jem, funkcjonuję, mam przyjaciół, którzy jednak o
    niczym nie wiedzą i nigdy wiedzieć nie będą. To przeszłość, smutna, może trochę
    wstydliwa ale zagrzebana głęboko we mnie. Zaakceptowałam fakt, że BYłAM chora i
    jestem pewna, że wielu z Was też się uda wyzdrowieć. TRZYMAM MOCNO KCIUKI!!!
    DACIE RADę!!!
  • 1erka 21.04.08, 11:14
    Rany jak ja to dobrze znam...a myslalam,ze tylko ja az tak...pewnie
    wiekszosc tak ma;)Tez 1 napad to pol wiadra,noce totalna obsesja-pod
    powiekami tylko zarcie,nieraz wstawanie do lodowki,nieraz do
    nocnego...masakra,przez ostatnie 2 dni bez napadu-zachowywalam sie
    jak kretynka-dasy,placze,w nocy doslownie histeria,bo wspollokator
    siedzial w kuchni i nie moglam sie nazrec...a dzis obie ulzylam,
    tylko co to za ulga,ile bym dala,zeby cofnac czas o glupie pol
    godziny:(

    I ta obsesja odchudzania, w tym tyg.mam isc do szpitala (psychiatryk:
    (a ja kombinuje,zeby odwlec na za tydzien,zeby troche schudnac,bo
    wstyd;jestem chora na sm(stwardnienie rozsiane)i jak dostalam
    diagnoze to chcialam sie zabic,ale nie tak od razu najpierw chcialam
    schudnac,zeby dobrze w trumnie wygladac,jakkolwiek kosmicznie to
    brzmi,to prawda,tyle ze z sm jakos sobie juz radze a z bulimia za
    cholere:(

    Wiecej nie bede pisala w tym watku,zaloze jakis nowy(stosowny do
    obecnych mi i nie tylko,problemow),zeby nie zasmiecac tego dla
    zwyciezczyn, tu chcialabym wchodzic po strawe duchowo-silowa;)i ten
    watek oddac w pelni zasluzonym:)
  • renatam2 04.05.08, 17:05
    Tak do końca całkiem się nie wyleczyłam zostały skutki uboczne.Cię
    zko mi otym pisać ,wracaą smutne wspomnienia lat
    młodzieńczych.Zaczęło się od odchudzania.Bo byłam troche
    pulchna ,brzydka żle ubrana,nikt mnie nie lubiał.Przez to że brat
    powiedział do mnie że jestem jak słoń ,zaczęłam intensywną dietę . A
    póżniej wpadłam na pomysł żeby jeść i prowokować wymioty.Jadłam i
    żygałam nikt nic nie wiedział ,nikt się nie domyślił że mogę tak
    cierpieć .Nie byłam już sobą stawałam się wrakiem ,ciągła
    depresja ,plakalam ,dąsałam się,byłam zazdrosna o wszystkich i o
    wszystko.Chciałam żeby ktoś mnie zauważyl i przytulił.Tyle męki a
    ja dalej nie byłam szczęśliwa ,a wręcz przeciwnie zamknęłam się w
    sobie unikałam wszystkich ,których znałam.ZACZĘŁAM KŁAMAĆ-zrobiłam
    się inną osobą .Tylko myślałam o jedzeniu jak się najeść i ile,
    gdzie zwymiotować,żeby nikt nie naszedł.JESTEM nieszczęśliwa nie mam
    wspomnień 20 parę lat choroba mi zabrała. I DO KOŃCA NIEWIEM ,BO
    DRUGI ROK JEST LEPIEJ ,-ALE ZDAŻA SIE ŻE MAM WYRZUTY SUMIENIA
    IŻYGAM .POPROSTU TE EMOCJE NAROŚNIĘTE PRZEMILCZANE,NIEWYKRZYCZANE
    MUSZĘ WYŻYGAĆ.
  • mali-nova 27.04.08, 15:27
    Hej! Gratuluję wszystkim którym się udało.
    Osobiście nie mam żadnych problemów, ale moja koleżanka ma bulimię.
    I nie wiem co mam zrobić? Od czego mam zacząć?
    Proszę o pomoc!!!
  • mi_ja_7 04.05.08, 19:56
    gratuluje wszystkim zwyciezczyniom;)i zycze powodzenia tym z
    zamiarem porzucenia "nalogu". Ja na bulimie choruje od 2 lat.;]Mam
    17 lat.Myslalam ze mam to juz za soba,pomylilam sie.Chcialabym pojsc
    do psychologa ale wstydze sie, boje sie reakcji rodzicow chociaz
    dawno juz zdali sobie sprawe z tego ze jestem chora. Najgorsze jest
    to ze w niczym mi nie pomagaja, traktuja to jako moj wymysl.W sumie
    zaczelam sie zastanawiac czy faktycznie to nie jest jakas moja
    fanaberia..zostalam z tym sama. Duzo razy probowalam z tym skonczyc,
    ale wszystko konczy sie kiedy nadchodzi ten gorszy moment.Mam za
    malo sily.Po tych dwoch latach przekonalam sie ze bulimia ma
    wiele"twarzy" 1.stale objadanie sie, wymiotowanie 2. objadanie sie,
    glodowka i tak w kolko;];];]Wiem ze w ciagu tych dwoch lat stalam
    sie calkiem inna osoba.Nie akceptuje takiej siebie,nie poddaje
    sie.Jutro probuje od nowa, na przekor Jej, na przekor sobie, na
    przekor wszystkim i na przekor rodzicom ,ktorzy przypominaja mi o
    mojej chorobie *zlosliwymi docinkami)kiedy zaczynam sobie swietnie
    radzic, a gdy obzeram sie do nieprzytomnosci wszystko jest
    dobrze.Dziwnie to brzmi ale tak jest.Mialabym jeszcze duzo do
    powiedzenia;Pale lepiej dzialac.Trzymam kciuki za was. i za
    siebie.Pozdrawiam..
  • gemma_brogan 05.05.08, 00:58
    bla bla bla. a ja zgniję, umrę i nikt nie zauwazy. nie chcę być
    zdrowa. to niemozliwe. więc chcę umrzec.
  • galaaa1 05.05.08, 08:02
    Gemma, nie doluj tutaj na tym forum. pojawiaja sie tu osoby, ktore
    potrzebuja potwierdzenia, ze istnieje lepszy swiat bez chorob, ze da
    sie wyzdrowiec, ze jest naprawde szansa, itd.

    "to niemozliwe"
    to, co napisalas jest nieprawda. to JEST mozliwe.
    tylko... trzeba chciec... zyc... a nie umierac.
  • zagubiona_2 13.08.08, 22:53
    hej Dziewczyny:) ciesze sie ze znalazla to forum, bo mialam wrazenie ze jestem z tym calkiem sama. rzygam od 4 lat, czyli od 16 roku zycia. wycwanilam sie bardzo i robie to tak szybko i cicho ze naprawde nikt nie podejrzewa. ale to jest dla mnie najgorsze. bo mam juz tak serdecznie dość tej sytuacji ze chcialabym zeby ktos sie zorientował, porządnie mnie opieprzył i spytał: dziewczyno, co ty robisz ze swoim zyciem?! nawet jesli moja rodzina cokolwiek podejrzewa to nic nie robią, a ja mam wrazenie ze jestem nikomu niepotrzebna i nic niewarta. w tym roku bralam hormony i bardzo utylam, mam wszystkiego dość, smieja sie ze mnie ze jestem grubasem. to spowodowalo ze po okolo półtorarocznej przerwie znowu wrócilam do wymiotowania. moge to robic ze 4 razy dziennie. szykuje dobre jedzenie a potem sie dopycham byle czym zeby miec pretekst do rzygania. jestem zmeczona, mimo ze nie mam jeszcze zadnych powazniejszych problemów zdrowotnych to wiem, ze organizm sie odwdzięczy za wszystko co mu funduje. mysle ze moja choroba to po części wynik alkoholizmu ojca a w związku z tym totalnego poczucia braku bezpieczeństwa i niewiary w siebie, które sie za mną ciągnie od najmłodszych lat. mam 20 lat, jestem sama i odpycham wszystkich, na których mogłoby mi zalezeć. ostatnio przyznalam sie do bulimii przyjaciółce, jest mi troche lżej- to juz pierwszy krok, a teraz piszę do Was. musze zgromadzić siły zeby zacząc z tym walczyc. chcialabym tylko zeby mnie ktoś zrozumial i troche pocieszył...
  • aleksa-ndra22 16.08.08, 18:38
    ja walcze z bulimia od 4 lat brak mi sily ale bardzo chce z tym
    skonczyc to jedno wiem na pewno. Prosze napisz cos wiecej jak ci sie
    to udało bo specjalistyczna pomoc nie wchodzi u mnie w gre albo
    wygram z nia sama albo przegram. prosze o jakiekolwiek wskazówki.
    podziwiam cie.siebie tez bym chciała
  • nonak23 17.08.08, 11:11
    Zapraszma na portal gdzie chorzy łatwo mogą odnaleźć się po dolegliwościach tym
    samym wymienić informacjami i radami, bo z lekarzami bywa różnie
    Proszę kliknąć i zobaczyć www.naszechoroby.pl
  • sara_r1 18.09.09, 22:00
    Ja też WYGRAŁAM :) Już kilka lat temu, lecz niestety ślady pozostały i nie tylko
    w psychice-również odbiło się na zdrowiu.
    Miałam bulimię z anoreksją, prawie nic nie jadłam, 3 razy dziennie zamiast
    posiłkow piłam kawę z 8 łyżeczek! Zabijała apetyt, ale również mnie :(
    Kiedy musiałam przy rodzicach coś zjeść jadłam silne tabletki przeczyszcające
    Bisacodyl-po kilka na raz -az pewnego dnia przedawkowałam, no i wymioty po
    jedzeniu. MUSIAŁAM BYĆ CZYSTA.
    Doprowadziło mnie to do skrajnego wyczerpania,regularnie 2-3 razy w tygodniu nie
    miałam siły wstać z łóżka do szkoły,
    organizm był tak słaby że zimą miałam zapalenie oskrzeli, przewlekłe zapalenie
    zatok, obu uszu oraz alergia na wszystko-co kilka dni budziłam sie z opuchniętą
    twarzą tak, ze nawet oczu nie mogłam otworzyć i wyglądałam jak potwór do tego
    poważne zapalenie żołądka itd.
    W końcu doszła SILNA anemia, cotygodniowe badania krwi, żelazo spadało wciąż,
    wtedy był przełomowy moment, bałam się, że umrę na białaczkę i zaczęłam walczyć.
    Rok po tym wszystkim zachorowałam na SILNĄ NERWICĘ, karetka zabrała mnie do
    szpitala z atakiem nerwicy, nieprzytomnną z drgawkami i problemamy z
    oddychaniem, przesiedziałam 3 miesiące w domu, potem 2 kolejne lata na
    psychotropach :(
    Lecz teraz moje motto na życie to:

    " TWOJE BLIZNY SĄ TWOJĄ SIŁĄ"
  • bazyl213 22.09.09, 21:07
    Cześć

    Nie wiem czy ta wiadomość dotrze do Ciebie , ale jeśli jeszcze tam
    gdzieś jesteś to proszę powiedz jak udało Ci się wygrać.....

    J.
  • bezs-ilna 22.09.09, 23:24
    Hej.
    Ja od 2 lat mam zaburzenia żywieniowe, chcę z tym walczyć..ale cały czas przegrywam. Wiem, że to na tle moje psychiki, kiedy mieszkałam kilkanaście dni sama w domu nic innego nie robiłam tylko cały dzień wymiotowałam, jadłam i wymiotowałam na przemian. Studiuję i mam sporo nauki jednak można powiedzieć że zajadam naukę, nie mam czasu na nią tylko na jedzenie. Mieszkam na stancji z dwoma dziewczynami w pokoju a i tak mnie nie hamuje w wymiotach i nadmiernym obżarstwie. Mam już dość.
    Czy zna ktoś może jakąś poradnie psychologiczną we Wrocławiu która zajmuję się problemami żywienia. Nie stać mnie, żeby iść prywatnie, a czuję że to mnie wyniszcza, brak mi czasu na wszytko, bo jedzenie zawładnęło mną i moim życiem. Słyszałam o grupach wsparcia AŻ (Anonimowi Żarłocy), ale nie jestem w stanie chodzić na taką terapie, w swoim życiu doświadczyłam wiele wiele złych chwil i nie czułabym się na siłach o opowiadaniu na forum o pewnych wydarzeniach z mojej przeszłości, chciałabym z kimś porozmawiac, ale tylko w cztery oczy. Raz poszłam do poradni rodzinnej na rozmowę, umówiłam się na wizytę, ale niestety termin oczekiwania był zbyt długi więc w końcu stchórzyłam.
    Czuję się bardzo samotna. Dziewczyny Gratuluję wygranej!!! Miło wiedzieć, że kiedyś może uda mi się opanować się
  • najlepszy-agnes 04.10.09, 11:33
    ....jak to zrobiłyście?!
  • sara_r1 06.10.09, 23:04
    Trzeba ODCIĄĆ się od "toksycznego źródła".
    Zadaj sobie pytanie kiedy się to zaczęło? Co sprawiło że stałam się
    taka-przestałam akceptować siebie.
    U mnie po pierwsze był CHŁOPAK, który wciąż za wszystko mnie
    krytykował-wystający brzuszek, źle pomalowane paznokce, żle położony pomidor na
    kanapce... sprawił że utraciłam wszelkie poczucie własniej wartości. Miałam 17
    lat - 173 cm wzrostu - ok 58kg
    Po roku ważyłam już tylko 45 kg, byłam wrakiem, cieniem człowieka. Nienawidziłam
    siebie, wychudzałam się dosłownie na śmierć-bo życie było mi obojętne.Kochałam
    oglądać wychudzone modelki i zazdrościłam im każdej wystającej kości.
    Wcześniej już napisałam w poprzednim komentarzu jak się to odbiło na moim zdrowiu.
    Aby coś zmienić musiałam WYRWAĆ SIĘ OD TOKSYCZNEGO CHŁOPAKA, co wbrew pozorom
    nie było łatwe, bo byłam przekonana ze jestem tak beznadziejna, że mam szczeście
    ze chociaż on chce ze mną być.
    Ale jakimś cudem się udało.
    Najważniejsze było odzyskać poczucie własnej wartości, zrozumieć co jest dla
    mnie najważniejsze, jakim człowiekiem jestem, czym sie w zyciu kieruję, odnaleść
    SIEBIE - wspaniałą wrażliwą kobietę, pełną miłości do ludzi i zwierząt.
    kochającą i pragnącą być kochaną. Musisz zdać sobie sprawę jakie wspaniałe
    zalety masz, np wrażliwość, która jest tak rzadka w dzisiejszym świecie i bądź
    dumna z tego, kim jesteś wewnątrz.

    U mnie na tym etapie, kiedy zaczęłam dostrzegać światełko w tunelu, zaczęłam od
    nowa kochać życie zaczęły się poważne problemy zdrowotne - wciąż nic nie jadłam.
    Miałam fatalne wyniki badań krwi i znowu porażka, kiedy zachciało mi się żyć i
    walczyć-taki cios. Bałam się że umrę, nie spałam, płakałam i kiedy kilka
    miesięcy wcześniej błagałam Boga, by umrzeć tak teraz błagałam Boga o to by ŻYĆ.
    Szybko zaczęłam walczyć o ŻYCIE, zaczęłam zdrowo jeść, odstawiłam tabletki,
    kawę, czarną herbatę... Zaczęłam chodzić na basen, jeździć na rowerze...
    Przytyłam BARDZO :) JEdnak wyglądałam świetnie- pierwszy raz od DLUGIEGO czasu
    po prostu wyglądałam super-dla siebie:) Byłam taka szczęśliwa jak nigdy
    wcześniej. Po ok 4-5 miesiącach uregulowały mi się wyniki badań krwi, udało się
    zachamować silną postępującą anemię.

    Byłam młodą piękną i szczęśliwą kobietką. Jednak nie długo, ponieważ te lata
    okropnego traktowania przez chłopaka, odchudzania, chorób, problemów sprawiły ze
    dostałam SILNEJ nerwicy.
    To dzwine, bo kiedy doszłam do siebie, wyleczyłam się z anoreksji zaczęłam
    trzeźwo myśleć. Zaczęłam zdawać sobie sprawe co sie ze mna działo, jak bardzo
    mnie krzywdzono, jak bardzo zniszczyłam siebie i swoje życie, ile pieknych lat
    młodości zmarnowałam no i ...
    Wylądowałam w szpitalu z atakiem nerwicy...nie mogłam oddychać, leżałam na
    ziemi półprzytomna z drętwiejącymi i powykręcanymi nogami i rękoma, tak zostałam
    przewieziona do szpitala. No i kolejne leczenie, ciągłe ataki nerwicy, brak
    oddechu, wymioty na tle nerwowym, drętwienie i niedowład rąk-3 m-ce siedzenia w
    domu, potem 2 lata na psychotropach...

    Dziś jest już 3 lata po tym i cieszę się że zyję, chociaż serce mi się ściska i
    mam łzy w oczach kiedy myślę o tej biednej nieszczęśliwej dziewczynie którą
    kiedyś byłam.

    Pamiętajcie kochane
    LEPIEJ ŻEBY LUDZIE NIENAWIDZILI CIE ZA TO KIM JESTEŚ
    NIŻ KOCHALI ZA TO KIM NIE JESTEŚ.

    Popatrzcie na normalne kobiety jak pięknie im z ciałem np Beoynce, Marlin
    Monroe, czy głupia Doda,
    to normalne zdrowe i piękne kobiety, z pięknym ciałem, seksowne.
    Chudosć, kośći, zmęczone schorowane oczy nie są piękne i seksowne, budzą w
    innych wstręt, litość itp.
    nabierzcie odwagi bycia sobą, nabierzcie ciałka i poczucia własnej wartości.

    Jesteście wspaniałe, życzę wam wszystkim SIŁY.

    Sara
  • sonia-69 08.10.09, 20:59
    Witam.
    Mam 21 lat i od ok 3 lat choruję na bulimię...jestem z tym sama... Mam 171 cm i ważę 56 kg... Ciągle tyję i chudnę...Mam już tego dość!
    Potrzebuję pomocy... ale nie mam odwagi zwrócić się do nikogo... Bardzo proszę o rozmowę ... jeżeli to możliwe. Jedzenie mnie zniewoliło. Podaję swój mail sonia69@op.pl Bardzo proszę o kontakt. Pozdrawiam
  • nithaell 12.10.09, 19:57
    Anoreksja bulimiczna ponoć. Było ok, zawsze jadlam malo. Ale odkad mam problemy
    w zyciu prywatnym i zawodowym zaczelam sie zalamywac. Kiedys tancerka i
    gimnastyczka, wiec restrykcyjna dieta byla na porzadku dziennym. Od jakiegos
    czasu jednak moja rzeczywistosc zaczela się stawac coraz bardzo pusta, wszystko
    jak z papieru. Mam 26 lat, ludzie twierdza, że jestem piekna, ale jak zyc, kiedy
    przestaje sie widziec cel...
  • magor_ek 12.10.09, 20:29
    Dziewczyny! Jesteśmy okropne! Ten wątek poświęcony był osobom, które
    poradziły sobie z chorobą, a my zaśmiecamy go naszymi żalami,
    licytacją porażek.... Po co?
  • skazaneaia 19.10.09, 11:11
    Witam:)
    Zaciekawił nas Twój post.. Widać, że bulimia dla Ciebie jest
    chorobą, a nie nowym trendem( jak mozna zauważyć na wielu blogach
    tzw "motylków"). Przechodząc do konkretu.. Chciałysmy Cie prosic o
    kilka informacji zwiazanych z Twoimi przeżyciami i odczuciami
    związanymi z bulimią.. Czy jest mozliwy kontakt e-mail?
    Pozdrawiamy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka