Dodaj do ulubionych

do Bulimiczek ,ktore naprawde chca byc zdrowe!!!!!

12.04.08, 14:57
Do wszystkich bulimiczek....nalezy sie leczyc i wierzyc w to, ze sie
wyjdzie z choroby,a nie teksty , lekarz nie pomoze, psycholog
psychiatra, terpaia 10 tygodniowa w szpitalu tez nie pomoze....wy
chcecie wyzdrowiec czy sie dolowac?kazdej z was problem polega na
tym, ze chcecie wyzdrowiec, ale w to nie wierzycie,kazda tu
przychodzi i pisze swoje...albo sie wyzala , albo po prostu pyta...a
ja sie pytam dlaczego pytacie, skoro nie wiele z was cos z tym robi?
dlaczego nie wierzycie?wychodzenie z tej choroby jest dlugie i
bolesne, ale nie nalezy sie zniechecac....nie nalezy przestawac
wierzyc,przestancie sie nad soba uzalac-wy, te ktore sie uzalacie,te
ktore naprawde chca wyzdrowiec niech uwierza w to, ze jest to
mozliwe, a nie doluja siebie ze to nie mozliwe, ta droga do niczego
nie prowadzi..."najprosciej jest powiedziec i tak sie nie uda"-skoro
macie takie zdanie na ten temat, to sie dolujcie, ale nie dolujcie
innych dziewczyn ktore maja wiare w siebie.zostawcie swoje
zniechecenie i brak wiary w sobie.
Ja sama jestem chora 7 lat,studjuje,moja psycholog podziwia mnie za
to,z e z tak ciezka choroba radze sobie podczas sesji bo zdalam
dosyc dobrze,ale nadal jestem chora,moze z dnia na dzien nawet coraz
bardziej,dlatego ide do szpitala na 10 tygodni na psychoterpaie
szpitalna...i mam zamiar wyzdrowiec chocbym nie wiem co musiala
zrobic i wyzdrowieje, bo nie mam zamiaru wyladowac w grobie przez ta
chorobe, nie pozwole na to, zeby ta choroba zapedzila mnie do grobu-
WIARA to jest cos czego potrzebuje kazda z was,WIARA to cos co wam
pomoze.martwie sie o was wszystkie,ale wierze w kazda z was
osobna,tylko zacznijcie wierzyc w lepsze jutro.
jesli ktos bedzie potrzebowal porozmawiac to moje gg 8424022
i nie chce slyszec w odpowiedzi: 10 tygodni w szpitalu w stosunku do
7 lat choroby nic nie da to bardzo malo-do wszystkich:WIEM O TYM,
ZDAJE SOBIE Z TEGO SPRAWE, ALE MIMO WSZYSTKO PROBUJE, CHWYTAM SIE
WSZYSTKIEGO BO CHCE BYC ZDROWA,NIE MIESIAC NIE DWA NIE ( bo na tyle
udalo mi sie w pewnym momencie przerwac chorobe-nie wymiotowalam 3
miesiace, ale to wrocilo, bo nie leczylam sie wachowo, a tylko
fachowa pomoc pomoze nam na zawsze, same pomozemy sobie na jakis
cas, ale nie na cale zycie,w pewnym momencie choroba wroci)tylko
cale zycie,dlatego nie zniechece sie, nie wazne co napiszecie, JA
CHCE BYC
ZDROWA,ktora z was tez tego naprawde chce,ktora z was tez naprawde w
to wierzy????niech wezmie sie w garsc i zacznie pozadnie leczyc z
wiara w siebie, a nie bez niej-bo to podstawa zdrowia-wiara w siebie-
w to, ze moze sie udac, i przede wszystkim nie sluchac, nie czytac
listow dziewczyn ktore doluja, ktore mowia, ze wierza, ale tak
naprawde nie wierza,ale nie wierza, bo czytanie ich w niczym
dziewczyna ktora chca byc zdrowe nie pomoze tylko zdoluje jeszce
bardziej -wiem z
doswiadczenia.
Edytor zaawansowany
  • galaaa1 12.04.08, 18:48
    Trzymam za Ciebie kciuki. Wczesniej czy pozniej uda Ci sie.
    Nie zmieniaj nigdy podejscia, nie trac wiary.



  • dorisska85 06.05.08, 21:36
  • galaaa1 08.05.08, 08:07

    chyba zadna tu z chorujacych nie chce byc NAPRAWDE zdrowa...... ;)
  • magdoolka 10.05.08, 19:33
    ja CHCE byc naprawde zdrowa!!!!!!!!!!
    i robie cos, bylam na niejednej terapii, mialam niejednego psychologa
    a teraz poprostu mam juz DOSC DOSC DOSC! szkoda mi zycia na zyganie,
    szkoda mi nawet zycia na lazenie po psychoterapeutach, wiem na co
    musze zwracac uwage i nie sadze zebym mogla sie czegos jeszcze
    nowego dowiedziec. Wiem ze nie ma cudownej pigulki na ozdrowienie,
    wiem ze wychodzenie z tego bagna jest bolesne czasem bardziej niz
    same objawy, ale kurde CHCE BYC DO DIASKA ZDROWA
  • magdoolka 10.05.08, 19:38
    szczegolnie w taki dzien jak dzisiaj, kiedy jestem sama, po klotni z
    chlopakiem, z dala od rodziny, bez blizszych przyjaciol.... I kurde
    nie bede sie uzalac. I nie bede nikogo obwiniac, a czekolada ktora
    zjadlam w pierwszym odruchu nie bedzie wstepem do ataku. Pieprze
    ataki! JA CHCE BYC ZDROWA:)))))))
  • papaciajka 11.05.08, 11:57
    :D

    ktoregos dnia po wielu miesiacach leczenia, ktore praktycznie nic
    nie dawalo, po psychologach, lekarzach, rozmowach z chlopakiem,
    przyjaciolmi, zbierania sie i upadania raz po raz, po nocach pelnych
    placzu, zwatpienia, obudzilam sie i poczulam w sobie ta niezwykla
    zlosc, taka inna, przyjemna, ktora napelnia sila i odwaga by
    ZWYCIEZYC, nie tylko walczyc...

    To bylo ponad 2 miesiace temu.
    Obudzilam sie i powiedzialam sobie: dosc! Bede zyla, bede zdrowa i
    bede cudowna zona i matka swoich przyszlych dzieci.
    :)

    Od tamtej pory nie poddalam sie juz ani razu.
    Nie wymiotuje, nie glodze sie, jem normalnie-bez kontrolowania
    siebie, sprawdzania co moge a co nie. Jem wszystko na co mam ochote-
    nigdy wiecej niz potrzebuje.
    mimo atakow, ktore sie co jakis czas pojawiaja, wygrywam.
    Pytam wtedy siebie: "naprawde chcesz byc dalej chora?"
    I juz moge z przekonaniem powiedziec: NIE CHCE.
    :)
    zycie nie jest proste, nie jest pozbawione cierpienia, bolu, ale
    jest SZCZESLIWE. Jest ZYCIEM. :)
  • dorisska85 13.05.08, 21:14
    Gratuluje:)oby tak dalej;)
  • gemma_brogan 14.05.08, 19:13
    do tego, żeby zacząć coś robić potrzebny jest PRZEŁOM...
    a nie tam takie pie*lenie...
    ja wiem, że da się nie wymiotować. umiem już się opanować. ale
    pamiętam, kiedy nie umiałam. chciałam wyzdrowieć, ale nie wiedziałam
    jak. to nie jest takie proste, jak piszesz niestety :/
  • papaciajka 14.05.08, 21:30
    w zyciu nie bede mogla stwierdzic ze to bylo proste.
    To najtrudniejsza rzecz jakiej w zyciu dokonalam.
    Dojscie do momentu w ktorym teraz jestem trwalo bardzo dlugo.

    Ale masz racje, potrzebny jest PRZELOM.
    Mi potrzebne bylo nawet kilka...

    i niestety, to nie jest proste...
  • magdoolka 15.05.08, 08:25
    przelom, praca , pomoc , no i niestety akceptacja tego ze to sie
    moze jeszcze zdarzyc. Jesli ktos sobie mowi " juz nigdy nigdy..."to
    w momencie kiedy przychodzi zwatpienie i potkniecie wtedy ltwiej
    zdolowac sie i powiedziec sobie ze jest sie beznadziejnym i nigdy
    nie da sie rady. Trzeba sobie pozwolic na dwa kroki do przodu jeden
    do tylu. Uczyc sie siebie, obserwowac, ale nie karac i nie stawiac
    sobie nierealnych celow. Jesli sie mialo bulimie 9 lat to nie sposob
    wyjsc z tego bagna w jeden dzien. Tak czy inaczej...trzeba wziasc
    dupe w troki, nikt nie pomoze jesli bedziemy sie tyylko uzalac. Ja
    oduczam sie uzalania, tez kurde latwo nie jest;)
  • papaciajka 15.05.08, 13:21
    bardzo dobrze piszesz Magdoolka!
    calkowicie sie zgadzam. :)
  • magdoolka 15.05.08, 21:31
    dzieki za uznanie papciajka:) poprostu jedziemy na tym samym wozku
    ktory wwymknal nam sie troche spod kontroli. Zycze wszystkiego
    dobrego i..jeszcze lepszego :)
  • dorisska85 25.05.08, 22:28
    jeszcze jedno....niektore z was pisza do mnie jak mi sie udało
    wyzdrowiec?nie rozumiem tego poniewaz w swoim liscie nie napisałam
    ani razu , ze juzjestem zdrowa,tylko tyle, ze WIERZE W TO, ZE
    WYZDROWIEJE I SIE LECZE....a to nie to samo co zdanie " jestem
    zdrowa"
  • dorisska85 07.06.08, 18:45
    nie dołujcie sie nawzajem....to najlepsza rada dla wszystkich
  • zoe75 11.06.08, 01:36
    Chcialam sie leczc i uwierzyc w to,ze wydostanie sie z tego "bagana"
    jest mozliwe...i jakos mi nigdy na to sil nie wystarczalo.A teraz
    czuje,ze to juz poczatek konca...13 lat koszmaru! zaczynam sie czuc
    kompletnym wrakiem czlowieka,zarowno ze strony fizycznej jak i
    psychicznej... juz nie potrafie zyc normalnie...pocieszenia zaczynam
    szukac w alkoholu,z mysla ze moze mi sie kiedys zapic na smierc
    i...przestac sie w koncu brzydzic soba....
  • lubie_jesc 13.06.08, 17:28
    moze i chcemy byc zdrowe i cos z tym robimy! (ja tez!) ale w glebi duszy strach
    przed prawdziwym zyciem zostawia nas w chorobie i to ladnych kilka lat!:() jak
    ktos chcial porozmawiac na ten temat moze podzielic sie info z wlasnych
    doswiadczen to czekam na maile... sama mam ten problem! i wlasnie dzis dopadla
    mnie chandra na terapii czy ja aby napewno chce sie leczyc!
  • nanu-nana 14.06.08, 00:21
    Rozumiem cie doskonale lubie_jesc.Czasem mam wrażenie ze ja wiem jak z tego wyjsc,ze sobie poradze, ze umiem.Przezyłam kilka dni bez bulimii. Problem tkwi w tym że do konca nie chce z niej zrezygnowac, a gdy ja chce - to ona nie chce mnie opuscisc. Recepta na wyjscie z choroby jest prosta. Tak prosta a zarazem tak trudna. Wystarczy chciec, ale tak z głebi serca. Moim problem jest to, że rzadko chce. Albo tak sie swidruje wyrzutami ze zjadłam, ze ulegam...
  • zlotowlosa01 14.06.08, 16:05
    Ja również mam wrażenie że wiem jak z tego wyjść.zdaję sobie sprawę że łatwo nie
    będzie,ale mówię sobie że dawniej miałam silną wolę i na pewno sobie poradzę
    jeśli tylko na prawdę będę tego chciała.I chcę.O niczym innym bardziej nie
    marzę.Postanawiam sobie ciągle że więcej nie nawpycham w siebie tyle żarcia,ale
    niestety na tych postanowieniach się kończy.Ostatnio straciłam siły do
    walki,jestem w tak okropnym nastroju że zupełnie nie mam na nic ochotę.Pociesza
    mnie to że na tym forum chociaż trochę mogłam się wygadać.Tłumienie problemu w
    sobie jest dla mnie jedną z najgorszych rzeczy,ale nie potrafię powiedzieć
    nikomu z rodziny,przyjaciół których z resztą powoli tracę,o moim problemie.nie
    mam już sił na to wszystko
  • nanu-nana 14.06.08, 16:35
    ZŁOTOWŁOSA powiedz mialas terapie?Poukładaj siebie sprob,bo silna wola nie ma nic do rzeczy. Ja mówie o "chceniu" z głebi serca nie z rozsadku. Bo "chcenie" z głowy polega na tym ze sie staram,zagladam na forum i unikam okazji albo sie staram. A chcenie z ciebie samej powoduje ze nie liczxysz kalorii,nic cie nie kusi i masz wyobrazenie ze mozesz byc zdrowa. Mi brakuje tego ostatniego,nie umiem sobie wyobrazic siebie zdrowej,bo chwilowe "chcenia" z serca sie zdarzaja,nawet czesto. Trzeba sie poukładac i to sama do tego musisz dojsc,najlepiej z porada psychologa. Ja sie nie chce madrzyc, to tez słowa skierowane do mnie samej. POzdrawiam
  • zlotowlosa01 14.06.08, 18:25
    nanu-nana przemyślałam to co napisałaś i zgadzam się z Tobą.Ja nie chcę być
    zdrowa z rozsądku,umiem wyobrazić siebie zdrową.Około miesiąc temu miałam
    tydzień w którym ani raz nie dopuściłam do ataku.było bardzo ciężko,ale jakoś
    wytrwałam,czułam się wtedy taka silna,nie pamiętam kiedy ostatnio byłam tak
    szczęśliwa jak wtedy.Niestety u mnie w domu były organizowane imieniny i jak
    zobaczyłam tyle żarcia to nie dałam rady.Ale ten tydzień utwierdził mnie w
    przekonaniu że chcę aby tak było na co dzień.nie jestem właściwie chora długo,bo
    prawie rok,ale dla mnie to wieczność.Terapii nie miałam ale jeśli sama nie dam
    sobie rady to zacznę o niej myśleć
  • wspanialosci 14.06.08, 20:26
    to chyba nie bulimia, bo nigdy jeszcze nie zwracałam jedzenia, ale
    cierpię na taką dolegliwosć, że miewam napady, kiedy najchętniej
    usiadłabym w kuchni i po prostu wpieprzyła wszystko, co tam jest.
    Ale już po skończeniu jedzenia, kiedy tak strasznie boli mnie
    brzuch, mam tak potworne wyrzuty, że ciężko mi z tym wytrzymać...
    Kiedyś miałam anoreksję i udało mi się wyjść z choroby szczęśliwie.
    Jestem szczupła, ale boję się, że jak będę się tak obżerac i jesli
    będzie się to zdarzało coraz częściej, moze się to zmienić, a cieżko
    mi będzie to przeboleć...
  • magda5989 15.06.08, 00:44
    wspanialosci... niestety obawiam się, że to jednak mogą być oznaki
    bulimii....
  • soba131 20.06.08, 23:03
    ja mam problem z tym żeby uwierzyć.... bo choć mówie sobie, że chce
    z tym skończyć to gdzieś w podświadomości słysze zupełnie co innego.
    lecze sie, ale mam wrażenie że to pogarsza sytuacje...co tydzień to
    ważenie i spowiedź z każdej porażki, a często zaraz po wyjściu z
    terapii ide sie napchać... ;/
    jak mam zacząć na prawde chcieć? co zrobić żeby przekonać siebie, że
    chcę tego czego nie chce?
    nie wiem do czego musi dojśc, żebym sie odwróciła od tego zła....
  • galaaa1 21.06.08, 07:14
    mysle, ze jeszcze sobie nie uswiadomilas, jak wiele tracisz przez ta
    chorobe. przyjdzie czas, ze sobie uswiadomisz. uwierz mi. i bedziesz
    zalowac, ze tak pozno to zrobilas...
  • dorisska85 28.07.08, 11:16
    WIECEJ WIARY W SIEBIE I PRAWDZIWEJ CHECI WYZDROWIENIA.
  • radan_31 31.07.08, 12:42
    Wiara wiarą, ale przede wszystkim trzeba mieć dużo zajęć, żeby o tym nie myśleć,
    żeby nie wisieć nad kiblem, nie jeść Krótko się z tym borykam 2,5 roku. Ale wiem
    że muszę z tym skończyć na amen. Bolą mnie kości, kręgosłup siada i powypadało
    mi już kilka plomb. Po tak krótkim czasie. nie chcę nawet myślę co może być
    potem. Nie wiem jeszcze jak to zrobię , ale rozwiodę się z tym choróbskiem.
    Czytałam wcześniej ze dziewczyny narzekały na paznokcie na ..... doszłam do
    takiej perfekcji ze wystarczy ze tylko pomyślę o wymiotach a już są i to bardzo
    dyskretnie nikt z moich domowników niczego nie podejrzewa a mam 2 dzieci i męża
  • bulioza 31.07.08, 19:13
    wiesz czym jest dla mnie dzień z jedzeniem, ty masz rodzine na
    której mozesz polegac, sama podejmuje sie kuracji lecznczej ale to
    nie łatwe przed posiłkiem mówie sobie że mało zjem a jem tylko
    obiady, a le to nie pomaga jem i jem, pózniej mówie sobie że jesli
    wyrzygam to sie zniszcze, ale to jest silniejsze! chowam sie po
    katach, moje otoczenie wmawiało mi ze jestem gruba wiec cos musiałam
    zrobić!! przeyznaje jestem chora i chcem sie leczyć tylko że nie mam
    wsparcia:( ciesza sie tym ze jestem chuda!! potrafie przez tydzien
    nie jesć a potem to masakra, nie biore zadnych środków
    odchudzajacych, jestem na dodatek uzależniona od marychy, moje życie
    to istny banał!!
  • dorisska85 03.09.08, 23:11
    ktora z was ma anoreksobulimie?
  • natasha_17 03.09.08, 23:24
    dorisska85 napisała:

    > ktora z was ma anoreksobulimie?

    chodzi Ci o to że występują okrey kuiedy prawie nic nie jesz po czym
    następuje wielki atak głodu?
    Ja tak mam, nie wiem ja to się wachowo nazywa, a zresztą co za
    różnica...
  • dorisska85 11.09.08, 12:06
    chodzi mi o kilkumiesiecze ostre odchudzanie sie-glodzenie,a pozniej
    kilkumiesieczne objadanie sie i wymiotowanie
  • bulioza 15.09.08, 19:48
    ja to mam, weim i jest ciezko czasem ne moge jesc ale nachodza
    mysli i juz wtedy nic nie moze mnie powstrzymac, nie lecze sie bo
    moja mama nie wie co mi jest
  • dorisska85 17.09.08, 09:36
    I co z tego, ze twoja mama nic o tym nie wie?ale znalazlas sobie
    powod zeby sie nie leczyc....to nie jest zaden powod,ja mam rodzicow
    lekarzy ktorzy wiedza co mi jest, a przynajmniej tak mowia, ale maja
    to gdzies, moja mama uwaza to za glupote, nie rozumie , ze jej corka
    jest chora,ale to nie zmienia faktu, ze sie lecze,i zaczelam miec
    gdzies co mysli moja mama.
    a poza tym, skoro mama nie wie co ci jest, to jej po prostu moze o
    tym powiedz?
    zrozum, jesli sama sobie nie pomozesz to nikt ci nie pomoze.
  • dorisska85 17.09.08, 09:42
    a poza tym...nie tylko ty nie masz wsparcia,bardzo duzo dziewczyn
    chorujacych na ta chorobe nie ma wsparcia z niczyjej strony,ale to
    nie powod zeby sie nie leczyc,nie szukaj sobie banalnych wymówek,nie
    usprawiedliwiaj swojego nieleczenia jakimis glupotami-albo chcesz
    sie leczyc albo nie,pamietaj,zadnym usprawiedliwieniem nie
    sprawiedliwisz braku leczenia,brakiem kazy tez nie-zawsze mozna isc
    do psychologa na fundusz-fakt długo sie czeka,zawsze mozna od kogos
    pozyczyc na prywatnego,ZAWSZE ale to ZAWSZE jest jakies wyjscie z
    sytuacji,tylko trzeba NAPRAWDE TEGO CHCIEC-jak bedziesz chciala
    pogadac prywatnie to moje gg jest w liscie poczatkowym-tym długim:)
  • mado-2 02.10.08, 17:17
    Wreszcie dotarło do mnie że chcę być zdrowa- już nie daję rady!
    Jestem chora od 4 lat ale teraz to już dosięgłam dna- straciłam
    robotę bo nie miałam siły i chęci wstać z łóżka, narzeczonego
    oszukuję że nadal pracuję a przeżeram swoje oszczędności , nie mam
    na nic ochoty ani siły najchętniej bym się zamkła w pokoju z górą
    jedzenia i nigdy stamtąd nie wyszła. Kiedyś miałam atak raz na parę
    dni a teraz nawet do 3 razy dziennie - jedynym sukcesem jest
    częściowe odstawienie senesu, przytyłam i to mnie dobiło .
    Miałam dziś spotkanie w sprawie nowej pracy ale nie poszłam bo
    wolałam nażreć się i ...Właśnie dotarło do mnie że gorzej już być
    nie może. Mieszkam za granicą , dzwoniłam do polskiego psychologa
    ale wizyta kosztuje 55 euro , poprostu mnie nie stać na terapeutę
    nie wiem co mam robić jak z tego wyjść??? jestem załamana i zadaję
    sobie pytanie dlaczego nie mogę zapanować nad tym cholernym
    żarciem??? co robić???
  • dorisska85 05.10.08, 10:00
    przede wszystkim powiedz o wszystkim narzeczonemu....musisz byc z
    nim szczera,on musi wiedziec co sie dzieje wokol niego,a poza tym w
    tej chorobie i w walce z nia bardzo potrzebne jest
    wsparcie,przekonasz sie o tym jesli jeszcze tego nie zrobilas:)
    wpsarcie bliskiej osoby,meza, chlopaka, narzeczonego lub bliskich
    osob-przyjaciolki, rodziny jest bardzo potrzebne i pomocne.
    kiedy mu o wszystkim powiesz, moze razem cos poradzicie w sprawie
    psychologa.tylko badz z nim szczera, w koncu to mezczyzna z ktorym
    chcesz byc do konca zycia, z ktorym chcesz stworzyc dom,ktoremu
    chcesz urodzic dzieci.
  • dorisska85 14.10.08, 10:40
    nie zapominajcie o WIERZE w swoim leczeniu,to najwazniejsze,WIARA w
    lepsze jutro:)
  • gemma_brogan 17.10.08, 00:10
    heh no własnie najgorsze jest to, ze tak cięzko ten PIERWSZY KROK
    zrobic. ja zrobilam, jestem na psychoterapii, choć w wakacje groził
    mi już szpital. odbiłam się, przestałam SAMA(!!!!!!!!!!!)
    wymiotować. owszem, czasem jem nadal, ale nie wymiotuję. bo to tylko
    od nas zalezy, czy się wsadzi palce do gardła czy nie. ja mam
    strasznie słabą wolę, więc jeśli mi się udało, to innym też musi.
    nie wiem, czy wierzę w całkowite wyzdrowienie, poniewaz wiem, ze
    nawet kiedy jest lepiej bulimia czai się za rogiem. w kazdym razie
    jest coraz lepiej i nie zamierzam tego zmieniac :)

    a tak w ogole moi rodzice tez wiedzą co mi jest i tez to mają w
    dupie :) sama sobie załatwiałam zawsze psychologów, teraz jestem na
    czwartej psychoterapi hehehe. ale wierzę, że to będzie ta ostatnia :)
  • dorisska85 16.11.08, 00:26
    UWIERZCIE,ZE MOZECIE BYC ZDROWE!!!!!!!!!!!!!
    UWIERZCIE ZE MOZECIE WYGRAC Z CHOROBA!!!!!!
    UWIERZCIE-BO TO JEST REALNE!!!!!!!!!!!!!!
    UWIERZCIE BO TO JEST MOZLIWE!!!!!!!!!!!
    NIE WAZNE JAK DLUGO CHORUJECIE,KAZDA Z WAS MOZE BYC ZDROWA, JESLI
    NAPRAWDE TEGO CHCE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    NIE PODDAWAJCIE SIE BEZ WALKI,KTORA MOZE BYC DŁUGA,TRUDNA,CIEZKA I
    BOLESNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    POZDROWIENIA I BUZIAKI-TRZYMAM ZA WAS WSZYSTKIE I ZA KAZDA Z OSOBNA
    KCIUKI
  • ilka.n 16.11.08, 11:34
    tylko jak zaczęć?
    po tylu latach!
    jak już się zapomniało jak to jest jeść normalnie i normalne rzeczy
    przy wszystkich:-(
  • amela 16.11.08, 18:12
    jak zaczą? obserwowac innych ludzi, jak jedzą, co w jakich ilosciach
    i nasladowac ich. ja staram sie tak robic, uczę się od innych. nie
    uwierzycie ile przy tym odkryłam dziwactw - normalni ludzie wcale
    nie jedza normalnie, każdy ma swoje schizy jedzeniowe, tylko nie w
    takim stopniu jak my, niezagrażające życiu..:))
  • dorisska85 02.12.08, 17:27
    dobra rada Amela:)masz racje:)
  • anula4043 02.12.08, 22:12
    ale od czegoi jak zacząć?, po 3 latach zmagania sie z bulimią nie wiem
  • dorisska85 05.12.08, 11:01
    od czego zacząć...?
    pierwszy krok jest najtrudniejszy,wiem, ze to nie bedzie łatwe,ale
    trzeba przełamać swój strach i wstyd i zgłosić sie do psychologa
    zajmujacego sie zaburzeniami odżywiania,to nie pownien byc psycholog
    ogolny tylko wlanie zajmujacy sie zaburzeniami odzywiania,jesli
    jestes z malej miejscowosci i moze nie byc takiego psychologa, to
    poszukaj go w wiekszej miejscowosci koło siebie,musisz przelamac
    swoj strach wstyd lęk,po to sa lekarze,psychologowie,zeby nam
    pomagac,a kiedy juz umowisz sie na wizyte,powiedz psychologowi o
    wszystkim o soich problemach,od tego jak to sie zaczeło,muisz
    powiedziec o wszystkim....3 lata choroby to nie przeszkoda do
    leczenia,ja jestem chora dłuzej i sie lecze.
    do wszystkich,jesli ktos woli napisac na maila niz na gg to moj mail
    dorota.sawicka@poczta.pl
  • fluk13 08.12.08, 21:26
    przepraszam,że piszę tutaj ale potrzebuję porady,nie wiem co mam robic. Jak mogę pomóc,wspierac moją dziewczynę,która ma bulimię? Tak chcę a nie wiem co...
  • dorisska85 10.12.08, 21:37
    powiem ci tak fluk13....jesli naprawde zalezy ci na dobru
    dziewczyny,zadzwon do psychologa(najlepiej specjalizujacego sie w
    zaburzeniach odzywiania),umow sie z nim na wizyte,idz i powiedz mu
    wszystko,a on ci najlepiej doradzi co powinienes robic i jak
    postepowac w stosunku do dziewczyny.przynajmniej powinien.
  • amela 11.12.08, 00:24
    zgadzam się z Dorriską..
    jesli ci na niej zależy, powinienes postępować delikatnie ale zarazem
    stanowczo..nie pozwolic sobą manipulować -a dziewczyny z ED są w tym
    perfekcjonistkami, ale też przytulić kiedy naprawdę potrzeba.ale o tym najlepiej
    opowie Ci psycholog - specjalista od ED. koniecznie specjalista w tych
    zaburzeniach.zazdroszczę twojej dziewczynie a wam obojgu życze dużo siły, bo
    droga do wyzdrowienia trudna, ale jej koniec wspaniały:)
  • dorisska85 07.01.09, 21:33
    jak zdrowie po Świętach i Nowym Roku?
  • dorisska85 26.01.09, 17:09
    dzisiaj napisala do mnie dziewczyna ,ze pierwszy raz zwymiotowala,powiedziala
    zebym jakos jej pomogla.Wczesniej radzilam jej co tylko moglam,mowilam ze musi
    sie leczyc chociaz to ciezkie i trudne,ale jesli naprawde sie tego chce-to
    przelamie sie ten wstyd strach lek przed psychologiem,przed leczeniem....ale ona
    zlewala kazda moja rade,a usilnie mowiła ze chce zebym jej pomogla(ona
    mysli-myslala,ze ja znam jakis zloty srodek-znam jeden-terapia),ale nie dociera
    do niej to co mowie...zamiast skorzystac z mojej rady,zaczela jeszcze bardziej
    pakowac sie w chorobe,osobiscie powiedzialam jej ze nie bede z nia dluzej
    rozmawiac,bo ja jej cos radze ,a ona mnie nie slucha tylko bardziej pakuje sie w
    chorobe-widocznie nie dojrzala do leczenia..............komentarz jej zachowania
    pozostawiam wam-jesli potraficie je ocenic.
  • sylaska 10.02.09, 08:32
    ja choruje od 8 lat,wcześniej miałam ataki autoagresji.
  • sylaska 10.02.09, 09:05
    trudno jest pisać o sobie,byłam u psychologów i psychiatrów ale niestety tu
    gdzie mieszkam trudno jest o fachową pomoc.Leki też testowałam różne:(.Chce
    wyzdrowieć ale czasem też brakuje mi sił.I nie chce tym nikogo zdołować.W
    czwartek jade do nowego lekarza i zobaczę.Nie ukrywam,że mam nadzieję
  • malgorzata1357 19.02.09, 20:04
    www.youtube.com/watch?v=-HcIjdX0c6Q
    Obejrzyj ten film!!Chorowałam na anoreksję z epizodami bulimicznymi prawie 10
    lat.Od prawie czterech jestem zdrowa i w miare możliwości pomagam wychodzić z
    tego piekła.Jesli jesteś zdecydowana wypowiedzieć wojnę anoreksji i bulimii
    napisz do mnie.
  • ajjvon 17.03.09, 16:25
    hej , mm prośbe... czy mozesz sie do mnie odezwac...? gg. 6292424
  • azis_she 29.03.09, 21:51
    Nie chce dołowac zwracam sie z prosba chce aby kazdy kto to przeczyta wiedzial ze jestem w pelni swiadoma choroby i naprawde chce wyzdrowiec tylko jest cos co mnie blokuje nie moge tewgo powstrzymac nie mialam leczenie nie bylam u lekarza pomozcie... za kazdym razem kiedy zjem jest to samo nie moge tego powstrzymac... moze lekarz kontakt cokolwiek
    --
    Just*
  • dorisska85 31.03.09, 21:27
    a co robisz zeby powstrzyamc swoj napad?
    nie wiesz co cie hamuje w pojsciu na terapie i do lekarza?
    pewnie strach i wstyd jak kazda chora,zadaj sobie pytanie,co jest
    silniejsze wstyd i strach czy chcec wyzdrowienia?
    nikomu w tej chorobie nie jest latwo,kazdy przechodzi przez to
    samo,ale ci ktorzy naprawde chca byc zdrowi przelamuja swoj strach i
    wstyd to duzo kosztuje , ale sie oplaca
  • azis_she 01.04.09, 21:56
    W takim razie ja nie jestem gotowa na wyzdrowienie w mojej głowie jest tylko kaloria , odchudzanie sie i tyle... takze tylko pisanie daje mi ulge... wiem jedno chce tylko schudnac do takiego stanu ktory chce osiagnac nie wiecej!
    --
    Just*
  • dorisska85 16.04.09, 14:04
    kazda tak mówi na początku,że cche schudnąc tylko do okreslonej wagi.ja też tak mówiłam,a potem stwierdziłam,ze fajnie by było schudnąc jeszcze więcej.
    dlaczego myslisz tylko o odchudzaniu?
    co doprowadziło do tego,ze zaczełaś robic to co robisz?
    stres,nerwy ,smutek czy może jeszcze coś innego?
  • intelaa 17.04.09, 22:01
    witam wszystkich. Jestem z warszawy i mam bulimię . Poszukuję lekarza który by
    mi pomógł, ponieważ bardzo chcę zacząć się leczyć, to dla mnie bardzo ważne...
    Proszę podajcie mi jakieś namiary .. Czekam na odpowiedź. Intelaa
  • intelaa 18.04.09, 20:52
    prosze odp..
  • zlotowlosa01 18.04.09, 22:17
    Dołączam się do prośby.Od niedawna mieszkam w warszawie,jeśli ktoś zna
    sprawdzone miejsce do którego mogłabym się udać-na NFZ-byłabym wdzięczna.
  • azis_she 21.04.09, 19:50
    dorisska85 :-) :

    Codziennie rano patrze na siebie i nie moge ziesc widoku niedoskonałosci poza tym ... tyle przytylam za granica ze jest mi bardzo ciezko teraz utracic to co zjadlam... pierwszy raz wymiotowalam prawie 5 lat temu pozniej byla przerwa pozniej znow... i tak wkółko... nie moge powstrzymac sie od wymiotów. moj maz wrocil teraz do domu i jestem bardzo ograniczona z moimi ruchami chociaz moze i dobrze ... lecz niestety odbija sie to na moich chumorach .. poza tym zdecydowalam ze mu o tym powiem , niestety jest jeszcze gorzej teraz dopiero musze jesc, chodz probuje poznac to co czuje ... Kiedys jadlam ze smakiem wciaz to robie, LECZ SWIADOMOSC TEGO ZE JEST TO WE MNIE ZE POWODUJE WZROST WAGI DOPROWADZA MNIE TYLKO DO LAZIENKI . Nie wiem jak daleko jestem , nie potrafie sie zatrzymac nie potrafie przestac myslec o jedzeniu . Czasem czuje ze moj organizm domaga sie ... tak wlasnie to mam i nie wiem jak to nazwac...
    --
    Just*
  • dorisska85 14.10.09, 19:53
    nowy numer gg 2118831

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka