Dodaj do ulubionych

Głodna,smutna..niknie w oczach..moja jedyna córka

28.01.09, 19:54
tak jak i Wy Dziewczyny zapadła na tę okropną chorobe. Ma 15
lat,173cm wzrostu i waży 49 kg,sporadycznie pije actimele,Kubusia
nic nie je,non stop ćwiczy i jak to powiedziała wczoraj Pani
endokrynolog(spec.od anoreksji) nie chce współpracować. Łaziłyśmy po
różnych psychologach,psychiatrach,łyka AURORX. Teraz szereg nowych
badań i wizyta na Kopernika. Mam prośbe,chciałabym znać wasze
stanowisko w tej sprawie;jak powinnam ją traktować,nie chce popełnać
błędów,Wy to wiecie najlepiej...pozdrawiam i prosze o pomoc. Powrotu
do zdrowia Dziewczynki;))
Edytor zaawansowany
  • kasiapiesio 28.01.09, 20:01
    nie wiem jak pomóc, ale poecam forum glodne.pl www.forum.godne.pl
  • all-fredka 28.01.09, 20:55
    Problem nie jest w jedzeniu czy nie jedzeniu, to tylko czubek góry lodowej. Zastanów się dlaczego Twoja córka nie akceptuje siebie. A tak praktycznie, to nie kontroluj córki ile je i co je, daj jej poczucie bezpieczeństwa. Niech się poczuje kochana i akceptowana i chciana. Rozmawiaj dużo (ale nie na siłę, powoli) i mów jak bardzo ją kochasz i jaka jest ważna i cenna dla Ciebie, bez względu na to co robi. Musisz wyraźnie oddzielić jej osobę od jej czynów czy zachowań. Czyli ją jako osobę kochasz i akceptujesz, ale nie akceptujesz jej zachowania. Ale cokolwiek zrobi zawsze ją będziesz kochać i akceptować. Może stawiałaś jej zbyt duże wymagania, którym nie mogła sprostać, może była samotna, bo poświęcałaś jej za mało czasu, albo ktoś ją skrzywdził, nie wiem gdzie jest początek choroby Twojej córki. Jeżeli popełniłaś jakieś błędy nie wstydź się o tym rozmawiać i przeprosić i zapytać czy Ci wybaczy. Zapytaj dodatkowo psychologa czy terapeuty co masz robić. Chora jest nie tylko Twoja córeczka, chora jest cała rodzina i nad uzdrowieniem rodziny musicie zacząć razem pracować.
  • mamakoliber 29.01.09, 13:15
    Dziękuje Wam bardzo;)) W odpowiedzi na wasze pytania; Córka była 5
    razy w szpitalu wz z obturacyjnym zap.płuc,lekarz "wywróżyli" jej
    astme i w tym kierunku była leczona(sterydy,hydrokortizon itp.." po
    4 zmianie specjalisty okazało się,że to przewlekłe zapalenie zatok
    (!!!) Chce sie wykrzyczeć MATOŁY DO SZKOŁY!!! Efekt otyłość. Kiepski
    kontakt z rówieśnikami,tatuś "olał" nas jak córka miała 2 latka. Od
    3 lat jest wegetarianką,od ok 5 miesięcy zauważyłam,że ma jadło
    wstręt,tradycyjnie robiwszystko aby nie jeść przy mnie. W lipcu
    ważyła 60 kg...wcale nie była gruba. Nauczyłam się nie płakać przy
    niej,nie męcze ją rozmowami typu jedz,ale nie zawsze mi to
    wychodzi.Zastanawiałam się gdzie popełniłam błąd,zapewne było ich
    wiele,mając 19 lat zostałam matką(nie żałuje)bardzo sie starałam aby
    byłojej dobrze. W książce przeczytałam,że dziewczyna mająca
    nadopiekuńczą matke często zapada na anoreksje..może tu jest moja
    wina? Nigdy nie wymagałam super ocen,nie karałam za złe jeśli takowe
    były.
  • watersnakes2 28.01.09, 20:49
    Lekarz i terapeuta swoja droga, bardzo wazny tez jest dom.

    Przede wszystkim bardzo sie ciesze czytajac mame ktora chce pomoc corce w sposob
    inny niz krzyk, zamykanie lodowki czy wpychanie obiadu na sile. Sama przez 7 lat
    mialam wsparcie tylko w chlopaku, mama mimo ze jest cudowna kobieta, nie stanela
    na wysokosci zadania traktujac moja bulimie jak glupi kaprys.

    Warto sie zastanowic co jest przyczyna choroby corki. Mi niedouczone terapeutki
    wmawialy ze chce byc chuda bo sie naogladalam modelek w gazetach, a ja
    odreagowywalam stres. W szpitalu poznalam dziewczyny glodujace bo doroslosc je
    przerazala, takie ktore mialy zywieniowe fobie i takie ktore lubily kontrole nad
    swoim cialem, do tego stopnia ze potrafily przytyc zeby znow chudnac.

    Niech Pani nie zmusza corki do jedzenia, nie przyklada zbyt wiele wagi do tego
    ile zjadla, nie komentuje. Niech Pani obserwuje, ale stara sie nie krytykowac, a
    rady niech beda radami a nie wymowkami.Jeden zjedzony na sile kotlet potrafi
    zrobic wiecej krzywdy niz dwa wypite w spokoju actimele.

    Prosze byc przy corce, po prostu byc, zbyt wygorowane oczekiwania (ze nagle
    zacznie jesc, polubi jedzenie, przytyje) sprawia ze pograzy sie w anoreksji
    jeszcze bardziej.

    Nie wiem co jeszcze dodac. Prosze pisac, a dziewczyny tu na pewno odpowiedza na
    pytania.

    pozdrawiam i trzymam kcuki za was obie:)

  • mamakoliber 29.01.09, 13:26
    watersnakes;) Dziękuje za odpowiedz. Nie zmuszam córki do jedzenia z
    prostej przyczyny,pojawiłaby się bulimia,tego jestem pewna na 100%
    Córka bardzo dba o swój wygląd za co jest tępiona w szkole,myślałam
    nawet o tym aby mogła dokończyć 6 miesięcy gimnazium w domu. Po
    każdej takiej scysji(z obcą klasą) przychodzi do domu,zamyka sie w
    pokoju,agresywne zachowuje sie w stosunku do mnie(wiem że niejest to
    jej wina..)Ostatnio powiedziała,że ona może umrzeć,ale sie nie
    zabije bo jest ateistką i nie wierzy w życie poza grobowe. A mnie
    szlak trafia bo zostałam z tym sama;(( zajmuje sięodzyskiwaniem
    pieniędzy od kontrachentów(ok 70 tyś)nieuczciwym wspólnikiem i
    gwózdz do trumny to choroba dziecka....Może powinna porozmawiać
    kimś kto ma ten sam problem,lub miał? Dziękuje Ci bardzo,powrotu do
    zdrowia z całego serca
  • blon-dynka 29.01.09, 21:01
    Witam Panią
    Czytałam Pani post ze łzami w oczach..... Jeszcze raz uzmysłowiłam
    sobie, jak bardzo musiała cierpieć moja Ukochana Mamusia, gdy
    patrzyła jak znikam....Od wielu lat zmagam się z okrutną chorobą,
    jaką jest anoreksja. W ubiegłym roku przeszłam leczenie szpitalne,
    właśnie na ul. Kopernika. Tam uratowano mi życie.... Nadal jednak
    każdy dzień jest walką, walką ze sobą, walką z chorobą....
    Jakkolwiek by to nazwać....
    Chciałabym życzyć Pani i córeczce duuuuuuuuuuuużo miłości,sił i
    spotkania mądrych ludzi, którzy będą umieli WAM pomóc.... Proszę
    pamiętać-anoreksja to CHOROBA DUSZY....Pozdrawiam
  • mamakoliber 30.01.09, 10:11
    Droga Blondynko!Dziękuje,że odpisałaś,cierpiałyście obydwie ale z
    tego co pisze mama "nie zasypywała gruszek w popiele" tylko wzięła
    Cie za łapke i do lekarza. Powiem Ci szczerze,że dla matki najgorszy
    jest fakt tak wielkiej niemocy,widzi własne ukochane dziecko,które
    niknie na jej oczach;szuka materiałów dot.choroby,dzwoni gdzie tylko
    sie da...a ropacz miesza się z gniewem. Mam pytanie dość
    osobiste;znasz powód zapadnięcia na to choróbsko? Na kogo trafiłaś
    podczas leczenia na Kopernika?(ja chciałam aby córke leczyła Pani
    Kamińska,podobno świetny spec.) Jeśli jesteś z Krakowa i nie
    wezmiesz mi tego za złe,chętnie Cie poznamy;)) Pozdrawiam Ciebie
    Słonko i Mame;))
  • blon-dynka 30.01.09, 16:42
    Witam ponownie,
    Niestety.... moja Ukochana Mamusia nie doczekała dnia, kiedy
    rozpoczęłam leczenie... Odeszła przed siedmioma laty.... Wiem, że
    patrzy na mnie z nieba i cieszy się z każdego wypracowanego przeze
    mnie grama.Doświadczenie Jej cierpienia i śmierci pogłębiło moją
    chorobę. Wybacz mi, ale nalizowanie głębszych przyczyn mojej
    anoreksji na forum jest dla mnie trudne i zbyt osobiste. Jakbyś
    chciała ze mną porozmawiać ( niestety, ale spotkanie jest mało
    prawdopodobne, bo nie jestem z Krakowa), to możemy się wymienić nr
    gg.
    Jeśli chodzi o oddział, to ja byłam na oddziale dla dorosłych (mam
    31 lat), stąd nie orientuję się co do nazwisk psychologów i
    psychiatrów pracujących na oddziale młodzieżowym, na który
    przypuszczam trafi Twoja córka.
    I na koniec. Podpisuję się obiema rękami pod postem alki3. Tak, bez
    chęci wyzdrowienia i woli walki, wyjście z anoreksji jest
    niemożliwe.......
  • achulaw 31.01.09, 17:54
    Droga mamakoliber!!!!
    Jestem chyba w Twoim wieku!Mając lat 15zachorowałam.Ta prehistoria
    miała miejsce gdy pojęcie o anie było bardzo!!!blade.Cierpię przez to
    dziś.Sama nie wiem jaka była przyczyna mojej choroby.Myślę ,że
    apodyktyczny a jednoczesnie strasznie kochający mnie ojciec.Całe moje
    życie to ucieczka przed kontrolą ,a skończyło się strasznym brakiem
    kontrololi.Ucieczka i strach przed zaufaniem a jednocześnie strszliwa
    potrzeba miłości i bliskości.Szukam problemów wszędzie ,a nie widzę
    tych istotnych.
    Niby anoreksji nie mam,ale zaburzenia bulimi poanorektycznej,potrafię
    zwymiotować nawet bułkę ,którą zjadam specjalnie w tym celu.TERAZ
    SZUKAM TOWARZYSTWA DO JEDZENIA!!!Bo wiem ,że wtedy będzie to normalny
    posiłek.
    \Niestety ciągła walka z sobą to w konsekwencji także problem z
    alkoholem.
    EFEKT:

    Brak i niemożność posiadania dziecka
    Brak związku prawdziwego ,opartego na miłości.
    Brak celu i poczucia sensu,życie na jutro ,cel:jutro i decyzje
    szybkie jak by jutra miało nie być.CHROŃ SWOJE DZIECKO .

    34LATKA"""
  • mamakoliber 01.02.09, 00:08
    Witaj Achulaw! Dokładnie 75 rocznik. Faktycznie w wieku 15 lat nie
    zauważałam nikogo(z rówieśników) z tym problemem,świat wydawał się
    zupełnie inny,współczuje,że przeszłaś przez piekło
    anoreksji.Widze,że "zgubiłaś" kawałek życia przez alkohol,mam
    nadzieje,że istnieje jakiś plan na wyjście z tego dołka...(?)Mój
    świat sie zawalił pare razy w życiu,rozwód(zostałam sama z chorym
    dzieckiem i zupełnie bez pieniędzy..)pózniej natręctwa lękowe...a
    następnie zle dobrane leczenie i początki bulimii...mały oddech i
    krach od września.Może tak właśnie wygląda prawdziwe życie..? Ja
    tego nie wiem..czuje wielki żal,że jakaś cholerna choroba wyniszcza
    moje dziecko,już nawet nie pytam "dlaczego" W marzeniach moje
    dziecko jest znów zdrowe.Pozdrawiam,bardzo ci dziękuje
  • nienill 30.01.09, 13:20
    Powrotu
    > do zdrowia Dziewczynki;))

    to nie jest forum dla "dziewczynek"



    jesli masz takie podejscie, to znaczy, ze malo wiesz o chorobie,
    wiec kazda, pierwsza z brzegu lektura Ci pomoze
  • alka.3 30.01.09, 14:22
    Do nienill: zbyt łatwo ocenisz ludzi, na podstawie jednego
    słowa "dziweczynki" potrafisz powiedzieć, czy ktos jest specem od
    choroby czy nie??? Gratuluję podejścia. Nie znosze, jak osoby
    przyczepiają sie do mało istotnych szczegółów, a nie skupiaja sie na
    samym problemie.
    Wracajaąc do głównego wątku; może zabrzmi to okrutnie, ale póki
    córka nie zacznie CHCIEĆ się wyleczyć, nie pomoże najlepszy
    specjalista. Wiele razy podczas pobytu w klinice w P-niu
    obserwowałam dziewczyny, anorektyczki, które podczas posiłków nieźle
    oszukiwały i kombinowały, gdzie ukryć jedzenie. Ja tez musiałam
    dojrzec do świadomej decyzji, do chęci bycia zdrową. Mama
    zorientowała sie, że jestem chora po ok. 3 miesiacach i od razu
    umówiła do specjalisty. I od tej chiwli zaczęła się wedrówka od
    lekarza do lekarza, nic nie dawały lata "terapii". Wszyscy chcieli,
    żebym była zdrowa, oprócz mnie samej. Niestety, zajęło mi to ponad 9
    lat, a teraz nie moge odżałować tyle zmarnowanego czasu....
  • mamakoliber 30.01.09, 16:07
    alka;)) Dziękuje za wsparcie.Przeraza mnie wizja tak długiego
    leczenia,mam nadzieje,że moja córka wreszcie zaczne "chcieć"
    Zastosowałam wasze rady,nie zerkam przez ramie co je,staram się nie
    wchodzić do pokoju kiedy ćwiczy a robi to non stop;(( Mam tą samą
    gonitwe po lekarzach co i Ty,miałam nadzieje,że uda mi się jakimś
    cudem dostać do dr Curyło(niestety wiek córki...nie jest
    pełnoletnia) Dr B.Józefik ma już full na jakieś 6 miesięcy.Dostałam
    namiary na dr Zawadzką(znasz?)mamy się z nią spotkać(córka jest
    zmęczona opowiadaniem o swoim życiu 7 lekarzowi..)Trafiłam na fajną
    panią endokrynolog z Prokocimia dr Roztoczyńska,ma świetny kontakt z
    pacjentem a także rodzicem(polecam) Dziękuje,pozdrawiam
  • nienill 31.01.09, 10:19
    alka.3 napisała:

    > Do nienill: zbyt łatwo ocenisz ludzi, na podstawie jednego
    > słowa "dziweczynki" potrafisz powiedzieć, czy ktos jest specem od
    > choroby czy nie???
    jesli tego nie widzisz, to Twoja sprawa

    ja nie znosze gdy przychodza tu matki przerazone choroba swoich
    corek, choc to one same w pierwszej kolejnosci powinny zaczac sie
    leczyc



    Gratuluję podejścia. Nie znosze, jak osoby
    > przyczepiają sie do mało istotnych szczegółów, a nie skupiaja sie
    na
    > samym problemie.

    zycie sklada sie ze szczegolow moja droga
    np. z tego, ze "dorosla mamusia wpada na forum i bedzie wspierac
    malutkie dziewczynki zmagajace sie z ciezka chorobą"
  • sabinac-0 31.01.09, 10:55
    Nienill, moge sie domyslic ze jestes wsciekla na wlasna matke ale nie dokuczaj innym. Widze ze sam fakt urodzenia dziecka jest juz dla ciebie powodem do pogardy i skrajnych ocen.
  • nienill 31.01.09, 13:21
    sabinac-0 napisała:

    > Nienill, moge sie domyslic ze jestes wsciekla na wlasna matke ale
    nie dokuczaj
    > innym.

    Sabinac, moge sie domyslic, ze Ty nie jestes w stanie odczywac
    zlosci w stosunku do swojej matki, ale prosze nie wmawiaj innym, ze
    to cnota
  • sabinac-0 31.01.09, 23:56
    Mylisz sie, Nienill, w moich wczesniejszych postach kilkakrotnie napomknelam o
    konflikcie z moja matka ktorego skutkiem bylo ze opuscilam dom w wieku 19 lat.
    Wzajemne pretensje i brak porozumienia miedzy matka a dorastajaca corka to chyba
    norma, zgoda przychodzi zwykle pozniej a i to nie zawsze. Czesto wiele lat po
    opuszczeniu domu kobiety zwalaja na matke wine za wszystkie swoje problemy a
    slowa "jestes jak twoja matka" wypowiedziane przez meza brzmia jak zniewaga.
    Pomimo uplywu czasu i wyjasnienia wielu zaszlosci wciaz zostalo mi wiele zalu do
    mamy.
    Tyle ze jak mam cos przeciwko niej to mowie jej to wprost a nie wyzywam sie na
    obcych kobietach w jej wieku tylko dlatego ze zwierzaja sie ze swoich problemow
    i przez to wydaja sie slabsze.
  • nienill 01.02.09, 00:53
    sabinac-0 napisała:

    > tylko dlatego ze zwierzaja sie ze swoich problemow
    > i przez to wydaja sie slabsze.
    mylisz sie, nie dlatego sie "czepiam" i nie dlatego zwracaja one
    moją uwagę

    moze to Ty je tak postrzegasz, ale nie ja
  • mamakoliber 31.01.09, 23:51
    sabinac-0 napisała:

    > Nienill, moge sie domyslic ze jestes wsciekla na wlasna matke ale
    nie dokuczaj
    > innym. Widze ze sam fakt urodzenia dziecka jest juz dla ciebie
    powodem do pogar
    > dy i skrajnych ocen.
    Sabina...niestety tego typu"panienka" nie jest w stanie mnie
    zdenerwować;))ale dziękuje,że stanęłaś w obronie mojego postu,a neli
    niech zmieni lekarza,bo swym jadem złości i goryczy pozaraża nas
    wszystkich.
  • nienill 01.02.09, 01:00
    pani to napisala?


    miej odrobine kultury i taktu,jeśli ktoś cierpi i pisze o tym na
    forum,to nie po to aby jakaś zakompleksiona,mała dziewczynka w
    bardzo prostacki sposób dogryzała mu.Zmień
    psychiatre,psychologa,wyprowadz sie z domu,opluj koleżanke z pracy
    której nienawidzisz,kopnij psa sąsiadów..odejdz od faceta który cie
    zdradza...a nie przenoś tego na innych.Może twoja matka gardziła
    tobą i dlatego jesteś takim złośliwym potworkiem,ja kocham własne
    dziecko...więc nie pisz więcej idiotyzmów,bo jak zauważyłam nie masz
    poparcia.





    bo cos sporo kropek w tym anonimie
  • sabinac-0 01.02.09, 01:56
    Nienill, moze juz dosyc...
  • nienill 01.02.09, 11:24
    dlaczego?

    dostalam ładnego anonima i nie wiem komu mam podziekowac :(
  • mamakoliber 02.02.09, 21:02
    nienill napisała:

    > pani to napisala?
    >
    >
    > miej odrobine kultury i taktu,jeśli ktoś cierpi i pisze o tym na
    > forum,to nie po to aby jakaś zakompleksiona,mała dziewczynka w
    > bardzo prostacki sposób dogryzała mu.Zmień
    > psychiatre,psychologa,wyprowadz sie z domu,opluj koleżanke z pracy
    > której nienawidzisz,kopnij psa sąsiadów..odejdz od faceta który
    cie
    > zdradza...a nie przenoś tego na innych.Może twoja matka gardziła
    > tobą i dlatego jesteś takim złośliwym potworkiem,ja kocham własne
    > dziecko...więc nie pisz więcej idiotyzmów,bo jak zauważyłam nie
    masz
    > poparcia.
    >
    >
    >
    >
    >
    > bo cos sporo kropek w tym anonimie .Nie jest to anonim i myśle,że
    jedynym rozsądnym wyjściem z mojej strony jest pełna ignoracja
    twojej osoby.
  • nienill 02.02.09, 21:20
    mamakoliber napisała:

    > .Nie jest to anonim

    jak sie wysyla ze strony jako "wyslij wiadomosc" to jest sie
    podpisanym zawsze jako "ludzie"

    wiec to byl anonim


    zalecam uzywanie poczty przy nastepnych okazjach
    bo ja napisalam: nie wiadomo komu dziekowac





    i ciesze sie, ze jednak pani nie zdenderwowalam :>
  • mamakoliber 31.01.09, 23:53
    "nienill"pomyliłam jej nick,więc poprawiam aby nie czuła sie na nowo
    urazona;)))
  • mamakoliber 30.01.09, 15:55
    nienill napisała:

    > Powrotu
    > > do zdrowia Dziewczynki;))
    >
    > to nie jest forum dla "dziewczynek"
    >
    > Nie chciałam nikogo urazić,do twojej wiadomości książek na temat
    anoreksji przeczytałam sporo a forum jest dla ludzi.I nadal będe
    pozdrawiać "Dziewczynki" jest to miły i grzeczny zwrot,widocznie nie
    dla Ciebie,więc nie czytaj
    >
    > jesli masz takie podejscie, to znaczy, ze malo wiesz o chorobie,
    > wiec kazda, pierwsza z brzegu lektura Ci pomoze
  • claratrueba 01.02.09, 08:01
    Niesprawiedliwe jest szukanie przyczyn anoreksji w sprawach rodzinnych jedynie.
    Miałam anoreksję choć czułam sie kochana, rozumiana i akceptowana przez
    rodziców. Ale miałam wtedy 15 lat i bardziej była mi potrzebna akceptacja grupy
    koleżeńskiej a tej nie miałam. Bo byłam "serdelem" "baleronem" i "okularnikiem".
    I jeszcze "kujonem" bo uczyłam się świetnie, bez "kucia" zresztą, ale kogo to
    obchodziło. I jeszcze nie miałam ciuchów z Pewexu, a to był wymóg atrakcyjności
    towarzyskiej w szkole. No i czytałam zamiast spędzać czas wolny na paleniu fajek
    za osiedlowym śmietnikiem. Moja otyłość pojawiła się dość nagle: uprawiałam
    sport i dostawałyśmy "witaminy" w zastrzykach. Po tych witaminach niektórym
    dziewczynom rosły wąsy, mi tylko sadło. Było to ponad 25 lat temu i o sterydach
    nikt nie słyszał. O anoreksji też, może poza specjalistami. Moja mama przeżyła
    piekło- skutecznie ukrywałam niejedzenie (obiad brałam do pokoju "uczę się"
    zawijałam w gazetę i wyrzucałam na dworze) więc myślała, że jestem chora.
    Odkryła prawdę bardzo późno- jakieś 15 kilo później. Może mamiekoliber pomoże co
    moja mama robiła. Nie było terapii, specjalistów, żadnej pomocy. Mama regularnie
    "podsuwała mi" informacje "jajka sa dobre na włosy", "jabłka pomagają na
    trądzik", "ser wzmacnia paznokcie". Tak apelując do wyglądu, nie zdrowia, które
    miałam gdzieś jak większość nastolatek, skłoniła mnie do jedzenia. Prosiła swoje
    koleżanki, żeby mnie komplementowały "ależ masz piękną figurę, tylko już
    bardziej nie chudnij bo biust stracisz". Do spisku wciągnęła fryzjerkę i
    kosmetyczkę, które dawały mi rady żywieniowe. Ja nadal widziałam w lustrze
    grubasa, nadal go widzę (mam 42 lata 160cm i 47 kilo) i chyba nadal jem "na
    paznokcie, skórę itp" ale jem i fizycznie jestem okazem zdrowia. Spróbuj, nie
    rezygnuj z leczenia, ale "przemycaj" te wiadomości żywieniowe" "knuj" jak moja
    mama. Życzę Ci powodzenia, mam 15 letniego syna i rozumiem Twoją rozpacz.
  • mamakoliber 02.02.09, 21:10
    Claro! bardzo Ci dziękuje za dobre rady,napewno wprowadze je w
    relacje z moją córką.Kiedyś powiedziałam jej ,że traci biust a ma
    tak ładny i włosy wypadają...nie trafiają do niej tego typu argumenty
    Wiem,że proces leczenia trwa bardzo długo,żyje z nadzieją iż
    wyjdzie z tego.Pozdrawiam
  • ankaaa 01.02.09, 09:38
    BTW, używanie słowa dziewczynki jest proteksjonalne.
    Skąd wiesz ile twoje rozmówczynie mają lat ?

    Może najwyższa pora dorosnąć i wykazywać to również w języku i
    szacunku do innych.


    Niestety bardzo pokazujesz jak mało wiesz nt zaburzeń jedzenia.
    Sama nie jesteś w stanie jej pomóc, jedynie tylko płacąc za terapię.
    A najlepiej jakbyś sama udała się po fachową pomoc ... dla SIEBIE.

    Wejdź sobie na forum.glodne.pl znajdziesz informacje dla rodziców,
    no i może oni potrafią Ci pokazać na czym polega anoreksja twojej
    córki.
    1 rada - mniej atakowania, a wiecej pokory i słuchania ZNAWCÓW ...
    no chyba, że ci zalezy na chorowaniu córki.
  • claratrueba 01.02.09, 09:50
    Jezu, co obelżywego jest w słowie "dziewczynki"?!! Sorry, ja to odebrałam ciepło
    i życzliwie (mam 42 lata). No ale odbiór zależy od odbiorcy i jego samooceny.
    Czy to na pewno autorka potrzebuje pomocy psychologicznej?
  • ankaaa 01.02.09, 10:06
    Wiem co piszę.
    Infantylizm w wieku 30+ nie jest normą.

    A na marginesie:
    "Mój świat sie zawalił pare razy w życiu,rozwód(zostałam sama z
    chorym dzieckiem i zupełnie bez pieniędzy..)pózniej natręctwa
    lękowe...a następnie zle dobrane leczenie i początki bulimii".

    Chora mama to i chore dziecko.
  • claratrueba 01.02.09, 10:27
    Łatwość oceniania innych i ich intencji też nie jest objawem dojrzałości. Świat
    wali się również ludziom mądrym, dojrzałym i zdrowym. Dzieci tez im chorują. A
    ludziom chorym i nieszczęśliwym szczerze współczuję, nawet jeśli w jakimś
    stopniu są winni.
  • ankaaa 01.02.09, 11:01
    Mówienie wprost wg Ciebie jest przejawem niedojrzałości ???


    Chyba nie o to tu chodzi.
    Zdaje mi się, że najwazniejsza miała tu być córka i pomoc jej.
    Ale jak widzę, nie to jest najważniejsze tylko atak i obrona przed
    innym spojrzeniem na sprawę.
    Dość charakterystyczne na tym forum.

    No, ale każdy interpretuje jak mu wygodnie.
  • mamakoliber 02.02.09, 21:16
    Myśle,że pani doktor już podziękujemy;))
  • all-fredka 01.02.09, 10:38
    Pojechaliście po Nienill Mamakoliber i Sabinac. Mnie też ugryzło to "dziewczynki" nie mówiąc już o "panience", ale wiem, że niektórzy mają taki sposób wyrażania się i już. Dziewczyny z tego forum niejedno przeszły i mogą się oburzać na protekcjonalne "dziewczynki". A tak z innej beczki podsuwanie Anorektyczce załamudkowame info o jedzeniu typu "jedz, bo Ci włosy wypadną" nie zawsze ma sens czasem może wkurzać i przyczyniać się do dalszej choroby, bo Anorektyczka nienawidzi siebie i swojego ciała jest nastawiona na cel, bez względu na konsekwencje. Anoreksja zmienia myślenie i system wartości, chora dziewczyna nie myśli rozsądnie i nie ma sensu powoływać się na rozsądek
  • claratrueba 01.02.09, 11:02
    "jedz bo Ci włosy wypadną" nie ma sensu, masz rację. To zła forma przekazu.
    Chodzi o przekaz "jakieś jedzenie jest dobre na coś tam" bez żadnego nakazu. Nie
    twierdzę też, że działa. Działało na mnie więc o nim napisałam. I nie odwoływało
    się do rozsądku a wyglądu- to różnica. Czy w anoreksji ciała się nienawidzi czy
    jest ono tylko wrogiem to zależy, ale to nie jest to samo. Ta choroba ma różne
    stopnie ciężkości, nie zawsze kończy się samozniszczeniem.
  • all-fredka 01.02.09, 14:30
    Rzeczywiście uprościłam i spłaszczyłam, świadomie zresztą. Twoje argumenty mogą być skuteczne, w początkowym stadium choroby, bądź u dziewczyny, która nie je, bo inne nie jedzą, bo taka moda, bo chce schudnąć. I liczy się to jak wygląda albo czy jest zdrowa. W zaawansowanej anoreksji, zdrowie nie jest ważne, najważniejsza jest kontrola wagi i chudość bez względu na konsekwencje, wystające kości są najważniejsze. Problem nie jest w wadze, tylko w głowie. I nie załatwi się go na poziomie jedzenia czy nie jedzenia. Jeżeli piszesz, że nie byłaś na terapii, nie rozmawiałaś z psychoterapeutą, to nie wiesz jaka była przyczyna Twoich zaburzeń i czy rzeczywiście byłaś chora. Anoreksja niesie za sobą autodestrukcję, jest bardzo wysoka śmiertelność w tej chorobie. Najczęściej konsekwencją anoreksji jest bulimia, z którą walczysz już twarzą w twarz, walka trwa latami, znasz problem, chcesz być zdrowa i nie potrafisz. Dziewczyny, które są na tym forum, wiedzą, że są chore i walczą o swoje życie. Ale generalnie Anorektyczki nie uważają, że są chore, myślą, że z nimi jest wszystko w porządku, że to rodzice mają problem, rodzina, świat, ale nie one. I kiedy ktoś im mówi- jesteś piękna, jesteś szczupła, to one nie wierzą i się irytują, że co może wiedzieć ta grubaska o urodzie czy szczupłej sylwetce. Anorektyczki zachwycają się wychudzonymi ciałami modelek i to jest ich ideał piękna. Nie akceptują osób grubszych, chcą być perfekcyjne we wszystkim, bo to im daje poczucie bezpieczeństwa i dążą do tej perfekcji za wszelką cenę. Dużo tego jest i nie chcę się rozpisywać. Jeżeli matka chce stoczyć walkę z chorobą córki, jaką jest Anoreksja musi się uzbroić w cierpliwość i kochać córkę z całej siły, żeby wytrwać i się nie poddać.
  • sabinac-0 01.02.09, 17:57
    Wsrod uczestniczek forum (nie powiem "dziewczyn" bo jeszcze sie ktos obrazi),
    tych mlodszych i bezdzietnych, zauwazylam dosc specyficzne pojmowanie
    macierzynstwa.
    Przegladajac posty mozna odniesc wrazenie ze kobieta z chwila gdy rodzi dziecko
    (a moze nawet z chwila zajscia w ciaze) przestaje byc istota ludzka a staje sie
    jakims bezosobowym naczyniem sluzacym wylacznie dziecku, nawet gdy ono juz dawno
    jest dorosle. Po porodzie nie ma prawa do wlasnego zycia, wlasnych mysli i
    przyjemnosci, wlasnych problemow - ma zyc wylacznie przyjemnosciami, myslami i
    problemami dziecka. Ona sama, jako czlowiek, ma przestac istniec.
    Ten obraz "znikajacej matki" jest kreowany dosc natarczywie przez filmy, reklamy
    i Kosciol. Znam wiele matek ktore cale zycie na prozno usiluja osiagnac ten
    ideal (czyli zapomniec o sobie, zignorowac wlasne potrzeby, "zniknac"), nie
    pomaga to w zyciu ani im, ani ich dzieciom.
    Z chwila urodzenia dziecka nie nastepuje zadna cudowna przemiana, nie znikaja
    urazy, kompleksy, zaburzenia emocjonalne, kobieta stajac sie matka nie staje sie
    aniolem, nadal pozostaje tym samym czlowiekiem, ze wszystkimi ulomnosciami,
    jakim byla przed ciaza.
  • mamakoliber 02.02.09, 21:25
    Sabina!Myśle ,że nikt nie chce rezygnować z własnego życia i każdy
    ma prawo do ułomności i popełniania błędów,najważniejsze jest to ,że
    przychodzi moment kiedy coś można naprawić. "Ktoś" zacytował część
    mojej wypowiedzi na temat natręct lękowych,cóz wielkie brawa!
    Myślałam,że jeśli dzielimy się na forum kawałkiem życia i chorobami
    z jakimi sie uporaliśmy to winno być to przyjęte z taktem.To tak
    jakbym przeczytała w tym momencie fragment listu na forum "moje
    małżeństwo upadło..."itd a pózniej zacytowała go plus
    wypowiedz"chora kobieta,pewnie sama jest sobie winna..."
  • mamakoliber 02.02.09, 21:15
    sądze,że ty jesteś "zdrowa" "gratuluje" mamie;))
    Uff,chwała Bogu moje dziecko nie cytuje bolesnych słów aby kogoś
    ranić.
  • achulaw 01.02.09, 20:08
    JESTEM 7 LAT MŁODSZA.Pisałam ciut wyżej do mamakoliber.
    U mnie też była miłość i akceptacja w domu.Jednocześnie niesamowita
    ambicja i chęc bycia tą naj szczególnie dla Ojca.Tyć też zaczęłam po
    zakończeniu szkoły podstawowej gdzie ostro pływałam i biegałam.
    Moje byćie naj we wszystkim :szkoła , rodzina (ojciec) koleżanki - i
    też brak akceptacji .Wtedy myślałam ,że z powodu "tuszy"(cha , cha 54
    kg przy 156 wzrostu)a pewnie powodem było ciągłe
    marudnictwo ,narzycanie się ,ciągła chęć przypodobania.Olewali mnie
    bo zawsze wiedzieli,że ode mnie dostaną.(oczywiście nie chodzi o
    seks!!!)Największą radość sprawiało mi jak mówili jaka laska sie
    WRESZCIE!!!ROBISZ.
    Nikt nie wiedział,ja wyczytałam i wiedziałam z "JESTEM"Wiedziałam
    czym to grozi i chciałam z tego wyjść.Zbyt kochałam życie.
    Oparcie tak naprawdę zawsze miałam tylko w sobie bo MAMY nie chciałam
    martwić.DO DZIŚ NIE WIE ,ŻE NIE JESTEM W PEŁNI ZDROWA.
    Żyję jutremm , ale pomimo zła ,smutku,chcę tego jutra.ŻaL mi ,że
    mogłoby go nie być BO MOŻE JUTRO BĘDZIE LEPIEJ?????Każdy zakręt to
    niewiadoma.Tyle przeszłam , tyle osiągnęłam ,tyle dostałam i tyle
    straciłam , ale chcę żyć BO ZAWSZE JEST JUTRO!@!!
  • mamakoliber 02.02.09, 21:32
    Achulaw! Dziękuje,tak bardzo chciałabym usłyszeć od mojego
    dziecka "chce mi się żyć" Narazie serce mi pęka jak dostaje
    informacje "życie jest do d...,nie ma sensu..." Szukam
    sposobu,jakiegoś klucza,gdzieś musi być.Prosiłam;podejdziemy na
    zajęcia z rysunku(świetnie rysuje i lubi to) poszła,stweirdziła,że
    jest drętwo..ok szukamy dalej.Coś co pozwoli jej na nowo cieszyć sie
    życiem.Myśle o jezdzie konnej.
  • mamakoliber 02.02.09, 21:13
    Claro;)) myśle,że należy pozwolić innym upuścić troszke jadu. Nie
    przejmuje się tym,gdyż ja zwracam się z prośbą o
    informacje,rozmowe,własne doświadczenia z myślą o kulturalnych
    odbiorcach...a że nie każdy taki jest,cóż...
  • liwka39 01.02.09, 21:11
    Ja również mam 15 lat i wiem, co Pani córka przechodzi. Wiem też, że
    nie wiem jak Pani pomóc. Każdy przechodzi tę chorobe inaczej i z
    innych przyczyn. Najważniejsze by córka uświadomiła sobie, jaką
    krzywdę wyrządza sobie i innym. Mi pomógł psycholog, ale skoro Pani
    juz próbowała to nie wiem, co poradzić. Wiem jednak, że nie pomagały
    mi tez bezustanne rozmowy tylko i wyłącznie o chorobie. Miałam tego
    naprawdę dosyć. Jedyne, co mogę poradzić to miłość. Proszę okazywać
    ją córce jak najczęściej. Nie rozpieszczać, nie pozwalać na
    całkowite niejedzenie, ale mówić, przytulać i pocieszać.Mi to
    naprawdę pomogło. Życzę powodzenia i dziękuję za możliwość
    podzielenia się moim doświadczeniem.
  • blueberry87 01.02.09, 22:16
    Kolejna supermama się pojawiła... Ciężko się potem dziwić że jej "dziewczynka"
    ma chorobę...
  • claratrueba 02.02.09, 07:59
    Przepraszam, jesli kogoś urażę, ale dużo tu "ludowej" wiedzy, a nie fachowej.
    Też nie jestem fachowcem, ale niemało wiem od nich, zadałam też sobie trud
    poczytania kiedy uświadomiono mi, że sprawa mnie dotyczy. Przyczyn może być
    kilkanaście, nie tylko brak miłości i akceptacji. Bywają to też zaburzenia
    odżywiania w rodzinie np. otyłość, któregoś z członków, uprawianie sportu
    wymagającego niskiej wagi, przemoc i molestowanie, depresja. Kilkanaście, o
    które terapeuta powinien zapytać. Leczenie to nie tylko farmakologia i szpital.
    To także psychoterapie, w tym "reklama jedzenia", którą instynktownie stosowała
    moja mama. 10-15% chorych kończy zagłodzeniem się na śmierć lub samobójstwem.
    Zmuszanie do jedzenia, namawianie i pilnowanie, histeryczna atmosfera otoczenia
    wobec niejedzenia pogłebia sprawę. Negatywne bodźce i nakazy "jedz bo ci włosy
    wypadną" również. Pomaga wskazywanie pozytywnych aspektów pożywienia dla
    wyglądu, sprawności, zdrowia- nie. Istotne jest podnoszenie samooceny,
    nieskuteczne- straszenie. Anorektyk nie pozbędzie się obsesyjnego stosunku do
    jedzenia i wagi, chodzi o "ucywilizowanie" go i zamienienie w "zdrową dietę" i
    "sportowy tryb życia". Z tym da się żyć bardzo dobrze, z jadłowstrętem nie.
    Generalnie, i chory i otoczenie musi zaakceptować chorobę i sobie z nią radzić.
    Anorektyk nie pokocha jedzenia, nie stanie się smakoszem. Ale może osiągnąć stan
    "jem bo to konieczne dla mojego samopoczucia".
  • blueberry87 02.02.09, 09:42
    Ależ ktoś tu jest skromny...
    A tak poza tym, to mam bulimie a nie anoreksje, wiec za pewne wedle "eksperta"
    powyżej nie mam uprawnień do wypowiadania się na ten temat, ale i tak powiem
    jedno. Już po postach mamakoliber widać że coś z nią jest porządnie nie tak i że
    przyczyn anoreksji jej córki należy szukać w rodzinie...
  • claratrueba 02.02.09, 10:18
    Skromnośc nie nalezy do moich nielicznych zalet. Ekspertem nie jestem, ale
    chciałam zwrócić uwagę, że wrzucanie wszystkich przyczyn i wszystkich form
    anoreksji do jednej szuflady nie jest dobre i może utrudniać leczenia.
  • mamakoliber 02.02.09, 21:40
    no zobacz,taki ekspert sie marnuje...a z tobą wszystko jest ok? Lecz
    bulimie a nie marnuj czasu na mnie i moje dziecko,bo nie do ciebie
    pisze na forum.
  • all-fredka 02.02.09, 10:13
    Z wykształcenia jestem terapeutą. Z anoreksją spotkałam się osobiście, uczestniczyłam w muzykoterapii dla osób z zaburzeniami odżywiania tj. anoreksji i bulimii w Instytucie Psychiatrii i Nerwic w Warszawie jako przyszły terapeuta. Dodatkowo mam koleżanki walczące z konsekwencjami tej choroby już wiele lat. Zatem moja wiedza nie pochodzi wyłącznie w literatury czy internetu. Nie obwiniam matek i nie zrzucam na nie jażma odpowiedzialności za chorobę ich córek. Po prostu Anoreksja jest sygnałem, że rodzina nie funkcjonuje prawidłowo. Sygnałem, że należy rozpocząć terapię całej rodziny a nie wyłącznie jednego członka rodziny. chorego. Statystyki mówią, że śmiertelność wynosi od 5 do 20 procent. Dla mnie oznacza to wysoką śmiertelność. Nie wiem gdzie jest ta ludowa wiedza?
  • blueberry87 02.02.09, 10:17
    Mówiąc "ludowym" sposobem,all-fredka dobrze gada
  • claratrueba 02.02.09, 10:42
    all-fredko, jako terapeutka widzisz zatem różnicę między "jedz bo ci włosy
    wypadną" a "jedzenie czegos jest dobre na coś". Ja miałam kontakt z terapeutą
    wiele lat po "ucywilizowaniu" choroby. Zdiagnozował ją jako anoreksję ale
    przyczyn rodzinnych nie widział żadnych. Parę innych- tak, raczej celnie. Dzięki
    terapii wiem, że to co widzę w lustrze nie jest prawdą.Nie oduczyłam się ważyć
    codziennie, czytać o kaloriach, ale to nie przeszkadza żyć.
  • all-fredka 02.02.09, 12:43
    W Twoim przypadku przyczyną problemów mogłabyc niezdrowa rywalizacja i dążenie do celu. Instruktor mógł wywoływać poczucie winy i naciskać do granic waszych możliwości. Sport, rywalizacja powodują duże napięcie i chęć odreagowania. No i te dodatkowe kg, które Ci przybyły po tabletkach, które wam dawał trener. Niewiadomo co to było i jakie miało skutki uboczne:-/ Niepokoi mnie coś innego- piszesz, że codziennie kontrolujesz wagę i ściśle przestrzegasz diety. Być może nadal nie czujesz się bezpieczna i akceptowana i swoje poczucie wartości uzależniasz od tego jak wyglądasz i ile ważysz. Warto temu przyjrzeć bliżej, żebyś w przyszłości mogła się cieszyć jedzeniem i nie zamartwiać się kaloriami i perspektywą dodatkowego kilograma czy dwóch. Kobieta ma to do siebie, że w swoim życiu raz waży mniej raz więcej (ciąży, hormony) i jest to naturalne. Strach przed przytyciem może powodować niechęć do bycia matką. Ale to wszystko moje przypuszczenia i mogę się mylić, bo nie znam Cię, nie znam Twojej sytuacji życiowej.
  • claratrueba 02.02.09, 13:26
    Moja przyszłość all-fredko to już starość. Mam 42 lata, matką jestem od 15.
    Oczywiście, w ciąży starałam sie nie przytyć (bardzo racjonalna dieta).
    Jedzeniem sie nie cieszę i nigdy raczej nie będę. Tak naprawdę nie ma nic co
    lubię, kieruję się wartościami odżywczymi i niskokalorycznością. Życie mam
    udane i rodzinne i zawodowe. Poza tą łagodną anoreksją nie mam żadnych
    problemów. Boję sie przytyć, bardzo sie boję. Nie tego, że np. mąż mnie zostawi-
    stary, brzydki jak ja i gruby. Ale każde dodatkowe 0,5 kg na wadze mnie dołuje.
    Boję się, że będę wyglądać tak jak kiedyś, mam zdjęcia, na które patrzec nawet
    nie chcę. Po prostu nadwaga kojarzy mi sie z bardzo źle. Wiem, że boję się zbyt
    bardzo. Wiem, że przyjaciele mnie nie odrzucą- tez starzy i grubi. Ale wiem
    również jak dużym atutem jest mój dobry wygląd, b. często mi pomaga. Jak to
    stwierdził mój terapeuta "udało mi sie oswoić tego potwora" jakim jest
    anoreksja. A chyba dużo racji ma moja przyjaciółka, która o mojej obsesji
    ważenia sie i badania kaloryczności mówi "no w końcu jakiś problem musisz mieć".
  • ollaboga77 10.02.09, 15:37
    strasznie jesteś negatywnie nastawiona do Kolibra. W sumie to akurat
    ja odbieram autorke wątku bardzo pozytywnie. Martwi się o córe i
    chce jej dobra, zdrowia.

    W sumie mogła ja pozostawić samej sobie prawda? ale jednak matka
    kocha swoje dziecko. wyrodna by dawno temu pozostawiła samej sobie.

    Chyba tylko młodym wiekiem mozna wytłuamczyć Twoja agresje. mało
    rozumiesz, bo tylko doswiadczenie może dac Ci pewną wiedze!
    --
    ======================================
    ~ www.greenpeace.pl/wieloryby ~
    * www.wegetarianie.pl *
    ^ www.miau.pl ^
  • ankaaa 10.02.09, 16:35
    To tutaj Ciebie zaskoczę.

    Właśnie, gdyby ja matka zostawiła to dziewczyna nie miałaby
    anoreksji.
  • ollaboga77 10.02.09, 18:57
    czyżby? skąd ta pewność?

    Uważasz, że co że Kobiber miałby kupić 15latce mieszkanie i nich ta
    zyje na własny rachunek? obawiam się że ta opcja by nie przeszła...


    Może niech Koliber nie interesuje się własnym dzieckiem wogóle.
    Ciekawe co by wtedy się stało ???

    zgadniesz czy mam napisać...

    sąd, prokuratura i inne organa odpowiezialne za ochronę życia !


    --
    ======================================
    ~ www.greenpeace.pl/wieloryby ~
    * www.wegetarianie.pl *
    ^ www.miau.pl ^
  • mamakoliber 02.02.09, 21:37
    Liwko! To ja Ci dziękuje,że podzieliłaś sie z nami swoimi
    doświadczeniami.Ciesze się,że wyszłaś już z choroby i życze Ci
    dalszych sukcesów w każdej dziedzinie życia;) Nie rozmawiam z córką
    o chorobie(zapewne nie zawsze mi sie to udaje...staram się) Prosiłam
    rodzine i przyjaciół aby nie podsuwali jej jedzenia na zasadzie " no
    może odrobinke.." Tule ją i mówie,że jest wyjątkowa...bo tak
    naprawde jest. Pozdrawiam
  • nienill 02.02.09, 21:40
    mamakoliber napisała:

    > Tule ją i mówie,że jest wyjątkowa...

    a jak ona na to reaguje?
    odpowiada cos?
    co sie pojawia na jej twarzy w tym momencie?
  • mamakoliber 02.02.09, 21:45
    nie jesteś osobą z którą mam ochote rozmawiać.A twoje prymitywne
    zaczepianie świadczy już o srajnym kretynizmie
  • mamakoliber 02.02.09, 21:49
    literówka SKRAJNYM
  • nienill 02.02.09, 21:51
    mamakoliber napisała:

    > literówka SKRAJNYM
    sie pani tak nie denerwuje, sie pani literowki nie beda czepialy :)
  • blueberry87 02.02.09, 22:02
    To forum jest dla wszystkich, wiec ja tez moge tu pisac, w każdym wątku w jakim
    zechce i nikt mi tego nie zabroni. Pragne tylko zwrocic uwage na jedna rzecz:
    sposob w jaki mamakoliber zwraca sie do innych forumowiczów. Bo takich
    manifestacji jej chamstwa jest tu wiecej. Podejrzewam że swojej dziewczynki tez
    lepiej nie traktuje, tylko teraz przed wszystkimi zgrywa cudowna mamusie.
    Dziewczynka sie przeciez gdzies anoreksji nabawila... Moze w domku. Moze ktos
    mial za duze wymagania. A teraz ten ktos przezywa, "O Boże, co zrobić?!"

    Acha, a bulimie lecze. Nie zeby rada kogos tak prymitywnego byla mi potrzebna,
    to tak tylko dla informacji. A że twoja dziewczynka nie chce wspolpracowac z
    tym, do kogo ty ją prowadzasz to juz nie moja wina, nie wyzywaj sie...
  • mamakoliber 02.02.09, 22:10
    nadal czytaj i koniecznie cytuj;)))
  • nienill 02.02.09, 22:18
    masz maila?
    jesli mozesz to napisz mi go na skrzynkę
  • ankaaa 02.02.09, 23:22
    Z taką twoja postawą twoje dziecko bedzie chorować wieki.
    Oporna na wszelką wiedzę.
    Nic to, "miłego szukania pomocy" przez kolejne pare lat ... szkoda,
    tylko dzieciaka.
  • mamakoliber 03.02.09, 08:54
    anka mam nadzieje,że nie wieki a moja postawa jest jak najbardziej
    poprawna,chyba nie tobie to oceniać,sądze ,że nie jesteś fachowcem a
    tym bardziej życzliwym człowiekiem.Jeśli masz pisać przykre słowa,to
    nie na tym forum,za to Ci z góry dziękuje
  • loiseau 02.02.09, 23:52
    Taka mi się refleksja w głowie pojawiła:) Twoja córka ma 15 lat, wchodzi w
    trudny okres dojrzewania i niejedzenie też może być sposobem na bunt. Do tego
    wydaje mi się, że również może być jej trudno zmagać się z brakiem taty na co
    dzień.
    Z Twoich postów czytam, że bardzo chcesz się starać, bardzo pomóc. Dużo
    aktywności wkładasz w pisanie postów na forum, w wymyślanie koni, rysunku,
    lekarzy. A myślałaś o terapii rodzinnej? Dla córki i dla Ciebie? Piszesz, że
    Twoja córka "nie chce współpracować". Wobec tego może taki krok okazałby się
    punktem zwrotnym?
    Myślę sobie, że Twoje zaangażowanie jest świetną sprawą, jeśli by je
    ukierunkować na zmianę dla Was obu:) Bo jeśli będziesz córce podsuwać co rusz to
    coś nowego, nowych lekarzy, nowe przytulanie, nowe pomysły na aktywność,
    pozbycie się anoreksji...to ja wyobrażając sobie siebie mogłabym się poczuć
    przytłoczona. Nie znam Twojej córki i mówię tylko o swoich uczuciach. Serio
    przemyśl rodzinną terapię. Pozdrawiam!
  • nienill 03.02.09, 00:04
    i co?
    i teraz ja napisze, ze calkowiecie zgadzam sie z tym co napisalas, a
    pani koliber z przekory tego nie zrobi, bo by jej glupio bylo rade
    przyjmowac od takiej "panienki"
  • amela 03.02.09, 00:16
    o rety, dziewczyny, nie poznaję Was! czemu tak się uczepiłyscie tej biednej
    mamakoliber? skąd w Was tyle bezinteresownej złosci i agresji?
    ona przeżywa osobisty dramat, jej dziecko jest poważnie chore, ona próbuje tu
    szukac pomocy, a Wy wylewacie na nią żale, które prawdopodobnie żywicie w
    stosunku do swoich mam. nie przenoscie osobistych uraz na niczemu winne osoby
    trzecie.
    mamakoliber próbowała zapewne użyc ciepłego, sympatycznego, może pieszczotliwego
    w jej mniemaniu zwrotu (ja zresztą tak to odebrałam) a Wy zakrzyczałyscie ją,i
    to w jak mało istotnej kwestii.
    hej, co się z Wami dzieje???
  • amela 03.02.09, 00:18
    "osobistych urazów" oczywiscie, za dużo mi sie skasowało:)
  • loiseau 03.02.09, 00:37
    Amelo,
    Odniosłaś się do mojego postu, więc odpowiem:) Przed chwilą wypowiedziałam się w
    tym wątku po raz pierwszy. Nie mam poczucia, że wylewam swoje żale na
    mamakoliber. Napisałam też, że jej starania i zaangażowanie to bardzo dużo,
    tylko trzeba to dobrze ukierunkować, żeby nie zagłaskać młodej dziewczyny. I że
    życzę jej powodzenia oraz wydaje mi się, że terapia rodzinna byłaby dobrym
    krokiem. Nie miałam na myśli obrażania mamakoliber czy obarczania winą za
    chorobę córki (myślę, że nie ma co się w takie rzeczy bawić).
    I już:)
  • nienill 03.02.09, 00:22

    > hej, co się z Wami dzieje???
    wszystkie mamy pms
  • mamakoliber 03.02.09, 08:51
    Witaj Amela!Odpowiedz jest prosta;bo tak najłatwiej.Jeśli chodzi o
    słowo "dziewczynki"miałam na myśli grzeczny zwrot a nie obrażanie
    innych osób.Myśle,że nikt normalny nie poczułby się urażony a już
    napewno nie do tego stopnia aby cytować czyjeś zwiezenia o chorobie
    i szydzić z nich.Zastanawia mnie fakt,że jeśli takie
    osoby"prześmiewają" na forum kogoś kto cierpi to co robią swoim
    bliskim i znajomym na codzień...?Jak już zauważyłaś poprostu kasuje
    i ignoruje takowe osoby z prostego powodu NIE DO NICH
    PISZE.pozdrawiam;))
  • nienill 03.02.09, 09:56
    albo pamiecia

    tak czy inaczej - źle sie dzieje

    mamakoliber napisała:

    > Jak już zauważyłaś poprostu kasuje
    > i ignoruje takowe osoby z prostego powodu NIE DO NICH
    > PISZE
    nie, nie zauwazylam
    zauwazylam, ze wysylasz maile
  • mamakoliber 03.02.09, 08:43
    Loiseau!Dziękuje za odowiedz.Piszesz terapia rodzinna,czemu
    nie.Jestem i na to przygotowana.6.02.09r córka ma wizyte u nowej
    pani doktor,jeśli zaproponuje terapie rodzinną to takową
    rozpoczniemy.Licze na jej 20 letnią praktyke w leczeniu
    anoreksji,najważniejsze jest jednak to ,że córka wyraziła chęć
    poznania (następnego...)lekarza.Jeśli chodzi o dodatkowe zajęcia,to
    tak sobie myśle,że wszysko będzie lepsze od pozostawania w domu i
    pielęgnowania doła.Zauważyłam,że wyciąganie jej na spacery przynosi
    całiem niezły efekt.W pierwszym momencie nie chce jej sie wyjść ale
    pózniej jest zadowolona.Jeśli masz jeszcze jakieś rady i sugestie
    bardzo chętnie przeczytam.
  • loiseau 03.02.09, 10:27
    Wiesz co...mi się jeszcze wydaje, że może warto, byś poszukała pomocy także dla
    siebie? Abstrahując od Twojej córki, pisałaś o pewnych trudnościach, z którymi
    się borykasz. Myślę, że psycholog mógłby Tobie pomóc, chociażby na kilku
    spotkaniach:) Może pomógłby Ci się uporać z rozwodem, trochę odwentylować po
    chorobie córki. To zależy od tego, czego byś potrzebowała. Generalnie pomagając
    sobie, pomożesz nie wprost Twojej córce. Nie chodzi o to, że anoreksja magicznie
    zniknie. Ale szczęśliwa, pogodzona ze sobą i światem mama bardzo pomaga w
    okresie dojrzewania każdemu dziecku:)
  • mamakoliber 03.02.09, 11:38
    Napewno dobra rada,chodze do psychologa gdyż sama nie uporałabym się
    z taką ilością problemów.Nie usypiam już bez leków,mam nadzieje,że
    kiedyś się to zmieni.Rozwiodłam się już dawno,więc tego jakoś
    boleśnie nie odczuwam w tym momencie,mam wielki żal do eks męża za
    zaniechanie kontaktów z dzieckiem(postawił na wygode,finansową i
    czasową)Z tego co ustaliła poprzednia psycholog to jedna z przyczyn
    choroby mojej córki;zły kontakt z ojcem a raczej jego brak,następnie
    nadwaga spowodowana długotrwałym leczenie sterydami,nadwaga i
    kiepskie relacje z rówieśnikami.
  • achulaw 03.02.09, 20:12
    Mamakoliber!!!To strasznie trudne powiedziedzieć co mniepchało do
    walki o wyjście ze szpitala,z choroby!!!Widzę następujące powody:
    -EGOIZM -dlaczego mam się zabijać skoro jest jakieś jutro?Nawet do
    d..."ale jutro
    -POKAZANIE SWOJEJ MOCY:Ja się nie dam!!!Ja potrafię żyć pomomo ,że
    jestem "gruba"!!! brzydka ,nic nie warta-POKAŻĘ IM!!!
    -Żal MAMY , instynkt opiekuńczy7 ,MIŁOŚĆ OKTÓREJ NIE MÓWIŁAM I NIE
    MÓWIE.Strach JAKIE BĘDZIE JEJ ŻYCIE PO MOJEJ ŚMIERCI!!!To brzmi
    pysznie i egoistycznie.Po mojej śmierci życie będzie się toczyć dalej!
    -Moje śmierć , danie się pokonać ANIE byłaby przegraną ,a na to nie
    pozwalam sobie!Ja nie przegrywam!!!Ja toczę CIĄGŁĄ WALKĘ!
    Igram ze sobą .Zwalki ze sobą czer[pię przyjemność.Potwierdzam jak,że
    każdy nadstępny dzień mojego życia to pokazanie języka moim złym
    skłonnościom.
  • achulaw 03.02.09, 20:13
    Z jakiej częsci Polski jesteś?
  • mamakoliber 03.02.09, 22:19
    Kraków.Achulaw,z tego co się orientuje moja córka przechodzi
    etap"nie chce mi się żyć bo życie jest do d...jestem beznadziejna"itp
    Gdy jej mówie,że nie wyobrażam sobie życia bez niej,odpowiada "to
    moje życie"Pani endokrynolog doradziła jej,aby stawiała sobie jakieś
    cele.Wyjaśniła na swoim przykładzie,jak wychodziła z depresji.
    Zauważyłam,że zaczyna to stosować;)Nie chce pisać na forum o tym
    sposobie bo jak zdążyłaś przeczytać wcześniej nie każdy rozumie,że
    dla mnie to nie jest zabawa tylko choroba dziecka...i nie warto
    odgrywać sie na innych za swoje porażki.Pisz prosze,tak dobrze
    wiedzieć,że nie jestem sama..i walka może być uwieńczona
    sukcesem,bardzo Ci dziękuje;))pozdrawiam
  • sabinac-0 05.02.09, 22:18
    Mam do ciebie pewna uwage. Tez jestem matka, sadzac z postow jestem
    kilka lat starsza od Ciebie. Staram sie zrozumiec Twoj bol i chec
    pomocy corce. Rozumiem ze Nienill i Blueberry87 swoim jadem i
    brakiem oglady moga doprowadzic do bialej goraczki ale maja odrobine
    racji. Wydaje mi sie ze jestes osoba apodyktyczna - wiesz, to
    rzadzenie sie na forum (ktore w koncu jest dla wszystkich) typu "ty
    jestes dobra dziewczynka", "ty jestes zla dziewczynka", "ty sie stad
    wynos", "z toba nie rozmawiam". Ta cecha charakteru na pewno nie
    pomoze Ci w relacji z corka. Chamskie i zlosliwe posty radze po
    prostu ignorowac. Pozdrawiam.
  • blueberry87 05.02.09, 23:15
    Popiszę się teraz jadem i brakiem ogłady i powiem, że jeśli nawet Sabinac-0
    zauważa że ktoś jest apodyktyczny, to ten ktoś na pewno jest apodyktyczny...
  • nienill 05.02.09, 23:19
    to ja sie tez po(d)pisze,
    zeby pani Mama jeszcze bardziej utwierdzila sie w tym, ze
    apodyktyczna nie jest i dalej statystyki forum poprawiala zalewajac
    to ponure miejsce miloscia i sloncem
  • mamakoliber 06.02.09, 11:29
    dziękuje Sabino,ignoruje.Nie jestem apodyktyczna,tylko rozżalona i
    przechodze przez piekło w poszukiwaniu spec dla córki.
  • blueberry87 06.02.09, 11:33
    Przestań jej robić krzywdę, to ten specjalista nie będzie potrzebny...
  • bajabongobongobaja 02.04.09, 18:17
    czy owa Pani Endokrynolog to może Dorota Roztoczyńska?
  • mamakoliber 06.02.09, 23:57
    Ola! do mnie napisałaś?nic nie doszło
  • bunny-eater 11.03.09, 03:30
    do psychiatryka!

    (bylam anorektyczka - spzital duzo pomogl)
  • mamakoliber 11.03.09, 12:26
    Bunny,córka jest już w szpitalu,mam nadzieje,że to jej pomoże.Po
    wyjściu ma stałą psychoterapie plus ps,grupową.pozdrawiam
    Przepraszam,że zapytam;jak długo byłaś chora? pamiętasz
    przełomowy momentw trakcie leczenia,jest coś co Ci najbardziej
    pomogło?
  • szacki 02.04.09, 16:59
    przeleciałam jak burza przez wszystkie wypowiedzi i mało mnie szlag
    nie trafił normalnie złapałam takiego agresora ze z chęcią roztrzaskałabym laptopa na kawałki. Choruje na anoreksje, nienawidzę jej, broniłam sie rekami i nogami przed diagnoza. anoreksja to syf
    nie z tej ziemi. Szpital ( IPIN), ośrodek podwójnych diagnoz, drugi ośrodek zamknięty i jest względnie. Ostatni atak z 3 tygodnie temu.
    Wróciło wszystko, ranne ważenie, 300 kcal dziennie, woda mineralna,
    mierzenie nadgarstków od razu po przebudzeniu. Matka non stop gada o
    zarciu, szlag mnie trafia. Gdy słyszę ze zaczynam wyglądać dobrze bo
    nie mam juz takich chudych raczek mam ochotę temu kto to mowi wbic
    nóz w plecy po ręko(jeść). ;) Starzy gó... wiedza o anoreksji, nie
    maja zielonego pojecia co to jest, w ogole mało ludzi wie,panna
    odchudza sie 3 tygodnie schudnie kilo i myśli ze ma anoreksje. Pisze
    to motam się i wyć mi sie chce, bo jak sobie przypomnę ból, i strach
    i panike ja pierdziele psychodela , paranoja na całego. Nie czuje sie
    wyleczona choc potrfaie wstrząchnac tabliczkę czekolady zeby tydzien
    pozniej sobie o tym przypomnieć i zrobic na podłodze 5 brzuszkow bo
    wiecej nie dam rady. Zazdroszczę córce ze ma wsparcie bez kitu to
    chyba to mnie tak wkurzylo , normalnie przemowila przeze mnie
    zazdrosc. pozdrawiam
  • mamakoliber 23.06.09, 15:07
    Szacki!moja córka leczyła się w Krakowie,obiecywano terapie
    rodzinną,guzik z tego wyszło.Pare rodzin poprostu oszukano. Leczenie
    córki polegało na 6 posiłkach i leżeniu,w efekcie wyszla bardziej
    zdołowana niz była.Wiem,że rozmawiać o jedzeniu z nią nie moge,chyba
    że sama zacznie,je tylko gerberki,odrobine chleba i pomidora..ćwiczy
    jak szalonaChciałabym ją namówić na ustawienia systemowe Berta
    Helingera,ale nie wiem czy się zgodzi...pozdrawiam
  • katha_ko 07.07.09, 21:21
    Ja mam BPD (borderline) i moje problemy z odżywianiem są wynikiem tego
    zaburzenia. Mam więc okresowo lekką formę anoreksji (max zjechałam do 48 kg przy
    173) i okresowo bulimię (teraz, typ sportowy, bez wymiotów).

    Informacje ode mnie, co może pomóc:

    1. Pomóc może najbardziej długoterminowa (con. rok) terapia indywidualna
    oraz rodzinna. Ale indywidualna to podstawa i nie może moim zdaniem
    zastąpić rodzinnej czy systemowej! I to psychoterapia, a nie psycholog w jakiejś
    poradni rodzinnej! Konkretnie - proszę zerknąć na: www.ptp.pl Nie żadne
    prochy (one tylko wspomagają, np. jak zaczyna się depresja), nie terapie grupowe
    (mogą być raczej PO indywidualnej), nie polecam tez klinik nerwic w oderwaniu od
    rodzinnego domu - bezsensu. Trzeba pamiętać, że żadnej anoreksji i bulimii nie
    wyleczy farmakoterpia!

    2. Skuteczność terapii zależy w największej mierze nie od terapeuty, nie od
    próśb rodziców, ale od motywacji własnej córki. Terapia to ne chirurg i nie
    zoperuje jej mózgu. Terapia wymaga silnej codziennej pracy nad sobą.

    a. Moja rada (z autopsji): jeśli córka nie chce iść na terapię, to nie
    zaciągać jej na siłę, bo i tak nie skorzysta z terapii.
    Powiem brutalnie:
    czasem trzeba osiągnąć samemu totalne dno, aby samemu się zmotywować.
    Pozostać samemu na lodzie. Wiem, że się serce Pani kraja, ale wtedy jest
    największa motywacja, aby coś zmienić...

    b. Jeśli córka nie chce iść na terapię, to może Pani jej podsunąć książkę
    "Psychoterapia. Poradnik dla pacjentów" J. Aleksandrowicza. To podstawa, aby
    wiedzieć, jak uczestniczyć w terapii.
    Proszę również samej przeczytać te
    książkę.

    3. Absolutnie nie poruszać tematu jedzenia!!! (nawet, jak zemdleje -
    trzeba być MOCNYM). Nawet jak córka pani niknie w oczach. Proszę uwierzyć, że
    Pani zmartwienie o wagę córki, podtykanie jedzenia, opiekuńczość UTRWALAJĄ
    CHOROBĘ
    . Nie chcę długo tłumaczyć tego mechanizmu, mogę na priva. Proszę
    samej absolutnie nie poruszać tematu jedzenia, a gdy córka będzie go przy Pani
    poruszała to proszę IGNOROWAĆ ten temat tak, jakby nie był ważny, że nie robi
    to na Pani żadnego wrażenia.
    Nie mówić oczywiście ze złością: "Nie gadaj już
    o tej wadze", ale słuchać tak, jakby mówiła, że ładna dziś pogoda. Nie robi to
    na Pani wrażenia (na zewnątrz), nie powoduje u Pani przejawów opiekuńczości (gdy
    mówi o żarciu), nie powoduje przerażenia (przy córce). Proszę tego nie
    bagatelizować, ale słucha Pani i tyle, tj. nudny temat.

    4. Proszę poczytać samej o problemie anoreksji. To, co bardzo polecam to
    rozdział o anoreksji z książki "Psychopatologia a religia" Damian Janus.
    Jest to książka o różnych zaburzeniach, a nie o anoreksji, ale rozdział
    dotyczący anoreksji opisuje sedno jej problemu.


    5. Proszę nie wierzyć w te bzdury, że anoreksję powoduje chęć bycia jak
    modelka.
    Oczywiście, ta chęć jest, ale to jest PRZYKRYWKA! Problem
    zaburzeń odżywiania leży o wiele głębiej.
    Tak naprawdę nie jest to wcale
    problem dotyczący wagi, jedzenia, żygania, lęku przed przytyciem - to są
    tematy ucieczkowe.

    Anoreksja i bulimia są spowodowane nieświadomym konfliktem psychicznym.
    Zazwyczaj wiąże się z:
    - nieakceptacją swojego ciała = jego seksualności, kobiecości, śmiertelności,
    niedoskonałości
    - (wg modelu Berne'a) problemami w relacji z matką, córka odrzuca "rodzica
    opiekuńczego, karmiącego" (no niestety...przykre, ale prawdziwe - może Pani nie
    wierzyć, trudno...)
    - lękiem przed dorastaniem, rozwojem
    I tak dalej.

    A rozmowy o jedzeniu i modelkach itd. to są tematy przykrywkowe. Poza tym:
    przyczyny anoreksji są przez chorującą najczęściej nieuświadomione, czyli córka
    może nie znać prawdziwych powodów swojej anoreksji i mówi "no bo nie chcę być
    gruba".

    Tak samo bulimia jest konfliktem wewnętrznym. Przyjmowanie pokarmu to
    symbol pustki i głodu emocjonalnego (jeżeli chodzi o ciepło i miłość), zaś
    wyrzucanie pokarmu to wyrzucanie negatywnych emocji z siebie, albo odrzucanie
    "matki". No tak baaaardzo po krótce. Piszę to dlatego, że jak Pani córka nie
    wyleczy anoreksji, to może się ona przerodzić w bulimię (często tak jest).

    6. Jest taka oczywista prawda (przynajmniej dla mnie już oczywista), że
    anoreksja i bulimia dają POTĘŻNE korzyści z choroby. Bębni o tym wielu
    terapeutów, a dziewczyny nie chcą tego przyjmować do wiadomości. Szkoda mi ich
    :( W terapii chodzi o to, aby potrafić te nieświadome korzyści zaspokajać
    inaczej, lub zrezygnować z tych "korzyści". Oczywiście, nie jest to świadome
    symulowanie albo manipulacja z premedytacją. To jest NIEŚWIADOME. Żal mi
    dziewczyn, które nie zdają sobie z tych korzyści sprawy :(

    Jedną z takich korzyści z choroby jest np. to, że jak córka nie je, to dostaje
    Pani ciepło i opiekuńczość, widzi, że Pani się martwi, załatwia jej terapie,
    lekarzy, bo ona jest chuda. Tak jest? Tak więc w przekonaniu anorektyczki
    wytwarza się taka nieświadoma myśl "jak przytyję, to mama przestanie się mną
    opiekować i martwić o mnie".
    I dlatego nie tyje, jeszcze bardziej chudnie,
    aby mieć to zainteresowanie i opiekę.

    7. Zdecydowanie odradzam takie terapie, które koncentrują się na eliminacji
    objawów choroby
    - czyli na 5 posiłkach dziennie, leżeniu po jedzeniu,
    ćwiczeniach oddechowych, ważeniu, relaksacji, ograniczaniu wymiotów, ćwiczeniu
    silnej woli i to wszystko. To walka z wiatrakami!!! Czyli terapie TYLKO
    behawioralne są nieskuteczne.

    Oczywiście, te rzeczy są istotne, zwłaszcza, gdy jest zagrożenie życia (wtedy to
    jest mus), ale TO NIE LECZY!! Leczy się przyczyny objawów, a te
    musi odkryć córka na terapii. I tylk tak można wyzdrowieć. I to nie trwa 10 tyg,
    tj. w klinikach nerwic, ale czasem rok albo i dłużej. Nie lecząc przyczyn
    objawy będą i tak powracać.
    Przytyje w szpitalu faszerowana przez
    pielęgniarki jedzeniem - wróci do domu i znowu schudnie, albo popadnie w
    bulimię. Bezsensu.

    8. Tak, jak mówiłam: przy tematach jedzenia, ważenia się, odmawiania posiłku -
    postawa "nie to nie" i obojętny wzrok. Natomiast, gdy temat jedzenia i wagi
    schodzi na dalszy plan, proszę być czułym wobec niej. Chwalić za stopnie w
    szkole, mówić, że ją Pani kocha - ale niech ona nie czuje, że ma to związek z
    anoreksją
    , choroba, wagą,chudością. Niech wie, że może być kochana za swoje
    cechy charakteru i zdolności, i te rzeczy (a nie jej chudość) Panią interesują.
    Np. jak ślicznie malujesz!

    9. Nigdy nie mówić "Ładnie wyglądasz", "Lepiej wyglądasz". To zakazane zdania.
    Schudnie znowu.

    ***

    Ja bardzo chciałam wyjść z fazy anoreksji, bo miałam już dość. Męczyłam się.
    Naczytałam się paru książek i zabroniłam rodzinie zwracać mi uwagę na moja
    chudość, podtykać jedzenie, mieć smutny wzrok, gdy odsuwam talerz. Wytłumaczyłam
    im tak, jak Pani powyżej. Dzięki ich TWARDOŚCI i zaprzestaniu głaskania mnie
    (ważne!!!!) straciłam zainteresowanie i opiekuńczość, jaką dawała mi moja
    sylwetka. Zdałam sobie tez sprawę, że nie jedząc, chcę powstrzymać moje ciało od
    rozwijania się, od nabierania seksualności, nie chcę dojrzeć, chcę być małą
    dziewczynką. Wyszłam z anoreksji dięki pracy nad sobą. Ciągle jestem w terapii,
    dopiero to 4 miesiące, ale zapowiada się na parę lat (mam BPD).

    Życzę wszystkiego dobrego :)

    --
    "Und was ich sah
    war Menschlichkeit
    war Dummheit Menschlicher Neigung entsprechend
    Tierisches Verhalten..." L.
  • mindtriper 07.07.09, 21:52
    WOW!!!
    Chapeau bas!
  • katha_ko 07.07.09, 22:29
    I weźcie to sobie dziewczyny do serca. Nie myślcie, że miałam łatwo i że to
    pewnie była "lekka anoreksja".

    Choruję od 3,5 lat i zdążyłam zaliczyć w tym czasie 3 szpitale psychiatryczne (w
    tym 2 oddziały zamknięte ze schizofreniami; widziałam dziewczynę umierającą na
    anoreksję), miałam raz taką depresję, że miałam robione elektrowstrząsy. Miałam
    również urojenia i brałam leki antypsychotyczne. Do tej pory cierpię na ataki
    paniki.

    I teraz chodzę na terapię od 4 miesięcy. Jest bardzo ciężko (właśnie przechodzę
    mega kryzys z myślami "s" - tak bywa w terapii), ale sorry - nie mam zamiaru
    żygac do kibla całe życie, ani pie*dolić, że jestem gruba, gdy ważę 48kg przy
    173, ani ćwiczyć pamięci zapamiętując ile kalorii ma pączek, a ile jabłko (juz
    nawet zapomniałam, ile mają :) ).

    Jak Wy chcecie tak spędzać dzień i życie zamiast włożyć odrobinę wysiłku w
    terapię - Wasza sprawa. Tylko w przeciwnym razie możecie umrzeć albo popełnić
    samobójstwo. A czytając Wasze posty boję się, że wiele z Was z tego forum może
    tak skończyć :(

    W każdym razie i tak mam nadzieję, że chociaż kilka z Was weźmie sobie te słowa
    do serca, na chwilę - za przeproszeniem - wyjmie sobie głowę z kibla i zastanowi
    się, czy warto tak dalej żyć. Czy warto oszukiwać innych - wiedząc, że tak
    naprawdę wszystkich pie*doli to, czy macie gruby czy chudy brzuch, dupę i uda -
    oszukujecie SIEBIE SAME idiotki a nie innych, którzy srają na Wasza wagę. Sorry,
    ale nie lubię owijać w bawełnę.

    Buziaki.
    --
    "Und was ich sah
    war Menschlichkeit
    war Dummheit Menschlicher Neigung entsprechend
    Tierisches Verhalten..." L.
  • mamakoliber 29.10.09, 23:11
    Witaj Katha! Ogromne dzięki za bardzo mądrą i treściwą odpowiedz.
    Przepraszam,ale nie zauważyłam jej wcześniej,bo zazwyczaj odpowiedzi
    dostaje po ostatnim swoim poście.DUŻY PROBLEM to kasa,moja córka
    dostaje spore kwoty od teściowej(od 300-1000zł miesięcznie)
    prosiłam,aby babcia nie dawała nastolatce takich kwot do ręki lub
    (jeśli już musi..) z przeznaczeniem(na kurs,ciuch itp)Teściowa chce
    jej rekompensować krzywdy po swoim synie,niestety tego nie da się
    odkupić pieniędzmi.Moja reakcja na upite dziecko? napewno
    szok,pózniej zapytałam spokojnie ile wypiła,wyjaśniłam że dla niej 1
    piwo to tak jakby wypiła ich 4! Przyzała mi racje.Doprowadziłam do
    spotkania(ja,córka i koleżanka cierpiąca od 10 lat na anoreksje)na
    którym dowiedziała się czym grozi odejście od leczenia,alkohol i leki
    (bo już łyknęła kiedyś 5 tab) Katha! okropieństwo,ale ja tak właśnie
    jej już mówie"po co wydajesz tak duże kwoty na
    fryzjera,ciuchy...jeśli twierdzisz,że i tak skończysz z sobą? "
    usłyszałam odp"ale za życia będe zadbana..."
    Przytulam ją,ale dotykając jej ciała(poniżej 45 kg/ 173cm) chce
    mi się wyć,dlaczego ja nie jestem chora zamiast niej? Tak bardzo się
    boje,że jej ogranizm już ledwie zipie..ostoporoza?okres obwiniania
    mam za sobą,robiłam wiele błędów sądze,że nie odbiegających od
    rodziców zdrowych dzieci.Córka doszła do momentu "a mam was
    gdzieś,szpital? po wyjściu się zabije,leczenie nie,psychoterapia
    nie.."Przełomowy moment to ogromny ból głodowy,szpital(internista)
    lewatywa..puściły mi nerwy,klęczałam przy jej łóżku i ryczałam to ja
    tym razem chciałam umrzeć,nie chciałam widzieć mojego dziecka w
    takim stanie. Zagroziłam,że jeśli nie zacznie sie leczyć zawoze ją
    na Kopernika,nie będze jej odwiedzać a jeśli ma zamiar po szpitalu
    się zabić to jej i tylko jej decyzja...i coś najstraszniejszego dla
    matki i dziecka" na tobie świat się nie zaczyna i nie kończy" chyba
    podziałało.Narazie "nie je nic żywego..ryb zero"ale już jest ser
    biały nie tylko homogenizowany,makaron,jabłka,mandarynki,koktajle
    bananowe,szpinak,ziemniaki i chleb razowy.Znów chodzi do swojego
    psychologa,będzie nowy psychiatra.
    Temat związków,przerobiony już dawno,chętnie opowiada ja nie
    krytykuje i twierdze,że miłość i przyjazn w każym wieku jest
    ważna.Niestety po zawodzie miłosnym pocięła ręke.
    Córka ma miłych znajomych(lecz niewielu) i wspaniałą
    przyjaciółke,bardzo oddaną.Teraz przerwa w szkole,wzdęcia i bóle
    brzucha. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuje i prośba nie zwacaj
    się "Pani 'jestem na forum ;)) pozdrawiam
  • mamakoliber 29.10.09, 23:14
    Katha! Serdeczne dzięki,że jesteś na tym
    forum,czytam,czytam...wielki szacunek;)
  • kirke87 19.04.09, 01:04
    Ja miałam 12 lat gdy zachorowałam, dziś mam 22 lata. Wtedy było to rzadkością,
    lekarze bardzo późno postawili diagnozę. Moim skromnym zdaniem badania nic nie
    dadzą, wizyty u psychologów też nie. Czy Pani córka Panią lub kogokolwiek
    słucha? Sądzę, że nie. Ja przynajmniej nikogo nie słuchałam. Wtedy liczy się
    tylko to, by schudnąć. Żadne argumenty z zewnątrz. Nikt nie wiedział, co ze mną
    zrobić, więc skierowano mnie na oddział dziecięcy szpitala psychiatrycznego
    zajmującego się praktycznie samą anoreksją. Nienawidziłam wtedy wszystkich,
    twierdziłam, że nikt mnie nie kocha. Zasady takich oddziałów są jednak sztywne -
    nie wyjdziesz, aż nie przytyjesz, więc trzeba jeść, by wyjść. Nienawidziłam tego
    miejsca, w miesiąc przytyłam 10 kilo. Poszłam do domu, znów schudłam, znów
    wróciłam do szpitala. W domu znowu schudłam, już miałam iść po raz kolejny do
    szpitala, jednak wtedy szpital budził we mnie taki lęk, że zaczęłam jeść w domu.
    Przez rok życia w domu byłam bardzo chuda, ale jadłam. Potem przytyłam. O
    zażegnaniu problemu można było mówić po 4 latach.
    Może w przypadku Pani córki jest inaczej, może szpital nie jest konieczny, ale
    wtedy najzwyczajniej nie jest się normalnym. Nie słyszy się, co dzieje się
    wokół. Ja w trakcie terapii u psychoanalityka (gdy byłam w domu) nie potrafiłam
    przypomnieć sobie żadnych wydarzeń poprzedzających szpital, czyli sprzed
    roku-dwóch. Nie wiedziałam kto i co do mnie mówił. Wtedy jest się w amoku, nie
    widzi się chudości. Trzeba tylko chudnąć, ćwiczyć - to jest wtedy tylko ważne.
  • mamakoliber 22.04.09, 09:53
    Do Kirke! Bardzo dziękuje za odpowiedz,ciesze się ,że masz to już za
    sobą i wnosisz powiew optymizu,bo tak naprawde wielokrotnie sama się
    zastanawiam jak lub kiedy to się skończy. Córka była w szpitalu
    miesiąc,"dobiła " do wagi 50kg,teraz już waży niestety 47 kg.Jest
    pod stałą kontolą psychiatry i chodzi na terapie(raz sama,nieraz ze
    mną)4 razy w miesiącu.Psychologa sama wybierała,jest zadowolona z
    rozmów z tą panią.Przyznam,że ustępuje jej teraz bardzo,jest
    niespokojna dużo w niej agresji,i zwątpienia. Pytałam co moge dla
    niej zrobić aby sie poczuła lepiej..usłyszałam"wszystko jest
    bezsensu,mam wiecznie doła,sama nie wiem co mam z tym zrobic.."
    Pozdrawiam
  • anima00 07.07.09, 23:03
    mamokoliber, muszę się zgodzić z kirke! Jej post szczerze mną potrząsnął, z
    pewnością wiele jest prawdy w tym, co pisze. Kirke podkreśliła fragmenty godne
    zapamiętania, ja od siebie zrobię to jeszcze raz - mamokoliber, ignoruj wszelkie
    próby dyskutowania o jedzeniu, wadze itd. a w zamian darz uwagą wszystkie inne
    ważne i mniej ważne dziedziny jej życia. Nie okazuj jej uczucia poprzez jedzenie
    ani troskę o tą sferę, ponieważ stanie się właśnie tak, jak pisała kirke - jej
    manipulacja jedzeniem nie skończy się dopóty, dopóki będzie ona utożsamiać to z
    przypływem zainteresowania/ uczucia/ miłości. I jeżeli zemdleje, jak pisała
    kirke, proszę nie robić z tego dramatu, afery...Dla osób zdrowych jest to
    sygnał, by zadbać o siebie, dla anorektyczek zrobienie wokół tego wielkiego
    HALO, wręcz przeciwnie, jest WZMOCNIENIEM. Im bardziej będzie się ją traktować
    jak "jajko", tym bardziej będzie się chciała zniszczyć. Właśnie dlatego, żeby
    czuć, że ktoś się nią opiekuje. To pragnienie jest tak silne, że może
    doprowadzić ją do śmierci...
    --
    chce-zyc.blog.pl
  • mamakoliber 08.07.09, 11:51
    Dziękuje Animo.nie jest dobrze,już nawet nie chce chodzić do lekarza
    ani swojej psycholog(sama wybierała)twierdzi,że wakacje to czas
    odpoczynku od lekarzy.Je kaszki w słoichkach dla dzieci,nadal
    chudnie i...nie pogardzi piwem ze znajomymi,już pare razy przysła
    wypita;((
  • katha_ko 08.07.09, 13:20
    mamakoliber napisała:

    > Dziękuje Animo.nie jest dobrze,już nawet nie chce chodzić do lekarza
    > ani swojej psycholog(sama wybierała)twierdzi,że wakacje to czas
    > odpoczynku od lekarzy.Je kaszki w słoichkach dla dzieci,nadal
    > chudnie i...nie pogardzi piwem ze znajomymi,już pare razy przysła
    > wypita;((

    1. Mam pytanie: jak Pani zareagowała na to, że przyszła wypita? Skąd ona ma
    pieniądze na alkohol? (mam nadzieję, że nie z kieszonkowego, heh :) )

    2. Może jej Pani dać do przeczytania ten artykuł albo wyszukać inne drastyczne
    informacje (choć w tym stanie może nią nie wstrząsnąć):
    ppn.ipin.edu.pl/archiwum/2005/4/t14n4_15.pdf

    3. Jest też takie mądre powodzenie "póki z czymś walczysz - tak długo dajesz
    temu siłę" - co do Pani walki o jej jedzenie.

    4. Aha, proponuję jeszcze twarde zasady, których trzeba się trzymać KONSEKWETNIE
    BEZ ŻADNYCH USTĘPSTW (wystarczy jedno i po ptakach):

    np. ŻADNEGO KIESZONKOWEGO, nowych ubrań, kosmetyków, póki nie zgodzi
    się na psychoterapię i póki nie będzie robiła w niej postępów.
    Nie chce Pani
    inwestować w kogoś, kto może niedługo na własną prośbę zejść z tego świata.
    (wiem, że Pani serce będzie pękać, ale proszę tak powiedzieć). Jeśli stanie się
    bardzo agresywna przy Pani odmowach (zapewne) i np. Panią uderzy w złości, to
    proszę jej zakomunikować, że jeszcze raz zostanie Pani uderzona to wezwie Pani
    kuratora lub policję - tak, do własnej córki. Kocha ją Pani ponad życie, ale
    matki się nie bije.

    Może Pani inwestować w jej zdolności i hobby, np. jak lubi śpiewać to
    lekcje śpiewu, jak lubi malować to w zestaw farb - bardzo chętnie - ale
    wtedy, gdy przestanie zajmować się wyniszczaniem organizmu i dążyć po linii
    prostej po śmierci
    (ważne!! nie zasady typu "jak zjesz kotleta to kupię Ci
    farby" - nie!!! jak zacznie robić coś sensownego w związku z powrotem do zdrowia
    -> terapia). Musi mieć siły, aby śpiewać, tańczyć itp.

    Nowy ciuch - nie, bo zaraz pewnie i tak schudniesz i będzie za duży, nie opłaca
    się.
    Nowy kosmetyk - nie, bo od niejedzenia skóra i tak będzie niedługo ohydna,
    kosmetyk nic nie da.
    Pieniądze na piwo zachcianki - nie, bo skoro ona nie przejmuje się swoim
    zdrowiem i życiem które Pani jej dała, to Pani nie przejmuje się jej
    zachciankami. Proste.

    Proszę ja przytulać, ale wtedy, gdy nie ma to związku z jedzeniem i chwalić, że
    np. ładnie coś namalowała.

    I NAJWAŻNIEJSZE! - anoreksja to problem emocjonalny.
    Czy w Pani domu rozmawia Pani z córką o emocjach związanych z jej pierwszą
    miłością? Interesuje się tym Pani?
    Porzuceniem przez chłopaka?
    Odrzuceniem?
    Lęku przed dorosłością?
    Zranieniami?
    O samotności?
    O seksie (Delikatnie) i kobiecości? Opowiadała jej Pani o własnym dojrzewaniu i
    swoich problemach z tego okresu??
    Czy miałyście do tej pory BLISKI CIEPŁY kontakt emocjonalny, pełen atmosfery
    zrozumienia i akceptacji?
    Czy poświęcała jej Pani CZAS na wspólne ciepłe rozmowy w jej/Pani pokoju, gdzie
    mogłyście razem się pośmiać lub popłakać?
    Czy ona miała miejsce na swoje EMOCJE? Czy potrafiła Pani dotrzeć delikatnie i
    stopniowo do własnej córki?
    Czy wie Pani dobrze, co się dzieje w jej życiu emocjonalnym z jej rówieśnikami,
    co przeżywa?

    To trudne pytania, i matki często odpowiadają na nie twierdząco "No tak,
    oczywiście, że mam dobry kontakt z własną córką". Albo matki zrzucają
    odpowiedzialność za zła relację na stronę córki (nie swoją) "Ona jest taka
    zamknięta w sobie... Nie chce nic mówić" (a czy Pani stworzyła taką atmosferę i
    relację, aby ona CHCIAŁA mówić?).

    Nie chodzi tu o to, aby od razu oburzać się lub wpadać w poczucie winy pt. "jaką
    jestem złą matką", ale konstruktywnie - co można zrobić, aby polepszyć Waszą
    relację. Bo to, że córka jest zamknięta w sobie i ma gdzieś Pani zasady - to
    niestety owoc wychowania, rodzice są za to odpowiedzialni.

    --
    "Und was ich sah
    war Menschlichkeit
    war Dummheit Menschlicher Neigung entsprechend
    Tierisches Verhalten..." L.
  • katha_ko 08.07.09, 12:37
    anima00 napisała:

    > mamokoliber, muszę się zgodzić z kirke! Jej post szczerze mną potrząsnął, z
    > pewnością wiele jest prawdy w tym, co pisze. Kirke podkreśliła fragmenty godne
    > zapamiętania, ja od siebie zrobię to jeszcze raz - mamokoliber, ignoruj wszelki
    > e
    > próby dyskutowania o jedzeniu, wadze itd. a w zamian darz uwagą wszystkie inne
    > ważne i mniej ważne dziedziny jej życia. Nie okazuj jej uczucia poprzez jedzeni
    > e
    > ani troskę o tą sferę, ponieważ stanie się właśnie tak, jak pisała kirke - jej

    anima, to nie pisała kirke, tylko ja - katha :)
    --
    "Und was ich sah
    war Menschlichkeit
    war Dummheit Menschlicher Neigung entsprechend
    Tierisches Verhalten..." L.
  • loiseau 08.07.09, 17:50
    Jesteś niesamowita! Twoje wypowiedzi są bardzo celne, widać, że poparte wiedzą,
    własnymi doświadczeniami i krytyczną refleksją.
    Życzę Ci owocnej terapii i rozwijania się w kierunku mądrego, zdrowego życia:)
  • katha_ko 08.07.09, 18:46
    loiseau napisała:

    > Życzę Ci owocnej terapii i rozwijania się w kierunku mądrego, zdrowego życia:)

    Dzięki :*


    --
    "Und was ich sah
    war Menschlichkeit
    war Dummheit Menschlicher Neigung entsprechend
    Tierisches Verhalten..." L.
  • anima00 09.07.09, 17:41
    Ah, no tak! Nie wiem skąd mi się wzięła kirke...A nie wiem, może była w tym
    temacie gdzies jakas kirke ;P
    --
    chce-zyc.blog.pl
  • joasiapila 17.07.09, 14:52
    Witaj
    Bardzo dużo dziewczyn odpowiedziało już na twojego posta i upłynęło już trochę
    czasu od kiedy weszłaś i go napisałaś. Wiem jakie to przykre kiedy twoje dziecko
    cierpi a ty nie możesz mu pomóc, jaką czujesz bezsilność i bezradność smutek
    pomieszany z gniewem i niepewność co będzie dalej i jak się to skończy...
    Nie możesz się obwiniać ...tutaj wiele czynników miało na to wpływ nie ty jedna
    i nie ty sama a możne nawet nie ty.
    Jest coś czego bardzo brakuje twojej córce coś czego nie potrafi znaleźć lub
    dostać i to jest moim zdaniem głównym powodem jej "niknięcia". Nie poddawaj się
    jesteś dobrą matką chcesz jej pomóc chcesz żeby znów zaczęła się śmiać żebyście
    miały dobry kontakt wierze ze się uda i ty też musisz wierzyć :)
  • ollaboga77 17.07.09, 15:00
    o trafnie bardzo trafnie to ujęłaś Joasiu.. tak jest w przypadku chorób psych
    ... duszy czegoś brakuje.

    jest pewna metoda hipnozy u dr Kaczorowskiego. Po to by w czasie tejże hipnozy
    osoba jej poddawana wypowiedziała właśnie ten ból z czego wynika i co brakuje?

    Albo osoba która przyjmuje w warszawie był asystentem prof. Szulc też hipnoza.


    --
    ======================================
    ~ www.wegetarianie.pl ~
    * www.rawfood czyli surowo i
    zdrowo *
    ^ www.miau.pl ^

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka