Dodaj do ulubionych

Skierowanie do szpitala...i co dalej???

08.02.09, 19:33
Usłyszałam od lekarza psychiatry,że nie ma sensu czekać z córką w
domu...zwiedzać co rusz nowych spec.należy "pokazać"ją na oddziale i
tam zapadnie decyzja o dalszym leczeniu i ewentualnych zmianach. Mam
pytanie do dziewczyn,które niedawno tam sie leczyły;jak wyglądają te
pierwsze dni,psychoterapia grupowa,jak liczne są sale ...?Z góry
dziękuje
Edytor zaawansowany
  • nienill 08.02.09, 19:44
    ale ja bym tu chetnie zaprosila corke, zamiast mamusi
  • blueberry87 08.02.09, 20:03
    To ja powiem wprost, bez zadnych zlosliwosci: szpital to najgorszy z mozliwych
    pomyslów!!! W zwyklym szpitalu psychiatrycznym nie znaja sie na leczeniu
    zaburzen odzywiania. Moja kolezanka lezala tam z anoreksja, wmuszali w nia
    jedzenie i efekt jest teraz taki, ze jak cos zje, to zaraz zwraca: zje pól
    jabłka i wymiotuje, zje dwie łyżki jogurtu i wymiotuje. A wiecej w ciągu dnia
    nie je. Przed przyjeciem do szpitala wazyla 41 kg, po miesiacu, jak ja
    puszczali, wazyla tyle samo. Terapia wygladala w ten sposob, ze bierze sie
    wszystkich pacjentów z oddzialu, nie wazne kto na co choruje, zamyka sie ich w
    jednym pokoju i kaze opowiadac o swoim zyciu. Raz dziennie, przez dwie godziny.
    Poza tym, daja tam konskie dawki lekow przeciwdepresyjnych, bo one przymulają -
    tak profilaktycznie, zeby nie myslec o jedzeniu i niejedzeniu, ale to slabo
    skutkuje. A na koniec to jeszcze powiem ze jak ja wypuszczali, to pani ordynator
    stwierdzila, ze juz nic jej nie jest, oni zrobili wszystko co bylo w ich mocy i
    teraz bedzie cacy-cacy... A tak naprawde to zrobili jej krzywde ze az przykro
    patrzec. Dlatego apeluje: nie zabieraj corki do szpitala, jesli zalezy Ci na jej
    wyleczeniu, poszukaj specjalnego osrodka w ktorym zajmuja sie zaburzeniami
    odzywiania. One sa drogie i na miejsce trzeba czekac, ale zamykajac corke w
    szpitalu mozesz jej wyrzadzic nieodwracalna krzywda. Przemyśl to prosze
  • nienill 08.02.09, 20:07
    W zwyklym szpitalu psychiatrycznym nie znaja sie na leczeniu
    > zaburzen odzywiania.

    a gdzie jest powiedziane, ze to bedzie "zwykly szpital psychiatrychny"?
    a mzoe na jakims dobrym oddziale nerwic wyladuje i bedzie ok? a na dodatek od
    mamy odpocznie

    nie strasz
    wszystko zalezy od miejsca
  • blueberry87 08.02.09, 20:10
    Wiesz co, szczerze wątpie, nerwica to nerwica, a anorekesja to anoreksja i jesli
    wyląduje na oddziale nerwic to ją tam tylko jeszcze gorzej wykoślawią :(
  • nienill 08.02.09, 20:39
    blueberry87 napisała:

    > Wiesz co, szczerze wątpie, nerwica to nerwica, a anorekesja to anoreksja

    a anorexia nervosa to co to jest?
    (i prosze mi to klasyfikacją nie rzucać ;p)


    i jesl
    > i
    > wyląduje na oddziale nerwic to ją tam tylko jeszcze gorzej wykoślawią :(
    no teraz juz paranoje rozsiewasz

    wszystko zalezy od miejsca
    tak samo jak przy wyborze terapeuty


    a na oddzial nerwic to swego czasu ja sama sie nawet wybieralam
    i byla to jedna z opcji przy wyborze terapii
  • mamakoliber 08.02.09, 21:55
    Dziękuje za odpowiedz Blueberry.Boje się ją zostawiać w szpitalu,mam
    nadzieje,że lekarz(jutro ma tam być dr Kamińska)znajdzie jakieś
    rozsądne rozwiązanie..jeśli jest prywatna klinika,którą możesz mi
    polecić bardzo prosze o namiary.Pytałam
    psychologa,psychiatre...podały mi tylko szpital na Kopernika jako
    miejsce gdzie leczy się anoreksje.Dziś przez cały dzień zjadła
    zaledwie pól maleńkiego słoiczka "Gerberka"ozcywiście bezmięsny...
  • nienill 08.02.09, 22:28
    mamakoliber napisała:

    > Boje się ją zostawiać w szpitalu,
    nie da boze utracic kontrole nad dziewczyna

    toz to bylby koniec swiata....

    bo ktoz sie lepiej potrafi dzieckiem zajmowac niz matka???
  • blueberry87 08.02.09, 23:48
    Co do Krakowa to nie znam tam szpitali, jestem z innej czesci Polski; z tego co
    mi jednak wiadomo (troche z wlasnego doswiadczenia, a troche sie nasluchalam,
    głownie jednak o placówkach z północych województw, zaznaczam to od razu) to we
    wszystkich szpitalach psychiatrycznych zaburzenia odżywiania leczy sie podobnie
    - to znaczy indoktrynuje sie pacjentke na sile, co nie przynosi efektów. Jezeli
    w szpitalu na Kopernika jest oddzial na ktorym leczy sie anoreksje - specjalnie
    do tego wydzielony, samodzielny oddzial - to moze warto zaryzykowac; jezeli
    jednak młoda mialaby tam lezec w ramach zwyklego kobiecego oddzialu to stanowczo
    odradzam. Poza tym to uwazam (aczkolwiek nie musi Pani sie z tym zgadzac) ze
    najpierw sama powinna tam Pani pójść i wybadać sprawe; porozmawiac z lekarzami,
    psychiatra, psychologiem, pielegniarkami i zobaczyc jacy z nich specjaliści i
    ludzie tak w ogolnym tego slowa znaczeniu.

    A tak jeszcze w sprawie żywienia Pani córki, to moze niech ona lepiej wróci do
    picia actimeli i kubusiów? Tak na powaznie to mowie, bo jezeli regularnie wypije
    troche takich "skondensowanych" cieczy to dla jej zołądka bedzie dużo lepiej niz
    jednorazowe zjedzenie gerberka... Ona ma zaciśniety zołądek i zwyczajnie nie da
    rady sie odzywiac normalnie, ale jezeli poprobuje z takimi polpłynnymi
    produktami to moze sie jej udac.

    I niech jej Pani nie daje miesa, bo go zwyczajnie nie strawi, nawet niewielkiej
    ilości, co najwyzej wyladuje w szpitalu na lewatywie/plukaniu zoladka.
  • nienill 09.02.09, 00:09
    blueberry87 napisała:

    > to we
    > wszystkich szpitalach psychiatrycznych zaburzenia odżywiania leczy sie podobnie
    > - to znaczy indoktrynuje sie pacjentke na sile, co nie przynosi efektów.

    ja specjalistka od anoreksji nie jestem, ale z tego co wiem:
    nalezy rozroznic dwie rzeczy
    1. anoreksja prowadzi bezposrednio do zagrozenia zycia. jesli dana osoba jest na
    skraju wyczerpania, to owszem, pewnie ją tam beda wszelkimi sposobami naklaniali
    do leczenia.
    zapewne jest to osoba w takim stopniu chora, ze nie bedzie reagowala na proby
    terapii, bo w tym momencie jest za bardzo zamknieta w sobie i swoim jedzeniowym
    swiecie
    wiec rzeczywiscie pacyfikacja lekami wydaje mi sie w tym przypadku takze
    prawdopodobna

    a niesmak Twojej kolezanki, ktora jak widac w szpitalu byc nie chciala, jest tu
    jak najbardziej uzasadniony

    ale to sa osoby naprawde ciezko chore

    nie kazdy chory potzrebuje tego typu metod
    wiec błagam, nie siej paniki


    2) osoba ma problemy z jedzeniem (bez wzgledu jakie), ktora idzie do szpitala na
    normalną terapie
    psychoterapie
    bo chce wyzdrowiec
    wiec te "codzienne gadki" sa dla niej moze nie radoscia, ale wsparciem
    lekow za duzo nie potrzebuje
    je nie tak jak sie powinno, ale az tak wiekiej krzywdy sobie nie robi
    itd


    w takich przypadkach szpital oznacza troche inna forme terapii,
    jedni chodza na spotkania raz w tygodniu
    inni moga isc na oddzial

    i kazdy jest zadowolony



    > odradzam. Poza tym to uwazam (aczkolwiek nie musi Pani sie z tym zgadzac) ze
    > najpierw sama powinna tam Pani pójść i wybadać sprawe; porozmawiac z lekarzami,
    > psychiatra, psychologiem, pielegniarkami i zobaczyc jacy z nich specjaliści i
    > ludzie tak w ogolnym tego slowa znaczeniu.
    jasssne
    bo jak sie spojrzy w oczy lekarzowi i pogada z nim 5 minut, to sie wie czy jest
    dobrym specjalita

    juz lepiej w necie informacji szukac
  • mamakoliber 09.02.09, 00:16
    Psycholog córki dr Zawadzka pracowała tam przez ok 40
    lat,stwierdziła,że warto zasięgnąć dodatkowej opini u tamtejszych
    spec.Z tego co zdązyłam przeczytać na forum to część osób jest
    zadowolonych z leczenia u dr Curyło.Dzwoniłam do niego,córka nie ma
    szans aby się dostać na wizyte,ma 15 lat a on zajmuje sie tylko
    osobami dorosłymi.Wiesz,najbardziej boje się aby córka nie
    nabrał"szlifu"od innych dziewczyn,bardziej doświadczonych w
    odchudzaniu. Z powodu częstego wybudzania się dostała lek
    ZALASTA,podałam jej mniejszą dawke niż zaleciła lekarka(bo tylko pół
    tab)efekt;prawie cały dzień śpi,mam nadzieje,że jest to pierwsza
    reakcja na ten lek.Wiem,że powinna stopniowo zwiększać i róznicować
    pokarmy,nic jej nie "wciskam" Mięsa nie je od 3 lat,więc napewno jej
    go nie dam.Bardzo się boje aby nie zaliczyła jeszcze
    bulimii,czytałam,że dość często idą w parze...tak jest?
  • mamakoliber 17.02.09, 17:53
    Witaj Blueberry! Córka dostała się na odział leczenia anoreksji i
    bulimii.Waga spadła do 48kg,lekarka jej uświadomiła iż chudłaby co
    tydzień średnio 2kg.Jest przed podpisaniem kontraktu.Nie może mieć
    przy sobie picia ani jedzenia...po grozbach dot.samobójstwa przeszła
    na dogadywanie się,ale do mnie powiedziała,że jak wróci do domu to
    będzie robić to co dawniej.Ma zakaz ćwiczeń i nie wolno jej
    opuszczać szpitala.pozdrawiam;)
  • blon-dynka 09.02.09, 07:35
    Witaj,
    Jeśli chodzi o przebieg leczenia na ul. Kopernika, to ja mogę
    jedynie wyrazić opinię na temat oddziału dla dorosłych, ponieważ
    przebywałam tam trzy miesiące. TAM URATOWANO MI ŻYCIE. Jednakże
    oddział ten oddzielony jest jedynie drzwiami od oddziału
    młodzieżowego, gdzie ewentualnie trafiłaby Twoja córka. Podstawową
    różnicą między tymy dwoma oddziałami jest to, że na oddziale dla
    dorosłych przebywają TYLKO osoby z zaburzeniami nerwicowymi
    (anoreksja i wszelkie zaburzenia odżywiania to nic innego jak
    nerwica) i zaburzeniami osobowości. Natomiast na oddziale
    młodzieżowym przebywają dzieci zarówno z zaburzeniami odżywiania,
    jak i różnymi chorobami psychicznymi psychozy, schizofrenie etc.).
    Dla mnie (przypominam jako OSOBY DOROSŁEJ), samo sąsiadowanie z tym
    oddziałem było wielkim szokiem i traumą. Wspomnę tylko o potwornych
    krzykach chorych dzieci-niejednokrotnie w nocy, bijatykach, waleniu
    i kopaniu w drzwi, furiach.... czasami ukazywał się nam widok
    młodych dziewcząt z sondą,zapiętych w pasy dzieci, leżących na
    korytarzu i pilnowanych przez pielęgniarki, aby nie wyrządziły innym
    krzywdy........... To naprawdę bardzo ciężki oddział.
    Mam nadzieję, że mój punkt widznia pomoże Ci choć troszkę w podjęciu
    decyzji..... Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.
  • nienill 09.02.09, 09:14
    i to jest argument

    a nie "kolezanke do gadania zmuszali"...
  • blueberry87 09.02.09, 09:27
    Nie napisalam ze zmuszali, tylko ze wszystkich chorych leczyli tak samo - dajac
    im olbrzymie dawki leków, a potem zbierali ich razem i kazali sie wywnetrzniac,
    terapia indywidualna nie istniala.

    A poza tym to tylko mowie co wiem z doswiadczenia, swojego tez chyba moge?
    Nienill, nikt Ci nie broni napisac co Ty sadzisz, ale moze podziel sie swoimi
    przezyciami, zamiast objezdzac to co ja pisze. Nie chce nikogo zdenerwowac,
    zrobic na zlosc, ani siac paniki, naprawde...
  • nienill 09.02.09, 09:40
    blueberry87 napisała:

    > tylko ze wszystkich chorych leczyli tak samo - dajac
    > im olbrzymie dawki leków,

    mzoe ich potrzebowali
    moze nie
    nie wiem

    > a potem zbierali ich razem i kazali sie wywnetrzniac,

    niczego nie mogli "kazac"
    jak nie chcesz o czyms gadac, to nie gadasz i tyle

    i mogą ci skoczyc
    to twoja indywidualna sprawa

    najwyzej w ogole nie skorzystasz na tym pobycie

    > terapia indywidualna nie istniala.

    no i co z tego?

    moze byc tez sama grupowa
    to wszystko zalezy

    >
    > A poza tym to tylko mowie co wiem z doswiadczenia, swojego tez chyba moge?

    a wiec jakie są te Twoje doswiadczenia?
    moze nie doczytalam

    aha
    i najwazniejsze: z ktorego osrodka/z jakim terapeutą?

    > Nienill, nikt Ci nie broni napisac co Ty sadzisz,

    a wiec sądze, ze siejesz panikę


    ale moze podziel sie swoimi
    > przezyciami, zamiast objezdzac to co ja pisze.


    a jakie mam doswiadczenia to napisalam
    i one sie skladają na jeden wniosek: jest roznie

  • blueberry87 09.02.09, 09:43
    Mam to rozumiec że teraz ja zostalam Twoim wrogiem naczelnym i bedziesz sie
    czepiac kazdego mojego slowa?
    Jesli chcesz to moge opisac swoje przezycia ze szpitalami/terapeutami, ale one
    dotyczace nie tylko problemu anoreksji ale i bulimii, i to bedzie raczej dluga
    opowiesc
  • ankaaa 09.02.09, 09:55
    Ja jestem chętna do przeczytania !!!
  • blueberry87 09.02.09, 10:16
    Ankaaa, dziekuje za wyrażoną chęć :). To ja napisze tak w skrocie, zeby nikogo
    nie zanudzac, ze choruje juz 7 lat. Zaczelo sie gdy mialam 15, w ciagu trzech
    miesiecy schudlam 22 kg. Nie mialam jeszcze wtedy anoreksji, jadlam trzy razy
    dziennie i bylam zadowolona ze swojego wygladu. Moi rodzice jednak nie i zaczeli
    mi na sile wpychac jedzenie, co skonczylo sie bulimia. Od tego czasu mam na
    przemian okresy bulimiczne i anorektyczne, np miedzy styczniem a majem 2008
    jadlam tylko 600 kcal dziennie, zeby potem przez pozniejsze 7 miesiecy obzerac
    sie i wymiotowac do granic mozliwosci. Obecnie znowu przestaje jesc; nie licze
    kalorii, ale nie jem nic poza surowymi owocami, warzywami, jogurtami i pieczywem
    wasa. Cwicze tez intensywnie, np potrafie w ciagu dnia przejechac 50 km na
    rowerze stacjonarnym.

    W ciagu ostatniego roku odwiedzilam 4 "specjalistów", którzy stwierdzili u mnie,
    kolejno: anoreksje bulimiczna, bulimie, jadlowstret atypowy, depresje (sic!). Na
    pierwszej psychoterapii, juz po drugim spotkaniu pani psycholog stwierdzila ze
    jestem zupelnie zdrowa, mam isc i cieszyc sie zyciem. Wiec po powrocie do domu
    cieszylam sie zyciem w drodze od lodowki do lazienki. Potem, gdy poszlam do
    innego lekarza dostalam skierowanie do szpitala, ale nie powiem ktorego, powiem
    tylko ze w Toruniu. Przebywalam tam tydzien. Psychoterapia byla grupowa, co mi
    bardzo nie odpowiadalo, tym bardziej ze oddzial zenski odbywal psychoterapie z
    oddzialem meskim, na którym w wiekszosci lezeli alkoholicy. Posilki byly
    obrzydliwe, tluste i przesolone, az sie chcialo je zwymiotowac, a nie moglam po
    prostu nie zjesc bo za kazdym razem jak jadlam, stala nade mna pielegniarka.
    Przepisano mi lek, ktory powodowal ze nie moglam spac wiecej niz trzy godziny na
    dobe, za to przez caly dzien chodzilam z oczami jak spodki. Wypisalam sie na
    wlasne zyczenie mimo piskow ordynatorki. Nastepy psychiatra u ktorego bylam
    potraktowal mnie lekiem ktory wywolywal u mnie halucynacje, zawroty glowy itd.
    Odjazd jak po nacpaniu. Ostatni psychiatra, ten ktory stwierdzil u mnie depresje
    - no coz, to ja jemu podziekowalam po pierwszej wizycie. Od tej pory mecze sie
    sama ze soba.

    Zapewne znow zostane oskarzona o sianie paniki, tym nie mniej wiem co przeszlam.
    I dlatego chcialam oszczedzic tego komus innemu, bo kazda nieudana terapia
    odbijala sie na moim zdrowiu.
  • blueberry87 09.02.09, 10:18
    Acha i jeszcze do mamakoliber: anoreksja idzie bardzo czesto w parze z bulimia -
    co nie znaczy ze zawsze.
    Aczkolwiek u mnie tak jest i to chyba meczy gorzej niz sama bulimia lub sama
    anoreksja.
    Ale nie jestem ekspertem.
  • mamakoliber 09.02.09, 22:10
    Blueberry,tego się właśnie obawiam(anoreksja plus bulimia) dlatego
    nie wciskam córce jedzenia,cos zawsze podsuwam raczej z miernym
    efektem.Widze jak bardzo jest zmęczona,jak cierpi. Przykro mi,że
    przeszłaś takie katusze z całego serca życze Ci powrotu do
    zdrowia,dziękuje za pomoc
  • nienill 09.02.09, 10:31
    > W ciagu ostatniego roku odwiedzilam 4 "specjalistów", którzy stwierdzili u mnie
    > ,
    > kolejno: anoreksje bulimiczna, bulimie, jadlowstret atypowy, depresje (sic!).

    diagnoza w tego typu problemach ma najmniejsze znaczenie
    to tylko cyferka w kartotece

    i nie rozumiem, dlaczego Cie sie depresja nie podoba
    mozna miec i bulimie i depresje jednoczesnie


    N
    > a
    > pierwszej psychoterapii, juz po drugim spotkaniu pani psycholog stwierdzila ze
    > jestem zupelnie zdrowa, mam isc i cieszyc sie zyciem.

    jak sie idzie do piwerszej lepszej osoby to sie tak ma

    dobrego laryngologa tez jest ciezko znalezc
    z terapeutami jest tak samo

    sie łazi i sie szuka


    Przebywalam tam tydzien. Psychoterapia byla grupowa, co mi
    > bardzo nie odpowiadalo,

    to po co tam poszlas?


    jak chcesz byc "indywidualnie trakotowana" to sobie na to zapracuj
    albo placac za terapie
    albo jej szukajac i potem czekajac w kolejce

    tym bardziej ze oddzial zenski odbywal psychoterapie z
    > oddzialem meskim, na którym w wiekszosci lezeli alkoholicy.

    a fuuuuuuuuujjjjjjjjjj
    strraszne


    jak to mozna osoby uzaleznione (jedne od alkoholu, inne od jedzenia) do jednej
    grupy wcisnac??!!
    skandal!!
    i jeszcze facetow!!

    Posilki byly
    > obrzydliwe, tluste i przesolone, az sie chcialo je zwymiotowac, a nie moglam po
    > prostu nie zjesc bo za kazdym razem jak jadlam, stala nade mna pielegniarka.

    tak
    po to tam poszlas
    zeby sobie dobrze pojesc

    > Przepisano mi lek, ktory powodowal ze nie moglam spac wiecej niz trzy godziny n
    > a
    > dobe, za to przez caly dzien chodzilam z oczami jak spodki.

    zdarza sie

    Wypisalam sie na
    > wlasne zyczenie mimo piskow ordynatorki.

    tez sie zdarza
    sa rozne ordynatorki

    Nastepy psychiatra u ktorego bylam
    > potraktowal mnie lekiem ktory wywolywal u mnie halucynacje, zawroty glowy itd.

    tak bywa

    leki sie bierze, a potem patrzy jak sie na nie reaguje


    jesli Ci nie pasowalo, to brac ich nie musialas


    > Odjazd jak po nacpaniu. Ostatni psychiatra, ten ktory stwierdzil u mnie depresj
    > e
    > - no coz, to ja jemu podziekowalam po pierwszej wizycie.
    jw


    Od tej pory mecze sie
    > sama ze soba.

    to sie mecz


    bylas w JEDNYM szpitalu
    a gadasz o calym swiecie


    bylas u kilku lekarzy (korzy z definicji nie byli Ci w satnie pomoc, bo nerwice
    sie leczy przede wszystkim psychoterapia), a ocene wydajesz calemu swiatu

    a na dodatek czepiasz sie rzeczy, ktore sa normalne i ktorych czepiac sie
    czlowiek rozsadny nie moze, bo wie, ze tak czasami bywa
    (patrz problemy z lekami)


    > Zapewne znow zostane oskarzona o sianie paniki, tym nie mniej wiem co przeszlam
    > .
    > I dlatego chcialam oszczedzic tego komus innemu, bo kazda nieudana terapia
    > odbijala sie na moim zdrowiu.


    teapia??

    łazenie i widywanie sie z lekarzami i branie lekow uwazasz za terapie?

    gratuluję


    jak chcesz to zyj w swiecie, w ktorym biedna dziewczynka zostala skrzywdzona
    przez złych doroslych

    ale nie wciskaj innym takiej teorii

    bo im krzywde robisz
  • blueberry87 09.02.09, 10:42
    Nienill, pisac i tak bedziesz co chcesz, a ja nie będę sie z Toba kłocic.
    Napisalam to o co mnie poproszono.
    Pozdrawiam i niech Ci sie dobrze żyje
  • ankaaa 09.02.09, 10:55
    Wrzuć w google: certyfikowani psychoterapeuci Polskiego Towarzystwa
    Psychiatrycznego i/lub Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
    Taki certyfikat daje jakieś bezpieczeństwo, ale też warto wiedzieć
    ze nie gwarantuje ci wyleczenia ;)

    Niestety prawda jest taka, że na prawdę długo trzeba szukać zanim
    trafi sie na kompetentną osobę.
  • blueberry87 09.02.09, 10:58
    Tu masz niestety racje... Dziekuje za rade :*
  • mamakoliber 09.02.09, 12:47
    Dziękuje. Wróciłyśmy ze szpitala "zaawansowana anoreksja" córka ma
    zrobić badania a pózniej kładzie się na oddziałał dziecięcy i
    dokarmanie sondą;(( nie ma innego wyjścia...w tym momencie tylko
    śpi,już nie ma mowy o jedzeniu ani nawet piciu
  • blon-dynka 09.02.09, 12:55
    TRZYMAM ZA WAS MOCCCCCCCCCCCNO! Bądźcie dzielne......
  • mamakoliber 09.02.09, 12:58
    Do Blondynki! Czy to może być jakaś śpiączka?nie wiem już co mam
    robić;((( Z tego co powiedziała lekarka,córka nie powinna łykać
    teraz prochów bo organizm jest wycieńczony
  • mamakoliber 09.02.09, 12:59
    przepraszam,nawet Ci nie podziękowałam.Dziękuje z całego serca.Tak
    bardzo sie boje,że ona umrze.
  • blon-dynka 09.02.09, 13:02
    Kurcze... ciężka sprawa. Na pewno jej organizm jest obecnie zbyt
    wycieńczony, aby "znieść" dawkę takiego leku. na kiedy ma córka
    termin? I co polecono Ci na ten czas oczekiwania?
  • blueberry87 09.02.09, 13:08
    Śpi bo jest słabiutka i organizm sie broni przed jeszcze wiekszym wycienczeniem.
    Moge spytac ile Pani córka wazy? Bo ostatnio pisala Pani ze 49kg. Nie jestem
    ekspertem, ale to raczej nie jest waga az tak niska zeby doprowadzic do smierci
    glodowej. Jeśli szybko ja przyjma do szpitala to wszystko bedzie dobrze
  • mamakoliber 09.02.09, 13:15
    Waży tyle samo(zapewne przed ważeniem piła sporo wody) dziś nikt jej
    nie ważył,ma silne zawroty głowy i mdłości.Nie zostawiono jej w
    szpitalu,abym to ja na swój koszt zrobiła badania,nie mam o to
    pretensji,wiem że mają do d....dofinansowanie i nie stać ich na
    wiele.Myśle czy to nie jest tak,że naprwde chce się zagłodzić...
  • mamakoliber 09.02.09, 13:10
    Lekarka powiedziała jej jaki ma wybór;jedzenie min.1000kal albo
    sonda i szpital,ma zrobić badania;EKG,RTG kl.piersiowej,usg jamy
    brzusznej i miednicy małej,tsh,desytometrie kręgosłupa,CT głowyi
    przysadki mózgowej.Córka jest też pod opieką dobrej endokrynolog i
    dr psychologii ale każdy mówi to samo,jeśli ona nie zechce to nikt
    nie zdziała cudu.
  • ollaboga77 09.02.09, 17:39
    jeśli ona nie zechce to nikt nie zdziała cudu.


    Jeśli ona nie zechce jeść, to szpital, lekarze itd jej nie uratują???

    A jak ona sie czuje psychicznie???
    --
    ======================================
    ~ www.greenpeace.pl/wieloryby ~
    * www.wegetarianie.pl *
    ^ www.miau.pl ^
  • mamakoliber 09.02.09, 22:13
    ola..psychicznie? Nie mówi,że ma doła ale widze,że tak jest.Leży
    przy mnie w łóżku ,wtula sie i z trudem mówi.
  • blon-dynka 09.02.09, 13:16
    Nie ma za co dziękować... Precyzując, to przypuszczam, że bez tego
    rodzaju leków się nie obejdzie, jednakże inaczej jest, jak są one
    podawane w szpitalu i pod kontrolą. A leki te potrzebne są
    przynajmniej na początku leczenia po to, aby zmniejszyć lęk przed
    jedzeniem i nieco wyciszyć. Dobrze, że jesteście już pod jakąś
    opieką. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.... Potrzeba tylko
    duuuuuużo czasu, cierpliwości, miłości i sił....
  • mamakoliber 09.02.09, 13:23
    Blondynoko! Zaznaczyłam w szpitalu,że przyjeżdzam w środe,zapewne
    nie zdąze zrobić tych wszystkich badań.Sama nic nie zdziałam,z tego
    co piszecie na forum zrozumiałam,że dziewczyny są pilnowane z
    jedzeniem przez pielęgniarki,może to ją uratuje.pozdrawiam
  • blon-dynka 09.02.09, 13:32
    Mamakoliber!
    Bardzo dużo tych badań..... Mam nadzieję, że uda Ci się je zrobić.
    Jeśli chodzi o pilnowanie, to tak-dyscyplina jest ogromna. I tylko
    dzięki niej mogłam się choć troszkę nauczyć jeść. Spędzałam czasem
    po dwie godziny na jadalni jedząc obiad.... To nic, że był okropny i
    zimny. Opuścić jadalnię mogłam dopiero wtedy, gdy talerz był pusty.
    Wówczas mocno się buntowałam, płakałam.... dziś wiem, że dzięki temu
    nauczyłam się choć troszkę jeść i oswoiłam tę czynność. Nadal zmagam
    się ze sobą, z chorobą.... Ale widzę jak wiele dał mi pobyt na
    Kopernika....jak wiele zmieniłam w swoim myśleniu...
  • mamakoliber 09.02.09, 22:03
    Do Blondynki!Może moja córka też kiedyś będzie mogła napisać to co
    Ty teraz.Jeśli moge zapytać;z jaką wagą przyjechałaś na Kopernikia?
    Widziałaś sens leczenia...czy rodzice Cie przekonali?Moje dziecko
    nie chce się leczyć,"nie ma anoreksji"i nikt jej "nie zmusi do
    jedzenia,nawet pielęgniarka"to jej teoria...Zastanawiam się jak
    wyglądają początki pobytu w szpitalu;ważenie,kroplówka...
  • ollaboga77 09.02.09, 18:11
    Czy TY rozmawiasz z córka ? Ona ma niedożywiona ciało i mózg. Mózg
    składa się z 60% z kwasów omega 3.

    Hmm skoro ona nie chce jeśc to może zaczęłaby połykać
    suplementy !!??? odżywiłyby jej organizm ..

    może spóbuj...
    --
    ======================================
    ~ www.greenpeace.pl/wieloryby ~
    * www.wegetarianie.pl *
    ^ www.miau.pl ^
  • mamakoliber 09.02.09, 21:56
    Ollboga!Jedyne co łyka to CENTRUM,nic więcej nie chce. Dziś
    wypiła "Nutri drink" 150 ml(przeznaczony dla osób z zaburzeniami
    łaknienia)pół słoiczka maleńkiego Gerberka..wiem,że jest to o wiele
    za mało.Rozmawiamy już o szpitalu,widze,że to jedyne wyjście.Jest
    strasznie słaba.dzięki
  • mamakoliber 17.02.09, 17:46
    Dziękuje za informacjei odpowiedzi.Córka jest już w szpitalu,bardzo
    spadła jej glukoza więc dostała 2 kroplówki,po wielkim buncie doszła
    do wniosku,że zacznie jeść,dostaje 5-6 posiłkow
    dziennie;płynne,przecierane zupy z warzyw.Jest pilnowana przy
    jedzeniu i toalecie.Wstępna obserwacja 2 tygodnie. Pozdrawiam;))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka