26.02.09, 08:10
Witam, jestem studentką 4 roku psychologii (klinicznej) na UJ. Nie
miałam ani nie mam zaburzeń odżywiania, ale mam do Was pytanie -
jakie widzicie plusy w chorobie? No bo jeśli ciągle w niej tkwicie,
tzn., że jest ona Wam do czegoś potrzebna, czemuś ona służy. Nie
jest to żaden atak na Was, chcę jedynie skonfrontować Wasze
wypowiedzi z wiedzą teoretyczną i praktyczną. Wypowiem się później
fachowo. Co Wam daje bulimia/anoreksja? Pozytywny aspekt zaburzeń
odżywiania.
Edytor zaawansowany
  • all-fredka 26.02.09, 08:33
    Anoreksja czy bulimia to choroby. Choroby nie posiadają plusów. Dziewczyny na tym forum walczą z tymi chorobami, piszą, że anoreksja czy bulimia niszczą ich życie, zabijają relacje, rujnują zdrowie. Nie jedzenie, wymiotowanie, przejadanie rekompensują braki w poczuciu własnej wartości, braku miłości itd. Poczytaj na forum, znajdziesz odpowiedź na swoje pytania.
  • karrrni 26.02.09, 08:42
    Owszem, ale ja jednak pytam.
  • zlotowlosa01 26.02.09, 09:19
    Plusy?Moja bulimia nie ma dla mnie plusów...Jest tylko udręka,brak sensu w
    życiu...nic więcej.A tkwię w niej bo nie umiem się z tego wyrwać.Gdyby było
    inaczej już dawno byłabym zdrowa...
  • xmalamix 26.02.09, 09:39
    Mogę się najeść do granic możliwości, a potem to zwrócić. Oczywiście wiąże się
    to z wyrzutami sumienia i utratą zdrowia. Ale daje radość... na chwilę.

    Mogę odstresować się. Tylko torsje skutecznie pomagają mi z problemami w pracy,
    szkole, życiu osobistym, zwłaszcza przed okresem.

    Kiedy jem, czuję się przez chwilę bezpieczna i kochana. Później jest jeszcze
    gorzej. Ale podobno liczą się chwile.

    Oczywiście wiem, że to chore. I walczę z tym każdego dnia, szukam innych
    rozwiązań dla moich problemów. Jednak czasem to bierze nade mną górę. W takich
    chwilach, mimo najszczerszych chęci, nie potrafię inaczej.

    Jestem zgorzkniałą, młodą kobietą bez perspektyw na życie. Z bolącym, kruszącym
    się ciałem. W walce z bulimią jestem całkowicie sama.
    --
    tatrufla.blog.onet.pl
  • karrrni 26.02.09, 10:21
    xmalamix napisała:

    > Mogę się najeść do granic możliwości, a potem to zwrócić.
    Oczywiście wiąże się
    > to z wyrzutami sumienia i utratą zdrowia. Ale daje radość... na
    chwilę.
    >
    > Mogę odstresować się. Tylko torsje skutecznie pomagają mi z
    problemami w pracy,
    > szkole, życiu osobistym, zwłaszcza przed okresem.
    >
    > Kiedy jem, czuję się przez chwilę bezpieczna i kochana. Później
    jest jeszcze
    > gorzej. Ale podobno liczą się chwile.
    >
    > Oczywiście wiem, że to chore. I walczę z tym każdego dnia, szukam
    innych
    > rozwiązań dla moich problemów. Jednak czasem to bierze nade mną
    górę. W takich
    > chwilach, mimo najszczerszych chęci, nie potrafię inaczej.
    >
    > Jestem zgorzkniałą, młodą kobietą bez perspektyw na życie. Z
    bolącym, kruszącym
    > się ciałem. W walce z bulimią jestem całkowicie sama.

    Właśnie o takie odpowiedzi mi chodziło. Dzięki za odzew. "Mimo
    najszczerszych chęci" - właśnie nie o chęci tu chodzi. To nie jest
    tak, że jutro postanawiasz, że koniec z chorobą, dziś się jeszcze
    napchasz, a jutrzejszy dzień zaznaczasz w kalendarzu jako "czysty" i
    będziesz się tego trzymała dzięki silnej woli. Bo to nie jest
    kwestia silnej woli. Przecież chorujące na anoreksję mają na tyle
    silnej woli, żeby się zabić, zachudzić na śmierć, a cierpiące na
    bulimię "zwrócić" do tego stopnia, że się zniszczą. Trzeba znaleźć
    czynnik, który "każe" Wam brać za dużo, a potem to zwracać. I
    sumując, nic dla Was nie zostaje. Musicie znaleźć przyczynę, uleczyć
    ją, aby objaw ustąpił, ale samoistnie, bez użycia silnej woli i
    najszczerszych chęci.
  • xmalamix 26.02.09, 13:07
    Dziękuję Ci. Pozwoliłaś mi spojrzeć na mój problem z zupełnie innej perspektywy.
    Gdybym zastąpiła jedzenie, które daje mi chwilową radość,poczucie
    bezpieczeństwa, zastępuje miłość - kimś, czymś... Powinnam znaleźć alternatywę,
    nie pogłębiać problemu, ale szukać jego przyczyny.
    Masz całkowitą rację. Proszę o kontakt:
    tatrufla@onet.eu
    --
    tatrufla.blog.onet.pl
  • karrrni 26.02.09, 16:51
    xmalamix napisała:

    > Dziękuję Ci. Pozwoliłaś mi spojrzeć na mój problem z zupełnie
    innej perspektywy
    > .
    > Gdybym zastąpiła jedzenie, które daje mi chwilową radość,poczucie
    > bezpieczeństwa, zastępuje miłość - kimś, czymś... Powinnam znaleźć
    alternatywę,
    > nie pogłębiać problemu, ale szukać jego przyczyny.
    > Masz całkowitą rację. Proszę o kontakt:
    > tatrufla@onet.eu

    To też nie tak, że jedzenie masz zastąpić innym substytutem. To
    raczej ma być załatanie pewnego deficytu emocjonalnego, poznanie,
    jakie okoliczności w Twoim życiu sprawiły, że nie potrafisz spojrzeć
    na czynność jedzenia inaczej, jak na rzecz poprawiającą Twój
    stosunek do samej siebie i odblokowywującą uczucie chwilowej ulgi i
    akceptacji.
  • nienill 26.02.09, 09:57
    karrrni napisała:

    > chcę jedynie skonfrontować Wasze
    > wypowiedzi z wiedzą teoretyczną i praktyczną.


    jak ktos na cos choruje, to po pewnym czasie ma w malym palcu oba rodzaju wiedzy
    wiec źle trafiłas


    Wypowiem się później
    > fachowo.

    a moze najpierw zapytac czy kogos to zainteresuje?
    i czemu ma niby sluzyc Twoje "fachowe" wypowiadanie sie? bo na pewno nie
    zdrowieniu forumowiczek. jakby im byla ta widza do czegos potrzebna, to by juz
    same ją sobie dawno znalazly
  • karrrni 26.02.09, 10:24
    nienill napisała:

    > karrrni napisała:
    >
    > > chcę jedynie skonfrontować Wasze
    > > wypowiedzi z wiedzą teoretyczną i praktyczną.
    >
    >
    > jak ktos na cos choruje, to po pewnym czasie ma w malym palcu oba
    rodzaju wiedz
    > y
    > wiec źle trafiłas
    >
    >
    > Wypowiem się później
    > > fachowo.
    >
    > a moze najpierw zapytac czy kogos to zainteresuje?
    > i czemu ma niby sluzyc Twoje "fachowe" wypowiadanie sie? bo na
    pewno nie
    > zdrowieniu forumowiczek. jakby im byla ta widza do czegos
    potrzebna, to by juz
    > same ją sobie dawno znalazly

    Cała nienill.
  • alka.3 26.02.09, 12:49
    A ja właśnie CHCĘ poczytać trochę tej fachowej wiedzy. Fragment, że
    jedynie samoistne wyleczenie (bez silnej woli i przyrzeczeń) jest
    skuteczne naprawdę skłonił mnie do refleksji......Usuwać przyczyne a
    nie skutek....hmmm.
  • karrrni 26.02.09, 13:08
    alka.3 napisała:

    > A ja właśnie CHCĘ poczytać trochę tej fachowej wiedzy. Fragment,
    że
    > jedynie samoistne wyleczenie (bez silnej woli i przyrzeczeń) jest
    > skuteczne naprawdę skłonił mnie do refleksji......Usuwać przyczyne
    a
    > nie skutek....hmmm.

    I to jest bardzo dobre nastawienie! :) Chciałam jeszcze określić, iż
    jestem tu czysto "prywatnie", nie mam zamiaru Was potępiać ani
    prawić morały jako osoba zdrowa etc. Życie jest w Waszych rękach.
    To, czy umrzecie będąc bulimiczką/anorektyczką, uśpioną bulimiczką
    (zaleczoną, ale nie wyleczoną) czy całkowicie zdrową osobą, już
    niezaburzoną, zależy wyłącznie od Waszego myślenia. Wszystko macie w
    głowie. Potrzeba jedynie lub aż wysiłku, jakim jest włożona praca w
    poznanie swojego prawdziwego JA. Podstawowym problemem i pośrednim
    powodem, dlaczego wciąż jesteście chore, jest "zabranie" się za Wasz
    problem nie z tej strony, co trzeba. Jest to kwestia elementarna.
    Choćbyście się nie wiem jak pilnowały, zaznaczały "czyste" dni,
    jesteście, niestety, zdane na klęskę. To tak, jakby trzymać rękę nad
    ogniem i na nią dmuchać. Ulga jest znikoma, krótka i właściwie nic
    nie daje. Do tego jest to zabieg, który wymagałby wiele trudu,
    bezowocnego. Można zaleczyć objawy, kontrolować zachowania, ale
    dotarcie do źródła wymaga głębokiego wglądu w siebie i spojrzenia
    całościowego na siebie, jako człowieka i na swoje życie. Zapewne
    każda z Was w pewnym momencie życia miała bolesne relacje z
    Rodzicami. Zaburzone stosunki z matką i ojcem, z osobami, z którymi
    najczęściej się identyfikujemy, prędzej czy później doprowadzą do
    chaosu psychicznego. Wymiotowanie jest wyrazem niezgody na
    nierównowagę w systemie rodzinnym, jest buntem, który na pozór jest
    wyzwalający, ale naprawdę jest zgubny.
  • agi19 26.02.09, 10:03
    teraz już widzę,
    że "rozgrzesza" mnie ze wszystkiego, wszystko mi wolno, nic nie
    muszę, jadę na ulgach,...
    owszem istniejąte minusy w postaci udręczających myśli., wew. walki,
    ale owszem choroba coś załątwia, ja jeszcze wsystkiego nie widzę,
    kocham suche kości :(
  • karrrni 26.02.09, 10:28
    agi19 napisała:

    > teraz już widzę,
    > że "rozgrzesza" mnie ze wszystkiego, wszystko mi wolno, nic nie
    > muszę, jadę na ulgach,...
    > owszem istniejąte minusy w postaci udręczających myśli., wew.
    walki,
    > ale owszem choroba coś załątwia, ja jeszcze wsystkiego nie widzę,
    > kocham suche kości :(

    No tak, minusy są znaczące, ale o plusach tu mowa :) Może zaczynasz
    z nią walkę kolejny raz, ale od złej strony?
  • amela 26.02.09, 12:03
    powiem Ci o plusach, ale proszę -bez fachowych komentarzy,bo po wielu latach
    cudownych terapii jestem przesiąknięta wiedzą psychologiczną - btw,do tych
    "plusów"też doszłam dzięki terapii.
    1. jedzenie to jedyna działka mojego życia którą mogę całkowicie kontrolować; ja
    jestem panią swojego ciała i to ja nim rządzę, nie ono mną, dzięki temu mam
    poczucie siły i władzy nad czyms
    2.będąc chudą wiem że nie jestem atrakcyjna dla mężczyzn, i odwrotnie - brak ich
    zainteresowania (w ogóle urodą nie grzeszę)usprawiedliwiam sobie tym, że jestem
    chuda. dzieki temu lepiej sie czuję psychicznie
    3. swoje życiowe porażki usprawiedliwiam chorobą - jestem dosyc ambitna i nie
    umiem pogodzic się z tym, że nie zawsze realizuje to, co sobie zaplanowałam.

    to tyle.
    Nienill, jesteś urocza jak zwykle:))
  • karrrni 26.02.09, 13:15
    amela napisała:

    > powiem Ci o plusach, ale proszę -bez fachowych komentarzy,bo po
    wielu latach
    > cudownych terapii jestem przesiąknięta wiedzą psychologiczną -
    btw,do tych
    > "plusów"też doszłam dzięki terapii.
    > 1. jedzenie to jedyna działka mojego życia którą mogę całkowicie
    kontrolować; j
    > a
    > jestem panią swojego ciała i to ja nim rządzę, nie ono mną, dzięki
    temu mam
    > poczucie siły i władzy nad czyms
    > 2.będąc chudą wiem że nie jestem atrakcyjna dla mężczyzn, i
    odwrotnie - brak ic
    > h
    > zainteresowania (w ogóle urodą nie grzeszę)usprawiedliwiam sobie
    tym, że jestem
    > chuda. dzieki temu lepiej sie czuję psychicznie
    > 3. swoje życiowe porażki usprawiedliwiam chorobą - jestem dosyc
    ambitna i nie
    > umiem pogodzic się z tym, że nie zawsze realizuje to, co sobie
    zaplanowałam.
    >
    > to tyle.
    > Nienill, jesteś urocza jak zwykle:))
    Właśnie jedzenie jest tą działką, której nie kontrolujesz, i to
    nawet w najmniejszym stopniu. Przesłoniło Ci cały świat. Ale jeśli
    to Ty sama tego nie zauważysz, to nikt Ci nie będzie w stanie pomóc.
  • agi19 26.02.09, 13:04
    zukam od bardzo dobrej strony
    u Boga
  • anty_pro_ana 26.02.09, 12:27
    Myślę, że zadajesz pytanie w złym miejscu. Większość dziewczyn tutaj, o ile nie
    wszystkie, chcą się leczyć, jest to dla nich trudne, ale zdecydowanie czują, że
    ich stan wymaga zmiany. Nawet jeżeli nie wiedzą jak to zrobić. To, że są chore
    nie jest kwestią ich świadomego wyboru.
    Moim zdaniem odpowiedzi powinnaś poszukać wśród osób, które leczyć się nie chcą,
    swoich zab. odżywiania nie odczuwają jako choroby, jest im dobrze tak, jak jest,
    nawet jeżeli czasem mają momenty pod tytułem "mam dość". Słowem - zgłoś się na
    pierwsze lepsze forum pro ana/pro mia/pro ed.
    --
    antyproana.blox.pl/html
  • mycha823 26.02.09, 13:30
    Pytasz nas o plusy naszej choroby????????? Przecież Ty jako przyszła pani
    psycholog powinnaś doskonale wiedzieć o tym czym jest dla nas bulimia.... A nie
    szukać odpowiedzi na tym forum... Nie jest to dobre pytanie do osób, które chcą
    walczyć ze swoją chorobą...
  • karrrni 26.02.09, 13:32
    mycha823 napisała:

    > Pytasz nas o plusy naszej choroby????????? Przecież Ty jako
    przyszła pani
    > psycholog powinnaś doskonale wiedzieć o tym czym jest dla nas
    bulimia.... A nie
    > szukać odpowiedzi na tym forum... Nie jest to dobre pytanie do
    osób, które chcą
    > walczyć ze swoją chorobą...
  • karrrni 26.02.09, 13:36
    karrrni napisała:

    > mycha823 napisała:
    >
    > > Pytasz nas o plusy naszej choroby????????? Przecież Ty jako
    > przyszła pani
    > > psycholog powinnaś doskonale wiedzieć o tym czym jest dla nas
    > bulimia.... A nie
    > > szukać odpowiedzi na tym forum... Nie jest to dobre pytanie do
    > osób, które chcą
    > > walczyć ze swoją chorobą...
    Uświadamiając Wam plusy, pokazuję Wam motywy, jakimi się kierujecie,
    sięgając po kolejne ciastko. Po drugie, czy ja Ci każe czytać? Czym
    mogę Wam jeszcze zaszkodzić, jeśli wiele z Was, albo nawet
    wszystkie, swoje najlepsze lata marnują na bulimię, same sobie
    szkodząc?
  • mycha823 26.02.09, 13:44
    A Ty myślisz, że my chcemy być chore... NIE!!!!!!!!!! Walczymy czasami całymi
    latami z tym paskudztwem, ale nie jest łatwo wyjść... Bo w tej bulimii często
    koimy nasze smutki nasze problemy... Ty myślisz, ze jak przyjdzie do Ciebie taka
    dziewczyna i zadasz jej pytanie jakie plusy widzi w swojej chorobie?????? To
    będzie ok pomyśl jak ona się w tedy poczuje... Ty jako psycholog masz za zadanie
    pomóż takiej osobie, a nie dołować ją...
  • karrrni 26.02.09, 13:54
    mycha823 napisała:

    > A Ty myślisz, że my chcemy być chore... NIE!!!!!!!!!! Walczymy
    czasami całymi
    > latami z tym paskudztwem, ale nie jest łatwo wyjść... Bo w tej
    bulimii często
    > koimy nasze smutki nasze problemy... Ty myślisz, ze jak przyjdzie
    do Ciebie tak
    > a
    > dziewczyna i zadasz jej pytanie jakie plusy widzi w swojej
    chorobie?????? To
    > będzie ok pomyśl jak ona się w tedy poczuje... Ty jako psycholog
    masz za zadani
    > e
    > pomóż takiej osobie, a nie dołować ją...
    Przecież ja Was nie oceniam, mam za mało informacji, żeby
    zdiagnozować Waszą psychikę. Ja Wam chcę coś wskazać, a przynajmniej
    staram się. Psycholog nie prowadzi sesji psychoterapeutycznych, bo
    nie ma takich uprawnień, zatem takie futurystyczne wycieczki, co ja
    powiem "takiej dziewczynie", są na razie odległe. Po drugie -
    terapeuta, czy też psycholog, to nie wróżka. Psychoterapeutka Wam
    nie powie, dlaczego wymiotujecie, po wcześniejszej "orgii". Czy
    byłaś kiedykolwiek na sesji psychoterapeutycznej? Mniemam, że nie.
    Na takim spotkaniu bowiem, terapeuta jest w zasadzie bierny,
    milczący. On Cię tylko nakierowywuje na odpowiedni wzorzec myślenia
    i odczuwania. Pełni rolę jedynie przewodnika. Takie jest założenie
    terapii dla osób z zaburzeniami odżywiania.
  • mycha823 26.02.09, 14:07
    Sądzisz, ze nie?????? To przykro mi zle mnie osądziłaś... Bo 4 lata chodziłam na
    terapie, w sumie prawie rok spędziłam w szpitalu... Kraków ul. Kopernika 21a...
    Myślę, ze Ci to coś mówi... Pisałaś, że chcesz się dowiedzieć jakie widzimy
    plusy w naszej chorobie, teraz piszesz, że chcesz nam coś wskazać... Więc może
    pierwsze sobie odpowiedz na to pytanie po co weszłaś na to forum???????
  • karrrni 26.02.09, 14:10
    mycha823 napisała:

    > Sądzisz, ze nie?????? To przykro mi zle mnie osądziłaś... Bo 4
    lata chodziłam n
    > a
    > terapie, w sumie prawie rok spędziłam w szpitalu... Kraków ul.
    Kopernika 21a...
    > Myślę, ze Ci to coś mówi... Pisałaś, że chcesz się dowiedzieć
    jakie widzimy
    > plusy w naszej chorobie, teraz piszesz, że chcesz nam coś
    wskazać... Więc może
    > pierwsze sobie odpowiedz na to pytanie po co weszłaś na to
    forum???????
    Kopernika 21a - tamtejsza klinika ma bardzo dobrych, jeśli nie
    najlepszych terapeutów w Krakowie. Po co weszłam na to forum? Żeby
    Wam pomóc?
  • mycha823 26.02.09, 14:24
    Ja o tym wiem, że ta klinika ma najlepszych terapeutów w Krakowie, spotykam się
    często z opiniami tej kliniki jako najlepszej w naszym kraju pod względem
    leczenia zaburzeń jedzenia... Bo jak by nie było wiele zależy od nas, ale też
    jest bardzo ważne na jakiego się trafi terapeutę... Bo tak jak pisałam jego
    zadaniem nie jest nas dołować, lecz nam pomóc...
  • karrrni 26.02.09, 14:28
    mycha823 napisała:

    > Ja o tym wiem, że ta klinika ma najlepszych terapeutów w Krakowie,
    spotykam się
    > często z opiniami tej kliniki jako najlepszej w naszym kraju pod
    względem
    > leczenia zaburzeń jedzenia... Bo jak by nie było wiele zależy od
    nas, ale też
    > jest bardzo ważne na jakiego się trafi terapeutę... Bo tak jak
    pisałam jego
    > zadaniem nie jest nas dołować, lecz nam pomóc...
    Można wiedzieć, jaki terapeuta Cię prowadzi? Wiesz, terapia to
    najlepsze miejsce, żeby zmierzyć się z tym, co trudno jest Ci w
    sobie pomieścić i z czym trudno jest się pogodzić. Jeśli nadal na
    nią chodzisz, to proszę, nie rezygnuj, jest to metoda najlepsza z
    najlepszych, a jednocześnie zupełnie podstawowa.
  • mycha823 26.02.09, 14:37
    Terapeuta G. Iniewicz... Jeśli chodzi o lekarzy miałam do czynienia z różnymi...
    jednak zdecydowanie najbardziej sobie chwale Pileckiego i Kamińską...
  • karrrni 26.02.09, 14:49
    mycha823 napisała:

    > Terapeuta G. Iniewicz... Jeśli chodzi o lekarzy miałam do
    czynienia z różnymi..
    > .
    > jednak zdecydowanie najbardziej sobie chwale Pileckiego i
    Kamińską...
    Dr Kamińską znam osobiście, jest super pogodną osobą. Teraz jej nie
    ma w klinice.
  • mycha823 26.02.09, 14:59
    Nie mam juz do czynienia z lekarzami... Jedynie z terapeutą... Jeśli chodzi
    natopmiast o sam szpital jest jeden minus... powinien być całkiem osobny odział
    dla dziewczyn z zaburzeniami odżywiania... Bo ciężko jest walczyć ze swoją
    chorobą i do tego jeszcze patrzeć jak jakieś osoby dławią się pinezkami...
  • ankaaa 26.02.09, 17:37
    Dziwne bo słyszałam, ze on jest dobry ...
  • mycha823 26.02.09, 19:36
    Ja nie piszę, że szpital jest zły bo zasługuje na najwyższą ocenę, ale jeśli
    chodzi o mnie nie było mi łatwo walczyć ze swoją chorobą, a patrząc jeszcze na
    osoby, które się dławiły pinezkami... nie było mi łatwo i troszeczkę mnie to
    dołowało... Dlatego uważam, że powinien być całkiem osobny odział dla dziewczyn
    z zaburzeniami odżywiania...
  • mycha823 26.02.09, 14:28
    karrrni napisała:

    > Witam, jestem studentką 4 roku psychologii (klinicznej) na UJ. Nie
    > miałam ani nie mam zaburzeń odżywiania, ale mam do Was pytanie -
    > jakie widzicie plusy w chorobie? No bo jeśli ciągle w niej tkwicie,
    > tzn., że jest ona Wam do czegoś potrzebna, czemuś ona służy. Nie
    > jest to żaden atak na Was, chcę jedynie skonfrontować Wasze
    > wypowiedzi z wiedzą teoretyczną i praktyczną. Wypowiem się później
    > fachowo. Co Wam daje bulimia/anoreksja? Pozytywny aspekt zaburzeń
    > odżywiania.



    Teraz piszesz, że na to forum weszłaś by nam pomóc... A czytając Twojego
    pierwszego posta trudno to z niego wywnioskować...
  • karrrni 26.02.09, 14:30
    mycha823 napisała:

    > karrrni napisała:
    >
    > > Witam, jestem studentką 4 roku psychologii (klinicznej) na UJ.
    Nie
    > > miałam ani nie mam zaburzeń odżywiania, ale mam do Was pytanie -
    > > jakie widzicie plusy w chorobie? No bo jeśli ciągle w niej
    tkwicie,
    > > tzn., że jest ona Wam do czegoś potrzebna, czemuś ona służy. Nie
    > > jest to żaden atak na Was, chcę jedynie skonfrontować Wasze
    > > wypowiedzi z wiedzą teoretyczną i praktyczną. Wypowiem się
    później
    > > fachowo. Co Wam daje bulimia/anoreksja? Pozytywny aspekt
    zaburzeń
    > > odżywiania.
    >
    >
    >
    > Teraz piszesz, że na to forum weszłaś by nam pomóc... A czytając
    Twojego
    > pierwszego posta trudno to z niego wywnioskować...
    Gdybym nie chciała pomagać, to w ogóle bym się nie brała za studia
    psychologiczne.
  • anty_pro_ana 26.02.09, 15:22
    Wiesz, niektórzy mawiają, że studiowanie psychologii jest tylko pretekstem do
    mówienia o sobie ;-)
    --
    antyproana.blox.pl/html
  • karrrni 26.02.09, 15:25
    anty_pro_ana napisała:

    > Wiesz, niektórzy mawiają, że studiowanie psychologii jest tylko
    pretekstem do
    > mówienia o sobie ;-)
    Czyli na psychologię idą osoby z problemami psych., na farmację idą
    z reguły narkomani, a na teologię zapewne młode dewotki? :)
    Wnioskujesz, że mam problemy z psychiką po tym, że znam środowisko
    psychiatrów?
  • anty_pro_ana 26.02.09, 16:09
    Na podstawie Twoich wypowiedzi tutaj wnioskuję jedynie, że nie masz poczucia humoru.
    EOT
    --
    antyproana.blox.pl/html
  • karrrni 26.02.09, 16:43
    anty_pro_ana napisała:

    > Na podstawie Twoich wypowiedzi tutaj wnioskuję jedynie, że nie
    masz poczucia hu
    > moru.
    > EOT
    Mam i to ogromne :)
  • amela 26.02.09, 21:00
    wiesz karnni, moim zdaniem antyproana ma rację,twierdząc, że nie na tym forum
    szukasz odpowiedzi..tu dziewczyny są swiadome tego problemu i chcą z nim walczyć..
    a plusy które ci napisałam- są efektem terapii, co nie znaczy że nie mam
    zupełnie kontroli nad jedzeniem...napisałam ci to z punktu widzenia
    anorektyczki, pamiętam dokłądnie, jak powoli, ale konsekwentnie uswiadamiałam
    sobie te plusy w trakcie terapii.. to włąsnie swiadomosc tego, co mnie wpędziło
    w tę chorobę pozwala mi obecnie z niej wyjsc..a raczej swiadomosc wyższosci
    minusów nad plusami...
    mam pytanie, skoro jestes studentką UJ, zapewne miałas zajęcia w katedrze
    psychiatrii na kopernika.nie miałaś spotkan z anorektyczkami?
    podczas mojego pobytu w klinice - pewna terapeutka (teraz nie pamiętam nazwiska)
    często przyprowadzała swoich studentów i prosiła mnie o spotkanie z nimi.
    ponieważ przypuszczała że przy niej nie będę szczera, opuszczała pokój,
    zostawałam z nimi sama,oni zadawali pytania i naprawdę szczerze opowiadałam o
    sobie, nawet o tym, jak w trakcie leczenia oszukiwałam pielęgniarki i
    terapeutów. pamiętam że wiele faktów było dla nich szokiem ale rozmawialismy
    szczerze. bo włąsnie tak sobie pomyslałam, że może w przyszłosci któres z nich
    będzie pomagać dziewczynom takim jak ja..

    dodam jeszcze; moim zdaniem-Twoje komentarze są mądre i adekwatne, jesli są
    Twoje, to naprawdę jestem pełna podziwu, że będąc jeszcze na studiach, jesteś
    tak empatyczna i masz taką wiedzę. ale z drugiej strony, bierzesz się za trudną
    działkę; ED jest bardzo pokręconym zaburzeniem, wielu doswiadczonych terapeutów
    (autorytetów) daje się złapać na kłamstwa anorektyczek, one potrafią omotać
    każdego, byleby tylko schudnąć jeszcze 1-2 kg (mówię z autopsji i obserwacji
    współpacjentek). nawet mając dobre chęci, terapeuta może bardzo dużo zepsuć,
    zwłaszcza na etapie, gdy anorektyczka jeszcze nie przyjmuje do swiadomosci, że
    jest chora. nie podam nazwisk, bo bardzo bys się zdziwiła (ale to nikt z
    krakowa - krakowscy lekarze są wyjątkowi!!)
  • karrrni 26.02.09, 22:04
    amela napisała:

    > wiesz karnni, moim zdaniem antyproana ma rację,twierdząc, że nie
    na tym forum
    > szukasz odpowiedzi..tu dziewczyny są swiadome tego problemu i chcą
    z nim walczy
    > ć..
    > a plusy które ci napisałam- są efektem terapii, co nie znaczy że
    nie mam
    > zupełnie kontroli nad jedzeniem...napisałam ci to z punktu widzenia
    > anorektyczki, pamiętam dokłądnie, jak powoli, ale konsekwentnie
    uswiadamiałam
    > sobie te plusy w trakcie terapii.. to włąsnie swiadomosc tego, co
    mnie wpędziło
    > w tę chorobę pozwala mi obecnie z niej wyjsc..a raczej swiadomosc
    wyższosci
    > minusów nad plusami...
    > mam pytanie, skoro jestes studentką UJ, zapewne miałas zajęcia w
    katedrze
    > psychiatrii na kopernika.nie miałaś spotkan z anorektyczkami?
    > podczas mojego pobytu w klinice - pewna terapeutka (teraz nie
    pamiętam nazwiska
    > )
    > często przyprowadzała swoich studentów i prosiła mnie o spotkanie
    z nimi.
    > ponieważ przypuszczała że przy niej nie będę szczera, opuszczała
    pokój,
    > zostawałam z nimi sama,oni zadawali pytania i naprawdę szczerze
    opowiadałam o
    > sobie, nawet o tym, jak w trakcie leczenia oszukiwałam
    pielęgniarki i
    > terapeutów. pamiętam że wiele faktów było dla nich szokiem ale
    rozmawialismy
    > szczerze. bo włąsnie tak sobie pomyslałam, że może w przyszłosci
    któres z nich
    > będzie pomagać dziewczynom takim jak ja..
    >
    > dodam jeszcze; moim zdaniem-Twoje komentarze są mądre i adekwatne,
    jesli są
    > Twoje, to naprawdę jestem pełna podziwu, że będąc jeszcze na
    studiach, jesteś
    > tak empatyczna i masz taką wiedzę. ale z drugiej strony, bierzesz
    się za trudną
    > działkę; ED jest bardzo pokręconym zaburzeniem, wielu
    doswiadczonych terapeutów
    > (autorytetów) daje się złapać na kłamstwa anorektyczek, one
    potrafią omotać
    > każdego, byleby tylko schudnąć jeszcze 1-2 kg (mówię z autopsji i
    obserwacji
    > współpacjentek). nawet mając dobre chęci, terapeuta może bardzo
    dużo zepsuć,
    > zwłaszcza na etapie, gdy anorektyczka jeszcze nie przyjmuje do
    swiadomosci, że
    > jest chora. nie podam nazwisk, bo bardzo bys się zdziwiła (ale to
    nikt z
    > krakowa - krakowscy lekarze są wyjątkowi!!)
    Tak, miałam w katedrze zajęcia z osobami i to nie raz, które
    wymagały pomocy. To były różne przypadki, począwszy od osób
    cierpiących na zaburzenia jedzenia, poprzez przypadki schizofrenii,
    albo dzieci i młodzież, która, niestety, była zdana już na leczenie
    zamknięte. Wiesz, ja nie chcę się dowiedzieć, co kieruje osobami z
    problemami ED, bo nam o tym wykładano albo same pacjentki o tym
    opowiadały. Chcę Wam po prostu pomóc, nakierować na odpowiednie
    myślenie, bo często boli, jeśli nie można tego komuś powiedzieć.
    Także nie chodzi mi tutaj o kwestię wiedzy czy też ciekawości, a
    raczej zwykłego altruizmu i pomocy. Ja jestem już na 4 roku, więc
    powinnam już "trochę" wiedzieć:) Oczywiście, jeśli same
    zainteresowane nie dojdą do tego, że chcą się leczyć, a rozmowa jest
    dla nich już pomocą, to będą w tym tkwiły. Tak też jest, że
    chorujące na anoreksję nie widzą swojego cierpienia i myślą, że są
    zdrowe, a cały świat zwariował, bo "coś" od nich chce, chce ich
    pozbawić figury, tego, nad czym tak usilnie pracowały i co jest ich
    priorytetem. Te, które chorują na bulimię, chcą się leczyć, a często
    problem ten ich przerasta i choć bardzo tego pragną, to zaglądniecie
    w głąb siebie jest dla nich zbyt bolesny.
  • loiseau 26.02.09, 23:38
    Karrrni, też się zastanawiałam, skąd Twoje pytanie. I z pierwszego postu
    zrozumiałam, że jesteś ciekawa poglądów dziewczyn z ED na temat plusów
    pozostawania w chorobie. Natomiast później okazuje się, że chcesz pomóc zadając
    to pytanie.
    I teraz pozwolę sobie na komentarz dotykający kwestii etycznej. Po pierwsze
    rozumiem Twoje altruistyczne pobudki i szlachetność. To dobrze widzieć
    przyszłego specjalistę, który jest zainteresowany osobami, które borykają się z
    trudnościami natury psychologicznej. Zapala mi się jednak lampka alarmowa. Czym
    innym jest dowiedzenie się, próba zrozumienia, a czym innym zawoalowana chęć
    pomocy. Powołujesz się też na studia psychologiczne, więc to co innego, niż
    gdyby napisała tu studentka orientalistyki chcąca skonfrontować chorujące na ED
    z ich rzeczywistymi problemami.
    W moim odczuciu, wypowiadając się tu jako quasi-ekspert naruszasz zasady etyczne
    swojego zawodu. Pomagać jako psycholog mogłabyś na terapii o określonych
    zasadach (chociażby jak to, że to Twoja praca za którą otrzymujesz wynagrodzenie
    a nie altruizm czy dobry uczynek). Ponadto pomagałabyś takim osobom, które by
    się do Ciebie zgłosiły. Tak od siebie, to włącza mi się światło ostrzegawcze na
    psychologów-altruistów, którzy chcą z własnej woli (a może dla polepszenia sobie
    samopoczucia?) pomagać tym biednym, chorym osobom, które marnują najlepsze lata
    życia.
    Podsumowując - jak już mówimy o wglądach, to sprawdź, czy te motywacje u Ciebie
    to oby na pewno są czyste:)


  • nienill 27.02.09, 00:26

    > W moim odczuciu, wypowiadając się tu jako quasi-ekspert naruszasz zasady etyczn
    > e
    > swojego zawodu.

    najwieksze wariatki na forum to wlsanie te (podobno) psycholozki

    i te po terapiach zakonczonych "calkowitym wyleczeniem"

    zawsze


    > Podsumowując - jak już mówimy o wglądach, to sprawdź, czy te motywacje u Ciebie
    > to oby na pewno są czyste:)

    tu nawet nie chodzi o motywacje
    ale wlasnie o zasady

    w tym watku zostaly zlamane wszelkie

    skoro pani psycholozka tego nie widzi, to znaczy ze nie tylko teorie ma w malmy
    palcu
    bo jak widac w przyswajaniu tylko tych informacji, ktore spelniaja jej potrzeby
    chwili, jest wyrobiona wysmienicie - jak pierwszorzedna bulimiczka
  • ych 27.02.09, 12:42
    nienill napisała:

    > najwieksze wariatki na forum to wlsanie te (podobno) psycholozki
    > i te po terapiach zakonczonych "calkowitym wyleczeniem"

    Tak. Zwłaszcza te drugie - gdy mają misję.
  • finita 27.02.09, 01:34
    ehhh... jak czytam wypowiedzi karrrni to nóż mi się w kieszeni otwiera... i to wcale nie dlatego, że mam coś do Ciebie osobiście Karrrni... Po prostu ja tez jestem chora (a-b)... i o zgrozo... tez studiuję PSYCHOLOGIĘ... A co najśmieszniejsze... też na UJcie. Więc powiedz mi w którym podręczniku jest napisane, że będąc na 4 roku masz prawo udzielać porad i pomagać, ze tak powiem publicznie?? Po pierwsze masz wiedzę czysto teoretyczną... na temat anoreksji i bulimii prawdopodobnie wiesz 10 razy mniej niż każda z nas tutaj...Po drugie w poście wyżej loiseau napisała o motywacji... a ja zapytam o coś innego... Dlaczego chcesz pomagać akurat osobom z ED?? Może lepiej schizofrenikom lub osobom z depresją - oni są chyba sympatyczniejsi... Bo ja np dostaje białej gorączki czytając wiedzę "fachową", która jest tak naprawdę bardzo mało fachowa.

    Ok... napisałam, co chciałam napisać... Zaznaczam, że personalnie nic do Ciebie Karrrni nie mam... Ale Twoja postawa jest dla mnie nie do zaakceptowania...
  • karrrni 27.02.09, 07:53
    Po pierwsze, to nie wiem, czy będę terapeutą, jak na razie, nie
    jestem nawet psychologiem. Po drugie, chcę Wam pomóc, ponieważ to
    forum nie idzie w dobrym kierunku. Objaw, objaw, objaw -
    "dziewczyny, udało się, 6 dzień bez napadów", "już nie wymiotuję,
    nie wierzę w psychologów, sama z tego wyszłam", "nienawidzę
    rodziców, ale jakoś się trzymam bez wymiotów", "nie wierzę w
    terapie" etc. Takie są tutaj wypowiedzi. Wiecie co, śmieszy mnie to,
    co niektóre piszecie, a nawet nie niektóre, tylko nienil na mój
    temat:) Że jestem bulimiczką, tak? Wiesz, ja dużo w życiu
    uświadczyłam, na pewno w jakimś stopniu inspiracją do tych studiów
    były moje własne problemy, jednakowoż moje dzieciństwo uważam za
    cudowne, może nie za beztroskie, ale na takie, że wyszłam na
    porządnego człowieka. Gdybym napisała, że miałam świetne relacje z
    rodzicami, to bym skłamała, ale to była MOJA wina, bo mój tymczasowy
    bunt w wieku dojrzewania był destrukcyjny. Chcę Wam tylko
    powiedzieć, że terapia jest najlepszym sposobem na zrozumienie i
    przeżycie na nowo tych emocji, które nie pozwalają Wam normalnie
    funkcjonować. A jeśli chodzi o to, czy jestem "pierwszorzędną
    bulimiczką", to jeśli nienil, lepiej się poczujesz, to myśl, że nią
    byłam/jestem/będę. Pozbądźcie się przyczyny, a objaw ustąpi.
  • loiseau 27.02.09, 09:11
    No to gratuluję Ci cudownego dzieciństwa. Ale dla Twojej wiadomości, można mieć
    i takie sobie dzieciństwo (jak ja) i również wyjść na porządną osobę. Jako
    przyszłemu specjaliście zwrócę Ci też uwagę na rysowanie wyraźnej granicy
    między sobą a biednymi pacjentami. Oczywiście granica formalna jest, wynika też
    z innej roli obu osób, ale niebezpiecznie jest się porównywać i uważać za kogoś
    lepszego, zdrowszego i w ogóle bardziej jakiegokolwiek. Uważaj na to.
    Co do Twoich intencji, to ja ciągle myślę, że coś masz jeszcze głębiej, ale nie
    zrobię Ci wiwisekcji. Ale na logikę - co Ci szkodzi, że jakieś tam jedno z wielu
    forów w Internecie idzie w złą stronę? No, chyba że masz misję pomagania:) To
    wtedy takie niegodziwości jak forum idące w złą stronę trzeba piętnować i
    koniecznie pomóc, bo sobie biedactwa inaczej nie poradzą.
    No i co? Jako porządna osoba będziesz tu nam "pomagać"? Na końcu swojego postu
    piszesz, że terapia jest okazją do przeżycia emocji utrudniających
    funkcjonowanie. Zdaje mi się, że kilka osób w takim duchu pisze na tym forum i
    wcale nie musi ubierać tego w piórka "pomagania" i "4 roku psychologii na UJ".
  • karrrni 27.02.09, 09:19
    Cudowne na swój sposób, dzieciństwo. Nie uważam się za lepszą od Was
    czy od kogokolwiek innego. Każdy w przyrodzie ma swoje miejsce i
    Twój czy mój bilans zasług jest taki jak u wszystkich. "Zdaje mi
    się, że kilka osób w takim duchu pisze na tym forum i
    > wcale nie musi ubierać tego w piórka "pomagania" i "4 roku
    psychologii na UJ" - czy studiowanie jest dla Ciebie wyrazem
    jakiegoś "luksusu mentalnego"?
  • loiseau 27.02.09, 09:28
    Nie rozumiem, o co chodzi Ci z "luksusem mentalnym".

    Chciałam zwrócić Ci uwagę na to, że można by napisać (nawet powołując się na
    swoje studia) np. tak: słuchajcie, dziewczyny. Uczyłam się, że terapia bardzo
    pomaga w ED i warto ją podjąć. To trudne doświadczenie, ale pozwala przeżyć
    emocje, które są przyczyną Waszych problemów. Zachęcam Was do tego.
    A Ty niestety nas podeszłaś od tyłu pisząc, żebyśmy opisały plusy swojej choroby
    a Ty je skonfrontujesz z wiedzą fachową. A tak naprawdę chciałaś pomóc. Po
    pierwsze uznałaś, że masz narzędzia do tej pomocy a po drugie trochę nas
    protekcjonalnie potraktowałaś. Tyle z mojej strony.
  • karrrni 27.02.09, 09:30
    loiseau napisała:

    > Nie rozumiem, o co chodzi Ci z "luksusem mentalnym".
    >
    > Chciałam zwrócić Ci uwagę na to, że można by napisać (nawet
    powołując się na
    > swoje studia) np. tak: słuchajcie, dziewczyny. Uczyłam się, że
    terapia bardzo
    > pomaga w ED i warto ją podjąć. To trudne doświadczenie, ale
    pozwala przeżyć
    > emocje, które są przyczyną Waszych problemów. Zachęcam Was do tego.
    > A Ty niestety nas podeszłaś od tyłu pisząc, żebyśmy opisały plusy
    swojej chorob
    > y
    > a Ty je skonfrontujesz z wiedzą fachową. A tak naprawdę chciałaś
    pomóc. Po
    > pierwsze uznałaś, że masz narzędzia do tej pomocy a po drugie
    trochę nas
    > protekcjonalnie potraktowałaś. Tyle z mojej strony.
    Rozumiem.
  • nienill 27.02.09, 11:01
    czy moze ona jest na ostatnim semestrze i jeszcze nie musisz nic o niej wiedziec?


    > co niektóre piszecie, a nawet nie niektóre, tylko nienil na mój
    > temat:) Że jestem bulimiczką, tak? Wiesz, ja dużo w życiu

    jak pieknie nie rozumiesz tego co czytasz :)
    po raz kolejny
  • anty_pro_ana 27.02.09, 11:18
    >ponieważ to
    >forum nie idzie w dobrym kierunku. Objaw, objaw, objaw -
    >"dziewczyny, udało się, 6 dzień bez napadów", "już nie wymiotuję,
    >nie wierzę w psychologów, sama z tego wyszłam", "nienawidzę
    >rodziców, ale jakoś się trzymam bez wymiotów", "nie wierzę w
    >terapie" etc. Takie są tutaj wypowiedzi.

    Uważam, że nie masz racji. Każdemu zdarzają się chwile zwątpienia, jednak
    zauważ, jak często dziewczyny tutaj namawiają do podjęcia terapii, kwestionują
    niewiarę w psychologów i terapeutów, próbują pomóc tak, jak umieją najlepiej.
    Tymczasem pojawiasz się tutaj jako tzw. ekspert, uważasz, że wszystko wiesz
    najlepiej, i wmawiasz, że to forum idzie w złą stronę. Ile wątków przeczytałaś
    od deski do deski?
    Poza tym louiseau i nienill mają absolutną rację - chcesz pomagać jako człowiek?
    Bardzo chwalebne. Chcesz pomagać jako przyszły psycholog? Co najmniej etycznie
    wątpliwe. Z opinią nienill zgodzę się w jeszcze jednym miejscu - nie umiesz
    czytać ze zrozumieniem (tym bardziej powinnaś wstrzymać się ze swoją pomocą),
    nadinterpretujesz wypowiedzi innych. Tak jak nie zauważyłaś mojego żartu na
    temat przyczyn studiowania psychologii, tak uznałaś, że nienill nazwała cię
    bulimiczką, gdy tymczasem, to było tylko porównanie. Zresztą bardzo trafne.
    --
    antyproana.blox.pl/html
  • ych 27.02.09, 12:38
    karrrni napisała:

    > jednakowoż moje dzieciństwo uważam za
    > cudowne, może nie za beztroskie, ale na takie, że wyszłam na
    > porządnego człowieka.

    No tak. Bo jak kto ma traumatyczne dzieciństwo to wychodzi na nieporządnego.

    Sama dajesz świadectwo swojej "fachowości"...
  • watersnakes2 02.03.09, 21:01
    >Po drugie, chcę Wam pomóc, ponieważ to
    > forum nie idzie w dobrym kierunku.

    Cos mnie strzelilo.
    Przychodzisz kochana studentko nawet-nie-psycholozko jeszcze i chcesz nam
    pomagac? Bedziesz nam slodkie dziewcze przepelnione idealizmem i ksiazkowymi
    farmazonami pokazywala ta dobra droge?
    Wierz mi, zadna z chorych dziewczyn sie na to nie nabierze.
  • karrrni 27.02.09, 08:25
    finita napisała:

    > ehhh... jak czytam wypowiedzi karrrni to nóż mi się w kieszeni
    otwiera... i to
    > wcale nie dlatego, że mam coś do Ciebie osobiście Karrrni... Po
    prostu ja tez j
    > estem chora (a-b)... i o zgrozo... tez studiuję PSYCHOLOGIĘ... A
    co najśmieszni
    > ejsze... też na UJcie. Więc powiedz mi w którym podręczniku jest
    napisane, że b
    > ędąc na 4 roku masz prawo udzielać porad i pomagać, ze tak powiem
    publicznie??
    > Po pierwsze masz wiedzę czysto teoretyczną... na temat anoreksji i
    bulimii praw
    > dopodobnie wiesz 10 razy mniej niż każda z nas tutaj...Po drugie w
    poście wyżej
    > loiseau napisała o motywacji... a ja zapytam o coś innego...
    Dlaczego chcesz p
    > omagać akurat osobom z ED?? Może lepiej schizofrenikom lub osobom
    z depresją -
    > oni są chyba sympatyczniejsi... Bo ja np dostaje białej gorączki
    czytając wiedz
    > ę "fachową", która jest tak naprawdę bardzo mało fachowa.
    >
    > Ok... napisałam, co chciałam napisać... Zaznaczam, że personalnie
    nic do Ciebie
    > Karrrni nie mam... Ale Twoja postawa jest dla mnie nie do
    zaakceptowania...
    W którym podręczniku jest napisane, że mam prawo pomagać? Od kiedy
    trzeba mieć monopol, zgodę - na pomaganie? Mogę pomagać będąc na 1
    roku, mogę pomagać będąc na emeryturze. Mogę pomagać będąc. Co do
    mojej wiedzy na temat ED - czy żebym mogła pomagać np. AA, muszę
    sama nim być?
  • loiseau 27.02.09, 09:15
    We wspólnocie AA, skoro się na nią powołujesz, jest chyba tak, że pomagają sobie
    wzajemnie właśnie osoby z problemem alkoholowym.
    Monopolu na pomaganie nie ma:) Ale czym innym jest pomaganie jako osoba
    prywatna, jakaś tam Ania Kowalska, swoim bliższym czy dalszym znajomym, a czy
    innym "pomaganie" jako studentka psychologii klinicznej. Widzisz różnicę?
  • karrrni 27.02.09, 08:32
    Schizofrenicy są wg Ciebie sympatyczniejsi? A co mi po ich sympatii?
    Mogą być sympatyczni, mili i przyjaźni, a nie robić postępów w
    terapii.
  • loiseau 27.02.09, 09:21
    Czyli w pacjencie chodzi o to, żeby robił postępy w terapii:) (żeby ucieszyć
    terapeutę? no bo jak już nie jest sympatyczny, to niech chociaż robi postępy?)
    To trochę zawoalowana forma tego, że to pacjent jest dla Ciebie a nie odwrotnie.
    No fajnie masz:)
    A serio, uważaj.
    W żadnym razie nie chcę tu negować Twojej wiedzy czy intencji. Jednak sama
    wiesz, że terapeuta przede wszystkim w ramach przygotowania do zawodu przechodzi
    własną długoterminową psychoterapię. I to jest okazja do zweryfikowania swoich
    motywacji do wykonywania zawodu. Trzeba je zidentyfikować, szczególnie takie w
    stylu "to pacjenci są dla mnie", "będę szczęśliwa, gdy pacjenci będą robić
    postępy", "chcę nieść pomoc innym", bo inaczej może być groźnie dla Ciebie i
    Twoich potencjalnych klientów.
    I tak sobie jeszcze myślę, że każdy poniekąd może mieć takie nieświadome trudne
    motywacje. Więc nie rzecz w tym, żeby wszystkich w czambuł potępić, ale żeby
    sobie trochę rzeczy uświadomić i rozwinąć się jako osoba.
  • karrrni 27.02.09, 09:29
    loiseau napisała:

    > Czyli w pacjencie chodzi o to, żeby robił postępy w terapii:)
    (żeby ucieszyć
    > terapeutę? no bo jak już nie jest sympatyczny, to niech chociaż
    robi postępy?)
    > To trochę zawoalowana forma tego, że to pacjent jest dla Ciebie a
    nie odwrotnie
    > .
    > No fajnie masz:)
    > A serio, uważaj.
    > W żadnym razie nie chcę tu negować Twojej wiedzy czy intencji.
    Jednak sama
    > wiesz, że terapeuta przede wszystkim w ramach przygotowania do
    zawodu przechodz
    > i
    > własną długoterminową psychoterapię. I to jest okazja do
    zweryfikowania swoich
    > motywacji do wykonywania zawodu. Trzeba je zidentyfikować,
    szczególnie takie w
    > stylu "to pacjenci są dla mnie", "będę szczęśliwa, gdy pacjenci
    będą robić
    > postępy", "chcę nieść pomoc innym", bo inaczej może być groźnie
    dla Ciebie i
    > Twoich potencjalnych klientów.
    > I tak sobie jeszcze myślę, że każdy poniekąd może mieć takie
    nieświadome trudne
    > motywacje. Więc nie rzecz w tym, żeby wszystkich w czambuł
    potępić, ale żeby
    > sobie trochę rzeczy uświadomić i rozwinąć się jako osoba.
    Psychoterapeuta to odmienny zawód niż psycholog. Nie trzeba być tym
    drugim, by zostać tym pierwszym. Skąd wiesz, czy ja chcę być
    terapeutą? Dlatego te rady zostawię na razie w podświadomości. Różne
    pobudki sprawiły, że studiuję psych., ale terapeutą na razie nie mam
    zamiaru zostawać.
  • alfa334 27.02.09, 10:20
    Ja choruje na bulimie od 9-ciu lat, przechodzilam różne terapie,
    słyszalam wiele madrych porad duzo czytalam sama studiuje
    psychoterapie, niestety nie wplywa to na moje zdrowie. Raz jest
    gorzej a pozniej kiedy sie bardzo staram sa wspaniale czyste dni. Do
    momentu kiedy pojawiaja sie problemy ,stres albo euforia i
    szczescie. I co z tego ze juz dawno odkryłam czemu " zawdzieczam"
    chorobe, czuje tak ogromny głód chwilami ze w pewnym momencie pękam
    i nie wytrzymuje, potrafie zjesc na raz niesamowite ilosci a pozniej
    zwymiotowac, zeby sie uspokoic i rozladowac napiecie, to daje ulge
    pozniej nawet moze byc długo dobrze nie głodze sie jem regularnie 5
    posilkow dziennie mam duzo pracy i nauki, mam teraz milosc i spokoj,
    i co? co mi daje ze znam przyczyne? sama widzisz
  • karrrni 27.02.09, 10:40
    alfa334 napisała:

    > Ja choruje na bulimie od 9-ciu lat, przechodzilam różne terapie,
    > słyszalam wiele madrych porad duzo czytalam sama studiuje
    > psychoterapie, niestety nie wplywa to na moje zdrowie. Raz jest
    > gorzej a pozniej kiedy sie bardzo staram sa wspaniale czyste dni.
    Do
    > momentu kiedy pojawiaja sie problemy ,stres albo euforia i
    > szczescie. I co z tego ze juz dawno odkryłam czemu " zawdzieczam"
    > chorobe, czuje tak ogromny głód chwilami ze w pewnym momencie
    pękam
    > i nie wytrzymuje, potrafie zjesc na raz niesamowite ilosci a
    pozniej
    > zwymiotowac, zeby sie uspokoic i rozladowac napiecie, to daje ulge
    > pozniej nawet moze byc długo dobrze nie głodze sie jem regularnie
    5
    > posilkow dziennie mam duzo pracy i nauki, mam teraz milosc i
    spokoj,
    > i co? co mi daje ze znam przyczyne? sama widzisz
    Szukanie sposobu na pozbycie się tego, co jest tu i teraz, prowadzi
    do wzmacniania tego, z czym się walczy. To, czemu się opierasz,
    napiera. Rodzi się pytanie, kto jest tym, kto chce uleczyć, a kto
    jest chorym? Jeżeli damy prawo sobie do bycia niedoskonałymi i nie
    będziemy z tymi niedoskonałościami walczyć, tylko je pokochamy,
    zobaczymy siebie, jako kompletną osobę. Próbując dać sobie miłość z
    zewnątrz pod postacią „zrobienia sobie dobrze”, oczekując jej od
    innych, nigdy nie mamy dosyć, ciągle jest za mało. Bo to, czego
    potrzebujemy, nie jest do dostania z zewnątrz.

  • finita 27.02.09, 11:11
    widzisz Karrrni ja osobiście myślę, ze Ty sobie tutaj kompleksy leczysz... Skoro
    jesteś niedoszłym psychologiem to Adlerowskie dążenie do mocy pewnie jest Ci
    doskonale znane... Ja uważam, że nie masz etycznego ani żadnego (!!) prawa
    pomagać firmując to swoja "wiedzą fachową", bo po raz kolejny podkreślam - nie
    masz takiej. Książki to 10% tego co powinnaś umieć. Piszesz, ze nie chcesz być
    terapeutą (na razie przynajmniej)- więc po co tutaj zamieniasz się w terapeutę??

    Ja wiem jakie mam problemy, próbuje z nimi walczyć, chociaż z różnym skutkiem,
    ale nie leczę sobie swoich kompleksów przy [pomocy innych ludzi... I Ciebie tez
    o to proszę...

    A co do schizofreników... nie robią postępów w terapii?? Mam wrażenie, że
    niewielu widziałaś schizofreników... Oni to dopiero robią postępy... A skoro
    chcesz pomagać komuś kto "ma wyniki" to znaczy,z ę tylko własną próżność jako
    "dobrego człowieka, zbawiającego świat" chcesz zaspokoić... A głębi tu brak...
  • karrrni 27.02.09, 11:40
    Zatem, babrajcie się w tym dalej.
  • mycha823 27.02.09, 12:01
    Karrrni po tym co teraz napisałaś, mam wątpliwości czy Ty faktycznie studiujesz
    tą psychologię... Przyjdzie do Ciebie dziewczyna z takim problemem, a Ty jej
    powiesz babraj się w tym dalej... Sorry jesteś jakaś nienormalna... Nie mogę
    tego pojąć jak osoba studiująca psychologię może tak powiedzieć... Może zastanów
    się nad zmianą studiów. Bo raczej kiepski będzie z Ciebie psycholog z takimi
    tekstami...
  • nienill 27.02.09, 13:47
    mycha823 napisała:

    > Karrrni po tym co teraz napisałaś, mam wątpliwości czy Ty faktycznie studiujesz
    > tą psychologię...

    po tym co napisala jestem PEWNA, ze studiuje psychologię :)
  • mycha823 27.02.09, 14:05
    Miałam do czynienia z wieloma psychologami, terapeutami i lekarzami... Byli
    lepsi i gorsi... Ale jeszcze żaden nie poleciał do mnie z tekstem babraj się w
    tym dalej... Powiem więcej, przez takie słowa w realu można mieć poważne
    problemy... I raczej żaden psycholog by się na nie nie odważył...
  • nienill 27.02.09, 14:17
    osoba studiujaca psychologie, a psycholog pracujacy w poradni to dwa rozne
    gatunki czlowieka
    zazwyczaj
  • mycha823 27.02.09, 12:12
    Po co weszłaś tutaj na to forum... Bo na takich osobach jak my łatwo się wyżyć,
    pokazać swoją wyższość nad nimi, bo łatwo można nas zdołować... Nie wiesz czy
    chcesz być terapeutką, ale chcesz nam pomagać na forum... jak można pozytywnie
    odebrać Twoje intencje skoro Ty sama nie wiesz czego chcesz!!!!!!!!! A wiesz, że
    studiujesz psychologię czy tego też nie wiesz... Bo raczej wszystko wskazuje na
    to, że nie wiesz na czym polega praca psychologa..."Zatem, babrajcie się w tym
    dalej." Myslisz, że mówiąc takie słowa do osób chorych, które chcą z tym walczyć
    pomagasz????? Jakim będziesz wsparciem dla tej chorej?????? Jak osoba chora Ci
    zaufa???? Jak jej pomożesz????? Skoro Ty skierujesz do niej takie słowa.......
  • finita 27.02.09, 12:24
    czy ktoś cię prosił o pomoc? Czy ktoś pisał do Ciebie o radę?? Będziemy się w
    tym babrać albo nie - nasza sprawa. A Ty moja droga ciesz się, ze to internet i
    że jeszcze nie jesteś po studiach... bo po takim tekście w realu miałabyś spore
    problemy. nie baw się w zbawiciela - psychologowi nie wypada... Polecam lekturę
    podręcznika do etyki... np prof Brzezińskiego i Toeplitz-Winiewskiej. Będziesz
    mogla się stamtąd wiele nauczyć...

    a tak w ogóle to rajcuje cię to, że wkręciłyśmy się z Tobą w dyskusję?? Bo
    wydaje mi się, ze masz z tego satysfakcję...
  • all-fredka 27.02.09, 12:27
    Będę nie- miła, ale wpadasz na forum nie wiadomo skąd, zadajesz pytanie z błędem logicznym, które je dyskwalifikuje już w powijakach (metodyka badań się kłania), znasz odpowiedzi na wszystkie pytania, nie rozumiesz tego co dziewczyny do Ciebie piszą a na koniec się obrażasz. To nie jest postawa przszłego psychologa, to nie jest postawa świadcząca o Twojej dojrzałości. Wystarczy poczytać o bulimii czy anoreksji by wiedzieć, że sama wiedza nie wystarczy by się pozbyć tych chorób, znajomość przyczyn również nie wystarczy. Są to mechanizmy głęboko zakorzenione, chwila słabości, gorszy dzień i bulimiczka znowu wymiotuje. W innych uzależnieniach można się odciąć: od alkoholu, narkotyków, ale nie można przestać jeść. Przez lata chorowania na anoreksję zaburzony jest ośrodek głodu i sytości, brak jedzenia powoduje zaburzenia hormonalne, pojawiają się zaburzenia myślenia towarzyszy temu depresja, całe rodziny są zaangażowane w terapię, czasem rodzice się nie potrafią przyznać, czasem chore ukrywają chorobę. Droga do pozbycia się tych zaburzeń jest długa i trudna. Latami terapeuci, psycholodzy, psychiatrzy walczą wraz ze swoimi pacjentami i często czują tylko bezradność. A zatem nie możesz wejść na forum i uratować wszystkich bulimiczek i anorektyczek. Nie możesz pisać, że forum idzie w niewłaściwym kierunku. Nie możesz pojechać po nienill, nie możesz pani przyszła psycholog, bo to nie wypada być takim laikiem.
  • ych 27.02.09, 12:33
    karrrni napisała:

    > Zatem, babrajcie się w tym dalej.

    Ojojoj. Obraziło się psycholożątko.

    Pacjentki nie zakrzyknęły z podziwem, zachwytem i wdzięcznością za chęć pomocy.
  • loiseau 27.02.09, 16:04
    Żenująca jest ta Twoja wypowiedź.
    Ciekawe, czy Ci się teraz odechce "pomagania" i stwierdzisz, że te chore z ED to
    takie beznadziejne i same sobie winne oraz że mają na co zasługują:)
    Bardzo dobrze, że dostało Ci się tutaj od dziewczyn i bardzo dobrze, że się
    Twoim manipulacjom nie dałyśmy. Chciałaś może zostać po godzinach naczelnym
    psychologiem tego forum?:)
    Odpowiadam w tonie prześmiewczym, bo moje uwagi merytoryczne (napisane zresztą w
    sposób stonowany) puściłaś mimo uszu. Szkoda.
  • ych 27.02.09, 12:28
    > Witam, jestem studentką 4 roku psychologii (klinicznej)
    > Wypowiem się później fachowo.

    Dobre, dobre, hehe.
    Kiedy ja byłam na 4 roku studiów, to już przynajmniej na tyle zmądrzałam, żeby wiedzieć, że duuużo jeszcze przede mną nauki i doświadczeń, żeby mogła się uznać za fachowca.
    Ale najwidoczniej na psychologii inaczej mają, tam same fachowce...

    Niech ten wątek będzie dla Ciebie lekcją pokory.
  • raznajakisczas 27.02.09, 12:48
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • alfa334 27.02.09, 13:30
    karrrni a ja Ci dziękuje za wskazówke, dała mi do myslenia, czy
    mogłabys bardziej rozwinac temat, myslisz ze problem w akceptacji
    istniejacego stanu rzeczy? moze faktycznie masz racje,cały czas
    dazyłam do tego zeby dorównac innym , myslac ze jestem gorsza,
    ciagle bylo cos zle i do tej pory chce zmieniac, ulepszac a powinnam
    chyba cieszyc sie tym co jest w koncu znalazlam milosc i to wydaje
    mi sie w tym gorszym dla mnie okresie
  • alfa334 27.02.09, 13:34
    Nie zniechecaj sie wielu osoba mozesz pomoc, sam fakt ze napisałas
    ja Ci wierze, ludzie tutaj sa zniecheceni bo przeszły wiele terapii
    rózne leczenie i niewiele im to dalo, ja sama dawno zaniechalam
    wszelkiej terapii, odpuscilam sobie i radze sobie sama raz gorzej
    raz lepiej. tez jestem sceptycznie nastawiona wobec wszelkich porad,
    postaw sie w naszej sytuacji. Duzo osob pisze ze nie chce sluchac,
    itd ze bzdury ale jednak czytaja i odp. wiec jednak ich to rusza,
    powodzenia i pozdrawiam
  • mycha823 27.02.09, 13:35
    A ja Ci życzę byś sama na sobie doznała tej choroby... Byś wiedziała jaki to ból
    i jakie to piekło... No ja nie mogę czytając takie wypowiedzi... Starą Krową to
    może Ty jesteś... Anoreksja i bulimia to choroby to choroby śmiertelne...

    Ciekawa jestem jednego, czy tą odpowiedz dała nasza pani psycholog, która tak
    bardzo chciała nam pomóż... Pani psycholog, a pewnie nie mająca nic do czynienia
    ze studiami psychologicznymi
  • alfa334 27.02.09, 14:26
    współczuje Ci, ziejesz nienawiścia na kilometr, karrrni nie jest
    winna ze zachorowałas, ona chciala cos podpowiedziec, pomoc. Nie
    musisz korzystac jak nie chcesz, nie musisz czytac ani odp.
    zachowujesz sie jak dziecko,nie tylko Ty jestes biedna i chora,
    wszyscy tutaj wiemy jak to jest, a to nie jest Twoje prywatne
    forum , zebys wyganiala stad kogo sobie chcesz, niektorzy tutaj ( np
    ja )chcieliby usłyszec jakas madra wskazówke, która moglaby mu pomoc
    albo przynajmniej dac do myslenia, a nie tylko uzalac sie i obrazac
    innych
  • mycha823 27.02.09, 14:34
    Moja ostatnia wypowiedz nie tyczyła się do Karrrni... Tylko do pani która życzy
    nam byśmy takie głodne żeby jeść tynk ze ściany... Niestety jej post został
    usunięty ze wżględu na złamanie prawa regulaminu forum, a szkoda bo może byś
    sobie go pczeczytała
  • mycha823 27.02.09, 14:37
    alfa334 napisała:

    > współczuje Ci, ziejesz nienawiścia na kilometr, karrrni nie jest
    > winna ze zachorowałas, ona chciala cos podpowiedziec, pomoc. Nie
    > musisz korzystac jak nie chcesz, nie musisz czytac ani odp.
    > zachowujesz sie jak dziecko,nie tylko Ty jestes biedna i chora,
    > wszyscy tutaj wiemy jak to jest, a to nie jest Twoje prywatne
    > forum , zebys wyganiala stad kogo sobie chcesz, niektorzy tutaj ( np
    > ja )chcieliby usłyszec jakas madra wskazówke, która moglaby mu pomoc
    > albo przynajmniej dac do myslenia, a nie tylko uzalac sie i obrazac
    > innych



    A jeśli uważasz, że słowa babraj się w tym dalej Ci pomogą to Twoja prywatna
    sprawa... Ja nie potrafię odczytać dobrych intencji pomocy Karrrni po takich słowach
  • alfa334 27.02.09, 15:26
    przepraszam !!!tak to jest jak sie nie czyta dokładnie wszystkich
    postów, tak sobie " wychwytywałam coniektóre, mycha, ja chcialam
    dostrzec chec tego ze ktos chcial nam pomoc, choc wiem ze tylkoja
    sama moge to zrobic...
  • alfa334 27.02.09, 15:30
    wiesz, to ze karrrni tak napisala to mysle ze to troche taka
    prowokacja, niektorzy terapeuci albo psychologowie maja taka metode,
    kiedys jakies pare lat temu chodzilam na terapie i orzeklinalam(
    bylam b. zniechecona i zbuntowana) to terapeuta robil to
    samo...chcial mna wstrzasnac , a jak mowilam ze jestem beznadziejna
    to mi przyznawal racje i ja sie wteddy buntowalam, jak to? ja
    beznadziejna?...
  • amela 27.02.09, 21:54
    a ja podpisuje sie pod postami loiseau, nienill, antyproana i innych dziewczyn.
    to co napisała karnni było nieetyczne, a ostatni jej post swiadczył że nie
    dorosła do wykonywania zawodu psychologa i miejmy nadzieję że nie zostanie nim
    za wczesnie (może z czasem to sie zmieni) i nie zaszkodzi wielu tak zagubionym
    osobom jak Ty Alfa. ona ma tylko na razie do zaoferowania wiedzę teoretyczną,
    myslę, że przez wieloletnią chorobę i przebytą terapię,a także osobiste
    doswiadczenia każda z nas posiada jej na tyle, by - wybaczcie mi to
    sformułowanie - nie musiec słuchac podręcznikowych porad kogos, kto ledwo jej
    liznął.
    Wy dziewczyny wychwyciłyscie bezbłędnie to, co jest istotne - poczucie pełnienia
    misji, poczucie wyższosci wobec pacjenta, bycia lepszym niż on, przymus
    osiągania postępów przez pacjenta, a co mnie szczególnie uderzyło- założenie że
    tylko osoby o normalnym dzieciństwie miały szansę stać się porządnymi ludzmi ( a
    propos, ja też miałam normalne dziecinstwo) .dziwię się, że dziewczyna popełnila
    elementarne błędy, na które studenci psychologii są uczulani na samym początku
    studiów, to jest ich swego rodzaju "credo", podstawy psychoterapii, którą sami
    podczas studiów przechodzą.
    dodatkowo, ile wątków przeczytała karnni zanim doszła do wniosku, że to forum
    idzie w złą stronę? znałam wiele forów poswięconych ED, i to jest jedyne,
    którego uczestniczki umieją pomóc, a jednoczesnie można szczerze się
    wypowiedzieć, co jest dla mnie osobiscie szczególnie istotne.
    a jeszcze ciekawostka, jestem uczestnikiem jeszcze innych forów, i wiecie co? co
    jakis czas pojawia się na nich "osoba z misją"-na jednym z forum obstawiamy
    nawet zaklady, ile takich osób przybędzie miesięcznie:))są to raczej jednorazowe
    wpisy osób, które widząc że ich słowa nie przyniosły spodziewanego entuzjazmu
    forumowiczów, bardzo szybko dają sobie z nim spokój.
    tak zapewne będzie i w tym przypadku. za tydzien już zapomnimy, kim była niejaka
    karnii z misją uzdrowienia osób ED i tym sposobem zbawienia tego swiata:))
  • amela 27.02.09, 21:58
    Alfa, jesli czujesz sie tak zagubiona, że potrzebujesz rozmowy, nie szukaj jej,
    proszę Cię, u osób, których jedynym atutem jest chęć pomocy. Twój problem wymaga
    fachowego wglądu, nie mówię nawet o specjaliscie od ED, ale o doswiadczonym
    terapeucie.
    powtórzę za którąś z dziewczyn - prawdziwy terapeuta nie podaje gotowej
    odpowiedzi na zadane mu pytanie, ale umiejętnie naprowadza pacjenta tak, by sam
    w sobie znalazl odpowiedz, zgodnie z wyznawanym przez niego (pacjenta)
    swiatopoglądem i wartosciami, nawet jesli te są różne od pogląðów terapeuty.
  • alfa334 28.02.09, 10:22
    ja nie szukam, jakos daje rade jak pisalam bylam juz u wielu
    profesjonalistow i raczej nie przynioslo to oczekiwanego efektu,
    bylam ciekawa co mi napisze docenilam ze chce pomoc, wiesz czasem
    tak jest ze taka swieza osoba ma lepsze pomysly niz niewiadomo jaki
    autoeytet,. Nie gniewaj sie ale bede rozmawiala z kim bede chciala i
    z kim uznam za stosowne. trzymaj sie
  • mycha823 28.02.09, 12:03
    Alfa, a może warto jeszcze raz spróbować poszukać tej pomocy u terapeuty...
    Wiesz, zawsze ma się jakieś tam oparcie w nim i już nie borykasz się z tym
    problemem sama... Alfa spróbuj jeszcze raz poszukać terapeuty...
  • alfa334 28.02.09, 13:33
    Terapeuty to raczej nie bo mam sie komu wygadac i bardzo komfortowa
    sytuacje w domu mysle ze nie potrzebuje , raczej nie skorzystam choc
    jeszcze przemysle , chodze co jakis czas do mojej pani dr, dawno nie
    bylam chodzilam glownie po tabletki i przerwalam jakis czas temu bo
    sobie radzilam ,teraz jest troche gorzej i raczej sie zastanawiam
    nad ponownym braniem tabletek typui bioxetin, zoloft, one mi
    pomagaja ale niestety nie moge po nich spac i bardzo mnie
    pobudzaja , dzieki :-) pozdrawiam
  • nienill 28.02.09, 13:54
    alfa334 napisała:

    > Terapeuty to raczej nie bo mam sie komu wygadac i bardzo
    komfortowa
    > sytuacje w domu mysle ze nie potrzebuje ,

    wizyty u terapeuty w zadnym wypadku nie polajaga na "wygadywaniu sie"

    jesli ktos chodzi to terpauty i czuje, ze jedynym plusem tych
    spotkan jest mozliwosc wygadania sie drugiej osobie, to jest to
    najlepszy dowod na to, ze terapia nie dziala i jak najszybiej trzeba
    poszukac innego terpeuty


    a na czym polega?
    dluga historia,
    nie chce mi sie pisac, bo wychodze z zalozenia, ze jak ktos wie o co
    chodzi to taki wywod nie jest mu juz do niczego potrzebny,
    a jak nie wie to i tak nie zrozumie dopoki sam tego nie doswiadczy,
    a gdy doswiadczy to juz przeszedl do grupy pierwszej
  • amela 28.02.09, 16:19
    ależ ja sie nie gniewam, oczywiste jest, że będziesz rozmawiała z kim chcesz.
    i fakt, mnie najbardziej pomogły "swieże" osoby - zarówno podczas terapii w
    w-wie, jak i w kraku. ale obie miały skonczone studia, ukonczone praktyki i co
    najważniejsze - superwizora.
  • alfa334 28.02.09, 20:17
    moze i tak, ja tam nikogo nie szukam, moze po prostu wroce do lekow
    na jakis czas, za tydzien zaczynam zajecia na Uczelni to bede miala
    duzo pracy pa
  • alfa334 28.02.09, 20:24
    A jesli chodzi o nauke panowania nad złymi nawykiami korekte tych
    zachowan i poznanie przyczyny zaburzen odzywiania sie to tez mam juz
    to za soba znam doskonale i od dawna podloze tej choroby i wiem co
    powinnam robic , gorzej z praktyką..
  • metal_fish 06.03.09, 16:15
    1. kontrola - pozorna
    anoreksja dała mi fałszywe poczucie przejęcia kontroli nad jedzeniem i moim ciałem. w wielu obszarach mojego życia miałam niewiele do powodzenia i żadnego wpływu. a tutaj wszystko zależało ode mnie.... tak mi się przynajmniej wydawało, bo w pewnym momencie to choroba przejmuje kontrole nad nami :/ teraz już to wiem i ten plus przestaje mieć znaczenie

    2. usprawiedliwienie
    gdy coś mi nie wyjdzie zawsze wine moge zrzucić na chorobę. wszystkie niepowodzenia moge zrzucić na chorobe, to że jestem biedna, słaba i że to nie moja wina. takie wytłumaczenie dla otaczających mnie ludzi, ochrona przed ich komentarzami, złą oceną. ciągle nie moge sobie z tym poradzić bo mam niskie poczucie własnej wartości i ciągle przejmuje się co powiedzą/pomyślą o mnie inni...

    PS. z własnego doświadczenia wiem że gdyby nie było plusów z powodu choroby to nie byłoby problemu z jej porzuceniem i wyzdrowieniem. uświadomiłam to sobie z pomocą terapeutów w szpitalu. każdy chorujący ma jakąś korzyść/plus który trzyma go przy chorobie. walka z chorobą polega na uświadomieniu sobie tych korzyści a sukces w tej walce tkwi na usunięciu ich, osiągnięciu inną metodą, zdrową. jestem już na tym II drugim etapie, nie jest łatwo ale ciągle walcze z tymi plusami....
  • only1lie 06.03.09, 16:31
    najwiekszym plusem jest to ze nie przybieram na wadze juz od dłuzszego czasu...
    może nie jest ona stabilna bo sie waha ale ta górna granica nie została
    przekroczona... poza tym, możecie mi nie wierzyć, gdy zjem np obiad a później go
    zwróce patrze w lustro i widze uśmiech... nic mnie tak nie cieszy jak ta
    swiadomość ze oszukałam swój organizm... moze bardziej psychike która jest
    wiecznie "nienajedzona"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.