• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Kraków - dr Curyło, Czy warto? Dodaj do ulubionych

  • 19.07.09, 00:52
    Witam Was!

    Witam po długiej przerwie - od pisania, nie od choroby niestety.
    Nakreśle po króce moją sytuację. Bulimie( tak juz to nazywam) mam jakieś 8 lat - licząc od niwinnych początków. Intensywnie wymiotuje może 6. Mam 22 lata i poważny problem ze sobą. Początki - to była chęć bycia szczupeljszą, tak nie dużo, tak "normalnie", później sposób na stres, hobby, czy nawet dieta ( choć teraz od tego tyję, lub może poprostu jak coś zjem - i zostawie - to nie trawie), więc wydaje mi się, że jakbym zaczeła normalnie jeść (tak już miałam), to będę tylko tyła - chyba, że jadłabym jedną marchewkę dziennie...
    W liceum, za sprawą ówczesnej miłości chidziłam do lekarzy. Chłopak mobilizował i byłę chęci. Przestałam i od trzech lat nie byłam u żadnego psychologa. ( A tak byłam w 2007 roku w Wadowicach - za namową rodziców - ale lekarz trafnie stwierdził, że ja nie chce się leczyć, wiec mi nie pomoże). W 2006 byłam nawet u dr. Curyły. Była to pierwsza i ostatnia zarazem wizyta "tam". Nie wiem czy mogę powiedziec, że się u niego leczyłam, nic nie pamiętam, raczej wstępna rozmowa. Jedno jest pewne - wystraszyłam się tego miejsca. Kraty w oknach, szarość i lekarz - groźny. To miejsce kojarzyło mi się wówczas z przerażającym psychiatrykiem, a przecież nikt nie chce mówić o sobie - w negatywnym tego słowa znaczeniu - wariat!... Przerażona, już nigdy tam nie wróciłam.
    Czytam teraz znów te wszytskie posty pochwalne dla leczenia w Krakowie i dr Curyło..zasatnawiam się czy nie wrócić, nie spróbować..
    Z obecnym trybem życia daleko nie zajdę. Choroba przeszkadza mi we wszystkim, w pracy, nauce, życiu w domu. W kazdym miejscu myśle o tym , ile zjem?, jak zjem to kiedy zwrócę?itd...
    Kiedyś chorowałam tylko w domu. Tu się obżerałam i wymiotowałam. poza domem byłam normalną. Obecnie wydaję mi się, że mogę "to" zrobić wszędzie - w pracy, obżerać się w tramwaju w dordze do domu, żeby nie tracić na to czasu już w domu. Jednym słowem PARANOJA!

    PS. Napisałam, bo przytyłam na tylę, ze o niczym innym nie myśle tylko o 10 kilogramch mniej, o coraz większym brzuchu, grubych ramionach , grubszych udach, brzydkiej cerze, słabych paznokciach...
    i oczywiśćie nasilających sie do kilku razy dziennie napadach.

    Pozdrawiam Was serdecznie,
    Ania
    Zaawansowany formularz
    • 19.07.09, 19:52
      Sama z chęcią przeczytałabym odpowiedzi na ten temat. Chociaż jest już jeden
      długi wątek na temat kliniki, nie wiem, czy ktoś będzie miał ochotę opisać
      jeszcze raz. Ale może jest ktoś nowy, kto jeszcze nie podzielił się swoim
      doświadczeniem leczenia u dr C.? Osobiście miałam z nim kontakt w czasie
      kwalifikacji i tydzień temu, kiedy poszłam się przypomnieć o przyjęcie. No cóż,
      nie doczekałam się, miejsc jeszcze nie ma, zapowiada się długie czekanie.
      Osobiście wierzę, że to dobry specjalista, chociaż w kwestii okazywania szacunku
      do (potencjalnych) pacjentów daleko mu do doktora Kępińskiego. Ale może to tylko
      poza, taki styl?
      --
      chce-zyc.blog.pl
    • 20.07.09, 11:26
      Póki możesz to unikaj szpitali psychoatrycznych.

      Poszukaj sobie dane w necie p.Grzegorza Iniewicza - psychoterapeuta
      zajmujący się zaburzeniami jedzenia. Oczywiście prywatnie.
      • 20.07.09, 16:12
        Ankaaa kiedy leczyłaś się u Grzegorza Iniewicza? Pytam, bo
        kiedyś też był moim terapeutą (choć to stare dzieje). Dobrze go
        wspominam.

        A dr. Curyło (choć sama z jego pomocy nie korzystałam) polecam, ale
        tylko wtedy gdy jesteś w stanie całkowicie, dobrowolnie oddać mu
        władzę decydowania o sobie na okres pobytu. Dla mnie jego metoda
        jest podobna tej, dla narkomanów. Najpierw odbiera ci się wolność,
        pokazuje że jesteś niczym, po to by zwrócić ci ją wtedy, gdy
        nauczysz się z niej właściwie korzystać.
        Ja osobiście nie mam odwagi na taką terapię.
        Są tacy co mają i z choroby wychodzą. Zwróć się do ameli w tej
        sprawie.
        • 20.07.09, 17:56
          Nie leczyłam się u niego ;)

          Był moim nauczycielem <sic!>.
    • 07.08.09, 15:22
      Czy warto????
      Ja właśnie wyszła ze szpitala na który czekałam 1,5 roku choruję od 10 lat.....i
      lipa.
      A dr.Curyło się nami nie zajmował.!!!On się zajmuje depresją.
      • 07.08.09, 16:25
        maifer, czy mogłaby napisać do mnie na maila animamea@interia.eu?
        Bardzo Cię proszę. Mam kilka pytań.
        --
        chce-zyc.blog.pl
    • 20.08.09, 21:58
    • 02.09.09, 08:39
      Dzwoniłam wczoraj pół dnia.Nie udało się.:(((Czy ten doktor jeszcze w ogóle
      przyjmuje pacjentów???
      • 04.09.09, 20:03
        w takiej sytuacji dzwońcie na oddział i proście doktora! Wczoraj tak w ogóle
        wrócił z urlopu
        fiona - napisałam Ci maila :)
        --
        chce-zyc.blog.pl
        • 07.09.09, 10:07
          Dzięki wielkie anima.:)
          Udało mi się szczęśliwie dodzwonić do doktora.Koszmarnie trudna była z Nim
          rozmowa nawet przez telefon.Uświadomił mi w trakcie tej rozmowy że jestem chora
          ale nie dopuszczam tej myśli do swojej świadomości i zaprzeczam
          chorobie.Umówiłam się na konsultację - niestety dopiero w listopadzie bo
          wcześniej nie miał wolnych terminów.Mam nadzieję że czas szybko zleci.
          • 09.10.09, 08:32
            dziewczyny, czy wy jestescie z krakowa? ja jestem tak zdesperowana-nie wiem co robic, a o szpitalu slyszalam tyle dobrego,ze czekam na kwalifikacje na 12 stycznia. przyjade z elblaga:(strasznie daleko.mam nadzieje,ze warto...
            --
            -Puchatku! - Co, Prosiaczku? - Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę - chciałem się tylko upewnić, czy jesteś.
            • 10.10.09, 07:25
              Nie wiem czy warto...Ale jak nie spróbuję to się nie przekonam.Nie jestem z
              Krakowa ale to klinika najbliżej mojego miejsca zamieszkania.Mój psycholog mi
              polecił i doktora z resztą też.Termin konsultacji zbliża się nieubłaganie.Jak
              będzie?Nie wiem...Sama nie wiem czy potrzebuję takiego pobytu?W czym mogą mi tam
              pomóc w czym nie może mój psycholog?Coraz bardziej skłaniam się w tym kierunku
              żeby tam nie jechać chociaż zarówno mój lekarz i psycholog uważają że pobyt tam
              to dobre rozwiązanie dla mnie.We mnie mnóstwo pytań i wątpliwości.Nie wiem może
              to reakcja na tą nieubłaganie zbliżającą się wizytę.Nie wiem czy dobrze robię
              jadąc tam.Coraz częściej wydaje mi się że klinika mi niepotrzebna ponieważ w
              moim życiu zachodzą ciągle zmiany-zmiany na lepsze.Ja się zmieniam i zmieniają
              się moi bliscy.Niesamowite.Pomyśleć że kiedyś byłam taka nieszczęśliwa(nadal nie
              jestem w pełni)i nie potrafiłam nawet normalnie porozmawiać z członkami mojej
              rodziny...Na prawdę zadziwiające jak to moje życie się zmieniło-i nadal się zmienia.
            • 12.10.09, 14:57
              Ja jestem z Krakowa i właśnie jestem w szpitalu na Kopernika.
              Co do Twoich wątpliwości fionoo - nie zastanawiaj się czy iść na kwalifikację -
              po prostu IDŹ. Idąc na kwalifikację nic nie tracisz. Możesz przecież porozmawiać
              z lekarzem o swoich wątpliwościach. Może się okazać, że szpital nie będzie dla
              Ciebie, jednak nie dowiesz się tego, jeżeli nawet nie spróbujesz z nim
              porozmawiać. Ja również miałam mnóstwo wątpliwości. Chyba każdy je ma...?


              chce-zyc.blog.pl
              • 04.11.09, 07:17
                Nie wiem już nic...Nie wiem czy potrzebne mi leczenie w klinice.Tam leczą osoby
                z niedowagą a ja mam nadwagę.Nie wiem w czym mogliby mi tam pomóc.Nie mam
                pojęcia.Poza tym wydaje mi się,że już czuję się lepiej i problemy z jedzeniem
                nie są aż tak intensywne.Nie wiem czy mam tam jechać.Nie wiem co robić.O ile nie
                miałam wątpliwości,żeby pojechać na konsultację na Lenartowicza w Krakowie o
                tyle jeżeli chodzi o Kopernika to się waham.Nie wiem jaką podjąć decyzję.Wiem,że
                sama muszę ją podjąć ale im dłużej się zastanawiam dochodzę do wniosku,że tamta
                terapia nie jest dla mnie.Wstydzę się tam jechać i obnażyć przed
                doktorem.Wstydzę się swojego wyglądu-tego,że jestem gruba.Po tym co czytam
                wydaje mi się,że tam w klinice nie leczą grubasów tylko chudzielców.Więc po co
                ja mam tam jechać???Kiedy umawiałam się na wizytę u doktora czułam się znacznie
                gorzej.Problemy z jedzeniem były bardzo nasilone.Wtedy wiedziałam,że potrzebne
                mi leczenie w klinice.Teraz kiedy jest trochę lepiej zastanawiam się...Z drugiej
                strony jak rozmawiam z moim psychologiem to czuję że On widzi potrzebę,żebym tam
                pojechała.Nie rozumiem dlaczego???Czasami wydaje mi się,że sama sobie poradzę.Z
                drugiej strony nie mogę zaangażować się w naukę języka, która była moja pasją,
                nie mam siły czytać książek...Ech...Może ktoś napisze parę mądrych zdań, które
                pomogą mi się zdecydować czy powinnam tam jechać?
                --
                fionaaaonline.blox.pl/html
                • 04.11.09, 08:23
                  Fiona. Z takim nastawieniem to Cyryło i tak Cię na odział nie
                  przyjmie. On wybiera tylko tych zdeterminowanych, zdecydowanych i
                  przekonanych że to miejsce które im pomoże.
                  Niedożywienie/Przeżywienie to dwie strony tego samego medalu,
                  przynajmniej odnośnie ED a to że się wstydzisz "mu pokazac" świadczy
                  że nawet jeśli z "nawykami" jest troche lepiej, to "z głową" i
                  akceptacją siebie, swojego ciała niekoniecznie. Krótko: dopóki
                  uważasz że "to nie miejsce dla ciebie, bo x, bo y, bo z, to ono
                  miejscem dla Ciebie się nie stanie, nawet jeśli by cię przyjęto na
                  oddział.
                  pozdrawiam
                  • 04.11.09, 09:46
                    a ja napisze tak: ten oddział uwazany jest za najlpeszy w leczeniu zaburzen odzywiania. a zaburzenia odzywiania to nie WWYCHUDZENIE, poza tym z tego co piszesz zaburzenia ewidentnie masz.
                    druga sprawa to ta o której pisze magorek,ze z takim nastawieniem curyło pewnie powie,zebys przyjechała, jak bedziesz chciała sie leczyc:(
                    kiedy masz ta wizyte??
                    --
                    -Puchatku! - Co, Prosiaczku? - Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę - chciałem się tylko upewnić, czy jesteś.
                    • 04.11.09, 10:23
                      Dziewczyny dzięki za komentarze.Nie wiem skąd mi się wzięło takie przekonanie,że
                      mogą tam się leczyć tylko osoby wychudzone.Może dlatego,że wiele osób pisze
                      mi,że sobie wymyślam problemy.Ja wiem,że problem mam i chcę go rozwiązać-już tak
                      wiele zmieniłam...Zastanawiam się jednak czy mój stan jest na tyle ciężki,że
                      wymaga interwencji w klinice.Od 3 miesięcy nie mam miesiączki.Nie przejmuję się
                      tym i wiem,że nie chcę jej mieć.Dlatego nie idę do lekarza bo myślę,że tak jest
                      lepiej dla mnie.Po prostu lepiej się czuję.Kiedyś jak tylko miałam chociażby
                      miesięczną przerwę leciałam do ginekologa po tabletki.Teraz przyszedł czas,że
                      nie zależy mi na tym aby miesiączkować-nawet powiem,że jest mi z tym dobrze i
                      wygodnie.Na wizytę na Kopernika czekam od 2 września.Gdybym wtedy miała tą
                      kwalifikację to na pewno doktor by mnie przyjął bo wtedy byłam ogromnie
                      zdeterminowana do leczenia i chciałam tam iść i wkurzona byłam,że długo muszę
                      czekać.Doktor jednak powiedział,że wcześniej nie może się ze mną spotkać.W
                      międzyczasie miałam kwalifikację na Lenartowicza i nie żałuję tego,że tam
                      pojechałam.Zakwalifikowali mnie tam na terapię indywidualną jednak na nią
                      musiałabym czekać rok.Obecnie mam terapię w moim mieście i przynosi ona
                      efekty,więc nie chcę z niej rezygnować.Mój psycholog namawia mnie na tą wizytę u
                      dr.Curyłło ale mówi,że decyzję muszę podjąć sama-i ja to wiem.
                      Teraz kiedy wizyta zbliża się dużymi krokami(mam termin 24 listopada)to ja nie
                      wiem ale widzę,że się wycofuję.Nie wiem ale chyba się boję.Może to jest taka
                      obrona przed tym co mnie tam czeka - terapia i normalne regularne posiłki.Teraz
                      sama kontroluję to co jem a tam będę musiała zawierzyć siebie terapeutom i
                      lekarzom.Może to właśnie stąd wynika ten lęk...że ja która uważam,że doskonale
                      sobie radzę w kwestii odżywiania(chociaż tak na prawdę wcale sobie nie
                      radzę)będę musiała się podporządkować i przyjąć panujące tam warunki.Nie wiem
                      już sama...Może to podświadoma ochrona przed tym porzuceniem kontroli nad sobą i
                      swoim życiem.
                      Boję się strasznie jednak chcę wyzdrowieć bo męczy mnie moje życie.Najchętniej
                      to bym umarła,żeby się nie męczyć choć według rodziców nie mam na co
                      narzekać.Może i mają rację...Może przesadzam...Nie satysfakcjonuje mnie moje
                      życie i męczy to,że kręci się ono wokół jedzenia/niejedzenia.Ogromnie chcę
                      wrócić do swoich pasji(zaczynam interesować się ponownie wyrobem biżuterii)do
                      czytania nauki j.niemieckiego.Tęsknię za tą radością którą miałam w trakcie
                      terapii kiedyś, za satysfakcją z nauki.Chcę normalnie żyć mieć swoją rodzinę i
                      cieszyć się życiem a nie ciągle myśleć o śmierci.To już staje się męczące,to że
                      zamiast poświęcić się swoim pasjom i innym zajęciom które sprawiały mi kiedyś
                      wiele frajdy,ja skupiam się na tym aby oszukać głód i schudnąć.Boję się stanąć
                      na wagę(może to i lepiej)i tego że wskazówka wagi pokaże większą cyfrę niż ostatnio.
                      Nie chcę takiego życia,które koncentruje się na jedzeniu/niejedzeniu.
                      Dziewczyny dziękuję.Bardzo mi pomogłyście.
                      Zrozumiałam że muszę wziąć się porządnie za leczenie,bo inaczej moje życie nadal
                      będzie beznadziejne i będzie koncentrowało się na jedzeniu.Myślę,że skoro
                      zrobiłam pierwszy krok(a nie było mi łatwo) to powinnam zrobić następny i
                      następny i doprowadzić do końca to co zaczęłam.To nie do mnie należy decyzja czy
                      ja się nadaję na oddział zaburzeń jedzenia na Kopernika tylko do lekarza.
                      --
                      fionaaaonline.blox.pl/html
                  • 10.11.09, 14:46
                    Jak zmienić myślenie?Jak sprawić żeby motywacja do leczenia jaką miałam 2
                    miesiące temu wróciła?Boję się tej wizyty,doktora a może tak na prawdę boję się
                    usłyszeć,że mam problem z jedzeniem z ust specjalisty...Nikt do tej pory nie
                    powiedział mi wprost,że mam zaburzenia odżywiania.Kurcze a może ja sobie to
                    wymyśliłam???
                    --
                    fionaaaonline.blox.pl/html
                    • 10.11.09, 20:23
                      Dziewczyno! Po co ty się tak nakręcasz!!! Niepotrzebnie demonizujesz
                      całą sytuację, całe to spotkanie i tego lekarza. Zupełnie
                      niepotrzebnie

                      pozdrawiam
                      mag
                      • 10.11.09, 23:59
                        Ja się ogromnie denerwuję tą wizytą i boję się jej strasznie.
                        fionaaaonline.blox.pl/html
                        • 11.11.09, 01:44
                          To że się boisz - rozumiem. Ale po co utrzymujesz swój lęk/strach/
                          obawy w "wysokim napięciu" zamiast starać się je "zneutralizować"?.
                          Curyło nie jest alfą i omegą, ani wyrocznią - może się mylić, a ty
                          możesz się z nim nie zgodzić. To człowiek "z krwi i kośći" - i jak
                          każdy - ma prawo mieć gorszy dzień, ma prawo się mylić itp. Z kolei
                          ty - jak każdy - masz prawo do swojego zdania i do decydowania o
                          własnej osobie... Nikt Cię nie zna lepiej niż ty sama siebie. Zaufaj
                          temu
                          Trzymam kciuki
                          m.
                          • 12.11.09, 22:42
                            Podpisuję się pod mag_orkiem. Czy my możemy Ci jakoś "pomóc" w zmotywowaniu Cię
                            do pójścia na rozmowę? Czy generalnie, do podjęcia czy kontynuowania leczenia?
                            Ty SAMA wiesz najlepiej, czego potrzebujesz. Jeżeli jest Ci źle ze sobą - to
                            potrzebujesz terapii i już. Jeżeli nie na oddziale, to (tak jak pisałam Ci już
                            chyba wielokrotnie ;) ) gdzie indziej. Pomyśl, czy Ty nie za wiele oczekujesz od
                            tego lekarza? Tak, masz zaburzenia jedzenia i to Ci mogę powiedzieć nawet ja :/
                            To nie musi się nazywać "anorexia nervosa" czy "bulimia nervosa", jest tyle
                            odmian zaburzeń jedzenia ile osób na nie chorujących. Jeżeli jedzenie przestaje
                            spełniać swoje podstawowe funkcje i jest go w życiu "więcej" - np. w codziennym
                            myśleniu o nim (a nie tylko na talerzu), to są to zaburzenia jedzenia. Ale
                            jeżeli zależy Ci na diagnozie z ust specjalisty, jedź do Curyły. Swoją drogą,
                            przecież byłaś już u lekarzy / psychologów, czy oni nie zdiagnozowali u Ciebie
                            zaburzeń jedzenia??
                            --
                            chce-zyc.blog.pl
                            • 13.11.09, 09:29
                              Wiem,że jak sama nie zdecyduję czy chcę tam jechać czy nie to nikt mi nie
                              pomoże.Ponieważ się ogromnie boję(może wynika to z tego,czego naczytałam się na
                              temat doktora...?)postanowiłam,że poproszę siostrę,żeby dotrzymała mi
                              towarzystwa.Dzięki temu będzie mi raźniej.
                              Zanim poprosiłam siostrę kłóciły się myśli w mojej głowie i oczywiście choroba
                              chciała zawładnąć moim umysłem,żebym przypadkiem nie ważyła się prosić
                              kogokolwiek o pomoc.Miałam ochotę zapytać koleżankę ale Ona pierwsza wyszła z
                              propozycją towarzyszenia mi.To sprawiło,że odważyłam się poprosić siostrę o
                              pomoc.Zgodziła się ze mną pojechać,jeżeli tylko będzie miała wolne.Pojedziemy
                              samochodem a potem w ramach relaksu udamy się na jakieś zakupy.Myślę,że jak tak
                              ma wyglądać ten dzień to już znacznie mniej mnie przeraża rozmowa z doktorem.
                              --
                              fionaaaonline.blox.pl/html
              • 13.11.09, 09:20
                Wiem,że każdy może mieć wątpliwości.Boję się i denerwuję ale wiem,że jeżeli tam
                nie pojadę to się nie przekonam czy ten oddział jest dla mnie
                odpowiedni.Myślę,że rozmowa z lekarzem rozwieje moje wątpliwości i będę
                wiedziała czy powinnam znaleźć się na leczeniu na Kopernika.
                --
                fionaaaonline.blox.pl/html
    • 23.10.09, 21:31
      Aniu! Znajoma leczy depreche u dr Curyło jest podobno (o dziwo!) miły
      Koleżanka,która przyszła do niego słaniając się i błagając o
      pomoc (przy zaawansowanej anoreksji) wykopał...szok. Zdania
      różne,podobno Warszawa oddz dla dorosłych jest super. Ja mam tylko
      przykre doąwiadczenia ze szpitalem na Kopernika
      oddz.młodzieżowy,tylko wpychanie ogromnej ilości jedzenia,minimum
      psychoterapii..efekt,córka przestała wyrażać ochote na leczenie
      • 24.10.09, 13:00
        Kto w chodzi teraz w skład zespołu lekarzy odziału młodzieżowego na
        Kopernika w Krakowie? "Za moich czasów" była to m.in dr. Kamińska,
        dr. Pilecki. Wspominam to miejsce bardzo ciepło i pozytywnie. Byłam
        tam kilkakrotnie. Terapii było więcej niż w innych miejscach,
        +arteterapia, +wieczorki z muzyką w tle, +odwiedziny na innych
        odziałach..., a co więcej nie izolowano mnie od świata - mogłam
        samodzielnie wychodzić na miasto, na spacery, chodziliśmy grupą do
        ogrodu botanicznego, można było mieć własne produkty żywnościowe,
        poza tym, co nam dawano. Zresztą to z moim lekarzem ustalałam zawsze
        co i ile zobowiązuję się jeść. Na stołówce nie było wydzielonej
        grupy z zaburzeniami odżywiania. Udzielano mi i innym pacjentkom
        swego rodzaju kredytu zaufania i to sprawiało że sama przejmowałam
        odpowiedzialność za własne zdrowie i przybieranie na wadze i szybko
        dochodziałam do siebie, odzyskiwałam radość życia (inna sprawa, że w
        domu wszystko się psuło...)
        Mam rozumieć że wszystko się zmieniło?
        • 27.10.09, 17:19
          Magorku! Nadal jest dr Pilecki,dr Kamińska w ambulatorium,pojawiła
          się świetna lekarka (nie pamiętam nazwiska)była krótko zaledwie pare
          tygodni,według oceny mojej córki rewelacyjna. Tak jak już
          wspominałam mało psychoterapii.Obiecywano terapie rodzinną ,zaledwie
          jedno spotkanie ,to za mało.Myśle,że problem jest w finansach,mały
          oddział chętnych dużo. Teraz córka leczy się prywatnie,ma psychologa
          (którego sama wybrała,wię mam nadzieje że będzie chodzić na
          spotkania..)psychiatre..i zaczyna od nowa,mam nadzieje,że tym razem
          będzie lepiej. pozdrawiam
          • 20.11.09, 20:18
            cześć dziewczyny. Właśnie jestem po pobycie w szpitalu w Krakowie i polecam, byłam 5 miesięcy i naprawdę warto:)
            • 20.11.09, 22:43
              Agataaaaaaaaaaaaa :] Ty łobuzie, już w domu? Warto, warto, choć warto również
              uzbroić się w masę cierpliwości. I liczyć na łut szczęścia, na to, że trafi się
              na DOBREGO terapeutę ;)
              Pozdrawiam łosia z pokoju! :*
              --
              • 20.11.09, 23:25
                Dzięki dziewczyny za Wasze posty;)Teraz kiedy wiem,że siostra nie może ze mną
                pojechać okazują się być one dla mnie niezwykle cenne.
                --
                fionaaaonline.blox.pl/html
                • 21.11.09, 19:05
                  Ja Ci dam łosia :):):P Fakt terapeuta i terapia jest najważniejsza, ale im
                  więcej się wnosi tym więcej zabiera. Ach 5 miesięcy do tego dochodziłam:) A
                  teraz serio, fionaaa po co Ci siostra jedz sama przecież też sama będziesz się
                  leczyła. Jeśli jesteś już umówiona to szkoda żeby termin przepadł bo czeka się
                  długo.
                  • 22.11.09, 08:41
                    agatatawiem wiem ale z siostrą byłoby mi łatwiej i raźniej.Poza tym
                    miałabym pewność,że tam dotrę i nie ucieknę sprzed gabinetu-takie uczucia
                    targały mną do niedawna,tyle wątpliwości...Teraz jest inaczej.Trochę się
                    denerwuję ale zamierzam pojechać.Chcę tam jechać i porozmawiać z
                    doktorem.Dziewczyny czy Wy miałyście skierowanie i ustaloną godzinę konsultacji???
                    --
                    fionaaaonline.blox.pl/html
                    • 22.11.09, 10:13
                      Tak, ja byłam o konkretnej godzinie. Ale skierowania nie trzeba mieć.
                      Wiadomo, że z siostrą byłoby Ci raźniej. Ale teraz, kiedy jedziesz sama i uda Ci
                      się nie zwiać sprzed drzwi będziesz wiedziała, że to tylko dzięki sobie a nie
                      siostrze :) Może to również Cię podbuduje.
                      --
                      -Now what kind of a tree can you be, Janet, down there on the floor?
                      -I'm a fucking shrub, all right?
                      • 22.11.09, 12:28
                        Ach ta Anima zawsze coś mądrego powie:) też tak uważam, jeśli nie zwiejesz spod
                        drzwi to i nie zwiejesz później ze szpitala a takie momenty na pewno się
                        pojawią. Ja też miałam umówione spotkanie na kwalifikację dużo wcześniej bo dr
                        chyba inaczej nie przyjmuje, zresztą widać było że zabiegany jest facet:) życzę
                        powodzenia
          • 25.12.09, 17:32
            na mlodziezy terapii malo? ja bylam wiele razy i bylo jej duzo... mam porownanie
            z innymi szpitalami. fakt - rodzinnej malo, bo raz na 2-3 tyg spotkanie, ale
            indywidualna mialam codziennie, do tegu grupa.

            a ta lekarka z ambulatorium jak sie nazywala? pytam z ciekawosci, bo czuje ze to
            moja terapeutka z oddzialu:) podaj imie to bede wiedziec o kogo chodzi ;>
          • 25.12.09, 17:40
            z ogromna iloscia jedzenia to przesada. dziewczyn y tak mowia, bo dla nich to
            ogromna ilosc, ale w rzeczywistosci to jest normalnie. mam porownanie ze
            szpitalem w warszawie - tam jest dwa razy wiecej jedzenia i trzeba tylko tyc i
            tyc... terapii indywidualnej praktycznie nie ma, zalezy na kogo sie trafi. a
            przytyc trzeba do bmi 18!! rzadko puszczaja z 16. i to jest chore! zadne
            leczenie, tuczarnia i hodowanie jeszcze wsiekszej nienawisci do siebie!
    • 15.12.09, 02:53
      czy ktoś się orientuje, ja długo czeka się obecnie na przyjęcie na w/w oddział,
      licząc od momentu kwalifikacji i jakie warunki są wymagane np. minimalne bmi itp?
      z góry dziękuję za informację






      --
      Psycholog Warszawa
      • 15.12.09, 18:16
        Z czekaniem to różnie jest. Szybciej przyjmowani są mężczyźni a jeśli chodzi o
        kobiety to nie zaszkodzi się często przypominać doktorowi:) Minimalnego BMI nie
        ma, przyjmują z każdym. Warunkiem jest podpisanie kontraktu i chęć leczenia.

        powodzenia
    • 25.12.09, 16:42
      Warto, jeśli masz motywację i myślisz o ZDROWIU, a nie o 10kg mniej.
    • 26.12.09, 10:14
      chciałam tylko sprostować informacje odnośnie ipinu w warszawie,a-normalna, nie
      wiem skad masz takie informacje...przykro mi czytac takie rzeczy wiec musze sie
      wypowiedziec. wyszłam stamtąd 3miesiące temu i wcale nie było ogromnych ilości
      jedzenia!!bzdura!!i wcale nie trzeba było wyjść z bmi 18! i było mnóstwo
      terapii, czasami dzień był tak zajęty ze nie było na nic czasu, fakt, terapia
      indywidualna tylko raz w tygodniu, ale to wszystko nie jest przypadkowe. nacisk
      po prostu jest położony na terapię grupową..piszę tutaj dokladnie o klinice
      nerwic,w warszawie na ulicy sobieskiego, oddział dla dorosłych. jedzenie nawet
      smaczne, porcje normalne!pozdrawiam i gorąco polecam ten oddział!absolutnie nie
      nazwałabym tego oddzialu tuczarnia!to najwspanialsze miejsce w jakim moze sie
      znalezc osoba chora na zaburzenia odzywiania!!w krakowie nie bylam wiec sie nie
      wypowiadam.pozdrawiam
      • 26.12.09, 17:34
        ale ja mialam na mysli oddzial dla mlodziezy. tam jest zupelnie inaczej. jak dla
        mnie pieklo na ziemi ktore tylko poglebia w chorobie. i atmosfera koszmarna.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.