Dodaj do ulubionych

Zaburzenia odżywiania

18.08.09, 13:11
W zasadzie nie wiem co mi jest.Nie mam postawionej diagnozy.Kiedyś strasznie
schudłam a teraz w trakcie leczenia przytyłam i mam jakieś 20 kg
nadwagi.Obecnie źle się czuję.Nie akceptuję siebie i swojego ciała.Nienawidzę
swojego życia pracy i chciałabym umrzeć żeby dłużej nie cierpieć.W dodatku nie
wiem czy moim problemem jest praca ale tam właśnie robię wszystko żeby nie
jeść albo jeść jak najmniej.Jak zjem coś mam wyrzuty sumienia albo chce mi się
wymiotować po małej ilości jedzenia (np;2 kromki Wasa z serkiem odtłuszczonym
i pomidorem).Nie wiem co jest przyczyną tego że jestem gruba.Pewnie wszystko
po trochu.Miałam okres że kiedy źle się czułam jadłam paczkę chipsów aby nie
czuć się źle.Potem stopniowo jadłam tych chipsów coraz mniej aż wyeliminowałam
je całkowicie.Ostatnio chciałam znów sobie kupić ale stwierdziłam że chyba nie
mam ochoty a poza tym od nich się grubnie.Jedynie w domu mogę jeść i nie czuję
mdłości po jedzeniu.Jedzenie po którym nie czuję wyrzutów sumienia to
najczęściej owoce.Chleba też nie jem chociaż chętnie zjadłabym taki przeze
mnie upieczony ale boję się że to za dużo kalorii a poza tym Wasa jest mniej
kaloryczna więc ją wybieram jeżeli już coś.
Zupa w której jest dodatek śmietany jest dla mnie za tłusta.Od razu wyczuję
czy jest śmietana czy nie dlatego wolę gotować sobie sama na jogurcie bo to
zdrowsze i niskokaloryczne.
Dzisiaj w pracy do tej pory zjadłam 3 nektarynki+kawałek drożdżówki z
czernicami+ 5 kromek Wasy z odtłuszczonym serkiem i pomidorem.Zaznaczam że
jadłam to nie naraz a w pewnych odstępach czasowych a nie wszystko na raz.Mam
teraz wyrzuty sumienia że się obżarłam i jest mi niedobrze po tym jedzeniu i
najchętniej bym to wszystko z siebie wyrzuciła ale nie mam odwagi by to zrobić.
Mam już dosyć swojego zachowania i swojej choroby i najchętniej poszłabym
gdzieś na leczenie bo wydaje mi się że to zaburzenia odżywiania chociaż tak na
prawdę nikt ich nie stwierdził jak dotąd.Za to ja męczę się z tym od
dawna.Oprócz tego zaburzenia miesiączkowania-nieobecność miesiączki nawet
przez 2 a nawet 3 miesiące kiedy nie biorę tabletek.Teraz jestem na tabletkach
i jestem załamana że dostałam miesiączkę.Poza tym brzuch mnie boli jak nigdy i
stwierdzam że o wiele mi wygodniej jak nie mam tych miesiączek-powiedziałam o
tym lekarzowi...Oprócz tego mam jeszcze zaburzenia osobowości i zmienne
nastroje.Wściekam się na byle co a ludzie się mnie boją bo jestem jak chodząca
bomba.Nerwy mnie tłuką.Nie mam chłopaka.Z jednej strony chcę mieć a z drugiej
strony się boję.Brzydzę się seksem.Nie mogę patrzyć jak ludzie się całują i
obściskują bo to napawa mnie wstrętem.Izoluję się od ludzi i najchętniej
zamknęłabym się gdzieś gdzie nikt by mnie nie znalazł.
Wiem że muszę coś z tym zrobić bo kto jak nie ja-tylko pytanie co mam robić?
Edytor zaawansowany
  • ankaaa 18.08.09, 15:27
    Przestać wymyślać problemy.

    I iść do dietetyka - bo twój organizm jest NIEDOŻYWIONY.

    I dalej - wychylić nos poza obręb swojego ja.
  • fionaaaonline 18.08.09, 16:17
    ankaaa napisała:

    > Przestać wymyślać problemy.
    >
    > I iść do dietetyka - bo twój organizm jest NIEDOŻYWIONY.
    >
    > I dalej - wychylić nos poza obręb swojego ja.


    Do dietetyczki chodziłam ale ona wcale nie chciała ustalić mi żadnej
    diety.Spisywałam wszystko na kartce co zjadałam i ona nie miała żadnych
    zastrzeżeń do mojej diety.Poza tym powiedziała mi że ja nigdy chuda nie będę ze
    względu na problemy hormonalne i leki które przyjmuję.Ja jednak nie mogę się z
    tym pogodzić.
    Poza tym wokół słyszę masz duży brzuch,musisz coś zrobić z tym brzuchem,facetom
    podobają się szczupłe kobiety...itd.
    Mój psycholog skierował mnie na leczenie do Krakowa do dr Curyłło.Nawet chciałam
    się tam umówić na wizytę ale nie mogłam się dodzwonić.Z lekarzem psychiatrą jak
    rozmawiałam powiedział że w Krakowie na Lenartowicza mogą mi pomóc.Teraz czekam
    na wizytę na Lenartowicza.Zrozumiałam że nie chcę tak dłużej żyć i chcę być
    zdrowa i cieszyć się życiem a nie ciągle myśleć tylko o jedzeniu i niejedzeniu.
    Ankaaa a skąd pewność że mój organizm jest niedożywiony?
    Nie umiem sobie radzić w życiu sama.Większość rzeczy których się podejmuję
    potrafię spieprzyć.Nawet jak przez jakiś czas jest dobrze to za chwilę znów mam
    dół i wszystko wraca.Moje życie jest jak sinusoida.
    Nie powiem bo wiele zmieniło się dzięki psychoterapii ale są rzeczy które mi
    przeszkadzają a mimo moich usilnych starań nie potrafię ich zmienić i nie mam na
    myśli jedzenia czy odchudzania tylko zwykłe codzienne sprawy.
    Jestem zdecydowana nawet na terapię w Klinice i zrobię wszystko żeby sobie
    poradzić z moimi problemami i zacząć normalnie żyć.Nawet praca nie jest dla mnie
    tak istotna jak to żeby wyzdrowieć?
    zastanawiam się czy mam odpowiednią motywację do leczenia ale myślę że skoro
    potrafię już coś (co z resztą jest dla mnie ważne) poświęcić na korzyść zdrowia
    to chyba jest to dobra motywacja.
    Z porządnickiej perfekcjonistki stałam się straszną bałaganiarą.Pomyśleć że
    kiedyś moja siostra miała większy bajzel w pokoju niż ja...Teraz jest
    odwrotnie.I jak się tak nad tym zastanawiałam to stwierdziłam że to samo dzieje
    się w moim życiu-totalny bajzel chaos.Nie chcę tak żyć muszę sobie wszystko
    poukładać.Jak powiedział lekarz: najważniejsze że chcę wyzdrowieć ale niestety
    sama nie dam rady i ktoś musi mi pomóc i że niby na Lenartowicza zajmą się mną
    kompleksowo.
  • amela 18.08.09, 16:28
    obralas dobra droge!za wszelka cene z niej nie zbaczaj!
  • ankaaa 18.08.09, 18:08
    Na podstawie twojego jadłospisu można takie wnioski wyciągnać.
    I póki nie doprowadzisz swojego metabolizmu będziesz tyć od 1 wasy.

    Idź do DOBREGO DIETETYKA.
  • kasiaczek181987 18.08.09, 18:16
    u mnie naprzemiennie sa głodówki trwające np 3 miesiące i objadanie się trwajace
    np miesiąc. Różne sa odstępy czasu. Mi też nikt nie pomógł.. bo co to za choroba
    ??? nie ma takiego czegoś jak anoreksja od czasu do czasu :((
  • fionaaaonline 18.08.09, 18:25
    kasiaczek181987 napisała:

    > u mnie naprzemiennie sa głodówki trwające np 3 miesiące i objadanie się trwajac
    > e
    > np miesiąc. Różne sa odstępy czasu. Mi też nikt nie pomógł.. bo co to za chorob
    > a
    > ??? nie ma takiego czegoś jak anoreksja od czasu do czasu :((

    A powiedz kasiaczek leczyłaś się gdzieś w ogóle???
  • fionaaaonline 18.08.09, 18:23
    A gdzie znaleźć DOBREGO DIETETYKA?
    Znowu chce mi się wymiotować - tym razem po obiedzie :(
    Mam dość!!!
  • sabinac-0 18.08.09, 19:04
    Chodzisz juz do psychologa, psychiatry, dietetyka i byc moze jeszcze kilku
    specjalistow.
    Szukasz LEPSZEGO psychologa, LEPSZEGO psychiatry, LEPSZEGO dietetyka - cos jak
    starzejaca sie pani ktora chcac zachowac wieczna mlodosc szuka wciaz NOWYCH,
    LEPSZYCH kremow - i ani sie lepiej nie czuje, ani mlodosc jej nie wraca.
    Nie ma co liczyc na to ze nagle znajdzie sie jakis cudowny specjalista ktory
    "kompleksowo" sprawi ze bedziesz piekna, zdrowa i znikna problemy.
  • kasiaczek181987 18.08.09, 19:30
    nigdzie sie nie leczyłam.Byłam kiedyśnu lekarza pierwszego kontaktu i tak jakoś
    mnie naszło i opowiedziałammu swoją historię a ten na to,że gadam bzdury i że
    przecież wygladam zdrowo ( nie jestem ani wychudzona ani przesadnie gruba) potem
    też jak poszłam na lekarza na studiach to też mnie wyśmiał. a do psychologa czy
    psychiatry nie poszłam nigdy... moze dlatego ze nie chce by gdzieś w papierach
    pozostał ślad tej ,,choroby " czy czegos tam :(( chce być nauczycielką więc nie
    chce by potem ktoś nie zatrudnił mnie tylko dlatego,ze jakoś sie dowiedział o tym:((
  • fionaaaonline 18.08.09, 19:31
    sabinac-0 napisała:

    > Chodzisz juz do psychologa, psychiatry, dietetyka i byc moze jeszcze kilku
    > specjalistow.

    Dokładnie masz rację - jeszcze ginekolog i internista - koszmar!!!

    > Szukasz LEPSZEGO psychologa, LEPSZEGO psychiatry, LEPSZEGO dietetyka - cos jak
    > starzejaca sie pani ktora chcac zachowac wieczna mlodosc szuka wciaz NOWYCH,
    > LEPSZYCH kremow - i ani sie lepiej nie czuje, ani mlodosc jej nie wraca.
    > Nie ma co liczyc na to ze nagle znajdzie sie jakis cudowny specjalista ktory
    > "kompleksowo" sprawi ze bedziesz piekna, zdrowa i znikna problemy.

    Rzecz w tym że ja nie szukam i najchętniej bym nie zmieniała mojego psychologa
    na żadnego innego bo przy Nim zrobiłam tyle postępów przez 2 lata leczenia co z
    kolei nie udało mi się wcześniej.Ja bardzo dobrze czuję się w towarzystwie tego
    terapeuty i terapia z Nim bardzo mi pomaga.Nie wiem czy czytałaś wcześniejsze
    moje posty ale chyba tak...To psycholog odesłał mnie do Krakowa do Kliniki
    Leczenia Nerwic.Powiedział mi że ten dr Curyłło jest dobrym specjalistą a On z
    kolei specjalizuje się w leczeniu uzależnień od alkoholu.
    A to że zapytałam o namiary na dietetyka spowodowane było tym co napisała ankaaa
    oraz tym że za wszelką cenę chcę być zdrowa.
    Kiedyś nie wyobrażałam sobie pójść na terapię i zrezygnować z pracy tzn.pójść na
    L4 bo bałam sie zwolnienia.W trakcie terapii zrozumiałam że nie praca jest
    najważniejsza ale ja i moje zdrowie-moja przyszłość.
    Kto inny jak nie ja sama mogę zdecydować co dla mnie jest najlepsze?Z tym że aby
    się wyleczyć potrzebuję pomocy.Sama niestety już nie daję sobie z tym wszystkim
    rady.
  • sabinac-0 21.08.09, 13:09
    Dobrze ze terapia daje efekty.
    Kazdy specjalista pomaga tylko w zakresie swojej "dzialki".
    Tylko Ty sama mozesz sie zajac Toba kompleksowo.

    Mysle ze psychiatra lub psycholog zajmujacy sie na codzien uzaleznieniami moze
    byc bardzo pomocny.

    Juz kiedys pisalam na tym forum, ze anoreksja i bulimia maja duzo wspolnego z
    uzaleznieniami - m.in. charakter chorych, ich sposob reagowania na sytuacje
    zyciowe, sytuacje rodzinne.
  • tofly 18.08.09, 20:11
    witam,bardzo uważnie przeczytałam twoj wpis i musze z przykroscia
    przyznac ze niektore osoby na tym forum sa bardzo zapatrzone w
    siebie i jak zwykle wiedza LEPIEJ (ale to normalne u nas
    anorektyków,wiec sie nimi nie przejmuj;)) np. pani ktora napisala,ze
    mozna utyc od jednej wazy bo metabolizm cos tam cos tam..(niewazne
    co za bzdety wypisala) nie ma bladego pojecia o dietetyce..jest to
    absolutnie nie mozliwe!! (dla chetnych : mozna sprobowac!).ale
    przechodzac do sedna bardzo dobrze cie rozumiem ,ciebie i twoje
    problemy.wydaje mi sie ze twoja "nadwaga" jak twierdzisz wcale nie
    wynika z zaburzen odzywiania,lecz z zaburzen hormonalnych jak sama
    napisalas tak owe posiadasz.coz ci moge doradzic olej psychologow
    (tych slabych oczywiscie) bo oni tylko biala cholerna kase i na
    dodatek sie nie angazuja! ciezko jest znalesc dobrego lekarza
    niestety...sprobuj ułożyc sobie w głowie wszystko i co najwazniejsze
    sprobuj zachowac UMIAR . droga do zdrowia bedzie dłuuuga i ciezka
    (mnie to bradzo przeraza :)) ale... NO PAIN NO GAIN
    GORACO POZDRAWIAM :))))
  • fionaaaonline 19.08.09, 11:17
    Kolejny dzień - znowu wyrzuty sumienia.
    Jedzenie:
    2 kawałki drożdżówki 6cm x 3 cm,2nektarynki,2 kromki Wasa z serkiem + 2
    plasterki szynki i pół pomidora, kawa z mleczkiem light.
    Nienawidzę siebie że zjadłam.Obżeram się znów.Nie powinnam!!!Za dużo zjadłam.Nie
    powinnam jeść jak chcę być chuda.Nienawidzę siebie za to, że jestem taka słaba i
    nie potrafię przestać jeść.
  • fionaaaonline 19.08.09, 19:44
    Cd. sok jabłkowy - 105 kcal i zupa grzybowa z parówką.
    Jeszcze cola light z cytryną i jaki efekt?Znowu jest mi niedobrze znowu chce mi
    się wymiotować.Czuję się potwornie!!!Wydaje mi się że wszyscy na ulicy mi się
    przyglądają i wytykają palcami jaka jestem gruba.Nienawidzę siebie!!!
    Na szczęście lekarka mnie uspokoiła że te nudności to efekt brania tabletek
    antykoncepcyjnych.Ulżyło mi!
  • ankaaa 19.08.09, 20:03
    Czy ty jesteś ograniczona umysłowo ?

    Serio pytam.


    Idź do dietetyka !
  • fionaaaonline 19.08.09, 20:50
    ankaaa napisała:

    > Czy ty jesteś ograniczona umysłowo ?
    >
    > Serio pytam.

    Jestem bardzo inteligentną osobą-nawet bardziej niż Ci się wydaje

    > Idź do dietetyka !

    Nie potrzebuję pomocy dietetyka.Sama potrafię ustalić sobie dietę.
  • ankaaa 19.08.09, 20:04
    Tak to się kończy - jesli liczy się na czyjąś inteligencję.

    Verte
  • fionaaaonline 19.08.09, 20:55
    ankaaa odpuść sobie.
    Po co ten sarkazm?
  • fionaaaonline 19.08.09, 22:19
    Martwię się o siebie.Dzisiaj w sklepie zobaczyłam dwie anorektyczki.Specjalnie
    poczekałam aż będą wychodzić aby im się przyjrzeć.Najgorsze było to że gdy je
    zobaczyłam pomyślałam że zazdroszczę im tego że są takie chude i pomyślałam ile
    ja bym dała żeby tak wyglądać...
  • sabinac-0 21.08.09, 13:22
    No wlasnie.
    Piszesz ze martwisz sie o siebie i chcesz byc zdrowa ale to pic na wode.
    Tak naprawde martwisz sie ze nie jestes chuda i chcesz byc chuda.
    Dietetyk nie jest Ci potrzebny by ulozyc zdrowa diete - ty chcesz diety ktora
    szybko sprawi ze bedziesz chuda.

    Patrzysz na dwie szkieletowate dziewczyny z zalem ze nie mozesz nalezec do ich
    klubu - uznanie przez nie za "swoja" poczytalabys pewnie za zaszczyt.
    Marzysz o tym by zostac prawdziwa anorektyczka jak one, byc godna ich
    towarzystwa i moc razem z nimi obnosic chude czlonki napawajac sie
    wspolczujacymi spojrzeniami ludzi wokol.
  • fionaaaonline 21.08.09, 13:57
    sabinac-0 napisała:

    > No wlasnie.
    > Piszesz ze martwisz sie o siebie i chcesz byc zdrowa ale to pic na wode.
    > Tak naprawde martwisz sie ze nie jestes chuda i chcesz byc chuda.
    > Dietetyk nie jest Ci potrzebny by ulozyc zdrowa diete - ty chcesz diety ktora
    > szybko sprawi ze bedziesz chuda.

    Dietetyk nie jest w stanie mi pomóc.Chodziłam do dietetyka przez chyba 1,5 roku
    i nawet ta dietetyk chciała polecić mi tabletki na odchudzanie ale niestety po
    konsultacji z psychiatrą okazało się że nie mogę brać tych tabletek bo biorę
    inne leki i z tego powodu są przeciwwskazania do ich stosowania.Kiedyś z
    tabletkami mi się udało schudnąć i to sporo.Teraz mogę powiedzieć że byłam chuda
    ale wtedy dla siebie oczywiście za gruba.Gdyby nie skierowanie do psychologa
    skończyłoby się tragicznie bo byłam jak nakręcona - 1/2 kubka maślanki z 1/2
    woreczka ryżu dziennie + tabletki na odchudzanie + ćwiczenia przez godzinę
    codziennie + dużo chodzenia po schodach.Nawet jeżeli była winda wybierałam
    schody.Lekarka zabroniła mi chudnąć a ja nie chciałam przestać.Wpadłam w
    depresję.Niestety terapia u psychologa i leki psychotropowe i hormonalne
    sprawiły że przytyłam.Na ostatniej terapii doszłam do wniosku że ja nie chcę
    schudnąć dla siebie.Wydaje mi się że jak schudnę będę szczęśliwa.Jak psycholog
    mój to usłyszał to mnie właśnie skierował do kliniki.Może nie ma już po prostu
    do mnie siły bo nawet jak pojawia się okres poprawy to za jakiś czas znowu
    wpadam w ciąg.Teraz mam trudny okres i skupiam się tylko na jedzeniu.Wszystko
    inne jest mało ważne.Pasja którą zaczęłam odczuwać w trakcie terapii do
    j.niemieckiego gdzieś przepadła.Najważniejsze żeby schudnąć bo przecież nie
    spotkam chłopaka któremu bym się podobała taka jaka jestem.Z drugiej strony
    poszukiwania takiego mężczyzny który mnie zaakceptuje.Ja chyba już sama nie wiem
    czego chcę...
    Wiem jedno nie jest dobrze i nie radzę sobie z jedzeniem pomimo że znalazł się
    człowiek któremu się spodobałam i mnie akceptuje.Mimo tego ja nadal chcę chudnąć
    ale dlaczego???Nie wiem...Ehhh...Nie mam do siebie już siły.Dlatego umówiłam się
    w Krakowie na wizytę na Lenartowicza.Podobno przyjmują tam dobrzy
    specjaliści.Jak wiedzą że nie mogą pomóc kierują do innej placówki.


    > Patrzysz na dwie szkieletowate dziewczyny z zalem ze nie mozesz nalezec do ich
    > klubu - uznanie przez nie za "swoja" poczytalabys pewnie za zaszczyt.
    > Marzysz o tym by zostac prawdziwa anorektyczka jak one, byc godna ich
    > towarzystwa i moc razem z nimi obnosic chude czlonki napawajac sie
    > wspolczujacymi spojrzeniami ludzi wokol.

    Nie wiem skąd we mnie to pragnienie by wyglądać jak te anorektyczki? Na pewno
    nie chcę być taka sama jak one.Wiem przecież że ich psychika jest bardzo
    zaburzona ale moja chyba też nie jest w normie skoro u mnie w głowie pojawiają
    się takie myśli.
    Dzisiaj dieta oczywiście - same owoce (2 jabłka, 2 gruszki, 2 brzoskwinie,kawa z
    mleczkiem light i coca cola z wodą mineralną - w myślach szkoda że nie light(nie
    było takiej w sklepie, który znajduje się obok mojej pracy) i to też oczywiście
    za dużo...Później biegunka po tym co zjadłam i ta świadomość że wreszcie to ze
    mnie wyszło wszystko że jestem czysta.
    Nie daję już rady z tym wszystkim!!!

    Dziękuję Ci bardzo za okazaną wyrozumiałość
  • sabinac-0 23.08.09, 17:28
    Dietetyk nie ma szans by Ci pomoc - cokolwiek Ci zaleci, Ty i tak uznasz ze to
    "zbyt tuczace" i nadal bedziesz zywic sie jabluszkami, beztluszczowym jogurtem i
    chlebkiem "wasa".
    Niepokojace jest to ze czujesz sie "brudna" po jedzeniu i "czysta" na glodno -
    swiadczy to o powaznym zaburzeniu psychiki.

    Po co wlasciwie chcesz byc szczupla?

    Bo inni beda patrzec na Ciebie z zazdroscia? Zadaj sobie pytanie, czemu cudze
    spojrzenia i opinie maja dla Ciebie takie znaczenie ze warto dla nich poswiecic
    radosc zycia.
    Bo bedac szczuplejsza zdobedziesz przyjaciol i milosc? Ale sama wiesz ze to co
    odsuwa od Ciebie ludzi to nie jest sylwetka lecz to ciagle skoncentrowanie sie
    na jedzeniu i wadze.
    By byc lubiana i dobrze sie czuc musisz nie schudnac lecz PRZESTAC CHCIEC byc chuda.
    Jak to zrobic?
    Wlasnie temu ma sluzyc terapia - przestawieniu skali waznosci. Figura, waga i
    jedzenie maja przestac byc najwazniejsze czy wrecz jedyne wazne w Twoim zyciu.

  • fionaaaonline 23.08.09, 18:48
    Wiem że potrzebna mi terapia i to u dobrego specjalisty od zaburzeń odżywiania.
    Dzisiejszy dzień w miarę normalny - normalne jedzenie.W głowie jednak wyrzuty
    sumienia i pragnienie by wreszcie skończył się weekend bym mogła wrócić do
    odchudzania.Okropnie się czuję z pełnym żołądkiem.Ciągle wydaje mi się że się
    obżeram,że chce mi się wymiotować i nie powinnam jeść.Mimo to nie mam silnej
    woli i nie mogę przestać się tak zachowywać - a może inaczej mam silną wolę i
    nie chcę przestać się odchudzać.Chore to wszystko...wiem ale nie mogę
    przestać.Nie mogę ponieważ jestem przekonana że nikt mnie taką jaka jestem nie
    pokocha.Kocha się za coś a nie mimo wszystko.Muszę więc zrobić coś by zasłużyć
    na tą miłość.
  • g-malgosiag 24.08.09, 08:27
    ktoś kto naprawdę kocha nie kocha za coś a właśnie MIMO WSZYSTKO. Rodzice Cię
    kochają za to że jesteś a nie jaka jesteś. Tak samo twój partner co prawda
    najpierw na ciebie spojrzy ale urodą nie zatrzymasz go przy sobie. Możesz go
    zatrzymać jedynie bezwarunkową miłością, czułością i wsparciem w trudnych
    sytuacjach. To jest właśnie miłość! I pamiętaj szczupła nie znaczy piękna
    Mężczyźni mają różny gust. Mój chłopak zawsze się naśmiewa z mojej młodszej
    siostry, że o takie to se kości można po obijać. A po tym jak urodziła dziecko
    stwierdził że wreszcie wygląda jak kobieta, bo ma biust i troszkę tyłka. Ja
    mieszczę się w bimie normalnej wagi i tak jest w sam raz. Ty też pamiętaj że jak
    będziesz chudsza to nie znaczy że będziesz szczęśliwsza a faceci ustawią się do
    ciebie sznureczkiem. Tak wcale nie będzie. Wierz mi. Ja już to przerabiałam
  • only_bluszczowa 24.08.09, 11:36
    Sorry ze wcinam sie tak w temat..ale bardzo utozsamiam sie z postepowaniem
    autorki watku, z tym ze ja robie to wszystko tylko i wylacznie dla
    siebie..Jestem przekonana ze wyglad nie jest w zyciu najwazniejszy a na pewno
    nie jest przepustka do milosci do bycia z kims..
    Tak czy inaczej dziekuje za slowa sabinac-0 takze mi daly do myslenia..
  • fionaaaonline 24.08.09, 12:15
    sabinac-0 napisała:

    > By byc lubiana i dobrze sie czuc musisz nie schudnac lecz PRZESTAC CHCIEC byc
    chuda.
    > Jak to zrobic?
    > Wlasnie temu ma sluzyc terapia - przestawieniu skali waznosci. Figura, waga i
    > jedzenie maja przestac byc najwazniejsze czy wrecz jedyne wazne w Twoim zyciu.
    >

    Wiem że masz rację,bo w trakcie terapii z obecnym terapeutą był okres kiedy nie
    chciałam chudnąć i czułam się z tym bardzo dobrze i nawet to co mama myśli
    (powinnaś schudnąć i powalczyć z brzuchem)nie miało większego znaczenia ale
    teraz nie wiem dlaczego to znów wróciło to pragnienie schudnięcia za wszelką cenę.
    Dlaczego nie potrafię raz na zawsze z tym skończyć????
    A psycholog chyba stwierdził że sobie ze mną nie poradzi i pewnie dlatego
    skierował mnie do kliniki w Krakowie.
    Czytałam że osoby które w leczeniu ambulatoryjnym nie robią postępów kieruje się
    do szpitala.A ja przecież zrobiłam pewne postępy.
    Ehhh...Ciężko mi z tym wszystkim.
  • sabinac-0 24.08.09, 18:26
    Ciagle piszesz ze nade wszystko pragniesz byc kochana i akceptowana - niczym te
    gwiazdy filmowe o szczuplych udach (po liposukcji i retuszu).
    Ze wszystkich Twoich postow przebija desperackie pragnienie milosci.
    Tymczasem bezwzglednej milosci, czulosci i pieszczot potrzebuja dzieci.
    Dorosli radza sobie bez tego.

  • fionaaaonline 24.08.09, 20:44
    Wizyta u psychologa - omawianie trudnych spraw...Po wizycie totalne załamanie.
    Zdaniem psychologa na Lenartowicza nie zajmują się terapią zaburzeń
    jedzenia.Mogą nie chcieć mnie tam leczyć.Najlepszym miejscem dla mnie byłaby
    jednak klinika na Kopernika - tak twierdzi psycholog.
    Dziwne to wszystko - lekarz mówi co innego a psycholog co innego.Jednak
    psycholog zna mnie lepiej niż lekarz z którym rozmawiałam tylko raz.
    Jutro spróbuję umówić się na konsultację na Kopernika a na Lenartowicza i tak
    pójdę i zobaczę co mi tam powiedzą.
  • martyna2525 16.09.09, 08:18
    Tofly to ty niestety powinnaś uzupełnić wiedzę dot dietetyki. Ankaaa
    miała racje co do tego że można przytyć jedząc niewielką ilość kcal,
    ograniczająć kcalorie spowalniamy metabolizm "przestawia sie" na
    tryb oszczedny, i pozniej gdzy zwiekszymy kcal ( nawet nie wielką
    ilość) to to się odkłada na " ciężkie "czasy. Zanim zaczniesz
    krytykować poczytaj trochę, bo niestety nie jesteś "alfą i omegą".
    --
    połamane skrzydła wiecie jak bola?
  • fionaaaonline 26.08.09, 07:32
    Ciężko mi z tym wszystkim czego dowiaduję się na terapii o sobie.Ostatnio
    doszłam do wniosku że nie wiem co mam zrobić żeby siebie zaakceptować taką jaką
    jestem.Bardzo bardzo tego pragnę i wydaje mi się że kiedy schudnę to właśnie
    wtedy pokocham siebie.Ale teraz po ostatniej sesji u psychologa wiem że to nie
    prawda bo wcale nie będę kochać siebie kiedy będę szczuplejsza.Powiedziałam na
    głos: "Nie wiem co musiałoby się stać żebym zaakceptowała siebie?" Co to
    znaczy???To znaczy że nawet jak schudnę jak będę ważyć te swoje wymarzone 60 kg
    to nadal nie będę z siebie zadowolona.Dlaczego???Bo problemem nie jest moja
    nadwaga tylko to co ja o sobie myślę i jak siebie traktuję.A to że ograniczam
    jedzenie i staram się jeść jak najmniej tylko po to żeby schudnąć to jest
    dowodem na to że siebie krzywdzę i chcę siebie ukarać.Tylko za co pytam się?Za
    co chcę się ukarać?
  • g-malgosiag 26.08.09, 08:36
    dlatego że dziewczyny z ED zwykle są perfekcjonistkami. Chciałyby żeby wszystko
    było tak jak im się wydaje że być powinno, żeby było dobrze. A kiedy nie jest ,
    obwiniamy o to siebie, jesteżmy na siebie złe i chcemy się za to ukarać i tak
    jest ze wszystkim co dzieje się wokół nas
  • fionaaaonline 27.08.09, 08:09
    Zastanawia mnie aspekt pewnej sprawy.Jak to się dzieje, że waga pokazuje ciągle
    większe cyfry a w rzeczywistości chudnie się bo dostrzega się to po ubraniach
    które kiedyś były za ciasne a teraz coraz bardziej pasują?
    Dziwne to bynajmniej dla mnie bo jak można tyć na wadze a chudnąć w
    rzeczywistości?Niesamowite...
    A ja doszłam właśnie do wniosku że dojrzałam do decyzji pójścia do kliniki na
    leczenie - jeżeli tylko będą chcieli mnie tam leczyć.
    Znowu pojawiło się dla mnie jakieś światełko w tunelu.Wielkie nadzieje pokładam
    w tej terapii i mam nadzieję że pójście na leczenie coś zmieni w moim życiu a
    raczej ja zmienię swoje życie z pomocą terapii.
    Wiem, że potrzebuję terapii bo jest coraz gorzej.Mój jadłospis ostatnio
    ogranicza się do samych owoców i kawy z mlekiem.Chociaż wiem że to nie jest
    zdrowe nie potrafię zatrzymać tej "kolejki" która stacza się w dół.
    Ciężko jest zdrowieć ale jeszcze ciężej jest z chorobą i wiem że ktoś kto nie
    doświadczył tego co czują osoby z ED nigdy nie zrozumie co one czują.
  • sabinac-0 28.08.09, 11:31
    Waga rosnie z powodu obrzekow.
    Idz jak najszybciej do szpitala.
  • fionaaaonline 28.08.09, 14:53
    We wrześniu mam zadzwonić do dr Curyłło na klinikę a w czwartek mam umówioną
    wizytę w Krakowie na Lenartowicza.Zobaczę co mi tam powiedzą.No i oczywiście do
    Krakowa na Klinikę zadzwonię we wrześniu.Szkoda tylko że na przyjęcie trzeba
    długo czekać...
    Tak nienawidzę siebie swojej pracy i życia że z chęcią pójdę do tej Kliniki pod
    warunkiem że mnie zakwalifikują.Może to chore i niedojrzałe zamknąć się w
    szpitalu ale ja już na prawdę nie daję rady z tym wszystkim.Potrzebuję pomocy bo
    sama nie potrafię sobie pomóc - jedynie się pogrążam.
  • sabinac-0 29.08.09, 12:40
    Jesli musisz czekac na przyjecie do szpitala musisz cos jesc bo na samej kawie
    sie wykonczysz.
    Jesli masz kogos komu mozesz zaufac, popros go by co 2-3 godziny wciskal Ci male
    porcje jedzenia (normalnego, zadne tam same owooe i chlebek "wasa"), chocby na sile.
    Jesli jestes sama - nastawiaj siobie zegarek i jedz mala porcje czegos co 2 lub
    3 godziny, bedzie Ci ciezko sie zmusic (dlatego lepiej poprosic kogos) ale
    zrozum ze walczysz o zycie.
  • fionaaaonline 29.08.09, 20:04
    Dzisiaj jest w miarę dobrze bo mama co chwilę pilnuje mnie żebym coś zjadła.Co
    jakiś czas wciska mi coś do jedzenia.Kiedy widzi że sama sobie gotuję (makaron z
    cebulką i serem białym chudym zamiast grochówki której nienawidzę)mówi że to co
    gotuję to niezdrowe i nie powinnam tego jeść.Za to zupa grochowa to najlepszy
    obiad jaki może być na świecie.
    Nie wiem zrozumiałam dzisiaj że mojej mamie nie podoba się kiedy ja mam jakieś
    swoje zdanie kiedy nie robię tego czego Ona by chciała i jakby chciała żeby było
    zrobione.Z jednej strony wciska mi jedzenie z drugiej mówi że nie powinnam jeść.
    Jestem wściekła bo jestem dorosła a mama ciągle chce mnie kontrolować chce mieć
    wpływ na moje decyzje.Nienawidzę Ją za to.Z drugiej strony kocham Ja bardzo i
    cieszę się że mamy ze sobą dobry kontakt bo bywało że nie rozmawiałyśmy ze sobą.
    Źle się czuję ze sobą z tym że jem.Ale przecież jestem gruba więc kilka
    kilogramów w dół mi nie zaszkodzi.Marzę o tym aby ten weekend jak najszybciej
    się skończył bym mogła wrócić do swojego odchudzania.Z drugiej strony wcale nie
    jest mi z tym dobrze.Bóle kości,osłabienie, przepełnienie po niewielkiej ilości
    jedzenia, wyrzuty sumienia,nienawiść do siebie swojego ciała i życia.Nie chcę
    tego.Chcę normalnego życia.Z drugiej strony czy normalne życie to wyglądanie
    grubo.Ciężko mi z tym wszystkim zwłaszcza że moje BMI wskazuje na otyłość.
  • fionaaaonline 30.08.09, 11:48
    Nienawidzę siebie!!!Tak strasznie siebie nienawidzę!!!Chcę żeby weekend już się
    skończył.Potrzebuję znów kontrolować siebie a w domu nie mam takiej
    możliwości.To okropne samopoczucie pojawiło się po tym jak po brzoskwini którą
    zjadłam musiałam zjeść jakieś 4 łyżki sałatki(kapusta pekińska,ananasy,pestki
    słonecznika,ser żółty,majonez)którą mama zostawiła specjalnie dla mnie + 4
    plasterki szynki i jeszcze cały plaster ananasa.Popiłam to wszystko kawą z
    mlekiem i teraz rzygać mi się chce.A pomyśleć że planowałam zjeść tylko
    brzoskwinię...Musiałam umyć sobie zęby po tym jedzeniu.Mało brakowało a
    zwymiotowałabym to co zjadłam - dobrze że boję się to robić bo inaczej pewnie
    wpadłabym w ciąg wymiotowania.
    Źle się z tym wszystkim czuję.Nienawidzę siebie, swojej pracy, swojego życia,
    facetów, mamy i psychologa też chociaż uważam że jest świetny i bardzo mi pomógł
    i pomaga nadal.
  • sabinac-0 05.09.09, 18:46
    Kilka dni nie wchodzilam, napisz jak Ci idzie?
    Dobrze ze zjadlas salatke i szynke, nawet jesli potem zle sie czujesz to warto
    sie przemoc.
  • fionaaaonline 07.09.09, 10:00
    Ciągle walczę z sobą i z jedzeniem.Walczę również o to aby wyzdrowieć.Tylko czy
    ja chcę wyzdrowieć?Wiem że na pewno chcę schudnąć...Chcę być zdrowa i chuda.Ale
    czy to jest możliwe???Wydaje mi się że tak dlatego nie rezygnuję z odchudzania.
    Wpadałam w ciąg i ciężko mi przestać.Granica do której chcę schudnąć przesuwa
    się ciągle w dół i w dół.Jestem z siebie dumna bo wreszcie wchodzę(prawie)w
    spodnie które dostałam od cioci a które były na mnie za ciasne.Dlatego muszę
    jeszcze troszeczkę schudnąć tak żeby guzik mógł się dopiąć i abym zgrabnie w
    nich wyglądała.
    Na razie (poza koleżanką)nikt nie zauważył że schudłam a waga pokazała (po dwóch
    tygodniach odchudzania)6kg mniej.
    Dla mnie to jeszcze za mało.Żeby mieć prawidłowe BMI musiałabym schudnąć jeszcze
    z jakieś 30 kg.Wiem że to sporo ale jak na razie mam siłę aby chudnąć
    dalej.Cieszy mnie to bo wcześniej nie miałam tyle siły aby schudnąć a teraz jak
    widzę jak mi się to udaje to jestem z siebie zadowolona.Mam jeszcze jedne
    spodnie które kupiłam na Allegro i niby miały być na mnie dobre a okazały się za
    małe.Postanowiłam że odchudzę się jeszcze do tych spodni a potem to już będę się
    pilnować z jedzeniem aby nie przytyć.
  • amela 07.09.09, 17:15
    sorry że wcinam Ci sie w wątek, ale gdy czytam Twoje wypowiedzi, przypomina mi
    się moja przeszłosc.
    a propos dr. Curyło - jest naprawde dobry w swoim fachu, ale gdybym wiedziała
    wczesniej, jak wygląda leczenie na kopernika, nigdy bym sie na to nie
    zdecydowała. oczywiscie, uratowali mi tam życie, ale jak wspominała magorek,
    trzeba poddac sie całkowicie personelowi, we wszystkim. jednak jest to ogromna
    trauma. do tej pory ten szpital sni mi sie po nocach. jesli nie jest z Tobą
    tragicznie, unikaj szpitala, próbuj leczyc sie w trybie ambulatoryjnym a
    najlepiej w terapii dziennej. jesli to nie pomoże (jak to było w moim
    przypadku), wtedy szpital, ale dla mnie - to ostatecznosc.
  • fionaaaonline 11.09.09, 10:01
    Wszystko mi już jedno czy mnie będą kontrolować czy nie.Jest ze mną coraz
    gorzej.Waga za wysoka w stosunku do wzrostu...Chyba zaczynają mnie boleć
    nerki.To nie jest w sumie tak że nic nie jem więc skąd ten ból?
    Chcę pomocy!!!Chcę żeby ktoś mi pomógł!!!Najgorsze jednak jest to że nie
    wyobrażam sobie że mogłabym przytyć i ważyć 100 kg...
  • ollaboga77 11.09.09, 15:41
    Fiona i reszat dziewczyn.... cały szkopuł jest w tym, że jecie nie to co daje
    Wam zdrowie i piękno!

    Już o tym kiedyś pisałam .... żeby być pięknym i zdrowym trzeba spełnić kilka
    warunków: wiedzieć co jeść i postawić na NATURE ! dotyczy to też kosmetyków
    suplementów...

    Kiedy zrozumiecie, ze lęk przed tyciem Was niszczy to może zrozumiecie, że
    lepiej jest żyć bez lęków ale tez nie tyć gdy stosuje się naturalne produkty !




    --
    ======================================
    ~ www.wegetarianie.pl ~
    ^ www.miau.pl ^
  • fionaaaonline 12.09.09, 19:11
    No i się dochrapałam - zapalenie nerek.Nawet nie myślałam że tak bolą
    nerki...Ale dlaczego one?Dlaczego zastrajkowały?
    A mnie się wydawało że to mój kręgosłup nie wytrzymuje mojej zbyt wielkiej wagi...
  • tumor-mozgalom 21.09.09, 02:31
    prawda jest taka ,ze nie potrzebujesz dietetyka tylko szpitalu psychiatrycznego.
    tak na pol roko posiedziec , przyjmowac leki , chodzic na terapie.
  • fionaaaonline 21.09.09, 07:30
    Źle się czuję!Mam wrażenie że wszyscy znajomi się ode mnie odwrócili pomimo że
    starałam się bardzo aby utrzymywać z nimi kontakt.Nie mam siły ciągle zabiegać o
    to żeby mnie lubili.Zostałam sama-no może nie do końca bo jeszcze psycholog ma
    do mnie cierpliwość.Nie wiem jak długo...Nie potrafię niczym się zająć poza
    jedzeniem.Źle mi z tym ale nie potrafię tego zmienić.Teraz moje życie wygląda
    tak że raz nie jem prawie nic a potem się najadam.Nie są to jakieś ogromne
    ilości ale dla mnie oczywiście za dużo.Nie podobam się sobie chociaż w pracy
    mówią że ładnie wyglądam.Jak to słyszę grzecznie dziękuję i od razu myślę sobie
    to niemożliwe.Jak mogę wyglądać ładnie?Przecież jestem gruba.Jestem gruba nie
    jestem ładna.Nie mogę znieść swojego odbicia w lustrze.
  • bertrada 23.09.09, 18:11
    A czy Ty się w ogóle leczysz? Mam na myśli leczenie psychiatryczne. Bo to co
    piszesz, to zakrawa na jakieś poważne zaburzenia lękowo-depresyjne jak nie na
    coś poważniejszego, a te zazwyczaj same nie przechodzą. Nawet najlepszy dietetyk
    niczego nie zdziała.
    --
    69 i pół
  • fionaaaonline 23.09.09, 18:33
    Leczę się w sumie od 2003 roku.Ciągle jakieś inne leki.Teraz ostatnio mówiłam
    lekarce że źle się czuję ale ona to zbagatelizowała i powiedziała że każdy tak
    ma i że za jakiś czas mi przejdzie.Miała zmienić mi leki ale stwierdziła że nie
    potrzebuję zmiany i że jest lato i niemożliwe żebym źle się czuła.Tymczasem ja
    czuję się coraz gorzej fizycznie.Psychicznie muszę przyznać nawet nieźle jest.
    Chodzę też na terapię do psychologa i to On właśnie zaproponował mi pójście na
    klinikę do Krakowa.Coraz bardziej się nad tym zastanawiam i sama nie wiem jaką
    decyzję podjąć.Raczej jestem za tym żeby tam pójść na leczenie bo już sama ze
    sobą nie wytrzymuję.Jak coś zjem kalorycznego to czuję do siebie nienawiść.Mam
    wyrzuty sumienia że zjadłam i wtedy siebie karcę w myślach oczywiście za to co
    zrobiłam.Ważę się codziennie żeby przypadkiem nie stracić kontroli nad
    odchudzaniem.Ostatnio moja waga stała w miejscu.Nie mogłam tego znieść.Na
    szczęście znów zaczynam chudnąć.
  • bertrada 23.09.09, 18:59
    Skoro leczysz się już 6lat i efektów nie widać, to może jednak warto zmienić
    lekarza i udać się do kogoś doświadczonego i polecanego.
    --
    69 i pół
  • fionaaaonline 23.09.09, 19:29
    Dziękuję za odpowiedź.Po tym co napisałaś nie mam wątpliwości że dobrze zrobiłam
    zapisując się na wizytę do dr Curyło.Psycholog mój też utwierdza mnie w
    przekonaniu że dobrze robię.Fajnie jest mieć takie wsparcie zwłaszcza że jak
    wiadomo w zaburzeniach odżywiania ciężko jest się zdecydować na leczenie.U mnie
    to na pewno zaburzenia osobowości ale niewątpliwie problemy z jedzeniem.Ostatnio
    doszłam do wniosku że ja nie potrafię normalnie jeść.Zjedzenie pięciu posiłków
    dziennie tak jak to jest w klinice to dla mnie koszmar.Ale wiem że jeżeli nie
    zrobię czegoś w tym kierunku żeby sobie pomóc moje życie będzie nadal takie
    jakie jest.Nie będzie mnie cieszyć i nie będzie miało dla mnie sensu nic poza
    odchudzaniem.Wiem że nie chcę tak żyć z tymi obsesyjnymi myślami związanymi z
    jedzeniem i odchudzaniem.
  • fionaaaonline 21.09.09, 07:31
    tumor-mozgalom napisała:

    > prawda jest taka ,ze nie potrzebujesz dietetyka tylko szpitalu psychiatrycznego
    > .
    > tak na pol roko posiedziec , przyjmowac leki , chodzic na terapie.

    A możesz napisać mi skąd to przekonanie że potrzebny mi szpital?
  • tumor-mozgalom 14.10.09, 22:08
    bo leczylam sie na anoreksje ponad 3 lata , w szpitalu lezalam okolo 14
    miesiecy. twoje mysli bardzo szybko -jesli nie juz -wprowadziły cie w chorobe
    psychiczna , byle potulny psycholog i tableteczki nic nie pomoga. z mojego
    dowswiadczenia wiem ,ze na zaburzenia jedzenia najlepsze jest dlugotrwale ,
    intensywne leczenie i bardzo radykalne. jak polezysz ok. 6 miesiecy przypieta do
    wyra w psychiatryku mysle ,ze bedziesz blagac ,zeby wyzdorwiec a nie ciagle sie
    uzalac nad soba - zalosna jestes. wez sie lepiej w garsc i przestan tylko
    widziec czubek swojego tlustego nosa :P
  • fionaaaonline 18.10.09, 08:41
    Weź się w garść...Wydaje mi się,że się wzięłam.Jest dużo lepiej-jem ale jedzenie
    nie sprawia mi żadnej przyjemności.Najgorsze dla mnie są myśli i uczucia
    pojawiające się w związku z jedzeniem.Nienawidzę siebie,czuję się podle,rzygać
    mi się chce jak coś zjem.W dodatku to uczucie przepełnienia...Wtedy najbardziej
    siebie nienawidzę i żałuję,że zjadłam bo zdecydowanie lepiej czuję się gdy jem
    mało.Najlepiej jest i czuję wtedy ulgę jak pozbędę się tego co zjadłam-tego ciężaru.
    Zaczęłam jeść w związku z tym wydaje mi się,że leczenie w klinice nie ma
    sensu.Skoro czuję się lepiej to może nie powinnam tam się znaleźć i zajmować
    miejsca osobom,które na prawdę tej pomocy potrzebują.Wizyta u dr Curyło zbliża
    się nieubłaganie a we mnie jest tyle wątpliwości...Skoro dobrze pracuje mi się z
    moim terapeutą,skoro robię postępy i lepiej się czuję to dlaczego On kieruje
    mnie do kliniki?Nie wiem czy dobrze zrobiłam,zapisując się na
    konsultację.Wiem,że tam jest terapia grupowa,bo mój psycholog mi powiedział ale
    ja mam wrażenie,że nie będę potrafiła uczestniczyć w terapii grupowej,że nie
    będę potrafiła się otworzyć i na forum grupy opowiadać o sobie i swoich
    problemach.Co innego rozmawiać szczerze z psychologiem,do którego ma się
    zaufanie...Załatwiłam skierowanie na klinikę.Lekarz który ze mną rozmawiał
    powiedział,że dobrze zrobiłam umawiając się na wizytę na Kopernika.Jednak ja nie
    wiem czy to dobra decyzja bo zaburzenia odżywiania to nie jest mój główny
    problem...One są tylko objawem moich zaburzeń osobowości.Stąd pewnie te
    wątpliwości we mnie...Już sama nie wiem...
    --
    fionaaaonline.blox.pl/html
  • martyna2525 16.09.09, 08:13
    Fionaaa czy ty prowadzisz jakaś grę? tak serio pytam, bo to kolejne
    forum gdzie to samo czytam.
    --
    połamane skrzydła wiecie jak bola?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka