Dodaj do ulubionych

Tunecja w marcu?

21.02.04, 08:05
Czy ktoś był tam o tej porze roku? Myślę o drugiej połowie marca, bo muszę
wykorzystać zaległy urlop, a moja firma nie pozwala na przesunięcie tych
zaległości nawet o tydzień, ale sama nie wiem czy to nie za wcześnie i czy
nie będzie po prostu za chłodno dla nas i półtoraroczniaka i czy urlop nie
będzie stracony. Jeśli macie jakieś (własne albo z opowiadań znajomych)
doświadczenia o temperaturach w tym okresie napiszcie, proszę. Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • alinaw1 21.02.04, 08:43
    Pierwszy raz w Tunezji byłam 10 lat temu od 5 marca. Na zdjęciach jestem w
    kurtce przeciwdeszczowej ale także w spodenkach i koszulce. Pogoda w kratkę -
    jednym słowem. Teraz, w ubiegły czwartek wróciłam z Tunezji. Na północy bardzo
    zimno (w Tunisie było tylko 11 st), ale za to w Zarzis, na Djerbie i na Saharze-
    idealnie. Teraz jest cudownie- niebo niebieściutkie, słońce, tylko niezbyt
    letnio. Zabierz cie3płe rzeczy dla malucha (ja swojemu musiałam na miejscu
    dokupić kapotę z wełny wielbłądziej. Dla siebie identyczną. Wyglądamy w nich
    dziwacznie). Na pewno będzie świetnie. Im dalej na poludnie- tym cieplej.
  • marqo1 22.02.04, 21:15
    Portal mi pokazał, że nie może wysłać wiadomości i tkwiłam w przekonaniu, że
    nie poszła, a tu niespodzianka - jest i pytanie i odpowiedź smile. Dzięki za
    wiadomości - szykuję się już na tę Tunezję od kilku lat i zawsze coś mi staje
    na przeszkodzie. Mam nadzieję, że tym razem wreszcie dojedziemy. Pozdrowienia.
  • alinaw1 23.02.04, 08:05
    To jest forum dotyczące dzieci i ew. wakacji z nimi, więc nasza dalsza dyskusja
    chyba jest tu zbędna.
    P>S> Nie widzę nic złego w kolorach i ornamentyce wyrobów tunezyjskich.W końcu
    tamtejsza ceramika aghlabidzka, fatymidzka i późniejsza, a także płytki od
    czasów starożytnych są KOLOROWE. Oczywiście w różnych okresach zmieniają się
    barwy, motywy i bogactwo dekoracyjne. Tłumy zarówno maluczkich,jak i znawców
    sztuki i kultury zachwycają się właśnie gamą kolorów, jakie można zobaczyć
    choćby w Bardo, na sukach też. Co innego wypchany wielbłąd z napisem: Tunisia
    albo zasuszony skorpion za szybką, co innego naczynie -"choćby" kolorowe.
    Oczywiście pojęcie PAMIĄTKA może mieć różne znaczenie. Ja z różnych wypraw
    przywożę przyprawy, oleje, słodycze. Co prawda taka pamiątka kończy się po
    jakimś czasie, ale pozostają miłe wspomnienia. Dywaniki mają tę zaletę, że nie
    pęksają, nie łamią się i nie kruszą. Nadal uważam, że to fajna i ładna
    pamiątka. To wszystko to kwestia gustu, a o nim ponoć się nie dyskutuje.
    P.S.2 A co do tych wyciągających łapę... No cóż- nie mam takich doświadczeń z
    Tunezji, choć parokrotnie zjeździłam ją wszerz i wzdłuż.
  • burza4 23.02.04, 11:46
    Alinko - pomyliłaś wątki - zdaje się, że chciałaś mi odpisać? Ja tez nie widzę
    nic złego w orientalnych ozdobach, po prostu do niczego mi w domu nie pasują,
    stąd moje znikome zainteresowanie. Ichnie przyprawy i słodycze też mi nie
    podchodzą. Jesli już coś przywożę, to wolę "naturalne" pamiątki, młoda ma
    jeszcze gdzieś różę pustyni jako ciekawostkę. I przede wszystkim - przecież
    jest limit bagażu 15 kg w czarterach, jak przewieźć większe pamiątki? A co do
    łap - jak zaznaczyłam byłam sama z córką, co zdaje się nad wyraz ochoczo
    nastrajało tamtejsze towarzystwo. Obie byłyśmy zmęczone uciekaniem przed
    nadmiernie "życzliwą" obsługą. Nie lubię czuć się osaczona, dla mnie to było po
    prostu nad wyraz irytujące i męczące, że nie dało się zrobić paru kroków, żeby
    nikt nas nie zaczepiał. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu... Ale do rzeczy.

    Ja byłam na weekend majowy na Dzerbie i było dość ciepło w dzień, pod wieczór
    robiło się zdecydowanie zimno, woda też jeszcze zimna i mało kto się kąpał.
    Mojemu dziecku to specjalnie nie przeszkadzało i moczyła się w basenie
    większość dnia. Jak napisała alinka - trzeba coś mieć cieplejszego do ubrania,
    my byłyśmy trochę za bardzo optymistyczne, tam było ze 24 stopnie (w nocy z
    16), w Polsce wtedy 28...
  • marqo1 23.02.04, 21:00
    Dziewczyny nie czytałam Waszej dyskusji, ale skoro zobaczyłam jej końcówkę to
    nie mogę się oprzeć, żeby nie napisać, że ja - niestety dla mojego
    mieszkania smile - uwielbiam wszelkie pamiątki i zawsze z trudem się powstrzymuję
    przed zakupem większej ich ilości. Oczywiście myślę o takich, które noszą choć
    trochę znamion oryginalności, a Tunezja - na podstawie zdjęć naszych znajomych
    kojarzy mi się z przepięknym błękitem, więc jak dobrze pójdzie pewnie coś
    błękitnego pojawi się u nas w domu.
    A w ogóle to fajnie, że już niedługo wakacje....
  • burza4 24.02.04, 13:34
    Ja też miałam we krwi że trzeba zawsze coś przywieźć, ale nie chcę z kolei,
    żeby w mieszkaniu był miszmasz tematyczny. skoro w jednym pokoju sa motywy
    chińskie, to takie np. meksykańskie już nie pasują. A ja TYLE pokoi nie mam smile
    I drugi powód - gdzie to wszystko trzymać? my dość dużo podróżujemy...
    przywozimy zazwyczaj coś etnicznego, ale nie na siłę. Raz jest to własnoręcznie
    zerwany kokos, raz wanilia, raz szyszki piniowe, skrupulatnie własnoręcznie
    zbierane pod drzewem. To od razu uruchamia projekcję wspomnień, jak to my z
    córką jechałyśmy z nosami przy szybie wypatrując przeoczonej przez ogrodnika
    szyszki (sprzatają bez przerwy, cholera!), mąż hamował z piskiem opon,
    zatrzymywał się w absolutnie niedozwolonych miejscach, po czym jak już udało
    nam się je zebrać, to się okazało, że cały samochód mamy w mrówkach...
    w Anglii np. kazałam mu jeżdzić w poszukiwaniu pól lawendowych zgoła godzinami,
    koniecznie chciałam mieć zdjęcie, jak wreszcie znaleźliśmy plantację (parę
    grządek raptem!) to było już ciemno i do tego okazało się że lawenda dawno
    przekwitła...

    na razie usiłuję nakłonić moje dziecko do zaprzestania zakupu pamiątek
    pt. "pamiątka z XXX" w postaci gipsowej figurki juhasa albo mewy z plastikowej
    imitacji bursztynu, bo zęby mnie bolą jak coś takiego widzę, a dziecię
    koniecznie chce nas uszczęśliwić wydając większą część kieszonkowego na równie
    szałowe ozdoby... Ja nie wiem potem nie mam sumienia, żeby to dyskretnie
    wyrzucić

    O Jezu, jak się rozmarzyłam wakacyjnie!!! A tu cholera śnieg spadł...
  • marqo1 02.03.04, 12:17
    Z takich historii, to ja pamiętam jak zmusiłyśmy (z moją siostrą) naszych mężów
    do nadrobienia drogi, żeby zobaczyć wrzosowiska z Wichrowych wzgórz (być w
    Anglii i nie zobaczyć ich wydawało nam się grzechem). Okazało się, że
    stracilismy parę godzin krążąc po ruchliwych trasach w poszukiwaniu zjazdu do
    tej romantycznej krainy, dojechaliśmy o zmierzchu (głód naszych połówek
    wywoływał już w nich mordercze instynkty), a wichrowe wzgórza okazały się w
    więkzości wyparte właśnie przez drogi, po których krążyliśmi. Pozostał malutki
    skrawek pofałdowanego terenu i nawet my musiałyśmy się mocno natrudzić, żeby
    oczami wyobraźni zobaczyć te przestrzenie.... Nasi mężowie do dzisiaj nam to
    wypominają, a parę lat już minęło smile.
    Burza - z Twoich postów wnioskuję, że podróżujecie z dzieckiem. Jeździcie razem
    też poza Europę? Zawsze mówiłam, że będę zabierać moje dzieci na wakacje w
    świat (jeśli tylko będę miała takie możliwości), a teraz trochę się obawiam - o
    organizację, zdrowie itp. Od kiedy zaczęliście wyjeżdżać? Tak b. już tęsknię za
    pakowiem i wyruszeniem w nieznane, że niedługo zacznę chyba czytywać
    przewodniki do poduszki smile. Napiszcie, Dziewczyny, że jeździcie z dziećmi, to
    może się wreszcie zmobilizuję.Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.