Dodaj do ulubionych

zakaz latania dla dzieci poniżej lat 3!

06.07.10, 11:17
Nie rozumiem tych rozwydrzonych, rozkapryszonych.... RODZICÓW którzy decydują
się zabrać kilkumiesięczne - kilku letnie dzieciątko w podróż samolotem. O ile
jeszcze jestem w stanie zrozumieć rodzica, który leci bo musi (bo mieszka w UK
a w musiał przyjechać do PL), to na Boga, jak mało trzeba mieć wyobraźni, żeby
zabrać bobasa na egzotyczne wakacje?!
Pomijam już warunki, jakie można zastać po przybyciu do kurortu, szczególnie w
Egipcie, Turcji czy Tunezji, ma się utrudniony kontakt z lekarzem,
dzieciaczkom słońce szkodzi itd. (mam znajomą która SPALIŁA półtoraroczną
córeczkę tak, że plecki jej ratowali jakąś maścią ze srebrem, po której skóra
zrobiła się czarna i schodziła płatami)
Ale: zmiana ciśnienia w samolocie rozsadza nieraz głowę dorosłemu, suche
powietrze powoduje pieczenie oczu, suchość w nosie, ból gardła. Maluch jest
wystraszony, sfrustrowany, zmęczony i płacze cały lot. 3 godziny lotu zamienia
się w koszmar dla 150 pasażerów, bo trudno o jakikolwiek relaks przy wrzasku
trójki, czwórki dzieci.
Podczas mojego powrotu samolot był opóźniony o 3 godziny, a mamuśki zostały o
jednym pampersie i jednej porcji papu dla dzieci, więc maluchy głodne i mokre.

Absolutnie nie żywię niechęci do małych dzieci, ale serio - nie można sobie
odpuścić takich wyjazdów/wylotów przez pierwsze 3 lata życia malucha? Na rzecz
np krajowego wyjazdu samochodem, gdzie można zabrać wszystko, zatrzymac się w
każdej chwili i nie uprzykrzać wakacji innym???
Edytor zaawansowany
  • katrio_na 06.07.10, 12:01
    Nie wiem czy podroz samochodem bedzie bardziej komfortowa dla matki
    i dziecka.Znam wiele dzieci, ktore placza, wymiotuja i zle znosza
    jazde autem - niezaleznie od wieku.
    Jezdzac po miescie tez nie widze jeszcze aby standardem byla
    klimatyzacja.

    Ja akurat mam swietnie dziecko do podrozy. Nie placze, nie
    wymiotuje - podrozuje od 3 miesiaca zycia. Jasne, ze nie raz nie
    zdazylismy na samolot (czeste jak masz przesiadke a lecisz przez
    ocean) ale jakos dalismy sobie rade.
    Mielismy zawsze jedzenie, picie i pieluchy.
    Teraz jest problem z jedzeniem.
    Ostatnio kazde picie dla dziecka kazali mi otworzyc i wypic.

    Zmiana cisnienia - wystarczy aby dziecko pilo; suchosc - nie
    zaobserowowalam.

  • marghe_72 06.07.10, 14:19
    katrio_na napisał:

    > Nie wiem czy podroz samochodem bedzie bardziej komfortowa dla
    matki
    > i dziecka.Znam wiele dzieci, ktore placza, wymiotuja i zle znosza
    > jazde autem - niezaleznie od wieku.

    To bez znaczenia. Najwazniejsze, że nie zawracają gitary innym
    podrózującym ;-/

    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • joanna_poz 06.07.10, 12:38
    temat stary jak świat na tych i innych forach, powracający jak
    bumerang.

    > Nie rozumiem tych rozwydrzonych, rozkapryszonych.... RODZICÓW
    którzy decydują
    > się zabrać kilkumiesięczne - kilku letnie dzieciątko w podróż
    samolotem. O ile
    > jeszcze jestem w stanie zrozumieć rodzica, który leci bo musi (bo
    mieszka w UK
    > a w musiał przyjechać do PL), to na Boga, jak mało trzeba mieć
    wyobraźni, żeby
    > zabrać bobasa na egzotyczne wakacje?!


    wyobraźni to raczej brakuje Tobie. co w tym dziwnego że dziecko
    jedzie na wakacje? ma zostać samo w domu?

    > Pomijam już warunki, jakie można zastać po przybyciu do kurortu,
    szczególnie w
    > Egipcie, Turcji czy Tunezji, ma się utrudniony kontakt z lekarzem,
    > dzieciaczkom słońce szkodzi itd. (mam znajomą która SPALIŁA
    półtoraroczną
    > córeczkę tak, że plecki jej ratowali jakąś maścią ze srebrem, po
    której skóra
    > zrobiła się czarna i schodziła płatami)

    masz znajomą idiotkę.
    wystarczyłoby wziąc krem z wysokim filtrem 50+, nie spędzac
    okragłego dnia na słońcu i chronić dziecko. nic trudnego.

    > Ale: zmiana ciśnienia w samolocie rozsadza nieraz głowę dorosłemu,
    suche
    > powietrze powoduje pieczenie oczu, suchość w nosie, ból gardła.
    Maluch jest
    > wystraszony, sfrustrowany, zmęczony i płacze cały lot. 3 godziny
    lotu zamienia
    > się w koszmar dla 150 pasażerów, bo trudno o jakikolwiek relaks
    przy wrzasku
    > trójki, czwórki dzieci.

    wiele razy latałam z dzieckiem i w lotach czarterowych zdarzało się,
    że podrózowały praktycznie same rodziny z dziećmi. zdarzały się
    pojedyncze krótkie płacze, chórów i zbiorowych wrzasków nie
    słyszałam.


    > Absolutnie nie żywię niechęci do małych dzieci, ale serio - nie
    można sobie
    > odpuścić takich wyjazdów/wylotów przez pierwsze 3 lata życia
    malucha?

    no nie można.
    absolutnie nie żywię niechęci do bezdzietnych, narzekających na małe
    dzieci, które zawsze i wszędzie im przeszkadzają. ale serio- możesz
    sobie wyczarterować prywatny samolot i po kłopocie.
  • ylfeth 06.07.10, 19:16
    wyobraźni to raczej brakuje Tobie. co w tym dziwnego że dziecko
    > jedzie na wakacje? ma zostać samo w domu?

    a gdzie napisałam że rodzice mają jechać bez dziecka? Uważam ze dziecko to
    odpowiedzialność, a narażanie dzieci na stres i trudności podróży odpowiedzialne
    nie jest.

    > masz znajomą idiotkę.
    > wystarczyłoby wziąc krem z wysokim filtrem 50+, nie spędzac
    > okragłego dnia na słońcu i chronić dziecko. nic trudnego.

    zgadzam się, tylko daję przykład, że nie wszyscy o tym wiedzą, a jak nie wiedzą
    to niech nie latają w tropiki.

    > wiele razy latałam z dzieckiem i w lotach czarterowych zdarzało się,
    > że podrózowały praktycznie same rodziny z dziećmi. zdarzały się
    > pojedyncze krótkie płacze, chórów i zbiorowych wrzasków nie
    > słyszałam.

    a ja słyszałam. I się nie dziwię, też byłam zła i zmęczona oczekiwaniem na
    spóźniony samolot, co dopiero taki maluch, co się nie moze wyrazić inaczej niż
    przez płacz.

    > no nie można.
    > absolutnie nie żywię niechęci do bezdzietnych, narzekających na małe
    > dzieci, które zawsze i wszędzie im przeszkadzają.

    z zagranicy zrezygnować można, kwestia priorytetów. Wiem sama po sobie, mam
    dziecko, jak było malutkie nie porywałam się w podróż na 1000 km.
  • mim288 07.07.10, 16:07
    "a ja słyszałam. I się nie dziwię, też byłam zła i zmęczona
    oczekiwaniem na
    spóźniony samolot, co dopiero taki maluch, co się nie moze wyrazić
    inaczej niż
    przez płacz".

    Może jesteś rozkaprzyszoną (co mi sie cudze dzieci będą drzeć),
    szukającą dziury w całym, nie lubiącę podróży w ogólności i tyle.

    Moje dzieci nigdy nie darły się w samolocie, nie płakały, spały albo
    przyglądały sie innym (latały od niemowlęcwa).
    Sama latam często i nie mam żadnych z opisanych przez Ciebie
    symptomów nic mi nie wysusza się, nie mam bólu w uszach i innych
    cudów wianków, to że samoloty się spóźniają przyjnuję do wiadomości
    (pociągi też, tyle że oczekiwanie na polskim dworcu jest znacznie
    mniej komfortowe niż oczekiwanie na lotnisku). Korzystałaś z opieki
    lekarskiej w Tunezji, czy w Turcji (nie na zadupiu, ale w
    miejscowości turystycznej), najwyraźniej nie, bo nie pisałabyś
    takich rewelacji. Ogólnie, jak nie podróżowałaś z małaym dzieckiem,
    to nie bądź ekspertem w kwestii takich podróży.
  • amiki 06.07.10, 12:40
    Wszytsko zalezy od dziecka, jedne lepiej znosza samolot inne samochod.
    Moich obydwoje super znosi lot samolotem, przewaznie ida spac.
    a lecialam z doroslymi co gorzej rozrabiaja w samolocie niz dziecisad(( (pija,
    "pierdza" itp...)

    I ja nie zamierzam rezygnowac z wakacju w cieplym kraju tylko dlatego ze mam
    dziecko.. na wakacje nad polskie morze mnie nie stacsad(

  • marghe_72 06.07.10, 14:14
    Bo ludzie posiadający dzieci maja takie samo prawo do wakacji jak Ty?
    Bo dziecko też człowiek?
    Zresztą skoro nie rozumiesz to i nie zrozumiesz..
    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • colin1974 06.07.10, 14:27
    no comment
    Idioci też ludzie.
  • ylfeth 06.07.10, 19:21
    Dzieci posiadam. Dziecko w zasadzie, troszkę już odchowane.
    Dziecko też człowiek, mały i bezbronny. I nikt mi nie wmówi że w Egipcie ma tak
    samo bezpiecznie jak w domu. Jak moje było małe to na wakacje jeździliśmy na
    wieś albo nad polskie morze. I nie wmawiajcie mi ze dziecko ma PRAWO DO WAKACJI
    bo malutkiemu wszystko jedno czy to Wólka Dolna czy Lazurowe Wybrzeże, to
    rodzice nie mogą/nie chcą sobie odpuścić.
  • marghe_72 07.07.10, 00:37
    ylfeth napisała:

    > Dzieci posiadam. Dziecko w zasadzie, troszkę już odchowane.
    > Dziecko też człowiek, mały i bezbronny. I nikt mi nie wmówi że w
    Egipcie ma tak
    > samo bezpiecznie jak w domu.
    Poza Egiptem jest jeszcze kilka miejsc w Europie / na swiecie, w
    które warto pojechać. takze z małym dzieckiem

    Jak moje było małe to na wakacje jeździliśmy na
    > wieś albo nad polskie morze.

    To juz Wasza prywatna sprawa dokąd jeździliście.
    Twój wybór nie jest jedynym słusznym

    I nie wmawiajcie mi ze dziecko ma PRAWO DO WAKACJI
    > bo malutkiemu wszystko jedno czy to Wólka Dolna czy Lazurowe
    Wybrzeże, to
    > rodzice nie mogą/nie chcą sobie odpuścić.

    A dlaczego rodzice mieliby sobie odpuszczać?
    Dlaczego mieliby spędzić iks godzin na polskich drogach, ryzykowac
    nieciekawą pogodą itp skoro w kila godzin mogą doleciec na przykład
    do cakiem cywilizowanej wink Hiszpanii ?
    Czy tam tez się dziecku krzywda stanie?





    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • bell9 08.07.10, 09:36
    ylfeth napisała:

    > Dzieci posiadam. Dziecko w zasadzie, troszkę już odchowane.
    > Dziecko też człowiek, mały i bezbronny. I nikt mi nie wmówi że w Egipcie ma tak
    > samo bezpiecznie jak w domu. Jak moje było małe to na wakacje jeździliśmy na
    > wieś albo nad polskie morze. I nie wmawiajcie mi ze dziecko ma PRAWO DO WAKACJI
    > bo malutkiemu wszystko jedno czy to Wólka Dolna czy Lazurowe Wybrzeże, to
    > rodzice nie mogą/nie chcą sobie odpuścić.

    A dlaczego mają sobie odpuszczać? jeśli dziecko dobrze znosi podróże/zmianę otoczenia/warunków itp. to dlaczego?Pytam jeszcze raz DLACZEGO?
    Czy posiadanie dziecka wrzuca nas do innego"wora" i już nam/rodzicom pewnych rzeczy nie wolno/nie wypada? To akurat Ty jeździłaś nad polskie morze i na polską wieś, może akurat Twoje dziecię było z tych wrażliwszych i źle znosiło zamieszanie wokół siebie? Może nie było Cie stać finansowo lub nie przyszło Ci do głowy,że można z takim maluchem wyjechać dużo dalej?
    Czy to znaczy ,że decydując się na posiadanie dziecka jesteśmy do jego 18 r.ż wyłączeni kompletnie z pewnych rzeczy? bo najpierw małe i płacze, nosi pieluchę, ssie pierś/butelkę,bo potem zaczyna chodzić i jest nadmiernie ruchliwe co za tym idzie psotne i dotyka rzeczy które może popsuć.Potem zanadto gadatliwe/śpiewające/mruczące i tez może przeszkadzać,potem zbuntowanym nastolatkiem który żuje gumę, pyskuje , za głośno słucha muzyki którą słuchać nawet poprzez słuchawki, dziwnie się ubiera itp. Przykłady można mnożyć.
    Nie rozumiem Twojego stanowiska.Zachowujesz się jak stetryczała , starsza kobieta, cała na "nie" i wrogo nastawiona do świata.
    Ja też mam odchowanego 7 latka, też wyjeżdżałam z nim do pobliskiego "pipidówka", a wynikało to z tego,że do 2 r.ż. źle znosił wszystkie zmiany otoczenia i środowiska.Gdyby było inaczej "pipidówek" by nie wygrał w rankingu.
    Pozdrawiam i "wyluzuj".
  • bell9 06.07.10, 15:34
    pomysł na bizes???!!! specjalne loty dla rodzin z dziećmi, tak aby tym bezdzietnym/singlom itp. nie przeszkadzać w kontemplacji ciszy i spokoju.
    kiedyś juz na podobny temat pisałam,że jest to dyskryminacja rodzin z dziecmi, ale jeśli będą oddzielne loty, hotele, pensjonaty, restauracjie itp.tylko i wyłacznie dla każdej z grup np. restauracja do której wpuszczane są tylko rodziny z dziećmi- to wtedy OK.
  • aniaop 06.07.10, 17:31
    Alez istnieja na swiecie linie lotnicze, ktore w first a nawet
    (chociaz to juz sporadyczne) bussines class nie akceptuja infantow.
    Wystarczy wiec autorko watku wysuplac wiecej pieniazkow z kieszeni i
    podrozowac w bardziej konfortowych wedlug ciebie warunkach. W
    czarterach infanty beda lataly zawsze!
  • kejsii 06.07.10, 21:57
    Ale widze uczepiłaś sie tego Egiptu i warunków śmiechu warte skoro latasz do
    hotelów 3* nie oczekuj że będą tam luksusy ja latam z dzieckiem i zawsze biorę
    hotel 5* właśnie ze wzgledu na dziecko i jakoś ani w Turcji ani w Tunezji złych
    warunków nie widziałam o których piszesz .. Jakoś nie chce mi się wierzyć że
    masz dziecko bo rozumiałabyś dlaczego rodzice latają z dziećmi i że nie ma
    żadnych przeciwskazań z punkt widzenia medycznego do tego by maluch latał
    samolotem // Podejrzewam że jesteś samotną zmanierowaną Panią której wszystko
    przeszkadza jak już by dzieci w samolocie nie było to coś innego byś znalazła
    równie głupiego i nieuzasadnionego ..
    Rozczaruję Cię bo coraz więcej rodzin lata z małymi dziećmi więc lepiej sie
    przyzwyczaj i nie marudź
  • ylfeth 07.07.10, 07:56
    Sama latam z siedmiolatkiem. Latamy odkąd skończył 5 lat. Nie wiem, na jakiej
    podstawie oceniasz standard hoteli w jakich bywam, ale to chyba nie ma znaczenia
    - jak się nie ma argumentów to się dyskredytuje rozmówcę. I nie napisałam że
    lekarze zabraniają, napisałam że jest to stres i niewygoda dla malucha, któremu
    się funduje czasami 6, 7 godzin dyskomfortu, zmienia się mu otoczenie, tryb
    życia itd. A wracając do standardu hoteli: każdy 5* w Egipcie ma swoje ujęcie
    czystej wody, leki na każdą możliwą przypadłość i gwarantuje nadzór nad
    rodzicami, którzy bez wyobraźni wystawiają dziecko na słońce? Bo nawet odpornym
    dorosłym zdarzają się choroby.
    Ale w zasadzie macie rację - to nie moja sprawa jak kto traktuje swoje dziecko.
    Ja mojego bym nie narażała.
  • aga_36 07.07.10, 08:28
    Wątek określiłabym jako dyskusję na temat wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad
    Świętami Wielkanocnymi, ale dołożę swoją cegiełkęsmile)
    Latam z synkiem odkąd skończył 1,5 roku - teraz ma ponad 5 lat i kilkanaście
    lotów za sobą (czarterowych). Zdecydowanie lżej mi się latało jak był mniejszy -
    ostatni lot w czerwcu tego roku to była masakara - nie był w stanie usiedzieć 5
    minut spokojnie i był bardziej uciążliwy dla otoczenia niż np. rok lub dwa lata
    temu - więc mit jakoby powinno się latać ze starszymi dziećmi niestety nie
    sprawdza się, bo dzieci (i dorośli) różni są.
  • joanna_poz 07.07.10, 09:27
    > napisałam że jest to stres i niewygoda dla malucha, któremu
    > się funduje czasami 6, 7 godzin dyskomfortu

    a czemu od razu stres i niewygoda?
    śmiem twierdzić że dla znakomitej większości to żaden stres i żadna
    niewygoda, a po prostu frajda:
    - bo się leci samolotem
    - bo się dzieje coś nowego
    - bo są fajne baseny, zjeżdzalnie, nowe place zabaw, morze etc.
    (oczywiście powyższe może nie dotyczyć niemowlaków, ale już rocznych
    i 2-latków owszem).
    - bo wreszcie się ma rodziców dla siebie

    6-7 godzin dyskomfortu to można własnie zafundować dziecku jadąc po
    polskich niebezpiecznych drogach samochodem nad polskie morze czy na
    wspomnianą przez Ciebie wieś. ja tam krócej lecę do Turcji niż
    podrózuję nad bałtyk.
    sorry, ja odnajduję jednak więcej atrakcji dla dziecka w Turcji czy
    w Grecji niż nad zimnym Bałtykiem czy tej rzeczonej polskiej wsi.
  • pawel_zet 07.07.10, 10:31
    smile)))))
    Doceniam poczucie humoru. Dawno nie czytałem takiego stosu głupot i
    idiotyzmów. Gdybym nie wiedział, że to zwykłe trollowanie, chyba bym
    pomyślał, że napisał to kompletny idiota. Zwłaszcza to rozsadzanie
    głowy przez ciśnienie w samolocie. Od razu jakoś wyobraziłem sobie
    pękającą z hukiem puszki po dezodorantach wrzucane do ognia, a
    następnie wyobraziłem sobie przypiętych pasami do samolotowych
    foteli pasażerów, którym nagle po kolei zaczynają pękać głowy, a
    kawałki mózgu przyklejają się do sufitu samolotu.
  • chubus 07.07.10, 10:52
    czyli jak co roku tradycyjnie beznadziejny tekst o lataniu z
    dziećmi. no ale cóz,bez czegos takiego byłoby nudnowink
    ja lata z cała moja trójka odkąd skonczyły 3 miesiace i nie mam
    problemu z powodu opoznien samolotów,braku jedzienia,pieluch itp.to
    jest tylko i wyłacznie kwestia organizacji i odpowiedzialności
    rodziców a nie wina dzieci,ze ich rodzice nie potrafia sprostac
    zadaniu wyjazdy wakacyjnego.my akurat dwa razy w roku latamy z
    cała "bandą" do stanów moja dzieci nie przezywaja z tego powodu
    traumy,sa wrecz zadowolone.no ale cóz,kazdy ma inne podejcie.jesli
    na pierwszy miejscu jest wygoda rodziców a nie komfort dziecka w
    podrozy i dobre przygotowanie to nie ma o czym dyskutowac.
    aha i jeszcze pociesze autorke wątku-latamy biznesem lub pierwsza
    klasa czyli nawet tutaj sobie ne odpoczniesz od dziecibig_grin
    --
    Sandy
    Max
    Lisa
  • only_margorzata 07.07.10, 11:44
    ja oczekuje wlasnie na dziecko, i tez nie mam zamiaru czekac do 3
    roku zycia zeby moc znim podrozowac - to jakas pomylka.
    Latalam roznymi liniami - i prawie zawsze lataly dzieci - nigdy
    nie przyszlo mi do glowy ze to jest dla nich czy dla wspolpasazerow
    jakas tortura. Dzieci co najwyzej kwilily, marudzily - ale nie byly
    to zadne uciazliwe historie! Bardziej przeszkadzali mi panowie w air
    italy - podrywajacy stewardesy i cmokający na przechodzące do
    toalety laski. Podobnie osoby z racji rozmiarow zajmujace poltora
    fotela przy mnie, czy pijacy 4 piwo panowie rodacy... Nie przyszlo
    mi jednak do głowy zeby komus zakazywac wstepu na pokład- cóż -
    samolot to nie jest lux -jedynka, gdzie masz miec masaz stóp i cichą
    radosna samotność. Jesli ktoś tego oczekuje, to rzeczywiscie
    pozostaje czarter wlasnej maszyny....

    --
    http://dziecko.haczewski.pl/suwaczek/2009/11/8/24.png

    Manufaktura Radości
  • shahp 07.07.10, 12:44
    Nie no, ja mysle, ze kolezanka majac dziecko powinna rodzicow wlasnie najlepiej
    rozumiec. To, ze spedzalas wakacje w Wolce Dolnej czy gdzies na wsi nie znaczy,
    ze wszyscy maja tak je spedzac. Ty masz swoj model wychowania dzieca, inni maja
    inny. I nic nikomu do tego jak wychowuje swoje dzieci,a wakacje dla malego
    dziecka to jest moim zdaniem wielka frajda, a nie uciazliwosc.
    Moja corka ma rok i 3 m-ce. W samolocie NIE plakala, bo podczas startu dostala
    picie, paluszki, zeby przelykac, dalismy jej portfel, zeby sie zajela
    wyciaganiem kart, czytalismy ksiazeczki, az wreszcie poszla spac i tak
    wyladowalismy i w jedna i w druga strone. Dlatego czuje sie dalece urazona
    nazywaniem mnie rozwydrzonym czy rozkapryszonym rodzicem
    Rozkapryszona to jestes moim zdaniem Ty, bo zeby miec samolot dla siebie to
    trzeba by bylo za niego zaplacic.

    Poza tym, co do standardu hoteli, z dzieckiem (malym szczegolnie) wybieram
    hotele 4-5 gwiazdek i nie ma zadnego problemu. Warunki o ktorych piszesz to
    rzeczywiscie chyba 3 gwazdki. Jak nie stac Cie na lepsze to rzeczywiscie lepiej
    jechac na wies.
  • tetratec 07.07.10, 12:58
    popieram
    nie ma nic gorszego niż podróż przez 6 godzin z bachorem w samolocie
  • pawel_zet 07.07.10, 13:15
    Podróż samolotem trwa przeważnie kilka godzin. Palantów zaś wokół siebie musimy
    znosić bez ustanku.
  • tetratec 07.07.10, 13:25
    pawel_zet napisał:

    >...Palantów zaś wokół siebie musimy znosić bez ustanku.

    to współczuje żony...
    ja nie muszę znosić - jak są bachory w samolocie to zamawiam więcej drinków

    a próbował ktoś kiedyś zwrócić uwagę super-światowej-mamusi...od razu oburzenie
    i wielki foch - przecież ona i jej bachor to świete krowy - wszyscy się muszą
    dostosować do ich widzimisie
  • chubus 07.07.10, 13:58
    no to własnie pokazałes klasę swiatowca-polaczka.po kilku drinkach
    swiat jest piekniejszy.nic dodac,nic ując.
    a tak btw nawet wrzeszczace się nazywaja DZIECI a nie bachory!
    --
    Sandy
    Max
    Lisa
  • tetratec 07.07.10, 15:13
    chubus napisała:

    > no to własnie pokazałes klasę swiatowca-polaczka.po kilku drinkach
    > swiat jest piekniejszy.nic dodac,nic ując.
    > a tak btw nawet wrzeszczace się nazywaja DZIECI a nie bachory!

    polaczkami to możesz swoje 3 bachory nazywać - skoro tak lubisz nazywać ludzi

    i nie świat jest piękniejszy po drinkach tylko lot z ryczącym bachorem obok jest
    dużo lżejszy
  • pawel_zet 07.07.10, 16:27
    Hmmmm, alkoholizm prowadzi do zaburzeń neurologicznych. Może stąd to kilkakrotne
    wysyłanie postów o tej samej treści?
  • pawel_zet 07.07.10, 16:23
    Jesteś z pewnością nietypowo inteligentnym człowiekiem. Wytłumaczę Ci więc, że
    nie miałem na myśli swojej żony, ale egocentrycznych półgłówków, których
    spotykam niekiedy w swoim życiu. Osobliwie wielu zaś tych irytujących palantów
    ma skłonność do wypisywania bzdur w internecie.
  • tetratec 07.07.10, 17:22
    pawel_zet napisał:

    >[...]ale egocentrycznych półgłówków, których
    > spotykam niekiedy w swoim życiu.[...]

    oj, ja również,z tą różnicą,że oni pchają przed sobą swojego małego potworka

    czy potrafisz przyjąć do wiadomości ze innym ludziom może przeszkadzać wycie
    albo pukanie w fotel przez bachora obok ??
    to przecież takie proste...
  • pawel_zet 07.07.10, 21:00
    Nie, nie potrafię tego przyjąć do wiadomości. Jeśli ktoś nie potrafi
    funkcjonować między ludźmi, to powinien szukać pomocy u psychoterapeuty, a nie
    zmuszać innych do akceptacji swoich chorych fobii. Potrafisz to zrozumieć, czy
    za trudne?
  • tetratec 08.07.10, 08:46
    pawel_zet napisał:

    > Nie, nie potrafię tego przyjąć do wiadomości

    buehehe
    i kto tu powinien do psychoterapeuty iść

    ty i Twój potwór jesteście najważniejsi w samolocie - wszyscy muszą znosić trudy
    podróży - podwójnie - przez Twoje DZIECKO!
  • kejsii 07.07.10, 21:23
    Płaczącego dziecka nikt nie może zrozumieć a idiotę po kilku drinkach który
    zachowuje się w samolocie jak kretyn i myśli ze jest śmieszny to wszyscy znosić
    muszą tak?? Po twoich wcześniejszych postach i nazewnictwu dzieci uznaję że sam
    ich nie posiadasz i liczę że mieć nie będziesz bo współczuję takiego ojca .. A
    nawet jeśli zdarzy Ci się je mieś to z pewnością zdanie szybko zmienisz a przede
    wszystkim ciekawe czy swoje dziecko nazywać będziesz też BACHOREM????
  • tetratec 07.07.10, 13:29
    współczuje żony
    ja nie musze znosić...
  • mama2008.1 07.07.10, 22:28
    Kobieto ale masz problem, zacznij sama jeżdzic samochodem lub pływac
    promem. i to prywatnym. Po co masz latac zatłoczonymi samolotami,
    kiedy ci ludzie przeszkadzaja, wyobraz sobie że te dzieci tez
    czekały na opóżniony samolot i były bardziej rozdraznione niż ty
    ponieważ nie rozumiały całehj sytuacji. A jezeli nie potrafisz tego
    zrozumiec to sama siedz w domu do 75 lat. Byc może wtedy nic ci nie
    bedzie juz przeszkadzac. Przepraszam za podniosłośc postu, ale cgyba
    inaczej nie można.
  • ylfeth 07.07.10, 22:52
    mama2008.1 napisała:

    > Kobieto ale masz problem, zacznij sama jeżdzic samochodem lub pływac
    > promem. i to prywatnym. Po co masz latac zatłoczonymi samolotami,
    > kiedy ci ludzie przeszkadzaja, wyobraz sobie że te dzieci tez
    > czekały na opóżniony samolot i były bardziej rozdraznione niż ty
    > ponieważ nie rozumiały całehj sytuacji. A jezeli nie potrafisz tego
    > zrozumiec to sama siedz w domu do 75 lat. Byc może wtedy nic ci nie
    > bedzie juz przeszkadzac. Przepraszam za podniosłośc postu, ale cgyba
    > inaczej nie można.

    że zacytują mój pierwszy post: Maluch jest
    wystraszony, sfrustrowany, zmęczony i płacze cały lot.

    i drugi:I się nie dziwię, też byłam zła i zmęczona oczekiwaniem na
    spóźniony samolot, co dopiero taki maluch, co się nie moze wyrazić inaczej niż
    przez płacz.

    Proponuję przeczytać ze zrozumieniem. Bo mnie nie przeszkadzały dzieci, mnie ich
    jest szkoda, że się męcza. Albo męczyły te, co akurat ze mną leciały. A
    przeszkadzają mi owszem ludzie - nieodpowiedzialni i bez podstawowych dobrych
    manier. Sama mam dziecko, więc wiem że potrafi dać w kość. I staram się nie
    robić świętej krowy ani z siebie, ani z mojego syna, bo ludzi jakieś zasady
    współżycia społecznego obowiązują.
  • pawel_zet 07.07.10, 23:07
    No to cytat z Twojego pierwszego postu:
    "Nie rozumiem tych rozwydrzonych, rozkapryszonych.... RODZICÓW którzy decydują
    się zabrać kilkumiesięczne - kilku letnie dzieciątko w podróż samolotem. O ile
    jeszcze jestem w stanie zrozumieć rodzica, który leci bo musi (bo mieszka w UK
    a w musiał przyjechać do PL), to na Boga, jak mało trzeba mieć wyobraźni, żeby
    zabrać bobasa na egzotyczne wakacje?!"

    Tak się składa, że ruszyłem ze swoim dzieckiem w wielki świat, gdy miało 10
    miesięcy, a dziś mój pięciolatek był w Meksyku, Tajlandii, Malezji, Gruzji,
    Chinach, RPA, Suazi i Egipcie. Drobniejszych podróży nie liczę. I nie życzę
    sobie stanowczo, by jakieś przemądrzałe babsko wyzywało mnie od rozwydrzonego i
    rozkapryszonego rodzica, który nie dba o własne dziecko. Uważam tego rodzaju
    wypowiedzi za zwykłe chamstwo.
    Jeśli więc piszesz o dobrym wychowaniu, to zastanów się najpierw nad swoim. A
    jeśli piszesz o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem, to wolałbym nie
    rozumieć, co czytam, niż być osobą Twojego pokroju.
  • ylfeth 08.07.10, 07:57
    Gratuluję takich fantastycznych podróży, tylko moim zdaniem dziesięciomiesięczne
    dziecko ma w nosie aktualne miejsce pobytu. Jeździsz po świecie ze względu na
    siebie a nie na swoje dziecko, bo ono zagraniczne wojaże zacznie doceniać
    dopiero teraz. Moim zdaniem dzieciom się powinno zapewnić spokój i
    bezpieczeństwo, o które w podróży dosyć trudno, bo nigdy nie wiadomo co się może
    przytrafić. I nawet najlepiej przezorny rodzic może być mocno zaskoczony
    rozwojem wypadków, a z mojej obserwacji wynika, że tych przezornych i
    przygotowanych na wszystko jak na lekarstwo.
  • pawel_zet 08.07.10, 10:12
    ylfeth napisała:

    > Gratuluję takich fantastycznych podróży, tylko moim zdaniem
    dziesięciomiesięczn
    > e
    > dziecko ma w nosie aktualne miejsce pobytu.

    Fantastyczny argument. Zamyknęłabyś dziesięciomiesięczne dziecko w
    komórce? Przecież - jak twierdzisz - ma ono w nosie aktualne miejsce
    pobytu.

    Moim zdaniem dzieciom się powinno zapewnić spokój i
    > bezpieczeństwo, o które w podróży dosyć trudno, bo nigdy nie
    wiadomo co się moż
    > e
    > przytrafić.

    To jest Twoje zdanie. Ja mam inne zdanie na ten temat.
    Dzieciom powinno zapewnić się przede wszystkim właściwą opiekę.
    Podróżując, można dziecku zapewnić opiekę. Nie jest prawdą, że jest
    to niemożliwe. Podróżowanie z dzieckiem samolotem nie jest też
    niebezpieczne dla dziecka, a w każdym razie - jak dowodzą
    statystyki - jest to znacznie bardziej bezpieczne niż podróż
    samochodem nad morze.


    I nawet najlepiej przezorny rodzic może być mocno zaskoczony
    > rozwojem wypadków, a z mojej obserwacji wynika, że tych
    przezornych i
    > przygotowanych na wszystko jak na lekarstwo.

    Nie można być przygotowanym na wszystko. Nie da się przewidzieć
    wszystkiego, co może nastąpić, a pewne zdarzenia są po prostu zbyt
    mało prawdopodobne, by sobie nimi w praktyce zawracać głowę. Czy
    wychodząc z domu zawsze zakładasz sobie na głowę kask? Nie
    zaprzeczysz chyba, że w każdej chwili może Ci coś spaść na głowę?
    Element gzymsu na przykład. Lub przedmiot zgubiony przez samolot. Da
    się przecież przewidzieć, że tak się może stać.
    To, co piszesz, to demagogia. Przy odpowiednim przygotowaniu podróż
    z dzieckiem do Meksyku nie stwarza dla dziecka żadnego istotnego
    niebezpieczeństwa, a zwłaszcza większego niż podróż samochodem z
    południowej części Polski nad Bałtyk.
    Może przyznaj się po prostu, że nie lubisz dzieci i dzieci Ci
    przeszkadzają, zamiast szukać winnych wśród rodziców podróżujących z
    dziećmi samolotem.
  • marghe_72 07.07.10, 23:44
    ylfeth napisała:
    > że zacytują mój pierwszy post: Maluch jest
    > wystraszony, sfrustrowany, zmęczony i płacze cały lot.

    który konkretnie maluch?
    Nie uogólniaj.
    Owszem, zdarza sie, że dzieci płaczą. Ale nie wszystkie i nie
    zawsze..

    >
    > i drugi:I się nie dziwię, też byłam zła i zmęczona oczekiwaniem na
    > spóźniony samolot, co dopiero taki maluch, co się nie moze wyrazić
    inaczej niż
    > przez płacz.

    Otóż to, miał prawo być zmęczony tak samo jak każdy ..


    > Proponuję przeczytać ze zrozumieniem. Bo mnie nie przeszkadzały
    dzieci, mnie ich
    > jest szkoda, że się męcza. Albo męczyły te, co akurat ze mną
    leciały. A
    > przeszkadzają mi owszem ludzie - nieodpowiedzialni i bez
    podstawowych dobrych
    > manier. Sama mam dziecko, więc wiem że potrafi dać w kość. I
    staram się nie
    > robić świętej krowy ani z siebie, ani z mojego syna, bo ludzi
    jakieś zasady
    > współżycia społecznego obowiązują.

    To działa w obie strony..
    Podrózujące z Tobą dziecko mialo prawo byc zmęczone.
    Winy nie ponosi matka ino linia lotnicza wink z nią walcz.. nie z
    rodzicami, którzy lubią podrózować, także ze swoimi dziećmi.

    Ciekawam czy odpowiesz mi na zadane Ci wczesniej pytania czy
    będziesz po raz enty powtarzać to samo.

    Co innego niewychowane, rozwydrzone dzieci, którym rodzice pozwalają
    na wszystko. Ale zdaje się, że Ty nie o takich pisałaś..
    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • mamma.mia123 08.07.10, 22:51
    Ciekawa ta dyskusja albo raczej równanie z horyzontem autorki smile
    Nie ma co się denerwować, każdy ma swoje racje, sama mam dwójkę małych dzieci
    (do 3 lat) i choć sporo jeździmy to raczej nie zapuszczamy się na krańce świata
    tylko raczej w najbliższą okolicę a potrafimy znaleźć w okolicy sporo atrakcji.
    Każda podróż dla małego dziecka to jest jakaś zmiana, nie każde dziecko znosi to
    dobrze a tak naprawdę lecąc czy jadą gdzieś dalej pierwszy raz nie wiemy co się
    będzie działo. Stąd rozumiem ylfeth i chociaż decyzja w sprawie miejsca
    wakacjowania oczywiście należy do rodziców jednak sama uważam że czasem rodzice
    za mało o tym dziecku myślą, niestety. Tak jak nie sądzę żeby wszyscy jadący do
    Egiptu z dziećmi czy gdzieś tam wybierali hotele 4 czy 5 gwiazdkowe, aż tak
    dobrze jeszcze nie jest. Mnie nie ciągnie w żadne tropiki póki co, uważam że
    maluchom lepiej jest w naszym klimacie, na naszej "diecie" i z naszymi polskimi
    bakteriami wink Ja wiem że z maluchami opłaca się szaleć za granicą bo się jeszcze
    tyle za maluszki nie płaci ale zgadzam się z ylfeth że to jest kwestia
    priorytetów rodziców, no chyba że rodzice pokazują dwulatkowi katalogi i proszą
    żeby pomógł im wybrać wink No ale bardziej prestiżowe jest wstawić na nk.pl albo
    facebooku zdjęcie z bobasem przy wielbłądzie niż przy poczciwej polskiej Krasuli
    smile Zgadzam się że dla małych dzieci najważniejsze jest spokój, bezpieczeństwo i
    jakaś przewidywalność, ale w zasadzie każde wakacje to jakaś mała rewolucja.
    Problem w tym żeby próbować jednak dostosować się bardziej do potrzeb dziecka
    niż do swoich, przynajmniej w okresie kiedy dziecko adoptuje się do świata.
  • paliwodaj 09.07.10, 04:41
    dla mnie bzdura totalna zakazac latac malym dzieciom.
    Wlasnie wroclilismy z wakacji tym razem samochodowych,
    przejechalismy 2500 mil w 11 dni, mialam ze soba swoje dzieci : 8
    lat, 5,5 roku i 2.5 roku.
    Dzieci mialy wiele frajdy, ale mowiac tu o podrozy , jezeli tylko
    nie zabieramy je na dlugasne wyprawy w upalne slonce, dzieci
    utrzymuja swoje ragularne pory spania, drzemek i maja ludzkie
    jedzenie ( nie fast food caly czas!!!) to nie dzieje im sie ani
    najmniejsza krzywda, wrecz przeciwnie.
    Moja cala trojka cieszyla sie ze koncowke wyprawy codzinnie
    spedzalismy w innym hotelu,( 6 dni w tym samym) rano jedlismy
    sniadanie w hotelu, wskakiwalismy do basenu i jechalismy zwiedzac.
    Dzis po powrocie zapytalam mojego 5 latka, "spimy w domu czy lepiej
    moze w hotelu" odpowiedzial ze fajnie jest w hotelu, ale z drugiej
    strony widze ze ciesza sie ze maja znow swoje pokoiki, zabawki,
    ogrodek
    Wiadomo z dziecmi sa pewne ograniczenia, np ubolewam ze nie moglam
    pojechac do Chichen Itza w Meksyku , bo moj wtedy 3,5 i 5 latek nie
    zniesliby temperatury, za to moglismy cieszyc sie wieloma innymi
    atrakcjami
    Co do lotow: kazde cywilizowane lotnisko powinno miec przystosowane
    pokoiki dla rodzin z dziecmi, lazienki tylko dla rodzin z dziecmi.
    Dzieci powinny dostawac w miare na poczatku jedzenie, rodziny
    powinny byc w pierwszej kolejnosci wpuszczane do samolotu.
    Nie widze najmniejszego powodu aby nie podrozowac z dzieckiem.
    Oczywiscie trzeba sie do tej podrozy przygotowac nalezycie ,nie z
    jedna pieluszka.
    Uwazam ze ludzie bez dzieci decydujacy sie na lot biora pod uwage
    ze w srodku nocy moze plakac dziecko i kupujac bilet niejako
    wyrazaja akceptacje tego ze w jednym samolocie leca ludzie w roznym
    wieku i o roznych potrzebach
  • pawel_zet 09.07.10, 09:27
    Muszę skomentować Twój list, bo ktoś mógłby odnieść wrażenie, że
    agresywnie i bez uzasadnienia atakuję brutalnie osobę, która ma
    zaledwie inne zdanie niż ja. Tak jednak nie jest.
    Osoba ta - tak się składa - proponuje, by ograniczyć moje prawa,
    zakazując mi latania z dzieckiem w samolocie. Robi to rzekomo dla
    mojego i mojego dziecka dobra. Uważam jednak, że tak naprawdę
    kobieta ta po prostu miała trudny lot z powodu hałasujących dzieci,
    a może w ogóle nie lubi dzieci. Gdyby ją dokładnie wypytać, mogłoby
    się na przykład okazać, że uważa, że hotele nie powinny przyjmować
    rodzin z małymi dziećmi, bo ludzie na urlop jeżdżą, by się
    zrelaksować, a nie słuchać wrzasków. Ponieważ takie osoby są na
    świecie, w bogatszych od naszego krajach od dawna są biura podróży
    specjalizujące się w wycieczkach dla starszych małżeństw (bo to
    wśród nich głównie znajdują się przeciwnicy urlopów z dziećmi). Są
    hotele (sporo jest ich np. w Meksyku), które nie przyjmują dzieci do
    lat 12 czy nawet 15. Oczywiście za taką usługę trzeba zazwyczaj
    nieco więcej zapłacić. Nie interesował się tą sprawą, ale myślę, że
    w Polsce żadne biuro nie obsługuje tego segmentu klientów, ale
    podejrzewam, że w Niemczech coś dałoby się znaleźć. Prościej jednak
    nawoływać do ograniczania praw osób z dziećmi do spędzania urlopu w
    sposób, w jaki one sobie życzą, niż starać się zorganizować sobie
    wypoczynek w taki sposób, by nie musieć stykać się z dziećmi. A
    wszystko to zostało - od pewnego momentu - przez autorkę wątku
    podlane sosem rzekomej troski o dobro dziecka.
    Co do mnie, to uważam za bezsensowny pomysł spędzania z dzieckiem
    urlopu nad Bałtykiem. Droga (dla mnie, z południa Polski) daleka,
    bardziej męcząca dla małego dziecka niż kilka godzin w samolocie.
    Pogoda nieprzewidywalna i - jeśli człowiek ma pecha - to zamiast
    wylegiwać się na plaży będzie spędzał czas w ponurym ośrodku
    wczasowym, a nad brzegiem morza pochodzi sobie kilka razy w ciągu
    urlopu w polarze. A urlop ma się tylko raz w roku. Od zimna dziecko
    może się przeziębić, a nawet złapać zapalenie oskrzeli.
    Oprócz plaży nad polskim morzem zakres rozrywek jest bardzo
    ograniczony. Ani wielkich zabytków (z nielicznymi wyjątkami), ani
    nawet parku rozrywki (co najwyżej kilka bujaczków obok smażalni
    frytek). Zamiast jednak wypisywać durne posty, że należałoby zakazać
    jeżdżenia z dziećmi nad Bałtyk, bo to niebezpieczne ze względu na
    stan polskich dróg i klimat, nie podejmuję w ogóle tego rodzaju
    dyskusji, bo uważam, że każdy ma prawo rozporządzać swoim czasem i
    swoimi pieniędzmi w taki sposób, jaki uzna za najlepszy. Jeśli ktoś
    zatem pisze, że jestem rozkapryszony, nieodpowiedzialny itd. itp.,
    bo mam inny pomysł na wakację niż jakaś paniusia, to reaguję na to
    gwałtownie i uważam, że mam do tego prawo.
  • aniaop 09.07.10, 22:08
    Pawel, ja RAZ nawet zaryzykowalam urlop nad Baltykiem, jak moje
    dziecko mialo 4 lata. Po 2 dniach deszczu non stop musialam kupic
    dziecku kalosze, ale nawet na molo spacerowac sie nie dalo, bo wiatr
    wyginal parasolke. Po kolejnych 2 identycznych dniach, kiedy lalo od
    rana do nocy spakowalam walizke i wrocilysmy do Warszawy. Nastepnego
    dnia zalatwilam bilety do Paryza a po kilku dniach z Paryza do Rzymu
    i reszte 2-tygodniowego urlopu spedzilysmy w duzo przyjemniejszych
    warunkachsmile Moze stolice europejskie to nie byly optymalne wakacje
    dla malego dziecka, ale i to lepsze niz deszczowy Baltyktongue_out
  • leigh4 09.07.10, 23:22
    I jak co roku temat powracawink
    I tradycyjnie zdanie mam to samo: wszystko zalezy od dziecka i od
    rodzica. Ja z tych "latających", ale mój syn od urodzenia na podróże
    reagował ze stoickim spokojem i generalnie jest mało kłopotliwy w
    ocsłudze. za to zdarzyło mi się lecieć z akompaniamantem
    wrzeszczących maluchów i ich -wybaczcie: przedziwnych -matek. miałam
    dosyć. wszyscy inni pasażerowie równieżsad Ale to już była kwestia
    bardziej rodziców( matka nie chciała niemowlęciu zapiąć pasów" bo on
    pasów nie lubi"), potem w ramach rozrywki darła się maluchowi do ucha
    (ledwo zdążył zasnąć) tekstami w stylu" a tiu!tiu! a cio to tak
    leci?!!!samioliot!!!. Dodam, że był to nocny lot, światła były
    zgaszone i większość pasażerów, w tym innych dzieci, spała.na
    zwrócona uwage przez obsługę-obraziła się.
    Powyższe oczywiście nie oznacza, że należałoby komukolwiek
    czegokolwiek zabraniać. Ale , choć wetknę kij w mrowisko, pozwole
    sobie powiedziec, że poniekąd rozmiem emocje autorki wątkuwinkAle
    tylko w tym jednym aspekcie: uciążliwości zachowania dzieci dla
    innych pasażerów. jednocześnie jednak stanowczo stwierdzam, że to
    nie problme po str dzieci, ale ich rodziców, których należałoby
    nauczyć podstawowych zasad kultury(podobnie jak pasażerów-chamów,
    chlejących co się da i zachowujących się podczas lotu skandalicznie).
    co do samych warunków, w tym opieki medycznej, za granicą-pozostawię
    bez komentarza. szczęścia życzę każdemu, kto spróbuje dostać sie do
    lekarza lub do szpitala w nadmorskiej miejscowości-po takim
    doświadczeniu z pewnością będzie wolał chorować w Egipcie czy
    gdziekolwiek indziej byle nie w Pucku i okolicachwinko pogodzie,
    warunkach w pensjonatach i ofercie restauracyjnej(poza nieśmiertelną
    rybą smażona na starym tłuszczu i frytami)nie wspomnę...
  • marghe_72 11.07.10, 00:26
    Ale czemu się tak tego Egiptu uczepiliście? Toż są na swiecie inne
    kraje..
    Nie trzeba leciec do Egiptu, można na wyspy greckie, mozna .. na
    Malediwy czy do Japonii jak ktoś ma takie "widzimisię".
    Wszystko można. Bo z dziecmi można naprawdę wiele. Tylko trzeba
    chcieć i być przygotowanym na rózne ewentualności.
    Zresztą Paweł już o tym pisał.

    Kilkugodzinna jazda po polskich drogach jest o wieeeeele mniej
    bezpieczna niz kilkugodzinny lot.
    Ale chyba jednak autorce nie o bezpieczeństwo i wygodę dzieci
    chodziło a o jej własną..

    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • paliwodaj 11.07.10, 03:48
    ja jeszcze nadmienie ze taki 5- latek tez potrafi dac popalic, wiec
    zakaz pewnie trzebaby rozszerzyc tak do 7 lat albo i starszych. Oj
    linie lotnicze poszlyby z torbami.......
  • marghe_72 12.07.10, 18:00
    paliwodaj napisała:

    > ja jeszcze nadmienie ze taki 5- latek tez potrafi dac popalic,
    wiec
    > zakaz pewnie trzebaby rozszerzyc tak do 7 lat albo i starszych. Oj
    > linie lotnicze poszlyby z torbami.......

    do 18 zabronic i po kłopocie big_grin.
    No i do pociągów tez nie wpuszczać..


    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • leigh4 12.07.10, 23:07
    Oj dziewczyny, co Wy sie tak strasznie bulwersujecie?wink
    Ani dwulatek ani pięciolatek nie jest winny-winni nie umiejący się
    zachować rodzice, ot co. Chociaż szczerze mówiąc, nie bardzo sobie
    wyobrażam, jak może dać popalić pięciolatek pod normalnym nadzorem
    rodziców w samolocie i normalnie wychowanywinkSąsiada opluje? kopnie
    w siedzenie? Przecież to już duże dziecko i o ile ktoś je nauczył
    jak ma się zachować, to się zachowa. Gorzej, jak w imię walki z nudą
    rodzice pozwalaja mu na totalną rozróbe, byleby im dało spokójwink
    Zreszta co sie dziwić pięcio-czy iluśtam latkowi nieletniemu:
    osobiście zdarzyło mi sie, że pani siedząca za mna podczas lotu
    zdjęła buty i nogi połozyła na oparciu mojego siedzenia(wysoko, na
    krawędzi), tuż nad moją głową, tak, że jej stopy wylądowałyby mi na
    głowie, gdyby nie to, że spałam oparta o ramię M.wink))
  • kasian00 15.07.10, 10:33
    marghe_72 napisała:

    > paliwodaj napisała:
    >
    > > ja jeszcze nadmienie ze taki 5- latek tez potrafi dac popalic,
    > wiec zakaz pewnie trzebaby rozszerzyc tak do 7 lat albo i starszych. Oj linie
    lotnicze poszlyby z torbami.......
    >
    > do 18 zabronic i po kłopocie big_grin.
    > No i do pociągów tez nie wpuszczać..

    Oj, taki 18-sto latek jeśli już bez rodziców, a z rówieśnikami to dopiero daje
    popalić!!!! Jedno, drugie piwko i cały samolot należy do nich!!!!
    Zresztą po tych paru piwkach i nie tylko to większość dorosłych nie powinno się
    wpuszczać do samolotu i pociągów teżsmile

    Więc nie raz lepiej siedzieć przy takim rozwydrzonym dzieciaku, niż przy bandzie
    pijaków.
  • karolinnn 13.07.10, 09:24
    Zapewne ylfeth chodzilo o przypadki bezmyslnych rodzicow, ktorzy
    niepotrzebnie mecza dzieci na lotniskach czy w samolocie, bo nie
    przygotowali sie odpowiednio do podrozy.
    Ciebie Pawel kojarze (o ile sie nie myle) z watkow o wyprawach
    bardziej egzotycznych z dziecmi i takie osoby jak Ty sa z pewnoscia
    swietnie przygotowane na niepozadane sytuacje w podrozy i potrafisz
    przewidziec i przez to zminimalizowac stresujace sytuacje.
    Z madrymi rodzicami podroz nawet dla bardzo malego dziecka moze byc
    przyjemna, ale niestety jak sie ma bezmyslnych to nawet nastolatek
    dostanie z nimi w kosc, a niezadko i otoczenie.
  • daaar0 13.07.10, 13:43
    ... tylko, że nie są nim dzieci, tylko jak zwykle dorośli.
  • paliwodaj 14.07.10, 08:04
    no ja nie bylabym taka pewna tego wychowania 5-lataka (
    jakiegoklwiek) podczas 9 godzinnego lotu w dzien. Chyba ze dobrze
    wychowane dziecko bedzie pod wplywem jakis medykamentow coby nie
    poruszylo sie w siedzeniu i nie daj Boze nie powiedzialo czegos
    glosniej bo moze autorka watku siedziec tuz obok.
    Zreszta mowiac o lotach , wiekszosc pewnie wyobraza sobie loty 3
    godzinne. Mam wielu znajomych z Indii, jednen kolega meza z pracy
    leci w nastepnym roku do Bangladeszu i lot bedzie trwal 24 godziny(
    z przesiadkami rzecz jasna).
    Co na to powiecie mamy idelanych 5 latkow???
    Zreszta mialam kiedys spiecie z 2 paniusiami, jak to moj "5 latek "
    pieknie mowi o kolorze "brawn". Wiec siedzielismy z mezem, dwojka
    dzieci, ja w poczatkowej ciazy w rzedzie tuz przed toaleta. Brown
    panie o tipsach z brokatem dlugosci kilku cm, wsiadly do samolotu,
    poprawily makijaz, poskubaly tymi tipsami rzesy, uzyly perfum, po
    czym rozlozyly siedzenia na moja cala familie z nadzieja na drzemke.
    Ale moje dzieci pod tymi siedzeniami zaczely sie ruszac i wyszedl
    spor, bo brown chcialy zeby moje dzieci nieruchome siedzialy
    przygniecione ich( wielkim) ciezarem
  • leigh4 14.07.10, 10:26
    Paliwodaj, przecież autorka wątku wyraźnie napisała o jaki lot
    chodziło-nie kilkadziesiąt a kilka godzin. To raz. Dwa: nie chodzi
    o dzieci, a o rodziców-co wałkowane było juz z tysiąc razy.Sorry,
    ale jakoś nie wyobrażam sobie, żebym pozwoliła synowi kopać w fotel
    przed nim, a on nie pojąłby, że tak robić nie wolno. A jest
    normalnym, żywym sześciolatkiem. "Rozładacze" fotelowi w samolotach
    to już inna para kaloszy, i nie ma tu znaczenie czy panie
    były "brown" czy nie.
    To zwykły brak kultury i tyle. Lot 3-4 godzinny naprawdę bez
    uszczerbku najmniejszego można przetrwać bez rozłożonego siedzenia.
    A paniom "brown" należało zwyczajnie zwyczajnie zwrócić uwagę.
  • paliwodaj 15.07.10, 01:06
    Leigh4: uwazam ze mylisz sie w kilku miejscach. Gdy widze przed
    soba afroamerykanke , ktora zachowuje sie w specyficzny sposob,
    nosi specyficzna odziez nie zamierzam sie wdawac z nia w rozmowe,
    zawolalam stewardese, ktorej interwencja nic nie zmienila
    I ma znaczenie czy osoba jest biala czy czarna: w sensie statystyk,
    lecialam z Filadelfii, gdzie 43.5% ludnosci to ludzie czarni ,
    statystyki przestepczosci wskazuja ze im bardziej "czarna "
    dzielnica tym przestepczosc wzrasta, zreszta mieszkalam tu 8 lat i
    nie jedno widzialam. Wiem ze zadarcie z "tym typem" czlowieka nie
    jest przyjemne a nawet niebezpieczne, a juz na pewno zbedne przy
    widowni w postaci wlasnych dzieci.

    Poza tym, nie wiem czy ktorejs z Was przyszlo do glowy , ze pozornie
    normalanie wygladajace dziecko moze miec jakies zaburzenie rozwoju,
    np ADHD czy jakies zaburzenia autystyczne, a musi leciec bo inaczej
    sie nie da, i dla rodzicow jest latwiej.Takie dziecko po prostu ma
    problem z usiedzeniem na miejscu nawet 3 godzin. Uwierzcie mi jest
    wiele takich dzieci i nie maja one nalepki na czole z diagnoza
    Po co wiec od razu oceniac ze to wina rodzicow?
  • agni71 15.07.10, 10:03
    > Po co wiec od razu oceniac ze to wina rodzicow?

    A tobie za to łatwo przychodzi oceniane ... po kolorze skóry.... Bo
    wiadomo co po tych "brown" sie mozna spodziewać sad
  • pawel_zet 14.07.10, 12:03
    Autorka wątku wyraźnie napisała, o co jej chodzi, w tytule swojego postu. Z całą
    odpowiedzialnością i właściwą mi łagodnością charakteru stwierdzam, że skoro ma
    takie pomysły jak wprowadzenie zakazu latania z dziećmi do lat 3, to powinna
    kilka razy puknąć się mocno w głowę, bardzo mocno.
  • ylfeth 15.07.10, 07:38
    Autorka wątku, z całym swoim spokojem prosi o szacunek, bo o co chodziło autorce
    wątku wynika nie z tytułu (prowokacyjnego), ale z treści pierwszego już postu, w
    którym wyraźnie napisałam, że nie jestem w stanie pojąć rodziców, którzy
    decydując się na dziecko nie chcą wziąć pod uwagę, że mały człowieczek w
    rodzinie to pewne ograniczenia. Na argumenty w stylu "dlaczego rodzice mają
    rezygnować..." odpowiadam: rezygnować nie trzeba, trzeba się trochę przestawić.
    Jeżeli rodzic nie jest wstanie pomyśleć wcześniej, że samolot może mieć
    opóźnienie i zabrać 2 pampersy więcej, to niech się nie wybiera w podróż tymże
    samolotem.
    Inną kwestią jest rzecz jasna, sytuacja w której rodzice się nie ZDECYDOWALI na
    dziecko, tylko po prostu je mają, i nie zamierzają się dostosowywać do nowej
    życiowej sytuacji, bo przecież to jest wolny kraj i każdy ma prawo robić co
    chce, niezależnie od tego jaki to ma wpływ na otoczenie indifferent
  • pawel_zet 15.07.10, 10:47
    A ja z całą łagodnością swojego charakteru piszę Ci, że pleciesz
    bzdury i mnie obrażasz. Kocham swoje dziecko i dbam o nie. Uważam
    ponadto, że moje zainteresowanie podróżowaniem nie kłóci się z
    troską o dziecko. Gdy pojedzie się do krajów takich jak np.
    Tajlandia, można zobaczyć całe mnóstwo Skandynawów czy Anglików,
    którzy podróżują do tych krajów z dziećmi. Dla Polaków jest to pewna
    nowość, bo jeszcze nie tak dawno temu z dziećmi jeździło się co
    najwyżej do ośrodka FWP. Stąd chyba te wszystkie teorie o zgubnym
    wpływie podróżowania na dzieci. Wszelka nowość wywołuje zawsze pewne
    opory. Od kładzenia torów kolejowych też miały rodzić się dwugłowe
    cielęta.
    Temat nieodpowiedzialnych rodziców to zupełnie inny temat. Gdy widzę
    palące na ulicy laski z wózkiem (lub co gorsza w ciąży) lub
    wytatuowanego kolesia z siatką piwska w ręku, a drugą popychającego
    wózek, to robi mi się niedobrze. Niezbyt odpowiedzialnych rodziców
    można pewnie spotkać także na lotnisku, ale twierdzenie, że wszyscy
    rodzice jeżdżący z dzieckiem za granicę z dziećmi to osoby
    nieodpowiedzialne, nie dbające o swoje dzieci, to przejaw
    obskurantyzmu i - co tu dużo gadać - braku elementarnej kindersztuby.
  • joanna_poz 15.07.10, 10:51
    no cóz, na szczęście próbę wprowadzenia takiego zakazu
    oprotestowałaby, z powodzeniem, szeroko rozumiana branża
    turystyczna, bo bez tych nieszczęsnych rodzin z dziećmi po prostu by
    zbankrutowałasmile
  • mim288 15.07.10, 11:40
    Co ma piernik do wiatraka? Myslenie przydaje się zawsze (w podróży i
    nie tylko). Spóźnianie sie nie jest domeną samolotów (dawno Autorka
    postu najwyraźniej nie korzystała z usług PKP), więc dodatkowe
    pampersy przydadzą sie nie tylko na lotnisku ale i w podróży do
    cioci Kloci na działkę (z powodu robót drogowych może być maga
    korek). Podróż samolotem wbrew pozorom nie kreuje jakichś
    szczególnych zagrożeń dla dziecka - przeciwnie jest to komunikacja
    bezpieczna (statystki wypadków wyraźnie to potwierdzają), komfortowa
    (wygodne miejsca, klimatyzowane/ogrzewane poczeklanie, mozlwiwośc
    kupienia jedzonka, picia etc w oczekiwaniu na samolot), szybka (w
    porównianiu z alternatywnymi środkami transportu). Prawda jest taka,
    że ludzie, którzy nie lubia podróżować nie potrafią zrozumieć tych,
    którzy to uwielbiają i często dzielą tę pasje z dziećmi, ale po co
    dorabiać do tego ideologię, że ktoś jest nieodpowiedzilany, nie dba
    o dziecko itd. Nacje bardzo dbające o dzieci i mające tych dzieci
    statystycznie więcej niż Polacy (Duńczycy, Francuzi, Szwedzi)
    namiętnie z tymi dziećmi podróżują (małymi też - to proste mając
    kilkoro dzieci trudno czekać aż wszystkie ukończą "magiczne" 3 lata).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka