Owszem, wyjazd z małym dzieckiem pod namiot to spora frajda dla
wszystkich, tylko nie należy przesadzać. Jeśli rajd po górach, to na
miarę sił i bezpieczeństwa najmniejszego, a nie ambicji rodziców.
Małe nóżki są już zaskakująco silne, ale kości i ścięgna jeszcze się
formują, po co fundować małemu płaskostopie od ciężkiego buta na
trasie, która i starszą nogę sfatyguje. Nosidełka dla dzieci
wyglądają efektownie, ale strach pomyśleć, co się dzieje z
uwięzionym w nim juniorem, jeśli rodzicowi zdarzy się upadek na
stromym zejściu (a to zdarza się każdemu). Wymieniona przez autorkę
lista niezbędnych rzeczy jest rzeczywiście imponująca - tylko
przydałoby się paru szerpów do targania. O używaniu folii termicznej
w roli śpiwora nie myślą nawet minimaliści - równie dobrze można by
stosować torebki foliowe zamiast skarpet

Gdzieś w sieci znalazłem
opis doświadczenia z taką folią jakiegoś surviwalowca - zlany potem
(folia nie przepuszcza powietrza) gromko przestrzegał wszystkich
przed takim pomysłem :]