Dodaj do ulubionych

do mam maluszków - cenna informacja - chyba

21.06.07, 22:08
tak mi się przynajmniej wydaje.
jade z 1,5 rocznym syneczkiem autokarem około 34h .
byłam dziś u lekarki, żeby poradziła jak przetrwać taką podróż, i wiecie co ,
przepisała mi lek przeciwwymiotny (niby na chorobę lokomocyjną (ale synek jej
nie ma)) powiedziała że po tym leku mały będzie więcej spał, i będzie
spokojniejszy.
więc może to jest rozwiązanie naszych obaw.
jednorazowa dawka napewno nie zaszkodzi , a podróż będzie łatwiejsza i
przyjemniejsza smile
pozdrawiam serdecznie
Edytor zaawansowany
  • dosia70 21.06.07, 22:23
    jak nazywa sie ten lek???? spytam moją lekarke co o tym myśli
    mi poleciła 1 łyżeczkę neospasminy ale jakos nie wiem czy ją podam czy nieuncertain
  • pysioleczek 22.06.07, 08:02
    DIPHERGAN SYROP.
    ja chyba dam.
    jednorazowa dawka mu nie zaszkodzi a po co ma się męczyć.
    pozdrawiam
  • aga305 26.06.07, 10:55
    życze powodzenia tak długiej podrózy u nas akurat Diphergan nie działa zupełnie
    usypiająco ani uspakajająco ;-(
  • ewabart 22.06.07, 08:31
    Cześć,
    mi kiedyś lekarka przepisała ten syrop jak mój mały był chory i dałam mu tylko
    raz i ostatni, jest bardzo silny lek i nie sądze aby powinno się go dawać tylko
    w przypadku podróży, poczytaj trochę o nim a sama się przekonasz, mója synek
    zachowywyał się jakby był pijany, poza tym czytałam chyba na ulotce, że ma to
    też za zadanie zwiotczyć ciało, więc naprawdę trzeba uważać

    www.urpl.gov.pl/komunikaty/prometazyna.pdf
    Pozdrawiam,
    Ewa
  • yeti39 22.06.07, 09:25
    Ja też go stosowałam u małego jak był chory ze 2 razy. Mały faktycznie po nim
    był senny i się uspakajał ale nic po za tym się nie działo. U koleżanki też
    lekarka nim leczyła synka i nic się nie działo. Dziewczyny nie przesadzajmy z
    takimi wypowiedziami jak moja poprzedniczka bo zwariujemy myślę że lekarka
    wiedziała co daje mamie a nie chciała mu zrobić krzywdy! Po za tym nie napisałaś
    co się twojemu małemu po nim działo a może był po prostu najzwyczajniej na
    któryś składnik uczulony co się przecież zdaża.
  • edolada 22.06.07, 09:36
    podaje mojej córce diphergan ponieważ ma chorobe lokomocyjną. Pierwszy raz
    podałam jej jak miała około 1,5 roku, nic złego się nie działo. Sokojnie
    przespała cała podróż. Też byłam i nadal jestem pełna obaw ale myśle, że takie
    jednorazowe podanie leku nie powinno zaszkodzić. Oczywiście trzeba uważnie
    obserwować dziecko bo to jednak lek psychotropowy i każde dziecko jest inne.
  • agnes0101 22.06.07, 09:52
    Czy ten lek jest na receptę?
  • edolada 22.06.07, 09:55
    tak, na receptę
  • beba2 22.06.07, 10:43
    To jest bardzo toksyczny lek, wycofany z użytku na zachodzie. A w stosunku do
    lekarzy to radzę zachować umiarkowane zaufanie i czytać ulotki. Po coś one są.
  • dagbe 22.06.07, 10:54
    Ja i moje rodzenstwo mielismy chorobe lokomocyjna. Rytualem bylo podawanie
    Aviomarinu na pol godziny przed podroza - tak to zapamietalam wink Ale to sa
    pastylki, wiec dla malucha odpada.
    Jesli chodzi o syrop uspokajajacy, to moj syn (zazwyczaj wulkan energii) dostal
    przy okazji przeziebienia syrop o nazwie Rhinopront (tez na recepte, i
    slusznie). Spal po nim przez caly weekend, dzien i noc... Tak sie
    przestraszylam, ze kolejnej dawki juz nie dalam.

    Ja osobiscie nie podawalabym tego rodzaju srodkow moim dzieciom nawet majac w
    perspektywie wielogodzinna podroz autokarem.

    Pozdrawiam,
    Dagmara
  • tymianek21 22.06.07, 12:39
    cześć! kilka dni temu znalazłam twój wpis ze wyruszasz w 34 godz. podróz
    autokarem z maluchem. I wiesz co tak mnie to zdziwiło ze uznałam razem z męzem
    ze to niemozliwe i ze ktos sobie wymyslił taki wątek żeby wywołac dyskusję! Ale
    dziś czytam że to prawda!!! Napiszę kilka moich spostrzezeń. Wlasnie wróciłam z
    Krety z 19 mies. synkiem. Jest niesamowicie spokojnym dzieckiem- czesto
    jezdzimy autobusami( nawet po 50 minut- do znajomych w innej części miasta)-
    nigdy nie bylo problemów. Niestety inaczej bylo na Krecie- moze to upał, moze
    coś innego- kazdy przejazd autobusem to byl cyrk! Co przystanek synek chcial
    wysiadac, krzyczał, wiercil sie- nie pomagaly ksiażeczki, pokazywanie co za
    szyba , zagadywanie. Po prostu to taki wiek że 10-15 minut siedzenia to
    wiecznosc!!!Dobrze ze mieszkalismy przy Chani i po 15 min. moglismy wyskakiwac
    z autobusu. Na wyprawę do Rethymonu- (tylko godz jazdy) nie zdecydowalismy sie
    bo maly by chyba oszalał i inni pasazerowie tez!
    Sprawa choroby lokomocyjnej-poznalismy tam rodzine z prawie 2 letnia
    dziewuszka. Oni cały czas jeżdża autem i mała nic nigdy nie miala. Na wycieczke
    po okolicy wybrali sie autobusem- malutka strasznie zaczęła wymiotowac więc
    musieli wrócic. Po kilku dniach wynajeli auto i dali małej Lokomotiv w syropie-
    nic jej nie bylo. Więc moze w autobusie bardziej trzęsło.
    Wszystkie rodziny z którymi rozmawialismy na placu zabaw(rodzice prawie 2
    latkow) musieli pozmieniac swoje plany wycieczkowe. Czyli krótki dystans
    autobusem lub bardzo czeste przystanki jesli wynajetym autem. Wim ze zaraz ktos
    powie że" a ja jechałam 8 godz. non-stop i nic nie bylo itd" ale jesli
    prowadzisz samemu to zawsze mozesz sie zatrzymać w autokarze to raczej odpada!
    Moja przyjaciołka jezdzi autem z Krakowa nad morze z synkiem i bardzo sobie
    chwali-ALE jak mały tylko marudzi, to sie zatrzymuje.
    W sprawie leku- czy na prawdę myslicie ze lekarze tak wszystko wiedzą?Kwas
    borny jest zakazany dla dzieci ponizej 10 lat- a polowa lekarzy zapisuje np.
    tormentiol na pupe!A co zrobisz jak maly żle zareaguje na nowy lek?
    Powodzenia w wyprawie
  • pysioleczek 22.06.07, 12:55
    wiecie co, ja też jestem pełna obaw, ale przeczytałam ulotkę, i uważam że
    jednorazowa dawka mu nie zaszkodzi a może tylko pomóc.
    jedziemy 1 lipca.
    dziś dostał jedną dawkę aby sprawdzić jak zareaguje na ten lek.
    Pamiętajcie że każde dziecko jest inne,
    mój synek np nie toleruje syropów bananowych a dzieci się nimi zachwycają.
    lekarka prowadzi nas od początku, i jeszcze nigdy się na niej nie zawiodłam,
    więc śmiało mogę jej zaufać. ona nie poda dziecku antybiotyku dopóki naprawdę
    nie trzeba, a część lekarzy podaje najpierw antybiotyk.
    Jeśli chodzi o leki to jest tak jak ze wszystkim, ile ludzi tyle opinii.
    od tej pediatry dostałam wiele cennych rad odnośnie tej podróży, dla mojego
    synka i dla mojej kruszynki w brzuszku.

    Jeśli chodzi o Tormentiol to ja go też stosowałam, i na pupę zadziałał świetnie,
    i nie było skutków ubocznych.
    Jesli podanie czegoś jest mniejszym złem od nie podania, to ja wolę podać.

    napisze jutro jak mały się dziś czuł po tym leku.

    Ps. Mały po leku ma być senny i spokojniejszy- ma większość dnia przespać.
  • krasulas 22.06.07, 13:05
    hm... co do syropu...
    ja też go podawałam 2 dni! Mała spała w ciągu dnia po 6 godzin - a ma ponad 3
    lata!! Martwiłam się, bo zaczęłam myślić objawy choroby z reakcją na lek! Więc
    stwierdzenie, aby nie przesadzać co do reakcji na lek - jak ktoś wyżej napisał -
    nie jest chyba na miejscu. Każde dziecko reaguje inaczej - tak jak dorośli na
    leki antyhistaminowe!!
    Sam lek nie wiem czy jest dobry - w apteczce go posiadam.
    Może to i dobry pomysł, aby go podać - sądzę, że nie zaszkodzi. Dobrym pomysłem
    i przetestowanie go wcześniej. Mnie czeka jazda pociągiem dziennym 9 godzin -
    ale nie skorzystam z jego "mocy"smile
    pzdr
  • pysioleczek 22.06.07, 13:10
    jeśli chodzi o pociąg to słyszałam że w nim choroba lokomocyjna " nie działa" ;p
    jeśli chodzi o mnie to tak właśnie jest, mam ogromną chorobę, nie mogę do
    centrum miasta dojechać ;p a pociągiem mogę jeździć całe dnie ;p
    nie znam nikogo kto by się źle czuł w pociągu .\
    może coś w tym jest,
    no ale pewnie nie zawsze się to sprawdza,
    swoją drogą co za paskudna choroba.
  • tymianek21 22.06.07, 13:09
    cześć! Tu jest info. na temat kwasu b.
    www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/medycyna/r2002/020934s/020934s2
    Ja wiem że pomaga bo liczne mamy o tym piszą ALE nie zmienia to faktu ze jest
    ZAKAZANY (skutki uboczne nie beda widoczne od razu, ale mogą byc za kilka lat-
    jeśli uzywałabys często).
    Jesli masz fajnego lekarza któremu ufasz to bardzo dobrze- ja mojego widze
    tylko przy okazji szczepień- wiec jego opinia bym sie nie kierowała bo go w
    ogole nie znam! Myślałam ze podasz małemu ten lek przed podróża- ale to dobrze
    ze spróbujesz. A czy mogłabys zdradic gdzie jedziecie (my z meżem typujemy
    Chorwacje)?
  • pysioleczek 22.06.07, 13:16
    używałam tej maści tylko 2 dni, więc nie ma źle.
    lekarkę mam super.
    latam do niej ze wszystkim, zresztą jak potrzebuje rady jeśli chodzi o Patryczka
    to bliżej mam do niej niż do mamy ;p
    teraz moja druga kruszynka jest w brzuszku a lekarka już się nią interesuje smile
    rzadko się spotyka takich lekarzy,ale jednak są smile

    My jedziemy do Norwegii. autokar jedzie nad morze 13 godzin, a normalnie autem
    jedzie się w 9-10, więc będzie sporo przerw, a potem sporo czasu na świeżym
    powietrzu na promie, więc nie będzie źle smile
  • tymianek21 22.06.07, 13:30
    O kurcze- Norwegia to mażenie mojego męża! bylismy w Szwecji u kuzynki, ja w
    Norwegi na wymianie szkolnej. Jak wrócisz to opisz podróż i wrażenia! Ale i tak
    podziwiam w ciąży i z maluchem autobusem!!!- Najgorsze jest to ze dlugo jest
    sie unieruchomionym- pociag to sielanka w porównaniu z busem.
  • karma22 26.06.07, 15:32
    witamsmile

    ja tez mialam problem z choroba lokomocyjna mojej corki. po 5 minutach jazdy juz
    wymiotowala.dawalam kiedys rozkruszony aviomarin ale jest on tak gorzki ze mala
    go wymiotowała. niedawno musialam pojechac z nia do lekarza do innego miasta i
    aptekarka mi polecicla hydroxyzine i powiem ze super mala mi przespala troche
    ale co najwazniejsze ze nie wymiotowala i była spokojna choc wiadomo chciala
    chodzi. slyszalam tez ze luminal jest ok ale to jest lek psychotropowy wiec
    balabym sie.
    pozdrawiam smile
  • pysioleczek 23.06.07, 07:30
    podałam wczoraj małemu ten syrop.
    ale sie uśmiałam ;p
    po za tym ze spał godzinkę dłużej niż zwykle, to nic mu nie było. zaraz po
    dostaniu leku szalał tak jakby dostał jakiejś dodatkowej energii (ale to na
    pewno nie po leku ) smile hihi
    nic mu nie było, jadł normalnie, czuł się świetnie,

    więc ja na 100 % podam mu go na podróż- po co ma się biedactwo męczyć gdyby
    faktycznie miał chorobę lokomocyjną ( bo nie wiadomo czy ma- w aucie i autobusie
    nie- ale nigdy nie jechaliśmy autokarem i to tak daleko)

    swoją drogą zaczyna do mnie ta podróż docierać i zaczynam sie trochę bać - nie
    o małego , bo on raczej będzie miał radochę,a i po syropku będzie sie czuł
    lepiej, tylko o siebie - nie dość że mam chorobę lokomocyjną, i nie mogę nic
    wziąć, to jeszcze zaczynają się mdłości ;p ( jakiś 6-7 tydzień)
    matko, jak ja to przeżyję , buu ;p wink
    ale na wakacjach będzie suuuper - jedziemy na calutki miesiąc big_grin
  • rybkanula1 23.06.07, 13:16
    pysioleczek napisała:

    > zaraz po
    > dostaniu leku szalał tak jakby dostał jakiejś dodatkowej energii (ale to na
    > pewno nie po leku )

    owszem, raczej po leku. Nadmierne pobudzenie to jeden ze skutkow ubocznych
    dipherganu, wiec niekoniecznie mozecie miec spokojniesza podroz...
  • grazynarosa 23.06.07, 13:59
    Wlasnie!!!!tak czytam i czytam o tym diphergamie i ja tez mialam z nim do czynie
    nie a wlasciwie moj syn-jak mial 8 m i potem cos ponad rok bylismy w szpitalu na
    b. ostre zapalenie krtani-dostawal w zyle i 3x dnia wlasnie syrop-ale on po nim
    byl pobudzony!i wymiotowal!wiec u niego to dzialalo odwrotnie-teraz dawno nie
    podawalam ale moze sprobuje bo wybieramy sie nad moze -mam tam 600 km-i zobacze
    jego reakcje.Tak wiec wcale nie jest prawdą co w ulotce-wszystko zalezy od
    organizmu....
    pozdrowki-Grazka i Miki.
  • kasik2501 23.06.07, 15:12
    Dziewczyno chyba cie załamie ale nigdy jak zyje nie czytałam tak pustej
    wypowiedzi.Ty uwazasz ze twoje dziecko bedzie miało radoche.Jeszcze jak
    przeczytałam ze spodziewasz sie dziecka to sie załamałam.Napiszą o tobie w
    fakcie.Żebys czasem nie zarzygała tego autokaru ,a twoim dzieckiem,nie musieli
    opiekowac sie rozsadni pasażerowie......
  • pysioleczek 23.06.07, 20:20
    może źle się wyraziłam , mały zachowywał się normalnie, tylko po prostu
    spodziewaliśmy sie że będzie spokojniutki ;p

    jeśli chodzi o wypowiedź kasik2501 - dziewczyno, Ty po prostu zazdrościsz że
    ktoś może mieć tyle siły by zrobić dziecku i sobie fajne wakacje mimo tylu
    przeciwieństw.
  • monia761 24.06.07, 01:07
    A nie mozesz leciec samolotem?Tyle godzin to meczarnia dla doroslego,a co
    dopiero dla dziecka.Moze lot bylby lepszy?
    --
    [url=lilypie.com]http://b3.lilypie.com/oblMp2/.png[/url]
  • tymianek21 24.06.07, 13:18
    cześć!
    "jeśli chodzi o wypowiedź kasik2501 - dziewczyno, Ty po prostu zazdrościsz że
    ktoś może mieć tyle siły by zrobić dziecku i sobie fajne wakacje mimo tylu
    przeciwieństw". Wiesz co chyba jednak nikt ci nie zazdrości tych wakacji!!! Co
    z tego że po przebyciu takiej drogi czekają na was wpaniale widoki itd. jeśli
    czeka was meczarnia w autokarze! a tak bedzie na pewno!!! Dlaczego ludzie
    wybieraja na wakacje Grecję, Majorke, Hiszpanie -bo tam lot trwa ok. 3 godz.
    maksymalnie! Na Teneryfe- gdzie lot trwa ok. 5 godz. z takimi maluchami
    decyduje sie nie wielu. W autokarze wasze dziecko bedzie miało przed soba inne
    krzesło i bedzie jechało skulone przez tyle godzin!!! Nie wyobrażam sobie
    tego!!! My po Krecie nie dalismy rady jezdzic dalej niz godz. autokarem. A
    plany przed wyjazdem mielismy wielkie!!! A jak zacznie plakać a ty bedziesz
    miala mdłosci bo ciąza! Nie chcialabym takich wakacji! Moze lepiej zmiencie
    plany! Do 2 lat dzieci sa za darmo na wszystkie kierunki a na Lastach kupicie
    gdzie tylko chcecie!


  • mal_art 24.06.07, 23:26
    Tak sobie czytam wypowiedzi w tej dyskusji i mam dość mieszane uczucia. Z jednej
    strony - sama nie podałabym swojemu dziecku żadnych leków uspokajających (czy
    też mających na celu "ubocznym" uspokojenie dziecka) bez wyraźnej potrzeby. Tzn.
    są leki i leki, są skutki uboczne i skutki uboczne, ale z lekami o działaniu
    psychotropowym byłabym bardziej niż ostrożna. Chyba że pojawia się wyraźna
    potrzeba tzn np. dziecko ma chorobę lokomocyjną i nic innego nie działa (jak tu
    nna forum dyskutują dziewczyny w innym wątku). Bo co innego moja chęć żeby sobie
    ułatwić życie i mieć spokojną podróż (dzieciak sobie śpi po podaniu jakiegoś
    psychotropa, oczywiście upraszczam), a co innego konieczność, kiedy wskutek tych
    wymiotów dziecko może się odwodnić. No, a w każdym razie na pewno mogą mu one
    zaszkodzić, niekoniecznie aż tak drastycznie.
    Tu autorka postu ma chyba jasną sytuację - sama ma chorobę lokomocyjną i podaje
    lek swojemu dziecku na wszelki wypadek, jednorazowo, aby nie zaszkodziła mu ta
    długa podróż - a nie tylko po to, żeby sobie popodróżować wygodnie i żeby jej
    bachorek nie przeszkadzał. To nie jest sytuacja może na 100% konieczna, bo nie
    wie, czy jej dziecko na pewno na tę chorobę cierpi, ale w sumie
    prawdopodobieństwo może chyba być spore. Tu każdy sam musi podejmować decyzje,
    jakie uważa za najsłuszniejsze, "Pysioleczek" podaje przecież że takiej rady
    udzielił jej lekarz, czyli w sprawie leków osoba kompetentna. Nie wymyśliła
    sobie tego przecież sama, nie jest to rada cioci Kloci, tylko opinia lekarza.
    Nie będzie też podawać środka o tak kontrowersyjnym działaniu długo, przez jakiś
    czas, tylko na okazję tej podróży. To spora różnica, naprawdę jednorazowa dawka
    specyfiku dopuszczonego przecież do uzytku nie powinna tu jakoś zaszkodzić! Co
    innego regularne faszerowanie dziecka prochami, co innego jednorazowe podanie.
    Każdy ma prawo do takiego wypoczynku jaki mu odpowiada, nie każdy musi lubić
    Majorkę czy Grecję. Czy w ogóle ciepłe kraje. Przyjmuję do wiadomosci (i trochę
    zazdroszczę) pomysł na Norwegię, to naprawdę piękny kraj bez dzikich tłumów na
    plażach i z fantastyczną przyrodą i zabytki przepiękne, oglądałam sporo slajdów,
    bo jeszcze nie byłam - naprawdę fajny, ciekawy pomysł. I wakacje inne niż
    wszystkie, może po prostu sami zainteresowani takie mają potrzeby i nikomu nic
    do tego. I ktoś może panicznie obawiać się lotu samolotem na przykład, więc
    argument, że "to lepsze dla dziecka" nie w każdej sytuacji jest trafny! A
    ponadto niewiele wiemy o samej wyprawie, czy będzie to objazdówka autokarowa
    przez krainę fiordów, czy dojazd w jakieś piękne miejsce i indywidualne
    zwiedzanie, dostosowane do potrzeb całej rodziny. Więc może nie osądzajmy zbyt
    pochopnie!
    Ja osobiście nienawidzę zorganizowanych wycieczek, łażenia za przewodnikiem czy
    innym touroperatorem czy jak się to tam nazywa, przebywania w najpiekniejszych
    miejscach w grupie ludzi, którzy takie miejsce potrafią najskuteczniej
    obrzydzić. Nie lubię jazdy autokarem i ciągłego siedzenia. Ale jeśli ktoś lubi -
    proszę bardzo, jego wola, byleby innym nie przeszkadzał (w miarę mozliwości).
    Nie podoba mi się, że w naszym kraju jak ktoś jedzie gdzieś indziej niż nad M.
    Śródziemne czy Bałtyk jest brany za niebezpiecznego wariata. Nikomu tam jeździć
    nie bronię, ale nich nikt też mi i mi podobnym nie narzuca, że te właśnie
    miejsca są najlepsze dla dobra mojego dziecka (którego nie widział nawiasem
    mówiąc na oczy). Nie wiem, czy zdecydowałabym się na taką podróż, jak
    "Pysioleczek", pomysł ma pewne ewidentne minusy (z któtrych sama zainteresowana
    zdaje sobie przeciez sprawę) - ale nie odsądzajmy dziewczyny od czci i wiary, że
    nie chce robić czegoś tak jak wszyscy.
    A dzieci bywają różne, jedna spokojniejsze, inne żywe, jedne lubią podróżować,
    inne nie, dla niektórych jazda autokarem wcale nie musi być jakoś bardzo
    męcząca. I na pewno są dzieci, które wytrzymują znacznie dłuzej niz godzinę -
    choć na pewno sa i takie, które po pół godzinie dostają szału. Przed wyjazdem
    trzeba to sprawdzić spokojnie, jadąc np. PKSem nad wodę czy tam na grzyby, co
    kto lubi. Właśnie po to, żeby dobrze przygotować się do tak długiej podróży i
    żeby poobserwować w takiej sytuacji własne dziecko - chociaż nie ma żadnej
    gwarancji, że w ten sam sposób zareaguje na dłuższy wyjazd, można już wychwycić
    ewentualne problemy, no i się na nie odpowiednio przygotować.
    No a opisywaniem mojej czy innej osoby przez jakiegoś szmatławca nie przejęłabym
    się specjalnie. O czymś pisać muszą, nieprawdaż? I ciekawe, któryż to z
    "rozsądniejszych współpasażerów" poleciałnby pierwszy do redakcji, żeby taką
    fajną historyję opisać i może jeszcze jakąś kasę za to zgarnąć... Założę się o
    wszystko, że nie taki, który by faktycznie coś pomógł, gdyby zaszła potrzeba,
    tylko taki, który od początku patrzyłby na to dziecko jak na wroga.
    Oj, rozpisałam się, udanych wakacji życzę i tym co w Norwegii i tym co na
    Krecie, napisz nam potem Pysioleczku, jak wyjazd i co udało się zobaczyć. I jak
    brzuszek wraz z zawartością, fajnie jest podróżować w ciąży!
  • kasik2501 25.06.07, 13:38
    Fajnie napisałas sama o sobie
  • tymianek21 25.06.07, 13:39
    Cześć!" ale nie odsądzajmy dziewczyny od czci i wiary, że nie chce robić czegoś
    tak jak wszyscy"-nie krytykowałam Pysiolaczka że nie chce jechać tak jak
    wszyscy na Majorke, Krete itd- wyrażnie napisałam że Norwegia to marzenie
    mojego męża. Wyrazilam swoja opinię na temat jazdy z 1,5 rocznym brzdącem
    autokarem przez tyle godz!!! To nie bedzie wyprawa PKS nad jezioro -przez tyle
    godz. maluch bedzie widzial przed soba inne krzeslo a o wyprostowaniu nózek
    bedzie mogł tylko pomażyc(tylko na kilku postojach). Dziewczyna jest w
    początkowej ciązy- jej wybór. Ty też podrózowałas w pierwszych tygodniach czy
    troche pózniej???Jest róznica pomiedzy podrózowaniem do 12 tyg(wymioty, bardzo
    duze zagrozenie poronieniem m.in. na skutek siedzenia w jednej skulonej
    pozycji) a podrózowaniem w II trymestre.(tak czytalam w kilku książkach).

    "Ja osobiście nienawidzę zorganizowanych wycieczek, łażenia za przewodnikiem czy
    innym touroperatorem czy jak się to tam nazywa, przebywania w najpiekniejszych
    miejscach w grupie ludzi, którzy takie miejsce potrafią najskuteczniej
    obrzydzić. Nie lubię jazdy autokarem i ciągłego siedzenia. Ale jeśli ktoś lubi
    proszę bardzo, jego wola, byleby innym nie przeszkadzał (w miarę mozliwości).
    Nie podoba mi się, że w naszym kraju jak ktoś jedzie gdzieś indziej niż nad M.
    Śródziemne czy Bałtyk jest brany za niebezpiecznego wariata"
    Tez nie lubie łażenia za przewodnikiem itd. dlatego podczas pobytu na Krecie po
    sniadaniu jechalismy sobie do Chani a z tamtad tamtejszym PKS w okolice gdzie
    nie bylo tylu ludzi.I wlaśnie na podstawie moich wrazen i obserwacji synka
    napisałam że najprawdopodobniej to bedzie meczarnia dla jej malucha. Czym go
    zajmie przez tyle godzin??? ja mojego niezwykle spokojnego nie moglam
    zainterespwac niczym bo chcial ciągle wysiadac i biegac, biegac , biegac!!!
    Pozdrawiam
  • mal_art 25.06.07, 15:39
    Akurat nie Ty krytykowałaś najbardziej, tylko przedstawiłaś całkiem racjonalne
    argumenty - co będzie trudne, z czym może być kłopot. Bardziej miałam na myśli
    post o "pustocie", łatwo mówić nie znając pełnej sytuacji.
    Ja jeździłam i we wczesnej ciąży (bardzo wczesnej!) i w 7-8 miesiącu, ale
    podkreślam, że czułam się fantastycznie, miałam b. dobre wyniki badań i żadnych
    problemów zdorwotnych (to w razie jeśli ktoś na mnie wsiądzie, "że sobie nie
    wyobraża" i zechce mnie pozbawić praw rodzicielskich). Każda ciąża jest inna i
    nie doradzałabym innym wyjazdów - "jedź, nic się nie stanie", ale też nie
    zniechęcam, chyba gdyby dziewczyna czuła się fatalnie, to by nie planowała podróży.
    Tak samo inne jest każde dziecko, długa jazda autokarem nie musi być najlepszym
    pomysłem - ale może w sytuacji koleżanki jest jedyną możliwością? Do Norwegii
    nie bywa raczej tylu last minute co nad Morze Śródziemne... Wydaje mi się, że
    Pysiolaczek, zdając sobie sprawę z trudności, stara się jak najlepiej
    przygotować do wyjazdu, czy okaże się on łatwizną czy koszmarem, to już jej
    ryzyko. Na pewno jest wiele trudności, też nie chciałabym jechać tyle godzin bez
    możliwości ruszenia się - ale to już jej wybór i nam niewiele do tego, możemy
    tylko postarać się jej doradzić, co może zrobić, żeby podróż była bezpieczna i
    udana. A zachowanie jej dziecka podczas podróży autokarem jest wielką
    niewiadomą, może przespać większą część drogi i obudzić się na czas przeprawy
    promowej (jeśli dobrze pamiętam, w "programie wycieczki" jest przepłynięcie
    promem), a może cały czas rozrabiać. Ale też nie musi być beznadziejnie, jeśli
    ma się dobre pomysły na zajęcie dziecka (tego konkretnego egzemplarza - właśnie
    dlatego trudno się wypowiadać, skoro się dziecka na oczy nie widziało). Chociaż
    ryzyko, że większą część drogi bedzie marudziło, zawsze jest.
    Ja sama nie bałam się długich przejazdów samochodem, pociągiem z
    dzieckiem/dziećmi, stosunkowo najmniej jeździliśmy autokarem, ale nie mam z tych
    wyjazdów żadnych traumatycznych wrażeń (ani, jak sądzę, współpasażerowie) - tak
    dobieraliśmy porę podróży, rozrywki i zabawy, żeby było dobrze. Trudniejsza bywa
    dla mnie wyprawa metrem na Ursynów, bo nie można wyglądać przez okno wink
    Tak więc, nie znając dokładnie sytuacji nie chciałabym osądzać i krytykować. I z
    własnego doświadczenia wiem, że naprawdę nie musi być tragicznie, choć na różne
    ewentualności trzeba być przygotowanym.
    Pozdrawiam M
  • ninka70 26.06.07, 21:34
    Jesli mozna wcisne tu jeszcze swoje trzy grosze smile.
    Co do krytykowania i to tak niewybrednego zgadzam sie calkowicie z mal-art.
    Niektore wypowiedzi sa troche nie na miejscu. Ja akurat nie jestem zwolenniczka
    dalekich podrozy z malym dzieckiem i na ten temat juz sie tu wypowiadalam,
    natomiast autorka postu jest dorosla i odpowiada za siebie i za swoje dziecko i
    sama podejmuje decyzje. Zreszta pomijajac dluga podroz, pomysl wyjazdu z
    dzieckiem do Norwegii latem uwazam za lepszy niz np. do goracych krajow
    srodziemnomorskich chocby ze wzgledu na lagodniejszy klimat i mniejsze ryzyko
    poparzenia slonecznego, oraz brak dzikich tlumow wszedzie. Dodatkowo,
    dziewczyny, to przeciez nie jest tak, ze podroz do Grecji np. to tylko trzy
    godziny lotu. Najpierw trzeba dojechac na lotnisko, a trzeba byc 2 godziny
    przed odlotem, potem samolot sie spoznia, w koncu wylatujemy, tam czekamy
    godzine az nas zapakuja do autokaru, nastepnie jedziemy godzine, dwie, trzy,
    czasem dluzej i w sumie rozbi sie z tego 7-10 lub wiecej godzin i to czesto w
    nocy albo nad ranem. Nie wiem czy to taka gratka dla dziecka.
    Natomiast co do uzywania lekow uspokajajacych, chcialabym sie podzielic z Wami
    informacja, ktora ja z kolei otrzymalam od lekarki mojego dziecka. Otoz pare
    tygodni temu musial on przyjmowac (na szczescie tylko kilka dni) leki
    odczulajace o bardzo silnym dzialaniu uspokajajacym. Bral je co 6 godzin na
    zmiane dwa leki i spal po nich w ciagu dnia 4-5 godzin i 12-14 godzin w nocy. I
    wlasnie lekarka powiedziala mi, ze jesli mamy w planach jakis dluzszy wyjazd,
    to zebysmy z niego zrezygnowali jesli nie mamy klimatyzacji w aucie. Bylo wtedy
    dosc goraco i slonecznie. Wyjasnila mi, ze dziecko, ktore spi takim normalnym
    snem obudzi sie jak bedzie mu za goraco i zasygnalizuje, ze czas na przerwe.
    Poza tym pije czesto. Natomiast dziecko, ktore zasnie pod wplywem takich lekow
    spi bardzo mocno i moze nie odczuwac dyskomfortu termicznego i pragnienia, co w
    efekcie moze doprowadzic do odwodnienia i udaru cieplnego.

    Pozdrawiam i niezmiennie zycze udanych wyjazdow (wszystkim).

    Ninka
  • ninka70 26.06.07, 21:38
    Zapomnialam dodac, ze ja na czas podrozy podaje dziecku herbatke z melisy, taka
    troche slabsza niz dla doroslych. Nie wiem czy pomaga, czy nie, ale
    przynajmniej nie szkodzi smile.
  • mamusia111 27.06.07, 09:55
    niewiem pysioleczku czy już wyjechałaś ale mam dobra rade dla Ciebie.Sama
    jechałam busem z włoch jak byłam w ciąży 8tydz.(dowiedziałam się że jestem już
    będąc we włoszech)kupiłyśmy z mamą tam takie uciskowe opaski na
    nadgarstki.Popytaj w aptece.faktycznie niemiałam mdłosci po nich ani nie
    wymiotowałam,jedynie niemogłam spać a jechałam ok.28godzin.teraz wybieram się z
    dzieciaczkami do włoch autem-starsza 2 i 3 miesiące młodsza 3 miesiące.Niestac
    mnie na samolot,podróż autem wyjdzie taniej,więc drogie panie nieoceniajcie
    odrazu bo niewiecie jak jest i jakie sa tego przyczyny.
    --
    Ninka Nikola
  • tymianek21 27.06.07, 13:05
    cześć! Piszesz o twojej jeżdzie z Włoch w ciąży-dla ciebie powrot był
    koniecznoscia!. Tutaj Pysiolaczek jedzie na wczasy (o czym informuje kilka
    wpisów wcześniej. Pisze ze jedzie na wczasy i czeka ich długa podróz autokarem-
    najpierw 14 godz, potem prom i znowu jazda).Dlatego jesteśmy tym zdziwione
    (niektóre oburzone) ze zabieraja małe dziecko w taka podróż! Piszesz ze
    jedziesz teraz z dwoma maluchami- ale jedziesz swoim autem- jeśli zaczna
    poplakiwać, kręcić sie z nudów itd. będziesz mogła w każdej chwili sie
    zatrzymać!!! W autokarze jestes zdana na kierowcę i pilota którzy planuja
    postoje! Nika 70 piszesz o tym jak wyglada załadowanie do samolotu- oczekiwanie
    i spożnione odloty itd. Ale dziecko wtedy cały czas jest na nogach-chodzi,
    biega... Nawet w samolocie jeśli nie trzeba zapiąc pasów jest wiecej miejsca
    pośrodku i zawsze jakis rodzic może zrobic kilka krokow z maluchem. W autokarze
    to jest chyba nawet zabronione! A długa jazda z lotniska do hotelu zależy od
    wyboru rodziców- mozesz wybrac hotel oddalony o 3 godz. a mozesz o 40 min-
    zawsze masz informacje ile trwa transfer!
    Uwielbiam Norwegię, ale nie zdecydowałabym sie na wczsy z maluchem jeśli podróż
    miałaby byc dla niego koszmarem
  • ninka70 27.06.07, 13:53
    Tymianku, wcale nie zamierzam dyskutowac z tym, ze taka podroz to wyzwanie, bo
    z tym sie zgadzam, nie zgadzam sie na niesympatyczne komentarze pod adresem
    forumowiczki, ktora sie na takowa podroz decyduje.
    I pewnie tez masz racje, ze podroz samolotem moze byc nieco latwiejsza do
    zniesienia dla dziecka, bo suma summarum jest jednak nieco krotsza i ze o
    dlugosci transferu jestesmy informowani i mozna wybrac hotel najmniej oddalony
    od lotniska, z tym wszystkim sie zgadzam, natomiast chcialam tylko zwrocic
    uwage szanownych kolezanek, ze nieprawda jest, ze to tylko 3 godziny lotu, bo w
    sumie jest to znacznie dluzej. A poza tym jesli taki przelot + transfer wypadna
    w nocy lub nad ranem to dziecku wcale niekoniecznie musi sie chciec byc na
    nogach-chodzic-biegac jak bylas uprzejma napisac i taka podroz rowniez moze byc
    dla niego koszmarem. A niestety z lotami czarterowymi jest tak, ze zdarza sie
    zmiana godziny odlotu w ostatniej chwili i na to akurat wplywu nie mamy.

    Reasumujac : kazdy wyjazd z dzieckiem wiaze sie z jakimis niedogodnosciami dla
    niego i dla nas. Kazdy rodzic i kazde dziecko ma okreslona wrazliwosc na
    niedogodnosci. Znajac stopien tej wrazliwosci (swoj i swojego dziecka) to
    rodzic decyduje o kierunku wyjazdu i sposobie transportu i wybiera w skrajnych
    wypadkach dzialke za miastem lub podroz dookola swiata. I naprawde nic nam do
    tego.
  • mal_art 27.06.07, 17:18
    Brawo Ninka, całkowicie się z Tobą zgadzam! Ja też nie jestem zwolenniczką
    faszerowania dziecka lekami (za dużo się już napatrzyłam w pracy na dzieciaki
    usypiające lub nadmiernie pobudzone po podaniu leków!), ale też nie mogę być ich
    zdecydowaną przeciwniczką (czasem są konieczne dla normalnego funkcjonowania
    dziecka!) Ale nie tylko w tym uważam, ze masz rację, b. podoba mi się Twoja
    wypowiedź o tym, że każdy wybiera miejsce wakacji sam i wg możliwości własnych i
    swojego dziecka. Naprawdę nie ma dwojga takich samych dzieciaków, o identycznych
    temperamentach, potrzebach, zainteresowaniach... Więc ani mamy - niesutraszone
    podróżniczki nie powinny osądzać takich, które z różnych względów wyierają
    działkę pod miastem, ani te mniej "odważne" jesli chodzi o wyjazdy nie powinny
    posądzać podróżujących rodziców o egoizm, pustotę i skrajną nieodpowiedzialność,
    każdy ma prawo do swojego zdania.
    A jeszcze mam coś do Pysioleczka : możesz też zapytać lekarza o tabletki
    homeopatyczne przeciw chorobie lokomocyjnej, albo może syrop? Nie jestem
    lekarzem, ale słyszałam, że coś takiego istnieje (i pomaga, jeśli się w to
    uwierzy wink Szczęśliwej podróży!
  • abosa 28.06.07, 09:40
    Nie da się porównać podrózy samolotem i autokarem! Nawet jeśli zliczysz
    wszystkie "okoliczności towarzyszące" to podróż autokarem trwa przynajmniej
    dwukrotnie dłużej niż samolotem (mówię o tym, konkretnym przypadku), bo chyba
    spod domu ten autokar nikogo nie zabiera, tez trzeba odpowiednio wcześniej do
    niego dojechać; W autokarze siedzisz unieruchomiona wieeele godzin, w samolocie
    tylko podczas lotu, który trwa znacznie krócej.

    >A poza tym jesli taki przelot + transfer wypadna
    > w nocy lub nad ranem to dziecku wcale niekoniecznie musi sie chciec byc na
    > nogach-chodzic-biegac jak bylas uprzejma napisac i taka podroz rowniez moze
    byc dla niego koszmarem.
    Jakim koszmarem? Nikt przy zdrowych zmysłach nie zabiera małego dziecka bez
    wózka! Dziecko może w nim przebywać aż do chwili, kiedy wsiada do samolotu,
    żadnego "na nogach" tam nie ma;

    Podróżowałam z dzieckiem samolotem, autokarem też, ale tylko na bardzo krótkich
    trasach - maksymalnie jednogodzinnych; Wiem, o czym piszę i proszę, nie
    porównuj rzeczy nieporównywalnych;

    A co do autorki postu: jej sprawa, na co naraża siebie i dziecko, chociaż mam
    wrażenie, że jednak nie wie, co ją czeka, ale ... nie podoba mi się, że nie
    liczy się z innymi pasażerami. Jej niefrasobliwość może skutecznie utrudnić
    innym podróż.
    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • mal_art 28.06.07, 10:43
    OK zgoda, nikt nie twierdzi że ta podróż będzie jednym nieprzerwanym pasmem
    szczęścia i ze nie przydarzy się nic przykrego. Mogą być różne trudności,
    problemy, dziecko może marudzić, a koleżanka może czuć się źle, pozostali
    pasażerowie też nie muszą być życzliwie nastawieni. Ale jak napisała Ninka -
    każda podróż wiąże się z niedogodnościami, powiem więcej - w ogóle posiadanie
    dzieci (kto tu kogo posiada?) wiąże się z licznymi niedogodnościami, począwszy
    od mdłości porannych, poprzez nocne wstawanie, kolki, choroby... Ale jakoś tak
    się śmiesznie składa, że nie każde dziecko miewa kolki, tak samo nie każde
    dziecko równie źle reaguje na trudy długiej podróży. Twoje dziecko widać nie
    należy do miłośników jazdy autokarem, a może Ty sama nie należysz i nie chcesz
    fundować tego swojemu dziecku, masz do tego pełne prawo. Ale są też dzieci,
    których taka podróż męczyć nie musi, bo zajmują się w tym czasie innymi rzeczami
    - spaniem, jedzeniem, zabawą, czytaniem książeczek, rysowaniem... To bardzo
    indywidualne przypadki, każde dziecko jest inne. Nie znam dziecka koleżanki,
    zabieranego w tak długą podróż, i nie wiem, do jakiego typu się zalicza, ale nie
    chcę od razu zakładać, ze postępuje ona egoistycznie, nierozsądnie i tylko męczy
    dzieciaka. I też mówię to na podstawie swoich własnych doświadczeń, najdłuższa
    podróż autokarem, jaką zaliczyliśmy z półtorarocznym maluchem trwała ok. 10
    godzin bez przerw (tzn były, ale za każdym razem dziecko spało i nie korzystało
    z możliwości rozprostowanie nóg), miała właściwie być krótsza, ale autokary w
    tym też nie różnią się od samolotów, że bywają niepunktualne. Ale też nie
    powiesz mi, że tak jak na lotnisko trzeba jechać na min. 2 godziny przed
    odlotem, tak na dworzec autobusowy udajesz się dwie godziny wcześniej!
    Tak jak napisałaś nie porównujmy rzeczy nieporównywalnych, każdy środek
    transportu miewa swoje wady i zalety, autokar ma tych wad stosunkowo najwięcej,
    ale chyba nie znamy sytuacji Pysioleczka na tyle, żeby powiedzieć, że mogłaby
    wybrać inną, wygodniejszą opcję podróżowania. Może właśnie nie mogłaby?
    Dziewczyny kochane, nie osądzajmy się wzajemnie - wiele nas różni, ale i tak
    wszystkie staramy się być jak najlepszymi mamami dla naszych dzieci i tu możemy
    sobie pomagać i wspierać się nawzajem, a i podyskutować czasami, tylko bez tego
    osądzania!!! Czym innym jest konstruktywna krytyka, a czym innym ocena cudzego
    postępowania. Tego też uczy wychowywanie dzieci, prawda?
    Pozdrawiam wszystkich - Malwina
  • ninka70 28.06.07, 11:10
    Abosa, przeczytaj prosze jeszcze raz cala dyskusje, tylko tym razem ze
    zrozumieniem. Moze sie okazac, ze Twoje uwagi co do moich wypowiedzi sa
    niezupelnie trafione.
  • abosa 28.06.07, 11:39
    Ninko70, przeczytaj jescze raz całą moją wypowiedź, tylko tym razem ze
    zrozumieniem. Może się okazać, że Twoja uwaga jest zupełnie nietrafiona;

    I wyjaśnienie, odniosłam się tylko do części Twojej wypowiedzi, a żeby nie było
    wątpliwości, zacytowałam tą część. Dzieci podróżujące w nocy niekoniecznie
    muszą chciec ruszać nogami, zgoda, ale BYWA, że jednak chcą, jeśli nie,
    zapobiegliwi rodzice mają pod ręką wózek, w którym dziecko odpoczywa.

    Najważniejsze, by dziecko miało możliwość wyboru w miarę wygodnej pozycji. To
    się nazywa optymalne zminimalizowanie niedogodności związanych z podróżą.

    A, i jeszcze jedno, w tamte wakacje wybraliśmy się w podróż pociągiem, nocą.
    Wbrew pozorom, dziecko (wówczas dwuletnie) nie spało całą drogę. Ale dobrze się
    czuło, bo mogło spacerować, leżeć, siedzieć, miało zapewnione minimum wygody.
    Podróż trwała ok 8 godzin.
    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • abosa 28.06.07, 11:14
    z pierwszego postu:
    "jade z 1,5 rocznym syneczkiem autokarem około 34h . "
    Ty masz za sobą doświadczenie 10 godzin w autokarze;
    czy naprawdę nie widzisz różnicy?


    Poza tym napiszę raz jeszcze, w zasadzie mało mnie obchodzi, jakie
    niedogodności czekają malucha i jego mamę we wczesnej ciąży (skoro sama się tym
    nie przejmuje). Gdyby napisała, że te 34h będzie podróżować własnym samochodem,
    nie zabrałabym głosu.
    Ale ... ta mama naraża na duuuże niedogodności nie tylko siebie i dziecko ale
    również współpasażerów i to, wg. mnie, nie jest w porządku.
    Razem z nimi w tym autokarze będą podróżować ludzie, którzy mają prawo liczyć
    na, w miarę możliwości, komfortową podróż. Autorka wątku najwyraźniej się z
    nimi nie liczy. Bo jakkolwiek różne byłyby dzieci, nie znam takiego (mówimy o
    maluszkach), które wytrzyma spokojnie kilkanaście godzin bezruchu (zakładam
    optymistycznie, że dziecko połowę podróży prześpi). Ja nie chciałabym jechać
    tym autokarem;
    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • aguszak 28.06.07, 11:17
    Diphergan bardzo silnie działa na ośrodkowy układ nerwowy! Nasz syn miał go
    podawanego podczas bardzo silnych ataków kaszlu i musze powiedzieć, że to nie
    było obojętne dla jego zachowania i samopoczucia - wręcz przeciwnie: był
    rozdrażniony, płaczliwy, a czasem nawet dostawał ataków spazmów - w nocy sniły
    mu się koszmary senne!
    Odradzam uspokajania malucha w podróży takim specyfikiem! Poczytaj sobie
    koniecznie o skutkach ubocznych na ulotce i w internecie. Poza tym ten lek może
    być stosowany u dzieci pow. 4 roku życia!!!

    --
    Kalendarz Matika
  • mal_art 28.06.07, 11:35
    To ja jechałam 10 godzin autokarem z dzieckiem, nie Ninka. I wcale nie było to
    dla mnie trudne, a współpasażerowie okazali się rewelacyjni, tylko że to było w
    Maroku, gdzie dzieci nie są traktowane jako szczególnie uciążliwe (połowa
    pasażerów autokaru też jechała z dziećmi) i wszyscy pomagają się nimi zajmować.
    A 34 godziny, które podaje Pysioleczek, to również czas spędzony na promie,
    gdzie dziecko nie będzie musiało siedzieć skulone, tylko będzie mogło
    rozprostować nóżki, oczywiscie pod stałą opieką. Nie wiem, ile się płynie, nie
    znam portu z którego wypływają i do którego dopływają, ale te 34 godziny będą
    mieły dość rozsądną przerwę pośrodku, co może być dużym ułatwieniem, o ile
    będzie dobra pogoda, nie będzie kołysać no i o ile cała przeprawa promowa będzie
    odbywać się za dnia, a nie w środku nocy, bo co wtedy dziecku z możliwości
    pobiegania, kiedy akurat powinno spać.
    A narażanie innych pasażerów? Oni też mogą innych narażać na niedogodności, typu
    głośne chrapanie, że o innych odgłosach nie wspomnę, nieprzyjemny zapach, objawy
    choroby lokomocyjnej lub... upojenia alkoholowego, wykłócanie się z obsługą
    autokaru... Naprawdę to nie dzieci bywają najbardziej nieznośnymi pasażerami,
    nawet takie marudne. Dziecko to tylko dziecko, a dorośl potrafią zachowywać się
    naprawdę chamsko i absolutnie nie przejmować się cudzymi odczuciami. Nie
    zakładaj od razu, że dziecko koleżanki to szatanek z piekła rodem! Poza tym jej
    dziecko nie jedzie przecież samo, tylko z rodzicami, którzy będą się nim
    opiekować, pomagać, uspokajać. To oni wiedzą jak to zrobić najlepiej!
    A o do uwagi o silnym działaniu dipherganu na układ nerwowy - Pysioleczek
    napisała wyraźnie, że: lek poda tylko jedorazowo, poleciła go lekarka, która
    doskonale zna dziecko i sama P. zrobiła synkowi w domu test, jak będzie się
    zachowywał po podaniu leku i dziecko zachowywało się raczej normalnie. Czyli
    powinno być dobrze. Poza tym leku tego nie podaje tylko po to, żeby dzieciaka
    uspokoić, ale żeby zapobiec ew. chorobie lokomocyjnej, na którą sama cierpi.
    Oczywiście, nikt nie jest zwolennikiem faszerowania malucha psychotropami bez
    potrzeby, ale dla mnie to wystarczające argumenty.
    Pozdrowienia M
  • abosa 28.06.07, 11:50
    Oni też mogą innych narażać na niedogodności, typ
    > u
    > głośne chrapanie, że o innych odgłosach nie wspomnę, nieprzyjemny zapach,
    objaw
    > y
    > choroby lokomocyjnej lub... upojenia alkoholowego, wykłócanie się z obsługą
    > autokaru... Naprawdę to nie dzieci bywają najbardziej nieznośnymi pasażerami,
    > nawet takie marudne.

    Wszyscy, którzy swoim zachowaniem "ponad normę" utrudniają podróż
    współpasażerom sa przeze mnie niemile widziani. Nie miałoby dla mnie większego
    znaczenia, czy za plecami chrapie dorosły facet, czy wrzeszczy roczne dziecko.
    Na wielogodzinną podróż brakło by bi wyrozumiałości, trzy godziny w samolocie
    dam radę, ale nie kilkanaście - autokarze. Aha, gdy nie miałam dziecka odbyłam
    kilka ponad dwudziestogodzinnych podróży autokarem, chyba miałam szczęście,
    nikt nie był kłopotliwy, no i nikt nie woził małych dzieci;

    Dziecko to tylko dziecko, a dorośl potrafią zachowywać się
    > naprawdę chamsko i absolutnie nie przejmować się cudzymi odczuciami.
    Racja, jak np. autorka watku. Nie zdziwię się, jeśli ktoś z podróżujących
    będzie miał pretensje, do niej, nie do dziecka, oczywiście. Ono, niestety,
    niewiele ma tu do powiedzenia sad

    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • mal_art 28.06.07, 12:27
    Pozostańmy więc przy własnych punktach widzenia, bo szkoda czasu żeby wymieniać
    te same argumenty. Proponuję poczekać, aż Pysioleczek wróci i zda nam relację o
    tym, jak było, jak się jechało, jak dziecko to zniosło i jak czuła się ona sama.
    A także jacy byli współpasażerowie.
    Pozdrawiam Malwina
    PS fantastyczny ten cytat z Szymborskiej
  • abosa 28.06.07, 12:40
    smile Polecam cały Dwukropek

    A jeszcze w temacie: wiesz, współpasażerowie mogą okazać się mili i
    wyrozumiali, zwykle sama taka bywam smile, co nie zmienia faktu, że zostają
    narażeni (ryzyko jest bardzo znaczne, przyznasz) na wielogodzinne wysłuchiwanie
    marudzenia zmęczonego dziecka i problemy fizjologiczne kobiety we wczesnej
    ciąży; Cóż, nie mam zbyt przyjaznych uczuć do ludzi wykazujących się taką lub
    podobną niefrasobliwością;
    Irytujące, że Pysioleczka zupełnie ta kwestia nie obchodzi, nie uważasz?

    Gdybyśmy wszyscy bardziej liczyli się z odczuciami tzw. "ogółu", byłoby milej,
    prawda?
    To chyba Kant proponował, żebyśmy postępowali wobec innych tak, jak
    oczekiwalibyśmy tego dla siebie?

    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • mal_art 28.06.07, 13:22
    Tylko, że liczenie się z odczuciami ogółu uniemożliwiłoby ludzkosci dokonywanie
    nowych odkryć, formułowanie nowych teorii... Ale w kwestii jazdy autokarem,
    przyznam, że liczenie się z odczuciami ogółu jest b. na miejscu. Czy z tymi
    odczuciami liczy się Pysioleczek? Nie mam pojęcia. Tzn wydaje mi się, że tak,
    skoro zastanawia się nad tym, jak uczynić tę długą jazdę znośną dla dziecka, tak
    aby nie marudziło, czyli nie przeszkadziało współpasażerom. Ale na temat odczuć
    innch ludzi nie wypowiadała się, więc trudno zgadywać.
    Ale dla mnie najbardziej irytujące jest to oskarżanie o pustotę, egoizm i co
    tylko, a czego w tym wątku trochę było wprost, trochę mniej wprost, ale też
    czytelnie. Po co? Dla poprawienia soie samopoczucia? Czasem, jako podróżująca
    mama, mam wrażenie, że atakuje się mnie i mi podobnych tylko za to, że jeżdżąc,
    przypominajmy "normalnym" o istnieniu innego świata, o ich niespełnionych
    marzeniach... Często słyszę różne moje koleżanki i dalsze znajome narzekające,
    jak to bardzo dziecko je ogranicza, z czego to one nie muszą rezygnować. Muszą?
    Chcą! Nie pasuje im wycieczka do lasu, przejazd autobusem czy podmiejską
    kolejką, we wszystkim upatrują źródła potwornych trudności i niewygód, a potem
    narzekają na swoje nudne życie przy garach i dookoła dziecka; o moich pomysłach
    na wspólne uatrakcyjnienie tego życia są jak najgorszego zdania, żeby potem
    marudzić, że "ty to masz fajnie"... Nie każę wszystkim jeździć z dzieckiem na
    drugi koniec świata, moja najlepsza przyjaciółka jest z tych "niejeżdżących" za
    granicę - ale na wyprawę do lasku, o 10 minut dłuższą niż do parku, nigdy nie
    trzeba jej namawiać.
    Pozdrawiam wielbicielkę Kanta oraz Szymborskiej a także inne mamy! M
  • abosa 28.06.07, 13:47
    > Tylko, że liczenie się z odczuciami ogółu uniemożliwiłoby ludzkosci
    dokonywanie nowych odkryć, formułowanie nowych teorii...
    nooo, chyba nieco wink przesadziłaś smile)

    W większości zgadzam się z Twoją wypowiedzią, też jestem podróżujacą mama. Też
    nie lubię utyskiwania, marudzenia, piętrzenia przeszkód i wyszukiwania sobie
    powodów, żeby z czegoś zrezygnować;
    Ale jestem zwolenniczką złotych środków, nie lubię haseł typu "jakoś to
    będzie", wierzę, że myślenie ma przyszłość wink
    Marzenia można realizować na różne sposoby. Warto jednak sobie te sposoby
    powyobrażać i, jeśli wyobraźni braknie wink, szukać innych rozwiązań.
    Moje dziecko ma trzy lata. Nie śpię na pieniądzach. Ale dotąd razem
    zwiedzaliśmy Kretę, zdobywaliśmy słowackie Tatry, pływaliśmy kajakiem po
    jeziorach, itd. Jednak przed każdą z wypraw przygotowujemy się starannie, żeby
    wypoczynek się udał i ... żeby przypadkowym i nieprzypadkowym towarzyszom go
    nie zepsuć. Da się smile
    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • abosa 28.06.07, 13:48

    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • aguszak 28.06.07, 13:31
    ... pomijając już wszystkie inne aspekty - przeraża mnie i osłabia traktowanie
    dziecka (zdrowego przecież), jak królika doświadczalnego, na którym wypróbowuje
    sie leki!

    --
    Kalendarz Matika
  • ninka70 28.06.07, 22:55
    Abosa, przeczytalas pobieznie dyskusje, wyciagnelas jedno oderwane z kontekstu
    zdanie z mojej wypowiedzi i zaczynasz wojownicza polemike. Jak bys jednak
    przeczytala uwaznie co napisalam, to moze by do Ciebie dotarlo, ze moim
    zamiarem nie bylo porownywanie podrozy samolotem i autokarem, ja jedynie
    przytomnie zauwazylam, ze podroz do Grecji (Hiszpanii, Turcji itp) to nie sa
    tylko 3 godziny lotu tylko w sumie 2 lub 3 razy wiecej. Nigdzie nie napisalam,
    ze podroz autokarem to raj. Jedynie o Norwegii napisalam, ze jest w moim
    (powtarzam wylacznie w moim mniemaniu) lepszym kierunkiem na wakacje w lipcu z
    malym dzieckiem niz np. Grecja z 40 stopniowm upalem. Moze te dwie sprawy Ci
    sie pokrecily.
    Poza tym uwierz, nocny lot (a wlasciwie to co odbywa sie potem w godzinach
    bardzo wczesnoporannych, tzn. oczekiwanie na bagaz, na transfer, przejazd do
    hotelu) z maluchem moze byc koszmarem dla dziecka i dla rodzicow i wozek
    niekoniecznie musi byc tu antidotum...
    No i oczywiscie milo z Twojej strony, ze przygotowujesz sie starannie do
    kazdego wyjazdu majac na uwadze komfort towarzyszy podrozy, natomiast
    wszystkiego przewidziec sie nie da i Twoje dziecko moze Cie kiedys niemilo
    zaskoczyc. Ciekawe co zrobisz, kiedy np.podejdzie do Ciebie wspolpasazer i
    powie, ze Twoja niefrasobliwosc skutecznie utrudnia mu podroz, lub ze nie
    liczysz sie z innymi wspolpasazerami. No chyba ze Tobie sie to nie zdarzy, bo
    jestes w stanie przewidziec wszystko, to przepraszam.
    I na koniec bardzo nie podoba mi sie lekcewazacy sposob w jaki wypowiadasz sie
    o autorce postu. Wiesz to nie jest tak, ze wszyscy naokolo Ciebie to skonczeni
    idioci, a Ty jestes jedyna myslaca i przewidujaca istota. Uwierz mi inni tez
    potrafia myslec.
  • abosa 29.06.07, 07:37
    Po pierwsze: nie ma obowiązku komentowania całości wypowiedzi smile
    Nie wiem, czy do Ciebie dotarło, że podróżowałam sporo z dzieckiem, bardzo
    rozmaitymi środkami lokomocji, o różnych porach doby; WIEM o czym mówię/ piszę;
    A teraz trochę matematyki:
    3x3=9, to dużo, dożo mniej niż 34, proszę, uwierz wreszcie;
    Nie potrafię przewidzieć wszystkiego, ale STARAM się. Nie wiesz, co to "złoty
    środek"? Argumentując uparcie uciekasz się do skrajności, ja wiem, że to w
    dyskusji dobrze wygląda, ale nijak się ma do rzeczywistości;
    Wyluzuj;

    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • jolach73 28.06.07, 23:18
    Moje dzieci na tym leku sie wychowały to był jedyny syrop który działał a mój
    syn z chronicznym zapaleniem krtani i strimorami krtaniowymi można powiedzięc
    że dorastał na nim inaczej chyba by się udusił.
    Kazdy lek jest inny kazy człowiek jest inny.

    pozdrawiam
    Jola
  • ninka70 29.06.07, 08:46
    Oczywiscie, ze nie ma obowiazku komentowania calosci wypowiedzi, ale fajnie
    byloby ja w calosci przeczytac i zrozumiec, zanim zacznie sie polemizowac. Moze
    wtedy nie napisalabys, ze argumentujac uciekam sie do skrajnosci, bo tego nie
    robie, to Ty z uporem maniaka probujesz mi wmowic, ze przedkladam dluga podroz
    autokarem nad lot samolotem, choc nigdzie tego nie napisalam wink. Strasznie sie
    napinasz i probujesz mi udowodnic, rzeczy oczywiste...
  • abosa 29.06.07, 08:54
    > probujesz mi wmowic, ze przedkladam dluga podroz autokarem nad lot samolotem,

    Wiesz co? Nie wiem, o co Ci chodzi. Może pokaż, gdzie ja napisałam coś
    podobnego? Daj cytat, bo fakrycznie, coraz mniej rozumiem z tego, co tu
    wypisujesz;

    Strasznie sie
    > napinasz
    ???

    i probujesz mi udowodnic, rzeczy oczywiste...
    taaaak?? no ale, sama widzisz, ciężko mi to idzie;

    Chyba się nieco pogubiłaś, na pewno wiesz, o co Ci chodzi?
    Nie bierz tego do siebie, ale chyba nie ma sensu kontynuować, dyskusja staje
    się jałowa;
    Aha, wyświetl sobie drzewo, będziesz wiedziała, w którym miejscu odpowiadałam
    Tobie, a w którym NIE, bo zaczynam podejrzewać, że tu tkwi problem;
    --
    Kiedy wieczór pogodny, obserwuję niebo.
    Nie mogę się nadziwić, ile tam punktów widzenia
    W.Szymborska
  • ninka70 29.06.07, 09:50
    Dyskusja stala sie jalowa juz dosc dawno.

    Milego Dnia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka