Dodaj do ulubionych

Dziecko w samolocie

09.06.08, 17:34
proponuję od razu łodzią podwodną, a najlepiej statkiem kosmicznym.

i w ogole nie rozumiem ludzi, co te maluszki targają ze sobą po świecie.

na wycieczki zagraniczne będzie czas, jak podrośnie. teraz to lepiej sobie
pojechać nad jezioro.
Edytor zaawansowany
  • namietnazabawa 09.06.08, 17:36
    Z dzieckiem 2-miesiecznym w samolocie??? Idioci. Ryzykuja, choc nie
    ma powodow. Za trzy, cztery lata, nie bedzie takiego ryzyka. Wtedy
    niech sobie lataja. Ale dwa miesiace? Albo, dwa latka??? Brak slow.
  • giullietta 09.06.08, 17:50
    idioci?? a może się zastanowisz, że czasami rodzina rozsiana jest po całym
    świecie i nie ma innej możliwości jak lot samolotem?? jestem polką a mój mąż
    włochem, mieszkamy we włoszech ale mamy firmę w polsce, wiec często tu musimy
    być. We włoszech rodzina męża też rozsiana i nie mamy obok siebie nikogo. Moje
    dziecko leciało pierwszy raz jak miało 3 tygodnie (bo MUSIAŁO), i od tego czasu
    lata non stop ze mną a to jest kilkadziesiąt razy w roku. Bo niby jak miało by
    jakieś 18 godzin w samochodzie siedzieć? Zastanów się.
  • namietnazabawa 09.06.08, 18:32
    Tylko, ze chodzi tu o inny przypadek, niz Twoj. Nie analizuje
    rodzin "rozsianych po calym swiecie", ale oceniam zachowanie ludzi,
    ktorzy CALKOWICIE NIEODPOWIEDZIALNIE ciagna dzieci do samolotu,
    celem spedzenia milych wakacji, na drugim koncu kontynentu. Mowie o
    dwumiesiecznych niemowlakach (albo: dwuletnich dzieciach - jednakowa
    paranoja), ktore zabierane sa na wakacje do Egiptu, albo na Cypr.
    Pomijam juz, ze nawet dwulatek nie bedzie z takich wakacji pamietal
    niczego. Ale dlaczego ryzykowac tego typu podroz samolotem??? Dla
    zaspokojenia chorych ambicji rodzicow? To nie jest ludzka glupota??
  • giullietta 09.06.08, 18:37
    ja też jeżdżę i jeździłam z dzieckiem na wakacje, bo ono w niczym mi nie
    przeszkadza, dla dziecka nie ma różnicy czy jest na rękach rodzica na działce
    czy w portugali
  • namietnazabawa 09.06.08, 18:45
    Ale ma roznice, czy jest to "poziom morza", czy wysokosc przelotowa
    samolotu pasazerskiego. Nurkowalas kiedykolwiek? Nie wiem, jaki Ci
    dac najprostszy przyklad, zebys zrozumiala... cisnienie, naczynia
    krwionosne, przepustowosc naczyn, krzepliwosc... nic Ci to nie mowi?
    Naprawde nic? "Choroba cisnieniowa" to tez czarna magia???

    To nie wiem, jak do Ciebie trafic. A nie chce odsylac Cie do
    ksiazek, bo to nieeleganckie. Choc - wydaje sie - najtrafniejsze, w
    tej sytuacji.
  • giullietta 09.06.08, 18:54
    choroba ciśnieniowa?? chyba ci rozum odebrało. Nurkowanie. Różnica w ciśnieniu
    zagrażająca życiu dziecka w SAMOLOCIE a na lotnisku? Przecież ja nie zamierzam
    wysiadać z dzieckiem podczas lotu nad chmurami bo na zewnątrz to może jest
    wielka różnica
  • namietnazabawa 09.06.08, 19:17
    giullietta napisała:

    > choroba ciśnieniowa?? chyba ci rozum odebrało.

    A zatem, proponuje rozmowe z dowolnym neonatologiem, lub
    neurologiem. Mnie nie musisz wierzyc.

    Zasada nurkowania i latania jest, pod wzgledem cisnienia, jednakowa.
    Nie chce robic zbednego wykladu, ale uwierz mi na slowo. Kazdy
    lekarz Ci to powie, nie tylko ja.
  • sueellen 24.06.09, 18:41
    Eee tam. Jestem w 13 tyg ciąży a juz 6 razy leciałam samolotem. Mój lekarz nie
    widzi problemu. To samo z dziećmi. Jeśli nie ma przeciwwskazan, można latać i
    latać i te straszne opowieści rodem z namiętnej zabawy między bajki włożyć.
    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
  • mim288 10.07.09, 14:58
    rozmawiałam - nasz pediatra jest też neonatologiem (dobrym z
    wieloletnią praktyką również na oiomie noworodkowym) śmiałby sie z
    Twoich rewelacji - a z dziećmi latami odkad skończyły kilka miesięcy
    i wszystkim nam dobrze.
  • airwoman 16.03.09, 15:18
    Najwieksza bzdura jaka kiedykolwiek przeczytałam...od 18 lat jestem
    stewardesą w naszej "rodzimej" linii lotniczej, przeleciałam kilka
    milionów kilometrów i nigdy nie spokałam się z czymś takim. Mam
    czternastoletniego syna, który latał za mną od maleńkiego. Nigdy nie
    było żadnych większych problemów. Choroba ciśnieniowa...ludzie, mamy
    XXI wiek, może 50 lat temu było jakieś zagrożenie, ale teraz?
    Podstawowa zasada: kropelki do nasa, tak na wszelki wypadek w bagażu
    podręcznym. Jezeli maleństwo nie chce pić przy starcie, można dac mu
    do buzi kilka ziarenek cukru, bedzie wtedy przełykało...ale to w
    ostateczności. Proszę mi wierzyć, dzieci znoszą podróz samolotem
    dużo lepiej niż my i szybciej sie po niej regenerują.
  • tzymische 24.06.09, 20:15
    No to chyba ci sie cos pomylilosmile

    Tak delikatnie po....las wszystkie mozliwe pojecia.
    Nie wiem ile masz lat i kiedy ostatni raz lecialas/es samolotem. Byc
    moze, rzeczywiscie to byly lata 40-ste to by wiele tlumaczylo.

    Kabiny wszystkich samolotow pasazerskich sa hermatyczne i wyposazone
    w automat cisnienowy wyrownujacy cisnienie. Nawet lot do Banga czy
    innego bardzo wysoko polozonego miejsca to nie jest problem. Zanim
    zaczniesz medrkowac o chorobie cisnieniowej (haha) przeczytaj o w/w
    automacie cisnieniowym. To zatykanie uszu to nic innego jak jego
    praca. W momencie startu i wznoszenia sie na kontroluje on cisnienie
    utrzymujac w przyblizeniu 800-850hpa na wysokosci przelotowej.
    Podczas ladowania automat wyrownuje cisnienie do poziomu lotniska.
    NIE MA PRAWA zalapac choroby cisnieniowej w samolocie...

    Natomiast, jesli ktos sobie nurkowal, nie poddal sie odpowiedniej
    dekompresji i pakuje sie na samolot.... no coz, wtedy to inna
    sprawa. Ale nie spodziewam sie 3 miesiecznego kosmity na glebokosci
    ponizej 30m...
  • jamesonwhiskey 24.06.09, 17:29
    tak zupelnie na marginesie

    "Nie wahaj się prosić o tę pomoc i egzekwować swoich praw - słono za to zapłaciłaś."

    "ale nie czuj wielkich wyrzutów, jeśli twoje dziecko zacznie głośno płakać.
    Podaj mu pierś albo butelkę, spróbuj kołysania, a jeśli to nie pomoże pogódź się
    z losem i przeczekaj"


    do qu... nedzy inni pasazerowie rowniez zaplacili za bilet
    i rowniez maja prawo egzekwowac prawo do spokojnego lotu a nie w towarzystwie
    wrzeszczacego dziecka bo mamusia postanowila przeczekac
    i ma to wszystko gdzies
  • bengt33 24.06.09, 18:17
    Ryzyku innych pasazerow.
    Wlasnie odbylam lot w towarzystwie wrzeszczacego w nieboglosy
    niemowlaka (biedak zagluszal szum silnikow,wentylacji i pogaduszki
    pasazerow).W czasie lotu zdarzylo sie nam raptownie zmienic
    wysokosc, co wiekszosc pasazerow odczula w uszach. My dorosli
    poradzilismy sobie z tym ale mamusia z maluchem nie zrobila nic.
    Cale szczescie, ze trwalo to tylko okolo 2 godz.
    Minimum 100 pasazerow bylo zestresowanych ( reszta pasazerow byla
    nawalona )
    Pozdrowienia
  • black_halo 25.06.09, 13:09
    Za kazdym razem jak lece, a latam duzo biznesowo, conajmniej 2-3
    razy w miesiacu to leci conajmniej jedna mamusia z dzieckiem do 3
    lat. To jest nie do zniesienia. syrena sie wlacza na poczatku lotu,
    czasem jeszcze przed i wyje do samego ladowania i jeszcze w hali
    przylotow. Nie kapuje po co ciagnac male dziecko i dlaczego
    wiekszosc nie mozna podac jakichs specyfikow uspokajacych zeby inni
    pasazerowie tez mogli spedzic te dwie godziny w spokoju a nie
    sluchajac wrzasku jedngo czy wiecej bahorow.
  • hanalui 09.06.08, 18:57
    namietnazabawa napisał:

    > ale oceniam zachowanie ludzi,
    > ktorzy CALKOWICIE NIEODPOWIEDZIALNIE ciagna dzieci do samolotu,
    > celem spedzenia milych wakacji, na drugim koncu kontynentu.

    A co jest nieodpowiedzialnego w milym spedzeniu wakacji? Co cie
    obchodzi gdzie kto jezdzi...na drugim koncu kontynentu moze byc
    bezpieczniej niz w jakiejs polskiej dziurze gdzie ani lekarza moze
    nie byc, a pogoda tez moze nie rozpieszczac big_grin

    > Pomijam juz, ze nawet dwulatek nie bedzie z takich wakacji
    pamietal
    > niczego.

    Tak wszystko dla pamietania przez dziecko robisz? Nie bedzie tez
    pamietal ze go nosilas jak placze to po co nosisz na rekach? I niech
    lezy 2 godziny dluzej w brudnej pieluszcze tez sie swiat nie zawali
    a maluch i tak pamietac nie bedzie ze porbiony lezal. I w ogole olej
    wiekszosc rzeczy...bo przeciez i tak pamietac nie bedzie. Zacznij
    sie troszczyc o dziecko wowczas kiedy bedzie miec te - lat big_grin

    > Ale dlaczego ryzykowac tego typu podroz samolotem???

    Proponuje poczytac statystyki. Ryzyko zgniecia w wypadku samolotowym
    jest duzo mniejsze niz w samochodzie. Podroz samolotem moze trwac
    duzo krocej niz jazda samochodem. Patrz: Krakow - Gdansk samochodem
    i samolotem, wiec nie wiem o czym ty tak naprawde pleciesz. Chyba
    nigdy z malcem nie lecialas albo w ogole samolotem nie lecialas i
    masz bledne wyobrazenia big_grin
  • namietnazabawa 09.06.08, 19:25
    Masz pelna racje:

    1. Nie interesuje mnie, gdzie kto jezdzi na wakacje. Podobnie, jak
    nie interesuje mnie, dlaczego akurat tam. Ale nie oznacza to, ze nie
    moge oceniac tego typu zachowania, prawda?

    2. Nie wyrokuje, czy bezpieczniej jest na zadupiu w Egipcie, czy w
    Polsce: nie o tym rozmawiamy.

    3. Akurat jesli idzie o wspomnienia z wakacji, to dla mnie absurdem
    jest ciagniecie 3 - letniego dziecka do Egiptu, czy na Bliski
    Wschod.

    4. Slowa nie padlo z mej strony o bezpieczenstwie lotu, w porownaniu
    z bezpieczenstwem innych srodkow lokomocji. Caly czas wypowiadam sie
    o bezpieczenstwie immunologicznym ustroju dziecka.

    5. Jestem osoba, ktora lata mieszkala za granica. I nie 9.000
    kilometrow, ale znacznie dalej. Znam latanie z autopsji. Co to ma do
    rzeczy?
  • titta 10.06.08, 13:39
    chore ambicje? a coz jest specjalnego w lataniu samolotem? dlaczego
    niby rodzice maja zrezygnowac z wakacji dlatego; ze jest dziecko?
    wlasnie nad jezioro pojada jak dzieciak bedzie mial kilka lat; bo
    moze mu sie bardziej podobac niz nudzenie sie na plazy w
    egipcietongue_outoza tym naprawde wiekszasc osob z dziecmi korzysta z
    samolotow jako normalnego srodka transportu zeby odwiedzic rodzine
    Na pewno jest to lepsze niz cigniecie dziecka kilkanascie godzin
    samochodem
  • niecierpliwa3 09.06.08, 17:55
    Nie wiem, o co Wam chodzi. Za każdym razem, jak latam samolotem, jest w nim
    mnóstwo niemowląt i przeważnie śpią. Nie dzieje im się żadna krzywda. O jakim
    ryzyku w ogóle mowa ???

    A co do rady z jeziorem - sorry, mieszkam w kraju, w którym nie ma jezior ani
    dostępu do morza, a klimat jest raczej deszczowy. Czy Waszym zdaniem dziecko i
    ja powinniśmy najbliższe parę lat spędzić bez wakacji? A może lepiej wsadzić
    malucha w fotelik samochodowy i spędzić kilkanaście godzin w samochodzie,
    podróżując do najbliższego kurortu? O nie, nie będę tak męczyć dziecka. Podróż
    samolotem będzie dla niego z całą pewnością dużo mniej uciążliwa.

    Rozumiem, że macie pod nosem działki/ ogródki albo dysponujecie możliwością
    wyjazdu nad Bałtyk czy gdzieś na wieś. Wyobraźcie sobie, że są ludzie w innej
    sytuacji, niż wy. Brak słów, owszem, dla waszego braku empatii.
  • jagielon29 09.06.08, 18:20
    Z ciekawoscia otworzylam artykul, jako, ze szykujemy sie z Mala do
    podrozy samolotem do Polski ( sami latamy bardzo czesto, szczegolnie
    moj maz). Potem spojrzalam na pierwszy komentarz i baaardzo mnie on
    rozbawilsmile
    Mieszkamy w Niemczech ponad 900 km od Polski i jazda samochodem z
    Malcem jest dosc meczaca. Samolot to jednak ulatwienie i wygodasmile
    Dla wszystkich: zarowno nas jak i coreczki.
    Tez nie bardzo rozumiem o jakim ryzyku tu byla mowasmile
  • namietnazabawa 09.06.08, 18:42
    jagielon29 napisała:

    > Jazda samochodem z Malcem jest dosc meczaca. Samolot to jednak
    ulatwienie i wygodasmile

    Wyjasnij mi, dlaczego wygoda ma byc na tyle istotna, aby szafowac
    zdrowiem dziecka? Jesli nie rozumiesz, jaka krzywda moze stac sie
    dziecku (oczywiscie: mowa o kilkumiesiecznych niemowlakach, czy
    dzieciach 2 - 3 letnich), to juz nie moja wina. Skoro jednak nie
    masz ani takiej wiedzy, ani wyobrazni (jako matka!)... to, naprawde,
    rece opadaja.
  • jagielon29 09.06.08, 18:57
    Powiedz mi, w jaki sposob rozumiesz szafowanie zdrowiem dziecka w
    samolocie? Jesli dziecko przyjmuje odpowiednia ilosc plynow, powiedz
    czym ryzykujemy?smile Podaj jakies konkretne informacje, zeby mozna
    bylo oprzec na czyms Twoja wypowiedzsmileA jaka krzywda moze sie stac
    dziecku? Samolot to najbezpieczniejszy obecnie srodek trasportu pod
    wzgledem wypadkow, wiec pewnie nie o to chodzi. Ze duzo ludzi i
    zarazki? To samo mamy w sklepie na przyklad czy w przychodni. NIe
    wiem. Oswiec mnie, bo faktycznie nie wiem.
  • mala300 09.06.08, 21:19
    namietnazabawa napisał:

    > jagielon29 napisała:
    >
    > > Jazda samochodem z Malcem jest dosc meczaca. Samolot to jednak
    > ulatwienie i wygodasmile
    >
    > Wyjasnij mi, dlaczego wygoda ma byc na tyle istotna, aby szafowac
    > zdrowiem dziecka? Jesli nie rozumiesz, jaka krzywda moze stac sie
    > dziecku (oczywiscie: mowa o kilkumiesiecznych niemowlakach, czy
    > dzieciach 2 - 3 letnich), to juz nie moja wina. Skoro jednak nie
    > masz ani takiej wiedzy, ani wyobrazni (jako matka!)... to,
    naprawde,
    > rece opadaja.

    jesli do wyboru mam przebycie 700 km autem albo samolotem, to
    wybieram samolot. niemowle jescze ujdzie w aucie, wiekszosc drogi
    przespi. dwulatek w aucie to masakra, trudno mu wytlumaczyc, ze ma
    siedziec iles tam godzin. oczywiscie robi sie przerwy, dla dziecka
    ma sie przygotowane rozne rzeczy.

    imho, dluzsza odleglosc to samolot.


    --
    Schlawiner

    Ze sloncem w twarza w twarz
  • tzymische 24.06.09, 20:23
    Wyobraz sobie, wiem ze to trudne, ze cisnienie w samolocie to okolo
    800 moze 850hPa. Takie cisnienie ma wiele miejsc na ziemi, gdzie
    ludzie zyja, mieszkaja i co najzabawniejsze RODZA i wychowuja
    dzieci. Wyobraz sobie ze takie Qamdo jest pozone na wysokosci grubo
    ponad 4000 m n.p.m. a wiec cisnienie jest nizsze niz w samolocie...
    a jednak! tam zyja ludzie! i nawet maja lotnisko!

    800hpa - cisnienie na wysokosci okolo 2500m
  • namietnazabawa 09.06.08, 18:38
    niecierpliwa3 napisała:

    >O jakim ryzyku w ogóle mowa ???


    Ty zartujesz, czy NAPRAWDE masz taka "krotka" wyobraznie??? Fakt, ze
    jakies zachowanie jest realizowane przez wiele osob, nie oznacza
    jeszcze, ze jest to zachowanie sluszne.


    >Podróż samolotem będzie dla niego z całą pewnością dużo mniej
    uciążliwa.


    Jasne. Ryzyko przede wszystkim. Coz za opiekunczosc.


    > Rozumiem, że macie pod nosem działki/ ogródki albo dysponujecie
    możliwością wyjazdu nad Bałtyk czy gdzieś na wieś. Wyobraźcie sobie,
    że są ludzie w innej sytuacji, niż wy.


    Nie znasz mnie, wiec nie oceniaj mojej sytuacji. I jeszcze jedno:
    nie mow do mnie w liczbie mnogiej. Czuje sie nieswojo.


    >Brak słów, owszem, dla waszego braku empatii.

    Brak empatii i zrozumienia - owszem - ale mojego dla glupoty innych.
    Wybacz, tak to postrzegam.
  • giullietta 09.06.08, 18:50
    mówisz o ryzyku, mówisz że my mamy "krótką wyobraźnie", twierdzisz że jazda
    samochodem jest wygodniejsza to powiedz mi o jakim RYZYKU ty mówisz? bo ja
    naprawdę nie rozumiem. Sprecyzuj proszę.
  • niecierpliwa3 09.06.08, 19:09
    Szanowna namietnazabawo, wcześniej zwracałam się do autorek dwóch postów, które pojawiły się przede mną (blq + namietnazabawa, stąd liczba mnoga).

    Namietnazabawo, zanim wszystkich dookoła obrazisz i oskarżysz o brak wiedzy, może sama ją uzupełnisz? O chorobie ciśnieniowej i nurkowaniu akurat czytałam - właśnie tyle, by wiedzieć, że choroba ta grozi osobom wynurzającym się w nieodpowiedni sposób z głębokości kilkunastu/ kilkudziesięciu metrów pod wodą. W kabinie samolotu ciśnienie utrzymywane jest na stałym poziomie, jedynie podczas startu i lądowania następuje KONTROLOWANE jego obniżenie, które nie zagraża "nie tylko ludziom zdrowym, ale i osobom z poważnymi schorzeniami układu krążenia czy oddechowego {...). Bez problemów podróżują samolotami niemowlęta, pod warunkiem, że zostaną nakarmione i napojone zgodnie ze swym normalnym rytmem i potrzebami" - cyt.: Krzysztof Mazurek, Naczelny Lekarz Lotnictwa Cywilnego (www.pasazer.com/artykul.php?lp=214). No właśnie, może powołajmy się na autorytety i naukową wiedzę, a nie irracjonalne lęki.
    Jeżeli interesuje Cię, namiętnazabawo, WIEDZA, to może zerkniesz też na wypowiedź pediatry:
    dziecko.onet.pl/6,2788,106,ekspert_artykul.html .

    A Twoją sytuację mam prawo oceniać tak samo jak Ty, namiętnazabawo, gdy w okrutny i nieuzasadniony sposób, zarzucasz innym bycie złą matką.
  • namietnazabawa 09.06.08, 19:38
    Podac Ci numer dyplomu?smile Pasjami uwielbiam, jak laicy odsylaja mnie
    do "uzupelnienia wiedzy".



    P.S. W nurkowaniu wystarcza juz dwa - trzy metry. Nie kilkadziesiat.
    Jesli nie wierzysz mnie, to zapytaj dowolnego sensownego instruktora
    nurkowania, aby Ci to wyjasnil.


    P.S. 2 Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z tego, w jaki sposob
    cisnienie moze wplywac na organizm dziecka? Start / ladowanie
    (bardziej ladowanie), to ogromny szok dla ustroju. I nie chodzi tu o
    stalosc cisnieniowa w kabinie. Nie neguje jej hermetycznosci.
    Postaraj sie pojac, o czym pisze.
  • golfstrom 10.06.08, 10:38
    OK, super, już wszyscy załapaliśmy. Znasz się na nurkowaniu i masz
    dyplom. Wow. Naprawdę szacunek.

    A czy oprócz obrażania innych ludzi z zastrzeżeniem, że Tobie uwagi
    zwrócić nie wolno, masz coś mądrego do powiedzenia na temat latania
    samolotem z dzieckiem? Jakies dobre rady np. dla tych, którzy akurat
    muszą latać?

    Czy chodziło tylko o to, żeby sie tanim kosztem lepiej poczuć?
  • fergie1975 15.06.08, 19:20
    namietnazabawa napisał:

    > Podac Ci numer dyplomu?smile

    podaj smile
  • gandzia4 24.06.10, 21:14
    > P.S. W nurkowaniu wystarcza juz dwa - trzy metry.
    no tu to już bredzisz.
    --
    Oskar: Siema Gabrysia!!!
    Gabrysia z lekką zadumą w głosie: Sie ma, albo sie nie mabig_grin
  • namietnazabawa 09.06.08, 19:29
    Wroc do jednego z poprzednich postow. Wykladu czynic nie bede, caly
    czas chodzi o bezpieczenstwo immunologiczne, zagrozone roznica
    cisnien (szczegolnie nagla zmiana start/ ladowanie). Osoby dorosle
    maja z tym problem, a dla dzieci moze to byc problem znacznie
    powazniejszy (oby nie byl nigdy).
  • niecierpliwa3 09.06.08, 19:43
    Ja nie potrzebuję Twojego wykładu ani nie interesuje mnie numer Twojego dyplomu,
    bo nie mam możliwości, by go sprawdzić. Przytocz opinię specjalisty w temacie,
    który zaprzeczy powołanym przeze mnie specjalistom.

    W Twoich postach widzę odwołania do jakiejś tajemnej wiedzy, która powinna być
    dla wszystkich oczywista, a jakoś nie jest. Pochwal się swoją znajomością
    tematu, niedostępną dla Naczelnego Lekarza Lotnictwa Cywilnego i pediatry.

    Wracając do Twoich postów:
    "cisnienie, naczynia
    krwionosne, przepustowosc naczyn, krzepliwosc" "ogromny szok dla ustroju" - to
    hasła, nie argumenty. Samo Twoje poczucie wyższości nie wystarczy, by mnie
    przekonać.
  • jagielon29 09.06.08, 19:54
    Ja tez bardzo chetnie zapoznam sie z badaniami i opinia specjalisty
    w tej dziedzinie, ktore wskazuja wysokie ryzyko dla niemowlecia w
    samolociesmile Narazie to wszystko brzmi bardzo tajemniczo. Nie
    ttrzymaj nas tak dlugo w napieciu, podziel sie swoimi zrodlami smile
  • giullietta 09.06.08, 20:08
    i ja również bardzo chciałabym to usłyszeć
  • bnew 10.06.08, 16:01
    może wreszcie jakieś konkrety bo jak na razie to tylko raban robisz
    a nic nie powiedziałaś, poza dźwięcznymi hasełkami. Jaki jest wpływ
    na bezpieczeństwo immunologiczne zagrożone różnicą ciśnień?
    Ja nie wożę dziecka po Egiptach czy innych egzotycznych krajach, ale
    będę z 3 miesięcznym musiał polecieć do Polski bo mieszkam za
    granicą więc chciałbym poznać te zagrożenia o których tak wiele a
    zarazem nic nie mówisz. swoją drogą można pójść z dzieckiem do parku
    gdzie może złapać kleszcza co jest groźniejsze niż wiele innych
    tropikalnych chorób...
    --
    "When one person suffers from a delusion it is called insanity. When
    many people suffer from a delusion it is called religion." Robert
    Pirsig
  • nineveh 24.06.09, 17:51
    To prosze, WYJASNJ o jakie ryzyko chodzi. Ja tez nie rozumiem. Caly czas tylko
    omijasz temat, to teraz konkretnie prosze. To nie sejm, tu sa mile widziane fakty.
  • mama_miniulki 19.04.09, 12:44
    Wszyscy lekarze powiedzieli nam, że nie ma absolutnie żadnych przeciwskazań do
    lotu samolotem. Nasze dziecko pierwszy raz leciało jak miało 6 tygodni, teraz ma
    rok i leciało już 8 razy. Dziecko jest zdrowe jak ryba! Myśląc o różnych
    potencjalnych zarażeniach, to najlepiej nigdzie z dzieckiem nie wychodzić do
    trzech lat, do sklepu nie - zarazki, na plac zabaw nie - zarazki, na łąkę nie,
    bo owady... Przesada! I dodam, że byliśmy z córeczką 3 razy w górach na
    wysokości powyżej 3 tys. metrów, we Włoszech na wakacjach i na wielu innych
    mniejszych i większych wycieczkach - bez żadnych problemów. Pozdrawiam wszystkie
    rozsądne mamy!
  • nineveh 24.06.09, 17:43
    A wyobrazasz sobie, ze kts moze mieszkac w innym kraju niz jego rodzina? I
    chciec sie zobaczyc z rodzina? poza tym, czym ryzykuja? w ciazy mozna latac a z
    dwumiesiecznym nie mozna? MOZNA!!! Jdyne, co ryzykuja, to sykniecia wspolpasazerow.
  • martusia15432 25.06.10, 15:45
    a jakie jest ryzyko?
  • helinka 09.06.08, 19:19
    a kim ty jestes zeby oceniac innych...........nos w sos klupę w d....
    Bedziesz kiedys tak jak te wszystkie marudne Babcie i Tesciowe........trzymaj
    sie swojej ideologii i daj zyc innym a skoro jestes taka idealna mama co
    wszystko wie to tylko sie ciesz
  • namietnazabawa 09.06.08, 19:40
    Zakaz jest jakis, aby glupote glupota nazywac? Znow czasy
    poprawnosci politycznej nastaly?


    P.S. To nie ideologia, ale wiedza. Tym sie ona rozni od niewiedzy,
    ze wiedza jest sluszna.
  • drzoana 09.06.08, 19:50
    Oj, bardzo nie chcialabym byc dzieckiem takiej agresywnej
    namietnejzabawy.

    Natomiast bardzo chcialabym byc dzieckiem tych ludzi:
    www.malypodroznik.pl/
  • drzoana 09.06.08, 19:56
    Cytujac z www.malypodroznik.pl


    "Co pamięta maluch?

    Bardzo często słyszy się: po co ciągnąć takie małe dziecko ze sobą,
    umęczysz się, a przecież on nic z tego nie zapamięta! Problem
    takiego myślenia tkwi w naszym postrzeganiu świata, które nijak się
    ma do punktu widzenia dziecka. Przede wszystkim - czy naprawdę
    żyjemy po to by pamiętać? Zróbmy sobie rachunek sumienia. Co
    pamiętamy z poprzednich wakacji, sprzed dwóch lat, z wypraw na
    studiach? Niewiele. Mamy protezy w postaci zdjęć, filmów, notatek,
    ale nasza pamięć przechowuje jakieś pojedyncze obrazy czy historie,
    raczej wrażenie że było pięknie i byliśmy szczęśliwi, niż cały opis
    tego co się zdarzyło. Oczywiście te zdarzenia, to co przeżyliśmy
    podczas podróży, spotkania z ludźmi - to wszystko wpłynęło na nas,
    budując część naszej osobowości. I być może to samo dają podróże
    naszym dzieciom?

    Dla malucha jeden dzień to jak dla nas tydzień. Tyle się przecież
    dzieje: i kałuże do zbadania, i gąsienica na drodze, i patyczek do
    rzucenia.
    Mam wrażenie, że dziecko wypuszczone na dwór nie jest w stanie się
    nudzić. Żyje w każdej minucie pełnią życia (no może z wyjątkiem
    chwil, gdy bardzo chce mu się spać i nijak zasnąć nie umie, albo za
    wcześnie się obudzi). Podczas gdy my usiłujemy uwiecznić każdą
    chwilę poprzez zdjęcia czy filmy, ono istnieje tu i teraz. Ono
    właśnie teraz chce byśmy mu poświęcili swój czas, byśmy razem z nim
    odkrywali świat. Myślę zatem, że nie ma dla niego większego
    znaczenia, że nie będzie pamiętać wyprawy w naszym rozumieniu.
    Będzie szczęśliwe mając rodziców na własność, chlapiąc się w wodzie
    i budując zamki z piasku. Głaszcząc wielbłąda i bawiąc się z
    rówieśnikami o innym kolorze skóry. Odkrywając, iż świat jest
    znacznie większy (i ciekawszy!) niż pokój z zabawkami.

    Bardzo lubię opowieść Majki i Patryka o powrocie z dwumiesięcznej
    wyprawy samochodem z Belgii do Timbuktu. Ich dwuletnie bliźniaki
    weszły do swojego pokoju i wśród wielu wspaniałych edukacyjnych
    zabawek było im nudno! Gdy kilka dni później poszli na spacer do
    parku (chłopaki obowiązkowo ze swoimi samochodami, które
    towarzyszyły im w wyprawie) na widok piaskownicy pognali do niej
    pędem, zasypali koła aut piaskiem i radośnie wołając "brum, brum"
    udawali, że jadą przez pustynię. Ich świat już jest dużo większy niż
    piaskownica...

    Michałek (ponad 2 latka) z naszej azjatyckiej podróży przywiózł
    spory zapas słów. Pewnego razu usłyszałam jak do Stasia (9 miesięcy)
    mówi: "Siasu, miś Pompeń!" Pompeń to Phnom Penh. Zapytałam go co to
    jest Phnom Penh. Popatrzył na mnie jakby to było oczywiste i
    odpowiedział: "Bankok". "A co to Bankok" - drążyłam dalej. "Pompeń" -
    odparł bez namysłu, nieco zdumiony, że mama niby taka mądra, a tak
    prostej rzeczy nie wie. W jego słowniku oznacza to coś wspaniałego,
    super, świetnego. Zatem i miś i kolejka i pyszny deser - to wszystko
    jest Pompeń. Może właśnie w ten sposób pokazuje, że czas wyprawy
    kojarzy mu się jako bardzo pozytywne doświadczenie?



    Tam tak niebezpiecznie!

    To pierwsze słowa jakie zwykle padają jako argument przeciwko
    wyjazdom z dzieckiem. Zło czyha zewsząd: malaria, giardia, lambria,
    żółta febra, pająki, węże, bakterie, zarazki - no po prostu strach
    się bać! A czy zastanawialiście się kiedyś w jak bardzo
    niebezpiecznym kraju przyszło nam żyć? W opinii wielu rodziców z
    Zachodu przyjechać tu z dzieckiem to prawie samobójstwo! W lasach
    czają się kleszcze, w Bałtyku pławią sinice, a dzieci w piaskownicy
    mogą być nosicielami wirusa Rota. Do tego woda z kranu to
    bakteriologiczna bomba! I co? Jakoś tutaj żyjemy, dzieci nam rosną
    mniej lub bardziej zdrowo, w lesie zbieramy szyszki, a w piaskownicy
    pilnujemy by nasza pociecha nie sypała piaskiem na innych. Rzeczy
    znane nie budzą lęku, choć gdy wyjmowaliśmy kleszcza z głowy
    Michasia (pamiątka znad Biebrzy) przez kilka dni z niepokojem
    patrzyliśmy co się dalej stanie. Na szczęście nie stało się nic.

    Oczywiście jadąc na wyprawę trzeba się do niej przygotować
    zdrowotnie, przyjąć zalecane szczepienia i zabrać większą apteczkę.
    Ale zakładając, że nie jedziemy w tropiki w porze monsunu, wyjazd do
    wielu krajów nie jest aż tak niebezpieczny jak to się wszystkim
    wydaje. Przed naszą pierwszą egzotyczną podróżą miotana
    wątpliwościami rozmawiałam z wieloma osobami. "Nic nie będą
    pamiętać, zachorują, umęczycie się" - przestrzegali ci co dzieci
    mają, ale nie podróżują. "Niebezpiecznie, niezdrowo, niedobry
    pomysł" - mówili ci, co podróżują, ale dzieci nie mają. "Będzie
    genialnie, czasem ciężko, ale na pewno warto" - mówili ci, którzy
    taką przygodę mieli za sobą. I faktycznie, było nam tak dobrze, że
    pierwszą rzeczą po powrocie było wertowanie przewodników gdzie by tu
    razem pojechać...

    Dla wielu przeciwwskazaniem do wyjazdu z dzieckiem są panujące w
    innych krajach upały. Ale jeśli spojrzy się na wykresy temperatur w
    Polsce to okazuje się, że tropiki mamy na miejscu. A tam często do
    upałów mamy bonus w postaci basenu lub ciepłego morza, z którego
    nasza pociecha nie chce wyjść, więc całe dnie spędza się na świeżym
    powietrzu (co jak wiadomo dla zdrowia bezcenne). "
  • niecierpliwa3 09.06.08, 20:03
    fajna stronka smile ja nie jestem aż tak zakręcona, ale uważam, że naszej rodzinie
    należą się jedne wakacje w roku z dala od domu, w przyjemnym klimacie, bez
    konieczności szczepień itp.
  • giullietta 09.06.08, 20:15
    podsumowanie wakacji z dzieckiem. mój mały w miał 13 miesięcy jak byliśmy 3
    tygodnie w kenii smile
  • witoldyna 10.06.08, 07:49
    Wiedzę, nawet taką, którą możesz potem udowodnić dyplomem, nabywa się między
    innymi z literatury. Podaj ją więc by uzasadnić swoje zdanie, bo inaczej jest
    ono tylko prywatnym przekonaniem niczym nie umotywowanym.
    A o pamięci niemowląt i dzieci kilkuletnich sobie poczytaj, wtedy się wypowiadaj.
    Niestety po tej wypowiedzi muszę stwierdzić, że albo jesteś lekarzem, który nie
    jest do swojej pracy powołany bo wyznaje zasadę "tak jest bo ja tak mówię"
    (niestety tacy się zdarzają) albo laikiem, który z powodu braku dowodów sięga
    po, jak mu się wydaje, najwyższe argumenty (mam dyplom więc wiem najlepiej z was
    wszystkich).
  • p00h 13.06.08, 12:47
    Twoje wypowiedzi zdecydowanie zasługują na nazwanie głupotą, to fakt.
    Ewentualnie jeszcze trollingiem.

    Wiedza różni się tym od niewiedzy, że podparta jest faktami, których Ty nie
    podajesz. Twoje wypowiedzi to twoje _opinie_, o ile nie poprzesz ich źródłami, a
    wewnętrzne przekonanie, że ma się zawsze rację i słuszność to jest ignorancja i
    arogancja.

    Przelot samolotem, ze względu na niskie ciśnienie i niską wilgotność powietrza
    może być dla dziecka nieprzyjemny (zresztą dla dorosłych też), ale ryzyko jest
    identyczne jak i dla dorosłego człowieka.
  • agniem1 09.06.08, 21:46
    tak podrozowac lodzia to dla mnie bylaby zabawa.Lecialam z moja
    9mczna do polski az z Nowej Zelandi(2dni podrozy-26godz w samolocie)
    PO CO? zeby jaj jej dziadkowie po raz pierwszy zobaczyli.Dzieki ze
    samoloty.
  • magda_fraczak 10.06.08, 09:41
    Bardzo zainteresowała mnie Wasza rozmowa. Powiedzcie proszę, czy
    faktycznie Wasze maleństwa nigdy nie miewają problemów np
    z "zatykaniem uszu" albo bólem w skroniach? Wiem, że maleńkiego
    dziecka nie możemy o to spytać ale pytam z własnego dzieciństwa -
    gdy miałam 3,4 lata często plakałam z tego powodu w samolocie.
    Wiem, to było dawno temu aczkolwiek wciąż pamiętam to uczucie
  • jagielon29 10.06.08, 09:55
    Jeszcze nie lecielismy, dopiero sie przegotowujemy. Z tego co wiem,
    nalezy dac przy starcie i przy ladowaniu piers czy butle/kubek z
    piciem, zeby Maluch przelykal w tym czasie, wlasnie ze wzgledu na
    zmiany cisnieniasmile Wydaje mi sie, ze obsluga podpowie to rodzicom,
    choc nie jestem pewna. Oczywiscie zarowno przy starcie, jak i
    ladowaniu dziecko jest przypiete Twoim pasem.
  • mama9876 10.06.08, 09:59
    Moj synek latal samolotem juz kilka razy (byly to krotkie loty ok 2 godz),
    pierwszy raz kiedy mial 2 miesiace. Zawsze swietnie sie bawi skacze po
    rodzicach, zaczepia innych pasazerow i nigdy nie spi! Dlatego padam z
    wycienczenia po takim locie, ale i tak nie zamienilabym podrozy samolotem na 20
    godzinw samochodzie. Daje zawsze synkowi duzo pic i nawet nigdy nie plakal przy
    starcie czy ladowaniu.

    Szukalam informacji na temat choroby cisnieniowej,ale z tego co znalazlam
    dotyczy glownie nurkowania, nie doszukalam sie niczego o niemowletach w samolocie.

    Moj synek pewnie nic nie zapamieta z naszych podrozy, ale przynajmniej ja nie
    bede siedziec w domu i rozmyslac ile fajnych rzeczy moglabym robic gdyby nie
    dziecko. A jak wiadomo szczesliwy rodzic to i dziecko szczesliwsze.
  • kash107 10.06.08, 11:33
    Wlasnie wrócilam z podrozy, gdzie na pokladzie samolotu bylo 5
    malych dzieci, które plakaly i zalatwialy sie na zmiane, naprawde
    mozna bylo zwarjowac. Na dodatek dwóch maluchów bylo moimi sasiadami
    w hotelu i przez dwa tygodnie musialam sluchac ich placzów.
  • zwroclawianka 10.06.08, 14:51
    > dziecko. A jak wiadomo szczesliwy rodzic to i dziecko szczesliwsze.

    No, a jak innym pasażerom nie podoba się zaczepianie i histerie
    maluchów, to niech sie przesiądą do prywatnych awionetek, bezdzietni
    egoiści, którym nikt na starość szklanki wody nie poda!
  • mama9876 10.06.08, 15:03
    moj synek nie histeryzuje... a nawet jesli to jestem w stanie go szybko
    uspokoic. A jego zaczepianie polega na usmiechaniu sie i gaworzeniu,
    rzeczywiscie strasznie uciazliwe i nieprzyjemne...
  • funia81 24.06.09, 15:00
    > A jego zaczepianie polega na usmiechaniu sie i gaworzeniu,
    > rzeczywiscie strasznie uciazliwe i nieprzyjemne...

    A zebys wiedziala.
    Ktos powiedzial, ze dziecko jest jak pierdniecie - tylko z wlasnym mozna jakos
    wytrzymac. I to jest prawda.
    --
    Jestem z niższej półki i stoję tam, gdzie stało ZOMO.
  • szumewa76 02.08.09, 19:03
    zwroclawianka napisała:

    > > dziecko. A jak wiadomo szczesliwy rodzic to i dziecko
    szczesliwsze.
    >
    > No, a jak innym pasażerom nie podoba się zaczepianie i histerie
    > maluchów, to niech sie przesiądą do prywatnych awionetek,
    bezdzietni
    > egoiści, którym nikt na starość szklanki wody nie poda!

    Dokładnie. Lecąc na Sycylię z półtorarocznym synem, siedząca przede
    mną paniusia strasznie wzychała i stękała, że mój młodszy syn jest
    dosyć absorbujący podczas lotu, a ja jej na to odpowiedziałam, że
    nie jestem wyrodną matką i nie polecę sobie na wczasy bez dzieci.
    Umarłabym z tęsknoty już na lotnisku.
  • anew3 20.02.10, 22:07
    Czesem mnie sama bola uszy podczas ladowania czy startu, podczas
    ostaniej podrozy pamietam :przy ladowaniu.Moja coreczka plakala,
    pokazywala na uszy i niestety nie chciala jesc ani pic, a pomogloby
    to jej.Dostala od innego pasazera zabawke i to troche pomoglo,
    odwrocilo uwage.
  • pocalujta_wujta 10.06.08, 15:27
    Nie piszcie glupot. Chyba zadne linie nie pozwalaja wybrac miejsca niezaleznie
    czy sie podrozuje z dzieckiem czy bez. Miejsca sa przypisane w momencie zakupu
    biletu (mozna negocjowac) a czasem daje sie to zmienic tylko przy check-in.
    Potem mozecie "sobie zmieniac" co najwyzej w zaleznosci od upodoban pilota.
  • jagielon29 10.06.08, 15:47
    W niemalze wszystkich tanich liniach lotniczych wybiera sie miejsce
    samemu.
    Takze w wypadku linii typu LOT, czy Lufthansa ( gdzie obowiazuja
    miejscowki) przy rezerwacji i kupnie biletu droga internetowa, nie
    wybiera sie miejsca. Miejscowke otrzymuje sie podczas check in. Na
    bazie mojego doswadczenia mozna poprosic np. o miejce przy oknie
    itp, dlatego mysle, ze spokojnie mozna poprosic o miejsce z przodu
    czy z tylu samolotu.
    Natomiast w wypadku podrozy tanimi liniami- ostatnio wiekszosc,
    jakie znam, nie otrzymuje sie miejscowki.
  • sappone 12.06.08, 16:19
    Hmm, a czy orientujesz się, jak to wygląda w Centralwings? Niedługo lecę z nimi
    z Warszawy do Lizbony i jeśli jest wolny wybór miejsc tak, jak mówisz, przyjadę
    wcześniej na lotnisko, żeby miec miejsce koło męża na te 3 godziny.
  • hanalui 12.06.08, 16:38
    sappone napisała:

    > Hmm, a czy orientujesz się, jak to wygląda w Centralwings?
    Niedługo lecę z nimi
    > z Warszawy do Lizbony i jeśli jest wolny wybór miejsc tak, jak
    mówisz, przyjadę
    > wcześniej na lotnisko, żeby miec miejsce koło męża na te 3 godziny.

    Tak, to tania linia i nie ma miejsc z miejscowkami.
    No i samolot to nie autobus...to ze przyjdziesz wczesniej to nie
    znaczy ze bedzie stal i czekal na pasazerow, a ci co przyjda
    wczesniej moga sobie wsiasc i czekac w samolocie. Wszyscy
    pasazerowie sa wpuszczani razem. Zwykle do rekawa samolot
    podstawiany jest tuz przed wylotem 30-45 min wczesniej, jesli nie to
    autobusy dowoza pasazerow na plyte lotniska, nikt nie jezdzi na
    okraglo bo pasazer wlasnie przyszedl big_grin
    W twoim wypadku wyslij mobilniejszego meza by zajal Wam miejsca lub
    jesli lecisz z dzieckiem to byc moze te linie przewiduja priorytet
    dla matek z dziecmi, niektore tanie linie daja mozliwosc kupienie
    sabie takiego priorytetu big_grin
  • mama_frania1 12.06.08, 19:19
    akurat w 'centralwingsie' dostajesz miejscowke podczas odprawy - oni wtedy przydzielaja miejsca, wiec warto poprosic jak sie chce np. kolo przejscia, czy dwa miejsca obok siebie... jedyna mi znana tania linia, ktora tak robi...
  • kash107 13.06.08, 15:31
    ze skyeurope tez nigdy nie mialam problemu
  • sappone 13.06.08, 15:45
    Naprawdę jedyna? Bardzo dobrze to o niej świadczy w takim razie.

    A ile razy nimi leciałaś?
  • mama_frania1 13.06.08, 21:28
    szczerze mowiac nie pamietam, pewnie ponad 10... nie wiem czy jedyna, ale jedyna, ktra lecialam (z tanich linii), w ktorej tak bylo. duza wygoda, zwlaszcza jak lecialam w ciazy i moglam poprosic o miejsce od przejscia blisko toalety wink
    w british airways przy odprawie on-line tez mozna wybrac miejsce, ale to juz nie jest tania linia.

    ps. ze znanych mi linii centralwings jest tez jedyna, ktora nie pobiera zadnej oplaty za dziecko do dwoch lat...
  • sappone 16.06.08, 14:25
    Wow, masz imponujący staż!

    Różnica cenowa między BA a Centralwings silnie przemawia na korzyść tej
    ostatniej, szczególnie dla częstych lataczy. A z tego, co mówisz wynika, że
    Centralwings jest o wiele bardziej sympatyczną linią niż wynikałoby z tego, co
    ludzie gadają.
  • mama_frania1 17.06.08, 00:00
    dawno nie lecialam, podobno sie popsuli sad lecimy w niedziele, z dzieciem, to sie przekonam czy to prawda czy nie...

    BA lecialam raz i bylo taniej niz tanimi liniami... ale tylko raz mi sie udal taki numer, niestety...
  • sappone 17.06.08, 16:08
    Jak to popsuli się? Co masz na myśli? Powinnam się bać?

    Swoją drogą, można zapytać dokąd się wybieracie? Jakieś wakacje? smile

    Ja raz leciałam Iberią w cenie lowcosta - tania linia odwołała mój lot i musiała
    wydać ciężkie pieniądze na zastępstwo. Uśmiałam się, jak przeczytałam na bilecie
    kwotę, jakiej zażyczyła sobie Iberia! Taniej by im wyszło nie odwoływać tego
    lotu i przewieźć trochę powietrza w kabinie.
  • polek86 18.06.08, 23:14
    a to prawda fajnie ze tak robia i to jeszcze dzieko leci za darmo takze super,
    zreszta jak sie kupuje wczesniej bilet to mozna wybrac sobie miejscowketongue_out ja tak
    zawsze robie marudze przy okienku fajnie sie gada z kobitkami centrala przy
    stanowiskusmilewink
  • sappone 13.06.08, 15:37
    Ej, wiem, jak wygląda odprawa i boarding! Co miałam na myśli to to, że kiedy nie
    ma miejscówek to trzeba się spieszyć do bramki i usadowić taran w postaci
    dysponującego siłą przebicia małżonka blisko wejścia do rękawa. wink

    Na szczęście okazuje się, że w Centralwings miejscówki jednak są, zatem nie ma
    takiego problemu, wystarczy odprawić się razem i oczywiście nie w ostatniej
    możliwej chwili.
  • sueellen 24.06.09, 19:07
    Właśnie wróciłam z podróży samolotem.
    Odprawiałam się w ostatniej chwili jako ostatnia. Na pokład weszliśmy jako jedni
    z ostatnich a siedzieliśmy w drugim rzędzie. Często zdarza się, że opuszczają
    stoliki w pierwszych rzędach aby ludzie przechodzili dalej i obciążyli samolot z
    tyłu. Jeśli dalsze miejsca się zapełnią, stewardy zwalniają przednie i dzięki
    temu ostatni pasażerowie zostają pierwszymi smile
    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
  • miriam_73 25.06.09, 09:56
    Nieprawda, kupując bilet internetowo np. w LOT czy Alitalii, można od razu przy
    rezerwacji wybrać sobie konkretne miejsce w samolocie oraz np. rodzaj posiłku,
    jesli ma być specjalny (np. vege czy koszerny). Zawsze od razu wybieram miejsce,
    bo mam ze tak to określę ulubioną lokalizację (w zalezności od typu samolotu).


    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973/albums/most-recent
  • airwoman 16.03.09, 15:03
    przy zakupie/rezerwacji biletu mozna wybrać miejsce...lecąc z
    dzieckiem ważacym do ok. 9kg istnieje możliwość zarezerwowania
    miejca przy ściance działowej, na której montuje sie kołyski (w
    wiekszych samolotach). Dodatkowo, lepiej prosić o miejsce z przodu,
    gdzie zdecydowanie mniej "trzęsie", szczególnie, kiedy masze dziecko
    ma chorobę lokomocyjną.
  • rami82 21.06.09, 23:53
    pocalujta_wujta napisał:

    > Nie piszcie glupot. Chyba zadne linie nie pozwalaja wybrac miejsca
    niezaleznie
    > czy sie podrozuje z dzieckiem czy bez. Miejsca sa przypisane w
    momencie zakupu

    W Lufthansie mozna wybrac miejsce przy odprawie, a jak nie ma
    pelnego samolotu to obsluga sama mowi, ze jak ktos chce to sie
    jeszcze moze przesiasc na inne miejsce. Sama czesto z tego
    korzystamsmile
  • kachaduzba 24.06.09, 14:45
    W wielu "tanich" liniach lotniczych miejsce wybiera sie porzy wsiadaniu
    do samolotu.
  • mamka20071 24.06.09, 18:32
    Przy rezerwacji biletu można zarezerwować miejsce - informuje się
    jednak, że leci się z małym dzieckiem i wówczas osoba odpowiedzialna
    za rezerwację wyszukuje odpowiednie miejsce. Zazwyczaj w pierwszym
    lub ostatnim rzędzie. Przy samym check-in może być większy problem,
    gdyż dogodne miejsca mogą być już zajęte/zarezerwowane. Więc im
    szybciej, tym lepiej ale oczywiścue taka możliwość istnieje.
    --
  • welcometopoland 25.06.09, 12:57
    pocalujta_wujta napisał:

    > Nie piszcie glupot. Chyba zadne linie nie pozwalaja wybrac miejsca niezaleznie
    > czy sie podrozuje z dzieckiem czy bez. Miejsca sa przypisane w momencie zakupu
    > biletu (mozna negocjowac) a czasem daje sie to zmienic tylko przy check-in.
    > Potem mozecie "sobie zmieniac" co najwyzej w zaleznosci od upodoban pilota.
  • myfanawy 02.07.09, 16:15
    > Nie piszcie glupot. Chyba zadne linie nie pozwalaja wybrac miejsca niezaleznie
    > czy sie podrozuje z dzieckiem czy bez. Miejsca sa przypisane w momencie zakupu
    > biletu (mozna negocjowac) a czasem daje sie to zmienic tylko przy check-in.
    > Potem mozecie "sobie zmieniac" co najwyzej w zaleznosci od upodoban pilota.

    Na przyklad w liniach easyJet i Wizzair ?
  • karomacha 05.04.13, 17:07
    W każdej linii lotniczej (prócz tanich linii) wybiera się miejsce przy zakupie. Miejsca dla rodzin z niemowlakami są w pierwszym rzędzie i te miejsca są zablokowane do kilku dni przed odlotem i wtedy można przed samym odlotem starać się o nie. zapraszam na blog www.dlaczegoplacze.wordpress.com
  • maouby 07.12.08, 03:56
    Nie kazdy mieszka blisko rodziny. stad latanie samolotem z malymi
    dziecmi. Troche wiecej zrozumienia i mniej rzucania miesem i
    kosmitami.
  • camel_3d 16.03.09, 15:15
    hmmm...ludzie nie przesadzajcie... co za roznica..samochod, samolot..rakieta..
    czy kolaska. Toz to zwykly srodek transportu.

    co gorszego jest w 3 godzinach lotu na majorke od 6 godzin jazdy samochodem nad
    polskio morze? nie rozumiem...

    ja wybiaram sie w przyszlym roku do Namibii i na pewno moj maluch poleci ze mna...

  • aniaimax 16.03.09, 16:16
    camel dla mnie duza roznica czym, bo samolotem jestem na miejscu w 2 godziny, samochodem z 5-latkiem w 16godzin. a w lipcu urodzi mi sie drugi maluch i nasze 16 godzin w samochodzi zmieni sie w 20 z kawalkiem. Dla mnie jest roznica smile oczywiscie na korzysc samolotu.
    --
    maks 5l.
    Aniolek 25.04.07
    http://tickers.baby-gaga.com/p/boa195pr___.png
  • pitulina 16.03.09, 16:51
    Ja tez nie uwazam, zeby samolot byl czyms okropnym. Moja corka miala
    dwa miesiace, kiedy po raz pierwszy leciala do dziadkow na Swieta.
    Zaden problem. Samochodem zajeloby nam to ponad dobe. Nie wyobrazam
    sobie. Pojutrze znow lecimy wink
    Pozdrawiam.
  • atucapijo 18.03.09, 10:14
    bo nie ma bezposredniego połączenia Wenecja- Warszawa, więc wybrałam LH przez
    MOnachium. MOj synek nie wydawał sie specjalnie zestresowany, podczas startu i
    lądowania przystawiałam go do piersi, a oba loty spędził śpiąc mi n akolanach.
    alternatywą były 20 h w sanmochodzie, bo w taką syfną pogode byśmy jechali wolno
    i często się zatrzymywali. kto pisze o nurkowaniu + latanie samolotem, nie ma
    bladego pojęcia o czym mówi, jeśli faktycznie byłoby to samo, to co 5 metrów
    wysokości samolot powinien sie zatrzymywać na safety stop... i trzeba by było
    oddychać sprężonym powietrzem albo mieszkanką przetlenowaną typu Nitrox pod
    ciśnieniem, a nie normalnym powietrzem o cisnieniu 1 bar... bardziej szkodzi
    wyjazd w góry,m gdzie dziecko oddycha rozrzedzonym powietrzem, a pewnie wielu z
    nas wybiera takie wakacje... uwielbiam jak ktoś sie mądrzy, a wie o rzeczy tylko
    co świnia o pomarańczach...
    --
    http://b1.lilypie.com/ho0Xp1/.png
  • elgoch84 27.03.09, 17:36
    ja jestem wlasnie w polsce, tymczasowo mieszkam we wloszech, moja mala ma 8
    miesiecy i lata od kiedy skonczyla 2, w samolocie sie chichra i bije wszystkim
    brawo, z pewoscia wiekszy szpas mialabym w autokarze/samochodzie ponad dobe
    gdzie nawet wstac nie moge i z nia pochodzic albo sama - ach egoistka - nog
    rozprostowac.
    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-20821.png
  • pocholita 23.06.09, 13:02
    Polecam płyn do rozpuszczania woskowiny usznej.

    Jeżeli ucho jest zatkane woskowiną unieruchamia błonę bębenkową i
    jej naturalne drgania poczas startu i lądowania samolotu. Powoduje
    to koszmarny ból ucha i często dzieci wyją jak opętane a dorośli nie
    wiedzą co im jest.

    Takie preparaty dostępne są w aptekach bez recepty. Kuracja
    oczyszczająca ucho na kilka dni przed wylotem i można leciec.
  • ewrzostar 23.06.09, 14:31
    O! to jest mysl, aczkolwiek moje dziecko jakos nie mialo do tej pory problemow.
    Ale dziekuje bardzo za pomysl.
    Nawiasem mowiac moje dziecko pierwszy raz bylo w samolocie jak miala 2 mies.,
    lata przecietnie dwa razy na miesiac w te i z powrotem.
    Jest zdrowa jak rydzyk. Samoloty traktuje jak srodowisko naturalne, do
    stewardess macha (aktualnie ma prawie rok) i pokazuje im mleko (zeby jej
    podgrzaly).
    Na uszy dobrze jest miec tez dwie butelki wody (ze smoczkiem!), jesli mamy na
    mysli niemowle oczywiscie. Dziecko wtedy wprawia w ruch swoja zuchwe i bol ucha
    staje sie mniejszy. To jak do tej pory pomagalo bez pudla.
    Gadanie ze to niezdrowe, zle dla dziecka, ze jestesmy zli rodzice - to gadanie
    babc, tesciowych i pediatrow pokolenia PRLu. Dzieki takiemu gadaniu widze ze
    wiekszosc tak wychuchanych niemowlat cycka zaznalo do 3 miesiaca zycia jesli nie
    wczesniej, ma glowy jak talerze bo caly czas na plecach i smoczki w buziach oraz
    na stres radza sobie podjadaniem paczkow, wpychanych im do buzi przez babcie.
    BTW miejsca mozna wybierac przed odlotem, zamawiac bilety w internecie. W KAZDEJ
    linii (Lufthansa, BA, LOT, etc). Wyjatkiem sa tanie linie, gdzie miejsca sa
    nienumerowane.
  • kachaduzba 24.06.09, 14:53
    Dlaczego wszyscy mysla, ze zycie konczy sie po urodzeniu dziecka?
    Przeciez nie mozna oczekiwac od rodzicow malych dzieci, ze zamkna sie w
    domu i nic nie beda robic.
    Z dzieckiem mozna wybrac sie na zakupy, do kina, do restauracji i
    pojechac na wakacje.
  • welcometopoland 25.06.09, 12:55
    Pójdź 2x do restaruracji i ci pzejdzie Kacho droga...
    Tak samo jak po X-nieprzespanych nocach przejdzie ci ochota na sex, a potem
    ochota na oglądanie TV gdy mały zaśnie, itd, itp.

    Będzie tylko ochota na ŻARCIE I COLĘ a z tego zrobią się oponki ...


    kachaduzba napisała:

    > Dlaczego wszyscy mysla, ze zycie konczy sie po urodzeniu dziecka?
    > Przeciez nie mozna oczekiwac od rodzicow malych dzieci, ze zamkna sie w
    > domu i nic nie beda robic.
    > Z dzieckiem mozna wybrac sie na zakupy, do kina, do restauracji i
    > pojechac na wakacje.
  • yowah76 24.06.09, 18:48
    To JEST koszmar. Moze nie dla dziecka i dla mamuski ale dla
    wspolpasazerow, ktorym ekipa wyjcow drze morde na zmiane przez caly
    lot. Jakby to luku bagazowego nie bylo...
    --
    A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.
    A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
  • makakson 24.06.09, 19:15
    Święta racja. Ostatnio jak leciałem w rzędzie przede mną usiadła matka z małym
    dzieckiem - wrzask niemiłosierny wink No ale nie można wybrzydzać, takie uroki
    latania klasą ekonomiczną... sad
  • theorema 24.06.09, 22:28
    yowah76 napisała:

    > To JEST koszmar. Moze nie dla dziecka i dla mamuski ale dla
    > wspolpasazerow, ktorym ekipa wyjcow drze morde na zmiane przez caly
    > lot. Jakby to luku bagazowego nie bylo...
    Taaaa, mnie się trafił lot z wszystkimi miejscami zajętymi, dziesięcioro dzieci malutkich i sześcioro starszych. Małe wyły non stop, starsze gadały, piszczały, śmiały się jak hieny. Rodzice oczywiście oburzeni na sugestie współpasażerów, że może jednak każdy by swoje uciszył(w końcu od czegoś są rodzicami, powinni znać powody wycia swoich dzieci), szczerze mówiąc zaczęłam marzyć,aby sama się przenieść do luku. Ale to nie dotyczy tylko podróży samolotowych, a każdych - rodzice, najlepiej oboje, skoncentrowani na gó...arzu, który odstawia teatrzyk, wiedząc, że jest w centrum zainteresowania. Zamiast zabawiać takiego, nos w książkę i dziecko się też uciszy. Przynajmniej ja taka byłam. Parę razy moja rada zdała egzamin w przypadku rodziców udręczonych zachowaniem swoich bachorków-potworków w pociągusmile
  • yowah76 25.06.09, 01:26
    Ostatnio przede mna siedziala mamusia z dzieckiem, ono bylo nawet w
    miare cicho (inne juz nie, zeby nie bylo tak rozowo), ale mamusia
    przez pol lotu mu spiewala cokolwiek niezgodnie z faktyczna melodia
    utworuwink Juz sama nie wiem, co gorsze, skrzeczacy dzieciak czy
    falszujaca matka...
    --
    A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.
    A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
  • peilin 25.06.09, 09:38
    Jedno wazne sprostowanie - w normalnych liniach na dziecko do 2 lat
    przysluguje bagaz - 10 kg! W tanich niestety nie.
    Moje dzieci lataja dosc czesto od 10 miesiaca zycia (wczesniej sie
    nie dalo wyrobic im paszportu wink, jak do tej pory (2 lata i 4 lata)
    na trasach europejskich i nigdy nie mielismy z nimi specjalnych
    problemow w trakcie lotow. Zdarzalo sie, ze plakaly, ale coz to
    tylko male dzieci. Staram sie zawsze, zeby nie przeszkadzaly innym
    pasazerom, ale wydaje mi sie, ze niektore bezdzietne osoby maja
    nierealne oczekiwania - w zeszlym tygodniu moja siostra leciala z
    rocznym dzieckiem - pasazerowi obok przeszkadzalo, gdy dziecko
    dotknelo, nie uderzylo, tylko dotknelo! To naprawde jest nierealne,
    zeby roczne dziecko siedzac na kolanach u rodzica, nie dotknelo
    pasazera obok.
    Kupienie biletu w klasie biznes nie jest zandym rozwiazaniem, bo i
    tam mozna trafic na dzieci wink. To jest tylko kwestia ceny biletu na
    jaka ktos sobie moze pozwolic, nie ma zakazu podrozowania z dziecmi
    klasa biznes.
    Pozdrawiam
  • jamesonwhiskey 25.06.09, 21:39
    > - pasazerowi obok przeszkadzalo, gdy dziecko
    > dotknelo, nie uderzylo, tylko dotknelo!


    zdaje sie ze zapomnialas dodac ze dzieciak pewnie byl caly usliniony
    a ja nie mam ochoty zeby ktos rozmazywal swoej wydzieliny na mnie
  • welcometopoland 25.06.09, 12:52
  • sueellen 25.06.09, 12:58
    Eee, to jeszcze nic. Kiedyś leciałam do Londynu z 30 dziewczynkami z Izraela
    (wiek około 12-13 lat) na pokładzie. Jezzzuuu, to ja już wolę płaczące niemowlaki!
  • kiddy 25.06.09, 14:38
    No jak to, jakie ryzyko? Takie, że rodzice nie utkną w chałupie na
    pare lat. Takie, że nie będą zmuszeni do siedzenia nad zimnym
    Bałtykiem, w deszczu na Mazurach lub na działce w Pcimiu Dolnym wink

    Dwa lata temu widziałam we Włoszech rodzinę z Finlandii. Jedna para
    miała 4-miesięcznego malucha, druga półroczniaka. Mieli świetne
    wakacje i jakoś nikt nie uważał, że rodzice z takimi malcami mają
    siedzieć w domu albo jak najbliżej domu. Mam wrażenie, że takie
    postrzeganie rodziców małych dzieci wynika w ogóle ze sposobu, w
    jaki postrzega się wychowanie dzieci w Polsce: ubierać ciepło do
    przegrzania, bo jeszcze się przeziębi; zabawa w piasku nie, bo
    zarazki; kapiel w basenie nie - bo zarazki; zabawa na łące nie - bo
    alergia; spacer w mżawkę nie - bo się przeziębi. Nuda, nuda, nuda.
    Najlepiej zamknąć się w chałupie i zerwać kontakt z otoczeniem na 18
    lat wink

    Dziecko to część rodziny. Jego potrzeby są ważne, ale nie ważniejsze
    niż potrzeby dorosłych, rodziców.
  • kaprysia 26.06.09, 14:41
    jakoś nie widzę powodu, aby siedzieć z dziećmi w chałupie albo gnić na mazurach,
    bo komuś w samolocie się to nie podoba. mnie też rażą klaszczący podpici
    biedaturyści w skarpetach do sandałów (panowie) i z brzuchami wylewającymi się z
    biodrówek (panie), ale nie odmawiam im prawa do podróżybig_grin

    co prawda tanimi liniami leciałam tylko kilka razy, ale odbyło się bez wpadek,
    obsługa się bardzo o nas troszczyła. teraz latam przynajmniej raz w miesiącu
    normalnymi rejsowymi samolotami i o ile jest taka możliwośc, zawsze jestem z
    dziećmi zapraszana do pierwszej klasy, dostajemy koc, często zabawki, cukierki.

    rada, żeby przyjeżdżać na lotnisko 2 godziny wcześniej wydaje mi się głupia,
    skoro nie czeka się w kolejce do odprawy i do samolotu - my opanowaliśmy do
    perfekcji sztukę przybywania w ostatniej chwilismile

    pozdrawiam podróżujące rodzinki!
  • dorotolda 27.06.09, 00:06
    matko, uwielbiam takie opinie, najpierw się to to wymądrza, a potem hasła typu:
    nie znasz mnie, więc nie oceniaj, nie mów do mnie w liczbie mnogiej, czuję się
    nieswojo. Co to kuna ma być???? Nie ma argumentów, to jazda - teksty rodem z
    podstawówki... Może coś jeszcze o błędach ortograficznych, choć nie wydaje mi
    się, abym jakoweś popełniła... W sierpniu tego roku mam zamiar polecieć do
    Francji z moją 15-miesięczną córką, sama nie wiem co mam myśleć, bo nigdy nie
    leciałam samolotem, tym sposobem będziemy dwie. Lecę nie tyle ze względu na
    wakacje, co ze względu na dziadków, którzy są Francuzami i chcieliby pobyć
    trochę z wnuczką. Czy w związku z powyższą dyskusją i "ostrzeżeniami" namiętnej
    zabawy mam im odmówić, czy jednak okazać się wyrodną matką i pokutować za
    grzechy bycia matką pół-Francuzki? Może poczekać do 10 roku życia córki (o ile
    przez łaskawość Bożą szlag dziadków nie trafi do tego czasu) albo pomęczyć się
    24h w samochodzie, wtedy dopiero będzie NAMIĘTNA ZABAWA!
  • xkomix 01.07.09, 10:53
    Ja latam z córeczką samolotem od kiedy skonczyla 5 miesiecy. teraz
    ma 13 i nie zauważylam, żeby jakoś niekozystnie to na nia wplynelo.
    moze jednynie nie lubi kiedy podczas lotu ma se takie uczucie jak na
    karuzeli(ja tez tego strasznie nie lubie - tego krecenia sie w
    glowie). wtedy mozniej sie do mnie przytula.spiewam jej po cichu
    piosenki.ona zaczepia pasazerow siedzacych obok.zawsze latam sama
    (tzn bez partnera itp.) i mimo, ze sa to loty niedlugie(Szwecja) to
    zawsze towarzyszy mi stres, ale to raczej z powodow czystko
    organizacyjnych. Np odradzam barania duzego bagazu podrecznego.
    naprawde bardzo niezreczne to jest.
  • anusia_k83 06.07.09, 10:14
    Hej Dziewczyny!!Pod koniec lipca bede leciala pierwszy raz samolotem z moim 6
    miesiecznym synkiem <z luton do warszawy> i mam pytanie czy wozek trzeba wkładac
    na tasme i go przeswietlac,mam obawy poniewaz moj wozek po zlozeniu i tak jest
    duzy i sklada sie z dwoch czesci i zastanawiam sie czy nie bedzie z tym problemu
    i czy nie lepiej go nadac razem z bagzem glownym,a jesli tak to jak zabezpieczyc
    wozek,z gory dziekuje za odpowiedzi,pozdrawiam
  • mim288 10.07.09, 15:17
    Zależy od zwyczajów na danym lotnisku - obsługa Ci wyjasni i po
    kłopocie - pasażerom z dziecmi bardzo pomagają (a jak kobieta leci z
    dzieckiem /dziećmi sama to w ogóle sie troszczą bardziej niż zwykle).
    Samolot to normalny środek komunikacji, znacznie bezpieczniejszy
    (statystycznie) niz np samochód, a przecież nikt nie
    odmawia "odpowiedzilanej" matce prawa do jeżdzenia z dzieckiem
    samochodem. Nie rozumiem problemu latania z dzieckiem, czy bez
    dziecka - nie lubię sie wlec pociągiem, czy samochodem jak mogę
    polecieć samolotem (pomijając inne "uroki" - ostatnio spedziłam po 2
    h oczekując na samolot (port lotniczy we Wrocławiu), a potem na
    pociąg (w Katowicach) i z dwojga złego wolę tkwić na lotnisku w
    czystej sali z klimą niż na dworcu (gdzie gorąco, syf i nawet ławek
    brak). Nie mam też zamiaru spędzać urlopu (którego nie mam tak
    wiele) w strugach deszczu, ani raczyć moich kilkuletnich dzieci
    spacerami w kaloszach jeśli możemy śmigać na zjeżdzalniach wodnych w
    słońcu, albo kapać sie w ciepłym morzu - już 2,3 latek pamięta
    świetnie jak fajne mogą byc takie wakacje i głośno potrafi sie ich
    domagać - jeśli rodzice dali mu szansę choć raz takie przeżyć.
  • grodek75 02.08.09, 22:42
    blq napisał:

    > proponuję od razu łodzią podwodną, a najlepiej statkiem kosmicznym.
    >
    > i w ogole nie rozumiem ludzi, co te maluszki targają ze sobą po
    świecie.
    >
    > na wycieczki zagraniczne będzie czas, jak podrośnie. teraz to
    lepiej sobie pojechać nad jezioro.

    Nie chce mi się powtarzać po raz kolejny argumentów dlaczego odbywam
    podróże z dziećmi, również te dalekie. Wejdź na forum "Latanie" -
    tam jest dość obszerny wątek na ten temat.

    --
    www.panoramio.com/user/2266955
  • anew3 20.02.10, 22:13
    Do osoby ,ktora twierdzi, ze najlepiej sobie pojechac nad
    jezioro:nad jeziorem tez sie pewnie znajda ludzie wg ,ktorych male
    dzieci nie powinny wychodzic z domu bo przeszkadzaja doroslym.Moze
    to ty raczej powinienes zostac w domu?
  • karomacha 27.06.11, 11:30
    Latanie z niemowlakiem jest łatwe i tanie. Latam z moją trójką dzieci o paru lat. Najmłodsze miało ponad miesiąc gdy leciałam pierwszy raz. Wejdź na mój blog dlaczegoplacze.wordpress.com/2011/05/21/myslisz-o-podrozy-z-niemowlakiem/ i przeczytaj jak się przygotować do podróży i co Cię czeka w samolocie i na lotnisku.
  • karomacha 10.07.11, 18:07
    Bo latanie z niemowlakiem jest łatwiejsze i tańsze! Zapraszam na mojego bloga jak się przygotować do takiej podróży dlaczegoplacze.wordpress.com/2011/05/21/myslisz-o-podrozy-z-niemowlakiem/
  • karomacha 05.04.13, 17:11
    Podróżuję z całą czwórką moich maluszków, byliśmy w Nowej Zelandii, w Stanach, Tajlandii, Balii, najmniejsze dziecko kiedy leciało miało miesiąc. Warto z dziećmi podróżować a przede wszystkim da się z dziećmi i niemowlętami podróżować... Jak się przygotować do podróży warto przeczytać dlaczegoplacze.wordpress.com/2011/05/21/myslisz-o-podrozy-z-niemowlakiem/
  • klinka30 06.04.13, 10:06
    Hej,

    w maju wybieram się z 5 miesięcznym synem na Kretę. Oczywiście samolotem.
    Maluch jest jeszcze na piersi i zastanawiam się czy lepiej aby tak zostało czy wprowadzić butelkę.

    Doradźcie również na co zwrócić uwagę zabierając takiego malucha w taką podróż.
  • nchyb 06.04.13, 13:21
    > Maluch jest jeszcze na piersi i zastanawiam się czy lepiej aby tak zostało czy
    > wprowadzić butelkę.

    akurat lot samolotem jako przyczyna zmiany sposobu żywienia wydaje mi się najmniej istotnym powodem...
  • klinka30 06.04.13, 16:02
    na pewno będę dziecko "odstawiała" od cycka. Nie chodzi mi o sam lot, a raczej czy zrobić to przed czy po wakacjach.
  • nchyb 06.04.13, 16:10
    możesz zacząć stopniowo w każdym momencie. ja nie ukrywam, że dla mnie w podróży samolotem z dzieckiem piersiowym - to była wygoda, karmienie bardzo pomogło w momencie lądowania.
    Ale dla osoby która ogólnie nie przepada za karmieniem piersią wygodniejsze może być przygotowanie i podanie butelki, tyle że jej podanie w dowolnym potrzebnym momencie może być utrudnione.
    Ja zdecydowanie z odstawieniem od piersi powstrzymałabym się do powrotu z wakacji, ale to wynika z mojego podejścia do wygody smile
  • klinka30 06.04.13, 16:43
    No tak, ciekawe jak zrobić mleko w butelce w samolocie... chyba rzeczywiście poczekam i odstawię młodego po powrocie. Choć chciałoby się wypić drinka na wakacjach wink
  • nchyb 06.04.13, 17:20
    > No tak, ciekawe jak zrobić mleko w butelce w samolocie...

    nie jest tak źle smile
    zabierasz ze sobą puste butelki plastikowe do podręcznego bagażu i poporcjowane mleko w proszku. W samolocie stewardesy podadzą ci gorącą wodę, z którą rozrobisz mieszankę.
    Ale... no właśnie, jest ale. W przypadku maluszków - woda często ma duże znaczenie, małe dziecko może odchorować (niekoniecznie ciężko, ale jednak dla rodziców na wakacjach dość dotkliwie) wodę inną niż jest do niej przyzwyczajone. W przypadku dzieci bez alergii i większe niż kilkumiesięczne - zapewne będzie bez problemów, w przypadku kilkumiesięcznego malucha, które dopiero przyzwyczaja się do odstawienia od piersi może (chociaż wcale nie musi) być trudniej.

    W sumie - do wakacji jeszcze kilka miesięcy masz. Zawsze możesz spróbować przestawić dziecko częściowo na butelkę, wtedy większość posiłków byłaby butelkowa, a np. tylko jeden wieczorny posiłek z piersi. Znałam osoby, które tak robiły i sobie chwaliły.
    Ja akurat jedno dziecko miałam całkiem butelkowe niemal od początku (6 tygodni) i drugie, które mając już skończony rok jeszcze tylko mleko matki piło (poza innymi posiłkami oczywiście smile )
    I powiem ci, ze to wszystko kwestia organizacji, obydwa rodzaje karmienia pozwoliły nam na bezproblemowe latanie smile

    A najważniejsze, żebyście dobrze wypoczeli na wakacjach. Czego ci życzę, niezależnie od tego jaką decyzję o karmieniu podejmiesz.
    Pozdrawiam
  • nchyb 06.04.13, 17:40
    przepraszam, masz miesiąc, to jednak dużo mniej czasu...
    ja bym jednak na ten czas została przy karmieniu piersią, ale tak czy inaczej życzę dobrej zabawy smile
  • wilhelminaslimak 06.04.13, 20:45
    Ja leciałam 2 razy z rocznym dzieckiem i za każdym razem miałam po prostu termos z wodą. Nikt mi się do tego nie przyczepił, jakkolwiek zawsze przy bramkach o tym mówiłam i termos pokazywałam. Nie wiem, czy miałam szczęście, czy tak to jest.
  • nchyb 07.04.13, 09:12
    czasem pozwalają wziąć i tylko każą spróbować tej wody, ale czasem zabraniają, zależy od lotniska...
  • wilhelminaslimak 07.04.13, 14:18
    No, to warto zaryzykować. I najwyżej wode wylac.
  • klinka30 07.04.13, 14:38
    Wiecie co, jednak nie zaryzykuję i ten miesiąc zostaniemy przy piersi. Po powrocie zostanie mi jeszcze miesiąc do powrotu do pracy więc chyba damy radę przestawić się na butelkę.
    Dzięki za rady
  • karomacha 05.04.13, 17:14
    Nasze wakacje z maluchami i ja w ciąży w San Francisco, Las Vegas, Los Angeles, z dziećmi warto podróżować! smile dlaczegoplacze.wordpress.com/2012/07/08/dzieci-tez-moga-podrozowac-nasze-wakacje-w-los-angeles-las-vegas-i-san-francisco/
  • 21becia 13.08.14, 19:27
    Polecam jeszcze ten artykuł kilka ciekawych informacji na temat podróżowania z dzieckiem damaztorebka.pl/artykul,346,z-dzieckiem-w-samolocie.html
  • kacz-ka99 27.08.14, 23:02
    Do kiedy obowiązuje zniżka na bilet lotniczy dla dziecka
  • nchyb 30.08.14, 13:56
    najczęściej do ukończenia przez dziecko dwóch lat, zazwyczaj bilet jest bezpłatny
    bywają oczywiście wyjątki, trzeba pytać w konkretnych liniach lub biurze organizującym czartery...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka