Dodaj do ulubionych

dominikana lub inne egzotyczne wakacje z maluchem

17.08.08, 14:12
Planujemy z mężem egzotyczne wakacje zimą jako podróż poślubna,
której nie mieliśmy. Nasze dziecko będzie wtedy miało około roku.
Nie wiem czy np Dominikana,która wchodzi w grę nie jest zbyt
egzotycznym miejscem dla takiego malucha.Co zabrac ze soba, by nie
nabawić się jakiegos zaruciai w ogóle czy jest sens.Co sądzicie?
Edytor zaawansowany
  • ws2222 17.08.08, 15:31
    Czy to jest Wasza podróż poślubna czy wyjazd rodzinny. Nie rozumiem
    jaki sens ciagać tego malucha w taką daleką drogę. Jeśli nie
    możecie lub nie chcecie z rożnych względow zostawić dziecka to
    planować coś bliżej . Czy musi być Dominikana teraz.Wydaje się ze
    europejski kraj na podroz poślubną nie wypada.W Stanach powiedziec
    ze się spędziło urlop w Europie to jest coś , Meksyk czy
    Dominikana nić nadzwyczajnego. I tak należy na to spojrzeć.Trzeba
    przyjąć ze w zyciu nie da się pogodzić wszystkiego.
  • metmet 22.08.08, 11:23
    odpowiedź starej ciotki-klotki! Nie przesadzaj, skoro Ciebie nie
    stać na dalekie wyjazdy, to nie zazdrość. A takie moralizatorskie
    teksty, to zamieszczaj lepiej na forum dla emerytek.
    Czy jest cos złego w tym, aby połączyć "zaległą" podróż poślubną z
    rodzinnym wyjazdem? I skoro mieszkamy w Europie, to Twoim zdaniem
    nie można spędzać wakacji poza "starym kontynentem"? Sama
    zauważyłaś, że Amerykanów ciągnie do Europy. Ale właśnie dlatego, że
    mieszkają w Stanach i Europa jest dla nich mało dostępnym miejscem.
    Tak samo dla Europejczyków- Seszele czy Dominikana bardziej
    atrakcyjne, właśnie dlatego, ze bardziej są bardziej egzotyczne.

    I nie uważam, ze to jakiś zły pomysł podróżować maluchem. Z rocznym
    maluchem zwiedziłam pół świata i nikt jakoś z tego powodu nie
    ucierpiał. A maluch był szczęśliwy, ze może być z rodzicami.
  • ws2222 22.08.08, 13:02
    Tak właśnie ,bo kiedy ciotka klotka brała ślub to ślubowało sie we
    dwoje i w podróż poślubną jechało też we dwoje , teraz moda na
    ślubowanie we troje to i w podroż poslubną jedzie się we troje.
    Już widzę ten komfort podrozy we troje na 2 miejscach a potem oby
    tylko zdrowo było .Ciotka klotka jednak nieco świata widziała ,tego
    egzotycznego też i widziała też kilku, czy kilkunastumiesięcznych
    turystów. Sama też podrożuje przez ocean z kilkulatkami i ma własną
    ocenę trudów takiej podrózy. Zyczę nowożeńcom udanych wakacji.
  • metmet 22.08.08, 13:08
    A skąd wiesz, że ona brała ślub we troje? Jak sama pisze, to zległa
    podróż. A nawet jeśli brała ślub będąc w ciąży- czy to jakaś wielka
    tragedia? Jest INNA, ta zła i nieczysta? Nie rozumiem takiego toku
    myślenia.
  • ws2222 22.08.08, 14:00
    To była niegrzeczna odpowiedz na niegrzeczny wpis metmet ,ale nie
    pozwolę wciagnąć sie w taką dyskusję w tym tonie . Pozdrawiam.
  • pawel_zet 17.08.08, 18:43
    Moim zdaniem, jedyne miejsca, w które nie warto jeździć z maluchem, bo jest to
    zbyt niebezpieczne, to takie miejsca, gdzie panują złe warunki zdrowotne
    (malaria, denga itp.), oraz takie, gdzie może być kłopot z dostępem do lekarzy.
    Na ogół nie warto robić jakichś specjalnych przygotowań do tego typu wyjazdu, bo
    na miejscu można kupić wszystko, co trzeba. Warto wziąć ewentualnie krem z
    filtrem, bo w wielu krajach egzotycznych nie sprzedaje się tego typu rzeczy, a
    co do diety, to zależy, co je Twoje dziecko w domu. By nie nabawić się kłopotów
    gastrycznych, wystarczy odżywiać się rozsądnie oraz zażywać preparaty z
    probiotykami (Trilac itp.), co pomaga uniknąć tzw. biegunki podróżniczej. Należy
    pić wyłącznie wodę butelkowaną. Wiele rad znajdziesz w serwisie
    www.malypodroznik.pl - sama mozesz się przekonać, że wielu ludzi jeździ w
    odległe rejony świata i nie jest to nic ekstrawaganckiego.
  • tacomabelle 18.08.08, 08:05
    tak się zastanawiam, po co tam chcecie jechać...wychodzi mi, że
    dziecko jest w tym najmniej ważne, ot chcecie zaliczyć egzotyczny
    wyjazd i może polansować się wśrod znajomych...

    byłam na Dominikanie...leci się 9-10 godzin plus oczywiście dojazd
    na lotnisko w polsce i transfer na miejscu, chcecie na coś takiego
    skazywać malucha? dorośli sa zmęczeni, a co dopiero malutkie
    dzieci...w czasie lotu jak wyobrażacie sobie trzymanie dziecka na
    kolanach prze tyle godzin? na to ze bedzie non stop spać raczej nie
    liczcie...

    abstrahuję już od klimatu i róznych przypadlosci
    tropikalnych...roczne dziecko to już nie jest grzeczny niemowlak,
    trzeba się za nim nieźle nabiegać bo spokojnie z łopatką i
    wiaderkiem nie bedzie siedziało...nie liczcie na leniwy wypoczynek z
    drinkiem pod palmą...

    jest tyle ciepłych i fajnych miejsc 2-3 godziny samolotem z Polski,
    takiemu maluchowi wystarczy slońce i ciepła woda, bo na pewno
    wspomnień z Dominikany nie przywiezie...

    dorośnijcie, jak się ma dziecko wszstko się zmienia i wakacyjne
    wyjady nie beda już takie jak za zlotych bezdzietnych czasów, weźcie
    to po uwagę...


  • pawel_zet 18.08.08, 10:42
    Nie zgadzam się z tym punktem widzenia. Oczywiście, gdy ma się
    dziecko, wszystko się zmienia, ale uważam za przejaw wyjątkowego
    cierpiętnictwa odmawianie sobie wakacji, bo dziecko jest
    najważniejsze. Uważam to za cierpiętnictwo, ponieważ taka postawa
    nie ma w sobie nic szczególnie racjonalnego, a jej uzasadnieniem
    jest w pierwszym rzędzie atawistyczny strach przed podróżowaniem z
    dzieckiem. Jeśli ktoś ulega takiemu strachowi, to trudno, nic w tym
    złego, ale też nic specjalnie dobrego się nie dzieje (poza tym, że
    dziecko traci pewną klasę doświadczeń, które mogłyby stać się jego
    udziałem). Jeśli już mowa o doświadczeniach, to przeświadczenie, że
    małe dziecko niczego nie zapamięta z wyjazdu, jest błędne. Psychika
    małego dziecka kształtuje się bardzo intensywnie. Nawet jeśli wyjazd
    nie będzie istniał w jego psychice w postaci wspomnień, do odgrywa
    on rolę w jej kształtowaniu. Z dzieckiem – rzecz jasna – podróżuje
    się trudniej niż bez dziecka, ale jest to również pewnego typu
    wyzwanie. Są osoby, które lubią wyzwania. Przypadłości tropikalne
    zdarzają się w niektórych krajach, ale po to są dostępne w
    Internecie różne strony na temat podróżowania w tropikach (łącznie
    ze stroną WHO), żeby człowiek mógł sobie sprawdzić, czy w miejscu,
    do którego jedzie, istnieją poważne niebezpieczeństwa zdrowotne.
    Jest wiele tropikalnych krajów, do których można podróżować zupełnie
    bez obaw.
    Dziecko do lat dwóch w samolocie nie ma własnego miejsca, jednak
    może otrzymać mocowany na ścianie koszyk, w którym będzie sobie
    wygodnie spało. Dlatego też warto wybierać w miarę możliwości loty
    nocne. Ja na ogół sam kupowałem bilety lotnicze i nie korzystałem z
    biur podróży, myślę jednak, że w przypadku charterów jest tak samo.
    Na wszelki wypadek upewnij się w biurze podróży.
    W zimie nie ma ciepłych miejsc 2-3 godziny lotu od Polski. Zależy
    zresztą, co się rozumie przez ciepło.
    Reasumując, nie bierzcie sobie do serca przykrych słów, które różni
    ludzie rzucają, by zracjonalizować swoje strachy. Każdy ma prawo
    dokonywać swoich wyborów. Jeśli jesteście odpowiedzialnymi ludźmi,
    to z pewnością odpowiedzialnie przygotujecie się do wyjazdu z
    dzieckiem niezależnie od tego, jak daleki będzie to wyjazd.
  • des4 18.08.08, 11:03
    pawel_zet napisał:

    > Nie zgadzam się z tym punktem widzenia. Oczywiście, gdy ma się
    > dziecko, wszystko się zmienia, ale uważam za przejaw wyjątkowego
    > cierpiętnictwa odmawianie sobie wakacji, bo dziecko jest
    > najważniejsze. Uważam to za cierpiętnictwo, ponieważ taka postawa
    > nie ma w sobie nic szczególnie racjonalnego, a jej uzasadnieniem
    > jest w pierwszym rzędzie atawistyczny strach przed podróżowaniem z
    > dzieckiem. Jeśli ktoś ulega takiemu strachowi, to trudno, nic w
    tym
    > złego, ale też nic specjalnie dobrego się nie dzieje (poza tym, że
    > dziecko traci pewną klasę doświadczeń, które mogłyby stać się jego
    > udziałem). Jeśli już mowa o doświadczeniach, to przeświadczenie,


    nikt tu nie pisze o rezygnacji z wyjazdu wakacyjnego, tylko o
    zastanowieniu się nad tak dalrekim wyjazdem z takim małym dzieckiem

    > małe dziecko niczego nie zapamięta z wyjazdu, jest błędne.
    Psychika
    > małego dziecka kształtuje się bardzo intensywnie. Nawet jeśli
    wyjazd
    > nie będzie istniał w jego psychice w postaci wspomnień, do odgrywa
    > on rolę w jej kształtowaniu. Z dzieckiem – rzecz jasna – podróżuje
    > się trudniej niż bez dziecka, ale jest to również pewnego typu
    > wyzwanie. Są osoby, które lubią wyzwania.

    wyzwanie? sajgon z maluchem na wakacjach to nie jest wyzwanie tylko
    mordęga, byłeś kiedyś z takim dzieckiem na wyjeździe???

    i znowu jak wyżej, aby "kształtować" dziecko wyjazdami, nie trzeba
    robić tego aż w Dominikanie...


    Przypadłości tropikalne
    > zdarzają się w niektórych krajach, ale po to są dostępne w
    > Internecie różne strony na temat podróżowania w tropikach (łącznie
    > ze stroną WHO), żeby człowiek mógł sobie sprawdzić, czy w miejscu,
    > do którego jedzie, istnieją poważne niebezpieczeństwa zdrowotne.
    > Jest wiele tropikalnych krajów, do których można podróżować
    zupełnie
    > bez obaw.

    ale ryzyko zawsze istniej, im mniejsze dziecko, tym jest ono
    wieksze, wyzwanie??? dziękuję za takie "wyzwania"


    > Dziecko do lat dwóch w samolocie nie ma własnego miejsca, jednak
    > może otrzymać mocowany na ścianie koszyk, w którym będzie sobie
    > wygodnie spało. Dlatego też warto wybierać w miarę możliwości loty
    > nocne. Ja na ogół sam kupowałem bilety lotnicze i nie korzystałem
    z
    > biur podróży, myślę jednak, że w przypadku charterów jest tak
    samo.
    > Na wszelki wypadek upewnij się w biurze podróży.

    bedzie spało 9 godzin??? lecialeś tyle z rocznym dzieckiem? a czy w
    ogole masz dziecko? dobrze jeśli przespi połowę z tego, reszta czasu
    to będzie kotłowanina na kolanach.

    > W zimie nie ma ciepłych miejsc 2-3 godziny lotu od Polski. Zależy
    > zresztą, co się rozumie przez ciepło.

    są, Cypr, Egipt (4 godziny) Kanary (4 godziny)

    > Reasumując, nie bierzcie sobie do serca przykrych słów, które
    różni
    > ludzie rzucają, by zracjonalizować swoje strachy. Każdy ma prawo
    > dokonywać swoich wyborów. Jeśli jesteście odpowiedzialnymi ludźmi,
    > to z pewnością odpowiedzialnie przygotujecie się do wyjazdu z
    > dzieckiem niezależnie od tego, jak daleki będzie to wyjazd.

    no wlaśnie, zalezy co jest odpowiedzialnością, dla mnie tkai wyjaz
    nie jest, jeśli ma to być podroz poślubna, to faktycznie,
    sprzedajcie dziecko np. dziekom i lećcie jak najbardzieji jak
    najdalej, bo z dzieckiem takiego wyjazdu podrozą poslubną na pewno
    nie można nazwać
  • pawel_zet 18.08.08, 11:22
    > nikt tu nie pisze o rezygnacji z wyjazdu wakacyjnego, tylko o
    > zastanowieniu się nad tak dalrekim wyjazdem z takim małym dzieckiem

    Chyba jednak ktoś tu sugerował, że taki wyjazd nie ma sensu.

    > wyzwanie? sajgon z maluchem na wakacjach to nie jest wyzwanie
    tylko
    > mordęga, byłeś kiedyś z takim dzieckiem na wyjeździe???

    Oczywiście byłem. Nie teoretyzuję. Relacje ze swoich wyjazdów
    wakacyjnych z dzieckiem publikuję w Internecie
    (www.sfinjak.wroclaw.pl). Wyjazdy z dzieckiem są trudne. Ale
    co z tego wynika? Generalnie życie z dzieckiem jest trudne.

    > i znowu jak wyżej, aby "kształtować" dziecko wyjazdami, nie trzeba
    > robić tego aż w Dominikanie...

    Ale ja bynajmniej nie twierdzę, że trzeba to robić w Dominikanie. Po
    prostu nie zgadzam się z poglądem, że nie ma sensu jeździć z
    dzieckiem do Dominikany, bo dziecko i tak nic z tego nie zapamięta.

    > ale ryzyko zawsze istniej, im mniejsze dziecko, tym jest ono
    > wieksze, wyzwanie??? dziękuję za takie "wyzwania"
    >

    Istnieje też bardzo duże ryzyko, że gdy pójdę z dzieckiem na spacer
    do parku, spadnie mu na głowę gałąź. Mam z tego powodu nie chodzić
    do parku? Ty podejmujesz takie "wyzwania"? Jeśli człowiek starannie
    wybiera cele swoich podróży i ma dobrą polisę ubezpieczeniową, to
    taki wyjazd nie stanowi sam w sobie żadnego poważnego
    niebezpieczeństwa.

    > bedzie spało 9 godzin??? lecialeś tyle z rocznym dzieckiem? a czy
    w
    > ogole masz dziecko? dobrze jeśli przespi połowę z tego, reszta
    czasu
    > to będzie kotłowanina na kolanach.

    Mam dziecko. W Internecie znajdziesz jego zdjęcia. smile Wiem, o czym
    piszę. Mam wrażenie, że to raczej Wy, przeciwnicy jeżdżenia z
    dzieckiem na dalekie wakacje, nie wiecie, o czym piszecie. Nie macie
    własnych doświadczeń, za to mnóstwo obaw - tylko że są one na ogół
    nieuzasadnione. Dzieci są różne - moje akurat ładnie śpi w nocy (z
    wiekiem coraz krócej, obecnie około 9-10 godzin) i dokładnie to samo
    robiło w nocy w samolocie.

    > są, Cypr, Egipt (4 godziny) Kanary (4 godziny)

    Jak dla mnie, to tam w ziemie jest zimno. Ewentualnie Kanary
    wchodziłyby w rachubę, ale tam jest z mojego punktu widzenia dość
    nudno.

    > no wlaśnie, zalezy co jest odpowiedzialnością, dla mnie tkai wyjaz
    > nie jest, jeśli ma to być podroz poślubna, to faktycznie,
    > sprzedajcie dziecko np. dziekom i lećcie jak najbardzieji jak
    > najdalej, bo z dzieckiem takiego wyjazdu podrozą poslubną na pewno
    > nie można nazwać

    Zastanów się, co piszesz. Nie masz żadnych doświadczeń, a piszesz
    nieładne rzeczy o ludziach, którzy jedynie zastanawiają się nad tym,
    na co Ty nie miałaś odwagi.

  • pawel_zet 18.08.08, 11:34
    Adres strony mojej żony (bo zbiło się z nawiasem):
    www.sfinjak.wroclaw.pl - info o moich wyjazdach z dzieckiem
    jest na podstronie z informacjami o autorze
  • des4 18.08.08, 11:39
    pawel_zet napisał:

    > > nikt tu nie pisze o rezygnacji z wyjazdu wakacyjnego, tylko o
    > > zastanowieniu się nad tak dalrekim wyjazdem z takim małym
    dzieckiem
    >
    > Chyba jednak ktoś tu sugerował, że taki wyjazd nie ma sensu.

    nie ma sensu wyjazd na Dominikanę, bliżej do cywilizowanego kraju
    jak najbardziej...

    >
    > > wyzwanie? sajgon z maluchem na wakacjach to nie jest wyzwanie
    > tylko
    > > mordęga, byłeś kiedyś z takim dzieckiem na wyjeździe???
    >
    > Oczywiście byłem. Nie teoretyzuję. Relacje ze swoich wyjazdów
    > wakacyjnych z dzieckiem publikuję w Internecie
    > (www.sfinjak.wroclaw.pl). Wyjazdy z dzieckiem są
    trudne. Ale
    > co z tego wynika? Generalnie życie z dzieckiem jest trudne.

    i trzeba więc utrudniać je sobie bardziej??? w imię "wyzwań"???


    >
    > > i znowu jak wyżej, aby "kształtować" dziecko wyjazdami, nie
    trzeba
    > > robić tego aż w Dominikanie...
    >
    > Ale ja bynajmniej nie twierdzę, że trzeba to robić w Dominikanie.
    Po
    > prostu nie zgadzam się z poglądem, że nie ma sensu jeździć z
    > dzieckiem do Dominikany, bo dziecko i tak nic z tego nie zapamięta.

    bo nie zapamięta, 3-4-5-letnie i starsze zapamięta jak najbardziej...

    >
    > > ale ryzyko zawsze istniej, im mniejsze dziecko, tym jest ono
    > > wieksze, wyzwanie??? dziękuję za takie "wyzwania"
    > >
    >
    > Istnieje też bardzo duże ryzyko, że gdy pójdę z dzieckiem na
    spacer
    > do parku, spadnie mu na głowę gałąź. Mam z tego powodu nie chodzić
    > do parku? Ty podejmujesz takie "wyzwania"? Jeśli człowiek
    starannie
    > wybiera cele swoich podróży i ma dobrą polisę ubezpieczeniową, to
    > taki wyjazd nie stanowi sam w sobie żadnego poważnego
    > niebezpieczeństwa.

    co z polisy kiedy gałąź spadnie na glowę??? co z wyjazdu i zwrotu
    kosztów za leczenie, kiedy spędzisz go w przychodniach i
    szpitalach...

    >
    > > bedzie spało 9 godzin??? lecialeś tyle z rocznym dzieckiem? a
    czy
    > w
    > > ogole masz dziecko? dobrze jeśli przespi połowę z tego, reszta
    > czasu
    > > to będzie kotłowanina na kolanach.
    >
    > Mam dziecko. W Internecie znajdziesz jego zdjęcia. smile Wiem, o
    czym
    > piszę. Mam wrażenie, że to raczej Wy, przeciwnicy jeżdżenia z
    > dzieckiem na dalekie wakacje, nie wiecie, o czym piszecie. Nie
    macie
    > własnych doświadczeń, za to mnóstwo obaw - tylko że są one na ogół
    > nieuzasadnione. Dzieci są różne - moje akurat ładnie śpi w nocy (z
    > wiekiem coraz krócej, obecnie około 9-10 godzin) i dokładnie to
    samo
    > robiło w nocy w samolocie.

    a skąd wiesz, ze lot będzie nocą??? i skąd wiesz, że inne dziekco
    bedzie zachowywalo się tak jak twoje????


    >
    > > są, Cypr, Egipt (4 godziny) Kanary (4 godziny)
    >
    > Jak dla mnie, to tam w ziemie jest zimno. Ewentualnie Kanary
    > wchodziłyby w rachubę, ale tam jest z mojego punktu widzenia dość
    > nudno.

    25 stopni to zimno??? ma być 40 stopniowy upał??? i znoweu swoje
    upodobania odnosisz do wszstkich...

    >
    > > no wlaśnie, zalezy co jest odpowiedzialnością, dla mnie tkai
    wyjaz
    > > nie jest, jeśli ma to być podroz poślubna, to faktycznie,
    > > sprzedajcie dziecko np. dziekom i lećcie jak najbardzieji jak
    > > najdalej, bo z dzieckiem takiego wyjazdu podrozą poslubną na
    pewno
    > > nie można nazwać
    >
    > Zastanów się, co piszesz. Nie masz żadnych doświadczeń, a piszesz
    > nieładne rzeczy o ludziach, którzy jedynie zastanawiają się nad
    tym,
    > na co Ty nie miałaś odwagi.
    >

    a skąd wiesz jakie mam doświadczenia? bo nie mam strony
    internetowej???

    widzę, że ty dokładnie wiesz co myslą, uważaja i reprezentują sobą
    inni...trochę skromnosci...
  • pawel_zet 18.08.08, 12:19
    > nie ma sensu wyjazd na Dominikanę, bliżej do cywilizowanego kraju
    > jak najbardziej...

    Ale o co chodzi? Niby dlaczego to nie ma sensu? Boisz się? Ja to
    rozumiem. Nie namawiam. Po co się denerwować? Ale po co szukać dla
    chęci uniknięcia stresów dodatkowego uzasadnienia?

    > i trzeba więc utrudniać je sobie bardziej??? w imię "wyzwań"???

    Ujmę to tak: są ludzie, którzy odpoczywają, robiąc sobie dupenklapen
    przed telewizorem. I są tacy, którzy idą z dzieckiem w nosidle w
    góry, bo lubią aktywnie spędzać czas. To drugie jest na ogół
    bardziej męczące, trudniejsze niż pierwsze. Tym niemniej byłoby z
    mojego punktu widzenia dziwactwem, gdyby zwolennik dupenklapen
    krytykował zwolennika turystyki górskiej, bo tenże sobie utrudnia
    życie. Każdy robi to, co lubi. I dokładnie to samo jest z
    wakacyjnymi wyjazdami z dzieckiem.

    > bo nie zapamięta, 3-4-5-letnie i starsze zapamięta jak
    najbardziej...

    No i co z tego? Nie jest tak, że wyłącznie świadome wspomnienia mają
    wartość.

    > co z polisy kiedy gałąź spadnie na glowę??? co z wyjazdu i zwrotu
    > kosztów za leczenie, kiedy spędzisz go w przychodniach i
    > szpitalach...

    Polisa jest środkiem zmniejszającym potencjalne niebezpieczeństwo.
    Ludzie starają się zminimalizować niebezpieczeństwo tak, by było dla
    nich akceptowalne. Wyjazd z dzieckiem do egzotycznego kraju niesie
    za sobą pewne niebezpieczeństwo, które można zminimalizować. Jednym
    z nich jest dostęp do dobrego lekarza. Jeśli masz dobre
    ubezpieczenie, możesz korzystać z dobrych prywatnych klinik i
    towarzystwo Ci to zrekompensuje. Tym samym niebezpieczeństwo jest
    minimalizowane do rozsądnego dla mnie poziomu.
    W Polsce mam ubezpieczenie zdrowotne na dziecko. Gdybym go nie miał,
    to bym dziecku wykupił prywatną polisę.

    > a skąd wiesz, ze lot będzie nocą???

    Trzeba sobie tak zorganizować, by wylot był nocą. To właśnie radzę
    ludziom, którzy planują dłuższy lot.

    > i skąd wiesz, że inne dziekco
    > bedzie zachowywalo się tak jak twoje????

    Tego nie wiem i na tym polega odpowiedzialność rodzica, by się
    zastanowił, jak jego dziecko przetrwa podróż. Na ogół jednak dzieci
    dobrze śpią w nocy.


    > 25 stopni to zimno???

    Dla mnie tak.

    > ma być 40 stopniowy upał???

    Dla mnie tak.

    > i znoweu swoje
    > upodobania odnosisz do wszstkich...

    Domyślam się, że autorka wątku po to pisze o Dominikanie w zimie, bo
    lubi tropikalny klimat. Niestety żaden bliski od nas kraj tego w
    zimie nie zapewnia, z wyjątkiem (ostatecznie) dość nudnych dla mnie
    Kanarów.

    > a skąd wiesz jakie mam doświadczenia? bo nie mam strony
    > internetowej???

    Ależ to wynika z tego, co piszesz. Jest to czyste teoretyzowanie.


    > widzę, że ty dokładnie wiesz co myslą, uważaja i reprezentują sobą
    > inni...trochę skromnosci...

    A nawzajem, życzę, nawzajem.
  • mal_art 18.08.08, 23:24
    Des4 - piszesz, że dziecko nic nie zapamięta. Tak samo nie zapamieta swoich
    pierwszych urodzin - ani gości, ani prezentów, ani tortu. Nie zapamięta niczego
    z pierwszych dwóch-trzech lat swojego życia: pierwszych kroków, słów, tego, czy
    była przy nim mama czy 10 obcych niań na zmianę. Czy nie organizujesz swojemu
    dziecku pierwszych urodzin, zostawiasz pod opieką przypadkowych opiekunek albo
    wręcz samo w łóżeczku, bo przecież i tak nie zapamięta?
    Ludzie, po co tak uwznioślacie tę pamięć u dzieci? A jak zabierzecie je do
    Egiptu jak będą miały 5 lat, to zapamiętają Waszym zdaniem piramidy i mastaby?
    Guzik, zapamiętają głupoty: wielbłąda, kiczowate pamiątki itp. Dzieci to nie
    mali dorośli. Dla nas głupoty, dla nich ważne rzeczy. Psychologia w dowolnym
    ujęciu, czy Freud, czy behawioryści, tłumaczy, jak ważne jest to, co
    nieświadome, nie zapamietane (podświadomość czy czarna skrzynka), ale "eksperci"
    od dziecięcej pamięci i tak wiedzą swoje.
    Do autorki wątku: jeśli macie jakieś doświadczenia w podróżowaniu po ciepłych
    krajach, to pewnie umiecie oddzielić cudze strachy od realnych zagrożeń i
    trudności. Dobrym przygotowaniem do dalekiego wyjazdu jest to, co jak piszesz,
    robicie, tzn wyjazdy w Polsce. Nigdy, ale to nigdy nie ma 100% pewności, że nie
    wydarzy się nic groźnego, ale podobnie jest na spacerze w parku (wiem co mówię,
    w moim parku, na ścieżce po której chodziłam setki razy, zawaliło się drzewo na
    kobietę z niemowlęciem w wózku. Ze skutkiem ostatecznym).
    Ja już podjęłam decyzję - podróżuję z dziećmi, najmłodsze na pierwszym wyjeździe
    miało 8 miesięcy, starsze zaczynały w wieku półtora roku. Mamy za sobą długie
    loty i egzotyczne kraje, wysokie temperatury. I żyjemy, mamy się dobrze, dzieci
    domagają się następnych wyjazdów, chłoną świat i wszystkim się interesują.
    Jesteśmy w ten sposób szczęśliwsi. A że komuś się to nie podoba i powie, że nie
    dorośliśmy do rodzicielstwa - jego sprawa. Ja mu nie każę zabierać jego dziecka
    w podróż, a opinie osób, które sobie "nie wyobrażają" czegoś, czego same nie
    doświadczyły lekce sobie ważę.

    --
    ---------
    Malwina
    www.flaczynscy.art.pl
  • luleczek111 18.08.08, 12:04
    Ma to być coś w rodzaju podróży poślubnej, alenie chcemy zostawiać
    naszej Pociechy z Dziadkami mimo iż sącudowni i chętnie by się
    niązajęli. Na,mdzieckow niczymnie przeszkadza.Podróżujemy z niąpo
    Polsce i to sama radość móc ją mieć przy sobie.Nie wypoczęłabym
    gdybym nie miała jej przy sobiei nie wiedziałaco sięz nią dzieje.
    Mój mąz z resztą też nie. Chcemy by towarzyszyła nam przy każdej
    podróży. Jeśli uważacie, że dizecko to mordęga to po co je macie.
  • luleczek111 18.08.08, 11:57
    Nikt tu nie mówi o lansowaniu.Poprostu wstyczniu lub lutym jak
    narazie możemy sobie pozwolić na urlop i stąd taki wybór. Poprostu
    się zastanawiam czy takie małe dziecko może się tam czegoś nabawić.
    Nie sądzę by było bardziej zmęczone niżw podróży 10h nad polskie
    morze bo tyle jechaliśmy do Jastarni.A to korek do opłaty za
    autostradę,ato światła się gdzieś popsuły i policjant kieruje ruchem
    co tworzy 20km korek itd itp. Poza tm chcemy ją od małego
    przezwyczajać do podróży bo sami to kochamy. Wybaczcie ale nie
    jestem z tych co tylko i wyłącznie się wylegują czy to pod palmą cyz
    gdzie indziej i piją kolorowe drinki. Teraz nas staćna taki wyjazd
    więc chcemy z tego skorzystać,nie wiadomo co będzie za parę lat jak
    dizecko dorośnie.W końcu roczniak to nie nimowlę.pozrawiam
  • luleczek111 18.08.08, 12:12
    a tak poza tym,to gdybym nie miała obaw nie zakładałabym nowego
    wątku.Dziękuję Pawle za wskazówki.Z przyjemnością poczytam o Twoich
    podróżach.pozdrawiam
  • luleczek111 18.08.08, 12:16
    a jeszcze jedno.Interesujemnie opinia ludzi,którzy byli tam czy
    gdzie indziej z maluchami i mogą się sensownie wypowiedzieć i
    doradzić. Gdybanie nie ma najmniejszego sensu i do niczego nie
    prowadzi.
  • pawel_zet 18.08.08, 12:21
    I oczywiście macie rację. Nic nie jest tak ważne dla dziecka niż
    bezpośredni kontakt z rodzicami, a wspólne wakacje to znakomita
    okazja, by tego doświadczyć.
  • leigh4 18.08.08, 16:17
    I ja lubię jeździć z synkiemwink Zimą wybrałabym się z maluchem
    jednak trochę bliżej-ze względu na męczącą podróż samolotem. Te 9-10
    godzin to dla mnie, ale podkreslam: dla mnie, byłoby za dużo(nawet z
    czterolatkiem). Chętnie poleciałabym na Teneryfę. Wbrew pozorom
    wcale nie jest tam nudno i nie jest sie skazanym na leżenie plackiem
    na plaży. Byłam tam kilka lat temu, wypożyczyliśmy samochód i
    zwiedzaliśmy wyspę na własną rękę. Przepiękna dolina maski, wulkan i
    krajobrazy księżycowe, karnawał w santa cruz(drugi festiwal samby po
    rio), piękna zielona północ... Trzeba co prawda troche poszukać, ale
    jest piekniesmile
  • iwwo2 19.08.08, 12:00
    To wszystko zależy jak się spędza czas na wakacjach. Jeśli wypoczynkowo -
    hotelowo, to można i z roczniakiem na Dominikanę. Z drugiej strony hotele są
    wszędzie podobne, to wolałbym lecieć krócej (Kanary?). Jeżeli ktoś spędza czas
    bardziej aktywnie - trekking, tramping itp, to roczne dziecko bardzo ogranicza.
    Lepiej poczekać, aż będzie bardziej partnerem w wyjeździe. Moim zdaniem od 3-4
    lat. Oczywiście można targać dzieciaka w nosidełkach, ale ja jestem za leniwy.
    Czy roczne dziecko coś zapamięta, czy wyjazd kształtuje psychikę. Nie wiem, nie
    znam się. Na pewno pozytywne jest, że dziecko jest razem z rodzicami -
    niekoniecznie na Dominikanie.
  • pia_ 19.08.08, 12:45
    Wakacje na Dominikanie to jednak wypoczynkowo-hotelowo tak
    przynajmniej wynika z opowiadań moich znajomych, którzy lubią
    aktywnie spędzać czas. Ośrodki to prawdziwe enklawy dla turystów,
    ogrodzone, z uzbrojoną ochroną. Przy wypożyczaniu jeepów byli
    lojalnie uprzedzani, że wycieczka w teren niesie ze sobą spore
    ryzyko napadu. Oczywiście znajomi nie posłuchali i pozwiedzali
    Dominikanę na własną rękę, ale przyznali, że czasami cierpła im
    skóra ze strachu, jednak kontrast jest ogromny: za murami luksusowe
    ośrodki i prawdziwy raj, poza murami strasznie biedny kraj.

    Co do podrózy poślubnej - jednak Wasz wyjazd taki nie będzie, z
    definicji jest to bowiem podróz tylko we dwoje, ale jak zwał tak
    zwał, zrobicie to, na co macie ochotę.
    Ja osobiście nie potrafię się wyluzować na wyjazdach z dzieckiem,
    ciagle się martwię o jego zdrowie, wygodę, jedzenie itp. Dlatego do
    tej pory odpuszczałam wyjazdy zagraniczne, teraz powoli to się
    zmienia. Do dzisiaj nie zapomnę pierwszego wyjazdu bez małej -
    właśnie skończyła roczek i została z dziadkami, a my wałęsaliśmy się
    leniwie przez tydzień po Wiedniu i jego okolicach. Cudowny wyjazd,
    wreszcie mieliśmy dla siebie masę czasu, a rozłąka z dzieckiem, z
    którym spędzałam 24h/dobę zrobiła dobrze i mi i córce.
  • asturia1 22.08.08, 15:23
    to świetny przykład z tą Jastarnią. Ja podróż nad nasze morze muszę rozkładać na
    dwie tury, bo moje dziecko nie znosi ubezwłasnowolnienia w foteliku.. ):
    Uwielbia za to latać samolotem, gdzie przypinać sie trzeba tylko czasami, można
    wstać, rozprostować nóżki, pochodzić po samolocie lub poprostu pozaczepiać Panią
    lub Pana, który siedzi na siedzeniu za nami. Jeszcze nigdy w samolocie nie
    zdarzyło mi się żeby ludzie krzywo patrzyli na łazikujące maluchy.. (:
  • majka814 22.08.08, 15:40
    Powiem ci luleczek, że mam podobne plany do Ciebie.
    Wielu moich klientów lata z maluszkami na Dominikanę i są bardzo
    zadowoleni. Małe dziecko dobrze znosi lot, poza tym na miejscu
    nie czeka go naprawdę nic złego. Szczególnie samoloty niemieckich
    organizatorów są świetne ( duże, bezpieczne i loty są bezpośrednie )
    Wypytywałam swoich klientów o wrażenia z takiego właśnie pobytu, bo
    sama chciałabym wybrać się na Dominikanę z dzieckiem.
    Wprawdzie moje maleństwo jeszcze jest w brzuszku ale w przyszłym
    roku bez chwili namysłu wybierzemy się w
    taką podróż. Skoro inni rodzice latają i są zadowoleni dlaczego my
    mielibyśmy nie być. Najważniejsze to to, że będę miała dziecko przy
    sobie, będę wiedziała, że nic się złego nie dzieje.
    poza tym kocham podróże i latam od bardzo dawna ( z dzidzią w
    brzuszku też już leciałam )więc chciałabym, żeby moje dziecko też je
    kochało i latało też zawsze z nami.
    Nie zastanawiajcie się tylko lećcie.
    Pozdrawiam
    Maja

  • asturia1 22.08.08, 15:11
    hoho..!
    ale burza.... (:
    Ja należę akurat do tych co podróżują i nie wyobrażają sobie podróży bez dzieci.
    Z moich doświadczeń wynika, że małe dzieci uwielbiają takie przygody a trudy
    podróży znoszą dużo lepiej niż się zakłada. Poza tym ludzie na wyjazdach
    podróżujących z dziećmi traktują z wyjątkową sympatią...(: Jestem jak
    najbardziej "za". Przygotujcie się dobrze, porozmawiajcie z tymi co tam byli i
    jedźcie. My byliśmy akurat na wyspach Kanaryjskich jak mała miała rok, ale
    faktycznie jak pisze Paweł, jest tam nudno i brzydko. Poza tym to były pierwsze
    i ostatnie wakacje z biurem podróży- lepiej planować sobie wszystko samemu i od
    nikogo nie być zależnym.
    Teraz nasza mała ma już 2,5 roku i właśnie planujemy wyjazd miesięczny "w
    kierunku" Izraela i Jordanii, z nocowaniem na pustyni,np. i wcale mnie to nie
    przeraża. I wierzę że dla małej będzie to doświadczenie nie do przebicia. W
    internecie aż roi się od relacji z wyjazdów z maluchami. Bardzo fajnych rad
    udzielają np. Flaczyńscy (www.flaczynscy.art.pl). Odezwij się do nich, napewno
    dostaniesz potrzebne informacje...
    Pozdrawiam gorąco.
  • asturia1 22.08.08, 15:46
    o, Malwina Flaczyńska już sie tu pojawiła... (:
  • mal_art 22.08.08, 21:09
    A pewnie, z Pawłem tworzymy na tym forum silną grupę pod wezwaniem wink
    --
    ---------
    Malwina
    www.flaczynscy.art.pl
  • asturia1 22.08.08, 22:24
    niezła krucjata... (:
    Tylko się nie poddajcie!
  • pawel_zet 22.08.08, 22:33
    Spox. Już od dawna siedzimy w tym biznesie. Tego typu dyskusje jak ta obecna odchodzą tu z dwa razy do roku. smile
  • pawel_zet 22.08.08, 22:31
    Głosząc wszem i wobec, że nawet z małym dzieckiem da się podróżować i zwiedzać aktywnie świat. Świat jest zbyt piękny, by ograniczać się do kilku zadeptanych przez turystów zdjęć.
  • leo2006 22.08.08, 22:59
    Ja ci doradze: uwazam, ze akurat Dominikana nadaje sie swietnie na
    podroz z dzieckiem. Bylam tam co prawda jeszcze bez dziecka, ale od
    razu sobie pomyslalam, ze to raj dla dzieci. Lecielismy z Berlina i
    lot bezposredni na Dominikane (wcale nie taki meczacy) i potem
    dojazd do hotelu tez ok, a osrodek super z cala infrastruktura.
    Wlasciwie to 3 osrodki polaczone razem, z ulica karaibska pomiedzy,
    lekarzem itp. I co najwazniejsze all inc. bylo w pelnym znaczeniu,
    tzn. doslownie za nic nie musialas doplacac. Korzystac mozna bylo z
    atrakcji wszystkich osrodkow, dla dzieci mnostwo zabaw, animacji
    (oczywiscie dla tych nieco starszych), dla doroslych rowniez, piekne
    szerokie piaszczyste plaze i tam tez mnostwo atrakcji i wszystko w
    cenie. Wieczorem spektakle na naprawde wysokim poziomie tanecznym.
    Jedyne ograniczenie, to takie, ze praktycznie nie wychodzisz poza
    osrodek, ale jest on na tyle duzy, ze mozesz sie przemieszczac w
    ramach tych 3 hoteli. Jedzenie super, wybor naprawde duzy i mozna
    jesc doslownie caly dzien + owoce morza, codziennie swiezo wyciskane
    owocowe soki, itp., alkohole. I zadne zoladkowe sensacje nie groza.
    Tyle w skrocie, ja polecam na urlop z dzieckiem wlasniesmile jesli masz
    jakies pytania to piszsmile pozdrawiam


    --
    www.amiami.blog.onet.pl
  • anula56 23.08.08, 14:00
    luleczek - na przelomie czerwca i lipca bylam z 21miesieczna corcia na
    Dominikanie, chetnie podziele sie wrazeniami - jak masz ochote - napisz na moj
    adres gazetowysmile
  • iwwo2 23.08.08, 19:49
    leo2006, wytłumacz mi proszę jaki sens ma wyjazd na Dominikanę z założeniem, że
    nie wychodzisz poza hotel. Kraju nie poznasz, przelecisz pół świata, żeby 2
    tygodnie spędzić w hotelu. Jedź do Gołębiewskiego w Mikołajkach, nie wychodź
    poza hotel - efekt podobny, albo do dowolnego hotelu na Teneryfie, czy w
    Egipcie. I jeszcze ciągasz dzieciaka przez pół świata. Nie jestem przeciwny
    podróżowaniu z dziećmi - sam to robię, ale nie zamykam się w hotelu. A jak
    wcześniej pisałem jestem wyjątkowo leniwy i nie lubię dźwigania dzieciaka w
    nosidełkach, to uważam, że na dalekie, egzotyczne wyjazdy należy jeździć kiedy
    dzieciak już nie ogranicza. Jeżeli urlop spędza się tylko w hotelu to można i na
    Dominikanę, tylko po co tak daleko - hotele podobnej klasy można znaleźć
    znacznie bliżej.
  • mal_art 24.08.08, 16:44
    Ja spróbuję wytłumaczyć. Jaką przewagę ma hotel na Dominikanie nad hotelem w
    Mikołajkach? Moim zdaniem - głównie pogodę smile W Mikołajkach są niestety spore
    szanse na typowe dla naszego klimatu zjawiska pogodowe, czyli deszcz, wiatr i to
    w środku lata. Jak ktoś chce mieć gwarantowaną piękną pogodę to niestety musi
    pojechać gdzieś dalej. Poza tym - widoki. Tzn nawet z hotelu widać pewnie
    rajskie błękitne morze, palmy, biały piaseczek itd. W Mikołajkach błękit jeziora
    i biały piaseczek też się znajdzie, ale już nie palmy.
    Poza tym - ja też bym raczej nie jechała pół świata tylko po to żeby siedzieć w
    hotelu, ale nie jeśli komuś się chce i go stać - czemu nie?
    --
    ---------
    Malwina
    www.flaczynscy.art.pl
  • pawel_zet 24.08.08, 20:08
    Pytanie nie do mnie, ale... zgadzam się z główną myślą Twojej wypowiedzi.
    Faktycznie - hotel z plażą i basenem w Dominikanie, Kenii i Egipcie oraz Tunezji
    wyglądają dość podobnie. Zmienia się kolor skóry obsługi oraz - w niewielkim
    zakresie - jedzenie w hotelowej restauracji. Po pierwsze jednak, w różnych
    porach roku pogoda wygląda różnie i w środku zimy po prostu nie ma ciepłych
    miejsc (przy moim rozumieniu ciepła) blisko Europy. Po drugie w Dominikanie nie
    ma obowiązku siedzenia w hotelu, chociaż faktycznie nie ma tam zbyt wiele do
    oglądania w porównaniu z innymi krajami. Moja siostra i szwagier wynajęli
    samochód i gdzieś tam jeździli. Nie wiem, dlaczego autorka wątku chce jechać do
    Dominikany, ja bym wybrał inne miejsce, ale to w końcu jej sprawa, dokąd jedzie.
    A przykład z Gołębiewskim jest całkiem chybiony, a czym Malwina wcześniej napisała.
  • iwwo2 24.08.08, 21:05
    Pisząc mojego, trochę prowokacyjnego posta, nie kierowałem go do założycielki
    wątku, ale do leo..., który chwalił "Dominikanę" mówiąc jednocześnie, że poza
    hotel nie należy wychodzić. I dlatego przykład "Gołębiewskiego" jako hotelu o
    pewnym standardzie, gdzie też możesz spędzić czas nie wiedząc jednocześnie jak
    wyglądają okoliczne Mikołajki. Argument pogody do mnie nie trafia, bo większość
    wyjazdów wczasowych i tak jest w okresie wakacji, kiedy masz pewną pogodę w
    całym basenie morza śródziemnego. Jeżeli jedziesz w styczniu to co innego, ale i
    tu uważam, że lepsze 4 godziny lotu na Lanzarotte niż 12 na Dominikanę.
    Oczywiście cały czas zakładając, że oglądam tylko hotelowy basen. Tak jak
    pawel_zet zauważył hotel jest hotel. Pisząc posta chciałem po prostu poubolewać
    nad modelem wypoczynku sporej ilości ludzi polegającej na "zaliczaniu" coraz to
    nowszych destynacji wakacyjnych, ale bez poznawania kraju, świata,
    ograniczających się do poznawania nowych hoteli. Oczywiście ubolewam tylko i
    wyłącznie na własny użytek i we własnym imieniu, bo każdy ma prawo spędzać czas
    i wydawać swoje pieniądze jak chce.
  • pawel_zet 24.08.08, 22:12
    Autorka wątku pisała o wyjeździe w zimie. W zimie w żadnym miejscu blisko Europy
    nie jest ciepło. Wiem, wiem, zaraz ktoś może się odezwać, że jest Egipt czy
    Wyspy Kanaryjskie, ale w Egipcie zimą dla mnie jest za zimno, na Wyspach
    Kanaryjskich zresztą również, poza tym Wyspy Kanaryjskie to dość nudnawe
    miejsce. Ja lubię ciepłe morze i upał tak z 35 stopni. Zimą jeżdżę w pobliże
    równika.
    Nie oceniam motywacji różnych osób. Dla mnie jeżdżenie nad Bałtyk to absurd
    (zimno, lodowate morze, pogoda nieprzewidywalna, kiepski standard hoteli i
    gastronomii, drogo). Korzystanie z tak zwanych fakultetów to z mojego punktu
    widzenia niemądry pomysł (znacznie ciekawiej wybrać się do atrakcji turystycznej
    miejscowym środkiem transportu i zwiedzać w swoim tempie niż bulić kasę za to,
    by zostać przegonionym przez niedouczonych pilotów). Ale ludzie mają różne
    motywacje i podobają im się różne rzeczy. Każdy robi ze swoimi pieniędzmi to, co
    mu się podoba. Szpanerstwo, o którym piszesz, mi również nie wydaje się
    szczególnie mądre, ale nie widzę szczególnego powodu, by je piętnować. Ktoś ma
    hobby, by zaliczać hotele w różnych miejscach globu - jego sprawa.
  • leo2006 26.08.08, 17:05
    i musze odpowiedziec, bo dyskusja cala chyba nie na temat. Odnosnie
    Dominikany, to pisalam, że jest super na wyjazd z dzieckiem własnie.
    Dlatego, że jest cała infrastruktura w danych ośrodkach przygotowana
    i dostosowana dla dzieci (w tym również małych dzieci), czego w
    innych hotelach często brak.
    Odnośnie siedzenia w hotelu, to ja akurat poza hotel wyjezdzalam
    (taksowka) do pobliskich miejscowosci (w celach nurkowych) i na
    ulicach bialych nie bylo, w jednej wiosce-miasteczku byli i sobie tam
    mieszkali w tzw. apartamentach i chodzili po ulicach. Moj znajomy byl
    na Dominikanie samodzielnie (tzn. bez biura podrozy) z trojka malych
    dzieci i tez sobie chodzili. Wiec sa miejsca, gdzie mozna i sa, gdzie
    raczej ja osobiscie bym sie bala chodzic.
    Odnosnie hotelu, to nie sa zwykle hotele tylko cale osrodki polaczone
    w gigantyczne kompleksy. Tzn. jeden taki kompleks tworzy maly
    nadmorski kurort i naprawde jest tam co robic przez caly czas pobytu.
    Są tam piaszczyste plaze, piekne ogrody, palmy, sciezki do biegania,
    spacerowania, sklepy, restauracje, baseny i cala reszta + oczywiście
    masa zajęć w których można uczestniczyć, uprawiać różne sporty wodne
    itp.
    Odnosnie wyjazdu z malym dzieckiem w tropiki i zwiedzania to uwazam,
    ze to chory pomysl, z wielu oczywistych powodow i w tym wypadku taki
    kurort-hotel jest idealnym rozwiazaniem.
    A porownanie do Mikolajek jest po prostu smieszne, bo to ani ten
    klimat, ani standard i jak ktos sam nie byl i nie widzial, to potem
    daje takie "dobre rady".
    Zresztą autorka pyta się wyraznie o Dominikane a nie o Mikolajki czy
    Egipt.
    Z mojej strony koncze te dyskusje, kazdy jedzie gdzie chce i gdzie
    moze sobie pozwolic i wcale nie uwazam tego za jakies szpanowanie.
    Zreszta Dominikana jest ostatnio tak popularna, bo stosunkowo
    niedroga w porownaniu z wyjazdami w inne rejony.
    Pozdrawiam

    www.amiami.blog.onet.pl
  • pawel_zet 26.08.08, 21:53
    Wiem, wiem, że nie chcesz dyskutiwać, ale skoro piszesz, że:
    "Odnosnie wyjazdu z malym dzieckiem w tropiki i zwiedzania to
    uwazam,
    ze to chory pomysl, z wielu oczywistych powodow i w tym wypadku taki
    kurort-hotel jest idealnym rozwiazaniem",
    to muszę stanowczo zaprotestować. Dla mnie podróże z dzieckiem w
    tropiki i zwiedzanie to bardzo dobry pomysł i nie widzę żadnej
    oczywistości uzasadniającej nazwanie tego sposobu spędzania
    czasu "chorym pomysłem". Kurort-hotel to dla mnie kupa nudów. Rzecz
    jasna, każdy spędza czas jak lubi, ale nazywanie upodobań
    oczywistością jest jednak mało uzasadnione.
  • iwwo2 27.08.08, 11:12
    Popieram w 100% Pawła (pewnie różnimy się podejściem do wieku dzieciaka, ale to
    szczegóły). Moja prowokacyjna wzmianka o hotelu w Mikołajkach, której wszyscy
    się uczepili, miała na celu zwrócenie uwagi na coraz częściej występującą
    turystykę hotelową, która moim zdaniem pozbawiona jest aspektów poznawczych.
    Oczywiście każdy spędza wakacje jak lubi i wszelka dyskusja "o wyższości świąt
    jednych nad drugimi" nie ma sensu
  • pia_ 27.08.08, 11:50
    Ta czytam ten wątek i myślę sobie, że chyba wolałabym ciutkę
    dopłacić i pojechać do Tajlandii, oprócz byczenia się na plaży mozna
    takze przyjemnie i bezpiecznie pozwiedzać.
  • pawel_zet 27.08.08, 21:44
    I bardzo dobrze. Tajlandia jest świetnym krajem do zwiedzania, do
    odpoczynku na plaży i jest bardzo bezpieczna (przy zachowaniu
    odpowiedniego rozsądku - i w Warszawie można znaleźć miejsca, w
    których po zmroku lepiej nie przebywać). Należy, rzecz jasna,
    pamiętać, że w niektórych przygranicznych prowincjach występuje
    malaria, więc lepiej tych terenów unikać (chyba że ktoś nie boi się
    dawać antymalaryków dzieciom).
  • leo2006 27.08.08, 15:55
    Wiecie co, nie mam zbyt wiele czasu na te dyskusje, ale jeszcze jedna
    dygresja.
    cytat: "na coraz częściej występującą
    turystykę hotelową, która moim zdaniem pozbawiona jest aspektów
    poznawczych."
    Oczywiscie, ze jest ich pozbawiona, pytanie tylko w jakim celu jedzie
    sie na wczasy z dzieckiem 1-2 letnim? Czy w celach poznawczych?
    Osobiscie watpie. Moze zbyt ostro napisalam "chory pomysl", raczej
    pomysl "chybiony" lub "niezbyt trafiony" (oczywiscie moim zdaniem) i
    to odnosnie ciagania ze soba dzieci bardzo malych, tak 1-2 latka
    (ktore to potrzebuja stalych por posilkow, snu, itp.) Dyskusji na ten
    temat bylo juz sporo, podam moze przyklad naoczny z Egiptu (choc
    powinien byc z tropikow smile temp. 40 st., Luksor, na wycieczce rodziny
    z dziecmi 3-4 lata i nie wytrzymywali: kłotnie, awantury, dzieciom
    robilo sie slabo. My sami na "przeprawie" przez kawałek dzungli na
    Filipinach jako jedyni doszlismy do celu i naprawde bylo trudno. Do
    tego moga dojsc rozne nieprzewidywalne sytuacje, z ktorymi nalezy sie
    liczyc (pomijajac choroby), jak chociazby zmienne warunki
    atmosferyczne i rozne opoznienia w podrozy, zmiana trasy, planow (co
    na przyklad nas spotkalo miesiac temu w Indonezji) itp., czesto od
    nas niezalezne. Tak wiec nie wyobrazam sobie z malym dzieckiem w
    tropikach podrozy non-stop, w czesto bardzo trudnych i slabych
    warunkach sanitarnych, gdzie czasem nawet nie ma jak rak umyc.
    Co innego kurort/hotel nad morzem, plazą, gdzie wieje morska bryza,
    mozna sie w wodzie ochlodzic itp. I gdzie oczywiscie jest dostepny
    lekarz, place zabaw dla dzieci.
    I zastanawia mnie jeszcze, dlaczego tak gwaltownie
    reaguja "podroznicy" na osoby, ktore chca po prostu wypoczac na
    plazy, z drinkiem badz ksiazka w dłoni?
    Ja osobiscie kiedys spedzalam prawie wszystkie wakacje (Europa)
    wlasnie ciagle podrozujac i zwiedzajac i dla mnie to zaden
    odpoczynek, kiedy czlowiek wdycha spaliny i jezdzi po miescie.
    Az pojechalismy na Malediwy (jedna wyspa to caly hotel) i dopiero
    zrozumialam, co to znaczy naprawde odpoczac, w ciszy, spokoju,
    sluchajac szumu fal. A na takich malutkich wyspach, to dopiero nie ma
    nic do zwiedzania smile, a jednak przyciagaja one mase turystow z calego
    swiata. I to nie tylko podstarzalych zapitych biznesmenow, jak nam
    niektorzy sugerowali, wiekszosc stanowila przedzial wiekowy 30-40 lat
    i jakos sie nie nudzili (chyba, ze nie uprawiali zadnych sportow
    wodnych smile
    Reasumujac, z malutkim dzieckiem w tropiki jak najbardziej, ale
    stacjonarnie, w osrodku z dobra infrastruktura. I dlatego poleciłam
    Dominikane.
    Pozdrawiam

    A propos Tajlandii, to nas w Bangkoku taksiarz wywiozl do takiego
    miejsca, ze myslalam, iz zywi stamtad nie wrocimy, a w najlepszym
    razie pobici i okradzeni.
    Wiec z tym bezpieczenstwem bywa roznie smile
    Mnie najbardziej razila wszechobecna seksturystyka i to szczegolnie
    podstarzalych dziadkow z mlodziutkimi tajkami. To niestety odbiera
    przyjemnosc ze zwiedzania tego kraju.

    --
    www.amiami.blog.onet.pl
  • pawel_zet 27.08.08, 17:01
    Moja reakcja nie jest gwałtowna, powiedziałbym raczej, że jest
    bardzo wyważona. smile Zdaję sobie sprawę, że ludzie mają różne swoje
    preferencje, jeśli chodzi o sposób spędzania wolnego czasu. Nie mam
    nic przeciwko temu, że ktoś lubi nic nie robić przez dwa tygodnie w
    jakimś luksuśnym resorcie. Po prostu informuję, że zanudziłbym się w
    takim przypadku na śmierć. A jak się o tym przekonałem? Gdy moje
    dziecko miało 1,5 roku pojechałem rodzinnie na dość intensywny w
    sensie zwiedzania wyjazd do Chin. Jednak pod wpływem różnych głosów,
    w tym także odzywających się na tym forum, po kilku miesiącach
    pojechałem do Malezji i Tajlandii. Tym razem zwiedzania było dużo
    mniej (nie to, że wcale, ale po prostu w porównaniu z tym, co
    zwykle, malutko), dużo czasu spędzaliśmy w hotelach przy ładniutkich
    plażach dobranych tak, by niedaleko było w razie czego do rafy. I
    co? I czułem się śmiertelnie znudzony. Bardziej mnie to męczyło niż
    jazda z dzieckiem jakimś charczącym prymitywnym zatłoczonym chińskim
    autobusem po wertepach. Ileż można leżeć na hamaku, sącząc soczek?
    Ileż można taplać się w cieplutkim morzu wśród rybek? To rozrywka na
    dzień czy dwa, ale nie na tydzień!
    Co do reszty, to jak człowiek ma poukładane w głowie, to jest w
    stanie zaplanować sobie podróż z małym dzieckiem tak, że nie będzie
    to zbytnio uciążliwe. Nikt nikomu nie każe nosić ze sobą dziecko do
    prawdziwej dżungli, a zwłaszcza udawać się z nim w miejsca, gdzie
    życie czy zdrowie dziecka może znaleźć się w niebezpieczeństwie –
    np. tam, gdzie nie ma odpowiednich warunków sanitarnych. Nie udawaj,
    że wybór jest jedynie pomiędzy resortem a jakimś zadupiem w
    głębokiej filipińskiej dżungli. smile
    Jadąc gdzieś, trzeba wiedzieć, na jaką można natknąć się pogodę.
    Jeśli jest monsun, należy odpuścić. Jeśli może padać, należy wziąć
    pelerynkę przeciwdeszczową dla dziecka, najlepiej taką zintegrowaną
    z nosidłem. Trzeba wziąć pod uwagę, że można utknąć na lotnisku, ale
    jeśli ma się pewne zapasy gotówki, to jakiż to problem wynająć
    choćby na kilka godzin hotel gdzieś niedaleko lotniska.
    Jeżdżenie z dziećmi na fakultety uważam za pomysł nie najlepszy, ale
    nie ze względu na mdlenie czy temperatury, ale głównie dlatego, że
    innym turystom przeszkadzają dzieci (tak już zazwyczaj te typy mają,
    że w ogóle większość rzeczy im przeszkadza). Po co denerwować ich i
    pośrednio siebie?
    Z dzieckiem 1-2 letnim można jechać na intensywne zwiedzanie w
    tropiki w celach, rzecz jasna, poznawczych. Nie widzę w tym nic
    zaskakującego, choć nie polecam tego rodzaju spędzania czasu
    każdemu. Dla niektórych faktycznie najlepszym rozwiązaniem jest
    resort.
  • asturia1 28.08.08, 00:08
    BRAWO!!!!
    Podpisuję się ręką i nogą pod tym co pisze Paweł. Ja też umieram z nudów
    czwartego dnia "siedzenia na tyłku" choćby w najpiękniejszych okolicznościach,
    co odbija się na dziecku i wszyscy są nieszczęśliwi...(;
    A wycieczki objazdowe zorganizowane z dzieckiem są takim samym nonsensem. Bo
    moje dziecko na naszych wyjazdach jest absolutnie na pierwszym miejscu... To my
    się dostoswujemy do dziecka a nie odwrotnie...
  • mal_art 28.08.08, 10:42
    Ja też jeżdżę z dzieciakami "poznawczo" jak to zostało ujęte. Do prawdziwej
    dżungli ich jeszcze nie zabiorę, najwcześniej jak już będą miały naście lat
    (bliżej 18 niż 11), ale na zwiedzanie fajnych zabytków jak najbardziej. Ale
    inaczej.
    Przykład Egiptu, jaki podałaś, jest b. adekwatny - sporo naszych rodaków, jeśli
    wybiera sie poza Europę, to boi się opuścić zorganizowaną grupę z przewodnikiem
    i jeździ po tych piramidach klimatyzowanym autokarem. Na cały dzień, bo tak
    zaplanowana jest wycieczka. Godzina 11 jesteśmy tu. Odjazd. Następny punkt
    programu. Wysiadka z tej klimy w samo południe. Lampa w głowę itd. Nic
    dziwnego, że dziecko mdleje, marudzi itd. No i przeziębi się na 90%. To
    kompletnie nie są warunki dla dziecka! Nie tylko dlatego, że za intensywnie -
    dlatego, że to zupełnie niedopasowane do jego potrzeb. Nie musi tylko pluskać
    się w basenie i stawiać babki z piasku, ale musi być dla niego ciekawie. Dwie
    piramidy a nie pięć. Dłużej, a nie po łebkach. I nie te najbardziej zatłoczone,
    tylko te puste. I takie, o których można coś ciekawego powiedzieć - bajkę czy
    prawdziwą historię. Gdzie można czegoś się dowiedzieć, coś poczuć. Bez
    ustalonego z góry sztywnego programu, tylko luźno i elastycznie. Naprawdę da
    się, tylko trzeba mieć odwagę wyjść z getta turystycznego. Moi znajomi byli w
    Egipcie kilka tygodni, jeżdżąc po kraju (również po tych niesławnych,
    niebezpiecznych okolicach) na własną rękę, z dziećmi, lokalnymi środkami
    transportu. Oczywiście nic im się nie stało, choćby dlatego, że terroryści nie
    uderzają na ogół w miejscową ludność, tylko w turystów (bo kto się przejmie,
    jeśli wyleci w powietrze sklep spożywczy na zadupiu? A jak hotel Hilton to od
    razu pokażą w telewizji). A zobaczyli wiele więcej, niż z wycieczką z hotelu. I
    po swojemu. Dzieci mają absolutnie normalne.
    Ale taki sposób spędzania wakacji nie jest dla każdego i doskonale to rozumiem.
    Niech każdy robi to, co lubi. Ja nie potępiam nikogo, kto dwa tygodnie chce
    tylko leżeć i wpatrywać się w błękitne morze i palmy kokosowe. Niech sobie leży
    na zdrowie. Kiedyś może też spróbuję, na razie nie mam czasu wink Świat jest taki
    piękny, chcę zobaczyć coś więcej.
    --
    ---------
    Malwina
    www.flaczynscy.art.pl
  • shaidin 29.08.08, 12:51
    Mieszkam na Dominikanie od 3 lat i mam 17 mies synka który się tu urodził. Jeśli
    rozpatrujesz ten kraj jako miejsce wypoczynku z maluszkiem to jak najbardziej
    polecam, ale w porze suchej a nie deszczowej. W porze suchej jest w brew pozorom
    chłodniej ( a przynajmniej wieczorem i w nocy) i czuć bryzę od wody, natomiast w
    deszczowej jest dosyć parno i powietrze jest "ciężkie" nawet jak nie zapowiada
    się na deszcz, więc małe nie przyzwyczajone dziecko może mieć troszkę problem z
    zaaklimatyzowaniem się do pogody.

    Piszecie tutaj że Dominikana to kraj niebezpieczny i że poza hotel nie ma co
    wychodzić. Ja się z tym nie zgadzam. Wieczorem Dominikańczycy zaczynają dopiero
    życie i ja na ulicy czuję się o wiele bezpieczniej niż jak mieszkałam w
    Krakowie. Są to bardzo życzliwi ludzie którzy lubią dzieci, w końcu to latynosi,
    a rodzina dla nich jest najważniejsza. Jeśli będziecie mieć tylko wykupione
    ubezpieczenie (czy to przez biuro podróży czy prywatne) to o opiekę zdrowotną
    nie musicie się martwić. Kliniki są tutaj na wyższym poziomie niż w Polsce, a
    kraj ten wcale nie jest biedny tak jak się to ludziom wydaje. Od kilku lat mają
    otwarty rynek z USA więc w sklepach (są normalne hipermarkety) można kupić
    wszystko to samo co w Stanach. O sensacje żołądkowe też nie macie się co martwić
    (ja nie słyszałam żeby ktoś z Polaków miał a odwiedza nas sporo znajomych i
    rodzina), my pijemy często wodę prosto z kranu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka