Dodaj do ulubionych

A miało być tak fajnie !?!

03.10.08, 15:52
Witam.
Chciałam podzielić się refleksją z mamami wypoczywającymi ze swoimi
niemowlakami za granicą . Czytając wszystkie posty na tym forum , również
zdecydowaliśmy się na zagraniczne wojaże z 9 miesięcznym niemowlakiem. Super
opisy forumowiczek pozwoliły nam nie bać się takiego wyjazdu, tylko lecieć, w
naszym przypadku do Turcji, wybieraliśmy starannie biuro podróży, termin
wylotu, hotel, słowem wszystko na wszystkie ewentualności i cieszyliśmy się
pobytem całe dwa dni, bo już potem zaczął się u maluszka katar, potem
temperatura, najpierw niewielka, następnie dochodząca do 40 stopni, no i
lekarz, antybiotyk i urlop z głowy, do wody nie wolno, kąpać nie wolno, na
słońce nie wolno, nie było to zbyt miłe, choć synek trzymał się dzielnie i
teraz już po powrocie zastanawiam się co zrobiliśmy nie tak. Doszliśmy do
wniosku, że nie ma takiej opcji by dziecko nie przeziębiło się, gdyż na
okrągło jest skazane na zmiany temperatury, począwszy od lotniska, poprzez
samolot, autokar, hotel, wszędzie klimatyzacja, bez której trudno się obejść.
Wszystkie dzieci widziałam w hotelu zakatarzone i smarkające, do tego
przeciągi itd i choroba gotowa. Nie wspomnę o zarazkach, przy takiej ilości
ludzi. Efekt, wróciliśmy 4 września, a mój 10 miesięczny już synek nadal ma
katar z niewielkimi przerwami. Zrobiłam mu wymaz z nosa, wyszła jakaś bakteria
i lekarz mówi, że może to być jakiś wirus, który teraz będzie powodował
częstsze infekcje. I jak tu wierzyć, że może być bez problemu? Z dziećmi ? Ja
już nie wierzę.I nie wiem, gdzie wyjechać za rok ? W Polsce wczasy odpadają,
bo chyba by z zapaleniem płuc wrócił, góry a jak będzie cały czas lało?
Samolotem, a jak będzie powtórka z rozrywki ? Mam dylemat, ale i trochę czasu
do przyszłych wakacji.
Edytor zaawansowany
  • arnika15 03.10.08, 16:06
    Hm, dzieci wszędzie chorują, sama przyznałaś, że z wakacji nad
    Bałtykiem mógłby wrócić z zapaleniem płuc...
    Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "nie ma takiej opcji, by
    dziecko nie przeziębiło się".
    Sama byłam, z 1,5 roczną obecnie córeczką, dwa razy na zagranicznych
    wakacjach i córka nie była przeziębiona.
    Z kolei znajoma była nad Bałtykiem i jej córkę spotkało to co Twoje
    dziecko.
    Nie ma reguły.

    --
    Nasza Hania
    Jesteśmy małżeństwem już...
  • juleg 04.10.08, 21:29
    Ciekawe, że jeszcze nigdy nad Bałtykiem moje dzieci chore nie były, miałam na ogół cudną pogodę, trzeba tylko dobrze dobrać miejsce, by w razie niepogody dzieciom się nie nudziło, jestem fanką ośrodków wypoczynkowych blisko morza. Taka jest prawda, że najbardziej uzdrawiająco dla dzieci jest właśnie nad Bałtykiem, mój alergik nigdy nie ma tak pięknej skóry, jak podczas nadmorskich wypadów. To właśnie na wakacjach, maluchy zbierają siły do walki z ewentualnymi infekcjami w okresie jesienno- zimowym, dlatego warto, żeby wakacje były długie w jakimś dobrym mikroklimacie i na pewno nie w tropikach.
  • sarna73 09.10.08, 08:38
    bylam z synkiem 3 krotnie nad Bałtykiem i za kazdym razem chorował, teraz
    jezdzimy na wczasy do Grecji ( Mikołaj trzeci raz Ola drugi, pierwszy raz kiedy
    miała roczek ) i na miejscu nigdy nie choruja, natomiast dwa razy byli chorzy
    zaraz po powrocie, tyle tylko ze tak sie zdarzyło ze z 30 stopniowego slonca
    trafilismy w 17 stopniową deszczową pogode ....
    --
    Mikołaj 19/9/02; Aleksandra 17/7/06
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach, Gdzie Bog zapomniał o
    grudniu, I zawsze dźwięczy muzyka
  • ws2222 03.10.08, 18:10
    Natychmiest napisza mamy jak swietnie było w Tunezji albo w
    Egipcie a najlepiej to lecieć na Dominikane bo te 10 godz w
    samolocie to przecież też nie problem .
  • biaemi 03.10.08, 22:59
    No i wlasnie z obawy o to samo nie zdecydowalismy sie z naszym
    jechac za granice.
    Teraz sezon wirusowy i duzo ludzi jest zakatarzonych, jak ktos mial
    wykupiona wycieczke, a sie przeziebil akurat to przeciez nie
    zrezygnuje, tylko wsiada do samolotu i zaraza innych.

    Najbezpieczniejsze jednak sa wakacje wlasnym samochodem.
  • grodek75 03.10.08, 23:19
    ws2222 napisał:
    > Natychmiest napisza mamy jak swietnie było w Tunezji albo w
    > Egipcie a najlepiej to lecieć na Dominikane bo te 10 godz w
    > samolocie to przecież też nie problem .

    Rozczaruję cię - jestem tatusiem.
    Pierwszy raz wyjechaliśmy z córeczką gdy miała 9 miesięcy na Kretę.
    Potem była 2 razy Tunezja kontynentalna i raz Djerba.
    Rok temu uroził nam się synek i w tym roku byliśmy z nim i starszą,
    obecnie 6 letnią córeczką w Turcji. I przez te wszystkie lata nie
    mieliśmy żadnych negatywnych przygód (poza 1-dniową gorączką z
    powodu ząbkowania w tym roku, ale to może się zdarzyć wszędzie).
    Założycielka wątku miała po prostu pecha, lub jej dziecko jest
    wyjątkowo wrażliwe. W te "wszystkie" zasmarkane dzieci akurat nie
    wierzę, katar występuje u wszystkich spędzających pół dnia w basenie
    lub morzu. Ale nie jest to katar spowodowany przeziębieniem lecz po
    prostu nalaniem wody do nosa i przechodzi po kilku minutach.
    A twoja fobia odnośnie wyjazdów zaczyna się już ocierać o granice
    paranoi. Jeżeli nie lubisz spędzać "wyjazdwych" wkacji z dziećmi to
    OK - twoja sprawa. Ale nie oceniaj innych. Każdy wątek o zatruciu,
    zaziębieniu, etc. wykorzystujesz by udowadniać swoje chore teorie.
    Jak już napisałem moje dzieci podróżują z nami od urodzenia, oprócz
    wyjazdów typowo wypoczynkowych zabieramy je również na zwiedzanie
    (swoje pierwsze urodziny synek spędził z nami w te wakacje na
    zwiedzaniu Paryża i dotarliśmy z nim dosłownie wszędzie bez
    problemu) i nie ograniczają nas w prawie żadnym stopniu. Za tydzień
    lecę z żoną do NYC i jedynym powodem dla którego nie zabieramy ze
    sobą dzieci jest fakt, że cel wyprawy to głównie latanie po
    sklepach. Innych powodów na nie zabranie ze sobą dzieciaków nie
    znajduję. Akurat lot samolotem to żaden problem pod warunkiem, że na
    długiej trasie miejsca mają wszyscy, łącznie z tzw. infantem.
    Tak więc "zluzuj pudla" bo stajesz się nudna...

    ----------------------------------------
    Pośpiech jest cechą motłochu...
    ----------------------------------------
  • ws2222 04.10.08, 09:44
    Do Grodek 78. Pudla zluzuję bo te dwa słowa dekonspirują autora , a
    gdyby nie ten fakt to lecąc do NYC moglibyście zabrać maluszki - Wy
    na zakupy a oni w tym czasie mogliby bawić się i zaliczać dziecięce
    atrakcje z naszymi . Miłego pobytu w NY.
  • izaw74 04.10.08, 09:12
    Ja też spędzałam wakcje z obecnie 3 letnim dzieckiem za granicą (
    pierwszy raz miał 1,5 roku ) i też uważam, że zarówno my jak i mały
    wypoczęliśmy i bawiliśmy się świetnie, mały w tym roku przeziębił
    się ale po pierwsze miałam ze sobą zapas lekarstw a po drugie zawsze
    przed wyjazdem sprawdzam czy jest w hotelu kontakt z pomocą medyczną
    w języku polskim. Wyleczył się na szczęście 2 dniach W samolocie też
    nie byliśmy uciążliwy dla innych. Mam porównanie z wakacjami nad
    Bałtykiem - podróż ze Śląska jest dla dziecka dużo bardziej męcząca
    niż 3 godziny w samolocie a potem nawet godzinny transfer do hotelu-
    cały czas soś się zmieniało i dziecko się nie nudziło.
    Zabieram głos na forum nie po to żeby uogólniać i pisać na pewno
    będzie super i bez problemu ale po to aby podzielić się swoim
    odczuciem i aby inni rodzice sami wyciągnęli wnioski z moich
    doświadczeń. Zgadzam się z przedmówcą po co prowokacyjny ton -
    przecież to forum służy wymianie doświadczeń a nie polemikom.
    A nawiązując do tytułowego postu - do samolotu czy autokaru mimo
    pięknej pogody i ciepła zawsze ubieram małemu polarka bo różnica
    temperatur często kończy się przeziębieniem.
    Pozdrawiam
  • vernalis1 04.10.08, 11:15
    z malutem bylam w Tunezji - w sierpniu -i to mnie dopadlo
    przeziębienie - a nie jego smile - mlody moczyc sie w wodzie- a
    ja "delektowalam" sie tunezyjskim odpowiednikiem fervexu - tak wiec
    nie tylko dzieci moga się pochorowac.
    za rok tez wyruszamy w świat - moja wakacyjna "wpadka" nie
    znięchecila mnie do zagraniccznych wakacji.
    Pozdrawiam D
    --
    Biedni i średnia klasa pracują za pieniądze. U bogatych pieniądze
    pracują dla nich
  • ws2222 04.10.08, 12:18
    Ta dyskusja nie powinna sprowadzać się do konkretnego przypadku ale
    do zwiekszonego ryzyka zachorwań różnych związanych z wyjazdem do
    danego kraju. Wybiorę na urlop z maluszkiem np Chorwację a nie
    Tunezję . W Chorwacji woda z kranu jest zdatna do picia bez
    gotowania a w Tunezji do mycia zębow należy korzystać z wody
    butelkowanej ppomijając inną florę bakteryjną. Mozna na wszystko
    uważać i zmniejszać ryzyko ale czy o to chodzi. Wybór jest często
    oczywisty. Chorwacja przynajmniej dwukrotnie droższa. Przy okazji
    autorce postu nadmienię ze jest róznica w infekcji wirusowej i
    bakteryjnej/ to są inne organizmy/, rózne jest też leczenie.Trzeba
    dopytać lekarza , bo jesli wykryto bakterię to jest to bakteria a
    nie jakiś wirus.Najlepiej w posiewie wykazać jaka to bakteria i na
    jaki antybiotyk wrażliwaaby leczenie było skuteczne
  • grodek75 04.10.08, 21:06
    Aby udowodnić bezsens twoich wpisów odniosę się tylko do jednego
    fragmentu:

    ws2222 napisał:
    W Chorwacji woda z kranu jest zdatna do picia bez
    > gotowania a w Tunezji do mycia zębow należy korzystać z wody
    > butelkowanej ppomijając inną florę bakteryjną.

    Nigdy nie myliśmy w Tunezji zębów wodą butelkwaną.
    Dlaczego spytasz? Ano po prostu dlatego, że większą ilość
    tej "zwykłej" wody pochłanialiśmy (zarówno my jak i dziecko) podczas
    kąpieli w basenie. Nie ma możliwości "odcięcia" się od tej wody. I
    dlatego zachowania pt. mycie zębów w wodzie butelkowanej uważam za
    bezsens. Zgadzam się, że flora bakteryjna jest w krajach arabskich
    inna niż u nas i że całkiem sporo osób odczuwa dolegliwości
    żołądkowe. Ale to jest loteria. Nie można na tej podstawie wysnuwać
    wniosków, że z dziećmi nie jeździ się do Tunezji, Egiptu czy Turcji.
    Aytorka wątku miała pecha i tyle.
    A wakacje w Chorwacji uważam za bardziej dokuczliwe dla dziecka niż
    np. w Turcji, choćby ze względu na konieczność spędzenia dwóch dni w
    samochodzie.


    ----------------------------------------
    Pośpiech jest cechą motłochu...
    ----------------------------------------
  • olgakw 04.10.08, 15:39
    łomatko,a ja przywiozłam opalone, szczęśliwe, zadowolone, wypoczęte
    i CAŁKIEM ZDROWE dzieci znad polskiego morza. W lipcu. Jechały
    samochodem. Żyją i mają wspaniałe wspomnienia, podobnie jak jasmile
    Nieeedooowiaaaryyysmilewinksmile

    --
    Olcia
  • volta2 05.10.08, 00:15
    ja też w tunezji przeziębiłam dziecko(1,5 roku), pierwszego dnia
    poszliśmy na wycieczkę do miasteczka ze strefy hotelowej, by
    zobaczyć gdzie w ogóle jesteśmy. rozpadał się straszny deszcz i
    ulice były po ulewie bardzo mokre, kałuże itp. i dziecko zamoczyło
    buty, skarpetki i na drugi dzień leciało mu z nosa przez cały
    tydzień, gorączki na szczęście nie byłosmile
    po locie samolotem z katarem od razu dostał zapalenia ucha - ten
    katar był ponoć przyczyną, tak powiedziała lekarka.
    to był do tej pory nasz jedyny taki wyjazd - ale nie z powodu
    choroby, tylko po prostu przesiedliśmy się do samochodu i jeździmy
    nieco bliżej. ale to raczej z powodów finansowych zrezygnowaliśmy z
    takiej egzotykismile
  • iit2 05.10.08, 10:17
    wszyscy maja rację po trochu. Ja również zabieram dziecku lekarstwa, zabieram
    dresik do ubrania na lotnisku , zrobiłam posiew i wyszła bakteria itd itd, nie
    miałam tu na myśli odstraszania, pewnie miałam pecha, choć dziecko nie należy do
    chorowitych, po prostu wydaje mi się, że będąc w tak dużym skupisku ludzi jest
    wysokie prawdopodobieństwo zarażenia się jakimś wirusem, choć wydaje mi się też,
    że jednak klimatyzacja w pokoju zrobiła swoje, nie poprzestaniemy na wyjazdach,
    może tylko zmienimy kierunek na bardziej cywilizowane kraje - europejskie?
  • colin1974 05.10.08, 10:39
    Jeżeli dalej będziesz nastawiał klime pod siebie ,a nie pod dziecko
    zmiana na kraje europejskie nic nie da .My latamy już od 20 lat co
    roku ,a od 3 lat z dzieckiem -9 m-cy Tunezja ,20 m-cy Turcja i teraz
    byliśmy w Egipcie i nigdy nie mieliśmy problemów ze sobą i z
    dzieckiem.Ale wszystko trzeba robić z rozwagą i wcześniejszym
    przemyśleniem.Jadąc nad Bałtyk to dopiero ryzyko zimna i brudna woda
    w morzu ,fatalna pogoda itd.Tak więc wszystko jest dla ludzi tylko
    trzeba umieć z tego korzystać-pozdrawiam i głowa do góry
  • ws2222 05.10.08, 12:36
    10 punktów za wpis olgakw, za poczucie humoru i rozładowanie tej
    poważnej dyskusji.Grodkowi jeszcze tylko dopiszę ze w Chorwacji też
    są lotniska i tak jak do Turcji można wybrac lot ktory z Krakwoa do
    Dubrownika trwa 2 godz. Poza tym radzę też zaprzestać przestrzegania
    higieny bo żyjemy generalnie w otoczeniu brudasów to i tak jestesmy
    narażeni na różne niespodzianki. Wyłączam się z tej dyskusji.
    Pozdrawiam
  • grodek75 05.10.08, 13:25
    ws2222 napisał:

    > 10 punktów za wpis olgakw, za poczucie humoru i rozładowanie tej
    > poważnej dyskusji.Grodkowi jeszcze tylko dopiszę ze w Chorwacji
    też
    > są lotniska i tak jak do Turcji można wybrac lot ktory z Krakwoa
    do
    > Dubrownika trwa 2 godz. Poza tym radzę też zaprzestać
    przestrzegania
    > higieny bo żyjemy generalnie w otoczeniu brudasów to i tak
    jestesmy
    > narażeni na różne niespodzianki. Wyłączam się z tej dyskusji.
    > Pozdrawiam

    A ja jednak ci odpiszę. Wyobraź sobie, że mam świadomość iż w
    Chorwacji są również lotniska i nawet wiem jakie linie na nie
    latają. Ale nie będę sobie całych wakacji układał pod wylot low
    costem z Krakowa o dziwnej godzinie (jestem z Warszawy), który na
    dodatek lata raz w tygodniu i niekoniecznie tego dnia, który mi
    pasuje. Poza tym w Chorwacji już byłem nie raz i akurat ich plaże
    nie bardzo odpowiadają zarówno mi jak i moim dzieciom. Tak więc nie
    przekonasz mnie.
    Co do higieny to tej wypowiedzi litościwie nie skomentuję - właśnie
    tak wygląda dyskusja przy braku argumentów. Ja doradzam jedynie
    zdrowy rozsądek i niepopadanie w paranoję, a ty sprowadzasz dyskusję
    do poziomu piaskownicy.

    ----------------------------------------
    Pośpiech jest cechą motłochu...
    ----------------------------------------
  • mamaanieli 05.10.08, 19:13
    "W Polsce wczasy odpadają,
    bo chyba by z zapaleniem płuc wrócił" Wiesz co, ja własnie jeżdżę na
    razie wyłącznie po Polsce. a konkretnie nad polskie morze. na 4
    tygodnie minimum w wakacje, jak się daje to chociaż na tydzień
    wiosną. właśnie po to, żeby nie chorowały na zapalenie płuc. i nie
    chorują. łażą po lodowatej wodzie, kąpią się gdy jest 20 stopni
    ciepła, biegają po lesie, chodzą na kilometrowe wycieczki i wdychają
    jod. i właśnie dlatego nie chorują.
    a dodam, że są alergikami. i gdy nie stosowaliśmy tego rodzaju
    hartowania, chorowały bardzo często. szczególnie córka. pozdrawiam i
    polecam właśnie polskie morze.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • colin1974 05.10.08, 19:32
    Jod jak najbardziej ale woda w morzu często ma 15-16 stopni i widok
    sinego dziecka kąpiącego się w brudnym morzu brrrrrrr. A napisz
    jeszcze ile razy byłaś u dermatologa ze swoją pociechą ?
    Bałtyk tak owszem ale nie na wczasy ,pospacerować ok i nic więcej.
  • mamaanieli 05.10.08, 20:11
    brudna jest zatoka gdańska, choć też nie wszędzie. kilka plaż -
    choćby ta w Kątach Rybackich ma błekitną flagę. poczytaj sobie
    zresztą. akurat my jeździmy na otwarte morze i dermatologa nie
    musieliśmy odwiedzać. inna rzecz: bałtyk z roku na rok jest
    czystszy. poza tym hartowanie i spędzanie czasu nad morzem nie
    polega li tylko na siedzeniu w nim po szyję. o czym pisałam
    wcześniej.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • colin1974 05.10.08, 20:25
    Skoro morze jest tak czyste jak piszesz to skąd się biorą sinice ?
    Są to bardzo grozne bakterie dla dorosłych (można stracić wzrok) a o
    dzieciach już nie wspomne .Co do powietrza pełnego jodu to masz
    racje ,nigdzie tego nie ma tyle co unas nad Bałtykiem -pozdrawiam
  • mamaanieli 05.10.08, 20:58
    kiedyś uważano że pojawianie się sinic jest spowodowane skażeniem
    wody fosforanami. fosforanów jest w wodzie coraz mniej (ochrona
    środowiska jednak istnieje) a sinice atakują. dlaczego? najnowsze
    badania pokazują, że rabunkowy połów dorsza to główny czynnik
    negatywnie wpływający na środowisko Bałtyku i powodujący zakwity
    sinic (najnowszy raport opublikowany w Proceedings Of Royal
    Society.Naukowcy wskazują, że przyczyną zakwitu sinic są malejące
    zasoby dorsza w naszym morzu. Pokrótce zależność tę można
    przedstawić następująco. Na szczycie łańcucha pokarmowego jest dorsz
    i łosoś, które to ryby są głównymi drapieżnikami Morza Bałtyckiego.
    Dorsze żywią się mniejszymi gatunkami ryb, takimi jak szproty i
    śledzie. Z kolei szproty żerują na pierwotniakach, skorupiakach i
    jamochłonach (tzw. zooplanktonie). Zooplankton zjada fitoplankton, a
    więc m.in. sinice. Brak jednego z gatunków tego łańcucha powoduje
    zachwianie naturalnej równowagi w przyrodzie. I tak, małe zasoby
    dorsza w Morzu Bałtyckim wpływają na wzrost populacji szprota.
    Liczny szprot zjada duże ilości zooplanktonu, a mniej zooplanktonu
    powoduje, że nadmiernie rozrasta się fitoplankton, a więc i sinice.
    wot i wsio.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • grodek75 05.10.08, 21:22
    mamaanieli napisała:

    > "W Polsce wczasy odpadają,
    > bo chyba by z zapaleniem płuc wrócił" Wiesz co, ja własnie jeżdżę
    na
    > razie wyłącznie po Polsce. a konkretnie nad polskie morze. na 4
    > tygodnie minimum w wakacje, jak się daje to chociaż na tydzień
    > wiosną. właśnie po to, żeby nie chorowały na zapalenie płuc. i nie
    > chorują. łażą po lodowatej wodzie, kąpią się gdy jest 20 stopni
    > ciepła, biegają po lesie, chodzą na kilometrowe wycieczki i
    wdychają
    > jod. i właśnie dlatego nie chorują.
    > a dodam, że są alergikami. i gdy nie stosowaliśmy tego rodzaju
    > hartowania, chorowały bardzo często. szczególnie córka. pozdrawiam
    i
    > polecam właśnie polskie morze.

    Dyskusja zbacza na trochę niewłaściwe tory - założycielka wątku
    napisała o rozchorowaniu się dziecka w Turcji, a dyskusja zmierza w
    kierunku udowadniania czy lepiej jest spędzać wczasy w Polsce czy
    zagranicą. A chyba nie o to chodziło na początku. Na każdy Twój
    argument by spędzać wczasy nad Bałtykiem jestem Ci w stanie podać
    powód by nad Bałtyk nie jechać. Ale to chyba nie o to chodzi. Ja nie
    zamierzam na siłę przekonywać Ciebie, a Ty nie próbuj mnie. Cieszę
    się, że Twoim dzieciom służą wczasy nad Bałtykiem. Spróbuj jednak
    kiedyś również wyjazdu gdzieś dalej, może Ci się spodoba. Ja
    próbowałem jednego i drugiego i nad Bałtyk długo nie pojadę...

    ----------------------------------------
    Pośpiech jest cechą motłochu...
    ----------------------------------------
  • mamaanieli 06.10.08, 07:39
    "Spróbuj jednak
    kiedyś również wyjazdu gdzieś dalej, może Ci się spodoba".
    Zwiedziłam prawie całą Europęsmile Uwielbiam wyjazdy zagraniczne. Ale
    dzieci sobie na nie jeszcze poczekają. A już z pewnością poczekają
    na wyjazdy bardziej egzotyczne.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • grodek75 06.10.08, 21:59
    Miałem na myśli: spróbuj podróży z dziećmi.
    Tematem wątku są właśnie podróże z dziećmi. Forum zresztą też...

    ----------------------------------------
    Pośpiech jest cechą motłochu...
    ----------------------------------------
  • mamaanieli 07.10.08, 09:11
    cóż. w myślach czytać nie umiem. i nawet nie zamierzam próbować. a
    forum nazywa się "wakacje"...
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • grodek75 07.10.08, 19:32
    Cóż, nie tylko w myślach czytać nie umiesz...
    Forum nazywa się "Wakacje z dzieckiem".
    Na górze masz tylko skrót nazwy. Pełna jest na liście wszystkich
    forów objętych ogólnym tytułem "Turystyka".

    ----------------------------------------
    Pośpiech jest cechą motłochu...
    ----------------------------------------
  • prologica 11.10.08, 07:43
    popieram wszystkimi konczynami to co napisalas smile

    my tez 4 tyg w wakacje i na wiosne min 10 dni smile

    w tym roku corka kapala sie w lodowatej wodzie w basenie i w morzu przy 17st na dworze, wychodzila sina z wody (zeby nie bylo - nikt jej nie zmuszal big_grin ) i ni kataru...

    i oskrzela czysciutkie od tamtej pory smile
  • joanna_poz 06.10.08, 10:06
    Doszliśmy do
    > wniosku, że nie ma takiej opcji by dziecko nie przeziębiło się,
    gdyż na
    > okrągło jest skazane na zmiany temperatury, począwszy od lotniska,
    poprzez
    > samolot, autokar, hotel, wszędzie klimatyzacja, bez której trudno
    się obejść.
    > Wszystkie dzieci widziałam w hotelu zakatarzone i smarkające, do
    tego
    > przeciągi itd i choroba gotowa. Nie wspomnę o zarazkach, przy
    takiej ilości
    > ludzi.

    miałaś po prostu pecha.
    a opcja, że dziecko się nie przeziębi jest.
    wielokrotnie lataliśmy z dzieckiem i obyło się bez chorób.
  • leigh4 07.10.08, 10:40
    I wyszła dyskusja w stylu wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad
    Wielkanocąwink
    Każdy jeździ gdzie lubi i na jakie wakacje go stać-nie ma o co się
    spierać.
    Autorka miała pecha, ale ma sporo racji ostrzegając przed, tu
    podkreślę: egzotycznymi, podróżami z niemowlęciem(nie małym
    dzieckiem, nie nastolatkiem, ale niemowlęciem właśnie, które ma
    mniejszą odporność niż starszy od niego już nawet o rok kolega). O
    ile przed przeziębieniem trudno uchronić się gdziekolwiek
    (klimatyzacja jest także w polskich hotelach nad bałtykiem, w
    samochodzie, w sklepach, w restauracjach itp), o tyle "złapanie"
    egzotycznej bakterii nie jest już tak powszechną sprawą.
    A inaczej z "obcymi" bakteriami radzi sobie starszy, odporny juz
    organizm, a inaczej niemowlę, u którego system odpornościowy dopiero
    się tworzy.
  • 7venezia 07.10.08, 13:44
    Współczuje przeżyć i nerwów, ale chciałam tutaj zwrócić uwage na
    jedna - moim zdaniem bardzo istotną rzecz. Napisałaś, że wróciliście
    4 września - wg mnie koniec sierpnia/początek września to wciąż w
    Turcji zdecydowanie za wysokie temperatury dla malych dzieci a co za
    tym idzie - zbyt duże różnice temperatur (klimatyzowane
    pomieszczenia itp). Oczywiście są dzieci, które świetnie się czują w
    Egipcie w lipcu, ale jeśli moge Ci coś polecić to na przyszłość
    wybierajcie bardziej sprzyjące terminy - my w tym roku byliśmy 2
    razy w Turcji z dzieckiem - raz pod koniec maja i teraz - koniec
    września i na szczescie obylo sie bez niespodzianek.
    Wierze, że następny urlop będzie udany smile


  • mal_art 07.10.08, 21:51
    Miałaś pecha i tyle. Czy Twoje dziecko nie choruje w domu? Bo przecież żadne
    wakacje (ani nad Bałtykiem, ani nad M. Śródziemnym, ani nad M. Andamańskim) nie
    dają gwarancji zdrowia. Niezależnie czy się jedzie samochodem czy leci samolotem
    czy idzie na obóz wędrowny wink
    A z klimą faktycznie walczyć należy, ubierać się ciepło (nie tylko długi rękaw,
    ale i skarpetki!) - i zdecydowanie da się przetrwać i zdrowie zachować. Nam
    zdarzały się wakacje z katarem w różnych szerokościach geograficznych, i w
    Polsce i w tropikach, ale właśnie dlatego, że ubrania były nie dość ciepłe w
    stosunku do temperatury np. w samolocie lub w namiocie. A najbardziej chora
    wróciłam z wakacji ze słodkiej Francji - ale to nie znaczy, że ten kraj nie
    nadaje się na świetne wakacje.
    --
    ---------
    Malwina
    www.flaczynscy.art.pl
  • jmisior 08.10.08, 14:41
    Ja też proponuję wyjazdy na południe Europy lub pn Afryki przed lub po sezonie:
    w kwietniu, maju ew.w czerwcu lub we wrześniu i październiku.
    Temperatury oscylują tam w okolicach 25 st. C i można jeszcze nie włączać
    klimatyzacji, która jest głównym powodem przeziębień. Wczesną jesienią
    dodatkowym atutem jest ciepła woda w morzu i to, że można w ten sposób
    przedłużyć sobie lato. Należy też bardzo uważać na klimatyzację w samolocie,
    koniecznie trzeba mieć jakiś sweterek i kocyk dla dziecka. W samolotach, z
    powodu zamkniętego obiegu powietrza krąży najwięcej wirusów i stąd przy lekkim
    wyziębieniu organizmu lub różnicach temperatur łatwo o infekcję. Sama
    podróżowałam pierwszy raz z dzieckiem 9 miesięcznym na przełomie września i
    października. Pogoda była cudowna na spacery, bez upałów, cieplutka woda a
    dziecko przez 2 tygodnie było prawie non-stop na świeżym powietrzu. W Polsce w
    tym czasie było już zimno i deszczowo.
    Proponuję się nie zniechęcać do dalszych wyjazdów tylko dostosowywać je do
    potrzeb/możliwości dziecka.
  • mw144 08.10.08, 14:55
    Widocznie gdzieś jednak popełniliście błąd. My zabieramy syna za
    granicę kilka/kilkanaście razy w roku od urodzenia, czyli od ponad 2
    lat, nigdy nie maiał nawet kataru, niezależnie czy to była Afryka
    czy północna Europa.
    --
    "Rottweiler jest jak MEDIA MARKT - nie dla idiotów"
  • betty_julcia 13.10.08, 11:49
    idąc tym tokiem rozumowania najlepiej w ogóel nie żyć bo żyjąc można się rozchorować.
    NAstepnym razem nie słuchajcie nawiedzonych mamusiek, tylko zamknijcie się w domu, ogrodźcie wysokim murem żeby zaden zarazek przez neigo nie przeskoczyłsmile i nie wychodzcie awet bna zakupy. Dzięki bogu dowożą dziś do domu. Do przedszkola, szkoły nie posyłajcie dziecka bo to siedlisko choróha, i koniecznei własną żywność produkujcie....

    Wracając do rzeczywistości co ma peirnik do wiatraka... W Polsce też używa się klimatyzacji tylko trzeba z glową. Jak nastawiliście w hotelu na full chłodzwenie to co się dziwić... Poza tym, każdy ma inną odporność. Moje dzieci raz chodziły zasmarkane, innym raqzem nie. Jak mnóstwo razy w ciągu roku. Dostały też alergii od słońca za granicą. Więc na kolejny raz należy wyciągnąć wnioski a nie od razu się wycofywać. Zabrać ze sobą mocniejszy filtr, krople do nosa i używać klimy z głową, zeby jedynie dawała ulgę a nie ochłodzenie.
    Co do naszego morza. JA w tym roku trafiłam na bite 2 tyg upałów. Ale miałam szczęście, innym razem trafia się 2 tyg deszczu. Ale pamiętaj że taka pogoda najbardziej uodparnia.

    Nie wiem co ci poradzić, bo jak widać nic ci nie pasuje i nie potrafisz się uelastycznić tylko oczekujesz cudów...
  • malinowy_raj 13.10.08, 18:19
    tak na przyszlosc, zanim gdziekolwiek wyjedziecie i cokolwiek wysluchacie od
    touroperatorów, poczytajcie opinie na jakis portalach internetowym, jeden z
    fajniejszych i przystepniejszych dla uzytkownika to portal holidaycheck.pl,
    naprawde pomocna stronka, z opiniami turystó o hotlach , okolicy ich fotki i
    filmy sa rowniez online.
  • betty_julcia 14.10.08, 10:23
    No tak, ale tam nie piszą jakei jest prawdopodobieństwo pochorowania się dziecka, a autor wątku najwyraźneij na taką informację liczył. Nieststy każd zna swoje dziecko najlepiej i sam musi stwierdzić czy nadaje się na wyjazdy czy nie.
  • drabcia13 14.10.08, 16:34
    Popieram cię . Ja miałam też taką przygodę .Ale szczerze polecam Bułgarię.
    . Raj na ziemi. Super imprezy ( dosłownie wszędzie do białego rana) nie płacisz
    za wstęp , tanie drinki i wszelkie napoje wyskokowe, tańczące panienki na barach,
    A dla rodzin z dziećmi- super plaże , w kompleksie gdzie byłam w tym roku super
    baseny.Najlepiej wspominam kąpiele po 24-ej i nie ma 40 stopni tylko od czerwca
    do września między 26 a 30 - dla dzieci super i ten piaseczek na plaży nie
    mówiąc o brodziku z palmą w apartamentowcu
    Dojazd super- oczywiście przez Serbię , jak chcesz napiszę opis , który
    dostałam od znajomych, którzy byli w sierpniu.
    Szczególnie polecam Apartmentowiec Emerald Paradise. Supr 4****, nie płacisz jak
    w hotelu a czujesz się jak w luksusowym hotelu.Dwa pokoje super Do tego
    wykończenie i wyposażenie. Bomba. Ale tak opisywać bym mogła i mogła. Jak ktoś
    chce to niech wejdzie na stronę ludzi z Polski którzy mają tam apartamenty i
    sobie poogląda fotki i opisy. Podaję www.apartmenty-bulgaria.com
    I jeszcze coś romantycznego - jacussi na dachu. Bomba.
  • iit2 16.10.08, 10:40
    Witam ponownie.
    Widzę ,że rozpętałam burzliwą dyskusję na temat wyjazdów wakacyjnych z niemowlakami.
    Każdy dał jakieś dobre rady i za to dziękuję, ale my naprawdę nie jesteśmy
    nowicjuszami w wakacyjnych wojażach, bo mamy starszą córkę nastolatkę, z którą
    najpierw jeździliśmy samochodem na wczasy ,a potem samolotem, więc trochę już
    się orientujemy. Byliśmy w kilku krajach, zawsze wakacje planujemy już zimą,
    przygotowani jesteśmy w 100 procentach, odwiedzamy tysiące stron, w tym znany
    chyba wszystkim holiday check, hotel jest sprawdzany na wszelkie możliwe
    sposoby, w samolocie jak wspomniałam wyżej ,mamy pod ręką wszystko, od sweterka,
    po czapeczkę, w hotelu broń boże klimy nigdy nie włączaliśmy na full, właśnie z
    uwagi na dzieci,kremy na słońce mają odpowiedni filtr i tak dalej, na wszystkie
    wasze przytoczone przykłady byliśmy przygotowani, bo jak wspomniałam jeździmy od
    lat, więc wydaje mi się, że po prostu był pech i tyle, chociaż niezbyt
    przyjemny, bo synkowi wyszła w badaniu (wymaz z nosa) jakaś bakteria i nie
    wiadomo skąd się wzięła,zresztą córci również brany był wymaz z noso gardzieli i
    wyszedł jej gronkowiec, teraz do tego nie dojdziemy, czy był to wynik naszego
    wyjazdu, a przez te bakterie musi brać zdrowe dziecko antybiotyk, próbując je
    zwalczyć, a jak się nie uda, to muszą z tymi bakteriami żyć,tylko mogą częściej
    łapać katar, ale czy będą i jakie kiedyś tego skutki lekarz nam nie
    odpowiedział.Mimo tego planujemy już przyszłe wakacje, tylko nie wiemy jeszcze
    gdzie?
  • sanpja 16.10.08, 17:58
    Może nie zrażaj się od razu. Czasami podobno od klimatyzacji można
    złapać jakąś bakterię. Może właśnie w tym hotelu nie czyścili
    klimatyzacji zbyt często.
    Spróbuj może teraz wybrać mniej gorący kraj. Ja w tym roku byłam na
    wybrzeżu Toskani w sierpniu. Jest tam tak fajny klimat że
    klimatyzacja jest nie potrzebna. W dzień jest może gorąco ale noce
    nie są aż tak upalne.
    My wykupiliśmy apartamenty z klimatyzacją ale po przyjeździe na
    miejsce okazało się, że klima w całym ośrodku nie działa (naciągamy
    się zresztą z neckermanem do teraz bo klima dodatkowo kosztowała nas
    dużo).
    W dzień zasłanialiśmy roletami okna i w apart. było ciemno - nie
    docierało słońce. Wieczorami było bardzo fajnie.
    Jeżeli mogę polecę ci miejscowość VADA, ma w porównaniu do innych
    miejscowości super miałki piaseczek i łagodne zejście do morza - w
    sam raz dla maluchów.
    W takim kraju jak Egipt, Grecja(gł. Kreta), Turcja nie da się
    wytrzymać bez klimy - inaczej jest już we Włoszech właśnie na
    wybrzeżu Toskani bo wybrzeże Adriatyku jest bardziej gorące.
    Acha jest tam też dużo jodu. Chociaż niektórzy twierdzą że możliwe
    jest to tylko nad bałtykiem ale niestety nie tylko.
  • veronica3d 03.11.08, 13:22
    Rozumiem Twoje odczucia,ale w pelni sie z Toba nie zgadzam,ze
    dziecko zachorowac musi.Nasz syn byl pierwszy raz na Krecie jak mial
    6 miesiecy i bylo rewelacyjnie.Potem rok i 7 miesiecy Grecja
    latem,skwar jak cholera,w autokarze klima...Maks bawi sie swietnie
    na wyjezdzie i nie w glowie mu choroby...Rok i 10 miesiecy lecimy do
    Turcji,znowu cuuuuuudowne wczasy,w Polsce zimno,a my sie wygrzewamy
    na slonku.Na zime planujemy dalsze kierunki i tez pewnie bedzie
    suuuper!!!!Jak wiec widzisz nie kazde dziecko jest skazane na
    choroby na wyjezdzie!!!
  • ewcia1980 05.11.08, 21:43
    no to po prostu mieliście pecha i tyle.
    ja w ubieglym roku byłam w Turcji z wtedy 8-miesieczna córka.
    z wakacji wrocilismy zdrowi, zadowoleni i wypoczeci.
    i żadnych bakterii nie przytargalismy ze sobą/

    pozdrawiam
    Ewelina
    --
    mały smyk - Iza
    Izunia ma już ...
    może bedzie lutowa niespodzianka
  • marshia 21.11.08, 20:56
    Jestem z Gdyni i polecam Bałtyk, ale nie ten nad zatoką nad którą
    mieszkam, ale ten otwarty. I w czasie wakacji jeżdżę z dziećmi albo
    do Jastrzębiej Góry lub trochę za ( super kamienie do budowania
    zamków) albo do Chałup: super plaża, przy parkingu toi toi,
    piaseczek delikatny i płytko oraz strzeżona plaża.

    Nad otwartym morzem sinic nie ma. Temperatura wody wynosi około 16-
    18 stopni, czasami więcej i czasami mniej nawet 8 stopni (ale wtedy
    wisi czerwona flaga. Moje dzieci bawią się super mam 5 latka i 4
    latkę.I chociaż są sine z zimna, to bawią się dobrze i nie chorują w
    czasie wakacji. Myślę, że te wyjazdy je hartują.

    Jeżdzimy również do Rabki dla zupełnej zmiany klimatu i też nie
    chorują na wyjazdach.

    A w 2009 zamierzamy wybrać się do Rabki, i jezdzić do Chalup i
    pojechać do Turcji we wrześniu.

    Myślę, że choroba może przydarzyć się wszędzie: nad Bałtykiem, na
    Mazurach i w Tatrach, jak również w czasie wyjazdów zagranicznych.
    Mamy na to tylko pośredni wpływ: podejście zdrowo-rozsądkowe wg mnie
    jest najlepsze, a w razie choroby najlepsze są " dla dziecka nowa
    zabawka" a rodzicom " podejście filozoficzne" się przyda.

    Im większe skupisko ludzi tym łatwiej o chorobę, to chyba wiemy
    wszyscy, ale tych skupisk nie da się uniknąć.

    Głowa do góry, a wszystkim życzę udanych wakacji w miejsach, które
    kochają.

    pozdruffka

  • haniala1 21.11.08, 22:08
    Ja z e swoimi dziećmi jeździłam na wczasy w Polsce i w góry i nad
    Bałtyk (również były bardzo małe), nad morzem często byliśmy pod
    namiotem, pogoda jak to nad Bałtykiem różna-zdarzały się i sztormy i
    zimna woda w morzu, w której dzieci na okrągło się pluskały i nigdy
    nie miały nawet kataru nie mówiąc o zapaleniu płuc-jakie głupoty
    ludzie mogą wymyślać, gorsze są gwałtowne zmiany temperatury ,
    nadmienię, że syn ma 15 lat, córka 7 w tym roku dopiero myślimy o
    Grecji, nic tak nie hartuje jak właśnie kapryśny Bałtyk. Pozdrawiam
    wszystkich fanów wczasów krajowych
  • mim288 03.12.08, 16:06
    Jedne dzieci choruja inne nie. jedne sa przyzwyczajone do zmiany
    temperatury, klimatyzacji, przeciągów inne nie. Moje dzieci nigdy
    nie były chronione przed przeciągami, klimą etc, mieszkamy w domu,
    gdzie zawsze ktos otworzył wdzrwi, wleciało zimno. Jeżdzimy z
    dziećmi na wakacje do ciepłych krajów praktycznie od ich urodzenia
    i nigdy nie było problemów, po prostu nie chorują, ani w Polsce,
    ani za granicą i bardzo lubią podróże. Kwestia więc jest pewnie
    dość indywidualna, my wszyscy w rodzinie jesteśmy obieżyświatami,
    ale jest na świecie wielu domatorów, których nie ciągnie po świecie.
  • karolina.chonly 03.12.08, 18:50
    My bylismy z 4,5 miesieczna corka prawie miesiac w Egipcie. Nic jej
    nie bylo ani tam, ani tu po powrocie. To ja sie pochorowalam, ale to
    moze sie w koncu zdarzyc.
    Bylismy tez w PL (mieszkamy za granica), wsyzstko bylo ok. Za
    tydzien znow lecimy do egiptu i wierze, ze tez bedzie OK, bo niby
    dlaczego ma nie byc. Po nowym roku jedziemy do Szwajcarii, gdzie
    zapewne bedzie gleboka zima...
    Nie mozna zyc z takim nastawieniem, bo na dobra sprawe czlowiek by
    tylko w domu siedzial. Tu gdzie jestem wczoraj np. bylo prawie + 10
    i sloneczko, dzis sie obudzilismy a za oknem sniegu po kolana i caly
    dzien temp. ok zera!
    To ja nawet na spacer nie powinnam z nia wyjsc...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka