Dodaj do ulubionych

dni mijają i.......nic BUUUUU

10.10.03, 23:27
Jejku,jejku czy jeszcze ktoś to przeżywa?????To jest prawie nie do
wytrzymania to czekaniesmile)
Termin miałam na 6 pażdziernika....
W dodatku to pierwszy razsmile i mam głowę pełną najczarniejszych scenariuszy
(czy zdąże,czy wytrzymam,jak będzie w szpitalu ...i takie tam
podobne "normalne " myślenie)
Mam nadziję ,że to niedługosmile

Pozdrawiam Was serdecznie
mama z "brzuszkiem"
Edytor zaawansowany
  • okri 10.10.03, 23:54
    Hej, nos do góry ! Wszystko będzie dobrze smile !
    Jasne, że wytrzymasz, w szpitalu będzie OK i już niedługo będziesz tulić
    Maleństwo w ramionach.

    Życzę, by wszystko przebiego sprawnie, kto wie, może w tą noc coś się
    zacznie ? wink
    pozdrawiam i trzymam kciuki,
    Iwona
  • addria 11.10.03, 13:08
    Twoje rozterki są naturalne i towarzyszą większości kobiet, w dodatku nawet
    tym, które jeszcze nie przekroczyły terminu. Ja już w 37 tygodniu czekałam na
    rozwiązanie, bo chciałam wreszcie zobaczyć swoje Szczęście smile, a on urodził
    się pod koniec 39 tygodnia smile
    Jeszcze trochę cierpliwości, zostalo Ci już bardzo mało czasu smile
    Odezwij się jak już będziesz ze swoim Maluszkiem w domu.
    Powodzenia smile
    --
    addria
  • mamusia102 11.10.03, 15:37
    Tak sobie teraz myśle,że pewnie dzidzuś będzie straszliwym leniuszkiem skoro
    tak mu się nie chce wychodzićsmile
    Pozdrawiam
    mama ciągle z brzuszkiem
  • cynamoon6 11.10.03, 16:40
    Wiem co czujesz, ja tez bylam "przeterminowana" (teramin z miesiaczki 6 luty,
    z usg 21 a mala urodzila sie 26 w pelni zdrowia) Wszytko bylo w jak najlepszym
    porzadku smile)))
  • fizula 11.10.03, 23:55
    Witaj! Dwa razy miałam to szczęście i próbę cierpliwości czekania na moje
    dzieci. MOj starszy urwis kazał mi na siebie czekać 2 tygodnie dłużej, a
    młodszy 10 dni. Ojej jak mnie niecierpliwość zżerała. Starsza córcia nie miała
    żadnych oznak przenoszenia, a młodszy synio owszem, miał wysuszoną skórę.
    Położna, która mnie przygotowywała do porodu podpowiedziała mi kilka
    sposobów "popędzenia" swojego maleństwa: 1.pobiegać, zwłaszcza po schodach;
    2.wypić 2 litry wody w krótkim odstępie czasu (w szpitalu św. Zofii w W-ie to
    stosują). Można jeszcze pić olejek rycynowy (ale nie znam dawki, bo nie zdążyła
    mi powiedzieć, a niunio się urodził). Acha jeszcze masaż brodawek i seks -
    naturalna oksytocyna. ALE:Twoje maleństwo prędzej czy później na pewno się
    urodzi i tak prędzej czy później bez tego wszystkiego. A może już? Pozdrawiam
  • mamusia102 14.10.03, 21:25
    Dziś byłam w szpitalu i na szczęście nie ma żadnych oznak przenoszenia ciąży-
    mały jest zdrowy , duży i ruchliwysmile)Muszę poczekać do piątku -na szczęście w
    domu i będziemy probować wygonić go naturalnymi "małżeńskimi" sposobamismile
    Pozdrawiam gorąco

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka